Objawienie 3, 1-6:
A do anioła zboru w Sardes napisz: To mówi Ten, który ma siedem duchów Bożych i siedem gwiazd: Znam uczynki twoje: Masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły.
Bądź czujny i utwierdź, co jeszcze pozostało, a co bliskie jest śmierci; nie stwierdziłem bowiem, że uczynki twoje są doskonałe przed moim Bogiem.
Pamiętaj więc, czego się nauczyłeś i co usłyszałeś, i strzeż tego, i upamiętaj się. Jeśli tedy nie będziesz czujny, przyjdę jak złodziej, a nie dowiesz się, o której godzinie cię zaskoczę.
Lecz masz w Sardes kilka osób, które nie skalały swoich szat, więc chodzić będą ze mną w szatach białych, dlatego że są godni.
Zwycięzca zostanie przyobleczony w szaty białe, i nie wymażę imienia jego z księgi żywota, i wyznam imię jego przed moim Ojcem i przed jego aniołami.
Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów.
SARDES
Sardes było stolicą starożytnej Lydii. Ono przeszło z rąk monarchów Lydii do rąk Persów, a następnie do rąk Aleksandra Wielkiego. Potem zostało splądrowane przez Antiocha Wielkiego. Następnie objęli nad nim władzę królowie Pergamonu aż do czasu, kiedy przejęli ją Rzymianie. W czasach Tyberiusza zostało spustoszone przez trzęsienia ziemi i plagi. Dzisiaj jest kupą ruin i jest niezamieszkałe.
Owo miasto miało swego czasu wielkie znaczenie pod względem handlowym. Pliniusz pisze, że tutaj wynaleziono sztukę farbowania wełny. Ono było ośrodkiem farbowania wełny i tkania dywanów. W jego okolicy znajdowały się pokaźne ilości srebra i złota, i mówi się, że tam po raz pierwszy były bite złote monety. Były w nim targi niewolników.
Religią tego miasta był nieczysty kult bogini Cybeli. Masywne ruiny tej świątyni można jeszcze ciągle odwiedzać.
Przypomnijcie sobie, że w Pergamońskim Wieku uczyniłem wzmiankę, że babilońska koncepcja „matki i syna”, znana jako Semiramis i Ninus, była w Azji znana pod postacią Cybeli i Deoiusa.
Właściwości przypisywane tym dwu są najbardziej wymowne, kiedy je zestawimy obok siebie.
On był bogiem słońca, ona boginią księżyca.
On był panem nieba, ona królową niebios.
On był tym, który objawiał dobroć i prawdę, ona łagodność i miłosierdzie.
On pośrednikiem - ona pośredniczką.
On z kluczem, który otwiera i zamyka bramy niewidzialnego świata, a ona z identycznym kluczem, czyniąca to samo.
On jako sędzia nad śmiercią, ona stojąca po jego boku.
On, który został zabity, zmartwychwstał i wstąpił do nieba - ona przeniesiona tam cieleśnie przez syna.
Otóż, w Rzymie temu samemu bogu nadano tytuł naszego Pana: On został nazwany Synem Bożym, podczas kiedy ona jest nazwana matką Boską.
Otóż, to jest to, co znaleźliśmy w obu poprzednich wiekach, gdzie koncepcja „matki i syna” wyrosła do tak olbrzymich rozmiarów. Zauważcie jednak, że podobnie, jak było w Babilonie, kiedy oddawanie czci synowi zaczęło ustawać na korzyść matki, wtedy ona zaczęła dosłownie zajmować miejsce syna. Widzimy w tym wieku, że pogański kult w Sardes polegał na oddawaniu czci kobiecie. Chodziło o samą Cybelę tylko, nie o Cybelę i Deoiusa. Matka dosłownie zajęła miejsce Syna, obdarzona walorami Bóstwa. Trzeba się tylko zastanowić nad jej różnorodnymi tytułami i przypomnieć sobie te miłe właściwości, przypisywane Marii przez Kościół Rzymski, by zrozumieć, skąd pochodzi religia tego wieku.
Dwie sprawy uderzyły mnie naprawdę mocno, kiedy się zorientowałem w tym kulcie Cybeli. Jedną z nich był fakt, że nosiła klucz, podobnie jak Janus, co jej darowało ten sam autorytet, jako Janusowi, (klucze nieba i ziemi i tajemnic), oraz ten fakt, że jej czciciele biczowali się tak, aż krew bluzgała z ich ciał, którą to rzecz czynią właśnie dzisiaj katolicy, którzy odczuwają, że powinni cierpieć tak, jako Pan.
Ten fakt, że to jest wiek pierwszego rzeczywistego oderwania się od papieskiego Rzymu, który wtedy naprawdę kwitnął, niewątpliwie pobudził prorokinię Jezabelę do wzmocnienia nacisku na jej doktrynę kultu Marii w zdecydowanym przeciwieństwie do protestantów, którzy zaprzeczają jej jakiegokolwiek udziału w planie Zbawienia, z wyjątkiem tej łaski u Boga, że była wybraną dziewicą, aby urodziła to Dziecię. Kiedy Luther sprecyzował naukę o usprawiedliwieniu z wiary, oni odprawiali ceremonie pokutowania, modlitw i innych niezgodnych z Pismem środków. A kiedy wyzwoleni chrześcijanie
uwielbiali Syna, Rzymscy Katolicy spotęgowali swój kult Marii, aż dwudziesty wiek zobaczył, że na przekór większości wysokiej rangi Rzymskich teologów, papież Pius dosłownie wydźwignął Marię, by jej oddawano cześć w zmartwychwstałym ciele. Ta doktryna jest absolutnie zgodna z tą z Babilonu, według której syn przenosi matkę cieleśnie do niebios.
Nic dziwnego, że ten piąty wiek kroczy naprzód razem z innymi wiekami, i będzie tak czynił aż do czasu, kiedy zakończy się w jeziorze gorejącym ogniem, gdzie wszetecznica i jej dzieci zginą w drugiej śmierci. Tutaj to mamy, kult Marii - oddawanie czci Cybeli. Nawiasem mówiąc, czy wiedzieliście, że Cybela była Astarotą, której prorokinią była Jezabela, i ona spowodowała, że Izrael potknął się na tych rozwiązłych obrządkach, które ona zaprowadziła? Tak, to jest to, czym ona była w Biblii.
WIEK
Sardejski, względnie piąty wiek kościoła trwał od 1520 do 1750 r. Jest on zazwyczaj nazywany Wiekiem Reformacji.
POSŁANIEC
Posłańcem tego wieku jest najbardziej znany posłaniec ze wszystkich wieków. Był to Marcin Luther. Marcin Luther był znakomitym uczonym o łagodnym usposobieniu. On studiował prawo, lecz przewlekła choroba i śmierć jego bliskiego przyjaciela spowodowały, że zaczął się poważnie zastanawiać nad duchowym stanem swego życia. W 1505 r. wstąpił do klasztoru Augustynów w Erfurcie. Tam studiował filozofię, a również Słowo Boże.
Prowadził ścisłe ascetyczne życie, lecz wszystkie jego zewnętrzne wysiłki nie mogły usunąć jego skłonności do grzechu. On rzekł: „Dręczyłem się aż na śmierć, aby dostąpić pokoju” z Bogiem, lecz byłem w ciemnościach i nie znalazłem go. Zastępca przeora jego zakonu, Staupitz, pomógł mu zrozumieć, że jego zbawienie powinno być raczej wewnętrznym przeżyciem a nie obrządkiem. Z tym pokrzepieniem szukał dalej Boga. Później został księdzem, ale dotąd nie był jeszcze zbawiony.
Stał się żądnym i wnikliwym badaczem Słowa i pozostałych wielkich teologicznych dzieł. Był poszukiwanym nauczycielem i kaznodzieją, z powodu jego głębokiego poznania i wielkiej szczerości. Aby spełnić ślub, który sobie postanowił, udał się do Rzymu. Tam zobaczył bezskuteczność nakazanych przez kościół uczynków, które miały przynieść zbawienie, a jego serce zostało poruszone takim oto Słowem Bożym: „Sprawiedliwy z wiary żyć będzie”.
Na jego powrotnej drodze prawda tej ewangelii zalała jego myśli i został uwolniony z grzechu i zrodzony na nowo do królestwa Bożego. Wkrótce potem został podniesiony do rangi doktora teologii i polecono mu „poświęcić całe swoje życie studiowaniu i wiernemu objaśnianiu i występowaniu w obronie Pisma Świętego”. On tak czynił i to z takim powodzeniem, że jego serce i serca jego słuchaczy były głęboko utwierdzone w prawdzie Słowa. Słowo wkrótce weszło w otwarty konflikt z nadużywaniem kościelnych wyznań i nauk.
Zatem, kiedy Leo X stał się papieżem a Jan Tetzel wystąpił ze sprzedawaniem odpustów za grzechy, Luther nie miał innego wyboru, jak wystąpić przeciwko tej anty-biblijnej nauce. Najpierw ciskał przeciwko temu gromy z ambony, a potem napisał swoich słynnych 95 tez, które 31. października 1517 przybił gwoździami na drzwi zamkowego kościoła.
W krótkim czasie Niemcy „były w płomieniach” i rozpoczęła się reformacja. Otóż, trzeba przypomnieć, że Marcin Luther nie był jedynym, który protestował przeciw Rzymsko-Katolickiemu Kościołowi; on był jednym z wielu. Inni odmawiali uznać papieską samozwańczą doczesną i duchowną moc, a nawet między papieżami były mniejsze tymczasowe reformy. Tak, było wielu innych, którzy wywoływali sporne kwestie, lecz w wypadku Luthra Boży czas był dojrzały dla określonego działania, które było początkiem naprawienia kościoła, aż do wylania Ducha Świętego w o wiele późniejszym czasie.
Otóż, sam Marcin Luther był czułym, napełnionym Duchem chrześcijaninem. On był zdecydowanie mężem Słowa, ponieważ miał nie tylko głęboką pasję do jego studiowania, lecz miał zamiar uczynić je przystępnym dla wszystkich, aby wszyscy mogli przez nie żyć. Przetłumaczył Nowy Testament i podał go ludziom. Tę trudną, mozolną pracę wykonał sam, przeprowadzając korektę niektórych fragmentów nawet dwadzieścia razy. On zebrał koło siebie grupę filologów języka hebrajskiego, między którymi byli Żydzi, i przetłumaczył Stary Testament.
To monumentalne dzieło Lutra jest ciągle dziełem, o które opierają się wszystkie kolejne wydania Pisma Świętego w Niemczech.
On był wybitnym kaznodzieją i nauczycielem Słowa, a szczególnie w pierwszych latach swego publicznego, zaszczytnego stanowiska upierał się przy tym, że Słowo jest jedynym kryterium. On był zatem przeciwko uczynkom, które niby świadczą o zbawieniu i przeciw chrztu wodnemu, oznaczającemu odrodzenie. On uczył o pośrednictwie Chrystusa, bez udziału człowieka, co było pierwotną koncepcją z czasu Pięćdziesiątnicy. Był człowiekiem poświęcającym wiele czasu modlitwie i nauczył się, że czym więcej miał pracy do wykonania, i im bardziej naglił go czas, tym więcej poświęcał swój czas Bogu w modlitwie, w tym celu, aby sobie zapewnić pomyślne wyniki. On wiedział, co to znaczy walczyć z szatanem, i notuje się, że szatan pewnego dnia pojawił się przed nim widzialnie, a on rzucił w niego kałamarzem, rozkazując mu odejść. Innym razem przyszli do niego dwaj fanatycy, aby go skłonić do przyłączenia się do nich, by skazać na wygnanie wszystkich księży i usunąć Biblię. On rozpoznał tego ducha w nich i wyrzucił ich precz.
O dr M. Lutrze jest zanotowane w Historii Sauera, tom 3, stronica 406, że on był: „prorokiem, ewangelistą, mówiącym w językach i wykładającym je, w jednej osobie, wyposażonym we wszystkich dziewięć darów Ducha”.
Co najbardziej wzruszało jego serce przez Ducha Świętego, i co było tym małym zielonym pędem, który świadczył o tym, że prawda powróciła do kościoła, podobnie jak w czasie Pięćdziesiątnicy, była nauka o usprawiedliwieniu, o zbawieniu z łaski, bez uczynków. Pragnę powiedzieć, że dr Luther nie tylko wierzył w usprawiedliwienie i nie tylko zwiastował o nim, lecz było ono jego głównym tematem, jak zresztą musiało być, bowiem to jest podstawowa nauka prawdy Słowa. On, który wskrzesił tę prawdę, będzie na zawsze znany jako narzędzie w ręce Bożej. Był on piątym posłańcem, a jego poselstwo brzmiało: „SPRAWIEDLIWY Z WIARY ŻYĆ BĘDZIE”. Oczywiście, przyznajemy, że on wiedział i uczył, że powinniśmy przechodzić z wiary w wiarę. Jego zdumiewające zrozumienie suwerenności, wyboru, predestynacji oraz innych prawd wskazuje na to, że on był wielkim mężem w Słowie, jednakowoż ja znowu mówię, jak mówią historycy: Bóg użył go, aby przyniósł ludziom Boże kryterium przeciwko uczynkom - „Sprawiedliwy z wiary żyć będzie”.
Otóż, jak już zaznaczyłem, ten wiek został nazwany przez historyków Okresem Reformacji. To się dokładnie zgadza. Oto, czym on był. Musiało tak być, bowiem Marcin Luther był reformatorem, nie prorokiem. Otóż, ja wiem, że książka historii nazywa go prorokiem, lecz to nie znaczy, że książka historyczna ma rację, bowiem nie ma żadnej wzmianki o M. Lutrze, kwalifikującej go na prawdziwego proroka Bożego w tym doniosłym Biblijnym sensie tego słowa. On był znakomitym nauczycielem z niektórymi przejawami Ducha w swoim życiu i my uwielbiamy Boga za to. On jednak nie był zdolny doprowadzić kościół z powrotem do całej prawdy, jak to potrafił uczynić taki mąż, jak apostoł Paweł, który był zarówno apostołem jak i prorokiem.
Otóż, z biegiem czasu stwierdzamy wielką zmianę, zachodzącą w jego postępowaniu w tych sprawach, w które był zaangażowany. Z początku był on bardzo łagodny, nieustraszony, cierpliwy i ustawicznie oczekujący na Boga, aby móc rozwiązać te problemy. Lecz potem ogromne ilości ludzi zaczęły przechodzić pod jego sztandar. Ich pobudki nie były czysto duchowego charakteru. Oni mieli raczej polityczne motywy. Oni chcieli złamać jarzmo, nałożone przez papieża. Nie podobało im się posyłanie pieniędzy do Rzymu. Występowali fanatycy. Wkrótce został on wciągnięty do politycznych intryg i decyzji, które w rzeczywistości leżą poza sferą kościoła, nie mówiąc o tym, że kościół przez modlitwy i głoszenie Słowa i przez swoje postępowanie może ustalić kryterium, które powinno być respektowane. Polityczne problemy wygórowały tak bardzo, że został wepchnięty na taką kłopotliwą pozycję pośrednika między panami a chłopami. Jego decyzje były tak błędne, że doszło do powstania i zginęły tysiące ludzi. On miał dobre zamiary, ponieważ jednak pozwolił się ponownie usidlić przez kościelno-państwową Ewangelię, musiał zbierać burzę.
Lecz pomimo tego wszystkiego Bóg użył Marcina Lutra. Nie można powiedzieć, że jego zamiary były złe. Można tylko powiedzieć, że zawiodła jego ocena. Zaprawdę, gdyby Luteranie mogli powrócić z powrotem do jego nauki i służyć Bogu, jako Mu służył ten łaskawy brat, to ci ludzie byliby z pewnością chlubą i chwałą dla wielkiego Boga i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.
POZDROWIENIE
Obj. 3, 1:
A do anioła zboru w Sardes napisz: To mówi Ten, który ma siedem duchów Bożych i siedem gwiazd.
Ponownie, jak w poprzednich czterech wiekach, Duch objawia nam naszego łaskawego Pana przez to, że przedkłada Jego cudowne właściwości. Tym razem, kiedy On stoi wpośród kościoła, widzimy Go jako Tego, który ma siedem Duchów Bożych i siedem gwiazd. Wiemy, kim jest tych siedem gwiazd, lecz musimy stwierdzić, do kogo się odnosi tych siedem Duchów.
To samo wyrażenie znajduje się w Księdze Objawienia cztery razy. Obj. 1, 4.
Od siedmiu Duchów, które są przed Jego tronem.
Obj. 3, 1:
Te rzeczy mówi Ten, który trzyma siedem Duchów.
Obj. 4, 5:
A z tronu wychodziły błyskawice i głosy, i grzmoty; przed tronem zaś płonęło siedem ognistych pochodni - jest to siedem duchów Bożych.
Obj. 5, 6:
I widziałem pośrodku między tronem i czterema postaciami i pośród starców stojącego Baranka, jakby zabitego, który miał siedem rogów i siedmioro oczu; a to jest siedem duchów Bożych, zesłanych na całą ziemię.
Przede wszystkim wiemy z całą pewnością, że te wiersze nie są nauczaniem nowej nauki, sprzecznej z ew. Jana 4, 24a: „Bóg jest duchem.” Lecz to jest podobne do 1. Kor. 12, 8-11, gdzie stwierdzamy, że JEDEN Duch manifestuje się w DZIEWIĘCIORAKI sposób. Wiemy zatem, że te siedem Duchów Bożych oznacza, że to jest jeden i ten sam Duch, który się pojawia w siedmioraki sposób. Otóż, w Obj. 4, 5 tych samych siedem duchów jest nazwanych „płonącymi ognistymi pochodniami” przed Panem. Ponieważ Jan nie posługiwał się w Objawieniu niczym innym, niż symbolami Starego Testamentu, przejdziemy do Starego Testamentu i znajdujemy w księdze Przyp. Sal. 20, 27, że „duch ludzki jest pochodnią Pańską”. Tych siedem duchów znajduje się tam w połączeniu z ludźmi. Jan Chrzciciel w ew. Jana 5, 35 został nazwany „płonącym światłem.” Zaś tych siedem Duchów jest w Obj. 5, 6. zidentyfikowanych jako siedem oczu. U Zach. 4, 10:
Bo ci, którzy gardzili dniem małych początków, będą się jeszcze radowali, gdy zobaczą kamień szczytowy w ręku Zorobabela. Te siedem lamp to oczy Pana i one to przepatrują całą ziemię.
Oczywiście, słowo „oni” odnosi się do ludzi. Widzimy zatem, że oczy Pańskie w tym wypadku są ludźmi - naturalnie, oni będą namaszczonymi ludźmi, pełnymi Ducha Świętego, bowiem Boże urzędy nie są w mocy ludzkiej, lecz w mocy Ducha Świętego. Kiedy zestawimy razem nasze biblijne spostrzeżenia, jest sprawą oczywistą, że te siedem Duchów Bożych odnoszą się ciągle do usługi tego Samego Ducha Bożego w życiu siedmiu mężów, z którymi Bóg zidentyfikował się bardzo ściśle. Oni Są jego oczyma i Jego pochodniami. Kim było tych siedmiu mężów, można łatwo stwierdzić, bowiem następne wyrażenie nazywa ich siedmiu gwiazdami, które nam są już znane jako siedmiu posłańców do siedmiu wieków. Jak to jest piękne! Patrzcie, gwiazda miała zadanie odbijać światło w nocy, ponieważ słońce zaszło. Właśnie tak miał posłaniec (przedstawiony obrazowo jako gwiazda) do każdego wieku, odbijać światło Syna. Oni to wszyscy czynili dzięki Duchowi Świętemu.
Paweł był pierwszym posłańcem i on powiedział w liście do Gal. 1. 8, że gdyby nawet jakiś anioł, jakiś posłaniec, jakiś namiestnik, bez względu na to, kim by on był gdyby głosił odmienną ewangelię od tej, którą głosił Paweł, niech będzie przeklęty. Paweł wiedział, że kiedy odejdzie, wejdą tam wilki drapieżne. On wiedział, że sam szatan może pojawić się jako anioł światłości, a o ile więcej jego słudzy. Więc on ostrzegał, aby ewangelia pozostała zawsze ta sama. Otóż, Paweł chrzcił w Imię Jezusa i chrzcił ponownie tam, gdzie ludzie nie zostali zanurzeni w ten sposób. On uporządkował kościół i uczył o właściwym używaniu darów Ducha, i potwierdził, że one powinny pozostać w kościele, aż przyjdzie Jezus. Zatem ci następni posłańcy, wszystkich sześciu pozostałych, zostali zapaleni przez tego samego Ducha Świętego, tym samym ogniem i podawali to samo światło ewangelii Jezusa Chrystusa i towarzyszyły im te same znaki. Czy Ireneusz zaliczał się do nich? Tak. Czy Marcin? Tak. Czy Columba? Tak. Czy Marcin Luther? Z całą pewnością. Czy Wesley? Absolutnie tak; on posiadał potężną usługę i modlił się nawet za swego konia, aby wyzdrowiał, i tak się też stało. Tutaj to macie. Siedem wieków kościoła i siedem posłańców, którzy byli sobie podobni, ale Paweł wypowiedział przekleństwo na każdego, kto mówił, że był posłańcem, ale posiadał odmienną ewangelię i żył w innym świetle.
Otóż, czy moje ostatnie oświadczenie zgadza się z pozostałym Słowem? Tak. W Słowie jest powiedziane, że jeżeli jakiś człowiek doda do tej księgi albo z niej ujmie, nawiedzą go plagi i zostanie osądzony przez Boga na potępienie. Bóg powiedział:
Ja dodam tych plag, opisanych w tej księdze, albo ujmę jego część z Księgi Życia.
Obj. 22, 18.
Widzimy więc, że te Siedem Duchów odnoszą się w rzeczywistości do Jednego Ducha Bożego, przeprowadzającego Wolę Bożą i Słowo Boże w różnych generacjach. Pragnąłbym to zilustrować na podstawie Słowa. Duch Boży spoczywał potężnie na Eliaszu. Następnie ten sam Duch zstąpił na Elizeusza w podwójnej mierze. Potem, setki lat później, ten sam Duch, którego nazywamy Duchem Eliasza, w tym celu, aby określić jego usługę, zstąpił ponownie na Jana Chrzciciela. Pewnego dnia ten sam Duch, zidentyfikowany przez tego samego rodzaju usługę, zstąpi na pewnego męża przed końcem pogańskiego wieku kościoła. Natomiast Pismo mówi, że Bóg namaścił Jezusa z Nazaretu Duchem Świętym i mocą, i On chodził czyniąc dobrze, uzdrawiając wszystkich, którzy byli gnębieni przez diabła. Kiedy Jezus odchodził, On powiedział swoim uczniom, aby czekali aż do Pięćdziesiątnicy, w którym to czasie ten sam Duch, który był nad Nim, miał powrócić i zstąpić na nich, i napełnić ich. Potem to „wywołane” ciało (kościół) będzie na Jego miejscu na ziemi, zastępując Jego Samego. A dlatego, że ten sam Duch, który był w Nim, powinien być w nich, oni by mieli czynić te same uczynki. A każdy człowiek, który naprawdę należy do Ciała Jezusa Chrystusa (prawdziwego kościoła), będzie manifestował te same dzieła, jakie czynił Jezus i kościół Pięćdziesiątnicy, bowiem ten sam Duch będzie w nim. Każdy inny kościół, który nie posiada Ducha i jego przejawów, będzie musiał zdać rachunek Bogu.
Tutaj jest również powiedziane, że te siedem gwiazd, albo siedmiu posłańców do siedmiu wieków, znajdują się w Jego ręku. On ich trzyma. Wiadomo zaraz, że jeżeli oni są trzymani w Jego ręku, to są złączeni z Jego mocą. Oto, o czym świadczy ręka. Ona świadczy o mocy Bożej! I o Bożym autorytecie! Ani jeden z nich nie przyszedł w swojej własnej mocy i autorytecie. Oto, co powiedział Paweł. Nikt nie odważyłby się na to. Jest potrzebny autorytet Boży i moc Ducha Świętego. Ewangelia jest zwiastowana w oparciu o autorytet Boży i w mocy Ducha. Ci mężowie otrzymali wszyscy pełnomocnictwo przez Ducha Świętego. Oni wszyscy stawiali czoło temu światu. Oni to potrafili czynić. Oni byli pełni Boga. Oni byli POSŁANI, względnie upoważnieni przez Boga, NIE z samych siebie albo przez innych ludzi.
Otóż, oni posiadali to, czego ten świat nie mógł mieć. Jezus powiedział, że kiedy odejdzie, pośle Swego Ducha, którego ten świat nie może przyjąć. To się zgadza. Świat, albo światowe systemy nie potrafią Go przyjąć. Oto, czym jest organizacja ona jest świeckim systemem. Pokażcie mi jeden kościół światowego systemu, który jest pełen Ducha Świętego. Pragnąłbym go zobaczyć. Jeżeli mi możecie pokazać taki kościół, to znaleźliście błąd w Słowie. W żadnym wypadku! Ani jeden z tych posłańców nie był zorganizowany. Oni albo zostali wyrzuceni, albo sami wyszli, byli bowiem przekonani o grzechu organizacji. Jak by Duch Święty mógł być w organizacji, kiedy to właśnie organizacja zajęła miejsce Ducha Świętego, a denominacje miejsce Słowa? Pamiętajcie, „organizacja” znaczy „ŚMIERĆ”. Po prostu nie może być inaczej. Kiedy świat zyskuje przewagę, Duch odstępuje od niego.
Tak, ten Duch nie jest siedmioma Duchami, lecz JEDNYM. On zawsze będzie takim samym i działa tak samo. A tych siedmiu posłańców będą posiadać tego samego Ducha i będą nauczać to samo Słowo, i będą posiadać tą samą moc. A jeżeli kościół jest prawdziwym kościołem, będzie posiadał tego samego Ducha i Słowo i potężne czyny, które oni mieli w czasie Pięćdziesiątnicy. Według przeżyć będzie to Kościół Pięćdziesiątnicy i będą tam języki i ich wykłady, proroctwa oraz uzdrowienia. Bóg będzie wpośród niego i Bóg oznajmi Samego Siebie wśród nich, tak jak On zawsze czynił. Alleluja! On NIE będzie zorganizowany! Nie zapomnijcie o tym.
Otóż, widzimy, że Jezus Chrystus objawia Samego Siebie poprzez te wieki przez Swego Ducha w posłańcach. Oni są tym, czym był Mojżesz dla dzieci izraelskich. Tak, jak on miał objawienie na swój dzień, tak każdy posłaniec posiadał Boże objawienie i usługę na ten dzień.
Kiedy zatem widzimy, że ci posłańcy byli w Jego ręku, widzimy Pana utożsamiającego się z tymi mężami i udzielającego im Swojej mocy. Nie wystarczy, że on zjednoczył się z całym kościołem, co oglądaliśmy, kiedy widzieliśmy Go stojącego pomiędzy siedmiu złotymi świecznikami, ani nie wystarczy nawet, kiedy widzimy tą pięcioraką usługę z Efez. 4. (apostołowie, prorocy, nauczyciele, ewangeliści, pastorzy). Bowiem w każdym wieku kościół pobłądził, a to nie tylko laicy, ale również ta grupa kleryków - pasterze są w błędzie tak samo, jak owce. Następnie Sam Bóg staje na scenie, jako Naczelny Pasterz w usługach tych siedmiu mężów, aby przyprowadzić Swój lud z powrotem do prawdy i do obfitej mocy tej prawdy.
Bóg jest w Swoim ludu w całym Swoim ludu, bowiem jeżeli ktoś nie posiada Ducha Chrystusowego, ten nie jest Jego. A On jest Słowem. Miałoby to być Słowo, rozpoznane w ludziach. On jednak przekazał specjalne kierownictwo tym mężom według Swego własnego wyboru i przez postanowienie rady Swojej własnej woli. Oni pojawiali się po jednym w każdym wieku. Jest to ten sam Duch w nich. Jak daleko jest to oddalone od herezji Rzymu. Oni mają męża według swego własnego wyboru - jednego po drugim - nikt nie wykazuje się przejawami mocy Bożej, każdy jeden odróżnia się od swego poprzednika, nikt nie trwa w Słowie Bożym, ale dodaje do niego tyle, ile zapragnie, jak gdyby był Bogiem. Boga w tym nie ma. On jest w Swoim posłańcu, a ten, kto posiada pełność Bożą, naśladuje posłańca, ponieważ posłaniec naśladuje Pana według Jego Słowa.
Ten, który posiada siedem Duchów Bożych i siedem gwiazd.
Obj. 3, 1.
Ponieważ ten sam Pan zidentyfikował się z człowiekiem przez wcielenie, On ponownie identyfikuje Samego Siebie z człowiekiem przez Swego Ducha w tym człowieku. „Oni są moimi”, powiedział Pan. Tych siedmiu, napełnionych Duchem, to posłańcy od Pana. Oni, być może, nie będą uznani. Być może będą postawieni pod znak zapytania. W rzeczywistości, według ludzkiej opinii, oni być może nie wyglądają na zdolnych, niemniej jednak oni są posłańcami na swój wiek. Bóg używał Abrahama (który kłamał), On używał Mojżesza (który się buntował), Jonasza (który był nieposłuszny), Samsona (on grzeszył), Dawida (on mordował). On używał również Jozuego i Józefa. A ci z tymi dotkliwymi wadami daleko przewyższali liczebnie tych, których przeszłość wydawała się być doskonałą. WSZYSCY BYLI I SĄ JEGO. Nikt nie ośmiela się temu zaprzeczyć. On używał ich przez Ducha Świętego, którego do nich włożył. Oni stali albo upadali dla swego Mistrza. W nich wszystkich została osiągnięta suwerenna Wola Boża. Niech tylko powierzchowna historia próbuje to obalić. To się ostoi. Wieczny Bóg ciągle przechadza się pomiędzy tymi złotymi lampami i przez Swego Ducha posyła Swoich posłańców ze Słowem do ludzi każdego wieku.
SKARGA
Obj. 3, 1b:
Znam uczynki twoje: Masz imię, że żyjesz, ale jesteś umarły.
Obj. 3, 2b.
Nie stwierdziłem bowiem, że uczynki twoje są doskonałe przed Bogiem.
Otóż, tutaj jest naprawdę bardzo dziwna sprawa. W każdym wieku, aż do tej chwili, Duch najpierw chwalił prawdziwych wierzących, a potem skarżył się na fałszywy krzew. Lecz w tym wieku jest widocznie takie swawolne zlekceważenie Pana i Jego Słowa, że całe poselstwo do tego piątego wieku brzmi jak potępienie.
Znam uczynki twoje.
Czym były te uczynki, które przyszły przed Pana i były powodem Jego niezadowolenia? Otóż, wiecie, że każdy wiek przechodzi częściowo do następnego wieku, więc mamy kontynuację uczynków z czwartego wieku do piątego. Te uczynki, jak wszyscy dobrze wiecie, były następujące:
Kierownictwo Ducha Świętego zostało zastąpione przez ludzką hierarchię.
Czyste Słowo Boże i jego bezpłatne dobrodziejstwa dla wszystkich ludzi zostały usunięte w zamian za wyznania, dogmaty, porządki kościelne itd.
Uwielbianie w Duchu i Dary Ducha, oraz wszystko, co należy do prawdziwej społeczności świętych, zostało odrzucone z powodu liturgii i dosłownego kultu bałwochwalstwa, pogańskich świąt, itd.
Kult Marii zajął wielkie miejsce w chrześcijańskim oddawaniu czci, aż ona rzeczywiście zajęła Boskie miejsce, a Syn został przeniesiony ze Swej wzniosłej pozycji, gdzie mu wszystko miało służyć, na poziom człowieka, nazwanego papieżem, który nazwał samego siebie namiestnikiem Chrystusa.
Ci, którzy zwalczali ten straszny kościół antychrysta, zostali zniszczeni. Ci, którzy z nim pozostali, stwierdzili, że są pionkami kościoła, czy już tam byli wieśniakami, czy królami. Ich życie nie należało do nich, ani nie było życiem Chrystusowym, lecz oni należeli ciałem, duszą i duchem do Rzymskiego Kościoła. Oni mówili o krwi Chrystusa, pomimo tego kupowali swoje zbawienie za pieniądze i odkupywali przebaczenie grzechów albo zlotem, albo przez pokutę. Ci bogatsi spośród nich znaleźli się w korzystnej sytuacji, kiedy papież Leo X pozwolił im kupować odpusty za jeszcze nie popełnione grzechy, tak że oni mogli z lekkim sumieniem planować swoje okropne przestępstwa, a następnie przystępowali do ich wykonania, wiedząc, że papież już odpuścił ich grzechy. Nie mieli dostępu do Słowa Bożego, więc kto miał się dowiedzieć prawdy! Ponieważ prawda przychodzi tylko ze Słowa, ludzie zostali zamknięci w lochach Rzymskiego Kościoła, oczekując śmierci, a po śmierci sądu. Lecz ta wielka wszetecznica, upojona krwią męczenników, nie myśląc wcale o sądzie, rozwijała dalej barbarzyńskie sposoby, aby zabijać ludzi zarówno duchową jak i fizyczną śmiercią.
Pod koniec czwartego wieku, który by mógł być również początkiem piątego wieku, na skutek najazdu Turków na Konstantynopol, przyszli wykształceni uczeni ze Wschodu ze swymi greckimi manuskryptami na Zachód. Nastąpił więc posiew czystego Słowa i nauczanie prawdziwych wierzących. A wielkie znaczenie mieli nie tylko ci znakomici nauczyciele, lecz odkryto również wynalazek tego, co stało się podstawą naszych nowoczesnych maszyn drukarskich, umożliwiających drukowanie książek. Stwierdzamy zatem, że wielki głód i popyt po Biblii mogły zostać zaspokojone.
Bóg wzbudził wielu potężnych mężów, a Luther był jednym z nich. Calvin i Zwingli byli dwoma dalszymi światłami, a oprócz nich było wielu, wielu innych, którzy nie są tak dobrze znani. Niemniej jednak chociaż to wszystko nie było na darmo, potężne dzieło Boże było w rzeczywistości powstrzymywane właśnie przez tych mężów. Z powodu jednej rzeczy - oni się NIE sprzeciwili małżeństwu kościoła z państwem, które miało swój początek na Soborze Nicejskim, lecz w rzeczywistości udzielali poparcia temu zjednoczeniu.
Obrona ewangelii przez państwo została przyjęta z aprobatą, chociaż to nie miało żadnego uzasadnienia w Słowie. A chociaż możemy oglądać „gniew człowieka oddający Bogu cześć”, podobnie jak w wypadku Henryka VIII, który podjął się reformacji i odrzucił autorytet papieża, było to daleko oddalone od prawdy Pięćdziesiątnicy i poparcia Wszechmogącego Boga.
Pomimo tego, że Luther nieustannie nauczał przeciwko wtrącaniu się z zewnątrz w sprawy lokalnego kościoła, on nie był zdolny oczyścić ludzkich umysłów od takich pojęć, jak „Biskup albo Arcybiskup” w władzy kościelnej. Tak więc kościół uczynił jeden krok we właściwym kierunku, lecz ciągle pozostał skrępowany, tak że w krótkim czasie był znowu uwięziony w tym samym lochu, skąd próbował uciec.
Pomimo tego kubek obrzydliwych uczynków nie był jeszcze pełny. Nie tylko, że Luther na skutek niedostatecznego rozeznania podburzał do walki, i poprzez to spowodował śmierć masy ludzi, lecz grupa Zwingliego prześladowała pobożnego Dr. Hubmayera aż do uwięzienia, a chociaż oni nie posłali go na stos, byli w rzeczywistości w wielkim stopniu odpowiedzialni za jego ostateczną śmierć w ogniu. Również Calvin nie pozostał w tyle, domagał się bowiem zaaresztowania Servetusa, który zrozumiał i nauczał o jedności Bóstwa. Państwo poddało torturom tego brata i ku przerażeniu Calvina został spalony na stosie.
Jeżeli był kiedykolwiek czas denominacyjnej gorliwości, było to w tym tragicznym czasie. Komensky opisuje wiele spraw z tej epoki. Komensky napisał „JEDNO JEST KONIECZNE”. On przyrównuje świat do labiryntu i wskazuje wyjście z niego przez opuszczenie tego, co niepotrzebne, i wybór jednej niezbędnej rzeczy - Chrystusa. Wielka ilość nauczycieli, mówi on, jest powodem powstania całej masy sekt, dla których wkrótce zabraknie nazw. Każdy kościół uważa się za ten prawdziwy, albo przynajmniej za najczystszą i najprawdziwszą jego część, podczas kiedy między sobą oni prześladują się wzajemnie z najbardziej gorzką nienawiścią. Nie ma żadnej nadziei na pojednanie między nimi; oni na wrogość odpowiadają nieprzejednaną wrogością.
Poza ramami Biblii kują oni swoje różne wyznania; one są ich fortecami i wałami ochronnymi, za którymi obwarowują się i stawiają opór wszelkim atakom. Ja nie chcę powiedzieć, że te wyznania wiary są złe same w sobie, chociaż w większości wypadków musimy przyznać, że one są złe same w sobie. One stają się jednak takimi w tym, że podsycają ogień wrogości; jedynie przez całkowite ich usunięcie byłoby możliwe przyczynić się do dzieła uzdrowienia ran kościoła. Do tego labiryntu sekt i różnych wyznań należy jeszcze coś innego; upodobanie do kłótni... Co zostało przez to osiągnięte? Czy została kiedykolwiek rozstrzygnięta choćby jedna naukowa sprzeczka? Nigdy. Ich liczba tylko powiększała się.
Szatan jest największym sofistą (krętaczem), on nigdy nie został pokonany w sprzeczce słownej... W usłudze księży zazwyczaj słychać więcej ludzkie słowa, niż Słowo Boże. Każdy świergocze, jak mu się podoba, albo zabija czas przez naukowe rozprawy i obalanie poglądów innych. Bardzo rzadko mówi się o znowuzrodzeniu i o tym, jak człowiek musi być przemieniony na podobieństwo Chrystusa, aby się stać uczestnikiem Boskiej Natury (2. Piotr. 1, 4). Z mocy, danej mu przez klucze, kościół prawie że zgubił moc związywania, tylko moc rozwiązywania pozostała... Wieczerza Pańska, dana jako symbol jedności, miłości, i naszego życia w Chrystusie, stała się okazją najbardziej przykrych konfliktów, powodem obustronnej nienawiści, ośrodkiem sekciarstwa...
Krótko mówiąc, chrześcijaństwo stało się labiryntem. Wiara została rozszczepiona na tysiące drobnych części i ty stajesz się heretykiem, jeżeli kogoś z nich nie akceptujesz... Co może pomóc? Tylko ta jedna niezbędna rzecz - powrócić do Chrystusa i patrzyć na Chrystusa, jako na Jedynego Wodza, i chodzić Jego śladami, odłożyć na bok wszystkie inne drogi, dopóki wszyscy nie osiągniemy celu, i nie dojdziemy do jedności wiary. (Efez 4, 13). Skoro niebieski Mistrz buduje wszystko na podstawie Pism, powinniśmy opuścić wszelką małostkowość naszych specjalnych konfesji i zadowolić się objawionym Słowem Bożym, które należy do nas wszystkich. Z Biblią w naszej ręce powinniśmy krzyczeć: Ja wierzę w to, co Bóg objawił w tej Księdze. Będę posłusznie zachowywał Jego przykazania; pokładam nadzieję w tym, co On obiecał. Chrześcijanie, nadstawcie uszu! Istnieje tylko jedno życie, lecz śmierć przychodzi do nas pod tysiącami postaci. Istnieje tylko jeden Chrystus, ale tysiące antychrystów... Wiedz więc, o Chrześcijaństwo, czym jest ta jedna konieczna rzecz. Albo się nawrócisz do Chrystusa, albo pójdziesz na zginienie, podobnie jak antychryst. Jeżeli jesteś mądrym i chcesz żyć, naśladuj Wodza Życia.
Lecz WY, chrześcijanie, którzy się cieszycie na wasze zachwycenie,... słuchajcie słów waszego Niebiańskiego Wodza: „Pójdźcie do Mnie”.... Odpowiedzcie jednogłośnie: „Tak, my przychodzimy.”
Otóż, właśnie powiedziałem, że ta era dała olbrzymi wzrost denominacyjnemu duchowi. Jeżeli stanowisko Koryntian: „Jam jest Pawłowy, jam Kiefasowy” zostało kiedy wystawione na pokaz, to stało się to obecnie. Istnieli luteranie, husyci, grupa Zwingliego itd. Takie rozdrobnienie. Ciało stało się pożałowania godne. Oni mieli imię, że żyją, ale byli umarli. Oczywiście, oni byli umarli. Oni umarli w tej chwili, kiedy się zorganizowali. Te wielkie grupy zorganizowały się i
związały się w związku matrymonialnym z państwem. Tak się stało. Oni zostali wykończeni. Byli tam ci luteranie, którzy krytykowali Kościół Rzymski. Oni znali niesprawiedliwość politycznych i duchownych unii - pomimo tego Luther (podobnie jak Piotr został wyprowadzony z równowagi przez Żydów), poszedł dalej w tym kierunku i uczynił państwo obrońcą wiary na miejsce Boga. To jest pierwsza sławna denominacja, która wyszła z wszetecznicy, lecz kiedy Luther umarł, nie trwało długo, a miała tą samą hierarchię, jako ta, którą on zwalczał. Przebudzenie od Boga, które nastało podczas drugiej generacji, było natychmiast z powrotem pod skrzydłami swej matki. Oni powrócili z powrotem, a nawet sobie tego nie uświadamiali. Oni przyjęli swoje własne imię ponad Jego Imię. Oni również żyli swym własnym imieniem.
Wszystkie denominacje czynią to samo dzisiaj. One żyją swym własnym imieniem, a nie Imieniem Pana Jezusa Chrystusa. To można łatwo oglądać, bowiem każdy kościół jest znany ze swego oddawania czci, lecz żaden nie jest znany z mocy Bożej. Oto wasz test. A ja pragnę, abyście zaraz tutaj zauważyli, że tej erze nie towarzyszyły znamiona i cuda. Oni zrezygnowali z mocy Bożej na rzecz mocy państwa. Oni trzymali się kurczowo swego własnego imienia; swoje własne imiona uczynili wielkimi. Był to ten stary duch, który pragnął pozyskać każdego do swej owczarni. Dzisiaj baptyści chcą, żeby metodyści przeszli do baptystów. Metodyści wyszli, aby uczynić z prezbiterian prozelitów. A zielonoświątkowcy chcą ich mieć wszystkich. Każdy twierdzi, że proponuje najwięcej i obiecuje największe nadzieje - pewien rodzaj drzwi do nieba, albo co najmniej sposób najobfitszego wejścia. Jak bardzo tragiczne jest to wszystko.
Ten duch denominacyjny spowodował, że wszystkie denominacje piszą swoje podręczniki i nauczają swych wyznań, ustanawiają swoje urzędy i kościelne zarządy, a następnie każdy twierdzi, że on, i tylko on sam naprawdę opowiada się za Bogiem, ponieważ posiada do tego najlepsze kwalifikacje. Czyż to nie jest dokładnie to, co czyni papież i Rzymsko-katolicki Kościół! Oni znajdują się ponownie wprost przy swej matce, wszetecznicy, a nie wiedzą o tym.
Na zakończenie naszych rozważań na temat tego wiersza „masz imię, że żyjesz, ale jesteś umarły” nie potrafię wam tego wystarczająco mocno zaakcentować, że ten wiek, chociaż przyniósł reformację, był najsurowiej strofowany przez Boga, zamiast otrzymać pochwałę, dlatego że ZASIAŁ NASIENIE DENOMINACJI, KTÓRE SIĘ ZARAZ ZORGANIZOWAŁO NA POWRÓT DO WSZETECZNICY, chociaż Bóg otworzył drzwi do ucieczki. Kiedy nastało odstąpienie od Katolickiego Kościoła, nie było ono całkowicie na tle duchowym, ale bardziej politycznym. Większość ludzi stała po stronie protestantyzmu, dlatego, że jak już orzekłem, oni nienawidzili zniewolenia przez Rzymski polityczny i finansowy system. Zatem, zamiast tego, aby to było wielkie Duchowe przebudzenie ze wszystkimi znakami rozpoznawczymi wpływu Ducha Świętego, jakie Bóg użył, aby osiągnąć Swój cel w czasie Pięćdziesiątnicy, było to w rzeczywistości DZIEŁO, W KTÓRYM GNIEW LUDZKI ODDAWAŁ CHWAŁĘ BOGU, a rezultaty tego pokrywają się z historią Izraela, kiedy on opuścił Egipt i wędrował po pustyni, i nie udało mu się dojść do kraju Kanaan. Pomimo tego jednak wiele zostało osiągnięte w tym, że Rzymskie jarzmo było chociaż częściowo złamane. Ludzie mogli obecnie otrzymać Słowo Boże i poddać się pod wpływ Ducha bez takiego wielkiego strachu, jak dawniej. To otwarło drzwi do tego wielkiego misyjnego wieku, który następnie przyszedł.
Jezabela z Tiatyry nie była skłonna do tego, aby się zrzec swej władzy nad ludźmi, widzimy więc jej córkę Atalię, podnoszącą swoją głowę w Sardejskim Wieku z tą nadzieją, że będzie zdolna zadusić prawdziwe nasienie przez swoje systemy organizacyjne.
OSTRZEŻENIE
Obj. 3, 2:
Bądź czujny i utwierdź, co jeszcze pozostało, a co bliskie jest śmierci; nie stwierdziłem, że uczynki twoje są doskonale przed moim Bogiem.
Życzyłbym sobie, żeby mogło być powiedziane, że Sardejski Wiek był restauracją (odnowieniem), zamiast reformacją. Nie mogę tego jednak powiedzieć. Słowo nie nazywa to odnowieniem, ale naturalnie reformacją. Gdyby był odnowieniem, to ten wiek byłby następnym zielonoświątkowym wiekiem. On nim jednak nie był. Można o nim najwyżej powiedzieć tyle: „Utwierdzaj tych, którzy pozostali, którzy są gotowi umrzeć”. Czegoś tam brakowało. Tak, z całą pewnością. Ten wiek posiadał usprawiedliwienie, lecz brakowało poświęcenia i chrztu Duchem Świętym. Taki był pierwotny Boży plan. Oto, co oni posiadali w czasie Pięćdziesiątnicy. Oni byli usprawiedliwieni, poświęceni i napełnieni Duchem Świętym. Patrzcie, słuchajcie mnie! Celem waszego usprawiedliwienia i poświęcenia jest to, abyście w końcu mogli zostać ochrzczeni Duchem Świętym.
Z tego powodu istnieje kościół. On jest świątynią Bożą, napełnioną Bogiem, mianowicie Duchem Świętym. Ten sam Duch, który był w Jezusie, w czasie kiedy On był tutaj na ziemi, i który pobudzał Go do tych potężnych czynów, których On dokonywał, powrócił z powrotem do kościoła w czasie Pięćdziesiątnicy, tak że oni czynili te same sprawy, które czynił On. Ten wiek nie posiadał takich uczynków. Ach, oni mieli pisane Słowo, (lecz nie objawione Słowo). Był to okres reformacji. Lecz nie bój się małe stadko, Bóg powiedział: „Ja przywrócę”, a reformacja miała być tego początkiem. On miał zamiar (zgodnie ze Swoją obietnicą) wyjąc kościół z głębokości szatana w Ciemnych Wiekach i przenieść go z powrotem do Głębokości Bożych, które oni mieli podczas Pięćdziesiątnicy i w pierwszych kilku latach istnienia kościoła.
Uważajcie teraz, aby to pojąć. W drugim wierszu, który przeczytałem, jest powiedziane: „Albowiem nie znalazłem twoich uczynków doskonałych przed Bogiem”. Czy wiecie, jakie znaczenie ma Słowo „niedoskonały”? Ono znaczy „niedokończony”. Ten wiek był niedokończonym wiekiem. Był to tylko początek powrotu. Z tego powodu powiedziałem, że Biblia nazwała go Reformacją nie restauracją (przywróceniem do pierwotnego stanu). On rozpoczął nauką o usprawiedliwieniu, które mówi, że zbawienie jest całkiem od Boga. O, jak Luther głosił o suwerenności i o wyborze Bożym! On wiedział, że to wszystko jest z łaski. On oddzielił kościół od panowania hierarchii duchowieństwa. On zburzył bałwany, odrzucił spowiedzi u księży i napiętnował (zdemaskował) papieża. Było to wspaniałe, kiedy on rozpoczynał, lecz Bóg powiedział już 1500 lat przedtem: „Lutrze, ty rozpoczniesz te sprawy, lecz twój wiek nie zobaczy wypełnienia tego wszystkiego. Ja to zostawiłem na późniejszy czas.” Alleluja, nasz Bóg panuje! On zna koniec przed początkiem. Tak, Luther był Jego posłańcem. Tak. Nie wyglądało na to, ponieważ miał różne usterki. Lecz był również człowiek imieniem Jonasz. On również miał usterki w swoim życiu. On był prorokiem, chociaż ty i ja być może nie chcemy tego przyznać, na podstawie tego, jak on postępował. Lecz Bóg zna tych, którzy są Jego i On ma Swoją drogę, dokładnie tak, jak w wypadku Jonasza. On miał w tym wieku Swoją drogę z Luthrem i będzie miał Swoją drogę aż do końca.
Otóż, był to niedokończony wiek. Był to wiek reformacji. Lecz tak właśnie Bóg chciał. Pragnę wam to zilustrować w ten sposób, jak to uczyniłem dla tego znakomitego luterańskiego brata, który jest prezydentem bardzo znanego seminarium na Zachodzie. Byłem zaproszony do jego miejscowości, aby wspólnie z nim spożyć obiad i rozmawiać z nim odnośnie Ducha Świętego. Jemu sprawiało zakłopotanie wiele spraw i on powiedział do mnie: „Co posiadamy, my luteranie”?
Ja odpowiedziałem: „Otóż, posiadacie Chrystusa.”
On rzekł: „My chcemy Ducha Świętego. Czy sądzisz, że Go mamy?”
Ja powiedziałem: „Pod pewnym względem tak, (potencjalnie), wy wierzycie w Niego.”
On powiedział: „Co masz na myśli pod słowem „potencjalnie”? My pragniemy Boga. Czytaliśmy książkę o Pięćdziesiątnicy i o darach Ducha Świętego, więc niektórzy z nas polecieli do Kalifornii, aby się spotkać z jej autorem. Kiedy tam przylecieliśmy, on nam powiedział, że chociaż napisał tą książkę, sam nie posiada tych darów. Obecnie, kiedy widzieliśmy działanie darów w twojej usłudze, pragnęliśmy porozmawiać z tobą, ponieważ ty musisz coś o tym wiedzieć.„
Otóż, seminarium tego brata znajduje się w głąb kraju i jest otoczone przez wiele akrów ziemi rolnej, na której studenci mogą pracować i w ten sposób zapłacić swoje studia na tym kolegium. On ma również fabryki, które należą do tej farmy, aby zapewnić dodatkowe zatrudnienie. Posłużyłem się więc jego polami, aby zilustrować moją sprawę i powiedziałem: „Pewnego razu był człowiek, który wyszedł na swoją własną rolę, aby ją obsiać ziarnem. On powyrywał pnie, pozbierał z niej kamienie, zorał ją i uprawił dyskami, a potem zasiał swoje zboże. Każdego poranka spoglądał na to pole, aż pewnego razu, zamiast gołego pola zobaczył miriady wschodzących drobniutkich kiełków. On rzekł: „Chwała Bogu za moje zboże”. Następnie zapytałem go: „Czy ten człowiek już posiadał ziarno?”
On rzekł: „Tak, pod pewnym względem posiadał.”
Ja powiedziałem: „Pod pewnym względem tak; i tym byliście WY, luteranie, w czasie reformacji, wypuściliście swoje źdźbło, widzisz? To ziarno zaczęło rosnąc, (Potem, kiedy zbutwiało w glebie podczas Ciemnych Wieków). Po wyrośnięciu kilku przegubów pojawiły się wyborowe długie łodygi, aż pewnego dnia pojawiła się jedwabna kiść. Ta jedwabna kiść spoglądała na dół na źdźbła i powiedziała: „Wy starzy formalni luteranie nie macie niczego. Patrzcie na nas, my jesteśmy nosicielami nasienia, wielkimi misjonarzami! Nasz czas jest erą misyjną!” Wiekiem kłosa był wiek Wesley'a. Oni byli największymi misjonarzami i prześcignęli nawet nas w naszym wieku. Co osiągnął ten wiek? On został rozwiany jak pyłek podmuchem wiatru.„
Otóż, jaki jest dalszy krok? Logicznie myśląc sądzimy, że obecnie przebiega proces kształtowania i sprzątania ziarna kompletny cykl. Lecz tak nie jest. Istnieje dalsze stadium. To jest stadium, kiedy formuje się łuska, albo plewa, aby okryć to nasienie. A dokładnie to dzieje się w tym Duchowym cyklu. Na przełomie dwudziestego wieku, na początku Laodycejskiego Wieku, była szeroko rozpowszechniona wiara, że Duch Święty spadł dokładnie tak, jak w czasie Pięćdziesiątnicy. Ludzie mówili w językach i twierdzili, że są ochrzczeni Duchem Świętym z towarzyszącym dowodem mówienia w językach. Lecz ja przechodziłem wiele razy przez łany zbóż, i tam, późnym latem, zrywałem kłosy pszenicy i miąłem je w moich dłoniach, aby otrzymać trochę ziarna, lecz ku memu zdziwieniu W TYCH PLEWACH NIE BYŁO ŻADNEGO ZIARNA PSZENICY, CHOCIAŻ W RZECZYWISTOŚCI WYGLĄDAŁO Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ NA TO, JAKO BY TAM PSZENICA BYŁA. To jest doskonały obraz tego tak zwanego Ruchu Zielonoświątkowego.
A że to jest udowodnionym faktem, stwierdzamy na podstawie tego, że ci ludzie ZORGANIZOWALI SIĘ KOŁO PEWNEJ DOKTRYNY i zaangażowali się w tym ponownie, tak jak uczyniła ich poprzednia organizacja, udowadniając przez to, że zamiast być prawdziwym nasieniem, oni byli plewami, albo ochronnym okryciem dla nasienia pszenicy, które powinno przyjść. To stadium plewy jest niebezpiecznym okresem, o którym Jezus mówił w ew. Mat. 24, 24: „by zwieść nawet samych wybranych, gdyby to było możliwe”. O, ludzie uważali, że ta łuska, ten tak zwany Zielonoświątkowy Wiek, był prawdziwym nasieniem. Lecz okazało się, że był tylko nosicielem tego życia, aby je przenieść do wieku, w którym nastąpi prawdziwe przywrócenie do pierwotnego stanu. Oblubienica-Pszenica zostanie zamanifestowana w takiej mocy, o jakiej mówi Ezechiel 47, 2-5.
Potem wyprowadził mnie przez bramę północną i oprowadził mnie wokoło drogą zewnętrzną do bramy zewnętrznej, zwróconej ku wschodowi; a oto woda wytryskała z południowej strony.
A gdy ten mąż ze sznurem mierniczym w ręku wyszedł w kierunku wschodnim, wymierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę, która sięgała mi do kostek.
I znowu odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę, która sięgała mi do kolan. I znowu odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę, która sięgała mi do pasa.
A gdy znowu odmierzył tysiąc łokci, był to już potok, którego nie mogłem przejść, gdyż wody wezbrały, a były tak głębokie, że trzeba by było w nich pływać, potok, którego nie można było przejść.
Stało się tak według doskonałej woli Bożej i Jego programu. Luteranie posiadali Ducha Świętego potencjalnie - w postaci usprawiedliwienia, metodyści posiadali Go potencjalnie - w postaci poświęcenia, a dzisiaj On jest przywrócony z powrotem - odnowienie - Duch Święty jest tutaj.
Bądź czułym i umacniaj tych, którzy pozostali, którzy są bliscy śmierci.
Otóż, myśli, wyrażone w tych dwu słowach: „czuły” i „umacniać” mają następujące znaczenie. Czuwać znaczy nie tylko być w stanie świadomości, ale mieć się na baczności. Zachowywanie się inaczej grozi niebezpieczeństwem i zgubą. Umacniać znaczy więcej, niż tylko dawać siłę, lecz to oznacza utwierdzać i ugruntować na stałe. Te dwa polecenia wskazują na to, co pozostało z tej PRAWDY, która niemalże umierała. To wyrażenie Ducha przechodzi przede mną jako ilustracja. Grupa niewolników w totalnej niewoli pod względem fizycznym i moralnym zbuntowała się i uciekła swym ciemiężycielom (w rzeczywistości to właśnie oznacza Sardes: uchodźca). Oni byli prześladowani i ich wielkie i wspaniałe osiągnięcia zostały prawie że zgubione. Oni nie zostali przeniesieni z powrotem, lecz wszystko, co można o nich powiedzieć, jest to, że oni uciekli - nie uciekli całkiem, ponieważ niektórzy pozostali przy Słowie. Oni stracili wiele ze swej wolności.
Otóż, Pan mówi: „Wy jesteście potencjalnie na powrót w niewoli, patrzcie, abyście się nie wracali!” Powstrzymać się od wracania, oznacza mieć się na baczności i pozostać zawsze czujnym, jeżeli chodzi o sprawy waszej niewoli, inaczej wszystko stracicie. Umacniajcie się więc w tym, co wam pozostało, w ten sposób, abyście się na stale ugruntowali w tym, co posiadacie, i w ten sposób zabezpieczyli się przed przyszłą stratą. To będzie dla was okazją, aby wypełnić to, czego jeszcze nie wypełniliście„. Lecz czy oni poszli dalej? Bynajmniej. oni nie zważali na głos Ducha i dalszy wiek wszedł do niewoli, więc Bóg wzbudził innych, którzy wypełniali Jego wolę. Bóg ominął luterańską denominację, podobnie jak wszystkie pozostałe i one już nigdy nie powrócą. Bóg musiał iść naprzód i w nowym wieku przynieść dalszą prawdę i trochę więcej „przywrócenia do pierwotnego stanu.”
OSĄDZENIE
Obj. 3, 3:
Pamiętaj więc, czego się nauczyłeś i co usłyszałeś, i strzeż tego, i upamiętaj się. Jeśli tedy nie będziesz czujny, przyjdę jak złodziej, a nie dowiesz się, o której godzinie cię zaskoczę.
Pragnę przeczytać inny przekład (Wuesta) tego wiersza:
Pamiętaj więc, w jaki sposób przyjąłeś (prawdę jako trwały depozyt), i w jaki sposób słuchałeś (tego) i zabezpieczałeś (to), a nagle zmieniłeś swoje mniemanie.
Z tego wiersza bardzo jasno wynika, że Bóg dał im prawdę jako trwały depozyt. Ona została przyjęta i należała nieodwołalnie do nich. Obecnie pozostaje tylko patrzeć, co oni z tym uczynią, czy na to będą zważać, czy nie. I to jest prawdą. Im była dana podstawowa prawda całej Ewangelii: „Sprawiedliwy z wiary żyć będzie”. „Zbawienie jest od Pana”. Oni usłyszeli prawdę Biblii, która obaliła doktryny Rzymu i zlekceważyła wszelki autorytet papieża. Oni poznali tą prawdę, że kościół nie zbawia. Oni zrozumieli, czym jest Wieczerza Pańska. Mieli światło odnośnie wodnego chrztu. Oni wyrzucili obrazy. Czy to prawda? Przecież w żadnym wieku nie było tylu mężów, którzy by rozpowszechniali taką ilość światła. Oni mieli dosyć światła, aby gruntownie zbadać ten stary system, czy też rozpocząć na nowo i pozwolić Bogu, żeby ich prowadził, wiersz za wierszem, przepis za przepisem. Oni otrzymali prawdę. Oni jej pragnęli i usłyszeli ją.
Pozostaje jednak pytanie, jak oni jej słuchali? Czy jej słuchali, aby na niej budować, albo mieli takie same nastawienie, jakie posiadało wielu Greków - o czymś dyskutować albo teoretyzować? Widocznie to obfite Słowo prawdy było słuchane w naukowy sposób, zamiast tego, aby miało praktyczne oddziaływanie, bowiem Bóg wymagał zmiany myśli odnośnie tego. Jeżeli to jest Słowo Boże, którym ono w rzeczywistości jest, to musimy mu być posłuszni. Brak posłuszeństwa przyniesie sąd. Jeżeli stróżów świątyni zastano
śpiących, bito ich, a ich ubrania zostały spalone. Co uczyni Pan z tymi, którzy w tym wieku odpoczywali podczas straży?
Przyjdę na cię jako złodziej.
Starożytne Sardes było ciągle nękane przez bandytów, którzy atakowali z okolicznych wzgórz i rabowali ludzi. Zatem oni wiedzieli zanadto dobrze, co Duch mówił przez to, że przyjście Pańskie nastanie jako złodziej. Jedynie czujność i przygotowanie wystarczą, aby być gotowym na Jego przyjście. Otóż, wiemy, że to jest poselstwo do fałszywego krzewu, bowiem przyjście Pańskie nastanie tak, jak było w dniach Noego. Tych ośmiu zachowanych uświadamiało sobie dobrze zagrażający im sąd, a będąc tego świadomi, byli gotowi i zostali zachowani. Lecz świat bezbożników został zmieciony. Chociaż oni mieli codziennie kontakt ze sprawiedliwymi i słyszeli prawdę, oni ją odrzucali, aż było za późno. Ci kompletnie cieleśni ludzie w tym starożytnym okresie są przedobrazem dzisiejszych nominalnych chrześcijan, których życie jest pełne ziemskich spraw i znaleźli w tym takie upodobanie, że już nie pragną tych Duchowych spraw i wcale sobie tego nie uświadamiają, ani nie są przygotowani na Jego przyjście.
POCHWAŁA
Obj. 3, 4:
Lecz masz w Sardes kilka osób [wg ang. imion], które nie skalały swoich szat, więc chodzić będą ze mną w szatach białych, dlatego że są godni.
Oczywiście, słowo „imiona” znaczy „ludzie”, jak jest powiedziane w Dz. Ap. 1, 15 odnośnie tych w górnym pokoju: „liczba tych imion, którzy byli zgromadzeni razem, była około 120”. Lecz dla mnie mówi to daleko więcej, niż tylko o ludziach. Uwydatnia to tą prawdę, która jest przedkładana w każdym wieku i która była nam powiedziana przez naszego Pana z wielkim naciskiem. Oto ona: kościelny system tych wieków składa się z dwu winnych krzewów, z prawdziwego i fałszywego. Bóg w Swoim suwerennym zamyśle złączył ich wszystkich razem, nazywając ich kościołem.
Widzimy w tym wieku, jak on ich strofował, mówiąc: „do zboru, który jest” nie „zborów, które są” w Sardes - lecz traktując je razem „zbór, który jest”... Znam, uczynki twoje... jesteś umarłym... twoje uczynki nie są doskonałe... A potem On mówi dalej: „Ty, (zbór w Sardes), masz kilku ludzi, którzy są prawymi, a nie przewrotnymi, jako większość. Oni chodzą w czystych szatach i są Mnie godni”. Otóż, ci ludzie, którzy byli prawdziwymi Świętymi Bożymi, chodzili „znalazłszy wszyscy upodobanie przed Bogiem”. Ich odzienie było czyste. Widzicie, w tamtych dniach odzienie sięgało aż do ziemi, brudziło się i plamiło. Oni czuwali nad tym, jak chodzą, tak aby nie zostali zanieczyszczeni przez ten świat. Oni się znajdowali w Duchu i chodzili w Duchu. Byli Świętymi i bez zmazy przed Nim. Tak
więc wypełnili swoje zadanie, bowiem to jest to, co mówi list do Efezów 1, 4, „że zamysłem Bożym dla nas jest, że powinniśmy być Świętymi i bez zmazy przed Nim”.
Otóż, z tego wiersza, który pokazuje wybranych Bożych jako „Kilka Imion”, możecie jasno zobaczyć, co uczyliśmy o tym wieku. On był chaotyczny. On był NIEDOKOŃCZONY. On rozszczepił się na wiele odłamów, a Bóg strofował go niemal pod każdym względem. On był słaby i chory i bliski śmierci. Nie była to ta chwalebna era, jak ją próbują przedstawiać cieleśnie usposobieni protestanccy historycy. Jedno szybkie spojrzenie na to drzewo pokazuje, że ono było obgryzione i zarażone, ogołocone z liści i bezowocne, z wyjątkiem kilku zniekształconych i robaczywych owoców, które szybko spadały na ziemię. Lecz zatrzymajcie się na chwilę. Przypatrzcie się uważniej. Tam na wierzchołku, w świetle słońca było kilka „pierwocin”, „kilka imion” doskonałych w Nim, bowiem oni byli narodzeni z Niego, napełnieni przez Niego, i chodzili z Nim na podstawie Jego Słowa.
Dzięki Bogu za „tych kilku”.
„A oni będą chodzić ze Mną”.
Oto, co Bóg mówi, mianowicie że ich obdarzy za ich prawe, uczciwe chodzenie. To jest część ich dziedzictwa, które on dla nich zarezerwował. Jeżeli oni będą ochotni iść z Nim przez trudy i pułapki tego życia, i będą dla Niego chlubą, to on ich wynagrodzi. On nie zapomina naszej pracy z miłości. Bóg nam zawsze wynagrodzi na nasze usiłowanie, aby się Jemu podobać.
Tak, oni chodzili w tym świecie, ale nie mieli w nim żadnego działu. Oni nie dali się pokonać przez te świeckie systemy. Kiedy sławne imiona tego wieku oddały się przypochlebianiu się państwu i wybrały polityczny sposób myślenia raczej niż duchowy, znaleźli się z powrotem na drodze prowadzącej do świata. Tych kilku zastawiało się za Słowem i poprzez to uczcili Pana. Obecnie On ich uczci w zamian za to, bowiem oni będą chodzić z Nim w bieli. Oni zidentyfikowali się z Nim na ziemi, a teraz On zidentyfikuje się z nimi w Nowym Jeruzalem. A jak cudowna będzie ta identyfikacja! To mi sprawia radość, a pomimo tego pobudza mnie to do płaczu, kiedy pomyślę o Jego łaskawości, zauważycie bowiem, że On nie jest ubrany w inny kolor, niż Jego święci, jak by to uczynili ziemscy przywódcy. Nie, oni są podobni do Niego; On jest podobny do nich. Oni są tacy jak On, podobnie jak powiedział Jan; bowiem „oni Go ujrzą takim, jakim jest.”
„Albowiem oni są godni.” Czy uświadamiacie sobie, Kto to mówi? Jest to Jezus, który Sam jest Godzien. On jest tym Jedynym, który jest uważany za godnego, aby wziąć księgę z ręki Tego, Który siedzi na tronie. A obecnie Ten Godzien mówi do Swych Świętych: „Wy jesteście godnymi”. Tutaj jest On, ten Jedyny, który ma wszelkie kwalifikacje do tego, aby sądzić (a w rzeczywistości wszelki sąd należy Jemu), a On mówi „Jesteście godnymi.” Te słowa są tak zdumiewające, jako słowa z Rzym. 8, 33b.
Bóg mówi, Jam jest sprawiedliwy. (Way przekł.) Tam w białym świetle Bożej sprawiedliwości słychać słodki głos Jezusa, kiedy On mówi: „Oni są Moimi. Oni są sprawiedliwi. Oni są godni. Oni będą chodzić ze Mną w bieli.”
OBIETNICA DLA ZWYCIĘZCÓW
Obj. 3, 5:
Zwycięzca zostanie przyobleczony w szaty białe i nie wymażę imienia jego z księgi żywota, i wyznam imię jego przed moim Ojcem i przed jego aniołami.
Kto zwycięża będzie obleczony w białe szaty.
To jest w rzeczywistości powtórzenie 4. wiersza, który odnosi się do tych kilku, którzy nie splamili swoich szat. Przed laty używaliśmy przysłowia, które niewątpliwie zostało zaczerpnięte z tego wiersza. Ono brzmi: „Utrzymujcie wasze spódniczki czyste”. To znaczy: nie dajcie się wplątać w wątpliwe sprawy; inni będą wplątani, a wy może będziecie ulegać pokusie, aby się tam wplątać, czy też być może ktoś będzie nawet próbował was wplątać; lecz pozostańcie czystymi od tego wszystkiego, dzięki temu, że wysterujecie swój kurs w przeciwną stronę. Otóż, Bóg wynagrodzi tych, którzy naśladują tej rady. Oni zostaną ubrani w biel, podobnie jako On jest ubrany w biel. Piotr, Jakub i Jan widzieli Go na Górze Przemienienia, a Jego odzienie było białe jak światło. Oto, w jaki sposób zostaną przyodziani święci. Ich odzienie będzie lśnić nadzwyczajną bielą.
Wy wiecie, że żyjemy w czasie końca. Jest to ten wiek, w którym kościoły zejdą się razem. A jako one nawet obecnie sprawują kontrolę nad światową polityką, tak wkrótce będą mieć kontrolę nad finansami tego świata. Potem, jeżeli nie będziecie należeć do światowej organizacji kościołów, nie będziecie mogli ani kupować, ani sprzedawać. Wszystko utracicie. Ci, którzy pozostają wiernie przy Bogu i zachowują szatę czystą i nie splamioną przez ten „światowy system” kościelnych porządków, poniosą materialną stratę. Obecnie dla nich nastanie wielkie pokuszenie, aby ustąpić. Kaznodzieje ustąpią pod pozorem, że będą służyć Bogu w ramach tego antychrystowego systemu bestii. Oni się oddają pochlebstwu i przypochlebianiom się hierarchii. A ludzie pójdą za tymi fałszywymi pasterzami wprost na rzeź. Lecz na sądzie wszyscy będą znalezieni nadzy. Nie będą im dane białe szaty, ani nie będą się z Nim przechadzać. Nie możecie chodzić w splamionym odzieniu tego świata, trzymając się za ręce z diabłem, a potem oczekiwać, że będziecie u Boga. Jest czas obudzić się i słuchać głosu Bożego, który wola: „Wynijdź z niej (z organizowanej religii), Mój ludu, abyście nie byli uczestnikami grzechów jego, i abyście nie otrzymali z jego plag”. Amen. Bóg mówi: Wystrzegajcie się religii tego świata, a unikniecie plag.
Zaprzestańcie chodzić z tym światem i wybielcie swoją szatę przez pokutę i krew Baranka. Lecz uczyńcie tak dzisiaj, bowiem jutro może być za późno.
A kto zwycięży, tego imię nie wymażę z Księgi Życia.
Ponownie przychodzimy do najtrudniejszej części Pisma. Ten wiersz, potraktowany powierzchownie, będzie używany zarówno przez Arminian, jak i przez Kalwinistów dla poparcia ich celów. Arminianie będą twierdzić, że ten wiersz z pewnością unieważnia ew. Jana 6, 37-44.
Wszystko, co mi daje ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz;
Zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełniać wolę swoją, lecz wolę tego, który mnie posłał. A to jest wola tego, który mnie posłał, abym z tego wszystkiego, co mi dał, nic nie stracił, lecz wskrzesił to w dniu ostatecznym.
A to jest wola ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał żywot wieczny, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym.
Wtedy Żydzi szemrali przeciwko niemu, iż powiedział: Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba.
I mówili: Czy to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę znamy? Jakże więc teraz może mówić: z nieba zstąpiłem?
Wtedy Jezus odpowiedział i rzekł im: Nie szemrajcie między sobą!
Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie ojciec, który mnie posłał, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.
Arminianizm nie uważa Woli ojca za suwerenny zamysł, lecz zaledwie jako życzenie, któremu On nie przypisuje zbyt wielkiej wagi, kiedy stoi z tyłu i przygląda się, co ci wszyscy ludzie uczynią z Jego dobrymi i łaskawymi darami, a nawet z wiecznym życiem.
Kalwiniści nie widzą tego w ten sposób. Oni widzą w tym wierszu mocną pociechę daną cierpiącym, utrapionym Świętym, bez względu na to, jak złe są czasy i jak straszne jest prześladowanie, bowiem zwycięzcą jest ten, „kto wierzy, że Jezus jest Chrystusem”, i jego imię nie zostanie usunięte z tej księgi. Niektórzy mówią również, że „Księga Życia” nie jest „Barankową Księgą Życia.” Lecz jak zwykle, kiedy ktoś potraktuje pewien wiersz tylko powierzchownie, to będzie miał tylko powierzchowne zrozumienie.
Możliwość wymazania imienia z rejestrów Bożych zasługuje na więcej, niż na niedbałe studium, bowiem aż do obecnego czasu większość studiujących Biblię wyciągnęła po prostu wniosek, że Bóg umieszcza imiona znowuzrodzonych w Barankowej Księdze Życia w chwili ich nawrócenia; a jeżeli to imię musi zostać z jakiegoś powodu usunięte, potem to miejsce w tym rejestrze będzie po prostu puste, takie jakim było, zanim to imię zostało tam umieszczone. To jest stuprocentowo w sprzeczności do tego, czego nas Słowo w rzeczywistości uczy.
Na samym początku naszego studium niechaj będzie wiadome, że NIE MA ANI JEDNEGO miejsca Pisma, które by uczyło, że Bóg obecnie zestawia rejestr imion. To wszystko było uczynione przed założeniem świata, jak na to wkrótce zwrócimy uwagę. Nie chodzi tu również wyłącznie o to, aby się powikłać sprawą dwu grup ludzi, które obydwie miały sposobność otrzymać wieczne życie, przy czym jedna grupa je przyjęła i ich imiona zostały zapisane w tej księdze, podczas
kiedy inni odrzucili to, i ich imiona nie zostały tam umieszczone. Pokażemy to na podstawie Pisma, że tłumy ludzi, którzy nie byli nawet znowuzrodzeni, wejdą do wiecznego życia. To brzmi nie wiadomo jak dziwnie, pomimo tego jest to prawdą. Pokażemy również, że istnieje grupa ludzi, których imiona zostały tam zapisane przed założeniem świata; I TE IMIONA NIE MOGĄ ZOSTAĆ WYMAZANE W ŻADNYCH OKOLICZNOŚCIACH; lecz pokażemy również inną grupę, KTÓRYCH IMIONA BYŁY TAM ZAPISANE PRZED ZAŁOŻENIEM ŚWIATA, ALE ICH IMIONA ZOSTANĄ WYMAZANE.
Przede wszystkim nie ma żadnej podstawy do twierdzeń, że „Barankowa Księga Życia” to nie ta sama księga, co „Księga Życia”. Księga Życia może być nazwana Barankową Księgą Życia, albo Chrystusową Księgą Życia, albo nawet Twoją Księgą i Księgą żyjących. Są w niej zapisane tylko imiona. Obj. 13, 8:
I oddadzą mu pokłon (tej bestii) wszyscy mieszkańcy ziemi, każdy, którego imię nie jest od założenia świata zapisane w księdze żywota Baranka, który został zabity.
Obj. 17, 8:
Zwierzę, które widziałeś, było i już go nie ma, i znowu wyjdzie z otchłani, i pójdzie na zatracenie. I zdumieją się mieszkańcy ziemi, których imiona nie są zapisane w księdze żywota od założenia świata, gdy ujrzą, że zwierzę to było, i że go nie ma, i że znowu będzie.
Obj. 20, 12-15:
I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed tronem; i księgi zostały otwarte; również inna księga, księga żywota została otwarta; i osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było napisane w księgach.
I wydało morze umarłych, którzy w nim się znajdowali, również śmierć i piekło wydały umarłych którzy się w nich znajdowali, i byli osądzeni, każdy według uczynków swoich.
I śmierć, i piekło zostały wrzucone do jeziora ognistego; owo jezioro ogniste, to druga śmierć.
A jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego.
Widzicie, chociaż tam jest wzmianka o innych księgach, zawsze odnosi się to do JEDNEJ księgi, zawierającej imiona. W Objawieniu ona jest nazwana „Barankową Księgą Życia”, albo „Księgą Życia”.
Otóż, gdzie jest umieszczona ta księga? Ew. Łukasza 10,17-24.
Powróciło tedy owych siedemdziesięciu dwóch z radością, mówiąc: Panie, i demony są nam podległe w imieniu Twoim.
Rzekł więc do nich: Widziałem, jak szatan, niby błyskawica, spadł z nieba.
Oto dałem wam moc, abyście deptali po wężach i skorpionach i po wszelkiej potędze nieprzyjacielskiej, a nic wam nie zaszkodzi.
Wszakże nie radujcie się z tego, iż duchy są wam podległe, radujcie się raczej z tego, iż imiona wasze w niebie są zapisane.
W owej godzinie rozradował się w Duchu Świętym i rzekł:
Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom; zaprawdę, Ojcze, bo tak się tobie upodobało.
Wszystko jest mi przekazane przez Ojca mojego i nikt nie wie, kto to Syn, jak tylko Ojciec, a kto Ojciec, jak tylko Syn, i ten, komu Syn zechce to objawić.
I zwróciwszy się na osobności do uczniów, rzekł: Błogosławione oczy, które widzą, co wy widzicie.
Powiadam wam bowiem, iż wielu proroków i królów chciało widzieć, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i słyszeć, co wy słyszycie, a nie usłyszeli.
Księga Życia jest z całą pewnością umieszczona w niebie, i pojawi się przed wielkim Białym Tronem sądu. W tych wierszach Jezus powiedział, że ich imiona są zapisane w niebiosach. One zostały zapisane w Księdze Życia, bowiem tam właśnie zostały te imiona umieszczone. Jezus mówił do tych siedemdziesięciu (w. 17), lecz On mówił również do tych dwunastu (w. 23). Oni się wszyscy radowali, że diabły były im poddane w Imieniu Jezusa. Odpowiedź Chrystusa brzmiała: „Nie radujcie się z tego, że się wam duchy poddają, ale raczej z tego, że wasze imiona są zapisane w niebiosach ( w Księdze Życia)”. Zauważcie tutaj, że Judasz był jednym z tych, którzy wyganiali diabły w Imieniu Jezusa, lecz my wiemy, że on był diabłem, synem zatracenia.
Ew. Jana 6, 70-71:
Jezus odpowiedział im: Czy nie dwunastu was wybrałem? Ale jeden z was jest diabłem. To mówił o Judaszu, synu Szymona z Kariotu, bo ten miał go wydać, a był jednym z dwunastu.
Ew. Jana 17, 12:
Dopóki byłem z nimi na świecie, zachowywałem w imieniu twoim tych, których mi dałeś, i strzegłem, i żaden z nich nie zginął, prócz syna zatracenia, by się wypełniło Pismo.
Ew. Jana 13, 10-11, 18:
Rzecze mu Jezus: Kto jest umyty, nie ma potrzeby myc się, chyba tylko nogi, bo czysty jest cały. I wy czystymi jesteście, lecz nie wszyscy.
Wiedział bowiem, kto go ma wydać, dlatego rzekł: Nie wszyscy jesteście czyści.
Nie o was wszystkich mówię, Ja wiem, których wybrałem; lecz niech się wypełni Pismo: Ten, kto spożywa chleb mój, podniósł na mnie piętę swoją.
Otóż, jeżeli mowa ma w ogóle jeszcze jakieś znaczenie, musimy przyznać, że Judasz został wybrany przez Jezusa, (ew. Jana 13, 18), jednakowoż on nie był czysty, (ew. Jana 13, 10-11). Judasz był również dany Jezusowi przez Ojca. Ew. Jana 17, 12. Zauważcie tutaj, że ten „wybór” i udzielenie są całkiem analogiczne do tego, co nam przedstawia Mojżesz i faraon, Jakub i Ezaw, bowiem pomimo tego, że Ezaw i faraon byli przejrzani, obaj zostali przeznaczeni na gniew, podczas kiedy końcem Mojżesza i Jakuba była gloryfikacja. 1. Piotr. 2, 8-9a pokazuje zarówno potępionych, jak i wybranych: „nawet do tych, którzy się potykają na Słowie, będąc nieposłuszni, do czego też zostali wyznaczeni. Lecz wy jesteście rodzajem wybranym”. Judasz zaliczał się do tych dwunastu, a w rzeczywistości miał udział razem z nimi w usłudze przed Pięćdziesiątnicą. Dz. Ap. 1, 16-17.
Mężowie bracia! Musiało się wypełnić Pismo, w którym Duch Święty przepowiedział przez usta Dawida o Judaszu, który stał się przywódcą tych, co pojmali Jezusa;
Bo został on zaliczony do naszego grona i miał udział w tej służbie.
Ta część, którą Judasz otrzymał między tymi dwunastoma, a następnie stracił, nie ustępowała w niczym usłudze tych pozostałych jedenastu, ani to nie była obca diabelska usługa, wtrącająca się między usługi tych pozostałych; Dz. Ap. 1, 25: Aby zajął miejsce w tej służbie i w posłannictwie, któremu sprzeniewierzył się Judasz, aby pójść na miejsce swoje.
Judasz, diabeł, stracił daną mu przez Boga usługę Ducha Świętego, popełnił samobójstwo i ODSZEDŁ NA MIEJSCE SWEGO PRZEZNACZENIA. Jego Imię było nawet w Księdze Życia, lecz ono zostało wymazane.
Otóż, zanim zaczniemy śledzie tą myśl o Judaszu, powróćmy do Starego Testamentu i spójrzmy, gdzie Bóg uczynił tą samą rzecz. W 1. Mojż. 35, 23-26: Synów Jakuba było dwunastu, a ich imiona były następujące: Ruben, Symeon, Lewi, Juda, Isachar i Zabulon, Józef i Beniamin, Dan i Neftali, Gad i Aser. Tych dwunastu synów, potomków, stało się dwunastoma pokoleniami Izraela, z wyjątkiem tego, że Józef nie miał pokolenia, nazwanego według swego imienia, bowiem przezorność Boża przewidziała, że miało być trzynaście pokoleń, a dwu synom Józefa była dana cześć, aby ich liczbę podnieść z dwunastu na trzynaście. Wy oczywiście wiecie, że to było potrzebne, skoro Lewi był odłączony do służby Bogu, do kapłaństwa. Zatem, kiedy Izrael opuścił Egipt a Bóg dał im świątynię na pustyni, stwierdzamy, że pokolenie Lewiego sprawowało usługę kapłańską dwunastu pokoleniom, których imiona były: Ruben, Symeon, Isachar, Juda, Zabulon, Beniamin, Dan, Neftali, Gad, Aser, Efraim i Manases. Porządek tego szeregu imion znajdujemy zatem w 4. Mojż. 10, 11-28. Nie ma tam wzmianki o Józefie albo o Lewim. Lecz kiedy spojrzymy do Obj. 7, 4-8, gdzie jest powiedziane, że „zostało zapieczętowanych sto czterdzieści cztery tysiące ze WSZYSTKICH pokoleń dzieci Izraelskich”, wylicza ich następująco: Juda, Ruben, Gad, Aser, Neftali, Manases, Symeon, Lewi, Isachar, Zabulon, Józef, Beniamin. Jesteśmy ponownie u dwunastu pokoleń, z Lewim i Józefem, wymienionymi między nimi, ale brakuje Dana i Efraima.
Powstaje teraz pytanie, dlaczego te dwa pokolenia są wymazane? Odpowiedź leży w 5. Mojż. 29, 16-20.
Wiecie bowiem, jak mieszkaliśmy w ziemi egipskiej, i jak przechodziliśmy pośród narodów, które minęliśmy.
Widzieliście obrzydliwe ich bałwany i bożki z drzewa i kamienia, ze srebra i złota, jakie są u nich.
Niechże nie będzie wśród was mężczyzny ani kobiety, ani rodziny, ani plemienia, których serce odwróciłoby się dziś od Pana, Boga naszego, aby pójść i służyć bogom tych narodów.
Niechaj nie będzie wśród was korzenia, wydającego truciznę i piołun.
Który by, słysząc słowa tego zaprzysiężonego przymierza, pochlebiał sobie w swoim sercu, mówiąc: Dobrze mi będzie, choćbym nawet trwał w zatwardziałości swego serca. To by doprowadziło do tego, że by zostało zniszczone to, co nawodnione, wraz z tym, co wyschnięte.
Pan bowiem nie zechce mu przebaczyć, przeciwnie, wtedy zapłonie gniew Pana i Jego zapalczywość na tego męża, i spadną na niego wszystkie przekleństwa zapisane w tej księdze, i wymaże Pan jego imię pod niebem. I odłączy go Pan ku złemu ze wszystkich plemion izraelskich, zgodnie ze wszystkimi przekleństwami przymierza, zapisanego w księdze tego zakonu.
Tutaj w tym jest wypowiedziane przekleństwo przeciwko bałwochwalstwu, albo duchowemu cudzołóstwu. Pokolenie, które się odwróciło do bałwochwalstwa, jego imię miało zostać wymazane. A historia tych dwu pokoleń, których imiona zostały wymazane z powodu bałwochwalstwa, znajduje się w 1. Król. 12, 25-30:
Potem Jeroboam rozbudował Sychem na pogórzu efraimskim i zamieszkał w nim. Odszedłszy zaś stamtąd, zbudował Penuel.
Wtedy przyszło Jeroboamowi na myśl: Łatwo może teraz wrócić władza królewska do domu Dawidowego.
Jeżeli bowiem lud ten będzie chodził składać ofiary do domu Pańskiego do Jeruzalemu, przylgnie z powrotem serce tego ludu do ich pana Rechabeama, króla judzkiego, i wtedy, zabiwszy mnie, powrócą do Rechabeama, króla judzkiego.
Naradziwszy się tedy, kazał król sporządzić dwa cielce ze złota i ogłosić ludowi: Dosyć już napielgrzymowaliście się do Jeruzalemu; oto bogowie twoi, Izraelu, którzy cię wyprowadzili z ziemi egipskiej.
I kazał jednego ustawić w Betelu, a drugiego ustawił w Dan. Rzecz ta stała się pobudką do grzechu, lud bowiem pielgrzymował albo do tego w Betelu albo do tego w Dan.
Ozeasz 4, 17:
Efraim zaprzyjaźniony jest z bałwanami, związał się z gronem pijaków!
Zauważcie szczególnie, że kara za bałwochwalstwo była następująca: imię tego pokolenia miało zostać wymazane „pod niebem”. 5. Mojż. 29, 20. Tam nie jest powiedziane, że by miało zostać wymazane „w niebie”, lecz pod niebem. I dokładnie tak ma się ta sprawa, bowiem obecnie Izrael jest z powrotem w Palestynie, a wkrótce Pan zapieczętuje 144 000 z nich. Ale Dan i Efraim brakują w tej liczbie.
Obj. 7, 4-8:
I usłyszałem liczbę tych, których opatrzono pieczęcią: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze WSZYSTKICH plemion izraelskich.
Z plemienia Judy dwanaście tysięcy opieczętowanych, z plemienia Rubena dwanaście tysięcy opieczętowanych, z plemienia Gada dwanaście tysięcy,
Z plemienia Asera dwanaście tysięcy, z plemienia Naftalego dwanaście tysięcy, z plemienia Manassesa dwanaście tysięcy,
Z plemienia Symeona dwanaście tysięcy, z plemienia Lewiego dwanaście tysięcy, z plemienia Issachara dwanaście tysięcy,
Z plemienia Zebulona dwanaście tysięcy, z plemienia Józefa dwanaście tysięcy z plemienia Beniamina dwanaście tysięcy opieczętowanych„.
(Zauważcie, że Dan i Efraim brakują). Mając to na myśli, spójrzmy obecnie do Daniela 12, 1, który odnosi się do tych stu czterdziestu czterech tysięcy, którzy są zapieczętowani podczas szóstej pieczęci i w czasie Wielkiego Ucisku, albo udręki Jakuba.
W owym czasie powstanie Michał, wielki książę, który jest orędownikiem synów twojego ludu, i nastanie czas takiego ucisku, jakiego nigdy nie było, odkąd istnieją narody, aż do owego czasu. W owym to czasie wybawiony będzie twój lud, KAŻDY, KTOKOLWIEK BĘDZIE ZNALEZIONY ZAPISANY W TEJ KSIĘDZE.
Jednakowoż, po tym okresie ucisku, (w czasie tysiącletniego królestwa), jak to widział Ezechiel w 48. rozdz. 1-8, i 22-29 widzimy te pokolenia na powrót jeszcze raz w Boskim porządku. Lecz od czasu, kiedy Efraim i Dan przywiązali się do bałwanów, umarli, i tych pokoleń więcej nie bierze się pod uwagę. Otóż, zdaję sobie sprawę z tego, że od czasu zniszczenia Jeruzalemu, wszystkie kroniki dotyczące wszystkich pokoleń zaginęły, tak że nikt nie może z całą pewnością powiedzieć, do którego pokolenia należy, LECZ BÓG TO WIE. Ten wielki Bóg, Który przyprowadza Izraela z powrotem do Palestyny, wie dokładnie, z którego pokolenia jest każdy prawdziwy Izraelczyk, a między tymi zgromadzonymi stu czterdziestu czteroma tysiącami Dan i Efraim będą brakować.
Oto pokolenia Izraelskie. Ezech. 48, 1-8 i 22-29:
A oto imiona plemion: na najdalszej północy w kierunku na Chetlon, tam gdzie się idzie do Chamat i aż do ChazarEnon, tak że okręg Damaszku pozostaje na północ, w bok od Chamat, od strony wschodniej do strony zachodniej, Dan otrzymuje jeden dział.
Wzdłuż działu Dana od strony wschodniej do strony zachodniej Asser jeden dział.
Wzdłuż działu Assera od strony wschodniej do strony zachodniej: Naftali jeden dział.
Wzdłuż działu Naftalego od strony wschodniej do strony zachodniej: Manasses jeden dział.
Wzdłuż działu Manassesa od strony wschodniej do strony zachodniej: Efraim jeden dział.
Wzdłuż działu Efraima od strony wschodniej do strony zachodniej: Ruben jeden dział.
Wzdłuż działu Rubena od strony wschodniej do strony zachodniej: Juda jeden dział.
Wzdłuż działu Judy od strony wschodniej do strony zachodniej będzie danina, którą złożycie: dwadzieścia pięć tysięcy łokci szerokości, a długości takiej samej, co każdy z działów od strony wschodniej do strony zachodniej; w jej środku będzie świątynia.
A własność Lewitów i własność miasta będzie w środku działu, należącego do księcia. Dział księcia będzie leżał między działem Judy i działem Beniamina.
A dla reszty plemion: Od strony wschodniej do strony zachodniej, Beniamin, jeden dział.
A wzdłuż działu Beniamina od strony wschodniej do strony zachodniej Symeon, jeden dział.
A wzdłuż działu Symeona od strony wschodniej do strony zachodniej, Issachar, jeden dział.
A wzdłuż działu Issachara od strony wschodniej do strony zachodniej, Gad, jeden dział.
A wzdłuż działu Gada od południa ku Negebowi ma być granica od Tamar do Meribat-Kadesz, aż do potoku, wpadającego do Morza Wielkiego.
Inna ilustracja, z której możemy skorzystać, to historia Izraela, wychodzącego z Egiptu do kraju Kanaan. Bożym zamiarem w tym wieku było WYPROWADZIĆ Izraela i WPROWADZIĆ go, w tym celu, aby mu mogli służyć. Zatem kiedy oni opuścili Egipt, WSZYSCY wyszli pod krwią ofiarnego baranka, WSZYSCY przeszli przez wody chrztu w Czerwonym Morzu, WSZYSCY cieszyli się z potężnych cudów, wszyscy spożywali z tej manny, WSZYSCY pili ze skały; i na ile to można oglądać, WSZYSCY mieli jednaki dział w błogosławieństwach i przejawach, jeżeli chodzi o zewnętrzną stronę. Lecz kiedy przyszli do Moaba, ci którzy przyłączyli się do nich na święcie Baal-Peora, wszyscy pomarli. Ich zwłoki poległy na pustyni, bowiem tam oni odrzucili Słowo Boże i odwrócili się od niego. Otóż, o tym właśnie mówi list do Żyd. 6, 1-9, co zostało z taką starannością zaakcentowane w Pergameńskim Wieku. Nie możecie iść dalej tylko z częścią Słowa, musicie wziąć CAŁE Słowo. Istnieją ludzie, którzy pozornie interesują się Bożymi sprawami niemal w stu procentach. Oni są tacy jak Judasz. Nikt inny, oprócz Jezusa, nie wiedział dokładnie, jaką osobą był Judasz. Nadszedł jednak dzień, w którym Judasz postąpił dokładnie tak, jak postąpił Izrael w Baal-Peor. On zadecydował, że się chce przyłączyć do szeregów fałszywego krzewu - wstąpić do finansowej i politycznej organizacji anty-Słowa, religii antychrysta, i uczynił tak. Lecz został oszukany, ale pozostałych jedenastu nie. Oni nie mogli zostać oszukani, bo oni byli tymi prawdziwymi wybranymi. Więc kiedy Judasz odszedł i zdradził Pana, jego imię zostało usunięte z Księgi Życia. (Obj. 22, 19).
Jestem teraz pewien, że zauważyliście, iż ci, których imiona znajdowały się w Księdze Życia, tworzyli część religijnego systemu na ów czas, ci którzy skupiali się koło prawdziwego Boga i oddawali mu cześć, ale nie oddawali Mu czci zgodnie z Prawdą (ze Słowem). Podobnie jak Judasz, oni nie wytrwali aż do końca. Patrzcie, Judasz został wybrany przez Boga. On otrzymał instrukcje odnośnie prawdy. On miał udział w poznaniu tajemnic. On posiadał usługę w mocy, która mu została udzielona, i uzdrawiał chorych i wypędzał diabły w Imieniu Jezusa. Lecz kiedy doszło do tego, że był zmuszony okazać swój charakter, zaprzedał się za złoto i polityczną moc. On nie doszedł aż do Pięćdziesiątnicy, aby przyjąć Ducha Bożego. Został pozbawiony Ducha. Nie popełnijcie tutaj błędu. Osoba, która jest rzeczywiście ochrzczona przez Ducha Świętego do ciała Chrystusa, przyjmuje pełność Ducha, i pozostanie W SŁOWIE PRZEZ CAŁĄ DROGĘ. To jest dowód chrztu Duchem Świętym. Tutaj Judasz nie dopisał. Masy ludzi właśnie tutaj nie dopisały. A kiedy oni zaniedbali wejść do Słowa i iść naprzód, ich imiona zostały wyjęte z Księgi Życia.
W tym celu, aby lepiej wyjaśnić sprawę usunięcia imienia z Księgi Życia, przenieśmy się w naszych myślach do Izraela w dniach Mojżesza. 2. Moj. 32, 30-34.
Następnego dnia rzekł Mojżesz do ludu: Popełniliście ciężki grzech, lecz teraz wstąpię ponownie do Pana, może zdołam przebłagać Go za wasz grzech.
Wrócił tedy Mojżesz do Pana i rzekł: Oto lud ten popełnił ciężki grzech, bo uczynili sobie bogów ze złota. Teraz, racz odpuścić ich grzech, lecz jeżeli nie, to wymaż mnie ze swojej księgi, którą napisałeś.
I rzekł Pan do Mojżesza: Tego, kto zgrzeszył przeciwko mnie, wymażę z księgi mojej.
Teraz zaś idź, prowadź ten lud, dokąd ci kazałem; oto anioł mój pójdzie przed tobą. W dniu nawiedzenia mojego nawiedzę ich za ich grzech.
Jest sprawą więcej niż oczywistą, że imiona były i będą usunięte z Księgi Życia, zanim „czasu już więcej nie będzie”. W tym szczególnym wypadku było to z powodu bałwochwalstwa, mianowicie kiedy Dan i Efraim stracili swoje prawa jako pokolenia z powodu oddawania czci złotemu cielcowi. Wszyscy, którzy oddawali cześć bożkom, tych imiona zostały usunięte z Księgi Życia.
Kiedy Izrael odrzucił kierownictwo Boga w Słupie Ognia i odwrócił się ku oddawaniu czci złotemu cielcowi, to ich imiona zostały usunięte z Księgi Życia. 2. Mojż. 32, 33. (Ktobykolwiek zgrzeszył przeciwko Mnie, tego wymażę z Mojej Księgi). Jeżeli takie odwrócenie do bałwanów wymagało jako karę usunięcie imion z Księgi Życia, tym bardziej odrzucenie Jezusa Chrystusa, jako Mesjasza przez Izrael, z pewnością wymagało równie surowej kary. Dokładnie tak jest. W Psalmie 69, który przedstawia upokorzenie Jezusa, jest powiedziane w wierszach 21-28:
Dodali żółci do pokarmu mego, a w pragnieniu moim napoili mnie octem.
Niechaj stół ich stanie się dla nich pułapką, a ich uczty ofiarne potrzaskiem!
Niech się zaćmią oczy ich, by nie widzieli; spraw, by biodra ich zawsze się chwiały.
Wylej na nich zapalczywość swoją, niech ich dosięgnie żar gniewu twego!
Niech zagroda ich stanie się pustkowiem, a w namiotach ich niech nie będzie mieszkańców.
Bo prześladują tego, któregoś Ty uderzył, i pomnażają ból zranionego przez ciebie. Przydaj winy do winy ich, niech nie dostąpią sprawiedliwości twojej!
Niech będą wymazani z księgi życia, a ze sprawiedliwymi niech nie będą zapisani!
Kiedy Żydzi odrzucili Jezusa, to Bóg dosłownie odwrócił się od nich do pogan. Dz. Ap. 13, 46-48:
Wtedy Paweł i Barnaba odpowiedzieli odważnie i rzekli: Wam to najpierw miało być opowiadane Słowo Boże, skoro je jednak odrzucacie i uważacie się za niegodnych życia wiecznego, przeto zwracamy się do pogan.
Tak bowiem nakazał nam Pan: Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi.
Poganie słysząc to, radowali się i wielbili Słowo Pańskie, a wszyscy ci, którzy byli przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli.
To nie jest podane w tym celu, aby sugerować, że w Księdze Życia nie pozostanie więcej żadnych imion z pokoleń Izraelskich, bowiem wielu z nich (chociaż nie całe tłumy) na podstawie wyboru będą w pogańskim okresie kościoła i wejdą do ciała Jezusa Chrystusa, okazując przez to, że ich imiona rzeczywiście pozostały w Księdze Życia. Jak również zobaczymy, zgodnie z piątą pieczęcią, rzeszom żydowskich męczenników będą dane przez Pana białe szaty i wieczne życie. Przy Jego przyjściu zostanie również zapieczętowanych sto czterdzieści cztery tysiące, udowadniając, że ich imiona też nie zostały wymazane. Najdokładniej jest to przedstawione w Psalmie 69, mówiącym, że to są niegodziwi albo niesprawiedliwi, którzy odrzucają Chrystusa i prześladują Jego lud; ich imiona zostaną usunięte.
Podobnie jak Izrael (wybrany Boży lud) w większości utracił swoje prawa w Księdze Życia przez odrzucenie Jezusa, tak samo większość kościoła z pogan również pójdzie na potępienie, w wyniku czego ich imiona zostaną usunięte z Księgi Życia, dlatego że odrzucili Słowo, i poprzez to wstąpili do światowego ekumenicznego ruchu, który jest obrazem wzniesionym dla bestii.
Tutaj możemy zobaczyć jeszcze inną rzecz. Na sądzie przed wielkim Białym Tronem nastąpi rozdzielenie ludzi. Zostanie otwarta Księga Życia a również inna księga będzie otwarta. Ew. Mat. 25, 31-46:
A gdy przyjdzie Syn Człowieczy w chwale swej i wszyscy aniołowie z nim, wtedy zasiądzie na tronie swej chwały.
I będą zgromadzone przed nim wszystkie narody, i odłączy jedne od drugich, jak pasterz odłącza owce od kozłów.
I ustawi owce po swojej prawicy, a kozły po lewicy. Wtedy powie król tym po swojej prawicy: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata.
Albowiem łaknąłem, a daliście mi pic, byłem przychodniem, a przyjęliście mnie.
Byłem nagi, a przyodzialiście mnie, byłem chory, a odwiedzaliście mnie, byłem w więzieniu, a przychodziliście do mnie.
Wtedy odpowiedzą mu sprawiedliwi tymi słowy: Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym, a nakarmiliśmy cię, albo pragnącym, a daliśmy ci pić?
A kiedy widzieliśmy cię chorym albo w więzieniu i przychodziliśmy do ciebie? A król odpowiadając, powie im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście.
Wtedy powie tym po lewicy: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom.
Albowiem łaknąłem, a nie daliście mi jeść, pragnąłem, a nie daliście mi pić. Byłem przychodniem, a nie przyjęliście mnie, nagim, a nie przyodzialiście mnie, chorym i w więzieniu i nie odwiedziliście mnie.
Wtedy i oni mu odpowiedzą, mówiąc: Panie, kiedy widzieliśmy cię łaknącym albo pragnącym, albo przychodniem albo nagim, albo chorym, albo w więzieniu i nie usłużyliśmy ci?
Wtedy im odpowie tymi słowy: Zaprawdę powiadam wam, czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych i mnie nie uczyniliście.
I odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.
Obj. 20, 11-15:
I widziałem wielki, biały tron i tego, który na nim siedzi, przed którego obliczem pierzchła ziemia i niebo, i miejsca dla nich nie było.
I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed tronem; i księgi zostały otwarte; również inna księga, księga żywota została otwarta;
I osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było napisane w księgach.
I wydało morze umarłych, którzy w nim się znajdowali, również śmierć i piekło wydały umarłych, którzy w nich się znajdowali, i byli osądzeni, każdy według uczynków swoich.
A śmierć i piekło zostały wrzucone do jeziora ognistego; owo jezioro ogniste, to druga śmierć.
I jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego.
Zatem na sądzie będą zarówno sprawiedliwi i niesprawiedliwi. Tak jest powiedziane. CI SPRAWIEDLIWI NIE BĘDĄ OBLUBIENICĄ, BO OBLUBIENICA SIEDZI NA SĄDZIE RAZEM Z NIM.
Kor. 6, 23:
Czy nie wiecie, że święci świat sądzić będą? A jeśli wy świat sądzić będziecie, to czyż jesteście niegodni osądzać sprawy pomniejsze? Czy nie wiecie, że aniołów sądzić będziemy? Cóż dopiero zwykłe sprawy życiowe?
Obj. 3, 21:
Zwycięzcy pozwolę zasiąść ze mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem wraz z Ojcem moim na Jego tronie.
Widzicie, Oblubienica jest razem z Nim na tronie. Skoro Ona ma sądzić świat, to musi siedzieć na sądzie razem z Nim. To jest dokładnie to, co widział Daniel.
Dan. 7, 9-10:
A gdy patrzałem, postawiono trony i usiadł Sędziwy. Jego szata była biała jak śnieg, a włosy na głowie czyste jak wełna.
Jego tron jak płomienie ogniste, a jego koła jak ogień płonący. Ognista rzeka wypływała i wychodziła sprzed niego. Tysiąc tysięcy służyło mu, a dziesięć tysięcy razy dziesięć tysięcy stało przed nim i zasiadł sąd i otworzono księgi.
Widzicie, to jest ta sama scena, bowiem tysiące tysięcy, które Mu służą, to Oblubienica, bowiem któż inny usługuje małżonkowi, niż żona?
Obecnie powstaje pytanie, dlaczego ci sprawiedliwi będą na sądzie? Nie ma żadnej innej możliwości, aby się mogli podnieść z tej ziemi, bowiem są tylko dwa zmartwychwstania, a skoro nie byli sposobni, aby mieć dział w pierwszym zmartwychwstaniu, muszą się podnieść z tej ziemi w drugim zmartwychwstaniu, które jest zmartwychwstaniem na sąd. Ci, którzy byli sposobni do pierwszego zmartwychwstania (Oblubienica), nie znajdują się na sądzie.
Ew. Jana 5, 24:
Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny (to znaczy, wierzący przyjmuje to wieczne życie, które posiada już teraz) i nie stanie przed sądem (nie pójdzie na sąd, tak to jest w rzeczywistości powiedziane), lecz przeszedł (na zawsze) ze śmierci do żywota.
Zauważcie jednak z wszelką starannością, że Jezus musiał mieć na myśli inną grupę, która w zmartwychwstaniu na pewno otrzyma wieczne życie. Oni je przyjmą przy zmartwychwstaniu, NIE PRZYJĄWSZY GO POPRZEDNIO JAKO CZŁONKOWIE OBLUBIENICY.
Ew. Jana 5, 28-29:
Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, kiedy WSZYSCY w grobach usłyszą głos jego;
I wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia, a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd.
Otóż, wszyscy wiemy, że ew. Jana 5, 28-29. NIE JEST ZACHWYCENIEM, bo tylko umarli w Chrystusie powstaną z grobów w tym czasie, razem z Oblubienicą, która jeszcze ciągle żyje na ziemi. 1. Tes. 4, 16-17
Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie.
Potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy na obłokach w powietrze, na spotkanie Pana, i tak zawsze będziemy z Panem.
Lecz w ew. Jana 5, 28-29. jest powiedziane, że WSZYSCY wyjdą z grobów. To jest to samo zmartwychwstanie, o którym jest mowa w Obj. 20, 11-15, gdzie UMARLI zostali przyprowadzeni przed Pana i byli sądzeni na podstawie swych uczynków, a wszyscy, których imiona nie były w Księdze Życia, zostali następnie wrzuceni do jeziora ognistego.
Obecnie stoimy przed pytaniem, dlaczego miałoby im być dane wieczne życie na sądzie, skoro wydaje się, że listy zdecydowanie wskazują na to, iż człowiek musi posiadać Ducha Chrystusowego, inaczej zginie. Chociaż by to tak mogło wyglądać, nie śmiemy dyskredytować słowa Jezusa, Który całkiem wyraźnie przedstawia, że w Księdze Życia są niektórzy, którzy nie otrzymają wiecznego życia ani przed powszechnym zmartwychwstaniem, ani po nim. Paweł nie uchyla się od tej prawdy, bowiem on mówi całkiem wyraźnie w liście do Fil. 3, 11:
Abym jakimkolwiek sposobem śmiał dostąpić zmartwychwstania od umarłych.
Otóż, jest to najbardziej osobliwa wypowiedź. Wiemy, że wszyscy będziemy mieć dział w zmartwychwstaniu, czy sobie tego życzymy, czy nie. Wszyscy zmartwychwstaną. Więc Paweł z trudem mógł powiedzieć: „Abym JAKIMKOLWIEK SPOSOBEM śmiał dostąpić zmartwychwstania”. Prawdą jest, że on tego tak nie powiedział. Dosłowne brzmienie tego tekstu jest następujące: „Abym jakimkolwiek sposobem mógł dostąpić w zmartwychwstaniu wyjścia spomiędzy umarłych”. To nie jest dostąpienie powszechnego albo drugiego zmartwychwstania, lecz dostąpienie pierwszego zmartwychwstania, o którym jest powiedziane: „Błogosławiony i Święty, który ma dział w pierwszym zmartwychwstaniu, nad tymi wtóra śmierć nie ma mocy, ale będą kapłanami Bożymi i Chrystusowymi, i będą z Nim królować tysiąc lat”. Pierwsze zmartwychwstanie nie ma nic wspólnego z wtórną śmiercią. Będzie to na końcu tysiąca lat, kiedy CAŁA RESZTA umarłych ożyje na nowo. A w tym dniu będą tam ci, którzy przejdą do wiecznego życia i ci inni, których zasięgnie wtóra śmierć. Obecnie nie musimy domyślać się odnośnie tych, którym w drugim zmartwychwstaniu będzie dane życie. Było nam powiedziane, że ono im jest dane na podstawie tego, że oni byli życzliwymi i dobrymi wobec „braci”. Ci, którzy powstaną i zostaną wrzuceni do jeziora gorejącego ogniem, będą tak potraktowani z powodu ich złego obchodzenia się z „braćmi”. Skoro tak mówi Słowo Boże, my je po prostu przyjmujemy. Nie ma już tutaj żadnej argumentacji, tylko prosta wypowiedź faktów.
Aby to dalej wyjaśnić, zwróćcie szczególnie uwagę na Słowo z ew. Mateusza 25, 31-46. Tam nie jest powiedziane, że pasterz dosłownie oddzieli owce od kozłów, lecz tam stoi: JAKO pasterz, oddzielający owce od kozłów. Tutaj (na sądzie przed Białym Tronem nie jest mowa o Jego owcach. Jego owce znajdują się w Jego owczarni. One słuchają Jego głosu (Słowa) i naśladują Go. ONI JUŻ POSIADAJĄ WIECZNE ŻYCIE I NIE MOGĄ PRZYJŚĆ NA SĄD. Lecz tamci NIE posiadają wiecznego życia i oni znajdują się na sądzie. Im jest dozwolone wejść do wiecznego życia. Lecz na podstawie czego oni wejdą do wiecznego życia? Z pewnością nie dzięki temu, że już posiadają Jego życie, jako Oblubienica, lecz oni je otrzymają dlatego, że byli życzliwymi wobec Jego braci. Oni nie są Jego braćmi, to by ich uczyniło współdziedzicami z Jezusem. Oni nie są dziedzicami niczego innego, prócz życia. Oni nie będą dzielić z Nim tronu, itd. ICH IMIONA MUSIAŁY BYĆ W KSIĘDZE ŻYCIA I NIE ZOSTAŁY USUNIĘTE. Otóż, z powodu ich miłości wobec Bożych ludzi oni zostali uznani za godnych i zbawieni. Oni niewątpliwie służyli dzieciom Bożym i pomagali im. Prawdopodobnie tak, jako Nikodem i Gamaliel, oni stawali w obronie tych dzieci w czasie ucisku.
Jeżeli to ma posmak „odnowienia”, zważajcie obecnie starannie, bowiem złośnicy NIE zostaną odnowieni, lecz wrzuceni do jeziora ognistego. Imiona wielu z tych, którzy niszczyli, były również w Księdze Życia; lecz one zostaną wymazane, dlatego że oni zaniedbali uczcić lud Boży, który był żyjącym zamanifestowanym Słowem (żyjącymi listami) w ich dniach.
Pozwólcie więc, że to przedstawimy całkiem jasno. Nie są to narody, które będą sądzone i pójdą do tysiącletniego królestwa, dlatego że dawały schronienie i udzielały pomocy Żydom. To wynika jasno z tego, czym kończą się te wiersze. „A ci (złośnicy) pójdą na wieczne potępienie (jezioro ogniste), lecz sprawiedliwi do wiecznego życia”. Nie ma żadnej notatki o DWU sądach, na których by złośnicy byli wrzuceni do jeziora ognistego. Tylko bestia i fałszywy prorok będą sądzeni na końcu tego wielkiego ucisku. Nie, to jest sąd przed Białym Tronem i oni są sądzeni według tego, co jest napisane w tych księgach.
Jest to drugie zmartwychwstanie, kiedy „duszom pod ołtarzem”, jak to jest przedstawione w piątej pieczęci (Obj. 6, 9-11) są dane białe szaty, i oczywiście wieczne życie, inaczej by tam nie było wzmianki o białych szatach.
A gdy zdjął piątą pieczęć, widziałem poniżej ołtarza dusze zabitych dla Słowa Bożego i dla świadectwa, które złożyli.
I wołały donośnym głosem: Kiedyż, Panie Święty i prawdziwy, rozpoczniesz sąd i pomścisz krew naszą na mieszkańcach ziemi?
I dano każdemu z nich szatę białą, i powiedziano im, aby jeszcze odpoczęli przez krótki czas, aż się dopełni liczba współsług i braci ich, którzy mieli podobnie jak oni ponieść śmierć.
Otóż, zauważcie szczególnie, że nikt z tych pod ołtarzem nie został zabity dla świadectwa Jezusa.
Oni nie są jako Antypas, który został zabity za to, że trzymał się mocno Jego Imienia. To nie są ci znowuzrodzeni, którzy posiadają wieczne życie. Oni powstaną w zmartwychwstaniu i otrzymają życie, ze względu na ich stosunek względem Słowa. A zauważcie, jak oni wołają o pomstę. Oni nie mogą być materią Oblubienicy. Oblubienica odwraca twarz i woła: „Przebacz im Ojcze, oni nie wiedzą, co czynią.” To są Żydzi. To muszą być oni, bowiem oni znajdują się w piątej pieczęci, a Oblubienica z pogan odeszła w zachwyceniu w czwartej pieczęci. A więc ci Żydzi nie są narodzeni z Jego Ducha. Oni nawet nie wierzą, że Jezus jest Mesjaszem. Ponieważ jednak zostali zaślepieni przez Boga z powodu pogan, Bóg dał im wieczne życie na podstawie tego, że chociaż oni nie mogli przyjść do Niego, jednak byli naprawdę wierni całemu Słowu, które znali, i umarli dla niego, tak jak umarły masy ludzi w czasie Hitlera, Stalina itd., i jeszcze będą umierać.
Jest to drugie zmartwychwstanie, podczas którego wystąpi pięć głupich panien. Zauważcie, że one były pannami. One nie posiadały Ducha Świętego, więc zaniedbały tego, aby być w Oblubienicy, podczas kiedy tych pięć mądrych, które posiadały olej, stały się częścią Oblubienicy. Lecz ci ludzie, którzy byli oddzieleni, miłujący Boga ludzie, starali się obstawać przy Słowie zgodnie z tym, co z niego poznali, i byli pomocą w dziele Pańskim, wystąpią na końcu czasu. Oni ominą tysiącletnie królestwo, które jak możecie oglądać dzięki tym prawdom, jest daleko ważniejsze i cudowniejsze, niż kiedykolwiek myśleliśmy albo wierzyliśmy.
Wszyscy ci ludzie mają swoje imiona w Księdze Życia i ich imiona tam pozostały. Lecz które imiona tam nie pozostały? Ci z światowego systemu kościołów, którzy zwalczają Oblubienicę, będą tymi, których imiona zostały usunięte. To są ci, którzy poniosą porażkę. Oni zostaną wrzuceni do jeziora ognistego.
Otóż, posuńmy się o krok dalej, lecz zanim to uczynimy, podsumujmy jeszcze raz nasze argumenty. Po pierwsze: wiemy z całą pewnością, że zamysł Boży polega na wyborze. On podjął ten zamysł w Samym Sobie. Bożym zamysłem było wydać na świat lud, podobny do Niego Samego, który by był Oblubienicą Słowa. Ona została wybrana w NIM przed założeniem świata. Ona była przewidziana i umiłowana, zanim w ogóle została zrodzona na świat podczas wszystkich wieków. Ona została odkupiona przez Jego krew i NIGDY nie może pójść na potępienie. Ona nie może nigdy stanąć przed sądem, dlatego, że jej nie można zarzucić żadnego grzechu.
Rzym. 4, 8:
Błogosławiony mąż, Któremu Pan grzechu nie poczyta.
Lecz ona będzie razem z Nim na Jego sędziowskim tronie, sądząc ten świat, a nawet aniołów. Jej imię (każdego z jej członków) zostało zapisane w pewnej części Barankowej Księgi Życia przed założeniem świata. Po drugie: jest tam inna kategoria ludzi. Ich imiona są również w Księdze Życia, i oni powstaną w drugim zmartwychwstaniu. Tak ma się sprawa z głupimi pannami i sprawiedliwymi, o których jest mowa w ew. Mat. 25. W tej kategorii są również ci, którzy nie oddają czci bestii, ani nie byli wplątani w ten system antychrysta, lecz położyli życie za swoją wiarę, chociaż nawet nie byli w Oblubienicy, ani nie byli narodzeni na nowo. Lecz oni wystąpią w drugim zmartwychwstaniu, i pójdą do wiecznego życia. Po trzecie: Istnieją chrześcijanie, wierzący do pewnej granicy, tacy, jak ich widzimy w wypadku Izraela, kiedy wychodził z Egiptu. Ich imiona były w Księdze Życia, a ich uczynki były zapisane w księgach. Oni zaniedbali być posłusznymi Bogu i zostali pozbawieni Ducha. Chociaż działy się między nimi nawet cuda i znamiona, ich imiona będą usunięte z Księgi Życia. Do tej grupy będą należeć tacy jak Judasz, którzy chociaż są całkiem pozbawieni Ducha, lecz są religijni, i będą mieć przejawy w swoim życiu, a chociaż byli w księgach, to nie byli wybrani W NIM. Również tacy jak Balaam będą w tej grupie. Po czwarte: Będą wreszcie tacy, których imiona nigdy nie były ani nie będą zapisane w tych księgach. Tacy znajdują się w Obj. 13, 8. i Obj. 17, 8:
I oddadzą mu pokłon wszyscy mieszkańcy ziemi, każdy, którego imię nie jest od założenia świata zapisane w księdze żywota Baranka, który został zabity.
Zwierzę, które widziałeś, było i już go nie ma, i znowu wyjdzie z otchłani, i pójdzie na zatracenie.
I zdumieją się mieszkańcy ziemi, których imiona nie są zapisane w księdze żywota od założenia świata, gdy ujrzą, że zwierzę to było, i że go nie ma, i że znowu będzie.
Jezus powiedział, że będzie grupa, która będzie przyjmować tego, który przychodzi w swym własnym imieniu. Jest nim antychryst. Zostali oni dokładnie przedstawieni w Obj. 13, 8 i 17, 8. Oni byli przeznaczeni od Boga, ale nie do wybranych. A z tą grupą jest tak, jako z faraonem. O nim jest powiedziane:
Mianowicie dla tego samego celu wzbudziłem ciebie. Naczynie gniewu, przygotowane na zniszczenie.
Rzym. 9, 17 i 22. Nikt z nich nie był umieszczony w rejestrze życia. Ja nie mówię, że nie ma o nich żadnego zapisu. Niewątpliwie jest tam o nich jakiś zapis, lecz nie W REJESTRZE ŻYCIA. Cel ich istnienia rozważaliśmy pobieżnie na innych stronicach tej książki, lecz możemy dodać jeszcze dwa miejsca Pisma. Przyp. Sal.
Pan zgotował złośników na dzień zły.
Job. 21, 30:
Złośnik jest przeznaczony na dzień zniszczenia, został przygotowany na dzień gniewu. (ang. tłum.)
Ponieważ ta część słowa jest trudna do zrozumienia dla ludzkiego umysłu, musi zostać przyjęta i uwierzona przez wiarę. Wielu będzie obrażonych z tego, co właśnie przedstawiłem, bowiem nie są w stanie zrozumieć suwerenności Boga, która podkreśla to, że BÓG JEST BOGIEM, a dlatego, że on jest Bogiem, nikt nie może unieważnić Jego Rady, albo udaremnić Jego Woli i zamysłów, lecz On, będąc wszechmogącym, sprawuje władzę nad WSZYSTKIMI sprawami, i czyni cokolwiek zechce z całym Swoim stworzeniem, bowiem wszystko zostało stworzone według Jego dobrego upodobania. Dlatego, jak mówi Paweł: „Gdyby Bóg miał wziąć grudę gliny, i uczynić z tej samej grudy jedno naczynie ku czci, a inne naczynie ku nieczystości, któż może się zgorszyć i sprzeciwić się Mu?” Nie możemy zaprzeczyć, że on ma prawo tak postępować z racji samego stworzenia. Pomimo tego on posunął się jeszcze dalej, bowiem zgodnie z Rzym. 14, 7-9 mamy niezbity dowód tego, że Jezus zapłacił cenę wykupienia dla całego świata, i dlatego On może czynić ze SWYMI własnymi jako On chce.
Albowiem nikt z nas nie żyje dla siebie samego i nikt samemu sobie nie umiera.
Albowiem czy żyjemy, żyjemy dla Pana; czy umieramy, umieramy dla Pana: a więc czy żyjemy, czy umieramy, Pańscy jesteśmy.
Albowiem na to też Chrystus zarówno umarł, jak i zmartwychwstał i powrócił do życia, aby On mógł być Panem ZARÓWNO ŻYWYCH JAK I UMARŁYCH.
(Tutaj ma na myśli własność, NIE wzajemny stosunek). Jest to również przytoczone w ew. Jana 17, 2:
Jako mu dałeś władzę NAD WSZELKIM CIAŁEM, aby dał żywot wieczny tym wszystkim, których mu dałeś.
Otóż, jeżeli przypisujemy Bogu wszechwiedzę, musimy również przyjąć, że On jest doskonałym w mądrości i sprawiedliwości. Ten plan wyboru oraz potępienia jest mądrością Bożą, objawioną we wszystkich wiekach, tak jak jest powiedziane do Efezów 1, 3-11:
Błogosławiony niech będzie Bóg i ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios.
W nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego w miłości.
Przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej.
Ku uwielbieniu chwalebnej łaski swojej, którą nas obdarzył w Umiłowanym.
W nim mamy odkupienie przez krew jego, odpuszczenie grzechów, według bogactwa łaski jego.
Której nam hojnie udzielił w postaci wszelkiej MĄDROŚCI i roztropności, oznajmiwszy nam według upodobania swego, którym go uprzednio obdarzył,
Tajemnicę woli swojej, aby z nastaniem pełni czasów wykonać ją i w Chrystusie połączyć w jedną całość wszystko, i to, co jest na niebiosach, i to, co jest na ziemi w nim,
W którym też przypadło nam w udziale stać się jego cząstką, nam przeznaczonym do tego od początku według postanowienia tego, który sprawuje wszystko według zamysłu woli swojej.
Zatem, jeżeli Bóg postanowił, że będą tacy, których imiona są umieszczone w pewnej części Barankowej Księgi Życia, i nie mogą zostać wymazane, bowiem one są imionami Jego Oblubienicy, to musimy to zaakceptować. Jeżeli tam mowa, że istnieją tacy, których imiona były umieszczone w rejestrze Księgi Życia, lecz według przejrzenia Bożego oni mieli upaść, a ich imiona miały z niej zostać usunięte, musimy to zaakceptować. A jeżeli są tacy, których imiona nie były NIGDY umieszczone w rejestrze życia, musimy się z tym zgodzić również. A jeżeli są tacy, którzy wejdą do wiecznego życia po sądzie przed Białym Tronem wyłącznie na podstawie tego, że byli dobrzy i uprzejmi i sprawiedliwi wobec wybranych Bożych, którzy są Jego braćmi, to nie możemy inaczej, niż przyjąć to. ALBOWIEM KTÓŻ POZNAŁ ZMYSŁ PAŃSKI, ABY GO MÓGŁ POUCZYĆ? Bądźmy raczej poddani we wierze Temu, Który jest naszym Ojcem i życiem.
Aby zrozumieć ten temat jeszcze jaśniej, będzie obecnie rozsądne podejść do niego z punktu widzenia kościoła we wszystkich wiekach. Aż dotąd rozmyślaliśmy w kategoriach usunięcia poszczególnych osób. Obecnie chcemy rozważać nie o poszczególnych osobach, lecz o grupach, które reprezentują kościoły. W tym celu przyrównamy kościół we wszystkich wiekach do rośliny pszenicy. Ziarno pszenicy zostaje zasiane w tym celu, że poszczególne ziarna pszenicy będą się reprodukować i rozmnażać w określonym procesie i w określonym czasie. To pojedyncze nasienie odumrze, lecz kiedy umiera, to życie, które było w nim, przejdzie do tej rośliny, która z kolei będzie podpórką, albo nosicielem tego życia, które ponownie powraca do oryginału w rozmnożonej formie. Jezus, to wielkie Królewskie Nasienie, umarł. Ten Niezrównany, Który jest życiem kościoła, stoi wpośród kościoła poprzez wszystkich siedem jego wieków, dając Swoje życie kościołowi (nosicielowi) w tym celu, aby Jego własne życie zostało zreprodukowane w ciałach, podobnych do Jego zmartwychwstałego ciała. Będzie to przy zmartwychwstaniu, kiedy to Królewskie Nasienie zobaczy wiele królewskich nasion podobnych do Niego Samego, względnie takich jak On, bowiem Jan mówi: „podobni do Niego będziemy”. To jest to, na co powołuje się Jan Chrzciciel, kiedy mówi, że Jezus zgromadzi pszenicę do gumien. Będzie to zmartwychwstanie, kiedy wejdą ci odkupieni, którzy zostali wybrani do wiecznego życia.
A więc to sprawozdanie o roślinie pszenicy, która ma na celu zrodzić oryginalne nasienie w rozmnożonej formie, to KSIĘGA ŻYCIA. Powtarzam: historia, albo sprawozdanie o tej roślinie pszenicy jest Księgą Życia, z której część jest REJESTREM WIECZNEGO ŻYCIA (część Księgi Życia). Do tego przekonania dochodzimy, kiedy badamy roślinę pszenicy. Zostaje zasiane gołe nasienie. Wkrótce widać listek, lecz to jeszcze nie jest pszenica. Potem wyrasta źdźbło. To jeszcze nie jest pszenica. Jest tam życie, ale nie pszenica. Następnie na końcu tej łodygi pojawia się kwiatostan, z którego wyrasta kłos. Ciągle roślina pszenicy, lecz jeszcze nie pszenica. Potem ta roślina zostaje zapylona i widzimy, jak wyrastają łuski. Wygląda to niemal jak pszenica, lecz ciągle jeszcze nie jest nasieniem. Potem w łuskach kształtuje się pszenica. Obecnie powróciło to znów do tego stanu, w jakim było pierwotnie. Teraz dojrzała pszenica jest sprzątana z pola.
Jezus Chrystus umarł. On wydał Swoje życie. To życie miało przejść z powrotem na kościół i przenieść do chwały wielu synów podobnych do Niego Samego, w zmartwychwstaniu. Lecz tak, jak nasienie pszenicy musiało mieć nosiciela, aby zrodzić rozmnożone nasienie pszenicy, tak samo musi być kościół, który by był nosicielem życia Chrystusa. Tak, jak listek, łodyga, kłos i łuski były nosicielami nasienia, lecz NIE samym nasieniem, tak samo zespolony kościół przez wszystkie wieki był nosicielem prawdziwego NASIENIA, chociaż jednak nie samym Nasieniem. To jest powodem, dlaczego możemy powiedzieć, że Księga Życia jest CAŁĄ ROŚLINĄ PSZENICY.
Rozpatrzmy to jeszcze raz. Tutaj jest oryginalne nasienie, które było zasiane. Ono zrodziło listek. To nie było to. Ono zrodziło łodygę. Ani to nie było to. Oto przychodzą łuski, w których formuje się pszenica, ale to jeszcze nie to. Pojawia się kłos. NASTĘPNIE PYŁEK SPADA NA SŁUPKI KWIATOWE. CZĘŚĆ TEJ ROŚLINY ZOSTAJE OŻYWIONA. COŚ Z TEGO ORYGINALNEGO NASIENIA, CO PRZESZŁO DO GÓRY PRZEZ TĄ ROŚLINĘ, ZMIENIA SIĘ W NASIENIE. Dlaczego cała roślina nie przechodzi do nasienia? Dlatego, że ono tworzy się na koniec. Tylko część tej rośliny może powrócić do pierwotnego stanu i stać się nasieniem, bowiem tylko część tej ROŚLINY PSZENICY JEST WIECZNYM ŻYCIEM PSZENICY.
Doskonały obraz tego macie w Izraelu, kiedy opuszczał Egipt. Oni wyszli w sile około dwóch milionów. WSZYSCY wyszli poprzez krew ofiarną. WSZYSCY zostali ochrzczeni w Morzu Czerwonym. WSZYSCY wyszli z tych wód radując się z przejawów Ducha Świętego i z błogosławieństw. WSZYSCY jedli anielski pokarm, WSZYSCY pili ze skały, która im towarzyszyła. Jednak z wyjątkiem tylko bardzo niewielu oni nie byli niczym innym niż nosicielami dla tych dzieci, które miały przyjść po nich i wejść do kraju Kanaan. Wszystek Izrael NIE jest Izraelem. Imiona wszystkich, z wyjątkiem znikomej mniejszości zostały wymazane z Księgi Życia.
To samo prawo płaci dzisiaj w kościele. Imiona zostaną wymazane z Księgi Życia. Żadne imiona nie będą wymazane z Księgi Wiecznego Życia, bowiem to jest inny rejestr, chociaż jest zawarty w Księdze Życia. A TAKIE JEST ŚWIADECTWO: BÓG DAŁ NAM WIECZNE ŻYCIE, A TO ŻYCIE JEST W SYNU JEGO. KTO MA SYNA, MA ŻYCIE (WIECZNE), A KTO NIE MA SYNA, NIE MA ŻYCIA (WIECZNEGO). A ci, którzy posiadają to życie, byli w NIM przed założeniem świata. ONI ZOSTALI WYBRANI W NIM PRZED ZAŁOŻENIEM ŚWIATA. To ZNAKOMITE KRÓLEWSKIE NASIENIE, Jezus Chrystus, zostało wsiane do ziemi (On umarł), a to życie, które było w Nim, wzeszło w postaci rośliny pszenicy i reprodukuje się w postaci mnóstwa pszenicznych nasion, posiadających w sobie to samo życie. One są takie jak Oryginał, bowiem dzięki Duchowi oni są oryginałem.
Obecnie możemy widzieć, dlaczego odkupiona (nabyta ponownie przez pierwotnego właściciela) Oblubienica (Ona była w Nim, jako Ewa była w Adamie), nie może mieć „imion swych członków” wyjętych z tego rejestru. Ona jest częścią Jego. Ona jest na tronie. Ona nie może być nigdy sądzona. Każdy poszczególny w Oblubienicy jest członkiem Jego Samego, a On nikogo nie zgubi. Lecz to nie odnosi się „do wszystkich” w Księdze Życia. Bowiem między nimi są tacy jak Judasz, itd. którzy wprawdzie mieli swój dział w tym rejestrze, lecz ich imiona zostały usunięte. Możemy oglądać tych, którzy wystąpili w ostatecznych dniach, a chociaż czynili cudowne sprawy, Jezus im powie, że ich nigdy nie znał. To nie znaczy, że On o nich nie wiedział. Jego wszechwiedza to wyklucza, lecz oni nie byli przewidziani, aby być Oblubienicą, ani nie byli przejrzani, aby należeć do tych sprawiedliwych w drugim zmartwychwstaniu. Oni nie przynoszą owoców (bowiem znajdują się poza Słowem - nie pozostają w nim) i dlatego są skazani na śmierć. Następnie, jak już poprzednio pokazaliśmy, są tacy, którzy sprzyjają Oblubienicy i są dla niej pomocą i pociechą. Ich imiona pozostają w Księdze Życia i pójdą do wiecznego życia. W końcu są tacy jak faraon, których imiona nie były nigdy w Księdze Życia i oni zostaną wrzuceni do jeziora ognistego.
Zatem to ziarno pszenicy, które się stało rośliną dojrzałą do żniwa, jest sprawozdaniem o kościele. A tak samo, jak cała roślina pszenicy nie jest nasieniem pszenicy, i jak cała roślina nie jest zużytkowana na żniwie, tak jest z kościołem: cały kościół nie jest Oblubienicą, ani życie wieczne nie jest dane wszystkim, lecz CZĘŚĆ z niego zostaje zgromadzona do gumien, a CZĘŚĆ z niego zostaje zachowana, aby mogła wejść do wiecznego życia w drugim zmartwychwstaniu, a część z niego, która jest zaliczana do plew, zostaje spalona w jeziorze ognistym. A to jest dokładnie to, co powiedział Jan Chrzciciel i Jezus, bowiem Jan powiedział, że pszenica zostanie zebrana do spichlerza, a plewy zostaną spalone. Jezus powiedział: „Zwiążcie najpierw kąkol, a potem sprzątnijcie pszenicę.” Ekumeniczny ruch zwiąże razem kąkol - kościoły, bowiem kąkol musi zostać związany NAJPIERW, a chociaż ich kresem jest spalenie, to ono nie nastąpi podczas ich związywania, ale są zostawieni na późniejszy czas, to znaczy na końcu tysiąca lat, albo przy drugim zmartwychwstaniu. Lecz skoro kąkol jest związany, może nastąpić Zachwycenie, i tak się stanie w pewnym czasie pomiędzy tym związaniem i objawieniem antychrysta. Następnie przyjdzie dzień, kiedy WSZYSCY staną razem, jak widzimy u Daniela. Będzie tam Król ze Swoją Oblubienicą, a przed nimi będą tłumy, które mają być sądzone. Tak, znajdują się tam WSZYSCY. Wszystkie księgi są otwarte. Zostaje podjęta ostateczna decyzja względem WSZYSTKICH. Żniwo w rzeczywistości przeminęło. Księgi, które raz były otwarte, są teraz zamknięte.
Na zakończenie tego tematu tym razem, pozwólcie, że się powołam na wypowiedź uczynioną na początku, w której powiedziałem, że ani jedno miejsce Pisma nie mówi o tym, że Pan OBECNIE zestawia rejestr imion. Tak jest naprawdę. Jednakowoż jest je dno miejsce Pisma, wskazujące na zestawianie w przyszłym czasie. Ono jest w Psalmie 87. Ten Psalm mówi o Panu, zapisującym imiona tych wszystkich, którzy się urodzili w Syjonie. Nie ma żadnych podstaw, aby się domyślać, że Bóg musi czekać na koniec wieków, albo na okres czasu, kiedy zajmuje się Syjonem, w tym celu, aby się dowiedzieć, kim są ci wszyscy narodzeni w Syjonie. To by ponownie wykluczało wszechwiedzę. On z pewnością zna wszystkich, którzy należą do tej liczby. Lecz o co tu chodzi? Czy to nie jest po prostu zrewidowany zwój, w którym Bóg umieszcza tylko nowe zestawienie tych imion, które pozostały po drugim zmartwychwstaniu i należą do Syjonu? Z pewnością tak jest.
A Ja wyznam jego imię przed Moim Ojcem i Jego aniołami.
Lista jest odczytywana w niebie! „Jeżeli człowiek umrze, czy będzie żył ponownie? Wszystkie dni przeznaczonego dla mnie czasu będę czekał, aż nastąpi moja przemiana. Ty zawołasz, a ja Ci odpowiem. Twoja żądność będzie za dziełem Twych rąk”. Wielki Pasterz woła Swoje owce po imieniu. Twórczy głos Boży woła ich z prochu ziemi i przemienia ich atomy, chociaż nawet jeszcze nie zasnęli. To jest Zachwycenie. To jest wielka Uczta Weselna Baranka i Jego Oblubienicy.
Lecz Zachwycenie nie jest jedynym odczytywaniem tego rejestru. Tam, w czasie drugiego zmartwychwstania, na sądzie przed wielkim Białym Tronem, będą wyznawane imiona przed Ojcem i Jego aniołami. Otóż, było mi powiedziane przez tych, którzy się na tym znają, że najsłodszym dźwiękiem dla ludzkiego ucha jest brzmienie jego własnego imienia. Jak to ludzie miłują, kiedy sobie zdobędą przed publicznością imię. Jak oni miłują oklaski. Lecz żaden ziemski głos nie będzie nigdy wołał twojego imienia tak słodko, jak głos Boży, jeżeli twoje imię jest w Księdze Życia, i pozostanie tam, aby zostało objawione przed Świętymi aniołami. Co to będzie za dzień, kiedy usłyszymy Jezusa mówiącego: „Ojcze, oni wyznali Moje imię przed ludźmi w dniach ich ziemskiej pielgrzymki. Obecnie Ja wyznaję ich imiona przed Tobą i przed wszystkimi niebieskimi aniołami.”
Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów.
Duch jeszcze raz przemówił. Jeszcze raz rozpatrywaliśmy sprawozdanie o tym, co Duch mówi do kolejnego wieku. Stwierdziliśmy, że to świadectwo jest prawdziwe. Kolejny wiek przeminął i wypełnił się dokładnie tak, jak On o nim przepowiedział. Co za pocieszenie jest to dla nas, którzy mamy nadzieję, że będziemy w ostatecznych dniach Oblubienicą, a to powoduje, że nasze serca podskakują z radości, że On jest wierny i wypełni każdą Swoją obietnicę. Jeżeli On był wiernym i prawdziwym wobec tych z Wieku Sardejskiego, to On jest tak samo wierny wobec naszego wieku. Jeżeli oni z Jego łaski i mocy zostaną przyjęci i zalecani przez Niego, to my będziemy również. Kroczmy więc ku doskonałości, aby się spotkać z Panem na powietrzu, i być na zawsze z Nim.