An Exposition of the

Seven Church Ages

Chapter Five

Pergamoński Wiek Kościoła

Objawienie 2, 12-17:
A do anioła zboru w Pergamie napisz: To mówi Ten, który ma ostry obosieczny miecz. Wiem gdzie mieszkasz, tam gdzie jest tron szatana; a jednak trzymasz się mocno mego imienia i nie zaparłeś się wiary we mnie, nawet w dniach, kiedy Antypas, świadek mój wierny, został zabity u was, gdzie szatan ma swoje mieszkanie.
Lecz mam ci nieco za złe mianowicie, że są tam tacy, którzy trzymają się nauki Balaama, który nauczał Balaka, jak uwodzić synów izraelskich, by spożywali rzeczy bałwanom ofiarowane i uprawiali nierząd.
Tak i ty masz u siebie takich, którzy również trzymają się nauki nikolaitów.
Upamiętaj się więc, a jeżeli nie, przyjdę do ciebie wkrótce i będę z nimi walczył mieczem ust moich.
Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzcy dam nieco z manny ukrytej i kamyk dam mu biały, a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je przyjmuje.
PERGAMON
Pergamum (starożytna nazwa) było położone w Mizji, w okolicy nawadnianej przez trzy rzeki, przy czym jedna z nich łączyła go z morzem. Zostało ono opisane jako najsłynniejsze miasto w Azji. Owo miasto było ośrodkiem kultury i posiadało po Aleksandrii drugą największą na świecie bibliotekę. Pomimo tego by miastem wielkiego grzechu, oddane rozpustnym obrządkom kultu Eskulapa, którego czczono pod postacią żywego węża, który był umieszczony i karmiony w świątyni. W tym przepięknym mieście z nawadnianymi gajami, publicznymi alejami i parkami żyła nieliczna grupa poświęconych wierzących, która nie da się zbałamucić tą powierzchowną pięknością i czuła odrazę do tego szatańskiego kultu, którego było pełno w tej miejscowości.
WIEK
Wiek Pergamoński trwał około trzysta lat, od 312. do 606 r. naszej ery.
POSŁANIEC
Korzystając z podanych nam przez Boga zasad do obrania posłańca dla każdego wieku, to znaczy, o ile wybieramy męża z taką usługą która jest najbardziej zbliżona do usługi pierwszego posłańca Pawła, oświadczamy bez wahania, że posłańcem do wieku Pergamońskiego był Martin. Martin urodził się w 315. r. na Węgrzech. Niemniej jednak jego życiowe dzieło zostało dokonane we Francji, gdzie był czynny jako biskup w Tours i w okolicy. Umarł w r. 399. Ten wielki święty by stryjem dalszego kosztownego chrześcijanina, św. Patricka z Irlandii.
Martin nawrócił się do Chrystusa, kiedy by zatrudniony jako żołnierz z zawodu. Było to w czasie, kiedy on by jeszcze zaangażowany w tym zatrudnieniu i wtedy wydarzył się najbardziej godny uwagi cud. Zapiski podają, że chory żebrak leżał na ulicy tego miasta, w którym Martin miał swój posterunek. Chłód zimy był większy, niż on mógł znieść, był bowiem nędznie ubrany. Nikt nie zwracał uwagi na jego potrzebę, dopóki nie przechodził tamtędy Martin. Widząc trudne położenie tego biednego żebraka, chociaż nie miał osobnej odzieży, zdjął swój płaszcz, rozciął go na dwoje swoim mieczem i otulił tym suknem tego marznącego człowieka. On zatroszczył się o tego żebraka, jak najlepiej potrafił i poszedł swoją drogą. Tej nocy zjawił mu się w widzeniu Pan Jezus. ON tam stał, jak ten żebrak, owinięty w połowę płaszcza Martina. Odezwał się do niego i rzekł: „Martinie, chociaż jesteś tylko nowicjuszem, przyodziałeś Mnie tym odzieniem”. Od tego czasu Martin usiłował służyć Panu z całego swego serca. Jego życie stało się całym szeregiem cudów, manifestujących moc Bożą
Kiedy odszedł z wojska i stał się przełożonym w kościele, zajął bojową postawę przeciw bałwochwalstwu. Powycinał gaje, połamał posągi i porozbierał ołtarze. Kiedy na skutek jego poczynań doszło do konfrontacji z poganami, wyzwał ich w podobny sposób, jak uczyni Eliasz wobec proroków Baala. On zaproponował, aby go przywiązali do drzewa z jego dolnej strony, tak że kiedy zostanie ścięte, zmiażdżyło go, jedynie żeby Bóg zainterweniował i odwrócił to drzewo podczas jego spadania. Ci podstępni poganie przywiązali go do drzewa, które rosło na zboczu wzgórza, w przekonaniu, że naturalna siła przyciągania spowoduje, że to drzewo spadnie tak, aby go przygnieść. A właśnie kiedy to drzewo zaczęło spadać, Bóg odwrócił je do góry, wbrew prawom natury. Poganie zaczęli pierzchać, lecz padające drzewo kilku z nich przygniotło.
Historycy przyznają, że co najmniej w trzech wypadkach wskrzesił on umarłych przez wiarę w Imię Jezusa. W jednym wypadku modlił się za umarłe dziecię. Podobnie jak Elizeusz, on rozpostarł się nad tym dzieckiem i modlił się. Ono powróciło do życia i do zdrowia. W innym wypadku zawołano go, aby pomógł wyratować brata, którego wyprowadzono na śmierć w czasie wielkiego prześladowania. Kiedy tam przybył, ten biedny człowiek był już martwy. Oni go powiesili na drzewie. Jego ciało było bez Życia, a jego oczy wyszły na wierzch z oczodołów. Lecz Martin zdjął go z drzewa, a kiedy się modlił, ten człowiek został przywrócony do życia i powróci do swej rodziny, która się bardzo uradowała.
Martin nie bał się nigdy nieprzyjaciela, obojętnie kim by on był. Poszedł więc, aby osobiście stanąć przed złym cesarzem, który ponosił odpowiedzialność za śmierć wielu napełnionych Duchem świętych. Cesarz nie chciał udzielić mu audiencji, więc Martin udał się do przyjaciela owego cesarza, niejakiego Damasusa, okrutnego biskupa Rzymu. Lecz ów biskup, będąc tylko nominalnym chrześcijaninem z fałszywego krzewu, nie chciał interweniować. Martin powrócił do pałacu, lecz teraz brama była zamknięta i oni nie chcieli go wpuścić. On położył się na swoją twarz przed Panem i modlił się, aby się mógł dostać do tego pałacu. Usłyszał głos, rozkazujący mu powstać. Kiedy powstał, zobaczył, że brama otwarła się sama. Wszedł na dziedziniec, lecz ów arogancki władca nie chciał odwrócić swojej głowy i rozmawiać z nim. Martin modlił się znowu. Nagle z siedzenia tego tronu wystąpił samowolnie ogień, a ów niefortunny władca zerwał się szybko z niego. Istotnie, Pan upokarza pysznych i podnosi pokornych.
Jego gorliwość do służenia Panu była tak wielka, że diabeł był mocno podrażniony. Nieprzyjaciele prawdy wynajęli morderców, aby zabili Martina. Oni przyszli ukradkiem do jego domu, ale w chwili, kiedy mieli zamiar pozbawić go życia, on stan wyprostowany i obnażył swoją szyję pod miecz. Kiedy skoczyli ku niemu, moc Boża nagle odrzuciła ich do tyłu na drugą stronę tego pomieszczenia. Oni zostali tak upokorzeni w tej świętej i strasznej atmosferze, że płaszczyli się na swoich rękach i kolanach, i błagali o przebaczenie z powodu zamachu na jego życie.
Zbyt często, kiedy Bóg używa ludzi w szczególny sposób, to popadają w pychę. Lecz nie tak było z Martinem. On pozostał wciąż pokornym sługą Bożym. Pewnego wieczora, kiedy przygotowywał się do wystąpienia na podium, pewien żebrak przyszedł do jego gabinetu i prosił o odzienie. Martin skierował żebraka do swego g diakona. Ten hardy, pyszny diakon rozkazał mu odejść. Poszedł więc z powrotem do Martina. Martin powstał i da temu żebrakowi swoją własną wytworną togę, i rozkazał diakonowi, aby mu przyniósł inne odzienie, które było mniej jakościowe. Tego wieczora, kiedy Martin głosił Słowo, Boża trzoda widziała delikatną promieniującą biel światła wokół jego głowy.
Z pewnością był on wielkim człowiekiem, prawdziwym posłańcem do tego wieku. Nigdy nie pragnął czegokolwiek dla siebie, lecz aby być przyjemnym Bogu, żył najbardziej poświęconym życiem. Nigdy nie dał się skłonić do głoszenia, dopóki się najpierw nie modlił i nie znalazł się w takim duchowym nastroju, aby móc poznać i głosić pełną radę Bożą, zesłaną z nieba przez Ducha Świętego. Często zostawił ludzi długo czekać, kiedy się modlił o całkowitą pewność.
Jeżeli dowiemy się tylko o Martinie i jego potężnej usłudze, moglibyśmy pomyśleć, że prześladowanie świętych osłabło. Ale nie tak. Diabeł wciąż niszczył ich przy pomocy swych nikczemnych narzędzi. Byli paleni na stosach. Byli przybijani gwoździami na kłody twarzą do ziemi, a potem szczuto na nich dzikie psy, które zdziera z nich mięso i wnętrzności, i pozwalano by te ofiary umierały w straszliwych męczarniach. Rozpruwano ciężarne kobiety, a ich płód rzucano świniom. Niewiastom odcinano piersi i zmuszano je by stały wyprostowane, a tymczasem z każdym uderzeniem serca bluzgała z nich krew, aż zemdlałe padały na ziemię i umierały. A ta tragedia jest jeszcze o tyle większa, kiedy pomyślimy o tym i uświadomimy sobie, że to nie by wyłącznie dziełem pogan, lecz wiele razy było to spowodowane przez tak zwanych chrześcijan, którzy uważali, że czynią Bogu przysługę przez wytępianie tych wiernych żołnierzy krzyża, którzy zastawiali się za Słowo i byli posłuszni Duchowi Świętemu.
Ew. Jana 16, 2:
Wyłączać was będą z synagog, więcej, nadchodzi godzina, gdy każdy, kto was zabije, będzie mniemał, że spełnia służbę Bożą.
Ew. Mateusza 24, 9:
Wtedy wydawać was będą na udrękę i zabijać was będą i wszystkie narody pałać będą nienawiścią do was dla imienia mego.
Przez znamiona i cuda, przez moc Ducha, Martin był naprawdę potwierdzony jako posłaniec do tego wieku. On był nie tylko obdarowany wielką usługą, ale sam pozostał zawsze wierny Słowu Bożemu. Zwalczał organizację. W najwyższym stopniu sprzeciwiał się grzechowi. Bronił chrześcijańskiego zwycięstwa.
Biograf opisujący jego życiorys, napisał w ten sposób: „Nikt nie widział go nigdy rozzłoszczonego albo zaniepokojonego, zasmuconego albo roześmianego. On był zawsze jednym i tym samym, i wydawało się, że nosił na swym obliczu coś nieśmiertelnego, pewien rodzaj niebiańskiej radości. Nigdy nie miał na swych ustach czegoś innego niż Chrystusa, nigdy czegoś innego w swym sercu, niż pobożności, spokoju i współczucia. Często płakał z powodu grzechów, nawet z powodu swoich dręczycieli, którzy kiedy on zachowywał się spokojnie, albo w czasie jego nieobecności, atakowali go jadowitymi wargami i trującymi językami. Wielu nienawidziło go z powodu tych cnót, których sami nie posiadali i nie potrafili ich podrobić; i patrzcie! Jego najzajadliwszymi napastnikami byli biskupi”.
POZDROWIENIE
Obj. 2, 12b:
To mówi Ten, który ma obosieczny miecz.
Niebawem pojawi się poselstwo do trzeciego kościoła. Trzecia scena rozwijającego się dramatu: „Chrystus wpośród Swego Kościoła” zostanie odsłonięta. Z głosem podobnym do trąby Duch prezentuje tego Niezrównanego - „Ten, Który ma ostry obosieczny miecz”. Jak ogromną różnicę przedstawia ta prezentacja w porównaniu z tym, kiedy Piłat przedstawia Baranka Bożego, ubranego w purpurową szatę na pośmiewisko, wychłostanego i ukoronowanego cierniami, mówiąc: „Oto wasz Król”. Obecnie, ubrany w królewskiej szacie i ukoronowany chwała, stoi tutaj zmartwychwstały Pan, moc Boża„.
W tych słowach: „Ten, Który ma ostry miecz, obosieczny” leży dalsze objawienie Bóstwa. Przypominacie sobie, w Efeskim Wieku był On przedstawiony jako Nie zmieniający się Bóg. W Wieku Smyrneńskim widzimy Go jako JEDYNEGO PRAWDZIWEGO Boga, a oprócz Niego nie ma żadnego więcej. Obecnie w tym Pergamońskim Wieku mamy kolejne objawienie Jego Bóstwa, przedstawione w połączeniu z ostrym, obosiecznym mieczem, którym jest Słowo Boże.
Żyd. 4, 12:
Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikający aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca.
Efez. 6, 17:
Weźmijcie też miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.
Obj. 19,13 i 15:
A był przyodziany w szatę zmoczoną we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo Boże. A z ust Jego wychodzi ostry miecz...
Ew. Jana 1, 1-3:
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. To (Słowo) było na początku u Boga. Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.
Jana 5, 7.
Bowiem trzej świadczą na niebie: Ojciec, Słowo i Duch Święty, a ci trzej są JEDNO.
Obecnie możemy widzieć Jego związek ze Słowem. ON JEST SŁOWEM. Oto, Kim On jest: Jego IMIĘ BRZMI SŁOWO.
W ew. Jana 1, 1, gdzie jest powiedziane: „Na początku było Słowo” - to jest podstawa, skąd bierzemy nasze tłumaczenie do tego, że „Słowo” to „Logos”, co oznacza „myśl” albo „pojęcie”. Ono ma podwójne znaczenie - dotyczy „myśli” oraz „mowy”. Otóż, „myśl wyrażona” jest „słowem” lub „słowami”. Czy to nie jest cudowne i wspaniałe? Jan mówi, że pojęcie o Bogu było wyrażone w Jezusie.
A Paweł mówi tę samą rzecz do Żydów 1, 1-3.
Wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał Bóg dawnymi czasy do ojców przez proroków.
Ostatnio, u kresu tych dni, przemówi do nas przez Syna (Logos), którego ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez którego także wszechświat stworzył.
On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty i podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy, dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy majestatu na wysokościach.
Bóg został wyrażony w osobie Jezusa Chrystusa. Jezus był wyrażonym Podobieństwem Boga.
Podobnie i w ew. Jana 1, 14.
A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas.
Mianowicie ta substancja Boga stała się ciałem i zamieszkała między nami. Ten wielki Duch Bóg, do Którego nikt nie mógł się zbliżyć, którego nie widział żaden człowiek albo nie mógł go dostrzec, przebywał obecnie w świątyni ciała i mieszkał między ludźmi, wyrażając pełnię Bóstwa dla ludzi.
Ew. Jana 1, 18:
Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Syn, który jest w łonie Ojca, objawił go.
Bóg, który przy różnych okazjach manifestował Swoją obecność przez obłok albo Słup Ognia, który wzbudza bojaźń w sercach ludzi, ten Bóg, Którego właściwości serca były oznajmiane tylko przez objawienie tych słów przez proroków, stał się obecnie Emanuelem (Bogiem z nami), oznajmiając Samego Siebie. Słowo „oznajmiać” jest wzięte z greckiego rdzenia, który często tłumaczymy jako „exegesis”, co oznacza gruntownie wyjaśnić i uczynić zrozumiałym. To właśnie uczyniło to żyjące SŁOWO, Jezus. On nam przyniósł Boga, bowiem on był Bogiem.
On nam objawił Boga tak doskonale i przejrzyście, że Jan mógł o Nim powiedzieć w 1. Jana 1, 1-3: (wg angielskiego tłum.)
Ten, Który był od początku, o którym słyszeliśmy, (Logos znaczy mowa), Którego widzieliśmy naszymi oczyma, na Którego patrzyliśmy, Którego się ręce nasze dotykały, o Słowie żywota.
A żywot objawiony został i widzieliśmy, i świadczymy, i zwiastujemy wam ów żywot wieczny, który był u Ojca, a nam został objawiony.
Co widzieliśmy i słyszeliśmy to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem Jego, Jezusem Chrystusem.
Kiedy się Bóg rzeczywiście objawił, był On zamanifestowany w ciele.
Kto widział Mnie, widział i Ojca.
Teraz z powrotem do Żyd. 1,1-3. Zauważyliśmy, że Jezus by wyrażonym podobieństwem Boga. On by Bogiem, wyrażającym Samego Siebie dla ludzkości w człowieku. Lecz w tych wierszach jest jeszcze coś zasługującego na uwagę, szczególnie w pierwszym i w drugim wierszu.
Bóg, który częstokroć i wieloma sposobami mówił w minionych czasach do ojców przez proroków, w tych ostatecznych dniach mówił do nas przez Swego Syna.
Pragnę, abyście sobie tutaj zanotowali na marginesie waszej Biblii poprawkę. To Słowo „przez” nie jest poprawnym tłumaczeniem. Powinno tam być „W”. Nie „przez”. Potem czytamy poprawnie: „Bóg mówił w minionych czasach do ojców W prorokach, przy pomocy Słowa”.
Sam. 3, 21b:
Albowiem Pan objawił się Samuelowi w Sylo przez Słowo Pańskie.
To doskonale uwypukla 1. Jana 5, 7: „Duch i Słowo są JEDNO”. Jezus objawił Ojca. Słowo objawiło Ojca. Jezus był żyjącym Słowem. Chwała Bogu, dzisiaj On jest ciągle żyjącym Słowem.
Kiedy Jezus był na ziemi, powiedział:
Czy nie wierzysz, że jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie? Słowa, które do was mówię nie od siebie mówię, ale Ojciec, który jest we mnie, wykonuje dzieła swoje. (Ew. Jana 14, 10)
Tutaj jest w najbardziej jawny sposób przedstawione, że ta doskonała manifestacja Boga w Synu polegała na przebywaniu Ducha, manifestującego się w Słowie i w uczynkach. To jest dokładnie to, czego nauczaliśmy przez cały czas. Kiedy Oblubienica dojdzie do tego, aby być Oblubienicą Słowa, ona będzie czynić te same sprawy, które dokonywał Jezus. Słowo to Bóg. Duch to Bóg. Oni są wszyscy JEDNO. Jeden nie może działać bez drugiego. Jeżeli ktoś prawdziwie posiada Ducha Bożego, będzie również posiadał Słowo od Boga. Tak właśnie miała się sprawa z prorokami. Oni posiadali Ducha Bożego, przebywającego w nich, a Słowo przyszło do nich. Tak miała się sprawa z Jezusem. W Nim był Duch, nie pod miarą, a Słowo przyszło do Niego. Jezus zaczął je zarówno czynić, jak i NAUCZAĆ. Moja nauka nie jest moją własną, lecz nauką Ojca, Który Mnie posłał Dz. Ap. 1, 1; Jan 7, 16.
Pamiętajcie więc, Jan Chrzciciel by zarówno prorokiem, jak i posłańcem na swój dzień. On by napełniony Duchem Bożym już w łonie swojej matki. Kiedy chrzcił w Jordanie, Słowo Boże (Jezus) przyszło do niego. Słowo zawsze przychodzi do tego prawdziwie napełnionego Duchem. To jest dowodem napełnienia Duchem Świętym. To będzie dowodem, jak powiedział Jezus. On rzekł: „Ja będę prosił Ojca, a On wam pośle innego Pocieszyciela, który pozostanie z wami na wieki, mianowicie Ducha Prawdy, Którego świat przyjąć nie może”.
Obecnie wiemy, co jest Prawdą.
Twoje Słowo jest Prawdą. (Ew. Jana 17, 17b)
I znowu w ew. Jana 8, 43:
Dlaczego nie pojmujecie mojej mowy? Dlatego, że nie potraficie słuchać Słowa Mojego.
Czy zauważyliście, jak Jezus powiedział że świat nie może przyjąć Ducha Świętego? Otóż, w tym wierszu, który właśnie przeczytałem oni ani nie potrafili przyjąć Słowa. Dlaczego? Ponieważ Duch i Słowo są jedno, a jeżeli macie Ducha Świętego, tak jak prorocy, to Słowo przyszło do was. Wy je przyjmujecie. W ew. Jana 14, 26:
Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w Imieniu moim, NAUCZY WAS wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem.
Tutaj znowu znajdujemy Słowo, przychodzące przez Ducha Bożego. A w ew. Jana 16, 13:
Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy (Słowo), wprowadzi was we wszelką prawdę, (Słowo jest prawdą), bo nie sam od siebie mówić będzie, ale cokolwiek usłyszy (Słowo od Boga), mówić będzie (Słowo) i to, co ma przyjść, wam oznajmi.
(Duch przynoszący Słowo Proroctwa). Pragnę, abyście z wszelką starannością zwrócili uwagę na to, że Jezus nie powiedział, że dowodem chrztu Duchem Świętym jest mówienie w językach, wykładanie, prorokowanie, albo okrzyki i tańczenie. On rzekł, że dowodem jest to, iż pozostajecie w PRAWDZIE, że pozostajecie w Słowie Bożym dla waszego wieku. Ten dowód ma coś wspólnego z przyjęciem Słowa.
W 1. Korynt. 14, 37:
Jeżeli ktoś uważa, że jest prorokiem albo że ma dary Ducha, niech uzna, że to, co wam piszę, jest przykazaniem Pańskim.
Przypatrzcie się temu. Dowodem zamieszkania Ducha było uznanie i NAŚLADOWANIE tego, co Boży prorok podał dla swego wieku, ponieważ on doprowadza kościół do porządku. Paweł musiał powiedzieć tym, którzy twierdzili, że mają inne objawienie (wiersz 36):
Czy Słowo Boże od was wyszło albo czy tylko do was samych dotarło?
Dowodem, że wierzący chrześcijanin jest napełniony Duchem, nie jest przedkładać prawdę (Słowo), ale przyjmowanie prawdy (Słowa) i wiara w nią oraz posłuszeństwo wobec niej.
Czy zauważyliście w Obj. 22, 17.
A Duch i Oblubienica mówią: Przyjdź! A kto s niech powie: Przyjdź.
Widzicie, Oblubienica mówi to samo Słowo, które mówi Duch. Ona jest Oblubienicą Słowa, okazując, że posiada Ducha. W każdym wieku kościoła słyszymy te słowa: „Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów”.
Duch podaje Słowo. Jeżeli posiadacie Ducha, będziecie słuchać Słowa podanego dla waszego wieku, podobnie jak ci prawdziwi chrześcijanie przyjmowali Słowo dla swego wieku.
Czy zrozumieliście tę ostatnią myśl? Powtarzam, każdy wiek kościoła kończy się tym samym napomnieniem. „Kto ma uszy, niechaj (jako jednostka) słucha, co Duch mówi do zborów”. Duch podaje Słowo. On ma prawdę dla każdego wieku. Każdy wiek miał swych własnych wybranych, a ta wybrana grupa zawsze „słuchała słowa” i przyjmowała je, udowadniając, że posiadają w sobie Nasienie.
Ew. Jana 8, 47:
A kto jest z Boga, słów Bożych słucha; wy dlatego nie słuchacie, bo z Boga nie jesteście.
Oni odrzucili Słowo (Jezusa) i Jego Słowo na ich czas, ale prawdziwe nasienie Słowo przyjęło, bowiem było z Boga.
A WSZYSTKIE twoje dzieci będą wyuczone od Boga.
(Duchem Świętym), Izaj. 54, 13. Jezus powiedział to samo w ew. Jana 6,45 Będąc JEDNO ZE SŁOWEM, udowadniacie, czy jesteście z Boga i czy jesteście napełnieni Duchem. Nie ma innego kryterium.
Lecz czym są języki i ich wykładanie i te pozostałe dary? One są przejawami, tak uczy Słowo. Czytajcie o tym w 1. Kor 12, 7.
„Lecz OBJAWIENIE (w jęz. ang. MANIFESTACJA - tł.) Ducha jest dane każdemu ku pożytkowi...
Następnie Paweł wylicza te przejawy.
Obecnie powstaje naprawdę dobre pytanie, a ja wiem, że wy wszyscy pragniecie je postawić. Dlaczego więc te przejawy nie są dowodem przeżycia chrztu Duchem Świętym, skoro wy z całą pewnością nie potraficie zamanifestować Ducha Świętego, nie będąc prawdziwie napełnieni Duchem? Życzyłbym sobie, żebym mógł powiedzieć, że to się zgadza, bowiem ja bym nie chciał zranić ludzi albo wtrącać się w ich nauki; lecz ja bym nie był prawdziwym sługą Bożym, gdybym wam nie powiedział całej rady Bożej. To się zgadza, nieprawdaż?
Spójrzmy tylko przez chwilę na Balaama. On był religijnym, on oddawał cześć Bogu. On wiedział, jak trzeba we właściwy sposób składać ofiary i zbliżyć się ku Bogu, lecz nie by prorokiem Prawdziwego Nasienia, bowiem on przyj zapłatę niesprawiedliwości, a najgorzej, że wprowadził Boży lud do grzechów cudzołóstwa i bałwochwalstwa. Kto by się jednak odważył zaprzeczyć,
że Duch Boży przejawił się przez niego, w jednej z najpiękniejszych części absolutnie dok proroctwa, jakie widział kiedykolwiek ten świat? Lecz on nigdy nie posiadał Ducha Świętego. Otóż, a co myślicie o Kajfaszu, najwyższym kapłanie? Biblia mówi, że on prorokował, jakim rodzajem śmierci miał umrzeć Pan. Wszyscy wiemy, że nie ma o nim żadnej wzmianki, że by napełniony Duchem i kierowanym przez Ducha mężem, tak jak stary drogi Symeon, i ta mi święta, imieniem Anna. On miała jednak autentyczną manifestację Ducha Świętego. Nie możemy temu zaprzeczyć. Więc gdzie manifestacja jest dowodem? Tego nie ma. Jeżeli jesteście prawdziwie napełnieni Duchem Bożym, będziecie posiadać w waszym życiu dowód SŁOWA.
Pozwólcie, że wam pokażę, jak głęboko odczuwam i zrozumiewam tę Prawdę dzięki objawieniu, które mi darował Bóg. Otóż, zanim to przedstawię, pragnę wam coś powiedzieć: Wielu z was wierzy, że jestem prorokiem. Ja nie mówię, że nim jestem. To wy mówicie. Wiemy jednak, że wizje, które mi dał Bóg, NIGDY NIE ZAWIODŁY. ANI JEDEN RAZ. Jeżeli ktoś może udowodnić, że która wizja zawiodła, chciałbym się o tym dowiedzieć. Otóż, abyście mnie mogli dobrze zrozumieć, oto moja historia.
Wiele lat temu, kiedy po raz pierwszy spotkałem się z zielonoświątkowcami, byłem na jednym z ich zgromadzeń pod namiotem, gdzie miały miejsce liczne przejawy mówienia językami, wykładania języków i proroctwa. Szczegó1nie dwaj kaznodzieje byli aktywni w mówieniu językami i to więcej niż ktokolwiek z innych braci. Cieszyłem się bardzo z tej usługi i byłem naprawdę zainteresowany różnorodnością tych przejawów, bowiem było w tym coś prawdziwego. Moim gorącym pragnieniem było dowiedzieć się o ile możliwe wszystkiego o tych darach, zdecydowałem się więc porozmawiać o tym z tymi dwoma mężczyznami. Przy pomocy Bożego daru przebywającego we mnie starałem się rozpoznać tego ducha w pierwszym mężczyźnie - czy on jest naprawdę od Boga, czy nie. Po krótkiej rozmowie z tym miłym pokornym bratem poznałem, że on był prawdziwym, zasługującym na zaufanie chrześcijaninem. On nim rzeczywiście był. Ten drugi młody mężczyzna wcale nie był takim, jak ten pierwszy. On był chełpliwy i dumny, a kiedy z nim rozmawiałem, wizja przesuwała się przed mymi oczyma, i ja widziałem, że on by żonaty z blondynką, ale żył z brunetką i miał z nią dwoje dzieci. Jeżeli kiedy był jaki obłudnik, był to on.
Otóż, pozwólcie, że wam powiem, że byłem wstrząśnięty. Jak bym nie mógł być? Byli tam dwaj mężczyźni, z których jeden by prawdziwym wierzącym, a ten drugi był pełen grzechu fałszerzem. JEDNAK OBAJ MANIFESTOWALI DARY DUCHA. Byłem w rozterce z powodu tego zamieszania. Opuściłem to zgromadzenie, aby szukać odpowiedzi u Boga. Udałem się samotnie na sekretne miejsce i tam z moją Biblią modliłem się, i oczekiwałem na odpowiedź od Boga. Nie wiedząc po prostu, którą część Pisma czytać, otworzyłem przypadkowo Biblię na pewnym miejscu w ew. Mateusza. Czytałem przez chwilę, a potem odłożyłem Biblię. W tej chwili wiatr powiał w tym pomieszczeniu i przewrócił stronice Biblii do szóstego rozdziału listu do Żydów. Przeczytałem go i te dziwne wiersze wywarły na mnie szczególne wrażenie.
Żyd. 6, 4-9:
Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych, którzy raz zostali oświeceni
I zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre, oraz cudownych mocy wieku przyszłego,
Gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na urągowisko.
Albowiem ziemia, która piła deszcz często na nią spadający i rodzi rośliny użyteczne dla tych, którzy ją uprawiają, otrzymuje błogosławieństwo od Boga;
Lecz ta, która wydaje ciernie i osty, jest bezwartościowa i bliska przekleństwa, a kresem jej spalenie.
Ale chociaż tak mówimy, to jeśli chodzi o was, umiłowani, jesteśmy przekonani o czymś lepszym, zwłaszcza co dotyczy zbawienia.
Zamknąłem Biblię, odłożyłem ją i rozważałem o tym przez chwilę i modliłem się krótko. Ciągle nie miałem odpowiedzi. Bezwiednie otworzyłem znów Biblię, ale nie czytałem. Nagle wiatr powiał w tym pomieszczeniu na nowo i jeszcze raz stronice Biblii przewróciły się do Żydów 6. r. i tak pozostały, a wiatr ustał. Czytałem ponownie te słowa, a kiedy czytałem, Duch Boży przyszedł do tego pomieszczenia i ja otrzymałem widzenie. W tym widzeniu oglądałem mężczyznę odzianego w najczystszą biel, który przechodził po świeżo zoranym polu, i rozsiewał nasienie. Było to w jasny dzień, a ten zasiew by dokonany w porannej porze. Lecz późno w nocy, kiedy odszedł ten siewca w bieli, przyszedł czarno ubrany mężczyzna i ukradkiem zasiał jeszcze trochę nasienia między to, które zasiał mężczyzna w bieli. Przemijały dni - słońce i deszcz udzielały błogosławieństwa te j roli, a pewnego dnia pojawiło się ziarno, (wykiełkowało). Jak piękne ono było. Lecz na drugi dzień pojawił się kąkol.
Pszenica i kąkol rosły razem. One czerpały z tego samego pożywienia, z tej samej gleby. One korzystały z tego samego słońca i piły ten sam deszcz.
Potem, pewnego dnia, kiedy niebo zamieniło się w spiż, te rośliny zaczęły usychać i obumierać. Słyszałem jak pszenica podniosła głowę i wołała do Boga o deszcz. Chwasty również podniosły swoje głowy i prosiły o deszcz. Potem niebo zaćmiło się i przyszedł deszcz, i pszenica znowu, obecnie w pełni mocy, podniosła swój głos i wołała w uwielbieniu: „Chwała Panu”. A ku mojemu zdziwieniu słyszałem powracające do życia chwasty, które podnosiły wzrok do góry i również wołały: „Alleluja”!
Potem poznałem prawdę dotycz tego zgromadzenia pod namiotem i tej wizji. To podobieństwo o Siewcy i Nasieniu, 6. rozdział do Żydów i jawna manifestacja Duchowych darów między mieszanymi słuchaczami - wszystko stało mi się zdumiewająco jasne. Tym siewcą w bieli był Pan. Tym siewcą w czerni był diabeł. Świat był tym polem. Tym nasieniem byli ludzie - wybrani, oraz bezbożnicy. Obie grupy korzystały z tego samego pożywienia, wody i słońca. Obie się modliły. Obie przyjmowały pomoc od Boga, bo On sprawia, że Jego słońce i deszcz spada na dobrych i złych. A pomimo tego, że obie miały te same cudowne błogosławieństwa i te same cudowne przejawy CIĄGLE BYŁA TAM JEDNA WIELKA RÓŻNICA - ONE BYŁY Z RÓŻNEGO NASIENIA.
Tutaj była również odpowiedź do Mateusza 7, 21-23:
Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie.
W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?
A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.
Jezus nie zaprzecza, że oni czynili dzieła, które może dokonywać przez ludzi jedynie Duch. Lecz On zaprzeczył temu, że ich kiedykolwiek znał. To nie byli odstępcy. Byli to złośnicy, nie odrodzeni i bezbożnicy. Oni byli nasieniem szatana.
I tutaj to mamy. Wy NIE MOŻECIE twierdzić, że manifestacja jest dowodem zrodzenia z ducha i napełnienia Duchem. W żadnym wypadku. Przyznaję wprawdzie, że prawdziwa manifestacja jest dowodem tego, iż Duch Święty czyni potężne dzieła, ale to NIE jest dla jednostki dowodem, że jest napełniona Duchem, chociaż nawet ta jednostka posiada obfitość takich przejawów.
Dowód przyjęcia Ducha Świętego jest dzisiaj po prostu taki sam, jaki był wówczas w dniach naszego Pana. Jest to przyjmowanie Słowa Prawdy na ten dzień, w którym żyjecie. Jezus nigdy nie przywiązywał takiej wagi do uczynków, jak to czynił względem Słowa. On wiedział, że kiedy ludzie mają Słowo, to uczynki będą naśladować. Tak mówi Biblia.
Otóż, Jezus wiedział, że nastanie okropne odchylenie od Słowa w Pergamońskim Wieku, który był na razie o dwieście lat oddalony od widzenia na wyspie Patmos. On wiedział, że oni wejdą do Ciemnych Wieków. On wiedział, w jaki sposób odeszli na początku od Boga, stało się to przez opuszczenie Słowa. Jeśli opuścicie Słowo, opuściliście Boga. Zatem On przedstawia się kościołom we wszystkich wiekach: „Jam jest Słowem. Jeżeli chcecie mieć Bóstwo WŚRÓD was, to zaproście i przyjmijcie Słowo. Nie pozwólcie nigdy, aby się nikt i nic nie dostało między was a to Słowo. To, co wam podaję (Słowo), jest objawieniem Mnie samego. JA JESTEM SŁOWEM. Pamiętajcie o tym!
Zastanawiam się, czy Słowo wywiera wystarczające wrażenie wśród nas. Pozwólcie, że wam tutaj podam pewną myśl. W jaki sposób się modlimy? Modlimy się w Imieniu Jezusa, nieprawdaż? Każda modlitwa dzieje się w Jego Imieniu, inaczej nie ma żadnej odpowiedzi. A jednak w 1. Jana 5, 14. jest nam powiedziane:
Taka zaś jest ufność, jaką mamy do Niego, iż jeśli prosimy o coś według jego woli, wysłuchuje nas.
Pytam się więc: „Co jest Wolą Bożą?” Istnieje tylko JEDEN SPOSÓB, jak poznać Jego wolę, a to jest przez SŁOWO BOŻE.
Treny Jer. 3,37:
Któż może powiedzieć, że staje się coś, czego Pan nie nakazał?
Tutaj to jest. Jeżeli tego nie ma w Słowie, nie możecie tego posiadać. Nie możemy więc prosić o coś, czego nie ma w Słowie i nie możemy się modlić o coś albo prosić inaczej niż w Jego Imieniu. Tutaj mamy to znowu. JEZUS (to Imię) jest SŁOWEM (wolą). Wy nie możecie oddzielić Boga od Słowa. Oni są JEDNO.
Zatem to Słowo, które On nam pozostawił na wydrukowanych stronicach, jest częścią Jego, jeżeli je przyjmujecie przez wiarę do napełnionego Duchem życia. On powiedział, że Jego Słowo jest Życiem. Ew. Jana 6, 63b. A tutaj jest dokładnie to, czym On jest - ew. Jana 14, 6:
Jam jest Drogą, Prawdą i Życiem.
Rzym. 8, 9b:
Jeżeli ktoś nie posiada Ducha Chrystusowego, ten nie jest Jego.
Tutaj to jest, On jest Duchem i On jest Życiem. To jest dokładnie to, czym jest Słowo, dokładnie tym jest w Jezus. On jest Słowem. Zatem, kiedy narodzony z Ducha i napełniony Duchem człowiek przyjmie Słowo w wierze do swego serca i bierze je do swych ust, patrzcie, jest to to samo, jak by mówił Bóg. Każda góra musi się usunąć. Szatan nie może się ostać przed takim człowiekiem.
Gdyby kościół wówczas w trzecim wieku, trzymał się tylko objawienia żywego Słowa, moc Boża by nie zniknęła spośród nich, jak się stało w tych Ciemnych Wiekach. A w dzisiaj, kiedy kościół powraca w wierze do Słowa, możemy powiedzieć bez żadnych wątpliwości, że chwała Boża i cudowne dzieła Boże będą na nowo wpośród niego.
Pewnej nocy, kiedy szukałem Pana, Duch Święty powiedział mi, abym wziął do ręki pióro i pisał. Kiedy sięgnąłem po pióro, aby pisać, Jego Duch dał mi poselstwo dla kościoła. Ja wam je pragnę przekazać... Ono ma do czynienia ze Słowem i z Oblubienicą.
Oto, co wam pragnę powiedzieć. Prawo reprodukcji polega na tym, że każdy gatunek zrodzi według swego w rodzaju, mianowicie zgodnie z 1. Mojż. 1, 11: „Potem rzekł Bóg: Niech się zazieleni ziemia zieloną trawą wydająca nasienie i drzewem owocowym, rodzącym według rodzaju swego owoc, w którym jest jego nasienie na ziemi! I tak się stało.” Bez względu na to, jakie życie było w nasieniu, ono przeszło dalej do rośliny, a stamtąd do owocu. To samo prawo odnosi się dzisiaj do kościoła. Bez względu na to, jakie nasienie dało początek kościołowi, ono się przejawi i będzie takie, jak to pierwotne nasienie, ponieważ ono będzie takie same. W tych ostatecznych dniach prawdziwy Kościół Oblubienica (Nasienie Chrystusa) dojdzie do kamienia szczytowego i ona będzie super-kościołem super-rasą, bowiem jest niemal taka jak On. Ci którzy są w Oblubienicy, będą Jego wiernym podobieństwem. Stanie się tak w tym celu, by mógł dojść do połączenia z Nim. Oni będą jedno. Oni będą wierną manifestacją Słowa żyjącego Boga. Denominacja nie potrafi się tym wykazać (niewłaściwe nasienie). Oni wyprodukują swoje wyznania i swoje dogmaty, pomieszane ze Słowem. To skrzyżowanie przynosi skrzyżowany produkt.
Pierwszy syn (Adam) był Bożym mówionym Nasieniem Słowa. Była Mu dana oblubienica, aby się mógł rozradzać. Oto, dlaczego mu by dana oblubienica - aby się mogli rozmnażać; aby zrodziła dalszego syna Bożego. Lecz ona upadła. Ona upadła na skutek skrzyżowania. Ona spowodowała, że on umarł również.
Drugiemu Synowi (Jezusowi), również Bożemu mówionemu Nasieniu Słowa, była dana Oblubienica, podobnie jak Adamowi. Lecz zanim on mógł ją poślubić, ona również upadła. Ona, podobnie jak żona Adama, została poddana próbie, czy będzie wierzyć Słowu Bożemu i żyć, albo zwątpi w Słowo i umrze. Ona zwątpiła. Opuściła Słowo i umarła.
Z tej nielicznej grupy prawdziwego Nasienia Słowa Bóg przedstawił Chrystusowi umiłowaną Oblubienicę. Ona jest dziewicą Jego Słowa. Ona jest dziewicą, bowiem nie poznała żadnych wyznań wiary i dogmatów ludzkiego pochodzenia. Dzięki członkom Oblubienicy i przez nich wypełni się wszystko to, co Bóg obiecał zamanifestować w tej dziewicy.
Słowo obietnicy przyszło do dziewicy Marii. Lecz On sam był tym Słowem obietnicy, aby został zamanifestowany. Bóg został zamanifestowany. On sam działał w tym czasie i wypełnił Swoje własne Słowo obietnicy w tej dziewicy. Był to anioł, który jej przyniósł to poselstwo. Lecz poselstwem anioła było Słowo Boże. Izaj. 9, 6. On wypełnił w tym czasie wszystko, co było o Nim napisane, bowiem ona przyjęła Jego Słowo.
Członkowie tej dziewiczej oblubienicy będą Go miłować i będą posiadać przejawy Jego mocy, bowiem On jest ich głową, a wszelka moc należy do Niego. Oni są podporządkowani Jemu, podobnie jako członki naszego ciała są podporządkowane naszej głowie.
Zauważcie tę harmonię między Ojcem i Synem. Jezus nigdy nie czynił czegoś, dopóki Mu tego najpierw Ojciec nie pokazał (Ew. Jana 5, 19.). Taka harmonia istnieje obecnie między Oblubieńcem i Jego Oblubienicą. On jej wskazuje na Słowo Życia. Ona je przyjmuje. Ona w nie nigdy nie wątpi. Dlatego nic nie może jej zaszkodzić, ani nawet śmierć. Bowiem kiedy to nasienie zostało zasiane, woda wzbudzi je na nowo do życia. Na tym polega ta tajemnica. Słowo jest w Oblubienicy (podobnie jak było w Marii). Oblubienica posiada zmysł Chrystusowy, ponieważ ona wie, czego On chce dokonać przy pomocy Słowa. Ona wykonuje rozkazania Słowa w Jego Imieniu, bowiem ona posiada: „Tak mówi Pan.” Wtedy Słowo zostaje ożywione przez Ducha i urzeczywistnia się. Podobnie jako nasienie, które jest zasadzone i nawilżane, ono dochodzi do pełnego plonu i służy swemu celowi.
Ci, którzy są w Oblubienicy, wypełniają tylko Jego wolę. Nikt nie może ich nakłonić, by postępowali inaczej. Oni posiadają „Tak mówi Pan”, albo milczą. Oni wiedzą, że to musi być Bóg w nich, który czyni te sprawy, wypełniając Swoje własne Słowo. On nie wykonał zupełnie całego Swego dzieła podczas Swojej ziemskiej usługi, więc obecnie działa w Oblubienicy i przez nią. Ona o tym wie, ponieważ wtedy nie była jeszcze właściwa pora dla Niego, aby czynił pewne sprawy, które musi wykonać obecnie. Lecz On będzie obecnie wypełniał przez Oblubienicę to dzieło, które pozostawił na ten szczególny czas.
Stójmy więc obecnie jako Jozue i Kaleb. Nasz kraj obiecany pojawia się na widoku, podobnie jak było w ich wypadku. Otóż, Jozue znaczy „Jahwe - Zbawiciel” i on reprezentuje tego wodza czasu końca, który przyjdzie do kościoła, podobnie jak Paweł przyszedł jako pierwotny wódz. Kaleb reprezentuje tych, którzy wiernie pozostali z Jozuem. Przypomnijcie sobie, Bóg rozpoczął z Izraelem, jako z dziewicą Jego Słowa. Oni jednak chcieli czegoś innego. Tak uczynił również kościół ostatecznych dni. Zauważcie, że Bóg nie wyruszał z Izraelem, ani mu nie pozwolił wejść do obiecanego kraju, dopóki nie nastał ustalony przez Niego czas. Otóż, ci ludzie może wywierali nacisk na Jozuego, tego wodza, i mówili: „Ten kraj jest nasz, chodźmy i zajmijmy go. Jozue, ty jesteś całkiem wykończony. Ty musiałeś zgubić swoje pełnomocnictwo, już nie posiadasz tej mocy, którą zwykle miałeś. Ty zazwyczaj słyszałeś Boga i znałeś Wolę Bożą i szybko działałeś. Coś niedobrego dzieje się z tobą”. Lecz Jozue był posłanym przez Boga prorokiem i on znał obietnice Boże, więc czekał na nie. On czekał na jasną wyraźną decyzję Boga, a kiedy nastał czas do wyruszenia, Bóg powierzył całkowite kierownictwo do rąk Jozuego, dlatego że on pozostał ze Słowem. Bóg mógł zaufać Jozuemu, ale innym nie. To się powtórzy w czasie końca. Ten sam problem, ten sam nacisk.
Weźmy jako przykład to, co widzimy w wypadku Mojżesza. Ten potężny namaszczony prorok Boży miał osobliwe narodzenie. Urodził się we właściwym czasie, aby wyzwolić nasienie Abrahama z Egiptu. On nie pozostał w Egipcie, aby dyskutować z nimi o Piśmie, ani się nie denerwował z kapłanami. On odszedł na pustynię, aż do czasu, kiedy ludzie byli gotowi, by go przyjąć. Bóg powołał Mojżesza na pustynię. Wyczekiwanie nie było z powodu Mojżesza, ale z powodu ludu, który jeszcze nie by gotowy go przyjąć. Mojżesz sądził, że ludzie go zrozumieją, ale tak nie było.
Następnym jest Eliasz. Do niego przyszło Słowo Pańskie. Kiedy on skończył zwiastowanie prawdy, a ta grupa wówczas, która była przedobrazem amerykańskiej grupy Jezabeli, nie chciała przyjąć Słowa, Bóg odwołał go z pola działania i nawiedził tę generację plagami z powodu odrzucenia proroka i tego poselstwa, które Bóg dał. Bóg odwołał go na pustynię i on nie wyszedł stamtąd, ani nawet by stanąć przed królem. Ci, którzy go próbowali przekonać, aby tak uczynił, pomarli. Bóg mówił jednak do Swego wiernego proroka przez widzenie. On wyszedł ze swej kryjówki i przyniósł znowu Słowo do Izraela.
Następnie wystąpił Jan Chrzciciel, wierny zwiastun Chrystusa, potężny prorok w tych dniach. On nie uczęszczał do szkoły swego ojca, ani do szkoły faryzeuszy - on nie poszedł do żadnej denominacji, lecz został odwołany przez Boga na pustynię. Tam on pozostał, dopóki Pan nie wysłał go z poselstwem, wołającego: „Mesjasz jest tuż.”
Otóż, weźmijmy z tego przestrogę Pisma. Czy nie było to w dniach Mojżesza, któremu Bóg stanął w obronie, kiedy powstał Kore i sprzeciwił się temu potężnemu prorokowi? On się spierał z Mojżeszem i twierdził, że ma tyle samo od Boga, aby prowadzić ten lud, oraz, że inni mieli tak samo dział w Boskim objawieniu jako Mojżesz. On zaprzeczał autorytetowi Mojżesza. Otóż, ci ludzie wówczas, kiedy usłyszeli prawdziwe Słowo i zostali dobrze zaznajomieni z tym faktem, że prawdziwy prorok był potwierdzony przez Boga, mówię, że ci ludzie upadli z powodu Korego i jego sprzeciwu. Kore nie by prorokiem według Pisma, lecz ludzie poszli za nim w wielkich ilościach, razem ze swymi przywódcami. Jak bardzo podobni do Korego są dzisiejsi ewangeliści ze swym programem złotego cielca. Oni wyglądają dobrze w oczach ludzi, podobnie jak Kore wówczas. Oni mają krew na swoich czołach, olej na swoich rękach i kule ogniste na platformie. Oni pozwalają kobietom być kaznodziejkami, pozwalają im obcinać swoje włosy, nosić spodnie i szorty, a omijają Słowo Boże z powodu swych własnych wyznań i dogmatów. To wskazuje na to, jaki rodzaj nasienia znajduje się w nich. Nie wszyscy jednak ludzie odwrócili się od Mojżesza i opuścili Słowo Boże. Nie. Ci wybrani pozostali z nim. To samo dzieje się i dzisiaj. Wielu opuściło Słowo, ale niektórzy pozostają z nim. Przypomnijcie sobie jednak podobieństwo o pszenicy i kąkolu. Kąkol musi zostać związany na spalenie. Te odstępcze kościoły związują się coraz ściślej i ściślej, gotowe na ogień Bożego sądu. Lecz pszenica zostanie zgromadzona dla Mistrza.
Pragnę, abyście teraz byli bardzo uważni i zrozumieli to. Bóg obiecał, że w czasie końca zostanie wypełniony Mal. 4. Tak musi być, ponieważ to jest ożywione Słowo Boże przez Ducha, wypowiedziane przez proroka Malachiasza. Jezus powoływał się na nie. Dzieje się to tuż przed tym, zanim Chrystus przyjdzie po raz drugi. W tym czasie, kiedy przyjdzie Jezus, całe Pismo musi zostać wypełnione. Czas ochłody dla pogan nastanie w ostatnim wieku, kiedy przyjdzie ten prorok z Malachiasza. On będzie się dokładnie trzymał Słowa. On weźmie całą Biblię od 1. Mojż. aż do Objawienia. Rozpocznie nasieniem węża i przejdzie aż do posłańca późnego deszczu. On jednak zostanie odrzucony przez denominacje.
Tak musi być, bowiem tutaj powtarza się historia z czasu Achaba. Historia Izraela z czasów Achaba powtarza się w tutaj w Ameryce, gdzie pojawia się prorok z Malachiasza. Podobnie jak Izrael opuścił Egipt, aby mógł swobodnie oddawać Bogu cześć, wypędził precz tubylców, podniósł się jako naród i miał wielkich przywódców, takich jak Dawid itd., a potem posadził na tronie Achaba z Jezabelą za jego plecami, aby nim kierował i tak samo uczyniliśmy w Ameryce. Nasi przodkowie opuścili z tego samego powodu swój kraj i przybyli tutaj, aby oddawać Bogu cześć i ŻYĆ w wolności. Oni wypędzili tubylców i zajęli ten kraj. Powstali wielcy mężowie, tacy jak Waszyngton i Lincoln, ale po pewnym czasie na miejsce tych wartościowych mężów nastąpili ludzie tak nędznego pokroju, że wkrótce Achab został posadzony na krzesło prezydenta, z Jezabelą za swymi plecami, aby nim kierowała. A właśnie w takim czasie jak ten musi przyjść ten posłaniec z Malachiasza. Następnie w czasie późnego deszczu, przyjdzie okazanie mocy, jako na górze Karmel. Obserwujcie to teraz uważnie, aby to zobaczyć w Słowie. Jan był zwiastunem z Mal.3. On zasiał wczesny deszcz i został odrzucony przez ówczesne organizacje. Jezus przyszedł i okazał swoją chwalę na Górze Przemienienia. Drugi zwiastun Chrystusa będzie siał dla późnego deszczu. Jezus okaże Swoją moc między denominacjami i wyznaniami, bowiem On przyjdzie, aby udzielić poparcia Swemu Słowu i weźmie Swoją Oblubienicę w Zachwyceniu. Pierwsza próba sił była na Górze Karmel, druga była na Górze Przemienienia, a trzecia będzie na górze Syjon.
To dziwne zachowywanie się Mojżesza, Eliasza i Jana, którzy odłączyli się od ludzi na odosobnienie, wprawiło wielu w zakłopotanie. Oni sobie nie uświadamiali, że to było z tego powodu, że ich poselstwo zostało odrzucone. Lecz nasienie zostało zasiane, czas zasiewu przeminął. Następną sprawą był sąd. Oni spełnili swoje zadanie, będąc znakiem dla ludu, więc następną sprawą był sąd.
Ja wierzę zgodnie z Obj. 13, 16, że Oblubienica będzie musiała zaprzestać z głoszeniem, ponieważ bestia wymaga znamienia na ręce albo na czole, aby mogło zostać udzielone zezwolenie do głoszenia. Denominacje albo przyjmą znamię, albo będą zmuszone zaprzestać z głoszeniem. Potem Baranek przyjdzie po Swoją Oblubienicę i będzie sądził tą wielką nierządnicę.
Otóż, przypomnijcie sobie, że Mojżesz urodził się dla określonego dzieła, lecz on nie mógł czynić tego dzieła, dopóki nie otrzymał tych darów, które mu umożliwiły czynić to dzieło. On musiał odejść na pustynię i tam czekać. Bóg miał wyznaczony do tego czas. Na tronie musiał znajdować się określony Faraon, a ludzie musieli krzyczeć o chleb życia, zanim Bóg mógł im go posłać. To jest prawdą i na nasz czas.
Lecz co dzieje się w naszym czasie? Całe tłumy ludzi czyni znamiona, aż w końcu mamy generację poszukiwaczy znamion, która wie bardzo mało albo w ogóle nic o Słowie, ani o prawdziwym działaniu Ducha Bożego. Jeżeli widzą krew, olej i ogień, to są szczęśliwi, niezależnie od tego, co jest napisane w Słowie. Oni będą wspierać każdy znak, nawet taki, który jest niezgodny z Pismem. Lecz Bóg ostrzegł nas przed tym. On powiedział w ew. Mateusza 24, że w ostatecznych dniach te dwa duchy będą tak blisko siebie, że tylko ci prawdziwi wybrani będą je mogli odróżnić, ponieważ tylko oni nie zostaną zwiedzeni.
Jak możecie odróżnić te dwa duchy? Poddajcie je tylko próbie Słowa. Jeżeli oni nie mówią Słowa, to są z tego złego. Tak, jak ten zły zwiódł pierwsze dwie oblubienice, będzie on próbował zwieść Oblubienicę tego ostatecznego czasu, przez próbę skłonienia jej do skrzyżowania z wyznaniami wiary albo całkiem otwarcie do odwrócenia się od Słowa do każdego znaku, który jej odpowiada. Bóg nigdy nie postawi znamion ponad Słowo. Znamiona towarzyszą Słowu, podobnie jak wtedy, gdy Eliasz powiedział do tej niewiasty, aby mu najpierw upiekła podpłomyk zgodnie ze Słowem Pańskim. Kiedy ona uczyniła to, co mówiło Pismo, przyszedł prawdziwy znak. Przyjdź najpierw do Słowa, a potem obserwuj ten cud. Nasienie Słowa zostaje ożywione mocą Ducha.
Jak może posłaniec posłany od Boga, wierzyć tylko części Słowa, a zaprzeczać jego reszcie? Prawdziwy prorok Boży w tych ostatecznych dniach będzie głosił całe Słowo. Denominacje będą go nienawidzić. Jego słowa będą może tak samo szorstkie jak słowa Jana Chrzciciela, który ich nazwał żmijami. Lecz ci predestynowani będą go słuchać i będą gotowi na zachwycenie. Królewskie Nasienie Abrahama z taką wiarą jaką miał Abraham, będzie się trzymać Słowa razem z nim, ponieważ oni są razem predestynowani.
Posłaniec ostatecznych dni pojawi się w wyznaczonym przez Boga czasie. Obecnie, jak wszyscy wiemy, jest czas końca, bowiem Izrael znajduje się w swojej ojczyźnie. On teraz przyjdzie w każdej chwili, zgodnie z Malachiaszem. Kiedy go ujrzymy, on będzie oddany Słowu. On zostanie zidentyfikowany, (Słowo będzie wskazywać na niego - Obj. 10, 7.), a Bóg potwierdzi jego usługę. On będzie głosił prawdę, tak jak czynił Eliasz i będzie gotowy na tę manifestację - okazanie mocy na górze Syjon.
Wielu go nie zrozumie, bowiem oni byli nauczani Pisma w pewien określony sposób, który uważali za prawdziwy. A kiedy on wystąpi przeciwko temu, nie będą temu wierzyć. Nawet niektórzy prawdziwi kaznodzieje nie zrozumieją tego posłańca, dlatego że tak wiele spraw zostało przez oszustów nazwanych Bożą prawdą
Lecz ten prorok przyjdzie i tak jak zwiastun pierwszego przyjścia wołał: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”, podobnie i on będzie niewątpliwie wołał: „Oto Baranek Boży, przychodzący w chwale.” On to będzie czynił, bowiem tak, jak Jan by posłańcem prawdy do wybranych, tak samo on jest ostatnim posłańcem do wybranych i do oblubienicy, narodzonej ze Słowa.
CHRYSTUS CHWALI KOŚCIÓŁ
Obj. 2, 13:
Znam uczynki twoje i wiem gdzie mieszkasz, mianowicie tam, gdzie jest tron szatana, a jednak trzymasz się mocno mego imienia i nie zaparłeś się wiary we mnie, nawet w dniach, kiedy Antypas, świadek mój wierny, został zabity u was, gdzie szatan ma swoje mieszkanie.
„Znam uczynki twoje”. To są te same słowa wypowiedziane do każdego z tych siedmiu posłańców odnoszące się do ludu Bożego w każdym wieku. Ponieważ są mówione do obydwu winnych krzewów (do prawdziwego i fałszywego przyniosą radość i pocieszenie do serc jednej grupy, lecz one powinny napawać przerażeniem serca tych drugich. Bo chociaż jesteśmy zbawieni z łaski a nie z uczynków, to prawdziwe zbawienie zrodzi uczynki albo czyny, które będą przyjemne Bogu.
1. Jana 3, 7:
Dziatki, niechaj was nikt nie zwodzi, kto CZYNI (wykonuje) sprawiedliwość, jest sprawiedliwym, tak jak on jest sprawiedliwym.
Jeżeli ten wiersz w ogóle co oznacza, to oznacza, że co człowiek CZYNI, tym JEST.
Jak. 3, 11:
Czy źródło wydaje równocześnie słodką i gorzką wodę?
Rzym. 6, 2:
Jakże my, którzy grzechowi umarliśmy, jeszcze w nim żyć mamy?
Ew. Mat. 12, 33-35:
Zasadźcie drzewo dobre, to i owoc będzie dobry, albo zasadźcie drzewo złe, to i owoc będzie zły; albowiem z owocu poznaje się drzewo.
Plemiona żmijowe! Jakże możecie mówić dobrze, będąc złymi? Albowiem z obfitości serca mówią usta.
Dobry człowiek wydobywa z dobrego skarbca dobre rzeczy, a zły człowiek wydobywa ze złego skarbca złe rzeczy.
Otóż, jeśli człowiek jest zrodzony ze Słowa (Będąc narodzony na nowo, nie z nasienia skazitelnego, ale z nasienia nieskazitelnego, przez Słowo Boże, które żyje i trwa na wieki 1. Piotra 1, 23), on będzie manifestował to Słowo. Owoce albo uczynki jego życia będą produktem tego rodzaju nasienia albo życia, które jest w nim. Zatem, jego uczynki będą zgodne ze Słowem. O, jakim oskarżeniem będzie ta prawda przeciw Pergamońskiemu Wiekowi. Oto stoi Ten Niezrównany, a w Jego ręku znajduje się ostry obusieczny miecz, Słowo Boże. A to Słowo osądzi nas w dniu ostatecznym. Prawdę powiedziawszy, to Słowo rozsądza nawet już teraz, ponieważ ono rozróżnia myśli i zamiary serca. Ono odcina to cielesne od tego duchowego. Ono nas czyni żyjącymi listami, czytanymi i poznanymi przez wszystkich ludzi ku chwale Bożej.
„Znam uczynki twoje”. Jeżeli człowiek obawia się, że być może nie jest przyjemnym Bogu, to niechaj wypełnia Słowo. Jeżeli człowiek zastanawia się, czy usłyszy te słowa: „Dobrze czyniłeś, sługo dobry i wierny”, niechaj wypełnia Słowo Boże w swoim życiu, a z pewnością usłyszy słowa pochwały. Słowo prawdy było kryterium wówczas; ono jest kryterium obecnie. Nie ma żadnego innego miernika, nie ma żadnego innego pionu. Podobnie, jak świat będzie sądzony przez Jezusa Chrystusa, tak samo będzie on sądzony przez Słowo. Jeżeli ktoś chce się dowiedzieć, jak może się z tym uporać, niechaj czyni to, co proponuje Jakub: „Popatrz do zwierciadła Słowa Bożego.”
„Znam uczynki twoje”. Kiedy On tam stał ze Słowem, egzaminując ich życie w świetle tego planu, który im przedłożył, musiał zostać w niemałej mierze pocieszony, bowiem oni, podobnie jak ci, którzy szli przed nimi, wytrwali w prześladowaniach przez niesprawiedliwych, i ci pełni radości trzymali się Pana. Chociaż było często trudno służyć Panu, jednak służyli Jemu i oddawali Mu cześć w Duchu i w prawdzie. Lecz tak nie było z fałszywym krzewem. Niestety ci wyparli się życia, które jest zbudowane na Słowie i odchodzili coraz dalej i dalej od Prawdy. Ich czyny świadczyły o tych głębinach, w których się pogrążyli.
TRZYMASZ SIĘ MOCNO MEGO IMIENIA
„Do kogóż pójdziemy? Jedynie Ty masz słowa wiecznego życia!”
Oni się go mocno trzymali wówczas; oni się go mocno trzymają obecnie, lecz nie ze strachu przed swym losem, jak ludzie, którzy żyją bezowocnym życiem. Oni trzymali się silnie w Jego mocy, mając zapewnienie Ducha, że byli jedno w Nim. Oni byli pewni, że ich grzechy są przebaczone i na świadectwo tego nosili imię „Chrześcijanie”. Oni znali i miłowali to Imię, które jest ponad wszelkie imiona. Ich kolana skłaniały się przed tym Imieniem. Ich języki Je wyznawały. Cokolwiek oni czynili, wszystko czynili w Imieniu Pana Jezusa. To imię było na ich ustach i oni odstępowali od złego, a zajmując swoje stanowisko, byli obecnie przygotowani umrzeć dla tego Imienia, będąc pewni lepszego zmartwychwstania.
Weźmij z sobą Imię Jezus
Dziecię smutku i niedoli.
Ono ci da radość i pociechę
Weźmij je, dokądkolwiek idziesz.
Kosztowne Imię, o jak słodkie
Nadziejo ziemi, radości nieba!
Już w drugim wieku te słowa „Ojciec, Syn i Duch Święty” wielu zrozumiewało jako „Trójca”, a politeistyczna idea o trzech Bogach stała się nauką w fałszywym kościele. Nie trwało długo kiedy to Imię zostało usunięte. Stało się to właśnie w tym wieku, a jego miejsce zastąpiły tytuły JEDNEGO WIELKIEGO BOGA na miejsce IMIENIA Pana Jezusa Chrystusa. Podczas gdy wielu odpadło i stało się zwolennikami trójcy, i chrzcili, posługując się tytułem Bóstwa, to Małe Stadko ciągle chrzciło w Imię Jezusa Chrystusa i w ten sposób trzymali się tej prawdy.
A skoro tak wielu uwłaczało Boskiej czci, czyni Zeń trzech bogów, i zmieniając Jego łaskawe Imię na tytuły, ktoś mógł się zastanawiać nad tym, czy te znamiona i cuda, które towarzyszyły takiemu wielkiemu Imieniu, będą się ciągle udzielać tym ludziom. Rzeczywiście, te znamiona były potężne i cudownie zamanifestowane, oczywiście, lecz nie w fałszywym krzewie. Tacy mężowie, jak Martin, byli używani w wielkiej mierze, a Bóg potwierdzał ich świadectwo przez znamiona i cuda, oraz przez dary Ducha Świętego. To Imię było ciągle skuteczne, tak jak było zawsze i zawsze będzie, gdzie święci oddają Mu cześć w Słowie i w wierze.
NIE ZAPARŁEŚ SIĘ MOJEJ WIARY
W Dz. Ap. 3, 16, kiedy zapytano Piotra, w jaki sposób stał się ten cud na ułomnym u Bramy Pięknej, on wyjaśnił to w ten sposób: „Przez wiarę w Jego (Jezusa) Imię, wzmocniło Jego (Jezusa) Imię tego męża (dawniej ułomnego), wiara zaś przez Niego (Jezusa) wzbudzona, dała mu zupełne zdrowie na oczach was wszystkich.” Widzicie, tutaj to jest. Imię Jezusa i Wiara Jezusa dokonała tego cudu. Piotr nie rościł sobie pretensji do tego, że to była jego własna, ludzka wiara, a tak samo nie rościł sobie pretensji, że to było jego własne imię. On powiedział, że Imię Jezus zastosowane we wierze, która jest z Jezusa, dokonała tego wielkiego dzieła. To jest wiara, o której mówił Jezus w Objawieniu 2,13. Była to JEGO wiara. Nie była to wiara W Niego. By to JEGO WŁASNA wiara, którą On dał wierzącym.
Rzym 12, 3:
Odpowiednio do tego, jako Bóg udzielił każdemu (zgodnie z 1. wierszem ci ludzie s BRAĆMI) miarę wiary.
Efez. 2, 8:
Z łaski zbawieni jesteście przez wiarę, a ta (wiara) nie jest z was, dar to Boży jest.
A również u Jakuba jest powiedziane:
Moi bracia, (zauważcie, on również mówi do BRACI) nie czyńcie różnicy między osobami przy wyznawaniu wiary naszego Pana Jezusa Chrystusa. (nie wiary w Niego).
W tym Pergamońskim Wieku, w którym ludzie przymieszali do zbawienia ludzki czynnik, odwrócili się od tej Prawdy, że „Zbawienie jest od Pana” odrzucili naukę o wyborze i otwarli na oścież drzwi kościoła i swoją społeczność dla każdego i dla wszystkich, którzy zgadzali się z ich doktryną (nie zważając na Słowo) w tym wieku raptownego upadku, w którym było ciągle kilku, którzy posiadali miarę wiary Pana Jezusa Chrystusa, a nie tylko, że zastosowali tę wiarę w czynach i w mocy, lecz sprzeciwili się tym, którzy się odważyli powiedzieć, że zostali zbawieni po prostu na podstawie przyłączenia się do kościoła. Oni wiedzieli, że żaden człowiek nie może prawdziwie wierzyć w wieczne życie i w sprawiedliwość Bożą bez pełni miary wiary Samego Pana Jezusa. Podobnie jak dzisiejszy kościół, który jest pełny umysłowo wierzących, którzy aprobują narodzenie z dziewicy, przelaną krew, chodzenie do kościoła i przyjmowanie Wieczerzy Pańskiej, a wcale nie są odrodzeni, podobnie i w trzecim wieku był ten sam problem. Ludzka wiara by niewystarczalną wówczas i jest niewystarczalną obecnie. Jest potrzebne, aby wiara Syna Bożego prawdziwie wlała się do ludzkiego serca, żeby on mógł przyjąć Pana chwały do świątyni uczynionej nie rękoma ludzkimi.
Była to żywa wiara. „Ja żyję dzięki wierze Syna Bożego.” Paweł nie powiedział, że żyje dzięki wierze W Syna Bożego. Była to wiara Syna Bożego, która mu dała życie i pozwala mu prowadzić zwycięskie chrześcijańskie życie.
Nie, oni nie przeczyli temu, że zbawienie było nadprzyrodzone od początku do końca. Oni zachowywali żywą prawdę Jego Imienia i Jego Wiary i byli błogosławieni przez Pana, i uważani przez Niego za godnych.
ANTYPAS, MÓJ WIERNY MĘCZENNIK
Nie ma żadnej innej wzmianki w Słowie albo w świeckiej historii odnośnie tego brata. Ale to jest z pewnością niepotrzebne. Jest więcej niż wystarczające, że on był przewidziany i uznany przez Boga. Jest więcej niż wystarczające oglądać jego wierność względem Pana, zapisaną w żywym Słowie. On był chrześcijaninem. On posiadał Imię Jezusa. On posiadał wiarę naszego Pana Jezusa Chrystusa, i znajdował się między tymi, którzy żyli dzięki niej. On zważał na Słowa Jakuba:
„Nie czyńcie różnicy między osobami przy wyznawaniu wiary w Jezusa Chrystusa, naszego Pana chwały”.
Pełen Ducha Świętego i wiary, tak jako Szczepan, on nie brał względu na nikogo, nie bał się nikogo; a kiedy ogłoszono śmierć wszystkim, którzy by przyjęli to Imię i chodzili we wierze Jezusa Chrystusa, on zajął swoje stanowisko razem z tymi, którzy się nie wycofali. Tak, on umarł, ale podobnie jak Abel, otrzymał świadectwo od Boga (jego imię jest zapisane w Słowie), a chociaż umarł, jego głos ciągle mówi ze stronic Boskiego świadectwa samego Boga. Kolejny wierny męczennik został przeniesiony do swego odpocznienia. Lecz szatan wówczas nie zatryumfował, tak samo, jak nie zatryumfował wtedy, kiedy uśmiercił Księcia Pokoju, bowiem tak jak szatan został rozbrojony na krzyżu, tak samo będzie obecnie krew Antypasa wołać do setek dalszych, którzy wezmą swój krzyż i naśladują Go.
TAM GDZIE JEST TRON SZATANA
Powodem tego, że ta sprawa jest częścią pochwały Ducha, jest to, że ci odważni żołnierze krzyża przezwyciężali szatana wprost tam, gdzie stał jego własny tron. Oni zwyciężyli tę bitwę przez Imię i Wiarę Jezusa wprost w obozie wodza ciemności. Jaka to ogromna pochwała. Podobnie jak mocarze Dawida, którzy wtargnęli do obozu nieprzyjacielskiego, aby przynieść Dawidowi gaszącą pragnienie wodę, tak ci bohaterowie wiary wtargnęli do królestwa ziemskiej fortecy szatana, i przez głoszenie i napominanie przynieśli wodę zbawienia dla tych, którzy żyli w krainie cienia śmierci.
Otóż, na ile te słowa, odnoszące się do tronu i królestwa szatana, są częścią Bożej pochwały dla Jego wybranych, to one w rzeczywistości stwarzają warunki do zdemaskowania tego złego, który zdobył zwierzchnictwo w kościele.
PERGAMON: Tron szatana i miejsce jego zamieszkania. Dla wielu te wyrażenia stały się raczej obrazowymi, niż naprawdę historycznymi. Pomimo tego są z całą pewnością rzeczywistością, a historia to potwierdza. Pergamon był faktycznie tronem i miejscem zamieszkania szatana. Doszło do tego w następujący sposób:
Pergamon nie był pierwotnie miejscem, gdzie mieszkał szatan, (o ile chodzi o ludzkie interesy). Babilon by zawsze dosłownie i symbolicznie jego główną kwaterą. Było to w mieście Babilonie, gdzie miał swój początek kult szatana.
Mojż. 10, 8-10:
A Kusz zrodził Nimroda, który był pierwszym mocarzem na ziemi. Był on dzielnym myśliwym przed Panem. Dlatego mówi się: Dzielny myśliwy przed Panem, jak Nimrod. A początkiem jego królestwa był Babilon, Erech, Akkad i Kalne w kraju Synear.
Mojż. 11, 1-9:
Cała ziemia miała jeden język i jednakowe słowa.
Podczas swojej wędrówki ze wschodu znaleźli równinę w kraju Synear i tam się osiedlili.
I mówili jeden do drugiego: Nuże, wyrabiajmy cegły i wypalajmy je w ogniu! I używali cegły zamiast kamienia, a smoły zamiast zaprawy. Potem rzekli: Nuże, zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt sięga aż do nieba i uczyńmy sobie imię, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi!
Wtedy zstąpił Pan, aby zobaczyć miasto i wieżę, które budowali ludzie.
I rzekł Pan: Oto jeden lud i wszyscy mają jeden język, a to dopiero początek ich dzieła. Teraz już dla nich nic nie będzie niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić.
Przeto zstąpmy tam i pomieszajmy ich język, aby nikt nie rozumiał języka drugiego!
I rozproszył ich Pan stamtąd po całej ziemi, i przestali budować miasto. Dlatego nazwano je Babel, bo tam pomieszał Pan język całej ziemi i rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi.
Babel jest pierwotną nazwą Babilonu. Ono oznacza zamieszanie. Według zapisków zostało ono założone przez Kusza, syna Chama, lecz do mocy i okazałości królestwa zostało doprowadzone w czasie jego syna Nimroda, tego wielkiego myśliwego. Nimrod, zgodnie z relacją z 1. Mojż. 11, a również zgodnie ze świecką historią, postanowił osiągnąć trzy rzeczy. Chciał zbudować silny naród, co się mu udało. Chciał propagować swoją własną religię, czego też dokonał. Chciał zdobyć dla siebie wielkie imię, co również osiągnął. Jego osiągnięcia były tak okazałe, że królestwo Babilońskie by nazwane głową ze złota pomiędzy wszystkimi świeckimi władzami. To, że jego religia zyskała rozgłos, potwierdza sam fakt, że Pismo utożsamia go zupełnie z szatanem w księdze Izajasza 14. r. i w księdze Objawienia 17. i 18. r. A na podstawie historii możemy udowodnić, że to opanowało cały świat i jest podstawą każdego systemu bałwochwalstwa i motywem mitologii, chociaż imiona bożków różnią się w różnych częściach kraju, zgodnie z językiem tych ludzi. Nie trzeba nawet mówić o tym, że on zdobył imię dla siebie i dla swoich zwolenników, bowiem tak długo, jak długo ten wiek posuwa się naprzód (aż do czasu, kiedy Jezus objawi się swoim braciom), on będzie uwielbiany i honorowany, chociaż pod innym imieniem niż Nimrod, i w trochę odmiennej świątyni niż ta, w której był pierwotnie czczony.
Ponieważ Biblia nie zajmuje się historią innych narodów tak szczegółowo, będzie potrzebne przebadać starożytne świeckie zapiski, aby znaleźć odpowiedź, w jaki sposób Pergamon stał się siedzibą szatańskiej religii Babilonu. Głwnymi źródłami informacji będą zapiski egipskiej i greckiej kultury, a to z tego powodu, że Egipt przejął swoją wiedzę i matematykę od Chaldejczyków, a kolejno Grecja przejęła to z Egiptu. Otóż, skoro kapłani byli odpowiedzialni za nauczanie tych dziedzin nauki i skoro te nauki były stosowane jako część religii, to znamy już klucz do tego, w jaki sposób Babilońska religia zdobyła swoją moc w obu tych krajach. Jest również prawdą, że ilekroć jakiś naród był zdolny pokonać inny naród, to w odpowiednim czasie religia zwycięzców stawała się religią pokonanych. Jest faktem powszechnie znanym, że Grecy posiadali te same znaki Zodiaku, jak Babilończycy, a w starożytnych egipskich zapiskach stwierdzono, że Egipcjanie przekazali Grekom swoją wiedzę o wielobóstwie. Tak więc tajemnice z Babilonu rozszerzały się od narodu do narodu, aż pojawiły się w Rzymie, w Chinach, w Indiach; a nawet w Północnej i Południowej Ameryce znajdujemy zasady tego samego kultu.
Starożytna historia zgadza się z Biblią, że babilońska religia z całą pewnością nie by religią pierwotnej ludności na ziemi. Ona była pierwszą, która się odchyliła od pierwotnej wiary, ale ona sama nie była tą pierwotną. Historycy, tacy jak Wilkinson i Fullett udowodnili ostatecznie, na podstawie starożytnych dokumentów, że był taki czas, kiedy wszyscy ludzie na ziemi wierzyli w JEDNEGO BOGA, posiadającego najwyższy autorytet, wiecznego, niewidzialnego, Który Słowem Swoich ust powołał wszystkie rzeczy do istnienia, a w swoim charakterze był On miłujący, dobry i sprawiedliwy. Ponieważ jednak szatan będzie zawsze psuł, cokolwiek tylko może, stwierdzamy, że on zakaża myśli i serca ludzi tak, iż odrzucają prawdę. Ponieważ on zawsze usiłował o to, by przyjmować cześć, jak gdyby on był Bogiem, a nie sługą i stworzeniem Bożym, odwrócił ludzi od oddawania czci Bogu w tym celu, aby je ściągnął na siebie i w ten sposób był chwalony. Oczywiście, on osiągnął swoje pragnienie, aby rozszerzać swoją religię na całym świecie. Bóg składa o tym świadectwo w liście do Rzymian:
„Kiedy poznali Boga, nie chwalili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. Mienili się być mądrymi, a stali się głupi. I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy, przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy. Dlatego też wydał ich Bóg na łup pożądliwości ich serc ku nieczystości, aby bezcześcili ciała swoje między sobą. Ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego i oddawali cześć i służyli stworzeniu, zamiast Stwórcy.”
Pamiętajcie, szatan by stworzeniem Bożym (synem Jutrzenki). Stwierdzamy zatem, że tam gdzie raz była rozsiewana prawda między ludem i wszyscy trzymali się tej prawdy, tam później nastał dzień, kiedy liczna grupa odwróciła się od Boga i rozpowszechniała po całym świecie diabelską formę oddawania czci. Historia potwierdza, że potomkowie Sema, którzy trzymali się tej nie zmieniającej się Prawdy, byli w mocnej opozycji w stosunku do potomków Chama, którzy się odwrócili od prawdy do kłamstwa diabła. Nie ma czasu podejmować dyskusji na ten temat; poruszamy to po prostu tylko dlatego, abyście mogli zobaczyć, że były dwie religie, i tylko dwie, a ta zła rozszerzyła się na cały świat.
Monoteizm został zamieniony w Babilonie na politeizm. Kłamstwo i tajemnice diabła powstały przeciwko prawdzie Bożej i przeciwko tajemnicom Bożym w tym mieście. Szatan stał się naprawdę bogiem tego świata i domagał się chwały od tych, których oszukał i sprawił że oni uwierzyli, iż on jest naprawdę Panem.
Politeistyczna religia nieprzyjaciela rozpoczęła się nauką o trójcy. Było to daleko wstecz, w starożytnej przeszłości, kiedy powstała idea „Jednego Boga w trzech osobach.” Jakie to dziwne, że nasi współcześni teolodzy nie zorientowali się w tym, lecz zostali jawnie oszukani przez szatana, tak jak ich poprzednicy. Oni ciągle wierzą w trzy osoby Bóstwa. Niech nam pokażą choćby tylko jedno miejsce w Piśmie, gdzie znajduje się źródło dla takiej nauki. Czy to nie jest dziwne, że w czasie, kiedy potomstwo Chama udało się swoją drogą w kulcie szatana, który zawierał podstawową koncepcję trzech bogów, że nie znajdujemy ani śladu z potomstwa Sema, które by wierzyło rzecz albo miało jakieś ceremonialne oddawanie czci, które by zawierało chociaż symbol tego? Czy to nie jest dziwne, że wierzyli: „Słuchaj Izraelu, Pan, twój Bóg, jest JEDNYM Bogiem,” gdyby były trzy osoby Bóstwa? Abraham, potomek Sema, w 1. Mojż. 18. widział tylko JEDNEGO Boga z dwoma aniołami.
Otóż, w jaki sposób była wyrażona ta trójca? Ona była wyrażona postaci równobocznego trójkąta, podobnie jak to jest przedstawione w dzisiejszym Rzymie. Dziwne, że nie posiadali takiego wyobrażenia o tym. Otóż, kto ma rację? Żydzi czy Babilończycy? W Azji występowała politeistyczna idea trzech bogów w postaci posągu z trzema głowami na jednym ciele. On jest wyrażony w postaci trzech inteligencji. W Indiach odczuwali w swoich sercach, że mają go wyrażać jako jednego boga pod trzema postaciami. Otóż, to jest naprawdę dobra teologia nowoczesnych dni. W Japonii jest wielki Budda z trzema głowami, podobnie jak ten, którego opisaliśmy poprzednio. Lecz najbardziej wymownym wyrażeniem spośród wszystkich jest to, które przedstawia pojęcie trójcy w trojakiej formie:
Głowa starca, przedstawiająca symbolicznie Boga Ojca.
Koło, które w misteriach oznacza „Nasienie”, które kolejno oznacza Syna
Skrzydła i ogon ptaka (gołębia).
Tutaj mamy naukę o Ojcu, Synu i Duchu Świętym, trzy osoby w Bóstwie - istna trójca. Tą samą rzecz możecie oglądać w Rzymie. Pozwólcie mi obecnie postawić jeszcze raz pytanie, czy to nie jest dziwne, że diabeł i jego czciciele przejawiali w rzeczywistości więcej prawdy niż ojciec wiary (Abraham) i jego potomstwo? Czy to nie jest dziwne, że czciciele szatana wiedzieli więcej o Bogu, niż dzieci Boże? Otóż, właśnie o tym pragną nas przekonać współcześni teolodzy, kiedy mówią o trójcy. Zapamiętajcie sobie na zawsze po prostu tę jedną rzecz: te zapiski są faktem, a również to jest faktem - szatan jest kłamcą i ojcem kłamstwa, a kiedykolwiek on przychodzi z jakimś światłem, jest to ciągle kłamstwo. On jest mordercą, a jego doktryna o trójcy uśmierciła masy ludzi i będzie to dalej czynić, póki nie przyjdzie Jezus.
Zgodnie z historią nie było trzeba długiego czasu, aby dokonać zmiany w pojęciu o Ojcu, Synu i Duchu Świętym. Szatan odsuwa ich krok za krokiem od tej prawdy. Rozwijające się pojęcie o Bóstwie było obecnie następujące: 1. Wieczny Ojciec, 2. Duch Boży wcielony do LUDZKIEJ matki (czy was to pobudza do rozmyślania?) 3. Boski Syn, owoc tego wcielenia, (Nasienie kobiety).
Lecz szatan nie jest zadowolony. On jeszcze nie osiągnął tego, by mu oddawano cześć, chyba tylko w pośredni sposób. Zatem on odciąga ludzi ciągle dalej od tej prawdy. Za pośrednictwem swoich misteriów objawia ludziom, że skoro ten wielki niewidzialny Bóg ojciec nie troszczy się o ludzkie sprawy, lecz pozostaje w stosunku do nich milczący, że byłoby wskazane oddawać Mu cześć w milczeniu. W rzeczywistości oznacza to ignorować Go, na ile tylko możliwe, o ile nie zupełnie. Ta doktryna rozszerzyła się również po całym świecie, a jeszcze dzisiaj możecie w Indiach zobaczyć, że świątynie poświęcone wielkiemu stwórcy, milczącemu bogu, są zdumiewająco nieliczne.
Skoro było niepotrzebne oddawać cześć stwórcy - ojcu, było sprawą naturalną że oddawanie czci obróciło się do „Matki z Dziecięciem”, jako obiektów uwielbiania. W Egipcie istniała ta sama kombinacja matki i syna, nazwana Isis i Osiris. W Indiach była to Isi i Iswara. (Zauważcie nawet to podobieństwo imion). W Azji by to Cybella i Deoius. W Rzymie, także i w Grecji poszło to za ich przyk ładem. I w Chinach! Otóż, wyobraźcie sobie zdziwienie kilku rzymsko-katolickich misjonarzy, kiedy wkroczyli do Chin i znaleźli tam Madonnę z Dziecięciem z promieniami światła wychodzącymi z głowy dziecięcia. Ten wizerunek można było spokojnie zamienić za ten z Watykanu, z wyjątkiem różnicy w niektórych rysach twarzy.
Obecnie wypada nam przedstawić pierwotną matkę z dziecięciem. Pierwotną boginią - matką w Babilonie była Semiramis, którą we wschodnich krajach nazywano Rhea. W swoich ramionach trzymała ona syna, który chociaż jest dziecięciem, został opisany jako wysoki, mocny, przystojny i szczególnie uroczy dla kobiet. U Ezechiela 8, 14. został nazwany Tammuz. Między klasycznymi pisarzami nazywano go Bachusem. Dla Babilończyków był on Ninusem. Biorąc pod uwagę ten fakt, że on jest przedstawiony jako dziecię w ramionach matki, a pomimo tego opisany jako wielki i mocarny, jest znany jako „Małżonek-Syn”. Jeden z jego tytułów brzmiał: „Małżonek matki”, a w Indiach, gdzie ci dwaj są znani jako Iswara i Isi, on (małżonek) jest przedstawiony jako dziecię na piersi swej własnej żony.
To, że Ninus jest Nimrodem z Biblii, możemy stwierdzić, porównując historię ze sprawozdaniem z 1. Mojż. Pompejusz powiedział: „Ninus, król Assyrii, zmienił starożytny spokojny sposób życia przez pragnienie podboju. ON BYŁ PIERWSZYM, KTÓRY PROWADZIŁ WOJNĘ ZE SWYMI SĄSIADAMI. On podbił wszystkie narody od Assyrii, aż do Libii, ponieważ one nie znały się na sztuce wojennej.” Diodorus mówi: „Ninus był najbardziej starożytnym Assyryjskim królem, wymienionym w historii. Mając skłonności do walki, ćwiczył on rygorystycznie wielu młodych mężczyzn w sztuce wojennej. On opanował Babilonię w czasie, kiedy jeszcze nie istniało miasto Babilon”. Widzimy zatem, że Ninus zaczął być możnym w Babilonie.
Zbudował Babel, zajął całą Assyrię i stał się jej królem, a następnie wyruszył, aby pochłonąć dalsze olbrzymie terytoria, na których ludzie byli niewprawni do walki i prowadzili spokojny tryb życia, jak to powiedział Pompejusz. Otóż, w 1. Mojż. 10, gdzie jest mowa o królestwie Nimroda, jest powiedziane:
A początkiem jego królestwa był Babel, i Erech i Accad i Calneh w krainie Synear. Z tego kraju wyciągnął do Asshur i zbudował Niniwę i Kalach itd.
Lecz tłumacze popełnili błąd, tłumacząc Asshur jako rzeczownik, jest to bowiem czasownik, a w języku chaldejskim oznacza „uczynić możnym”. Zatem był to Nimrod, który stał się możnym (on założył swoje królestwo przez to, że sformował pierwszą armię na świecie, którą ćwiczył w musztrowaniu i w rygorach bojowania). Przekroczył granice Synearu ze swoją silną armią, podbił narody i zbudował takie miasta jak Niniwę, które zostało nazwane po nim, bowiem nawet dzisiaj główna część ruin tego miasta nazywa się Nimroud!
Skoro odkryliśmy, kim był Ninus, obecnie trzeba odkryć, kim by jego ojciec. Zgodnie z historią był to Bel, założyciel Babilonu. (Otóż, trzeba zauważyć, że Bel założył go tylko w pewnym sensie, mianowicie, że rozpoczął cały ten ruch, lecz był to syn Ninus, który je ugruntował i by jego pierwszym królem). Lecz zgodnie z Pismem, ojcem Nimroda był Kusz: „A Kusz spłodził Nimroda.” I nie tylko to, lecz stwierdzamy, że Cham spłodził Kusza. Otóż, w Egipskiej kulturze był Bel nazwany Hermesem, a Hermes oznacza „SYN CHAMA”. Zgodnie z historią Hermes był wielkim prorokiem bałwochwalstwa. On był interpretatorem bożków. Inne imię, którym go nazywano, było Merkury. (Czytajcie Dz. Ap. 14, 11-12.)
Hyginus mówi to o tym bogu, który był znany pod różnymi postaciami, jako Bel, Hermes, Merkury itd. „Od wielu wieków ludzie żyli pod panowaniem Iove (nie rzymskiego Jowisza, lecz Jahwe który istniał już dawno przed historią Rzymu), bez miast, bez przepisów prawnych, a wszyscy mówili jednym językiem. Lecz od czasu, kiedy Merkury (Bel, Kusz) tłumaczył języki ludzi, (stąd tłumacz jest nazwany Hermeneutą), był to on, który rozproszył narody. Następnie zaczęła się niezgoda.” Z tego jest widoczne, że Bel albo Kusz, ojciec Nimroda, był pierwotnie przywódcą, który odprowadził ludzi od prawdziwego Boga, a jako „interpretator bożków” zachęcał ludzi do przyjęcia innej formy religii. On zachęcał ludzi, aby kontynuowali budowę tej wieży, którą w budował jego syn. Właśnie to zachęcanie przyniosło zamieszanie i podział między ludźmi, a więc był on zarówno „wykładowcą i czyniącym zamieszanie”.
Następnie Kusz był ojcem systemu politeistycznego, a kiedy ludzie byli ubóstwiani przez ludzi, on stał się oczywiście ojcem bożków. Otóż, Kusz został nazwany Belem, a Bel w rzymskiej mitologii to Janus. On jest obrazowo przedstawiony z dwoma twarzami, niosący kij, przy pomocy którego czynił zamieszanie między ludźmi i „rozpraszał” ich. Owidiusz pisze, że Janus powiedział o sobie: „Przodkowie nazywali mnie Chaosem”. Stwierdzamy zatem, że Kusz z Biblii, pierwotny buntownik przeciw jednobóstwu, był między starożytnymi ludźmi nazywany Bel, Belus, Hermes, Janus itd. On rzekomo przynosił ludziom objawienia i wykład od bogów. Czyniąc to spowodował, że gniew Boży rozproszył lud, przynosząc rozdzielenie i zamieszanie.
Otóż, aż dotąd oglądaliśmy, skąd pochodziło wielobóstwo albo kult bogów. Czy zauważyliście jednak, że znaleźliśmy również wzmiankę o mężczyźnie imieniem Kusz, któremu by dany tytuł „ojciec bogów”. Czy zauważyliście tutaj ten stary temat starożytnej mitologii, w której bogowie utożsamiali się z ludźmi? Oto, skąd pochodzi oddawanie czci przodkom. Możemy więc po prostu przebadać historię, aby stwierdzić, jak się ma sprawa z oddawaniem czci przodkom. Otóż, stwierdzono, że Kusz zaprowadził kult trzech bogów: ojca, syna i ducha. Trzej bogowie, którzy byli równymi sobie. On wiedział jednak, że ma przyjść nasienie niewiasty, więc na scenie musiała pojawić się niewiasta i jej nasienie. To się urzeczywistniło kiedy umarł Nimrod. Jego żona, Semiramis, ogłosiła go za boga, zatem stała się sama matką syna a tym samym matką bogów. (Dokładnie tak samo, jak Rzymski Kościół ubóstwił Marię. Oni twierdzą, że ona była bez grzechu i była matką Boga). Ona (Semiramis) nazwa Nimroda „Zeroashta”, co oznacza „obiecane nasienie niewiasty.”
Lecz nie trwało długo, kiedy niewiasta skierowała na siebie więcej uwagi niż syn, a wkrótce była to ona, która została przedstawiona jako ta, która podeptała swoimi stopami węża. Oni ją nazwali „królową niebios” i nazwali ją „boską”. Jak bardzo jest to podobne do dzisiejszego czasu, w którym Maria, matka Jezusa, została podniesiona do nieśmiertelności, a właśnie obecnie, od września 1964, sobór watykański próbuje przypisać Marii właściwości, których ona nie posiada, bowiem oni by ją chcieli nazywać „Marią Orędowniczką”, „Marią, Matką Wszystkich Wierzących” albo „Matką Kościołów”. Jeżeli był kiedykolwiek w religii babiloński kult przodków, to jest to religia Rzymskiego kościoła.
W Babilonie miało swój początek nie tylko oddawanie czci przodkom, ale również oddawanie czci przyrodzie. By to w Babilonie, gdy bogowie byli utożsamiani ze słońcem, księżycem itd. Głównym obiektem przyrody było słońce,które posiadało właściwości dostarczania światła i ciepła i pojawiało się ludziom jako ognista kula na niebie. Zatem głównym bogiem był bóg słońca, którego oni nazywali Baalem. Często słońce było malowane jako krąg płomieni, a wkrótce dookoła tych płomieni pojawił się wąż. Nie trwało długo, a w stał się symbolem słońca, w wyniku czego oddawano mu cześć. Zatem pragnienie serca szatana „dostało pióra”. On był uwielbiany jako Bóg. Jego tron został ugruntowany. Jego niewolnicy skłaniali się przed nim. Tam w Pergamonie był on uwielbiany w postaci żywego węża. Drzewo Wiadomości Dobrego Złego, obecnie przedstawione symbolicznie w postaci żywego węża, nie tylko uwiodło Ewę, lecz większość ludzkiego rodzaju.
Lecz w jaki sposób Pergamon stał się siedzibą szatana, jeżeli tą siedzibą był Babilon? Odpowiedź znajdujemy znowu w historii. Kiedy Babilon wpadł do rąk Medów i Persów, król-kapłan Attalus uciekł z miasta i udał się do Pergamonu ze swoimi kapłanami i ze świątynnymi tajemnicami. Tam założył on swoje królestwo, na zewnątrz Imperium Rzymskiego, i prosperował pod opieką diabła.
Było to tylko naprawdę krótkie streszczenie historii Babilońskiej religii i jej przejścia do Pergamonu. Niewątpliwie wiele pytań pozostało bez odpowiedzi, i niewątpliwie wiele więcej byłoby do powiedzenia, aby to wyjaśnić, lecz to nie jest przeznaczone do studiowania historii, ale raczej podane z tym zamiarem, aby pomóc przy studium Słowa.
ZARZUT
Obj. 2, 14-15:
Lecz mam ci nieco za złe, mianowicie, że są tam tacy, którzy trzymają się nauki Balaama, który nauczał Balaka, jak uwodzić synów izraelskich, by spożywali rzeczy bałwanom ofiarowane i uprawiali nierząd.
Tak i ty masz u siebie takich, którzy również trzymają się nauki nikolaitów.
W Pergamońskim Wieku Pan krytykuje dwie doktryny, które On nienawidzi. Po pierwsze: Naukę Balaama, która wprowadziła do Izraela bałwochwalstwo i grzeszną rozpustę w Baal-Peor, i po drugie: Naukę Nikolaitów, która w Efeskim Wieku była zaledwie w stadium uczynków. Kiedy połączymy to zastrzeżenie z tym faktem, że on określił Pergamon jako siedzibę szatana, to możemy bardzo i należycie wywnioskować, że Babilońska religia została pomieszana z chrześcijaństwem.
Otóż, to jest nie tylko przypuszczenie, ale historyczny fakt, który udowodnimy przez to, że powrócimy do historii, do około 36. roku naszej ery i przejdziemy aż do Soboru Nicejskiego w 325 r. Kiedy chrześcijanie (większością rodowici Żydzi) zostali rozproszeni z Jeruzalemu na wszystkie strony, chodzili wszędzie, głosząc Ewangelię, szczególnie w synagogach. Tak więc w ciągu trzech lat, względnie koło 36 r. naszej ery Ewangelia została zaniesiona do Rzymu przez Juniusza i Andronika, którzy zgodnie z Rzym. 16, 7 byli apostołami. Ta praca rozwijała się tam pomyślnie przez kilka lat, dopóki ciągłe kłótnie między sobą nie spowodowały, że cesarz Klaudiusz wypędził ich z Rzymu. Przez wypędzenie z tego miasta doszło do tego, że kręgosłup tego małego kościoła został praktycznie złamany. Prawdopodobnie nawet starszyzna była z Żydów, a więc musiała odejść. To małe stadko zostało osamotnione, a ze względu na to, że nie było jeszcze Słowa w pisemnej formie, aby mogło być ich przewodnikiem, więc to małe stadko bardzo łatwo odchyliło się, względnie zostało pochłonięte przez filozofów i pogan owych dni. Stwierdzamy z historii, że ten niewielki kościół w Rzymie, z powodu grasujących wilków i wypuszczonego ducha antychrysta, beznadziejnie odpadł od wiary i zaczął wprowadzać pogańskie ceremonie pod chrześcijańskimi nazwami.
Ponieważ okres wygnaństwa trwał około 13 lat, założyciele Juniusz i Andronik nie powrócili tam, aż do 54 r. n. e. Wyobraźcie sobie ich zgrozę, kiedy zastali kościół, noszący nazwę Chrześcijanie, pogrążony żałośnie w pogaństwie. W kościele znajdowały się ołtarze, na których oni palili kadzidło i celebrowali pogańskie obrządki. Nie było możliwe zwrócić się do ustanowionych przełożonych tego kościoła, więc z tymi niewieloma, którzy starali się pozostać wiernymi, oni rozpoczęli nowy kościół, czyli Drugi Kościół Rzymski. Bóg łaskawie działał wśród nich przez znaki i cuda, tak że powstał trzeci kościół. A pomimo tego, że Pierwszemu Kościołowi były czynione zarzuty, że był w swoim oddawaniu czci pogańskim a NIE chrześcijańskim, on się nie zrzekł swej nazwy, lecz pozostał i CIĄGLE POZOSTAJE Pierwszym Rzymskim Kościołem - Kościołem rzymskokatolickim.
Obecnie większość z nas ma błędne wrażenie, że wszyscy, którzy się nazywają chrześcijanami, stają się tarczą diabła, a w wyniku tego również tarczą impetu rządowej tyranii. Lecz tak nie jest. Ten pierwszy kościół zaczął kwitnąć tak bardzo pomnażał się liczebnie, że cesarze i różni urzędnicy rządowi faktycznie okazywali życzliwość temu kościołowi z politycznych względów.
Tak więc, kiedy przywódcy tego Pierwszego Kościoła w Rzymie stwierdzili, że jest im okazywana życzliwość, skorzystali z okazji, aby obrócić w przeciwko prawdziwym wierzącym, i domagali się ich prześladowania, o ile by nie wstąpili do ich owczarni. Jednym takim biskupem Pierwszego Rzymskiego Kościoła był Anicetus, który żył w drugim wieku i był rówieśnikiem Polikarpa.
Kiedy sędziwy Polikarp usłyszał, że Pierwszy Rzymski Chrześcijański Kościół został wplątany w pogańskie ceremonie i przekręcił prawdę Ewangelii, on ich tam poszedł błagać, aby się zmienili. On ich zobaczył, jak upadają na twarz przed posągami nazwanymi według apostołów i świętych. Zastał ich zapalających świeczki i palących kadzidła na ołtarzu. On widział ich celebrujących Paschę z okazji Wielkanocy, przy czym oni podnosili chleb ukształtowany w postaci dysku, oddając przez to cześć bogu słońca, a potem wylewali wino, jako ofiarę z napojów dla bogów. Jednak ten sędziwy święty, który podróżował 1500 mil, nie potrafił powstrzymać ich od pogrążenia się coraz niżej. Bóg powiedział przez niego, właśnie kiedy ich opuszczał „Efraim skojarzył się z bałwanami, zostawcie go w spokoju.” Ozeasz 4, 17. Polikarp nie powrócił tam już nigdy.
Następnym za Anicetusem był nikczemny biskup Rzymu, imieniem Wiktor. On wprowadził do Pierwszego Kościoła jeszcze więcej pogańskich świąt i ceremonii, a nawet posunął się tak daleko, że przekonywał prawdziwe chrześcijańskie kościoły, aby zalegalizowały te same idee. One jednak nie chciały czynić tego, czego on sobie życzył, więc on nakłonił urzędników we władzy, aby prześladowali wierzących, wodził ich przed sąd, wrzucał ich do więzienia, a niektórych spotkała nawet śmierć. Taki przykład jego podłych czynów znajdujemy w historii, kiedy cesarz Septimus Severus dał się nakłonić przez Callistusa, (przyjaciela Wiktora), aby pomordował 7000 prawdziwych wierzących w Tesalonice, dlatego, że oni obchodzili Paschę według rozporządzenia Pana Jezusa, a nie według kultu Astaroty.
Fałszywy krzew już zaczął wypuszczać swoją złość przeciw żyjącemu Bogu przez zabijanie wybranych, podobnie jak to uczynił jego poprzednik, Kain, kiedy zabił Abla.
Prawdziwy Kościół usiłował ciągle skłonić Pierwszy Kościół do pokuty, lecz on tak nie uczynił. On się wzmagał i zyskiwał coraz większy wpływ. On nieustannie podejmował kampanie, aby zdyskredytować prawdziwe nasienie. Oni twierdzili, że oni i tylko oni sami są prawdziwymi reprezentantami Pana Jezusa Chrystusa, i chełpili się tym faktem, że oni są pierwotnym kościołem w Rzymie, i że tylko oni są Pierwszym Kościołem i RZECZYWIŚCIE SĄ.
Tak więc w trzecim wieku kościoła mamy dwa kościoły, noszące to samo imię, ale z gorzką różnicą pomiędzy nimi. Jeden odstąpił od prawdy, skojarzył się z bałwanami i nie miał w sobie życia. On się skrzyżował i towarzyszyły mu znaki śmierci, (nie życia). On jest potężny co do liczby członków. Świat okazuje mu życzliwość. Ten drugi jest małą prześladowaną grupką. Lecz ona naśladuje Słowo i towarzyszą jej te znaki. Chorzy zostają uzdrowieni, umarli zostają wzbudzeni. On żyje dzięki Życiu i Słowu Bożemu. On nie miłuje swego życia, lecz trzyma się Jego Imienia i Jego wiary, a to aż na śmierć.
W ten sposób okropne prześladowanie Rzymskich władz spadało na prawdziwych wierzących, aż do czasu, kiedy powstał Konstantyn i przyznał im wolność religijną. Wydaje się, że były tam dwa powody, dla których została przyznana ta wolność. Po pierwsze, różni dobrzy cesarze nie zezwalali na prześladowanie, lecz po ich śmierci następowali inni, którzy zabijali chrześcijan. Było to tak bezsensowne, że w końcu publiczność uświadomiła sobie, że chrześcijan powinno się zostawić w spokoju. Drugim, bardziej znamiennym powodem było to, że Konstantyn miał przed sobą wielką bitwę. Chciał przejąć władzę nad całym imperium. Pewnej nocy zobaczy on we śnie biały krzyż, który pojawił się przed nim. On odczuł, że to był dla niego znak, że kiedy chrześcijanie będą się modlić o zwycięstwo dla niego, to on zwycięży w tej bitwie. On im przyrzekł wolność religii w wypadku, że odniesie zwycięstwo. Zwyciężył i wolność religijna została przyznana w edykcie nantejskim w 312 r. naszej ery.
Jednak ta wolność od prześladowania i śmierci nie by tak wspaniałomyślna jak się z początku wydawało. Konstantyn stał się obecnie patronem. Jako patron interesował się nimi nieco więcej, niż jako obserwator tylko, bowiem on zadecydował, że kościół potrzebuje jego pomocy w swoich sprawach. On widział, że oni nie zgadzają się w różnych sprawach. Do jednej z nich był wplątany Ariusz, biskup z Aleksandrii, który uczył swych zwolenników, że Jezus nie był prawdziwym Bogiem, lecz mniejszą istotą, która została stworzona przez Boga. Zachodni Kościół trzymał się przeciwnego poglądu, mianowicie że Jezus był naprawdę Boż istotą i jak oni mówili, „równorzędny z Ojcem”. Z powodu takich zagadnień, a także z powodu narzucania pogańskich ceremonii w nabożeństwach, cesarz obwołał Sobór Nicejski w 325 r. z tą myślą, że zbierze wszystkie grupy razem, aby mogły „wyprasować” (usunąć) swoje różnice i dojść do jednomyślnego zrozumienia i osiągnięcia jedności. Czy to nie jest szczególne, że ta myśl, której dał początek Konstantyn, nie umarła, lecz jest obecnie o wiele bardziej aktualna jako „Światowa Rada Kościołów”? A tam, gdzie on nie dopisał i nie osiągnął tego naprawdę, zostanie to osiągnięte w obecnym czasie przez ekumeniczny ruch.
Otóż, wtrącanie się państwa do spraw kościoła to nierozsądna rzecz, bowiem świat nie pojmuje ani prawdy, znajdującej się w Słowie ani posłannictwa kościoła. Przecież sama decyzja o tym, że Ariusz by przewrotnym, uchwalona przez sobór, została dwa lata później unieważniona przez cesarza i przez wiele lat ta fałszywa nauka była wmuszana ludziom.
Lecz to, że kościół i państwo pójdą razem, było w rzeczywistości przewidziane przez Pana. Samo imię Pergamon oznacza „całkiem skojarzony”. A w rzeczywistości państwo i kościół skojarzyły się - zjednoczyły się polityka i religia. W konsekwencji potomstwo tego zjednoczenia było najokropniejszą krzyżówką, jaką ten świat kiedykolwiek widział. Nie było w nim prawdy, lecz były w nim wszystkie złe drogi Kaina (tej pierwszej krzyżówki).
W tym wieku nie tylko państwo i kościół zawarły małżeństwo, ale również Babilońska religia została oficjalnie załączona do Pierwszego Kościoła. Szatan miał obecnie dostęp do Imienia Chrystusowego i został posadzony na tronie, i był uwielbiany jako Bóg. Dzięki pomocy federalnej subwencji przypadły kościołom w dziedzictwie okazałe budynki, w których umieszczono dużo ołtarzy z białego marmuru i rzędami stały posągi różnych świętych. A było to właśnie w tym wieku, kiedy ta „bestia” z Obj. 13, 3. „która była zraniona na śmierć” (pogańskie Rzymskie Imperium) powróciło znowu do życia i mocy, jako „święte Rzymskie Imperium”. Rzym, jako bogaty naród, poniósł wiele materialnych strat, a niebawem miał je ponieść kompletnie, ale to nie miało obecnie żadnego znaczenia, bowiem jego religijne imperium trzymało go na czele świata, sprawującego władzę od wewnątrz, skąd on nie wychodził, aby to czynić w sposób jawny.
Pozwólcie, że wam pokażę dokładną prawdę z Pisma w tej sprawie, ponieważ ja nie chcę, aby ktoś pomyślał, że podaję moje w objawienie takie, którego nie znajdujemy w Piśmie.
Daniel 2, 31-45.
Ty królu, miałeś widzenie. Oto olbrzymi posąg stał przed tobą; wielki był ów posąg, potężny jego blask, a straszny jego wygląd.
Głowa tego posągu była ze szczerego złota, jego pierś i jego ramiona ze srebra, jego brzuch i jego biodra z miedzi. Jego golenie z żelaza, jego nogi po części z żelaza, po części z gliny.
Patrzyłeś, a wtem bez udziału rąk oderwał się od góry kamień, uderzył ten posąg w nogi z żelaza i gliny, i skruszył je.
Wtedy rozsypało się w kawałki żelazo, glina, miedź, srebro i złoto i nie było po nich śladu. Kamień zaś, który uderzył w posąg, stał się wielką górą i wypełnił całą ziemię.
Taki jest sen, a teraz go wyłożymy królowi:
Ty, o królu, jesteś królem królów, któremu Bóg niebios dał królestwo, moc i siłę, i chwalę.
W którego ręce na całej zamieszkanej ziemi dał ludzi, polne zwierzęta i ptactwo niebieskie, którego uczynił władcą tego wszystkiego, ty jesteś głową ze złota, ale po tobie powstanie inne królestwo, słabsze niż twoje, a potem trzecie królestwo z miedzi, które opanuje całą ziemię.
Czwarte królestwo będzie mocne jak żelazo, bo żelazo wszystko kruszy i łamie, i jak żelazo, które kruszy, tak i ono wszystko skruszy i zdruzgocze.
A że widziałeś żelazo zmieszane z gliniastą ziemią, znaczy: zmieszają się z sobą, lecz jeden nie będzie się trzymał drugiego, tak jak żelazo nie może się zmieszać z gliną.
Za dni tych królów Bóg niebios stworzy królestwo, które na wieki nie będzie zniszczone, a królestwo to nie przejdzie na inny lud; zniszczy i usunie wszystkie owe królestwa, lecz samo ostoi się na wieki.
Jak to widziałeś, że od góry oderwał się kamień bez udziału rąk, rozbił żelazo i miedź, glinę, srebro, złoto.
Wielki Bóg objawił królowi, co potem się stanie. Sen jest prawdziwy, a wykład jego pewny.
Tutaj jest podana dokładna relacja o przyszłości - niewypełniona historia, która na podstawie proroctw miała nastać na ziemi, od czasu Daniela, aż do czasu, kiedy miał przyjść Jezus i rządzić jako Syn Dawidowy. Ten okres jest znany jako „Czasy Pogan”. Dzieli się na cztery historyczne okresy, które są znane dzięki panującemu imperium w każdym z nich: Babilońskie, Medo-Perskie, Greckie i Rzymskie. Największym i posiadającym najwyższą absolutną władzę było imperium Babilońskie, które by przedstawione symbolicznie jako głowa ze złota. Następnym, o ile chodzi o wspaniałość, była monarchia Medo-Persów, o której historia składa świadectwo, że posiada mniejszą chwalę i jest przedstawiona symbolicznie jako piersi i ramiona ze srebra. Potem nastał wiek Greckiej rzeszy, której król by najznakomitszym dowódcą wojskowym, jakich kiedykolwiek świat znał, a więc ona była trafnie przedstawiona jako brzuch i biodra ze spiżu. Była ona mniej sławna niż te dwie poprzednie. W końcu przyszło ostatnie królestwo, którym było Rzymskie Imperium, przedstawione symbolicznie jako nogi i stopy. Podczas kiedy te poprzednie były przedstawione symbolicznie jako czyste minerały, (czyste złoto, srebro i mosiądz), to ostatnie imperium było czystym żelazem tylko w stadium goleni, ponieważ kiedy ono doszło do stóp, była to mieszanina żelaza i gliny. Metal i glina nie zmieszają się po prostu i nie wykazują się trwałością i wytrzymałością. Nie tylko to, ale najbardziej zdumiewającym jest, że to ostatnie imperium (Rzymskie) miało przetrwać w jego szczególnym „pomieszanym stanie” aż do czasu, kiedy Jezus przyjdzie ponownie.
To żelazne Rzymskie Imperium (żelazo świadczy o potędze i wielkiej niszczycielskiej mocy przeciw opozycji) składało się z dwu głównych części. I istotnie tak było, bowiem to imperium rozszczepiło się dosłownie na dwoje - Wschodnie i Zachodnie. One były bardzo mocne, druzgocące wszystko przed sobą.
Lecz tak, jak zawiodła wspaniałość i moc wszystkich poprzednich mocarstw, tak samo to Imperium zaczęło również upadać. Tak więc Rzym upadł. Pogańskie Rzymskie Imperium już więcej nie było żelazna. Ono się rozpadło. Ono zostało zranione na śmierć. Rzym nie mógł już dłużej panować. Wszystko przeminęło. Tak myślał ten świat. Lecz jak bardzo mylił się świat, bowiem ta głowa (Rzym) chociaż zraniony, jednak nie był zraniony na śmierć (Wg tłumaczenia Wuesta do Obj. 13, 3: „A jedna z jego głów wyglądała jakby zraniona na śmierć, jej gardło było przecięte. A jej śmiertelne cięcie zostało uzdrowione. A cały świat obserwował tę Dziką Bestię w zdumieniu.”)
Ludzie patrzą na Rzym. Oni patrzą na państwo Italię. A kiedy patrzą, nie uświadamiają sobie, że Rzym ze swymi ścisłymi granicami, w których papież ma konkretne terytorium jako swoją siedzibę, jest dosłownie państwem wewnątrz państwa. On ma ambasadorów i przyjmuje ambasadorów. PAPIESKI RZYM - SZTUCZNIE CHRZEŚCIJAŃSKI (on jest nawet nazwany wiecznym miastem - jak to bluźniercze) SPRAWUJE OBECNIE KONTROLĘ PRZEZ RELIGIĘ NAWET ZRĘCZNIEJ, NIŻ POGAŃSKIE IMPERIUM RZYMSKIE, KTÓRE RZĄDZIŁO W OPARCIU O ŻELAZNĄ MOC TYLKO. Rzym przedłużył swoją egzystencję dzięki temu, że Konstantyn zjednoczył kościół i państwo i udzielał temu zjednoczeniu poparcia militarnego. Ten duch, który inspirował pogański Rzym, jest tym samym duchem, który obecnie inspiruje fałszywy chrześcijański Rzym. Możecie oglądać, że tak jest, ponieważ obecnie wiecie, że czwarte imperium nie zanikło; ono tylko zmieniło swoją zewnętrzną strukturę.
Ponieważ Sobór Nicejski przywrócił moc politycznego Rzymu kościołowi, wyglądało na to, że dla Pierwszego Chrześcijańskiego Kościoła nie istniały żadne ograniczenia, dotyczące jego działalności. Imię chrześcijanie, które im pierwotnie przynosiło prześladowanie, stało się obecnie imieniem prześladujących. Było to w tym czasie, kiedy Augustyn z Hippo (354 - 430) wydał nakaz, że kościół powinien a nawet MUSI użyć siły, jeżeli zajdzie potrzeba, by przyprowadzić swoje dzieci z powrotem do trzody, i że to jest w zgodności ze Słowem Bożym, zabijać heretyków i odstępców. W swojej polemice z Donatystami on pisał: „W rzeczywistości jest lepiej, kiedy ludzie będą prowadzeni do oddawania czci Bogu przez nauczanie, niż przez zmuszanie do tego przez strach przed karą i cierpieniem, lecz to nie znaczy, że skoro ten pierwszy sposób wydaje lepszych ludzi, to ci, którzy się temu nie poddają, mieliby zostać pominięci. Wielu bowiem uważa to za korzyść (jak to udowodniliśmy i codziennie udowadniamy przez naturalne przeżycie), że ludzie muszą być najpierw zmuszeni przez bojaźń albo karę, aby później wywarło na nich wpływ nauczanie, aby mogli wprowadzić w czyn to, czego się już nauczyli w słowie…
Natomiast ci, którzy się dali naprawić przez miłość, są lepsi, lecz naturalnie liczniejszymi są ci, którzy zostają naprawieni przez strach. Bowiem któż może nas więcej miłować niż Chrystus, Który położył Swoje za owce?
Pomimo tego, że Piotra i innych apostołów powołał tylko przez Swoje słowa, lecz kiedy On powołał Pawła, to przymuszał go nie tylko swoim głosem, lecz nawet rzucił go na ziemię Swoją mocą; On, aby mógł przemocą przywieść kogoś, błąkającego się w mrokach niewiary, by zapragnął w swym sercu światła, musi go najpierw nawiedzić cielesną ślepotą. Czyżby zatem kościół nie powinien użyć mocy, aby zmusić swych zgubionych synów do powrotu? Sam Pan powiedział: „Wynijdźcie na drogi i między opłotki i przymuście ich, aby weszli'. Dlatego też, jeżeli ta moc, którą Kościół otrzymał na podstawie boskiego postanowienia i w jego stosownej porze, przez religijny charakter i wiarę królów, jest narzędziem, przez które ci, którzy znajdują się na rozstajach i między opłotkami, to znaczy w herezjach i w rozłamach - zostają zmuszeni, aby weszli, to nie gańcie im tego, kiedy tak zostają przymuszeni”.
Pragnienie po krwi stopniowało się. Fałszywy krzew w Hiszpanii był obecnie podsycany przez cesarza Maksymiliana, aby się zjednoczyć w ataku na prawdziwych wierzących, którzy posiadali Słowo i towarzyszyły im znaki i cuda. Tak więc niektórzy Pryscylianie zostali przeniesieni do Treves przez biskupa Ithacusa (385). On oskarżył ich o czary i niemoralność i wielu z nich zostało straconych. Marcin z Tours i Ambroży z Mediolanu protestowali przeciw temu, ale było na próżno, aby zaniechano prześladowania. Kiedy przedłużyło się to prześladowanie, ci dwaj biskupi odmówili pozostać w społeczności z biskupem Hydatusem i z innymi jemu podobnymi. Brzmi to dziwnie, że Synod w Trevirze pochwalał tych morderców.
Od tego czasu, szczególnie w ciemnych wiekach, zobaczymy, że dzieci ciała prześladują i niszczą dzieci Ducha, pomimo tego jedne i drugie roszczą sobie pretensje do jednego Ojca, podobnie jak było w wypadku Ismaela i Izaaka. Ciemności duchowego zepsucia będą się pogłębiać, a prawdziwe Boże światło będzie wygasać, aż będzie się żarzyć bardzo nikło. Jednak obietnica Boża pozostanie prawdziwa:
A ta światłość w ciemnościach świeci, ale ciemności jej nie ogarnęły.
Otóż, dotychczas nie podkreśliłem tego momentu w historii, który obiecałem odsłonić, mianowicie zmieszanie religii Nimroda z chrześcijańską religią. Przypomnijcie sobie, że Attalus uciekł z Babilonu do Pergamu i założył swoje królestwo poza zasięgiem Rzymskiego Imperium. Ono rozwijało się w owych latach pomyślnie, pielęgnowane przez boga tego świata. Szereg królów-kapłanów wystąpił po Attalusie, aż do czasów królowania Attalusa III, który z pewnych powodów, znanych tylko suwerennemu Bogu, chciał mieć królestwo w Rzymie. Juliusz Cezar zajął potem oba te królestwa, zarówno to naturalne, jak i duchowne, i stał się Pontifex Maximus - najwyższym kapłanem Babilońskiej religii, i dlatego by królem-kapłanem. Ten tytuł przechodził potem na następnych cesarzy, aż do czasu Maksymiliana III, który go odrzucił. Zgodnie z historią, opracowaną przez Stevensa, doszło następnie do tego, że papież przejął to zwierzchnictwo, które cesarz odrzucił i do dziś istnieje ciągle ten arcykapłan na świecie i on jest naprawdę Pontifex Maximus. Nosi potrójną koronę i ma swoją rezydencję w Rzymie. A w Obj. 17 Bóg nie powołuje się więcej na Pergamon jako na siedzibę szatana, ani nie mówi, że tam gdzie szatan mieszka. Nie, siedziba tronu nie jest więcej w Pergamonie, lecz jest to TAJEMNICA - Babilon. On nie znajduje się w Babilonie, lecz w TAJEMNICY - Babilonie. To znaczy w mieście na siedmiu pagórkach. Jego głową jest antychryst, bowiem on przywłaszczył sobie pozycję Chrystusa, Który jedynie jest pośrednikiem i Który jedynie może przebaczać grzechy. Tak, Pontifex Maximus jest dzisiaj z nami.
NAUKA NIKOLAITÓW
Obj. 2, 15:
Tak i ty masz u siebie takich, którzy również trzymają się nauki Nikolaitów, której ja nienawidzę.
Przypomnijcie sobie, że w Efeskim Wieku przedstawiłem, iż słowo „Nikolaita” pochodzi z dwu greckich słów: „Nikao”, co oznacza przezwyciężać, i „Lao”, co oznacza laicy. „Nikolaici” oznacza „przezwyciężać laików”. Otóż, co za okropna rzecz? Jest to okropne, ponieważ Bóg nigdy nie powierzył Swego Kościoła do rąk wybieranego przełożeństwa, które kieruje się pobudkami politycznymi. On powierzył Swój Kościół pod opiekę ustanowionych przez Boga, napełnionych Duchem, żyjących Słowem ludzi, którzy prowadzą lud, karmią go Słowem. On nie rozdzielił ludzi na różne klasy, tak aby całe masy były prowadzone przez święte kapłaństwo. Jest prawdą, że przełożeństwo musi być święte, lecz tak samo całe zgromadzenie musi być święte. Dalej, nie ma takiego miejsca w Biblii, gdzie by kapłani, kaznodzieje albo im podobni pośredniczyli między Bogiem i ludźmi, ani nie ma miejsca, gdzie by oni oddzielnie oddawali cześć Panu. Bóg pragnie, aby Go wszyscy miłowali i służyli Mu wspólnie. Nikolaityzm zniszczył te reguły i na miejsce nich odseparował kaznodziei od ludu i uczynił z przełożonych absolutnych władców, zamiast sług. Otóż, ta nauka rozpoczęła się w pierwszym wieku, konkretnie w postaci uczynków. Okazuje się, że ten problem leży w dwu słowach: „starsi” (prezbiterzy) i „nadzorcy” (biskupi).
Chociaż Pismo wskazuje na to, że w każdym kościele jest kilku starszych, niektórzy zaczęli nauczać, (między innymi Ignacy), że pojęcie „biskup” oznacza kogoś, kto posiada priorytet albo autorytet i sprawuje władzę nad starszymi. Otóż, prawda odnośnie tej sprawy polega na tym, że Słowo „starszy” mówi o tym, kim jest ta osoba, podczas kiedy słowo „biskup” mówi o urzędzie tego człowieka. Starszym jest mężczyzna. Biskup to urząd tego mężczyzny. Słowo „starszy” odnosi się zawsze i zawsze będzie się odnosić do tego, jak długo dany człowiek żyje w Panu. On jest starszym nie dlatego, że został wybrany albo ordynowany, itd., lecz dlatego, że JEST STARSZYM. On jest bardziej wdrożony do tych spraw, doświadczony - żaden nowicjusz godny zaufania z powodu doświadczenia i długoletnich dowodów jego chrześcijańskich przeżyć. Lecz biskupi nie trzymają się listów Pawła, lecz poszli raczej za sprawozdaniem Pawła z Dz. Ap. 20, gdzie on powołał starszych z Efezu do Miletu. W wierszu 17. jest napisane, że zostali powołani „starsi”, a następnie w 28. wierszu oni są nazwani nadzorcami (biskupami). A ci biskupi (niewątpliwie politycznie usposobieni, i pragnący po mocy), upierali się przy tym, że Paweł podał to w tym sensie, że „nadzorcy” byli czymś więcej niż starszymi lokalnego zboru, posiadającymi oficjalne pełnomocnictwo tylko w swoim własnym zborze. Dla nich biskup był obecnie kimś, kto posiada autorytet nad wieloma lokalnymi przełożonymi. Takiego rodzaju pojęcie nie było zgodne ani z Pismem, ani z historią, chociaż nawet człowiek takiego pokroju jak Polikarp, by skłonny do takiej organizacji. Tak więc to, co rozpoczęło się w pierwszym wieku jako uczynki, stało się dosłownie nauką i tak jest również dzisiaj. Biskupi ciągle twierdzą, że posiadają moc, aby sprawować władzę nad ludźmi i postępować wobec nich, jak się im podoba, ustanawiając ich do służby tam, gdzie oni zechcą. To zaprzecza kierownictwu Ducha Świętego, Który powiedział: „Odłączcie mi Pawła i Barnabę do tego dzieła, do którego ich
powołałem„. To jest anty-Słowo i anty-Chryst.
Ew. Mat. 20, 25-28:
Ale Jezus przywoławszy ich, rzekł: Wiecie, iż książęta narodów nadużywają swej władzy nad nimi, a ich możni rządzą nimi samowolnie.
Nie tak ma być między wami; ale ktokolwiek by chciał między wami być wielkim, niech będzie sługą waszym.
I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym.
Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu.
Ew. Mat. 23, 8-9:
Ale wy nie pozwalajcie się nazywać Rabbi, bo jeden tylko jest - Nauczyciel wasz, Chrystus, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim, albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie.
W tym celu, aby to jeszcze bardziej wyjaśnić, pozwólcie mi wytłumaczyć Nikolaityzm w ten oto sposób. Przypominacie sobie, że w Obj. 13, 3. jest powiedziane:
A jedna z głów jego była śmiertelnie raniona, lecz śmiertelna rana jego była wygojona. I cała ziemia szła w podziwie za tym zwierzęciem.
Otóż, wiemy, że ta zraniona głowa była pogańskim Rzymskim Imperium, tą wielką polityczną światową potęgą. Ta głowa podniosła się na nowo, jako „Rzymsko katolickie duchowne imperium”. Obserwujcie to obecnie starannie. Co czyni polityczny pogański Rzym i co było podstawą jego sukcesów? On „rozdzielał i pokonywał”. Takie było nasienie z Rzymu: rozdzielaj i pokonuj! Jego żelazne zęby rozrywały i pożerały. Kogo on rozerwał i pożarł, ten już nie mógł na nowo powstać, podobnie jak zburzył on Kartaginę i starł ją na proch. To samo żelazne nasienie pozostało w nim, kiedy powstał jako fałszywy kościół, a jego taktyka pozostała taka sama - rozdzielać i pokonywać. To jest Nikolaityzm, a Bóg tego nienawidzi.
Otóż, jest dobrze znanym historycznym faktem, że kiedy ta przewrotność wkradła się do kościoła, ludzie zaczęli współzawodniczyć o urząd biskupa, w wyniku czego to stanowisko by dawane tym więcej wykształconym materialistom-karierowiczom i politycznie nastawionym ludziom. Ludzkie poznanie i ich program zaczął zajmować miejsce Boskiej mądrości, a Duch Święty nie mógł już dłużej sprawować władzy. Było to w rzeczywistości tragiczne zło, bowiem biskupi zaczęli twierdzić, że już dłużej nie jest wymagany jawny i czysty chrześcijański charakter, aby móc usługiwać Słowem albo wykonywać obrządki w kościele, bowiem liczyły się tylko elementarne sprawy i ceremonie. To pozwalało złym ludziom (zwodzicielom) rozrywać trzodę.
Za tą ludzkiego pochodzenia nauką o podniesieniu biskupów na takie stanowisko, niezgodne z Pismem, następnym krokiem było udzielanie tytułów różnych stopni, dzięki czemu została zbudowana kościelna hierarchia, bowiem wkrótce nad biskupami powstali arcybiskupowie, a nad arcybiskupami kardynałowie, a w czasie Bonifacego III ponad wszystkimi stanął papież, Pontifex.
Oczywistym rezultatem nauki Nikolaitów i połączenia chrześcijaństwa z babilonizmem musiało być to, co Ezechiel widział w księdze Ezech. 8, 10.
A gdy wszedłem, przyjrzałem się, a oto tam na ścianie były wszędzie wokoło wyrysowane obrazy wszelkich płazów i bydła, ohydy i wszystkie bałwany domu izraelskiego.
Objaw. 18, 2:
I zawołał głosem donośnym: Upadł, upadł Wielki Babilon i stał się siedliskiem demonów i schronieniem wszelkiego ducha nieczystego i schronieniem wszelkiego ptactwa nieczystego i wstrętnego.
Otóż, nauka Nikolaitów, te reguły, które zostały wprowadzone do kościoła, nie odegrały zbyt wielkiej roli wśród ludzi, bowiem oni mogli przeczytać pozostałe listy apostolskie albo eseje na temat Słowa, napisane przez niektóre pobożne osoby. Więc co uczynił kościół? On wyklął sprawiedliwych nauczycieli i spalił zwoje. Oni rzekli: „Do czytania i zrozumienia Słowa jest potrzebne specjalne wykształcenie. Przecież nawet Piotr powiedział, że wiele spraw, które napisał Paweł, były trudne do zrozumienia”. Przez to, że zabrano ludziom Słowo, doszło wkrótce do tego, że ludzie słuchali tylko to, co ksiądz miał do powiedzenia i czynili to, co on im powiedział. To oni nazywali Bogiem i Jego świętym Słowem Oni opanowali umysł i życie tych ludzi i uczynili ich sługami tego despotycznego kapłaństwa.
Otóż, jeżeli chcecie dowód odnośnie tego, że Katolicki Kościół domagał się życia i umysłów ludzi, słuchajcie tylko edyktu Teodozjusza X.
Pierwszy Edykt Teodozjusza.
Ten edykt został wydany bezpośrednio po tym, kiedy został on ochrzczony przez Pierwszy Kościół Rzymski. „My, trzej cesarze, chcemy, aby nasi poddani trzymali się niezachwianie tej religii, której św. Piotr nauczał Rzymian, która została wiernie zachowywana przez tradycje, i która jest obecnie nauczana przez arcykapłana Damasusa z Rzymu, i Piotra, biskupa z Aleksandrii, męża Apostolskiej świątobliwości, zgodnie z ustanowieniem Apostołów i nauką Ewangelii. Wierzmy w jedno Bóstwo Ojca, Syna i Ducha Świętego, o jednakim majestacie w Świętej Trójcy. Rozkazujemy, aby zwolennicy tej wiary zostali nazwani Katolickimi Chrześcijanami, piętnujemy wszystkich naśladujących bezsensownie inne religie podłym imieniem „heretycy” i nie pozwalamy, aby ich niekonwencjonalne zgromadzanie się nosiło imię kościoła. Oprócz potępienia przez boski sąd,muszą się liczyć z ciężką karą, którą nasz autorytet, prowadzony niebiańską mądrością, stosownie obmyśli, aby ją odpowiednio nałożyć…„
Piętnaście zakonów karnych, które wydał ten cesarz, na wiele lat pozbawiły wyznawców Ewangelii wszelkich praw do uprawiania ich religii, wykluczały ich z wszelkich cywilnych urzędów i zagrażały im grzywną konfiskatą mienia, wygnaniem, a nawet w wielu wypadkach śmiercią.
Czy wiecie? Dzisiaj podążamy dokładnie tą samą drogą.
Kościół Rzymsko-Katolicki nazywa się Matką Kościołów. On nazywa się sam pierwszym albo pierwotnym kościołem. To jest absolutnie poprawne. On był pierwotnym Pierwszym Rzymskim Kościołem, który odpadł i pogrążył się w grzechu. On był pierwszym, który się zorganizował. W nim znalazły się uczynki, a później nauka Nikolaitów. Nikt nie będzie zaprzeczał temu, że on jest matką. On jest matką i zrodził córki. Otóż, córka pochodzi z niewiasty. Niewiasta przyodziana w szkarłat siedzi na siedmiu Rzymskich pagórkach. Ona jest nierządnicą i ona zrodziła córki. Tymi córkami są protestanckie kościoły, które z niej wyszły, a następnie powróciły wprost do organizacji i Nikolaityzmu. Matka tych córek kościołów została nazwana wszetecznicą. Jest to niewiasta, która by niewierna swemu małżeńskiemu ślubowaniu. Ona była poślubiona Bogu, ale potem została zwiedziona, cudzołożąc z diabłem, a w swoim cudzołóstwie zrodziła córki, które są właśnie takie same jak ona. Ta kombinacja matki i córki jest anty-Słowem, i w wyniku tego antychrystem. Tak, ANTYCHRYSTEM.
Zanim odejdę od tego zbyt daleko, pragnę zaznaczyć, że ci pierwsi biskupi myśleli, że są ponad Słowo. Oni mówili ludziom, że mogą im przebaczać grzechy na podstawie wyznania tych grzechów. To nie było nigdy prawdą. W drugim wieku zaczęli chrzcić niemowlęta. Oni rzeczywiście praktykowali chrzest ku odrodzeniu. Nic dziwnego, że ludzie dzisiaj są tak poplątani. Jeżeli byli w takim poplątaniu wówczas, tak krótko po Pięćdziesiątnicy, to obecnie są w jak najbardziej beznadziejnym stanie, będąc około 2000 lat oddaleni od pierwotnej prawdy.
O, Kościele Boży, jest tylko jedna nadzieja. Powróćcie z powrotem do Słowa i pozostańcie w nim.
NAUKA BALAAMA
Obj. 2, 14:
Lecz mam ci nieco za złe, mianowicie, że są tam tacy, którzy trzymają się nauki Balaama, który nauczał Balaka, jak uwodzić synów izraelskich, by spożywali rzeczy bałwanom ofiarowane i uprawiali nierząd.
Otóż, nie możecie po prostu umieścić Nikolaitów do kościoła, aby tam nie wstąpiła również odmienna nauka. Widzicie, jeżeli usuniecie Słowo Boże i działanie Ducha jako środki oddawania czci (ci, którzy Mnie chwalą, muszą Mnie chwalić w Duchu i w prawdzie), to będziecie musieli dać ludziom jako namiastkę inną formę oddawania czci, a namiastka znaczy tyle co Balaamizm.
Jeżeli chcemy zrozumieć, czym jest nauka Balaama w Nowotestamentowym kościele, musimy raczej powrócić i zobaczyć, czym ona była w Starotestamentowym kościele, i zastosować to do tego trzeciego wieku, a następnie przenieść to na obecny czas.
Owa historia znajduje się w 4. Mojż. rozdz. 22-25. Otóż, wiemy, że Izrael był wybranym ludem Bożym. Oni byli zielonoświątkowcami na tamten czas. Oni znajdowali ucieczkę pod krwią, wszyscy zostali ochrzczeni w Morzu Czerwonym i wyszli z tych wód śpiewając w Duchu i tańcząc w mocy Ducha Świętego, podczas gdy Miriam, prorokini, grała na swym tamburynie. Po pewnym czasie wędrówki dzieci Izraelskie dotarły do granic moabskich. Przypominacie sobie, kim był Moab. On był synem Lota z jedną z jego własnych córek, a z kolei Lot był bratankiem Abrahama, więc Izrael i Moab byli spokrewnieni. Pragnę, abyście to zobaczyli. Moabczycy znali prawdę, bez względu na to, czy żyli według niej, czy nie.
Tak więc Izrael przyszedł do granic Moabskich i posłał posłańców do króla, mówiąc: „Jesteśmy braćmi, pozwól nam przejść przez wasz kraj. Jeżeli nasi ludzie i nasze bydło coś tutaj zjedzą albo wypiją, chętnie za to zapłacimy”. Lecz król Balak oburzy się bardzo. Ten przywódca zgrai Nikolaitów nie był za tym, aby pozwolić kościołowi przejść z jego znakami i cudami i licznymi przejawami Ducha Świętego, i z ich twarzami lśniącymi chwałą Bożą. By to zbyt ryzykowne, ponieważ on mógł stracić niektórych ze swego ludu. Więc Balak odmówił Izraelowi przejścia. W rzeczywistości jego obawy przed nimi były tak wielkie, że poszedł do dającego się wynająć proroka imieniem Balaam i prosił go, aby pośredniczył między nim a Bogiem, i wniósł petycję do Wszechmogącego, aby przeklinał Izrael, i uczynił go bezsilnym. A Balaam, będąc gorliwym do tego, aby mieć udział w politycznych sprawach i stać się wielkim mężem, uczynił to z największą przyjemnością. Wiedział jednak, że musiał zbliżyć się do Boga, aby zyskać u Niego audiencję, aby móc przeklinać ten lud. Skoro nie mógł czynić tego sam z siebie; więc poszedł prosić Boga, czy by mógł zyskać Jego zezwolenie, aby pójść. Otóż, czy to nie jest dokładnie takie same, jak w wypadku Nikolaitów, których mamy dzisiaj między sobą? Oni przeklinają każdego, który nie chce iść ich drogami.
Kiedy Balaam prosił Boga o zezwolenie, aby tam pójść, Bóg mu odmówił. O moi drodzy, to go ukłuło! Lecz Balak upierał się przy swoim, obiecując mu jeszcze większą nagrodę i cześć. Więc Balaam udał się na nowo do Boga. Otóż, jedna odpowiedź od Boga powinna była wystarczyć, lecz nie dla upartego Balaama. Kiedy Bóg widział jego przewrotność, powiedział mu, aby powstał i szedł On szybko osiodła osła i pojechał. Powinien był sobie zdawać sprawę z tego, że to była po prostu Boża dopuszczona wola, a on by nie był w stanie przeklinać ich, chociażby szedł dwadzieścia razy i próbował to dwadzieścia razy. Jak podobni do Balaama są ludzie dzisiaj! Oni wierzą w trzech Bogów, zostają ochrzczeni w trzy tytuły zamiast w IMIĘ, a jednak Bóg ześle na nich Ducha, jak to uczynił w wypadku Balaama i oni pójdą dalej, wierząc, że są całkiem w porządku, a oto stają się w rzeczywistości doskonałymi Balaamitami. Widzicie, nauka Balaama. Idź naprzód pomimo wszystko. Czyń to w swój sposób. Oni mówią: „Cóż, Bóg nas pobłogosławił. Musi to być w porządku”. Ja wiem, że on was pobłogosławił. Ja temu nie przeczę. Lecz to jest ten sam kierunek organizacji, którym udał się Balaam. To jest nieposłuszeństwo względem Słowa Bożego. Jest to fanatyczne nauczanie.
Balaam udał się więc w drogę, lecz anioł Boży zastąpił mu drogę. Jednakowoż ten prorok (biskup, kardynał, prezes, prezydent, albo przeor) był tak ślepy na duchowe sprawy, mając na myśli, honor, sławę i pieniądze, że nie mógł zobaczyć anioła stojącego z wyciągniętym mieczem. On tam stał, aby powstrzymać tego zwariowanego proroka. Jego osioł go zobaczył i odskoczył do tyłu i znów do przodu, aż w końcu przygniótł stopę Balaama do kamiennego muru. Osioł zatrzymał się i nie chciał iść dalej. On nie mógł. Więc Balaam zeskoczył z niego i zaczął go bić. Wtedy osioł przemówił do Balaama. Bóg pozwolił, że osioł mówił językiem. Ten osioł nie był krzyżówką; on był oryginalnym nasieniem. On powiedział do tego zaślepionego proroka: „Czy nie jestem twoim osłem i czy cię wiernie nie nosiłem?” Balaam odpowiedział: „Tak, tak, ty jesteś moim osłem i nosiłeś mnie wiernie aż dotąd, ale jeżeli nie zmuszę cię do pójścia dalej, to cię zabiję... u-ha! Co to znaczy - rozmawiam z osłem? To jest śmieszne, myślę, że słyszałem mówić osła, a ja mu odpowiadałem”.
Bóg mówił zawsze w (obcych) językach. On mówił na uroczystości Baltazara, a później podczas Pięćdziesiątnicy. On to czyni dzisiaj na nowo. Jest to ostrzeżenie, że wkrótce przyjdzie sąd.
Potem ten anioł stał się widocznym dla Balaama. On rzekł Balaamowi, że gdyby nie osioł, to byłby obecnie martwy, mianowicie dlatego, że kusił Boga. Lecz kiedy Balaam przyrzekł, że zawróci, został posłany dalej z napomnieniem, aby mówił tylko to, co mu poda Bóg.
Więc Balaam tam poszedł, sporządził siedem ołtarzy dla czystych zwierząt ofiarnych. Zabił barana, składając świadectwo o przyjściu Mesjasza. On wiedział, co czynić, aby się zbliżyć do Boga. Jego mechanika była całkiem w porządku; lecz nie dynamika; tak samo jak dzisiaj. Czy tego nie widzicie, Nikolaici! Tam w dolinie znajdował się Izrael, składając tę samą ofiarę, czyniąc te same rzeczy, lecz tylko jeden z nich miał towarzyszące znamiona. Tylko jeden miał wśród siebie Boga. Przy pomocy formy nie osiągniecie niczego. Ona nie może zająć miejsca manifestacji Ducha. Oto, co stało się w Nicei. Oni przejęli naukę Balaama, nie naukę Bożą, i oni się potknęli, tak, upadli. Stali się umarłymi ludźmi.
Potem, kiedy została przyniesiona ofiara, Balaam by gotów prorokować. Bóg jednak związał jego język i on ich nie mógł przeklinać. On ich błogosławił.
Balak rozsierdził się bardzo, lecz Balaam nie mógł nic uczynić w sprawie tego proroctwa. Ono zostało wypowiedziane przez Ducha Świętego. Więc Balak rzekł do Balaama, aby poszedł do doliny i popatrzył na ich odwrotną stronę, aby zobaczyć, czy by jakim sposobem nie było możliwe ich przeklinać. Taktyka, której używa Balak, jest tą sam taktyką, której oni używają dzisiaj. Te wielkie denominacje podpatrują te małe grupki, a cokolwiek znajdują między nimi, aby z tego uczynić skandal, to uwypuklają i krzyczą o tym. Jeżeli ci nowocześni ludzie żyją w grzechu, nikt o tym nie mówi, ale niech tylko ktoś z wybranych wpadnie w trudności, zaraz każda gazeta trąbi o tym po całym kraju. Tak, Izrael miał również swoją odwrotną (cielesną) stronę. Oni mieli swoją stronę, która nie była godna pochwały, lecz pomimo swej niedoskonałości dzięki zamiarowi Bożemu, który działa przez wybór z łaski a nie przez uczynki, ONI POSIADALI OBŁOK WE DNIE, A SŁUP OGNISTY W NOCY, ONI MIELI UDERZONĄ SKAŁĘ, MIEDZIANEGO WĘŻA ORAZ ZNAMIONA I CUDA. Oni byli potwierdzeni - nie w sobie samych, lecz w Bogu.
Bóg nie okazał żadnego szacunku wobec tych Nikolaitów z ich tytułami PHDr, LLDr, i ThDr, i wszystkimi ich znakomitymi organizacjami i z tym najlepszym, czym można się pochwalić, lecz względem Izraela okazał szacunek, bowiem oni mieli między sobą potwierdzone Słowo. Naturalnie, Izrael nie grzeszył zbyt wielką ogładą, wyszedł bowiem właśnie z Egiptu w pośpiechu, lecz był bądź co bądź błogosławionym ludem. Wszystko, na czym się znali przez okres przeszło 300 lat, było pasienie trzód, uprawa roli i praca w niewoli, w strachu przed śmiercią pod zwierzchnictwem Egipcjan. Lecz obecnie byli wolnymi. Oni byli błogosławionym ludem dzięki suwerenności Boga. Naturalnie, Moab spoglądał na nich z góry. Wszystkie inne narody czyniły to również. Organizacje spoglądają zawsze na niezorganizowanych z góry i albo postanowią wprowadzić ich do organizacji, albo ich zniszczyć, jeżeli nie chcą wejść.
Teraz ktoś postawi mi może pytanie. „Bracie Branham, na podstawie czego domyślasz się, że Moab był organizowany, podczas gdy Izrael nie? Skąd bierzesz taką myśl?” Mam ją właśnie tutaj w Biblii. Tutaj jest to wszystko przedstawione w przedobrazach. Wszystko w Starym Testamencie, co jest napisane w formie historii, jest napisane dla naszego napomnienia, abyśmy się mogli z tego pouczyć. Tutaj to jest, właśnie w 4. Mojż. 23, 9:
Wszak ze szczytu skał go widzę i z pagórków go oglądam: Oto lud, który mieszka NA OSOBNOŚCI I MIĘDZY NARODY SIĘ NIE ZALICZA.
Tutaj to jest. Bóg spogląda na dół ze szczytów skał, nie aby patrzeć na jakieś doliny, na ich z sprawy i potępiać ich. Bóg patrzy na nich w ten sposób, w jaki ich pragnie oglądać - z wyżyn łaski i miłosierdzia. Oni mieszkali NA OSOBNOŚCI i nie byli zorganizowani. Oni nie mieli króla. Mieli proroka, a prorok posiadał w sobie Boga przez Ducha; Słowo przyszło do proroka, a to Słowo wyszło do ludu. Oni nie należeli do ONZ. Oni nie należeli do światowej Rady Kościołów, do baptystów, prezbiterian, do Zborów Bożych, albo jakiejś innej grupy. Oni tam nie potrzebowali należeć. Oni byli złączeni z Bogiem. Oni nie potrzebowali zasięgać rady u jakiegoś soboru - mieli wpośród siebie „Tak mówi Pan”. Alleluja!
Otóż, pomimo tego faktu, że Balaam znał właściwy sposób, jak zbliżyć się do Boga i potrafił przynieść objawienie od Pana, dzięki specjalnemu wyposażeniu w moc, to on ciągle był przede wszystkim biskupem w tej fałszywej grupie. Bowiem co on uczynił w tym celu, aby zyskać życzliwość Balaka? On sformułował plan, w którym by Bóg musiał ukarać Izraela śmierci W tak, jak szatan wiedział, że potrafi zwieść Ewy (powodując, że ona upadła do cielesnego grzechu), co było przyczyną, że Bóg wypowiedział wyrok śmierci przeciw grzechowi, tak samo Balaam wiedział, że jeżeli będzie mógł skłonić Izraela do grzechu, Bóg będzie musiał ukarać ich śmiercią. Więc on uknuł plan, jak ich skłonić, aby przyszli i przyłączyli się do popełniania grzechu. On wysłał zaproszenia, aby przyszli na święto Baal-peora, (aby przybyli i oddawali mu cześć razem z nimi). Otóż, Izrael przyglądał się niewątpliwie świętom Egipcjan, więc oni nie odczuwali, że by to było zanadto złe iść i tylko popatrzeć i być może spożywać pokarm z tymi ludźmi. (Przecież co z jest mieć społeczność? Wychodzimy z założenia, że powinniśmy ich miłować, nieprawdaż? Jak możemy ich w przeciwnym wypadku pozyskać?) Być przyjaznym nie zrani przecież nikogo; tak sobie myśleli. Lecz kiedy te ponętne Moabitki zaczęły tańczyć i zdejmować odzież, kiedy kręci się w kółko w tańcu rock and roll i twiście, w Izraelczykach obudziła się pożądliwość i oni zostali wciągnięci do cudzołóstwa, a Bóg w gniewie pobił czterdzieści i dwa tysiące z nich.
A to właśnie uczynił Konstantyn i jego następcy w czasie Nicei i po Nicei. Oni zapraszali Boży lud na zebranie. A kiedy kościół usiadł, aby spożywać pokarm, i powstali, aby grać, (biorąc udział w kościelnej formie, w ceremoniach i pogańskich świętach, nazwanych według chrześcijańskich obrządków), on wpadł w pułapkę. Popełnił cudzołóstwo, a Bóg ich opuścił.
Jeżeli jakiś człowiek odwróci się od Słowa Bożego, a przyłączy się do kościoła, zamiast przyjąć Ducha Świętego, taki człowiek umiera. Umarły! Oto, czym on jest. Nie przyłączajcie się do kościoła. Nie wchodźcie do organizacji i nie dajcie się pochłonąć przez wyznania i tradycje, albo cokolwiek, co by zajęło miejsce Słowa i Ducha, inaczej jesteście umarli. Wszystko przeminęło. Jesteście umarli. Na wieki oddzieleni od Boga!
Oto, co wydarzyło się od tego czasu w każdym wieku. Bóg wyzwolił ludzi. Oni wyszli dzięki krwi, zostali poświęceni przez Słowo, przeszli przez wodę chrztu i zostali napełnieni Duchem, lecz po pewnym czasie pierwsza miłość ostygła i ktoś wpadł na pomysł, że powinni się zorganizować, aby się zabezpieczyć i zdobyć sobie imię, i oni zorganizowali się ponownie zaraz w drugiej generacji, a czasem nawet prędzej. Oni więcej nie posiadają Ducha Bożego, tylko formę pobożności. Oni są umarli. Oni się skrzyżowali z wyznaniem wiary i formą, a w tym nie ma żadnego życia.
Tak więc Balaam skłonił Izraela, aby popełnił cudzołóstwo. Czy wiecie, że cielesne cudzołóstwo to ten sam duch, który się znajduje w zorganizowanej religii? Powiedziałem, że duch cudzołóstwa jest duchem organizacji. A wszyscy cudzołożnicy zostaną wrzuceni do jeziora ognistego. Oto, co Bóg myśli o organizacji. Tak, proszę państwa, wszetecznica i jej córki będą w ognistym jeziorze.
Denominacje nie są z Boga. Nigdy nie były i nigdy nie będą. To jest fałszywy duch, który oddziela ludzi od Boga i dzieli ich na hierarchię i laików; a zatem jest to fałszywy duch, który oddziela ludzi od ludzi. Oto, co czynią organizacje i denominacje. Przez zorganizowanie oni oddzielają się od Słowa Bożego, doprowadzają samych siebie do duchowego cudzołóstwa.
Zauważcie, że Konstantyn urządził specjalne święta dla ludzi. Były to stare pogańskie święta z nowymi nazwami, przejętymi z kościoła albo w niektórych wypadkach chrześcijańskie obrządki zostały zbezczeszczone przez pogańskie ceremonie. Oni zamienili oddawanie czci bogu słońca na oddawanie czci Synowi Bożemu. Zamiast, aby je obchodzić 21. grudnia, kiedy zazwyczaj obchodzono święto boga słońca, przesunęli je na 25. grudnia i nazwali je dniem narodzin syna Bożego. My jednak wiemy, że on urodził się w kwietniu, kiedy życie zaczyna się rozwijać, nie w grudniu. A oni wzięli święto Astaroty i nazwali je Świętami Wielkanocnymi, podczas których chrześcijanin powinien obchodzić śmierć i zmartwychwstanie Pana. W rzeczywistości było to pogańskie święto Astaroty.
Oni umieścili w kościele ołtarze. Wnieśli tam posągi. Podali ludziom to, co nazwali apostolskim wyznaniem wiary, chociaż nie możecie tego znaleźć w Biblii. Oni uczyli ludzi oddawać cześć przodkom, w wyniku czego uczynili Rzymskokatolicki Kościół największym spirytystycznym kościołem świata. Wszelkie nieczyste ptactwo znalazło się w tej klatce. A teraz mamy protestantów z ich organizacjami, czyniących te same rzeczy.
Oni spożywali rzeczy ofiarowane bałwanom. Otóż, ja nie mówię, że oni naprawdę spożywali mięso, ofiarowane bałwanom. Chociaż bowiem sobór w Jeruzalemie wypowiedział się przeciw czemuś takiemu, Paweł niewiele sobie robił z tego, kiedy powiedział, że bożki są niczym. Była to tylko sprawa sumienia; jedynie gdyby to zgorszyło słabego brata, wtedy nie było to dozwolone. Poza tym, to objawienie dotyczy pogan a nie Żydów, chodziło bowiem o zbory z pogan. Ja to widzę w tym samym świetle i zrozumiewam słowa Pana: „Jeśli nie będziecie jedli Mego ciała i pili Mojej krwi, nie macie żywota w sobie. Nie samym chlebem człowiek żyć będzie, ale każdym Słowem pochodzącym z ust Bożych.” Jak więc widzicie, spożywanie jest w rzeczywistości braniem udziału w przyjmowaniu pokarmu w duchowym sensie.
A więc, kiedy ci ludzie kłaniali się obrazom, zapalali świece, obchodzili pogańskie święta, wyznawali swoje grzechy ludziom, (wszystko to, co należało do religii diabła), to oni stali się współuczestnikami diabła a nie Pana. Oni znajdowali się w bałwochwalstwie, czy to przyznawali, czy nie. Mogli sobie mówić, ile tylko chcieli, że ołtarze i kadzidła były tylko w tym celu, aby im przypominać modlitwy Pańskie, lub myśleli sobie o tym cokolwiek. Oni mogą powiedzieć, że kiedy modlą się przed posągiem, czynią to tylko dlatego, aby temu przypisać głębsze znaczenie, a to, że wyznają grzechy kapłanowi,jest w rzeczywistości przed Bogiem. Oni to czynią w swoich sercach, a kiedy mówią,że kapłan im przebacza, jest to tylko dlatego, że on to czyni w Imieniu Pańskim. Oni mogą sobie mówić co chcą, lecz są uczestnikami tej dobrze znanej babilońskiej, szatańskiej religii i przyłączyli się do bałwanów i popełniają duchowe cudzołóstwo, co oznacza śmierć. Oni są martwi.
Zatem kościół i państwo zawarli małżeństwo. Kościół zjednoczył się z bałwanami. Mając za sobą państwową moc, uważali, że obecnie „Przyszło królestwo Boże, a Boża wola została narzucona tej ziemi.” Nic dziwnego, że Kościół Rzymskokatolicki nie wyglądał powrotu Pana Jezusa. Oni nie oczekują na tysiącletnie królestwo. Oni maj swoje tysiącletnie królestwo już tutaj. Papież sprawuje obecnie władzę, a Bóg sprawuje pono władzę w nim. Więc kiedy on przyjdzie, według ich mniemania, musi to być wtedy, kiedy zostaną przygotowane nowe niebo i nowa ziemia. Oni się jednak mylą. Papież jest głową fałszywego kościoła a tysiącletnie królestwo nastanie. Lecz kiedy to się będzie dziać, jego tam nie będzie. On będzie gdzieś indziej.
OSTRZEŻENIE
Obj. 2, 16:
Pokutuj więc, a jeżeli nie, przyjdę do ciebie wkrótce i będę z nimi walczył mieczem ust moich.
Co On może jeszcze powiedzieć? Czy Bóg może przeoczyć grzech tych, którzy biorą Jego Imię na próżno? Istnieje tylko jeden sposób, jak otrzymać w tej grzesznej godzinie - POKUTA. Wyznajcie, że jesteście przewrotni. Przyjdźcie do Boga po przebaczenie i po Ducha Świętego. To jest rozkaz Boży. Nieposłuszeństwo jest śmiercią, bowiem On mówi: „Będę z nimi walczył mieczem Moich ust.” Bestia walczy przeciwko świętym, ale Bóg będzie walczył przeciwko bestii. Ci, którzy zwalczają Słowo, stwierdzą pewnego dnia, że Słowo walczy przeciw nim. Jest to poważna sprawa, coś ująć albo coś dodać do Słowa Bożego. Bowiem ci, którzy je zmieniają i manipulują z nim, jak im to odpowiada, czym innym będzie ich koniec, niż śmiercią i zniszczeniem? Lecz łaska Boża jeszcze ciągle nawołuje: „Pokutuj!” O, jak słodkie są myśli o pokucie. Nie przynoszę nic w moich rękach, tylko przylgnę do Twego krzyża. Przynoszę mój żal. Pokutuję z tego, że jestem taki, jaki jestem, i z tego co uczyniłem. Otóż, jest to krew, nic innego niż krew Jezusa. Co to będzie? Pokuta, albo miecz śmierci? To zależy od ciebie.
NAGRODY
Obj. 2, 17.
Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzcy dam nieco z manny ukrytej i kamyk dam mu biały, a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje.
Każde poselstwo, do każdego wieku obiecuje zachętę dla wierzącego, dodając mu odwagi, aby był zwycięzcą i dzięki temu otrzymał nagrodę od Pana. W tym wieku Duch obiecuje ukrytą mannę i nowe imię, napisane na białym kamieniu.
Otóż, ze względu na to, że każde z tych poselstw jest skierowane do „anioła” - (ludzkiego posłańca), przypadła mu w udziale naprawdę wielka odpowiedzialność, jak również cudowny przywilej. Tym mężom Bóg dał szczególne obietnice, podobnie jak w wypadku dwunastu apostołów, siedzących na dwunastu tronach, sądzących dwanaście pokoleń Izraela. Następnie przypomnijcie sobie, że Pawłowi była dana specjalna obietnica: mianowicie, że przedstawi Jezusowi Oblubienicę w jego czasie, 2. Kor. 11, 2:
Zabiegam bowiem o was z gorliwością Bożą; albowiem zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przed Chrystusem dziewicę czystą.
Tak będzie w wypadku każdego posłańca, który był wierny Słowu na jego godzinę, i w swoim wieku. Tak będzie również w ostatecznym czasie. Będzie to takie same szczególne wynagrodzenie, jakie było dane Pawłowi. Ja myślę, że wielu z was pamięta, jak powiedziałem, że zawsze obawiałem się umrzeć, nie spotkawszy się z Panem, i on by nie by zadowolony ze mnie, ponieważ ja Go zawiodłem tak wiele razy. Otóż, rozmyślałem o tym pewnego poranka, kiedy leżałem na łóżku i nagle zostałem zachwycony do najbardziej osobliwej wizji. Mówię, że to było nadzwyczajne, bowiem ja miałem już tysiące wizji, a ani jeden raz, wydaje się, nie opuściłem mego ciała Lecz wtedy zostałem zachwycony; spojrzałem wstecz, aby zobaczyć moją żonę, i zobaczyłem tam moje ciało leżące obok niej. Następnie znalazłem się w najpiękniejszym miejscu, jakie kiedykolwiek widziałem. Był to raj. Widziałem tłumy najpiękniejszych i najszczęśliwszych ludzi, jakich kiedykolwiek widziałem. Oni wszyscy wyglądali tak młodo - około 18 do 21 lat. Nie było między nimi siwych włosów ani zmarszczek, ani żadnego kalectwa. Te młode niewiasty miały wszystkie swoje włosy sięgające aż do ich pasa, a ci młodzi mężczyźni byli tak przystojni i tak mocni! O, jak oni mnie przywitali! Oni mnie brali w objęcia i nazywali mnie swoim ukochanym bratem, i ciągle mówili, jak bardzo się cieszą, że mnie widzą. Kiedy się zastanawiałem, kim są wszyscy ci ludzie, ktoś obok mnie powiedział: „To jest twój lud.”
Byłem tak zdziwiony, że zapytałem: „Czy oni wszyscy są Branhamowie?”
On rzekł: „Nie, to są ci, którzy się nawrócili przez ciebie.” Potem wskazał na jedną panią i powiedział: „Widzisz tę młodą panią, którą podziwiałeś przed chwilą? Ona miała 90 lat, kiedy zyskałeś ją dla Pana.”
Ja powiedziałem: „Ach i pomyślcie, że to jest to, czego się obawiałem”. Ten człowiek powiedział: „My tutaj odpoczywamy, i oczekujemy przyjścia Pańskiego.”
Ja odpowiedziałem: „Pragnę Go zobaczyć.”
On rzekł: „Ty Go jeszcze teraz nie możesz zobaczyć, lecz wkrótce On przyjdzie, a kiedy On przyjdzie, to przyjdzie najpierw do ciebie, i ty będziesz sądzony według tej Ewangelii, którą głosiłeś, a my będziemy podlegać tobie.”
Ja powiedziałem: „Czy mniemasz, że ja jestem odpowiedzialny za tych wszystkich?”
On rzekł: „Za każdego poszczególnego. Ty urodziłeś się jako wódz”.
Zapytałem go: „Czy każdy będzie odpowiedzialny? Jak się ma sprawa z św. Pawłem?”
On mi odpowiedział: „On będzie odpowiedzialny za swój czas”.
„Dobrze”, powiedziałem, „ja głosiłem tę samą Ewangelię, którą głosił Paweł”. A te tłumy wołały: „My w tym odpoczywamy.”
Tak, ja mogę oglądać, że Bóg da szczególną nagrodę swym posłańcom, którzy się wiernie wywiązywali z tej odpowiedzialności, którą On na nich włożył. Jeżeli oni przyjęli objawienie Słowa dla tego wieku i głosili je wiernie w ich czasie, i żyli tym, co głosili, otrzymają wielką nagrodę.
Otóż, mając to na myśli, spójrzcie znowu na ten wiersz:
„Dam mu z manny skrytej.” My wszyscy wiemy, że manna była pokarmem aniołów. Była to manna, którą Bóg zsyłał na trawę dla Izraela w czasie ich pielgrzymki. Był to doskonały pokarm. Było zdumiewające, jak te małe granulki pokarmu zachowywały ich w doskonałym zdrowiu. Nikt nie chorował. Zawierały wszystko, co oni potrzebowali. Kiedy zrobiono skrzynię przymierza, oni tam włożyli coś z tej manny. Potem skrzynia przymierza została umieszczona za zasłoną i tylko najwyższy kapłan odważył zbliżyć się do niej, a on musiał iść z ofiarną krwią. Ten Chleb z nieba, przedstawiony symbolicznie przez mannę, pewnego dnia zstąpił z nieba i stał się Życiem dla wszystkich, którzy w Niego wierzą. On rzekł: „Jam jest chlebem życia. Jam jest żywym chlebem, który zstąpił z nieba, ktobykolwiek jadł z tego chleba, żyć będzie na wieki.” Kiedy On odszedł, zostawił nam Swoje Słowo. „Nie samym chlebem człowiek żyć będzie, lecz każdym Słowem pochodzącym z Bożych ust.”
Jego Słowo było chlebem. Była to doskonała manna, a jeżeli ktoś żyje z niej, nigdy nie umrze. Lecz zaraz po śmierci ojców, wydawało się, że nikt nie znał dokładnej prawdy, a zdaje się, że w krótkim czasie ta manna została ukryta przed ludźmi. Lecz w tym samym okresie Bóg zaczął podawać przez objawienie to, co by ukryte, aż do ostatecznych dni, zgodnie z Obj. 10, 7., mianowicie, że przyjdzie prorok i objawi wszystkie tajemnice, a potem przyjdzie Pan. Otóż, ja mówię, że w każdym wieku posłańcy otrzymali ukrytą prawdę. Lecz oni jej nie przyjmowali tylko dla siebie, lecz było to tak, jak wówczas, kiedy uczniowie byli proszeni, aby posłużyli temu tłumowi chlebem i rybami. Jezus łamał pokarm i podawał go uczniom, a ci z kolei podawali go dalej ludowi. Bóg dawał swoją ukrytą mannę zwycięzcom. Nie może być inaczej. On by nie otworzył Swoich skarbów dla tych, którzy gardzą tym, co już jest objawione.
To, co powiedziałem na temat posłańca każdego wieku, przyjmującego od Boga coś z tej oryginalnej prawdy Pięćdziesiątnicy, jest przedstawione symbolicznie w Starym Testamencie, gdzie Mojżeszowi było nakazane wziąć z tej manny trzy i pół miarki i umieścić j w złotym naczyniu za zasłoną w najświętszym miejscu.
Tam mógł wstąpić najwyższy kapłan z każdej generacji z ofiarną krwią. Potem mógł wziąć małą cząstkę z tej manny (bowiem ona nie uległa zepsuciu), która była częścią tej oryginalnej manny, i spożyć ją. W każdym wieku. Otóż, w każdym wieku posłaniec Pański na dany wiek otrzymał objawienie od Boga, dotyczące tego określonego okresu. Kiedy posłaniec został oświecony przez prawdę, on przyniósł tę prawdę ludziom. A ci, których uszy zostały otwarte przez Ducha, będą słuchać tej prawdy, wierzyć jej i żyć nią.
Otóż, potem istnieje również myśl o przyszłym uczestnictwie w tej ukrytej mannie. Ja myślę, że to będzie wieczne uczestnictwo w objawieniu Jezusa Chrystusa w tym nadchodzącym wiecznym wieku.
Jak inaczej moglibyśmy zacząć poznawać te niedościgłe bogactwa Jego własnej Istoty? Wszystko to, co pragnęliśmy poznać, wszystkie nasze nie odpowiedziane pytania, wszystko to będzie objawione. Otrzymamy to dzięki Chrystusowi, Który jest naszym życiem. O, czasem myślimy, że poznaliśmy Go już trochę, a również trochę z Jego Słowa i jest to tak dobre, że nas to pociesza, lecz pewnego dnia, kiedy nasze ciało zostanie przemienione, to Słowo i On staną się tym, o czym się nam nawet nie śniło.
Tutaj jest również powiedziane, że On da zwycięzcy biały kamień, a w tym (nie na nim) kamieniu nowe imię, które zna tylko sam właściciel. Otóż, ta myśl o nowym imieniu jest znana. Abram został zmieniony na Abrahama, Sarai na Sarę, Jakub na Izraela, Szymon na Piotra, a Saul na Pawła. Te imiona albo spowodowały zmianę, albo były dane z powodu zmiany. Było to dopiero potem, kiedy Pan zmienił imiona Abramowi i Sarai, i oni zostali przygotowani na przyjęcie syna. W wypadku Jakuba on musiał przezwyciężyć, a potem został nazwany księciem. W wypadku Szymona i Saula ich zmiana nastała, kiedy oni przyjęli Pana. A dzisiaj każdy jeden z nas prawdziwych wierzących musiał doznać zmiany swego imienia. Jesteśmy chrześcijanami. To jest ogólne imię dla nas wszystkich. Pewnego jednak dnia doznamy dalszej zmiany, z pewności otrzymamy nowe imię. Mogłoby to być równie dobrze to imię, które jest naszym prawdziwym i oryginalnym imieniem, zapisanym w Barankowej Księdze przed założeniem świata. On zna to imię, ale my nie. Pewnego dnia, według Jego upodobania, poznamy je również.
Biały kamień. Jak piękny! Tutaj jest dalszy obraz świętego, przyjmującego wynagrodzenie z ręki Bożej, za swoje ciężkie doświadczenia na ziemi. Wy wiecie, po Konstantynie fałszywy kościół miał możliwość zanurzyć swoją rękę do państwowej skarbnicy, w wyniku czego wzniesiono przepiękne budynki, pełne ślicznych posągów. Te posągi sporządzone z białego marmuru, były w rzeczywistości rzymskimi bożkami, przemianowanymi na świętych. Kościoły i ich wyposażenie były nadzwyczaj piękne, jak wyglądają niektóre jeszcze dzisiaj. Lecz Bóg nie był z nimi. Gdzie był Bóg? On był z świętymi w jakimś ma domku albo w jaskini, albo gdzieś w dzikiej górskiej okolicy, gdzie oni ukrywali się przed członkami fałszywego kościoła. Oni nie mieli pięknych budynków, strojnych chórów, kunsztownych ubiorów, i innych świeckich atrakcji. Lecz obecnie, w tej szczególnej obietnicy dla wierzących wszystkich wieków, Bóg orzekł, że im da nagrody wielce kosztowne i wiecznie trwające. Niechaj sobie ci zamożni patrzą z góry na ubogich. Niechaj składają wielkie sumy do kościoła, który by mógł na odwrót uczcić tego dawcę przez umieszczenie marmurowej tablicy albo jakiegoś posągu dla ich uczczenia na publicznym widoku, aby go wszyscy mogli oklaskiwać. Pewnego dnia Bóg, Który widzi i zna wszystko, zawezwie jeszcze raz tę wdowę, za to że wydała wszystko co miała, chociaż to były tylko dwa grosze, i ON Sam wynagrodzi jej ze skarbów niebieskich.
Tak ukryta manna i nowe imię w białym kamieniu. Jak dobrym jest Pan dla nas, że nas tak cudownie wynagradza, a my tacy niegodni słudzy. O, ja pragnę być gotów, w każdym czasie czynić Jego wolę, aby sobie zgromadzić skarby w niebie.