Objawienie 1:9-20
Jan na wyspie Patmos
Obj. 1, 9:
„Ja, Jan, brat wasz i uczestnik w ucisku i w Królestwie, i w cierpliwym wytrwaniu przy Jezusie, byłem na wyspie, zwanej Patmos, z powodu zwiastowania Słowa Bożego i świadczenia o Jezusie Chrystusie.”
Ten szereg wizji Objawienia Osoby Jezusa Chrystusa był dany Janowi, kiedy został zesłany na wyspę Patmos. Ta mała wyspa leży trzydzieści mil od wybrzeży Małej Azji, w Morzu Egejskim. Ze względu na to, że była skalista i pełna węży, jaszczurek i skorpionów, nie miała wielkiego znaczenia gospodarczego, była więc używana przez Rzymskie imperium jako kolonia karna, gdzie umieszczano okrutnych zbrodniarzy, więźniów politycznych itd.
Zauważcie, że Jan zwraca się do chrześcijan jako brat w ucisku. Było to w owym czasie, kiedy wczesny kościół przechodził przez wielkie prześladowania. Nie tylko, że wszędzie mówiono przeciw ich religii, lecz ludzie byli nawet więzieni i zabijani. Jan, podobnie jak mnóstwo innych, ponosił karę więzienia z powodu Słowa Bożego i świadectwa o Jezusie Chrystusie. Kiedy go pojmali, daremnie próbowali go zabić, gotując go dwadzieścia cztery godziny w oleju. Wściekli i bezsilni urzędnicy zesłali go potem jako czarownika na wyspę Patmos. Ale Bóg był z nim, i został zachowany przy życiu. Jan opuścił wyspę i powrócił do Efezu, gdzie znowu kontynuował swoją, służbę pastora, aż do dnia swojej śmierci.
Wizje, które otrzymał Jan, pokrywały się z okresem dwu lat, od 95 do 96 n. e. Są one najbardziej godne uwagi ze wszystkich wizji, znajdujących się w Słowie. Cała ta księga jest podana w symbolach i dlatego jest obiektem licznej krytyki i kłótni. Jednakowoż nosi Pieczęć Bożą. To czyni ją autentyczną i ma ogromną wartość dla wszystkich, którzy ją czytają, i przysłuchują, się tym świętym stronicom.
W DUCHU W DNIU PAŃSKIM
Obj. 1, 10:
„W dzień Pański popadłem w zachwycenie i usłyszałem za sobą głos potężny, jakby trąby.”
„Byłem w Duchu.” Czy to nie jest po prostu cudowne? O moi drodzy, ja to lubię. Te Słowa moglibyście po prostu oznaczyć jako „Całość Chrześcijańskiego Życia”. Jeżeli prowadzimy chrześcijańskie życie, musimy być w JEGO Duchu. Jan nie mówił o tym, że był w swoim własnym duchu. To by nie przyniosło tych wizji. Musiał to być Duch Boży. Również z nami musi być Duch Boży, inaczej wszystkie nasze usiłowania są daremne. Paweł powiedział: „Będę się modlił w Duchu, będę śpiewał w Duchu, będę żył w Duchu”. Jeżeli istnieje coś dobrego, co mnie ma spotkać, musi to zostać objawione przez Ducha, potwierdzone przez Słowo i zamanifestowane przez rezultaty, które to przynosi. Z taką pewnością., jak Jan potrzebował być w Duchu, aby otrzymał te potężne objawienia świeżo od Jezusa, tak samo my potrzebujemy być w Duchu, aby zrozumieć te objawienia, które nam dał Bóg, abyśmy przez nie żyli w Jego Słowie, ponieważ to jest ten sam Duch.
Popatrzcie na to w ten sposób. Przede wszystkim zbyt wielu czyta Biblię w Dz. Ap. 2, 38, gdzie jest napisane:
„Pokutujcie i dajcie się każdy z was ochrzcić w Imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów, a przyjmiecie dar Ducha świętego”,
ale nie przywiązują do tego żadnej wagi. Oni tego nie widzą. Gdyby to widzieli, dzięki temu, że by weszli w Ducha, to by wiedzieli, że jeśli chcą przyjąć Ducha świętego, muszą pokutować i zostać ochrzczeni w Imię Pana Jezusa, a potem Bóg byłby zobowiązany wypełnić Swoje Słowo przez to, że by ich napełnił Duchem Świętym. Oni nie wchodzą jednak do Jego Ducha, inaczej działo by się z nimi dokładnie to, co mówi Słowo. Módlcie się do Boga o objawienie przez Jego Ducha. To jest pierwszy krok. Wejdźcie w Ducha.
Pozwólcie, że użyję po prostu kolejnej ilustracji. Przyjmijmy, że potrzebujecie uzdrowienia. Co mówi o tym Słowo? Otóż, wszyscy czytaliśmy o tym niezliczoną ilość razy, nie weszliśmy jednak do Ducha tego, kiedy to czytaliśmy. Czy prosiliśmy Boga o Jego Ducha, aby On nauczył nas rzeczywistej prawdy na ten temat? Gdybyśmy tak czynili, zawołalibyśmy starszych, wyznalibyśmy nasze grzechy, zostalibyśmy pomazani olejkiem i modlono by się za nas, o to się rozchodzi. Może to nie nastąpi natychmiast, ale w Jego Duchu jest to już wszystko dokonane. Nie ma już więcej żadnej wymówki. Bóg wypełni Swoje Słowo. Ach, my potrzebujemy wejść w Ducha a wszystkie rzeczy urzeczywistnią się. NIE ZACZYNAJCIE NAJPIERW DZIAŁAĆ! WEJDŹCIE W DUCHA, A POTEM ZACZNIJCIE DZIAŁAĆ I ZWAŻAJCIE, CO BÓG BĘDZIE CZYNIŁ!
Czy zauważyliście kiedy, jak ten świat wchodzi również w ducha tych rzeczy, które są na tym świecie? Oni chodzą na ich mecze piłki nożnej, imprezy sportowe i zabawy taneczne. Oni wchodzą również w ducha tych rzeczy. Oni tam nie siedzą jak mumie, jak stare wyschnięte patyki. Oni całą duszą biorą udział w tych sprawach, przeżywają je i stają się ich częścią. Ależ ach, jak oni nienawidzą chrześcijan, kiedy ci wejdą w Ducha Słowa Bożego! Oni nas nazywają fanatykami i świętoszkami. Nie ma niczego, co by ich powstrzymało od okazywania nienawiści i niezadowolenia. Zignorujcie to jednak. Możecie być na to przygotowani, wiedząc skąd to pochodzi. Idźcie po prostu dalej i wejdźcie w Ducha uwielbiania.
Nasz duch jest czysty. On jest świeży. On jest prawdziwy. On jest trzeźwy i poważny, niemniej jednak pełen radości Pańskiej. Chrześcijanie powinni tak samo obfitować i być pełni radości w Panu, jako ten świat, który sobie dogadza i znajduje rozkosz we własnych przyjemnościach. Zarówno chrześcijanie, jak i ci ze świata są ludźmi; obie strony mają emocje. Różnica polega na tym, że serca chrześcijan i ich emocje są skierowane jedynie na Pana Chwały i na Jego miłość, podczas kiedy ten świat szuka zaspokojenia dla ciała.
Otóż, jest napisane, że Jan był w Duchu w Dniu Pańskim.
O, tutaj jest wiersz, który jest powodem podzielonych poglądów. Nie, że by to było potrzebne, albo tak miało być, ale niektórzy po prostu nie widzą, co to Słowo w rzeczywistości mówi.
Przede wszystkim znajdujemy niektórych znakomitych ludzi, którzy nazywają Dzień Pański Dniem Sabatu, którym jest dla nich sobota. Następnie są inni, którzy Dniem Pańskim nazywają niedzielę, pierwszy dzień tygodnia. Lecz jak by to mógł być tylko jeden z tych dni, albo nawet te dwa wzięte razem, skoro Jan był w Duchu przez okres dwu lat, otrzymując te wizje. W rzeczywistości stało się to, że Jan został zachwycony w Duchu i przeniesiony do Dnia Pańskiego, który ma dopiero przyjść. Biblia mówi o Dniu Pańskim, który znajduje się jeszcze w przyszłości, a obecnie Jan widział rzeczy przyszłych dni. Tymczasem jednak, aby ustalić nasze zdanie na ten temat, pozwólcie, że się dokładnie dowiemy, czym właściwie jest dzisiaj sabat.
Sabat, jak go znamy z Nowego Testamentu, to NIE jest przestrzeganie pewnego określonego dnia. Nie mamy żadnego przykazania, czy mamy przestrzegać sobotę jako Sabat, ani nie mamy przykazania, aby przestrzegać pierwszy dzień tygodnia, którym jest niedziela. Oto jest prawda na temat sabatu, który oznacza „odpocznienie”. Żyd. 4, 8: „Gdyby bowiem Jozue wprowadził ich był do odpocznienia, (albo do dnia odpocznienia), nie mówiłby Bóg później o innym dniu. A tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego! (obchodzenie Sabatu). Kto bowiem wszedł do odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich.” Czy słyszeliście tę kluczową wypowiedź w ostatniej części tego wiersza? „Bóg odpoczął od swoich własnych dzieł.” Bóg dał Izraelowi siódmy dzień jako ich sabat, dla upamiętnienia Swego własnego dzieła, w którym On stworzył świat i wszystko, co było na nim, a potem przestał tworzyć. On zaprzestał czynić Swoje dzieło. On odpoczął. Otóż, było to znakomite, że On dał odpocznienie sabatu Swemu ludowi, który był wówczas razem na jednym miejscu, aby wszyscy mogli przestrzegać jednego określonego dnia. Dzisiaj połowa ziemi leży w świetle, podczas kiedy druga połowa znajduje się w ciemnościach, więc to by wcale nie działało. Ale to jest tylko argument z natury.
Popatrzmy, co nas Biblia uczy o odpocznieniu Sabatu. „Albowiem ktobykolwiek wszedł do odpocznienia Jego...” To wejście nie znaczy tylko wejść, ale pozostać w tym, w odpocznieniu. Jest to „wieczne odpocznienie”, czego siódmy dzień jest tylko przedobrazem. „Siedem”, to jest zupełność. „Ósmy” jest znowu „pierwszym” dniem. Zmartwychwstanie Jezusa miało miejsce pierwszego dnia tygodnia, dając nam wieczne życie i wieczne odpocznienie sabatu. Z tego widzimy, dlaczego Bóg nie mógł nam dać jako Sabat (odpocznienie) jakiegoś określonego dnia w tygodniu. Myśmy „weszli do niego” i „pozostajemy” w naszym odpocznieniu, czego nie mógł uczynić Izrael, ponieważ oni mieli tylko cień prawdziwych rzeczy, z których my się radujemy. Dlaczego mielibyśmy powracać do jakiegoś cienia, jeżeli mamy obecnie rzeczywistość?
W jaki sposób przyjmiemy odpocznienie, czyli ciągle trwający sabat? Dzieje się to na podstawie zaproszenia Jezusa. On mówi u Mat. 11, 28 - 29:
„Pójdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam sprawię odpocznienie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie”
„...a znajdziecie odpocznienie (albo będziecie obchodzić Sabat, nie jeden dzień, lecz Wieczne Życie, Sabat) duszom waszym.”
Nie zależy na tym, jak długo trudziliście się będąc obciążeni swym grzechem, czy to było dziesięć lat, trzydzieści lat, albo pięćdziesiąt lat, albo dłużej, przyjdźcie z waszym zmęczonym, znużonym życiem, a znajdziecie Jego odpocznienie (prawdziwy Sabat). Jezus wam da odpocznienie.
Otóż, jakie właściwie jest to odpocznienie, które wam da Jezus? Izajasz 28, 8 - 12:
„Bo wszystkie stoły, aż do ostatniego miejsca są pełne plugawych wymiocin.
Kogóż to chce uczyć poznania i komu tłumaczyć objawienie? Czy odwykłym od mleka, odstawionym od piersi?
Bo paple przepis za przepisem, przepis za przepisem, nakaz za nakazem, nakaz za nakazem, trochę tu, trochę tam.
Zaiste, przez jąkających się i mówiących obcym językiem przemówi do tego ludu ten,
Który im rzekł: To jest odpoczynek (sabat) - dajcie odpoczynek zmęczonemu, (albo obchodzenie Jego Sabatu), i to jest wytchnienie! Lecz nie chcieli słuchać.„
Było o tym prorokowane tutaj w księdze Izajasza, a wypełniło się około siedemset lat później w czasie Pięćdziesiątnicy, kiedy oni wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, dokładnie tak, jak było przepowiedziane. To jest prawdziwy Sabat, który był obiecany. Zatem, kiedy zostali napełnieni Duchem Świętym, przestali czynić swoje świeckie uczynki, a również zaniechali świeckich spraw, swoich złych dróg. Duch święty ujął się ich życia. Oni weszli do odpocznienia. Tutaj jest wasze odpocznienie. To jest wasz sabat. Nie jest to ani jeden dzień, ani jeden rok, lecz wieczność, kiedy będziemy napełnieni i błogosławieni w Duchu Świętym. Polega to na tym, że wy zaprzestaniecie, a Bóg zaczyna działać. Jest to Bóg, który sprawuje w was chcenie i wykonanie według swego własnego upodobania.
Pozwólcie, że uczynię jeszcze wzmiankę o sabatystach, którzy twierdzą, że my zgromadzamy się w niewłaściwym dniu tygodnia, jeżeli spotykamy się w niedzielę, w pierwszym dniu tygodnia. Oto, co powiedział Justyn w drugim wieku: „W niedzielę odbywa się zgromadzenie tych wszystkich, którzy żyją w miastach i wsiach, i bywają czytane ustępy z pamiętników, oraz pism, które zapisali apostołowie, na ile na to pozwala czas. Kiedy skończy się czytanie, przełożony przekazuje w wykładzie napomnienia i namawia do gorliwego naśladowania tych kosztownych spraw. Potem wszyscy powstajemy i modlimy się wspólnie. Po zakończeniu modlitwy, jak to już opisaliśmy, jest postawiony przed nas chleb i wino i jest złożone podziękowanie, a zgromadzenie odpowiada na to „Amen”. Potem poszczególne części (chleb i wino) są rozdzielone między tych, którzy biorą w tym udział, a następnie są zaniesione przez diakonów do domów tych, którzy są nieobecni. Ci, którzy posiadają majątek i inni ochotni składają następnie datki zgodnie z ich swobodną wolą i tą kolektę oddają przełożonemu, który następnie udziela zapomogi sierotom i wdowom, uwięzionym i przybyszom, którzy są w potrzebie.„ Widzimy zatem, że ci, którzy twierdzą, że wczesny kościół kontynuował judaistyczną tradycję i urządzał zgromadzenia w ostatnim dniu tygodnia, mają wielkie luki w wiadomościach o tym, co nam w rzeczywistości podaje historia i dlatego nie są godni zaufania.
Ach, niechby ci ludzie zechcieli przyjść do Niego, aby znaleźć odpocznienie! W sercach wszystkich jest wołanie po tym odpocznieniu, ale większość nie znajduje na to odpowiedzi. Próbują więc zaspokoić to wołanie przez religijne dotrzymywanie określonych dni, albo przez przyjmowanie denominacyjnych wyznań i dogmatów. Oni w tym jednak nie dopisują. Wielu oddaje się pijaństwu, hulankom i wszelkiego rodzaju cielesnym niepowściągliwościom, i myślą, że w świeckich rozkoszach można osiągnąć zaspokojenie. Lecz w czymś takim nie ma odpocznienia. Oni palą papierosy i używają pigułki, aby uspokoić swoje nerwy. Lecz w ziemskich medykamentach nie ma żadnego odpocznienia. Oni potrzebują Jezusa. Oni potrzebują niebiańskie lekarstwo, odpocznienie w Duchu.
Większość z nich chodzi co niedzielę do kościoła. To jest dobre. Lecz ani tam oni nie wiedzą, jak przybliżyć się do Boga, i jak Mu oddawać cześć. Jezus powiedział, że prawdziwe oddawanie czci dzieje się w Duchu i w prawdzie, (Jan 4, 24). Lecz jaki rodzaj oddawania czci możecie osiągnąć w kościele, który tak mało wie o Bogu, i oni wymyślają świętego Mikołaja na święta Godowe i zajączki na Wielkanoc. Skąd to wzięli? Oni to przejęli z pogaństwa i uczynili z tego część nauki kościoła. Lecz kiedy ktoś zwróci się do Boga i jest napełniony Duchem Świętym, wtedy zaniecha wszystkich tych rzeczy. On ma odpocznienie w swej duszy. On zaczyna rzeczywiście żyć, miłuje Boga i uwielbia Go.
Otóż, pozwólcie, że powrócimy do naszego miejsca Pisma. Wiemy teraz, czym nie jest Dzień Pański. Jeżeli to nie jest ani sobota, ani niedziela, więc co to jest? Dobrze, pozwólcie, że to przedstawimy w ten sposób. Dzisiaj z pewnością nie jest Dzień Pański. Jest to dzień ludzi, są to ludzkie dzieła, ludzkie czyny, ludzki kościół, ludzkie pojęcie o oddawaniu czci, wszystko ludzkie,, ponieważ to jest ludzki świat (kosmos). LECZ NADCHODZI DZIEŃ PAŃSKI. Tak, on przychodzi. Jest to właśnie w czasie Objawienia Jezusa Chrystusa, kiedy Jan został podniesiony w Duchu i przez Ducha został przeniesiony do tego Wielkiego Dnia, który nadchodzi. Dzień Pański nastaje wtedy, kiedy dni ludzkie przeminęły. Dzień Pański nastaje wtedy, kiedy spadną sądy, a potem przychodzi tysiącletnie królestwo. Właśnie teraz świat czyni z chrześcijanami to, co tylko zechce. Oni ich nazywają wszelkiego rodzaju przezwiskami i naśmiewają się z nich. Lecz nadchodzi ten wielki i sławny dzień, kiedy będą narzekać i jęczeć, ponieważ Baranek przyjdzie w gniewie, aby sądził świat. Potem sprawiedliwi będą mieć swój dzień z Panem, bowiem źli zostaną spaleni, a sprawiedliwi przejdą po ich popiele do Tysiącletniego Królestwa. Mal. 4, 3: „I podepczecie bezbożnych tak, że będą prochem pod waszymi stopami w dniu, który Ja przygotowuję - mówi Pan Zastępów”.
GŁOS PODOBNY DO TRĄBY
Obj. 1, 10:
„...A usłyszałem za sobą głos potężny, jako głos trąby...”
Jan był w Duchu i podczas tego on oglądał ten wielki i cudowny Dzień Pana Jezusa, z wszelką Jego świętą mocą. Przyszłość zmierzała do tego, aby się rozwinąć, ponieważ Bóg miał zamiar nauczać go. Jan nie powiedział, że to była trąba. Brzmiało to jako trąba. Otóż, kiedy brzmi trąba, świadczy to o jakiejś naglącej sprawie. Podobnie jak w wypadku zwiastuna, posłańca Króla, kiedy przychodzi do ludu. On trąbi w trąbę. Jest to naglące wezwanie. Ludzie zgromadzają się, aby słuchać. (Izrael zgromadzał się zawsze, kiedy zabrzmiała trąba). Zbliża się coś ważnego. „Słuchajcie tego.” A więc ten głos był tym samym naglącym wezwaniem, jak ta trąba. Był on wyraźny i mocny, wstrząsający i budzący ze snu. Ach, obyśmy mogli słyszeć głos Boży, jako głos trąby w tych dniach, ponieważ to jest Trąba Ewangelii, która pozwala zabrzmieć „Słowu Proroctwa”, abyśmy sobie uświadomili i przygotowali się na to, co przychodzi na ziemię.
ROZKAZ DO PISANIA
Obj. 1, 11:
„Mówiąc: Jam jest Alfa i Omega, Pierwszy i Ostateczny; a to co widzisz, zapisz w księdze i wyślij do siedmiu zborów: do Efezu, i do Smyrny i do Pergamonu, i do Tiatyry, i do Sardes , i do Filadelfii, i do Laodycei”.
Tutaj to jest. Pierwszy i Ostateczny, Alfa i Omega; to WSZYSTKO razem wzięte. Jedyny prawdziwy Bóg. Głos i Słowo Boże. Rzeczywistość i Prawda jest tuż. O, jaka to wielka rzecz; być w Duchu. O, znajdować się w obecności Bożej i słuchać Jego... „Co widzisz, zapisz do księgi i poślij to do siedmiu zborów”. Ten głos, który wydawało Jego Słowo w ogrodzie Eden, oraz na górze Synaj, który to głos był słyszany w tej nadzwyczajnej chwale na Górze Przemienienia, zabrzmiał znowu w tym czasie do siedmiu kościołów, razem z całkowitym i ostatecznym objawieniem Jezusa Chrystusa.
„Janie, zapisz te wizje. Sporządź zapis o tym dla wieków, które nastąpią, ponieważ to są prawdziwe proroctwa, które się MUSZĄ wypełnić. Zapisz je, roześlij i obwieścij”.
Jan rozpoznał ten głos. Również ty rozpoznasz Jego Głos, kiedy On woła, jeżeli jesteś jednym z tych Jego własnych.
ZŁOTE LAMPY
Obj. 1, 12:
„I obróciłem się, aby zobaczyć, co to za głos, który mówił do mnie, a gdy się obróciłem, ujrzałem siedem złotych świeczników.”
Jan nie mówi, że się odwrócił, aby oglądać tego, którego głos usłyszał, lecz on się odwrócił, aby zobaczyć ten głos. O, ja to miłuję. On odwrócił się, aby zobaczyć ten głos. Ten głos i ta osoba są jedno i to samo. Jezus jest SŁOWEM. Jan 1, 1 - 3:
„Na początku było Słowo, a to Słowo było u Boga, i Bogiem było to Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.„
Jeżeli kiedy dojdziesz do tego, że rzeczywiście zrozumiesz Słowo, to będziesz oglądał Jezusa.
Kiedy Jan się odwrócił, zobaczył siedem złotych świeczników. W rzeczywistości były to lampy. A zgodnie z 20. wierszem było to siedem zborów: „Siedem świeczników, które widziałeś, to siedem zborów”. Z trudem mogły by to być świece, aby mogły reprezentować kościoły. świeca świeci na chwilę, a potem się wypali. Ona zgaśnie. Na tym by się zakończyło. Lampa posiada jednak ciągle trwającą jakość, której nie znajdujemy u świecy.
Jeżeli chcecie mieć cudowny obraz lampy, czytajcie o tym u Zachariasza 4, 1 - 6:
„Anioł, który rozmawiał ze mną, powrócił i obudził mnie, jak budzi się kogoś ze snu,
i zapytał mnie: Co widzisz? A ja odpowiedziałem: Widzę, oto jest świecznik cały ze złota, a na jego szczycie jest czasza. Na niej jest siedem lamp, a lampy, które są na jej szczycie, mają po siedem knotów.
Drzewa oliwne stoją obok niego, jedno z prawej strony czaszy, a drugie z jej lewej strony.
Wtedy odezwałem się i rzekłem do anioła, który rozmawiał ze mną: Co to oznacza, mój panie?
Anioł, który rozmawiał ze mną, tak odpowiedział: Czy nie wiesz, co to oznacza? Ja odpowiedziałem: Nie, mój panie!
Wtedy on odpowiedział, mówiąc do mnie: Takie jest słowo Pana do Zorobabela: Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie - mówi Pan Zastępów„.
Tutaj jest następna lampa z czystego złota. Ona płonie bardzo jasno, ponieważ ma dużo oleju, który otrzymuje z drzew oliwnych, które stoją po każdej stronie. Te dwa drzewa reprezentują Stary i Nowy Testament, i naturalnie, olej jest przedobrazem Ducha świętego, który jedynie może dać światło Boże dla ludu. Anioł, który rozmawiał z Zachariaszem, powiedział mniej więcej coś w tym sensie: „To co widzisz, oznacza, że kościół nie może niczego osiągnąć swoją własną siłą i mocą, jedynie przez Ducha świętego.”
Zbadajmy obecnie ten świecznik. Zauważycie, że on miał szerokie naczynie, albo zbiornik, który leżał w środku tych siedmiu ramion, które z niego wychodziły. To naczynie było napełnione olejem, który przepływał przez siedem knotów, które znajdują się w tych siedmiu ramionach. Jest to ten sam olej, który się pali na końcu tych siedmiu rurek i wydaje światło. To światło nigdy nie gaśnie. Kapłani ciągle tylko dolewają do jego zbiorniczka olej.
świecznik został zapalony specjalnym sposobem: Najpierw kapłan wziął ogień ze świętego ołtarza, który był pierwotnie zapalony Bożym Ogniem. Najpierw zapalał tą lampę, która znajduje się nad zbiorniczkiem. Potem zapalał drugą lampę, biorąc ogień z pierwszej lampy. Trzecia lampa otrzymała swój ogień z drugiej lampy, jak również czwarta z trzeciej itd, aż w końcu płonęło wszystkich siedem lamp. Ten święty ogień z ołtarza był przenoszony z lampy na lampę; jest to cudowny przedobraz Ducha świętego w siedmiu Wiekach Kościoła. To pierwotne wylanie Ducha z czasu Pięćdziesiątnicy, (które przyszło bezpośrednio od Jezusa z Tronu Łaski) obdarza Jego Kościół przez wszystkie siedem wieków, wskazując doskonale na to, że Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, nie zmieniający się nigdy w Swojej istocie i w Swoich sposobach działania.
W Ew. Jana 15. Jezus powiedział: „Jam jest winnym krzewem, a wy latoroślami.” On jest głównym winnym krzewem, który wychodzi z oryginalnych korzeni, z oryginalnego nasienia, które posiada w sobie życie. Otóż, winny krzew nie przynosi żadnego owocu; są to latorośle, które go przynoszą. Otóż, przypatrzcie się temu: Możecie wziąć drzewo cytrusowe, na przykład drzewo pomarańczy i zaszczepić do niego gałązkę grapefruitu, gałązkę cytryny, gałązkę tangelo i wszystkie inne rodzaje z tego gatunku, a wszystkie te gałązki będą róść. Lecz te wszczepione gałązki nie przyniosą pomarańczy. Nie, proszę państwa. Gałązka cytryny zrodzi cytryny, gałązka grapefruitu zrodzi grapefruity, itd. Pomimo tego będą się rozwijać, czerpiąc z życia, które jest w tym drzewie. Jeżeli jednak to drzewo wypuści dalszą gałązkę samo z siebie, będzie to gałązka pomarańczy i zrodzi pomarańcze. Dlaczego? Bowiem życie w tej gałęzi i życie tego pnia są identyczne. Natomiast tak nie jest u tych zaszczepionych gałęzi. Zaszczepione gałęzie mają swoje źródła w innego rodzaju życiu, życiu innych drzew, innych korzeni, innego nasienia. Och, one przyniosą wprawdzie owoce, jednak nie pomarańcze. One tego nie potrafią, bo nie są oryginałem.
Tak ma się również sprawa z kościołem. Winny krzew został rozszczepiony i zostały tam wszczepione gałązki. Oni tam wszczepili gałązki baptystów, gałązki metodystów, gałązki prezbiterian i gałązki zielonoświątkowców. A te gałązki rodzą owoce baptystów, metodystów, zielonoświątkowców i prezbiterian. (Denominacyjne nasiona, z których oni produkują swoje owoce). Jeżeli jednak winny krzew wypuści dalszą gałąź, to ona będzie dokładnie taka sama, jako winny krzew. Będzie to taka sama gałąź, która pojawiła się w czasie Pięćdziesiątnicy. Będzie mówić w językach, będzie prorokować i będzie posiadać w sobie moc i znaki zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. Dlaczego? Ponieważ ona czerpie z naturalnego źródła samego winnego krzewu. Widzicie, ona nie była wszczepiona do tego winnego krzewu, ale URODZIŁA się w nim. Jeżeli zostały tam wszczepione inne gałęzie, wszystko, co one mogły uczynić było to, że przyniosły swój własny owoc, ponieważ one nie były narodzone z tego winnego krzewu. One nie znają oryginalnego Życia, ani oryginalnego owocu. Oni tego nie znają, ponieważ nie byli z tego zrodzeni. Gdyby byli narodzeni z tego, musiało by się przez nich okazać i zamanifestować to samo życie, które było w oryginalnym pniu (Jezusie). Ew. Jana 14, 12:
„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto wierzy we Mnie, sprawy które Ja czynię i on czynić będzie, i większe nad nie, ponieważ Ja odchodzę do Ojca.”
Denominacje, które są kierowane przez człowieka, nie mogą być narodzone z Boga, bowiem to jest Duch, NIE CZŁOWIEK, który daje życie.
Jakie to fascynujące rozmyślać o tych siedmiu lampach, czerpiących życie i światło ze źródła tego głównego zbiorniczka, bowiem one mają w nim zanurzone swoje knoty. Jest tutaj przedstawiony posłaniec do każdego wieku. Jego życie jest zapalone przez Ducha świętego. Jego knot (życie) został zanurzony w Chrystusie. Przez ten knot on czerpie to samo życie Chrystusa, a przez nie daje światło do kościoła. Jaki rodzaj światła on wydaje? To samo światło, które było w pierwszej lampie, która została zapalona. A przez całe wieki aż do czasu obecnego w dniach ostatniego posłańca, to samo życie i to samo światło jest manifestowane przez życie, które jest ukryte z Chrystusem w Bogu.
Możemy to powiedzieć nie tylko o posłańcach, lecz każdy prawdziwy wierzący jest tutaj przedstawiony jako w dramacie. Oni wszyscy czerpią z tego samego źródła. Oni wszyscy są zanurzeni do tego samego naczynia. Oni umarli samym sobie a ich życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Oni są w nim zapieczętowani przez Ducha świętego. Efez. 4, 30: „A nie zasmucajcie Bożego Ducha świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia.” Nikt nie może ich wyrwać z Jego ręki. Ich życie nie może doznać przez to szkody. To widzialne życie płonie i świeci, wydaje światło i przejawy Ducha świętego. To wewnętrzne, niewidzialne życie jest ukryte w Bogu i odżywia się Słowem Bożym. Szatan nie może ich dotknąć. Nawet śmierć nie może ich dotknąć, ponieważ śmierć straciła swoje żądło a grób stracił swoje zwycięstwo. Dzięki bądź Bogu, oni mają zwycięstwo w Panu Jezusie Chrystusie i tylko przez Niego. Amen i Amen.
JUŻ DŁUŻEJ NIE JAKO KAPŁAN
Obj. 1, 13:
„A pośród tych świeczników kogoś podobnego do Syna Człowieczego, odzianego w szatę do stóp długą i przepasanego przez pierś złotym pasem.”
Oto On stoi, podobny do Syna Człowieczego. Jako drogi kamień, który zyskuje na piękności przez osadzenie w pierścieniu, tak On jest uwielbiony wpośród kościołów. To jest Dzień Pański, bowiem Jan widział Go stojącego, nie jako kapłana, lecz jako przychodzącego Sędziego. Złoty pas nie jest więcej opasany koło Jego bioder, gdzie musiał go nosić kapłan, kiedy wykonywał służbę Bogu w Najświętszym miejscu świątyni, lecz on znajduje się obecnie na Jego ramionach, ponieważ On obecnie nie jest Kapłanem, ale SĘDZIĄ. Obecnie wypełniło się to, co jest napisane w ew. Jana 5, 22: „Bo i Ojciec nikogo nie sądzi, lecz wszelki sąd przekazał Synowi.” Jego usługa została wykonana. Kapłaństwo przeminęło. Dni proroctwa zakończyły się. ON tam stoi przepasany jako SĘDZIA.
SIEDMIORAKA CHWAŁA JEGO OSOBY
Obj. 1, 14 - 16:
„Głowa zaś Jego i włosy były lśniące jak śnieżnobiała wełna, a oczy jego jak płomień ognisty.
A nogi jego podobne do mosiądzu w piecu rozżarzonego, głos zaś Jego jakby szum wielu wód.
W prawej dłoni swojej trzymał siedem gwiazd, a z ust jego wychodził obosieczny ostry miecz, a oblicze Jego jaśniało jak słońce w pełnym swoim blasku„.
Jak głęboko wzruszające i inspirujące musiało być zjawienie się Jezusa Janowi, który był na wygnaniu z powodu Słowa, a oto Żyjące SŁOWO stało obecnie przed nim. Jaka to podająca wyjaśnienie wizja, bowiem każda opisana właściwość ma swoje znaczenie. O, jakie to objawienie Jego chwalebnej Istoty.
Jego Włosy Białe Jak śnieg.
Jan zauważył najpierw biel Jego włosów, i czyni o tym wzmiankę. One były białe i lśniły się jako śnieg. Nie było to spowodowane Jego wiekiem. O, nie. Ta lśniąca biel włosów nie wskazywała na wiek, lecz na doświadczenie, dojrzałość i mądrość. Ten Wiekuisty nie starzeje się. Czym jest dla Boga czas? Czas znaczy dla Boga niewiele, lecz mądrość znaczy wiele. Jest to właśnie tak, jak w wypadku Salomona, który gorąco wołał do Boga o mądrość, aby mógł sądzić lud izraelski. Obecnie przychodzi On, Sędzia całej ziemi. ON będzie ukoronowany mądrością. Oto, co oznacza biel i lśniące włosy. Widzimy to u Daniela 7, 9 - 14:
„A gdy patrzałem, postawiono trony i usiadł Sędziwy. Jego szata była biała jak śnieg, a włosy na głowie czyste jak wełna. Jego tron jak płomienie ogniste, a jego koła jak ogień płonący.
Ognista rzeka wypływała i wychodziła sprzed niego. Tysiąc tysięcy służyło mu, a dziesięć tysięcy razy dziesięć tysięcy stało przed nim; zasiadł sąd i otworzono księgi.
Potem na dźwięk zuchwałych słów, które wypowiadał róg, spojrzałem i widziałem, jak zwierzę zostało zabite, jego ciało zniszczone i wrzucone do ognia na spalenie.
Również pozostałym zwierzętom odebrano ich władzę, a długość ich życia była ograniczona do pewnego okresu i czasu.
I widziałem w widzeniach nocnych: Oto na obłokach niebieskich przyszedł ktoś, podobny do Syna Człowieczego; doszedł do Sędziwego i stawiono go przed nim.
I dano mu władzę i chwałę, i królestwo, aby mu służyły wszystkie ludy, narody i języki; Jego władza - władzą wieczną, niezmienną, jego królestwo - niezniszczalne.„
Tutaj to mamy.•Daniel widział Go z białymi włosami. On był Sędzią, który otworzył Księgi i na ich podstawie sądził. Daniel widział Go przychodzącego na obłokach. To jest dokładnie to, co widział Jan. Oni obaj widzieli Go dokładnie tak samo. Oni widzieli Sędziego z pasem sędziowskim na swoich ramionach, stojącego tam, czystego i świętego, pełnego mądrości, posiadającego wszelkie kwalifikacje do tego, aby sądzić świat w sprawiedliwości. Alleluja!
Nawet świat zrozumiewa tą symbolikę, bowiem w dawnych czasach pojawiał się sędzia w białej peruce, i kiedy zwoływał trybunał sądowy, był ubrany w długą szatę, co wskazywało na jego zupełny autorytet (toga od głowy do stóp), aby wymierzyć sprawiedliwość.
Jego Oczy Jako Ogień.
Pomyślcie o tym. Te oczy, które były niegdyś zamglone łzami smutku i współczucia, te oczy, które pełne współczucia płakały nad grobem Łazarza. Te oczy, które nie patrzyły na zło tych morderców, którzy Go powiesili na krzyżu, ale On zawołał żałośnie: „Ojcze, przebacz im”. Obecnie te oczy są płomieniem ognia, te Oczy Sędziego, Który odda zapłatę tym, którzy Go odrzucili.
Z wszystkich ludzkich emocji, które ON najwięcej przejawiał, kiedy się pojawił jako Syn Człowieczy, był najczęstszą płacz. Jednakowoż za tym płaczem i żalem ciągle był Bóg.
Te same oczy widziały wizje. One patrzyły głęboko do wnętrza ludzkich serc, czytały ich myśli i rozpoznawały ich różnorodne drogi. Był to Bóg, pałający naturalnymi oczyma, Który wołał do tych, którzy Go nie poznali, kim On był: „Jeżeli nie wierzycie, że Jam jest, pomrzecie w waszych grzechach.” Jan 8, 24.
„Jeżeli nie czynię spraw Mego Ojca, to mi nie wierzcie. Jeżeli je jednak czynię (sprawy Mego Ojca), chociaż mi nie wierzycie, wierzcie tym uczynkom...”
Jan 10, 37 - 38. Podobnie jako Jeremiasz w dawnych czasach, on był „płaczącym” prorokiem, bowiem ludzie nie przyjmowali Słowa Bożego i odtrącali objawienie.
Te płonące ogniem oczy Sędziego rejestrują nawet teraz życie wszelkiego ciała. One przepatrują. całą ziemię, przechodzą tam i z powrotem, i nie ma niczego, o czym by On nie wiedział. ON zna pragnienia serca i co ma każdy w zamiarze czynić. Nie ma nic ukrytego, co by nie mogło być ujawnione, ponieważ wszystkie rzeczy są obnażone przed Tym, z Którym mamy do czynienia. Pomyślcie o tym, ON wie nawet to, o czym teraz myślicie.
Tak, On tam stoi jako Sędzia z płonącymi oczyma, aby wymierzyć sąd. Dzień łaski przeminął. O, niech by ludzie pokutowali i szukali Jego oblicza w sprawiedliwości, póki jeszcze jest czas, i znaleźli miejsce odpocznienia na Jego piersi, zanim ten świat zapłonie w ogniu.
Stopy Z Mosiądzu.
„A nogi jego podobne do mosiądzu w piecu rozżarzonego”. Mosiądz jest znany ze swej godnej zauważenia twardości. Nie znamy niczego, przez co moglibyśmy go uczynić miękkim. Lecz ten mosiądz, który charakteryzuje jego nogi, jest jeszcze o wiele więcej godny zauważenia dlatego, że wytrzymał doświadczenia w piecu ognistym, doświadczenia, przez które nie przeszedł nikt inny. To się dokładnie zgadza, ponieważ mosiądz świadczy o boskim sądzie, o sądzie, który Bóg wyrzekł i wypełnił. Ew. Jana 3, 14 - 19:
„I jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy,
aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony.
Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony, kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego.
A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe„.
4. Mojż. 21, 8 - 9:
„I rzekł Pan do Mojżesza: Zrób sobie węża i osadź go na drzewcu. I stanie się, że każdy ukąszony, który spojrzy na niego, będzie żył.
I zrobił Mojżesz miedzianego węża, i osadził go na drzewcu. A jeśli wąż ukąsił człowieka, a ten spojrzał na miedzianego węża, pozostawał przy życiu„.
Izrael zrzeszył. Grzech musiał zostać osądzony. Więc Bóg rozkazał Mojżeszowi, aby umieścił miedzianego węża na palu, a kto spojrzał na niego, został wybawiony z kary za swój grzech.
Miedziany wąż na palu przedstawiał symbolicznie grzech z ogrodu Eden, gdzie szatan uwiódł Ewę i spowodował, że zrzeszyła. Mosiądz mówi o sądzie, jak widzimy to na miedzianym ołtarzu, gdzie została zapłacona kara za grzech przez ofiarę złożoną na nim. Kiedy Bóg sądził Izraela w dniach Elijasza z powodu ich grzechów, On zatrzymał deszcz, a ognisty nieboskłon stał się jakby spiżowym. W tej ilustracji widzimy, że ten wąż na palu reprezentuje już osądzony grzech, bo on był sporządzony z mosiądzu, wskazując na to, że Boski sąd już spadł na grzech. Ktokolwiek potem spojrzał na tego węża na palu i zaakceptował jego znaczenie, stał się zdrowym, ponieważ to było dzieło zbawienia, zgotowane przez Pana.
Ten wąż na palu jest symbolem tego, dlaczego Jezus przyszedł na ziemię i co chciał osiągnąć. On stał się ciałem w tym celu, aby wziąć na Siebie Boży wyrok Sądu za grzech. Podstawa ofiarnego ołtarza była z mocnego spiżu, a to przedstawiało symbolicznie, że Baranek został zabity przed założeniem świata. Sąd został już nad Nim wypowiedziany, chociaż jeszcze nie było żadnych grzeszników. Zbawienie przychodzi całkowicie od Pana; On sam deptał prasę gniewu Bożego. Jego odzienie było czerwone, pofarbowane Jego własną krwią. Ognisty piec sprawiedliwego sądu i gniewu Bożego stał się Jego udziałem. On cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych.
„Godzien jesteś, Boży Baranku, ponieważ nas odkupiłeś Swoją własną krwią”.
On był zraniony z powodu naszych przestępstw, starty z powodu naszych nieprawości, kaźń pokoju naszego była na Nim, a w Jego sinałościach jesteśmy uzdrowieni. Pan włożył Nań nieprawość nas wszystkich. On cierpiał tak, jak nie cierpiał nigdy żaden człowiek. Nawet zanim przyszedł na krzyż, wielkie krople krwawego potu wydzielały się z jego ciała w wielkich mękach śmiertelnego boju, a krew w Jego żyłach rozdzieliła się. Łukasz 22, 44:
„I w śmiertelnym boju jeszcze gorliwiej się modlił; i był pot jego jak krople krwi, spływające na ziemię.”
Lecz pewnego dnia te stopy z mosiądzu staną na ziemi. On stanie się Sędzią nad całą ziemią, i będzie sądził rodzaj ludzki w sprawiedliwości i doskonałości. Nie będzie możliwe ujść przed tym sądem. Nie można się wykręcić przed tym sądem. Nie będzie okoliczności łagodzących. Niesprawiedliwy zostanie ciągle niesprawiedliwym; plugawy będzie dalej plugawym. Ten Niezmieniający się nie zmieni się potem, bowiem On tego nigdy nie czynił i nigdy nie będzie czynił. Te stopy z mosiądzu zmiażdżą nieprzyjaciela. One zniszczą antychrysta, bestię i jej obraz, i wszystko co jest wstrętne i ohydne w jego oczach. On zniszczy systemy kościelne, które używały Jego Imię tylko do tego celu, aby skazić Jego olśniewający blask i zmiażdży je razem z antychrystem. Wszyscy złośnicy, ateiści, agnostycy i moderniści oraz liberałowie, wszyscy tam będą. Będzie tam śmierć, piekło i grób. Tak, one tam będą. Bowiem kiedy On przyjdzie, księgi zostaną otwarte. Będzie to wtedy, kiedy pojawi się letni kościół i pięć głupich panien. On oddzieli owce od kozłów. Kiedy On przyjdzie, obejmie Królestwo, ponieważ ono należy Jemu, a z Nim będą tysiące tysięcy - Jego Oblubienica, która przyjdzie, aby Mu służyć. Chwała! Rozchodzi się o „teraz, albo nigdy.” Pokutujcie, zanim będzie za późno. Powstańcie od umarłych i szukajcie Boga, abyście zostali napełnieni Jego Duchem, inaczej ominie was wieczne życie. Czyńcie to teraz, póki jest czas.
Jego Głos Był Jako Szum Wielu Wód.
Otóż, co przedstawiają wody? Słuchajcie o tym w Obj. 17, 15:
„...wody, które widziałeś, ... to są ludzie, zastępy, narody i języki”.
Jego Głos był podobny do głosu mówiącego tłumu. Co to było? Jest to sąd, ponieważ to są głosy tego mnóstwa świadków, którzy przez Ducha świętego we wszystkich wiekach składali świadectwo dla Jezusa Chrystusa i głosili Jego ewangelię. Będzie to głos każdego człowieka, który wystąpi na sądzie przeciwko grzesznikowi, który nie przyjął ostrzeżenia. Głosy siedmiu posłańców będą słyszane głośno i wyraźnie. Ci wierni kaznodzieje, którzy głosili zbawiającą moc Jezusa i wodny chrzest w Imieniu Jezusa, którzy głosili napełnienie mocą Ducha świętego, którzy więcej dbali o Słowo, niż o swoje własne życie. Oni wszyscy byli głosem Jezusa Chrystusa przez Ducha świętego we wszystkich wiekach. Jan 17, 20:
„Nie proszę tylko o tych, lecz również o tych, którzy uwierzą we Mnie przez ich słowa”.
Czy rozmyślaliście kiedy o tym, jak to jest straszne, kiedy człowiek bezradnie dryfuje z prądem w kierunku wodospadu? Pomyślcie tylko, jaki to huk, kiedy on zbliża się do swej niechybnej zguby. W podobny sposób nastanie przyjście dnia sądu, kiedy potępi cię grzmot wielu głosów, ponieważ nie zważałeś na to, zanim było za późno. Potraktuj to poważnie w tej godzinie. Bowiem w tym momencie twoje myśli zostaną zarejestrowane w niebie. Tam twoje myśli mówią głośniej niż twoje słowa. Podobnie jak ten faryzeusz, który tak wiele przypisywał sobie swoimi ustami, ale nie słuchał Pana. Jego serce było tak złe i zepsute, aż było za późno. Nawet obecnie jest to może ostatnie wołanie dla ciebie, aby słuchać Słowa i przyjąć je ku żywotowi wiecznemu. Będzie za późno, kiedy staniesz przed grzmotem wielu głosów sądu i zguby.
Lecz czy zauważyłeś kiedy, jak słodki i uspakajający może być szum wód? Ja lubię łowić ryby i chętnie szukam takiego miejsca, gdzie woda szemrze i pluska. Mogę się po prostu położyć na plecy i słucham, jak ona szepcze i wlewa pokój, radość i zadowolenie do mego serca. O, jak się cieszę, że mogę być zakotwiczony w porcie odpocznienia, gdzie głos Pański opowiada pokój, jak to oznajmiło Słowo oczyszczającej wody. Jak wdzięczni powinniśmy być, że możemy słuchać głosu Jego miłości i troski, udzielającego wskazówek i poparcia. Pewnego dnia usłyszymy ten sam słodki głos nie na sądzie; lecz kiedy was przywita - tych, których grzechy zostały odpuszczone przez Jego Krew, których życie jest napełnione Duchem Świętym, i których pielgrzymowanie było według Słowa. Co by mogło być kosztowniejsze, niż usłyszeć mnóstwo witających głosów i być otoczonym przez tłumy tych, którzy wierzyli ku żywotowi wiecznemu? O, nic nie można z tym porównać! Modlę się o to, abyście usłuchali Jego głosu i nie zatwardzali waszych serc, ale przyjęli Go Jako swego Króla.
O, gdybyście to tylko mogli zobaczyć! Były to wody, które zniszczyły świat, lecz te same wody wyratowały Noego, a również całą ziemię dla Noego. Słuchajcie Jego Głosu, głosu Jego sług, kiedy oni wzywają do pokuty ku żywotowi.
W Jego Prawej Ręce Było Siedem Gwiazd.
„A w swojej prawej ręce trzymał siedem gwiazd.” Oczywiście, wiemy już z dwudziestego wiersza, czym właściwie jest tych siedem gwiazd. „A tajemnicą tych siedmiu gwiazd jest siedmiu aniołów (posłańców) do siedmiu kościołów”. Tutaj nie możemy popełnić żadnego błędu, ponieważ On nam to wyłożył. Tych siedem gwiazd to posłańcy następnych Siedmiu Wieków Kościoła. Oni nie zostali wymienieni imiennie. Są tylko podani jako siedmiu, dla każdego wieku jeden. Każdy z tych posłańców przyniósł poselstwo prawdy tym ludziom, od wieku Efeskiego aż do Laodycejskiego i nie zawiódł, ale trzymał się Słowa Bożego w tym określonym wieku. Każdy poszczególny trzymał się go. Oni byli wytrwali w swej wierności wobec oryginalnego światła. Ponieważ każdy wiek oddalał się od Boga, jego wierny posłaniec nawracał go z powrotem do Słowa. Ich moc pochodziła od Pana, inaczej by nie mogli wytrzymać tych nawałności. Oni byli bezpieczni w Jego opiece, bowiem nic nie mogło ich wyrwać z Jego ręki, ani odłączyć od miłości Bożej, ani choroba, ani niebezpieczeństwo, ani niedostatek, ani głód, ani miecz, ani życie lub śmierć. Oni byli całkowicie Jemu oddani i ukryci w Jego Wszechmocy. Oni się nie troszczyli, jakie prześladowania przyjdą na ich drodze. Boleść i pośmiewisko nie było niczym więcej niż pobudką, aby oddać Bogu cześć za to, że zaliczali się do godnych, aby cierpieć dla Niego. A z wdzięczności za Jego Zbawienie świecili światłem Jego Życia i odzwierciedlali Jego miłość, cierpliwość, cichość, powściągliwość, delikatność i wierność. A Bóg stał za nimi, potwierdzając ich przez cuda i znamiona. Oni zostali oskarżeni, że są fanatykami i świętoszkami. Oni byli spotwarzani i wyśmiewani przez organizacje, ale pozostali wierni Słowu.
Otóż, to nie jest trudne być wiernym wyznaniu wiary i stać na nim. To jest łatwe, ponieważ diabeł stoi za tym wszystkim. Lecz coś innego jest zostać wiernym Słowu Bożemu i powrócić do tego, co Słowo pierwotnie zrodziło po Pięćdziesiątnicy.
Niedawno powiedział mi pewien człowiek, że kościół rzymsko-katolicki musiał być prawdziwym kościołem, ponieważ został wierny temu, czemu wierzono przez całe wieki i ciągle wzrastał i nie zmieniał się. Wcale tak nie jest. Każdy kościół, który ma za sobą władze, ze swym własnym wyznaniem, które się wcale nie zgadza ze Słowem, i bez zamanifestowanej usługi, która by mogła wypłoszyć diabła, może z pewnością dalej tak postępować. To nie jest miarodajne. Lecz kiedy pomyślicie o tej małej grupie, której członkowie byli przecinani piłą, pożerani przez lwy, prześladowani, pędzeni „od Annasza do Kaifasza”, a pomimo tego pozostali wierni Słowu - to z pewnością musiało to być z Boga. To, jak oni przetrwali ten bój wiary, a pomimo tego szli ciągle naprzód - TO jest cud!
A to pocieszenie nie jest tylko dla tych posłańców do siedmiu wieków kościoła. Każdy prawdziwy wierzący jest w Bożej ręce i może czerpać z Jego miłości i mocy i korzystać z pełni dobrodziejstw płynących z tego, czym Bóg jest dla wierzących. To, co Bóg dał posłańcowi, i jak On go błogosławi i używa, jest dla wszystkich wierzących przykładem Jego dobroci i opieki wobec WSZYSTKICH członków Jego ciała. Amen.
Obosieczny Miecz
„A z ust Jego wychodzi ostry, obosieczny miecz”.
Do Żyd. 4, 12:
„Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca”.
Z Jego ust wychodzi ostry obosieczny miecz, którym jest SŁOWO BOŻE. Obj. 19, 11 - 16:
„I widziałem niebo otwarte, a oto biały koń, a Ten, który na nim siedział, nazywa się Wierny i Prawdziwy, gdyż sprawiedliwie sądzi i sprawiedliwie walczy.
Oczy zaś jego jak płomień ognia, a na głowie jego liczne diademy. Imię swoje miał wypisane, lecz nie znał go nikt, tylko on sam.
A przyodziany był w szatę zmoczoną we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo Boże.
I szły za nim wojska niebieskie na białych koniach, przyobleczone w czysty biały bisior.
A z ust jego wychodzi ostry miecz, którym miał pobić narody, i będzie nimi rządził laską żelazną, On sam też tłoczy kadź wina zapalczywego gniewu Boga, Wszechmogącego.
A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: KRÓL KRÓLÓW I PAN PANÓW„.
Ew. Jana 1, 48:
„Rzecze mu Natanael: Skąd mię znasz? Odpowiedział mu Jezus i rzekł: Zanim cię zawołał Filip, widziałem cię, gdy byłeś pod drzewem figowym”.
Tutaj to jest. Kiedy On przychodzi, to Słowo wystąpi przeciwko wszystkim narodom i wszystkim ludziom. A nikt nie będzie w stanie ostać się przed nim. Ono będzie objawiać, co było w każdym sercu, podobnie jak On uczynił u Natanaela. Słowo Boże pokaże, kto czynił wolę Bożą a kto nie. Ono wyjawi sekretne czyny każdego człowieka, i dlaczego on je czynił. Ono będzie rozdzielać na dwoje. Tak jest powiedziane do Rzymian 2, 3:
„Czy mniemasz, człowiecze, który osądzasz tych, którzy takie rzeczy czynią, a sam je czynisz, że ujdziesz sądu Bożego?”
Następnie przechodzi to dalej i jest tutaj powiedziane, w jaki sposób Bóg będzie sądził ludzi. Jest to tutaj od 5. do 17. wiersza. Twarde, niepokutujące serce będzie osądzone. Uczynki będą sądzone. Motywy będą sądzone. Bóg nie będzie brał na nic względu, lecz wszyscy będą sądzeni na podstawie Słowa i nikt nie ujdzie. Ci, którzy słuchali, a nie zwracali na to uwagi, będą sądzeni na podstawie tego, co słyszeli. Ci, którzy w tym odpoczywali, mówiąc że w to wierzą, lecz nie żyli tym, będą sądzeni. Każda tajemnica wyjdzie na jaw, i będą o tym krzyczeć na dachach domów. O, potem naprawdę zrozumiemy historię. Nie pozostanie żadna tajemnica z wszystkich wieków.
Czy wiecie, że ON objawia tajemnice serc mężczyzn i niewiast w tym wieku, w którym żyjemy? Kto by jeszcze potrafił objawić tajemnice serca oprócz Samego Słowa? Do Żydów 4, 12:
„Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca”.
To jest Słowo. Ono wykonuje to, na co było posłane, bowiem Ono (Słowo) jest pełne mocy. Jest to ten sam Duch, który był w Jezusie (w Słowie), który jest obecnie znowu w kościele w tym ostatnim wieku, jako ostatnia pieczęć, próbując powstrzymać ludzi przed sądem. Ponieważ ci, którzy Go odrzucili (to Słowo), już przyszli na sąd, krzyżując Go na nowo. Żyd. 6, 6:
„Gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na urągowisko.”
Otóż, Paweł powiedział, że Słowo przyszło zarówno w mocy, jak i przez głos. Głoszone Słowo demonstruje się w rzeczywistości samo. Jako płonący, rozcinający miecz przenika do sumienia ludzkiego, i jako skalpel chirurga, który wycina choroby i wypuszcza pojmanych na wolność. Gdziekolwiek szli pierwsi wierzący, „oni szli głosząc ewangelię (Słowo), a Bóg potwierdzał to Słowo przez towarzyszące znaki.” Chorzy byli uzdrowieni, diabli zostali wypędzeni, a oni mówili nowymi językami. To było Słowo w akcji. To Słowo nigdy nie zawiodło w ustach wierzących chrześcijan. A w tym ostatnim wieku, ono jest tutaj, mocniejsze i większe niż kiedykolwiek - w prawdziwej Oblubienicy Słowa. O, małe stadko, ty niewielka mniejszości, trzymaj się mocno Słowa, napełnij nim twoje usta i twoje serce, a pewnego dnia Bóg da wam królestwo.
Jego Oblicze Jako Słońce.
„A Jego oblicze jaśniało jako słońce w swoim blasku.”
Ew. Mat. 17, 1 - 13:
„A po sześciu dniach bierze z sobą Jezus Piotra i Jakuba i Jana, brata jego, i prowadzi ich na wysoką górę na osobność.
I został przemieniony przed nimi, i zajaśniało oblicze jego jak słońce, a szaty jego stały się białe jak światło.
I oto ukazali się im: Mojżesz i Eliasz, którzy z nim rozmawiali.
Na to odezwał się Piotr i rzekł do Jezusa: Panie! Dobrze nam tu być; i jeśli chcesz rozbiję tu trzy namioty: dla ciebie jeden, dla Mojżesza jeden i dla Eliasza jeden.
Gdy on jeszcze mówił, oto obłok jasny okrył ich, i oto rozległ się głos z obłoku: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem, jego słuchajcie!
A gdy to usłyszeli uczniowie, upadli na twarz swoją i zatrwożyli się bardzo.
I przystąpił Jezus, i dotknął się ich, i rzekł: Wstańcie i nie lękajcie się!
A podniósłszy oczy swe, nikogo nie widzieli, tylko Jezusa samego.
A gdy schodzili z góry, przykazał im Jezus, mówiąc: Nikomu nie mówcie o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zostanie wskrzeszony z martwych.
I pytali go uczniowie, mówiąc: Czemu więc uczeni w Piśmie powiadają, że wpierw ma przyjść Eliasz?
A On odpowiadając rzekł: Eliasz przyjdzie i wszystko odnowi. Lecz powiadam wam, że Eliasz już przyszedł i nie poznali go, ale zrobili z nim, co chcieli. Tak i Syn Człowieczy ucierpi od nich.
Wtedy zrozumieli uczniowie, że mówił do nich o Janie Chrzcicielu.„
Teraz z ew. Mateusza 16, 28. poprzedzające Mat. 17, 1 - 13 Jezus powiedział: „Są tutaj niektórzy, których śmierć nie dotknie, dopóki nie ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w Swoim królestwie.” A ci trzej apostołowie widzieli właśnie to - przebieg Jego drugiego przyjścia. Oni Go oglądali przemienionego tam na szczycie góry. Jego odzienie lśniło w bieli, a Jego oblicze jaśniało jak słońce w zenicie. A kiedy On zjawił się tam, stanęli Mojżesz i Eliasz po obu Jego stronach. Dokładnie tak przyjdzie On powtórnie. Zaprawdę Eliasz przyjdzie najpierw i nawróci serca dzieci (oblubienicy) z powrotem do Apostolskiej Nauki Słowa ojców. Mal. 4, 5 - 6:
„Oto Ja poślę wam proroka Eliasza, zanim przyjdzie wielki i straszny dzień Pana.
I zwróci serca ojców ku synom a serca synów ku ich ojcom, abym gdy przyjdę, nie obłożył ziemi klątwą.„
Izrael jest już narodem. On teraz został zalegalizowany razem ze swoją armią, marynarką, systemem pocztowym, chorągwią i z wszystkim, co należy do narodu. Lecz musi się jeszcze wypełnić miejsce Pisma, które mówi: „...albo czy naród narodzi się naraz?...” Izaj. 66, 8. Ten dzień nastąpi wkrótce. Figowe drzewo wypuściło swoje pączki. Izraelici czekają na Mesjasza. Oni Go oczekują, a ich oczekiwanie zaczyna się wypełniać. Izrael narodzi się na nowo duchowo, bo jego światło i Jego Życie niebawem ma się im objawić.
W Obj. 21, 23:
„A miasto nie potrzebuje ani słońca ani księżyca, aby mu świeciły; oświetla je bowiem chwała Boża, a lampą jego jest Baranek.”
To jest Nowe Jeruzalem. Baranek będzie w tym mieście a z powodu Jego obecności nie będzie tam potrzebne światło. Słońce nie będzie tam wschodzić, ani świecić, bowiem On sam jest jego Słońcem i światłością. Te narody, które tam wejdą, będą chodzić w Jego światłości. Czy nie jesteście szczęśliwi, że ten dzień jest przed nami? Jan widział, jak ten dzień nadchodzi. Tak, przyjdź rychło, Panie Jezu!
Mal. 4, 1 - 3:
„Bo oto nadchodzi dzień, który pali jako piec. Wtedy wszyscy zuchwali i wszyscy, którzy czynili zło, staną się cierniem. I spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów - tak, że im nie pozostawi ani korzenia, ani gałązki.
Ale dla was, którzy się boicie mojego imienia, wzejdzie słońce sprawiedliwości z uzdrowieniem na swoich skrzydłach. I będziecie wychodzić z podskakiwaniem, jak cielęta wychodzące z obory.
I podepczecie bezbożnych tak, że będą prochem pod waszymi stopami w dniu, który Ja przygotowuję - mówi Pan Zastępów.„
Tutaj znajduje się to ponownie. SŁOŃCE świeci w całej swojej mocy. O, Moc Syna Bożego świeci wpośród siedmiu złotych świeczników. Tam stoi On, Sędzia, Ten Który cierpiał i umarł za nas. On wziął gniew sądu Bożego na Siebie. On sam tłoczy kadź wina zapalczywego gniewu Bożego. Jak już cytowaliśmy, Jego głos jest dla grzesznika jak huk wodospadu, albo jak uderzanie fal śmierci do skalistego wybrzeża. Lecz dla świętych Jego Głos jest jako dźwięk słodko szemrzącego potoku, gdzie położyliście się, aby odpoczywać, zaspokojeni w Chrystusie. On świeci na nas Swoimi ciepłymi promieniami miłości i mówi: „Nie bój się, Jam Jest, Który Byłem, Który Jestem, Który ma przyjść, On Wszechmogący. Nie ma żadnego oprócz mnie. Jam jest Alfą i Omegą, WSZYSTKIM we wszystkim”. On jest Lilią w Dolinie, Jasną Poranną Gwiazdą. On jest dla mojej duszy najpiękniejszym spośród dziesięciu tysięcy. Tak, niebawem nastanie brzask tego wielkiego dnia i wzejdzie słońce sprawiedliwości a zdrowie będzie na Jego skrzydłach.
ZWYCIĘSKI CHRYSTUS
Obj. 1, 17 - 18:
„Toteż, gdy go ujrzałem, padłem do nóg Jego jakby umarły. On zaś położył na mnie swoją prawicę i rzekł: Nie lękaj się, Jam jest pierwszy i ostatni. I żyjący. Byłem umarły, lecz oto żyję na wieki wieków i mam klucze śmierci i piekła.”
Żadna ludzka istota nie potrafi znieść pełnego oddziaływania tej wizji. Jan upadł u Jego stóp jakby martwy, a jego siła całkiem go opuściła. Lecz ręka Pańska dotknęła go w miłości, a błogosławiący głos powiedział: „Nie bój się, ani się nie lękaj. Jam jest pierwszy i ostateczny. I żyjący; byłem umarły, a oto żyję na wieki wieków”. Więc czegóż się jeszcze bać? Ten sąd spadł na Niego na krzyżu i w grobie; a kiedy On tam zstąpił, było to dla nas. On wziął na siebie całe brzemię grzechu, i dlatego nie masz więcej żadnego potępienia dla tych, którzy są w Jezusie Chrystusie. Widzicie, z pewnością, nasz „Obrońca” jest naszym „Sędzią”. On jest zarówno „Obrońcą”, jak i „Sędzią”. Jako sędzia - „ta sprawa jest załatwiona” - jest to zakończone. Z tego powodu nie ma więcej żadnego potępienia. Dlaczego kościół miałby się bać? Którą obietnicę omieszkał On zamanifestować przed nami? Dlaczego miałbym się bać kary albo śmierci? On wszystko przezwyciężył. Tutaj jest ten potężny Zwycięzca. Tutaj jest Ktoś, kto przezwyciężył oba światy, ten widzialny i ten niewidzialny. Nie jak Aleksander, który podbił świat w wieku trzydziestu trzech lat, i w końcu już nawet nie wiedział, dokąd się udać w celu dalszych podbojów, i umarł jako ofiara grzesznego i rozwiązłego życia. Nie jak Napoleon, który podbił całą Europę, ale w końcu został pokonany pod Waterloo i został wygnany na Elbę, tylko aby zrozumieć, że sam jest pokonany. Lecz nic nie mogło pokonać Chrystusa. On, który zstąpił na dół, obecnie wystąpił ponad wszystko, i było Mu dane Imię, które jest ponad wszelkie Imię. Tak, On przezwyciężył śmierć, piekło i grób i ma od nich klucze. Co On rozwiąże, jest rozwiązane, co On zwiąże, jest związane. Nic się na tym nie zmienia. Nie było takiego zwycięzcy przed Nim, i nie będzie już żadnego innego, oprócz Niego. On sam jest Zbawicielem i Odkupicielem. On jest JEDYNYM Bogiem, a Jego Imię jest „Pan Jezus Chrystus”.
„Nie bój się, Janie! Nie bój się małe stadko! Odziedziczycie wszystko, czym jestem Ja. Cała moja moc należy wam. Moja wszechmoc jest wasza, ponieważ stoję wśród was. Ja nie przyszedłem, aby przynieść bojaźń i niepowodzenie, lecz miłość, odwagę i zdolność. Dana mi jest wszelka moc, i ona jest wam do dyspozycji. Wy będziecie mówić Słowo, a Ja je wykonam. To jest moje przymierze, i ono nie może nigdy zawieść”.
SIEDEM GWIAZD I ŚWIECZNIKÓW
Obj. 1, 20:
„Co do tajemnicy siedmiu gwiazd, które widziałeś w prawej dłoni mojej, i siedmiu złotych świeczników: siedem gwiazd, to aniołowie siedmiu zborów, a siedem świeczników, to siedem zborów”.
My już odkryliśmy prawdę tych dwóch tajemnic. O, jeszcze nie przezdradziliśmy, kim było tych siedmiu posłańców. Z pomocą Bożą uczynimy to jednak, i ta tajemnica zostanie dokonana. Znamy tych siedem wieków. One są wymienione w Słowie, i chcemy się zajmować każdym poszczególnym z nich, aż dojdziemy do tego ostatniego wieku, w którym żyjemy.
Lecz w tym ostatnim, końcowym spojrzeniu na ten rozdział widzimy Jego, jak On tam stoi pomiędzy tymi siedmioma złotymi świecznikami z siedmioma gwiazdami w Swojej ręce. O, to nam zapiera dech, kiedy Go tak widzimy, stojącego w Jego Najwyższym Bóstwie. On jest Sędzią, Kapłanem, Królem, Orłem, Barankiem, Lwem, Alfą i Omegą, Początkiem i Końcem, Ojcem, Synem, Duchem Świętym, Tym Który Był, Który Jest, Który Ma Przyjść, Wszechmogącym, WSZYSTKIM WE WSZYSTKIM. Oto On, Początek i Dokończyciel. Godzien jest ten Baranek! On udowodnił Swoją godność, kiedy Sam wykupił nasze zbawienie. Obecnie On stoi w całej Swojej Mocy i w całej Swojej chwale, ze wszystkimi sprawami, które mu zostały przekazane, jako Sędziemu.
Tak, On tam stoi pomiędzy tymi lampami, z gwiazdami w swoim ręku. Jest to noc, bowiem to jest czas, kiedy potrzebujemy lampy do oświetlenia i jest to pora, kiedy świecą gwiazdy i odbijają światło słońca. A jest ciemno. Kościół pielgrzymuje przez wiarę w tych ciemnościach. Jego Pan zniknął z tej ziemi, jednakowoż Duch święty ciągle świeci przez ten kościół i podaje światło dla tego starego, znajdującego się pod przekleństwem grzechu świata. A te gwiazdy odbijają również Jego światło. Jedyne światło, które one posiadają, to Jego światło. O, jak jest ciemno - jaka duchowa oziębłość. Pomimo tego, kiedy On przychodzi do środka, jest jasno i ciepło, a Kościół posiada pełnomocnictwo, i przez Niego czyni te dzieła, które On czynił.
O, gdybyśmy Go tylko mogli ujrzeć, choćby na chwilę, tak jak widział Go Jan. Jakim rodzajem ludzi mielibyśmy być, by stanąć przed Nim w owym dniu!
Jeżeli jeszcze nie oddaliście swego życia Jemu, niechby wasze serca zwróciły się w tym momencie ku Bogu. Uklęknijcie wprost tam, gdzie się znajdujecie i proście o przebaczenie waszych grzechów i oddajcie Mu swoje życie. Potem będziemy próbować zbliżyć się do tych Siedmiu Wieków Kościoła jako całości. A kiedy to czynimy, modlę się, aby Bóg pomógł temu niegodnemu słudze objawić to Słowo dla was.