1
Dziękuję. Dobrze jest być tutaj ponownie dziś wieczorem. Nie wiem, w jaki sposób ludzie dowiedzieli się, że będę modlił się za chorych. Wszyscy przychodzili, aby się za nich modlić. Wiecie, myślę, że jeśli jest się posłusznym prowadzeniu Ducha, jest to w porządku. To jest to najlepsze. To jest poselstwo, które nigdy nie zawodzi.
Siedziałem dzisiaj w swoim pokoju hotelowym, ponieważ pewien kaznodzieja, bardzo drogi mojemu sercu, a właściwie trzech moich naprawdę dobrych przyjaciół powiedziało mi, że przyjdą po mnie i pójdziemy razem na obiad. Pomyślałem: „Bardzo dobrze”.
2
Zjadłem więc zaledwie trochę na śniadanie, ponieważ byłem pewny, że oni przyjdą i zapłacą za to, będę więc miał dobry, porządny obiad. Ale przyszła dwunasta, była już pierwsza, potem druga, a ciągle nie było nikogo. Na dole policja ścigała jakiegoś przestępcę, więc zszedłem, aby to zobaczyć. Nie mogłem wcale znaleźć brata Jacka. Poszedłem, aby to sprawdzić i okazało się, że dyżurny w recepcji podał mu zły numer i on dzwonił cały czas do innych drzwi, gdzie mnie nie było. Ale ja jeszcze kiedyś dam mu okazję, aby za mnie zapłacił. Naprawdę się cieszyłem, że mogłem go widzieć dziś wieczorem, a także brata Tracy i brata Brown'a. Wygląda na to, jak gdybyśmy mieli udać się znowu do Arizony.
3
Przypominam sobie, jak przejeżdżaliśmy któregoś dnia przez pustynię. Powiedziałem tam do mojej żony: „Oto tutaj brat Jack siedział na tylnym siedzeniu swojego małego szewroleta”. Brat Brown sprzeczał się z nim na temat pierwotnego stworzenia, czy to dokonało się w ciągu sześciu dni czy w ciągu sześciu milionów. To był doskonały numer.
Oni tak się zaognili w tym sporze, że wybiegli i zaczęli zbierać w garść kamyki. Jeden schował się za jeden słup, drugi za drugi i rzucali w siebie tymi odłamkami skał, jak tylko mogli. Ale w taki sposób nie mogli tego rozstrzygnąć, więc któryś krzyknął: „Przegonię cię!” Puścili się biegiem drogą. Brat Jack, mały, niski facet pędził co sił, a brat Young ze swoimi długimi nogami za nim. Nigdy w życiu się tak nie uśmiałem.
Potem brat Jack wrócił do samochodu i ściągnął buty. Brat Sharritt dał nam duży worek pomarańczy, ale zanim dojechaliśmy do Shreveport, on prawie go opróżnił.
4
Wiecie, to są mimo wszystko złote dni. Tak jest, są to złote dni. Wiem, że wygląda to na żart, jest to śmieszne, ale jest to prawda. To ma swoją wartość. Kiedy starzejecie się i wasze myśli stają się coraz bardziej ociężałe, wtedy wracacie myślami do dawnych dni, kiedy byliście młodsi, i chcielibyście przeżywać to raz jeszcze. Na starość one stają się tylko obrazami. Jestem tak szczęśliwy, że było to czyste i święte, wspólnota braterska w miłości. Wiemy, że zdążamy do kraju, gdzie nie będziemy się już starzeć. Jest to wspaniały kraj po drugiej stronie, gdzie już nigdy, nigdy nie będziemy starzeć się ani umierać.
5
Jeden z naszych zacnych braci, tak drogi nam wszystkim, przeszedł niedawno do tamtego kraju. Chyba zawsze, gdy wychodzę na to podium, będę myślał o bracie Lyle. Wczoraj wieczorem patrzyłem się i widziałem siedzącą tam miłą Judy, a moje serce biło mocno, kiedy myślałem o tym, jak ona się czuje. Wiem, jak przeżywała, kiedy tato zmarł. Ale musimy przechodzić przez te lekcje cierpienia po to, aby współczuć z naszymi bliskimi.
6
Chyba dostrzegłem starego przyjaciela, kaznodzieję. Nie potrafię podać jego nazwiska. Czy nie tak? Ty często modliłeś się tutaj za chorych przed laty, czy nie tak? Gerholtzer. Nigdy nie mogłem tego niemieckiego nazwiska właściwie wymówić. Brat Tracy spotkał się z nim na zewnątrz. Znam go już około dziesięć lat i powiedziałem: „Za tych dziesięć lat nie postarzałeś się ani o sześć miesięcy”. Żyjemy w świecie, który kiedyś musi się skończyć.
7
Wczoraj wieczorem trzymałem was bardzo długo i będę się starał, aby dzisiaj tak nie było. Chcę skończyć moje opowiadanie. Myślałem dzisiaj o wygłoszeniu dla Kościoła kazania na temat „Pochwycenie”. O tym, jakie będą warunki, jak ja to widzę w Piśmie Świętym, w jakim stanie będzie musiał być Kościół, aby zostać pochwycony oraz o tym, co będzie miało miejsce tuż przed pochwyceniem i w jaki sposób to się stanie. My chyba wszyscy wierzymy w pochwycenie, czy nie? Wierzymy w to. A potem nagle coś powiedziało do mnie: „Módl się dzisiaj za chorych”. Spożywałem właśnie podwieczorek z miłym bratem Meksykaninem, którego zabrałem do siebie z ulicy. Przypuszczam, że on jest tu dziś wieczorem wraz ze swoją żoną.
A potem przyszedł ktoś i złożył mi świadectwo. Ta kobieta powiedziała, że na terenie zboru znajduje się mężczyzna, który chyba rok temu przechodził przez kolejkę z rozpoznawaniem chorób i potrzeb duchowych. A ja właśnie dzisiaj myślałem o urządzeniu takiej staromodnej kolejki modlitewnej, jakie miewał brat Jack i brat...
8
Brat Young Brown rozdawał zwykle karty modlitewne przed moją usługą. Przekonałem się, że jest naprawdę uczciwy i nigdy nie przyłapałem go na sprzedawaniu karty ani na robieniu czegoś niewłaściwego. Jest naprawdę prostolinijny. A wiecie, że byli tacy, których przyłapaliśmy, kiedy usiłowali to robić. Lecz brat Young był zawsze sumienny i wierny w tej pracy. Pamiętam, że odbierał potem te karty i podprowadzał ludzi w kolejce. Ja modliłem się za nich i tak współdziałaliśmy, a ci ludzie mieli taką niesfałszowaną wiarę, że jak tylko zdołali się zbliżyć, już zostawali uzdrowieni. Myślę, że było wtedy dwadzieścia uzdrowień do jednego, jakie mamy teraz.
9
A więc dziś po południu usłyszałem historię o tym człowieku, który być może jest tu obecny, że rok temu on był gdzieś w kolejce i przez dar rozpoznania zostało mu powiedziane, że on chorował w przeszłości na świnkę. Lekarze powiedzieli mu potem, że nie będzie mógł mieć dziewczynki, chociaż on zawsze bardzo pragnął ją mieć. Miał chyba chłopca. Ale przez widzenie od Pana zostało mu powiedziane: „Będziesz miał dziewczynkę”.
10
Powiedziano mi, że on tu jest dzisiaj z tym dzieckiem. Ja go nie znam. Czy jest tu gdzieś wśród słuchaczy ta osoba, o której mówię? Nie wiem, ktoś tylko powiedział mi o tym na zewnątrz. O, tutaj jest to dziecko, tam właśnie siedzi! Bardzo dobrze. To bardzo miło. Jakie słodkie maleństwo! Gdyby nie było to tak daleko i tak trudno tu się przecisnąć, poprosiłbym ją tutaj, aby złożyła świadectwo. Może ona zrobi to jutro albo innym razem podczas naszych zgromadzeń.
Jutro odbędzie się śniadanie Biznesmenów. Czy to zostało już ogłoszone? To dobrze.
11
A teraz miejmy małą lekcję na temat Boskiego uzdrawiania. Ilu z was w to wierzy? O, to będzie wspaniały wieczór, skoro macie taką wiarę. Oto, czego potrzeba: ludzi, którzy w to wierzą. To jest dla wierzących.
Przygotowałem sobie ołówek i zacząłem notować pewne teksty i tak dalej, ale potem Billy zapukał do drzwi i powiedział:
- Tato!
- Czekaj, nie skończyłem tego jeszcze - odpowiedziałem.
- Ale brat Jack czeka już na ciebie. - Musiałem więc pójść. Nie miałem spinacza do papierów, aby spiąć sobie notatki, które porobiłem, wziąłem więc spinkę Medy, taką szpilkę, oni nazywają to agrafką. Było to chyba właśnie to, jakiś rodzaj spinki. Wy wiecie, że ja niewiele o tym wiem, ale to tam po prostu leżało. Teraz więc muszę pooddzielać od siebie te papiery, na których rano porobiłem sobie notatki.
12
W miarę jak się starzejecie... bywało, że z łatwością zapamiętywałem odnośniki biblijne i inne rzeczy. Ale wiecie, mam z tym coraz większe trudności. Czy ty, bracie Jack, też spostrzegasz u siebie takie kłopoty? No tak, to prawda. Niedawno powiedziałem do brata Jacka:
- Wiesz, bracie Jack, tracę pamięć. Zacznę coś mówić i muszę przerywać.
- Czy tylko tyle masz z tym kłopotów?
- A co, czy to nie jest dosyć?
- Nie, - odpowiedział. - Ja czasem dzwonię do kogoś, a potem pytam go: „Czego pan sobie życzy?” - Myślałem wtedy, bracie Jack, że mnie nabierasz, ale przekonałem się, że to szczera prawda.
Tak jest. Oj, jak to się zapomina! Ale niech wszystkie nasze uczynki będą właściwe, gdyż one wpisywane są do księgi. Jest sporządzany zapis, który zostanie odtworzony w dniu sądu.
13
Jesteśmy jak jedna wielka rodzina. Dzisiaj wieczorem nie są chyba do nas podłączeni z różnych miejsc kraju, jak było podczas wczorajszego kazania. Przypuszczam, że słucha tylko miejscowy zbór. Niewątpliwie doceniam waszą uprzejmość ubiegłego wieczora... Nie usiłuję... Nie chcę wykorzystywać brata Jacka. Ale on zawsze mówi mi: „Mów, co tylko chcesz”. Dlatego przyszedłem tu po prostu na podium i przekazałem trochę nauki. Ale myślę, że... po prostu... niektórzy moi bracia denominacyjni.
14
Kilka dni temu nad ranem miałem sen. Rzadko miewam sny, nie jestem marzycielem. Ale śniło mi się, że widziałem człowieka, młodego faceta w kajdanach, który usiłował wydostać się z nich. Ktoś powiedział do mnie: „To są okropni ludzie, nie miej z nimi nic do czynienia”.
Widziałem tego młodzieńca wydostającego się z tych pęt i zostawiłem go samego. Myślałem: „Zobaczę, co on zrobi”. On wydostał się i był to miły człowiek. Widziałem też innych, usiłujących się wydostać.
15
Otóż to jest tylko sen. Przeszedłem koło tego i zobaczyłem brata Roy Borders'a, mojego bardzo dobrego przyjaciela, który mieszka w Kalifornii. Wyglądało na to, że coś jest z nim nie w porządku. Jego oczy były na wpół zamknięte i coś wielkiego... być może rak lub coś pokrywało jego oczy. Ktoś próbował odciągnąć mnie od niego. Krzyknąłem: „Bracie Borders! W imieniu Pana Jezusa, otrząśnij się z tego!”
On ledwie mógł mówić. Powiedział:
- Bracie Branham, to wymaga czegoś więcej niż tylko to. Ja po prostu nie mogę tego pojąć, bracie Branham. Nie mogę tego pojąć.
- O bracie Borders! - Ja go miłuję.
16
Ktoś odciągnął mnie. Spojrzałem, a tam stała pewna pani. Kiedy byłem chłopcem, często donosiłem ludziom do domu zakupy ze sklepu spożywczego. Tą panią była pani Fenton. Ona ciągle jeszcze mieszka w Jeffersonville i przyjaźni się z moją żoną i ze mną. Ona powiedziała:
- Bracie Branham, wyratuj nas z tego. To jest piekielny dom. Zostałeś źle zrozumiany, a ty także źle zrozumiałeś tych ludzi. To są dobrzy ludzie, tylko że... - Patrzyłem na to, a to była jakby duża piwnica, grube mury, a na dole wielka jaskinia zakratowana potężnymi żelaznymi sztabami o grubości dwudziestu centymetrów lub więcej. A ludzie jakby zrozpaczeni albo obłąkani rzucali rękami i nogami i tłukli głowami w taki oto sposób. Ona krzyczała mówiąc - Ratuj tych ludzi, bracie Branham. Pomóż nam, jesteśmy w ciężkich tarapatach. - Ja znam ją osobiście, ona należy chyba do Kościoła Chrystusowego albo Kościoła Chrześcijan, zwanego też Kościołem Braterskim.
17
Rozejrzałem się i odpowiedziałem - Chętnie, gdybym tylko mógł. - Rozglądałem się i widziałem swoje wątłe, kruche ciało i te potężne żelazne sztaby, a tych biednych ludzi tam wewnątrz. Nie można było tam się przedostać, bo te pręty były blisko siebie. Patrzyłem, a oni tłukli głowami jak obłąkani.
Zobaczyłem jakieś migoczące światełka. Spojrzałem w górę, a tam stał Pan Jezus mając wokół siebie świetlistą tęczę. Patrzył wprost na mnie i powiedział: „Wyratuj tych ludzi”, po czym odszedł.
Pomyślałem: „Jakże mam ich wyratować? Nie mam w ramionach dosyć siły, aby połamać te pręty”. Powiedziałem więc:
- Piekielny domie, ustąp przed imieniem Jezusa Chrystusa!
Zaczęło to trzeszczeć i rozpadać się z trzaskiem, wszystkie te głazy i sztaby zaczęły się walić i spadać. Ludzie biegali wołając: „Wyzwolenie!” Krzyczeli na cały głos i byli wszyscy uwolnieni.
18
Ja wtedy krzyczałem: „Bracie Roy Borders, gdzie jesteś? Gdzie jesteś? Bóg wyzwala swój lud! Gdzie jesteś, bracie Borders?” Byłem tym zdumiony.
Wy wiecie, że brat Borders jest bardzo przestraszony. Wielu z was wie o tym proroctwie na temat zachodniego wybrzeża, gdyż nabywacie te taśmy i tak dalej.
19
Siedzi tutaj dziś wieczorem pewien człowiek, który był tam obecny, gdy to się stało. On jest kaznodzieją i słuchał też wczorajszego kazania. Byliśmy wtedy na polowaniu. On przyszedł tam nie widząc na jedno oko i przedstawił się. Nosił ciemne okulary tam w górach. Powiedział:
- Bracie Branham, nazywam się McHughes i kiedyś w Kalifornii sponsorowałem jedno z twoich zgromadzeń.
- Miło mi cię poznać, bracie McHughes - odpowiedziałem.
20
Było nas tam około dwudziestu mężczyzn. Polowaliśmy na dziki. Wy znacie brata Banks Wood'a, osobistego przyjaciela. W dzień przed udaniem się w góry podniosłem kamień i wyrzuciłem w powietrze. Kiedy upadł, powiedziałem:
- Bracie Wood, TAK MÓWI PAN: „Coś się wydarzy”.
- Co to będzie, bracie Branham?
- Nie wiem, ale przed upływem dwudziestu czterech godzin zobaczycie. Coś się stanie. To będzie wielki znak. -
21
Było to późnym popołudniem. Następnego dnia około dziesiątej przygotowywaliśmy się do wyruszenia. Wszyscy krzątaliśmy się przygotowując sprzęt i ubierając się. Był tam brat Mac Knelly, brat Borders i ja, a także brat Roy Roberson, inwalida i weteran, mój bardzo drogi przyjaciel. Spojrzałem, a brat McHughes zapytał:
- Bracie Branham, czy anioł Pański przychodzi do ciebie także podczas tych polowań?
- Bracie McHughes, tak jest. Racja. Ale przychodzę tu, aby nieco odpocząć.
- W porządku, bracie Branham. Nie chciałem ci przeszkadzać.
- Nie przeszkadzałeś mi - odpowiedziałem.
22
Spojrzałem i wtedy zobaczyłem lekarza, badającego jego oko. Zauważcie, że ja go nie znałem. Miał ciemne okulary, ale to jest całkiem naturalne w Arizonie, gdzie słońce jest bardzo ostre. I teraz widziałem lekarza, który mu mówił: „Proszę pana, leczę to oko już około dwóch lat. Alergia, którą masz w oku, atakuje wzrok i nie mam sposobu, jak to zatrzymać. Utracisz to oko”. Wtedy powiedziałem:
- Przyczyną, dla której zadałeś mi to pytanie, jest twoje oko. Nosisz te okulary słoneczne z powodu swojego chorego oka.
- Tak jest - odpowiedział.
- Twój lekarz - opisałem jego wygląd - powiedział ci kilka dni temu, że stracisz to oko, ponieważ alergia atakuje wzrok, a leczył cię już kilka lat, lecz nie jest w stanie tego zatrzymać.
- Bracie Branham, to prawda.
23
Odwróciłem się i wtedy zobaczyłem kobietę o wiele starszą od niego, nieco ciemniejszej cery. Oni pochodzą gdzieś tutaj z Arkansasu. Ona podniosła sukienkę, pokazała synowi nogę i powiedziała: „Synu, jeśli będziesz się widział z bratem Branhamem, to poproś go, aby modlił się za moją nogę”. Miała duże guzy i narośle pomiędzy palcami. Powiedziałem:
- Twoja matka jest siwowłosą kobietą. Podniosła swoją sukienkę, zgarnęła pończochę, pokazała ci nogę i powiedziała, abyś poprosił mnie o modlitwę, jeśli mnie spotkasz.
- Och, litości! - powiedział.
Spojrzałem wstecz i zobaczyłem go w widzeniu stojącego bez okularów, więc powiedziałem:
- TAK MÓWI PAN: Bóg uzdrowił twoje oko i uzdrawia także twoją matkę. -
24
W tym mniej więcej czasie odwróciłem się... Są tu obecni ludzie, którzy tam stali. Powiedziałem do brata Roy Bordersa, czy raczej do brata Roy Robersona, kładąc rękę na jego ramieniu, bo on jest weteranem:
- Bracie Roy, ukryj się szybko pod czymś, bo coś się wydarzy.
- Co masz na myśli, bracie Branham?
- Nie gadaj! Wejdź pod coś. Szybko! - Podniosłem z ziemi łopatkę, która leżała tam z boku i oddaliłem się trochę od nich, gdyż wiedziałem, że przyjdzie to tam, gdzie ja będę.
25
ściany tego wąwozu są osiem albo dziesięć razy wyższe od tego budynku, jest to kanion zamknięty ze wszystkich stron. I właśnie tam spuściło się to z nieba jak ogień, jak trąba powietrzna, na odległość zaledwie kilku stóp nad miejscem, gdzie stałem. Wyrywało to głazy ze ścian skalnych i pościnało wierzchołki drzew na przestrzeni kilkuset metrów. Wszyscy biegali i usiłowali wejść pod samochody i gdzie się dało. Powróciło to ponownie i uderzyło jak burza. Podniosło się to do góry i opadło jeszcze raz. Stało się to trzy razy. Kiedy to wszystko ucichło, oni podeszli i zapytali:
- Co to znaczy?
- Chcę wam powiedzieć, że to był symbol sądu. Za kilka dni wielkie trzęsienie ziemi uderzy Zachód. I to się nie zatrzyma. Kalifornia, Los Angeles pogrąży się. Ono zapada się. Osunie się wprost do oceanu. - I w dwa dni później trzęsienie ziemi wstrząsnęło Alaską.
26
A potem na ostatnim zgromadzeniu, jakie miałem w Kalifornii, nie wiedząc nic o tym, co się stało, aż dopiero kiedy wyszedłem na ulicę, powiedziałem do Kalifornii: „Kafarnaum, Kafarnaum, miasto nazwane od aniołów - to jest Los Angeles - wywyższyłeś się aż do nieba, ale aż do piekła zostaniesz strącone, bo gdyby się w Sodomie dokonały te cuda, które się stały u ciebie, stałaby jeszcze po dzień dzisiejszy”.
27
Przez ostatnich kilka dni ciągle były grzmoty i wstrząsy. Potem pojawił się artykuł naukowy, mówiący: „To jest wszystko podziurawione jak sito, to się zawali”. Oni dobrze o tym wiedzą.
< Obserwujcie tylko, woda wtargnie aż do jeziora Salton. Los Angeles jest skazane na sąd. Mówię wam to, zanim to się stanie, abyście o tym wiedzieli, kiedy to się stanie. > Nie mówiłem tego nigdy od siebie, a On nigdy nie powiedział mi ani jednej rzeczy, która nie stałaby się. Wy możecie to potwierdzić. Tak jest. Kiedy to będzie? Tego nie wiem.
28
Wyszedłem, a oni powiedzieli mi, co ja powiedziałem. Słuchałem, wróciłem i badałem Pisma. Wiecie, że Jezus prawie w tych samych słowach wypowiedział się na temat Kafarnaum. Sodoma i Gomora były już wtedy, jak przypuszczam, na dnie Morza Martwego. A mniej więcej sto lat później Kafarnaum osunęło się do jeziora i znajduje się teraz na dnie jeziora. < Ten sam Bóg, który strącił Sodomę za jej grzechy do morza, ten sam Bóg, który strącił Kafarnaum za jego grzechy do morza, ten sam Bóg strąci Los Angeles za jego grzechy do morza, to miasto zepsucia. >
Brat Roy Borders jest przestraszony na śmierć. Ja nie wiem, czy... co tamto oznaczało. Nie wiem.
Módlmy się.
29
Panie, tak dobrze jest składać świadectwo prawdziwym słuchaczom. Wierzymy Tobie, Panie, pomóż niedowiarstwu naszemu. Zauważamy, że idziemy drogą w dół, wprost do końca świata. W jakim czasie to nastąpi, tego nie wiemy. Ale pewnego dnia nastąpi trzymane w tajemnicy pochwycenie oblubienicy. Pewnego dnia, Panie, zostaniemy pochwyceni, połączeni z Nim. Oczekujemy na ten dzień. O Panie, przygotuj na to nasze serca.
Wielu leży tutaj na tych pryczach i noszach, mężczyzn i kobiet związanych przez nieprzyjaciela. Siedzą tu może ludzie, którzy poumierają na serce, jeśli Ty ich nie dotkniesz. Niektórzy z nich są być może zżerani przez raka.
Ojcze, Ty znasz serce każdego człowieka. Wiesz, czy jest ono prawe, czy nieprawe. Mówimy o tych rzeczach, ponieważ wiemy co Ty uczyniłeś, że Twoja wielka moc wyzwoliła tak wielu. Jesteśmy tego świadkami, chociaż usiłują nam wmówić, że „takie rzeczy teraz się nie dzieją”. Ale to dzieje się, Panie. Jesteśmy tego świadkami.
30
Proszę dziś wieczorem, Panie, abyś w jakiś sposób zbudował wiarę w sercach tych ludzi, aby każdy z nich mógł zostać wyzwolony, wszyscy ci chorzy i cierpiący. Spraw, Panie, aby stało się to takie proste, kiedy będziemy nauczać Słowa. Niechaj Duch święty zabierze moje pomyłki i skoryguje w sercach słuchających. Niech to będzie błogosławiony wieczór, w którym On będzie mógł rozlokować się w sercu każdego wierzącego, który jest tu obecny. Przeznaczamy ten wieczór na ten cel, Panie. Przede wszystkim zaś niech ci, którzy nie są jeszcze zbawieni, przygotują się. Niech staną się gotowymi, dopóki jeszcze drzwi łaski są otwarte. Prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
31
Aby teraz rozpocząć, zwrócimy się do Pisma świętego.
Ktoś położył tu na pulpicie notatkę, że dziś wieczorem urządzona została kolekta dla mnie. To nie było konieczne, nie róbcie tego. Nie mogę zabierać tego z sobą. Pamiętam, że pewnego razu w Calgary w Kanadzie zebrali dla mnie kolektę. Brat Jack próbował mnie przekonać. Była tam także moja żona. Mieszkaliśmy z dziećmi w dwóch pokojach, a ona musiała kocem obkładać drzwi, aby nie wiało i aby dzieci nie dostały zapalenia płuc. On powiedział do mnie: „Bracie Branham, to nie jest właściwe obchodzić się z nią w ten sposób”. Pamiętacie to wydarzenie. Więc zrobili zbiórkę, nie pamiętam już ile było to tysięcy dolarów. Powiedziałem:
- Och, zabierz to z powrotem, bracie Jack.
- Jakże moglibyśmy to zrobić? - Dlatego kupiłem wtedy to miejsce i ono istnieje. Na chwałę i cześć Bożą. Trzymaliśmy to przez szereg lat, moja żona i ja, jako dar od zboru dla ludzi.
Potem jednak pomyślałem: „To nie wydaje się właściwe. Nic nie przyniosłem z sobą na ten świat i z pewnością niczego też stąd nie wyniosę”. Dlatego załatwiłem formalności i przekazałem to z powrotem na własność świątyni. Kiedy mnie tu zabraknie, to jakiś inny sługa Boży będzie mógł z tego korzystać, jeśli będzie jeszcze jaka przyszłość. Rozumiecie? Dlatego dziękuję wam bardzo serdecznie, przyjaciele. Niech was Bóg za to błogosławi.
32
Otwórzmy teraz List Jakuba, 2 rozdział. Będziemy czytać od 21 wiersza.
Niedługą chwilę poświęcimy na nauczanie, a potem rozpoczniemy modlitwę za chorych, tak szybko jak potrafimy, i będziemy się starać, aby przez kolejkę przeszło tak wiele osób, jak tylko to możliwe. A nie chciałbym też zapomnieć o siostrze Annie Jean i o bracie Don, którzy są, jak przypuszczam, gdzieś w Tajlandii. Czy tak? Gdzie? W Bangkoku i na polach misyjnych. W ciągu dnia myślę o wielu rzeczach, o których mam zamiar wspomnieć przed ludźmi, ale kiedy przychodzę tutaj, nie mogę myśleć o wszystkim, trzeba wtedy od razu skupić się na temacie.
33
Teraz więc kierujemy się do Jakuba, rozdział 2. Przeczytamy fragment z 2 rozdziału Listu Jakuba, zaczynając od wiersza 21:
Czyż Abraham, praojciec nasz, nie został usprawiedliwiony z uczynków, gdy ofiarował na ołtarzu Izaaka, syna swego?
Widzisz, że wiara współdziałała z uczynkami jego i że przez uczynki stała się doskonała.
I wypełniło się Pismo, które mówi: I uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało ku usprawiedliwieniu, i nazwany został przyjacielem Boga.
34
Trzymajcie jeszcze swoje Biblie, ponieważ mam tu zanotowanych jeszcze kilka miejsc. Jeśli zdążę, powołam się jeszcze na wiele z nich. Moim tematem dziś wieczorem jest: „Uczynki są wyrażeniem wiary”. Pamiętajcie: „Uczynki są wyrażeniem wiary”. Uczynki wskazują na to, że wiara już uchwyciła się. Rozumiecie? Wybrałem to, ponieważ wierzę, że to może nam dopomóc w zrozumieniu. Słuchajcie uważnie. Podejdziemy do tego jak do lekcji szkoły niedzielnej.
W swoim nauczaniu na temat księgi Genesis 22, 1-9 Jakub wyraża tutaj to, co ludzie widzieli w Abrahamie.
35
Cofnijmy się do Genesis 22 i czytajmy odcinek, który tu sobie zaznaczyłem, od 1 po 12 wiersz:
Po tych wydarzeniach wystawił Bóg Abrahama na próbę i rzekł do niego: Abrahamie! A on odpowiedział: Otom ja.
I rzekł: Weź syna swego, jedynaka swego, Izaaka, którego miłujesz, i udaj się do kraju Moria, i złóż go tam w ofierze całopalnej na jednej z gór, o której ci powiem. (Widzicie, on nawet nie powiedział mu, która to będzie. Kiedy Bóg mówi, idź tylko naprzód, podążaj dalej. Rozumiesz?)
Wstał tedy Abraham wczesnym rankiem, osiodłał osła swego i wziął z sobą dwóch ze sług swoich i syna swego Izaaka, a narąbawszy drew na całopalenie, wstał i poszedł na miejsce, o którym mu powiedział Bóg.
Trzeciego dnia podniósł Abraham oczy swoje i ujrzał z daleka to miejsce.
Wtedy rzekł Abraham do sług swoich: Zostańcie tutaj z osłem, a ja i chłopiec pójdziemy tam, a gdy się pomodlimy, wrócimy do was.
36
Otóż on zamierzał zabić swojego syna, ponieważ tak mu Bóg rozkazał. Zobaczcie jednak, co mówi tu Pismo:
Ja i chłopiec pójdziemy tam, aby się modlić, a potem wrócimy do was. (On i chłopiec.)
Abraham wziął drwa na całopalenie i włożył je na syna swego Izaaka, sam zaś wziął do ręki ogień i nóż i poszli obaj razem.
I rzekł Izaak do ojca swego Abrahama tak: Ojcze mój! A ten odpowiedział: Oto jestem, synu mój! I rzekł: Oto ogień i drwa, a gdzie jest jagnię na całopalenie?
Abraham odpowiedział: Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój: I szli obaj razem.
A gdy przybyli na miejsce, o którym mu Bóg powiedział, zbudował tam Abraham ołtarz i ułożył drwa. Potem związał syna swego Izaaka i położył go na ołtarzu na drwach.
I wyciągnął Abraham swoją rękę, i wziął nóż, aby zabić syna swego.
Lecz anioł Pański zawołał nań z nieba i rzekł: Abrahamie! Abrahamie! A on rzekł: Otom ja!
I rzekł: Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic, bo teraz wiem, że boisz się Boga, gdyż nie wzbraniałeś się ofiarować mi jedynego syna swego. (Co za uczynek!)
Otóż u Jakuba stwierdziliśmy, że on przypisuje Abrahamowi usprawiedliwienie z uczynków.
37
Teraz jednak przejdźmy do tego, co mówi na ten temat Paweł w Liście do Rzymian, 4 rozdział, od 1 po 8 wiersz. Nie będziemy czytać całości, tylko urywki:
Cóż tedy powiemy, co osiągnął Abraham, praojciec nasz według ciała?
Bo jeśli Abraham z uczynków został usprawiedliwiony... (Pamiętacie, co mówiliśmy wczoraj wieczorem na temat wyrazu „usprawiedliwiony”) ...ma się z czego chlubić, ale nie przed Bogiem.
Bo co mówi Pismo? Uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało za sprawiedliwość.
A gdy kto spełnia uczynki, zapłaty za nie nie uważa się za łaskę, lecz za należność.
Paweł mówi tutaj o tym, co Bóg widział w Abrahamie.
38
Jeśli nie jest to już dla was za dużo, wróćmy jeszcze do Genesis 15 rozdziału, gdzie przeczytamy 6 wiersz. Zacznijmy od piątego:
Potem wyprowadził go na dwór i rzekł: Spójrz ku niebu i policz gwiazdy, jeśli możesz je policzyć! I rzekł do niego: Tak liczne będzie potomstwo twoje.
Wtedy uwierzył Panu, a On poczytał mu to ku usprawiedliwieniu.
39
Otóż tych dwóch ludzi mówiło o wierze. Paweł usprawiedliwił Abrahama na podstawie tego, co Bóg widział w Abrahamie, Jakub natomiast usprawiedliwił Abrahama na podstawie tego, co ludzie widzieli w Abrahamie.
Zauważmy, Jakub powiedział: „On został usprawiedliwiony z uczynków”.
Paweł powiedział: „On został usprawiedliwiony z wiary”.
Lecz widzicie, Abraham uwierzył Bogu i to właśnie Bóg widział w nim, widział, że on w to uwierzył. Ale potem, kiedy on zaczął działać tak, jak gdyby to już się dokonało, było to właśnie tym, co ludzie zobaczyli w nim.
Tak samo też jest z nami, gdyż nasze uczynki wyrażają, jaką posiadamy wiarę. < Jeśli boimy się postępować według tego, w co wierzymy, oznacza to, że nie wierzymy. > Widzicie, trzeba w to uwierzyć.
40
Uczynki Abrahama wyrażały wiarę, jaką miał w Bożą obietnicę. Pamiętajcie, że Abraham miał sto lat, a Sara miała dziewięćdziesiąt. Byli więc w bardzo podeszłym wieku, bez możliwości rodzenia dzieci od wielu, wielu lat. Od młodości żyli z sobą w małżeństwie, lecz nie mieli potomstwa. Ale kiedy on miał siedemdziesiąt pięć lat, a Sara sześćdziesiąt pięć, Bóg powiedział do niego: „Będziesz miał potomka”, i on uwierzył Bożej obietnicy. On uwierzył w to. I zauważcie, on wszystko przygotował dla tego dziecka. Widzicie, Bóg zobaczył to, że on uwierzył, ludzie zaś zobaczyli to wtedy, gdy on zaczął swoim postępowaniem wyrażać to, w co uwierzył. I w taki sam sposób to działa dzisiaj. Tak samo dzieje się z nami. To zostało mu objawione. Widzicie, jemu zostało to objawione i dlatego on w to uwierzył i postępował tak, jak gdyby to już się stało.
Zatrzymajmy się tutaj przez chwilę. Czasem niewłaściwie to pojmujemy. Ludzie podniecają się uczuciowo i próbują działać na podstawie uczuć. To nie może funkcjonować.
41
Tutaj brat Gerholtzer i ja jesteśmy już starymi ludźmi, pracujemy już bardzo długo, widzieliśmy wiele plusów i minusów, i najróżniejsze rzeczy. Modliliśmy się za chorych po całym świecie, widzieliśmy rozczarowanie zawiedzionych ludzi, a także widzieliśmy „alleluja” rozlegające się ze wszystkich stron. Przez to wszystko my się uczymy. Początkowo niby chłopcy, kiedy zaczynaliśmy to głosić, brat Gerholtzer i ja, jakbyśmy uczyli się pływać. Pierwsza rzecz, wiecie, bywało tak, że brat Jack albo brat Brown musieli chodzić ze mną co wieczór ulicami, próbując spowodować, abym się opamiętał, przyszedł do siebie. Mając widzenia byłem jak dzieciak, pluskający się w wodzie. Musiałem czekać, aż brat Brown...
42
Pamiętam, jak w pewien wieczór, nigdy tego nie zapomnę, było to chyba w San Jose, on przyszedł mnie budzić. Nie spałem przez kilka dni i nie wiedziałem nawet, że z nim rozmawiam, dopiero on mi o tym powiedział. Zacząłem płakać i powiedziałem: „Wracam do domu”. Widzicie?
- Ależ nie możesz wracać do domu. Na dole rozpoczęło się już zgromadzenie.
- Za kilka minut będę gotowy, aby wyruszyć do domu. - Widzicie, całkiem bezwiednie, prawie jak nieprzytomny. Byłem wtedy jakby chłopcem.
43
Kiedy uczycie się pływać, tłuczecie się w wodzie i sapiąc ciężko posuwacie się z trudem przez basen: „Chuuu, chuuu, chuuu, czy też kiedy dopłynę?” Ale gdy nauczycie się pływać, wasze ruchy będą o wiele bardziej spokojne i nie będzie was to tak strasznie męczyć. O to właśnie chodzi. Nauczyliście się, jak to robić, robicie to coraz lepiej i z łatwością. Czy nie tak?
Mały chłopiec, który jeszcze nie chodzi, gdyby miał przejść tym korytarzykiem, to wywróci się kilkanaście razy i będzie całkiem wyczerpany, zanim tu dojdzie. Ale każdy, kto umie chodzić, choćby nawet nie był atletą, przejdzie tą odległość i ani nie zauważy, że to zrobił. Ale on musiał kiedyś rozpocząć, aby w końcu dojść do tego.
44
Tak samo jest ze zwiastowaniem Boskiego uzdrowienia lub czegokolwiek innego. W miarę jak to robicie, uczycie się. Jeśli się nie uczycie, to coś jest nie w porządku. Powinniście się uczyć. Powinniście uczyć się, jak przyjąć Boga i co to rzeczywiście oznacza.
Czasem pozwalamy na to, że mówi się: „Ten facet nie miał dosyć wiary, ten facet zrobił to czy tamto”. Jest przyczyna tego stanu, istnieje przyczyna. Czasem jest to niewyznany grzech. Choćbyście na chorego wylali kilka litrów oleju i krzyczeli aż do ochrypnięcia, szatana to nie poruszy. Wcale nie! Musicie to wyznać. Właśnie to czyni dar rozpoznania, że można powiedzieć: „Idź, doprowadź to do porządku, wywiedź to na światło”.
Ale gdy to się robi, kolejka posuwa się tak powoli i potem pozostali tracą cierpliwość i mówią: „Ach, nie doczekam się na modlitwę”. Lecz my chcemy znaleźć sposób, dociec, w czym rzecz, bo to jest prawdziwą podstawą Boskiego uzdrawiania.
45
Tak jak wczoraj powiedziałem: „Dar jest czymś wspaniałym, ale nie można swojego wiecznego losu opierać na darach”. Nie można czegoś o większym znaczeniu stawiać na bazie czegoś o mniejszym znaczeniu, a dar jest rzeczą o mniejszym znaczeniu. < Szatan może podrobić każdy Boży dar, > może zrobić coś dokładnie jak to, dokładnie tak samo. Dlatego musimy czujnie to śledzić.
Czasem wypowiadam się na temat wznoszenia okrzyków. Widziałem demony wznoszące okrzyki. Jest mówienie językami, ale widziałem demony mówiące językami. Oczywiście, szatan to naśladuje. To nie jest autentyczne, ale jest to podrobione, zrobione tak, aby wyglądało to tak samo jak prawdziwe. I czasem ludzie nie znający różnicy uznają to za „prawdziwe”, mimo że nie jest to prawdziwe.
To samo robią gdy chodzi o Boskie uzdrawianie. Czasem myślą: „To jest jakiś hokus-pokus czy coś w tym rodzaju”. Tak nie jest. Jest to autentyczna, niesfałszowana wiara w to, co Bóg powiedział i uznał za prawdę. I to trzyma mocno jak kotwica. Kiedy to się tak zakotwiczy, nic nie jest w stanie tego poruszyć. To będzie stało mocno.
46
Otóż „wiara” jest to „objawienie od Boga”. > „Wiara” jest to „objawienie”. Przy tym właśnie chciałbym przez chwilę się zatrzymać. Jest to objawienie. On objawia ci to przez swoją łaskę. Nie jest to nic, co ty uczyniłeś. Ty nie możesz dopracować się do wiary. Nigdy nie miałbyś wiary, gdyby nie została ci dana dzięki Bożej łasce. Bóg ci to objawia i dlatego wiara jest objawieniem. Cały Kościół Boży zbudowany jest na objawieniu.
47
Pewien kaznodzieja baptystyczny powiedział mi niedawno:
- Ja po prostu nie mogę zaakceptować objawienia.
- W takim razie nie możesz zaakceptować Biblii. Nie możesz zaakceptować Chrystusa, ponieważ On jest objawieniem Bożym. Jest On Bogiem objawionym w ciele. - Tak więc cały Kościół zbudowany jest na Boskim objawieniu.
Jezus zapytał kiedyś Piotra i innych swoich uczniów:
- Za kogo ludzie uważają mnie, Syna Człowieczego?
- Niektórzy za Eliasza albo Mojżesza, jednego z proroków lub Jeremiasza.
- A wy za kogo mnie uważacie?
- Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego - odpowiedział Piotr.
48
Kościół rzymsko-katolicki uczy, że to o Piotrze mówił: „Na tej opoce zbuduję Kościół mój”.
Protestanci powiadają, że On buduje go na samym sobie.
Może to i prawda, ale według mnie jedni i drudzy się mylą. Chodziło o objawienie duchowe co do tego, kim On jest. „Nie ciało i krew objawiły ci to, Piotrze, lecz Ojciec mój, który jest w niebie, objawił ci to. I na tej opoce..”. (Na objawieniu co do tego, kim On jest. Na objawieniu, że On jest Słowem i pełnią)... „Na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go”. Z tego wynika, że bramy piekielne będą przeciwko temu.
49
Przez wiarę - objawienie - (w tamtych czasach nie było Biblii) Abel złożył Bogu wartościowszą ofiarę niż Kain, dzięki czemu Bóg dał mu świadectwo, „że jest sprawiedliwy”. W jaki sposób? Przez wiarę. W jaki sposób? Przez objawienie! Przez objawienie złożył Abel Bogu wartościowszą ofiarę, ponieważ zostało mu objawione, że to nie chodziło o owoce płodów rolnych, lecz o krew.
Oto dlaczego niektórzy ludzie < mogą > w to wierzyć, inni < nie mogą > w to wierzyć, a jeszcze inni < próbują > pozornie w to wierzyć.
50
Wśród publiczności, gdzie jest kolejka i odbywa się modlitwa, powiedzielibyśmy, że wszyscy są tam dobrymi ludźmi. Ale są tam niektórzy, którzy usilnie starają się wierzyć, pracowicie starają się w to wejść. Niektórzy zaś nie mogą tego wcale. Lecz są jeszcze inni, a dzieje się to dzięki łasce, < którym zostaje to po prostu dane. > Otóż na tym polega różnica. Widzicie? To decyduje. Oni mają prawdziwe objawienie, ponieważ wiara jest objawieniem od Boga. To musi najpierw zostać objawione.
51
Jezus wyraził to jasno, kiedy powiedział: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go najpierw nie pociągnie Ojciec Mój, albo jeżeli najpierw Mnie jemu nie objawi”. Powinniście to przeczytać. Jest to u Jana 6, 44-46. Oni nie wiedzieli, kim On jest. Myśleli, że jest zwykłym człowiekiem. Niektórzy uważali Go, tak jak i dzisiaj, za proroka. On był prorokiem, On był zwykłym człowiekiem, ale było jeszcze coś więcej niż tylko to.
52
Przemawiając ostatniego wieczoru... kiedy otrzymacie tę książkę, zauważycie być może pewne małe nieporozumienie na temat tego, co powiedziałem o „dwóch księgach żywota”. Jest to ta sama księga, ale jedna z nich to wasze naturalne urodzenie, druga zaś to wasze duchowe narodzenie. Jedno prowadzi do drugiego, tak jak łodyga pszenicy. Kiedykolwiek rozmawiacie ze mną, rozmawiacie z żywą istotą. Ale w tej istocie jest pewna część, która musi zginąć. To jest ta księga, z której imię zostaje wymazane. Ale z tej wiecznej, z tej predestynowanej, z tej wybranej imię nie może zostać wymazane, ponieważ ono było w niej zawsze. Nie może być nigdy stamtąd usunięte. Zauważycie to w tej książce, więc wyjaśniam, aby uniknąć nieporozumienia. Znajdziecie to w ten sposób ujęte. Brat Vayle, który nadaje temu właściwą formę stylistyczną, zwrócił mi na to dzisiaj uwagę. Powiedziałem: „To jest słuszne”.
53
Baptyści wierzą, że są to dwie oddzielne księgi. I rzeczywiście w pewnym sensie są to dwie oddzielne księgi, ale w innym sensie nie są to dwie oddzielne księgi. Jestem jakby dwoma ludźmi. Jestem ciałem, duszą i duchem, trzema oddzielnymi ludźmi, ale to stanowi tylko jedną istotę.
Jest tylko jedna rzeczywista księga żywota. Tak jak jest jeden zarodek pszenicy, który przechodzi z łodygi do kłosu i poprzez łuskę do ziarna. Wy powiecie na to wszystko: „Oto tutaj leży pszenica”. To nie jest pszenica, jest to łodyga, ale wszystko razem jest pszenicą. Jest to pszenica, ponieważ to wszystko składa się na tę roślinę, ale pszenicą, o którą ostatecznie chodzi, jest tylko ziarno na samym końcu tego procesu. Te inne części były tylko nośnikami i muszą zginąć. I dlatego jedno miejsce brzmi tak, jak gdyby wasze imię mogło zostać wymazane z księgi żywota, a z innego miejsca wynika, że to jest niemożliwe. Tak więc to wygląda. Wszystko to jest w tym wielkim objawieniu, które stało się wiadome w czasie siedmiu pieczęci. Dlaczego? Było to dla nich za trudne. Ludzie nie mogą temu wierzyć.
54
Jezus powiedział: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Mój Ojciec. Wszyscy, których Mi dał Ojciec, przyjdą do Mnie”. Nikt nie może zrozumieć, kim On jest ani jak to jest, jak tylko ten, komu Bóg to objawił. A kto ma wiarę w to, postępuje zgodnie z tym. Rozumiecie? Widzimy tutaj wyraźnie, że Bóg objawiony został w Jezusie i że tylko ci, którzy zostali przeznaczeni do tego, aby to zobaczyć, zobaczą to. Koniecznie przeczytajcie sobie to miejsce Pisma świętego, którego wtedy nie podałem. Jest to Jan 6, 44-46. Opuściłem to, ponieważ wydawało mi się, że nie będzie czasu, aby to omówić, gdyż tamten zegar bez przerwy posuwa się naprzód.
Zauważcie więc: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Mój Ojciec. Wszyscy, których Mi dał Ojciec, przyjdą do Mnie”. Oni to rozpoznają. Żaden inny człowiek nie będzie w stanie tego zrobić, żadna osoba, obojętne jak dobra, obojętne kim byłaby. Musi zostać jej to objawione. Dopiero wtedy rozumie, kim jest Chrystus.
55
Widać więc tutaj wyraźnie ten predestynowany plan. Słowo Boże jest nasieniem, tak jak inne nasiona i pod jego zasiew należy najpierw przygotować glebę. Gdybyście siali nasienie na nieprzygotowany grunt, nie byłoby z tego pożytku. Przyleciałyby ptaki i wydziobałyby to. Jeśli wrzucicie to między ciernie i osty, zostanie to szybko zaduszone. Jezus powiedział tak w podobieństwie. Dlatego więc najpierw należy przygotować glebę. Dlatego Bóg w swojej suwerennej łasce najpierw przygotowuje serce. Przygotował was przed założeniem świata, byście mogli przyjąć Go w tym wieku. On przejrzał was przez swoją wszechwiedzę i przeznaczył was do życia wiecznego. On was znał i dlatego was przygotował.
56
To jest przyczyna, dla której wybrnęliście w końcu z tamtych rzeczy i dobrnęli do tego, co macie teraz. To Bóg prowadził was do miejsca, do którego was przeznaczył. Jeśli gleba nie zostanie wcześniej przygotowana, to nie może w niej nic róść. To jest powód, dla którego sieje się nasienie wiary. Kiedy głoszona jest wiara, widzicie działanie daru rozpoznawania od Pana, obserwujecie co się dzieje i czynne są wszystkie dary biblijne, ludzie reagują i mówią: „O, alleluja, wierzę w to!” A inni przychodzą i są rozczarowani. Widzicie, gleba musi być do tego przeznaczona. I wy wiecie, kiedy to wpadło do gleby.
57
Podobnie jak mój mały orzeł ostatniego wieczora. Kiedy on usłyszał głos swojej matki, spostrzegł od razu kolosalną różnicę pomiędzy tym a kwokaniem kury. Było tak dlatego, że on już od jajka był orłem. On nie stał się orłem wtedy, jak to usłyszał, on był zawsze orłem. Także i chrześcijanin był zawsze! Jesteś odłączony od Boga, a przyczyną tego oddzielenia było to, że zostałeś w to schwytany na skutek upadku twoich prarodziców, Adama i Ewy. Stałeś się z natury grzesznikiem. Nie chciałeś tego, teraz jednak słuchasz ewangelii, zaś „wiara przychodzi ze słuchania”, objawienie przychodzi ze słuchania. Jest coś maleńkiego wewnątrz w tobie.
Znowu inny człowiek siedzi tuż koło ciebie i mówi: „Och, nie wierzę w tą gadaninę. To niedorzeczność! Nie wierzę w to. W tym nie ma żadnego sensu”.
58
Podobnie też było w dniu Pięćdziesiątnicy. Ludzie śmiali się i mówili: „Młodym winem się upili”. Dla tych, którzy to przeżywali, było to coś wspaniałego. Dlaczego? Bóg objawiał samego siebie jednostkom. Podczas kiedy inni się śmiali, ci byli szczęśliwi. Było to indywidualne objawienie, a jest nim wiara, wiara, która została objawiona. Gdyby to nie była wiara, nie byłoby tego. Była to wiara.
59
Nasienie musi mieć najpierw przygotowaną glebę. „Bo wszystkich tych, których przedtem znał, powołał. Wszystkich, których powołał... Wszystkich, których znał, przeznaczył”. Predestynował. Jeśli chcecie to przeczytać, Rzymian 8, 28-34, a także Efezjan 1, 1-5. Widzicie, wszystkich, których przedtem znał, powołał. Wszystkich, których powołał, usprawiedliwił. A wszystkich, których usprawiedliwił, już teraz uwielbił. Nie ma tu niczego w niewłaściwej kolejności. Wydaje nam się, że jest, ale przypatrujcie się Pismom. To dzieje się dokładnie w ten sposób, jak zapowiada Słowo Boże. Widzimy, że to poselstwo jest dzisiaj odrzucone. Czy nie jest to dokładnie zgodne z tym, co zapowiada Pismo, że oni uczynią? Z całą pewnością wszystkie te rzeczy są ustanowione przez Boga.
60
O, to miałoby uszczęśliwić was na waszej drodze. Naszym problemem dzisiaj jest to, że tak bardzo różnimy się od dawnych chrześcijan. Kiedy to rzeczywiste, prawdziwe objawienie Jezusa Chrystusa jako Emmanuela mieszkało w sercach tych ludzi, oni byli szorstkimi ludźmi. Ale dzisiaj jesteśmy głaskani przez denominacje, w których mówią nam: „Och, tamci nie mają objawienia. Przyjdźcie do nas!” Uzależniają was od swojego własnego objawienia. Ale jeśli ich objawienie nie jest zgodne ze Słowem Bożym, to jest ono fałszywe, tak samo moje i czyjekolwiek. To stanowi ten decydujący sprawdzian. Słowo Boże mówi, co jest właściwe a co fałszywe!
61
Każde nasienie musi mieć oczywiście swoją glebę. „Dlatego tych, których znał..”. Widzicie, On już wiedział, co nastąpi. Zauważcie, że Jezus powiedział o tym ziarnie: „Jedno padło na grunt skalisty, inne na różny inny”. Widzimy, że tam, gdzie są ciernie, osty i wszystko inne, ono nie może róść. Jednak inne padły na dobry grunt, dobrą glebę, uprawioną, która została wcześniej przygotowana.
62
Każdy człowiek na zewnątrz jest jak kurczę. Rozgląda się i poszukuje czegoś. Natknie się na to i natknie się na tamto, ale po pewnym czasie rozlegnie się nagle okrzyk z nieba. On natychmiast rozpoznaje: „To jest Słowo Boże!” Widzicie, on wie o tym, ponieważ w jego sercu znajduje się coś, co zostało mu powiedziane, co zostało mu o tym objawione.
63
Zauważcie, że prorok Izajasz powiedział: „Oto panna pocznie”. Co za dziwna wypowiedź! Jak człowiek rozsądny mógł coś takiego powiedzieć? Nigdy nie zdarzyło się, aby dziewica poczęła. „Dziewica pocznie”. Otóż on nie martwił się o to, on to po prostu powiedział. Jak ona to zrobi? To nie jego sprawa! On miał tylko przekazać, co Bóg postanowił uczynić i co kazał mu powiedzieć. Bóg objawił mu to, pokazał mu to w widzeniu, objawił to i to było prawdziwe.
64
Był to ten sam Bóg, który powiedział mi, że urodzi się to małe dziecko przez człowieka, który nie był już zdolny spłodzić dziewczynki, ten sam, który objawiał inne rzeczy. Jak to dziwnie brzmi, kiedy lekarz mówi: „To nie może się stać”.
Kiedy jednak Bóg mówi: „To się stanie”, zależy na jaki rodzaj gruntu to upadnie. Pamiętajcie, że powstał prorok i wyszło Jego Słowo.
65
W księdze Genesis 1 On powiedział: „Niech stanie się światłość. Niech stanie się to. Niech stanie się tamto”. „I stworzył Bóg człowieka na obraz swój, na obraz Boga stworzył go, stworzył mężczyznę i niewiastę”. A na ziemi niczego jeszcze nie było. Potem w Genesis 2 znajdujemy, że stworzył człowieka na swój obraz. Nie było przedtem w całym stworzeniu człowieka, który mógłby uprawiać ziemię. Jak to się działo? Było to Jego Słowo, On je wypowiadał. A kiedy On je wypowiedział... Gdy powiedział: „Niech stanie się światłość”, to być może jeszcze przez osiemset lat nie było światłości. Ale On to powiedział! Gdy powiedział: „Niech stanie się palma”, „niech stanie się dąb”, „niech stanie się tamto”, te nasiona kształtowały się tam na dole, pod wodą. Tak jest. A we właściwym czasie, kiedy nadeszła odpowiednia pora, ziemia wydała to! To nie może zawieść, gdyż jest to Słowo Boże. To po prostu nie może zawieść, gdyż zostało to wypowiedziane przez Boga.
66
W przeszłości Bóg przemawiał do człowieka twarzą w twarz. Ale w czasach Mojżesza, kiedy spadał ten ogień, oni mówili: „Niech mówi do nas Mojżesz. Niech nie przemawia do nas Bóg, abyśmy nie poginęli”.
Dlatego On powiedział: „Nie będę już do nich przemawiał w ten sposób. Wzbudzę im proroka”. Taki był zawsze Boży sposób postępowania.
A teraz tu stanął prorok. Znajduje się pod namaszczeniem. Nie zastanawia się w swoim intelekcie: „Chwileczkę, przecież jeśli to powiem, to ludzie pomyślą, że jestem obłąkany”. Widzicie, to byłoby intelektualne. Czyniąc to on słuchałby szatana, tak samo jak Ewa.
67
Lekarz może mówi: „Nie możesz żyć. Nie możesz wyzdrowieć. Nie będziesz mógł już nigdy robić tego czy tamtego”. Jak długo tego słuchasz, to nasienie nigdy nie będzie mogło upaść na dobrą glebę i odnieść skutku. Nie może. Ale jeśli coś oderwie to wszystko precz i nasienie osiądzie na tym dobrym gruncie, to nic nie zdoła go stamtąd wyrwać.
Otóż niezależnie od tego, jak długo by to trwało, to musi się stać. On powiedział: „Dziewica pocznie”. Czy wiecie, że przeszło osiemset lat, zanim to nastąpiło? Bóg przejrzał wcześniej tę kobietę, znał kim ona jest, jakie jest jej imię, gdzie to nasienie upadnie. Czy wierzycie w to? Oczywiście, że tak. I w prawdziwym łonie wydarzył się ten wielki cud. Bóg wiedział o tym. On po prostu objawił to swojemu prorokowi, który był wierny i wypowiedział to Słowo. Nie zastanawiając się nad jego treścią on po prostu je wypowiedział. On wcale nie próbował tego sobie wytłumaczyć.
68
Jeśli będziecie chcieli to sobie wytłumaczyć... Co gdyby ten człowiek, ta kobieta czy ten mężczyzna, który tu siedzi albo ktoś inny próbował rozważać to: „Jestem już przecież inwalidą przez tyle lat. Lekarz powiedział, że nie ma na to rady”. Otóż on mógł nie mieć na to rady, to prawda.
Ale jeśli coś zdoła wyrwać te chwasty, to nic nie będzie mogło zatrzymać cię na twoim siedzeniu. Tego nie zrobi kaznodzieja ani nikt inny, lecz tylko Bóg przez swoją łaskę. Bóg może włożyć w twoje serce objawienie: „Zostaniesz uzdrowiony!” Wtedy nic cię nie zdoła powstrzymać i ty będziesz zdrowy! Ale dopóki to nie nastąpi, będziesz siedział dokładnie tam, gdzie lekarz kazał ci siedzieć aż do czasu, kiedy to nastąpi. To musi zostać objawione. Objawia to łaska Boża.
69
Zauważcie więc, Bóg znał tę kobietę, do której miało być skierowane to Słowo. Zauważcie, że Izajasz nie stawiał pytań. Izajasz nie powiedział: „Chwileczkę, Panie. Co Ty powiedziałeś? Dziewica pocznie? Co? Och, ależ Ojcze, nigdy nie było czegoś takiego”.
On nie wahał się, tylko powiedział: „Panna pocznie”. Tak jest.
70
Zwróćcie uwagę na Marię: „Panie, chwileczkę. Ty wiesz, że nigdy nie poznałam mężczyzny. To jest niemożliwe! Coś takiego nigdy się nie zdarzyło. Och, o nie, nic podobnego nie miało nigdy miejsca. Jak ja mogłabym mieć to dziecko? Nie poznałam żadnego mężczyzny, więc tak nie może być. Oj, aniele, ty się mylisz. Mam złudzenie optyczne. Wiesz, mój kościół głosi, że te czasy już przeminęły”. Ach, na takim gruncie to nigdy by się nie przyjęło. Maria nie miała zastrzeżeń.
- Jak się to stanie, skoro nie znam męża? - zapytała.
- Duch święty zacieni cię. Oto jak to się stanie.
- Oto ja służebnica Pańska. - Żadnych dalszych pytań.
71
Widzicie, kiedy Bóg włożył to Słowo w postaci myśli (objawienia) do serca Izajasza, ono upadło na właściwą glebę, gdyż on był prorokiem. Jako prorok nie troszczył się o ludzką mądrość. Nie dbał o żaden ludzki intelekt. Nie miał względu na niczyją osobę. On był przewodem oddanym Bogu. Bóg przemówił i on przemówił. To wszystko. Czy to raniło albo nie, czy to brzmiało idiotycznie albo nie, to nie stanowiło dla niego żadnej różnicy. W tym był Bóg, nie człowiek.
72
Kiedy to Słowo wychodzi, ono staje się nasieniem i musi gdzieś upaść. Jeśli Bóg to wypowiada, musi być gdzieś łono, aby mogło to tam upaść. Kiedy On powiedział: „Wszystko jest możliwe wierzącemu”. „Jeślibyście rzekli tej górze: Podnieś się, a nie wątpili w sercu swoim, stanie się wam”. Musi być gdzieś na to miejsce. Tak jest.
Zauważcie! Dowiadujemy się, że Izajasz tutaj wypowiedział to.
73
Kiedy Maria to usłyszała, jej gleba była już zorana. Ona była dziewicą. Ona nie wałęsała się nigdzie. Ta gleba była już przygotowana czyli predestynowana przez Bożą wszechwiedzę.
Jest nawet powiedziane, że ona była dziewicą. Już wtedy Bóg wiedział, jakie będzie jej imię. Jej imię było wpisane w księdze żywota w niebie.
Zostało to także uwierzytelnione. Ludzie zobaczyli to wtedy, gdy zostało to wyrażone jej uczynkami. My patrzymy wstecz i mówimy: „Oczywiście, że to się stało”, ponieważ widzimy uczynki, które miały miejsce.
74
Uczynki Noego wyrażały przed ludźmi jego wiarę w Bożą obietnicę. Bóg spotkał się z Noem i powiedział mu: „Noe, będzie padał deszcz. Zniszczę całą ziemię wodą. Przygotuj arkę o wymiarach, jakie ci podam”. Niemożliwość tej sprawy polegała na tym, że nigdy przedtem nie było deszczu. Ale Noe otrzymawszy taki rozkaz i będąc stolarzem zaczął pracować. Zgromadził narzędzia, piły i wszystko potrzebne do cięcia desek i łączył to wszystko drzewem żywicznym i powlekał smołą, dokładnie tak, jak zostało mu powiedziane. Czy wyobrażacie sobie, co ludzie myśleli o tym człowieku?
Mówili: „Ten człowiek zwariował, bo mówi, że będzie padał deszcz z nieba, a wiadomo, że nie ma tam wody”. Ale Noe nie zastanawiał się nad tym. Jego uczynki wyrażały przed ludźmi treść jego wiary i te rzeczy, które Bóg zapowiedział uczynić.
To jest przyczyna, dla której autentyczny chrześcijanin oddziela się od wszystkiego oprócz Słowa Bożego, bez względu na to, co ludzie myślą i co kto inny mówi. On jest odłączony. On nie tylko to mówi. Gdyby tylko mówił, jego uczynki wkrótce stałyby się wiadome. On okazałby się jako chwiejny, cofający się, przychylający się raz do tego, to znów do tamtego, łączący się to z tym, to znowu zaczynający tamto... Ujawniłby kim jest. < Ale jeśli on jest autentyczny, > jeśli Słowo Boże wkorzeniło się w nim, to ono wyda plon według swojego rodzaju. Zobaczycie tego człowieka przygotowującego się na tę wielką godzinę. W taki właśnie sposób postępował Noe.
75
Mojżesz przyszedł z laską w ręce, aby odebrać lud faraonowi. Czy możecie to sobie wyobrazić? Mojżesz, o którym Biblia mówi, że był biegły we wszelkiej mądrości Egiptu. On miał ogładę, mógł być wykładowcą ich intelektualnych przedmiotów. On przestudiował całą ich mądrość. On nie musiał czuć się niepewnie ze swoim wykształceniem. I wyobraźcie sobie tego człowieka z całym tym wykształceniem, przebywającego na pustkowiu, wreszcie zaś objawia mu się Bóg i mówi: „Mojżeszu, weź do ręki tę laskę, idź do Egiptu i wyprowadź stamtąd mój lud, używając tego kija, który masz w ręce. Po prostu załatw całe to przedsięwzięcie przy pomocy tego kija”.
Co by się stało, gdyby Mojżesz powiedział: „Zaraz, chwileczkę, myślałem, że rozmawiam z inteligentną istotą, z tym wielkim „JAM JEST”, o którym mówisz, że nim jesteś. Jakimż to cudem mógłbym wziąć do ręki ten stary pokrzywiony patyk i uporać się z milionową armią uzbrojoną w oszczepy? Nie jestem nawet żołnierzem, jestem pasterzem. Jakże mógłbym to zrobić?„
On nie stawiał pytań. Dlaczego? Dlaczego? Ze względu na glebę jego serca! < On był osobą predestynowaną. > „Nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże”. Bóg powiedział do Abrahama, że to zrobi i tutaj grunt był przygotowany.
76
Mojżesz wziął tę laskę, poszedł tam i wyprowadził ten naród spośród innego narodu. Kiedy on przyszedł tam z tą laską w ręce i powiedział do faraona: „Wypuść ich”, faraon zobaczył uczynki Mojżesza, a dzięki nim to, że on ma wiarę w to, co zamierza uczynić. On uwierzył obietnicy i Bogu, który ją dał, i poszedł, aby to urzeczywistnić. Żaden inny człowiek nie uczyniłby tego i żaden inny człowiek nie mógłby tego uczynić, gdyż tylko on został do tego ustanowiony. Bóg wcześniej powiedział Abrahamowi, że tak się stanie. A kiedy przybliżył się czas wypełnienia tej obietnicy, urodził się chłopczyk, nadobne dziecko. Jego rodzice, Amram i Jochebed nie bali się rozkazu królewskiego. Widzicie, było coś, grunt był już przygotowany.
O Boże, mam nadzieję, że mówię dzisiaj wieczorem do gruntu, który jest przygotowany! Jeśli to nasienie może upaść na właściwe miejsce, będzie rezultat. Jeśli nie, nic się nie stanie.
To jest to samo. Niektórzy mówią: „Bracie Branham, to jakby przynosiło nam ujmę”. Jeśli tak, to przynosi to ujmę także chrześcijaństwu. Widzicie, można wszystko odgrywać. Jeśli jednak Słowo Boże upadnie na właściwy rodzaj gleby, wyda plon swojego rodzaju. Musi tak być, ponieważ jest to nasienie.
77
Uczynki Mojżesza wyrażały jego wiarę w Bożą obietnicę, której uwierzył. Faraon, człowiek, mógł to widzieć. On nie mógł widzieć, jak Mojżesz to zrobi, ale on przekonał się, że Mojżesz wierzy w to, o czym mówi, w przeciwnym razie nie stałby tam z tą laską w ręce. On powiedział: „Tą laską zabiorę ci ich i wyprowadzę”. Stary, osiemdziesięcioletni człowiek, żaden atleta, przygarbiony starzec z brodą zwisającą być może aż do pasa, z siwymi włosami, jeśli jeszcze je miał. Stoi sobie z tym kijem i mówi: „Ja ich wyprowadzę. Wypuść ten lud! TAK MÓWI PAN. A jeśli nie, Bóg będzie cię sądził”. Amen. Jak to jest możliwe? Czy on się bał? Jedna strzała z łuku, jeden rzut oszczepem lub cokolwiek innego i byłoby po wszystkim. On był nieustraszony. On doskonale wiedział, co robi. Powiedział: „Bóg uderzy cię, faraonie”. Tak jest.
Bóg powiedział bowiem do niego: „Powrócisz tu do stóp tej góry” i on wiedział, że tam musi wrócić.
Alleluja! < My także wiemy, dokąd zdążamy i gdzie znajdziemy się na końcu wędrówki. Bóg to obiecał! Za tą rzeką znajduje się kraj. Bądźcie nieustraszeni w waszym świadectwie. Amen. Jeśli zostało wam to objawione, to będziecie bez bojaźni. Nie będziecie dbali o to, co mówi cały świat, będziecie nieustraszeni. Jeśli zostało wam objawione, że „taka jest prawda pochodząca od Boga”, to możecie być bez bojaźni. > Jeśli nie, to nie możecie.
78
Dawid z procą pasterską wyraził przed całą armią izraelską swoją wiarę w ich Boga. Po przeciwnej stronie stał Goliat i wykrzykiwał swoje przechwałki. Wielokrotnie większy od Dawida miał palce o długości trzydziestu pięciu centymetrów. Był ogromnym człowiekiem, olbrzymem filistyńskim. A Dawid był najmniejszy w domu, nie wzięli go nawet do wojska, bo był za mały, prawie karłowaty, nieprzydatny. Tylko jego bracia byli w wojsku. I wtedy Goliat zaczął się wychwalać.
Lecz Dawidowi, pamiętajcie, zostało to objawione. On pomyślał: „Oto u stoją wojska żyjącego Boga, zajmujące pozycje w swoim własnym kraju, a tam oto urąga im ten nieobrzezany Filistyńczyk”. Dzisiaj dla nas on nazywa się „rak”, on nazywa się „paraliż” lub jeszcze inaczej.
Dawid nie był dla niego wcale godnym przeciwnikiem, nie miał nawet odpowiedniej broni. Jego barki miały może szerokość ponad dwa metry i stał wysoki na cztery metry lub więcej. Dzidę miał jak drąg tkacki, może na sześć metrów, z ostrzem ponad metr szerokim.
79
A naprzeciwko niego mały Dawid ubrany w kozią albo owczą sierść, z dwoma kawałkami sznurka przywiązanymi do kawałka skóry. Ale to zostało mu objawione! Objawienie uderzyło go. Amen! On powiedział: „Bóg, który mnie wyrwał z mocy lwa, który mnie wyrwał z mocy niedźwiedzia, jakże daleko więcej wyrwie mnie z ręki tego nieobrzezanego Filistyńczyka!”
Jego bracia o wiele bardziej nadawali się do tego. Także i Saul, o głowę wyższy od swojej armii. Lecz widzicie, im nie zostało to objawione. Amen. Tak właśnie było. Oni wierzyli, że to może się stać, oni wierzyli, że Bóg może to uczynić, lecz nie zostało im to objawione. Zostało to objawione Dawidowi. W tym właśnie jest różnica, właśnie w tym. Jeśli zostanie ci absolutnie objawione, że Bóg cię uzdrowi, wtedy to otrzymasz. [Puste miejsce na taśmie - uw. wyd.] Otrzymasz to. Nie dbam o to, co ci dolega, jakie są komplikacje, może to być nawet bardziej beznadziejne niż Dawid i Goliat. Lecz jeśli zostało ci to objawione...
80
Zauważcie też, kiedy to zostało objawione, Dawid stał się nieustraszony. On powiedział: „Dzisiaj odetnę ci głowę”. Amen. Szybko! Nasz Bóg, który w tym decydującym momencie, kiedy musiało zapaść postanowienie, okazał łaskę i wrzucił nasienie wiary w tego garbatego chłopca, widząc jego serce, jest tym samym Bogiem, który w tym decydującym momencie może podnieść tę kobietę z tego wózka inwalidzkiego albo tamtego mężczyznę, jeśli tylko możecie w to uwierzyć mimo wszystkich swoich dolegliwości. Kiedy tylko to ziarenko wiary zostanie wam objawione. Nie dbam o to, jak długo to potrwa...
81
Zauważcie, że ten olbrzym po przeciwnej stronie w to nie wierzył. Ani rak w to nie uwierzy. On śmiał się i mówił: „Czy jestem psem? Wysyłacie dzieciaka, aby ze mną walczył? Nadzieję cię na koniec włóczni i dam ptakom do zjedzenia twoje ciało”. Wszystko wydawało się być po jego stronie.
Ale Dawidem wcale to nie wstrząsnęło. Dlaczego? Bo to zostało mu objawione. On miał wiarę w to, co czynił. On wiedział, że tego dokona. I dokonał tego dzięki temu, że otrzymał objawienie i wiedział, jak sprawa wygląda.
Jeśli Bóg dzisiaj przemówi do twojego serca i powie: „Nie będziesz leżeć na tym łóżku, nie będziesz siedzieć w tym wózku, otrzymasz zdrowie”, to nic nie będzie w stanie odmienić twoich myśli.
Zanim jednak to nastąpi, to choćby wszyscy kaznodzieje świata modlili się za ciebie... Nie mówię, że to nie pomogłoby ci. Pomogłoby, dodałoby ci to otuchy. Ale dopóki ta wiara... < Zobacz, uzdrowieńcza moc znajduje się w tobie. > Ona nie wypływa z kaznodziei. Ona przychodzi do ciebie przez objawienie, przez wiarę. „Nie siłą ani mocą, lecz moim Duchem, mówi Pan”. „Mój Duch objawia ci to dzięki łasce”. I nic nie będzie mogło ci tego zabrać. Przez wiarę, objawienie! Wtedy Dawid, aby potwierdzić wiarę przez uczynki...
82
Ktoś z nich, jeden z jego braci powiedział do niego: „Wiem, że jesteś nieposłuszny. Przyszedłeś tu, aby przypatrywać się bitwie. Zmykaj stąd z powrotem do owiec”.
- Chciałbym porozmawiać z Saulem, generałem. - Widzicie? Saul powiedział:
- Ależ synu, podziwiam twoją odwagę, ale nie jesteś niczym więcej jak tylko młodzieńcem. A on jest wojownikiem od młodości. Nie jesteś dla niego godnym przeciwnikiem.
- Pasałem owce swojego ojca... - On miał się o co oprzeć. Amen! O bracie, czy ten Bóg, który zbawił twoją duszę, nie może uzdrowić twojego ciała? To jest to samo, objawienie dla ciebie, że On jest twoim Uzdrowicielem, tak jak był twoim Zbawicielem. Rozumiesz? Ale najpierw to musi zostać objawione, w tym leży ta różnica. Dawid miał coś, na czym mógł oprzeć swoją wiarę.
- Nigdy nie stało się nic takiego - mówili.
- Ten sam Bóg, który wyrwał mnie z pazurów lwa, wyrwie mnie z rąk tego nieobrzezanego Filistyńczyka.
- Skąd o tym wiesz, Dawidzie?
- Wierzę w to.
- Na jakiej podstawie?
- Zostało mi to objawione. -
On wiedział, o czym mówi. Kiedy ten olbrzym powiedział: „Dziś dam cię na pożarcie ptactwu”, on odpowiedział mu: „Odetnę ci głowę”. W tym była różnica. Rozumiecie? On rzeczywiście to zrobił!
83
Pewnego razu zrobiono zasadzkę na Samsona i znienacka na stepie napadło na niego tysiąc Filistyńczyków. On rozejrzał się po ziemi i zauważył, że właśnie tam leżą szczątki zdechłego osła. Złapał do ręki starą zeschłą szczękę i rzucił się na tych Filistyńczyków tłukąc ich po głowach tą oślą szczęką i na ile wiem, nie wypadł z niej ani jeden ząb. Hełmy tych Filistyńczyków były może na cal grube (gdyż wtedy walczono ciężkimi maczugami) i one miały chronić im głowy przed tymi mocnymi uderzeniami. Ale on wziął tę oślą szczękę i zabił tysiąc Filistyńczyków, a ta szczęka wcale się nie połamała. On tylko nie przestawał ich bić w miarę jak podchodzili. Dlatego reszta z nich rzuciła się do ucieczki na skały, aby się od niego uratować. Jak to było możliwe? On w to wierzył!
Chcę wam powiedzieć jeszcze coś. Współdziałajcie z tym drganiem, z tym poruszeniem danej chwili, tak jak Jozue, jak Maria Magdalena i ci wszyscy inni. Po prostu w tym samym momencie, kiedy zostanie ci coś objawione, uchwyć się tego. Złap tę szansę tej chwili.
84
Tak, to zostało mu objawione. On szedł na spotkanie tego tysiąca Filistyńczyków. Oni zapewne mówili: „Patrzcie, już idzie ten drobny człowieczyna niespełna półtora metra wysoki, z siedmioma kędziorkami włosów zwisającymi z tyłu, ten maminsynek. Ma w ręce tylko szczękę oślą. A patrzcie na nas, jaką wielką jesteśmy armią! Czy to nie jest dziwaczne?” Ale co on robił? On wyrażał przed tymi Filistyńczykami to, co zostało mu objawione przez Boga. Porwał tą kość i wyruszył, ponieważ właśnie to dał mu Bóg do ręki. On w to wierzył i dlatego mógł tego dokonać. I dokonując tego wyrażał przed tymi Filistyńczykami to, co Bóg położył mu na serce.
85
Także Jan Chrzciciel wyraził swoją wiarę uczynkami, kiedy powiedział: „On znajduje się pomiędzy wami”. Pomyślcie tylko. Jest to u Jana 1, 26. Mówili do niego:
- Powiadasz, że przychodzi Mesjasz? Cóż to dzieje się z tobą? Przecież czekamy już na niego cztery tysiące lat!
- On stoi teraz wprost tutaj między wami. - Alleluja! Tak samo stoi tutaj i dziś!
On wyraził swoją wiarę, gdyż zostało mu to objawione. On wiedział, że będzie chrzcić Mesjasza. Był on trzydziestoletnim mężczyzną. Wiedział, że On musi gdzieś tutaj być. On Go nie znał, nigdy przedtem Go nie spotkał, ale wiedział, że On stoi pomiędzy nimi. Powiedział: „Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie. Nie jestem godzien rozwiązać rzemyka sandałów Jego. On będzie was chrzcić Duchem Świętym. On znajduje się teraz pomiędzy wami”. Wyraził swoją wiarę, ponieważ wiedział, że w jego dniach wystąpi Boski Mesjasz i że on Go zobaczy i ochrzci. On wyrażał to przed ludźmi swoim sposobem zwiastowania i postępowania i oni mogli zobaczyć to wyrażenie faktu, że on otrzymał prawdziwe objawienie od Boga.
86
Na potwierdzenie prawdziwości tego świadectwa spośród tłumu wyszedł sam Mesjasz. Był zwyczajnym młodym człowiekiem, ubranym tak, jak ubierali się inni. Jan powiedział:
- Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.
- Skąd go znasz?
- Ten, który mnie posłał, powiedział mi na pustyni: „Na kogo ujrzysz zstępującego Ducha, Ten chrzci Duchem Świętym”. -
Widzicie, on Go poznał, ponieważ w tym czasie miał nastąpić znak. (Czy pojmujecie to?) Jan wiedział w przybliżeniu o tej godzinie, ponieważ był prorokiem. Zostało mu objawione i dlatego wiedział, że niedługo zobaczy znak. A kiedy zobaczył ten znak, powiedział: „On stoi pośród was”. Wiedział, że to nastąpiło.
O, widzę znak, że nadszedł czas ostateczny. Widzę te rzeczy, zapowiedziane na to poselstwo czasu ostatecznego, widzę, że one następują (ujawniają się) dokładnie tak, jak mówi Pismo. Wiem, że ten czas jest bliski. Mówię to bez wahania. Wierzę, że to jest bardzo blisko, gdyż widzę znaki, o których On zapowiedział, że będą miały miejsce tuż przed tym czasem. Jest to przygotowane, aby wydarzyło się to teraz.
87
Jan wyraził swoją wiarę w to, co Bóg mu objawił. Uczynki są zatem świadectwem wiary. Jeśli ludzie zobaczą cię postępującego tak, jakbyś był uzdrowiony, to będą wiedzieli, że masz wiarę w to, iż jesteś uzdrowiony.
Co mówi świadectwo? Mówi ono: „Posiadam to teraz, ponieważ otrzymałem Bożą obietnicę. Ona działa teraz we mnie. Przygotowuję się na to, że się to stanie”. Tak jest. Widzicie, właśnie o tym świadczą, to czynią wasze uczynki. Z pewnością!
88
Niedawno, po moim powrocie z przedostatniego pobytu w Afryce przyniesiono dziecko, które miało zniekształcone stopy i jedną nogę krótszą. Nigdy w życiu nie nosiło butów. Och, były to okropne zniekształcenia. Modliłem się w ten wieczór za tym dzieckiem, rodzice przypatrywali się i widzieli te rzeczy, które się działy, modlili się za to dziecko. A następnego poranka wyszedłem i przechodziłem koło sklepu z obuwiem. Wszedłem do środka, a tam mama tego dziecka kupowała dla niego parę bucików. Ona w to uwierzyła!
Podobnie jak tutaj ten człowiek, który uwierzył, że Bóg da mu to dziecko. Z pewnością wierzył, że to się stanie i przygotowywał się na to. „Przygotowuję się” - powiedział. Chociaż nie było jeszcze żadnych widzialnych rezultatów, nie stanowiło to żadnej różnicy. On wierzył jak Abraham i „wszystko sprzeczne z obietnicą uważał za nieistniejące”. Jakże to znamienne!
89
Dlatego jeśli twój intelekt mówi ci... Och, tutaj jest teraz przykra rzecz. Jeśli intelekt mówi ci: „To jest prawdą, Bóg jest Uzdrowicielem chorób”, wtedy twój umysł może świadczyć, że „To jest prawdą”, ale jeśli nie znajduje to podatnego gruntu, aby spocząć w twoim sercu (wiary, aby na nią upaść) aby to wyrazić, nie stanie się to.
Bez względu na to, jak bardzo zewnętrzny człowiek udowadniałby to przy pomocy Pism i mówił: „To prawda”, to ciągle jeszcze nie będzie mogło się urzeczywistnić.
Ilu z was nabywa te taśmy? Czy słuchaliście niedawno mojego kazania „Namaszczeni czasu ostatecznego?” Czy w to wierzycie? Widzicie, zostało powiedziane: „Będą antychrystowie. Antychrystowie nieomal zwiodą jeśli można i wybranych”. Czy można? Nie można, jest to niemożliwe, ponieważ oni są wybrani. Zrozumiałe? W porządku.
Lecz On powiedział: „Pomazani”. Widzicie, Chrystus oznacza „pomazany, namaszczony”, ale tamci byli „anty”. Oni byli namaszczeni, ale byli anty, przeciwko Chrystusowi w swoim nauczaniu. Jednak oni potrafili robić wszystko to, co i reszta z nich.
90
Pamiętaj, stanowisz potrójny krąg, ale jesteś jedną osobą. Podobnie jak Ojciec, Syn i Duch święty: potrójny krąg, lecz jedna Osoba. Trzy atrybuty tego samego Boga, trzy urzędy: ojcostwo, synostwo, Duch święty. I ty jesteś ciałem, duchem i duszą.
To zewnętrzne, ciało, posiada pięć wejść dla kontaktowania się z twoim ziemskim domem: wzrok, smak, dotyk, węch i słuch. To wewnętrzne, duch, ma także pięć zmysłów: sumienie, miłość i tak dalej. Ale samo wnętrze tego, dusza, ma tylko jedno. Tam właśnie żyjesz ty.
91
Duch może przyjść z zewnątrz i namaścić cię do robienia pewnych rzeczy, i ty będziesz to robił, ale to nie znaczy, że jesteś zbawiony. < Pomyśl o tym. > Kajfasz prorokował. Judasz wyganiał diabły. Widzicie, Duch namaścił go. Deszcz może padać na sprawiedliwych i na niesprawiedliwych, chwasty mogą radować się wraz z pszenicą. Liczy się to, co jest w samym środku. To dlatego możesz umysłowo przyjąć coś i powiedzieć: „O, niewątpliwie, to brzmi wiarygodnie, ja w to wierzę”, ale to ciągle jeszcze nie dowodzi niczego. Nie. Nawet duch może rzeczywiście składać o tym świadectwo, a jednak tak nie jest. Ponieważ jeśli ta dusza nie przyszła od Boga, ona może wykonywać wszelkie naśladownictwo, ale to nie może być rzeczywiste. Możecie zachowywać się, jak gdybyście byli uzdrowieni, jak gdybyście to posiadali, jak gdybyście to otrzymali. Chrześcijanie mogą zachowywać się jak gdyby byli chrześcijanami, postępować tak i robić to bardzo dobrze, ale to nie znaczy, że oni są zbawieni. Dokładnie tak jest. Duch może tam być, prawdziwy, autentyczny Duch. Duch święty może was namaścić, ale to ciągle jeszcze nie znaczy, że jesteście zbawieni. Ta wewnętrzna dusza nigdy nie umiera, posiada życie wieczne. Życie wieczne było zawsze. Widzicie? Ono przyszło od Boga i idzie do Boga. To jest dusza.
92
Zauważcie, że tak musi być. Na zewnątrz pięć: w-i-a-r-a, duch: J-e-z-u-s, a wewnątrz: t-y. Widzisz? Dlatego mimo, że stoję tutaj i patrzę na was, nie znam nikogo z was. Duch może mnie namaścić, ale ja w dalszym ciągu nie znam nikogo z was. Ale kiedy wkroczy to wnętrze wnętrza, to jest Bóg.
To tłumaczy to zewnętrzne rozumowanie. Weźmy jakiegoś człowieka, który mówi: „Wiem, że nie powinienem cudzołożyć. Wiecie, duch mówi mi, że nie wolno mi cudzołożyć. Ale widzicie, tam na dnie we mnie to ciągle jeszcze tkwi”. To jakby sterowało człowiekiem, lepiej bądźcie przeciwko temu na straży.
Ale jeśli to ma kierunek od wewnątrz, zmiecie to wszystko razem, całą resztę. To jest drogowskaz. To jest wieża kontrolna, wnętrze wnętrza. Dusza kontroluje ducha, a duch kontroluje ciało.
A więc zewnętrzne wybielenie nie stanowi o niczym. Ci religijni ludzie w czasach Pawła, których on nazwał pobielanymi ścianami i tak dalej, oni byli (zewnętrznie) pod każdym względem wierzącymi, miewali proroctwa i wszystko inne, ale wnętrze ich wnętrza ( „dusza, która nie wierzyła”)...
To jest przyczyna, dla której mówię, że ludzie mogą skakać w górę i w dół, mówić językami, wznosić okrzyki, kłaść ręce na chorych i uzdrawiać ich przez wiarę, i tak dalej, czynić te wszystkie rzeczy przez Ducha a jednak być zgubionymi. Pomazani.
93
Zauważcie, że Jezus powiedział: „Tylko wierz, wszystko jest możliwe wierzącemu”. Wiara i uczynki to tak jak mąż i żona, oni współdziałają z sobą. Mąż współdziała z żoną, a żona z mężem. Jedno drugie uwierzytelnia.
To tak jakby mężczyzna twierdził, że jest żonaty, ale nie był w stanie pokazać swojej żony ani udowodnić, że ją ma. Wtedy trzeba wątpić w to, co mówi. On powiada:
- Jestem żonaty.
- A gdzie jest twoja żona?
- Och, ja, no... tego ja nie wiem. - Takiemu ja bym nie wierzył.
Jeśli masz to, co mówisz, że masz, jeśli mówisz: „Posiadam wiarę”, to jak możesz mi udowodnić, że masz wiarę? Przez swoje uczynki.
Rozumiesz?
- Jestem żonaty.
- Skąd mam wiedzieć, że jesteś żonaty?
- Oto tutaj jest moja żona. - Widzicie? To rozstrzyga.
- Jestem zamężna, to jest mój mąż.
- Zostałem uzdrowiony.
- Skąd wiesz?
94
- Moje uczynki wykazują moją wiarę. - Rozumiecie? To, o czym mówimy, sprowadza się do tego: Twoja wiara jest tym, co widzi w tobie Bóg. Twoje uczynki są tym, co widzą w tobie inni ludzie.
To wyjaśnia różnicę pomiędzy tym, co mówi na temat Abrahama Jakub, a tym, co mówi Paweł. Oni wcale sobie wzajemnie nie zaprzeczają, obaj mówią o tym samym. Jest to jak związek małżeński.
Jeśli wasza wiara nie przejawia się w uczynkach, każdy ma prawo podawać w wątpliwość wasze świadectwo. Czy słyszycie to zanim rozpoczniemy kolejkę modlitewną? Jeśli waszej wierze nie będą towarzyszyły wynikające z niej uczynki, to nikt nie uwierzy w to, że zostaliście uzdrowieni. Ktoś mówi: „No, ja nie wiem”. A kto inny będzie twierdził: „Ależ tak, oczywiście, mam całą wiarę jaka tylko istnieje”. Nie masz, jeśli nie świadczą o tym uczynki, ponieważ uczynki pozostają z wiarą w związku małżeńskim. One są jak mąż i żona.
Jedno drugie uwierzytelnia.
95
Pomyślmy przez chwilę o Abrahamie. On miał ten święty związek w komplecie, on miał to wszystko razem. Ignorował te rzeczy, które były sprzeczne z jego wiarą. Działał ściśle według tej zasady. Mogę sobie wyobrazić, że po około dwudziestu latach ktoś przyszedł i powiedział: „Co? Ojciec wielu narodów? Och! Abramie, mówiłeś, że nazywasz się Abraham, co znaczy ojciec narodów. Powiedzże mi, ile dzieci masz teraz, Abrahamie?”
To go nie załamywało ani trochę. Biblia mówi, że on „nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą”. Szedł prosto naprzód, przygotowując się, trzymając w pogotowiu pieluszki, ubranka, buciki i tak dalej. On spodziewał się dziecka i koniec.
96
Nawet Sara powiedziała: „Wiesz co się stanie? Będziesz miał to dziecko, ale powiem ci, jak to zrobimy. Mam służącą Hagar i ja ci ją dam (wielożeństwo było wtedy dopuszczalne), ona będzie miała dziecko, a ja przyjmę to dziecko jako swoje”. Ale Abraham w to nie wierzył. Nie, on tego by nie zrobił. Ale Sara była zachwycona tym pomysłem.
Bóg więc powiedział Abrahamowi: „Dobrze, usłuchaj jej, ale to nie jest to, co Ja ci obiecałem. Takiego sposobu Ja ci nie obiecywałem”.
97
On więc wszystko sprzeczne z tą obietnicą odrzucał, aż jego ciało obumarło i łono Sary również. Stał się stuletnim starcem, a Sara osiągnęła wiek dziewięćdziesięciu lat. Zauważcie, że faktu, iż łono Sary i jego ciało były obumarłe, nie brał wcale pod uwagę.
Słuchajcie tego:
Albowiem nie na podstawie zakonu była dana obietnica Abrahamowi bądź jego potomstwu, że ma być dziedzicem świata, lecz na podstawie usprawiedliwienia z wiary.
Bo jeśli dziedzicami są tylko ci, którzy polegają na zakonie, tedy wiara jest daremna i obietnica wniwecz się obróciła;
Gdyż zakon pociąga za sobą gniew; gdzie bowiem nie ma zakonu, nie ma też przestępstwa.
Słuchajcie tego teraz:
Który wbrew nadziei... (Wbrew nadziei. Cała nadzieja rozwiała się. O, za każdym razem, gdy czuję się trochę przygnębiony, otwieram właśnie ten rozdział: Rzymian 4.)
Jak napisano: Ustanowiłem cię ojcem wielu narodów, zapewniona przed Bogiem, któremu zaufał, który ożywia umarłych i który to, czego nie ma, powołuje do bytu. („Bóg tak powiedział!” Rozumiecie?)
Abraham wbrew nadziei, żywiąc nadzieję, uwierzył, aby się stać ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co powiedziano: Takie będzie potomstwo twoje.
Słuchajcie teraz 19 wiersza:
I nie zachwiał się w wierze, choć widział obumarłe ciało swoje, mając około stu lat, oraz obumarłe łono Sary;
I nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą, lecz wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu,
Mając zupełną pewność, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić.
98
Mając sto lat? Patrzcie, jego ciało (jego męskość) obumarłe, łono Sary obumarłe. Ale on tego nie brał wcale pod uwagę. Skoro zostało mu to objawione, śmierć przestała się liczyć. Czy jesteś sparaliżowany, czy kimkolwiek jesteś, to przestaje się liczyć. Ten wózek inwalidzki się nie liczy, nie ma znaczenia. Albo ten chłopczyk, być może sparaliżowany, nie wiem, co to jest, ale to nie ma znaczenia. Nie bierzcie tego wcale pod uwagę.
- Ależ lekarz powiedział, że on się z tego nigdy nie wydostanie. Lekarz powiedział, że ona nigdy... - To wcale się nie liczy.
- Zobaczcie przecież, że jestem starą osobą. Już nie jestem w średnim wieku. - Ja nawet tego nie biorę pod uwagę.
99
Jesteśmy dziećmi Abrahama, (Alleluja!) nie takimi, jak Izaak, lecz królewskim nasieniem (przez Jezusa Chrystusa) dzięki wierze, jaką miał on. Nasienie Abrahama wyrasta w tych ostatnich dniach, aby świecić jak gwiazdy. Dziećmi Abrahama! „Nie brał pod uwagę, że jego ciało jest obumarłe”. Wcale tego nie uwzględniał. W ogóle nie stanowiło zagadnienia, czy Bóg uczyni to, czy nie. Bóg powiedział, że to uczyni! Dlaczego tak postąpił? Ponieważ zostało mu to objawione. Jest tak?
Kiedy zostaje ci to objawione, kiedy to rzeczywiście... Ty nie możesz tego spowodować, to musi ci zostać objawione. Wtedy nie uwzględniasz niczego innego. Nie rozważasz, jak bardzo jest to niemożliwe, nie bierzesz w rachubę co powiedział lekarz, nie bierzesz pod uwagę co mówiła mama, co powiedział tato, co mówił kaznodzieja, co mówił ktokolwiek inny. Uwzględniasz tylko to, co powiedział Bóg!
100
„Nie zachwiał się w wierze, choć widział obumarłe ciało swoje oraz obumarłe łono Sary”. Nie brał tego wcale pod uwagę. O, cudowne, to po prostu wstrząsa mną. Nie uwzględniał ani swojego obumarłego ciała, ani obumarłego łona Sary.
Żadne okoliczności nie będą brane pod uwagę, kiedy wiara znajdzie odpowiedni grunt, aby się zakorzenić. Kiedy plemnik z mężczyzny znajdzie komórkę jajową kobiety, a jedno i drugie jest płodne, to coś zaczyna się dziać. Alleluja! Lekarz może mówić: „Nie będziecie mieli dziecka. Mogę udowodnić, że te zarodki w twoim ciele są martwe i jej komórki jajowe nigdy nie będą zdolne do zapłodnienia”. Ale niech tylko te zarodki dotrą kiedyś do tego jaja, zobaczycie co się będzie dziać. Ten mały chłopczyk albo mała dziewczynka pojawi się na widowni. Dlaczego? Ponieważ wiara znalazła grunt. Uczynki zaczynają działać, komórka dołącza do komórki i pojawia się ten mały osobnik. Amen. Boże, miej litość nad nami. Spraw, o Boże, abyśmy byli twardymi chrześcijanami, tak jak powinniśmy! Gdybyśmy byli prawdziwymi mężczyznami i kobietami, moglibyśmy brać Boga za Słowo. Nie będziecie mogli tego zrobić, dopóki nie zostanie wam to objawione. (Muszę się śpieszyć.)
101
Zauważcie, święta wiara od Boga zjednoczyła się z świętymi uczynkami Jego proroka. Pamiętajcie, święta Boża wiara została objawiona Abrahamowi. On przyjął ją i przez nią zaczął spełniać swoje święte uczynki, przez to, że uwierzył. Nasienie obietnicy znalazło miejsce, na którym mogło wyrastać. Co byłoby, gdyby Abraham powiedział: „Wiesz, Saro, jak by nie było, upłynęło już dwadzieścia pięć lat od chwili, gdy Bóg dał tę obietnicę”. Gdyby coś takiego się stało... Ale to się nie stało! Bóg wiedział, że do tego nie dojdzie.
Co gdyby dziewica Maria powiedziała: „No, zaczekajcie. Panna ma począć? Przecież wyrzucą mnie z kościoła jak tam wejdę i powiem coś takiego”. Otóż ona miałaby takie myśli, gdyby ten grunt nie został wcześniej przygotowany.
Skoro prorok powiedział: „Panna pocznie”, to rozstrzyga sprawę. Zrozumiałe?
„Takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli”. Tam, gdzie jest uprawiona gleba i to Słowo w nią upadnie, ono się tego uchwyci. Nie ma nic zdolnego, by to powstrzymać.
102
Teraz już szybko, skoro zbliżamy się do końca. Widzicie, to nasienie miało miejsce, gdzie mogło się ukryć. Bóg o tym wiedział, w przeciwnym razie nigdy nie dałby tej obietnicy Abrahamowi. Słuchajcie teraz bardzo uważnie. Bóg wiedział, dokąd ta obietnica jest skierowana. On powołał Abrahama dopiero, jak miał siedemdziesiąt pięć lat, ale on był jego predestynowanym sługą od początku, tak samo i Sara.
Zauważcie, pamiętajcie, że on nie miał Biblii, z której mógłby czytać. Dla niego nie było to tak łatwe jak dla nas dzisiaj. My możemy czytać Jego Słowo i obserwować tych, którzy je przyjęli. Pamiętajcie jednak, że on otrzymał to tylko przez objawienie i to była ta autentyczna rzecz. Tak samo było z Józefem w księdze Genesis. Przypomnijcie sobie, że dopiero Mojżesz napisał Genesis, Exodus, Leviticus i Deuteronomium. Żadna z wcześniejszych postaci biblijnych nie miała Biblii, którą mogłaby czytać, aż dopiero po okresie Mojżesza. Czy nie tak? Oni nie mieli Biblii tak jak my, aby czerpać z niej pomoc w naszym ułomnym stanie. Oni byli surowymi ludźmi, którym zostały pewne sprawy objawione przez Boga i oni mocno tego się trzymali. Nic nie było w stanie nimi zachwiać. Otóż czy uważacie, że my ciągle jeszcze możemy posiadać taką twardą wiarę? Tak, o ile ona zostaje wam objawiona!
103
Przebaczcie mi to wyrażenie albo to świadectwo, które powiem, zanim zakończę. Pamiętam, że było to w tym „Bliźniaczym Mieście” i myślę, że brat Brown i ci inni byli tam ze mną. Rozważałem wtedy na podstawie Biblii życie Józefa. Czytałem Biblię i stwierdziłem, że był on człowiekiem, przeciwko któremu nie było żadnego zarzutu. Abraham, Izaak, Jakub i wszyscy pozostali mieli pewne rzeczy, które można im było zarzucić, lecz nie Józef. Co za człowiek! Doskonały człowiek, doskonały obraz Chrystusa.
Kiedy to czytałem pewnego dnia w pokoju hotelowym, rozpłakałem się. Wszedłem do tej małej komórki, gdzie miałem powieszone ubrania, zamknąłem drzwi i powiedziałem: „Boże, chcę Ci podziękować za takiego człowieka, jakim był Józef, człowieka, który żył kiedyś na ziemi, człowieka w ciele tak samo jak i ja, człowieka, który uwierzył Ci i trzymał się Twojego Słowa”. Był znienawidzony przez swoich braci. Nic na to nie mógł poradzić, że był duchowy. On miewał widzenia. On mógł wykładać sny. Wszyscy oni nienawidzili go z tego powodu. On nic na to nie mógł poradzić. Takim on po prostu był.
104
Widzicie, to nie było dla innych. Oni powinni byli go miłować, ale zamiast tego... Gdy on czasem mówił im coś, co było przeciwko nim, oni powiadali: „O, tutaj przychodzi ten mistrz od snów”. Nienawidzili go bez przyczyny.
Mówiłem: „Dlaczego oni to robili?” A jednak ten człowiek nie zachwiał się, pozostał nieporuszony. Widzicie? Powiedziałem: „Dzięki Ci, Panie. O Boże, dziękuję Ci za takiego człowieka”.
Zaraz wtedy Duch święty objawił mi, mówiąc: „Będziesz miał syna i nadasz mu imię Józef”. Powstałem i podziękowałem Panu.
105
Rebeka, która tu siedzi w tyle, urodziła się krótko przedtem, miała około roku. Urodziła się przez cesarskie cięcie. W rodzinie mojej żony jest to częste, ponieważ ich kości są twarde jak u mężczyzn, nie otwierają się jak powinny u kobiet. Ona musiała zostać wycięta z łona matki. Lekarz powiedział mi:
- Bracie Branham, nigdy już nie dopuść do tego, aby mieć dziecko z tej kobiety. Jej łono jest cienkie jak balonik. Raczej pozwól mi związać te przewody.
- Nie, nie pozwolę na to, proszę nie myśl nawet o tym, doktorze.
- Ona nie powinna już mieć dzieci. To by ją zrujnowało. Ona umarłaby. Mieliśmy tu okropne chwile. Ona ledwie z tego wyszła. -
Ale potem Pan powiedział mi, że „będę miał syna” i że on będzie miał na imię Józef. Dlatego nigdy się tego nie bałem. Wszyscy, wielu z was to pamięta.
106
Chodziłem i ogłaszałem: „Będę miał dziecko i będzie to Józef”. Ilu z was to pamięta? Oczywiście! Wszędzie dookoła w całym kraju mówiłem ludziom: „Będziemy mieć dziecko, na imię będzie mu Józef”.
Podobnie też było z tym chłopcem, który został wzbudzony z martwych w Finlandii. Brat Jack był właśnie tam, kiedy to się stało. Dwa lub trzy lata wcześniej mówiłem wam: „Będzie to mały chłopiec”, opisałem, jak będzie ubrany, gdzie będzie leżał. „Bóg tak powiedział”.
- Jak to się stanie?
- Nie wiem. Ale zostało mi objawione, że to się stanie.
107
Zostało mi też objawione, że udam się do Arizony i spotkam tam siedmiu aniołów i że oni przekażą mi poselstwo, które mam wygłosić. To było „Siedem pieczęci”. To stało się! Ilu z was pamięta, że to mówiłem? Jest to zarejestrowane na taśmach i innymi sposobami. I to się stało! Donosiły o tym tygodniki i inne środki przekazu, utrwalono to na zdjęciach. światło na niebie, którego oni dotychczas nie są w stanie zrozumieć. Tam ono było.
Pamiętam, że dzwoniłem do brata Jacka i pytałem go o to. Stał tam Chrystus i brat Jack powiedział: „To jest w Jego uwielbionej postaci”. Zrozumieliście? Lubię brata Jacka. Jest jednym z najlepszych teologów, jakich znam, ale wtedy nie mogło to jakoś od razu do mnie dotrzeć.
Stałem tam i pytałem:
- Panie, jak to jest? Młody człowiek z włosami (białymi) jak wełna?
- On jest w peruce - odpowiedział. Sprawdźcie w tej książce; zanim to się stało, powiedziałem o tym. I tego dnia, kiedy to się stało, podniosło się to do góry. Kiedy to zdjęcie odwrócicie bokiem, o ile macie tygodnik Look albo Life, obróćcie to i patrzcie na to z boku. Oto On jest, doskonała „Głowa Chrystusa” Hoffman'a, spoglądająca wprost w dół na miejsce, gdzie stałem. Tak to jest w tym tygodniku. Ilu z was to widziało? Oczywiście, widzieliście to wszyscy. Tam, patrząc wstecz, potwierdził dokładnie, że to objawienie jest prawdziwe.
108
Dlaczego w peruce? Otóż w przeszłości sędziowie w Anglii i w Izraelu nosili peruki. W Anglii jest tak aż do dziś. Jest to oznaka ich najwyższej władzy. Na znak swojej władzy wkładają perukę. On został tak przedstawiony, jako stojący w peruce utworzonej ze skrzydeł aniołów na znak, że On jest alfa i omega, najwyższy Sędzia, nikt tylko On sam. Należy Go widzieć jako alfa i omega. On był młodym człowiekiem, miał niewiele ponad trzydzieści lat, lecz włożoną miał białą perukę, oznaczającą, że On jest Najwyższy, że jest Bogiem, że „Ojciec przekazał WSZYSTEK sąd Synowi”. Alleluja! To objawienie nigdy nie jest niewłaściwe! Głoście je mimo wszystko, bez względu na to, jak to brzmi, gdyż to idzie wprost ze Słowem.
109
Przypomnijcie sobie, w cztery lata później wiedzieliśmy, że moja żona będzie miała dziecko. Każdy mówił: „Czy to będzie Józef?”
- Przypuszczam, że tak. Nie wiem na pewno, ale wiem, że będę miał Józefa - odpowiadałem.
Gdy to dziecko się urodziło, była to Sara. Zadzwonił do mnie potem pewien człowiek, śmiał mi się prosto w twarz i powiedział:
- Wiesz co? Ty chyba miałeś na myśli Józefinę! - (Ten człowiek umarł. On umarł.)
- Przyjacielu, Bóg powiedział mi, że będę miał syna i że nadam mu imię Józef! - odpowiedziałem.
Były trzy osoby, które opuściły pewien kościół denominacyjny i przyszły do naszego zboru, i one słyszały mnie, kiedy o tym mówiłem. Kiedy urodziła się Sara, one powiedziały:
- Przecież on jest fałszywym prorokiem.
- Chwileczkę, proszę pani - odpowiedziałem. - Nigdy nie powiedziałem kiedy ani Bóg nigdy nie powiedział kiedy. Powiedział tylko, że będę... On powiedział do Abrahama, że będą mieli Izaaka, a w międzyczasie urodził się Ismael, ale to wcale nie unieważniło tamtej obietnicy. Bóg powiedział, że będę miał syna i że nazwiemy go Józef.
110
Kiedy zjawił się lekarz, powiedział:
- Pastorze, zwiążę teraz te przewody.
- Proszę, nie rób tego!
- Możesz ożenić się ponownie i potem mieć tego chłopca.
- Będę go miał z tej żony. Bóg tak powiedział! - Nie mogłem tego wyczytać w Biblii, ale zostało to zapisane w moim sercu przez objawienie, przez wiarę. Bóg tak powiedział! „Nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą”.
- Chyba miałeś na myśli Józefinę - mówili niektórzy.
- Miałem na myśli Józefa - odpowiedziałem. Lekarz powiedział:
- Ona nie może już mieć dziecka.
- Ona będzie miała jeszcze dziecko - odpowiedziałem.
Upłynęły jeszcze cztery lata i wreszcie ona miała znowu zostać matką.
111
Wtedy pewna kobieta (fałszywe proroctwo, które obiegło cały kraj) przez wypisywanie słów powiedziała: „Meda umrze przy tym porodzie, ponieważ ja zostałam posłana, aby kierować Billem”. Powiedziała też: „On nie będzie mnie słuchał, gdyż jestem kobietą i Bóg przemówi do niego zabijając jego żonę”.
- Bóg posłał Jezusa Chrystusa, aby mną kierował. Jestem prowadzony przez Ducha - odpowiedziałem. Widzicie?
Biedna Meda. Mieliśmy znajomą pielęgniarkę, która została uzdrowiona na zgromadzeniu, wszyscy o tym wiecie, panią Morgan, pracującą w szpitalu Mayo na oddziale najcięższych przypadków. Według orzeczeń lekarskich ona powinna już od dwudziestu lat być umarła na raka. „Umierająca na raka” - brzmi diagnoza w jej kartotece w Szpitalu Baptystycznym w Louisville. Teraz ona jest pielęgniarką w szpitalu w Jeffersonville. Jest tam już od wielu lat, ponieważ Bóg powiedział, że „będzie żyła”.
Meda lubiła ją i powiedziała:
- Bill, chciałabym, aby Margie była przy mnie. Nie mam ochoty iść do szpitala.
112
- Nie rób... Lubimy Margie, ale Margie nie jest naszym Bogiem. Margie jest naszą siostrą - odpowiedziałem. Udałem się do Green's Mill. Jej stan bardzo mnie przygnębiał, ponieważ ją kochałem. Wybrałem się do Green's Mill. Ona zapytała:
- Bill, czy myślisz, że ja umrę?
- Nie wiem, ale to dziecko urodzi się mimo wszystko. Będziesz miała Józefa.
- Czy to będzie on?
- Tego nie wiem, kochanie. Nie potrafię powiedzieć, ale Bóg powiedział, że będziemy mieli Józefa. Nie dbam o to, co mówi ktokolwiek. Będziemy mieli Józefa. Ten sam Bóg, który mówił do mnie we wszystkich tych objawieniach, powiedział mi też i to. On nigdy nie zawiódł w tych innych sprawach i On też nie zawiedzie ani w tej. -
Udałem się do tego młyna, aby się modlić. Gdy tam rozpocząłem modlitwę, zobaczyłem to światło unoszące się pomiędzy dwoma drzewami. Zostało mi powiedziane: „Wróć do swojej pracy i do swojej książki”. Wróciłem do tego.
113
Biblia leżała w moim samochodzie. Po powrocie zobaczyłem, że wiatr przewertował kartki do miejsca, gdzie Natan został posłany do Dawida. Bóg powiedział mu: „Idź, powiedz memu słudze Dawidowi: Wziąłem go z pastwiska od trzody, od karmienia tych kilku owiec jego ojca i uczyniłem wielkim jego imię, jak imię wielkich na ziemi”. (Nie dał mu największego imienia, lecz jak imię wielkich. Nie uczynił go Billy Grahamem, lecz dał mu imię, jak wiecie.) „Uczyniłem to, lecz nie mogę pozwolić mu na budowanie tej świątyni. Będzie ją budował jego syn”. Jak tylko zostało powiedziane: „jego syn”, o, tutaj to było!
- Józef? - zapytałem.
- Tak jest.
Natychmiast wyruszyłem z powrotem do domu. On był już bardzo duży, ona z trudem tylko mogła chodzić. Wyszła na pole, a ja podbiegłem, objąłem ją i powiedziałem:
- Kochanie! Józef przychodzi. Józef jest już w drodze.
114
Wszyscy wiedzą, że przed cesarskim cięciem nie można pozwolić, aby płód opuścił się w dół. Tego wieczora to dziecko opuściło się w dół. [Puste miejsce na taśmie - uw. wyd.] ...przerwało się i wszystko inne.
Następnego poranku o siódmej godzinie udaliśmy się do szpitala. Lekarz powiedział:
- Litości! Co teraz?
Ucałowałem ją na pożegnanie i powiedziałem:
- Kochanie, nie potrwa długo, a Józef będzie na świecie. - Wyszła po schodach i poszła na stół operacyjny. Po kilku minutach wyszła pielęgniarka:
- Panie Branham!
- Co proszę pani?
- Ma pan pięknego chłopca o wadze 3 kilogramów 260 gramów.
- Józefie, synu, witaj! - powiedziałem. Tak jest. Dlaczego? Dlaczego? Co to jest? Nie było napisane w Biblii, że to się stanie, ale ten sam Bóg Biblii, który objawił to Abrahamowi, objawił to i nam. Nie zwracaliśmy uwagi na niezdolność jej łona, na niemożliwość tego, by mogło być w taki sposób. Nie wątp w obietnicę Bożą z niedowiarstwa, ale oddaj chwałę Bogu, wiedząc, że to się stanie. Nie dbam o to, co mówi lekarz, wszystko inne będzie stawało na przeszkodzie, ale nie wierz w to, to jest kłamstwo szatana. Tak jest naprawdę. Wiara wraz z uczynkami idzie naprzód, zmierzając do urzeczywistnienia obietnicy. (śpieszmy się.)
115
Dokładnie to właśnie powiedział Jakub: „Rachab, nierządnica, czyż nie z uczynków została usprawiedliwiona?” Ale jak to się stało? Przez jej wiarę!
Ona powiedziała: „Słyszę, że Bóg jest z wami”. Ona nie chciała widzieć, jaką Jozue ma fryzurę ani jak się ubiera. Ona powiedziała: „Rozumiem, że Bóg jest z wami”. To wszystko, czego było potrzeba, ona przygotowywała się.
Także dzisiaj prawdziwe widzenie od Boga (kończę już za chwilę) jest obiecanym Słowem na ten dzień. Ale ludzie potykają się o to.
- Te widzenia, bracie Branham, skąd ty to bierzesz?
- Czy w Dziejach Apostolskich 2, 17 nie jest powiedziane: „I stanie się w ostateczne dni, że młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy wasi śnić będą sny”? Czy tak nie jest? Tak właśnie mówi Biblia.
116
A więc dobrze, jeśli tak jest, to zobaczcie także do Malachiasza 4 i przekonajcie się, czy nie jest to obiecane na dzisiaj. Jak możecie w to wierzyć? Biblia tak mówi!
Weźcie Łukasza 17, 30 i czytajcie. Jezus powiedział: „Jak było za dni Sodomy, tak będzie w przyjście Syna Człowieczego”. Tak właśnie, jak było w czasach Sodomy. Spójrzcie na położenie świata dzisiaj: Sodomczycy. Spójrzcie na Billy Grahama i Orala Robertsa, tych dwóch świadków, którzy tam składają świadectwo kościołom denominacyjnym. Jeden metodystom, baptystom i prezbiterianom, drugi zielonoświątkowcom. Ten jeden, ten drugi i ten inny.
117
Lecz przypomnijcie sobie, że Abraham nie znajdował się w Sodomie. On był już wywołany. Jeden pozostał przy nim i rozmawiał z nim. I ten Jeden, który pozostał przy nim i rozmawiał z nim, dał mu znak. Będąc odwrócony plecami powiedział, że Sara będzie miała syna, na którego on czekał. Amen. Będąc odwrócony tyłem. I on nazwał Go Bogiem, Elohim.
Otóż to wypełnia się dzisiaj, ponieważ mamy wiarę. Wiem, że jest to z Boga, ponieważ to miejsce i inne miejsca Pisma wskazują na tę godzinę. Objawienie 10 mówi, że „w dniach poselstwa siódmego anioła, kiedy on zacznie trąbić swoje poselstwo”... Nie usługę uzdrawiania, ale poselstwo, które następuje po usłudze uzdrawiania.
118
Jezus wyszedł i głosił Słowo, uzdrawiał chorych i robił inne rzeczy, a wtedy mówiono o Nim: „O, ten młody rabbi, ten prorok, jaki to wspaniały człowiek! Chcemy go w naszym kościele”.
Ale pewnego dnia on stanął i powiedział: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. O rety! Potem już go sobie nie życzyli. Tak jest.
„Jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie”. On wypowiedział tylko te słowa, lecz ich nie wyjaśnił. Wyobrażam sobie, jak lekarze i pielęgniarki mówiły:
- Chyba ten facet jest wampirem, on chce, abyśmy pili jego krew! - Widzicie, oni tego nie rozumieli. On o tym wiedział.
Jednakże Jego uczniowie, chociaż nawet nie mogli sobie tego wyjaśnić, siedzieli jednak i wierzyli w to, ponieważ zostało im to objawione. Amen. Tak jest. Oni wiedzieli o tym, Pismo tak orzekło.
119
Można by w związku z tym zapytać mnie, ktoś mógłby powiedzieć:
- Jak to możliwe, że masz wiarę, aby wierzyć tym widzeniom, skoro ma miejsce tak wiele różnych fałszywych, podrobionych rzeczy?
Chciałbym teraz przez chwilę mówić coś mocnego. Kiedy dookoła jest tak wiele falsyfikatów to pamiętaj, bracie, że o nich także jest powiedziane, że będą mieć miejsce w tym samym czasie. Jest dokładnie tak, jak było w czasach Mojżesza. Mojżesz zstąpił, aby dokonywać przed ludem boskich czynów, a tam stali Jambres i Jannes. Ale kto czynił to najpierw? Ci inni byli podrabiaczami, ale najpierw musiało być coś oryginalnego, co można byłoby podrabiać. Najpierw musiał być oryginał. Tak jest. My nie jesteśmy zagubieni, wiemy dobrze co robimy. Widzicie? Mając Pismo i objawienie od Boga mamy właśnie to, dzięki czemu ciągle jeszcze stoimy.
120
„Ależ tamten człowiek miewa widzenia i tak dalej, robi to i owo, a przy tym ma stosunki z żoną tego oto człowieka. Wierzy w trzech Bogów i wszystko inne”. To nie jest w stanie zachwiać tą sprawą ani trochę. Jest coś, czego nie są w stanie podrobić: Słowo! Nie. Oni mogą mieć wszystko inne, mogą mówić językami, mogą wznosić okrzyki, tańczyć w Duchu, a ciągle być diabłami. Tak jest. Tak jest. Ale to Słowo określa dokładnie ich miarę. Widzicie? Dokładnie tak. Tu właśnie następuje rozstrzygnięcie. Jak w przypadku Mojżesza i Jambresa.
Przypomnijcie sobie, że On powiedział: „Jak Jannes i Jambres przeciwstawiali się Mojżeszowi, tak w ostatecznych dniach ci podrabiacze pojawią się na ziemi ponownie”. Czy On to powiedział? [Zgromadzeni odpowiadają: „Amen” - uw. wyd.] A więc mamy ich.
121
Ale to nie zachwiało Mojżesza. Kiedy Mojżesz przybył i uczynił cud w imieniu Pańskim, stali tam ci podrabiacze i uczynili to samo, ale to nie powstrzymało go. On nie powiedział: „Myślę, że byłoby lepiej dać spokój i zejść ze sceny”. On pozostał nieporuszony. Dlaczego? To zostało mu objawione. Alleluja! On wiedział o tym ze Słowa Bożego. On był pewny, że to Słowo w końcu ich przygwoździ. Wiedział, że przyjdzie czas, kiedy to Słowo zamanifestuje się, a oni nie będą mogli zrobić już nic więcej.
Tak samo ja wiedziałem o tym przez wszystkie te lata. Widzicie? Tak jest. Wiedziałem, że przyjdzie taki czas. Jeśli Bóg zsyła jakiś cud, prawdziwy cud, on zawsze powoduje zmianę w całym tym systemie. Jeśli Bóg posyła coś dla Kościoła, a ten stary system nie ulega zmianie, to On posłał to na próżno. Jeśli pojawia się jakaś usługa ze znakami i cudami, to istnieje poselstwo, które idzie za tym. Najpierw wystąpił Jezus i uzdrawiał chorych, następnie zaś przyniósł poselstwo: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy. Ja jestem Nim”. Widzicie? Oni w to nie wierzyli. Oni wierzyli w Jego cuda. On powiedział: „Jeśli Mnie nie wierzycie, to wierzcie tym cudom, gdyż one świadczą, kim Ja jestem”. O, chwała! Kto był pierwszy? Mojżesz! Potem dopiero jego podrabiacze. Ale te wielkie prawdy pozostają takie same i one rozstrzygają co jest właściwe a co nie. Podrabiacze nie mogą przyjąć poselstwa! Nie mogą przyjąć niesfałszowanego poselstwa pochodzącego ze Słowa Bożego.
122
Możliwe, że Judasz czynił wszelkiego rodzaju znaki i cuda, ale kiedy chodziło o przyjęcie Ducha świętego w dniu Pięćdziesiątnicy, ujawniło się jego prawdziwe oblicze. Diabeł może iść z tym krok w krok i podrabiać dokładnie wszystko aż do momentu, kiedy chodzi o Słowo, gdyż on nie może zaakceptować całego Słowa. Może zgodzić się z tym wszystkim za wyjątkiem być może jednego tylko Słowa, tak jak było w jego rozmowie z Ewą, ale nie może przełknąć tego w całości. Ponieważ zupełność jest cechą tylko ciała Chrystusowego. Widzicie, tak też ani teraz oni nie mogą przyjąć tego poselstwa, tak jak Jannes i Jambres nie mogli przyjąć poselstwa Mojżesza. Oni zostali ujawnieni jako podrabiacze, ponieważ nie byli w stanie naśladować Bożego Słowa, uwierzytelnionego przez Jego namaszczonego proroka. Zrozumiałe?
123
Oni nie mogli wyjść wraz z Izraelem. Dlaczego? Ponieważ byli denominacyjnymi, egipskimi dziećmi. Nie mogli iść za tym Słowem. Gdyby za nim szli, musieliby opuścić Egipt. Nil i wszystko było im drogie i dlatego nie mogli tego zrobić. Choć więc umieli podrabiać Słowo i czynić to co Mojżesz, ich głupstwo ujawniło się w czasie, kiedy należało wyruszyć w drogę. Wtedy Bóg sprawił, że wszystko to na nich się zwaliło.
To samo jest teraz. Oni mogą próbować wszelkiego rodzaju fałszywego naśladownictwa, ale to nie spowoduje nic innego, jak tylko podkreśli tę autentyczną rzecz. Każde wierzące dziecko wie, że tak jest. I wtedy można widzieć jak na dłoni to głupstwo ich naśladownictwa. Jeśli czyjaś praca przekazuje prawdziwe Słowo i jest wykonywana przez wiarę, zostanie to ujawnione, gdyż będzie ona uwierzytelniona przez pierwotne pisane Słowo i Boże obietnice w nim zawarte.
124
Jezus powiedział: „Jeśli nie wykonuję uczynków,” (słuchajcie teraz uważnie, pozwólcie mi dodać to do tego) „o których mówi Pismo, że będę je wykonywał, jeśli nie czynię tego co miał zgodnie z Pismem czynić Mesjasz w tym okresie czasu, kiedy się zjawi, jeśli Bóg nie uwierzytelnia tego Słowa, w którym zapowiedział co będzie się dziać, jeśli Moje życie nie ożywia tego Słowa, ujawniając dokładnie to, co zostało przez nie zapowiedziane..”. (Nie przeoczcie tego!) Jezus jak gdyby mówił: „Wy wiecie, co Mesjasz powinien czynić. Jeśli więc to pisane Słowo nie manifestuje się przeze Mnie, to Ja nie jestem Nim”. (Amen!) „W takim razie dzień, o którym mówię, nie jest tym dniem, a także to, co mówił o mnie Jan, jest nieprawdą. Nie jestem więc Mesjaszem, jeśli nie wykonuję uczynków Mesjasza. On powinien być wypełnieniem Słowa: 'Pan, Bóg wasz wzbudzi wam proroka takiego jak ja' a wy nie mieliście proroka już kilkaset lat. Jeśli obiecane przez Boga uczynki nie przejawiają się w Moim obecnym życiu, to Ja nie jestem Mesjaszem. Jeżeli natomiast Słowo obietnicy na ten okres uwierzytelnia Mnie, to Ja jestem Nim i obietnica wypełniła się”. (O, nie rozumiem, jak mogłoby to być jeszcze bardziej jasne!)
125
Jezus jakby mówił: „Jeśli więc obietnice dotyczące tego dnia wypełniają się w Mojej usłudze, to Ja jestem Nim. Jeśli więc trudno wam wierzyć w to, kim Ja jestem, to przypatrujcie się tym czynom, które zostały zapowiedziane na ten dzień”. (Amen!) „Patrzcie na uczynki, które były obiecane. Jeśli te uczynki nie spełniają się, jeśli każdy z nich nie wypełnia się we Mnie, to w takim razie nie wierzcie Mi, bo Ja mówię wam nieprawdę. Jeśli nie możecie Mi uwierzyć, patrzcie, co zapowiada Biblia, że będzie się działo w tym dniu. Jeśli to się nie dzieje, nie jest prawdą to, co mówię. Jeśli nie ma tych fałszywych rzeczy i wszystkich tych innych rzeczy, które mają mieć miejsce, jeżeli tego nie ma, to Ja jestem w błędzie. Jeśli jednak to wszystko się dzieje, to Ja jestem Nim, jestem Tym, który miał przyjść” - mówił Jezus. (Amen! O, te same czyny, które były przyobiecane na Jego dzień, uwierzytelniały Go jako Mesjasza. Czy nie wierzycie w to?)
126
A więc teraz, bracie, jeśli to, co zapowiedział Jezus Chrystus u Łukasza 17, 30 na czas bezpośrednio poprzedzający Jego przyjście, że świat stoczy się z powrotem do stanu Sodomy, że wyjdą posłańcy i że sprawy będą przebiegać dokładnie tak samo - jeśli to nie dzieje się, w takim razie nie wierzcie, że mówię wam prawdę. Jeśli natomiast to dzieje się, to uwierzcie, że to jest On, że żyjemy „w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi”. Amen! Syn Człowieczy objawi się w ziemskim ciele, w was - ludziach, którzy stanowicie Kościół, dokładnie tak samo, jak było w dniach przed zniszczeniem Sodomy w tym wywołanym gronie, z dala od nich wszystkich, odosobnionym, wierzącym w Bożą obietnicę. Chwała!
127
Widzimy więc czyny, których dokonuje dzisiaj Duch święty, takie jak widzenia, które nigdy nie zawodzą, obietnice, które zawsze okazują się prawdziwe, wszystkie znaki apostolskie, obiecane w Biblii, u Malachiasza 4 oraz w Objawieniu 10, 7. Wszystko to wypełnia się i zostaje udowodnione naukowo i na wszelki możliwy sposób. Gdybym nie mówił wam prawdy, te rzeczy nie działyby się. Jeśli natomiast mówię wam prawdę, to one składają świadectwo, że mówię wam prawdę. On jest ciągle ten sam: wczoraj, dziś i na wieki i manifestacja Jego Ducha porywa oblubienicę. Niechaj w wasze serca padnie ta wiara (objawienie), że „To jest ta godzina”.
Módlmy się teraz.
128
Drogi Boże, który zostałeś objawiony w ciele w Osobie Jezusa Chrystusa, który trzeciego dnia powstał z martwych według Pism, wstąpił na niebiosa i wysłał swoich uczniów na cały świat, aby czynili innych uczniami i powiedział: „takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli”,
Boże, niech współczesny kościół zielonoświątkowy, który reprezentuje przywrócenie darów duchowych, o Panie, niech ci ludzie, z których niektórzy są tu być może obecni, a niektórzy słuchać będą tych taśm w różnych stronach świata, oby oni uświadomili sobie, że < to jest wywołanie oblubienicy, a nie poselstwo zielonoświątkowe. > Poselstwo zielonoświątkowe miało za zadanie odnowę darów duchowych w Kościele, to natomiast jest wywołaniem oblubienicy, innym poselstwem, które miało przyjść przed spaleniem Sodomy. Niechaj oni to zrozumieją, drogi Boże. Wierzę Ci, ponieważ zostało to objawione przez Twojego Ducha ze Słowa Bożego i zostało to uwierzytelnione i ujawnione przed całym światem. Z pewnością, o Panie, jesteśmy w mniejszości, tak jak twoje gromadki były zawsze. Ty jednak powiedziałeś: „Nie bój się, maleńka trzódko! Gdyż upodobało się Ojcu waszemu dać wam Królestwo”.
129
Proszę więc, o Boże, aby ludzie odwrócili wzrok od swojego intelektu, od tego o czym myślą, że jest to właściwe, a zwrócili wzrok do Pism. Niech ludzie tutaj myślą tak, jak ta królowa-matka w czasie tego wielkiego zniszczenia Babilonu, o czym wspominaliśmy wczoraj wieczorem. Ona powiedziała: „Jest mąż imieniem Daniel, który był w królestwie twojego ojca. Zielonoświątkowy ojciec był w jego królestwie i On jest zdolny rozproszyć wszelkie wątpliwości”.
Teraz więc, Panie, niech Duch święty, który był w zielonoświątkowym królestwie, a także w królestwie Marcina Lutra, Jana Wesley'a, Johna Smitha, Aleksandra Campbella i poprzez te wszystkie wieki, który jest powołany do rozwiązywania wszystkiego, niech On rozwiązuje ludzkie myśli. W czasach tych ludzi, poprzez tego człowieka Lutra On wyłożył tę prawdę, że „sprawiedliwy z wiary żyć będzie”. W czasach metodystów On rozproszył wszelkie wątpliwości na temat Słowa: „bądźcie świętymi”. A w czasach Pięćdziesiątnicy oni mówili językami i Duch święty przejawiał się przez Boskie uzdrawianie i tak dalej, i to rozwiało wszelkie wątpliwości w sercach ludzi zielonoświątkowych. Lecz, o Boże, oni pozakładali denominacje. Oni zawrócili z powrotem do pomysłów ludzkich. Dlatego teraz, kiedy oblubienica zostaje wywołana, jak Ty obiecałeś tutaj w Piśmie, co czytane jest przed światem każdego wieczoru i co obserwujemy naszymi oczyma, niech On rozproszy, o Boże, wszelkie wątpliwości w ludzkich sercach. Niech oni uciekają śpiesznie na otwarte słońce, aby dojrzewać, aby mogli zostać zebrani do spichlerza i nie pozostali w łodydze, która zostanie spalona. Niech oni wejdą do spichlerza dzisiaj wieczorem. W imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
Dziękuję wam za uwagę. Niech Bóg pracuje nad waszymi sercami.
130
Rozdaliśmy karty modlitewne i dlatego teraz poświęcimy około dwadzieścia minut na kolejkę modlitewną. Chciejmy ustawić się bardzo szybko i podchodźmy do podium, aby się modlić. Nie wiem ile kart zostało rozdanych. Nie pytałem o to Billa. Powiedziałem tylko, aby rozdali trochę kart modlitewnych i on wrócił przed chwilą i wziął swoją matkę i mnie, i tamtych na górze.
[Brat Branham rozmawia z Billy Paulem o kartach modlitewnych - uw. wyd.]
131
Dobrze, przystąpmy do karty modlitewnej numer jeden. Kto ją ma, niech podniesie rękę, abym mógł zobaczyć. Jeśli możesz, to powstań, jeśli zaś nie możesz, to pomożemy ci. Karta modlitewna numer jeden. Szybko proszę. Kto ją ma? Co takiego? A, numer jeden. (Przepraszam.) A numer jeden. Czy ta pani tutaj ma ją? Proszę tu wyjść. A, numer drugi. Czy ma ją ktoś? Proszę podnieść rękę szybko. Ta pani zaraz tutaj. Proszę. Numer trzeci. Masz kartę? Otrzymałeś kartę? Czy wy nie macie kart? W porządku, nie musicie ich mieć. Trzy, cztery, pięć. A, jeden, dwa, trzy, cztery, pięć. Dobrze, A pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć. W porządku, ustawiajcie się, zacznijcie się ustawiać.
132
Jeśli ktoś nie może tu wyjść, pomachajcie ręką, aby pomogli wam tu się dostać. Pytałem te osoby tutaj, które nie mają kart modlitewnych... Nie potrzebujecie ich, ja tylko pytam. Zobaczcie, wy ułomni tutaj, przypuszczam, że przyszliście wcześnie, ponieważ ja mówiłem mu: „wcześnie”. Nie musicie mieć karty. Jeśli macie taką wiarę, o jakiej nauczałem, jeśli zostało wam to objawione, to w porządku. Jeśli nie zostało wam to objawione, to choćbyście nawet przeszli przez tuzin kolejek modlitewnych, nic by to nie pomogło. Czy wiecie o tym? Czy wierzycie w to? Rozumiecie? Choćbym się modlił, robił co tylko mogę, klękał na kolana, wkładał na was ręce, namaszczał was oliwą i co tylko byście sobie życzyli. Dopiero kiedy Bóg ze swojej łaski objawi to twojemu sercu, że jest to „załatwione”, wtedy jest to rzeczą dokonaną. Nie potrzeba wam wtedy być nawet w kolejce ani w żadnym szczególnym miejscu, to i tak jest dokonane.
133
W porządku. Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć, jedenaście, dwanaście, trzynaście, czternaście, piętnaście. Dobrze. Szesnaście, siedemnaście, osiemnaście, dziewiętnaście, dwadzieścia. Czy ktoś ma jeden z wymienionych numerów a nie może się podnieść? Niech podniesie rękę. Dobrze.
Tylko Mu wierz,
Widzę biedną miłą Anne Jean, siedzącą i grającą to niekiedy prawie przez całą noc. Proszę, aby wszyscy tutaj uciszyli się i byli pełni szacunku.
Tylko Mu wierz,
Karty z numerami od jeden do piętnaście.
...tylko Mu wierz,
Robi się tu trochę tłoczno, więc rozpocznijmy zaraz. Co proszę?
...możliwym jest...
Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć.
134
Zaczyna was być zbyt dużo, jest to więcej, niż wezwaliśmy. W porządku. Stójcie proszę spokojnie tam, gdzie jesteście. Nie tłoczcie się. Będziemy się za was modlić, lecz czekajcie, aż zostanie wywołany wasz numer i wtedy podejdziecie, gdyż nie może stać was tu za dużo. Gdyby Pan coś uczynił, zasłonicie ludziom widok i oni niczego nie zobaczą. Niech was Bóg błogosławi.
Módlmy się teraz nad tymi chusteczkami, podczas gdy oni się przygotowują.
135
Drogi Boże, leżą tutaj chusteczki, pochodzące od chorych i utrapionych. Właśnie mówiliśmy o wierze, Panie. Ty powiedziałeś w Biblii, w Liście Judy, abyśmy „podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym”. Oni brali od ciał tych świętych chustki, nie dlatego, że byli to szczególni ludzie, lecz dlatego, że byli to wierzący ludzie. Byli to ludzie podobni do nas. Jest powiedziane, że „Eliasz był człowiekiem podobnym do nas i modlił się usilnie, żeby nie było deszczu”. A on modlił się o to, o Boże, aby lud mógł się upamiętać. Ty objawiłeś mu, że ma modlić się za nich, modlić się w ten sposób, aby wypełnić Twoje Słowo. Niewątpliwie dałeś temu prorokowi widzenie. A dziś wieczorem, Panie, modlę się, aby ci ludzie zostali uzdrowieni. Nie jestem Eliaszem, on został zabrany do nieba, ale to życie i ten Duch, który był w nim, żyje dalej. Dlatego prosimy, drogi Boże, abyś przyznał się do modlitw swojego ludu. Przyznaj się do nas wszystkich teraz, kiedy modlimy się nad tymi chusteczkami, aby ci, na których zostaną one położone, wyzdrowieli.
136
Przekonujemy się, Ojcze, że jesteśmy umierającym pokoleniem ludzkim. Przed nami jest wieczność. świat stał się obłąkany. Są w nim mordercy. Małe dziewczynki zostają zgwałcone i pocięte na kawałki. Ludzie są przewrotni. Mężczyźni noszą włosy jak kobiety, kobiety jak mężczyźni. Ten gatunek wymiera. świat obumiera. Wszystko obumiera. Kościół umiera.
O Boże, ześlij życie! Ześlij życie, o Boże, życie wiary! Objaw tym ludziom, Panie. Ja mogę tylko modlić się i wkładać na nich ręce. Ale Ty jesteś tym jedynym, który może ich uzdrowić, Ty jedynie. Proszę Cię, Ojcze, abyś uczynił to dla każdego z nich. Spraw to, kiedy podnoszę nad nimi ręce i proszę o to z całego serca. W imieniu Jezusa Chrystusa, uzdrów tych ludzi. Amen.
137
Czy ten mikrofon jest czynny, bracie? Czy słyszycie mnie teraz wszyscy? Podnieście ręce. Moje serce jest jakoś poruszone... jeden z tych ludzi tu na tych wózkach, pryczach i noszach... oni nawet nie mają kart modlitewnych. Ale słuchaj, bracie, ci tu w kolejce mają karty, ale to nie gwarantuje, że oni zostaną uzdrowieni. Być może niektórzy z siedzących na sali... To nie jest gwarancją uzdrowienia. Karta nie przesądza, czy ktoś zostanie albo nie zostanie uzdrowiony. To wszystko zależy od ich wiary w Boga. Ilu wie, że to prawda? Istotna jest tylko twoja wiara w Boga, to wszystko. Ilu z was wie, że to prawda? Niezależnie od tego, jak jesteś religijny, jak dobry albo jak zły, jeśli Boża łaska nie sprawi, że wpadnie to do twojego serca, to nigdy nie staniesz się zdrów. Ilu z was teraz wie, że Bóg to uczynił, że czynił to ciągle, wielkie znamiona, znaki i cuda? A dziś wieczorem przychodzisz i stoisz w kolejce nie dlatego, że wybrał cię Bóg, aby tu stać, lecz dlatego, że otrzymałeś kartę modlitewną, po prostu tak się złożyło, że byłeś przy... [Puste miejsce na taśmie - uw. wyd.]
138
Dokładnie jak mój czcigodny brat Gerholtzer tutaj, który rozpoczął swoją usługę wiele lat temu... [Puste miejsce na taśmie - uw. wyd.] ...mając wiarę w Boga, wierząc Bogu, wierząc, że Bóg uzdrawia chorych przez wiarę. A to nigdy się nie zmieniło, tylko że w tym ostatecznym czasie Bóg dodał jeszcze dary - dary, które przyobiecał. Bóg uczynił to nie dlatego, że musiał, lecz dlatego, że to obiecał. A jeśli On przyrzeknie, to musi to uczynić, ponieważ On musi dotrzymywać swojego Słowa.
Zaś tobie przyrzekł On to samo, mianowicie: „Jeśli możesz temu wierzyć, stanie się to”. Jeśli nie możesz w to uwierzyć, to się po prostu nie stanie. Otóż ja nie mogę spowodować, abyś ty uwierzył, ani ty sam nie możesz spowodować, że uwierzysz. Bóg musi ci to darować. Uwierzyć, jest to darem Bożym. To nie jest twoja wiara, lecz Boża wiara. Twoja intelektualna wiara może to akceptować, ale dopóki wiara od Boga nie znajdzie się głęboko w twoim sercu... Widzisz, twoja intelektualna wiara może to przyjąć, zrobić to. Nie przestawaj tylko wierzyć całym swoim sercem, dopóki Bóg ci tego nie objawi. Rozumiesz? Tylko wierz nieprzerwanie, aż Bóg ci to objawi. Ale zanim On to objawi...
139
- Bracie Branham, a co powiedziałbyś o tamtym? - mówicie.
- Tak jest. - Bóg posłał proroka do króla Hiskiasza i kazał mu powiedzieć: „Nie wstaniesz z tej choroby. TAK MÓWI PAN. Umrzesz na tym łożu”. Czy tak?
Lecz ten król odwrócił się twarzą do ściany i w gorzkich łzach wołał: „Panie, potrzeba mi jeszcze piętnastu lat. Błagam Cię, Panie, wysłuchaj mnie”. Otóż ten król był najwyższym człowiekiem w świecie politycznym, zaś prorok był takim w oczach Bożych. Tamto był Boży król, to zaś był Boży prorok. Dlatego Bóg objawił prorokowi, aby wziął trochę... [Puste miejsce na taśmie - uw. wyd.] Wiecie? Zrozumiałe?
140
Abyście więc mogli teraz zrozumieć, skoro powoływałem się na miejsce Pisma: „Jak było w dniach Sodomy, tak będzie w przyjście Syna Człowieczego”. Czy jest mowa o dniu, kiedy kościół się objawi? Nie! „W dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi”. Co oznacza „objawi”? Uczyni znajomym! Czy tak? Objawi. Dzień, w którym objawi się Syn Człowieczy, będzie taki sam jak dzień Sodomy i Gomory. Czy to prawda?
Patrzcie, co wtedy się stało. Oni mieli dwóch głównych posłańców tam w Sodomie i Gomorze, gdyż była tam gromada letnich chrześcijan. Czy tak? I dwóch głównych posłańców (słuchajcie teraz uważnie) usługiwało w Sodomie i Gomorze. Ale jeden pozostał przy grupie Abrahama. Czy tak?
141
Patrzcie więc! Nigdy w całej historii kościoła nie było uniwersalnego posłańca do kościoła, którego nazwisko kończyłoby się na -h-a-m, aż dopiero teraz jest taki: G-r-a-h-a-m. Nazwisko to składa się z sześciu liter. Ale Abraham posiadał nazwisko siedmioliterowe: A-b-r-a-h-a-m. Zrozumiałe? Tak więc kościół powszechny, oznaczony liczbą człowieka (sześć, stworzona przez ludzi organizacja) miał jednak skierowanych do niego posłańców. Oni mieli ludzi o nazwiskach Sankey, Moody, Finney, Knox, Kalwin i tak dalej, ale nigdy -h-a-m. Czy tak? Ale teraz go mają i to jest posłaniec, wysłany przez Boga, i on szturmuje te mury tak mocno, jak tylko potrafi, głosząc: „Wychodźcie stąd! Pokutujcie, bo jak nie, to zginiecie!”
Lecz przypomnijcie sobie, że wybrani, predestynowani, z góry przeznaczeni: Abraham i jego grupa także mieli posłańca. Obserwujcie, co On uczynił. On dał im znak, że blisko jest czas, w którym spadnie ogień. Otóż teraz też istnieje ogień, na który czekamy, ogień atomowy, gniew Boży.
142
Otóż ten Posłaniec coś zrobił. On mówił o kobiecie, do której był zwrócony tyłem, i powiedział jej, że ona wątpi w to co On powiedział, odkrył przed nią jej stan i powiedział co się stanie. Czy tak? Czy On powiedział, że Syn Człowieczy objawi samego siebie w ten sam sposób w tym dniu? Czy więc wierzycie, że to prawda?
Tutaj oto stoi kobieta...
A w tym niewidzialnym zjednoczeniu Kościoła, oblubienicy Chrystusa ten Posłaniec jest teraz obecny, a jest nim Jezus Chrystus, ten sam wczoraj, dziś i na wieki.
On przemawia tylko przez swoich proroków. Tak mówi Biblia! „On nigdy nie czyni nic, jeżeli najpierw nie objawił tego swoim sługom, prorokom”. Amos 3, 7. On zawsze tak czynił. On nigdy nie zmienia swoich sposobów postępowania. Rozumiecie? A prorok, jeśli jest prawdziwy, może mówić tylko to, co powie mu Bóg. Czy tak? Tak jest.
143
Czy wierzycie, że On może mi powiedzieć, co dolega tej kobiecie, zanim nawet ja na nią spojrzę? Czy wierzycie w to? Otóż ona cierpi na raka. Tak jest. On jest na jej piersi. Ma chłopca, o którym myśli, on cierpi na rodzaj choroby umysłowej, rozstrój nerwowy z komplikacjami. Tak jest. Czy wierzysz w to? A przecież to prawda, czy nie tak? Czy wierzysz teraz? Czy kiedy to zostało powiedziane twoja wiara zakotwiczyła się i otrzymałaś pewność, że to otrzymałaś, że będziesz to miała? W takim razie idź i niech Pan Jezus cię uzdrowi. Widzicie? Rozumiecie? Czy wierzycie? Całym sercem?
A czy wierzycie, że choć nawet nie patrzę na tę kobietę, Pan Jezus może powiedzieć mi, jaki ona ma problem? Ilu z was w to wierzy? Wiecie, że nawet nie przypatrzyłem się jej, zauważyłem tylko sukienkę. Gdyby nie to, nie mógłbym nawet powiedzieć, czy to mężczyzna, czy kobieta. Po prostu tutaj stoi. Chciałbym, aby ona uwierzyła. Czy wierzysz? Ta pacjentka tutaj, czy ty wierzysz? Jeśli wierzysz, podnieś rękę. Jeśli wierzysz z całego serca, możesz otrzymać to dziecko, o które prosisz Boga. Widzisz? Rozumiesz? Czy wierzysz? Czy masz wiarę w Boga? Otóż to nie uzdrawia, to tylko identyfikuje. Są to uczynki, które identyfikują wiarę w obecność Bożą, Jego Słowo, które się urzeczywistnia.
144
Ta kobieta także pragnie wielkiej rzeczy. Nie chodzi o dziecko, ona pragnie chrztu w Duchu Świętym. Powiem ci co masz zrobić. Jeśli pozbędziesz się tych papierosów, Bóg da ci chrzest Duchem Świętym. Idź i wierz w to. Czy wierzycie? Czy macie wiarę w Boga?
Tego mężczyzny tutaj nie widziałem nigdy w życiu. Nie znam go, ale coś jest nie w porządku w jego klatce piersiowej. Stało mu się to niedawno na skutek upadku. Nie jest stąd, lecz przybył z Arkansas. Jest kaznodzieją. Idź do domu i głoś ewangelię. Widzicie? Widzicie? Widzicie? Nigdy nie widziałem twarzy tego człowieka.
145
Stoi tutaj kobieta, której nie znam. Nie widziałem jej nigdy w życiu. Ale Bóg ją zna.
Jeśli On będzie mógł objawić co jej dolega, albo coś o niej, czy uwierzycie? Wszyscy z was? To jest tylko uczynek, który uwierzytelnia tę wiarę, którą muszę głosić i o której mówiłem do was dziś wieczorem. To właśnie Bóg objawił, a te uczynki udowadniają, że to prawda. Otóż musicie mieć wiarę, aby otrzymać zdrowie.
Tej kobiety tutaj chyba nie znam. Tak jest, nie znam jej, ale znam kogoś, kogo ona także zna, gdyż widzę tego człowieka stojącego tutaj przede mną. Ona cierpi na ból głowy. Czy to nie jest prawdą? Czy wierzysz, że Bóg cię uzdrowi? Jesteś siostrą Perry Green'a. To prawda, aczkolwiek nie widziałem jej nigdy w życiu. Tak jest. Widziałem Perry Greena stojącego tutaj, spoglądającego na mnie, chodzącego oto w taki sposób. Tak jest. Nie wiem, gdzie znajduje się Perry Green. Czy wierzycie? Jak bardzo wierzycie? Jeśli możecie wierzyć, wszystko jest możliwe. Jeśli nie możecie wierzyć, nic nie może się stać.
146
Ta miła pani z siwymi włosami, która siedzi tutaj i patrzy wprost na mnie: Czy ty wierzysz Bogu? Czy wierzysz, że Bóg może mi objawić, o czym teraz myślisz? Masz nowotwór na piersi. Czy wierzysz, że Bóg może to odjąć od ciebie? Tak jest. Miej wiarę, wierz! Czego ona dotknęła?
Pewna niewiasta, jak mówi Biblia, dotknęła się kraju Jego szaty. Wy, którzy chcecie te miejsca biblijne, zauważcie, że powiedziano tam także, iż On jest „Arcykapłanem, który może współczuć ze słabościami naszymi” albo: zostać dotknięty przez nasze słabości. Czyż nie jest to prawdą? On jest Arcykapłanem i stoi teraz właśnie tutaj, a ludzie dotykają się Go.
Pewna szczupła kobieta, która siedzi zaraz tutaj, podnosiła rękę. Nie widziałem jej nigdy w życiu, ale ona wtedy czegoś dotknęła. Teraz dowiemy się, o co chodzi. Ona modli się do Boga. Ma chore płuca i cierpi na chorobę żołądka. Bóg uzdrowił cię, jeśli będziesz w to wierzyć. Musisz wierzyć. „Wszystko jest możliwe dla tych, którzy wierzą”.
147
Pewien mężczyzna siedzi całkiem w tyle (w drugim rzędzie od tyłu) po tamtej stronie. On cierpi na astmę. Czy wierzysz, że Bóg cię uzdrowi? Jeśli w to wierzysz, Bóg daruje ci zdrowie. Możesz otrzymać, o co prosisz, jeśli w to uwierzysz.
Tutaj właśnie siedzi siwowłosa kobieta i patrzy na mnie. Jeśli wierzysz z całego serca... Czy wierzysz w to? W porządku, w takim razie ta choroba woreczka żółciowego opuści cię, jeśli w to wierzysz.
148
Co myślisz o tym ty, który tutaj leżysz na tej koi? Czy wierzysz, że Bóg może cię uzdrowić? Jeśli Bóg powie mi, co ci dolega, czy uwierzysz Mu? Jeśli uwierzysz, ten rak opuści cię i pójdziesz do domu. Dlaczego nie miałbyś wstać, wziąć swojego łoża i iść do domu? Czy wierzysz? Czy wy wszyscy będziecie wierzyć? A więc, na co jeszcze czekać? Czy Bóg pozwolił upaść tej wierze w wasze serca? Podnieście wszyscy tutaj swoje ręce. Jeśli Bóg wrzucił tę wiarę do waszych serc, to połóżcie teraz swoje ręce jedni na drugich tutaj wzdłuż kolejki. Kładźcie swoje ręce teraz zaraz, szybko, podczas gdy Duch święty działa. Połóżcie ręce jedni na drugich. Ten człowiek zerwał się, pobiegł wzdłuż kolejki i modli się za innych.
149
Powstańmy i oddajmy Bogu chwałę. Niech każdy to robi. Nie ma potrzeby ciągnąć tego dalej. Rozpoznaj Jezusa Chrystusa, tego samego wczoraj, dziś i na wieki, bez względu na to, jakie są twoje dolegliwości, cokolwiek by to było. Jeśli wierzysz Mu, powstań zaraz, stań na nogach i wierz.
Wszechmocny Boże, Boże Abrahama, Boże Izaaka, Boże Jakuba, ześlij swoją moc i uzdrów teraz to grono ludzi. W imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
Bogu niech będzie chwała! Niech was Bóg błogosławi.