1
Dziękuję ci, bracie Neville. Niech cię Pan błogosławi. Dałem się nabrać, nieprawdaż? Pragnę z głębi serca podziękować Panu za to, że się ujął sprawy chłopca brata Capps. Przytrafiło się to podczas mojego krótkiego pobytu w Indianie. Wiem, że to nie jest nagrywane. Przynajmniej tak mi się wydaje. Nie widzę tam nikogo. Powróciłem tutaj, aby polować na wiewiórki. Sądzę, że Charlie spakuje się ze mną - on, Nelly i ci z Kentucky - na jakiś dzień lub dwa, by polować na wiewiórki. Wolę odłożyć na bok wszelki inny rodzaj wypoczynku, by przyjechać tutaj koło połowy sierpnia i polować z Charlie, Banks i innymi na wiewiórki. O ile chodzi o mnie, jest to pewna tradycja. Zabrałem więc Józka...
2
Kiedyśmy tu byli innym razem, wszyscy zachorowali. Było to na skutek zmiany tego gorącego klimatu tam na południu, z tym chłodnym klimatem, który macie tutaj. Wiem o tym, że się nie zgadzacie ze mną, że tu jest chłodno, ale gdybyście chcieli chociaż raz przyjechać do Arizony! Tam, kiedy rano odjeżdżaliśmy, było 109 F (42 C) w cieniu. A około północy, kiedy powiało chłodne powietrze z gór, było ciągle 96 F (36 C). To było o północy, kiedy powiało chłodne powietrze. Tam jest przyjemnie w czasie zimy, latem jest to dobre tylko dla skorpionów i jaszczurek, ale nie dla istot ludzkich. Nawet wszystkie zwierzęta wędrują do gór. Nie mogą tego wytrzymać.
3
Wyszedłem na pole, aby wypróbować moją strzelbę i... Chciałbym wam opowiedzieć coś o małym chłopcu z rodziny Capps. Powiedziałem... Właściwie będę musiał zostawić tę strzelbę Józkowi, ponieważ on umie strzelać lepiej ode mnie. Myśmy ją nastawili i ja umieściłem krążki w odległości 50 yardów. Józek powiedział: „Tato, ja bym to także potrafił”. Małe biedactwo, bolała go głowa. Ja się za niego modliłem, bo miał wysoką gorączkę, a potem poszedł ze mną na stanowisko strzeleckie. Na strzelbie kalibru 22 każde 2/10 na skali krzyżują się na linii 25 yardów, następnie 50 yardów. Ja to miałem ustawione na 25 yardów. Miałem jeszcze dwa krążki. Umieściłem je tam a Józek wycelował i trafił obydwa! Nie miałem już więcej żadnych krążków, wziąłem więc kawałek starego glinianego gołębia, który tam leżał rozstrzelany. Tych glinianych gołębi używają myśliwi. Miał on średnicę jakiegoś ćwierć cala. Umieściłem go na odległość 50 yardów, a on go przestrzelił na połowę. Lornetka celownicza była wyregulowana na mój wzrok i była trochę „starsza” od niego! On powiedział: „Wiesz co, muszę iść i powiedzieć Billy, aby się mnie już więcej nie czepiał”!
Powiedziałem: „Wiesz co, chodźmy i pokażmy to bratu Normanowi”.
4
„Józefie - powiedziałem - przy całoświatowych zawodach (niechby to był ktokolwiek, nikt... Otóż te krążki nie były tylko zadraśnięte z boku, ale były przestrzelone na wylot, a każdy z nich nie miał więcej niż 1/4 lub 1/16 cala grubości i 1/4 cala wysokości, a on je rozpołowił z odległości 50 yardów. Na świecie nie ma nikogo, kto by się zdobył na lepszy strzał. Mistrzowie mogliby osiągnąć to samo, ale nikt nie potrafiłby dokonać trzech lepszych strzałów niż te. Te krążki nie były tylko zagięte, ale pozostała tylko dziura w papierze, przez który ten krążek przeleciał. Powiedziałem: „Nikt nie jest w stanie lepiej strzelić”. Wydaje mi się, że ból głowy opuścił go natychmiast.
Powiedziałem: „A więc dobrze, chodźmy to pokazać bratu Normanowi, który pracuje dla „Field and Stream”, w sklepie towarów sportowych brata Stromei.
On odpowiedział: „Chodźmy najpierw do Billy. Mam mu coś do powiedzenia”. (Szczerze mówiąc, jego brat nigdy czegoś takiego nie dokazał). „A więc - powiedział - pójdziemy najpierw do niego”.
5
Kiedy stanąłem w drzwiach, Billy miał na sobie jeszcze piżamę. Wyszliśmy z domu wcześnie, „ ponieważ zaczynało być gorąco, a on powiedział... Zadzwonił telefon, a ja powiedziałem... On spojrzał na mnie w taki oto sposób. Powiedziałem: „Czy to czasem nie jest wezwanie do chorego”? A był to brat Capps w sprawie swego syna, który był już na sali operacyjnej na skutek zapalenia otrzewnej i jego życie było zagrożone. A właśnie w obecnej chwili powiedział mi, że jego chłopak bardzo prędko powraca do zdrowia.
Czy więc oglądacie, w jaki sposób Bóg tego dokonał? Nawet dzięki głosowi tego małego chłopca, Józefa. Zamiast udać się do brata Normana... Nie byliśmy tam, ale przyszliśmy tutaj i mogliśmy się skomunikować z bratem Capps. Nie mogę powiedzieć, że to spowodowały nasze modlitwy, ale dla nas ma pewne znaczenie, kiedy możemy nawiązać taki kontakt. Szczerze mówiąc, z tego powodu... Musicie mieć wiarę odnośnie tego, co czynicie. On miał wiarę, kiedy telefonował. Billy powiedział, że wrzucał pieniądze i rzekł: „To musi być bardzo wielka odległość, ponieważ za trzyminutową rozmowę wrzucił monety w wartości prawie że 5 dolarów”. Wydawało mi się, że on telefonuje z New Yorku lub z jakiejś wyspy, a tymczasem on zamówił osobistą rozmowę, bo chciał rozmawiać z Billy, a nie z Loyce. I z tego powodu miał te zwiększone wydatki.
Obecnie jego syn powraca do zdrowia. Brat Capps powiedział, że lekarz dał mu niewielką na- dzieję, że się z tego wydostanie (z tej operacji), ale my jesteśmy Bogu wdzięczni. Dzisiejszego po- ranka jesteśmy mu bardzo wdzięczni.
6
Dotarliśmy tutaj prawie że o świcie i nie spałem więcej, niż trzy godziny. Czuję się całkiem znużony. Ale kiedy nadszedł czas iść do kaplicy, nie pozostało mi nic innego, jak tylko pójść. ... Jeżeli Pan zechce... Jak już powiedziałem, zamierzam pójść do Kentucky. Następnie tutaj powrócę i obiecałem przemawiać w niedzielę. Wolałbym wprawdzie, aby to było następnej niedzieli, bowiem przyszłą niedzielę będę... Muszę powrócić, ponieważ zamierzam wyjechać do Kanady. Uważam, że będzie lepiej, kiedy to uczynię następnej niedzieli rano.
Brat Neville powiedział: „Czy nie zechciałbyś wystąpić, pozdrowić ludzi i przez kilka minut do nich przemówić”?
Odpowiedziałem: „Bracie Neville, ja nawet nie otwarłem mojej Biblii, jak więc mógłbym...”
Powiedział: „Wystąp i powiedz chociaż coś”.
Siostro Neville, nie wiem, jak ty na to reagujesz. On jest człowiekiem, który umie bardzo dobrze przekonywać.
7
Podczas kiedy... Nie mam okazji, aby mówić o takich sprawach, kiedy to miejsce jest przepełnione, natłoczone, ale jestem wdzięczny Bogu za takiego pastora, jakim jest brat Orman Neville. On jest tak wiernym, jak tylko może być. Nigdy nie słyszałem, aby się skarżył. Rozmawiałem z nim jakieś pół godziny, ciesząc się z tego, co powiedział brat Mann. Opowiem mu coś więcej o tym, kiedy przyjedziemy w tym roku do Colorado.
Jego poselstwo sprawiło nam radość. Miałem miłą rozmowę z bratem Neville. Powiedziałem: „Nie mam nawet okazji, by ludziom powiedzieć coś o naszym miłym pastorze”. I zapytałem: „Czy ludzie odnoszą się dobrze wobec ciebie”?
On powiedział: „Nie mogą lepiej”.
Powiedziałem: „Tego się mile słucha”. Kiedy pastor jest zadowolony i ludzie są zadowoleni, stwarza to naprawdę dobry zbór. Potem Bóg jest także zadowolony. Myślę, że szczególnie w tych dniach kiedy jest przynoszone poselstwo, widzimy, że ON jest zadowolony. Sądzę, że to wskazuje na to, w jaki sposób poselstwo łączy ludzi z Bogiem.
8
Jestem bardzo wdzięczny za brata Ormana Neville, jak również za jego miłą żonę i rodzinę. Proszę Boga, by go zachował, aby pozostał wierny Jemu i tej sprawie. A jeżeli się Panu spodoba, niech sprawi, byśmy tutaj stali w tej kaplicy, kiedy Pan Jezus po nas przyjdzie, aby nas zabrać w zachwyceniu. Mamy nadzieję, że kiedy się obaj zestarzejemy i będziemy się musieli opierać o laskę, otoczymy ramieniem jeden drugiego i ciągle będziemy się wzajemnie podpierać.
Potem będziemy przemienieni w jednej chwili, w okamgnieniu. „Te stare szaty ciała odpadną i powstaniemy do wymiarów wiecznej wartości w okrzyku, kiedy będziemy przechodzić przez powietrze”. Tam kieruje się codziennie moja tęsknota i modlitwa„. A potem podniesiemy się do góry.
9
Słyszałem, że Pan uzdrowił brata Coomera i jestem za to tak wdzięczny! Dzieje się tak wiele spraw! Jestem wdzięczny, że tu mogę być dzisiejszego poranka i przyszło mi na myśl, by zamiast... Zawsze przychodzę tutaj mając pewien tekst i przemawiając... Pomyślałem, że przyjdę dzisiejszego poranka tylko tak. Powiedziałem: „Bracie Neville, będę spoglądać na zegar i rozpuścimy zgromadzonych we właściwą porę. Będę przemawiał po prostu kilka minut, o sprawach, które mam na sercu i o których wiem, że nie będą nagrywane na taśmę. Będziemy mieli po prostu społeczność z ludźmi z tego zboru, tylko my razem.” Pragniemy się pomodlić.
10
Drogi Jezu, jesteśmy ci wdzięczni za ten przywilej, że mogliśmy się tutaj zgromadzić. Kiedy spoglądałem na tą kaplicę dzisiaj wczesnym rankiem kiedy przejeżdżałem obok, przyszło mi na myśl, jak wiernie Ty stałeś za tą sprawą. Przypomina mi się to mokradło, porośnięte trzcinami, które znajdowało się na tym miejscu; dokładnie w tym miejscu, gdzie obecnie znajduje się kazalnica. Stałem tutaj już jako mały chłopiec. Pan Ingram powiedział, że możemy nabyć tą działkę za niewielką sumę. Mieliśmy wpłacić zaliczkę ale nie mieliśmy żadnych pieniędzy. Nie mieliśmy też niczego, co moglibyśmy zaoferować. Była to tylko próba z naszej strony. Pełna cena tej działki była niewiele więcej niż dwa tysiące dolarów, z możliwością spłaty w okresie dwudziestu lat.
Otóż, Panie, spójrz na to w obecnej chwili. Całkiem na początku, kiedy tutaj było jeszcze bajorko a kaplica jeszcze nie podniosła się z gruntów i woda ją zatapiała, to Ty już wtedy obiecałeś nam przez swoje Słowo: „Ja Pan zasadziłem ją i będę ją podlewać we dnie i w nocy, a nikt jej nie wydrze z ręki mojej”! W tym samym czasie ludzie mawiali: „Za sześć miesięcy będą z tego garaże”.
11
A jednak dosłownie tysiące dusz znalazły Chrystusa tutaj przy ołtarzu. Kaplica, baptysterium, były nieprzerwanie... Ludzie przyjmowali chrzest w Imieniu Pana Jezusa, wzywając Jego Imię, obmywając swoje grzechy. Setki ułomnych ludzi, utrapionych, ślepych, schorowanych, chromych, pożartych przez raka opuściło zdrowych tą platformę. Kiedy przychodzili, byli to bliscy śmierci mężczyźni, kobiety, chłopcy, dziewczęta, a odchodzili, aby żyć w nowości życia, mając w swoim ciele nowe życie. Mogli na nowo chodzić, porzucali swoje wózki inwalidzkie, kule itd. O, Boże. Te trzydzieści lat usługi!
Ojcze, pamiętam ten poranek, kiedy kładliśmy kamień węgielny. Ty dałeś widzenie, w którym ukazałeś, że to miejsce było natłoczone. Był to piękny zakątek. Ja wiedziałem, że to nie może za- wieść. Pragnę Ci za to wszystko podziękować.
12
Wielu toczyło dobry bój i ukończyło swój bieg. Oni zachowali wiarę, a teraz znajdują się na drugiej stronie w oczekiwaniu i spoczynku a ich uczynki idą za nimi. Oczekują na tę godzinę, kiedy zabrzmi trąba, aby powstali do nowego życia w nowym ciele. Wielu z nich było starych, trzęsących się, a niektórzy młodzi i w wieku średnim, lecz za wszystko niech będzie chwalone twoje Imię!
Stoimy tutaj ponownie w obecności żywych, jak i umarłych. Proszę, abyś tego poranka namaścił Twoje Słowo. W ogóle nie wiem, o czym mam mówić, ale proszę, abyś się o to zatroszczył. Wszak, Panie, Ty to zawsze czyniłeś. Pobłogosław naszego pastora, brata Neville i jego żonę. Błogosław starszych, oraz diakonów; każdego członka Ciała. Pozwól nam tak żyć w tym życiu, abyśmy w tym przyszłym mogli otrzymać żywot wieczny.
Dopomóż nam dzisiejszego poranka przyjąć napomnienie przez Twego Ducha i Słowo, byśmy mogli przygotować samych siebie, a kiedy dzisiaj opuścimy te drzwi, pragniemy być zdecydowani w naszych sercach, by prowadzić życie lepsze, niż takie, jakim żyliśmy w przeszłości. Prosimy o to w Imieniu Jezusa, Amen.
13
Przed kilku minutami otworzyłem po prostu Biblię w miejscu Objaw. 3. A więc przeczytam tutaj z poselstwa do kościoła laodycejskiego.
Pragnę także podać do wiadomości - powiedział mi to brat Neville, że brat Parnell -przypadkowo spojrzawszy, zobaczyłem, że tutaj siedzi - urządza zgromadzenie przebudzeniowe w Memphis. Może wiecie, gdzie dawniej stał kiosk Wimpy - Hamburger. On ma tam postawiony namiot i pragnie do niego zebrać snopki, odnaleźć tam zgubionych, którzy jeszcze nie idą tą drogą, ale są przejrzani do życia. Niechby byli przez jego usługę pozyskani dla Chrystusa. On zamknął swoją kaplicę z powodu tych zgromadzeń tutaj i jest to bardzo uprzejme ze strony tego brata. Chcemy wam podać do wiadomości, że zgromadzenia rozpoczną się w poniedziałek wieczorem następnego tygodnia. Wiem, że wszyscy jesteście serdecznie zaproszeni, aby wysłuchać poselstwo bata Parnella. On będzie zwiastować poselstwo o miłości Chrystusa.
14
Przeczytajmy teraz z Obj. z 3. rozdziału. Pragniemy przeczytać pewien odcinek; chcemy dać miejsce Biblii, bowiem to co ja mówię, może zawieść, ale co mówi On, nie zawiedzie. Nie wiem, z którego miejsca najlepiej zacząć, ani gdzie ukończyć, ale czytajmy o laodycejskim wieku kościoła, mianowicie wiersze 14 - 19.
A do anioła zboru w Laodycei napisz: To mówi Ten, który jest Amen, świadek wierny i prawdziwy, początek stworzenia Bożego.
Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący, Obyś był zimny albo gorący!
A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich.
Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły.
Radzę ci, abyś nabył u mnie złota w ogniu wypróbowanego, abyś się wzbogacił i abyś przyodział szaty białe, aby nie wystąpiła na jaw haniebna nagość twoja oraz maści, by nią namaścić oczy twoje, abyś przejrzał.
Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam; bądź tedy gorliwy i upamiętaj się.
15
Gdzieś tutaj, kiedy czytałem, jeżeli mi wybaczycie, znalazłem pewne miejsce, które przemówiło do mnie bardzo. Nie mogę go momentalnie wyszukać. Tak, ono jest tutaj. „A nie wiesz o tym, że jesteś pożałowania godny, biedny, ubogi, ślepy i nagi”. Ach! To jest w pewnym sensie obraz dzisiejszego kościoła. Uważam, że to jest ten wiek kościoła, o którym mówimy. Przygotowuję, jak wiecie, „Wieki Kościoła” w formie książki. Jednak ze względu na to, że żyjemy w laodycejskim wieku kościoła, chciejmy rozważać teraz jego stan.
Nie chcę wysnuwać z tego żadnego tematu, ponieważ nie jesteśmy... W czasie kiedy przemawiam, pragnę oglądać, dokąd Pan zechce nas pokierować. Pragniemy, by to było coś, co nam pomoże.
Zastanówmy się nad laodycejskim wiekiem kościoła i jego stanem w dzisiejszym czasie. Na ile mi wiadomo, nie widzę żadnej przeszkody, aby Pan Jezus mógł przyjść w tym czasie, tylko tą jedną: brak gotowości Jego Kościoła. Uważam, że to jest jedno z proroctw.
16
Wczoraj, kiedy zbliżałem się tutaj samochodem... Przybyliśmy tutaj za dwa dni z Tucsonu. Jest to odcinek drogi długi dwa tysiące mil. Billy i ja. Nie chcieliśmy przekraczać dozwolonej prędkości. Kiedy on kierował, ja siedziałem obok; zwinąłem moją pięść i trzymałem ją jak odbezpieczoną broń na jego plecach. Kiedy zauważyłem, że jedzie za szybko, powiedziałem: „Chwileczkę, chłopcze, było nam przecież powiedziane: „Dawajcie cesarzowi, co jest cesarskiego”.
Kiedy więc zbliżaliśmy się tutaj zeszłej nocy... Na drodze leżała martwa mała dziewczynka w wieku około trzech lat. Matka leżała martwa w rowie. Jakiś pijany młodzieniec, powracający z ROTC, (obóz treningowy oficerów rezerwy), osiemnastoletni człowiek, pędził z prędkością 120 mil / godz. po lewej stronie jezdni i zabił ich. Zdaje się, że on umarł także. Potem można zrozumieć, co to znaczy „Dawajcie cesarzowi, co jest cesarskiego”.
17
Niewinni ludzie umierają. Maleńka trzyletnia dziewczynka straciła swoje życie z powodu jakiegoś pijanego żołnierza, pędzącego przypuszczalnie z prędkością 120 mil/godz., w dodatku po przeciwnej stronie jezdni. Przejeżdżał przez wzniesienie na drodze, uderzył w nich i zabił ich na miejscu. On zginął także. Z tego możemy widzieć, że chociaż ta niewinna strona postępowała...
Ten chłopak jest winien, że popełnił morderstwo z zimną krwią. Uważam, że każdy pijany człowiek, który zostanie zatrzymany na drodze, powinien otrzymać dziesięć lat więzienia za umyślne morderstwo.
18
Polityką nie osiągniemy niczego dobrego. Ona jest zepsuta. Boża idea, mieć sprawiedliwego króla, jest właściwa. Polityka tak się rozszerzyła, że można się po prostu ze wszystkiego wykupić: z oszustwa, kłamstwa, kradzieży i wszystkiego innego. Kilka tygodni temu powiedziałem: „Spójrzcie, jak nisko upadliśmy!” Patrzcie, to nie jest nic, jak tylko pod każdym względem zepsuta masa. Ale sprawiedliwy król może zaprowadzić swoje prawa. Tak możecie zamordować człowieka, i jeżeli jesteście ludźmi wpływowymi w sprawach politycznych, wszystko jest w porządku. Macie możliwość wydostać się z tego. Demokracja jest dobrą ideą, ale ona nie funkcjonuje. Podobnie jak komunizm - wszystkie rzeczy wspólne. To brzmi pięknie, ale tego nie można urzeczywistnić. Nie! Boża droga polega na tym, aby mieć króla, jak Dawid, a ona jest właściwa. Musi być pewien punkt centralny, który wszyscy respektują. Podobnie, jak przywódca w stadzie gęsi, lub coś takiego. Nie mogą być dwaj lub trzej. Nastąpiło by zamieszanie, ponieważ każdy ma jakąś inną ideę. Stwierdzamy więc, że ten dzisiejszy stan już dojrzał na przyjście Pańskie.
19
Brat Neville i ja, podobnie wszyscy pozostali bracia, czynimy wysiłki, aby paść trzodę, i przyszło mi na myśl coś, o czym moglibyśmy porozmawiać. Przed kilku dniami otrzymałem list, który napisała pewna wykwintna pani. On nie był skierowany do mnie, ale został mi wręczony przez pewnego człowieka. A ona w tym liście zwymyślała mnie ile tylko mogła. Ona mówiła: „Czyż Przedsiębiorcy Chrześcijańscy nie mogą przedsięwziąć czegoś, by powstrzymać brata Branhama? Przecież on wydał książkę, zatytułowaną „Laodycejski Wiek Kościoła”, a chce wydać jeszcze następne.„ I ciągnęła dalej: „On po prostu rozbija naukę zielonoświątkową na proch. On twierdzi, że mówienie w językach nie jest osobistym potwierdzeniem chrztu Duchem Świętym. Dalej nie zgadza się, żeby kobiety były kaznodziejami”. (Ona sama była kaznodziejką).
Jej synowie są jednymi z najlepszych przyjaciół, których mam na tym świecie; oni należą do moich najlepszych przyjaciół.
20
Ten mąż ze swoją żoną (spożywałem z nimi śniadanie), powiedział mi: „Bracie Branham, spójrz na to! Czy pomyślałbyś sobie coś takiego”? I wyciągnął ten list.
Odpowiedziałem: „Ta siostra tego nie rozumie”
Chłopcy powiedzieli mi, że ich matka była kaznodziejką i nie jest za tym poselstwem. Ona tam mówi: „Gdyby kobiety nie mogły mieć autorytetu nad mężczyznami, to co z biblijną Febą, pomocniczką Pawła”?
Oczywiście, to jest całkiem jednoznaczne. Ona była sprzedawczynią. Paweł skierował prośbę do ludzi... Czy sądzicie, że Paweł mógł powiedzieć „Niech kobiety milczą we zborze”, nie pozwalając im mówić, a następnie obrócił się i powiedział: „Feba, moja pomocniczka w ewangelii, będzie przez kilka wieczorów przemawiać”. Jakże! On by przecież zwalczał samego siebie!
Ona mówiła dalej: „A szczytem tego wszystkiego (wydaje mi się, że to była Estera, jedna z sędziów w Biblii), było to, że kobieta była sędzią w Biblii. Czy to nie potwierdza autorytetu nad mężczyzną...”?
21
Żona tego przedsiębiorcy, który niedawno temu był uzdrowiony tutaj w kaplicy, powiedziała: „Bracie Branham, to mnie zawsze zdumiewało”!
Powiedziałem: „Dlaczego siostro, jak cię to mogło zdumiewać”?
Ona powiedziała: „Przecież tutaj sędzią była kobieta”!
Powiedziałem jej: „To jest przecież polityka. To nie jest kościół. To nie ma nic wspólnego z kościołem”. Paweł powiedział: „Niech będzie posłuszna, zgodnie z tym, jak mówi zakon. Zakon nie zezwalał, by kobieta była kapłanką. Nie mógł tak uczynić... Nigdy nie widzieliście kobietę w urzędzie najwyższego kapłana. Nigdy nie widzieliście kobietę jako kapłana, nigdzie w Biblii. Nigdzie w Biblii nie widzieliście kaznodziejki. Niektóre z nich, rzecz jasna, były prorokinie itd., jak na przykład Miriam i te inne, a Debora była sędzią nad Izraelem. Czasami to były królowe, królowie i królowe, które nad nimi panowały i temu podobne sprawy. Kiedy zmarł król, królowa zajęła jego miejsce, dopóki nie został wybrany następny król.
22
W Tucson w Arizonie mamy kobietę, która jest sędzią w mieście. Z tego powodu to miasto jest tak zepsute. Kobieta nie ma co szukać w polityce. Ona nie ma żadnego prawa, by mieć autorytet w kościele. Jej miejscem jest być dla męża „królową” w domu. Poza tym nie przysługuje jej nic więcej. Wiemy, że to polega na prawdzie. Nigdy nie znajdziecie to inaczej... Ja wiem, że to brzmi staromodnie, ale jestem za to odpowiedzialny.
Wiem, że po moim odejściu z tej ziemi te taśmy i te książki będą nadal żyć, a wielu z was, którzy jesteście jeszcze młodymi ludźmi, stwierdzicie w przyszłości, że to była całkowita prawda, bowiem ja przemawiam w Imieniu Pańskim.
23
Zastanawiamy się nad tym, dlaczego ta dobra kobieta, która jest wierna swojemu dobremu mężowi i przywiodła dzięki niemu na świat tak znakomitych chłopców, jakich jeszcze nie spotkałem, nie może tego rozpoznać. Są to mężowie, którzy z tą chwilą, kiedy się z nimi spotkałem i kiedy usłyszeli poselstwo, zostali temu poselstwu zaprzedani w stu procentach. Tak może się stać tylko na podstawie przejrzenia. To jest jedyna możliwość, jak się to może dziać.
Nasuwa się więc pytanie. Uważałem, że... Podczas kiedy mnie Pan prowadził tutaj z powrotem - „A nie wiesz, że jesteś pożałowania godny, nędzny, biedny, ślepy - nie wiesz o tym”.
24
Zanim dotknę się sedna tej sprawy, chciałbym streścić to, co kilka dni temu powiedziałem tutaj, o ile się nie mylę, w poselstwie „Bóg tego złego wieku”. On zaślepił oczy ludzi tak, że w czasie religijnych nabożeństw oddają w rzeczywistości cześć diabłu. Czy to pojęliście? Czy każdy z was rozumie?
A potem w tym samym poselstwie rozwinąłem temat, że kobieta, która nosi niemoralne, nieprzyzwoite odzienie, będzie potępiona w Dniu Sądu jako prostytutka uliczna. To brzmi bardzo mocno.
25
Pozwólcie, że przed wami nakreślę mały obrazek. Tutaj w mieście znajduje się miejski adwokat. Jest to młody człowiek. Jest on człowiekiem o gładkim obejściu, także w sprawach politycznych... Wyobrażam sobie, że zastępuje rozsądny kierunek w sprawach politycznych a jego zachowanie może być bardzo wytworne. Potem zaznajomi się z jakąś popularną, nowocześnie usposobioną dziewczyną. Zakochają się i pobiorą. Uczęszczają na wszelkiego rodzaju spotkania towarzyskie i wielkie wydarzenia, gdzie się razem upijają. W końcu ona otrzymuje wspaniały dom. Mają miłych sąsiadów, pomiędzy ludźmi cieszą się dobrą opinią, lecz on... Obaj lubią pić; ona nosi szortki, ma ostrzyżone włosy, maluje twarz, przez co tak bardzo uwypukla seks, jak tylko może. Jest śliczną kobietą i taką się prezentuje.
Nie chodzi do żadnego kościoła, żaden z nich. Potem do ich sąsiedztwa przyprowadza się jakaś kobieta z baptystycznego czy metodystycznego kościoła, razem ze swoim mężem. Ta kobieta (nazwijmy ją metodystką, ponieważ metodyści bądź co bądź trochę więcej uwagi poświęcają sprawie świętości, aniżeli to czynią baptyści. Mam na myśli wszystkich baptystów, z wyjątkiem nowotestamentowych; oni wierzą w świętość. Ale baptyści zazwyczaj nie poświęcają sprawie świętości żadnej uwagi. Oni czemuś takiemu nie wierzą. Uczyńmy ją więc metodystką - oni wierzą w świętość).
26
A zatem niewiasta metodystka przeprowadzi się do mieszkania znajdującego się na tej samej ulicy, obok mieszkania tej kobiety. Powiedzmy, że jej mąż jest księgowym w jakimś biurze. Ta kobieta, metodystka, przypatruje się tej drugiej kobiecie. A kiedy ten prawnik opuszcza miasto... On nazywa się Jan. Powiedzmy, że on nazywa się Jan. Nie domyślajcie się pod tym konkretnych osób. Posługuję się tylko fikcyjnymi imionami. A więc jego imię jest Jan. Ona była dawniej zaprzyjaźniona z Ralfem. (to są wszystko fikcyjne imiona w tym celu, abyście mogli, na podstawie tego opowiadania, zrobić sobie pewne wyobrażenie).
Na pewnym spotkaniu towarzyskim, gdzie się wiele pije, Ralf ją znowu obejmuje. Ona jest cała rozpłomieniona, ponieważ znowu doznaje uczucia, jak gdyby była zakochana w Ralfie. Po jakimś czasie Ralf zaczyna się z nią spotykać. Ona to chce przed Janem jakoś zataić. On niczego nie zauważa, a ona sądzi, że jest na tyle sprytna, iż może chodzić z Ralfem, chociaż jest zaślubiona z Janem. Ta kobieta nie posiada w sobie ani zalążka przyzwoitości. Nic złego w tym nie widzi.
27
Ale ta metodystka wyrosła w zupełnie innych warunkach. Ona co najmniej uczęszcza do kościoła, i uważa, że jej sąsiadka postępuje okropnie. Kiedy jej mąż wraca do domu, mówi do niego: „Obserwowałam, jak pewien mężczyzna przychodzi tutaj i spotyka się z nią. A kiedy Jan wyjeżdża w jakiejś sprawie do Filadelfii lub na jakieś inne miejsce, on zabiera ją do samochodu i wylegują się razem na plaży. Obserwuję ich, kiedy powracają do domu, często zapomina nawet zaciągnąć rolety, kiedy ją całuje i zaleca się do niej. Czy to nie jest okropne”? I mówi dalej do swego męża: „Przecież taka kobieta nie jest niczym innym jak tylko publiczną prostytutką” !
To polega na prawdzie. Ona jest jeszcze gorsza niż publiczna prostytutka, ponieważ jest kobietą zamężną. A ta niewiasta - metodystka uważa to za rzecz okropną. Ta pierwsza nie chodzi przy tym do żadnego kościoła.
28
Ta metodystka by nigdy nie potrafiła zrobić coś takiego. W żadnym wypadku. Ona jest przyzwoitą niewiastą. I jeszcze coś. Ona by się nigdy nie dotknęła wódki, ponieważ metodystyczny kościół opiera swój program w 90 % o propagowanie prohibicji (prohibicja - zwalczanie zwłaszcza produkcji i sprzedaży alkoholu — tł.) i zwalczanie pijaństwa. Oni propagują prohibicję, a jednak ci ludzie należący do kościoła metodystycznego, nie żyją ani odrobinę lepiej, niż naucza ich kościół. Lecz ta sama kobieta, ta metodystka, wychodzi wieczorem po skończeniu szkoły niedzielnej ze swoim mężem ubrana w szortki, obcina włosy, szminkuje usta, a nawet trochę pali.
Na podstawie Słowa Bożego obie są prostytutkami, ale ta pierwsza jest naga, nędzna, biedna i ślepa a nie wie o tym. A ta druga ponosi winę na równi z tą pierwszą, bowiem mężczyzna, który spogląda na niewiastę, aby jej pożądać, już z nią popełnił cudzołóstwo w swoim sercu.
29
Ta kobieta, może by teraz powiedziała: „Panie Branham, chwileczkę, pragnę panu dać do zrozumienia, że nie jestem żadną prostytutką”! Moja siostro, gdybyś była postawiona przed Biblię i w obecności Boga mogłabyś położyć na nią rękę i zaprzysiąc, że byłaś wobec swego męża całkowicie wierną - twoje ciało należy twemu mężowi, ale twoja dusza należy Bogu. Ty jesteś namaszczona złym duchem. W każdym razie, mogę ci udowodnić, że jesteś całkowicie w błędzie.
Co by spotkało twoją babcię, gdyby wyszła na ulicę w takich szortkach? Natychmiast umieściliby ją w zakładzie dla obłąkanych. Przecież wyszła na ulicę bez odzienia. W jej głowie coś zaszwankowało. Jeżeli to płaciło kiedyś, płaci to i obecnie.
Tak więc cały świat wpadł do obłędu; wszystko znajduje się w stanie obłędu. Te sprawy wkradały się stopniowo, tak że ludzie sobie tego nawet nie uświadomili.
30
Otóż, czy ona jest prostytutką? Nie wobec swego męża, któremu złożyła ślubowania odnośnie swego ciała, ale przed Bogiem; ona jest bowiem opanowana złym duchem prostytucji, który ją pobudza, aby się ubierała w taki sposób. Ona żyje w laodycejskim wieku kościoła i nie uświadamia sobie tego, co czyni. Niewinna kobieta, ona nie zdaje sobie nawet sprawę z tego, że Bóg będzie ją sądzić z powodu prostytucji. Widzicie?
Ośmielcie się jej to tylko powiedzieć! To jest niemożliwe! Jest rzeczą niemożliwą, aby jej to wyjaśnić. Biblia mówi: „Oni są nadzy, a nie wiedzą o tym”.
Gdybyś ją nazwał prostytutką, gdybyś jej to osobiście powiedział, dałaby cię aresztować. Z pewnością. Nigdy nie mówiłem o kimś osobiście. Ja mówię o grzechu. Nie mówię: „Ten konkretny kościół, lub ten i ten pan, kaznodzieja ten i ten. On jest...” Nie, ja mówię, że cała ich nauka, cała ta sprawa... Nie mianuję jednostki. Nie chodzi tu o jednostki. Chodzi tu o system, w którym się znajdują. To jest system tego świata.
31
Siedzi tutaj brat George Wright. On już ma 75 lub 78 lat, o ile się nie mylę. Co by się stało, według twego zdania, gdybyś pewnego dnia spotkał siostrę Wright, ubraną w szortki? Ty byś nigdy... Ty byś dał tą kobietę wsadzić do więzienia. Ty byś takiej nie poślubił.
Tak powinien postąpić każdy młody mężczyzna w obecnym czasie. Tak powinno być i w naszym czasie. Jeżeli to było grzechem i bezprawiem wówczas, pozostaje to nadal grzechem. Ale ludzie zostali opanowani obłędem.
32
Pozwólcie, że tutaj przed wami wypowiem prorocze Słowo, na krótko, zanim się to stanie. Cały świat chodzi po omacku - w stanie niepoczytalności. A jego stan jeszcze się pogarsza. Mówię wam, będzie to wyłącznie banda maniaków (umysłowo chorych). W dzisiejszym czasie niewiele brakuje do tego stanu.
Czy umiecie sobie wyobrazić mężczyznę, pędzącego bez świateł po przeciwnej stronie jezdni? Jakiś „Rickie”, smarkacz, który właśnie opuścił średnią szkolę! On zamordował całą grupę ludzi. O, gdyby się nad tym zastanowili!
Po nim przychodzi następny i czyni to samo. Czy możecie sobie wyobrazić, że młody mężczyzna, który o sobie coś myśli, wyjedzie na drogę i zachowuje się w ten sposób? Czy możecie sobie wyobrazić młodą niewiastę w kwiecie swego wieku, śliczną, pięknie zbudowaną, ładne kształty, profil, twarz - ślicznotka, a czyni coś takiego? A właśnie cała jej piękność świadczy o tym, że jesteśmy u kresu czasu. Ona jest na wskroś przesiąknięta świeckim zachowaniem się i świeckimi sprawami, a nie posiada piękności świętości i uprzejmości w swej duszy. Widziałem kobiety, na które z zewnątrz nie było na co spojrzeć, ale gdybyście na chwilę z nimi przemówili; gdybyście przez kilka minut z nimi rozmawiali, stwierdzicie, że to są prawdziwe, rzetelne istoty. W nich było coś pociągającego. Patrzcie, piękność zewnętrzna jest z diabła, ze świata!
33
Spójrzcie na dzieci Kaina, jak one się w niej rozwijały. Kiedy synowie Boży spoglądali na córki ludzkie - one były piękne i pojmowali je sobie za żony, a Bóg im tego nigdy nie przebaczył.
Patrzcie na te niewiasty izraelskie, które miały ręce spracowane i prosto uczesane włosy! Kiedy synowie Boży przechodzili przez ziemię moabską i spotkali tam kobiety o wypielęgnowanym guście i ładnych fryzurach, były pociągające, z makijażem na twarzy - nazwijcie to jak chcecie. Synowie Boży ujrzeli te naprawdę piękne kobiety a fałszywy prorok powiedział: „My jesteśmy jedno...” Pojmowali je więc za żony, a Bóg im tego nigdy nie przebaczył. Polegli na pustyni. Wszyscy tam pomarli.
Pozostali bez nadziei, bez Boga, i wiecznie zgubieni. Na wieki potępieni, pomimo że oglądali dobroć Boga. Chociaż pili z krynicy, która nigdy nie wysycha, pili z uderzonej skały! Patrzyli na wywyższonego miedzianego węża i oglądali cuda. Byli ochrzczeni przez Mojżesza w morzu i oglądali Rękę Bożą. Spożywali anielski pokarm, mieli dział w tych wszystkich sprawach, ale potem zawierali małżeństwa między sobą. Pozwolili, aby te kobiety były wprowadzone między nich i poślubiali je. Oni nie popełniali cudzołóstwa. Oni je przecież poślubiali za żony. Ale Bóg im tego nigdy nie przebaczył.
34
To było po raz drugi. Obecnie jesteśmy w trzecim okresie czasu i to jeszcze bardziej zwodniczym, niż kiedykolwiek przedtem. Wiem, że to jest twarde. Często zdumiewałem się, jak to może być. Czemu muszę przemawiać do ludzi tak twardo? Co jest tego powodem? A jednak zauważyłem, że gdyby to nie było od Boga, wówczas by tu już nie było nikogo. Nie było by tu żadnej kobiety, która by mnie słuchała. A one jednak przychodzą! A to z tego powodu, że jest ktoś, kto trzyma się kotwicy prawdy i uświadamia sobie, że to jest prawda. Oni bądź co bądź wiedzą, że się to zgadza.
35
Otóż, obserwujcie, co się dzieje. Wiem, że to jest twarde. Mogę to przyrównać do lekarza, który wam daje lekarstwo, a wy odmówiliście je przyjąć. Jeżeli potem umrzecie, nie możecie kłaść winę na lekarza. To jest tak, jak lekarstwo. Co sądzicie o tych ludziach, którzy twierdzą, że ja nienawidzę kobiety? Obserwujcie tylko sposób zachowania się kobiet, a ja wam pokażę, w jakim stanie znajduje się kościół. Poziom moralny kobiet odpowiada Laodycji - jest świecki. One są nawet w naturalnym postępowanie nagie, nędzne, ślepe, a nie wiedzą o tym.
Ludzie, kobiety tego świata i kościół znajdują się w takim samym stanie. Obserwujcie, jako naturalny stan odzwierciedla we wszystkich wiekach stan duchowy.
36
Otóż, kiedyś przed ławą sędziowską... Zdaję sobie sprawę z tego, że to jest niepopularne mówić o tym. Jeżeli człowiek nie jest upoważniony, aby to mówić, niech tego lepiej nie mówi, bowiem jest to tylko podrabianie, i dostanie się z tego powodu do poważnych kłopotów.
Otóż, uważajcie. Często wygląda to tak, jak gdybym otwierał usta kobietom, wlewał im do ust lekarstwo, potem ich usta przytykał dłonią, a one to jednak za każdym razem wypluwają. Co, gdyby pacjent postępował w ten sposób u lekarza? Potem by zmarł z powodu tego, że odmówił przełknąć lekarstwo. Przed ławą sędziowską, kiedy te wszystkie sprawy, jak obcinanie włosów, noszenie szortków...
37
Ja tylko buduję. Nadchodzi godzina i jest już blisko, kiedy ujrzycie, że się coś stanie. Coś się stanie, a to wszystko tutaj jest tylko położeniem fundamentu dla krótkiego i prędkiego poselstwa, które zachwieje całym tym narodem.
Dlaczego tak krytykowałem kobiety? Było to tutaj przedkładane w tym celu, czy aby czasem komuś nie rozjaśni się w głowie. Chociaż nawet próbowaliśmy powiedzieć im prawdę a ja trzymałem im rękę na ustach, one to jednak wypluwały. A zatem, kto może obwiniać lekarza?
Jak ośmielisz się powiedzieć cokolwiek w dniu sądu, kiedy te głosy, które głośno zwalczały te sprawy, będą odtworzone jako taśma w obecności tych ludzi? Jak oni będą w stanie wymknąć się z tego?
38
One to wypluły przez palce. Nalewałem więc znowu, ale one potrząsały głową i cofały się do tyłu. One tego nie chcą. Ja jednak przychodzę znowu i znowu nalewam. A więc kto ponosi winę. Nie lekarz, ani lekarstwo, ale ustosunkowanie się tej osoby. Absolutnie tak.
Nastanie okropny dzień, już w niedalekiej przyszłości, kiedy to grzeszne i cudzołożne pokolenie stanie przed Wszechmocnym Bogiem.
39
Kiedy oglądam, jak moje lata szybko mijają i pochylają się moje ramiona, uświadamiam sobie... Już trzydzieści lat służę na tej platformie. Tak 33 lat na polu pracy. To jest długie życie. To jest 33 lat służby. Żal mi tylko Jednego - mianowicie, że mi nie było dane 133 lat. Ten czas, w którym jestem tutaj jako śmiertelnik, jest bowiem ostatnią okazją, abym mógł głosić ewangelię. A niech mi Bóg dopomoże, abym pozostał nadal wierny temu Słowu i mówił tylko to, co On mówi.
Co spowodowało tego rodzaju postępowanie tej kobiety metodystki? W jaki sposób można to uczynić dla niej jeszcze bardziej zrozumiałe? Ona żyje w wieku kościoła laodycejskiego.
40
Weźmy jeszcze jako przykład zielonoświątkową kobietę. Ona nie ubiera się w szortki, nie wkłada szminki i nie strzyże sobie włosów. Ale ona ogląda się na tą metodystki i mówi: „Spójrzcie, na co pozwala sobie ta kobieta”. Przypuśćmy, że ta kobieta nie nosi szortków, ale ona ... ma ostrzyżone włosy. Im wyżej podniesiecie się ku Bogu, tym bardziej grzeszny wygląda całokształt tej sprawy.
Czasami, kiedy jesteście w modlitwie, a Duch święty podnosi was do tych sfer, odnosicie wrażenie, że to wszystko przypomina chaos. Kiedy potem powracacie na dół, wydaje wam się, że w oczach ludzkich jesteście jakimś intruzem, niczym innym niż jakimś zjadliwym dziadkiem. Jesteście wariatem i zachowujecie się jak stary zrzęda, ciągle tylko karcicie ludzi. Lecz gdybyście się chociaż raz mogli wzbić do tych sfer i mogli znaleźć się w obecności Boga, nie przez emocje, ale przez autentyczne podniesienie w Duchu Świętym - zobaczylibyście, że nad tym wszystkim zostało wypisane słowo Ichabod - Chwała Pańska odstąpiła od całego tego denominacyjnego towarzystwa. To polega na prawdzie. Ani jedna z nich nie ma racji.
41
Pozwólcie, że narysuję tutaj taki krąg. Gdybym miał tablicę... Uważajcie! Chcę narysować taki oto krąg. A teraz chcę narysować następny krąg w jego wnętrzu; to jest numer dwa. A teraz narysuję krąg wewnątrz tego kręgu - to jest numer trzy. Trzy kręgi. Otóż, to przedstawia was. To jest Bóg. Bóg w trójcy jest jeden. A bez trójcy on nie jest Bogiem. On nie może zamanifestować się w żaden inny sposób. Tak samo ani ty nie możesz zostać zamanifestowany, gdybyś nie był potrójną istotą. To tutaj jest ciało, duch i dusza. Gdybyś nie miał choćby jednego z tych elementów, nie jesteś kompletny. Gdybyś nie miał duszy, jesteś niczym. Gdybyś nie miał ducha, byłbyś niczym. Gdybyś nie miał ciała, byłbyś duchem, a nie ciałem. A więc Bóg jest zupełny w trójjedyności Swej istoty. Nie w trójcy istot, ale jedna istota w trójjedyności. Ojciec, Syn i Duch święty - to jest jeden prawdziwy, zamanifestowany Bóg.
42
Bóg... uważajcie... chwileczkę. Wierzę, że to przed chwilą czytałem. Słuchajcie:
A do anioła zboru w Laodycei napisz: To mówi Amen, świadek wierny i prawdziwy, początek stworzenia Bożego.
Bóg jest przecież Stwórcą. Jak zatem mógł być stworzony? Ale tutaj stoi: „początek stworzenia Bożego” - kiedy Bóg, ten Duch został stworzony w postaci człowieka - to był Bóg, który został stworzony. Bóg, Stwórca, stał się sam stworzeniem. Bóg, który stworzył proch, wapń i potas, promieniowanie kosmiczne i naftę. W tym początku Bożego stworzenia On zmieszał te elementy razem i stworzył Samego Siebie - to Amen - to definitywne. Amen oznacza: „niech się tak stanie”. Jest to ostateczne Boże rozstrzygnięcie, kiedy Bóg dokończył swoje stworzenie.
Otóż, jak się to stało. Boga nikt nigdy nie widział, lecz On jednorodzony Ojca powiedział nam o Nim. Czy to zrozumieliście
43
Otóż, może powiecie (jeszcze chwileczkę, chyba się nie śpieszycie)... Przejdźmy na chwilę do listu do Kolosan. Przychodzi mi na myśl pewne miejsce Pisma. Przejdźmy do Kolosan, list do Kolosan. Jest to chyba w l. rozdz. Muszę najpierw spojrzeć, bowiem nie miałem zamiaru tego czytać. Nie jestem takim, jak kiedyś, kiedy byłem młodym kaznodzieją. Mogłem o tym myśleć na bieżąco. Ale kiedy się zestarzałem, już nie mogę... Rozpocznijmy, o ile się nie mylę. od 9. wiersza:
Dlatego i my od tego dnia, kiedyśmy to usłyszeli, nie przestajemy się za was modlić i prosić, abyście doszli do pełnego poznania woli jego we wszelkiej mądrości i duchowym zrozumieniu,
Abyście postępowali w sposób godny Pana ku zupełnemu jego upodobaniu, wydając owoc w każdym dobrym uczynku i wzrastając w poznaniu Boga,
Utwierdzeni wszelką mocą według potęgi chwały jego ku wszelkiej cierpliwości i wytrwałości, z radością,
Dziękując Ojcu, który nas zdolnymi uczynił do uczestniczenia w dziedzictwie świętych w światłości,
Który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego. (Tutaj do tego wchodzimy. Słuchajcie!)
W którym mamy odkupienie, odpuszczenie grzechów.
Który jest obrazem Boga niewidzialnego. (Czy to rozumiecie? 15. wiersz. Kolosan 1,15.) ...pierworodny wszelkiego stworzenia.
Amen! Czego? „Pierworodny wszelkiego stworzenia. Niech to będzie Anioł, niech to będzie ktokolwiek - On jest pierworodnym wszelkiego stworzenia.
Ponieważ w nim zostało stworzone wszystko (wszelkie stworzenie), co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone.
44
Niechby to było cokolwiek, żadna inna istota!
A on jest przed wszystkim i wszystko w nim stoi.
Niechby to był Ojciec, Syn, Duch święty, niechby to był ktokolwiek.
A On jest przed wszystkim.
Przed wszystkimi rzeczami, które są na niebie, na ziemi, widzialnymi i niewidzialnymi. Wszystko - Syn Boży był przed wszystkimi rzeczami. Czy to polega na prawdzie? Mnie nie obchodzi, czy to były trony, panowania, lub cokolwiek jeszcze innego; niebiańskie trony, królestwa, lub cokolwiek to jeszcze mogło być, w tym wielkim nadnaturalnym królestwie tam na drugiej stronie, w wieczności; gdziekolwiek by one były, czymkolwiek by one były, czy Aniołowie, czy boskie istoty, ktokolwiek: „ON jest przed wszystkimi rzeczami”. Amen! Czy Go widzicie? „On był przed wszystkimi rzeczami, a wszystko było stworzone przez niego”. Wiersz 17:
On jest przed wszystkim i wszystko w nim stoi.
45
To nie przysługuje nikomu innemu, prócz Niego. Niechby to był Bóg Ojciec, Bóg Duch święty, niechby to byli Aniołowie, zwierzchności, moce, panowania, cokolwiek - wszystko to jest podporządkowane Jemu. Wszystkie rzeczy mają w Nim swe istnienie. Wiersz 18:
A On jest głową ciała, Kościoła; On jest początkiem - Pierworodnym z umarłych. (Kto jest początkiem? Ten, który jest wzbudzony z martwych, który przyszedł, aby nas wykupić), aby we wszystkich rzeczach miał pierwszeństwo.
Czy wiecie, co to znaczy mieć pierwszeństwo? To znaczy, że znajduje się ponad wszystkim. On jest ponad wszystkim, co było stworzone; ponad każdym aniołem, ponad każdą istotą i wszystkim, co istnieje. ON jest ponad tym wszystkim. Kim więc jest ta istota? Kto to może być? Ten który jest ponad wszystkim!
I żeby pojednał...
Spójrzmy na to przez chwilę. Wiersz 19:
Ponieważ upodobał sobie Bóg, żeby w nim zamieszkała cała pełnia boskości.
Cała pełnia wszystkiego, cała pełnia Boga, cała pełność Aniołów, cała pełnia czasu, cała pełnia wieczności - wszystko ma w Nim swe istnienie. Takim jest On. Wiersz 20:
I żeby przezeń z sobą pojednał wszystko, uczyniwszy pokój przez krew krzyża Jego, przezeń mówię tak to, co jest na ziemi, jak i to co jest na niebiesiech.
To jest ta wielka Istota, o której rozważamy jako o początku stworzenia Bożego.
46
Aby Kościół - aby Jego jedynym celem był Kościół. Otóż, jak możemy znaleźć się w tym Kościele? Przez jednego Ducha jesteśmy ochrzczeni w jedno ciało - Kościół, Ciało Chrystusowe. To nie może zawieść. I oto, co się dzieje. Zwróćcie uwagę na ten mały rysunek, który się tutaj znajduje.
Ten zewnętrzny człowiek, to jest ciało. Ono jest tym, na co my patrzymy, tym co widzimy. Człowiek posiada pięć wejść do tego ciała. Każde dziecko szkoły podstawowej, jak również i ja, wie, że to ciało jest sprawowane przez pięć zmysłów: wzrok smak, dotyk, węch i słuch. Możecie to widzieć, smakować, namacać. Bez nich wasze ciało nie może niczego odczuwać. To jest jedyny przystęp do ciała - wzrok, smak, dotyk, węch i słuch. Tutaj jest ta zła część - ta część zewnętrzna.
47
W jego wnętrzu znajduje się duch, którego otrzymacie z chwilą, kiedy się tutaj narodzicie i otrzymacie tchnienie życia. Ten duch posiada świecką naturę, ponieważ nie był darowany od Boga, ale był darowany tylko na podstawie Bożego dopuszczenia. Czy to teraz rozumiecie?
Każde dziecko, które rodzi się na ten świat, rodzi się w grzechu, jest ukształtowane w nieprawości, przychodzi na świat, mówiąc kłamstwo. Czy zgadzacie się z tym?
A więc ta istota, która znajduje się tutaj wewnątrz, jest od swego początku grzesznikiem. Ona posiada także pięć wejść. A te pięć wejść - nie wiem, czy je będę mógł w tej chwili wymienić. Pierwszy zmysł, na ile mi wiadomo, jest myśl, świadomość, miłość - zdolność decyzji, myśl, świadomość, miłość, rozsądek - to jest pięć wejść do ducha. Przy pomocy ciała nie możecie myśleć. Musicie to czynić przy pomocy ducha. W swoim ciele nie posiadacie świadomości. Ono w ogóle nie posiada zdolności umysłowych. Mam na myśli wasze ciało. Dlatego musicie myśleć przy pomocy waszego ducha. Posiadacie rozsądek. Przy pomocy waszej cielesnej istoty nie potraficie rozważać, ale rozsądek ani nie widzi, ani nie ma smaku, dotyku, węchu i słuchu. Rozważać potraficie tylko przy pomocy waszego rozumu.
Jeżeli śpicie, albo jesteście nieprzytomni, to wasze ciało leży jakby martwe, ale wasz duch jest ciągle czynny - te pięć zmysłów, które sprawują tego wewnętrznego człowieka. Teraz przychodzimy do najgłębszego wnętrza człowieka, do duszy. Istnieje tylko jeden zmysł, przez który jest ona sprawowana, jest to swobodna wola w podejmowaniu decyzji; swobodna wola coś wybrać, albo odrzucić.
48
Z tego powodu ludzie w dzisiejszym czasie - nie zapomnijcie tego, potem poznacie, co jest potwierdzeniem chrztu Duchem Świętym. Ludzie mogą żyć w duchu i mogą tańczyć w duchu. Krzyczą w duchu, uczęszczają do kościoła w duchu. Mogą posiadać absolutnie Ducha Bożego i być przez niego namaszczeni na swoim duchu, a przy tym być zgubieni i pozostać całkowicie opanowani od diabła; w tym duchu.
Uważajcie, to jest powód, dlaczego nie można powiedzieć tej kobiecie, która nosi szortki, że to jest złe. Nie możecie jej powiedzieć, że strzyżenie włosów jest rzeczą złą: „Ależ, co z tym mają do czynienia włosy”? W wypadku Samsona miały jednak z tym coś do czynienia. „Ktokolwiek doda jedno słowo, albo ujmie jedno słowo z...” Gdzieś musicie posiadać coś, co jest definitywne, swój absolut.
49
Gdybym na przykład był baptystą, a wy byście podeszli do mnie i powiedzieli, że muszę być ochrzczony w Imię Jezusa Chrystusa, ponieważ tak jest napisane w Biblii, wiecie, co by było pierwszą rzeczą, którą bym wam powiedział: „Zapytam mego pastora”.
Potem bym poszedł do pastora, a on mówi: „O, tak było w przeszłości. Ale my baptyści wierzymy w następujący sposób: Wierzymy, że powinniśmy być ochrzczeni przez zanurzenie w trzy tytuły: Ojciec, Syn i Duch święty. W taki sposób postępują wszystkie nasze zbory, a to od czasu, kiedy John Smith założył ten kościół. Oni w ten sposób postępują.
Taki jest twój definitywny omen. Ale co czynicie z tym, co mówi Słowo Boże?!
50
Co, jeżeli jesteś metodystą? - Wasz system stosuje pokropienie, a ktoś by ci powiedział, że musisz zostać zanurzony? Czy widzicie, co mam na myśli? Udalibyście się do pastora metodystycznego a on by odnośnie tej sprawy napisał list do biskupa. „Ale my jesteśmy kościołem metodystycznym, który został założony 300 lub 400 lat temu w Anglii przez Johna Wesleya, Whitfielda i pozostałych. Asbury, który był następcą Johna Wesleya, ustanowił w pewnym dokumencie, że powinniśmy być pokropieni, ponieważ tu się rozchodzi tylko o zewnętrzną formę. Jesteśmy przekonani, że pokropienie ma takie same znaczenie, jak inne sposoby”.
Jeżeli jesteś prawdziwym... Jeżeli kościół metodystyczny jest twoim absolutnym autorytetem, nie możesz dostać się dalej.
Jeżeli jesteś katolikiem, a gdybym ci powiedział, że w Biblii nie ma nigdzie napisane, aby nie spożywać mięsa w piątek i tym podobne sprawy, a święta Eucharystia to nie jest żaden opłatek, ponieważ to jest Duch, to byś przyszedł do swego księdza, a ksiądz by ci powiedział: „Zostało to napisane tutaj w naszym dokumencie”. Jeżeli kościół jest twoim absolutnym autorytetem, nie dacie ani złamanego szeląga za to, co mówi ktoś inny, ponieważ to jest twój absolutny autorytet.
O, niechby Bóg sprawił, aby nas to głęboko przeniknęło!
Moim zdaniem to wszystko jest błędne. Słowo Boże jest tym absolutnym autorytetem. Cokolwiek mówi Słowo, zakłada się na prawdzie.
51
Otóż, jedyna możliwość, by być ogarnięci przez to nie tylko w tych zewnętrznych zakresach, lecz w najgłębszym wnętrzu, polega na tym, że do tego jesteście przejrzani, bowiem w takim wypadku tylko byliście u Boga. Jesteście częścią Boga.
Ja byłem w moim ojcu, byłem także w moim dziadku i w dziadku mojego dziadka. Byłem tam jako nasienie. Tak samo byłem także w Chrystusie! Mianowicie wy byliście w Chrystusie przed założeniem świata! On przyszedł, aby wykupić swoją własność - tych Swoich, którzy byli w Nim. Alleluja! Jego dzieci, które były w Nim.
On nie przyszedł w tym celu, aby zbawić dzieci diabła. One tego nigdy nie poznają. One są tak bystre w swym intelektualnym wykształceniu, że się nie możecie z nimi w ogóle porównać. Nie jesteście w stanie pokonać ich słowami. Jednak przez wiarę rozpoznajecie to.
52
Nauka nie potrzebuje wiary. Nauka potrafi udowodnić to, o czym mówi. Jej nie potrzeba żadnej wiary.
Ksiądz katolicki powie wam: „Spójrzcie przecież, jak długo katolicki kościół opierał się nawałnościom. Spójrzcie, przez jak długi czas on wytrzymał prześladowania pogan”. Kościół metody- styczny powie: „Popatrzcie, jak długo już istniejemy”.
53
Widziałem kościół... Mówiłem o przewrotnym znaku. Przejeżdżając wczoraj drogą zobaczyłem taki kościół. Było na nim napisane: „Kościół Chrystusowy, założony w r. 33”. Przecież on nie ma jeszcze sto lat! Denominacja!
Ach - nauka Apostołów. Pozostało z tego ledwie coś niecoś. To są Saduceusze obecnych dni. Nie możecie im tego wyjaśnić, ponieważ musimy się posunąć poza granice naszego rozumowania. „Na rozumie twoim nie polegaj”. Wiara nie rozumuje w ogóle. Wiara wierzy. Oni mówią: „Ależ, popatrz. Czy uważasz, że powinniśmy przestrzegać wszystko, co było aktualne wówczas? Nonsens!” Ale Biblia tak mówi. Nie jestem w stanie wyjaśnić] jak się to dzieje, a jednak się to dzieje. Powiedział to Bóg. Ja ci nie muszę o tym nic mówić.
Wiara tego nie wyjaśnia. Czy wiecie o tym? Wiara w to wierzy po prostu.
54
Jezus powiedział do Nikodema, który był członkiem rady ekumenicznej w tamtych czasach. On przyszedł do niego nocą i powiedział: „Mistrzu, my wiemy, że jesteś nauczycielem, który przyszedł od Boga, ponieważ nikt z ludzi nie może czynić tych spraw, które ty czynisz gdyby z nim nie był Bóg”.
Jezus odpowiedział: „Zaprawdę powiadam ci, jeżeli się kto nie narodzi na nowo, nie może oglądać królestwa Bożego”.
On powiedział: „Czyż ja, będąc stary, muszę wejść do łona mojej matki i narodzić się”?
Jezus powiedział: „Jak mógłbym ci tłumaczyć niebieskie sprawy, skoro ty nie wierzysz nawet tym ziemskim” !
55
A potem pewnego dnia powiedział: „Jeżeli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili Jego krwi, nie macie w sobie życia”. On tego nie wyjaśniał.
ON znał Apostołów oraz innych ludzi, którzy w tamtych czasach byli przejrzani do życia. ON powiedział: „Wszyscy, których mi dał Ojciec, przyjdą do mnie. Jedyne, co On musiał uczynić - sprawić, żeby zabrzmiał Mój Głos. A oni to poznali bowiem „owce moje głosu mego słuchają”. Głosem jest wypowiedziane Słowo. Oni temu wierzą pod każdym względem. Nie potrzebują w tym celu żadnego dowodu naukowego i nie potrzebują pytać się faryzeuszów i saduceuszów, lub jeszcze kogoś innego o wyjaśnienie tej sprawy. „Ja to wypowiadam a oni temu wierzą, bowiem „moje owce mego głosu słuchają”. To tutaj jest głos Boży w pisanej formie, bowiem to jest całkowite objawienie Jezusa Chrystusa, Stary i Nowy Testament razem wzięty. Amen! Widzicie?
56
Mówicie, że to są dobrzy ludzie. Dlaczego oni tak postępują? Z powodu jednej przyczyny. Oni są związani z kościołem.
Czy przypominacie sobie zeszłą niedzielę, przed tygodniem? Ilu z was było tutaj obecnych i słuchało przemówienia na temat: „Pomazańcy w czasach ostatecznych”? Sądzę, że byliście tu wszyscy. Oni posiadają namaszczenie. Ich duch jest namaszczony - w tym drugim zakresie.
57
Ta pierwsza kobieta mówi: „Nie”. Ona wcale nie dba na to, co mówi kościół, na to, co mówi ktokolwiek inny. Ona jest przemądrzała. Zdobyła wykształcenie w kolegium. Ona to potrafiła zataić przed swoim mężem, a czyniąc tak uważa, że jest sprytna.
Ta druga kobieta jest naga, ślepa, a nie wie o tym. O, to jest żałosny obraz, ale taki obraz jest wymalowany w Biblii.
Ona uczęszcza do kościoła. Ta kobieta - byłoby lepiej, gdyby ta kobieta... Ona prowadzi dobre i czyste życie. Nie można nic przeciw temu powiedzieć. Będzie to sądził Bóg. Nie wiem, ja nie jestem sędzią, jestem Odpowiedzialny tylko za to, co On mi pokaże.
W taki sam sposób powiedział Apostoł: „Mówimy o czym wiemy, co słyszeliśmy i widzieliśmy”. Jestem za to odpowiedzialny. I ty jesteś tylko za to odpowiedzialny.
58
Lecz gdybyśmy wzięli pod uwagę tą samą niewiastę,.. Dokąd ona zabrnęła? Ona ulegała różnym wpływom. Miała możliwość słyszeć. Włączała niewątpliwie radio, Głos Boży wiele razy do niej przemawiał.
Otóż, jak widzicie, ona znalazła się pod wpływem tego kultu, tego klanu (w sensie - wytworne towarzystwo — tł.) - wszystkie kościoły są klanami - wszystkie. To się zupełnie zgadza. To są loże, w których zgromadzają się ludzie na zasadzie członkostwa. A kiedy ona tam przychodzi, całkowicie jej to odpowiada. A gdybyś jej chciał powiedzieć, jak powinna postępować, nie usłucha cię. Choćbyś jej to pokazał w Biblii, ona by tego i tak nie usłuchała.
59
Mój drogi bracie, lub siostro, pozwól jeszcze jedną lub dwie uwagi, zanim zakończę! Będzie to trwać może piętnaście minut.
60
Pragnę was o coś poprosić. Czemu kobiety tego nie widzą? Czemu? Ona nie żyje w fizycznym cudzołóstwie w stosunku do swego męża i jest niewinna. Nie czuje potrzeby niczego wyznać. Ona jest tak czysta, jak w tym dniu, kiedy przyszła na świat. Nie dotknął się jej żaden mężczyzna. Mówię to jako przyrównanie między kobietą i kościołem. Ona jest tak czysta, jak w chwili, kiedy przyszła na świat. Tak samo przedstawia się sprawa z kościołem. Ale kiedy ona narodziła się, narodziła się w grzechu, ukształtowana w nieprawości. Czy rozumiecie, co mam na myśli? Powiedzcie jej tylko, że nie przystoi, aby obcinała swoje włosy! Przecież tak mówi Biblia. Jest rzeczą nieprzystojną, aby ubierała szortki. Tak mówi Biblia. A ona na to: „Nonsens! Dlaczego?” Bo jej absolutny autorytet nie jest w tym trzecim zakresie, w tej duszy, która jest predestynowana i pochodzi od Boga, ale jej absolutny autorytet opiera się o organizację tam na zewnątrz, organizację, którą ktoś zorganizował na zewnątrz tego zakresu.
61
Ale jeżeli tam, wewnątrz duszy, znajduje się Słowo Boga, ono mówi: „Amen, ja to widzę”. To jest w zgodności z tym Słowem.
Patrzcie! Dlatego rozchodzi się o to, aby człowiek narodził się z Ducha Bożego. Patrzcie, tutaj na zewnątrz jest ciało! Ja przemawiam teraz do mieszanego audytorium, ale mówię do was jako wasz pastor, jako wasz brat. Tutaj jest ciało, ono jest słabe. Ono nie potrafi inaczej.
Pewna dama kroczy po ulicy, a jakiś mężczyzna w młodym wieku, powiedzmy 17,18,20,25, 30 letni przechodzi tutaj, a ta młoda dama idzie uwypuklając w swoich ruchach kształty swego ciała. Nosi buty na wysokich obcasach, jej odzienie jest z przodu i z tyłu wycięte i sięga wysoko powyżej kolan, lub też ma na sobie tylko szortki. Czy wiecie, że Biblia mówi o tym, że kobiety będą się w ten sposób zachowywać? Czy wiecie, że Biblia mówi, iż one będą w taki sposób postępować i okazywać swoją nieprzyzwoitość?
62
Czy czytaliście „Reader's Digest” wydane tego miesiąca, gdzie jest artykuł o tego rodzaju mężczyznach i kobietach? Młode dziewczyny w wieku 20 - 25 lat przechodzą klimakterium. Przechodzą przez tą zmianę, dokonującą się w ich życiu normalnie w wieku średnim. Wykazują to również badania naukowe. W moim pokoleniu to było w wieku 30 do 35 lat. A w pokoleniu mojej matki kobiety przeżywały klimakterium nie wcześniej, niż w wieku 40- 45 lat. Co to spowodowało? Zawdzięczamy to nauce i pożywieniu. Krzyżówki spowodowały naruszenie funkcji całego ludzkiego organizmu, tak iż my w obecnym czasie, jesteśmy jedną wielką zbutwiałą masą. Jeżeli fizyczne ciało jest tak dalece skażone, czy nie uległy temu także komórki mózgowe?
63
Otóż, obserwujcie, jak duch idzie z tym w parze. Nadchodzi czas - mówię to w Imieniu Pańskim - że ludzie wpadną do zupełnego obłędu. Tak mówi Biblia. Będą wołać i krzyczeć, a w ich wyobraźni będą się przesuwać wstrętne, ohydne sceny. Tego rodzaju sceny produkują programy radiowe i telewizyjne. Pojawią się takie sceny, że z ziemi będą wyłazić olbrzymie mrówki, wysokie jak czternaście drzew. W powietrzu ponad ziemią będzie latać ptak, którego rozpiętość skrzydeł osiągnie 4 lub 5 mil. A ludzie widząc to, będą krzyczeć, wrzeszczeć i wołać o miłosierdzie. Ale to będą plagi. Zaczekajcie aż do chwili, kiedy będę przemawiał odnośnie nastąpienia tych plag.
64
Zauważcie, co czynił Mojżesz. To były rzeczy namacalne, one nie były tylko w myślach, w sferze ducha. Bóg powiedział do Mojżesza: „Mojżeszu, idź tam, (był to jego prorok), podnieś rękę pełną prochu, wyrzuć go w powietrze i powiedz: „Tak mówi Pan, niech na ziemi pojawią się pchły”! Przedtem nie było tam żadnych pcheł. Najpierw zauważyli, jak coś lezie po krzaku. Patrzą, a oto pojawiają się dalsze, a po chwili była ich taka masa, że ich nie mogli nawet przebrnąć. Skąd one się wzięły? Bóg jest STWÓRCĄ! On czyni cokolwiek mu się spodoba. ON jest suwerenny. On może stworzyć ptaka, który swymi skrzydłami sięgnie od jednego krańca ziemi po drugi.
On powiedział: „Niech się pojawią muchy”!, a one okryły całą ziemię. Przedtem w tym kraju much nie było. I jak wiecie, nagle zaczął brzęczeć dokoła pierwszy giez. Najpierw było ich 8,10,12. To był początek. A potem było niemożliwe, aby przez nie przebrnąć. Bóg, który jest Stwórcą,
dotrzymuje swoje Słowo.
65
Mojżesz wyciągnął swoją laskę na rozkaz Boży i powiedział: „Niech wyjdą żaby i okryją ziemię”! I żaby pojawiły się. Było ich tyle, że je musieli zgarniać na kupy. Wszędzie zapanował okropny smród. Była to warstwa żab grubości 40 lub 50 stóp. One wlazły nawet do spiżarni Faraona. Kiedy podnieśli prześcieradło w łóżku, znajdowało się pod nim 500 żab. Pod łóżkiem, na dywanie, wszędzie były żaby... żaby, żaby! Skąd się one wzięły? Bóg Stwórca jest suwerenny. Co On powie, to też i uczyni.
On powiedział, że na ziemi pojawią się straszliwe zjawiska. Szarańcza z włosami jak niewiasta. Będą mieć długie włosy, by prześladować te niewiasty, które poobcinały swoje włosy. Zęby będą mieć podobne do lwich a w swych ogonach żądła jak skorpiony. Będzie im dane dręczyć ludzi przez całe miesiące.
Zaczekajcie tylko, aż przejdziemy do otwarcia tych Plag, Pieczęci i Siedmiu Gromów! Czekajcie tylko, co się stanie! O, bracie, radzę ci, abyś się znalazł w Goszen, dopóki jeszcze jest czas aby do Goszen wejść! Nie poświęcaj żadnej uwagi temu co dzieje się na zewnątrz!
66
Spójrzcie, tam idzie ulicą jakaś drobna dama i kręci biodrami. A tu idzie jakiś młody człowiek.
Obraz ten utkwi w jego oczach. On jest członkiem kościoła, jest Zielonoświątkowcem; niechby był kimkolwiek, okazuje się jednak, że tutaj „wewnątrz” nie ma niczego, co by go od tego powstrzymało.
A ona zawoła: „Cześć”. On ma kręte włosy, ładną miłą twarz, młody barczysty mężczyzna. Z pewnością chce żyć sprawiedliwie. Może jest nawet kaznodzieją. Ona zbliża się do niego i jak widzicie... O czym to świadczy? Tutaj, to zewnętrzne, ta pożądliwość ciała. Ten duch tutaj w tym drugim zakresie, on jest namaszczony i mówi: „nie czyń tego, nie czyń tego!” Ale co z tego wyniknie? On daje się otumanić i już jest przez to usidlony. Zaraz umawia się z nią na spotkanie. On jest winien popełnienia cudzołóstwa, a to bez względu na to, czy ją dotknie, czy też nie.
67
Ale prawdziwie znowuzrodzony syn Boży... Amen!
Sam z siebie nie potrafisz tego. Jest rzeczą zupełnie niemożliwą, aby mężczyzna z krwi i kości, przechodził obok takiej kobiety i aby to na niego nie podziałało. Ale jeżeli tam wewnątrz znajduje się coś, coś, co zostało znowuzrodzone, choćby było całkiem nieznaczne... Ten mężczyzna, choćby nawet krzyczał, mówił w językach, skakał, tańczył i wszystko inne, choćby był namaszczony Duchem, czynił znamiona i cuda, o których tutaj Bóg mówi, przez Jego Ducha...
Jezus powiedział: „Wielu ich przyjdzie do mnie w owym dniu, mówiąc: „Panie, czy nie prorokowaliśmy w twoim Imieniu? Czy nie wypędzaliśmy demony w Twoim Imieniu? Czy nie... „ On im odpowie: „Odstąpcie ode mnie czyniciele nieprawości”! Czym Jest nieprawość? Popełnieniem czegoś, o czym wam wiadomo, że to nie powinniście czynić, a jednak to czynicie. „Odstąpcie ode mnie, czyniciele nieprawości, Jam was nigdy nie znał”!
Ale we wnętrzu tego człowieka... jeżeli znajduje się tam ta kotwica duszy - to nasienie Boże, które było predestynowane przed założeniem świata, nie dbam na to, co się dzieje; ono go utrzyma, ono tam pozostaje na zawsze.
68
Z tego powodu ta kobieta nosi te szortki. Ona jest uznana za prostytutkę, na równi z tą kobietą, która jest przyłapana na czynie. Nie uświadamia sobie, że to powoduje duch. Jak ona może poznać swój absolutny autorytet? Czym jest absolutny autorytet? To jest ostatnie słowo. Ten absolutny autorytet jest zawarty w słowie: AMEN. Na tym kończy się wszelki spór. To jest twój najwyższy autorytet.
Jeżeli twój kościół jest kościołem zielonoświątkowym i tam wam mówią, że długie włosy to po prostu fanatyzm - „Nosicie taką oponę zapasową w tyle swej głowy” i tym podobne wypowiedzi. Taki człowiek jest opanowany przez demona. Słowo Boże mówi: „Jest hańbą dla niewiasty obcinać włosy; przez to ona hańbi swoją głowę”. Ona znieważa swego męża, a jej mąż przedstawia Kościół, a Kościół to Chrystus. Ona jest nieuczciwą, religijną prostytutką. Ona jest naga i nie wie o tym. Naga! Czyż Biblia nie mówi, że okryciem niewiasty są jej włosy? Czyż włosy nie zostały jej dane jako nakrycie?
69
Pewnego dnia przed ławą sędziowską... Podejmowałem wysiłki, aby wlać wam lekarstwo i zatrzymywałem je moją rękę, a wy zaraz wypluwałyście je prosto pomiędzy palcami. Bóg je będzie kiedyś sądził. To jest „Tak mówi Pan”! To nie są czcze bzdury, to nie spowodowało podniecenie jakiegoś starego dziwaka! Nieprawda! To jest Słowo Pańskie!
Prawdziwy, autentyczny chrześcijanin, będzie się zawsze zgadzał z tym wewnętrznym człowiekiem - tym Duchem, który był na początku, który jest Słowem. W Jego Pełni byliście wszyscy razem zagarnięci, byliście w Nim tam na Golgocie.
On już wprzód wiedział, że tutaj będziecie. On tylko podał do wiadomości to, co miało się stać. A wy byliście w Nim. W Nim umarliście. Umarliście dla waszej pychy, namiętności, umarliście dla świata. Każdy, kto umarł z Nim na Golgocie, powstał razem z Nim, kiedy On powstał trzeciego dnia. Dzięki temu, że przyjęliście Go obecnie, siedzicie z Nim na niebieskich miejscach. Alleluja!
70
Widzicie? To jest ten wewnętrzny człowiek - to wewnętrzne będzie na każde Słowo przytakiwać. Będzie bezwzględnie polegać na Słowie. Na tym nie możecie nic zmienić. Doświadczyłem tego przed wielu laty.
Moje maleńkie dziecko leżało wówczas na łożu śmierci. Moja żona leżała w kostnicy przygotowana do trumny. Zawołali mnie, bo Sharon umierała. To jest najtrudniejsze doświadczenie, jakie spotkało mnie w życiu. Miałem około 25 lat. Udałem się tam a Billy Paul był także bliski śmierci.
Przyszedł Dr. Sam i powiedział: „Billy, sądzę że nie jesteśmy w stanie utrzymać Billy przy życiu. On powiedział: „Jest w ciężkim stanie. Ja ci współczuję, Billy”. I objął mnie swoim ramieniem.
Powiedziałem: „Doc, ja już nie mam więcej siły. Kilka godzin wołałem za moim dzieckiem Sharon, kiedy tutaj...” Ona ciągle wiła się w spazmach - one nie ustały. Dali jej zastrzyk, przeprowadzili punktację kręgosłupa, zaczerpnęli próbkę z rdzenia pacierzowego, a wynik: gruźliczne zapalenie opon mózgowych.
71
Pędziłem do szpitala, zatrzymałem mój stary samochód, wysiadłem i udałem się do pokoju. Po korytarzu naprzeciw mnie szedł Sam, trzymał w ręku kapelusz i płakał. Wziął mnie w ramiona i powiedział: „Chodź z powrotem, Bill”!
Powiedziałem: „Co się dzieje”? On powiedział: „Nie możesz jej widzieć. Ona umiera, Bill”. Powiedziałem: „Niemożliwe, Sam, nie, to moje dziecko” !
On powiedział: „Tak. Nawet już za nią nie proś Billy! Choćby nawet żyła, byłaby kaleką. Miałaby następstwa całe życie. On powiedział: „Ona choruje na zapalenie opon mózgowych. Nie zbliżaj się ku niej. Czyniąc to, mógłbyś spowodować śmierć Billy”.
Powiedziałem: „Samie, muszę ją widzieć”.
On powiedział: „Billy, nie śmiesz. Ja ci zabraniam! Gdybyś wiedział, jak bardzo cię cenię! Jesteś moim przyjacielem. O gdybyś wiedział, jak bardzo cię cenię i jak bardzo ci ufam”! Ale nie chodź do tego dziecka. Jeżeli to uczynisz, przeniesiesz to zapalenie opon mózgowych. Ona za kilka minut umrze, a potem ją pogrzebiemy. Billy, bardzo ci współczuję.
72
Następnie zawołał pielęgniarkę i podał mi jakieś lekarstwa. Powiedział: „Nie wiem, jak ten człowiek może to wytrzymać”.
Stałem tam jeszcze przez chwilę. On przyniósł to lekarstwo. Usiadłem w holu. On powiedział: „Usiądź”, a pielęgniarka powiedziała: „Bracie Branham, proszę, abyś to wypił”!
Powiedziałem: „Dziękuję, usiądę chociaż na chwilę”. Kiedy ona odeszła, wylałem to do spluwaczki i przewróciłem szklankę dnem do góry. Powiedziałem: „O Boże, czego ja się dopuściłem? Ty jesteś dobrym Bogiem. Dlaczego pozwoliłeś, że ona umiera, i dałeś mi trzymać jej drobne rączki, kiedy o nią błagałem? Czemu pozwoliłeś jej odejść? Tam leży Billy na łożu śmierci, a tam umiera ona! Czego się dopuściłem? Powiedz mi! Pozwól, żebym umarł razem z nimi”!
Otwarłem drzwi, nie było tam żadnej pielęgniarki, wszedłem więc ukradkiem do tego pokoju do sutereny. Było to jeszcze przed remontem szpitala. Na oknach nie było firanek. Na jej oczach siedziały muchy. Przerzucono przez nią moskitierę - taką siatkę. Położono ją na jej twarzy. Odpędziłem te muchy. Leżała w takim stanie. Cierpiała tak bardzo, że jej małe oczęta były zezowate na skutek wielkiego cierpienia.
73
Potem obok mnie stanął szatan i powiedział: „Czy ty twierdziłeś, że On jest dobrym Bogiem”? Odpowiedziałem: „Tak, powiedziałem to”.
„Czy powiedziałeś, że on jest Lekarzem”? Dlaczego więc twój ojciec umarł w twoich ramionach a ty, wiedząc, że jest grzesznikiem, błagałeś o jego życie? Czemu przed kilku tygodniami twój brat umarł w ramionach twego dalszego brata, a ty stałeś za kazalnicą i przemawiałeś? Dlaczego On ci nie odpowiedział? Ty mówiłeś, że On cię miłuje, że cię zbawił„.
On mi nie mógł wmówić, że nie ma Boga, bowiem ja Go już oglądałem. Chciał mi jednak powiedzieć, że On się o mnie już nie troszczy.
Dalej powiedział: „Tam leży twoja żona, a twoje dziecko też tam wkrótce będzie. Twój ojciec jest pogrzebany, twój brat jest pogrzebany, jutro będzie pogrzebana twoja żona, a tutaj umiera twoje następne dziecko. To jest ten dobry Bóg! To jest ten Lekarz! Czynisz ze siebie głupca! Co ci to pomoże?”
74
To było coś, co działało z zewnątrz, na ten pierwszy zakres człowieka. On powiedział: „Popatrz. Wiesz, jak to było przed kilku laty, dwa lub trzy lata temu, zanim to przyjąłeś. Cieszyłeś się u ludzi dobrą opinią. Prowadziłeś dobre i czyste życie Każda dziewczyna w mieście, którą byś tylko chciał poszłaby z tobą. Wszyscy wiedzieli, że jesteś czysty i szlachetny”.
Mogę się postawić przed każdą z osobna. Żadnej nigdy nie ubliżyłem, żadnej nic nie powiedziałem. A jeżeli nawet któraś z nich zachowywała się nieprzyzwoicie, zaprowadziłem ją do domu.
„Przez ludzi byłeś miłowany. A czym jesteś teraz? Religijnym fanatykiem”!
To się zgadza. Byłem takim. Te sprawy zaczynały się sprowadzać do jednego. To przychodzące z zewnątrz rozumowanie i duch zbierały te sprawy razem. „Tak jest szatanie”.
„A więc, czy powiedziałeś, że On jest Lekarzem”?
„Oczywiście” .
„A ty prosisz i płaczesz, a ludzie cię przekonywali, że to nieprawda, mówili, że odpadłeś. A nawet twoi bliscy odsunęli się od ciebie z tego powodu. Twój własny kościół baptystyczny wyrzucił cię z tego powodu za drzwi”.
„Tak”.
„Twój ojciec jest pogrzebany, twój brat jest pogrzebany, twoja żona leży tam i będzie wkrótce pogrzebana. A twoje dziecko spotka to samo nie dłużej niż za piętnaście minut - umrze także. I to ma być Lekarz? Przecież jedno Jego Słowo mogłoby uratować życie tego dziecka. To jest przecież twoje własne ciało i krew. Ty powiedziałeś, że On jest Lekarzem. Ludzie ci to chcieli rozmówić. Ich kaznodzieje ci mówili, że jesteś całkiem pomieszany, że jesteś obłąkany. Stałeś się fanatykiem religijnym. A do tego powiedziałeś, że On cię miłuje. Czy by On mógł cię miłować?
75
O, jak błagałeś o swego ojca! Jak pościłeś noc po nocy; a przez dzień musiałeś się modlić, aby w pracy móc wyleźć na słup elektryczny. A On dopuścił do tego, że twój ojciec umarł w twoich ramionach jako grzesznik. A co twoja żona? To była taka przyjemna kobieta, tak bardzo ją miłowałeś!„ (Była to matka Billy. Ilu z was pamięta jeszcze Hope?) „O, jaka to była miła dziewczyna! Jak szczęśliwie żyliście w waszym maleńkim domku z meblami za siedem czy osiem dolarów. Choć niewiele umeblowania, a jednak miłowałeś ją. Miłowaliście się wzajemnie. Wychodziłeś i modliłeś się za chorych, przeżywaliście pewne wzruszenie emocjonalne. Chodziliście i modliliście się za innych, a oni powstawali, odchodzili i mówili, że zostali uzdrowieni. Lecz teraz twoja własna żona... Ona leży tam umarła. Już drugi dzień. Leży tam w zakładzie pogrzebowym Scott and Combs. Więc On jest Lekarzem? Tak? Twój mały chłopiec jest bliski śmierci, twój Billy Paul. On ma osiemnaście miesięcy! Twoja maleńka dziewczynka, która ma osiem miesięcy, leży tu i umiera na zapalenie opon mózgowych. Ty się modliłeś, a Bóg zaciągnął kurtynę i powiedział: „Przestań, nie będziesz wysłuchany. Nie chcę cię w ogóle słuchać”. Odwrócił się do ciebie tyłem. ON jest jednak dobrym Bogiem, nieprawdaż? Tak? Czy On cię miłuje? Każda dziewczyna, z którą chodziłeś, każdy zaprzyjaźniony z tobą chłopak, nawet twoi najlepsi przyjaciele opuścili cię jako fanatyka religijnego„!
76
Wszystko, co on mi mówił, było prawdą. Wszystko, co on mi mówił, zgadzało się. Widzicie? Byłem już prawie gotów, aby powiedzieć: „Jeżeli On ma postępować w taki sposób, nie będę Mu służył”. Właśnie kiedy to powiedziałem, nagle coś odezwało się z innego miejsca. Gdzieś tam w najgłębszym wnętrzu coś powiedziało: „Kim ty właściwie jesteś? Pan dał i Pan wziął”.
Patrzcie, to był ten wewnętrzny człowiek, to nie wypłynęło z żadnego rozsądku. Obejrzałem się i pomyślałem: „Jak w ogóle przyszedłem na ten świat? Pochodzę z rodziny pijaków; jak się tutaj znalazłem? Kto dał mi życie? Kto dał mi moją żonę? Kto dał mi to dziecię? Skąd pochodzi moja żona? Skąd przyszło moje życie”?
I powiedziałem: „Chociażby mnie zabił, jednak będę Jemu ufać”. Powiedziałem: „Odejdź precz ode mnie, szatanie”!
77
Położyłem moją rękę na to dziecko i powiedziałem: „Sharon, moje kochanie, za kilka minut, kiedy przyjdą aniołowie, aby cię stąd zabrać, położę cię w ramiona twojej matki. Pewnego jednak dnia ojciec spotka cię znowu. Nie wiem, jak się to stanie, kochanie. Nie mogę ci powiedzieć, w jaki sposób, skoro On odwrócił się do mnie tyłem. On nie wysłuchał mojej prośby za tobą. On zgodził się na to, by umarła moja żona, a ja trzymałem ją za ręce, błagając za nią. A mój ojciec skonał na tym oto ramieniu. Spojrzał jeszcze na mnie, aby nabrać tchu, a ja modliłem się za niego gorliwie, ze wszystkich sił. Jak mógłbym jeszcze kiedyś stanąć przed publikum? Głosiłem przecież boskie uzdrowienie. Jak mógłbym głosić, że on jest dobrym Bogiem, kiedy On pozwolił, że mój ojciec umarł jako grzesznik? Jak mógłbym to jeszcze głosić? Nie wiedziałem jak, ale wiedziałem, że On ma rację.
78
Słowo Boże nigdy nie zawiedzie. Ono będzie tryumfować bez względu na okoliczności. Potem poznałem, że pomimo tych wszystkich spraw, było tam coś głęboko wewnątrz, coś tajemniczego, głębiej niż wszystkie emocje i tym podobne. Był to ten wewnętrzny człowiek, który w tej godzinie wytrzymał. Nic innego by nie wytrzymało. Każdy argument, wszystko, na co mi zwracali uwagę, świadczyło o tym, że to było błędne i że ja się myliłem, ale Słowo Boże, które było predestynowane przed założeniem świata tam wewnątrz wytrzymało.
Odczułem słaby powiew, który przewiał przez ten budynek. Jej duch odszedł na spotkanie Boga.
79
Bracie, siostro, pozwólcie mi powiedzieć, że to jest to jedyne, co się liczy! Nie próbujcie tego wyjaśnić! Nie próbujcie nosić długich włosów dlatego tylko, że ja tak powiedziałem! Nie próbujcie czynić tych rzeczy dla zewnętrznych pozorów tylko! Nie próbujcie coś podrobić, ale oczekujcie przed Panem, aż coś tam w najgłębszym wnętrzu...
Wielu ludzi sądzi, że kiedy mają długie włosy to już mogą pójść do nieba. Nie o to tu chodzi. Wielu z nich sądzi, że skoro jest moralnie dobrą kobietą, wówczas pójdzie do... Nie o to tu chodzi. Wielu sądzi, że skoro ich kościół należy do tej wielkiej grupy, a wielki Th Dr... Nie o to tu chodzi.
80
Wielu sądzi, że skoro mówią w językach, posiadają Ducha Świętego. To wcale o tym nie świadczy, chociaż Duch święty mówi w językach. Chodzi o to, aby ten prawdziwy, autentyczny Duch święty tam wewnątrz pokrył się z każdym Słowem...
Jeżeli Duch święty we was powoduje, że mówicie w językach, a potem ogląda się wstecz i nie wyraża zgody z resztą Słowa, wówczas jest to duch fałszywy. To musi pochodzić z tego najwewnętrzniejszego, z tego, co jest od początku Słowem.
Na początku Bożego stworzenia, kiedy Bóg zaczął tworzyć... On przywiódł was do istnienia. Patrzcie, wasze istnienie rozpoczęło się już wtedy, mianowicie jako nasienie i doszliście aż do waszego obecnego stanu. A więc byliście wszyscy w Chrystusie. Kiedy Chrystus umierał, przez swoją śmierć wykupił was wszystkich. Wy jesteście CZĘŚCIĄ TEGO SŁOWA. Chodzi o całość Biblii: „przykazanie za przykazaniem, przepis za przepisem... trochę tu i trochę ówdzie”. Nie zawiedzie ani jedna jota, lub kreska! Jak mogłoby się stać, że wy, będąc częścią tego Słowa, nie zgadzacie się z jego resztą, albo z którąś z jego części?
81
Niech was Bóg błogosławi. Już przekroczyłem mój czas. Nie zamierzałem was tak długo przetrzymywać. Jest mi przykro, że was przetrzymałem, ale nie żałuję tego, co powiedziałem. Przyjaciele, zbliżamy się do końca pewnych wydarzeń.
Sądzę, że jesteście członkami tego zboru, wszyscy, którzy się tutaj znajdujecie. Nie miałem dotychczas okazji, aby stwierdzić, kto z was jest tutaj członkiem. Ale przypuszczam, że wszyscy przychodzicie tutaj regularnie.
Pozwólcie mi jeszcze opowiedzieć pewne wydarzenie. Czy poświęcicie mi powiedzmy jeszcze jakieś sześć minut.
82
Czy jest tutaj obecny ten kaznodzieja, pan Orland Walker z Oregon, który był tutaj w niedzielę? Czy wszyscy wiedzą o tym wielkim, szczególnym przeżyciu, kiedy tutaj przybyłem? Przyszło tu tak wiele ludzi! Miałem cały szereg rozmów osobistych a każda z nich była ważna - chodziło o małżeństwa dzieci, o pijaków i inne sprawy. Wszystkie były ważne. Wszystko było godne zastanowienia. Powinienem dla każdego z osobna poświęcić czas, lecz to nie jest możliwe. Nie jestem w stanie wszystkiemu podołać. Powierzam was Bogu i wyciągam moje ręce w modlitwie: „O Boże, nie mogę temu podołać! Bądź z nimi, Panie! Ty wiesz, w jaki sposób to uczynić. Modlę się za każdego poszczególnego z nich”.
83
Telefonował do mnie Billy. Właśnie przybyłem z bratem Banks. On powiedział: „Tato, popatrz”. Często widzę, jak ludzie tutaj przejeżdżają, tą wąską uliczką. Spoglądają tu, a ja pomacham im ręką w taki oto sposób. Oni wtedy niemalże skręcą sobie szyję. Nie chcę, abyście w ten sposób postępowali.
Pewnego dnia, kiedy kupowaliśmy działkę w Tucson, gdzie bym miał zamieszkać, brat Tony miał wyszukaną parcelę, którą chciał dla mnie kupić. Była trzy lub cztery razy droższa, niż to miejsce. On chciał nawet sam od siebie poświęcić na to kilka tysięcy dolarów. Ale ten teren jest ogrodzony i każdy kto by tam chciał wejść, musiałby przejść koło portierni. Wielki, duży obszar. Są tam takie wymagania. Wszyscy ludzie, którzy mieszkają na tym terenie, muszą posiadać pisemne zezwolenie. Potem ten portier musiałby zatelefonować do mnie, czy się zgadzam, aby mnie ktoś odwiedził.
Powiedziałem: Czy możecie mnie sobie wyobrazić w takim położeniu? Co by potem było z moimi braćmi i siostrami, którzy przyjeżdżają, aby się zobaczyć ze mną, pragną mi podać rękę i wyprosić Boże błogosławieństwo dla mnie. Czy możesz mnie sobie wyobrazić w takim położeniu, Tony„?
On powiedział: „Ty musisz zadecydować...”
Powiedziałem: „Tony, wtedy musiałbym prosić zbór i wszystkich tych ludzi, aby tam nie przychodzili”.
Powiedziałem: „To byłoby dobre dla ludzi, którzy przychodzą do mnie ze wszystkim”. Mówią na przykład: „Pan mi powiedział... Alleluja! Ja tutaj pozostanę! Chwała Bogu! Pan mi powiedział, abyś urządził zgromadzenia tam w naszej grupie! Tak jest. Chwała Bogu! Bóg mi to powiedział. Jeżeli tego nie uczynisz, bracie Branham, to by oznaczało, żeś odpadł”. W takiej sytuacji miałbym się zagłębiać w Słowie? Z tego powodu wielu dobrych ludzi byłoby powstrzymanych i nie mogłoby do mnie przyjść.
84
To przypomina mi człowieka polującego na farmie. Farmer mówi: „Proszę przyjść, można zapolować.” A wy przyszedłszy, zastrzelicie jego krowę tylko dlatego, że królik przebiegnie pod krową, a wy nie możecie się powstrzymać i chcecie go za każdą cenę zastrzelić. Potem przeleziecie przez ogrodzenie. Zamiast przejść przez bramę, jak powinien postąpić każdy rozsądny człowiek, włazicie na ogrodzenie i załamujecie je. Potem ten farmer powie: „Na to miejsce wstęp wzbroniony”. Nie mam prawa robić mu z tego powodu wyrzutów - ani odrobiny. Ale co on przez to spowoduje? Uniemożliwi rozsądnemu myśliwemu, by tam mógł polować. Dzieje się tak zawsze. Zawsze zło powstrzymuje dobro, aby nie miało pierwszeństwa. Tak dzieje się zawsze.
85
Ale ci ludzie, tysiące spośród nich są rzeczywiście w potrzebie. Są to uprzejmi, mili ludzie, pełni łaski Bożej.
Lecz są jednak tacy, którzy postępują w taki właśnie sposób. My tego jednak nie chcemy. Ale taki człowiek przyszedł. Billy powiedział: „Pośpiesz tam natychmiast i prędko, tato”. On powiedział: „Pani Waldorf znajduje się tam z kilku ludźmi, którzy są śmiertelnie chorzy. Musisz się z nimi natychmiast spotkać”! Pośpieszyłem się, przyszedłem tutaj, a potem oni powiedzieli: „Nie było tam nikogo z wyjątkiem jakiegoś człowieka, który każdego dnia sypia obok tego budynku na poduszce. On powiedział, że pragnie, abyś się za niego modlił”.
Powiedziałem: „Dobrze”. On powiedział. „Ja go przyprowadzę”. Wszedłem do środka. Trochę dalej stał, na ile pamiętam, Cadillac, albo jakiś inny wielki samochód, z jakim już jeździłem. Ten mężczyzna powiedział: „Dzień dobry”. On mnie nie znał. Wszedłem więc do środka. Siostra Waldorf, biedna stara istota też tam weszła. Jak wiecie, ona była. ... Wy znacie jej historię, nieprawdaż? Ona cierpiała na raka i umarła w kolejce modlitwy godzinę przedtem, zanim do niej przyszedłem, aby się za nią modlić. Jej lekarz przyszedł i pokazał orzeczenie lekarskie. To było jakieś 18 lat temu. Ona miała raka serca. A dzisiaj ona żyje. Mieszka obecnie na południu w Arkansas. Wówczas znajdowała się w Phoenix i powiedziała: „Bracie Willie, sprawia mi przykrość, że muszę przychodzić w taki sposób, ale nie mam żadnego miejsca, gdzie bym się mogła udać. Ci ludzie mówili: „Ta kobieta jest bliska śmierci, bracie Willie”. „Miałam pragnienie aby ci przynieść niedużą ofiarę, bracie Willie, ale nie mogłam. Zagotowałam jednak dla ciebie trochę galaretki z jeżyn” .
86
Kiedy tam przyszedłem i zobaczyłem tam stać te maleńkie słoiki galaretki, były one dla mnie zbyt święte, aby je spożyć. Ta droga, niepozorna, stara kobietka w wieku około 70 lat! Powiedziałem: „Siostro Hattie, nie mogę ci odmówić”!
Jezus ujrzał raz wdowę, która wrzucała trzy pieniążki i nie przeszkodził jej w tym. Bóg jej za to wynagrodzi. A więc Pan uzdrowił tą kobietę, uzdrowił wszystko, na co cierpiała i objawił jej pastorowi, to co miał na sercu, a także to, że miał uczynić coś innego. Wszyscy zaczęli wykrzykiwać.
87
Wtedy przybiegł Billy i powiedział: „Tato, ten człowiek sobie odszedł. Nie mogę...” Powiedziałem: „Kto to jest tam w tym samochodzie”?
On powiedział: „To jest pewien jegomość, który przybył z Oregonu. Miał jakiś sen, a ja mu powiedziałem, że go nie chcę cieszyć fałszywą nadzieją. Takich, którzy czekają na odpowiedź, jest już tutaj trzysta. Powiedziałem mu wprost, aby to napisał w liście. Mam ich już tutaj całą gromadę, a położę go na nią”.
Powiedziałem: „Przyprowadź go. Daj mu pięć minut”. Kiedy ten człowiek przyszedł - na 5 minut - powiedział: „Jestem kaznodzieja Walker (o ile się nie mylę) z Oregon”. O ile pamiętam, należał do jakiejś denominacji, prezbiteriańskiej, episkopalnej lub czegoś takiego.
On powiedział: „Spotkałem się z tobą już przed dwudziestu laty. Przybyłem wówczas do Grand Pass” - nie, to nie było Grand Pass, zapomniałem już nazwę tej miejscowości. „Tam cała okolica... Nagłówki w gazetach każdego poranka... Wiedzieli o tym wszyscy. Nie mogłem się nawet dostać do tego budynku, w którym się znajdowałeś, ale zobaczyłem cię pewnego dnia na ulicy, i podszedłem do ciebie. Otaczało cię 4 lub 5 mężczyzn. Podałem ci rękę. Powiedziałem ci, że nazywam się brat Walker. Ty powiedziałeś mi, kim jesteś i wymieniliśmy kilka słów. A potem trzech, lub czterech potężnych mężczyzn, którzy ci towarzyszyli, popchnęło cię dalej. Nie należałem do tych, którzy cię krytykują, ani do twoich wielbicieli.” Powiedział: „Ja tego po prostu nie rozumiałem”.
88
Dalej powiedział: „Tak upłynęło kilka lat. Po jakimś czasie pewien człowiek powiedział mi, abym przyszedł wysłuchać jakiegoś nagrania na taśmie. Było to mniej więcej trzy lata temu. Ten człowiek odtwarzał te taśmy, i tam słyszałem ciebie mówiącego. Ten człowiek wierzy, że ty jesteś prorokiem. Powiedziałem do niego: „Ja o tych sprawach nic nie wiem. Może tak być, dlaczego nie”.
On mówił dalej: „Następnie inny człowiek przyszedł do naszego miasta. Urządził tam zgromadzenia. Spotkałem się z nim a on powiedział: „Jestem Bożym prorokiem na ten czas”. Powiedziałem sobie: „Ilu w ogóle jest tych proroków tutaj”? I mówił: „Słyszałem ... Pewien człowiek, który tam słucha taśm, mówi że William Branham, żyjący na wschodzie, jest prorokiem dla tego czasu i tym podobne sprawy”.
On powiedział: „Ten człowiek (nie chcę tutaj wymienić jego imienia, bo to by tutaj nie było stosowne). On powiedział: „Znam Williama Branhama, ale on głosi fałszywą naukę. On nie jest Zielonoświątkowcem, nie wierzy w osobiste potwierdzenie przez mówienie w językach”. A jeszcze inny problem to sprawa głównego proroka i mniejszych proroków - czegoś takiego nie ma. Albo ktoś jest prorokiem albo takim nie jest i na tym koniec.
89
On powiedział: „Panie, ja odnośnie tego nie chcę z tobą dyskutować. Stwierdziłem tylko, że słyszałem tego człowieka, który twierdził, że William Branham jest prorokiem i zastanawiałem się nad tym. ilu ich w ogóle jest”. Ten człowiek powiedział: „Pragnę, abyś przyjął do wiadomości, że ja jestem prorokiem na ten czas”.
On powiedział: „Naprawdę? Niech ci Pan błogosławi i niech z tobą pozostanie”.
Odszedł i nie poświęcił tej sprawie więcej uwagi. Potem (Rew. Walker) rozpoczął pomiędzy swymi braćmi serię trzech, albo czterech zgromadzeń. Następnie udał się na urząd pocztowy i powiedział: „Nie odsyłajcie mojej poczty. Zostawcie ją tutaj. Powrócę za cztery, albo pięć dni, zgoda”? Oni tam umieścili notatkę, aby jej nie odsyłać, a on odszedł. Potem udał się do swojej córki. Kiedy odjechał, zatrzymał się w pewnej kaplicy i miał wieczorne zgromadzenie. Następnego poranka, jak mówił, przyszło mu na myśl: „Idź podjąć na pocztę przesyłki”. Kiedy tak uczynił, stwierdził, że jeden list przedostał się z urzędu pocztowego na adres jego córki. Jego córka odesłała go z powrotem na urząd pocztowy z notatką „poste restante”.
90
On go otworzył i powiedział, że pochodził od pewnego człowieka, który się nazywał pan Hildebrandt. A ten jest z kolei moim przyjacielem. Jest to ten, który przegrywa taśmy. On powiedział, że pan Hildebrandt otrzymał wiadomość od brata Roy Bordersa (a jak wiecie, on jest jednym z menażerów), że będę urządzał zgromadzenia w dniach od 28. do l. On miał powrócić i sam wziąć w nich udział. Dalej mi powiedział: „Popatrz, ci ludzie usiłowali, aby mnie na coś takiego nabrać”. Wrzucił więc ten list do kosza i po prostu odszedł.
Tego wieczora, kiedy odszedł, urządził zgromadzenie. A następnego poranka - tu chwycił się za serce i zaczął płakać - tam w tym pokoju.
91
On powiedział: „Panie Branham, jestem sobie świadomy, że stoję przed Bogiem. Nie wiem, czy śniłem, lub co się ze mną stało. Mniemałem, że spałem i miałem sen. Wydawało mi się, że mój syn na targu włożył rękę do jakiegoś worka. Był to worek z jabłkami. Kiedy tak uczynił, ten worek się przewrócił i jabłka się wysypały. Szedłem, aby te jabłka pozbierać. One były wszystkie zielone, a każde było nagryzione. Zbierałem je i wkładałem z powrotem do tego worka, ale niektóre z nich toczyły się dalej i dalej. Szedłem za nimi aby je pozbierać w trawie, a one potoczyły się pod płot, który był zamknięty przy pomocy łańcucha. Za nim biegła nowoczesna autostrada. Spojrzałem na wschód, a ten łańcuch był umocowany do potężnego bloku skalnego na wschodniej stronie. Podszedłem tam i pomyślałem, że go uwolnię, przejdę na drugą stronę i pozbieram jabłka temu człowiekowi. Zacząłem uwalniać ten łańcuch i nagle jakiś głos wstrząsnął całą ziemią. Ziemia zadrżała pod moimi stopami.”
92
On mówił dalej: „Kiedy przestała się trząść, usłyszałem głos: „Bracie Branham, to był twój głos! Wiem, że coś do mnie przemówiło. Ten głos mówił: „JESZCZE RAZ POJADĘ TYM SZLAKIEM!” Spoglądałem w górę w kierunku tej skały, w taki oto sposób. Spoglądałem, a oto ponad chmurami, na skale, ciągnącej się ze wschodu na zachód, stało coś, co swym kształtem przypominało piramidę. Pobiegłem w kierunku wschodnim, a tam ty siedziałeś na koniu, takim koniu, jakiego jeszcze nigdy w moim życiu nie widziałem. Był to wielki biały koń, Zwisała mu biała grzywa, a ty byłeś ubrany w stroju wodza indiańskiego, ze wszystkimi ozdobami, których używają Indianie. Ten koń miał podpiersień, a z twoich ramion zwisały dookoła frędzle, w taki oto sposób. Ręce miałeś podniesione w taki sposób. Ten koń stał jak rumak bojowy apotem ruszył stępa. Ja stałem spokojnie. Pociągnąłeś za wodze, zacząłeś kroczyć w kierunku zachodnim.
93
Kiedy spojrzałem w dół, zobaczyłem tam całą grupę naukowców„.
Następnego poranka - stało się to w sobotę... Następnego poranka głosiłem przemówienie na temat: „Naukowcy są z diabła”. I on powiedział: „Naukowcy nalewali coś do próbówek i mieszali to. Ty zatrzymałeś konia, podniosłeś ręce i wydałeś okrzyk: „JESZCZE RAZ POJADĘ TYM SZLAKIEM”! a cała ziemia zatrzęsła się. Ci ludzie także zadrżeli, spojrzeli jeden na drugiego, spojrzeli na ciebie, poruszyli ramionami i kontynuowali swoje badania.
Potem rozpocząłeś kroczyć w kierunku zachodnim. Kiedy to uczyniłeś, zobaczyłem tego człowieka który wydawał się za proroka. On przyjechał na koniu, który był koloru biało czarnego i stanął za tym wielkim potężnym koniem. To było wysoko ponad chmurami, a ten szlak nie był o wiele szerszy niż oto tak. Ten koń biegł tak szybko jak wiatr. Na twoim ubraniu powiewały pióra i wszystkie twoje ozdoby. Również grzywa i ogon tego konia powiewały. Ten wielki wódz i jego potężny biały rumak kroczyli harmonijnie, a ten osobnik biegł poza tobą. On przybył z Kanady„. (Ten człowiek mieszka w Kanadzie). I mówił dalej: „Podążał z tyłu na swoim małym koniu, próbując odtrącić twego potężnego konia, próbując go zawrócić, by móc uderzyć go w brzuch. Ale ten potężny koń ani nie drgnął. On szedł prosto dalej. I nagle ty obróciłeś się do tyłu. To było po raz trzeci, że przemówiłeś. Tym razem jednak nie mówiłeś tak, jak dwa razy poprzednio: „Będę przejeżdżał”, ale był to rozkaz. Odwróciłeś się do tyłu, nazwałeś tego człowieka po imieniu i powiedziałeś: „WYNOŚ SIĘ STĄD. TY WIESZ, ŻE NIKT NIE MOŻE PRZEJEŻDŻAĆ TĄ DROGĄ, JEŻELI DO TEGO NIE JEST PRZEZ BOGA POWOŁANY! WYNOŚ SIĘ STĄD!”
94
On powiedział: „Ten mężczyzna na to zawrócił. On już pisał do mnie listy. Na biodrach jego konia (koloru czarno-siwego - srokatego), na biodrach swego konia miał napisane swoje imię; dokładnie takie, jak podpis w jego listach. On odjechał w kierunku północnym.
Następnie ty udałeś się na tym potężnym białym koniu dalej w zachodnim kierunku, tak daleko, jak to było możliwe. Potem wyprostowałeś się i podniosłeś swoje ręce w taki oto sposób„. Mówiąc to, zaczął płakać. „Bracie Branham, kiedy widziałem stać tego konia, jakby gotowego do boju, ten podpiersień i inne ozdoby pełne blasku”. Dalej ciągnął: „Podniosłeś swoje ręce na chwilę i spojrzałeś na to jeszcze raz; pociągnąłeś energicznie za wodze i powiedziałeś: „JESZCZE RAZ POJADĘ TYM SZLAKIEM”! I mówił dalej: „Cała ziemia zatrzęsła się tam i sam, a we mnie nie pozostało już więcej życia. Upadłem obok tej skały i przebudziłem się.
Dalej mówił: „Co to wszystko oznacza, panie”? Odpowiedziałem: „Nie wiem”.
95
Następnego poranka przyszedł Junior Jackson. Jak wiecie miał także sen dotyczący piramidy, w czasie kiedy udałem się na zachód. Chyba pamiętacie, że on do mnie dwa, lub trzy miesiące przedtem zatelefonował. Miał sen, który go bardzo niepokoił i musiał mi go po prostu opowiedzieć. Powiedziałem: „Billy... (stało tam około 20 ludzi) On powiedział: „Stoi tam Junior Jackson i mówi, że musi ci opowiedzieć ten sen”.
Powiedziałem mu, aby go tu posłał na jakieś pięć minut.
On przyprowadził swoją żonę i powiedział, że ona będzie świadkiem. I mówił: „śniło mi się, bracie Branham, że jechałem z moją żoną. A kiedy spojrzałem na wschód, zobaczyłem mały obiekt, coś jakby latający talerz”.
96
Ten świat nie wie, co to jest. Wy wiecie... my wiemy, co to oznacza. Wiemy, że to są aniołowie przepatrujący ziemię, aniołowie sądu. Nawet Pentagon i inni z całą swoją inteligencją są wobec tego całkiem bezradni.
One zabłysną niczym blask światła i znowu znikają. Unikają przed wszystkim, czym oni dysponują. Oni nie wiedzą, co to jest. Niech sobie myślą, co chcą. Nazywają to latającymi talerzami i tym podobnie. Po prostu tego nie wiedzą.
97
On powiedział: „Widziałem, jak się to zbliżało i obserwowałem to. A co to było? To był jeździec na koniu, zbliżający się z prędkością błyskawicy. Widziałem, jak zjechał na dół przede mnie. Zatrzymałem mój samochód i wyskoczyłem z niego. Kiedy to uczyniłem, na drodze był wielki biały bojowy koń, który szedł krokiem defiladowym. To jest Słowo, naturalnie, wy o tym wiecie, które kroczy naprzód.
On powiedział: „Siedział na nim mężczyzna, był strojnie ubrany - nie był to kowboj, ale wyglądał jak jakiś szeryf nad ranczerami. Patrzcie, był to najwyższy autorytet, jaki jest na terenach zachodnich. Wódz indiański stoi nad Indianami, szeryf nad ranczerami. Ten mężczyzna trzymał kapelusz zdjęty z głowy i spoglądał na bok. Kiedy odwrócił się na bok - to byłeś ty, bracie Branham. Ale nie mówiłeś tak, jak zazwyczaj. Powiedziałeś: „Junior - i wymieniłeś trzykrotnie moje imię - powiem ci, co masz czynić!” Następnie pociągnąłeś konia za wodze, on zrobił trzy susy, podniósł się ku niebu i ty zniknąłeś w kierunku zachodnim„.
98
Mówił dalej: „Trwało to krótką chwilę! Spojrzałem dookoła siebie, a tu przyjechał mniejszy koń niż tamten, tej samej maści, lecz mniejszy i zatrzymał się. Obszedłem go dookoła i pomyślałem: „On musiał posłać tego konia dla mnie”, i wsiadłem na niego„. Junior jeździ także trochę na koniu. On powiedział: „Bracie Branham, ty wiesz, jak to jest, kiedy siodło jest dla kogoś przystosowane, także strzemiona i wszystko pozostałe! Pomyślałem „Dobrze, to wszystko pasuje dokładnie na mnie”. Pociągnąłem go za wodze i również podniosłem się ku niebu. Potem pociągnąłem za lejce i zatrzymałem go. Zawróciłem go i powróciłem z powrotem. Kiedy powróciłem, zatrzymałem konia, zeskoczyłem z niego i powiedziałem coś do mojej żony, a tymczasem koń zniknął„. Był z tego całkiem speszony.
99
Przedwczoraj, trzy dni temu przyszedł Leo Mercier. Przyszedł z takim samym snem, choć nic o tych sprawach nie wiedział. śniło mu się, że chciał pokryć czarną klacz wielkim białym ogierem, a nie powodziło mu się przy tym - zwierzęta były zdenerwowane. Powiedział, że ja tam przyszedłem i odezwałem się do niego,: „Leo - powiem ci, co bym ja uczynił”. Nie chcę tego tutaj mówić. Powiedziałem mu, co bym ja uczynił i rzekłem: „Lepiej gdyby się o tym nikt nie dowiedział”. Nie wiedziałem, że Ed Daulton ma zięcia, którego pies ma to samo imię.
Ty to wiesz, Leo. We śnie było ci powiedziane: „Kiedy się obudzisz ZAPAMIĘTAJ TO”. On powiedział: „Nigdy nie słyszałem takiego rozkazu”.
100
Mniej więcej w tym samym czasie przyszedł Roy Roberson i powiedział: „Bracie Branham, czy pamiętasz to jeszcze, kiedy po raz pierwszy opuściłeś tą kaplicę, widziałem cię tam siedzącego, jak gdybyś był w Palestynie. Starszyzna i wszyscy pozostali siedzieli koło stołu, jak gdyby przy Wieczerzy Pańskiej, a następnie ty przemówiłeś, ale nie byłeś pewny tego, o czym masz mówić”. On powiedział: „W dół zstąpiła biała chmura, zasłoniła cię i uniosła precz”.
Ilu z was pamięta ten sen brata Roy? On rzekł „Biała chmura uniosła cię precz i zniknąłeś, a ja chodziłem po ulicach wołając i płacząc, aż przyszedłem tutaj”. To stare ułomne ramię... rzucił grabki i zaczął płakać, kiedy mię ujrzał odchodzącego tam do góry. Ja się z nim w międzyczasie nie widziałem, a więc on nie mógł mi opowiedzieć tego snu. A on powiedział... on grabił ...
101
Opowiadał: Ty odszedłeś a ja chodziłem po ulicach i chciałem cię gdzieś znaleźć. Nie mogłem cię jednak nigdzie znaleźć. Wołałem więc: „O, bracie Branham, nie opuszczaj nas! Zstąpiła biała chmura i uniosła cię w kierunku zachodnim”.
To było jeszcze przed piramidą i tymi innymi sprawami. On powiedział: „Ona cię uniosła w kierunku zachodnim. Chodziłem po ulicach i płakałem. Za chwilę potem wszedłem do środka i usiadłem przy stole. Przypadkowo spojrzałem aż na koniec tego stołu. Mogłem tylko widzieć, że większość z was była biała jak śnieg. Staliście tam a ty przemawiałeś z wielkim autorytetem. To nie były żadne domysły. Wszyscy dokładnie rozumieli, o czym mówiłeś”.
O, bracie, siostro! Wszyscy jesteście przekonani, że ja wiem, jakie to ma znaczenie. Czuwajcie tylko! Pozostańcie złączeni z Chrystusem. Pozwólcie, że jako kaznodzieja ewangelii dam wam w tej sprawie ostrzeżenie... Nie nalećcie na jakieś głupstwo! Nie róbcie sobie o tym swojego własnego wyobrażenia! Czekajcie, dopóki to wasze wewnętrzne wnętrze nie zostanie zakotwiczone w Słowie, abyście się rzeczywiście znaleźli w Chrystusie, ponieważ to jest to jedyne, przez co to osiągniecie. Żyjemy bowiem w najbardziej zwodniczym wieku, jaki był kiedykolwiek. Zwiodłoby to nawet wybranych, gdyby to było możliwe, ponieważ oni też posiadają namaszczenie. Oni potrafią czynić to samo, co tamci.
102
Oczyśćcie wasze życie! Zapłaćcie wasze długi! Nie bądźcie ludziom nic winni! Tak powiedział Jezus. Ja nie mam na myśli takich spraw, jak opłaty za czynsz, lub pożywienie. To musicie czynić. Ale puśćcie wszystko inne z waszych rąk. Doprowadźcie wszystko do porządku! Przygotujcie się! Bądźcie gotowi! Miejcie na uwadze, w Imieniu Pańskim, że wkrótce coś się stanie!
Tego tygodnia udaję się do gór. W gruncie rzeczy nie tylko po to, aby polować na wiewiórki. Naturalnie, lubię polować na wiewiórki, ale ja się tam udaję z tym zamiarem, aby powiedzieć: „O Boże, nie wiem którą drogą mam się udać. Nie chcę tego zaniedbać. Dopomóż mi”!
Módlcie się za mnie. Czy będziecie to czynić? Ja będę się modlił za was. Ufam, że dzięki miłosierdziu Bożemu, spotkam tam każdego z was i że spotkamy się w kraju lepszym, niż ten, w którym żyjemy.
103
W jakim celu tutaj przychodzimy? Co tu chcemy robić? Czy przychodzimy tutaj, aby w coś pograć? Czy przychodzimy tu na posiedzenie loży? Chrystus nie może przyjść prędzej, dopóki Kościół nie będzie w należytym stanie. On oczekuje na nas. Wierzę, że jesteśmy u kresu czasu.
Spójrzcie na Kalifornię! Spójrzcie na te rozruchy! Spójrzcie na tych 19 ludzi, zamordowanych z powodu problemów rasowych! Czy nie powiedziałem wam niedawno z tego miejsca, że Marcin Luter King poprowadzi swoich ludzi na masakrę? Kto z was o tym pamięta? Nie ponoszą winę ci murzyni, ale ich przywódcy, którzy ich podburzają. Tu nie chodzi o integrację lub segregację rasową lub jakkolwiek chcielibyście to nazwać! To jest diabeł! To się zgadza! To nie dotyczy tylko białych, murzynów- to jest dla wszystkich. To jest diabeł! Brakuje zdrowego ludzkiego rozumu i rozsądku. Nie ma już więcej nadziei. Stan jest beznadziejny. Wszystko jest, jak ropiejący wrzód.
104
Brakuje zdrowego ludzkiego rozumu - oni już nie są w stanie podejmować decyzji. Nie jestem politykiem. Nie jestem ani Demokratą ani Republikaninem - oni wszyscy są skażeni. Ja stoję w obronie jednego królestwa, a to Królestwa Jezusa Chrystusa. Nic innego mnie nie obchodzi. Ale skąd się to wzięło? Czy widzieliście już tego rodzaju marionetki, jak to możemy obecnie oglądać? Tak, jak ta grupa z Teksasu, którą tutaj mieliśmy. Oni mówią „Obojętne, czego ludzie chcą. Jeżeli chcą komunizm, damy im komunizm. Jeżeli pragną integrację, damy im integrację. A jeżeli chcą segregację rasową, damy im ... cokolwiek”. Gdzie jest jakiś prawy człowiek?
O, Boże, to dotyczy również tego podium. Gdzie jest MĄŻ? Gdzie jest mąż, taki MĄŻ. który ma jakieś zasady! Gdzie jest kobieta, która ma jakieś zasady! Gdzie jest taki kościół, który stoi w obronie jakichś zasad! Nie dam ani złamanego szeląga za tego cherlawego, niezdecydowanego, idącego na kompromisy ducha!
Jeżeli kobieta jest kobietą, niech będzie prawdziwą damą. Jeżeli mężczyzna jest mężczyzną, niech będzie prawdziwym mężem.
105
Jeżeli on jest prezydentem... Gdzie jest nasz John Quincy Adams? Gdzie jest nasz Abraham Lincoln? Byli to ludzie o szlachetnych zasadach. Gdzie jest nasz Patricy Henri, który powiedział: „Dajcie mi wolność lub śmierć”? Gdzie jest człowiek, który stoi za dobrą sprawą? Gdzie jest mąż, który nie boi się mówić, choćby przeciwko niemu stał cały świat - który jest rzecznikiem dobra i za nim stoi, za nie też umiera?
Gdzie jest Arnold von Winkelried w naszym czasie? Gdzie jest mąż bez przygany? Gdzie jest mąż, który ma w sobie ducha? Oni są tak tchórzliwi, naciągają się jak guma do żucia i nie wiedzą w ogóle na czym stoją. Boże, pozwól mi stać na wszystkich zasadach prawego męża -kaznodziei Słowa Jezusa Chrystusa, bowiem „Niebo i ziemia przeminą, ale Słowa moje nie przeminą”. „A na tej skale zbuduję mój Kościół, a bramy piekieł go nie przemogą”. Powstańmy .
Niech będzie błogosławiony ten związek
Który jednoczy nasze serca w miłości chrześcijańskiej;
Społeczność bliskich serc,
Jak w górze tam.
Podajmy sobie teraz nawzajem ręce.
Kiedy się rozchodzimy, czujemy w sercach ból;
Lecz w sercach nadal będziemy złączeni
Z nadzieją, że się znowu spotkamy.
Aż się znów, aż się znów,
Aż spotkamy się u Zbawcy stóp.
Aż się znów, aż się znów
Z bogiem bądźcie, aż się zejdziem znów.
106
Skłońmy teraz nasze głowy, a brat Neville rozpuści nas słowami modlitwy. Przyjdźcie znowu dziś wieczorem! Dzisiejszego wieczora oczekujemy w tej kaplicy wspaniałą, potężną usługę. Bóg niech was błogosławi, a módlcie się za mnie. Ja będę się modlić za was. Nie myślcie przyjaciele, że jestem fanatykiem! Nie myślcie, że pragnę wam coś narzucić! Ja was miłuję. Trzymam się jednak pewnej zasady, to znaczy Biblii. Nie można z niej ująć ani jednego słowa. Nie można też do niej dodać ani jednego słowa. Ja jej wierzę w taki sposób, w jaki była napisana.
Skłońmy teraz nasze głowy, a nasz dobry, wierny pastor rozpuści zgromadzenie. Niech cię Bóg błogosławi, bracie Neville!