1
Módlmy się. Panie, teraz wierzymy. Wierzymy w Syna Bożego, a przez to przyjmujemy życie wieczne przez Niego. Zebraliśmy się ponownie tego wieczora na kolejne nabożeństwo, ufając Tobie, że dasz nam poselstwo i będziesz do nas mówił dziś wieczorem. Wierzymy Ci, Panie, i oczekujemy na Ciebie. Ty powiedziałeś: „Ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły”. Prosimy, Boże, abyś darował nam dziś wieczorem tej mocy do wzbijania się, gdyż oczekujemy na Ciebie.
Dziękujemy Ci za tych ludzi, za to, kim oni są dla Ciebie i za to, kim oni są dla mnie. Dziękuję Ci za to, Ojcze. Oni są Twoimi klejnotami. Proszę, o Boże, abyś dziś wieczorem objawił się im w taki sposób, jak tego potrzebują. Jeżeli są tutaj chorzy, niechaj zostaną uzdrowieni. Jeśli w czyimś umyśle znajdują się wątpliwości, rozjaśnij je, Panie. Udziel nam z Twojej obecności i z Twoich błogosławieństw, ponieważ ich potrzebujemy, Panie. Ty jesteś dla nas wystarczalny pod każdym względem, natomiast bez Ciebie nie możemy uczynić niczego.
Przyjmij, prosimy, nasze dziękczynienie za wszystko to, co uczyniłeś. W imieniu Jezusa Chrystusa oczekujemy Twoich błogosławieństw. Amen. Możecie usiąść.
2
W dzisiejszy niedzielny wieczór jest tutaj nieco chłodniej, niż było tydzień temu. Jesteśmy bardzo wdzięczni naszym braciom, którzy pracowali tak wytrwale, aby to zainstalować. Znam dwóch lub trzech spośród nich. Brat Mike Egan, którego widzę siedzącego z tyłu, brat Sothmann, brat (chyba) Roy Roberson oraz brat Woods. Wszyscy oni pracowali nad tym w pocie czoła, aby to uruchomić, abyśmy mogli mieć dzisiaj to zgromadzenie. Jesteśmy za to wdzięczni.
3
Następnej niedzieli przed południem, jeśli Pan pozwoli, chciałbym mieć nabożeństwo z uzdrawianiem, modlitwy za chorych. Poświęcimy ten czas na zgromadzenie z uzdrawianiem, jeśli Bóg pozwoli.
Zauważyłem, że dzisiejszego poranka był tutaj pakiet chusteczek. Modliłem się nad nimi. Podczas kiedy wy modliliście się i śpiewaliście, modliłem się nad tymi chusteczkami. A dziś wieczorem są tutaj następne. My wierzymy, że Bóg uzdrawia chorych. Jest tak wiele wspaniałych świadectw o uzdrowieniach pomiędzy nami, a także po całym świecie, i jesteśmy za to wdzięczni.
Ponieważ musiałem być przez pewien czas nieobecny i ponieważ poświęcaliśmy ostatnio tak wiele czasu na nauczanie i poselstwo, myślałem o tym, że byłoby dobrze urządzić zgromadzenie z uzdrawianiem, z modlitwą za chorych. Ufamy, że Bóg daruje nam wspaniały czas.
4
Wielu z was musi dzisiaj późnym wieczorem przejechać wiele mil. Dzisiaj w południe w restauracji, gdzie jadłem obiad, spotkałem wielu miłych ludzi, miałem możliwość uścisnąć im dłonie i porozmawiać z nimi. Nie spotkałem ich nigdy wcześniej, a oni przyjeżdżają tutaj do zboru. Jestem wdzięczny za tych przyjaciół i chciałbym wam wszystkim z osobna podziękować. Niektórzy nazbierali jagód leśnych i przynieśli nam, a ktoś przyniósł nawet słoik soku czy jakiejś melasy, i jeszcze inne rzeczy. Nie wiecie, jakie to ma znaczenie. Pewnego poranka wstałem i wyszedłem z domu...
5
Był tutaj tego dnia pewien brat, któremu powodziło się bardzo źle. Nie miał nawet odzieży i chciał, abym przyniósł mu coś do ubrania. Ruszyłem po to, ale omal nie potknąłem się o koszyk z czarnymi jagodami, który tam stał. Zapytałem:
„Czy to ty przyniosłeś te jagody?”
„Nie, nie mam z tym nic wspólnego. Przyszedłem tu jeszcze przed świtem, a one już tutaj stały”.
Potem dowiedziałem się, że przyniósł mi je mój dobry brat Rudell. A więc bardzo sobie cenię te rzeczy.
Przed chwilą Billy Paul powiedział mi, że w dzisiejszym zgromadzeniu została zebrana ofiara, przeznaczona dla mnie. Dziękuję wam za to. Nie chciałem, abyście to robili. Doceniam wasz wysiłek i tak dalej, ale to nie było konieczne. Jednak niech Pan was błogosławi. Jak wiecie, Biblia mówi: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnie uczyniliście”.
6
Otóż przemawiałem do was bardzo prosto na temat poselstwa. Niektórzy ludzie odnieśli być może wrażenie, że ja myślę, iż Jezus przyjdzie dziś wieczorem albo jutro rano. Tak myślę. Nie twierdzę, że będzie tak na pewno. Może nie przyjdzie jeszcze w tym tygodniu, może będzie to dopiero w następnym roku lub za dziesięć lat. Nie wiem, kiedy On przyjdzie. Jedno jednak chciałbym, abyście zawsze mieli na myśli, że powinniście być gotowi każdej minuty i godziny. Rozumiecie? A więc jeśli nie przyjdzie dzisiaj, to może zjawić się tutaj jutro. Dlatego zachowujcie to w swoich myślach, że On przychodzi.
Nie wiem, kiedy nastąpi moja ostatnia godzina na tej ziemi, ani też nie wie tego nikt z nas. Tak też nikt z nas nie wie, kiedy On przyjdzie. Zgodnie z Jego własnymi słowami nawet On sam tego nie wie: „O tej godzinie wie tylko Ojciec, nawet ani Syn nie wie, kiedy to nastąpi”. Nastąpi to wtedy, gdy Bóg pośle Go do nas ponownie. Jednak my oczekujemy Jego przyjścia. Jeśli On nie przyjdzie w moim pokoleniu, może przyjść w następnym. Jeśli nie przyjdzie w tym, przyjdzie w następnym. Co do mnie jednak, to nie widzę, by pozostał jeszcze jakiś czas. Dla mnie po prostu może to nastąpić w każdej minucie. Otóż to nie znaczy, że zobaczycie niebiosa przemienione i wszelkie... Nie o tym przyjściu ja mówię. Mówię o pochwyceniu.
7
Widzicie, On ma trzy przyjścia. On przychodzi w trzech imionach syna. Przychodzi w trójcy, Ojciec, Syn, Duch Święty. Widzicie, wszystko to jest ciągle ten sam Chrystus, ten sam Bóg. Wiemy, że On przyszedł wykonać potrójne dzieło łaski: usprawiedliwienie, uświęcenie, chrzest Duchem Świętym. Wszystko, co Boże, dokonuje się w trzech etapach.
A więc najpierw On przyszedł, aby odkupić swoją oblubienicę. Po raz drugi On przychodzi w pochwyceniu, aby oblubienicę stąd zabrać. A po raz trzeci przyjdzie wraz z oblubienicą, jako Król i królowa. Właśnie tego przyjścia oczekuje wielu ludzi Ale kiedy przyjdzie On tym razem, prawie nikt nie zauważy Jego przyjścia oprócz tych, którzy będą na nie gotowi. Po prostu pewni ludzie okażą się nieobecni. Inni nie będą wiedzieli, co się z nimi stało. Oni zostaną pochwyceni w jednej chwili i potem zostaną uznani za zaginionych. „Zostaniemy przemienieni w jednej chwili, w oka mgnieniu”. Bądźcie więc na to gotowi. Będzie to okropne pewnego poranku, kiedy zabraknie kogoś z najbliższych i nikt nie będzie mógł ich znaleźć. Czy nie będzie to straszne mieć świadomość, że to już nastąpiło, a ty zostałeś pominięty? Dlatego trwajcie przed Bogiem.
8
A więc w następnym tygodniu, jeśli Pan pozwoli, w następny poniedziałek, za tydzień od tego poniedziałku, jeśli Bóg pozwoli, zabieram swoją rodzinę z powrotem do Arizony, gdzie będą dzieci chodziły do szkoły, a potem wracam.
Nie jadę tam, aby mieć jakieś nabożeństwa. Nie będę nawet w Arizonie. Będę gdzie indziej. Zabieram tam tylko żonę w następny poniedziałek, a potem wracam tutaj. Stąd udam się następnie do Kolumbii Brytyjskiej, a potem wrócę do Colorado. W Arizonie będę znowu dopiero w okresie świąt narodzenia Pańskiego tylko na chwilę, może przez dwa lub trzy dni, aby zebrać rodzinę i być tutaj z powrotem na święta, jeśli Pan pozwoli, i prowadzić nabożeństwa w tygodniu noworocznym.
9
Jestem więc tutaj praktycznie przez większość czasu. Jestem tu dziesięć razy dłużej niż tam, gdyż tam nie mamy zboru ani nabożeństw, żadnej pracy zborowej. To jest dla nas niekorzystne. Nie mam gdzie wysyłać dzieci, gdzie mogłyby słuchać tego poselstwa (tak jak wasze dzieci mogą go słuchać tutaj), i to jest pewien mankament. Za to są one wszystkie zdrowsze. Jest tam gorący i suchy klimat, ale wszystkie dzieci wydają się zdrowsze. Ja nie jestem tam wystarczająco długo, aby przekonać się osobiście, czy jest tam zdrowszy klimat, czy nie. Jestem ciągle w ruchu i wydaje mi się, że urodziłem się wędrowcem.
Moja żona nazywa mnie niespokojnym wiatrem, pędziwiatrem albo jak to się jeszcze nazywa? Ruchomym piaskiem. Wiem, że ona tutaj siedzi, więc po nabożeństwie oberwę od niej za to, jak wszyscy wiecie. Inaczej mówiąc, jestem w ciągłym ruchu. Jestem żonaty już dwadzieścia dwa lata, a czasem wydaje mi się, że jestem w domu obcy, gdyż ciągle muszę gdzieś wyjeżdżać. Lecz oczekuję czasu, kiedy będziemy osiedleni gdzieś w swoim kraju ojczystym. Teraz jednak przebiega bitwa, więc trwajmy w modlitwie.
10
Nie zapomnijcie o zgromadzeniu następnej niedzieli przed południem, jeśli Bóg pozwoli. Sprowadźcie swoich chorych i potrzebujących pomocy. Przyjdźcie wystarczająco wcześnie, aby zająć miejsce. Być może odbędzie się spotkanie grupy, która będzie się o to modlić. Będziemy musieli rozdać karty modlitewne. Jeśli nie będzie zbyt wielu, nie będzie trzeba rozdawać kart, lecz tylko utworzymy niewielką kolejkę, około dwudziestu do trzydziestu osób. Lecz może jednak rozdamy karty modlitewne, około godziny przed rozpoczęciem nabożeństwa. A więc następnej niedzieli przed południem około godziny ósmej lub ósmej trzydzieści otworzymy salę i rozdamy karty modlitewne. Starajcie się przybyć i sprowadźcie swoich bliskich. Będzie tu przyjemnie i chłodno, i zrobimy wszystko, aby modlić się za chorych.
Dziękuję wam jeszcze raz za tę ofiarę miłości.
11
Będziemy chcieli czytać dzisiaj wieczorem odcinek ze Słowa Bożego. Przygotujcie się ponownie na wydarzenie, w którym On będąc obecny przekaże nam swoje Słowo. Wiemy, że potrafimy odczytać ten tekst, ale Bóg musi nam objawić jego kontekst. Otwórzcie teraz księgę Jeremiasza, rozdział 2.
Chcę powiedzieć, że cieszę się z obecności wśród nas brata Lee Vayle, drogiego brata w Panu. Widzę też tutaj brata, którego nazwiska nie mogę sobie przypomnieć, brata Willarda Crase. Widziałem także braci z Arkansas, brata Johna i innych z okolic Poplar Bluff oraz brata Blaira. A także, oj, jest brat Jackson, brat Rudell i tak wielu innych, że nie mogę wymienić wszystkich. Życzyłbym sobie, by móc was wymienić wszystkich, ale nie jest to możliwe i wy to rozumiecie. Jest także brat Ben Bryant, widzę, że tam siedzi. On zwykle zachęca mnie swoim „amen”. Każdy zna głos brata Bena. Tak jest.
12
Pewnego razu siedzieliśmy w Kalifornii, gdzie wygłaszałem poselstwo dla baptystów. Mieli tam wielki namiot i było mnóstwo miłych arystokratycznych baptystów. Tam z nikąd nie słyszało się „amen”, gdyż jak wiecie oni boją się, że mógłby się przy tym uszkodzić makijaż na twarzy niektórych kobiet. A potem nagle zobaczyłem najpierw czyjeś nogi, potem dwie duże ręce wznoszące się do góry, ciemne potrząsające się włosy i usłyszałem mocne: „amen”. Spojrzałem w dół i powiedziałem:
„Ben, skąd się tu wziąłeś?”
On naprawdę wniósł tam „amen”.
Widzę też jego żonę, patrzącą trochę spoza jego głowy. Otóż on traci po trosze te swoje ciemne włosy, ale to jest w porządku, jak wiecie. Nie przejmuj się tym. Ja straciłem swoje już bardzo dawno. A teraz nie zapomnijcie modlić się.
13
Przechodząc teraz do poważnej części nabożeństwa pamiętajcie, że gdy czytamy Jego Słowo, Bóg pobłogosławi swoje Słowo. Ono nie wróci do Niego próżne, ale wykona to, na co zostało posłane. Ja wiem, że gdy czytam Słowo, zawsze czynię to, co właściwe. Gdy czytam Słowo, Bóg uszanuje swoje Słowo.
Powstańmy teraz, okazując szacunek dla Jego Słowa. Czytajmy z Jeremiasza, rozdziału 2 wersety 12 i 13.
„Przeraźcie się, niebiosa, nad tym, zadrżyjcie i zatrwóżcie się bardzo! mówi Pan;
Gdyż mój lud popełnił dwojakie zło: Mnie, źródło wód żywych opuścili, a wykopali sobie cysterny, cysterny dziurawe, które wody zatrzymać nie mogą„.
Pochylmy teraz swoje głowy.
14
Drogi Boże, zostało odczytane Twoje Słowo. Prosimy, abyś potwierdził to Słowo i odsłonił nam dzisiaj jego znaczenie dla nas. Kiedy patrzymy na te minione czasy, kiedy Izrael jest naszym przykładem, Biblia uczy nas, że możemy z nich widzieć, co czyniłeś dla nich, gdy byli posłuszni Słowu, a co czyniłeś im, gdy byli Słowu nieposłuszni, gdyż z tego możemy się uczyć, co powinniśmy czynić. Prosimy przeto, abyś mówił do nas dzisiaj w szczególny sposób, abyśmy wiedzieli, jak postępować w tym dniu, w którym żyjemy, o czym dowiedzieliśmy się dziś przed południem. Prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen. Możecie usiąść.
15
Chcę dzisiaj przemawiać krótko na temat: „Cysterny dziurawe”.
Izrael popełnił dwojakie zło. Bóg mówi, że odwrócili się od Niego, który jest źródłem życia, a wykopali sobie cysterny, aby z nich pić. Jest to coś niesamowitego.
Wybrałem ten tekst dlatego, że biegnie to równolegle z tym, o czym mówiłem dzisiejszego poranka, z godziną, w której żyjemy, i ze sprawą, o którą walczymy.
16
Patrzymy na Izraela jako na przykład, ponieważ Bóg ciągle musi pozostawać takim samym, jakim był. Jest tylko jedna rzecz, do której Bóg zawsze się przyznawał, a jest nią sposób, w jaki On zaopatruje swój lud. Gdy oni odstąpili od tego sposobu, Bóg został zniesławiony i dopuścił na lud cierpienia z powodu tego, że odeszli od tego, co nakazał im czynić, bez względu na to, co to było.
On nadał im nawet zakon: „Nie dotykaj, nie ruszaj, nie kosztuj”. Nie tylko ze względu na zło czynienia pewnych rzeczy, lecz także ze względu na zło nieposłuszeństwa temu, co On powiedział. Nigdy zaś nie może być prawa bez kary za naruszenie prawa. Jeśli bowiem nie ma za to kary, prawo jest nieskuteczne. Bez obwarowania karą prawo jest bez autorytetu.
17
Otóż przekonujemy się, że to, co oni uczynili w tamtym czasie, jest podobne do tego, co czynimy dzisiaj, co czynią ludzie w kościołach.
Widzimy tu dziwną rzecz. Niektórym ludziom może się to wydawać dziwne, gdy On mówi tutaj, że wykopali sobie cysterny, cysterny dziurawe. Może niektórzy z was nie wiedzą, co to jest cysterna. Ilu z was wie, co to jest cysterna? Prawie wszyscy. Jeśli wychowywaliście się na gospodarstwie rolnym, to będziecie wiedzieli, co to jest cysterna. Pamiętam, że wypiłem z jednej z nich dosyć robaków na to, aby wiedzieć, co to jest cysterna. Głosiłem Słowo Boże w pewnej wsi i tam w pomieszczeniu gospodarskim był wielki dzban z wodą deszczową z cysterny, która już się trochę zestarzała. I wtedy w czasie nocy te robale wchodzą do środka. Dzięki temu wiem dobrze, jak wygląda woda z cysterny.
18
Cysterna jest to takie miejsce wykopane w ziemi, mające zastępować studnię. Tam, gdzie ludzie nie mają studni, robią sobie cysternę. Inaczej mówiąc, cysterna jest to sporządzony przez człowieka zbiornik albo dół wykopany w ziemi, służący do zbierania wody, aby można było jej używać. Czasem używa się jej do mycia albo do prania, a czasem także do picia, lub może jeszcze w inny sposób. Był taki czas, że wszystka woda, jakiej używaliśmy, pochodziła z cysterny. Nad tym było takie urządzenie, którym trzeba było obracać dookoła, aby wyciągnąć z dołu te małe wiaderka i w ten sposób naczerpać wody z tej cysterny.
Otóż jedna istotna rzecz odróżnia cysternę od studni. Cysternę można opróżnić. Ona nie może się sama napełniać. Dlatego nie jest niezawodna. Nie można polegać na cysternie. Czy jest w niej woda, zależy od opadów, które padają latem albo zimą, zależy o jaką chodzi porę roku. Zazwyczaj w zimie, kiedy pada dużo deszczu i śniegu, woda spływa do cysterny i ona się napełnia. Ale jeśli to się nie stanie, to nie będziecie mieli żadnej wody. Ona całkiem wyschnie. Nie może napełniać się spontanicznie. Ta stara cysterna nie jest w stanie napełnić się sama. Otrzymuje ona swoją zawartość z padającego deszczu.
19
Chciałbym, abyście zauważyli jeszcze inną rzecz, dotyczącą cysterny. W tym miejscu, które ja pamiętam, była stodoła dwa razy większa od budynku mieszkalnego i właśnie ze stodoły zbierano wodę rynnami do tej cysterny. Pamiętam te rury, którymi woda spływała ze stodoły, napełniając cysternę.
Ta woda pochodzi więc z dachu stodoły, na którym w czasie suszy gromadzi się cały ten podwórkowy brud, po którym dreptają wszystkie zwierzęta wokół stajni i obory. Następnie, gdy przyjdzie deszcz, zmywa ten dach i cały ten brud spływa przez zrobioną przez człowieka rynnę i zrobiony przez człowieka okap do zrobionej przez człowieka cysterny. Jeśli więc nie otrzymacie w rezultacie pomyj, to ja nie wiem, co właściwie otrzymacie, jeśli macie cysternę. Tak jest! To wszystko jest zrobione przez człowieka i tak brudne, jak tylko to możliwe.
20
Wiecie, myśmy to nazywali... Mieliśmy na jednej cysternie szmatę. Czy wiecie, co to takiego? Trzeba było to jakoś filtrować, aby wyłapać te wszystkie robale i inne rzeczy, pochodzące z dachu stodoły, które przedostałyby się z otoczenia do cysterny. Dlatego wkładaliśmy tam szmatę, aby na ile to możliwe odfiltrować te męty i brudy. Oczywiście to nie usuwało całego brudu, lecz tylko te największe kawałki, spływające w dół. Owad mógł pozostać na tym filtrze, ale sok z niego płynął dalej z wodą. Jeśli więc mieliście taką starą, brudną cysternę, to mieliście w niej rzeczywiście breję.
21
Jeśli ta woda postała tam przez kilka dni, stawała się cuchnąca. Pozostawcie wodę w cysternie, a ona stanie się zepsuta. Będzie w niej pełno żab, ślimaków i jaszczurek. Będzie też pełno małych kijanek. Są to takie małe, to nie są pasożyty. Nie wiem, jak to się nazywa, ale w tej wodzie pojawia się pełno takich małych żyjątek, które nazywaliśmy głowaczami. Wy wiecie, co to jest. Ilu z was wie, o czym ja mówię? Ależ oczywiście, wy wszyscy ze wsi dobrze wiecie. Najpierw to stanie się pełne zepsucia, a potem ściągają się tam te istoty, które są miłośnikami takiego zepsucia. Przychodzą tam właśnie dlatego, że jest to zepsute. Ponieważ jest to zepsute, przyciąga to i nęci istoty, które lubią takie zepsute rzeczy.
22
To jest bardzo podobne do naszych dzisiejszych kościołów. Myślą, że opuściliśmy... Kościół popełnił dzisiaj pewną poważną rzecz. Tak jak wtedy Izrael on opuścił Go, źródło wód żywych, a wykopali sobie cysterny, zrobione przez ludzi. A one stają się siedliskiem wszystkiego tego, co lubi taki rodzaj wody. Żyją w tym kijanki, żaby i wszelkiego rodzaju nieczyste zarodki, ponieważ jest to zbiornik sporządzony przez ludzi. I w tym zbiorniku przebywają wszystkie te rzeczy. Jest to doskonały przykład naszych dzisiejszych denominacjonistów.
„Bracie Branham, dlaczego uderzasz tak bardzo w tych ludzi?” - powiecie.
W to należy uderzać. To wymaga uderzeń. Uciekajcie z tego, ponieważ to w końcu utworzy piętno bestii. Pamiętajcie, taka jest prawda! To będzie piętnem bestii. Denominacje poprowadzą prosto do tego. Już teraz jest to na drodze w tym kierunku, aby zdobyć moc i narzucać siłą.
Spójrzcie na to stare imperium rzymskie. Właśnie dokładnie to sprowadziło ich do piętna odstępstwa. Przekonaliście się, że nikt nie mógł kupować ani sprzedawać nie mając tego piętna bestii. Każdy musiał je mieć.
23
Na ziemi będą wtedy tylko dwa rodzaje ludzi: ci z pieczęcią Bożą i ci z piętnem bestii. Tylko dwie kategorie, będziecie więc musieli mieć albo jedno, albo drugie. To będzie odstępstwem, piętnem religii, znakiem religii odstępstwa.
Będzie także musiał być obraz bestii. Studiując to przekonujemy się, że Rzym był, jest i zawsze będzie tą bestią. Dokładnie tak. Nie ma żadnego sposobu zrozumienia tego inaczej. Rzym!
Co uczynił Rzym? Przemienił się z Rzymu pogańskiego w Rzym papieski, w zorganizowany, ogólnoświatowy system, który zmuszał każdego siłą do przyjęcia tej jednej religii, albo też skazywał go na śmierć.
24
Jest to dziwna rzecz, że Stany Zjednoczone pojawiają się na widowni jako baranek. Ten baranek ma dwa małe rogi, prawa obywatelskie i kościelne. Ale po pewnym czasie bycia barankiem stwierdzamy, że to zwierzę przemówiło jak smok i wykonywało przed nim wszelką władzę, jaką miał smok. Biblia dalej mówi, że oni powiedzieli: „Uczyńmy obraz bestii”. Obraz jest czymś podobnym do rzeczy, którą wyobraża. Już teraz możemy widzieć, że w swoim odstępczym stanie kościół tworzy Światową Radę Kościołów, która jest obrazem władzy Rzymu i która będzie narzucała ludziom to samo, co narzucał Rzym pogański albo Rzym papieski. Nie ma więc innego sposobu, innej rzeczy. Taka jest prawda.
Oto dlaczego ja uderzam w to w moim wieku, w moim czasie. W to należy uderzać. Rozlega się wezwanie: „Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów!”
25
Ja przyrównuję to do tych brudnych, odrażających cystern. On jest źródłem życia. On jest żywą wodą. A ludzie odwrócili się od tego i wykopali sobie cysterny, które mogą gromadzić tylko brud. To jest jedyna rzecz, jaką można w to zbierać. Właśnie to czyni denominacjonizm: łapie wszystko, co ciągnie w danym kierunku i zechce się przyłączyć. Są ochotni przyjąć to u siebie, jeśli tylko ma to jakieś pieniądze albo ubiera się w określony sposób. Bez względu na to kim oni są i skąd pochodzą, i tak zostaną przyjęci.
26
Przekonujemy się także, że to piętno bestii zostaje utworzone tutaj. Amerykę symbolizuje liczba trzynaście. Ona powstała z trzynastu kolonii. Miała flagę z trzynastu gwiazdami i trzynastu pasami. A jest nawet o tym mowa w 13 rozdziale Objawienia. Ameryka zawsze była przedstawiana na naszych monetach jako kobieta. Nawet na drobnych monetach znajduje się profil Indianki, kobiecej głowy. Wiemy o tym i znamy historię tego kraju. Wszystko, dzwon wolności i statua wolności, i wszystko inne, wszędzie kobiety. Kobieta i liczba trzynaście. Widzicie? Jak to pięknie, że widzimy te rzeczy.
27
W roku 1933 przepowiedziałem na podstawie objawienia od Boga albo widzenia, że przed czasem ostatecznym wydarzy się siedem rzeczy. Jedną z nich było to, że Mussolini, który wtedy zaczynał być dyktatorem, „stanie się dyktatorem, wtargnie do Etiopii i podbije Etiopię”. Duch powiedział także, że „on upadnie u jego progu”.
Ciekawe, czy pozostali tu w świątyni jeszcze niektórzy z tamtych czasów, którzy pamiętają, gdy to wygłosiłem wiele, wiele lat temu w sali Redmana. Czy jest tu dzisiaj ktoś, kto był wtedy obecny w sali Redmana, kiedy o tym mówiłem w czasie, gdy powstało NRA i Roosevelt rozpoczął pierwszą kadencję jako prezydent? Przypuszczam, że nie ma tutaj nikogo z nich. O tak, jest ktoś. Tak, pani Wilson. Pamiętam ją. A także moja żona, która siedzi w tyle. A więc dwie osoby pozostały z tamtej generacji. Wtedy właśnie mówiono, że NRA jest tym piętnem bestii, ale ja powiedziałem:
„Nic podobnego. To nie ma z tym nic wspólnego. Piętno bestii nie pojawi się tutaj. To wyjdzie z Rzymu. To teraz nie może być piętnem bestii”.
28
Przypomnijcie sobie, że to zostało powiedziane. Powiedziano także:
„Adolf Hitler dojdzie do tajemniczego końca. On wypowie wojnę Stanom Zjednoczonym. Oni zbudują wielką betonową linię obronną, w której będą nawet mieszkać. A tam Amerykanie zostaną dotkliwie pobici”.
„To chodziło o linię Siegfrieda, którą rozpoczęto budować dopiero jedenaście lat później. Lecz zostało jeszcze powiedziane:
„Lecz on dojdzie do tajemniczego końca i Stany Zjednoczone wygrają wojnę”.
Dalej powiedziałem jeszcze:
„Istnieją trzy „izmy”: Nazizm, faszyzm i komunizm. Lecz one wszystkie połączą się w komunizmie. Rosja zagarnie to wszystko w komunizmie„. - powiedziałem.
„Nauka tak się rozwinie, człowiek stanie się tak inteligentny, że zostanie wynalezionych wiele różnych rzeczy, aż w końcu skonstruują samochód, który będzie wyglądał jak jajko, który będzie miał coś jak szklaną pokrywę i będzie sterowany jakąś inną siłą, a nie przy pomocy kierownicy”. - powiedziałem.
A obecnie oni mają już taki samochód.
29
„Następnie moralność naszych kobiet tak upadnie, nastąpi taka degradacja, że będą one hańbą dla wszystkich narodów. Będą nosiły męskie ubiory. Będą zdejmowały z siebie coraz więcej odzieży, aż pozostaną w samej spodniej bieliźnie. A w końcu dojdzie do tego, że będą nosiły tylko figowy liść”. - powiedziałem.
Jeśli zauważyliście w ubiegłym miesiącu w czasopiśmie „Life”, tam była już taka kobieta w liściach figowych. Był to nowy model sukni wieczorowej, którą one noszą wieczorami. Cała przeźroczysta, można przez to widzieć, i tylko te listki figowe zakrywają pewne miejsca ciała. W strojach kąpielowych bez ramiączek, gdzie cała góra to gołe ciało wystawione na pokaz. Jakże te rzeczy się wypełniły! Następnie powiedziałem:
„Zobaczyłem kobietę, stojącą w Stanach Zjednoczonych, jakby jakąś królową lub coś podobnego. Wyglądała pięknie, lecz była bezbożna i zepsuta w swoim sercu. A ona skłoniła naród do pójścia jej śladami”.
30
„W końcu - powiedziałem - On kazał mi spojrzeć ponownie na wschód. A kiedy to zrobiłem, zobaczyłem coś, co wyglądało, jakby świat eksplodował. Jak daleko mogłem dojrzeć, nie było nic, jak tylko sterczące kikuty i dymiące skały, wyrzucone przez podmuch z ziemi w górę”.
I te rzeczy miały się stać przed końcem świata. Pięć z tych siedmiu rzeczy wypełniło się już w minionych trzydziestu trzech latach. Oto jesteśmy, z powrotem w czasie ostatecznym!
Już wtedy występowałem przeciwko systemowi denominacyjnemu i dzisiaj ciągle jeszcze wierzę, że to jest bajoro, że jest to miejsce, gdzie wlewa się brud. Nie mogę uwierzyć, że Bóg mógłby przyjąć taką rzecz do swojego Kościoła, ponieważ zanim coś może zostać nazwane Jego własnością, musi to narodzić się na nowo z Ducha Bożego i zostać oczyszczone. Do mistycznego ciała Chrystusa zostajemy wszczepieni przez chrzest Ducha Świętego.
31
Tak, ten system cystern jest doskonałym przykładem denominacji. Mądry człowiek winien się temu przyjrzeć i nigdy w to nie wchodzić, ponieważ w ciągu wieków Bóg udowodnił, że jest przeciwko temu i że nigdy z tym nie współpracował. Za każdym razem, kiedy jakiś człowiek wystąpił z poselstwem, jak Luter, Wesley, Smith, Kalwin i tak dalej, gdy oni rozpoczęli tworzenie organizacji, Bóg odkładał tę rzecz na półkę i już nigdy nie nawiedzał tego przebudzeniem.
Przyjrzyjcie się historii. Nie było nigdy nigdzie denominacji, którą Bóg wziąłby i wywołał z niej przebudzenie. A zatem poprzez historię i przez Biblię jest udowodnione, że jest to brudna rzecz w oczach Bożych, i dlatego nie chcę mieć z tym nic do czynienia. Oto dlaczego jestem przeciwko temu. Usiłuję ludzi wydostać z tego.
32
Jesteśmy wezwani, aby przypatrywać się Izraelowi i tam szukać przykładów. Jak było z Izraelem, tak jest i teraz. Jak długo oni pozostawali przy tym źródle, byli w porządku. Ale kiedy zaczęli kopać sobie cysterny, systemy utworzone przez człowieka, Bóg pozostawiał ich na mieliźnie. On uczyni z nami to samo. Oni opuścili Jego, źródło wód żywych. Taki był Boży zarzut w stosunku do nich. Uczynili to, aby móc sprawić sobie coś, o czym mogliby powiedzieć: „Widzisz, czego dokonaliśmy!”.
33
W czasach wędrówki pod przywództwem Mojżesza Bóg z swojej łaski darował im proroka, darował im słup ognisty, który miał iść przed nimi, uwierzytelnił to przez znaki i cuda. Wszystkie te rzeczy otrzymali dzięki łasce. Izrael jednak widział prawo i ciągle domagał się prawa. Odrzucili łaskę, aby przyjąć prawo. Dokładnie to samo robią ludzie dzisiaj. Odrzucają Słowo, aby przyjąć system denominacyjny, ponieważ w nim mogą robić co chcą i być z tym w zgodności. Ale nie możecie robić tego w Chrystusie! Aby być w Chrystusie, musicie przyjść w czystości i szczerości.
34
Opuścili studnię artezyjską, aby mieć zrobiony przez człowieka system zbiorników. Czy możecie sobie wyobrazić kogoś, kto by tak postąpił? Czy możecie sobie wyobrazić stan umysłowy człowieka, który może pić świeżą wodę ze studni artezyjskiej, a on porzuca ją i pije ze zrobionego przez ludzi zbiornika, w którym są żaby, jaszczurki, głowacze i wszystko inne? Wydaje się to całkiem bezsensowne, ale właśnie dokładnie tak postąpili ludzie. Opuścili Słowo, prawdziwe źródło Bożych dobrodziejstw i mocy, aby pić z cystern i porobić sobie cysterny. To samo, co zrobili wtedy, zrobili i teraz. On powiedział: „Mnie opuścili”. Właśnie tutaj u Jeremiasza 2, 13 On mówi: „Mnie, źródło wód żywych opuścili”.
35
Widzimy, czym jest cysterna. Widzimy, co się w niej gromadzi. Wiemy, jak to jest zrobione. Jest to rzecz sporządzona przez człowieka, w której zbiera się to, co spływa z brudnego dachu. Woda z góry spada na brudny dach i zmywa ten dach, a potem przez zrobioną przez ludzi rynnę i zrobiony przez ludzi przewód zostaje sprowadzona do zrobionego przez ludzi pojemnika. W nim gromadzą się te wszystkie zarazki i kijanki, żaby i inne im podobne ziemskie istoty. Zauważcie, że to są istoty nieczyste, głowacze, cuchnące. Kijanka nie może żyć w czystej wodzie. Gdyby w niej się znalazła, ona zabiłaby ją. Ona musi pozostawać w tym zepsuciu.
36
I tak ma się rzecz ze znaczną ilością tych dzisiejszych pasożytów. One nie mogą żyć w czystej wodzie Ducha Świętego. W tym tkwi powód, dlaczego tak zdecydowanie przeciwstawiają się Słowu i mówią:
„To zawiera sprzeczności. To nie jest nic ciekawego”.
Dlatego tak mówią, ponieważ potrzebują jakiejś zepsutej kałuży, aby w niej sobie gmerać. Tak jest. To samo dotyczy żab, jaszczurek, kijanek i im podobnych. Im jest potrzebne do życia bajoro albo jakiś cuchnący staw, gdyż życie w czymś takim wynika z ich natury. Nie można zmienić sposobu życia tych istot bez zmiany ich natury. Nie możecie sprawić, aby człowiek zobaczył Słowo Boże, dopóki nie ulegnie przemianie jego natura. Dopiero kiedy jego natura zmieni się z tego, kim on jest, w syna Bożego, Duch Święty wchodzi w niego, gdyż to Duch Święty spisał Słowo Boże.
37
Rozmawiałem dzisiaj z moim dobrym przyjacielem, doktorem Lee Vayle, który jest tutaj obecny. On jest nie lada teologiem i dlatego miewamy zazwyczaj dobre rozmowy na tematt Pism. On jest bardzo bystry. Pewnego razu on zapytał mnie, co sądzę na temat początkowego dowodu otrzymania Ducha Świętego. Było to wiele lat temu.
„Czy jest nim mówienie językami?” - zapytał.
„Nie, nie mogę tego dostrzec”.
„Ja także nie, chociaż tak mnie uczono”. - odpowiedział.
„Co według ciebie jest tym dowodem?”
„Najdoskonalszy dowód, jaki widzę, to miłość”. - odpowiedziałem. Zaczęliśmy na ten temat rozmawiać. Ale pewnego dnia w widzeniu Pan mnie skorygował i powiedział:
„Dowodem przyjęcia Ducha Świętego jest to, że ci, którzy Go przyjęli, mogą przyjąć Słowo. Dowodem nie jest ani miłość, ani mówienie językami, lecz przyjmowanie Słowa”.
38
Potem doktor Vayle powiedział mi:
„To jest biblijne, ponieważ u Jana 14 Jezus powiedział, że „gdy On, Duch Święty zstąpi na was, On objawi wam te rzeczy, których was uczyłem, a także przyszłe rzeczy wam pokaże”.
Taki więc jest autentyczny dowód obecności Ducha Świętego. On jeszcze nigdy nie powiedział mi nic złego. A więc „dowodem, że posiadasz Ducha Świętego jest to, że wierzysz Słowu, że możesz je przyjąć”. Jezus nie powiedział bowiem: „Gdy przyjdzie Duch Święty, będziecie mówili językami”. Nie powiedział, że gdy przyjdzie Duch Święty, będziemy robili którąś z tych rzeczy. Powiedział natomiast: „On z Mego weźmie i wam pokaże, opowie wam też o tych rzeczach, które nastąpią”. Taki jest więc prawdziwy dowód Ducha Świętego według samego Jezusa.
39
Możecie więc widzieć, dlaczego ludzie mają te wszystkie sensacje i różne rzeczy i ciągle usiłują tym żyć. Widzicie, to staje się denominacją albo zepsutym zbiornikiem. Nie będzie nigdy denominacji, która byłaby zbudowana na doskonałym Słowie Bożym. Jest to niemożliwe, gdyż nie uda wam się zdenominizować Boga. Wykluczone!
Jest tak dlatego, że jeśli nawet będziecie mieli grono ludzi, którzy wierzą Słowu, jak tylko oni założą organizację, to bardzo szybko, może w przeciągu roku znajdzie się w niej gromada strojnisiów, z którymi nie będzie można sobie poradzić. Oni uchwycą to w swoje ręce i nie będziecie mogli nic z tym zrobić. To nie jest Boży system. Nie jest i dlatego wiemy, że z tą rzeczą jest koniec. Ona stanie się cysterną, stanie się miejscem, gdzie każdy będzie robił kompromisy w tej sprawie, w tamtej lub jeszcze innej, aby utrzymać członków lub pozyskać nowych.
40
Przekonaliśmy się, że ten system rozpoczął się w pewnym czasie w Izraelu, kiedy oni zaczęli kopać sobie te cysterny. Był pewien człowiek i gromada faryzeuszy, i oni wykopali te cysterny. Działał wtedy Herod, który był dygnitarzem, głową państwa. On przyszedł, aby słuchać człowieka, który nie zadawał się z ich denominacjami. On był prorokiem. Żaden prorok nie miał nigdy do czynienia z denominacjami, lecz nienawidził je. Ten prorok rozpoczął swoje kazanie od słów:
„Nie mówcie sami w sobie: „Ojca mamy Abrahama”, gdyż powiadam wam, że Bóg z tych kamieni może wzbudzić dzieci Abrahamowi„.
Sprowadzili do niego dostojnika, aby go wysłuchał. Ów dostojnik zabrał swojemu bratu jego żonę i sam się z nią ożenił. I co ten człowiek powie mu, kiedy stanie przed nim twarzą w twarz? Niektórzy myśleli, że będzie robił kompromisy i powie:
„Dostojny panie, oto jest wygodne miejsce dla ciebie. Powinieneś... Jestem tak szczęśliwy, że jesteś tu obecny, aby mnie dzisiaj słuchać”.
Zamiast tego Jan podszedł prosto do niego i powiedział mu w twarz:
„Nie godzi ci się jej mieć”.
Pierwszą rzeczą, jaką powiedział, było to, że zgromił go za jego grzech.
41
Widzicie, denominacje tworzą zepsute kałuże, gdzie mężczyźni mogą żyć z kobietami, a te kobiety mogą zachowywać się nieprzyzwoicie, obcinać swoje włosy, nosić krótkie spodnie i wszystko inne, a przy tym nazywać się chrześcijankami. Ale w autentycznym źródle, alleluja, w obecności mocy Bożej to się nie ostoi, ponieważ ona usuwa to stamtąd. „Ja jestem źródłem wód żywych. Oni Mnie opuścili, a wykopali sobie cysterny”.
Co to jest źródło wód żywych? Przekonaliśmy się już, co to jest cysterna, teraz więc rozważmy, czym jest źródło wód żywych. Jest to studnia artezyjska.
„Co to jest studnia artezyjska, bracie Branham?”
Jest to taka studnia, do której woda dopływa stale od dołu i jest wypychana na zewnątrz. Ona bez przerwy wypływa. Jest ciągle uzupełniana. Woda w niej jest stale świeża i czysta. Taka jest studnia artezyjska, źródło wody żywej. To nie jest martwe ani zepsute. To jest żyjące, bez przerwy zmieniające się, przynoszące stale coś nowego, poruszające się naprzód, zasilane ze źródeł swojego zaopatrzenia. Te źródła zaopatrzenia znajdują się w podłożu, skąd bez ustanku wytryska strumień żywej wody. Jest to samooczyszczające się. Płynie stąd czysta, świeża woda. Jest to samouzupełniające się. Nie trzeba czekać na deszcz, aż to się napełni. Zawsze to bulgocze i wydaje swoją wodę spontanicznie. Nie potrzeba czegoś pompować, kręcić czymś, wyciskać coś albo przyłączać się do czegoś. Jest to tylko źródło wód żywych.
42
Wiecie, jeśli macie te stare cysterny, to musicie kręcić korbą, podnosić, wyciągać i wybierać, pompować i wszystko możliwe, aby wydostać trochę tej zepsutej wody. Och! Natomiast źródło wody żywej daje ją spontanicznie, bez pompowania, przyłączania się czy czegokolwiek innego. O, jestem szczęśliwy dzięki temu źródłu! Tak jest!
Nie trzeba na tym sitek ani filtrów, aby ochronić to przed pasożytami, ponieważ to sięga tak głęboko w dół, w głębię skały, że nie ma już tam żadnych pasożytów. Nie muszę mieć na tym zawieszonej żadnej edukacyjnej szmaty, żadnego utworzonego przez ludzi na sposób świecki systemu denominacyjnej mądrości, w którym psychiatra orzekałby, czy nadajesz się do wygłaszania kazań albo nie. Ja nie mam na tym zawieszonego żadnego takiego brudnego sita. Ta zawartość wypchnęłaby to od razu, gdybyście próbowali to na tym zawiesić. Nie możecie tego zrobić. To źródło bulgocze cały czas. Gdybyście na tym chcieli zawiesić takie sito, zostałoby natychmiast odrzucone w jedną lub w drugą stronę. Na tym nie ma miejsca na denominacyjne sita.
43
Nie potrzebuję filtra ani sitka, pompowania ani szarpania, ani nic innego. To jest po prostu tutaj, bulgocząc i tryskając. Nie jestem zależny od lokalnych deszczy, czy to się napełni. Deszcze to są „przebudzenia”. Gdzie one mają miejsce? U tego źródła, u tego źródła życia. „Gdzie jest ścierw, tam się zgromadzą i orły”. Nie musicie wypompowywać przebudzenia. Nie musicie wypompowywać niczego. Jedyną rzeczą do zrobienia jest przyjście do tego źródła. Jest ono zawsze pełne dobrej, świeżej wody, której nie ma końca. To po prostu bulgocze bez przerwy.
Nie musisz podchodzić do tego jak do cysterny i mówić:
„Dobrze, jeśli będzie padał deszcz i spłucze dach stodoły, to będziemy mieli coś do picia”.
Rozumiesz? Och, nie! Nie tak! Z tej artezyjskiej studni wytryska bez przerwy dobra, zimna woda. Możesz całkowicie na to polegać. Nie musisz mówić:
„Pójdę zajrzeć do tej cysterny. Pijaliśmy z niej, ale teraz już od dawna nie było deszczu. Ona może już być wyschnięta”.
44
Właśnie tak jest z niektórymi z tych zrobionych przez ludzi systemów. Możesz tam pójść i trafić na wielką imprezę, jakiś bazar, gdzie coś się sprzedaje, na targowisko albo na jakieś wielkie przyjęcie, albo na turniej gry w czarnego Piotrusia, lub jakieś spotkania towarzyskie w suterenie, może tego być pełny dom. Kiedy jednak udasz się tam, gdzie bulgocze zawsze to źródło, znajdziesz tam zawsze ludzi, pijących dobrą, zimną wodę. Możesz na tym polegać. Czy ktoś mówi: „Nie mieli przebudzenia już przez dziesięć lat”? Jeśli żyjesz tym źródłem, to w nim przebudzenie przebiega zawsze.
45
Podczas przebudzenia w Walii przyjechali tam pewni ludzie ze Stanów Zjednoczonych. Byli to dostojnicy, doktorzy teologii i oni przybyli, aby to zbadać i przypatrzyć się temu. Mieli swoje kołnierzyki duchownych i cylindry, i wyszli na miasto. A tam właśnie przechadzał się policjant, kręcący swoją gumową pałką i pogwizdujący melodię: „Pod krzyżem, gdzie mój Zbawiciel zmarł, Upadłem i wołałem o oczyszczenie z grzechów. Tam moje serce zostało obmyte krwią. Chwała Jego imieniu!” Oni powiedzieli do siebie:
„Ten człowiek wygląda na religijnego. Podejdziemy i zapytamy go. Proszę Pana!” - zawołali.
„Co proszę?”
„Jesteśmy ze Stanów Zjednoczonych. Przybyliśmy jako delegacja. Mamy tu przeprowadzić badania tak zwanego przebudzenia walijskiego. Jesteśmy doktorami teologii i chcemy to prześledzić. Chcielibyśmy się dowiedzieć, gdzie to przebudzenie się odbywa”.
„Panowie, jesteście na miejscu. Ja jestem przebudzeniem walijskim. Amen! Przebudzenie odbywa się we mnie! Oto ono się znajduje”. - odpowiedział ten człowiek.
46
W taki sposób się dzieje, gdy się żyje tym źródłem żywych wód. Ono żyje cały czas bulgocząc ciągle i ciągle, ciągle i ciągle. Nie ma temu końca.
„Idź, zobacz, czy nie spadło trochę deszczu i czy nie uzbierało się trochę wody”. To nie jest to! Chodzi o źródło wody żywej. Jak powiedziałem, ono wydaje wodę spontanicznie.
Nie trzeba na tym umieszczać żadnych edukacyjnych szmat. Nie trzeba mu kazać wygłosić kazania i zważać, czy właściwie wymawia wyrazy, czy dobrze akcentuje, czy prawidłowo tworzy rzeczowniki, zaimki i przymiotniki. Wielu z nich nie wie nawet kim są, ale oni żyją z tego źródła, które jest wciąż takie same, widzicie, zawsze takie same.
47
To nie jest uzależnione od miejscowych deszczy, które by to wypełniły, od lokalnych przebudzeń. Jest to niepotrzebne, gdyż jego moc i czystość znajdują się wewnątrz. W tym źródle jest Słowo, ono ma w sobie swoją własną moc. Kiedy jakiś człowiek przyjmuje to do swojego serca, ma to w sobie swoją czystość. Ma to w sobie swoją moc. Znajduje się wtedy wprost w samym Słowie, z którego tryska życie.
Izrael oddalił się od tego i wpadł w kłopoty. Za każdym razem, kiedykolwiek oni oddalali się od tego, popadali w kłopoty. Tak samo jest z nami teraz. Jeśli przebudzenie oddala się od tego, nie jest to dobre. Ono kopie sobie wtedy jakieś studnie albo zepsute cysterny i to uchodzi.
48
Ale On zawsze im pomaga?. Oni szemrali nad Morzem Czerwonym. Gdy oni szemrali... Ale we wszystkim tym On dał im obietnicę. W naszym przekonaniu On powinien był zaraz tam odrzucić ich, ale On obiecał przeprowadzić ich przez to aż do celu. Co On uczynił? On dał tym dzieciom Izraela proroka, sprawił im słup ognisty jako uwierzytelnienie i zrobił dla nich wiele innych rzeczy. I oni byli prowadzeni przy ich pomocy nad morze. Przeciwko Bożemu prowadzeniu zawsze powstają przeciwności. I oto nadciąga faraon ze swoją armią. A czy wiecie, co Bóg uczynił? Otworzył po prostu Morze Czerwone, tę zepsutą cysternę. Morze Martwe jest tą najbardziej martwą rzeczą na świecie. Jest naprawdę martwe. Jest zepsute. Nic nie może w nim żyć. On sprawił, że morze się rozstąpiło i oni zostali wyzwoleni, przeszli na drugi brzeg. Przeniósł ich tam, gdzie nie mieli już być związani takimi rzeczami.
49
Na pustyni oni stwierdzili, że tych zbiorników nie da się pogłębić, one były wyschnięte. Chodzili od jednego rowu do drugiego. Gdy byli na pustyni, cierpieli pragnienie aż na śmierć, nie mieli wody. Wtedy podchodzili do tego zbiornika, aby z niego czerpać, ale on był wyschnięty. Szli na inne miejsce, ale tam też było sucho. Utracili już nadzieję, że jeszcze kiedyś będą mogli się napić. A potem znaleźli wodę na najbardziej nieodpowiednim miejscu na całej tej pustyni. Znajdowała się ona w skale. Była w skale. Najbardziej niewiarygodnym miejscem dla znalezienia wody byłaby sucha skała na środku pustyni. Ale widzicie, właśnie takie rzeczy Bóg czyni. Na najbardziej nieprawdopodobnym miejscu, w najbardziej niezwykły sposób. Właśnie tak bywało zawsze.
50
Im się wydaje, że należy zebrać razem wielkich dostojników denominacyjnych i urządzić wielkie wspólne przetrząsanie tego w różnych komitetach i tak dalej, i pozyskać tysiące współpracowników oraz wszystko inne w tym stylu, aby mieć przebudzenie. Czasem Bóg bierze niepokaźnego starego faceta, który z trudem odczytuje litery i postawiwszy go wśród grona niewykształconych ludzi, którzy prawie nie wiedzą, która ręka jest prawa, a która lewa, może wywołać takie przebudzenie, które wstrząśnie światem. On uczynił tak w czasie Jana. Czynił tak w czasach proroków. Na ile nam wiadomo, żaden z nich nie posiadał wykształcenia, ale Bóg zdołał wziąć ich w swoje ręce i uczynić coś przez nich.
51
Z tej skały wypłynęły wody. On był tą skałą. On rozkazał i ta skała musiała zostać uderzona. Wtedy wytrysnął z niej obfity strumień czystej, świeżej wody dla wszystkich, którzy chcieli się napić. On zgotował ratunek dla wszystkich, którzy z tego się napiją. Idzie to doskonale w parze z tekstem u Jana 3, 16: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny”.
Bóg uderzył tę skałę na Golgocie. Sąd nad nami spoczął na Nim, aby z Niego mógł wyjść Duch życia, dający życie wieczne tobie i mnie. To wydarzenie na pustyni jest tego doskonałym podobieństwem.
52
Oni wcale nie potrzebowali tego wyciągać, czerpać, pompować ani nic podobnego. Mieli tylko korzystać z przygotowanej przez Niego drogi bez żadnych ograniczeń. Nie musieli wydobywać tej wody nabierając ją naczyniami. Nie musieli wyciągać jej wiadrami. Nie potrzebowali kołowrotka, aby ją wywindować przy jego pomocy. Mieli tylko w tym uczestniczyć. To wszystko jest aktualne także obecnie. Nie trzeba ci przyłączać się do czegokolwiek. Nie musisz podchodzić do ołtarza ani wykonywać żadnych czynności, aby sobie tego napompować. Nie musisz powtarzać stale w kółko jakiegoś wyrazu, dopóki ci się język nie zaplącze. Jedyna rzecz, jaką masz do zrobienia, to swobodne korzystanie z Niego, ze sposobu, przygotowanego przez Boga. Nie pompowanie, nie popychanie, nic podobnego. Bierz tylko z tego bez ograniczeń. Nic nie masz do zrobienia, korzystaj z tego tylko. To znaczy tylko wierz temu. To wszystko, co o tym mogę powiedzieć. Oni nie potrzebowali w tej sprawie nic robić. Nie musieli niczego kopać. Nie musieli upadać i wołać o to przez całą noc. Oni tylko z tego brali. To było uderzone i gotowe. Tak jest.
53
Patrzę teraz na człowieka, który siedzi tutaj w tyle sali. Pamiętam, jak kiedyś mówiłem mu o tym w pewnej starej stajni przy żłobie. On powiedział:
„Ale ja nie jestem dobry”.
„Wiem, że nie jesteś. Ja także nie jestem. Ty patrzysz na to, jaki ty jesteś. Przestań patrzeć na siebie, a wpatrz się w Niego, zobacz, jaki On jest”. - odpowiedziałem.
„Gdybym tylko mógł się uwolnić od tych papierosów, bracie Branham, zostałbym chrześcijaninem”.
„Nie usiłuj uwolnić się od nich. Ty starasz się stać się dobrym, aby potem przyjść do Niego. Ale On wcale nie przyszedł zbawiać dobrych ludzi. On przyszedł zbawić złych ludzi, którzy wiedzą o tym, że są złymi”.
„Ale?...”.
„Słuchaj. Nie chcesz chyba dostać się do piekła. Czy chcesz?”
„Nie”.
„Dobrze, nie musisz tam się dostać. On umarł, abyś nie musiał tam iść”.
„Co mam więc robić?”
„Nic”. - odpowiedziałem. „To jest właśnie tak bardzo proste”.
„Ale gdybym ja tylko potrafi?...”.
„Znowu wracasz do tego papierosa. Przestań myśleć o tym papierosie. Pamiętaj tylko i myśl o Nim, co On uczynił, kim On jest, a nie kim ty jesteś. Ty nie jesteś dobry, nigdy nie byłeś i nigdy nie będziesz. Liczy się tylko to, kim On jest. On jest tym jedynym! Skoro On zajął dobrowolnie twoje miejsce, to jedyną rzeczą, jaką masz do zrobienia, jest dobrowolne przyjęcie tego, co On uczynił. Jedyne, co masz zrobić, to przyjąć to”.
„Ależ to jest bardzo proste. Ja to zrobię”.
54
„Oto jest basen”. - powiedziałem.
Przyprowadziłem go tutaj i ochrzciłem go w imieniu Jezusa Chrystusa. Niektórzy z jego bliskich siedzą tutaj i wiem, że wydawało im się śmieszne to, co wtedy zrobiłem, ale ja wiedziałem, co robię. Widziałem w tym człowieku coś autentycznego. Dostrzegłem to w nim i dlatego wziąłem go i ochrzciłem go w imieniu Pana Jezusa. Niedługo po tym wydarzeniu poszedłem do domu jego syna. Miałem widzenie drzewa złamanego w pewnym miejscu. Ten człowiek upadł i nieomal złamał swój kręgosłup. Zabrano go do szpitala. A tej nocy Pan mi objawił, że to jest koniec z papierosami. Następnego dnia on życzył sobie papierosa i wtedy powiedziałem:
„Kupię mu paczkę i przyniosę mu, a wy przypatrujcie się. Zobaczycie, że dni jego palenia przeminęły”.
Od tego czasu on nie wypalił ani jednego papierosa i nigdy już nie chciał palić. To Bóg!
Widzisz, pierwsza rzecz, jaką powinieneś zrobić, to przyjść do tego źródła. Masz przyjść do tej wody i uświadomić sobie, że nie ma nic, co możesz uczynić. Liczy się to, co On uczynił dla ciebie. Ty nie musisz kopać, nie musisz pompować. Nie musisz zaprzestawać tego ani zaprzestawać tamtego. Jedyne, co masz do zrobienia jest przyjść tam i pić. To wszystko. Jeśli jesteś spragniony, pij!
55
Otóż On jest tą skałą. Bóg uderzył Go dla nas i z niego wytrysnęła obfitość czystej, świeżej wody. Ona tryska aż do dziś dla każdego, kto wierzy. Jest to oczywiście Jego łaska względem Jego ludu, względem nas.
Teraz dzieje się podobnie jak wtedy. Dzisiejsi ludzie są gotowi przyjmować to, co mogą otrzymać, ale nie chcą odwzajemnić się za to żadną usługą. Izraelici byli gotowi pić z tej skały, ale nie chcieli wyświadczać Bogu tej usługi, jaka Mu się należała.
On zawsze nam usługuje. Jak wiecie, nie możemy nawet oddychać bez Niego. Nie moglibyśmy oddychać, gdyby Bóg nam nie usługiwał. Oto tak bardzo jesteśmy zależni od Niego. A tymczasem nas prawie łamie to, kiedy mamy zrobić coś dla Niego. On prosi nas, abyśmy coś zrobili, odwiedzili kogoś, modlili się za kogoś, pomogli komuś, a to nas tak bardzo wyczerpuje, kiedy mamy to robić. Nie chcemy robić niczego, aby Mu usłużyć.
56
Jego skargą było: „Oni opuścili Mnie, Słowo, a zamiast Mnie przyjęli dziurawe cysterny. Opuścili Mnie, źródło życia, źródło żywej wody, a pragną pić i piją raczej zepsutą wodę z cysterny”. Czy możecie sobie wyobrazić coś podobnego?
Czy możecie sobie wyobrazić kogoś, kto tutaj ma studnię artezyjską, z której wypływa ta wspaniała woda prosto z serca skały do piaszczystego łożyska, zimna i dobra, jak tylko może być, przy czym on raczej woli pić z cysterny, zawierającej te popłuczyny z dachu stodoły i sąsiedniej szopy, i tych okolicznych zabudowań? To ścieka wprost do tej cysterny, gdzie sączy się ta woda ze stodoły, stajni i obory. Czyż z tego wolelibyśmy pić przed podejściem do tej studni artezyjskiej? Z umysłem takiej osoby musi być coś rażąco nie w porządku. Tak jest.
57
A co, jeśli mężczyzna albo kobieta udają się do denominacji, która pozwala na trefione włosy, noszenie krótkich spodni, szminkowanie się i wszelkie inne paskudztwa, i realizuje jakiś program z różnego rodzaju zabawami, kręgielnią i całym tym nonsensem? Co, jeśli to im odpowiada bardziej niż staromodne Słowo Boże, które obcina i odłupuje, czyniąc z kobiet panie, sprawiając, że ubierają się i postępują właściwie, uwalniając ludzi od papierosów i tytoniu, od przeklinania i bluźnierstw, od kłamstw i kradzieży, wyzwalając ludzi od świata i od ich samych, dając im coś, co stanowi pełne zadowolenie? Jak to możliwe, że mężczyzna czy kobieta udają się w poszukiwaniu uciech do czegoś tak nędznego? Jak można z czegoś takiego doznawać pociechy?
58
Jak możecie oczekiwać świeżego napoju z zepsutej cysterny? Po co to robić? Gdyby ktoś podchodził do zepsutej cysterny, aby się napić, podczas gdy obok znajdowałaby się otwarta studnia artezyjska, powiedzielibyście, że z umysłem takiego człowieka jest coś nie w porządku. A jeśli mężczyzna lub kobieta udaje się na takie miejsce, aby doznać pociechy, musi być coś duchowo nie w porządku z taką osobą. One nie życzą sobie Słowa. Ich zachowanie wskazuje na to, że w swojej naturze są jeszcze żabami albo kijankami lub czymś takim. Tak jest. Muszą mieć naturę czegoś w tym rodzaju, skoro lubią ten zepsuty zbiornik, ponieważ tego rodzaju istoty nie mogłyby żyć w świeżej wodzie. One tego nie potrafią, bo to jest świeża woda. Nie mogą.
59
Bożą skargą było więc: „Oni porzucili to”. A dzisiaj oni zrobili to samo. Spójrzcie na tę kobietę przy studni. Ona przyszła do cysterny Jakubowej, z której czerpała wodę zawsze. Ale cysternę Jakuba nazwalibyśmy denominacją, ponieważ on wykopał takie trzy, między innymi właśnie tą. Ona miała sławną historię. Ta kobieta powiedziała:
„Tę studnię wykopał nasz praojciec Jakub. Pił z niej on, jego ludzie i jego stada. Czy to nie jest dosyć dobre?”
„Ale z tej wody, którą tutaj naczerpiesz, masz znowu pragnienie i musisz przychodzić tu po nią ponownie. Natomiast ta woda, którą Ja ci daję, jest źródłem, gejzerem, wytryskującym z wewnątrz. Wtedy nie będziesz musiała już tu przychodzić, aby czerpać. To znajduje się wprost w tobie”.
60
Zauważcie, że kiedy ona odkryła, iż rozmawia z nią to biblijne źródło, gdyż On dał jej biblijny znak, na który ona wyczekiwała, wtedy opuściła zaraz ten Jakubowy system denominacyjny i już więcej nie wróciła do niego, ponieważ znalazła prawdziwą skałę. Rozumiecie? Ona pobiegła do miasta. Ona rozprawiła się z grzechem. Ona przestała być odrażającą kobietą. Ona powiedziała:
„Chodźcie, zobaczcie, kogo znalazłam. Jest to Człowiek, który powiedział mi wszystko, co czyniłam. Czyż to nie jest sam Chrystus?”
Ta cysterna mogła być w porządku. Ona mogła spełniać swoje przeznaczenie. Ale teraz ona znajdowała się u prawdziwego źródła. Cysterna była w porządku, dopóki nie zostało otwarte prawdziwe źródło. Ale kiedy pojawiło się prawdziwe źródło, cysterna utraciła swoją siłę. Ona przekonała się, że istnieje lepsze miejsce do picia.
61
Rzeczywiście istnieje lepsze miejsce. Jest lepsze miejsce, a jest ono w Chrystusie. W Ewangelii Jana 7, 37 i 38 Jezus w ostatnim wielkim dniu Święta Namiotów powiedział:
„Jeśli kto pragnie, niech do Mnie przyjdzie i pije”.
Oni wszyscy radowali się. Mieli małą strużkę wody wypływającą spod ołtarza i oni wszyscy pili tę wodę w trakcie obchodzenia tej uroczystości, mówiąc:
„Ojcowie nasi pili z duchowej skały na pustyni”.
Widzicie, oni wykuli sobie cysternę, napompowali skądś do niej nieco zepsutej wody do podziemi świątyni, a potem zgromadzili się wszyscy wokół tej wody, pili i mówili:
„Przed wielu laty nasi ojcowie pili na pustyni”.
„Ja jestem tą skałą, która była na pustyni”. - powiedział Jezus.
„Myśmy jedli mannę, którą Bóg zsyłał jak deszcz z nieba”.
„Ja jestem tą manną”.
On, to źródło, stał pomiędzy nimi. On, ten chleb żywota, stał pomiędzy nimi. A jednak oni tego nie chcieli. Woleli swoją cysternę. Ludzie bowiem zrobili to, a Bóg zesłał tamto. Dokładnie taka jest różnica. Wykopali sobie cysterny! On powiedział:
„Jeśli kto pragnie, niech do Mnie przyjdzie i pije. Jak powiada Pismo, rzeki wody żywej popłyną z żywota jego”.
On jest źródłem. O, On jest tą studnią artezyjską! Z żywota, z wewnętrznej istoty tego, kto pije, popłyną rzeki wody żywej.
62
On jest tą skałą, która była ratunkiem Hagar w czasie jej ucisku, gdy została wydalona z obozowiska i tułała się z małym Ismaelem, a jej dziecko było bliskie śmierci. Woda w jej cysternie, którą zabrała z sobą, wyczerpała się. Ona położyła małego Ismaela, oddaliła się na odległość strzały z łuku i płakała, gdyż nie chciała patrzeć na śmierć dziecięcia. Ale nagle przemówił do niej anioł Pański i ona znalazła studnię Beer-Szeba, skąd tryskała woda i skąd tryska jeszcze po dzień dzisiejszy. On był Beer-Szebą Hagary, skałą na pustyni.
63
Tamtego dnia ono stało tam w świątyni, to źródło napełnione krwią. [Puste miejsce na taśmie - uw. wyd.] ...w czasie burzy. U Zachariasza 13 On był tym źródłem otwartym dla domu Dawida na omycie grzechów i nieczystości. On był tym źródłem. A w Psalmie 36, 9 On był źródłem życia dla Dawida. On jest stale jeszcze tym źródłem w domu Dawida. On jest także tym źródłem, o którym poeta powiedział:
„Jest źródło napełnione krwią
Z żył Immanuela.
Gdy grzeszni zanurzą się w nim,
Tracą wszystkie plamy swoich win„.
On jest tym źródłem życia, źródłem wody żywej. On jest Słowem Bożym.
64
Ludzie tych ostatecznych dni opuścili Go, to prawdziwe Słowo, wodę życia, i wykopali sobie denominacyjne cysterny. Na nowo je wykopali, wydrążyli.
Znowu przekonujemy się, że są to cysterny nieszczelne, dziurawe. Ponadto cysterny te są wypełnione zarazkami niewiary, zarozumiałością niewierzących, programami wychowawczymi i tak dalej, które są sprzeczne z Bożymi obietnicami. Oni są tymi, którzy niedowierzają Słowu.
65
Biblia mówi, że cysterny, jakie oni sobie porobili, są dziurawe. Dziurawa cysterna jest nieszczelna, przecieka. Co ona robi? Wycieka do religijnego dołu kloacznego zwanego Światową Radą Kościołów. To jest miejsce, do którego wiodą ich te dziurawe cysterny. Wszystko to dzieje się dlatego, że opuścili Jego, źródło wód żywych, a porobili sobie te cysterny.
Drążą wielki seminaryjny system kształcenia, edukacji i tak dalej. Taki właśnie rodzaj cystern drążą dzisiaj, że zanim człowiek może głosić Słowo, musi zostać doktorem filozofii albo magistrem teologii lub magistrem nauk humanistycznych albo czymś takim. Cysterny, które wypełniono stworzoną przez ludzi teologią. Oni zabierają ich do tych wielkich instytutów naukowych i tam wszczepiają w nich swoją własną teologię ludzkiego wyrobu, a potem wysyłają ich z tym. Cóż to za dzień, w którym żyjemy! Cysterny ludzkiej roboty! Nic dziwnego, że to stało się cuchnące. Okropność! To dlatego, że ludzie piją z tego.
66
Jeśli ludziom potrzeba dzisiaj radości, co oni robią? Zamiast przyjąć radość Pańską, ludzie dla zdobycia radości zwracają się do grzechu. Ludzie chodzący do kościoła i mieniący się być sługami Chrystusa, kiedy zdenerwują się, zapalają dla uspokojenia papierosa. Kiedy chce im się rozrywki, wkładają swoje niemoralne ubiory i idą ścinać trawę tam, gdzie przechodzą mężczyźni, aby ci gwizdali na nich. Robią wszystko możliwe, aby zyskać popularność. Chcą wyglądać jak gwiazdy filmowe. To stanowi ich radość. A tymczasem Jezus powiedział:
„Ja jestem dla nich wystarczający”.
Przyczyna, dla której zabrnęli w to, leży w tym, że oni nie chcą pić z tego źródła. Oni to odrzucili. Nie chcą z tego pić. Przyłączają się do jakiegoś rodzaju systemu ludzkiej roboty, jakiegoś rodzaju cysterny, pełnej zepsutych rzeczy, aby mogli postępować w ten sposób.
67
Wczoraj, albo raczej w sobotę rano byliśmy z dziećmi nad rzeką. Poszliśmy tam, a Billy łowił ryby z łódki. Wzięliśmy tam dzieci, mojego małego wnuka, córkę i najmłodszego syna, i poszliśmy w górę rzeki, aby popływać łódką. Ale nie można nawet pływać łódką po rzece z powodu tych nieczystych, brudnych, zachowujących się wyzywająco ludzi nad rzeką, półnagich i rozrabiających. Mijała nas łódka pełna małych, jedenasto- czternastoletnich wyrostków, z których każdy trzymał w ręku puszkę piwa i papierosa. Oni nazywają to „mieć uciechę”. Och, okropne! Jak długo może trwać ten świat z takim systemem jak ten?
68
A potem, aby uwolnić się od niepokojących myśli, że gdy umrą, pójdą do piekła z powodu rzeczy, które czynią, idą i przyłączają się do którejś z tych cystern ludzkiej roboty. A więc takiego samego rodzaju ludzie należą do tej cysterny. Nie jest to nic innego, jak gromada nieczystych, odrażających głowaczy tego świata. Oni stowarzyszają się z tym, ponieważ, jak mawiała moja matka, „ptaki o jednakowym upierzeniu gromadzą się w jedno stado”. Oni nie chcą przyjść do tego źródła i dostąpić oczyszczenia z tego życia w grzechu. Oni chcą żyć tam na zewnątrz, a przy tym utrzymywać, że są chrześcijanami. Dlaczego? Oni odwrócili się od Niego, prawdziwego źródła radości, życia, doskonałego życia i zadowolenia. Oto dlaczego oni to zrobili, ponieważ chcą się połączyć z podobnymi jak oni. Mają tam pewien rodzaj ludzi, którzy wierzą w te niedorzeczności.
69
Niedawno temu brat Fred i ja, a także brat Tom i jeszcze kilku z nas poszło do znanego zboru baptystycznego w Tucson, aby zobaczyć, czy nie znajdziemy coś, co dałoby nam być może jakieś uczucie świeżości. Kaznodzieja powiedział coś na temat ludu izraelskiego w Egipcie. Oni jedli tam czosnek i inne rzeczy. Gdy stamtąd wyszli, zapragnęli wrócić tam, aby móc jeść to znowu. On powiedział:
„To jest coś, co ludzie robią i dzisiaj”.
Myśmy wszyscy powiedzieli: „Amen!” Nigdy nie widziałem takich ludzi. Cała sala przestała patrzeć na kaznodzieję, odwrócili się do tyłu i rozglądali się, kto powiedział „amen”. Wyglądało na to, że przestraszyło ich to na śmierć. Nie wiedzieli, co to jest. A przecież Dawid powiedział: „Chwalcie Pana radośnie i głośno. Chwalcie Go na harfach! Chwalcie Go na bębnach! Niech wszystko, co żyje, chwali Pana! Chwalcie Pana!” Bóg raduje się ze swojego ludu. Niech ci, którzy mają poznanie, mówią „amen”, kiedy mówi się coś właściwego.
70
Dlaczego nie odwrócić się od tego systemu cystern tego świata do niezawodnego systemu Bożego, do studni artezyjskiej, którą jest Jezus Chrystus? Dlaczego nie zwrócicie się do Niego, skoro Bóg jest dla nas obfitym zasobem radości, obfitym zasobem uwielbienia i obfitym zasobem zadowolenia? Uciszenie moich nerwów pochodzi od Boga. Kiedy jestem wyczerpany lub przygnębiony, znajduję swoje zadowolenie w Chrystusie. Nie w papierosie, nie w jakiejś rzeczy tego świata, nie w przystąpieniu do jakiegoś wyznania, lecz w znalezieniu Jego, w obiecanym Słowie, które mówi:
„Jeśli odejdę, przyjdę znowu, aby was zabrać do siebie”.
W tym znajduję swoją radość. On jest moją radością.
71
Oni powiadają dzisiaj, że przez połączenie tych rzeczy i przez stworzenie tej Światowej Rady Kościołów oni zrobią lepsze miejsce do życia niż obecnie. Według mojej najszczerszej opinii oni stworzą lepsze miejsce do grzeszenia. To jest po prostu... Cała ta rzecz to tak czy inaczej grzech. Nie miejsce do życia, lecz do śmierci. Przygotowują miejsce do grzeszenia zamiast do życia.
Wszystko inne oprócz Jezusa Chrystusa i Jego Słowa życia jest dziurawą cysterną. Wszystko, co usiłuje Go zastąpić, wszystko, co usiłujecie robić, aby osiągnąć pokój, wszystko, co usiłujecie robić, aby osiągnąć zadowolenie, wszelkie rodzaje radości, które pochodzą skądinąd i stają się namiastką Chrystusa to dziurawa cysterna, pełna brudu. On daje doskonałe zadowolenie.
72
Pamiętam, że wiele lat temu wyszedłem kiedyś stąd tylnym wyjściem, a tam stał jakiś młody gołowąs i on powiedział do mnie:
„Wiesz, przyczyna, dla której zawsze mówisz o kobietach w taki sposób, że noszą krótkie spodnie i tak dalej leży w tym, że jesteś starym człowiekiem. Taka jest tego przyczyna”.
„Patrzmy! Ile ty masz lat?” - zapytałem.
„Dwadzieścia siedem”.
„Byłem znacznie młodszy od ciebie, a już głosiłem to samo”.
Znalazłem źródło zadowolenia. On jest moją cząstką. Amen! Kiedy On czego? dostarcza, jest to piękne. To jest moją... Moją sztuką jest patrzenie na Niego, śledzenie Jego ręki i obserwowanie tego, co On czyni. Wiem, że nie ma żadnego innego źródła.
„O, drogocenny to strumień,
Który czyni mnie białym jak śnieg.
Nie znam innego źródła,
Nic, jak tylko krew Jezusa.
Jest źródło napełnione krwią
Z żył Immanuela.
Gdy grzeszni zanurzą się w nim,
Tracą wszystkie plamy swoich win„.
73
Mówię wam, nie znam innego źródła, jak tylko to. Ono oczyściło mnie, kiedy byłem zbrudzony. Ono utrzymuje mnie w czystości, ponieważ chcę żyć tuż koło Niego i pić tę świeżą wodę, która napełnia moją duszę radością. Choćbym był jeszcze dwa razy bardziej przygnębiony i choćbym nie był w stanie przejść już dalszego odcinka drogi ani nie wiedział, dokąd się udać, jednak i wtedy mogę uklęknąć, położyć swój palec na obietnicy i powiedzieć:
„Panie Boże, Ty jesteś moją siłą. Ty jesteś moim zadowoleniem. Ty jesteś dla mnie wszystkim we wszystkim”.
A wtedy zaczynam odczuwać, że coś we mnie od wewnątrz bulgocze, i wydostaję się z tego stanu.
74
Kiedy przekroczyłem pięćdziesiątkę, budzę się czasem rano i wy wiecie, jak to jest, nie mogę nawet jednej nogi spuścić z łóżka. Och, nawet tyle nie można zrobić. A tymczasem ktoś puka do drzwi, albo Billy mówi mi, że mam się gdzieś udać w nagłym wypadku. Myślę sobie:
„Jak ja to zdołam zrobić?”
Próbuję spuścić z łóżka jedną nogę. Wtedy myślę:
„Ty jesteś źródłem, wypełnionym moją siłą. Amen! Siła moja i pomoc moja pochodzi od Pana. Ty jesteś moją studnią artezyjską! Ty jesteś moją młodością! „Ci, którzy oczekują Pana, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają”. Panie Boże, jest to moim obowiązkiem, aby iść. Wzywają mnie na posterunek„.
I wiecie, pierwszą rzeczą, jaką odczuwam, jest to, że coś zaczyna wewnątrz mnie bulgotać.
75
Kiedyś miałem zgromadzenie w Topeka, Kansas, gdzie znajdował się młody człowiek, kaznodzieja, jeden z pierwszych, którzy mnie popierali. Brat Roy, który tutaj siedzi, pamięta to miejsce. Ten kaznodzieja wszedł pod sklepienie, a boczna ściana obsunęła się i przywaliła go. Ten młodzieniec był bliski śmierci. Jego wątroba była zmiażdżona. Jego śledziona była wybita ze swojego miejsca. Tony materiału zwaliły się na niego.
Siedziałem przy śniadaniu i rozmawiałem z żoną. Powiedziałem:
„Żono, wiesz, gdyby był tutaj Jezus, co On by uczynił? Skoro on mnie popiera, a ja wierzę temu Słowu, to on popiera Chrystusa. To jest sprawka diabła. Gdyby był tutaj Jezus, On położyłby na nim swoje święte ręce i ten chłopiec powróciłby do zdrowia. Nie dbam o to, że jego wątroba jest zmiażdżona. On powróciłby do zdrowia, ponieważ wszedłby tam Jezus, wiedzący dokładnie, kim On jest. On znał swoje powołanie. Pismo mówi prawdę i potwierdza, że On wiedział, kim jest. Nie miał ani cienia wątpliwości. On położyłby na nim swoje ręce i powiedziałby: „Synu, bądź zdrów. Powstań i odejdź stąd”. W takim razie nie ma w piekle dosyć diabłów na to, aby uśmiercić tego chłopca. On powróciłby do zdrowia. Lecz widzisz, moja droga, to był Jezus, te święte ręce Boże. Ja natomiast jestem grzesznikiem. Urodziłem się ze związku seksualnego. Zarówno mój ojciec jak i moja matka byli grzesznikami, a we mnie także nie ma nic dobrego. Ale wiesz co? Gdyby Bóg darował mi widzenie i wysłał mnie tam, byłoby to co innego. Gdyby dał mi widzenie, to poszedłbym tam i włożyłbym na niego swoje ręce, i on wstałby z tego łóżka„.
76
Potem zacząłem rozmyślać:
„W końcu, jeśli było to widzenie, co ono przedstawiało? To były te same brudne ręce spoczywające na nim, ten sam człowiek mający te same brudne ręce”. Zastanawiałem się jednak w dalszym ciągu:
„Jestem Jego reprezentantem, przedstawicielem. W takim razie Bóg nie widzi mnie. Ta krew Sprawiedliwego leży tam na ołtarzu i wstawia się za mną. On jest moim zadośćuczynieniem. On jest moją modlitwą. On jest moim życiem. Jedyną rzeczą, która skłoniłaby mnie do położenia na niego moich rąk z wiarą jest widzenie, moja wiara w widzenie. Ale i bez widzenia ta sama wiara zdziałałaby to samo. Mogę więc uważać samego siebie za nic, natomiast Jego uważać za moje wszystko we wszystkim. On jest moim życiem. On jest moim zleceniodawcą. Nie wysłała mnie żadna denominacja, wysłał mnie On. Alleluja! Idę w Jego imieniu. Położę na niego ręce”.
Poszedłem i położyłem ręce na tego chłopca. Tego samego wieczoru on był na zgromadzeniu silny i zdrowy. Amen!
77
O tak, On jest tym źródłem. „Nie znam innego źródła, Nic, jak tylko krew Jezusa!” Jestem śmierdzielem, jestem zaprzańcem. Takim jest każdy z nas, ale przed Bogiem jesteśmy doskonałymi. „Bądźcie wy tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest”. Jak to możliwe? Ponieważ ktoś doskonały tam nas reprezentuje. To źródło jest tam każdego dnia świeże. Nie coś zepsutego, lecz codziennie świeże, zmywające wszystkie moje grzechy. On jest tym źródłem.
78
Teraz, kończąc już, chciałbym powiedzieć to: Wszystko inne poza tym to dziurawe cysterny, z których w końcu wycieknie, cokolwiek byście włożyli w nie, choćbyście wkładali w którąś z tych zepsutych cystern wszystkie wasze nadzieje, wszystek wasz czas i wszystko inne. Jezus powiedział, że one są dziurawe. Bóg powiedział, że są dziurawe i że wycieknie z nich wszystko, co do nich włożycie. Nie możecie iść dalej z nimi, ponieważ one opustoszeją. On bowiem jest jedyną drogą do prawdy, do życia, do wiecznej radości i wiecznego pokoju. On jest tym jedynym i tą jedyną drogą do tych rzeczy. Oj!
Jezus Chrystus jest tym niewyczerpanym źródłem życia. Dlaczego? Kim On jest? Jest Słowem, ciągle tym samym. Słowem, życiem, źródłem. On jest „ten sam wczoraj, dziś i na wieki”. Dla prawdziwego wierzącego On jest najwyższą radością, najwyższym życiem. Najwyższa satysfakcja prawdziwego wierzącego jest w Chrystusie. Nie pompowanie, nie wyciąganie, nie przyłączanie się, nie nabieranie czerpakiem. Tylko trwanie we wierze i odpoczywanie. Dla wierzących On jest tym wszystkim.
79
Jak ojciec Abraham, który nigdy nie ciągnął, nigdy nie denerwował się, nigdy nie rozpaczał. On miał Słowo. On położył się na piersi El Shaddai. Kiedy Abraham miał sto lat, ukazał mu się Bóg i powiedział:
„Jam jest Wszechmogący”.
Hebrajski wyraz brzmi El Shaddai i oznacza dosłownie kogoś z potężną piersią. „Jesteś stary i twoja siła wyczerpała się, ale ty połóż się na Moim łonie i karm swoją siłę z tego źródła”.
Amen. Do czego on się wykarmił? Do nowego ciała. On miał to dziecko z Sary. A pięćdziesiąt lat później miał jeszcze siedmioro innych dzieci z innej kobiety.
O, El Shaddai! Stary Testament ukazuje, co On uczyni?. Nowy Testament mówi o tym, co On uczyni. Amen! W Starym Testamencie...
80
Otóż transmisja już się zakończyła, więc będę się śpieszył i zatrzymam się już tutaj za krótką chwilę. Zanim skończę, chciałbym powiedzieć co następuje. Miałem pewnego razu dobry przykład tego, o czym mówiłem. Byłem na patrolu. A wielu ludzi tutaj w okolicy Georgetown i Milltown wie, że tam wśród pagórków było źródło. Była to studnia artezyjska. Wyrzucała z siebie silny strumień wody, tryskający bez przerwy na odległość około półtora metra. Dookoła utworzyła się spora sadzawka. Wokół niej rosło mnóstwo mięty i innych roślin. Och, miałem zwyczaj przychodzić do tego źródła, aby ugasić pragnienie. Kładłem się na ziemię i piłem, i piłem, potem siadałem, odpoczywałem i znowu piłem. Rok za rokiem przychodziłem ciągle do tego źródła. Ono nie przestawało tryskać ani w zimie, ani w lecie. Nie można było tego skuć lodem. Studnia artezyjska nie zamarza. O nie! O nie! Bez względu na to, jak bardzo byłoby zimno, to nigdy nie zamarza. Bardzo łatwo zamrozić cysternę. Wystarczy na to niewielki mróz. Rozumiecie? Ale wszystko, co znajduje się w ruchu, ma w sobie życie, porusza się, jest odporne na mróz. Nie można zamrozić studni artezyjskiej. Bez względu na to, jak nisko opadłaby temperatura duchowa wokół tego miejsca, to źródło żywych wód jest zawsze żywe. Żyj przy tym źródle!
81
Przychodziłem tam, piłem i rozkoszowałem się świeżością tej wody. Nie trzeba było wcale się martwić:
„Chciałbym wiedzieć, czy tam się dostanę, czy to nie przestało tryskać”.
Pewien stary rolnik powiedział mi:
„Już moja babka z tego piła. To za cały czas nie osłabło. Jest to to samo źródło, tryskające i przekazujące swoją wodę do Niebieskiej Rzeki”.
Myślałem sobie:
„Jakież to wspaniałe miejsce do pobierania wody!”
Schodziłem z drogi nawet milę lub więcej, aby tylko tam dotrzeć, gdyż było to tak orzeźwiające tam się napić. Jakże wspaniała była ta woda! Och! Teraz na pustyni Arizony ciągle jeszcze o tym myślę:
„Jakież to wspaniałe miejsce! Obym mógł się tam położyć!”
82
Pewnego dnia usiadłem tam i przydarzyła mi się tam zabawna mała rzecz. Powiedziałem do tego źródełka:
„Z czego jesteś takie szczęśliwe bez przerwy? Chciałbym także tak się cieszyć. Przecież od kiedy tu przychodzę, nigdy nie widziałem cię w smutku. Nie ma tu nic smutnego. Jesteś zawsze pełne radości. Podskakujesz, bulgoczesz i figlujesz. Czy jest zima, czy lato, zimno czy gorąco, cokolwiek się dzieje, jesteś zawsze pełne radości. Co jest tego powodem? Skąd to się bierze? Czy cieszysz się z tego, że ja z ciebie piję?”
„Nie”.
„A może z tego, że piją z ciebie zajączki, a ty to tak bardzo lubisz?”
„Nie”.
„Co więc sprawia, że bulgoczesz sobie tak wesoło? Z czego jesteś takie szczęśliwe? Co sprawia, że jesteś pełne radości? Czy to, że piją z ciebie ptaszki?”
„Nie”.
„To, że ja z ciebie piję?”
„Nie”.
„No to co czyni cię tak pełnym radości?”
Gdyby ono potrafiło mi odpowiedzieć, powiedziałoby mi tak:
„Bracie Branham, nie to, że ty ze mnie pijesz. Doceniam to, jak i to, że mogę usłużyć ptaszkom. Służę każdemu, kto chce się napić. Jedyna rzecz, jaką trzeba zrobić, to tylko przyjść tu i pić. Ale to, co mnie uszczęśliwia, to nie pochodzi ze mnie. To nie ja bulgoczę. To coś wewnątrz we mnie pobudza mnie. To coś we mnie bulgocze”.
A tak właśnie ma się sprawa z życiem napełnionym Duchem. Jak powiedział Jezus, to On jest wewnątrz, to On daje ci strumienie wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu, to On jest artezyjskim, opływającym strumieniem, który nigdy nie przestaje płynąć. Bez względu na to, czy reszta zboru jest w podniosłym nastroju czy w przygnębieniu, ty jesteś stale u źródła. Dlaczegóż przyjmowałbyś stary system denominacyjny, cysternę pełną pasożytów i wszystkiego innego, i pił z tego cuchnącego paskudztwa, skoro zaproszony jesteś do źródła, do studni artezyjskiej?
83
Myślę o tym, jak to tryskało, igrało, bulgotało, śmiało się, radowało, podskakiwało i pląsało. Czy było zimno i deszczowo, czy ciepło i sucho, chociaż cała reszta okolicy wysychała, to bulgotało sobie tak, jak zawsze. Ponieważ było to głębokie, zakorzenione, wbudowane głęboko w skały, z których wypływało.
O, pozwólcie mi żyć przy tym strumieniu! Zabierzcie sobie wasze systemy ludzkiej roboty, jakie tylko chcecie, wszystkie wasze stare, zepsute cysterny, a pozwólcie mi przychodzić do tego źródła, pozwólcie mi przychodzić tam, gdzie On jest w całej pełni. On jest moją radością. On jest moim światłem. On jest moją siłą. On jest moją wodą. On jest moim życiem. On jest moim uzdrowicielem. On jest moim Zbawicielem. On jest moim Królem. Wszystko, czego mi potrzeba, znajduję w Nim. Dlaczego miałbym iść do czegokolwiek innego?
84
Bracie, siostro, czy nie chcesz przyjść do tego źródła dzisiaj? Czy nie chcesz (jeśli jeszcze nigdy tam nie byłeś) przyjąć Go dzisiaj, podczas gdy skłonimy swoje głowy do modlitwy?
Dziurawe cysterny, przeciekające, nieszczelne, do których wsącza się świat, brud z chlewni i z innych czasów. Dlaczego nie pozostać przy tej studni, w której to paskudztwo nie może się ostać, przy tym źródle napełnionym krwią, wypływającą z żył Immanuela? Dlaczego nie przyjmiesz tego dziś wieczorem? Niech Bóg dopomoże nam dzisiaj, w tym suchym, spieczonym kraju. Jak powiedział prorok: „On jest skałą w pustynnym kraju”. On jest tym źródłem. Czy nie zechcecie przyjść do Niego dziś wieczorem, w swoich sercach, podczas gdy będziemy się modlić?
85
Drogi Ojcze niebieski, nie ma innego źródła, jak mówi ta grana pieśń, nie znam innego źródła, nic innego, jak tylko krew Jezusa. Tam się urodziłem, tam się wychowałem, tam chcę żyć i tam umrzeć, i tam ponownie zmartwychwstać, w Jego obecności. Zawsze, Panie, pozwól mi pozostawać w Jego obecności, ponieważ wiem, że nie ma żadnego innego. Żadnego wyznania, żadnej miłości. Nie ma miłości oprócz Chrystusa, nie ma wyznania oprócz Chrystusa, nie ma księgi oprócz Biblii, nie ma nic innego, nie ma radości poza Nim. Gdyby mi Go zabrano, o Boże, choćbym posiadał nie wiem ile z tego świata, to byłoby ciągle martwe. Błąkałbym się wokoło z rękami wzniesionymi do góry. Gdyby mi Go zabrano, byłoby po mnie, Panie. Lecz kiedy On jest we mnie, wtedy grudzień jest równie przyjemny, jak maj, wtedy nie ma miejsc upalnych ani miejsc suchych i nawet sama śmierć nie ma mocy. Pozwól nam posiąść Go, Ojcze. Daruj Go dzisiaj w obfitości każdemu wierzącemu, który tutaj oczekuje.
Wielu z nich pojedzie dzisiaj wieczorem drogą, wracając do swoich domów. Niechaj ich myślą będzie:
„Żyję przy tym źródle. Żyję tutaj, pijąc świeżą wodę z godziny na godzinę”.
A jeśli oni nie przyjęli tego jeszcze, niechaj przyjmą Go teraz, aby móc zabrać to źródło z sobą. Ty powiedziałeś: „Pójdę z wami, będę z wami aż do skończenia świata”. Spraw to, Ojcze.
86
A teraz, gdy mamy schylone głowy, czy jest tu ktoś, kto pragnie powiedzieć:
„Panie, prowadź mnie do tego źródła teraz. Nie przyszedłem tu tylko po to, aby posłuchać. Przyszedłem tu, aby coś znaleźć. Przyszedłem, aby znaleźć Ciebie, Panie. Potrzebuję Ciebie dzisiaj. Wstąp teraz do mojego serca. Czy zechcesz to zrobić, Panie?”
Niech was Bóg błogosławi. Niech Pan błogosławi każdego z was.
87
Ojcze, widziałeś te podniesione ręce na całej sali, wokół ścian i w sąsiednich pomieszczeniach, a także na zewnątrz. Ty widzisz ich, Ojcze. Proszę, abyś zaspokoił wszelkie potrzeby, jakie oni mają. Być może oni pili z jakiejś starej cysterny, Panie, zatrzymali się gdzieś w połowie drogi, gdzie jakiś człowiek wykopał cysternę, a to uległo zakażeniu wszelkiego rodzaju obcymi naukami, przeczącymi Słowu. Proszę, o Boże, aby oni przyszli dzisiaj do Niego, który jest tym źródłem, tym źródłem życia. Spraw to, Ojcze. Powierzam ich teraz Tobie w imieniu Jezusa.
Ty powiedziałeś mi: „Jeśli o coś poprosisz w imieniu Moim, stanie się”. Nie prosiłbym o to, Panie, gdybym nie myślał, że to się stanie. W takim razie byłoby to tylko rutynowym, rytualnym mówieniem. Ale ja modlę się za nich w szczerości. Modlę się za nich wierząc, że uczynisz to, co obiecałeś.
I teraz zabieram ich dziś wieczorem od tej cysterny. Zabieram ich z tego miejsca, gdzie pili, a gdzie nie byli zadowoleni, do tego źródła. Czynię to w imieniu Jezusa Chrystusa.
88
Oni są twoi, Panie. Niechaj z Ciebie, tego źródła wody żywej, piją tą żywą wodę. Proszę o to w imieniu Jezusa. Amen. Spraw to, Panie.
„O, drogocenny jest ten strumień,
Który czyni mnie białym jak śnieg.
Nie znam innego źródła,
Nic, tylko krew Jezusa.
Co może zmyć moje grzechy?
Nic, tylko krew Jezusa.
Co może mnie uzdrowić całkowicie?
Nic, tylko krew Jezusa„.
O Jezu, uzdrów ich, Panie! Spraw to, o Panie. Proszę o to, Boże, w imieniu Jezusa, aby?... Ty wiesz o wszystkim.
„Nie znam innego źródła,
O, nic tylko krew Jezusa„.
Myślcie o tym: „Nie znam innego źródła!” Nie znam nic innego, tylko Jego. Nie pragnę znać nic innego, tylko Jego. Nic, jak tylko krew Jezusa. Ach!
„O, drogocenny jest ten strumień,
Który czyni mnie białym jak śnieg.
Nie znam innego źródła,
O, nic tylko krew Jezusa„.
89
Uściśnijmy sobie dłonie, podczas gdy będziemy to jeszcze śpiewać. Czy miłujecie jedni drugich? Może jest tutaj ktoś, kto ma coś przeciwko komu innemu. Jeśli jest ktoś taki, to idź i uporządkuj to. Czy zechcesz to uczynić? Nie odchodź stąd w takim stanie. Rozumiesz? Jeśli jesteś komuś coś winien, idź zaraz teraz i doprowadź to do porządku. Właśnie teraz masz okazję podejść do tej osoby i powiedzieć:
„Bracie, siostro, powiedziałem coś o tobie. Żałuję tego. Przebacz mi”.
Widzicie, w taki sposób należy to zrobić. Niechaj to źródło jest wśród was bez przerwy. Rozumiecie?
„Nie znam innego źródła,
Nic, tylko krew Jezusa.
O, drogocenny jest ten strumień,
Który czyni mnie białym jak śnieg.
O, nie znam innego źródła,
Nic, tylko krew Jezusa„.
O, czyż On nie jest wspaniały? Nie ma żadnego innego źródła.! Nie chcemy zakażać się innymi rzeczami. Oddzieliliśmy się od świata, pozostawiliśmy go za sobą. Nie chcemy już czosnku egipskiego ani dziurawych cystern. Jesteśmy w wędrówce z Panem Jezusem, tą skałą, która została uderzona. Amen. Jemy mannę z góry i pijemy. Spożywamy pokarm anielski i pijemy z tej skały. Amen!
„Nie znam innego źródła,
Nic, tylko krew Jezusa„.
Pochylmy teraz swoje głowy.
90
Modlimy się, aby Bóg błogosławił każdego z was obficie, aby Jego łaska i miłosierdzie towarzyszyło wam w tym nadchodzącym tygodniu. A gdyby zdarzyło się, że ktoś z nas odejdzie poza zasłonę, to pamiętajmy, że jest to tylko kilka godzin snu i odpoczynku, zanim spotkamy się znowu. Pamiętajcie, że „my, którzy pozostaniemy przy życiu, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Zabrzmi bowiem trąba Boża, ostatnia trąba...”. Szósta właśnie już zabrzmiała. A ostatnia trąba, tak jak i ostatnia pieczęć, to będzie przyjście Pańskie. „Ona zabrzmi, a wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie”. Do tego czasu oni po prostu odpoczywają.
A gdyby spotkało was coś złego, to pamiętajcie:
„Weźmij imię Jezusa z sobą,
Jako ochronę przeciwko każdej zasadzce.
Gdy zgromadzą się wokół ciebie pokuszenia,
Tylko oddychaj tym świętym imieniem
w modlitwie„ (a diabły uciekną).
Pamiętajcie, że spodziewamy się spotkać się tutaj z wami następnej niedzieli. Przyprowadźcie chorych i cierpiących. Będę się za was modlił. Wy módlcie się teraz za mnie. Czy uczynicie to? Jeśli tak, to powiedzcie: amen. [Zgromadzeni mówią: amen - uw. wyd.] Będę się za was modlił, aby Bóg was błogosławił.
„Drogocenne imię, jakie ono słodkie!
Jest nadzieją ziemi i radością nieba.
Drogocenne imię, jakie ono słodkie!
Jest nadzieją ziemi i radością nieba.
Skłoń się przed imieniem Jezusa,
Upadnij do Jego nóg.
W niebie, na końcu naszej wędrówki
Ogłosimy Go Królem królów.
Drogocenne imię, (Czy ono nie jest słodkie
i drogocenne?)
Jest nadzieją ziemi i radością nieba.
Drogocenne imię, jakie ono słodkie!
Jest nadzieją ziemi i radością nieba„.
91
Zawsze jest mi tak trudno rozstać się z wami. Chociaż wiem, ?e jest wam gorąco, to jednak jest w tym po prostu co?... Śpiewajmy jeszcze jedną zwrotkę jakiejś pieśni. Czy zechcecie to zrobić? [Zgromadzeni mówią: amen - uw. wyd.] Czy zechcecie zaśpiewać „Błogosławiona niech będzie ta więź”? Ilu z was zna tę starą pieśń? Przed laty śpiewaliśmy ją często.
Myślałem dzisiaj o tych słowach: „dwie ręce spośród setek, których zabrakło”. Często śpiewaliśmy to stojąc dookoła świątyni i trzymając się za ręce. „Błogosławiona niech będzie ta więź”. Pochowałem bardzo wiele tych rąk zaraz tutaj na cmentarzu. Oni teraz oczekują. Zobaczę ich znowu. Widzę ich co pewien czas w widzeniach, kiedy dane mi jest zajrzeć poza zasłonę. Oni tam są.
„Pochylmy teraz swoje głowy, kiedy będziemy śpiewać.
Błogosławiona niech będzie ta więź,
Łącząca nasze serca miłością Chrystusową,
Ta społeczność...
Jest podobna do tej w górze.
Kiedy... (chwyćcie teraz czyjąś rękę)
...rozstajemy się z sobą,
(Pochylmy teraz swoje głowy.)
Sprawia nam to wewnętrzny ból,
Pozostaniemy jednak zjednoczeni w swoich sercach
W nadziei, że spotkamy się znowu„.
Przekazuję teraz to zgromadzenie w ręce pastora. Mając pochylone głowy, zakończymy modlitwą.