Jezus przychodzi na swoje umówione spotkania

Tampa, Floryda, USA

64-0418E

1
Pozostańcie na chwilę stać i pochylmy nasze głowy do modlitwy. A teraz, kiedy nasze głowy i nasze serca są pochylone - a jest to wieczór, który poświęciliśmy dla przyjścia do Chrystusa po zbawienie i przyjęcie Ducha Świętego. Chciałbym wiedzieć, ilu z was ma prośbę i chciałoby powiedzieć: „Panie Boże, wspomnij na mnie. Ja pragnę być w porządku z Tobą?” Czy podnieślibyście swoje ręce? Niech was Pan błogosławi.
2
Nasz niebiański Ojcze, jesteśmy tak wdzięczni za Twoją obecność i za tych ludzi szczerego serca, którzy naprawdę wierzą, że Ty przychodzisz i muszą się przygotować na to wielkie wydarzenie, na które czeka cały świat przez całe tysiące lat. I my żyjemy tak samo jak wtedy obserwując jak czas i historia upływa i nastaje wieczność. I widzimy, jak się to przybliża, więc nasze serca są niezwykle rozgrzane. I modlimy się, abyś przebadał nasze serca dzisiaj wieczorem i wypróbował nas. A jeśli jest w nas jakiś grzech, Panie, usuń go. Zauważyliśmy w tym tygodniu, że jesteśmy w Twojej wspaniałej obecności, ponieważ widzieliśmy Ciebie nad tym zgromadzeniem i wpośród niego, jak zstąpiłeś tutaj i rozpoznawałeś myśli serc i objawiałeś je nam, mówiąc nam te sprawy. Więc dzisiaj wieczorem pragniemy Panie, aby nasze serca były wierne i w porządku przed Tobą. Modlimy się, abyś nas Ty błogosławił.
Tutaj na podium, względnie na kazalnicy umieszczono skrzynkę z chusteczkami i małymi paczuszkami, które pójdą do potrzebujących. Modlę się, niebiański Ojcze, kiedy one są wysyłane z tego miejsca, gdzie zanosimy modlitwy i mamy wiarę, by wierzyć Bogu, żeby każda chusteczka tutaj i każda mała szmatka czy przepaska, która dotknie chorego - niech oni zostaną uzdrowieni. Ponieważ ci słuchacze i ja razem, prosimy jednomyślnie, abyś ich Ty uzdrowił, Ojcze. Jest to na pamiątkę tego, że prosiliśmy Ciebie. Ty powiedziałeś: „Proście, a otrzymacie. A gdy się modlicie, wierzcie, że otrzymacie to, o co prosiliście”. Ja wierzę, Panie. My wszyscy wierzymy. I przedłożyliśmy nasze prośby. Niech się nam spełnią ze względu na królestwo Boże, bowiem prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
Możecie usiąść.
3
Otóż, jest to na pewno dobre być znowu w tym audytorium dzisiaj wieczorem w wielkim oczekiwaniu, żeby nas Pan nawiedził dzisiaj wieczorem, skoro wyznaczyliśmy ten wieczór dzisiaj na modlenie się o chorych, oraz dla tych, którzy pragną zbawienia duszy. Każdy z nas potrzebuje poświęcić na nowo swoje życie. A w tym tygodniu widzieliśmy ponownie obecność Jezusa Chrystusa, potwierdzone Pismo Święte, Jezusa wprost tutaj między nami, obserwując, co On uczynił. Te same rzeczy, które On czynił tutaj na ziemi, kiedy był tutaj przedtem, dzisiaj On czyni po prostu to samo. Widzimy teraz w tej usłudze, że ona podnosi się na wyższy poziom i my dorastamy do dnia doskonałości i doskonałego kościoła. Wyruszyliśmy więc, jak mówiłem o tym dzisiaj do południa.
4
W naszej miłej, niewielkiej społeczności dzisiaj do południa na pewno przeżywaliśmy wspaniałe chwile na tym śniadaniu. Dziękuję braciom za ich świetną współpracę. Muszę uścisnąć dłonie z wieloma z nich, z tymi zacnymi mężami, którzy sponsorują te nabożeństwa i sprowadzili mnie tutaj. To wskazuje na to, że interesują się tymi ludźmi. Są to pasterze, interesujący się swoimi owcami. A więc, jestem wdzięczny, że niektórzy z nich są... Każdy pasterz jest zainteresowany dostarczaniem witamin swoim owcom. I są to duchowe witaminy, zawsze tak było, które pomagają owcom urosnąć w mocnej wierze w naszego Boga. Więc ja doceniam takich mężów.
5
A zatem, mówię dzisiaj rano o tej myśli, że kościół rozrasta się, rozumiecie, przychodzi jak nasienie do gleby. A to nasienie, gdy zostanie zasiane, rośnie z chwały w chwałę. I ono po pewnym czasie dochodzi do kwiatostanu, a potem przechodzi z powrotem do ziarna. Jest to tak, jak oryginalne nasienie, które było zasiane. A tak samo było z kościołem. Wiek kościoła rozpoczął się i w tych ostatecznych dniach...
Po ciemnych wiekach, rozpoczęło się to usługą Marcina Lutra w czasie reformacji, który głosił usprawiedliwienie z wiary. Po jego czasie zorganizowali kościół i on umarł.
Potem po Lutrze przyszedł Zwingli. A Zwingli nawet nie wierzył w dziewicze urodzenie. On udał się do Szwajcarii. Zwolennicy jego doktryny ciągle nie wierzą, że Jezus urodził się z dziewicy. Oni mówią, że Jezus był synem Józefa, nazywanym Synem Bożym.
Lecz to usuwa spod chrześcijaństwa wszelkie podstawy, cały fundament. Albo On był urodzony z dziewicy albo On był po prostu tylko człowiekiem, takim jak ty i ja. On był Synem Bożym.
Następnie - po nim przyszedł Calvin, i tak dalej.
6
W końcu kościół doszedł do takiego stanu, że musiała przyjść kolejna reformacja. I Bóg posłał Johna Wesleya z poselstwem poświęcenia, czystości ducha. A potem miał on Whitefielda i Asbury i wielu innych, którzy posunęli się dalej w tej wielkiej reformacji. Oni przyszli do Stanów Zjednoczonych. I to wielkie przebudzenie zbawiło Anglię i świat w owym czasie.
Co oni uczynili potem? Kiedy ich założyciele wymarli, oni zaczęli się organizować na ich doktrynie i zanim sobie zdali z tego sprawę, założyli organizację. Potem mieliśmy innych, którzy wyszli spośród nich, takich jak Aleksander Campbell, John Smith, baptystyczny kościół, i tak dalej. Następnie powstali nazarejczycy, pielgrzymi świątobliwości, i inni.
7
A potem przyszła kolejna wielka reformacja - zielonoświątkowcy, którzy wyszli z tych organizacji, i mieli przywrócenie darów; mówienie językami, Boskie uzdrawianie. Działy się wielkie cuda i znamiona, i to działo się przez długi czas. Trwa to pięćdziesiąt, a obecnie już około osiemdziesiąt lat od czasu, gdy Duch Święty zaczął przypadać na ludzi na starej ulicy Azusa hen w Kalifornii. Było to tutaj, w Stanach Zjednoczonych, gdzie On zaczął przypadać - przyszedł wspaniały czas.
Co uczynili potem zielonoświątkowcy? Jeden ruch założył organizację. Jeden twierdził: „On przyjedzie na białym koniu,” drugi twierdził: „Na białym obłoku”. I oni odeszli do organizacji, rozdzielili się i zrobili rozłamy w ich braterstwie i wśród ludzi.
8
Podobnie jak Izrael. Izrael nie uświadamiał sobie tego, gdy obwoływał zwycięstwo na brzegu rzeki - byli oddaleni od obiecanego kraju tylko cztery dni drogi - około czterdzieści mil. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że potrwa im to jeszcze czterdzieści lat. Lecz co to było? Łaska zatroszczyła się dla nich o proroka, o Słup Ognia, o ofiarnego baranka, o wyzwolenie. A pomimo to oni chcieli mieć zakon. Chcieli mieć coś, w czym mogliby sami działać. Oni chcieli przyłożyć do tego swoje ręce. Był to najbardziej nierozważny błąd, który oni popełnili kiedykolwiek - w 2. Mojżeszowej 19, kiedy Izrael odrzucił łaskę i przyjął zakon.
I co oni potem uczynili? On zostawił ich po prostu tam na pustyni kolejnych czterdzieści lat. Oni tam sadzili winnice, spożywali ich owoc, żenili się z żonami, wychowywali dzieci, aż ta stara generacja wymarła i powstała kolejna generacja. Czterdzieści lat później - a nie byli oddaleni od kraju obiecanego więcej niż czterdzieści godzin, lecz musieli czekać czterdzieści lat, zanim weszli do tego kraju. Potem wystąpił nowy wódz, Jozue, i oni wyruszyli dalej do obiecanego kraju, z nową grupą ludzi.
9
Otóż, ja myślę, że to jest bardzo piękny obraz, który tutaj znajdujemy. Dawno temu, gdy nasi praojcowie powstali w czasach wylania Ducha Świętego - oni mili stary Sobór Generalny, z którego powstały Zbory Boże. Z nich wyszły Zjednoczone Kościoły Zielonoświątkowe, potem Zjednoczeni, i tak dalej, i powstawały organizacja za organizacją, które się sprzeczały i zwalczały wzajemnie. Bóg zostawił ich po prostu na miejscu - pojmowali sobie żony, wychowywali dzieci, mówili obcymi językami, krzyczeli w Duchu. Lecz obecnie wyszła z nich nowa grupa. Byli tylko kilka dni od obiecanego kraju. Wszystkie błogosławieństwa, które przeżywali, były bardzo dobre. Przypomnijcie sobie jednak, że cały ten kraj należał do nich. My również gotujemy się obecnie, by wejść do obiecanego kraju, więc niech nam Pan pomoże, kiedy patrzymy się na te sprawy. Rozumiecie?
10
Podobnie jak wygląda piramida. Czy zauważyliście, jak była skonstruowana piramida? Nie nauka o piramidzie teraz, po prostu piramida.
Popatrzcie na wasz jednodolarowy banknot. Pieczęcią Stanów Zjednoczonych jest orzeł. Otóż, dlaczego tam jest napisane - na tej piramidzie „Wielka Pieczęć?” Dlaczego byłaby ona większa niż Stany Zjednoczone względnie pieczęć Stanów Zjednoczonych; wielka pieczęć, obserwujące oko?
A kamień szczytowy, który miał być na piramidzie, został odrzucony. On nie był nigdy na piramidzie i nie jest aż do dnia dzisiejszego; kamień ze Scone, jak twierdzą. Lecz on nie został na nią włożony - ten kamień szczytowy. Dlaczego? Kiedy Enoch i inni we wczesnych czasach budowali piramidy w Egipcie, stwierdzamy, że oni wiedzieli, iż kamień węgielny, kamień szczytowy zostanie odrzucony. I ta piramida jest tak doskonale zestawiona, że oni nie potrzebowali zaprawy murarskiej. One były mechanicznie tak obciosane, że jeden kamień pasuje do drugiego tak dokładnie, że nie można włożyć między nie nawet żyletki. Otóż, one były układane jedne na drugich, tak doszlifowane, a na szczycie było przygotowane miejsce na kamień szczytowy, kiedy on przyjdzie.
Tak właśnie Bóg prowadził Swój kościół od usprawiedliwienia do poświęcenia, chrztu Duchem Świętym, a obecnie do usługi Ducha Świętego, którą jest ożywianie Słowa. Ta usługa w kościele będzie musiała być dokładnie taka, jak Jego usługa.
11
Podobnie jak ten cień mojej ręki tutaj... Gdybym jeszcze nigdy nie widział mojej ręki, a widziałbym tylko jej cień, jest to trochę... On staje się niewyraźny, kiedy ją odsuwam dalej. Lecz kiedy przysuwam ją coraz bliżej, negatyw i pozytyw schodzą się w jedno, aż staną się jedną rzeczą.
I dokładnie tak jest, kiedy kościół i Słowo muszą być jedno, tak jak Jezus i Bóg są jedno, dokładnie. Oni - Bóg był w Chrystusie, jednając świat ze Sobą. Tak samo Chrystus będzie musiał być w kościele w postaci namaszczonego Słowa, aby się wszystko wypełniło. I to jest ten kamień szczytowy, który przychodzi na ostatni wiek kościoła. Nie chodzi teraz o Laodycję. On wywołuje ją z tego - oblubienicę z kościoła, innymi słowy kościół z kościoła, dokładnie tak, jak On wywołał naród z narodu w Egipcie. I obecnie żyjemy w tym czasie i jesteśmy wdzięczni za te wielkie rzeczy, które oglądaliśmy.
12
Otóż, jutro po południu, o ile Pan pozwoli, będzie zakończenie tych nabożeństw - tej części usługi. I poświęcimy je całe na modlitwę o chorych. I każdy, kto pragnie, żebym się o niego pomodlił, może przyjść i otrzymać kartę modlitwy, aby mógł przejść przez kolejkę modlitwy. Otóż, rozdajemy ludziom karty modlitwy dlatego, aby utworzyli kolejkę modlitwy. Gdybyśmy tego nie zrobili, to oni przechodzą ciągle dookoła, rozumiecie. Więc rozdajemy im karty modlitwy. Zatem masz kartę modlitwy i przychodzisz do kolejki. I zobaczysz i uwierzysz - zobaczysz chwałę Bożą napełniającą to miejsce. Będzie to wspaniałe.
13
A zatem, dziękujemy wam za wszystko, co uczyniliście, i za wspaniałe przyjęcie, jakie nam przygotowaliście między tymi braćmi kaznodziejami, i tak dalej.
Otóż, jutro jest niedziela i te kościoły będą otwarte. Nie będzie tutaj nabożeństwa jutro do południa. Będzie lekcja szkoły niedzielnej. A wy goście... Mam tutaj kilku przyjaciół, z którymi mamy społeczność, oraz kilku, którzy przyjechali tutaj z mojego ojczystego miasta, aby byli tutaj z nami.
Otóż, są to ci ludzie, którzy sponsorują te nabożeństwa. Oni są zwolennikami tego rodzaju nabożeństw. Gdybym mieszkał w tym mieście tutaj, należałbym do jednego z ich kościołów. Na pewno bym należał, bo oni wierzą w to samo, w co ja wierzę. Więc ja należałbym do jednego z ich zborów, gdybym mieszkał tutaj.
14
A wy, którzy oddaliście swoje życie Chrystusowi w tym tygodniu, a nie macie swojego własnego zboru, dlaczego nie porozmawiacie o tym z nimi? Oni wierzą w to samo, inaczej nie siedzieliby tutaj, reprezentując to. Rozumiecie? Więc teraz znajdźcie sobie miły zbór, jeden z tych miłych zborów, jutro, i chodźcie do niego. Jestem pewien, że to zrobi wam dobrze. Oni wam pomogą. Oni pomogą wam wierzyć. A jeśli nie zostałeś jeszcze ochrzczony, poproś ich. Jeżeli nie przyjąłeś Ducha Świętego, poproś ich w tej sprawie. Oni pomogą ci przyjść do Chrystusa i będą opiekować się tobą jako pasterze, aż do czasu, kiedy On powróci. Niech Pan błogosławi teraz każdego z was.
A teraz - wiecie, że prezbiterianie ciągle wstają i siadają, jak oni mówią. Ja nie jestem prezbiterianinem, lecz wierzę z całą pewnością, że kiedy czytamy Słowo, powinniśmy powstać, ponieważ kiedy powstajemy, oddajemy cześć naszemu Bogu. Zupełnie tak samo, jak salutujemy przed flagą albo przysięgamy jej wierność, czy cokolwiek.
15
A więc na dzisiejszy wieczór wybrałem tutaj do przeczytania pewien odcinek Pisma Świętego z Ew. Łukasza 7. rozdział, począwszy od 36. wersetu.
Przez cały tydzień zastanawiałem się nad pewną myślą, która mi przyszła w podróży, kiedy tutaj jechałem, mianowicie „Odsłonięcie potężnego Boga”. Lecz kiedy to przewertowałem, patrząc się na miejsca Pisma Świętego i inne sprawy, które sobie zanotowałem, miałem tego niemal dwadzieścia stronic. Więc nie udałoby mi się to przebrać tutaj w ciągu godziny. Pomyślałem więc, że będę musiał zmienić temat na dzisiejszy wieczór, i tak uczyniłem.
16
Wierzę, że to jest wolą Pańską, abym powiedział te sprawy. Zatem, 7. rozdział z Ew. Łukasza, 36. werset.
I zaprosił go pewien faryzeusz, aby z nim jadł. Wszedłszy tedy do domu tego faryzeusza, zasiadł do stołu.
A oto pewna kobieta z tego miasta, grzesznica, dowiedziawszy się, iż Jezus zasiada przy stole w domu faryzeusza, przyniosła alabastrowy słoik olejku.
I stanąwszy z tyłu u jego nóg, zapłakała, i zaczęła łzami zlewać nogi jego i włosami swojej głowy wycierać, a całując jego stopy, namaszczała je olejkiem.
Ujrzawszy to faryzeusz, który go zaprosił, mówił sam w sobie (pamiętajcie, nie na głos, ale w sobie): Gdyby ten był prorokiem, wiedziałby, kim i jaka jest ta kobieta, która go dotyka, bo to grzesznica.
Na to Jezus rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś do powiedzenia. A ten mówi: Powiedz, Nauczycielu!
Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden był dłużny pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt,
A gdy oni nie mieli z czego oddać, obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?
A Szymon odpowiadając, rzekł: Sądzę, że ten, któremu więcej darował. A On mu rzekł: Słusznie osądziłeś.
I zwróciwszy się do kobiety, powiedział Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twojego domu, a nie dałeś wody do nóg moich; ona zaś łzami skropiła nogi moje i włosami swoimi wytarła.
Nie pocałowałeś mnie; a ona, odkąd wszedłem, nie przestała całować nóg moich,
Głowy mojej oliwą nie namaściłeś; ona zaś olejkiem namaściła nogi moje.
Dlatego powiadam ci: Odpuszczono jej liczne grzechy, bo bardzo miłowała. Komu zaś mało się odpuszcza, mało miłuje.
I rzekł do niej: Odpuszczone są grzechy twoje.
I zaczęli współbiesiadnicy rozważać w sobie: Któż to jest ten, który nawet grzechy odpuszcza?
I powiedział do kobiety: Wiara twoja zbawiła cię, idź w pokoju.
17
Módlmy się.
Panie Jezu, to wydarzenie miało miejsce wiele lat temu. Lecz jest to prawdziwe wydarzenie, bo jest zapisane na stronicach naszej Biblii, i wiemy, że ono jest prawdziwe. I nie chciałbym go pod żadnym względem przedstawiać dzisiaj wieczorem, lecz chciałbym, żebyś mi Ty pomógł przynieść to jako poselstwo do tych ludzi dzisiaj wieczorem, aby mogli zrozumieć, że Ty jesteś ciągle tym samym Panem Jezusem. I modlimy się o Twoje błogosławieństwa dla nas wszystkich, bowiem jesteśmy ludźmi w potrzebie. Potrzebujemy Ciebie, Panie.
I my wierzymy, dzisiaj wieczorem, bo widzimy, że Ty otworzyłeś oczy ślepych, aby widzieli, uszy głuchych, aby słyszeli, uzdrawiałeś kalekich, aby mogli chodzić, a na postawie oświadczeń lekarzy widzieliśmy, jak Ty wskrzesiłeś pięciu ludzi z martwych w różnych czasach, w różnych krajach. Lecz Panie, ja myślę, że najbardziej chorą rzeczą, o której wiem dzisiaj wieczorem, jest ciało Chrystusa tutaj na ziemi - kościół. On jest naprawdę chory. Uzdrów go dzisiaj wieczorem, Panie, tą część, która siedzi tutaj razem, tą grupę, która pielgrzymuje tutaj w Tampie, tą miłą grupę ludzi, Panie, uzdrów każdą ranę dzisiaj wieczorem. Niech Duch Święty spełni nam to, ponieważ prosimy o to w imieniu Jezusa i ku Jego czci i Jego chwale, tutaj w tym mieście, gdzie tymczasowo przebywamy. Amen.
18
Możecie usiąść. Jeżeli miałbym to teraz nazwać - tylko na kilka minut... I staram się, abym nie przeciągał każdego wieczora.
Muszę was przeprosić, bo byliście tacy mili i jesteście słuchaczami, którym się tak łatwo głosi, że człowiek po prostu nie wie, kiedy ma się zatrzymać. I to sprawia, że kaznodzieja wie, iż karmicie się względnie przyjmujecie Słowa, które do was mówię.
Przychodzę do was, chociaż byłem... Jestem najbardziej zmęczony od nie wiem jak długiego czasu. Rozumiecie, nie miałem przerwy od świąt Bożego narodzenia.
Stąd wyjeżdżam zaraz do Tucson i tam rozpoczynam dalsze nabożeństwa.
Z Tucson pojadę prosto do Brytyjskiej Kolumbii, by tam ochrzcić cały szczep Indian, których przyprowadziłem do Chrystusa ubiegłej jesieni, kiedy tam byłem na polowaniach. Byli to przedtem katolicy. I cała grupa oddała swoje serca Chrystusowi, na skutek uzdrowienia matki, jednej z ich matek. Lekarze nie mogli jej już pomóc. Ona leżała na łożu śmierci. I oni chcą, żebym tam powrócił, skoro tylko stopnieje lód. Rozumiecie, oni tam mają osiemdziesiąt pięć stopni poniżej zera. A więc, gdy lód stopnieje, zabiorę ich wszystkich do chrztu.
19
Duża ilość traperów i łowców z okolicy autostrady na Alaskę z północy aż na południe, spotkają się tam ze mną, by przyjąć Chrystusa i dać się ochrzcić. Oni widzieli, że Pan pokazał mi w wizji pewną rzecz - gdzie będzie pewien niedźwiedź, ile będzie ważył, jakiego gatunku on będzie, i gdzie będzie żerować niezwykłe karibu; kto tam będzie i jak będziemy ubrani, i wszystko odnośnie tego. Powiedziałem im to, zanim się to wydarzyło. A oni mówili: „Takich gatunków zwierzyny nie ma nawet w tym kraju”. A my natrafiliśmy wprost na nie. Wszystko wydarzyło się słowo w słowo. Trofea wiszą dzisiaj w moim pokoju. Rozumiecie? Oni mówili: „My także chcemy zostać ochrzczeni”. Są to szorstcy ludzie, lecz wiecie, On ma nasienie wszędzie.
20
Moim tematem na dzisiejszy wieczór jest: „Jezus przychodzi na wszystkie Swoje umówione spotkania”. Pragnę, abyście to mieli na uwadze, kiedy głoszę. Nie chcę mówić zbyt długo. I pragnę, abyście teraz rozmyślali o tym. Pamiętajcie, pewnego dnia musicie spotkać się z Tym, który jest obecny wśród nas dzisiaj wieczorem.
21
Zatem, musiało to być chyba po zajściu słońca, gdy zaczęło dziać się to, o czym mówię dziś wieczorem. Działo się to mniej więcej przy zajściu słońca. A ten goniec biegł cały dzień - może dwa lub trzy dni. On starał się Go odnaleźć. On szedł na południe, może z Dan aż do Beerseba.
Bowiem Jezus w Swojej usłudze przechodził przez różne miejscowości. „Mów tutaj”. Czynił Swoje cuda i znamiona, a wszyscy ludzie zgromadzali się. Potem On wyruszał gdzieś indziej. „Muszę iść do innego miasta”.
I ten goniec był w trudnej sytuacji. Przyszedł prawdopodobnie do Kapernaum, a tam mu powiedzieli: „Wiesz, On odszedł stąd przed tygodniem. Nie wiemy dokładnie, dokąd On się udał, lecz On poszedł do innej miejscowości”. I ten goniec był zmęczony. Jego włosy były przesiąknięte potem, jego nogi były zaprószone i zapocone, kiedy przyszedł na zebranie, gdzie Jezus przemawiał.
A Jezus był również zmęczony. On głosił cały dzień. Jego usta były wyschnięte na skutek długiego mówienia. Wydawało się, że Jego ręce drżą, Jego oczy były znużone, a słońce zaczęło zachodzić.
A goniec chciał spotkać się z Jezusem. Miał wiadomość dla Niego.
22
Jezus miał koło Siebie dwunastu uczniów, powstrzymujących ludzi z dala od Niego, ponieważ oni przepychali się do Niego. A więc oni... Przedstawiam to w postaci dramatu, aby to wszyscy mogli zrozumieć. A więc stwierdzamy, że goniec przyszedł do tych mężów, otaczających Jezusa... Powiedzmy, że przyszedł do Filipa. A Filip powiedział może następująco: „Panie” albo „młody człowieku, na pewno pozwolilibyśmy ci spotkać się z Mistrzem, lecz On jest tak zmęczony. My - musimy po prostu zważać na Niego, ponieważ On idzie po prostu tak długo, aż niemal pada na ziemię. A ostatnio byliśmy na tak wielu nabożeństwach, i tak dalej, że przykro mi, ale myślę, że nie możemy ci pozwolić”.
„Lecz” - mówi on - „ja mam tutaj list, który posłał bardzo ważny człowiek w religijnych sferach. I jest to zaproszenie dla waszego Mistrza i będzie to wielką rzeczą, jeżeli On się tam uda. Więc muszę się z Nim spotkać. Otrzymałem bowiem polecenie, że muszę zanieść ten list do Niego i dopilnować, aby On otrzymał go osobiście”.
23
Zatem, w końcu zaprowadzili go do Pana Jezusa. A kiedy On spoglądał na niego - Pan Jezus; prawdopodobnie opuścił Swoje miejsce, kazalnicę, spoza której przemawiał, którą mu przygotowali uczniowie i inni ludzie, aby do nich przemawiał. I On patrzył się, wiecie, On spoglądał na tego młodego człowieka. Na pewno Mu się podobał.
A ten młody mężczyzna powiedział Mu: „Ja jestem posłem, Panie. W naszym mieście jest pewien wysokiej rangi człowiek. On jest faryzeuszem przestrzegającym ściśle swojej religii. I on urządza ucztę i zabawę; wydaje bankiet. I on chce, żebyś Ty przyszedł i był jego honorowym gościem. I on jest... Wielu chciałoby uczestniczyć na tym bankiecie, lecz on wybrał Ciebie. I ja trzy dni przemierzałem cały kraj, usiłując Cię znaleźć. I cieszę się oczywiście, że Cię tu zastałem Panie. Przekazuję Ci więc ten list od niego”.
24
A On wziął ten list i przeczytał go. I stwierdzamy, że był to pewien faryzeusz, który wystawiał ucztę i zaprosił Go, aby przyszedł i był jego honorowym gościem. Więc Jezus stał tam kilka chwil i patrzył się na tego młodzieńca.
I chociaż On był tak bardzo zajęty, lecz On zawsze przyjdzie, jeżeli Go ktoś zaprosi. Nie ważne, w jakiej jest sytuacji, On przyjdzie.
On odpowiedział: „Powiedz swojemu panu, że Ja przyjdę. Ja tam będę w ustalony dzień o tej-i-tej godzinie”.
I goniec musiał uśmiechnąć się, zadowolony, odwrócił się i pobiegł na dół ze wzgórza, by zanieść dobrą wiadomość swemu panu, że udało mu się zanieść to poselstwo Temu, którego on chciał zaprosić.
25
Lecz co było z tym gońcem? Jak się to mogło stać? Czy on był świadomy tego, co robi? Było to może po raz pierwszy w jego życiu, kiedy stanął w obecności Jezusa; a nie poprosił nawet o przebaczenie swoich grzechów. On nie skorzystał z tej okazji.
O, jakże, tak samo jest z ludźmi obecnie. Wiele razy uświadamiają sobie, że są w Jego obecności, a w ogóle nie poproszą o przebaczenie.
Otóż, może już nigdy nie była mu dana taka sposobność, a on odrzucił swoją ostatnią okazję, by poprosić o przebaczenie. Jak on mógł w ogóle tak postąpić? Jak mógł być ten młodzieniec tak zajęty przyniesieniem tego poselstwa od jego pana, że zapomniał poprosić o wybaczenie, chociaż był w obecności Syna Bożego. On był całkiem pochłonięty wypełnieniem swego obowiązku.
26
I wy wiecie, podobnie postępują ludzie dzisiaj. Kościół, Chrystus, stał się przedmiotem biznesu albo kwestią towarzyską - przyłączyć się do kościoła i dostać się na trochę lepsze stanowisko społeczne w twoim biznesie i tym podobnie. Wyróżniasz się jako człowiek wyższej rangi w swoim otoczeniu. Już nie masz pragnienia, by przyjść i naprawdę pokutować, jak powinien uczynić grzesznik. Wielokrotnie ludzie w zborze są przyprowadzeni wprost do obecności Chrystusa, ale odwracają się i uczynią coś tak nierozważnego, jak ten goniec.
O, on powinien był upaść na swoje kolana, kiedy uświadomił sobie, z Kim rozmawia, i miał powiedzieć: „Mistrzu, mam do Ciebie poselstwo, lecz najpierw chcę, abyś mi Ty przebaczył”. To byłoby właściwe podejście. I potem - jeżeli było trzeba załatwić jakąś sprawę, niech zostanie potem załatwiona. Lecz najpierw uporządkuj swoją duszę przed Bogiem.
27
Dlatego właśnie w sprawie uzdrowienia jest tyle niepowodzenia, względnie u tych, którzy utrzymują, że zostali uzdrowieni. Przede wszystkim jest tak dlatego, bo ludzie nie są przygotowani do uzdrowienia. Oni nie chcą wyznać swoich grzechów. Biblia mówi: „Wyznawajcie jedni przed drugimi upadki i módlcie się jedni o drugich”. A my nie jesteśmy ochotni to czynić. Gdybyśmy mogli przyjąć uzdrowienie i żyć dalej po swojemu, powrócić do starych kolei i czynić to, co czyniliśmy - ludzie by to przyjęli. Lecz jeśli trzeba najpierw przyjść i uporządkować życie przed Bogiem, ludzie tego nie chcą uczynić. I to właśnie jest wielką przeszkodą w przeżyciu Bożego uzdrowienia. Widzicie, że tak wielu ludzi przychodzi i oni odchodzą nie uzdrowieni. I Bóg wie o wszystkich tych sprawach.
28
Otóż, pomyślelibyśmy, że ten goniec postąpił naprawdę nierozsądnie. Pomyślimy: „Gdybym tylko mógł zająć jego miejsce. Gdybym mógł podejść do Jego tronu i doręczyć poselstwo, pierwszą rzeczą, którą bym uczynił...”. Co byś ty uczynił? Czy byłbyś zainteresowany wykonaniem tego, z czym posłała cię tam twoja organizacja, abyś to stwierdził i załatwił? Albo byś się rozglądał dookoła, by zobaczyć, jak jest niebo przyozdobione? Względnie, gdybyś się znalazł w Jego obecności, najpierw powiedziałbyś: „Panie Boże, wybacz mi, grzesznikowi?” To byłoby właściwe postąpienie.
29
Otóż, Jezus obserwował tego młodzieńca, a gdy on odchodził, przyszło Mu na myśl: „Dlaczego ten młodzieniec nie uczynił tego?” Dlatego tylko, że nie był świadomy tego, kim On jest.
Może to powiem, ale nie chcę, aby to wybrzmiało świętokradczo. Pozwólcie mi to powiedzieć - nie dlatego, że chodzi o to albo o jakieś inne zgromadzenie. Lecz uważam, że o to rozchodzi się dzisiaj. Ludzie nie są świadomi tego. Oni widzą Pismo Święte dokładnie zidentyfikowane, lecz nie zdają sobie sprawy z tego, kto to jest. Oni zobaczą coś i mówią: „O, to jest cudowne. To jest świetne. Ja...”. Lecz nie zdajecie sobie sprawy, z tego, co to jest. Gdybyście sobie zdawali sprawę z tego, to byście pokutowali, płakali i krzyczeli. Miasto by przeżywało takie przebudzenie, że połowa z was zostałaby zamknięta przed nastaniem dnia, to się zgadza - gdybyśmy byli świadomi tego, co to jest. I my wielokrotnie przechodzimy koło tego i przegapimy naszą okazję dlatego, że nie jesteśmy świadomi tego.
30
Ja myślę, że ten młodzieniec naprawdę nie uświadamiał sobie tego. On był wychowany w domu tego faryzeusza, który był wielkim władcą, księciem, względnie religijnym dostojnikiem. I on był wychowywany u niego i po prostu przyjął jego religię. A ten faryzeusz naśmiewał się z Jezusa i kpił sobie z Niego, lub co oni wtedy czynili - jak postępowali w tamtym czasie. I goniec odrzucił to po prostu; nie było to nic innego niż „jakaś zwykła wiadomość,” którą on miał przekazać. On tam po prostu usiadł. Był w Jego obecności i to było wszystko, co on zobaczył. Nie miało to dla niego żadnego znaczenia. Lecz gdyby on był świadomy tego - gdyby ten chłopak mógł wstać z martwych dzisiaj i siedzieć na tych nabożeństwach w tym tygodniu, on uczyniłby coś w tej sprawie. On miałby świadectwo, które by zatrzęsło nami wszystkimi. Lecz on nie był tego świadomy.
31
Otóż, w tej scenie tutaj coś nie jest w porządku. To po prostu nie jest... To nie było w porządku. Jezus obserwował tego odchodzącego młodzieńca, zmęczony i znużony. Lecz w całym tym zajściu coś jest nie tak. Ci faryzeusze nienawidzili Jezusa. I dlaczego by go zapraszali jako honorowego gościa, jeżeli Go nienawidzili? Ten faryzeusz miał, jak by powiedział stary gracz hazardowy - on „miał coś w swoim rękawie”. Miał w swoim rękawie fałszywą kartę - ponieważ oni nienawidzili Jezusa. Myślę, że Jezus uświadomił to sobie zaraz. Widzicie, ludzie muszą mieć pewne wspólne rzeczy.
Moja matka posługiwała się dawniej takim wyrażeniem: „Ptaki jednakich piór zlatują się razem”. Nie zobaczycie myszołowów i gołębic żerujących razem. One się odróżniają. Myszołów jest padlinożercą. A gołębica nie może spożywać pokarmu myszołowa, ponieważ ona nie ma żółci. Ona by tego nie mogła strawić.
I nie zobaczycie wierzących i niewierzących razem, jedynie jeśli jest do tego jakiś powód. Coś tutaj nie pasuje. Ten człowiek miał jakiś podstęp w zanadrzu. On chciał go zastosować na Jezusie.
32
Weźcie ludzi, weźcie młodych ludzi, młode dzieci nastolatki, one nie lubią być w towarzystwie starych, ponieważ mają pewne wspólne sprawy. Młode pary małżeńskie mają swoje wspólne sprawy. A starzy ludzie nie chcą tak bardzo przebywać w towarzystwie dzieci. Oni mają swoje wspólne sprawy.
Kiedy widzicie małą dziewczynkę przebywającą cały czas w towarzystwie babci, to coś tutaj nie pasuje. Przecież jest zbyt wielka różnica w ich wieku. Ona jest albo ulubieńcem babci, albo babcia ma gdzieś paczkę cukierków. Rozumiecie? Gdzieś w tym jest jakiś podstęp. Ja sam mam wnuki i znam się na tym. Gdzieś w tym jest jakiś podstęp. Rozumiecie? I jeśli widzicie, że ona ciągle trzyma się w pobliżu babci, to babcia ma w kieszeni paczkę cukierków czy coś podobnego.
Więc ten faryzeusz miał coś w swoim rękawie.
33
Wszystko to wydarzyło się na zebraniu kaznodziejów, na którym byli wszyscy zebrani. A tematem ich dyskusji był ten Człowiek, który nazwał samego Siebie prorokiem. A oni nie wierzyli, że On był prorokiem, ponieważ nie mogli zrozumieć, że człowiek, który nie zgadzał się z nimi - z całą ich doktryną, mógłby być prorokiem. A więc oni zadecydowali na tym zgromadzeniu kaznodziejów, że On nie jest prorokiem.
I ten stary faryzeusz miał zamiar udowodnić im, że On nie jest prorokiem. Ten faryzeusz chciał ich przekonać i pokazać całemu zgromadzeniu - wszystkim ludziom w tym mieście, że On nie jest prorokiem, zanim On w ogóle odwiedził to miasto. Jezus nie był nigdy przedtem w tym mieście. Więc zanim On przyszedł, on Go miał zamiar „zdemaskować”. O, ten duch ciągle żyje. Chciał Go wystawić na pośmiewisko, chciał uczynić coś, by przeszkodzić temu nabożeństwu, które On by tam urządził.
34
Stwierdzamy więc, że on powiedział: „Ja wystawię ucztę i zaproszę wszystkich, dam zaproszenie każdemu w tym mieście i w okolicy. I potem udowodnimy, że On wcale nie jest prorokiem. My to udowodnimy”.
Więc ten faryzeusz może myślał sobie, że kiedy tak postąpi, zyska trochę lepsze - może stanie się po pewnym czasie jednym z prezbiterów lub jakimś dostojnikiem, że będzie miał - że naprawdę odniesie sukces w swojej grupie. On miał zamiar zakpić sobie z Pana Jezusa na tym bankiecie, aby udowodnić, że On nie jest prorokiem, aby Go wystawić na pośmiewisko. Potem on byłby wielkim człowiekiem między nimi, stałby się jakimś wielkim człowiekiem.
35
Stwierdzamy zatem, że ten goniec powrócił i opowiada to swojemu panu: „Odnalazłem go. On obiecał, że przyjdzie i będzie tutaj, ponieważ poznałem sposób Jego postępowania. On na pewno będzie tutaj”. W porządku.
Otóż, faryzeusz czekał na sposobny czas. I on wiedział, kiedy ma wystawić tą ucztę - kiedy natrafi się odpowiednia sposobność. Prawdopodobnie pomyślimy w naszym dramacie dzisiaj wieczorem, że on wystawił ją w czasie, kiedy winogrono było dojrzałe. Jeżeli byliście kiedykolwiek w Palestynie w czasie obierania winogrona, albo chociaż w Kalifornii, kiedy te duże, dojrzałe kiście winogron ociekają sokiem, to cały kraj, cała dolina jest po prostu pełna tej słodkiej woni, wychodzącej z tych winogron. On dokładnie wiedział, kiedy to ma zrobić. Więc on ustanowił datę - pewien dzień, gdy będą mieć tą ucztę.
36
W końcu nadszedł czas, kiedy miała odbyć się ta uroczystość. I on zaprosił wszystkich, których mu się udało, aby przyszli, wszystkich dostojników, wszystkie stowarzyszenia, i tak dalej, i wszystkie kluby, które były w tym mieście, do których on należał. Oni wszyscy udali się do jego wielkiego, świetnego pałacu. Był to wysoki pałac, piękna posiadłość w tym mieście. I nadeszła pora, gdy miała odbywać się ta uczta. Oczywiście, dziedziniec był cały przyozdobiony, ustawiono biesiadne stoły i przygotowano pomieszczenie na bankiet.
A następnie - on musiał się teraz zatroszczyć o swoich gości, kiedy oni przychodzili. Każdy gospodarz to czyni. Więc on musiał wynająć kilku stajennych, ponieważ kilku z jego gości miało przyjechać na rydwanach, niektórzy przyjechali na mułach, niektórzy przyszli na piechotę. Więc każdy, kto wystawia bankiet, musi poczynić przygotowania do bawienia swoich gości. Więc faryzeusz przygotował wszystko, dał polecenia swoim sługom i przygotował ich; miał stajennych, którzy mogli zabrać konie i umieścić je w stajni, nakarmić je i opatrzyć.
Następnie miał odźwiernego, który sprawdzał zaproszenia, ponieważ nie mógłbyś tam przyjść, jeżeli nie byłeś zaproszony. A żeby mógł sprawdzać zaproszenia, miał wypisane ich nazwiska, każdego gościa, kto tam miał być. I oni przychodzili, ich nazwisko zostało zidentyfikowane, i oni mogli wejść do środka.
37
Popatrzmy zatem na chwilę, co oni musieli czynić. Byłem w krajach orientalnych i być może wielu z was także, i obserwowaliście, jak oni to czynią. Jest to naprawdę imponujące. Zauważyliście, że gdy zatroszczono się o wszystko i goście przyjdą do drzwi, odźwierny najpierw pyta się, kim oni są. A oni odpowiadają, kim są. On patrzy się na swoją listę i znajduje jego nazwisko i sprawdza je. Następnie odbiera mu laskę i stawia ją w kącie. Stajenni zabierają jego konia, jeżeli przyjechał na koniu i umieszczają go w stajni.
38
Następnie gość wstępuje do sali. A tutaj jest kilku lokajów, którzy umywają gościom nogi. Jest to najmniej płacona praca, jaka istnieje - lokaj umywający nogi.
I kiedy myślimy o tym, myślimy sobie, że jesteśmy kimś wielkim, a nasz Pan utożsamił się tutaj na ziemi z lokajem umywającym nogi. Dokładnie to On uczynił. A my sobie potem myślimy, że jesteśmy kimś. Odchodzimy stąd do szkoły i zdobywamy jakieś wykształcenie, i nauczymy się kilku uczonych słów. Potem powracamy, ubieramy się w garnitur, wychodzimy tutaj za kazalnicę i chcemy być nazywani „doktorem, wielebnym” lub kimś takim.
39
Byłem niedawno w wielkim muzeum i oglądałem tam obliczenia o człowieku, który ważył sto pięćdziesiąt funtów - ile pierwiastków chemicznych ma w swoim ciele. Czy wiecie, jaką wartość on ma, jeżeli zliczą wszystkie jego pierwiastki? On jest wart osiemdziesiąt cztery centy. A potem on wkłada kapelusz za dziesięć dolarów na tych osiemdziesiąt cztery centów, ubierze się w futro z norek za pięćset dolarów i tak zadziera nosa, że gdyby padał deszcz, to go zatopi. I potem spaceruje, troszcząc się pieczołowicie o tych osiemdziesiąt cztery centów, i myśli sobie, że jest kimś. I jeżeli tak postępuje, to nie troszczy się wcale o duszę, która jest warta dziesięć milionów światów. Jaka to różnica, jak nierozważnie postępujemy!
40
Otóż, ten lokaj umywający nogi, musiał im umyć nogi. Kiedy podróżujecie przez Palestynę, ubiorem Palestyńczyków jest szata. Ona zwisa nisko nad ziemię. A ich bielizna osobista sięga tutaj, do kolan, taką mają spodnią bieliznę. I kiedy zwierzęta i ludzie podróżują tym samym szlakiem, zwierzęta oczywiście zabrudzają ten szlak idąc po nim, a ludzie podróżują tym samym szlakiem. I z tego szlaku, który zanieczyszczają zwierzęta, unosi się pył, a w tym pyle jest smród. I ten pył i brud przylepi się ludziom na nogi, gdy się pocą. Mają na nogach sandały, nogi im się pocą, są zabrudzone i śmierdzą.
I potem ten smród z drogi, po której szły też zwierzęta, byłby... Szata Palestyńczyka zwisa luźno w dół jak spódnica i łatwo łapie ten pył. I ten pył unosi się pod tą szatę, i lepi się im na stopy i na nogi. I oni faktycznie śmierdzą jak ten szlak, po którym szły zwierzęta. Więc kiedy przyjdą do domu takiego faryzeusza... Oni posyłają kupców do Persi i sprowadzają te wspaniałe, piękne dywany, i tak dalej. Wiecie, człowiek nie czułby się mile widziany, gdyby przyszedł i stanął przed gospodarzem, a byłby cały zaprószony i śmierdziałby tak. Więc oni mieli pewien sposób, jak zatroszczyć się o to. Mieli lokaja, umywającego nogi i on był na swoim posterunku.
41
Więc z chwilą, kiedy wszedłeś do takiego domu, zostało zarejestrowane twoje nazwisko. Chłopcy stajenni zajęli się twoimi końmi czy innymi zwierzętami, zaprowadzili je do stajni i dali im paszę. Potem odźwierny stwierdził twoją tożsamość według listy, którą miał w swojej ręce. A potem podchodzi lokaj i umywa ci nogi.
Potem wchodzisz do środka. Podnosisz swoją stopę, a on zdejmuje ci sandał, odkłada go do półki, aby wiedział, który sandał jest twój, i ma tam przygotowane lekkie domowe papucie. Więc kiedy ci dokładnie wymyje twoje nogi, zmyje wszelki pył i brud, odświeży cię, potem wkłada ci na nogi te lekkie papucie z tkaniny.
Widzicie coś podobnego w samolotach, kiedy podróżujecie za morze, oni dają je wam w nocy, kiedy lecicie... Takie małe papucie, jakie noszą kobiety, kiedy nie noszą pończoch. Widzę, że moja żona i córka noszą je. Czasami oni... Są to takie małe - ja nie wiem, jak je nazywają, lecz wyglądają jak dolna część skarpetki, i wkładacie je sobie na nogi.
One są mniej więcej takie, tylko trochę wyższe; bowiem wy nie chcecie chodzić w swoich starych, zabrudzonych sandałach po tych dywanach w domu. Więc potem, gdy zostaną umyte twoje nogi, włożą ci na nogi te papcie, jak ja je nazywam.
42
Potem dzieje się następna rzecz - stoi tam człowiek, ma na swoim ramieniu ręcznik i ma w swoim ręku pewien olejek. A jest to olejek zawierający perfumy. Otóż, prostopadłe promienie słońca w Palestynie świecą ci na szyję i po prostu parzą ci naskórek. I dalsza sprawa, ten pył, który wzbija się w powietrze, czasami osiada na ich brodzie oraz w ich włosach. I ten człowiek stoi tam z tym olejkiem, ma go w takim małym flakoniku. Otrzymasz go trochę na ręce i wcierasz go do twarzy i na twoją szyję. Potem bierzesz ten ręcznik, i obcierasz sobie twarz i przyczeszesz swoje włosy. Otóż, czasami...
43
Robią to bardzo rzadko, lecz on wydaje rzeczywiście cudowną woń. Otrzymują go z krzaków dzikiej róży, które rosną wysoko w górach. Czy widzieliście różę potem, gdy opadną jej płatki? Potem pojawią się na niej jakby małe jabłuszka. I z nich właśnie - oni je miażdżą i otrzymują te perfumy. Jest powiedziane, że królowa ze Saby, kiedy przybyła do Salomona, przywiozła dużo tych fajnych wonności z róży i dała je Salomonowi. Są one rzadkością, bo tak trudno dotrzeć do tych gór.
44
I dopiero potem, gdy obetrą tym ręcznikiem swoje brody, twarze i szyje i ochędożą się, są gotowi teraz spotkać się z gospodarzem, spotkać się z tym, który ich zaprosił. Rozumiecie? Nie czuliby się dobrze, gdyby weszli do środka z całym tym brudem na sobie. Po to jest umywanie nóg. Rozumiecie? Oni brzydko śmierdzieli, więc musieli sobie dać umyć nogi. A gdyby deptali swoimi starymi dużymi, ciężkimi sandałami po tych fajnych dywanach, czuliby się niedobrze. Czuliby się zażenowani. Lecz jego nogi zostały umyte i on jest teraz cały ochędożony. Pachnie tymi wonnościami, które wyzwalają się z tego olejku - nazywają to „namaszczeniem swoich głów olejkiem,” nacierają nim swoje twarze, potem obcierają ręcznikiem i czują się teraz odświeżeni.
Otóż, następnie on spotyka się z gospodarzem - z tym, który go zaprosił. On pragnie się z nim przywitać. Otóż, nie pragnąłby się z nim przywitać, gdyby miał wszystek ten brud na sobie, lecz on jest teraz cały ochędożony i przygotowany na spotkanie.
45
Potem gospodarz spotyka się z nim przy drzwiach i oni mają bardzo dziwny sposób przywitania. I jest tak ciągle w niektórych z ich kościołów - witają się pocałunkiem. Więc oni wyciągają ręce, skrzyżują je w ten sposób, mężczyźni obejmą się wzajemnie swoimi ramionami, ot tak, i ucałują jeden drugiego w szyję. I kiedy gospodarz pocałuje cię, jesteś mile witany. Jest to pocałunek na przywitanie. Otóż, chyba nie chciałbyś, żeby cię gospodarz pocałował, kiedy masz jeszcze cały ten brud i smród na sobie, więc musisz najpierw zostać oczyszczony, zanim zostaniesz pocałowany na przywitanie. Lecz o, z chwilą, kiedy zostaniesz pocałowany na przywitanie, jesteś pełnouprawnionym bratem. To wszystko. Mógłbyś dzisiaj - jedyną rzecz, którą mógłbyś uczynić, podobnie jak dzisiaj - wszedłbyś do domu i czułbyś się jak w domu. Jesteś jednym z nich. On pocałował cię na przywitanie.
Czy sobie przypominacie, jak Judasz pocałował Jezusa? Obłudnie! Rozumiecie? Bo gdyby go szczerze pocałował, byłoby to przywitanie. Byłby to przyjacielski pocałunek, nie w usta, lecz w szyję - w owych czasach całowali się w szyję.
Otóż, widzimy potem, że człowiek mógł wejść do środka. Jeżeli chciał pójść do lodówki, jak byłoby dzisiaj i wziąć sobie dużą, smaczną kanapkę, i położyć się na łóżku i spożywać ją - po prostu czujesz się jak w domu. „Jesteś mile witany. Wejdź do środka”. To znaczy: Jesteś teraz zupełnie w porządku. Czujesz się jako członek tej rodziny, ponieważ jesteś w domu.
46
Ty przeszedłeś cały proces oczyszczenia, zostałeś namaszczony i przygotowany. Zostałeś pocałowany na przywitanie. Potem wchodzisz do środka, uściskasz z nimi dłonie i zasiadasz do uczty. Spotykasz swoich przyjaciół. Gospodarz pocałował cię na przywitanie, więc poruszasz się teraz swobodnie w domu. Czujesz się po prostu, że jesteś jednym z nich. Zostałeś zaproszony. Zostałeś oczyszczony. Zostałeś pocałowany na przywitanie i teraz jesteś jednym z nich. Wchodzisz do środka i masz z nimi społeczność.
Otóż, wyobrażam sobie, że mniej więcej w tym czasie woń jagnięcia pieczonego na różnie rozchodzi się po całym kraju, razem z wonią winogron i innych przysmaków. Wyobraźcie sobie tych biednych ludzi, stojących tam przy płocie, a ślina cieknie im z ust. Oni nie zostali zaproszeni na ucztę; tylko znakomite osobistości. Więc ta uroczystość jest teraz w toku i przebiega pomyślnie. Wszystko dzieje się ładnie i składnie.
47
Wyobrażam sobie teraz, że ten faryzeusz i wszyscy jego przyjaciele trącają sobie kielichami i piją porządny, mocny trunek - najlepsze wina, jakie były w owym czasie w Palestynie, ponieważ oni byli bogaci i mogli sobie na to pozwolić. I oni wszyscy... Kobiety - ich przyozdobione klejnotami kobiety były w jednym rogu sali i miały swoją społeczność, siedziały w kółko na dywanach i tak dalej, jak było zwyczajem w owych czasach. A mężczyźni powstali wszyscy i wznosili toasty na zdrowie i gwarzyli, również kapłan i wszyscy rabini, a wszyscy bawili się dobrze. I cała uroczystość przebiegała pomyślnie.
A potem Jezus, chociaż był tak bardzo zajęty i Jego zapełniony plan - On zawsze dotrzymuje Swoich umówionych spotkań. Możecie na tym polegać. On przychodzi na Swoje umówione spotkania.
48
Popatrzmy teraz do tej sali i zobaczmy, co się tam dzieje. Widzę tego faryzeusza, trącającego swoim kielichem z kapłanem i mówiącego: „Rabbi, wiesz co?” I wielka konwersacja jest w toku, biznesmeni rozmawiają o swoich biznesach, i o wszystkim. Bankiet jest teraz w pełnym toku - ta wielka uczta.
Lecz patrzcie, tam pod ścianą siedzi Jezus, nikt nie zwraca na niego uwagi. On dotrzymał Swego słowa i przyszedł. On zawsze dotrzymuje Swego Słowa. On wypełnia wszystkie Swoje obietnice. Lecz obserwujcie Go. On tam siedzi zabrudzony. Nie lubię tego mówić. Niemal mnie to uśmierca, gdy to mówię. Lecz Jego stopy były zabrudzone. On nie został namaszczony olejkiem. Nie został pocałowany na przywitanie, chociaż był zaproszony.
49
Jak na naszych nowoczesnych kampaniach ewangelizacyjnych. Francuzi nazywają Go: „Jezus, Jezus z brudnymi nogami”. Czy możecie sobie to wyobrazić? On został zaproszony, więc przyszedł i On tam siedzi, a jakoś nikt nie zwraca na Niego uwagi. On tam siedzi jak dziewczyna pietruszkująca (podpieracz ścian). On był tam tak bardzo nie na miejscu, jak On jest w niektórych naszych nowoczesnych kampaniach ewangelizacyjnych, na bankietach - na tak zwanych zgromadzeniach religijnych.
On był tam nie na miejscu. Nikt nie zwracał na Niego uwagi. Oni byli tak bardzo zajęci innymi sprawami, chociaż On został zaproszony. Lecz On nie był mile widziany, kiedy tam przyszedł.
Co stało się z tym lokajem umywającym nogi? Jak on mógł przegapić tą sposobność? Życzyłbym sobie, żebym miał tą sposobność, co on. O, moi drodzy! Gdybym wiedział, że On przyjdzie, ja bym tam stał i czekał na Niego. Byłbym przygotowany do tego. Jak on to zrobił? Nie potępiajmy go teraz za dużo, ponieważ my czynimy może to samo, a nie wiemy o tym. Rozumiecie? On Go nie zauważył. O, moi drodzy!
50
Zauważcie, On przychodzi dzisiaj na nasze zawołanie również. On przychodzi pomiędzy nas. Nie chciałem tego mówić, lecz muszę to powiedzieć. A jeżeli On jest pomiędzy nami, jest przyjmowany wśród nas siedząc tam tak samo brudny według opinii ludzi, jak On był brudny wtedy; to się dokładnie zgadza. Nazywają Go „religijnym fanatykiem” i wszystkim możliwym. A my wołamy o przebudzenie. I On przychodzi. A kiedy On przyjdzie, my traktujemy Go mniej więcej tak, jak oni wtedy.
Ktoś powstanie w Duchu Bożym i krzyknie „Amen” albo zawoła coś innego, kiedy Jezus przechodzi koło niego. Patrzcie, a oni wyłączą go z kościoła. Otóż, oni sobie myślą, że to przynosi okropny wstyd i hańbę kościołowi, hańbę ludziom. Chociaż to jest sam Jezus, przechodzący koło nich.
51
I my możemy oglądać, jak On przychodzi i potwierdza Swoje Słowo, i czyni dokładnie tak, jak On czynił wtedy, a dzisiaj ludzie mówią: „To jest wróżbiarstwo, mentalna telepatia albo jakiś zły duch”. Przed ludźmi jest On tak brudny, jak siedział On tam - Jezus, Słowo Boże. A my nie czynimy nic w tej sprawie. Jesteśmy zanadto zainteresowani naszą organizacją albo naszym stanowiskiem społecznym. Wstydzimy się być nazywani według Jego imienia. My wstydzimy się faktycznie z powodu Niego.
Oni wstydzili się z powodu Niego, bo On był brudny. Ci goście nie znali Go. I oni wstydzili się z powodu Niego, bo On był zabrudzony.
Tak samo jest dzisiaj. Oni się ciągle wstydzą z powodu Niego, bo przypisują Mu wszelki brud, jaki tylko mogą, nazywając ich „religijnymi fanatykami” i wszystkim możliwym, co im przyjdzie na myśl. A nikt nie działa przeciw temu. On tam siedzi z brudnymi stopami, jako dziewczyna pietruszkująca w towarzystwie, jako podpieracz ściany na religijnym nabożeństwie. Zaproszony - my zaprosiliśmy Go, aby przyszedł na tę kampanię. Lecz kiedy On przyjdzie, traktujemy Go tak samo, jak oni wtedy. On przychodzi i daje się poznać, a nikt nie chce mieć z Nim do czynienia.
52
„Gdyby On mógł pokazać jakąś sztuczkę albo zrobić jakiś cud”. Jak On postąpił przed Piłatem? Piłat miał jedyną swoją sposobność, jaką miał, i on poprosił Go - chciał zobaczyć, żeby On coś uczynił, powiedział: „Pozwól nam zobaczyć jakiś znak”. On powinien był pokutować!
To właśnie powinien czynić dzisiaj wieczór ten okropny, zdążający do piekła świat: pokutować z grzechów! To właśnie powinni czynić dzisiejsi członkowie kościoła: pokutować z ich niewiary. Stańcie po Jego stronie. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. I On identyfikuje samego Siebie tak samo, jak zidentyfikował się wtedy. I ludzie dzisiaj mają takie same nastawienie, jakie miał ten faryzeusz; takie same podejście: zostawimy Go siedzieć, chociaż Go zaprosiliśmy. Pomimo tego oni Go nie chcą. Oni czynią to z powodu ich manier. On to wie.
My postąpiliśmy z Nim dzisiaj tak samo, jak postąpili oni wtedy; zamiast Mu umyć nogi i przyjąć Go, robimy wyrzuty, zamiast powstać i powiedzieć: „Mylicie się. Jest to zamanifestowane Słowo Boże. To właśnie On powiedział. On powiedział, że wyleje Swego Ducha w ostatecznych dniach. My żyjemy w dniach ostatecznych”. Lecz zamiast tego my trzymamy się z dala od tego, podobnie jak oni wtedy. Obawiamy się zająć właściwe stanowisko.
53
Co gdyby jeden z nich powstał i powiedział: „To jest Jezus z Nazaretu. Ja wierzę, że On jest prorokiem Bożym?” Czy wiecie, dlaczego oni tak nie postąpili? Ponieważ nie wierzyli, że On jest prorokiem.
I oni ciągle nie wierzą dzisiaj. Oni myślą, że On jest tylko jakimś wychowawcą. Oni myślą, że On jest denominacją. Oni nie wiedzą, że On jest ciągle prorokiem. Dlatego właśnie oni kwestionowali Go tam wtedy. Dlatego On jest kwestionowany i dzisiaj. Nikt nie jest ochotny stanąć w Jego obronie. Oni mówią po prostu: „Hm, ja nie chcę mieć do czynienia z Nim. Rozumiecie? Ja należę do kościoła. Oto są moi pastorzy, wszyscy siedzą tutaj dookoła. Ja jestem dobrym człowiekiem”. A Jezus z brudnymi stopami - nikt nie troszczy się o Niego. Sama Biblia...
54
My podchodzimy i uściśniemy sobie dłonie, zapiszemy nasze nazwisko w księdze. A jeśli nas nie chcą metodyści, przeniesiemy się do baptystów. Jeżeli nas wyrzucą, pójdziemy do nazarejczyków. Jeśli nas wyrzucą unitarianie, pójdziemy do duotarian. Jeśli nas wyrzucą duotarianie, pójdziemy do trynitarian. Nie musimy przecież żadnych z nich znosić. Wszyscy są nakrochmaleni. Tak właśnie oni postępują.
A kiedy przychodzi Jezus, my tego nawet nie rozpoznamy. Nie troszczymy się o Niego. Tak właśnie postępują ludzie dzisiaj. A pomimo to wołamy: „Przyjdź, Panie Jezu. Przyjdź, Panie Jezu”. I On przychodzi. A co my czynimy? To samo, co czynili wtedy. Dlaczego? Jeśli oni coś mówią, przyjmijmy to. Gdy to usłyszy ktoś inny, będzie się naśmiewał z nich. I oni zostawili Go siedzieć, brudnego. Nazywają to „jakimś złym duchem”.
55
Przypomnijcie sobie, Jezus powiedział im pewnego dnia, gdy mówili: „Ten Człowiek czyni to przez Belzebuba”. On powiedział: „Jeżeli mówicie przeciwko Mnie, będzie wam to przebaczone, lecz pewnego dnia przyjdzie Duch Święty, aby czynić to samo, a jedno słowo przeciwko Niemu nie będzie wam przebaczone”. Rozumiecie? Tutaj to macie. Jezus z brudnymi stopami. Czy moglibyście sobie to wyobrazić? Czy moglibyście wyobrazić sobie ludzi, którzy twierdzą, że miłują Boga, a są tak poplątani swoimi wyznaniami wiary, ich denominacjami i -iznami?
Jezus powiedział: „Waszymi tradycjami unieważniliście Słowo Boże”. On tam był i słowo było skuteczne, ponieważ stało się ciałem i udowadniał dokładnie, że On jest Chrystusem. A ludzie z powodu ich tradycji nie pozwolili, aby ono było skuteczne dla innych ludzi. To właśnie On czynił, próbował je odsłonić. I widzicie, oni nie wierzyli, że On jest prorokiem.
A jednak Biblia mówi, że On będzie prorokiem. Biblia, Mojżesz powiedział: „Pan, wasz Bóg, wzbudzi wam proroka” - 5. Mojżeszowa 18,15. I Biblia przepowiedziała dokładnie, co On będzie czynił. I oto On przychodzi czyniąc to między tymi ludźmi.
56
A dzisiaj zostawiamy Mu tak nieczyste imię, jakie Mu przypisywano wtedy; pozwalamy ludziom mówić przeciw temu. „Dni cudów przeminęły. Nie ma czegoś takiego,” chociaż Biblia mówi, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. A my się ciągle wstydzimy powstać i powiedzieć coś o tym. Wstydzimy się naszego świadectwa, chociaż twierdzimy, że Mu wierzymy. Zamiast Mu umyć nogi, próbować Go umyć łzami radości, skoro On jest tutaj, zostawiamy Go po prostu siedzieć brudnego. „Ja nie chcę mieć nic z tym do czynienia. Ja nie współpracuję z niczym takim, nie przyłożę do tego mojej ręki”. Rozumiecie?
57
Tutaj to macie. Jest to ta sama grupa faryzeuszy, tylko nazywają się inaczej. I my znowu zostawiamy Go siedzieć ot tak z tego samego powodu - nie wierzymy, że On jest prorokiem. Wstydzimy się za to. Dlaczego? Z tego samego powodu. My temu nie wierzymy. Ludzie temu nie wierzą wcale.
On może przyjść i czynić, cokolwiek tylko chce; ludzie są jednak zatwardziali w swoim postępowaniu i nie ma sensu rozmawiać z nimi o tym. I wiecie, Biblia mówi, że oni będą tacy. Dokładnie. Biblia mówi, że oni będą: „Letni, mający formę pobożności, ale nie mający jej mocy”. Rozumiecie? To się zgadza.
Przyłączamy się do tej wykształconej, wypolerowanej grupy, stojącej tam, i mamy nasze wspaniałe przyjęcia towarzyskie, nasze świetne kościoły i piękne dekoracje. A potem, kiedy Jezus wejdzie do środka, zostawiacie Go brudnego. Słowo zostanie zamanifestowane między nami, a my tylko ciągle chodzimy koło tego i pozwalamy ludziom, żeby to obgadywali. O, moi drodzy!
58
Lecz wiecie, aby przyśpieszyć nasze opowiadanie, zmieńmy scenę dziś wieczorem. Skierujmy nasze kamery w innym kierunku, tam na dół do pewnej uliczki, do małej, nieczystej uliczki, do takiego małego pokoju na poddaszu, który był zakratowany kratą. Otwierają się drzwi i wychodzi kobieta. Otóż, ona nie była zbyt lubiana między ludźmi. Ona była grzesznicą - zarabiała na swoje życie w grzeszny sposób. Więc ona schodzi na dół po wąskich skrzypiących schodach. Wychodzi na uliczkę, przechodzi koło wszystkich kubłów na odpadki i wychodzi na ulicę.
59
Nie ma nikogo na ulicy i ona zaczyna zastanawiać się, co jest... „O, przypominam sobie, że ten faryzeusz tam, pastor faryzeuszy, wydaje wielką ucztę. Wszyscy są tam w pałacu. Dzisiaj nie będzie wiele interesu”. Więc ona rozgląda się po ulicy i zaczyna iść, mówiąc sobie: „Hm, będę musiała po prostu poczekać, aż się ta uczta skończy;” bo ona zarabiała na życie w grzeszny sposób. A więc, ona wlokła się tą ulicą.
Po pewnej chwili jej skurczony, głodny żołądek zwęszył to jagnię pieczone na rożnie. Pomyślała sobie: „O jej, to pachnie smakowicie! Nigdy w moim życiu nie miałam czegoś takiego do jedzenia”. Być może została wyrzucona na ulicę przez rodziców.
Wiecie, wiele razy rozmyślamy o przestępczości wśród młodzieży. Ja uważam, że w wielu wypadkach przyczyną jest przestępczość rodziców. Dzieci powinny być nauczane, jak mają się modlić i służyć Bogu; zamiast tego mama jest gdzieś na przyjęciu z grą w karty, na religijnym przyjęciu z grą w karty, tata gra gdzieś golfa, a starsza siostra włóczy się gdzieś na ulicy z jakimś chłopakiem. Może sprawy wyglądałyby inaczej, gdyby mieli staromodny ołtarz modlitwy i Biblię, zamiast talii kart. I gdybyście wyrzucili ten telewizor z domu dawno temu, byłoby u was o wiele inaczej. Wy wszyscy uważaliście, że to jest złe chodzić do kina na filmy; diabeł postawił wam to wprost pod nos. On przyniósł to prosto do ich domów. Rozumiecie? Rozumiecie?
60
Ona była głodna. Odczuła tę woń. Powiedziała sobie: „O jej! To pachnie dobrze. Chciałabym naprawdę wiedzieć, jak smakuje w ludzkich ustach kawałek jagnięcia pieczonego na rożnie. Jak - nie wiem, jakie by to było. Myślę, że tam po prostu podejdę”.
Otóż, ona nie mogła podejść zbyt blisko do nich, ponieważ była nieczystą kobietą. Oni czuli się sprawiedliwi jako faryzeusze, rozumiecie, wszyscy należeli do kościoła. Więc ona nie mogła dostać się tam, gdzie oni byli. Ona była uważana za grzesznicę.
Więc ona podeszła bliżej, by się trochę rozejrzeć. Widziała wszystkich tych ludzi stojących tam, a ślina ciekła im z ust, kiedy tam stali z otwartymi ustami, wiecie, i patrzyli się na tego barana czy baranka, który był opiekany na rożnie. I przynoszono tam te smaczne potrawy i inne smakołyki i rozdawano gościom. Jaka to była uczta!„
61
I ona zaczęła patrzyć się poprzez tłum ot tak, i jej oczy padły na Niego. „Kto to jest? On ma brudne stopy. Zastanawiam się, kto to jest. Gdzie jest ktoś, kto by mi powiedział? Hej, czy mi powiesz...”. Odwrócił się naprawdę szybko - nie chciał z nią rozmawiać. Ona była grzesznicą. Więc zapytała się kogoś innego, a w końcu zagadnęła młodą panią, która wierzyła i wyglądała na wierzącą. Ona zapytała: „Madam, czy by pani... Przepraszam, lecz czy by mi pani... Kim jest ten, kto tam siedzi. Jak On - ten człowiek”.
„Otóż” odrzekli oni „wiesz, kto to jest? Czy słyszałaś, jak ludzie mówią o Jezusie z Nazaretu, który podobno jest prorokiem?”
„O, tak. Uhm. Czy to jest On?”
„To jest On”.
„Otóż, On nie ma umytych nóg. Na ile mi wiadomo, każdy powinien zostać umyty i namaszczony, zanim tam może wejść. Popatrzcie na Niego. Otóż, to nie jest właściwe”.
62
Ona miała teraz pewną sposobność, która jej była przedłożona. Przypomniała sobie inne wydarzenie, które jej ktoś opowiadał. Inna kobieta „jej rzemiosła” wyszła pewnego razu z miasta Sychar w Samarii i były jej przebaczone wszystkie grzechy. I uświadomiła sobie, że to może być okazja dla niej. Więc jak ona przedostanie się teraz do Niego? Ona widziała, że On jest w potrzebie i ona chciała Mu posłużyć, a nie mogła przedostać się do Niego. Tak właśnie przedstawiała się ta sprawa. Więc ona pomyślała: „Co ja mogę zrobić? On nie został namaszczony. Jego stopy są brudne. Nikt nie zwraca na to żadnej uwagi. O, gdybym się tylko mogła przedostać do środka!” To było naprawdę pokutujące serce. „Gdybym się tylko mogła przedostać do niego”. Więc rozmyślała, jak tam wejść.
Przyszło jej coś na myśl. „Wiecie, co ja uczynię? Ja wiem”.
63
Idzie więc z powrotem po ulicy, tak szybko, jak potrafi, wchodzi do uliczki, wstępuje po tych starych skrzypiących schodach i otwiera drzwi. Wchodzi do pokoiku i bierze pończochę, wiecie, wysypuje jej zawartość i liczy, ile ma pieniędzy. Mówi sobie: „Ja - czy to wystarczy, by kupić trochę olejku do namaszczania? Zobaczymy, czy wystarczy. Mam tu dwadzieścia rzymskich denarów. Może to wystarczy. Czekaj, ależ nie mogę tego uczynić. On jest prorokiem i On pozna, skąd mam te pieniądze. On pozna, jak je otrzymałam. Hm, nie mogę tego uczynić”. Więc prawdopodobnie włożyła je z powrotem do pończochy.
A kiedy wkładała je z powrotem, coś mówiło jej ciągle w sercu: „Lecz czy zostawisz Go siedzącego tam z takimi brudnymi stopami? Czy zostawisz jedynego Człowieka, który może zdjąć z ciebie wszystkie grzechy, siedzącego tam brudnego, kiedy możesz Mu usłużyć?”
Więc mówi do siebie: „Czy On to pozna, czy nie, idę tam mimo wszystko”.
Wyszła więc na ulicę i weszła szybko do sklepu, w którym siedział stary Żyd z haczykowatym nosem. „Ależ, czego ty tutaj chcesz?”
Ona rzekła: „Chcę najlepszy olejek w alabastrowym słoiku, jaki masz. Nie ten najtańszy, ja chcę ten najlepszy”. Ona miała specjalny powód do tego.
I tak właśnie powinniśmy uczynić. Powinniśmy Mu dać to najlepsze, co mamy, wszystko, co mamy, nasze młodociane życie, nie czekać, aż jesteśmy starzy i umierający. Dajmy Mu to najlepsze, co mamy.
I ona tam otrzymała ten najlepszy olejek. On powstał i powiedział: „Zobaczmy, ile pieniędzy on kosztuje. Po pierwsze, czy masz w ogóle pieniądze?” On ją również znał. Dlatego zapytał się... Tak, ona miała pieniądze. „Dobrze, gdzie idziesz z tym olejkiem?”
„Mam go na specjalną okazję”.
64
Więc ona idzie w kierunku pałacu. Otóż, ona nie ma zaproszenia, więc jak dostanie się do pałacu? Chyba jakoś... Jeżeli chcesz zrobić przysługę Jezusowi, On przygotuje ci sposób, jak wejść do środka. W jakiś sposób ona przedostała się do pałacu.
A Jezus siedział tam ciągle. I przypadkowo pomyślała sobie, gdy weszła do pałacu - jej serce zaczęło bić naprawdę szybko. „O, rety! Co, jeśli On odepchnie mnie?” Wiele myśli przychodziło jej do głowy. „Co, jeśli On podejdzie tu i powie: ‚Słuchaj, wstrętna kobieto, co ty robisz tutaj w Mojej obecności? Czy nie wiesz, że Ja jestem Synem Bożym? Nie wolno ci być tutaj w Mojej obecności'!” Jej serce zatrzymało się niemal. I ona pomyślała: „Co ja mogę uczynić? Muszę jednak podejść do Niego. Nie mogę przegapić tej okazji. Jest to może ostatnia sposobność, którą mam”. A może jest to ostatnia okazja dla was również. [Puste miejsce na taśmie - wyd.]
65
Spojrzała tam i jej serce zaczęło nabrzmiewać. Wiedziała, że jest w Jego obecności. Coś dzieje się z człowiekiem, kiedy znajdzie się w Jego obecności. Zauważyła, że łzy zaczęły spływać jej po policzkach. I ona tam stała drżąc, z pudełkiem w swojej ręce. I ona upadła u Jego stóp. Myślała sobie: „Nie mogę podnieść mojego wzroku. Jestem tak winna i nieczysta, że nie mogę podnieść moich oczu”. Zaczęła więc płakać. Jej łzy zaczęły spadać na Jego stopy i ona zaczęła je umywać, ot tak, swoimi rękami, ocierając - próbując ocierać te łzy z Jego nóg i umywała Jego nogi swoimi łzami. I po chwili...
66
Ona nie miała ręcznika, by móc wytrzeć Jego nogi. Jej włosy zwisały w dół i ona zaczęła wycierać Jego nogi swoimi włosami, które miała na głowie.
Czy nasze siostry z krótkimi włosami potrafiłyby to uczynić? Musiałyby stanąć na swojej głowie, aby to mogły uczynić. Rozumiecie? Oczywiście. Uhm. Nasze siostry dzisiaj. Zastanawiam się, czy wy - zastanawiam się, czy kobiety uświadamiają sobie, że Bóg dotrzymuje wszystkich Swoich obietnic. Chciałbym wiedzieć, czy uświadamiacie sobie, że to jest absolutnie niemożliwe, abyście weszły do środka w takim stanie. On dotrzymuje wszystkich Swoich obietnic. Czy uświadamiacie sobie, co czynicie, jeśli tak postępujecie? Wy odrzucacie cnotę. Biblia mówi, że „Jeśli kobieta strzyże swoje włosy, nie przystoi jej nawet modlić się. I ona hańbi swego męża, jeżeli tak czyni”.
67
I przypomnijcie sobie, była to kobieta, która naruszyła jeden nakaz Boży, a to spowodowało wszystko zło. Czy sobie myślicie, że jeśli przestąpicie jedno przykazanie, wejdziecie do środka? Pomyślcie o tym. Może czasami kaznodzieje nie mają dosyć silne nerwy, by wam to powiedzieć. Teraz jest czas, kiedy to słyszycie. To jest prawda.
Ktoś powiedział: „Dlaczego nie zostawisz kobiety w spokoju?” Powiedział mi to niedawno pewien człowiek na wysokim stanowisku. Powiedział: „Otóż, ludzie wierzą, że jesteś prorokiem. Nauczaj ich, jak mają przyjąć Ducha Świętego i otrzymać te wielkie dary, i jak mogą stać się prorokami,” i tak dalej. „Nauczaj ich tych wielkich spraw”.
Ja powiedziałem: „Jak mogę nauczać ich algebry, kiedy nie chcą nauczyć się nawet abecadła?” To się okazuje. To zewnętrzne wyraża to, co jest wewnątrz. Lecz wy i tak robicie to ciągle dalej. Dlaczego? Nie jesteście sobie świadome tego.
68
Ona tam była. Zaczęła wycierać swoimi włosami Jego nogi i tak osuszyła Jego nogi. Była śmiertelnie przestraszona. I po pewnej chwili wzięła do ręki tą butelkę z olejkiem, i próbowała ją rozbić, ubić jej szyjkę, i udało jej się to. I wylała ten olejek na Jego nogi, płacząc przy tym. I każdym razem, gdy wybuchała płaczem, schylała się i całowała Jego nogi. Zachowywała się histerycznie.
Kiedy człowiek znajdzie się w Jego obecności, zachowuje się histerycznie. Ja zachowywałem się histerycznie. Każdy człowiek, który wierzy w Niego i ma wiarę w Niego, kiedy znajdzie się w Jego obecności, to sprawi, że zachowuje się histerycznie. W dniu Pięćdziesiątym, kiedy On zstąpił w postaci Ducha Świętego, oni stali się histeryczni. Gdy naprawdę wierzysz i wiesz, i rozpoznasz, że to jest twoja sposobność, i jesteś w Jego obecności, to jesteś tego pewien.
69
Ona zaczęła [Brat Branham imituje dźwięki całowania - wyd.] całować Jego nogi i płakała, i umywała je, i wycierała i [Brat Branham imituje dźwięki całowania.] znowu całowała Jego nogi. Wiecie, Jezus - gdyby On poruszył jedną stopą, ona by wyskoczyła i wybiegła precz. Lecz wiecie, On tam po prostu siedział i pozwolił jej to czynić.
Wiecie, jeżeli chcecie coś dla Niego uczynić, On pozwoli wam to uczynić. Może to nie jest zupełnie w porządku, lecz On pozwoli wam to czynić mimo wszystko. Rozumiecie? I On...
Było to czynienie Jemu usługi i ona umywała Jego nogi. A On tam po prostu siedział i patrzał na nią. Ona obawiała się podnieść swój wzrok, bo się bała, że On każe jej zwiewać. I widzicie, ona umywała Jego nogi. Była to sposobność uczynić coś dla Niego. I ona była po prostu... Widzicie więc, kiedy On...
Kiedy Jezus odpowiadał temu faryzeuszowi, On usprawiedliwił ją dzięki jej uczynkom. Lecz kiedy on usprawiedliwił ją mówiąc do niej samej, On usprawiedliwił ją dzięki jej wierze: „Twoja wiara zbawiła cię”. On pokazał temu faryzeuszowi, jakie były jej uczynki.
70
Ponieważ twoje uczynki wyrażają twoją wiarę. Więc pozwólcie, żeby wam narosły włosy. Hę? Rozumiecie? W porządku. Widzicie teraz, że wasze postępowanie wyraża, czy wierzycie, czy nie. To jest Boże Słowo. Każde miejsce Pisma Świętego w Biblii potwierdza, że to jest prawdą. Więc dlaczego to czynicie? Zwróćcie uwagę, macie za dużo Hollywoodu u zielonoświątkowców; to jest przyczyną tego. Stwierdzamy obecnie, że to jest prawdą. Powodem jest zbyt dużo Hollywoodu. Wy obserwujecie te rzeczy i wzorujecie się na nich.
Niedawno powiedziała mi pewna pani - była ubrana w taką ciasną, skąpą sukienkę. Ja powiedziałem: „Dlaczego nie porzucisz tego, skoro jesteś siostrą?”
A ona rzekła: „Ależ, bracie Branham, oni nie szyją żadnego innego odzienia”.
71
Ja powiedziałem: „Sprzedaje się maszyny do szycia, sprzedają też tkaniny. Rozumiesz? Ty po prostu chcesz nosić taką”.
Powiem wam, dlaczego. Pozwólcie, że wam to powiem siostry. [Zgromadzeni klaszczą - wyd.] Uhm. Dziękuję wam. Pewnego dnia będziecie musiały zdać rachunek z popełniania cudzołóstwa.
Ty mówisz: „Otóż, bracie Branham, ja jestem tak czysta wobec mojego męża, jak tylko mogę być”. „Ja jestem tak czysta względem mojego chłopca”. To może być prawdą.
Lecz Jezus powiedział: „Ktokolwiek spojrzy na kobietę, by jej pożądać, już z nią cudzołóstwo popełnił w swoim sercu”. I jeśli ty prezentowałaś się tak w publiczności, a jakiś grzesznik pożąda cię dlatego, bo się taka prezentowałaś, to w dniu sądu, kiedy on będzie zdawał rachunek z popełnienia cudzołóstwa, kto będzie tego winien? Rozmyślajcie o tym. Uhm. To się dokładnie zgadza. O, kobiety, powróćcie, siostry, powróćcie do Chrystusa; bracia, uczyńcie to samo. A ty mężu, który pozwalasz swojej żonie tak postępować - a nazywasz siebie mężem, głową domu? Ach, ach. Zważajcie. Żyjemy w okropnym czasie, przyjacielu, i musimy na to zważać.
72
I tutaj była ta młoda kobieta, całowała Jego nogi i umywała Jego nogi, i wycierała je włosami swojej głowy. I nagle ten stary faryzeusz, siedzący gdzieś w rogu, przypadkowo to zauważył. O, moi drodzy! Zapłonął „sprawiedliwym gniewem,” jego duży podbródek nabrzmiał, a jego twarz wyglądała, jakby miała wybuchnąć. „O, rety!” - powiedział - „chodźcie tutaj. Popatrzcie tutaj. Spójrzcie tam”.
I on powiedział sobie w swoim sercu, w swoim umyśle powiedział: „Gdyby ten człowiek był prorokiem, wiedziałby, jaka to jest kobieta, która się go dotyka”.
73
Zobaczymy, czy On jest prorokiem, czy nie jest. Widzicie, On dostrzegł myśli, które były w jego sercu. I nagle On poruszył się. A ta kobieta podniosła głowę, by popatrzeć - jej oczy błyszczały. On spojrzał na drugą stronę i rzekł: „Szymonie” - powiedział On - „Chcę ci coś powiedzieć”. O, moi drodzy! „Tutaj to masz, Szymonie. Muszę ci coś powiedzieć. Ty zaprosiłeś mnie tutaj. Ja przyszedłem na twoje zaproszenie, bo Mnie zaprosiłeś. A kiedy przyszedłem do drzwi, nie umyłeś Moich nóg. Kiedy wszedłem do środka, nie namaściłeś Mojej głowy. Zostawiłeś mnie, żebym wszedł do środka brudny. I nie pocałowałeś Mnie na przywitanie, chociaż Mnie zaprosiłeś. Lecz ta kobieta tutaj, chociaż jest taka, jaka jest, lecz ona umyła Moje nogi swoimi łzami. Ona wytarła je włosami swojej głowy. I ona namaściła Moje nogi, i ciągle całowała Moje nogi od czasu, kiedy tutaj przyszła”. Więc on przekonał się, czy On jest prorokiem, czy nie.
Potem On powiedział: „Szymonie, chcę, abyś popatrzył się na coś”. Dalej powiedział: „Chcę ci powiedzieć zagadkę”. Powiedział: „Komu jest wiele wybaczone, ten wiele miłuje”. I podał mu to powiedzenie. A Szymon odpowiedział Mu na nie.
74
Zwróćcie uwagę, Szymon nie dał Mu niczego do obmycia Jego nóg, lecz On otrzymał najlepszą wodę, jaka może istnieć. Pomyślcie tylko, łzy pokutującej grzesznicy umywały brud z Jezusa stóp; łzy z oczu grzesznicy umywały brud z Jego stóp.
O, mężczyźni i kobiety, kiedy widzicie dzisiaj wieczorem zarzuty, czynione Ewangelii! I my jesteśmy tacy nakrochmaleni, ponieważ to by zmyło nam cały makijaż z twarzy, gdybyśmy płakali i ronili łzy; i wyglądalibyśmy okropnie, gdybyśmy wyszli na ulicę. Ale jacy będziecie, kiedy staniecie hen przed bramami niebios?
75
I ona tam była. Umywała Jego nogi, całowała Jego nogi i potem Go namaściła i uczyniła wszystko, co mogła, bo pragnęła przebaczenia. A nagle - ona zastanawiała się, co On teraz uczyni.
On pokazał to Szymonowi i obróciło się to przeciwko niemu - to,co on twierdził, że „On nie jest prorokiem”. Zostało udowodnione, że On jest prorokiem, że On jest Słowem Bożym. Teraz on stał tam z nabrzmiałą twarzą. Najchętniej by chwycił tą młodą kobietę i wyrzucił ją z kościoła.
Lecz ona otrzymała to, o co prosiła. Amen. Nie ma znaczenia, co mówili pozostali. Ona otrzymała to, o co prosiła.
76
Teraz On zwraca się do niej. Jej proste serce zaczęło uderzać naprawdę szybko. Co On teraz powie? Ona tam stała. Wszystkie jej śliczne loki zwisały w dół koło jej bioder. Jej oczy były upłakane od łez. A jej twarz i wargi były całe od oleju, ponieważ ona całowała Jego nogi potem, gdy namaściła Go tym olejem. Na pewno była również zmierzwiona. Lecz jej wielkie oczy patrzyły się, by zobaczyć, co On powie.
On powiedział: „A Ja ci mówię: wszystkie twoje grzechy, których jest wiele, zostały ci odpuszczone”. O to chodziło. „Wszystkie jej grzechy są wybaczone”.
To właśnie pragnę usłyszeć. O, takie słowa chcę i ja usłyszeć. Nie dbam o to, co mówią pozostali. Jestem gotowy stanąć w jego denominacji i ogłaszać, że On jest Słowem Bożym. Nie dbam o to, co oni mówią. Niech Go obrzucają błotem, jeżeli chcą, mówiąc: „On czyta myśli, wróżbiarz” - cokolwiek chcą czynić. Ja jestem gotowy wycałować tą hańbę z Niego. Jest to Jego Słowo. Oczywiście. On to obiecał. On jest Słowem dzisiaj tak samo, jak On był Nim wtedy. On tak powiedział.
77
Otóż, przyjacielu, być może siedzą tutaj ludzie, którzy nie potrafią zgodzić się z tym, że On jest Prorokiem. Może nie zgadzacie się z tym, że On jest Uzdrowicielem. Lecz jest jedna rzecz, z którą zgadza się każdy członek kościoła - że On jest Zbawicielem.
I pragnę to powiedzieć, zanim zakończę. Niedawno jeden mój przyjaciel, adwokat, próbował rozwiązać sprawę mężczyzny i kobiety, którzy mieli się rozwieść. Ten adwokat był zacnym chrześcijaninem, dżentelmenem. On im mówił: „Nie rozwódźcie się”. Robił wszystko, żeby ich powstrzymać od tego. Lecz oni nie słuchali, byli zdecydowani, że się rozwiodą. Coś powstało między nimi. I po pewnym czasie on powiedział: „Dobrze, jeżeli macie dom, to rozdzielcie między siebie majątek. Bo jeśli zajmą się tym prawnicy, to wiecie, co się stanie. Oskubią was ze wszystkiego”.
78
Więc oni wchodzili do pokojów, by podzielić to, co posiadali. Weszli do pokoju mieszkalnego. Sprzeczali się i denerwowali. „Ja kupiłem to” i „ja miałam to”. I tak postępowali dalej, przeszli do następnego pokoju, i rozdzielali rzeczy między siebie. W końcu wyszli na strych. Mieli tam - wspomnieli sobie, że tam mają stary kufer. Podeszli do niego i zaczęli się sprzeczać: „Otóż, to należało do mojej mamy”. „To było własnością mojej mamy” i tak dalej. I tak przebierali jedną rzecz po drugiej, obydwoje klęcząc na podłodze, wieko kufra było otwarte i rozdzielali, co do kogo należało. Nie mogli się zgodzić. „To należy do mnie”. „Ja zapłaciłem za to”. „Ja pracowałem na to”. „Ja musiałam być w domu, gdy ty pracowałeś” i sprzeczali się.
W końcu podnieśli jeszcze coś, oboje równocześnie chwycili to do ręki. Co to było? Para małych bucików dla niemowlęcia, które urodziło im się w małżeństwie, a Bóg je zabrał. I nie mogli się dalej sprzeczać. Mieli teraz coś wspólnego. Kiedy trzymali sobie ręce, on przypomniał sobie, że ona była matką tego niemowlęcia. Przypomniał sobie, że ona była matką. Ona sobie przypomniała, że on był ojcem. I kiedy trzymali te małe buciki w swoich rękach, przyciągnęli się wzajemnie do siebie i objęli się wzajemnie ramionami. Ich sprawa rozwodu została anulowana. Czemu? Znaleźli coś, co mieli wspólnie.
79
Być może nie zgadzaliście się ze mną w tym tygodniu, by zrozumieć, że Duch Święty przyszedł tutaj, by potwierdzić te Słowa i inne sprawy. Może nie zgadzacie się z tym. Może nie zgadzacie się, że chorzy zostają uzdrowieni. Lecz mamy jedną wspólną rzecz: mianowicie krew Jezusa Chrystusa, która zbawia nas od grzechów. Czy chcecie zmyć brud z Jego nóg dzisiaj wieczór?
Pochylmy nasze głowy na chwilę. Pamiętajcie, On dotrzymuje każdej obietnicy. On dotrzymuje wszystkich obietnic. On obiecał: „Choćby były wasze grzechy jako szkarłat, będą białe jak śnieg. Wszystkie grzechy są ci wybaczone, jeśli tylko będziesz w to wierzył”.
Teraz, gdy macie pochylone wasze głowy, chciałbym wiedzieć, ilu z was tutaj podniesie swoją rękę i powie: „Bracie Branham, ja pragnę aż do końca mojego życia - nie chcę Go zostawić siedzieć okrytego hańbą. I ja - mam teraz taką sposobność, jaką miała ta młoda kobieta. Ja pragnę moim świadectwem obmyć brud z Niego - z Jego kosztownego imienia”. Czy podniesiesz swoją rękę i powiesz: „Módl się o mnie, bracie Branham. Ja...”. Niech ci Bóg błogosławi. Niech ci Bóg błogosławi. To jest miłe.
80
Niebiański Ojcze, jest wiele rąk, które się podniosły w tej chwili. I widzimy, że imię Jezus Chrystus zostało zadeptane do błota. A wszystko w niebie jest nazwane według Niego. Wszystko na ziemi jest nazwane według Niego. Każdy członek kościoła, każdy członek ciała Chrystusa jest panią Jezus. I my się modlimy, niebiański Ojcze, abyśmy to zobaczyli i zrozumieli dzisiaj wieczorem. I niech Twoja łaska zstąpi na tych ludzi teraz i wybaczy wszelki grzech, aby poznali, że są w Twojej obecności teraz, i aby wiedzieli, że Ty jesteś tutaj. Niech Twój Duch Święty naucza nas wszystkich teraz, i niech nam zostaną wybaczone wszystkie nasze grzechy i nasze pomyłki. I obyśmy byli od dzisiejszego wieczora nowymi stworzeniami, napełnionymi Twoim Duchem. Spełnij to. Obyśmy byli świadomi Twojej obecności. Bowiem prosimy o to w Jego imieniu.
81
I kiedy mamy pochylone nasze głowy, chciałbym wiedzieć dzisiaj wieczorem... Mówię teraz do grzeszników, do członków zboru i do tych, którzy odpadli od wiary, i do tych, którzy nie mają Ducha Świętego. Ja mówię do was. Dlaczego faryzeusze nie przyjęli Go?
Będziemy ciągle wołać do Niego „O, Panie, czy przyjdziesz?” Kiedy twoje niemowlę było chore, ty wołałeś do Niego. On okazał ci miłosierdzie - niewątpliwie. Kiedy miałeś wypadek i widziałeś ten rozbity samochód na drodze, wołałeś do Niego. On pozwolił ci wyjść z tego. Lecz chciałbym wiedzieć, po prostu zastanawiam się - we wszystkich tych sprawach, o które Go prosiliśmy i zaprosiliśmy Go, a On potem przychodzi i odwiedza nas, zastanawiam się, czy jesteśmy po prostu zawstydzeni.
82
Czy powiesz: „Otóż, ja byłem członkiem kościoła, lecz pragnę Go znaleźć w chrzcie Duchem Świętym dzisiaj wieczorem. Ja Go pragnę. Ja Go potrzebuję. Nie dbam o to, co mówi o tym pozostały świat. Ja pragnę Go”. Czy chciałbyś mieć chrzest Duchem Świętym? Jeżeli chcesz, to ja cię poproszę, abyś coś uczynił. Pragnę, abyś przyszedł wprost tutaj na podium, gdzie ja jestem obecnie. Przyjdź teraz tutaj i stań wprost na tym miejscu tutaj koło mnie. Każda osoba tutaj, każda nie zbawiona osoba najpierw - czy przyjdziesz tutaj i staniesz tutaj na chwilę?
Jeżeli wierzysz, że On wysłuchuje modlitwy, czy przyjdziesz tutaj i staniesz tu na chwilę teraz, kiedy będziemy śpiewać jedną zwrotkę pieśni? Która to jest? „Cicho, łaskawie nasz Pan nawołuje”. W porządku, kiedy mamy pochylone nasze głowy i wszyscy się modlą, podejdź tu i stań tutaj, właśnie tu na tym miejscu.
Cicho i łaskawie, Jezus...
Przyjdź, czy zechcesz, przyjacielu, gdziekolwiek jesteś?
Woła On ciebie i mnie...
Jezus w tych ostatecznych dniach, tuż przed Jego zjawieniem się w fizycznej postaci, siedzi z brudnymi nogami. Czy jesteś ochotny przyjść tutaj i zająć swoje stanowisko, by zdjąć pohańbienie z Jego imienia?
Woła: Grzeszniku, o pójdź!
Pójdź do domu...
Czy nie chcesz? Powstań szybko teraz. Podejmij postanowienie. Przyjdź w tej chwili. Mamy dosyć czasu. Jutro jest niedziela. Nabożeństwo poranne rozpoczyna się dopiero o dziewiątej trzydzieści. Chodź więc teraz.
... jesteś zmęczony, chodź do domu
Cicho i łagodnie...
Czy sobie uświadamiacie, że Jezus jest tutaj?
Woła: Grzeszniku, pójdź do domu.
Pójdź do domu.
To jest właściwe. Zejdźcie na dół z balkonu. Zaczekamy na was. Przyjdźcie tutaj na podium - każdy z was teraz, i zajmijcie swoje miejsce tutaj. Nuże, to po prostu decyduje o twoim życiu.
Co się dzieje? Popatrzcie na te trzęsienia ziemi na całym obliczu ziemi - ziemia trzęsie się ponownie. Patrzcie, co dzieje się wszędzie. Ten czas jest bardzo blisko. I patrzcie, te drzwi zostaną zamknięte po pewnej chwili i będziecie krzyczeć, abyście mogli wejść do środka, ale nie będzie to już możliwe.
83
Niedawno rozmawiałem z pewną młodą kobietą. Miałem nabożeństwo w baptystycznym kościele i prosiłem ją owego wieczora, aby przyszła do Chrystusa. A ona nie chciała tego uczynić. I po tym nabożeństwie podeszła do mnie na dworze i powiedziała: „Nie doprowadzaj mnie już nigdy do takiego zażenowania”. Upłynął jeden rok i przechodziłem tam ulicą. Ona była przedtem rzetelną młodą dziewczyną. Spotkałem ją tam na ulicy. Halka wyłaziła jej spod krótkiej spodniczki, paliła papierosa i tak szła po ulicy. Ona była córką diakona. Zagadnąłem ją: „Witam, czy ty nie jesteś...”.
Ona odrzekła: „Cześć, kazno-...”. Mówiła takim slangiem: „Cześć kazno-...”.
Ja rzekłem: „Czy się nie wstydzisz - z tym papierosem?”
Ona odrzekła: „Hej, czy chciałbyś drinka z mojej butelki?” Była na wpół pijana.
A ja powiedziałem: „Czy się nie wstydzisz?”
Ona rzekła: „Chodź tutaj. Zabiorę cię tam, gdzie mieszkam”.
Zapytałem: „Czy nie mieszkasz w domu?”
„Nie”.
Zapytałem: „Co się stało?”
Ona odrzekła: „Pociągnij łyka z mojej butelki. Powiem ci”.
Ja zapytałem: „Czy się nie wstydzisz, oferując mi drinka z butelki albo papierosa?”
Ona odrzekła: „Chcę ci coś powiedzieć, kaznodziejo. Czy wiesz, że mi powiedziałeś owego wieczora, że to jest moja ostatnia okazja?”
Odrzekłem: „Tak, przypominam sobie”.
Ona rzekła: „Miałeś rację”. Dalej mówiła: „Od tego czasu moja dusza jest taka zatwardziała”. Ona powiedziała - oto jest jej uwaga. Wywołało to po prostu dreszcze na moich plecach. Ona rzekła: „Ja mogłabym się patrzyć na duszę mojej własnej matki smażącą się w piekle na patelni, a śmiać się z tego”.
Czy i ty chcesz znaleźć się w takim stanie? Nie odrzucaj Go. Więc w tej chwili - czy nie przyjdziesz tutaj, by tu stanąć razem z pozostałymi?
Pójdź do domu, wracaj do domu.
Ona Go odrzuciła - tak się stało. Pamiętaj, ty odrzucisz Go po raz ostatni!
Chodź do domu. Szczerze...
On dotrzymuje wszystkich Swoich umówionych spotkań. I ty masz jedno spotkanie z Nim. Spotkasz się z Nim tutaj, albo spotkasz się z Nim na sądzie!
Woła: Grzeszniku, o pójdź do domu.
84
Wiecie, ja jestem taki zdziwiony. Moje serce czuje się naprawdę dziwnie. Pomyślałem dzisiaj, kiedy się modliłem... Miałem inne poselstwo, które miałem zamiar wygłosić. On powiedział mi, abym głosił to. On mi powiedział, abym mówił o tym. Myślałem, że każda kobieta mająca ostrzyżone włosy, stanie tutaj na to wezwanie do ołtarza. Widzicie, wy staliście się tacy zatwardziali i odeszliście tak daleko. Rozumiecie? Wy przeszliście tą linię graniczną będąc w tym zamęcie, rozumiecie, i nie słuchacie już Słowa Bożego. Myślałem, że to się na pewno będzie dziać. Lecz widzę, że jest może później, niż sobie myślałem. Pamiętajcie, wasza krew nie jest na moich rękach. Nie stroniłem od tego, by wam oznajmić radę Bożą - taką, jaka jest.
Pamiętajcie, coś jest wewnątrz i przejawia się to na zewnątrz. Porzuć to, droga siostro. Bracie, weź ją za rękę i przyjdźcie tu na podium. Dlaczego nie przychodzicie? Czy nie przyjdziesz? Czy nie chcesz być prawdziwą chrześcijanką? Do czego ci jest przydatne połowiczne życie i życie pod potępieniem? Nie czyń tego. Rozumiesz? Mówisz: „Otóż, ja...”. Nie dbam o to, co uczyniłaś. Jesteś poznana według twoich owoców.
85
Ciągle przemierzam Amerykę. I każdym rokiem, kiedy przejeżdżam, jest coraz gorzej i gorzej, więc wiem, że coś nie jest w porządku. Czas łaski przemija. Nie pozwólcie, aby się tak stało tutaj w Tampie. Jesteście tutaj w tym wielkim, dużym, słynnym mieście, gdzie wszystko jest pełne połysku, tak jak w Hollywoodzie.
Cały świat stał się zepsuty. Wszystko, co nadają w telewizji itd., to same wulgarne, sprośne paskudztwa. A wy próbujecie wzorować się na tym. Czy nie posłużycie się przykładem Jezusa? Nie zostawiajcie Go na boku. Czy nie chcecie słuchać Jego Słowa? Czy nie chcecie postępować właściwie?
86
Ilu z was tutaj powie szczerze, iż wiecie, że nie macie Ducha Świętego? Zastanawiacie się nad sobą, patrzycie się do zwierciadła i wiecie, że Go nie macie. Wiecie - popatrzcie się tylko na wasze własne życie i na wasze postępowanie.
Nie dlatego, że należycie do kościoła - „Ja należę do metodystów, baptystów, prezbi-... Ja...”. To wszystko jest w porządku. Ja nie mówię nic przeciwko temu. Lecz pytam się ciebie, czy znasz Jezusa Chrystusa osobiście? Czy On żyje w tobie? Jeżeli On żyje, to On identyfikuje samego Siebie w tobie. Jeżeli On jest w tobie, to On jest zobowiązany dać poznać samego Siebie. Ty nie możesz Go ukryć, On się wyróżnia.
Jeżeli nie masz Ducha Świętego, a wiesz, że go nie masz, to podnieś swoją rękę. Bądź taki szczery. Powiedz: „Ja nie mam Ducha Świętego. Ja wiem, że Go nie mam”. Niech ci Bóg błogosławi za twoją szczerość. Bóg uhonoruje tą szczerość. Jeśli pragniesz Ducha Świętego, czy przyjdziesz, by tu stanąć razem z tymi pokutującymi tutaj grzeszkami? Czy nie przyjdziesz w tej chwili? Przyjdź i stań tutaj, kiedy będziemy to śpiewać jeszcze raz. Powiedz: „Ja tego pragnę, bracie Branham”. Mówię ci, że On jest do tego potrzebny. Ty Go musisz mieć, by mieć dział w zachwyceniu. To się dokładnie zgadza.
Zapamiętajcie to sobie. Czy wierzysz, że Bóg mówi do ciebie? Czy wierzysz, że to jest Jezus Chrystus? Podnieś swoją rękę. Jeżeli wierzysz, że byłeś w tym tygodniu na nabożeństwach, to wierz, że to jest Chrystus. W porządku, więc twoje miejsce jest u ołtarza.
87
A wy kobiety - wstyd wam. Mężczyźni, wstyd wam, że pozwalacie im tak postępować. A wy mężczyźni czynicie poza domem takie rzeczy!
A niektórzy z was kaznodziejów polecieliście za wszechmogącym dolarem zamiast za Słowem wszechmogącego Boga - pozwoliliście, żeby ten zbór dostał się do takiego stanu tylko z powodu jakiejś organizacji.
Czytacie tą samą Biblię, którą ja czytam. Czy się nie wstydzicie? Jezus z brudnymi nogami. Czy nie macie zapału prawdziwego chrześcijanina, by powstać i skorzystać z Niego? Wygląda na to, że powinniście to uczynić.
Boże, bądź miłościwy. Modlę się, żeby Bóg zesłał Ducha Świętego, aby ich przekonał w tej chwili - żeby ci zgromadzeni uświadomili sobie, gdzie się znajdują.
88
Czy jesteś świadomy tego, że to jest twoja sposobność? Albo postąpisz tak, jak postąpił ten goniec - przegapisz twoją ostatnią okazję? Czy masz zamiar to uczynić? Nie czyń tego. Jeżeli masz jakąkolwiek wątpliwość albo coś niedobrego, zajmij swoje miejsce wprost tutaj. Zajmij swoje miejsce. To jest twoje miejsce.
Mówisz: „Hm, ja nie chcę żadnego...”.
Oni również nie chcieli. Oni mogli pójść i zobaczyć Go siedzącego tam. Oni mogli pójść i zidentyfikować się z Nim. Lecz to byłoby przeciwko ich zgromadzeniu. A co wy? Nie było to przeciwko Niemu. Ta młoda kobieta nie dbała o to. Ona wiedziała, że jest grzesznicą. I otrzymała wybaczenie.
Ja nie wiem, co się stało. Gdzie oni są dzisiaj wieczorem. Co myślicie, gdzie jest dzisiaj wieczorem ta młoda kobieta? A gdzie jest dzisiaj wieczór ten faryzeusz, chociaż był taki religijny? Gdybyście usłyszeli każdego z nich, gdzie oni są, z pewnością byście wybrali jej miejsce, każdym razem. Więc bez względu na to, jak bardzo jesteście religijni! Jezus dotrzymuje każdego umówionego spotkania. On dotrzymuje każdego przykazania; musicie z tego zdać rachunek.
89
Więc raczej przyjdź teraz, jeżeli nie masz Ducha Świętego. On dał ci ten nakaz. On powiedział w Księdze Dziejów - Piotr to powiedział: „Pokutujcie każdy z was i dajcie się ochrzcić w imię Jezus Chrystus na odpuszczenie grzechów, a przyjmiecie dar Ducha Świętego. Albowiem ta obietnica jest dla was i dla waszych dzieci, i dla tych, którzy są jeszcze daleko, ilu ich Pan, nasz Bóg, powoła”. I jak długo On jeszcze woła, to On ciągle daje Ducha Świętego!
Czy nie przyjdziesz, kiedy będziemy to śpiewać jeszcze raz? Jest to teraz moje ostatnie wezwanie. Pamiętaj, Chrystus jest tutaj i wszyscy podnieśliście wasze ręce, identyfikując, że to jest On i Jego Słowo.
A głęboko w moim wnętrzu Chrystus jest zasmucony.
90
Jezus był pewnego razu na wzgórzu nad Jeruzalem i powiedział: „Jeruzalem, Jeruzalem, jak często chciałem zgromadzić was jak kwoka zwołująca swoje pisklęta, lecz wy nie chcieliście”.
Wiele razy, kiedy przychodzę między was, jak powiedziałem wam dzisiaj rano na śniadaniu, wy zacni zielonoświątkowcy, i wszyscy inni ludzie. Kiedy przychodzę między was, Duch Święty wewnątrz mnie mówi: „Jak często chciałem was zgromadzić. Kościół stałby dzisiaj pełen mocy, lecz wy nie chcieliście”. Rozumiecie? Wy nie chcieliście. Czy nie uczynicie tego teraz? Teraz jest właściwa pora. Odłóżcie wszelki ciężar i grzech, który was tak łatwo usidla. Biegnijmy cierpliwie w tym wyścigu, który jest wystawiony przed nami.
Kiedy nawołuję jeszcze raz, śpiewajcie teraz wszyscy razem ze mną. Powstańcie teraz i przyjdźcie tutaj. Jeżeli nie masz chrztu Duchem Świętym, jeżeli jesteś grzesznikiem, odstępcą, kimkolwiek jesteś, przyjdź tutaj i módlmy się razem. Czy przyjdziesz teraz? To jest moje ostatnie wezwanie.
Cicho łagodnie Jezus nawołuje
Woła On ciebie i mnie
Patrz, On czeka przy bramie i obserwuje,
Woła On ciebie i mnie.
Co gdyby ten faryzeusz siedział dzisiaj wieczorem tam w tyle i mógł usłyszeć to wezwanie do ołtarza, co uczyniłby?
O pójdź, o pójdź do domu.
On na skutek swoich grzechów zszedł na złą drogę. Czy ty uczynisz to samo? Co gdyby ten młodzieniec, goniec, mógł stanąć przed Nim znowu, co uczyniłby najpierw?
... o pójdź!
Cicho łaskawie Jezus nawołuje
Woła: Chodź do domu, chodź do domu. (O, Boże)
Którzy jesteście znużeni, chodźcie.
Czy te znaki, które dzieją się dzisiaj na ziemi, nie martwią cię, kiedy o tym wiesz? Albo przegapiłeś to miejsce? Czy ta oferta jest jeszcze aktualna? Jeżeli jest, to chodź. Pozwól Mu wejść do ciebie, przejąć cię do Jego rąk, w tej chwili. On uczyni cię nowym stworzeniem. Ty odejdziesz stąd jako najszczęśliwszy człowiek, jaki był kiedykolwiek.
Woła grzeszniku, o pójdź do domu.
91
Miejmy teraz skłonione nasze głowy i nućmy to. [Brat Branham zaczyna nucić: „Cicho łaskawie” - wyd.] Czy nie przyjdziesz tutaj? Niech ci Bóg błogosławi, młoda pani, widziałem to.
Ty, który jesteś zmęczony, pójdź do domu.
O, ty, który odstąpiłeś od wiary, wróć do domu.
Cicho łagodnie...
Czy jesteś zainteresowany? Jeżeli jesteś przekonany, to jesteś zainteresowany. Inaczej, jeżeli nie jesteś jeszcze przekonany, że to jest Jezus, to nie możesz być zainteresowany.
O pójdź do domu.
Teraz wprost tutaj - w publiczności, nie mogę zbyt wiele uczynić w tej sprawie, bo stoję tutaj. Ty przyjdź, by złożyć wyznanie.
Niedawno słyszałem krótkie opowiadanie. Pragnę, abyście słuchali w skupieniu. Był pewien człowiek, nazywał się Danny Martin. Przemierzał całe nasze państwo i urządzał wiele wielkich ewangelizacji. Mówi się, że pewnej nocy miał on sen, że umarł. I on zaczął iść do niebios; zatrzymał się przed bramą. Stróż zapytał: „Kto podchodzi do bramy?”
A on odpowiedział: „Danny Martin”. I powiedział: „Jestem ewangelistą”.
Stróż tej bramy powiedział: „Zobaczymy, czy twoje imię jest tutaj w księdze”. Potem powiedział: „Nie ma”.
On powiedział: „Otóż, ja byłem kaznodzieją”.
Stróż odrzekł: „Nic na to nie poradzę, kim byłeś. Jeżeli twoje imię nie jest zapisane tutaj, nie możesz wejść przez tą bramę. Ona jest zamknięta mocno! Ty musisz przyjść i mieć zapisane twoje imię w tej księdze”.
I on zapytał: „Dobrze, co mogę zatem uczynić?”
Stróż odpowiedział: „Możesz wnieść apelację w swojej sprawie przed Bożym białym trybunałem sądowym”. O, bracie, siostro, nie chciej tam nigdy stanąć.
Więc on powiedział: „Uważam, że nie mam żadnej innej możliwości, tylko odwołać się w mojej sprawie”.
92
Potem powiedział, że w końcu zaczął gdzieś iść, ale nie wiedział, gdzie się znajduje. Był to sen człowieka. I powiedział: „Przybliżałem się do światłości. Nie było tam jakiegoś określonego miejsca, z którego ona wychodziła. Lecz ja przybliżałem się coraz wolniej i po pewnej chwili zatrzymałem się. Usłyszałem głos, mówiący: „Kto zbliża się do Mojego trybunału sprawiedliwości?”
On powiedział: „Ja, Danny Martin”. Dalej rzekł: „Jestem ewangelistą ze Stanów Zjednoczonych”. I dodał: „Pozyskiwałem dusze, a stróż przy bramie nie chciał mnie wpuścić”.
On powiedział: „W porządku. Jeżeli wniosłeś apelację w swojej sprawie, by stanąć przed Moim trybunałem” powiedział On, „to Ja wymagam sprawiedliwości”. I On powiedział: „Ja mam przykazania. Danny Martin, czy ty kiedykolwiek w swoim życiu skłamałeś?”
On powiedział: „Myślałem sobie, że byłem prawdomównym człowiekiem, lecz w obecności tej światłości uświadomiłem sobie, że powiedziałem kilka spraw, które były nieczyste”. I powiedział: „Tak Panie, mówiłem kłamstwa”.
On zapytał: „Czy kiedykolwiek kradłeś?”
On powiedział: „Myślałem, że jestem uczciwym człowiekiem, lecz zobaczyłem, że kilka rzeczy ukradłem”.
93
Zaczekaj, aż znajdziesz się w obecności tej światłości. Myślisz sobie, że jesteś teraz w porządku, lecz zaczekaj tylko, aż dojdziesz tam. Spróbuj się tam raz zbliżyć z ostrzyżonymi włosami, paląc papierosa. Tylko to spróbuj, choć jeden raz. Myślisz sobie, że to mówię tylko tak. Udowodnię ci to tutaj z Pisma Świętego. To się dokładnie zgadza. Spróbuj tam przyjść w spodniach, czy w szortach, a przekonasz się, gdzie się ockniesz. Biblia mówi: „Jest to obrzydliwością w oczach Bożych”. Rozumiesz? Spróbuj to choć raz. Gdzie jest teraz twoje sumienie?
On zapytał: „Otóż, czy zrobiłeś kiedykolwiek to lub tamto?”
„Tak” odpowiedział on.
„I Danny, czy zgrzeszyłeś kiedykolwiek”.
On odpowiedział: „Tak, zgrzeszyłem”.
I już spodziewał się, że usłyszy... Powiedział, że drżał i wydawało mu się, iż jego kości wypadają mu ze stawów, bo się bał, że usłyszy: „Odejdź z Mojej obecności do wiecznego piekła”.
Lecz wtem usłyszał najmilszy głos, jaki kiedykolwiek słyszał. Więc rozejrzał się dookoła, aby Go zobaczyć. Powiedział, że zobaczył najmilszą twarz, jaką widział kiedykolwiek.
A On powiedział: „Ojcze, to prawda. Danny usiłował żyć, jak najlepiej potrafił, lecz on również grzeszył. Lecz on czynił jedną rzecz tam na ziemi, on stał w obronie Mnie. On stał w obronie Mnie, stał po Mojej stronie w całym Moim Słowie. Teraz Ja będę wstawiał się za nim tutaj”.
To właśnie czynisz ty obecnie. Jeśli wstawiasz się za Nim tutaj, On będzie wstawiał się za tobą przed Ojcem.
94
Panie Jezu, modlę się, żebyś Ty był miłościwy i dał tym ludziom przebaczenie ich grzechów. Oni przyszli tutaj, by zająć swoje stanowisko. Każdy z nich pragnie być napełniony Duchem Świętym. Daruj, żeby On był im dany. Ja ich żądam, Panie, ku Twojej chwale, kiedy stają przed tymi słuchaczami jako świadkowie.
Niektórzy z nich są członkami kościoła, niektórzy z nich odstąpili od wiary, niektórzy jeszcze nie przyjęli Ciebie. I oni stoją tutaj. I oni widzą, jaki brud towarzyszy rzeczywistemu, prawdziwemu wyznaniu chrześcijanina. I oni są teraz gotowi zająć swoje stanowisko, jako ta kobieta, i wyznać, że są grzesznikami. Lecz łzami pokuty oni chcą zmyć brud z Twojego imienia, Panie. Daruj im, żeby to mogli uczynić.
95
Pragnę was teraz poprosić o jedną rzecz. Jeżeli nie chcecie stanąć tutaj przed publicznością, tam w tyle jest przygotowane pomieszczenie. Jeżeli chcecie przyjąć Go teraz, pragnę, żebyście odeszli do tyłu, zanim pójdziemy do tyłu z wami. Wyjdźcie tutaj po tych stopniach i podejdźcie tu. Czy uczynicie to dla mnie teraz? Przechodźcie bezpośrednio tu przez podium. Mamy tutaj miejsce dla ciebie, przyjacielu. Przyjdź i wyjdź tu na podium z tej strony. Niech was Bóg błogosławi, każdego z osobna.
Czy jeszcze ktoś inny chciałby przyjść tu teraz, kiedy oni przychodzą? Czy wszyscy, którzy są tutaj, chcą wyjść i powrócić. Oni spotkają się z wami za chwileczkę. Ten wieczór jest dany na to. Teraz jest czas przyjąć Ducha Świętego. Jeżeli Go jeszcze nie otrzymałeś, teraz jest właściwa pora. Przyjdź teraz i przyjmij Go. Teraz jest czas, by uporządkować swoje życie przed Bogiem. Jeszcze ciągle możesz zająć swoje stanowisko. Otóż, jeżeli nie uczynisz tego, On nie będzie wstawiał się za tobą tam!
96
Panie błogosław. Wygląda na to, że wszyscy przychodzą. Wierzę, że oni są naprawdę głęboko szczerzy. Wierzę, że to będzie najwspanialszy wieczór, jaki już długi czas nie widzieliśmy w Tampie. Czy jeszcze ktoś wyjdzie teraz do przodu? Tam w tyle są pracownicy, którzy zajmą się wami osobiście; mają przypięte tabliczki, pójdziecie tam razem z nimi. My tam również pójdziemy za kilka minut, by być razem z wami w tym pokoju. Oni będą nadal wewnątrz budynku. Wy, bracia, wejdźcie tam zaraz i spotkajcie się z nimi; idźcie i zabierzcie ich tam na osobność w tym pokoju. Za chwilę będę tam i ja razem z wami.
Czy ktoś jeszcze nie przyjdzie tu szybko, kiedy oni przychodzą teraz? Wstań po prostu i wyjdź tu.
97
Czy zostawisz Jezusa siedzącego w dniu dzisiejszym? Może mówisz: „Gdybym żył w owym czasie, gdybym Go zobaczył siedzącego tak, ja bym tego nie uczynił”. A co zrobisz w tej chwili? Twoje własne nastawienie w chwili obecnej wskazuje na to, co uczyniłbyś wtedy. Rozumiesz? Twoje nastawienie, jakie zajmujesz teraz - odczuwasz, że jesteś wystarczająco dobry? W porządku. To sprawa między tobą i Bogiem. Ja nie jestem sędzią. Jestem odpowiedzialny tylko za Słowo. Rozumiecie? On jest tutaj na tych nabożeństwach. Ludzie wychodzą również z kościołów, lecz oni przychodzą tutaj, by załatwić tą sprawę. Na tym to polega. Oni są gotowi. Dlaczego chcesz żyć życiem połowicznego chrześcijanina? Albo stań po stronie Boga, albo przeciwko Niemu, aby świat zobaczył twoją prawdziwą twarz i wiedział, po której stronie stoisz.
98
Boże, błogosław ich, kiedy przychodzą. Oni tu przychodzą, by umrzeć samym sobie. Oni przychodzą, by oddać Panu swoje życie. Przychodzą na Golgotę. Oni zostają ukrzyżowani dla rzeczy tego świata, dla mody i tych fascynujących rzeczy tego czasu, w którym żyjemy tu na ziemi. Oni pragną umrzeć, by żyć dla Jezusa Chrystusa, którego obecność jest teraz tutaj. Pragną umrzeć samym sobie i narodzić się na nowo dla Jezusa Chrystusa. Boże, błogosław ich.
Czy jest jeszcze ktoś, kto chce przyjść, kiedy będziemy śpiewać teraz?
Cicho, łagodnie Jezus nawołuje
Woła, grzeszniku, o pójdź.
O pójdź (czy przyjdziesz?) O pójdź.
Ty znużony - pójdź do domu.
Mówię teraz szczerze, odczuwam, że to jest Duch Święty w moim sercu, który woła głośno. Widzę, że tak wielu z was nie chce skorzystać z tego.
Woła, grzeszniku, o pójdź do domu.
Zejdźcie z balkonu, zewsząd; pamiętajcie, ja oferuję wam Jezusa Chrystusa. Czy Go przyjmiecie? Czy Go przyjmiesz? Czy Go przyjmiesz, moja siostro? Czy Go przyjmiesz, mój bracie? Przyjdź i uczyń na nowo - odnów swoje ślubowanie dzisiaj wieczorem i ślubuj, że Mu będziesz służył.
99
Wiecie, że ja nie stałbym tutaj nawołując w ten sposób, gdyby nie działał dar rozeznawania. Ktoś otrzymuje teraz swoje ostatnie wezwanie. Otóż, wiem, że to sprawia zażenowanie, kiedy człowiek tak wyciąga ludzi, którzy Go jeszcze nie przyjęli. Zdaję sobie sprawę z tego. Jest to hańba, kiedy to widzimy w ten sposób, uważam jednak, że musi się to dziać w ten sposób. Coś jest wewnątrz mnie, co mnie po prostu rozrywa. Pozwólcie teraz...
Pozwólcie, że wam pokażę niektórych. Patrzcie się tutaj, tylko aby wam pokazać, że On jest ciągle tutaj. Ci ludzie, którzy są chorzy i potrzebujący.
Patrzę się teraz bezpośrednio na osobę, która utraciła swój zmysł węchu - kobieta, siedząca wprost tutaj. Ona modli się właśnie w tej chwili w tej sprawie. Jeżeli to prawda, pani, podnieś swoją rękę, jeżeli to prawda.
100
Tutaj siedzi stara kobieta - siedzi wprost tutaj na końcu. Ona właśnie dzisiaj przyjechała do tego kraju. Ona pochodzi z Georgii. W swoim boku ma dużego guza. Jest w bardzo zaawansowanym stanie. Jeżeli będzie wierzyć, może zostać uzdrowiona. Ona właśnie przyjechała. A nazywa się pani Turner. Jeżeli będziesz teraz wierzyć całym swoim sercem, Jezus Chrystus uzdrowi cię. Czy temu wierzysz?
Czy ty wierzysz w Boga? Czy jesteś obcy? Ty nie masz karty modlitwy, prawda? Przyjechałeś dopiero dzisiaj. Ktoś podjechał i zabrał cię tu. Przyjechałeś tutaj na południe z północy, z Georgii. Czy wierzysz teraz, że Bóg... Twój syn podjechał i zabrał cię. W porządku. Otóż, ty wiesz, że to jest zupełnie niemożliwe, abym ja to wiedział, ponieważ wszedłeś tutaj właśnie przed chwilą i usiadłeś tutaj. Jeżeli to jest prawda, podnieś swoją rękę. Widzicie?
101
Otóż, ten sam Duch Święty, który to mówi, ujawnia stan tych ludzi wprost tutaj. Rozumiecie? On to rozpoznaje, ludzie. Nie wzbraniajcie się. Nie czyńcie tego, bo robicie pochopny błąd. Ja was miłuję. Pamiętajcie, wy przychodzicie, by mnie słuchać. Ja to doceniam. Lecz miłość jest korygująca.
Jeżeli zobaczysz swoje dziecko tutaj na ulicy, czy będziesz tylko mówił: „Chłopcze, nie powinieneś tego czynić?” Ty szybko wybiegniesz i zmusisz go, aby pozostawał w domu, jeżeli go miłujesz.
Miłość jest korygująca, nie poklepuje cię po plecach. Muszę was zbesztać. Pamiętajcie, są to nawet wasze ofiary i datki, którymi opłacono to audytorium i możemy mieć tutaj nabożeństwa. Czy ja was miłuję? Z całego mojego serca.
Siostro, może sobie teraz myślisz, że mam coś przeciwko tobie, że czynisz te rzeczy, które czynisz. Ja nie mam nic przeciwko tobie, siostro. Jest to moja bogobojna miłość wobec ciebie.
Ktoś powiedział: „Gdybyś był trochę młodszy, nie myślałbyś tak”. Ja tak myślałem już wtedy, gdy miałem czternaście lat. Tak mówi Biblia. Jest to ta sama sprawa.
102
Więc nie rób takiego błędu. Nie ufaj mówieniu językami, jako dowodowi Ducha Świętego. Duch Święty mówi językami, lecz nie ufaj temu, skoro czynisz takie rzeczy, jakie czynisz - tańcząc w Duchu i przeżywając jakąś sensację. Chrystus jest osobą. Oczywiście. I On jest Słowem. I jeżeli On jest tam, On zawsze sprawia, że Jego Słowo działa zupełnie dokładnie w ten sposób, jak powinno działać. Jeżeli je odrzucasz, jak może to być inspiracja Chrystusa?
O pójdź, o pójdź
Drzwi są ciągle otwarte. Pamiętajcie, w dniu sądu ja nie będę winny.
Ty, który jesteś znużony...
Jezus Chrystus zidentyfikował się między nami, udowadniając, że to jest ten sam Duch Święty. On powiedział: „W tych dniach, gdy się Syn człowieczy objawi”. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj - ten sam Jezus, który tam siedział z brudnymi stopami. Czy on wspierałby jakiegoś obłudnika? Czy On wspierałby kogoś, kto nie zna Jego Słowa? To jest identyfikacja, że On naprawdę zna Słowo. Mówię wam prawdę. Nie przeoczcie tego.
O pójdź, o pójdź
103
Po raz ostatni. On stoi tutaj gotowy spotkać się z wami. Te pokoje - jest w nich dosyć miejsca. Ludzie klęczą, wszędzie.
Ty, który jesteś znużony, pójdź do domu.
Boże, zmiłuj się, okaż miłosierdzie. Czy nie odczuwacie to zasmucenie teraz?
Cicho, łagodnie, Jezus nawołuje.
Woła, grzeszniku, o pójdź do domu.
Pójdź do domu, pójdź do domu!
Niech ci Bóg błogosławi, młody człowieku. Podjąłeś wielką decyzję.
... pójdź do domu.
Cicho, łagodnie, Jezus nawołuje
Woła, grzeszniku...
Kto jest grzesznikiem? Nie ci, którzy palą. Palenie nie jest grzechem. Picie nie jest grzechem. Przeklinanie nie jest grzechem. Popełnianie cudzołóstwa nie jest grzechem. Nie, nie. To są atrybuty niewiary. Ty to czynisz dlatego, bo nie jesteś wierzącym.
Są tylko dwie możliwości: albo jesteś wierzącym, albo nie jesteś wierzącym. Jeżeli nie jesteś wierzącym, to bez względu na to, jak bardzo jesteś religijnym, jesteś mimo wszystko grzesznikiem. Jesteś nadal grzesznikiem, jeżeli nie przyjmujesz każdego Słowa z tej Biblii, każdego Słowa z niej! „Bowiem niebo i ziemia przeminą, lecz ani jedna jota ani kreska z Tego Słowa nie przeminie”. I my zdamy z tego rachubę.
Może powiesz: „Otóż, ja należę do kościoła. Moja rodzina nie...”. To nie ma znaczenia. „Ja czynię to”. Nie ma znaczenia, co uczyniłeś.
Albo jesteś wierzącym albo niewierzącym. To jest dosyć mocne stwierdzenie. Lecz ja mówię to dlatego, ponieważ Ten sam, który zna wasze serca, mówi mi, abym to powiedział.
104
Czy już wszyscy przyszliście? Widzę, że jeszcze dwaj przychodzą. Ja po prostu czekam, ponieważ nie wiem, czy jest jeszcze ktoś - właśnie, jedna kobieta. Dlaczego nie przychodzisz? Wejdź, kiedy woda jest teraz poruszona. Jest to wspaniała rzecz - na kilka minut tylko. Przyjdź, czy nie pragniesz? Powstań z tego siedzenia.
Oddaj swoje śluby Bogu: „Panie Boże, wybacz mi to, co czyniłem. Ja Ci to przyrzekam. Mówiłem sobie, że jestem chrześcijaninem. Lecz Panie, coś jest we mnie i mówi mi, że ja jestem potępiony w tej chwili w obecności Tego, kto daje poznać samego Siebie jako Pan Jezus Chrystus. Czuję się potępiony bezpośrednio w moim własnym sercu. I wiem to tutaj wewnątrz, skoro jest to przedstawione tak jasno - czuję się potępiony. Przychodzę więc w tej chwili, by uporządkować moje życie. Będę ślubował Bogu bezpośrednio tutaj, że od tego wieczora będę absolutnie żył dla Niego”. Czy nie uczynisz tego? W porządku.
105
Jeżeli to są już wszyscy, powstańmy teraz, wy w audytorium, tylko na chwilę. Życzyłbym sobie, żebym umiał śpiewać. Chciałbym zaśpiewać tę pieśń:
Wybacz mi, Panie, i wypróbuj mnie jeszcze jeden raz.
Ja będę Twoim, drogi Panie, jeżeli Ty będziesz moim.
Jeśli upadnę lub zawiodę, pozwól mi powstać i spróbować znowu.
Wybacz mi, Panie. Wypróbuj mnie jeszcze raz.
Ilu z was tutaj w audytorium jest chrześcijanami i wierzycie, że jesteście zakotwiczeni w Chrystusie, że jesteście również gotowi na nadchodzący sąd? I będziecie mogli - kiedy zabrzmi trąba, nie będzie można uczynić już nic innego - tylko zostaniecie zachwyceni z tej ziemi. Urzeczywistni się to tak szybko, że nie będziecie mieć czasu, by uczynić coś innego - „W jednej chwili, w okamgnieniu”. Co to będzie jednego z tych dni? A co, jeśli to przegapicie, na zawsze, na całą wieczność, na wieki wieków, na zawsze? Jakie znaczenie będzie miał potem ten krótki czas świeckich rozkoszy? Żadne.
106
Myślę teraz, że powinniśmy wszyscy poświęcić na nowo nasze życia Chrystusowi. Czy tak nie myślicie? Ilu z was chciałoby poświęcić na nowo swoje życie na to wezwanie dzisiaj wieczorem? Ja chcę poświęcić samego siebie na nowo w tej chwili, Panie! Pomyślcie teraz, co was tak łatwo obstępuje, jest to grzech! Podnieśmy więc teraz nasze ręce ku Bogu, każdy w swój własny sposób.
Pamiętajcie, że On jest wszechobecny. Kiedy jest ich może tysiąc osiemset lub dwa tysiące, którzy modlą się tutaj, miliony innych modlą się na całym świecie w tej samej chwili, a On słyszy każdego z nich. Ani jeden wróbelek nie upadnie na ulicę, o którym by On nie wiedział. On zna każdą tajemnicę twojego serca.
Módlmy się teraz wszyscy, każdy w swój własny sposób, po prostu poświęćmy się na nowo Chrystusowi.
107
Panie Jezu, Twoja obecność była tak wspaniała przed kilkoma chwilami, że ja zaledwie nadążałem łapać mój oddech. Wydawało się, że odchodzę już po prostu. I ja wiem, że jest pewien powód, dlaczego Ty chcesz, aby to było czynione w ten sposób. Ja tego nie rozumiem, ale Ty rozumiesz, Panie. Ty jesteś Bogiem. Ty zidentyfikowałeś samego Siebie jasno. Ty jesteś tutaj. My Tobie wierzymy. Wiemy, że Ty jesteś tutaj.
I tutaj w tym budynku są podniesione setki rąk. My poświęcamy samych siebie na nowo Tobie.
Panie, za tą kazalnicą, spoza której głosiłem, widziałem, że Ty stoisz tutaj dając poznać samego Siebie w tym tygodniu, i ja poświęcam samego siebie na nowo. Poświęcam się na nowo do Twojej usługi. Wybacz mi wszystkie moje uskarżania, że jestem zmęczony. I Boże, weź mnie po prostu w Swoje ramiona.
Weź nas wszystkich, Panie. Oderwij nas od wszystkich świeckich trosk, od wszystkich świeckich spraw, Panie, byśmy mogli być całkowicie poświęceni, jako słudzy Pana Jezusa Chrystusa. Spełnij to, Ojcze. Wysłuchaj nas dzisiaj wieczór.
Pobłogosław tych tam w tyle, którzy pragną chrztu Duchem Świętym. Niech na nowo zstąpi ten dźwięk z niebios, jak potężny szumiący wiatr. Niech napełni każdego człowieka będącego tutaj ogniem z ołtarza Bożego. Spełnij to, Panie.
Uwielbiamy Ciebie. Oddajemy Ci dzięki i chwalę za to, że nas przyjąłeś. Oddajemy Ci dzięki i chwałę za Twój lud. Uwielbiamy Cię, bo Ty powiedziałeś: „Jeżeli wyznamy nasze grzechy, Bóg jest sprawiedliwy, aby je nam wybaczyć”. Spełnij to, Panie, aby nam wszystkim było wybaczone. A jutro zobaczymy największą usługę uzdrawiania, jaką ten kraj widział kiedykolwiek, dzięki naszemu wyznawaniu. Daruj tego, Panie. Poświęcamy samych siebie Tobie, w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
Chodź, bracie Cox.
Poświęcajcie tylko samych siebie Bogu, wszyscy w tym audytorium. Ja poproszę teraz brata Cox, jednego z waszych pastorów tutaj, aby kontynuował modlitwę.