1
Mam nadzieję, że tu znowu przyjadę pewnego dnia, jeżeli Jezus będzie zwlekał. Sądzę teraz, że zastanawiacie się dlaczego... Ktoś powiedział niedawno... Stałem razem z bardzo słynnym mężem. Miłuję tego człowieka. Nie trzeba mi przypominać ani wymieniać jego imienia. On jest moim - jednym z moich serdecznych przyjaciół - Oral Roberts. Oral przybył na moje nabożeństwo. Przyjechał tam również brat Jack Moore. On miał mały postrzępiony namiot, który rozbił na kawałku pola po drugiej stronie - z wschodniej strony Kansas City, a ja byłem w audytorium, które jest trochę większe od tego tutaj. On tam przyjechał, siedział w bocznym rzędzie; i zapytał: „Bracie Branham, czy myślisz, że Bóg wysłuchałby moją modlitwę”.
Ja odrzekłem: „On wysłucha modlitwę kogokolwiek”.
Otóż, ten człowiek nie wie, ile jest wart; zbudował seminarium w wartości pięćdziesięciu milionów dolarów z biurem w wartości trzech milionów dolarów. I myślę, że należy się uznanie temu niewielkiemu mężczyźnie z Oklahomy za jego wkład we wierze na Boże sprawy.
2
Tommy Osborn był tam w Portland, Oregon, owego wieczora, kiedy ten szaleniec podbiegł do podium i chciał mnie zabić. I on powiedział: „Ty oszuście!” Dalej mówił: „Ty....”. Zwymyślał mnie po prostu różnymi przezwiskami. Wielki, potężny mężczyzna. Było tam około pięćdziesięciu pastorów na podium, którzy pierzchli przed nim. On był obłąkany, uciekł z zakładu. Potężny mężczyzna z długimi ramionami. Miał sześć, niemal siedem stóp wysokości. Miał duże, długie ręce. Ja ważyłem tylko sto dwadzieścia osiem funtów. On wbiegł na podium i powiedział: „Dzisiaj powalę cię na ziemię tutaj na środku tego podium”.
Wiedziałem, że nie śmiem mu nic odpowiedzieć. Wszyscy pierzchli do tyłu. A ja stałem spokojnie. Nie próbuj w takiej sytuacji wtrącać swoich własnych myśli; jeżeli to zrobisz, to zginiesz. Ja stałem po prostu spokojnie. I usłyszałem, że mówię coś, co Duch Święty powiedział przez moje usta.
Pamiętajcie, Bóg działa tylko przez człowieka. On wybrał człowieka. On mógłby skłonić gwiazdy, aby głosiły Ewangelię, albo skłonić do tego drzewa lub wiatr, lecz On wybrał człowieka. Tak czynił On zawsze, wybrał człowieka. „Objawiał Swoje tajemnice” i Swoją uprzednią wiedzę i inne sprawy „Swoim sługom prorokom,” jak On zapowiedział.
Otóż, ten człowiek stał tam tylko kilka stóp ode mnie i groził mi mówiąc, co ma zamiar zrobić. Wyglądał jak Goliat. I w tej chwili Duch Święty powiedział: „Dlatego, że rzuciłeś wyzwanie Słowu Bożemu, dzisiaj wieczorem padniesz na moje stopy”.
3
Otóż, możecie sobie teraz wyobrazić, co sobie pomyślał mężczyzna opanowany furią, ważący niemal trzysta funtów i stojący przede mną jak góra, o mężczyźnie ważącym zaledwie sto dwadzieścia osiem funtów. On powiedział: „Ja ci pokażę, komu upadnę na stopy,” i zamachnął się swoją potężną pięścią. Ja się nawet nie poruszyłem; stałem tam po prostu. A on podszedł do mnie, zamachnął się ot tak, by mnie uderzyć.
I usłyszałem samego siebie (ja nie musiałem powiedzieć w ogóle nie), jak mówię: „Szatanie, wyjdź z tego mężczyzny”. Nie głośniej niż teraz.
I kiedy on zamachnął się swoją pięścią, jego ręce podniosły się w górę, wybałuszył swoje oczy i zaczął się taczać. Język wysunął mu się i ślina wyciekała mu z ust. On zaczął się taczać w kółko i upadł na ziemię, i przycisnął sobą moje stopy do podłogi.
I oto przychodzą policjanci - oni go już przedtem poszukiwali. Przyprowadziłem tych dwóch policjantów do Chrystusa - w pokoju do przebierania się w tylnej części tego wielkiego audytorium.
A myślę, że mieliśmy tam coś ponad sześćdziesiąt tysięcy słuchaczy w środku, a niemal dwukrotnie tyle było ich na zewnątrz. Padał deszcz, a oni stali w przyległych ulicach pod parasolami.
Ten obłąkany przywalił mi stopy na podłodze. Policjant zapytał: „Czy on jest martwy?”
Ja odrzekłem: „Ależ nie”.
„Dobrze” - powiedział - „czy został uzdrowiony?”
Ja odrzekłem: „O nie. On kłania się temu duchowi, rozumiesz. I nie można mu teraz w ogóle pomóc, dopóki on nie pozbędzie się tego ze swojej głowy”. Dalej rzekłem: „Pragnę jednak, abyście go stoczyli z moich stóp, żebym się mógł poruszać”. Rozumiecie?
4
Tommy Osborn widział to i odjechał do domu i zamknął się w swoim pokoju na trzy dni.
Potem wyjechał w długą podróż do Jeffersonville. Przyjechał tam - niewielki nerwowy człowiek i biegał koło swojego samochodu. On zapytał: „Czy myślisz, że ja mam dar uzdrawiania?”
Ja mu odpowiedziałem: „Tommy, ty wyglądasz na cieszącego się powodzeniem młodzieńca i na kogoś, kto przyniesie korzyść dla królestwa Bożego”. Dalej powiedziałem: „Tommy, nie rób tego. Nie zaczynaj rozmyślać o tych sprawach”. I powiedziałem: „Ty wiesz, że Bóg powołał cię do głoszenia Ewangelii. Jeżeli On powołuje cię do zwiastowania Ewangelii, to Boże uzdrawianie jest zawarte w tym”. I on pojechał do brata Bosworth'a.
5
Innym razem stałem tam i patrzyłem się na jego wielkie budowle, o moi drodzy, w wartości półtora miliona dolarów, czy coś w tym sensie. Spoglądałem na nie, a brat Oral stał tam również. Stałem i oczekiwałem. Zwiedziłem ten budynek. Oral był tak miły i wszyscy inni, że pokazali mi wnętrze budynku. Naprawdę mili bracia!
Stałem tam i pomyślałem sobie: „Myślę, że byłem na polu misyjnym już przedtem, nim oni zaczęli. Oni - każdy powie wam, że oni otrzymali inspirację z tego”. I pomyślałem sobie: „Nie chciałbym, żeby oni przyszli do mojego biura”. Uch! Ja mam tylko jedną starą maszynę do pisania, umieszczoną w jednym rogu przyczepy mieszkalnej. Uch - uch! Rozumiecie? „Nie chciałbym, żeby oni to zobaczyli”. I pomyślałem: „Panie, popatrz tutaj, popatrz na ten budynek w wartości trzech milionów dolarów, jak mówią”. I tak rozmyślałem.
6
Spuściłem oczy na drogę i odszedłem; było tam napisane „Przyszły dom” Tego-i-tego. „Przyszły dom”.
I rozmyślałem. Nie mówię tego, by lekceważyć tych braci, lecz aby powiedzieć to, co mi było powiedziane. Rozmyślałem: Gdzie jest mój przyszły dom? Ktoś powiedział: „Popatrz do góry”. I to jest wystarczające dla mnie. Ja będę wyglądał mojego domu hen tam. Nie mówię teraz, że oni tam nie będą również, rozumiecie, lecz to było mi powiedziane, aby mnie zachęcić, rozumiecie.
Ja nie miałbym tyle rozsądku, by wiedzieć, jak mam rozporządzać taką ilością pieniędzy. Bóg to wie również. A potem - gdybym ja miał takie wielkie obowiązki, czy myślicie, że mógłbym przyjechać tutaj do tej miejscowości? Czy myślicie, że mógłbym urządzić trzy dni nabożeństw tutaj, jak brat Roberts? Przecież brat Roberts musi mieć około dziesięciu tysięcy słuchaczy każdego dnia. Wiecie, ja bym oszalał pierwszego dnia, gdybym temu miał stawić czoło. Rozumiecie? Patrzcie, ja mogę mieć nabożeństwo i tam, gdzie jest pięciu ludzi, czy dwaj ludzie albo tylko jedna osoba; idę gdziekolwiek On mnie posyła. Nie potrzebuję nic innego, tylko więcej z Niego. I tego właśnie pragnę, abyście się modlili, żebym miał więcej z Niego, aby Go poznać. Niech was Pan błogosławi!
7
Każda grupa ludzi - mają w niej trzy kategorie ludzi: wierzących, niby wierzących i niewierzących. Macie je w każdej grupie.
Jezus miał ich w Swoim tłumie i ja wam pokazałem niedawno wieczorem, jak On rozdzielił ich przez to, że mówił pewne sprawy, a nie wyjaśnił ich. Rozumiecie? On wcale nie powiedział, dlaczego muszą jeść Jego ciało, dlaczego On przyszedł, jak On miał zstąpić na ziemię, tak samo jak On miał odejść do góry. Podczas gdy ci ludzie już od początku, lecz On powiedział to tylko dlatego, aby wypróbować ich wiarę.
Ci uczniowie nie zniechęcili się. Oni tego nie potrafili wyjaśnić. Lecz słuchajcie, co powiedział Piotr: „Panie, do kogóż pójdziemy?” Widzicie, oni widzieli, że Słowo Boże na tamten czas, które było obiecane, zostało potwierdzone. Oni mówią: „My wiemy, że to jest to źródło”.
8
Popatrzcie na tą kobietę Sunamitkę, postąpiła w ten sam sposób, gdy otrzymała tego chłopczyka dzięki błogosławieństwu Elizeusza. Ona rzekła: „Osiodłajcie mi muła i nie zatrzymujcie się, dopóki wam nie każę”. Rozumiecie? I ona pośpieszyła do męża Bożego. A on o tym nie wiedział. Lecz ona wiedziała, że jeśli Bóg mógł skłonić tego proroka, aby jej powiedział, że będzie miała syna, to będzie się mogła dowiedzieć, dlaczego Bóg zabrał jej syna. I ona była w tym wytrwała. I przypomnijcie sobie, ona wytrwała w swej wierze tak długo, aż stwierdziła, co było przyczyną tego. I Elizeusz wyszedł, nie wiedząc nawet, co będzie robił, chodził tam i z powrotem po podłodze; położył swoje ciało na to dziecię i ono powróciło do życia.
Widzicie, jest tak dlatego, bo ci ludzie wierzą. Oni tego nie potrafią wyjaśnić. Nikt nie potrafi wyjaśnić. Nikt nie potrafi wyjaśnić Boga. Lecz widzicie, że Bóg czyni coś w Swoim Słowie, co On obiecał czynić!
9
Popatrzcie na tych pijanych rzymskich żołnierzy owego dnia tuż przedtem, nim Jezus został ukrzyżowany. Postawili Go tam na dworze, uderzali go w twarz i w policzki, i tym podobnie, i mówili: „Nuże, jeśli jesteś prorokiem, powiedz nam, kto Cię uderzył”. On wiedział, kto Go uderzył, lecz On nie musiał im robić z siebie klowna. Rozumiecie? On po prostu milczał.
On powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę....”. Ew. Jana 5,19, słuchajcie teraz. „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, Syn nie może nic czynić sam z siebie; lecz co widzi, jak Ojciec czyni, to czyni również Syn”. Dlatego On nie uczynił żadnego cudu, dopóki Mu Bóg nie pokazał w wizji, co ma czynić zgodnie z Jego własnym Słowem. „Syn nie może Sam nic czynić” - nie to, co On słyszy - „lecz co On widzi, jak czyni Ojciec, to czyni i Syn”.
Żaden prorok, żaden widzący w Biblii nie czynił niczego na chybił trafił. Bóg pokazał mu to najpierw. Więc nie można uwielbiać żadnego ludzkiego ciała, ani nawet ciała samego Jezusa. To wszystko jest w Bogu. Bóg to pokazuje i widzimy to, i wykonujemy to po prostu tak, jak On nam to pokazuje, i jak nam to mówi. Każdy z nas tak postępuje.
10
Więc niech was teraz Pan błogosławi. A ja poproszę was ponownie dzisiaj po południu, gdy będziemy czytać Słowo... Wy jesteście takimi miłymi ludźmi, że mógłbym po prostu stać tutaj i przemawiać do was i głosić wam.
Pragnę jednak znowu powiedzieć, że dyskredytuję poselstwo, które mi dał Bóg, przez urządzanie tutaj tylko... Chcieliśmy mieć pięć nabożeństw, lecz myślę, że nie mogliśmy otrzymać tego audytorium, więc musieliśmy je ograniczyć do czterech nabożeństw; trzy wieczory tutaj a potem nabożeństwo uzdrowieniowe. Przy czym, widzicie, wy nawet nie wiecie o tym, co nam najpierw oferowano. Więc może pewnego dnia, jeżeli Bóg pozwoli, z pomocą Bożą i współpracą was zacnych ludzi, chciałbym tu powrócić i zebrać wszystkich moich braci, zebrać wszystkich razem. My - może brzmi to trochę dziwnie, lecz „Chodźcie, zastanówmy się razem” - powiedział Pan. Miejmy to więc na uwadze, aż do tego czasu. Jeżeli mi się to nie uda, pamiętajcie, gdy zobaczę was znowu na drugim brzegu rzeki, Bóg poświadczy ponownie, że to, co wam mówię jest prawdą. Jest to Jego Słowo.
Czy nie byłbym obłudnikiem, gdybym... Co miałbym w zapasie? Mam w domu żonę i kilkoro dzieci - płakały mi przed chwilą do telefonu: „Dlaczego nie przyjdziesz do domu?” Rozumiecie? Lecz są również inne dzieci, które są chore i w potrzebie. Są żony innych mężów albo mężowie, którzy potrzebują zbawienia. Więc nie mogę powrócić, jeżeli spodziewam się przekroczyć tę rzekę. Widzicie, potem usiądę sobie tam po drugiej stronie i odpocznę trochę. A aż do tego czasu - ja się starzeję i nie czuję się już tak, jak czułem się przed laty, kiedy rozpoczynałem, lecz ja wyjeżdżam, mimo wszystko. Wyjeżdżam więc mimo wszystko, ponieważ to jest ostatnia sposobność, gdy będę to mógł czynić w tym życiu. W następnym życiu nie będzie to już wymagane.
11
Powstańmy teraz w poszanowaniu względem Jego Słowa, kiedy przejdziemy do Ew. Marka 16. rozdziału. I zacznę czytać od 9. wersetu. Słuchajcie uważnie, jeżeli pragniecie.
Jest to ostatnie nabożeństwo tutaj. Dzisiejszy wieczór jest poselstwem na zakończenie tutejszej kampanii ewangelizacyjnej. A to, co będę teraz czytał, są ostatnie Słowa, ostatnie sprawy, które Jezus przekazał Swemu kościołowi, zanim On odszedł stąd, ostatnie Słowa, które On powiedział zaraz po zmartwychwstaniu.
Ew. Marka 16. rozdział, zacznę czytać od 9. wersetu.
I powstawszy z martwych wczesnym rankiem, w pierwszy dzień tygodnia, ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wypędził siedem demonów.
Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy z nim przebywali, i którzy się smucili i płakali,
Lecz oni, gdy usłyszeli, że żyje...
Pomyślcie tylko o tym: „gdy oni usłyszeli, że On żyje”. O, moi drodzy! Mam nadzieję, że słyszymy to samo dzisiaj i wiemy, że On żyje. Uhm.
... gdy usłyszeli, że żyje i że się jej ukazał, nie uwierzyli,
A potem ukazał się (również innym) w innej postaci dwom z nich, gdy szli do wsi.
Był to Kleofas i jego przyjaciel, którzy szli do Emaus.
Oni też wrócili i opowiedzieli pozostałym, ale i tym nie uwierzyli.
Na koniec ukazał się jedenastu uczniom, gdy siedzieli u stołu, i ganił ich niewiarę i zatwardziałość serca, że nie uwierzyli tym, którzy go widzieli wskrzeszonego z martwych.
Zastanawiam się, czy On nie uczyniłby to samo obecnie. Rozumiecie?
I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu.
Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony.
A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą,
Węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją.
A gdy Pan Jezus to do nich powiedział, został wzięty w górę do nieba i usiadł po prawicy Boga.
Oni zaś poszli i wszędzie kazali, a Pan im pomagał i potwierdzał ich słowo znakami, które mu towarzyszyły.
Amen.
Moim tematem dzisiaj po południu, który pragnę zaczerpnąć z tego tekstu tutaj, jest: „Trybunał sądowy”.
Pochylmy teraz nasze głowy.
12
Nasz łaskawy niebiański Ojcze, prosimy Cię teraz, abyś wziął Swoje Słowo, kiedy przedkładam dzisiaj po południu tą rozprawę z Twojego Słowa - modlimy się, abyśmy mogli odczuć obecność zmartwychwstałego Jezusa, i abyśmy nie byli opieszali. I jak Ty rzekłeś tym, z którymi rozmawiałeś na drodze do Emaus, jak Ty przemówiłeś do nich i powiedziałeś im, że są... „Dlaczego się martwicie? Czemu jesteście tacy smutni?”
A oni odrzekli: „Ty musisz być jakimś obcym”. I powiedziałeś im, że... „Jezus z Nazaretu, który był rzeczywiście prorokiem”.
A kiedy zwrócili się do Ciebie, jako do proroka, to nie przystało ci nic innego, niż żebyś Ty przeszedł do Słowa, będąc prorokiem, bo Słowo przychodzi do proroka. Wtedy Ty zwróciłeś się do nich i powiedziałeś: „O, głupi i leniwego serca, bo nie wierzycie wszystkiemu, co prorocy mówili o Chrystusie - jak On musiał wycierpieć wszystkie te rzeczy, o których On mówił, a potem wstąpić do Swojej chwały”. I od początku Starego Testamentu - daleko wstecz na początku, On objaśniał im to, co prorocy mówili o Nim. Lecz oni tego wtedy mimo wszystko nie zrozumieli.
Lecz z chwilą, gdy znaleźli się w budynku i drzwi były zamknięte, Ty uczyniłeś coś dokładnie w ten sposób, jak to czyniłeś, zanim zostałeś ukrzyżowany a wtedy zostały im otwarte ich oczy. Ty zniknąłeś im szybko z pola widzenia. A oni pobiegli i powiedzieli to tym, którzy siedzieli przy obiedzie, przy kolacji. I ganiłeś ich z powodu ich niewiary, kiedy zjawiłeś się im, wstąpiłeś poprzez ściany i powiedziałeś im, że powinni Ci byli wierzyć, i zarzucałeś im zatwardziałość ich serc.
I jak bardzo radowali się ci uczniowie, ponieważ Ty dałeś im się poznać, bo uczyniłeś coś w ten sam sposób, jak uczyniłeś to przed Twoim ukrzyżowaniem. Oni poznali, że to jesteś Ty; ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki.
O, Boże, proszę, uczyń to znowu dzisiaj. Przyjdź pomiędzy nas. Ty obiecałeś te rzeczy dla ostatecznych dni. I niechby nasze serca nie były tak przytępione nowoczesną teologią i sprawami tego świata, żebyśmy Cię nie mogli zobaczyć. Otwórz nasze zrozumienie, nasze oczy, bowiem prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
Możecie usiąść.
13
Ufam, że zjawienie się Jego potwierdzone zmartwychwstania w tym tygodniu, ta mała porcja, którą już zobaczyliśmy, którą mogliście zrozumieć w tym czasie, w tym stadium - może spotkaliście się z tym po raz pierwszy i jesteście trochę sceptyczni, co do tego, ponieważ widzicie tylko jedną, mniejszą część. Lecz nie było to ani jeden raz błędne, z tych tysięcy i dziesiątek tysięcy razów. Nigdy nie było to błędne. Ilu z was tutaj jest świadkiem tego? Podnieście wasze ręce wy, którzy byliście... Rozumiecie? Nigdy i nie ważne w jakim narodzie, w jakiej miejscowości, nie było powiedziane coś, co nie wypełniło się dokładnie tak, jak było powiedziane. Więc nic nie może być tak akuratne prócz samego Boga. Rozumiecie? Oczywiście.
Lecz, oczywiście, musi to wyglądać mętnie. Musi to być w ten sposób. Tak działo się w Jego dniach, i tak dalej. Nawet Jego urodzenie i wszystko inne wyglądało niewyraźnie. Bóg czyni to tak, aby doświadczyć wiarę Swego ludu.
14
Więc dzisiaj po południu, ja myślałem, że to nie potrwa dłużej niż... A po Jego zjawieniu się przed nami, On będzie przechadzał się przez budynek i będzie rozpoznawał myśli serc. I ja posłużyłem się tutaj u was tylko trzema czy czterema miejscami Pisma Świętego.
Jednakowoż, Bóg wie, że całe Pismo Święte łączy się razem. Nie ma ani jednego błędu w żadnym Słowie z Niego. Ani jedno nie zaprzecza drugiemu. Ludzie mówią, że zaprzecza. Zaproponowałem roczny zarobek każdemu, kto mi to pokaże - gdzie Słowo zaprzecza samemu sobie. Ono nie zaprzecza samo sobie. Gdyby tak było, nie byłoby to dobre dla mnie. Ono musi być dokładną prawdą.
Bóg będzie sądził świat na podstawie czegoś. Gdyby go sądził na podstawie kościoła, to którego kościoła? Ponieważ jeden odróżnia się od drugiego. Lecz On będzie sądził świat przez Jezusa Chrystusa. Biblia tak mówi. A Chrystus jest Słowem. „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga”. On sądził świat w dniach Noego i On sądził go w dniach Mojżesza. On sądził go w każdym czasie, i w Jego dniach, a nawet do dzisiejszego dnia przez to samo obiecane Słowo na dzisiejszy wiek. Albo Mu wierzymy albo Mu nie wierzymy, lecz On jest odpowiedzialny za uwierzytelnienie Swego Słowa. Wiecie, w Ew. Mateusza 12. rozdział jest powiedziane, że...
15
„Chociaż On uczynił tak wiele cudów, jednak ludzie nie uwierzyli. Ponieważ Izajasz mówi: „Oni mają serca, ale nie rozumieją, mają oczy, a nie widzą, mają uszy, a nie słyszą”. Musiało się to wypełnić.
I tak samo to musi się wypełnić. „Oni będą porywczy, aroganccy, rozkosze raczej miłujący, niż miłujący Boga, fałszywi oskarżyciele, niepowściągliwi, gardzący tym, co dobre; oni mają formę pobożności a zapierają się jej mocy; mocy Bożej, której mają tylko formę”. Jaka to zasmucająca rzecz! Co, jeżeli to jesteście wy? Pomyślcie o mężczyźnie lub kobiecie, którzy temu nie mogą uwierzyć. Co jeżeli to jesteście wy? Pomyślcie tylko o tym. Jest to tak pożałowania godne; nie naśmiewam się z tego, lecz jest to pożałowania godne. Oczywiście, to jest prawdą. Zważajcie teraz.
16
Dzisiaj chcę to nazwać, jak nazwalibyśmy to... na kilka minut teraz, zanim będziemy modlić się o chorych. I postaramy się opuścić to audytorium za czterdzieści minut, jeżeli to będzie możliwe, lecz najpierw pragnę przedstawić krótką rozprawę sądową.
A zatem ta sprawa jest dzisiaj przed trybunałem sądowym. Jeżeli będziecie teraz słuchać uważnie i zapamiętacie sobie to, co pragnę wam powiedzieć. Nie będzie to długie. Tą sprawą jest „Obietnica Słowa Bożego kontra ten świat”. Otóż sprawa sądowa nie może być rozpatrywana, jeżeli nie ma do tego jakiegoś powodu. Musicie przedstawić tą sprawę. A sprawa, która jest rozpatrywana w tej sali sądowej dzisiaj po południu... Pragnę teraz, żeby każdy z was - wzywam was, abyście wysłuchali tej sprawy. A sprawa ta brzmi: „Obietnica Słowa Bożego kontra ten świat”.
A sprawą, z powodu której wniesiono oskarżenie, jest „Naruszenie obietnicy”. Czy słyszycie mnie dobrze? Podnieście swe ręce, gdziekolwiek jesteście teraz, że mnie słyszycie. Jest wniesione oskarżenie przeciw „Naruszeniu obietnicy. Bóg dał obietnicę, a nie dotrzymał jej”. Słowo Boże dało obietnicę, więc On został pozwany na sąd z powodu tej sprawy - „Naruszenia obietnicy”.
17
Oskarżyciel zawsze reprezentuje państwo, jeżeli rozumiem sądy właściwie. Więc oskarżyciel w tej rozprawie reprezentuje ten świat, a tym oskarżycielem jest szatan. On reprezentuje ten świat, ponieważ świat należy do niego. I on reprezentuje ten świat, on jest ich oskarżycielem.
Oskarżonym w tej sprawie jest wszechmogący Bóg; oskarżonym.
A zatem, oskarżony ma zawsze obrońcę, adwokata. A obrońca w tej sprawie jest Duch Święty. A teraz będziemy...
Oskarżyciel ma również kilku świadków w tej sprawie i ja ich teraz wymienię. Jednym z nich jest pan Niewierzący, następnym jest pan Sceptyk, a następnym jest pan Niecierpliwy. To są ci, którzy usiłują wytoczyć proces sądowy Bogu.
18
Zatem, mamy tych - wszystkich bohaterów pozwanych na rozprawę. I jesteśmy przed trybunałem sądowym, rozpoczniemy więc rozprawę sądową, aby został wydany wyrok. W porządku. Rozporządzenie jest - sąd został zwołany, aby wydał rozporządzenie albo wydał wyrok.
I oskarżyciel zawoła teraz swojego pierwszego świadka, aby złożył świadectwo. Jego pierwszym świadkiem w tej rozprawie jest pan Niewierzący.
Jego pierwszą skargą jest, że „Słowo Bożej obietnicy nie jest zupełną prawdą”. Taka jest jego skarga, tego pierwszego świadka. On twierdzi, że jest wierzącym, chociaż nim nie jest; lecz on twierdzi, że jest. I on twierdzi, że „chodził tutaj niedawno na tak zwane nabożeństwa Ducha Świętego, gdzie wkładali ręce na ludzi, i przedkładali ich zgodne z Pismem prawa do czynienia tego, czytając je z Ew. Marka 16,” z którego właśnie przed chwilą czytałem. „Na chorych ręce wkładać będą, a oni wyzdrowieją”.
Pan Niewierzący świadczy i mówi następująco: „Miałem włożone na sobie ręce tego kaznodziei napełnionego Duchem Świętym, jak go nazywają. On włożył swoje ręce na mnie według Ew. Marka 16, tej obietnicy, którą dał Bóg. I ten człowiek mówił, że jest wierzący. I wielu twierdziło, że zostali uzdrowieni. I on włożył swoje ręce na mnie, a było to dwa miesiące temu, i nic się nie stało. Dlatego ta obietnica nie jest prawdziwa”. W porządku. Poprosimy pana Niewierzącego, aby ustąpił na bok.
Oskarżyciel, szatan, powołuje swojego następnego świadka.
19
Następnym świadkiem jest pan Sceptyk. Teraz on świadczy. On mówi: „Poszedłem do kościoła. Byłem chory i poszedłem do kościoła, w którym podobno był bogobojny pastor, który wierzył w Słowo Boże. I on miał mały dzbanek oleju, który był położony na jego kazalnicy. I wszyscy jego słuchacze, którzy tam chodzą, którzy pragnęli, aby się o nich modlił - on namaszczał ich olejem, czytając obietnicę z Bożego Słowa w Liście Jakuba 5,14”.
„Czytał Słowo i mówił: ‚Jeżeli jest ktoś chory między wami, niech zawoła starszych zboru, aby go namaścili olejem i modlili się o niego, a modlitwa wiary uzdrowi chorego i Bóg go podniesie. Jeżeli popełnił jakiś grzech, będzie mu wybaczony.' A zatem” - mówił dalej - „poprosiłem tego pastora, o którym słyszałem świadectwa od innych, żeby mnie namaścił olejem i czytał mi obietnicę Bożą z Pisma Świętego. I było to około miesiąc temu, a ja jestem ciągle tak samo chory, jak byłem wtedy, gdy on mnie namaszczał”. Dlatego - taka jest jego skarga. Niech pan Sceptyk ustąpi na bok.
20
I oskarżyciel, szatan, wzywa swego następnego świadka. Jego następnym świadkiem jest pan Niecierpliwy. To jest łajdak. Rozumiecie? Wybaczcie mi to wyrażenie. Widzicie, on po prostu sprawia, że człowiek staje się nerwowy i nie wie, co robi. Rozumiecie?
Pan Niecierpliwy, on twierdzi, że „Pewnego dnia, kiedy czytałem Biblię....”. Oni wszyscy twierdzą teraz, że są wierzący. I oni... On twierdzi, że „czytał Biblię” i on „natrafił na urywek tekstu z Ew. Marka 11. r. 22. i 23. w. gdzie sam Jezus dał obietnicę: ‚Jeżeli powiesz do tej góry przenieś się, a nie wątpisz w swoim sercu, lecz wierzysz, że to, co powiedziałeś, stanie się, to stanie się to, co powiedziałeś'„. I ponownie On mówi: „Jeśli wierzysz, kiedy się modlisz, to otrzymasz to, o co prosisz”. On teraz mówi: „Moja noga była kaleką, kulałem na moją nogę, przez jakieś trzydzieści lat. I ja przyjąłem tą obietnicę przed pięcioma laty, i nic się nie stało od tego czasu. Jestem ciągle takim kaleką, jakim byłem zawsze”. I on odchodzi na bok, a oskarżyciel...
21
Teraz oskarżyciel musi jeszcze trochę rozdmuchać tą sprawę. Więc oskarżyciel, którym jest szatan, mówi do publiczności, rozumiecie: „Ci ludzie twierdzą, że są wierzący. A Bóg nie jest sprawiedliwy, jeżeli podaje takie pochopne obietnice w Swoim Słowie, a nie wypełnia ich”. Widzicie, on tutaj oskarża Boga. „On umieścił te obietnice w Swoim Słowie dla Jego wierzących dzieci. A Jego wierzące dzieci wystąpiły tutaj i świadczą, że przyjęły to, co On podał tutaj w Swoim Słowie, jako prawdę, a nie mają z tego w ogóle żadnych rezultatów”.
22
Dlatego on oskarża Boga, próbując wytoczyć proces przeciw Niemu, i mówi, że „Bóg umieścił coś w Swoim Słowie dla Jego wierzących dzieci, a nie stoi za tym, co On obiecał”. Więc szatan twierdzi, że „On jest nieuczciwy, podając taką obietnicę ludziom, Swoim wierzącym dzieciom, a nie potrafi dotrzymać tego, co On obiecał czynić”. Teraz oskarżyciel przedkłada tutaj twardy dowód przeciw oskarżonemu. „On nie potrafi tego dotrzymać, ponieważ mamy tutaj świadków, że On nie stoi za tym Słowem, które On obiecał”.
Jednakowoż oskarżyciel mówi dalej. Oskarżyciel, którym jest szatan, mówi tak: „Bóg obiecuje: ‚Wszystkie rzeczy są możliwe dla wierzących.' Bóg mówi tak w Swoim Słowie”. I tak oskarżyciel przypieczętował tę sprawę, rozumiecie. On myśli, że wygrał rozprawę, ponieważ trzej świadkowie złożyli swoje świadectwa i podali do tego miejsca Pisma i cytowali Pismo poprawnie, i przedstawili wszystko, w jaki sposób to czynili. A teraz oskarżyciel uzasadnia to tymi małymi miejscami, że „Bóg obiecuje, iż ‚wszystkie rzeczy są możliwe dla tych, którzy wierzą'„.
23
I znowu mówi oskarżyciel, szatan, i powiedział: „Bóg obiecuje, że będzie żywy, potem gdy On został ukrzyżowany. Obietnice - On obiecuje, że ciągle żyje. A On również obiecuje w Swoim Piśmie Świętym, w Liście do Hebrajczyków 13,8, że ‚On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki.' Ale On nie potrafi dotrzymać ani wykonać tego, co On obiecuje”. I tak szatan piętnuje to naprawdę mocno, iż nie ma żadnej szansy wydostać się z tego. „On tego nie potrafi czynić. Bóg nie potrafi dotrzymać Swego Słowa” innymi słowami. „A On twierdzi, że wstał z martwych i żyje?”
24
„On twierdzi również w Ew. Jana 14,12. że ‚Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię, i on czynić będzie,' lecz On nie potrafi to spełnić. On również powiedział w Piśmie Świętym: ‚Jeszcze krótki czas, a świat nie zobaczy Mnie już więcej, lecz wy Mnie ujrzycie, bo Ja żyję, i wy żyć będziecie'„.
„Zauważcie jeszcze, że On twierdzi w Ewangelii Łukasza 17. rozdział, gdy mówi o dniach Sodomy, w których żyjemy obecnie - ‚jak było w dniach Sodomy,' że świat będzie w tej samej sytuacji, oraz że Bóg zstąpi na ziemię, będąc Słowem zamanifestowanym w ciele tutaj na ziemi, i będzie czynił dokładnie te same rzeczy, które Bóg czynił, kiedy był tutaj w postaci człowieka, którego Abraham nazwał ‚Elohim.' A Jezus powiedział: ‚Kiedy Syn człowieczy będzie objawiony w tych ostatecznych dniach, to On objawi samego Siebie w ten sam sposób, jak działo się to za dni Lota' - podając tą scenę”.
„On również obiecuje, że ‚On będzie z nami, mianowicie w nas, aż do końca, względnie do skończenia świata.' I On również twierdzi, że ‚Niebo i ziemia przeminą, lecz Jego Słowo nie przeminie'„.
25
Otóż, ja myślę, że oskarżyciel myśli sobie, że ma swoją sprawę bardzo dobrze udokumentowaną. On ma świadków na dowód tego, że to Słowo nie jest prawdą.
Otóż, wy jesteście zarówno sędzią i ławą przysięgłych dzisiaj po południu. Wy, wasz umysł, to ława przysięgłych. A wasze postępowanie jest sędzią. Wasze stanowisko jest takie, jaki jest werdykt ławy przysięgłych. Wprowadzacie w czyn to, co orzeka werdykt. Rozumiecie? Będziecie to musieli czynić, ponieważ wasze postępowanie mówi głośniej niż wasze słowa. Rozumiecie? To się zgadza. Wy możecie coś mówić, lecz jeśli tego nie myślicie poważnie, to nie możecie tego wypełnić. Widzicie? Wasze postępowanie jest głośniejsze od waszych słów. Zważajcie.
Niech teraz oskarżyciel ustąpi na bok. On wniósł oskarżenie, miał swoich świadków i oni świadczyli. I ten oskarżyciel przedłożył tutaj Słowo i napiętnował je tak, jak tylko zechciał. Bo on sobie myśli, że ma tę sprawę kompletnie napiętnowaną i udokumentowaną, więc niech oskarżyciel i jego świadkowie ustąpią teraz na bok.
26
Teraz zawezwiemy świadka oskarżonego. Ducha Świętego. Wiecie, jeżeli jest oskarżony, to musi mieć obrońcę, adwokata. Poprosimy więc obrońcę, Ducha Świętego, aby stanął w obronie oskarżonego.
Kiedy wystąpił Duch Święty, pierwszą rzeczą, którą On mówi, jest to: On zwraca się do oskarżyciela, który przyszedł z tą sprawą i wniósł oskarżenie następująco: „Oskarżyciel źle interpretował Słowo ludziom, dokładnie tak, jak interpretował je źle pierwszej ludzkiej istocie, Ewie, w ogrodzie Eden. On błędnie wykładał to Słowo ludziom”. A Duch Święty, obrońca, zwraca uwagę na to.
27
„Zauważcie, on powiedział - oskarżyciel powiedział, że ‚Te obietnice są dla wierzących.' I tak jest, te obietnice są tylko dla wierzących, nie dla niewierzących, czy sceptyków”. Obrońca przedkłada Swoje twierdzenie, że „Bóg wyraźnie powiedział, że to jest dla wierzących i zwraca uwagę na to, że każdy z tych, który świadczył protestując przeciw Słowu, przyznał, że inni zostali uzdrowieni”. Rozumiecie? Więc to dyskwalifikuje go od razu, rozumiecie, lecz rozpatrzmy tą sprawę trochę bardziej.
A obrońca powinien wiedzieć, czy oni są wierzący, czy nie, ponieważ On właśnie jest Tym, który ożywia to Słowo. On wie, czy oni wierzą, czy nie. Czy tak nie myślicie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] On powinien to wiedzieć. On wie, czy oni są wierzącymi, czy nie są, ponieważ On jest tym jedynym, który może dać życie do tego Słowa. Gdyby moje ciało stało tutaj bez ducha, byłbym martwy; tylko życie może ożywić to ciało, aby się poruszało. I tylko Duch Święty może ożywić Słowo. Jedynie On może sprawić, aby ono działało, i On powinien wiedzieć, czy oni są wierzący, czy nie są. I występuje przeciw ich własnemu świadectwu, które mówili: „Inni twierdzili, że zostali uzdrowieni, a inni twierdzili, że widzieli te sprawy,” lecz oni nie widzieli. Widzicie więc, że ich świadectwo jest już potępione.
28
Lecz teraz, On ożywia Słowo. I On znowu chce zwrócić uwagę na słowa oskarżyciela, względnie oskarżycieli, którzy to kwestionowali. „On nie ustanowił jakiegoś określonego czasu dla tego uzdrowienia. On rzekł: „Modlitwa wiary uzdrowi chorego. Bóg go podniesie. On powiedział: Na chorych ręce kłaść będą. I on nie powiedział, że oni zaraz wyskoczą i będą uzdrowieni. On powiedział: Oni powrócą do zdrowia, jeśli uwierzyli. Widzicie, on błędnie cytuje Słowo! Rozumiecie?”
Ja myślę, że mamy dobrego obrońcę. Więc tam, On powinien był wiedzieć, czy oni wierzą, czy nie. On mógł to powiedzieć. I On oczywiście koryguje to miejsce Pisma tutaj, ponieważ obrońca zawsze to czynił - w terminach biblijnych. Słowo zawsze koryguje samo siebie.
I stwierdzamy, że On powiedział: „Szatan zacytował błędnie Słowo niewierzącemu, a ten niewierzący nie wiedział nic innego. Lecz wierzący, który Mu uwierzył, wiedział zupełnie dokładnie, co Słowo mówi, i trzymał się tego”. Rozumiecie? Rozumiecie? Tamci nie mogli udowodnić tego, co twierdzili. Lecz ci to twierdzili i sami byli uczestnikami tego.
29
Podobnie jak my twierdzimy, że jesteśmy zbawieni. Oni mówią: „Hm, pokaż mi, jak jesteś zbawiony”. Moje życie udowadnia, że jestem zbawiony. Sposób, w jaki ja postępuję, udowadnia, czy jestem zbawiony, czy nie. Nie ważne, jak dużo świadczę o tym tutaj; wy i tak poznacie według tego jak żyję, czy jestem zbawiony, czy nie jestem.
Tak samo jest z uzdrowieniem. Jeżeli je przyjmiesz i wierzysz w nie, to będziesz odpowiednio do tego postępował. Nastanie w tobie wielka zmiana! I nie ma niczego, co by ci to mogło wybić z głowy, tak samo jak twoje zbawienie. Jest to Boże Słowo. Musisz to przyjąć na tej samej zasadzie.
„Przez wiarę jesteś zbawiony”. Jezus powiedział tej niewieście, która dotknęła się Jego szaty: „Twoja wiara cię uzdrowiła”. Otóż, daleko mi do uczonego w Piśmie, lecz wyszukałem sobie kilka słów. To słowo tam wywodzi się z greckiego słowa sozo, co oznacza „zbawiony,” zarówno fizycznie zbawiony jak i duchowo zbawiony. „Jesteś zbawiony - sozo”. On zbawił ją z przedwczesnego grobu dokładnie tak samo, jak On zbawił cię z piekła. Sozo - jest tam użyte to samo greckie słowo. Zwróćcie uwagę: „Twoja wiara uczyniła sozo - uzdrowiła cię z choroby, którą miałeś”. Zauważcie, to samo słowo za każdym razem.
30
„Zwracam ponownie uwagę na to, że oskarżyciel błędnie zacytował Słowo. Bóg wcale nie powiedział, że chorzy będą od razu podskakiwać, skoro tylko zostaną włożone na nich ręce. Lecz On powiedział: „Ci, którzy wierzą, odzyskają zdrowie”. Tak jest - jeżeli człowiek wierzy! Jest to tylko dla wierzących.
„I ponownie - obrońca chce zwrócić uwagę wysokiemu sądowi dzisiaj po południu, że Bóg powiedział, iż Jego Słowo jest nasieniem. Słowo jest nasieniem, które zasiał siewca. Jeżeli to nasienie wpada do właściwej gleby, która ma dosyć żyzności, aby to nasienie mogła ożywić i aby mogło wykiełkować do życia, to ono będzie żyć”.
31
Otóż, kiedy człowiek sieje nasienie - jeżeli jesteś rolnikiem albo wiesz cokolwiek o sianiu nasienia - jeżeli zasiejesz dzisiaj jakieś nasienie, powiedzmy, że zasiejesz kukurydzę w swoim ogrodzie, a jutro rano udasz się tam i wykopiesz to ziarno i popatrzysz na nie, powiesz: „Hm, nie ma w nim żadnej różnicy”. Więc zasadzisz je z powrotem. A następnego dnia pójdziesz tam znowu i popatrzysz na nie, powiesz: „Nie ma w nim żadnej różnicy,” tak ono nigdy nie wzejdzie. Ono nie może wykiełkować. Kiedy je wykopiesz, to popsułeś od razu jego środowisko. Ty musisz powierzyć je glebie, a potem jest zadaniem gleby zatroszczyć się o resztę.
I za każdym razem, kiedy patrzysz się na twoje przejawy choroby i świadczysz o nich, skarżysz się z powodu nich, to Bóg nie może cię uzdrowić. Powierz tą sprawę Bogu i wierz Jego Słowu. On to urzeczywistni. Czy to kiełkuje względnie cokolwiek się z tym dzieje, nie troszcz się o to. Bóg to obiecał i potencjalnie masz swoje uzdrowienie, kiedy je przyjąłeś. Jest to w postaci nasienia.
32
Gdybym cię prosił o drzewko dębu, a ty dałbyś mi żołądź, to potencjalnie mam już dęba. A gdybym cię prosił o kolbę kukurydzy, a ty dałbyś mi ziarenko kukurydzy, to potencjalnie mam już kolbę kukurydzy. Potem powierzam je glebie i podlewam je, i pielę wszystkie chwasty koło niego, które by wyczerpywały nawóz dookoła niego, więc pielę te chwasty. Potem ono automatycznie rośnie, ponieważ zostało włożone do gleby i jest to zapłodnione nasienie. Jeśli to nasienie nie jest zapłodnione, to ono nie będzie rosnąć. Lecz jeśli to nasienie ma zarodek życia w sobie, to nic nie może powstrzymać go od wzrostu.
33
Ktoś powiedział: „Co myślisz o zmartwychwstaniu?”
Wyjdź w zimie do swojego ogrodu, wylej na ziemię trochę betonu, i gdzie urośnie najgęstsza trawa w następnym roku, gdy nastanie wiosna? Na brzegu tego chodnika. Widzisz, kiedy światło słoneczne i kamienie tego świata otaczają to miejsce i zaświeci na nie znowu słońce, to nie można tego ukryć w żaden sposób. Życie znajduje sobie swoją drogę. Ono toruje sobie swoją drogę pod tym betonem, i tak dalej, i dochodzi do krawędzi tego chodnika, wysunie swoją główkę i chwali wszechmogącego Boga. Słońce, s-ł-o-ń-c-e steruje całym botanicznym życiem.
A S-y-n steruje żywotem wiecznym. On i tylko On sam ma żywot wieczny. Nie można Go ukryć! Musi nastać zmartwychwstanie. Nie martw się tym, gdzie jesteś, ty przyjdziesz, mimo wszystko.
I ty musisz zostać uzdrowiony, jeżeli temu wierzysz i przyjmujesz to. Jest to nasienie, które zasiał siewca, i ono wpadło do gleby. A gdy ono wschodzi... Niektóre padło na kamienie, wiecie, ono nie miało korzenia; niektóre padło do cierni i zniechęceń, i one je zadusiły. Lecz niektóre wpadło do gleby, w której nie było chwastów i cierni, ani kamieni.
Otóż, jest to zależne od tego, co ty... Jeżeli pozwolisz jakiemuś niewierzącemu przyjść do twojego domu, albo jakieś niewierzący człowiek powie ci: „Ależ, to są bzdury, coś takiego przecież nie istnieje,” to pozwalasz, żeby tam rosły jakieś chwasty. Sprzeciw się temu!
Powiedz: „Bóg tak powiedział! Na tym sprawa załatwiona. Ja jestem uzdrowiony, ponieważ wierzę temu w moim sercu”. I ta wiara leży tam, wszelkie niedowiarstwo zostało usunięte z tego, i to się musi stać. To się zgadza.
34
Teraz obrońca chce zawezwać kilku świadków na podium. Czy mamy jeszcze czas na to? Obrońca pragnie zawezwać teraz świadków, Jego świadków, podobnie jak oskarżyciel zawezwał swoich świadków. Obrońca zawezwie najpierw proroka Noego, żeby złożył świadectwo. „Noe, co ty masz do powiedzenia teraz - dzisiaj po południu o tym?”
On powiedział: „Ja żyłem w naukowym wieku, przewyższającym daleko poziom nauki w dzisiejszym czasie. Deszcz w ogóle nie padał na ziemię. Bóg nawadniał ziemię przez wegetację, i tak dalej, ze źródeł, które były pod ziemią. Lecz pewnego dnia Bóg przyszedł do mnie i rzekł mi, że będą padać wody z niebios. Ja podawałem dalej moje poselstwo. I On powiedział mi, abym zbudował arkę. Ja ją budowałem i głosiłem, że będzie padał deszcz z niebios.
35
„A pan Niewierzący, pan Sceptyk, i wszyscy inni faceti siedzieli tam i naśmiewali się ze mnie, i kpili sobie ze mnie, że uwierzyłem w taki cud, kiedy zostało naukowo udowodnione, że tam w górze nie ma żadnej wody. Oni potrafili wypuszczać sondy na księżyc, potrafili wypuszczać sondy ku gwiazdom. Oni potrafili czynić rzeczy tego rodzaju, oni budowali wtedy takie budowle, których nie potrafimy zbudować dzisiaj, więc oni naukowo udowodnili, że tam w górze nie ma żadnej wody”.
Noe powiedział: „Lecz Bóg powiedział mi, że będzie padał deszcz. A ja uwierzyłem, że jeśli Bóg tak powiedział, to On potrafi umieścić wodę na nieboskłonie, więc dalej budowałem arkę. Pan Niewierzący naśmiewał się ze mnie, pan Sceptyk miał co do mnie wątpliwości. Tak samo pan Niecierpliwy! A ja uderzałem młotkiem zapamiętale, aż zbudowałem arkę. Oni przychodzili tam każdego dnia i mówili: ‚Otóż, sądzę, że dzisiaj będzie padał deszcz? Cha - cha - cha'!”
Widzicie, tak samo z uzdrowieniem - „Ja myślałem, że zostałeś uzdrowiony. Ja myślałem, że odzyskasz zdrowie”.
36
„Gdzie jest ten deszcz? Wiesz, mimo wszystko, proroku Noe, skoro jesteś podobno prorokiem - ty to powiedziałeś”. Zapamiętajcie sobie, to nie są... To byli ludzie, którzy tylko udawali, że są wierzący. Pan Niewiara, i pan Sceptyk, i ci inni, oni twierdzą, że są wierzącymi. „Otóż, proroku Noe, my zawsze wiedzieliśmy, że ty jesteś fałszywym prorokiem, ponieważ masz głupie idee, które nie są zgodne z nauką. One nie są zgodne z nowoczesnym trendem. Widzisz, ty nie zgadzasz się z naszymi pastorami. Coś z tobą jest nie tak. My wiemy, że nie jesteś prawdziwym prorokiem. Ty powiedziałeś, że będzie padał deszcz; było to przed miesiącem, a jeszcze nie padał żaden deszcz”.
„Upłynęły dwa lata. ‚Hej, hej, proroku, myślałem, że twierdziłeś, iż Bóg tak powiedział'?”
„On tak naprawdę powiedział”.
„Otóż, upłynęły już dwa lata!”
„Upłynęło pięć lat, dwadzieścia lat, pięćdziesiąt lat - arka była już wykończona”. Noe siedział w drzwiach. „Oto przychodzi pan Naśmiewca, pan Niewierzący, pan Sceptyk, pan Niecierpliwy. ‚Otóż, gdzie jest ten deszcz'?”
„Bóg powiedział, że będzie padał deszcz. On nie powiedział, kiedy. On powiedział: ‚Będzie padał deszcz.' On nie powiedział, kiedy. On po prostu powiedział: ‚Będzie padał deszcz. Zbuduj sobie arkę. Będziesz w niej bezpieczny. Będzie padał deszcz.' On nie powiedział, kiedy będzie padał deszcz. On powiedział: „Będzie padał deszcz i ja zbudowałem arkę”.
Otóż, dla mnie wygląda to tak: „Jeśli ty zbudujesz arkę, to wykonałeś swoją część, a Bóg wykona Swoją część”.
„On to uczyni, lecz On nie powiedział, kiedy to uczyni. On powiedział tylko, że to uczyni. ‚Będzie padał deszcz'„.
37
Stwierdzamy, że on potem powiedział: „Przeminęły lata - około sto i dziewiętnaście lat i brakowało tylko siedem dni do stu dwudziestu lat. Pan Niewiara, pan Naśmiewca, i wszyscy inni, pan Sceptyk, i pan Niecierpliwy - oni wszyscy naśmiewali się ze mnie i robili mi wszystko możliwe, i mówili, że jestem wariatem, jeżeli wierzę takiej nierozważnej obietnicy, jak ta. ‚Bowiem jeśli to obiecał mi Bóg, to On powiedział coś, co nie było prawdą i On nie potrafił dotrzymać tego, co On powiedział.' Lecz ja wierzyłem Bogu i wytrwałem niezachwianie. Tutaj to macie. Ja Mu wierzyłem. Wytrwałem niezachwiany”.
„I wiecie, pewnego dnia oni znowu przyszli, by sobie drwić ze mnie, a drzwi zostały zamknięte. Oni mówili: ‚Hm, ten stary fanatyk wszedł do arki i zamknął drzwi, jak przypuszczamy.' Lecz ja ich słyszałem i rzekłem im: ‚Bóg zamknął drzwi. Niewątpliwie deszcz spadnie dzisiaj! I na tym się skończy'„.
„Pierwszy dzień przeminął i nie przyszedł żaden deszcz; potem oni dopiero kpili sobie ze mnie. Mówiłem im: ‚Bóg zamknął te drzwi.' ‚Ja nie wierzę takim bzdurom. Noe zamknął sam te drzwi - on i jego synowie'„. Widzicie Naśmiewca, Niewiara, Sceptyk!
38
„W porządku, tak trwało to przez kilka dni, lecz 17. maja rano zaczęło padać. I to absolutnie zniszczyło wszystkich tych ludzi, którzy postawili się przeciw Słowu Bożemu, a ocaliło tych, którzy wierzyli Bogu i poczynili przygotowania do tego”.
Noe powiedział: „Pozwólcie mi jeszcze świadczyć....”.
„Nie, Noe, stań na boku. Zawołajmy następnego świadka. Nie mamy tyle czasu dzisiaj po południu”.
Niech obrońca wezwie teraz drugiego świadka. On zawoła Abrahama.
Abraham powiedział: „Ja byłem po prostu zwykłym człowiekiem, wierzącym, a Bóg mówił do mnie przez Swoje Słowo i powiedział pewnego dnia, że będę miał dziecko z Sarą. Sara miała sześćdziesiąt pięć lat, a ja miałem siedemdziesiąt pięć. Ożeniłem się z nią, kiedy miała około szesnastu lat. Ona była moją przyrodnią siostrą. I ona była niepłodna, a ja także. Ona była niepłodna, a ja byłem sterylny, więc nie było żadnej możliwości, żebyśmy mieli to dziecko. I tak żyliśmy wiele lat. Lecz Bóg to obiecał, więc poszliśmy i kupiliśmy pieluchy i spinki, i wszystkie potrzebne rzeczy - przygotowaliśmy je dla tego dziecięcia. Sporządziłem mu też małe buciki. A Sara....”.
„I gdy minął pierwszy miesiąc, zapytałem: ‚Saro?' Pamiętajcie ona miała już około dwadzieścia lat po menopauzie. Rozumiecie? I rzekłem: ‚Saro, czy doszło do jakiej zmiany w tym ostatnim - w tych ostatnich dwudziestu ośmiu dniach'?”
„Nie, żadna zmiana”.
„Otóż, ja wiedziałem, że będziemy mieć dziecię mimo wszystko. I żyliśmy dalej i dalej, rok za rokiem, i ciągle wierzyłem Bogu”.
39
„Pan Niewiara, pan Sceptyk i pan Niecierpliwy usiłowali jak najlepiej mogli, wybić mi to z głowy. Próbowali mi wmówić, że ja się mylę. ‚Patrz, Abrahamie, ty byłeś dawniej rolnikiem, cieszącym się powodzeniem, byłeś zacnym człowiekiem, wszyscy cię poważali, lecz wpadłeś w jakąś skrajność. Ty wierzysz w coś, co nie może być prawdą. To jest przeciwne wiedzy, żebyście ty - taki stary mężczyzna i Sara, stara kobieta, mogli mieć jeszcze dziecko'”
„Lecz ja wierzyłem Bogu, mimo wszystko! Urzeczywistniło się to dwadzieścia pięć lat później. On mi nie powiedział, kiedy będę miał to dziecię, lecz On powiedział, że je będę miał. I ja uwierzyłem Bogu, a wszystko, co było w sprzeczności do tego, uważałem za nie istniejące”.
40
„On nie zachwiał się w wierze w obietnicę Bożą z powodu niedowiarstwa. Bez względu na to, ilu naśmiewców mówiło: 'Nie będziesz go miał! To nie może się stać! To jest niemożliwe! Opamiętaj się! Jesteś zwariowany!' On powiedział, że był coraz mocniejszy we wierze przez cały czas”. Tego właśnie dokonuje autentyczna wiara. Ona nie zna żadnych wątpliwości. Jeżeli tego nie wiesz, to szybko zrezygnujesz.
„Więc, dobrze, Abrahamie, ja myślę, że złożyłeś nam bardzo dobre świadectwo”.
„Słowo nie powiedziało, kiedy otrzymam to dziecię - czy za miesiąc, lecz ono powiedziało, że będziemy mieli to dziecię”.
41
W porządku, zawołajmy teraz szybko następnego świadka - Izajasza, proroka; zapytajmy się go o coś.
„Słuchajcie” - powiedział on - „Pan przemówił do mnie pewnego dnia w proroctwie. Ja byłem prorokiem. Wszyscy wiedzieli, że to, co powiedziałem, Pan uhonorował, i wszyscy wierzyli mi jako prorokowi. A pewnego dnia przyszło coś nierozsądnego - On powiedział: ‚Panna pocznie.' Otóż, to było naprawdę niezwykłe”.
Bóg zazwyczaj działa w takiej niezwykłej rzeczy. Widzicie, jest to zbyt dziwne. Podobnie jak Józef, on chciał wierzyć Marii, lecz było to tak niezwykłe, rozumiecie, zbyt niezwykłe.
I on powiedział: „Kiedy wypowiedziałem to proroctwo, wszyscy mi wierzyli. Każda młoda niezamężna dziewczyna przygotowywała się, że będzie miała to dziecię urodzone dziewiczo. Upływał dzień za dniem, rok za rokiem, i oni zaczęli wierzyć, że ja jestem fałszywym prorokiem. Lecz ja wiedziałem, że to był ten sam Bóg, który zawsze podawał te obietnicę, więć trzymałem się tego niezachwianie. I trwało to jakichś osiemset lat, zanim urodziło się to dziecię, lecz panna naprawdę poczęła. Jego Słowo urzeczywistniło się”.
42
Zawołajmy szybko następnego świadka. Zawołajmy Mojżesza. „Mojżeszu, ty urodziłeś się....”.
Wszyscy prorocy są predestynowani, my to wiemy. „Dary i powołania są nieodwołalne”. „Jeremiaszu” - powiedział Bóg - „zanim ty zostałeś poczęty w łonie twojej matki, Ja cię znałem i poświęciłem cię, i ustanowiłem cię za proroka do narodów”. Jezus Chrystus był „nasieniem” niewiasty - od ogrodu Eden. Jan Chrzciciel - siedemset dwanaście lat, zanim on się urodził, Izajasz go widział i powiedział: „On jest głosem wołającego na pustyni: ‚Przygotujcie drogę Pańską.' Widzicie, dary i powołania nie są zależne od wkładania rąk na kogoś. Jest to dzieło Boga. Już od urodzenia, rozumiesz - te dary są już w tobie, kiedy się urodziłeś. Zważajcie.
43
Mojżesz urodził się jako prorok. I tutaj on był na pustyni, po czterdziestu latach wyzbywania się swojego wykształcenia, które otrzymał w Egipcie. A jednak Bóg zjawił mu się i przemówił znakiem i głosem; Słup Ognia i głos, który był naprawdę biblijny. „I On powiedział tak: ‚Ja jestem z tobą, Mojżeszu. Ty będziesz Moimi ustami.' A Mojżesz powiedział: ‚Ja skarżyłem się. Myślałem, że moje usta są niegodne. Ja-ja się trochę ją-jąkałem. Moja-moja mowa nie była zbyt płynna.' A Bóg powiedział do mnie: ‚Kto uczynił usta człowiekowi? A jeśli temu nie możesz uwierzyć, Ja wiem, że Aaron, twój brat, potrafi dobrze mówić. Ty będziesz Bogiem, a on niech jest twoim prorokiem; ty dokonuj cudów, a on będzie mówił Słowo. I Ja będę w twoich ustach i będę mówił Słowo.' Otóż, to było bardzo dobre rozporządzenie, więc ja wyruszyłem”.
„A wszyscy naśmiewali się ze mnie, ponieważ miałem już wtedy osiemdziesiąt lat. Miałem białą brodę, zwisającą mi w dół ot tak. Moja żona wsiadła na muła, a młodego Gersona trzymała na biodrze, i udałem się do Egiptu. Moje oczy miałem skierowane do niebios, a tą starą krzywą laskę trzymałem w moim ręku. Szedłem do Egiptu, aby go zająć - jednoosobowa inwazja”. I stało się tak, że on tego naprawdę dokonał. To się zgadza. On dokonał tego przy pomocy krzywej laski - choć nie potrafił dokonać tego przy pomocy wojska. Lecz Bóg tak powiedział i na tym była sprawa załatwiona.
44
„Więc kiedy przyszedłem przed świętego ojca, faraona, pastora, wiecie i dokonałem tego cudu, który mi Bóg polecił uczynić - ten znak z moją ręką względnie przy pomocy laski; wy wiecie, pastor faraon będący tam - on nie chciał współpracować ze mną od początku. Lecz kiedy musiałem przeforsować moje polecenie, by to wykonać, wiecie, on starał się w jakiś sposób oszkalować dzieło Pańskie. On powiedział, że ma tam jakichś magików, którzy potrafią uczynić to samo. I ci cieleśni podrabiacze powstali, by to podrobić”.
Dokładnie to właśnie szatan robi w każdym ruchu. Cielesny podrabiacz, rozumiecie - ktoś coś uczynił, a ktoś inny próbuje to podrobić.
„Kiedy podeszli tam ci cieleśni podrabiacze i zamienili swoje laski w węże, tak jak ja to zrobiłem, faraon powiedział: ‚Widzicie, to nie jest nic innego niż jakiś zwykły magik. I my mamy to samo tutaj, naukowo udowodnione, i tak dalej. My, wy - uczyniliśmy dokładnie to samo. Mamy teraz szpitale i inne rzeczy.' Oczywiście, ja temu wierzę, lecz to nie jest to, co Bóg powiedział. Rozumiecie?”
On powiedział: „Zauważcie, on próbował oszkalować moje postępowanie. Lecz ja byłem przekonany - wiedziałem, że ten głos, który przemówił do mnie, był pisanym i mówionym Słowem Bożym dla tego czasu. Więc ja trzymałem się go po prostu niezachwianie, a On po prostu zepchnął ich wszystkich z mojej drogi. W końcu przyprowadził nas do tej góry, gdzie On mówił do mnie. Po długim, długim czasie - nie tego samego dnia, lecz po długim czasie przyszliśmy do tej góry, jak On zapowiedział, że ja powrócę do tej góry po znak. Trzymałem się tego niezachwianie”.
45
Weźmy teraz następnego świadka, naprawdę szybko, zanim stąd odejdziemy. Zawołajmy tu Jozuego.
Jozue mówił: „Mojżesz wybrał po jednym z każdego pokolenia, z każdej denominacji, i wysłał nas, abyśmy przeszpiegowali ten kraj. I gdy przyszliśmy tam nad rzekę i popatrzyliśmy na drugą stronę, widzieliśmy tych Amalekitów i Amorytów, i Ferezejczyków, i innych, byli to olbrzymi”. Powiedział: „Ludzie krzyknęli ze strachu: ‚Nie możemy tam wejść! Jeżeli będziemy sponsorować takie nabożeństwo jak to, nasza organizacja wyłączy nas. Nie możemy tego po prostu uczynić. Nie możemy mieć takich rzeczy. Jest to zbyt podejrzane i niepewne, rozumiecie. Nie możemy po prostu. Przecież to jest niemożliwe.' I oni zawrócili, chociaż mieli dowód - bo przynieśli winogrono z tego kraju”.
46
I cały kłopot w tym, jak może człowiek lub kościół, względnie denominacja, którzy kiedykolwiek zakosztowali z tego dowodu, że On żyje, a potem zapierać się Go, kiedy On jest zmartwychwstały wśród nas? Jak możecie tak postępować, zielonoświątkowcy? Mówiliście obcymi językami i wykładaliście języki, jak twierdzicie, więc jak możecie odrzucać obiecane Słowo na dzisiejszy czas? Weźmiecie tylko część z Niego i mówicie: „Jest to dobry kraj, nie mieliśmy pojęcia o nim”. Był to dobry kraj. Zostało to udowodnione, że to był dobry kraj, lecz jedna kiść winogron nie była wszystkim z niego. Cała Palestyna była tego pełna! My wierzymy w mówienie językami i wszystkie inne cuda i sprawy i w modlenie się o chorych.
A potem, kiedy przychodzi tutaj obietnica odnośnie czegoś innego: „Jak było w dniach Sodomy”. Malachiasz 4. powiedział: „Tuż przed tym okropnym czasem, gdy pogański świat zostanie spalony ogniem, tak jak została spalona Sodoma, a sprawiedliwi będą chodzić po popiołach bezbożników, Ja poślę wam Eliasza namaszczonego Duchem Świętym, i on przywróci serca dzieci z powrotem do wiary ojców”. „Przywróci na nowo” - było tak zawsze, za każdym razem, gdy on przyszedł.
I jak możecie w to wątpić, kiedy On przynosi Chrystusa, obietnicę, proroków, Słowo i wszystko inne, i to jest doskonałą identyfikacją tego; a wy się potem odwracacie i mówicie: „Otóż, nie współpracuj z tą ich ewangelizacją. Jeżeli to uczynisz, wrócę ci twoje dokumenty?”
47
Gdyby chodziło o mnie - niech sobie mają ich koźle skóry! Moje imię i każdego wierzącego jest zapisane w Barankowej księdze życia. Więc oni powrócili i Jozue powiedział: „Gdy oni wszyscy przyszli....”. Mógłbym pozostać przy tym długi czas, lecz jestem pewien, że wiecie, o czym mówię.
Więc Jozue powiedział: „Ja uciszałem lud. Powiedziałem: Nie ważne, jak wielcy oni się wydają, jaka to wielka opozycja, jak bardzo fanatyczną ta sprawa wygląda!” Pamiętajcie, Bóg powiedział, gdy byliśmy w Egipcie: „Ja dałem ci ten kraj. Ja daję go tobie”.
Otóż, on nie wszedł tam po prostu, by go wymieść i otynkować ściany, i powiedzieć ci, abyś tam wszedł, wziął sobie wygodne krzesło Morrisa i usiadł sobie, i powiedział: „Otóż, każemy służącym, aby przygotowały dla ciebie łóżko”. On nie czyni tego w ten sposób. Bóg powiedział Jozuemu: „Wszędzie, gdzie postawisz stopę swojej nogi, to dam tobie!” Ślady stóp oznaczają posiadanie. A każda obietnica w tej Księdze jest dla wierzących, lecz wy musicie zostawić ślad stóp w tym. Musicie walczyć o każdy cal tej drogi. Jeżeli nie macie w sobie bojowego ducha, to odejdźcie z tej gry.
48
Niedawno poszedłem tutaj - myślę, że to było w tym stanie, Georgia Tech, czy gdzieś tam; oni mieli... Nie wiem teraz dokładnie, może było to gdzieś na Wschodzie. Wszedłem na stadion dla piłki nożnej i zobaczyłem tam pewien mały szyld - niewielki napis, który mnie zawsze trochę inspirował. Mieli tam szyld nad drzwiami, kiedy wyszedłem z szatni. I był tam napis, mówiący: „Nie chodzi o to, jak duży jest walczący pies, chodzi o to, jak wielkiego bojowego ducha ma ten pies”. I to jest prawdą.
Nie chodzi o to, ile promocji doktora teologii, doktora filozofii i doktora literatury ty masz. Chodzi o to, ile Chrystusa jest w tobie. Chodzi o to, ile masz wiary w sercu, nie jak dobrze potrafisz wyjaśnić to albo wyjaśnić tamto, a obalić to. Chodzi o to, ile wiary w Boga masz, aby wierzyć, że On mówi prawdę. Otóż, to jest zależne od ciebie. Jest to zależne od tego, z jakiej krwi wywodzisz się. Jeżeli jesteś nasieniem Abrahama, to postępujesz tak jak Abraham: „Uważasz sprzeczne z tym rzeczy za nie istniejące”.
49
Jozue powiedział: „Uspokajałem ludzi mówiąc im: ‚Zachowajcie spokój! Bóg tak powiedział!' Bóg to powiedział i to było prawdą. Lecz, wiecie, oni znajdowali się tylko dwa dni drogi od tego kraju. Było to w Kades Barne. Byli oddaleni tylko o dwa dni drogi, a byliby w obiecanych kraju”.
Jozue mówił dalej: „Lecz upłynęło jeszcze czterdzieści lat, zanim zajęliśmy ten kraj. On nie powiedział, kiedy zajmiemy ten kraj. Lecz zajęliśmy ten kraj. On nie powiedział, kiedy zajmiemy ten kraj. Lecz On powiedział, że zostawił tą starą generację, aby pomarła - tych niewierzących, a wzbudził kolejną generację, która wierzyła. On nie powiedział, kiedy zajmą ten kraj. Lecz On powiedział, że zajmą obiecany kraj i my go zajęliśmy!” Ja myślę, że on jest dobrym świadkiem. Czy tak nie myślicie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Oczywiście, myślimy. „Zajęliśmy ten kraj po tylu latach”.
50
Robi się już późno. Pozwólcie, że zawołam jeszcze jednego świadka. Czy możemy? Mam ich tuzin wypisanych tutaj. Moglibyśmy ich zawołać sto lub dwieście, lecz pozwólcie, że zawołam jeszcze jednego. I jeśli mi wybaczycie, może ja będę tym świadkiem? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Ja chciałbym stanąć w Jego obronie. Tamte czasy przeminęły, my żyjemy w obecnym czasie. Ja wiem, że takie było ich świadectwo, lecz pozwólcie mi raz zająć stanowisko świadka. O, moi drodzy!
Przypominam sobie czasy, kiedy byłem małym chłopcem. Czytaliście mój życiorys i znacie to wydarzenie. Przypominam sobie tam nad rzeką, kiedy byłem młodym baptystycznym kaznodzieją i chrzciłem tam. Około dziesięć tysięcy ludzi stało tam na brzegu pewnego popołudnia. Były to moje pierwsze wielkie nabożeństwa ewangelizacyjne, było około tysiąca nawróconych i chrzciłem ich tam w rzece. Kiedy prowadziłem do wody siedemnastą osobę, usłyszałem jakiś dźwięk i rozejrzałem się. Było gorąco. Było to w czerwcu 1933 r. u stóp ulicy Spring w Jeffersonville, Indiana. Przyprowadziłem tam tych ludzi, a brzegi rzeki do góry i w dół były po prostu pełne tłumów ludzi.
51
Wszedłem do rzeki z tym młodym chłopcem. Widziałem go przedtem przy ołtarzu. Powiedziałem: „Synu, czy przyjąłeś Jezusa Chrystusa jako twojego osobistego Zbawiciela?”
On odrzekł: „Przyjąłem”.
Nazywał się Edward Colvin. I zapytałem: „Edwardzie, czy wiesz, co ja teraz czynię?”
On odrzekł: „Wiem, bracie Branham”.
Powiedziałem: „Ja ciebie chrzczę, pokazując wszystkim tym ludziom, że ty przyjąłeś Chrystusa za swego osobistego Zbawiciela. Kiedy chrzczę cię w imieniu Jezusa Chrystusa, ty przyjmujesz Jego imię. Powstajesz do nowego życia. I kiedy odejdziesz stąd, będziesz chodził w nowości życia. Czy to rozumiesz, Edwardzie?”
On powiedział: „Rozumiem”.
Powiedziałem: „Pochyl swoją głowę”.
Powiedziałem: „Niebiański Ojcze, ten młody człowiek wyznał swoją wiarę w Ciebie. I jak Ty nam poleciłeś, abyśmy ‚szli do całego świata i głosili Ewangelię, chrzcząc ludzi w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego,' polecając im, aby wierzyli wszystkiemu, czego Ty nauczałeś....”.
„Dlatego ja chrzczę cię, mój umiłowany bracie, w imię Pan Jezus Chrystus”.
I kiedy zanurzyłem go w wodzie i podniosłem, usłyszałem jak coś zabrzmiało „Łuuush!” Spojrzałem na ten tłum, i to... Usłyszałem głos, mówiący: „Popatrz do góry!”
Pomyślałem: „Co to jest?” Stała tam matka Billy'go, będącego tutaj. Było to dwa lub trzy lata przedtem, nim zawarliśmy małżeństwo. Widziałem, że pobielała w twarzy. Miała aparat fotograficzny w swojej ręce.
52
„Spójrz w górę!” Usłyszałem to po raz drugi. Zląkłem się. Rozejrzałem się dookoła, ludzie stali na brzegu i patrzyli się - po prostu osłupiali. Usłyszałem to znowu: „Spójrz w górę!”
I kiedy spojrzałem do góry, oto zstępował ten sam Słup Ognia, który prowadził Izraela przez pustynię. Tysiące oczy patrzyło się na Niego, zstępującego na dół tam, gdzie ja stałem. I głos powiedział: „Jako Jan Chrzciciel był posłany, by zwiastować pierwsze przyjście Chrystusa, tak twoje poselstwo rozszerzy się na całą ziemię i będzie zwiastować drugie przyjście Chrystusa”.
Opublikowano to w gazetach - w zjednoczonej prasie. Doktor Lee Vayle - jest tutaj dzisiaj po południu, podjął się tego i rozgłosił to aż do Kanady i wszędzie: „Tajemnicza światłość pojawiła się nad lokalnym baptystycznym kaznodzieją, kiedy chrzcił”.
Następnie w Dallas, Teksas, czy Houston, Teksas, przed kilkoma laty. Wtedy ludzie wątpili w to, a ja nie wiedziałem, co mam zrobić. Kiedy pewien zacny baptystyczny kaznodzieja chciał debatować z bratem Bosworthem, że „Nie ma czegoś takiego jak Boskie uzdrowienie” i gdy przegrał w tej debacie stuprocentowo, powiedział: „Pozwól mi zobaczyć, jak ten Boski uzdrawiacz wystąpi i pokaże uzdrowienie!”
Ja zszedłem na dół. Byłem na balkonie. Powiedziałem: „Ja nie jestem Boskim uzdrawiaczem, proszę pana”.
53
[Puste miejsce na taśmie - wyd.]... Jezus, tak czy nie? I nie potrafił odpowiedzieć wtedy. Wystarczyło jedno pytanie, to było wszystko. Jeżeli On jest Jahwe-Jireh, to musi Nim być; jeżeli nie jest, to On nie jest Zbawicielem. I nie możecie oddzielić tych imion. On jest Jahwe-Rapha, uzdrowiciel! „Ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki!”
Ten człowiek nie mógł się nawet poruszyć, stał tam i jąkał się. I wielu z was było tam, jak sądzę, i słyszeliście to. Więc, przekazałem tą debatę bratru Bosworthowi. A tamten nie zdobył ani jednego punktu, choć to było... Urządzili to przedstawiciele tego miasta, którzy nie byli zainteresowani żadną stroną, wiedzieli tylko, co mówi Pismo Święte.
I potem on po prostu powtarzał w kółko: „Niech on wystąpi”.
Oni nie wiedzieli, że byłem tam na balkonie. A ja tam siedziałem z moją żoną i małą Becky. Ona skończy w tym roku średnią szkołę. Ja tam siedziałem, a ona miała dopiero jeden rok. Trzymałem ją na moich rękach.
A on powiedział - brat Bosworth powiedział: „Ja wiem, że brat Branham jest na tym nabożeństwie. Jeżeli on chce przyjść i zakończyć to, w porządku”. Powiedział, że ja... I wszyscy zaczęli się rozglądać.
I stały tam setki ludzi, tysiące - około trzydzieści tysięcy ludzi. My miewaliśmy osiemset ludzi, wszystkich razem w hali muzycznej. A na to nabożeństwo ludzie przybyli ze wszystkich stron - samolotami, pociągami i różnymi...
54
I na ile mi wiadomo, wszystkie zielonoświątkowe grupy zeszły się tam razem. Ja musiałbym posłużyć się jakimś prześladowaniem, by spędzić tylu słuchaczy razem. Wy temu nie uwierzycie, lecz kiedy przyjdzie ten czas...
Widzicie, oni mieli jedną wspólną rzecz, Boskie uzdrowienie, więc unitarianie, „duotarianie,” „trynitarianie,” „kwartotarianie,” czy ktokolwiek to był, zeszli się wszyscy razem. I oni tam siedzieli.
A ten człowiek powiedział przedtem: „Nikt nie wierzy w Boskie uzdrowienie prócz tej grupy religijnych fanatyków”.
Raymont Richey powstał i zapytał: „Kogo uważasz za religijnych fanatyków”. Dalej rzekł: „Kogo uważasz za obłąkanych ludzi?”
On powiedział: „Baptystów”.
On powiedział: „W porządku. Ilu z was będących w tym budynku teraz może udokumentować oświadczeniem lekarza, że Jezus Chrystus uzdrowił was, kiedy brat Branham był tutaj?” I trzystu ludzi powstało. On zapytał: „Co ty na to?” Rozumiecie? Więc on się bardzo rozzłościł.
Pomyślałem, że zejdę na dół. Słyszałem, jak Duch Święty powiedział: „Zejdź na dół”. Spojrzałem, a ta światłość unosiła się nad miejscem, gdzie siedziałem. Zszedłem więc na dół.
Powiedziałem: „Jeżeli kwestionujecie ten dar, to inna sprawa. Lecz ja nie jestem uzdrowicielem. Bóg jest uzdrowicielem”. I powiedziałem: „Jeśli ja stoję w obronie Boga, to Bóg jest zobowiązany stanąć w obronie mnie”.
55
Byli tam z Douglas Studio i mieli duży aparat fotograficzny. Ten kaznodzieja powiedział: „Zróbcie kilka zdjęć tego starego człowieka. Ja dobiorę mu się do skóry i ściągnę z niego skórę, i przybiję jego skórę na drzwi mojego gabinetu, jako pamiątkę Boskiego uzdrowienia”. Czy sobie możecie wyobrazić, że chrześcijanin mówi coś takiego o drugim chrześcijaninie? Widzicie, człowiek jest poznany według swoich owoców. Tak. I fotograf zrobił sześć zdjęć. A ten kaznodzieja podsunął pięść pod nos brata Boswortha, zanim rozpoczęli tą dyskusję i powiedział: „Zrób teraz zdjęcie” i on je zrobił. A brat Bosworth stał tam spokojnie.
I czy wiecie co? Kiedy on wziął ten film do swojego studia i wywołał go, nie było na nim ani jednego zdjęcia. Każde z tych zdjęć było zaczernione. Bóg nie pozwolił, żeby ten bezbożnik podsuwał swoją pięść pod nos temu bogobojnemu mężowi, ot tak, i zostało zrobione zdjęcie tego.
56
A gdy ja tam stałem, powiedziałem: „Jeżeli kwestionujecie Boży dar rozeznawania, jest to obiecane w Piśmie Świętym. Można to udowodnić. Może to zostać udowodnione”. I powiedziałem: „Lecz jeżeli chodzi o to, że ja jestem uzdrowicielem? Absolutnie nie - ja nie jestem uzdrowicielem, proszę pana”.
On powiedział: „Respektuję cię jako człowieka. Lecz jako kaznodzieję - nie mam o ciebie zbyt dobrego mniemania”.
Ja odrzekłem: „Ja odwzajemnię ci się komplementem” i tak rozmawialiśmy dalej.
On powiedział: „Chciałbym widzieć, jak dokonujesz uzdrowienia. Chciałbym widzieć, jak zahipnotyzujesz kogoś, a pozwól mi go zobaczyć za rok od dziś. On zaczął się odwracać.
Ja powiedziałem: „Jeżeli ja mówię w obronie Boga, to Bóg jest zobowiązany mówić w obronie mnie”. Zaledwie to powiedziałem, zstąpił znowu ten wir powietrzny. Było to bezpośrednio tam w audytorium - zstąpił tam ten Słup Ognia. I ten wielki, studyjny aparat fotograficzny zrobił mi zdjęcie.
George J. Lacy, stojący na czele oddziału F. B. I. do badania odcisków palców, badał je do północy owego dnia. Kiedy wywołali film, było to jedyne zdjęcie na tym filmie.
Ilu z was ma go na swoich półkach albo w waszym domu? Rozumiecie? Ono wisi w Waszyngtonie D. C. w hali sztuk religijnych - „Jedyna nadprzyrodzona istota, która została sfotografowana kiedykolwiek w całej historii świata”.
57
Czym On jest? Obserwujcie Go! Patrzcie na Niego w tym tygodniu. Popatrzcie, co On czynił. „Ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki”. Otóż, gdybym miał dziesięć tysięcy języków i mówiłbym o Nim, nie potrafiłbym zakończyć. Tak jest.
Mój pastor powiedział mi wtedy, powiedział: „Chłopcze, ty miałeś sen!” Nie ważne, co on powiedział...
Przypominam sobie, gdy zacząłem urządzać ewangelizacje, spotkałem was tutaj w tych krajach. On powiedział mi - ten głos za tym powiedział: „Pierwszy dar będzie polegał na tym, że ty będziesz wkładał ręce na chorych i nie mów nic; On powie, o co chodzi”. Ilu z was przypomina to sobie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] I powiedział: „Następnie stanie się” - On powiedział mi to tej nocy, kiedy spotkał się ze mną w Green's Mill. Zapytałem się Go odnośnie tego, a On powiedział: „Tak właśnie działo się to na początku chrześcijaństwa”. Powiedziałem: „Nasz Panie, oni czynili to w ten sam sposób. A to jest właśnie godzina, kiedy musi się to wypełnić”.
58
Ja wiem, że na świecie jest wiele fanatyzmu. Ja nie jestem odpowiedzialny za świadectwa innych mężów. Muszę zdać rachunek tylko z mojego świadectwa. Jestem na stanowisku świadka - w obronie Boga i Jego Słowa, i wiem, że ono jest prawdą. A Jego Słowo - kiedy usłyszałem, jak On mi to mówił, ja bym temu nie uwierzył, gdyby On nie pokazał mi w Biblii, że to jest obiecane na ten czas.
Ilu z was przypomina sobie, jak wam powiedziałem, że to się stanie - jak On powiedział: „Ty poznasz najgłębsze tajemnice ich serc?” Podnieście swoją rękę. Rozumiecie? I czy tak było? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Upłynęło już trzydzieści trzy lata od tego czasu. Nie stało się to zaraz wtedy. Rozwijało się to, jak rosnące nasienie. Doszło to do tego stadium, jak Jego Słowo. I ja jestem dzisiaj świadkiem, że On żyje. Jestem świadkiem, że On uzdrawia.
59
Słuchajcie. Nie zostało nam już wiele czasu; tylko na kolejkę modlitwy.
Pamiętajcie, ja zamknę tą rozprawę i zostawię ją po prostu w takim stadium. Możecie wierzyć każdemu świadkowi, któremu chcecie, lecz pamiętajcie, wasz umysł jest waszą ławą przysięgłych. W każdej rozprawie musi być ława przysięgłych. I potem, zależnie od tego jak postępujesz, taki będzie potem twój werdykt.
Będziemy teraz czynić po prostu to, co Biblia mówi: „Będą wkładać ręce na chorych, a oni odzyskają zdrowie”. To znaczy ci wierzący. „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą”. Otóż, jeśli temu wierzycie, my w to wierzymy; setki ludzi mogłyby tutaj powstać, w całym państwie.
Florence Nightingale - ostatnia prawnuczka Florence Nightingale w Londynie, w Agnlii. Ona leżała - widzieliście tam jej zdjęcie, nic więcej tylko cień. Rak pożarł jej ciało. Czy widzicie jej zdjęcie na następnej stronie?
60
Popatrzcie na kongresmana Upshaw będącego na wózku inwalidzkim sześćdziesiąt sześć lat. Powstał tam w Kalifornii owego wieczora. Ja wszedłem do sali, wystąpiłem na podium, i stałem tam. I oni rozpoczęli kolejkę modlitwy.
Powiedziałem: „Widzę panią mulatkę - tutaj przede mną, i ona ma tutaj swoje dziecię. Tam stoi lekarz, który operował to dziecię i sparaliżował je”. Ten lekarz był szczupły. Nosił szylkretowe okulary. A to dziecko zostało sparaliżowane.
Gdzieś na zewnątrz budynku była starsza ciocia Jemima, ważąca około dwieście pięćdziesiąt funtów, i ona przychodziła, odpychając odźwiernych na wszystkie strony i ciągnęła nosze na kółkach, na których było to dziecię. Wołała: „Boże, zmiłuj się, to jest moje dziecko”.
A odźwierny powiedział: „Ty nie możesz iść do kolejki modlitwy, nie masz karty modlitwy, pani”. Ja powiedziałem: „Pani....”.
Ona powiedziała: „Ja idę tam na podium”. I oni nie mogli jej zatrzymać. Była dla nich za duża, więc ona przepychała się do przodu w tej kolejce. Ona wyszła na podium.
A kiedy tam wyszła, mniej więcej tam, ja powiedziałem: „Chwileczkę tylko, pani. Jeżeli Pan Bóg potrafił rozpoznać, dlaczego byłaś tam na zewnątrz....”. Dalej rzekłem: „Chodzi o to dziecię, dobrze”. I powiedziałem: „Nie mogę ci nic o nim powiedzieć”. Dalej rzekłem: „Jedyną rzeczą, którą umiem, jest modlić się po prostu o to dziecię, i ja to uczynię zaraz tutaj”. Powiedziałem: „Lecz mogę powiedzieć tylko jedyną rzecz, mianowicie to, co widziałem”.
Ona powiedziała: „Było to przed około dwoma laty”. Dalej mówiła: „Gdy wycięli mojemu dziecku migdałki, sparaliżowało je to”. I rzekła: „Ono jest od tego czasu sparaliżowane”.
Ja powiedziałem: „Otóż, gdybyś się Go mogła dotknąć swoją wiarą, aby ściągnąć to uzdrowienie - dlaczego nie siedzisz tam po prostu i nie modlisz się?”
I potem odwróciłem się. Powiedziałem: „Jak mówiłem w moim poselstwie....”. I spojrzałem, a zobaczyłem, jak po ulicy idzie mała dziewczynka, mulatka, to samo dziecko; trzymała lalkę na swoim ramieniu i kołysała nią idąc po ulicy.
Powiedziałem: „Ciociu, Bóg wysłuchał twoją modlitwę. To dziecię jest uzdrowione”. I to dziecko powstało. I ja musiałem ich uspakajać, bo byli tak podnieceni jak pospolite ruszenie i musiała wziąć to dziecko i wyprowadzić je poprzez te tłumy.
61
Upłynęło kilka minut, a ja powiedziałem: „Widzę starego mężczyznę. On jest na stogu siana - on jest młodym chłopakiem, spadł i poranił sobie plecy”. Powiedziałem: „Musieli wywiercić dziury w podłodze, aby jego łóżko nie wibrowało na podłodze”. I była tam duża grupa wierzących, wszyscy byli jednego serca i jednomyślni - siedziało ich tam dziesiątki tysięcy. A ja powiedziałem: „On staje się wielkim człowiekiem, jakimś mówcą”. I opuściło mnie to. I zacząłem dalej głosić.
W tej chwili doktor Ern Baxter stwierdził, że daleko w tyle był człowiek na wózku inwalidzkim; cała jego grupa była zupełnie w tyle. On powiedział: „To jest kongresman Upshaw. Czy słyszałeś już kiedykolwiek o nim?”
Ja odrzekłem: „W ogóle nie”.
On powiedział: „Wiele lat temu kandydował na prezydenta”.
Ja powiedziałem: „Nie znam go wcale”.
On zapytał: „A jeżeli go przyprowadzę, aby go pokazać?”
A ja zapytałem: „Kim on jest?”
Odpowiedział: „Siedzi właśnie tam”.
62
Więc oni przywieźli go na wózku inwalidzkim - jego żona to zrobiła. On zapytał: „Młody człowieku, jak ty mnie w ogóle znasz?” I powiedział: „Doktor Roy E. Davis, ten, który ordynował cię w kościele misyjnych baptystów, a on był głównym mówcą na konferencji Południowych Baptystów. On właśnie posłał mnie tu, abyś modlił się o mnie”. Dalej mówił: „Modlono się o mnie już od czasu, gdy byłem młodym chłopakiem, lecz ja zawsze wierzyłem, że Bóg uzdrowi mnie, ponieważ zająłem właściwe stanowisko w czasach prohibicji. Kiedy rozpatrywano sprawę sprzedaży likierów, nazwano mnie jedną z suchych kości”. I powiedział: „Straciłem pozycję prezydenta Stanów Zjednoczonych z powodu mojego nastawienia”.
Ja powiedziałem: „To było dzielne nastawienie, proszę pana”. Dalej powiedziałem: „Niech ci Pan błogosławi”.
I powiedziałem: „Dobrze, przyprowadźcie tu waszego pierwszego pacjenta, pierwszego człowieka, który tu ma przyjść”. Kiedy się to stało, coś wydarzyło się tej pani i On powiedział jej o tym.
A ja odwróciłem się i spojrzałem znowu. I zobaczyłem tego starego kongresmana w prążkowanym garniturze z przypiętymi odznakami, w czerwonym krawacie; on przechodził i kłaniał się ot tak ludziom; szedł po prostu pomiędzy ludźmi.
Powiedziałem: „Kongresmanie, Jezus Chrystus uczcił cię. Masz teraz osiemdziesiąt sześć lat, lecz Bóg uczcił cię. Wyglądało na to, że On miał zamiar uzdrowić cię; On uzdrowił cię, kiedy byłeś chłopcem. Ale twoje kości są zupełnie miękkie w tym miejscu albo całkiem... Wiesz, one są giętkie, i tak dalej”. Powiedziałem: „Wygląda to, jakby On uzdrowił cię wtedy, lecz On uzdrowił cię teraz”.
On zapytał: „Czy masz na myśli, że jestem uzdrowiony teraz?”
Ja powiedziałem: „TAK MÓWI PAN”. Zapytałem: „Czy masz prążkowany garnitur?” On miał na sobie ciemny garnitur i miał czerwony krawat. Zapytałem: „Czy masz prążkowany garnitur?”
On odrzekł: „Tak jest, kupiłem go sobie niedawno”.
Powiedziałem: „Powstań. Jezus Chrystus uzdrawia cię”.
Ilu z was to wie - zna jego świadectwo? On stał na schodach Białego Domu na nabożeństwie Billy Grahama i śpiewał „Opieram się na wiecznym ramieniu”. Od tego czasu już nie był w wózku inwalidzkim ani nie chodził o kulach, aż do końca życia.
63
Byłem razem z Jack Moore na południu w Starym Meksyku, owego wieczora, gdy spuszczono mnie na podium na powrozie - z muru. Była tam młoda Meksykanka, katoliczka. Poprzedniego wieczora włożyłem ręce na starego ślepego człowieka i on otrzymał swój wzrok. A ta młoda kobieta, oni mówili... Billy przyszedł do mnie i powiedział: „Tato....”. Był tam pewien człowiek, który rozdawał karty modlitwy. Nazwałem go: „Maniana”. Maniana oznacza „jutro,” on był taki powolny. Billy chodził z nim i pilnował, żeby nie sprzedawał tych kart.
On powiedział, że rozdał już wszystkie karty modlitwy. I powiedział: „Jakaś kobieta ma tutaj niemowlę, które umarło dzisiaj rano”.
64
Była już niemal dziesiąta wieczorem. Słuchacze stali na dworze, w tej wielkiej arenie dla byków, a deszcz lał jak z cebra, była to jakby wielka otwarta przestrzeń. A on powiedział... Oni mnie tam przywieźli i spuścili mnie z muru po jakiejś drabince. Brat Jack Moore i inni są tutaj teraz. On był także na podium.
Powiedział: „Mam trzystu porządkowych, stojących tam, a nie mogą zatrzymać tej kobiety”. Powiedział: „Ona wdrapuje im się na ramiona, przebiega im między nogami. Ja jej powiedziałem, że nie może dostać się na podium, ponieważ nie ma karty modlitwy. A my nie mamy już żadnej karty”. Ona się tym nie przejmowała. Chciała tylko, abym włożył ręce na to niemowlę.
Ona widziała tego mężczyznę, katolika, który był ślepy dwadzieścia czy trzydzieści lat, a otrzymał swój wzrok, kiedy pomodliłem się o niego. Był tam w podartym odzieniu. Czy myślicie, że to ma jakieś znaczenie? O, była tam trzy razy większa od tej platforma, a na niej były ułożone do takiej wysokości stare szale i czapki, jak daleko można było okiem dostrzec. Jak oni w ogóle wiedzieli, do kogo która należy? Ja nie wiem. Lecz oni wierzyli prostą, dziecięcą wiarą.
65
Więc powiedziałem: „Dobrze”. Zwróciłem się do brata Jacka. On miał niemal takie same włosy jak ja, wiecie, więc powiedziałem: „Bracie Jack, ona nie odróżni ciebie ode mnie. Zejdź tam na dół i pomódl się o to niemowlę”.
A on odrzekł: „W porządku, bracie Branham”. Zaczął schodzić z platformy. Brat Jack siedzi teraz wprost tam. Byliśmy więc... On zaczął schodzić.
A ja zacząłem głosić dalej. Spojrzałem i ujrzałem małe meksykańskie niemowlę, małe dziecię ciemnej cery na twarzy, stojące przede mną, uśmiechające się po prostu swymi małymi dziąsłami. Nie miało jeszcze zębów. Powiedziałem: „Chwileczkę tylko. Zaczekaj na chwilę. Przynieście to niemowlę tutaj”.
Powiedziałem: „Panie Boże, ja nie wiem”.
Ona podbiegła, miała krucyfiks w swojej ręce i krzyczała: „Padre,” to znaczy „ojcze”.
Ja powiedziałem: „Powstań teraz”.
Ona miała mały niebieski koc a w nim niemowlę - sztywne, martwe, leżało w tym kocu, zupełnie przesiąkniętym wodą, a jej mokre włosy opadały w dół. Śliczna młoda pani, prawdopodobnie było to jej pierwsze dziecię; miała około dwudziestu lat, wiecie, i ona trzymała je ot tak. A ja rzekłem: „Będę się modlił o to dziecię”. Włożyłem na nie moje ręce. Oni nie tłumaczyli modlitwy.
Powiedziałem: „Panie, Boże, ja tylko widziałem wizję. Ja nie wiem”. I w tej chwili ono kichnęło i zaczęło krzyczeć i płakać.
Powiedziałem: „Bracie Espinoza” - powiedziałem przełożonemu tego nabożeństwa: „Nie przyjmujcie świadectwa tylko tej kobiety. Poślijcie do lekarza po orzeczenie lekarskie”.
Jej lekarz podpisał to orzeczenie lekarskie, które pojawiło się potem w ich „Zwiastunie Uzdrowienia”. To niemowlę umarło na obustronne zapalenie płuc tego poranka o dziewiątej godzinie w jego gabinecie. Stwierdzono jego zgon, bo nie oddychało; leżało martwe w deszczu cały dzień i zostało uzdrowione„. Na ile mi wiadomo, ono żyje dzisiaj i żyje dla królestwa Bożego.
Mam wiele spraw z Afryki, gdzie widziałem jak trzydzieści tysięcy nieokrzesanych pogan oddało swoje życie Jezusowi Chrystusowi.
Bóg dotrzymuje Swego Słowa. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki - ja jestem Jego świadkiem.
66
Ty jesteś - twój umysł jest ławą przysięgłych. A twoje postępowanie jest twoim sędzią.
Pochylmy teraz nasze głowy na chwilę.
Panie Jezu, rozprawa sądowa jeszcze się nie zaczęła; o ileż więcej świadków mógłbym zawołać tutaj na podium! Ty powiedziałeś: „Na chorych ręce wkładać będą, a oni odzyskają zdrowie”. Ty także powiedziałeś: „Sprawy, które Ja czynię i wy czynić będziecie”. Ta niewiasta dotknęła się Twojej szaty. Ty odwróciłeś się i powiedziałeś jej, co się stało. I Ty dotrzymujesz wszystkich Swoich Słów. Ani jedno z nich nie jest błędne. Niewierzący jest w błędzie, Panie. Pan Niewiara - on jest tym, który zakaża człowieka; tak samo pan Sceptyk i Niecierpliwy, który nie potrafi czekać na Pana, a pomimo to nazywa siebie nasieniem Abrahama. O, Duchu Święty, obrońco - Ty wiesz, kto ma wiarę, a kto nie ma.
Lecz Boże, ja się modlę, abyś Ty usunął wszelką niewiarę dzisiaj po południu. I niech wystąpi ten wielki Sędzia całej ziemi, Ten, kto napisał to Słowo. On jest Słowem. Niech On wystąpi.
67
A kiedy ci ludzie będą przechodzić tutaj, aby zostali uzdrowieni dzisiaj po południu, niechby każdy z nich nastawił właściwie swój umysł teraz. Oni są na rozprawie sądowej. Ja kładę to prosto na ich łono, Panie. Ich umysł jest ich ławą przysięgłych. A sposób, w jaki będą postępować od tej chwili, kiedy przejdą przez tą linię, udowodni, co oni myślą o Słowie Bożym.
Daruj więc Panie, żeby to ostatnie poselstwo, które Ty wygłosiłeś do Swoich uczniów, kiedy dawałeś im polecenie - te ostatnie Słowa, które padły z Twoich świętych warg: „Na chorych ręce kłaść będą, a oni wyzdrowieją”. To znaczy - wierzący. Ostatnie rzeczy, które Ty powiedziałeś. Pierwsze polecenie, które Ty przekazałeś ludziom, aby je wypełniali, było w Ew. Mateusza 10: „Chorych uzdrawiajcie, diabły wyganiajcie; darmo wzięliście, darmo dawajcie”. A ostatnie polecenie: „Idźcie na cały świat, diabły wyganiajcie, wkładajcie ręce na chorych, a oni odzyskają zdrowie”.
Panie, niech ci ludzie uświadomią sobie, że ta wiara kotwiczy się w nich, jak kotwiczyła się w tych wszystkich świadkach. Oni temu wierzą! Nie ważne, czy dzieje się to teraz; lecz to, co Ty powiedziałeś, to Ty urzeczywistnisz. Ty powiedziałeś: „Jeżeli nie wątpicie w waszym sercu, to wkrótce urzeczywistni się to”. To nasienie musi rosnąć. Niechby to ludzie zobaczyli i zrozumieli. Bowiem prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
68
Czy jesteście wierzący? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Otóż, On dotrzymuje wszystkich Swoich Słów. Czy temu wierzycie? [„Amen”.] Bądźcie teraz wszyscy naprawdę pełni czci na chwilę, zanim wywołam kolejkę modlitwy. Chcemy mieć w tym porządek.
Przypomnijcie sobie - czy zrobiliście postanowienie w swoim umyśle? Czy doszliście do werdyktu, ławo przysięgłych? Podnieście wasze ręce, jeśli doszliście do werdyktu. Jest Bóg usprawiedliwiony czy nie jest? Czy Jego Słowo jest... Czy On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, albo nie jest? Jeżeli teraz podniesiesz swoją rękę lub przejdziesz przez tą kolejkę, jak będziesz odtąd postępował, czy tak jak postępował Abraham, albo jak pan Niewierzący? Rozumiesz - czy jak pan Sceptyk, pan Niecierpliwy - pozbądź się ich! Wierz, że Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki.
69
Ja jestem dla was obcym. Lecz chcę wam teraz oznajmić, że On jest ciągle tutaj, jeżeli tylko przyjmiecie Jego Słowo do waszych serc.
Może nie będziecie mogli uczynić tego teraz. Mamy jednego z nich w każdej generacji. Był jeden Mojżesz; nikt z pozostałych nie musiał zamieniać proch w pchły, i tak dalej, i wodę w krew. Był jeden Mojżesz; wszyscy pozostali po prostu wierzyli w to, co on powiedział. Rozumiecie?
Była tam grupa, która chciała z tego zrobić organizację - Datan i inni. A Bóg powiedział: „Oddziel się od nich” i ziemia ich pochłonęła. Widzicie? A to był tylko przedobraz, symboliczny obraz obecnej rzeczywistości. Świat pochłania ludzi, codziennie. Widzicie, co dzieje się z każdym z nich.
„Jeżeli wierzysz, wszystkie rzeczy są możliwe”. Czy to pojmujecie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Oczywiście, wszystkie rzeczy są możliwe, jeżeli ludzie wierzą. W porządku, módlcie się. Skierujcie swoją wiarę na wszechmogącego Boga.
70
Jest pewne pytanie, które tutaj chciałem powiedzieć. Tak. Kiedy twoi sąsiedzi widzą cię, ci słuchacze tutaj widzą, jak przechodzisz tą kolejką dzisiaj po południu, gdy widzą, że przechodzisz tą kolejką modlitwy, oni będą wiedzieć, jaki będzie werdykt dla ciebie po tym tutaj, według tego, jak ty postępujesz i jak świadczysz. Jeżeli następnym razem pobiegniesz do twojego pastora i powiesz: „O, ja tego nie otrzymałem. Pragnę to znowu spróbować”. Widzisz, ty wygrzebujesz nasienie i ono nigdy nie wykiełkuje. Rozumiecie? Nie wygrzebujcie tego nasienia. Powierzcie je i zostawcie je tam. Zapomnijcie o tym. To sprawa Boga. Jeżeli temu potrafisz wierzyć w swoim sercu, urzeczywistni się to.
71
Czy pan temu wierzy? Siedzisz wprost tam w tyle w takim siwym garniturze i patrzysz się na mnie. Czy temu wierzysz? W takim razie twoja nerwowość opuści cię. Nigdy w moim życiu nie widziałem tego człowieka. Czy jesteśmy sobie wzajemnie obcy, panie? Zgadza się. Ty cierpisz właśnie z tego powodu.
Abyś wiedział, że ja jestem sługą Bożym - ta kobieta, siedząca obok ciebie, cierpi z powodu dolegliwości żołądka. To się zgadza. Czy temu wierzysz? Podnieś swoją rękę, że wierzysz, iż zostałaś uzdrowiona. Tylko wierz!
Kobieta siedząca obok niej ma dolegliwości serca. Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi cię? W porządku. Jeżeli w to wierzysz, możesz to mieć.
Kobieta siedząca obok niej ma kobiece dolegliwości. Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi cię?
Kobieta siedząca obok niej, ta tęga pani, ma cukrzycę. Czy wierzysz, że Bóg cię uzdrowi?
Kobieta siedząca tam na balkonie ma też jakąś dolegliwość. Ona ma dolegliwości kobiece, siedzi tam na balkonie na końcu rzędu.
Myślę, że jej córka, siedząca tam zaraz za nią, ma jakieś dolegliwości w głowie, spowodowane przez wypadek drogowy. Czy to prawda? Podnieś swoją rękę - ty na balkonie.
72
Kim On jest? Ja jestem Jego świadkiem, że On żyje tutaj dzisiaj po południu. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. On dotrzymuje wszystkich Swoich Słów. „Sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie”. Co uczynili ci ludzie tam na balkonie? Czy ktoś inny jeszcze wierzy - jeszcze chwileczkę.
Czy chcecie teraz, abym pokazał wam kilku niewierzących? Może was to zażenuje. Ilu z was widziało, jak się to działo. Musicie zostawić pszenicę i chwasty róść razem.
Wszyscy słuchacze w tym rzędzie tutaj, którzy macie karty modlitwy, utwórzcie... Zaczekajcie, zachowajcie jeszcze na chwilę spokój.
Ilu wierzących pastorów jest tutaj dzisiaj po południu, którzy są też na tej rozprawie sądowej, i wierzycie, że Ew. Marka 16 jest prawdą? Podnieście wasze ręce. Wszyscy wierzący pastorzy chodźcie tutaj.
Jeżeli ja odejdę stąd, a wy zobaczycie, co się będzie dziać dzisiaj po południu, i ci ludzie zostaną uzdrowieni, potem niektórzy powiedzą... Widzicie, zazwyczaj ewangelista, który ma trochę inną usługę, przyjdzie do zboru i on zdeklasuje pastora przed zborem. Potem zbór mówi: „O, gdyby tu znów przyjechał brat Roberts, brat Osborn, brat Taki-i-taki, czy brat Branham, albo ktoś inny, o, on by....”. Wasz pastor ma to samo prawo czynić to, co ja czynię, również ktokolwiek inny. Rozumiecie, wasz pastor jest mężem posłanym od Boga, takim samym jak każdy inny ewangelista.
Więc pragnę, żeby naprawdę bogobojni, wierzący pastorzy przyszli i stanęli tutaj razem ze mną na chwilę. Podejdźcie tutaj na chwilę, utwórzcie podwójną kolejkę modlitwy wprost tutaj. Mam teraz na myśli mężów, którzy naprawdę wierzą. Nie pozwólcie, aby tutaj przyszli niewierzący, bo będziecie przeszkodą dla chorych. Jeżeli oceniacie to Pismo właściwie, i dzisiaj, kiedy Bóg zjawił nam się tutaj i pokazał, że On jest na rozprawie sądowej, a my uwierzyliśmy Mu i wiemy, że On mówi prawdę i On ma rację. Czy temu wierzycie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Oczywiście, wy temu wierzycie! Amen.
73
Czy wierzysz, że ta nerwowość opuściła cię, panie, siedzący tam na końcu? Czy wierzysz, że On cię uzdrowi? W porządku.
A twoje dolegliwości żołądka - ty obok niego, czy wierzysz, że Bóg uzdrowi twoje dolegliwości żołądka i uczyni cię zdrowym? Jeżeli temu wierzysz, możesz to również mieć.
Czy to są wszyscy wierzący pastorzy, którzy są dzisiaj tutaj? Dobrze, to wystarczy, jeden wystarczy.
Niech wszyscy ludzie, którzy mają karty modlitwy i wierzą, że Ew. Marka 16...
Zapamiętaj sobie, nie przychodź do kolejki, jeżeli temu nie wierzysz. Rozumiesz? Nie przychodź tutaj w takiej obłudzie. Rozumiesz? To jest gorsze od czegokolwiek. Jeżeli w to nie wierzysz, powiedz: „Nie, ja temu nie wierzę” i idź sobie z panem Niewierzącym, panem Sceptykiem, lub kimś innym.
74
Lecz jeśli jesteś autentycznym nasieniem Abrahama, to pragniesz zająć swoje stanowisko. Ty spełniłeś wymagania twojego werdyktu i chcesz pokazać światu, że wierzysz każdemu Słowu, które mówi, że Jezus Chrystus jest tym samym. A to świadectwo udowodniło tobie dzisiaj po południu, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki.
Niechaj ci, którzy mają karty modlitwy, przyjdą tu teraz i zatrzymają się właśnie tam. Proszę, stańcie teraz właśnie tam, jeżeli zechcecie. Utwórzcie teraz kolejkę modlitwy. Potem niech wszyscy, którzy są w tej sekcji tutaj i mają karty modlitwy, zawrócą i idą dookoła do tyłu i dołączą do kolejki zaraz za tymi z tej strony. A potem ci, którzy są w innej sekcji tutaj, zawrócą i idą do tyłu pod ścianę w tę stronę i dołączą także do tej kolejki tutaj, kiedy będzie tutaj podchodzić. A potem wszyscy, którzy są na balkonie dołączą do nich z tyłu. Wy wszyscy, którzy macie karty modlitwy i pragniecie, żebym się o was modlił, i podjęliście tę decyzję w waszym umyśle - wasz werdykt został ogłoszony i spełniliście jego wymagania - idźcie do tej ściany i utwórzcie kolejkę, przyjdźcie zaraz za tymi tutaj.
75
Nuże, co mówi Biblia? Przeczytajmy to jeszcze raz. Dziwna rzecz, przypadkowo otworzyło mi się właśnie to miejsce. Ja wierzę, że Pan chce, abym to przeczytał jeszcze raz, rozumiecie. „Potem On zjawił się tym jedenastu”. On zjawił nam się tak samo dzisiaj po południu. On jest tutaj. Ilu z was wierzy, że Chrystus i Duch Święty - że Duch Chrystusowy to Duch Święty? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Oczywiście, że jest.
Nie ma trzech lub czterech Bogów. Istnieje tylko jeden Bóg. Są trzy atrybuty Boga: Ojciec, Syn i Duch Święty, lecz to nie są trzej Bogowie. To jest pogańskie. Widzicie, istnieje tylko jeden Bóg. A to są atrybuty. Bóg Ojciec był na pustyni - jako Słup Ognia. W porządku. Bóg Syn; Bóg Ojciec stworzył ciało, którym był Bóg Syn, i zamieszkał w Synu. Rozumiecie? „Bóg był w Chrystusie, jednając świat z Sobą”. Czy temu wierzycie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Jeśli jesteś chrześcijaninem, to temu wierzysz. I potem „Jeszcze krótki czas, a świat nie zobaczy Mnie już więcej”. I popatrzcie teraz, Jezus powiedział: „Ja przychodzę od Boga i powracam do Boga”. Po Jego śmierci, pogrzebie i zmartwychwstaniu On odszedł do niebios.
76
A kiedy Saul z Tarsu był w swojej podróży do Damaszku, wielka światłość - był to znowu Słup Ognia - olśniła go. Czy się to zgadza? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Co ona uczyniła? Zaślepiła go. I kiedy on powstał, powiedział... Przypomnijcie sobie, że on był Żydem. On wiedział, co to było, inaczej by nie powiedział: „Panie”. „Panie, kim Ty jesteś?” On wiedział, że jego lud szedł za tą światłością, za tym Słupem Ognia. On wyprowadził ich z Egiptu. „Panie, kim Ty jesteś? Kogo ja prześladuję?”
On mu powiedział: „Jam jest Jezus. Tak, trudno tobie wierzgać przeciw ościeniowi”.
Był to On, który zstąpił w postaci Słupa Ognia owej nocy i wypuścił Piotra z więzienia.
I popatrzcie, jeżeli ten sam Duch powraca, czy On nie będzie miał te same atrybuty, które miał tutaj, kiedy On był światłością? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Otóż, czym jest ten Słup Ognia - ten? Otóż, jeśli was już nigdy nie zobaczę - was słuchacze - moje świadectwo zostało udowodnione jako prawdziwe. Biblia świadczy o tym.
Naukowy świat świadczy o tym. George Lacy powiedział: „Ja sam często mówiłem, że to jest psychologia, panie Branham. Lecz badałem to pod ultra promieniami oraz różnymi infra promieniami i wszystkimi innymi, które mogłem znaleźć. Ta światłość padła do tego obiektywu, a obiektyw nie zrobi zdjęcia psychologii”.
77
Więc czy żyję czy umieram, jest to prawdą, mimo wszystko. Zbór wie, że to jest prawdziwe. Naukowcy wiedzą, że to jest prawdziwe. A co wy? Pamiętajcie, nie chodzi tu o mnie. Chodzi o Niego. Nie chodzi o mnie. Ja nie jestem nikim więcej niż po prostu jednym z was. Chodzi o Niego. On musi kogoś użyć. Nikt nie jest godzien tego, lecz ktoś musi to czynić. Pamiętajcie, nie jest to łatwe zadanie, lecz jest to chwalebne zadanie, gdy wiemy, że nasz Pan jest tutaj i mogę powiedzieć wam, braciom, prawdę. Lecz jest trudno, jeżeli oni nie uwierzą w to, popatrzcie jednak, my wszyscy musimy się z tym skonfrontować. Pamiętajcie o tym.
Więc wy, słuchacze, czy jesteście już ustawieni w kolejce? Wydaje się, że już są. Otóż, jeżeli jest ktoś na balkonie, dołączcie z tyłu do tej kolejki tutaj.
78
Pamiętajcie teraz, to są wasi pastorzy i tak dalej, mężowie Boży, którzy wierzą Bogu. Czy jesteście wierzący? Czy stanęliście tutaj, by poświadczyć, że wierzycie, iż Ew. Marka 16 jest prawdą? [Kaznodzieje mówią: „Amen” - wyd.] W porządku.
Biblia mówi: „Modlitwa wiary uzdrowi chorego, a Bóg go podniesie. Na chorych ręce wkładać będą, a oni wyzdrowieją”. Będziemy się teraz o was modlić, kiedy stoicie tutaj pełni czci, spokojnie. A potem, gdy będziecie przechodzić tutaj, po prostu tak, jak przychodzicie...
Wyznaliście, iż wierzycie, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. A potem pójdziecie do baptysterium, aby się dać ochrzcić, albo do potoku, czy do rzeki, czy gdziekolwiek to jest. I kiedy zostaniesz ochrzczony, to jest wszystko, co kaznodzieja może uczynić. On głosi Słowo, ty temu uwierzysz; zostajesz ochrzczony na odpuszczenie twoich grzechów i powstajesz do nowego życia. Potem sposób, w jaki postępujesz od tej chwili, udowadnia, czy rzeczywiście przyjąłeś Chrystusa, czy nie.
79
Otóż, jeżeli wierzysz w Boskie uzdrowienie i przyjąłeś Go teraz, jako twojego uzdrowiciela, my stoimy tutaj, by wkładać ręce na chorych. Sposób, w jaki będziesz postępował od zakończenia tej kolejki modlitwy do końca twojego życia, będzie twoim sędzią, bez względu na to, co mówisz. Widzicie, co chcę powiedzieć? I jesteś tak pewien, że zostaniesz uzdrowiony, jak jesteś pewien, że pozostaniesz chrześcijaninem. Jak długo jesteś chrześcijaninem potem? Tak długo, jak wierzysz. I jesteś uzdrowiony tak długo, jak długo wierzysz. Zwróćcie uwagę:
takie znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą,
Węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją.
80
Ze względu na to werdykt ten dotarł do mojego umysłu około trzydzieści lat temu. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na zawsze. Dzięki wierze w Niego On zidentyfikował samego Siebie tutaj dzisiaj po południu jako niezawodny dowód, cud. Wszystko, czego nie można wyjaśnić, jest cudem; by pokazać, że On to czyni za każdym razem.
Wy powiecie: „Dlaczego nie zrobisz po prostu....”.
Czy wiedzieliście, że jedna kobieta dotknęła się Jego szaty, a On powiedział: „Ja osłabłem”. Ilu z was to wie? „Cnota wyszła ze Mnie”. Otóż, On był Synem Bożym. A co dopiero ja, grzesznik zbawiony z łaski? Rozumiecie?
Lecz On obiecał, że to będzie czynił. Jest to Jego obietnica. On tego nie musi czynić, lecz On obiecał, że to będzie czynił.
81
Czy wierzycie temu teraz wy wszyscy w kolejce modlitwy, czy wierzycie? Czy ten werdykt dotarł do waszego umysłu? Teraz zostało wam to włożone na wasze kolana. Czy wasz umysł zrozumiał ten werdykt i wierzycie, że Jezus Chrystus wypowiedział te Słowa? Jeżeli tak, wy w kolejce modlitwy, to podnieście wasze ręce. Wszyscy w kolejce modlitwy przyjmijcie wasze uzdrowienie na tej zasadzie, że wierzycie waszym pastorom i nam wszystkim, ponieważ służymy prawdziwemu żyjącemu Bogu. A to świadectwo, które słyszeliście o Nim dzisiaj po południu, identyfikuje Go tutaj wśród nas jako Tego, który uczynił to Słowo tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Jeżeli tak jest, podnieście wasze ręce. To się musi stać, po prostu musi się to stać! Nie dbam o to, kim jesteś, jeżeli będziesz się tego trzymał, musi się to urzeczywistnić. Dokładnie tak samo, jak przyszedł deszcz potopu, tak samo, jak Mojżesz wyprowadził ich z Egiptu, tak samo, jak dziewica urodziła dziecię bez ziemskiego ojca. Stanie się wam to tak samo, jeżeli w to nie wątpicie.
82
Roy, chodź teraz tutaj i podejmij się tego; śpiewajmy „Tylko Mu wierz”. Chwileczkę tylko, aż się pomodlimy. Kaznodzieje, pochylmy nasze głowy - i całe zgromadzenie.
Nasz niebiański Ojcze, jakie to jest wytężenie w tej chwili! Zastanawiamy się, Panie, po prostu jak dużo słuchaczy rzeczywiście wierzy. Nasienie zostało zasiane. Słowo było czytane. Chrystus, Duch Święty, zjawił się przed nami i pokazał to życie, które było w tej światłości; a On był światłością świata i jest światłością obecnie. On jest wielką, wieczną światłością, i On zjawił się przed nami dzisiaj po południu i uczynił po prostu to, co On obiecał czynić w tej generacji. Słowo było wystarczająco wypowiedziane. Słowo zostało całkowicie zidentyfikowane. A ci ludzie teraz, jeżeli oni wierzą temu zupełnie całym swoim sercem - my modlimy się o nich, Ojcze. Zabierz wszelkie niedowiarstwo!
83
Niechaj ten człowiek, który by świadczył przeciwko Tobie dzisiaj do południa, stary człowiek Niewiara, Sceptyk i Niecierpliwość, niechby został wyrzucony spośród nas dzisiaj. Niechaj odejdzie do ciemności zewnętrznych. Niechaj opuści ten budynek, żeby ten wielki obrońca, Duch Święty mógł im ożywić każde Słowo, gdy przechodzą tutaj. Spełnij to. Niechaj odejdą stąd, bo z ich umysłu wyszedł już werdykt i oni przechodzą.
A teraz, Duchu Święty ożyw im to Słowo, aby to dzieło zostało zakończone z chwilą, kiedy zastosujemy ostatnią część twojego nakazu, wkładając ręce na chorych. Spełnij to, Panie. Ja żądam uzdrowienia dla każdego z nich w imieniu Jezusa Chrystusa.
84
Następną rzeczą, którą trzeba uczynić, jest włożenie na nich rąk. Dokładnie tak, jak uroczystość chrztu i człowiek zostaje pogrzebany z Tobą, i występuje z wody, by chodzić w nowości życia. Rozumiecie? Może tego tak nie odczuwasz, lecz wierz temu. Trzymaj się tego mocno i w końcu, po pewnym czasie stwierdzisz, że masz nowe życie. Tak samo dzieje się tutaj. Jest to nasienie, które zostało zasiane. My zasiewamy je teraz przez wkładanie rąk na nich. Co przez to czynimy? Utożsamiamy się z tym. Tak jak w Starym Testamencie, oni kładli ręce na ich ofiarę i utożsamiali się z nią. My we wierze kładziemy nasze ręce na Chrystusa, by utożsamić się z Nim. Dzisiaj kładziemy nasze ręce na chorych, by zidentyfikować się z tym Słowem. Rozumiecie? Wierzcie teraz, a Pan was uzdrowi.
85
Brat Borders będzie teraz śpiewał, cicho, a organy i piano będą grały ten refren: Tylko Mu wierz. „Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz”.
I wyobraźcie sobie teraz, że Jezus zstępuje w dół z tej góry. Jego uczniowie natknęli się tam na epileptyka, potem gdy On dał im moc do wypędzania diabłów tylko kilka dni przedtem. Nie chodziło o to, że oni nie mieli mocy, lecz On powiedział: „Wasza niewiara jest przyczyną tego”. Rozumiecie? Lecz kiedy on przyszedł do Jezusa, to wiedział, że natrafił na wiarę.
Wierzcie teraz całymi waszymi sercami, kiedy będziemy spokojnie śpiewać „Tylko Mu wierz”. Bracie Borders.
[Brat Branham i kaznodzieje modlą się i wkładają ręce na tych, którzy przychodzą w kolejce modlitwy, podczas gdy zgromadzenie modli się i cicho śpiewa „Tylko Mu wierz”. Puste miejsce na taśmie - wyd.]
Tylko Mu wierz, tylko Mu wierz
Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz.
Śpiewajmy to teraz w ten sposób wszyscy, którzy śpiewacie.
Już wierzę ja, już wierzę ja...
(Czy wierzycie? Podnieśmy nasze ręce!)
O Boże! W imieniu Jezusa uzdrów tych, Panie, których reprezentują te chusteczki. Ku Twojej chwale, spełnij to, Panie.
Już wierzę ja, już wierzę ja,
(ja teraz wierzę, o, chodzi o to, że wierzę teraz)
Wszystko możliwym jest, bo ja wierzę teraz.
86
Czy wiecie, co uczyniliśmy? Wypełniliśmy przykazania Jezusa Chrystusa. Teraz jesteście ciągle przed waszym werdyktem: „Jestem uzdrowiony. Jest rzeczą niemożliwą, żebym nie został uzdrowiony, ponieważ Bóg dał tą obietnicę. Choćbym już umierał, ostatnimi słowami na moich wargach byłoby: ‚Ja wierzę, że jestem uzdrowiony'„. [Zebrani mówią: „Amen”.] Czy temu wierzycie w ten sposób? Ja temu wierzę. Niech ci Bóg błogosławi, mój bracie, siostro.
Powstańmy teraz na nasze nogi na chwilę. Ja nie wiem, kiedy to będzie; mam nadzieję, że niebawem. Lecz:
Aż się spotkamy! Aż się spotkamy!
Aż spotkamy się u Jezusa (On jest między nami teraz.)
Aż się spotkamy, aż się spotkamy!
Bóg bądź z wami, aż się znów spotkamy!
Pochylmy teraz nasze głowy i będziemy to nucić. [Brat Branham zaczyna nucić: „Bóg bądź z wami” - wyd.] Aż się spotkamy!
O Boże, niech Twoje Słowo będzie nam teraz lampą. To, co widzieliśmy i słyszeliśmy, i czytaliśmy, niech będzie przewodnikiem dla nas do Twych stóp. Obyśmy w tym pozostali, wierząc Twojemu Słowu, wszystkiemu, co Ty obiecałeś. Spełnij to, Panie.
Aż się spotkamy, aż się spotkamy!
Bóg bądź z wami, aż się znów spotkamy!
Pochylmy nasze głowy, kiedy nasz najmilszy brat, brat Johnson, rozpuści nas modlitwą na zakończenie. Niech ci Bóg błogosławi, bracie Johnson!