1
Potrwa około trzydziestu lub trzydziestu pięciu minut. Powstańmy i przejdziemy do Ew. Mateusza 12. Ew. Mateusza 12. rozdział, począwszy od 38. wersetu; pochylmy w bogobojnej czci nasze serca.
Wtedy odpowiedzieli mu niektórzy z uczonych w Piśmie faryzeuszów, mówiąc: Nauczycielu, chcemy widzieć od ciebie znak.
A On odpowiadając, rzekł im: Pokolenie złe i cudzołożne znaku żąda, ale nie otrzyma innego znaku jak tylko znak Jonasza proroka.
Albowiem jak Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak i Syn człowieczy będzie w łonie ziemi trzy dni i trzy noce.
Mężowie z Niniwy staną na sądzie wraz z tym pokoleniem i spowodują jego potępienie, gdyż na skutek zwiastowania Jonasza upamiętali się, a oto tutaj więcej niż Jonasz.
Królowa z Południa stanie na sądzie wraz z tym pokoleniem i potępi je; bo przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tutaj więcej niż Salomon.
... Oto większy niż Salomon jest tutaj.
Módlmy się.
2
Panie, słowo „oto” oznacza „popatrzcie, zwróćcie uwagę”. Pozwól nam zapamiętać, że te słowa: „Większy od wszystkich jest tutaj,” to Pan Jezus Chrystus, Syn Boży. Prosimy o to błogosławieństwo, żeby On wziął te Słowa i namaścił je w sercach tych słuchaczy, żeby mieli wiarę, a potem On zamanifestuje samego Siebie, że żyje, tak jak On obiecał: „Oto jestem z wami zawsze, aż do skończenia świata, względnie do zakończenia”. Prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
3
Będę przemawiał kilka chwil na temat: „Duchowe znaki tego czasu”.
Otóż, Jezus napominał tutaj tą generację, ponieważ oni nie uwierzyli Jego Biblijnemu znakowi. Obserwujcie tych faryzeuszy. Oni przyszli do niego i rzekli: „Nauczycielu, chcielibyśmy widzieć od Ciebie znak”. Patrzcie na ich zaślepienie. Ten znak już był uczyniony, a oni go nie poznali.
Czy wiecie — ja wierzę, że pewnego dnia nastąpi zachwycenie, a ludzie nie będą nic o tym wiedzieć!
Jezus powiedział w Ew. Mateusza 11. rozdział, gdy Jan przyszedł do... Względnie jego uczniowie przyszli, by Go zobaczyć, i oni potem powrócili. A On powiedział: „Co wyszliście oglądać? Czy trzcinę chwiejącą się od wiatru względnie człowieka odzianego w wytworne odzienie? Albo czy wyszliście oglądać proroka?” On powiedział: „Mówię wam, faktycznie proroka! Otóż, jeżeli to możecie przyjąć, to jest ten, o którym było mówione przez proroka: „Ja posyłam mojego posłańca przed Moją twarzą”.
4
Pewnego dnia uczniowie zapytali Go, kiedy mówił o tym, że jest Synem człowieczym; On powiedział: „Więc dlaczego uczeni w Piśmie mówią, że Eliasz musi przyjść najpierw?”
Popatrzcie teraz, u Malachiasza w 3. rozdziale powiedział: „Ja poślę Mojego posłańca przed Moją twarzą” — Jezus powołał się na to miejsce Pisma Świętego. Nie był to Malachiasz 4. teraz; to było dla innego czasu. Widzicie, Malachiasz 3. dotyczył owego czasu: „Ja poślę Mojego posłańca przed Moją twarzą”.
Malachiasz 4. — kiedy on przyjdzie, potem ziemia będzie spalona ogniem, a sprawiedliwi będą chodzić po ich popiołach w Tysiącletnim królestwie, a nie chodziliśmy tak po przyjściu Jana. To się jednak stanie po przyjściu posłańca do ostatecznych dni, który przywróci serca ludzi z powrotem do pierwotnej Ewangelii, do wiary pierwszych ojców, do tej wiary, jaką oni mieli w nowym zborze w Jeruzalemie. I to będzie przywrócone w ostatecznych dniach dla tych... Będzie to w grupie mniejszości, lecz będzie miał dokładnie tego samego rodzaju charakter, jaki miał Eliasz i Jan; obaj miłowali pustkowie, nienawidzili świeckich kobiet, i tak dalej, krzyczeli przeciw denominacjom. I będzie to po prostu takiego rodzaju człowiek, ale będzie miał prawdę, potwierdzoną, zidentyfikowaną prawdę. To jest obiecane.
5
Wiemy, że Jezus odwrócił się i powiedział im: „Eliasz już przyszedł, a nie poznaliście go”.
Zatem, czy nie byłoby to bardzo smutne, gdybyśmy znaleźli pewnego dnia kościół w okresie ucisku? Ja tutaj nie jestem po to, by głosić naukę. Nie czynię tego. Respektuję moich braci. Lecz jeśli mi wybaczycie, pozwólcie, że przedstawię to na chwilę. Bo ja sam osobiście — oczywiście, ja wierzę, że kościół pójdzie przez okres ucisku, lecz oblubienica nie. Uhm. Oblubienica odchodzi do domu. Rozumiecie, Bóg wyprowadza oblubienicę z kościoła, tak jak wyprowadził naród z narodu — w Egipcie. Rozumiecie? Oblubienica, to jest ta resztka z nasienia niewiasty — ci wybrani. To Jego sprawa, gdzie On przyłoży ten wzorzec, a resztka materiału to ta część, która została obcięta dookoła wzorca. Nasienie niewiasty było w ciemnościach zewnętrznych, to prawda, lecz wybrany kościół nie. On został już osądzony i oczyszczony, ponieważ On jest w Chrystusie. On nie musi przechodzić przez nic innego. Ci inni muszą przejść przez sądy, ponieważ nie byli w Nim.
6
Otóż, pewnego dnia ta niewielka mniejszość — „Jak było w dniach Noego, kiedy osiem dusz zostało ocalonych przez wodę, tak będzie przy przyjściu Syna człowieczego. W dniach Lota, kiedy trzy dusze były zachowane od ognia — tak będzie przy przyjściu Syna człowieczego”.
Oni wyglądają czegoś wielkiego o ogólnoświatowym zasięgu, chociaż tego nawet nie ma w Piśmie Świętym. Rozumiecie? Pewnego dnia oni powiedzą: „Otóż, ja myślałem, że Biblia mówi, iż kościół uniknie tego wszystkiego?” Uniknie tego oblubienica.
I pomyślcie tylko, po Noem... „Jak było w dniach Noego”. Noe wszedł do arki i drzwi zostały zamknięte. On wszedł do niej 17. maja i drzwi zostały zamknięte, a deszcz nie padał jeszcze siedem dni od jego wejścia do arki. „A ci ludzie tego nie poznali”. Bóg zamknął te drzwi.
7
I pewnego dnia drzwi łaski zostaną zamknięte. A ludzie pójdą dalej swoją drogą, myśląc, że zostają zbawieni, będą zwiastować ewangelię, i tak dalej, ale wzgardzili łaską po raz ostatni i nie będą tego wiedzieć, a jej już nie będzie.
Pamiętajcie, setki ludzi znikają bez śladu każdego dnia na świecie i nie można ich znaleźć ani stwierdzić, co stało się z nimi. „Dwaj będą na roli. Ja jednego zabiorę a drugiego zostawię. Dwaj będą na łożu, a Ja jednego zabiorę”. Na całym świecie nie będzie ich zabranych wielu — będą tworzyć oblubienicę, która znikła; została zachwycona. Pamiętajcie o tych znakach.
Izrael zawsze polegał na ich znakach, a nie na intelektualnych przemówieniach. Oni tak powinni byli postępować. Bóg posyłał im proroków. Ci prorocy podawali znaki.
A znaki — zawsze kiedy pojawi się znak — Biblijny znak, tam musi być również Biblijny głos, który towarzyszy temu Biblijnemu znakowi. I to wszystko musi być zgodne z Pismem Świętym, obiecane.
Widzicie więc, podążacie w pewnym kierunku. Tak jak Luter w sprawie usprawiedliwienia — tyle on poznał; to było wszystko, oni się tym zadowolili i poszli dalej — wprost do ich doktryny. Potem przyszedł Wesley z poświęceniem; posunął się dalej ponad usprawiedliwienie; lecz potem się zorganizowali. Następnie przyszli zielonoświątkowcy z przywróceniem darów; oni się też zorganizowali. A Bóg posuwa się ciągle naprzód przez cały czas, rozumiecie, każdego dnia, w każdym wieku kościoła.
8
Macie tam zdumiewający obraz dziś wieczorem, który opublikowano w tej książce przed trzema laty — jak Pan polecił mi narysować go na tablicy i po prostu pokazać, że wieki kościoła upadną oraz kiedy i jak one będą mieć swoje wzloty i upadki. A skoro tylko był ten rysunek zakończony, ten wielki anioł Pański, ta światłość, przed praktycznie taką ilością ludzi, jaka siedzi tutaj, zjawił się bezpośrednio obok tej ściany i stał tam. A ludzie wpadali w omdlenie. I On sam nakreślił cały ten rysunek na ścianie. Po trzech latach księżyc miał zaćmienie i zniknął całkiem z nieboskłonu owego dnia... tuż przedtem, zanim papież pierwszy papież poszedł do Rzymu.
I kiedy kościół i sobór ekumeniczny jest gotowy... O, bracie, siostro, nie pozwólcie, abym zaczął mówić o tym. My jesteśmy wprost tutaj na końcu, każdy znak i wszystko leży na właściwym miejscu.
9
Bóg podaje znaki, Biblijne znaki, zawierające głos. Przypomnijcie sobie, gdy Mojżesz... Dlaczego był mu dany znak? By przyciągnąć uwagę innych. Znak jest po to, by przyciągnąć uwagę. A potem, jeśli ten znak nie ma żadnego głosu, to ten znak nie jest właściwy. A jeśli ten znak wydaje ten sam stary kościelny głos, to ten znak nie jest od Boga — jeżeli ten znak nie przynosi pewnej zmiany. A ta zmiana musi być Biblijnym znakiem, musi być Biblijnym głosem.
Powiedzmy na przykład, że jego denominacyjny głos szedł za pewnym znakiem; Bóg go wcale nie posłał. My mieliśmy denominacje przez wszystkie te lata. Więc musi to być coś innego. Musi to być TAK MÓWI PAN w Piśmie Świętym. Bóg musi to obiecać w Słowie, a potem podaje znak, by przyciągnąć uwagę ludzi do tego. A potem za tym znakiem idzie głos, to jest ta nauka, która mu towarzyszy.
10
Jezus był człowiekiem z dobrą reputacją. On był młodym rabinem, prorokiem z Galilei. Kiedy On uzdrawiał chorych, i tak dalej, był On wielkim człowiekiem. Lecz pewnego dnia On usiadł, zaczął mówić i powiedział im: „Ja i Ojciec jesteśmy jedno”. To był ten znak, który temu towarzyszył. „O nie” — oni tego nie chcieli. Oni byli gotowi na ten znak, lecz nie chcieli tego głosu. „Gdy ujrzycie Syna człowieczego wstępującego tam, skąd On przyszedł,” oni tego wcale nie widzieli. Rozumiecie? Lecz gdy ten głos zaczął towarzyszyć temu znakowi, oni nie chcieli mieć z tym nic wspólnego. Zawsze jest to znak i głos!
11
Powodem, dlaczego Mojżesz zdjął swoje obuwie był znak, który przyciągnął jego uwagę. On popatrzył w tę stronę i zobaczył to — ten ogień w krzaku.
Otóż, on był chemikiem. On był wielkim ówczesnym naukowcem. Był wykształcony we wszelkiej mądrości Egipcjan. I oni czynili takie rzeczy, których my nie możemy uczynić dzisiaj w nauce; budowali piramidy, sfinksy, mieli ciecz do balsamowania, której dzisiaj nie mamy; mieli takie barwniki, których nie mamy dzisiaj. Była to większa cywilizacja i bardziej wykształcona od tej, którą mamy dzisiaj. A Mojżesz był mistrzem nad nimi. I kiedy zobaczył ten płonący krzak, a on się nie spalał, to niewątpliwie powiedział, moi drodzy, w swoim sercu on może powiedział: „Pójdę do niego i wezmę kilka jego listków i zaniosę je na dół do laboratorium, i zobaczymy, jakimi chemikaliami zostały one opryskane”. Gdyby on tak uczynił, to ten Głos nie przemówiłby w ogóle do niego.
12
Człowiek nie może sobie wyobrazić Boga. Musisz usiąść obok Niego i rozmawiać z Nim o tym. Zdejmij swoje obuwie, jak było wtedy, porzuć swoje wykształcenie. Patrz prosto do Jego Słowa i powiedz: „Nie dbam o to, co mówi ktokolwiek inny. Ty obiecałeś to tutaj na dzisiejszy czas i to jest prawdą”. Mojżesz zdjął swoje obuwie.
Obserwujcie ten głos, który wyszedł z tego. Gdyby to nie był Biblijny głos, Mojżesz by temu nie uwierzył. Ten znak przyciągnął jego uwagę i ten znak był po to, by przyciągnąć uwagę proroka.
A sam prorok jest również znakiem. Kiedy Bóg posyła proroka, to podnieście swoje oczy, bo przychodzi za nim sąd; zawsze tak było i zawsze tak będzie. Nie ma żadnej innej możliwości. I przechodzi to tuż nad głowami ludzi, a oni tego w ogóle nie wiedzą, dopóki to nie jest za daleko. Nic dziwnego, że Jezus powiedział: „Wy zbudowaliście grobowce prorokom i wybieliliście je, lecz wy właśnie wrzuciliście ich do nich. I jak czynili wasi ojcowie, tak czynicie i wy”. I oni tak czynili.
13
Widzimy teraz przychodzącego na widownię — widzimy Mojżesza, który tam wystąpił. I on zobaczył ten krzak i przybliżył się do niego. A z niego wyszedł głos i powiedział: „Zdejmij swoje obuwie, bo ziemia, na której stoisz, jest święta”. On zdjął swoje obuwie i uklęknął. A On rzekł: „Jam jest Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba”. Rozległ się tam Biblijny głos. „I Ja przypomniałem sobie Moją obietnicę i widzę utrapienia Mojego ludu. Przypomniałem sobie Moją obietnicę i posyłam cię tam, abyś to wykonał. Ja czynię cię Moim głosem”.
„I dam ci dwa znaki. Jeden z nich będzie w twojej ręce — weźmiesz swoją laskę i zamienisz ją w węża”. A drugim znakiem było włożenie jego ręki na swoją pierś i Boże uzdrowienie. Powiedział: „Jeżeli oni nie uwierzą głosowi pierwszego znaku, to uwierzą głosowi drugiego znaku. A jeżeli nie uwierzą ani temu, to weźmiesz wodę z rzeki, wylejesz ją na ziemię, a ona stanie się krwią. To znaczy ich krew będzie już w tym przelana. Jest to koniec Egiptu”.
My mieliśmy ten pierwszy znak i mamy ten drugi. Zastanawiam się, czy następną rzeczą nie będzie przelew krwi. Zastanawiam się, gdzie my stoimy dzisiaj wieczorem. Głosy i znaki — Bóg podaje te znaki. Nie tylko to, pomyślcie tylko o tych wszystkich sprawach, które widzieliśmy — jak one się działy; Biblijne głosy i ich wykład.
14
Otóż, w tym wielkim blasku, w jakim znajdują się ludzie — ich oczy się błyszczą: „Ja należę do tego. Ja należę do tamtego”. To nie ma wcale do czynienia z Bogiem, w ogóle nic.
Bóg posyłał Swoje znaki w każdej generacji. Jezus powiedział, że przed Swoim przyjściem będzie pokazywał znaki — przed Swoim przyjściem. Ludziom jest zawsze przypominane, aby wierzyli Biblijnym znakom. Muszą to być uwierzytelnione Biblijne znaki. Bóg zawsze...
Jak powiedziałem ubiegłego wieczora — kościół zawsze poplącze te sprawy i zdryfuje; potem On namaszcza jednego człowieka. Każdy człowiek odróżnia się od innych. On namaszcza jednego. Bóg jest jeden, więc On namaszcza jednego człowieka. Nigdy nie posługiwał się grupą. On zawsze posługuje się jednym; zawsze tak czynił. Nigdy nie zmienia Swojego postępowania. On posługuje się jednym. I On go wysyła, a on głosi poselstwo. Ono zostanie stanowczo odrzucone; lecz wszyscy, którzy wyjdą w tej generacji, ci dojdą. Podczas pierwszej straży, drugiej, trzeciej, czwartej, piątej, szóstej i potem siódmej, a potem przychodzi Oblubieniec. A my jesteśmy w siódmej.
15
I widzimy, jak te denominacyjne kościoły biegną... I było mi wstyd z powodu tego ubiegłej nocy, wy chrześcijańscy biznesmeni, że to opublikowaliście w tej książce Biznesmenów: „Święty ojciec taki-i-taki”. Czy wy, zielonoświątkowcy, nie wiecie, że „nie powinniśmy nazywać żadnego człowieka ‚ojcem' — na tej ziemi?” Wskazuje to na to, że jakiś blask zaślepił wasze oczy. Tak. Czy nie uświadamiacie sobie, że ci ludzie, jak mówi Biblia, kiedy te pozostałe — „te śpiące panny przyszły, by kupić olej,” że one go nie dostały? Oni może tańczyli w Duchu i mówili językami. Lecz ja widziałem, że czyniły tak diabły; to nie ma z tym nic wspólnego. Ja mówię o Duchu Świętym, o Biblijnym Duchu Świętym.
16
Widziałem, co oni wyprawiają na polach misyjnych wśród pogan. Siedem razy podróżowałem — po całym świecie, między wszystkimi poganami, i setki tysięcy, może sto pięćdziesiąt tysięcy ludzi na raz, tak, względnie pięćdziesiąt tysięcy ludzi zebrało się na jednym nabożeństwie. I stwierdziłem, jak czarownicy i inni rzucają wyzwanie człowiekowi. Wtedy jest lepiej, kiedy wiesz, o czym mówisz. Raczej nie wygłaszaj jakiegoś intelektualnego przemówienia. Jest lepiej, kiedy możesz z Bożą pomocą udzielać poparcia temu, o czym mówisz; inaczej nie wychodź na pole misyjne, bo oni doprowadzą cię do zażenowania.
17
Lecz pamiętajcie, nasz Bóg jest ciągle Bogiem Eliasza. On jest ciągle tym Bogiem, którym On był kiedykolwiek. On jest ciągle tym samym Bogiem. On porusza się w tym samym okręgu. On czyni to samo. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Widziałem ich, jak stali osłupiali, sparaliżowani, i zdeklasowani. Bóg nadal pozostaje Bogiem. Zwróćcie teraz uwagę, Jezus powiedział nam, że te rzeczy będą się dziać w ostatecznych dniach, i my znajdujemy je zupełnie dokładnie — te znaki Jego przyjścia. Wszystko!
Wszyscy zgodzimy się, że jesteśmy na końcu świata. Lecz kiedy On zaczyna zstępować do kościoła i widzimy te sprawy, które On ma zamiar uczynić dla kościoła, dla ciała, dla oblubienicy w tych ostatecznych dniach, to my kręcimy naszym nosem z pogardą i odchodzimy. Widzicie, po prostu tak musi się dziać. Świat kręci swoim nosem z pogardą na to. Oni to próbują ignorować.
18
Popatrzcie tutaj na te telewizyjne programy, kiedy tak dużo ludzi, zielonoświątkowców, pozostaje w domu w środę wieczorem, by oglądać „My kochamy Zuzię” — jakąś niemoralną fabułę o jakiejś kobiecie, która wyszła za mąż już cztery czy pięć razy, czy o jakimś mężczyźnie, i miłują to więcej, niż miłują swój kościół, swojego Chrystusa. Nic dziwnego, że nie możemy mieć przebudzenia, nic dziwnego, że jesteśmy w takim stanie, kiedy miłość do tego świata jest większa od miłości do Boga, która jest w waszych sercach.
O, możemy przyjść i podjąć decyzję, zapisać swoje nazwisko w księdze kościoła — a potem wyjść i żyć razem z tym światem?! Tego właśnie pragnie ten świat. Tego pragnie także kościół. On pragnie podtrzymywać swoje wyznanie i wierzyć, że taki jest chrześcijanin, a żyć w jakikolwiek sposób on chce. Nie martwcie się, będziecie tak mogli czynić w ekumenicznej radzie kościołów. Oni pozwolą wam robić wszystko, co chcecie.
19
Lecz pamiętajcie, oblubienica będzie wywołana, oddzielona, będzie się odróżniać. Będzie napełniona, zrodzona z Ducha Świętego, obmyta we krwi Baranka. Ona będzie stronić od wszystkiego, co nieczyste; będzie w pobliżu jej Małżonka. Ona jest cnotliwą dziewicą, czystą dzięki Słowu. To Słowo i ona są tym samym. Jako mąż i jego żona stają się jedno z związku małżeńskim, tak samo czyni rzeczywisty, autentyczny kościół Boży. Kiedy on wejdzie w Chrystusa, to akcentuje Biblię słowem „amen” — każdą obietnicę. Nie ma znaczenia, co mówią denominacje. Dusza, która jest w wierzącym, akcentuje to, ponieważ to jest Słowo w nim, które zostaje wypowiedziane.
„Słowo jest ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, rozróżnia myśli i zamiary serca”. Tak mówi Biblia. W ten sposób ono jest potwierdzane i poznane.
Zwróć na to uwagę, mój bracie, zważaj. Jest to bardzo złe, że nie widzimy tych spraw. Jezus mówił o nich.
On był ich Biblijnym znakiem, a oni Go nie rozpoznali. On był dokładnie Biblijnym znakiem. On im powiedział, że Nim był. On powiedział: „Badajcie Pisma, bo w nich macie żywot wieczny, jak myślicie, a one właśnie świadczą o Mnie. Jeżeli Ja nie czynię spraw Mojego Ojca, to mi nie wierzcie”.
20
Wszyscy mają swój własny prywatny wykład. Każda denominacja ma te seminaria, gdzie wylęgają gromadę kaznodziejów z inkubatora. Zawsze było mi żal kurczęcia z inkubatora; ono nie miało mamy. Bez względu na to, jak bardzo ćwierkało, nie miało macierzyńskiej opieki. Tak samo te ich machiny wypuszczają kleryków, którzy czasami nie wiedzą więcej o Bogu, niż Hotentot o Egipskiej nocy, albo niż zając wie o rakietach do biegania po śniegu.
Trzeba nam kaznodziei, który ma przeżycie i doświadczenie, który był w głębi pustyni i pozostał na tym miejscu tak długo w obecności Boga, aż Słup Ognia zstąpił przed niego, podobnie jak zstąpił przed Mojżesza, i nikt nie może mu tego zabrać. On był tam, kiedy się to wydarzyło. Otóż, to jest prawda. Z powrotem do Boga, z powrotem do jego Biblii!
21
Jezus powiedział: „Gdybyście Mnie znali, poznalibyście również Mój dzień”.
Wszyscy mają swój własny wykład. Metodyści mają swój. Baptyści, prezbiterianie, zielonoświątkowcy i wszyscy pozostali mają swój wykład. Lecz Biblia mówi, że „Słowo Boże nie podlega prywatnemu wykładowi”.
Co zatem jest Jego wykładem? On sam podaje Swój własny wykład. On powiedział: „Niech się stanie światłość” — i nastała światłość. To nie potrzebuje żadnego wykładu. On powiedział: „Panna pocznie” i ona poczęła. To nie potrzebuje żadnego wykładu.
On powiedział: „W ostatecznych dniach On wyleje Swego Ducha na wszelkie ciało” i On to uczynił. To nie potrzebuje żadnego wykładu. To się już urzeczywistniło, wprost przed twarzą krytyków, którzy mówili, że to nie może się stać. Bóg to uczynił, mimo wszystko, ponieważ On wykłada Swoje Słowo.
On powiedział tak: „Jak było w dniach Sodomy, tak będzie w czasie końca, kiedy objawi się Syn człowieczy”. I On objawił się. Nie potrzeba do tego żadnego wykładu. Słowo wykłada się samo — wszystkie te obietnice, które On dał.
On powiedział: „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię to te rzeczy, które Ja czynię, i on czynić będzie”. Nie trzeba tu żadnego wykładu, On to po prostu czyni. To jest wszystko. „Ja jestem Winnym Krzewem, a wy jesteście latoroślami”. To samo życie, które jest w Winnym Krzewie, jest i w latoroślach; te same latorośle, które wyrosły w dniu Pięćdziesiątym.
22
Stałem tam pewnego dnia i oglądałem tajemniczą sprawę. Mój dobry przyjaciel oraz przyjaciel Jacka Moore — John Sharrit. Pan pobłogosławił go, pierwszą część usługi. On nie miał dzieci. Pracował za dwadzieścia pięć centów na godzinę, rozbijając beton na ulicy. Przyszedł na nabożeństwo i Pan pobłogosławił go. Mają pięcioro dzieci, a obecnie jest właścicielem połowy Phoenix. On daje Panu ofiarę, około dwa lub trzy miliony każdego roku. Ja stałem na jego farmie niedawno — na jednej z jego farm, gdzie on zatrudnia na stale pięćset Meksykanów. I w całym okręgu uprawia bawełnę i ziemniaki, i to okręg za okręgiem. On sam jest ich właścicielem; a piętnaście lat temu zarabiał ćwierć dolara na godzinę, za rozbijanie betonu. On zaufał Bogu.
23
Patrzyłem się na jedno z jego drzew, a ono miało wiele różnych owoców na gałęziach. On ma duże sady drzew cytrusowych. I zapytałem: „Bracie Sharrit, co to za drzewo tam?”
On odrzekł: „Bracie Branham, ono rodzi wszelkiego rodzaju owoce”.
Powiedziałem: „Dobrze, ono rodzi cytryny, ono rodzi — widzę tangeriny, tangela. Widzę cytryny, grejpfruty, pomarańcze”. Zapytałem: „Co to za drzewo?”
On odrzekł: „Drzewo pomarańczy”.
Ja rzekłem: „Pomarańcza? A rodzi wszystkie te owoce?”
On odrzekł: „Tak, ono jest zaszczepione. One zostały do niego wszczepione”.
Ja powiedziałem: „O, rozumiem. Czy to nazywasz szczepieniem?”
On powiedział: „Tak, bracie Branham”. On wyjaśniał, jak oni to robią w określonej porze roku, jak oni przeszczepiają te gałęzie.
Ja powiedziałem: „Otóż, następnego roku nie będą na nim tangerynki ani tangela, nie będzie miało żadnych innych owoców, niż pomarańcze”.
On odrzekł: „O, nie. Nie, nie”. Powiedział: „Gałąź grejpfruta zrodzi grejpfruty. Gałąź tangerynki zrodzi tangerynki. Gałąź cytryny zrodzi cytryny”.
„Hm” — powiedział — „jakie to jest drzewo?”
On powiedział: „Drzewo pomarańczy”.
„Lecz jeśli to drzewo pomarańczy wypuści dalszą gałąź” — zapytałem — „co ona będzie rodzić?”
On odrzekł: „Pomarańcze”.
Ja powiedziałem: „Rozumiem”. O, tak. Dlaczego? Wszystkie są owocami cytrusowymi.
24
Wszyscy twierdzimy, że jesteśmy w Chrystusie. Lecz kiedy tam wejdziemy z jakimś denominacyjnym wyznaniem wiary, to żyjemy z niego. To się zgadza. Lecz jeżeli to Drzewo wypuści kiedykolwiek kolejną gałąź, będą o tym pisać kolejną Księgę Dziejów Apostolskich. Ona będzie taka, jaka była pierwsza gałąź, która wyrosła. Ona będzie napełniona Duchem Świętym, będzie natchniona Duchem Świętym, inspirowana Duchem Świętym! Nie będzie w niej więcej żadnego wyznania wiary. Ona będzie Słowem.
Wielu z was otrzymuje moje taśmy i macie poselstwo o drzewie oblubienicy. Te owoce są całkiem na wierzchołku, żeby mogły dojrzeć w wieczornym świetle. Otóż, a to wieczorne światło powoduje dojrzewanie owocu w tym czasie.
25
Stwierdzamy zatem, że oni powinni byli Go znać, lecz oni Go nie poznali. Tak samo jest w naszym czasie, ludzie Go nie znają Jezus powoływał się tutaj... Szybko teraz, żebyśmy mogli przejść do poselstwa. Jezus powoływał się na to i On czynił cuda, pokazując im, że On jest Mesjaszem, czynił dokładnie to, co powinien był czynić Mesjasz, podając im znak Mesjasza. O, wielu z nich uwierzyło w to, jak mówiłem ubiegłego wieczora.
Stwierdzamy, że ta niewiasta przy studni — ona nie miała wykształcenia. Ona była niewiastą złej sławy. Lecz z chwilą, gdy zobaczyła ten znak, powiedziała: „Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem. I ja wiem, że kiedy przyjdzie Mesjasz, On będzie czynił te sprawy”.
On powiedział: „Ja, który z tobą mówię, jestem Nim”.
I kiedy ona pośpieszyła do miasta Sychar i powiedziała im wszystkie te rzeczy, które On uczynił, powiedziała: „Chodźcie, zobaczcie Człowieka, który powiedział mi, co czyniłam. Czy to nie jest sam Mesjasz?” I Biblia mówi... On tego nie uczynił więcej, lecz oni wierzyli, że On — uwierzyli w Niego dzięki świadectwu tej kobiety złej sławy. Czy wiecie, że powstanie generacja z czasów Jonasza i potępi naszą generację?
26
Zauważcie, znajdujemy potem Natanaela, Piotra i innych, którzy uwierzyli. Widzimy ślepego Bartymeusza.
Widzimy małego Zacheusza, ukrytego na drzewie. On powiedział sobie: „Jezus nie zobaczy mnie tutaj na drzewie”.
A Jezus stanął bezpośrednio pod tym drzewem, spojrzał do góry i powiedział: „Zacheuszu, zstąp prędko z drzewa”. On był Słowem, a Słowo rozpoznaje myśli, które są w sercu.
A faryzeusze i uczeni w Piśmie owego czasu potępiali Go, ponieważ On nie miał ogłady i połysku kościelnictwa w tym. Nie miało to tego poziomu wykształcenia, jaki miało mieć. On nie miał tego blichtru i innych rzeczy, które powinien mieć kleryk — duży szeroki kaptur na głowie, odwrócony kołnierz, i inne rzeczy, a miał się posługiwać jakimiś wytwornymi słowami, które by przewyższały poziom zrozumienia zwykłych ludzi?
Biblia mówi: „Zwykły lud chętnie Go słuchał”. On mówił pospolitym językiem. Żył życiem zwykłego człowieka.
27
Stwierdzamy potem, że kiedy to czynił — widzimy, co się działo. Oni nie mogli w to uwierzyć i mówili: „Ten człowiek jest Belzebubem. On ma nieczystego ducha”. Innymi słowy: „On posługuje się mentalną telepatią albo On ma... On jest jakimś wróżbiarzem”. I wszyscy wiedzą, że to jest z diabła i jest to podrabianie. A więc stwierdzamy, że oni Go potępiali.
Potem ktoś stanął tutaj i powiedział: „Mistrzu, pokaż nam znak”.
Jak On zwrócił się do nich? On rzekł: „Ta niegodziwa i cudzołożna generacja szuka znaków”. Zważajcie teraz: „Zła i cudzołożna generacja”. On prorokował. On powiedział: „I oni go otrzymają — ta niegodziwa i cudzołożna generacja”. I czy to nie jest ta generacja, w której żyjemy? Ja nie wiem, dlaczego. Pamiętajcie, wszystkie proroctwa mają złożone znaczenie.
28
Weźcie Ew. Mateusza 2. rozdział, gdzie ono mówi: „Z Egiptu wywołałem Mojego syna”. Przestudiujcie te odnośniki do tyłu, aż stwierdzicie, że On mówił o Jakubie, Swoim synu. Lecz On wywołał z Egiptu również Swego większego Syna, Jezusa.
Otóż, znajdujemy to tam: „Niegodziwe i cudzołożne pokolenie szuka znaku, i oni go otrzymają, bo ta niegodziwa i cudzołożna generacja zobaczy znak zmartwychwstania. Jako Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i noce, tak musi być Syn człowieczy w sercu ziemi, potem On wstanie z martwych”. Było to dwa tysiące lat temu, a my mamy kolejną niegodziwą i cudzołożną generację. I oni otrzymują znak zmartwychwstałego Chrystusa, żyjącego między nami, po dziewiętnastu stuleciach! On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki.
29
Jonasz — my go znamy, wiemy, że on był prorokiem. Wielu ludzi powołuje się na niego jako na jakiegoś włóczęgę. On nim nie był. „Kroki sprawiedliwego są kierowane przez Pana”. Niedawno czytałem o tym książkę. On podróżował do Tarsu, względnie wyruszył do niego, zamiast do Niniwy, ale to wszystko było w Bożym planie. „Kroki sprawiedliwego są ..”. Ponieważ czasami człowiekowi przytrafia się coś złego.
Tak właśnie wydarzyło się Jobowi. On nie był... Job był najlepszym człowiekiem w kraju w jego czasie, najlepszym człowiekiem, jakiego Bóg mógł znaleźć, a pomimo to popatrzcie, co się mu wydarzyło. On go nie karał. Doświadczał go. On udowadniał szatanowi, że ma kogoś, kto Mu wierzy i w ciężkich doświadczeniach.
Z Jonaszem było tak samo. I znajdujemy go na drodze do Niniwy, ale on obrał okręt, płynący do Tarsu, i potem on... Kiedy on spał, morze wzburzyło się. On powiedział marynarzom: „Zwiążcie moje ręce i nogi, i wyrzućcie mnie do morza, bo ja jestem przyczyną tego”. I kiedy go oni wyrzucili, duży wieloryb kręcił się w wodach w pobliżu i połknął tego proroka.
30
Przypominam sobie, jak niedawno w Louisville, Kentucky, gdzie dawniej mieszkałem po drugiej stronie rzeki w Indianie — wystawiali tam wieloryba na wagonie platformie. Pewien młody Ricky, który uważał, że pozjadał wszystką inteligencję, ale nie umiał się opanować, powiedział: „Otóż, słyszeliście tą starą bajkę o wielorybie, który połknął Jonasza”. Wziął piłkę do baseballa, włożył ją do przełyku wieloryba i powiedział: „Popatrzcie tutaj”. Powiedział: „Nawet piłka baseballa nie przejdzie przezeń”. I powiedział: „Ta stara bajka o Jonaszu, którego połknął wieloryb, to po prostu bajka”. Tego było już za wiele dla mnie.
Powiedziałem: „Chwileczkę tylko, panie”. On wyjaśniał i mówił, jak niemożliwą rzeczą dla człowieka było wejść do tego gardła. Powiedziałem: „Słuchaj pan, ty zaniedbałeś czytanie Pisma Świętego. I to nie jest bajka. To jest prawda”.
On popatrzył na mnie i powiedział: „Kim pan jest?”
Odrzekłem: „Jestem kaznodzieją Branhamem, z drugiej strony tej rzeki”.
On powiedział: „O, rozumiem — kaznodzieja, który temu wierzy”.
Ja powiedziałem: „Z całego mojego serca, całym moim sercem”.
A on powiedział: „Dobrze, wiesz, popatrz tutaj, pan, nie dyskutujmy o tym. I ja podziwiam twoje stanowisko, i tak dalej, lecz” — mówił dalej — „naukowo jest udowodnione, że człowiek nie mógłby niemal włożyć ręki do jego gardła”.
Ja powiedziałem: „Pan nie czyta właściwie Pisma Świętego. Biblia mówi, że to była specjalnie ‚przygotowana ryba.' To prawda. Bóg powiedział, że On ‚przygotował tą rybę'„. Była to specjalna ryba”.
Ja wierzę, że to, co Bóg mówi, jest prawdą. To była specjalna ryba. On poruszył swoim nosem, na którym miał okulary, dwa lub trzy razy, i kontynuował swój wykład. Spec-... I wszyscy się śmiali. Była to specjalna ryba. Bóg przygotował rybę, aby połknęła Jonasza. Moi drodzy! Ja temu wierzę całym moim sercem. Stwierdzamy zatem, że na jej... Ona go połknęła.
31
Jeżeli ryba coś połknie, to płynie zaraz na dno. Nakarm swoje złote rybki w akwarium i obserwuj, co się stanie. One płyną prosto na dno tego małego akwarium, w którym je masz, i odpoczywają swoimi małymi płetwami na dnie. Ich mały brzuszek jest pełny, a więc one odpoczywają na dnie.
Więc kiedy ta duża ryba połknęła Jonasza, musiała popłynąć prosto na dno morza, by odpocząć od tych fal i od tej burzy. Ona poszukiwała coś do zjedzenia w tym wzburzonym morzu; a morze miało rozbudzenie, wiecie, fale uderzały do góry i w dół, wiecie, wiatry wiały. I ona znalazła tego proroka i połknęła go, i popłynęła na dno morza.
32
Otóż Jonasz był tam na dnie w brzuchu tego wieloryba, miał związane ręce i nogi, i leżał w wymiocinach w jego żołądku.
Otóż często słyszałem ludzi, mówiących: „Kaznodzieja modlił się o mnie ubiegłego wieczoru, ale moja ręka nie jest o nic lepsza. Ciągle jest ułomna. Nadal mam dolegliwości żołądka. Moje oczy — wcale nie widzę lepiej”. O, moi drodzy! A wy chcecie krytykować Jonasza? Ach!
Jeśli ktokolwiek miał jakieś symptomy, to on miał je na pewno. Jeżeli spojrzał w tą stronę, widział żołądek wieloryba; w tamtą stronę żołądek wieloryba. Gdziekolwiek tylko spojrzał, widział żołądek wieloryba, a swoje ręce miał związane za sobą. Był w brzuchu wieloryba na dnie morza, prawdopodobnie czterdzieści sążni głęboko — na dnie morza. Jakie on tam miał symptomy! A potem nazywacie go odszczepieńcem.
Czy wiecie, co on powiedział? „To jest czcze kłamstwo. Ja nawet nie spojrzę na nie. Lecz spojrzę jeszcze raz ku Twojej świątyni, Panie”.
33
Otóż, Jonasz wiedział, że kiedy Salomon poświęcał świątynię, modlił się i powiedział: „Panie, jeżeli Twój lud będzie gdziekolwiek w kłopotach, a spojrzy ku Twojej świątyni, to Ty wysłuchaj z niebios”. I on miał tyle ufności w modlitwę człowieka, który modlił się tą modlitwą, ale potem odstąpił od Boga. O ileż więcej...
Nikt z nas nie jest w takich warunkach dzisiaj wieczorem. Nikt z nas nie ma takich symptomów. A potem my patrzymy na nasze symptomy? Dlaczego? Dlaczego? Jeśli on potrafił na tyle zaufać modlitwie człowieka, który odstąpił od Boga... A my jesteśmy zaproszeni, abyśmy patrzyli do niebios, gdzie Jezus siedzi na prawicy majestatu na wysokościach, w świątyni, która nie jest zbudowana ludzkimi rękami. Oczekujemy, że On wstawia się tam za nami na podstawie naszego wyznania. O ileż więcej powinniśmy ignorować nasze symptomy i mówić: „Jeszcze raz popatrzę na Twoją świętą obietnicę, Panie!” O, moi drodzy, kiedy widzimy Boga na widowni!
34
Stwierdzamy teraz, że Jonasz — jest powiedziane, że wieloryb nosił go w brzuchu trzy dni i noce, zabrał go na samo dno morza, potem popłynął z powrotem innym kursem i wypłynął na drugiej stronie morza. A ludzie w Niniwie byli tacy, jacy są dzisiaj ludzie na tym świecie. Ich wielki świat handlu — ich rzemiosłem było rybołówstwo i wszyscy byli rybakami. I oni byli czcicielami bogów, a wieloryb był bogiem morza. I pewnego dnia około jedenastej godziny, kiedy wszyscy łowili ryby, oto nadpływa ich bóg morza i wysuwa swój język, a prorok wychodzi po tym pomoście. Nic dziwnego, że oni pokutowali. Uhm. Rozumiecie? Był to znak dla nich. To był znak.
Jaki był jego głos? Co mówił ten głos? „Czy widzicie chłopcy, co mogę uczynić?” Nie! „Pokutujcie, bo inaczej za czterdzieści dni Bóg zniszczy to miejsce”. Znak i jego głos. Głos, towarzyszący temu znakowi, mówił: „Pokutujcie!”
35
On powiedział: „I ci ludzie, którzy nie odróżniali prawej ręki od lewej, pokutowali na głoszenie Jonasza, a oto większy niż Jonasz jest tutaj”. Rozumiecie? Potem On powiedział: „Królowa z południa powstanie na sądzie razem z tą generacją i potępi ją, ponieważ przyszła z najdalszych krańców ziemi, by słuchać mądrości Salomona, a oto większy niż Salomon jest tutaj”. Teraz, kiedy...
Na zakończenie powiem następująco: Kiedy Bóg posyła na ziemię dar, znak-dar, a ludzie w niego wierzą, jest to najchwalebniejszy wiek, w jakim ludzie żyli kiedykolwiek. Lecz kiedy On posyła znak, a on zostanie odrzucony, to ta generacja wpada w zamęt. Zawsze tak było. Co gdyby ludzie w Ameryce otrzymali dzisiaj wieczorem znak od Boga — w tych ostatecznych dniach?
36
Patrzcie, mówiono nam o przeprowadzeniu się do Fort Knox i przeniesieniu tam rządu i o ukryciu się w podziemiach. Wiecie, rosyjskie bomby przenikają może sto czy dwieście jardów do ziemi i wyżłobią krater o średnicy sto pięćdziesiąt mil. No wiecie, taki wybuch przeniknie aż do lawy w ziemi. Człowiek nie jest bezpieczny nigdzie na ziemi. Jedyne bezpieczne miejsce jest w ramionach Jezusa Chrystusa. On jest naszym schronieniem.
Lecz co gdybyśmy dzisiaj wieczorem, my Amerykanie, zaufali wszyscy temu darowi — Duchowi Świętemu, który nam Bóg dał w ostatecznych dniach? Patrzcie, wszystkie narody by się bały nas, podobnie jak bały się Izraela w dniach Salomona.
Bóg dał Salomonowi dar i cały kościół, wszyscy uwierzyli w to. Było to milenium dla Żydów. Było to starotestamentowe Tysiącletnie królestwo w dniach Salomona — przedobraz Tysiącletniego królestwa, które ma nastać. Złoty wiek Żydów! Zwróćcie uwagę, nikt nie wszczynał z nimi wojny. Inne narody obawiały się ich, bo wiedzieli, że ich Bóg jest rzeczywistością. Izraelici mieli Go wpośród siebie i ludzie byli jednego serca i jednomyślni. Patrzcie, ta sława rozeszła się wszędzie. I słyszeliście wszędzie: „O, jaka to wspaniała rzecz, Izrael ma wielkiego Boga, żyjącego Boga!”
37
I jego sława rozeszła się aż do Szeba. Zmierzcie to na mapie i zobaczycie, jak daleko to jest. Była tam pewna młoda królowa, która pragnęła w swoim sercu Boga. Każdym razem, gdy usłyszała od kogoś — jakaś karawana przejeżdżała przez jej miejscowość i ona pytała: „Czy przejeżdżaliście przez Palestynę?”
„Tak”.
„Powiedzcie mi o tym wielkim przebudzeniu, które tam mają”.
I wszyscy mówili: „O, ono jest cudowne!”
„Czy je widzieliście?”
„Tak”.
„Jakie ono jest?”
„O, ten wielki Bóg, któremu oni służą, zstąpił na ziemię i potrafi rozeznawać myśli, które są w sercu człowieka. I wiesz, oni mówią, że ‚Bóg jest Słowem, a Słowo jest Bogiem, i to Słowo rozeznaje myśli, które są w ich sercach.' I mądrość tego człowieka przewyższa wszystko, o czym słyszałaś kiedykolwiek. On potrafi rozeznać i poznać nawet myśli, które sobie myślisz. O, jest to cudowne rozbudzenie, które oni tam mają”.
38
I wiecie: „Wiara jest ze słuchania, słuchania Słowa Bożego” — to jest obietnica Boża.
O ta młoda królowa zaczęła pragnąć i chciała pójść na to rozbudzenie. Spotkała się jednak z wieloma sprzeciwami. Po pierwsze: ona była poganką. Musiała pójść do jej kapłana i zapytać się, czy może wyjechać. Ona była królową. Cieszyła się dostojeństwem i sławą.
Więc niewątpliwie udała się do najwyższego kapłana i powiedziała: „Wielki święty ojcze, dowiedziałam się, że tam na północy — w Izraelu jest rozbudzenie i oni przeżywają tam wspaniałe chwile. A ich Bóg żyje i On czyni wielkie cuda i znamiona, a my nigdy nie widzieliśmy czegoś takiego ani nie słyszeliśmy. Wywiaduję się od każdej karawany i oni mówią, że to jest cudowne. Czy moja denominacja da mi zezwolenie, abym tam pojechała w odwiedziny.
Potrafię to sobie wyobrazić: „My nie współpracujemy z tymi nabożeństwami, więc lepiej trzymaj się z dala od tego”. Rozumiecie? Wiecie, ludzie umierają, lecz duchy nie. Rozumiecie? Stwierdzamy zatem, że on odrzekł: „Nie, raczej trzymaj się z dala od tego. My z tym nie współpracujemy”.
„Dobrze, słuchaj święty ojcze, dowiedziałam się ..”.
„Słuchaj więc! Jeżeli się w ogóle coś dzieje, działoby się to wśród nas. Nasz kościół miałby to”. O, moi drodzy! „O tak, tutaj — byłoby to tutaj. My — mielibyśmy to wprost tutaj”.
39
Słyszę, jak ta młoda królowa podnosi się i mówi. Podoba mi się jej zapał. Ona powstała i rzekła: „Widzę te bożki stojące tutaj już od wielu lat. Słyszałam cię stojącego za kazalnicą i głoszącego o jakimś bogu, który był — o bogu, który istniał. Moja pra-prababcia słyszała to samo opowiadanie, ale nigdy nie było żadnego poruszenia. Oni mówią mi, że mają żyjącego Boga, który przebywa wśród nich; mają coś autentycznego. Ja to pragnę zobaczyć”.
„Nuże, słuchaj! Jeżeli pojedziesz — czy wiesz, co uczynisz? Skojarzysz się z jakąś grupą ludzi, wiesz. No wiesz, oni mają wszystkie te bzdury o otwarciu Morze Czerwonego i tym podobne brednie. Raczej nie udawaj się tam. Bo jeżeli to uczynisz ..”.
„Otóż, pojadę tam mimo wszystko”.
„My zaraz wymażemy twoje imię z księgi”.
„Dobrze, wymażcie je z tej księgi”. Jeżeli jakiś człowiek zacznie łaknąć i pragnąć Boga, to nie ma żadnej księgi na tym świecie, która mogłaby ich powstrzymać, ponieważ oni poszukują innej Księgi. „Wymaż moje imię z tej księgi, jeżeli chcesz. Ja pojadę mimo wszystko. Słyszałam, że to jest żyjący Bóg, który jest rzeczywistością. Ja pojadę, by przekonać się o tym, więc możesz równie dobrze wymazać moje imię z niej”.
40
Otóż, ona miała wiele przeciwieństw, którym musiała stawić czoło. Pamiętajcie jednak, ona zrobiła postanowienie w swoich myślach. Miała do dyspozycji wszystkie zwoje, aby mogła czytać o Jahwe. Otóż, była to inteligentna kobieta.
Nie polegajcie na przypuszczeniach kogoś innego. Przyjmijcie po prostu to, co Biblia mówi o Nim. Przyjmijcie to, co On mówi, kim On jest. Przekonajcie się, kim On jest, czy On żyje, czy nie. Nie to, co jakiś znawca powiedział o tym; lecz to, co On sam powiedział o Sobie — co On obiecał.
I ona zaczęła czytać. Otóż, ona miała naprawdę dobry pomysł. Ona sobie powiedziała: „Spakuję wiele podarunków i zabiorę je ze sobą. I jeśli to wszystko jest prawdą, udzielę temu poparcia. Jeżeli to nie jest prawdą, mogę przywieźć moje pieniądze z powrotem”.
Ona mogłaby nauczyć czegoś zielonoświątkowców! Wy wspieracie programy radiowe, które naśmiewają się z tej właśnie rzeczy, w którą wy wierzycie; pomimo to wspieracie je finansowo. Otóż, raczej będę o tym milczał. Wy już i tak wiecie dosyć na ten temat. To jest sprawa waszego kaznodziei. Zwróćcie uwagę. Lecz to jest hańba.
41
Ona powiedziała: „Jeżeli to nie jest prawdą, ja przywiozę moje dary z powrotem”. I ona załadowała je na wielbłądy. Przypomnijcie sobie, jakim przeciwieństwom musiała stawić czoło. Ona miała przed sobą długą podróż. Czy wiecie, jak długo ona jechała? Ona musiała jechać na wielbłądzie. Wiecie, jak długo to trwało? Dziewięćdziesiąt dni. Trzy miesiące na grzbiecie wielbłąda, nie w jakimś cadillacu z klimatyzacją. Nie, nie. Trzy miesiące i to na grzbiecie wielbłąda.
Nic dziwnego, że Jezus powiedział: „Ona powstanie na sądzie razem z tą generacją i potępi ją”. A tutaj w Birmingham są ludzie, którzy by nie przeszli na drugą stronę ulicy, aby zobaczyć to samo. Mamy w naszym czasie autobusy, tramwaje, samoloty, i wszystkie inne środki lokomocji. Nic dziwnego, że gdy tamci zmartwychwstaną, potępią naszą generację. Tak jest. Bo większy niż Salomon jest tutaj — sam Duch Święty. Zważajcie.
42
Stwierdzamy, że w tym jest zawarta jeszcze inna myśl. Popatrzcie. Potomkowie Ismaela byli na pustyni i oni byli rączymi jeźdźcami, moi drodzy, i rabusiami. A ona miała wszystkie te pieniądze w jukach! Co takiego? Jej mała grupka eunuchów, strażników, których miała i kilku służących; oni by ich po prostu rozgromili i wycięli mieczami, zabraliby ten skarb i ulotnili się.
Lecz wiecie, jest w tym coś, kiedy twoje serce zaczyna pragnąć, aby znaleźć rzeczywistość Boga — wtedy nie ma niebezpieczeństwa na drodze. Wtedy nie widzisz żadnego niebezpieczeństwa. Nie widzisz żadnego niepowodzenia. Mówisz: „Hm, czy zostanę uzdrowiony?” Nie ma żadnego pytania w twoim umyśle. Autentyczna wiara kotwiczy się, nie ma niczego, co by nią mogło zachwiać. Ona trzyma się tego mocno.
Ona wcale nie rozmyślała o niebezpieczeństwach, czyhających podczas podróży. Ona miała jedną rzecz, miała jeden cel, pragnęła osiągnąć jedną rzecz. I jej motywy były właściwe, więc ona wyruszyła, by to osiągnąć, ponieważ jej serce było łaknące i pragnące. „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem zostaną nasyceni”. To się zgadza.
43
Obserwujmy ją teraz, kiedy wytęża oczy na pustyni, podróżując prawdopodobnie w nocy, odpoczywając w czasie dnia w jakiejś oazie i czytając Pismo Święte. W końcu przybyła do przysionków Salomona. Gdy tam przybyła, zatrzymała się na dziedzińcu rozładowała swoje wielbłądy i rozbiła swój namiot.
Otóż, ona nie przyszła jak niektórzy ludzie, którzy przychodzą dzisiaj. Ona nie była... Oto jest 1964 wersja tego: „Słyszę, że oni urządzają... Oni mówią, że Pan dokonuje tego. Pójdę tam i gdy usłyszę pierwsze słowo przeciw temu, w co ja wierzę, to zaraz wyjdę przez drzwi”. Rozumiecie? Rozumiecie?
Lecz nie ona. Ona przyniosła Słowo i usiadła tam. Miała tam zamiar pozostać tak długo, aż zostanie rzeczywiście przekonana. Ona nie chciała sprawdzać swoich własnych myśli. Ona chciała przebadać Słowo.
Więc ona tam weszła. Wyobrażam sobie, że pierwszego dnia ona usiadła gdzieś daleko w tyle. I zabrzmiały trąby, zadzwoniły dzwony i wszyscy śpiewacy zaczęli śpiewać. Skrzynia przymierza była tam na tym miejscu. I pastor Salomon wyszedł i usiadł. Ona sobie powiedziała: „Teraz zobaczę, czy Bóg jest w tym człowieku, czy nie;” więc obserwowała wszystko. Każda sprawa została rozwiązana. O, jaka to wspaniała rzecz! Nic nie było ukryte.
Więc ona otrzymała swoją kartę modlitwy, wiecie, i czekała taka, jaka była, aż przyjdzie na nią kolej w kolejce modlitwy. Czekała tak dzień za dniem. Z biegiem czasu była tym coraz bardziej zainteresowana, kiedy nabożeństwa były kontynuowane. Moi drodzy, jej serce łaknęło! Po kilku dniach stanęła przed Salomonem i Biblia mówi: „Nie było niczego, czego by jej Salomon nie objawił” — było to rozpoznawanie.
44
A tutaj stał Jezus, Bóg Salomona — „Większy niż Salomon jest tutaj”. Rozumiecie?
A oni powiedzieli: „Pokaż nam znak, Mistrzu”.
„Większy niż Salomon jest tutaj. Królowa z Południa przyszła z najdalszych krańców ziemi, by słuchać mądrości Salomona, a oto większy niż Salomon jest tutaj”.
Upłynęło już dwa tysiące lat, tak dwadzieścia osiem stuleci od czasów tego Biblijnego wydarzenia. I dzisiaj wieczorem większy niż Salomon jest tutaj z obiecanym Słowem na dzisiejszy dzień, a my ciągle jesteśmy apatyczni. Nic dziwnego, że ona stanie w dniu sądu i potępi swoim świadectwem Birmingham, Stany Zjednoczone i wszystkich pozostałych, bo jej serce pragnęło zobaczyć Boga i ona pozostała tam tak długo, aż ono zostało napełnione.
45
Co ona powiedziała potem, gdy zobaczyła, jak się to rzeczywiście działo? Czy wiecie, co ona powiedziała? Ona, kiedy Salomon objawił jej, co było w jej sercu, ona powiedziała: „Wszystko, co kiedykolwiek słyszałam, jest prawdą, a nawet więcej niż to”. Dlaczego? Doświadczyła tego sama osobiście. Ona słyszała, co ktoś inny mówił o tym, lecz teraz przyszła kolej na nią. Jej tajemnice zostały jej objawione i ona powiedziała: „Jest to coś większego”. I ona powiedziała: „Błogosławieni są nawet ci mężowie, którzy są z tobą i widzą to wszystko cały czas. Ci mężczyźni, którzy stoją tutaj i widzą te sprawy przez cały czas — oni są błogosławieni”. I ona widziała, w jaki sposób on przyszedł do domu Pańskiego. Stała się wierzącą.
46
I jest obiecane, że ona powstanie w ostatecznych dniach i potępi te generacje, tak jak było w dniach Salomona i w dniach Jonasza, i tak dalej. Ona powstanie w tym czasie i potępi podczas zmartwychwstania tych ludzi, którzy żyli w naszym czasie. Ponieważ większy niż Salomon jest tutaj. Sam Duch Święty jest tutaj. Stworzyciel niebios i ziemi jest tutaj, identyfikując się ze Swoim ludem poprzez taki sam dar. Dokładnie tak, jak było w Chrystusie; to czynił On. Podobnie jak było w Salomonie; to czynił On. Podobnie było w prorokach; to czynił On. Podobnie było prorokowane dla ostatecznych dni; nie mieliśmy takiego działania już setki lat. I tak, jak było tuż przed Jego pierwszym przyjściem — ludzie nie mieli rozeznawania już setki lat, i tam pojawiło się to na widowni — ktoś ogłosił przybycie Mesjasza. I jest obiecane, że następna rzecz przyjdzie niebawem w ostatecznych dniach, podobnie jak było wtedy.
Oto jesteśmy w ostatecznych dniach: znaki, które On obiecał, będą się dziać; sytuacja na świecie jest właśnie taka, jaka miała być; niemoralność świata i wszystko, co się dzieje; świat jest w takim stanie. A Duch Święty jest na swojej pozycji i czyni dokładnie swoje dzieło. O, to jest cudowna rzecz, wiedzieć, że służymy prawdziwemu Bogu.
47
Chciałbym teraz coś opowiedzieć. Opowiadałem to już przedtem, lecz ja myślę... Odczuwam, że to mam opowiedzieć znowu. Jak wszyscy wiecie, ja chodzę na polowania. Nie tak bardzo, by ustrzelić zwierzynę; ja lubię być w lasach. Moja matka była pół krwi Indianką. Wy to wiecie. Moja matka była pół Cherokee Indianką. Jej matce wypłacano emeryturę, rozumiecie, w Tennessee. Więc stwierdzamy obecnie, że to się wywodzi z jej strony — ja lubię łowić. A moje nawrócenie nie zabrało mi tego, ponieważ ja...
Moją pierwszą Biblią były lasy. Obserwowałem kwiat, jak on umarł. To małe nasionko leżało w ziemi i zbutwiało, cała roślina znikła. W następnym roku nie można tam było nic znaleźć. Moglibyście wziąć garść tej gliny do laboratorium; nie ma takiego chemika na świecie, który mógłby znaleźć ten zarodek życia w niej. Lecz ono ożyło na nowo, kiedy słońce się podniosło. Ono ożyło na nowo i to dało mi poznanie, że istnieje życie, śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie.
48
Widzę, jak słońce wschodzi rano — jakby się urodziło niemowlę. O ósmej godzinie zaczyna chodzić do szkoły. Około dziesiątej godziny wychodzi z wyższej uczelni. I potem, około południa jest w pełni sił. O drugiej po południu ma około pięćdziesiąt pięć lat. I następnie około czwartej godziny ma osiemdziesiąt lub osiemdziesiąt pięć lat i odchodzi. Służyło Bożemu celowi. Lecz co? Jeżeli służyło Bożemu celowi, jaki będzie jego koniec? Następnego poranka znowu powstanie, aby świadczyć, że istnieje urodzenie, życie, śmierć i zmartwychwstanie.
Lecz jest pewien warunek: jeżeli nasienie wsiane do ziemi nie jest zapłodnione, to ono nie wzejdzie. Ono musi służyć Bożemu celowi, aby mogło wzejść. Tak samo musimy my. Jesteśmy zapłodnionym nasieniem w glebie i musimy służyć Bożemu celowi, inaczej nie powstaniemy w pierwszym zmartwychwstaniu, lecz na sądzie w ostatecznych dniach. Podobnie jak skrzyżowana kukurydza, ona rośnie dosyć długo, by otrzymać sąd od słońca, i umiera i odchodzi z powrotem, i na tym koniec. To się dokładnie zgadza. Lecz autentyczne nasienie powstaje na nowo do życia i reprodukuje się.
49
Popatrzcie na tę miazgę w drzewie. Zanim nastanie pierwszy mróz, czy cokolwiek, to drzewo... Jakaś natura gdzieś kieruje nim i mówi: „Zejdź na dół do korzeni drzewa i to szybko. Zejdź do ziemi, ponieważ przychodzi mróz. Gdyby miazga nie zeszła, uśmierciłoby to drzewo. I ona jest tam ukryta, dopóki nie przeminą wszystkie mrozy, i potem na nowo wychodzi do góry. Kieruje tym pewna Inteligencja. Czy wiecie, jaka to jest Inteligencja? Wyjaśnijcie mi to, jaka Inteligencja skłania tę miazgę, aby się ukryła w korzeniach i znowu wyszła do góry, a ja wam powiem, która Inteligencja mówi mi, kim jesteście i skąd przychodzicie, co czyniliście i dokąd zdążacie. I jest to ta sama rzecz, ponieważ to jest ten sam Bóg. Z pewnością. Dokładnie. Jest to Bóg, który czyni te sprawy. Pamiętajcie o tym, przyjaciele.
50
Pewnego dnia byłem na polowaniu tam, gdzie zazwyczaj jeżdżę, tam w lasach na północy. I polowałem tam z jednym przyjacielem — lubiłem iść z nim na łowy. On był również częściowo Indianinem. I on, nazywa się Bert Call, jest to fajny mężczyzna. Ten człowiek siedzi może teraz wprost tutaj, na ile mi wiadomo. On przyjeżdża tutaj na południe już długi czas. I on był wielkim łowcą. Człowiek nie musiał martwić się o niego. On się nigdy nie zgubił. Polowaliśmy razem i znaliśmy się wzajemnie, ale on był człowiekiem najokrutniejszego serca, jakiego spotkałem kiedykolwiek w moim życiu. On strzelał młode jelonki — po prostu dlatego, by mi sprawić przykrość, ponieważ ja nie lubię patrzeć się, jak ktoś zabija te jelonki.
Upolowanie jelonka jest w porządku, jeżeli władza to pozwala. Ja byłem strażnikiem zwierzyny wiele lat i jestem ciągle działaczem ochrony przyrody. Ja wierzę, że trzeba chronić zwierzynę. Jeżeli jednak pozwolicie im po prostu... Jeżeli pozwolicie im łowić bez regulacji, będą wam podawane tutaj na pokarm. Natomiast jeśli nie upolujecie niektórych z nich, to się przemnożą, nabawią się choroby i wyginą, albo poumierają z głodu. Trzeba łowić tylko tyle, ile pozwala prawo; władze wiedzą, jak tym kierować. Niech one troszczą się o to.
Lecz Bert zabijał je tylko dlatego, aby być podłym, tylko aby mógł zobaczyć, że mi to sprawia przykrość. On mawiał zazwyczaj: „Billy, ty jesteś dobrym kaznodzieją, względnie dobrym łowcą, lecz cały kłopot w tym, że jesteś za dużo kaznodzieją. Ty jesteś zbyt tchórzliwy”.
A ja odrzekłem: „Bert, ty jesteś po prostu okrutny, to wszystko”. I tak rozmawialiśmy dalej.
51
Pewnego dnia pojechałem tam; musiałem długo pracować, i ten sezon już się kończył. A jelenie z białymi ogonami — ja nie wiem, czy macie je tutaj, czy nie. O, moi drodzy, wy mówicie, że Houdini był mistrzem w uciekaniu? One są o wiele żwawsze od niego. A więc była już późna pora i już tam kilkakrotnie na nie polowano. Wyruszyliśmy pewnego poranka — było to około piętnaście centymetrów śniegu — i tropiliśmy na terenach prezydenta.
I zabraliśmy trochę — zawsze zabierałem gorącą czekoladę i kanapkę. I około południa, jeżeli nie ułowiliśmy jelenia, to rozdzielaliśmy się w górach, a potem spotkaliśmy się znowu, czasami wracaliśmy do obozu około dziewiątej czy dziesiątej godziny wieczorem. Jeżeli ułowiliśmy jelenia, zawiesiliśmy go na drzewie. Wiedzieliśmy, gdzie się znajduje, i w drodze powrotnej zabieraliśmy go.
Więc owego poranka wyruszyliśmy w góry i zanim wyszedłem, on powiedział: „Hej, Billy, mam coś dla ciebie w tym roku”.
A ja zapytałem: „Co to jest?”
On sięgnął do swojej kieszeni i wyciągnął mały gwizdek, mniej więcej tak wielki. Dmuchnął do niego i zabrzmiało to jak młody jelonek, wzywający swoją matkę; wiecie, młody jelonek, który nawołuje swoją matkę.
Ja powiedziałem: „Bert, przecież nie będziesz taki okrutny, prawda?”
On odparł: „O, ty tchórzliwy kaznodziejo, jesteś cały taki”.
52
Wyruszyliśmy więc na wzgórze i około jedenastej godziny on... Była tam taka otwarta przestrzeń wielkości może tego pomieszczenia, a może trochę większa. A nie zobaczyliśmy jeszcze ani śladu. W nocy świecił księżyc i one wychodzą na żerowanie w nocy. I one były po prostu w ukryciu i trudno było je znaleźć. Pozostawały w ukryciu, leżały może gdzieś pod krzakami albo gdzieś w głębi lasu. One wygrzebują kopytami mech i żerują na nim, i odchodzą gdzieś indziej. Więc wtedy byliśmy...
53
Podchodziłem do tej małej polany, a on usiadł. Myślałem, że on... była tam zaspa śnieżna. Myślałem, że on sięga do swojej kieszeni, ot tak, by wyjąć swój mały termos i napić się czekolady, i zjemy nasz obiad, i potem się rozejdziemy, i pójdziemy na przełaj tym terenem; on pójdzie w jednym kierunku, a ja w drugim. I kiedy on usiadł, ja wyciągnąłem rękę po moją kanapkę, ponieważ odczuwałem już trochę głód. Oparłem więc moją strzelbę o drzewo i sięgnąłem do tyłu do mojego plecaka, i popatrzyłem na niego. On popatrzył na mnie. I miał oczy jak jaszczurka, wiecie; jak kobiety, które malują dzisiaj swoje oczy, wiecie, i potem mają takie dziwne spojrzenie jak pies, a potem wymalują całe swoje twarze. Otóż, tak właśnie wyglądały jego oczy, trochę jak jaszczurcze, ustawione trochę ukośnie. On popatrzył na mnie. A ja sobie pomyślałem: „Co mu przyszło do głowy?” On sięgnął do kieszeni i wyciągnął ten mały gwizdek. A ja sobie pomyślałem...
Powiedziałem: „Bert, czy ty się nie wstydzisz?”
54
I on dmuchnął do niego, a kiedy gwizdnął, około trzydzieści jardów dalej albo może nawet nie tyle, powstała duża łania. Łania to matka jelenia. Oto wzywało ją jej maleństwo. Więc ona... On gwizdnął na tym gwizdku i ona wyskoczyła. Inaczej ona by nie wstała, w żadnym wypadku. Ona wiedziała, że tam byliśmy. Lecz jej maleństwo było w tarapatach. I on spojrzał na mnie znowu tymi jaszczurczymi oczami. Widziałem, jak przesuwa w dół kurek zabezpieczający na swojej 30.06 strzelbie. Był niezawodnym strzelcem. O, on był celnym strzelcem.
I znowu gwizdnął na tym gwizdku. I ta stara matka łania wyszła prosto na tę polanę. Otóż, bracie, to było niezwykłe. Ona by tego normalnie nie zrobiła. Po pierwsze, ona by w ogóle nie wstała. Gdyby wstała, uciekłaby w innym kierunku. A oto ona wyszła prosto na tę polanę. I ona wiedziała, że my tam jesteśmy. A kiedy trzasnął odwodzony kurek na tej strzelbie, ona się odwróciła i patrzyła się prosto na tego łowcę. Zamiast uciekać, ona tam po prostu stała. Jej wielkie uszy — jej oczy były szeroko otwarte, łowiła dźwięki swymi uszami i rozglądała się.
55
Co to było? Ona była matką. To było jej maleństwo. Jej maleństwo było w tarapatach. To maleństwo... ten mały jelonek popiskiwał, odzywał się jak mały jelonek. Ona nie była obłudnicą. Ona nie udawała czegoś. Zachowywała się autentycznie. Urodziła się jako matka. Taką właśnie ona była — matką.
A on celował swoją strzelbą z góry w dół. Pomyślałem: „Jak tak możesz, Bert? Jak możesz?”
56
Ja — nie mogłem patrzeć się na to. Odwróciłem się moimi plecami. Pomyślałem: „Panie Boże, jak może ten człowiek być taki okrutny i strzelić kulą w to wierne serce matki, szukającej swego maleństwa?” On ją wywabił z gąszczu, oszukał ją i wyprowadził na polanę. A potem — wiedziałem, że on jest takim niezawodnym strzelcem, i on wyrwie kulą to poświęcające się serce, i ono wyleci z jej drugiego boku. A ona, matka, ona faktycznie przyszła, ponieważ chodziło o jej maleństwo. Chcecie mówić o znaku — to był prawdziwy znak wierności, ponieważ ona miała coś wewnątrz — ona była matką. I ja się odwróciłem. Powiedziałem: „Panie Boże, jak może człowiek być taki okrutny i uczynić coś takiego?”
I czekałem i czekałem, ale jego strzelba nie wystrzeliła. Myślałem, że każdej chwili padnie wystrzał z tej strzelby. A była to — on miał w niej stuosiemdziesięcio-granową kulę, naciętą z przodu, która by wyrwała z niej serce. I pomyślałem: „Dlaczego nie wystrzelił?” Stałem odwrócony na bok, miałem zamknięte oczy i modliłem się.
Kiedy odwróciłem moją głowę, by spojrzeć, lufa strzelby kołysała się ot tak. I patrzyłem się na to kilka chwil — a on kołysał tą lufą.
On odwrócił się i popatrzył na mnie, a te jaszczurcze oczy patrzyły się teraz inaczej. Łzy toczyły mu się po policzkach. Rzucił strzelbę na ziemię. Powiedział: „Billy, mam już tego dosyć. Prowadź mnie do tego Jezusa, o którym mówisz”.
Co to było? Wprost tam na tej zaspie śnieżnej, prowadziłem tego okrutnego człowieka do Jezusa. On jest obecnie diakonem we zborze. Co to było? On zobaczył coś rzeczywistego, coś autentycznego, coś, co nie było jakąś teologią czy jakimś historycznym wydarzeniem. On zobaczył Boga w rzeczywistości. To przyprowadziło go do Chrystusa.
O, ilu z was tutaj chciałoby być takiego pokroju chrześcijaninem, jak ta łania była matką? Oczywiście, chciałem powiedzieć: z prawdziwym przeżyciem w obliczu śmierci. [Zgromadzeni mówią: „Amen” — wyd.]
Pochylmy nasze głowy.
57
Niebiański Ojcze, jest już późna godzina, a słuchacze są tacy uprzejmi. Oni są mili i słuchają. I to krótkie opowiadanie teraz, Panie, o... Pamiętam ciągle ten mroźny listopadowy dzień, kiedy tam staliśmy, a wiatry dęły w górach. Widzę jeszcze te lśniące łzy spływające mu w dół po zarośniętych policzkach, kiedy trzymał mnie za nogę. I on płakał i rzekł: „Billy, mówiłeś mi o Kimś, kto jest miłością, a ja tu widzę rzeczywistość tego”. Coś było w sercu tej łani, co zmusiło ją do wyjścia na polanę, Panie, a było to prawdziwe macierzyństwo. Był to prawdziwy znak, że w niej była autentyczna miłość i macierzyństwo.
58
O Boże, niech Twoje Słowo mówi dzisiaj wieczór — autentyczny, rzeczywisty Duch Święty. Nie coś emocjonalnego, entuzjastycznego, choć to jest również takie, lecz coś rzeczywistego, zamanifestowanego według Słowa. „Słowo jest ostrzejsze niż obosieczny miecz i rozeznaje myśli, które są w sercu,” przez co Ty zidentyfikowałeś wszystkich Twoich proroków. Kiedy Ty byłeś na ziemi, nazywałeś ich „bogami”. Ty powiedziałeś: „Wy nazwaliście bogami tych, do których przyszło Słowo Boże, więc jak możecie potępiać Mnie, kiedy mówię, że jestem Synem Bożym?”
O Panie, ten świat jest w swoim przekonaniu, on był ślepy wszystkie te lata. I ja się modlę dzisiaj wieczorem, Ojcze, abyś Ty otworzył oczy tych ludzi, i pozwól nam dziś wieczorem stać się prawdziwymi chrześcijanami i prawdziwymi wierzącymi, bo większy niż Salomon jest tutaj. Większy od wszystkich proroków jest tutaj. Sam Boży Syn jest tutaj w postaci Ducha Świętego, obiecując: „Jeszcze krótki czas, a świat nie zobaczy Mnie już więcej. Ten świat, kosmos, system tego świata nie zobaczy Mnie już więcej. Lecz wy Mnie ujrzycie, bo ja będę w was aż do skończenia świata”. I Ojcze, Ty mówisz, że jesteś „tym samym wczoraj dzisiaj i na wieki,” i my wiemy, że to jest prawdą. O, modlę się, Boże, abyś Ty okazał miłosierdzie dzisiaj wieczorem.
59
I kiedy mamy pochylone nasze głowy. Chciałbym wiedzieć dzisiaj wieczorem, kiedy mamy pochylone nasze głowy, czy byłby tu ktoś, kto... Bądź teraz szczerym przed Bogiem — w Jego obecności. Zanim zobaczysz, że coś się dzieje, jednak wiesz w swoim sercu, że nie jesteś takim prawym chrześcijaninem, jak ta łania była matką. A ona była matką dlatego, bo się urodziła jako matka. Ona nie mogła za to, że jest taka. Urodziła się jako matka. A więc jeśli ty nie jesteś narodzony na nowo, jeżeli nie masz tej samej miłości dla Chrystusa, to uwierz Mu bez względu na to, co mówi ktoś inny. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. I ty chciałbyś mieć taką chrześcijańską miłość, jaką miała ta łania dla jej maleństwa. Czy chciałbyś teraz podnieść swoją rękę, kiedy wszyscy mają pochylone swoje głowy i zamknięte oczy? Powiedz: „Módl się o mnie, bracie Branham,” a ja będę się modlił na pewno. Niech ci Bóg błogosławi, bracie. Niech ci Bóg błogosławi. O, moi drodzy, popatrzcie tutaj na parterze i tam na balkonach, i wszędzie w całym pomieszczeniu.
60
Nie wstydźcie się. Jeżeli wstydzicie się z powodu Niego tutaj, On powiedział: „Ja będę wstydził się za was przed Ojcem i przed świętymi aniołami potem”. Jesteście teraz w Jego obecności. On jest tutaj. On tutaj jest niewątpliwie — ten wielki Duch Święty. Ten Słup Ognia, który był z Mojżeszem, jest bezpośrednio tutaj.
Pamiętajcie, kiedy On był tutaj na ziemi, On powiedział: „Ja przychodzę od Boga i Ja idę do Boga”. I jest powiedziane, że „Mojżesz nie dbał o skarby Egiptu, uważając pohańbienie Chrystusowe za większe bogactwo, niż wszystkie skarby Egiptu”. On poszedł na pustynię z Chrystusem. I każdy czytelnik Biblii wie, że tym Słupem Ognia był anioł przymierza, to Logos, które wyszło z Boga, którym był Jezus. A potem, kiedy On umarł, wstąpił na wysokości. I kiedy On spotkał Saula na drodze do Damaszku, zamienił się na nowo w Słup Ognia, i On nawet zaślepił tą jasnością oczy Pawła.
On jest teraz tutaj, dzisiaj wieczorem, ten sam wczoraj, dzisiaj, i na wieki. Czy chciałbyś zidentyfikować samego siebie przed Nim? Powiedz: „Panie Boże, ja nie mam takiego przeżycia. Pragnę je mieć”. Nie proszę was, abyście przyszli tutaj. Proszę was tylko, abyście podnieśli wasze ręce do Niego, jeżeli tak odczuwacie. Czy są jeszcze tacy, którzy nie podnieśli swoich rąk? Podnieście teraz swoje ręce. Niech was Bóg błogosławi.
61
Nasz niebiański Ojcze, oni są Twoi. Nauka mówi zgodnie z jej osiągnięciami, że my nie możemy podnieść naszych rąk. Grawitacja trzyma je opuszczone. Lecz w mężczyznach i kobietach jest Duch, i oni... Inny Duch przyszedł do nich, którym jest Duch Święty i powiedział: „Podnieś swoją rękę”. I oni pokonali prawo grawitacji i podnieśli swoje ręce ku Bogu, który ich uczynił: „Ja pragnę być prawdziwym chrześcijaninem”.
Niebiański Ojcze, modlę się, żebyś Ty uczynił każdego z nich prawdziwym chrześcijaninem, w imieniu Jezusa Chrystusa. Oni są Twoi, Panie. Jakże, wcale uświadamiałem sobie owego dnia, kiedy ta łania wyszła tam na tę polanę, że to skłoni tego... Lecz to był znak. Ty wiesz o wszystkich sprawach, więc ja się modlę, Ojcze, abyś Ty przyjął ich teraz. Oni są zdobyczami Ewangelii. Oni są Twoi.
Ty powiedziałeś: „Nikt nie może ich wyrwać z Mojego serca i z Mojej ręki”. I Ty, Ty powiedziałeś: „Wszystko Moje należy do Ojca. Nikt nie może wyrwać ich z Jego ręki”. Jezus powiedział w Ew. Jana 5,24: „Kto słucha Mojego Słowa i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma żywot wieczny i nie pójdzie na sąd, ale przeszedł ze śmierci do żywota”. Panie, to jest Twoje Słowo. Zatem, nie ci, którzy udają, że wierzą, lecz ci, którzy rzeczywiście wierzą — ci mają żywot wieczny. Oni są Twoi, Ojcze. Ja oddaję ich teraz Tobie, w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
62
Bądźcie teraz naprawdę pełni bogobojnej czci. Teraz jest dokładnie pora, abym zakończył, lecz zaczekajcie jeszcze chwilę.
Zanim zakończymy — ilu z was wierzy, że Jezus Chrystus obiecał być z nami, gdziekolwiek dwaj lub trzej są zgromadzeni w Jego imieniu? [Zgromadzeni mówią: „Amen” — wyd.] Ilu z was wierzy, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki? [„Amen”.] Jego, On byłby... Gdyby On był tutaj dzisiaj wieczorem, byłby dokładnie taki, jaki był wtedy. On czyniłby to samo. Biblia mówi, że „On jest najwyższym Kapłanem, i On współczuje naszym słabościom”. Czy to prawda? [„Amen”.] Nowy Testament, List do Hebrajczyków 3. rozdział. „Arcykapłan, który potrafi współczuć naszym słabościom”. Miejcie teraz wiarę w Boga. Wierzcie teraz naprawdę z całych waszych serc.
63
A wy tam wśród słuchaczy, którzy jesteście w tym audytorium, a nie macie... wy, którzy jesteście chorzy. Ilu z was jest chorych? Podnieście swoją rękę i powiedzcie: „Ja jestem chory”. Zachowujcie się teraz naprawdę spokojnie, bądźcie teraz naprawdę cicho, wszyscy.
Módlcie się teraz i powiedzcie: „Panie Jezu, brat Branham mnie nie zna, lecz to, co on powiedział dzisiaj wieczorem ‚Większy niż Salomon jest tutaj' — ja wiem, iż było prorokowane, że to powróci. Nie było tego na świecie setki i setki, i tysiące lat. Lecz Ty obiecałeś, że to powróci na nowo w ostatecznych dniach, zgodnie z Malachiaszem 4, i obiecałeś to w Ew. Łukasza 17. i wszystkie inne obietnice. Ty powiedziałeś, że to będzie się dziać, kiedy Syn człowieczy objawi samego Siebie, ponieważ to musi być Słowo. Bowiem ta ..”.
64
„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. To Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami”. „I to Słowo rozeznaje myśli”. Było to Słowo w prorokach. Było to Słowo w Synu. Jest to Słowo w tobie, dzisiaj. Rozumiesz, Słowo! Ono jest prorokowane, obiecane. Chociaż znajdujecie wiele podrabiania, wiele cielesnej rywalizacji, to Mu nic nie ujmuje z tej rzeczywistości. Jest to rzeczywisty Duch Święty, rzeczywisty Bóg.
Wierzcie teraz całymi waszymi sercami i spójrzcie w kierunku mnie. Wierz całym swoim sercem i powiedz: „Panie Boże, ja będę się modlił, i modlę się, żebyś Ty objawił to bratu Branhamowi. I pozwól mi dotknąć się Twojej szaty. A Ty odpowiedz mi poprzez niego, ponieważ on mnie nie zna i nie wie, jakie mam kłopoty. I potem będę wiedział, że Twoja obecność jest tutaj”.
65
Przyjaciele, czy wiecie, jaki jest problem z zielonoświątkowcami? Oni widzieli tego już zbyt wiele.
Pewien stary marynarz szedł od morza i spotkał się z pisarzem, idącym w kierunku morza. I ten stary wilk morski powiedział temu pisarzowi: „Gdzie ty idziesz, mój dobry człowieku?”
On powiedział: „Idę ku morzu. O, ja pragnę powąchać jego słone fale. Pragnę zobaczyć jego błękitne niebo, białe obłoki i morskie mewy”.
On powiedział: „Ja urodziłem się na nim pięćdziesiąt lat temu. Nie widzę na nim niczego tak atrakcyjnego”. Zgadza się. On widział z niego tak dużo, że ono stało się zwyczajne dla niego.
Tak właśnie ma się sprawa z nami, ludzie. Widzieliśmy tak wiele spraw od Boga! Ten zbór, który został wywołany z denominacyjnych grup w ostatecznych dniach, widział tego tak dużo, aż się to stało zwyczajną rzeczą. Wy Go po prostu nie dostrzegacie.
Nie pozwólcie nigdy, przyjaciele, aby Chrystus stał się dla was czymś zwyczajnym. Przyjaciele, nie czyńcie tego. Wierzcie Mu tylko całymi waszymi sercami i wszystkim, co jest w was. Miejcie teraz wiarę w Boga.
66
Módlcie się teraz i niech Pan Jezus spełni wam to. Po prostu dotknijcie się teraz Jego szaty. Ja tego nie wiem. Wy dotknijcie się Go. On może być dotykany.
Módlcie się teraz. Ja nie mówię, że On to będzie czynił. Krótka chwila załatwi to wszystko. Wy po prostu trochę... [Puste miejsce na taśmie — wyd.]
Otóż, On jest światłością. Niech nikt nie robi zdjęć, zdjęć z lampą błyskową. Bądźcie w bogobojnej czci.
Otóż, oto ona. Unosi się nad kobietą siedzącą tutaj, patrzącą się na mnie — wprost tutaj na końcu, właśnie tam. Czy pani wierzysz, że jestem Jego sługą? Ja jestem dla ciebie obcym. Ty mnie nie znasz. Ja ciebie nie znam. Lecz jeśli Bóg przedstawi mi to, podobnie, jak On powiedział to tej kobiecie — powiedział jej o jej krwotoku, albo tej kobiecie, która miała pięciu mężów, jeżeli Pan Jezus przekaże ci przeze mnie tą informację, czy uwierzysz temu całym swoim sercem? Ty poznasz, czy to jest prawdą, czy nie. W porządku. Są to dolegliwości woreczka żółciowego. Jeżeli to jest prawdą, podnieś swoją rękę. Uhm! Rozumiecie? Otóż, to się dokładnie zgadza.
Tutaj — ty siedząca obok niej. Ty chciałaś jej pomóc. Dotknęłaś się jej swoją ręką. Byłaś taka łaskawa teraz, czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, jaki jest twój kłopot? Czy wierzysz, że On może to uczynić? Wysokie ciśnienie krwi. Jeżeli to jest prawdą, podnieś swoją rękę.
67
Ten mężczyzna, siedzący obok niej — czy pan wierzysz, czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, jakie masz kłopoty. Ty będziesz wiedział, czy to jest prawdą, czy nie. Żylaki. Czy wierzysz?
Młoda pani siedząca tam, jakby trochę płakała — twoim kłopotem jest nerwowość. To się dokładnie zgadza. Jesteś trochę zacieniona, gnębi cię słabość w czasie dnia i myślisz sobie, że tracisz zdrowe zmysły. Diabeł próbuje ci to powiedzieć. Lecz nie tracisz zmysłów. Wszystko to skończyło się — od dzisiejszego wieczora, od teraz. Rozumiesz? Ty masz zwycięstwo. Już cię to opuściło. Ten czarny cień, który zwisał nad tobą, opuścił cię.
Ty płakałaś — pani siedząca tam obok niej. To wywołało w tobie wzruszenie. Czy wierzysz teraz, że jestem Jego prorokiem, względnie Jego sługą? Na tym potyka się wiele ludzi, widzicie. Więc ty — ja ciebie nie znam. Jesteśmy sobie obcy. Czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, jaki jest twój kłopot? W porządku. Ty masz dolegliwości serca, bóle nerek i masz anemię. Jeżeli to prawda, podnieś swoją rękę.
68
Ta młoda pani, siedząca tutaj, trochę grubszej tuszy, w czerwono białej paskowanej sukience. Ona się modli. Pragnie być wywołana w tej kolejce modlitwy. Jeżeli to prawda, podnieś pani swoją rękę. Czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, jakie masz kłopoty? Twój przyjaciel będzie w porządku. Jego duchowy problem będzie rozwiązany. A twoje dolegliwości kobiece opuszczą cię, jeżeli będziesz wierzyć Bogu całym swoim sercem. Otóż, jeżeli to jest prawdą, podnieś swoją rękę. Jeżeli to jest to, o co się modliłaś, podnieś swoją rękę, żeby ludzie widzieli, co czynisz. Rozumiesz? W porządku.
Miejcie tylko wiarę w Boga. Ktoś tam w tyle. Nie musisz siedzieć tutaj na przedzie. Zupełnie w tyle — wierz całym swoim sercem.
Tam w tyle jest inna kobieta. Ona ma narośl na swoim boku. Ona się modli. Ona to przegapi.
Panie Boże, pomóż mi, modlę się.
Pani Goodman, czy wierzysz całym swoim sercem, że Bóg usunie tą narośl z twojego boku? W porządku. Powstań i podnieś swoją rękę do góry, aby cię słuchacze mogli zobaczyć. Ja jestem dla niej zupełnie obcy, nigdy jej nie widziałem. Tam ona jest. Czy te sprawy zgadzają się? Podnieś swoją rękę. W porządku.
69
Inna pani, siedząca tam na drugim końcu — ona cierpi z powodu dolegliwości woreczka żółciowego. Ma również cukrzycę i dolegliwości serca. Pani Holderfield, wierz całym swoim sercem, pani, a możesz zostać uzdrowiona teraz.
Proszę, nie przechodźcie teraz, słuchacze. Proszę was w imieniu Chrystusa, nie czyńcie tego. Rozumiecie, choroby przechodzą z jednego na drugiego. Rozumiecie? Niewiara jest najokropniejszą rzeczą, jaka istnieje na świecie. Miejcie tylko wiarę.
Tutaj jest młoda pani — siedzi tutaj i modli się o swojego męża. On pije. To się zgadza. Ty się modlisz, aby on przestał pić. Czy to nie jest prawdą? W porządku. Ja ciebie nie znam. Czy masz kartę modlitwy? Ty nie masz. Nie potrzebujesz karty; wystarczy wiara, którą otrzymałaś. Ty dotknęłaś się kogoś. Jesteś dwadzieścia lub trzydzieści stóp ode mnie. Dotknęłaś się najwyższego Kapłana.
70
Ta młoda pani siedząca za nim, modli się również o swojego męża. To się zgadza. Twój mąż jest nerwowym człowiekiem, jakaś umysłowa nerwowość. Nie ma go tutaj w tej chwili. Jeżeli to prawda, podnieś swoją rękę. Ty masz także jakąś chorobę na twojej ręce. Masz alergię, lub coś innego. Dotykałaś się jakiegoś paskudztwa i to spowodowało alergię na twoich rękach. Czy się to zgadza? Nazywasz się pani Patty. Czy wierzysz teraz całym swoim sercem? Jeżeli to prawda, to podnieś swoją rękę. Amen. Rozumiesz? Prosiłem cię, abyś mi wierzyła.
A co ty, pani, siedząca tutaj? Ty masz jakiś znak na swojej twarzy, jakby jakiś mały rak skórny. Czy wierzysz, że jestem Bożym sługą? Czy wierzysz? Ja ciebie nie znam. Jesteś dla mnie obcą. To nie jest dokładnie to, o co się modlisz. Modlisz się z powodu dolegliwości serca, które masz. To się zgadza. Czy to prawda? Ta pani, siedząca tutaj. Jeżeli wierzysz całym swoim sercem, możesz mieć swoje uzdrowienie. Twój mąż został uzdrowiony ubiegłego wieczora, dlaczego ty nie zostałabyś uzdrowiona? Była kaznodziejka. Wierz teraz całym swoim sercem i ty... Rozumiesz teraz, tylko dlatego, abyś to wiedziała. Ty kwestionowałaś to trochę w swoim sercu, widzisz. Teraz jesteś zadowolona, nieprawdaż, że On to czyni? W porządku. Podnieś swoją rękę, jeżeli to prawda. Miej wiarę w Boga.
71
Co ty myślisz o tej cukrzycy, panie, siedzący tutaj z podniesioną ręką? Czy wierzysz, że Bóg może uzdrowić cukrzycę i uczynić cię zdrowym? Czy wierzysz? W porządku, Bóg może pana uzdrowić.
Ty jesteś obcym dla mnie również. Jeżeli tylko będziesz wierzył całym swoim sercem! Tam siedzi pewien mężczyzna, który ma dolegliwości serca, ma coś niedobrego ze swoimi plecami. Pan Easter. On został zraniony w wypadku pociągu — to było powodem. Jeżeli to prawda, powstań, Jezus Chrystus uzdrowi cię i przywróci ci zdrowie.
Ilu z was wierzy? [Zgromadzeni mówią: „Amen” — wyd.] Większy niż Salomon jest tutaj. Czy temu wierzycie? [„Amen”.] Jezus Chrystus, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki, porusza się poprzez ten budynek. Czy wierzycie teraz, że On jest tutaj? [„Amen”.] On jest tutaj właśnie teraz. To jest rzeczywistość. To jest dokładnie to, co miało się dziać, jak On obiecał. „Sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie; i większe nad te czynić będziecie, bo ja odchodzę do Mojego Ojca”. Pewnego razu jedna kobieta dotknęła się Go, a On tak osłabł, że powiedział: „Moc wyszła ze Mnie” — a On był Synem Bożym. Ja jestem grzesznikiem, zbawionym z Jego łaski. „Więcej niż to czynić będziecie”. Ja wiem, że Biblia króla Jakuba mówi „większe”. Lecz w oryginale jest powiedziane: „Więcej niż to czynić będziecie, bo Ja odchodzę do Mojego Ojca”.
72
Nuże, czy temu wierzycie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” — wyd.] Czy wierzycie, że Jego obecność jest tutaj? [„Amen”.] Więc dlaczego nie włożycie ręce jedni na drugich, wy wierzący? Módlcie się o waszego towarzysza, siedzącego obok was. Włóżcie każdy swoje ręce wzajemnie na siebie i wierzcie teraz całymi waszymi sercami i módlcie się. Módlcie się tak, jak modlicie się w zborze. Wierzcie tak, jak zawsze wierzyliście. Pozwól teraz Duchowi Bożemu, który uczynił cię chrześcijaninem, być tak wielkim i wspaniałym dla ciebie, kiedy modlisz się o tego człowieka, jak ta łania była prawdziwą matką — ten wierny Duch Chrystusowy, który jest teraz tutaj.
Świat temu nie wierzy. Świat tego nienawidzi. Świat tego nie rozumie. Biblia mówi, że oni nie będą wierzyć. Świat zna swoich własnych.
Bóg też zna Swoich własnych. Bóg to obiecał. To prawda. Tak mi Bóg dopomóż, to jest prawdą! „Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki”.
Módlcie się teraz.
73
Panie Jezu, tutaj leży kilka chusteczek, które są dla chorych i cierpiących i ja wkładam moje ręce na nie. Ponieważ jesteśmy nauczani w Biblii, że brali od ciała Pawła chusteczki i przepaski, a nieczyste duchy wychodziły z ludzi i zostali uzdrowieni z chorób. Otóż, ja nie jestem św. Pawłem, lecz Ty jesteś ciągle Jezusem. I ja się modlę, żebyś Ty honorował te chusteczki dla tych ludzi, którzy nie mogli być na tym nabożeństwie.
Kiedy one zostaną włożone na tych ludzi, niech się stanie, jak powiedział jeden z pisarzy, kiedy Czerwone Morze stanęło w drodze dzieciom Izraela: „Bóg spojrzał w dół z tego Słupa Ognia gniewnymi oczami i morze zlękło się, ponieważ było przeszkodą wierzącym na drodze wykonywania ich obowiązków, więc morze cofnęło swoje wody i wierzący przeszli na drugą stronę do obiecanego kraju”.
Panie Boże, spojrzyj w dół dzisiaj wieczorem poprzez krew Twojego Syna, Jezusa Chrystusa, na te chusteczki i na tych słuchaczy tutaj, mających włożone ręce na siebie wzajemnie i modlących się jeden o drugiego. Ty powiedziałeś: „Wyznawajcie swoje upadki jedni drugim i módlcie się jedni o drugich, abyście mogli zostać uzdrowieni. Bowiem gorliwa modlitwa sprawiedliwego może wiele dokonać”.
74
Modlę się, Boże, jako wyznający chrześcijanin dzisiaj wieczorem, który modli się o drugiego człowieka, na którego włożył swoje ręce, niechaj moc Ducha Świętego zstąpi na tego człowieka. Niechby Duch Święty ożywił ich do rzeczywistości, Panie. Oby tego nie przegapili, Panie. Niech nie należą do tych, którzy z tego nie skorzystają, Ojcze. Oby Birmingham zrozumiało tą wizję i skorzystało z obecności Jezusa Chrystusa zmartwychwstałego, większego od wszystkich proroków, większego od wszystkich kaznodziejów, większego od wszystkich papieży i potentatów, czy kogokolwiek. Jest to Jezus Chrystus „ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki,” potwierdzający samego Siebie w ostatecznych dniach przez Jego obiecane Słowo. Spełnij to, Panie. Modlę się we wierze, tą modlitwą wiary o nich, kiedy oni modlą się o siebie wzajemnie. W imieniu Jezusa Chrystusa, przedkładamy ich Tobie.
75
Teraz każdy z was, gdy macie swe ręce włożone na kogoś, zamknijcie teraz wasze oczy i pamiętajcie: Chrystus, który to obiecał, przyszedł tutaj i potwierdził samego Siebie.
Tak, widziałem mężczyznę, który został natychmiast uzdrowiony z gruźlicy — siedzi tutaj wprost przede mną. Otóż, jeżeli tylko... On porusza się po prostu wszędzie, gdziekolwiek w tym budynku. Z pewnością, jeżeli Bóg...
Człowiek może mówić cokolwiek; to tego jeszcze nie potwierdza. Lecz kiedy Bóg zstępuje na ziemię i mówi to, i potwierdza, że to jest prawdą, to nie wierzyć temu jest niewybaczalnym grzechem. Jezus powiedział: „Nie będzie to przebaczone ani w tym świecie, ani w przyszłym”.
Pismo Święte obiecuje to i tutaj to jest potwierdzone wprost przed wami. Ludzie, w imieniu Jezusa Chrystusa, przyjmijcie Go, kiedy On jest tutaj wśród nas dzisiaj i my jesteśmy razem z Nim. Czy temu będziecie wierzyć?
I wszyscy, którzy temu naprawdę wierzą i przyjmują Go jako swego Zbawiciela albo jako lekarza, czy powstaniecie na swoje nogi, aby złożyć o tym świadectwo? „Ja będę stał jako świadectwo. Naprawdę wierzę i przyjmuję teraz moje uzdrowienie, moje zbawienie. I wszystkie moje potrzeby przedkładam w obecności Chrystusa i teraz to przyjmuję”.
Moi drodzy, popatrzcie, w całym budynku, niemal całe zgromadzenie stoi. Cudowne! To jest piękne. Wszystkie kłopoty skończyły się, jeżeli w to wierzycie. „Jeżeli wierzysz!”
76
Zamknijmy teraz nasze oczy i podnieśmy nasze ręce, i śpiewajmy: „Miłuję Go, miłuję Go, bo On wpierw umiłował mnie”. Oddajmy Mu chwałę, kiedy śpiewamy teraz, śpiewajmy Mu te uwielbienia.
Miłuję Go, miłuję Go
Bo On wpierw umiłował mnie.
I wykupił zbawienie me na Golgocie.
Podnieśmy teraz nasze ręce i powiedzmy: „Chwała Panu!” [Zgromadzeni mówią: „Chwała Panu!” — wyd.] Chwała Panu! [„Chwała Panu!”] [„Chwała Panu!”]
Miłuję Go, (wszyscy), miłuję Go
Bo On...
Myślę, że miałbyś ich rozpuścić, bracie Urshan. [Ktoś mówi: „A co z tymi, którzy pragną być zbawieni?”] Poproszę ich, aby wyszli do przodu.
I wykupił zbawienie me na Golgocie.
Pochylcie teraz wasze głowy na chwilę. Pianino — organistka i pianistka niech grają dalej.
77
Chciałbym wiedzieć dzisiaj wieczorem, czy ciągle wierzycie i jesteście o tym przekonani? Chciałbym wiedzieć, czy wierzycie, że Bóg, który może mi ujawnić tajemnice serca, aby udowodnić, że... On tego nie musi czynić, lecz On powiedział, że to uczyni. Kiedy Jezus przyszedł po raz pierwszy, On nie musiał uzdrawiać, lecz On powiedział, że będzie uzdrawiał. „I On uzdrawiał, aby się mogło wypełnić to, co było powiedziane przez proroka”. I On czyni to i dzisiaj wieczorem, ponieważ prorocy mówili, że On będzie to czynił, a Jezus powiedział to również.
Chciałbym teraz wiedzieć, czy ty, który pragniesz miłości Bożej w swoim sercu, takiej, jaką miała ta łania dla jej jelonka, czy pragniesz tej miłości w swoim sercu do Chrystusa, i wierzysz, że On wysłucha twoją modlitwę, czy przyjdziesz i staniesz tutaj, i będziemy się modlić o ciebie. Kiedy będziemy to śpiewać jeszcze raz, przychodźcie po prostu tutaj. Tak robicie publiczne wyznanie — tylko wyjdźcie z rzędów i stańcie tutaj ze mną. Jeżeli temu wierzycie, to modlitwa — moja modlitwa pomoże wam; podejdźcie bezzwłocznie i stańcie tutaj, kiedy śpiewamy to ponownie.
Udowodnijcie mu teraz, że Go miłujecie, przychodząc tutaj. Niech was Bóg błogosławi.
Miłuję Go, miłuję Go
Bo On wpierw umiłował mnie...
Zejdźcie na dół z balkonu, poczekamy na was. To jest właściwe. Jeżeli jesteście naprawdę szczerzy, przychodźcie teraz.
... zbawienie me na Golgocie.
Ludzie opuszczają balkon i schodzą na dół. Niech wszyscy śpiewają teraz. Ja... Stańcie gdzieś w przejściach, gdziekolwiek, podchodźcie teraz.
Bo On wpierw umiłował...
Pamiętajcie, Bóg, który spotka was na sądzie, spotkał się z wami tutaj w tym zborze dzisiaj wieczorem.
... zbawienie me na Golgocie.
78
Chciałbym wiedzieć, czy wszyscy kaznodzieje tutaj, którzy interesują się zgubionymi duszami i mają ciągle wizję dla ludzi, którzy są w potrzebie — czy byście podeszli teraz tutaj pomiędzy tych ludzi; wszyscy kaznodzieje, którzy jesteście tutaj; każdy kaznodzieja, który wierzy, że Bóg jeszcze zbawi grzesznika. Może zobaczycie, że w tej chwili stanie się jedna z największych rzeczy, jaką widzieliście kiedykolwiek. To właśnie lubi Duch Święty.
Miłuję Go...
Udowodnijcie to teraz. Udowodnijcie Mu, że jesteście tym zainteresowani, że Go miłujecie. Jeżeli Go miłujecie, to miłujecie i Jego dzieci.
... miłuję Go, bo On...
Pomachajcie teraz sobie wzajemnie wśród tych słuchaczy tutaj! Miłość... Proszę, podejdźcie tu bezzwłocznie i wejdźcie pomiędzy tych ludzi, stańcie na przemian z nimi i włóżcie na nich ręce. I podchodźcie teraz tutaj, bo będziemy się modlić. Ja wierzę, że Duch Święty zostanie wylany na tych ludzi dzisiaj wieczorem, wprost tutaj w tym audytorium.
... na Golgocie.
O, jak miłuję Jezusa,
Zakochałem się w Nim;
Bo mogę czytać Jego Słowo.
O jak miłuję Jezusa, o jak...
Zamknijcie się teraz przed tym światem. Oddzielcie się od całego świata. Rozumiecie?
Bo On wpierw umiłował mnie.
O, jak ja... (cudowne)... o, jak...
Więc kaznodzieje, weźcie kogoś w pobliżu siebie. Pomóżcie mi teraz. Kaznodzieje, przyjdźcie tu bezzwłocznie, wejdźcie pomiędzy tych ludzi.
O, jak miłuję Jezusa
Bo On wpierw umiłował...
On teraz stoi tutaj. On wie wszystko, co macie na swoim sercu. Czy nie myślicie, że On to wie? Wprost tutaj — nie ma żadnej tajemnicy. On wie po prostu wszystko, co mówicie albo o czym myślicie.
79
Pochylmy teraz nasze głowy, każdy z was, wszyscy w audytorium, i wy, którzy nie mogliście dostać się tutaj. Módlmy się teraz.
Niech każdy z was wyznaje teraz wszystkie swoje grzechy, niech wyzna całe swoje niedowiarstwo. Powiedzcie: „Panie Jezu, być może ja — należałem kiedyś do kościoła. Chodziłem do kościoła, lecz nigdy nie byłem zadowolony. Było jeszcze coś innego... O, być może, że wykrzykiwałem. Być może mówiłem językami. Może przyłączyłem się do kościoła”. Wszystkie te rzeczy są fajne. Nie mam nic przeciwko temu, lecz to nie to, o czym ja mówię.
Ja mówię o miłości Bożej, która jest naprawdę tutaj wewnątrz. To jest Duch Święty. O to chodzi. I wy tego pragniecie, czegoś naprawdę wytrawnego, co sprawi, że Słowo Boże będzie po prostu żyć przez was i działać przez was. Widzicie, nie ma korzenia gorzkości w tym kanale i Duch Święty po prostu przepływa przez was. Tego właśnie pragniecie.
Pochylcie teraz wasze głowy i módlcie się. A wy kaznodzieje włóżcie teraz na nich ręce.
80
Nasz niebiański Ojcze, przynosimy dzisiaj wieczorem tobie słuchaczy z tego audytorium, którzy stoją tutaj i robią wyznanie, wiedząc, że byli grzeszni. Oni są — a prawdopodobnie ich motywy i cele były również niedobre. Lecz oni przyszli dzisiaj wieczorem wierząc i oni wierzą, że Ty wybaczysz im wszystkie grzechy. Wielu z nich chodziło do kościoła wiele lat. Wielu z nich czyniło wspaniałe charytatywne uczynki. Lecz Panie, dzisiaj wieczorem oni pragną tej rzeczywistości, oni pragną tej słodkości, tego, czego im brakuje w ich życiu, mianowicie Ducha Świętego od Boga, który działa tutaj w postaci Słowa.
A Twoi słudzy, ci kaznodzieje, Twoi słudzy, włożyli swoje ręce na nich. I my modlimy się o nich tą modlitwą i prosimy, Panie, aby to był ten czas, gdy zostanie ta sprawa załatwiona w tej chwili w ich sercach, i w żaden inny sposób, i będzie to raz na zawsze w Twojej obecności. Niechaj Duch Święty wstąpi do ich życia w tej chwili i uczyni ich słodkimi, Panie, tym wspaniałym miodem z niebios. I daj im przeżycie, które będzie wiecznie trwającym przeżyciem, że wspaniała obecność żyjącego Boga może wejść śmiało do ich życia i da im to, czego potrzebują teraz. Spełnij to, wiekuisty Boże. Oni są Twoi. Ja przedkładam ich Tobie jako dary miłości i jako ofiary, które oni składają tutaj. I niechaj Duch Święty uczyni to dla nich teraz rzeczywistością. Daruj tego, Boże, w imieniu Jezusa.
Wasz pastor będzie się modlił. [Brat się modli — wyd.] Tak, Panie. Tak, Panie. Spełnij to!