1
Zostało to ogłoszone w niezwykły sposób, więc możecie być pewni, gdzie to jest. Pragniemy czytać z ew. Mateusza, z 15. rozdziału, począwszy od 21. wersetu:
I wyszedłszy stamtąd, udał się Jezus w okolice Tyru i Sydonu.
I oto niewiasta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała, mówiąc:
Zmiłuj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Córka moja jest okrutnie dręczona przez demona.
On zaś nie odpowiedział jej ani słowa. I przystąpiwszy uczniowie jego, prosili go, mówiąc: Odpraw ją, gdyż woła za nami.
A On, odpowiadając, rzekł: Jestem posłany tylko do owiec zaginionych z domu Izraela.
Lecz ona przyszła, złożyła mu pokłon i rzekła: Panie, pomóż mi!
A On, odpowiadając, rzekł: Niedobrze jest brać chleb dzieci i rzucać szczeniętom.
Ona zaś rzekła: Tak, Panie, ale i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu panów ich.
Wtedy Jezus, odpowiadając, rzeką do niej: Niewiasto, wielka jest wiara twoja; niechaj ci się stanie, jak chcesz. I uleczona została jej córka od tej godziny.
2
Pochylmy teraz nasze głowy do modlitwy. Chciałbym wiedzieć dziś wieczorem, kiedy mamy pochylone nasze głowy i nasze serca, czy byłby tutaj ktoś, kto chciałby być wspomniany w modlitwie. Czy oznajmiłbyś to przez podniesienie twoich rąk ku Bogu? Powiedz: „Ja Ciebie potrzebuję, Panie, modlę się, żebyś mi Ty dopomógł”. Niech ci Pan błogosławi.
3
Nasz Niebiański Ojcze, kiedy przybliżamy się teraz do Twego Majestatu w Imieniu Pana Jezusa, ponieważ On powiedział nam: „Jeśli poprosicie Ojca o cokolwiek w Moim Imieniu, będzie wam to dane”. My przychodzimy z całą wiarą, którą mamy, wierząc, że Ty odpowiesz nam według naszych potrzeb dzisiaj wieczorem, bo jest ich wiele. Ty widzisz te ręce Twoich dzieci w całym budynku, kiedy oni podnoszą swoje ręce. I Ty jedynie wiesz, co jest wewnątrz w sercu. Modlę się, żebyś Ty odpowiedział im, Ojcze, dzisiaj wieczorem. I niechby każde pragnienie, które oni mają, było im udzielone dzisiaj.
Modlimy się o tych, którzy nie są zbawieni i nie poznali Cię jeszcze jako swego Zbawiciela. Modlimy się, żeby oni przyjęli Ciebie dzisiaj wieczorem i znaleźli to wszystko zaspakajające źródło, które muszą mieć w tej godzinie śmierci.
4
Może wielu jest tutaj takich, którzy Cię już przyjęli, a nie zostali jeszcze napełnieni Twoim Duchem. Modlimy się, abyś Ty wlał do nich dzisiaj wieczorem obfitość Ducha Świętego, by mogli być Twoimi sługami w tych kończących się chwilach historii świata.
Uzdrów wszystkich chorych i cierpiących, Panie. Ty najlepiej znasz ich potrzeby.
I modlimy się, aby Twoja Obecność przyszła pomiędzy nas dzisiaj wieczorem w taki sposób, abyśmy rozpoznali Ciebie jako naszego zmartwychwstałego Pana. A gdy zakończy się to nabożeństwo i pójdziemy do naszych domów, obyśmy mogli mówić między sobą, jak ci, którzy wyszli z Emaus owego dnia: „Czyż nasze serca nie pałały w nas, gdy On rozmawiał z nami w drodze?” Bowiem oni potrafili rozpoznać Ciebie na podstawie pewnego znaku, który uczyniłeś przed Twoim ukrzyżowaniem. A kiedy wstałeś z martwych, byłeś tym samym Jezusem, czyniącym te same sprawy. Obyśmy mogli świadczyć ciągle to samo dzisiaj wieczorem. Modlimy się o to w Imieniu Jezusa. Amen. Możecie usiąść.
5
Ubiegłego wieczora wykorzystałem cały mój czas na temat: „Chcemy zobaczyć Jezusa”, kiedy przedstawiłem doniosłość tych nabożeństw i jak je przyjmować. Jak zwykle brat Borders będzie odtąd przemawiał do obcych każdego wieczora. Ja głosiłem przez cały czas aż do dziewiątej trzydzieści i nie chcę trzymać ludzi tak długo czekających. Tylko kilka słów, abyśmy się zapoznali; a zatem Słowo Pana oznacza... Jeżeli On przemówi jeden raz, ma to większe znaczenie niż ktokolwiek mógłby powiedzieć przez całe swoje życie - tylko jedno Słowo od Niego.
Pragnąłbym dzisiaj wieczorem zaczerpnąć tekst z przeczytanego miejsca Pisma Świętego, które Bóg przedłożył nam tutaj jako kontekst. Niechby On podał to nam. Pragnę zaczerpnąć jedno słowo: „Wytrwały”.
Słowo to, zgodnie z Websterem i niektórymi notatkami, które mam tutaj zanotowane, oznacza „być nieugiętym”, być wytrwałym, a mianowicie by osiągnąć cel. Być „nieugiętym, uporczywym” - to znaczy być wytrwałym.
6
Mężowie wszystkich wieków, którzy mieli wiarę w to, co próbowali osiągnąć, byli wytrwali. Żaden człowiek nie może być wytrwałym, dopóki najpierw nie wie, co próbuje osiągnąć. I człowiek musi najpierw wiedzieć, co próbuje osiągnąć, a potem musi mieć wiarę, że otrzyma to, co próbuje osiągnąć. I to czyni człowieka wytrwałym - coś, dzięki czemu wiesz, że to jest realne.
Wiara jest ugruntowana w ten sposób. Wiara nie jest ugruntowana na mitach i na czymś podobnym - na przykład ktoś powie: „Idź i uczyń to albo uczyń tamto” - na słowach jakiegoś człowieka. Lecz wiara zajmuje swoje Wieczne miejsce odpocznienia na Słowie Pańskim, na Słowie Bożym, którym jest Biblia.
7
Otóż, wierzymy, że Biblia jest Bożym niezawodnym Słowem. Wierzymy, że Ona jest kompletnym objawieniem Jezusa Chrystusa, który objawił Samego Siebie w Starym Testamencie przez proroków. Bóg dał poznać Samego Siebie przez Swego Syna, Jezusa Chrystusa, i w Nim mieszkała pełnia Bóstwa, cieleśnie. On został ukrzyżowany za nasze grzechy; umarł, został pogrzebany, wstał z martwych trzeciego dnia, wstąpił do Niebios i jest z powrotem tutaj znowu w Imieniu... w postaci Ducha Świętego - Bóg przebywający... Kiedyś był Bogiem nad nami, w Chrystusie był Bogiem z nami, a teraz Bóg jest w nas. Jest to Bóg torujący Swoją drogę z powrotem do człowieka, by Go uwielbiał - by był uwielbianym przez człowieka - Bożą agencję. Bóg nie czyni niczego bez człowieka, będącego Jego agentem, Jego pomocnikiem.
8
A zatem, ludzie, którzy mieli wiarę w Boga, byli bardzo wytrwałymi w tym, co próbowali osiągnąć. Zastanówmy się nad różnymi ludźmi na drogach ich życia.
Na przykład, George Washington tutaj w Valley Forge. On modlił się całą noc klęcząc w śniegu sięgającym mu do bioder i był aż do swej talii przemoczony, a rzeka była pełna lodu. Lecz on otrzymał wizję od Boga i miał wiarę, że Bóg da mu zwycięstwo. A ta rzeka miała... nie mogła mieć zbyt dużo lodu, mimo wszystko. Ponad dwie trzecie jego wojska nie miało nawet butów na swoich nogach. Swoje stopy mieli owinięte szmatami i stali tak na tym mrozie. Pomimo tego odczuwał w swoim sercu, że Bóg dał mu zwycięstwo. On przebił się w modlitwie. Następnego dnia trzy kule z muszkietu przeszyły jego płaszcz, jak wiemy, lecz nawet go nie musnęły. Rzeka nie mogła go zatrzymać ani kule muszkietowe nie mogły go zatrzymać. On był nieugięty, ponieważ przebił się w modlitwie. I on miał wiarę w to, co czynił - wiarę w Tego, który go prowadził; był to Bóg.
Nic nie zatrzyma człowieka, kiedy jest wytrwały, kiedy wie, co czyni i ma wiarę w to, co próbuje osiągnąć.
9
Jednym z najstarszych wydarzeń w Biblii - jednym z nich był Noe. Noe nie był jakimś innym człowiekiem w owym czasie. On był zwykłym człowiekiem, prawdopodobnie rolnikiem.
Świat był tak niegodziwy jak dzisiaj - pełny osiągnięć naukowych i wielkich ludzi. Oni wywodzą się ze synów Kaina. Synowie Seta byli pokornymi pasterzami, rolnikami. Lecz synowie Kaina byli mądrymi ludźmi - budowniczy, wynalazcy, naukowcy, naprawdę rozgarnięci i rzeczywiście religijni. I oni mieli swoją własną formę pobożności, lecz podobnie, jak dzieje się to dzisiaj, zapierali się mocy Bożej.
A Noe będąc sprawiedliwym mężem przed Bogiem - pewnego dnia Bóg spotkał go na polach i rozmawiał z nim, i powiedział mu, aby zbudował arkę, ponieważ On miał zamiar zniszczyć świat wodą.
10
Otóż, to było absolutnie w sprzeczności do wszystkich naukowych pomiarów w owym czasie. Widzicie, nigdy nie padał deszcz. Nie było wilgoci w powietrzu. Bóg nawadniał ziemię systemem nawadniającym - wodą ze źródeł poprzez ziemię. I tam nie było wody, by stało się coś takiego - żadnej wody na nieboskłonie.
A rozwój nauki w tamtym czasie był prawdopodobnie na wyższym poziomie. Oni osiągnęli wtedy więcej niż dzisiaj - niż potrafią wyjaśnić dzisiaj. Oni budowali piramidy w Egipcie, sfinksy. Dzisiaj nie potrafiliby już tego zbudować. Te kamienne bloki tak wysoko w powietrzu - my nie mamy niczego, czym moglibyśmy ich podnieść tak wysoko, ani żadnej siły, by je podnieść. Lecz oni to jakoś potrafili osiągnąć w dniach Enocha i Noego - przed potopem. I prawdopodobnie wypuszczali rakiety na księżyc i być może mieli astronautów, i tak dalej. My nie wiemy.
11
Lecz Jezus powiedział: „Jak było w dniach Noego” - taka wielka bystra cywilizacja, jaką ona była wtedy „tak będzie w czasie przyjścia Syna Człowieczego”.
I oni prawdopodobnie podczas swoich naukowych badań odkryli coś, z czego zrobili farby, które wytrzymały aż do dzisiaj, pewnego rodzaju barwniki, które nie wyblakły.
I oni potrafili zabalsamować ciało i zrobić mumię, która wyglądała niemal jak naturalna; jeszcze dzisiaj - po czterech tysiącach lat one wyglądają ciągle jak naturalne. My nie potrafilibyśmy tego uczynić i gdybyśmy musieli. Nie mamy niczego, czym moglibyśmy to uczynić. My straciliśmy tę umiejętność - wiele wielkich umiejętności, które oni mieli.
12
Niewątpliwie mieli przyrządy, które udowadniały, że w powietrzu nie ma wody. A ten człowiek przychodzi i niezgodnie z nauką twierdzi, że „Z nieba będzie padała woda”.
Otóż, naukowcy mogli wziąć jakiś przyrząd i wypuścić go w powietrze i powiedzieć: „Popatrz tu, Noe, czytaj na tym instrumencie. On pokazuje na tym barometrze tutaj, czy tam w górze jest jakaś woda, czy nie, i nie ma tam żadnej wody. Ty teraz mówisz, że ona jest tam w górze, jednak naukowe badania wskazują na to, że jej tam nie ma.
To nie zatrzymało Noego. On był wytrwały. On wiedział, że Bóg powiedział: „Będzie padał deszcz” i Bóg potrafił umieścić tam deszcz, jeżeli On tak powiedział. On tego dokonał, czy tam w górze był jakiś deszcz, czy nie był. Więc on był wytrwały potem, gdy dowiedział się Słowo Pańskie.
13
A kiedy człowiek zna Słowo i wolę Bożą, staje się wytrwałym, staje się nieugiętym. Bez względu na to, co mówi nauka - „otóż, oni nie mogą uczynić tego, oni nie mogą uczynić tamtego” - wy to wiecie, tak czy owak. Wy uchwyciliście się Czegoś, a to Coś uchwyciło się was. Wy toczycie się razem. Wy - coś w tym jest, czego nie potraficie wyjaśnić. Bez względu na to, jak z punktu widzenia nauki jest to nieprawdą, jednak jest w tym Coś, co wam mówi, że to jest Bóg i nic tego nie powstrzyma.
Stwierdzamy więc, że Noe budował arkę niezachwianie dalej, bez względu na to, ile naukowcy udowadniali, że tak nie jest - że tam nie ma deszczu„. On wierzył w to mimo wszystko, ponieważ on usłyszał Słowo od Pana.
I oto, na czym jest wiara mocno ugruntowana - na TAK MÓWI PAN.
14
Mojżesz, kolejny wielki, bystry człowiek, który został wychowany - urodził się na ten świat, aby Bóg mógł coś osiągnąć. I on próbował tego dopiąć przy pomocy swego naukowego postępowania. Byliśmy nauczani i historia mówi nam, że on był wielkim wojskowym przywódcą, ale jego jedynym sposobem uczynienia czegoś było - zabijanie. On był tak mądry, że mógł nauczać mądrości bystrych Egipcjan. W całej swojej mądrości i wszystkim, co on wiedział on mimo wszystko zawiódł - sromotnie nie dopisał i nie osiągnął tego, co Bóg zamierzył dla niego - aby to wykonał. I rozpatrując jego niedopisanie - kiedy on zabił Egipcjanina i zagrzebał go w piasku, a potem usłyszał napomnienie swego brata, względnie pytanie: „Czy zabijesz nas, jak zabiłeś tego Egipcjanina?” Na skutek tego Mojżesz uciekł na pustynię - prorok uciekinier.
15
Po czterdziestu latach na pustyni, w których Bóg wyjął z niego wszelkie wykształcenie tego świata i dał mu zmysł Boży; zdjął z niego wszystkie promocje doktora i wszystko inne wyjął z niego, aby On mógł działać w jego sercu.
Kiedy On miał ten materiał niemal gotowy, pewnego dnia, kiedy Mojżesz pasł owce w głębi pustyni, szedł starą znaną sobie ścieżką i znalazł płonący krzak.
Mojżesz, będąc naukowcem, wcale nie podszedł do niego jako naukowiec. Jeżeli zwrócicie uwagę - gdyby on był naukowcem, to by powiedział: „Ja teraz wezmę kilka listków z tego drzewa, zabiorę je tam do laboratorium i stwierdzę, czym zostały opryskane, ponieważ palą się, a nie spłoną”. Gdyby on tak postąpił, to nie byłby jeszcze gotowy.
16
Lecz co on uczynił? On podszedł do Niego i zdjął swoje obuwie, uklęknął na swoje kolana i zaczął rozmawiać z Tym, bo wiedział, że To jest nadprzyrodzone. Z krzaka wyszło Słowo Pana, mówiące: „Usłyszałem wzdychania mojego ludu i wspomniałem na Moje Słowo. Ja posyłam ciebie, abyś ich wyzwolił”.
Otóż, czasami, kiedy człowiek jest na drodze obowiązku, Bóg powołuje Swego męża, żeby czynił rzeczy, które są absolutnie śmieszne dla naturalnego umysłu. On skłania go do czynienia czegoś, co staje się zupełnym pośmiewiskiem. Na przykład, co gdyby Mojżesz zawiódł - jako młody mężczyzna w wieku czterdziestu lat - dowódca wojska - i był już jedną nogą na tronie, a wszystkie wojska egipskie były pod jego dowództwem? On jednak nie dopisał w tym; a oto, po spotkaniu się z tym Aniołem w krzaku, wyrusza do Egiptu następnego poranka i nie ma niczego w swoim ręku prócz starej krzywej laski z pustyni - z jego żoną siedzącą na mule, a Gerson siedział na jej biodrze. Prawdopodobnie biała broda zwisała mu aż do talii. On miał osiemdziesiąt lat. Jego łysa głowa lśniła się w słońcu, a w swoim ręku trzymał laskę, swoje oczy miał skierowane do nieba, a uśmiech był na jego ustach. Ktoś być może zapytał: „Mojżeszu, dokąd idziesz?” On odrzekł: „Idę na południe do Egiptu, by go zająć”.
17
Jeżeli on nie mógł dokonać tego przy pomocy wojsk, to jak dokona tego przy pomocy krzywej laski? „O, człowieku, ty postradałeś swój umysł. Szwankuje ci w głowie”.
Była to jednoosobowa inwazja. Lecz cała rzecz w tym, że on dokonał tego, ponieważ to było Słowo Pańskie. I Mojżesz był zdecydowany, bez względu na to, jakie były szanse jego powodzenia. Bóg był z nim i On jest warty więcej niż wszystkie szanse powodzenia.
Gdyby mężczyźni i kobiety mogli tylko zastanowić się nad tym dziś wieczorem, że Słowo Pańskie jest Prawdą! Nie ma niczego innego. Cała Wieczność jest oparta na Słowie. Jezus powiedział: „Ani jedno Słowo nie zawiedzie. Niebo i ziemia przeminą, lecz Ono nie przeminie”.
18
Mojżesz poszedł do Egiptu. I on był naprawdę nieugięty, kiedy rzucił swoją laskę na ziemię, a ona zamieniła się w węża.
Wtedy znalazł podrabiaczy. Oni się ciągle włóczą wzdłuż Bożej drogi - ci, którzy próbują coś podrobić. I ci podrabiacze podeszli, by zrobić z tego pokaz i rzucili na ziemię swoje własne laski.
Mojżesz wiedział, Kto do niego mówił. On wiedział, Komu uwierzył, i on był przekonany, że On potrafi dotrzymać tego, co Mu polecił czynić w tej godzinie, więc Mojżesz pozostał spokojny. Potem wąż Mojżesza pożarł węże tych magików.
I jesteśmy nauczani, że to samo powtórzy się znowu, być może nie w ten sam sposób, lecz to powtórzy się znowu w ostatecznych dniach. „Bo jako Jannes i Jambres sprzeciwiali się Mojżeszowi, tak oni będą się sprzeciwiać Prawdzie”.
Mojżesz był wytrwały, ponieważ on miał czegoś dokonać, a stało za tym TAK MÓWI PAN - „Ja będę z tobą”.
19
Dawid stał przed Saulem pewnego dnia. I on usłyszał, że Goliat wychodził z drugiej strony na wzgórze - wielgachny olbrzym, który miał czternastocalowe palce. I on miał dużą włócznię wielkości wału tkackiego w swoim ręku - prawdopodobnie dwadzieścia czy trzydzieści stóp długą, a na końcu tej włóczni duże spiżowe ostrze. Wyobraźcie sobie tylko, jak duża była głowa tego człowieka. Była tak duża, jak kadź, a miał na niej dwa cale grubą przyłbicę i był cały okryty spiżowym puklerzem. I on rzucał wyzwanie wojskom Boga! I on to powiedział w obecności Dawida.
A Dawid był małym rumianym młodzieńcem, niewielkim człowiekiem - miał prawdopodobnie opadłe ramiona. Biblia mówi, że on był „rumiany” - młody chłopak. Nigdy nie ćwiczył się w pojedynku na włócznie i tym podobnie. Lecz on pilnował owiec tam w głębi pustyni, a czasami przychodził lew i porywał jednego z jego baranków, a on ścigał go i zabił go za pomocą procy. Stwierdzamy, że niedźwiedź przychodził i próbował zrobić to samo, a Dawid pokonał go.
20
I wtedy Dawid powiedział: „Czy będziecie stać i pozwolicie temu nie obrzezanemu Filistynowi rzucać wyzwanie wojskom Boga żywego?” On zawstydził swoich braci; podczas gdy oni mówili, że on jest krnąbrny, że wyszedł, by oglądać bitwę. Pomimo tego Coś było w Dawidzie, dzięki czemu on wiedział, że jest więcej niż zwycięzcą. Więc on powiedział: „Jeśli boicie się walczyć z nim, ja pójdę z nim walczyć”.
Saul - doniosło się to do generała Saula i on włożył na niego swoją zbroję, a ona mu nie pasowała. On stwierdził, że jego kościelna kamizelka nie pasuje mężowi Bożemu. I ona mu nie pasowała. On nie wiedział, co ma robić. „To - ja tego nigdy nie wypróbowałem. Nie znam się wcale na tych stopniach bakałarza sztuki, i tak dalej. Zdejmijcie to ze mnie i pozwólcie mi iść tak, a Bóg mnie wyzwoli. Pozwólcie mi iść z procą”.
21
„Ależ” - rzekli oni - „on jest wojownikiem od swej młodości, a ty jesteś dopiero młodzianem”.
On odrzekł: „Ja jestem więcej niż równy jemu. Pozwólcie mi iść”. I nie ważne, jak wielkim wyglądał ten olbrzym, i jak bardzo nierealne wydawało się to, Dawid był nieugięty, ponieważ ten nie obrzezany Filistyn nie będzie więcej bezcześcił wojsk żyjącego Boga, które on reprezentował.
O, gdybyśmy tylko mieli więcej Dawidów w tej armii, gdybyśmy mieli więcej takich mężów, którzy powstaną i będą nieugięci i wytrwali we Wierze, która była raz dana świętym!
22
Samson, kolejny bardzo wytrwały mężczyzna. On urodził się jako nazarejczyk.
Nazarejczyk oznacza „odłączony dla Słowa”. Jaka piękna rzecz byłaby to dzisiaj wieczorem, gdyby wszyscy chrześcijanie byli nazarejczykami Pańskimi - odłączonymi nie dla wyznań wiary, lecz dla Słowa. Chrystus jest tym Słowem. Odłączonymi dla Słowa!
23
On miał siedem kędziorów, które zwisały mu na plecy, co było znakiem, że on jest odłączonym.
A potem - pewnego dnia został otoczony na równinie przez tysiąc Filistynów, a nie miał niczego w swojej ręce, czym mógłby walczyć. Ci Filistyni byli mężczyznami na schwał - jak spiżowy wał; mieli duże, ciężkie przyłbice na swoich głowach, trzymali dużą zbroję przed sobą, i tarcze i puklerze, i tak dalej, by mogli uniknąć każdej kuli; na głowach mieli prawdopodobnie jeden cal grube przyłbice.
Samson nie miał niczego, lecz pomimo to odczuwał, że obietnica, którą mu Bóg dał, ciągle odpoczywała na jego głowie. Innymi słowy on ciągle odczuwał to namaszczenie. Wiedział, że Bóg był z nim, ponieważ czuł te loki zwisające mu na jego ramiona. On chwycił do ręki to, co było w jego - co mógł znaleźć, a była to szczęka muła. I on stanął z nią w swojej ręce i był nieugięty, ponieważ tu nie chodziło o tę szczękę ani o jego własne ramię, lecz była to moc Pana. Moc Pana zstąpiła na niego i on powalił tą szczęką tysiąc Filistynów.
24
Jak on tego dokonał? Ta stara, krucha, rozpadająca się na pustyni szczęka - gdybyś nią uderzył w skałę, rozsypałaby się na kawałki; a uderzać nią w te przyłbice, które mieli ci Filistyni które im zwisały, a duże boczne płaty sterczały na obie strony, osłaniając ramiona - cal grube ze spiżu. On stanął tam z tą oślą szczęką i powalił ich tysiąc. Jest powiedziane: „Duch Pański zstąpił na niego”. On był wytrwały.
Pewnego dnia wypadł na niego lew, a on nie miał niczego w swoim ręku. Lecz Duch Pański zstąpił na niego, jego loki ciągle zwisały mu na ramiona, i on rozerwał paszczę lwa swoimi rękami. On był bardzo nieugięty, wiedział bowiem, że Boża obietnica odpoczywała na nim. On mógł dokonać czegokolwiek, ponieważ Boża obietnica była z nim, by wyzwalać.
25
Jan był tak pewien! Jan Chrzciciel, kiedy on się urodził, wiedział, że miał nim być, kiedy dorósł na tyle, aby to zrozumieć - kiedy miał około dziewięciu lat. Jego ojciec był kapłanem. Zazwyczaj syn kontynuował urząd ojca. Lecz on nie poszedł do szkół i seminariów. Wiedział bowiem, że jego zadanie było zbyt ważne. On miał ogłosić Mesjasza. Wiemy, że anioł tak powiedział.
26
On wiedział, że został przedstawiony w Piśmie Świętym: „Głos wołającego na pustyni: ,Przygotujcie drogę Pańską!'„ On także wiedział, że Malachiasz czterysta lat przedtem zapowiedział: „Oto Ja posyłam Mojego posłańca przed Moją twarzą”. Kiedy on przebywał na pustyni, gdzie otrzymał swoje szkolenie od Boga, nie z jakiegoś teologicznego seminarium, z jakiego przyszedł jego ojciec.
Lecz on miał bardzo ważne zadanie. On miał oznajmić Mesjasza i on musiał wiedzieć, jaki znak będzie towarzyszył Mesjaszowi. Potem on zauważył - pewnego dnia, kiedy tam stał i zwiastował ludziom, powiedział: „Oto Ktoś stoi między wami tutaj, Którego nie znacie, Którego butów nie jestem godzien rozwiązać. On was będzie chrzcił Duchem Świętym i ogniem”. On był tak przekonany o swojej pozycji, on był tak przekonany o swojej usłudze, że powiedział: „On stoi gdzieś tutaj teraz, między wami”. Nie bał się powiedzieć tego przed faryzeuszami czy saduceuszami - i przed żołnierzami, czy ktokolwiek tam był. Niektórzy z nich wyglądali Go już tysiące lat, lecz on powiedział: „On stoi między wami”. Nikt nie mógł mu tego zabrać. On był nieugięty. On był wytrwały w obliczu wszystkich. Tak.
27
Ta zwykła Greczynka niewątpliwie słyszała o Nim, słyszała o Jezusie - o tym wielkim przebudzeniu. Młody prorok z Nazaretu przychodził do Galilei i czynił wielkie znamiona i cuda. Ona słyszała o Nim, a „wiara przychodzi przez słuchanie”. Ta Syrofenicjanka, która była Greczynką. Wiara znajduje źródła, których inni nie widzą. Kiedy ona usłyszała, to ona uwierzyła. Być może usłyszała, że córka sąsiada została uzdrowiona z epilepsji, którą miało to dziecko, i oni może usłyszeli o tym epileptyku, który został uzdrowiony. Więc jej córka potrzebowała uzdrowienia, a ona usłyszała, że Jezus potrafi to uczynić.
Bowiem On był Bożym Słowem, które stało się ciałem! Ew. Jana 1: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. A to Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami. Ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki!” On tam był, by objawić obietnice Boże na Jego czas.
28
On jest tutaj dzisiaj wieczorem, by potwierdzić i objawić każdą obietnicę, którą Bóg dał na dzisiejszy wiek. On jest tutaj, by to uczynić. On był w dniach proroków. On był w Mojżeszu, On był w Dawidzie, On był w Eliaszu, On był w pozostałych mężach, by objawić Bożą obietnicę na ten wiek. Bóg wyznaczył Swoje Słowo dla każdego wieku i On posyła proroka i Słowo przychodzi do proroka i dokonuje naprawy; i to jest dokładnie to, co On czynił we wszystkich wiekach. A On jest Bogiem i nie zmienia się. Jezus Chrystus jest dzisiaj wieczorem tym Prorokiem, który stoi między nami. On Nim jest tutaj w postaci Ducha Świętego i On wie wszystko i może objawić wszystko, co On pragnie objawić.
29
Ona temu uwierzyła, bez względu na to, ilu ludzi nie wierzyło temu.
Wiara znajduje źródło, o którym inni ludzie nic nie wiedzą. Jeżeli człowiek ma wiarę w Boga, to uchwycił się czegoś, czego nie potrafi wyjaśnić. Jest to coś, czego on się uchwycił. On nie może tego czynić przez nacisk, popchnięcie czy pociągnięcie. Jest tu potrzebny On. Taka właśnie jest wiara - kiedy człowiek ma naprawdę wiarę w Boga, znajduje źródło, którego inni nie widzą.
30
Jego Słowo jest mieczem. Biblia tak mówi. Jeżeli chcecie odnośniki do tego, jest to list do Hebrajczyków 4. 12, jak mam tutaj zanotowany ten tekst. Biblia mówi: „Słowo Boże jest ostrzejsze niż obosieczny miecz”. Ten miecz musi być trzymany ręką wiary. Ręka teologii nie dokona tego. Jest do tego potrzebna ręka wiary, wyćwiczona w duchowych sprawach, która zna Boga.
Być może powiem to jeszcze raz. Co myślicie, jak Jezus patrzył się na słuchaczy i dostrzegał ich myśli? Dlatego, że On był Słowem. Zacytujmy tutaj resztę tego słowa: „Ostrzejsze niż obosieczny miecz, rozeznające myśli i zamiary serca”. On był tym Słowem. Dlatego właśnie On potrafił rozeznawać myśli, które były w ich sercach.
31
Jak przebieraliśmy to ubiegłego wieczora: „Jak było w dniach Sodomy” - pokazałem tego Męża, stojącego tam, spożywającego cielęce mięso, pijącego krowie mleko, jedzącego masło i chleb. Stał tam i jadł, miał na sobie odzienie jak wy i ja, Swoimi plecami był odwrócony do namiotu i dostrzegł to, co Sara myślała sobie w namiocie. Nic dziwnego, że Abraham nazwał Go Elohimem - „Tym wszystko zaspakajającym, samoistniejącym” - Elohimem.
32
Jezus powiedział: „Jak było w dniach Sodomy, tak będzie w czasie przyjścia Syna Człowieczego”. Będzie to ta sama rzecz. Czy zwróciliście na to uwagę - „W dniach Sodomy wówczas”? Jest powiedziane w ew. Łukasza 17, 15, tam jest powiedziane: „Jak było w dniach Sodomy, tak będzie w czasie przyjścia Syna Człowieczego - kiedy się Syn Człowieczy objawi”. W dniach, kiedy zostanie objawiony Syn Człowieczy, tak jak był objawiony w Sodomie - ta sama rzecz będzie miała miejsce.
Stwierdzamy, że ogień jest gotowy, narody są gotowe, ewangeliści poszli na swoje miejsca, i każdy dar jest właściwie zastosowany. Nic dziwnego, że powinniśmy być nieugięci! Nic dziwnego, że powinniśmy być wytrwali! Mamy do wykonania pewne zadanie dla Boga, mianowicie wywołać Oblubienicę Jezusa Chrystusa ze wszystkich denominacji, ze wszystkich ludzi, jako odłączony dla Boga lud.
33
Ta Greczynka usłyszała te słowa. Ona w nie uwierzyła. Miała wiele przeszkód, lecz jej wiara nie miała żadnej. Wiara nie zna przeszkody. Jej wiara nie miała żadnej przeszkody. Ona miała, lecz jej wiara nie miała. Ty możesz mieć przeszkody, lecz jeśli masz wiarę, ona nie zna porażki. Ona jest przekonana. Popatrzmy na niektóre z jej przeszkód - tylko na chwilę.
Niektórzy z nich może mówili: „Pamiętaj, ty należysz do innej rasy. Jesteś Greczynką - Syrofenicjanką według narodu. On jest Żydem”. Innymi słowy dzisiaj powiedzielibyście: „Twoja denominacja nie ma tego przebudzenia”. To nie gra żadnej roli - twoja denominacja, czy to jest ona czy nie, ta niewiasta nie troszczyła się o to, która to była denominacja. Ona była ludzką istotą, która została stworzona przez Boga, i ona miała potrzebę, i ona miała wiarę, i ona pragnęła to otrzymać. Nie grało żadnej roli, czy jej denominacja współpracowała z tym, czy nie. Ona wyruszyła.
34
Być może miała jeszcze innego krytyka, który spotkał się z nią gdzieś po drodze i powiedział: „Patrz, dni cudów przeminęły. Nie mamy już więcej cudów”. Mógł to być Żyd - kiedy ona weszła do tego kraju, gdzie był Jezus - po drugiej stronie Galilei. „Dni cudów przeminęły. Nie ma już czegoś takiego”. Ona była pomimo to nieugięta. Ona była wytrwała. Denominacyjna bariera nie powstrzymała jej, ani żaden z tych, kto twierdził, że dni cudów przeminęły. Ona wiedziała coś innego. Po pierwsze ona miała coś wewnątrz, co jej mówiło, że otrzyma to, o co prosi.
O, słuchacze dzisiaj wieczorem, gdybyście to tylko mogli trzymać w swoich sercach, że Bóg jest tutaj, by dać wam pragnienie waszego serca! Jeżeli spełnicie Jego wymagania, nic nie może temu przeszkodzić.
35
Być może przyszła do niej grupa kobiet i powiedziały: „Słuchaj, siostro Lidio” - czy jakkolwiek się nazywała - „czy rozumiesz, że twój mąż opuści cię, jeżeli to uczynisz?” Niewątpliwie ona miłowała swego męża, lecz ona nie mogła przeklinać czy błogosławić Tego, co było w niej. Coś mówiło jej - jej córka umierała na epilepsję i ona musiała dotrzeć do Jezusa, a gdy ona do Niego dotrze, to coś się wydarzy - mąż czy nie mąż.
Niektórzy z nich może powiedzieli: „Otóż, co zrobisz z tym cierpiącym dzieckiem, jeżeli to zawiedzie?” Lecz ona wiedziała, że to nie zawiedzie. Coś było w niej, co jej powiedziało, że to nie może zawieść. Jeżeli On był kiedykolwiek Bogiem, to On ciągle pozostaje Bogiem. On nie może zawieść. Dlatego ona była ciągle wytrwała.
36
Potem niektórzy z nich może mówili: „To stowarzyszenie, do którego należysz w twojej społeczności, będzie kpić z ciebie”. Kpiny czy nie kpiny, to nie miało dla niej znaczenia. Coś było wewnątrz niej! Ona była ciągle wytrwała.
Ktoś z nich może powiedział: „Ty zostaniesz wyłączona z twojego kościoła”. Wyłączona czy nie wyłączona, ona była na swojej drodze - coś ciągnęło ją do Jezusa! Nic nie mogło jej stanąć w drodze - żadne przeszkody. Ona była wytrwała. Nic nie stanęło jej w drodze. W końcu przyszła tam, gdzie On był.
37
Wielu ludzi myśli sobie: „Jeżeli tylko dotrzesz tam, gdzie On jest, to wszystko załatwione”. To jest błędne. On może przyjść tutaj do tego budynku dzisiaj wieczorem i pokazać, że On żyje - po dwóch tysiącach lat - przy pomocy tych rzeczy, które On obiecał czynić w tym czasie. On tak uczynił ubiegłego wieczora. On czyni tak każdego wieczora. On czyni to wszędzie. On udowadnia, że On ciągle żyje. I wy możecie być w Jego Obecności, lecz nie o to chodzi. Absolutnie nie. Czasami spotkają cię trudności, kiedy przyjdziesz do Jego Obecności. Ona je miała.
Kiedy ona przyszła, Jezus powiedział jej, że On „nie był posłany” do jej rasy. I właśnie Ten, do którego ona przyszła we wierze, odrzucił ją. Tutaj mamy lekcję. Ten właśnie, który... Ona przeszła przez wszystkie te bramy - smutku i rozczarowania, i wszystkiego możliwego, by dotrzeć tam, bo Coś pulsowało wewnątrz niej, mówiąc jej, by szła; lecz kiedy przyszła do Niego, On ją odrzucił, kategorycznie. A prócz tego powiedział jej, że jej rasa jest niczym więcej niż bandą psów. „Nie godzi się, żebym brał chleb dla dzieci i karmił nim psy”.
38
Co, gdyby On nazwał zielonoświątkowców „psami”? Moi drodzy, ja nie wiem, co by się stało. Co, gdyby On powiedział: „metodystyczne psy, baptystyczne psy”? Moim zdaniem taki człowiek poszedłby zaraz do swego pastora i powiedział mu, że on ma rację mimo wszystko, a ten Facet jest nieciekawy. Lecz jeśli się czegoś uczepisz, a coś uchwyciło ciebie, to będzie inaczej.
„Ja nie jestem posłany do waszej rasy - psów. Nie godzi się, żebym brał chleb dzieciom, a dawał go wam. Ja nie jestem posłany do was. Wasze rozbudzenie - wasza kompania nie sponsoruje tego, Ja nie jestem posłany do was. I nie godzi się, bym Ja poświęcał Mój czas dla was, skoro jesteście niczym więcej niż psami. Więc dlaczego miałbym marnować Mój czas z wami?” Jakim rozczarowaniem byłoby to dla niewiasty, która nie miałaby wiary, która nie byłaby zdecydowana! O, gdyby to tylko kościół mógł zobaczyć! Lecz ona wytrzymała mimo wszystko.
39
Ona nie była rośliną z cieplarni, którą trzeba się opiekować, jedną z tych, które musicie ciągle opryskiwać, wiecie, i chronić je przed owadami. Dobra, zdrowa roślina - nie musicie jej opryskiwać. Do dobrej zdrowej rośliny nie może się dobrać robak, ona jest pełna zdrowia.
A dobra znowuzrodzona wiara w Boga, prawdziwa, autentyczna wiara Ducha Świętego - nic nie może jej odtrącić. Nie może tego uczynić. Ona jest nieugięta. Ona idzie do tego celu, który jej Bóg obiecał. Nic nie może jej odtrącić. Ona idzie mimo wszystko. Tak jest, ona nie była hybrydą.
40
Wszystko, co mamy dzisiaj, jest hybrydą. Mówicie o skrzyżowanej kukurydzy, ja widzę to na tych tabliczkach na polach. To nie jest dobre. To zabija ludzi. Spójrzcie do „Readers Digest”, jest tam powiedziane: „Jeśli kobiety będą to dalej jadły, co się stanie? One już nie będą mogły mieć dzieci - za dwadzieścia lat od dziś. One nie będą mogły urodzić swego dziecka”. Ten pokarm niszczy ich organizm, aż uczepi się go rak. O, wszystko, cała ta rzecz jest pożarta przez robaki. To oczywiście obala naukowe poglądy o ewolucji. 87 Jezus powiedział - Bóg powiedział na początku: „Niechaj każde nasienie zrodzi według swego własnego rodzaju”. Weźcie skrzyżowaną kukurydzę, hybrydę, i spróbujcie ją zasadzić. Zasadźcie to samo nasienie w następnym roku, a nie otrzymacie żadnego plonu. Macie lepiej wyglądające nasienie, lecz nie będziecie mieć żadnego plonu. Oni skrzyżowali wszystko na tym świecie.
41
Weźcie muła; względnie weźcie ogiera osła i zapłodnijcie nim klacz. Otrzymacie muła, lecz ten muł nie może się już dalej rozmnażać. On jest najbardziej tępym bydlęciem na ziemi. Ja jeździłem nimi przez całe moje życie, człowiek by... On będzie czekał do ostatniej chwili przed swoją śmiercią, by cię kopnąć. On nie umie niczego. Nie można go nauczyć niczego.
Gdy mówisz do niego, jest takim jak wielu tak zwanych chrześcijan - postawi swoje uszy i: „Hi-a? Hi-a?” Oni nawet nie... Ryczą, a nie wiedzą, o czym ryczą. „Dni cudów przeminęły. Nie ma czegoś takiego jak uzdrowienie”. Lecz weźcie takiego miłego... Muł nie wie, skąd się wywodzi. On nie wie, kto jest jego ojcem i matką.
42
Lecz prawdziwy koń czystej krwi wie, kto był jego tatą i która była jego mamą, kto był jego dziadkiem, pradziadkiem, pra-pra-pra-pra - zna całą genealogię wstecz. On wie, skąd pochodzi.
Tak samo autentyczny znowuzrodzony chrześcijanin wie, skąd pochodzi. Jego początek nie był u Johna Wesley'a, Lutra, czy kogoś innego. Miało to początek w Dniu Pięćdziesiątym, kiedy Sam Bóg przyszedł między Swój lud. A On jest Słowem, które się zamanifestowało. Możecie mu głosić Słowo, a on będzie mówił: „Amen!”
Ktoś inny powie: „Ja - nie wiem o Tym”. Widzicie tego muła - mieszańca? Widzicie, on nie wie, dokąd idzie, on nie wie, skąd pochodzi. On jest w okropnym stanie.
43
Ta niewiasta nie była tego pokroju. Ona nie była skrzyżowaną rośliną. Ona uchwyciła się czegoś. Nie trzeba było się nią opiekować i opryskiwać ją i mówić: „Otóż, kochanie, proszę, pozwól, że cię teraz poproszę. Ty powinnaś przyjść do nas”. Absolutnie nie. Nikt by... Choć wszyscy próbowali jej przeszkodzić.
Prawdziwy chrześcijanin walczy o swoją pozycję. Musi stać samotnie - tylko on i Bóg, i walczy o każdy cal ziemi, więc nie musicie go w kółko pieścić.
Tak właśnie ma się sprawa z zielonoświątkowym kościołem dzisiaj, mamy zielonoświątkowe niemowlęta, które zostały tylko pokropione i opryskane tym i tamtym, i czymś innym jeszcze, aż przerosły w kupę hybrydów. Dzisiaj trzeba nam gruntownego oczyszczenia domu - od kazalnicy aż do odźwiernego i rozpocząć na nowo, i przyjąć kilku ludzi, zrodzonych do autentycznej wiary. Tak.
44
Nie, ona nie była hybrydą, jaką jest tak zwana śmietanka wierzących dzisiejszego czasu. Co ona uczyniła? Ona przyznała, że On ma rację.
Słowo i wiara zawsze przyznaje Słowu rację. Amen. Jeżeli twoja wiara nie akcentuje każdego Słowa ze Słowa Bożego twoim „Amen”, to z twoim przeżyciem coś jest nie tak. Biblia mówi: „On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki”. Jeżeli nie mówisz na to „Amen”, to coś jest nie tak. Jezus powiedział: „Sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie”. Jeżeli nie mówisz na to „Amen”, to coś jest nie tak. Jeżeli nie akcentujesz każdej obietnicy Słowa Bożego słowem „Amen”, to coś jest nie tak.
45
Ona przyznała, że On ma rację. Ona przyznała, że nie jest niczym innym niż psem. Lecz ona zgodziła się na okruszyny.
Nie byłoby tak z nami. O nie. My musimy być posadzeni na krześle i „Jeśli nie usłużą mi pierwszego wieczora, to następnego wieczora tam już nie pójdę”.
Widzicie teraz, jak bardzo ona się odróżniała. Czy była odtrącona, odepchnięta, wyłączona, postawiona na bok, cokolwiek to było, ona była zdecydowana. Ona była nieugięta, wytrwała. Coś w jej wnętrzu mówiło jej, że otrzyma to bez względu na to, jak długo będzie musiała czekać, względnie przez co będzie musiała przechodzić. Ona to otrzyma mimo wszystko. Zgodziła się na okruszyny. Nie chciała „pełnego dania”. Ona powiedziała: „Psy jedzą okruszyny pod stołem swego pana”.
Tak właśnie trzeba to czynić. Nie siadaj do stołu na pierwszym krześle, usiądź na ostatnim krześle. Nie rób się kimś! Bądź po prostu zwykłym niepozornym człowiekiem! Droga do góry jest zawsze najpierw drogą w dół. „Kto się uniży, będzie wywyższony. Kto się wywyższa, będzie poniżony”. Droga do góry jest zawsze drogą w dół.
46
Przypomnijcie sobie, ona nigdy nie widziała żadnego cudu. Ona była poganką, lecz miała wiarę.
Ona była w pewnym sensie taka, jak nierządnica Rachab. Ona powiedziała szpiegom... Ona nie powiedziała: „Zaczekajcie, aż zobaczę, jak Jozue czesze swoje włosy albo jak wyglądają wasi generałowie? Względnie jakimi mieczami się posługują? Jakie przyrządy oni mają? Jakie działania wojenne podejmują?” Ona rzekła: „Ja słyszałam, że Bóg jest z wami. To jest wystarczające dla mnie. Ja pragnę łaski”. Ona uwierzyła. „Wiara przychodzi ze słuchania, mianowicie ze słuchania Słowa Bożego”.
47
Obserwujcie: „Dla tej mowy, dzięki temu, że tak mówisz” powiedział Jezus - dlatego, że ona była nieugięta i przyszła.
Otóż, najpierw nazwała Go: „Synu Dawidowy”. Więc jeśli... Ona, jako poganka, nie miała prawa do Niego jako do Syna Dawidowego. Lecz gdy powiedziała: „Panie” - On był dla niej Panem, lecz nie Synem Dawida.
Ona miała prawo podejść do Bożego daru. I to jest jedyny sposób, jak człowiek może kiedykolwiek coś przyjąć - musisz przyjść we właściwy sposób. Ona była pierwszą poganką, na której został dokonany cud kiedykolwiek. Wiara przyznaje, że Słowo ma rację i staje się pokorna i pełna czci. I tak samo jest dzisiaj - bądź ochotny przyjąć jakąkolwiek część, gdziekolwiek - „tylko abym się tam dostała”.
48
Czy obserwowaliście kiedykolwiek Martę w Obecności Jezusa, jak ona była wytrwał
Marta - kiedy ona wyszła, chociaż miała brata, który Go miłował, chociaż otworzyła swój dom opuściła kościół, itd., a Łazarz i On byli przyjaciółmi; ale Łazarz był martwy - leżał w grobie już cztery dni i ulegał skażeniu. Jego nos zapadł się, ciało odpadało od jego kości. On był martwy.
49
Rozmawiałem z pewną niewiastą, która należy do innej wiary, która nie wierzy, że On był czymś więcej niż tylko prorokiem albo dobrym człowiekiem.
Ja bym się zgodził, że On był prorokiem, lecz On był czymś więcej niż prorokiem; On był Bogiem proroków. On był wszystkim, czym byli prorocy - było to w Nim; do tego był Bogiem i to wszystko razem tworzyło Go.
Szliśmy po drodze pewnego wieczora, a ona powiedziała: „Jeżeli ci udowodnię, bracie Branham!” Dalej rzekła: „Znalazłam tylko jeden błąd w twoim Poselstwie”. Ja odrzekłem: „Mam nadzieję, że Pan znajdzie u mnie tylko jeden błąd
Ona powiedziała: „Ty chlubisz się zanadto Jezusem”. Powiedziała: „Ty czynisz Go Bogiem
Ja odrzekłem: „On był Bogiem. Gdyby On nie był Bogiem, to byłby największym oszustem, jakiego miał świat kiedykolwiek”. Ona powiedziała: „Ty czynisz Go Boskim”. Ja odrzekłem: „On był Boskim”. „O” - odparła - „On był - On był dobrym człowiekiem”.
Ja odrzekłem: „On był kimś więcej niż dobrym człowiekiem. On był Bogiem. On był Boskim”. Ona odrzekła: „Ja ci udowodnię na podstawie twojej własnej Biblii, że On nie był Boskim”. Ja odrzekłem: „Jak możesz to uczynić?”
Ona powiedziała: „W ew. Jana 11. rozdział, kiedy Jezus szedł do grobu, by wskrzesić Łazarza, Biblia mówi: ,On płakał'„. A ja odparłem: „Czy to jest twój atut z Pisma Świętego?” Ona odparła: „Tak”. Ja rzekłem: „Ty spudłowałaś”. Ona rzekła: „Jak mógł On płakać, a być Boskim?” 115 Ja powiedziałem: „On był zarówno człowiekiem i Bogiem. Był to człowiek, który płakał, oczywiście. Zgadzam się z tym, że był człowiekiem, kiedy płakał. Lecz kiedy stanął obok grobu, wyprostował Swoje nieduże, wątłe ciało, i powiedział: „Łazarzu, wyjdź z grobu”, a mężczyzna, który był już cztery dni martwy, stanął na swoich nogach i żył znowu - to On był Kimś więcej niż człowiekiem„. Tak jest.
50
Skażenie poznało swego mistrza. Dusza poznała Swego Stwórcę. I On podróżował gdzieś cztery dni; ja nie wiem gdzie, ani wy nie wiecie. Lecz tak czy owak, kiedy On przemówił, to on wyszedł z grobu. Amen. On był kimś większym niż człowiekiem.
On był człowiekiem, kiedy zstępował w dół z tej góry owego wieczora - kiedy On przyszedł i był głodny; schodził w dół i patrzył się na drzewa, by znaleźć coś do zjedzenia - spojrzał na pewne drzewo - gdy On przeklął to drzewo, które nie miało owocu. On był człowiekiem, kiedy był głodny. Lecz kiedy wziął pięć bułek i dwie rybki, i nakarmił pięć tysięcy, zebrano siedem pełnych koszy okruszyn, które pozostały - wtedy on był kimś większym niż człowiek. Tak jest.
51
On był człowiekiem, kiedy leżał w tylnej części łodzi, która płynęła po wodzie owej nocy. Jego moc opuściła Go - zwiastował przez cały dzień i uzdrawiał chorych; moc wyszła z Niego - z powodu ludzi, bo rozpoznawał myśli ich serc. I dziesięć tysięcy diabłów z tego jeziora zaprzysięgło się, że Go utopią tej nocy. Ta mała łódź była miotana do góry i w dół, jak korek do butelki. Diabeł powiedział sobie: „Teraz Go mam”. I wyglądało na to, że nadszedł koniec. Lecz z chwilą, gdy On powstał, wystąpił i położył Swą stopę na burcie łodzi, spojrzał do góry i powiedział: „Uspokój, ucisz się”, to wiatry i fale usłuchały Go - wtedy On był kimś więcej niż człowiekiem. Był to Bóg.
On był człowiekiem, kiedy On wołał o miłosierdzie na krzyżu, to prawda. Gdy On wołał o napój, a podali Mu ocet, to On był człowiekiem. Kiedy On umarł - krwawił, wołał, został ukrzyżowany - przybity gwoździami do krzyża, to On był człowiekiem. Lecz w poranku wielkanocnym, kiedy On zerwał pieczęci z grobu i wstał z martwych i powiedział: „Ja byłem umarły, a oto żyję na wieki wieków”, to był kimś więcej niż człowiekiem. Był to Bóg w człowieku - w Jego Synu.
52
Nic dziwnego, że Marta mając to zrozumienie - ona była wytrwała w Obecności Jezusa. Powiedziała: „Gdybyś Ty był tutaj, mój brat by nie umarł. Lecz nawet teraz, o cokolwiek Ty poprosisz Boga, Bóg Ci to da”.
O, gdybyśmy tylko przyjęli te słowa do naszych serc dzisiaj wieczorem! „Ja wiem, że siedzę w wózku inwalidzkim. Ja wiem, że mam raka; mam dolegliwości serca, cokolwiek to jest. Ja wiem, że mój lekarz mówi, że moja ostatnia godzina jest bardzo blisko. Lecz nawet teraz, Panie!” O cokolwiek Ty poprosisz Boga, On to uczyni. I On siedzi po prawicy Jego Majestatu, by wstawiać się za nami na podstawie naszego wyznania. Bądźcie po prostu tak wytrwali, jak była Marta.
Wydawało się, jakby jej odmówił. Posłała po Niego, a On nie przyszedł; posłała znowu, a On nie przyszedł. W końcu, kiedy go pogrzebano, cztery dni upłynęły i oto On przychodzi. Lecz ona była ciągle wytrwała. Uchwyciła się czegoś. Ona widziała, czego On dokonuje i poznała, że to jest Bóg. Wiedziała, że jest. Ona była wytrwała i otrzymała to, o co prosiła.
53
Niewiasta Sunamitka była wytrwała, kiedy stanęła przed Elizeuszem. O, jej dziecko było martwe i leżało na jego łóżku. Elizeusz próbował posłać namaszczoną laskę przez swego sługę Giezego, aby ją położył na to dziecię. Jej wiara nie polegała na lasce, lecz na proroku. Ona wiedziała, że Bóg był w tym proroku, bo ona widziała, że słowa, które on powiedział, urzeczywistniły się. On był potwierdzonym prorokiem i ona wiedziała, że to, co on powiedział, pochodziło od Boga. I ona rzekła: „Jako żyje twoja dusza, ja nie odejdę od ciebie, dopóki nie stwierdzę, dlaczego”. I ona pozostała u niego. Ona była wytrwała tak długo, aż otrzymała to, o co prosiła.
54
Przypomina mi to pewną niepozorną kobietę, która przyjechała tu z Kalifornii niedawno - kiedy jeszcze mieszkałem w Jeffersonville. Było to około trzy lub cztery lata temu. Ona miała narośl i sama narośl tylko ważyła pięćdziesiąt funtów. Oni musieli ją wnieść do budynku i posadzili ją w tyle. Oni... Ona dowiedziała się, że ja mam tam być tego wieczora. Sądziła, że będę się modlił o chorych tego wieczora. Lecz ja przybyłem tylko, by przemawiać do słuchaczy, być może o tym, o czym mówię dzisiaj wieczorem tutaj. Kiedy skończyłem głosić... Ktoś jej powiedział: „On nie będzie się modlił o chorych dzisiaj wieczorem”.
Ona jednak chciała, żebym się o nią modlił - postanowiła to w swoim sercu i wierzyła. Była na takim nabożeństwie już przedtem i powiedziała sobie: „Ja wierzę, że jeśli brat Branham pomodli się o mnie, to zostanę uzdrowiona”. I tego wieczora dwaj lub trzej diakoni przenieśli ją naokoło - wyszli z nią z budynku, przeszli wzdłuż jego boku i umieścili ją u tylnego wejścia, położyli ją u drzwi.
A ja z Billy Paulem zaczęliśmy wychodzić - tylnym wyjściem. Ona chwyciła mnie za nogawkę spodni, ot tak. Ona rzekła: „Bracie Branham” - rzekła - „ja zawsze wierzyłam, że jeśli ty poprosisz Boga, to Bóg mnie uzdrowi”.
Ja włożyłem na nią moje ręce i powiedziałem: „Zatem, siostro, niech ci się stanie według twojej wiary”.
55
Po kilku miesiącach spotkałem ją tam na nabożeństwie. Ona tam stała mając doskonałą sylwetkę w talii. Ta pięćdziesięciofuntowa narośl znikła. Ona powiedziała: „Mogę zabrać którąkolwiek niewiastę stąd do garderoby i niech się popatrzy, czy mam gdzieś jakąś bliznę po operacji. Tutaj jest moje zdjęcie, jak wyglądałam”.
Co to było? Nie ważne, czy modliłem się o chorych, czy nie, ona była wytrwała. Ona przybyła z Kalifornii, aby została uzdrowiona i ona nie miała zamiaru odjechać tak długo, aż zostanie uzdrowiona. Ona była wytrwała.
56
Przypomina mi się, że zawołano mnie do chłopca, umierającego na tutaj łóżku kilka lat temu - na czarny dyfteryt. I oni nie pozwolili mi tam wejść, bo ja miałem dzieci. Lekarz powiedział: „Ty tam nie możesz iść, jesteś żonatym mężczyzną”.
Ja wiedziałem, że on jest katolikiem, i powiedziałem: „Gdyby ten chłopiec był katolikiem, czy pozwoliłbyś księdzu wejść do środka?” On odrzekł: „Tak, lecz on - on nie jest żonaty”. Ja powiedziałem: „On odwiedza i inne dzieci, i tak dalej”. On odrzekł: „Nie o to chodzi, panie Branham”.
Ja powiedziałem: „Ty pozwoliłbyś wejść tam księdzu i dać mu ostatnie namaszczenie. To jest ostatnie namaszczenie. Ten chłopiec umiera. Wpuść mnie do środka”.
57
W końcu przekonałem go. I on mnie przyodział jak członka Ku Klux klanu, czy coś podobnego - w jakieś ochronne odzienie.
A stara matka i ojciec stali tam. Ja opuściłem nabożeństwo, a ta stara matka i ojciec powiedzieli: „Jeśli przyjdziesz i pomodlisz się, moje dziecko będzie żyć”. Ten chłopak miał około siedemnastu, osiemnastu lat. Miał tam podłączony elektrokardiograf czy jakieś inne urządzenie. Był nieprzytomny już dwa lub trzy dni i nie wiedział o niczym. Matka i ojciec przyjęli mnie, kiedy wszedłem do środka. Uklęknąłem i pomodliłem się prostą modlitwą wiary. Zapytałem: „Czy wierzysz w Boga?”
On powiedział: „Całym moim sercem. Pragnę tylko jednego, abyś ty poprosił Boga, a Bóg to spełni”.
Ja powiedziałem: „Dziękuję ci, bracie, za twoją ufność. Obym jej nie zawiódł”.
Położyłem moje ręce na tego młodzieńca i modliłem się: „Panie Jezu, niech wiara tego ojca i matki połączy się z moją i przyjdzie przed Twój tron dzisiaj wieczorem. Niech ten młodzieniec żyje, a nie umiera, bo my wierzymy. W Imieniu Jezusa”.
58
Powstałem. A ojciec wyciągnął ręce i objął matkę ponad sztucznymi płucami, przy pomocy których syn oddychał i powiedział: „Matko, czy to nie jest cudowne? Czy to nie jest wspaniałe? O, to jest tak cudowne!”
A ta młoda pielęgniarka stała tam - ona była zdumiona. Wydawało się, że ten mały beret spadnie jej z głowy. Rozejrzała się wokoło i rzekła: „Panie, ja tego nie rozumiem. Jak może pan postępować w ten sposób, pan i pańska żona, a wasz syn umiera?” On odrzekł: „Kochanie, mój syn nie umiera”.
„Otóż” - odparła - „lekarz powiedział, że on umiera”. Dalej rzekła: „To” - nie wiem, jak nazywa się to urządzenie - „kiedy serce bije już tak powoli, a on ma taką gorączkę, to nigdy w historii nie wydarzyło się jeszcze, żeby taki człowiek powrócił do życia”.
59
Nigdy nie zapomnę wiary tego starego patriarchy. Myślę, że należał do ruchu A. B. Simpsona. Podszedł i położył swoje ręce na jej ramionach - on miał około sześćdziesięciu lat, położył swoje ręce na ramionach tej młodej dziewczyny i spojrzał jej w twarz. Rzekł: „Kochanie, ty patrzysz się na to urządzenie. To jest wszystko, na co umiesz się patrzyć. Lecz ja patrzę się na obietnicę - na to, co Bóg obiecał uczynić”.
Jest to zależne od tego, na co się człowiek patrzy. Oni obejmowali jeden drugiego i cieszyli się tam, bracie. A ten młodzieniec jest teraz żonaty i jest misjonarzem w Afryce i mają dwoje dzieci. Dlaczego? Dlatego, że ojciec i matka wytrwali w najciemniejszej godzinie. Nieugięci! Tak jest, byli nieugięci! Miejcie wiarę w Boga!
60
Niepozorny Micheasz w obecności tych czterystu wykształconych proroków był nieugięty, kiedy otrzymał wizję od Boga. Chociaż oni... On był w sprzeczności do nich. Posłano po niego i powiedziano mu: „My cię przyjmiemy z powrotem do naszego stowarzyszenia, jeżeli będziesz tylko mówił to samo, co oni mówią”.
On powiedział: „Jako żyje Pan, ja będę mówił tylko to, co On mi poleci mówić”. I jego wizja wytrzymała porównanie ze Słowem Bożym, i on oznajmił swoje proroctwo, nie biorąc względu na nikogo.
Oni rzekli: „Wrzucimy go do najgłębszego lochu i damy mu chleb smutku i wodę boleści”. „A kiedy powrócę, zajmę się nim” - powiedział Achab.
On odrzekł: „Jeżeli ty w ogóle powrócisz, to Bóg nie mówił przeze mnie”. On był nieugięty. Wiedział, na czym stoi.
61
Ten ślepy człowiek, którego Jezus uzdrowił, nie potrafił się sprzeczać z ich teologią. Oni zapytali: „Kto otworzył twoje oczy?” On powiedział: „Człowiek, którego nazywają Jezusem z Nazaretu”.
Oni rzekli: „Ten Człowiek jest grzesznikiem. My nie wiemy, skąd On przyszedł”.
Otóż, on dał im dobrą odpowiedź. On rzekł: „Wy jesteście religijnymi przywódcami dzisiejszego czasu. Ten Człowiek przywrócił mi mój wzrok, a wy nie wiecie, skąd On przyszedł”. On miał dosyć dobrą teologię - swoją własną. Nie mógł się z nimi sprzeczać, ale wiedział jedną rzecz - on teraz widział. I on się nie wstydził. Jego ojciec i matka wstydzili się powiedzieć coś o tym, lecz on nie. On to zobaczył. Odczuwał to. Miał w tym rezultaty. Coś mu to powiedziało i on był nieugięty.
62
Filip, skoro tylko zobaczył - jak mówiłem ubiegłego wieczora, co - gdy przyszedł do Obecności Jezusa Chrystusa, kiedy zobaczył Szymona, brata Andrzeja. Filip...
Piotr, który był wtedy Szymonem, przyszedł do obecności Jezusa. Szymon był nauczany jako dziecko, że Mesjasz będzie prorokiem. Kiedy przyszedł do Jego Obecności, a On powiedział mu: „Ty nazywasz się Szymon i jesteś synem Jonasza”, to on stał się wytrwałym. On był w tej chwili gotowy. Stał się przełożonym zboru.
63
Kiedy to Filip zobaczył, on wiedział, że to jest kolejny dobry czytelnik Biblii, który poznał prawdę. On był wytrwały. Poszedł na drugą stronę wzgórza i przyprowadził go.
A gdy Natanael przyszedł - sławny człowiek, faktycznie prawdziwy Żyd, człowiek, który był zagorzałym Hebrajczykiem, naprawdę zacny człowiek, fajny, prawy człowiek - on był wspaniałym człowiekiem. Lecz w obecności kapłanów i w obecności ich wszystkich, kiedy Jezus spojrzał na niego i rzekł: „Oto Izraelita w którym nie ma zdrady”, on odrzekł: „Rabbi, skąd Ty mnie znasz. Nigdy przedtem Cię nie widziałem. Skąd wiedziałeś, kim ja jestem?”
On odpowiedział: „Zanim cię Filip zawołał, gdy byłeś pod drzewem, widziałem cię”.
On upadł u Jego stóp i powiedział: „Ty jesteś Chrystus, Syn żyjącego Boga. Ty jesteś Królem Izraela”. Dlaczego? On był wytrwały, bez względu na to, co ktokolwiek inny pomyślał. On spotkał się z Tym, o Kim czytał. On znalazł w Jezusie to, co spodziewał się znaleźć.
64
Pewna zwykła nierządna kobieta przyszła do studni pewnego dnia, by naczerpać wody. Siedział tam Jezus - zwykły człowiek ubrany w zwykłe odzienie, spożywał zwykły pokarm, mówił zwykłym językiem, po prostu zwykłym językiem ulicy, tak jak mówili wszyscy inni. I ona rozmawiała z Nim, a On rozmawiał z nią. On stwierdził, na czym polegała jej wina i On powiedział: „Idź, zawołaj swego męża i przyjdźcie tutaj”. Ona odrzekła: „Ja nie mam męża”.
On powiedział: „Dobrze powiedziałaś. Miałaś ich już pięciu, a ten, z którym żyjesz obecnie, nie jest twoim mężem”. Nagle Życie padło na to predestynowane nasienie w jej sercu!
65
Kiedy Ono padło na faryzeuszy, oni to wszystko widzieli czarno. Oni rzekli: „Ten człowiek to Belzebub. On jest wieszczem”.
Lecz ona poznała, że Słowo jest „ostrzejsze i mocniejsze od wszelkiego obosiecznego miecza i Ono rozpoznaje myśli serca”.
Ona rzekła: „Panie, widzę, że Ty jesteś Prorokiem. Nie mieliśmy proroka już czterysta lat. Ja widzę, że Ty jesteś Prorokiem. Lecz wiemy, że kiedy przyjdzie Mesjasz, On będzie nam mówił te sprawy”.
On odrzekł: „Ja, który z tobą rozmawiam, jestem Nim”. Oczywiście, On, który dokonywał cudów, nie mówiłby jej kłamstwa. On był Prorokiem. Ona... On powiedział: „Ja jestem tym Mesjaszem. Ja, który z tobą rozmawiam, jestem Nim. Ja Nim jestem”.
Spróbujcie ją teraz powstrzymać. Jeżeli ktokolwiek z was był kiedyś na Wschodzie, wy wiecie, że mężczyzna na ulicy nie słuchałby nigdy prostytutki. Ona w ogóle nie miała prawa mówić. Spróbujcie ją jednak zatrzymać. Była jak płonący dom w wietrznym dniu, nie moglibyście jej powstrzymać. Ona pobiegła prosto na ulicę i wołała: „Chodźcie, zobaczcie Człowieka, który mi powiedział wszystko, co czyniłam. Czy On nie jest Mesjaszem? On siedzi teraz tam za miastem przy studni. To jest sam Mesjasz. Wyglądaliśmy tego Człowieka, żeby przyszedł, a On tam siedzi. On powiedział mi te sprawy”. Biblia mówi, że ludzie uwierzyli świadectwu tej niewiasty.
66
Na zakończenie powiem może jeszcze coś. Widzę kilku hiszpańskich słuchaczy siedzących tutaj i może to powiem. Byłem niedawno w starym Meksyku - na arenie, czy na jakimś podobnym miejscu. Nie mogliśmy wynająć areny dla walk byków, czy tego dużego ringu, lecz otrzymaliśmy pomieszczenie, w którym zgromadziło się kilka tysięcy słuchaczy. Brat Espinoza, myślę że to jest brat ze Zborów Bożych, wy wszyscy go znacie - z Kalifornii. On był moim tłumaczem.
Poprzedniego wieczora przyszedł tam na podium ślepy mężczyzna, który wcale nie widział. Ja spojrzałem na niego. Miałem dobre buty i dobre odzienie na sobie. Biedny stary mężczyzna w podartym odzieniu, spodnie całe obdarte, jego kapelusz był zeszyty - wyglądało to, jakby szpagatem do wiązania. I on był ślepy. Biała broda zwisała mu z twarzy. Jego stare, duże stare stopy - być może od wielu lat nie miał na nich butów. Były całe zaprószone. On był absolutnie ślepy. Patrzyłem się na niego. Pomyślałem: „Mój tata byłby mniej więcej w tym wieku, gdyby jeszcze żył”.
67
Podszedłem do niego. Powiedziałem: „Dzień dobry”. Brat Espinoza tłumaczył.
Położyłem moją stopę obok jego, by to stwierdzić. Była tam mała kurtyna w poprzek podium, około cztery lub pięć razy szerszego od tego. Pomyślałem sobie: „Jeżeli moje buty będą mu pasować, to mu je dam”. O, jego stopa była o wiele większa od mojej. Przymierzyłem moje ramiona do jego - jakbym go chciał objąć, lecz jego ramiona były o wiele szersze od moich. Widziałem potem, że nie mógłbym mu dać mojego płaszcza. Pomyślałem: „Boże, co ja mogę uczynić? Biedny stary człowiek, być może nie miał przyzwoitego pokarmu w całym jego życiu”. I tam on był; jadł może stare, wyrzucone gdzieś placki kukurydziane; ale pomimo to musiał wydać swoich kilka groszy, które miał, by kupić łojową świecę i świecić nią na ołtarzu wartości miliona dolarów, za jego grzechy - żył w takich zabobonach i ciemności! Pomyślałem: „Co za czas! Jak może los być tak zły dla niego?”
Objąłem go moim ramieniem i zawołałem: „O Boże, zmiłuj się nad nim!”
On krzyknął: „Gloria Bogu!” I mniej więcej w tej chwili rozglądnąłem się dookoła. On widział tak dobrze jak ja i szedł po podium.
68
A następnego wieczora, kiedy tam przyszliśmy, była tam sterta starych kawałków odzienia, szali i kapeluszy, trzy lub cztery stopy wysoka, ot taka, na całą długość platformy. Jak oni w ogóle poznali, co do kogo należało? Czy myślicie, że martwili się o to? Oni przyszli na nabożeństwo tego dnia rano o ósmej czy dziewiątej godzinie; nie było tam krzeseł, na których mogliby usiąść. Stali tam pod gołym niebem, a deszcz lał ciągle, więc opierali się po prostu jeden o drugiego. Niewiasty miały swoje włosy zmokłe i spuszczone w dół, i trzymały swoje niemowlęta i tak dalej. Deszcz lał jak z cebra. Przyszły tam o dziewiątej godzinie, a ja przyjechałem dopiero o ósmej trzydzieści, czy o dziewiątej wieczorem. One chciały tam być na pewno. Stały wprost tam czekając, aż ja przyjdę.
69
Musieli mnie spuścić po drabinie z powrozów - z tylnej strony areny i stamtąd wyszedłem wprost na podium. Billy Paul... A pewien człowiek, którego nazwałem Mańana, to znaczy „jutro”, on się zawsze tak spóźniał, kiedy miał mnie zabrać z motelu. I ja powiedziałem: „Przyjedź po prostu jutro, dzisiaj wieczorem zepsułeś wszystko”. Więc on mnie tam przywiózł i spuścił mnie z muru na dół, i ja wyszedłem na platformę.
Brat Jack Moore, wielu z was zna go - właśnie tutaj po drugiej stronie w Shreveport - on był ze mną; również brat Espinoza i kilku braci. Potem, kiedy staliśmy tam na podium, przyszedł Billy. Usłyszałem wielki hałas daleko wśród słuchaczy - siedziało tam tysiące tysięcy ludzi.
70
Billy powiedział: „Tato, będziesz musiał coś uczynić z tą młodą hiszpańską kobietą, znajdującą się tam” - mówił - „ona ma martwe niemowlę w swoich ramionach”. Dalej mówił: „To niemowlę umarło dziś rano, jak mi mówiono. A Mańana rozdał już karty modlitwy i nie ma już żadnej, ani ja nie mam żadnej”. Powiedział: „A ona jest zdecydowana przynieść to niemowlę do kolejki modlitwy. Mamy ich około czterystu, gotowych do kolejki modlitwy”.
Ja powiedziałem: „Dobrze” - powiedziałem - „poleć jej po prostu, żeby pozostała w tyle. Bo jeśli ona pójdzie do przodu, to wszyscy inni zaczną robić to samo”. I powiedziałem: „Nie możemy tego uczynić. Powiedz jej, żeby po prostu przyszła do kolejki modlitwy jutro. Będziemy tu jeszcze jutro, by jej dać kartę modlitwy”.
71
On odrzekł: „Przejdź tam i spróbuj to zrobić”. Powiedział: „Mam tam trzystu odźwiernych, a oni nie potrafią jej powstrzymać” - mówił - „choć ona nie waży nawet dziewięćdziesiąt funtów”. Dalej rzekł: „Nie można jej powstrzymać. Ona przebiega im pomiędzy nogami, przeskoczy im po ramionach, i tym podobnie - z tym martwym dzieckiem”.
I ja powiedziałem: „Bracie Jack” - rzekłem - „ona mnie nie zna. Ona mnie nie odróżni od ciebie. Zejdź tam na dół i pomódl się o to niemowlę, i na tym będzie sprawa załatwiona. I zapytałem: „Martwe niemowlę?” On odrzekł: „Tak”. Ja powiedziałem...
Przemawiałem o tym, że wiara jest substancją, substancją tych rzeczy, których się spodziewamy. I ja przemawiałem, a brat Espinoza zaczął tłumaczyć to, co ja zwiastowałem. Brat Jack zaczął schodzić z podium, by się pomodlić o to niemowlę. I kiedy zacząłem się patrzeć, zobaczyłem nagle przede mną widzenie, a było to małe Meksykańskie niemowlę, nie miało zębów, tak było małe. Ono się śmiało i patrzyło się na mnie w tej wizji.
Ja powiedziałem: „Zaczekaj chwileczkę, bracie Jack. Przynieście to niemowlę tutaj”. A więc oni zrobili jej przejście.
72
Oto przychodzi młoda kobieta z paciorkami w swoich rękach i upada na ziemię, krzycząc: „Padre!” (Ojcze!)
Poleciłem jej powstać. Powiedziałem: „Nie czyń tego”. Ona miała mały koc w niebieskie i białe pasy. Małe, sztywne niemowlę, mniej więcej tak długie, leżało w jej ramionach. Powiedziałem: „Zapytaj się jej, kiedy ono umarło”.
On odrzekł: „Ono umarło w przychodni lekarza dzisiaj rano o dziewiątej godzinie”. A była już dziewiąta trzydzieści albo dziesiąta godzina tego wieczora. I ona była cała przemoknięta - stała tam w deszczu, jej włosy zwisały jej w dół. Była to śliczna młoda kobieta i prawdopodobnie było to jej pierwsze dziecko. Miała może dwadzieścia pięć lat, czy coś koło tego.
73
I ja powiedziałem: „Bracie Espinoza, nie tłumacz tej modlitwy, bo ja właśnie widziałem wizję - małe dziecię, względnie małe niemowlę ot tam i uśmiechało się na mnie”. Powiedziałem: „Może to jest to niemowlę”.
Włożyłem moje ręce na ten mały koc i rzekłem: „Drogi Niebiański Ojcze, ja nie wiem, co oznacza ta wizja, lecz widziałem to małe niemowlę. Jeżeli Ty jesteś gotowy powołać to niemowlę z powrotem do życia, to ja zawołam o jego życie w Imieniu Jezusa Chrystusa”. Ono wrzasnęło, zaczęło kopać nóżkami w tym kocu i zaczęło płakać. A ja...
74
Niedawno opublikował to „Głos” biznesmenów. Ja powiedziałem: „Bracie Espinoza, nie mów nic o tym teraz. Poślijcie posłańca za tym niemowlęciem i tą niewiastą, i zaprowadźcie ją do lekarza, i przynieście pisemne oświadczenie z jego podpisem, zanim to podacie do wiadomości”, mówiłem dalej, „ponieważ to musi być prawdą. My nie wiemy”. Więc oni posłali posłańca.
A lekarz podpisał takie oświadczenie: „To niemowlę umarło z powodu zapalenia obu płuc” owego poranka w jego przychodni o dziewiątej godzinie. „Ono nie oddychało, jego serce przestało bić, było martwe i sztywne”.
I tak przeżyła ta młoda kobieta. Dlaczego? Dlatego, że ona była nieugięta! Nic nie mogło jej powstrzymać. Ona była nieugięta. Ona była wytrwała, choćby jej ksiądz wyłączył ją z jej kościoła (na pewno by to zrobił), bez względu na to, co się działo. Ona przypadkowo patrzyła się na tę kolejkę kilka wieczorów przedtem i ona zobaczyła, jak ten stary ślepy człowiek otrzymał swój wzrok. „Jeżeli Bóg mógł dać wzrok temu ślepemu, to On może wskrzesić zmarłego!” A ona miała potrzebę. Była nieugięta, jak kobieta Syrofenicjanka. Ona otrzymała swoje pragnienie, ponieważ była wytrwała.
75
Bracie i siostro, my jesteśmy w Obecności Jezusa Chrystusa. On powiedział: „Gdziekolwiek dwaj lub trzej są zgromadzeni w Moim Imieniu, tam Ja jestem wśród nich. Jeżeli oni zgodzą się odnośnie jednej rzeczy i poproszą, to ją otrzymają”. Bądźmy teraz wytrwali w Obecności Bożej, kiedy pochylimy nasze głowy.
76
Nasz Łaskawy Niebiański Ojcze, zwiastowałem teraz trzydzieści kilka minut lub więcej - dla Twego Królestwa. [Puste miejsce na taśmie - wyd.] Bóg dał obietnicę. Bóg jest zobowiązany zgodnie z Jego obietnicą. Pozwól, Panie, żebyśmy o tym pamiętali i byli wytrwali jak ta młoda kobieta. Jeżeli Jezus jest tutaj między nami, to pozwól nam uchwycić się Jego, dopóki nie otrzymamy tego, po co tutaj przyszliśmy.
Jeżeli dzisiaj wieczorem są tutaj tacy, którzy nie są jeszcze zbawieni, niechaj wytrwają tak długo, aż przyjmie ich zbawiająca łaska Boża.
Jeżeli są tutaj nie mając chrztu Duchem Świętym, niech są jak ta młoda niewiasta - niechaj ani czas ani nic innego nie stanie im w drodze. Niechaj wytrwają i są tak nieugięci, aż Duch Święty napełni ich życie łaską Bożą.
77
Jeżeli są chorzy, niech nie przepuszczą tej okazji. Niechaj trzymają się tak, jak Jakub - jak on był wytrwały. On trzymał się Go i powiedział: „Ja ciebie nie puszczę, póki mi nie pobłogosławisz”. To błogosławieństwo oznaczało dla niego życie, a to samo ono oznacza dla nas dzisiaj wieczorem. Uzdrowienie oznacza dla nas życie, Panie.
Modlimy się, aby Twoja Obecność przyszła, abyśmy się mogli uchwycić Ciebie, a Ty uchwyć nas, tak jak postąpiłeś z Jakubem, tym zmagającym się księciem; abyś Ty przemienił nasze imię i przeniósł je z kościelnej księgi tu na ziemi do Barankowej Księgi Życia w Niebiosach. Pomóż, żebyśmy byli wytrwali i trzymali się Ciebie, aż Bóg potwierdzi Swoją obietnicę dla nas! Prosimy o to w Jego Imieniu.
78
Panie, wiemy, że Słowo od Ciebie będzie miało większe znaczenie niż miliony słów, które mógłby powiedzieć ktokolwiek inny. Przyjdź, Panie, i potwierdź to, że Ja mówiłem Prawdę. Ty jesteś tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Ty jesteś Słowem. Ty byłeś Słowem, które było w Noem. Ty byłeś Słowem, które było w Mojżeszu. Ty byłeś Słowem, które było w Eliaszu. Ty byłeś Słowem, które było w Dawidzie. Ty jesteś Słowem, które stało się ciałem i jest między nami dzisiaj wieczorem. Ty jesteś tutaj, by potwierdzić każdą obietnicę, którą Ty dałeś na tę godzinę. „Jak było w dniach Sodomy” - wszystkie te obietnice, które Ty dałeś - Ty jesteś tutaj, by Je potwierdzić. Daruj tego dzisiaj wieczorem, Ojcze. My będziemy obserwować, abyśmy mogli zobaczyć Ciebie tutaj.
I potem niechaj ten zbór wyciągnie rękę we wierze i uchwyci się Ciebie, i powie: „Ja jestem wytrwały, Panie. Ja będę stał tutaj jak ten niesprawiedliwy sędzia, na którego nalegała ta wdowa”. A jeżeli ten niesprawiedliwy sędzia ujął się jej sprawy, by się pozbyć tej niewiasty, o ileż więcej Niebiański Ojciec da tym, którzy zgodnie z Jego oczekiwaniem uchwycą się Go dzisiaj wieczorem? Spełnij to, w Imieniu Jezusa, modlimy się, Amen. Niech będzie Pan błogosławiony!
79
Chciałbym zobaczyć... Billy, czy rozdałeś karty [Ktoś odpowiada - wyd.] Dwieście? Które rozdałeś dzisiaj - serię H? Od której zaczęliśmy ubiegłego wieczora, od nr jeden, nieprawdaż? [„Tak”.] Rozpocznijmy więc od innego numeru dzisiaj wieczorem. Dzisiaj wieczorem są to karty modlitwy serii H.
Ktokolwiek ma kartę modlitwy, trzymajcie je w ręce. Widzicie, będę się modlił o wszystkich. Wytrwajcie tylko i trzymajcie tę kartę modlitwy. Gdy dajemy kartę modlitwy człowiekowi, to on jest już na sześćdziesiąt procent uzdrowiony - w tej chwili. Rozumiecie? On wie, że dostanie się do kolejki modlitwy, więc on będzie się tego trzymał po prostu. Dlatego też rozdajemy je.
80
Rozpocznijmy od - zobaczmy - od... zróbmy to od nr osiemdziesiąt dziś wieczorem, rozpocznijmy od osiemdziesiąt, dziewięćdziesiąt i sto. Kto ma kartę modlitwy H, serii H, jak Heaven (niebo - tł.) H-80, podnieś swą rękę. Zobaczę, czy się nie... Być może się mylę. Rozpoczniemy więc gdzieś indziej. Czy pan? Nie widziałem tego. [Ktoś mówi: „Daleko w tyle”- wyd.] O, tam w tyle. W porządku, chodź pan tutaj. H-80.
H-81 - kto ma 81? Podnieś swoją rękę. 81 - tutaj. Chodź pani.
82 - kto ma 82, czy podniósłbyś swoją rękę? Wprost tam - 82? Dobrze - 82, kto ma kartę modlitwy H-82? Tam jest 80, 81, a chcemy H-82. Jak powiedzielibyście to po hiszpańsku? Może to jest ktoś mówiący po hiszpańsku. W porządku, dobrze, 82.
83. H-83, kto ma kartę modlitwy H-83? Spójrzcie na wasze karty modlitwy. Popatrz na kartę modlitwy twego sąsiada, może jest głuchy i nie słyszy. H-83, 83?
81
Nie bierzcie tych kart, jeśli nie chcecie z nich skorzystać. Rozumiecie? Weźcie je i posłużcie się nimi. Rozumiecie? Nie dawaj jej komuś innemu. Zostaw ją dla siebie, bo inaczej zostaniesz odrzucony w kolejce modlitwy. Rozumiesz? Więc weź swoją kartę, przyjdź i słuchaj instrukcji przed nabożeństwem. Weź swoją kartę modlitwy i potem pozostań na swoim krześle, rozumiesz.
H-83, gdzie ona jest? 84? Ta pani tutaj. 85, 86. To jest właściwe, reagujcie szybko. 86, 87, 88, 89. 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100. Policz je, bracie Grant, jeśli będziesz tak łaskawy, i dopilnuj, aby wszyscy przyszli do kolejki modlitwy.
Poproszę teraz wszystkich, którzy są tutaj obecnie. Zakończymy za około dziesięć do piętnastu minut. Poproszę wszystkich, którzy nie zostali wywołani, by pozostali na swoich krzesłach. Bądźcie naprawdę pełni czci i zachowujcie spokój. Bądźcie teraz wytrwali.
82
Pozwólcie, że wam opowiem jeszcze krótkie wydarzenie. Pewnego razu była tam jedna niewiasta. Jezus miał... Jego sława rozeszła się po całym Gadara i biedna kobiecina przyszła do Niego; względnie, nie było to w Gadara, był to inny kraj. I ona usłyszała o Nim. Ona miała krwotok. Ona przyszła na nabożeństwo, na którym był Jezus - na brzegu jeziora, lecz nie mogła dotrzeć do Niego. A więc powiedziała sobie w swoim sercu - słuchajcie teraz - w swoim sercu: „Jeżeli się tylko dotknę Jego szaty, zostanę uzdrowiona”. Czy sobie przypominacie to wydarzenie? Otóż, ona przecisnęła się poprzez tłum i dotknęła się Jego szaty.
Co się stało? Jezus odwrócił się i powiedział: „Kto się Mnie dotknął?”
Patrzcie, Piotr strofował Go. Pomyślcie tylko o tym teraz, kiedy oni stwierdzają, czy wszyscy są już w kolejce. Piotr strofował Go. On rzekł: „Panie!” - coś w tym sensie - „przecież ludzie będą się zastanawiać, czy Ty jesteś przy zdrowych zmysłach”.
Wiecie, wszyscy mówili: „Halo, Rabbi! Halo, Proroku! Czy to jest ten młody prorok z Nazaretu? To jest ten Prorok z Galilei? No, no!”
83
„Precz z takim Człowiekiem” - powiedzieli kapłani i wszyscy inni. „Odejdźcie od Niego, wszyscy”.
Lecz ona wytrwała dalej tak samo - ona wytrwała. Powiedziała sobie: „Jeżeli się tylko dotknę Jego szaty!” Ona się dotknęła.
Potem Piotr powiedział: „Wiesz, Ty spowodujesz, iż ludzie pomyślą sobie, że postradałeś Swój umysł”.
On odrzekł: „Lecz Ja dostrzegam, że osłabłem”. Ilu z was to wie? Cnota, to znaczy „moc” wyszła z Niego.
I On rozejrzał się wśród słuchaczy, aż znalazł tę niewiastę. I kiedy znalazł tę kobiecinę, co On jej powiedział? On rzekł: „Twoja wiara ocaliła cię”. Powiedział jej o jej krwotoku oraz że została uzdrowiona. Czy się to zgadza? [Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.]
84
Ilu z was wierzy teraz, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki? Podnieście swoją rękę. Ilu z was wie, że to jest Prawdą? W liście do Hebrajczyków 3. jest powiedziane: „On jest teraz Arcykapłanem, który potrafi współczuć naszym słabościom”. Ilu z was to wie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.]
Otóż, jeżeli On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki... Jedyna rzecz: On tu nie jest w fizycznym ciele; kiedy On w nim powróci, to czas jest skończony - On zabierze Kościół ze Sobą.
Lecz On jest tutaj w postaci Ducha Świętego, by wejść do mnie i do ciebie, i dokonywać tych samych - Jego dzieł. On powiedział w ew. Jana 14, 12: „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię i on czynić będzie”. Czy się to zgadza? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.]
85
A jeżeli to Słowo jest w nas i mówimy Prawdę, a jest to Słowo, które On obiecał na dzisiaj, to czy Słowo Boże nie jest ostrzejsze niż obosieczny miecz i rozeznaje myśli i zamiary serca? Czy Biblia tak nie mówi? Czy wszyscy prorocy nie potrafili rozpoznawać myśli w umysłach ludzi? Czy się to zgadza? [„Amen”.] Dlaczego? Było to Słowo, które było w nich. Boże Słowo na dany czas. Rozumiecie? Tak właśnie oni zostali potwierdzeni. Takie były ich listy uwierzytelniające. Nikt z nich nie należał do organizacji, ani jeden - nigdy. Ich listem uwierzytelniającym była ich usługa.
86
Bóg powiedział: „Jeżeli jest ktoś między wami, kto jest duchowym lub prorokiem, i to, co on mówi, urzeczywistnia się, to go słuchajcie, bo ja jestem z nim. Lecz jeśli się to nie urzeczywistni, to go nie słuchajcie”. I nie tylko, że stanie się to raz, lecz musi się to dziać ustawicznie przez cały czas - u proroków.
Istnieje dar proroctwa, który jest w Kościele, który musi być badany przez tych, którzy rozsądzają dary, zanim to może być powiedziane przed zborem, oczywiście. „Niech się to zatem dzieje przed dwoma lub trzema rozsądzającymi, a potem jest to powiedziane przed ludźmi”.
Lecz prorok jest urodzony jako prorok, predestynowany, uprzednio ustanowiony do tego. Bóg powiedział: „Jeremiaszu, zanim zostałeś ukształtowany w łonie swojej matki, Ja ustanowiłem cię za proroka nad tym narodem”. Jan Chrzciciel, siedemset dwanaście lat, zanim się on urodził: „On był głosem wołającym na pustyni: ,Przygotujcie drogę Pańską'„. Rozumiecie? Oczywiście.
87
Słuchajcie teraz, kiedy Jezus był tutaj na ziemi, On złożył ofiarę za uzdrowienie i zbawienie. Czy temu wierzycie? [Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.] Jezus nie mógłby przyjść dzisiaj wieczorem i zbawić was; On to już uczynił. Sprawa grzechu została załatwiona. On jest Barankiem Bożym, który zgładził grzechy świata. „On był zraniony za nasze przestępstwa. Jego sinościami zostaliśmy uzdrowieni”. Jest to czas przeszły. Bez względu na to, jak bardzo byś krzyczał i jak bardzo byś płakał, to nie byłoby do niczego przydatne, dopóki tego nie przyjmiesz.
„A On jest Najwyższym Kapłanem, siedzącym po prawicy Majestatu na Wysokościach, by wstawiać się na podstawie naszego wyznania”. Wy to musicie przyjąć i wyznawać to. Widzicie, to jest właściwe. Tak samo jest z uzdrowieniem.
88
Lecz co, gdyby On stał tutaj dzisiaj wieczorem, ubrany w ten garnitur, który On mi dał? Co On uczyniłby w kolejce modlitwy? Jak wiedzielibyście, że to jest Jezus? Rozumiecie? Zatem, gdyby ktoś przyszedł i powiedział: „Jezu, czy uzdrowiłbyś mnie?” On by powiedział: „Ja to już uczyniłem”.
Gdyby On miał blizny od gwoździ na swoich rękach - ktokolwiek mógłby je mieć, rozumiecie, mogłaby to być jakakolwiek blizna.
Lecz co to jest - jak wiecie, jak poznacie, jaki to jest winny krzew? Jest to zależne od tego, jaki rodzaj życia on zawiera w sobie. I każdy winny krzew - jeżeli pierwsza... Kiedy wyrosła z tego Winnego Krzewu pierwsza Latorośl - Jezus Chrystus, potem pisali Dzieje Apostolskie. Czy się to zgadza? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Jeżeli On kiedykolwiek wyda kolejną latorośl, to będą pisać następną księgę Dziejów. Bo jeśli ta pierwsza rodziła winogrono, to następnym razem nie może zrodzić cytryn. Lecz gałązka cytryny może rosnąć w tym, jest to owoc cytrusowy. Lecz ona żyje swoim własnym życiem. Ona zawsze będzie rodzić cytryny - jest to zaszczepiona latorośl do niego. Lecz jeśli ten Winny Krzew wypuści kolejną własną latorośl, to ona będzie rodzić takie owoce, jak ta pierwsza, bowiem to będzie Życie, które jest w Jezusie Chrystusie - ono będzie w tej latorośli. To się zgadza.
89
Jezus powiedział: „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię i on czynić będzie”. Otóż, gdyby On był tutaj, On byłby rozpoznany na podstawie Swego Życia i na podstawie tych spraw, które On obiecał na ten wiek.
Ilu z was było tutaj ubiegłego wieczora, pozwólcie zobaczyć wasze ręce. Uważam, że praktycznie wszyscy. W porządku. Teraz są tam ludzie...
Wszyscy w tej kolejce, na ile mi wiadomo, są absolutnie obcymi dla mnie. Jeżeli to prawda, podnieście swoją rękę. Wszyscy są... Czy ty jesteś obcym? [Ktoś odpowiada: „Tak” - wyd.]
Ilu z was tam jest obcych dla mnie? W porządku. Jedyna rzecz, o którą was proszę, jest: Miejcie wiarę i wierzcie, że to, co wam powiedziałem, jest Prawdą.
90
Spójrzcie teraz, Chrystus obiecał te sprawy na ostateczne dni. Otóż, wiem, że mieliście wielkich wojowników tutaj w tym mieście, być może Orala Robertsa i ach, jak ten ostatni Jack Coe i ci wielcy mężowie wiary; oni żyli w swoim czasie. Lecz przypomnijcie sobie ostatni znak, który zobaczył pogański świat, zanim przyszedł obiecany syn w czasach Abrahama, który jest ojcem wszystkich, a Jezus obiecał to samo - mianowicie ostatni znak, który był pokazany wybranemu Kościołowi - przypomnijcie sobie, tam był Jeden. Dwaj poszli i głosili w Sodomie; oni nie pokazali tego znaku; nie będzie pokazany ani dzisiaj. Lecz ten znak był pokazany wywołanemu Kościołowi; i Jezus tak prorokował, że to będzie to samo, rozumiecie: Bóg zamanifestowany w ciele, rozumiecie, rozpoznając myśli, które są w sercu. Rozumiecie? Otóż, On to obiecał! „Niebo i ziemia przeminą, lecz To nie przeminie”.
Zatem, jeśli On to zamanifestuje, by pokazać, że On jest tutaj obecny, ilu z was będzie Mu wierzyć w sprawie waszego uzdrowienia, i czegokolwiek potrzebujecie. [Zgromadzenie cieszy się - wyd.]
91
Panie Jezu, teraz jest to zależne od Ciebie, Ojcze. Jakakolwiek jest Twoja wola, niech się stanie. Ja jestem Twoim sługą. Oni wszyscy są twoimi sługami, względnie wielu z nich tutaj. Niechaj ci, którzy nie są twoimi sługami, ze względu na Twoją Obecność... wiedząc, że być może przed nastaniem dnia będą musieli stanąć przed Twoim obliczem. Teraz możesz uśmiechać się do nich z łaski, lecz potem będziesz ich Sędzią.
Niech się to stanie, Panie, żeby Jezus przyszedł między nas dzisiaj wieczorem i dokonywał tego tak, jak On czynił przed Jego ukrzyżowaniem. To będzie zapewnieniem dla nas w obliczu wszystkich pogańskich religii, że nasz Zbawiciel nie jest zmarły, lecz wstał z martwych. I po dwóch tysiącach lat On tak samo żyje dzisiaj wieczorem, jak On żył wówczas. I obyśmy powiedzieli, jak ci z Emaus: „Czy nasze serca nie pałały w nas, kiedy On rozmawiał z nami w drodze?” Niechaj Twoja Obecność zostanie poznana. Obyśmy zobaczyli Ciebie dzisiaj wieczorem w Mocy Twego zmartwychwstania. I niechby potem ludzie wierzyli, Panie, dzięki Twojej wielkiej, dostojnej Obecności. Prosimy o to w Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
92
Teraz biorę każdego ducha... Każdy z was jest duchem. Pamiętajcie, wy nie widzieliście mnie. Wy widzicie tą starą zużytą skorupę tutaj, która ogłasza ten Głos. Zatem, ten Głos albo przychodzi od Boga, albo nie jest od Boga - jest taki jak wasz. Ten głos jest zawarty po prostu w tej skorupie, którą pewnego dnia zamienię za nową, która się nigdy nie zestarzeje. Lecz przyjacielu, każdy z was jest duchem. Więc kiedy się poruszacie, rozumiecie, gdy wy postępujecie w audytorium po swojemu, rozumiecie, przerywa mi to. Proszę, siedźcie naprawdę cicho, bądźcie pogrążeni w modlitwie. Pragnę, żebyście - jeśli Bóg coś czyni, pragnę, żebyście Mu byli wdzięczni i oczywiście, uwielbiajcie Go i bądźcie pełni czci i obserwujcie. Siedźcie naprawdę cicho i wierzcie całym swoim sercem.
93
Teraz wy słuchacze, którzy nie macie kart modlitwy, nie ważne, gdzie jesteście, wierzcie tylko i mówcie tak: „Panie Jezu, to, co on nam powiedział, jest w Biblii. My - ja wiem, że Ty to obiecałeś i wiem, że to musisz być Ty. Nie może to być ten mężczyzna. On jest człowiekiem takim jak ja albo jak mój mąż, albo jak mój syn czy brat, czy ktokolwiek”. Rozumiecie?
Dar nie jest czymś takim, jakbyś wziął nóż i wyruszył czynić te rzeczy. Dar - pewnego dnia postaram się o duży namiot dla mnie i przyjadę do miasta i pozostanę na około miesiąc, rozumiecie, i będę o tym nauczał, mimo wszystko. Dar to usunięcie samego siebie z drogi, żeby Bóg mógł wejść do człowieka, aby mógł widzieć to, co Bóg pokazuje, co On czyni. Dar nie znaczy: „Ja mam moc, by to uczynić, ja mam moc!” Jeżeli masz dar, to twoja moc jest potrzebna do tego, abyś usunął samego siebie z drogi. I potem ten dar, który ci Bóg dał, działa poprzez to, rozumiesz - kiedy usuniesz samego siebie z drogi. Rozumiecie?
94
Zatem, ja nie mogę Go zmusić, by mi coś powiedział. Musi to uczynić On. Więc, by oszczędzić czas... Spóźniam się już naprawdę.
Lecz chodź tutaj, pani, chcę, żebyś stanęła właśnie tutaj. Przed kilkoma minutami mówiłem o tej niewieście u studni. Czy byłaś tutaj ubiegłego wieczora? [Siostra mówi: „Nie byłam” - wyd.] Ty nie byłaś tutaj. Czy byłaś już kiedykolwiek przedtem na jednym z takich nabożeństw? [„Nie byłam”.] Dotychczas nie była. To jest jej pierwszy raz. My jesteśmy obcymi. Nie była tutaj nawet ubiegłego wieczora. Nie miała instrukcji odnośnie tego. Nic, tylko stoi tutaj. [„To się zgadza”.] My teraz stoimy - czy przypominasz sobie to wydarzenie z tą niewiastą u studni? [„Tak jest”.] Była to może taka platforma, podobna do tej, i ten Mężczyzna spotkał się z tą kobietą po raz pierwszy w życiu.
Otóż, ta niewiasta była w - ona była kobietą złej sławy. Ona wyszła za mąż zbyt dużo razy, a żyła z mężczyzną, z którym nie była poślubiona i to była bardzo zła rzecz. A Jezus przemówił do niej.
95
Przypomnijcie sobie, On powiedział w ew. Jana 5, 19: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, Syn nie może nic uczynić sam od siebie, tylko to, co widzi, jak Ojciec czyni; tak samo czyni i Syn”. Dlatego Jezus nie dokonał jednej rzeczy, zanim nie zobaczył tego najpierw w wizji, inaczej On powiedział tam coś nie tak. „Syn nie czyni niczego, dopóki najpierw nie ujrzy, jak czyni to Ojciec”, (nie słyszy Go), lecz „widzi Go, jak On to czyni”. A zatem, Ojciec...
Trzeba mu było iść przez Samarię. On szedł do Jerycha, lecz wyszedł do Samarii, do miasta Sychar. I spotkał tę kobietę i zaczął rozmawiać z nią, aż stwierdził, jaki był jej problem. Potem jej powiedział, jaki jest jej problem, o ona szybko, pomimo swego stanu, rozpoznała, że to jest znak Mesjasza.
Otóż, jeżeli to był On wczoraj, będzie to Ten sam dzisiaj, skoro On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Czy to jest prawdą, słuchacze? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Rozumiecie?
96
My spotykamy się teraz po raz pierwszy. Ja nie jestem Nim, a ty nie jesteś nią, lecz On jest nadal Bogiem. [Siostra mówi: „Amen” - wyd.] To się zgadza, rozumiecie. Jeśli możesz mieć teraz wiarę w to, co ja mówię - w Słowo! Ja nie będę mówił niczego innego, niż to, co jest w tym Słowie. [„Chwała Panu!”] On może czynić rzeczy, których nie ma w tym Słowie; lecz jak długo czyni To On, to ja wiem, że to jest właściwe, rozumiesz? [„Tak jest”.] A zatem, ty nie znasz mnie, ja nie znam ciebie.
Dlatego więc, gdybyś była chora, a ja włożyłbym ręce na ciebie i krzyczałbym, jak ten wielki wojownik, brat Roberts, albo ktoś z tych - brat Allen albo ktoś z tych mężów, wkładałbym na ciebie ręce i mówił: „Alleluja, Pan cię uzdrawia” - to jest dobre. Ty temu wierzysz i to będzie działać. Rozumiesz? [Siostra mówi: „Amen” - wyd.] Rozumiesz? Lecz co, gdyby On stanął teraz tutaj i powiedział coś, co uczyniłaś, albo jakiś inny powód, dlaczego jesteś chora, albo coś innego, co wydarzyło się w twoim życiu, albo coś, czego nie powinnaś była czynić? [„To byłoby świetne”.] O, to - ty byś wiedziała, że to musi być prawdą, stałoby się to w tej chwili jasnym dla twego umysłu. [„To się zgadza”.] To prawda. Czy wy tak samo, słuchacze? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.]
97
O czym ja teraz mówię do tej niewiasty? Widzicie, nie trzymałem się tego poselstwa dziś wieczorem - miałem temat „Wytrwały”, rozumiecie, i przenosi mnie to teraz do głoszenia. A teraz wróciłem do rozpoznawania, więc ja odpoczywam - stawiam Williama Branhama na bok.
Ilu z was widziało kiedykolwiek to zdjęcie, które uczyniono tutaj w Houston? I wy... Ta Światłość jest tutaj. Ona jest teraz tutaj przed nami, widzicie. Ona unosi się tuż obok - między mną a tą niewiastą - w tej chwili. Oto Ona - toczy się w kółko. Gdyby ta kobieta chciała poświadczyć o tym; ona wie, że w ostatnich kilku sekundach odczuwała coś, jakby naprawdę miłe uczucie. [Siostra mówi: „Tak jest”.] Jeżeli to prawda, podnieś swoją rękę. [„Amen. Amen”.] Widzicie? Ja patrzę się wprost na Nią. Rozumiecie, jest to jakbym żył w innym wymiarze. Ja Ją obserwuję poprzez tę niewiastę. [„Amen”.]
98
Zatem - ta pani - jedna rzecz, ona jest skrajnie nerwowa. [Siostra mówi: „Tak” - wyd.] I ty chciałaś, żebym się modlił właśnie o to. I to jest po prostu naturalna sprawa w twoim życiu, z powodu okresu, który właśnie przechodzisz, kiedy osiągnęłaś ten wiek, i to czyni cię nerwową.
Jeszcze inna sprawa. Ty masz coś w twoim boku, są to jakby małe kieszenie z powietrzem, które zbierają się w twoim boku. [Siostra mówi: „To się zgadza” - wyd.] Czy się to zgadza? [„Tak jest”.] Podnieś swoją rękę, jeżeli to... [„To jest - tak mówi oświadczenie lekarza”.] Widzicie? [„Chwała Twemu świętemu Imieniu!”]
99
Widzicie, teraz mamy to tu znowu - ktoś mówi: „On to zgadnął”. Ty - pewnego dnia wymienię tego, kto to mówił - rozumiecie. Nie czyń tego. Nie możesz się teraz ukryć, pamiętaj, rozumiesz? To Słowo - On Sam jest tutaj. Nie ja przyjacielu; ja jestem po prostu twoim bratem. Lecz Słowo jest tutaj.
Tutaj - ona jest dobrą osobą, zobaczmy, czy to zgadnąłem. Ja teraz nie wiem, co powiedziałem. Musiałbym przesłuchać tą taśmę, żebym to wiedział. Chwileczkę tylko. Tak. Ona - staje się nerwowa, a przyczyną tego jest jej wiek i sprawy z tym związane. Ona jest...
A potem, jeszcze jedna sprawa, ty miałaś operację. [Siostra mówi: „Tak jest, miałam” - wyd.] A były to kobiece dolegliwości pewien czas temu. To się zgadza. [„Tak”.] To uczyniło cię bardziej nerwową niż kiedykolwiek. To się zgadza, czy nie? [„Tak jest, to prawda”.] Uhm, to się zgadza. I to uczyniło cię nerwową, bowiem w tym okresie twego życia czyni to kobietę bardziej nerwową. Czy myślisz sobie teraz, że ja to zgaduję? [„Nie”.]
Jest tu jeszcze inna sprawa. Jest tutaj z tobą córka - mała córeczka. Ona jest tutaj i on cierpi z powodu świnki. [Siostra mówi: „Tak, nazywa się Pam” - wyd.] Czy się to zgadza? Siedzi tam. A tam jest kobieta, inna kobieta, twoja przyjaciółka [„Tak jest”.], a jest umysłowo przygnębiona [„Tak”.] jest to powodu nerwowego i umysłowego. [„Amen”.] Czy się to zgadza? [„Alleluja!”] Gdy teraz pójdziesz z powrotem, połóż tę chusteczkę na nią, a ta świnka ją opuści i ona wyzdrowieje, a ty również będziesz zdrową. Idź, wierząc w Imieniu Pana Jezusa.
100
Czy wierzycie? [Zgromadzeni radują się i mówią: „Amen” - wyd.] To był Jezus wczoraj, to jest Jezus dzisiaj! Ty musisz wiedzieć, że to jest Ktoś, rozumiesz. Tak. Ktoś ma - nuże, spójrzcie tam, było to za mną. Widzicie? Widzicie? To nie jest... Ja nie mógłbym tego uczynić. Ty wiesz, że to musi być pewna Moc, nieprawdaż? [„Amen”.] Czy wierzysz, że to jest Pan Jezus, zgodnie z Jego obietnicą? [„Amen”.] Niech ci Pan błogosławi.
101
Jak ci się powodzi, pani? Ja jestem obcym dla ciebie również. Nie znam ciebie. Nigdy w moim życiu cię nie widziałem. Jesteśmy sobie obcy. Spotykamy się teraz po raz pierwszy, na ile mi wiadomo. Lecz jeśli Pan Jezus powie mi coś o tobie, coś takiego, jak dla tamtej pani, cokolwiek to było, czy uwierzyłabyś, że to jest Pan Jezus zamiast... Nie byłbym to ja, wiesz. I teraz mogłabyś powiedzieć, jak faryzeusze: „To jest Belzebub, zły duch”.
I dlatego, że oni mówili, iż Duch Boży, który czynił to dzieło w Nim, był „złym duchem”, było to bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu, które nigdy nie będzie przebaczone, kiedy To przyjdzie w tym czasie. Dlatego właśnie ten naród stoi przed sądem dzisiaj. Nie pozostało dla niego już nic, prócz sądu. On jest pełny Jacków Rubys'ów, i tak dalej, więc nie może go spotkać nic innego niż sąd.
102
Otóż, ty jesteś chora. Byłaś u lekarza. On ci rzeczywiście doradza operację. Ma to być operacja okrężnicy. [Siostra mówi: „To się zgadza” - wyd.] To jest prawdą, czy tak? [„Amen”.]
Tutaj jest jeszcze inna sprawa. Jesteś w rozpaczliwej potrzebie duchowego... [„Tak. Amen”.] Nie czułaś się dobrze. Trochę zdryfowałaś i pragniesz przyjść z powrotem. [„To się zgadza”.] Dobrze, teraz przyszłaś z powrotem. Idź teraz wierząc całym twoim sercem, a będziesz uzdrowiona w Imieniu Jezusa Chrystusa. Twoje grzechy są ci przebaczone. Idź teraz i wierz.
Otóż, ja nie powiedziałem „grzechy są przebaczone”. On to powiedział. Widzisz, to nie byłem ja. Był to On.
103
Czy wierzycie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Otóż, to powinno sprawić, że wy pozostali będziecie po prostu wiedzieć, że On jest tutaj. Czy się to zgadza? [„Amen”.] Gdybyście tylko wierzyli! Miejcie tylko wiarę. Nie wątpcie. Bądźcie pełni czci i wierzcie Bogu. Widzicie, teraz jesteście w Jego Obecności.
Otóż, jeśli jedno z tego rozeznawania sprawiło, że Syn Boży rzekł: „Moc wyszła ze mnie”, co myślicie, co uczyni to dla mnie, grzesznika zbawionego z Jego łaski? Rozumiecie? Byłoby to - wy wiecie, co by to było.
104
Chwileczkę tylko, to nie jest ta niewiasta. Słuchaj, ty, która zostałaś uzdrowiona, tam - pani, która idziesz z powrotem na swoje krzesło, popatrz w kierunku mnie na chwilę. Tam jest pewien mężczyzna - siedzi tuż przed tobą, który ma kłopoty z fistułą, on siedzi wprost tam. Tak. Czy wierzysz, że Bóg cię uzdrowi? Czy wierzysz? W porządku.
Powiedz mi, czego on się dotknął? Ja nie znam tego mężczyzny, nigdy w życiu go nie widziałem. Jeżeli to prawda, pomachaj swoją ręką, jeżeli jesteśmy sobie wzajemnie obcy.
Spójrzcie teraz, abyście mogli wiedzieć jeszcze coś innego. Jego żona, siedząca tam obok niego - czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, co jej dolega? Czy będziesz wierzyć, że jestem Jego prorokiem, względnie Jego sługą? Czy będziesz wierzyć? [Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.]
Ona ma katar sienny. Jeżeli to prawda, podnieś swoją rękę, pani. Właśnie tam. Nuże, wierzcie tylko obaj! Ty dotknęłaś się Czegoś. Wierz teraz, a to cię opuści.
Czy wierzycie Bogu? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Nie wątpcie. Miejcie wiarę w Boga.
105
Tutaj jest pewien mężczyzna. Nigdy nie widziałem tego człowieka. On jest trochę młodszy ode mnie i nigdy przedtem nie widziałem go. Jeżeli jesteśmy sobie wzajemni obcy, podnieś swoje ręce. W porządku. Nigdy ciebie nie widziałem.
Weźmy teraz pewien obraz w Biblii, posłużmy się tym, jak Jezus spotkał Szymona Piotra. Wyobrażam sobie, że on był mężczyzną mniej więcej w moim wieku, jego włosy były już przerzedzone, kiedy spotkał Jezusa. Zważajcie teraz. On rozmawiał z nim.
Otóż, jeżeli ja nie znam tego mężczyzny, nigdy go nie widziałem - obaj mamy podniesione ręce, że jesteśmy absolutnie obcymi wzajemnie dla siebie. Otóż, tamte były kobiety, zobaczmy teraz odnośnie tego mężczyzny.
106
Patrz teraz na mnie na chwilę jako na twego brata. Jeśli Pan powie teraz coś, co uczyniłeś, względnie coś, co powinieneś był uczynić albo nie miałeś uczynić, czy cokolwiek to jest, ty będziesz wiedział, czy to jest prawdą, czy nie. [Brat mówi: „Tak jest” - wyd.] Ty będziesz wiedział. A potem, jeśli On może ci powiedzieć, co ci dolega, względnie coś, co masz na myśli - jaka jest twoja choroba, względnie coś podobnego - powie ci coś, o czym wiesz, że to jest prawdą albo nie jest. Więc jeśli On może ci powiedzieć, co się stało, a ty wiesz, czy to jest prawdą czy nie, jeżeli On powie ci, co będzie się dziać, wtedy wiesz, że to musi być prawdą.
Otóż, czy to pobudziłoby wszystkich tutaj... Po prostu poświęcam mój czas temu mężczyźnie i rozmawiam z nim. To jest ta osoba.
107
Popatrz teraz w tym kierunku na chwilę, kiedy rozmawiamy. Niech mi teraz Pan dopomoże. I czy wierzysz, że to, co mówi Biblia, jest prawdą? [Brat mówi: „Tak jest” - wyd.]
Wy wierzycie, że to jest ta godzina, kiedy Jezus ma przyjść; bowiem Kościół przeszedł od usprawiedliwienia, do poświęcenia i chrztu Duchem Świętym - tak jak piramida, jak to przyjście? A obecnie kamień szczytowy musi być tak doskonały, że kiedy Kamień Szczytowy przyjdzie on musi się z nią zlać w jedną całość. Ta usługa musi rozpocząć się w ten sposób i po prostu przechodzi to do mniejszości przez cały czas, stając się mniejszą i coraz mniejszą grupą, aż w końcu ten Kamień spotka się z budynkiem. On jest tym Kamieniem Szczytowym i zabiera ze Sobą cały budynek, którym jest Kościół. Oni wszyscy powstaną - od samego początku od pierwszej straży aż do siódmej straży i wszyscy razem odejdą w Zachwyceniu. Każdy miał wyznaczony swój dzień dla siebie i oni mieli swoich reformatorów i założycieli, i tak dalej, na przestrzeni wszystkich wieków. A w dzisiejszym czasie przyszło to znowu - do wieku orła, który jest znowu proroczym wiekiem, aby to zebrać razem.
Czy wierzysz, że Słowo jest Kamieniem - tym nadchodzącym? [Brat mówi: „Ja wierzę” wyd.] Ty masz bardzo dobre usposobienie, panie.
108
Otóż, jakie są twoje kłopoty? Ty miałeś wypadek. W tym wypadku zatrułeś się tlenkiem węgla. To prawda. To cię zatruło. Uszkodziło to twoją wątrobę i masz z powodu tego kłopoty. Miałeś też dolegliwości twego żołądka. [Brat mówi: „Racja” - wyd.] Miałeś kłopoty ze swoim sercem. [„Racja”.] I to uczyniło cię takim nerwowym, że powstał w tobie kompleks. Ty jesteś biedny, musisz powrócić do pracy. Lecz ty boisz się iść znowu do pracy, bo obawiasz się tego tlenku węgla. Lecz wszystko będzie w porządku. Pamiętaj zatem, jeżeli Jezus Chrystus powie mi, kim ty jesteś, to będziesz... Otóż, wszystkie te sprawy są prawdą, nieprawdaż? Jeżeli On powie mi, kim ty jesteś, czy to przyjmiesz i będziesz o tym przekonany i odejdziesz stąd będąc dobrej myśli? Czy tak? Nazywasz się pan Wagner. [„To się zgadza”.] Idź z powrotem swoją drogą.
109
Czy wierzycie teraz? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Czy wierzycie całymi swoimi sercami? [„Amen”.] „Jeżeli wierzysz, wszystkie rzeczy są możliwe. Wszystkie rzeczy są możliwe dla tych, którzy wierzą”.
Czy wierzysz teraz, że Bóg uzdrowi twoje kobiece dolegliwości? Przejdź teraz na drugą stronę podium i mów... [Siostra wydaje okrzyki - wyd.] Amen. Widzisz? Niech ci Bóg błogosławi.
Otóż, pani, kiedy wstajesz rano, jesteś zesztywniała, nie możesz się wiele poruszać z powodu artretyzmu. Czy wierzysz, że Bóg uzdrawia artretyzm? [Siostra mówi: „Tak” - wyd.] W porządku, idź swoją drogą i mów: „Dziękuję Ci, Panie”. [„Ja potrzebuję uzdrowienia dla nerwów”.] W porządku, panie, to właśnie spowodowało twój artretyzm, rozumiesz, były to twoje nerwy. „Jeżeli możesz wierzyć, wszystkie rzeczy są możliwe”, lecz najpierw musisz temu wierzyć.
110
Co pan myślisz? Czy wierzysz całym swoim sercem? Czy wierzysz, że Bóg uzdrawia dolegliwości serca i czyni cię zdrowym? [Brat mówi: „Oczywiście” - wyd.] W porządku, idź swoją drogą i raduj się, mówiąc: „Dziękuję Ci, Panie Jezu”.
Otóż, pani jest zacieniona, to oznacza chorobę raka. [Siostra mówi: „Racja” - wyd.] Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi cię z raka? [„Tak”.] W porządku, przyjmij to i idź swoją drogą, mówiąc: „Dziękuję Ci, drogi Boże” i wierz całym swoim sercem.
Bóg może uzdrowić dolegliwości żołądka, czy cokolwiek innego. Czy temu wierzysz? [Siostra mówi: „Tak jest” - wyd.] W porządku, idź swoją drogą i raduj się, mówiąc: „Dziękuję Ci, Panie Jezu”.
Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi twe dolegliwości kobiece - ten krwotok? W porządku, idź swoją drogą i mów: „Chwała Panu”. Wierz całym swoim sercem.
Czy wierzysz, że Bóg uzdrawia fistułę i astmę, i wszystkie te rzeczy, i czyni cię zdrową? Idź swoją drogą, raduj się i mów: „Dziękuję Ci, drogi Boże”.
111
Co gdybym ci nic nie powiedział, tylko włożył ręce na ciebie, czy uwierzyłabyś temu? W Imieniu Pana Jezusa, bądź uzdrowiona. Wierz całym swoim sercem.
Chodź pani. Czy wierzysz całym swoim sercem? Anemia krwi i dolegliwości serca. Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi cię? Jeżeli wierzysz, idź swoją drogą i mów: „Dziękuję Ci, Panie Jezu” i bądź zdrową.
W porządku, panie. Chodź, pani. Czy wierzysz, że Bóg uzdrawia cukrzycę i uzdrawia ludzi z cukrzycy? [Siostra mówi: „Amen” - wyd.] Idź więc swoją drogą i mów: „Dziękuję Ci”. Wierz całym swoim sercem, rozumiesz.
Bóg uzdrawia nerwowość i dolegliwości żołądka również. Czy wierzysz, że On cię uzdrawia? Idź swoją drogą i raduj się. Spożywaj swoją kolację i bądź dobrej myśli.
Chodź, masz również nerwicę żołądka. Czy wierzysz, że Bóg cię uzdrowi? [Siostra mówi: „Tak jest” - wyd.] Idź swoją drogą i spożywaj pokarm i bądź zdrowa. Wierz całym swoim sercem.
112
Ty masz małe drgawki serca, lecz masz również trochę artretyzm. Czy wierzysz Bogu - że Bóg uzdrowi cię? [Siostra mówi: „Tak, ja wierzę” - wyd.] Idź swoją drogą i raduj się, i mów: „Dziękuję Ci, Panie”.
Nerwica żołądka, która spowodowała wrzód w układzie trawiennym i inne dolegliwości. Czy wierzysz, że Bóg cię uzdrowi i przywróci ci zdrowie? [Siostra mówi: „Tak, ja wierzę” - wyd.] Idź swoją drogą i mów: „Dziękuję Ci, Panie” i bądź zdrowa.
Ty masz wiele kłopotów - dolegliwości kobiece. Jedną z twoich wielkich potrzeb są dolegliwości serca, zbyt wiele kłopotów masz na sercu. Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi cię? Idź swoją drogą i raduj się, i mów: „Dziękuję Ci, Panie”.
Czy wierzysz, że Bóg uzdrawia artretyzm? [Siostra mówi: „Tak jest” - wyd.] Idź tylko naprzód, a twój artretyzm zniknie.
Czy wierzycie całym swoim sercem? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Widzicie? Oczywiście, to...
113
Teraz niektórzy z was spośród słuchaczy. Bądźcie teraz pełni czci. Bądźcie pełni czci, siedźcie po prostu spokojnie i wierzcie całym swoim sercem teraz. Patrzcie się w tym kierunku, wierzcie całym sercem, kilku z was, słuchaczy, którzy nie będziecie w kolejce modlitwy.
Ten mały chłopak siedzący tutaj na dole, mały pucułowaty chłopiec, siedzący wprost tam. Czy nie widzicie tej Światłości nad nim? Ten chłopiec cierpi na chorobę nerek. Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi cię z choroby nerek, synu? Czy temu wierzysz? W porządku, powstań na swoje nogi i powiedz: „Ja temu wierzę i przyjmuję to”. W porządku. Niech ci Bóg błogosławi. Nie bój się.
Czy ty wierzysz całym swoim sercem? „Jeżeli wierzysz, wszystkie rzeczy są możliwe”.
114
A co z tobą, który właśnie usiadłeś tam - przyszedłeś z małym chłopcem i usiadłeś? Czy wierzysz, że kłopoty z okiem - że Bóg uzdrowi twoje kłopoty z okiem i przywróci ci zdrowie? Czy wierzysz? W porządku, możesz mieć również uzdrowienie dla siebie. W porządku. Ty po prostu usiadłeś tutaj we właściwym czasie. Amen. Idź naprzód. To jest świetne. To jest dobre. W porządku. Amen. W porządku.
Ta pani tam koło ciebie, ona ma bóle głowy. Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi cię z bólów głowy, pani? [Siostra mówi: „Ja wierzę” - wyd.] W porządku. Twoja córeczka cierpi z powodu choroby umysłu. To się zgadza, czy tak? Połóż swoją rękę na nią i wierz, a ona zostanie również uzdrowiona. Czy temu wierzysz?
Ta następna pani siedząca obok ciebie, ona się modli - zaraz koło ciebie. Ona się modli, ponieważ ma rozłam w domu. Czy się to zgadza, pani? Podnieś swoją rękę. Wierz, a twój dom będzie znowu przywrócony do porządku. Miej wiarę.
115
Ta pani, siedząca obok niej, ma cystę. Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi tę cystę, pani? Podnieś swoją rękę i przyjmij to.
Pani siedząca koło niej ma dolegliwości gardła. Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi twoje gardło, pani? Podnieś swoją rękę.
Co się z wami dzieje, ludzie? Czy nie widzicie, że to jest Jezus Chrystus? Powstańmy na nasze nogi. Powstańcie na wasze nogi i przyjmijcie Jezusa jako waszego uzdrowiciela.
O, Baranku Boży, w Imieniu Jezusa Chrystusa, uzdrów każdą osobę tutaj, ku Twojej chwale.