1
Dziękuję wam, moi bracia i siostry. Uważam to faktycznie za wielki przywilej, że mogę być tutaj dzisiaj rano i mówić do was, sług Chrystusa i moich kolegów w Ewangelii, współpracowników. Nie stać mnie bardzo na wygłoszenie przemówienia; nie mam zdolności do tego. Chciałbym tylko zebrać ludzi razem; i czasami czynię to w ten sposób, szczególnie tych, którzy ryzykują własną skórę, jak określilibyśmy to w tym świecie, rozumiecie, by sponsorowali któreś z tych nabożeństw. Chciałbym też przedłożyć powód tej nadziei, o którą bojuję, i pokazać wam, braciom, że to jest - że ona nie jest pełna przesądów. Ona jest - jest to Ewangelia.
2
Przed wielu laty, kiedy po raz pierwszy wyjechałem do Phoenix w Arizonie, gdzie...
Spożywaliśmy śniadanie właśnie dziś rano razem z moim dobrym przyjacielem, Karolem Williamsem, siedzącym tutaj w kącie. Sądzę, że wszyscy znacie brata Karola Williamsa. Czy powstalibyście, bracie i siostro Williams. On jest przełożonym kościoła Biznesmenów Pełnej Ewangelii w Phoenix, Arizona - brat i siostra Williams. I okazało się, że on jest naprawdę kosztownym przyjacielem dla mnie.
3
Ubiegłego wieczora na nabożeństwie, względnie tydzień przedtem w Phoenix, opowiadałem o tym, jak udałem się w moją pierwszą podróż do Phoenix. Przypominam sobie, że jako mały chłopiec, obserwowałem i czytałem wszystko, co mogłem, ponieważ moim zamiarem było pewnego dnia... Mój ojciec był jeźdźcem i ja chciałem być kowbojem. Czytałem niektóre zachodnie czasopisma i oglądałem bardzo dużo filmów jako mały chłopiec. A więc, widziałem, jak mój ojciec jeździł konno, i myślałem sobie, że z pewnością potrafiłbym też jeździć konno, i moją ambicją było udać się na zachód i być jeźdźcem.
Dosłyszałem się także o Górze Zabobonów. Oczywiście, o Zgubionym Holendrze, którym jest, jak myślę, kopalnia Zgubiony Holender, która jest moim zdaniem legendą.
4
I tak wielu ludzi w naszym kraju jest obecnie tam, bo nastaje czas rodeo i wszyscy noszą niebieskie dżinsy i duże kapelusze. Oni próbują żyć tak, jak w ubiegłym stuleciu. Próbują żyć takim stylem, jakim ludzie żyli dawniej. Rozumiecie? I zastanawiam się, dlaczego to czynią. Coś w nich jest, co zmusza ich do tego.
Widzicie jednak - uważam, że tak właśnie ma się sprawa z naszym chrześcijaństwem dzisiaj. Próbujemy żyć w minionym wieku - tym, co ktoś powiedział w jakimś innym wieku. To nie będzie działać w tym wieku. Jest to jednak dziwne, że ludzie chcą czegoś staromodnego, jakiejś potańcówki w stodole, względnie być kowbojem lub czymś innym. Lecz tą prawdziwą rzeczą w nich, która ich skłania do tego, że chcą wrócić do dawnego czasu, jest Ewangelia. Oni pragną nowoczesnej dekorowanej Ewangelii, czegoś, co odpowiada wymogom dzisiejszego czasu, czegoś fajnego i fantastycznego, pięknej kultury i wykształcenia. Nie chcą jednak staromodnej Ewangelii, do której skłania ich ta prawdziwa rzecz w nich - by do niej powrócili. Tam właśnie powinni iść - z powrotem do niej. Lecz zamiast tego oni powracają do czegoś innego. Potem, gdy to coś od Boga jest przedstawione, jest to bardzo zdumiewające i niezwykłe dla nich, i niezgodne z ich etyką, więc oni nie chcą tego przyjąć.
5
Nikt nie okazywałby więcej poszanowania dla Johna Wesley'a, Sankey'a, Moody'go, Finney'a, względnie Knoxa, Calvina, dla żadnego z tych mężów, niż ktokolwiek z nas kaznodziejów, którzy cenimy sobie mężów Bożych i odnosimy się do nich z poszanowaniem. Widzicie jednak, my posuwamy się ciągle wyżej. Nie jesteśmy już w tamtym wieku. Każdy z nich wykonywał usługę w innym wieku i w innej mierze. My służymy dzisiaj Bogu w innej mierze, niż w jakiej służyli oni. Jeżeli jeszcze będzie jutro, nastanie inny wiek i będzie Ewangelia dla tego wieku, która będzie robić ciągle postępy, aż wszystko zostanie zakończone w Bogu, a Bóg stanie się jedno z nami.
6
Przypomina mi się teraz poranek, gdy wziąłem latarkę - nie mogłem się doczekać, by zobaczyć Górę Zabobonów. Musiałem tam więc pójść, lecz moja latarka była do niczego. Nie mogłem nic zobaczyć. Wielkie napędzające strachu cienie i ci mężczyźni, którzy zostali zabici na tej górze, kiedy szukali tam złota - i ona jest naprawdę osnuta wieloma przesądami. I kiedy próbowałem się rozglądać przy świetle mojej słabej latarki, nie mogłem zobaczyć niczego; wszystko wyglądało odstraszająco. Czy wiecie, co uczyniłem? Siedziałem tam po prostu spokojnie, aż wzeszło słońce. Gdy słońce, które jest królem wszelkiego światła, kiedy ono wzeszło, moja słaba latarka nie była już potrzebna, bo wszystkie te zjawy uciekły. Zobaczyłem, że Góra Przesądów nie jest odstraszająca. Byłem gotowy wejść do kopalni, by ją odkryć dla siebie dzięki temu wielkiemu światłu, słońcu, które jest wypowiedzianym Słowem Bożym. Bóg powiedział: „Niech stanie się światłość” i ono jest zamanifestowanym Słowem Bożym. A kiedy się ono pokazało, wszystkie te zjawy znikły.
7
I ja myślę dzisiaj w ten sposób, kiedy byłem tak źle zrozumiewany między braćmi, niechby ta wielka Światłość, Król Światłości... Nie ma innej światłości. Żadne z wyprodukowanych przez nas świateł nie będzie za dnia świecić więcej. Bez względu na to, ile świateł zapalimy na boisku, nie możecie niczego zobaczyć, musicie patrzeć wprost do nich, by w ogóle zobaczyć jakieś światło. To słońce przyćmiewa je wszystkie, ponieważ ono jest zamanifestowanym Słowem Bożym. I myślę, że gdy zamanifestowane Słowo Boże podniesie się nad wszystkimi naszymi przesądami, to one znikną. Rozumiecie? My chcemy się dowiedzieć, co jest Prawdą, która to jest godzina, w której żyjemy.
8
I bracia, siedzimy tutaj dzisiaj rano jako wiele różnych denominacji, reprezentując różne denominacje. Ja uważam, że to się nie liczy.
Dawniej pasałem bydło, w górach Kolorado. Przypominają mi się czasy, kiedy miewaliśmy spęd bydła na wiosnę i wyganialiśmy bydło do Arapaho lasów. Siadywałem tam wiele dni z nogą przerzuconą przez łęk siodła i obserwowałem dozorcę lasów, który liczył to bydło, kiedy przechodziło pomiędzy przestawnymi płotami - z prywatnej posiadłości do lasów.
9
Każde ranczo, by tam mogło posłać krowę, musiało wyprodukować belę siana, myślę... Nie belę siana, lecz tonę siana - myślę, że to były dwie tony siana na krowę; to właśnie było kryterium, ile sztuk z twoim znamieniem pozwoliła ci tam wypuścić Izba Handlowa. Jeśli bowiem ranczo pod tym znamieniem wyprodukuje tyle i tyle siana, to może dać krowy na pastwisko do tego lasu. Jest tak dlatego, aby nie było zbyt dużo bydła w tym lesie, ale w sam raz, by miało wystarczająco paszy. Bo inaczej wpuszczaliby tam bydło wszyscy. Zauważyłem... Było to Stowarzyszenie Hereford, które wypasało ten las w tej części Arapaho Lasów. Obserwowałem tego dozorcę leśnego.
Zatem, my - nasze znamię było w kształcie śladu indyka - stopa indyka. Znamię trójnoga było tuż nad nami. Pan Grimes zatrudniał około piętnastu mężczyzn; miał kilkanaście setek sztuk bydła. My mieliśmy tam też trochę bydła - ta ekipa, w której pracowałem - czterysta lub pięćset sztuk. Lecz Grimes miał go może tysiąc pięćset - tysiąc osiemset sztuk, a jego znamieniem była kostka w kształcie rombu.
10
Obserwowałem tego dozorcę lasów. On musiał tam stać i liczyć te krowy, kiedy przechodziły. Wiecie, on nie zwracał żadnej uwagi na to, jakie znamię miały na sobie. On sprawdzał tylko jedną rzecz - tabliczkę z grupą krwi w uchu, ponieważ one musiały być rejestrowaną rasą Hereford, aby mogły iść na te pastwiska. Czynił tak dlatego, by zachować czystą rasę. Rozumiecie? Bowiem twoja krowa musi zostać zapłodniona - twoje cielę musi pochodzić z byka czystej krwi. I dlatego na tyle i tyle krów jest tam potrzebny byk. I one się wszystkie mieszają. Wszystkie muszą być zarejestrowanym bydłem czystej krwi. Wtedy jest zapewnione, że czysta krew tej rasy Stowarzyszenia Hereford zostanie zachowana.
11
Wiele razy myślałem sobie: „Tak właśnie będzie na sądzie. On nie będzie zważał na to, jakie znamię nosimy, lecz będzie patrzył na tabliczkę z grupą krwi - Jezusa Chrystusa”. On będzie czynił...
Gdybyśmy próbowali uczynić nas wszystkich Zborami Bożymi dzisiaj do południa, nie moglibyśmy tego zrobić. Gdybyśmy usiłowali uczynić ich zielonoświątkowcami świątobliwości, nie udałoby się nam to. Gdybyśmy ich próbowali uczynić zjednoczonymi kościołami, nie moglibyśmy tego zrobić.
Lecz jest jedno miejsce, gdzie możemy się spotkać - wszyscy wierzący: pod Krwią Jezusa Chrystusa. I to jest jedyne miejsce, gdzie Bóg spotyka się w ogóle z Bogiem, względnie spotka się kiedykolwiek z człowiekiem - mianowicie pod Krwią Jezusa Chrystusa. Tam właśnie mamy wiele wspólnego.
12
Niedawno czytałem o tym, jak pewna młoda para rozwodziła się i była to żałosna sprawa. Oni żyli razem kilka lat. Powstało między nimi nieporozumienie i ta młoda matka - młoda pani i jej małżonek mieli zamiar rozwieść się. I oni byli... Adwokat był ich przyjacielem. On im powiedział: „Otóż, zanim będziemy musieli przyprowadzić do was kogoś i zabrać wam te rzeczy, które macie, i sprzedać je, skoro macie zamiar się rozwieść, to po prostu rozdzielcie między siebie te rzeczy”. Oni odrzekli, że to uczynią.
13
Weszli do przedpokoju, sprzeczali się i walczyli, i czynili wszystko możliwe z powodu tego, co było w tym przedpokoju. Potem weszli do pokoju mieszkalnego i postępowali tam tak samo, również tak było w jadalni i w kuchni. W końcu przypomnieli sobie, że na strychu mieli schowane pewne rzeczy na zapas. Więc oboje wstąpili do pokoju na poddaszu, myślę, że tak to tu nazywacie; u nas na wschodzie nazywamy to „na strychu”. Więc oni tam wstąpili i wyciągnęli stary kufer. Mieli w nim jakieś odzienie i ciuchy, więc sięgali rękami i sprzeczali się o to i owo.
Po chwili, kiedy podnieśli coś - oboje wyciągnęli rękę po to i ich ręce chwyciły się wzajemnie, kiedy to chcieli wziąć. Była to malutka para białych bucików. One była dla dzieciątka, które im było dane w ich związku małżeńskim, lecz ono umarło. I tam, trzymając się tak za ręce wzajemnie, ani on nie mógł powiedzieć: „To jest moje”, ani ona nie mogła powiedzieć: „To jest moje”. Było to coś, co oni mieli wspólnie. Kilka chwil patrzyli się jeden na drugiego. Ani on ani ona nie mogli rościć sobie pretensji do tego. W końcu padli sobie w ramiona i rozwód anulowano.
To właśnie pragnę zobaczyć. My jesteśmy baptystami, my metodystami, a my Zborami Bożymi i Kościołem Bożym, i kimkolwiek jeszcze. Może mamy całkiem odrębne sprawy i tym podobnie - są to nasze własne tradycje, które doprowadziły nas do tego. Lecz mamy jedną wspólną rzecz, bracie - Chrystusa, On jest Słowem. Powinniśmy tutaj czynić właśnie to - nie mówić o naszych różnicach, lecz mówić o tym, co nas łączy: Jezus Chrystus. Módlmy się teraz.
14
Niebiański Ojcze, Ty jesteś naszym Ojcem, my Ci dziękujemy, bo dzisiaj mamy nadzieję Żywota Wiecznego, dzięki błogosławionemu zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Widzimy, że wieczorne Światła świecą. To drzewo - co zostało po gąsienicy, pożarła szarańcza, co zostało po szarańczy, pożarł konik polny; i zdajemy sobie sprawę z tego, że one są wszystkie tym samym insektem, tylko w innym stadium swego życia. Zdajemy sobie również sprawę z tego, że różnice kościelne to ciągle ten sam stary rzymski insekt, który miał początek w Nicei. I co jeden z nich pozostawi, pożera ten następny. Dzisiaj wygląda na to, że jesteśmy w takim zamieszaniu i obecnie wchodzą do wielkiej rady - ekumenicznej rady kościołów, i wydaje się, że nic nie pozostanie; wszelkie nadzieje przepadły.
Przypominamy sobie jednak niezawodne Słowo Boże. Tak jak słońce wschodzi, by uwidocznić wszystkie przesądy, tak Ty obiecałeś: „Ja przywrócę” - mówi Pan - „wszystkie te lata, które pożarły gąsienice, szarańcza, i tak dalej” - jak one zostaną przywrócone na nowo i to drzewo będzie znowu żyć. Modlimy się, Ojcze, abyś Ty zesłał nam łaskę i moc zmartwychwstania Chrystusa, abyś Ty mógł przywrócić, wzbudzić nas z martwych do żywej wiary w żyjące Słowo na dzisiejszy czas. Prosimy o to w Imieniu Jezus. Amen.
15
Jestem trochę ochrypły, bracia. Nie potrafię wygłaszać przemówień, lecz zgromadziliśmy się razem, więc jestem tutaj, abyście zrozumieli, co mam na myśli. Jeżeli przyłapiecie mnie na czymś, co jest niezgodne z tym Słowem i z tym, co jest obiecane na dzisiejszy czas, to powinniście przyjść do mnie, powinniście mi to powiedzieć. Lecz jak mówię, jest jedna rzecz, odnośnie której się zgadzamy - jest to Chrystus. Mamy Go wspólnie. On umarł za nas wszystkich. My jesteśmy pod tą Krwią.
Zatem, ja nie jestem tutaj, by czynić coś innego, lecz by pomóc każdemu z was, aby ta społeczność była lepszym miejscem po tych zgromadzeniach ewangelizacyjnych, ponieważ zebraliśmy się właśnie w tym celu. Zebraliśmy się razem po to, by się zapoznać wzajemnie, by poznać się wzajemnie lepiej, by mieć społeczność między sobą. Właśnie dlatego jestem tutaj dzisiaj do południa. To było naszym zamiarem, dlaczego urządziliśmy to nabożeństwo tutaj, abyśmy się mogli wzajemnie poznać.
16
Zdajemy sobie sprawę z tego, że na przestrzeni wszystkich wieków było tak zawsze. Nie stanie się tylko coś fenomenalnego lub coś innego, to zaraz mamy wiele cielesnego podrabiania, towarzyszącego temu i potem macie wszelkiego rodzaju przesądy. I tak po prostu musi być. Tak właśnie powinno się to dziać. I jest mówione o tym wiele rzeczy, które nie są prawdą. Wiemy, że zawsze tak było.
Jezus był pono nieślubnym dzieckiem. Wcale nie! On był dokładnie takim, jak zapowiedziała Biblia. Ci, którzy Go tak nazwali... On był manifestacją Słowa Bożego, przedstawioną jasno.
I widzicie, oni orzekli: „Jego uczniowie przyszli i ukradli Jego ciało, podpłacili rzymskich żołnierzy”. Ludzie temu ciągle wierzą. My jednak wierzymy i wiemy na podstawie Jego żyjącej teraz Obecności, że On wstał z martwych i On jest tutaj z nami obecnie. Jesteśmy tego pewni i wiemy to. Każde Słowo, o którym On mówił i obiecał poprzez te wieki, wypełniło się, jeżeli to będziecie obserwować. Nikt nie mógł tego uczynić, tylko Bóg. My jesteśmy Jego sługami.
17
A teraz - ja rozmyślałem dzisiaj rano, że przeczytam po prostu krótki tekst z Pisma Świętego i będę mówił do was, bracia i siostry tutaj, abyśmy się może bardziej skupili razem. Ja...
Ten przewiew nie robi mi zbyt dobrze na głowę. Ja - tutaj, tutaj; to jest w porządku, zostaw to teraz, bracie Roy, bo ja pozostanę tutaj tylko kilka minut.
18
Kilka lat temu, około piętnaście lat temu, chodziłem na polowania z człowiekiem, który był fryzjerem, a był również pedikiurzystą, który obcina stwardniałą skórę ze stóp. Wy na pewno wiecie, że w owych czasach bywało dość trudno, brakowało pieniędzy, i ten mój przyjaciel, fryzjer... Czesałem sobie włosy i miałem - raczej on strzygł mi włosy, a ja miałem łupież na moich ramionach. On powiedział: „Billy, ty musisz... Ja ci zastosuję trochę szamponu” - powiedział - „ty masz tak wiele łupieżu na swojej marynarce”. Ja odrzekłem: „Dobrze, Jimmy”.
I on opowiadał o polowaniu na szopy, i sięgnął ręką do tyłu (ja byłem jego pastorem, on nauczał szkółki niedzielnej; był to miły człowiek) by wziąć szampon Lucky Tiger, jak sobie myślał, i nanieść go na moją głowę, ale był to kwas karbolowy.
Potem musiałem mieć za kazalnicą czapkę robioną na drutach przez kilka tygodni. Dzisiaj - ciągle mi to dokucza, rozumiecie, wystarczy tylko trochę... widzicie, skóra na mojej głowie jest ciągle wilgotna. Rozumiecie?
I nie - teraz jest to w porządku, ponieważ było to ubiegłego wieczora i zaczęło mnie to prostu dławić.
Moja żona kupiła mi kawałek peruki, fretkę, bym ją nosił. Nie mógłbym mieć kapelusza za kazalnicą; oznaczałoby to brak respektu dla Chrystusa. Jeżeli człowiek nosi małą czapkę, to ludzie mówią: „Ty chcesz być biskupem”. I jest z tym po prostu kłopot. Ona mi ją kupiła, lecz ja nie miałem odwagi, by ją nosić. Życzyłbym sobie, żebym ją miał, lecz ja - nie mam jej. Obawiam się bowiem, że to będzie coś odzwierciedlać, wiecie. I sądzę, że będę tego musiał po prostu zaniechać.
19
Teraz pragnę przeczytać po prostu coś z Pisma Świętego, bowiem Słowo Boże nigdy nie zawodzi, lecz moje zawiedzie. Pragnę jednak, abyście pamiętali, że w każdym wieku...
„Bóg - na początku był Słowem”. On był zawsze Słowem. A Słowo to myśl, która jest wyrażona. Rozumiecie? Otóż, w Jego myślach miał On cały plan i znał koniec już od początku. On był po prostu wyrażony w Słowach, a te Słowa są zamanifestowane.
Tak samo słońce jest zamanifestowanym Słowem Bożym. On rzekł: „Niech się stanie światło”, i nastało światło.
Był tam czas separacji. Był to czas, kiedy Bóg oddzielił światłość od ciemności. On czyni to zawsze. Był czas, w którym On oddzielił ląd od wody. Było oddzielenie... On odłączył Pawła i Barnabę. On odłączył Mojżesza od Egiptu. Widzicie, On zawsze dokonuje separacji i są chwile, kiedy do tego dochodzi. Ludzie, mężowie, którzy wykonują te usługi, nie lubią tego czynić, lecz musi to być czynione. Rozumiecie? Był czas, gdy uczniowie musieli się odosobnić od swoich własnych bliźnich.
20
Paweł skierował się do pogan, odszedł od Żydów, od Bożego dziedzictwa. Nastał czas, kiedy to musiał uczynić. Ludzie mówili przeciw niemu, lecz on powiedział te słynne słowa: „Nie byłem nieposłuszny temu niebieskiemu widzeniu”.
Obym mógł powiedzieć to samo, bracie, (rozumiecie?) - ta wizja dzisiejszego czasu, rozumiecie, wizja obietnicy na dzisiejszy czas - Duch Święty dzisiaj w kraju. Bóg obiecał, że w tym czasie On wyleje Ducha Świętego na nas. Ja przemierzałem nasz kraj tam i z powrotem. Działy się nadprzyrodzone znaki, jak zauważyliście. Te znaki nie zawiodły ani jeden raz. One są doskonałą prawdą, ponieważ to jest Bóg. Dziesiątki tysięcy, razy tysiące, razy tysiące, a ani jedna z nich nie może zawieść.
21
Oni uważają, że to jest z diabła. Nazywają to wszystkim możliwym. Jeden mówi to, drugi znów coś innego.
Lecz Jezus powiedział: „Jeżeli Pana domu nazywali Belzebubem, o ileż więcej będą tak nazywać Jego uczniów?” Tak więc, Jezus powiedział: „Badajcie Pisma, bo myślicie, że w nich macie Żywot Wieczny. One właśnie świadczą o Mnie”.
Otóż, One nie będą świadczyć o mnie; ja jestem człowiekiem. Lecz to Poselstwo, które wyszło - ono świadczy o Tym. Otóż, Bóg nie posyła nadprzyrodzonego znaku tylko po to, by pokazać, że On jest Bogiem. Bóg posyła nadprzyrodzony znak po to, by coś oznajmić. Wychodzi usługa z nadprzyrodzonymi znakami, a wszyscy - mimo wszystko idzie za nią cielesność i inne niedorzeczności.
22
Jak czytałem o Marcinie Luthrze niedawno: „Nie było to tajemnicą, że on potrafił wystąpić i protestować przeciw katolickiemu kościołowi, a uszło mu to bezkarnie. Fenomenalną rzeczą u Marcina Luthra było to, że potrafił utrzymać swoją głowę ponad wszystkim fanatyzmem, który towarzyszył reformacji”.
To właśnie musimy czynić. Dzieją się wszystkie możliwe rzeczy i to stawia straszydła przed wami, bracia. Lecz pamiętajcie, prawdziwa Światłość, kiedy Ona powstaje, Ona usuwa wszystkie te straszydła. Rozumiecie? Ona przynosi wszystkim straszydłom hańbę. Ona je obnaża. I dlatego wiemy, że mieszany tłum idzie zawsze tam, gdzie dzieje się coś fenomenalnego.
23
Mojżesz czynił nadprzyrodzone znaki. A gdy przyszli na pustynię, Kore próbował mówić: „Otóż, ty chcesz mówić, że jesteś tym jedynym, który to może czynić. Oprócz ciebie jest więcej świętych mężów”.
Wy wiecie, co się stało, nieprawdaż? Bóg powiedział: „Oddziel się po prostu od nich”Rozumiecie?
Widzicie, mieliśmy to zawsze. Gdy dzieje się To nadprzyrodzone, idą za Tym podrabiacze. Musi to być w ten sposób. I właśnie podrabianie jest tym czynnikiem, który wprowadza do tego...
Tak jak kongresman Upshaw, jego wdowa przyleciała samolotem ubiegłego wieczora, by być tutaj na nabożeństwie. On został uzdrowiony na nabożeństwie. Wy to wszyscy wiecie. On zawsze mawiał następująco: „Nie możesz być czymś, czym nie jesteś”. To się dokładnie zgadza. Nie możesz być czymś, czym nie jesteś.
24
Gdybyśmy mogli po prostu tak, jak w wielkiej symfonii - gdybyśmy grali dokładnie według taktu, który podaje Kompozytor, zobaczylibyśmy to. Obecnie dochodzimy do tej myśli, że ta godzina, w której żyjemy, czas, w którym znajdujemy się obecnie - że doszliśmy do tego, iż zważamy na to, co czyni Bóg.
Gdy wy, bracia, zaczynaliście na początku, wy reformatorzy w ruchu zielonoświątkowym na początku wiele lat temu, gdy przyszło do kościoła przywrócenie darów, mówienie obcymi językami i inne rzeczy przyszły do kościoła - Bóg przywracał dary z powrotem do kościoła... Wy sobie przypominacie, wszyscy mieliście również reformację. Wasi ojcowie ją mieli. Było bardzo trudno wyciągnąć kogoś z prezbiterian, luteranów, baptystów i tak dalej do tej reformacji. Nazarejczycy byli wtedy w swoim rozkwicie, tak samo pielgrzymi świątobliwości; oni odrzucili nasze poselstwo. Co się z nimi stało? Widzicie, gdzie oni dzisiaj są? Pamiętajcie więc, my możemy uczynić to samo. O, tak.
25
Jeżeli kościół zorganizuje się kiedykolwiek, jeżeli zorganizuje się poselstwo, ono pójdzie na półkę i nigdy już nie powstanie na nowo. Otóż, wy tutaj jesteście historykami; ja znam jednego z was. Rozumiecie? I to się zgadza. Jeśli się Ono zorganizuje, już nigdy nie powstanie na nowo.
Katolicyzm był pierwszą organizacją nazwaną w Biblii „wszetecznicą” - ona była „MATKĄ NIERZĄDNIC” - ta sama rzecz - organizacje. Czy widzicie, gdzie to wszystko kończy się znowu - tutaj w ekumenicznej radzie?
Obecnie jestem z powodu tego odrzucany - między organizacjami. Ci bracia nie zdają sobie sprawy z tego, co robią. Nie chodzi tu o mnie, ja nie jestem odrzucany. Oni odrzucają Słowo. Biblia mówi o tym Laodycejskim wieku, że Chrystus był na zewnątrz kościoła, pukając i usiłując wejść do środka. Nigdy nie było takiego wieku - On jest na zewnątrz.
Nie będzie już bowiem żadnych wieków kościoła. To jest już ich koniec. Laodycja była ostatnim wiekiem - a zielonoświątkowcy są tym Laodycejskim wiekiem, my to wiemy. Nie będzie już żadnego po tym zielonoświątkowym. To prawda.
26
Podobnie jak człowiek. Żadne stworzenie nie powstało już na drodze ewolucji, które by było wyższym gatunkiem niż człowiek, ponieważ człowiek jest na podobieństwo Boga, Który go stworzył. Nie będzie już żadnego wyższego gatunku. To jest... Słowo nie pozwoliłoby, żeby się dalej rozwijał, bo On jest Słowem.
Tak samo Słowo nie może wyjść ponad Laodycejski wiek kościoła. I widzimy każdego z nich tam. Jezus na zewnątrz kościoła, usiłujący wejść do środka. Rozumiecie?
To właśnie uczynili Mu, kiedy On był tutaj na początku. On jest Słowem. A Słowo... On był Słowem. Ludzie mówią: „My mamy Słowo”. Faryzeusze też twierdzili: „My mamy Słowo”. Lecz oni odrzucili to rzeczywiste, prawdziwe Słowo.
Dlatego właśnie Jezus powiedział: „Badajcie Pisma, One świadczą o Mnie”.
27
Dzisiaj możemy spojrzeć wstecz i powiedzieć: „Jak oni mogli być tacy ślepi?” Zastanawiam się, czy my czasami nie spojrzymy wstecz i nie powiemy: „Jak mogliśmy być tacy ślepi?” Rozumiecie? Rozumiecie? Musi to być w ten sposób, bracia. Jest to zanadto złe, lecz tak musi być. Nie mówcie „zanadto złe”, nie myślę tego w ten sposób. Bóg wie, co On czyni. Rozumiecie? Oni nie, oni... Właśnie to Słowo oni odrzucają - to Słowo, które jest zamanifestowane, obietnicę, która została zamanifestowana - obietnicę na dzisiejszy czas. A dzieje się tak dlatego, bo ludzie żyją w odblasku innego światła.
Największy rabunek, którego dokonano kiedykolwiek, był w Anglii nie dawno - był dokonany przy pomocy fałszywego światła; zrabowano siedem milionów dolarów. Cały świat nigdy nie słyszał o takim rabunku; Scotland Yard nie potrafił tego wytropić. Był to największy rabunek, jakiego dokonano kiedykolwiek na świecie, a był dokonany przy pomocy fałszywego światła.
Może to powiem bracia z miłością w moim sercu do człowieka. Bóg to wie. Największy rabunek, jaki kościół przeżył kiedykolwiek, był również na skutek fałszywego światła, na skutek życia w odblasku innego wieku - tego, co powiedział Luther, Marcin Luther, Wesley, albo co powiedziało kilku z naszych ojców zielonoświątkowców. Rozumiecie? To nie jest na dzisiejszy czas. Tutaj jest obietnica na dzisiejszy czas, tutaj jest Słowo. A wy mówicie: „Otóż, ty Je masz błędnie wyłożone”. Bóg jest Swoim własnym wykładowcą, gdy On je manifestuje.
28
Co, gdyby powiedziano zielonoświątkowym ojcom wtedy - pięćdziesiąt lat temu, że oni mają źle wyłożone Słowo, na przykład: „Nie ma takiej rzeczy, jak mówienie językami”? Oni by nie stali spokojnie wobec tego. Bóg wykładał Swoje własne Słowo. Piotr powiedział w dniu Wylania Ducha Świętego: „Pokutujcie i dajcie się ochrzcić w Imieniu Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów, a przyjmiecie dar Ducha Świętego. Albowiem ta obietnica jest dla was i dla waszych dzieci, i dla tych, którzy są jeszcze z dala, ilu ich Pan, nasz Bóg, powoła”. Jak oni mogliby odejść od tego? Ono wykłada samo siebie. Rozumiecie? Nie potrzebuje żadnego wykładania.
29
A obecnie - w tym wieku, w którym obecnie żyjemy, wychodzi na jaw Drzewo Oblubienicy. Rozumiecie? Naprawdę, to Drzewo wyszło na widownię.
A oni - z chwilą, gdy się zorganizowali, nie mogli zrobić ani kroku dalej. I co się dzieje? Oni się organizują i przechodzą na tą gałąź, a potem ta gałąź zostaje odcięta. Według ew. Jana 15. rozdziału, On ich odcina. Nigdy więcej nie posługuje się nimi.
Lecz w sercu tego Drzewa wychodzi na widownię owoc - wprost na jego wierzchołku. Kiedy to Drzewo całkowicie dojrzeje, nie może iść już dalej, owoc jest bezpośrednio na wierzchołku. Obecnie mamy ostatni wiek kościoła. On dojdzie do pełnej dojrzałości. Jest to Drzewo Oblubienicy. Jezus był Drzewem Życia z ogrodu Eden. Czy temu wierzycie? On był tym Drzewem Życia.
30
Tam w ogrodzie było drzewo, a jedno z nich było - jeżeli się go ktoś dotknął... Otóż, mamy odnośnie tego różne poglądy, więc nie będę w to wchodził, powiedzmy jednak, że to było drzewo nieposłuszeństwa. I z chwilą, gdy dotknęli się tego drzewa, wszyscy ludzie musieli umrzeć. I oni zostali wypędzeni od tego innego Drzewa, bo gdyby spożywali z Drzewa Życia, oni by ciągle żyli rozeznając dobro od zła. To się zgadza. Wy to wiecie, jako kaznodzieje. My mamy nasze pojęcia o tym i prawdopodobnie różnilibyśmy się w tym, czym było to drzewo.
Jednak wszyscy możemy wiedzieć, że Chrystus jest tym Drzewem Życia. Bowiem pewnego dnia na tym jubileuszu, kiedy oni pili i cieszyli się, Jezus powiedział o tej Wodzie - On powiedział, że On był tą Skałą, która była na pustyni. Oni rzekli: „Nasi ojcowie jedli mannę na pustyni”.
I On powiedział: „I oni wszyscy pomarli. Lecz Jam jest Chlebem Życia, amen, tym Drzewem Życia, które przyszło na ziemię od Boga z niebios. Kto spożywa ten Chleb, nie umrze nigdy”. To jest Chleb Życia.
31
Naśmiewać się z niego - Rzymianie przybili go na krzyż: „Przeklęty każdy, kto wisi na drzewie”, by mogli się naśmiewać z Syna Bożego. On był wzgardzony, odrzucony. On zstąpił z najwyższych stron nieba i stał się najniższym na ziemi. Kiedy On był tutaj, On poszedł do najbardziej upadłego miasta. Najniższy człowiek w tym mieście, Zacheusz, musiał się patrzyć w dół, by Go zobaczyć. Było mu dane najpodlejsze przezwisko. On był najgorzej potraktowany i przybity na... Umarł najokropniejszą śmiercią, jaką tylko mógł umrzeć. Tak właśnie ludzie myśleli o Nim. Tak właśnie świat myślał o Nim.
Lecz Bóg wywyższył Go tak wysoko, że On musi spoglądać w dół, by zobaczyć niebo; dał mu Imię, które jest ponad wszelkie imię, bowiem wszystko na niebie i na ziemi jest nazwane według Niego. O tym właśnie myślał Bóg. Rozumiecie? Jeżeli my jesteśmy synami Bożymi, atrybutami Jego myśli sprzed założenia świata, to będziemy myśleć o Nim tak samo. I pamiętajcie, bracia, On jest Słowem. Rozumiecie? Temu poselstwu zawsze towarzyszy coś fenomenalnego.
Jezus, jako młody rabbi, kiedy On zaczął zwiastować, uzdrawiać chorych, wszyscy chcieli Go mieć w swoim kościele. Wy to wiecie. Lecz to było po prostu fenomenalne, co On czynił, co przedkładał, On pozyskał tym uwagę ludzi. Lecz pewnego dnia On usiadł i zaczął mówić do nich - przyszła usługa, która szła za tym nadprzyrodzonym, i potem nikt Go już nie chciał. Jest to bardzo złe, ale to się po prostu powtarza. Odtąd będziecie to rozumieć.
32
Czytajmy teraz z tej błogosławionej starej Biblii tylko krótki fragment dla krótkiego przemówienia dzisiaj do południa, o ile Pan pozwoli. Czytajmy z księgi Jozuego z 10. rozdziału, począwszy od 12 wersetu.
A potem - o której godzinie będziemy stąd wychodzić? O której musimy opuścić to pomieszczenie? [Ktoś mówi: „Nie mamy ustalonej godziny” - wyd.] Powiedzmy, dobrze - ja powiem, że za piętnaście czy dwadzieścia minut. Czy to wystarczy? Czy to będzie w porządku? Dobrze, tylko na chwilę.
„Wtedy - a było to w dniu, kiedy PAN wydał Amorejczyków w ręce synów izraelskich - powiedział Jozue do PANA wobec Izraela:
Słońce, zatrzymaj się w Gibeonie, a ty, księżycu, w dolinie Ajalon!
I zatrzymało się słońce, i stanął księżyc, dopóki naród nie zemścił się na swoich nieprzyjaciołach.
Czy nie jest to zapisane w Księdze Prawego?
I zatrzymało się słońce pośrodku nieba i nie śpieszyło się do zachodu nieomal przez cały dzień„.
33
Pragnę teraz zaczerpnąć tylko krótki tekst z tego, powiedziałem wam bowiem, że nie potrafię wygłosić przemówienia, uważam jednak, że rozumiecie, co mam teraz na myśli. I ja jestem tutaj, by stanąć ramię w ramię z wami i pomóc wam przebijać się do Jezusa Chrystusa: nie przebijać się do organizacji czy do jakiegoś człowieka na ziemi, lecz do Jezusa Chrystusa, który jest zamanifestowanym Słowem Bożym, zamanifestowanym Bogiem. Nie tym, co ktoś wykłada; Bóg podaje Swój własny wykład, Bóg udowadnia, czym On jest... On udowadnia, Kim On jest. Gdyby faryzeusze zobaczyli to tylko, gdyby tylko mogli czytać Pismo Święte, gdzie On powiedział te rzeczy, zobaczyliby, że Bóg manifestował Swoje Słowo przez Jezusa Chrystusa. On był Słowem i On jest ciągle Słowem.
34
Otóż, ten temat, którym pragnę się zajmować około piętnastu minut, a będę się starał mówić... Nagrywam taśmy, jak wszyscy słyszeliście - trzy i cztery godziny. Lecz one są na pewien temat. Rozumiecie? Lecz w waszych kościołach staram się głosić wieczorem około trzydziestu minut, abym mógł urządzić kolejkę modlitwy i abym nie znużył ludzi, potem wracam. Jestem pewien, że lubicie to bardziej. Dawniej pozostawałem tu dużo godzin i do domu wracałem dopiero o 11.30 lub o dwunastej, a teraz staram się usługiwać około 45 minut do jednej godziny.
Pragnę tutaj zaczerpnąć temat: „Paradoks” - po prostu to słowo „paradoks”. 80 Nie wiedziałem, że będę usługiwał na tym śniadaniu. Zazwyczaj to czynię, lecz myślałem, że przyjdę tutaj może w sobotę, lub coś w tym sensie. A brat Borders powiedział mi późno ubiegłego wieczora, że ma to być dzisiaj rano, zaznaczyłem więc sobie kilka miejsc Pisma Świętego tutaj i myślę, że będę się powoływał na nie przez kilka minut.
35
Zatem, paradoks - Webster mówi: „jest to coś niewiarygodnego, lecz jest to prawda”. Jest to coś, czego nikt nie potrafi wyjaśnić. Jest to coś, czego ludzie nie mogą pojąć swoją wiedzą, lecz jest to prawda: Paradoks. A więc - znajdujemy to, jeśli przeczytalibyście z listu do Hebrajczyków, 11. rozdział, 3. werset, że ten świat jest sam paradoksem.
36
Przed kilkoma tygodniami na naszych nabożeństwach w mieście Nowy Jork wyszedłem pewnego wieczoru z audytorium Morris i szliśmy po ulicy - ja i mój syn. Patrzyliśmy się na ludzi i było ich tam po prostu tysiące - mężczyźni mieli włosy jak kobiety, wiecie, utapirowane, jak to nazywają, i kolczyki w uszach i tylko przylegające podkoszulki na sobie; a białe i kolorowe dzieci, wiecie, co mam na myśli, mężczyźni i kobiety razem. I oni...
Biedna stara kobieta upadła na ulicy; nikt jej nie podniósł; ludzie po prostu szli dalej. I ja jej pomogłem pozbierać jej pomarańcze, i podniosłem ją na nogi, staruszkę - około siedemdziesięcioletnią. A ona - popatrzyła się na mnie szczerze zdziwiona i podreptała po ulicy.
Powiedziałem o tym kierowcy taksówki. On powiedział: „Panie, gdy ktoś przychodzi do Nowego Jorku i postępuje jak człowiek ze zdrowym umysłem” - mówił on - „to wiemy, że on jest obcym”. Rozumiecie? Dalej mówił: „Oni są dobrymi ludźmi, lecz po prostu dostali się do takiego trybu”. Powiedział: „Weź człowieka, który przybędzie tutaj - nie trwa to długo, a on jest w tym samym stanie. On przychodzi tutaj i próbuje czynić wszystko”. Powiedział: „Mógłbyś leżeć tam na ulicy i umierać na atak serca; ktoś będzie myślał, że jesteś pijany. Nawet by się ciebie nie dotknęli; zostawią cię tam leżeć i umrzeć”. Widzicie, oni nie chcą tak postępować. Dostają się po prostu do takiego trybu.
37
I tak właśnie my czynimy, bracia, w naszym kościelnym życiu. Wpadamy do rutynowego postępowania pewnego wyznania wiary albo jakiejś określonej rzeczy i tam pozostajemy. Rozumiecie? Postępujemy tak, jak pozostali. Postępujemy rutynowo razem z naszą organizacją. Postępujemy rutynowo razem z naszą społecznością. Jest to po prostu naturalne.
Wymalujcie swoje schody na czerwono, a obserwujcie, co uczyni wasz sąsiad. On zrobi to również. Jedna z waszych sióstr kupi sobie jakąś szczególną sukienkę albo kapelusz, a obserwujcie, co uczynią wasze sąsiadki. Rozumiecie? Jest to podrabianie. Jest to czas dopasowywania.
My nie dbamy o to, czy nasze spodnie pasują do naszych marynarek. Pragniemy, żeby nasze przeżycie pasowało do Słowa, rozumiecie, i do Boga.
38
Lecz kiedy szliśmy po ulicy, Billy mi powiedział: „Tato, jak Bóg w ogóle wie, kim oni są?”
Ja odrzekłem: „Dobrze, synu, popatrz prosto do nieba”. Zapytałem: „Widzisz te dwie małe gwiazdy tam w górze, niemal razem?” „Tak”.
Powiedziałem: „Gdyby jedna z nich - naukowcy mówią nam, że gdyby jedna z nich wyruszyła ku ziemi szybkością miliona mil na godzinę, trwałoby to miliony lat, by przybyła tutaj. Rozumiecie? Oto, jak bardzo jest ona oddalona. A pomimo tego te dwie gwiazdy wydają się być bliżej jedna do drugiej, niż my jesteśmy do jednej z nich, jednakowoż my jesteśmy bliżej tej gwiazdy, niż one między sobą”. On powiedział: „Jak to Bóg w ogóle czyni?” Ja odrzekłem: „On jest nieograniczony”. Rozumiecie?
39
Właśnie czytaliśmy rozważania Einsteina o naszej galaktyce i o tej konstelacji. I on tam powiedział: „Gdyby człowiek mógł opuścić tą ziemię...”. Jest to w jednej z jego wielkich prelekcji - z tych ostatnich. „Gdyby człowiek mógł opuścić tę ziemię szybkością światła, to znaczy osiemset - raczej sto osiemdziesiąt sześć tysięcy mil za sekundę, to jest 300000 km za sekundę, i podróżowałby sto pięćdziesiąt milionów lat świetlnych i przybyłby tam, a potem trwałoby mu to sto pięćdziesiąt milionów lat świetlnych, by powrócił”. Razem byłoby to tyle miliardów lat, że moglibyśmy pisać szereg dziewiątek dookoła całej ziemi bez przerywania go, by wyrazić te lata„. A czy wiecie, na jak długo on opuściłby tę ziemię? Na 50 lat według naszej rachuby czasu.
40
My jesteśmy w takim pośpiechu. Co gdyby mała mrówka wyruszyła z Tucson, by przyjść tu do Bakersfield, co myślicie, jak daleko dostałaby się za czterdzieści lat? Prawdopodobnie pół mili. Widzicie, dla niej jest to tak dużo, dla nas jest to dwanaście godzin jazdy samochodem, dla samolotu odrzutowego tylko kilka sekund, a dla Boga nic.
Jezus umarł wczoraj po południu; On został ukrzyżowany. Paweł umarł wczoraj. „Tysiąc lat jest u Boga jako jeden dzień”- jakby to było, nawet nie tyle; lecz jeśli chcecie zliczyć czas... Zatem, apostołowie i inni umarli wczoraj. My się śpieszymy; pozostał nam już tylko króciutki czas naszego pobytu tutaj. Potem człowiek myśli, kiedy patrzy się na wieczność...
41
Einstein, ten wielki filozof, względnie wielki naukowiec powiedział: „Jest tylko jeden sensowny sposób, jak można wyjaśnić początek naszej ziemi - znajdujemy go w liście do Hebrajczyków 11. rozdział 3. werset: ,Wiarą rozumiemy, że Bóg ukształtował świat z rzeczy, które...' On ją powołał słowem do istnienia”.
Jak ona unosi się w przestworzach i nie schodzi ze swej orbity? Jak to wszystko w przestworzach i ta konstelacja - gdyby jedna z tych gwiazd przesunęła się... Ja wiem, że wychodzisz w nocy i mówisz: „Widziałem spadającą gwiazdę”. Nie, widziałeś może błyskawicę w oddali. Gwiazda się nie posuwa. Gdyby się ta gwiazda posuwała, posuwalibyśmy się razem z nią. Wszystko w niebie jest w takiej harmonii, że podtrzymują się wzajemnie.
Co, gdyby ludzkość mogła być taka, aby zachowywała kościół razem, abyśmy wszyscy mogli być w zgodności ze Słowem. Rozumiecie? Jest tylko jeden sposób na to: Niech Bóg jest swoim własnym wykładowcą, a my będziemy takimi. Rozumiecie? Bóg jest Swoim wykładowcą Tego.
42
Stwierdzamy teraz, że w tym jest po prostu paradoks. Niewątpliwie jest to jeden z wielkich paradoksów. Otóż, było już tak dużo paradoksów, kiedy przychodzimy - rzeczy, które są niewiarygodne, lecz pomimo to prawdziwe.
W dniach Noego, przypominacie sobie, wtedy deszcz nie padał wcale na ziemię. Nie było czegoś takiego, jak deszcz. Ziemia stała pionowo, po prostu równa słońcu. Na skutek niedowiarstwa i nieposłuszeństwa ona wychyliła się ze swej osi i jest przechylona do tyłu; na skutek tego raz gorące a raz chłodne powietrze przynoszą parę wodną z mórz i przynoszą deszcz. Przedtem nigdy nie padało na ziemi. A oto przychodzi człowiek i mówi, że będzie padał deszcz; dziwna rzecz, lecz było to Słowo Pańskie. O, słyszę, jak naukowcy...
43
Wy powiecie: „Otóż, jak możesz teraz wiedzieć, że oni mieli naukę?” W owych czasach budowano piramidy. My nie potrafilibyśmy ich zbudować dzisiaj. Nie. Nie mamy takiego materiału. Nie mamy potrzebnych urządzeń, by je przy ich pomocy budować, nie mamy też maszyn, by podnieść te kamienne bloki tak wysoko. Jest to ciągle tajemnicą dla świata. Oni je budowali.
Jezus powiedział: „Jak było w dniach Noego, tak będzie w czasie przyjścia Syna Człowieczego. Jak było w owym czasie, tak będzie podczas przyjścia Syna Człowieczego”.
44
I bracia, chciałbym tutaj wtrącić pewną małą sprawę na chwilę. Piotr cytuje to w 1. liście Piotra. On powiedział: „W której osiem dusz ocalało przez wodę”. Osiem dusz - czym jest Ekumeniczny Sobór składający się z dziesiątek milionów? Widzicie, on nie ocali człowieka. Dokonuje tego Słowo. Bóg zbawia. „Osiem dusz zostało ocalonych przez wodę w dniach Noego”. Patrzcie, kto ocalał w dniach Lota.
Patrzcie, kto skończył pielgrzymkę poprzez pustynię? Dwaj - Jozue i Kaleb. Rozumiecie?
„Jak było w dniach Noego, tak będzie w czasie przyjścia Syna Człowieczego”.
Wielki naukowy wiek, rozumiecie, i oni niewątpliwie potrafili badać niebiosa przy pomocy radaru, i powiedzieć: „Tam w górze nie ma wody. Skąd ona przyjdzie?”
Bóg powiedział, że ona tam będzie. To wystarczyło. A Noe uwierzył w to i ocalił swoje domostwo.
45
Pamiętajcie, że Bóg doświadcza Swój lud, który wierzy Jego Słowu. Gdzie jest Bóg, tam jest zawsze paradoks, ponieważ On czyni sprawy, które są niewiarygodne dla ludzkich myśli. Czy to wiedzieliście? My to wszyscy wiemy. Niewiarygodne dla ludzkiego myślenia... I on próbuje tych ludzi, którzy przewidują ten paradoks. On wystawia ich na próby.
On nigdy nie opuszcza ani nie zmienia Swego sposobu. Bóg nigdy nie zmienia Swego systemu. Czy to wiecie, bracia? Oczywiście, wy to wiecie. On nie zmienia swego systemu. On zawsze kontynuuje go dalej tak, jak On rozpoczął.
On nie zajmował się światem inaczej, niż przez głoszenie jednym człowiekiem, Noem. On nie miał czterech, by tam poszli i wyzwolili ich, względnie jakąś organizację w dniach Mojżesza. On nie miał dwóch na ziemi w tym samym czasie. Każdy z nas odróżnia się od kogoś innego - naszymi zdolnościami, naszym usposobieniem. Bóg po prostu bierze... On potrzebuje tylko jednego człowieka, którym może pokierować; to jest Jego wzór. On tak czynił przy pomocy Mojżesza. On tak czyni zawsze.
Gdy Eliasz i Elizeusz byli na ziemi, oni nie mogli być obaj na ziemi w tym samym czasie. Jeden został zabrany, a ten drugi otrzymał jego płaszcz.
46
Kiedy Jan przyszedł na ziemię, był on zamanifestowanym Słowem Bożym na tamten czas. My to wiemy. On był zamanifestowanym Bożym Słowem. Dlaczego? Izajasz powiedział: „Będzie głos wołającego na pustyni”. Malachiasz, ostatni prorok powiedział: „Oto Ja posyłam mojego posłańca przed Moją twarzą, aby przygotował drogę dla ludzi”. Otóż, nie był to Malachiasz 4; był to Malachiasz 3. Jan był Eliaszem z Malachiasza 3, nie z Malachiasza 4.
Bowiem gdy Malachiasz 4. - kiedy wychodzi to proroctwo, ziemia ma być spalona rozpalonym ogniem, a sprawiedliwi będą się przechadzać w tysiącletnim królestwie, po tych popiołach. A to nie stało się w dniach Jana Chrzciciela.
47
W ew. Mateusza 11. stwierdzamy, że kiedy Jan wysłał uczniów tam, gdzie... Jan okazał Jezusowi ostatni szacunek, jaki Mu mógł okazać, kiedy zobaczył ten znak nad Nim i powiedział: „To jest On. Ten, który mi powiedział na pustyni, bym szedł i chrzcił w wodzie, powiedział: ,Na Kogo zobaczysz Ducha zstępującego i pozostającego, Ten chrzci Duchem Świętym'„. On powiedział, że był tego pewien. On zobaczył znak. Potem, kiedy jego orle oko zamgliło się, gdy był w więzieniu, on powiedział: „Idźcie i zapytajcie się Go, czy On jest rzeczywiście Nim, względnie kimś innym”. To było lekceważenie Słowa.
Lecz Jezus to wiedział. On okazał Janowi wielki szacunek. On rzekł: „Kogo wyszliście oglądać? Człowieka odzianego w miękkie odzienie? Tacy nie posługują się mieczem. Oni całują niemowlęta i grzebią zmarłych. Oni są w królewskich pałacach”. Powiedział: „Co wyszliście oglądać? Czy trzcinę trzęsącą się od wiatru?” Gdy jedna organizacja ofiaruje mu trochę więcej niż inna, względnie jakaś społeczność, to on przeniesie się do tej społeczności, ponieważ... „Nie tak Jan”.
Powiedział: „Kogo wyszliście oglądać? Proroka?” Powiedział: „Mówię wam, większego niż proroka”. On nim był. On był posłańcem przymierza. On był tym pomostem. On był kamieniem łączącym między zakonem i łaską. „Kogo wyszliście oglądać? Czy proroka? I ja wam mówię, więcej niż proroka”.
On powiedział: „On był jasnym i świecącym światłem na pewien czas”. Dlaczego? On był Słowem, które stało się Światłością. On był zamanifestowanym Słowem.
Potem, kiedy On wystąpił na widownię, Jan powiedział: „Mnie musi ubywać, a On musi róść”. Dwaj nie mogli tu pozostać w tym samym czasie. Jan musiał odejść; Jezus pozostał. Rozumiecie? Zawsze tak jest.
48
Bóg uczynił to w czasach Noego i my stwierdzamy, że to było nadprzyrodzone. Było to coś. Co? Był to paradoks, że Bóg zachował tę pływającą arkę, kiedy cała ziemia była wstrząsana i fale wodne były prawdopodobnie wyższe, niż dzisiejsze góry. Kiedy ziemia wychyliła się ze swej... Kiedy gwiazdy odsunęły się do tyłu, czy cokolwiek się działo, i ta ziemia wychyliła się ze swej orbity, kołysała się w przestrzeni i powstały te wielkie fale, był to oczywiście paradoks, że taka mała drewniana łódź potrafiła się kołysać czterdzieści dni i nocy na tych - w tych wodach. To był paradoks. Był to paradoks, że Bóg potrafił zesłać wodę z niebios, kiedy tam w górze nie było wody, którą by mógł zesłać.
Lecz On potrafi tak przygotować sytuację, aby odpowiadała Jego Słowu. On jest ciągle Jahwe-Jireh, jak mówi 1. Mojżeszowa 22: „Pan potrafi obmyślić sobie ofiarę”. Rozumiecie? On takim jest ciągle. Jest to jedno z Jego złożonych, zbawczych Imion.
49
Był to paradoks, kiedy Hebrajscy młodzieńcy zostali wrzuceni do ognistego pieca. Jak mogli ci trzej młodzieńcy chodzić w takim gorącym piecu, którego intensywny żar uśmiercił nawet tych mężczyzn, którzy ich tam wepchnęli. Oni jednak pozostali w nim, ogień tylko uwolnił ich z więzów. To była jedyna rzecz, którą on uczynił. Rozumiecie? On uwolnił ich z tych więzów, którymi byli związani. Był to paradoks.
Czasami powtarza się ten paradoks w naszym własnym życiu. Czasami jest człowiek postawiony do takiej rozstrzygającej sytuacji, kiedy musi podjąć decyzję. Ty musisz stać na tej decyzji, tak jak oni wtedy stali, i to wszystko współdziała ku dobremu. Co to uczyniło? Nie skrzywdziło ich to. Wyzwoliło ich to z więzów. Czasami zostaniemy zaskoczeni w takiej sytuacji. Pierwszą rzeczą, którą musimy uczynić, podobnie jak w przypadku tonącego człowieka w rzece - musisz wyciągnąć tego człowieka z rzeki, zanim możesz wydostać rzekę z niego. Tak. I to właśnie człowiek musi czasami uczynić - wyjść i zająć swoje stanowisko, wydostać z siebie tą rzecz. Najpierw wydostać siebie z tej rzeczy, aby mógł wydostać z siebie tą rzecz.
To właśnie musieli uczynić hebrajscy młodzieńcy. Oni musieli wyjść z tego ognia, a Bóg sprawił, że stał się paradoks.
50
Dawid - widzimy Dawida, po prostu dziecko, po prostu chłopak z procą; nie miał włóczni ani miecza. On był ustanowiony nad stadem owiec, by ich pilnować. Jego ojciec polecił mu, by się opiekował tymi owcami. On był pasterzem.
Bracia, na takim stanowisku stoimy dzisiaj do południa. My jesteśmy pasterzami. Nie trzeba nam wykształcenia z kolegium. Nie trzeba nam jakiejś teologii. Potrzebujemy Słowo Ojca. Może wydaje się to zbyt proste. A gdy przychodzi niedźwiedź albo jakiś złodziej i porwie jedną z owieczek Ojca, i zabiera ją do jakiegoś -izmu, to wydaje się, że mamy tylko bardzo małą rzecz. Inni naśmiewają się z niej, lecz ona jest, o, tak potężna, gdy Bóg stoi za nią. Idźmy więc za nią i przyprowadźmy ją z powrotem.
51
Jak mógł Dawid wziąć tę procę i powalić nią lwa? Ja polowałem na lwy. Moi drodzy. Siedziałem tam na wzgórzu pewnego dnia i jak sądzę w oddaleniu pół mili... Wy słyszeliście, jak one ryczą w kółko w tych cyrkach. Lecz mielibyście raz usłyszeć dzikiego lwa; kamienie staczały się tam ze wzgórza, gdzie ten lew zaryczał.
I kiedy widzimy takiego okrutnego zwierza i tego małego chłopca, małego rumianego chłopca z przygarbionymi ramionami, który wychodzi i zabija tego lwa procą - to był paradoks.
Był to paradoks, kiedy mężczyzna z palcami o długości czternastu cali imieniem Goliat, wojownik od swej młodości, okryty swoją zbroją - jak mógł Bóg wziąć tą samą małą procę i powalić na ziemię tego olbrzyma dlatego, bo on wystąpił przeciw wojskom Boga. Był to paradoks.
I gdy zajmiemy nasze stanowisko dzisiaj, kiedy ludzie mówią, że te rzeczy nie mogą się dziać, nie sprzeczajmy się z nimi. To jest niedobre. Nie sprzeczajcie się z nimi, lecz weźcie do ręki Miecz. Weźcie to, co jest... Patrzcie, co powinno się dziać obecnie, kiedy Bóg dał Swoją obietnicę na dzisiejszy czas. Chwyćcie to do ręki i idźcie; wszyscy Goliaci upadną przed Tym. Jest to paradoks. To, co Bóg czyni dzisiaj, jest paradoksem. Jak On może - On, tylko Bóg może to uczynić. W porządku. Ta proca...
52
Był to Mojżesz, który został wykształcony we wszelkiej mądrości Egipcjan. On mógł nauczać Egipcjan wiedzy, i tak dalej. I był to na pewno paradoks, jak Bóg potrafił wyposażyć tego człowieka. Nuże, popatrzcie. Całe jego wykształcenie, wszystko, co on miał - trwało to czterdzieści lat, by zdobył wykształcenie, a potem trwało to Bogu czterdzieści lat, by je wydostać z niego. Rozumiecie, rozumiecie? Wyciągnijcie człowieka z wody, zanim możecie wydostać wodę z niego. Rozumiecie? Trwało Mu to czterdzieści lat, by wydostać z niego to, czego się nauczył. On stwierdził, że to, co miał, nie wyzwoliłoby Izraela, a właśnie w tym celu on się urodził. On nie dokonał w tej sprawie wyboru; Bóg powołał go do tego. I stwierdzamy, że trwało to czterdzieści lat, by to wydostać z niego.
I czasami, kiedy człowiek naprawdę naśladuje przykazań Bożych, on czyni rzeczy, które wydają się być trochę nierozsądne dla innych ludzi, jak sądzę.
Jezus był uważany za szaleńca, lecz On czynił dokładnie to, co mu polecił czynić Ojciec. On był Słowem, zamanifestowanym. Nazywano Go szaleńcem.
53
Spójrzcie na Mojżesza z jego żoną Zeforą siedzącą na mule, trzymającą Gerszona na swoim biodrze; on miał osiemdziesiąt lat, biała broda zwisała mu aż do talii, jego łysa głowa połyskiwała do nieboskłonu - z krzywą laską w swoim ręku szedł do Egiptu, by go zająć. Czy moglibyście wyobrazić to sobie? Oni mówili: „Dokąd idziesz, Mojżeszu?” „Idę do Egiptu, by go zająć”. „Jak wiesz, że go masz zająć?” „Pan powiedział mi, abym to uczynił”.
Zająć jakąś armię i nie tylko armię, lecz państwo? Właśnie, rzecz w tym, że on tego dokonał. Był to paradoks, jak on krzywą laską sprowadził sądy Boże na Egipt i wyzwolił Izraela przy pomocy krzywej laski, nie wojskiem ani mieczem. To był paradoks.
Jeżeli ktokolwiek patrzy na te rzeczy, które są niewiarygodne, lecz pomimo tego prawdziwe - jest to paradoks, kiedy oni mogą - kiedy ty to czynisz.
54
Stwierdzamy teraz, że również Jozue tutaj - o którym mówiliśmy - tutaj w księdze Jozuego 10, 12. Jozue...
„Słońce” - jak mówimy - oni mówią nam dzisiaj - „stoi nieruchomo. Ziemia obraca się koło niego”. Oni mówią: „Gdyby się ziemia zatrzymała, to by spadła. Grawitacja trzyma ją na swoim miejscu”.
Zatem, bracia, co się właściwie stało? On powiedział, żeby się słońce zatrzymało.
55
Mój nauczyciel w szkole, a on nauczał Biblii, powiedział: „On - Bóg przymrużył oko na jego brak wykształcenia”. Lecz mimo wszystko, ono się zatrzymało. To było najważniejsze. Ono się zatrzymało.
I on mówi tutaj, że ono stało nieruchomo niemal przez cały dzień; a księżyc zawisł nad Ajalon. To, że słońce stało nieruchomo... Cokolwiek On zatrzymał - ja nie wiem, co On zatrzymał. Lecz dlatego, że człowiek powiedział: „Zatrzymaj się”, jest napisane tutaj, że słońce zatrzymało się.
Nauka udowadnia to, ten znak na nieboskłonie ciągle mówi, że to jest prawdą; można to potwierdzić przez znak na nieboskłonie dzisiaj, że to się naprawdę stało. Rozumiecie? Wydarzyło się to około dwadzieścia pięć stuleci temu, czy coś w tym sensie - może dwadzieścia osiem stuleci temu, gdy się to stało. On jeszcze nie... Ten znak dla braku czasu nie zatarł się jeszcze między gwiazdami i innymi ciałami niebieskimi. To było po prostu... Stało się to tylko dwa dni temu według Bożej rachuby czasu, rozumiecie, lecz ten znak wskazuje na to. „I ono się zatrzymało”. To był paradoks. Nikt nie potrafił wyobrazić to sobie. Gdyby słońce...
56
Jeżeli ziemia się obraca, to mówicie: „On zatrzymał ziemię”. Otóż, naukowcy mówią, że grawitacja trzyma ją tam, kiedy się obraca, a gdyby On zatrzymał ziemię, to ziemia by spadła. Lecz ona obracała się ciągle dalej, pod ręką Bożą. Paradoks. Dlaczego? O, wy mówicie: „To było dawno temu”.
Tak jest dzisiaj - ten sam Bóg. Jezus powiedział w ew. Mateusza, nie Mateusza, jest to ew. Marka 11, 22: „Gdybyście rzekli tej górze: ,Przenieś się', a nie wątpilibyście w swoim sercu, lecz wierzyli, że stanie się to, co mówicie, wtedy możecie mieć to, co powiedzieliście”. To jest przeciwne naturze, lecz musicie mieć właściwy motyw i cel do tego; to łączy się z tym. Przekonujecie się o tym w Słowie, że to powinno być czynione, a potem Bóg woła was, abyście to uczynili, i to się urzeczywistni. Jeżeli wiesz, że w Słowie jest powiedziane, abyś to uczynił, a potem Bóg powołał cię, abyś to uczynił, wtedy się to stanie - jeżeli twój motyw i cel jest właściwy w oczach Bożych. Dlatego właśnie przychodzą wizje, dlatego sprawy dzieją się w ten sposób. Musisz to wiedzieć oraz wiedzieć, że Bóg to obiecał na tę godzinę.
„Jak było w dniach Lota”. On obiecał to w ostatecznych dniach, potem On powołuje, by to wypełnić. To żaden problem. Bóg tak powiedział. Na tym sprawa załatwiona. Oczywiście, że jest; to jest paradoks. Nie można tego wyjaśnić. Nikt nie może wyjaśnić, jak mogą być przewidziane pewne rzeczy i wydarzą się każdym razem zgodnie z tym. Jest to paradoks. Bóg powiedział, abyśmy to czynili. To jest właściwa pora. To jest ten czas, w którym żyjemy. „Słońce, zatrzymaj się”.
57
Samson - był to paradoks, jak on mógł gołymi rękami zabić lwa - niewielki człowiek z kędziorami na głowie, odosobniony dla Boga; On był nazarejczykiem, odosobnionym przez Słowo Boże. On był nazarejczykiem, a więc on odosobnił się dla Słowa. I on nie miał tak dużych ramion, jak tamte wrota. Każdy mężczyzna z takimi ramionami potrafiłby zabić lwa. To by nie było żadną tajemnicą, gdyby on był takich rozmiarów, jak nauka, względnie dzisiejsza teologia i artyści próbują namalować jego obraz. On był po prostu niewielkim człowiekiem, rozumiecie, i był całkiem niezdolny uczynić coś takiego. Lecz kiedy Duch Pański zstąpił na niego, wtedy to potrafił uczynić.
Może stoimy samotnie; może stoimy jako jeden lub dwaj; cokolwiek to jest, kiedy Duch Pański próbuje potwierdzić Słowo, które On obiecał i powiedział wam, abyście je czynili, wtedy się to stanie. Będzie to znowu paradoksem. Oczywiście.
58
Było to paradoksem, kiedy ten człowiek mógł chwycić do ręki szczękę muła, którą podniósł tam na polu. Przypomnijcie sobie teraz, te spiżowe przyłbice Filistynów były około cala grube. Pomyślcie o tym. A on miał szczękę muła, która leżała tam na pustyni.
Czy podnieśliście kiedykolwiek taką szczękę? Możecie kopnąć w nią swoją nogą, a ona się rozpadnie na milion kawałków. Uderzcie nią w skałę, a ona rozpadnie się po prostu niemal w proch.
I on wziął tę szczękę tego muła i powalił nią tysiąc Filistynów, uderzał nią w ich przyłbice. Jak mogła się ta szczęka trzymać razem? Dlaczego jego ramię nie osłabło? Jak on mógł tego dokonać, skoro oni byli wyćwiczonymi wojownikami i mieli oszczepy? Był to paradoks. Bóg dał obietnicę. I tam gdzie jest Bóg - paradoksy dzieją się zawsze tam, gdzie jest Bóg. Tak jest.
59
Czy to nie było dziwne w tych dniach, kiedy Achab był królem Judei, względnie raczej królem Izraela, a Jozafat, sprawiedliwy człowiek - z pokolenia Judy, był królem Judei; i oni tam zawarli sojusz. Jak może wierzący łączyć się z kimś pozornie wierzącym?
Czasami ludzie wpadają w takie tarapaty dzisiaj, mieszają się z tymi, którzy nie wierzą Słowu, a pomimo tego łączą się z nimi taką więzią, że nie mogą wydostać się z tego. Obawiają się to przyjąć.
Podziwiam waszą odwagę, bracia. Otóż, nie trzeba wam tego tłumaczyć. Widzicie, rozumiecie? Kiedy temu zaprzeczają lub nie chcą z tym mieć do czynienia - „zabierzcie to precz”, a pomimo tego zaraz występujecie i sponsorujecie to? Rozumiecie? Podziwiam takich ludzi tam. Wy nie boicie się cesarza i jego rozkazu. Rozumiecie? Tak.
60
Wierzący łączą się z pozornie wierzącymi i Jozafat uczynił to, kiedy udał się do Achaba, tego letniego wierzącego do pewnej granicy, który rozmyślał więcej o społecznych sprawach tego świata, niż o Bogu, a jego żona nosiła piękne fryzury, i inne rzeczy. Był jej podporządkowany... I my stwierdzamy, że Izrael był wówczas dokładnym przedobrazem naszego narodu - jak oni weszli do tego kraju i wypędzili jego obywateli, i zajęli go, i mieli wielkich mężów, takich jak Dawid i Salomon, lecz w końcu wystąpił tam taki człowiek, jak Achab.
Lecz właśnie w dniach Achaba prorok wystąpił na widownię. Bóg zawsze manifestuje Swoje Słowo.
I stwierdzamy potem, że nasz naród uczynił to samo. Weszliśmy do tego kraju, wypędziliśmy Indian i zajęliśmy go, i mieliśmy Waszyngtona i Lincolna. Lecz do czego dochodzimy obecnie? Otóż... Jednak Bóg może ciągle wzbudzać proroków. On potrafi z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi, jeżeli wymaga tego Jego Słowo. Malachiasz powiedział, że to będziemy mieć, więc będziemy to mieć. Będzie to tutaj. Nie martwcie się. Jego Słowo wypełni się. Zauważcie, Micheasz był wówczas w kraju.
61
A Achab, by dodać trochę poloru swemu państwu, on miał tam wtedy czterystu proroków, wielką ich organizację. Oni byli wszyscy dobrze ubrani, wytwornie ubrani, wykształceni, uczeni mężczyźni, hebrajscy prorocy; nie poganie: Hebrajscy prorocy. Jozafat zawarł ten sojusz.
Myślę, że wszystkie rzeczy współdziałają ku dobremu. Symfonia podaje dokładnie ten rytm. Rozumiecie?
Więc on zawarł sojusz, by mogli wyruszyć i usunąć króla Edomu, i wejść do tego kraju, zająć Syryjczyków, bo wydawało się to bardzo dobre.
A Jozafat, będąc bogobojnym człowiekiem, wpadł na pomysł i rzekł: „Patrzcie, powinniśmy zasięgnąć rady u Pana, czy tak?”
Achab odrzekł: „To jest właściwe. Wybacz mi, powinienem był o tym pomyśleć. Tak, ja mam tutaj seminarium, mam najlepszych w kraju, najbardziej uczonych. Oni potrafią powiedzieć „Amen” najładniej ze wszystkich, których kiedykolwiek słyszałeś„. Rozumiecie?
62
Otóż, on idzie do nich i sprowadza ich. „Przyprowadźcie ich tutaj i niech prorokują”. I oto podchodzą wszyscy ci prorocy, dobrze, wytwornie ubrani mężczyźni, mający wysoką ogładę i wykształceni na najwyższym poziomie. Oni znali dobrze język grecki i hebrajski, i wszystkie inne. Rozumiecie?
Oni podeszli i wszyscy prorokowali. I oni mieli prawo prorokować. Oni rzekli: „Wyruszaj. O co chodzi? Ten kraj tam należy do Izraela”. I to była prawda. „Jozue dał go nam. Bóg go dał, a Jozue go rozdzielił. I nasze dzieci chodzą głodne, a brzuchy Filistynów są napełnione pszenicą, która urosła w tym kraju”.
O ni opierali się absolutnie na Słowie, jeżeli o to chodziło. Lecz ludzie grzeszyli i utracili ten kraj. Oni go już nie posiadali. W owym czasie on absolutnie nie należał do nich. Rozumiecie? Lecz gdybyście w związku z tym chcieli powrócić do początków, to on należał do nich, i ci prorocy mieli rację. Oni rzekli: „Wyruszaj. Pan jest z tobą”.
63
Lecz wiecie, jeżeli człowiek jest rzeczywiście - jak powiedziałem ubiegłego wieczora o Józefie, który był sprawiedliwym człowiekiem. Było w tym coś, co nie brzmiało właściwie Jozafatowi. On był sprawiedliwym człowiekiem. On zapytał: „Czy nie macie jeszcze kogoś?”
„Jeszcze kogoś? Przecież mamy ich tutaj całe seminarium. (Widzicie, rozumiecie?) Tych najlepszych, których mamy w kraju, hebrajskich proroków, i oni mówią dokładnie - patrz, jak ściśle trzymają się Słowa. Jest jedno Słowo, które mówi, że ten kraj należy do nas. Mamy więc prawo wyruszyć i zająć go”.
Lecz Jezus powiedział diabłu to samo, mówiąc: „Jest też napisane”. Tego właśnie oni nie dostrzegli. To właśnie spowodowało, że nie wierzyli Jezusowi. Jest również napisane: „Panna pocznie”. Widzicie, oni tego nie dostrzegli.
64
Więc oni powiedzieli: „Wyruszaj. Pan jest z tobą. On da ci zwycięstwo, ponieważ on należy do nas. Jest to w Imieniu Pańskim. Tutaj to mamy”.
Lecz nie brzmiało to właściwie. Jozafat powiedział: „Czy masz jeszcze kogoś, u kogo mógłbyś zasięgnąć rady?”
On odrzekł: „Tak, jest jeszcze jeden prorok, ale ja go nienawidzę. Stowarzyszenie nie przyjmie go”. [Puste miejsce na taśmie - wyd.] ...?... Nie mamy z nim nic do czynienia. Jest to Micheasz, syn Imli.
On powiedział: „Niech król tak nie mówi” - powiedział Jozafat - „Przyprowadźcie go”.
65
Więc oni posłali posłańca, który mu powiedział: „Micheaszu, czy chcesz znowu powrócić do społeczności? Rozumiesz, mów tylko to samo, co mówią ci pozostali. To jest teraz twoja okazja. Jeżeli zgodzisz się z tą organizacją, z wszystkimi pozostałymi, oni wprowadzą cię z powrotem. Rozumiesz? I będziesz miał społeczność, i możesz potem urządzać swoje kampanie po całym kraju”.
On odrzekł: „Jako żyje Pan Bóg, ja będę mówił tylko to, co On włoży w moje usta”. Potrzeba nam kilku Micheaszów. On powiedział: „Zobaczę najpierw, co Bóg mówi o tym, czy On chce, żebym znowu powrócił między nich”. Więc on powiedział: „Daj mi dzisiejszy wieczór i pozwól mi stwierdzić, co powie Pan”.
I owego wieczora Pan pokazał mu wizję. On porównał swoją wizję ze Słowem. To było właściwe.
Powiedział: „Wyruszaj, lecz ja widziałem Izraela, rozproszonego jak owce, nie mające pasterza”.
66
Więc potem najwyższy kapłan, względnie przywódca Ekumenicznej Rady podszedł do niego i uderzył go w twarz, i powiedział: „Gdzie odszedł Duch Boży, kiedy On opuścił mnie?” On odrzekł: „Ty zobaczysz tego dnia, gdy będziesz siedział w ukryciu”. Zapytał: „Gdzie On odszedł?”
A on rzekł, on powiedział: „Widziałem Boga, siedzącego na tronie. Widziałem zastępy niebieskie, zgromadzone koło Niego. I tam...”.
Boży prorok - Słowo zawsze przychodzi do proroka. Bez względu na to, jak bardzo niepopularnym się to wydaje, ono tam zawsze jest. I poznają to dzięki temu, bo dzieje się tak, że to, co ten człowiek mówi, urzeczywistnia się. Bóg to powiedział, potem to jest potwierdzeniem tego. Zatem, prorok nie tylko mówi Słowo, lecz również przepowiada i jest Bożym wykładowcą Słowa, Bożego napisanego Słowa. „Słowo przyszło do proroka”. I To jest kompletne objawienie Jezusa Chrystusa. To jest to objawienie - Biblia. Ona objawia Jezusa Chrystusa. Rozumiecie?
67
A zatem, kiedy ten prorok wystąpił na widownię i mógł następnie przepowiedzieć te sprawy, wydarzyło się to dokładnie w ten sposób, jak Bóg powiedział: „Pamiętajcie, wtedy Ja jestem z nim”. Potem, kiedy on objawił Słowo, które inny prorok przed nim powiedział, Ono się urzeczywistniło, i wtedy oni wiedzieli, że Ono jest prawdą. To jest ciągle Boży sposób czynienia tego. On nie zmienia Swego sposobu. Rozumiecie? Pamiętajcie, te wielkie grupy próbowały to zmienić, lecz nie udało im się.
Oto jest jeden, o którym mówimy teraz. I oni mieli rację; lecz Eliasz powiedział tak Achabowi. Widzicie, Izrael przyjmował złego człowieka, który im ustanowił organizacje, a odrzucił prawdziwe Słowo. Rozumiecie?
On powiedział: „Widziałem Boga i zasiadała rada. A On powiedział: ,Kogo uda nam się skłonić do tego, by zstąpił na ziemię i zwiódł Achaba?'„ Powiedział: „Kłamliwy duch podszedł” - prawdopodobnie z piekła - „i rzekł: ,Ja zstąpię na ziemię i wstąpię do tych proroków, i sprawię, że będą prorokować kłamstwo'„.
Hebrajscy prorocy, którzy patrzyli się bezpośrednio do Słowa! Widzicie? Lecz oni byli zaślepieni na to, co powiedział Eliasz. Oni sobie myśleli, że on był również zwariowany. Rozumiecie? Lecz kiedy Micheasz znalazł się pod namaszczeniem Ducha, ujrzał dokładnie to, co powiedział prawdziwy prorok. To była ta sposobność. Tak miało to być czynione. I ci Hebrajczycy mieli w tym rację.
68
Tak samo Hebrajczycy mieli rację w tym, co mówili o Jezusie Chrystusie, rozumiecie, lecz było to według ich cienia, w którym oni chodzili. Był to odblask innego czasu, nie światło na ów czas. Czy historia mogłaby się powtórzyć na nowo? Biblia mówi, że tak się dzieje. Widzicie? Stwierdzamy teraz, że tam był...
Było to dziwne, że Bóg wybrał tego zwykłego, niewykształconego, nie mającego z nimi społeczności męża, zamiast tej szkoły wytwornych, kulturalnych, wykształconych, bystrych mężczyzn, by pokazać i przynieść tym ludziom Słowo. On wybrał Micheasza. To był paradoks. Uhm. Oczywiście, że był. I stało się dokładnie tak, jak to Micheasz powiedział, ponieważ on miał Słowo od Pana. Zawsze było w ten sposób. Tak jest.
69
Jan Chrzciciel był kolejnym takim prorokiem. Wiecie, nie mamy wiele zapisków o tym, skąd przychodzili prorocy i tak dalej, duchowi mężowie. Rozumiecie?
Ludzie wybierają ludzi, podobnie jak wybrano Macieja, aby zajął miejsce Judasza. Nie słyszeliśmy jednak o nim wiele. Bóg wybrał Pawła. Widzicie, rozumiecie? Był to Boży wybór oraz wybór kościoła. Rozumiecie?
I ta sama rzecz, mężowie, którzy są napełnieni Duchem, są zazwyczaj takimi mężami, którzy próbują uciec od tej rzeczy, wydostać się z tego. Oni tego nie chcą czynić. Lecz Bóg bierze ich po prostu i mówi: „Ja ci pokażę, Ja skłonię cię do tego, byś to czynił”.
Paweł próbował uciec. Inni próbowali uciec. Wielu próbowało uciec. Mojżesz próbował uciec od tego.
70
Nie mamy dużo zapisków o Janie. Jego ojciec był kapłanem. Było to tradycją w owych dniach, że syn szedł śladami ojca, w jego urzędzie. Lecz gdy urodził się Jan, było to śmieszne, dziwne, nadprzyrodzone urodzenie, kiedy on został poczęty w łonie swej matki. My znamy to opowiadanie o Zachariaszu i jak anioł powiedział, że jego żona pocznie. I stwierdzamy, że tak właśnie się stało, ale to dziecię nie poruszyło się sześć miesięcy.
A Marię odwiedził Gabriel i ona udała się do Judei, by ją pozdrowić, ponieważ Gabriel powiedział jej, że ona jest brzemienna. I kiedy tam przyszła, ona jej powiedziała, ona rzekła... Względnie, ona się z tym ukrywała. A kiedy spotkała Marię, objęła swoimi ramionami Marię i zaczęły się obejmować, jak niewiasty zazwyczaj czynią (prawdziwe chrześcijańskie wierzące niewiasty), zaczęła ją przyciskać do serca. I ona powiedziała... Ona zauważyła, że Elżbieta jest brzemienna, że będzie matką, i ona powiedziała: „Wiesz, Anioł Pański powiedział mi, że ja również będę matką”. I Maria, Marta... Wybaczcie mi.
71
Elżbieta powiedziała jej, że się już trochę martwiła. Ona rzekła: „Bo jest to już sześć miesięcy, a niemowlę nie poruszyło się jeszcze”. To nie było normalne. Rozumiecie? Niemowlę jest praktycznie „martwe”, jak to dzisiaj określamy, rozumiecie, tak jak martwe w łonie swojej matki. Sześć miesięcy - już ją to martwiło.
I wy wiecie, Jan był o sześć miesięcy starszy od Jezusa, który był jego drugim kuzynem. Maria i Elżbieta były pierwszymi kuzynkami. I potem, gdy stwierdzamy, że Elżbieta...
Maria odwróciła wstydliwie swoją młodą twarz i powiedziała: „Ja - ja również będę miała Dziecię”. „Więc ty i Józef jesteście już poślubieni?” „Nie, nie jesteśmy poślubieni”. „A ty będziesz miała dziecię?”
„Tak, Duch Święty zacieni mnie”. Paradoks. Rozumiecie? „Duch Święty zacieni mnie i to Święte Dziecię będzie nazwane Synem Bożym”. Dalej powiedziała: „Gabriel spotkał się ze mną i kiedy on przyszedł, powiedział, że będę miała Syna i mam nazwać Go Imieniem Jezus”.
W tej chwili, gdy rzekła: „Jezus”, mały Jan zaczął podskakiwać w łonie swej matki. On otrzymał Ducha Świętego. Biblia mówi, że on urodził się z łona swojej matki pełen Ducha Świętego„. Kiedy po raz pierwszy zostało to Imię wypowiedziane ludzkimi ustami, martwe dziecko ożyło w łonie matki. Co powinno Ono uczynić dla narodzonego na nowo kościoła? To Imię, Jezus...
Powiedziała: „Dlaczego przychodzi matka mojego Pana? Bo skoro tylko twoje pozdrowienie przyszło do moich uszów (ona usłyszała Jego Imię), moje dziecię podskoczyło w łonie z radości”. Było to dosyć fenomenalne. Był to paradoks.
72
Jan, będący sześć miesięcy bez życia w łonie swojej matki ożył dzięki Imieniu Jezus Chrystus, z chwilą, kiedy Ono zostało po raz pierwszy wypowiedziane ludzkimi ustami; to wskazuje na to, że martwi ludzie ożyją dzięki Imieniu Jezus Chrystus. Ciągle paradoks. „Nie ma żadnego innego imienia pod niebem danego ludziom, przez które mogliby zostać zbawieni”. Paradoks, tak.
Jan był fenomenalny. Wydawało się, że mógłby pójść i wykonywać urząd swego ojca - chodzić do jego szkoły, w której był nauczany jego ojciec, będąc Lewitą. Tylko Lewita mógł zajmować urząd kapłana. Jan był Lewitą, więc dawniej było to tradycją, że miał chodzić do szkoły jego ojca. Lecz Bóg miał dla niego dzieło do wykonania„; on miał ogłosić Mesjasza.
Jego dzieło było zbyt fenomenalne, aby postępował według tradycji. Mam nadzieję, że czytacie to poprawnie. Jego dzieło było zbyt fenomenalne. On nie mógł postępować według ich tradycji i zajmować się ich tradycjami.
Wszyscy mówili: „Otóż, czy nie sądzisz, że brat Kowalski tutaj jest właśnie tym człowiekiem, który ma być Mesjaszem. My wiemy, że ty masz Go ogłosić. Czy nie myślisz, że on jest po prostu tym odpowiednim człowiekiem?” Byłby to kolejny Maciej.
73
Lecz co on uczynił? Pozostał na pustyni. Nie miał wykształcenia. Jan, podobnie jak wielu z nas dzisiaj, nie umiał mówić i posługiwać się gramatycznymi słowami, przy pomocy których my wyrazilibyśmy naszą inspirację, względnie ktoś inny, nie ja; prawdopodobnie większość z nas tutaj nie potrafiłaby tego uczynić. Co on uczynił? On musiał posłużyć się podobnymi wyrażeniami z przyrody, by przedstawić swoje stanowisko. Widzicie? Kiedy on miał to wyrazić, musiał posłużyć się słowami z przyrody. Patrzcie on powiedział: „O, wy pokolenie żmij” - to, co on widział - węże na pustyni. On widział, że takimi właśnie oni byli: „Generacją żmij”. Otóż, wykształcony człowiek na pewno posłużyłby się jakimiś innymi słowami, rozumiecie, które mógłby użyć zamiast tych, lecz on wyraził to przy pomocy węża.
Powiedział: „Nie myślcie sami w sobie, że kiedy należycie do tego, to będziecie oznaczać coś dla Boga, bowiem Bóg potrafi z tych kamieni...”. Widzicie, nie posłużył się jakimś teologicznym słowem; on nie wiedział niczego o jakimś seminarium. On miał swoje seminarium na pustyni, rozumiecie, przed Bogiem. Było to dziwne, że Bóg posłużył się takim człowiekiem - był to paradoks - zamiast tych wszystkich zacnych, wykształconych kapłanów, którzy byli w szkołach. Był to dość wielki paradoks. Moim zdaniem Bóg zawsze działa w paradoksalny sposób.
74
Urodzenie z dziewicy było paradoksem: Panna pocznie, urodzi Dziecko, Boga, który stał się ciałem. Bóg zmienił Swój stan - z Ducha stał się Człowiekiem. Człowiek zmienił... On zmienił Swój namiot, Swoje miejsce zamieszkania i przybytek.
Kiedy Jezus stał tam na wybrzeżu Galilei, Jan spojrzał do góry i zobaczył Ducha Bożego w postaci gołębicy, zstępującego, a głos powiedział: „To jest Mój umiłowany Syn, w Którym mi się upodobało przebywać”. „W Którym upodobało Mi się przebywać” - to samo, tylko czasownik przed przysłówkiem, to wszystko. Rozumiecie, rozumiecie? „To jest Mój umiłowany Syn, w Którym upodobało Mi się przebywać”. Bóg i człowiek stali się Jedno - zjednoczyli się razem, by dokonać odkupienia. Jak Bóg, który obejmuje całą przestrzeń i czas - mógł zstąpić na ziemię i zamieszkać Sam w Człowieku, aby On mógł skosztować śmierci za cały rodzaj ludzki - Stworzyciel umarł, by zbawić Swoje stworzenie.
Niebiosa i ziemia pocałowały się wzajemnie, człowiek i Bóg stali się jedno (Jak może człowiek...) tam, by On mógł przebywać w człowieku i mieć z nim społeczność. Jest to nic innego niż Bóg zniżający się, próbujący wejść do Swego człowieka.
75
Na początku był On Ojcem. On był ponad wszystkim. On był sam. On przebywał tam samotny, Elohim. Kiedy On zstąpił na tą górę, to choćby nawet zwierzę dotknęło się tej góry, ono musiało umrzeć. Lecz potem On stał się ciałem i my dotykaliśmy się Go naszymi rękami. On uczynił to dlatego, by przelać Swoją Krew, dziewiczą Krew; ponieważ my jesteśmy urodzeni na skutek seksualnej pożądliwości. On urodził się z dziewicy. On nie był krwią Żyda, ani poganina. On był Bogiem stworzoną Krwią. Rozumiecie? Krew żydowska nie zbawia nas. Pogańska krew nie zbawia nas. „Boża Krew”, jak mówi Biblia „zbawia nas”. On był Bożą Krwią.
76
Niektórzy ludzie mówili, że On był - że Maria poczęła i było to tak, że jajo należało do Marii, a komórka krwi przyszła z płci męskiej, którą był Bóg. To jest również błędne. Gdyby tak było, spójrzcie tutaj. Zatem, aby to jajo mogło zejść w dół, musiałaby przeżyć pewnego rodzaju wzruszenie. Co w takim wypadku przypisujecie Bogu?! - co uczyniłby Marii?!
On stworzył i jajo i Krew. On był Bogiem. Ona była inkubatorem. Ona była tylko zapożyczonym łonem; podobnie On miał zapożyczony grób, w którym został pogrzebany. On stworzył wszystko. Widzicie, a nie miał miejsca, gdzie by położył Swoją głowę. On stał się naszym wzorem - jakimi powinniśmy być. On nigdy nie stanął po stronie kogoś, lecz czynił zawsze to, co się podobało Ojcu.
77
I Ojciec mieszka teraz w nas dzięki Jego śmierci. On poświęcił kościół - absolutnie, oczyścił ten kościół - nieczysty, brudny. Bóg zniżył się z postaci Słupa Ognia i stał się człowiekiem, i potem jako Duch Święty wprost w nas. Czy nie rozumiecie, co to znaczy? Ten sam Bóg, zstępujący w dół przez cały czas. Zatem, Bóg nad nami, Bóg z nami, Bóg w nas. Czy rozumiecie? Podobnie jak myśli Boże, Słowo Boże i manifestacja Słowa.
Po prostu ta sama rzecz od początku, Bóg rozmyślający; On był Ojcem, On był Synem, On był Zbawicielem, On był Uzdrowicielem.
Te Słowa zostały wypowiedziane i One się zamanifestowały: „Panna pocznie i urodzi Syna; Jego Imię będzie brzmiało Emanuel, Doradca, Książę Pokoju, Bóg mocny, Ojciec Odwieczny”, i tak było!
I z tego On wystąpił, aby mógł przyprowadzić wielu synów do Boga. Tym wszystkim jest Bóg objawiony: Bóg nad nami, Bóg z nami, Bóg w nas - to faktycznie paradoks, że Sam Bóg zamieszkał w człowieku. Oczywiście.
On musiał stać się takim, by mógł umrzeć, by uczynić zadość Swoim własnym prawom sprawiedliwości. On to przewidział i powiedział: „Dnia, którego będziecie spożywać z niego, tego dnia pomrzecie”. I On musiał to wypełnić; nie było nikogo innego, kto mógłby to uczynić, prócz Niego Samego. Jeżeli On...
78
Dzisiaj, w dzisiejszym dniu chciałbym to przedłożyć - Bóstwo Jezusa Chrystusa dlatego, bo ludzie próbują uczynić z Niego proroka. Otóż, jeżeli siedzi tu przypadkowo ktoś z chrześcijańskich naukowców, ja nie ranię twoich uczuć - mam nadzieję, że nie.
Jednakowoż, my wypowiadamy się tak wiele na temat dowodów. My, zielonoświątkowcy uważamy mówienie językami za nasz dowód, ale jak bardzo oszukiwaliśmy się w tej sprawie. Wielu z nich mówi, że owoc Ducha jest dowodem - jak bardzo jesteście oszukani przez to. Absolutnie nie jest. Jeżeli mówicie, że mówienie językami jest dowodem Ducha Świętego... Przy tym ja wierzę, że Duch Święty mówi językami. Nie zrozumcie mnie źle. Tak, lecz wy mówicie, że jeżeli człowiek mówi językami, to ma Ducha Świętego. Wierzyliśmy w to przez pewien czas, lecz stwierdziliśmy, że to było złe.
79
Luther powiedział: „Ci, którzy mówili, że wierzą...”. Stwierdziliśmy, że to było błędne. Wesley powiedział: „Ci, którzy zostali poświęceni i krzyczeli... Stwierdziliśmy, że to było błędne. Zielonoświątkowcy mówili: „Ci, którzy mówią obcymi językami...”. Stwierdziliśmy, że to było błędne. Chrześcijańscy naukowcy powiedzieli: „Owoc Ducha jest dowodem”. Stwierdziliśmy, że to było błędne. Rozumiecie?
Ja widziałem czarownice i czarodziejów, pijących krew z ludzkiej czaszki i mówiących językami; kładli ołówek na stole i on pisał obcymi językami, a oni to wykładali. Rozumiecie? Zatem, nie mówcie mi o tym; moja matka była na wpół Indianką, rozumiecie, i ja to wiem. Widziałem to i miałem z tym do czynienia.
Pomimo to Bóg mówi obcymi językami, lecz to nie jest niezawodnym dowodem, że masz Ducha Świętego. Oczywiście, że nie. Nie, faktycznie. Chrześcijanin nie jest... Pozwólcie mi...
80
Boże, wybacz mi, że to czynię. Pragnę wam przedstawić Jezusa na rozprawie sądowej - tylko na chwilę, jeżeli mi wybaczycie. Czy mam jeszcze tyle czasu? Zobaczmy, chwileczkę tylko. Bądźcie po prostu... Tak, przeciągnąłem już dziesięć minut, lecz będę się śpieszył i opuszczę kilka spraw z tego. Rozumiecie? Więc spróbujmy to po prostu na chwilę, bracia.
Niebiański Ojcze, wybacz mi to teraz. Nie chciałbym tego tak mówić, lecz czynię to dlatego, aby to ludzie pojęli.
Pragnę się posłużyć tym... Wystąpię przeciw Jezusowi dzisiaj do południa i pragnę wam powiedzieć, że jesteście grupą Żydów, a Jezus powstał właśnie tutaj w Bakersfield. „Pozwólcie, że zwołam was ludzi razem i będę mówił do was o owocach Ducha”. Oni wierzyli temu również.
Czym jest owoc Ducha? Miłość, radość, pokój, cierpliwość, łagodność, dobroć. Czy się to zgadza? Owoc Ducha - wielu ludzi polega na tym.
Czasami jest to diabeł. On to potrafi podrobić, co do joty; oczywiście. On potrafi podrobić mówienie językami, co do litery, wykładanie języków co do litery. Jakikolwiek z tych darów potrafi on podrobić.
81
Zważajcie: „Ja mam zamiar” - tak mówi kapłan - „mam zamiar mówić do was wszystkich”. Ja teraz występuję przeciw Jezusowi, tylko na chwilę. Prosiłem Boga, żeby mi to wybaczył, tylko dlatego, abym wam mógł pokazać, co mam na myśli, by przedstawić sedno tej sprawy. Rozumiecie? Ja będę mówił:
„Dżentelmeni, ja jestem tutaj w imieniu waszego kościoła dzisiaj do południa. Mówię do was wszystkich. Otóż, tutaj w tym mieście jest pewien młody człowiek Imieniem Jezus z Nazaretu. On ma jakąś dziwną naukę. My znamy naszych kapłanów. Będziemy to teraz musieli osądzić na podstawie owoców Ducha. Ten - wasz kapłan - już jego pra-pra-pra-pradziadek był kapłanem. On zostawił wszystko w swoim młodym życiu, wszystkie rzeczy, z których wy wszyscy cieszyliście się, kiedy byliście młodymi ludźmi. On to wszystko zostawił, by być kapłanem Bożym. Co on przez to osiągnął? On studiował; on czynił wszystko, co mógł, by być właściwym człowiekiem”.
82
„Kto to był, kto stał przy was, kiedy tata i mama sprzeczali się i mieli się zamiar rozwieść? Kto stanął przy tacie i mamie, objął ramieniem jednego, a drugim ramieniem drugiego i doprowadził ich do pojednania? Wasz stary wierny kapłan, ot tam. Wasz stary wierny kapłan studiował prawa Jahwe tak, że zna je na wylot, każdy szczegół, każdy drobiazg. On ukończył wszystkie seminaria. On ma promocję doktora. Ma promocję bakałarza sztuki. Ma promocję doktora teologii, doktora prawa, doktora filozofii. On dokładnie wie, o czym mówi. On studiował to wszystko, podczas gdy wy, ludzie, zbijaliście bąki. On to studiował, ponieważ on jest waszym liderem”.
To wszystko daje sens, bracia, jeżeli mówicie o psychologicznej stronie tego. To wszystko jest sensowne.
83
„Z jakiej szkoły wyszedł ten Jezus z Nazaretu? On nie był ani jednego dnia w szkole, na ile nam wiadomo. Skąd On przyszedł? Nikt nie wie; oto On nadchodzi. Popatrzcie na waszego starego łaskawego kapłana. Kiedy waszemu tacie zabrakło pieniędzy pewnego dnia - nie miał żadnych pieniędzy, do kogo on poszedł? Ten człowiek, który miał owoce Ducha, wasz łaskawy stary kapłan, który pożyczył mu pieniądze na zapłacenie dziesięciny do czasu, nim on zbierze swoje plony”.
„Kto stał przy tobie, kiedy twoja matka była w boleściach porodowych?” - wybaczcie mi, siostry - „i oni sobie myśleli, że ona umrze. Kto trzymał swoje ręce nad nią i modlił się, kiedy ty rodziłeś się na ten świat? Twój łaskawy stary kapłan. Kto podniósł cię ku Jahwe i zrobił ci obrzezkę, i trzymał cię na rękach i poświęcał cię dla Jahwe? Ten łaskawy stary kapłan”.
84
„I popatrzcie, co uczynił ten Jezus z Nazaretu pewnego dnia. Co On w ogóle uczynił, by okazać owoc Ducha?”
„Otóż, wielu z was jesteście biznesmenami, wy macie tutaj swoje przedsiębiorstwa. Wy jesteście handlarzami, i tak dalej. Jahwe wymaga baranka za wasze grzechy. Wy nie hodujecie baranków. Więc co uczynili ci łaskawi starzy kapłani? Żeby twoja dusza nie zginęła, oni polecili kilku handlarzom, by weszli do świątyni, zrobili tam małe klatki, i umieścili w nich baranki, żebyście mogli wziąć wasze dochody, na które pracowaliście - wy nie hodujecie baranków, lecz zarobiliście je w czymś innym, aby się wasza gospodarka rozwijała. I oni przygotowali wam miejsce, żebyście mogli, gdy jesteście obciążeni grzechami i pragniecie wyzwolić się ze swych grzechów, ten łaskawy stary kapłan przygotował wam miejsce, żebyście mogli pójść i kupić baranka. Bóg nie chciał waszych pieniędzy; On wymagał baranka, i wy możecie pójść i kupić baranka”.
„Co uczynił ten Jezus z Nazaretu? Przyszedł i wyrzucił wszystkie te rzeczy precz, i wysypał im wszystko, i rzekł im, że są jaskinią złodziei. Niewiele owoców Ducha okazał, prawda? Wasz łaskawy stary kapłan nigdy nie traci humoru. Ten człowiek splótł powrózki razem, przewrócił ich stoły i wypędził ich z świątyni, i patrzył gniewnie na nich. To nie jest owoc Ducha. Wasz łaskawy stary kapłan... Kto wypowie ostatnie słowa nad tobą? Twój łaskawy stary kapłan. Kto poruczy twoją duszę Bogu? Łaskawy stary kapłan. Rozumiesz? Czyni to owoc Ducha. A ten Człowiek nie ma żadnego z nich”.
85
Wy teraz powiecie: „Bracie Branham...”. Mógłbym pozostać całe kazanie u tego, lecz nie będę tego czynił.
Czym jest owoc Ducha? Manifestacją obiecanego Słowa. Jeżeli oni zatrzymali się tylko, by się przypatrzyć temu, to On nie miał tych rzeczy, które oni mieli - owoców Ducha czy czegokolwiek. Lecz Słowo, które było obiecane na ów czas, manifestowało się; i dokładnie to było Światłością na tamtą godzinę. To była Ona. Rozumiecie?
Bez względu na to, jak wielkie macie wykształcenie, jak jesteście łaskawi, jak bardzo mówicie obcymi językami, jak dobrotliwi, jak łagodni i delikatni jesteście, i czymkolwiek jesteście; dopóki nie przyjmiecie tego Słowa na tą godzinę, kiedy Ono jest zamanifestowane przed wami, to jesteście w tym samym kłopotliwym położeniu.
Może brzmi to szorstko, nie chciałem tego powiedzieć w ten sposób, lecz to jest prawdą. Proszę, uwierzcie Temu. Rozumiecie? W porządku. Boże, wybacz mi teraz. Czy rozumiecie, co chciałem powiedzieć?
86
Kto miał owoce Ducha? Jezus. On powiedział: „Badajcie Pisma. Wy uważacie, że One... Uważacie, że w Nich macie Żywot Wieczny. One świadczą o Mnie. One wam powiedzą, Kim Ja jestem”. On nigdy nie wystąpił i nie powiedział, Kim On jest. On im tego nie powiedział. Dlaczego On przekazał Swemu zgromadzeniu to wielkie... On powiedział: „Jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili Jego Krwi” - jak powiedziałem ubiegłego wieczora - „nie macie Żywota w sobie”.
No wiecie, ci zgromadzeni orzekli: „Ten facet zwariował. Co powiedzą lekarze i naukowcy? Otóż, ten Człowiek próbuje nas zrobić ludożercami”. On tego nie wyjaśnił. To był czas, kiedy Go odrzucili.
87
Potem miał On grupę kaznodziejów, kręcących się koło Niego - wierzących do pewnej granicy. On powiedział: „Otóż, co powiecie, kiedy ujrzycie Mnie wstępującego do góry - tam skąd przyszedłem?”
„Skąd przyszedłeś? Hm, widzieliśmy kołyskę, w której się urodziłeś, miasto, w którym się urodziłeś. Łowiliśmy z Tobą ryby, wychodziliśmy na wzgórza. Chodziliśmy z Tobą, rozmawialiśmy z Tobą, i przyszedłeś z... Ależ, teraz wiemy, że Ty jesteś zwariowany”.
Lecz prawdziwa, autentyczna wiara nie poruszy się. Ci uczniowie nie potrafili tego wyjaśnić, lecz oni wiedzieli, że to istnieje. Rozumiecie? Musiało to być coś, co Bóg włożył do nich, musiały to być Jego myśli przed założeniem świata, kiedy On zaplanował tych wszystkich odkupionych. Efezjan 1, 1-5; On zaplanował to wszystko przed założeniem świata w Swoich myślach i to są atrybuty Jego myśli.
88
Spójrzcie na Judasza stojącego tam - jak jakiegoś kleryka tutaj: „Tak, chodzimy w Światłości” - on miał moc do uzdrawiania chorych. Mateusz 10. udowadnia to. On ich wysłał i oni powrócili, radując się, bo diabły były im poddane, a Judasz był razem z nimi. To się zgadza. On powiedział: „Nie radujcie się, że się wam diabły poddają, raczej się radujcie, że wasze imiona są zapisane w Barankowej Księdze Życia”. Judasz był z nimi. Lecz kiedy poszło o przyjęcie pełni Słowa Bożego, to on Je odrzucił.
Tak czynią ludzie dzisiaj. Rozumiecie? Jezus powiedział: „Człowiek będzie żył każdym Słowem” - nie tylko jednym lub dwoma Słowami, lecz każdym Słowem.
Wy powiecie: „Dobrze, bracie Branham, ja mogę zaakceptować część z Niego. A ja nie mogę przyjąć...”.
W takim wypadku masz tego interpretatora, którego miała Ewa. Uhm. On wziął Je całe, wyłożył Je właściwie, prócz jednego małego fragmentu. Musi to być dosłownie wszystko z Niego. Jeżeli Biblia mówi Je w ten sposób, to Ono nie podlega prywatnemu wykładowi. Ono jest takie, jak Je mówi Biblia. I jeżeli Bóg zesłał wszystkie te bóle serca i smutki, i śmierć niemowląt, i płacz, i wojny, i inne rzeczy, ponieważ zwątpiono w jeden zwrot z Jego Słowa, to czy On przyjmie was z powrotem z czymś mniejszym od Tego? Pomyślcie o tym.
On się nie zmienia. Jego pierwsza decyzja musi zawsze pozostać taką decyzją. Dlatego właśnie On zajmuje się jednostką, nie grupą; jednostką. Rozumiecie? On nie może tego zmienić. Otóż, mam tutaj wiele do powiedzenia, lecz ja...
89
Śmierć Jezusa była niezwykła. Był to paradoks. Zmartwychwstanie było paradoksem. My temu wierzymy. Wszyscy wiedzą, że Jego zmartwychwstanie było paradoksem - to, że Bóg wskrzesił Go z martwych.
Znowuzrodzenie jest paradoksem, to się zgadza - ono może zmienić ludzką istotę. Mógłbym zaraz tutaj wygłosić kazanie za chwilę, widzicie, jaki to paradoks wziąć człowieka, który jest niewierzącym, ateistą, nie ma z tym nic do czynienia, a nagle zostaje przemieniony z odstępcy na świętego, z prostytutki na siostrę. To jest paradoks. Nikt nie może mu dać jakiegoś lekarstwa albo zastrzyku, albo jakiejś dawki lekarstwa, czy czegokolwiek innego; jest potrzebna ręka wszechmogącego Boga i tylko ona może zmienić człowieka. Otóż, jest to paradoks, kiedy człowiek narodzi się na nowo, to się zgadza, znowu paradoks.
90
Był to paradoks, gdy Bóg wybrał stu dwudziestu niewykształconych rybaków, by zanieśli tą dobrą nowinę, Ewangelię o Wylaniu Ducha Świętego do całego świata, zamiast tej wielkiej rady Sanhedrynu, która była wykształcona do tego, tych, którzy byli wyćwiczeni i czekali i czekali, aż się stanie ta rzecz. Bóg objawił Samego Siebie tej grupie rybaków, którzy nie umieli nawet podpisać się na kawałku papieru. To był paradoks, że Bóg wybrał właśnie takich, zamiast wybrać Radę Ekumeniczną owego czasu, by to uczyniła.
On będzie czynił to samo dzisiaj. „On może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi”.
91
Wizje proroków były zawsze paradoksem - jak mogli ci mężowie pod inspiracją przepowiedzieć sprawy, które nie zawiodły. To był paradoks, jakże, było to coś, co przekraczało ludzki umysł, czego człowiek nie mógł pojąć. Są dwie - świadomość i podświadomość; bowiem Bóg wchodzi w podświadomość, która jest rzeczywista, i przewiduje - zabiera człowieka do przeszłości i on widzi rzeczy, które się działy daleko wstecz w innym wieku, zabiera go do teraźniejszego czasu i przepowiada przyszłość, i nie zawodzi to ani razu. Jest to faktycznie paradoks, jest to niewiarygodne, lecz to prawda. Wypełnia się to zupełnie dokładnie. To, co widzieliśmy Go czyniącego ubiegłego wieczora, było paradoksem, było to niewiarygodne dla ludzkiej istoty. Nie potrafimy tego wyjaśnić.
92
Pewien baptystyczny kościół, do którego poszła moja rodzina onegdaj - oni byli na nabożeństwie w Tucson. Pastor powstał, nie wiedząc, że ten chłopiec, który chodzi z moją córką, jest tam członkiem. I on powiedział: „Wiecie, właśnie się dowiedziałem, że ojciec i matka brata Branhama wędrowali z cyrkiem”. I powiedział: „Oni byli magikami i jest to taka mała sztuczka, którą on czyni”. Rozumiecie? Myślę, że chodziło o sztuczkę uzdrawiania chorych. Wątpię, czy mój ojciec albo matka widzieli w ogóle cyrk. Oni nie widzieli samochodu, dopóki go ja nie miałem. Rozumiecie? Oni nic o tym nie wiedzieli.
Lecz widzicie, diabeł ma zawsze coś do powiedzenia. Oni powiedzieli o Jezusowi: „On czyni to przez Belzebuba”. Musieli dać jakąś odpowiedź ich zgromadzeniu. Dlaczego nie badali Pisma Świętego, by zobaczyć, że to jest przepowiedziane na dzisiejszy czas? Jest to Jezus Chrystus - ten sam wczoraj - jakim był On wczoraj, takim On jest dzisiaj i będzie na zawsze. Lecz o to właśnie chodzi, rozumiecie - w ten sposób właśnie próbują to czynić ci nieuświadomieni zielonoświątkowcy - z proroczymi wizjami. To, że Jezus żyje dzisiaj, po dwóch tysiącach lat, jest również paradoksem. Na pewno jest.
Muszę teraz zakończyć, bo robi się późno. Czy wierzycie w paradoks? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Na pewno.
93
Może powiem jeszcze to. Pewnego razu stary przyjaciel aptekarz, dobrotliwy mężczyzna w podeszłym wieku powiedział: „Bracie Branham, pragnę ci coś powiedzieć. On powiedział: „Wiem, że jesteś kaznodzieją” - powiedział on - „więc chcę ci coś powiedzieć”. Dalej mówił: „Może brzmi to śmiesznie, lecz” - powiedział - „nie mówiłem tego ludziom, ponieważ oni by temu nie uwierzyli, ale powiem to tobie”. Ja odrzekłem: „Proszę bardzo”.
On powiedział: „W czasach kryzysu gospodarczego siedziałem właśnie w tej samej aptece. Mój syn, który jest żonaty i obecnie prowadzi aptekę w innym mieście, czekał na klientów”. I powiedział: „Ludzie musieli...”. On mówił: „Ludzie musieli chodzić do...”. Przypominacie sobie, że musieliście iść do głównego miasta, by otrzymać zlecenie, abyście mogli otrzymać swoje lekarstwo. I cokolwiek musieliście kupić, musieliście najpierw otrzymać zlecenie na to. On powiedział, że zobaczył parę, podchodzącą niepewnym krokiem do drzwi i on podniósł wzrok: Biedna młoda matka, spodziewająca się już dziecka, ledwie trzymała się na nogach, młoda kobieta - ona ledwie szła.
94
I on powiedział: „Jej młody małżonek podszedł do mego syna i rzekł: ,Mam tutaj przepis na... Lekarz posłał mnie tam do głównego miasta do ich funkcjonariusza po zlecenie, abym mógł otrzymać to lekarstwo. Moja żona potrzebuje je niezwłocznie'. I powiedział: ,Ona nie może tego już dłużej wytrzymać, ona jest tak bardzo chora. Lekarz powiedział mi: „Kup je zaraz teraz i daj je jej”. Chciałbym wiedzieć, czy mógłbym dostać to lekarstwo i dać jej to lekarstwo, i czy mogłaby usiąść tutaj?' Dalej rzekł: ,Potrwa to dwie lub trzy godziny - stać tam w kolejce, by otrzymać zlecenie na to lekarstwo. Zastanawiam się, czy mógłby mi pan dać to lekarstwo teraz?'„
„Młody aptekarz odrzekł: ,Panie, chętnie bym to zrobił, ale nie mogę' - powiedział - ,ponieważ mamy tutaj takie prawo, mianowicie my sprzedajemy za gotówkę.' Powiedział: ,Musimy mieć to zlecenie'„.
On powiedział, że siedział w tylnej części i czytał gazetę - ten starszy mężczyzna. On powiedział: „Chwileczkę, synu”. Popatrzył na tą biedną młodą kobietę, trzymającą się ledwie na nogach. I powiedział: „Idź i przygotuj lekarstwo według tego przepisu”. Dalej rzekł: „Podaj mi je tutaj”.
Mówił, że on wziął przepis lekarza, wszedł do pracowni i sporządził je. Powiedział: „Przygotowałem je i pomyślałem: „Jeżeli ona nie zapłaci go, to w porządku, to nie tak ważne”.
95
Powiedział: „Podszedłem do miejsca, gdzie ona siedziała. Trzymałem je, by je wręczyć do jej ręki”. I powiedział: „Kiedy je włożyłem do jej ręki, podniosłem wzrok” - i powiedział - „bracie Branham, ja nie wiem, czy temu uwierzysz, czy nie”. Powiedział: „Włożyłem je do rąk Pana Jezusa”. Dalej mówił: „Zobaczyłem Go stojącego tam, patrzącego się na mnie, a Krew broczyła w dół po Jego twarzy i miał blizny na swojej głowie”. On mówił: „Zamknąłem moje oczy, ot tak, i ugięły mi się nogi. I usłyszałem, jak jej małżonek powiedział: ,Czy pan jest w porządku, doktorze?'„ A on odrzekł: „Tak”. Dalej rzekł: „Spojrzałem jeszcze raz, a ta kobieta trzymała to lekarstwo”. Zapytał: „Czy temu wierzysz?”
Powiedziałem: „Oczywiście, ja temu wierzę. ,Cokolwiek uczyniliście dla jednego z Moich najmniejszych, uczyniliście to dla Mnie'„. Paradoks, naprawdę.
96
Wielu z was braci tutaj czytaliście pisma świętych dawnych czasów, o tym, jak Bóg zajmował się nimi - paradoks - jak działy się te rzeczy. My wierzymy w paradoks. Jeden z...
Święty Martin był jednym z tych, o których próbowałem rozmyślać. Widzicie, on był żołnierzem, a w Francji było przyjęte, że on powinien kontynuować zawód swego ojca. Otóż, on był zawsze trochę wierzącym. Jego matka była wierzącą. I pewnego mroźnego dnia... On był bardzo pokornym człowiekiem i oni zawsze posyłali człowieka, który polerował jego buty i zadbał o to, by wyglądał schludnie, jak powinien wyglądać żołnierz, ale on polerował buty swemu słudze. Nie postępował według ich tradycji i zwyczajów. On uważał, że ludzie zostali stworzeni równi sobie.
97
Więc pewnego mroźnego dnia stanął on przy bramie miasta Tours, gdy wchodził do niego, i powiedział, że tam na ulicy leżał stary żebrak. Niewątpliwie czytaliście już o tym wiele razy. Tam na ulicy leżał żebrak, marznący na śmierć, bo dął naprawdę mroźny wiatr. On prosił ludzi: „Chodźcie. Czy ktoś da mi płaszcz? Ja zmarznę tej nocy. Nie mogę tak leżeć na tej ziemi. Czy ktoś da mi płaszcz?” Nikt. On błagał: „Proszę, niech ktoś okaże miłosierdzie dla starego człowieka, ja umieram. Ja już odsłużyłem moje lata. Robiłem to jak najlepiej potrafiłem. Nie pozwólcie mi umrzeć. Marznę na śmierć. Niech mnie ktoś przyodzieje; czy mi pomożecie?”
A więc on stanął po prostu z tyłu, św. Martin, i przyglądał się. On nie był wierzącym, nie był wtedy chrześcijaninem; jeszcze Go nie przyjął. On tam po prostu stał i obserwował. Nikt tego nie uczynił, kiedy tłumy ludzi przechodziły wokoło. Niektórzy z nich byli dosyć bogaci, by to mogli zrobić. On miał tylko jeden płaszcz, a był to jego wojskowy płaszcz. Dobył swego miecza i rozciął ten płaszcz na dwoje, owinął nim tego starego żebraka, i poszedł dalej.
Ludzie śmiali się z niego, kiedy szedł po ulicy, a ten kawałek płaszcza wisiał na nim. „Co to za śmiesznie wyglądający żołnierz” mówili oni i naśmiewali się z niego.
Tej nocy obudził się ze swego snu. Spojrzał, a obok jego łóżka stał Jezus, owinięty w ten kawałek płaszcza, w który owinął przedtem tego żebraka. Wtedy zrozumiał: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z Moich najmniejszych...”.
Był to paradoks - jego powołanie. On był posłańcem owego wieku. On stał w obronie Słowa, przeciw wszelkiej niegodziwości katolicyzmu w owym czasie. Bóg go wybrał i pozwolił mu zobaczyć Chrystusa - przy pomocy paradoksu.
98
Bracia, możemy oglądać paradoks za paradoksem. Największy paradoks jest przed nami, kiedy Trąba Pana zabrzmi i czasu już nie będzie, i nastanie wieczny poranek, jasny i piękny. Kiedy nastanie zmartwychwstanie i my zostaniemy porwani do góry razem, by Go spotkać na powietrzu, to będzie ostateczny paradoks - kiedy odejdziemy, by być z Nim. Do tego czasu bądźmy wiernymi sługami Słowa Bożego, którym jest Chrystus. Czy możemy się modlić?
99
Niebiański Ojcze, dziękujemy Ci dzisiaj do południa za tę Krew, która czyni nas braćmi. Dziękujemy Ci za Syna Bożego, Który dał Swoje życie, abyśmy mogli być jedno z Nim w tym wielkim Królestwie na ziemi, w Królestwie niebiańskim, które ma być ustanowione. Wyglądamy tego radosnego dnia w tysiącletnim królestwie, kiedy nasz błogosławiony Pan przyjdzie i zabierze stąd Jego oczekującą Oblubienicę - to młode Drzewo Oblubienicy. On jest tym Drzewem, które było w ogrodzie Eden - tym Chlebem Życia. Tak samo Jego młoda Żona jest drzewem, Drzewem Oblubienicy ostatecznych dni, kiedy wszystko usiłowało zrodzić owoc, lecz potężna moc Boża obcina te gałęzie, aby owoc mógł dojrzeć. Daruj tego, Panie, abyśmy mogli być zaliczeni do tego. Daruj nam Żywot Wieczny.
Mamy tą jedną rzecz, która nas łączy, kiedy jesteśmy tutaj w tym mieście: wierzymy Słowu Bożemu. Wierzymy w Jezusa Chrystusa. Wierzymy, że On nie jest martwy, lecz On żyje. A Jego Słowa - Jego obietnica na tą godzinę, zostaje teraz zamanifestowana. Są to ostatnie godziny. Jest to ostatni znak. Przyjście Pana - tego obiecanego Syna, jest bardzo blisko.
100
Oglądamy ten świat - geograficznie. Widzimy te znaki; trzęsienia ziemi na różnych miejscach, narody przeciw narodom. Widzimy wszystkie te rzeczy, które były zapowiedziane. Widzimy napawające strachem widoki na nieboskłonie, ludzkie serca zamierają ze strachu; latające talerze, i tak dalej, których naukowcy nie potrafią wyjaśnić, sądy śledcze, przychodzące na ziemię. Widzimy atomowe bomby wiszące tam wszędzie, a te wielkie pociski mogą przynieść całkowite zniszczenie w jednej godzinie. Widzimy te gazy, unoszące się tam nad nami, które spuszczą ogień z nieba i zniszczą tę ziemię.
Lecz widzimy również Jezusa, Który dał tę obietnicę. I jak było powiedziane: „Ten sam Jezus, który został zabrany od was w górę, przyjdzie znowu w podobny sposób, jak widzieliście Go idącego do nieba”. Wyglądamy nadejścia tego radosnego dnia.
101
Nasze serca pałają - wielu z nas, Panie, bowiem już jako mali chłopcy robiliśmy wszelkie wysiłki, na ile umieliśmy służyć Tobie. Panie, nie pozwól, żeby nasze oczy były zaślepione na tę godzinę. Otwórz moje oczy, Panie, abym zobaczył każdą obietnicę. Obym ją mógł zaakcentować mówiąc „Amen”, to znaczy „tak jest” na wszystko, co Bóg obiecał. Spełnij to, Panie. Daj nam to wspaniałe spotkanie.
Pobłogosław tych - moich braci i siostry tutaj. Niektóre z tych młodych niewiast stojących tutaj, i te z siwymi włosami, które służyły opiekując się ich mężami, kiedy oni pracowali tam na polach misyjnych. I Boże, Ty ich wynagrodzisz - i tych mężów, którzy walczyli, by zdobyć nagrodę i żeglowali po krwawych morzach. Kiedy siedzimy tutaj dzisiaj do południa koło tego stołu, patrząc się wzajemnie na siebie, a nasze włosy zaczynają siwieć - bojowaliśmy ten bój już długi czas i może nie spotkamy się już na kolejnym śniadaniu. My nie wiemy.
102
Przyjście Pańskie może być dzisiaj, ono może być jutro, może być w następnym roku. My nie wiemy, kiedy ono będzie. Lecz jedno jest pewne - mamy obietnicę, że spotkamy się na Wieczerzy w niebiosach, a Król wystąpi i obetrze wszelkie łzy z naszych oczu, i powie: „Nie martw się; wszystko to już przeminęło. Wejdź do radości Pana, którą przygotowano dla ciebie już od założenia świata”, kiedy zostaliśmy przeznaczeni, by być synami Bożymi - dzięki Jezusowi Chrystusowi. O, Ojcze, Boże, spełnij to.
Niechaj nasze serca uderzają jednomyślnie. I jak powiedziałem przed chwilą o tej młodej parze, która chciała się rozwieść... Boże, kiedy oddzielamy się jeden od drugiego tutaj, znajdujemy tą jedną rzecz, którą mamy wspólnie. Metodyści, baptyści, zjednoczeni, Zbory Boże, Kościół Boży, wszyscy mamy jedną rzecz wspólną: Jezusa Chrystusa. Nie możemy się spotkać jako organizacje i sprzeczać się o wyznaniach wiary i innych sprawach kościoła. Lecz jako bracia możemy się spotkać pod Krwią naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa i tam mamy wspólne rzeczy. I na tym wspólnym gruncie, Panie, ja przychodzę, by spotkać się z moimi braćmi, mężami tej samej kosztownej wiary. Obyśmy działali razem w tym nadchodzącym tygodniu ze wszystkich sił, które mamy, by zobaczyć chwałę Bożą, sprowadzoną z powrotem do kościoła na nowo. Poruczamy wszystko Tobie, razem z nami samymi. W Imieniu Jezusa pobłogosław nasze wysiłki. Amen.
103
Błogosławię wam, moi bracia. Bracie Roy, czy chcesz coś powiedzieć? [Puste miejsce na taśmie - wyd.]
Jak niezawodne jest to Słowo. Jezus był Słowem. Zgadzamy się z tym. Kiedy Jego rodzice zapomnieli Go i zostawili Go tam na święcie, i szli już trzy dni, a nie mogli Go znaleźć, to oni powrócili. Znaleźli Go w świątyni dyskutującego z kapłanami, a oni zdumiewali się nad tym Dzieckiem. Nie mamy żadnego zapisu, żeby On chodził do szkoły. Lecz pamiętajcie, On był jeszcze Chłopcem, dwunastoletnim, mniej więcej tak wysokim. Zwróćcie uwagę na wypowiedź matki.
Otóż, nie lekceważę was, katolicy, jeżeli ktoś z was jest tutaj, że nazywacie ją matką Bożą. Jak ona może być matką Bożą? Widzicie, ona była inkubatorem, którym posłużył się Bóg, a nie matką... Spójrzcie na nią, gdyby ona była matką Bożą, ona by naprawdę miała więcej mądrości niż On. Zauważcie, gdyby ona była matką, to ona dałaby Mu życie, ona dałaby Bogu życie. Rozumiecie?
104
Spójrzcie tutaj. Ona rzekła: „Twój ojciec i ja szukaliśmy Cię we dnie i w nocy ze łzami”. Ona zdyskredytowała swoje pierwsze świadectwo. Ona nazwała Józefa Jego ojcem.
Spójrzcie teraz na tego dwunastoletniego Chłopca, nie wiedzącego, co powiedział. On był dopiero chłopcem, lecz On był Słowem. Rozumiecie? On powiedział: „Czy nie wiecie, że Ja muszę być w sprawach Mojego Ojca?” Widzicie, jak Słowo skorygowało tę pomyłkę? Widzicie?
Ona składała świadectwo potem, kiedy On został wychowany; teraz wszystko przeminęło. Ona... Widzicie? „Twój ojciec i Ja szukaliśmy Cię” mówiąc dokładnie, co... Ona powiedziała, że poczęła to Dziecko z Ducha Świętego, a potem nazwała Józefa Jego ojcem.
I ten mały Chłopiec - dwunastoletnie Dziecko - nie miał żadnej mądrości, wiecie, lecz po prostu jako dwunastoletni Chłopiec... Ojciec nie mieszkał w Nim w tym czasie, ponieważ On przyszedł tego dnia, kiedy On Go ochrzcił; Jan widział Ducha Bożego zstępującego na dół, widzicie, i wstąpił do Niego. Lecz patrzcie, ten młody dwunastoletni Chłopiec był Słowem; On urodził się jako Pomazaniec, widzicie, by być namaszczonym. I tutaj On był. „Czy nie wiecie, że Ja muszę być w sprawach Mojego Ojca”.
Ona powiedziała: „Twój ojciec i ja szukaliśmy ciebie”. Gdyby Józef był Jego ojcem, to On byłby z nim w jego zawodzie - robiłby drzwi i budował domy.
Lecz On był w świątyni naprawiając te organizacje. Rozumiecie? „Czy nie wiecie, że Ja muszę być w sprawach Mojego Ojca?” Widzicie, jak Słowo Boże w tym Dziecku skorygowało ten błąd? Amen. Niech was Bóg błogosławi.