1
„Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz;
Tylko Mu wierz, tylko Mu wierz,
Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz„.
Pochylmy teraz nasze głowy na chwilę do modlitwy. Nasz łaskawy Niebiański Ojcze, jestem naprawdę wdzięczny dzisiaj wieczorem za ten przywilej, że mogłem przybyć w Twoim Imieniu tutaj do Nowego Jorku, by usługiwać Twemu ludowi. Cieszę się tak bardzo, że spotykam się z nimi, wiedząc, że istnieje wielkie jutro, kiedy się spotkamy, gdzie nie będziemy się już modlić za chorych, bo chorzy będą zdrowi na zawsze. Nie będziemy już spędzać długich nocy w modlitwie o zgubionych, bo oni wszyscy będą potem zbawieni.
I wyglądamy tego dnia, kiedy się zjawi Jezus. Skoro ta godzina przybliża się bardzo, a znaki i cuda wskazują na ten czas, to sprawia, że zatrzymujemy się na chwilę, Panie, by pomyśleć o sobie. Prosimy teraz następująco: „Sprawdź mnie i wypróbuj, Panie”. A jeżeli jest coś złego w nas, usuń to, Ojcze. Chcemy Ci służyć czystym sercem i czystymi rękami, bo nie wiemy, której godziny Ty możesz nas zawołać i zgromadzić na wysokościach. My pójdziemy na spotkanie z Tobą.
A jeżeli są tutaj dzisiaj wieczorem niektórzy, Panie, którzy Ciebie nie znają jako swego Zbawiciela, wybaczającego ich grzechy, ani nie zostali zrodzeni z Ducha Bożego, niechby to był ten wieczór, w którym podejmą tę decyzję, i Boże, napełnij ich Twoją dobrocią. Uzdrów każdego chorego, Ojcze, który jest tutaj, oraz wszystkich cierpiących. Niechby w tym budynku nie było żadnej słabej osoby, ani żadnego grzesznika, kiedy skończy się to nabożeństwo. Obyśmy zobaczyli, że to dzieje się ku czci i chwale Boga. Prosimy o to w Imieniu Jego umiłowanego Syna, Jezusa Chrystusa. Amen.
2
Usiądźcie. Uważam to na nowo za wielki przywilej, że mogę być tutaj dzisiaj wieczorem i znowu usługiwać w Imieniu naszego cudownego Zbawiciela, Który jest Tym wszystko zaspakajającym.
Jak mówiłem ubiegłego wieczoru o Aniele Pańskim, kiedy mówiłem o znaku dla Sodomy, mianowicie kiedy ten Anioł pozostał z Abrahamem i rozmawiał z nim - ten Mężczyzna, który był Aniołem, lecz był to Bóg w postaci człowieka, bo Abraham nazwał Go Panem. Każdy czytelnik Biblii wie, że P-A-N dużymi literami pochodzi z „na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”, to znaczy „Elohim” - „Wszystko zaspakajający, Wszechmogący”. I Bóg dał się poznać wówczas Abrahamowi w postaci człowieka. Wydawało się, że to jest po prostu jakiś zaprószony podróżnik. On nie powiedział, skąd przychodzi. Lecz zauważcie, kiedy On mówił z Abrahamem, On powiedział: „Ja to uczynię, Ja ci to obiecałem”. Rozumiecie? I nazwał go imieniem jego ojca - Abrahamem; na które zostało jego imię zmienione z Abrama kilka dni przedtem: teraz był on Abrahamem. A Sarai nazwał Sarą - „księżną”.
A potem Bóg zniknął sprzed Abrahama i udał się do Sodomy i to był ich ostatni znak. Ogień spadł z nieba i zniszczył całą Sodomę i Gomorę, i wszystkie miasta w okolicy,
3
pokazując w przedobrazie, co się stanie z pogańskim światem. On zostanie zniszczony; zostanie zniszczony przez ogień. Bóg obiecał, że On nigdy więcej nie zniszczy ziemi wodą, podając nam znak. Bóg nie czyni niczego bez znaku. I On podaje nam znak tęczy jako przymierze, że On nigdy więcej nie zniszczy ziemi wodą. A zatem, tym razem będzie to przy pomocy ognia.
A kiedy Jezus powoływał się na te czasy, On powiedział: „Jak było w dniach Noego, kiedy była budowana arka, w której tylko osiem dusz zostało zachowanych przez wodę, tak będzie w czasie przyjścia Syna Człowieczego”. Spójrzcie na tą mniejszość wówczas. „Jak było wtedy, kiedy osiem dusz zostało zachowanych przez wodę”. I On mówił dalej i przedkładał moralność i obyczaje owego czasu - „jedli, pili, żenili się, za mąż wychodziły”. I jeśli...
4
Czytałem o tym niedawno i komentowałem to - głosiłem na ten temat. Potem zauważyłem, że Jezus czytał tą samą 1. Mojżeszową, którą ja czytam i wy czytacie. Wróciłem więc do 1. Mojżeszowej 6, by stwierdzić, co ludzie czynili w owym czasie, i stwierdzamy, że synowie Boży pojmowali sobie córki ludzkie. Popatrzyłem do innego przekładu tego miejsca, gdzie jest powiedziane: „brali sobie kobiety”, nie córki. Było to po prostu jak w Reno, Nevada: po prostu małżeństwa, rozwody, tak jak w Hollywoodzie, i tak dalej. A potem jest powiedziane: „byli to mężowie sławni dawnych czasów”.
Potem widzieliście w czasopiśmie „Life” jak powstał ten wielki skandal w Anglii tych sławnych mężczyzn i tych prostytutek, i tak dalej, i jak nasi gubernatorzy... I ach, moi drodzy, w jakim zbiorowisku oni byli - dokładnie taki obraz, jaki Jezus zapowiedział - co się będzie dziać. Widzicie? „Jedli, pili, żenili się, za mąż wychodziły, a nie poznali tego aż do tego dnia, kiedy Noe wszedł do arki”.
A potem drzwi zostały zamknięte. Nie było już żadnej szansy. To było jego ostatnie przemówienie. Ostatnie przemówienie, które było głoszone w każdej wielkiej usłudze, było do tych, którzy nie mogli zostać zbawieni. Noe, jego ostatnie poselstwo było do tych, którzy nie mogli zostać zbawieni. Widzicie, on wszedł do arki i drzwi zamknęły się za nim, i on był w niej już siedem dni, zanim zaczął padać deszcz. Widzicie, jego poselstwo było najpierw głoszone, budowali arkę, a potem byli zamknięci w arce siedem dni.
Ci ludzie mówili: „Ten stary fanatyk. Widzicie, on jest po prostu wewnątrz arki; on sam zamknął drzwi”. Lecz Bóg je zamknął. To samo było w Sodomie.
5
Spójrzcie na naszego Pana Jezusa. Kiedy On przyszedł na ziemię, On był młodym Prorokiem z Galilei. On wchodził do synagog i wszyscy Go miłowali. On uzdrawiał chorych. To była pierwsza część Jego usługi - pierwsze stadium. Drugim stadium było proroctwo, kiedy On zaczął napominać faryzeuszów i saduceuszów Jego czasów, mówił im, czym są i jacy są ślepi; nie mogli Tego zrozumieć, Kim On był, i tak dalej, wiecie, i co się miało z nimi stać. Z powodu tego On został potępiony i na tej podstawie został On ukrzyżowany, lecz oni nie mogli zatrzymać poselstwa. Możecie powstrzymać posłańca, lecz nie poselstwo. A Biblia mówi, że „On zstąpił do piekła i głosił duszom, które były w więzieniu, które kiedyś były nieposłuszne”, i Jego poselstwo było do tych skazanych na potępienie.
6
Byłoby okropne pomyśleć teraz, że pewnego z tych dni ludzie będą dalej głosić, podobnie jak głosili w dniach Noego; oni będą głosić tak samo, lecz dla tego świata, skazanego na zagładę, dla którego drzwi są już zamknięte. My nie wiemy, kiedy się to może wydarzyć. Więc jeśli nie jesteś chrześcijaninem dzisiaj wieczorem, pomyśl o tym naprawdę poważnie. Pomyśl o tym na serio.
Zatem, jest tylko jedno, co mamy czynić, jak wiemy, mianowicie postępować zgodnie z instrukcjami, które nam zostawił nasz Pan: „Głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. On wie, kto jest zbawiony, a kto nie jest. My tego nie wiemy. My po prostu zarzucamy sieć w morze i wyciągamy ryby wszelkiego rodzaju, ale Bóg wie, kto jest zbawiony, a kto nie. „I nikt nie może przyjść do Niego, zanim go najpierw nie pociągnie Ojciec; a wszyscy, których Mu dał Ojciec, przyjdą”. My to wiemy. Widzicie? Więc nie możemy powiedzieć, że ten jest chrześcijaninem a tamten nie jest; ponieważ On powiedział: „Królestwo niebios jest podobne do człowieka, który wziął sieci i wypłynął na morze, i zarzucił je”. Kiedy on wciągnął sieci do łodzi, miał w niej wszelkiego rodzaju stworzenia. Były tam kraby, wodne robaki, węże i ryby, i padlinożercze ryby i dobre ryby„. Jednakowoż - widzicie - wodne robaki i te inne w końcu wczołgały się z powrotem do wody, lecz dobre ryby zachowano dla Mistrza. My teraz nie wiemy, kto jest kim. My po prostu zarzucamy sieci.
7
Lecz pamiętajcie, ten wodny robak był wodnym robakiem, kiedy sieć rozwinęła się nad nim. Uchwycił go wpływ nabożeństwa. Wąż był ciągle wężem; sieć Ewangelii wciągnęła go tylko do środka. A padlinożercza ryba była padlinożercą; żółw był żółwiem, rak był rakiem. Rozumiecie? Lecz prawdziwa ryba była rybą od początku. Rozumiecie? Więc On wie, kto jest kim, ponieważ On ma ich imiona w Swojej Księdze - zapisane w niej, kiedy Baranek został zabity przed założeniem świata.
8
My jesteśmy tutaj starając się wykonać naszą część. Otóż, brat Vick był tam na rogu ulicy, zarzucając sieci przez wiele lat. Inni kaznodzieje byli na innych rogach ulic, zarzucając sieci. Ja przyszedłem, by zarzucać sieci razem z wami, bracia, abyśmy mogli po prostu zrobić duży połów, i ciągle je ciągniemy, podobnie jak rybacy w różnych zakątkach jeziora. Pewnego dnia ostatnia ryba zostanie wyłowiona z jeziora. Wtedy zakończy się połów. Szukajmy więc Boga z całych naszych serc, módlmy się i bądźmy szczerzy, kiedy widzimy, że nadchodzi ta godzina.
Otóż, dzisiaj wieczorem będę się modlił o chorych. Powiadomiliśmy o tym. Myślę, że Billy... Nie udało mi się porozmawiać... Czy on rozdawał karty modlitwy dzisiaj wieczorem? Tak. Dobrze, pójdziemy... Świetnie. To jest dobre. W porządku.
9
Ubiegłego wieczora robiłem podbudowę dla dzisiejszego wieczora - do usługi modlenia się. A potem - rozmyślałem, że może zajmę jeden lub dwa wieczory tylko dla głoszenia. I zobaczymy, ilu nie otrzymało jeszcze Ducha Świętego w którymś... To jest główna rzecz. Rozumiecie? Jeżeli otrzymacie... Jeżeli zostaniecie uzdrowieni, Bóg was uzdrowi, na pewno. On to już uczynił. Wy temu musicie tylko wierzyć. Lecz jeśli jesteście... Prawdopodobnie znowu zachorujecie, jeśli będziecie żyć wystarczająco długo. Lecz kiedy jesteście zbawieni, to jest coś innego. Rozumiecie?
I teraz powiem tą jedną rzecz, ponieważ czasami przychodzą tutaj obcy, którzy może jeszcze nie widzieli nigdy usługi uzdrawiania na nabożeństwie. I wielokrotnie oni próbują przyczepić mi to słowo: „Boski uzdrowiciel”. Patrzcie, nie ma... Jest tylko jeden Boży Uzdrowiciel; to jest Bóg. I szczerze mówiąc, istnieje tylko jeden Uzdrowiciel; jest to Bóg.
10
Otóż, lekarze nie twierdzą, że są uzdrowicielami. Oni nimi nie są; nie twierdzą, że nimi są. Co, gdybym wyszedł na dwór i złamałbym sobie tu moją rękę, i poszedłbym do przychodni, i rzekłbym: „Lekarzu, uzdrów moją rękę, w tej chwili, ja muszę skończyć moją pracę”? On by mi powiedział: „Ty potrzebujesz uzdrowienia umysłu”. Otóż, to byłoby prawdą. Rozumiecie? Lekarz potrafi właściwie zestawić moje ramię, lecz Bóg dokonuje uzdrowienia. Gdybym się ciął w moją dłoń i powiedziałbym: „Lekarzu, ciąłem się w moją dłoń; uzdrów mi ją szybko”. On tego nie potrafi. On potrafi ją jedynie wymyć; jeżeli jest rozcięta, on potrafi ją zeszyć; lecz Bóg musi ją uzdrowić.
Widzicie, przyroda musi rozwijać komórki, życie. ycie musi to połączyć razem. Ciało musi produkować wapień, i tak dalej, i ono samo ma życie. Wapień nie uzdrawia. Czyni to życie. Rozumiecie, nie ma medycyny, która uzdrawia. Medycyna tylko zachowuje w czystości, podczas gdy Bóg uzdrawia. Rozumiecie? Nie ma medycyny, która uzdrawia.
11
Gdybym się ciął w rękę i padłbym tu martwy, rozumiecie - gdybyście mnie zabrali do lekarza i rzekli: „Czy uzdrowiłby pan tego człowieka?” On odrzekłby: „Przecież on jest martwy”.
W porządku, potem powiedzielibyście: „Zaszyjmy tą ranę. A pan ma jakiś lek, który uzdrowi tę rękę, nieprawdaż?” „Nie, nie mam”.
Widzicie, choćby mnie zaszyli i daliby mi jakąś balsamującą ciecz, która by mnie utrzymywała w naturalnym stanie setki lat, i dawaliby mi zastrzyk penicyliny każdego dnia, i nacieraliby to miejsce wszystkimi możliwymi maściami, to by go na pewno nie uzdrowiło. Dlaczego? Ponieważ to życie odeszło z niego.
Dobrze, zatem kto jest uzdrowicielem, medycyna czy życie? Teraz mi powiedzcie, czym jest życie, a ja wam powiem, Kim jest Bóg. Rozumiecie? Bóg jest życiem. Rozumiecie? Wy jesteście...
12
Ubiegłego wieczora powiedziałem: „Mamy tak dużo mechaniki, a nie mamy dynamiki”. Moje ciało jest mechaniką, lecz moje ciało nie będzie funkcjonować bez dynamiki, bez ducha. Rozumiecie? Duch posługuje się moim ciałem, kieruje nim.
Podobnie jak samochód, w którym nie ma benzyny, ani iskry do zapłonu. Rozumiecie? Nie ważne, jak fajna jest ta dynamika, raczej chciałem powiedzieć jak dobrze jest dopasowana mechanika - cylindry, świece i kable, czy cokolwiek, ona musi mieć również prąd. Musicie to wszystko wziąć razem.
Takim właśnie jest Bóg. Musi to być wierzący oraz Bóg, by złączyć kontakt, wtedy się coś stanie.
13
Więc z Boskim uzdrowieniem jest tak samo jak ze zbawieniem. aden człowiek, który głosi Ewangelię o zbawieniu twojej duszy nie chciałby być nazywany Boskim Zbawicielem, bowiem on byłby Boskim Zbawicielem tyle samo, co jakiś człowiek, głoszący Boskie uzdrowienie, byłby Boskim uzdrowicielem. Człowiek nie może powiedzieć, że mógłby zbawić człowieka, ponieważ Jezus już to uczynił. Rozumiecie? W porządku. Lecz przez swoje głoszenie on wskazuje ludziom na Chrystusa, Który jest Zbawicielem.
Boskie uzdrowienie wskazuje im tylko na dokonane dzieło Golgoty, „Bo On był zraniony za nasze przestępstwa, a Jego sinościami zostaliśmy uzdrowieni”. Rozumiecie, rozumiecie? Boskie uzdrowienie nie jest czymś, co posiada jakiś człowiek, i może je włożyć do was. Chodzi o to, jaka jest twoja wiara w dokonane dzieło.
14
Gdyby Jezus stał tutaj dziś wieczorem w tym garniturze na sobie, który On mi dał, On by ciebie nie mógł teraz uzdrowić. On by po prostu... On mógłby - wy moglibyście poznać, że to jest Jezus; lecz On nie mógłby was uzdrowić, ponieważ On to już uczynił. Widzicie, wy musielibyście w to uwierzyć! On powiedziałby: „Moje dziecię, czy nie wiesz, że Moimi sinościami jesteś uzdrowione?” Rozumiecie? On to już uczynił. Jest to już dokonane dzieło. Jest to czas przeszły. My temu po prostu teraz wierzymy. I dla mnie to Słowo byłoby wystarczające. Gdybyś powiedział komuś coś, a on nie chciałby w to uwierzyć, hm, na tym by się skończyło; niech sobie idzie swoją drogą i nie wierzy w to. Lecz taki nie jest Bóg. Rozumiecie?
15
Jest to dokładnie takie, jak ta krótka pieśń, którą dawniej śpiewali kaznodzieja ze swoją żoną: „Wybaczajmy jedni drugim nie tak, jak śmiertelnicy. Jezus wybacza i zapomina”. Rozumiecie? My tego nie potrafimy zapomnieć, rozumiecie, lecz On potrafi. On jest Bogiem. On potrafi o tym zapomnieć - jakby się to nigdy nie stało. Wrzuca to w morze zapomnienia i nie wspomni o tym więcej; On jest Bogiem. On potrafi to kompletnie usunąć z Swej pamięci. Lecz my nie potrafimy. Widzicie? On potrafi.
Zatem, kiedy Mu wierzysz, że On uczynił to dla ciebie - „On uzdrowił ciebie, kiedy został zraniony za twoje przestępstwa, a Jego sinościami zostałeś uzdrowiony” - czas przeszły. Jedyną rzeczą, którą musisz teraz uczynić, jest uwierzyć w to. Słowo tego naucza. Nikt nie może powiedzieć, że Słowo tego nie naucza. Ono tego naucza obecnie i widzimy tak dużo dowodów tego - ludzi uzdrawianych wszędzie. Istnieje zatem Boskie uzdrowienie.
16
Otóż, gdybyś to był ty albo ja, gdybyśmy ustanowili nasze słowo i tak suwerennie jak Bóg, a gdyby ludzie nie chcieli w to uwierzyć, oni by nie musieli; w końcu - to oni są chorzy. Lecz nie tak Bóg.
On również ustanowił w kościele apostołów, proroków, nauczycieli, pastorów i ewangelistów, rozumiecie, wszystko to ku udoskonalaniu Ciała. A w tym Ciele, w każdym lokalnym zborze, On dał dziewięć duchowych darów i te dary są różnego rodzaju: mądrość, poznanie, mówienie językami, dary uzdrawiania, wykładanie języków, i tak dalej; dziewięć duchowych darów - wszystko to, by pokazać Swoją miłość względem kościoła, rozumiecie, bo On chce, abyście pozostali w porządku - Sam wielki Duch Święty jest Nauczycielem Kościoła. Jest to bardzo złe, że my obraliśmy za naszego nauczyciela biskupa, zamiast Ducha Świętego. Rozumiecie? Jednakowoż my... Duch Święty jest Nauczycielem, którego Bóg dał Kościołowi, by wychowywał Kościół i prowadził go w karności Bożej. Więc Duch Święty swobodnie umieszcza te dary w Kościele i one działają doskonale, jeżeli tylko nie wpadniecie w podniecenie i nie próbujecie przyswoić ich sobie według waszych własnych myśli.
17
W tym właśnie ludzie popełniają błędy. Stwierdzam to wśród ludzi, że ktoś jest cały pod wrażeniem i jakby rozpalony trochę przez Ducha Świętego, co jest wspaniałe, pobudzające. Lecz ktoś przyjdzie i powie: „Czy Pan nie mówi tak-a-tak?” Widzicie, nie musicie im dawać odpowiedzi. Nie mówcie tego, póki tego nie powie Bóg - wtedy macie TAK MÓWI PAN. Wtedy nic nie może przeszkodzić temu, aby się to stało. To się po prostu musi stać.
Rzucam wyzwanie każdemu dzisiaj wieczorem: Czy słyszeliście, żeby Duch Święty powiedział kiedykolwiek na nabożeństwie TAK MÓWI PAN, a nie stałoby się dokładnie w ten sposób chociaż raz na milion przypadków? Widzicie, To musi być absolutnie właściwe.
18
Gdyby Duch Święty przyszedł dzisiaj wieczorem i powiedział mi w wizji: „Ja chcę, żebyś jutro poszedł na cmentarz prezydentów; Ja wskrzeszę George Washingtona”, to ja bym zaprosił cały świat, aby przyszli oglądać, jak się to stanie. Musiałoby się to stać, rozumiecie, ponieważ Duch Święty tak powiedział. To potwierdza, że to prawda.
Lecz póki On tego nie powie, to po prostu czekaj. Rozumiesz? Widzisz? Ty wiesz, że jesteś zbawiony i wiesz, że zostałeś napełniony Jego dobrocią. Jeżeli On jest w tobie, to wiesz, że On będzie manifestował Swoje życie w tobie. Bądź więc zadowolony. Jedyna rzecz w tym, że On to na pewno uczyni. Rozumiesz? On wie, gdzie się znajdujesz.
I ja myślę, że jeśli to czynimy z miłością mając społeczność jedni z drugimi, to zapominamy o wszystkich konglomeracjach, denominacjach i barierach, i wielka armia Boża idzie naprzód maszerując do zwycięstwa.
19
Dzisiaj wieczorem pragnę przeczytać krótki fragment Pisma Świętego i wielu z was może zechce czytać razem ze mną. Jeżeli macie takie pragnienie, oczywiście, że możecie. I teraz chcemy otworzyć Ewangelię św. Mateusza 12. rozdział, jeżeli chcielibyście czytać razem ze mną, kiedy będę czytał. Ew. Mateusza 12. rozdział od 38. wersetu.
Pragnę teraz oznajmić temat, na jaki będę przemawiał: „Znak tego czasu”. Jest to krótki znany tekst i mówię to po prostu dlatego, bo się modliłem. I nie chcę przechodzić do jakiegoś twardego głoszenia, a potem znowu wracać do kolejki. Ponieważ każdy wie, że dary Ducha Świętego działają przez pewien kanał. „Dary uzdrawiania z tego samego Ducha, dary języków z tego samego Ducha” tylko inny kanał i człowiek przełącza się z jednego na drugi. Czytajmy więc teraz. Jeżeli wy...
„Wtedy odpowiedzieli mu niektórzy z uczonych w Piśmie faryzeuszów, mówiąc: Nauczycielu, chcemy widzieć od ciebie znak. A On odpowiadając, rzeką im: Pokolenie złe i cudzołożne znaku żąda, ale nie otrzyma innego znaku, jak tylko znak Jonasza proroka. Albowiem jak Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak i Syn Człowieczy będzie w łonie ziemi trzy dni i trzy noce. Mężowie z Niniwy staną na sądzie wraz z tym pokoleniem i spowodują jego potępienie, gdyż na skutek zwiastowania Jonasza upamiętali się, a oto tutaj więcej niż Jonasz. Królowa z Południa stanie na sądzie wraz z tym pokoleniem i potępi je; bo przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tutaj więcej niż Salomon”.
20
Stwierdzamy tutaj, że nasz Pan w Piśmie Świętym, które właśnie czytaliśmy - to był dokładnie trend wierzenia Żydów. Żydzi wierzyli w znaki. I oni przyszli do Jezusa, ci teolodzy, i dyskutowali z Nim, że chcieliby zobaczyć jakiś znak od Niego. Widzicie teraz, jak bardzo ślepi oni byli? On już okazał Swój znak - to czym On był, że On był Mesjaszem.
Rozpatrywaliśmy to ubiegłego wieczora. Ilu z was było tutaj ubiegłego wieczora? Zobaczmy. To jest fajne. W porządku.
21
Rozpatrywaliśmy to ubiegłego wieczora i udowodniłem słuchaczom znak Mesjasza, który On powinien był pokazać, że On był Prorokiem, który miał powstać, jak powiedział Mojżesz. „A wszyscy, którzy nie uwierzyli temu Prorokowi, zostali wycięci spośród ludu. Pan, wasz Bóg, wzbudzi wam Proroka, podobnego do Mnie”. A kiedy On przyszedł i okazał znak proroka, to wielu z nich chciało mówić, że On jest Belzebubem albo jakimś złym duchem.
A On im powiedział: „Otóż, to wam będzie przebaczone. Lecz kiedy przyjdzie Duch Święty, a wy będziecie mówić przeciwko Niemu, czyniącemu te same sprawy, oczywiście nie będzie wam przebaczone na tym świecie ani w tym, który ma nastać”.
22
Nie chcemy zatem podchodzić do tych spraw lekkomyślnie; musimy przyjść do tego szczerze i zważać na to. Jezus oświadczy„, że kiedy Duch Święty przyjdzie, by czynić to samo dzieło, które On czyni”, to jeśli ktoś powie jakieś słowo przeciw Temu, nie będzie mu wybaczone ani w tym świecie, ani w tym, który ma nastać.
Pamiętajcie zatem, Duch Święty nie był dany aż do Wylania Ducha Świętego. A Żydom zostało to już poświadczone przez Osobę Jezusa Chrystusa, Samarytanom było to poświadczone przez Osobę Jezusa Chrystusa. Więc sprawiedliwy Bóg nie mógłby potępić sprawiedliwych ludzi; musieli być niesprawiedliwi ludzie, by ich Bóg mógł potępić. Dobrze, zatem ten Duch Święty musi powrócić w dniach ostatecznych na Kościół i pokazać te same znaki, jakie On czynił wówczas, ponieważ Bóg nie zmienia Swojego sposobu działania.
23
Bóg nie czyni jednej rzeczy w jeden sposób, a drugiej rzeczy w inny sposób. Rozumiecie, Jego pierwsza decyzja jest doskonała, ponieważ On jest Bogiem. Rozumiecie? Jego Słowo nie może zostać zmienione. On nie nauczył się więcej w ciągu tych sześciu tysięcy lat naszej historii ludzkości. On nie nauczył się więcej niż wiedział wówczas, ponieważ On jest od początku nieograniczony. Rozumiecie? I On nigdy nie zmienia Swego Słowa. On musi...
On obrał, że zbawi człowieka przelaną Krwią niewinnego Baranka. Myśmy ich próbowali wykształcić; próbowaliśmy ich zorganizować w denominacji, próbowaliśmy wszystko na tym świecie i towarzyskiego życia, ale to zawiodło pod każdym względem i będzie ciągle zawodzić, dopóki nie powrócimy pod Krew. To jest jedyne miejsce, gdzie możemy mieć społeczność.
24
Bóg się nie zmienia. Kiedy Bóg coś mówi, musi to pozostać na zawsze. Jeżeli Bóg... Jeżeli człowiek przychodzi do Boga, a Bóg uzdrowił tego człowieka na podstawie jego wiary, to On musi uzdrowić następnego człowieka w ten sam sposób, inaczej postąpił źle, kiedy uzdrowił pierwszego człowieka. Jeżeli On zbawił człowieka Krwią i jedynie Krwią, a pozwoliłby komuś wejść tylko dzięki wykształceniu, albo dzięki temu, że jest teologiem lub kimś podobnym, bez przelanej Krwi zastosowanej dla niego, to On postąpił źle, kiedy wymagał Krwi dla pierwszego człowieka. Widzicie, On musi zawsze pozostać takim samym. Jego zamysł był zawsze taki sam. Jego postępowanie było zawsze takie same.
25
Bóg nie zajmował się nigdy jakąś organizacją. Znajdźcie to w historii. On zajmuje się zawsze jednostką, nigdy grupą; pojedynczym człowiekiem. Znajdujemy w historii, że kiedy powstawali wielcy mężowie, Pan posyłał ich na widownię, a kiedy odchodzili, towarzyszyła im jakaś organizacja. I każdym razem, kiedy się ludzie zorganizowali, ta organizacja umarła i nigdy już nie powróciła do tych duchowych sfer, w jakich oni byli. Właśnie przebierałem około dwudziestu lat historii Biblijnej, a nie ma tam żadnej wzmianki, żeby powstali na nowo.
26
Bóg działa dzisiaj. Co On będzie czynił jutro, to Jego sprawa. I On zawsze zajmuje się nami - jednostką, rozumiecie, ponieważ grupy ludzi mają zbyt dużo poglądów.
Patrzcie, nawet apostołowie, kiedy próbowali wybrać kogoś na miejsce upadłego Judasza, oni rzucili losy i los padł na Macieja. To było to najlepsze, co oni potrafili uczynić, posiadając klucze do Królestwa. I ani jedno miejsce Pisma nie mówi o tym, że Maciej czegoś dokonał. Lecz Bóg wybrał Saula, popędliwego małego jegomościa; On musiał go powalić na plecy pewnego dnia i zmusić go, by patrzył się do góry na chwilę. I On powiedział: „Ja mu pokażę, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla Mnie”. Rozumiecie, rozumiecie? Kościół wybrał Macieja, lecz Bóg wybrał Pawła. Rozumiecie? To była różnica. Bóg zawsze dokonuje Swego wyboru, Swej elekcji. Bóg dokonuje tej elekcji w oparciu o Swoją uprzednią wiedzę.
27
Stwierdzamy teraz, że Bóg zawsze działa wśród ludzi przez znaki i cuda. On obiecał znaki ostatecznych dni. Bóg nie może zmienić Swej polityki. On zawsze mówi do Swego ludu przez Swego proroka. Było tak wielokrotnie na przestrzeni wieków - Bóg miał zawsze gdzieś proroka, do którego On mógł mówić, kogoś, do kogo przyszło Słowo Pańskie, i Ono przyszło tylko do tego proroka. Rozumiecie?
28
Oni się zawsze w tym zagłębiali, by stwierdzić, gdzie jest ten prorok. „Widzący” znaczy tyle co... „Widzący” oznacza albo przepowiadać, albo mówić do przodu; on jest widzącym, który widzi rzeczy, które mają się wydarzyć. I on je przepowiada ludziom. A Biblia mówi: „Jeśli się to nie urzeczywistni, to go nie słuchajcie”. Tak musi być każdym razem. Bóg nie może zawieść. Rozumiecie? „A jeśli się to nie urzeczywistni”, to On powiedział: „On nie był z tym człowiekiem”. Więc na podstawie tego ludzie wiedzieli, że Słowo Pańskie było z tym widzącym, którego On miał - tych Starotestamentowych widzących.
29
Duch Święty nie zmienia obecnie tego trendu. Jezus powiedział: „Kiedy On - Duch Święty zstąpi na was, On wam pokaże te rzeczy, których was nauczałem, które wam powiedziałem i przyszłe rzeczy wam pokaże”. Widzicie, On nie zmienia Swego systemu; jest zawsze tym samym, więc możemy mieć do Niego zaufanie.
Widzicie jednak, nasza ludzka część zaplątuje się w różne sprawy i grupy ludzi razem i głosują na to i tamto. To właśnie odprowadza nas od tej linii, rozumiecie, i wy mówicie: „Otóż, to było dla innego czasu”. Nie. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. A całe Słowo jest inspirowane - wszystko z Niego.
30
Jezus przyszedł dokładnie z tym znakiem, który Mu miał towarzyszyć, jak przepowiedział Mojżesz, mianowicie, że Mesjasz będzie namaszczonym prorokiem, którego Pan wzbudzi, i On jasno pokazał, że był tym Prorokiem. A tutaj ci faryzeusze przyszli do Niego i rzekli: „Mistrzu, oczekujemy znaku od Ciebie”.
On powiedział - na jednym miejscu On powiedział - jeśli chcielibyście to przeczytać w ew. Mateusza 16. rozdział 3. werset, od 1. do 3. w. - oni prosili Go znowu o znak. A On odrzekł: „Wy ślepi faryzeusze, obłudnicy, wy wychodzicie i patrzycie się na zachód słońca i mówicie: ,Jutro będzie jasno'. Jeżeli niebo jest czerwone i pułap się zniża, mówicie: ,Będzie brzydka pogoda'„. Dalej rzekł: „Wy obłudnicy, postawę niebios potraficie rozpoznać, lecz znaku tego czasu nie potraficie rozpoznać”. Oni powinni to byli poznać.
31
Otóż, jeżeli ten Duch Święty przychodzący w ostatecznych dniach ma być dokładnie życiem Chrystusa w Kościele, rozumiecie, a ten świat naśmiewa się z Tego albo powie jedno słowo przeciwko Niemu, to zostanie zniszczony autorytetem Bożego Słowa. Widzicie teraz, co zrobił ten świat, i natychmiastowe zesłanie Bożego sądu z niebios jest całkiem w porządku. Nasze państwo, nasze miasta, nasz świat jest dojrzały na sąd.
Jestem pewien, że jest później, niż sobie myślimy. On powiedział, że będzie musiał skrócić ten czas ze względu na wybranych, inaczej żadne ciało nie byłoby zbawione.
32
Pomyślcie tylko, z dnia na dzień, z roku na rok jest coraz gorzej. Spójrzcie na siebie, pielgrzymi świątobliwości, zielonoświątkowcy, jakie skażenie weszło do kościołów: sprzeczanie się, awanturowanie.
Spójrzcie na wasze kobiety. Dawniej było to coś złego, gdyby sobie strzygły włosy; Biblia mówi, że nie wolno im to czynić. Lecz one czynią to mimo wszystko. To jest... Biblia mówi, aby tego nie czyniły. A nosić odzienie, które wygląda jak odzienie dla mężczyzny - Biblia mówi, że to jest obrzydliwością przed Bogiem.
„O” - mówicie - „to są metodyści”. To są zielonoświątkowcy. Są to wszyscy. Rozumiecie?
Dlaczego tak jest? Wy bardziej lubicie wasze programy telewizyjne niż troszczycie się o czytanie Biblii. Widzicie, zrobiliście tych aktorów waszym wzorem na miejsce Słowa Bożego. Rozumiecie? Zatem, sąd musi przyjść, a ciągle jest coraz gorzej i gorzej.
33
Jezus powiedział im, że pojawi się znak. On mówił o znakach dni ostatecznych. A ubiegłego wieczora On powiedział nam: „Jak było w dniach Sodomy, tak będzie w czasie przyjścia Syna Człowieczego, bowiem Duch Boży zostanie objawiony w ostatecznym czasie w ludzkim ciele, które będzie mogło rozpoznawać myśli, które są w umyśle, w sercu”.
Biblia mówi, że to czyni Słowo Boże. Hebrajczyków 4: „Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do oddzielenia szpiku od kości, rozeznające myśli i zamiary serca”.
34
Dlatego właśnie Jezus był Słowem. „Na początku...”. Ew. Jana 1: „Na początku było Słowo, Słowo było u Boga, a tym Słowem był Bóg. A to Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami”. Dlatego właśnie On patrząc na nich potrafił dostrzec ich myśli.
Dlatego właśnie mógł On powiedzieć kobiecie u studni: „Ty masz pięciu mężów”, rozumiecie?
Dlatego właśnie mógł On powiedzieć Filipowi, kiedy przyprowadził Natanaela - On powiedział Natanaelowi: „Oto Izraelczyk, w którym nie ma zdrady”. On odrzekł: „Skąd Ty mnie znasz, Rabbi?”
On powiedział: „Zanim cię Filip zawołał, kiedy byłeś pod drzewem, Ja ciebie widziałem”.
Rozpoznający myśli - o, tak wiele miejsc Pisma Świętego identyfikuje Go! To nie było dla pogan. Ani jeden raz On nie zidentyfikował Samego Siebie poganom w ten sposób. Badajcie Pisma - ani jeden raz. To dzieje się dzisiaj. Rozumiecie? Poganie mieli dwa tysiące lat studium i teologii; On wybrał lud z pogan dla Swego Imienia; lecz obecnie nastał czas, że to musi się stać tuż przed spaleniem, podobnie jak było to w Sodomie.
35
Tutaj był Jezus ze Swoim zidentyfikowanym, potwierdzonym znakiem, Biblijnym znakiem dla ludzi, pomimo to ci Żydzi mówili: „Ja chciałbym zobaczyć, jak Ty czynisz jakiś znak”.
Czy widzieliście kiedykolwiek ludzi, którzy są niewierzący? Oni będą wam mówić: „Jeżeli się to stanie - ja znam takiego-a-takiego na ulicy, jeżeli On ich uzdrowi...”. Rozumiecie? O, to jest - możecie zobaczyć, że to jest szatan, ta sama rzecz.
Wy wiecie, oni mówili: „Jeżeli jesteś Synem Bożym, zstąp z krzyża”. Owinęli szmatą Jego głowę i rzekli: „Ten człowiek mówi, że jest prorokiem”. Uderzali Go kijem po głowie, twarz miał zakrytą szmatą, a oni mówili: „Prorokuj teraz i powiedz nam, kto cię uderzył”, kiedy sobie wzajemnie podawali ten kij, i mówili: „My ci uwierzymy”.
Lecz widzicie, Bóg nie jest dla nikogo błaznem. Jezus powiedział: „Ja czynię tylko to, co Mi pokazuje Ojciec”. Rozumiecie? I to jest prawdą.
36
I taki jest prawdziwy sługa Boży - jest zawsze posłuszny swemu Mistrzowi. Rozumiecie? Nie by robić jakiś pokaz albo mówić coś, by ucieszyć kogoś innego, lecz być szczerym i prawdziwym wobec Tego, kto go posłał. Taki jest prawdziwy sługa Chrystusa.
Podobnie jak Eliezer, przedstawiciel - przychodzący od Abrahama, rozumiecie, by wybrać oblubienicę Izaakowi - piękną Rebekę. Posłuszny, wzorowy sługa, rozumiecie, on troszczył się jedynie o sprawy swego pana. Jaki to przedobraz Ducha Świętego dzisiaj, czyniącego to samo, widzicie, wybierającego Oblubienicę w czasie wieczora, kiedy światła zaczynają gasnąć.
37
Otóż, oni pragnęli zobaczyć znak. Chociaż On został całkowicie zidentyfikowany przez Biblijny znak, pomimo tego oni nie chcieli uwierzyć w ten Biblijny znak. Oni chcieli, żeby On błaznował im. Czy tego nie widzicie? Jest to ten sam duch, który powiedział: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rozkaż tym kamieniom, by się stały chlebem. Jeżeli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół, bo jest napisane, że aniołom Swoim rozkazał o Tobie, aby cię strzegli, abyś nigdy nie obraził o kamień Swojej stopy. Oni Cię będą nosić”. Lecz On nie obraził sobie Swojej stopy o kamień. Rozumiecie? Oczywiście. I On to tam również rzekł, jeżeli zauważyliście, kiedy On włożył to na krzyż, itd. Teraz był ten duch w tych faryzeuszach mówiących: „Chcielibyśmy zobaczyć znak”.
On powiedział: „Zła i cudzołożna generacja będzie szukała znaku”. Zwróćcie na to uwagę.
38
I On - Bóg miał znaki dla Swego ludu we wszystkich wiekach. I Bóg posyła znak nie uczyniwszy jeszcze niczego - On zawsze najpierw posyła znak. I On obiecał, że uczyni to samo, ponieważ On nie może się zmienić. Więc kiedy widzimy nadchodzący czas końca i pojawiające się znaki czasu końca, mianowicie ostatni znak, który był obiecany, zanim Sodoma została spalona...
Myśmy mieli radość. Mieliśmy gwiazdy drżące na nieboskłonie. Mieliśmy wojny i odgłosy wojen. Mieliśmy trzęsienia ziemi na różnych miejscach i wszystkie te inne sprawy. Dary Ducha Świętego powróciły znowu do kościoła. Mieliśmy wszelkiego rodzaju manifestacje, wielkie usługi uzdrawiania i pokazywały się inne rzeczy. To wszystko były znaki.
Lecz ostatnim znakiem tuż przedtem, nim poganie zostali spaleni, był ten znak: Bóg zamanifestowany w ludzkim ciele. To się zgadza. A Jezus powiedział, że tak będzie, kiedy On powróci. Powinniśmy teraz dołożyć wszelkich starań i doprowadzić nasze życie naprawdę do porządku przed Bogiem! Bądźcie pewni tego, że jesteście teraz w porządku.
39
Oni byli przesąd-... ydzi zawsze polegali na swoich znakach; wy to wiecie, zamiast na teologii i lekturze. Oni musieli polegać na znaku, ponieważ prawdziwy wierzący zawsze wierzy, że Bóg jest Bogiem mocy.
I tam gdzie jest Bóg, muszą się dziać znaki. Widzicie, jest to jak kucie kawałka rozpalonej stali na kowadle, rozumiecie, iskry muszą latać. To się odzwierciedla. I gdziekolwiek jest Bóg, tam są również znaki i cuda. Jezus powiedział: „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą” - tej usłudze na całym świecie. Rozumiecie? „Te znaki będą im towarzyszyć” - zawsze znaki. Bóg zawsze podaje znaki, tak jak On czynił na początku, i podaje je każdej generacji na końcu.
40
On to czynił w czasie Noego. Noe był znakiem dla tamtej generacji. On był fanatykiem dla oczu tego świata. Dla naukowców - wiecie, jego poselstwo nie zgadzało się wcale z ich naukowym zrozumieniem. On powiedział: „Woda spadnie z niebios i zaleje całą ziemię”.
Oni potrafili może wypuścić rakietę na księżyc albo zbadać go przy pomocy radaru, czy cokolwiek to było. Oni rzekli: „Tam w górze nie ma wody. Możemy naukowo udowodnić, że tam nie ma wody” - mówili może ci naukowcy.
Lecz Noe powiedział: „Bóg to może uczynić. Jeżeli tam nie ma wody, On jest Stworzycielem, On tam może umieścić wodę. I On wie, jak to ma uczynić”. Lecz on był znakiem. On kontynuował budowę arki, chociaż tam nie było wody, w której mogłaby pływać; lecz on budował ją mimo wszystko. On był znakiem dla tamtych ludzi.
Otóż, Mojżesz był znakiem w Egipcie, kiedy oni widzieli te wielkie cuda, i tak dalej. Salomon oraz wszyscy inni.
41
Następnie stwierdzamy tutaj, że oni nazwali Jezusa - ten znak, który On im podał, prawdziwy znak proroka według ich Pisma Świętego...
Otóż, jest wiele znaków, które nie są Biblijnymi znakami. Musimy mieć Biblijne znaki. Musi to przyjść TAK MÓWI PAN - z tej Biblii, rozumiecie, wtedy wiemy, że to jest właściwe. Oczywiście, jest cała masa rzeczy, które temu towarzyszą. Bóg może uczynić, cokolwiek On zechce. On jest Bogiem. Ja wiem, że On dotrzymuje Swego Słowa, więc ja to pragnę zobaczyć z Jego Słowa; wtedy wiem, że to jest prawdą, ponieważ to jest Słowo.
Stwierdzamy teraz, że w naszym czasie Jezus pokazuje Swój Biblijny znak, a jednak oni nazwali ten Biblijny znak... Dlatego, iż nie chcieli uwierzyć, że to jest Biblijny znak, musieli znaleźć odpowiedź dla ludzi, więc mówili: „To jest jego umysł. On jest opętany przez diabła”. I On był nazwany - oni nazwali Go Belzebubem. On napominał ich za to. Co to będzie, kiedy On znowu przyjdzie?
42
Zauważcie, On powoływał się na Jonasza. „Jak było w dniach Jonasza” - to znaczy Jonasza - „tak będzie w czasie przyjścia Syna Człowieczego”.
Obecnie wielu ludzi potępia Jonasza. Ja go nie potępiam. Wiecie, oni mówią: „Hm, on jest Jonaszem”. Słyszeliście już takie wyrażenie. Lecz nie wolno wam tak mówić, chrześcijanie. Nie wolno wam potępiać Bożych sług. Jonasz był prorokiem. On nie postępował przeciw woli Bożej. On ją dokładnie wykonał. On to musiał uczynić jako znak. Wszystko dzieje się nie przez przypadek tylko; dzieje się to na znak.
43
Pewnego razu prorok musiał ożenić się z nierządnicą i mieć z nią dzieci. Jeden prorok musiał leżeć na swoim boku trzysta czterdzieści dni, a potem się odwrócić na drugi bok. Inny prorok zdjął swoje odzienie. I wszystko to działo się po prostu jako znaki. Rozumiecie? I Jonasz musiał to uczynić na znak.
Przypomnijcie sobie, Abraham musiał poślubić Hagarę przeciw swej własnej woli, kiedy Sara dała mu służącą, choć on to odrzucał. Lecz Bóg zjawił mu się i powiedział: „Usłuchaj Sary, ponieważ syn niewolnicy nie będzie dziedziczył z synem wolnej”. Ona musiała mieć to dziecko, aby zostało wyrzucone. Co to było? Znak. Wszystko to są znaki. Bóg czyni te sprawy jako znaki.
44
Jonasz też był znakiem. Jeżeli zauważycie, Jezus powołuje się na to tutaj: „Niecna, podła i cudzołożna generacja będzie szukała znaków i oni je otrzymają. Bo jako Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak musi Syn Człowieczy, rozumiecie, być w łonie ziemi trzy dni i trzy noce”. A zatem, czego znakiem był Jonasz? On był znakiem zmartwychwstania. W porządku.
45
Otóż, jeżeli kiedykolwiek była zdeprawowana generacja, to właśnie w niej żyjemy. My to wiemy. Ona jest wypaczona umysłowo, cieleśnie, seksualnie, pod każdym względem. Ona jest zdeprawowana: niegodziwa generacja - niewierzący, sądzę, że mamy ich więcej niż kiedykolwiek. Oni są kościelnym typem niewierzących, a z takimi jest najtrudniejsza praca.
Ja jestem misjonarzem. Stałem na polach misyjnych i widziałem, jak oni przyprowadzili tych pogan, którzy nawet nie umieli odróżnić prawej ręki od lewej. Oni tego nie umieli. Otóż, poganin - on przychodzi w swoim stanie. On nigdy nie słyszał o Bogu. Teraz pragnie coś zobaczyć. I skoro tylko potrafisz mu udowodnić, co jest prawdą, on to przyjmie.
46
Lecz ci wykształceni poganie - rozumiecie? Jest to okropne słowo, którym się posługuję, lecz to jest prawdą. Rozumiecie? Wykształcony poganin - on chce sobie urabiać swoją własną opinię o tym, rozumiecie, on wie tak dużo o tym. On nie potrafi się upokorzyć, by po prostu we wierze patrzeć na Słowo Boże.
Tak właśnie było z tymi faryzeuszami w owym czasie; oni po prostu nie potrafili patrzeć na Słowo. Ono tam było, lecz oni nie chcieli na Nie patrzeć. I jak to żałosne, kiedy wiemy, że oni byli w rzeczywistości ślepi. Bóg uczyni„ to na znak.
47
Widzimy więc dzisiaj, że znak, który zobaczy ta niegodziwa generacja, w której żyjemy, będzie znakiem zmartwychwstania. On nie powiedział, że taki znak będzie. Podła i cudzołożna generacja szuka znaku i oni otrzymają znak Jonasza - zmartwychwstanie. I w tej podłej, cudzołożnej, zdeprawowanej generacji, w której żyjemy na całym świecie... Nie myślcie, że macie to wszystko tylko w Nowym Jorku. Tak nie jest; oni są po całym świecie. Nie myślcie, że tylko Ameryka ich ma; oni są wszędzie na całym świecie. Racja. „Cudzołożna generacja” - widzicie, właśnie oni otrzymają znak zmartwychwstania.
48
We wszystkich tych czasach, kiedy mieliśmy buddystów, sikhów, dżinistów, o, wszystkie możliwe religie, tysiące ich form po całym świecie, każda z nich może cię zabrać do grobu ich założycieli. Lecz chrześcijanie mają pusty grób. Rozumiecie?
Nie tylko to, lecz nie można powiedzieć tym ludziom: „On żyje w moim sercu”. Oni przyprowadzą cię prosto do Jego Słowa. Na pewno to uczynią. Oni ciebie zaraz porównają z Jego Słowem. Tak. Nie można poganinowi przedkładać psychologii, rozumiecie, ponieważ jego bóg żyje również w jego sercu.
Widziałem mahometan leżących na ulicy i mówiących: „Allach, Allach” aż wpadli w taki szał, że brali kawałek drzazgi i przekłuli nim swoje palce, a nie czuli tego.
49
Widziałem w Zurychu w Szwajcarii człowieka, który wziął miecz i przekłuł nim swoje płuca, ot tak, i przekłuł się nim na wylot. I polecił lekarzowi, by przyszedł na podium i lał wodę na jeden jego koniec, a ona lała się z drugiego końca. Potem go wyciągnął i nie było na nim śladu krwi. Widzicie? Oni biorą lancę i przekłują nią swoje policzki i w górę przez swój nos...
Otóż, lepiej, kiedy wiesz, o czym mówisz, jeżeli zaczniesz mówić o Bogu takiemu człowiekowi. Lepiej, jeżeli to wiesz. Psychologia sama nic tu nie zdziała. On ci ją zaraz wybije z głowy. Musisz wiedzieć, o czym mówisz.
50
Lecz pamiętajcie, Bóg, który był z Eliaszem na górze Karmel, On jest ciągle takim samym Bogiem dzisiaj. I ja Go widziałem przed dosłownie setkami tysięcy ludzi, potwierdzającego to, rozumiecie? Widziałem setki czarnoksiężników stojących tam i rzucających mi wyzwanie; ja zważałem na Ducha Świętego, co On czyni. Rozumiecie? Czytaliście o tym książki i wiecie; mamy podpisane oświadczenia o tym, co Bóg czyni. On jest ciągle Bogiem. On jest zobowiązany wobec Swego Słowa. Otóż, On nie jest zobowiązany wypełnić twoje życzenia. On jest zobowiązany wobec Swego własnego Słowa. Rozumiecie? Znajdujemy tutaj tych pogan obecnie - co oni będą czynić.
51
Bóg obieca„, że w tych ostatecznych dniach On pokaże tej złej i cudzołożnej generacji znak Swego zmartwychwstania - że On nie jest martwy. On żyje. On dotrzymuje każdego Słowa. On Je manifestuje bezpośrednio w twoim życiu. „Jeszcze maluczko, a świat Mnie już nie zobaczy” - powiedział Jezus - „lecz wy mnie zobaczycie (rozumiecie? mówił to do wierzących), bo Ja (,Ja' to zaimek osobowy) Ja będę z wami, a mianowicie w was, aż do skończenia świata, do zakończenia”. I te sprawy - ew. Jana 14, 12: „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię, i on czynić będzie” - te same sprawy. „Jezus Chrystus, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki”, Żydów 13, 8.
52
Otóż, kościół przeszedł dwadzieścia stuleci kościoła - po pierwszym, Efeskim wieku w Biblii. I jeżeli Pan pozwoli, zanim stąd odjadę, chcę głosić na krótki temat, pod tytułem „Odliczanie przed startem”, i zobaczymy gdzie doszliśmy, jakie postępy zrobiliśmy. Zwróćcie teraz uwagę na Efeski wiek kościoła i na te wieki kościoła, aż on wszedł do Wieku Ciemności - tysiąca lat ciemności. A potem Luther, który był pierwszym reformatorem, wystąpił z usprawiedliwieniem; następnie przychodzi Wesley z poświęceniem; oto przychodzą zielonoświątkowcy z chrztem Duchem Świętym. Kościół staje się coraz mniejszym, lecz ma coraz większą moc. Kiedy nieprzyjaciel wtargnie jak powódź, Duch Boży podniesie sztandar przeciwko niemu„. (Izaj. 59, 19)
53
A obecnie wyszliśmy z wieku zielonoświątkowców. Dochodzimy teraz do szczytu, jak w piramidzie. Nie nauki o piramidzie teraz, lecz mam na myśli: jak piramida. Gdy przyjdzie Kamień Szczytowy, on musi być wyszlifowany, by do Niego pasowa„. W Kościele musi być usługa, w Kościele żyjącego Boga, do którego przychodzi Kamień Szczytowy - Chrystus, względnie usługa Chrystusa, i Chrystus będzie dokładnie pasowa” do niego. Potem On przyprowadza odkupionych z powrotem, by mógł zabrać cały Dom Boży do chwały - metodystów, baptystów i prezbiterian, poprzez te wielkie wieki reformacji, którzy wyszli i oddali swoje życia w prześladowaniach dla Królestwa Bożego. Lecz ten Kamień przychodzi. Tak jest. On na pewno przyjdzie. Bóg Go pośle. On będzie pasowa„ i nakryje cały Budynek z wierzchu. Rozumiecie?
Widzimy teraz te znaki, kiedy widzimy usługę, jak ona zaczęła się zwężać od Chrystusa aż do obecnej kompletnej usługi Chrystusa w Pełni Ducha Świętego. W czasie Luthra był to ten sam Duch Święty - usprawiedliwienie; potem poświęcenie w czasie Wesley'a, te poselstwa; następnie chrzest Duchem Świętym - to daje nam trzy. Trzy - nie trzy szczeble łaski, lecz trzy stacje, mógłbym to tak nazwać.
54
Obserwujcie to w ten sposób. Kiedy rodzi się niemowlę, są trzy rzeczy, które stanowią jego urodzenie. Pierwszą rzeczą w naturalnym porodzie... Wy dorośli, słuchajcie teraz uważnie; małe dzieci tego wcale nie pojmują. Lecz zobaczmy, pierwszą rzeczą przy normalnym porodzie jest woda, potem krew, a potem życie. Rozumiecie?
Otóż, z tych samych rzeczy składa się znowuzrodzenie: woda, Krew i Duch. Te właśnie elementy, które wyszły z Jego ciała, tworzą Jego Ciało. Rozumiecie? Wyszły z Jego ciała i jest to materia„, który jest potrzebny do utworzenia Jego Oblubienicy. Bowiem oblubienica Adama została wyjęta z jego ciała. Oblubienica Chrystusa została wyjęta z Jego ciała. I kiedy Chrystus umarł, były tam trzy elementy, które wyszły z Jego ciała: woda, Krew i Duch; usprawiedliwienie przez wiarę - woda, poświęcenie przez Krew i chrzest Duchem Świętym.
Obecnie ten ostatni wielki krok musi dojść do doskonałości, mianowicie Duch Święty musi żyć w tym Kościele tak doskonale, że to zjednoczy Ciało i Głowę razem. Rozumiecie, rozumiecie? To jest Ciało. On jest Głową tego Ciała. Stwierdzamy teraz, iż On obiecał, że to się stanie w tych ostatecznych dniach. My to stwierdzamy.
55
Zatem, Jonasz... Wielu ludzi - mówiłem o Jonaszu - oni mówią: „Hm, ten człowiek był niewierzącym”. Nie, on nie był.
On powinien był iść do Niniwy, to się dokładnie zgadza, ponieważ ona była wielkim miastem pełnym grzechu. Być może było w nim pół miliona ludzi i oni byli bardzo, bardzo źli. Oni byli dużym miastem, ośrodkiem handlowym. Ich zawodem było głównie rybołówstwo, na ile mi wiadomo. A więc oni byli... On był tam posłany, lecz on wsiadł na niewłaściwy okręt i popłynął do Tarsu.
Wielu ludzi próbuje powiedzieć, że on tego nie chciał uczynić. Ja wierzę, że to wszystko zostało zaplanowane przez Boga. Czytałem krótkie opowiadanie. Ono to może poświadczy, kiedy je opowiem w tej chwili, by trochę usprawiedliwić Jonasza, by dojść do tego, co chcę powiedzieć.
56
Więc Jonasz, kiedy on wsiadł do niewłaściwego okrętu, to przede wszystkim płynął w złym kierunku i oni wpadli w kłopoty. Wiatry zaczęły dąć, fale zaczęły huczeć i wszyscy myśleli, że okręt zatonie. Jonasz sobie mocno zasnął, a oni rzekli: „Obudź się, ty ospalcze, i wzywaj swego Boga”.
I Jonasz wyznał, że postąpił źle. On powiedział: „Zwiążcie teraz moje nogi i moje ręce i wyrzućcie mnie za burtę, a ten sztorm się uciszy”. I oni to uczynili. A Bóg przygotował tam dużą rybę.
57
Niedawno słyszałem pewnego naukowca tam w Louisville, Kentucky, zaraz po drugiej stronie Jeffersonville, gdzie dawniej mieszkałem. Oni tam mieli szkielet wieloryba na wagonie-platformie, a ten człowiek robił wykład - ten naukowiec, i mówił o tym, ile on miał zębów, i ach, nie wiem, o czym wszystkim. Na koniec powiedział: „Wiecie, istnieje opowiadanie Biblijne, które nie jest prawdą” - mówił - „Biblia...”.
Tego było po prostu za dużo dla mnie, podszedłem więc trochę bliżej. Pomyślałem sobie: „Zobaczę, co on powie”.
On powiedział: „Biblijne opowiadanie o wielorybie, który połknął Jonasza” - mówił dalej - „chcę, abyście się ludzie popatrzyli. Jak mógłby człowiek przejść przez jego gardło, kiedy nie moglibyście przerzucić nawet piłki do baseballu przez jego gardło?” Więc on orzekł: „To nie jest prawdą”.
Ja tego po prostu nie mogłem znieść i pozwolić temu bezbożnikowi powiedzieć coś takiego. Powiedziałem więc: „Przepraszam pana. Czy pan kiedykolwiek czytał Biblię?” On odrzekł: „Oczywiście”.
„Hm” - powiedziałem - „a potem pan mówisz coś takiego? Bóg wcale nie powiedział, że to był wieloryb. Bóg powiedział, że to była ryba”. On odrzekł: „Otóż, to był wieloryb”.
Ja powiedziałem: „Jeżeli tak, niech to był wieloryb. On był specjalnie przygotowaną, przez Boga przygotowaną rybą dla niego”. Ten wieloryb był szczególną rybą. On potrafił stworzyć rybę, do której potrafiłby wjechać cały samochód ciężarowy. On jest Bogiem, rozumiecie, więc to jest prawdą. Ludzie nie chcą wierzyć temu - tym sprawom, względnie wydarzeniom Biblijnym. Bóg przygotował tą rybę dla Jonasza. Ona była specjalną rybą, więc połknęła Jonasza.
58
A teraz był on głęboko w brzuchu wieloryba. Miał swoje ręce związane w tyle, tak samo swoje nogi. Możecie sobie teraz wyobrazić, w jakim stanie znajdował się ten człowiek. I tak czy owak, czy to był wieloryb albo jakaś inna ryba, on prawdopodobnie pływa za zdobyczą w wodach, aż znajdzie swój pokarm, a potem schodzi w dół na dno morza.
Nuże, obserwujcie swoje złote rybki, kiedy je karmicie. Ona napełni swój mały brzuszek i schodzi na dno akwarium i rozkłada swoje małe płetwy. I tam ona odpoczywa, rozumiecie, ponieważ znalazła pokarm dla siebie.
Zatem, kiedy ta ryba znalazła tego proroka i połknęła go, to musiała popłynąć w dół na dno morza. Nie wiem, czy tak naprawdę uczyniła, lecz mówię, że być może tak uczyniła. I teraz mamy tutaj tego człowieka.
59
Otóż, my zawsze mamy... Jest to bardzo złe, lecz my zawsze próbujemy myśleć i pokazywać, względnie szatan pokazuje nam nasze symptomy. „Hm, widzisz, nie jest ci wcale lepiej niż wczoraj, a mówisz, że ci jest lepiej”. Nie patrzcie na symptomy (przejawy).
Jeżeli ktoś mógł mieć symptomy, był to Jonasz. Rozumiecie? Widzicie, gdziekolwiek on spojrzał, wszędzie był brzuch wieloryba. Rozumiecie? Lecz czy wiecie, co on powiedział? „Symptomy kłamią na próżno”. On nie powiedział: „Popatrzę się na to”. On powiedział: „Jeszcze raz spojrzę ku Twojej świątyni”.
Bowiem on wiedział, że kiedy Salomon modlił się i poświęcał tą świątynię, powiedział: „Jeżeli Twój lud będzie gdzieś w tarapatach i spojrzy ku temu świętemu miejscu i będzie się modlił, wtedy wysłuchaj z niebios”. On zaufał modlitwie Salomona, człowieka, ziemskiego człowieka jak ty i ja, chociaż on nawet stał się odstępcą po pewnym czasie; kobiety odprowadziły go od Boga. Lecz jego modlitwa została wysłuchana przez Boga i on mógł mieć wiarę we wszelkich okolicznościach.
60
I o ileż więcej wiary powinnyśmy mieć my, kiedy nie musimy się patrzyć na świątynię zbudowaną przez człowieka, lecz do Samego Nieba, gdzie Syn Boży siedzi po prawicy Jego Majestatu ze Swoją Własną Krwią, zawsze żyjąc, by się wstawiać za nami.
I nikt z nas nie miał takich ciężkich symptomów. Widzimy, że ludzie zostają uzdrowieni w Obecności Bożej przez cały czas. Nie powinniśmy nigdy patrzeć na symptomy; one kłamią na próżno. Patrzmy na Boga, bo On dał tę obietnicę.
61
Stwierdzamy teraz, że cokolwiek się tam wydarzyło, w jaki sposób Bóg zapewnił prorokowi tlen - ja nie wiem. Lecz on tam żył trzy dni i noce, zgodnie z tą Biblią. I ja nie wiem, jak daleko było do Tarsu, ani jak daleko było do Niniwy, jak daleko oni wypłynęli na morze; lecz Jonasz pozostał przy życiu zgodnie z Pismem Świętym - był tam trzy dni i trzy noce. On go zawołał. Mówicie: „O, to niemożliwe”.
A co powiecie na wywołanie Łazarza, gdy był już cztery dni martwy? Widzicie? I On zawoła nas pewnego dnia, choćbyśmy byli martwi już dziesięć tysięcy lat. To nie ma żadnego znaczenia, rozumiecie; stanie się to tak samo. Rozumiecie, On jest Bogiem.
62
Znajdujemy go teraz tutaj i on przychodzi do Niniwy. Wieloryb płynął prosto przez te wody, jakby go wiózł taksówką. Jazda taksówką na dnie morza - płynął prosto w kierunku Niniwy, a musiało to być koło południa.
Otóż, jego mieszkańcy byli rybakami. Oni byli na brzegu i wyciągali swoje sieci, i tak dalej; oni byli rybakami handlarzami. Byli to poganie. Oni oddawali cześć bożkom. A jednym z ich bożków...
Tak jak Indianie mieli je dawniej tutaj w Ameryce, niedźwiedź grizzly był bogiem Ursusem. Był on bogiem, któremu poganie Indianie oddawali cześć, zanim ich przyprowadzono do chrześcijaństwa. Oni mieli boga, boga mocy.
63
A w Niniwie - było mi powiedziane, że wieloryb był bogiem morza, ponieważ on jest władcą morza. On może połknąć cokolwiek. I około południa oto wypływa ich bóg z głębi morza, otwiera po prostu swoją paszczę i prorok wychodzi prosto na brzeg. Nic dziwnego, że oni uwierzyli. Rozumiecie, rozumiecie? Oczywiście, oni uwierzyli, ponieważ prorok, który im podawał poselstwo, wyszedł z paszczy ich boga. „Pokutujcie, inaczej to miasto zginie”. Rozumiecie?
Więc on nie postępował przeciw woli Pana. On czynił dokładnie tak, jak Bóg sprawia, że wszystko współdziała ku dobremu tym, którzy miłują Boga (To się zgadza) i zostali powołani zgodnie z Jego zamysłem. Jezus powoływał się na niego.
Następnie jeszcze jeden, zanim zakończymy przed kolejką modlitwy. On powoływał się również na Salomona.
64
Zatem, kiedy Bóg posyła dar na ziemię, a ludzie go respektują, jest to zawsze złoty wiek dla tych ludzi. Lecz jeśli go odrzucą, jest to zawsze chaos dla tych ludzi; On to czyni w każdym wieku. Popatrzcie tylko. Patrzcie, dlaczego oni odrzucili Jezusa? I kiedy oni odrzucili proroków, i tak dalej - co to było?
Lecz w czasach Salomona oni uwierzyli, wszyscy ludzie. Salomon miał dar rozpoznawania. Bóg dał go Salomonowi. A ludzie uwierzyli temu - wszyscy jednomyślnie. Oni byli - nazywano to niemal tysiącletnim królestwem dla Żydowskiej rasy w tamtych czasach. Był to złoty wiek, wiek Salomona, nie było żadnych wojen. On prosperował. Zbudowano wówczas świątynię i wszystkie te wielkie rzeczy, które oni uczynili w czasach Salomona, ponieważ on był przedobrazem Syna Dawida, rozumiecie, cielesny syn Dawida. Otóż, stwierdzamy, że w tym czasie, kiedy budowali świątynię i wszystko inne, wszyscy respektowali ten dar, który im Bóg dał; a nawet uczynił go ich królem. Jego sława rozchodziła się wszędzie.
65
Mówię wam, Amerykanie, gdybyśmy tylko respektowali ten dar, który nam Bóg posłał - Ducha Świętego, nie musielibyśmy się martwić z powodu rosyjskich astronautów, atomowych bomb, i innych rzeczy. Otóż, to jest nasza... Naszym Bezpieczeństwem jest Chrystus. Rozumiecie? On jest naszą Rękojmią.
Lecz kłopot w tym, że On posyła nam dary, a my śmiejemy się z nich z pogardą, tak samo, jak oni czynili. Z tego powodu podążamy na sąd. On nam grozi, on musi uderzyć. Jest to sprawiedliwe, Bóg nie ma względu na osoby. Gdyby Bóg przepuścił temu światu, temu Nowemu Jorku, tej Ameryce, temu światu - puściłby im płazem to, co się dzieje obecnie, i nie zesłałby na to sądów, to On byłby zobowiązany jako sprawiedliwy Bóg, wskrzesić Sodomę i Gomorę i przeprosić je za to, że ich spalił, bowiem On spalił ich właśnie za to samo, co my czynimy obecnie. Rozumiecie, widzicie? Więc On obiecał, że tak się stanie.
66
Stwierdzamy więc teraz, że w dniach Salomona - czy moglibyście sobie wyobrazić, wszyscy mówili o Bogu. „O, wielka moc rozpoznawania Salomona...”. Był to dar, który potrafił rozpoznawać, a wszyscy się tym chlubili. Nie było tam żadnego zamieszania, czy mówienia „Ech”. Nie, nie. Wszyscy ludzie temu wierzyli. I ta sława rozeszła się do każdego narodu. Inne narody zaczęły się bać Izraela, nie dlatego, żeby miał lepszą armię, lecz dlatego, że Bóg był między nimi. To właśnie wywołuje bojaźń - Bóg. Bóg był między nimi.
O, jakimi powinniśmy być, skoro wyznajemy, że jesteśmy narodem chrześcijańskim. Jest to bardzo złe, że denominacje i inne rzeczy wypaczyły nas do takiego stanu, że całkiem wypadliśmy z formy dzisiaj i niemal żaden człowiek nie wie, w co ma wierzyć.
67
I zauważcie, potem sława Salomona dotarła daleko na południe do Saby. Królowa to usłyszała. Ona była poganką. I oni mieli tylko jeden sposób... Nie mieli telewizji i innych urządzeń, które mamy dzisiaj, ani nawet prasy. Musieli sobie przekazywać wiadomości tylko w jeden sposób - z ust do ucha. I każdym razem, kiedy przybyła karawana, niewątpliwie młoda królowa wychodziła i pytała: „Czy przechodziliście Palestynę, kiedy jechaliście na południe?” „Tak”. „Czy to prawda, co ludzie mówią?”
„O, powinna to pani zobaczyć. Nie widzieliśmy czegoś podobnego. Ci ludzie tam na północy mają przebudzenie. Ogarnęło to cały naród. O, oni mają wspaniałe przebudzenie. Ich Bóg namaścił ich króla i on ma dar rozpoznawania. I pani nigdy nie widziała czegoś takiego. Nic innego nie może prześcignąć tej mądrości. On potrafi rozpoznać wszystko. To przekracza wszelką mądrość ludzką. Jest to rozpoznawanie od Boga”. I oni wszyscy słyszeli o tym, wiecie.
68
Wiecie „Wiara przychodzi ze słuchania, słuchania Słowa Bożego”. Nie słuchania tego, że jesteśmy metodystami albo baptystami, względnie zielonoświątkowcami; lecz słuchania Słowa Bożego. Rozumiecie? „Wiara przychodzi ze słuchania”.
I kiedy tak mówili, a ona słuchała, zapragnęła tego. Postanowiła więc, kiedy to wszystko usłyszała, że zanim powie o tym cokolwiek, uda się tam i zobaczy to na własne oczy, zanim wypowie się na ten temat. O, czy to nie byłoby piękne, gdybyśmy tak wszyscy uczynili? Rozumiecie? Chociaż miała niewątpliwie wiele zwojów, Biblię, proroków, i to, co oni prorokowali, by zobaczyć naturę ich Boga Jahwe.
69
Otóż, ta młoda królowa miała wiele spraw, którym musiała stawić czoło, zanim wyruszyła tam na północ. Po pierwsze: ona będąc poganką musiała iść do jej kapłana, by poprosić o pozwolenie, ponieważ ona była królową i członkiem kościoła. Wyobrażam więc sobie, jak idzie do kapłana i mówi: „Ojcze, czy mogę pojechać do Izraela, by nabyć trochę mądrości od tego wielkiego męża Salomona, którego ich Bóg obdarzył mądrością?”
Słyszę, jak on mówi: „Moje dziecko, nigdy nie pomyślałbym czegoś takiego o tobie. Nasza denominacja nie współpracuje przecież w tym przebudzeniu”. Wy wiecie, jakie byłoby to dzisiaj. Ja to przestawiam teraz od wzniosłości do śmieszności, oczywiście. Lecz obecnie byłby to ten sam duch, który by to dzisiaj powiedział. Widzicie, ten sam duch przyniósłby, udzieliłby tego w ten sposób. Potem ona... „Nie wolno ci to zrobić. Rozumiesz? Ponieważ mimo wszystko ci ludzie są... Oni są fanatykami. Oni wierzą w wszelkiego rodzaju znaki i cuda. Lecz, wiesz, wszyscy wiedzą, że oni są bandą fanatyków (rozumiecie?). Takie jak wysuszanie mórz i wszystkie takie sprawy, które oni tam mieli - nic z tego nie jest prawdą. Widzisz, to jest tylko bajka, która była opowiadana, albo pieśń, która była śpiewana, czy coś takiego. I nie ma w tym nic prawdy”.
70
Lecz wiecie, kiedy prawdziwa wiara nawiedzi serce, to ludzie zaczną łaknąć. Oni to pragną zobaczyć.
Nie ma takiego żyjącego człowieka, któryby nie chciał spojrzeć poza kurtynę czasu. „Skąd ja pochodzę? Kim ja jestem? I dokąd ja idę?” Z wszystkich znakomitych ksiąg, które były czytane, z wszystkich mistrzowskich selekcji, które przeprowadzono, jest tylko jedna Księga, która objawia, kim jesteś, skąd pochodzisz i dokąd idziesz. To jest Ona. Oto Ona. I Ona pozwala nam również spojrzeć poza kurtynę czasu, by to zobaczyć.
71
Otóż, kiedy oni zobaczyli, co się dzieje, gdy ona o tym usłyszała, wtedy powiedziała: „Ja tam pojadę mimo wszystko”. Więc bez względu na to, co rzekł biskup, czy ktokolwiek to był, ona była zdecydowana pojechać mimo wszystko, bo chciała zobaczyć coś rzeczywistego, coś prawdziwego.
Otóż, potem ten kapłan być może powiedział jej: „Nuże, słuchaj córko, ty jesteś królową, nie wolno ci się zadawać z takimi ludźmi jak oni”. „Niemniej jednak jestem ludzką istotą, która również musi umrzeć”.
„Otóż, gdyby się naprawdę działo coś takiego, byłoby to właśnie tutaj w naszym kościele”. Oczywiście, ani ten duch nie jest martwy. Widzicie? „Tak musi to przyjść przez nas, inaczej to nie jest właściwe”.
Ona może powiedziała: „Jestem tutaj od czasu, gdy byłam poświęcona jako małe dziecko. Widziałam wszystkie te bożki i posągi, i tak dalej, i ty mówiłeś, że to są bogowie. Moja babcia należała do tego kościoła, także moje prababcia, oraz moja pra-pra-babcia. I żaden z nich nie pokazał niczego - żadnego znaku życia. Oni jednak mówią, że tam jest życie”.
72
Tutaj w Nowym Jorku i na całym świecie miałoby być trochę więcej ludzi z takim poglądem, jaki miała ta królowa.
„Ja to pragnę sama zobaczyć. Nie patrzę już na tych bożków. Słyszę, że czytałeś wszystkie możliwe książki i książki modlitewne, i tak dalej, lecz co to jest? Nigdy nie widziałam żadnego ruchu - niczego, co by żyło. To wszystko jest martwe - jakaś teologia czy coś takiego. Moje serce pragnie zobaczyć, gdzie jest Bóg. Gdzie On jest?
O, niechby ten świat łaknął tego. Gdzie On jest? Jeżeli On kiedykolwiek był Bogiem, to On musi być ciągle Bogiem. Jeżeli Nim nie był, to On umarł. Rozumiecie? „On jest tym samym” - mówi Biblia - „wczoraj, dzisiaj i na wieki”.
73
Zwróćcie teraz uwagę, jej serce zaczęło pragnąć. Ona wpadła na dobry pomysł. Powiedziała sobie: „Zabiorę trochę więcej pieniędzy, trochę kadzidła, mirry itp. I jeżeli ta rzecz jest właściwa, będę ją wspierać. Jeżeli nie jest, to ją zostawię w spokoju”.
Ona by na pewno mogła uczyć zielonoświątkowców. Wspierać coś, z powodu czego nazywają cię ekstrawaganckim religijnym fanatykiem i wszystkim możliwym, rozumiecie; pomimo to wspierać to tak czy owak. O, moi drodzy. Ten dar mądrości powinien być w kościele. Zważajcie teraz. Mówię to teraz do pastorów. Zważajcie na to.
Potem powiedziała sobie tak: „Zabiorę ze sobą moje podarunki. A jeśli to nie jest prawdą, mogę przywieźć moje podarunki z powrotem”. To jest dobre. Więc ta młoda dama przygotowała się do wyjazdu. Zabrała kilku eunuchów, wszystkie te pieniądze i jej służące.
74
Pomyślcie teraz, jaką odległość musiała ona przebyć, by stwierdzić, czy to jest prawdą, czy nie jest. Widzicie? Zmierzcie to na waszej mapie - z Palestyny do Saby. Trwało to dokładnie dziewięćdziesiąt dni - trzy miesiące na grzbiecie wielbłąda. Ona nie miała... Ona miała trudności. Nie mogła pojechać w cadillaku wyposażonym w klimatyzację, jak my jeździmy. Ona jednak przebyła całą podróż - z najdalszych krańców cywilizacji ówczesnego świata, by słuchać mądrości Salomona.
A ludzie mieszkają tutaj po drugiej stronie ulicy i nie przyjdą, by słuchać czegoś, co jest większe. Nic dziwnego, iż Jezus powiedział, że ona powstanie w ostatecznych dniach i potępi tą generację.
Spotykały ją trudności w podróży. Przypomnijcie sobie, potomkowie Ismaela, ci rączy jeźdźcy byli rabusiami tam na pustyni. Jak łatwą rzeczą byłoby dla tej wielkiej bandy Ismaelitów dokonać napaści na młodą królową i pozabijać tych pół tuzina eunuchów i zabrać wszystkie ich skarby.
75
Lecz jakoś jest tak, że kiedy serce zacznie pragnąć Boga, trudności wydają się niczym. Twój umysł jest skierowany na to, nie ważne, jak cię ktoś nazywa. Mogą cię nazywać jakkolwiek tylko chcą; mogą mówić, co tylko chcą, mogą ci próbować położyć jakikolwiek kamień obrażenia na twojej drodze, lecz jeśli pragniesz Boga, to Go gdzieś znajdziesz. To wszystko. Rozumiesz? Nic nie może cię powstrzymać. Mąż cię nie powstrzyma. ona cię nie powstrzyma. Kościół cię nie powstrzyma. Pastor cię nie powstrzyma. Nic nie może trzymać świętego z dala od jego Boga, jeżeli on chce to naprawdę zobaczyć. Nie.
76
Ona nawet nie pomyślała o tych trudnościach. Ty też nie pomyślisz, co powie ten człowiek albo co powie matka, co powie tata, czy co powie mąż. Kiedy się okaże, że Jezus Chrystus jest rzeczywistością dla ciebie i usłyszysz, że On żyje, to cię nic nie powstrzyma, jeśli ten głód powstanie w tym nasieniu, które było predestynowane przed założeniem świata. Kiedy na nie padnie ta Światłość, ono szybko powstanie do życia.
Ta młoda niewiasta była tego rodzaju nasieniem, chociaż była cudzoziemką, poganką.
Przypomnijcie sobie, ona musiała prawdopodobnie podróżować nocą, kiedy nie było tak gorąco na tej pustyni Saharze. Więc ona podróżowała w nocy. Być może czytała zwoje. „Otóż, my się przekonamy o tym, co tutaj powiedział prorok - kim jest Bóg. ,Ja będę objawiał tajemnice serca. A jeśli jest między wami ktoś duchowy lub prorok, Ja Pan dam się mu poznać, będę mówił do niego w wizjach. A jeśli się urzeczywistni to, co on mówi, to go słuchajcie'. Przekonam się o tym, kiedy tam dotrę. Takim właśnie jest ten Bóg. Ja to stwierdzę”.
77
Zważajcie teraz. Po pewnym czasie ona w końcu przybyła na te zgromadzenia ewangelizacyjne, które się tam odbywały. Było to przebudzenie. Więc ona tam przybyła. Otóż, ona nie przybyła tylko po to, by powiedzieć: „Wejdę do środka i usiądę na kilka minut. I jeśli usłyszę choć jedno słowo od niego, z którym nie zgadza się moje wyznanie wiary, to zaraz wyjdę”. Nie, ona będzie na sądzie, by sądzić takich ludzi. Rozumiecie? Ona tam przybyła, by pozostać tak długo, aż została zupełnie przekonana.
Gdybyśmy tylko mogli tak postępować - być po prostu pełni czci i siedzieć cicho, i powiedzieć sobie: „To jest coś, co może wygląda, jakby to było właściwe. Ja nie wiem. Nie będę tego krytykował. Będę po prostu cicho siedział i będę to obserwował. A potem porównam to z Pismem Świętym i zobaczę, czy to jest właściwe”. Tego właśnie jesteście winni samym sobie.
78
Otóż, ona przyszła z najdalszych krańców ziemi. Prawdopodobnie wjechała na dziedziniec świątyni, rozbiła tam swoje namioty i tak dalej. I być może przedstawię to teraz w postaci dramatu dla młodzieży i innych.
Być może tego poranka, kiedy kościół został otwarty i zabrzmiała trąba - kapłani trąbili na trąbach i grała muzyka, i tak dalej. I wszyscy - dzieci zaczęły się zgromadzać i ona miała może swoje siedzenie daleko w tyle. Zazwyczaj tak właśnie się dzieje. I ona usiadła zupełnie w tyle. Ona obserwowała Salomona, kiedy wyszedł. A on - oni go przedstawili i on przemawiał do ludu, i czytał Pismo Święte, i oni się modlili. I potem przyszła pierwsza sprawa. Ona sobie powiedziała: „Zobaczę teraz, jakie to jest rozpoznawanie”.
79
I kiedy obserwowała to rozpoznawanie - sądzę, że na następnym nabożeństwie przesiadła się o kilka krzeseł do przodu. Być może ona... I to - gdybyśmy... Jeżeli to brzmi świętokradczo, wybaczcie mi. Być może jej karta modlitwy nie została wywołana po prostu tego wieczora, rozumiecie; musiała pewien czas poczekać. Ja teraz próbuję przekazać coś ludziom, rozumiecie. Widzicie? I być może nie było tak, niemniej jednak ona obserwowała sprawę za sprawą i w końcu była przekonana.
Czekała jednak, aż przyjdzie kolej na nią. Tego właśnie ona pragnęła. I Biblia mówi, że kiedy ona została przyprowadzona do obecności Salomona, nie było niczego - żadnego pytania w jej umyśle, które by nie było wiadome Salomonowi. Bóg objawił jej - objawił Salomonowi wszystkie rzeczy, których ona potrzebowała w jej życiu. I kiedy tam stanęła, zostało jej to objawione. I ona powstała i rzekła: „Wszystko, co słyszałam, jest prawdą, i jeszcze więcej niż to”. I ona powiedziała: „Błogosławieni są ci ludzie, którzy siedzą tutaj codziennie i widzą ten wielki dar działający - ten wielki znak. Błogosławieni ci ludzie, którzy są z tobą tutaj i widzą tą rzecz codziennie”. Ona przyjęła Boga. Ona ujrzała coś rzeczywistego. Jej serce zaczęło szybko bić. Ona znalazła coś, co było autentyczne, coś, co nie było tylko martwym wyznaniem wiary, coś, co nie było jakimś bożkiem. Był to żyjący Bóg.
80
Nic więc dziwnego, iż Jezus powiedział, że królowa z Południa stanie na sądzie razem z tą generacją i potępi ją, ponieważ ona przyszła z najdalszych krańców ziemi, by słuchać mądrości Salomona, a oto większy niż Salomon jest tutaj. I nawet w dniach Pana Jezusa - Emanuel, Bóg stał się ciałem - „Bóg był w Chrystusie, jednając świat z Sobą Samym”. On był żyjącym Słowem. I w tamtym czasie powiedział nawet tym, którzy krytykowali Jego usługę tego rodzaju, że On im wybaczy. Powiedział jednak, że kiedy przyjdzie Duch Święty...
Wy mieliście o dwa tysiące lat więcej nauczania Biblii, niż oni mieli wtedy, o dwa tysiące lat więcej działania Ducha Świętego na ziemi. Otóż, jeżeli ona potępi tamtą generację, to co uczyni z naszą generacją? Większy niż Salomon jest tutaj. Ta młoda królowa zobaczyła coś rzeczywistego.
81
Opowiadałem to krótkie opowiadanie już przedtem, lecz sądzę, że zgodzicie się na to, jeżeli je opowiem w tej chwili, zanim wywołam kolejkę modlitwy. Ja lubię chodzić na polowanie. Ja - jest to po prostu druga natura dla mnie. Ja to lubię. Moje nawrócenie nie zabrało mi tego, bo ja lubię wychodzić do dziczy. Dawniej chodziłem na polowania tutaj na północy i zazwyczaj polowałem tutaj w górach Adirondack, bywało tak przed laty. I wyjeżdżałem tam, wychodziłem na szczyt góry, obserwowałem wschód słońca i jego zachód, i krzyczałem w uniesieniu; pozostawałem tam kilka tygodni i słyszałem Boga, mówiącego przez przyrodę. Tam właśnie On...
Moją pierwszą Biblią była przyroda. Obserwowałem małe nasionko, które wpadło do ziemi, a ziemia zamarzła tak głęboko i to nasienie pękło, miąższ wyciekł, i wszystkie znaki, które widziałem, mówiły, że ono zginęło, lecz następnej wiosny ono znowu ożyło. Widzicie? Bóg zgotował dla niego drogę. „Jeżeli On zgotował drogę dla nasienia, by znowu żyło” - powiedziałem sobie - „to istnieje droga i dla mnie, abym mógł żyć na nowo”. To się zgadza. Więc to była moja pierwsza Biblia.
82
Chodziłem na łowy tutaj na północy z młodym Jankesem, który był fajnym myśliwym, lecz miał bardzo okrutne serce. I on był... Sądzę, że on był dobrym człowiekiem. On był fajnym towarzyszem łowów i człowiek nie musiał się troszczyć, jak go znaleźć w lasach; on wiedział, gdzie się znajduje. I chodziliśmy na łowy, lecz on był bardzo okrutnego serca. I mówiłem mu wiele razy: „Dlaczego jesteś taki okrutny?”
I ten człowiek - nie chcę się naśmiewać z niego, czy coś podobnego, lecz on miał jakby jaszczurcze oczy. I on - on zawsze spojrzał na mnie i rzekł: „E, idź, idź, kaznodziejo. Opamiętaj się, Billy. Nie możesz być zarazem myśliwym i kaznodzieją”. Dalej rzekł: „Wiesz, ty jesteś zbyt tchórzliwego serca”.
83
I on zazwyczaj zabijał młode jelonki tylko dlatego, aby mi sprawić ból. Te młode jelonki, ja nie znoszę ich zabijania. Więc on powiedział... To jest w porządku, kiedy prawo pozwala ustrzelić jelonka, to jest w porządku, lecz nie wolno zabijać ich dla zabawy. Abraham zabił cielę, a Bóg je jadł. I to się zgadza, rozumiecie, więc nie chodzi tu o rozmiary tego zwierzęcia. Lecz zabijać je tylko dlatego, by być podłym? To jest według mnie morderca. Ja uważam, że ten jelonek powinien żyć. Jeżeli go potrzebujesz, dobrze, o ile prawo pozwala ci go ustrzelić, to jest w porządku. Wiecie, ja pracowałem siedem lat przy ochronie zwierzyny, więc tam było to... Było to w czasach, kiedy służyłem w baptystycznym kościele.
Więc potem, kiedy ten człowiek - on był tak okrutny w tej sprawie. Pewnego roku udałem się tam, a on sporządził sobie mały gwizdek.
84
Otóż, ja tego nie zarzucam teraz baptystom. Rozumiecie? Nie, rozumiecie? Ja tego nie chciałem powiedzieć w ten sposób. Ja - nie byłem wówczas na polu misyjnym. Otóż, ja chciałem pracować. Zawsze pracowałem zawodowo aż do czasu, kiedy musiałem się podjąć pracy ewangelizacyjnej obecnie, niemniej jednak nigdy w moim życiu nie przyjąłem żadnej ofiary. Rozumiecie? To się zgadza. Rozumiecie? Lecz nigdy nie prosiłem nikogo ani o grosza. Pragnę, by moje życie doszło do tego czasu, gdy będę musiał niebawem coś powiedzieć, tak jak Samuel stanął i powiedział: „Czy powiedziałem wam coś w Imieniu Pańskim, co by się nie stało? Czy wziąłem kiedykolwiek od was pieniądze, wasze środki do życia?” Widzicie - to się zgadza. Oni odrzekli: „Nie, nie wziąłeś”. Lecz oni chcieli mieć króla mimo wszystko, więc tak się prawdopodobnie pokieruje ta sprawa, zazwyczaj się tak dzieje.
85
Lecz ten człowiek - ja go lubiłem i pewnej jesieni pojechałem tam. On wynalazł sobie mały wabik, na którym potrafił gwizdać dokładnie tak, jak mały jelonek (jest to młody jeleń), kiedy nawołuje swoją matkę. Więc teraz on powiedział: „Hej, chcę ci coś pokazać, Billy”. I wyciągnął ten mały wabik, na którym chciał gwizdać. Ja rzekłem: „Ty - przecież tego nie zrobisz”.
A on odrzekł: „O, tutaj to masz. Ty nigdy z tego nie wyrośniesz, nieprawdaż?” A ja rzekłem: „Absolutnie nie. Tak się nie stanie”.
Udaliśmy się więc na łowy, a sezon się już kończył. Musiałem wyjść wysoko... I wy wszyscy, wy łowcy tutaj znacie te jelenie z białym ogonem. Houdini jest w porównaniu z nimi żółtodziobem w uciekaniu, kiedy są przestraszone. A tam już w nie strzelano. I były tam małe zaspy śnieżne na ziemi, małe - jak to nazywamy tam na południu, małe zawieje, grube cztery lub pięć cali, wystarczające do tropienia zwierzyny. Szliśmy około pół dnia i pomyślałem, że...
86
Nieśliśmy sobie małe termosy pełne gorącej czekolady, która dodaje człowiekowi siły, oraz kanapki. I zazwyczaj gdzieś usiedliśmy. I kiedy wyszliśmy na wierzchołek tej góry, on udał się po jednym jej grzbiecie, a ja po drugim grzbiecie, a kiedyś wieczorem wracaliśmy do obozu. Więc pomyślałem - było około jedenastej godziny, czy coś w tym sensie, i pomyślałem, że on usiądzie po prostu na małej zaspie śnieżnej, na małej polanie, dwa razy większej od tego pomieszczenia. I on tam usiadł. Pomyślałem, że zjemy nasze drugie śniadanie i zacząłem wyciągać moją kanapkę.
Lecz on wyciągnął ten mały gwizdek i miał zamiar wabić na nim. A jelenie są bardzo płoche w tym czasie, kryją się w gęstych zaroślach i tym podobnie podczas łowieckiego sezonu. One muszą jakoś przeżyć. I on dmuchnął w ten gwizdek. A kiedy gwizdnął, zaraz po drugiej stronie polany powstała duża, piękna łania. Otóż, łania to matka jeleni - ona powstała. I ja spojrzałem na nią. Ona była piękna - te duże uszy i wielkie brązowe oczy. I ona szukała tego małego jelonka.
A on popatrzył na mnie w ten sposób. Pomyślałem: „Ty tego nie zrobisz, Burt, na pewno tego nie zrobisz”. Lecz on wsunął nabój do swej strzelby, a był niezawodnym strzelcem.
87
Patrzyłem na niego - on znowu zagwizdał. A matka łania wyszła wprost na tą polanę - o jedenastej do południa. Otóż, to jest niezwykłe. One tego nie zrobią, nie, szczególnie w sezonie łowów, i do tego o tej porze dnia. Lecz ona tam wyszła. Dlaczego? Ona była matką. Ona z natury była matką. Ona była matką w swoim sercu, a jej maleństwo było w kłopocie. Ono ją nawoływało i ona szukała swego maleństwa.
Pomyślałem: „Na pewno nie jesteś taki okrutny, by zabić tę matkę, szukającą swego maleństwa”. On obejrzał się na mnie, ot tak, swymi jaszczurczymi oczami. I on chwycił tę strzelbę i celował z góry w dół. Ja pomyślałem: „Och, na pewno tego nie zrobi”. A ta dzielna matka wyszła tam i stała...
88
I kiedy zamykał kurkiem nabój w komorze - kiedy kurek zatrzasnął, łania usłyszała ten kurek i ona się odwróciła i zobaczyła łowcę. On się podniósł ot tak, by ją zastrzelić, i moi drodzy, krzyżyk w jego celowniku przecinał jej wierne serce. Pomyślałem: „Ta duża 30-06 i 180 gramowa kula wyrwie z niej jej serce”. Pomyślałem: „Jak możesz tak robić? Matka szukająca swoje... A on ją oszukał, wabiąc jakby to było jej maleństwo. I wywabić ją tam na polanę i potem zastrzelić, a jej wierne serce bije ot tak - jak możesz tak robić? Jak możesz być tak okrutny?” I patrzyłem, jak celował z góry w dół. A łania, zamiast uciekać, jakby to normalnie uczyniła, ona po prostu stała spokojnie. Nie bała się umrzeć. Jej młode było w tarapatach.
Spójrzcie teraz. Ona tego nie robiła na pokaz. Ona tego nie odgrywała. Była to dla niej śmierć. Rozumiecie? Lecz nie mogła sobie pomóc; ona była matką. Taka była jej natura - matka; a jej maleństwo - ona go szukała. Ono piszczało, a ona szukała swego maleństwa.
89
Nie mogłem po prostu patrzeć, jak się to stanie. Odwróciłem moją głowę. Zacząłem się modlić i rzekłem: „Panie Jezu, nie pozwól mu to uczynić. Nie pozwól mu to zrobić. Jak może tak czynić? Ta biedna matka stoi tam, a on wyrwie z niej serce kulą”. Otóż, czekałem, a strzelba wcale nie wystrzeliła.
Odwróciłem się i patrzyłem, a lufa chodziła mu ot tak. On jej już nie mógł utrzymać. Odwrócił się, spojrzał na mnie i z tych skośnych oczu wyszły duże łzy i stoczyły mu się po policzkach. Chwycił strzelbę i rzucił ją na ziemię. Chwycił mnie za nogawkę spodni, na tej zaspie śnieżnej, i powiedział: „Billy, mam już tego dosyć. Mam już tego dosyć. Prowadź mnie do tego Jezusa, o którym mówisz”.
Co się stało? On zobaczył coś rzeczywistego. On zobaczył coś, co nie było udawane. O, gdybyśmy tylko byli takimi chrześcijanami, jak ta łania była matką. Rozumiecie?
Jezus powiedział: „Czy matka mogłaby zapomnieć swego dziecka karmionego piersią? Tak, mogłaby. Lecz Ja nie mogę nigdy zapomnieć o was. Wasze imiona są wyryte na Mojej dłoni”. Pochylmy teraz nasze głowy na chwilę.
90
Ilu z was teraz, kiedy jesteśmy w Bożej Obecności, kiedy się śpieszę, powie szybko: „Boże, modlę się do Ciebie teraz, abyś mnie uczynił tak dobrym chrześcijaninem, jak ta łania była matką, abym był bez bojaźni. Ja Cię miłuję - pragnę Cię miłować tak bardzo, jak ta łania miłowała, ta matka miłowała swoje maleństwo”? Podnieś swoją rękę i powiedz... Niech ci Bóg błogosławi. Niech ci Bóg błogosławi. Miej taką miłość.
91
Nasz Niebiański Ojcze, siedzą tutaj ci - tak wielu - setki podniosły swoje ręce, że pragną takiego przeżycia. Ta łania potrafiła wyrazić swoje macierzyństwo i stateczność dlatego, bo była matką. Jej naturą jest być matką. O Boże, uczyń nas chrześcijanami, z naturą chrześcijanina, Panie. Nie tylko coś udawać lub mówić „ja należę do tego lub tego”, lecz uczyń nas chrześcijanami ze serca. Zasadź Twoje Słowo i miłość do naszych serc, Panie, abyśmy mogli nimi być i reprezentować temu światu manifestację chrześcijaństwa i Bożej miłości, którą ta stara łania pokazała owego dnia w macierzyństwie. Spełnij to, Ojcze. Modlę się o każdego, kto podniósł swoją rękę. Niechby to przeżycie przyszło do nich rzeczywiście.
92
Może są tutaj tacy, którzy nie umieją nic innego niż przyłączyć się po prostu do kościoła. Oni nie widzieli jeszcze nic prawdziwego. Lecz większy niż Salomon jest tutaj, Sam Jezus, który jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Niech ci oczekujący słuchacze, obserwujący kolejkę modlitwy dzisiaj wieczorem, zobaczą manifestację miłości Bożej i prawdy Bożej, że Jego Słowo jest Prawdą, że On nie jest martwy. On żyje na zawsze! A kiedy to zobaczą, niech oddają swoje życia całkowicie Tobie i staną się Twoimi dziećmi; i mają taką miłość w swoich sercach, że będą ochotni pójść nawet na śmierć - bez żadnej bojaźni.
Jak powiedział Dawid: „Tak, choćbym chodził doliną cienia śmierci, nie będę się bał złego”. Tak jak ta matka łania, która wyszła z tego lasu, wprost do cienia śmierci, prosto na polanę. A Dawid powiedział: „Kiedy pójdę doliną cienia śmierci, nie będę się bał złego, bo Ty jesteś ze mną”. Boże, takimi właśnie pragniemy być wszyscy. Spełnij to, Panie. Proszę o to w Imieniu Jezusa. Amen.
93
Niech wam Pan błogosławi. Przykro mi, że was trzymałem tak długo. Wydawało mi się, jakbym po prostu nie mógł skończyć głoszenia, lecz będziemy się teraz modlić o chorych. Chciałbym, aby wszyscy pozostali na swoich krzesłach, na kilka minut teraz. Obiecałem, że urządzimy kolejkę modlitwy dzisiaj wieczorem. Pragnę to więc uczynić. I ja wiem, że miałem zakończyć już wcześniej, lecz wiem, że będziemy mieć... A kustosz - ja naprawdę doceniam dobrotliwość pana, że pan nie wyłączył świateł. Niech Światłość Boża świeci do twego życia, jeżeli w nim jeszcze nie jest i zabierze cię do chwały pewnego dnia.
94
Otóż, gdzie jest Billy? Które karty rozdałeś? A, od 1 do 100. Dobrze. Oni mają, kiedy będziemy się teraz śpieszyć... Zazwyczaj mieszamy te karty. A kiedy mój syn rozdaje te karty modlitwy, miesza je bezpośrednio przed wami i daje wam kartę modlitwy, jak sobie życzycie. Rozumiecie? Więc one są wszystkie pomieszane i my nigdy nie wiemy, od której rozpoczniemy. Wielu z was tutaj było już na nabożeństwach przedtem. Jest tak dlatego, aby ten chłopak nie mógł sprzedawać kart modlitwy, jak przyłapaliśmy na tym raz pewnego faceta. Nie możemy tak czynić. Więc ani on tego nie wie.
Jeżeli ktoś pyta: „Otóż, ty dajesz mi tą kartę modlitwy, czy dostanę się do kolejki?”, on tego nie wie. Po pierwsze, one są całkiem pomieszane i on po prostu daje wam kartę. A zatem on nie wie, a ja także nie wiem, dopóki nie przyjdziemy tutaj. Zazwyczaj zliczam ich tyle i tyle w tym rzędzie i dzielę je przez tylu w tym rzędzie i otrzymuję jakoś odpowiedź, albo po prostu rozpoczynam od pewnego numeru.
95
Lecz dzisiaj wieczorem pominiemy to i rozpoczniemy po prostu od numeru 1, ponieważ jest już późno. A karta modlitwy... Powstawajcie teraz po jednym - kiedy wywołam twój numer. Jeśli nie możesz powstać, ktoś ci pomoże i przyniesie cię tutaj.
Otóż, ilu z was tutaj nie ma karty modlitwy, a jesteście chorzy? Módlcie się tylko. Niech was Bóg błogosławi. To jest świetne.
96
Zatem, chcę kartę modlitwy numer 1. Kto ją ma? Wprost tutaj. Czy tu przyjdziesz, pani, wprost tutaj? Numer 2, kto ma kartę modlitwy A numer... Czy to było A numer 2? 2, kto ją ma? Ta pani tutaj, czy chciałabyś przyjść zaraz tutaj? Numer 3. Chodź zaraz tutaj. 4, chodź zaraz tutaj, pan. 5 - kto ma kartę modlitwy 5, czy podniósłbyś swoją rękę? Ta pani. 6. To jest po to, by tu nie było jak na arenie, wiecie, gdzie... To jest kościół. 6, 7. W porządku, numer 8. W porządku, proszę, zajmij swoją pozycję. 8... [Puste miejsce na taśmie - wyd.] 8, 9, 11.
Nie widzę numeru 11; może to jest ktoś głuchy. Czy popatrzyłbyś się na kartę twojego sąsiada? 11, ty masz 11, czy tak, pani? Czy podniesiesz swoją rękę? O, ona jest głucha, jak widzę. Zważajcie tam na jej kartę, kiedy jest wywołana. Rozumiecie? W porządku, 11. Ty ją masz - 11, 12, karta modlitwy 12, ta pani tutaj. 13, karta modlitwy 13? Czy jest 13, karta modlitwy 13, 13? W porządku, sprawdźcie tą panią tam. Widzicie? Pani z niebieskim kapeluszem, czy ty masz trzynaś- ... 12. A ty masz 13, prawda, 13? Przepraszam. 14. Dobrze. 15. Myślę, że jest ich tyle, ile potrafimy na razie wziąć, zobaczymy po prostu, bo kolejka jest napchana.
97
A teraz wy, którzy nie macie karty modlitwy, czy jest tutaj ktoś po raz pierwszy? Pozwólcie zobaczyć wasze ręce. Dobrze, cieszymy się, że jesteście wśród nas dzisiaj wieczorem. Czy byliście już przedtem na takich nabożeństwach? Podnieście swoje ręce, jeżeli byliście już na takim nabożeństwie. W porządku.
Otóż, wszyscy wiecie, że my nie uważamy siebie za uzdrowicieli. My nie potrafimy uzdrowić ludzi. Jezus to już uczynił. Twierdzimy jednak, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. I gdybyśmy tylko mogli poznać i rozpoznać Go między nami, że Jezus jest tutaj... Gdyby On stał tutaj i wy moglibyście Go zobaczyć swoimi oczami, czy dałoby wam to wiarę? Na pewno. Widzicie jednak, On tego nie uczyni. Kiedy On przyjdzie, wtedy się zakończy czas; On przyjdzie po nas potem. Lecz Osoba Ducha Świętego...
Otóż, ktoś mógłby przyjść tutaj z bliznami od gwoździ na dłoniach i od cierni po całej swojej twarzy. To byłby po prostu jakiś podrabiający aktor. Byłby to jakiś oszust. Każdy mógłby to uczynić. Lecz choćby tego nie podrabiał, to gdyby nie manifestował ycia Chrystusa, to by mimo wszystko nie był Chrystusem. Rozumiecie? Nie, teraz musi to być ycie Chrystusa.
98
A Biblia mówi, że On jest Najwyższym kapłanem, współczującym naszym słabościom. Zatem, wy, którzy nie macie kart modlitwy, weźmy teraz po prostu coś i powiedzmy, kiedy się będziemy modlić - powiedzcie po prostu: „O, Najwyższy Kapłanie, Jezusie Chrystusie, mój Panie i Zbawicielu!” Jeżeli jest jakiś grzech w twoim życiu, wyznaj to, ujawnij to.
A wy w kolejce modlitwy czyńcie to samo, bo inaczej możecie być całkiem pewni, że to zostanie ujawnione wprost tutaj. Rozumiecie? Jeżeli popełniłeś coś złego, a nie chcesz, aby to zostało ujawnione tutaj na podium, to wystąp z kolejki. Bowiem - ilu z was to wie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Tak jest, zostanie to ujawnione wprost tutaj. Więc przynieście to pod Krew, rozumiecie, tak, i powiedzcie po prostu: „Wybacz mi mój grzech i pomóż mi, abym Ci wierzył. Jestem chory, Panie, a pragnę być zdrowym ku Twojej chwale”. Rozumiecie, Bóg nie uzdrawia tylko, by uzdrawiać. Widzicie? Nie. On czyni to ku chwale Bożej. A my musimy wyznać nasze grzechy i nasze niedowiarstwo.
Popatrzcie na tego ojca, który przyprowadził syna epileptyka, którego uczniowie nie potrafili uzdrowić. Jezus powiedział: „Ja mogę, jeśli ty wierzysz”.
On odpowiedział: „Panie, ja wierzę. Pomóż memu niedowiarstwu”. Rozumiecie? On zawołał, ponieważ był w potrzebie.
99
Otóż, wy tam, módlcie się do Boga i powiedzcie: „Boże, brat Branham mnie nie zna. On mnie nie zna. Lecz ja wiem, że Ty mnie znasz, więc pozwól mi dotknąć się Twej szaty. Pozwól mi dotknąć się Twej szaty, ponieważ Ty jesteś Najwyższym Kapłanem. A potem Ty przemów przez brata Branhama i powiedz tak, jak powiedziałeś tej niewieście, która się dotknęła Twej szaty tu na ziemi. Bowiem jeśli Ty jesteś Najwyższym Kapłanem, który potrafi współczuć naszym słabościom, tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, to uczynisz to w ten sam sposób”.
Co myślicie, ilu z nich uwierzyło owego dnia, kiedy ta niewiasta dotknęła się Go i odeszła, i usiadła? Czy myślicie, że to wywarło jakieś wrażenie na tych ludziach wówczas? Widzicie, być może tak. Dobrze, to by... Patrzcie, my, poganie dzisiejszego czasu, jesteśmy tak samo wdzięczni za Jezusa. Powinniśmy być bardziej wdzięczni. Rozumiecie?
100
Ta zwykła kobiecina dotknęła się Go, odeszła i usiadła. Jezus powiedział: „Chwileczkę tylko. Kto się Mnie dotknął? Kto się Mnie dotknął?”
Patrzcie, Piotr napomniał Go mówiąc: „Panie (innymi słowy), to nie brzmi rozsądnie, kiedy Ty tak mówisz. Wiesz, Ty jesteś wśród ludzi ceniony i uważany za proroka. No wiesz, jak możesz mówić: ,Kto się Mnie dotknął', kiedy wszyscy dotykają się Ciebie?”
On powiedział: „Tak, lecz (bowiem było to innego rodzaju dotknięcie. Rozumiecie, rozumiecie?) Ja - moc wyszła ze Mnie, siła”.
I On się rozejrzał koło siebie, aż znalazł niewiastę i powiedział jej, że ma krwotok. I ona odczuła w swoim własnym ciele, że krwotok zatrzymał się, bowiem On powiedział: „Twoja wiara uzdrowiła cię”. Rozumiecie?
Zatem, On jest tym samym Najwyższym Kapłanem. I jeśli potrafisz się Go tylko dotknąć!
101
Otóż, dotknąć się mnie nie byłoby do niczego przydatne. Ja jestem takim samym, jak twój małżonek, brat, czy twój ojciec. Rozumiesz? Dotknąć się jednego z pastorów byłoby dokładnie tym samym. Rozumiesz? Lecz dotknąć się Go; On jest Najwyższym Kapłanem. Ja ciebie nie znam. Nic o tobie nie wiem. Ja cię nie potrafię uzdrowić. Gdybym potrafił, to bym to na pewno uczynił, lecz ja nie potrafię. Ja nie mogę uczynić tego, co On już uczynił.
Gdyby On stał teraz tutaj, to dałby się po prostu poznać - że On jest między wami. Pomyślcie tylko o tym. My wszyscy wiemy, że podążamy do czegoś w tej chwili. Możemy to odczuwać.
Istnieje dobro i zło. Jest zbyt dużo różnych sposobów, by na to wskazać i powiedzieć: „Otóż, to jest właściwy sposób, tamto...”. Gdzieś musi być prawdziwa droga.
102
I kiedy pomyślimy, że ten właśnie Bóg, który was będzie sądził na sądzie, przychodzi wprost tutaj pomiędzy nas i stoi tutaj razem z nami: „Gdziekolwiek dwaj lub trzej zgromadzą się w Moim Imieniu, tam i Ja jestem. (Rozumiecie?) Sprawy, które kiedyś czyniłem...”. On to będzie czynił. On to obiecał. „Wy jesteście Moimi świadkami w Jeruzalemie, w Judei, w mieście Nowy Jork, rozumiecie, na całym świecie”.
Teraz siedźcie naprawdę cicho i módlcie się. Wierzcie całym waszym sercem. Nie wątpcie. Wierzcie tylko wszystkim, co jest w was, wierzcie duszą, ciałem i duchem, a Bóg wam to da. Pochylmy teraz nasze głowy na chwilę.
103
Wielki Stwórco niebios i ziemi, wszystko, co powiedziałem dzisiaj wieczór, kiedy tu stałem, będzie bez znaczenia, jeśli Ty nie przyjdziesz i nie udowodnisz, że to jest prawdą. Słyszeliśmy już tak wiele, również ludzie słyszeli tak wiele. Otóż, jedno słowo od Ciebie, Ojcze, uczyni to prawdziwym. I my tego wyglądamy.
Otóż, wiemy, że Ty mówisz tylko przy pomocy ust człowieka. Ty zrobiłeś człowieka Swoim agentem. Pewnego dnia, kiedy tam stałeś, Ty powiedziałeś - patrzyłeś się na żniwo i powiedziałeś: „Ono jest dojrzałe, proście więc Pana żniwa, aby wysłał robotników na Swoje żniwo”, a Ty jesteś Panem żniwa. Lecz Ty tak połączyłeś swój program - Ty i człowiek razem - i nie czynisz nic prócz tego.
Modlę się teraz, Boże. A jeśli Ty namaścisz mnie, a nie namaścisz tych słuchaczy, by wierzyli, nie będzie to do niczego przydatne. Musimy być razem jako jedna jednostka - jako bracia i siostry. Modlę się, Boże, abyś nas namaścił wspólnie, abyśmy mogli znowu zobaczyć, jeszcze raz po tej stronie wieczności, chwalebnego Pana Jezusa - większego niż Salomon będącego tutaj. Prosimy o to w Jego Imieniu. Amen.
104
Pragnę, żebyście teraz byli tak pełni czci, jak tylko potraficie. [Pianistka zaczyna grać „Tylko Mu wierz” - wyd.]
Pewnego dnia, jeżeli umrę, kiedy mnie włożą do grobu, oni to będą grać, wiecie. Kiedy usłyszycie, że ja odszedłem, nie wierzcie, że jestem martwy. Nie jestem. Lecz zatrzymajcie się gdzieś, jeżeli to usłyszycie w radio względnie przeczytacie o tym w gazecie, to zaśpiewajcie po prostu tą pieśń, (czy nie zaśpiewacie?), i pamiętajcie tylko, że to jest właściwe - po prostu „Tylko Mu wierz”.
105
Zatem, wśród tych słuchaczy - w tej kolejce nie ma nikogo, kogo znam. Jeżeli każdy z was w tej kolejce jest dla mnie obcym i wiecie, że ja nic o was nie wiem, i nie wiem, co wam dolega, to podnieście swoje ręce i powiedzcie to. Otóż, prawdopodobnie jesteście chorzy; a może nie. Ja nie wiem. Może to są kłopoty finansowe, kłopoty w domu. Ja nie wiem.
Lecz teraz - niech ta młoda pani tutaj podejdzie teraz bliżej. Widzisz? Dziękuję ci, to jest w porządku. Otóż, tutaj jest niewiasta o wiele młodsza ode mnie. Urodziliśmy się prawdopodobnie wiele lat po sobie i oddaleni wiele mil od siebie. Nasze pierwsze spotkanie teraz - ona jest tutaj z pewnego powodu. Ja nie wiem. Ona - może jest chora. Ja nie wiem, jaki jest jej kłopot. Jakikolwiek jest jej kłopot - Bóg wie. I jeśli On to objawi, to ona będzie wiedzieć, czy to jest prawdą, czy nie.
106
Gdyby teraz ta młoda pani powiedziała: „Bracie Branham, jestem okropnie chora. Ja - boli mnie mój żołądek. Mam konwulsje, względnie coś innego”. Ona wygląda na zdrową osobę, lecz człowiek nie może się zawsze tym kierować.
I gdyby ona powiedziała - ja bym powiedział: „Otóż, Biblia mówi: „Wkładajcie ręce na chorych”. W ten sposób modliłby się o nią brat Roberts, brat Allen, albo wielu z tych mężów. To była ich usługa. Oni może wkładali ręce na ludzi i mówili: „Szatanie, wypuść ją na wolność, w Imieniu Jezusa. Ja cię strofuję, szatanie”, czy coś w tym sensie. I mówili: „Idź teraz naprzód, jesteś uzdrowiona”. Ona temu powinna była wierzyć. Widzicie, to byłoby w porządku.
107
Otóż, a co, gdyby ona miała gdzieś jakiś skryty grzech. Moglibyście na nią wylać galon oleju, namaszczać ją tak dużo razy, mogłaby skakać w górę i w dół, i krzyczeć, a ten diabeł by tam ciągle leżał. Nie wyznany grzech! Wy nim nigdy nie ruszycie. Absolutnie nie.
Lecz teraz, jeżeli Duch Święty może zstąpić w dół i powiedzieć jej coś, co się wydarzyło, to ona wie, czy to jest prawdą, czy nie, a potem jej powie, co będzie się dziać. Jeżeli to, co było, jest prawdą, wtedy to, co będzie, jest również prawdą. Czy tak nie jest? Otóż, to jest dobrotliwość naszego umiłowanego Pana, starającego się zebrać Swoją Oblubienicę razem w tych ostatecznych dniach (rozumiecie?), jak On obiecał uczynić. Ilu z was uwierzy w Niego całym swoim sercem, jeżeli On uczyni taką rzecz? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Niech was Bóg błogosławi za waszą wierność. Otóż, to jest...
Jeżeli chcecie czytać, proszę was, jeżeli mnie przyłapiecie poza Pismem Świętym, powiedzcie mi to. Rozumiecie? Napiszcie mi list albo powiedzcie jednemu z tych pastorów, i powiedzcie mi, gdzie się zmyliłem. Ja nie chcę być w błędzie. Ja chcę być w porządku i musi to być Słowo.
108
Otóż, weźmy teraz trochę - ot tak. Weźmy dokładnie ew. Jana 4. na nowo. Tutaj jest mężczyzna i kobieta, spotykają się po raz pierwszy, tak jak nasz Pan i ta kobieta z Samarii. Oni się spotkali po raz pierwszy i Jezus rozmawiał z nią przez chwilę, aż stwierdził, na czym polegał jej problem. Jej problemem była niemoralność. I On jej powiedział, jaki był jej problem i ona to szybko rozpoznała, że On musi być prorokiem. Ona rzekła: „Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem”. Dalej rzekła: „Wiemy, że przyjdzie Mesjasz, a kiedy On przyjdzie, będzie czynił właśnie to”. Jezus powiedział: „Ja Nim jestem”. Rozumiecie?
Otóż, jeśli w taki sposób On dał poznać Siebie ludziom wczoraj, to On jest tym samym i dzisiaj, i On musiałby zidentyfikować samego siebie w ten sam sposób. Jeżeli Duch Święty powiedziałby jej to teraz, to ona wiedziałaby, że musi to przychodzić przy pomocy jakichś duchowych środków. Nie może to przyjść z naturalnego zakresu, rozumiecie, lecz z duchowego zakresu. Otóż, ona by może powiedziała jak faryzeusze: „On jest Belzebubem”, to jej sprawa. Jeżeli powie: „On jest Chrystusem” wtedy to jej sprawa i sprawa Chrystusa, rozumiecie, cokolwiek to jest.
109
Bądźcie teraz naprawdę pełni czci. Ja czekam chwilę na to Namaszczenie. Dlatego właśnie zwlekam. Rozumiecie? Ponieważ ja - Ono może nawet wcale nie przyjdzie. Jeśli Ono nie przyjdzie, to skłonimy nasze głowy i rozpuścimy słuchaczy, i przyjdziemy tu ponownie jutro wieczorem i poprosimy Go, czy On zechce... On mnie jeszcze nigdy nie zawiódł. Przed setkami tysięcy ludzi na raz - On nigdy nie zawiódł. A zatem, On nie zawiedzie tym razem. Ja wiem, że On nie zawiedzie. Ja wiem, że On nie zawiedzie. Rozumiecie, ja po prostu wiem, że On nie zawiedzie.
Widzicie więc, mam na uwadze, że pora zakończenia już przeminęła. Nie możecie mieć... Nie możecie być zdenerwowani, a chcieć, by Duch Święty działał przez was. Musicie się uspokoić. Otóż, jeżeli będzie dodatkowa opłata za ten wieczór, ja ją zapłacę. Rozumiecie? To jest właściwe. Szatanie, nie możesz nas tak oszukiwać. (Rozumiecie?)
110
Biorę teraz w pojmanie i rozkazuję każdemu duchowi tutaj w Imieniu Jezusa Chrystusa. Zatem, teraz po prostu...
Będę rozmawiał z tą młodą panią. Jeśli teraz Duch Święty, siostro... Jezus rozmawiał z tą panią przez chwilę, by nawiązać kontakt z jej duchem, rozumiecie, by stwierdzić, co nie jest w porządku. Ja wierzę, że to właśnie On uczynił. Ojciec posłał Go tam i trzeba mu było iść przez Samarię. Lecz kiedy wyszedł na to wzgórze, to było wszystko, co On wiedział; On tam po prostu był. A oto przychodzi niewiasta; On wie, że to musi być właściwa pora.
111
Otóż, Ojciec posłał mnie tutaj na północ. Jestem tu w Nowym Jorku, a ty jesteś tutaj na podium jako pierwsza osoba dzisiaj wieczorem. Ja nie wiem dlaczego, ale On mi to objawi. A jeżeli On to objawi, czy to pobudzi cię do wiary w Niego z całego twego serca? Czy to przyjmiesz? Ty będziesz wiedziała, czy to jest prawdą, czy nie. Rozumiesz? Nie znam cię i jestem dla ciebie obcym, lecz twoje dolegliwości - co ty... Masz kilka dolegliwości. Lecz głównym powodem, dlaczego przyszłaś w prośbie o modlitwę, są dolegliwości w gardle. Ty masz kłopoty z gardłem. Czy się to zgadza? Podnieś swoją rękę. Czy wierzysz? Chwileczkę. Otóż, to byłoby w porządku.
Może powiesz: „Ty to chyba zgadłeś, bracie Branham”. Nie, wcale nie. Ja to zawsze odczuję spośród słuchaczy: „On to zgadnął”.
112
Zatem, chwileczkę tylko, pozwólcie, że porozmawiam tylko z nią. Ty jesteś świadoma tego, że coś się dzieje. Rozumiesz?
Wy, słuchacze, ilu z was widziało już to zdjęcie Anioła Pańskiego, tą Światłość? Ono wisi tam, w Waszyngtonie D. C. Widzicie, Ona unosi się teraz bezpośrednio nad nią. Widzicie? Czy Ją widzicie? Wygląda jak... Oczywiście, to namaszczenie jest tutaj obecnie. Ja Ją widzę. Rozumiecie? Ona jest bezpośrednio nad nią.
Tak, Ona jest tutaj. Ona ma - tak, ona ma kłopoty w gardle. Ona się martwiła. I - tak, ona ma narośl w jej gardle. To się dokładnie zgadza. Nie tylko to, lecz ty masz kłopoty z tarczycą, które cię niepokoją. Czy się to zgadza? Widzisz? W porządku. Czy wierzysz teraz, że to jest Jezus Chrystus stojący tutaj, który ciebie zna i wie wszystko o tobie? Czy Go przyjmujesz jako twego Uzdrowiciela? [Siostra mówi: „Tak” - wyd.] Idź i bądź zdrowa, w Imieniu Jezusa Chrystusa. Widzicie teraz... Widzicie? Jest to po prostu - widzicie - On wie wszystko.
113
Jak ci się powodzi, młoda pani? Ty jesteś teraz trochę zaszokowana, rozumiesz, ponieważ z chwilą, gdy ona podeszła, ta pani podeszła tutaj, ta Światłość przeszła wprost nad nią. Rozumiesz? I ona jest tego świadoma. Spójrz teraz. Ja nie znam tej kobiety. Ja - niczego o niej nie wiem. Lecz ona stoi tam - po prostu młoda pani. A zatem, jeżeli Duch Święty może mi objawić, czego pragniesz od Boga... Ty jesteś chrześcijanką. Widzisz? A więc - gdybyś nią nie była, On by mi to teraz powiedział. Rozumiesz? Lecz ty jesteś chrześcijanką - chcę powiedzieć prawdziwą chrześcijanką. I jeżeli On objawi mi - gdyby On objawił mi, czego ty pragniesz od Niego, czy uwierzysz, że jestem Jego prorokiem, czy sługą? Nie miałbym tego mówić, rozumiecie, lecz ten czas przychodzi. Widzicie? Czy będziesz wierzyć? [Siostra mówi: „Amen” - wyd.] Ty wiesz, że jestem dla ciebie obcym.
Otóż, w rzeczywistości nie jesteś tutaj z powodu samej siebie. Widzę inną niewiastę, starszą niewiastę; racja, to twoja matka. [Siostra mówi: „Tak” - wyd.] Uhm. I nie ma jej tutaj. Ona jest - ty byłaś bardzo zaniepokojona z powodu niej. Ona również cierpi - z powodu raka. I ty się zastanawiasz nad jej stanem. Czy wierzysz, młoda pani, że to jest Duch Święty, który to czyni? [„Amen”.] Weź teraz tę chusteczkę z twojej torebki i idź do domu. Kiedy odwiedzisz twoją matkę - albo jej ją poślij - połóż ją na nią albo jej poślij tę chusteczkę dla upamiętnienia tej modlitwy dzisiaj wieczorem. I nie wątp w swoim sercu, lecz wierz, że Jezus... Tak, a ta ciemność opuści ją i ona będzie... Ty będziesz zdrowa. Idź teraz i niech ci Pan błogosławi. Niech ci Bóg błogosławi, moja siostro.
Czy będziesz wierzyć całym swoim sercem? Nuże, tylko nie wątp! Miej po prostu wiarę.
114
Chwileczkę tylko teraz, wybaczcie mi na chwilę. Coś się wydarzyło. Pojawił się tutaj jeszcze ktoś inny. Po prostu tam, gdzie była ta pani, za którą się właśnie teraz modliłem tutaj. Gdzie ona jest teraz? O, tak, to było - w porządku. Chwileczkę tylko. Nie - tylko sekundę, Duch Święty - przychodzi jeszcze ktoś inny. Widzicie, jest to Światłość i ona pozwala...
Tak, jest to ta kolorowa pani, siedząca wprost tutaj. Tak, ty siedziałaś tam i modliłaś się o uzdrowienie. Otóż, ty jesteś obcą dla mnie. Ja ciebie nie znam. Lecz czy wierzysz, że Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki? Czy wierzysz, że wysokie ciśnienie krwi opuści cię i ty będziesz zdrową? O to właśnie się modliłaś. Czego się ona dotknęła? Ona się nie może dotknąć mnie; jest zbyt daleko ode mnie. Ona się dotknęła Najwyższego Kapłana, który może współczuć naszym słabościom.
Tylko wierz. Widzisz teraz, ty nie musisz być tutaj na podium. Jesteś tam. Tylko wierz, tylko o tyle cię proszę. Tylko wierz.
115
Tutaj jest pewna pani, siedzi wprost tutaj, patrzy się w tym kierunku i modli się. Ona nie modli się o siebie. Modli się o kogoś z jej ukochanych. Ponieważ to jest... Właśnie ktoś odszedł stąd, kto się modlił o swoją ukochaną - pani modliła się o swoją matkę. Lecz ta pani modli się o jej ojca. A jej ojciec - widzę wzburzone morze, on jest - on nie jest stąd. On jest spoza morza, coś w tym sensie - Norweg z Norwegii. To się dokładnie zgadza. Wierz w Pana Jezusa, młoda pani, a twój ojciec będzie uzdrowiony. Otóż, czego się ona dotknęła? Zapytajcie się jej, czy mnie zna.
Czy modliłaś się właśnie o to? Pomachaj swoją ręką, jeżeli to prawda. To się zgadza. Jesteśmy sobie wzajemnie obcy. Czy to prawda? Tak jest. W porządku. Ty już masz swoją prośbę, jeżeli tylko będziesz w to wierzyć.
Czego się ona dotknęła będąc dwadzieścia jardów ode mnie? Dotknęła się Najwyższego Kapłana, rozumiecie, nie mnie. Ja jej nie znam. Lecz ona dotknęła się Najwyższego Kapłana, umiłowanego Pana Jezusa, Który jest z nami dzisiaj wieczorem.
Ty jesteś dla mnie obcą. Czy to jest pacjentka, czy to jest ta osoba?
116
Widzicie, ja muszę po prostu postępować w ten sposób, jak On mnie prowadzi. Rozumiecie? Tak jak ta niewiasta, rozumiecie? On ją dostrzegł. Widzicie? Ona dotknęła się Boga poprzez Niego. Otóż, Ci ludzie tam na zewnątrz - oni czynią właśnie to - oni dotykają się Boga. Widzicie, to po prostu - ja muszę się skierować w tym kierunku, gdzie On działa.
Otóż, jesteśmy sobie wzajemnie obcy. Ja ciebie nie znam. Nigdy w moim życiu ciebie nie widziałem. Jesteśmy sobie obcy. Tak, aby ludzie widzieli, że jesteśmy sobie obcy - nie znamy się wzajemnie. Otóż, jeśli Pan Jezus objawi mi teraz coś, a ty wiesz, że ja nic o tym nie wiem, będzie to musiało przyjść dzięki nadprzyrodzonej mocy. Widzisz, Boskie uzdrowienie, jeżeli pragniesz uzdrowienia - ja nie wiem, czy to jest to, czego pragniesz. Rozumiesz? Czasami jest to dla kogoś innego lub kłopoty w domu, kłopoty finansowe, i tym podobnie. Lecz On może się zatroszczyć o wszystko. Jeżeli On wie, czego ty potrzebujesz, On może mi to objawić. Rozumiesz? I kiedy On to objawi, wtedy ty wiesz, że to jest On. Rozumiesz, ty wiesz, że to musi być On.
Czy to sprawi, że wszyscy uwierzycie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.]
Otóż, wydaje się, że ona jest miłą osobą. Rozumiecie? Porozmawiajmy teraz na chwilę.
117
Ta Światłość podniosła się teraz, Ona przeszła do słuchaczy. Ktoś... Bądźcie tylko pełni czci. Rozumiecie? Chodzi o to mocne ciągnięcie wiary. Ono tylko przyjmuje to właściwie. Wy to odczuwacie - cnota. Ja głosiłem niemal godzinę i pół, a jedna wizja osłabia mnie więcej, niż gdybym głosił dziesięć godzin. Moc - cnota jest mocą.
Widzicie, wy to czynicie. Nie jestem to ja. Nie ja. Te wizje nie są ze mnie. Wy to czynicie. Jest to wasza wiara w Boga, która to czyni. Nie jestem to ja. Ja tylko stoję tutaj jako reprezentant. Podobnie jak to tutaj, to jest nieme urządzenie, ten głośnik, dopóki żywy głos nie mówi w nim; ono samo nie potrafi mówić. Ani ja nie mogę mówić. To jest On, ten żywy Chrystus, Ten żyjący. On mówi i On wie, kim ty jesteś i co uczyniłaś.
118
Powróćmy i rozmawiajmy z tą panią znowu. Jeżeli Pan Jezus objawi mi coś w twoim życiu, że ty jesteś - może to, czego pragniesz od Niego. Ponieważ będąc wierzącą prosisz Go o coś. A jeżeli On objawi mi to, czy wierzysz, że to otrzymasz? [Siostra mówi: „Tak” - wyd.] Czy będziesz w to wierzyć? Otóż, ty masz dolegliwości żołądka. [„Tak”.] Badania wykazały, że twój żołądek obniżył się. [„Tak”.] To się zgadza. Czy to prawda? [„Tak”.] I podczas badania wykryto jeszcze inną rzecz, oni stwierdzili, że masz raka w twoim żołądku. [„Tak”.] Czy się to zgadza? [„Tak”.] Czy wierzysz? [„Tak”.] Czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, kim jesteś? [„Tak”.] Pani Willard - idź teraz do domu i wierz. Amen.
119
Czy wierzycie całym swoim sercem? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Zapytajcie się teraz tej niewiasty. Nie widzieliśmy się jeszcze nigdy w tym życiu. Lecz to jest Duch Święty. On jest tutaj. Bądźcie teraz naprawdę pełni czci. Powiedzcie mi, czy macie jeszcze dosyć czasu, rozumiecie, kiedy...
Zatem, jak się panu powodzi? Jesteśmy sobie wzajemnie obcy. I ty zdajesz sobie sprawę z tego, że pewnego dnia musimy się spotkać z Bogiem. I skoro jesteś obcym dla mnie, a ja dla ciebie, jeżeli Pan Jezus objawi mi twoje dolegliwości, czy uwierzysz, że to jest On? I ty wiesz, że ja jako człowiek, nie wiedziałbym tego. Lecz do tego jest potrzebny On. Czy to prawda?
Nie lubię tego mówić. Ten młodzieniec jest zacieniony, rozumiecie, nad nim jest ciemność. I jest to bardzo poważna sprawa, ten rak jest złośliwy. Ty masz raka. To się zgadza. Promienie rentgena pokazały i ujawniły, że ten rak jest w żołądku i że on jest na ścianie żołądka. On jest na... Czy to prawda? Tak widzę to na tym zdjęciu rentgenowskim. On jest na ścianie żołądka. Otóż, to oznacza, że musisz wkrótce umrzeć, jeśli ci Bóg nie pomoże. Czy to przyjmiesz, mój bracie? Jezus... Rak jest niczym dla Jezusa Chrystusa, niczym więcej niż ból głowy. Czy temu wierzysz? Otóż, coś się właśnie stało w tobie. Ty miałeś naprawdę dobre uczucie. Rozumiesz? Jeżeli będziesz dalej wierzył w ten sposób... Ten cień cię opuści. Rozumiesz? Twoja wiara ocaliła cię. Idź teraz i wierz i niech Bóg cię uzdrowi.
120
Bóg może uzdrowić artretyzm. Czy w to nie wierzysz? [„Amen”.] Otóż, zacznij po prostu chodzić i mów: „Dziękuję Ci, Panie Jezu”.
„Czy potrafisz wierzyć? Wszystkie rzeczy są możliwe dla tych, którzy wierzą”. W porządku.
Czułaś się trochę dziwnie, kiedy powiedziałem: „artretyzm”. Masz go również, niemal nie możesz wstać rano z łóżka, on sprawia sztywność twoich członków. Teraz to przeminęło, jeżeli w to wierzysz. Idź z powrotem i wierz w to. Niech ci Pan błogosławi.
Astmatyczne dolegliwości, tam... (Widzicie?) Czy wierzysz, że Bóg może to uzdrowić? [„Amen”.] Przyjmij Go, idź a Jezus Chrystus uzdrowi cię. Wierz całym swoim sercem.
Czy pragniesz spożyć swoją kolację? Smacznego, dolegliwości żołądka znikły, idź i bądź zdrowa. Idź i wierz w to. Czy możesz w to wierzyć?
121
Bóg może uzdrowić dolegliwości w plecach, cokolwiek innego. Czy temu nie wierzysz? Czy wierzysz, że On uzdrowi twoje plecy? Idź swoją drogą, raduj się i mów: „Dziękuję Ci, Panie Jezu”.
Czy wierzysz, że jestem Jego prorokiem, względnie Jego sługą? Czy wierzysz, że Bóg może uzdrowić dolegliwości serca? Idź więc i wierz w to.
Ty masz dolegliwości kobiece oraz artretyzm. Czy się to zgadza? Czy wierzysz, że On jest Bożym Uzdrowicielem? Przyjmij Go jako twego Uzdrowiciela. Idź, raduj się i mów: „Dziękuję Ci, Panie”.
Ty masz dolegliwości kobiece, które cię trapią już długi czas. Masz również kłopoty z sercem. Niemal cię to uśmierca. Ty masz powoli pompujące serce. Wierz całym swoim sercem, a nigdy więcej nie będzie cię to trapić. Idź i wierz w to.
122
Anemia krwi. Czy wierzysz, że Bóg może uzdrowić twoją krew, usunąć tę anemię i uzdrowić cię? Czy temu wierzysz? W porządku, idź wierząc, że ta cukrzyca nie będzie cię więcej trapiła. Wierz w to całym swoim sercem!
Czy wierzysz, że On uzdrowił cię, kiedy tam siedzisz? Czy temu wierzysz całym swoim sercem? Wierz, że to jest Bóg, i On uzdrawia cię zupełnie, całkowicie? Niech ci Bóg błogosławi. Idź swoją drogą i raduj się. Amen.
Te bóle pleców nie będą cię więcej trapiły, On sprawił, że czujesz się naprawdę dobrze, nieprawdaż? W porządku, idź i raduj się, i powiedz: „Dziękuję Ci, Panie Jezu” i wierz całym swoim sercem.
Krew - cukrzyca w twojej krwi, otrzymałaś kroplówkę. Czy wierzysz, że Bóg może uzdrowić cukrzycę? Idź na Golgotę po transfuzję krwi. On usunie to z ciebie.
Ty masz dolegliwości w piersiach, nieprawdaż? Chciałem cię wywołać przed kilkoma minutami. Właśnie kilka minut temu patrzyłeś się na mnie, a ja odwróciłem się i spojrzałem na ciebie, i nasze oczy się spotkały i spuściłeś wzrok w dół; odczułeś naprawdę dziwne uczucie - dolegliwości piersi opuściły cię. One znikły. Był to stan nerwów, które blokowały twoją klatkę piersiową. Ty wierzysz.
123
Co myślisz - ty tam, mająca artretyzm i siedząca na krawędzi krzesła - czy wierzysz? Powstań, Jezus Chrystus uzdrawia cię.
Wzywam was, abyście wierzyli w Boga - Jezusa Chrystusa tego samego wczoraj, dzisiaj i na wieki! Czy w to wierzycie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] W porządku. Jeżeli wierzycie całym swoim sercem, połóżcie wzajemnie ręce na siebie. On nie może zawieść. On jest Bogiem, umiłowanym Panem Jezusem, Jego moc zmartwychwstania, Jego identyfikacja... Włóżcie wszyscy swoje ręce wzajemnie na siebie.
124
Niebiański Ojcze, nieprzyjaciel ucieka. Nieprzyjaciel jest pokonany. Jezus Chrystus żyje i króluje. O Boże, bądź miłościwy i daruj uzdrowienie tym ludziom.
Szatanie, ty przegrałeś bitwę. Jezus Chrystus odniósł zwycięstwo w tym audytorium dzisiaj wieczorem. Ty jesteś obnażony. Ty jesteś tylko oszustem i rzucamy ci wyzwanie, bo miłujemy Golgotę: Wyjdź z tych ludzi, w Imieniu Jezusa Chrystusa i opuść ich, i wypuść na wolność!