Upokórz się

Jeffersonville, Indiana, USA

63-0714E

1
[Brat Neville wprowadza brata Branhama] …Myślę zatem, że mógłbym to tak ogłosić: „Istnieją pewne dary: takie odnośnie mnie, wymyślającego coś takiego”.
Oczywiście cieszę się za każdym razem, kiedy mogę tutaj być. Nasza podróż dobiega do końca — nasz pobyt razem z wami. Kolejne zgromadzenie mamy już w Chicago, a ja muszę odwieźć jeszcze moją rodzinę do Arizony. Oni jeszcze nigdy nie mieli swoich letnich wakacji, więc sądziłem, że zabiorę ich gdzieś na małą kilkudniową podróż. Potem prawdopodobnie nie będzie mnie tu jeszcze jedną niedzielę. A w następnym tygodniu będą zgromadzenia w Chicago. Potem muszę wrócić i zabrać rodzinę, aby ich zawieść do Arizony.
2
Ja po prostu bardzo niechętnie przychodzę tutaj w niedzielę rano, aby zajmować wam czas, kiedy każdy jest odświeżony, a potem w niedzielę wieczorem, gdy jesteście słabi i wyczerpani, przekazywać nabożeństwo naszemu pastorowi. To jest trochę nietaktowne. Lecz ja tak niechętnie to robię, a jednak, kiedy mam usługę w niedzielę wieczorem, to potem trzymam ludzi zbyt długo. Wielu z nich przyjeżdża tutaj z daleka, jadąc dzień i noc z południa i z północy tylko po to, aby być na jednym nabożeństwie, a potem jadą z powrotem. Dlatego staram się to czynić rano, aby mieli czas na powrót.
Lojalni i wierni wierzący pielgrzymi, tak ja ich oceniam. Oni jadą przez deszcz ze śniegiem, deszcz i wszystko, co tylko możliwe, stoi na ich drodze, a oni jadą setki mil przez ten kraj, aby tu być na jednej małej usłudze. Jestem za to bardzo wdzięczny Bogu oraz tym ludziom za ich wsparcie, a to, co pragnę tym ludziom powiedzieć, to prawda.
3
A więc, wierzę że to jest Prawda, wierzę całym moim sercem. Jeżeli gdzieś byłoby coś innego, coś lepszego, to z pewnością poszedłbym tam najpierw sam, nie żądając od nikogo, aby udał się gdziekolwiek, jeśli ja nie poszedłbym najpierw, by zorientować się czy jest to prawdziwe, czy fałszywe. Nie żądałbym od nikogo, aby uczynił jakiś krok w kierunku Boga, którego ja bym już wpierw nie uczynił i nie dowiedział się, że to jest prawdziwe. A potem, kiedy już wiem że to jest prawdziwe, wtedy mogę powiedzieć: „ Wchodźcie teraz i wy na tę drogę”. Rozumiecie? Jest to przygotowywanie drogi.
Więc, myślę, że każdy kaznodzieja powinien to w taki sposób zrobić. On powinien iść najpierw sam. Od niego oczekuje się, jako przewodnika ludzi, aby nie mówił o czymś, do czego sam ręki nie przyłożył. Powinniśmy w ten sposób iść, jako przewodnicy ludzi.
4
Dzisiaj rano miałem tutaj za kazalnicą dość dziwne, osobliwe doświadczenie. A dotyczyło to końcowej części Poselstwa. Nie miałem zamiaru powiedzieć to w taki sposób. Rozumiecie? Sądzę jednak, że zostało już to powiedziane i nic nie mogę teraz z tym zrobić. Kiedy wróciłem do domu, musiałem to przestudiować.
Dzisiaj miałem małe spotkanie rodzinne z moim bratem i z pozostałymi. Mama już zmarła. My zazwyczaj spotkaliśmy się w jej domu, a teraz spotkamy się u Delores. Dziś po południu mieliśmy tam przyjemny czas. Rozmawialiśmy ze sobą. Był też tam Teddy i śpiewaliśmy pieśni i graliśmy niektóre melodie i takie tam różne rzeczy.
5
Otóż, myślę że w następną niedziele rano, jeśli tylko Pan zechce i brat Neville nie będzie miał nic przeciwko temu, wtedy chętnie urządziłbym nabożeństwo uzdrowieniowe, poświęcone tylko uzdrowieniom. Myślę, że to Poselstwo dziś rano, ten sposób, w jaki wydaje się, że Pan mnie prowadził, abym go przedłożył, powinien dodać nam trochę otuchy, abyśmy rzeczywiście wierzyli. Mówimy różne rzeczy i zabawiamy się, rozmawiając o tym, ale kiedy rzeczywiście przyjdzie do próby sił, wtedy to wygląda trochę inaczej.
6
Ktoś mi opowiadał, myślę że to był mój brat, który siedzi tam w tyle. On opowiadał dzisiaj jedną małą historię o pewnym kaznodziei i kimś z jego zgromadzenia. Ten kaznodzieja powiedział, że potrafi przejść po kłodzie. A tamten człowiek powiedział: „Pastorze, z pewnością Pan jest z tobą”. Pastor rzekł; „Mogę wziąć sobie belkę na plecy, kiedy będę przechodził przez to”. Tamten rzekł: „Z pewnością Pan jest z tobą”. On poszedł i zrobił to.
Powiedział: „Mogę załadować sobie na plecy belkę i równocześnie pchać przed sobą taczki, idąc po kłodzie”.
„Pewnie pastorze, Pan jest z tobą. Twoja wiara może czynić wszystko”.
Tamten mówił dalej: „Mogę wziąć tę belkę na plecy, a do tych teczek zabrać ciebie”. Powiedział: „Cóż, poczekaj chwileczkę!” Widzicie?
Jest różnica, kiedy ty sam jesteś w to włączony. Rozumiesz? A więc, jest to dobre dla nas powiedzieć tutaj: Amen. Jest dobrze, gdy mówimy: Wierzę w to, bo to jest prawda. Tak to jest, ale potem wprowadź to w czyn. Musisz to zastosować w praktyce.
7
Tak jak dziś rano powiedziałem, że kładziono ludzi w cień przechodzącego Piotra, a oni zostawali uzdrowieni, chociaż nie prosili o modlitwę.
Chodziłem do wielu domów i obserwowałem to. Modlę się zanim idę i wchodzę tam po prostu z tym namaszczeniem i nawet nie modlę się za tych ludzi, a kiedy wychodzę, oni zostają uzdrowieni. Widzicie? Rozumiecie? To się zgadza. Widziałem to tak wiele razy. Rozumiecie? Musicie gdzieś zastosować waszą wiarę. Rozumiecie? Wierzę, że ta godzina przybliża się, a nawet już jest.
Wiem, że to nabożeństwo nie jest nagrywane na taśmę. Może nagrywają dla siebie jakąś małą taśmę dla samych siebie, ale to nie jest taśma, która rozchodzi się na cały kraj.
8
To, o czym mówiłem dziś rano, doprowadziło nas właściwie do punktu szczytowego, dlatego chciałbym w następną niedzielę mieć to nabożeństwo uzdrowieniowe. Od czasu, kiedy byłem w domu, opowiadałem wam o tych widzeniach i o rzeczach, jakie się działy i napomknąłem wam bezpośrednio o tym, dlaczego to wszystko czyniłem. Tego poranku poruszyłem to, doprowadzając to aż do ostatniego Pociągnięcia.
Teraz jest czas, abym się poświęcił Bogu. Jest to czas, by On mógł do mnie przemówić. Muszę po prostu przeżyć w swoim życiu taką małą zmianę. Nie chodzi o to, że jestem grzeszny, ale chciałbym odczuć, że jestem trochę bliżej ludzi. Rozumiecie?
9
A właśnie ci ludzie, którym starałem się powiedzieć tę prawdziwą Ewangelię, oni odwracają się od Niej plecami i odchodzą, śmiejąc się z Tego. Dla mnie wygląda to jak pewnego rodzaju zniewaga. Nie martwię się, że to wobec mnie. Ale wobec tego, co im mówiłem, a co jest tą Prawdą, mogącą im pomóc. Jest to tak, jakbym wypchnął łódkę i wołał: „Tutaj, tutaj ona jest, przeprawcie się na drugą stronę. Wydostańcie się z tego wezbranego nurtu, bo w przeciwnym razie zginiecie! Pomrzecie tam!”. Ale oni wyśmiewają się z ciebie i odchodzą. Cóż, według mnie, kiedy oni odchodzą, nie mogę już wtedy zrobić nic więcej ponad to, co zrobiłem. Rozumiecie?
Lecz, ja pragnę teraz biec wzdłuż tego brzegu i przekonywać ich : „Chodźcie z powrotem”. Widzicie, że ja muszę mieć to uczucie, wiedząc, że tam na zewnątrz jest przecież ktoś, kto nie wszedł jeszcze do środka. Więc, ja, ja mam zamiar zarzucać sieć aż... On powiedział… Ostatnia ryba jest do złowienia. Chcę ją złowić.
No więc, chcąc to zrobić, oczekuję na to, że coś się stanie w jednym z tych zgromadzeń modlitewnych. Wielu z was przypomina sobie tę wizję o ostatnim Pociągnięciu, a raczej, Trzecim Pociągnięciu. Przypominacie sobie to, że zaraz przedtem coś się stało, widziałem to Światło, jak przyszło i zstąpiło do tamtego pomieszczenia, i było powiedziane: „Ja się tam z tobą spotkam”. Więc, oczekuję na coś, co się ma stać.
10
Przed wielu laty na tych nabożeństwach bywało tak, że to rozpoznawanie tak mnie osłabiało, że chwiałem się na nogach. Wielu z was to sobie przypomina. Doszło nawet do tego, że gdy stałem za kazalnicą, po jednej stronie miałem brata Jacka Moore, a przy drugim ramieniu brata Browna. Po nabożeństwie chodzili ze mną przez godzinę, tam i z powrotem. A ja, po prostu, zdarzało się, że próbowałem pomyśleć o tym, gdzie jestem i co się wydarzyło. Potem leżałem całą noc i rozmyślałem o tym, szlochałem i dziwiłem się, dlaczego oni nie chcą przyjąć naszego Pana Jezusa.
Wtedy, w jednym z widzeń, On mi powiedział: „Pewnego razu przyjdzie do ciebie pani, ubrana w brązowy kostium, a na rękach będzie trzymała dziecko owinięte w kocyk. Od tego czasu będziesz posiadał moc, by to lepiej znosić”. Cóż, ja wam to wszystko opowiadałem. Stało się to pewnej nocy w Chicago, gdy ta młoda prezbiterianka przyszła do mnie. Jej pastor przysłał ją do mnie z tym niemowlęciem.
11
Myślę, że to był jej brat albo jeden z nich, który był lekarzem. On jej powiedział: „Nie ma żadnej nadziei dla tego niemowlęcia, jeśli się go nie dotknie Wszechmogący Bóg”.
Ona poszła i opowiedziała to swojemu pastorowi. Pastor rzekł: „Ja nie potrafię zastosować Bożego uzdrowienia, bo nie mam w sobie wiary, która jest do tego potrzebna”. Widzicie? Tak to jest. To jest uczciwe postawienie sprawy. Widzicie? On powiedział: „Ja tego nie mam w sobie. Ale byłem na jednym ze zgromadzeń brata Branhama i chciałbym ci doradzić, abyś zaniosła to niemowlę do brata Branhama”. Lekarz już to dziecko zostawił, ono umierało.
12
Ta mała kobieta przyszła tam, gdzie miałem pewnego rodzaju nabożeństwo z powodu tych małych katolickich dzieci, które spłonęły w tej szkole, wiecie o tym. Pamiętacie, jak się to stało. W czasie tego nabożeństwa ta młoda pani w tym brązowym kostiumie przyszła wprost na podwyższenie. Moja żona i inni ludzie siedzieli tam, a ja powiedziałem... Wtedy odwróciłem się i popatrzyłem, żeby zobaczyć, czy oni tam stoją. Okazało się, że zanim wyszedłem, Billy Paul, moja żona, czy jeszcze ktoś inny, rozmawiał już z tą panią, która miała to niemowlę. Ta kobieta weszła na podium, a Duch Święty objawił mi całą sprawę i uzdrowił to niemowlę.
Od tego czasu, kiedy wyszedłem z tego zgromadzenia, już się po prostu nie wyczerpuję. Widzicie? To już nie sprawia mi kłopotów. Mogę teraz iść ciągle dalej i dalej...
13
Teraz oczekuję czegoś, co ma się stać, aby wprowadzić to Trzecie Pociągnięcie do działania. Rozumiecie? Może to stać się wtedy, kiedy będziemy mieć tutaj w niedzielę następne nabożeństwo uzdrowieniowe. Ja nie wiem.
Myślę, że to, co powinniśmy teraz uczynić, to powiedzieć innym, aby przyprowadzali chorych ludzi. Otóż, na tym nabożeństwie uzdrowieniowym musimy skoncentrować się na chorych. Przyprowadźcie waszych chorych w następną niedzielę rano, przyprowadźcie ich tutaj, powiedzmy o ósmej lub ósmej trzydzieści. Rozdamy im przy wejściu karty modlitewne lub jakoś w ten sposób, a potem będziemy mieć kolejkę modlitewną, aby modlić się za nimi. Zobaczymy, co Duch Święty będzie czynił.
Wierzę, że Bóg będzie czynił cuda, jeśli tylko będziemy Mu wierzyć. Rozumiecie? Musimy już teraz Mu wierzyć całym naszym sercem. Myślę że ta wielka godzina już nadeszła, kiedy Bóg, jak mówiliśmy dzisiejszego poranku, pokazał nam tak wiele i doprowadził nas do pewnego… po prostu do pewnego miejsca. Jeszcze tylko pokonać ten mały pagórek i to jest wszystko, co potrzebujemy zrobić — potem to funkcjonuje. Widzicie, takie działanie, jakie było wówczas, ta sama rzecz z rozeznawaniem, ta sama rzecz w oparciu o proroctwo, by czuwać…
14
Stałem w Calgary.. Wybaczcie mi, było to miasto królowej, tam poniżej, w Regina. Stał tam Ern Baxter i niektórzy z nas. A Pan na podium powiedział do mnie: „Stanie się tak, że będziesz dokładnie znał tajemnice ich serc”. To jest prawda. Nigdy nie myślałem o tym w ten sposób. Tamtego wieczoru wszedłem z Ernem na podium i zacząłem modlić się za chorych. Aż tu nagle podchodzi jakiś mężczyzna i zostało wyłożone całe jego życie. Stało się to po raz pierwszy w ten sposób, w jednej chwili, na jednym z nabożeństw uzdrowieniowych. Potem spojrzałem ponad słuchaczy i oto Ono zaczęło schodzić w dół nad audytorium, i tak dalej. Och, kiedy raz osiągniemy tę drugą stronę.. Ani połowa tych rzeczy, które wychodzą i widzę je w życiu ludzi, nie została nigdy powiedziana. Nic o tym nie mówię. Zostawiam to po prostu, póki nie jestem naprawdę zmuszony, by to powiedzieć.
A teraz spodziewam się, że to kolejne rozpocznie się jak tamto. Rozumiecie? Bóg ma swój własny sposób i swój suwerenny czas, aby to rozpocząć. A to musi być coś całkiem innego, to będzie szło ponad tymi ludźmi z zewnątrz. Rozumiecie? Czekam na to, kiedy się to stanie.
15
Och, pomyślałem sobie, gdybym miał tutaj małe nabożeństwo uzdrowieniowe, może w następną niedzielę. A potem w kolejną niedzielę będę prawdopodobnie z dziećmi daleko stąd, ponieważ one muszą wrócić do szkoły. W kolejną dalszą niedzielę będą, jak wam wiadomo, w zgromadzeniu w Chicago. A w następny poniedziałek przyjadę z powrotem, aby we wtorek odjechać do Arizony i zawieść dzieci do szkoły.
W porządku, co stwierdziłeś, pastorze? [Brat Neville odpowiedział: „Cóż znalazłem coś bardzo osobliwego”]. Dobrze, to świetnie, zatem chcemy coś o tym usłyszeć.
Niech was wszystkich Pan pobłogosławi rzeczywiście obficie. Mam nadzieję, że zobaczę was tutaj następnej niedzieli. A w środę wieczór…
16
Słuchajcie, nie zapomnijcie o tych małych zborach, takich jak u brata Ruddell'a i brata Jackson'a brata Parnell'a i wszystkich tych prostych braci, którzy borykają się z trudnościami tam na zewnątrz. Rozumiecie? Jesteśmy dla nich jakby grupą macierzystą. Oni tutaj zostali zrodzeni i stąd wyszli ich pastorzy.
Również ten prosty człowiek w tyle, brat.. Spotkałem go niedawno po tamtej stronie.. Allen, prosty brat Allen. Mam nadzieję że brat Collins i brat Allen spotkają się tu razem, jeżeli jeszcze się nie znają. Oni obaj są kaznodziejami metodystycznymi i usłyszeli prawdę Słowa.
17
Organizacja metodystów ma fajną grupę ludzi w zborze metodystycznym. Nigdy nie myślcie, że ich tam nie ma. Również w kościele katolickim maja fajną grupę ludzi. Oni mają również fajną grupę ludzi w kościele prezbiteriańskim. We wszystkich tych miejscach są mężczyźni i kobiety, którzy czekają, aby to Światło oświeciło ich ścieżkę. Świećcie tylko tą Światłością w pokorze i w dobroci. Wzrastajmy wszyscy bliżej w Boga przez upokorzenie samych siebie.
18
Nie zapomnijcie, ta kaplica straci swoją Moc Pamiętajcie, że ona jest tarczą, w którą szatan wycelował każdą broń w piekle. On spowoduje, że jedna osoba uczyni coś, co stoi w przeciwieństwie do tego, co ktoś inny myśli. On jest po to, aby to czynić. On do tego wyruszył. To jest jego zadaniem, jeśli może dostać kogoś, aby użyć go przeciw drugiemu. On będzie chodził i robił zamęt, opowiadając: „ Słuchaj, czy ty już o tym wiesz, że ten a ten uczynił to i to?”. Nie słuchaj tego. W ogóle tego nie słuchaj! To jest diabeł. Rozumiecie, to jest szatan. Nie wierzcie temu.
Jeżeli gdzieś jest coś, co ktoś źle uczynił, to módl się za nim. Lecz nie módl się w egoistyczny sposób, mówiąc: „Ja wiem że to jest mój obowiązek, wiem, że muszę modlić się za tego brata”. Weź to poważnie do swojego serca, naprawdę poważnie za twoją siostrę. Po prostu rozmawiaj i bądź rzeczywiście łaskawy, a zanim się spostrzeżesz, znajdziesz ich znowu w usłudze. Rozumiecie? Ostatecznie wszyscy podążaliśmy w kierunku zachodzącego słońca.
19
Pan Jezus przyjdzie jednego z tych dni! Wy o tym wiecie, że ja wierzę, iż będzie to tak nagłe i tak błogie, i że będzie to jedna setna ze stu procent z całego świata, która rozpozna, że przebiegło zachwycenie. Odbędzie się to w takiej ciszy, że żaden człowiek nic o tym nie będzie wiedział. Rozumiecie?
Naturalnie, te małe grupy powiedzą: „W porządku, cóż, ten i ten? Och, ludzie mówią , że tam jest jakaś fanatyczna grupa, mówili, że pewna grupa gdzieś zaginęła. To jednak nie jest tak. Oni po prostu gdzieś sobie poszli. Znamy ten fanatyzm, widzicie?”.
„Och, mówią, że w miejscowości Jeffersonville, w tej małej kaplicy jest tak wielu członków zboru, którzy gdzieś zniknęli”. Widzicie? Oni to po prostu zatuszują. Powiedzą coś w tym sensie: „O, to nie ma żadnego znaczenia”. Rozumiecie? A Ono się urzeczywistni i oni tego nie poznają.
20
Stanie się to w całym kraju, że ci, co umarli w Chrystusie, powstaną pierwsi. Odbędzie się zachwycenie i Kościół zostanie zabrany do domu. A potem rozpocznie się wielki ucisk. Och, my nie chcemy tu być w tym czasie. Ja nie chcę tu być w czasie wielkiego ucisku. Nie. Boże zachowaj, aby ktokolwiek z nas był tutaj w tym czasie. Albowiem jest napisane:
Kto jest plugawy, niech będzie jeszcze plugawszy; a kto święty, niech się jeszcze poświęci, a kto jest sprawiedliwy, niech się jeszcze usprawiedliwi.„
Nie ma tutaj... Baranek wystąpił ze Swoją Księgą Odkupienia, a Oblubienica została zabrana. Wszyscy ci, którzy to odrzucili muszą iść przez okres ucisku, zarówno Żydzi jak i poganie. Co za czas ucisku! Ja tego nie chcę.
„Panie, poświęć mnie teraz”. To jest dobra doktryna nazarejczyków, nieprawdaż? [Brat Neville mówi: Amen]. To również jest prawdą. To jest prawda. To się zgadza. „Napełnij mnie teraz Panie Twoim Duchem Świętym. Wyjmij teraz ze mnie cały świat”.
Tak jak powiedział ten ciemnoskóry brat: „ Panie, mam bilet w swojej ręce. On jest już zapłacony. Pewnego dnia, kiedy zejdę w dół do tej rzeki, nie chcę mieć żadnych kłopotów”.
Tak, to jest właśnie mniej więcej tak, nie chcę mieć żadnych kłopotów. Trzymaj bilet w swojej ręce, ponieważ odchodzimy.
Po prostu pomyśl tylko o tym, że ten wielki czas odkupienia jest w zasięgu ręki.
21
A teraz inna sprawa. Brat, .. jak on się nazywa, tutaj powyżej, w Jutika? Myślę, że brat Graham i ten drugi brat, który usługuje tam jako pastor, brat Shanks, lub jakoś tak, Shink. [Brat Neville mówi, że to jest brat Snelling]. Brat Snelling jest pastorem nad całością. Brat Snelling jest obecnie pastorem tam powyżej w Utica. Myślę, że ich zgromadzenie modlitewne jest w… [czwartek wieczór]. Czwartek wieczór. A więc, wiecie, byłoby to rzeczywiście miłe, gdybyśmy wśliznęli się tam w czwartek wieczorem i mieli z tym ludźmi trochę społeczności. Rozumiecie? A potem, kiedy brat Jackson ma nabożeństwo, to moglibyśmy zebrać się w małą grupę i pojechać do niego.
22
Pozostańcie w modlitwie, zagłębiajcie się w tym ciągle. Tak, nie zatrzymujcie się. Jest to tak samo, jak powiedział im Elizeusz:
„Wykopcie w tej dolinie rów przy rowie”.
Kiedy dostaniesz się do tego poziomu, że usłyszysz, jak ta stara zardzewiała puszka mówi, że jesteś za słaby, wtedy wyrzuć ją i kop dalej. Rozumiesz? Po prostu kop wciąż dalej, ponieważ my musimy kopać. Musimy kopać dalej, to wszystko. Jeżeli oczekujesz, że ujdziesz przed okresem ucisku, to raczej zacznij kopać.
A teraz dla mnie samego, ja głoszę do samego siebie. Mam zamiar kopać głębiej niż kiedykolwiek wcześniej, ponieważ czuję, że w tym kraju i na całym świecie, ta usługa będzie znowu taka, jaka teraz jest znana niemal wszędzie na całym świecie. Muszę znowu iść.
23
Moja żona powiedziała do mnie.. Któregoś poranku powiedziałem: „Chciałbym, abyś była ze mną, kiedy ja wyjadę. O ile Pan pozwoli, mam zamiar wyjechać gdzieś w styczniu. Chciałabym podjąć podróż dookoła świata, a potem powrócić i może mieć nabożeństwa w następne lato w Stanach Zjednoczonych”. Ona odpowiedziała: „Jestem za stara, aby ci towarzyszyć”.
„ Cóż — powiedziałem. — Ja wyruszyłem w moją ostatnią podróż zamorską przed około ośmiu laty i odczuwam, że jestem teraz w lepszej formie niż wtedy. Rozumiesz? Teraz wiem o tym o wiele więcej”.
24
Wtedy doszliśmy do takiego tematu: Gdyby Pan powiedział do mnie: „Wyznaczę ci 25 lat, w których nie będziesz słabnąć, będziesz w stanie wyjeżdżać. Dam ci 25 lat. Czy obrałbyś czas od urodzenia do 25-ciu lat albo od 25-ciu lat do 50-ciu lat, czy też od 50-ciu do 75-ciu, a może od 75-ciu do 100 lat?”.
Cóż, jeżeli zostałby przydzielony jakiemuś człowiekowi dowolny czas na ziemi, byłby z pewnością bardzo nierozważny, gdyby nie spędził tego czasu, służąc Bogu.
Kiedy chcesz zostać zdobywcą serc kobiet, i tym podobne, to lepiej obierz młody wiek, pierwsze 25 lat.
Jeżeli zamierzasz być stolarzem albo mechanikiem, to weź lepiej te drugie 25 lat. Rozumiecie?
25
Potem pomyślałem: „ A co ze mną? Który okres czasu ja obrałbym?”. Wziąłbym ten czas od 75 do 100. Byłbym bystrzejszy i mądrzejszy. Byłbym bardziej stabilny. Wiedziałbym więcej, o tym co czynię. Jestem starszy o dziesięć lat, osiem lub dziesięć, od tego czasu, kiedy byłem ostatni raz za morzem. Nie wskakuję do tego tak, jakbym szedł zabijać węże. Teraz wiem o tym więcej niż przedtem. Rozumiecie? Już wiem jak.
Jest to tak, jakby jakiś myśliwski pies walczył z szopem. Patrz, ty wiesz jak masz nad nim zapanować. Nie rzucaj się skwapliwie na niego, on cię rozdrapie. Poznaj jego chwyty i obserwuj go, co on czyni. Im więcej uczymy się o naszym wrogu, tym więcej poznajemy całą jego technikę. W jaki sposób się zbliża i co może czynić. Trzeba poznać każde jedno jego uderzenie. Potem będziesz wytrenowany do walki z nim, kiedy go spotkasz. Rozumiecie?
Powiedziałem do mojej żony: „Tak, teraz wierzę, wierzę, że teraz jestem w lepszym stanie, niż byłem wtedy, gdy miałem 40 lat. Widzicie? Teraz mam 54. A myślę, że gdybym jeszcze ciągle żył, mając 100 lat, i mógłbym wciąż jeszcze tak podróżować, jak to mogę teraz, to gdyby Jezus zwlekał tak długo, wtedy byłbym w jeszcze lepszym stanie niż teraz. Rozumiecie? Ponieważ wtedy wiesz o tym więcej i wiesz lepiej, co masz czynić, jak sobie z tym poradzić, jak sobie radzić w danej sytuacji.
26
Dzisiaj wielu ludzi, którzy mają być operowani… „Oj, oni mówią, że młody lekarz po studiach, który dopiero niedawno otrzymał dyplom ukończenia uczelni medycznej i jeszcze nigdy nie przeprowadzał operacji, ma zamiar to teraz zrobić”.
„Och, nie — powiesz.- Nie chcę z tym mieć nic do czynienia. Nie z tym człowiekiem. Nie, proszę pana. Mimo wszystko jeszcze nie, naprawdę nie. Ja nie chcę, żeby on przyłożył do mnie jakikolwiek nóż. Och, wolę wziąć tego a tego lekarza. Słyszałem, że on przeprowadzał już wiele operacji. On wie, jak to się robi”. O to chodzi. Rozumiecie? To jest ta myśl.
Rozmyślacie teraz o tym, ale co z duszą? Ja chcę kogoś, kto wie, gdzie są te problemy i zna tę drogę, kogoś, kto już tamtędy przejechał. Tak, oczywiście.
27
Niech was Pan błogosławi. W porządku, bracie Neville, przyjdź tu teraz. I niech cię Bóg błogosławi, bracie Neville. Nie zapomnijcie teraz o następnej niedzieli.
[Brat Neville mówi o bracie Branhamie i bracie Lee Vayle przez chwilę, a następnie mówi: 'Jest mi niezmiernie miło przywitać kaznodziejów Bożych, zwłaszcza tych, którzy współpracują z Tym, a w Tym razem z nami. Miło mi ich słuchać.'] Amen.[Więc poprosiłem doktora Lee Vayle:„ Czy mógłbyś nam usłużyć, gdyby brat Branham tego nie zrobił?” A brat Branham nie usługiwał. Być może o tym wiedział.]. Nie, nie wiedziałem. Inaczej bym tak długo nie mówił, rzekł brat Branham. [Brat Neville mówi:„ Więc poprosiłem brata Vayle, by usługiwał, gdyby brat Branham nie usłużył. Ponieważ on współpracuje z nim w tych nabożeństwach i on zna Drogę, tę Drogę. Cieszymy się, że mamy brata Vayle. Ja sobie go cenię i szanuję, tak jak i każdego innego usługującego, oraz wszystkich innych. A więc, gdyby przyszedł i podzielił się z nami dziś wieczorem, byłoby mi bardzo miło”.] Amen.[ Niech Pan to błogosławi, módlmy się za brata Vayle. Niektórzy z was nigdy go nie słyszeli i ja ufam, że będziecie się za nim modlić.] Tak.
Nie powinienem był zabierać mu całego czasu. Proszę zgromadzenie o przebaczenie. Nie wiedziałem, że on tam siedzi i że to zostało uzgodnione. Niech cię Bóg błogosławi, bracie Vayle. [Brat Lee Vayle mówi: „To nie zostało uzgodnione. On powiedział, że: ' Jeśli ty nie będziesz przemawiał'. Ale ty przyszedłeś”.] Dobrze. To fajnie.
Ja sam pragnąłbym go posłuchać. Brat Vayle wiele razy przemawiał przede mną na zgromadzeniach, i tym podobne. On przez długi czas organizował te zgromadzenia, to dobry brat, który wykonał ogromną pracę. Jestem pewny, że ta społeczność zawsze chętnie słucha brata Vayle, kiedy on przemawia. Niech cię Pan błogosławi, bracie Vayle.
28
[Brat Vayle mówi siedemdziesiąt minut na temat z Marka 16:15-20 i z innych miejsc Pisma: Dlaczego Marek 16 nie działał? I jak sprawić, aby mogły zadziałać zgodnie z Pismem. — wyd.].
29
Tak wiele było powiedziane, że ja nie mógłbym już nic zrobić, aby to ulepszyć. I naprawdę wierzę, że sprawił to Pan, że brat Vayle przyniósł to poselstwo po tym porannym. Ponieważ, widzicie, to musi działać w ten sposób. My przyjmujemy to od Boga. Było powiedzianych tak wiele rzeczy. A ja zanotowałem sobie tutaj dwadzieścia kazań z tego, co On mówił.
Przyszła mi na myśl pewna mała ilustracja dla podbudowania tego, co on tutaj powiedział. Więc, my patrzymy teraz na zegarek, by stwierdzić, która jest godzina. Ale dopóki każde urządzenie w tym zegarku nie współpracuje ze sobą, nie poznamy poprawnego czasu. Czy to się zgadza?
A to pokazuje, że my wszyscy, wszyscy razem, jesteśmy potrzebni, jeśli chcemy oglądać, że to Trzecie Pociągnięcie wykona rzeczywiście coś dla Boga. Musimy współpracować ze sobą, aby upokorzyć się przed Bogiem i wyznać nasze błędy i wierzyć Bogu w tych sprawach.
30
Naprawdę wierzę, że to, co powiedział brat Vayle jest prawdą. Bóg nigdy nie da Swojego Ducha do nieczystej, niesprawiedliwej i nieposłusznej świątyni. Nie. On musi przyjść do serc oczyszczonych od wszelkiej przebiegłości i nieprawości, abyśmy mogli być czystymi przed Bogiem, by Jego nieskalany Duch Święty mógł przez nas działać, aby mogły dziać się te rzeczy, które On obiecał w Swoim Słowie. Myślę, że gdy przyjdziecie dziś wieczorem do domu i przeczytacie ten krótki list Judy, dowiecie się po prostu wiele o tym, co mówił brat Vayle. A on powiedział: „Abyście podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym”. Oni od niej odstąpili. Jacyś ludzie o skażonym myśleniu weszli między nich i zwiedli ich od prawdziwych Bożych rzeczy.
Bóg może działać tylko wtedy, kiedy Mu na to pozwalamy. Jest tak wiele wspaniałych rzeczy, o których jest powiedziane…
31
Wiecie, ludzie pragną mocy, a w rzeczywistości nie wiedzą, czym ona jest. Patrzcie, oni tak naprawdę nie wiedzą, co temu towarzyszy. Droga do góry jest zawsze drogą na dół. Jeżeli chcesz mocy, to przypatrz się, jak możesz stać się pokornym. Wyzbądź się po prostu wszystkich ziemskich myśli i upokórz się przed Bogiem, a wtedy posiądziesz więcej mocy niż ten, który biega po całym budynku i czyni wiele hałasu. Rozumiecie? Ponieważ potrafiłeś przezwyciężyć samego siebie i oddać się Chrystusowi, aby się przed Nim upokorzyć. To jest rzeczywista moc.
Pokażcie mi pokorny zbór, naprawdę pokorny, nie arogancki, po prostu miły, pokorny, a ja pokażę wam zbór, w którym jest łaska i moc Boża. To się zgadza. To jest to, czego my potrzebujemy. Pokora, uniżenie przed Bogiem i po prostu poddanie się Bogu, aby przez nas działał. Nie czyńcie wiele hałasu.
32
Czasem jest to tak, jak mówił pewien rolnik. Kiedy wyjeżdżał w pole na swoim wozie, przejeżdżał po nierównym terenie, a ten wóz klekotał i posuwał się tak dalej. Kiedy jednak wracał, przejeżdżając przez ten sam nierówny teren, wóz nie czynił już żadnego hałasu, ponieważ był załadowany dobrymi rzeczami.
Myślę, że coś w tym jest. Rozumiecie? Kiedy zostajemy napełnieni dobrymi Bożymi rzeczami, wtedy owoc Ducha Świętego będzie przez nas zamanifestowany. Tak samo on często powoływał się na 1 Koryntian 13: „..choćby wydał ciało moje na spalenie i miałbym wszystkie te rzeczy, a nie miałbym miłości; jest to niczym, nie przynosi mi to żadnej korzyści”. Rozumiecie? My pragniemy to czynić.
33
Ponad tym wszystkim jest nasza indywidualna dusza, za którą jesteśmy odpowiedzialni przed Bogiem. Widzisz, to jesteś właśnie ty, który idziesz do Nieba. Nie chodzi o to czy ja idę, albo raczej, czy on idzie. Chodzi o ciebie, przede wszystkim ty. To ty musisz uważać i przychodzić mile przed Pana.
Zawsze mówiłem, że człowiek który upokarza się przed Bogiem, jest tym, którego Bóg wywyższa. Kiedy widzisz człowieka, który nadyma swoją klatkę piersiową i wie wszystko, a ty nie możesz mu nic powiedzieć, bo on jest arogancki, taka osoba nigdy do niczego nie dojdzie. Ale weź taką osobę, która się upokarza i jest miłym człowiekiem.
34
Niedawno rozmawiałem z pewnym mężczyzną. Oni właśnie zakładają zbór w… On wyszedł z pewnej organizacji, która tam była... I cóż, jest to brat Boze. Oni mieli tam zbór, duży zbór, już od dłuższego czasu, a Pan ich błogosławił. Potem pewni ludzie chcieli wypolerować ten zbór na wzór innych i wprowadzić go do organizacji. Kiedy oni to uczynili, to ci pokorni chrześcijanie, którzy byli w tym zborze, nie chcieli tego. Całe życie byli nauczani przeciw temu, więc wyszli z tego zboru. Obecnie oni mają grupę i Pan tak ich pobłogosławił, że znowu mają wielkie pomieszczenie, które może pomieścić od czterech do pięciu tysięcy ludzi. I oni rozpoczynają od nowa.
35
Oni przyszli do mnie któregoś dnia i powiedzieli: „Bracie Branham” (siedziałem właśnie w swoim biurze zborowym). Jeden z ich przewodników, brat Carlson, zapytał: „ Co mamy teraz czynić?”.
Powiedziałem: „Znajdźcie sobie człowieka, który zostałby waszym pasterzem, ale takiego, który nie cieszy się dobrą opinią we wszystkich denominacjach, który jest rzeczywiście dobrym, autentycznym, miłym i pokornym bratem i który żyje tym życiem. O resztę zatroszczy się Bóg. Rozumiesz?”. Powiedziałem: „Dobry pastor, który będzie po prostu karmił swoje owce, będzie pokorny i tak dalej, a resztę uczyni Bóg. Jeżeli będziecie… Nie jakiś wielki, wszechwiedzący, który zajmie swą pozycję, który chce wszystko po swojemu doprowadzić do porządku, krytykując wszystko wokół siebie”. Powiedziałem: „To nigdy nie będzie działać. Musicie po prostu dojść do tego…”.
Właśnie o to chodzi, aby każdy członek zboru współpracował ze sobą nawzajem, a ty musisz tam wykonać swoją część. Widzimy więc, w jakim czasie żyjemy. Może jesteśmy bliżej niż myślimy.
36
Cenimy sobie brata Vayle, czy tak? [Zgromadzenie mówi: Amen]. Niech cię Pan pobłogosławi, bracie Vayle. Dziękuję ci i dziękujemy Panu za to wielkie poselstwo przyniesione dziś wieczorem.
Przed chwilą otrzymałem notatkę. Jedna siostra ma coś, co chciałaby opowiedzieć, a jest to sen. Gdy mi go napiszesz siostro, jestem.. Bóg dal jej niektóre sny, które były naprawdę w porządku. Nie akceptujemy wszystkich snów. Nie, nie. Tylko takie, które są od Boga, dlatego chcemy wiedzieć, że to jest Bóg, który mówi do nas.
Podobnie nie wierzymy wszystkiemu, co jest mówione w językach. Lecz, gdy przychodzi do tego wykład, który mówi nam coś, co się wydarzy i widzimy, jak się to dzieje, wtedy dziękujemy Panu. Rozumiecie?
37
Chcemy, aby to wszystko przebiegało bez zakłóceń, mile i w porządku Pańskim. Pamiętaj zatem, że może twoją rolą jest bycie główną sprężyną lub może jakąś małą wskazówką czy też inną małą częścią albo też krążkiem do naciągania. Cokolwiek by to było, jest to potrzebne, abyśmy mogli wszyscy współpracować w harmonii z Ewangelią Jezusa Chrystusa, i żeby te rzeczy mogły się urzeczywistnić.
Pomyślcie tylko. Jeśli dary są tak wielkie, a my nazywamy je mocą, to Paweł powiedział: „Choćbym miał wiarę, żebym mógł góry przenosić, a miłości bym nie miał, byłbym niczym”. Pomyślcie o tym.
Choćbyś powiedział: „Cóż, ja rozumiem… pragnąłbym znać całą Biblię”. „Choćbym rozumiał wszystkie tajemnice Boże, widzicie, choćbym je rozumiał, a nie miałbym miłości, to byłbym niczym”. Rozumiecie? Jeszcze niczego nie osiągnąłem. Widzicie, zasadniczą sprawą jest miłowanie Boga i uniżanie samego siebie dzięki niej.
38
Więc, z pewnością, po wszystkich tych latach spędzonych na polu misyjnym i wokół całego świata, widząc tylu różnych ludzi, powinienem trochę wiedzieć o bramie, przez które wchodzimy. A jeżeli chcecie zajść gdziekolwiek z Bogiem, nie pozwólcie, aby jakiś arogancki duch przyszedł pomiędzy was. Nie pozwólcie żadnym złośliwością wejść pomiędzy was. Bez względu na to, co ktoś zrobił, jeśli oni są w błędzie, nigdy nie budujcie jakiegoś kompleksu przeciw tej osobie. Rozumiecie? Bądźcie mili i łaskawi. Pamiętajcie, Bóg was umiłował, gdy byliście jeszcze grzesznikami. A jeżeli jest w tobie Duch Boży, to miłujesz tego drugiego człowieka, kiedy on jest w błędzie. Módlcie się za nich i miłujcie się wzajemnie.
Ponad wszystko miłujcie Boga i miłujcie się wzajemnie. Bądźcie pokorni względem Boga i względem siebie, a Bóg to będzie błogosławił, jest nawet trudno powiedzieć, co On będzie czynił. Zazwyczaj, kiedy jakiś zbór zaczyna wzrastać liczebnie i staje się nieco większy, czy coś w tym sensie, wtedy on odchyla się od tej właściwej rzeczy, od tej rzeczywistej sprawy.
39
Czy wiecie co sprawiło, że te rzeczy urzeczywistniły się, gdy rozpoczynałem, a Pan zjawił mi się tam, poniżej, nad rzeką i powiedział mi to? Myślę, że brat Vayle to widział, a było to przed wielu laty w jednej z gazet kanadyjskich, w 'Associated Press', gdzie napisano: 'Tajemnicza Światłość nad lokalnym kaznodzieją w czasie chrztu.' A czy wiecie, co to spowodowało? Gdy mieliśmy zgromadzenia, zaraz po przeciwnej stronie drogi, w namiocie, który mógł pomieścić około dwa i pół tysiąca ludzi, przychodzili kaznodzieje i mówili: „Bracie, przyjdź do nas na chwilę”. Ja byłem jeszcze po prostu młodzieńcem, och, po prostu dzieciakiem. A oni pytali mnie: „Jak ty utrzymujesz tych ludzi w zgodności? Oni tak się miłują wzajemnie.. Jeszcze nie widziałem, aby ludzie tak się miłowali”.
40
To jest Pan. To jest właśnie to, na czym został ugruntowany ten zbór, na bogobojnej, braterskiej, wzajemnej miłości. Widzę ich nawet jak ściskają dłoń jeden drugiemu, kiedy opuszczają pomieszczenie i płaczą jak dzieci, kiedy muszą się rozłączyć. Oni tak bardzo się miłują. Mogłem odwiedzać ich w ich domach, a kiedy przychodziłem do nich, Biblia była otwarta i mokra od łez. Wchodziłem wieczorami do ich domów, a ojcowie i matki zgromadzali się razem z dziećmi i klęcząc, modlili się i płakali. Ja stałem przy drzwiach i czekałem, czekałem, czekałem. A oni nie przestali się modlić, więc usiadłem na schodach i sam zacząłem się modlić, czekając na nich. Widzicie? O to chodziło. Oni miłowali się wzajemnie. Miłowali jeden drugiego. Zazwyczaj powstawaliśmy i śpiewaliśmy tę starą pieśń:
Błogosławiona ta więź, która łączy
Nasze serca Chrześcijańską miłością
Społeczność spokrewnionych myśli
Jest podobna, do tej w Górze.
Kiedy się rozchodzimy
Sprawia nam to wewnętrzny ból
Lecz będziemy ciągle połączeni w sercach,
Mając nadzieję, że znów się spotkamy.
41
Ja to mówię z wielką radością w moim sercu dla Chrystusa. Wielu z nich dziś wieczór śpi w tych grobach odpowiednio oznaczonych i czekają na to Wielkie Zmartwychwstanie, kiedy znowu wszyscy razem się spotkamy.
Nie pozwólcie nigdy odejść Duchowi Świętemu z tego miejsca! Gdyby do tego doszło, wtedy nie dbam o to, jak elokwentny może być wasz pastor, jak dobrze potrafi on przynieść Słowo Boże, Duch Boży odchodzi zasmucony. Rozumiecie? Ale gdy możemy mieć we wszystkich rzeczach współudział, wspólnie, i miłować się wzajemnie, wtedy Bóg będzie działał z nami
A jeśli nasze życie dotrzymuje temu tempa, to ludzie przechodzący obok, powiedzą: „Jeżeli chcesz zobaczyć zbór, który rzeczywiście jest pokorny, który rzeczywiście miłuje Boga, to przyjdź do tej kaplicy i obserwuj to. Spójrz, jak jeden troszczy się o drugiego i ma poszanowanie. Kiedy jest głoszona Ewangelia są pełni czci i wszystko jest w doskonałym ładzie.” Tak, oni wtedy mogą popatrzeć i zobaczyć w jakim czasie żyjemy. Będziecie widzieć, jak Duch Boży porusza się wśród was i będą dziać się wielkie znaki i cuda. Kiedy ta rzecz działa wspólnie, wtedy to wskazuje czas. Ale jeśli to nie współpracuje razem, to zegar się zatrzymał, on już dłużej nie będzie pokazywał, która godzina. Więc, jeśli chcemy wiedzieć, w jakim czasie żyjemy, to rozpocznijmy po prostu działać wszyscy wspólnie dla tej Ewangel , miłujmy się wzajemnie, miłujmy Boga, a wskazówki same będą wskazywać właściwy czas, w którym żyjemy. Czy temu wierzycie? [Zgromadzenie mówi: Amen]. Oczywiście. Amen. Niech was Pan naprawdę obficie błogosławi.
42
Nie zapomnijcie, zajrzyjcie w tym tygodniu. A jeśli znacie jakiś chorych, powiedzcie im, kiedy przyjdą, powiedzcie: „Mój drogi, pragnę cię zaprosić. Będziemy mieć modlitwę za chorych w niedzielę rano tam w kaplicy. A ty byłeś chory przez pewien czas, więc ja chcę…”.
„Dobrze, chcę pójść. Zawsze chciałem przyjść”.
„ Cóż, ja właśnie słyszałem od jednego brata to poselstwo, wygłoszone w niedzielę wieczorem, że musimy wyznawać nasze błędy jedni drugim i modlić się jeden za drugiego, abyśmy byli uzdrowieni. Jakub 5:12, 13, 14, 15”. Rozumiecie? „ Musimy wyznawać nasze błędy jedni drugim, zanim w ogóle przyjdziemy do kolejki modlitewnej, by zostać uzdrowieni. Tak. Wyznawajmy jedni drugim nasze błędy i módlmy się jedni za drugimi”. Rozumiecie? Jest to dokładnie to, o czym on mówił dzisiaj wieczorem. To właśnie przynosi z powrotem te błogosławieństwa z Marka 16. Połączcie to razem, wy to macie, a wtedy dzieją się uzdrowienia.
43
Patrzcie na Jezusa, nic innego jak tylko więź miłości. Widzicie? On był zamanifestowanym Bogiem. Bóg wyraził Samego Siebie przez Niego, więc nic dziwnego, że działy się cuda i znamiona. Jego pokorne i uniżone życie, aby wyjść z Boga i być tu na ziemi człowiekiem, aby wyrazić Boga przez siebie samego, uczyniło go właśnie tym, czym On był. Zawsze mawiałem: „To, co według mnie czyniło Jezusa Bogiem, to sposób, w jaki upokorzył Samego Siebie. Był tak wielki, potrafił stać się tak małym”. Rozumiecie? To się zgadza.
Niech was Pan błogosławi naprawdę obficie. Powstańmy na zakończenie. Spróbujmy to po prostu ( może tego nie znasz siostro ), chodzi o : „Błogosławioną więź, która łączy” .Zaśpiewajmy to jeden raz, dobrze? Podaj nam akord.
Błogosławiona ta więź, która łączy
Nasze serca Chrześcijańską miłością
Społeczność spokrewnionych myśli
Jest podobna, do tej w Górze.
44
Teraz, gdy śpiewamy tę ostatnią zwrotkę, chwyćmy się za ręce, „kiedy się rozchodzimy”, i po prostu powiedzmy: „ Niech ci Bóg błogosławi bracie, siostro. Cieszę się, że mogłem być tutaj z tobą dziś wieczorem”. Widzicie, coś w tym sensie, potem znowu się obróćcie. Zaśpiewajmy ją teraz.
Kiedy się rozchodzimy
(Niech cię Pan błogosławi, bracie Neville).
Sprawia nam to wewnętrzny ból
Lecz będziemy ciągle połączeni w sercach,
Mając nadzieję, że znów się spotkamy.
Jak bardzo miłujemy Pana Jezusa, prawda? [Zgromadzenie mówi: Amen]. Jak..
Aż się znów,
Zejdziem znów!
Aż się zejdziem u Jezusa stóp.( aż się zejdziem )
Aż się znów, aż się znów,
Z Bogiem bądźcie, aż się zejdziem znów.
Zamknijmy oczy i śpiewajmy to po prostu w Duchu
Aż się znów,
Zejdziem znów!
Aż się zejdziem u Jezusa stóp.
Aż się znów, aż się znów,
Z Bogiem bądźcie, aż się zejdziem znów.
45
Teraz, z pochylonymi głowami… Jesteśmy po prostu dziećmi, Bożymi dziećmi. Zanućmy to. . Och, jak to sprowadza tu Ducha Bożego. Czy moglibyście sobie to wyobrazić, jak oni w tych pierwszych dniach siedzieli na tych kamiennych płytkach?
Z Bogiem bądźcie, aż się zejdziem znów.
Teraz, kiedy mamy pochylone nasze głowy, poproszę brata Allana, tam w tyle, tego nowego brata między nami, czy nie rozpuściłby nas słowami modlitwy. Bracie Allen.