1
Dziękuję ci, bracie. [Brat Samuel Johnson mówi: „Niech ci Bóg błogosławi, bracie Branham” - wyd.] Moi drodzy, musiałbym żyć o wiele lepiej, by żyć na poziomie takiej reputacji, nieprawdaż? Doceniam to jednak, na pewno. Gdyby nie było nikogo, kto by wierzył, do czego byłoby przydatne, gdybym wyjeżdżał głosić? Tak. Człowiek musi mieć kogoś, kto temu wierzy. Niezależnie od tego, co czyni Bóg, jeżeli nie wierzycie temu, co On czyni, to...
Musimy być przynajmniej dwaj, wiecie - ktoś musi wierzyć temu razem ze mną. I nie ważne, co by się działo, jeżeli nikt nie wierzy, to nie byłoby z tego żadnej korzyści, nie byłoby z tego w ogóle żadnego pożytku. Lecz ja się tak cieszę, gdy słyszę, że ludzie ciągle wierzą tej wspaniałej wieści o Panu Jezusie. On jest łaskawy i miłujący wobec nas wszystkich.
Ubiegłego wieczora przeżywałem takie błogosławione chwile. Poszedłem do domu i żyłem z rezultatów tego aż do tej chwili. Powróciłem tu, abym został na nowo napełniony. I myślę, że po to właśnie przychodzimy tu wszyscy - by słuchać pieśni z Syjonu, świadectw ludzi i być w domu Pańskim.
2
Zatem, myślę, że w Biblii było raz powiedziane: „Jak miło, gdy bracia w zgodzie mieszkają.” Jest to jak namaszczający olejek, który był na brodzie Aarona i spływał aż na podołek jego szaty. Uważam, że nie ma niczego bardziej kosztownego, niż oglądać zjednoczonych ludzi w Duchu Pańskim, którzy są jedno i zgadzają się we wszystkim.
Wiecie, myślę, że tych dziesięć dni, gdy oni czekali na oryginalne, pierwsze wylanie Ducha Świętego, musiało być dla tych ludzi czasem ujednolicenia; wszyscy byli jednego serca i jednomyślni. I od tego czasu każdym razem, kiedy ludzie zgromadzają się z takim nastawieniem, Duch Święty zawsze spotyka się z nimi.
Biblia mówi - powiedział to Jezus: „Gdziekolwiek zgromadzą się dwaj lub trzej w Moim imieniu, tam jestem wpośród nich.” Więc teraz wiemy prawdziwie, że Jezus zgromadził się tutaj razem z nami, bo my zgromadziliśmy się w Jego imieniu.
3
Więc dzisiejszy wieczór został przeznaczony, abym się modlił o chorych ludzi. I kiedy wchodziłem do drzwi, widziałem, że tam leżeli chorzy i cierpiący. Mój syn przyjechał z powrotem, by zabrać siostrę Moore i mnie, i zawieść nas do kaplicy, i powiedział mi, że rozdał pewną ilość kart modlitwy, aby mógł policzyć zainteresowanych i po jednym przyprowadzać ich na podium, abym się o nich modlił.
Dzisiaj miałem wspaniały dzień. Byłem tutaj w mieście w małym parku, a przechodził tam pewien pracownik i wypróżniał kubły na odpadki.
Ja powiedziałem: „Przyjechałem tutaj na nabożeństwo.”
On odrzekł: „O, tutaj na terenie tego obozu?”
Powiedziałem: „Tak.”
On powiedział: „Otóż, ja tam pójdę jutro wieczorem.” Dalej mówił: „Będzie tam głosił kaznodzieja, brat Branham.”
Ja powiedziałem: „Tak jest.”
A on powiedział: „Dobrze, ja tam chcę pójść.” I powiedział: „Moja żona i moja rodzina byli tam ubiegłego wieczora.” A ten mężczyzna - on palił.
A ja zapytałem: „Czy znasz brata Branhama?”
On odrzekł: „O, było to przed wielu laty.” Powiedział: „On był tutaj przez... Ja sobie zawsze myślałem, że do tego jest potrzebne wiele nerwów, czy wiary, czy czegoś podobnego.” I powiedział: „Byłem tutaj po drugiej stronie w zbrojowni i widziałem, jak przyprowadzono mu tych ludzi na podium, na łóżkach polowych, na noszach, ślepych i ułomnych, a widziałem, jak oni odchodzili z podium.”
Więc powiedziałem mu: „Ja jestem bratem Branhamem.”
A on - speszył się: „O, ja nie jestem...” Starał się jakoś ukryć papierosa. A był to naprawdę dżentelmen. Potem podszedł do nas inny mężczyzna, bardzo miły.
4
Mieliśmy tam krótką rozmowę i mówiłem im o obecności Bożej. „Wszędzie, gdzie się popatrzymy, widzimy Boga. Możecie popatrzeć na drzewo, a widzicie, że ono jest kierowane przez Boga. I wszystko, na co się patrzycie, jest Bogiem.” I powiedziałem mu: „Mam nadzieję, że kiedy się znowu spotkamy w tym życiu, będziesz takim chrześcijaninem, jak twoja rodzina.” Modliłem się o nich, skoro tylko odeszli - ten inny dżentelmen.
A jeśli są tutaj dzisiaj wieczorem, mam nadzieję, że nie wprowadzam was w zażenowanie, kiedy to mówię; bo ufam, że Bóg uczyni obydwóch mężczyzn chrześcijanami. Pragniemy spotkać się znowu w lepszym kraju - tam gdzie kwitnie drzewo życia - po drugiej stronie rzeki. Wszyscy wiemy, że idziemy w tym kierunku.
5
Przechodziłem tutaj przez różne rynki i place i przypominały mi się dawne czasy. Ubiegłego wieczora, gdy wychodziłem, na zewnątrz siedział brat Johnson, brat i siostra Johnson. Nie widziałem ich już od kilku lat. Ostatnim razem, kiedy go widziałem, był sparaliżowany po wylewie do mózgu. Było to hen w Californii, bracie Noel. To mi przypomina dawne czasu, kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Arkansasu, do miasteczka Moark, do małego zielonoświątkowego kościoła, znajdującego się na zboczu góry. Przyjechałem wtedy do brata Johnsona i jego żony, do Corning w Arkansasie. I jakie wspomnienia mam na owe wspaniałe dni!
6
Potem jechałem dalej do brata T. Richarda Reeda. Przypominam sobie ten poranek tam w Jonesboro; jego żona była niepłodna. On chciał mieć dzieci.
Byłem w jego domu w tylnym pokoju, a ludzie zdjęli okiennice z okna i wchodzili do pokoju, i modliłem się o chorych. On umieścił mnie do tylnego pokoju, a ja miałem w nim kolejkę modlitwy. On sobie myślał, że wszedłem do pokoju i położyłem się do łóżka, a na dworze, na podwórku za domem stali wszędzie ludzie i mieliśmy kolejkę modlitwy. A on był w domu i spał. Ja byłem w tylnym pokoju i modliłem się o chorych - przez okno.
I przypominam sobie, jak wychodziłem z domu następnego poranka. A siostra Reed chodziła do lekarza i robiła wszystko, usiłując o to, żeby mogła mieć maleństwo. I kiedy zacząłem wychodzić z drzwi, zobaczyłem jedną z pierwszych wizji na tych nabożeństwach. Widziałem, jak ona trzymała małego niemowlaka mającego blond włosy. Powiedziałem jej w imieniu Pańskim, że będzie miała dziecię. I ona je urodziła, a jak Bóg błogosławił ich dom.
7
I, ach, działo się tak wiele rzeczy! A brat G. H. Brown - tutaj z Little Rock, przypominam sobie, że to była ulica Wiktora 505.
Wiecie, chciałem tam po prostu urządzić serię nabożeństw i poruszałem się w tej okolicy, w Arkansasie, i odwiedzałem zbory i grupy, aby się zobaczyć z ludźmi i uścisnąć z nimi dłonie. To było cudowne, byli to Boży ludzie! Wszędzie, gdziekolwiek podróżowałem - byłem w dżunglach Afryki, wśród Hindusów - połykaczy ognia, a byli tam czarnoksiężnicy, i we wszystkich krajach na całym świecie, lecz nigdy nie zapomniałem moich przyjaciół w Arkansasie, jak oni trzymają się za ręce i kładą swoje dzieci pod ciężarówkę, kiedy pada deszcz. Widziałem młode dziewczęta idące boso po ulicy albo po drodze, a potem oprószyły swoje stopy, wkładały swoje skarpetki i buty, i wchodziły do kaplicy. Ja byłem gdzieś za kaplicą w krzakach i modliłem się o to nabożeństwo. Nie zapomnę nigdy, jacy to są prawdziwi, autentyczni ludzie. Jestem tak wdzięczny za to, że ciągle są tacy ludzie na świecie.
8
Dzisiaj wieczorem - kilka dni temu zapomniałem o tym, że muszę iść na nabożeństwo tutaj, a ciągnęło mnie już po prostu i rwało. Niedawno jeden z menedżerów tych nabożeństw, który troszczy się o pocztę z zagranicy, wszedł do środka z sześcioma setkami zaproszeń z zagranicy, a było między nimi wiele próśb; oprócz tego mamy tak grubą książkę zaproszeń, które przyszły w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, żebym odwiedził ich zbory. Życzyłbym sobie, żebym mógł odwiedzić każdy z nich. Lecz zazwyczaj staram się iść tam, gdzie prowadzi mnie Pan. Nie troszczyłem się o to, aby moje nabożeństwa były duże. Jestem ciągle tym samym niepozornym człowiekiem, który kiedyś tutaj przyjechał. Nie muszę mieć żadnych pieniędzy. Nie mam żadnych wielkich programów, które by mnie sponsorowały. Ja nie potrzebuję żadnych pieniędzy, w ogóle. Pan troszczy się o wszystko, podobnie jak On troszczył się na początku.
9
Jedyna różnica dzisiaj wieczorem w tym, że kiedy przyjechałem do Corning po raz pierwszy, myślę, że miałem rozerwaną kieszeń - mój brat dał mi swój używany garnitur. Był młodym człowiekiem i rozerwał go. A ja... Był on rozerwany na prawej stronie, a również duża połać była oderwana z tyłu. Poszedłem z moją żoną do dziesięciocentowego sklepu i kupiłem kilka takich łat, które można przyprasować żelazkiem, wiecie, lecz owa łata nie trzymała na tej kieszeni. Ciągle rozwierała się. Wziąłem więc nić i zeszyłem ją.
Nie udało mi się to zbyt dobrze, lecz ja - nie miałem wtedy innej marynarki i pamiętam, że zawsze trzymałem moją prawą rękę na tej rozerwanej kieszeni, a z moimi przyjaciółmi kaznodziejami uściskałem moją lewą dłoń, aby nie widzieli tej zaszytej łaty na marynarce. I mawiałem: „Wybaczcie, że podaję wam lewą rękę, lecz ona jest bliżej mojego serca.” Dzisiaj wieczorem mam lepszą marynarkę, lecz pragnę was mieć ciągle bliżej mojego serca. Jesteście bliskimi mojemu sercu przez cały czas. Ja miłuję Pana Jezusa tak samo, jak miłowałem Go wtedy.
10
Miałem także przywilej przemawiać do pięciuset tysięcy ludzi na raz. Widziałem, jak na jedno wezwanie do ołtarza około trzydziestu tysięcy tubylców oddało swoje serca Jezusowi Chrystusowi i zaraz połamali swoje bożki na ziemi. Widziałem dwadzieścia pięć tysięcy niezwykłych cudów dokonanych w jednej sekundzie na skutek jednej modlitwy w Durban, w Południowej Afryce. Następnego dnia jechało po ulicy szesnaście dużych ciężarówek, załadowanych wózkami inwalidzkimi, polowymi łóżkami i noszami.
Następnego dnia, Sidney Smith, burmistrz miasta zadzwonił do mnie i powiedział: „Podejdź do okna w swoim pokoju i popatrz w kierunku oceanu Indyjskiego.” I tam oni maszerowali ulicami, tubylcy, którzy przedtem byli w stanie wojennym między sobą. Poprzedniego dnia leżeli na nabożeństwie na łóżkach polowych i na noszach albo przyszli na nie o kulach, które sobie własnoręcznie zrobili, a teraz szli za tymi ciężarowymi samochodami i śpiewali: „Tylko Mu wierz! Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz!”
11
To sprawia, że człowiek sobie pomyśli: „Zdumiewająca łaska, jak słodki jej dźwięk, która zbawiła takiego nędznika, jak ja.” Wiem, że mam społeczność z takimi ludźmi i żyję z nimi tutaj na ziemi, a będziemy żyć razem w wieczności.
Uważam to za wielki przywilej, że mogę być na waszej kampanii albo tutaj na waszej konferencji. Spotkał mnie wielki zaszczyt, że mam głosić na jednym z waszych nabożeństw jutro, myślę, że to będzie w południe od dwunastej godziny do dwunastej trzydzieści, lub coś w tym sensie; jutro. Jeżeli Pan pozwoli, pragnę przyjść tutaj z krótkim, prostym poselstwem Ewangelii.
12
Dzisiaj wieczorem będę się modlił o chorych. Ja nie robię... Namaszczenie do modlenia się o chorych jest trochę inne. Jest to ten sam Duch, lecz inne namaszczenie, gdy modlę się o chorych, niż kiedy głoszę. Nie jadłem nic od wczesnego rana. Przychodzę do tego budynku w poście i w modlitwie. I ja nie chcę głosić tak długo, aż znajdę się pod namaszczeniem, jak moi bracia kaznodzieje, by głosić. Pragnę odczuwać obecność Pańską, kiedy modlę się o chorych, ponieważ chcę, żeby każdy, o kogo będę się modlił dzisiaj wieczorem, został uzdrowiony. Pragnę tego ku chwale Bożej, aby Bóg uzdrowił chorych. I ja wierzę, że On będzie to czynił.
13
Więc aby to czynić, a wielu z was ludzi prawdopodobnie nie było nigdy przedtem na nabożeństwie, i wielu z was nie jest zapoznanych z tą usługą. Niektórzy z was pamiętają, kiedy byłem tutaj w Arkansas po raz pierwszy. Było to zapowiedziane, przypominacie sobie. Ja biorę danego człowieka za rękę i trzymam go za rękę kilka chwil, a potem Pan mówi i powie po prostu, jaki jest jego kłopot. Mówię więc, że On powiedział mi, kiedy spotkał się ze mną: „Jeżeli będziesz szczerym, wystąpi to ponownie i ty będziesz znał tajemnice ich serc.” Ilu z was słyszało mnie, jak to mówiłem przedtem, zanim się to wydarzyło? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] I urzeczywistniło się to. Teraz działo się tego więcej. On po prostu nadal - Pan błogosławi ciągle i my jesteśmy tylko wdzięczni za to.
14
Tak czy owak, ja nie jestem kaznodzieją; każdy to wie. Ja - jestem tylko zapasowym kołem. Wy użyjecie koło zapasowe, kiedy macie... My jednak nie mamy tutaj przebitych opon. Więc ja - przypadkowo przyjechałem tutaj i oni po prostu chcą jechać pewien czas na zapasowym kole. Ja jestem kaznodzieją - zapasowym kołem, ponieważ nie mam wykształcenia, aby być kaznodzieją; nigdy nie chodziłem do Biblijnej szkoły. Lecz to, co wiem o Jezusie Chrystusie, chciałbym wyrazić w mój własny kiepski sposób, a Bóg to uhonorował. I mam nadzieję dzisiaj wieczór, że tak jak On posłał mnie, abym głosił ludziom, to znaczy abym się modlił o chorych, że On potwierdzi samego siebie przed wami dziś wieczorem - że ten Bóg, którego ja miłuję i wy miłujecie, jest z nami tego wieczora.
15
Przejdźmy teraz do krótkiego, rytunowego poselstwa. Jeżeli człowiek nie przedłoży poselstwa ludziom, to ktoś tego nie zrozumie. Oni odejdą i powiedzą: „Nigdy nie słyszałem czegoś takiego. Ja wiem, że czegoś takiego nie ma w Biblii.”
Więc abym to mógł należycie przedłożyć, pragnę, abyście słuchali teraz uważnie kilka chwil, tego normalnego, krótkiego, rutynowego poselstwa, które zatytułowałem tematem tej kampanii: „Jezus Chrystus, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki.” Zapamiętajcie więc sobie ten tytuł: „Jezus Chrystus, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki.”
I pragnę się zapytać, zanim będę czytał, czy słyszycie mnie dobrze? Ktoś powiedział mi, że było słychać oddźwięk - z powodu sufitu, itd. Czy jest lepiej, kiedy stoję trochę dalej, ot tak? Czy to jest lepsze? [Słuchacze mówią: „Nie” - wyd.] Nie. Muszę więc podejść bliżej. Czy to jest lepsze? [„Tak.”] W porządku. To jest fajne. Dobrze.
16
Pragniemy teraz otworzyć w Piśmie Świętym Ew. Jana 12. rozdział i 20. werset, i będziemy to czytać.
A byli niektórzy Grecy wśród tych, którzy pielgrzymowali do Jerozolimy, aby się modlić w święto.
Ci tedy podeszli do Filipa, który był z Betsaidy w Galilei, z prośbą, mówiąc: Panie, chcemy Jezusa widzieć.
Jest to dosyć ważne pytanie i jest to wielkie pragnienie. A teraz przez następnych dwadzieścia lub trzydzieści minut, słuchajcie teraz uważnie, a potem nie będzie to dla was tajemnicą.
17
Ja jestem wielkim wierzącym w to, co mówi Słowo Boże. Wiem więc, że Bóg może czynić rzeczy, które nie są napisane w Słowie. Lecz jeśli On będzie czynił tylko to, co On obiecał w Słowie, to będzie wystarczające dla mnie - po prostu oglądać Go. Zatem, jeżeli On zapisał to w Słowie, to ja wiem, że to jest prawdą.
Zatem, jeśli Biblia mówi, że „On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki,” przypuszczam, że ci Grecy mieli to samo pragnienie, jakie wszyscy mamy tutaj dzisiaj wieczorem. Bo nie ma żadnego człowieka ani osoby, która by kiedykolwiek usłyszała imię Jezusa Chrystusa, a nie pragnęłaby Go zobaczyć.
18
Gdybym się miał zapytać tych słuchaczy dzisiaj wieczorem: „Czy chcielibyście zobaczyć Jezusa?”, uważam, że każda ręka podniosłaby się do góry. Tak byłoby po prostu wszędzie, rozumiecie. My Go miłujemy. Dobrze więc, ja zadaję takie pytanie. Dlaczego nie możemy Go zobaczyć, jeżeli Biblia mówi, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki?
To nie znaczy, że w ten właśnie sposób Biblia mówi: „On jest tym samym.” Zatem, według mnie, ta Biblia albo się myli, albo ma rację. Hm, jeżeli ona nie jest inspirowanym Słowem Bożym, to ja nie wiem, w co mam wierzyć.
19
Był mi dany przywilej, że widziałem wiele, rozmaitych form religii, właśnie tam - w Durbanie. Następnie w Bombaju - pewnego popołudnia zostałem zaproszony do świątyni dżajnsów, gdzie byli przedstawiciele siedemnastu różnych religii w Indiach, a wszyscy wypierali się Jezusa Chrystusa. Zaprosili mnie tam przedstawiciele siedemnastu różnych religii.
I widziałem owego wieczora dzięki mocy Ducha Świętego, jak Bóg rzucił wyzwanie każdemu z tych świętych mężów, każdej religii i wszystkim innym, przez ślepego człowieka, stojącego na podium. Kiedy widzieli rozpoznawanie, myśleli sobie, że to jest jakaś telepatia. Potem zobaczyłem wizję nad mężczyzną, który był ślepy już dwadzieścia lat - był czcicielem słońca. I ujrzałem w tej wizji, że on zostanie uzdrowiony.
Potem rzuciłem wyzwanie każdemu kapłanowi mahometan, każdemu kapłanowi buddystów, każdemu z tych świętych mężów, rajów, po prostu wszystkich: „Każdy człowiek, który przyjdzie tutaj i przywróci temu mężczyźnie jego wzrok - ja będę czcicielem tego boga, który mu przywróci jego wzrok. A ten ślepy człowiek powiedział, że będzie czynił to samo.” On był przedtem czcicielem słońca.
20
I ja powiedziałem: „Co będziecie czynić? Co uczynicie z nim wy, mahometanie? ‚On uwielbiał stworzenie zamiast Stworzyciela'.” Dalej powiedziałem: „Ja powiedziałbym ‚amen' na to. Lecz potem ktoś musi mieć rację, a ktoś musi się mylić.” Dalej powiedziałem: „Co uczynicie wy? Uczynilibyście z niego mahometanina. Buddysta uczyniłby z niego czciciela Buddy, i tak dalej.” Zapytałem: „Co wy uczynilibyście? Tylko zmienilibyście jego umysł. Zmienilibyście tylko jego sposób myślenia.”
Powiedziałem: „W Stanach Zjednoczonych mamy obecnie to samo. Wszyscy metodyści chcą, aby baptyści stali się metodystami. A prezbiterianie chcą, żeby wszyscy stali się prezbiterianami. A unitarianie chcą, żeby wszyscy stali się unitarianami. Duotarianie chcą, aby wszyscy stali się... O, moi drodzy! Co to jest? Jest to tylko zmiana umysłu. Lecz gdzieś musi być coś prawdziwego. Widzicie, coś musi być prawdziwe, a coś musi być złe.”
21
Potem powiedziałem: „Pozwólcie teraz, żeby Bóg stworzenia przywrócił mu jego wzrok tutaj, przed połową miliona ludzi. A on powiedział, że będzie służył temu Bogu, który mu przywróci wzrok.” I powiedziałem: „Ja stanę się uczniem tego człowieka, który przyjdzie tutaj i przywróci mu jego wzrok.”
Było to najcichszych pięćset tysięcy ludzi, jakich kiedykolwiek słyszeliście. Nikt nie przyszedł. Nie rzuciłbym im takiego wyzwania, gdybym nie zobaczył tej wizji. Było ich tam pięćset tysięcy, którzy świadczą o tym.
I zapytałem: „Dlaczego nie przychodzicie? Ponieważ tego nie możecie uczynić.” I mówiłem: „Wy mahometanie twierdzicie, że mahometańska religia jest największą w tym narodzie, i tak też może jest, jeżeli chodzi o ilość członków, również wy buddyści, i tak dalej. Więc z pewnością jest tu jakiś kapłan, który może tutaj przyjść i podjąć to wyzwanie.” Nikt tego nie uczynił.
22
Powiedziałem: „Nie przychodzicie dlatego, ponieważ nie możecie tego uczynić. Ani ja nie mogę tego uczynić. Lecz Bóg niebios wzbudził Jezusa Chrystusa, którego świadkiem jestem dzisiaj wieczorem, dał mi wizję, że ten człowiek otrzyma swój wzrok. Jeżeli go nie otrzyma, to ja jestem fałszywym prorokiem i wypędźcie mnie z waszego kraju. Lecz jeśli On to uczyni, to jesteście zobowiązani przed waszymi własnymi kapłanami i przed wszystkimi innymi świadczyć, że On jest naprawdę Synem Bożym i Zbawicielem świata.” Wszyscy byli zupełnie cicho.
Przyprowadziłem tego ślepego mężczyznę, objąłem go moimi rękami. Powiedziałem: „Panie Jezu, według tej wizji, która nie może zawieść, modlę się, żebyś dał temu mężczyźnie jego wzrok.” I on zaczął krzyczeć. A burmistrz tego miasta, który tam siedział, podbiegł i objął go rękami. On widział tak dobrze, jak ja widzę.
23
Mieli tam wtedy milicję, około stu żołnierzy, a oni nie mogli utrzymać tych ludzi z dala ode mnie. Oni przeskakiwali po tych żołnierzach, przedzierali się pod ich nogami i pałkami, którymi żołnierze próbowali powstrzymać tych ludzi na miejscu. Kiedy wychodziłem, by wsiąść do samochodu, niemal nie miałem na sobie odzienia, ani butów na moich nogach. Zerwali mi buty, zerwali mi marynarkę, i tak dalej, bo łaknęli i pragnęli Boga.
Lecz Bóg Eliasza ciągle żyje dzisiaj i On jest tak samo Bogiem, jakim On był zawsze!
24
Jeżeli chodzi o założycieli innych religii - przy grobie Mahometa stoi biały koń, który tam stoi już dwa tysiące lat. Straże zmieniają się co cztery lub co sześć godzin. Oni oczekują, że Mahomet powstanie i pojedzie przez ten świat. Wiecie, on napisał książkę Koran, i tak dalej. A Budda, och. Około dwa tysiące trzysta lat temu był w Japonii pewien religijny mężczyzna, i tak dalej. I wszystkie te religie - każdy z ich założycieli jest martwy i jest w grobie.
Lecz chrześcijaństwo, według moich spostrzeżeń na całym świecie, chrześcijaństwo jest jedyną prawdziwą religią. Tylko ona potrafi pokazać próżny grób. Jest to jedna religia, której założyciel - żaden człowiek - nie było takiego człowieka jak On, który stanąłby kiedykolwiek na ziemi i powiedział: „Mam moc położyć moje życie i znowu je wziąć. Jeszcze krótki czas, a świat nie zobaczy Mnie już więcej, lecz wy Mnie zobaczycie. Ci niewierzący nie zobaczą Mnie już więcej, lecz wy Mnie zobaczycie. Bo Ja” - Ja, to zaimek osobowy - „Ja będę z wami, mianowicie w was, aż do skończenia świata, do jego zakończenia.” Jezus Chrystus, ten sam wczoraj dzisiaj i na wieki!
25
Przychodzimy teraz do tej myśli. Jeżeli On jest obecnie tym samym, to On nie jest martwy. On wstał z martwych i On obiecał, że Jego wierzący zobaczą Go - aż do końca świata; oni będą Go oglądać obecnie aż do samego zakończenia, ponieważ On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki.
Wielu ludzi, z którymi rozmawiałem, mówiło: „On jest tym samym pod pewnym względem.”
Biblia nie mówi, że „pod pewnym względem.” Ona mówi: „On jest tym samym.”
I my pragniemy Go zobaczyć - z tym samym entuzjazmem, jaki mieli tamci Grecy. Oni słyszeli o Nim, oni przyszli i udało im się Go zobaczyć, dzięki grzeczności jednego z Jego uczniów. Czy nie możemy uczynić to samo, jeżeli On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki? „Panowie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa.”
26
Możemy teraz mówić o zmartwychwstaniu, możemy opowiadać o tym. Lecz jeżeli to nie jest rzeczywistością, staje się to tylko mitem, jest to tylko opowiadanie. Jeżeli to jednak zostało udowodnione i potwierdzone jako prawda, to jesteśmy najszczęśliwszymi wśród ludzi, a ja się cieszę, że mogę być z nimi.
Więc jeśli Jezus Chrystus zjawi się przed nami dzisiaj wieczorem i możemy zobaczyć w oparciu o zasady podane przez Boga i dzięki działaniu Jego istoty, że On jest tutaj, to powinniśmy przynajmniej przyjąć Go, mile Go przywitać. To jest doniosłe stwierdzenie, lecz mamy wielkiego Boga, który dotrzymuje każdego Swego Słowa.
A jeśli znajdziemy cokolwiek w Biblii, uczepcie się tego swoją duszą. Jest to prawda. Trzymajcie się po prostu tego, co Bóg obiecał. Bóg to spełni.
27
Jeśli jesteśmy dziećmi Abrahama, wierzymy tym sprawom. Abraham pomimo przeciwnych okoliczności, powołał słowem do istnienia te rzeczy, których nie było, ponieważ on uwierzył, że Bóg potrafi dotrzymać Swego Słowa. A my nazywamy samych siebie dziećmi Abrahama. Abraham czekał dwadzieścia pięć lat na wypełnienie obietnicy. Zamiast słabnąć we wierze, on był coraz mocniejszym. Jak bardzo on odróżniał się od Jego królewskiego nasienia dzisiaj!
Otóż, prawdziwym nasieniem Abrahama był Izaak; zdajemy sobie z tego sprawę. Z niego wywodzą się Żydzi, jest to cielesne potomstwo.
Lecz to nasienie, któremu Bóg dał tę obietnicę, było nasieniem Abrahama, dzięki wierze, którą on miał w Boga. Zatem, przez Jezusa Chrystusa, który jest Jego Słowem, stajemy się dziedzicami razem z Nim. A ten kościół dzisiaj wieczorem, składający się z pielgrzymów dzisiejszego czasu, jest absolutnie królewskim nasieniem Abrahama i ma autentyczną wiarę.
Gdybym zapytał się teraz metodystów: „Czy temu wierzycie?” „Tak jest.” „Czy wierzycie, że On jest z wami?” „Tak jest.” Baptyści, prezbiterianie, luteranie, zielonoświątkowcy, i tak dalej, wszyscy mówiliby to samo.
28
Jak wyglądalibyśmy Go obecnie? Jakiej osoby spodziewalibyśmy się, gdybyśmy chcieli zobaczyć, czy On jest tym samym? Gdyby On był dzisiaj wieczorem tutaj w tej kaplicy w Arkansasie, jakiej osoby wyglądalibyśmy?
Wyglądalibyśmy prawdopodobnie kogoś, kto jest może w długiej szacie i ma zarost na swojej twarzy, i blizny od gwoździ na swoich rękach i ślady od cierni na swoim czole. Gdybyście spodziewali się takiego człowieka, to każdy obłudnik mógłby was w tym oszukać. To się zgadza - podrabianie. Człowiek mógłby sobie namalować blizny na swoich rękach, i mógłby się nawet pokłuć cierniami i zrobić sobie blizny, lecz każdy aktor potrafiłby to podrobić.
29
Lecz potem, gdybyśmy nie spodziewali się takiego rodzaju człowieka, nie patrzylibyśmy na to, jakie jest jego odzienie albo jaka jest jego postawa, ponieważ gdyby On był tutaj, byłby ubrany tak samo, jak my jesteśmy. Nie byłoby w tym żadnej różnicy. On był ubrany i chodził między ludźmi tak samo, jak każdy inny człowiek. On nie ubierał się wcale jak klerycy owego czasu. Ubierał się po prostu w zwykłe odzienie, w jakim chodzi się na ulicy. Więc On byłby ubrany po prostu zwyczajnie, być może miałby na sobie garnitur, i tak dalej, jaki nosi dzisiaj każdy inny człowiek. On byłby ubrany jak pracujący człowiek albo jak handlowiec, czy ktoś inny - tak właśnie byłby On ubrany. Więc nie poznalibyście Go w taki sposób. Nie poznalibyście Go według Jego sylwetki albo postawy, czy byłby wysoki, szczupły, niski, tęgi; względnie my nie wiemy jaki, nie poznalibyście Go.
30
Lecz powiem wam, kim On byłby, gdyby był dzisiaj tutaj; On byłby Słowem Bożym. Dokładnie tym On był, a jest Nim ciągle. On jest Słowem, nie tylko napisanym Słowem (choć On jest i napisanym Słowem), ale manifestacją napisanego Słowa. „Bóg był w Chrystusie, jednając świat ze Sobą.” Bóg, to Słowo, był zamanifestowany w ciele, aby Jego Słowa mogły być wypowiadane przez ludzkie usta i stały się Słowem. I On był zamanifestowany w ciele; takim był Jezus Chrystus, Bóg, Emanuel.
Wy teraz powiecie: „Czy On jest Słowem?”
Ew. Jana 1. rozdział mówi nam: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami.”
31
Jakie miały być sprawy, które On będzie czynił? Stwierdzamy w Liście do Hebrajczyków, w 4. rozdziale, 12. werset, że Biblia mówi: „Słowo Boże jest ostrzejsze niż obosieczny miecz i ono rozeznaje myśli serca.” To czyni Słowo. Więc Słowo rozeznaje myśli i zamiary serca. To charakteryzuje Jezusa dokładnie, że On jest Słowem. On rozpoznawał myśli, które były w ich sercu. Hebrajczyków 4,12.
Gdybyśmy Go chcieli dzisiaj rozpoznać, czy spodziewalibyśmy się, że On jest jakimś doktorem teologii? Nie ma o Nim napisane, żeby był kiedykolwiek w szkole.
32
Czy moglibyśmy Go zidentyfikować z jakąś denominacją? On przyszedł w czasie, kiedy było wiele denominacji, lecz On nie przyłączył się do żadnej z nich. Więc nie moglibyśmy powiedzieć, że On był faryzeuszem, saduceuszem, i tak dalej. Nie moglibyśmy Go zidentyfikować z jakąś określoną denominacją.
On przyszedł dla ludzi. Bóg, będąc Bogiem wszystkiego - On jest Bogiem całego stworzenia. On umarł, by zbawić grzeszników w każdym kościele, by uzdrowić każdego chorego człowieka. On przyszedł, by przyjąć tych, którzy Go przyjmą.
W ten sam sposób On jest tutaj dzisiaj wieczorem, by uzdrowić tych, którzy Go przyjmą, by zbawić tych, którzy Go przyjmą. On przychodzi w tej samej postaci, w ten sam sposób.
Jeżeli On przyjdzie, On będzie musiał przyjść w identyfikacji Pisma Świętego. Gdyby On nie zidentyfikował samego siebie... Nie ma takiego miejsca, które moglibyśmy znaleźć w Biblii, w Starym Testamencie, gdzie On nie utożsamiłby samego siebie dokładnie z Pismem Świętym do tego stopnia, że On powiedział: „Kto z was może Mnie potępić z grzechu?”
33
Wszyscy wiemy, że grzech jest „niewiarą.” „Kto nie wierzy, już jest potępiony.” Grzech jest atrybutem niewiary. Palenie papierosów nie jest grzechem. Kradzenie nie jest grzechem. Kłamanie nie jest grzechem. Popełnianie cudzołóstwa nie jest grzechem.
„Więc co jest grzechem?” - zapytacie.
To są atrybuty niewiary. Gdybyś był wierzącym, nie czyniłbyś takich rzeczy. Sam fakt, że to czynisz, udowadnia, że jesteś niewierzącym. Rozumiesz? Są tylko dwie możliwości - albo jesteś wierzącym albo jesteś niewierzącym.
I jakże, zawsze łamałem sobie nad tym głowę, jak może człowiek twierdzić, że ma Ducha Świętego, a zaprzeczać, że Słowo Boże jest prawdą, kiedy sam Duch Święty pisał Słowo Boże. I wy wiecie, że On nie nazwałby samego siebie złym. Więc On napisał Pismo Święte i On stoi w obronie Pisma Świętego, a Bóg czuwa nad Nim, aby je potwierdzić.
34
Wróćmy więc wstecz i stwierdźmy, kim On był, jeżeli chcemy wiedzieć, czy On jest tym samym dzisiaj. Jedyny właściwy sposób, jak stwierdzić, kim On jest dzisiaj, jest wrócić wstecz i stwierdzić, kim On był wczoraj; wtedy będziemy wiedzieć, kim On będzie dzisiaj. Czy to jest wystarczająco słuszne? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Jeżeli możemy stwierdzić, kim On był wczoraj!
Oczywiście moglibyśmy zacząć długie opowiadanie. Nie chcę was tu trzymać zbyt długo, ponieważ musicie być tutaj i jutro, a chcemy urządzić kolejkę modlitwy, pragnę jednak, żebyście to teraz rzeczywiście przyjęli i słuchali uważnie. Jeżeli tylko możemy wrócić i stwierdzić, kim On był wczoraj, to możemy stwierdzić, kim On jest dzisiaj, ponieważ Biblia mówi: „On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki.”
35
Powodem, dlaczego odwracałem te stronice do tyłu, było to, że chcę znaleźć tutaj przedtem... Zacząłem i czytałem Ew. Jana 12,20; czytajmy więc dalej w Ew. Jana. Możemy to wziąć w Piśmie Świętym gdziekolwiek tylko zechcecie, ponieważ cała ta Księga jest świadectwem o Jezusie Chrystusie. Ona jest zupełnym objawieniem Jezusa Chrystusa. Nic nie może być do Niej dodane ani ujęte z Niej. Tym właśnie On jest. On jest Emanuelem i na tym sprawa załatwiona; bez względu na to, czym my próbujemy Go uczynić - kimś innym, jakimś prorokiem lub kimś podobnym. On był prorokiem, lecz On był kimś większym, niż prorokiem. On był Bogiem-prorokiem. On był - jednak On był kimś większym. On był Emanuelem, nie tylko dobrym człowiekiem, nauczycielem, filozofem. On był również tym wszystkim - plus tym. Rozumiecie?
36
Zatem, Ew. Jana 1. rozdział, rozpoczniemy dzisiaj wieczorem a może jutro weźmiemy to trochę - może z innej księgi. Rozpocznijmy w Ew. Jana 1. rozdział. Stwierdzamy... Wszyscy wiemy o Jego urodzeniu z dziewicy - jak Bóg zacienił dziewicę i stworzył w niej komórkę krwi, z której urodził się Syn, Jezus Chrystus. A nad brzegiem Jordanu, kiedy Bóg zstąpił w postaci światłości, względnie gołębicy, nikt inny nie widział jej, tylko Jan. Wszyscy ludzie stojący tam dookoła nie widzieli jej. Nikt inny nie widział jej, tylko Jan. Tylko on spodziewał się jej, więc Bóg powiedział mu, że ją zobaczy.
Zobaczysz tylko to, czego wyglądasz. Jeżeli przyszedłeś tutaj dzisiaj wieczór, spodziewając się Chrystusa, to Go zobaczysz. Jeżeli przyszedłeś, aby krytykować, będziesz miał tego dużo, pod dostatkiem na swoich rękach, by to krytykować. Jest to zależne od tego, czego wyglądasz.
37
Jan powiedział: „Ten, który powiedział mi na pustyni, abym chrzcił wodą, powiedział, że Ten, na kogo zobaczę zstępującego Ducha Świętego i pozostającego na Nim, będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem.” Jan świadczył o tym, mówiąc: „Widziałem Ducha Bożego, zstępującego z niebios jak gołębicę, i On odpoczął na Nim.” A potem On został zapędzony na pustynię, aby był kuszony. Kiedy powrócił z pustyni, stwierdzamy, że On zaraz zaczął modlić się o chorych.
Widzimy teraz jako pierwszą rzecz, że Duch Boży zstąpił na Niego przed rozpoczęciem Jego usługi, dlatego też On mógł powiedzieć: „To nie Ja czynię te sprawy, jest to Ojciec, który przebywa we Mnie. On czyni te sprawy.” Stwierdzamy zatem, że Jego usługa rozpoczęła się tak, że zaczął uzdrawiać chorych, przy pomocy modlitwy.
38
Obecnie Bóg uzdrawia w różny sposób. Pewien lekarz zapytał mnie onegdaj: „Jaka jest twoja opinia o medycynie, bracie Branham?”
Ja powiedziałem: „Bóg jest jedynym, który może uzdrowić, proszę pana.” Dalej powiedziałem: „Biblia nie kłamie, a Biblia mówi: ‚Jam jest Pan, który uzdrawiam wszystkie choroby twoje'.” I powiedziałem: „Biblia nie może kłamać.” Dalej mówiłem: „Bóg uzdrawia przy pomocy medycyny. Bóg uzdrawia miłością. Bóg uzdrawia przez zrozumienie. Bóg uzdrawia przy pomocy opieki. Bóg uzdrawia na skutek modlitwy. Bóg uzdrawia przy pomocy cudów. Cała sprawa w tym, że to Bóg uzdrawia. To jest wszystko, nie może być inaczej; Bóg jest Uzdrowicielem.”
Nie mamy żadnego lekarstwa, które może stworzyć, żeby stworzyło komórkę w twojej ręce, aby ją uzdrowić; stworzyć komórkę w twoim ciele, aby je uzdrowić. Potrafimy wyrwać ząb, potrafimy wyciąć? Bóg. Żadna medycyna nie odbuduje tkanki, tylko Bóg. Życie buduje nową tkankę. Bóg jest jednym Uzdrowicielem, jak rozmawialiśmy już o tym.
39
I stwierdzamy obecnie, że Jezus wyszedł uzdrawiając chorych. I był tam jeden z Jego uczniów, nazywał się Andrzej.
Pragnę to przedstawić jako dramat, ponieważ siedzą tutaj dzieci, a tam leży mała chora dziewczynka. Pragnę, żeby to i ona zrozumiała.
Wiecie, Andrzej był bratem Szymona, który był później nazwany Piotrem. Andrzej stał się naśladowcą Jana. A Jan oznajmił, że przychodzi Mesjasz i był pewien, że to odbędzie się w jego generacji. Dlatego też nie chodził do żadnej szkoły ani do seminarium. Jego zadanie było zbyt ważne.
40
Wiecie przecież, że gdyby kapłan zrozumiał, że on właśnie jest tym, kto oznajmi urodzenie, względnie przyjście Mesjasza, i przedstawi Go światu, wiecie, oni by powiedzieli: „No, no, doktorze Janie, czy nie czujesz, że ten brat Taki-i-taki tutaj, czy nie uważasz, że on po prostu kwalifikuje się, by być Mesjaszem? Popatrz przecież na niego, on ma dobre zaplecze. Ty to wiesz, ty wiesz, że to jest Mesjasz. Dlaczego nie idziesz i nie mówisz tego światu?”
Widzicie jednak, że jego zadanie było zbyt ważne, aby go przekonywał człowiek. On odszedł na pustynię i czekał w seminarium Bożego nauczania, aż Bóg powiedział mu: „Na kogo zobaczysz zstępować Ducha Świętego, tego właśnie trzeba ogłosić za Mesjasza.” Rozumiecie?
41
Stwierdzamy teraz, że Andrzej uwierzył temu, niewątpliwie powracał i mówił o tym Szymonowi wiele razy. Lecz Szymon będąc trochę uparty, jak to widzimy - wybaczcie mi to wyrażenie, mam nadzieję, że nie brzmi to świętokradczo. Lecz on był trochę uparty, jak powiedzielibyśmy to dzisiaj. „O, idź sobie, jeżeli tego chcesz słuchać.” Pewnego dnia on przyszedł i powiedział mu, że spotkał Mesjasza, a on temu niemal nie mógł uwierzyć.
I widzę po prostu, jak Andrzej przyprowadza Szymona przed Pana Jezusa. Było to po raz pierwszy, kiedy Go zobaczył. Jezus właśnie wrócił z pustyni. Jego usługa zaczynała się, On musiał być teraz zidentyfikowany. Kiedy tylko Szymon przyszedł do obecności Pana Jezusa, Jezus spojrzał na niego i powiedział: „Ty nazywasz się Szymon i jesteś synem Jonasza.”
Stwierdzamy teraz, że Szymon natychmiast uwierzył. Potem nazywał się Piotr. Dlaczego on temu uwierzył?
42
Czytałem dzieje jego ojca, Jonasza, który był wielkim modlicielem. On wychowywał swoich synów, aby wierzyli Bogu. A każdego dnia ich zajęciem było łowienie ryb, więc oni musieli iść wiele razy na swoje kolana i modlić się do Boga, aby im dał dobry połów ryb, aby mogli spłacić swoje długi i kupić chleb na ten dzień.
I zanim on umarł, ten stary człowiek siedział na gejtawie swojej łodzi pewnego dnia i mówił do swoich synów następująco: „Synowie, jesteśmy Hebrajczykami i wierzymy, że przyjdzie Mesjasz. I zawsze miałem nadzieję, że będę żył tak długo, aż zobaczę ten dzień, aż zobaczę, jak Mesjasz postawi swoją stopę na ziemi. I ja... sądzę jednak, że nie dożyję się tego, ponieważ jestem już stary i muszę odejść. Lecz chłopcy, szatan nie pozwoli, aby powstał ten Mesjasz, zanim najpierw nie wystąpi wielu fałszywych mesjaszów. Pragnę więc chłopcy, abyście sobie zapamiętali, nie bądźcie zaskoczeni, kiedy będzie się dziać wiele takich rzeczy. Pragnę was jednak poinstruować, chłopcy. Pamiętajcie, że mamy to jedno: Mesjasz - kiedy On przyjdzie, On będzie musiał być zidentyfikowany przez Boga zgodnie z Pismem Świętym, że właśnie On jest Mesjaszem.” Dzisiaj trzeba nam więcej takich ojców!
43
„On będzie musiał być Mesjaszem zgodnie z Pismem Świętym. Dotąd naśladowaliśmy Mojżesza, tego wielkiego proroka, który wyprowadził nasz lud z Egiptu i słuchaliśmy jego nauczania. I wiemy, że Mojżesz miał rację. A w 5. Mojżeszowej w 18. rozdziale Mojżesz powiedział nam o Mesjaszu: ‚Pan, wasz Bóg, wzbudzi wam proroka, podobnego do mnie, a ludzie muszą Go słuchać'.”
Izrael był zawsze nauczany, aby wierzył tylko prorokom. Wy nauczyciele Biblii to wiecie. Prorok może być zidentyfikowany za proroka tylko wtedy, gdy to, co on prorokował, urzeczywistni się. Biblia mówi: „Jeżeli jest między wami ktoś, kto jest duchownym albo prorokiem, Ja Pan będę mówił do niego i oznajmię mu samego siebie w wizjach i w snach. A jeśli urzeczywistni się to, co on mówi, to go słuchajcie. Lecz jeśli się to nie urzeczywistni, nie słuchajcie go.” Tak samo to, co On powiedział Mojżeszowi, aby to oznajmił ludowi, było dla nich identyfikacją Pisma Świętego, że Mesjasz będzie prorokiem.
44
Obecnie każdy wie, że Słowo Pańskie przychodzi do proroka; nie do księdza, lecz do proroka. Biblia tak mówi. Słowo Pańskie przyszło do proroka. I my wiemy, że jeśli to jest Słowo od Pana, a ten prorok jest prawdziwy, to i jego słowa są zgodne z prawdą. Wtedy jego słowa urzeczywistnią się. I to jest jego uwierzytelnienie, mianowicie najpierw, że to jest Słowo. A przede wszystkim, Bóg jest Słowem. I potem, jeżeli on powie słowo, a ono się wypełni, to wskazuje na to, że Bóg w Boży sposób ustanowił tego człowieka.
Zatem, mając to na uwadze, ludzie może występowali z wszelkiego rodzaju sensacjami i wszystkim możliwym na świecie, lecz ci studenci Biblii nie uwierzyliby temu nigdy, bo Mesjasz musiał być prorokiem. A oni nie mieli proroka już od czterystu lat. Malachiasz był ostatnim prorokiem. Nie było proroka.
45
I oto przychodzi Szymon, będąc przedtem tak nauczany, przyszedł do obecności Człowieka, o którym jego brat niezachwianie wierzył, że On jest Mesjaszem. Skoro tylko przyszedł do Jego obecności, On nie tylko wiedział, kim on jest, ale znał też jego bogobojnego ojca, Jonasza. Nic dziwnego, że to usunęło z niego wszelką sztywność. On wiedział, że to była prawdziwa identyfikacja Mesjasza. „Ty nazywasz się Szymon i jesteś synem Jonasza.”
I ten człowiek, który był takim nieukiem, że nie umiał się nawet podpisać, jak nam było powiedziane - Biblia mówi w Dziejach Apostolskich w 3. rozdz., że „on był niewykształcony, niepiśmienny.” Lecz Bogu upodobało się uczynić go przełożonym zboru w Jeruzalemie i dać mu klucze królestwa. Ponieważ w tym starym rybaku leżało predestynowane nasienie, a kiedy ta światłość zaświeciła na nie, on szybko rozpoznał, że to jest Mesjasz.
46
To udowadniało - gdy ten człowiek to poznał, udowadniało to, że to nasienie leżało tam. Jego imię było w Barankowej księdze życia od założenia świata, kiedy Baranek został zabity w myślach samego Boga. A gdy tylko ta światłość zaświeciła na nie, ono szybko powstało do życia i on rozpoznał, że to jest Mesjasz.
Stał tam pewien mężczyzna, który nazywał się Filip, i on to zobaczył, i szybko przypomniał mu się: „To jest naprawdę On, bo ja znam Pismo Święte. Ten Człowiek nie widział tego mężczyzny nigdy przedtem, więc jak On mógł wiedzieć, kim on jest? Był to Prorok.”
Zatem, on wyruszył do przyjaciela, z którym razem studiował Biblię od małego chłopca. Nazywał się Natanael. Było to piętnaście mil od tego miejsca, gdzie Jezus głosił; musiał iść dookoła góry do miejscowości, gdzie Natanael posiadał ogród oliwek. Wyobrażam sobie Filipa podczas jego podróży - on podskakiwał i krzyczał. On znalazł coś, co było rzeczywiste.
47
O, jak to powinno pobudzić nasze serca, abyśmy wyszli - za wzgórza, przez prerie, przechodzili przez pola i aleje, przemierzali szosy w całym kraju, by gdzieś dotrzeć.
On coś odnalazł. I on miał przyjaciela. Studiował przedtem Biblię i udowadniał, że ten Biblijny Mesjasz będzie Prorokiem. Nie było proroków od czterystu lat.
Kiedy przyszedł na to miejsce, znalazł Natanaela, modlącego się pod drzewem. I prawdopodobnie zatrzymał się na kilka chwil i czekał, jako chrześcijanin dżentelmen, aż on ukończył swoją modlitwę. A gdy powstał, prawdopodobnie otrzepywał proch ze swojego odzienia, a Filip szybko powiedział: „Natanaelu!”
A on podszedł do niego i powiedział: „Filipie, mój kolego, cieszę się, że cię widzę!”
48
I być może ich rozmowa toczyła się w ten sposób. Widzicie, on nie miał czasu powiedzieć: „Jak powodzi się twoim oliwkom?” albo „Jak powodzi się twojej żonie i dzieciom?” Rozumiecie, on miał naglące poselstwo. On coś zobaczył. On zobaczył zidentyfikowane Pismo Święte, zobaczył Mesjasza, i tego właśnie wyglądali już od wielu lat. Powiedział: „Chodź, zobacz, kogo znalazłem! Jezusa z Nazaretu, syna Józefa; chodź, zobacz Go!” To poselstwo było naglące.
Mówię wam, bracia, gdybyśmy tylko mogli wpaść w taki entuzjazm, że nasze poselstwo jest tak naglące. Nie mamy czasu na żadne głupstwa. Podajmy to poselstwo tym ludziom, którzy przeżyli doświadczenia i byli prześladowani. Są to dzieci naszych ojców, którzy stali na ulicach z tamburynem w swoim ręku, i jedli kukurydzę z torów kolejowych, aby mogli wspierać tą drogę - tą Ewangelię. A teraz widzimy Chrystusa między nami, zanieśmy Go więc temu światu, tak szybko, jak możemy, aby Go mogli znaleźć.
Powiedział: „Chodź, zobacz kogo znaleźliśmy.”
49
Stwierdzamy zatem, że Natanael musiał być dość dobrym teologiem i wyobrażam sobie, jak powiedział Filipowi: „Chwileczkę tylko, Filipie, do czego ty się zaplątałeś?” Wiecie, że takie rozmowy toczą się ciągle dzisiaj, rozumiecie. „Do czego ty w ogóle wpadłeś?” Do jakichś luźnych końców gdzieś, wiecie. „Ja wiem, że byłeś zdrowym, rozsądnym człowiekiem, a tutaj przychodzisz i mówisz mi, że Mesjasz jest tutaj na ziemi?”
On powinien był porozmawiać z mędrcami. Wiecie, mędrcy byli hen w Babilonie. Byli to Żydzi, którzy tam studiowali astronomię. A gdy zobaczyli, że te trzy gwiazdy ustawiły się w jednej linii, był to znak, stary hebrajski znak, że kiedy te trzy gwiazdy ustawią się w jednej linii, będzie na ziemi Mesjasz. I oni przyszli, wołając: „Gdzie On jest, urodzony Król Żydów. Zobaczyliśmy Jego gwiazdę i przyszliśmy, aby Mu oddać pokłon.”
50
Lecz Filip nie wiedział tego. Oni nie mieli w owych dniach różnych środków przekazu, takich jak telewizja, radio, gazety i inne rzeczy, oni by i tak czegoś takiego nie opublikowali. A więc wiemy, że Filip i Natanael rozmawiali najpierw. „Cóż” - powiedział on - „chodź.”
Natanael powiedział: „Popatrz, czy mogłoby wyjść coś dobrego z tej grupy świętych?” - względnie wybaczcie mi - „z takiej grupy ludzi - z Nazaretu?”
Wiecie, co mam na myśli? Filip dał mu najlepszą odpowiedź, jaką mógł ktoś dać człowiekowi. On nie próbował tego wyjaśniać. Nie wchodził w szczegół tego. On po prostu powiedział: „Chodź i zobacz. Chodź i sam zobacz. Wetknij ten zwój pod swoją pachę - 5. Mojżeszowa 18. - i pójdź za mną, a przekonamy się.”
51
Zastanówmy się nad ich rozmową, kiedy oni szli. Rozumiecie, oni musieli iść jeden dzień tam, a wracać następnego dnia - piętnaście mil. Więc kiedy byli w drodze, słyszę, jak Filip mówi: „Słuchaj, Natanaelu, mieliśmy tyle studiów Biblii i wierzymy mocno, że Mesjasz będzie Bogiem Prorokiem, ponieważ Mojżesz tak powiedział. A my, naśladowcy Mojżesza, mieliśmy naśladować go, dopóki nie przyjdzie ten Prorok. A gdy ten Prorok wystąpi na widownię, to On powie nam, jak mamy od tego czasu żyć dalej. A jeżeli... Wiesz, kto Mu nie wierzy, zostanie wycięty spośród ludu, jeżeli Mu nie będzie wierzył.”
„Jak wiesz, że ten człowiek jest Prorokiem?”
Powiedz: „Czy przypominasz sobie tego starego rybaka tam nad rzeką, od którego kupiłeś sobie ryby owego dnia, a on nie miał ani tyle edukacji, aby się podpisał na rachunku?”
„Tak, przypominam go sobie. On nazywał się Szymon. Tak.”
„Jego brat, Andrzej, chodził na nabożeństwa Jana. I kiedy on widział to ogłoszenie i słyszał, jak Jan ogłaszał, mówiąc: ‚To jest Mesjasz.' A Jan, jak wiemy, był prorokiem, więc on nie mógł mówić nic błędnego. On ogłosił: ‚To jest Mesjasz,' i on powiedział, że widział znak nad Nim. I on przyprowadził wczoraj swojego brata. A kiedy on przyszedł do obecności Jezusa, On powiedział: ‚Ty nazywasz się Szymon i jesteś synem Jonasza'.” Dalej Filip powiedział: „Słuchaj, nie zaskoczyłoby mnie, gdyby On powiedział ci, kim jesteś, kiedy tam przyjdziesz.”
„O” - odrzekł Natanael - „zaczekaj na chwilę, chwileczkę tylko! Ja sam pragnę to zobaczyć. Ja - muszę to zobaczyć.”
52
Znajdujemy więc tutaj, co stało się następnego dnia. Oni przyszli, a stały tam wielkie tłumy ludzi. Jezus prawdopodobnie przemawiał. Być może wielu z nich siedziało, być może oni stali; ja nie wiem. Jakkolwiek było, Filip tam przyszedł i przyprowadził ze sobą Natanaela, a gdy Jezus odwrócił się i spojrzał na niego, powiedział: „Oto Izraelita, prawdziwie Izraelczyk, w którym nie ma zdrady.”
Patrzcie, to zaskoczyło bardzo tego człowieka! On powiedział: „Rabbi, jak Ty wiedziałeś cokolwiek o mnie? Ja - przecież ja Ciebie nie znam. A Ty mnie nigdy nie widziałeś i ja Ciebie nigdy nie widziałem. Jak mógłbyś Ty wiedzieć cokolwiek o mnie?”
On powiedział: „Zanim zawołał cię Filip, kiedy byłeś pod drzewem, Ja ciebie widziałem.” O, moi drodzy, co za oczy! Poprzedniego dnia, a było to piętnaście mil dookoła góry! „Zanim Filip zawołał cię, gdy byłeś pod drzewem, widziałem cię.”
53
Czego nauczył się ten student o synu Bożym, jakim miał być - czego nauczył się? On nauczył się, że to była prawdziwa identyfikacja Mesjasza. Co on uczynił? Niewątpliwie rozejrzał się dookoła i zobaczył swojego kapłana i wszystkich pozostałych, stojących tam. On podbiegł do Jego stóp i upadł na ziemię, i powiedział: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym. Ty jesteś Królem Izraela.”
Jezus rzekł: „Ty uwierzyłeś, ponieważ powiedziałem ci te sprawy. Teraz zobaczysz jeszcze większe sprawy.”
O, lecz stało tam również kilku kapłanów, kleryków. I oni widzieli, że będą musieli, że będą musieli podać sprawozdanie o tym przed swoim zgromadzeniem, więc oni musieli coś powiedzieć. Czy wiecie, co oni powiedzieli? „Ten człowiek jest Belzebubem. On jest tylko wróżbiarzem, względnie jakimś diabłem.”
A Jezus odwrócił się i powiedział: „Jeżeli mówicie tak przeciw Synowi człowieczemu, będzie wam to odpuszczone. Lecz kiedy przyjdzie Duch Święty i będzie czynił to samo, to jeśli wypowiecie jedno słowo przeciwko Niemu, nie będzie wam to wybaczone ani w tym świecie, ani w tym, który ma nastać.” Na jakie miejsce postawiłoby nas to potem!
54
Stwierdzamy teraz, że ciągle dalej - moglibyśmy przechodzić przez Pismo Święte. Otwórzmy Biblię ponownie i weźmy inną stronicę. „On odczuwał, że musi iść koło Samarii” pewnego dnia, kiedy On był w drodze do Jerycha. Jerycho jest u podnóża wzgórza, a Jeruzalem jest na wzgórzu. Samaria jest daleko w tyle; byłoby to jakbyście chcieli jechać do Kalifornii przez Little Rock. Jechalibyście okrężną drogą. Lecz On odczuwał, że ma iść koło Samarii. Stwierdzamy, że Samarytanie wywodzą się z mieszanej rasy ludzi.
Na ziemi są tylko trzy rasy ludzi, są to potomkowie Chama, Sema i Jafeta. Jeżeli wierzymy Biblii, oni wszyscy wywodzą się z dzieci Noego, z niego wyszły wszystkie narody świata.
55
Stwierdzamy więc, że byli tam Żydzi, poganie i Samarytanie. Piotr z kluczami, które mu były dane w dniu Pięćdziesiątym - on otworzył wtedy królestwo dla Żydów, on otworzył je dla Samarytan, i on otworzył je dla pogan. Tak więc cała rasa, wszystkie rasy słyszały Ewangelię. Już więcej nie słyszycie, żeby Piotr posługiwał się tymi kluczami, ponieważ Ewangelia została otwarta dla nich wszystkich. Zważajcie teraz.
Ci Samarytanie byli na wpół Żydami i na wpół poganami. Oni wierzyli w tego samego Boga, w którego wierzyli Żydzi, i oni wyglądali przyjścia Mesjasza.
Mesjasz zjawi się tylko tym, którzy Go wyglądają. Rozumiecie? My, poganie, nie wyglądaliśmy Mesjasza i nie zobaczyliśmy Go. To jest nasz czas.
Więc Samarytanie wyglądali Mesjasza. A jeżeli Mesjasz był na ziemi, był zobowiązany dać poznać samego siebie Samarytanom, tak samo jak dał się poznać Żydom.
56
Ilu z was wie, że Mesjasz zidentyfikował samego siebie, iż jest prorokiem, którego Bóg miał wzbudzić, jak zapowiedział Mojżesz. Ilu z was wierzycie temu, powiedzcie: „Amen.” [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Na pewno.
On był Prorokiem. On zidentyfikował się. To był Jezus wczoraj. A jeśli On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, to On będzie Jezusem dzisiaj, ta sama rzecz.
Stwierdzamy zatem, że On przybliżał się do miasta Sychar, a było chyba koło południa. Uczniowie odeszli do miasta, by kupić trochę pożywienia. W Piśmie Świętym jest mowa o żywności. A gdy oni odeszli, Jezus czekał.
Jeżeli byliście tam kiedykolwiek, jest tam takie panoramiczne obmurowanie koło tej studni, względnie koło publicznej studni poza miastem. Ona tam ciągle stoi i dzisiaj. A ludzie wychodzą do niej, aby naczerpać wody i powracają do miasta. I niosą tę wodę na swojej głowie w dzbanach. I te kobiety potrafią włożyć sobie na głowę pięciogalonowe naczynie, i po jednym naczyniu na każdy bok i potrafią iść po drodze i rozmawiać z innymi kobietami, jak one zazwyczaj rozmawiają, mając te dzbanki na głowie, a nie upadnie im ani kropelka wody. Ja nie wiem, jak one to mogą czynić, lecz one idą i mają taką doskonałą równowagę, rozmawiają w kółko, jak kobiety zazwyczaj rozmawiają, i niosą te dzbany na głowie. Razem niosą około 15 galonów wody i wracają do domu i rozmawiają. I te kobiety obecnie czynią to tak samo, jak one czyniły to wtedy, gdy wychodziły do studni, aby przynieść wodę dla siebie.
57
Zatem, około jedenastej albo dwunastej przyszła tam pewna kobieta złej sławy, wiecie chyba, jaką mam na myśli - przyszła tam kobieta, z którą inne nie rozmawiały; i ona zaczęła spuszczać wiadro po wodę. Mieli tam kołowrotek i dwa haki, na których był zawieszony czerpak czy wiadro, które spuszczali do studni. Ono przewracało się na bok, nabrało wody i kołowrotkiem wyciągano wodę do góry. I ona była właśnie gotowa spuścić to wiadro w dół, gdy usłyszała kogoś, kto powiedział: „Daj Mi się napić.” I ona spojrzała i zobaczyła Żyda siedzącego po drugiej stronie pod ścianą, na której wisiały winorośle, a On tam siedział. On musiał być mężczyzną w średnim wieku, albo wyglądał na człowieka w średnim wieku.
58
Myślę, że On wyglądał na trochę starszego, niż jakim naprawdę był. Stwierdzamy bowiem w Ew. Jana 6, gdzie powstała dyskusja o piciu wody na pustyni, i tak dalej, i jak oni cieszyli się z chleba, którym była manna. A Jezus powiedział: „Ja jestem tą skałą, która była na pustyni.”
A oni powiedzieli: „Ty nie masz jeszcze więcej niż pięćdziesiąt lat,” rozumiecie, a On miał dopiero trzydzieści lat. „Ty jesteś mężczyzną, nie mającym więcej jak pięćdziesiąt lat.” On był bardzo wyczerpany i Jego ludzkie ciało było znużone, i może posiwiały Mu już trochę włosy, czy coś podobnego. Powiedzieli: „Ty nie masz jeszcze więcej niż pięćdziesiąt lat, a mówisz, że widziałeś Abrahama? Więc my wiemy, że jesteś obłąkany, zwariowany.”
A On powiedział: „Zanim był Abraham, JAM JEST.” Oni patrzyli się tylko na człowieka. Lecz chodziło o Tego, który był w nim i mówił. A „JAM JEST” był na pustyni z Mojżeszem, w płonącym krzaku.
59
I tam stwierdzamy, że On wyglądał na postarzałego już człowieka. I ona zobaczyła tego Żyda w średnim wieku siedzącego tam, mężczyznę, który był już za stary, aby flirtował z taką kobietą, i ona powiedziała: „To nie jest w zwyczaju. Ty będąc Żydem, prosisz o przysługę mnie, kobietę Samarytankę. Przecież nie mamy nic wspólnego.” Innymi słowami: „My tu mamy segregację rasową i my nie mamy stosunków między nami.”
On ją szybko uświadomił. Teraz On rozmawiał z nią. A ona rzekła: „Wy Żydzi mówicie, że w Jeruzalemie trzeba oddawać Bogu cześć, a my oddajemy ją na tej górze” i tak dalej, i mówiła o tym, jak studnia jest głęboka, a On nie miał niczego, by nią naczerpać wody.
I ta rozmowa - musicie teraz przyjąć moje słowo odnośnie tego, co On czynił, rozumiecie.
60
Ojciec - w Ew. Jana 5,19 Jezus powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, Syn nie może nic uczynić sam od siebie, tylko to, co widzi, jak Ojciec czyni.” To było zgodnie z Jego własnym Słowem. A On nie może kłamać i być Bogiem. Zgodnie z Jego własnym Słowem On nie dokonał żadnego cudu, dopóki Bóg nie pokazał Mu w wizji, co ma czynić. „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, Syn nie może nic uczynić sam od siebie; tylko to, co widzi, jak Ojciec czyni. To czyni również Syn. Widzicie, Ojciec działa, i Ja działam dotychczas.”
Ojciec powiedział Mu, aby przechodził koło Samarii i On tam siedział, a potem wyszła z miasta ta kobieta. On musiał teraz nawiązać kontakt z jej duchem, więc zaczął z nią rozmawiać. Rozumiecie? I On powiedział, potem gdy stwierdził, jaki jest jej kłopot - wszyscy wiemy, co to było. On powiedział: „Idź, zawołaj twego męża i przyjdźcie tutaj.”
A ona powiedziała: „Ja nie mam męża.” O, jaka to była pusta wymówka dla Niego. Rozumiecie? „Ja mam...” Ona Go nie poznała. On był tylko zwykłym człowiekiem. On nie był ubrany jak jakiś kapłan czy rabbi. On był zwykłym człowiekiem. Rozumiecie?
I powiedział: „Idź, zawołaj twego męża i przyjdźcie tutaj.”
Ona odrzekła: „Ja nie mam męża.”
On powiedział: „Prawdę powiedziałaś. Bo pięciu już miałaś, a ten, z którym żyjesz obecnie, nie jest twoim mężem; w tym powiedziałaś prawdę.”
61
Pragnę, abyście teraz zwrócili uwagę na różnicę między tą kobietą a tymi wykształconymi kapłanami, którzy nazwali Go „Belzebubem.” Skoro to tylko usłyszała, powiedziała: „Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem. My Samarytanie znamy Pismo Święte. Wiemy, że gdy przyjdzie Mesjasz, który jest nazywany Chrystusem, On będzie czynił te sprawy. On będzie nam mówił te sprawy. Widzicie, to był znak Mesjasza. Więc Ty musisz być Jego prorokiem, ponieważ On będzie prorokiem, kiedy przyjdzie. Nie mieliśmy proroka już czterysta lat. Lecz kiedy On przyjdzie, wiemy, że Mesjasz będzie to czynił.”
Jezus powiedział: „Ja, który z tobą mówię, jestem Nim.”
Jeżeli to był znak Mesjasza wczoraj, jest to znak Mesjasza dzisiaj, bo On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Nie był to znak dla teologów. Był to znak dla wierzących.
Ta niewiasta wiedziała więcej o Piśmie Świętym niż ówcześni kapłani. Ja powiem jeszcze jedno: Ona wiedziała więcej o Nim, niż wie wielu kaznodziejów dzisiaj. To się zgadza. Tak jest. Tak, ona Go poznała. Dlaczego? Wierzę, że nasienie wiecznego życia znajdowało się w tej kobiecie. A kiedy ta światłość zaświeciła na nie, ona je szybko rozpoznała.
62
Popatrzcie teraz na tych kapłanów, którzy powinni to byli rozpoznać lepiej. A oni orzekli: „Ten człowiek jest Belzebubem. On czyni to. On jest...”
Jezus powiedział im: „Jeżeli nazwiecie Ducha Bożego nieczystym duchem, nie będzie wam to wybaczone.” Był to Duch Boży, który to czynił. „Dzieła Boże, a nieczysty duch?!” A ci kapłani, zamiast zbadać Pismo Święte...! On powiedział: „Gdybyście poznali Mój dzień!”
Gdybyśmy tylko wiedzieli, w jakim czasie żyjemy, nie byłoby tyle zamieszania z powodu tego poselstwa i odnośnie tych miejsc Pisma Świętego, które staramy się przynieść ludziom - gdyby ludzie zrozumieli tylko, że jesteśmy w czasie końca.
Zatem, kiedy ta światłość zaświeciła na tą zwykłą kobietę w jej stanie - była to kobieta złej sławy, kobieta, której inne unikały, i jeśli to miejsce Pisma, jeżeli to Słowo, to zidentyfikowane Słowo... Ona czytała Pismo Święte i wiedziała, co mówiło Słowo. I kiedy ona zobaczyła to Słowo zamanifestowane, zaraz rozpoznała, że On jest Mesjaszem.
63
Jeżeli ona mogła rozpoznać Go będąc w takich okolicznościach, co powinniśmy uczynić dzisiaj wieczorem my, jako znowuzrodzony kościół, napełniony Duchem Świętym, wyglądający Jego przyjścia, gdybyśmy zobaczyli, jak On czyni to samo? To powinno sprawić, że wszyscy, będący tu na wózkach inwalidzkich, opuszczą je. Moi drodzy, a każdy grzesznik powinien upaść na kolana przy ołtarzu. To udowadnia, że On żyje.
Zauważcie, ona szybko pobiegła do miasta i powiedziała ludziom: „Chodźcie, zobaczcie Człowieka, który mi powiedział te sprawy, które czyniłam.” Może jej rozmowa brzmiała o tak: „Mężowie i bracia, pozwólcie mi swobodnie przemówić do was. Czy On właśnie nie jest Mesjaszem?” Ona mówiła: „Chodźcie, zobaczcie Człowieka, który mi powiedział sprawy, które czyniłam. Czy to nie jest Mesjasz?”
64
I Jezus wszedł do tego miasta. A Biblia mówi, że ludzie tego miasta uwierzyli w Niego dzięki świadectwu tej niewiasty. On nie uczynił tego już nigdy więcej. Nie powiedział odnośnie tego już nic więcej. Na tym była sprawa załatwiona. On był potwierdzonym Słowem Bożym. On Nim był. On jest Bogiem, Mesjaszem. Dla takiego narodu jak ten! Rozumiecie?
Po prostu nie wiem, ile czasu jeszcze mamy. Zatrzymamy się może teraz. Dobrze, chwileczkę tylko. Jezus powiedział w Ew. Łukasza: „Jak było w dniach Sodomy, tak będzie w czasie przyjścia Syna człowieczego.” Czy przypominacie to sobie? [Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.] Zatrzymajmy się teraz, aby przebrać jeszcze jedno miejsce Pisma Świętego i rozpatrzyć je szczegółowo.
65
Popatrzcie więc. On zidentyfikował samego siebie. Mamy wiele takich miejsc. Możemy wziąć ślepego Bartymeusza i poprzez całą Biblię, i pokazać tę niewiastę, która dotknęła się Jego szaty i inne przypadki w Piśmie Świętym, i tę przy studni, której problem On rozpoznał, i znał tego mężczyznę tam przy bramie zwanej Piękną, który miał swoje kłopoty już tak wiele lat, i tak dalej, a Jezus to poznał. I potem przebieralibyśmy dalej całe Pismo Święte, począwszy od 1. Mojżeszowej. Lecz powiem wam to tylko, żebyśmy się mogli pośpieszyć.
Jezus zidentyfikował wtedy samego siebie - była to Biblijna identyfikacja dla Żydów, że On jest Mesjaszem dzięki temu, że był prorokiem. Czy się to zgadza? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] To był Jezus wczoraj - jako prorok dla Żydów.
66
Poganie nie spodziewali się Go wtedy. My byliśmy poganami, chodziliśmy z maczugą na ramieniu i oddawaliśmy cześć bożkom - my poganie. Nie wyglądaliśmy żadnego Mesjasza, więc On nie przyszedł do nas. Ewangelia nie była głoszona poganom aż do czasu, gdy Piotr otworzył dla nich Ewangelię w domu Korneliusza - długo po tym. A Paweł potem powiedział: „Oto ja zwracam się do pogan,” kiedy go Żydzi odrzucili.
Zważajcie teraz. Nie przeoczcie tego. To wam teraz pomoże, jeśli tylko będziecie słuchać. Dlaczego On nie pokazał tego znaku przed poganami? On uczynił to przed Żydami, On uczynił to przed Samarytanami, lecz ani jeden raz nie uczynił tego przed poganami. Lecz On zapowiedział, że to będzie uczynione przed poganami. Bowiem Bóg nie może zmienić Swoich cech.
Jeżeli On dał ten znak, by zidentyfikować samego siebie między Żydami i między Samarytanami tuż przedtem, zanim oni zostali odcięci od Ewangelii, my poganie mieliśmy dwa tysiące lat nauczania z Biblii i teraz doszliśmy do naszego końca. Jest to koniec dla nas. A zatem, gdyby On pozwolił nam skończyć po prostu jako zwykli prezbiterianie, baptyści, metodyści i tak dalej, nauczając bez zupełnego zidentyfikowania samego siebie między nami tak, jak On zidentyfikował się wtedy, to On uczynił coś nie tak. Więc, On nie ma względu na osobę i On powiedział, że to będzie czynił.
67
Popatrzcie więc: „Jak było w dniach Sodomy” - było to wtedy, kiedy ci poganie zostali spaleni, pochłonięci ogniem. A Noe? On wymienił także Noego, który przedstawiał moralność wśród wszystkich ówczesnych ludzi i wszedł do arki. Lecz obserwujcie owych pogan tuż przedtem, nim spadł ogień, by zniszczyć pogan - w Sodomie i Gomorze i w otaczających je miasteczkach.
Zwróćcie uwagę, że Abraham był przedobrazem kościoła - wolnego duchowego kościoła. Lot był przedobrazem letniego kościoła w Babilonie, nie w ówczesnym Babilonie, lecz w dzisiejszym Babilonie w ówczesnej Sodomie. A byli tam Sodomici - ci niewierzący.
Zawsze istnieją trzy klasy ludzi. Mamy ich tutaj, mamy ich wszędzie. Są to wierzący, niby wierzący i niewierzący. I mamy ich wszędzie - te trzy kategorie ludzi.
68
Bóg jest doskonały w trzech. Podobnie Ojciec, Syn, Duch Święty tworzą jednego Boga. A usprawiedliwienie, poświęcenie, chrzest Duchem Świętym składa się na znowuzrodzenie. Woda, krew i Duch dokonują znowuzrodzenia. I tak dalej, rozumiecie, to wszystko jest doskonałe. Nie mamy czasu przebierać liczby Boże w Jego - w czym On jest doskonały; i w czym - w jakiej liczbie będzie Jego przyjście, i tak dalej, lecz my jesteśmy w tym.
Zważajcie teraz, kiedy to rozpatrujemy, stwierdzamy, kim był ten Mesjasz. Jezus powiedział: „Jak było w dniach Noego i jak było w dniach Lota.” Abraham oczekiwał na obiecanego syna. Tak samo my czekamy. Ten wywołany kościół reprezentował narodzonych na nowo ludzi, którzy odseparowali się od tego świata. Oni nie są w Sodomie. Oni są wywołani, odłączeni, trzymając się obietnicy o przychodzącym Synu.
69
A zatem, w owym czasie, gdy Abraham mieszkał w nieurodzajnym kraju, a Lot żył w swoim wielkim... On był chyba burmistrzem tego miasta albo jego sędzią. On stał się wielkim człowiekiem. Pani Lot strzygła sobie włosy i czyniła wszystko, co chciała, jak sądzę, mieszkając tam wśród wszystkich innych Sodomitów, ale Sara nie. Musiałem to wtrącić po prostu, bracie. Zwróćcie uwagę, ona żyła tak, jak ona chciała. Była bardzo popularną kobietą. Nie chciała wyrzec się tego.
Lecz nie tak Sara. Ona mieszkała tam w górach razem z jej mężem. Ona była wywołana, zapieczętowana przez obietnicę, że będzie miała odwiedziny od Boga, oraz że urodzi się jej syn.
Tak samo jest z kościołem, który przedstawiała Sara, wywołanym z Sodomy oczekującym i mającym obietnicę o przyjściu Syna. Amen. Niech sobie świat czyni, co tylko chce; nie interesowało ją to w ogóle. Ona miała skierowane swoje myśli na obietnicę.
70
Co się wydarzyło? Abraham podniósł swoje oczy i spojrzał, i zobaczył przychodzących trzech mężczyzn. I czy zauważyliście? Gdy Abraham zobaczył trzech mężczyzn, powiedział: „Mój Panie, czy zatrzymasz się u mnie?” Byli tam trzej mężczyźni, a on powiedział: „Mój Panie” - liczba pojedyncza.
Kiedy Lot zobaczył dwóch z nich, powiedział: „Moi panowie.”
Abraham wiedział, o czym mówi. On powiedział: „Mój Panie.” Byli tam trzej, a on powiedział: „Mój Panie.”
Lot zobaczył ich dwóch i powiedział: „Moi panowie.”
Więc Abraham powiedział: „Mój Panie, zatrzymaj się u mnie.” I oni się zatrzymali. Wy znacie ich rozmowę.
71
Zważajcie teraz. Lot mieszkał w Sodomie. A ci dwaj aniołowie poszli do Sodomy, by głosić Ewangelię, by wywołać sprawiedliwych spośród niewierzących. Czy się to zgadza? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Nowoczesny Billy Graham. Nie uczynili tam wielu cudów. Nawiedzili ich ślepotą, ponieważ głoszenie Słowa zaślepia niewierzących. Jaki to doskonały przedobraz nowoczesnego Billy Grahama.
I czy zwróciliście kiedykolwiek na to uwagę? Wśród wszystkich wielkich mężów, których mieliśmy na świecie, wśród kaznodziejów już od czasów Jezusa Chrystusa - Sankey, Moody, Finney, Calvin, Knox i tak dalej, i dalej i dalej, nigdy nie mieliśmy wśród nich mężczyzny, którego nazwisko kończyłoby się na h-a-m, jak Abraham. Jest G-r-a-h-a-m, lecz zwróćcie uwagę, jego nazwisko zawiera sześć liter G-r-a-h-a-m - sześć. A-b-r-a-h-a-m zawiera siedem.
Nie mieliśmy dotychczas takiego, lecz tam w Sodomie jest obecnie posłaniec i nawołuje: „Wyjdźcie z niej.” I Bóg posłał właściwego męża, Billy Grahama, wywołując ich z Sodomy. I oni otrzymali znak głoszenia Ewangelii. Tak samo otrzymują Go dzisiaj po całym świecie przez szlachetnego, kosztownego brata Billy Grahama, z poselstwem zbawienia, który nawołuje: „Wyjdźcie z Sodomy!” To się zgadza. Jego nazwisko kończy się na h-a-m, co oznacza ojciec ludów, względnie narodów.
Lecz był tam Posłaniec, który został u Abrahama; A-b-r-a-h-a-m. I zwróćcie uwagę na to, co On im powiedział - On dał im znak.
72
Przypomnijcie sobie, jego imię brzmiało Abram - kilka dni przedtem; Saraj, nie Sara. Jego imię brzmiało Abram, nie A-b-r-a-h-a-m. Zwróćcie uwagę, ten Mężczyzna, który tam siedział i rozmawiał z nim, zapytał: „Abrahamie, gdzie jest twoja żona Sara?”
Kobiety w owych dniach nie były takie, jakie są dzisiaj - muszą wybiegać z domu i wtrącać się do spraw małżonka albo prowadzić swoje przedsiębiorstwo i każda... Widzicie, one trzymały się z tył, tam jest ich miejsce. Więc ona pozostawała w namiocie.
A On zapytał: „Gdzie jest Sara, twoja żona?”
Zważajcie teraz na to, co mówi Biblia. Abraham powiedział: „Ona jest w namiocie, za Tobą.” Anioł był odwrócony Swoimi plecami do namiotu.
I ten anioł był Mężczyzną, ponieważ On jadł mięso z cielęcia i pił krowie mleko, jadł też kawałek chleba z kukurydzy i masło. Zgadza się. On to spożywał. On jadł i pił razem z Abrahamem, który wziął kitę na muchy i odpędzał muchy od Niego, kiedy On tam stał i pił. Zgadza się, był to Mężczyzna!
I On powiedział: „Abrahamie, Ja...” I to jest znowu zaimek osobowy: „Ja nawiedzę was zgodnie z obietnicą.” Kim On był?
A Sara przysłuchiwała się wytężając swoje uszy, wiecie, i zaśmiała się jakby w kułak - cicho. [Brat Branham przedstawia to - wyd.] „Ja, stara kobieta, mająca niemal sto lat, sprawy zajścia w ciążę ustały we mnie już wiele lat temu, a miałabym znowu przeżywać rozkosz z moim panem, który też jest stary?”
A anioł, skierowany Swoimi plecami do namiotu, zapytał: „Dlaczego się Sara śmiała?” Amen!
73
Zauważcie, kiedy ten anioł odszedł i zniknął, Abraham nazwał Go „Elohim.” Każdy znawca Biblii wie, że gdziekolwiek widzicie słowo P-a-n pisane dużą literą, ono jest przetłumaczone w języku greckim słowem „Elohim” - „Ten wszystko zaspakajający, wszechmogący,” którym jest Jahwe-Bóg. Chwała!
Pewien człowiek zapytał się mnie: „Chcesz mi powiedzieć, iż wierzysz, że to był Bóg?”
Ja odrzekłem: „Abraham rozmawiał z Nim i nazwał Go ‚Bogiem'.” On powinien to był wiedzieć. O, tak bardzo się cieszę, że znam właśnie takiego Boga!
74
Co On uczynił? Co On moim zdaniem uczynił? Wiecie, my składamy się z szesnastu różnych pierwiastków tej ziemi, jak wiecie; ze związków organicznych i kosmicznego światła, z potasu i wapnia, itd. Ja myślę, że On powiedział: „Ja usłyszałem o ich grzechach. Pójdę więc, zstąpię na ziemię i popatrzę się na to. Chodź tutaj, Gabrielu” i wziął garść kosmicznego światła i [Brat Branham dmucha - wyd.] „wstąp do tego. Chodź tutaj Piołunie” - i dmuchnął - „wstąp do tego.” Potem stworzył sobie samemu ciało. Dlaczego? On jest Bogiem.
Tak bardzo się cieszę, że to wiem. Bowiem pewnego dnia może nie będę niczym więcej niż z powrotem kosmicznym światłem. Może nie będę niczym, co moglibyście znaleźć. Te kości może spróchnieją, lecz On zna moje imię. Pewnego dnia On zawoła mnie, a ja wyjdę podobny do Niego!
To jest nasz Bóg. Abraham nazwał Go „Elohim.”
75
Zauważcie, Jezus powiedział: „Jak było w dniach Lota, tak będzie w czasie przyjścia Syna człowieczego.” Ci posłańcy będą w Sodomie, a wywołany kościół otrzyma znak, czego? Boga zamanifestowanego w ludzkim ciele. Chwała! Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Jest to znak dla kościoła z pogan. Obecnie jest nasz czas i my powinniśmy to zobaczyć - obietnicę Bożą. Moglibyśmy stać tutaj godzinę i przechodzić przez Pismo Święte tam i z powrotem, i zebrać to wszystko razem i udowodnić, że to jest prawdą. I to jest ta godzina. Tutaj jest ostatni znak, który ma być okazany. Jesteśmy na końcu czasu.
Księga Objawienia - w Wiekach kościoła, w Laodycejskim wieku kościoła siódmy anioł powinien był... W dniach jego trąbienia miała się „dokonać tajemnica Boża.” I my jesteśmy w Laodycejskim wieku, leniwi, sflaczali, niedobrzy, letni i tak dalej; taki jest stan naszego zielonoświątkowego kościoła, do jakiego on wpadł. Bóg potrząsał przed nim każdym darem, którym mógł potrząść.
76
Przypomina mi to pewną młodą panią, z którą spotkałem się tutaj w Louisville niedawno. Ona miała małego chłopca, chodziła koło niego, potrząsała przed nim małymi zabawkami, a ten malec po prostu siedział i patrzył się bezmyślnie. A inni ludzie obserwowali ją. I ona zaczęła płakać. Podeszło do niej kilka kobiet i zapytały się, o co chodzi. Ona rzekła: „Na moim chłopcu ciąży prawdopodobnie jakieś zaklęcie.” I powiedziała: „On nie zwraca uwagi na takie rzeczy, na jakie zwracają uwagę dzieci w jego wieku.” Dalej mówiła: „Zabrałam go do lekarza, a lekarz orzekł, że powodzi mu się już lepiej, lecz to nie jest prawdą.” I mówiła: „Trzęsę przed nim tą małą zabawką i każde dziecko... A on po prostu siedzi nieruchomo i patrzy się bezmyślnie. Każde dziecko powinno rozpoznać to jako zabawkę i sięgnąć ręką po nią, ale on się tylko gapi.”
Podobnie ma się sprawa z kościołem zielonoświątkowym. Bóg posłał Orala Robertsa i wszystkich innych i ciągle potrząsa wszelkimi darami i czyni inne sprawy dla kościoła. On wylał Swego Ducha. Mówiliście językami, wykładaliście je, mieliście dary prorokowania i wszystkie inne.
I nastał czas, żeby Jezus Chrystus zidentyfikował samego siebie między ludźmi jako ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki, co będzie ostatnim znakiem, który będzie potrząsany przed ludźmi. Pamiętajcie, krótki czas po tej manifestacji Boga w postaci człowieka - w ciele, spadł ogień i pochłonął pogan! „I jak było w dniach Sodomy, tak będzie w czasie przyjścia Syna człowieczego.”
77
On dał poznać samego siebie Żydom jako Mesjasz w dostrzeganiu ich myśli, które były w ich sercach - mówiąc im, jak się nazywali i inne sprawy. Oni poznali, że to jest ten prorok, którego Pan Bóg obiecał wzbudzić. Ci prawdziwi wierni, którzy byli predestynowani do tego, zobaczyli to.
Jeżeli nie ma niczego w sercu, aby to przyjąć, to nie ma tam niczego. Jak moglibyście wycisnąć krew z rzepy? Przecież w niej nie ma krwi. Więc jak może człowiek wierzyć, kiedy nie ma niczego w sobie, czym mógłby wierzyć?
78
Lecz jeśli Duch Święty przebywa w nim, to on szybko zrozumie to Słowo. Wszystkie łuski odpadają, rozumiecie, i on pojmie je szybko. Więc: „Panowie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa.” On obiecał tutaj, że da poznać samego siebie między nami w ten sam sposób, jak uczynił to wtedy.
Może powiecie: „Lecz jak On mógł dać poznać samego siebie?”
„Jeszcze krótki czas, a świat nie zobaczy Mnie już więcej. Lecz wy Mnie zobaczycie, bo Ja będę z wami, mianowicie w was.” Jest to Duch Święty, który mówi obcymi językami i podaje ich wykład - ten sam, który zbawia was z grzechu. Jest to ten sam Jezus Chrystus, On przyszedł!
[Siostra mówi obcym językiem. Potem ktoś inny zaczyna mówić obcym językiem, a potem... Puste miejsce na taśmie - wyd.] Trzej. [Puste miejsce na taśmie - wyd.] Chwała bądź Panu. Czy to zauważyliście? Było ciągle mówione: „Wyjdźcie, wyjdźcie, wyjdźcie” - rozumiecie, wywołanie. W porządku, wy słyszycie, co to jest.
79
Biblia mówi o tym. Jeśli są tutaj obcy, Biblia mówi o mówieniu językami i o ich wykładaniu, rozumiecie. Więc jeśli jest mówione obcym językiem i następnie jest podany wykład, wtedy to jest proroctwo. Rozumiecie, to się zgadza, czy tak? Jest to proroctwo.
Wyjdźcie więc teraz. Wydaje się, że Pan mówi, iż On da wam teraz szansę, rozumiecie, coś, czego nie widzieliście nigdy przedtem, coś, co On ma zamiar uczynić. Więc wierzmy temu całym naszym sercem.
80
Więc my po prostu, Billy i ja, kiedy udaliśmy się do Indii na ostatnią podróż, wziąłem do ręki jakąś gazetę i tam było powiedziane: „To trzęsienie ziemi musiało się już zakończyć.” Kilka dni przedtem, nim tam przybyliśmy, oni wiedzieli... Widzicie, w Indiach nie mają takich płotów, jakie macie tutaj, płoty z siatki. Oni zbierają kamienie na polach i z nich budują wiele swoich budynków. Są to naprawdę ubodzy ludzie. A małe ptaszki budują swoje gniazda w tych murach z kamieni. A potem przychodzi bydło i owce i stoją przy tych murach po południu, kiedy słońce dopieka, aby znaleźć trochę ochłody w cieniu.
Ludzie zauważyli parę dni przedtem, że bydło nie podchodziło do tych murów, lecz pozostawało na polu. Owce zebrały się razem, stały ciasno koło siebie, opierając się jedna o drugą - na polu i tak szukały ochłody. Wszystkie ptaszki wyleciały z tych murów. Ludzie nie wiedzieli, co będzie się dziać. Potem nastało trzęsienie ziemi i rozwaliło te mury. Potem te ptaszki powróciły i budowały na nowo swoje gniazdka w tych stertach kamieni; również bydło podchodziło do nich znowu.
81
Popatrzcie, czy to był ten sam Bóg, który potrafił ostrzec ich wtedy w dniach Noego, aby weszli do arki? A jeśli Bóg mógł to uczynić i ostrzegł te ptaszki przez instynkt, ostrzegł również bydło i owce przez instynkt, aby się oddaliły od tych dużych murów, które miały upaść, to Bóg usiłuje ostrzec Swój lud i dzisiaj, aby wyszli z tych starych kościelnych murów, które zostaną rozwalone pewnego dnia, ponieważ przyjście Pańskie jest blisko.
Pochylmy nasze głowy.
82
Panie Jezu, ja odczuwam, że teraz jest odpowiednia pora, abym się zatrzymał. I teraz kolej na Ciebie, żebyś przemówił Ojcze. Ja starałem się powiedzieć ludziom, że Ty jesteś tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Usiłowałem udowodnić w oparciu o Pismo Święte, kim Ty byłeś i jak Ty dałeś poznać samego siebie.
Przypominam sobie jeszcze, że w Ew. Jana 14. rozdział w 12. wersecie Ty powiedziałeś: „Kto wierzy” nie jakąś pozorną wiarą, „kto wierzy we Mnie, sprawy które Ja czynię i on czynić będzie.” Jak mogłoby to dokonać czegoś innego, Ojcze? Gdybyśmy mogli przenieść życie z drzewa gruszy do brzoskwini, to ona rodziłaby grusze, bo życie gruszy byłoby w tej brzoskwini. I, niebiański Ojcze, jeżeli to życie, które było w Chrystusie, ten zmysł, który był w Nim, ten Duch, który był w Nim, obiecał, że będzie w nas, to my składamy świadectwo o tym. Jeżeli On jest winnym krzewem, a my jesteśmy latoroślami, to życie przechodzi do nas z winnego krzewu.
Panie, pozwól nam więc być latoroślami dzisiaj wieczorem. Uświadamiamy sobie, że winny krzew nie rodzi żadnych owoców. On odszedł, lecz powrócił znowu w postaci życia, a latorośle rodzą owoc. Twój Głos rozbrzmiewa, kiedy Ty mówisz przez nas. „Jeżeli powiesz tej górze, aby się przeniosła, a nie wątpisz w swoim sercu, lecz wierzysz, że to, co powiedziałeś, urzeczywistni się, wtedy otrzymasz to, co powiedziałeś. Kiedy się modlisz, wierz, że otrzymasz to, o co prosiłeś, a spełni się ci to.” O Boże, jakie to obietnice! „Jeżeli pozostaniecie we Mnie, a Moje Słowa pozostaną w was, to proście, o cokolwiek chcecie!”
83
O Boże, jakie wspaniałe obietnice, które ma kościół, i jakie doskonałe odkupienie! Uświadamiamy sobie, że nie jesteśmy godni i nigdy nie będziemy godni. My nie możemy być w żaden sposób godni i nie liczymy na naszą godność. Patrzymy się na naszą ofiarę, na Pana Jezusa. W Nim właśnie jesteśmy ukryci dzisiaj wieczorem. Jesteśmy w świątyni Jego błogosławionej obietnicy, w Jego Słowie. To jest nasze...
To jest miejsce, na którym odpoczywa nasza wiara - na tej niewzruszonej skale Bożego wiecznego Słowa. Wiara zajmuje swoje miejsce właśnie tam, swoją pozycję, i nic nie może jej poruszyć. Śmierć nie może nią zatrząść. Grób nie może jej ukryć. Zostało to udowodnione. Trzeciego dnia On zmartwychwstał, ponieważ Słowo Boże mówi: „Ja nie zostawię Jego duszy w piekle ani nie pozwolę, aby Mój święty oglądał skażenie.” Nie ma grobu, który mógłby Go zatrzymać.
84
O Boże, jest to Twoje Słowo. Spraw, żeby zamanifestowało się dzisiaj wieczorem. Ty jesteś tym Słowem. I niech te Słowa, które Ty obiecałeś, zostaną wypowiedziane dzisiaj wieczorem, Panie, i niechby okazał się znak, że Mesjasz jest na tej ziemi, a my jesteśmy w końcowym czasie. Tak, jak mędrcy widzieli te trzy gwiazdy w jednej linii i stały się jedną, tak samo my widzimy dzisiaj, Panie, że trzy atrybuty Boże w końcu weszły do jednego kanału i my wiemy, że one są jedno.
I widzimy wszystkie te wielkie znaki na ziemi, które się pojawiają, i identyfikację Syna Bożego, działającą w Jego kościele, aby wykonał Jego dzieło. Boże, niechaj serca ludzi drżą. Niech grzesznicy trzęsą się. I niechaj nastanie takie pokutowanie i niech przyjdzie takie uzdrowienie dzisiaj wieczorem zaraz dla duszy i dla ciała, żeby mężczyźni i kobiety wyszli wszędzie z niedowiarstwa, odseparowali się od niego i wierzyli w żyjącego Boga.
85
Ja poruczam samego siebie Tobie. Panie, jako Twój sługa. Poruczam Ci ten zbór. Zdaję sobie sprawę z tego, Panie, że bez względu na to, jak bardzo Ty namaściłbyś mnie, gdyby ci ludzie nie wierzyli temu, nie mogłoby się to urzeczywistnić. Musimy wszyscy współdziałać razem jako jednostka wiary w Boga, aby uhonorować Słowo Jezusa Chrystusa i aby zobaczyć, jak dzieją się te rzeczy.
Było nam zadane pytanie: „Panowie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa.” I Ojcze, Ty obiecałeś, że będziesz z nami. Oczekujemy teraz, żebyś Ty zjawił się między nami, Panie. W imieniu Jezusa Chrystusa prosimy o te sprawy. Amen.
86
Myślę, że teraz - skoro zostały rozdane karty modlitwy. Od jeden do sto? W porządku, weźmy więc - nie możemy ustawić ich tutaj wszystkich na raz, musimy ich brać jednego po drugim. Więc będziemy was teraz wywoływać jednego po drugim. A jeśli jesteś kaleką albo sparaliżowanym i nie możesz powstać, przyjdzie kilku braci i przyniosą cię na podium, abym się o ciebie modlił... [Puste miejsce na taśmie - wyd.] Powstań. Jeżeli nie możesz, oznajmij mi to. Numer dwa, karta modlitwy numer dwa, czy powstałbyś? Dziękuję ci.
Numer trzy - kto ma kartę modlitwy numer trzy? Czy powstałbyś? Szybko teraz, musimy się pośpieszyć. Czy ta pani, czy ona ma kartę modlitwy numer trzy? W porządku. W porządku, podejdź tutaj na koniec kolejki - numer trzy. Billy lub ktoś z was, chodźcie tutaj.
Numer cztery, numer cztery, karta modlitwy numer cztery; kto ją ma? Zupełnie tam w tyle. Dobrze, chodź tutaj, pani. Numer pięć. Będziecie wywoływani jeden po drugim. Numer pięć.
87
Jaki numer karty masz, panie? [Brat odpowiada: „Numer trzy, B” - wyd.] Jaki numer? [„Trzy.”] Numer trzy? Ktoś popełnił błąd. Ten mężczyzna tutaj ma kartę numer trzy. Dobrze.
Numer cztery, kto ma numer cztery, kartę modlitwy numer cztery? W porządku. Numer pięć - kto ma kartę modlitwy numer pięć? Numer sześć - kto ją ma - numer sześć? Dziękuję. Chodź tutaj. Numer siedem. Zajmijcie teraz swoje miejsca. Numer siedem. Numer osiem, osiem?
Dziewięć, dziewięć - czy ją widzę? Dziewięć, pośpiesz się teraz, żeby nie zajmować tak dużo czasu do wywoływania. Numer dziewięć, karta modlitwy numer dziewięć, proszę. Pomóżcie mi ktoś obserwować. Czy powstaniecie bracia i pomożecie mi obserwować. Numer dziewięć, czy go nie ma tutaj? W porządku, jeśli on wejdzie do sali, może zająć swoje miejsce. Być może wyszedł - ja głosiłem tak długo.
Numer dziesięć, karta modlitwy dziesięć, podnieś swoją rękę, żebyśmy mogli zobaczyć, gdzie jesteś. W porządku, chodź. Jedenaście, karta modlitwy jedenaście. Czy ty jej nie masz, pani? Podnoście swoje ręce, kiedy wam powiem - kiedy jest wywołany wasz numer, wtedy będziemy to wiedzieć.
Numer dwanaście, numer dwanaście - kto go ma? Numer dwanaście. Chodź, pani. Numer trzynaście, karta modlitwy numer trzynaście. Daleko w tyle. Chodź pani, jeżeli potrafisz powstać. Numer trzynaście. Numer czternaście, numer czternaście, gdzie jest? Karta modlitwy czternaście - tam w tyle. W porządku, chodź zaraz do przodu, pani. Numer piętnaście - ten mężczyzna wprost tutaj - numer piętnaście. Szesnaście, szesnaście, szesnaście - karta modlitwy numer szesnaście. Hen tam - w kącie. Siedemnaście.
Widzicie, to nie jest jakaś arena; my nie... Wywołuję ich jednego po drugim, więc nie musicie się wyprzedzać i przeskakiwać w kolejce, wiecie. Pragniemy mieć porządek, rozumiecie, być pełni czci.
Numer szesnaście, karta modlitwy numer szesnaście. Numer szesnaście - czy ta pani ma szesnaście? [Ktoś mówi: „Czternaście” - wyd.] Czternaście. Numer szesnaście, szesnaście. W porządku, dziękuję panu. Numer siedemnaście. Już jest w kolejce, tak, siedemnaście. Więc osiemnaście. W porządku. Tak.
88
Oni ustawili tutaj tylu, ilu może stanąć w kącie w tej chwili. Rozpoczniemy zaraz za kilka minut stamtąd. W porządku.
Kiedy teraz ustawiają tych ludzi do kolejki, ilu z was tutaj jest chorych, a nie macie karty modlitwy? Pozwólcie zobaczyć wasze ręce. W porządku, kiedy wam cytuję miejsce Pisma Świętego. Wy, którzy nie macie karty modlitwy, a jesteście chorzy, czy nie zostaniecie wywołani w kolejce modlitwy? W porządku.
Ilu z was jest w tym budynku, którzy mnie nie znacie i wiecie, że ja o was nic nie wiem? Podnieście swoje ręce, wy, którzy jesteście chorzy, wiecie. Rozumiecie? Aby być szczerym wobec was, nie widzę żadnej osoby, którą znam. Wy może mnie znacie, lecz szczerze mówiąc... Nie chcę wam wyrządzić jakiejś krzywdy, lecz ja was dotychczas nie spotkałem, i nie widzę żadnej osoby, którą znam, jedynie to małe dziecko niewielkiego tęgiego człowieka, siedzącego tam. Czy patrzę się na właściwą osobę? Zapomniałem, jak się nazywasz; jesteś z Missouri. Ja wiem, że on przyjeżdża od czasu do czasu do kaplicy.
A wy będący na podium, pamiętajcie, że Bóg jest tak samo na podium, jak On jest tam wśród słuchaczy. Nie znam nikogo z was tutaj, abym mógł powiedzieć, że was znam, oprócz tego brata tutaj i brata Moore. Naprawdę nie znam waszych nazwisk, nie znam nikogo więcej. Może znam - myślę, że to jest twój ojciec, siedzący tam w tyle, jestem pewien, że to się zgadza. Oraz Jim Maguire tutaj, chłopak nagrywający taśmy, siedzący tutaj. I to są wszyscy, których widzę, których znam i wiem, kim oni są. W porządku.
89
Słuchajcie, weźmy teraz po prostu krótkie opowiadanie, kiedy oni gotują się - inne opowiadanie, które mógłbym powiedzieć o Panu Jezusie. Tutaj. Ilu z was wie, że Biblia mówi, iż pewnego razu była tam kobieta, która miała krwotok? I ona nie mogła, ona nie została wywołana w kolejce modlitwy, nie miała ani karty modlitwy, lecz miała wiarę i ona właśnie dotyka się Boga. I kiedy Jezus przechodził drogą, ta kobiecina wśliznęła się między nich i dotknęła się Jego szaty.
90
Ilu z was wie, że szata Palestyńczyków zwisa wolno? Była to szata. I On miał również spodnią bieliznę, rozumiecie, aby Mu się nie prószyło na nogi. Więc oni używali spodniej bielizny - takiej bielizny, która zatrzymywała proch, kiedy chodzili. I dlatego oni używali spodniej bielizny.
A ta niewiasta dotknęła się swoim palcem rąbka Jego szaty. A Jezus zatrzymał się i zapytał: „Kto się Mnie dotknął?” Ja nie wierzę, że On bujał. Nie wierzę, że On uczyniłby to. Naprawdę wierzę, że On nie wiedział, kto to uczynił. On zapytał: „Kto się Mnie dotknął?”
A było ich tam wielu, którzy obejmowali Go swoimi ramionami: „Halo, Rabbi! Czy Ty jesteś Prorokiem z Galilei? Dobrze, cieszymy się, że widzimy Cię tutaj.” Wszyscy mówili: „Jak Ci się powodzi?”
Piotr powiedział: „Panie!” On Go napominał, jak mówi Biblia. Innymi słowy Piotr może powiedział tak: „Ależ, to brzmi raczej niezwykle, gdy człowiek Twojego kalibru mówi: ‚Kto się Mnie dotknął?' Uważam, że od czasu, gdy rozmawiałem z Tobą, było co najmniej pięćdziesiąt rąk, które dotknęły się Ciebie. A Ty mówisz: ‚Kto się Mnie dotknął?' Przecież to nie brzmi rozsądnie, Panie. Nie powinieneś mówić coś takiego.” Biblia mówi, że Piotr Go napominał.
Lecz Jezus powiedział: „Ja dostrzegam, że cnota wyszła ze Mnie.” Było to dotknięcie innego rodzaju - dotknięcie wiary. Cnota to moc. „Ja dostrzegam, że Moja moc... Ja osłabłem. Ktoś dotknął Mnie dotknięciem wiary.”
91
On nie odczuł tego fizycznie. Możecie się dotknąć mojej marynarki, ale jest o wiele większa odległość od rąbka Jego szaty do Jego ciała, niż od mojej marynarki.
Dokładnie tak, jak ślepy Bartymeusz, stojący sto jardów od Niego, wołał: „Jezusie, Ty Synu Dawida.”
A wszyscy inni ludzie krzyczeli: „Słyszymy, że Ty wskrzeszałeś zmarłych. Mamy ich tutaj pełny cmentarz. Przyjdź tutaj i wzbudź ich z martwych, a my Ci uwierzymy.” Widzicie, ci krytycy, i tak dalej.
Jezus w ogóle nie słyszał Bartymeusza, lecz jego wiara zatrzymała Go. Widzicie, uczyniła to jego wiara.
92
Wiara tej niewiasty zatrzymała Go i On rozglądał się po całym tłumie, aż znalazł tą biedną kobietę. I On powiedział jej o jej stanie i powiedział: „Twoja wiara uzdrowiła cię.” Czy się to zgadza? Po prostu zwykła, niepozorna, słabowicie wyglądająca kobieta, a ona została uzdrowiona.
Co ona uczyniła? Nie dotknęła się Go, jeśli chodzi o ścisłość. Ona dotknęła się Boga - poprzez Niego. Dobrze, więc to jest... Ilu z was wie... Kaznodzieje - wiem, że to wiecie. Lecz List do Żydów mówi tak: „Jezus Chrystus jest teraz najwyższym Kapłanem, który współczuje naszym słabościom.” Czy się to zgadza? [Kaznodzieje mówią: „Amen” - wyd.]
Ilu z was w audytorium wie o tym? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Jeśli On jest najwyższym Kapłanem, to jest tym samym najwyższym Kapłanem, jakim On był kiedykolwiek. „Nie ma innego pośrednika między Bogiem i człowiekiem, prócz człowieka Chrystusa Jezusa. Więc jeśli On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, a ty dotknąłeś się Go tak samo, jak dotknęła się Go ona, a On może być dotknięty, to jeśli dotkniesz się Go tak samo, jak dotknęła się Go ona, czy On nie będzie reagował w ten sam sposób, jak reagował On wtedy, jeżeli On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki? Czy się to zgadza? [„Amen.”] Rozumiecie? Jedyną rzeczą, którą musicie uczynić, jest dotknąć się Go.
Nie chodzi o dotknięcie się jednego z naszych braci względnie o dotknięcie się mnie. To są po prostu wasi bracia, rozumiecie. Lecz dotknąć się Go. Twoja wiara dotknęła się Go, więc On posłuży się Swoim narzędziem i On będzie czynił to samo dzisiaj, co On czynił kiedykolwiek. On jest po prostu tym samym dzisiaj i na wieki. Czy temu wierzycie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.]
93
Pragnę teraz niepodzielnej uwagi was wszystkich. Każda osoba niech zostanie dokładnie na swoim miejscu przez następnych kilka minut i módlcie się.
Jest to wielka rzecz przyjść tutaj i głosić Ewangelię, która może naprawdę pozyskać ludzi, którzy byli kiedyś przemytnikami alkoholu i graczami hazardowymi, i prostytutkami, i wszystkim możliwym gdzieś na ulicy, aby usiedli na niebiańskich miejscach w Chrystusie Jezusie, i mogą odczuwać inspirację Ducha Świętego, która podnosi ich na taki poziom, że stracą swoje własne ja i krzyczą „amen” i „alleluja,” chwaląc Boga. To jest wspaniała rzecz. Lecz potem wśród tych samych słuchaczy jest głoszona Ewangelia i jest mówione to, co On mówi teraz, by Go zidentyfikować znowu jako Tego samego.
94
W tej kolejce modlitwy, stojącej tutaj, ja myślę, że nie... Ja nie widzę w tej kolejce ani jednej osoby, którą znam. Nie widzę tu takiej osoby. Każdy z was, którzy jesteście w tej kolejce modlitwy teraz i jesteście dla mnie obcy i ja was nie znam, i wiecie, że ja nic o was nie wiem, podnieście swoją rękę. Każdy z was w kolejce modlitwy, kto wie, że ja nic o nim nie wiem, niech podniesie swoją rękę. W porządku. Myślę, że tak odpowiedziała cała kolejka modlitwy. Ja nie znam nikogo z nich. Więc jedyny sposób, jak...
A jeśli ktoś myśli, że to jest błędne, niech przyjdzie tutaj i zajmie moje miejsce. Rozumiecie? Jeżeli nie potraficie czynić takiej samej rzeczy, to nie mówcie nic przeciw temu. Jezus powiedział: „Jeżeli Ja wypędzam diabły palcem Bożym, czym wypędzają je wasze dzieci?” Innymi słowy: „Czy mają jaki lepszy system?” Rozumiecie?
95
Mieliśmy obecnie czas, gdy każdy zaczął rozmyślać o tej starej tradycji - o wkładaniu rąk. I to jest w porządku. Lecz teraz, moi bracia kaznodzieje, poświadczcie mi teraz, że to była stara żydowska tradycja. Rozumiecie?
Jairus powiedział: „Chodź i włóż Swoje ręce na moją córkę a ona będzie żyła.” Lecz Rzymianin, poganin, powiedział: „Ja nie jestem godzien, żebyś Ty wszedł pod mój dach. Powiedz tylko słowo.” Czy się to zgadza? Poganinowi chodziło o wypowiedziane słowo, rozumiecie. My powinniśmy wypełniać dalej to, jeżeli ten Rzymianin potrafił pomyśleć o tym, a był to poganin, który Go tylko zobaczył. Bowiem On wiedział, że chodziło o Słowa Jezusa Chrystusa. On rzekł: „Ja jestem człowiekiem mającym autorytet. Jeżeli powiem temu człowiekowi ‚Idź,' to on idzie, a inny przychodzi. On musi to uczynić, bo mi jest podporządkowany.” Co on przez to mówił? To, że każda choroba i każda dolegliwość była pod rozkazami Jezusa Chrystusa. Tak jest. On ma autorytet.
96
I jeśli słyszymy, że On mówi, to potwierdza, że On jest z nami. O ileż większe byłoby to dla was pogan dzisiaj wieczór wiedzieć, że On jest między nami i może wyciągnąć rękę i zrealizować to. Nie mów: „Brat Branham włożył na mnie ręce; brat Roberts, albo ktoś inny.” Lecz przez wiarę w Syna Bożego powiedz: „Ja przyjmuję Ciebie, Panie Jezu. Ty jesteś tutaj. Ty mnie uzdrawiasz.”
Zatem, On będzie identyfikował samego siebie i udowadniał przy pomocy Ewangelii, że jest tutaj w takiej samej mierze, jak był wtedy tam. Ja wam udowodniłem, że to jest Jego znak rozpoznawczy (zgadza się?), obiecujący, że w tych dniach ostatecznych będą się dziać te rzeczy. I widzieliśmy, że kościół wszedł bezpośrednio do tego poprzez Luthra, Wesley'a, zielonoświątkowców i ciągle dalej aż do końca. Rozumiecie? I my jesteśmy tutaj, w Laodycejskim wieku, w wieku Sodomitów; oto, gdzie jesteśmy. Ta usługa przychodziła poprzez każdy aspekt Słowa. I ja wierzę, że cała tajemnica Boża została już wygłoszona. Obecnie jest to identyfikacja Chrystusa wśród Jego ludu - Bóg działający w ludzkim ciele.
97
Więc nie ważne, jak bardzo On namaściłby mnie, wy musicie być namaszczeni również, aby temu uwierzyć. Widzicie, wy właśnie musicie się Go dotknąć. Rozumiecie? A wszyscy razem tworzymy jednostkę. Ja nie znam was, wy nie znacie mnie. Wy po prostu wierzycie i ja wierzę, i wtedy Bóg przejmuje nas w Swoje ręce. To jest Bóg.
Widzimy zatem, że Biblia mówi: „Jeżeli wszyscy mówicie językami, a przyjdzie między was ktoś niepowiadomiony, a nie będzie tam podającego wykład, to on powie: ‚Wy jesteście obłąkani.' Lecz jeśli ktoś prorokuje i objawia tajemnice serca, to wszyscy obecni upadną na twarz i powiedzą: ‚Bóg jest z wami'.” Jestem wdzięczny, że ten czas nadszedł. Obym mógł żyć dosyć długo, abym to mógł oglądać wśród wywołanego kościoła.
Zapamiętajcie sobie, On nie pójdzie do Babilonu. On nie poszedł do Sodomy. On przyszedł do tych wywołanych, do wybranych; to jest znak, który oni oglądają. Oni mieli swoich tam na zewnątrz - swoje grupy, które były zorganizowane i kontynuowały swoją działalność.
98
Jest to Pan Jezus Chrystus w postaci Ducha Świętego, działający między Swoim ludem, czyniący to samo, co On czynił, kiedy był tutaj na ziemi, utożsamiając samego siebie ze Swoją oblubienicą, nie z kościołem.
Istnieje różnica między kościołem a oblubienicą. Nie w głoszeniu nauki, ponieważ ja tego nie czynię; lecz według mojej pokornej wiary, oblubienica nie przechodzi przez ucisk. Kościół przechodzi przez okres ucisku - szósta pieczęć, aby został oczyszczony. To się zgadza. Lecz oblubienica nie; ona odchodzi przedtem w zachwyceniu. Jest czas, żeby oblubienica została wywołana, więc ja wierzę, że obecnie jest czas wywoływania.
Wybaczcie mi, bracia, nie powinienem tu głosić nauki, oni mają może... Może macie tutaj trochę inną naukę. Jeżeli odróżniacie się, postępujcie po prostu jak podczas jedzenia kołacza czereśniowego - wyplujcie pestkę i jedzcie kołacz dalej. Widzicie, to jest właściwe. W porządku.
99
Lecz ja wierzę, że w tym właśnie popełniliśmy błąd, kiedy niektórzy z nas wierzą, że ona przechodzi przez ucisk. A inni mówią: Oczywiście, kościół będzie przechodził przezeń; lecz z pewnością istnieje kościół, który jest w Babilonie, względnie tam w Sodomie. Oblubienica jest wywołana, siedzi tutaj i czeka na przyjście Syna. To się zgadza. Tak jest. Tam właśnie jest czyniony ten znak, nie wśród różnych denominacji, lecz dla wybranych.
Zatem, przed Bogiem, przed którym ja stoję i nie kłamię, On jest moim Sędzią, mówię to uroczyście, że nie ma żadnej osoby w tej kolejce, którą widziałbym kiedykolwiek w moim życiu, o ile przypominam sobie. Nie ma ani jednej osoby, oprócz tych, których wywołałem tutaj, o której wiem choćby jedną rzecz, albo widziałem kiedykolwiek. Mówię to nad tą Biblią, leżącą przede mną.
100
Zatem, jeśli Jezus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, jak wam powiedziałem, a wy wiecie, że ja nie jestem teologiem, nie jestem kaznodzieją, za jakich uważam was - pastorów będących tutaj, mających namaszczenie do głoszenia tego. To jest ich powołanie. A takie jest moje powołanie, jestem teraz namaszczony przez Ducha Świętego, abym pozwolił Bogu przepływać przez Jego lud. Rozumiecie?
Czy temu będziecie teraz wierzyć? Jeżeli On pokaże samego siebie między Swoim ludem dzisiaj wieczorem, jak On obiecał: „Jeszcze krótką chwilę, a świat nie zobaczy Mnie już więcej. Niewierzący nie zobaczą Mnie. Nie, oni są tam na zewnątrz, w Sodomie. Lecz wy Mnie ujrzycie, bo Ja będę z wami, mianowicie w was. Sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie. I więcej nad to czynić będziecie.”
Ja wiem, że przekład króla Jakuba mówi „większe,” lecz weźcie przekład emfatyczny Diaglott, a zobaczycie, czy on nie mówi „więcej.” Król Jakub mówi „większe.” Wy nie możecie czynić nic większego. Nie może być czynione nic większego. On uzdrawiał chorych, wskrzeszał zmarłych, zatrzymał przyrodę, i czynił wszystko, co się działo. Lecz „więcej czynić będziecie.”
101
Bowiem wtedy On był reprezentowany tylko w jednej osobie - Jezus Chrystus, Bóg. Lecz Bóg jest obecnie wśród Swojego kościoła, wszędzie. „Więcej od tego czynić będziecie, bo Ja odchodzę do Ojca, abym mógł powrócić w postaci Ducha Świętego, Ducha Ojca.” Ten sam Słup Ognia, który prowadził dzieci Izraela przez pustynię, który przebywał w Jezusie Chrystusie, powrócił do Boga i powiedział: „Ja przyszedłem od Boga i odchodzę do Boga.”
Zauważcie, co się stało, kiedy On to uczynił. Saul z Tarsu, który był w swojej podróży, został powalony na ziemię tą wielką światłością, jak powiedziałem ubiegłego wieczora. On poznał, że to był Pan. Powiedział: „Panie, kim Ty jesteś?”
On powiedział: „Jam jest Jezus.” Rozumiecie?
Jest to ten sam Słup Ognia, ta sama światłość między nami, rodząc w nas to samo życie, jakie On manifestował, kiedy był w Jezusie Chrystusie, czyniąc to samo w kościele oblubienicy dzisiaj. Rozumiecie? Czy temu będziecie wierzyć? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.]
102
Niechby teraz Pan Bóg przyszedł i potwierdził to, co ja mówiłem o Nim. Chodzi o tą prostą wiarę teraz. Bóg w niebie wie, rozumiecie, tylko temu wierzcie. Kiedy on spotkał się tam ze mną, On mi to powiedział! I oto stoję tutaj dzisiaj wieczór, a uważam, że jest tutaj obecnych około trzystu ludzi w tym pomieszczeniu. A ja - stałem już przed pół milionem ludzi i rzuciłem takie wyzwanie - dookoła całego świata. I On nie będzie - On... On jest Bogiem. Ja tego nie powiedziałem. To powiedział On. To jest Jego Słowo.
Pragnę teraz, abyście wszyscy pozostali po prostu pełni czci, kiedy się to dzieje, skoro się to dzieje. Jeżeli się to teraz nie dzieje, jeżeli On nie przyjdzie, to ja nie mogę uczynić nic innego, niż rozpocząć może kolejkę modlitwy, wkładać ręce na chorych i modlić się o nich, i odejść do domu. Lecz to jest wszystko, co ja potrafię uczynić. Nic innego nie mogę Jestem tylko człowiekiem. Jestem waszym bratem. Rozumiecie?
103
Lecz jeśli Duch Święty uczyni teraz coś szczególnego, a wy myślicie, że to jest wspaniałe, Bóg jest obiektem uwielbiania, więc uwielbiajcie Go jak bardzo tylko pragniecie.
Nie róbcie jednak żadnych zdjęć teraz, nie błyskajcie światłami, bo On jest światłością. Ilu z was widziało kiedykolwiek jej zdjęcie? Wiecie, oczywiście. Ono jest we Waszyngtonie D. C. Rozumiecie? W porządku. Bądźcie teraz pełni czci.
I życzę sobie, żebyście wy, którzy siedzicie za mną, modlili się prawdziwie, ponieważ ja obserwuję słuchaczy, i być może jutro wieczór spróbuję przyjść w ten sposób, rozumiecie.
104
Ja tego naprawdę nie wiem. Jedynie Bóg dał obietnicę. Lecz jeśli On zidentyfikuje samego siebie tutaj, „Panowie, chcielibyśmy ujrzeć Jezusa,” i to jest jedyny sposób, w jaki wy... Nie możecie tego podrobić, ponieważ to jest cud. Jest to paradoks. Jest to na pewno paradoks. Rozumiecie? Paradoks jest cudem, czymś, czego nie można wyjaśnić.
Tutaj stoi kobieta. Nie mam ani trochę więcej pojęcia o tym, kim jest ta kobieta stojąca tam, niż ktokolwiek z was tutaj, jedynie, że tutaj jest ktoś, kto ją zna. Ona jest po prostu kobietą stojącą tam. I tak się stało, że to jest kobieta. Przypomina mi to doskonały obraz z Ew. Jana 4, gdy Mężczyzna i kobieta spotkali się - kiedy Pan spotkał się z kobietą przy studni. Rozumiecie? Jeśli ta pani stojąca tutaj - a ja jej nie znam... Ona może jest chora, a może nie jest chora. Może ma jakieś kłopoty w domu. Może ma kłopoty finansowe albo może stoi tu z powodu kogoś innego. Ja nie wiem, dlaczego ona jest tutaj. Nie mogę wam tego po prostu powiedzieć, ponieważ tego nie wiem. Ja tego nie wiem, lecz ona wie.
105
Gdybym teraz podszedł i włożył na nią ręce i powiedział: „Wkładam moje ręce na ciebie, siostro. Chwała Bogu! Ty musisz być zdrowa, ponieważ Biblia mówi: ‚Na chorych będą wkładać ręce, a oni zostaną uzdrowieni.' Amen. Idź więc swoją drogą i raduj się. Jesteś uzdrowiona.” Ona pragnie temu wierzyć, to jest w porządku, ponieważ tak mówi Pismo Święte: „Na chorych ręce wkładać będą i oni zostaną uzdrowieni.” To jest prawdą. Tak właśnie mówi Biblia.
Lecz co jeśli Duch Święty stanie tutaj i powie jej coś, co uczyniła, coś, co wydarzyło się daleko wstecz w jej życiu, co uczyniła lub co czyni teraz, dlaczego jest tutaj i czego pragnie? Wtedy ona będzie wiedzieć, czy to jest prawdą, czy nie. Wtedy ona wie, że to musi przyjść z jakiejś nadprzyrodzonej mocy. Zależy teraz od tego, jak ona chce to sklasyfikować - jako Belzebuba względnie tak, jak ta niewiasta u studni: „Wiemy, że Mesjasz będzie to czynił.” Wiecie - więc jakąkolwiek ona podejmie decyzję, taka będzie jej nagroda.
106
Lecz jeżeli On może powiedzieć jej, kim ona była i jeżeli to będzie prawdą, ona rozpozna, że to prawda. A zatem, jeśli On wie, kim ona była, ona mu może na pewno zaufać, ponieważ będzie taką, jak On mówi. Czy się to zgadza? Jeżeli ona może zaufać Mu, by wiedzieć, kim On był, i ona wie, czy to jest prawdą, czy nie, to co odnośnie tego, kim On będzie?
Czy to nie jest wspaniały czas? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Mówicie: „Dlaczego tak przeciągasz, bracie Branham?” Ja czekam na Niego. Dokładnie tak jest. Jeżeli On nie przyjdzie, ja nie mogę tego czynić. To jest wszystko - ja po prostu czekam na Niego. Racja. Rozumiecie?
Zaśpiewajmy teraz ten stary refren: „Tylko Mu wierz.” Podaj nam akord do tego.
Tylko Mu wierz, tylko Mu wierz
Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz.
Tylko Mu wierz, tylko Mu wierz
Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz.
107
Biorę teraz w imieniu Jezusa Chrystusa pod moją władzę każdego ducha będącego tutaj, ku chwale Bożej. Siedźcie teraz naprawdę cicho.
Zatem wy, którzy widzieliście to zdjęcie, a ja spotkam się z wami owego dnia przed trybunałem sądowym Chrystusa, On nie jest ani dwie stopy od tego miejsca, gdzie ja teraz stoję. To prawda. Zatem, jeśli to jest ten sam Duch Święty... Wszyscy wiedzą, że aniołem przymierza był Jezus Chrystus, który prowadził Izraela przez pustynię. I jeśli On przyjdzie teraz, a ja twierdziłem, że On jest tą światłością - ja nie wiem dokładnie, gdzie On jest, lecz On jest wprost tutaj blisko mnie. Ja Go czuję i wiem, że On jest tutaj.
Jeżeli On przejmie teraz moje życie, moje własne myśli, moje rozpoznawanie, i wszystko inne ode mnie, i przedłoży Swoje własne, wtedy to jest Chrystus. Czy będziecie teraz wszyscy wierzyć, jeżeli On to uczyni? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] W porządku, bądźcie teraz naprawdę pełni czci. Będę musiał rozmawiać z tą panią na chwilę.
108
Kto z was jest technikiem, obsługującym ten mikrofon tutaj? Pilnuj go, ponieważ gdy człowiek jest w wizji, znajduje się gdzieś daleko stąd. Jest gdzieś daleko w przeszłości, w życiu tej osoby lub gdzieś indziej, po prostu jak byłby w jakimś innym kraju i ja muszę mówić i powiedzieć to, na co się patrzę. A potem, dlatego że mnie to opuści, ja nie pamiętam potem, co powiedziałem, rozumiecie. Więc pilnuj tego mikrofonu, ktokolwiek troszczy się o niego, kiedy będę rozmawiał z tą panią, dokładnie tak, jak nasz Pan rozmawiał z niewiastą u studni, po prostu rozmawiał z nią, aby nawiązać kontakt z jej duchem.
Bowiem ja zacząłem głosić przed chwilą i to trochę... Zanim opuszczę mój pokój, dzień przedtem poszczę i modlę się, a On jest naprawdę blisko mnie. I ja powinienem wejść zaraz do sali, zostawić głoszenie komuś innemu i potem wyjść prosto za kazalnicę. Tak byłoby o wiele lepiej. Lecz będąc już tutaj dzisiaj wieczorem, chcę porozmawiać z tą panią.
109
Więc pani, Pan Jezus jest wspaniały. I On nie jest martwy, lecz On żyje na wieki wieków. Czy temu wierzysz? Wierzę, że temu wierzysz. Stoimy teraz tutaj jako mężczyzna i kobieta, którzy musimy stanąć przed Chrystusem pewnego dnia - musimy Go zobaczyć. Lecz ja dostrzegam, że ty jesteś chrześcijanką, bo kiedy tylko zacząłem rozmawiać, odczułem twego ducha wchodzącego tutaj.
Jeśli teraz ta pani potwierdzi to jako prawdę - ona odczuwa w tej chwili naprawdę dziwne uczucie - jakby coś miłego, ciepłego. Gdybyście teraz mogli popatrzeć waszymi oczami, wy, którzy nie widzieliście Jej jeszcze, ona jest tutaj wprost między mną a nią, widzicie, trochę jakby bursztynowa światłość. Ona unosi się w tej chwili wprost nad tą panią. I w imieniu Pańskim ona rozpoznaje, iż coś sprawia, że czuje się naprawdę dobrze, inaczej niż przedtem.
Ty wiesz po prostu, że obecność twojego brata nie dokonałaby tego. Jeżeli to prawda, podnieś proszę swoją rękę dla ludzi. Widzicie? Tak.
110
Teraz wprost tutaj - patrzę się właśnie na tą panią, nawiązałem doskonały kontakt z nią. Ta pani martwi się z powodu czegoś i dlatego jest zacieniona. Nad tą kobietą jest czarny cień i ona się martwi. Tak, jest to rak. Ona ma raka, a ten rak jest na jej dłoni, na jej palcu. To się zgadza - na twojej dłoni. Nie mogę go stąd zobaczyć, lecz on jest na jej ręce, mimo wszystko. To się zgadza.
Dlaczego ktoś myśli coś innego? Nie próbuj teraz ukryć swoich myśli. Ja rejestruję je tutaj dzięki Duchowi Świętemu. Ktoś powiedział: „On to zgadnął.” Ja tego nie zgadnąłem. Nie znam tej kobiety. Ja tego nie zgadnąłem. Naprawdę nie.
Dobrze, tutaj, ty po prostu... Ja nie widzę tego stąd, gdzie ja stoję. On jest na...
111
Tutaj, w porządku, opuść swoją rękę. Popatrz na mnie. Wierz mi, że jestem Bożym sługą. Czy to uczynisz? W porządku, przejdźmy do czegoś innego. Tak, ty jesteś wierzącą. I ty powinnaś wierzyć temu. Modliłem się już kiedyś o ciebie, dawno temu: miałaś raka i zostałaś uzdrowiona.
Mówicie: „Ty znasz tę kobietę.” Nie znałem jej. Nie widziałem jej nigdy w moim życiu, na ile mi wiadomo, widzę ją tylko w tej wizji.
Tutaj - pozwólcie, że wam coś pokażę. Ona ma kogoś na sercu, o kogo się modli. Jest to jej mąż. On jest tutaj. Jeżeli ci powiem, co mu dolega, czy będziesz wierzyć, że on zostanie uzdrowiony? On ma kłopoty z prostatą. I jest to TAK MÓWI PAN: Jezus Chrystus uzdrawia cię.
112
Czy wierzycie? „Panowie, chcielibyśmy widzieć Jezusa.” On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Czy wierzycie, że On jest Synem Bożym? Ilu z was wierzy teraz, że to jest Jezus Chrystus? [Zgromadzeni cieszą się - wyd.] Miejcie tylko wiarę. Nie wątpcie. Wierzcie Bogu. On jest po prostu tak wielki dzisiaj, jakim był zawsze.
Wy teraz powiedzieliście coś jakby: „Panowie, chcielibyśmy Go ujrzeć.” Jeżeli to sprawiło, że ta niewiasta u studni, chociaż była w takim stanie, w jej duchowym stanie, rozpoznała, że to jest znak Mesjasza; a my jesteśmy czytelnikami Biblii i jesteśmy napełnieni Duchem Świętym, co powinno to uczynić z nami?
113
Jak sobie często myślałem, kiedy Maria była brzemienną z Ducha Świętego, który ją zacienił i stworzył to dziecię, i powiedział jej o tym, co się ma wydarzyć. Ona pośpieszyła, by odwiedzić swoją kuzynkę, Elżbietę, która była brzemienna już sześć miesięcy i miała urodzić Jana - była to żona Zachariasza. I one były kuzynkami. A gdy Maria rzekła Elżbiecie, że ona również będzie miała dziecię, nie poznawszy męża, że Duch Święty miał je stworzyć i powiedziała: „Imię Jego będzie Jezus” - wiecie, mały Jan był sześć miesięcy w łonie matki i dotychczas nie poruszył się jeszcze. Wiecie, to było nienormalne.
Już po około trzech miesiącach dziecię zaczyna się poruszać. Lecz to było niemoralne - mały Jan był martwy w łonie swojej matki. I skoro tylko pozdrowienie Marii dotarło do jej uszu i powiedziała: „Ja mam nazwać Jego imię Jezus” - kiedy imię Jezus Chrystus zostało po raz pierwszy wypowiedziane przez ludzkie usta, przyniosło to życie. Martwe dziecko zostało ożywione w łonie swojej matki.
Co powinno to uczynić dla mężczyzny lub kobiety, który są zrodzeni z Ducha Bożego? Rozumiecie? Co powinien On uczynić, kiedy wiemy, że żyjemy w ostatecznych dniach, Pismo Święte nagromadziło się tutaj wśród nas dzisiaj wieczorem i wypowiadamy je tutaj naszym głosem, aby zobaczyć Jezusa Chrystusa podającego nam ostatni znak, zanim przyjdzie ogień? Co On powinien uczynić dla nas? Posłać nas na nasze kolana - do pokuty.
114
Ja czekam po prostu przez chwilę, oczywiście, aby się trochę otrząść z tego, ponieważ to mnie osłabia. Jeżeli to osłabiło Syna Bożego i moc wyszła z Niego, co uczyni to ze mną, grzesznikiem zbawionym z łaski?
Tutaj jest młoda kobieta, jak... Czy to jest następna, czy ona jest... Jak ci się powodzi? Ja się odwróciłem. Ja nie wiem. Jesteśmy sobie wzajemnie obcy, jak przypuszczam. Nie znamy się wzajemnie. Ja ciebie nie znam. I ty jesteś o wiele lat młodsza ode mnie i prawdopodobnie urodziliśmy się wiele mil oddaleni od siebie. Spotykamy się po raz pierwszy, lecz ty wierzysz, że jestem Bożym prorokiem, względnie, wybacz mi, chciałem powiedzieć Bożym sługą? To jest kamieniem obrażenia dla ludzi, dlatego... Jest to na taśmie. Czy wierzysz, że jestem Jego sługą?
Czy wierzysz, że Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki? I czy wierzysz, że ta światłość, o której mówię, że to jest Duch Boży, ten sam Duch, ten Słup Ognia, który szedł z dziećmi Izraela przez pustynię, został zamanifestowany? Ten sam anioł, który przyszedł do więzienia owej nocy - ta światłość, która przyszła do Szymona Piotra i otworzyła drzwi więzienia i wypuściła go na wolność?
115
Czy wierzycie, że pewnego dnia On przyjdzie do nas i uwolni nas? Ja temu również wierzę. On przyjdzie do grobu i otworzy drzwi, a ja wyjdę spośród umarłych. Ja ufam Jemu. On jest tutaj dzisiaj wieczorem. Czy to nie jest cudowne, gdy wiem, że nie musimy przyjmować jakiejś ludzkiej filozofii? Mamy tutaj Biblię, która mówi o tym. A tutaj jest On, by zidentyfikować Swój kościół i dać mu wiarę ku zachwyceniu, aby został zabrany stąd. Jak mógłby człowiek cicho siedzieć!
Rozmawiam po prostu z tą panią. Nie znam jej. Tutaj jest moja ręka, że się z nią nigdy nie spotkałem, na ile mi wiadomo. Proszę, jeżeli ciebie nie znam i ty mnie nie znasz, bo ludzie powiedzą... Ktoś powiedział, ten człowiek, z którym rozmawiałem dzisiaj, który tam w parku zbierał puszki, on rzekł: „Ludzie mówią: ‚Brat Branham przyprowadza ze sobą swoją własną grupę i dzięki temu on ich zna'.”
Ja przysięgam uroczyście przed Bogiem, że nigdy w moim życiu nie widziałem tej kobiety, na ile mi wiadomo, ani nikogo innego w tej kolejce.
Jeżeli jesteśmy absolutnie wzajemnie obcy, siostro, i ja nie znam ciebie ani nic o tobie nie wiem, podnieś swoją rękę - jeżeli ja nie znam ciebie i ty nie znasz mnie. Tutaj to macie. Ja dotychczas nie spotkałem tej kobiety. W porządku.
Lecz ja wiem, że ktoś stoi tutaj z nami, kto zna nas obydwoje; On karmił nas wszystkie dni naszego życia. Ja ufam tylko Jemu. Ja wierzę tylko Jemu.
116
Gdybym ci teraz mógł pomóc, a nie uczyniłbym tego, to nie byłbym godzien mówić o tym Słowie. Ja nie jestem godzien, tak czy owak. Lecz gdybym ci mógł pomóc, a nie uczyniłbym tego, mógłbym uczynić tylko jedną rzecz...
Gdyby On stał tutaj, a ty byłabyś chora i powiedziałabyś: „Jezu, uzdrów mnie.” On powiedziałby: „Ja to już uczyniłem, gdy umarłem na Golgocie.” On był zraniony za nasze przestępstwa. Tam została ta cena zapłacona, to dzieło jest zakończone.
Lecz On mógłby teraz udowodnić, że jest Jezusem, przez okazanie wam znaku Mesjasza - że On jest Jezusem. A On obiecał to uczynić. Jaka obietnica! Moi drodzy! Nie ma po prostu żadnego otworu dla diabła, którym mógłby się wyśliznąć, nieprawdaż? On jest zapędzony w kozi róg. Czy On nie jest cudowny? Ja pragnę...
Powiedziałem to z pewnego powodu - obserwuję, jak coś dzieje się. Ta pani powróciła właśnie z operacji. To się zgadza. Czy to prawda? Miałaś kobiece dolegliwości i zrobiono ci operację. Ty masz... Czy się to zgadza? I ty cierpisz z powodu poważnej słabości i nierwowości. Czy się to zgadza? Nie możesz się niemal podnieść z tego stanu. I ty przyszłaś. Dzisiaj wieczorem, zanim tu przybyłaś, modliłaś się o to, żebyś się tutaj mogła dostać i żebym się modlił o ciebie w kolejce modlitwy. Czy się to zgadza? Podnieś swoją rękę. Ja nie czytam twoich myśli. Nie, nie. Jeżeli powiem ci przez Ducha Świętego, kim jesteś, to będziesz wiedziała, czy to jest prawdą, czy nie, nieprawdaż? Czy to sprawi, że będziesz wierzyć? Czy będziesz wierzyć całym swoim sercem? Pani Gideon, myślę. To się zgadza. Idź do domu, Jezus Chrystus uzdrawia cię. I wierz.
117
Czy wierzycie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Powiedzmy: „Chwała Panu.” [„Chwała Panu.”] O, moi drodzy! Miejcie tylko wiarę w Boga. Nie wątpcie.
Pamiętajcie, to było TAK MÓWI PAN. Zważajcie na to, co On mówi. Rozumiecie? Wizja to jedna rzecz, a TAK MÓWI PAN to inna sprawa.
Jak się panu powodzi? Ja jestem obcym dla ciebie. Jesteśmy nawet dwiema różnymi rasami; podobnie jak ta niewiasta u studni, lecz Jezus powiedział jej to. Bóg uczynił z jednej krwi wszystkich ludzi. Państwa i miejscowości, gdzie wyrośliśmy, zmieniły kolory naszej skóry, lecz to nie ma dla nas żadnego znaczenia. Jesteśmy braćmi, stworzeniami, wszyscy wywodzimy się z Adama. To się zgadza. Lecz dzisiaj wieczorem spotykają się tutaj dwie odmienne rasy, podobnie jak spotkały się wtedy. Jeżeli Jezus Chrystus, Syn Boży, może mi objawić, dlaczego stoisz tutaj i czego pragniesz, czy wierzysz, że On ci to da? Ty to wiesz. Dziękuję panu. Ty to wiesz. W porządku, więc twoje dolegliwości żołądka opuszczą cię, i twoja cukrzyca również. Wróć do domu.
„Jeżeli wierzysz, wszystkie rzeczy są możliwe.”
118
Wszyscy możecie teraz widzieć, że pomożono jej przyjść na podium, ponieważ coś w niej powoduje, że jest kaleką. Ja tego nie wiem. Nigdy nie widziałem tej kobiety. Ona jest dla mnie zupełnie obcą. Gdybym ją mógł uzdrowić, na pewno bym to uczynił. Lecz ja nie mogę. Popatrz teraz w tę stronę, siostro. Piotr i Jan... Trzeba to po prostu zrozumieć. Widzicie, wszędzie wokoło są ludzie, jak widzicie. Przypomnijcie sobie, jak On wyprowadził ślepego człowieka poza miasto, i tak dalej, rozumiecie, aby mógł dojść do siebie. Rozumiecie, każda osoba jest żyjącym duchem, a On musi podnieść cię dzięki wierze z jakiegokolwiek miejsca.
Ja nie mogę uzdrawiać. Ty to wiesz. Jestem tylko człowiekiem, takim samym, jakim jest twój małżonek, twój ojciec, lub ktokolwiek inny. Jestem mężczyzną - po prostu ludzką istotą. Lecz On jest Bogiem. To się zgadza.
To jest prawdą, ty masz artretyzm i on powoduje, że jesteś kaleką. Więc ty masz artretyzm. Jest w zaawansowanym stanie i pogarsza się z biegiem czasu. To się zgadza. I jeszcze inna sprawa - ty masz naprawdę poważną nerwowość. Masz również dolegliwości woreczka żółciowego. Zgadza się. Wysokie ciśnienie krwi. Po prostu masz różne komplikacje. To prawda. Ty nie jesteś stąd. Nie, przyjechałaś z Kalifornii. Wracaj z powrotem i wierz. Ty odzyskasz zdrowie, w imieniu Jezusa Chrystusa. Miej wiarę.
Czy wierzycie? W porządku, podnieśmy po prostu nasze ręce i powiedzmy: „Dziękuję Ci, Panie Jezu.” [Zgromadzenie cieszy się - wyd.] „I Panie Jezu, oddajemy Ci uwielbianie i chwałę, za wszelką Twoją dobroć i miłosierdzie dla nas. W imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.” Miejcie tylko wiarę i wierzcie.
119
Popatrzcie teraz na nią, jak odchodzi. Popatrzcie w tym kierunku. [Zgromadzeni cieszą się i uwielbiają Pana - wyd.] Widzicie? Rozumiecie? Powiedzcie: „Chwała Panu.” [„Chwała Panu.”] Amen.
Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. On nie kłamie. On mówi prawdę. To, co On mówi wam, wypełni się dokładnie w ten sposób. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. On nigdy nie zawiedzie.
Zatem, każdy, kto temu wierzy - jeżeli to przyjmiesz, to wykona to samo dzieło dla ciebie. Ty musisz jedynie wierzyć. Czy teraz wszyscy słuchacze wierzą? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.]
120
A co ty, kobieto, mająca kłopoty z żylakami? Czy myślisz, że Bóg uzdrowiłby cię z nich, uczynił cię zdrową? Czy wierzysz? W porządku, więc one cię opuszczą.
Pragnę się was zapytać: „Kogo się ona dotknęła?” Ona nie dotknęła się mnie. Czy się to zgadza?
A co ty, czy wierzysz? Czy wierzysz, iż ten ból w twoim boku ustąpi? Ty cierpisz z powodu bólu w twoim boku. W porządku, on ustąpi.
Wzywam was, żebyście wierzyli w to, że Jezus Chrystus, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki identyfikuje samego siebie wśród Swojego ludu. Ja nigdy nie widziałem tej niewiasty, nie widziałem jeszcze tej osoby. Czego się oni dotknęli? Dotknęli się najwyższego Kapłana. Oni są dwadzieścia stóp ode mnie. Nie mogą się mnie dotknąć, i tak nie byłoby to do niczego przydatne. Lecz oni dotknęli się najwyższego Kapłana, a On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. On jest Jezusem Chrystusem. Wy musicie mimo wszystko wierzyć.
121
Ten człowiek tutaj to mężczyzna, podobnie jak Szymon Piotr. Może jest to pierwszy człowiek, który przyszedł dzisiaj wieczór, myślę. Ten mężczyzna przyszedł tutaj przede mnie, jak tamten mężczyzna przyszedł przed Pana Jezusa; mężczyzna - Szymon Piotr przyszedł przed Pana Jezusa. Mężczyzna; przedtem były to kobiety, teraz jest to mężczyzna. Jeżeli On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, to On będzie postępował dokładnie tak, jak postępował On wtedy. Czy się to zgadza?
Ja nie znam tego człowieka; niebiański Ojciec zna go. Ja go nie znam. On jest po prostu mężczyzną, stojącym tutaj. Lecz Jezus Chrystus zna go. A jeśli Jezus Chrystus może mi objawić, dlaczego on jest tutaj albo coś o nim, i On to wypowie, to on będzie wiedział, czy to jest prawdą, czy nie. Ten człowiek to pozna. A jeśli ktokolwiek tutaj zna go, będzie to również wiedział. Lecz ja tego nie wiem. Ja muszę po prostu czekać. Lecz odpowiedź jest tutaj. Jest tutaj, jest w Chrystusie. To się zgadza i my temu wierzymy.
A zatem, to jest osłabiająca mnie sprawa; bardzo, bardzo osłabiająca. I ja ufam, że będziecie wierzyć i mieć wiarę.
122
Ja pana nie znam. I po prostu tak, jak ktoś przyprowadził Szymona przed Pana Jezusa. Ja teraz nie mówię... Ja nie jestem Panem Jezusem, rozumiecie. Ja jestem tylko człowiekiem. Lecz staram się powiedzieć, że On jest tutaj między słuchaczami, i pragnę, żeby to oni zrozumieli. I jeśli to potrafią zrozumieć, to z pewnością mogą temu uwierzyć i przyjąć to. Kiedy wszyscy... Jeżeli ta obietnica - jeżeli On sprawi... On nie może po prostu wyjść tam i wejść tutaj i powiedzieć: „Ja ciebie uzdrowię. Ja ciebie uzdrowię.” To byłoby przeciw Jego Słowu. Rozumiecie, On to już uczynił. On jest po prostu...
Ostatnią rzecz, którą On może uczynić, jest po prostu udowodnić, że On jest tutaj, by dotrzymać Swego Słowa. I jeżeli On dotrzyma tego i zamanifestuje to tutaj przed wami wszystkimi, słuchacze, z pewnością ta ułomna kobieta mająca artretyzm, którą przydźwigali na czterocalowych noszach, będzie podskakiwać do góry i w dół i biegać tutaj, ponieważ było to TAK MÓWI PAN. Rozumiecie? On uzdrowił ją. Teraz z pewnością wierzycie, że On jest tutaj.
123
Ten mężczyzna jest obcym dla mnie, a ja dla niego. Jesteśmy obydwaj obcy. Jeżeli Pan Jezus to objawi, niech On to rozsądzi. Potem będziecie wszyscy wierzyć i przyjmiecie swoje uzdrowienie, cokolwiek wam dolega, będziecie w to wierzyć całym waszym sercem.
[Brat Branham przerywa - wyd.] Pewna pani pojawiła się tutaj przede mną. [Brat Branham przerywa.] Ta pani tam, mająca dolegliwości w płucach; wierz całym swoim sercem, a Jezus Chrystus uzdrowi cię - jeżeli potrafisz wierzyć. Czy temu wierzysz? Ja jestem dla ciebie obcym, lecz Jezus Chrystus wie, o czym rozmyślałaś. Wierz więc teraz, a będziesz zdrowa. Amen. Amen.
Czy On nie jest cudowny? Ja nie znam tej kobiety, nigdy w moim życiu jej nie widziałem. Ona jest po prostu panią, siedzącą tam. Lecz ona...
Pozwólcie, że wam coś powiem. Ona siedziała tam i mówiła: „Panie, pozwól, abym się dotknęła Ciebie.” Zapytajcie się jej, czy to nie jest prawdą. Tak jest. To prawda.
I ja widziałem, jak pojawiła się tutaj, i słyszałem, co ona powiedziała. I spojrzałem do tyłu i myślałem: „Gdzie jest kobieta, która tak wygląda?” Nie mogłem jej nigdzie zobaczyć. I ciągle się rozglądałem. I kiedy ona... Rozglądałem się dookoła i nagle zobaczyłem, że ta światłość przesunęła się nad nią i zawisła nad tą kobietą. I to była ona, widzicie. Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Amen. Pan Jezus wie wszystko.
[Ktoś mówi: „Ta pani przyszła razem ze mną” - wyd.] Tak właśnie było. Ten mężczyzna mówi, że ta pani przyszła razem z nim. Amen. Czy to nie jest coś? Rozumiecie? Zatem, czy to nie jest cudowne? Pan Jezus wie wszystkie rzeczy. Czy nie widzicie? To nie mogę być ja, przyjaciele. Wy to wiecie. Jesteście przecież bardziej inteligentni ode mnie. Wy to wiecie.
124
Teraz do tego mężczyzny, stojącego tutaj. Nie znam ciebie i nic o tobie nie wiem. Jeżeli Pan Jezus objawi mi coś, dlaczego jesteś tutaj, albo coś, co uczyniłeś, i spowodowało ci to kłopoty, czy cokolwiek to jest, to będziesz wiedział, że to musi być Pan Jezus. To się zgadza. Dobrze, niech On spełni to teraz.
Po pierwsze, ten mężczyzna cierpi z powodu stanu jego krwi. Tak, jest to wysokie ciśnienie. On cierpi z powodu wysokiego ciśnienia krwi. On ma również coś niedobrego ze swoim ciałem. Widzę go, jak siedzi z podniesionymi stopami, czy coś podobnego. O, jest to woda, która zbiera się koło twoich kostek - ot tak dookoła. Słuchaj, ty jesteś usługującym, kaznodzieją Ewangelii. [Brat mówi: „Amen” - wyd.] Czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, kim jesteś? Kaznodziejo Williams, jeżeli wierzysz całym swoim sercem, możesz odejść stąd i być zdrowym. [Zgromadzeni radują się.] Niech ci Bóg błogosławi. Amen.
Czy wszyscy wierzycie? [Zgromadzeni cieszą się - wyd.]
125
Czy wierzysz, że Bóg uzdrawia raka? Czy wierzysz teraz, że On uzdrawia raka i przywraca ludziom zdrowie? Odejdź z podium wierząc, a będziesz uzdrowiona. Amen. Wierz całym swoim sercem.
Czy wierzysz, że Bóg uzdrawia dolegliwości serca? Czy wierzysz? Dobrze, więc twoje serce jest uzdrowione. Idź i wierz całym swoim sercem. Tylko uwielbiaj Boga! Amen.
Ty miałeś naprawdę dziwne uczucie, kiedy powiedziałem to temu mężczyźnie, ponieważ miałeś również dolegliwości serca. Jeżeli wytrwasz we wierze, one już więcej nie powrócą. Opuszczą cię na dobre. Idź i wierz całym swoim sercem. Amen. W porządku.
Ta niewiasta, podchodząca tutaj, jest zacieniona przez śmierć. Ona miała raka, lecz on teraz zniknął. Wierz całym swoim sercem, a on odejdzie i ty będziesz zdrowa. Jeżeli nie będziesz wątpić, to on już nigdy nie powróci. Więc nie wątp, lecz wierz.
Chodź pani.
126
Wy teraz mówicie, że ja „czytam myśli ludzi.” Odwrócę się więc w ten sposób. Anioł Pański, który miał przyjść w dniach ostatecznych, Pan Bóg Jahwe, powinien wiedzieć, co jest za Nim - podobnie jak On wiedział wtedy. Ta niewiasta jest za mną.
Wierz siostro. Czy wierzysz, że ja jestem sługą Bożym? Jeżeli wierzysz, podnieś swoją rękę.
Czy ta pani za mną podniosła swoją rękę? [Ktoś mówi: „Tak” - wyd.] Jeżeli Pan może objawić mi, chociaż patrzę się w tę stronę, co dolega tej kobiecie, czy będziecie wierzyć całym swoim sercem? [Zgromadzeni mówią: „Tak.”] Ona ma dolegliwości kobiece, damskie dolegliwości.
Jeżeli to prawda, pomachaj swoją ręką, ty pani tutaj. Jesteś teraz uzdrowiona. Jezus Chrystus uzdrawia cię. Chwała Bogu! „Jak było w dniach Sodomy, tak będzie i w czasie przyjścia Syna człowieczego.”
To miejsce na jej twarzy zamieniło się w raka. Jeżeli wierzysz całym swoim sercem, możesz odejść; to cię opuści i będziesz zdrowa. Ja nie mogę uzdrowić, lecz Bóg to uczyni, jeżeli będziesz wierzyć całym swoim sercem. Ja nie jestem uzdrowicielem. Uhm. Amen.
Czy wierzycie całym swoim sercem? [Zgromadzeni cieszą się - wyd.]
127
Siostro, popatrz się w tę stronę, pani. Ty cierpisz z powodu artretyzmu, czujesz się gorzej rano, kiedy próbujesz wstać z łóżka. Ty wysuwasz z łóżka jedną stopę i potem próbujesz robić kroki, i czasami przytrzymujesz się różnych rzeczy w swoim domu, próbując jakoś sobie radzić. To się dokładnie zgadza. Jeżeli będziesz wierzyć całym swoim sercem, Jezus Chrystus uzdrowi cię. Jutro po południu będzie już inaczej, jeśli temu będziesz wierzyć.
Powiedzmy: „Chwała bądź Panu.” [Zgromadzeni mówią: „Chwała Panu” i radują się - wyd.]
Ten mężczyzna jest w podeszłym wieku. On ma kłopoty z prostatą, tak bywa w podeszłym wieku. On ma także wiele innych schorzeń. Lecz jedną z poważnych rzeczy, z powodu której pragnie, abym się o niego modlił, jest artretyzm. On trapi go już pewien czas. To się zgadza. Czy wierzysz? Idź swoją drogą i bądź zdrowy. Dziękuj Jezusowi Chrystusowi, który uzdrawia chorych! W porządku, panie.
128
Ja nie znam tej dziewczyny; jest to zdrowo wyglądające dziecko. Popatrz na mnie i wierz, pani. Czy wierzysz całym swoim sercem? Czy wierzysz, że jestem Jego sługą? Czy wierzysz, że Bóg może objawić mi twoje kłopoty? Jesteś bliska załamania, z powodu nerwowego stanu. Diabeł okłamuje cię, zmusza cię do myślenia, że postradasz swój zdrowy zmysł i wszystko. Nie wierz temu wcale. Jesteś wolną. Jezus Chrystus wypuszcza cię na wolność. Amen.
Czy wierzycie, wszyscy słuchacze w audytorium? Czy wierzycie teraz, że Jego obecność jest tutaj? [Zgromadzeni cieszą się - wyd.]
Czy wierzysz całym swoim sercem, siostro? Czy Mu wierzysz? Czy wierzysz? W imieniu Jezusa Chrystusa, bądź zdrowa. Amen. Wierz całym swoim sercem.
129
Ona jest nerwowa, ma kobiece dolegliwości, cierpi również z powodu artetyzmu. Lada chwila uczyni ją kaleką. Jeżeli wierzysz całym swoim sercem, możesz odejść uwolniona z tego. Czy temu wierzysz? Zatem w imieniu Pana Jezusa Chrystusa, siostro, jesteś uzdrowiona.
Czy wierzycie całymi swoimi sercami? Zaczekajcie teraz. Czy Jezus Chrystus dotrzymuje Swojego Słowa? Czy On spełnia Swoje Słowo? Ilu z was wierzy, że On jest tym samym? Ilu z was wierzy, że widzicie Jezusa Chrystusa, działającego wśród Swego ludu? [Zgromadzeni cieszą się - wyd.] „Panie, chcielibyśmy ujrzeć Jezusa.”
Mówię wam teraz prawdę. Możecie z całą pewnością wierzyć, jeżeli Bóg mówi wam, że ja mówię prawdę. Odczuwam teraz, że mój syn lub ktoś inny pociąga mnie za marynarkę, co oznacza, że już pora, abym stąd odszedł. Ja wam chcę powiedzieć prawdę, to jest Słowo Boże, które daje obietnicę, że się to będzie dziać.
130
Słowo obiecuje to również. Wy podnieśliście wasze ręce i mówicie, że jesteście wierzący. Czy się to zgadza? Ostatnie słowa, które powiedział Jezus, zanim On wstąpił na wysokości - On powiedział, że rozdał dary ludziom. On powiedział: „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą. Na chorych ręce wkładać będą, a wyzdrowieją.” Czy się to zgadza? „Jeżeli je włożą” - ci wierzący.
Ilu z was temu wierzy, powiedzcie „Amen.” [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Połóż więc swoją rękę na kogoś obok ciebie. Po prostu połóż swoją rękę na kogoś, kto jest obok ciebie. Proszę, połóżcie swoje ręce wzajemnie na siebie. O, módl się teraz o tą osobę.
Panie Jezu, spełnij to, Panie. Szatanie, wyjdź z tej grupy ludzi, w imieniu Jezusa Chrystusa. [Zgromadzeni modlą się dalej i cieszą się - wyd.]