1
... czas, by słuchać waszych świadectw, a przybyłem tutaj z pola misyjnego i słuchałem, jak ktoś składał świadectwo. Oczywiście, cieszę się, że widzę brata Jeffries tam. Nazywam go Creechy. Nie wiedziałem, że on jest na nabożeństwie. I ja wiem, że to ma także dla ciebie wielkie znaczenie, skoro przychodzisz z pola bitwy, gdzie światła świecą słabo, i przychodzisz w tej - do tej pięknej atmosfery chrześcijan i ludzi - wszyscy są razem i są wolni w Duchu świętym. Ja lubię, kiedy ludzie są wolni i mają poczucie wolności. To ma wielkie znaczenie. Nie próbujemy postępować jak nakrochmaleni. Oni są po prostu... Ludzie zazwyczaj mawiają: „Zdejmij swój sztywny kołnierz i czuj się jak w domu”. Ja to lubię. Jestem pewien, że to wszyscy lubimy, nieprawdaż?
2
Ja po prostu... Pomyślałem, kiedy patrzyłem tutaj na moją córkę Rebekę - przypominam sobie, jak byłem pewnego razu gdzieś indziej na nabożeństwie. Ona była wtedy maleństwem, a jej - ona ma siostrzyczkę cztery lata młodszą. A więc Becky ma niebieskie oczy i była już trochę wyższa, a Sara ma brązowe oczy i była jeszcze mała. Obydwie były córeczkami tatusia. Ja naprawdę miłuję dzieci, a Pan dał mi kilka miłych dzieci. A więc, one czekały, by się spotkać ze mną. Gdy przyszedłem do domu, chciały się trochę pobawić ze mną. Lecz ogarnęła je senność i one musiały iść do łóżka około dwunastej czy pierwszej godziny. A samolot miał przylecieć dopiero około drugiej czy trzeciej nad ranem. Wszedłem więc do pokoju i położyłem się, lecz nie mogłem zasnąć. Wyszedłem więc do pokoju mieszkalnego i usiadłem w krześle. I wydaje się to trochę żartobliwe, kiedy to o nich mówię. I było to...
3
Po chwili nastał brzask i Rebeka - tutaj, obudziła się i wiedziała, że powinienem być w domu. I ona się rozejrzała i zobaczyła, że Sara jeszcze śpi. Spojrzała na dół i zobaczyła mnie siedzącego w pokoju mieszkalnym i pobiegła do mnie tak szybko, jak tylko mogła. Wskoczyła mi na kolana i objęła obydwoma ramionami. I niemal w tej chwili Sara, jej siostrzyczka, obudziła się. Wiecie, ona się rozejrzała i - lecz Becky była pierwsza przy mnie. Porównuję to trochę z kościołem - tak było przez długi czas. Becky była szczupła i miała długie nogi, i potrafiła rzeczywiście dobrze siedzieć na moim kolanie, oparta obydwoma stopami na podłodze. Ona potrafiła dość dobrze utrzymywać równowagę, wiecie. Mówię to trochę do naszych braci metodystów tutaj, którzy są już długi czas na tej drodze, wiecie i podrośli już trochę. Otóż, Sara była jeszcze maleństwem. Ja nie wiem, czy wasze dzieci tak robią, czy nie; moje tak robią. Jedno dostanie - najstarszy dostanie coś nowego, a potem nosi to następne dziecko, a potem następne. Sara była w piżamie Rebeki, a była to piżama z listkami koniczyny, jakie wówczas miały, wiecie, trochę przydługa, i jej małe nóżki nie mogły się tak szybko w niej poruszać. Zaczęła więc przechodzić przez dom.
4
A Rebeka objęła mnie swoimi ramionami, odwróciła się, spojrzała na Sarę i powiedziała: „Saro, moja siostro, chcę ci powiedzieć, że ja byłam tutaj pierwsza”. Dalej powiedziała: „I ja mam całego tatę i nic nie zostało już dla ciebie”. Otóż, Sara poczuła się trochę odstręczona, wiecie. Więc jej małe wargi opadły. I to mi trochę przypomina kościoły, które są na tej drodze już długi czas, wiecie. One znają już wszystkie szczegóły tego i mogą usiąść i wyjaśnić to przy pomocy teologii, i potrafią posługiwać się terminologią grecką, i tak dalej. Ja to porównuję z Rebeką. Więc potem Sara rozejrzała się, jej małe wargi opadły i ona się odwróciła i zaczęła iść z powrotem w pokoju. Ja nieznacznie mrugnąłem na nią okiem i kiwnąłem ręką, i wysunąłem moje drugie kolano. Na to właśnie ona tylko czekała. Podbiegła zaraz i wskoczyła mi na tą nogę. A ona była - jej nóżki były krótkie, wiecie, i nie mogła nimi dosięgnąć podłogi. Nie mogła utrzymać równowagi, więc objąłem ją po prostu moimi ramionami, aby nie spadła, i przycisnąłem ją do siebie. Ona położyła swoją główkę na mojej piersi i zostawiła ją tak przez chwilę, a potem zerknęła na Rebekę. Powiedziała: „Rebeko, moja siostro” - rozumiecie, powiedziała - „pragnę ci również coś powiedzieć. Może byłaś tutaj pierwsza i może masz całego tatę, lecz chcę, abyś wiedziała, że tata ma całą mnie”. Więc mniej więcej tak właśnie jest. Ja... Wiecie, ja może nie znam wszystkich szczegółów, lecz jak długo On ma mnie całego, to jest wszystko, o co się troszczymy. Pozwólmy, żeby On wziął nas i użył nas w ten sposób, jak On sobie życzy.
5
Na pewno cenię sobie mój pobyt tutaj i tą miłą społeczność wśród tych zacnych braci, kaznodziejów, całą współpracę osobistych pracowników i wszystko, co zostało uczynione dla Ramady, i za ich świetną współpracę. I jest mi przykro, że to trwało tylko cztery dni. Rozumiecie, człowiek ledwie się zapozna z ludźmi i ludzie zaczynają poznawać mnie, a już muszę odjeżdżać, właśnie kiedy mogłoby się dziać rzeczywiście coś, by naprawdę wywyższyć Boga. A te rzeczy, które się dzieją - być może były nowością dla wielu z was i nie zrozumieliście ich. Nie można tego wyjaśnić w ciągu jednego lub dwu wieczorów tylko. Oczywiście, gdybyście się z tym gruntownie zaznajomili, to moglibyście je zrozumieć. Działo się wiele rzeczy. Wy, pastorzy, pamiętajcie o tym w waszych zborach w następnych tygodniach - przyjdą do was kobiety mówiące: „Wiesz, ja miałam zaburzenia kobiece. One znikły”. Inna powie: „Miałam niedomagania żołądka. One całkiem ustały”. Nie potrafiłbym wymienić tego wszystkiego. Jest to po prostu wszędzie - wiara podrywa się po prostu wszędzie.
6
Na przykład, przed kilku chwilami przyszedł tutaj pewien mężczyzna i położył swoją rękę na moim ramieniu, i powiedział... Ja spojrzałem na tego mężczyznę i pomyślałem sobie: „Powinienem znać tego człowieka”. Widziałem go już gdzieś. I on powiedział: „Czy przypominasz mnie sobie?” A ja odrzekłem: „Myślę, że nie”. Więc on powiedział: „Ja byłem na twoim nabożeństwie w Saskatoon, Saskatchewan, w 1940, może w 1942, czy coś podobnego”. Dawno, przed wielu laty. A ja powiedziałem: „Tak”. I pomyślałem: „Widziałem już gdzieś tego człowieka, lecz nie mogę sobie przypomnieć gdzie”. A więc my... On mówił dalej. Za kilka chwil zacząłem sobie zdawać sprawę z tego, że przed kilkoma wieczorami była na nabożeństwie pewna pani - myślę, że miała trochę siwe włosy i ona stała na podium. A kiedy byłem odwrócony twarzą na wschód, co się już rzeczywiście stało tradycją - ja lubię zwracać się twarzą na wschód, ponieważ On przychodzi ze wschodu. I kiedy chrzczę, to zazwyczaj chrzczę ich w ten sposób. I wydawało się jakby - zawsze po mojej prawej stronie, bowiem każdym razem, kiedy ta światłość przychodzi, Ona przychodzi z prawej strony. I zawsze staram się, żeby ludzie podchodzili do mnie z prawej strony. A ja stałem trochę z tej strony, jak przypuszczam, jeżeli chodzi o pozycję, według tego, jak jest usytuowany budynek.
7
I zauważyłem, że po mojej prawej stronie stała pewna niewiasta, o wiele młodsza od tej, która stała przede mną. I ona miała na sobie różową szatę. Ona się odróżniała od tej niewiasty stojącej tam. Ciągle ją obserwowałem i spojrzałem w dół, i ja... Nie sposób tego wyjaśnić; musicie temu po prostu wierzyć; to wszystko. I spojrzałem w dół. Była tam pani, siedziała tutaj na dole, zaraz po mojej lewej stronie, i ona była trochę... Coś jej dolegało. A ja spojrzałem do tyłu i potem stał tutaj obok niej mężczyzna. Pomyślałem: „Tutaj jest coś dziwnego”. Starałem się skoncentrować moje myśli na tą niewiastę, z którą rozmawiałem, ponieważ, rozumiecie, może jeśli obserwujecie, że coś się dzieje, rozumiecie, może to powie tej niewieście, jaka jest jej potrzeba. Rozumiecie? Więc wy... Jest to bardzo... A szatan znajduje się wprost tam, by wykorzystać każdą sposobność, którą ma. Jest to tylko łaska Boża, rozumiecie, że On pozwala, aby się to działo.
8
A więc ja spojrzałem i zobaczyłem tę niewiastę trochę... Jedna była o wiele młodsza od tej drugiej. I jedna niewiasta była trochę - miała... Ona była zdenerwowana, mentalnie wstrząśnięta. A ta druga niewiasta miała jakąś dolegliwość, naprawdę poważną. A potem ten mężczyzna... I okazało się owego dopołudnia, kiedy stałem tutaj, że to był mężczyzna. I ja zapytałem: „Czy masz żonę, która jest chora, która jest umysłowo wstrząśnięta, jakby zdeprymowana?” A on odrzekł: „Tak”. A ja zapytałem: „Czy ona była na nabożeństwie przedwczoraj wieczorem i siedziała po mojej lewej stronie, ubrana w jakąś różową sukienkę, czy coś podobnego?” On odrzekł: „Tak”. I to była ona. I tak właśnie rozpoznałem tego mężczyznę. Myślę, że... Myślę, że zapisałem sobie jego nazwisko. Starzeję się i nie pamiętam już dobrze - pastor M-a-c-k, on siedział zaraz gdzieś tutaj. I to było prawdą, czy tak? I on mi powiedział: „Moja żona była przed wielu laty na twoim nabożeństwie i została natychmiast uzdrowiona przez cud, o którym jej opowiadałeś, i powiedziałeś jej, jakie są jej dolegliwości. I ona została natychmiast uzdrowiona z ...?... parę razy - rzadka choroba krwi i wrzody, i tym podobne rzeczy.
9
Widzicie teraz, co się działo? Gdybym wam tylko mógł pokazać, co mam na myśli. Ta niewiasta miała wiarę. Rozumiecie? Ona wierzyła w swojej wierze, lecz prawdopodobnie nie miała karty modlitwy ani niczego. Lecz ona wierzyła i może bardziej niż ta niewiasta, która stała przede mną. A zatem, ja myślę, że on powiedział, że jego żona weszła do środka. I jeśli się nie mylę, to jest ona - siedzi wprost tam obok męża. I to jest ta niewiasta. To jest ta kobieta. Kiedy patrzę na nią, to jest ta niewiasta, w porządku. Czy widzicie teraz łaskę Bożą do tego? Ta niewiasta rzeczywiście, naprawdę wierzyła całym swoim sercem. I jej wiara była o wiele większa, niż wiara tej osoby, stojącej tutaj, i przeszło to do niej. Oczywiście, potem ten mężczyzna zapytał mnie, mówiąc: „Bracie Branham, czy moja żona ma jakąś poważną chorobę? Czy ona odzyska zdrowie lub coś...?” Ja odrzekłem: „Proszę pana, ja nie wiem”. Widzicie, to wy właśnie tworzycie tą wizję. Wasza własna wiara to czyni. Rozumiecie? Czyni to wasza wiara, nie moja. To jesteście wy. Rozumiecie? Jezus stał wówczas przed tymi ludźmi, a owa niewiasta dotknęła się Jego szaty. On nawet nie wiedział, kto się Go dotknął. On zapytał: „Kto się Mnie dotknął?” Otóż, Jezus nie mówiłby czegoś tylko po to, by coś powiedzieć. On naprawdę nie wiedział, kto to uczynił. I On się rozglądał wśród słuchaczy, aż znalazł tą niewiastę. Rozumiecie? I potem On powiedział jej, jaką ona ma wiarę.
10
Otóż, ja bym nie wiedział, a potem, czasami... Rozumiecie, to nie zostało wyjaśnione, jak sądzę. Lecz teraz widzicie, co wy - jaka - czym jesteście... Co wam dolega - to jest Duch święty, który to objawia. A czasami obserwuję to - staje się to ciemne, podobne do cienia. Wtedy nie mówię po prostu niczego, ponieważ to jest prawdopodobnie śmierć. A więc ja po prostu mówię: „„Idź, niech ci Pan błogosławi”. I być może, jeżeli człowiek pozostanie tam dosyć długo i po prostu czeka, to zobaczy, co Pan mówi. I wtedy to jest właśnie to, co On mówi. Otóż, to jest właśnie - ta wizja pokazała, co ci dolega albo co uczyniłeś. Lecz potem stój cicho i czekaj. Zauważam, że ludzie po prostu odchodzą. Rozumiecie? Stójcie cicho; stójcie tam po prostu i czekajcie, a zobaczycie, co On powie i wtedy to stwierdzicie. Jeżeli to powraca i ja widzę wizję o tym, co będzie z wami... To wskazuje na to, czym byliście. Potem, kiedy widzę, co będzie z wami, to zauważycie, że to jest zawsze TAK MÓWI PAN. I wtedy zanotujcie to sobie i zobaczycie, czy się to nie stanie dokładnie tak. Nigdy to nie zawiedzie.
Jeżeli wizja...
11
W tym właśnie pokładam moją ufność. Gdyby przyszła wizja i było mi powiedziane dziś do południa, że George Washington powstanie z grobu na cmentarzu prezydentów, jeżeli tam pójdę i wywołam go, to ja bym zaprosił cały świat, aby przyszli zobaczyć, jak się to stanie. Racja. To by nie zawiodło. Ona nie może zawieść. Nigdy nie zawiodła i nigdy nie zawiedzie, o ile nie próbujecie się posługiwać waszym wrażeniem. A zatem, wiele razy... Myślę, że my wszyscy będący tutaj dziś do południa jesteśmy zielonoświątkowcami, nieprawdaż? Myślę, że wiele razy ogarnia ludzi podniecenie, rozumiecie, kiedy mają wrażenie, że Pan powiedział tak-i-tak. I człowiek tak mówi, chociaż tak w rzeczywistości nie jest. I byłoby to złe tak mówić. Rozumiesz? Czekaj, dopóki nie wiesz, że Bóg to na pewno powiedział, a będzie to każdym razem doskonałe. Lecz jeśli masz tylko wrażenie, że to trzeba powiedzieć - może to powiedziałeś, lecz... A kiedy tak czynisz, powoduje to coś podobnego do cielesnego podrabiania, a to... Ty... W rzeczywistości, bracie czy siostro, to nie pomaga Bogu; to przeszkadza Bogu. Rozumiesz? A być może Bóg powołuje cię, abyś był świadkiem, czy czymś podobnym. Bądź zatem wiernym w tym, co ci Bóg poleca czynić. Bądź prawdziwym świadkiem.
12
Otóż, było to wspaniałe nabożeństwo, jedna z najzacniejszych grup wiary za mną - tych kaznodziejów, z jakimi kiedykolwiek byłem razem. A słuchacze w tym audytorium byli wspaniali. I jest mi tylko przykro, że musimy tak szybko zakończyć w ten sposób. Lecz mam nadzieję, że pewnego dnia będę tu znowu, jeśli to będzie wolą Pańską. Myślę, że menażer tutaj, brat Borders, został przedstawiony ludziom i ja bym chciał, żeby teraz powstał. Brat Roy Borders był razem ze mną w wielu wielkich zmaganiach. Czy byś teraz powstał, bracie Borders. On jest bardzo pokorny. Brat Borders tego nie wie, lecz odczułem to znowu. Powiem mu to teraz i... Brat Borders jest chorym człowiekiem. Muszę się po prostu z nim spotkać i iść z nim po tym nabożeństwie dzisiaj do południa. Bracie Borders, mam nadzieję, że cię to nie szokuje. Lecz Pan musi dotknąć brata Bordersa natychmiast. On ma zamkniętą zastawkę sercową. To się dokładnie zgadza. Dotąd nie mówiłem z nim o tym, tylko tyle, co z podium, jak widzicie, lecz to jest prawdą.
13
I powiem to teraz tej kobiecie, kiedy Duch święty przypadł na mnie, a potem muszę skończyć, rozumiecie, ponieważ On zaczyna się przesuwać. Ta pani, siedząca tutaj, patrząca się w tym kierunku - o której pytał się ten mężczyzna. Nie jest to nic ważnego; jest to zmiana w życiu, po prostu menopauza, uczucie wyczerpania, posępności i wszystko jest pogmatwane. Ty będziesz w porządku, nie bój się. O to właśnie chodzi. Teraz - wielki Duch święty w Jego Obecności...
14
Mam tutaj małą dziewczynkę, o której właśnie mówił ten mężczyzna - mam tutaj zanotowanych kilka spraw. Pewnej małej dziewczynce zrobiono operację wczoraj w Phoenix - usunięto jej nerkę czy coś podobnego. Jest ze zboru brata Outlawa - człowieka, który towarzyszy mi wszędzie, gdzie się udaję, jeżeli to jest w okręgu stu czy dwustu mil - ten człowiek przybywa na każde nabożeństwo. Jeden z członków jego zboru jest tutaj dzisiaj do południa. Ta mała dziewczynka była operowana na raka nerki, a był to złośliwy rak. Tylko Bóg może ocalić życie tego dziecka. Pewna głucha dziewczynka, o której mówił brat Jenkins... O, po prostu jest tak wielu chorych i będących w potrzebie. A teraz, zanim przejdziemy do zwiastowania poselstwa na tym nabożeństwie, chciałbym, żebyśmy się modlili na chwilę. Pochylmy nasze głowy i jeśli są jakieś inne prośby, podnieście po prostu swoje ręce.
15
Nasz Niebiański Ojcze, jesteśmy nauczani we wspaniałych Bożych Pismach - są to natchnione Słowa Boga, które zostały wydrukowane, że siedzimy razem w niebiańskich miejscach w Chrystusie Jezusie. I my to odczuwamy dzisiaj do południa, widząc podążającą do niebios grupę ludzi, składających się z różnych denominacji, siedzących razem. Kiedy patrzę się na nich i widzę niektórych z tych mężów, którzy są starsi ode mnie, a niektórzy młodzi mężczyźni przychodzą... I dokładnie tak, jak dzieje się z listkami i kwiatami, i jak funkcjonuje cała przyroda - to stare odchodzi i przychodzi to nowe... Niebiański Ojcze, dziękujemy Ci za Ducha świętego, który nam daje tą wielką pewność, że pewnego dnia spotkamy się znowu. Dziękujemy Tobie za Jego wielką moc. On pomaga naszym słabościom. Modlimy się za tą małą dziewczynką, której usunięto narośl z jej nerki, a był to rak. Panie Boże, bądź miłościwy tej dziewczynce. Myślę, co gdyby to było moje dziecko? Ona jest ulubieńcem kogoś. Modlę się, żebyś ją Ty uzdrowił. Niechaj moc szatana zostanie usunięta z niej. Niechaj to dziecię żyje ku chwale Bożej.
16
Modlę się dzisiaj do południa - pobłogosław i tą głuchą dziewczynkę, o której była mowa. Modlę się, żebyś Ty przywrócił słuch tej dziewczynce - córeczce Jenkinsa. Modlę się, Niebiański Ojcze, o brata Bordersa, mojego drogiego brata, kiedy widzimy, że szatan próbuje usunąć go z pola misyjnego. Boże, my go żądamy ze względu na Królestwo Boże. Modlimy się również o wszystkie szczególne prośby oraz o tą panią, która stała tam ubiegłego wieczora. Jej wiara podnosiła się do góry, Ty jej to teraz wyjaśniłeś, Panie, i teraz będzie to w porządku. My Ci za to dziękujemy. Modlimy się, żebyś Ty był nadal z nami. Pobłogosław tych kaznodziejów. Pobłogosław wszystkich, którzy pomagali: muzyków i ten mały kwartet, który śpiewał, oraz kwartet z tamtego zboru (tych miłych młodzieńców), również tą panią, która nam zaśpiewała solo. I wszystkie te rzeczy, Panie, jest ich zbyt wiele, abym ich mógł zapamiętać w moim umyśle, lecz Ty wiesz o nich wszystkich. Błogosław tą Ramada Inn, tego zacnego człowieka, który stał tutaj przed kilku minutami i mówił: „Niech ci Bóg błogosławi”. Boże, modlimy się, żeby to wróciło do niego, Panie, i żeby mógł zostać napełniony Duchem Świętym i stać się wielkim świadkiem w świecie Jezusa Chrystusa - to największa rzecz, która mogłaby się wydarzyć, Ojcze.
17
Modlimy się teraz, żebyś pobłogosławił brata Tony i tych zacnych mężów tutaj, chociaż są nawet szeregowymi członkami tego zboru. I oni - pomimo tego oni próbują (ci biznesmeni), zorganizować się razem, żeby być kolejnym świadectwem. Boże, spełnij im ich usiłowania, aby zostali napełnieni Duchem Świętym i daj im rozeznanie, aby wiedzieli, co mają czynić, i jak to mają czynić, by działać dla Pana Jezusa. Pobłogosław to poselstwo dzisiaj do południa, Panie, kiedy je będę zwiastował. Modlę się, żebyś je Ty namaścił Twoimi błogosławieństwami, a kiedy stąd odejdziemy, obyśmy mogli powiedzieć, jak ci na drodze do Emaus: „Nasze serca pałały w drodze”. A potem, Ojcze, jeżeli jest tutaj ktoś nie zbawiony, ktoś, kto Ciebie nie zna albo po prostu członek zboru, niech potężna moc Ducha świętego objawi im dzisiaj ich potrzebę zbawienia w wyznaczony przez Boga sposób - jedyny sposób - w Jezusie Chrystusie, bowiem prosimy o to w Jego Imieniu. Amen.
18
Dziękuję wam jeszcze raz. Zapomniałem nadmienić o jednej rzeczy przed chwilą - oni... Brat Tony, kiedy szedł do samochodu ubiegłego wieczoru, powiedział... Ja powiedziałem: „Nigdy nie patrzyłem się na...” Jestem w usłudze już około trzydziestu trzech lat. Byłem siedemnaście lat pastorem w kaplicy w Jeffersonville, a nie otrzymałem nigdy ani grosza wynagrodzenia. Nigdy nie zbierałem ofiary - przez wszystkie dni mego życia. Nigdy jej nie zbierałem ani nie miałem zamiaru zbierać. A brat Tony powiedział mi ubiegłego wieczora, że oni... Ja zapytałem: „Czy zrobiłeś zestawienie wydatków?” By to zrozumieć - kiedy spotkałem się z tym miłym bratem Brock i... Czy to powiedziałem poprawnie? Brock? Także z bratem Gilmore i z kilku innymi braćmi niedawno wieczorem tam w pokoju. Ja powiedziałem... „Otóż...” Oni się pytali o sytuacji finansowej. Ja odrzekłem: „Tylko tyle, ile wynoszą koszty, to wszystko”. „Dobrze” - powiedział on - „chcemy ci zebrać ofiarę”. Ja powiedziałem: „Nie, nie; nie róbcie tego. Ja - ja otrzymuję sto dolarów na tydzień z mego zboru i to mi wystarczy”. I powiedziałem: „Ja mam... Cokolwiek potrzebuję”. Ja nie potrzebuję niczego. Rozumiecie? Myślę o tym tam po drugiej stronie - o czymś tam. I ja wiem, że starałem się zachować moją usługę... Tak wielu przychodziło, a menażer mówił: „Bracie Branham, ta sprawa musi być postawiona jasno”.
19
Dyrektor fabryki Four Rose Whiskey przyjechał niedawno do naszej miejscowości i przywiózł swoją córkę. I on powiedział - o, ta dziewczynka chciała zostać uzdrowiona. I ona powiedziała... Ona o tym słyszała, a miała iść na operację. A więc oni mówili... O, ona chciała przyjechać. Nie chciała iść na operację. Otóż, ona wbiegła do pomieszczenia, kiedy przemawiałem i chciała, żebym się zaraz modlił za nią - musiało to być w tej chwili. Otóż, ona tam nie mogła pozostać, jej matka ją ścigała. Tak, matka weszła z tyłu do pomieszczenia i usiadła tam z takim aroganckim spojrzeniem. Więc my podeszliśmy i modliliśmy się o tą dziewczynkę i ona odeszła z powrotem. Parę dni potem lekarz powiedział: „W porządku. To jest banda głupców”. Powiedział: „Lecz...” Ona odrzekła: „Nie, ja się czuję znakomicie. Nie mam zapalenia ślepej kiszki. Czuję się fajnie i świetnie”. Więc oni cieszyli się z tego cztery lub pięć dni. Po pewnym czasie... Widzicie, było dokładnie tak, jak wam to już wyjaśniałem - po około siedemdziesięciu dwóch godzinach ten symptom pojawia się znowu, jeśli człowiek rzeczywiście został uzdrowiony, rozumiecie - uzdrowienie. Nie mówię teraz o cudach. I on zaczął się przejawiać znowu, ponieważ wyrostek robaczkowy zaczął nabrzmiewać. I lekarz powiedział: „Cóż, widzicie? Teraz lepiej zawołajcie tego ekstrawaganckiego fanatycznego kaznodzieję jeszcze raz”.
20
Więc on nie chciał potem zrobić operacji. Lecz oczywiście, gdyby mu zaoferowano około piętnastu tysięcy dolarów, to on - mógłby ją zrobić. On powiedział, że nie będzie jej robił. Lecz zrobił ją. Przypadkowo miałem przyjaciela wśród ich personelu i on mi powiedział, że kiedy otworzyli tą dziewczynkę, by jej wyciąć wyrostek robaczkowy, to nie miała żadnego zapalenia. Rozumiecie? Oni zrobili operację niepotrzebnie. Zostawili jej po prostu wyrostek robaczkowy na swoim miejscu, ponieważ nie było na nim żadnego śladu zapalenia. I ten lekarz przyszedł i powiedział mi o tym - mój przyjaciel z tego personelu, który pomagał przy operacji.
21
Czy teraz rozumiecie, o co chodziło? Ona była cała podniecona, ale nie wiedziała po prostu, jak ma się trzymać tej wiary. Rozumiecie? I nie miałem wówczas możliwości, by jej to wyjaśnić. Potem to spowodowało te... Mój przyjaciel lekarz powiedział jej matce: „Jej wyrostek robaczkowy jest ciągle na swoim miejscu”. Oni orzekli: „Ona potrzebuje ten wyrostek robaczkowy i on nie miał infekcji. Nie było na nim żadnej zmiany, był całkiem normalny, różowy. O, po prostu taki, jaki ma być”. I jej matka stała się wierzącą. Potem mi powiedziała: „Trzeba nam właśnie twojej usługi, nie powinieneś siedzieć gdzieś w kącie z jakąś grupą zwykłych ludzi. Ona powinna być nadawana do całego kraju, wszędzie, powinna być na tablicach ogłoszeń”. Otóż, tego właśnie chce diabeł. To się zgadza. Rozumiecie? Lecz, nie - ja tego nie chcę w ten sposób. Pragnę to czynić w ten sposób, żebym mógł odwiedzać wierzących wszędzie, czynić cokolwiek - gdziekolwiek mnie Pan woła, tam właśnie pragnę się udać, właśnie tam, gdzie On... Chcę to czynić pokornie i niech Pan posyła nas, gdziekolwiek On pragnie nas posłać.
22
A teraz do was, ludzie, za którymi się modliłem - jeżeli wy... Po około siedemdziesięciu dwóch godzinach zaczyna się skażenie. Wiemy, że skażenie zaczyna się po siedemdziesięciu dwóch godzinach. To nie są ponowne przejawy choroby. Jeśli temu naprawdę wierzycie całym swoim sercem, to nic nie może tego powstrzymać. Wierzcie temu mimo wszystko. Trzymajcie się tego ściśle. Wszystko będzie w porządku. Nie róbcie... Nie możecie sobie tylko mydlić tym oczu. Musicie rzeczywiście wiedzieć, że to się stało. Jest wielka różnica między nadzieją i wiarą. Nadzieja spodziewa się tego tylko. Wiara wie, że się to stało. To jest ta różnica.
23
Otóż, nie chcę was trzymać długo dzisiaj do południa. Jest już dziesiąta, około sześć minut po dziesiątej, według tego zegarka, który mi dał Billy. Pragnę teraz przeczytać werset z księgi Izajasza, z pierwszego rozdziału i skomentować go krótko. Mam tutaj również kilka miejsc Pisma świętego, na które się być może powołam. Zatrzymam was tylko około trzydziestu minut i potem będziemy gotowi do odejścia, jeżeli Pan pozwoli. Izajasz, 1. rozdział i 18. werset:
Przyjdźcież teraz, a rozpierajmy się z sobą, mówi Pan: Choćby były grzechy wasze jako szkarłat, jako śnieg zbieleją; choćby były czerwone jako karmazyn, jako wełna białe będą.
Niech Pan doda teraz Swoje błogosławieństwa do czytania Jego Słowa. Pragnę mówić na temat „Konferencje” - urządzanie konferencji. Panie, błogosław to Słowo teraz i niech te nasiona wpadną do naszych serc, tam gdzie mamy potrzebę. I Panie, niechby i moje było otwarte razem z wszystkimi tutaj, abyśmy mogli zrozumieć godzinę, w której żyjemy i co powinniśmy czynić. Prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen.
24
Mówiąc o konferencjach - słyszymy tego tak wiele o nich w tych dniach. Wszystko to konferencje. A szczerze mówiąc, po to właśnie jesteśmy tutaj dzisiaj do południa - jest to konferencja. I słyszymy tak wiele o nich, jak są urządzane w wielu różnych miejscowościach, i o tak wielu sprawach, które zostały osiągnięte przez te konferencje. I zwykle kiedy - one są urządzane w nagłej, krytycznej sytuacji. Zazwyczaj, kiedy jest nagląca potrzeba, to urządzacie konferencje, zwołujecie szybko konferencję. I myślimy o tym tymi kategoriami.
25
Otóż, wielu z was przypomina sobie na przykład konferencję, którą mieliśmy w czasie światowego kryzysu, kiedy Niemcy i cały świat był w stanie wojennym, kiedy prezydent Roosevelt był prezydentem Stanów Zjednoczonych i byli wówczas inni „czterej wielcy”, jak to nazywają. Oni urządzili Konferencję Wielkiej Czwórki - z Churchillem i... Spotkali się razem i musieli mieć, jak to nazywają, Konferencję Wielkiej Czwórki z wolnego świata, ponieważ musieli się zejść razem i omówić wspólnie ich zagadnienia i obmyślić pewną strategię, ponieważ wróg posuwał się naprzód i on musiał zostać zatrzymany.
26
I oni musieli się wówczas zejść razem, by móc... Kiedy najmądrzejsza z tych grup... Jedni mieli jedną ideę, a drudzy znów inną, i potem to połączyli razem, by zobaczyć, z czym wyjdą. To była Konferencja Wielkiej Czwórki - gdzie mają zrobić kontratak, gdzie mają postawić swoje armie - na przykład Piątą Armię i Czwartą Armię, i Dziesiątą Armię, i tak dalej, i jak mają współpracować, i gdzie ma nieprzyjaciel swoje warownie. I jeżeli zwrócicie uwagę, oni zawsze próbują uderzyć w rdzeń pacierzowy. To jest linia życia. I zawsze uderza się tak w nieprzyjaciela... Jeśli go chcecie uśmiercić musicie go uderzyć w czułe miejsce decydujące o życiu i śmierci. Jeżeli nie traficie, to go nie uśmiercicie. I dlatego trzeba uczynić tylko jedną rzecz...
27
Podobnie jak urządzanie nabożeństwa. Gdybyśmy mogli wziąć Królestwo Boże, jak mówili mężowie wiele razy w usłudze... I cytując tę kobietę, która powiedziała: „Gdybyście wzięli i zebrali wielkich ludzi razem, wielkie umysły, i zebraliby się razem, a potem uderzyli w to wprost z tego miejsca...” Lecz widzicie, uderzacie w niewłaściwą rzecz. Rozumiecie? Gdyby mi się udało zebrać razem kaznodziejów, gdybym mógł zebrać razem grupę mężczyzn zbawionych przez Boga i pozwolił im zobaczyć moc, która jest w Jezusie Chrystusie, że On rzeczywiście żyje w naszych sercach, i zna myśli w umyśle i przepowiada, mówi naprzód, i sprawia, że to jest dokładne, wtedy ci kaznodzieje będą natchnieni i zaniosą to do swoich ludzi, i... Czy rozumiecie, co mam na myśli? Trzeba uderzyć właśnie tam, gdzie znajdują się armaty.
28
Otóż, oni mieli wówczas tą Konferencję Wielkiej Czwórki. Potem mieliśmy inną konferencję, która nazywała się Konferencją w Genewie. Jestem pewien, że wielu z was przypomina sobie, kiedy musieli zwołać Konferencję w Genewie. Była jeszcze inna, którą nazwali Konferencją w Paryżu, kiedy spotkali się w Paryżu. Tak jest po prostu ciągle, przez cały czas, konferencja za konferencją i znowu konferencja, na której się spotykają, ponieważ w życiu narodów jest wielka potrzeba. Rozum tego świata wydaje się być taki powikłany, że ludzie po prostu nie wiedzą, gdzie i co mają czynić. I cały świat jest przestraszony na śmierć w obecnej chwili. Przypomina mi to małego chłopca, idącego do domu w ciemnej nocy, przechodzącego przez cmentarz i gwiżdżącego. On gwiżdże tak mocno, jak tylko potrafi, lecz on tylko okłamuje samego siebie, że się nie boi. On nie chce myśleć o tym, że się boi, lecz gwiżdże, próbując się uspokoić. Lecz w swoim wnętrzu obawia się, że za każdym nagrobkiem jest jakiś chochlik albo... Widzicie, on się boi i gwiżdże, aby się trochę uspokoić.
29
I dlatego właśnie mamy dzisiaj tak dużo bredni w radiu i telewizji - mężczyzn, którzy mają pewien talent, śpiewaków, takich jak Ernie Ford i Elvis Presley - tych młodzieńców, którzy sprzedają swoje pierworodztwo za miskę soczewicy. Oni tam występują i dzisiaj wystarczy być tylko żartownisiem lub palnąć jakiś żart, by pobudzić do śmiechu amerykańską publiczność; chociaż wiecie, że starają się ich tylko uspokoić, oraz wiecie, że za tym wszystkim, co wiemy, sąd jest blisko. To się zgadza. Może lada chwila staniemy przed nim. Jesteśmy na końcu drogi, bracia. I wszystkie te żarty Ernie Forda i piosenki rock and roll Elvisa Presleya, i wszystkie te bzdury - to jest kolejne święto Nabuchodonozora. Nie przyniesie to niczego dobrego. Lada chwila uderzy sąd.
30
Nasz naród doszedł do tego samego stanu jak Sodoma i Gomora. I gdyby sprawiedliwy Bóg puścił płazem naszemu narodowi to wszystko, co czyni obecnie... Jako sprawiedliwy Bóg On byłby moralnie zobowiązany wzbudzić Sodomę i Gomorę, i przeprosić je za ich spalenie - to się zgadza - gdyby nam to uszło na sucho bez sądu. Lecz pamiętajcie tylko, on przychodzi na nas. Uciekajcie do Skały tak szybko, jak tylko potraficie. Nie odrzucajcie tego. Nie zważajcie na to, co czynią wszyscy inni - tylko się przyłączają do kościoła i wyznań wiary, i tak dalej. Czyńcie tak, jak ci bracia metodyści tutaj: Uciekajcie do Skały tak długo, aż coś wam odpowie i zobaczycie odzwierciedlającego się Chrystusa.
Być może uderza to w was trochę. W dawnych biblijnych czasach, kiedy oni...
31
obecnym czasie w tym złotym stanie Arizona, w dawnych... Dzisiaj mają wytapiaczy metali, aby wytopić z niego żelazo i piryt, który jest nazywany fałszywym złotem, i wytapiacz usuwa to wszystko z prawdziwego złota. W dawnych czasach mieli tylko jeden sposób, jak usunąć te zanieczyszczenia. Uderzali w złoto młotkiem, podobnie jak uderzali w nie Indianie. A ten uderzający wiedział, że ma gotowe złoto dopiero wtedy, kiedy wytłukł z niego wszelki żużel. I on w nie uderzał i obracał je ciągle i uderzał i uderzał, aż oddzielił się z niego wszelki żużel. Kiedy zobaczył odzwierciedlenie samego siebie w tym złocie, wiedział, że wszystkie zanieczyszczenia, i żelazo i obce domieszki zostały usunięte z tego złota.
32
I tak właśnie Bóg próbuje czynić Swemu Kościołowi - uderzać go tak długo, aż wszystkie te wyznania i niedorzeczności, i ach, cały świat zostanie z niego wytłuczony, aż on odzwierciedla Życie Jezusa Chrystusa. Przypomnijcie sobie, kościół... Ja przyjechałem właśnie z wielkich nabożeństw w domu, gdzie wygłosiłem sześć pieczęci... A ta szósta pieczęć... Względnie Siedem Pieczęci, a ta szósta pieczęć była oczyszczeniem kościoła. Oczywiście, kościół przechodzi przez okres ucisku, aby został oczyszczony. Lecz Oblubienica zostaje zachwycona. Istnieje różnica między Oblubienicą a kościołem.
33
Mam nadzieję, że nie staję się teraz doktrynalnym tutaj, względnie... Jeżeli mówię coś, czemu nie wierzycie, patrzcie, czyńcie tak, jak ja robię, kiedy spożywam czereśniowy kołacz. Ja lubię czereśniowy kołacz. Lecz kiedy natrafię na pestkę, to nie odrzucam tego kołacza; wyrzucam tylko pestkę. Więc wy róbcie to samo. Gdy spożywasz kurczaka, a natrafisz na kość, to nie wyrzucasz tego kurczaka, wyrzucasz tylko kość. Jeżeli mówię coś, w co nie wierzycie, to odrzućcie tylko tę kość. Rozumiecie? Lecz obecnie jest nagląca potrzeba, kryzys jest w toku. I prezydent, jako ostateczna instancja, ciągle zwołuje konferencje, i oni muszą się spotykać z powodu tego czy owego. Na przykład Kuba się buntuje i oni muszą zwołać konferencję. Ktoś inny się buntuje i znowu muszą zwołać konferencję. Niemal wszystko, co słyszymy, to konferencje. Lecz co oni robią na konferencji? Jak ona jest zorganizowana?
34
Najpierw zwołają wszystkich razem, potem obierają pewne miejsce. W Genewie... Ja tam byłem, jest to wspaniała, piękna miejscowość. I oni zazwyczaj próbują znaleźć taką miejscowość, która ich trochę inspiruje - taką, żeby się tam mogli zejść. Potem obierają tą miejscowość i zwołują wszystkich tych wielkich ludzi do tej jednej miejscowości i robią... Nie zanotowałem sobie tego tutaj, gdzie była ta miejscowość w Szwajcarii. My tam poszliśmy - Billy, gdzie mieli... Było to koło Genewy, nieprawdaż? I ja myślę, że to był piękny kraj. Nie zapisałem sobie nazwy tej konferencji, lecz przypominam sobie, że tam byłem. I oni się spotykają, a mają te miejscowości, i obierają tą najlepszą, którą mogą i pracują nad tym.
35
Otóż, to jest z tego świata. A wszystko, co jest złe, wszystko, co jest na świecie, jeżeli to jest złe, jest to zapowiedzią tego dobrego. Otóż, sam grzech jest tylko wypaczoną sprawiedliwością. Zatem, jest tylko jeden Stwórca, a jest nim Bóg. Szatan nie jest stworzycielem. On tylko wypacza oryginalne stworzenie. Kłamstwo to wypaczona prawda. Cudzołóstwo to nadużycie właściwego aktu. Wszystko to jest zawsze wypaczeniem tego, co jest dobre. Szatan potrafi wypaczyć, lecz nie potrafi stworzyć. Rozumiecie? I pamiętamy, że wszystko zło, kłamstwo, względnie to, co jest grzechem, jest wypaczoną sprawiedliwością. Stwierdzamy więc, że szatan zawsze bierze do tego, co ma zamiar uczynić, jakiś przedobraz z tego, co Bóg uczynił.
36
Na przykład, jak wielu ludzi na nabożeństwie, rozumiecie - oni mówią: „To jest telepatia”. Albo „To jest... Ten człowiek jest jakimś...” Jak on się nazywał - Szymon czarnoksiężnik, czy coś podobnego. Rozumiecie? Dlaczego? Kiedy widzicie spirytystę albo diabła działającego, jest to tylko wypaczeniem prawdziwej autentycznej rzeczy, którą ma Bóg. To się zgadza. Widzicie, on tylko... A ludzie powinni być - powinni wiedzieć tyle i być wystarczająco duchowi, by mogli rozeznać między tym, co jest dobre, a co złe. Czy słyszeliście kiedykolwiek o spirytyście, wyganiającym diabły i uzdrawiającym chorych, i głoszącym Ewangelię, i... „Według owoców ich poznacie je”. Rozumiecie? Oni mają jakieś małe stanowisko gdzieś na rogu ulicy i czytają wam z dłoni, i zgadują cztery lub pięć rzeczy, a tuzin z tych rzeczy jest błędnie. I tutaj to macie. Rozumiecie? To jest po prostu wypaczenie, próbujące odciągnąć myśli ludzi od spokoju, od prawdziwego, autentycznego Ducha świętego, podczas gdy możemy siedzieć wszyscy razem na niebiańskich miejscach, a Chrystus objawia nam, co powinniśmy czynić.
37
Kościoły powinny postępować w ten sposób. Ludzie, którzy mówią językami... Ja to właśnie pragnę powiedzieć, ponieważ jestem waszym ojcem, jak było dawniej, i ja będę tak postępował dzisiaj do południa. Rozumiecie? My mamy wielką rzecz. Lecz to jest... Ja myślę, że to nie jest przedstawiane całkiem właściwie. Rozumiecie? I będzie to interesujące, jeżeli zostanie to przedstawione dokładnie i poprawnie. Myślę teraz, że jest wielu z tych metodystów, baptystów i prezbiterian, którzy by to chcieli mieć. Lecz jest to zależne od tego, w jaki sposób przedkładamy im to. Rozumiecie?
38
Otóż, jeśli widzicie człowieka budującego dom, który ma młotek i wbija gwoździe do domu, a wy podejdziecie i macie maszynkę, do której można włożyć pół beczułki gwoździ i br-r-r-r-r - powbijać je w ten sposób i z podwójną szybkością, a o wiele lepsza praca. Jeżeli podejdziecie do niego i powiecie mu: „E, co ty robisz? Ty jesteś staromodny. Nie będziesz tego tak robił. To jest zły sposób. Ja tutaj mam maszynkę, która to uczyni”. W taki sposób szybko stracisz okazję do sprzedaży. Wy biznesmeni to wiecie. Straciliście okazję do sprzedaży. Trzeba podejść do niego i chwalić go, jak dobrze on potrafi budować, a potem po prostu przedstawić swój produkt. Jeżeli on jest dobry, to sprzeda się sam. Wy handlowcy to wiecie. I wy wiecie, że nie ma niczego lepszego, niż chrzest Duchem Świętym. Nie ma niczego lepszego, co było dane człowiekowi z nieba, niż Duch święty. Lecz widzicie, my próbujemy powalić tego drugiego człowieka na ziemię. Spróbujmy podnieść go trochę i objąć go naszym ramieniem i dać mu poznać, że „ten koc wystarczy na całe łóżko”. Rozumiecie? Miejmy tego rodzaju konferencję. Rozumiecie? Dajcie mu również trochę miejsca. Wtedy on mimo wszystko zostanie przekonany.
39
Otóż... lecz widzicie, wiele razy w naszych zborach pozwalamy ludziom wstawać nawet podczas głoszenia i mówić językami; a kiedy jest wezwanie do ołtarza, ktoś zacznie mówić językami, a ktoś inny po prostu podaje wykład, ledwie... Myślę, że jeden z nich... Myślę, że ten człowiek mówi rzeczywiście językami. Lecz myślę, że ten drugi mniej lub więcej prorokuje, ponieważ ktoś będzie mówił językami może cztery lub pięć minut, a drugi poda cztery słowa wykładu. Rozumiecie? Musi to być wykładane tym samym tonem i tą samą intonacją głosu. I jeszcze jedna sprawa:
40
Jeśli oni coś powiedzą, a nie urzeczywistni się to, to usuńcie tego złego ducha spośród was. Nie chcecie go przecież.
W mojej kaplicy jeżeli ktoś tak mówi, to lepiej, kiedy to rzeczywiście ma. Zostaje to zapisane. Jeżeli się to nie urzeczywistni, to oni wypędzą tego złego ducha spośród siebie. Tak musi to być - nie tylko jakieś powtarzanie. Jezus rzekł: „Nie posługujcie się próżnym powtarzaniem, jak czynią poganie”. Musi to być coś bezpośrednio do kogoś albo by pomóc zborowi, względnie pomóc w pewnej sprawie. Zostaje to zaraz zapisane, a jeśli to nie jest... A ludzie, którzy mówią językami i posługują się tymi wielkimi darami, by pomóc ciału Chrystusa, oni się spotykają już kilka godzin przedtem, nim my tam przyjdziemy. I Duch święty działa poprzez nich i potem zostanie to położone na kazalnicy. I my wypowiadamy to, co oni tutaj prorokowali. A jeśli się to nie urzeczywistni dokładnie tak, jak było powiedziane, to oni nie mogą tego więcej czynić, dopóki ten zły duch nie zostanie usunięty spośród nich. Wy mówicie: „Otóż, bracie Branham, to...” Rozpatrzcie to teraz. Ja muszę stać tutaj na kazalnicy. Ja bym się nie bał, ponieważ to jest Bóg. Musi to być tutaj każdym razem właściwe. A również tam na zewnątrz musi to być właściwe każdym razem. Potem, kiedy ludzie widzą, że dzieją się te rzeczy, wtedy oni wierzą.
41
Zielonoświątkowy zbór potrzebuje dzisiaj do południa dobrej konferencji. To się dokładnie zgadza. Wszystkie denominacje: unitarianie, duotarianie, trynitarianie, quatrotarianie i wszyscy pozostali, i kościoły Boże, zbory Boże, zejdźmy się wszyscy razem i rozpatrzmy te sprawy, (to jest właściwe), i niech kościół działa. Jak długo szatan potrafi was trzymać w takim nastawieniu, że strzelacie jeden do drugiego, to on siedzi sobie w tyle i mówi: „Bracie, ja nawet nie muszę walczyć”. Lecz gdybyśmy się tylko mogli zejść razem i spojrzeć ku Bogu jako bracia, i potem wykroczyć ramię w ramię, wspólnie. Nie musicie zmieniać zboru - i jeden pójdzie do jednego zboru, a... Róbcie tak jak chcecie. Te małe różnice, które macie, nie są wcale różnicami. Bóg daje każdemu z was Ducha świętego. Otóż, Biblia mówi, że Bóg daje Ducha świętego tym, którzy Mu są posłuszni. Więc z pewnością ktoś był posłuszny Bogu.
42
Lecz chodzi o to, że jak długo szatan potrafi utrzymywać te małe różnice, to właśnie sprawia, że kościół jest w takim zamieszaniu, w jakim jest dzisiaj. Zapomnijmy o różnicach i zejdźmy się razem. I pamiętajcie - ten inny brat jest tak samo w Chrystusie, jak my jesteśmy. Nie ma wielkich mężów ani małych mężów, żadnych przełożonych. Jesteśmy dziećmi. Jesteśmy jedno w Chrystusie. A nasze małe różnice nie grają żadnej roli. Czy Becky chce niebieską sukienkę, a Sara chce czerwoną sukienkę - obydwie otrzymają sukienkę. To - rozumiecie, co mam na myśli? Więc nie wolno im sprzeczać się z powodu tego. Ja uważam, że to właśnie powinniśmy rzeczywiście czynić.
43
Zatem, mówiąc o światowych konferencjach podczas światowego kryzysu... Wiecie, Bóg miał również kilka konferencji. Myślimy o Paryżu, o Genewie, o Wielkiej Czwórce, i o wielu innych konferencjach. Pomyślmy teraz o kilku konferencjach, które miał Bóg, bowiem tamte symbolizowały konferencje, które urządzał Bóg. Myślę, że pierwsza konferencja, która mi teraz przychodzi na myśl - mówiąc w oparciu o Pismo święte, nazwę ją Bożą konferencją w Edenie. „Stworzył tedy Bóg człowieka na wyobrażenie swoje; na wyobrażenie Boże stworzył go; mężczyznę i niewiastę stworzył je”. Oni byli Jego umiłowanymi dziećmi. I była im dana swobodna moralna wolność do podejmowania decyzji. Stary bezwierca mówił wiele razy: „Dlaczego sprawiedliwy Bóg uczyniłby coś takiego i pozwolił na wszystkie te utrapienia, które przychodziły na przestrzeni wieków?” Bóg tego nie czynił. Ludzie zrobili to sami sobie. Bóg nie chciał, żeby tak człowiek czynił. „Dobrze, zatem jeśli Bóg był wszechmogący, dlaczego w ogóle pozwolił, żeby się tak działo? Dlaczego On nie uczynił człowieka doskonałym?”
44
Ponieważ na początku nie było niczego prócz Boga. A w Bogu były atrybuty, Jego atrybutem było być Zbawicielem. Wiemy, że tak jest. On jest Zbawicielem i to było w Nim. I nie było nikogo zgubionego, który mógłby zostać zbawiony. W Nim były atrybuty być Ojcem, a nie było nikogo, któremu mógłby być ojcem. Były w nim atrybuty być lekarzem. Nie było jednak nikogo zgubionego, chorego. Więc jedyną rzeczą, którą On mógł uczynić, było to, że dał człowiekowi swobodną moralną wolność do podejmowania decyzji, wiedząc, że człowiek to uczyni. Bóg Sam tego nie uczynił; człowiek uczynił to samemu sobie. I wy jesteście w tej samej sytuacji dzisiaj do południa. Możecie przyjąć życie albo je odrzucić. Lecz Bóg stworzył człowieka takim, wiedząc, że on to uczyni. Nie chciał, żeby to człowiek uczynił, lecz wiedział, że on to uczyni, i na skutek tego przejawią się Jego atrybuty. Nie ma więc niczego nieaktualnego. Wszystko tyka dokładnie według wielkiego Bożego zegara. Rozumiecie? I to tylko przejawia Jego atrybuty, aby mógł wybrać Swoje dzieci, które Go naprawdę miłują i wierzą Mu. A każdy człowiek ma to samo prawo. Bóg będąc nieskończonym wiedział od początku, co będzie, a co nie będzie, dlatego więc On nie chciał żadnego... Lecz będąc nieskończonym On to musiał wiedzieć. Dlatego mógł On powiedzieć, że będzie miał kościół bez zmazy i zmarszczki, ponieważ On wiedział, że go będzie miał. On jest Bogiem.
45
Otóż, w tym ślicznym miejscu w ogrodzie Eden, o, gdzie mężczyźni i kobiety żyli razem... Bóg jest wielkim budowniczym. Macie tego teraz dużo tutaj w Tucson - mam na myśli budowle. Kiedy byłem tutaj przed kilku laty, było to tylko małe miasteczko. A teraz, tam na górze, gdzie ja mieszkam, wiecie, przed kilku laty biegały tam kojoty i Papagosi. A teraz jest tam... Wiecie, są tam wielkie budowle i domy, i buduje się ciągle dalej i dalej, i dalej. Otóż, co się dzieje? Widzicie, przyjeżdżają budowniczy, kupują połać kraju i rozparcelują ją, i budują domy.
46
Otóż, Bóg tak postępował. Rozumiecie? On rozłożył wszystkie materiały, by uczynić nasze ciała, kiedy był kształtowany ten świat. My składamy się z szesnastu pierwiastków. Jest to potas, wapień, związki organiczne i kosmiczne światło, i tak dalej. I wszystko to razem tworzy człowieka. Lecz to było tutaj, zanim jeszcze był na ziemi człowiek. Rozumiecie? Bóg stworzył nasze ciała i rozłożył ten materiał tutaj, zanim była ziemia. Wy zostaliście wprowadzeni na nią i przyszliście przez Boga. A teraz macie możliwość żyć wiecznie, jeżeli dokonacie takiego wyboru. Dokładnie taką możliwość mieli Adam i Ewa. Wszyscy. Bóg się nie może zmienić. On musi pozostać takim samym - daje każdemu człowiekowi tą samą sposobność. Stwierdzamy teraz, że Bóg... Kiedy On stworzył człowieka, on spodobał Mu się. On spojrzał na Swoją córkę i na Swojego Syna, i jak bardzo On cieszył się z nich. I potem stwierdzamy, że skoro tylko Adam i Ewa zgrzeszyli i ta wiadomość przyszła przed Boga, naszego Ojca: „Twoje dziecko wypadło z łaski. Człowiek odstąpił od Ciebie...” moi drodzy, jak musiało to zaalarmować Jego serce.
47
I obserwujcie teraz przyrodę. Kiedy Adam uświadomił sobie, że jest zgubiony, kiedy poznał, że postąpił źle i zostało mu to ujawnione, że jest w grzechu, to zamiast wołać: „O, Ojcze, przyjdź do mnie. Jestem zgubiony. Popełniłem grzech. Zostałem zwiedziony. Przyjdź do mnie”, on się ukrył. I był to Bóg, który chodził tam i z powrotem po ogrodzie i wołał: „Adamie, gdzie jesteś?” Czy dzisiaj nie jest tak samo? Możecie pokazać człowiekowi w oparciu o Słowo Boże, gdzie on nie dopisał. Dokładnie tak jest. Adam wiedział, że zawiódł. On zawiódł względem Słowa Bożego. I wy wiecie, że nie trzeba wiele. Czy wiecie, co spowodowało wszystkie te choroby i wszystkie utrapienia, i śmierć i smutek na przestrzeni sześciu tysięcy lat? To, że jedna kobieta zawiodła i nie wierzyła jednej małej części, jednej cząstce Bożego Słowa, tylko małej jocie. Ona wierzyła większości z Niego. Szatan powiedział jej prawdę o większej części z Niego. „Te rzeczy będziesz czyniła, a to...” A potem powiedział: „Z pewnością nie umrzesz”. Lecz niewiara tylko w jedną małą jotę spowodowała wszystkie te utrapienia. Czy się to zgadza? Czy myślisz, że niewiara w jedną jotę zabierze cię z powrotem, kiedy ona spowodowała to wszystko? O, nie. My musimy przyjść do Słowa. To jest jedyne... I to jest Bóg. „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo”.
48
I widzicie, kiedy Bóg stworzył człowieka, kiedy On zaczął wylęgać ziemię, pojawiły się narcyzy, wyrosła trawa, wzeszły różne gatunki i rosły wyżej i wyżej. Wielki Duch święty wylęgał... „Wylęgać” znaczy „opiekować się jak matka kwoka - kwokać”. „Kwo, kwo”. Wyrosły kwiaty. Ojciec powiedział: „To jest cudowne. Tylko rośnijcie dalej”. I On wylęgał. Po pewnej chwili pojawiły się ptaki. A następnie przyszły zwierzęta. On stawał się coraz większy i większy i większy i większy. I w końcu ziemia odzwierciedlała Jego odbicie - tego który wylęgał: Boga. I człowiek był na podobieństwo Boga. On nie stworzył niczego wyższego, niż człowieka; dla naszych umiłowanych sióstr - nawet niewiasta - ona nie jest pierwotnym stworzeniem. Ona jest ubocznym produktem mężczyzny, częścią niego. I oni są jedno w Chrystusie. O, jaka to wielka lekcja, którą mamy tutaj wprost przed nami teraz, przy której moglibyśmy spędzić wiele godzin, aby to objaśnić.
49
Zauważcie, stwierdzamy teraz, że wówczas, kiedy ten człowiek odzwierciedlał Boga, potem Bóg zstąpił na ziemię w Swoim własnym podobieństwie, w postaci człowieka, Jezusa Chrystusa. I Bóg był w Chrystusie... Bóg w Chrystusie, odzwierciedlając Samego Siebie tej ziemi - kim On był: Zbawicielem, Bogiem, Lekarzem, Bogiem, przejawiającym Swoje prawdziwe atrybuty przez Człowieka, który był odzwierciedleniem Jego... A Bóg, aby być - aby to osiągnąć, nie mógł przyjść przez seks, który na początku zaczął toczyć tę kulę grzechu. Lecz On uczynił to przez narodzenie z dziewicy. Czy to nie widzicie - ten pierwszy grzech, co to było? Wielu nie będzie się z tym zgadzać i wy krzyczycie z powodu nasienia węża. Lecz tutaj to mamy. Rozumiecie?
50
Zatem, to odzwierciedlenie - Bóg odzwierciedlający Samego Siebie w Chrystusie. Lecz potem, kiedy człowiek wpadł do zguby... Dzisiaj, kiedy jest człowiekowi pokazane ze Słowa, że nie powinien czynić tych rzeczy, to czasami on jest wierny kościołowi. Jeżeli jest tutaj ktoś z moich przyjaciół katolików dzisiaj do południa, wybaczcie mi to na chwilę. Moi krewni są wszyscy katolikami również, wiecie, rzymskimi katolikami. Zważajcie teraz. Kiedy ten ksiądz przyszedł do mnie w sprawie wielu wielkich uzdrowień i on powiedział: „Ty wywodzisz się z katolików. Dlaczego nie jesteś katolikiem?” Ja odrzekłem: „Ja jestem katolikiem”. I on powiedział: „O, ja temu nie mogę uwierzyć”. Ja powiedziałem: „Czy twój kościół nie naucza, że ta Biblia - że Jezus Chrystus założył pierwszy katolicki kościół, a ci apostołowie byli katolikami?” „Tak”. Ja powiedziałem: „Zatem ja wierzę właśnie w to, co oni napisali”. On powiedział: „Lecz panie Branham” - mówił - „kościół się ciągle zmienia. On dał Piotrowi autorytet, żeby miał te klucze i on mógł związać; istnieje też apostolska sukcesja papieży”, i tak dalej. Odrzekłem: „Ja mam wszystkie wasze pisma lub większość z nich - „Fakty naszej wiary”, i tak dalej. Lecz ja rzekłem: „Słuchaj. Jeśli ci mężowie, którzy pisali tą Biblię, chodzili ciągle z Jezusem... Mówisz, że oni byli katolikami i oni napisali tą Biblię. Czy nie myślisz, że oni więcej znali wolę Bożą i przykazania Boże, niż zna je ta nowoczesna grupa dzisiaj?” I ja powiedziałem: „Zwróć uwagę, jeżeli to jest kościół, to kiedy oni byli posłuszni temu, co Bóg powiedział pierwotnie, a jest to Słowo Boże, to patrz na te cuda i znamiona, i inne sprawy, które oni mieli. Lecz wy nie macie ich dzisiaj. To jest dowodem tego, że Bóg nie jest z wami”. On powiedział: „Panie Branham, nie powinniśmy się sprzeczać”. Ja odrzekłem: „Panie, ja bym się nie sprzeczał z nikim. Ja cię tylko o coś proszę”. Potem poruszyłem sprawę soboru Nicejskiego i tak dalej. On powiedział: „Nie powinniśmy się sprzeczać”. On powiedział: „Ty próbujesz mówić o Biblii, o Słowie”. Dalej rzekł: „Bóg jest w Swoim kościele. Tym właśnie był kościół. Tym właśnie on jest dzisiaj. Dzisiaj powinniśmy słuchać kościoła”. Ja powiedziałem: „Bóg jest w Swoim Słowie”. On powiedział: „Bóg jest w Swoim kościele”. Ja powiedziałem: „On jest w Swoim Słowie. A jeśli to Słowo nie jest w kościele, to Bóg nie jest w kościele, ponieważ Słowo jest Bogiem”. I dalej powiedziałem: „Poza tym, czy wierzysz w Apokalipsę?” To znaczy Objawienie - jest to po grecku. „Czy wierzysz, że Apokalipsa jest inspirowana?” On odrzekł: „Oczywiście”. Powiedziałem: „Zatem, Sam Jezus Chrystus powiedział w Apokalipsie, że Ktokolwiek ująłby jedno słowo z Niego albo dodał jedno słowo do Niego, jego część będzie wyjęta z Księgi Życia. Jak możesz zatem mówić, że masz autorytet do tego, by ująć, dodać albo czynić to, co chcesz, kiedy ci to zabronił założyciel chrześcijańskiego Kościoła, Jezus Chrystus. Ty tego nie możesz uczynić”. Rozumiecie?
51
O, co za godzina, jaki okropny czas, w którym żyjemy. A kiedy ludziom jest mówione o ich błędzie, to zamiast przyjść z powrotem i mówić: „Ojcze, jestem w błędzie, wybacz mi”, to oni ciągle ukrywają się za figowymi liśćmi. Oni sobie zeszyli razem figowe listki. I oni próbowali... Słowo „religia” oznacza „okrycie”. I oni próbowali zrobić sobie okrycie ludzkiej roboty. Człowiek nie zmienił się jeszcze do dzisiaj. Więc Bóg musiał zwołać konferencję. I on musiał się spotkać z Jego osobą - Swoim dzieckiem. I pamiętajcie, Jego przykazaniami było: „Dnia, którego będziesz spożywał z niego, tego dnia umrzesz”. Bóg nie może więc lekceważyć Swoich własnych praw, a być sprawiedliwym. Zatem, On zrobił wielką otchłań między Sobą a człowiekiem. Więc kiedy oni... On chciał odkupić Swoje dziecko. On nie chciał, żeby oni chodzili w ten sposób. Więc On musiał go odkupić. Zwołali więc konferencję, a była to pierwsza konferencja, na której Bóg spotkał się kiedykolwiek z człowiekiem, była to Konferencja w Edenie.
52
Jak On zbawi tego człowieka? Co On może uczynić, by przyprowadzić Swoje zgubione dzieci z powrotem do Siebie? I pamiętajcie, Jego pierwsza decyzja jest zawsze doskonała. Gdyby to były wyznania wiary, te figowe listki, On by powiedział: „Adamie, ty postąpiłeś zupełnie słusznie. Wyjdź spoza tych drzew. Ja myślę, że ty jesteś mądrym człowiekiem. Ty Mnie odzwierciedlasz, ponieważ jesteś mądrym. Twoje figowe listki są całkiem słuszne”. Człowiek ciągle próbuje posługiwać się tym figowym liściem, lecz Bóg podjął decyzję. A tą decyzją było, że coś musiało umrzeć, ponieważ to mówiło o Nim, o Jego świątobliwości i sprawiedliwości, według Jego własnego Zakonu. „Dnia, którego spożyjesz z niego, umrzesz”. I musiała to być zastępcza ofiara mająca uczucie. Życie botaniczne nie ma uczucia. Więc On musiał zabić coś, by zyskać skóry na ich okrycie. I to była Boża decyzja, jak zbawić człowieka, przyprowadzić człowieka z powrotem do społeczności z Nim w Edenie. I tak pozostało to na zawsze.
Żaden człowiek...
53
Ja nie wiem, ile razy próbowali wykształcić człowieka, próbowali mu wmówić, że kształceniowy program dokona tego. Ile razy próbowały to uczynić kościoły? Zawiodło to każdym razem i będzie to zawodzić. Próbujemy organizować, każdy człowiek ma... Otóż, ja nie jestem przeciw wykształceniu, nie jestem ani przeciwko organizacji. Lecz organizacja i kształceniowe programy, i wszystko inne, co jest ludzkiej roboty, to figowe listki.
54
Trzeba wrócić do Bożej oryginalnej decyzji na tej pierwszej konferencji w Edenie - z powrotem do Krwi.
Żydzi w dawnych czasach... Otóż, dojdę w ciągu kilku minut do zielonoświątkowców. W dawnych czasach, kiedy Bóg przyjął tą zastępczą ofiarę, Żyd zazwyczaj przychodził po drodze ze swoim pierwszorzędnym byczkiem i mówił: „Wiesz, jestem grzesznikiem. Jahwe żąda ode mnie, abym ofiarował krew”. Więc on poszedł i wziął swego baranka albo swego byczka. On go zaniósł do najwyższego kapłana do świątyni i włożył swoje ręce na swoją ofiarę. Co to sprawiło? To zidentyfikowało czciciela z jego ofiarą. A kapłan przyszedł i zabił tego byczka, chwycił jego krew i pokropił nią tego... I ten czciciel był szczerze przekonany, ten Żyd, że właśnie tego Jahwe wymagał od niego. Ten człowiek odszedł do domu z dobrym uczuciem, odczuwając drżenie i dygotanie tego baranka, krew popryskaną po całych jego rękach, i tak dalej, i widząc, jak ten baranek wierzgał i umierał, mając przecięte gardło. On wiedział, że on miał tak umrzeć. On patrzył na swoją ofiarę. On identyfikował się z nim przez włożenie swoich rąk na niego - „Ja powinienem nim być”. A potem, kiedy mu przecięli gardło i on umierał, i beczał, i tak dalej. Ten baranek drżał i skonał, a czciciel stał tam mówiąc: „O, Jahwe, Ty przyjąłeś tą ofiarę zamiast mnie. Ja wstydzę się samego siebie”. I ten człowiek odszedł do domu usprawiedliwiony, ponieważ uczynił dokładnie to, czego wymagał Jahwe. To było bardzo dobre.
55
Lecz z biegiem czasu stało się to tradycją w rodzinie. Otóż, on bierze swoją ofiarę i mówi: „Zobaczmy teraz. O, tak, nadchodzi święto nowiu miesiąca. Uważam, że raczej zacznę czyścić przybytek. Będą Zielone świątki. Sądzę, że raczej udam się tam i złożę w ofierze baranka”. Udał się tam i zabił go, nie mając przy tym żadnych uczuć, ofiarował go i powracał z powrotem z tymi samymi myślami, jakie miał, kiedy tam szedł. I co On potem uczynił? Jahwe powiedział tutaj u Izajasza, mówiąc trochę później, On powiedział: „Wasze uroczyste święta stały się smrodem w Moich nozdrzach”. Nie śmiemy przychodzić jako banda chłystków. Nie wolno nam przychodzić jako banda formalnych członków, i tak dalej, których mają w dzisiejszym czasie w tych tradycyjnych religiach. My jesteśmy zielonoświątkowcami. Przychodźmy z głęboką szczerością, połóżmy nasze ręce na naszą Ofiarę tam na Golgocie i odczuwajmy to krwawienie i cierpienie Jezusa Chrystusa, kiedy identyfikujemy samych siebie, że jesteśmy martwymi dla rzeczy tego świata i tych nowoczesnych idei w naszym czasie.
56
Jesteśmy jak w Sodomie i Gomorze i w tym żyjemy. Pozwalamy na to, by sprawiedliwy duch w nas... Te grzechy niepokoją naszą duszę codziennie. Pozwalamy, żeby grzechy tego świata i moda z Hollywoodu, i cała ta ewangelizacja Hollywoodu i niedorzeczności, wszystko to podniecanie i rockowa muzyka, i skakanie do góry i w dół... A kiedy muzyka przestanie grać, jesteście jak opony bez powietrza. Kiedy człowiek jest obmyty Krwią Baranka, to on nie potrzebuje muzyki ani niczego innego. Moc Boża po prostu działa na nim i on potrafi krzyczeć, wydawać okrzyki, chwalić Boga, i czynić wszystko inne, czy tam jest muzyka, czy nie. Duch święty jest w nim. On jest zidentyfikowany z Jezusem Chrystusem. Lecz dzisiaj pragniemy po prostu... Pragniemy skakać w kółko trochę jako zielonoświątkowcy, ponieważ nasi praojcowie tak czynili. Oni mieli coś, z powodu czego podskakiwali: ten Duch święty sprawiał, że podskakiwali. A potem, gdy wrócili do domu, zawsze żyli tak wysoko, jak podskakiwali. Jeżeli tak nie żyjecie, to nie podskakujcie w ogóle. My powracamy dzisiaj do domu i żyjemy wszelkiego rodzaju życiem. Odzwierciedlamy tą właśnie rzecz, w obronie której stoimy.
57
A nasze organizacje stają się świeckie. Oni wychodzą i pozwalają naszym zielonoświątkowym braciom wyjść do tych wielkich szkół. One są dobre, nie mam niczego przeciwko nim, lecz pragnę tylko na to wskazać. Oni ich kształcą i nauczają ich psychologii, i dają im promocję bakałarza, i podobnie jak czynią pozostali, i wysyłają ich tam. I czym oni są? Oni są absolutnie... Oni nie są w ogóle zielonoświątkowcami. Bóg nie ma żadnych wnuków; Bóg ma synów. Myślimy sobie, że nasza matka była zielonoświątkowcem, że nasz tata i wszyscy byli zielonoświątkowcami; że zostaliśmy wychowani w niedzielnej szkole i automatycznie jesteśmy zielonoświątkowcami. To są wnuki. Bóg nie ma wnuków,
58
On ma synów Bożych i córki Boże. I każdy człowiek musi zapłacić tą samą cenę, którą zapłacił pierwszy człowiek. On musi przyjść pod przelaną Krew Jezusa Chrystusa. To właśnie musi on uczynić.
Stwierdzamy teraz, że to właśnie... Na początku ta szczerość... My sobie teraz myślimy dlatego, że mamy młodego człowieka tutaj, który chce zdobyć wykształcenie... On udaje się do szkół i tak dalej; on przychodzi wykształcony. On potrafi mówić naprawdę mile; on umie stać na podium; on jest człowiekiem z ogładą. Otóż, to jest Hollywood. Oni chcą czegoś, co się błyszczy. Wy chcecie człowieka kulturalnego, mającego znakomite wykształcenie. Chcecie takiego człowieka, niezależnie od tego, czy on jest liberałem i toleruje... On się nie troszczy o to, że kobiety strzygą sobie włosy. Biblia mówi, żeby tego kobieta nie czyniła. Nie troszczy się o to, czy diakon chodzi do zboru, jeżeli on jest dobrym człowiekiem i może płacić dosyć dobrze, oni się nie troszczą o to, czy on był żonaty parę razy. „To jest w porządku, on jest dobrym człowiekiem”. Lecz Biblia to odrzuca. Dokładnie.
59
My nie chodzimy do zboru dzięki teologii; chodzimy do zboru dzięki kolanologii. To się zgadza. Wchodzimy w Chrystusa. Lecz widzicie - dzisiaj mamy taką ideę, że chcemy chodzić tak, jak wszyscy pozostali. To właśnie doprowadziło Izraela do kłopotów, on chciał chodzić tak, jak wszyscy pozostali. Nasze uroczyste Zielone świątki stały się tylko formalnym oddawaniem czci. My to wszyscy wiemy. I widzimy, że to się staje... Nie wolno nam tego czynić. Trzeba nam powrócić i zidentyfikować się z Jezusem Chrystusem. Obrać Jego drogę i pozwolić Mu działać poprzez nas. Wtedy ludzie będą chętnie naśladować Tego, kto kiedyś nauczał: „Ja pociągnę wszystkich ludzi do Mnie”. Jak bardzo chcielibyśmy posunąć się trochę naprzód i wyrazić trochę więcej spraw z tej Konferencji w Edenie. Lecz mam jeszcze niektóre inne konferencje, do których chciałbym przejść.
60
Na przykład, weźmy kolejną konferencję: Konferencję Płonącego Krzaku, jak bym to nazwał - Płonącego Krzaku. Otóż, Bóg miał proroka zbiega. Kiedy Bóg powoła człowieka, by coś czynił, on miałby się zaraz do tego zabrać, inaczej będzie nieszczęsny do końca swego życia. Mojżesz rozpoczął. On był powołany przez Boga. On był przeznaczony do pewnego zadania. A kiedy on rozpoczął, ludzie mu nie uwierzyli, więc on ich po prostu zostawił. On uciekł i ożenił się z pewną piękną etiopską dziewczyną i otrzymał, odziedziczył stado owiec. I on był tam na pastwiskach i stracił całą swoją wizję odnośnie swego ludu - kościoła żyjącego Boga. A Bóg go postanowił do tego dzieła. On go wychował; urodził się z łona swojej matki jako właściwe dziecko i On go wychował dla tego celu. Nie ma sensu uciekać od tego, będziesz to czynił mimo wszystko.
61
Więc wy, którzy jesteście tylko członkami kościoła, a odczuwacie, że tam w waszym sercu jest coś głębszego, będziecie mizernymi nieszczęśnikami, póki nie przyjmiecie Chrystusa w ten sposób. Widzieliście rzeczywistego, autentycznego Ducha świętego, działającego w ludziach. Będziecie nieszczęsnymi, dopóki On nie przyjdzie do was. Jest to Bóg, wołający was. Oddajcie się Jemu, wyjdźcie spoza tych krzaków. Ta sprawa jest już załatwiona, Bóg utorował Swoją drogę. Jest to przez Krew. Wy mówicie: „Otóż, ja należę do kościoła”. To nie znaczy nic więcej, niż gdybyś należał do rodeo; ani trochę. Nie mam nic przeciw organizacjom - nie jestem przeciw ludziom w organizacjach, lecz chodzi o system.
62
Zwróćcie teraz uwagę na to. Znajdujemy teraz ten płonący krzak. Bóg wiedział, że ten prorok żył w spokoju. Więc On zadecydował, że musi przemówić do tego proroka. Wybrał więc pewne miejsce. Była tam nagląca potrzeba: „Słyszałem wołania Mojego ludu. I tam jest człowiek, którego posłałem, by ich wyzwolić, a on jest słaby i mdły”. O, Boże, mam nadzieję, że On powoła kogoś tutaj dzisiaj do południa - tych kaznodziejów, aby pałali. Spójrzcie na tą wizję. My umieramy. świat przepadł. Kościół odstąpił od wiary. Bóg próbuje wywołać Oblubienicę. Więc On obrał miejsce, bardzo dziwne miejsce dla nas; był to krzak na szczycie góry. Lecz on zwrócił na siebie uwagę proroka. I On zawołał go tam na konferencję.
63
Obserwujcie, on musiał być posłuszny temu słowo w słowo. „Zzuj swoje obuwie, Mojżeszu. Ziemia, na której stoisz, jest święta”. Co, gdyby Mojżesz powiedział: „Otóż, Panie, ja właśnie zdobyłem pewne wykształcenie. Wyrazem szacunku jest zdjąć kapelusz, więc ja sobie zdejmę kapelusz”. To by w ogóle nie funkcjonowało. Kiedy Bóg mówi „buty”, to On ma na myśli buty. Jeśli Bóg rzekł: „znowuzrodzony”, to myślał „znowuzrodzony”. On nie miał na myśli uściśnięcia dłoni albo powtarzania wyznania wiary. Wszyscy boją się tego znowuzrodzenia. Diabeł zastąpił to uściśnięciem dłoni albo jakiegoś rodzaju psychicznym zagadnieniem, które sprawi, że sobie uświadomisz: „Tak, jestem znowuzrodzonym”. Lecz twoje życie mówi, czym jesteś - to życie, które jest w tobie. Kiedy mówisz, że jesteś zrodzony z Ducha Bożego, a zaprzeczysz jednemu Słowu tej Biblii, to wskazuje na to, że nie jesteś. Kiedy próbujesz umieścić to z powrotem na coś innego, to wskazuje na to, że to nie był Duch święty, ponieważ On nigdy nie zaprzeczy Swemu własnemu Słowu. Mówisz: „Hm, mój kościół tego naucza”. To wskazuje na to, że nie jesteś zrodzony z Niego. Ty jesteś zrodzony z kościoła, nie z Boga. To jest Bóg, Jego Słowo. Tutaj on jest, Mojżesz, pomazaniec. „Zdejmij swoje obuwie. Jesteś na świętej ziemi”. „Otóż, czy mój kapelusz nie dokona tego tak samo?” On powiedział: buty. I to właśnie On miał na myśli - buty. Jeżeli Bóg mówi „narodzić się na nowo”, to znaczy narodzić się na nowo.
64
Słuchajcie teraz. Otóż, jestem wśród mieszanych słuchaczy i małych dzieci. Lecz wy słuchacie waszego lekarza. Wy słuchacie... Mam nadzieję, że mnie słuchacie i rozumiecie. Każde urodzenie jest połączone z brudem. Bez względu na to, czy ono jest w chlewiku dla świń albo w różowo udekorowanym pokoju szpitalnym; każde urodzenie jest połączone z brudem. A tak samo jest podczas znowuzrodzenia. Ono jest połączone z nieporządkiem. Ono sprawi, że będziesz czynił sprawy, których nie miałeś zamiaru czynić. Lecz z tej śmierci i skażenia wychodzi życie.
65
Żadne nasienie nie może zrodzić życia, dopóki nie umrze i nie zbutwieje. I z tego skażonego brudu, kiedy już nie pozostało nic, co by mogło ulec skażeniu, jest to jedyne życie, które żyje.
Kiedy syn przychodzi do Boga, on jest doświadczany. Kiedy tam stałem owego dnia - przypominam sobie jak przechodziłem te doświadczenia. Kiedy byłem dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, i rok za rokiem - cztery lub pięć lat na rogach ulic głosiłem Ewangelię i próbowałem czynić to, co było właściwe w oczach Bożych, a On pozwolił, że moja żona umarła, a moje niemowlę leżało tam również umierając. Podszedłem do niemowlęcia. Powiedziałem: „Panie, Boże, nie pozwól, żeby moje niemowlę umarło. Ośmiomiesięczne - dziewięciomiesięczne niemowlę... Podniosłem mój wzrok i wyglądało to jakby czarne prześcieradło zstępujące w dół. On mnie nawet nie chciał słuchać. On nawet nie wejrzał na mnie. Ja powstałem, miałem około dwudziestu trzech lat. Tam leżała moja żona - w kostnicy. On mnie nie wysłuchał w jej sprawie. Kiedy to wszystko, co uczyniłem... Ja mówiłem: „Boże, powiedz mi, co zrobiłem. Jeśli zrobiłem coś złego, ukarz mnie, nie ich”. Ja powiedziałem: „Co ja zrobiłem? Pracowałem cały dzień, głosiłem przez całą noc, stałem na rogach ulic i gdziekolwiek... Co ja uczyniłem? Powiedz mi, co uczyniłem?” On mi nawet nie odpowiedział.
66
Potem szatan przyszedł do mnie z boku. On powiedział: „Czy Mu będziesz służył, kiedy jedno słowo zmieniłoby całą sytuację? Jedno słowo ocaliłoby twoje niemowlę, lecz On tego nie chce uczynić. On tego nie uczyni, chociaż jedno słowo... Czy ty Mu jeszcze dalej chcesz służyć? Wszelkie ludzkie rozumowanie... To się zgadza. Dlaczego miałbym Mu służyć, jeżeli On nawet nie zechciał wejrzeć na moje niemowlę? Tego właśnie było tylko trzeba; a tyle rzeczy, które ja uczyniłem dla Niego, a potem On nie wysłuchał mnie nawet w sprawie mojego dziecięcia. To było najgorsze doświadczenie. Wszelkie ludzkie rozumowanie załamało się. Dlaczego miałbym Mu służyć, jeżeli On nie może uczynić dla mnie ani tyle? Chodziłem przecież we dnie i w nocy w Jego sprawach. A On odmawia mi nawet powiedzieć, co zrobiłem. Wszelki ludzki rozum zawiódł.
67
Lecz, ach, kiedy człowiek jest narodzony na nowo, to wewnątrz jest coś, co trzyma. Ja doszedłem do tego, kiedy pomyślałem: „Gdzie ja ją otrzymałem? Skąd ona przyszła? Kim ja w ogóle jestem? Skąd ja przyszedłem?” Rozumiecie? Wszystko to ludzkie we mnie załamało się. Wtedy ten prawdziwy, autentyczny Duch Boży leżał tam. Podszedłem do niej i włożyłem moje ręce na jej głowę. Ona cierpiała tak bardzo, że jej małe oczy stały się zezowate. Ja rzekłem: „Kochanie, za kilka minut wezmę cię i położę do ramion mamy - tam w kostnicy. Pogrzebię cię tam pod tymi sosnami. A pewnego dnia tatuś zobaczy cię znowu”. I spojrzałem do góry; powiedziałem: „Boże, choćbyś mnie zabił, jednak będę Ci ufał. Ty mi ją dałeś, Ty ją zabrałeś. Błogosławione niech będzie Imię Pańskie”. Na ów czas wszelki mój ludzki rozum znikł. Byłem u kresu moich sił. Lecz kiedy człowiek znajdzie się u kresu swoich sił, wtedy jest tam prawdziwy Duch Boży, aby go wziąć do swoich rąk i podnieść go do góry.
68
Musisz się narodzić na nowo. Wszystko musi umrzeć. Cała twoja teologia, całe twoje myślenie, wszystko, czymkolwiek kiedyś byłeś albo czym spodziewasz się być, twoje życie i wszystko inne umiera. A potem Duch święty wchodzi do ciebie. To się dzieje, kiedy zdejmiecie (kapelusze?) buty i staniecie przed Bogiem. „Niczego nie przynoszę w moich rękach, po prostu przylgnę to Twego krzyża”. Tam właśnie Mojżesz musiał przyjść - gdzie on mógł być posłuszny temu, co Bóg powiedział - na Konferencję Płonącego Krzaku. Potem Bóg powiedział: „Ja ci teraz pokażę Moją chwałę”, kiedy on był ochotny iść. I on poszedł do Egiptu.
69
Była Konferencja w Edenie, była Konferencja Płonącego Krzaku. Weźmy szybko kolejną konferencję. Weźmy Konferencję przy Morzu Czerwonym. Wiecie, czasami jesteście wprost na drodze obowiązku, a szatan wejdzie wam w drogę. Bracia kaznodzieje, wy to wszyscy znacie. Chrześcijanie, wy to wiecie. Zaraz... Tutaj był Mojżesz. On tam poszedł i pokazał te znaki Izraelowi, tym, którym pokazał je najpierw, a oni nie chcieli słuchać. On tam poszedł z powrotem, wypełniając swój obowiązek, będąc pod namaszczeniem od Boga i posiadając głos samego Boga, by nawet powołać rzeczy do istnienia. On mógł zawołać muchy. On posługiwał się głosem Boga. On powiedział: „Niech się pojawią muchy”. A w tamtym kraju ich nie było. On odszedł z powrotem. Wiedział, że to się stanie, ponieważ on wypowiedział Słowo Boże. On odszedł z powrotem i zaraz potem stara zielona mucha zaczęła krążyć w powietrzu. A potem było ich dwa funty na yard kwadratowy. Twórcze dzieło, to przysługuje dziś Kościołowi Jezusa Chrystusa będącemu pod Krwią Jezusa Chrystusa, przez Jego Słowo, bo my mamy z Nim kontakt. Nie ma różnicy... To Słowo, które słyszymy, jest tutaj i jest to Bóg. Widzimy Go, stojącego tutaj. Wiemy, że to jest On, mówiący do nas to samo. Ja widziałem, jak się to działo i ja wiem, że to jest prawdziwe. Jest to zgodne z Biblią.
70
Wówczas był Mojżeszowi dany autorytet, on tam poszedł i pokazał te znaki Izraelowi. I Izrael wyszedł razem z nim. I tutaj oni są wprost na linii obowiązku, a przed nimi jest Morze Czerwone, odcinające im drogę. Mojżesz zwołał konferencję. Bóg musiał obrać miejsce tam za skałą. Mojżesz idzie tam i mówi: „Panie...” Jeśli jesteś na linii obowiązku, to masz prawo zwołać konferencję. Po to właśnie przychodzimy - modlić się. Dlatego byliśmy posłani do szpitala. Dlatego idziemy do łoża chorego - by zwołać konferencję. O, moi drodzy, czuję się religijnie w tej chwili. Zwołajcie konferencję. Tego właśnie potrzebują zielonoświątkowcy dzisiaj - zwołać konferencję. O co chodzi? Staliśmy się opieszali. Gdzieś w obozie jest ukryta złota sztaba. Zwołajmy konferencję.
71
Mojżesz zwołał konferencję i powiedział: „Panie, ja uczyniłem dokładnie tak, jak Ty mi powiedziałeś, a tutaj jesteśmy w pułapce. Nadchodzi śmierć, nadciąga na nas” - jak pacjent chorujący na raka. „śmierć nadciąga na nas”. A Mojżesz stał tam tak długo, aż otrzymał audiencję u Boga. On tam pozostał, aż Bóg przemówił. On znał Jego głos; on był prorokiem. Bóg powiedział: „Dlaczego wołasz do Mnie, Mojżeszu? Ja ci dałem autorytet, byś zaprowadził ten lud tam i powiedziałem ci, że to uczynisz. Przemów do tego ludu i idźcie naprzód”. Amen. Czerwone Morze zaczęło się usuwać i działo się wszystko inne, kiedy Bóg powiedział Słowo. Kiedy trzeba było zadecydować, co on ma zrobić: „Ja jestem tutaj, jestem naprzeciw niego, co mam czynić?” „Mów i idź naprzód”. A Morze Czerwone cofnęło się. Nasz czas upływa, a ja mam tak dużo różnych miejsc, na które chciałbym się powołać. Pośpieszmy się. Mam ich jeszcze kilka: Dawida i tak dalej...
72
Lecz tutaj, przypomnijcie sobie, pewnego razu była Konferencja w Getsemane, kiedy Bóg i Jego Syn musieli się zejść razem. Mimo wszystko nie było nikogo innego, kto by mógł umrzeć za grzechy świata. Nikt nie był godzien umrzeć, żaden człowiek. Każdy człowiek na tym świecie urodził się w wyniku seksualnej pożądliwości. I to wywołało zamieszanie na początku. To właśnie było tego powodem - uczyniło nas skrzyżowanym stworzeniem. Jesteśmy narodzeni z seksu, z ludzkiej pożądliwości. Jest to krzyżówka. Coś było... Dlatego właśnie zawiera to w sobie śmierć, jak mówiłem ubiegłego wieczora. Lecz kiedy Bóg stworzył Swego pierwszego człowieka, On nie prosił, żeby się mężczyzna i kobieta zeszli razem. On go stworzył z ziemi. On był autentycznym stworzeniem. Jego grzech właśnie zrobił z niego hybrydę. O to właśnie chodzi dzisiaj, dlatego mamy tak wielu skrzyżowanych zielonoświątkowców. Wy dajecie posłuch dociekaniu rozumem, zamiast Słowu. Zawróćcie, ludzie; chodźcie z powrotem.
73
Zwróćcie uwagę, tam na zewnątrz wśród różnych słuchaczy nie mówię tego. Jest to między wami - zielonoświątkowcami, wami, siedzącymi tutaj, a nami. Nie przyszliśmy tutaj, abyście nas słuchali. Przybyłem tutaj próbując wam pomóc. Ja przychodzę... Jeśli ja - gdybym stał tutaj i powiedział, że mówiłem na pewien temat dzisiaj do południa, to byłbym obłudnikiem. Ja przychodzę tutaj z prawdą i to z prawdą, którą chcę wam przekazać, z czymś, co jak wierzę Bóg położył mi na serce, by wam pomóc, abyśmy mogli zrozumieć, w jakim czasie żyjemy. Rozumiecie?
74
Wówczas była Konferencja w Getsemane, kiedy ten Jedyny, który mógł umrzeć, przyszedł na tą godzinę. Potem, kiedy nastał ten doniosłej wagi czas, On musiał tam podjąć Swoją ostateczną decyzję. Niewątpliwie Ojciec zapytał: „Czy Ty jesteś ciągle gotowy zakończyć to dzieło, Synu?” On odrzekł: „Czy jest możliwe, Ojcze, czy jest gdzieś jakiś inny człowiek, którego Ty mógłbyś znaleźć? Ja miłuję Mój lud. Miłuję braci, których Mi ty dałeś. Czy jest możliwe, że jakiś inny człowiek mógłby...” „Nie, Ty jesteś tym Jedynym, który to może uczynić. Tylko Ty urodziłeś się z dziewicy. Tylko Ty urodziłeś się bez seksu. Żaden inny człowiek, żaden biskup, żaden papież, żaden kardynał, ani nikt inny nie może Ci pomóc”. To jest On. „Ty jesteś tym Jedynym, który to może uczynić”. Zatem, ta konferencja była... Szatan stał tam gotowy domagać się ludzkiej rasy. On powiedział, że ma prawo do niej, ponieważ ludzie zgrzeszyli.
75
Jak wy, słuchacze, mieliście tutaj te taśmy o Siedmiu Pieczęciach, kiedy Baranek wystąpił, by się domagać Swoich odkupionych, których On odkupił, wtedy czas się zakończył. On obecnie działa, wykonując dzieło odkupienia. Lecz pewnego dnia On wyjdzie ze świątyni, by wziąć do ręki Księgę odkupienia, którą On odkupił Swoją własną Krwią. Wtedy skończy się ta godzina. Wtedy On występuje, by żądać tych, których On odkupił. Tutaj On stał w Getsemane, w tym wielkim cierpieniu. Grzech każdego człowieka został włożony na niego. Wszystko, co kiedykolwiek umarło - jego śmierć została włożona na Niego. I On był niewinny, lecz On musiał stać się grzechem. „Czy Ty, święty Synu Boży, możesz wziąć na Siebie grzech cudzołóstwa? Czy możesz wziąć na Siebie ten grzech - karę za cudzołóstwo? Czy Ty możesz wziąć na Siebie grzech - karę za kłamstwo? Czy Ty możesz wziąć na Siebie grzech wszystkich tych rzeczy i czy Ty możesz nieść go na Sobie, chociaż jesteś niewinny?” On był tym Jedynym. Zebrała się konferencja. Co On powiedział? „Nie moja wola, Twoja niech się stanie”. O, Boże, obyśmy wszyscy mogli dotrzeć na Konferencję w Getsemane, na to ostateczne sprawdzenie.
76
Potem odbyła się następna konferencja pewnego razu. Kilka dni potem - około czterdzieści dni - odbyła się konferencja po Jego śmierci, pogrzebie i zmartwychwstaniu. Chrześcijański kościół miał zostać zorganizowany. Metodyści, baptyści, prezbiterianie, luteranie, my wszyscy. Słuchajcie teraz jeszcze na chwilę - na zakończenie. Nastał czas, gdy Bóg miał zamiar nie tylko przyjąć lud, podobnie jak Izraela, do Swego ludu. Izrael będzie zbawiony jako naród Biblia tak mówił, zostanie zrodzony w jednym dniu. Bóg zajmuje się Izraelem jako ludem. W kościele On zajmuje się indywidualnymi ludźmi. On wybrał z pogan ludzi dla Swego Imienia. Otóż, stwierdzamy, że ta godzina nastała obecnie. Jak ma być prowadzony ten kościół? Było im zabronione, chociaż głosili, chociaż uzdrawiali... Słuchajcie mnie. Chociaż oni zwiastowali, chociaż uzdrawiali, chociaż widzieli wielkie znaki i cuda, i chociaż byli świadkami tego, że On jest Synem Bożym, lecz On zabronił im głosić, dopóki nie mieli tej konferencji. „Czekajcie w górnym pokoju w mieście Jeruzalem. Ja wam poślę z powrotem Słowo, jak powinien działać chrześcijański kościół. Ja wam oznajmię, czy mam mieć biskupa, czy kardynała, czy papieża, czy cokolwiek będę miał. Ja wam to poślę z powrotem. Ja idę do niebios, by urządzić konferencję, a wy czekajcie tam, aż usłyszycie sprawozdania”. Amen, amen.
77
Przypominam sobie, kiedy oni mieli tą Konferencję w Genewie, jeden z moich przyjaciół, stary kaznodzieja dr Pettigrew z Louisville powiedział, że słuchał tego w radio. Naród był zagrożony. On chciał stwierdzić, jakie były podjęte decyzje - co oni mieli zamiar uczynić. A pewien bigbitowiec z włosami zwisającymi mu do twarzy podszedł do jego drzwi i powiedział: „Doktorze Pettigrew, dowiedziałem się, że jesteś człowiekiem mającym wpływ”. Dalej rzekł: „Ja mam kilka rock and roll pieśni, które... Ludzie nie będą mnie słuchać. Gdybyś mnie mógł trochę zachwalać...” On odrzekł: „Synu, stój tam na zewnątrz przez chwilę”. Dalej mu rzekł: „Ja słucham, by się dowiedzieć, jakie będą sprawozdania”. On powiedział: „Lecz doktorze Pettigrew, to jest ważna sprawa”. Dalej rzekł: „To ma dla mnie tak wielkie znaczenie”. Jakby to miało większe znaczenie, niż słuchać sprawozdania z Konferencji Wielkiej Czwórki. Tacy właśnie są ludzie dzisiaj. Jakiś zwykły bigbitowiec, ktoś taki lub owaki przychodzi pod płaszczykiem religii i próbuje odwrócić twoją uwagę od słuchania aktualnego sprawozdania. Jakiś zwykły maminsynek, przychodzący z czymś banalnym, religijnym (jeżeli mogę się posłużyć takim słowem), by pozyskać więcej członków i lepszych ludzi, by dostać większy kościół i więcej zwolenników, próbujący pociągnąć waszą uwagę, bracia; nie słuchajcie go. Mamy sprawozdania zapisane tutaj.
78
Jak na Konferencji Pięćdziesiątnicy Powiedział: „Nie śpiewajcie innej pieśni. Nie zwiastujcie innego słowa. Lecz udajcie się tam i czekajcie, aż się skończy ta konferencja. Ja wam poślę wiadomości. Ja wam powiem, kto jest największy wśród was. Ja wam powiem dokładnie, co macie czynić, czy macie mieć organizację, czy macie mieć papieża lub biskupa, albo co powinniście mieć. Ja wam o tym powiem. Lecz czekajcie, aż usłyszycie te sprawozdania. Idę do niebios, by zadecydować o tym”. I On wstąpił na wysokości, wiódł pojmanych więźniów, usiadł po prawicy Boga, i posłał z powrotem dary ludziom. Potem, kiedy nastał Dzień Pięćdziesiąty, oni oczekiwali. O, co, gdyby to było... Co gdyby Andrzej powiedział po około sześciu dniach: „Wiecie, bracia, ja myślę, że nie musimy już dłużej czekać. Ja myślę, że przez wiarę otrzymaliśmy naszą usługę. Powinniśmy iść naprzód - rozpocząć zaraz naszą usługę, w tej chwili”. Taki jest właśnie problem z wielu kaznodziejami. On tam nie pozostanie wystarczająco długo, aż usłyszy sprawozdania, aż usłyszy polecenie dla siebie.
79
„Otóż, wiesz...” Może był tam inny imieniem Filip, który wstał i rzekł: „Wiecie, ja się czuję dosyć dobrze. Tak czy owak mamy poznanie tego, co On chce uczynić”. Tak może było, bracia. Może macie promocję bakałarza sztuki, doktora teologii, doktora prawa, Q.U.S.T, ale to nie ma znaczenia. Twoja wiedza nie ma znaczenia. Wszystkie twoje seminaria nie mają żadnego znaczenia. Musisz oczekiwać na sprawozdanie, by zobaczyć, co mówi Bóg. Żaden człowiek nie ma prawa głosić Ewangelię bez spotkania się - nie spotkawszy się najpierw z Jezusem Chrystusem jako z Osobą, nie jako jakimś teologiem (otóż, wiecie co mam na myśli), z jakąś promocją teologa, doktoratem teologii. On nie ma prawa głosić na podstawie tego. Bez względu na to, jak bardzo potrafi to wyjaśnić, o to nie chodzi.
80
Podobnie jak Mojżesz. On mógłby nauczać Egipcjan mądrości. On był najmądrzejszym człowiekiem w kraju, lecz on musiał iść na konferencję z Bogiem. Żaden człowiek nie ma prawa twierdzić, że jeste chrześcijaninem, żadna kobieta, żadne dziecko, a szczególnie żaden kaznodzieja, dopóki nie przyjdzie sam na tę świętą ziemię, gdzie spotkał Boga. Potem wszyscy teolodzy na świecie, wszyscy bezbożnicy na świecie nie potrafią mu to wybić z głowy. On tam był; to się stało. Stało się to dla niego. On wie, na czym stoi.
Oni tam czekali aż do dnia Wylania Ducha Świętego. I nie widzieliśmy... Otóż, ja nie... Ja to tylko próbuję wyrazić. Nie widzimy tam, żeby biskupi przyszedł po drodze ze swoją walizeczką w ręce i powiedział: „Otóż, ja byłem posłany od Pana. Pragnę włożyć na was ręce, bracia i wysłać was”. Taka jest wersja tego w 1963 roku - biskup i jego personel.
Kiedy myślimy o nich, przenieśmy to z należytym szacunkiem do naszym przyjaciół katolików. Powiedzmy, że po drodze przychodzi ksiądz z tak zwanym ostatnim poświęceniem. „Wysuń swój język i przyjmij opłatek, ja sobie wypiję wino. I potem będziesz członkiem”. Gdyby tak było, byłoby tak i wówczas na początku. Bóg jest nieskończony. Jego decyzja jest taka sama, jaką była w ogrodzie Eden. On... Jego pierwsza decyzja załatwia tę sprawę.
81
Otóż, co oni czynili? Oni czekali i czekali, a nie byli zadowoleni. Czekali tak długo, aż zstąpił z niebios dźwięk, jakby potężny szumiący wiatr. On napełnił cały dom, w którym oni siedzieli. Rozdzielone języki jakby ognia odpoczęły na nich i oni zostali wszyscy napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, jak im Duch święty dawał wymawiać. Grupa tchórzy, którzy się obawiali ewangelizowania, grupa tchórzy, którzy się obawiali stanąć przed dygnitarzami i dostojnikami miasta, i przed religijnymi krytykami, wyszła na ulicę świadcząc: „To jest to”. Taka była Boża decyzja. Za kilka dni Samarytanie... Filip poszedł tam i głosił im, i chrzcił ich w Imię Jezusa Chrystusa, chociaż Duch święty nie przypadł dotychczas na nikogo z nich. Posłali więc po Piotra i przyprowadzili go tam. Oni wiedzieli... Oni mieli wielką radość. Oni byli szczęśliwi i radowali się, i przeżywali wspaniałe chwile. Przeżywali również wielkie uzdrowienia i wszystko inne. Otóż, wy nazarejczycy, pielgrzymi świątobliwości, metodyści, bracia, słuchajcie. Nie jest to uzdrowienie. Nie jest to radość. Jest to przeżycie. Jest to Duch święty, Chrystus Sam wchodzący do ciebie jako Osoba.
82
Posłali więc i sprowadzili Piotra i Jana, którzy przyszli i wkładali na nich ręce, a Duch święty zstąpił na nich. W Dz. Ap. 10, 49. stwierdzamy, że kiedy Piotr zwiastował tym poganom - „Kiedy Piotr mówił jeszcze te słowa, Duch święty zstąpił na tych, którzy słuchali. Albowiem słyszeli ich mówiących językami i wielbiących Boga”. „A Piotr powiedział: Czy możemy odmówić im wody, skoro ci otrzymali Ducha świętego, jako i my na początku?” Paweł mówił do grupy baptystów w Dz. Ap. 19. Przechodził przez wyżynne okolice Efezu. On znalazł pewnych uczniów. Oni byli szczęśliwi. Mieli tam wielkiego baptystycznego kaznodzieję imieniem Apollos. On był nawróconym prawnikiem. I on głosił, że zostało udowodnione przez Biblię, że Jezus jest Chrystusem.
83
A Aquila i Pryscylla, którzy robili namioty razem z Pawłem, mówili: „Nasz brat Paweł jest tam w więzieniu”. Co za miejsce pobytu dla kaznodziei. On był w więzieniu, ponieważ wypędził diabła z wróżki. I on powiedział: „On jest w więzieniu, lecz on nas wkrótce odwiedzi, i on ci lepiej wyjaśni Słowo Boże”. I oni przeżywali wspaniały czas, podobnie jak wszyscy dobrzy baptyści - krzyczeli, uwielbiali Boga, mieli uzdrowienia, i znaki, i tak dalej. Lecz kiedy Paweł przyszedł i słuchał ich - apostoł - on powiedział: „Czy przyjęliście Ducha świętego, odkąd uwierzyliście?” Oni myśleli, że Go mają. Rozumiecie? „Odkąd uwierzyliście?” My sobie myślimy, że kiedy wierzymy, to Go mamy. To jest błędne. On im wtedy powiedział: „Czy otrzymaliście Ducha świętego, odkąd uwierzyliście?” Oni odpowiedzieli: „My nie wiemy, co to jest, względnie czy On istnieje”. On zapytał: „Jak zostaliście ochrzczeni?” Odrzekli: „Chrztem Jana”. On im powiedział: „To jest niewystarczające. Musicie zostać ochrzczeni ponownie”. Więc on ochrzcił ich w Imię Jezusa Chrystusa, wkładał na nich ręce, a Duch święty zstąpił na nich, i oni mówili językami i wywyższali Boga. Jak? Tak samo, jak czynili tamci na początku. Ten sam przepis został zastosowany.
84
Kiedy lekarz pisze przepis, to niech nikt z tych znachorów w aptece nie próbuje do tego ingerować. Jeżeli ci da zbyt dużo odtrutki, to ci nie pomoże, lecz skrzywdzi. A jeśli da zbyt dużo jadu, to cię to uśmierci. Nie próbujcie sobie igrać z Bożym przepisem; wypełniajcie go w ten sposób, jak to było na konferencji. To były nakazy. Amen. Ja Go miłuję. Przypomina mi to rodziców Jezusa. Oni szli na święto Zielonych świąt. W drodze powrotnej stwierdzili... Byli w drodze trzy lub cztery dni, a nie znaleźli Go wśród ludzi. Zaczęli się zastanawiać. Mniej więcej tak jest dzisiaj. Kościoły zaczynają stwierdzać: „o stało się z Jezusem? Co się stało? My jesteśmy zielonoświątkowcami, lecz co się stało? Jesteśmy metodystami, lecz co się stało? Co stało się z Jezusem? Zaczęli się rozglądać wśród swoich krewnych. Dlatego właśnie...
85
My zaczynamy rozmyślać o tym, co powiedział Moody, co powiedział Sankey, co powiedział Finney. To było na ich czas. My jesteśmy w drodze do góry.
Jeżeli zaczniemy badać wstecz, jak oni czynili... Oni udali się do ich krewnych, a nie mogli Go znaleźć. Poszli do wszystkich swoich krewnych, biskupów, i tak dalej. Nie mogli Go jednak znaleźć. W końcu znaleźli Go tam właśnie, gdzie Go zostawili. Gdzie Go zostawili? Na uroczystości Zielonych świąt. Oni musieli iść całą drogę z powrotem tam, gdzie Go zostawili, zanim Go znaleźli. Zborze, to właśnie musimy zrobić: Wrócić tam, gdzie Go zostawiliśmy. Uwolnić się z niektórych naszych tradycji i wrócić tam, gdzie Go zostawiliśmy. Jeśli chcecie wiedzieć, gdzie Go zostawiliście, zróbcie małą konferencję Biblijną i mówcie po prostu bez ogródek. Mówcie tylko prawdę. My teraz będziemy czekać, by zobaczyć, jak to było. Nie biskupi, nikt inny, tylko Duch święty miał prowadzić kościół. To jest jedyny Przewodnik, którego mamy, jest to Duch święty. I On prowadzi zgodnie ze Słowem. Ty mówisz: „Otóż, ja mam Ducha świętego”, a zaprzeczasz Słowu. Więc to nie jest Duch święty, bowiem Duch święty napisał Biblię. To się zgadza. Więc to nie jest Duch święty.
86
Słuchajcie, kończę. Co oni czynią na świeckich konferencjach? Spożywają razem pokarm, rozmawiają ze sobą, sprzeczają się między sobą, kłamią jeden drugiego na świeckiej konferencji, na konferencji narodów świata. Lecz co... Kiedy Bóg zwołał konferencję, co się działo? Oni spotkali się razem. Oni nie obchodzili świąt, ale pościli. Oni się nie sprzeczali, ale modlili się. Czekali tak długo, aż otrzymali rozporządzenia i szli naprzód. Tego właśnie potrzebuje kościół dzisiaj - iść naprzód. Otrzymać nakazy. A ty mówisz: „Otóż, jak mogę znaleźć te nakazy?” Tutaj one są. To są te nakazy. „Jak wiesz, bracie Branham?” Bóg na początku zaplanował odkupienie przez krew i On tego nigdy nie zmieni. Kiedy Bóg podejmuje decyzję... Dlatego właśnie możesz polegać swoją duszą na tej Biblii, na każdej Jej części, ponieważ Ona jest Słowem Bożym. A Bóg, będąc nieskończonym, On nie może powiedzieć: „Otóż, ja się pomyliłem przed dwoma tysiącami lat”. Bóg jest wieczny. On nie miał nigdy początku. On nie będzie miał nigdy końca.
87
A ty możesz być podobnym do Niego tylko wtedy, jeśli jesteś Jego częścią.
W Dniu Pięćdziesiątym... Tym wielkim Słupem Ognia, który towarzyszył Izraelowi, względnie Izrael szedł za Nim po pustyni rozumiecie, tym wielkim Słupem Ognia był Bóg, Anioł Przymierza, Jezus Chrystus. Mojżesz uważał urąganie Chrystusowe za większe bogactwo, niż skarby Egiptu. Więc on opuścił Egipt i naśladował Chrystusa. Zauważcie, co uczynił Bóg w Dniu Pięćdziesiątym? On wziął ten duży Słup Ognia i rozdzielił Go. To był On Sam. Języki ognia, rozdzielone języki, rozwidlone języki zstąpiły na dół - rozwidlone języki i odpoczęły na każdym z nich. O, my powinniśmy się wstydzić, że pozwoliliśmy naszym organizacjom rozdzielić nas, kiedy Bóg rozdzielił Samego Siebie wśród nas, abyśmy mogli być jedno. „Po tym poznają wszyscy ludzie, że jesteście Moimi uczniami”. Czy to słyszysz, bracie i siostro? Bóg rozdzielił Samego Siebie. My nie jesteśmy rozdzieleni - jeden od drugiego, ponieważ jesteśmy częściami Boga.
88
Niech tylko jeden płomyk przyjdzie do drugiego płomyka, a po chwili stwierdzicie, że zacznie się potęgować. On zaczął się rozwijać przez Luther'a, Wesley'a, zielonoświątkowców. I stwierdzamy, że piramida otrzyma wierzchołek jednego z tych dni. Wy wiecie, że ona nie miała wierzchołka - ta piramida na tylnej stronie naszego dolara. „Wielka Pieczęć” - jest tam napisane. A my w Ameryce... Tutaj na tej stronie jest pieczęć Ameryki, lecz dlaczego oni mówią Wielka Pieczęć - ta, którą uczynił Enoch? Nie chodzi o doktrynę piramidy teraz, ponieważ ja nie wierzę w takie bzdury. Lecz nigdy nie położono wierzchołka na piramidę. Dlaczego? Kamień szczytowy został odrzucony. Lecz on znowu przyjdzie pewnego dnia. Chwała Panu. I widzimy w tej piramidzie (ja tam byłem), że jej kamienie są tak doszlifowane, że nie można między nie wepchnąć nawet żyletki. Nie ma między nimi zaprawy. One są po prostu dokładnie dopasowane do siebie, jakby ten sam kamień. A kiedy ten Kościół zostanie doszlifowany do doskonałego obrazu Jezusa Chrystusa, to On przyjdzie, wskrzesi wszystkich świętych, kiedy On przyjdzie i zabierze ich ze Sobą. Kościół żyjącego Boga zostanie porwany do góry.
89
Lecz bracia, my nie będziemy jak Ewa - jeden miał to, a jeden tamto - zniekształcone ciało. Będzie to słowo w słowo to, co powiedział Bóg. „Bracie Branham, co On zatem mówi? On do nas nie mówił”. W porządku, Piotr to powiedział. Kiedy oni chcieli wiedzieć: „Jak wejdziemy do tego?” - co się stało? On podał nam przepis. Otóż, gdyby on mówił o uściśnięciu dłoni i przyłączeniu się do kościoła, to tak właśnie by było. A gdyby on powiedział, że trzeba stanąć na głowie, to tak właśnie by było. Gdyby on powiedział: Zorganizujemy się koło wielkiego człowieka i zrobimy wielki kościół, i wielkiego papieża, i wielkiego tego, tamtego, to tak właśnie by było. Lecz co on powiedział? „Pokutujcie każdy z was i dajcie się ochrzcić w Imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów, a otrzymacie dar Ducha świętego. Albowiem ta obietnica jest dla was i dla waszych dzieci, i dla tych, którzy są jeszcze daleko, którychkolwiek Pan, nasz Bóg powoła”.
90
A jak długo Bóg woła, musi to być ten sam przepis, nie uściśnięcie dłoni, powtarzanie wyznania wiary, lecz zostać ochrzczony przez Ducha świętego do ciała Jezusa Chrystusa. Tak właśnie ma być prowadzony chrześcijański kościół - nie w oparciu o wyznania wiary, nie w oparciu o denominację, nie w oparciu o wykształcenie, nie w oparciu o teologię, lecz przez chrzest Duchem Świętym, by On prowadził mężczyzn i kobiety. A On was nigdy nie odprowadzi od Słowa Bożego. On was poprowadzi wprost do Słowa Bożego, ponieważ „Nie samym chlebem żyć będzie człowiek, lecz każdym słowem, które wychodzi z ust Bożych”. Czy macie jeszcze dwie, trzy lub cztery minuty czasu? Mam jeszcze inną konferencję, którą chciałbym wam przypomnieć. Mam ją zanotowaną tutaj, po prostu Dz. Ap. 4. i ja wiem, co to znaczy. Dz. Ap. 4, kiedy uczniowie zaczęli głosić, kościoły zaczęły ich krytykować. Oni zaczęli ich zmuszać... Kościoły mówiły: „Chwileczkę tylko. Możecie kontynuować swoją działalność i czynić cuda. Możecie czynić wszystkie te rzeczy. Lecz nie zwiastujcie więcej w Imieniu Jezusa Chrystusa”. Oni ich biczowali i oni mieli sińce i wszystko możliwe. Więc co oni uczynili? Coś musiało zostać uczynione. Było im zabronione; prawo mówiło, że nie mogą więcej głosić w ten sposób.
91
O, bracie. Szkoda, że nie mam więcej czasu. Przychodzi czas, kiedy będziecie musieli przyłączyć waszą organizację do światowej Rady Kościołów, gdyż inaczej będziecie... Jeżeli to zrobicie, to przyjmujecie znamię bestii, bowiem otrzymaliście moc dokładnie taką, jaka była w Rzymie. A jeśli tego nie zrobicie, to będziecie indywidualnym, niezależnym kościołem. A kiedy tak uczynicie, posąg bestii zamknie wam wasze drzwi i zabronią wam głosić. I potem będziecie potrzebować konferencji. Rozumiecie?
92
„Mówią nam, że nie możemy już dłużej - nie możemy głosić w Imieniu Jezusa. Poradźmy się Boga i stwierdzimy, czy możemy, czy nie”. Więc oni tam poszli i mieli konferencję. O, ho, ho, ho. Wybaczcie mi. Potrzebujemy takiej konferencji dzisiaj do południa. „Czy jest dobrą rzeczą słuchać człowieka, czy Boga?” powiedzieli apostołowie.
Oni mieli konferencję mniej więcej taką, jaką mamy dzisiaj do południa. I oni powstali i dawali swoje... „Kościół mówi nam, że nie możemy głosić, jeśli nie przyjdziemy do ich grupy”, i tak dalej. „Nie możemy też mieć tego kaznodziei, dopóki organizacja tego nie zaaprobuje. I nie ważne, jak namaszczone to jest, my musimy czynić to, tamto” i wy wiecie, jak to jest, każda grupa, i tak dalej. „Co będziemy czynić?” I oni mieli konferencję, i oni uklękli i zaczęli się modlić. To była Konferencja Dz. Ap. 4. A kiedy się modlili wszyscy jednomyślnie: „Panie, dlaczego ludzie myślą o próżnych rzeczach, względnie czemu wzburzyły się narody, a ludzie myślą o próżnych rzeczach? Wyciągnij rękę Twego Syna, Jezusa, ku uzdrawianiu chorych. Nam to zabroniono czynić”. I oni się wszyscy jednomyślnie modlili.
93
Mówicie... Niektórzy ludzie krytykują nas za to, że wszyscy modlimy się w tym samym czasie. Jak chcielibyście być w tej grupie wszyscy jednomyślni? Ktoś powiedział: „Jak Bóg może tego w ogóle słuchać?” Co myślicie, ile modlitw On słyszy w tym samym czasie tak czy owak? Zapomnieliście, że On nie jest ograniczony; On jest nieskończony. Rozumiecie? A gdy oni wszyscy modlili się jednomyślnie, Biblia mówi, że budynek, w którym oni siedzieli razem, zatrząsł się. Amen. Odpowiedzi przyszły z powrotem. I oni wyszli, zwiastując Jezusa Chrystusa wszędzie. Bóg działał przez nich, potwierdzając Słowo. Konferencja Dz. Ap. 4, 4.
94
O bracie, chwileczkę tylko, jest jeszcze jedna konferencja. Może nie byłeś na żadnej z tych konferencji; może nie chodziłeś na te świeckie konferencje. Pamiętaj, może tam nie byłeś; lecz pamiętaj, jest jedna konferencja, o której będę teraz mówił, na którą ty pójdziesz. Bez względu na to, kim jesteś, pójdziesz na nią. Może byłeś usprawiedliwiony aż do tego czasu. Lecz odtąd nie jesteś. Jest to konferencja na ostatecznym sądzie. To się zgadza. Wy wszyscy tam będziecie; każdy z nas. I my zdamy rachunek z tego, co czyniliśmy i mówiliśmy na tej ziemi. To jest konferencja, na którą pójdziecie. Każdym razem, gdy słyszysz syrenę jadącą po ulicy, pamiętaj, ona dotyczy także ciebie. Ty tutaj nie będziesz długo. Kiedy widzisz pojawiające się siwe włosy, przygarbiające się ramiona, widzisz szpital, cmentarz, co to jest? To świadczy o tym, że ty nie będziesz tutaj ciągle, ale pójdziesz tam na tą konferencję. I my tam wszyscy będziemy.
95
Zdamy rachunek z tego, co uczyniliśmy z Jezusem Chrystusem. Czy się to zgadza? A Kim jest Jezus Chrystus? Słowem. „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami, Jezus Chrystus, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Bóg działający w trzech wymiarach. Dlatego właśnie mówił On o nazywaniu Go Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Rozumiecie? Nie trzej różni Bogowie. W tym właśnie wpadacie w zamieszanie. Nie są to trzej Bogowie; jest to jeden Bóg w trzech manifestacjach jednego Boga, rozumiecie? Mamy tylko jednego Boga. Nie jesteśmy przecież poganami. Rozumiecie? Jednakowoż - mamy jednego Boga, lecz trzy manifestacje. Dlatego właśnie Mateusz powiedział: „Chrzcijcie je w imię Ojca, Syna i Ducha świętego”, ponieważ, rozumiecie, było to... Jeden... Ten sam Bóg, który był w Starym Testamencie, był tym samym Bogiem, który został zamanifestowany, i ten sam Bóg jest dzisiaj tutaj. Jezus Chrystus, ten sam, dla którego Mojżesz porzucił ten świat w Egipcie, ten sam, który był wtedy, jest dzisiaj tutaj. I On będzie Tym samym na zawsze: Jezus Chrystus, a On jest Słowem. Amen.
96
Bóg musi sądzić kościół na podstawie czegoś. Bóg musi sądzić świat na podstawie pewnego wzorca. Czy temu wierzycie? Otóż, jeżeli On będzie go sądził na podstawie kościoła, to którego kościoła? Gdyby On sądził go na podstawie katolickiego kościoła, to grecki przepadł. Gdyby sądził go na podstawie greckiego, to katolicki przepadł. Gdyby go sądził na podstawie metodystów, to baptyści by przepadli. Gdyby go sądził na podstawie baptystów, to metodyści by przepadli, i na odwrót. Gdyby go sądził na podstawie unitarian, to duotarianie by przepadli. Gdyby go sądził na podstawie duotarian, to trynitarianie by przepadli. Gdyby go sądził na podstawie trynitarian, to oba poprzednie by przepadły. Tutaj to macie.
Co to jest? Co to jest, bracia? Jest to kupa niedorzeczności.
97
Bóg musi mieć jakiś wzorzec. Gdybym się miał przyłączyć do kościoła, do którego bym się przyłączył? Jest tylko jeden Kościół, a do niego się nie przyłączacie. Jestem w rodzinie Branhamów już pięćdziesiąt cztery lata, a nie przyłączyłem się do tej rodziny. Urodziłem się jako Branham. Jestem Branhamem dlatego, ponieważ mój ojciec był Branhamem. I ja jestem chrześcijaninem, ponieważ mój Ojciec jest Bogiem. Amen. My jesteśmy chrześcijanami na tej podstawie. Jesteśmy chrześcijanami. Jesteśmy narodzeni z Jego Ducha. A Duch mojego Ojca jest we mnie i ja mam w sobie atrybuty Boga, i one się wyrażają tak, jak się wyrażały w Jego Synu Jezusie Chrystusie. Tutaj to macie. „Na tej skale Ja zbuduję Mój Kościół. Nie przez... Ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Mój Ojciec, który jest w niebie, objawił ci to. Na tej skale Ja zbuduję Mój Kościół”.
98
Jeżeli Bóg będzie sądził świat na podstawie katolickiego kościoła, wtedy protestanci przepadną. Gdyby On sądził go na podstawie protestantów, to których? Gdyby go sądził na podstawie katolickiego kościoła... Jest wiele różnych odłamów katolickiego kościoła. Więc który z nich to będzie? Widzicie, człowiek wpadłby w zamieszanie; on by nie wiedział, co robić. Lecz tutaj jest to, przez co Bóg będzie ich sądził: Słowo. To jest wzorzec. „Niebo i ziemia przeminą, lecz Moje Słowo nie przeminie”. Na Nim ja obieram mój grunt. Wszystkie inne grunty są grzęznącym piaskiem, wszystkie inne grunty są grzęznącym piaskiem. Na Chrystusie - mocnej skale stoję, wszystkie inne grunty są grzęznącym piaskiem. Ja jestem zależny od Niego. Nie ufam w to, czym ja jestem. Ufam w to, czym On jest. Ja nie mogę - nie mógłbym iść do Niebios. Jezus powiedział, że muszę być doskonałym, by się tam dostać. „Bądźcie tedy doskonałymi, jako i Ojciec wasz w Niebiosach doskonałym jest”. Jak możecie być? Lecz kiedy macie... Nie patrzcie na siebie, lecz na waszą Ofiarę.
99
Otóż, kiedy urodził się mały muł w Starym Testamencie i on miał zagięte w dół uszy, i koślawe nogi, i zezowate oczy, wiecie, to on wiedział, że zostanie zabity. On nie był w porządku. Lecz jeśli matka mogła mu powiedzieć: „Synu, ty się urodziłeś z pierworodztwem. Dlatego, że się urodziłeś w ten sposób, będziesz żył, lecz ten, który za ciebie umrze, będzie musiał być doskonałym barankiem - będzie musiał być złożony w ofierze, żebyś ty mógł żyć. Oni złamali szyję tego źrebaka, jeżeli on nie był w porządku. I on nie jest w porządku. Lecz widzicie, doskonały baranek musiał umrzeć, by on mógł żyć. Jeżeli mówisz, że nie jesteś dobrym... „Ja nie jestem godzien zostać uzdrowiony, bracie Branham. Nie jestem godzien przyjść do Chrystusa”. Nie patrz na samego siebie; patrz na twoją Ofiarę. Ja nie jestem dobrym. Nie ma we mnie niczego dobrego, ani nawet myśli. Niczego dobrego nie ma również w tobie. Nikt z nas nie zasłużył na coś innego, niż piekło. Tak jest, dokładnie.
100
Lecz ach, spójrzcie, co tam stoi, by nas reprezentować. Spójrzcie, co stoi, by nas reprezentować. A tutaj jest Jego Życie w postaci drukowanej, próbujące zamanifestować się przez nas. A potem w oparciu o jakieś błahe wyznanie wiary odrzucamy Je. O, my potrzebujemy konferencji. Tak. Dzięki temu właśnie ja mogę wystąpić na podium nie obawiając się, że coś się pojawi i wydarzy się to w ten sposób, albo w tamten sposób, albo że to zawiedzie, albo coś się nie uda. Nie, ja patrzę na moją Ofiarę. „Billy, co popełniłeś w tym tygodniu?” Popełniłem tego wystarczająco dużo, by umrzeć w jednej chwili. Pragnę zaznaczyć, że jestem grzesznikiem. Lecz patrzę się na Tego, Kto mi dał tę obietnicę. Patrzę na Tego, Kto tak powiedział: „Nie bój się. Stój tam. Ty urodziłeś się dla tej sprawy. Ja wzbudziłem cię dla tego celu”. Wtedy wszystkie diabły w piekle nie mogą mną zachwiać. Ja stoję na Chrystusie - na tej niezachwianej Skale.
101
Czy ktoś z was przypomina sobie Paula Radera? Wielki wojownik Boży. Kiedy byłem małym chłopcem, siedziałem u jego stóp... On umarł niedawno tutaj w Kalifornii. Kiedy on umierał... On i jego brat Łukasz trzymali razem, podobnie jak ja i mój syn tutaj. Oni chodzili razem, po prostu ręka w rękę, jak brat z bratem, po prostu jak ojciec z synem. A Paweł stanął na końcu swej drogi życia. Biblijny Instytut Moody'go posłał tam mały kwartet - aby mu zaśpiewali pieśń. A oni tam mieli w tym szpitalu wszystkie zasłony spuszczone i było tam mroczno. A Łukasz miał trochę... Raczej Paul miał poczucie humoru, wiecie. I on spojrzał na ten mały kwartet, a oni śpiewali: „Ku Tobie, Boże mój”. On powiedział: „Kto umiera, ja czy wy?” On powiedział: „Podnieście te zasłony i zaśpiewajcie mi kilka dobrych, żwawych, ewangelizacyjnych pieśni”. Więc oni zaczęli śpiewać:
Tam, gdzie na krzyżu mój Zbawca zmarł,
Tam wołałem o oczyszczenie z moich grzechów.
Tam została zastosowana krew dla mego serca,
Chwała bądź Jego Imieniu.
On powiedział: „To brzmi lepiej”. Powiedział: „Gdzie jest Łukasz, który stał przy mnie w bogactwie i w ubóstwie?” On nie mógł się patrzeć, jak jego brat umiera. On był w pokoju obok. Poszli i przyprowadzili go. Paul podniósł swoją dużą rękę do Łukasza, a Łukasz uchwycił Jego rękę. Łzy spływały mu po policzkach. Powiedział: „Łukaszu, rozmyślaj o tym. Byliśmy przez długi czas razem. Przebrnęliśmy przez wiele stert cierni i przez wiele rowów. Lecz pomyśl o tym, za pięć minut od teraz ja będę stał w Obecności Jezusa Chrystusa, odziany Jego sprawiedliwością.” O to chodzi.
102
Paul powiedział mi... On powiedział, że kiedy był młodym mężczyzną, przyszedł z Oregonu. On był drwalem i ścinał drzewa. I powiedział, że kiedy był tam na jednej z tych wysp... Zapomniałem, gdzie to było: Południowa Ameryka, tam właśnie to było. On tam wykonywał pracę misyjną. I tam nabawił się tej czarnej gorączki - czarnej malarii. Wy wiecie - wy wiecie, co to oznacza. To jest natychmiastowa śmierć. Daleko w głębi dżungli, wiele mil było do lekarza. Paul był wielkim wierzącym w Boskie uzdrowienie, jak wiecie. A więc, potem on powiedział swojej żonie, on rzekł... Oni szli po lekarza. On powiedział: „To nie ma w ogóle sensu. Nie mógłbym żyć tak długo”. Więc jego żona powiedziała: „Kochanie, uklęknijmy tutaj obok twojego łóżka i rozmawiajmy z naszym Lekarzem. Zawołajmy Go na scenę”. Jego żona zaczęła się modlić: „Boże, nie pozwól, żeby mój umiłowany mąż umarł. On jest tutaj na polu misyjnym w Twojej sprawie. Nie pozwól, żeby umarł”.
103
Gorączka szalała, a on był niemal nieprzytomny; po prostu przychodził do siebie i odchodził. On rzekł: „Kochanie, jest coraz ciemniej i ciemniej. Nie wytrzymam tego już ani chwili dłużej”. On rzekł: „Proszę, módl się dalej, kochanie”. I on zaczął konać. Potem powiedział, że miał sen. Powiedział, że mu się śniło, że był z powrotem w Oregonie jako młody mężczyzna. I mówił, że tam w obozie drwali miał szefa. On mu powiedział: „Paulu, wejdź tam na szczyt tego wzgórza, zetnij mi drzewo pewnego rozmiaru i przynieś mi je”. On odrzekł: „W porządku, szefie”. I on wyszedł na szczyt tego wzgórza, i powiedział, iż widział, że ta siekiera... Wiecie, im dalej na północ się dostaniecie, patrzcie, tym bardziej miękkie staje się drewno; im dalej na południe, tym twardsze - to samo drzewo. Więc on tam wyszedł i powiedział, że spostrzegł, iż siekiera wchodzi głęboko - jej ostrze do tego drzewa, kiedy on je ścinał. On zdarł z niego korę i poobcinał je, wetknął siekierę pod jego pień z grubszej strony i zaczął je podnosić, aby mógł przysunąć swoje kolana razem i podnieść je. Powiedział, że był mocnym mężczyzną. Wy wiecie, jakim był Paul, niewielkim, mocnym mężczyzną. Więc on zaczął podnosić to drzewo, ale nie mógł go po prostu podnieść. On rzekł: „Szamotałem się z nim i próbowałem, i czułem, że... Musiałem zanieść tą kłodę tam na dół do mego szefa”. Powiedział: „Nie mogłem jej po prostu podnieść”. Dalej powiedział: „Szamotałem się, szamotałem, i ciągnąłem, i szamotałem, i ciągnąłem” - mówił - „aż mnie opuściły niemal wszystkie siły”. I rzekł: „Usiadłem na ziemię naprzeciw tego drzewa i pomyślałem: Jestem tak wyczerpany, że się już nawet nie potrafię poruszyć.” Dalej rzekł: „Właśnie w tej chwili usłyszałem najmilszy głos, jaki kiedykolwiek usłyszałem. Był to mój szef. I on powiedział: Paulu, dlaczego się z tym tak zmagasz?” On powiedział: „Szefie, ja jej po prostu nie mogę podnieść. Ona jest za duża. Ten ciężar jest zbyt duży dla mnie, abym go uniósł. Nie mogę iść z nią dalej ani kawałek”. On powiedział: „Paulu, tuż koło ciebie płynie potok. Dlaczego jej po prostu nie wtoczysz do potoku, wskoczysz na nią i popłyniesz w dół wartkim nurtem? A on płynie tuż koło obozu”. On odrzekł: „Wcale o tym nie pomyślałem”. I kiedy ją wtoczył do wartkiego nurtu, obejrzał się, a jego szefem był Jezus. I powiedział, że po prostu wskoczył na tą kłodę i popłynął w dół wartkim nurtem, rozbryzgując wodę i krzyczał: „Ja jadę na niej; ja jadę na niej; ja jadę na niej”. I powiedział, że odzyskał przytomność, a stał na środku podłogi, podnosił obydwie ręce do góry i wołał: „Ja jadę na niej; ja jadę na niej; ja jadę na niej”.
„Niczego nie przynoszę w moich rękach, po prostu przylgnę do Twego Słowa”.
104
Bracie, siostro, w żadnym człowieku nie ma niczego dobrego. Nie ma niczego dobrego w czymkolwiek innym, prócz Jezusa Chrystusa. Ja też jadę na każdej obietnicy tutaj dzisiaj do południa. I spodziewam się, że pewnego dnia przyjadę do Jego Obecności na przelanej Krwi Pana Jezusa Chrystusa. Pochylmy nasze głowy. Ja jadę na niej. Ja jadę na niej. Nie na mojej przynależności do związku, na mojej denominacji, na mojej własnej sprawiedliwości, lecz jadę na Słowie Bożym. Ja wierzę, że dzięki sprawiedliwej Krwi Jezusa Chrystusa zobaczę Go pewnego dnia. Wierzę, że zostanę przemieniony na podobieństwo Jego własnego chwalebnego ciała. Ja będę podobny do Niego. Zobaczę Go takim, jakim On jest.
105
Kiedy widzę, że mi przybywa lat, moich kilka włosów, które jeszcze mam, siwieje, moje ramiona garbią się, nie mam już tego wiele przed sobą. Trzydzieści kilka lat byłem za kazalnicą. Życzyłbym sobie tylko, abym miał tysiąc żywotów, które bym Mu mógł oddać. Życzyłbym sobie, abym je tylko miał. Ja miłuję Jego lud. W czym ty pokładasz swoją ufność dzisiaj do południa? W jakimś dobrym uczynku, który uczyniłeś? W jakimś kościele, do którego należysz? Czy naprawdę stoisz na Słowie Bożym? Czy naprawdę masz to przeżycie? Czy słyszałeś, że... Czy miałeś prywatną konferencję z Bogiem i przyszły ci z powrotem odpowiedzi, tak jak przyszły w Dniu Pięćdziesiątym? Nie jakaś namiastka, nie jakieś uściśnięcie dłoni, jakieś umysłowe wyznanie, lecz na podstawie ognia Ducha świętego, który wszedł do twego życia i przemienia wszystko, co czynisz i mówisz? Jeśli tego jeszcze nie przeżyłeś, czy podniesiesz swoje ręce i powiesz po prostu: „Módl się za mną, bracie Branham. Ja nie jestem...” Niech ci Bóg błogosławi. Niech ci Bóg błogosławi. Moi drodzy - tyle rąk.
106
A co wy, zielonoświątkowcy? Niektórzy z was, słuchacze, którzy... Wy to znacie tylko tradycyjnie, chodzicie do kościoła i lubicie muzykę, i możecie postępować jak zielonoświątkowcy. Lecz w rzeczywistości w głębi waszej duszy wiecie, że wam czegoś brakuje. Wiecie, że wam czegoś brakuje. Jeśli chcecie naprawdę, dzisiaj do południa przy tym stole do śniadania... Wiecie, że może nie zobaczę się już z wami na następnym śniadaniu, lecz pragnę się z wami spotkać tam na Wieczerzy, kiedy skończy się to wszystko. Wy, którzy nie mieliście jeszcze tego przeżycia, podnieście wasze ręce i powiedzcie: „Módl się za mną, bracie Branham. Ja się teraz pragnę stać...” Niech ci Bóg błogosławi. To się zgadza. Może powiesz: „Czy podniesienie mojej ręki dokona czegoś?” Jeśli to myślisz naprawdę, to dokona. On spotka się z tobą.
107
Czy wierzycie teraz, że jestem Jego sługą? Wielu ludzi nazwało mnie prorokiem. Ja sobie nie roszczę pretensji do tego, że jestem prorokiem. Nie. Lecz jeśli wierzycie, że Bóg mówi do mnie, to słuchajcie mnie teraz. Mówię to szczerze: Kiedy podniesiecie swoje ręce i wierzycie temu, to obserwujcie, co się wam stanie.
Otóż, gdyby On oznajmił mi, co jest w twoim sercu... Jeżeli On może mi powiedzieć, o co się modliłeś, zanim wyszedłeś z domu i co czyniłeś, te słowa, które powiedziałeś, co robiłeś w swoim życiu i kim jesteś, i skąd pochodzisz, i co się wydarzy w twoim przyszłym życiu, a to się stanie, to On z pewnością mówi do mnie teraz. Miejmy - urządźmy zatem tą konferencję dzisiaj do południa. Co wy na to, metodyści, baptyści, prezbiterianie, zielonoświątkowcy, unitarianie i duotarianie, (o, co takiego?) Kościele Boży, Zbory Boże, kimkolwiek jesteście? Zróbmy teraz konferencję. Zobaczmy, czy nie trzeba nam trochę miłości jednych dla drugich. Zobaczmy, czy to trochę nie uleczy tej sprawy, jeżeli będziemy mieć po prostu trochę więcej miłości i poszanowania jedni dla drugich. Czy to uczynicie? W porządku.
108
Zróbmy konferencję, taką jak mieli w Dz. Ap. 4. i wyznawajcie wszystko, co uczyniliście, co było złego. I bezpośrednio nad tym stołem, przy którym jesteście, nad tym ołtarzem, gdzie prosiliśmy o błogosławieństwa... To jest rodzinny ołtarz, stół, gdzie dziękujemy Bogu za codzienny chleb. Pamiętajcie zatem, kiedy spożywacie pokarm... Dlatego, że spożywacie pokarm, coś musiało umrzeć, abyście mogli fizycznie żyć. Czy to wiedzieliście? Jeśli spożywacie mięso, to zwierzę musiało umrzeć. Jeśli spożywacie chleb, umarła pszenica. Jeśli spożywacie warzywa, to warzywa umarły. Jest to pewna forma życia. Fizycznie możecie żyć tylko dzięki temu, że coś musiało umrzeć, abyście mogli fizycznie żyć. Czy nie chodzi właśnie o to, przyjaciele, by wam pokazać, że figowe listki na okrycie oraz pojęcia ludzkiego pochodzenia nie będą funkcjonować? Coś musiało umrzeć, abyście mogli żyć wiecznie. Coś musiało umrzeć. Nie kościół, nie. To Chrystus umarł za was. Czy pragniecie Go teraz przyjąć? Kiedy pochylamy nasze głowy, każdy niech rozważa w swoim sercu o tym, czego potrzebuje. Niech was Bóg błogosławi, aż się znów spotkamy.
109
Niebiański Ojcze, trzymałem tutaj tych miłych słuchaczy, ponieważ ja nie wiem - Ty wiesz, że to może jest po raz ostatni. Jedna rzecz - Ty możesz przyjść, zanim nastanie noc. Ty możesz przyjść, zanim się tutaj znowu dostanę. Jedno jest pewne: Ty przychodzisz. Ja może umrę. Może będę musiał opuścić tę ziemię. Jest tutaj wielu ludzi. Gdybym tutaj przybył za rok od dzisiaj, to niewątpliwie są tu dziś ludzie, których tutaj już nie będzie. Oni już odeszli. To jest po raz ostatni, Panie, kiedy się spotkaliśmy. Niektórzy z nas tutaj wiemy, że to było nasze ostatnie spotkanie tutaj na ziemi. Następnym razem spotkam się z nimi tam na sądzie ostatecznym. I ja będę musiał zdać rachunek z tego, co im mówiłem jako kaznodzieja dzisiaj do południa. Przyprowadziłem ich do tego Słowa, Ojcze. To jest wszystko, co ja umiem uczynić.
110
Teraz jest tutaj wielu ludzi, którzy powiedzieli podczas tej konferencji dzisiaj do południa, że chcą porozmawiać o tym z Tobą. Oni to czynią teraz, Panie; oni podnieśli swoje ręce. Oni są świadkami tego, że oni... Oni są zmęczeni, Panie; oni są znużeni i wiedzą, że świeckie konferencje się skończyły. Nie ma więcej nadziei. Nie możemy zbudować niczego bezpiecznego. Wszystkie narody mają bomby atomowe, wodorowe, i chemiczne, oraz astronautów, i wszystko, Panie. Cały świat drży i chwieje się. On zostanie oczyszczony niebawem i przygotowany na to wielkie Tysiącletnie Królestwo. Ziemia będzie się trząść jak - o, na kawałki. Ona grozi runięciem jak pijany człowiek, który się tacza, idąc do domu o północy w ciemnościach, a ona nie wie, dokąd się posuwa.
111
O, Ojcze, lecz istnieje fundament. Istnieje bezpieczeństwo. Bowiem my przyjmujemy Królestwo nie chwiejące się. Modlę się, Ojcze, aby każdy śpieszył się do tego Królestwa dzisiaj do południa w Jezusie Chrystusie. Błogosław ich, Ojcze, kiedy pochylili swoje głowy oraz swoje serca. Oni teraz czekają na odpowiedź. Jesteśmy na konferencji. Ześlij odpowiedź w tej chwili, Ojcze, każdemu z nich. Niektórzy z nich potrzebują zbawienia. Niektórzy po raz pierwszy w życiu, niektórzy, którzy są... Oni chcą zapomnieć o swoich wyznaniach wiary. Oni Go chcą znaleźć w ten sposób, jak On zstąpił po raz pierwszy. Oni pragną Twojej decyzji, nie decyzji kościoła, nie decyzji jakiegoś wyznania wiary, lecz biblijnej decyzji, tej decyzji, którą Bóg podjął w Dz. Ap. 2, kiedy zesłał Ducha świętego i Ogień na Kościół. To była Jego decyzja, jak musi żyć Kościół i co oni muszą czynić. Odkładamy na bok wszystko inne, Ojcze. My czekamy na tą decyzję. O, Boże, ześlij Swoją moc w tej chwili i ochrzcij każdego.
Kiedy mamy pochylone nasze głowy:
Oni byli w górnym pokoju,
Oni byli wszyscy jednomyślni,
Kiedy zstąpił Duch święty,
Który był obiecany przez naszego Pana.
To była obietnica Jego Słowa.
O, Panie, ześlij Swoją moc w tej chwili, (módlcie się).
O, Panie, ześlij Swoją moc w tej chwili,
O, Panie, ześlij Swoją moc w tej chwili,
I ochrzcij każdego z nas.
O, Panie, ześlij Swoją moc w tej chwili...
112
Widzę kaznodziejów, zwracających ludzi do stołu, by się modlić z nimi. To jest właściwe. „... moc w tej chwili...” Nie myślcie sobie, że tylko stoimy tutaj i mówimy; On jest tutaj. „O, Panie...” Jeśli jesteś... Nie patrz się na kogoś innego. Zamknij swoje oczy i patrz na Niego we wierze. „... ochrzcij każdego z nas. (Pamiętajcie)
Oni byli w górnym pokoju,
Oni byli wszyscy jednomyślni,
Kiedy zstąpił Duch święty,
Który był obiecany przez naszego Pana.
Tutaj jesteśmy, wszyscy; różne wyznania. „O, Panie... (Jesteśmy teraz w jedności) teraz. (Wierzcie teraz.)
O, Panie, ześlij Swoją moc...„
Spójrzcie, jak On przychodził do nas w tym tygodniu. Oto On jest teraz tutaj, tuż koło ciebie, jeśli tylko w to uwierzysz.
„... teraz i ochrzcij każdego z nas.
O, Panie, ześlij Swoją moc teraz
O, Panie, ześlij Swoją...„
Ja Ci oddaję moje serce, Panie. Oddaję Ci wszystko. Tutaj jest moja ręka. Ja poświęcam samego siebie Tobie w tej chwili. Ześlij Twoją moc na mnie w tej chwili.
„I ochrzcij każdego z nas.
(Jeszcze raz.) O, Panie...„ śpiewajcie to tak, aż się to stanie dla was rzeczywistością. Rozumiecie? Zamknijcie teraz wasze oczy, zamknijcie wasze serca na wszelkie głupstwa i na wszystko z zewnątrz.
„... w tej chwili,
O, Panie, ześlij Swoją moc w tej chwili
I ochrzcij każdego z nas.
O, Panie ześlij Swoją moc w tej chwili,
O, (Módlcie się teraz, proście Go o to.) ...moc w tej chwili.
O, (wyznajcie wasze winy) Panie, ześlij Swoją moc teraz
I ochrzcij każdego z nas„.
113
Ojcze, modlę się teraz, żebyś Ty oczyścił każde serce. Wyznajemy nasze grzechy. Wyznajemy nasze przestępstwa. Postępowaliśmy źle, Panie, my wszyscy razem. Jesteśmy wszyscy winni. Brakuje nam chwały Pańskiej. O, Boże, czy Ty w Swojej łasce i litości nie spojrzysz na nas, Panie? Jesteśmy ludźmi w potrzebie, a widzimy wizję o Przyjściu Pana. On wytłacza to winobranie, w którym są zebrane winogrona gniewu. On wypuścił proroczą błyskawicę razem ze Swoim okropnie szybkim mieczem. Jego prawda, Biblia, maszeruje naprzód, maszeruje naprzód. Ona maszeruje ponad wyznaniami wiary; ona maszeruje ponad denominacjami; maszeruje ponad wszystkim. Twoja prawda maszeruje naprzód.
... ześlij Twoją moc w tej chwili,
O, Panie, ześlij Swoją moc w tej chwili,
O, Panie, ześlij Swoją moc w tej chwili,
I ochrzcij każdego z nas.
O, Panie, ześlij Swoją moc...
(Ja temu wierzę, Panie, Ja temu wierzę.)
O, Panie, ześlij Swoją moc w tej chwili,
O, Panie, ześlij Swoją moc w tej chwili,
I ochrzcij każdego z nas.
114
Kiedy muzyka gra dalej i wy się modlicie, jeśli teraz wyczyściliście całe wasze serca i wszystko wyznaliście, i położyliście to teraz na ołtarzu... On jest teraz Najwyższym Kapłanem waszego wyznania. On może ci pomóc tylko wtedy, jeśli temu wierzysz. Jeśli wyznałeś swoje grzechy, jeśli wyznałeś swoje nieprawości, jeżeli uczyniłeś wszystko i wyznałeś, że byłeś opieszały, cokolwiek wyznałeś, teraz jest to położone na ofiarnym ołtarzu. Połóż teraz swoje ręce na Jezusa i zidentyfikuj się z Nim. Ty identyfikujesz się przez wiarę. Włóż swoje ręce na Jezusa. A potem, kiedy to uczynisz, spójrz na Niego i powiedz: „Ja to przyjmuję, Panie. Ja Tobie wierzę teraz”.
Ja mogę, ja chcę, ja naprawdę wierzę;
Ja mogę, ja chcę, ja naprawdę...
(Wierz temu całym swoim sercem teraz.)
Ja mogę, ja chcę, ja naprawdę wierzę
Że Jezus zbawia mnie teraz.
115
O, czy temu wierzycie teraz, gdy wasza Ofiara jest na ołtarzu...? Na ołtarzu, na którym położyłeś wszystkie swoje różnice poglądów - ty je położyłeś na ołtarzu teraz we wierze. Połóż swoje ręce na twojej Ofierze, Jezusie, Który siedzi na prawicy Boga, by się wstawiać za ciebie na podstawie twojego wyznania, że wierzysz całym swoim sercem, iż On przyjął to, co Mu złożyłeś w ofierze. Jeżeli wierzysz, że Jezus Chrystus przyjął to, co Mu złożyłeś w ofierze dzisiaj do południa - „Ja Ci oddaję moje życie, Panie. Byłem chłodny; byłem obojętny. Czyniłem sprawy, których nie powinienem był czynić. Lecz od tej godziny chciałbym przyjść bliżej ku Tobie i wierzyć, że to otrzymałem. Ja kładę moje ręce na Ciebie teraz, kiedy wyznaję moje nieprawości”.
Czy temu wierzysz? Czy wierzysz, że Bóg wysłuchał twoją modlitwę? Jeżeli wierzysz, to podnieś swoje ręce ku Bogu i powiedz: „Ja wierzę, że Ty wysłuchałeś moją modlitwę. Ja wyznałem moje nieprawości i wierzę, że Ty słyszysz moją modlitwę. Ja teraz powstanę i będę Cię chwalił i uwielbiał za to. Ja Ci będę oddawał dziękczynienie”.
Powstańcie teraz na wasze nogi i powiedzcie: „Dziękuję Ci, Panie. Dziękuję Ci, Panie. Ja Ci wierzę i oddaję Ci teraz chwałę za to, że dałeś tą pewność do mojego serca”. Podnieście teraz wasze ręce i uwielbiajcie Boga w staromodny sposób - w taki sposób, jak Bóg chce, abyście Go uwielbiali.