1
Pozostańmy stać na chwilę, kiedy pochylamy nasze głowy przed Bogiem. Kiedy mamy skłonione nasze głowy i nasze serca, chciałbym wiedzieć, czy są jakieś szczególne prośby w tym budynku dziś wieczorem, i wy pragniecie, żebym się o nie modlił. Oznajmijcie je po prostu przez podniesioną rękę. Niech was Pan błogosławi.
2
Nasz Niebiański Ojcze, zbliżamy się do tego wielkiego tronu teraz w Imieniu Pana Jezusa, bowiem było nam powiedziane, że jeżeli przyjdziemy i poprosimy o cokolwiek w Jego Imieniu, stanie się nam. Najpierw chcemy Ci podziękować za te cudowne zgromadzenia podczas tych czterech wieczorów - za ludzi napełnionych Duchem Świętym, którzy zgromadzili się tutaj. Stwierdzamy też, iż Pismo święte znowu udowadnia, że jest prawdą, bo „Gdziekolwiek dwaj lub trzej zgromadzą się razem, Ja będę wśród nich”. Widzieliśmy także, jak Ty uzdrawiasz chorych, wypowiadasz błogosławieństwa, mówisz ludziom, co się będzie dziać. I jesteśmy Tobie tak wdzięczni za to. I my, jako bracia tutaj na podium - Panie, jestem wdzięczny za tą grupę ludzi, o których wiem, że... Ci chrześcijanie, te narodzone na nowo niemowlęta, które właśnie przyszły do Chrystusa w tym tygodniu, Panie, modlę się, żeby każdy z nich znalazł przyjemny dom tutaj - swój domowy zbór i żył dla Ciebie, i pracował, aż Jezus przyjdzie.
3
I niechaj w wyniku naszego zgromadzania się tutaj staromodne przebudzenie ogarnie całe to miasto, Panie. Wielu - niech ono się nie skończy, aż Jezus przyjdzie. Niechby ono było tutaj ustawicznie i niech to jest wiadome po całym kraju. Modlimy się teraz, Ojcze, o tych, którzy podnieśli swoje ręce. Ty wiesz, co było pod każdą z tych rąk. My... I Ty wiesz o tym wszystko, więc my to po prostu poruczamy Tobie i prosimy, żebyś Ty darował im ich prośbę. Rozłamuj nam teraz Chleb Życia, Panie. Pragniemy, żebyś Ty mówił do nas przez Słowo, bowiem wiara przychodzi przez słuchanie Słowa. Modlimy się też, żebyś nam dzisiaj wieczorem oznajmił Twoją Boską wolę. Pokaż Samego Siebie na nowo wśród nas dzisiaj wieczorem, Ojcze. Dziękujemy Ci za wszystko, co zostało uczynione i powiedziane, i wyglądamy, żeby to było wielkim punktem kulminacyjnym tej usługi. Modlimy się w Imieniu Jezusa. Amen. Możecie usiąść.
4
Uważam to za jeden z największych moich przywilejów, że mogę mieć ten czas społeczności tutaj razem z wami, zacnymi ludźmi, tutaj w tym audytorium w Tucson. I byłem tutaj kilka dni tylko, względnie jestem tu tylko parę dni i myślałem, że gdybym tutaj może przybył, a nie - a odjechałbym stąd nie powiedziawszy niczego albo nie miałbym nabożeństwa, wyglądało by to dość niedobrze. Nie miałem okazji odwiedzić wszystkich miłych braci, z którymi spotykałem się na podium od czasu kiedy tu jestem. Miałbym pragnienie, żebym mógł pozostać tydzień w każdym zborze. Na pewno bym to chętnie uczynił.
5
Lecz cieszę się tak bardzo, że wy, narodzone na nowo dzieci, wy, którzy znaleźliście Chrystusa w tym tygodniu... Gdybym był na waszym miejscu, znalazłbym sobie dobry zbór wśród tych mężów tutaj, który byłby mi najbliższym i który bym sobie obrał, bym do niego chodził.
I ja... Te zbory, które odwiedziłem - są tutaj niektórzy ludzie z nich. Byłem w ich zborach: mężowie naprawdę pałający ku Bogu, pałający gorliwością , czyniąc to najlepsze, by podtrzymywać światło Ewangelii. Cenię sobie takich ludzi. I pamiętajcie, ci mężowie wierzą tej samej Ewangelii, którą ja tutaj zwiastuję. Oni są moimi sponsorami. To oni właśnie stają tutaj na podium. Oni się tego nie wstydzą . Stoją w obronie tego. Oni w to wierzą . I oni są tutaj, wspierając mnie, modląc się o mnie każdego wieczora. I ja myślę, że jeśli nie chodzicie gdzieś do zboru, to dlaczego nie chodzicie po prostu do zboru jednego z tych zacnych mężów tutaj. Chodźcie do ich zboru i miejcie społeczność z nimi. Gdybym ja mieszkał tutaj, a nie byłbym sam kaznodzieją , czyniłbym właśnie tak. Na pewno bym sobie znalazł dobry zbór u któregoś z tych mężów i zająłbym moje miejsce w Chrystusie.
6
A jeśli nie zostaliście jeszcze ochrzczeni, wy, którzy oddaliście swoje serca Chrystusowi, zasięgnijcie rady u kogoś z tych mężów, a otrzymacie chrześcijański chrzest. A potem, jeżeli jeszcze nie otrzymaliście chrztu Duchem Świętym, oni będą wiedzieć, jak wam udzielić wskazówek, jak Go musicie przyjąć. Będę mówił o tym jutro rano na śniadaniu biznesmenów, o ile Pan pozwoli - o chrzcie Duchem Świętym. Powstrzymywałem się trochę z powodu tutejszego nauczania, bo jesteśmy mieszaną grup tutaj. Lecz jutro pragnę wygłosić ewangelizacyjne poselstwo o Duchu świętym, o ile Pan pozwoli. Otóż, myślę, że śniadanie rozpocznie się o dziewiątej (względnie o ósmej, czy tak?), o ósmej rano.
7
A teraz chciałbym wywołać kogoś po imieniu, kogo chcieliśmy znaleźć, odkąd jesteśmy w Tucson. I może ktoś z was, tutejszych braci... Ta pani może należy do waszego zboru. Myślę, że nazywa się Charlotte Raney. Czy ktoś... Ty ją znasz. Czy ona jest tutaj w mieście? Charlotte, czy jesteś tutaj? Ja... Ona jest nasz osobistą przyjaciółką , ale nie mogliśmy jej znaleźć. Ona jest pielęgniarką . [Ktoś mówi: „Jej córka jest tutaj” - wyd.] Jej córka? Hm - moi drodzy. Zastanawiam się, jak duża ona jest. Powstań kochanie, gdziekolwiek jesteś. Mam nadzieję, że nie jesteś jeszcze zbyt duża, bo cię nazwałem „kochanie”. O, rety. Niemal już wyrosła z wieku „kochanie”, nieprawdaż? Dziękuję ci. Powiedz matce, niech ją Bóg błogosławi, a my ją miłujemy i na pewno chcielibyśmy się z nią zobaczyć, zanim stąd odjedziemy. Niech się po prostu skontaktuje z jednym - z Billy Paulem albo z kimś tutaj i niech nas powiadomi, gdzie mieszkacie. Chcieliśmy was znaleźć w książce telefonicznej. Zasięgaliśmy informacji wszędzie, a nie mogliśmy was znaleźć. Dziękuję ci bardzo. Kiedy cię widziałem ostatnim razem, byłaś jeszcze małym brzdącem.
Ta pani Raney - jej siostra.
8
Wybitna pielęgniarka, była jedną z pierwszych chorujących na raka, którą Pan uzdrowił; widziałem to. Ona nawet nie wiedziała, gdzie się znajduje, czy cokolwiek, była spalona przez promienie radu. A Pan powołał mnie właśnie do tej usługi jeden lub dwa wieczory przedtem. O, było to wiele, wiele lat temu - może przed dwudziestu laty, przed dwudziestu pięciu laty. I ona była w Louisville, a na liście zmarłych na raka ona figuruje już dwadzieścia lat. I ona wykonuje obecnie pracę pielęgniarki i jest tak zdrowa i silna, jak tylko może być. A to jest jej siostra, która przyszła tutaj na zachód, i ona była wówczas z tym małym brzdącem. I od czasu, kiedy jesteśmy tutaj, próbowaliśmy ich odnaleźć. Powiedziałem Medzie, mojej żonie, że rozglądałem się wszędzie, ale nie mogłem jej rozpoznać. I myślałem sobie, że się może wyprowadziła, czy coś podobnego. I ja - każdego wieczora miałem na myśli, że ją wywołam po imieniu. Zapisałem więc sobie na kawałku papieru niektóre sprawy, które chciałem powiedzieć, żebym tego nie zapomniał. Ja się starzeję.
9
Powiedziałem bratu Moore... Ilu z was zna Jacka Moore? Wy go na pewno znacie, chrześcijańscy biznesmeni, to znakomity kaznodzieja w Shreveport. Bywał on jednym z moich współpracowników na nabożeństwach.
Powiedziałem: „Bracie Jack, wiesz, coraz trudniej jest dla mnie zapamiętać tyle spraw, które dawniej potrafiłem zapamiętać. Dawniej potrafiłem przypomnieć sobie wszystko, naprawdę szybko”.
„O” - odrzekł on - „czy masz tylko takie kłopoty?”
Ja rzekłem: „To jest już dosyć poważne”.
On odrzekł: „Mój drogi!” Dalej rzekł: „Ja przedzwoniłem do pewnego człowieka i... zapytałem: 'Czego chcesz?'”
To jest już w bardzo zaawansowanym stanie. On jest tylko około cztery lub pięć lat starszy ode mnie. Mam nadzieję, że nie stanę się takim. On to tylko tak mówił; ma poczucie humoru Irlandczyka. Lecz przedzwonić komuś i zapytać się go, czego chce - to byłoby naprawdę niedobre. Otóż, inna sprawa...
Dziękuję ci, siostrzyczko, kochanie, i skomunikujcie się z nami na pewno. Powiedz matce, że pragniemy się z nią zobaczyć, a w drodze powrotnej chcemy przy okazji odwiedzić ciocię Margie i wuja Billa.
10
Otóż, jestem wdzięczny, bardzo wdzięczny grupie kaznodziejów, którzy sponsorowali ten program tutaj, oraz chrześcijanom - również chrześcijańskim biznesmenom pełnej Ewangelii tutaj w tym mieście. Jestem wdzięczny za to. Staram się dotrzeć do każdej małej miejscowości, gdzie tylko mogę, ale nie możemy iść do wszystkich. Tutaj jest jeden z menażerów, siedzi wprost tutaj, brat Borders, który podróżuje ze mną i uzgadnia te nabożeństwa.
Mam w domu książkę, tak grubą, pełną zaproszeń z całego świata, a mówiono mi, że on ma jeszcze jedną taką, którą mi musi dać jutro. Lecz zazwyczaj jadę po prostu tam, gdzie Bóg mnie prowadzi. Wtedy, kiedy tam jadę, mogę przyjść w Imieniu Pana Jezusa, bo On wysłał mnie jako ambasadora. I ja odczuwam prowadzenie, kiedy jestem tutaj w Tucson, by urządzić te nabożeństwa. Pomyślałem, że byłoby świetnie, szczególnie gdyby się nam udało mieć społeczność.
11
Ilu z was przypomina sobie Freda Boswortha, brata F. F. Boswortha, wielkiego świętego Bożego? On właśnie odszedł do Domu - do chwały, w wieku osiemdziesięciu czterech lat - właśnie niedawno. I on mi powiedział: „Bracie Branham, czy wiesz, co to jest społeczność?” Ja odrzekłem: „Ja myślę, że wiem, bracie Bosworth”. On powiedział: „To są dwaj towarzysze w jednej łodzi”. Więc ja... To znaczy mieć miejsce dla drugiego. Jestem więc tak bardzo wdzięczny. Zawsze przypomina mi to małe opowiadanie. Wchodziłem właśnie z zewnątrz do środka, a jeden z odźwiernych podszedł i uścisnął ze mną dłoń. On powiedział: „Słuchaj, kaznodziejo” - powiedział - „ja jestem twoim współbratem”. Ja odrzekłem: „Cieszę się, że się spotykam z tobą „. I on mi powiedział, jak się nazywa, a był również Irlandczykiem. A więc, ktoś zapytał mnie pewnego razu: „Jak ty masz narodowość, bracie Branham?” Odrzekłem: „Jestem Irlandczykiem. A jeżeli oni mogą być zbawieni, to jest nadzieja dla całego świata”. A więc - on przypadkowo był również Irlandczykiem. I on powiedział: „Ja lubię te opowiadania o polowaniu”. Dalej rzekł: „Lubię również polować”. Widzicie więc, człowiek musi być wszystkim dla każdego człowieka, rozumiecie, żebyśmy mogli pozyskać niektórych dla Chrystusa.
12
A mówiąc o społeczności - przypomina mi się pewien czas, kiedy byłem w północnym New Hampshire. I ja byłem... Jest to ojczyzna jeleni z białym ogonem. I ja tam łowiłem te małe, brązowe pstrągi potoczne. I my - miałem tam pewne miejsce - miałem ze sobą mój mały namiot i byłem wysoko w górach. O, zobaczyłem tam wodospad, gdzie woda spadała... I ja wiem, że mam wielu przyjaciół rybaków. Więc - dotychczas nie znalazłem dosyć wody w Arizonie, bym mógł pójść na ryby - od czasu, kiedy jestem tutaj. Wypijam całą moją wodę, ponieważ... Lecz to jest jedyna rzecz... Ja miłuję ten kraj, lecz na pewno życzyłbym sobie, żebyśmy tutaj mieli jakieś jeziora czy stawy, czy coś podobnego - tutaj w okolicy. Do tego jestem baptystą , wiecie, i jakoś lubię wiele wody. A więc, oni... Miałem tam tak małą głębię, w której łowiłem ryby. O, moi drodzy, po prostu je łowiłem, wiecie, jakbym się z nimi bawił, a potem je wypuszczałem. A jeśli którąś uśmierciłem, zjadłem ją , oczywiście. Lecz moja linka do łowienia na muszki zaczepiła się w tyle za mną w małych zaroślach wierzbiny. Spałem tam więc całą noc w małym namiocie; byłem tam parę dni. A następnego poranka wziąłem do ręki moją małą siekierkę i wyszedłem. Myślałem, że powycinam te zarośla i będę pewien czas łowił te pstrągi. Następnego dnia rano wyszedłem; mój mały namiot miałem za plecami.
13
A kiedy wracałem... Była tam niedźwiedzica, a jej dwa niedźwiadki buszowały w moim małym namiocie ze starego płótna workowego. A więc... Nie chodziło o to, co pożarły; o wiele więcej zniszczyły. O, moi drodzy. One lubią potrząsać i grzechotać różnymi rzeczami. Pod tym względem są zielonoświątkowcami do szpiku kości. Zatem, one po prostu lubią - one się w tym po prostu lubują. Więc one wdarły się po prostu do namiotu, strąciły rurę z piecyka na ziemię i zgniotły ją . Chcecie mówić o hałasie? - Hm, raczej to zostawię. Rozumiecie? Mogę udowodnić, że wszystko, co nie ma wzruszenia uczuć w sobie, jest martwe. Więc jeśli wasza religia nie ma trochę wzruszeń uczuć w sobie, to ją raczej pogrzebcie i przyjmijcie coś innego. Musicie doznawać wzruszeń uczuć, by żyć. A więc... Zauważcie, te małe... Podszedłem bliżej. Słyszałem hałas i rozejrzałem się. A tam była stara niedźwiedzica, a jej dwa niedźwiadki wdarły się do namiotu i porozrywały wszystko, co tam było. Wiedziałem więc, że zniszczą mój obóz i odejdą . Potem spojrzałem, a ta stara niedźwiedzica odbiegła trochę na bok i ona wydała ostrzegawczy dźwięk, wiecie. Była to czarna niedźwiedzica. One nie są tak duże. A więc ona odbiegła na bok i nawoływała swoje niedźwiadki. Jeden z nich przybiegł do niej, ale ten drugi nie przybiegł. Zastanawiałem się: „Co się też tam dzieje?”
14
Miałem tam w tym namiocie stary zardzewiały pistolet. Lecz sądziłem, że był już teraz zniszczony. Miałem w mojej ręce siekierkę i ja... Wiecie, stara niedźwiedzica, kiedy ma przy sobie młode niedźwiadki, może się trochę rozzłościć, wiecie. I może człowieka zdrapać, gdyby chciała. Obserwowałem j więc trochę, wiecie, a przez cały czas miałem na myśli drzewo, żebym mógł... Czy słyszeliście już o kaznodziei na drzewie cynamonu? No wiecie, jakiekolwiek drzewo jest dobre, jeżeli człowiek ma niedźwiedzia w piętach. Spoglądałem więc ukradkiem na to drzewo i zastanawiałem się, co się stało z tym drugim niedźwiadkiem. A on był - po prostu nie miał zamiaru wyjść. Jego mama nawoływała go, a on tam po prostu ciągle siedział. Był cały przygarbiony, ot tak. Pomyślałem sobie: „Do czego się ten malec dobrał?” Pomyślałem, że może wbiegnę do namiotu i chwycę do ręki ten stary pistolet. I pomyślałem: „O, nie zabiłbym tej starej matki niedźwiedzicy, gdyby na mnie szarżowała, ponieważ zostawiłbym w lasach dwie sierotki”. Więc ja bym tego nie uczynił.
15
Pomyślałem więc: „Będę miał po prostu to drzewo na oku, lecz zobaczę, do czego dobrał się ten malec”. A więc, on był cały przygarbiony, ot tak, i widziałem, że się rusza. A stara niedźwiedzica nawoływała, chodziła tam i z powrotem, trochę niespokojna. Ona mnie również obserwowała. A kiedy się odwróciła plecami, by popatrzeć na drugiego niedźwiadka, ja ust piłem trochę w bok, ot tak, próbuj c dostać się bliżej, by zobaczyć, co ten malec robi - co go tak zainteresowało. Czy wiecie, co on miał? On miał moje wiaderko melasy. Wiecie, ja lubię naleśniki. Wiem, że mam dużo współamatorów, mających ten sam apetyt. Więc... A ja nie - ja nie wierzę w pokropienie; ja je lubię naprawdę ochrzcić. Lubię je polać grubo, wiecie, dużą ilości melasy. Ostatnim razem, kiedy spożywałem pokarm tutaj w Ramada... Jednego dnia mieliśmy tutaj najlepsze śniadanie. I oni mieli takie dobre naleśniki. My nazywamy je tam na południu naleśnikami. Lecz wy... Jeżeli je będziemy mieć na śniadanie, poproście kelnera o trochę więcej melasy, jeżeli j lubicie. To nie było... Te naleśniki - musiałem je posypać z wierzchu cukrem, wiecie, by je dojeść.
16
Jednakowoż, ten mały niedźwiadek - ten malec miał swoją łapkę zanurzoną w tym otwartym wiaderku. I on miał swoją ... One lubi słodycze, wiecie. I on miał swoją łapkę zanurzoną w tym wiaderku melasy. On nie wiedział, jak ma j jeść swoimi łapkami, więc wtykał j do melasy i oblizywał, wiecie, i znowu wtykał i oblizywał. A kiedy już całe wiaderko nasmarował na siebie... Ja wołałem: „Wynoś się stąd” Ciągle krzyczałem na niego. On się nawet nie odwrócił. A kiedy miał już całe wiaderko wypróżnione, obrócił się i spojrzał na mnie, a nie potrafił nawet otworzyć swoich oczu, wiecie. Od czubków jego uszu aż na dół po jego brzuszku był cały od melasy. Pomyślałem sobie: „To się zgadza. Nie ma potępienia. To jest dokładnie takie, jak dobre staromodne zielonoświątkowe nabożeństwo, gdy człowiek sięga swoją ręką prosto do wiadra melasy albo do słoika miodu - aż po swój łokieć i krzyczy po prostu uwielbiając Boga, bez względu na to, co się dzieje - on tego nie słyszy. Rozumiecie? Lecz wiecie, dziwną rzecz było to, że kiedy on skończył - a pozostałe stały tam na zewnątrz i gderały na niego - lecz kiedy do nich przyszedł, to i pozostałe miały społeczność. One go całego oblizywały. Przyroda zawiera niektóre dziwne rzeczy, nieprawdaż, bracie? Oblizywały go całego. Otóż, ci ludzie, którzy nie przychodzili na te zgromadzenia, oni mogą po prostu oblizywać tą melasę z was, rozumiecie, kiedy one się skończą. Dobrze.
17
Jesteśmy wdzięczni za tą miłą grupę braci i za t zacną grupę ludzi. A oni... Myślę, że wszystko okazuje się właściwe. I my nie... My absolutnie... Jest jedna rzecz, na którą nie pozwolimy - to finanse - jakiekolwiek napięcia z powodu finansów. Brat rozmawiał ze mną tam na zewnątrz i powiedział, że ma już wszystko, brakuje tylko stu dolarów. Ja mu dałem czek. Powiedziałem: „Zapomnij o tym. Rozumiesz? Ja to sam zapłacę”. Więc potem - potem my... Wszystko jest fajne i świetne. I my chcemy... Jeżeli ktoś z personelu tej Ramada Inn jest tutaj dziś wieczorem, pragnę im podziękować, ponieważ oni podarowali nam to pomieszczenie. Ja naprawdę myślę... I ja nie byłem... Ja wiem... Jedyny sposób, o którym wiem, jest ten, o którym mówił mi brat Tony. Wierzę, że to jest - że gdyby ktoś był w tym mieście albo szukał motelu, mógłbym im na pewno zalecić i powiedzieć, że Ramada jest dobrym lokalem, do którego można pójść.
18
Jeżeli ludzie okazują tak wielkie względy nam i naszej religii, oraz naszemu Chrystusowi, to ja myślę, że powinniśmy mieć tyle śmiałości, by powiedzieć o nich coś dobrego i powiedzieć to każdemu, któremu możemy. To się zgadza. Niechaj Pan błogosławi ten zakład. Zawsze chodziliśmy do ich lokali, kiedykolwiek przejeżdżamy przez kraj. Zawsze spotykaliśmy się z taką grzecznością . A biznesmeni używają ich sal - w Phoenix i gdziekolwiek możemy, by urządzać nabożeństwa i konferencje. I ja powiem tak, dżentelmeni, jeżeli jesteście tutaj: Wszechmogący Bóg niech wam błogosławi obficie. I modlę się, żeby na końcu drogi Bóg otworzył Swoje drzwi i przywitał was mile do Swego wspaniałego Królestwa w tym czasie.
19
A potem jest jeszcze jedna sprawa. Otóż, mam tutaj wiele materiału z kilku notatkami zapisanymi tutaj, i niektórymi miejscami Pisma, którymi pragnę się posłużyć za kilka minut. Lecz inną spraw jest to, że wy ludzie tutaj w Tucson macie tak wielkie szczęście. Otóż, mówiono mi zawsze, że Tucson jest miejscowością najbliższą piekła, jaka istnieje, ponieważ jest tu tak gorąco. Lecz ja wam mówię, że naprawdę cieszę się z tego. Patrzcie, gdyby u mnie w domu było tak gorąco, no wiecie, człowiek nie mógłby stać tutaj w marynarce na sobie. Musiałaby działać klimatyzacja, a człowiek by się pocił. Otóż, ja nigdy... Pracowałem dosyć ciężko, a dotychczas nie wystąpił na mnie pot. Więc ja to lubię. Kiedy wracam na wschód, zastanawiam się... W lecie jest tutaj odpowiednie miejsce do pobytu. To jest fajne. Ono jest o wiele lepsze, niż nasze mokradła tam u nas, tak czy owak. Więc ja to lubię. I ja wierzę, że dobry Pan pozwoli mi powrócić, i przesiedlić się gdzieś tutaj i pozostać. Ja naprawdę lubię tą miejscowość. A jedną z wielkich rzeczy, wydarzeń, względnie jedną ze wspaniałych cech tej miejscowości są oczywiście ludzie, którzy przygotowują ten lokal. Mam... Nawet w waszych sklepach i wszystko w takim turystycznym mieście. Spotkałem się z najlepszym traktowaniem, z najmilszymi ludźmi, jakich kiedykolwiek chciałem spotkać od czasu, kiedy jestem w Tucson.
20
A prócz tego, kiedy tutaj przybyłem, nastawiałem mój radioodbiornik i znalazłem tutaj stację, która ciągle nadaje tylko chrześcijańską muzykę. Jest to stacja KAIR. I właśnie dzisiaj wiecie, co uczyniłem, (jeżeli ktoś z personelu KAIR jest tutaj)? Kupiłem radioodbiornik, abym go mógł mieć włączony przez cały czas, aby moje dzieci i mój dom mógł słyszeć właściwe audycje. Bowiem większość wszystkich stacji, które człowiek włączy, nadaje zawsze jakieś boogie-woogie, czy jakiekolwiek to jest paskudztwo, oraz rock and roll i wszystkie te niedorzeczności, które mają dzisiaj. I człowiek nie usłyszy takiej rzeczy. I ja myślę, że wy, chrześcijanie, powinniście czynić wszystko, co możecie, by utrzymać tą stację tutaj. To się zgadza. Włączcie ją w waszym domu, aby wasze dzieci mogły słuchać właściwych rzeczy.
21
Wy teraz usłyszycie wszelkiego rodzaju... Oczywiście, to jest sprawa międzydenominacyjna i jakiekolwiek zwiastowanie, czy jakiekolwiek... Może nie zgadzacie się z niektórymi z braci w ich programie. Moi drodzy, gdybyśmy wszyscy usiedli dzisiaj wieczorem, by spożyć pokarm, i wszyscy mielibyśmy kołacz, ja bym może wziął kołacz czereśniowy, a wy jabłkowy, lecz wszyscy jedlibyśmy kołacz, nieprawdaż? To się zgadza. Więc oni są po prostu braćmi i oni mają prawo wyrazić to, co sobie myślą . A więc podtrzymujcie wasz program radiowy i słuchajcie tej miłej muzyki. I ja myślę... Cenię sobie... Życzyłbym sobie, żebym ją mógł zabrać ze sobą - KAIR i umieścić ją gdzieś w Louisville - tak stację, która nadaje chrześcijańską muzykę przez cały czas. Ja to lubię. Niech Pan błogosławi tą stację KAIR. A potem jest tam jeszcze inna stacja. Nie przypominam sobie jej skrótu, lecz ona również nadaje dużo pięknej religijnej muzyki. I mówię wam; mam nadzieję, że nie wprowadzam tego mężczyznę w zakłopotanie mówiąc, że słucham brata Gilmore przez cały czas. On ma swoją audycję na tej stacji przez pewien czas. I ja właśnie zapomniałem, jak się nazywa ta stacja, lecz oni mają również ... KAIF? [Mężczyzna z audytorium mówi: „Nie, KFIF” - wyd.] KFIF. To jest kolejna fajna stacja. My ich również doceniamy.
22
Wiecie, jest to dokładnie takie, jak to stare powiedzenie, jeśli liczymy nasze błogosławieństwa, spoglądamy koło siebie i zdumiewa nas to nieco, kiedy widzimy, ilu dobrych ludzi pozostało w świecie, a ile pięknych rzeczy mamy pomimo tego. Pan niech będzie błogosławiony. Cieszę się, że jestem w Ameryce. Cieszę się, jako misjonarz, przychodzący z innych krajów, i tak dalej, a powracam do domu. O, sprawia mi to ból serca, kiedy widzę, jak luksusowo my żyjemy, a pozostały świat głoduje. A kiedy widzimy te wspaniałe budynki, wielkie piękne kościoły na każdym rogu, a ci biedni ludzie żyjący tam i wielu z nich nigdy nie słyszało Imienia Jezus Chrystus.
23
Miałem młodych czarnych chłopców stojących tysiącami, łzy spływały im po policzkach, nie mieli na sobie ani kawałka odzienia, nie umieli rozróżnić między prawicą a lewicą . Pozostali tam przez cały dzień i całą noc - siedzieli tam i słuchali mnie, opowiadającego o Panu Jezusie, rozumiecie, a nie słyszeli tego nigdy przedtem. Opowiadałem im, że jest ktoś, kto ich miłuje. O, moi drodzy. Tego właśnie chcieli oni słuchać - że jest ktoś, kto ich miłuje. Kto nie chce być miłowany? My tego wszyscy pragniemy. My tego wszyscy potrzebujemy. A więc, można to osiągnąć tak, że miłujemy kogoś innego, wtedy człowiek jest miły. Niech Bóg błogosławi was wszystkich. Mam nadzieję, że zobaczę was rano na śniadaniu - tych, którzy mogą przyjść. I myślę, że będą sprzedawać bilety w biurze, również rano. I jeśli przyjdziecie na śniadanie, wiecie, jestem pewien, że otrzymamy trochę więcej melasy, jeśli będziemy mieć naleśniki. A potem... Może niektórzy nie zawsze domagają się tak dużo, wiecie. A więc, kiedy ja...
24
Pewnego razu głosiłem w misyjnym kościele baptystów w Georgii. Było to... Głosiłem długo do nocy i miałem dużo wezwanych do ołtarza, a było już późno. Potem spałem tam na tylnej werandzie, a wiatr dmuchał do tej starej, osłoniętej siatką werandy. Byłem bardzo zmęczony. Oni wstawali o czwartej rano - tam na południu, a więc oni - ta stara mulatka wyszła. Ona mnie wołała trzy lub cztery razy. I ja tego nigdy nie zapomnę. Ona mówiła: „Parson”. To znaczy kaznodzieja, tam na południu. „Parson”. Mówiła: „Kochanie, dlaczego nie wstajesz?” Dalej rzekła: „Ja ci już cztery razy upiekłam naleśniki”. Błogosławione jej stare serce. Ona miała wówczas około siedemdziesięciu lat. Myślę, że obecnie odeszła do chwały i odpoczywa. „Upiekłam ci naleśniki - już cztery razy dzisiaj rano”.
25
Otóż, czy wszyscy miłujecie Pana? Tak się cieszę. Czy się nie radujecie, kiedy wiecie, że możecie być wolni i czuć się szczęśliwi, oraz że nie ma potępienia? Chcę również podziękować temu małemu kwartetowi, że tu pozostali. Wiem, że mieli występować w innych miejscowościach, i oni rzekli... Będę słuchał waszych nagrań. Mam niektóre z nich na taśmach, i tym podobnie. Myślę, że śpiewacie bardzo dobrze. A ta młoda dziewczynka tutaj. Moi drodzy, o, nie do wiary, ona jest - ona śpiewa jak słowik. Ona rzeczywiście umie śpiewać, a ci młodzi chłopcy również. I ja powiedziałem temu chłopcu, który nosi okulary... Spotkałem się z nim pewnego wieczora i rzekłem: „Synu, ty będziesz śpiewał bas pewnego dnia”. On się trochę uśmiechnął i spojrzał ponad te okulary. Ja powiedziałem: „Ty się trochę dziwisz, dlaczego to rzekłem”. Powiedziałem: „Otóż, twój głos brzmi teraz jak trzmiel brzęczący w dzbanku”. A więc on został z powodu tego zwolniony. I oni są miłymi ludźmi. Niech was Pan błogosławi. Myślę, że zobaczyłem matkę, właśnie kiedy to powiedziałem. Dobrze. Miałem tu inną panią niedawno wieczorem i przypuszczam, że to jest ojciec - gdzieś tutaj wśród słuchaczy. Ktoś pokazał tutaj na ojca. Tak. W porządku. Niech go Pan błogosławi. Mam nadzieję, że nasze drogi spotkają się znowu gdzieś w naszym życiu. Jeżeli nie, to będziemy tam przy bramie tego poranka. To się zgadza.
Teraz, zanim...
26
Kiedy się wyraziłem w ten sposób, jak to zrobiłem... a wierzę, że szczęście towarzyszy chrześcijaninowi. Odkąd stałem się chrześcijaninem, nie byłem nigdy smutny. Jestem zawsze szczęśliwy, bo jestem chrześcijaninem. I ach, dzwony radości dzwonią w moim sercu już ponad trzydzieści lat, odkąd Jezus Chrystus wstąpił do mojego serca. Nigdy nie potrafiłem tego wypowiedzieć. Jest to niewymowna radość i pełnia chwały. Lecz teraz, kiedy zbliżamy się do Słowa, odłóżmy na bok wszelki śmiech i spójrzmy prosto do Słowa, na chwilę tylko. Panie Jezu, pomóż nam teraz, kiedy czytamy Słowo, i niechaj wielki Duch święty, który był posłany, aby był naszym Nauczycielem, by nas wychowywał i nauczał nas spraw Bożych i drogi Bożej, niechaj On przyjdzie teraz i weźmie to Słowo, i rozdzieli Je do każdego serca dokładnie według naszej potrzeby. Modlimy się w Imieniu Jezusa. Amen.
27
Jeśli teraz chcecie otworzyć miejsce Pisma świętego, które pragnę czytać, znajduje się w ew. Mateusza w 14. rozdziale i rozpoczniemy od 22. wersetu. „I zaraz wymógł na uczniach, że wsiedli do łodzi i pojechali przed nim na drugi brzeg, zanim rozpuści lud. A gdy rozpuścił lud, wstąpił na górę, aby samemu się modlić. A gdy nastał wieczór, był tam sam. Tymczasem łódź miotana przez fale oddaliła się już od brzegu o wiele stadiów; wiatr bowiem był przeciwny. A o czwartej straży nocnej Jezus przyszedł do nich, idąc po wodzie... (przepraszam was)... idąc po morzu. Uczniowie zaś, widząc go idącego po morzu, zatrwożyli się i mówili, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Lecz Jezus zaraz... Ale Jezus zaraz do nich powiedział: Ufajcie, to Ja jestem, nie bójcie się.”
28
Otóż, gdybym to miał nazwać tekstem... Staram się głosić te krótkie poselstwa prosto i jakby w postaci dramatu, aby i dzieci mogły radować się z tego. I nazwałbym ten temat: „Nie bójcie się”. Trzy słowa - posługuję się nimi wiele razy. „Czy temu wierzysz?” „Chodźcie zobaczyć Człowieka”. I jest to taki krótki temat z trzech słów. A zatem, pragnę się tym posłużyć jako tekstem: „Nie bójcie się”. A moim tematem będzie: „Nabożeństwo ze świadectwami na morzu”.
29
Musiało być już trochę późno po południu. Słońce miało lada chwila zajść, rozpoczynał się zmierzch; i oni byli wszyscy zmęczeni i wyczerpani. Był to wielki dzień dla tej grupy. Duży, krzepki, muskularny rybak z łysą głową zepchnął łódź na jezioro Galilejskie. I kiedy łódź zaczęła płynąć dziobem do przodu, wskoczył do łodzi i usiadł obok swego brata, Andrzeja. W Biblii została ona nazwana łodzią . Otóż, łódź nie była wówczas tym, co nazywamy łodzią dzisiaj. Wtedy łodzie były napędzane przeważnie wiosłami. I oni mieli... Okrężnice burty były wysokie, ponieważ wysokie fale toczyły się często po jeziorze i oni musieli mieć wysokie burty. I zazwyczaj dwaj mężczyźni byli u każdego wiosła, jeden u jednego boku łodzi, a drugi u drugiego, więc czasami sześciu do ośmiu mężczyzn wiosłowało w łodzi. Byli to handlarze i rybacy na jeziorze Galilejskim. I dzisiaj mają ich tam. Nie zmieniło się to ani trochę od tamtych czasów. Jest ciągle tak samo, łowią ryby w ten sam sposób, mają te same sieci i wszystko inne.
30
Otóż, kiedy obrócili łódź i wyruszyli, na brzegu było pełno ludzi. Zrobili kilka zamachów swoimi wiosłami i pomachali im na „do widzenia”; a wszyscy mówili: „Przypłyńcie z powrotem i odwiedźcie nas znowu; na pewno przywieźcie ze sobą waszego Mistrza, kiedy wrócicie, aby nas znowu odwiedzić”. Oni płynęli na drugą stronę jeziora, a była to dosyć duża odległość. I musieli mocno robić wiosłami, by tam dopłynąć tej nocy. Mogę więc sobie w pewien sposób wyobrazić, jak się czuli. Był to dla nich wielki dzień. Widzieli, że działy się wielkie rzeczy. Wielu zostało zbawionych i uwierzyło w Pana Jezusa. I mieli za sobą bardzo trudny dzień, powstrzymując ludzi z dala od ich Mistrza, aby On mógł im usługiwać i przynieść życie zgubionym. I oni byli zmęczeni i wyczerpani. Jednak, gdy opuszczali swoich przyjaciół... Mieć przyjaciół ma wielkie znaczenie - kiedy człowiek musi im powiedzieć „do widzenia”. To jest - to jest okropna rzecz. I ja odczuwam w ten sposób, odczuwam tak bardzo to brzemię, które oni mieli, bo wiem, jak to jest ze mną . W tym czasie, kiedy się człowiek zapozna z grupą ludzi, po prostu... Oni zaczynaj poznawać, że nie jestem jakimś super człowiekiem, że jestem po prostu bratem. I oni zaczynają ... Wszyscy zaczynają się czuć dobrze. A potem człowiek musi powiedzieć: „Do widzenia. Zobaczymy się znowu kiedyś. Mam nadzieję”. Trudno powiedzieć coś takiego.
31
Oczekuję tego czasu, kiedy się spotkamy tam, gdzie nie będziemy więcej mówić „do widzenia” - tam po drugiej stronie. A niektórzy moi drodzy starzy bracia tutaj i towarzysze polowań - ja spotkam się z wami gdzieś tam na ścieżkach grubej zwierzyny, które się w ogóle nie kończą . Ja was tam będę oczekiwał - gdzieś na tej ścieżynie, o ile nie powrócę tutaj w odwiedziny, zanim zostaniemy zabrani. I jak oni musieli kiwać rękami, zrobili kilka zamachów wiosłami i znowu kiwali. A w końcu, kiedy się jezioro uspokoiło kiedy słońce zachodziło, mała łódź torowała sobie drogę na drugą stronę przy pomocy wioseł - oni zrobili kilka zamachów wiosłami, potem machali swoimi rękami na do widzenia. A potem ktoś inny jeszcze poznał kogoś innego i pomachał mu na do widzenia. Mniej więcej w taki sposób ta łódź wyruszyła na wody jeziora. W końcu pożegnali się po raz ostatni, z odległości, z której można było jeszcze dosłyszeć. I musiała tam zapanować długa cisza. Nikt nic nie mówił, ponieważ musieli popychać tą małą łódź naprzód. I oni utrzymywali pewien rytm, kiedy wiosłowali wspólnie w tej łodzi, ponieważ ona by inaczej zataczała koło. A więc oni wiosłowali w pewnym rytmie i być może byli dość zmęczeni.
32
Chyba to musiał być młody Jan, który najpierw przestał wiosłować i chciał sobie odsapnąć, jak to mówimy. On był jeszcze młody i delikatny. I on nie był tak mocny, jak ci starzy, krępi rybacy, którzy pływali na jeziorach i w burzach, wiosłując w łodziach. I on musiał się zmęczyć najpierw. Więc on musiał powiedzieć najpierw: „Fju, bracia, odpocznijmy trochę”. I kiedy się zatrzymał i odsunął kosmyk czarnych włosów ze swoich oczu, a łódź posuwała się jeszcze siłą rozpędu po wodzie, płynąc naprzód, słyszę, jak on zaczął mówić: „Odczuwam, że chciałbym poświadczyć”. Ja to lubię. Lubię dobre nabożeństwo ze świadectwami, kiedy macie o czymś świadczyć. Otóż, jeśli nie masz nic do powiedzenia i wstaniesz po prostu i powiesz to samo, co powiedziałeś poprzedniego wieczora i ubiegłego roku, to staje się to nudne. Lecz jeśli masz naprawdę takie świeże świadectwo, że go już dłużej nie możesz powstrzymać, że Pan uczynił coś dla ciebie i ty to po prostu musisz powiedzieć głośno, ja to lubię.
33
W domu nazywaliśmy to zazwyczaj świadectwem prażonej kukurydzy na suchej patelni. Otóż, ilu z was wie, co to jest prażona kukurydza na suchej patelni? Chcę wam powiedzieć, co się przy tym dzieje. Weźmiecie małe żółte ziarno i położycie je na gorący piec, i ono wyskoczy wysoko do góry żółte, zamieni się w białe i spada w dół dwa razy większe i połowę jaśniejsze, raczej połowę lżejsze, niż było przedtem. To jest świadectwo. Rozumiecie? To właśnie czyni świadectwo. Mały żółty - obawiasz się zrobić cokolwiek, a potem, zanim się spostrzeżesz, moc i ogień Ducha świętego nawiedza cię i zmienia z żółtego w białego. I ty się czujesz tak lekkim, że po prostu... Widzisz, już więcej nie jesteś zakotwiczony do ziemi. Więc ja lubię spontaniczne świadectwo.
34
I musiał to być młody Jan, który chciał powiedzieć świadectwo. On powstał w łodzi i powiedział: „Otóż, pragnę pierwszy złożyć świadectwo i powiedzieć to, kiedy odpoczywamy. Jestem zupełnie zadowolony i upewniony, moi bracia. Dzisiaj ugruntowało się to w moich myślach, że nie naśladujemy jakiegoś fanatyka, jak pozostały świat chce nas zmusić do wierzenia i wmówić, że naśladujemy. My naśladujemy Tego, o Kim mówi Pismo święte. Ta sprawa została załatwiona dzisiaj. Pragnę teraz złożyć moje świadectwo”. „Urodziłem się i wyrosłem tam nad Jordanem. Przypominam sobie, że przed wielu laty, kiedy żyłem na brzegach Jordanu, zupełnie blisko tego brodu, po którym przeszedł Izrael z wielkim wojownikiem Jozuem. On zabrał skrzynię przymierza, a Duch święty otworzył morze albo Jordan i oni przeszli na drugą stronę - wszyscy nasi ludzie po suchym lądzie, kiedy przyszliśmy do tego kraju”. „I przypominam sobie, że na wiosnę wychodziłem i zbierałem kwiaty wzdłuż brzegu Jordanu, a po południu mogę jeszcze słyszeć moją matkę, wołając mnie i mówiącą : „Otóż, Janie, chodź. Ty - musisz iść do łóżka. Musisz się zdrzemnąć. Mali chłopcy muszą się na chwilę zdrzemnąć po południu. I ona siadywała na werandzie z przodu i kołysała mnie w swoich ramionach. I mogę jeszcze oglądać jej śliczną twarz i jej wielkie, śliczne, brązowe oczy Żydówki, spoglądające na mnie w dół, i ona mi opowiadała biblijne opowiadania”.
35
I wy wiecie, jest tak bardzo złą rzeczą , że nasze matki dzisiaj nie potrafią się powstrzymać od gospód i innych lokali, gdzie nie powinny chodzić, i nie umieją kołysać swoich dzieci i opowiadać im opowiadania z Biblii. Taki jest kłopot naszego narodu dzisiaj. Oni... Niemal każde dziecko na ulicy może ci powiedzieć więcej o Davey Crockett'owi, niż o Jezusie Chrystusie. To się zgadza. I jak się tym zajął świat handlu. O, moi drodzy, wychowujcie dziecko tak, jak powinno chodzić. To jest prawdą.
36
„Otóż, a ona była...” - powiedział - „Ona mi zazwyczaj opowiadała te dzieje. A jednym z najważniejszych wydarzeń, które lubiłem najwięcej, było opowiadanie o tym małym chłopcu, którego wielki prorok Eliasz wskrzesił z martwych. Dawniej lubiłem to wydarzenie i zastanawiam się, jakim człowiekiem musiał być Eliasz. I ona mi mówiła: „Wiesz co, Janie? Ten sam wielki Eliasz i Elizeusz - obaj szli tamtą drogą ramię w ramię, idąc do rzeki. Pomyśl tylko, oni tam szli tak niedawno. Ci dwaj wielcy prorocy szli do tej rzeki, a rzeka się otwarła. Oni przeszli tuż koło Jerycha.” „Otóż... lecz tym głównym wydarzeniem, które mnie zawsze intrygowało, które mi ona opowiadała... Chciałem, żeby mi to opowiadała każdego dnia - mianowicie jak Bóg wyprowadził nasz lud z niewoli w Egipcie, gdzie oni byli niewolnikami, i przyprowadził ich na pustynię, i zachowywał ich tam czterdzieści lat, i karmił ich manną z nieba. Patrz, ona mi to opowiadała każdego wieczora, że oni wychodzili każdego poranka, kiedy Izrael był cały otulony w łóżkach i spali... W ten sposób przygotowywała mnie, by mnie położyć do łóżka. Czy wiecie co? Powiedziała, że Jahwe Bóg zstąpił na ziemię, a następnego poranka leżał wszędzie na ziemi chleb, który zaspakajał ich głód przez cały dzień”.
37
I zazwyczaj mawiałem mamie: „Mamo, czy Bóg miał tam specjalny chór aniołów, którzy pracowali w nocy? I czy w niebie było pełno pieców piekarskich i On mówił: Zatem, pośpieszcie się teraz, te dzieci s głodne, i oni upiekli wszystek ten chleb? A potem inna grupa aniołów zaniosła go na dół i porozkładała po całej ziemi?” Ona spojrzała na mnie i powiedziała: Nie, Janie; kochanie. Ty jesteś jeszcze małym chłopcem. Ty tego nie rozumiesz. Nasz wielki Jahwe jest Stworzycielem. On nie musiał mieć specjalnych aniołów, by upiekli ten chleb. On nie potrzebuje żadnych pieców w niebie. On tylko wypowie Słowo, a chleb spada po całej ziemi. On jest Stworzycielem. I ja nie mogłem zrozumieć, jak się to działo, lecz to wydarzenie intrygowało mnie jakoś„.
38
I ja obserwowałem naszego Pana w wielu sprawach: w uzdrawianiu chorych i tak dalej. Lecz dzisiaj, bracia, kiedy Go widziałem, jak wziął tych pięć bułek i dwie rybki od tego małego chłopca - było to jego drugie śniadanie... który poszedł na wagary ze szkoły. Kiedy widziałem, jak On je wziął i powiedział: Poleć ludziom, żeby usiedli po pięćdziesiąt i kiedy moich pięćdziesiąt usiadło, wdrapałem się na tą skałę, i obserwowałem, co On będzie czynił. A kiedy On wziął ten bochenek chleba i odłamał z niego połowę i położył ją na talerz, w tym samym czasie, kiedy Jego ręka wróciła z powrotem, była tam kolejna połowa upieczonego chleba„. Otóż, między Nim a Jahwe było pewne połączenie, ponieważ On stworzył ten chleb oraz te ryby wprost tam przede mną . Nikt inny prócz Jahwe nie mógł tego uczynić. I jest to ten sam Bóg, o którym mówiła mi moja matka, który był wówczas tam na pustyni, który przyniósł na ziemię chleb stworzony w niebiosach. My, naszymi własnymi oczami widzimy Go dzisiaj tworzącego chleb wprost przed nami”.
39
Czy pomyśleliście kiedy o tym, jak atomową energię On musiał wyzwolić? Skąd była ta mąka? Nie tylko mąka, lecz on był już upieczony w bochenki, gotowy do spożywania. On miał rybę. On najpierw pomnożył tą rybę. Lecz teraz On rozłamał rybę na połowy, a na jej miejscu urosła kolejna ryba. Lecz ta ryba, która była tutaj podawana, była już upieczona, usmażona, a pomnażała się również. Co On uczynił? O, On jest Bogiem. Tylko to wypowiedział; to było wszystko, co On musiał uczynić, On - jest to... Otóż, ten mały chłopiec, to małe drugie śniadanie, które on miał, nie było zbyt duże w jego rękach, lecz kiedy on to, co miał dał do rąk Jezusa, nakarmiło to tysiące ludzi. I może taka mała wiara... Wy powiecie: „Otóż, życzyłbym sobie, żebym miał wielką wiarę”. Chociaż masz małą wiarę, to masz dosyć wiary, by przyjść do zboru. A zatem, jeżeli masz tyle wiary, dlaczego nie oddasz jej po prostu do rąk Jezusa, a to nakarmi tysiące, jeżeli ty... Nie masz jej wiele w swoich rękach. Lecz z chwilą, kiedy ona jest w Jego rękach, będą się dziać cuda - jeżeli przekażesz tą wiarę do Jego rąk.
40
Zauważcie, Jan był cały podniecony. I słyszę, jak Andrzej mówi: „Chwileczkę tylko, synu. Nie kołysz tak tą łodzią . Wykorzystaj swój czas. Nie bądź zbytnio podniecony. Wiesz, mimo wszystko jesteśmy tutaj na jeziorze”. „Otóż, to po prostu sprawia, że moje serce jest tak wzruszone” - powiedział on - kiedy widzę i wiem, że Bóg objawił nam Samego Siebie tutaj w Człowieku, którego możemy się dotknąć„. On powiedział: „Nic dziwnego, iż prorok powiedział, że On będzie Emanuelem, że Bóg będzie reprezentowany tutaj w Nim. I widzimy Go, czyniącego te same dzieła, które czynił Ojciec. Nic dziwnego, że On mógł powiedzieć tym faryzeuszom: Jeżeli Ja... Kto może Mnie potępić z grzechu? Któż może Mnie oskarżyć? Jeżeli nie czyniłem wszystkiego, co Biblia mówi, że będę czynił...”
41
Wy wiecie, grzech to niedowiarstwo. Wiecie... Czy wiedzieliście, że kłamanie nie jest grzechem? Popełnianie cudzołóstwa nie jest grzechem. Picie whisky, palenie papierosów, przeklinanie, używanie Imienia Pana na próżno - to nie jest - to nie jest grzechem. To są atrybuty niewiary. Ty to czynisz, ponieważ nie jesteś wierzącym. Istnieje tylko jedna rzecz... Powiedziałem to pewnego wieczora w metodystycznym kościele. A pewna stara siostra tam stała, wiecie, z wysokim kołnierzem, ona powiedziała: „Kaznodziejo Branham, proszę, powiedz mi, co jest grzechem?” Ja odrzekłem: „Niedowiarstwo”. To się zgadza. Ty to czynisz, ponieważ jesteś niewierzącym. Jeżeli to czynisz, to jesteś ciągle niewierzącym. To się zgadza. Są tylko dwie rzeczy, albo jesteś wierzącym, albo niewierzącym. Zatem, kiedy Biblia mówi: „Kto nie wierzy, już jest potępiony”. Rozumiecie? Więc grzech jest niedowiarstwem. A to są tylko atrybuty niedowiarstwa.
42
A Jezus powiedział: „Kto może Mnie oskarżyć o niedowiarstwo?” Oraz „Jeżeli Ja nie czynię spraw Mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Lecz jeśli czynię te sprawy, a wy Mi pomimo tego nie możecie wierzyć, to wierzcie sprawom, które Ja czynię”. Widzicie więc, że On czynił tutaj to samo, co czynił Bóg. Pragnę się was teraz zapytać, bracia, jeżeli życie Jezusa Chrystusa jest w Kościele, to Kościół z pewnością będzie czynił to samo, co On czynił, ponieważ to samo życie jest w nim. Jeżeli tu stoi brzoskwinia, a ja wyjmę z niej całe życie brzoskwini i włożę do niej życie jabłoni, to jakie owoce ona będzie rodzić? Jabłka. Takie właśnie życie jest w niej. Zatem, jeżeli życie, które było w Chrystusie, jest w nas, to ono zrodzi owoc, który On przyniósł. Ono to musi uczynić.
43
I do jakiego zamieszania dostali się ludzie dzisiaj, którzy myślą , że chrześcijaństwo jest jedną z najbardziej niefrasobliwych rzeczy. Oni tylko wpiszą swoje nazwisko do księgi i ktoś ich pokropi, czy coś innego, i podają kaznodziei prawą rękę na znak społeczności, i na tym sprawa załatwiona, i żyją sobie dalej tak samo. To nie jest chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo to samozaparcie. Bierz codziennie swój krzyż. Naśladuj Go. Umrzyj rzeczom tego świata. A wtedy wszystko potępienie znikło. „Dlatego nie ma potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie”. Jak wejdziemy do Niego? Przez przyłączenie się? Nie. Przez uściśnięcie dłoni? Nie. Przez zjednoczenie się, czy dzięki wykształceniu? „Przez jednego Ducha jesteśmy wszyscy ochrzczeni w jedno ciało”. Przez chrzest Duchem Świętym jesteśmy w Chrystusie i „dlatego nie ma potępienia dla tych, którzy są w Jezusie Chrystusie, którzy nie według ciała chodzą, ale według Ducha”. Amen. O, to sprawi, że ktoś będzie krzyczał. Amen. Być tam mimo wszystko, to jest dobra rzecz. W porządku. Stwierdzamy tu teraz, że następnym człowiekiem składającym świadectwo musiał być Piotr. Słyszę, jak on mówi: „Czy mogę teraz powiedzieć moje świadectwo?”
44
Wiecie, kiedy człowiek ma coś, by o tym poświadczyć, to musi niemal otrzymać pozwolenie, bo inni mówili z podnieceniem - to nabożeństwo ze świadectwami było w toku. Stara łódź kołysała się tylko, a ci bracia poklepywali się po nogach i przeżywali tam na jeziorze wspaniałą chwilę. Chciałbym tam być wśród nich. Czy i wy nie chcielibyście tam być i słuchać tych świadectw? Młody Jan musiał usiąść. On powiedział wszystko, co mógł powiedzieć w tej chwili. Szymon powstał. On powiedział: „Wy wiecie, kiedy Andrzej zaczął chodzić do tego człowieka, o którym cały kraj myślał, że jest jakimś dzikim człowiekiem - ten Jan... Kościół myślał, że on był człowiekiem, który przesadzał w tej sprawie. Mimo wszystko jego ojciec był kapłanem. A on... Wiecie, jest zwyczajem wśród naszych ludzi, że syn naśladuje ojca, cokolwiek on czynił. Lecz wy wiecie, jego dzieło było tak wielkie. Zamiast chodzić tam do tej wielkiej szkoły i być przesiąknięty doktryną tego... Jego misja była zbyt wielka. Bóg zabrał go na pustynię w wieku dziewięciu lat.
45
I on pokazał się na widowni ponownie w wieku trzydziestu lat, bowiem jego zadaniem było przedstawić Mesjasza. Mesjasz miał mieć znak, a on musiał wiedzieć, jaki był ten znak. Gdyby on tam przyszedł i miał w sobie jakieś denominacyjne zastrzyki - wiecie, ktoś, jakiś wielki biskup powiedziałby, względnie jakiś wielki ksiądz powiedziałby: „Cóż, słuchaj Janie, wiemy, że ty masz przedstawić Mesjasza, jak było powiedziane przez anioła, i masz przedstawić... Czy nie myślisz, że brat Taki-i-taki tutaj dokładnie spełnia te wymagania?” On mógłby temu ulec. Widzimy jednak, że on odseparował się od wszystkich, żeby mógł tylko słuchać i zrozumieć, co Bóg powiedział o tym. I ja myślę, że to jest dobra lekcja dla nas dzisiaj wieczorem. Jeżeli odseparujemy się od wszystkich tych dogmatów, które ustanowili ludzie, od wyznań wiary i tym podobnych rzeczy, i popatrzymy do Biblii i zobaczymy, co Bóg powiedział o tym... On powinien wiedzieć, co On ...?... Jego Słowo, Jego Księga. Dlatego właśnie lubię pełną Ewangelię, nie połowę z niej, lecz całą, pełną Ewangelię.
46
Następnie on powiedział: „Najpierw, jak wiecie, wbiegł do środka Andrzej i powiedział, że ten kaznodzieja powiedział, iż zobaczył znak Mesjasza nad jakimś człowiekiem. Była to światłość w postaci gołębicy, zstępująca w dół, a ten kaznodzieja Ją widział. Było tam wielu ludzi, ale nikt inny Jej nie widział, prócz kaznodziei. Więc ja nie mógłbym za tym polecieć. Słyszałem o tym wszelkiego rodzaju wieści, więc po prostu zapomniałem o tym, wiecie. A pewnego wieczora on przyszedł do mnie i powiedział: Powinieneś tam po prostu pójść i posłuchać Go raz. On będzie tu na brzegu następnego poranka i ty powinieneś tam pójść.” „Otóż” - pomyślałem - biedny stary Andrzej. On i ja wiosłujemy w tej łodzi już długi czas. Przypominam sobie, że pewnego dnia rozmawiałem z moim tatą , a on był dobrym, starym faryzeuszem. On po prostu żył w tym kościele i był w nim filarem. A jego siwe włosy... Pewnej nocy, po łowieniu ryb...
47
„Byliśmy ubodzy. Musieliśmy żyć po prostu skromniej - na ile nas było stać”. A wielokrotnie, kiedy ojciec i matka żyli, ona zgromadzała nas zazwyczaj koło siebie rano, zanim wypłynęliśmy, by zarzucić nasze sieci do wody. Mieliśmy długi i musieliśmy złowić ryby. I modliliśmy się do Jahwe, aby napełnił nasze sieci tego dnia. I jak się tata ucieszył, kiedy mieliśmy obfity połów ryb i on podpłynął do brzegu, wystąpił na brzeg, usiadł i dziękował Bogu, że dał nam tyle ryb owego dnia, bo mogliśmy teraz spłacić nasze długi i mieliśmy coś do zjedzenia wieczorem, i oczekiwaliśmy, że następnego poranka...„ „A pewnego wieczora, kiedy skończyliśmy dziękować Panu, przypominam sobie, że tata usiadł z boku na gejtawie łodzi. I on mnie tam zawołał i powiedział: Szymonie, ty wiesz, że tęskniłem całe moje życie, bym się mógł dożyć tego dnia, bym mógł zobaczyć Mesjasza. I mieliśmy Go obiecanego wiele lat. Wszyscy nasi ludzie wyglądali Go. Mojżesz nam powiedział, że On przyjdzie. Wszyscy prorocy mówili o Nim. Lecz Szymonie, synu, nie mieliśmy wśród nas proroka już setki lat. A kiedy kościół zdryfował do chłodnego, formalnego stanu... Lecz ja wierzę, że ten czas nadchodzi. Jeżeli widzisz moje siwe włosy... Przypuszczam, że nie będę żył tak długo, by to zobaczyć. Jestem już stary obecnie.
48
Lecz Szymonie, zanim przyjdzie Mesjasz, szatan pośle najpierw mnóstwo fałszywych bredni i przyjdą fałszywi mesjasze. Lecz ja chcę, żebyś zawsze pamiętał, Szymonie, nie odchodź nigdy od tego Pisma świętego'.„
„Naszym ludziom jest powiedziane w tej Biblii, że Słowo Pańskie przychodzi do proroka, tylko do proroka. A potem, ten prorok musi być najpierw potwierdzony przez Boga. On musi mówić Słowo, a to Słowo musi się urzeczywistnić każdym razem”. Oni się urodzą prorokami. Nie są nimi dlatego, że ktoś włożył na nich ręce i uczynił ich prorokami; oni się urodzą prorokami. Istnieje dar proroctwa, który może przyjść, lecz prorok jest urodzony jako prorok. Jeremiasz nim był. Dlaczego? Bóg powiedział: „Zanim zostałeś ukształtowany w łonie twojej matki, Ja przeznaczyłem cię za proroka nad narodami”. Jan Chrzciciel siedemset dwanaście lat zanim się urodził - Izajasz powiedział, że on był głosem wołającego na pustyni. Jezus Chrystus był Synem Bożym przed założeniem świata. On był Nasieniem niewiasty, które miało zetrzeć głowę węża. Oczywiście. Bóg jest... Bóg ustanawia te sprawy. Bóg ustanowił w kościele apostołów, proroków, nauczycieli, pastorów, ewangelistów. Bóg postawił tych wszystkich w kościele. Potem istnieje dziewięć różnych darów, które działają w tym kościele. Lecz to są urzędy, które są czynne w kościele.
49
„I wy wiecie, On mi powiedział: Synu, my naśladowaliśmy Mojżesza i jego zakon. Otóż, Mojżesz powiedział nam, że ten Mesjasz, kiedy On przyjdzie, będzie prorokiem.” „Myślałem więc, że tam pójdę i zobaczę, kim jest ten młody człowiek rozniecający tam wszystkie te emocje”. Dalej powiedział: „Ludzie zostają przez Niego uzdrowieni. Myślałem więc, że tam pójdę. I pewnego dnia, kiedy mieliśmy wypłukane wszystkie sieci i rozłożone na brzegu, On tam przyszedł, by głosić. I ja sobie wziąłem jakiegoś pniaka - usiadłem na kawałku drzewa wypławionego na brzeg. A kiedy On zaczął mówić, poznałem, że w tym Mężu było coś innego, ponieważ On mówił jak człowiek, który wie, o czym mówi”. „A kiedy podszedłem bliżej do Niego, On spojrzał mi prosto w twarz i powiedział: Ty nazywasz się Szymon i jesteś synem Jonasza. On powiedział to, posługując się... To było dla mnie wystarczające. Nie tylko udowodnił, że jest prorokiem; On mnie znał przedtem, nim mnie w ogóle zobaczył. On znał mnie i On znał również mojego bogobojnego starego ojca, który mi powiedział, że to będzie znakiem Mesjasza. I ta sprawa stała się dla mnie jasna”. O, moi drodzy. Jak był on cały podniecony również.
50
Musiał to być Filip, który wyskoczył na nogi w tej chwili i rzekł: „Pozwólcie mi złożyć świadectwo. Czekajcie chwileczkę. Pozwólcie, że coś powiem”. Powiedział: „Otóż, bracie Natanaelu, nie spłoń teraz wstydem”. On powiedział: „Ja tam stałem w tym czasie, bracia, jak sobie wszyscy przypominacie, i widziałem, jak się to działo. I wiem, że to właśnie jest znak Mesjasza. I wy wiecie, że nie upłynęło wiele czasu, kiedy Natanael i ja studiowaliśmy to w Piśmie świętym. Więc ja pośpieszyłem dookoła tej góry na drugą stronę - około piętnastu mil i rzekłem - znalazłem Natanaela modlącego się pod drzewem. I powiedziałem: „Natanaelu, chodź i zobacz, Kogo znaleźliśmy - Mesjasza - Tego, o którym mówił Mojżesz - Jezusa z Nazaretu, Syna Józefa. I czy sobie przypominasz, Natanaelu, co powiedziałeś?” „Tak, przypominam sobie. Na pewno”. „Otóż, ty wówczas powiedziałeś: Czy z Nazaretu mogłoby wyjść coś dobrego? A ja powiedziałem: Chodź i zobacz. A kiedy szliśmy dookoła, przypominam sobie, że rozmawialiśmy i ja ci opowiadałem, co On rzekł Szymonowi, i powiedziałem ci, że On może powie ci również, kim jesteś. I ty tam szedłeś i powiedziałeś: Otóż, będę to musiał zobaczyć, by w to uwierzyć. I przypominam sobie, jak szedłeś ze złożonymi rękami za sobą , a kiedy znalazłeś się w Jego Obecności, czy wiesz, co się stało?” „Oczywiście, że wiem”. „On powiedział: Oto Izraelczyk, w którym nie ma zdrady”. „I ja sobie przypominam, jak cię to pozbawiło animuszu. I ty rzekłeś: Rabbi, kiedy Ty poznałeś mnie w ogóle? Oto jestem tutaj. Właśnie przyprowadzono mnie na to nabożeństwo. I jak Ty mnie w ogóle poznałeś? Ty nie widziałeś mnie nigdy w Swoim życiu. Jak mnie w ogóle znasz?” „On odpowiedział: Patrz, zanim cię Filip zawołał, kiedy byłeś pod tym drzewem, widziałem cię.” „O, przypominam sobie, co rzekłeś. Podszedłeś do Niego i rzekłeś: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym; Ty jesteś Królem Izraela.”
51
Musiał to być Andrzej, który powiedział: „Teraz kolej na mnie, abym złożył świadectwo. Czy sobie przypominacie, jak myśleliśmy pewnego razu, że pójdziemy do Jerycha? I my wiemy, jak ten stary ślepy człowiek tam w Jerychu wyszedł pewnego dnia i chciał... A myśmy nawet nie mogli znieść jego krzyku. On krzyczał ciągle w kółko. A jego wiara zatrzymała naszego Pana i on otrzymał swój wzrok”. „I czy sobie przypominacie, kiedy zatrzymaliśmy się tam na wzgórzu w Samarii i poszliśmy do miasta, by kupić żywność? I kiedy odeszliśmy - chcieliśmy, żeby On szedł do miasta razem z nami, by coś zjeść. A On nie chciał iść. On po prostu nie poszedł. On powiedział: Ja mam pokarm do jedzenia, o którym wy nie wiecie. Potem, kiedy powróciliśmy z miasta, widzieliśmy, że On mówił z kobietą złej sławy. Ona była napiętnowana. I myśleliśmy: Co to robi nasz Mistrz tam przy studni, rozmawiając z tą niewiastą złej sławy? Przypominacie sobie, że wśliznęliśmy się do krzaków za studni i słuchaliśmy, co oni mówi . A On powiedział jej: Niewiasto, daj Mi pić. Byliśmy zaskoczeni, kiedy pomyśleliśmy, że nasz Mistrz rozmawiał z taką niewiastą „. Widzicie, oni nie byli jeszcze całkiem nawróceni. Ciągle mamy jeszcze takich ludzi, którzy sobie myślą, że chrześcijanin nie powinien rozmawiać z pijakiem czy z prostytutką. Z takim właśnie człowiekiem powinien on rozmawiać. Z takim człowiekiem on powinien... Właśnie taki człowiek jest upadły. Taki człowiek zostanie podniesiony. Taki właśnie człowiek potrzebuje Boga.
52
„Więc słuchaliśmy Go, a ta rozmowa toczyła się dalej. I w końcu On powiedział jej: Idź, zawołaj swego męża i przyjdźcie tutaj. A ona odrzekła: Ja nie mam męża.” I Andrzej powiedział: „Czy sobie przypominacie, jak wszyscy patrzyliśmy się wzajemnie na siebie? Nie do wiary, On się tym razem pomylił. Gdzieś została tu popełniona gafa, bo On mówi jej tutaj: Idź, przyprowadź twego męża, a ona odpowiada: Ja nie mam męża. A On jej powiedział: Prawdę powiedziałaś. I wtedy byliśmy wszyscy zaskoczeni. Co teraz powiemy? Otóż, On powiedział tej kobiecie, że ma męża, a ona się odwraca i mówi, że nie ma męża. A tutaj jest nasz Mistrz i tutaj jest ten znak Mesjasza, którego mieliśmy wyglądać, a oto - zawiodło to. I byliśmy zdumieni, patrzyliśmy się jeden na drugiego. A wtedy On powiedział: Prawdę powiedziałaś, ponieważ miałaś pięciu mężów, a ten, którego masz obecnie i z którym żyjesz, nie jest twoim mężem. I przypominacie sobie, jak ta kobieta spojrzała na Niego i powiedziała: Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem.”
53
Otóż, ta wielka światowa rada kościołów w owym czasie, kiedy oni spojrzeli na to, orzekli: „Ten człowiek jest wróżbiarzem. Ten człowiek ma diabła; On jest Belzebubem”. Czy pomyślelibyście sobie, że religijni przywódcy potrafili wyciągnąć z tego taki wniosek i do tego w czasie, kiedy się to miało wypełnić i było to zgodne z Pismem świętym? Lecz oni to uczynili. I oni to ciągle czynią . Oni orzekli: To jest... O, to jest zły duch w tym człowieku; dlatego On tak postępuje. On jest po prostu - On jest Belzebubem; tym właśnie jest. Lecz ta zwykła kobieta złej sławy powiedziała: „Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem”. Jak ona poznała, że On jest prorokiem? Ponieważ On powiedział jej coś, co było w jej życiu. Ona rzekła: „Ty jesteś prorokiem”. I ona rzekła: „Otóż, my wiemy, my Samarytanie, my wiemy, że kiedy przyjdzie Mesjasz, On będzie czynił te sprawy. On nam powie wszystkie te sprawy”. A Jezus spojrzał jej do twarzy i powiedział: „Ja Nim jestem”. I na tym była sprawa załatwiona. Nie miała już żadnego pytania. Znak był podany. Ona go przyjęła. Ona go poznała. Upuściła swoje wiadro z wodą na ziemię i pobiegła do miasta.
54
Otóż, zgodnie z tradycją ... I każdy, kto już podróżował, wie o tym; ona nie powinna była to czynić. To jest nieetyczne, żeby taka kobieta złej sławy jak ona - takiego rodzaju kobieta mówiła cokolwiek mężczyźnie na ulicy. Absolutnie nie. Lecz patrzcie, ona coś znalazła. Ona była jak płonący dom w wietrznym dniu. Nie można jej było odepchnąć. Ona znalazła coś rzeczywistego. Ona biegała po ulicach i mówiła: „Chodźcie, zobaczcie Człowieka, który mi powiedział te sprawy, które czyniłam. Czy to nie jest Sam Mesjasz?” Amen. Boże, daj nam trochę więcej takich nawróconych. „Wy wiecie, że wyglądamy Mesjasza” - mówiła. „Spodziewamy się Go. A tam siedzi Mężczyzna, właśnie tam przy studni teraz, który mi powiedział te sprawy, które czyniłam. Czy to właśnie nie jest znak Mesjasza, którego mamy wyglądać?” I oni wprowadzili Go do miasta. On tego już nigdy więcej nie uczynił. Lecz Biblia mówi nam, że ludzie tego miasta uwierzyli w Niego na skutek świadectwa tej kobiety. Amen. Jak Bóg może czynić różne sprawy. Oni temu uwierzyli. Ten Człowiek nie był nigdy przedtem w tym mieście, a stał tam i powiedział tej kobiecie, że miała pięciu mężów. I to było prawdą. I w tej właśnie godzinie, w tym czasie uwierzyli temu.
55
Dlaczego my nie możemy w to uwierzyć? Dlaczego Tucson nie może temu uwierzyć? Dlaczego światowy kościół nie może temu uwierzyć? Dlaczego Ameryka nie może temu uwierzyć? Dlaczego świat nie może temu uwierzyć? Tutaj jest Pismo święte mówiące, że On powinien być tutaj w tym czasie i On jest tutaj wśród nas. Wiecie, ja się obawiam, że kościół jest pełny... względnie sprzedawał zbyt dużo starych czasopism z aferami miłosnymi zamiast Słowa Bożego. To właśnie jest przyczyną tego. Ludzie mogą ci więcej powiedzieć o tym, kto będzie następną gwiazdą filmową , która wystąpi, niż mówić o działaniu Ducha świętego. Amen. To się zgadza. Gdybyśmy poświęcili więcej czasu we wtorek wieczorem i we środę wieczorem i chodzilibyśmy do zboru na nabożeństwo modlitewne, zamiast pozostać w domu i oglądać programy telewizyjne - „Kto kocha Zuzię”, czy coś podobnego i pozostawać z dala od zboru, to byśmy wiedzieli więcej o naszej Biblii i wiedzielibyśmy, co powinniśmy mieć w tym czasie. To się zgadza. Lecz widzicie, odeszliśmy od tego. Bóg dał nam zbory i znakomitych pastorów, i napełnionych Duchem Świętym ludzi, a my jesteśmy po prostu - jesteśmy tacy grubiańscy w naszych duszach, tacy nadęci i mamy tego wszystkiego dosyć, że się już więcej o to nie troszczymy. O, moi drodzy. My potrzebujemy - trzeba nam wstrząsu. Potrzebujemy, żeby się coś z nami stało. Otóż, może zostaliśmy zawstydzeni.
56
Otóż, ja przyszedłem do zielonoświątkowców trochę później. Urodziłem się poza sezonem. Lecz przypominam sobie, jak czytałem o tym, co działo się na Azusa Street. I przypominacie sobie, kiedy oni miewali te wielkie nabożeństwa - oni się modlili całą noc. A zatem, wasi ojcowie, ci starzy pracownicy na niwie, oni się modlili przez całą noc i pościli wiele dni, i czekali na Boga tak długo, aż Bóg odpowiedział. Dzisiaj nie potrafimy pozostać u ołtarza pięć minut. Coś jest nie tak. Jaka jest przyczyna? Dawniej podróżowałem ze starym metodystycznym kaznodzieją objeżdżającym miejscowości na koniu. On powiedział mi pewną krótką pieśń. „Popuściliśmy cugli, popuściliśmy cugli, zawieraliśmy kompromis z grzechem. Popuściliśmy cugli i owce wyszły, lecz jak dostały się kozły do środka?” Popuściliśmy cugli. To właśnie się stało, zawieraliśmy kompromisy. I musimy odejść od tego. Te staromodne nabożeństwa, jak wówczas na Azusa Street, staromodna zielonoświątkowa religia w głębi lasów pod gołym niebem, prostolinijna jak lufa strzelby, uśmiercająca grzech religia - bracie, ona cię nie pobieliła; ona obmyła do bieli. Ona uczyniła coś
A dzisiaj, kiedy odeszliśmy od tego, staliśmy się rozluźnieni. Staliśmy się podobni do tego świata. Jest to bardzo złe.
57
I dzisiaj większość ludzi nie chce człowieka, który powstanie i będzie mówił prawdę o tym. Oni chcą jakiegoś młodego chłystka z fryzurą z Hollywoodu, wyperfumowanego całkiem, który wystąpi zaraz za kazalnicę i opowiada jakąś teologię, której nauczył się na jakimś cmentarzu, czy w seminarium... Lecz teraz, wybaczcie mi. Jest to jedno i to samo - dom trupów. Zatem, znajdujemy to wszędzie. Oni nie chcą czegoś takiego. Oni nie chcą więcej tej staromodnej Ewangelii, podanej w mocy i manifestacji Ducha świętego. Potrzebujemy nabożeństw ze świadectwami, potrzebujemy, aby się działy wielkie rzeczy. Trzeba nam nabożeństw modlitewnych. Trzeba nam kopać głęboko, trzeba nam ostrej krytyki. To prawda. Potrzebujemy Chrystusa znowu wśród nas i poznać Biblię. My po prostu dryfujemy i stajemy się coraz bardziej rozluźnieni z biegiem czasu. Trzeba nam powrócić do oryginalnego gruntu, powrócić na to miejsce - na tą skałę, z której zostaliśmy wycięci, i rozpocząć na nowo.
58
Otóż, ta zwykła kobieta, ona wiedziała, na czym stoi. Nic nie mogło jej zatrzymać. Tak jest. Ona miała świadectwo. Ona tego wyglądała i ona to zobaczyła, i ona rozpoznała Pismo święte, i ona wiedziała, że to było właśnie to. A kiedy się to stało, światłość zaświeciła na jej drodze, jej oczy się otwarły i ona to poznała. Nic nie mogło jej zatrzymać. Czy to były tradycje, czy coś innego, nie mogło jej to zatrzymać. Racja. Ona to musiała powiedzieć mimo wszystko. O, moi drodzy, jeżeli tacy ludzie... Dajcie nam pół tuzina takich pałających wierzących, a mogę wam powiedzieć, że Tucson będzie inną miejscowością za kilka dni. Każdy z was pragnie tego w swoim zborze, nieprawdaż? O, tak. O, moi drodzy. Oczywiście, tego właśnie pragniemy: kogoś pałającego ku Bogu. Jakoś się tego wstydziliśmy. Dostaliśmy się do takiego stanu, że opuszczamy to staromodne życie napełnione Duchem Świętym, które nas rzeczywiście zachowywało w czystości.
59
Teraz Andrzej zaczął świadczyć. I zanim się spostrzegli, łódź zaczęła się znowu kołysać. Lecz tym razem stwierdzili, wiecie, że słońce zaszło. Wy wiecie, a kiedy słońce zachodzi, to pora, o której zaczyna się to zło. Jakoś... Czytałem niedawno pewien artykuł - myślę, że był w czasopiśmie „Life” lub jakimś innym, że pewna gwiazda filmowa wyraziła się w ten sposób: „Noc została uczyniona, by w niej żyć. Życie zaczyna się, kiedy słońce zachodzi”. Kiedy słońce zachodzi, zaczyna się śmierć. Właśnie wtedy grasują diabły. Obserwujcie jaszczurki, węże, skorpiony, karaluchy i wszystkie inne. One muszą się dostać do ciemności. Dzieje się to w ciemnościach. Wy nie jesteście z ciemności, jesteście z światłości. „Chodźcie w światłości”. Przypomina mi się, że można wziąć ogryzek z jabłka i położyć go na podłodze. W czasie dnia nie będzie się z nim nic dziać. Niech tylko nastanie noc, wtedy karaluchy i wszystko inne robactwo z pobliża będzie się roić w nim. I potem, jeżeli chcecie widzieć, jak one idą w rozsypkę, tylko włączcie światło. One na pewno pójdą w rozsypkę. To mi przypomina głoszenie Ewangelii. I tylko włączcie światło. Nie potrwa to długo, a wszystko zło zacznie się rozpraszać. Kościół potrzebuje prawdziwego przebudzenia, naprawdę autentycznego Ducha świętego, przebudzenia posłanego od Boga.
60
Kiedy byłem małym chłopcem, mój brat i ja - ten, który już nie żyje - pewnego dnia byliśmy nad potokiem, który płynie za nasz działką i zobaczyliśmy tam starego żółwia. Ja nie wiem, czy wiecie, co to jest żółw. On ma na sobie skorupę, jak wiecie. Na zewnątrz ma skorupę, a żółw jest w niej. Obserwowaliśmy go idącego i jak śmiesznie on szedł. A kiedy podeszliśmy do niego, on zaczął „Sss” i wciągnął się do swej... Dokładnie tak, jak wielu tak zwanych wierzących, kiedy im człowiek powie o chrzcie Duchem Świętym, czy coś podobnego. „O, te dni minęły. Sss. Nie ma czegoś takiego”. Pewien jegomość powiedział mi pewnego dnia: „Ja się nie troszczę o to, co ty przedkładasz”. Powiedział: „Nie dbam o to, ilu zmarłych ludzi zostało wskrzeszonych, ile przypadków zostało potwierdzonych. Ja w to nie wierzę”. A ja mu odpowiedziałem: „Oczywiście, że nie. To nie było dla niewierzących. To było tylko dla wierzących. Lecz ty jesteś niewierzącym”.
61
Otóż, chcieliśmy widzieć, jak on chodzi, bo myśleliśmy, że to wygląda śmiesznie, kiedy widzimy, jak on wysuwa swoje nogi. Więc ja rzekłem: „Ruszaj. Zacznij iść”. On pozostał po prostu w swojej skorupie. „Dobrze” - powiedziałem - „ja to z nim załatwię, bracie”. Poszedłem i wziąłem sobie pręt. Zacząłem go nim mocno smagać. Lecz było niemożliwe wygnać go z niej. On tam ciągle leżał. I ja powiedziałem: „Patrzcie, powiem wam, co zrobię. Ja go zmuszę do chodzenia”. I zaniosłem go do potoku. I rzekłem: „Albo będzie chodził albo go utopię”. Włożyłem go więc do wody i trzymałem go w niej moimi rękami. I wyszło tylko kilka pęcherzyków powietrza, ale on pozostał w skorupie. Chrzest wodny tego nie dokona, bracie. Możesz chrzcić jak tylko chcesz. To tego nie dokona. Nie, nie. To się zgadza. Może dostaniesz kilka pęcherzyków powietrza, lecz to jest mniej więcej wszystko. Potem zobaczyłem kawał papieru, leżącego gdzieś w kącie. Zrobiłem więc małe ognisko i posadziłem go na nie. Bracie, potem on się poruszał. Tego właśnie potrzebuje Kościół dzisiaj. On potrzebuje ognia Ducha świętego, który może sprawić, że Kościół będzie się posuwał do Królestwa Bożego. Potem on pójdzie. Przebudzenie - przyjmijcie Chrystusa, Słowo. Wierzcie w Nie. Niech Ono przeniknie głęboko pod piąte żebro po lewej stronie, aż Ono zakotwiczy się głęboko na dnie serca. Potem wytrysną strumienie radości i to radości niewymownej oraz pełni chwały. A Duch święty sprawi, że będziesz śpiewał: „Napełniaj mnie każdego dnia miłością, kiedy pielgrzymuję z niebiańską Gołębicą”. To uczyni coś dla ciebie. Czego nam trzeba? To włoży energię do ciebie. To uczyni coś dla ciebie.
62
Mniej więcej w tym czasie ci bracia... Słońce zachodziło, zaczęła nastawać ciemność. Szatan musiał wyjść ze swej otchłani udręki i spojrzał ponad wzgórze. Ach. On musiał cicho leżeć tego dnia, ponieważ działy się wielkie rzeczy. Więc ściemniło się. I on spojrzał ponad wzgórze, a uczniowie wypłynęli bez Jezusa. Tego właśnie on chciał. Przyłapał ich bez Jezusa. I właśnie w takiej sytuacji on chce cię capnąć. Wy, kobiety, nie wierzycie, że strzyżenie włosów jest grzeszne. Trzeba wam powrócić do Biblii i przekonać się, czy to jest prawdą, czy nie. Wy myślicie, że te rzeczy nie są złe. On capnął was z dala od Jezusa; to wszystko. Żyjcie dobrym, bogobojnym życiem i obserwujcie, co się będzie dziać. Niektórzy ludzie mówią...
63
Pewna kobieta powiedziała mi niedawno - ona rzekła: „Bracie Branham, pragnę ci zaraz coś powiedzieć. Ty mówiłeś o naszym odzieniu i o tym, jak je nosimy, takie obcisłe, że skóra wyłazi na zewnątrz”. A ja powiedziałem: „Otóż, chcę ci coś powiedzieć...” Ona odparła: „Dzisiaj szyją tylko takie odzienie”. Ja powiedziałem: „To jest tylko wymówka. Ciągle produkuje się tkaniny i macie maszyny do szycia. Nie możecie tylko... Nie ma żadnej wymówki co do tego. Absolutnie nie”. Powiedziałem: „Tylko tak rób dalej, a pewnego dnia będziesz musiała zdać rachunek z popełniania cudzołóstwa. Nie chodzi o to, jak czystą jesteś, jak nienaganną jesteś względem twego małżonka, czy twojego narzeczonego. Ubierasz się cała seksownie i wychodzisz tak na ulicę, a jakiś grzesznik popatrzy na ciebie w niewłaściwy sposób i w dniu sądu będzie musiał zdać z tego rachunek. A kto to spowodował? Ty. Jezus powiedział: „Ktokolwiek spojrzałby na niewiastę, by jej pożądać, już z nią cudzołóstwo popełnił w swoim sercu”. A ty prezentowałaś się w ten sposób. Boże, poślij nam rozbudzenie, zanim zginiemy. To się zgadza. Trzeba nam staromodnego, posłanego przez Boga, podniecającego duszę przebudzenia. Tak. Znajdźmy Chrystusa znowu wśród nas. Znajdźmy Chrystusa przy staromodnych ołtarzach i nabożeństwach, które miewaliśmy przed laty.
64
Otóż, szatan powiedział sobie: „Oni wypłynęli bez Niego i mam ich tutaj daleko. Myślę...” Czy nie myślisz, bracie... Otóż, wiemy, że są tutaj różne denominacje, a zatem - ja należę do nich wszystkich. Nie myślcie sobie jednak, że ten czas dobrobytu... Budowaliśmy nowe budowle. Budowaliśmy wszystko nowe i wszystkie zbory mają dużo pieniędzy i ubierają się lepiej. Myślę, że zeszliśmy trochę z drogi i wpadliśmy w złość, i opuściliśmy gdzieś Chrystusa. Rozumiecie? I On widzi nas teraz siedzących tutaj w ten sposób. Rozbudzenie przeminęło. A my... Patrzcie, niedawno płonęło tutaj przebudzenie. A obecnie wydaje się, że jest dość trudną sprawą napełnić kościół ludźmi. Pastorzy mówią mi, że to trudna sprawa w obecnych czasach. Ludzie nie chcą chodzić do zboru. Oni raczej pozostają w domu i oglądaj telewizję, czy coś podobnego. Miłość znikła z ich serca. A szatan zobaczył, że wpadamy w złość, że wyruszyliśmy bez Jezusa. I on sobie myśli, że to jest okazja dla niego. On powiedział: „Ja ich teraz utopię. Skoro ich dostałem tak daleko, utopię ich. Tak właśnie uczynię. Capnąłem ich teraz bez Chrystusa. Oni Go zostawili w tyle”.
65
I widzicie, oni byli tak zajęci i mieli tak dużo do czynienia, i machali rękami tym ludziom, i mieli tak dużo społecznych spraw, i wszystkiego innego, że zapomnieli zabrać Go ze sobą . I ja myślę, że i my mamy to samo - tak wiele naszych programów, że opuściliśmy Jezusa. Te rzeczy, o które nasz ojciec i matka tak bardzo walczyli - pracowali przy budowie torów kolejowych, jedli kukurydzę i pszenicę, i cokolwiek mogli dostać, by móc głosić tą Ewangelię. A dzisiaj tylko próżnujemy i wałkonimy się. Rozumiecie? To nie jest właściwe. Powinniśmy być gorliwi. Szatan to widzi i jest dokładnie tak samo, jak było wówczas. On rzekł: „Ja ich utopię tam na jeziorze dzisiaj w nocy, ponieważ Jezus jest daleko od nich”. Zaczęły więc dąć wiatry. Zaczęły się tarapaty. I wydawało się, że nikt nie miał odpowiedzi.
66
Obecnie mamy bomby wodorowe i astronautów, i wszystko możliwe. Lecz wydaje się, że nikt nie ma odpowiedzi. Ludzie urządzaj wszelkiego rodzaju konferencje i spotkania, próbując obliczyć, czy nie mogliby prześcignąć kogoś innego na księżyc. Ja się nie martwię o to, jak dostać się na księżyc. Pragnę ominąć księżyc, kiedy wyruszę do góry. I oni krzyczeli tutaj - Rosja krzyczała niedawno, że mają człowieka w przestrzeni kosmicznej, mieli pierwszego człowieka w przestrzeni kosmicznej. O, jak bardzo oni są w tyle. My mieliśmy kogoś w przestrzeni kosmicznej przed dwoma tysiącami lat. Moi drodzy. Chwała. Pewnego dnia pójdziemy z Nim do góry - z Nim, oczywiście. Lecz widzicie, to jest tylko szalona gonitwa o pierwszeństwo. I oni zaczęli wówczas mocno wiosłować. A potem szatan zaczął dąć swoim starym jadowitym oddechem na nich: „Dni cudów przeminęły. Nie ma czegoś takiego, jak Boskie uzdrowienie. Gdzie jest teraz wasz Mistrz? Tutaj jest ktoś w waszym zgromadzeniu, który choruje, i wydaje się, że nie możecie nic dla niego uczynić”. Widzicie, to jest tylko bujanie.
Czy wiecie co? Oni mieli niedawno spotkanie i dowiedzieliśmy się, że oni mają zamiar usunąć - naszemu kaznodziei i naszemu zborowi mają zamiar skreślić Boskie uzdrawianie. Wiele kościołów to już czyni - oni w to więcej nie wierzą . Wielu pastorów nie praktykuje już tego.
67
Jak szczęśliwymi ludźmi jesteście, że macie pastorów napełnionych Duchem Świętym, którzy będą stać w obronie tego, w obronie czego stał Chrystus. Jedna z naszych wielkich zielonoświątkowych denominacji właśnie niedawno orzekła, że zanim może wysłać swoich misjonarzy, to muszą iść do psychiatry, by stwierdził, czy ich współczynnik inteligencji (IQ) jest wystarczająco wysoki. O, to już nie jest chrzest Duchem Świętym. Chciałbym wiedzieć, ile wykształcenia miałby Piotr, gdyby go badali. Oni są ... To nie było - to wcale nie było brane pod uwagę. Nie chodziło o to, jak wysoki IQ oni mieli; chodziło o to, ile mocy Ducha świętego oni mieli, by demonstrować ...?... jakim życiem oni żyli. Oczywiście.
Stwierdzamy zatem, że zaczęły dąć jadowite wiatry. Zdryfowały tą małą łódź do czegoś innego.
68
Pamiętajcie zatem, ja sobie cenię wszystko, co Bóg czyni dla nas. Cenię sobie, że mamy nowe samochody. Cenię sobie, że wyszliśmy ze starych łachmanów i mamy dobre odzienie. Ja to doceniam. Lecz widzicie, kiedy zaczęliśmy przygotowywać te wielkie rzeczy... Mamy wspaniałe, duże kościoły. Dawniej bywało tak, że wasi ojcowie, nasi ojcowie, nasi przodkowie stali tam na ulicy, a resztę nocy spędzili w więzieniu, ponieważ mieli tam nabożeństwo ze świadectwami. Oni mieli stary magazyn tam w mieście rozwiercony niemal przez robaki, a roiło się w nim od szczurów. Wynajmowano im go za dwa dolary na tydzień. Więc oni się tam zebrali i rozpoczęli nabożeństwo, a szeryf zaaresztował całą grupę, zanim skończył się wieczór. W ten sposób musieli oni walczyć o to. A obecnie mamy największe kościoły w mieście, najlepiej ubrane tłumy i wszyscy inni przychodzą . Lecz gdzie jest ta staromodna moc Ducha świętego, posłana od Boga? Coś gdzieś jest nie tak; coś gdzieś nie funkcjonuje.
My żyjemy zbyt... Żyjemy sobie zbyt wygodnie.
69
Człowiek staje się sflaczały. Ludzie stają się hybrydami. To się zgadza. Weźcie mecz baseballa - przed pięćdziesięciu laty, nie słyszeliście o jakimś wypadku. Obecnie uśmiercą przy tym tuzin corocznie. Uderz kogoś... On jest słaby, jak perliczka - znokautuj go i on jest martwy. Spójrzcie na Boba Fitzsimmonsa i na Corbetta, Johna L. Sullivana, i tych mężów, którzy walczyli sto dwadzieścia pięć rund za jedno popołudnie. A jedna runda nie trwała dwie lub trzy minuty, trwała tak długo, aż jeden został znokautowany. Nokautowali jeden drugiego dwadzieścia pięć razy za jedno popołudnie. Oni nie mieli miękkich poduszek na swoich rękach, jakie mają bokserzy dzisiaj. Oni walczyli gołymi pięściami. Potrafili wziąć cztero calową cegłę i rozłamać ją uderzeniem pięści . Oni to potrafili wytrzymać. Oni byli prawdziwymi mężczyznami. A dzisiaj, te młode, tak zwane faszerowane witaminami chłystki - oni mają miękkie poduszki na rękach i oni musieli skończyć z całym boksem. Stał się tak słaby - człowiek stał się sflaczały, nie ma w nim już niczego. Wygląda jak wielkie, olbrzymie stworzenie. Lecz czym on jest? Górą sadła. Dokładnie taki, jak mówi Biblia: „Oni stali się słabsi, lecz mądrzejsi”. To prawda. Hybryda. Pogardzam tym najwięcej - hybrydą . Widziałem artykuł o tym w „Reader's Digest”. Jeżeli kobiety będą się karmić tym skrzyżowanym pokarmem, to za dwadzieścia lat od dzisiaj cała generacja ludzi powymiera. Kobiety stają się szersze w ramionach a w biodrach węższe. Nie mogą już rodzić dzieci, i tym podobnie: hybrydy. Mówicie o skrzyżowanym ziarnie. Ono jest do niczego. Czym ono jest? Dużym, wspaniałym, pięknym ziarnem, lecz nie ma w nim niczego. Weźcie to skrzyżowane nasienie i zasiejcie je ponownie, nie urośnie wam nic. Ono jest wykończone; krzyżowanie wszystkiego. I dokładnie tym właśnie stał się kościół - bandą mieszańców. To prawda. Oni skrzyżowali chrzest Duchem Świętym z przyłączeniem się do kościoła i otrzymali bandę zbijających bąki, tak zwanych wyznających chrześcijan, którzy nie wiedzą o Bogu więcej, niż królik o butach do śniegu. Wy wiecie, że to jest prawdą. Dzisiaj trzeba nam posłanego od Boga przeżycia znowuzrodzenia ...?... Hybryda: wy mówicie, że ona lepiej wygląda. To właśnie oni mają . Mamy większe budowle, lepiej odziane tłumy ludzi. Lecz co otrzymaliśmy? Otrzymaliśmy większe kołczany kukurydzy, lecz nie ma w niej życia. Mamy większy kościół, lepiej wykształconą klasę ludzi. Lecz gdzie znajduje się życie? Oni się już nie mogą rozmnażać.
70
Podobnie jak muł. Zawsze mi żal muła. Muł nawet nie wie... On nie ma rodowodu. Jego mamą była kobyła, a jego tatą był osioł. On nawet nie może mieć dzieci. Muły nie mogą się już rozmnażać. Nie można ich skrzyżować z powrotem. To eliminuje naukę. Mówią ... Ewolucja mówi, że wywodzimy się z małpy. Jak moglibyśmy? Kiedy to raz skrzyżujecie, nie można tego skrzyżować z powrotem. To wybija im ich argumenty. To się zgadza. Nie jest to możliwe. Zauważcie, a ten stary muł - on nie wie... On nie wie o niczym. On wie tylko jedno: że jest mułem. On zawsze patrzy... On tam stoi ze swymi dużymi uszami, sterczącymi do góry, jak wiecie, i ty możesz mówić do niego. Nie możesz go nauczyć niczego. Nie można go nauczyć ani jednej rzeczy. On tylko patrzy na ciebie i: „Hoa, hoa”. Tylko tyle on potrafi. To mi przypomina grupę ludzi, która tam siedzi, jak niektórzy z tej skrzyżowanej religii muła, którą mamy dzisiaj. „Dni cudów przeminęły. Hoa, hoa, hoa”. Co on o tym wie? To się zgadza. On nie wie - on nie wie, kto był jego tatą . Jedyną rzecz, którą wie, jest to, że należą do jakiejś denominacji
71
Lecz ja lubię autentycznego, konia czystej krwi, mającego rodowód. On wie, kto był jego tatą , kto był jego mamą , kto był jego pradziadkiem i jego prababcią . On wie, kim jest, ponieważ ma swój rodowód. I ja lubię autentycznego chrześcijanina z rodowodem. On wie, skąd pochodzi na skutek oryginalnego chrztu Duchem Świętym w Dniu Pięćdziesiątym. Chwała Bogu. Ma swój rodowód i jest zapieczętowany przez Ducha Bożego. Mówi: „Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki”. Stary muł będzie kwiczał: „O, tylko w pewien sposób, tylko pod pewnym względem”. Lecz ten z rodowodem powie: „Amen”. Czy na pewno wierzysz w Boskie uzdrowienie? „Amen”. Autentyczne przeżycie z Bogiem będzie akcentować każdą obietnicę, mówiąc: „Amen”. Chwała. Nie chciałem wchodzić do tego. Wróćmy z powrotem. Gdzie ja byłem? Przy nabożeństwie ze świadectwami. Zważajcie... Zostawię to waszym pastorom. W porządku.
72
Zwróćcie uwagę, zaczęła się wzmagać wielka burza. Zaczęły się im wkradać wątpliwości. Zaczęli się niepokoić. Tak właśnie się działo, rozumiecie, znowu krzyżówka. Czy wiecie co? Autentyczna, oryginalna roślina - nie trzeba jej opryskiwać. Absolutnie nie. Insekty nie pójdą na nią. Lecz roślinę z cieplarni musicie opryskiwać. O to właśnie chodzi. Tak zwanych chrześcijan musicie opryskiwać, pielęgnować i ciągle pieścić. Powiecie im: „Nie możesz czynić tego i...” „O, dobrze. Mówię ci po prostu, że ja mam prawo...” Tutaj to macie. Rozumiecie? To jest roślinka cieplarniana. Oni nie potrafią znieść niczego. Rozumiecie? To się zgadza. Trzeba nam tego oryginalnego staromodnego wyczyszczenia i ostrej krytyki, jak mówiłem ubiegłego wieczora, trzeba wyczyścić gniazdo i rozpocząć na nowo. To się zgadza. Możecie z nich robić diakonów i wszystko inne. Lecz to nie będzie do niczego przydatne. Poklepujecie ich po plecach i nazywacie ich bracie, lecz dopóki oni nie są narodzeni na nowo z Ducha Bożego, to są tylko gniazdem pełnym skażonych jajek. To jest wszystko. Nie wylęgną się. Trzeba nam chrztu Duchem Świętym. Nie mam na myśli jakiegoś suchego uściśnięcia dłoni. On powiedział: „Czy macie - czy otrzymaliście Ducha świętego?” „Tak, kiedy uścisnąłem dłoń z pastorem, kiedy przyjąłem Jezusa jako mego Zbawiciela”. Bracie, to nie jest nauka Biblii. Paweł znalazł tam wówczas grupę czystokrewnych baptystów i on zapytał: Czy przyjęliście Ducha świętego, odkąd uwierzyliście?„ Czy przyjęliście Ducha świętego - nie kiedy uwierzyliście, lecz odkąd uwierzyliście? Jest to osobiste przeżycie, które przychodzi. A kiedy ten wielki nie zmieniający się Bóg posłał Swoje poselstwo na ziemię, ono się nie zmienia. Amen.
73
Widzimy zatem, że w tym jest kłopot. Jaka jest przyczyna? Coś się stało. Łódź się kołysała, wiatry wiały. Szatan uderzał w łódź, podmuch za podmuchem, fala za falą , i wszelkie nadzieje na kolejne rozbudzenie przepadły. świadectwa ustają . Ludzie pozostają raczej w domu i oglądaj telewizję. Widzicie? Nie ma już nabożeństw ze świadectwami w środę wieczorem, i tym podobnych rzeczy, nie ma zgromadzeń modlitewnych. Rozumiecie? Wiosła są połamane, maszt upadł, ster został uszkodzony, wszystko przepadło. Wszystkie te wiatry zerwały wszelkie żagle na dół. A troski o ten świat wkrótce wytłuką z was wszystko świadectwo. Czujecie się zawstydzeni, kiedy macie powstać. Dlaczego? Wy wiecie, jakim życiem żyjecie. Wiecie, że nie żyjecie według tego. Mówię wam więc: Potrzebujemy przebudzenia.
74
Oni tam byli, tak samo jak my jesteśmy dzisiaj. Lecz czy wiecie co? On ich w rzeczywistości nie opuścił. Wiecie, Biblia mówi, że On wyszedł na jedno z najwyższych wzgórz, które były w kraju, aby ich mógł obserwować. I to właśnie on uczynił, kiedy nas opuścił na Golgocie. On - On... Kiedy Go ukrzyżowali, On nas wcale nie opuścił. On nie wszedł na najwyższe wzgórze, lecz wyszedł na Golgotę i wspinał się ciągle wyżej, minął księżyc, gwiazdy, i wstąpił prosto do Nieba niebios. Im wyżej się wspinasz, tym dalej możesz widzieć. I On wystąpił tak wysoko, że musiał patrzeć w dół z Niebios, jak mówi Biblia. On był w Niebiosach niebios - „wstąpił na wysokości”. Jego oko czuwa nad wróbelkiem i ja wiem, że On obserwuje nas dziś wieczorem. To się zgadza. On spogląda w dół na tą potrzebę. On widzi nasze kłopoty. On zna nasze niepokoje. On wie, jak bardzo jesteście chorzy. On wie, przez co przechodziliście. On wie, co próbujecie uczynić. Widzicie, Jego oko was obserwuje.
75
I On stał na szczycie tej góry, obserwował i obserwował. Widział, w jakich są tarapatach. Widział, że ich wiosła są połamane. On widział opuszczanie zgromadzenia, jak się to działo. On widział wszystko, co się działo. On widział, jak szatan zaczął miotać nimi w kółko, kręcił nimi w każdą stronę, przy czym oni niemal nie wiedzieli, co maj robić. I co się potem stało? Kiedy znikły wszelkie nadzieje, że mogli zostać ocaleni, co się stało? Wtedy zobaczyli Go idącego po wodzie. On podchodził do nich. Otóż, gdyby On był razem z nimi w łodzi i wyszedłby z niej, oni by to potrafili przyjąć. Lecz, widzicie, On był oddalony od nich i musiał przyjść do nich po wodzie. A Biblia mówi, że oni byli przestraszeni. Oni się zlękli. Mówili: „To jest duch”. I oni się bali tej właśnie istoty, która ich mogła ocalić, oni się jej obawiali, ponieważ wyglądała jak zjawa. Oni się jej bali.
76
Jeżeli to nie jest obraz dnia dzisiejszego, to ja nie wiem. Jedyna Istota, która może zbawić ludzi, a oni się jej boją : Jezusa Chrystusa. W tej tragicznej godzinie, w której jesteśmy, gdy kościół jest niemal gotowy wejść do federacji kościołów - do światowej rady kościołów i wszystkich tych rzeczy, a nasze denominacje stają się coraz bardziej wysuszone i każda... I, wy wiecie, my o tym wszyscy wiemy.
77
Nasi baptyści i nasi zielonoświątkowcy stają się tacy sami. My miłujemy naszych braci wszędzie, bez względu na to, gdzie oni są . Lecz nigdy żadna denominacja, która się zorganizowała i upadła, nie powstała ponownie. Zbadajcie teraz historię. Kiedy odejdą , to koniec z nimi.
A nasze zielonoświątkowe denominacje... Otóż, ten system, nie bracia, lecz system denominacji ma... On właśnie staje się tak letnim; on jest po prostu - on się stał letnim. I on staje się po prostu lodowato zimnym. Rozumiecie, ustaje to. A ludzie stają się chłodni i formalni i troszczą się o rzeczy tego świata. I my otrzymujemy wszystko wielkie i piękne, jak wiecie, i wszystko nam po prostu wpada do ręki. Bóg powiedział Izraelowi: Kiedy nie miałeś niczego, znalazłem cię na polu skrwawionego i obmyłem cię„. Wtedy cenili sobie Boga. Lecz kiedy się stali wielcy i zaczęli mieć wszystkiego pod dostatkiem, wtedy zapomnieli o Bogu.
78
I tak właśnie zaczyna się dziać dzisiaj. Rozumiecie? A zatem, widzicie, kiedy wszystkie te rzeczy... Wydaje się, że nasz... Zaczynamy się rozglądać: Ile członków moglibyśmy jeszcze pozyskać - o ile więcej zgromadzonych. Czy moglibyśmy dostać trochę większy kościół, niż tamten brat na drugiej stronie tego miasta? Ile współzawodnictw na szkółce niedzielnej moglibyśmy urządzić i dać im złotą spinkę za zrobienie pewnych rzeczy, za przyprowadzenie tak wielu na niedzielną szkółkę„. Baptyści mieli takie krótkie hasło, jak wiecie - w 1944 roku. Mówili: 0 Milion więcej w '44 roku”. Był to slogan. Co otrzymaliście, kiedy się dostaliście do środka? Siedziałem z Billy Grahamem niedawno, on położył swój - powstał tam, podniósł do góry swoją Biblię i powiedział: „To jest Boży Przykład”. Byłem na śniadaniu u niego. On powiedział: Ja... św. Paweł wziął to Słowo Boże i poszedł do miasta i głosił, i pozyskał jednego nawróconego. Po roku tam wrócił i miał trzydziestu z tego jednego. Ten jeden nawrócony pozyskał trzydziestu„. I on powiedział: On miał potem trzydziestu wnuków, rozumiecie, z tego jednego dziecka”. On powiedział: A ja jadę do miasta i będę miał trzydzieści tysięcy wyznających. A przyjadę tam za rok i nie mogę znaleźć trzydziestu„. I on powiedział: Otóż, jaka jest przyczyna?”
79
Cenię sobie tego ewangelistę. Myślę, że Bóg używa go tam na zewnątrz w tym - gdzie on się porusza. Musi być ktoś, by poszedł do Sodomy, wiecie. Wszyscy nie mogli pozostać z Abrahamem i jego grupą - z tymi wybranymi. Lecz był tam Jeden, który tam pozostał, pokazał pewien znak i przygotował ich na przyjście. Zauważcie, a Billy powiedział: „Czy wiesz, jaka jest przyczyna?” On mówił bez ogródek. Powiedział: To jest ta leniwa zgraja kaznodziejów„. On powiedział: Ja wam dam te karty do podjęcia decyzji, a wy sobie tam siądziecie i położycie swoją nogę na stole, i nie będziecie się tym w ogóle martwić, i może napiszecie im list i powiecie im, że chcielibyście ich za członków waszego kościoła. Powinniście wyjść na zewnątrz, przekonywać ich i pozyskać ich do kościoła”. Otóż, siedziałem tam i obserwowałem go przez chwilę, wiecie. I myślałem, że to brzmi bardzo dobrze. Pomyślałem: O, bracie Graham. Chciałbym ci zadać pytanie w tej chwili. Lecz ja jestem zwykłym statystą , jak wiesz, a ty jesteś wielkim człowiekiem. Więc ja - nie zrobiłbym tego. Lecz chciałbym mu powiedzieć: Bracie Graham...„ O to właśnie chciałbym go poprosić. Pamiętajcie, nie chcę mówić odnośnie niego żadnych uwag, ponieważ go miłuję i on jest wielkim człowiekiem. Modlę się za nim przez cały czas i my to musimy czynić. A zatem, chciałbym powiedzieć: Bracie Graham, kto... Co uczynił ten człowiek z tym jednym nawróconym, którego Paweł zyskał, co zrobił kaznodzieja? Poszedł do niego, ponieważ on nie miał żadnego pastora, u którego by go zostawił. Rozumiecie? O co chodziło? Paweł nie zaprzestał na wyznaniu tylko. On pozostał z nim tak długo, aż on otrzymał chrzest Duchem Świętym. On pałał gorliwością . On chciał pozyskać całe miasto. To było decydujące.
80
O to właśnie dzisiaj chodzi. Przyjmujemy ludzi na podstawie wyznania, zamiast prowadzić ich dalej, by przyjęli Chrystusa - aż zostaną zrodzeni z Ducha Bożego. Tego właśnie potrzebujemy dzisiaj - tych całonocnych nabożeństw. Nie pozostawać tylko... Ja wierzę we wszystkie rzeczy, które czynimy. Wierzę w krzyczenie; wierzę w mówienie językami; wierzę w wykład języków; wierzę w Boskie uzdrowienie. Wierzę we wszystkie te rzeczy. Lecz jest coś lepszego, niż to. Jest to znowu zrodzenie. Jest to sam Duch święty wchodzący do wewnątrz. Te sprawy są dobre, lecz ty... To jest dobre. Lecz jest to podobne do murzyna, który jadł arbuza; miał
go jeszcze więcej. Musisz iść dalej, aż miłość, radość, pokój, Boża cierpliwość, łagodność, cierpliwość, moc zmartwychwstania Jezusa Chrystusa płonie w twoim życiu. Potem możemy mieć nabożeństwo ze świadectwami o tym, co Bóg czyni wśród nas. To się zgadza.
81
Jezus szedł do nich idąc po wodzie, a oni się przestraszyli. Oni rzekli: O, to jest - to jest zjawa. My - raczej już nie pójdziemy na to nabożeństwo. To jest śmieszne„. Oni zobaczyli, że On powrócił znowu w Swojej mocy, dokładnie tak, jak On obiecał na stronicach tej Biblii - z tych stronic w tej Biblii raczej, że On to będzie czynił w ostatecznych dniach. I to Przychodzi, a wielu ludzi mówi: E, to jest tylko mentalna telepatia; to jest spirytyzm; to jest jakiś...” Rozumiecie? To jest ta sama rzecz. A jedyna rzecz, która zbawi, która nam pomoże wyjść z tego, jest przyjąć Jezusa Chrystusa. To się zgadza. Zauważcie, kiedy On był... Oni się wszyscy zlękli i krzyknęli: O, co to jest? My nie wiemy. Wzbudza to strach. Wygląda to jak zjawa„. Co się stało? Właśnie w tej krytycznej chwili odezwał się głos: Nie bójcie się, to jestem Ja. Nie bójcie się”. Dzisiaj wieczorem, kiedy to mówię, kiedy kończę moje krótkie świadectwo tutaj... Muszę to zakończyć szybko. Kiedy kończę ich świadectwa, na zakończenie tych zgromadzeń ewangelizacyjnych... Przyjaciele, gdy widzicie, że Jezus Chrystus czyni coś podobnego, jak On czynił wówczas... Nasze nabożeństwa w ciągu tych czterech wieczorów były zbyt krótkie. Chętnie bym tutaj pozostał i przebrał tą Biblię od 1. Mojżeszowej do Objawienia, i udowodnił wam, że to jest dokładnie ten czas, w którym my żyjemy, w którym powinno się to dziać. Według Biblii jest to ostateczna godzina.
82
Kiedy leciałem niedawno razem z Billy'm do Indii, mieli tam jakąś gazetę... Jest to kraj, w którym mówi dwoma językami i ona podawała: Trzęsienie ziemi musiało się już zakończyć. Ptaki wracają z powrotem„. Otóż, w Indiach nie mają tych fajnych płotów z siatki, jakie my mamy. Oni zbieraj na polach kamienie i robi z nich swoje płoty i budują swoje domy; większość z nich. A dzień lub dwa dni przedtem wszystkie małe ptaszki, które zamieszkiwały te kamienne mury, wyleciały i opuściły je. One nie powróciły z powrotem do tych kamiennych murów, z powrotem do swoich gniazd. I co się wówczas stało? Wszystko bydło, które zazwyczaj przychodziło w południe, kiedy słońce prażyło i ono stało w cieniu tych murów - te owce, by znaleźć ochłodę, one nie przyszły. One zebrały się wprost na środku pola i stały jedna naprzeciw drugiej. Ludzie myśleli: „To jest dziwne, co się z nimi stało?” A potem, nagle trzęsienie ziemi zatrzęsło tym krajem. Wszystkie te kamienne mury upadły. A potem powtarzało się dwa lub trzy dni - te wstrząsy. Potem, nagle te małe ptaszki zaczęły powracać znowu do tych murów, które jeszcze pozostały. Ludzie mówili: Trzęsienie ziemi musiało się skończyć„. Czy nie widzicie, przyjaciele? Ten sam Bóg, który w dniach Noego potrafił zebrać ptaki i zwierzęta, i umieścić je w bezpiecznej arce, by je zachować przed zniszczeniem, ten sam Bóg może ciągle ostrzegać ptaki. A ptaki kieruj się tylko swoim instynktem. I jeśli ptaki kierują się instynktem Bóg ostrzega, żeby uciekły z tych wielkich walących się murów, to z pewności dzięki chrztowi Duchem Świętym możemy my wyjść z tych wielkich starych murów będących tradycjami, które są zbudowane wokół nas i wyjść tam na zewnątrz - chociaż musimy stać jeden naprzeciw drugiego i schronić się w cieniu Biblii. To się zgadza.
83
Nie bójcie się. On to obiecał. On przybywa wprost do nas i czyni Swoje dzieła. I nie bójmy się dzisiaj wieczorem. Gdybyśmy tylko mogli otworzyć nasze serca i powiedzieć: Panie Jezu...„ Spójrzcie na te wieczory. Spójrzcie, tylko popatrzcie na nasze małe wieczory, chociaż nie byliśmy tutaj nigdy przedtem na nabożeństwach, a to jest dopiero czwarty wieczór. Trzy wieczory już upłynęły. I patrzcie, Duch święty nie zawiódł ani jeden raz. Otrzymuję listy ze świadectwami przychodzące z różnych miejscowości, mówiące o tym, co się stało, kiedy przyjechali do domu, i tak dalej. I oni mówili, że to było dokładnie w ten sposób. Patrzcie, oczywiście. Zawsze będzie to w ten sposób. Rozumiecie? Zważajcie na to, co On mówi. Kiedy tylko słyszycie, że On mówi, zważajcie na to, co On wam mówi. Rozumiecie? Ja potem mówię to, co widzę. Wtedy czekajcie i zobaczycie, co On wam poleci czynić. Cokolwiek On poleca wam czynić, idźcie i uczyńcie to. Bez względu na to, co to jest; idźcie i czyńcie to. To nie jest wasz brat tutaj; to jest Jezus Chrystus. Rozumiecie? Jest to Chrystus. Jezus powiedział, kiedy On był tutaj: „To nie jestem Ja, to Mój Ojciec”. Rozumiecie? Ojciec działał poprzez Niego. Obecnie Ojciec działa przez Swój Kościół, rozumiecie - Duch święty A gdy to widzicie, nie bójcie się tego. Przyjmijcie to. Powiedzcie: Panie Jezu, ja Ciebie miłuję. Ty jesteś tutaj. Może jeszcze nie przyjąłem Ciebie jako mego Zbawiciela. Dzisiaj wieczorem tak uczynię. Pragnę mieć Ciebie jako mego Zbawiciela. Nie chcę, aby się to nabożeństwo skończyło, dopóki nie będę zbawiony. Pragnę, abyś mnie Ty zbawił dzisiaj wieczorem, Panie„. On to uczyni. On tego dokona. To po prostu udowadnia, że On jest tutaj. My jesteśmy w ostatecznych dniach. Te rzeczy powinny się dziać.
84
I przypomnijcie sobie, ostatni znak, który był dany Abrahamowi, który był przed obrazem tych, którzy odejdą w Zachwyceniu... Widzicie, oni już wyszli ze Sodomy. Ostatni znak, który mu był dany, był tym samym znakiem: Bóg zamanifestowany w ludzkim ciele i On powiedział Abrahamowi, co Sara myślała w namiocie za Nim. A Jezus odwraca się zaraz i mówi: Jak było w dniach Lota, tak będzie w czasie przyjścia Syna Człowieczego„. Domyślam się, że wy, słuchacze, jesteście duchowi. Proszę, spróbujcie to zrozumieć. Widzicie? To może być nasza ostatnia możliwość. Widzicie? Może nie byliście tego nauczani w waszych zborach, w waszych wielkich fajnych kościołach. Ci ludzie są ... Nic przeciw wam pastorom teraz... [Puste miejsce na taśmie - wyd.] ... nie bójcie się. To jestem Ja, nie bójcie się'.”
85
Zatem, Niebiański Ojcze, to nie uszeregowane, trochę przerywane nabożeństwo ze świadectwami, które próbowałem wyjaśnić i starałem się pokazać ludziom, że moglibyśmy mieć to samo świadectwo w każdym z tych zborów w niedzielę - tych zacnych zborów, siedzących tutaj, które są latarniami morskimi... Mogliby tam być ludzie w niedzielę rano, którzy powstaną i złożą świadectwo o tym samym, o czym tamci świadczyli owej nocy na jeziorze. O, czy nasze serca nie pałały, kiedy widzieliśmy, jak On to czynił, i widzieliśmy, że On to czynił?„ Boże, proszę, ześlij wielkie przebudzenie, Ojcze. Uchwyć nas, Panie. Trzeba nam wielkiego przebudzenia. Objaw nam rzeczywiście Samego Siebie dziś wieczorem. Może, Panie, po tym nabożeństwie ze świadectwami, o którym mówiłem, może przyjdzie taki głód do serc tych ludzi, jeżeli Ty zamanifestujesz Samego Siebie znowu dzisiaj wieczorem wśród słuchaczy. Potem oni odejdą stąd, a w niedzielę rano napełnią swoje zbory i będą o tym świadczyć. Oni odejdą stąd, pójdą do swoich sąsiadów i zaczną pozyskiwać dusze, i spróbuj przyprowadzić swoich sąsiadów, i będą się modlić z nimi, pójdą z wizyt do szpitali, do chorych i cierpiących, i będą im mówić, że Jezus Chrystus żyje na wieki wieków. Spełnij to, Panie. Wysłuchaj nasz modlitwę. Dlatego właśnie jesteśmy tutaj, Panie, i Ty znasz motywy naszych serc. Modlimy się więc, żebyś ich Ty przyjął, Ojcze, kiedy prosimy o to błogosławieństwo w Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
86
Teraz naprawdę cicho... Otóż, nie mamy zegara. Czy ktoś z waszych braci... Ja mam zepsuty zegarek i... Która jest godzina? Proszę, powiedz mi. O, spóźniam się już więcej, niż kiedykolwiek. Jutro jest sobota. Przykro mi. Widziałem, że dwaj lub trzej powstali, by wyjść, i ja wiem, że was trzymałem zbyt długo. To był... Moi drodzy, jesteście takimi miłymi ludźmi; nie mogę się po prostu pogodzić z myśl , że was będę musiał opuścić dzisiaj wieczorem. To jest prawdą. W moim sercu jestem... Jeżeli jestem obłudnikiem, ja o tym nie wiem. Lecz ja miłuję ludzi. Kiedy byłem małym chłopcem i dorastałem, nikt się o mnie nie troszczył. Nikt mnie nie lubił. Przyłączyłem się do kościoła, byłem ordynowany w misyjnym kościele baptystów. Zawsze byłem przekonany, że Bóg jest Bogiem. I byłem wówczas czarną owcą , jak to mówi . Dr Davis mawiał mi: Billy, ty się staniesz ekstrawaganckim religijnym fanatykiem„ i tym podobnie.
87
Lecz pomimo tego wierzyłem, że jeśli Bóg był kiedyś Bogiem, to On jest ciągle Bogiem. I ja po prostu... Moje przekonania prowadziły mnie w tym kierunku, ponieważ ja to widziałem, kiedy byłem małym chłopcem. I wielu z was czytało moją książkę - mój życiorys, i inne. A Bóg w niebie wie, że to jest prawdą. I ja wiedziałem, że tam coś było; mogłem to oglądać - tą światłość. O, Ona mówiła do mnie. A czasami - byłem jeszcze małym chłopcem, ale wiedziałem, że to jest prawdą. A on mi powiedział: O, ty miałeś tylko sen„. Ja odrzekłem: Jeżeli tak ma się sprawa, to ja po prostu zrezygnuję z mojej członkowskiej karty”. On powiedział: O, nie myśl w ten sposób„. I powiedział: Stanie ci się to jasnym, Billy”. Lecz dotychczas się tak nie stało, a mam nadzieję, że się nigdy nie stanie. Tak jest. I tak, jak powiedział Piotr w Dniu Pięćdziesiątym: „To jest to...” Jeżeli to nie jest To, pozwólcie mi to trzymać, aż przyjdzie To, ponieważ ja miłuję to. I modlę się, żeby Bóg pozwolił odczuwać każdemu w ten sposób. I przyjaciele, ja wam mówię prawdę. Na tyle... Oto leży ta Biblia; jeszcze jej nie zamknąłem. Więc tak mi Bóg dopomóż, z tą Biblią na moim sercu: Ja wam mówię najszczerszą prawdę.
88
I ja wierzę z całą pewnością, że to jest Jezus Chrystus w postaci Ducha świętego, rozumiecie, Bóg, Duch święty zstępuje w dół w Imieniu Jezusa Chrystusa, by potwierdzić, że jesteśmy w ostatecznych dniach, a Jego Duch jest na ziemi wśród Jego ludu. A ta światłość tam powyżej - ja wierzę całym moim sercem, że to był ten sam Słup Ognia, który prowadził dzieci Izraela po pustyni. Ja wierzę, że Ten sam był w Jezusie Chrystusie, ten sam, kiedy On stąd odszedł. I był to Ten sam, który zaślepił oczy Saula na drodze do Damaszku, kiedy on zawołał: Panie, kim Ty jesteś?„ A On powiedział: Jam jest Jezus”, rozumiecie? Ja wierzę, że to jest to samo. On czyni te same dzieła, więc to nie mogę być ja. Pomyślcie tylko, ja nie mam nawet wykształcenia siedmiu klas szkoły podstawowej. Nic nie wiem o żadnym wykształceniu, zaledwie potrafię czytać Biblię. Lecz ja Go znam. Ktoś powiedział mi niedawno: Bracie Branham, ty nie znasz swojej Biblii„. Ja odparłem: Lecz jej Autora znam naprawdę dobrze. I ja... On mi pozwala poznać Jego Księgę, jeżeli On chce mi to objawić”. I ani razu ten Anioł Pański, stojący tam, nie powiedział mi nigdy czegoś, co by nie było zgodne z Biblią i udowodnił to w oparciu o Biblię. Gdyby On powiedział mi kiedykolwiek coś, co byłoby w sprzeczności z Biblią , to ja bym temu nie uwierzył. Ta Biblia ma pierwszeństwo. Kaznodzieja ani anioł, ani nic innego, co by świadczyło coś sprzecznego z tym Słowem - nie słuchajcie tego. Nie dbam o to, jak się to wydaje być rzeczywistym. To jest właściwe. Zawsze było to właściwe.
89
Józef Smith widział anioła. Otóż, ja nie wątpię słowu tego człowieka ani trochę. Lecz chodziło o to, że to było w sprzeczności do Słowa. Rozumiecie? Ja... Musi to być Słowo. I ja wierzę, że ten człowiek był dobrym człowiekiem, oczywiście, i szczerym. Lecz ja... Ten, kto mówi tutaj - to musi - nie śmie to być nic przeciwnego temu Słowu. Musi to być zgodne ze Słowem. I niech mi Bóg dopomoże... Nie mam czasu pozostać tutaj, by wam to opowiadać. A wieczór co wieczór... Lecz te sprawy, które są czynione na waszych oczach, ja je mogę udowodnić w oparciu o Pismo święte. Jeżeli weźmiecie te taśmy, to wiecie, że to jest ciągle na nowo i na nowo - od 1. Mojżeszowej do Objawienia. Wskazuje to dokładnie na to Drzewo Oblubienicy w tej godzinie - ten sam Duch powraca znowu i będzie zamanifestowany owoc Ducha świętego, by przywrócić wiarę dzieci z powrotem do wiary ojców. Jest to po prostu dokładnie ta sama rzecz poprzez całą Biblię, jak było przepowiedziane, że to będzie tutaj. I tutaj to mamy. Zaraz potem, kiedy przypadnie ten Chrzest i tym podobne rzeczy, powinno nastać odrestaurowanie w ostatecznym czasie. Ludzie, nie odkładajcie tego na bok i nie patrzcie się daleko do przyszłości. Zazwyczaj przechodzi wam to tuż ponad głową , a wy tego nie dostrzegacie. Bądźcie gotowi. Jeżeli to jest Pismo święte, uchwyćcie się tego. Jeżeli to nie jest Pismo święte, zostawcie to w spokoju. Rozumiecie? Lecz tak mi Bóg dopomóż, to jest Pismo święte. Widzicie, to właśnie czynił On w owym czasie. Jeżeli On jest tym samym dzisiaj, to On będzie czynił to samo.
90
Zatem, myślę, że Billy Paul rozdał karty modlitwy. Które rozdałeś dzisiaj? Mieliśmy już większość z nich. Od 1 do 100? Dobrze, rozpocznijmy. Które już mieliśmy? Wywołaliśmy te inne od początku i od końca, i przebraliśmy je. Czy się to zgadza? Zacznijmy dzisiaj wieczorem od pierwszych z tej serii - B. Karty modlitwy B. I zacznijmy po prostu od... Zacznijmy teraz od numeru 1, ponieważ weźmiemy je wszystkie, tak czy owak. W porządku. Numer 1. Kto ma B, numer 1? Podnieś swoją rękę. Ta pani? Podejdź tu teraz. Jeżeli ty... Jest to... Widzę tam pewną panią w wózku inwalidzkim. I jeśli ona - kiedy jej karta zostanie wywołana, o ile ją ma, pamiętajcie, przywieźcie ją zaraz na podium. Rozumiecie? To jest w porządku. B numer 1, numer 2? Numer 2? Kto ma B numer 2? Czy ona ma numer 2? Patrzcie, dobrze, chwileczkę tylko. Zaczekajcie chwilę. Ustawimy ich do kolejki modlitwy, kiedy ich wywołam. W porządku. Numer 2 - kto ją ma? Racja, przepraszam, wybacz. On jest za mikrofonem. Tutaj pani. Numer 2, numer 3? W porządku, pani. Numer 4? Karta modlitwy numer 4? Kto ją ma? Numer 4? Być może... Jak to jest po hiszpańsku? Quatro. Wiem, że tego nie mówię poprawnie. Jest tylko jedna rzecz - jedno słowo, które umiem powiedzieć po hiszpańsku: O ja„. Przypominam sobie, że ludzie w Jeffersonville mówi zazwyczaj O ja”, a wy mówicie „si”. Dobrze. Numer 4. Już mamy 4. 5. Karta modlitwy numer 5? Daleko w tyle. Dobrze, ta pani tutaj w tyle.
91
Mój syn przynosi te karty tutaj do pomieszczenia i rozdaje je. Przynosi je przed nabożeństwem, pomiesza je wszystkie i daje wam po prostu kartę modlitwy. Bez względu na to, gdzie jesteś lub kim jesteś, ty ją otrzymasz. A zatem - ktoś może otrzyma numer 1, a inny numer 15, a inny... A potem, oni jeszcze nie wiedzą , od którego numeru będziemy wywoływać. Rozumiecie? A więc, ja po prostu przychodzę tutaj i... Gdzie skończyłem? 5, 6, 7. 6? Podnieś swoją rękę, jeśli masz 6. Dobrze. 7, numer 7? W porządku. 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14. 14? Tylko chwileczkę, widziałem dwie. Mylę się. Jest to mężczyzna i kobieta idący innymi przejściami. Myślałem, że się gotują , by przyjść tutaj. Zobaczmy. 12, 11, 12, 13, 14, 15? 15? 16? Dobrze, rozpocznijmy od tych, ponieważ weźmiemy je wszystkie. Weźmiemy każdą z nich, o ile Pan pozwoli, po prostu za krótką chwilę... Będziemy po prostu... Zaczekajcie kilka minut, aż się przekonamy, czy się je nam uda przebrać, czy nie. W porządku. Czy wszyscy czują się dobrze?
92
Otóż, ilu z was tutaj nie ma karty modlitwy? Pozwólcie zobaczyć wasze ręce. W porządku. Bądźcie teraz pełni czci. Patrzcie się w tym kierunku; módlcie się. Pamiętajcie, to jest nasze ostatnie nabożeństwo. Bądźmy teraz naprawdę pełni czci. Patrzcie się w tym kierunku. A teraz, kiedy się ustawiają do kolejki modlitwy, powiem następującą rzecz. Cofnijmy się kilka lat wstecz. Zobaczmy Pana Jezusa pewnego razu, kiedy się przeprawił przez jezioro. On wystąpił z łodzi pewnego rana i wyruszyli do tego kraju. A pewna kobiecina, która miała krwotok, nie miała karty modlitwy. Powiedzmy, wierzę, że będziemy... Ktoś wyłączył światła. Czy to jest w pewnym celu, czy co się stało? Względnie, czy one gasną automatycznie? Czy oni...? Czy to znaczy, że mamy stąd odejść? O, jakiś - ktoś... O, znowu zaczynają świecić. Ktoś wyłączył niewłaściwy przełącznik tam na zewnątrz. W porządku.
93
Zauważcie, więc nasz Pan Jezus... Otóż, ilu z was rozumie mnie? Nie staram się powiedzieć, że jestem Panem Jezusem. Każdy to rozumie. W porządku. Jesteśmy waszymi braćmi. Rozumiecie? Jesteśmy Jego sługami. Lecz jest to po prostu dar, by podporządkować samego siebie. Spójrzcie teraz; obserwujcie to. Są tutaj ludzie, którzy są teologami, wyćwiczonymi w Słowie. Otóż, bracia, kiedy wszyscy zaczniecie głosić poselstwo - jeśli je sobie po prostu próbujecie wymyślić sami, to ono nie wykona niczego dobrego, prawda? Lecz kiedy człowiek otrzyma inspirację, to jest... Jest to po prostu coś, co zstępuje. Człowiek nie wie, co będzie mówił. Czy się to zgadza? To jest mówienie pod inspiracją. Rozumiecie? To jest Duch święty. Otóż, ja jestem niewystarczająco elokwentny, by mówić w ten sposób. Widzicie?
94
Lecz jeśli chodzi o mnie, jest to po prostu - jest to dar - ja tylko wiem, jak przesunąć dźwignię i usunąć się po prostu z drogi. I jest to po prostu kompletne podporządkowanie się. Nie umiem tego wyjaśnić. Żaden człowiek nie może wyjaśnić Boga. Nie mogę wam powiedzieć, jak się to dzieje i co się dzieje. Wiem tylko, że to jest mały dar. I mam po prostu sposób, jak usunąć samego siebie z drogi i potem nagle zaczynam odczuwać coś dziwnego, błogiego, pokornego. Patrzę i widzę tą światłość kręcącą się w kółko. Wtedy wiem, że to jest w porządku. Dlatego właśnie czekam. A potem, gdy ktoś zacznie mówić... Dlatego właśnie mam tu na podium kogoś - bardziej w roli wabika, rozumiecie, by mieć kogoś wyodrębnionego, abym mógł rozmawiać z nim. A potem, kiedy Duch święty zacznie działać na tym człowieku, ogarnie to zazwyczaj wszystkich słuchaczy. I wtedy słuchacze zastanawiają się, wtedy ich wiara zacznie wzrastać. Potem ktokolwiek ma wiarę... Potem zaczniecie Go odczuwać tutaj, tam, gdziekolwiek. Rozumiecie? I potem, jeżeli On tu jest, udowadnia to po prostu. Rozumiecie?
95
Pamiętajcie zatem, że to jest bardzo trudna, wyczerpująca rzecz. Jezus zwiastował przez cały dzień, a nie znużyło Go to. Lecz kiedy ta kobiecina dotknęła się Jego szaty i odeszła, i usiadła, wyszła z Niego cnota. Czy się to zgadza? Otóż, każdy wie, że cnota to moc. A jeśli stało się tak urodzonemu z dziewicy Synowi Bożemu, co uczyni to nam, grzesznikom zbawionym z Jego łaski. Rozumiecie, rozumiecie? Przemawiam, głoszę przez całą noc, a nie znuży mnie to. Lecz niech przyjdzie tylko jedna wizja, rozumiecie? Ona jest czymś, co... Jest to inny świat. Widzę ludzi, kiedy byli jeszcze małymi dziećmi, czy coś podobnego, i muszę mówić szybko, ponieważ wiem, że wy stoicie tutaj. Pomimo tego jestem gdzieś indziej, gdzieś daleko w przeszłości i mówię. A potem, kiedy wyjdę z tego, nie wiem, co mówiłem, aż to posłucham na taśmie. Rozumiecie? I to nie jest człowiek. To wcale nie jest ludzka istota; to jest Bóg. Jest to zawsze właściwe. I On to obiecał. Rozumiecie? Dostrzegał ich myśli„ - Biblia mówi, że tak właśnie On czynił. Możecie to nazwać jak chcecie, lecz Biblia mówi, że Jezus dostrzegał ich myśli.
96
Pragnę, abyście teraz wierzyli. Najpierw chcę teraz, żebyście to zrozumieli. Widzicie więc, podobnie uzdrowienie... Wiemy, że Duch święty jest tutaj. I ja wierzę we wkładanie rąk. Ktoś przyczepił się do mnie odnośnie tego trochę szorstko dzisiaj rano. Powiedział: „Nie ma czegoś takiego, żeby ludzie wkładali ręce na siebie wzajemnie. Nie powinno się tak robić”. Ja odrzekłem: „Ty po prostu nie czytałeś Biblii, bracie, to wszystko”. Powiedziałem: Ostatnim poleceniem, które wyszło z ust Jezusa Chrystusa, było: „Wkładajcie ręce na chorych, a oni odzyskają zdrowie” - ostatnie słowa, które On powiedział, kiedy odchodził z tej ziemi. Jego pierwszym poleceniem, które On dał Swoim uczniom, było: „Uzdrawiajcie chorych, trędowatych oczyszczajcie, umarłych wskrzeszajcie, diabły wyganiajcie” - tej pierwszej grupie, którą On wysłał w ew. Mateusza 10. A ostatniej grupie, którą On wysłał: Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą : „diabły wyganiać będą , nowymi językami mówić będą , węże brać będą , a choćby pili coś śmiertelnego... A jeśli włożą ręce na chorych, to oni odzyskaj zdrowie”. To są ostatnie słowa, które On powiedział. On został wzięty w górę do chwały. Na pewno jest to wielkie polecenie. Ja nie wiem, co to czyni - jest to po prostu wypełnianie tego, co On polecił nam czynić.
97
Lecz tutaj wszyscy słuchacze - sądzę, że dziewięćdziesiąt lub więcej procent z was to wierzący. Wy jesteście wierzący i macie po prostu tak samo prawo wkładać ręce na chorych, jak ja albo wasz pastor, wszyscy. Wkładanie rąk wierzącego - Te znaki będą towarzyszyć...„ nie kaznodziejom, lecz wszystkim, którzy wierzą . Wy macie do tego prawo, wszyscy. Jak już powiedziałem, nie ma wielkich mężów czy świętych mężów; to jesteśmy my. Nikt z nas nie jest święty. Mamy w sobie Ducha świętego, lecz nie jesteśmy święci. Tylko On jest święty. Rozumiecie? Jest to Jego świątobliwość, nie moja, nie wasza. Jego. Lecz tutaj - zamknijmy teraz po prostu nasze myśli na wszystko na następnych piętnaście minut. A zatem, ci ludzie siedzą tutaj, rozglądają się wokoło. Tutaj jest niewiasta, stojąca przede mną . Nie widziałem jej nigdy przedtem w moim życiu. Czy jesteśmy wzajemnie obcy, pani? Czy słyszeliście, co ona rzekła? Ona była na moich nabożeństwach już kilka razy, ale nigdy nie miała sposobności powiedzieć mi choć: „Dzień dobry”. Rozumiecie? Dlatego ja nie znam tej niewiasty. Ona tam stoi. Ona jest tutaj z pewnego powodu. Rozmyślajmy teraz. Weźmy ew. Jana 4. rozdział, kiedy Jezus spotkał się z tą niewiastą . Przypomnijcie sobie, On powiedział: „Sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie”.
98
Otóż, tutaj jest niewiasta i mężczyzna; spotykają się po raz pierwszy w swoim życiu. To jest prawdą. Tutaj to mamy - tutaj jest Boża Biblia, tam stoi niewiasta, a tutaj stoję ja. Ja nie znałem ani nie widziałem tej niewiasty nigdy w moim życiu. Wiem... To jest wszystko, co wiem: Ona tam stoi. Ona znajdowała się dzisiaj gdzieś tutaj, ktoś dał jej kartę modlitwy i jej numer został wywołany, i ona stoi tutaj. To wszystko. W audytorium jest dzisiaj wielu słuchaczy. Ubiegłego wieczora wzięliśmy po prostu tych, którzy nie mieli karty modlitwy. Ilu z was było tutaj i widziało to? Widzicie, karta modlitwy nie ma z tym nic wspólnego. Rozumiecie? Jest to wasza wiara, która ma z tym do czynienia. Może powiecie: „Bracie Branham, czy potrafisz uzdrowić chorego?” Na ziemi nie ma człowieka, który mógłby kogoś uzdrowić. Oni są już uzdrowieni. Musicie ich tylko skłonić do tego, by to zrozumieli, by temu uwierzyli.
99
Jeżeli Jezus Chrystus wystąpi teraz na scenę i będzie działał przez tą niewiastę i mnie... Otóż, jeżeli to działa przeze mnie, a przez nią nie, to nie będzie funkcjonować. Musi to działać w nas razem. Rozumiecie? Podobnie jak z wami: Jeżeli macie wiarę, to wierzycie temu, rozumiecie, i wtedy będzie to działać wśród nas. Rozumiecie? Jest to twoja wiara i moja wiara. Ja temu wierzę. Jeżeli tylko będziesz wierzył razem ze mną , to zobaczymy wypełnione słowa i obietnice Chrystusa. Jeśli teraz ktoś myśli, że to nie jest właściwe, a myślisz, że możesz uczynić to samo, to zapraszam cię na podium. Rozumiesz? Zatem nie mów niczego przeciwko temu. Chodź tutaj, pani; stań po prostu tutaj. Pragnę cię teraz pokrzepić, ponieważ masz naprawdę trochę wiary. I ja pragnę mówić do ciebie przez chwilę tak, jak nasz Pan rozmawiał z tamtą niewiastą . Nie znam cię, nie widziałem cię nigdy w moim życiu i jesteś dla mnie zupełnie obcą . Jeżeli teraz Pan Jezus po prostu coś uczyni tutaj, tak jak On czynił w czasach biblijnych, w dniach Biblii, czy to nie sprawi, że będziemy szczęśliwi i będziemy mogli iść do domu,
100
jak ci, którzy... Pewnego dnia On był w drodze... Po Jego śmierci, pogrzebie i zmartwychwstaniu On był w Swojej... Kilku uczniów było w drodze do Emaus. Czy sobie to przypominacie, bracia? Byli w drodze do Emaus i spotkali Pana Jezusa, i rozmawiali z Nim przez cały dzień, ale nie poznali Go. Lecz kiedy On wszedł do środka owego wieczora i zamknęli drzwi, On uczynił coś dokładnie tak, jak On to czynił przed Jego ukrzyżowaniem, i oni poznali, że to jest On. Ilu z was przypomina to sobie? Oczywiście. Oni poznali, że to jest On, ponieważ nikt inny nie czynił tego w ten sposób. I otwarły się im ich oczy, a On zniknął sprzed nich. On żyje dzisiaj wieczorem. Więc jeśli On teraz żyje, to On będzie czynił to samo dzisiaj, co On czynił przed Swoim ukrzyżowaniem; On udowodni, że zmartwychwstał. Czy to jest prawdą?
101
Otóż, On nie ma dziś wieczorem innych rąk, niż moje i wasze ręce. On ma oczy w moich i waszych oczach. To znaczy, kiedy On je używa. On jest Winnym Krzewem; my jesteśmy latoroślami. Czy się to zgadza, bracia? Winny krzew nie wydaje owocu. Latorośl rodzi owoc, będąc zasilana przez winny krzew. Czy się to zgadza? A jeżeli ta pierwsza latorośl, która wyrosła wówczas z krzewu Pięćdziesiątnicy, napisała księgę Dziejów Apostolskich, to jeśli to drzewo wypuści następną latorośl kiedykolwiek, to ona będzie pisać kolejną Księgę Dziejów, ponieważ ona nie zrodzi dyni a potem arbuza, a potem granatowego jabłka. Ona będzie rodzić ten sam owoc każdym razem, ponieważ to jest to samo życie, przechodzące przez winny krzew. Czy to teraz rozumiecie?
102
Teraz w Imieniu Jezusa Chrystusa tej Biblii biorę każdego ducha tutaj pod moją władzę, ku czci i chwale Bożej. Więc, jeśli jesteś krytykiem, nie pozostawaj tu dłużej. Nastała pora, byś odszedł, pamiętaj bowiem, że złe duchy przechodzą z jednego na drugiego. I wielu z was tutaj, którzy byliście na takich nabożeństwach, wiecie, co się działo. Jeżeli nim jesteś, siedź po prostu cicho. Jeżeli nie jesteś, to jeśli się cokolwiek stanie, ja będę odpowiedzialny za to. Pani, teraz się coś stało. Jest to Jego Obecność. Jeśli mi teraz Pan Jezus objawi coś, co uczyniłaś, coś, co chcesz uczynić, coś co uczyniłaś lub nie uczyniłaś albo powinnaś była uczynić, albo coś o tobie... Ty będziesz wiedzieć, tak jak On powiedział Szymonowi - On powiedział: „Ty się nazywasz Szymon. Jesteś synem Jonasza”. On mu powiedział jego imię i on temu uwierzył. Ta niewiasta - On jej powiedział: „Ty masz krwotok”. On się zatrzymał. Potem On miał... lub jak - otóż, coś, co On powiedział komuś, że coś było u nich nie tak - jak tej kobiecie, która miała pięciu mężów; coś innego, po prostu coś podobnego, wy wiecie, że to byłby Jezus Chrystus. Czy temu wierzycie? Musiałoby to przyjść z nadprzyrodzonych mocy. Wy to wiecie. W porządku.
103
Jeśli to teraz ktoś widzi, ta światłość unosi się między mną a tą niewiastą . Ona jest po prostu świadoma tego. Ja nie znam tej niewiasty, lecz zapytajcie się jej tylko o to; słuchajcie tego. Właśnie w tej chwili przychodzi coś, jakby naprawdę błogie uczucie. Wstań, jeżeli to prawda. Widzicie? Ona jest właśnie tuż koło niej. Czy tego nie widzicie? Jest to inna dymensja. Rozumiecie? Ja się patrzę prosto na to. Kiedy cię teraz widzę, ty jesteś wierzącą . I ty cierpisz... Ty jesteś... Jednym z twoich wielkich kłopotów jest to, że jesteś naprawdę nerwowa. A na skutek tej nerwowości masz wysokie ciśnienie krwi. To się dokładnie zgadza. Czy teraz wierzysz? Zatem, aby po prostu zobaczyć, że to tylko... Po prostu nie... Widzicie, ja mogę wziąć tylko tą jedną niewiastę i stać tutaj, i po prostu ciągle mówić o tym. Lecz widzicie, że inni czekają w kolejce. Rozumiecie? Inni muszą też przyjść. Widzicie więc, że to nie będzie tylko na jednej osobie. Ty musisz mieć kogoś innego jeszcze. Lecz teraz, czy chcielibyście zobaczyć, czy Duch święty nie powie jej czegoś innego jeszcze? Czy chcielibyście? Tylko podnieś swoją rękę. Powiedz po prostu: „To by mi bardzo pomogło”.
104
Czy pomogłoby wam to? W porządku. Zobaczmy. Ja nie wiem, co On ci powiedział, wiem tylko, że to będzie na taśmie. Chwileczkę tylko, patrz teraz na mnie i wierz. Tak jak rzekł Piotr i Jan: „Spójrz na nas”. I to znaczy, innymi słowy: Poświęć nam swoją uwagę. Rozumiecie? O tak, jak On dostrzegał, że oni maj wiarę, i ja dostrzegam, że ty masz wiarę. A teraz... Tak, widzę to. Jest to coś wokół twojego ramienia. O, jest to wysokie ciśnienie krwi. Lekarz owinął ci coś koło twojego ramienia. To się zgadza. Tak jest. To prawda. Uhm. I powiedział ci, że masz wysokie ciśnienie krwi. I jest tam jeszcze coś innego. O, ja ich widzę. Oni robią przygotowania, by ci zrobić... O, jest to operacja. Ty się gotujesz, by pójść na operację. I jest to z powodu kobiecych dolegliwości. I będzie to za parę dni od dziś. To się zgadza. To się zgadza. Czy rozumiesz teraz, co mam na myśli? Widzicie? Po prostu mówię do niej i mówię, i wychodzi na jaw więcej spraw. Czy rozumiecie, co chcę powiedzieć? Rozumiecie? Otóż, to nie jestem ja. Zapytajcie się tej niewiasty, czy to prawda, czy nie. Zapytajcie się jej, każdy, kto ją zna. Rozumiecie? Popatrz znowu w tym kierunku. Czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, kim jesteś? Czy pomogłoby ci to? Pani Dorns, możesz teraz iść do domu i wierz całym swoim sercem.
105
Czy wierzycie teraz Jezusowi Chrystusowi? Być może podniesiemy po prostu nasze ręce i będziemy Go uwielbiać. On jest Bogiem. Niebiański Ojcze, my Ci za to dziękujemy. Modlimy się teraz, żebyś pozwolił tym ludziom zobaczyć, że możemy mieć świadectwo, iż ten sam Jezus... Możemy jutro świadczyć o tym, że Go widzieliśmy. On był tutaj z nami dziś wieczorem w postaci Ducha świętego. My Ciebie miłujemy, Panie Jezu. Spraw, by to wszyscy ludzie zobaczyli i uwierzyli. Modlimy się, Panie, w Imieniu Jezusa. Amen. Bądźcie teraz pełni czci, poszanowania i respektu. Otóż, ta pani stojąca tutaj teraz - czy jesteśmy...? Przypuszczam, że się wzajemnie nie znamy, pani - czy tak, pani, stojąca przede mną ? Ty mnie nie znasz, ja ciebie nie znam, lecz... Nie widziała mnie nigdy w swoim życiu. Dobrze. Czy jesteście teraz...? Czy ciągle wierzycie, wszyscy? Proszę, bądźcie pełni czci. Bądźcie naprawdę pełni poszanowania. „Jeżeli wierzysz, wszystkie rzeczy są możliwe”. Amen. Widziałem, że coś się stało. Zaczekam po prostu chwileczkę. Dobrze. Patrz teraz w tym kierunku przez chwilę, siostro - ty stojąca tutaj, ty na podium. Ja cię nie znam, lecz Bóg zna cię na pewno. Jeśli On oznajmi mi coś o tobie, o czym wiesz, że ja... Jeżeli ja nie wiem o tobie niczego, jesteś po prostu obcą dla mnie. Lecz jeśli On objawi mi coś, o czym wiesz, czy tak jest czy nie jest, to możesz o tym poświadczyć, czy to jest właściwe, czy nie.
106
Lecz ty jesteś... Jednym z twoich głównych kłopotów, twoim głównym kłopotem jest nerwowy stan. Ty się martwisz i to sprawiło ci dolegliwości żołądka. Masz dolegliwości żołądka i jesteś nerwowa. A twoja nerwowość sprawia ci dolegliwości żołądka, powoduje to nadkwaśność na dnie żołądka. Jest to wrzód w układzie trawiennym wprost na dnie żołądka. Tłuszcz i inne rzeczy sprawiają , że wymiotujesz. I widzę, że się odwracasz od wielu pokarmów na stole. To jest dokładnie... I właśnie niedawno przeżyłaś wielki szok. Miałaś wielki smutek. Była to śmierć. Był to twój małżonek. On właśnie niedawno zmarł. I to uczyniło cię nerwową . To jest prawdą, czy tak? Ja wierzę, że będziesz teraz w porządku. Idź i spożywaj swoją kolację. Jezus Chrystus... Czy wierzysz? Miej tylko wiarę w Boga. To się zgadza. Widzicie?
107
Teraz ta pani tutaj, czy popatrzysz w tym kierunku na chwilę? Jesteśmy sobie wzajemnie obcy. Nie znamy się wzajemnie, lecz Jezus Chrystus zna nas obydwoje. Zatem, jeśli Pan Jezus objawi coś - jak On powiedział tej kobiecie: „Ty miałaś pięciu mężów” - że ty jesteś, że masz narośl, wrzód, raka, że masz kłopoty w domu, czy cokolwiek to jest, to będziesz wiedziała, że to musiało przyjść od Boga, nieprawdaż? Widzicie, On tylko powiedział tamtej kobiecie jedną rzecz, a całe miasto pokutowało. A teraz On czyni tutaj więcej, bo On powiedział: „Sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie, i więcej niż to czynić będziecie”. Ja wiem, że Biblia króla Jakuba mówi „większe”, lecz Emphatic Diaglott mówi tutaj „więcej”. Nie moglibyśmy czynić większych. On zatrzymał żywioły przyrody, wskrzeszał z martwych. Wy czynicie po prostu więcej tych spraw. Rozumiecie? Ilość zamiast jakości.
108
Ty również cierpisz z powodu nerwowości. Masz kobiece dolegliwości, są to zaburzenia kobiecych organów. Masz również dolegliwości żołądka, które cię trapi . To się zgadza. Czy wierzysz, że On może cię uzdrowić? Wierzysz, że On to uczyni? Masz kogoś na sercu, nieprawdaż? Twego męża. Nie ma go tutaj. Czy wierzysz, że ci mogę powiedzieć, co... Jeżeli Jezus objawi, co jest z twoim mężem, czy będziesz wierzyć, że jestem Jego prorokiem, względnie Jego sługą ? On jest naprawdę nerwowy i to sprawiło, że ma kłopoty z prostatą . To jest prawdą, czy nie? Miej wiarę; nie wątp; wierz po prostu całym swoim sercem. Tutaj, chwileczkę tylko. Coś się dzieje. Tak, tutaj to jest. Jest to twoja matka i ona siedzi tam w tyle na końcu siedzenia. Ona ma chorobę Parkinsona. Ty się modlisz o nią . Czy to prawda? Pani Harris, tak się nazywasz, wierz całym swoim sercem, idź z powrotem, włóż swe ręce na twego męża, na twoją matkę i bądźcie zdrowi w Imieniu Pana Jezusa Chrystusa. Miej wiarę w Boga.
109
Czy wierzycie Bogu? Otóż, ja myślę, że powinniśmy Go uwielbiać teraz. Czy tak nie myślicie? Uwielbiajmy Go więc i mówmy: „Dziękuję Ci, drogi Panie”. Niebiański Ojcze, jak my Ci dziękujemy i uwielbiamy Cię. Niech będzie błogosławione święte Imię Pana Jezusa Chrystusa. Oddajemy Ci chwałę i cześć, dziękczynienie, i uwielbiamy i wywyższamy Cię w Imieniu Jezusa. Amen. Miejcie wiarę, nie wątpcie, wierzcie tylko, że to, co Bóg powiedział, jest prawdą. To właśnie musicie czynić. Bądźcie teraz rzeczywiście pełni czci i patrzcie się w tym kierunku.
110
Teraz jest tutaj mężczyzna. Jesteśmy sobie wzajemnie obcy, lecz Jezus Chrystus zna nas obydwóch. Czy Mu wierzysz? Czy mi wierzysz jako Jego słudze? Czy będziesz wierzył? Otóż, kiedy Jezus spotkał człowieka, był to - stwierdzamy, że On dokonał na nim cudu, był to Szymon, nieprawdaż? To był pierwszy człowiek, którego On spotkał. W porządku. On powiedział Szymonowi, jak się nazywa. Teraz Pan pomaga mi, abym wiedział, co ci dolega, co jest... Tak, widzę to teraz. Są to kłopoty z kiszkami: okrężnica. Jest to nadęta okrężnica. Ty ani nie jesteś stąd. Przybyłeś tutaj z zachodu, jesteś z Kalifornii. Ktoś jest z tobą . On ma kartę modlitwy, abym się za nim modlił dzisiaj wieczorem. On siedzi teraz tam wśród słuchaczy. Jest to twój przyjaciel i on cierpi z powodu nerwowości - jakby nerwowe załamanie. Czy wierzysz, że on zostanie uzdrowiony? Ja również wierzę. Czy wierzysz teraz, że Jezus może mi powiedzieć, jak się nazywasz? Pan Hambrey. Wracaj więc, włóż swoje ręce na twego przyjaciela i wierz całym swoim sercem, i możecie obaj wracać, i być zdrowi w Imieniu Pana Jezusa Chrystusa.
111
Czy wierzycie? Módlcie się teraz. To mnie osłabiło i dalej osłabia; módlcie się.
Zaczniemy się teraz modlić za chorych. Jak ci się powodzi? Czy mówisz po angielsku? Tak, mówisz. Czy wierzysz, że jestem Bożym sługą ? To właśnie powiedział mi anioł. On rzekł: „Jeżeli pozyskasz ludzi, aby ci wierzyli...” Nie wierzyć mi jako Jemu, lecz wierzyć, że On posłał mnie. Chodzi o twego małego chłopca. To się zgadza. Czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, co mu dolega? Czy temu będziesz wierzył? On jest nerwowy. On się czegoś zląkł; pies go wystraszył. To się zgadza. On będzie w porządku. Zabierz go z powrotem i wierz całym swoim sercem. On będzie w porządku, jest to tylko szok. Ja włożę na niego moje ręce w Imieniu Jezusa ...?... Nie bój się, on się z tego wydostanie i będzie w porządku. Rozumiesz? Bądź wdzięczny.
112
Czy wierzysz całym swoim sercem? Amen. „Jeśli wierzysz...” Ta pani, siedząca tam, rozmawiająca z inną panią , która ma fistułę. Przed chwilą coś stało się z tobą , mianowicie twoja fistuła została uzdrowiona. Amen. Wierz i idź do domu teraz, i bądź zdrowa. Czy wierzysz? Ty tam, wśród słuchaczy, czy wierzysz? Co myślisz o tym - ty, który masz podniesioną rękę, siedzący wprost tam. Czy wierzysz, że jestem Bożym prorokiem? Więc ta przepuklina nie będzie cię już trapiła. Twoja żona jest okropnie chora. Lekarze nawet nie wiedzą , co jej dolega. Tylko włóż na nią swoje ręce. Wierz całym swoim sercem. On wie, co jej dolega. Ona odzyska zdrowie, jeżeli temu będziesz wierzył.
113
Czy wierzysz, że Bóg uzdrawia twoje dolegliwości serca - ty, który tam stoisz? Idź zatem do domu i bądź zdrowy. Zatem, czy to jest Jezus Chrystus wśród nas? Co sobie o tym myślisz, młoda damo, siedząca tam i patrząca się prosto na mnie - tam w drugim rzędzie? Ty masz kłopoty z klatką piersiową . Czy wierzysz, że Jezus Chrystus uzdrawia cię? Powstań więc na swoje nogi i przyjmij to. Amen. Miej wiarę w Boga. Nie wątp. Ta pani tam, patrząca się na drugą stronę, miała trochę ...?... w czerwonym sweterku, siedząca na... Masz kłopoty z fistułą . Czy wierzysz, że Pan Jezus uzdrawia cię? Powstań tylko na swoje nogi i przyjmij to, i bądź zdrowa. Amen. Tak właśnie trzeba to czynić. Zatem, co ty o tym myślisz, bracie, siedzący tam? Czy wierzysz, że jestem Jego prorokiem? Czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć o twoich kłopotach? Twoja alergia znikła. Jezus Chrystus uzdrawia cię. Alleluja. Czy temu wierzysz całym swoim sercem? Amen.
114
Otóż, gdzie się zatrzymaliśmy? Karta 15, czy to była ona? Karta modlitwy 15? Ilu z was tutaj ma jeszcze karty modlitwy? Pozbądźmy się tych kart modlitwy. Ustawcie się do kolejki tutaj z boku. Pozwólcie, że wam pokażę... Pozwólcie tylko, że wam pokażę, iż uzdrowienie nie należy tylko do jednego człowieka. Pozwólcie, że wam pokażę, co Bóg może uczynić przez Jego pokornych sług tutaj. Chodźcie tu, bracia, teraz. Chciałbym wiedzieć, czy wy, bracia, podeszlibyście wprost tutaj, by stanąć bezpośrednio tutaj razem ze mną . Wstańcie, przyjdźcie prosto na podium - podejdźcie tu na chwilę. Tak, w porządku. Będziemy się modlić za nich wprost tutaj. Pragnę, żeby ludzie zobaczyli, iż Bóg posługuje się Swoimi sługami. Chodźcie, chodźcie. Wy - kaznodzieje, chodźcie tutaj na dół. Ja będę tutaj na dole razem z wami. Rozumiecie? Pokażę wam, że Bóg uzdrawia chorych przez waszych pastorów. Bez względu na to, w jaki sposób chcecie. Amen. To się zgadza.
115
Wy wszyscy, którzy macie karty modlitwy, podejdźcie tutaj. Nie wątpcie w to. Wierzcie temu. Czy wierzycie teraz całym swoim sercem? Otóż, pastorzy, niektórzy z was tam na dole, chcę was tutaj - każdego z was. Kiedy się będę modlił, pragnę, żebyście wszyscy przyszli tutaj na dół, i dotknijcie swoją ręką na pewno każdego w tej kolejce. Rozumiecie? Ja nie mogę dojść do każdego poszczególnego, lecz wy możecie. To jest właściwe. Zejdźcie tam, wejdźcie wprost między nich. A wy wszyscy w audytorium wierzcie teraz. Dojdziemy do was za chwilę. Wierzcie razem z nami teraz. Każdy z was tutaj, pamiętajcie, Jezus Chrystus zna was. On wie dokładnie, o czym myślicie. Wy to wiecie. Nie ma tutaj ani jednego, któremu by On tego nie powiedział teraz. Czy to widzicie? Zatem On jest tutaj. To jest On. To nie jestem ja. Ja jestem waszym bratem. Wierzcie teraz, kiedy się będę modlił. Będę się modlił o was i o tych pastorów. Rozumiecie, nie chcę odjeżdżać z tego miasta, a ludzie powiedzą : „Otóż, ewangelista był tutaj. On uczynił to”. Pragnę, abyście wiedzieli, że wasz pastor ma ten sam autorytet. On może nie otrzymuje wizji. One może przychodzą do jednego w generacji. Lecz on ma ten sam autorytet od Boga, by włożyć ręce na ciebie. Jest to dokładnie to samo.
116
Módlmy się teraz wszyscy. Miejcie pochylone wasze głowy. A każdy z was kiedy odczuje, że dotknęła go ręka pastora, pamiętajcie, upuśćcie swoją kartę modlitwy, podnieście do góry swoje ręce i dziękujcie Bogu za wasze uzdrowienie, i odejdźcie z powrotem do tyłu, a zobaczycie, co się będzie dziać. Nasz Niebiański Ojcze, jesteśmy zgromadzeni teraz tutaj wśród tego ludu w Obecności Wszechmogącego Boga. O, wielki, wieczny Jahwe, który zrodziłeś Jezusa Chrystusa, Twego Syna, modlę się teraz, kiedy ci kaznodzieje, te ręce Boże... Kiedy wkładam moje ręce na naszą siostrę tutaj, modlę się, abyście się spotkali z Panem, każdy z was, przez moc Jezusa Chrystusa. Zstąp na to audytorium w tej chwili, kiedy ci pastorzy dotykają tych ludzi. I niech każdy z nich zostanie uzdrowiony w Imieniu Jezusa Chrystusa. Szatanie, ty straciłeś zwycięstwo. Jezus Chrystus jest obecny, by namaścić te chusteczki, by uzdrowić chorych, by wykonywać to dzieło, które On obiecał czynić. A my, jako Jego kościół, wyzywamy cię naszą własną wiarą w Jego zmartwychwstanie, w Jego Obecności działającej duchowo poprzez Jego Kościół teraz po dwu tysiącach lat. Wyjdź z tych ludzi. W Imieniu Jezusa Chrystusa, zostaw ich w spokoju. Wyjdź w Imieniu Jezusa Chrystusa.
117
Teraz, kiedy oni wkładają ręce na chorych, jeżeli jest tutaj grzesznik albo ktoś, kto pragnie zostać zbawiony i pragnie teraz podejść do ołtarza, niech powstanie i wystąpi teraz do przodu. My jesteśmy tutaj, by usługiwać. Czy osobiści pracownicy przyjdą razem z nimi? Wstańcie i przyjdźcie. Każdy, kto pragnie przyjść tutaj na podium po modlitwę, niech przyjdzie w tej chwili. Czy masz kartę modlitwy, czy nie, jesteś mile widziany, żebyś przyszedł tutaj w tej chwili, i pozwolił włożyć ręce na siebie. Przyjdź teraz, kiedy czekamy. Jeżeli ktoś z was jest w potrzebie, potrzebuje Ducha świętego, trzeba mu zbawienia, czy potrzebuje Boskiego uzdrowienia, my jesteśmy tutaj jako kaznodzieje Chrystusa, by wam służyć w tej mierze, że włożymy na was ręce i zobaczymy was napełnionych Duchem Świętym. Każdy, kto pragnąłby mieć tego Jezusa, który zna tajemnice waszego serca... Wy, którzy Go jeszcze nie znacie, a odczuwacie to dziwne, słabe uczucie wokół swego serca... Ja wiem, że jesteście tutaj. Duch święty mówi mi tak. Podejdźcie tutaj teraz. Chodźcie tutaj. Jeżeli powstaniecie z waszego krzesła i podejdziecie w tym kierunku... Wy mówicie: „Panie Jezu, ja przychodzę, ponieważ potrzebuję Ciebie. I ja przychodzę, by Cię przyjąć”. Bóg spełni wam waszą prośbę, jeżeli nie będziecie wątpić, ale wierzyć całym swoim sercem, że te rzeczy, które widzicie w tej chwili, są dziełami Jezusa Chrystusa. Jeżeli jesteś metodystą , chodź. Jeśli jesteś baptystą , nazarejczykiem, pielgrzymem świątobliwości, rzymskim katolikiem, ortodoksyjnym Żydem, względnie wstrętnym grzesznikiem, ateistą , nie dbam o to, kim jesteś. Podejdź tutaj i wierz Bogu, a zobaczysz, co się dzieje w tej chwili. Chodź. Pragnę was zobaczyć zgromadzonych tutaj.
118
Ja wierzę Duchowi świętemu w tej wielkiej, krytycznej chwili, kiedy jest już późna godzina, kiedy nasz czas już upłynął, pomimo tego wierzę, że Bóg w tej chwili zaspokoi waszą prośbę, jeśli Mu tylko będziecie wierzyć. Widzieliście, jak On działa. Na pewno, ja wam mówię prawdę. Wy mi teraz z pewnością uwierzycie. Każdy z was tutaj teraz, kto ma prośbę do Boga, chodź i stań tutaj, albo stań tam z boku. Ktoś powstanie na swoje nogi i będzie świadkiem. Powiedz: „Ja jestem świadkiem Pana, że coś się dzieje”. Wstań tam, gdzie jesteś. Powstań w tej chwili, jeżeli potrzebujesz Boga. To się zgadza. Jeżeli nie możesz powstać... To jest właściwe - „Ja potrzebuję Ciebie, Chrystusie”. Proszę, wierzcie mi teraz. Czy wierzycie, że to jest Bóg, mówiący do mnie? Jeśli wierzycie, to podnieście wasze ręce na znak, że wierzycie. Dziękuję wam. Teraz, dlatego, że wierzycie... Jeżeli wam mówiłem prawdę, Bóg poświadczył, że wam powiedziałem prawdę. Bóg jest tutaj poświadczając, że wam powiedziałem prawdę. Zatem, ja wam teraz mówię prawdę. Jeżeli podniesiecie wzrok ku Bogu i we wierze powiecie: „Panie Jezu” - jeżeli jesteś grzesznikiem, powiedz: „Ja wyznaję mój grzech”. Jeśli pragniesz Ducha świętego, powiedz: „Panie, ja potrzebuję Twoich błogosławieństw, by mi udzieliły światłości. Ja pragnę Ducha świętego”. Jeśli jesteś chory, powiedz: „Ja potrzebuję uzdrowienia, Panie. I ja go teraz oczekuję od Ciebie. Ja temu wierzę”. Jeżeli temu będziesz wierzyć, otrzymasz to.
119
Podnieśmy teraz nasze ręce, każdy w swój własny sposób. Musi to być twoje wyznanie. I ja się będę modlił za was tutaj. Wierzcie temu teraz i módlcie się. Ja się będę modlił za was, a wy módlcie się za samych siebie, po prostu się módlcie. Wyznawajcie swoje własne winy. Wyznawajcie wasze słabości. Dajcie obietnicę Bogu, że już więcej nie jesteście słabi, że jesteście mocni. Nie jesteście tchórzami. Nie będziecie już chorzy. Nie będziecie już więcej służyć grzechowi. Będziecie służyć Bogu. Zróbcie swoje wyznanie i wierzcie w to. Chodzi tu o wasz duszę. To jest waszą odpowiedzialnością . To się zgadza. Ktoś zaczął teraz pałać. Tak właśnie trzeba to czynić. Tylko temu wierzcie. Panie Jezu, w tej późnej godzinie tutaj, w tej krytycznej chwili, ostatni dzień święta jest tutaj, ostatni raz, ostatnia sposobność. Ci ludzie są w potrzebie. Niech Duch święty przypadnie, Panie. Niechaj ludzie odczują i wiedzą , że to jest Bóg, Chrystus w ich życiu, próbujący wejść do nich razem ze Swoją mocą . Spełnij im ich wielkie, głębokie pragnienia ich serc. Daruj tego, Panie. Napełnij ich Duchem Świętym, uzdrów chorych; weź chwałę dla Twego Imienia. Zatem, szatanie, przegrałeś bitwę. Ty przegrałeś to nabożeństwo - straciłeś zwycięstwo. Ja żądam zwycięstwa w Imieniu Jezusa Chrystusa dla każdej osoby tutaj. Odejdź stąd, szatanie. Nie możesz ich już dłużej trzymać. Ja ich żądam jako zdobycze dla Pana Jezusa Chrystusa. Amen.