1
Pozostańmy stać i pochylmy nasze głowy na chwilę do modlitwy. Najpierw chcemy się spotkać z Bogiem, oczywiście. Chciałbym wiedzieć, czy są wśród nas jakieś szczególne prośby dziś wieczorem i chcielibyście, żeby Bóg odpowiedział na nie dzisiaj wieczorem. Czy oznajmilibyście je przez podniesienie waszej ręki do Niego? Pamiętajcie po prostu w waszym sercu to, czego pragniecie, i proście Ojca teraz, kiedy się modlimy.
2
Nasz Niebiański Ojcze, zgromadziliśmy się w Imieniu Twego drogiego Syna, Pana Jezusa. Zdajemy sobie sprawę z świętości tej godziny. Kiedy ona upłynie, stanie się historią, a my zdamy z niej rachunek w dniu sądu - z tego, że byliśmy tutaj dzisiaj wieczorem i z tego, co czynimy. Dlatego, Ojcze, przychodzimy do Ciebie z pochylonymi głowami i skłonionymi sercami i prosimy o miłosierdzie, oraz żeby Duch święty zstąpił na nas i prowadził nas w tym, co powinniśmy mówić i co powinniśmy czynić. Modlimy się, Ojcze, za każdego, kto podniósł swoją rękę. Ty znasz tą prośbę, którą przedstawia ta ręka. Przynosimy więc nasze prośby teraz przed Twój wspaniały tron z kości słoniowej, gdzie leży Ofiara - Pan Jezus, mając tę pewność, że On powiedział nam, iż jeśli będziemy Ojca prosić o cokolwiek w Jego Imieniu, stanie się nam. Ojcze, modlimy się, żeby wszyscy i każdy, kto miał podniesioną swoją rękę, otrzymał swoją prośbę dzisiaj wieczorem.
3
Błogosław tych, którzy są chorzy i cierpią, Panie. Niech Duch święty przyjdzie dzisiaj wieczorem i zamanifestuje Samego Siebie w takiej rzeczywistości, aby tego ludzie nie przegapili. Modlimy się o tych, którzy nie są zbawieni, którzy nie znają przebaczenia grzechów i są ciągle na zewnątrz, tułając się w ciemności bez nadziei, bez Boga, zgubieni. Niech światłość Ewangelii - wspaniała Ewangelia o Synu Bożym świeci na nich dzisiaj wieczorem i niechby ich serca były tak głodne, aby Go mogli przyjąć jako swego Zbawiciela. Daruj nam tego, Ojcze. Prosimy o te błogosławieństwa w Imieniu Pana Jezusa, Twego Syna i naszego Zbawiciela. Amen. Możecie usiąść.
4
Uważam to zawsze za przywilej, kiedy mogę być na podium, by przemawiać do ludzi. Ucieszyłem się tak bardzo dzisiaj, kiedy słyszałem o rezultatach nabożeństwa ubiegłego wieczora, i kiedy słuchałem taśmy z ubiegłego wieczora, jak Duch święty jest wśród nas i co On uczynił dla nas ubiegłego wieczora. Jedynym problemem, który stwierdzam na nabożeństwie jest to, że nie pozostajemy tutaj wystarczająco długo. Jutro wieczorem jest zakończenie tej kampanii, a dotychczas miałem zaszczyt zostać przedstawiony tylko dwom braciom kaznodziejom, sponsorującym te nabożeństwa. A wielu z was zacnych ludzi nie spotkałem dotychczas w moim życiu i na pewno chętnie skorzystałbym z okazji, udać się z wami do domu na obiad w niedzielę. Wiem, że macie najlepszego kucharza w kraju. A więc my... Z pewnością chętnie bym to uczynił.
5
Lecz my odjeżdżamy zaraz po nabożeństwach - udajemy się na niwę Pana. Prawdopodobnie nasze następne nabożeństwa, kiedy odjedziemy z Arkans, będą na północy, na Alasce. A odczuwam, że potem Pan powoła nas może bezpośrednio w podróż zamorską - ponownie do Afryki. Więc jest to dla mnie wielkim zaszczytem, kiedy jestem tutaj między wami po raz pierwszy i widzę tą wielką reagującą wiarę, którą macie, chociaż ta usługa jest dla was nowa. Wiem, że trochę dłuższe nabożeństwa dokonałyby wielkich spraw. Lecz wy przychodzicie kilka wieczorów i nie zdając sobie z tego sprawy, robicie sobie opinię o ewangeliście. A potem, po pewnej chwili, kiedy zostaną usunięte straszydła, jak to mówimy - pozbywamy się wszelkich obaw i widzimy, że to jest Ewangelia i Słowo Boże, i Jezus Chrystus, Syn Boży. A szczególnie, gdy mamy takie nabożeństwo jak to, na które są zaproszeni wszyscy ludzie ze wszystkich wyznań wiary - wtedy macie mieszaną grupę. Pomimo tego jednak służymy jedynemu prawdziwemu i żyjącemu Bogu. I dlatego cieszę się tak bardzo z tego.
6
Otóż, zazwyczaj staram się wam obiecać, że was wypuszczę wcześnie, ale każdego wieczora nie dotrzymuję tego. Lecz te nabożeństwa to tylko krótkie chwile. W domu jestem czasami na podium sześć, osiem, czy dziesięć godzin. Więc - ja wiem, żebyście tego nie potrafili znieść. Okazujecie wiele łaski pozostając tutaj godzinę, czy godzinę i pół. Niech was teraz Pan błogosławi i módlcie się za mną dzisiaj wieczorem, kiedy próbuję przemawiać w oparciu o ten krótki tekst tutaj. Zanotowałem sobie w notatniku kilka miejsc Pisma świętego, na które chciałbym się powoływać przez kilka chwil. A potem zobaczymy, co Pan poleci nam uczynić. Wiecie, że ja naprawdę nie wiem, co On będzie czynił, ponieważ synowie Boży są prowadzeni przez Ducha Bożego. Musimy po prostu dawać baczenie i pamiętać o tym, cokolwiek On poleci nam uczynić. Wtedy to czynimy. Nie zapomnijcie więc o jutrzejszym wieczorze, ostatnim wieczorze tych nabożeństw.
7
A potem będzie śniadanie biznesmenów pełnej Ewangelii w sobotę rano, racja, myślę, że w tym samym pomieszczeniu. Czy się to zgadza? Tak, tutaj w tym samym pomieszczeniu. Myślę, że możecie otrzymać bilety tam przy biurku lub... Przy biurku. Na pewno będziemy się cieszyć, kiedy przyjdziecie. O ile Pan pozwoli, pragnę przemawiać w sobotę do południa - zaraz po tym śniadaniu. Jeżeli możecie przyjść i spożyć śniadanie razem z nami, będziemy się cieszyć z tego. Jeżeli nie możecie, no cóż, wpadnijcie na chwilę, by wysłuchać Poselstwa zaraz po śniadaniu, i my się ucieszymy, kiedy będziecie tutaj. A ja pragnę obrać trochę ewangelizacyjne poselstwo na to nabożeństwo.
8
Tym razem próbowałem to ograniczyć do modlitwy za chorych i uzdrawiania. I myśmy trochę, w nieznaczny sposób... Nie wystąpiłem z jakimiś doktrynalnymi sprawami, lecz pragnę tylko pokazać, że Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, że On się nie zmienił. A według mnie to... Ta Biblia albo jest Słowem Bożym albo nie jest Słowem Bożym. Wierzę, że wszystko jest albo poprawne albo błędne. I nie można być gdzieś w połowie drogi - pomiędzy tym. Nie ma „dosyć dobrych chrześcijan”. Słyszeliście już może taką uwagę, lecz coś takiego nie istnieje. Albo jesteś chrześcijaninem, albo chrześcijaninem nie jesteś. A chrześcijaninem możesz być tylko wtedy, gdy się narodzisz na nowo z Ducha Bożego. I to jest jedyny środek zaradczy: Być pod krwią Pana Jezusa. A gdy wyznasz swoje grzechy Bogu i naprawdę otrzymasz wybaczenie od Boga, to już nie jesteś grzesznikiem. „Kto się z Boga narodził, nie popełnia grzechu”. Jeżeli go popełni, to nieumyślnie. Składający ofiarę, kiedy raz zostanie oczyszczony, nie ma już żadnej świadomości grzechu.
9
Na przykład w Starym Testamencie krew byków i kozłów tylko przykryła grzech, ona go nie unicestwiła. Lecz Krew Jezusa unicestwia go. Ona go likwiduje. Już go więcej nie ma.
Na przykład moja matka; ona właśnie przed kilkoma miesiącami odeszła do niebios... Ja stałem przy niej, kiedy ona odchodziła; była w takim stanie, że nie mogła mówić. Ja powiedziałem: „Matko, czy mnie jeszcze słyszysz? Jeżeli Jezus jest ciągle tak miłym dla ciebie, kiedy umierasz, jakim był dla ciebie, kiedy żyłaś oraz na nabożeństwach... Jeżeli nie możesz mówić, to mrugnij szybko oczami, a ja będę wiedział, że mówisz „Tak”. A ona mrugnęła swoimi oczami i łzy spływały jej po twarzy. I - lecz ona odeszła, by się spotkać z Panem. Ochrzciłem moją własną matkę przed trzydziestu laty. Byłem wtedy jeszcze młodym kaznodzieją, młodzieńcem.
10
Otóż, kiedy ona próbowała usunąć plamę z mojej koszuli, gdy byłem jeszcze małym chłopcem przed wielu laty, ona zazwyczaj brała naftę, czy coś podobnego i wywabiała tą plamę. W rzeczywistości nie wywabiła tej plamy; zrobiła ją tylko trochę większą. Nie była już taka wyraźna na jednym miejscu. Lecz tak właśnie... Oni mieli tylko taki wywabiacz do dyspozycji. Porównajmy to teraz z krwią kozłów i owiec za grzechy. Ona była tylko... Ona była przebłaganiem, oczywiście, lecz nie uczyniła tego wystarczająco, bo to była krew zwierzęcia. Kiedy została starta komórka krwi niewinnego... Widzicie, na człowieka nie mogło powrócić życie baranka, ponieważ on nie miał duszy. On był zaledwie zwierzęciem. Lecz kiedy przyszedł Jezus i ta komórka Krwi została starta, to Życie Samego Boga zstępuje na nas i jesteśmy synami i córkami Bożymi, mając Jego naturę. Zważajcie.
11
W obecnym czasie kiedy na mojej koszuli pojawi się plama, moja miła żona bierze po prostu coś z tego tutaj - myślę, że ona nazywa to „Chloroks”, wywabiacz, nawilży to miejsce i plama całkiem znika. Pomyślmy tylko o małej kropelce atramentu, o małej kropelce czarnego atramentu. Ten atrament został wyprodukowany w pewnym celu i on ma kolor. W rzeczywistości istnieje tylko jeden kolor. Reszta kolorów wywodzi się z niego. Jest to biały kolor. Lecz teraz, ten kolor... Nie znam jego składników chemicznych, lecz powiedzmy, że one musiały zostać stworzone na początku, bo tak właśnie jest. One musiały zostać stworzone przez Stwórcę. Stworzyciel musiał stworzyć stworzenie. A ta kropelka atramentu, ona spadła - powiedzmy na przykład, że ona jest dla pewnego celu. Ta mała kropelka atramentu może napisać ew. Jana 3, 16. i wybaczyć moje grzechy. Albo też ta kropelka atramentu może podpisać mój wyrok śmierci i posłać mnie na szubienicę. Ona jest dla pewnego celu.
12
Lecz jeśli ta kropelka atramentu zawierająca cały swój barwnik w sobie wpadnie do kadzi wywabiacza, to co stanie się z tym kolorem? Pomyślcie tylko, co się z nim stanie. Już go więcej nie znajdziecie. Woda, zawarta w atramencie - wzór chemiczny H2O jest ciągle... ona jest ciągle w tym wywabiaczu. Jego woda zamienia się na wodę wywabiacza. Lecz powiedzmy, kiedy ten kolor pokazał się na początku... On wraca z powrotem, może w postaci mgły lub gazu. A ten gaz... Teraz to nie jest wzór chemiczny. Jeżeli tutaj jest przypadkowo ktoś, kto zna się na tym, ja to mówię tylko tak, żebyście wiedzieli, o czym ja mówię. Powiedzmy, że tam był jakiś... On rozłożył się na atomy czy molekuły, a molekuły rozłożyły się na atomy. I powiedzmy, że molekuła 469 plus 697 daje czarny kolor. Gdyby to było 696, powstałby kolor różowy, i tak dalej, i z powrotem do atomów. Coś musiało zadecydować na początku, co to będzie. Lecz z chwilą, kiedy ona raz wpadnie do tego wywabiacza tutaj, rozkłada się z powrotem do postaci molekuł, atomów - z powrotem do jej Stwórcy.
13
Otóż, podobnie jest z naszymi czarnymi grzechami. Z chwilą, kiedy zostaną wyznane i zanurzone w Krwi Jezusa Chrystusa, to one są zapomniane. Ten grzech już nie istnieje. Człowiek jest wolny od grzechu i nie ma już żadnego grzechu. Nie jest tak dla twoich zasług, lecz z łaski Bożej, dzięki której jesteś... Kiedy człowiek zgrzeszył, przekroczył wielką przepaść między sobą a Bogiem i odszedł... Nie było drogi z powrotem. Lecz Bóg był pełen miłosierdzia; On przyjął zastępczą ofiarę. I baranek stał się tą zastępczą ofiarą, aż wypełnił się czas, kiedy On - Bóg stał się ciałem, by zniszczyć grzech. I obecnie nie ma już żadnej przepaści między... Człowiek i Bóg stali się Ojcem i synem. Nie ma tam żadnego grzechu. On wrzuca je w morze bielidła i zapomnienia, i nie może ich sobie więcej nawet przypomnieć. Otóż, my tego nie potrafimy. Jesteśmy ludźmi. Potrafimy wybaczyć, lecz nie potrafimy zapomnieć. Lecz Bóg jest nieskończony i On jest tak wielki, że potrafi nawet zupełnie zapomnieć, że je popełniłeś. Pomyśl o tym. Nigdy nie popełniłeś grzechu. I to stawia ciebie z powrotem do Obecności Boga, jego Ojca, i ty jesteś Jego dzieckiem. Jesteśmy teraz synami i córkami Bożymi - nie będziemy; teraz jesteśmy synami i córkami Bożymi. O, moi drodzy. To sprawia, że metodysta chciałby krzyczeć, nieprawdaż? Cieszymy się więc teraz bardzo, bo wiemy, że mamy to wielkie, wspaniałe Bielidło, które nam przyniósł Jezus Chrystus - Jego własną Krew. I będziemy teraz mówić trochę o Nim, dając wam sposobność, abyście się trochę uspokoili.
14
Otwórzmy teraz Pismo święte, jeśli pragniecie, w ewangelii Jana - 14. rozdział ew. Jana. Pragnę przeczytać tylko parę wersetów - 7. i 8. werset. Jezus powiedział:
Gdybyście byli mnie poznali i Ojca mego byście znali; odtąd go znacie i widzieliście go.
Rzekł mu Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a wystarczy nam.
15
Pragnę zaczerpnąć z tego temat: „Pokaż nam Ojca”. Pragnę o tym przemawiać. Serce ludzkie zawsze tęskniło zobaczyć Boga. Niedawno wieczorem mówiliśmy o tych Grekach, którzy przyszli na nabożeństwo i powiedzieli: „Panowie, chcielibyśmy widzieć Jezusa”. Oni słyszeli o Nim i nie mogli odpocząć, dopóki Go nie zobaczyli. I ja myślę, że tak właśnie każdy autentyczny, prawdziwy wierzący, który kiedykolwiek usłyszy o Bogu, to coś wewnątrz niego zaczyna tętnić: O, gdybym Go tylko mógł zobaczyć. A jednak możemy Go zobaczyć. Jezus powiedział tutaj: „Kiedy Mnie widziałeś, to widziałeś Ojca”. Wiemy zatem, że Go możemy zobaczyć. Na ile nam wiadomo, ludzkie istoty zawsze pragnęły zobaczyć Boga. Nawet Job... Myślę, że to jest najstarsza księga w Biblii, prawdopodobnie jest i była rzeczywiście napisana przedtem, zanim Mojżesz napisał 1. Mojżeszową. A Job, ten wielki patriarcha, znający Boga... A kiedy znalazł się w swoich utrapieniach... Człowiek szuka Boga zazwyczaj wtedy, kiedy jest w kłopotach. Słyszałem, jak ludzie mówili: „Ja ani nie wierzę, że Bóg istnieje”. Lecz niech tylko upadnie i zrani się, albo kiedy lekarz powie mu, że niedługo umrze, wtedy słyszycie, jak woła: „O, Boże”, jak Bob Ingersoll. Potem prędzej pomyślisz o Bogu, niż o swojej matce czy kimkolwiek innym, ponieważ coś w tobie jest po prostu - jesteś ludzką istotą.
16
Stwierdzamy teraz, że Job znalazł się w takiej rozpaczliwej sytuacji, pokryty czyrakami i cierpiał na skutek dolegliwości, i siedział na kupie popiołu, i skrobał swoje czyraki. Przypominam sobie, że przebierałem księgę Joba w kaplicy przed kilkoma laty i niemal rok zajmowałem się księgą Joba. A pewna siostra miała na tyle przyzwoitości - ona nie prosiła mnie wprost na podium, lecz napisała mi list. Ona napisała: „Bracie Branham, kiedy nareszcie zdejmiesz Joba z tej kupy popiołu?” Przedstawiałem go siedzącego tam, lecz starałem się to rozbudować, by dojść do pewnego punktu - fascynującego punktu, który to pokazał ludziom. Wtedy mogliśmy zrobić wezwanie do ołtarza i setki ludzi na nie odpowiedziały. On siedział w nędznym stanie i pragnął zobaczyć Boga. On mówił: „O, gdybym tylko wiedział, gdzie On żyje, gdybym mógł pójść i zapukać do Jego drzwi; ja bym Go poznał. Chciałbym tam usiąść i rozmawiać z Nim”. Widzicie, ludzkie serca wołające do Boga.
17
I oczywiście, jeżeli w sercu człowieka, który jest stworzeniem Bożym, jest ludzkie pragnienie, by wołać do Boga, to gdzieś musi być Bóg, by odpowiedzieć na to wołanie. Lecz kiedy głębia przyzywa głębię, to musi istnieć odpowiedź na to wołanie. Zanim głębia może być tutaj wewnątrz i wołać, musi być głębia tam na zewnątrz, by odpowiedzieć na to wołanie; inaczej nie byłoby tego wołania wewnątrz. Jak często mawiałem: Zanim była płetwa na grzbiecie ryby, musiała być najpierw woda, by się mogła posługiwać tą płetwą, w przeciwnym razie nie miałaby płetwy. Zanim było drzewo, które by mogło róść na ziemi, musiała być najpierw ziemia, inaczej nie byłoby żadnego drzewa. A skoro istnieje stworzenie, to istnieje Stworzyciel, który stworzył to stworzenie. Czy rozumiecie, co chcę powiedzieć?
18
A kiedy w ludzkim sercu jest głód i pragnienie czegoś, to musi być coś, by na to odpowiedzieć, inaczej nie byłoby tego pragnienia.
Więc dziś wieczorem jesteśmy tutaj, mówiąc: „Pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”. A zatem, jeżeli Bóg istnieje, a my wiemy, że istnieje, i odczuwamy w naszym sercu tęsknotę, by Go zobaczyć, to dlaczego nie możemy Go zobaczyć? Jeżeli odczuwamy w sobie potrzebę, która nam mówi, że Go pragniemy zobaczyć, to gdzieś musi być jakiś powód, że my - jakiś sposób, jak Go zobaczyć. Więc ja teraz, z pomocą Bożą, spróbuję wam pokazać, względnie będę mówił o trzech różnych sposobach, raczej powiem o czterech różnych sposobach, jak można zobaczyć Boga. Będę mówił o Bogu w Jego wszechświecie, o Bogu w Swoim Słowie, o Bogu w Swoim Synu, o Bogu w Swoim ludzie.
19
Zatem, najpierw będziemy mówić o Bogu w Jego wszechświecie. Ja nie wierzę, że jest ktoś, kto potrafił zrozumieć, jak się porusza ten wszechświat albo ten wielki system słoneczny, a potrafiłby przy zdrowych zmysłach powiedzieć, że nie ma Boga. Czy wiedzieliście, że ta ziemia obraca się z szybkością ponad tysiąc mil na godzinę? Jej obwód wynosi dwadzieścia pięć tysięcy mil i ona się obraca - cały obrót zrobi w ciągu dwudziestu czterech godzin? Więc to sprawia, że ona obraca się z szybkością ponad tysiąc mil na godzinę - w tym kierunku. A poruszając się po swojej orbicie wokół słońca... Ja nie wiem, ile tysięcy mil na godzinę ona robi i to z taką dokładnością w czasie, że nie uchybi ani sekundy. Nie ma takiego zegara, czy zegarka, ani żadnego urządzenia, które byłoby tak precyzyjnie ustawione, aby było absolutnie odporne na zużycie. Mam zegarek, który mi dali we Szwajcarii i powiedzieli mi, że gdybym go kupił, to kosztowałby trzysta dolarów w amerykańskiej walucie - jeden z ich najlepszych zegarków. Jednak ten zegarek będzie się z czasem spóźniał o minutę, albo przyśpieszał, czy coś podobnego. On nie jest - on nie może być doskonały.
20
A jednak ta ziemia obraca się w przestrzeni kosmicznej. Kto obraca nią i sprawia, że ona obraca się tak precyzyjnie? Ona by się na pewno spóźniała trochę, gdyby coś nie podtrzymywało jej obrotów. Jak mogłoby to podtrzymywać ją w ruchu tak precyzyjnie? I jak ona okrąża słońce z taką precyzją, jak to czyni? Na skutek tego przychodzi zima, lato, i tak dalej i to tak precyzyjnie, jak się to dzieje. A nie ma ani jednej... W ciągu sześciu tysięcy lat nie spóźniła się ani o sekundę: ciągle jest tak punktualna. Jest to tak doskonałe, że ludzie potrafią obliczyć zaćmienie słońca i tak samo księżyca - mogą wam przepowiedzieć dwadzieścia lat do przodu dokładną godzinę, kiedy one się zakryją - studiując astronomię, studiując system słoneczny. Jak to wielkie. Moi drodzy, ja myślę, że gdyby człowiek spojrzał na te przestworza, potrafiłby krzyczeć, jak ten szwedzki autor pieśni: „Jak wielkimś Ty, jak wielkimś Ty”. Kiedy widzimy te małe gwiazdy, wydaje się może, że na nieboskłonie nie są oddalone od siebie ani o cztery cale, a jednak są od siebie dalej, niż my jesteśmy od nich. Pomimo tego Bóg steruje tym wszystkim.
21
Tam na górze Mt. Wilson w Kalifornii - pewien astronom, który był na moim nabożeństwie w Chattanooga razem z tym innym astronomem, pozwolił mi udać się na tą górę i popatrzyć się przez ten wielki teleskop. Oni tam mieli zdjęcia, ponieważ tam przybyłem za dnia. I człowiek może oglądać sto dwadzieścia milionów lat świetlnych przestrzeni kosmicznej. Przeliczcie to na mile, a otrzymacie liczbę, obiegającą Tucson kilka razy, jeżeli to przeliczycie na mile. Nie można tego pojąć ludzkim umysłem - sto dwadzieścia milionów lat świetlnych przestrzeni, a poza nią są ciągle księżyce, gwiazdy i światy. A nasz Ojciec stworzył to według Swego własnego upodobania i wszystko funkcjonuje zupełnie doskonale. O, jak wspaniałą rzeczą jest oglądać, jak wielkim On jest, a potem jak prostym On potrafi uczynić Samego Siebie, żebyście nie przegapili, nie ominęli tej drogi. Izajasz 35. mówi: „... ani głupi na niej nie zbłądzi”. Nie trzeba tu inteligencji ani wykształcenia. Gdyby była potrzebna, to ja byłbym zgubiony. Jest potrzebna tylko wiara, by w to wierzyć, nie próbować to zrozumieć, lecz wierzyć w to. Po prostu Bóg to uczynił i na tym sprawa załatwiona.
22
Stwierdzamy obecnie, iż ludzie próbują argumentować, że tak nie jest - bezbożnicy. Pewnego razu tutaj w Kolorado... O, ja myślę, że to było trzydzieści, czy czterdzieści lat temu. Był tutaj pewien ateista, który przejeżdżał przez kraj, próbując nawracać do ateizmu. I on rzekł nawet swej własnej matce, kiedy umierała - ona powiedziała: „Co mógłbyś mi zaoferować teraz?” On powiedział: „Mamo, znoś dzielnie przeciwieństwa losu”. Coś takiego - powiedzieć tak swojej własnej matce? On się załamał, udał się więc na zachód, by trochę odpocząć. I on wziął plecak i wyruszył w głąb gór. A pewnego dnia on wyszedł... Kaznodzieje obawiali się natrzeć na niego, jak mówili, ponieważ on był, o, on był sprytny, wysoko wykształcony uczony z wielką ogładą. I oni go po prostu zostawili w spokoju, żeby to sobie sam wybił z głowy. Więc potem, mówili oni, że pewnego dnia on wyszedł i zaczął patrzeć na skały i zaczął się naprawdę zastanawiać, skąd one się wzięły. I ni stąd ni zowąd, wiecie, wiatry zaczęły dąć między sosnami: „Adamie, gdzie jesteś?” Widzicie, Biblia mówi, że jeśli oni będą milczeć, to kamienie będą zaraz wołać. Ten ateista upadł na swoje kolana i stał się zacnym, miłującym chrześcijaninem, ponieważ Bóg w Swoim wszechświecie zawołał: „Jam jest Stworzycielem, Który stworzył niebo i ziemię”.
23
Pewnego razu mój przyjaciel, pan Wood, który żyje w Jeffersonville, mój drugi sąsiad... Pan Borders tutaj - jeden z naszych menażerów - on siedzi tutaj dziś wieczorem, zna się z nim dobrze. On był - przyszedł na nabożeństwo w Louisville. Był świadkiem Jehowy i było mu nawet zabronione przychodzić na nabożeństwa. Lecz on przyszedł ze swoją żoną. Jego żona należała do Bożego Kościoła Andersona. I oni widzieli, jak małą dziewczynkę przyniesiono tam na podium i jak Duch święty powiedział tej dziewczynce, jaka była jej dolegliwość, i jak długo... Ona się zamieniła w... Zapomniałem nazwę tej choroby, która powoduje odwapnienie kości. Ona się nie poruszała już około trzech lat. I powiedziałem jej w Imieniu Pańskim, że ona będzie zdrowa. A następnego dnia dziewczynka biegała po schodach do góry i w dół, i była w tym budynku owego wieczora, biegając po prostu po całym podium i wszędzie.
24
Pan Wood był trochę załamany z powodu tego i on w końcu... On miał syna, który był kaleką na skutek paraliżu dziecięcego - miał swoją nogę podkurczoną pod siebie. Ja odjechałem stamtąd do Houston w Teksasie, gdzie zrobiono to zdjęcie Anioła Pańskiego, które tutaj macie. A tam u dołu jest dyskusja z baptystycznym kaznodzieją, który zajmował sprzeczne stanowisko - że Chrystus nie jest obecnie Lekarzem. A potem Pan zstąpił przed trzydziestu tysiącami ludzi owego wieczora i narysował to - On miał Swoje zdjęcie tej światłości, która daje rozpoznawanie, która pokazała, że to jest prawdziwe.
25
A George J. Lacy, szef oddziału FBI, zajmującego się odciskami palców i dokumentami, wyjechał z Kalifornii i przybył tam do budynku Shell, by zbadać to zdjęcie. I on potem powiedział: „Panie Branham, ja byłem krytykiem pana i mówiłem, że to jest psychologia. Lecz” - powiedział dalej - mechaniczne oko tego aparatu fotograficznego nie zarejestrowałoby psychologii. Ta światłość padła na ten obiektyw. Tak więc macie to zdjęcie teraz. Jedno z nich jest w Waszyngtonie D. C. w hali sztuki religijnej, z notatką umieszczoną pod nim: „Jedyna nadprzyrodzona Istota, która została sfotografowana kiedykolwiek w historii świata”. A więc, jeśli będziecie tam kiedykolwiek przejeżdżać, zatrzymajcie się i oglądajcie to.
26
Zważajcie teraz. Potem pan Wood przywiózł swego syna do tego lokalu w tym - gdzie byliśmy - w innym lokalu, a Duch święty wywołał go i powiedział: „Tam w tylnej części budynku jest chłopiec imieniem Dawid Wood. Jego ojciec jest budowniczym, świadkiem Jehowy”. Nie widziałem ich nigdy w moim życiu. Oni żyli w innym kraju - w Kentucky. A On powiedział: „TAK MÓWI PAN: Ten chłopiec jest uzdrowiony”. I ten kaleki chłopiec powstał natychmiast na swoje nogi, tak normalny, jak ktokolwiek inny. On jest obecnie moim sąsiadem. Przed trzema laty udzieliłem mu ślubu z zacną chrześcijańską dziewczyną i oni mają dwoje miłych dzieci. Wielu z was tutaj wie o tym.
27
Pan Wood i ja podczas podróży do domu pojechaliśmy do gór w Kentucky, do małej miejscowości, gdzie byłem na kampanii metodystów w obozie, w miejscowości imieniem Acton. A-c-t-o-n - tylko jeden sklep spożywczy, stacja benzynowa i obozowisko pod gołym niebem. Nazywa się to Acton, w Kentucky. Ta mała miejscowość ma swój własny urząd pocztowy i on jest w tym sklepie. Miałem tam nabożeństwo i wydawało mi się, że to jest dogodny kraj do łowienia wiewiórek, więc chciałem tam powrócić. Po dziesięciu latach przybyliśmy tam znowu i wyruszyliśmy na polowanie na wiewiórki. I oczywiście, wy obywatele Arizony tutaj, ja przypuszczam... Ilu z was wie, jakie są siwe wiewiórki w Kentucky? Ilu z was widziało kiedykolwiek siwe wiewiórki? O, dobrze. Z której części Kentucky jesteś? Zatem, czuję się naprawdę jak w domu. Nie ma niczego lepszego na świecie do jedzenia. Jeżeli coś mają, to ja tego jeszcze nie stwierdziłem.
28
Wyruszyliśmy tam więc na dwutygodniowy urlop na łowy, a było naprawdę sucho. A te małe wiewiórki, o, moi drodzy, jak one umieją zmykać. Polowaliśmy strzelbami, ale nastała taka susza, że nie mogliśmy niczego upolować. A pan Wood powiedział mi: „Bracie Branham, wiem, gdzie tutaj żyje pewien człowiek, który ma pięćset czy sześćset akrów ziemi i są tam wzgórza i polany, i wody spływają w dół potokiem”. Dalej mówił: „Tam będzie wilgotno. Moglibyśmy iść po dnie tego potoku, a nie wypłoszylibyśmy ich. Lecz on jest ateistą” - powiedział. Ja powiedziałem: „Dobrze, chodźmy, wypróbujemy go”. Jechaliśmy więc przez ten kraj poprzez lasy i pagórki ścieżkami wydeptanymi przez dziki, aż przybyliśmy do pewnego domu, gdzie siedzieli pod drzewem dwaj starzy mężczyźni w kapeluszach z wygiętym w dół rondem. I on powiedział: „To jest on, ten po drugiej stronie. On jest twardym chłopem” - powiedział. Zatrzymaliśmy się więc i ja powiedziałem: „Może będzie lepiej, jeśli ty pójdziesz, skoro go znasz. Ja raczej zostanę w samochodzie”. On odrzekł: „Dobrze”. Więc on wysiadł i szedł tam. Powiedział: „Dzień dobry”. Dalej rzekł: „Nazywam się Wood”. „Nazywam się Banks Wood”, powiedział. „Chciałbym się zapytać, czy by to było możliwe - czy moglibyśmy tutaj polować przez pewien czas”. Dalej rzekł: „Polowaliśmy tam po drugiej stronie przy innym potoku. Jest tam bardzo sucho i nie możemy polować” - powiedział.
29
On powiedział: „Czy jesteś synem Jim Wood'a?” Otóż, jego ojciec był wykładowcą u świadków Jehowy; on był jednym z ich wykładowców. Powiedział: „To uczciwy, bardzo fajny człowiek”. On odrzekł: „Jestem jego synem”. On powiedział: „Otóż, Jim Wood jest jednym z najuczciwszych ludzi, jakich spotkałem kiedykolwiek”. Powiedział: „Możesz sobie po prostu wybrać. Poluj gdzie tylko chcesz”. On odpowiedział: „Dziękuję panu”. Dalej rzekł: „Przywiozłem ze sobą mojego pastora. Myślę, że to będzie w porządku, jeżeli i on pójdzie”. A on odrzekł: „Chyba mi nie chcesz powiedzieć, że tak bardzo upadłeś, iż musisz wozić ze sobą kaznodzieję, gdziekolwiek jedziesz?” A on odrzekł... Pomyślałem sobie, że będzie lepiej, jeżeli wysiądę. Wysiadłem więc z samochodu i podszedłem do nich. Powiedziałem: „Dzień dobry”. A on powiedział: „Dzień dobry”. I powiedział: „Wiesz, myślę, że jestem trochę twardym człowiekiem przeciwko wam, kaznodziejom”. Ja odpowiedziałem: „Otóż, każdy człowiek postępuje według swego przekonania”. Chciałem polować. A on powiedział... Ja powiedziałem: „Ja uważam, że możesz... Każdy według swego własnego przekonania”.
30
A on powiedział: „Tak, nie mam niczego przeciwko tobie prócz jednej rzeczy”. I powiedział: „Ty ujadasz na niewłaściwe drzewo”. Ilu z was wie, co to znaczy? Tak robi kłamiący pies, rozumiecie, ujadający na drzewo: „Ten szop jest tutaj”, chociaż on uciekł. Na tym drzewie nie ma szopa. Rozumiecie? On powiedział: „Ty ujadasz na niewłaściwe drzewo”. Ja odrzekłem: „Otóż, to zależy od opinii”. Moja mama mawiała mi zawsze tak: „Popuść tylko krowie więcej powroza, a ona się powiesi”. Pomyślałem więc, że mu zostawię dużo powroza - zostawiłem go więc, niech mówi dalej. On powiedział: „Otóż, jestem tutaj w tym kraju już... Tam na wzgórzu stoi stary komin, gdzie spalił się nasz pierwszy dom przed sześćdziesięciu laty. Mój ojciec zbudował ten dom. Ja tutaj żyłem i chodziłem po tych terenach”. Dalej mówił: „Mam już siedemdziesiąt sześć lat. A dotychczas nie widziałem ani Boga, ani anioła, ani niczego innego”. Powiedział: „Dlatego ja - nie ma żadnego...” Ja odrzekłem: „Otóż, oczywiście, to jest ciągle zależne od opinii”. Dalej rzekłem...
31
On powiedział: „Otóż, myślę sobie po prostu, że wy, kaznodzieje, chodzicie po okolicy i żyjecie sobie łatwym życiem”. Ja pomyślałem: „O, człowieku, gdybyś tylko wiedział ...?... łatwym?” On powiedział: „Ja myślę, że wy wszyscy żyjecie sobie wygodnie”. Ja odrzekłem: „Tak jest”. Powiedziałem: „To jest... Hm. To jest ciągle zależne od opinii”. A on powiedział: „Otóż, tak właśnie ja wierzę w tej sprawie”. I on powiedział: „Ty ujadasz po prostu na niewłaściwe drzewo”. I on rzekł... Ja zapytałem: „Czy byłeś kiedykolwiek w kościele?” On odrzekł: „Nie. Ja...” On rzekł: „Ja nie jestem zwolennikiem chodzenia do kościoła”. Dalej rzekł: „Pewnego razu był tutaj człowiek, który tu przyjechał przed około dwoma laty z Indiany i był tutaj w pewnej miejscowości. Mieli nabożeństwo w metodystycznym obozie pod gołym niebem. Zapomniałem, jak on się nazywał”. I powiedział: „Gdybym się kiedykolwiek z nim spotkał, chciałbym z nim porozmawiać”. Ja powiedziałem: „Tak?”
32
I brat Wood zaczął mówić, a ja... „Krowę miałem już na końcu powroza”, wiecie, kiedy on ...?... A ja rzekłem... Stałem tam z wąsami na mojej twarzy, popryskany cały krwią, a nie mogłem się wykąpać już dwa tygodnie, i tak dalej, wiecie. I powiedziałem: „Tak jest”. Powiedziałem: „O co chodziło?” On powiedział: „Otóż, mamy starą panią, która żyje na grzbiecie wzgórza i nazywa się (jakoś)”. I powiedział: „Ona umierała na raka”. Dalej mówił: „Zawieźliśmy ją do Louisville do specjalisty na choroby raka i oni próbowali ją operować, a był to rak żołądka”. I powiedział: „Ona miała tak poraniony żołądek i kiszki, że nie mogli jej nawet przepłukać przy pomocy lewatywy. I oni ją po prostu przywieźli, aby umarła w domu”. I powiedział: „Ona tak osłabła, że jej już nie mogli podkładać basenu w łóżku, więc musieli jej tylko wymieniać prześcieradła”. Powiedział: „Żona i ja chodziliśmy tam dwa razy dziennie, by jej zmienić pościel. I ona umierała” - powiedział. Dalej mówił: „Ten kaznodzieja był tutaj w Acton” i rzekł: „On był tam dwa wieczory”. I powiedział: „Jej siostra żyje tutaj na dole przy innym potoku, około trzydzieści mil niżej. Ona tam poszła tego wieczora i mówiła, że ten człowiek nie był jeszcze w tym kraju przedtem. Mówiła, że on stał na podium, spoglądał na około tysiąc pięćset słuchaczy i rzekł: Ta pani tam, nazywająca się tak-i-tak - kiedy wychodziłaś z domu dziś wieczorem, włożyłaś do kieszeni białą chusteczkę, którą wyjęłaś z marmurowej serwantki. A ta chusteczka ma w rogu małe niebieskie wyszywanie. Ty masz siostrę imieniem tak-i-tak umierającą na raka. Idź, weź tę chusteczkę i połóż ją na siostrę. Bo TAK MÓWI PAN: Ona będzie żyć.”
33
I powiedział: „Około jedenastej godziny w nocy - myślałem, że tam mają Armię Zbawienia na szczycie tego wzgórza - był tam taki hałas”. I powiedział: „Ja się obudziłem. Powiedziałem do żony: Otóż, ona umarła. Jutro rano wezmę więc mój wóz i zwiozę ją na dół.” Jedynie tak można było dojechać tam, gdzie ona żyła. Trzeba ją było przewieźć na wozie do miejsca, gdzie można by ją załadować do samochodu. Powiedział: „Zaczekam aż do rana i dodał: Pojedziemy tam po nią i zwieziemy ją na dół.” Dalej mówił: „Następnego rana żona i ja wstaliśmy wcześnie, by tam pojechać i co zastaliśmy, kiedy weszliśmy do środka? Ona spożywała świeżo upieczone kruche ciasto z jabłkami będąc przy stole z jej mężem”. I powiedział: „Ona tam mieszka obecnie. Nie wykonuje tylko swojej własnej pracy, lecz pomaga również swojej sąsiadce”. Ja pomyślałem: „O, tutaj to mamy”. I powiedziałem: „Ależ, ty w to nie wierzysz”. On odrzekł: „Otóż, jeśli temu nie wierzysz, wyjdź tam na wzgórze i przekonaj się sam”. Teraz on do mnie głosił. Wiecie, ja powiedziałem: „W czasie, kiedy mamy nowoczesną naukę i świetnych lekarzy, jakich mamy dzisiaj, a ty mi chcesz powiedzieć, że jakiś...” „Dobrze” - powiedział - „jeśli temu nie wierzysz, wyjdź na to wzgórze i zapytaj się jej”. Powiedział: „Ona tam jest”. Dalej rzekł: „Czy to nie jest prawdą, Janie?” On odrzekł: „Tak, to prawda”. Ten drugi stary mężczyzna był wierzącym. On powiedział: „To prawda. Ona jest właśnie na tym wzgórzu. Możesz iść i zapytać się jej”. Teraz on przemawiał do mnie. Rozumiecie? Więc ja pomyślałem: „To jest w porządku”. Powiedziałem więc: „Dobrze, co powiedziałeś - co się wtedy stało?” On odrzekł: „Jakże... Chciałbym się zapytać tego człowieka, jak on wiedział, że ta kobieta żyje tutaj na wzgórzu? On nigdy przedtem nie był w tym kraju. Ona umierała na raka. Jak on mógł wiedzieć, że ona umiera na raka? Jak on znał jej nazwisko? I jak on wiedział, że to była jej siostra? I jak on wiedział, że ona odzyska zdrowie, kiedy zostanie na nią położona chusteczka?” Dalej powiedział: „Chcę z nim porozmawiać, kiedy się z nim zobaczę”. Ja powiedziałem: „Otóż, mam nadzieję, że się z nim zobaczysz”.
34
Odwróciłem się więc, a te... Było to mniej więcej w połowie sierpnia i było naprawdę gorąco, a liście zaczęły opadać z drzew. A on miał tam piękne jabłonie i pełno jabłek pod nimi na ziemi, i ja powiedziałem: „Czy mogę sobie wziąć jedno jabłko, jeśli pozwolisz?” On odrzekł: „Szerszenie je pożerają”. Ilu z was wie, co to jest szerszeń? Więc on rzekł: „One je spożywają. Ty również możesz”. Wziąłem więc jedno, obtarłem je o zabrudzone spodnie, wiecie, i ugryzłem kawałek. Powiedziałem: „To jest fajne jabłko”. On odrzekł: „O, tak. Zasadziłem to drzewo przed czterdziestu laty”. Ja rzekłem: „Uhm”. „...?... Tak, proszę pana. Ja je zasadziłem”. Zapytałem: „Czy rodzi tak każdego roku?” „Tak, oczywiście, my... Każdego roku zagotujemy kilkanaście słoików jabłek z niego. Również suszymy jabłka na dachu tej szopy”. A ja rzekłem: „O, tak. To jest bardzo fajne”.
35
Dalej powiedziałem: „Otóż, dziwna rzecz”. Powiedziałem: „Zauważ, jeszcze nie mieliśmy mrozu ani chłodów, a jednak wszystkie te listki spadają z tego drzewa”. I rzekłem: „Zastanawiam się, dlaczego tak jest”. On odrzekł: „Otóż, życie opuściło te listki”. Ja rzekłem: „Czy życie odeszło z listków?” On odrzekł: „Tak”. Zapytałem: „Gdzie poszło to życie?” Od odrzekł: „Na dół do korzeni tego drzewa”. „O” - zapytałem - „dlaczego ono zeszło tam na dół?” A on odpowiedział: „Otóż, aby się zachowało w ciągu zimy”. Dalej powiedział: „Rozumiesz, temperatura opada tutaj do około dwudziestu stopni poniżej zera”. Powiedział: „Gdyby to życie było u góry tego drzewa, to ono by umarło. Ono musi zejść w dół do korzeni”. Ja powiedziałem: „O, rozumiem. Uhm”. I powiedziałem: „Pragnę ci zadać pytanie”. Powiedziałem: „Ty wiesz, że to drzewo nie ma żadnej inteligencji, bowiem to jest tylko drzewo, część botanicznego życia”. I rzekłem: „Jaka inteligencja mówi mu, zanim nadejdzie mróz: Uchodź stąd szybko. Uciekaj do korzeni i ukryj się. Jeśli się nie ukryjesz, to zginiesz. Jaka inteligencja to czyni?” „Otóż” - powiedział - „to jest po prostu natura”. Ja powiedziałem: „Dobrze, powiem ci coś. Weź wiadro wody i postaw je na tamten słupek. I cała... Pozwól mi, proszę, zobaczyć, jak cała ta woda schodzi na dolny koniec tego słupka, a potem na wiosnę powraca znowu do góry”. On odrzekł: „Nie rozmyślałem o tym”.
36
A ja powiedziałem: „Rozmyślaj o tym, kiedy ja pójdę polować wiewiórki. A potem, kiedy wrócę, jeżeli mi powiesz, jaka Inteligencja mówi tym sokom w tym drzewie - temu życiu: Schodź w dół do korzeni i ukryj się aż do wiosny, a potem znowu wróć do góry. Jeśli stwierdzisz, która Inteligencja sprawia, że życie tego drzewa idzie do góry i w dół zgodnie z porami roku, to ja ci powiem, która Inteligencja powiedziała mi, że ta niewiasta zostanie uzdrowiona”. Zapytał: „Powiedziała tobie?” Ja powiedziałem: „Tak, proszę pana”. Dalej rzekłem... On zapytał: „Chyba nie jesteś tym kaznodzieją?” Ja odrzekłem: „Jestem bratem Branhamem”. On rzekł: „Czy to możesz udowodnić?” Ja odrzekłem: „Oczywiście”. I dodałem: „Sądzę, że nie wyglądam tak”. On rzekł: „Nie, ja to podziwiam”. On powiedział: „Ty wyglądasz po ludzku”. A ja powiedziałem: „Dobrze, otóż, ja powiedziałem tej...” Otóż, ja powiedziałem: „W porządku”. A on zapytał: „Czy jesteś tym kaznodzieją?” Ja odpowiedziałem: „Tak, proszę pana. Ten sam Bóg, który może mówić do tego drzewa, może mówić i do człowieka”. I tam przyprowadziłem tego starego mężczyznę do Chrystusa. Rok później przyjechałem tam znowu, a on już odszedł do Pana. Jego żona powiedziała mi: „Bracie Branham, on umarł zwycięsko, uwielbiając Boga”.
37
Co to było? On widział Boga mówiącego w Jego wszechświecie. On widział już tak dużo rzeczy, a jednak sama natura drzewa oznajmiła mu, że Bóg istnieje. Rozumiecie? I on to stwierdził i znalazł Jezusa Chrystusa jako swego Zbawiciela. O, jak możecie oglądać Go we wschodzie słońca, oglądać Go w zajściu słońca. Gdziekolwiek tylko popatrzycie, możecie oglądać Boga. Jak powiedziałem innego wieczora: „Jeżeli On jest wewnątrz ciebie, to możesz Go oglądać na zewnątrz”.
38
Tam w Kolorado... Chodzę tam zazwyczaj na polowanie. A pewnej jesieni... Byłem tam na polowaniu razem z innym myśliwym, i szliśmy każdy osobno. Polowaliśmy na łosie wysoko w górach, kiedy przychodzi śnieg i spędza łosie na doliny. One żyją rzeczywiście wysoko w pobliżu granicy lasu, ponieważ one są dzikimi stworzeniami. Osiodłaliśmy więc konie, przytroczyliśmy juki, i wyruszyliśmy w góry. Pan Jefferies, właściciel tego rancza, szedł z powrotem jednym rozwidleniem potoku około dwadzieścia mil, a ja udałem się w drugim kierunku.
39
A w jesiennej porze jest tak, jak wiecie, że słońce świeci na chwilę, a za chwilę pada deszcz, za chwilę śnieg, a potem znowu deszcz, a potem wyjdzie słońce. Wiecie, jak to jest. A burza przechodziła przez góry. Ja byłem niemal na górnej granicy lasu, a mojego wierzchowca miałem przywiązanego daleko na dole, dziesięć czy dwanaście mil poniżej i po drodze tropiłem zwierzynę, było dość sucho, a przyszła burza. I ja się ukryłem za krzakami, gdzie wiatry nawiały trochę gałęzi i zielska. Stałem tam więc za tymi drzewami, aż w końcu wiatr ucichł, a burza przyniosła oziębienie. Stałem tam około półtora godziny, jak sądzę, i niemal zmarzłem, a wiatr dął. A potem po pewnym czasie ucichł i ja się trochę zdrzemnąłem, i byłem senny.
40
Spojrzałem więc do góry, a kiedy spojrzałem - stałem tam i rozglądałem się. I widziałem, że pojawiło się słońce; już zachodziło. A tam w górze, gdzie wiało i przechodziły deszcze, na iglastych drzewach pojawiły się kryształki zmarzniętego szronu. A promienie słońca odbijały się w tych kryształkach szronu i powstała tęcza. O, moi drodzy. Mogłem tam oglądać Boga. Tam był Bóg, bezpośrednio tam w tęczy przymierza. Pomyślałem: „Tam na szczycie tej góry jest Bóg”. Po pewnej chwili usłyszałem wielkiego łosia, samca. On się zgubił podczas burzy i buczał, szukając stado. Mogłem w tym słyszeć Boga. Stary wilk zaczął wyć na górze, a jego towarzysz odpowiadał mu u jej podnóża. Tam był Bóg - w tym. Zawsze wierzyłem, że On żyje tam w górze. On był tam w zachodzie słońca. On był w tej tęczy. On był w tym nawoływaniu łosia. On był w tym wyciu wilka. On jest w przyrodzie, wszędzie dookoła.
41
A ku mojemu zdumieniu tuż naprzeciw mnie na pniu siedziała mała wiewiórka sosnówka. Ona jest dokładnie taka, jak sowa Irlandczyka - tylko dużo wrzasku i pierza, a żadnej sowy, wiecie - takie malutkie stworzonko, wygięte w łuk i zdenerwowane. Lecz ona jest policjantem lasów w granatowym mundurze. Gdy ona hałasuje, wszystka zwierzyna ucieka. I oto ona tam siedziała, jazgotała i parskała na mnie, tak jakby mnie chciała rozerwać na kawałki, a nie była ani tak duża, lecz ona po prostu skakała do góry i w dół. A ja pomyślałem: „Nie denerwuj się tak, małe stworzonko”. I co ją tak podburzało... Ja sam byłem trochę podniecony, gdy zacząłem oglądać wszystkie te rzeczy. „Boże” - powiedziałem - Co, jakie to cudowne miejsce„. Czułem się jak Piotr na Górze Przemienienia. „Zbudujmy trzy namioty i pozostańmy tutaj”. I zostałem tak napełniony chwałą Bożą w mojej duszy, że oparłem moją strzelbę o drzewo. Myślałem, że wybuchnę. Biegałem w kółko koło drzewa i krzyczałem „Chwała Bogu, chwała Bogu”.
42
Musiałem dać upust moim uczuciom w jakiś sposób. Myślę, że to był jedyny nadciśnieniowy wentyl, który miałem. Więc ja po prostu... Ja nie wiem, czy kiedykolwiek czuliście się tak dobrze, czy nie. Lecz możecie to przeżyć, ponieważ ja miałem takie przeżycie. Wiem, że to jest właściwe.
Kiedy się możecie rozejrzeć i zobaczyć Boga wszędzie wokół was... Tam w górach człowiek nie wącha dymu papierosów. Nie ma tam piwa i podobnego paskudztwa, ani na wpół ubranych kobiet. One są na dole na śmietniskach diabła. Lecz właśnie tam w górach żyje Bóg. A zatem, byłem tam w górach, biegałem ciągle w kółko i mówiłem: „Dzięki Ci, Panie, że widziałem tą tęczę”. I pomyślałem: „On był podobny z wyglądu...” W 1. rozdziale Objawienia Jan widział Go jako tęczę, jako Alfę i Omegę, o, jako Początek i Koniec, z przymierzem, że On już nigdy nie zniszczy świat. A potem mamy - w tym... Nowy Testament jest przymierzem Jego Krwi.
43
A kiedy zacząłem, zachowuję się tak dalej. Nie odgrywałem tylko jakiegoś obłudnika; czułem się dobrze i pragnąłem dać upust moim uczuciom, i krzyczałem: „Chwała Bogu” i ciągle biegałem wokół drzewa. Sądzę, że gdyby tam ktoś przyszedł, to by sobie pomyślał, że tam w górach mają szaleńca. Lecz ja nie dbałem o to, kto tam jest. Czułem się dobrze i pragnąłem się radować w Panu. I myślę, że podenerwowałem tą małą wiewiórkę, i ona - myślę, że nigdy nie widziała czegoś takiego. Nie tylko wiewiórki, lecz wielu innych ludzi nigdy nie widziało czegoś takiego - względnie ludzkie istoty. Ja tam byłem i biegałem w kółko. Uważam, że to śmiesznie wyglądało, lecz ja się czułem dobrze. I wówczas ona tam siedziała wygięta całkiem w łuk i jazgotała na mnie, jej małe oczy wyłaziły jej niemal na policzki. Ja powiedziałem: „Nie bądź taka podniecona. Ja po prostu uwielbiałem naszego Stworzyciela. Usiądź i czyń to samo. Będziesz się czuła lepiej”. I potem to małe stworzonko uspokoiło się. Pomyślałem sobie: „Czy nie widzisz? Spójrz, On jest tutaj. Podnieś swoje ręce do góry i uwielbiaj Pana”. Powiedziałem...
44
Przypadkowo zauważyłem, że ona nie patrzyła się na mnie. Miała swoją główkę pochyloną w dół i patrzyła się ot tak. A ja pomyślałem: Hmm, na co się patrzy to małe stworzonko?„ Ta burza zdmuchnęła wielkiego orła i zmusiła go do wylądowania na dole w tych nawianych gałęziach. I dlatego ona była tak zdenerwowana - ten orzeł lazł w tym podszyciu w krzakach. Pomyślałem więc: „Otóż, Panie, widzę Cię w tęczy; widzę Cię w zachodzie słońca; słyszę Cię w nawoływaniu zwierząt. A teraz, jak mógłbym Cię w ogóle zobaczyć w tym orle? Czy ty jesteś w tym orle? I dlaczego Ty zatrzymałeś mnie, kiedy Cię uwielbiam?” Widzicie, Bóg czyni wszystko właściwie. On wiedział, że będę o tym mówił pewnego dnia. I On tam był. Ten wielki orzeł wyskoczył na gałąź i spojrzał na mnie. I ja sobie pomyślałem: „Nie do wiary - ja go podziwiam. On się nie boi”.
45
Podziwiam wszystko, co się nie boi. Bóg może się posłużyć tchórzem. Jeśli jesteś zbyt tchórzliwym, by świadczyć twojemu szefowi, czy komukolwiek, i wstydzisz się Jezusa Chrystusa, to On nie może cię użyć. Jeżeli się wstydzisz za Ewangelię Jezusa Chrystusa... Ja myślę, jak powiedział Paweł: „Ja się nie wstydzę za Ewangelię Jezusa Chrystusa, bo ona jest mocą Bożą ku zbawieniu każdemu, kto wierzy”. Niektórzy ludzie potrafią narobić wiele hałasu w kościele, lecz kiedy wyjdą na zewnątrz, są jak opona bez powietrza. Otóż, taka religia jest niedobra. Robi się to tylko na pokaz. Musi to być zamanifestowane życiem. Więc ja obserwowałem wtedy tego orła. On się nie bał. Pomyślałem sobie: „Hm, wiesz co? Ty się mnie nie boisz?” Te wielkie szare oczy patrzyły na mnie i pomyślałem sobie: „Dlaczego się nie boisz?” Rzekłem: „Mógłbym chwycić do ręki strzelbę i zastrzelić cię”. Powiedziałem: „Czy się mnie nie boisz? A on tylko... On nie zważał na mnie; obserwował tą wiewiórkę. Obejrzał się na mnie, a potem znowu na wiewiórkę. I ja pomyślałem: „Mam już dosyć tego hałasu, czy ty również?” I on się tak rozglądał - po prostu tam i z powrotem.
46
I po chwili pomyślałem: „Co czyni go tak pewnym siebie? Zauważyłem, że on iskał sobie skrzydła, wiecie, iskał sobie piórka w swoich skrzydłach. Uhm. Widzicie, tutaj to macie. Rozumiecie, on miał dar dany od Boga - te skrzydła. I on wiedział, że zanim zdążyłbym położyć moją rękę na tej strzelbie, on byłby już w tych lasach. Rozumiecie? I on się nie obawiał, jak długo odczuwał tą moc, którą mu Bóg dał, aby mógł odlecieć na bezpieczne miejsce. O, gdyby tylko chrześcijanin mógł tak postępować. Jeżeli orzeł mógł pokładać tyle ufności w swoich skrzydłach, które go potrafiły przenieść z kłopotów do bezpiecznego miejsca, o ile więcej powinien mężczyzna albo kobieta w Obecności Jezusa Chrystusa, gdzie On daje poznać Samego Siebie, a on miałby się obawiać czegoś? Jeśli to możesz poznać i zobaczyć, i oglądać, i zrozumieć, że Biblia mówi, iż tak będzie, a Jezus Chrystus jest tutaj ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki, przechadzając się wśród nas, czyniąc to samo, co On czynił zawsze, i On obiecał, że to będzie czynił tuż, zanim się czas skończy, jak moglibyśmy się obawiać? Nic nie wyrządzi ci krzywdy. Jak może cię to skrzywdzić? On pokonał i przezwyciężył wszystko: śmierć, piekło, grób, chorobę, grzech i wszystko inne. On jest... Ja jestem doskonały w Nim, nie w sobie samym. Ja nie mam niczego. Lecz ja - w Nim jestem bezpieczny.
Widziałem, że On to ciągle czyni.
47
Ktoś powiedział mi pewnego razu: „Bracie Branham, czy się nie obawiasz, że pewnego razu ktoś przyjdzie na podium i ty popełnisz błąd?” Nie. Jak długo odczuwam Go w pobliżu, nie będzie popełniony żaden błąd. To się zgadza. Tak będzie zawsze. Wy wiecie, on tam siedział tak długo, aż zmęczyło go słuchanie tego jazgotania małej wiewiórki ziemnej. Więc on po prostu mocno podskoczył, machnął może dwa razy swoimi skrzydłami i zauważyłem, że już więcej nie machał swoimi skrzydłami. On po prostu wiedział, jak ma ustawić swoje skrzydła. A kiedy nadszedł podmuch wiatru, on się po prostu wzbił do góry w tym wietrze. A kiedy wiatr dmuchnął znowu, on po prostu wzbił się znowu do góry w tym wietrze. I on tylko szybował - fala za falą wiatru, a ja stałem i obserwowałem go, aż się stał tylko małym punktem na niebie. On szybował ciągle dalej i dalej.
48
A ja tam stałem i zacząłem obcierać łzy z mojej twarzy. Rzekłem: CO to chodzi, Boże. Rozumiem, dlaczego posłałeś tego orła tutaj. Rozumiecie, tu nie chodzi o zrobienie skoku, by być metodystą w tym tygodniu, i zrobić skok, by być baptystą w następnym tygodniu, i machnąć dwa razy skrzydłami z jednego i potem machnąć dwa razy skrzydłami do drugiego. Lecz chodzi o to, abyś wiedział, jak ustawić swoje skrzydła wiary w mocy Ducha świętego. A kiedy coś nadchodzi jak grzmiąca powódź, popłynąć na falach jej przypływu. Trzeba zostawić to stare przyziemne trajkotanie i paplanie: „Dni cudów przeminęły. Nie ma takiej rzeczy, jak chrzest Duchem Świętym. Nie ma Boskiego uzdrawiania”. Trajkotać i paplać tutaj i trajkotać i paplać tam. Ustaw tylko swoje skrzydła w mocy Ducha świętego i pozwól Mu przenieść cię ponad wszystko to stare trajkotanie i paplanie: „Nie ma czegoś takiego”.
49
Ten orzeł wiedział, co robi; on potrafił ufać. Widzicie, Bóg jest w Swoim wszechświecie. Czy temu nie wierzycie? Czy widzicie Boga w Jego wszechświecie? Możecie Go widzieć w ptakach; możecie Go oglądać w kwiatach, możecie... O, moglibyśmy spędzić całą noc mówiąc o tym. Lecz czy wierzycie, że Bóg jest w Swoim wszechświecie? Dobrze. Zobaczymy teraz, czy Bóg jest w Swoim Słowie. Będziemy się teraz patrzeć na Boga w Jego Słowie. Nie tylko, że On jest w Słowie, lecz On jest Słowem. To się zgadza. Biblia mówi w ew. Jana 1. rozdział: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami”. Bóg i Jego Słowo to jedno i to samo.
50
To Słowo, powiedział Jezus, jest Nasieniem, które siał siewca. A każde zapłodnione nasienie we właściwej glebie zrodzi według swego rodzaju. A zatem, uświadamiam sobie, że to jest nagrywane na taśmy i te taśmy... Wysyłamy taśmy do całego świata. A wielu ludzi bierze... Właśnie tutaj dziś wieczorem, gdzie około tysiąca ludzi słucha, zanim się ta taśma zatrzyma, będą jej słuchać dziesiątki milionów, rozumiecie, po całym świecie. Ja jestem nagrywany i mówię, że to Słowo Boże jest Nasieniem. Jeżeli potraficie zająć właściwe mentalne nastawienie względem każdej Boskiej obietnicy Boga, to On ją urzeczywistni. Jeżeli potraficie zająć takie stanowisko, iż wierzycie, że ta obietnica była dla was...
51
Lecz jeśli pozwolicie jakiemuś chłystkowi zamienić ją za coś innego (mającemu więcej wykształcenia, tak iż on umie - dosyć sprytu, by wiedział, jak pokierować tą sprawą), i on potrafi odsunąć to do jakiegoś minionego wieku albo do wieku, który ma nastać, wtedy będzie to dla was bezskuteczne.
Jak powiedział Jezus: „Wy przyjmujecie wasze tradycje i czynicie przykazania Boże bezskutecznymi” - kiedy próbujecie zastąpić Boga jakimś historycznym Bogiem albo jakimś Bogiem, który przyszedł uprzednio. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. On jest tak samo Bogiem obecnie, jak On był zawsze. I jeśli możecie zająć takie nastawienie, że ta obietnica jest dla was... Jezus powiedział w ew. Marka 11, 22: „Zaprawdę powiadam wam, jeśli powiecie tej górze: Przenieś się, a nie wątpicie w swoim sercu, lecz wierzycie, że się stanie to, co powiedzieliście, stanie się wam to, co powiedzieliście. Ja mówię: Kiedy się modlicie, wierzcie, że otrzymacie to, o co prosicie, a będzie wam dane.” Jaka większa obietnica mogłaby być dana, niż ta? Musicie temu wierzyć, ponieważ to jest Nasienie. Otóż, jeśli mnie poprosisz o dęba, a ja ci dam żołędzia, to potencjalnie masz już dęba. On jest w postaci nasienia. A jeśli pragniesz mieć Boga w swoim życiu, to przyjmij Go tylko jako swego Zbawiciela. Potencjalnie jesteś w pełni postawy Syna Bożego. Będziesz rósł do pełni postawy Boga, tak samo jak żołądź rośnie do postaci dębu.
52
Otóż, wy ludzie tutaj w Arizonie hodujecie pomarańcze. Najpierw jest ona nasieniem. To nasienie zbutwieje. Nasienie - ziarno pszenicy musi wpaść do gleby, jak powiedział Jezus o Samym Sobie. Ono musi ulec skażeniu. A jedyną rzeczą, którą możesz uczynić, jest... Jedyną drogą jest przyjąć ten zarodek życia Bożego Słowa, własnego Życia Boga, a potem umrzeć swoim własnym pojęciom. Niech to uczyni Bóg. Nie moja sprawa wyobrazić to sobie. Nie umiem sobie tego wyobrazić. Ja temu po prostu wierzę. On mnie nie prosił, żebym sobie to wyobraził. On nie powiedział: „Czy to odczułeś?” On nie rzekł: „Czy to zrozumiałeś?” On powiedział: „Czy temu uwierzyłeś?” O to właśnie chodzi. Nie próbuj chodzić do jakiegoś seminarium, aby ci wszczepiono do głowy coś z tej balsamującej cieczy i włożono do ciebie jakieś towarzyskie wyznanie wiary. Ty pragniesz tylko chrztu Duchem Świętym, tej Mocy Bożej ucieleśnionej w tobie, która przyjmuje to Słowo i sprawia, że Ono manifestuje się na zewnątrz takie, jakie rzeczywiście jest. Wszędzie na całym świecie i przed wszelkiego rodzaju ludźmi - ja wiem, że to jest prawdą. On jest Bogiem.
53
Zatem, to małe drzewko pomarańczy, jeżeli ono jest pod... Jeśli je zasadzicie na polu... Może kiedy je weźmiecie, ono jest małą latoroślą, mniej więcej tak wysoką. Wy ją teraz zasadzicie. Otóż, to jest wszystko, co z nią musicie uczynić. Nie musicie chodzić i mówić: „Muszę teraz nabyć gdzieś trochę pomarańczy i obrzucić ją nimi”. Pomarańcze są już w niej. Jedyną rzecz, którą to małe drzewko musi uczynić... Trzeba mu zapewnić pod dostatkiem wody. A potem to drzewko musi ją pić. I ono pije i pije, aż wypije potrzebną ilość wody. A kiedy ono pije, wyrastają na nim gałązki. I ono pije dalej i wyrasta liście, pije więcej i wyrastają kwiaty, pije więcej i rosną pomarańcze. Tylko pije i rośnie, pije i rośnie; to jest... I to jesteś ty. Kiedy jesteśmy zasadzeni wspólnie w Chrystusie, to jedyną rzeczą, którą musimy czynić, jest pić z Jego obietnicy, i manifestować ją na zewnątrz. Wszystko, czego ci trzeba, jest w tobie, kiedy przyjmiesz Chrystusa, ponieważ Chrystus jest w tobie. I ty musisz tylko pić z Jego Słowa, Jego Życia, i manifestować je na zewnątrz. O, tak. Ja wierzę, że On jest tą Wodą, która zstępuje na nas. On jest Życiem. Ja wierzę, że On jest niewyczerpalnym Źródłem Życia, że my jesteśmy po prostu zasadzeni w Nim i manifestujemy Je na zewnątrz.
54
Abraham przyjął Boga w Jego Słowie, kiedy był starym mężczyzną w wieku siedemdziesięciu pięciu lat. Sara miała sześćdziesiąt pięć. Ona miała już około dwadzieścia lat po menopauzie. On żył z nią od czasu, kiedy miała około osiemnastu lat: jego przyrodnia siostra - ożenił się z nią. A Bóg przyszedł do tego starego mężczyzny pewnego dnia i powiedział mu, że Sara urodzi mu niemowlę. A to Słowo, to Słowo - Bóg w Swoim Słowie... Kiedy Bóg powiedział to Abrahamowi, wszystko rozumowanie, które było z tym sprzeczne, opuściło go. Tak właśnie postępujecie, kiedy zobaczycie Boga w Jego Słowie. Pomimo tego musicie to tak przyjąć.
55
Widzisz, twoje słowo nigdy nie zniknie. Mógłbym tutaj mówić do nadajnika radiowego, a moje słowa pójdą dookoła świata natychmiast. Przez ten budynek przechodzą dzisiaj wieczorem obrazy ludzi. Włączcie telewizor i przekonacie się, czy tak nie jest. Słowa ludzi przechodzą przez to pomieszczenie. Wy ich nie widzicie. Wasze zmysły wam tego nie mówią, lecz one tutaj są. Więc słowo nie zniknie.
56
Niedawno widziałem tutaj wizję o tej umierającej młodej kobiecie, o której mówiono, że popełniła samobójstwo. Było to mniej więcej przed rokiem. Zapomniałem... Ona była pewnego rodzaju dziewczyną... Była to bardzo popularna kobieta. Ja byłem wysoko w górach i widziałem, jak ona umiera. I mówiono mi... On mi powiedział: „Otóż, ona... Możesz powiedzieć, że to było o czwartej. Jest właśnie kilka sekund przed czwartą”. I powiedział: „Ludzie będą mówić, że ona popełniła samobójstwo, ale ona umarła na atak serca”. Jak się nazywa ta kobieta? Ona po prostu... Młoda kobieta, blondynka... Marilyn Monroe, tak się nazywała. Ona - ona umarła. I ona nie popełniła samobójstwa. Było mi żal tej dziewczyny. Zawsze wyglądała na taką znudzoną kobietę, ona czegoś potrzebowała. Szkoda, że nie mogłem się z nią spotkać. Ona potrzebowała Chrystusa. Być może chodziła do jakiegoś chłodnego, formalnego kościoła. Lecz ona potrzebowała rzeczywistego zbawienia - czegoś w jej sercu, co by jej dało tę pewność. Ona... Jej ojciec - ona go nigdy nie widziała. Jej matka była w zakładzie dla obłąkanych. To wszystko obarczało umysł tej dziewczyny. Ona potrzebowała Chrystusa.
57
A potem, w tym, my o tym wiemy... Niedawno wieczorem mówiły mi moje dzieci, że w telewizji będą nadawać film: „Rzeka bez powrotu”. Tam właśnie złowiłem rekordowego pstrąga tęczowego, tam właśnie pewnego razu u chrześcijańskich biznesmenów. I oni chcieli, żebym zobaczył, czy to jest ta rzeka - szliśmy na to miejsce z telewizją, by zobaczyć, czy to jest ta rzeka - czy Don Smith, przewodnik, zabrał tam tą dziewczynę. Ona tam była w telewizji - ta sama dziewczyna, którą widziałem, a już rok nie żyła. Lecz tam, każdy ruch, który ona uczyniła, był tam utrwalony - ona się poruszała, jej głos było słychać. Otóż, to było jakby w czwartej dymensji. I tak samo będzie z każdym z nas w dniu sądu.
58
A zatem, kiedy Jezus Chrystus wypowiedział te słowa, one nie zanikną. Nauka twierdzi, że za dwadzieścia lat będą mogli zarejestrować Jego dosłowny głos. Oni będą mogli nagrać oryginalny głos Jezusa. On jest ciągle na ziemi. Rozumiecie, ponieważ to jest nadajnik - wy jesteście. A musi być antena odbierająca. A jeśli ty możesz być tym odbiornikiem, rozumiesz, odbierającą anteną, zdolną przyjąć Słowo Boże, to Ono jest rzeczywiście dla ciebie i Ono będzie żyć tak samo, jak żyło wówczas. Amen.
59
Otóż, Abraham to zrozumiał. Bóg powiedział: „Twoja żona Sara urodzi ci dziecię”. Dla naturalnego umysłu było to głupstwem. Czy moglibyście sobie wyobrazić starego, siedemdziesięciopięcioletniego mężczyznę i jego żonę w wieku sześćdziesięciu pięciu lat, idących do lekarza i mówiących: „Panie lekarzu, chcemy sobie zamówić miejsce w szpitalu”? Patrzcie, oni mówili, że ten stary człowiek jest niespełna rozumu. Rozumiecie? Lecz wszyscy ludzie, którzy biorą Boga za Jego Słowo, są przez ten świat uważani za trochę niespełna rozumu, ponieważ rzeczy tego świata są cielesne dla Boga. A zwiastowanie Ewangelii i chrześcijanie są również głupstwem dla tych, którzy giną.
60
Lecz Abraham temu uwierzył. Mogę oglądać, jak Sara robi na drutach małe buciki, wiecie, i gotuje klamerki, i ona jest gotowa. Minął pierwszy miesiąc i (rozumiecie?) było to... On powiedział: „Kochanie, jak się czujesz?” „Żadna różnica”. „Chwała Bogu. Będziemy je mieć mimo wszystko. Dlaczego? Bóg tak powiedział”. Przeminął rok. „Jak się czujesz, Saro?” „Żadna różnica”. „Będziemy je mieć tak czy owak. Alleluja”. „Jak wiesz, że je będziesz miał”. „Bóg tak powiedział. To jest Słowo. Bóg to obiecał”. Po dwudziestu pięciu latach - dwadzieścia pięć lat potem miał on sto lat a ona dziewięćdziesiąt - stara babcia z przepaską na ramionach w małym czepku i z laską, której trzymała się oburącz, ot tak; a on stary ze zwisającą brodą i rzekł: „Czy się czujesz inaczej, kochana?” „Ani trochę, drogi”. „Chwała Bogu. Będziemy je i tak mieć. Bóg tak powiedział”. Tutaj to macie. A potem nazywamy samych siebie nasieniem Abrahama. Bez względu na to... Patrzcie, to będzie wielkie... On potrafił chwalić Boga po więcej niż dwudziestu pięciu latach. Będzie to większym cudem.
61
Zobaczymy, że Jezus Chrystus manifestuje Samego Siebie wprost przed nami, a jeżeli On nie czyni czegoś spontanicznie, to: „Ja tego nie dostrzegłem. Ja tego nie otrzymałem”. Nasienie Abrahama? Rozumiecie? Bóg w Swoim Słowie „Niebo i ziemia przeminą”, powiedział Jezus, „lecz Moje Słowo nie przeminie”. Bóg jest w Swoim wszechświecie. Czy temu wierzycie? Bóg jest w Swoim Słowie.
62
Kiedy sto dwadzieścia zwykłych, tchórzliwych ludzi, którzy chodzili z Jezusem trzy i pół roku po ziemi i widzieli, że On wstał z martwych i dokonywał cudów i znamion, i tak dalej... Oni się obawiali groźby Żydów. Weszli do górnego pokoju na zewnątrz budynku, po schodach, które prowadziły do górnych części świątyni - do małego górnego pokoju, do małego modlitewnego pokoju, znajdującego się na zewnątrz, w którym paliło się kilka małych kaganków z olejem albo lamp mających wewnątrz knot. I oni tam weszli i zaryglowali drzwi, ponieważ się bali Żydów. A potem, kiedy nastał Dzień Pięćdziesiąty, zstąpił z nieba szum jakby potężnego wiejącego wiatru i napełnił cały dom, w którym oni siedzieli. Drzwi otwarły się na oścież, okna otwarły się na oścież i oni wyszli na ulicę świadcząc w mocy i pod działaniem Ducha świętego. Dlaczego? Boże Słowo zostało dla nich zamanifestowane. Bóg dotrzymał Swego Słowa; potem nie było żadnego tchórzostwa, kiedy to Słowo zakotwiczyło się.
63
Ja się tu teraz zatrzymam na chwilę, by to powiedzieć. Kiedy mężczyzna i kobieta, nie ważne, jak bardzo lekarz mówi, że umierasz na raka, trąd, czy cokolwiek to jest, jeżeli możesz przyjąć to Słowo, którym jest Bóg, to coś się stanie. I nikt inny nie będzie ci mógł powiedzieć czegoś innego. Ty wiesz, co robisz. O, tak. Czy wierzycie, że Bóg jest w Swoim wszechświecie? Czy wierzycie, że Bóg jest w Swoim Słowie? Oczywiście, On jest w Swoim Słowie. Zatem, Bóg w Swoim Synu, Bóg w Swoim wszechświecie, Bóg w Swoim słowie. Widzicie Boga w Swoim wszechświecie. Widzicie Boga w Swoim Słowie, ponieważ On jest Słowem. To jest Bóg w postaci drukowanej. To jest Słowo w postaci drukowanej, lecz On jest również w powietrzu, jeżeli to możecie przyjąć. O, moi drodzy. Jak ta zwykła niewiasta, która się dotknęła brzegu Jego szaty - ona to otrzymała. Widzicie? Bez względu na to, co to było, ona wiedziała w swoim sercu, że gdyby się Go mogła dotknąć, to zostanie uzdrowiona.
64
A teraz obserwujcie Boga w Jego Synu. O, w ew. Jana 14, 8. Jezus powiedział: „Ja i Ojciec jesteśmy jedno. Ojciec przebywa we Mnie. To nie Ja czynię te sprawy. To mój Ojciec, który przebywa we Mnie. On czyni te sprawy. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, Syn nie może nic uczynić Sam z Siebie”. Ew. Jana 5. rozdział i 19. werset: „Syn nie może nic czynić Sam z Siebie, tylko to, co widzi, jak Ojciec czyni”. Rozumiecie, Bóg był w Chrystusie, jednając świat z Sobą Samym.
65
Otóż, wielu ludzi ma sprawę trójcy całkiem pogmatwaną, kiedy zaczną o tym rozmyślać. Niektórzy robią z tego trzy różne, indywidualne istoty, a niektórzy robią z tego jedną, a obydwie strony się mylą. Zwróćcie uwagę, nie są to trzej Bogowie; są to trzy manifestacje tego samego Boga. Rozumiecie? Są to trzy atrybuty: Bóg, Ojciec, który był na pustyni w postaci Słupa Ognia, a potem ten sam Bóg wyraził Samego Siebie w Swoim Synu, który był tym samym Bogiem w Swoim Synu, a obecnie - ten sam Bóg wyraża teraz Samego Siebie w tobie i we mnie w postaci Ducha świętego - ten sam Bóg przez cały czas. Nie trzej Bogowie, trzy manifestacje tego samego Boga, trzy atrybuty Ojca; tym właśnie On był. On to wyraził w Synu; tym właśnie On był. A obecnie jako Duch święty w Swoim ludzie - Bóg łaskawy, nie można Go dotknąć, ponieważ grzech... Następnie Bóg odzwierciedlił Samego Siebie w człowieku, ponieważ człowiek został stworzony na podobieństwo Boga. A Bóg zniżył się do podobieństwa człowieka, żeby cierpiał - żeby On mógł zniszczyć grzech. A potem...
66
A teraz On jest w nas. „Jeszcze maluczko, a świat Mnie już więcej nie zobaczy, lecz Ja będę z wami, mianowicie w was aż do skończenia tego wieku”. Bóg w nas. Rozumiecie?
Obecnie wygląda na to, że każdy potrafi to zrozumieć. Wielokrotnie ludzie mówią, że Jezus był Żydem. Niektórzy z nich mówili, że On był na wpół poganinem i na wpół Żydem. On nie był żadnym z nich. On był Bogiem. Tym właśnie On był. Przypomnijcie sobie teraz, kiedy urodzi się dziecię, każde życie pochodzi z płci męskiej. Zarodek życia pochodzi z hemoglobiny, z krwi. A krew jest - życie jest w krwi. Biblia tak mówi. Zatem te... Podobnie jak te... Teraz jest wiosna i wszystkie ptaszki robią gniazdka i one zniosą pełne gniazdko jajek. Otóż, stara samiczka może wyfrunąć tutaj i zrobić swoje gniazdko tak śliczne, udekorować je wszelkiego rodzaju piórkami i znieść pełne gniazdko jajek, i siedzieć na tych jajkach tak wiernie, aż... Ona je może obracać każdego dnia zupełnie poprawnie i może je wysiadywać i zagrzewać je w taki sposób, aż sama nie będzie... I ona wygłodzi samą siebie na śmierć. Ona będzie już taka słaba, że nie może zejść ze swego gniazdka, aby się czegoś najeść. Ona może być tak wierna tym jajkom - swoim dzieciom, które się wylęgają. Lecz jeśli ta samiczka nie miała kontaktu z kogutkiem, to one się nie wylęgną. Ona musi mieć kontakt z kogutkiem.
67
To mi przypomina dzisiejsze kościoły. Czasami potrafimy wybudować najpiękniejszy kościół, mamy tak - i mamy najlepszą ilość diakonów i wszystko inne i wielki zbór, burmistrz miasta i wszyscy przychodzą do niego i chlubimy się tym. Lecz jeśli oni nie mieli kontaktu ze znowuzrodzeniem - z Mężem Chrystusem, to macie pełne gniazdo skażonych jajek. Oni tam będą leżeć i ulegać skażeniu, każdy z nich. Dzisiaj trzeba nam dobrego, staromodnego wyczyszczenia gniazda, począwszy od prezbiterian, baptystów aż na dół - zielonoświątkowców i wszystkich. Musicie nawiązać kontakt z Jezusem Chrystusem: z Życiem. On Nim jest. Kwoka może wysiadywać jajko, lecz ono się nie wylęgnie, dopóki nie była z kogutem. A Bóg Wszechmogący, Bóg Ojciec zacienił dziewicę Marię i stworzył w jej łonie komórkę Krwi, z której urodził się Syn Boży - bez seksualnej pożądliwości. I ta Krew została przelana na Golgocie. Alleluja. W tej właśnie Krwi pokładam moją ufność dziś wieczorem, kiedy nie ma niczego... „Nie znam innego źródła, niczego prócz Krwi Jezusa” Dlatego Krew Boża zbawia nas. Krew Boża przynosi Jezusa Chrystusa pomiędzy nas. Krew Boża przynosi Ducha świętego; nie krew Żyda czy poganina, lecz Boża własna twórcza Krew. Jezus, Mężczyzna, był Jego Synem, którego On Sam stworzył, i Bóg przebywał w tym Przybytku. A Bóg...
68
Prawo bez kary nie jest prawem. Jeżeli mówicie, że to jest przeciwko prawu przejechać na czerwonym świetle, a nie ma za to kary, wtedy to nie jest prawo. Boże prawo zawiera karę. „Tego dnia, którego będziesz spożywał z niego, śmiercią umrzesz”. A kiedy człowiek spożywa z niego, to nie ma... Bóg nie mógł posłać inną osobę, by zajęła to miejsce. To by było znowu niesprawiedliwe. Według mnie gdyby zmuszono tamtego brata, aby umarł za to, co uczynił ten brat, to byłoby złe. Musiał przyjść Sam Bóg. A On mógł to uczynić tylko w jeden sposób, mianowicie przyjść w Swoim własnym ciele, które było Jego własnym stworzonym ciałem, które stworzył On Sam, aby On mógł ponieść śmierć. Amen. Istnieje Ewangelia w mocy. Jest to Bóg zamanifestowany w ciele, Emanuel, aby zgładzić grzechy świata. A w tej Krwi pokładamy naszą ufność, nie w żydowskiej lub pogańskiej, lecz w Bożej Krwi, którą był Jezus Chrystus. Dlatego właśnie On powiedział: „Ja i Mój Ojciec jesteśmy jedno. Mój Ojciec przebywa we Mnie”. Był to Ojciec w Nim.
69
Pewna kobieta powiedziała: „Do kogo On się modlił w ogrodzie Getsemane?” - na nabożeństwie ulicznym pewnego razu. Ja powiedziałem: „Pragnę cię o coś zapytać. Ty świadczyłaś, że masz Ducha świętego. Gdzie On jest? Do Kogo się modlisz?” On jest w tobie wewnątrz, oczywiście. Otóż, my mamy Ducha w pewnej mierze. On miał Go bez miary. My jesteśmy synami i córkami Bożymi w pewnej mierze, jak byśmy wzięli łyżkę wody z oceanu, a On byłby całym oceanem. Lecz te same chemikalia, które są w tej łyżce, są i w oceanie. Jest to pewna ilość, lecz ta sama jakość. Dlatego jeśli Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, to Bóg jest w nas. Tak.
Zauważcie, Bóg w Swoim wszechświecie, Bóg w Swoim Słowie, Bóg w Swoim Synu.
70
Obecnie, w tym czasie, kiedy kaznodzieje towarzyskiej ewangelii, bracia, starają się zrobić z Niego jakiegoś tylko proroka albo jakiegoś dobrego filozofa, czy coś takiego... On był albo Bogiem albo największym oszustem, jaki był kiedykolwiek na tym świecie. On był Bogiem, nic mniej i nic więcej.
71
Pewna niewiasta należała do pewnego kultu, który nie wierzy w dosłowne urodzenie Jezusa z dziewicy, nie przyjmują tego. Oni po prostu wierzą, że umysł jest nadrzędny nad materią. I ona przychodzi dosyć często, by mnie słuchać, kiedy głoszę. Pewnego wieczora spotkała się ze mną, kiedy wychodziłem. Ona powiedziała: „Bracie Branham, lubię słuchać, kiedy ty przemawiasz”. Ja odrzekłem: „Dziękuję ci”. Ona rzekła: „Widzę w tobie tylko jeden niedostatek”. Ja odrzekłem: „Otóż, dzięki Panu. Mam nadzieję, że Pan to zaraz znajdzie - tylko jeden?” Dalej powiedziałem: „Moja droga, ja mam tyle niedostatków, a ty znalazłaś tylko jeden z nich?” Powiedziałem: „Dziękuję ci bardzo”. Dalej rzekłem: „Czy mógłbym zapytać, jaki jest ten niedostatek?” Ona rzekła: „Tak. Ty się zbytnio przechwalasz Jezusem”. Ja odrzekłem: „Ja to na pewno będę czynił, jeżeli to jest cały brak, który mam - jeżeli się Nim przechwalam”. Powiedziałem... Ona rzekła: „Ty Mu przypisujesz zbyt wiele chwały”. Ja zapytałem: „Co masz na myśli - jak Mu przypisuję zbyt wiele chwały?” Ona rzekła: „Otóż, ty go czynisz Boskim”. Ja powiedziałem: „On był Boskim”. „O” - powiedziała ona - „Panie Branham, pan się w tym myli”. Dalej rzekła: „On był dobrym człowiekiem”. Ja odrzekłem: „On był więcej niż dobrym człowiekiem”. Ona rzekła: „On był prorokiem”. Ja powiedziałem: „On był więcej niż prorokiem. On jest Bogiem proroków”.
72
A ona rzekła: „O, panie Branham”. I mówiła: „Jeżeli ci udowodnię... Ty powiedziałeś, że jesteś fundamentalnym. I jeśli ty - ja ci udowodnię na podstawie twojej własnej Biblii, że On nie był Boskim, czy to przyjmiesz?” Ja odrzekłem: „Jeśli Biblia tak mówi. Ja wierzę Biblii”. Ona rzekła: „W porządku, podam ci twoje własne miejsce Pisma”. Dalej mówiła: „Ew. Jana 11. rozdział, Biblia mówi, że kiedy Jezus udał się do grobu Łazarza, to w Biblii jest powiedziane, że On płakał. On przecież nie mógł płakać, a być Boskim”. Ja zapytałem: „Czy to już wszystko?” Powiedziałem: „Czy to jest wszystko, co masz do powiedzenia”. Ona odparła: „Tak”. Więc ja powiedziałem: „Pani, twój argument jest lichszy niż zupa z cienia kurczaka, który zdechł z głodu”. I powiedziałem: „Patrz, wiesz, ty sobie z tego nie zdajesz sprawy”. A ona zapytała: „Co chcesz przez to powiedzieć?” Ja odrzekłem: „Patrz, ty nie... Słuchaj. Pozwól, że ci coś pokażę”. Dalej rzekłem: „On był człowiekiem, ale ty nie dostrzegasz, że On był czymś więcej niż człowiekiem”. Powiedziałem: „On był człowiekiem, kiedy płakał. On był człowiekiem, kiedy tam stał z wątłymi, przygarbionymi ramionami nad... kiedy Biblia mówi, że nie było na Nim żadnej piękności, abyśmy Go pragnęli. On był człowiekiem, stojącym tam ot tak, płaczącym. Lecz kiedy podniósł te wątłe ramiona do góry i spojrzał do nieba, i powiedział: Łazarzu, wyjdź, i mężczyzna, który nie żył już cztery dni, stanął na swoich nogach i znowu żył, to On był czymś więcej, niż człowiekiem. Człowiek tego nie potrafi uczynić. To był Bóg w Swoim Synu”.
73
Czy temu wierzycie? Absolutnie. Jego... Ten umarły mężczyzna, patrzcie, on się już rozkładał. Innymi słowy on ulegał skażeniu. Ona powiedziała: „On cuchnie”. Jego dusza była cztery dni w podróży gdzieś. Nie będziemy się sprzeczać, gdzie to było. Lecz cokolwiek to było, skażenie poznało swego Mistrza. Alleluja. A dusza poznała jej Stwórcę i jej Ukochanego, i ta dusza, która odeszła z tego skażonego ciała po czterech dniach wróciła i on stanął na swoich nogach i żył znowu. Chcesz mi powiedzieć, że człowiek potrafi to uczynić? To był Bóg w Swoim Synu, czyniący to. Ja przyznam, że On był głodnym człowiekiem, kiedy zstępował z Jeruzalem owego wieczora, obejrzał się na drzewo, próbując znaleźć coś do zjedzenia. On był człowiekiem. To się zgadza. Lecz kiedy On wziął pięć bułek i dwie rybki, i nakarmił pięć tysięcy ludzi, a zebrano dwanaście koszy okruszyn, to był kimś większym, niż człowiekiem. To był Bóg, Stworzyciel, siedzący tam. On potrafił zamienić wodę w wino. On potrafił wziąć bułki i rozmnożyć pokarm i rybki. Bóg był w Swoim Synu, absolutnie.
74
Tak, On był człowiekiem, kiedy On leżał w tej małej łodzi owej nocy, a ona była miotana do góry i w dół, był tak zmęczony, bo widział wizje i moc wychodziła z Niego, i zwiastował Ewangelię, uzdrawiał chorych i był krytykowany przez każdego. On poszedł na rufę tej łodzi i położył się. To był człowiek, który tam leżał i spał. Lecz w tym czasie dziesięć tysięcy diabłów tego jeziora przysięgło, że Go utopią tej nocy. On tam był tak zmęczony, że się nie mógł poruszyć. Nawet te fale nie zdołały Go obudzić. Ta mała łódź była miotana jak korek do butelki na tym wzburzonym jeziorze, pomimo tego nie obudziło Go to. On był człowiekiem. On spał; On był zmęczony; On był wyczerpany. Lecz kiedy wstał, wystąpił i spojrzał na Swoich uczniów i powiedział: „O, małowierni”. Położył Swoją stopę na gejtawie łodzi, spojrzał do góry i powiedział: „Uspokój, ucisz się”, a wiatry i fale były Mu posłuszne. To był więcej niż człowiek, mówiący stamtąd. To był Bóg, mówiący przez Swego Syna. Absolutnie, tak. Bóg był w Swoim Synu. Ja wierzę, że On był Boskim. To jest prawdą.
75
On umarł na krzyżu wołając o miłosierdzie. On umarł wołając o łyk wody. On umarł, wołając o miłosierdzie. On był człowiekiem, kiedy On umierał. Lecz trzeciego dnia, kiedy wypełniło się proroctwo: „Nie zostawię Jego duszy w piekle, ani nie dopuszczę, aby Mój święty oglądał skażenie”, to wszystkie diabły w piekle... On wyszedł, mając klucze śmierci, piekła i grobu. On wstał z martwych i wstąpił na wysokości i rozdał dary ludziom. Wtedy był kimś większym...
76
Każdy człowiek, który czegoś dopiął w tym życiu, wierzył w to również: poeci i autorzy, i ...?... prorocy tego wieku. Moglibyśmy rozmawiać z niektórymi z nich. Co, gdybym dziś wieczorem mógł zawołać tutaj na widownię Eddie Perronetta. On by już nie mógł sprzedawać swoich pieśni. Nikt by ich nie kupił. Pewnego dnia Duch święty przypadł na niego i on chwycił swoje pióro do ręki i napisał: „Wszyscy uwielbiajmy moc Imienia Jezus,
Niech aniołowie upadają na twarz.
Przynieście królewski diadem I ukoronujmy Go - Pana wszystkiego„.
Tak jest. On jest Panem wszystkiego. On wierzył, że Bóg był w Nim. O, kiedy słyszę, jak ktoś inny powiedział:
„Kiedy się przyglądam cudownemu krzyżowi,
Na którym umarł Książę chwały.
Widzę, że wszelka moja sława przepadła„.
Ktoś inny napisał: „Żyjąc, On miłował mnie;
Umierając, On zbawił mnie.
Będąc pogrzebany On zabrał precz moje grzechy;
Zmartwychwstając On usprawiedliwił mnie na zawsze.
Pewnego dnia On przyjdzie - o, chwalebny to dzień„.
77
Gdybym mógł zawołać Fanny Crosby dziś wieczorem i zapytać: „Co ty myślisz o Nim? Czy On był prorokiem, albo czym On był? Ona by powiedziała tak:
„Nie omijaj mnie, o, łaskawy Zbawco.
Usłysz moje pokorne wołanie.
Kiedy Ty nawołujesz innych Nie omijaj mnie.
Tyś jest źródłem wszelkiej mej pociechy,
Więcej niż życiem dla mnie. Kogóż mam na ziemi, prócz Ciebie?
Względnie kogóż w niebie, prócz Ciebie?„
Chwała Bogu. Bóg był w Swoim Synu, jednając świat z Samym Sobą. Bóg w Swoim wszechświecie, Bóg w Swoim Słowie, Bóg w Swoim Synu. O, taką Obecnie Bóg w Swoim ludzie.
78
Czy wierzycie, że Bóg był w Swoim wszechświecie, Bóg jest w Swoim Słowie, Bóg był w Swoim Synu? A co obecnie - Bóg w Swoim ludzie? Amen. O, „Jeszcze maluczko, a świat Mnie już więcej nie ogląda” - rzekł Jezus. „Lecz wy Mnie będziecie oglądać; bo Ja będę z wami, mianowicie w was, aż do końca, do zakończenia. Ja będę w was, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki”. O, taką. Jakimi ludźmi powinniśmy być?
79
Przypomina mi się pewne zajście. Niedawno tutaj na południu kupowano dawniej niewolników - ludzi ciemnego koloru skóry. Burowie przywozili ich tutaj i sprzedawali; Holendrzy. I oni byli sprzedawani w Ameryce za niewolników. To było złe. Nigdy nie było zamierzone, żeby jedni ludzie panowali nad drugimi. Mamy jednego Boga. Kolor skóry człowieka nie ma nic wspólnego z jego duszą. Wszyscy wywodzimy się z jednej krwi. Żółty człowiek może dać czarnemu transfuzję krwi, a tak samo czarny człowiek może ją dać białemu człowiekowi. Jesteśmy... Bóg z jednego człowieka uczynił wszystkie narody, tak jest, z jednego człowieka. Lecz oni zawsze... Bóg uczynił człowieka, a człowiek uczynił niewolników. Już od początku nie było to właściwe.
80
Oni tu dawniej przyjeżdżali i sprzedawali ich jak używane samochody na licytacji. Właściciele mieli te staromodne domy i plantacje, i oni tam chodzili kupować niewolników. Burowie przyjeżdżali, ci handlarze, chcąc ich kupić.
Pewnego dnia pewien handlarz przyjechał do jednej plantacji. On zapytał: „Otóż, ilu masz niewolników?” Właściciel odrzekł: „Około trzystu”. On powiedział: „Chciałbym się im przyjrzeć”. I on wyszedł. Oni byli smutni. Byli oddaleni od swoich domów. Nie wiedzieli, jak mogliby... Oni wiedzieli, że już nigdy nie wrócą do swoich domów. Już nigdy nie zobaczą ojca, już nigdy nie zobaczą matki, matki nigdy nie zobaczą dzieci. Była to smutna sprawa. A oni biczowali ich biczami, by ich zmusić do pracy, starali się ich napędzić i zmusić do pracy.
81
Lecz zauważyli tam jednego młodzieńca; nie musieli go bić biczem. Jego głowa była podniesiona do góry, trzymał się statecznie, chodził w pobliżu przez cały czas, wykonując swoją pracę dokładnie. Ten handlarz powiedział: „Ja chcę kupić tego niewolnika”. Właściciel odrzekł: „Lecz on nie jest na sprzedaż”. On powiedział: „Jaka jest różnica w tym człowieku?” Zapytał: „Czy on jest szefem ich wszystkich?” On odrzekł: „Nie”. Dalej rzekł: „On jest niewolnikiem”. On rzekł: „Może go odżywiasz inaczej niż tych innych?” On odrzekł: „Nie. On spożywa pokarm w kuchni, podobnie jak reszta niewolników”. On zapytał: „Co sprawia, że on odróżnia się tak bardzo od innych niewolników?” On odrzekł: „Ja się również dziwiłem, aż to stwierdziłem. Tam w ich ojczyźnie, w Afryce, skąd oni pochodzą, jego ojciec jest królem ich szczepu. A chociaż jest tutaj obcym, pomimo tego wie, że jest synem króla”. Taki jest jego charakter. On chciałby postępować tak, jak jego ojciec.
82
O, jaka to jest hańba dzisiaj, gdy mężczyźni i kobiety, którzy twierdzą, że są synami i córkami Bożymi, że mają w sobie Bożą naturę - kaznodzieje za kazalnicą twierdzą, że są synami Bożymi, a zaprzeczają temu, że istnieje Boskie uzdrowienie, zaprzeczają temu, że Duch święty działa. Jaka to hańba dla naszych sióstr, które twierdzą, że są święte Boże, a strzygą sobie włosy, zdejmują z siebie odzienie i postępują w ten sposób, jak postępują. Jaka to hańba dla naszych kościołów, że pozwalają mężczyznom, którzy są dwa lub trzy razy żonaci, aby byli diakonami w zarządzie, i tym podobnie. Jaka to jest hańba. Powinniśmy sobie uświadamiać, że chociaż jesteśmy obcymi w tym świecie, to jesteśmy synami i córkami Króla Niebios, i my - nasz charakter wewnątrz nas powinien być taki, jak charakter Jezusa Chrystusa, żeby On - żebyśmy Go mogli odzwierciedlać - Jego Istotę. Bóg jest w Swoim ludzie. Tak, ja temu wierzę całym moim sercem.
83
Jan 14, 12. powiedział - Jezus powiedział: „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię, i on czynić będzie” - te same manifestacje. Patrzcie, co stwierdziliśmy w tym tygodniu - jak On manifestuje Samego Siebie, że jest Mesjaszem - ten dar, który był w Nim. On potrafił rozpoznawać wasze serca, rozpoznawać wasze myśli, powiedzieć im, o co chodzi. Pewna młoda niewiasta przecisnęła się przez tłum ludzi pewnego razu i dotknęła się rąbka Jego szaty. Ona rzekła: „Gdybym się Go tylko mogła dotknąć...” Ona wróciła do tego tłumu i stanęła, usiadła, czy cokolwiek uczyniła. A wszyscy obejmowali Go swoimi ramionami: „Halo, rabbi, młody proroku. Jak ci się powodzi?” A niektórzy wołali: „Hej, słyszę, że potrafisz wskrzeszać zmarłych. Mamy ich tutaj cały cmentarz”. Krytycy; znajdujecie ich po prostu wszędzie.
84
I On tam był przepychając się naprzód. Po chwili zatrzymał się. On powiedział: „Kto się Mnie dotknął?” Wtedy Piotr powiedział być może te słowa: „Panie, ludzie sobie pomyślą, że jesteś niespełna rozumu. Spójrz na te ręce i dłonie, które dotykają się Ciebie ze wszystkich stron, a Ty mówisz: Kto się Mnie dotknął?” On Go strofował z powodu tego. Jezus powiedział: „Lecz Ja odczułem innego rodzaju dotknięcie, rzeczywiste dotknięcie”. Tak wielu z nas dzisiaj wieczorem ma wyznania wiary, tak wielu z nas czyni różne sprawy, lecz pomimo tego jest dotknięcie - jest coś, co zwraca uwagę Boga. A Bóg odzwierciedla Samego Siebie w Swoim dziecku. To dzieło, które On czyni, my powinniśmy czynić tak samo. Ta kobiecina usiadła tam. A Jezus rozglądał się wokoło, aż ją znalazł i On jej powiedział o jej krwotoku, powiedział jej też, że jej wiara ją uzdrowiła.
85
O, widzimy Go, kiedy ta zwykła kobieta przyszła do studni naczerpać wiadro wody. Ona miała pragnienie i zaczęła spuszczać wiadro do studni, wtem usłyszała młodego Żyda, mówiącego: „Daj mi się napić”. Spojrzała w tym kierunku i powiedziała: „To nie jest w zwyczaju. Mamy tutaj segregację rasową. Ty nie powinieneś prosić mnie, kobietę...” On powiedział: „Lecz gdybyś wiedziała z kim rozmawiasz, to byś Mnie prosiła o napój”. I potem kontynuował rozmowę, aż stwierdził, jaki był jej kłopot. On powiedział: „Idź, zawołaj swego męża i przyjdź tutaj”. Ona odrzekła: „Ja nie mam męża”. On powiedział: „Prawdę powiedziałaś. Miałaś ich już pięciu, a ten, z którym żyjesz obecnie, nie jest twoim mężem. Prawdę powiedziałaś”. Ona powiedziała: „Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem. I wiemy, że gdy przyjdzie Mesjasz, to On będzie czynił właśnie to”. On powiedział: „Ja, który z tobą mówię, jestem Nim”. O, moi drodzy. Co On czynił? Odzwierciedlał Boga. Co powinien czynić kościół? Odzwierciedlać tą samą rzecz, którą On czynił ...?... O, odzwierciedlać Boga w Jego ludzie.
86
Przypominam sobie w Biblii, kiedy stary prorok był tak napełniony Duchem Świętym, że... Niewiasta Sunamitka miała dziecko, a ono umarło, a prorok nie miał - nie usłyszał niczego od Boga. Lecz on chodził po podłodze tam i z powrotem, tam i sam, aż Duch Boży zstąpił na niego. On rozpostarł swoje ciało na tym małym martwym dziecku, a ono kichnęło siedem razy i powróciło do życia. Co to było? Ten prorok? O, nie. Bóg w Swoim ludzie. To się zgadza. Był to Bóg w Swoim ludzie. Na pewno. To się dokładnie zgadza.
87
Potem znajdujemy człowieka imieniem Szymon Piotr, który nie miał wystarczającego wykształcenia, żadnego doświadczenia z seminarium, nie miał żadnej karty członkowskiej jakiejś organizacji. Lecz on był napełniony Duchem Świętym; Bóg w Swoim ludzie. Ludzie widzieli go prorokującego i widzieli, że to się urzeczywistniło. Oni obserwowali jego wielkie życie. Oni widzieli jego wpływ - człowieka. On mówił jak Jezus Chrystus. Biblia mówi, iż ludzie widzieli, że to byli niepiśmienni, niewykształceni mężczyźni, lecz poznali, że oni byli z Jezusem. Rozumiecie? Widzicie, On odzwierciedla Samego Siebie w was. I oni stwierdzili - potem ludzie uwierzyli, że to jest tak wielkie, bo Bóg zstąpił w takiej mierze na tych ludzi, że nawet kładli chorych w cieniu tego niepiśmiennego rybaka. A ilu z nich - leżących tam miało wiarę i wierzyło, tych Bóg uzdrowił, nie cień tego rybaka, lecz Bóg w Swoim ludzie - Bóg działający przez Swój lud. Oczywiście.
88
Oni widzieli, że Paweł powstał wówczas i prorokował. A każde proroctwo wypełniło się dokładnie; on przepowiadał różne rzeczy i czynił wszystko, co czynił Jezus Chrystus, kiedy On był tutaj na ziemi. Oni widzieli, że on był z Chrystusem; on wiedział, że Chrystus jest w nim w takiej mierze, że nawet prosili go, by mogli brać chusteczki i przepaski z jego ciała, i kładli je na chorych i cierpiących, a złe duchy wychodziły z ludzi. Choroby zostały uzdrowione. Co to było? Bóg w Swoim ludzie.
89
O, czego nam trzeba dzisiaj wieczorem? Spójrzcie na ubiegły wieczór. Ja słuchałem tej taśmy. Przyszła tam zwykła niewiasta, myślę że z Oregon, czy coś podobnego. Ona jest ubogą niewiastą. Zużyła swoje pieniądze, by przyjechać tutaj. Ona miała nie zbawionego męża i dzieci. Ona była chora i cierpiała; przyszła na podium. Ktoś wśród słuchaczy myślał coś innego - że ja zgadywałem, mówiąc jej to, co jej dolega. Potem Duch święty cofnął się i powiedział jej, kim ona jest, jak się nazywa oraz jak nazywa się jej matka, powiedział jej, jak ją nazywali, kiedy była malutkim dzieckiem, powiedział jej, jak nazywa się obecnie nazwiskiem męża, powiedział jej, gdzie była, co uczyniła, skąd pochodzi, co robiła, jaką miała chorobę, i powiedział jej, że ma męża grzesznika i dzieci grzeszące, a ona cierpiała z powodu jakiejś choroby. Ja teraz nie wiem, słuchałem to po prostu na taśmie.
90
A potem przyszedł Duch święty z „TAK MÓWI PAN: Ja ci daję twego męża, daję ci twoje dzieci; Ja cię uzdrawiam”. I dzisiaj ona jest zdrowa. Jej mąż przyszedł pierwszy do ołtarza ubiegłego wieczora i jej dzieci są zbawione. Kto to jest? Ten, który zna czas przeszły, czas teraźniejszy i czas przyszły, kto to jest? Bóg w Swoim ludzie. Amen. To się zgadza. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. On obiecał te sprawy w ostatecznych dniach. Tutaj jesteśmy, skończyłem dziesięć minut przed dziesiątą. Przepraszam, rozgadałem się po prostu. Mam tutaj jeszcze trzydzieści miejsc Pisma świętego. O, o, zostawię to na jutrzejszy wieczór. Bóg jest w Swoim ludzie. Czy wierzycie, że Bóg jest w Swoim wszechświecie? Czy wierzycie, że Bóg jest w Swoim Słowie, że Bóg jest w Swoim Synu, że Bóg jest w Swoim ludzie? Czy się nie cieszycie, kiedy wiecie, że Bóg jest w wszechświecie, Bóg jest w Swoim Synu, Bóg jest w Swoim ludzie? Bóg jest ciągle Bogiem. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Niech będzie błogosławione Imię Pańskie. Mówię wam: Módlmy się. Pochylmy nasze głowy.
91
Nasz Niebiański Ojcze, my wierzymy, że Ty jesteś Bogiem. Wiemy, że Ty jesteś blisko. Widzimy Ciebie w odległej przeszłości, zanim świat miał w ogóle swój początek. Widzimy, że Ty wyciągnąłeś Swoje ręce i stworzyłeś świat. świat został ukształtowany Słowem Bożym. Właśnie ta glina, na której stoimy dzisiaj wieczorem, jest zamanifestowanym Słowem Bożym. Jeżeli nie, to skąd ona pochodzi? Ty powiedziałeś i tak się stało. Ty jesteś ciągle Bogiem dzisiaj wieczorem. O, Boże, pozwól, abyśmy zobaczyli wizję tego. Pozwól nam zrozumieć prawdziwe znaczenie Twojego drogiego Słowa. Spełnij to, Ojcze. Pobłogosław nas dzisiaj wieczorem. Modlę się, abyś Ty darował nam to dzisiaj wieczorem - żebyś pokazał, iż Ty jesteś w Swoim ludzie. Ludzie mogą Cię oglądać we wszechświecie, mogą Cię oglądać na różnych miejscach, Panie. Pozwól nam teraz ujrzeć, że Ty się zjawiasz, nasz niebiański Ojcze, jeżeli nam okazujesz taką łaskę. Modlę się, żebyś zobaczył, Panie, że my nie myślimy, iż musimy oglądać te rzeczy, lecz aby się mogło wypełnić Twoje Słowo. Ty nie potrzebujesz uzdrawiać ludzi, by udowodnić, że jesteś Synem Bożym. Ty to czyniłeś, ponieważ Ty powiedziałeś, że to się działo, aby się mogło wypełnić Słowo. A dzisiaj wieczorem nie czynisz tych rzeczy tylko dlatego, że sobie myślisz, iż powinieneś je czynić. Ty je czynisz dlatego, ponieważ obiecałeś, że je będziesz czynił. Ty jesteś zobowiązany wobec Słowa, Panie, i Ty je z pewnością zawsze potwierdzasz jako prawdziwe.
92
Tutaj leżą chusteczki, Panie, a chorzy ludzie są w całym kraju, są tam chore dzieci, matki. Ty zaopiekowałeś się tymi chusteczkami. Ja wkładam moje ręce na nie, Ojcze. Wiem, że nie jestem św. Pawłem, lecz Ty jesteś ciągle Jezusem. A w Biblii jest powiedziane, że pewien lud, który jest nazywany Izraelem, był posłuszny Twoim przykazaniom. Oni pielgrzymowali wypełniając swój obowiązek. A kiedy wypełniali swój obowiązek, Czerwone Morze stanęło im w drodze. Ono im zamykało drogę. Armia faraona zbliżała się. Z obu stron były góry i pustynie. Wydawało się, że Bóg nie zostawił Sobie drogi odwrotu. A tam stanęło im coś w drodze. Ty obiecałeś im, że zabierzesz ich do nowego kraju. Lecz Czerwone Morze stanęło im w drodze. Jeden pisarz powiedział, że Bóg spojrzał w dół poprzez ten Słup Ognia gniewnymi oczami i powiedział: „Kiedy On spojrzał, Czerwone Morze przelękło się i wycofało swoje wody, a Izrael kontynuował pielgrzymkę”.
93
O, Boże Niebios, Ty jesteś ciągle Jahwe dzisiaj wieczorem. Nie tylko, że patrzysz poprzez Słup Ognia, lecz patrzysz w dół poprzez Krew Twego własnego Syna dzisiaj wieczorem. A choroby stanęły w drodze tym chorym ludziom tutaj, których przedstawiają te chusteczki. Wielki Boże Jahwe, kiedy te chusteczki będą położone na chorych, niech ten diabeł zlęknie się i wycofa się precz. I Boże, zabierz ich do tej obietnicy: „Jam jest Pan, który uzdrawia wszystkie twoje choroby”. Spełnij to, Ojcze. Prosimy o to w Imieniu Twego Syna Jezusa Chrystusa. A teraz, Panie, błogosław tych czekających wśród słuchaczy. Modlę się w Imieniu Jezusa. Amen.
94
Otóż, myślę, że mamy już trochę spóźnienie. Każdego wieczora wywoływaliśmy karty modlitwy do ołtarza. Myślę więc, że wywołamy po prostu tych, którzy nie mają karty modlitwy dzisiaj wieczorem, abyście zobaczyli, że karta modlitwy nie ma z tym nic wspólnego. Ilu z was tutaj jest chorych i nie macie karty modlitwy? Podnieście swoją rękę. Dobrze. Nie ma tutaj nikogo, na ile widzę teraz, kogo znam. Nie mogę wymienić nikogo po imieniu, tylko tych młodych śpiewaków, siedzących tutaj na przedzie.
95
Jeżeli powiedziałem, że Bóg jest w Swoim wszechświecie, Bóg jest w Swoim ludzie... Czy wierzycie, że Bóg jest w Swoim ludzie? Otóż, spójrzcie teraz wszyscy w tym kierunku. Tak, jak powiedział Piotr i Jan, kiedy przechodzili koło bramy świątyni, zwanej Piękną, powiedzieli: „Spójrz na nas”. To znaczy dawać baczenie, słuchać tego, co ja chcę powiedzieć. On powiedział: „Srebra i złota nie mam, lecz to, co mam - wiarę - to, co mam, daję ci. W Imieniu Jezusa Chrystusa, wstań”. Wyciągnął rękę i chwycił tego człowieka, i podtrzymywał go na nogach, aż kostki jego nóg wzmocniły się. Potem on odszedł, radując się.
96
Jak już wiecie, ja nie jestem wykształcony. Ja nie jestem... Nie mogę nazwać samego siebie kaznodzieją. Jestem czymś w rodzaju zapasowej opony. Lecz Bóg dał mi dar, mianowicie dar, bym manifestował Jezusa Chrystusa i pokazał ludziom, że On ciągle żyje. Otóż, jeżeli On nie jest martwy... Gdyby On był martwy, to nasza religia byłaby daremna. Lecz ja widziałem już setki religii, kiedy podróżuję jako misjonarz po świecie. Stawiam czoło wszelkiego rodzaju diabłom, czarnoksiężnikom, i wszystkiemu. Lecz nasza religia jest prawdziwa. Nasz Bóg żyje. On nie jest martwy. On żyje. A On obiecał: „Sprawy, które Ja czynię i wy czynić będziecie”. Powiem wam, że każdy człowiek, który wyznał swoje grzechy pod Krew Jezusa Chrystusa, jest synem Bożym - jeżeli jest narodzony z Ducha Bożego. Oni są synami i córkami Bożymi.
97
Otóż, co, gdyby Jezus stał tutaj dziś wieczorem ubrany w ten garnitur, który On dał mi przez mego dobrego przyjaciela, Carl Williams'a? Co gdyby On stał tutaj i miał ten garnitur na sobie, a wy podchodzilibyście do Niego, mówiąc: „Panie Jezu, czy Ty mnie uzdrowisz?” Patrzcie, On by tego nie mógł uczynić. On to już uczynił Jego sinościami zostaliśmy uzdrowieni. Powiedzielibyście: „Wybacz mi”. On to już uczynił - na Golgocie. Cały plan zbawienia został wykonany; uzdrowienie i wszystko inne zostało dokonane.
98
Biblia mówi, że On wstąpił na wysokości i siedzi po prawicy Boga. Czy temu wierzycie? On tam jest, czyniąc wstawiennictwo, a On jest naszym Najwyższym Kapłanem, który potrafi współczuć naszym słabościom. Czy temu wierzycie? Naszym jedynym Pośrednikiem między Bogiem i człowiekiem jest Jezus Chrystus. To jest według Biblii. Może macie innych, którzy to próbują czynić. Lecz jest tylko Jeden, którego Bóg wysłuchuje, a to jest Jezus Chrystus. To się zgadza. Zauważcie, jak On siedzi tam jako Najwyższy Kapłan, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Otóż, gdyby On chodził tutaj dzisiaj wieczorem, a wy mielibyście wiarę, by wierzyć, że On może was uzdrowić, tak jak ta niewiasta, która wierzyła, że Bóg jest w Swoim Synu... Zatem, wy wierzycie, że Bóg jest w Swoim Słowie. Wy wierzycie, że Bóg jest w Swoim ludzie. Jezus wstał z martwych, powrócił do Ducha świętego i On zstąpił znowu, żyjąc w Swoim ludzie, by czynić te same dzieła, które On czynił. I nadeszła godzina, aby się to wypełniło, ponieważ koniec okresu pogan jest blisko. On to uczynił na końcu czasu Żydów, na końcu czasu Samarytan, a teraz na końcu czasu pogan - tak samo, jak On uczynił wówczas; obiecał, że to uczyni zgodnie z Pismem świętym.Teraz wy wszyscy, którzy jesteście chorzy i w potrzebie...
99
A niebiański Ojciec wie, że mówiłem prawdę. Jeżeli jest tutaj ktoś z tych, których widzę w tym budynku, którego znam... Właśnie w tej chwili patrząc w tym kierunku - tutaj siedzą trzej mali chłopcy i dziewczynka, którzy śpiewali. To są jedyni, których znam. Ilu z was słuchaczy wie, że ja nie wiem o was niczego, że jesteście obcy? Podnieście swoje ręce. Rozumiecie? Wszyscy, bez względu na to, gdzie jesteście - w tyle, czy gdziekolwiek to jest. Otóż, jeżeli Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki i On jest Najwyższym Kapłanem, to my staliśmy się dla Niego anteną odbiorczą. My mamy również czynić te sprawy, które On czynił. Ja wiem, że możecie słuchać psychologicznego kazania. Możemy mówić o tym, kim On był i co - to jest w porządku. Lecz czy to będzie działać? Możemy mówić, że On jest tym samym, lecz czy to będzie działać? Jak ktoś, kto próbuje coś sprzedać: wygląda to dobrze, lecz przekonajmy się, czy to funkcjonuje.
100
Otóż, nasza religia musi być czynna. Chrześcijańska religia jest w akcji. Jest to Sam Jezus Chrystus w akcji, który może... Podobnie jak ten mikrofon tutaj - ten mikrofon jest zupełnie niemy, dopóki ktoś nie mówi do niego. I potem on przenosi głos tego, który mówi przezeń. Lecz on sam w sobie jest niemy. Tak samo jest z każdym mężczyzną i kobietą. Człowiek jest niemy, jeżeli chodzi o te sprawy, lecz jeśli ma kontakt i Chrystus pociągnął go, by go użyć, to już nie jesteś ty... To już nie jest twój głos, to jest Jego głos. Dlatego właśnie będę prosił wszystkich, by zrelacjonowali, czy kiedykolwiek widzieli, że to było błędne - z tych dziesiątek milionów razy. Nigdy nie będzie to błędne, ponieważ to jest Bóg. Wy temu musicie teraz wierzyć. Wy to musicie zaakceptować. Musicie mieć wiarę i nie wątpić w to.
101
Teraz do was tam w audytorium, chcę, abyście pochylili wasze głowy na kilka minut i pragnę, żebyście się modlili tak jak ta niewiasta. „Panie, ja jestem chora” albo „mam chorego przyjaciela” względnie jestem w rozpaczliwej potrzebie. Mam kłopoty w domu„, względnie niemal cokolwiek, czego potrzebujesz. Powiedz: „Panie Jezu, ja wiem, że ten mężczyzna mnie nie zna. On jest dla mnie całkiem obcym. Lecz Ty mnie znasz i ja pragnę, żebyś mi Ty pomógł, Niebiański Ojcze. Pragnę, żebyś mnie Ty uzdrowił. Ja się dotknę Twojej szaty. Jestem tak daleko od niego i tak by mi to nic nie pomogło, gdybym się go dotknął. On jest tylko człowiekiem. Lecz ja się dotknę Ciebie”. „I on powiedział, że żyjemy w ostatecznych dniach, i ostatni znak był dany kościołowi zgodnie z Pismem świętym, jak Ty przyszedłeś do Abrahama, tego wybranego, który był wywołany z Sodomy”. „Otóż, Ojcze Boże, niech się to stanie dzisiaj wieczorem. Niech się stanie tak, Ojcze, że kiedy... Niech ten mężczyzna powie mi, przemówi do mnie, jak Ty przemówiłeś do tej niewiasty, która dotknęła się Jego szaty, a ja będę Ci wierzył całym Moim sercem”. Niech teraz muzyka gra naprawdę cicho, jeżeli będziesz tak łaskawa, siostro.
102
Módlcie się teraz. Teraz każdy, kto jest chory, niech się nikt nie porusza, i nie... Ktoś zrobił właśnie zdjęcie. Nie róbcie więcej zdjęć. Rozumiecie, Duch święty jest światłością. Ja Ją obserwuję. Czy widzicie teraz, gdzie ja stoję? Tutaj za mną jest grupa kaznodziejów, którzy sponsorują te zgromadzenia, a przede mną siedzi około tysiąca ludzi. Kiedy widziałem to wówczas, gdy siedziało tam pół miliona... Ja nie znam nikogo tutaj i wy, którzy dziś wieczorem nie macie kart modlitwy, pragnę, żebyście się modlili i powiedzieli: „Panie Jezu, niechaj to wszystko zostanie usunięte ze mnie - wszystkie przesądy. On powiedział, że Bóg jest w Swoim ludzie. On powiedział, że Bóg posłał go, by ogłosił Jezusa Chrystusa w ostatecznych dniach Kościołowi. Ja jestem chory i gdybym się tylko mógł dotknąć Twojej szaty dzisiaj wieczorem...” „Oni mi mówią, iż Biblia mówi, że Ty jesteś Najwyższym Kapłanem który może współczuć naszym słabościom. Biblia mówi też, że Ty jesteś tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Zatem Ty będziesz działał dzisiaj tak, jak działałeś wczoraj”. „A ta niewiasta dotknęła się Ciebie i usiadła wśród słuchaczy, a Ty odwróciłeś się i powiedziałeś jej, jaka była jej dolegliwość, i powiedziałeś, że jej wiara uzdrowiła ją”.
103
Modlę się teraz szczerze i moją modlitwą jest, niech Pan Bóg spełni tą prośbę. Bądźcie teraz naprawdę pełni czci, módlcie się przez chwilę. Jeśli jesteś grzesznikiem, powiedz: „Wybacz mi, Panie”. Jeśli jesteś chorym i grzesznikiem, powiedz: „Wybacz mi, Panie”. Jeśli jesteś chrześcijaninem, to masz prawo do Drzewa Życia. Jeśli teraz tak odczuwasz, ty się modliłeś i masz coś... Miej teraz swoje myśli skierowane na Chrystusa. Możesz podnieść swoją głowę, jeśli pragniesz, i miej skoncentrowane swoje myśli na Chrystusa, i patrz w tym kierunku. Patrz w moim kierunku.
104
A teraz, wierz tylko całym swoim sercem. Powiedz: „Panie Jezu, modliłem się modlitwą wiary jak najlepiej umiem, a nie mam karty modlitwy. Nie będę zawołany do kolejki modlitwy. Patrz, kiedy on zawoła kolejkę modlitwy po chwili, ja tam nie będę. Nie mam karty modlitwy. Lecz ja mam wiarę, Boże. Pomóż mi”. Czyńcie to teraz. I potem, kiedy Jezus Chrystus zstąpi i namaści nas - waszą wiarę, by w to wierzyć, moje oczy, by to oglądać i moje usta, by to wypowiedzieć... A jeśli On czyni to samo, co On czynił wczoraj - kiedy On był tutaj na ziemi, a obiecał uczynić to znowu, to Bóg jest w Swoim ludzie. Potem powiecie: „Pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”.
105
Módlcie się tylko. Teraz to nie jest moja wiara, lecz wasza wiara. Ja po prostu czekam na Niego, żeby mówił do mnie. Jeśli On nie przemówi, to wywołam kolejkę modlitwy. To jest wszystko, co ja mogę uczynić. Otóż, ja jestem bez Niego bezsilny. Lecz jestem pewien, że On jest tutaj. Właśnie Gdybym tylko mógł zobaczyć kogoś, kto ma wiarę Nie bądźcie nerwowi. Nie otrzymacie niczego, jeśli będziecie nerwowi przy tym. Bądźcie pełni czci przed Bogiem i przedstawiajcie po prostu wasze potrzeby. Co za chwila. Co za moment. Widzicie, Bóg - to Słowo jest Prawdą i to Słowo ujawni, czy jestem fałszywym świadkiem Słowa, albo czy mówiłem prawdę. Bóg potwierdzi, że to Słowo jest prawdą. To się zgadza. Bóg nie będzie miał do czynienia z kłamstwem. Wy to wiecie.
Tutaj to jest. Dziękuję Ci, Panie. W Imieniu Jezusa Chrystusa biorę każdego ducha tutaj pod moją kontrolę ku chwale Bożej. Wierzcie teraz, pełni czci, i wierzcie. Ten Anioł, którego widzicie na zdjęciu, jest tutaj na podium. On idzie do słuchaczy. Chwileczkę tylko. W lewo...
106
Tutaj On jest. Czy Go widzicie? Jest to młoda pani, siedząca wprost tutaj, następna od końca rzędu. Czy widzicie tą światłość - bursztynową - tuż obok tej pani? Ona będzie wkrótce matką. Czy się to zgadza? Czy masz kartę modlitwy? Nie masz. Ty nie potrzebujesz karty. Lecz ty wierzyłaś. Czy wierzysz, że jestem Jego prorokiem, Jego sługą? Jeżeli Pan Jezus Chrystus objawi mi te rzeczy, które masz na sercu i po co jesteś tutaj, czy to przyjmiesz? Ty jesteś nerwowa, oczywiście, niedługo będziesz matką. Lecz twoja dolegliwość jest w twoich plecach. Ty masz dolegliwości w plecach i to jest właśnie powodem, dlaczego prosisz Boga, aby cię uzdrowił z tego. Czy tak nie jest? Jeżeli to prawda, to podnieś swoją rękę. Otóż, jeżeli te rzeczy, które były powiedziane, są prawdą, to chcę, żebyś powstała, aby ci ludzie wiedzieli, że to jest prawdą. Czy jesteśmy sobie wzajemnie całkiem obcy? Jeżeli to prawda, to podnieś swoją rękę. Czy to, co On powiedział, jest prawdą? Jeżeli to prawda, to pomachaj swoją ręką, ot tak.
107
Otóż, tam jest niewiasta, która się dotknęła Jego szaty. Ona się nie mogła dotknąć mnie. Ona jest trzydzieści lub czterdzieści stóp ode mnie. Lecz Ona się dotknęła Jego szaty. I zapytajcie się jej. Ona się modliła, żeby Bóg uzdrowił jej plecy i dał jej rozwiązanie, by urodziła to dziecię. To się zgadza. Czy to prawda? A ty to czyniłaś, zanim przyszłaś dzisiaj wieczorem tutaj do zboru, i modliłaś się, żeby cię w jakiś sposób dopuszczono do kolejki modlitwy. Jeżeli to prawda, jeśli się tak modliłaś, to podnieś swoją rękę. Jak ja mogę stać tutaj i powiedzieć jej, co ona powiedziała, zanim odeszła z domu? Czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, jak się nazywasz? Pani Cisco, wierz całym... To się zgadza. Jeżeli to prawda, podnieś swoją rękę. Idź teraz do domu. Jesteś zdrowa. Niech ci Bóg błogosławi i twoje dziecię, i twego męża siedzącego tam. Przed Bogiem - ja nigdy przedtem w moim życiu nie widziałem tej niewiasty. Czy Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki?
108
Tutaj, ta młoda pani, wyglądająca jak Hiszpanka, siedząca tam, ona była cała wzruszona z powodu tego. Ona sobie zdaje sprawę z tego, że coś się dzieje. Ona płacze, ponieważ ta światłość jest wprost nad nią. Ja jej nie znam. Nigdy jej nie widziałem. Lecz ona ma coś na sercu, o co się modliła. Chodzi o jej matkę. To się zgadza. Czy masz kartę modlitwy? Ty jej nie potrzebujesz. Nie masz karty. Nie potrzebujesz jej. Twoja matka jest bardzo chora. Nie ma jej tutaj. Ona jest w Bakersfield. To się zgadza. Ty jesteś żoną kaznodziei. Twój mąż siedzi koło ciebie. On ma brata; nazywa go Joe. To się zgadza. Otóż, jeżeli to jest prawdą, podnieś swoją rękę. Nigdy w moim życiu nie widziałem tych ludzi. Jeżeli to jest prawdą, powstańcie oboje na nogi. Jeżeli to prawda i ja jestem zupełnie obcym dla ...?... Ty otrzymałaś swoją prośbę. Idź do domu. Jezus Chrystus słyszy cię. Chwała bądź Bogu.
109
Ta niewiasta siedząca zaraz za nią w tej różowej bluzce - czy pani ma kartę modlitwy? Ja jestem dla ciebie obcym. Ja cię nie znam. Czy się to zgadza? Lecz tam jest czarny, ciemny okrąg, otaczający tą panią. Co to znaczy? Niech mi Pan Bóg powie. Tak, widzę ją upadającą. Ona ma jakieś paroksyzmy. Ona ma epilepsję. To się zgadza. Jeżeli to prawda, podnieś swoją rękę. Czy wierzysz, że Jezus Chrystus może cię uzdrowić? Więc przyjmij swoje uzdrowienie. Obyś już nigdy nie miała paroksyzmu - w Imieniu Jezusa Chrystusa. Czy wierzysz całym swoim sercem? Miej wiarę w Boga. Czy wierzycie? Zważajcie. Tutaj On jest znowu. Zważajcie. On jest nad młodą kobietą, drobną, szczupłą kobietą, siedzącą zaraz tutaj na dole. Ona cierpi z powodu anemii. Ona to przegapi. Panie Boże, pomóż mi. Proszę, modlę się, Ojcze, nie pozwól, żeby to przegapiła. Ona nazywa się pani Marsh. Powstań, pani Marsh, i bądź zdrowa w Imieniu Jezusa Chrystusa. Szatan sobie myślał, że mu to ujdzie na sucho, ale przeliczył się. Ja nie znam tej niewiasty. Nigdy w moim życiu jej nie widziałem. Bóg w niebie to wie.
110
Co to jest? Bóg w Swoim wszechświecie, Bóg w Swoim Słowie. Bóg w Swoim Synu, Bóg w Swoim ludzie - Jezus Chrystus ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Czy temu wierzycie całym swoim sercem? Ilu z was wierzy? Podnieście swoją rękę. Ilu z was potrzebuje Boga w swoim życiu? Podnieście swoje ręce i machajcie swoimi rękami. Włóżcie teraz swoje ręce jedni na drugich, a ja będę się modlił za was stąd tutaj. Wy się módlcie za kogoś. Włóżcie swoje ręce jedni na drugich, a zobaczycie chwałę Bożą. Nie dbam o to, jak bardzo jesteście kalecy. Jeżeli jest tutaj ktoś w wózku inwalidzkim albo ktoś o kulach, ktoś, kto nie może chodzić - przygotuj się, ty będziesz chodził Ty wyjdziesz stąd, jeśli w to uwierzysz. Włóżcie swoje ręce jedni na drugich i módlcie się o siebie wzajemnie. Jezus Chrystus, Syn Boży jest tutaj, Bóg w Swoim ludzie. Jezus powiedział: „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją”.
111
Niebiański Ojcze, ja przychodzę, by prosić o przebaczającą łaskę i modlę się o tych ludzi, kiedy wiemy, że Twoja Obecność jest tutaj. Proszę, by każda moc diabła w tym audytorium została złamana i żeby Jezus Chrystus wziął to nabożeństwo do swoich rąk i uzdrowił każdego chorego człowieka, który jest w Boskiej Obecności. Proszę o to w Imieniu Jezusa Chrystusa.
112
Ja temu wierzę. Nie ważne, jaka jest wasza dolegliwość, co było nie tak; ja ogłaszam, że zostaliście uzdrowieni. Jeżeli temu wierzycie całym waszym sercem, to zostawcie swoje kule leżeć, tam gdzie są. Gdziekolwiek, cokolwiek jest niedobrego, powstańcie na swoje nogi i świadczcie Bogu, że przyjęliście swoje uzdrowienie w tej chwili. Powstańcie na swoje nogi i wierzcie całym swoim sercem, że Jezus Chrystus... Tutaj to macie. To jest właściwe. Cała ta grupa stoi - stuprocentowo. Jezus Chrystus uzdrowił w Boskiej Obecności każdego człowieka, który uwierzył. Otóż, jeśli Go nie znacie jako waszego Zbawiciela, podejdźcie teraz tutaj i przyjmijcie Go, podczas gdy Jego Obecność jest tutaj. Czy podejdziecie tu teraz i przyjmiecie Go? Podnieście swoje ręce ku Bogu i oddawajcie mu dzięki i chwałę, a ja poproszę jednego z pastorów, by przejął teraz tą usługę. Niech ci Bóg błogosławi, bracie.