1
Pozostańmy teraz stać kilka chwil, kiedy pochylamy nasze głowy. Chciałbym wiedzieć, kiedy mamy pochylone nasze głowy i nasze serca, czy jest tutaj jakaś szczególna prośba dzisiaj wieczorem, której chciałbyś od Boga, coś szczególnego - czy oznajmiłbyś to przez podniesienie swojej ręki? Tylko On wie, czego potrzebujesz. Tylko o tym rozmyślaj w swoim sercu.
2
Nasz Niebiański Ojcze, cieszymy się tak bardzo dzisiaj wieczorem, bo mamy ten wielki zaszczyt, że śmiemy mówić „Ojcze” do Stwórcy Niebios i ziemi. Cieszymy się też bardzo wiedząc, że zgromadziliśmy się tutaj dzisiaj wieczorem w niebiańskich miejscach w Chrystusie, Twoim Synu. A On obiecał, że jeśli będziemy prosić o cokolwiek w Jego Imieniu, będzie nam dane. Panie, Ty widziałeś każdą rękę, która się podniosła do góry. Ty wiesz, co kryje się za tą ręką. Była tam prośba o coś i ja zanoszę moją modlitwę razem z ich modlitwami. We wierze podchodzimy teraz do tego wspaniałego tronu Bożego z kości słoniowej. Widzimy tam Krew Pana Jezusa, leżącą tam na ołtarzu, by nas zapewnić, że nasza prośba została wysłuchana. Pozostało nam tylko jedno: Jeśli będziemy wierzyć w to, o co prosiliśmy, wtedy nam to będzie dane. Pomóż naszemu niedowiarstwu.
3
Ojcze, modlimy się dzisiaj wieczorem, kiedy otworzymy to Słowo, żebyś Je nam Ty objawił. To Ty Je napisałeś i my się modlimy, żebyś Je nam Ty objawił. Przyjdź więc pomiędzy nas i zamanifestuj Je i potwierdź Samego Siebie, że w tym czasie wielkich naukowych osiągnięć, kiedy kościół staje się oziębły i posuwa się do tradycji i wyznań wiary, Ty pozostajesz tym samym dla tych, którzy Ci wierzą, że jesteś tym samym, że Ty jesteś tym samym Bogiem, który wylał swoją moc w Dniu Pięćdziesiątym. Ty jesteś tym samym Bogiem, który chodził z uczniami, Tym, który był z Mojżeszem na pustyni, i Ty jesteś tym samym dzisiaj wieczorem. Błogosław nas teraz wspólnie, kiedy mamy społeczność wokół Słowa. Prosimy o to w Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Możecie usiąść.
4
Jak zawsze uważam to za wielki przywilej być tam, gdzie Boży ludzie są zgromadzeni razem, ponieważ jestem pewien, że Chrystus jest wśród nas. Jesteśmy wdzięczni Panu Bogu, że słyszeliśmy dobre wieści z ubiegłego wieczora. Okazuje się, że Bóg jeszcze ciągle uzdrawia chorych i cierpiących. A zatem jest to... Jeżeli tylko możemy mieć skierowane nasze myśli na Chrystusa i wiedzieć, że Jego Obecność jest tutaj, oraz że On już zapewnił dla was każde błogosławieństwo odkupienia, za które On umarł; ono jest wasze. Wy musicie tylko w to wierzyć.
5
A zatem, ufam, że dzisiaj dobrze wypoczęliście i jesteście... Postaram się wypuścić was dzisiaj wieczorem tak szybko, jak to będzie możliwe. A potem, jutro - będzie to we czwartek wieczorem, następnie w piątek wieczorem, a potem w sobotę rano na śniadaniu... Pragnę przedłożyć zebranym tutaj dzisiaj wieczorem prośbę brata Carla Williamsa ze zboru w Phoenix, przełożonego tego zboru. Jego osiemdziesięciopięcioletni ojciec miał atak apopleksji dzisiaj po południu. On miał być tutaj dzisiaj wieczorem, ale musiał odlecieć gdzieś na północ, by odwiedzić swego ojca. I ja poszedłem zaraz modlić się za tym starym człowiekiem. Przed kilku tygodniami byłem u niego. On był bardziej żywotny niż jego syn - tam w Albuquerque, gdzie mieliśmy konferencję. A dzisiaj wieczorem on leży - udar mózgu - ma osiemdziesiąt pięć lat. Lecz ja wierzę całym moim sercem, że Bóg uzdrowi go z tego paraliżu. Ja temu wierzę, bo kiedy byłem w modlitwie, widziałem go po prostu poruszającego się, i on... Wiecie, człowiek nie jest sparaliżowany, jeżeli się może poruszać. Więc on - wiem, że mu się polepszy, o ile całkiem nie odzyska zdrowia.
6
I jesteśmy wdzięczni za wiarę, za potwierdzenie - to coś wewnątrz nas, co nam to mówi i my to wiemy. Nie ma w tym żadnego zgadywania. Już od wielu lat mamy Słowo Boże. Teraz mamy Boga tego Słowa, rozumiecie, manifestującego wprost tutaj Swoje Słowo. Więc, to jest prawdziwy - jeden z ostatnich wielkich znaków, który jest obiecany kościołowi przed Przyjściem Pańskim.
7
Niedawno podróżowałem z moim synem do Bombaju w Indiach, gdzie moim zdaniem mieliśmy największe wezwanie do ołtarza, jakie mi Pan polecił uczynić kiedykolwiek w naszych zgromadzeniach. Było... Nie mogliśmy obliczyć, ilu przyszło do Chrystusa, ponieważ obliczono około pół miliona ludzi na jednym zgromadzeniu - około pięćset tysięcy. I spędziliśmy tam czas bardzo pracowicie. Byli tam Hindusi, święci mężowie i... O, moi drodzy. Chcecie mówić o religii? - Hindusi ją mają. Owego popołudnia byłem podejmowany przez siedemnaście różnych religii w Indiach, a wszystkie wypierają się Jezusa Chrystusa - każda z nich: mahometanie, buddyści, szyici, dżajnsi - o, jest ich tak dużo. A ja nie mówiłem nic. Przysłuchiwałem się im tylko, kiedy... Musieliśmy zdjąć buty, by móc wejść do świątyni dżajnsów.
8
Owego wieczora stałem przed tym tłumem ludzi, których końca nie mogłem dostrzec, a kiedy ci ludzie zaczęli podchodzić... Milicja musiała puszczać tych ludzi po jednym. Pierwszym, który przyszedł, był trędowaty - nie miał już rąk, a uszy miał też pożarte. Wszyscy wiedzieli, jaka była jego potrzeba, oczywiście. A potem, kiedy dwaj lub trzej przeszli w kolejce, wiecie, był tam... Duch święty objawiał... Oczywiście, kiedy zstąpi namaszczenie, to człowiek potrafi rozpoznać, o czym ludzie myślą, rozumiecie, człowiek to odczuwa. I oni sobie myśleli, że to jest coś w rodzaju telepatii. A każdy, kto wie, czym jest telepatia... To by było... Jeżeli sobie myślicie, że rozpoznawanie Ducha świętego jest telepatią, patrzcie, to wiecie niewiele o telepatii.
9
Więc wówczas ci święci mężowie, radżowie i tak dalej, na swoich poduszkach... Więc oni się tłoczyli jeden na drugiego. Dwaj lub trzej udusili się na nabożeństwie, przepychając się i wyłażąc jedni na drugich. A ja miałem tam tylko dwa dni pobytu. Nie mogli mi tam zapewnić ochrony, ponieważ... Musieliśmy to urządzić w mieście, jedynie tam mogliśmy dostać ochronę. Poza miastem przedostała się przez nią pewna pani, co sprawiło trochę kłopotów i dwaj lub trzej zostali zakłuci sztyletem na śmierć. Poza miastem nie zapewnili mi ochrony. I było to naprawdę okropne, kiedy to widziałem. Lecz kiedy przeszedł w kolejce czwarty człowiek - czwarty czy piąty był ślepym człowiekiem i on był żebrakiem, oczywiście. W Indiach żyje 470 milionów ludzi, a wydawało mi się, że około 400 milionów z nich to żebracy. Nigdy nie widziałem tylu żebraków. I jest to tak bardzo żałosne, kiedy... Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak dobrze się mamy, dopóki człowiek nie wyruszy raz w taką podróż.
10
Oto na ulicy leży matka, jej niemowlę umiera z głodu. Jego małe dziąsła zaciśnięte na wargach, jego małe - ono już nie potrafi krzyczeć. Matka również umiera z głodu. Ona chce dać komuś to dziecko, żeby je zachować przed śmiercią - chce uczynić cokolwiek, by je zachować przed śmiercią. A tutaj? Otóż, nie możecie sobie wyobrazić... Oto znów inna. Tutaj inna matka i kolejna. O, człowiek po prostu... Tak jest bez końca. I tak oni żyją - jak to żałosne. A oni są ludzkimi istotami, za które umarł Chrystus. Stałem tam owego wieczora, a ten ślepy człowiek podszedł. Duch święty powiedział: „Otóż, on jest żebrakiem, on jest czcicielem słońca. Jest ślepy już dwadzieścia lat”. Z chwilą, kiedy to powiedziałem, to człowiek mógłby usłyszeć... Wiecie, oni mają...
11
Kiedy się człowiek znajdzie w takiej sytuacji, to lepiej, kiedy wie, o czym mówi, ponieważ oni będą cię wyzywać odnośnie tego każdej chwili. I raczej bądź pewny, że cię Bóg posłał. Tam nie możesz odgrywać kościoła. Musisz naprawdę mieć to, o czym mówisz. Tutaj w Ameryce to jest dobre, lecz nie próbuj wyruszać na pola misyjne, dopóki nie jesteś całkiem przekonany. A potem w Afryce - ci czarownicy, i tak dalej. To są spirytyści. Oni się nie bawią tylko jakąś psychologią. Oni są opętani przez demony i oni mają moc, i jest potrzebna - tylko moc Boża może to przezwyciężyć. Pomimo tego nie widziałem jeszcze ani razu, żeby nasz wspaniały i chwalebny Pan Jezus nie pokonał tego wszystkiego i nie odniósł zwycięstwa każdym razem. Mówię to jako Jego sługa - w Jego Imieniu.
12
Owego wieczora był tam - przypominam sobie tego człowieka. Było powiedziane: „Ty jesteś ślepy”. I dalej: „Ty jesteś żebrakiem i jesteś czcicielem słońca”. I oni wierzą, że jeśli patrzą się w słońce tak długo, aż oślepną, to pójdą do nieba. Więc dla nich niebo istnieje i oni tam wejdą na skutek... Oni oddają cześć stworzeniu. I słuchajcie, człowiek odczuwa, jak to przychodzi, kiedy oni - szczególnie ci, których nazywają świętymi mężami. Potem oni pomazują się olejkiem oliwkowym. To jest znakiem, aby było widoczne - zabijają kozła i oddają cześć. Potem - następnie powiedziałem: „Ty jesteś żonatym mężczyzną i masz dwoje dzieci, a są to dwaj chłopcy. Jeden z nich ma około sześciu lat, a ten drugi około dziewięciu”. A kiedy mu to tłumacz powiedział, było to zgodne z prawdą. Pomimo tego nie chcieli słuchać. Oni sobie myśleli, że to jest psychologia. I pomyślałem w sobie: „Panie, czy pokazałbyś mi coś, co oni mogliby oglądać dokonane”. I człowiek musi zważać na to, co mówi Duch święty, na to, co On mówi do ciebie. Trzeba tam pozostać tak długo, aż człowiek usłyszy, co On odpowie. Rozumiecie? Słuchajcie tego, co On wam mówi, ponieważ to nie jestem ja; ja o tym niczego nie wiem; to jest On. Ja nawet sam nie wiem, co mówię, i nie wiem tego, dopóki nie wysłucham taśmy. A potem, więc potem... To jest cudowne - oglądać to, co On uczynił.
13
Potem obserwowałem i zobaczyłem tego mężczyznę jakby w wizji - stojącego powyżej i on potrafił widzieć. On miał swój wzrok. Pomyślałem: „To będzie wspaniałe przeżycie - w tej chwili”. I powiedziałem: „Dzisiaj byłem podejmowany w świątyni dżajnsów, w której było obecnych wielu z was, różnych przywódców. Mówiliście mi, jak słabe jest chrześcijaństwo, i jak wielką jest wasza religia. Nie miałem możliwości stanąć w obronie Pana Jezusa” - mówiłem - „lecz dzisiaj wieczorem stoi tutaj mężczyzna, który jest ślepy. Otóż, gdybym się teraz zapytał któregoś mahometańskiego kapłana albo buddyjskiego kapłana, względnie kogokolwiek, co spowodowało, że on tak czynił, powiedzielibyście, że on postępował źle, ponieważ oddawał cześć stworzeniu zamiast Stwórcy. Ja powiedziałbym na to „Amen”. To jest prawdą. Stworzeniu, zamiast Stwórcy! „Więc teraz - gdyby ten mężczyzna powiedział, że będzie służył Bogu, który przywróci mu jego wzrok...” On teraz stwierdza, że był w błędzie. Co uczynilibyście mu teraz? Wy buddyści skłonilibyście go, by zapomniał o swoim bogu i przyszedł, i przyłączył się do buddystów. Mahometanie zrobiliby z niego mahometanina. A inni... Co to jest? Wy zmienilibyście tylko jego myśli. Wy byście tylko... To jest psychologia„. Powiedziałem: „W Ameryce jest pełno tego samego. Wszyscy metodyści chcą zmienić baptystów, a baptyści chcą zmienić zielonoświątkowców, unitarianie chcą zmienić duotarian, duotarianie chcą zmienić... O, moi drodzy, jeszcze nie słyszałem czegoś takiego. Lecz jestem wdzięczny za jedną rzecz: Wszyscy oddajemy cześć temu samemu Bogu. Lecz tam jest inaczej”, powiedziałem, „to jest psychologia. Lecz z pewnością gdzieś jest Stwórca, który stworzył jego oczy”.
14
Otóż, ja bym tego nie powiedział, gdybym najpierw nie widział wizji, ponieważ to jest... Mam pięćdziesiąt cztery lata, a widziałem wizje już od czasu, kiedy miałem osiemnaście miesięcy. Ani jedna... Zapytam się wszystkich, czy widzieli kiedykolwiek, żeby jedna zawiodła. Absolutnie nie. Nigdy nie zawiedzie. Wizja nigdy nie zawiodła i nigdy nie zawiedzie. Ona jest zawsze poprawna, ponieważ to jest Bóg. A zatem, ja wiedziałem, że ten mężczyzna otrzyma swój wzrok, lecz starałem się zastawić trochę pułapkę, by pozyskać niektórych z tych niewierzących. Powiedziałem więc: „Zatem, jeśli mahometańska religia, która jest dominującą religią tutaj w Indiach - niechaj mahometański kapłan podejdzie tutaj i przywróci wzrok temu mężczyźnie, a ja się stanę mahometaninem”. Rozumiecie? Dalej powiedziałem: „Jeżeli religia buddyjska jest taka wielka, niech tutaj podejdzie buddyjski kapłan albo ktokolwiek inny”. Powiedziałem: „Oczywiście, jeżeli ten mężczyzna chce być w porządku przed sprawiedliwym Bogiem, na pewno wielki Stwórca, który mu stworzył oczy po raz pierwszy, może mu stworzyć oczy po raz drugi, jeżeli on chce ich użyć ku Jego chwale”. Wśród tych słuchaczy zapanowała taka cisza, jakiej jeszcze nie słyszałem.
15
Powiedziałem: „Podium jest otwarte, niech teraz podejdzie tutaj ktoś, kto mu potrafi przywrócić wzrok... Niechaj Bóg, ten prawdziwy Bóg, Ten, który go ukształtował na początku, który stworzył jego oczy, niech On przyjdzie i przywróci mu wzrok, a ja jestem gotowy być zwolennikiem tej religii”. Nikt nie powiedział ani słowa. Ja powiedziałem: „Wiem, co sobie myślicie. Wy sobie myślicie, że się posługuję telepatią, by się dowiedzieć, co jest z tymi ludźmi, i tak dalej - by im powiedzieć, kim oni są i skąd są. Nie mogę nawet przeczytać ich nazwiska, by je przesylabizować. Nie potrafię go wypowiedzieć, nie umiem mówić ich językiem. Wy nazywacie to psychologią. Jeżeli to jest... Ja się wcale nie znam na psychologii, ale wy jesteście mistrzami w tej sprawie. Niechaj zatem mistrz psychologii przyjdzie i da temu mężczyźnie jego wzrok, rozumiecie, jeżeli psychologia potrafi przywrócić wzrok ślepemu człowiekowi”. Było tam cicho, jak makiem zasiał. Nikt nie powiedział ani słowa.
16
Ja powiedziałem: „Dlaczego nic nie mówicie? Z pewnością Bóg gdzieś istnieje. Wszystko to - wszystko, co się dzieje, udowadnia, że Bóg gdzieś istnieje. Kim On jest?” Dalej powiedziałem: „Powodem, dlaczego nic nie mówicie jest to, że tego nie potraficie dokonać - ani ja tego nie potrafię. Lecz Bóg Niebios, który wskrzesił Swego Syna, Jezusa Chrystusa, a ja jestem Jego świadkiem, pokazał mi wizję, że ten mężczyzna otrzyma swój wzrok. Jeśli On tego teraz nie uczyni, to ja jestem fałszywym prorokiem; wypędźcie mnie z Indii. Lecz jeśli On to uczyni... Właśnie tutaj - wy mahometanie, stoi tu wasz kapłan w swojej szacie. Jest tutaj kapłan Buddy i inni. Widzicie swoich przywódców - jak oni milczą? Oni nic nie mówią; lecz ja mówię. Widziałem w wizji, że ten mężczyzna otrzyma swój wzrok, i on go otrzyma teraz. A jeśli nie, to coś jest nie tak, to ja jestem fałszywym świadkiem Biblii i Chrystusa”. Wszyscy...
17
Ja powiedziałem: „Ilu z was tutaj przyjmie Go jako swego Zbawiciela, jeżeli Bóg przywróci wzrok temu ślepemu mężczyźnie?” I było widać, że wszędzie podniosły się po prostu czarne ręce - jak daleko okiem sięgnąć. Otóż, obliczano, że tam było 500 tysięcy ludzi, to znaczy pół miliona. Więc to było wiele, wiele razy więcej, niż być może jest ich w Tucson. A oni zgromadzili się tam na jednym miejscu. Poprosiłem więc tego mężczyznę, żeby podszedł bliżej do mnie. Objąłem go moimi rękami. Oni nie tłumaczą modlitwy. Modliłem się: „Panie Boże, to jest wyzwanie dla mojej własnej wiary. Lecz właśnie tutaj w tym czasie, gdy wszędzie dookoła znajdują się wszyscy ci poganie, czy Ty nie jesteś ciągle tym samym Bogiem, jakim byłeś zawsze?” I powiedziałem: „Teraz chodzi o Twoją reputację. Ja mówię tylko to, co Ty powiedziałeś. Od mojego dzieciństwa pokazywałeś mi wizje, a nie widziałem, żeby jedna z nich zawiodła. Ty pokazałeś mi teraz, że ten człowiek otrzyma swój wzrok. Ja proszę o jego wzrok w Imieniu Jezusa Chrystusa”. I ten człowiek wydał wielki, potężny okrzyk. Siedział tam burmistrz tego miasta; on podbiegł, chwycił go do swoich rąk i obejmował go. Ten człowiek widział tak dobrze, jak ja lub ktokolwiek inny. Widziałem potem, że tysiące tysięcy...
18
Przyjaciele, nie chcę tego mówić krytykująco, lecz my nie dopisaliśmy w wykonywaniu tego programu, który posłał nas tutaj czynić Chrystus. Rozumiecie? On powiedział: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”. On nie powiedział, żebyśmy budowali szkoły; On nie powiedział, żebyśmy budowali kościoły; choć one są wszystkie piękne. Lecz my poświęciliśmy wszystek nasz czas, by budować szkoły i kościoły, i denominacje, co też odegrało swoją rolę. Lecz nie to On powiedział. „Głoście Ewangelię, a te znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą”. Innymi słowy głosić Ewangelię oznacza demonstrować moc Ducha świętego, a w tym właśnie my nie dopisaliśmy. Kościół nie potrzebuje dzisiaj wieczorem czegoś miękkiego, czegoś skrzyżowanego, miękkiego i sflaczałego, jakim jest kościół - „tylko złóż wyznanie, daj się ochrzcić, a jesteś chrześcijaninem”. Być chrześcijaninem oznacza zaprzeć samego siebie. „Zaprzyj samego siebie, weź swój krzyż i naśladuj Mnie codziennie”. Dzisiaj jest to tak miękkie i ludzie nazywają samych siebie chrześcijanami, podczas gdy dawniej wyznawać Chrystusa oznaczało śmierć i człowiek musiał polegać na Nim codziennie we wszystkim, czego potrzebował.
19
Ten sam Bóg żyje dzisiaj. Ja wiem, że to jest prawdą, a On jest dzisiaj tak samo wielkim, jakim był On wówczas. Jeżeli On był kiedykolwiek Bogiem, to On jest ciągle Bogiem. Lecz jeśli On nie jest Bogiem, to nie był Bogiem nigdy; bowiem On jest Bogiem całego rodzaju ludzkiego. Na co by się zdało mówić o Bogu Abrahama, gdyby On nie był tym samym Bogiem dzisiaj? Na co by się zdało mówić o Bogu, który potrafił otworzyć Czerwone Morze, by zgotować drogę ucieczki Swoim dzieciom, gdyby On nie mógł uczynić tego samego dzisiaj? A co z Bogiem, który potrafił wskrzesić martwego człowieka z grobu, gdyby On nie potrafił uczynić tego samego dzisiaj? Do czego byłoby przydatne dawać twemu kanarkowi fajne nasiona i witaminy, aby mu rosły zdrowe, mocne kości i skrzydła i piórka, a potem trzymać go w klatce? Jak on ma się nimi posługiwać? Na co się zda nauczać Biblii o jakimś wielkim Bogu? Jak może człowiek, który marznie, ogrzać się przy namalowanym ogniu? Jakiś człowiek marznie na śmierć, a ty mu namalujesz ogień i powiesz: „Oto, czego ci trzeba”. To nie jest... Musi to być coś, z czego wychodzi ciepło, by mu to zrobiło dobrze. Tak samo znowuzrodzenie musi być rzeczywistością - człowiek musi narodzić się na nowo, zostać napełniony Duchem Świętym i wiedzieć, że Obecność Boga jest tutaj, i oglądać Go wypełniającego Swoje Słowo i Swoje Obietnice, tak samo jak On czynił wówczas. Jezus powiedział: „A gdy Ja będę wywyższony ponad ziemię, pociągnę wszystkich do siebie”.
20
Niechby nam Pan dopomógł. Nie miałem w zamiarze przejść do tego, lecz ja - po prostu mówię.
Niech was teraz Pan błogosławi, a być może pewnego wieczora, zanim się wszystko zakończy, będę wam może o tym głosił jeden wieczór. Mam właśnie zamiar... Mówię o Boskim uzdrawianiu teraz, ponieważ pragnę oglądać... czekam na Pana; może uczyni coś, co będzie... Wiecie, około osiemdziesiąt sześć procent usługi Jezusa było Boskim uzdrawianiem. Więc my nie posługujemy się Boskim uzdrawianiem jako główną rzeczą. Nie można poświęcać głównej uwagi sprawom mniejszej wagi. My to wiemy. A ta wielka sztuka Boskiego uzdrawiania...
21
Właśnie skończyłem studiowanie - po czterech lub pięciu latach - dziejów wczesnego kościoła. Rozpocząłem „Księgą męczenników” Fox'a, czytałem „Dwa Babilony” Hislopa, i tak dalej, potem studiowałem okres Nicei i po Nicei, Nicejskich ojców i Sobór w Nicei. I stwierdziłem, że po śmierci Jezusa Chrystusa... W czasach Polikarpa, Ireneusza i Martina, i wielu z tych wielkich świętych, setki lat po śmierci Jezusa Chrystusa, oni walczyli o tę wiarę, o chrzest Duchem Świętym, i mówili obcymi językami, wskrzeszali zmarłych i uzdrawiali chorych. Lecz w ciemnych wiekach to wszystko utracono. Lecz Bóg powiedział: „Ja wynagrodzę” - mówi Pan - „wszystkie lata, które pożarła szarańcza, gąsienice...” On to obiecał uczynić i teraz jest czas przywrócenia. To Drzewo znowu zakwitnie. Ja temu wierzę.
22
Niech was teraz Pan błogosławi. A w Piśmie świętym - pragnę zaczerpnąć znany krótki tekst dzisiaj wieczorem, abyście się po prostu zaznajomili z tym, co próbujemy czynić. Widzicie, jeśli możecie... Gdybym mógł doprowadzić tych słuchaczy to tego, by jednomyślnie zrozumieli i poznali dokładnie, że Jezus Chrystus żyje i jest tutaj wśród was! O, wy temu wierzycie fizycznie, względnie umysłowo. Lecz jeśli to może ominąć wasz umysł i wy to poznacie, wtedy się coś stanie. Rozumiecie? Jeżeli sobie zdacie sprawę z tego, iż jedyną rzeczą jest zrozumieć, że Chrystus jest wśród nas!
23
Wiecie, w Durbanie, w Południowej Afryce, gdzie było, jak obliczano, 25 tysięcy wózków inwalidzkich, starych kabin i wozów, i wieziono tych ludzi z dżungli wiele tygodni, przejeżdżając poprzez... Na skutek jednej modlitwy, tylko kilku słów modlitwy, oni odeszli stamtąd wyprostowani. A następnego poranka Sidney Smith - możecie mu posłać telegram, napisać mu list. On jest burmistrzem miasta Durban, które jest dwa lub trzy razy większe od Tucson. Tak, wielokrotnie większe, niż to miasto. Byliśmy tam na torze wyścigowym, gdzie zgromadziło się 250 tysięcy ludzi.
24
On mi przedzwonił i powiedział: „Bracie Branham, podejdź do twego okna, skierowanego na wybrzeże (tam jest Ocean Indyjski). Zobaczysz coś, czego jeszcze nie widziałeś”. Przejeżdżało tam chyba dziesięć takich wielkich, potężnych angielskich samochodów ciężarowych, może czterdzieści lub pięćdziesiąt stóp długich, załadowanych całkiem starymi kulami i wózkami inwalidzkimi i tym podobnymi rzeczami, na których ludzie przykuśtykali z puszczy poprzedniego dnia i zostali uzdrowieni. I oto oni szli - ci ludzie, którzy byli w tych wózkach inwalidzkich i tym podobnie, szli w pewnym oddaleniu za nimi. Wszyscy przechodzili koło mojego hotelu i śpiewali jednomyślnie: „Tylko Mu wierz. Wszystko możliwym jest”, w ich tubylczym języku. Zanotowaliśmy wówczas, że w jednej chwili 30 tysięcy na wpół dzikich tubylców przyjęło Chrystusa jako swego Zbawiciela.
25
Nie chcę lekceważyć naszych sióstr, lecz nie mogę zrozumieć jednej sprawy, kiedy przyjeżdżam do domu. W każdym roku, kiedy wyjeżdżam i powracam, stwierdzam, iż nasze amerykańskie kobiety zdejmują z siebie coraz więcej odzienia, a pomimo tego nazywają się chrześcijankami, śpiewają w chórach. A te kobiety tam stały. Wiele z nich nie miało na sobie nic więcej, niż przepaskę cztery cale szeroką. A z chwilą, kiedy przyjęły Jezusa Chrystusa za swego Zbawiciela, nikt nie musiał im mówić, że są nagie. One złożyły swoje ręce ot tak i odeszły z obecności mężczyzn, gdzie stały. Jeżeli Obecność Jezusa Chrystusa przynosi takie poznanie kobiecie, która nie wiedziała nic o Nim i przyjęła Go po prostu jako swego Zbawcę, i sprawiła, że ona sobie uświadomiła, iż jest nagą, co powinno to czynić z ludźmi tutaj, którzy mieliby być cywilizowani i powinni posiadać chrzest Duchem Świętym! Lecz każdego roku zdejmują z siebie coraz więcej odzienia! Ja wierzę, że coś gdzieś jest nie tak. Może tak jest ze mną? Gdyby tak było, to ze Słowem byłoby coś nie tak. Ja wierzę, że Duch święty będzie skłaniał człowieka do tego, by się przyoblekł w odzienie, zamiast je zdejmować...?...
26
Otwórzcie teraz razem ze mną w ew. Mateusza 12. rozdział, od 38. do 42. wersetu, żebyśmy mogli przeczytać krótkie, znane miejsce Pisma świętego. I słuchajcie teraz uważnie.
Wtedy odpowiedzieli mu niektórzy z uczonych w Piśmie faryzeuszów, mówiąc: Nauczycielu, chcemy widzieć od ciebie znak.
A On odpowiadając, rzeką im: Pokolenie złe i cudzołożne znaku żąda, ale nie otrzyma innego znaku, jak tylko znak Jonasza proroka.
Albowiem jak Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak i Syn Człowieczy będzie w łonie ziemi trzy dni i trzy noce.
Mężowie z Niniwy staną na sądzie wraz z tym pokoleniem i spowodują jego potępienie, gdyż na skutek zwiastowania Jonasza upamiętali się, a oto tutaj więcej niż Jonasz.
Królowa z Południa stanie na sądzie wraz z tym pokoleniem i potępi je; bo przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tutaj więcej niż Salomon„.
Gdybym to miał określić tematem, to chciałbym zaczerpnąć ostatnich pięć słów: !Większy niż Salomon jest tutaj„.
27
Stwierdzamy, że Jezus tutaj karcił; On strofował ludzi w tych miejscach, gdzie On przechodził i udowadniał im, że jest Mesjaszem, tak jak On pokazał nam to ubiegłego wieczora. A całą ich nauką było uwierzyć, że to właśnie jest znak Mesjasza. Nawet dla tej zwykłej kobiety, o której mówiliśmy ubiegłego wieczora - tej kobiety u studni, jak ona będąc nierządnicą... A jednak ona wiedziała więcej o Bogu i rozpoznała Go lepiej, niż Go poznali uczeni w Piśmie i faryzeusze, bo kiedy oni widzieli, jak się to działo, oni orzekli, że to jest jakiś duch. Mówili: „To jest Belzebub”. Belzebub jest szefem diabłów i duchów - diabłem. Mówili też, że On to czyni przy pomocy jakiegoś spirytyzmu, podobnie jak wróżbiarz; a każdy wie, że wróżbiarstwo jest z diabła. Więc oni oskarżali naszego Pana o to. A On powiedział: „Jeśli Mnie nazywacie Belzebubem, to będzie wam wybaczone, lecz jeżeli będziecie mówić przeciw Duchowi świętemu, kiedy On przyjdzie, to nie będzie na to przebaczenia”, ponieważ nazywacie Ducha Bożego, który czyni to dzieło, nieczystym duchem. To jest bluźnierstwo przeciw Duchowi świętemu.
28
Moja matka mawiała mi, gdy byłem małym chłopcem, że bluźnić przeciw Duchowi świętemu oznacza odebrać sobie własne życie. Otóż, tak nie jest. Rozumiecie? Biblia naucza, że bluźnierstwem przeciw Duchowi świętemu jest mówienie przeciw Duchowi świętemu. „Bluźnić” oznacza „obgadywać”. Kiedy widzisz Ducha świętego czyniącego coś, a ty sobie z tego drwisz, to przekroczyłeś linię, której już nigdy nie przekroczysz z powrotem! Nie będzie ci to wybaczone! Więc Jezus powiedział im i mówił im o tym, jak On potwierdzał Słowo - że On jest Mesjaszem. A oni powinni to byli poznać, ponieważ ich wódz, Mojżesz, powiedział im: „Pan Bóg wasz wzbudzi wam proroka podobnego do mnie”. A kiedy oni widzieli, jak się dzieją te rzeczy, pomimo tego nie uwierzyli Mu. Nie dlatego... Ja myślę, że Mu wierzyli, lecz oni nie chcieli tego wyznać z powodu swoich tradycji, ponieważ faryzeusze orzekli, że każdy mężczyzna czy kobieta, który Go przyjmie, zostanie natychmiast wyłączony z synagogi. A oni miłowali swoje tradycje więcej, niż miłowali potwierdzone Boże Słowo.
29
A czasy nie zmieniły się wiele. Wy wiecie, Bóg zabiera Swego męża, lecz nie zabiera Swego Ducha. Szatan zabiera swego człowieka, lecz nie zabiera swego ducha. On zaraz powraca na kogoś innego i kontynuuje swoją robotę. A zatem, stwierdzamy w każdej generacji mniej więcej to samo. Jezus dał jasno poznać Samego Siebie. On powiedział: „Jeżeli Ja nie czynię dzieł Bożych, to Mi nie wierzcie; lecz jeśli czynię dzieła Boże, to wierzcie tym uczynkom”. A zatem, stwierdzamy to wszystko, ale oni Mu pomimo tego nie wierzyli. I oni przyszli do Niego, kiedy widzieli wszystkie te sprawy, i powiedzieli: „Mistrzu, chcielibyśmy zobaczyć znak z nieba”. Obecnie znajdujemy tą samą kategorię ludzi, którzy chcą twierdzić: „Otóż, nie ma czegoś takiego, jak cud. Pozwólcie mi zobaczyć, jak został uczyniony. Pozwólcie mi to zobaczyć moimi oczami. Pozwólcie, że to zbadam”. Otóż, taki człowiek jest w absolutnie beznadziejnym stanie, bo jeśli człowiek zostanie zbawiony, to już jest cud. Człowiek może tylko... Ty musisz wierzyć Bogu. Nie możesz wyjaśnić cudu.
30
Co gdyby Mojżesz powiedział: „Myślę, że wezmę kilka listków, które płoną ogniem i zabiorę je do laboratorium, dam je zbadać i stwierdzę, dlaczego one się nie palą”. Bóg by nie przemówił do niego. Lecz on rozpoznał, iż to był cud, bo te listki, to drzewo nie zostało pochłonięte. Więc on podszedł bliżej, by rozmawiać z tym, i zdjął swoje obuwie, i upokorzył się przed tym, a Bóg mu odpowiedział. Jeśli obecnie uczynimy to samo, to Bóg będzie nam odpowiadał. Lecz człowiek musi rozpoznać, że to jest Bóg. Od Boga możesz coś otrzymać tylko wtedy, jeśli Mu wierzysz. „Kto przychodzi do Boga, musi wierzyć, że On jest”. Otóż, gdybyście widzieli dziejące się rzeczy, które nie są zgodne z Pismem świętym, to mielibyście powód do wątpliwości. Lecz jeśli to jest całkowicie potwierdzone przez Pismo święte, a potem zidentyfikowane przez Boga, Który napisał Pismo święte i dał obietnicę, to powinniśmy zdjąć nasze buty, tak jak on wówczas, i powiedzieć: „Panie Boże, oto jestem”. Tak powinniśmy uczynić.
31
I tego właśnie oni... Zamiast tego oni przyszli i powiedzieli: „Chcielibyśmy zobaczyć jakiś cud”. Wszyscy są poszukiwaczami cudów obecnie. Stwierdzamy, że nawet diabeł, kiedy widział Jezusa mającego głód, powiedział: „Jeżeli jesteś Synem Bożym, rozkaż tym kamieniom, aby się stały chlebem”. Widzicie: „Jeżeli jesteś...” On nie był tego pewny. Chciał jednak, aby On uczynił cud, żeby go mógł zobaczyć. Obecnie jest dokładnie tak samo. Widzicie, wy wierzycie w cuda, wierzycie, że zobaczycie cud. Stwierdzamy potem na podwórzu, wiedząc, że On rozpoznawał i mógł powiedzieć, jakie są ich myśli, wiedział też, kto się Go dotknął... Całe Jego życie było dokonywaniem cudów, lecz On nie przypisywał sobie zasług za to. On powiedział: „To nie Ja czynię te sprawy; jest to Mój Ojciec. On przebywa we Mnie. On czyni te sprawy. I zaprawdę powiadam wam, Syn nie może niczego czynić Sam od Siebie, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; to samo i Syn czyni”. Rozumiecie? On przypisał wszystkie zasługi Ojcu. A On chodził tutaj czyniąc te sprawy.
32
A następnie, po tym wszystkim, kiedy Go pojmali, zawiązali Mu twarz szmatą tam na dziedzińcu, ot tak, i wzięli kij... Ci pijani żołnierze stali tam uderzając Go po głowie, potem podawali ten kij jeden drugiemu i mówili: „Jeżeli jesteś prorokiem, prorokuj teraz i powiedz nam, kto cię uderzył, a my Ci uwierzymy”. On wiedział, kto to był, lecz widzicie, mąż Boży względnie sługa Boży nie robi klauna diabłu. Rozumiecie? Oni nie są zobowiązani do czynienia tego. Słyszeliście ich już mówiących: „Otóż, jeżeli istnieje coś takiego... Wy wierzycie w Boskie uzdrowienie. Ja wiem, gdzie ktoś jest chory. Idźcie tutaj do szpitala, tam jest ich duża grupa”. Może byłoby to podobne do tej grupy, która naśmiewała się z Niego, kiedy ślepy Bartymeusz wyszedł; oni być może mówili: „Hej, słyszeliśmy, że uzdrawiasz, ze wskrzeszasz zmarłych. Mamy tutaj cmentarz, na którym jest pełno grobów świętych. Idź tam i wskrześ ich, jeżeli wskrzeszasz zmarłych”. Czy widzicie tego samego starego krytykującego diabła? Kiedy On wisiał na krzyżu, to on powiedział: „Jeśli jesteś Synem Bożym, zstąp z krzyża, a my Ci uwierzymy”. Rozumiecie? On by to mógł uczynić. Oni Go komentowali, a nie wiedzieli, że to czynią. Mówili: „On ratował innych, a Samego Siebie ratować nie może”. Oczywiście, że nie. Gdyby On ratował Samego Siebie, nie mógłby zbawić innych. Więc On wydał Samego Siebie, by zbawić innych; cieszę się, że On to uczynił. Na pewno. Rozumiecie?
Znajdujemy Go zatem tam, rozumiecie,
33
lecz ten sam stary duch... „Uczyń coś tutaj. Pozwól mi to zobaczyć, jak się to dzieje”. Wiecie, Bóg nie mógł działać tam, gdzie było takie nastawienie. Jezus wszedł pewnego razu pomiędzy tłum ludzi i powiedział, że ta martwa dziewczynka tylko zasnęła, a oni szydzili sobie z Niego. I On wyprosił ich wszystkich z domu, zanim ją wskrzesił. Rozumiecie? On to musiał uczynić. Pewnego dnia On zabrał ślepego człowieka i wyprowadził go z miasta, i splunął na jego oczy, żeby mu przywrócić... wyprowadził go spośród tłumu ludzi. Bóg nie może działać tam, gdzie ludzie nie wierzą. Musicie mieć wiarę. A jeśli dostaniemy się do takiego stanu dzisiaj wieczorem, że zwątpimy w każdą wątpliwość i uwierzymy każdemu Słowu Bożemu, i będziemy wiedzieć, że Jezus Chrystus żyje, i że to jest On pokazujący Samego Siebie, to wam mówię, że jutro rano będą na pierwszych stronach gazet w Tucson nagłówki o tym, co się działo w tym budynku, jeżeli tylko będziecie w takiej zgodności. Lecz tamci ludzie, którzy widzieli wszystkie te sprawy czynione i słyszeli o tym, chodziło o to, że musieli dać odpowiedź swoim zborom. Oni musieli powiedzieć, że to było coś; było to czynione. Lecz oni rzekli: „To jest Belzebub”. Więc oni przyszli i powiedzieli: „Szukamy teraz cudu. Żądamy znaku z niebios, żądamy znaku od Ciebie”. On już uczynił tak wiele rzeczy. Więc On wcale nie... Nie ma miejsca Pisma świętego, które by mówiło, że On czynił jakieś znaki.
34
Otóż, Bóg we wszystkich wiekach nie był nigdy bez świadka. Czasami Bóg zstępował tylko do jednego człowieka. Lecz On miał zawsze świadka, kogoś, kto Mu wierzył, ktoś, kto potrafił wierzyć w to nadprzyrodzone, ktoś, kto potrafił wierzyć Bogu dokładnie tak, jak jest napisane - takiemu, jaki On jest. I On powoływał się na tych tutaj, jak to stwierdziliśmy. We wszystkich wiekach On miał Swoich świadków, wszędzie. Otóż, na jednym miejscu On powołał się na Jonasza; tak jest tutaj nazwany, my nazywamy go Jonaszem. Wielu ludzi krytykuje Jonasza i mówią: „O, stary Jonasz...” Już słyszeliście to imię, lecz ja pragnę - chcę stanąć w obronie Jonasza na chwilę. Jonasz nie był poza wolą Pańską. Jonasz był we woli Bożej. On był prorokiem. W Biblii jest o nim mowa i on jest nazwany prorokiem, Jonaszem. I on nie był poza wolą Pańską. Czytałem trochę o tym niektóre komentarze, jakby historię, przed jakimś czasem.
35
A zatem, Jonaszowi Pan naprawdę powiedział, żeby poszedł do Niniwy, miasta cztero lub pięciokrotnie większego od tego miasta tutaj. I było to ich wielkie miasto, znane na świecie z handlu - taką była Niniwa w owych dniach - bardzo upadłe miasto, a oni łowili ryby w morzu. I oni odeszli od prawdziwego żyjącego Słowa Bożego i zaczęli ubóstwiać zwierzęta i potwory morskie, i tak dalej. Oni byli skalani i w okropnym stanie. A Bóg powiedział mu: „Udaj się do Niniwy”. I stwierdzamy, że on przyszedł nad brzeg morza i obrał okręt, płynący do Tarsu. Teraz ktoś pomyśli sobie, że on zrobił po prostu zupełnie coś innego, niż to, co mu Bóg powiedział. Przekonajmy się, czy stopy sprawiedliwych nie są kierowane przez Pana. Jeśli Mu ufamy całym naszym sercem, to chociaż popełnimy błąd, Bóg sprawi, że to będzie działać ku Jego chwale.
36
Jonasz... Stwierdzamy, że wówczas zaczął szaleć sztorm na morzu i statek był miotany tam i z powrotem; i zginęły wszelkie nadzieje, żeby mogli zostać ocaleni. A Jonasz prawdopodobnie głosił kilka wieczorów przedtem i był zmęczony. Znajdował się w kadłubie statku gdzieś na dnie i miał sjestę - uciął sobie drzemkę. I oni zeszli do niego i powiedzieli mu: „Obudź się, leniu, i wzywaj swego Boga”. A Jonasz powiedział: „Powiem wam, co chcę, abyście teraz zrobili. Chcę, abyście mi związali ręce w tyle, i moje nogi, i wyrzucili mnie ze statku”. Dalej powiedział: „Potem statek przestanie być miotany (innymi słowy: fale przestaną miotać statkiem), jeśli mnie tylko wyrzucicie”. Widzicie więc, kiedy to uczynili i wyrzucili go, Bóg przygotował tam wielką rybę - my sobie myślimy, że to był wieloryb.
37
I obecnie dyskutują o tym naukowcy. Przed kilku laty byłem tutaj w Louisville, Kentucky, właśnie naprzeciwko mojego ojczystego miasta Jeffersonville, Indiana. Rzeka Ohio oddziela po prostu te dwa miasta. I oni mieli wieloryba - szkielet wieloryba na platformie ciężarówki. Był tam pewien człowiek, rozdający ulotki o tym wielorybie i on mówił... Otóż, on przyjechał... Pomyślałem sobie: „Chciałbym wiedzieć, czy on - co on będzie mówił”. On opowiadał o rozmiarach jego paszczy, jak człowiek mógłby się z łatwością przechadzać w jego paszczy, i powiedział: „Wy znacie biblijne opowiadanie, które opowiadają” i wyszczerzył zęby z wielkim grymasem oposa na swojej twarzy. Dalej powiedział: „Wiecie, oni mówią o tym, że wieloryb połknął Jonasza” - rzekł - „a ja pragnę wam powiedzieć, że tak nie mogło być”. Dalej mówił: „Jeśli bowiem zwrócicie uwagę na gardło wieloryba, to przez jego przełyk nie mogło przejść nic większego niż piłka o średnicy czterech cali - przez jego gardło”. Powiedział: „Tak nie było. To było tylko mityczne opowiadanie”.
38
Tego było za wiele, by to ścierpiało moje irlandzkie usposobienie. Powiedziałem: „Przepraszam. Tak było”. On powiedział: „Proszę pana, tutaj jest wieloryb”. Dalej rzekł: „Jest to duży gatunek wieloryba”. On wymienił jego nazwę. Powiedział: „Wejdź pan tam do wnętrza, jeśli się sam chcesz przekonać, i zmierz ten przełyk, przez który by on musiał przejść. I powiedz mi, pan, czy dorosły człowiek mógłby przejść przez ten przełyk”. Ja powiedziałem: „Mówisz tak dlatego, bo jesteś niewierzącym”. Dalej powiedziałem: „To był specjalnie stworzony wieloryb. Bóg powiedział, że On przygotował tą rybę. Była to specjalnie przygotowana... On mógłby przygotować rybę, która połknęłaby całą ciężarówkę z platformą, gdyby On chciał. On jest Bogiem”. Uhm. Więc to jest w porządku. Bóg czyni, co On tylko zechce. I ja wierzę, że ten wieloryb połknął Jonasza.
39
Jak ta mała dziewczynka, która szła pewnego dnia z kaplicy... Ona była ciętą, sarkastyczną dziewczynką, jak ta ubiegłego wieczora, czy dzisiaj wieczorem, miała uczesane włosy do tyłu, wiecie - jej małe... Myślę, że ona była dowcipna - mała śpiewaczka. Sądzę, że nie... Ona przysłuchuje się teraz. Mam nadzieję, że nie ranię jej uczuć. Lecz ona była naprawdę cięta. I ta mała dziewczynka właśnie została zbawiona, i ona trzymała swoją Biblię na sercu, i śpiewała sobie. A był tam pewien stary bezwierca, który mieszkał przy górnym końcu ulicy w małym mieście Utica, Indiana, i on powiedział: „Dlaczego jesteś taka szczęśliwa dzisiaj rano?” Ona odrzekła: „Otóż, właśnie znalazłam Jezusa”. On zapytał: „Jak wiesz, że Go znalazłaś?” Dalej zapytał: „Co to masz w swojej ręce? Książkę modlitewną?” Ona odrzekła: „Nie, to jest Biblia”. On rzekł: „Sądzę, że jej wierzysz”. Ona odrzekła: „Wierzę wszystkiemu w niej”. On zapytał: „Czy wierzysz temu opowiadaniu w niej - o Jonaszu i wielorybie?” Ona odparła: „Absolutnie. Wierzę każdemu słowu z niej”. On rzekł: „Ach, przecież tak nie było, kochanie. Nie wierz temu”. Ona odparła: „Lecz ja wierzę, że tak było”. „Otóż” - powiedział on - „jak udowodnisz, że tak było, prócz wiary w to, jak to określasz?” „Otóż” - powiedziała - „kiedy przyjdę do Nieba, to się zapytam Jonasza” ...?... A ten bezwierca powiedział tej małej dziewczynce: „Co, jeśli tam Jonasza nie będzie?” Ona odparła: „Wtedy ty będziesz się go musiał zapytać”. Więc to jest - mniej więcej tak przedstawia się ta sprawa, wiecie. Gdyby go tam nie było, to oni będą wiedzieć, gdzie on jest. Zatem, jest to dokładnie tak, jak jest powiedziane. Jeśli Biblia mówi, że Jonasza połknął wieloryb, to ja temu będę wierzył, skoro tak mówi Biblia. Wierzę więc, że wszystkie te rzeczy są prawdą, każde słowo z niej, każdy frazes tej Biblii.
40
Wielu ludzi beszta Jonasza. Zatem, jako chrześcijanie, mówmy o nim jako o jednym z tych mężów, na których powoływał się Jezus. On żył wiele lat przed Chrystusem. Był znakiem dla tamtej generacji i pomyślmy o nim przez chwilę. On tam był ze związanymi w tyle rękami i nogami, a ten wieloryb grasował w tych wodach poszukując coś do żeru. Otóż, wiemy, że kiedy ryba coś pożre, to zaraz płynie na dno i odpoczywa swoimi płetwami na dnie oceanu. Nakarm swoją małą złotą rybkę i obserwuj ją. Kiedy napełni swój brzuszek, popłynie prosto na dno akwarium i odpoczywa pewien czas. Ona jest syta. Tak samo jak każde inne zwierzę. Afrykański lew, kiedy on... On tropi tak długo, aż znajdzie coś do pożarcia i on zabije cokolwiek. On tak samo pożre misjonarza, jak cokolwiek innego, więc... Lecz kiedy jest syty, on odejdzie i położy się. I człowiek może przejść tuż koło niego; on mu nie zrobi krzywdy. On może wstanie i zaryczy, młody lew, przepędzi człowieka, lecz on jest syty. To jest wszystko. On posługuje się swoją wielką siłą, tylko by zabić i pożreć. A ta ryba, kiedy go połknęła, popłynęła na dno. Sądzę, że miała dość napełniony żołądek - miała tego proroka w swoim brzuchu.
41
I zawsze było mi go nieco żal, ponieważ... Wy wiecie, ludzie zawsze mówią o tym: „Otóż, bracie Branham, miałem kaleką rękę i modlono się za mnie przed tygodniem. Brat Taki-i-taki, mój pastor, modlił się za mną i naprawdę nie czuję się lepiej”. Nie będziesz się czuł lepiej, jak długo patrzysz na rękę. Nie możesz się patrzyć na rękę, musisz się patrzyć na obietnicę. Ciągle się patrzysz i mówisz: „Otóż, ja miałem wrzód w moim żołądku i on mi ciągle dopieka”. To nie ma z tym nic wspólnego. Ty musisz wierzyć! To jest jedyna rzecz, która ci daje uzdrowienie - twoja wiara. Rozumiesz?
42
Spójrzcie teraz - mówicie o symptomach; Jonasz miał symptomy z prawdziwego zdarzenia. Spójrzcie tutaj. Myślimy, że on był odstępcą i on był w brzuchu wieloryba, może czterdzieści sążni głęboko na dnie morza, a na morzu był sztorm, i leżał tam w wymiocinach aż po szyję, rozglądał się - morskie algi owijały się wokół niego wszędzie. Spojrzał w jednym kierunku, a był to brzuch wieloryba. W tamtym kierunku również brzuch wieloryba. W innym kierunku był również brzuch wieloryba. Wszędzie, gdzie tylko mógł wzrokiem sięgnąć, był brzuch wieloryba. Zatem, on miał rzeczywiste symptomy. Jestem pewien, że nikt tutaj nie jest w tak złej sytuacji dzisiaj wieczorem.
43
Lecz czy wiecie, co powiedział Jonasz? On powiedział: „One kłamią, mówiąc o marnościach. Ja nie patrzę na nie, lecz jeszcze raz pragnę spojrzeć ku Twojej świątyni”. Tutaj to macie.
On wzbraniał się patrzeć na brzuch wieloryba. Wzbraniał się patrzeć na te symptomy. Dlaczego? On wiedział, że kiedy Salomon poświęcał tą świątynię Bogu, a ten wielki Słup Ognia i obłok zwisał tam na zewnątrz, to modlitwa Salomona weszła tam do wnętrza i odpoczęła w skrzyni przymierza. I kiedy się Salomon modlił, on mówił: „Panie, jeżeli Twój lud będzie gdziekolwiek w kłopotach i spojrzy ku tej świętej górze, względnie ku temu świętemu miejscu i będzie się modlił, wtedy Ty wysłuchaj z Niebios”. I Jonasz był pełen ufności, że Bóg wysłuchał modlitwę Salomona, bo on był sługą Bożym. I jeżeli on miał tyle wiary dzięki modlitwie człowieka, który poświęcał ziemską świątynię - męża, który się wówczas modlił, ale pod koniec swego życia odstąpił od Boga, a chociaż on był w takich okolicznościach i miał te symptomy, pomimo tego miał tyle zaufania, że Bóg wysłucha jego modlitwę, to o ileż więcej powinniśmy dzisiaj wieczorem, kiedy znajdujemy się w Obecności zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa, nie patrzeć więcej na nasze symptomy, ale patrzeć do samych Niebios, gdzie Jezus siedzi po prawicy Boga, orędując Swoją własną Krwią na podstawie naszego wyznania.
Kiedy tysiące wokół nas i po całym świecie, gdzie odbywają się teraz wielkie zgromadzenia ewangelizacyjne... Właśnie w tej godzinie ludzie zostają uzdrowieni po całym świecie. Ta godzina jest tutaj.
44
Zatem, my patrzymy na nasze symptomy. Wstyd nam. Podczas gdy Jonasz, będąc w takiej sytuacji, potrafił odwrócić się od tych symptomów... On rzekł, że wzbraniał się patrzeć na nie. On powiedział: „One kłamią, mówiąc marność. Ja będę patrzał w kierunku Twojej świętej świątyni”. O, Boże, daj nam mężczyzn i kobiety z niezachwianą wiarą, którzy nie będą patrzeć na symptomy, względnie na cokolwiek, co nam diabeł podsuwa. Wręczcie mu to z powrotem. Powiedzcie: „Ja wierzę w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Wierzę w Jego moc zaspakajającą wszystko. Wierzę, że Jego Obecność jest teraz tutaj, by mnie uwolnić z wszelkiej niewoli, którą szatan włożył na mnie. I ja spoglądam tam, gdzie On siedzi po prawicy Bożej, żyjąc na zawsze, by orędować za mną Swoją własną Krwią”. Jako Najwyższy Kapłan On siedzi tam, lecz o ileż więcej powinniśmy patrzeć na to święte miejsce Boga, gdzie Sam Jezus, nasz Pośrednik - jedyny między Bogiem i człowiekiem, stoi ze Swoją własną Krwią, by orędować na podstawie naszego wyznania. Amen. Nie bierz... „Amen” oznacza „tak jest”. Ja temu wierzę całym moim sercem.
45
Czy wiecie, co uczynił Bóg? To wprawia naukowców w zamieszanie. On... Ja nie wiem, czy On włożył tam butlę z tlenem, czy co On uczynił, lecz ten człowiek żył w brzuchu tego wieloryba trzy dni i trzy noce. Ja nie wiem, jak On to uczynił, lecz zabrał go na darmowy rejs z Tarsu aż do Niniwy.
I wy wiecie, że handlarze tego miasta - ich zatrudnieniem było głównie łowienie ryb. A pewnego dnia, kiedy oddawali cześć morzu - kiedy oni wszyscy byli na brzegu - około jedenastej godziny pewnego dnia i wyciągali sieci, podpłynął do brzegu i wysunął swój język, a prorok wyszedł wprost z jego paszczy. Ich własny bóg wypluł tego proroka; nic dziwnego, że mu uwierzyli. Bóg im go tak przedłożył. Nic dziwnego, że oni pokutowali i włożyli pokutnicze worki na zwierzęta. Oni uwierzyli jego poselstwu. Bóg wie, jak uczynić te sprawy. Rozumiecie?
46
Spójrzcie, co Jezus powiedział tutaj o Jonaszu... Mówił o nim. On powiedział: „Złe i cudzołożne pokolenie szuka znaku...” Może wywieram tutaj trochę nacisk na waszą wiarę, lecz ja wierzę, że On powoływał się na tą generację. Ja wam powiem, dlaczego. Wiemy bowiem, że to jest grzeszna i cudzołożna generacja. Nigdy nie było takiego czasu od czasów Sodomy, żeby homoseksualiści i zepsucie moralne przybierało na sile w tak wielkiej mierze, jak to mamy dzisiaj. Mielibyście wejść do mego biura i czytać listy matek z Kalifornii i zewsząd, o ich chłopcach, żyjących... O, to jest straszne. Przed paru laty wziąłem do ręki gazetę, kiedy przelatywaliśmy nad Los Angeles, a w niej było powiedziane, że okropny grzech Sodomy tak bardzo się tam potęguje, że w porównaniu z rokiem ubiegłym miał dwadzieścia procent przyrostu. I wszystko jest na wskroś przesiąknięte, nawet urzędnicy władzy; i jest to wszędzie: grzech. Jest tak dlatego, bo kobiety stały się tak wulgarne i łatwo dostępne i sprowadziły to na siebie. I obecnie jest to uważane za banalny romans. Dawniej bywało tak, że mężczyzna zdejmował kapelusz przed kobietą na ulicy. A gdybyś to uczynił teraz, ona by ci się wyśmiała do twarzy. Rozumiecie? Wy... Zrobiliśmy z siebie moralnie zepsutą bandę, tak degradujemy samych siebie.
47
Stwierdzamy teraz i znajdujemy, że Jezus powiedział: „Ta grzeszna i cudzołożna generacja szuka znaku i będzie jej dany znak, bo jako Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i noce, tak samo Syn człowieczy będzie w sercu ziemi trzy dni i trzy noce”. O czym On mówił? O tym, że ta grzeszna i cudzołożna generacja otrzyma znak zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. I to właśnie otrzymujemy. Dzisiaj wieczorem wiemy, że On nie jest umarły, lecz On żyje na wieki wieków i On jest z nami. W tym czasie światowego kościoła i łączenia się kościołów, i formalizmu oraz tych rzeczy, które mamy na świecie dzisiaj - letnich członków kościoła, szyderców, drwiących sobie - mających formę pobożności, a zapierających się mocy Ducha świętego, od których mamy nakaz odwrócić się. I właśnie w tym czasie grzesznej i cudzołożnej generacji Jezus Chrystus powstaje w mocy Swego zmartwychwstania, by udowodnić, że On żyje na wieki wieków - ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Grzeszna i cudzołożna generacja będzie poszukiwać znaku i ona go otrzyma. Będzie im dany znak zmartwychwstania. Ja myślę, że żyjemy w tym czasie obecnie i zobaczymy to.
48
Potem On powołuje się na generację Salomona - kiedy Salomon wystąpił na widownię. Otóż, wszyscy wiemy, jako usługujący bracia i czytelnicy, że to było niemal tysiącletnie królestwo dla Izraela. Był to złoty wiek Izraela. W tym wieku zbudowali świątynię. Nie mieli żadnych wojen. Salomon był obdarowanym mężczyzną. Bóg dał mu wielki dar rozpoznawania i wszyscy w tym kraju byli jednomyślni i zgadzali się co do tego, wierząc w ten dar. Wszędzie na świecie mówiono o tym. Wszyscy się ich bali, ponieważ wiedzieli, że wśród nich był żyjący Bóg. Czy by to nie było piękne dzisiaj wieczorem, gdyby całe Stany Zjednoczone, gdyby cała Ameryka przyjęła ten dar, który nam Bóg dał - Ducha świętego - i jednomyślnie zgadzalibyśmy się odnośnie tego i wspieralibyśmy to, tak samo, jak oni czynili w owym czasie? O, jaki byłby to złoty wiek! Wielki Dar, większy niż Salomon jest tutaj! Lecz my nie mamy dla Niego takiego poszanowania, jak oni mieli w czasie Salomona. Kiedy oni widzieli ten wielki dar działający w Salomonie, to wszyscy wierzyli jednomyślnie i zgodnie. Pokolenie Judy i pokolenie Beniamina, i wszystkie inne pokolenia, nie było między nimi różnicy. Oni byli jednomyślni i zgodni. Oni się spotykali i mówili: „Rozmyślajcie tylko o naszym wielkim Jahwe. On posłał nam dar i on przebywa w człowieku”.
49
I te wielkie sprawy... Patrzcie, sława Salomona rozchodziła się po całym świecie, a inne narody składały mu daniny - posyłały mu woły, wielbłądy i wielkie dary ze złota, i pomagały mu z obróbką kamieni i ze wszystkim potrzebnym do zbudowania świątyni. Tego właśnie potrzebuje Ameryka dzisiaj wieczorem. Nie chodzi o jakiś nowy dodatek do polityki; nie chodzi o jakąś nową denominację w kościele; nie chodzi o coś w tym rodzaju. Ludzie powinni zejść się razem w zgodności i wierzyć, i przyjąć dar Ducha świętego, który nam Bóg posłał w tych ostatecznych dniach, kiedy rozpoczęły się wielkie przebudzenia z cudami po całym kraju w obecnym czasie. Lecz w każdym wieku, kiedy Bóg posyła jakiś dar dla narodu, a ten naród odrzuca ten dar, to ten naród wchodzi do chaosu. Czy wiedzieliście, że już przed około pięćdziesięciu laty Rosja... Błogosławieństwo wylania Ducha świętego pojawiło się w Rosji około pięćdziesiąt czy siedemdziesiąt pięć lat temu, zanim ono w ogóle przyszło tutaj? To się zgadza. Lecz oni je odrzucili. I czy widzicie, co oni otrzymali? Każdy naród - spójrzcie na Anglię dzisiaj, gdy wielkie przebudzenie Wesley'a... Ci wielcy reform-... Przypatrzcie się tym narodom, które nawiedziło to wielkie przebudzenie - kiedy one je odrzuciły, co się z nimi stało.
50
A każdy naród, który przyjmie błogosławieństwo, które Bóg posłał, ten naród cieszy się powodzeniem. Mówię wam. Wierzę dziś wieczorem, że nasze bezpieczeństwo nie polega na budowaniu przeciwlotniczych schronów, czy czegoś podobnego. Wierzę, że nasze bezpieczeństwo jest zrobione z piór. Będziemy odpoczywać pod Jego skrzydłami. O, tak. Jak chcecie się schronić w schronie przeciw bombom? Jedna z takich bomb wyrzuci w powietrze powierzchnię stu czterdziestu mil kwadratowych i pięćset stóp głęboko do ziemi. Patrzcie, to by wytrzęsło z ciebie każdą kość, choćbyś był ukryty głęboko w lawie. Lecz istnieje bezpieczne miejsce, a mianowicie w Jezusie Chrystusie. „Na tej skale Ja zbuduję Mój kościół, a bramy piekielne nie przemogą go”. To właśnie jest ochroną dla każdego wierzącego: bezpieczne przebywanie właśnie pod Jego skrzydłami. Oczywiście.
51
Zauważcie. Byłoby to wspaniałe, gdyby ludzie uwierzyli po prostu temu, co im Bóg posłał. Lecz odrzucając to, wchodzą do chaosu i to właśnie uczyniliśmy jako naród - odrzuciliśmy błogosławieństwa Boże i zamieniliśmy je za tradycje. Lecz Bóg posłał świadectwo, a ludzie go w ogóle nie dostrzegli. I ja myślę, że zielonoświątkowcy - Bóg posłał wam tyle rzeczy, a jednak wasze kościoły są na wpół puste. Pastor nie może tego sam osiągnąć. Szeregowi wierzący muszą w tym pomóc. Wszyscy jesteśmy współuczestnikami. To właśnie rozpoczęło zamieszanie po raz pierwszy na soborze w Nicei. Oni chcieli, kiedy nauka Nikolaitów... „Nico” oznacza „przezwyciężyć” a „laity” oznacza „zabrać laikom”, zrobić świętego męża. Tu nie chodzi o jakiegoś świętego męża, święte wzgórze; chodzi o świętego Boga, świętego Boga wśród ludzi. Szeregowi wierzący mają w tym dział tak samo. My jesteśmy dziećmi. Nie ma wśród nas wielkich person. Jak możesz mieć wiarę, kiedy domagasz się respektu od kogoś innego? My wszyscy jesteśmy jedno w Chrystusie Jezusie. Nie ma wielkich ludzi i małych ludzi. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Jesteśmy dziećmi jednego Ojca i jesteśmy Jego dziećmi.
52
Widzimy teraz, że Bóg uczynił wielkie rzeczy dla tego narodu. On posłał Tommy Osborna, Orala Robertsa i wielu wielkich mężów do całego kraju, potrząsając każdym małym darem przed ludźmi. Lecz to jest dokładnie jak... Pewnego razu stary żeglarz wypływał na morze, a pewien człowiek powiedział mu, temu staremu żeglarzowi... On nigdy - ten człowiek, poeta, pisał o morzu i opowiadał o nim, lecz nigdy go nie widział. Więc on zszedł nad morze i ach, on powiedział... Spotkał tam tego starego wygę morskiego, a on zapytał: „Gdzie ty idziesz, mój dobry człowieku?” On odrzekł: „Nad morze, by słyszeć mewy i zobaczyć jego słone fale i niebieskie niebo odzwierciedlające się w wodzie”. Stary wyga morski pyknął cztery lub pięć razy ze swojej fajki i rzekł: „Ja nie widzę na nim nic tak podniecającego. Urodziłem się na nim przed pięćdziesięciu laty”. Oczywiście, on widział już tak dużo na tym morzu, że mu to spowszedniało. Tak właśnie ma się sprawa z zielonoświątkowcami dzisiaj. Przyjdzie taki czas, że ten przywilej zostanie wam zabrany. Potem będziecie płakać za nim, lecz nie znajdziecie go. Rozumiecie? Widzieliście już tak wiele rzeczy.
53
Pewna niewiasta niedawno tutaj w Louisville, Kentucky... Ona miała małe dziecko i chodziła w sklepie... Mały chłopczyk - miał mniej więcej dwa lata. Ona go trzymała w ramionach i podawała mu różne drobnostki. Mówiła: „Popatrz, kochanie, spójrz”. Ten mały chłopczyk siedział jednak nieruchomo i wytrzeszczał swoje oczy. Ona podeszła do czegoś innego i rzekła: „Kochanie, spójrz na to”. A ludzie w tym sklepie zaczęli ją obserwować. Ona zaczęła wpadać w histerię. Wzięła do ręki małą grzechotkę, która powinna przyciągnąć uwagę takiego małego chłopca. Powiedziała: „Spójrz kochanie. Popatrz, popatrz, spójrz kochanie. Spójrz, kochanie, spójrz”. A ten mały chłopczyk tylko uporczywie wytrzeszczał oczy. I ona upadła na ladę. Ludzie podeszli do niej i podnieśli ją, by stwierdzić, co się stało. Ona powiedziała: „Mój mały chłopczyk” - mówiła - „on po prostu zaczął uporczywie wytrzeszczać oczy w przestrzeń”. Dalej mówiła: „Zabrałam go do lekarza i on mówi, że mu się polepszyło. Lecz te rzeczy, które powinny przyciągnąć uwagę takiego chłopczyka, jak on, nie pociągają go w ogóle. Wydaje się, jakby był po prostu ślepy na nie”.
54
Mniej więcej takim właśnie jest kościół dzisiaj. Bóg potrząsał przed kościołem każdego rodzaju darem, którym On obiecał potrząsać, a my ciągle patrzymy uporczywie w przestrzeń. „Panowie, chcielibyśmy... Panie, Mistrzu, pragnęlibyśmy zobaczyć znak od Ciebie”. Rozumiecie? „Mistrzu, pragnęlibyśmy tego...” Kiedy... On uczynił wszystko, co On obiecał w Biblii uczynić. Jesteśmy w ostatecznym czasie. I ni stąd ni zowąd - nagle stwierdzicie ... Wy powiecie: „Otóż, czy nie jest napisane, że mieliśmy mieć Zachwycenie?” I będzie tak, jak było w przypadku Jana Chrzciciela. Oni mówili: „Czy nie jest napisane w Piśmie świętym, że będzie - że najpierw przyjdzie Eliasz?” On powiedział: „Eliasz już przyszedł, a wy go nie poznaliście”. Pewnego dnia, kiedy zacznie się ucisk, powiecie: „Czy nie miało być najpierw Zachwycenie?” A ono będzie... Ono się już odbyło, a wy nie dowiedzieliście się o tym. Rozumiecie? On przyjdzie jako złodziej w nocy. Mówię wam: Jest pora, żeby wierzący ochędożyli swoje lampy i stanęli na czubkach palców. Czas zawołania jest blisko. Powinniśmy o tym pamiętać.
55
Salomon - oni mu wierzyli - wszyscy ludzie jednomyślnie i zgodnie. I nic dziwnego, że wiadomości o tym rozchodziły się wszędzie. Lecz dzisiaj Bóg posyła coś i jeśli to nawiedzi jakiś denominacyjny kościół, to inni nie chcą mieć z tym do czynienia. Absolutnie nie. Jeżeli to nawiedzi baptystów, nie spodziewajcie się, by metodyści coś uczynili. Jeśli to nawiedzi zielonoświątkowców, spodziewajcie się, że oba poprzednie ruchy będą się trzymać z dala od tego - bo one to z pewnością uczynią. Więc tutaj to macie. Jest to zależne od tego, skąd to przychodzi. Musi się to wywodzić spomiędzy nich, inaczej jest to niedobre. Tak samo myśleli ludzie wówczas, kiedy Bóg posłał Jezusa, że On będzie Go musiał posłać przez faryzeuszy, czy saduceuszy, czy niektórych z nich. A On posłał Go do nich wszystkich przez nikogo z nich. Tak właśnie postępuje Bóg. On po prostu... Rozumiecie, rozumiecie? On nie przyszedł do nikogo z nich. On przyszedł i nazwał ich bandą węży w trawie. To się zgadza.
56
A więc stwierdzamy, że Bóg czyni sprawy w Swój własny sposób. I nie możemy czynić czegoś stereotypowo i powiedzieć: „To jest moja sprawa, a tobie nic do tego. Jeżeli nie patrzysz przez moje okulary, to nie widzisz”.
Nie. Bóg ma okulary dla nas, abyśmy przez nie patrzyli, a jest to Duch święty. Wtedy człowiek rozumie Słowo Boże i wierzy w Nie, miłuje i ma społeczność. A jego koc jest wystarczająco duży i dla sąsiada - wiecie, co chcę powiedzieć. świat umiera pragnąc trochę miłości i kogoś, kto by się o nich troszczył. To się zgadza. Widzieliście już tak dużo tego zimnego, sztywnego, nakrochmalonego. Lecz mówię wam, to starodawne przeżycie zbawienia sprawi, że niewiasta w perkalowej sukience oraz niewiasta w jedwabnej sukience obejmą się wzajemnie ramionami. Ono sprawi, że mężczyzna w smokingu i mężczyzna w roboczych spodniach będą się wzajemnie nazywać „bracie”. Na pewno tak się stanie. Ono zdejmie z ciebie wszelką sztywność, gdy naprawdę przyjmiesz Chrystusa do swego życia we właściwy sposób. Na pewno tak będzie.
57
Stwierdzamy zatem, że Salomon - w tym wspaniałym czasie jego sława rozchodziła się do wszystkich krajów, a przechodnie słyszeli o niej. Oni zanieśli te wiadomości do innych krajów. Wówczas przekazywali wiadomości jedynie z ust do ust; nie mieli wówczas telewizji i tych rzeczy, które mają dzisiaj - gazety, itd. Ich karawany przechodziły poprzez kraje, i przechodziły tamtędy, kupowały towary i przewoziły je do innych narodów. W końcu jego sława zaszła daleko na południe poprzez pustynię Saharę do miejscowości imieniem Saba. Ona jest tutaj nazwana „królową południa”. Rozmawiajmy o niej przez chwilę. Ona była młodą pogańską królową. Była wychowana, by oddawać cześć bożkom. Lecz wiecie, wiara jest ze słuchania, słuchania Słowa Bożego. A tam daleko na północy to Słowo było - ten Bóg, żyjący Bóg przebywał wśród swego ludu i jej młode serce zaczęło podskakiwać z radości.
58
I każdym razem, kiedy jakiś podróżny przejeżdżał przez jej królestwo i handlował przyprawami korzennymi, względnie cokolwiek mieli do wymiany - klejnoty i tak dalej, ona go zawołała do zamku i zapytywała: „Czy przechodziłeś przez Palestynę?” „Tak”. „Przechodziłeś przez Izrael. Chcę cię o coś zapytać. Powiedz, czy to prawda, że ich Bóg jest wśród nich?” „O, ja to widziałem. Powinnaś... Wiesz, jeszcze nie widziałaś czegoś takiego. Ich Bóg zstąpił i namaścił jednego z ich braci, i oni ustanowili go za króla. I ach, to - powinnaś zobaczyć tą jedność tego ludu. Oni są wszyscy jednomyślni i zgodni, a ten Bóg po prostu zlewa na nich błogosławieństwa. A ten król ma wielki, potężny dar rozeznawania i on po prostu... Kiedy człowiek przyjdzie przed niego, przekracza to ludzkie zrozumienie; to jest nadprzyrodzone, jak on może wiedzieć różne sprawy”. Jej młode serce zaczęło mocno bić. Tam jest coś rzeczywistego - ona by to chciała zobaczyć. Otóż, rozmowa toczyła się dalej. Nie zdając sobie z tego sprawy... Wiecie, wiara przychodzi na skutek słuchania. A kiedy Bóg zacznie działać na ludzkim sercu, to coś się dzieje wewnątrz, czego sobie nie można wytłumaczyć. Ona odczuwała coraz większe pragnienie każdego dnia. Pragnęła to zobaczyć. Wiecie, Biblia mówi: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”.
59
Stwierdzamy teraz... Przedstawmy to trochę w postaci dramatu, żeby to dzieci mogły zrozumieć. Wyobrażam sobie, że pewnego dnia ona postanowiła w swoim umyśle, że pójdzie i przekona się, czy to jest prawdą, czy nie. To jest dobra rzecz. Otóż, jak powiedzieliśmy o Filipie ubiegłego wieczora: „Chodź i zobacz sam”. Ona zaczęła - może kupiła sobie Biblię - Stary Testament w zwojach z pergaminu. I ona zaczęła czytać, by zrozumieć, kim jest ten Bóg, o którym mówiono. Ona widziała, jak On działał w Swojej naturze. A następnie stwierdziła, że ta natura i życie tego właśnie Boga były zamanifestowane w człowieku - Bóg dający poznać Samego Siebie Swemu ludowi w człowieku - tak jak On obiecał uczynić. Zatem, jej serce zaczęło pragnąć, chciała to zobaczyć. Więc ona... Pewnego dnia wpadła na pomysł, że pójdzie i sama to zobaczy. To był dobry pomysł - iść i przekonać się sama. Nie przyjmuj tego, co mówi ktoś inny. Idź i przekonaj się. „Badajcież Pisma” - powiedział Jezus - „bo sądzicie, że macie w Nich Żywot Wieczny; a One składają świadectwo o Mnie”. To właśnie On powiedział.
60
Zwróćcie teraz uwagę, ta młoda dama natrafiła na wiele przeszkód, kiedy to chciała uczynić. Pierwszą rzeczą, którą musiała uczynić - ona musiała najpierw iść do jej pogańskiego kapłana i otrzymać zezwolenie, bowiem ona była królową, kobietą honorową. A państwowy kościół, wiecie, oni to musieli dokładnie rozważyć, ponieważ ona miała zamiar zostawić swoją własną religię i zapoznać się z inną, o której niczego nie wiedziała, lecz pragnęła się o niej dowiedzieć. Wyobrażam więc sobie, że podchodzi do świętego ojca pogańskiej świątyni i mówi: „święty ojcze, ja pragnę... Słyszałam, że tam w Izraelu mają wielkiego Boga, który daje poznać Samego Siebie Swemu ludowi. Oni czynią wielkie znaki, cuda i znamiona”. Słyszę, jak kapłan odpowiada: „Otóż, moja córko, to nie jest nic innego niż banda ekstrawaganckich religijnych fanatyków. Nie słuchaj tego. Rozumiesz? Gdyby się działo coś godnego uwagi, działoby się to wprost tutaj w naszej grupie. Czy widzisz tą dobrą boginię Dagon i wszystkie inne tutaj? Czy widzisz tych wielkich bogów, których tutaj mamy?” Ta młoda królowa spacerowała kilka minut.
61
Wiecie, jeżeli Bóg zacznie działać na ludzkim sercu, to trudno wybić mu to z głowy. Ona rzekła: „Lecz słuchaj, pan” - powiedziała - „mówili mi, że tam widać prawdziwe rezultaty. Tam się coś dzieje, mianowicie Bóg posługuje się ludzkimi ustami z taką mądrością, która jest daleko wyższa, niż mądrość jakiejkolwiek znanej osoby. Ona przekracza ludzką wyobraźnię - ta moc, którą Bóg dał między Swój lud. I oni są wszyscy w zgodzie. Pragnę tam pójść i zobaczyć to”. „Patrz” - odrzekł on - „ty byś straciła swój prestiż, droga, gdybyś opuściła nasz kościół. Ty nie możesz uczęszczać na te zgromadzenia ewangelizacyjne, więc... My tego nie sponsorujemy”. Lecz wiecie, jakoś - kiedy ludzkie serce zacznie pragnąć Boga, to czy to jest sponsorowane, czy nie, człowiek tam idzie mimo wszystko. Rozumiecie? Kiedy Bóg zacznie działać przy pomocy ludzkiej istoty... Mam nadzieję, że sobie nie myślicie, iż krytykuję, bo ja tylko wysuwam pewną myśl. Rozumiecie?
62
Zauważcie teraz, nie zdając sobie z tego sprawy dlaczego, ona rzekła: „Popatrz. Słuchaj teraz. Bywam w tej świątyni już od czasu, kiedy mnie poświęcano tutaj jako małą dziewczynkę. Moja matka była poświęcana tutaj. Moja babcia była również poświęcana tutaj. Ty opowiadałeś mi wszystko o mocy tutejszego boga. Opowiadałeś mi wszystkie księgi, które czytałeś o nim; a on nie zrobił ani jednego ruchu. Wszystko, co widziałam, było tylko jakimś wykładem na papierze, po prostu wiązką martwych wyznań wiary. Lecz mówią mi, że tam na północy jest coś, co żyje”. Amen. Niech będzie błogosławione to młode serce królowej. „Wszystko, co znam, to tylko jakieś wyznanie wiary, które zmawiam tutaj. Nie widziałam żadnego nadprzyrodzonego działania ani niczego innego. Oczywiście, przez kilku z naszej generacji - gdzieś było jakieś poruszenie - tylko trochę emocji, by pozyskać nas do chodzenia tutaj i oddawania czci. Lecz mówią mi, że tam jest żyjący Bóg, który żyje w Swoim ludzie; a tutaj jest tylko posąg”. „Zatem, słuchaj, droga. Będę cię musiał wykląć. Twoje nazwisko zostanie usunięte z naszej księgi, jeśli będziesz współpracować z tymi tam”. Lecz dla niej nie miało to znaczenia. Wiecie, ona miała wiele przeszkód, lecz jej wiara nie miała żadnej. Twoja wiara nie ma żadnych przeszkód. Nie ważne, gdzie to jest, co to jest, bez względu na to, kto mówi „nie”. Jeżeli Bóg zacznie działać w ludzkim sercu, to zaczyna w nim tętnić, że to jest prawdą i ty stwierdzisz, że to jest prawdą, wtedy nie ma niczego, co by cię powstrzymało od Jezusa Chrystusa. To się zgadza. Ty idziesz mimo wszystko.
63
Więc bez względu na to, ile wyznań wiary umiał on wyrecytować i jak bardzo był wykształcony, jak umiał się kłaniać, jak umiał padać na twarz przed tym bożkiem, to nie miało dla niej żadnego znaczenia. Ona pragnęła Boga. Ona to chciała stwierdzić i nie była zaspokojona, dopóki się sama nie przekona. Ona widziała w Piśmie świętym, że takim właśnie powinien On być, lecz czy to będzie teraz działać? To jest inna sprawa. Człowiek może mówić o czymkolwiek, lecz czy to będzie działać? Możesz to przedstawić ściśle matematycznie, lecz czy to będzie działać - to inna sprawa. Stwierdzamy zatem...
64
Teraz inna sprawa, której ona musiała stawić czoło. Otóż, ona sobie myślała, że gdyby tam wyruszyła - pamiętajcie, na pustyni było pełno dzieci Ismaela, a oni byli szybkimi jeźdźcami i rabusiami. Cała pustynia była pełna rabusiów w owych czasach. Otóż, ta młoda dama myślała następująco: „Pójdę się przekonać, czy to jest prawdą. Wezmę ze sobą jakieś ofiary i jeśli to jest właściwe, będę to wspierać finansowo. Jeżeli to nie jest właściwe, to będę mogła przywieźć moje ofiary z powrotem”. Zielonoświątkowcy mieliby słuchać tej niewiasty. Wy wspieracie finansowo tych, którzy się naśmiewają z was, a pozwolicie upaść własnej audycji radiowej i wszystkiemu innemu, co czynią wasi właśni ludzie. W porządku. Ona miała trochę przyzwoitości. Powiedziała: „Jeżeli stwierdzę, że to jest prawdą, będzie to dla mnie wszystkiego warte. Lecz jeśli to nie jest prawdą, to będę wiedziała, że to nie jest prawdą. Pójdę teraz i przekonam się sama. Wezmę też z sobą...” Załadowała na wielbłądy kadzidło i mirrę, i złoto, i srebro, i kosztowne przyprawy korzenne, i inne wartościowe rzeczy. Załadowała wielbłądy. I pamiętajcie, ona nie wyruszyła w cadillaku wyposażonym w klimatyzację. Ona musiała jechać na grzbiecie wielbłąda poprzez pustynię Saharę. Nic dziwnego, iż Jezus powiedział, że ona stanie na sądzie i potępi tą generację. A niektórzy ludzie tutaj mogą wiedzieć o tej samej rzeczy, która się dzieje tutaj, a nie pójdą ani na drugą stronę ulicy.
65
Zmierzcie, jak daleko to jest z Palestyny - z Jeruzalem tam na południe, gdzie ona żyła. Czy wiecie, jak długo trwała im podróż? Trzy miesiące na grzbiecie wielbłąda poprzez tchnącą żarem pustynię. I kogo ona miała z sobą? Tylko kilku eunuchów i jej służące. Prawdopodobnie musiała podróżować tylko nocą. Pałający żar tej pustyni Sahary jest okropny; wypraży człowieka zaraz. I ona musiała podróżować w nocy. Lecz wy wiecie, coś w tym tkwi, że kiedy twoje serce zacznie łaknąć i pragnąć Boga, to nie zwracasz uwagi na żadne niebezpieczeństwa, czy coś takiego. Lekarz może mówi, że umrzesz na raka, lecz jeśli twoje serce napełni kiedykolwiek wiara w Boga, wtedy wiesz - wtedy zapominasz, co powiedział lekarz. Twoje serce nie zna strachu, jak długo jest napełnione wiarą.
66
Ona szła dalej podróżując w nocy, dzień za dniem, dzień za dniem, czytając te zwoje. „Otóż, zobaczmy, kim jest Jahwe, kim On był, co On obiecał, i tak dalej - kim On będzie. I ja się przekonam, czy to jest On w tym człowieku. Wiem, jacy są ludzie, i wierzę, że poznam, kim jest Bóg, ponieważ czytałam o tym, kim On jest”. I pozwólcie, że to powiem do Tucson dzisiaj wieczorem: On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. To się zgadza. On nie może się zmienić. Ludzie się zmieniają. Czasy się zmieniają. Lecz On jest nie zmieniającym się Bogiem z nie zmieniającym się Poselstwem. Nie można Je zamienić za wyznania wiary. Nie można je zamienić za stanowisko denominacyjne. Musi to być moc zmartwychwstania Jezusa Chrystusa w narodzeniu się na nowo przez Ducha świętego. Takie jest Boże wymaganie; nic mniej ani nic więcej, tylko to.
67
Stwierdzamy zatem, że w końcu, po wszystkich jej kłopotach i tak dalej, jej serce pragnęło... I gdy zaczęła się zbliżać do miasta Jeruzalem, mogę widzieć, jak jej oczy rozpromieniły się. Ona odłożyła te zwoje na bok i rozbiła swój obóz tuż na zewnątrz, może gdzieś przed bramą pałacu, przygotowując się teraz na zgromadzenie - może przybyła w czasie wieczora. Następnego poranka udała się wcześnie do kościoła, gdzie miał przemawiać pastor. A kiedy niektórzy przychodzili do kościoła, widziała, jak wszyscy ludzie zajmują swoje miejsca i muzyka zaczyna grać. A po pewnej chwili wyszedł pastor Salomon. Być może miała krzesło gdzieś daleko w tyle kościoła, lecz ona chciała tam pozostać, by zobaczyć, co miało być mówione.
68
Nie była taka, jak ludzie dzisiaj. Człowiek powie coś, z czym się ktoś nie zgadza - i oni nie mają cierpliwości, ani sekundy. Rozumiecie? Dlatego też nie dojdą nigdzie. Lecz ona pragnęła być zaspokojona.
Otóż, ona tam nie przyszła, by powiedzieć: „Ja tam po prostu podejdę” - jak mówią ludzie dzisiaj - „a kiedy ewangelista powie pierwsze słowo, które jest trochę w sprzeczności z tym, co ja wierzę, to ja wstanę i wyjdę”. Otóż, może tak ludzie czynią, widzicie, lecz to wskazuje przede wszystkim na brak wychowania oraz na wredne maniery. Lecz ludzie czynią to mimo wszystko dzisiaj, chociaż odczuwają, że im tego nie wolno czynić. Nie wolno! Będziecie się musieli spotkać z Bogiem i będziecie musieli zdać rachunek z tego! Stwierdzamy teraz, że ta niewiasta, ona miała... nie przyszła tylko by wysłuchać jednego poselstwa, ona przyszła, by pozostać tak długo, aż się przekona, czy to jest właściwe, czy nie. Więc ona zajęła swoje miejsce i czekała. A kiedy przyszła pierwsza osoba przed Salomona, zauważyła, że mądrość tego daru rozpoznawania powiedziała tej osobie zupełnie dokładnie wszystkie tajemnice serca. Jej serce zaczęło podskakiwać. Ona wiedziała, że to było coś rzeczywistego. A przy następnej osobie było tak samo. Wtedy ona sama zaczęła pragnąć.
69
Ona miała wiele problemów; Pismo święte mówi nam, że ona chciała się o tym dowiedzieć. A kiedy tam przychodziła, w końcu otrzymała może kartę modlitwy. Być może, że jej numer został wywołany (powiem to tak, żeby to po prostu przedstawić). Lecz kiedy się dostała przed Salomona... W jakikolwiek sposób się to działo, kiedy ona przyszła przed Salomona, Biblia mówi, że nie było niczego, co by nie było objawione Salomonowi, czego by on jej nie objawił. Wszystkie sprawy, które ona miała ukryte w swoim sercu, Salomon objawił jej przez Ducha Bożego. A gdy widziała, jak się to dzieje, to wszystko - niemal odeszło życie z tej młodej królowej. Ona powstała wśród tych ludzi i powiedziała: „Błogosławiony niech będzie Pan Bóg Izraela. Błogosławiony niech będzie Pan Bóg, który obrał Izrael za Swój lud i włożył Swego Ducha do jego króla i okazał tą mądrość”. Powiedziała: „Błogosławieni są ci mężowie, którzy są z tobą przez cały czas i oglądają ten wielki dar w akcji. Błogosławieni jesteście, którzy widzicie...” Ona chciała nawet zabrać trochę gleby z Izraela do swego kraju. Ona była zupełnie przekonana, że to był Bóg, i powiedziała: „Wszystko, co mi o tym mówiono - ja nawet nie wiedziałam, czy temu wierzyć, czy nie. Lecz teraz widziałam, jak to oddziałuje na innych, i jak to działało na mnie, i wiem, że to jest prawdziwe”.
70
Nic dziwnego, że Jezus powiedział: „Ona powstanie w dniu sądu i potępi tą generację; a oto większy niż Salomon jest tutaj”. Salomon był mężem, posiadającym dar rozpoznawania. Obecnie jest tutaj Jezus Chrystus w postaci Ducha świętego ze wszystkimi Boskimi darami, które się manifestują w całym ciele Chrystusa. Wszystkie rzeczy, które On obiecał kościołowi, są nam pokazane. A niektórzy z nas tak mało zważają na to. Niektórzy z nas są tak... Ciągle wyglądamy czegoś w przyszłości. Jak długo szatan potrafi was skłaniać do tego, że wyglądacie czegoś w przyszłości, to nie dostrzegacie tej właśnie rzeczy, którą wam Bóg daje. Słuchajcie tej uwagi: „Człowiek stale uwielbia Boga za to, co On uczynił i wygląda tego, co On będzie czynił, a ignoruje to, co On czyni obecnie”. Taki jest stan ludzkości. Człowiek tak zawsze czynił, a ta sama rzecz dzieje się dzisiaj. Ludzie patrzą się do przodu i patrzą się do tyłu, i widzą co Bóg czyni, a mówią o wielkim Bogu w czasie Wylania Ducha świętego, i wyglądają tego wspaniałego czasu tysiącletniego królestwa, kiedy On przyjdzie znowu; a ignorują właśnie Jego Istotę w obecności Jego ludu, przygotowującą go na to Tysiącletnie Królestwo. Oni to ignorują. Jest to po prostu w naturze ludzi - tak czynić. Szatan przedostaje się między nich, by im zasłonić oczy na tę właśnie rzecz, którą im Bóg posłał. To jest wszystko, co on musi zrobić. Chodźcie do kościoła, ile tylko chcecie. Czyńcie cokolwiek sobie tylko życzycie. Lecz ignorować te właśnie rzeczy, które nam Bóg posłał? - no wiecie, wtedy jesteśmy odrzuceni!
71
Co sprawiło, że ta młoda kobieta tak powiedziała? Ona zobaczyła coś rzeczywistego. Ona zobaczyła coś, co nie było tylko wiązką wyznań wiary. Ona zobaczyła coś, co zostało zamanifestowane i było to autentyczne. Dla mnie jest wszystko autentyczne, co jest udowodnione jako autentyczne. Myślę, że dzisiaj cały świat powinien być tym zainteresowany. Jeśli wierzymy, że żyjemy w czasie końca, i wierzymy, że Przyjście Pana Jezusa jest blisko, to powinniśmy się szczegółowo interesować tymi rzeczami, które się dzieją w naszym czasie. Powinniśmy je zbadać na podstawie Słowa Bożego, ponieważ przejdziemy tuż koło nich i one staną się przeszłością, a my nie będziemy o tym nic wiedzieć. Tak właśnie było zawsze. Ludzie nigdy nie poznali świętych, dopóki oni nie zmarli. Oni nie poznali proroków, póki oni nie zmarli. Jezus powiedział: „Wy obłudnicy”. Powiedział: „Wy przyozdabiacie groby proroków, a wasi ojcowie włożyli ich tam”. Ludzie nie poznali św. Patricka, dopóki on nie umarł. Ludzie nie poznali, że Joanna z Arku jest świętą. Katolicki kościół spalił ją na stosie za czarowanie, ponieważ ona widziała wizje. I oni ją nazwali czarownicą i spalili na stosie - wołającą o miłosierdzie. W parę set lat później stwierdzili, że ona była świętą. Oczywiście, oni odprawili pokutę. Wykopali ciała tych księży i wrzucili je do rzeki: Pokuta. Oczywiście. Przechodzi im to tuż nad głowami, a oni o tym nie wiedzą. Bóg czyni to w ten sposób, by wydostać Swoje wybrane dzieci i przynieść potępienie na świat, który odrzuca Jego Słowo i odrzuca Jego Obecność.
72
Spójrzcie na tych kaznodziejów w owym czasie, patrzących na dar Boży w Jezusie Chrystusie, a mówiących, że to był diabeł. „Nie musimy go słuchać. Nasi kapłani nie zgadzają się z tym”. Gdzie oni się znajdują dzisiaj wieczorem? A spójrzcie na tą młodą kobietę złej sławy, w której sercu pałało to małe predestynowane nasienie Boże. Skoro tylko ta myśl zaświtała jej w głowie, ona rzekła: „Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem i wiem, że Mesjasz przyjdzie, by to czynić”. Widzicie, skoro tylko zabłysła ta pierwsza rzecz, wtedy to małe predestynowane nasienie w jej sercu... Jej imię było zapisane w Barankowej Księdze Życia przed założeniem świata, a tak samo wasze, jeżeli tam było kiedykolwiek. Rozumiecie? To się zgadza. A z chwilą, gdy to wówczas zabłysło... Ona wiedziała, że to był ten czas, w którym wyglądali Mesjasza, i to właśnie miał On czynić. I kiedy zobaczyła, że się to dzieje, wtedy poznała, że to jest Mesjasz, i już Mu więcej nie zadawała pytań. Pobiegła do miasta i powiedziała: „Chodźcie i zobaczcie Mężczyznę, który mi powiedział te sprawy, które czyniłam. Czy to właśnie nie jest znak Mesjasza?” Ona zobaczyła coś rzeczywistego. Ta młoda królowa zobaczyła coś rzeczywistego. To zmienia serca ludzi.
73
Coś mi się przypomina. Jak wszyscy wiecie, ja lubię chodzić na łowy. Zazwyczaj chodziłem na polowanie do gór na wschodzie. Kiedy teraz kończę, pragnę wam opowiedzieć pewien incydent, który się wydarzył. O, miłuję zachody słońca. Lubię przyrodę. Lubię słuchać jej nawoływania. Ludzie wybijają wszystkie kojoty i inne zwierzęta. Jak ja lubię słuchać ich wycia. Ja - coś w tym tkwi i ja to lubię. Lubię być pod gołym niebem - głębia przyzywa głębię. To jest dla mnie Bóg. Słucham szeptania sosen i świergotania ptaszków - w tym jest dla mnie Bóg. Zważajcie teraz. Dawniej jeździłem tam na polowania razem z łowcą imieniem Burt. On był dobrym myśliwym. Nie musiałem się o niego troszczyć. On był niezawodnym strzelcem i wyśmienitym tropicielem, i nie musiałem się o niego martwić, żeby się zgubił. On wiedział, gdzie się znajduje.
74
Pewnego roku wybrałem się tam z nim na łowy późną jesienią. Była tylko jedna wada, którą stwierdziłem u Burta. On był dobrym myśliwym, jednakowoż był najpodlejszym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek w moim życiu spotkałem. Miał oczy jak jaszczurka, takie nieco ukośne, wiecie, jak je sobie malują niektóre kobiety dzisiaj - trochę podobne do kocich. I on miał takie oczy, wiecie, trochę śmiesznie wyglądające oczy. I dawniej bywał taki okrutny. Zazwyczaj strzelał młode jelonki tylko dlatego, by mi sprawić przykrość. I zwykle mi mawiał: „Ech, wy kaznodzieje jesteście tchórzliwego serca”. Rozumiecie? A ja powiedziałem: „Burt, jeśli prawo mówi, że możesz zastrzelić jelonka, to jest w porządku, bowiem ani wielkość ani płeć nie ma znaczenia, jeżeli prawo mówi, że to możesz czynić”. Rozumiecie? Dalej powiedziałem: „W zabiciu baranka nie ma niczego złego. Abraham zabił baranka i podał go jako pokarm Bogu. To jest w porządku”. Następnie powiedziałem: „Nie mam nic przeciwko zabiciu jelonka. Lecz Burt, ty to czynisz tylko dlatego, by być podłym. Ty zastrzelisz jednego, potem zastrzelisz drugiego, potem dalszego. To jest podłe. To nie jest właściwe - tak postępować. To jest morderstwo”. On odparł: „Ech, Billy, opamiętaj się. Jesteś tchórzliwego serca, jak pozostali kaznodzieje”. O, on był okrutny.
75
Lecz owego dnia, kiedy tam pojechałem - moja żona była ze mną i jechaliśmy tam do małej chatki myśliwskiej. Niewiasty były z nami i przygotowywały... A Burt i ja wyszliśmy owego poranka. Zawsze nosiliśmy termos, pełny gorącej czekolady i sandwicz. Szliśmy razem na polowanie, a mniej więcej w południe rozchodziliśmy się, i wychodziliśmy na Prezidential Range, na Mt. Wilson, Mt. Adams, i tak dalej. Szliśmy każdy osobno, a wieczorem wróciliśmy z powrotem do obozu. Polowaliśmy na jelenie z białym ogonkiem - naprawdę piękne jelenie. Więc my - owego roku on powiedział mi, kiedy wyszliśmy owego poranka, on rzekł: „Hej Billy, mam dla ciebie niespodziankę. W tym roku je naprawdę dostanę”. Ja zapytałem: „O co chodzi, Burt?” On sięgnął do swojej kieszeni i wyciągnął mały gwizdek, który sobie zrobił - wydawał dokładnie głos jelonka, nawołującego swoją matkę. Wy wiecie, młody jelonek nawołuje cicho: „~ii”. Ja powiedziałem: „Burt, przecież nie posłużysz się czymś takim”. On odparł: „Ach, tutaj to masz. Jesteś ciągle tchórzliwy, no nie?” I tak szliśmy dalej.
76
Było to pod koniec łowieckiego sezonu. Te jelenie z białym ogonkiem są bardzo płoche, kiedy już kilkakrotnie w nie strzelano. O, moi drodzy, czy wiecie, co to jest ukrywanie się? Houdini był żółtodziobem w tej sprawie. Więc one - jak one się umieją ukrywać. Szliśmy wtedy do jedenastej godziny. Na ziemi było około sześć cali śniegu; nie widzieliśmy ani jednego śladu. One były ukryte naprawdę dobrze. Więc około jedenastej czy dwunastej godziny przyszliśmy na jakąś polanę, tak dużą jak to pomieszczenie tutaj, a była tam niewielka zaspa śnieżna. Burt był tuż przede mną. On schylił się ot tak i sięgnął ręką do tyłu do swego kaftana. A ja sobie pomyślałem, że on będzie - że zjemy nasze sandwicze i potem się rozdzielimy i każdy osobno powrócimy wieczorem do obozu. On schylił się do tyłu. Myślałem, że on chce wyjąć swój termos, wiecie, z gorącą czekoladą, więc ja sięgnąłem do tyłu po mój termos. A kiedy to uczyniłem, on wyciągnął ten mały gwizdek.
77
Spojrzał na mnie tymi jaszczurczymi oczami, wiecie, włożył ten mały gwizdek do swoich ust, ot tak, i gwizdnął na nim jak młody jelonek, względnie młode wołające swoją matkę.
A kiedy gwizdnął na tym gwizdku, zaraz po drugiej stronie tej polany wstała wielka matka, łania. To jest samica jelenia. Ona wyskoczyła na nogi. Usłyszała to wołanie młodego. Widziałem, że on spojrzał na mnie i wyszczerzył zęby w grymasie. Pomyślałem: „Burt, przecież tego nie zrobisz; na pewno nie”. A on schylił głowę i znowu gwizdnął. Widziałem dokładnie jej duże uszy, te wielkie brązowe oczy. Ona wyszła prosto na tą polanę. Otóż, to jest niezwykłe, żeby tak łania uczyniła, a zwłaszcza o tej porze dnia i do tego w łowieckim sezonie - żeby tak wyszła. Lecz ona wyszła prosto na tą otwartą przestrzeń - małą polanę, małą łąkę. To jest bardzo niezwykłe, żeby ona tak uczyniła. Lecz dlaczego ona tak uczyniła? Ona była matką. Ona się urodziła jako prawdziwa matka, a to nawoływanie jej maleństwa... Ona nie zważała na niebezpieczeństwo. Myślała o swoim maleństwie. A kiedy zobaczyłem, że się odwróciła bokiem - Burt... Słyszałem, jak odbezpieczył swoją strzelbę ., a był niezawodnym strzelcem. Widziałem jak podniósł lufę i wycelował krzyżykiem w celowniku prosto w jej wierne serce. Pomyślałem: „Burt, jak tak możesz? Jak możesz uczynić coś takiego? Z pewnością tego nie uczynisz”. Pomyślałem: „Ta matka wyszła tam, by się zatroszczyć o swoje maleństwo, a ty chciałbyś z niej wyrwać kulą jej wierne serce?! Jak możesz tak robić, Burt?”
I ja tam stałem. Widziałem, jak się pochyla w dół, celując z góry w dół, ot tak,
78
i pomyślałem: „Och, nie mogę na to patrzeć”. Pomyślałem: „Ta matka nie może sobie pomóc. Ona nie postępuje mądrze. Nie czyni tego na pokaz. Ona jest matką. W niej jest to uczucie, że ona jest matką. A to był krzyk maleństwa, będącego w kłopocie, i ona go poszukuje”. Kiedy kurek odbezpieczający szczęknął, łania się odwróciła i spojrzała na myśliwego, ponieważ on powstał. To ją pomimo tego nie spłoszyło. Ona była gotowa umrzeć. Ona... O, gdyby ludzie mogli być po prostu tacy. Ja odwróciłem moją głowę. Nie mogłem patrzeć, jak on strzela w nią. Odwróciłem moją głowę i zacząłem się cicho modlić, wiedziałem bowiem, że by mnie zwymyślał, gdybym ją próbował spłoszyć. Odwróciłem więc moją głowę w ten sposób i powiedziałem: „Ojcze, Boże, pomóż mu. Pomóż mu. Nie pozwól mu zabić tej matki, poszukującej swoje maleństwo, tak krzyczące. Nie pozwól mu jej zabić”. Odwróciłem się ot tak i patrzyłem...
79
Spodziewałem się, że lada chwila usłyszę wystrzał ze strzelby, lecz strzelba nie wystrzeliła. Czekałem i czekałem, a kiedy się odwróciłem, by spojrzeć, on trzymał strzelbę ot tak i widziałem, że lufa chodziła mu ot tak. On się odwrócił, spojrzał na mnie, a z tych okrutnych jaszczurczych oczu łzy spływały mu po policzkach. Odrzucił strzelbę na ziemię, chwycił mnie za nogawkę spodni i prosił: „Billy, prowadź mnie do tego Jezusa, którego znasz”. Wprost tam na tej zaspie śnieżnej przyprowadziłem tego okrutnego łowcę do Jezusa. Obecnie jest diakonem w tamtym baptystycznym kościele. Dlaczego? Co to było? Nie było to głoszenie. Nie były to pieśni, które on słyszał. Lecz on zobaczył coś, co nie było udawane - żadną machlojkę. On zobaczył coś autentycznego. „Jeżeli ci milczeć będą, to kamienie wołać będą”. On zobaczył, że tam było coś, co potrafiło stawić człowieka w obliczu śmierci - miłość, która potrafiła posłać tą łanię na oczywistą śmierć, a pomimo tego nie bała się śmierci - z powodu miłości do jej wołającego maleństwa. On chciał wiedzieć, czy istnieje Bóg, który mógłby mu dać ten rodzaj miłości, i on ją znalazł owego dnia.
80
Przyjaciele, większy niż Salomon jest tutaj. Jezus powiedział pewnego razu - zostało to raczej zapisane w Biblii: „Czy matka może zapomnieć o swoim niemowlęciu?” Jest napisane: „Ona może zapomnieć, lecz Ja nie mogę zapomnieć o was. Wasze imiona są wyryte na Moich dłoniach”. One są obok blizn od gwoździ na Jego rękach. My patrzymy... Oczywiście, mężczyźni i kobiety, którzy wierzą w Niego, wyglądają, pragnąc zobaczyć coś autentycznego. Czy nie chciałbyś dziś wieczorem być na tyle chrześcijaninem, jak ta łania była matką? Widzicie, ona nie była tylko jakąś fałszywą matką; ona się urodziła jako matka. Coś było w niej, że ona nie bała się niczego, ponieważ ono ją wołało. Gdybyśmy tylko mogli być na tyle chrześcijanami, jak ona była matką! Ilu z was chciałoby mieć takie przeżycie? „Boże pozwól mi być gotowym w wierności dla Jezusa Chrystusa, chodzić tak pomimo wszelkiej krytyki, chodzić tak w obliczu czegokolwiek i manifestować moją miłość, daną od Boga. Nie ważne, czy moi bliźni odrzucą mnie, czy wszyscy będą sobie kpić ze mnie, czy wszyscy będą mnie nazywać staromodnym, czy cokolwiek oni zrobią, pozwól mi okazać miłość Jezusa Chrystusa w moim sercu tak wiernie, jak ta łania potrafiła okazać macierzyństwo”. Czy tego pragniecie w swoim sercu? Pochylcie teraz swoje głowy i módlmy się.
81
Niebiański Ojcze, większy niż Salomon jest tutaj. Większa miłość jest tutaj, niż miłość w tym krótkim opowiadaniu o tej łani owego dnia - jak ona była gotowa stanąć przed tym myśliwym, przed tą strzelbą, kiedy wiedziała, że każdej chwili jej serce może zostać wyrwane z niej kulą. Lecz, o Boże, kiedy mężczyzna czy niewiasta, albo nawet zwierzę jest gotowe zamanifestować miłość... Modlę się, Ojcze, żeby każdy człowiek tutaj dzisiaj wieczorem otrzymał takiego rodzaju miłość, a nawet większą miłość niż tą. Niech się nie wstydzą przyjąć Jezusa jako ich Zbawiciela. Niech się nie wstydzą za to, co On uczynił dla nich. Niech się nigdy nie wstydzą wyznać Go jako Pana i Zbawiciela. Niechaj się nie wstydzą przyjąć Go jako ich Lekarza, bo jest napisane „Jego sinościami jesteśmy uzdrowieni”. Boże, obyś Ty przyszedł dzisiaj wieczorem i był dla nas taką rzeczywistością, abyśmy zobaczyli manifestującego się Boga wśród nas w takiej mierze, żebyśmy mogli poznać, że Jezus Chrystus, ukrzyżowany Pan, wstał z martwych i stoi wśród nas. Ojcze, ja wierzę, że jeśli to uczynisz jeszcze raz przed tymi ludźmi dzisiaj wieczorem i pokażesz Samego Siebie żywym w większym darze niż miał Salomon (jest to dar Ducha świętego dla kościoła), to mężczyźni i kobiety tutaj, Ojcze, zostaną pociągnięci do Ciebie. Poruczam ich wszystkich teraz Tobie, Ojcze, razem z tym prostym, krótkim opowiadaniem z Biblii, i z tą krótką wyprawą łowiecką owego listopadowego dnia tam na północy w Białych Górach. Oni są teraz wszyscy Twoi, Ojcze, i ty przejmij ich do Swoich rąk od tej chwili. Ja powierzam samego siebie Tobie, a także to zgromadzenie, w Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
82
Zatem, przyjaciele chrześcijanie, jeżeli nasz Pan Jezus okaże wam Swoją miłość - że On was miłuje, to przyjdzie pomiędzy nas dzisiaj wieczorem i udowodni, że On jest tutaj, że to jest On! Otóż, każdy wie... Jak już powiedzieliśmy, jak rozpoznacie, że to jest Jezus? Widzicie, jak poznacie, że... Pewne drzewo wyglądało, jakby to było drzewo figi. Gdyby ono rodziło brzoskwinie, jakie by to było drzewo? Byłaby to brzoskwinia. To życie w niej rodziłoby brzoskwinie. A jeśli jesteś chrześcijaninem, to Życie Jezusa Chrystusa jest w tobie, ponieważ to jest Duch święty. Czy temu wierzycie? Potem Duch święty... Gdybym wam powiedział, że duch Johna Dillingera jest we mnie dzisiaj wieczorem, to byście się spodziewali, że będę miał pistolety tutaj i będę takim rabusiem, jakim on był. Gdybym wam powiedział, że duch jakiegoś wielkiego artysty jest we mnie, spodziewalibyście się, że potrafiłbym namalować te góry tutaj dokładnie tak, jak one wyglądają, bo duch malarza byłby we mnie. A jeżeli wam mówię, że Duch Chrystusa jest we mnie - On Sam powiedział, że będziecie czynić te same sprawy, które czynił Chrystus. W ew. Jana 14, 12. jest powiedziane: „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię i on czynić będzie, i większe sprawy czynić będzie”. Pewnego razu to cytowałem, a pewien człowiek powiedział: „Oczywiście, my czynimy większe sprawy. Zwiastujemy Ewangelię całemu światu. On tego nie czynił w Swoim czasie”. Ja powiedziałem: „Pokaż mi najpierw te sprawy, które On czynił, a potem będziemy mówić o tych większych sprawach”, rozumiecie? Dziewięćdziesiąt procent ludzi na świecie nie wie niczego o Jezusie Chrystusie. Miliony umierają każdego roku, którzy nigdy nie słyszeli Jego Imienia. Więcej... Dzisiaj jest mniej ewangelizowania, niż było kiedykolwiek. Słyszymy ich mówiących o większych dziełach, o głoszeniu Ewangelii - na pewno nie!
83
Otóż, sądzę, że dzisiaj były rozdane karty modlitwy. Czy oni rozdawali karty modlitwy? W porządku, Billy... Otóż, może on wyszedł. Dobrze, czy słuchacze mają jeszcze jakie karty modlitwy od wczoraj? Podnieście swoje ręce - niektórzy, którym były rozdane wczoraj. Wy macie... Rozpoczniemy więc od nich. Zobaczmy, gdzie rozpoczęliśmy? Gdzie zaczęliśmy wczoraj? Czy było to od numeru 1? Numer 1 do 10 czy 15? W porządku, zmieńmy to zatem i zacznijmy z innego końca. Chcemy wziąć każdego z nich, lecz zacznijmy gdzieś indziej. Zacznijmy od... weźmy ostatnich piętnaście z nich - od 85 do 100. Kto ma kartę modlitwy numer 85? Podnieś swoją rękę. Czekajcie, mogą być dwie z numerem 85. Które były te pierwsze? A-karty, czy tak? A-85. Więc na karcie jest A i 85. A-85 - podnieś swoją rękę - karta modlitwy A-85. Czy ta pani jest tutaj? Dobrze, chodź tutaj. 86, podnieś swoją rękę. 87. Otóż, jeśli nie możesz powstać, zobaczymy... Woźni cię tu przyniosą, jeżeli twój numer jest wywołany. 87, 88, 89, 90. Zobaczmy teraz. Będzie ich 1, 2, 3, 4, 5. 90, 91, '2, '3, '4, '5, aż do 100. Ustawcie się do kolejki po tej stronie tutaj: aż do 100. Otóż, jeśli nie są tutaj wszyscy, a ktoś otrzymał kartę... Trzymaj teraz, proszę, swoją kartę. Trzymaj ją tylko. Niebawem... Będę się starał wywołać ciebie.
84
Podczas gdy patrzycie się w tym kierunku, zważajcie teraz naprawdę uważnie. Proszę, abyście ściśle zważali na to, co wam mówię. Twoja karta modlitwy nie ma z tym nic do czynienia, tylko abyś się ustawił tutaj do kolejki. To jeszcze nie znaczy, że zostaniesz uzdrowiony. Nie zostaniesz uzdrowiony przez kartę modlitwy, tylko dzięki wierze. To się zgadza. Ilu z was było już kiedykolwiek na takich zgromadzeniach i wiecie, że dziesięć razy więcej zostaje uzdrowionych spośród słuchaczy, niż tych, którzy zostaną uzdrowieni tutaj na podium? Na pewno tak jest. To czyni wasza wiara. Twoja wiara! One są tylko po to, by się rozpoczęła kolejka modlitwy. To wszystko - by rozpocząć kolejkę modlitwy. Słuchajcie zatem. Wszyscy byli nauczani tej tradycji. Ja to mówię teraz moim braciom i to jest w porządku. To jest zgodne z Pismem. Lecz my chcemy wkładać ręce jeden na drugiego. Czy to zauważyliście? Lecz to nie było dane poganom. Poganie nie otrzymali tego w ten sposób. Żydzi... Przypomnijcie sobie, Jairus powiedział: „Chodź, włóż swoje ręce na moją córkę, a ona będzie żyła”. To była żydowska tradycja. Czy się to zgadza? „Włóż swoje ręce na moją córkę, a ona będzie żyła”. Lecz poganin powiedział: „Ja nie jestem godzien tego, żebyś Ty wszedł pod mój dach. Powiedz tylko Słowo, to wystarczy. Mój sługa będzie żył”. A Jezus odwrócił się i powiedział: „Jeszcze nie widziałem takiej wiary w Izraelu”. On powiedział: „Ja jestem człowiekiem mającym autorytet. Kiedy...” I co on poznał? To, że każda choroba podlegała kompetencji Jezusa Chrystusa. On musiał tylko wypowiedzieć Słowo. A On je już wypowiedział. Rozumiecie? I do tego pragnę was skłonić, słuchacze - abyście to poznali.
85
Otóż, wielu ludzi myśli sobie, że muszą czekać, aż jakiś wielki ewangelista, jak np. brat Osborn... A brat Osborn jest wielkim ewangelistą. Brat Oral Roberts, inny wielki ewangelista i brat Tommy Hicks, i tak wielu wielkich ewangelistów, którzy są dzisiaj w kraju - wy myślicie, że musicie czekać, aż oni przyjadą, abyście zostali uzdrowieni. Tak nie jest; nie tak! Wasz pastor ma ten sam autorytet, jak każdy z nich. Tak jest. Między nami nie ma wielkich person. Jeżeli jest taka, to ta persona wyklęła samą siebie ze społeczności wierzących. My wszyscy jesteśmy jedno w Jezusie Chrystusie. To się zgadza. Jesteśmy jedno. Nie ma wśród nas wielkich ludzi. Kiedy się stajesz wielkim, usuwasz samego siebie z drogi Bożej. My nie jesteśmy... A jeżeli nie ma twego pastora, to musisz jedynie wierzyć Słowu, które on głosił o Jezusie Chrystusie. To wszystko. Rozumiesz? Tak dzieją się wielkie rzeczy.
86
Słuchajcie teraz. Pomyślmy o tej młodej kobiecie, o której mówiłem ubiegłego wieczora. Pewnego razu Jezus przeprawiał się przez morze... Szkoda, że nie mamy czasu - kilka tygodni tutaj w Tucson, gdzie... Rozumiecie, sęk w tym, że to jest trudne. Dostaję się do sytuacji, że wszystko jest dla ludzi nowe. Oni po prostu raz coś zobaczą i mówią: „Moi drodzy, to jest trochę dziwne, lecz ja nie wiem”. Widzicie, ja tu nie jestem wystarczająco długo, żebyście się z tym zapoznali i zrozumieli to. Słuchajcie, widziałem dziesiątki tysięcy wizji, które mi Pan Bóg dał, i wiem, że tutaj są ludzie, którzy mi towarzyszyli na nabożeństwach być może w wielu miejscowościach. Ilu z was było na nabożeństwach gdzieś indziej? Pozwólcie zobaczyć wasze ręce. Pragnę was teraz o coś poprosić. Nigdy nie było wypowiedziane jedno słowo, które by nie było dokładną prawdą. Czy to prawda? Jeżeli tak jest, to powiedzcie: „Amen”. [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Nikt nie może powiedzieć... Jeżeli jest ktoś, kto może powiedzieć, iż widział kiedykolwiek, że jedna z tych wizji zawiodła, to może swobodnie powstać i powiedzieć mi to. A ja mogę powiedzieć, że po całym świecie dziesiątki milionów ludzi - oni w ogóle nie wiedzieli, o co chodziło.
87
Zatem, wy ludzie z kaplicy, pamiętajcie tylko... Są tutaj niektórzy, którzy przyjechali ze mną. Widzę tutaj dwóch moich przyjaciół - pana i panią Dauch siedzących tutaj, również pana Brown z Ohio. Ta rzecz, która miała się tam wydarzyć, i ten łoskot, który się tam rozległ, który mnie posłał z powrotem z powodu Siedmiu Pieczęci - wszystko było przepowiedziane szczegółowo, wiele, wiele tygodni przedtem, zanim się to stało. Ilu z was tutaj jest świadkami tego - wy, którzy byliście na tych zgromadzeniach i słyszeliście, jak o tym mówiłem? Podnieście wasze ręce, wy, którzy byliście w budynku. Proszę bardzo. A nauka boryka się z tym. Kiedy to badał George J. Lacy, powiedziałem mu: „Jest to podobne do bursztynowego światła. To się jarzy”. A oni orzekli: „To jest psychologia”. Pan Lacy powiedział: „Ja sobie również myślałem, że to jest psychologia, lecz mechaniczne oko tego aparatu fotograficznego nie utrwaliłoby psychologii”. Nie. Ono tam było. Co to jest?
88
Widzicie, zważajcie teraz. Na pustyni, kiedy Bóg prowadził Izraela po pustyni, On prowadził ten lud poprzez pustynię przez Chrystusa. Ilu z was to wie? Ilu z was wie, że tym Aniołem Przymierza był Słup Ognia, którym był Jezus Chrystus? Na pewno tak było. On rzekł... On im to powiedział wówczas w ew. Jana 6. Oni mówili, że nie wygląda na więcej niż pięćdziesiąt lat, a On powiedział: „Zanim był Abraham...” On powiedział: „Zanim był Abraham, JAM JEST”. On był tym JAM JEST, który był w płonącym krzaku. I On powiedział: „Ja...” On... Oni mówili: „Piliśmy wodę ze skały”, a On powiedział, że On był tą Skałą. Amen. Widzicie, nie „Ja byłem”; „Jam jest”. On powiedział: „Ja przychodzę od Boga i idę do Boga”. Otóż, ten sam Słup Ognia, który był na pustyni z dziećmi Izraela, stał się ciałem, ucieleśnionym Bogiem wśród nas w postaci Syna Bożego, który zacienił dziewicę i ona Go urodziła, żeby Bóg mógł stać się człowiekiem i umrzeć, by zapłacić cenę Swego własnego zakonu. Rozumiecie? To jest Ewangelia.
89
A potem On powiedział: „Ja przychodzę od Boga i idę do Boga”. A zaraz po Jego śmierci, pogrzebie i zmartwychwstaniu był tam pewien nieduży żyd, który był bardzo popędliwy i usiłował wtrącić każdego do więzienia. On był w drodze do Damaszku, mając rozkazy od arcykapłana, by zaaresztować każdego. I właśnie około południa został nagle powalony na ziemię na tej drodze. A kiedy się to stało, on spojrzał do góry, a była tam wielka światłość, która zaślepiła jego oczy. Ilu z was to wie? Ten sam Słup Ognia. Rozumiecie? I on powiedział: „Panie...” Będąc Żydem wiedział, że to był ten sam Słup Ognia, który był wówczas na pustyni. On powiedział: „Panie, kim Ty jesteś?” On powiedział: „Saulu, Saulu, dlaczego Mnie prześladujesz? Trudno tobie wierzgać przeciw ościeniowi”. On zapytał: „Panie, kim Ty jesteś?” Więc, czekajcie, był to ten sam Słup Ognia. On odpowiedział: „Jam jest Jezus”. Czy się to zgadza? Czy sobie przypominacie pewną noc, kiedy Piotr był w więzieniu? Ta sama światłość przyszła do więzienia, otwarła przed nim drzwi i wyprowadziła go. Kto to był? Jezus Chrystus, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Otóż, jeżeli to nie było... Gdyby to było coś innego, zrobiłoby to coś innego. Lecz jeśli to jest ten sam Duch święty, który był na pustyni z Izraelem i był również w Jezusie Chrystusie, to On jest dzisiaj w Kościele. On czyni te same sprawy, ponieważ On jest tą samą światłością. Rozumiecie? Jest to ten sam Duch. Gdybyście w to tylko mogli uwierzyć, przyjaciele: to nie jestem ja; to jest On! Rozumiecie? On jest Najwyższym Kapłanem!
90
Biedna kobiecina pewnego dnia - ona uwierzyła, że On jest Synem Bożym. Ona miała krwotok i powiedziała sobie w swoim sercu: „Gdybym się tylko mogła dotknąć Jego szaty...” Myślę, że ona to wzięła od Eliasza, oczywiście, który wziął swoją laskę i... I stąd właśnie Paweł wziął wkładanie chusteczek i tak dalej - było to coś, co czynił już ktoś inny. I ona rzekła: „Wierzę, że gdybym się tylko mogła dotknąć Jego szaty, to zostanę uzdrowiona”. I ona przepychała się poprzez tłum tak długo, aż się dotknęła Jego szaty. Otóż szata Palestyńczyków zwisa wolno, a pod nią noszą bieliznę. A więc, ona wyszła i usiadła tam. On nie mógł odczuć tego fizycznie, rozumiecie, ponieważ Jego odzieniem była szata, która zwisała wolno. Lecz On się zatrzymał. A wszyscy obejmowali Go swoimi ramionami. „Hallo, Rabbi, proroku Izraela. Cieszymy się, że Ty jesteś tutaj razem z nami”, i tak dalej. Jezus zatrzymał się i powiedział: „Zaczekajcie chwileczkę. Kto się Mnie dotknął?” Piotr powiedział: „No wiesz, Panie...” On Go strofował. Innymi słowy powiedział coś jakby: „Panie, nie mów czegoś takiego. Ludzie będą się Tobie dziwić. Kto się Ciebie dotknął? Przecież wszyscy obejmują Cię swoimi ramionami. Wszyscy poklepują Cię po plecach. Nie mów: „Kto się Mnie dotknął?” On odrzekł: „Lecz to było dotknięcie innego rodzaju. Rozumiesz? Ja dostrzegam, że moc wyszła ze Mnie”. On rozejrzał się między słuchaczami. A ta kobiecina - może stała, może siedziała, czy cokolwiek czyniła, lecz coś się wydarzyło. I On ją zobaczył. Ona się nie mogła ukryć. Rozumiecie, ona dotknęła się Boga poprzez tego Człowieka. Cnota - moc wyszła z Niego. On jej powiedział o jej krwotoku i on ustał.
91
Otóż, ten sam Jezus jest tym samym Najwyższym kapłanem dzisiaj. Biblia tak mówi. Czy się to zgadza, bracia kaznodzieje? Rozumiecie? Bowiem On jest obecnie Najwyższym Kapłanem, siedzącym po prawicy Boga, Ojca, siedząc tam i żyjąc na zawsze, dokonując wstawiennictwa jako Najwyższy Kapłan, który współczuje naszym słabościom. Zatem, wy, którzy nie macie karty modlitwy, nie będziecie tutaj w kolejce modlitwy. Lecz jeśli chcecie wiedzieć, czy to jest prawdą, czy nie, powiedzcie tylko Bogu dzisiaj wieczorem: „Niebiański Ojcze, jestem chory. Muszę otrzymać pomoc. Posługuję się wszelką wiarą, którą mam. Wiem, że to nie jest ten człowiek, stojący tam. To jest tylko taki sam mężczyzna, jak ja lub mój małżonek, czy mój brat. (Rozumiecie?) Lecz ja wierzę, że ten mężczyzna powiedział mi prawdę, ponieważ to jest zgodne z Pismem świętym. I ja wierzę teraz, że Ty jesteś Najwyższym Kapłanem. Ta sprawa... Pozwól mi dotknąć się Ciebie, Panie, bo Ty jesteś tym samym wczoraj... Ty! Ten brat mnie nie zna, lecz Ty się odwróciłeś i posługujesz się jego ustami, i mówisz do mnie, i mówisz tak, jak mówiłeś do tej niewiasty”. Wzywam was w Imieniu Jezusa Chrystusa, abyście mieli tą samą wiarę i obserwujcie, co się dzieje. Zobaczycie, czy to jest prawdą, czy nie. To jest prawdą. Tylko temu wierzcie. A jeśli tak możecie czynić, otóż, Bóg was będzie błogosławił.
92
Czy teraz jest tutaj ktoś, kto dotychczas nie był jeszcze na takich nabożeństwach? Podnieś swoją rękę. O, cieszymy się, że tu jesteście dzisiaj wieczorem. Niech was Bóg błogosławi. Jest to tylko małe nabożeństwo - czas społeczności, a ja przyjechałem tutaj w pośpiechu na dwa lub trzy wieczory i znów odjeżdżam. Może kiedyś, o ile Bóg pozwoli i kaznodzieje zechcą, moglibyśmy przybyć tutaj z powrotem na jakiś czas i urządzić dobre nabożeństwa, gdzie moglibyśmy pozostać dwa lub trzy tygodnie, a chorzy... Ludzie - czasem mają jakby narośl w sobie, a oni nawet nie wiedzą, co to jest narośl. Otóż, jest to życie, jakiś złośliwy guz, czy cokolwiek to jest. Jest to życie. Jest to życie, które nie... Powiedzmy - na mojej ręce nie ma teraz żadnego raka. Może tam będzie pewnego dnia. Zazwyczaj rak powstaje z - jest to dzika komórka i ona... Podobnie jak wy, siostry, które przechodzicie okres menopauzy i dają wam zastrzyk hormonów. Nie róbcie tego. Ufajcie tylko Bogu. Hormon to dzika komórka i wy po prostu wstrzykujecie raka prosto do siebie. Rozumiecie? Ja nie jestem... Lekarze, nie myślcie sobie, że ja próbuję tutaj zająć wasze miejsce, lecz zbyt dużo tego spotkałem już w kolejce modlitwy. Rozumiecie? Trzeba więc postąpić tak: Zakotwiczyć swoją wiarę w Bogu. A wasz naprawdę dobry, uczciwy lekarz, wasz domowy lekarz powie wam, że to prawda. Miejcie tylko wiarę w Boga i ufajcie Mu. On przeprowadzi was przez te ciemne chwile. On jest zawsze obecny, by wam pomóc. To się zgadza.
93
Zauważcie, stwierdzamy... Co jeśli ten guz zacznie się rozrastać? Co to jest? Jest to rozmnażanie się komórek - jedna komórka układa się na drugiej. Tym właśnie jesteście: rozmnażaniem się komórek. Otóż, wiecie, skąd się wywodzicie: ze świętego związku małżeńskiego ojca i matki - z jednej malutkiej komórki. Gdybym rozdzielił wasze ciało dzisiaj wieczorem i brałbym je komórkę po komórce, doszedłbym do tego jednego malutkiego życia. Wewnątrz tego życia... Oczywiście, jest chemiczny związek krwi, a w tej krwi jest życie i tym życiem jesteś ty. Więc ono zaczyna rozmnażać swoje komórki, a każde według swego rodzaju, ptak według ptaka, pies według psa, człowiek według człowieka, i to czyni... Widzicie jednak, diabeł nie ma żadnej postaci. Rak jest nazywany rakiem; on wywodzi się ze słowa „krab”, co oznacza rozchodzące się nogi. On zaczyna ssać, on czerpie twoją krew. Jest to inne życie. Jest to życie, żyjące w tobie. Istnieje więc życie człowieka, a w nim jest inne życie, i do tego życia właśnie ja mówię. Otóż, kiedy oni mówią... Wy to nazywacie... Lekarz określa to nazwą „rak”, niektóre nazywają się kataraktą, a niektóre znów innymi terminami lekarskimi. Lecz Jezus nazwał go diabłem i tym właśnie on jest. „Diabeł” oznacza „dręczyciel”. I on tam jest, by cię pozbawić życia.
94
Otóż, czasami lekarz potrafi ciąć dookoła i wyciąć go zupełnie. To jest cudowne. Lecz co, jeśli on się tak rozgałęzi, że lekarz nie może go całkiem wyciąć? Otóż, my się nie zajmujemy samym guzem. Zajmujemy się tym życiem, które jest w tym guzie teraz, kiedy mówię: „Szatanie, wyjdź”. I ja wam to mogę udowodnić. Niech ten człowiek włoży swoje ręce do moich rąk, a ja wam udowodnię i pokażę, jakie to ma efekty. Widzieliście, jak się to dzieje - wielu z was. Czy się to zgadza? Zwróćcie teraz uwagę, co się dzieje, kiedy to życie wyjdzie z niego? Ty wracasz następnego dnia, on się kurczy. Wszyscy wiedzą, że kiedy coś... Każdy wie, że kiedy coś umrze, kurczy się to. Zastrzelisz jelenia, potem go zważysz i powiesz braciom, ile on waży, a gdy go zważysz na wadze następnego dnia, to będzie o kilka funtów lżejszy. Kiedy człowiek umrze, oni wyjmują mu sztuczne zęby, sztuczne oko, ponieważ one... To ciało się kurczy; one by wyłaziły.
95
Otóż, potem, kiedy tam leży tak długo - małe zwierzątko, na przykład pies przejechany na drodze - kiedy leży na słońcu, zaczyna nabrzmiewać. Potem staje się większy, niż był przedtem. Tak samo pacjent zacznie potem chorować - po około siedemdziesięciu dwóch godzinach, kiedy rozpocznie się skażenie. Ludzie zaczynają mówić: „O, ja się czuję gorzej, niż przedtem. Straciłem moje uzdrowienie”. A kiedy nieczysty duch wyszedł z człowieka, przechadza się po suchych miejscach i powraca znów z powrotem. Rozumiecie? I jeśli człowiek naprawdę nie wierzy... Bez względu na to, jak wiele zostanie z ciebie usunięte, jeśli nie wiesz, jak to zaakceptować i wierzyć - kiedy on powraca, ty pomimo tego wiesz, że on odszedł. Lecz jeśli go znowu przyjmiesz, to nie pozostaje nic innego, niż śmierć. Lecz o co chodzi? Ty wkładasz... Co gdybyś miał w sobie węża może tak długiego, a on by umarł? Otóż, co to powoduje? Twoje serce uderza i oczyszcza krwioobieg. I to właśnie wywołuje gorączkę - ta infekcja. A więc kiedy ta narośl, znajdująca się w ludzkim ciele, jest martwa i zacznie się infekcja albo zacznie nabrzmiewać, serce musi to wypompować, oczyszczając krew, patrz, oczywiście czujesz się gorzej. Lecz ludzie w takim stanie, którzy nie mają wiary, po prostu wpadają do tego znowu, chociaż naprawdę odczuwali ulgę. Widziałem ludzi...
96
Pewnego wieczora mężczyzna, który miał kataraktę w swoich oczach pobiegł i grał na pianinie, i odzyskał wzrok. Podszedł tutaj i wziął tą samą Biblię i czytał z niej. A po około czterech wieczorach nie widział nawet swojej ręki przed sobą. On przyszedł z powrotem i powiedział: „Ja zgubiłem moje uzdrowienie. Byłoby po prostu dobrą rzeczą być tam każdym razem”. Ja powiedziałem: „Bracie, to jest błędne. Ty uczyniłeś... Ty nie wierzysz”. On odpowiedział: „Hm, bracie Branham, ja zostałem uzdrowiony, lecz...” Ja powiedziałem: „Nie, to ta katarakta nabrzmiewa, panie. Tylko wytrwaj we wierze. Nie wątp. Jeśli będziesz wątpił, to ona przyjdzie z powrotem. Wierz tylko dalej. Ty powiedziałeś, że wierzysz. W takim razie odwołujesz to, co powiedziałeś. Nie mów tego, dopóki w to nie wierzysz naprawdę”. Zachęcałem go i mówiłem mu... Pozostałem tam... Byłem tam dwa tygodnie i pod koniec tych dwu tygodni potrafił on czytać Biblię tak dobrze, jak ktokolwiek inny. Rozumiecie?
97
Otóż, gdyby on nie miał instrukcji, jak ma postępować... I to właśnie otrzymujecie. Wpakujecie się w kabałę i potem nie wiadomo dlaczego wszystko spada na barki pastora. A oni mówią: „Otóż, oni nie byli...” Widzicie, jest tak dlatego, bo zgromadzeni nie są nauczani. Oni nie rozumieją, jak postę-... co mają czynić. I oni nie mają w ogóle wiary! Oni mają wiele nadziei. Lecz teraz, robię wszystko, abyście nie mówili: „Czy wiesz co? Brat Branham włożył na mnie ręce i bracie, ja zostałem uzdrowiony”. Ja nie chcę się was nawet dotknąć. Chcę, abyście się dotknęli Jego. Rozumiecie? Ja z tym nie mam nic wspólnego. Lecz w tym darze, który mi Bóg dał - jeżeli mogę manifestować Chrystusa, by Go pokazać i przyprowadzić Go do rzeczywistości tutaj przed wami - że samo Słowo stało się ciałem między nami i pokazać, że to jest Bóg, wtedy się Go tylko dotknijcie, a zobaczycie, co się stanie. Czy rozumiecie, co mam na myśli, przyjaciele?
98
Ja nie chcę czegoś wielkiego. Gdybym tego chciał, to bym nie mógł pójść do tych małych miejscowości. Przed laty byłem na polu misyjnym. Nie pozwoliłem nigdy, żeby moje nabożeństwa rozrosły się do tego stopnia... Ja nie mam telewizji; nie mam nic do sprzedania; nie mam niczego, tylko Chrystusa. I ja... Jeśli ktoś... Idę do tych biednych miejscowości, gdzie niektórzy z tych braci, którzy mają te wielkie programy, nie mogą się udać, ponieważ oni muszą mieć tysiące dolarów każdego dnia, by utrzymywać swój program. Ja nie muszę mieć nic, tylko więcej Boga. Rozumiecie? I ja mogę iść, gdziekolwiek On mnie posyła. Rozumiecie? I dlatego tam, gdzie... mogę iść do... Głosiłem niedawno tutaj na zgromadzeniu ewangelizacyjnym w kościele, który miał tylko dwudziestu słuchaczy. Było to pożałowania godne, lecz ja głosiłem pomimo tego, bo Pan powiedział mi, żebym tam poszedł. Rozumiecie? A potem idę i głoszę do tłumów, liczących 500 tysięcy. Ktoś to sponsoruje i przebiera to za mnie. Nie martwię się o nic. Troszczę się tylko, abym miał zawsze właściwe nastawienie przed Nim. Rozumiecie? On posyła mnie, gdziekolwiek chce mnie posłać.
99
Zatem, dzisiaj wieczorem, na ile mi wiadomo, ludzie będący w tej kolejce są dla mnie obcy. Ilu z was tam na zewnątrz jest dla mnie obcych? Podnieście swoje - i wiecie, że ja o was nic nie wiem, podnieście swoje ręce, że potrzebujecie Chrystusa. Miejcie tylko wiarę. Otóż, myślę, że to było 100 %. Teraz, kiedy ta kolejka modlitwy podchodzi tutaj, zacznijcie się modlić tam na dole, żeby Bóg... A jeśli On to uczyni, to będziecie wierzyć, czy tak? Powiedzcie: „Amen”. Otóż, ilu z was wie, że w taki właśnie sposób On zidentyfikował Samego Siebie jako Mesjasz od Boga? Ilu z was wie to z... Rozumiecie? Dokładnie tak jest. Dokładnie. A On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. „Ja nie czynię niczego, dopóki nie zobaczę tego, co czyni Ojciec”.
100
Teraz pragnę wziąć pod moją władzę każdego ducha, będącego tutaj, w Imieniu Jezusa Chrystusa, ku chwale Bożej. Pozostańcie na waszych krzesłach, siedźcie cicho; nie poruszajcie się dookoła. Kiedy się poruszacie... Widzicie, każdy z was jest duchem. Czy to wiecie? Gdybyście nie byli, to bylibyście martwi. Rozumiecie? A wasze niedowiarstwo... Kiedy ja mówię: „Pochylcie wasze głowy”, uczyńcie to. Kiedy mówię... Jeżeli On wywoła cię, abyś powstał, to wstań. I cokolwiek On mówi, to czyńcie, bez względu na to, co to jest, ponieważ to nie mówię ja; to jest On. Rozpocznijcie teraz kolejkę modlitwy, gdziekolwiek to jest.
101
Niebiański Ojcze, już to długo nie potrwa, a czas się zakończy. Dzisiaj wieczorem stoją tu za mną pastorzy, kaznodzieje, którzy przepowiadali i twierdzili, że ten czas przyjdzie, kiedy się to będzie dziać. Niektórzy starzy weterani, którzy przed laty stali z gitarą na rogu ulicy, twierdząc, że nastanie ten czas, a niektórzy z nich są tutaj dzisiaj wieczorem i ich synowie są tutaj. Ojcze, oni tylko torowali temu drogę, aby się to stało rzeczywistością. Obyśmy to teraz przyjęli, Panie. Daruj nam tego. Obyśmy wspólnie mieli społeczność wokół tego wielkiego daru, który nam Bóg posłał - Jezusa Chrystusa. Spełnij to, Ojcze. Panie, Ty wiesz, że ja nie znam nikogo z tych ludzi. Nie wiem o nich niczego. Ty znasz ich wszystkich. I ja dokładam starań, żeby to ludzie zrozumieli, Panie, że tu nie chodzi o wielkich mężów, wielki kościół. Chodzi o wielkiego Boga w Jezusie Chrystusie. Modlę się pokornie, żebyś Ty dał nam Go poznać dzisiaj wieczorem. Ja teraz wezwałem słuchaczy, Panie, żeby patrzyli na Ciebie. I niechaj niektórzy z tych tam na zewnątrz, Panie - ktoś... Modlę się, żebyś Ty pozwolił Duchowi świętemu wyszukać mocną wiarę dzisiaj wieczorem tutaj, która spowoduje, że słuchacze zostaną podnieceni, kiedy zobaczą, że coś się dzieje. Niechby to zrozumieli i każdy z nich został uzdrowiony. Niechby nie było żadnego chorego wśród nas dzisiaj wieczorem, kiedy zakończy się nabożeństwo. Niech każdy nie zbawiony człowiek zostanie zbawiony, kiedy odczuwają i wiedzą, że znajdują się w Obecności samego Boga, który będzie ich sądził owego dnia. Powierzam to wszystko teraz Tobie, powierzam również samego siebie Tobie. Użyj mnie, Panie, odpowiednio do tego, jak Ty to widzisz, w Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
102
Proszę was teraz, żebyście byli naprawdę cicho i bądźcie skupieni w modlitwie. Wyobraźcie sobie tylko... Jeżeli ktoś myśli sobie teraz, że to nie przychodzi od Boga, to ja cię wyzywam w Imieniu Jezusa Chrystusa, żebyś tutaj przyszedł i uczynił to samo. A zatem, jeśli nie potrafisz, to nie mów o tym w ogóle. Wyszukaj to w Piśmie świętym. Rozumiesz, rozumiecie? Więc, na ile mi wiadomo, mając Bożą Biblię tutaj przede mną i tą grupę ludzi, siedzących tutaj i patrzących się na mnie, i w obecności tych ludzi, ta niewiasta jest dla mnie obcą. Ja jej nie znam. Ona jest po prostu niewiastą, stojącą tam. Niczego o niej nie wiem. Jeżeli ona jest chora, a ja miałbym jakiś sposób, by ją uzdrowić, na pewno bym to uczynił. Wy temu wierzycie, nieprawdaż? Uczyniłbym to, gdybym potrafił; lecz ja nie potrafię. Nikt inny nie potrafi. Uzdrowienie przychodzi od Boga, a On tego już dokonał. Lecz jeśli Bóg mógłby uczynić coś, by wam dać zrozumieć, że On jest ciągle tutaj, i On jest tutaj, by dotrzymać Swej obietnicy... Jeżeli On dotrzymuje tej obietnicy, to On dotrzyma - On dotrzymuje obietnicy uzdrowienia, oczywiście. Widzicie?
103
A zatem, gdyby Jezus stał tutaj dzisiaj wieczorem w tym garniturze, który On mi dał, a wy podeszlibyście do Niego i rzekli: „Mój Panie, ja jestem chory. Pragnę, abyś mnie Ty uzdrowił” - myślę, że stałoby się coś takiego - On by powiedział: „Dziecię, czy nie wierzysz Pismu świętemu? Ja umarłem w tym celu. Ja odkupiłem twoje uzdrowienie na Golgocie, kiedy cierpiałem za ciebie”. „Lecz jak ja poznam, Kim Ty jesteś? Czy Ty jesteś moim Panem?” „Otóż, co Ja czyniłem, kiedy byłem tutaj na ziemi przedtem, aby się dać poznać ludziom, zarówno żydom jak i Samarytanom?” Ani razu ten cud nie został dokonany przed poganami, ponieważ poganie nie wyglądali tego. Obecnie jest czas pogan, kiedy oni otrzymują swoje teraz. I to jest ten czas, o którym On powiedział, że słowo przeciw Duchowi świętemu - nazwanie Go złym duchem, nie będzie nigdy wybaczone ludziom.
104
Zatem, ta niewiasta - obaj stoimy tutaj przed Bogiem i tą Biblią, my absolutnie... Widzicie, że nie znamy się wzajemnie, nie widzieliśmy się dotąd wzajemnie i ja nie wiem - nie mam najmniejszego pojęcia, dlaczego ona stoi tutaj. Nie widziałem jej nigdy w moim życiu, a to jest Biblia w moich rękach. A jako kaznodzieja - na co by mi się zdało mówić tak, gdyby to nie było prawdą? Potępiałbym samego siebie! Ja nie muszę być tutaj i czynić to. Przychodzę, ponieważ odczuwam, że wypełniam wolę Bożą. Przyszedłem dlatego, ponieważ wiem, że dzień sądu nawiedzi Tucson pewnego dnia, a Bóg pragnie przekazać wam Poselstwo i ja muszę być Jego świadkiem. Nie chodzi o mnie; ja jestem tym najmniejszym wśród was. Jestem tylko waszym bratem. To jest Jezus Chrystus. Lecz On musi mieć kogoś, przez kogo może działać. On Sam dokonuje tego wyboru. On predestynował, że tak będzie.
105
Jeśli mi teraz Duch święty powie, kim jest ta niewiasta albo co ona uczyniła, albo co - coś o niej, to ona wie - ona będzie wiedzieć, czy to jest prawdą, czy nie, nieprawdaż? Oczywiście. Ty będziesz wiedziała, czy to jest prawdą. A jeżeli to nie jest prawdą, wtedy to nie jest Bóg. Lecz jeśli to jest prawdą, wtedy to jest Bóg. Ilu z was będzie teraz wierzyć całym swoim sercem i przyjmiecie to? Teraz jesteśmy tutaj pod przysięgą, przed tą Biblią, przed Jego świadkami, przed świadkami, a ta Biblia leżąca tutaj zawiera obietnicę, że te rzeczy, które się działy tuż przed spaleniem Sodomy, będą czynione przed poganami, zanim oni zostaną zniszczeni - to jest ostatnie nawoływanie dla nasienia Abrahama, tego królewskiego nasienia.
106
Teraz każdy wie... Ta niewiasta stoi z zamkniętymi swoimi oczami, powtarzając słowa modlitwy. Ona jest chrześcijanką, ponieważ gdy ona przyszła tutaj na początku... Człowiek od czasu do czasu stwierdzi, że jakiś podrabiacz wśliźnie się i próbuje postępować jako chrześcijanin. Ilu z was widziało już kiedykolwiek coś takiego? Wy również widzicie, co się z nimi dzieje. Oni albo padną na miejscu martwi albo sparaliżowani i muszą ich wynieść; i na tym koniec. My się nie bawimy w kościół. Przypominacie sobie, co stało się w Phoenix przed kilku laty. Otóż, ta pani, ona rzeczywiście odczuwa brzemię z powodu czegoś. Gdybyście to teraz mogli zobaczyć, między nią a mną unosi się światłość. Ona zaczyna wygasać, lecz wydaje się, że jej duch jest zatrwożony. Ona ma duchowe problemy, z powodu których się martwi. To jest prawdą. Jeżeli to prawda, to podnieś swoją rękę.
107
Niezmiennie, każdym razem odczuwam, jak to przychodzi: „On czyta myśli tej niewiasty”. Nie czytam. Ja to stwierdzę jednego z tych wieczorów i ja to również wywołam. Chwileczkę tylko. Zobaczymy, czy jesteśmy - zobaczymy, czy to tylko zgadujemy. Nie wiem, co to najpierw powiedziało. Było tam coś; wydawało się, jakby tam był jakiś kłopot, czy coś takiego. O, tutaj to jest. Widzę to teraz. Są to duchowe problemy. Jeszcze inna sprawa - ty masz ataki choroby. Masz kłopoty z powodu kamieni żółciowych. To się zgadza. Czy to prawda? Uhm. Tak jest - jakiś mocny mężczyzna. Słuchaj, jeszcze inna sprawa, martwisz się z powodu kogoś. Jest to kilkoro dzieci. Są to twoje dzieci - ich zbawienie. To jest prawdą. Chodzi również o kogoś, kto jest tutaj. Ja to odczuwam. Jest to twój mąż i chodzi o jego zbawienie. To się zgadza. On obecnie siedzi tutaj. Uhm. Ty nie jesteś stąd. Widzę, jak się przechadzasz gdzieś, gdzie są wysokie zielone wzgórza i wiele wody. Jest to daleko stąd - na północ stąd. Jesteś ze stanu Oregon. To się zgadza. Jesteś z pobliża Grant Pass, względnie gdzieś z tamtej okolicy, gdzie są te wzgórza. Twoje imię brzmi Lena, twoje nazwisko Stovell. To się zgadza. Jezus Chrystus honoruje twoją prośbę dzisiaj wieczorem. Idź do domu. Twój mąż jest zbawiony; twoje dzieci również, a ty przyjmij swoje uzdrowienie. Niech będzie błogosławione Imię Pana Jezusa Chrystusa.
108
Cokolwiek to było - ja nie wiem. To tylko będzie - musi to być na taśmie, lecz ja wiem, że to była niewiasta, która miała wiarę, która wierzyła. Czy Mu wierzycie teraz? Czy On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki? Wy wiecie, że to musi być Duch. Otóż, jest to zależne od tego, co wy myślicie, co to było.
109
Dzień dobry, pani? Otóż, jesteśmy sobie wzajemnie obcy. Ja ciebie nie znam i ty jesteś o wiele młodsza ode mnie; lecz czy wierzysz, że Jezus może mi powiedzieć, jaki jest twój kłopot względnie coś o tobie. Czy to dałoby ci wiarę, abyś wierzyła? Czy wierzysz, że ja jestem Jego sługą? Ty wiesz, że ja bym tego nie wiedział. Byłoby dla mnie rzeczą niemożliwą, abym to wiedział. Musiałoby to być od Niego. Duch święty! I ty jesteś sobie świadoma w tej chwili tego, że coś się dzieje. Jest to Jego Obecność. Nie stoisz tu wyłącznie z powodu siebie. Masz wiele kłopotów. Masz duchowe - wiele duchowych problemów, nad którymi się zastanawiasz, które pragniesz... Otrzymasz na nie odpowiedź. I tylko, aby ci dać poznać, że ja wiem, o czym mówię - niektóre z nich dotyczą czegoś, co się dzieje w twoim kościele. Uhm. To się zgadza. To prawda. Jest to sprawa biznesu. Dzieje się to w twoim kościele i ty uważasz, że się to nie dzieje właściwie. To jest TAK MÓWI PAN. To jest prawdą. Jeszcze inna sprawa - widzę pojawiającą się osobę, która jest niemal martwa. Jest to choroba raka. Ty się modlisz o kogoś, chorującego na raka w twoim kraju. Ty również jesteś z Oregonu, bowiem jest to ten sam kraj, z którego była tutaj ta pani przedtem. To się zgadza. Przyjmij to, o co prosisz. Wracaj do domu. Twoja wiara daje ci to. Ja się nie dotknąłem tej niewiasty, lecz Bóg to uczynił dla niej. Tylko wierzcie.
Dzień dobry, pani. Jesteśmy sobie wzajemnie obcy. Pan Jezus zna nas obydwoje. Otóż, chwileczkę tylko. Coś się wydarzyło w audytorium. Bądźcie naprawdę pełni uszanowania. Pewien mężczyzna pojawił się przed tą niewiastą tutaj, ktoś mający wiarę. Módl się tylko dalej. Ktokolwiek to był - nie dostrzegłem tego. Módl się tylko dalej. Znowu mówię do ciebie, widzisz. Każdy ma ducha, rozumiecie, i ludzie zaczynają wierzyć. Rozumiecie, i to sprawia, że wiara każdego ciągnie - ze wszystkich stron. Rozumiecie? Dlatego właśnie muszę mieć kogoś tutaj - tuż przede mną. Siedzą tutaj nawet chorzy kaznodzieje, którzy się modlą w tej chwili. Rozumiecie? Lecz ja wywołałem ciebie - ty, która masz kartę modlitwy. Ja cię nie znam, lecz Bóg cię zna. Zatem, jeśli Pan Jezus powie mi coś, co uczyniłaś w swoim życiu, co powinnaś była uczynić albo coś, co ci dolega, czy jesteś chora, mogą to być kłopoty w domu względnie kłopoty finansowe... Ja nie wiem, co to jest, lecz cokolwiek to jest, ty będziesz wiedziała, czy to jest prawdą, czy nie, jeżeli On to powie. Czy będziesz wierzyć? Wierz również, że jesteś teraz w Jego Obecności, nie w mojej obecności albo w obecności tych ludzi. Ta by nie sprawiła, żebyś odczuwała tak, jak odczuwasz teraz. Jest to Jego Obecność.
110
Pewien mężczyzna stoi ciągle koło tej niewiasty. Jest to krępy mężczyzna. Jest to coś - ja to widzę. Ty jesteś przyjacielem człowieka, którego znam - Paula Keen'a, kaznodziei. Ty go znasz. To się zgadza, bo on tam jest. To prawda. On się modlił za tobą - ten mężczyzna. A twoja dolegliwość - ty masz przepuklinę, a ta przepuklina jest w przeponie brzusznej. To się zgadza. I to ci spowodowało komplikacje i wszelkiego rodzaju choroby. Ty nie jesteś stąd. Jesteś z... Jesteś na zachód stąd - jesteś z Kalifornii. Czy wierzysz Jezusowi Chrystusowi? Czy go przyjmiesz? Pani Moss, czy chcesz powrócić do domu i być zdrową? Wracaj i wierz w to. Miej wiarę w Boga. Nie wątp teraz, a to się urzeczywistni. Czy wierzysz w Pana Jezusa? Jak ci się powodzi? Jesteśmy sobie wzajemnie obcy, jak sądzę. Pan Jezus zna nas obydwoje. Ja ciebie nie znam, lecz Pan Jezus zna cię na pewno. Jest to światłość i Ona ciągle odchodzi z tego podium. Wszyscy słuchacze wierzcie ciągle tak mocno. Wytrwajcie tylko. Wierzcie ciągle dalej. Rozumiecie? Módlcie się dalej. Ty cierpisz z powodu narośli. Czy wierzysz, że Pan Jezus może mi powiedzieć, gdzie jest ta narośl? Ona jest na twojej prawej piersi; płuco. To się zgadza. Ty nie jesteś stąd. Ktoś posłał cię tutaj. Powiedz, ty byłaś już przedtem w kolejce modlitwy. Było to w... Ty jesteś z Chicago i zostałaś raz na nabożeństwie uzdrowiona. Było ci to powiedziane, ponieważ miałaś dolegliwości w twoim boku czy w nodze, czy coś podobnego, i ty zostałaś uzdrowiona na tym nabożeństwie. A siwowłosy mężczyzna i mający siwego wąsa - jest to pastor Mattsson-Boze, który był dawniej twoim pastorem w kościele Filadelfia. Stamtąd właśnie jesteś, posłał cię tutaj dzisiaj wieczorem. To się zgadza. Jezus Chrystus uzdrawia cię. Wracaj z powrotem do Chicago i raduj się. Jezus Chrystus uzdrawia cię. „Jeżeli potrafisz wierzyć, to wszystkie rzeczy są możliwe”.
111
Jak ci się powodzi? Jesteśmy sobie wzajemnie obcy. Ja ciebie nie znam, lecz Jezus Chrystus cię zna. Czy wierzysz, że On potrafi dać mi Swego Ducha? Przy czym ja jestem niedostateczny, jako kaznodzieja, ty to wiesz, lecz dzięki temu darowi, który jest obiecany w Biblii, że w ostatecznych dniach przywróci wiarę dzieci na nowo do wiary ojców - czy wierzysz, że nastała godzina, żeby się to wypełniło, oraz że ta usługa jest czynna w Kościele dzisiaj? Ty również przybyłaś z Chicago, ponieważ widzę cię idącą po ulicy - wydaje mi się, że to jest Clark Street. To się zgadza. Cierpisz z powodu artretyzmu i różnych schorzeń w twoim ciele. Możesz teraz powrócić. Twoja wiara cię uzdrawia. Niech ci Bóg błogosławi. Idź i wierz całym swoim sercem. Czy wierzysz, że Bóg uzdrawia artretyzm? Więc idź z powrotem na twoje krzesło i dziękuj Mu za to. Bądź uzdrowiona, bądź zdrowa. Czy by pani podeszła do przodu? Czy chciałabyś znowu spożywać pokarm i czuć się dobrze - żeby te stare dolegliwości żołądka ustały? Idź i spożywaj pokarm. Jezus Chrystus uzdrawia cię ...?...
112
Pani, ta pani tam z maleństwem - czy wierzysz, że Bóg uzdrowi to dziecię? Ja ci mogę powiedzieć, jaką chorobę ma to dziecię, lecz ja go nie potrafię uzdrowić. Popatrz tutaj, kochanie. Ja mam tam wśród słuchaczy małą córeczkę, mniej więcej taką jak ty. Zostawiłem ją wiele razy samą, płacząca tak, jak ty płaczesz teraz, bym mógł odwiedzić takie małe dziewczynki. Czy wierzysz, że Jezus może cię uzdrowić z dolegliwości serca i uczynić cię zdrową? Chodź tutaj. Podejdź do mnie. Niebiański Ojcze, niech moc Ducha świętego, obecnego teraz, ocali życie tego dziecka w Imieniu Jezusa Chrystusa, ja proszę o jej życie. Nie wątp w to, siostro. Idź wierząc, a to będzie w porządku. Wierz teraz całym swoim sercem.
113
Chodź, pani. Czy wierzysz, że Bóg może cię uzdrowić z damskich dolegliwości - z kobiecych dolegliwości; że wyciek ustanie? Wracaj. Wierz w to całym swoim sercem i bądź zdrowa. Chciałbyś znowu oddychać dobrze i świeżo, i pozbyć się tej starej astmy i innego paskudztwa? Idź do domu i wierz w to całym swoim sercem, a możesz zostać uzdrowiony i być zdrowym. Wierz w to całym swoim sercem. Bóg uzdrawia również dolegliwości serca. To się zgadza. Czy temu wierzysz? Wracaj po prostu i mów: „Dziękuję Ci, Panie Jezu” i uwielbiaj Jego Imię, a będziesz zdrowym. W Imieniu Jezusa Chrystusa! Czy wierzycie? Ilu z was wierzy?
114
A co z tobą tam na tych noszach? Czy wierzysz? Czy wierzysz, że jestem Jego prorokiem - chciałem powiedzieć Jego sługą? Na tym się ludzie potykają. Ja cię nie znam. Ty jesteś po prostu niewiastą leżącą tam. Widzę, że jesteś na noszach. Czy wierzysz, że jestem jego sługą? Jeżeli Bóg może mi objawić, jaka jest twoja dolegliwość, czy Go przyjmiesz jako swego Lekarza?
Ty jesteś zacieniona przez śmierć. Przykrywa cię ciemny cień. Jeżeli tam będziesz leżeć, to umrzesz, na nic się nie zda pójść do lekarza. Jego zdaniem nie ma już żadnej nadziei. Tą chorobą, która cię uśmierca, jest rak. Dlaczego nie przyjmiesz Jezusa Chrystusa jako swego Lekarza, abyś wstała ze swoich noszy, wzięła je i odeszła do domu będąc zdrową? Czy w to uwierzysz? Przyjmij to więc i idź do domu. Wstań i wierz w to, i ...?... A co ty, który masz podniesioną swoją rękę - w tej białej marynarce na sobie? Czy wierzysz, że jestem Bożym sługą? Czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, jaka jest twoja dolegliwość, panie? Przychodzą na ciebie jakieś paroksyzmy; jest to epilepsja. Jeżeli to prawda, podnieś swoją drugą rękę. Wierz Mu teraz całym swoim sercem, a nie będziesz już miał żadnego paroksyzmu. Wzywam cię, żebyś temu wierzył.
115
Ten mężczyzna siedzący tutaj i patrzący się na mnie - w koszuli - patrzący się prosto tutaj na podium. Ty cierpisz z powodu dolegliwości serca. Ja cię nie znam, lecz to jest prawdą. Czy się to zgadza? Pozwól, że ci jeszcze raz powiem. Ty jesteś kaznodzieją. Masz zbory, które odwiedzasz. Jest to... Wygląda to, jakby to była ciemna rasa w - jest to Meksyk. To się zgadza. Jesteś całkiem zainteresowany kimś - jest to twoja żona, siedząca obok ciebie. Czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, jaka jest jej dolegliwość? Ja jej nie potrafię uzdrowić, lecz jeśli ci mogę powiedzieć, jaka jest jej dolegliwość, czy będziesz wierzył w jej uzdrowienie? Ona jest głucha. Włóż swoje ręce na jej uszy i wierz całym swoim sercem, i ona może zostać uzdrowiona. Ilu z was będzie wierzyć w to samo? Amen. Podnieście swoje ręce do góry i przyjmijcie Jezusa jako waszego Lekarza. Wy, którzy jeszcze nie jesteście zbawieni, a wierzycie w Niego, dlaczego nie przyjdziecie do ołtarza w tej chwili? Powiedzieliście, że chcielibyście mieć w swoich sercach takie uczucie, jakie miała ta matka, łania. Czy pragniecie przyjąć Go jako swego Zbawcę? Czy podejdziecie teraz tutaj na podium i staniecie wokół ołtarza, i pozwolicie mi modlić się z wami, kiedy jesteście w Jego Obecności? Wielu z was tutaj powinno przyjść i stanąć tutaj. Jeśli chcecie przyjąć Chrystusa jako swego Zbawiciela, przyjdźcie w tej chwili. Czy to uczynicie? Niech panu Bóg błogosławi. Niech ci Bóg błogosławi. To jest dobre.
116
Czy ktoś jeszcze pragnie Go przyjąć. W Jego Obecności - jak chcesz się kiedykolwiek dostać bliżej do Niego? Jeżeli On może mi powiedzieć, jaka jest twoja dolegliwość - On mówi mi, że ty potrzebujesz Jego. Podejdź tu w tej chwili. Wy, którzy Go nie macie, przyjdźcie teraz i przyjmijcie Go jako swego osobistego Zbawiciela. Stańcie tutaj w Jego Obecności, kimkolwiek jesteście. Jeżeli jesteś członkiem kościoła, nie ważne, kim jesteś, jeżeli jeszcze nie jesteś w porządku z Bogiem, proszę cię i wzywam w Imieniu Jezusa Chrystusa, wyjdź do przodu teraz, nim zakończymy tą kolejkę modlitwy, właśnie kiedy Duch święty jest tutaj, kiedy mogę się modlić modlitwą wiary. Jeżeli On wysłucha mnie, by uzdrowić chorego, to z pewnością On wysłucha mnie, by zbawić zgubionego. Wy, którzy Go pragniecie jako swego Zbawiciela, wyjdźcie do przodu teraz w Imieniu Jezusa. Wyjdźcie teraz do przodu i stańcie tutaj wokół ołtarza, żebyśmy się modlili właśnie w tej chwili. Niech ci Pan błogosławi. Ja to lubię: mężczyźni i kobiety, którzy zostali przekonani - Sam Duch święty wyprowadza ich z miejsca i przyprowadza do ołtarza.
117
Wy, którzy wierzycie, że to jest świadectwem zmartwychwstania Jezusa Chrystusa w tych ostatecznych dniach, że Biblia obiecała tą właśnie rzecz, że to nie mogę być ja... Ja jestem człowiekiem. To jest wasz Zbawiciel. Mówię wam, jest to Jezus Chrystus. Mając moją rękę na tym Słowie - jest to Jezus Chrystus, Syn Boży. Jego Przyjście jest tak blisko, że On zamanifestował Samego Siebie w pełni Jego mocy wśród Swego ludu. Jeśli miałeś wątpliwości i byłeś zaniepokojony będąc tylko letnim członkiem kościoła, to przyjdź dzisiaj wieczór i zostań napełniony Duchem Świętym, kiedy Sam Duch święty jest tutaj, pokazując niezawodne dowody na podstawie Pisma świętego, że On jest tutaj. To jest On. Przyjdź teraz - każda dusza, która pragnie Jezusa Chrystusa w swoim życiu. Wystąp teraz do przodu i przyjmij Go. Chodź teraz.
... możliwym jest, tylko Mu wierz.
Czy nie przyjdziesz teraz, kiedy to śpiewamy?
Tylko Mu wierz...
Tylko wierz w co? Tylko wierz w Biblijną Prawdę, która ci była mówiona. On jest tutaj udowadniając Ją. Dlaczego On powiedział mi to wprost w połowie tej usługi uzdrawiania? Dlaczego On powiedział mi w trakcie usługi uzdrawiania: „Zawołaj ludzi do ołtarza”? Może to jest ostatnia szansa dla kogoś. Ja nie wiem. Wiem jedynie, że trzeba być posłusznym Duchowi świętemu.
... tylko Mu wierz.
Tylko Mu wierz, tylko Mu wierz
Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz.
Panie, ja wierzę, Panie, ja wierzę
Wszystko możliwym jest...
118
W porządku, bracia kaznodzieje, przyjdźcie prosto tutaj. Wprost tutaj tym przejściem....
ja wierzę...
Przyjdźcie tu zaraz. Niech osobiści pomocnicy zejdą się teraz wokoło. Będziemy się modlić za tych ludzi.
...ja wierzę, o, Panie, ja wierzę Wszystko możliwym jest...
„Czy jest możliwe, żebym otrzymał Ducha świętego, tak jak oni w Dniu Pięćdziesiątym?” Oczywiście - jeśli w to wierzysz!
...wierz,
Tylko Mu wierz...
119
Czy pragniesz prawdziwego przeżycia miłości Bożej, tak jak ta matka, łania, dla swego maleństwa? Jeżeli jeszcze nie masz takiego przeżycia, to ci czegoś brakuje. Podejdź więc tutaj. Jeżeli pragniesz zamanifestować Jezusa Chrystusa w swoim życiu, chodź tutaj. Nie baw się więcej w kościół. Nastała godzina, że nie wolno nam igrać z tą wielką rzeczą, którą nam Bóg dał: te niezawodne dowody tego, że Jezus Chrystus żyje dzisiaj po dwu tysiącach lat. Czy nie przyjdziecie? Kościół otrzymuje swój ostatni znak. To jest ostatnia rzecz, która przyjdzie do Kościoła przed Przyjściem Chrystusa według Słowa Bożego. Jezus powiedział: „Jak było w dniach Lota, tak będzie w czasie Przyjścia Syna Bożego”. Tutaj to mamy.
120
Chodźcie, czy nie przyjdziecie - każda dusza, która Go nie poznała, każda dusza, która ma wątpliwości dzisiaj wieczorem? Nie pozwólcie, by was ominęła ta wielka sposobność. Czy nie przyjdziesz teraz, by stanąć do modlitwy, kiedy zgromadzamy się wokół tego ołtarza. To jest właściwe. Przychodźcie tylko. My pragniemy - my was chcemy zobaczyć, każdego, kto jest... Czekamy jeszcze przez chwilę, ponieważ ja naprawdę odczuwam, że jest więcej tutaj tych, którzy powinni przyjść. Nie ważne, do jakiego kościoła jesteś przyłączony... My ciebie nie prosimy o członkostwo w kościele; proszę cię, żebyś przyszedł i przyjął Chrystusa. Czy chciałbyś przyjąć Boga, który zna tajemnice serca, który je może objawić wprost tutaj, jak On to już czynił, który zna nawet myśli, którymi myślisz, i może ci je opisać tak, jak On czynił w minionych dniach? Niechaj teraz Pan błogosławi.
121
Kiedy ci ludzie są zgromadzeni teraz koło ołtarza, a inni jeszcze przychodzą, niechaj pozostali słuchacze powstaną teraz na chwilę, kiedy się będziemy modlić. Teraz wy, którzy jesteście chorzy tam w audytorium, którzy nie byliście może w kolejce modlitwy, włóżcie na siebie wzajemnie ręce. Niech wszyscy osobiści pomocnicy i kaznodzieje włożą ręce na tych ludzi tutaj. Czy jesteście gotowi? Czy zobaczyliście coś rzeczywistego? Czy coś podnieciło wasze serca? Czy coś stało się dla was rzeczywistością, szybko, iż poznaliście, że Jezus Chrystus żyje dzisiaj wieczorem? Pochylmy teraz nasze głowy i każdy niech się modli w swój własny sposób. Pamiętajcie, miliony modlitw wznosi się do góry po całym świecie w tej chwili. Bóg słyszy każdą z nich, ponieważ On jest nieskończony. Módlcie się teraz tak, jak się modlicie w swoim własnym zborze. Módlcie się, żeby Bóg wybaczył wam wasze grzechy. Módlcie się, żeby On napełnił was Duchem Świętym. Módlcie się, żeby was Bóg uzdrowił. To jest właściwe. Duch święty przypada między was i daje wam wielkie zwycięstwo i wolność.
122
Niebiański Ojcze, przynosimy Ci tych słuchaczy w tej chwili. Niechaj wielka moc, która wzbudziła Jezusa Chrystusa z grobu, niech ona ożywi ten zbór w tej chwili. Niechaj uzdrawiająca moc... Niech każda chora osoba zostanie wyzwolona z mocy szatana. Niech każda zgubiona dusza zostanie zbawiona, a każda zbawiona osoba niech zostanie napełniona Chrztem Duchem Świętym. Spełnij to, Panie. Módlcie się tak, jak nigdy przedtem. Módlcie się tak, jak byście umierali, jakby to była wasza ostatnia chwila.