1
Dziękuję panu. Bardzo miło być tutaj dzisiaj wieczorem. Czekałem na ten czas w wielkim oczekiwaniu. Przybyliśmy do waszego pięknego miasta przed około sześciu miesiącami, zaraz po świętach Bożego Narodzenia i przebywaliśmy tutaj wśród was. A pewnego dnia, kiedy wyjechałem z bratem Tony Stromei, ja... Przyszło nam na myśl, że byłoby miłe zapoznać się lepiej, zanim będziemy musieli odjechać. I myśleliśmy, że byłoby dobrą rzeczą urządzić niewielką kampanię tutaj, by pozyskać - abyśmy się wszyscy mogli zgromadzić i mieć społeczność wokół Słowa Bożego.
2
Z wieloma z tych braci nie spotkałem się jeszcze. Odwiedzam niektóre z ich zborów i spotykam się z takim cudownym przyjęciem. I ja uważam, że to jest wielka rzecz, iż możemy się spotkać wszyscy razem w ciągu tych kilku wieczorów obecnie, by mieć społeczność wokół Słowa Bożego. Ufamy, że to będzie wielkim sukcesem ku chwale Bożej i rozbudowaniem tego dzieła, za które Jezus umarł; mianowicie, aby On mógł mieć Kościół bez zmazy i zmarszczki, kiedy powróci.
Otóż, my nie reprezentujemy żadnej określonej organizacji. Po prostu przychodzimy jako międzydenominacyjni, by się zejść razem z każdym chrześcijaninem, abyśmy mogli mieć wspólnie tę społeczność.
3
Będziemy się też modlić za chorych. Wiele razy, kiedy człowiek uczyni wzmiankę o modleniu się za chorych, to ludzie mówią: „Boski uzdrowiciel”. Nie. Ja wierzę, że nie ma takiego prócz jednego, a jest nim Chrystus. My - czasami przyczepiają mi to przezwisko „Boski uzdrawiacz”, lecz tak jest dlatego, bo się modlę za chorych. Lecz ja wierzę, że modlenie za chorych nie czyni człowieka Boskim uzdrowicielem tak samo, jak modlenie za zgubionymi nie czyni człowieka Boskim Zbawicielem. Wiem więc, że nie mógłbym być Boskim Zbawicielem albo Boskim Uzdrowicielem.
4
Wierzymy, że wszystkie wielkie dobrodziejstwa, z których cieszymy się dzisiaj i które mamy w tej chrześcijańskiej ekonomii, zostały wszystkie odkupione na Golgocie przez Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Wierzymy, że On został zraniony za nasze przestępstwa, On był starty za nasze nieprawości, kaźń pokoju była na Nim, a Jego sinością zostaliśmy uzdrowieni. To wszystko jest w czasie przeszłym. Jest to coś, co Bóg uczynił dla nas na Golgocie. I jako chrześcijanie mamy prawo cieszyć się z tych błogosławieństw, które On odkupił dla nas.
5
Więc - dlatego żaden człowiek nie może zbawić innego człowieka. Gdyby tak było, to Jezus nie musiałby umrzeć. Lecz kiedy Jezus umarł na Golgocie, On załatwił sprawę grzechu na zawsze. A kiedy On umarł, to każdy człowiek, każde stworzenie na ziemi zostało zbawione w tej chwili. Wszystko - cena została całkowicie zapłacona. Te wymagania zostały spełnione tak, że Bóg uznał, iż było uczynione zadość. Obecnie jedyną rzeczą, którą musimy uczynić, by to otrzymać, jest przyjąć to; uwierzyć w to i przyjąć to. Bez względu na to, jak bardzo On umarł za nasze zbawienie, my sami musimy je przyjąć jako nasze własne, osobiste przeżycie, względnie jako nasze własne pragnienie. Musimy więc pragnąć zbawienia i wierzyć, że dzięki Jego przelanej Krwi jesteśmy zbawieni, kiedy spełniliśmy wymagania Biblii.
6
Ja wierzę, że Biblia jest zupełnym objawieniem Jezusa Chrystusa. Otóż, ja wierzę, że Bóg może czynić rzeczy, które nie są napisane w Biblii; bowiem On jest Bogiem. Lecz jeśli tylko możemy to znaleźć w Biblii jako obietnicę, to wiemy, że to jest prawdą, ponieważ Słowo Boże jest zawsze Prawdą. Wierzymy więc, że On dotrzymuje Swoich obietnic. Ja wierzę, że On jest wszechmogący. Ja wierzę, że On jest nieskończony. Będąc nieskończony On wiedział wszystkie sprawy. On wie wszystko. Milion lat przedtem, nim istniał świat, On wiedział, że będziemy siedzieć tutaj dzisiaj wieczorem. Gdyby tak nie było, to On nie byłby nieskończonym. A jeśli On jest... A gdyby On nie był nieskończonym, to On nie byłby Bogiem. Wierzymy więc, że to Słowo - ta Biblia jest Słowem Bożym. I dlatego możesz zakotwiczyć swoją duszę na każdej Jego części. Jedynie w ten sposób możesz mieć wiarę - kiedy wierzysz, że masz... Wiara musi mieć gdzieś miejsce zakotwiczenia - ona musi się kotwiczyć na pewnym miejscu. I nic nie może być bardziej niezachwiane, niż Słowo Boże, ponieważ tym Słowem jest Bóg. To właśnie mówi Biblia - tego naucza. Dlatego kiedy Bóg mówi w niej cokolwiek, wierzący może to zaakcentować swoim „Amen” - cokolwiek On mówi.
7
Otóż, ze względu na to, że On jest nieskończonym, wszechmogącym, wszechobecnym, nie może mieć tylko jednej z tych cech. On musi mieć wszystkie te cechy, by być Bogiem. Dlatego więc taka ograniczona istota, jaką my jesteśmy - w tym roku pracujemy nad czymś i myślimy sobie, że to mamy doskonałe. W następnym roku albo może już jutro musimy zmienić nasze zdanie, ponieważ sprawa przedstawia się inaczej. Znaleźliśmy coś lepszego, ponieważ my możemy - jesteśmy ograniczeni. Lecz On jest nieograniczony. Więc kiedy On powie Słowo, jest to na zawsze w ten sposób; nie może zostać poprawione; nie może zostać wycofane. Jeżeli Bóg był zawołany na widownię w jakiejś sprawie, to jak On działał na tej widowni po raz pierwszy, tak musi On działać zawsze w ten sam sposób, kiedy On zostanie zawołany na widownię znowu. Bowiem gdyby działał inaczej, niż działał po raz pierwszy, to coś byłoby nie tak. Widzicie, On... Nie mogłoby to być doskonałe. Rozumiecie? W takim razie, gdyby On działał po raz drugi inaczej, niż działał po raz pierwszy, to On postępował źle, kiedy działał po raz pierwszy.
8
Dlatego kiedy Bóg zrobił środek zaradczy dla człowieka, żeby został ocalony w ogrodzie Eden, to On... Ludzie próbowali ulepszyć Jego środek zaradczy w ciągu sześciu tysięcy lat, a nie mogli tego nawet tknąć. On uczynił to na podstawie przelanej Krwi niewinnej ofiary i On tego nie zmienił. Próbowaliśmy wykształcić ludzi dla Chrystusa. Próbowaliśmy uczynić z nich denominację dla Chrystusa. Próbowaliśmy systemy wszelkiego rodzaju, lecz one zawiodły. Jest tylko jeden sposób, jak człowiek może spełnić wymagania normalnego oddawania czci, mianowicie pod przelaną Krwią Jezusa Chrystusa. W ten sposób było to od początku, ponieważ On nie może tego zmienić. Jest to zawsze Krew - ta Krew.
9
A dzisiaj jeśli sobie myślimy, że jesteśmy inni od tamtych, i tak dalej, to po prostu nie funkcjonuje. Musimy ciągle przyjmować tą podstawę - przelaną krew. I dlatego, kiedy Bóg został wezwany na scenę, by uzdrowić człowieka, On uzdrowił człowieka na podstawie jego wiary. A kiedy On zostanie znowu zawołany na scenę, to On uzdrowi następnego człowieka w ten sam sposób, bo w przeciwnym wypadku On postępowałby źle. Jeżeli Bóg uzdrowił kiedyś człowieka dlatego, że on wierzył, a potem następny człowiek zawoła mając tą samą wiarę, to Bóg jest zobowiązany uczynić to samo temu człowiekowi. Gdyby tego nie uczynił, to On brałby wzgląd na osoby i postąpiłby błędnie po raz pierwszy. Widzicie więc - z powrotem do Słowa. Wierzę w to całym moim sercem.
10
Obecnie oczekujemy, że Bóg uczyni wielkie rzeczy dla nas. A kiedy będziemy odjeżdżać, pragniemy oglądać, że błogosławieństwo pozostało w tym mieście. Wiem, że wy będziecie błogosławieństwem dla mnie, bo gdziekolwiek zgromadzą się dwaj lub trzej w Jego Imieniu, On obiecał, że tam będzie. Otóż, gdyby tak nie było, to bylibyśmy wszyscy zgubieni, a Biblia byłaby błędna. To czyni Jezus Chrystus tutaj teraz. Jeżeli tak nie jest, to co my zwiastujemy? W co wierzymy? Rozumiecie? On jest tutaj. „Gdziekolwiek dwaj lub trzej zgromadzą się w Imieniu Moim, tam jestem wśród nich”. Zatem, my musimy działać i wierzyć, jak również wierzyć, że On jest tutaj i 4 postępować tak, jak On byłby tutaj. Pamiętajcie też, że On obserwuje nas również, kiedy stąd odejdziemy.
11
Ufamy, że każdy nie zbawiony człowiek zostanie zbawiony w ciągu tej kampanii. Ufamy, że od tego czasu nie zostanie ani jedno próżne krzesło w każdym z tych zborów, reprezentowanych tutaj. Ufam też, że całe Tucson ogarnie staromodne, posłane od Boga przebudzenie, który wyśle tysiące dusz do Królestwa Bożego. Wierzę, że to jest wolą Bożą. To jest Jego pragnieniem dzisiaj wieczorem. Żaden człowiek nie potrafi tego uczynić sam. Jesteśmy potrzebni wszyscy, żebyśmy „ciągnęli za jeden powróz”, by modlić się razem, stać razem w jedności ducha i modlić się o to. Bracia mówili mi, że zbory miały przed tym zgromadzeniem nabożeństwa modlitewne. I ja jestem tak bardzo wdzięczny za to. To będzie... Kiedy się schodzicie razem, by się modlić w ten sposób, zmienia to całą atmosferę - kiedy się modlimy.
12
Otóż, postaramy się nie trzymać was długo dzisiaj - każdego wieczora, wiem bowiem, że musicie odjechać stąd i iść do pracy. Postaramy się więc wypuścić was każdego wieczora wcześnie, abyście mogli przyjść ponownie następnego wieczora. I to jest tylko krótka wizyta, kiedy zgromadzamy się razem. Otrzymaliśmy tylko cztery wieczory, uważam, że to jest... Myślę, że to się zgadza: środę, czwartek, piątek (Tak. Dobrze.) - cztery wieczory. A potem zakończymy tutaj w tym samym audytorium w sobotę do południa na śniadaniu chrześcijańskich biznesmenów, na które jest zaproszona również publiczność. Otóż, ja nie jestem obcym. Nie czuję się wśród was jak obcy. Jestem waszym bratem i mam nadzieję, że wy odczuwacie to samo względem mnie. A teraz, zanim zbliżymy się do Słowa, przybliżmy się do Autora tego Słowa, kiedy pochylimy nasze głowy na chwilę w modlitwie.
13
Wszechmogący Boże, Ojcze naszego Pana Jezusa Chrystusa, Który Go wzbudziłeś z martwych i zachowywałeś przy życiu przez wszystkie te lata... I On żyje na zawsze królując w naszych sercach dzisiaj wieczorem, obejmując władzę, by nas prowadzić i kierować. Obyśmy byli całkiem poddani Jego Boskiej woli, żeby On mógł nas prowadzić tą drogą, którą mamy iść zgodnie z Jego wolą. Pragniemy Ci podziękować, Ojcze, za tą cudowną sposobność, by przedstawić Jezusa Chrystusa jako wielkiego, potężnego Lekarza, wielkiego Zbawiciela ludzi, zaspakajającego każde pragnące serce, będącego zdrowiem dla chorych, zbawieniem dla zgubionych, Królem przychodzącym do świętych. O, Boże, udziel nam wszystkim inspiracji dzisiaj wieczorem.
14
Dziękuję Ci za tych mężczyzn, za tych pasterzy małych stadek w tym mieście, za tych usługujących braci, którzy mają swoje małe placówki po całym mieście, gdzie odczuwają ustawicznie potrzebę, by Duch Boży przyszedł do nich w postaci fal Ducha świętego, żeby przyszedł pomiędzy nich i powiedział im, co muszą czynić i jak mają prowadzić te owce. A dzisiaj wieczorem wydaje się, Panie, jakby poprzez te fale rozchodziło się Poselstwo, bo wszyscy zgodzili się, że musimy spotkać się razem w tym nabożeństwie. Przyjdź teraz, Panie Jezu. Dziękujemy Ci za Ramada Inn i za jego otwarte ramiona, by przyjąć Ewangelię, oraz że pozwolono nam przyjść tutaj, by uwielbiać Boga w tym budynku wyposażonym w klimatyzację. Ojcze, Boże, modlimy się, żeby żaden zgubiony nie wyszedł z tego budynku, nie dostąpiwszy zbawienia. Daruj tego, Panie. Niechby... Jeżeli personel tego budynku w tym wielkim Ramada nie jest zbawiony, modlimy się, Boże, żebyś ich Ty zbawił.
15
Uzdrawiaj chorych będących tutaj wokoło. Niechaj stanie się tak, że ludzie będą chodzić w tym audytorium i płakać, będąc pod mocą Ducha świętego. Spełnij to, Panie. My pragniemy tych rzeczy. Wierzymy też, że to jest Twoją Boską wolą objawić nam to obecnie i pokazać nam Twoją Obecność, że Ty jesteś tutaj i żyjesz zawsze, i jesteś razem z nami na wieki wieków. Błogosław nas, kiedy czynimy nasze słabe wysiłki. Niechaj Duch święty wejdzie do środka, abyśmy nie myśleli naszymi własnymi myślami, lecz mieli nasze umysły otwarte na to wielkie namaszczenie Jego Obecności, abyśmy mogli poznać Jego zmysł, by wypełnić to, co jest napisane w Piśmie świętym: „Takiego bądźcie usposobienia, jakie było w Chrystusie”. Błogosław nas, nasz Ojcze. A kiedy odejdziemy z tego zebrania dzisiaj wieczorem, obyśmy powiedzieli, kiedy pójdziemy do naszych domów: „Czy nasze serca nie pałały w nas, kiedy On rozmawiał z nami w drodze?” jak powiedzieli owego dnia jedni z pierwszych świadków Jego zmartwychwstania, Kleofas i jego przyjaciel, którzy powracali z miasta. Prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen.
16
Wielu ludzi przyjmuje do pewnego stopnia Pismo święte, z którego czytał ewangelista. A ja pragnę dzisiaj wieczorem wziąć po prostu kilka wersetów z Pisma świętego i spróbuję je wyjaśnić w mój pokorny sposób, abyście mogli zobaczyć Jezusa Chrystusa. Pragnę, żebyście teraz otworzyli razem ze mną ewangelię Jana 12. rozdział i 20. werset, jeśli mnie chcecie śledzić, kiedy będziemy czytać. Ew. Jana 20, raczej ew. Jana 12, 20 i 21: „A byli niektórzy Grecy wśród tych, którzy pielgrzymowali do Jerozolimy, aby się modlić w święto. 6 Ci tedy podeszli do Filipa, który był z Betsaidy w Galilei, z prośbą, mówiąc: Panie, chcemy Jezusa widzieć”. A następnie w liście do Żydów, 13. rozdział i 8. werset: „Jezus Chrystus ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki”. Pragnę to zaczerpnąć jako temat: „Jezus Chrystus ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki”.
17
Chodziłem do kościoła w niedzielę wieczorem tutaj w mieście, do jednego z waszych fajnych kościołów. A będąc tu starałem się odwiedzić ich tyle, ile mogłem, odkąd byliśmy w tym mieście, i zastałem wspaniałą społeczność i miłe przywitanie u Zborów Bożych, baptystów, Kościoła Bożego Andersona, i u wielu innych, które odwiedziłem. A na tym kościele z tylnej strony - od kazalnicy było Pismo święte, jakby Biblia, z napisem: „Jezus Chrystus ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki”. Więc to stało się jakby moim tematem, którym chciałbym się posłużyć na tych zgromadzeniach ewangelizacyjnych, wierzę bowiem, że cała ta Księga jest objawieniem Jezusa Chrystusa, a On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki„. A następnie dla...
18
Chciałbym to mieć jako podłoże dla mojego kontekstu: „Panowie, chcielibyśmy widzieć Jezusa”. I ja wierzę dzisiaj wieczorem, że każdy mężczyzna i niewiasta tutaj odczuwają otwarcie, że ci Grecy wyrazili uczucia nas wszystkich. Bowiem każdy słyszał o Jezusie, a teraz oni chcieli Go zobaczyć. Wierzę, że nie ma żadnego człowieka, który słysząc to cudowne opowiadanie o Jezusie Chrystusie nie tęskniłby w swoim sercu, by Go móc zobaczyć. To jest - takie właśnie jest pragnienie wierzącego - zobaczyć Go. Nie dbam o to, czy On jest niski, wysoki, względnie jaki On jest. Ja Go miłuję i pragnę Go zobaczyć - mianowicie Tego, Który mnie zbawił i uczynił dla mnie to wszystko, co On uczynił - ja Go pragnę zobaczyć.
19
Otóż, nie ma żadnych wątpliwości, że ci Grecy byli prozelitami żydowskiej religii, widzimy bowiem, że to było święto Paschy, kiedy zabijano paschalnego baranka. A ci Grecy byli wśród nich... Otóż, ci Grecy byli bardzo utalentowanymi ludźmi. Oni byli najlepszymi na świecie w sztuce, byli wysoko wykształconymi w nauce i byli to wielcy ludzie. Byli to uczeni - oni czytali wiele książek. A coś, co oni mieli, musiało się zakotwiczyć w... Coś w ludzkim sercu pragnie znaleźć coś, co ukoi to wielkie pragnienie, które powstaje w ludzkim sercu.
20
Czy pomyśleliście kiedykolwiek, dlaczego człowiek postępuje źle? Jest tak dlatego, bo próbuje ukoić pragnienie, które Bóg włożył do jego serca, żeby pragnął Jego. A on próbuje potem zaspokoić to pragnienie rzeczami tego świata. Lecz ono nie zostanie zaspokojone, dopóki nie ukoi go Sam Bóg, dopóki On nie może wejść do niego i zaspokoić tą wielką tęsknotę i pragnienie w ludzkim sercu. Jeżeli jest w nim jeszcze tak dużo z człowieka, to ono nie zostanie napełnione. Nic innego nie może zająć jego miejsca, dopóki Bóg nie zajmie Swego właściwego miejsca w ludzkim sercu.
21
A ci Grecy usłyszeli i niewątpliwie czytali Stary Testament. Oni słyszeli o przyjściu Mesjasza i kim On będzie, kiedy przyjdzie. I oni pragnęli zobaczyć, kim będzie Bóg, kiedy On zostanie zamanifestowany w ciele - jak będzie wyglądał człowiek, który zostanie napełniony w tej mierze, że Pełnia Bóstwa będzie w Nim. Kim On będzie? I oni usłyszeli o Jezusie, który twierdził, że jest tą Osobą, tym Mesjaszem,
22
którego przyjścia spodziewali się Żydzi tysiące lat, w którym sam Bóg stanie się człowiekiem w postaci Jego Syna, żeby mógł krwawić i umrzeć, ponieważ nie było żadnego człowieka, który by mógł umrzeć za innych, bo wszyscy byliśmy winni wspólnie.
Jeden człowiek nie mógł zbawić drugiego i musiał tam być Człowiek, który był godzien. Według starego zakonu kapłanów, dotyczącego krewnego odkupiciela, musiał to być - Bóg musiał się stać naszym Krewnym. I On opuścił Swój przybytek i zstąpił na ziemię - ze stanu Boga, wielkiego Jahwe, i stał się ciałem w postaci Swego Syna, żeby Bóg mógł zostać zamanifestowany, i być godnym, i być naszym Krewnym - by On mógł umrzeć i zdjąć z nas nasze grzechy, by zbawić Swoje własne stworzenie. O, to jest tak wspaniała relacja. Nie sposób podejść do tego, by poznać to rzeczywiste - jak człowiek mógłby to wyrazić. Nie ma... Ludzki język jest niewystarczający do tego, by wyrazić, jaka to jest miłość - że Bóg zstąpił na ziemię - Stwórca, by zbawić Swoje własne stworzenie.
23
Stwierdzamy zatem, że ci Grecy pragnęli. Oni słyszeli. „Wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Boże”. Biblia tak mówi. Żydzi powiedzieli: „Wiara przychodzi ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Boże”. Zatem, oni usłyszeli, że miał przyjść Mesjasz. Więc oni przyszli wtedy, by Go zobaczyć. Oni przyszli, by zobaczyć tą Osobę, która miała być Mesjaszem, Któremu uwierzono wśród ludzi, że jest Mesjaszem. Otóż, my znajdujemy się na takiej samej pozycji dzisiaj wieczorem. Słyszeliśmy o Bogu, byliśmy nauczani o Bogu. Poprzez te lata mieliśmy kościoły, wielkie kościoły, wielkich mężów, wielkich ewangelistów. Lecz ja wierzę, że żyjemy w cieniu Przyjścia Pana Jezusa, kiedy ten Kościół przeszedł z usprawiedliwienia w czasie Lutra, poświęcenia w czasie Wesley'a do chrztu Duchem Świętym i dochodzi do stanu doskonałego Kościoła bez zmazy i zmarszczki, żeby poprzez ten Kościół - żeby Bóg mógł odkupić z powrotem wszystkich obmytych Krwią świętych na przestrzeni wieków i zabrać ich do Domu. A my stajemy się coraz bardziej podobni do Chrystusa, lecz jest nas coraz mniej - przez cały czas.
24
Stwierdzamy zatem, że ci ludzie pragnęli - oni przyszli zobaczyć, jak wygląda ten Człowiek. I oni wyrazili swoje pragnienie: „Panowie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa”. Dotąd słyszeli o Nim, słyszeli innych mówiących o Nim, czytali o Nim w Biblii, ale pragnęli Go zobaczyć.
25
Teraz do mojego tekstu. Biblia mówi, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Więc jeśli ci mężczyźni pragnęli Go zobaczyć, a Bóg przygotował sposób, w jaki ich oczekiwanie mogło zostać zaspokojone... On sprawił, że oni mogli Go zobaczyć - poprzez jednego z Jego sług. Zatem, jeśli On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, a my mamy to samo szczere pragnienie zobaczyć Go, czy On nie jest zobowiązany pokazać Samego Siebie wśród nas?
Otóż, to jest wielkie, doniosłe stwierdzenie. Lecz jeśli Biblia nie ma racji, to gdzie my się znajdujemy? Rozumiecie? Lecz Biblia mówi, że On jest tym samym. A On nie może być tym samym tylko pod pewnym względem; On musi być tym samym pod każdym względem - takim, jakim był On kiedykolwiek. On mówi, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. A ci Grecy chcieli Go zobaczyć, ponieważ wiara przychodzi ze słuchania, i oni przyszli i zostali zaspokojeni. Odeszli z powrotem wiedząc, że to jest Mesjasz.
Zatem, jeśli pragniemy dzisiaj wieczorem zobaczyć Tego, Kto...
26
My chodzimy do zboru, czy mamy do tego ochotę czy nie, i tam właśnie - w naszym zborze składamy nasze dziesięciny. Czy to jest tylko jakaś mistyfikacja? Czy chodzi tylko o ten budynek, za który płacimy? Czy ten człowiek, który jest naszym pastorem, jest tylko jakimś podrabiaczem, podającym się za pastora, względnie czymś nie mającym znaczenia? Czy chrześcijańska religia jest podobna do greckiej mitologii lub do rzymskiej mitologii, czy czegoś podobnego - czy jest tylko mitem albo też jest rzeczywistością? Otóż, moim zdaniem, ta Biblia jest albo poprawna albo błędna. Każde Słowo jest Prawdą albo żadne z Niej nie jest prawdą. Rozumiecie? Zatem, jeżeli On dał tą obietnicę, to nie wy lub ja jesteśmy zobowiązani wobec tej obietnicy; ani wy ani ja nie jesteśmy zobowiązani potwierdzić tę obietnicę. On właśnie jest zobowiązany, ponieważ On ją powiedział. Racja. My tylko cytujemy to, co On powiedział - że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. I tutaj jest...
27
Ilu z was tutaj chciałoby Go zobaczyć - tylko by powiedzieć - podnieście wasze ręce. Powiedzcie: „Ja chciałbym...” Otóż, wówczas było ich tam dwóch, tylko dwóch, którzy chcieli Go zobaczyć, a tutaj jest ich dwieście lub trzysta, którzy Go chcą zobaczyć. Dobrze, zatem dlaczego nie moglibyśmy Go zobaczyć, jeżeli On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki? Otóż, tak właśnie pragniemy patrzeć na to. Albo to jest prawdą albo to nie jest prawdą. Dlatego właśnie wyraziłem to tak poprzednio. Ta Biblia albo jest Prawdą albo nie jest Prawdą. Więc jeżeli Biblia coś mówi, możesz się tego po prostu uchwycić, ponieważ Bóg jest zobowiązany wobec tego Słowa, bowiem On właśnie dał tę obietnicę. Jeśli Bóg tak powiedział, to w porządku - to tak jest. Otóż, będzie to zależne od tego, czego wyglądasz. Człowiek zazwyczaj otrzymuje to, czego wygląda. Pragnę, żebyście to sobie zapamiętali. Więc jeśli pragniesz zobaczyć Boga, to możesz Boga zobaczyć. Jeśli pragniesz usłyszeć Boga, to możesz Boga usłyszeć. Dokładnie takim, jakim On był wczoraj, takim On jest dzisiaj. On się nie zmienia. Przypomina mi to teraz krótkie opowiadanie, a jednak ono jest prawdziwe.
28
Żyłem w Indianie. Mój ojczysty dom - urodziłem się w Kentucky i żyliśmy w pobliżu rzeki Ohio. Za jeden dzień przepłynie tam tyle wody, że wystarczyłoby jej do uprawy sałaty w całej Arizonie. Miliony galonów wody przechodzą przez tą zaporę i wydaje się, że moglibyśmy ją puścić bocznym korytem. Mamy jej tam więcej, niż potrzebujemy; są to niemal moczary, a wy potrzebujecie tej wody tutaj. Lecz tak będzie pewnego dnia w tym wspaniałym Tysiącletnim Królestwie, które ma nastać, kiedy grzech zostanie zabrany z ziemi i te rzeczy będą uregulowane.
29
Był tam pewien stary rybak, mieszkał tam nad tą rzeką. Był on diakonem w moim zborze. Nazywał się Wisehart, bardzo miły stary człowiek. W naszym mieście była również niedzielna szkółka - fajny kościół, wielka, świetna, znana międzynarodowa denominacja, dobra społeczność, zacny pastor i zacni ludzie. Pewna rodzina w naszym mieście chodziła do tego kościoła. A jeden mały chłopiec w tej rodzinie, który był pewnego dnia naprawdę rozentuzjazmowany, kiedy słuchał tak dużo wykładów z Biblii, przedstawionych przy pomocy flanelografu, i tak dalej, powiedział swojej matce: „Mamo, jeśli Bóg jest wielkim Bogiem, jak ty o Nim mówisz, czy ktoś mógłby Go zobaczyć?” Ona odrzekła: „Synu, powinieneś się zapytać twojej nauczycielki ze szkółki niedzielnej. Matka nie potrafi ci tego powiedzieć”. Udał się więc do nauczycielki szkółki niedzielnej i powiedział: „Nauczycielko, pragnę cię o coś zapytać. Ty opowiadasz mi o wielkim Bogu” - powiedział - „który jest tak wielki i On otworzył Czerwone Morze Izraelitom, i On sprawia, że słońce świeci, i On obraca ziemię punktualnie na jej orbicie, i tak dalej”. Powiedział: „Czy ktoś mógłby Go zobaczyć?” Ona odrzekła: „To jest zbyt trudne dla mnie. Będziesz się musiał zapytać pastora”. Poszedł więc do pastora i powiedział: „Pastorze, czy ktoś mógłby zobaczyć Boga?” Dalej mówił: „On jest tak wielkim. Słyszę, jak ty mówisz o Nim spoza kazalnicy, opowiadając jak wielkim On jest”. Powiedział: „Czy ktoś mógłby Go zobaczyć?” On odrzekł: „Nie, synu. Nikt nie może Go zobaczyć” - powiedział - „bo człowiek po prostu nie może zobaczyć Boga. To wszystko. My musimy po prostu w to wierzyć”.
30
Otóż, ten chłopiec - to go nie zadowoliło. Więc on... Pewnego dnia był on z tym starym bratem rybakiem na rzece. I oni popłynęli w górę do tak zwanej Sześciomilowej wyspy. Jest to sześć mil (ta wyspa) z Louisville, Kentucky - do tej wyspy. Oni tam łowili ryby i mieli obfity połów ryb, a w drodze powrotnej na dół przyszła nawałnica. Tam w tym wilgotnym kraju mamy wiele nawałnic, błyskawic i grzmotów, i wielkie oberwania chmur. A więc kiedy ona... Oni musieli podpłynąć do brzegu i ukryć się za drzewami. Kiedy skończyła się ta burza, oni wsiedli znowu do swej łódki i wyruszyli w dół. Było to pod wieczór, raczej po południu, a słońce zachodziło gdzieś tutaj po drugiej stronie w Tucson. Ono odzwierciedlało swoje światło w przestworzach i nad wschodnim horyzontem pojawiła się tęcza. A ten stary rybak wiosłował wiosłami w swojej łódce, wszystko było odświeżone - deszcz zmył wszelki proch. Był to piękny czas. I tylko człowiek, który przywykł do wioseł, potrafi docenić ten rytm wioseł, popychających łódkę, ślizgającą się po wodzie. Jego biała broda zwisała w dół i on obserwował ciągle tę tęczę.
31
A ten mały chłopiec, będąc podniecony, rozglądał się, żeby zobaczyć, na co patrzył ten stary dżentelmen, i zauważył, że staremu rybakowi spływały kryształowe łzy po jego białej brodzie. I ten chłopiec, siedzący na dziobie łódki, rozentuzjazmował się do tego stopnia, że pobiegł do rufy łódki i powiedział staremu rybakowi: „Proszę pana, zadam panu pytanie, na które moja matka ani moja nauczycielka szkółki niedzielnej, ani mój pastor nie mogli mi odpowiedzieć - nie mogli zaspokoić mojego pragnienia dowiedzieć się czegoś”. On powiedział: „O co chodzi, synu?” Chłopiec rzekł: „Czy może ktoś zobaczyć Boga?” A ten stary rybak, będąc tak przejęty pytaniem tego malca, wciągnął wiosła do łódki, objął ramionami tego małego chłopca, a łzy spływały mu po policzkach. Powiedział: „Niech Bóg błogosławi twoje małe serduszko, kochany. W ciągu minionych pięćdziesięciu lat widziałem tylko Boga”. Rozumiecie? Rozumiecie? Możesz zostać wewnątrz tak napełniony Bogiem, że Go widzisz, gdziekolwiek popatrzysz. Rozumiecie? Lecz dopóki nie masz tego pragnienia, by Go zobaczyć, to Go nie zobaczysz. Możesz Go oglądać w zajściu słońca. Możesz Go słyszeć w śpiewie ptaków. Możesz Go obserwować wszędzie. On znajduje się po każdej stronie. Ten stary rybak miał tak dużo Boga wewnątrz w sobie, że mógł oglądać Boga wszędzie. I ja myślę, że powinniśmy w taki sposób wyglądać Boga, a zobaczymy Boga wszędzie, gdzie patrzymy.
32
Teraz jednak z powrotem do tematu: „Jezus Chrystus ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki”. Zatem, jak moglibyśmy się tego dowiedzieć? Gdybym zapytał: „Metodyści, czy w to wierzycie?” Oni by odrzekli: „Amen”. I ja bym zapytał: „Baptyści, czy temu wierzycie?” „Amen”. „Zielonoświątkowcy, Zbory Boże, i tak dalej, czy temu wierzycie?” „Amen, my w to wierzymy”. Cieszę się, że temu wierzycie. Ja również wierzę. Lecz teraz - co gdybyśmy chodzili po mieście, by znaleźć Jezusa Chrystusa, jakiego rodzaju człowieka szukalibyśmy? Otóż, On obiecał być z nami dzisiaj wieczorem. Zatem, jeżeli tak nie jest, to Słowo jest nie tak. Wy powiecie: „Hm, to nie jest po prostu natchnione”. W takim razie moim zdaniem i pozostałe Słowo nie jest natchnione. Ja nie wiem, które jest natchnione, a które nie jest - jeżeli Ono całe nie jest prawdą. Rozumiecie? Ja Go nie mogę segregować. Ono jest po prostu całe Słowem Bożym. A zatem - On obiecał, że będzie bezpośrednio tutaj dzisiaj wieczorem - gdziekolwiek dwaj lub trzej są zgromadzeni razem. Czy temu wierzycie? Dziękuję wam.
33
Zatem, jeśli On istnieje, to jakiego człowieka szukalibyśmy, gdybyśmy Go wyszli szukać? Czy byśmy - czy próbowalibyśmy znaleźć człowieka, który jest ubrany w sutannę i ma długie włosy i brodę? Czy takim mógłby być Jezus? Niemal każdy mógłby nosić sutannę i mieć długie włosy i brodę. Każdy podrabiacz potrafiłby to zrobić. Jest wielu mężczyzn dzisiaj wieczorem ubranych w sutannę, którzy nie wiedzą o Bogu więcej, niż Hotentot o egipskiej nocy. To prawda. Lecz nie tego my szukamy.
34
Nie chcielibyśmy jakiegoś dygnitarza, bo On nim nie był. Czego byśmy szukali? Czy blizn po gwoździach i śladów od cierni? Każdy podrabiacz mógłby się przyodziać w ten sposób. Pomimo tego nie byłby to On. A jak możemy wiedzieć, że On miał na sobie szatę i jak był ubrany? My to tylko wiemy... Czy On wyglądałby jak te obrazy, które widzimy - które malują malarze? Nie. To jest psychologiczne malowidło, które namalował jakiś człowiek- jego wyobraźnia o tym, jak by Chrystus wyglądał. A gdybyśmy się mieli tym kierować, to który z nich byłby poprawny? Był Hoffmann, Sallman, o, jak dużo malarzy. Każdy przedstawia Go inaczej. Bylibyście więc trochę zakłopotani, jak On właściwie wyglądał. Czy On wyglądałby jak obraz Hofmanna, przedstawiający Go, względnie jak obraz Sallmana albo któregoś z pozostałych? Nie wiemy. Jeżeli Hofmann ma rację, to Sallman jej nie ma. Rozumiecie? Jeżeli Sallman ma rację, to Hofmann jej nie ma, i (rozumiecie?), wy nie wiedzielibyście, czego szukać.
35
Lecz jak rozpoznalibyśmy Go? Otóż, rozpoznalibyśmy Go w ten sam sposób, jak On zidentyfikował Samego siebie na początku, (to się zgadza), według Jego działania - na podstawie tego, co On uczynił. „Jeżeli Ja nie wykonuję dzieł Mego Ojca” - powiedział On - „to Mi nie wierzcie. Lecz jeśli wykonuję te dzieła, to choćbyście Mi nie wierzyli, wierzcie tym uczynkom, bo one właśnie świadczą o Mnie. One mówią o tym, kim Ja jestem”. Będziemy zatem musieli stwierdzić, co... Co Go zamanifestowało? To, co zidentyfikowało Jezusa Chrystusa wczoraj, będzie tą samą rzeczą, która Go będzie musiała zidentyfikować dzisiaj. Otóż, my metodyści pomyślelibyśmy: „Nasz kościół rozpoznaje Go”. My pomyślelibyśmy, że nasz... My baptyści pomyślelibyśmy: „Nasz kościół rozpoznał Go”, a my zielonoświątkowcy (Widzicie, ja reprezentuję ich wszystkich. Rozumiecie?) - tak my byśmy - myślimy że nasi Go poznali.
36
Przypominam sobie, kiedy byłem w Little Rock, w Arkansas. Może są tutaj niektórzy z moich zacnych przyjaciół z Arkansas. Oni... Pewnego wieczora przy Pamiątkowym Audytorium Robinsona był jakiś żebrak, który tam siedział na ulicy, chodził o kulach i sprzedawał ołówki. On został uzdrowiony i następnego dnia chodził z tymi kulami na swoich ramionach, świadcząc o tym. I on był na górze na trzecim balkonie i cały balkon tam na górze był po prostu jego. A ja nie mogłem niemal głosić z powodu tego hałasu - on krzyczał, awanturował się, biegał tam i z powrotem po ulicach, wchodził do każdego domu handlowego i świadczył; siadywał na rogu ulicy. On został wywołany spośród słuchaczy i Pan Jezus go uzdrowił. A więc on powiedział: „Pragnę ci zadać pytanie, bracie Branham”. Ja odrzekłem: „O co chodzi?” On powiedział: „Wiesz, ja...” On był nazarejczykiem. On powiedział: „Słyszałem cię głoszącego i myślałem sobie, że jesteś nazarejczykiem”. Dalej powiedział: „Widziałem wokoło tak dużo zielonoświątkowców, a potem ktoś powiedział mi, że ty jesteś zielonoświątkowcem”. Dalej rzekł: „Potem słyszałem, jak ktoś powiedział, że ty należysz do misyjnego kościoła baptystów”. I powiedział: „Co ty na to?” Ja odrzekłem: „To wszystko prawda. Jestem zielonoświątkowym nazarejskim baptystą. I tak właśnie przedstawia się ta sprawa. Rozumiecie? My jesteśmy zrodzeni z Ducha Bożego. Jesteśmy więc braćmi i siostrami w Chrystusie, a te znaki firmowe nie mają żadnego znaczenia.
37
Dawniej pasałem bydło tutaj na północy, gdzie pracowałem na ranczu - w Kolorado. Stowarzyszenie Hereford wypasa tą dolinę tam koło rzeki Troublesome. Mieliśmy tam przestawne ogrodzenie, przez które pasterze wyganiali swoje bydło. Właściciel bydła stał tam i liczył to bydło, kiedy ono przechodziło. Stałem tam wiele razy z nogą przerzuconą przez róg siodła, obserwując tych ranczerów. Otóż, przechodziło tam bydło, mające wszelkiego rodzaju piętna. Wszystkie piętna z tej doliny przechodziły tamtędy. Ranczer nie zwracał uwagi na te piętna, lecz dawał baczenie na tabliczkę krwi. Otóż, ta tabliczka krwi oznaczała, że to musiało być bydlę czystej krwi rasy Hereford, w przeciwnym razie nie mogłoby się paść w tej dolinie. Ono nie mogło do niej wejść nie mając tabliczki krwi. I pomyślałem sobie... Pewnego dnia, kiedy tam siedziałem, zacząłem krzyczeć. Powiedziałem sobie: „Wiesz, tak właśnie będzie na sądzie. On nie będzie zważał na to, jakie piętno mam, lecz czy mam tabliczkę krwi. To jest najważniejsza rzecz”. Kiedy On zobaczy Krew, możemy wejść do środka, to wszystko. Rozumiecie? A nasze piętna będą w tym czasie już dawno zapomniane. To się zgadza. I ja się tak bardzo cieszę z tego. Naprawdę. Zatem, co...
38
Jeżeli potrafimy obecnie zobaczyć, jak On zidentyfikował Samego Siebie wczoraj, to będziemy wiedzieć, kim On będzie dzisiaj, bo On da poznać Samego Siebie tak samo dzisiaj, jak to uczynił wczoraj. Czy się to zgadza? Zatem, On będzie wykonywał dzieła Boże. Otóż, On nie był odziany... On nie miał jakiegoś wykształcenia; nie mamy żadnego sprawozdania o Nim, żeby chodził do szkoły. On nie był jakimś elokwentnym mówcą, stwierdzamy bowiem, że Jego język był taki prymitywny, iż prosty lud chętnie Go słuchał. Rozumiecie? Więc On był zwykłym człowiekiem. Lecz On zostaje rozpoznany na podstawie identyfikacji Pisma świętego, które mówi, jakim On miał być. Tak właśnie musielibyśmy Go rozpoznać. Tak samo został On rozpoznany wówczas, bowiem On nie był jakimś atrakcyjnym człowiekiem w jakimś uroczystym stroju czy odzieniu. On nie miał żadnej organizacji, którą by się chlubił. On nie miał listów uwierzytelniających jakiejś określonej społeczności, o której mógłby powiedzieć: „Ja należę do największej...” albo... Rozumiecie? On miał tylko Boże dzieła, o których było mówione i które zostały potwierdzone, które Go miały zidentyfikować. I to były Jego listy uwierzytelniające. To było Jego... „Któż może mnie potępić z grzechu?” A grzech to niewiara. Rozumiecie? „Kto z was może Mnie potępić? Jeżeli nie czyniłem dokładnie tego, co powinienem był czynić, to Mi powiedzcie, gdzie nie dopisałem” - innymi słowy. Otóż, tak właśnie zostanie to zidentyfikowane dzisiaj.
39
Stwierdźmy teraz, jak został On zidentyfikowany w tamtym czasie. Czy to było w oparciu o jakąś społeczność? Czy to było dzięki jakiejś formie wykształcenia? Czy to było w oparciu o jakieś naukowe osiągnięcie, które On miał? Względnie było to w oparciu o dowód Pisma świętego, mianowicie że On Sam udowodnił, iż jest Synem Bożym? „Badajcie Pisma” - powiedział On - „bo One świadczą o Mnie”. Pismo święte świadczy o Nim. Zatem Pismo święte zidentyfikowało Go. Czy temu wierzycie? Więc Ono właśnie musi go identyfikować dzisiaj. Wtedy będziemy wiedzieć, czy mamy rację czy nie - czy to jest On. On jest tym samym. On będzie czynił to samo. Weźmy teraz...
40
Przeczytaliśmy z ew. Jana i zajmijmy się tym spokojnie przez następnych dziesięć lub piętnaście minut, a potem zobaczymy, czy On się zjawi i udowodni, że On jest Bogiem, rozumiecie, rozumiecie, czy On ciągle żyje. Wierzymy, że On nie jest umarły. To jest jedna rzecz... Ja jestem misjonarzem. Głosiłem Ewangelię już niemal w każdym państwie pod słońcem - siedem razy dookoła świata. Widziałem wszelkiego rodzaju religie, stałem przed czarnoksiężnikami i myślę, że przed każdym kultem, jaki istnieje, na ile mi wiadomo. Pomimo tego każda religia, czy to są buddyści, mahometanie, szyici, dżajnsi, którzykolwiek to są - oni wszyscy mają założyciela, a każdy założyciel umarł. Oni potrafią oznakować jego grób i tam on spoczywa. Tam są jego kości. Lecz Chrześcijaństwo - tam jest pusty grób. I dobra nowina odnośnie tego: On udowadnia, że On żyje. On jest - obecnie On jest tutaj. Rozumiecie? Otóż, na tym właśnie może odpoczywać chrześcijanin, wiemy bowiem, że wszystkie inne groby prócz tego są pełne. Tam jest pusty grób. „Nie ma Go tutaj, On zmartwychwstał”. I my będziemy zwiastować braciom tą dobrą nowinę. A On jest tutaj - ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki.
41
Otóż, ze względu na to, że czytaliśmy z ew. Jana, rozpoczniemy ew. Jana. A każda księga w Biblii będzie zwiastować to samo poselstwo. Tak musi być. Jeżeli tak nie jest, to nie jest to zgodne z Pismem świętym. Stwierdzamy zatem, że kiedy On się urodził, tutaj w 1. rozdziale ew. Jana - rozpoczniemy od 1. rozdziału. Kiedy On się urodził... My znamy Jego urodzenie - jak je oznajmił anioł Gabriel Marii, Jego matce, i jak On został poczęty przez Ducha świętego i jak w wieku trzydziestu lat został On ochrzczony przez Jego kuzyna, Jana Chrzciciela. Zaraz potem został On zabrany na pustynię, żeby był kuszony czterdzieści dni. Potem On wrócił w mocy Ducha. W mocy Ducha świętego wrócił On do Swojej usługi.
42
I przypomnijcie sobie, On zabronił uczniom głosić lub czynić cokolwiek, dopóki nie zostali napełnieni mocą Ducha świętego. „Czekajcie w mieście Jeruzalem, aż zostaniecie wyposażeni mocą z wysokości”. Rozumiecie? Ty nie powinieneś wyjść, dopóki to już nie jesteś ty, lecz Bóg. Wtedy ludzie będą mogli oglądać w tobie odzwierciedlenie Jezusa Chrystusa. Wtedy ludzie będą wierzyć, bowiem to nie będziesz ty, będzie to On. A wszystkich, których On przewidział, tych On powoła. Oni to zrozumieją. „Moje owce znają Mój głos”.
Widzimy teraz, że zaraz potem, kiedy On rozpoczął Swoją usługę... Ja wymienię kilku bohaterów wiary.
43
Pragnę, abyście pamiętali o jednej rzeczy: Na ziemi są tylko trzy rasy ludzi. O, mamy wiele narodowości, lecz istnieją tylko trzy rasy, a mianowicie potomkowie Sema, Chama i Jafeta. Byli to Żydzi, poganie i Samarytanie. I stwierdzamy, że kiedy był dany Duch święty, Piotrowi były dane klucze. On otworzył Go Żydom w Dniu Pięćdziesiątym w Jeruzalem, Samarytanom, a również poganom w domu Korneliusza; Dz. Ap. 10, 49. A od tego czasu On jest dla wszystkich ras na całym świecie. I on miał klucze, by to udostępnić wszystkim tym rasom.
44
Otóż, poganie nie wyglądali żadnego Mesjasza. My byliśmy poganami - my Anglosasi. My mieliśmy w głowie tylko kluby i oddawaliśmy cześć bożkom. Nie wyglądaliśmy żadnego Mesjasza. Lecz Żydzi wyglądali Mesjasza. Samarytanie również wyglądali Mesjasza; byli to na wpół Żydzi i na wpół poganie. Wiemy teraz, że On przychodzi i identyfikuje Samego Siebie tylko dla tych, którzy Go wyglądają. A tak samo będzie podczas Jego Drugiego Przyjścia. świat nie będzie o Nim nic wiedział. On po prostu przyjdzie, zabierze Swój Kościół i odejdzie. A ci, którzy Go nie wyglądają, pozostaną tutaj. On przyjdzie tylko do tych, którzy Go wyglądają.
45
Zatem, On przyszedł tylko to własnej rasy - do Żydów. Obserwujcie teraz, jak On zidentyfikował Samego Siebie. Najpierw znajdujemy tutaj Andrzeja i Filipa. A Andrzej usłyszał o Jezusie. I oni tam poszli, ponieważ byli uczniami Jana. A kiedy oni szli... Oni zastali Go czyniącego wielkie dzieła i poszli do domu razem z Nim - następnego poranka przyszli z powrotem całkiem przekonani, że to jest Mesjasz. Stwierdzamy teraz, że Andrzej poszedł i odnalazł swego brata Szymona, który później nazywał się Piotrem. Otóż, jeżeli przestudiujecie historię Szymona Piotra, on i Andrzej - oni pochodzili z bardzo religijnego domu faryzeusza. Ich ojciec był wielkim, oddanym wierzącym. I on mawiał swoim synom: „Otóż, synowie, przyjdzie dzień, kiedy... My wszyscy wyglądaliśmy przez całe wieki przyjścia Mesjasza - już od czasu, kiedy w ogrodzie Eden była dana obietnica. Lecz teraz, zanim On przyjdzie, będzie dosyć dużo zamieszania, ponieważ szatan będzie się starał podrzucać wszelkie fałszerstwa i podrobienia, jakie tylko będzie mógł, rozumiecie, by zablokować tą prawdziwą rzecz”.
46
On to zawsze czyni. On tak zawsze robi, lecz pamiętajcie, jeśli gdzieś widzicie fałszywy dolar, to gdzieś musi być i prawdziwy dolar, według którego został on podrobiony. Jeżeli widzicie kogoś odgrywającego rolę obłudnika, przypomnijcie sobie tylko, że gdzieś jest autentyczny artykuł, który on podrabia. Niewątpliwie więc będzie się to dziać, lecz on powiedział: „Otóż, synowie, trzeba to zapamiętać. My musimy wierzyć poselstwu Biblii. A Mojżesz, nasz prorok, sługa Boży, który nam dał przykazania i nasze prawa, on powiedział, że Pan Bóg nasz wzbudzi wśród nas proroka podobnego do niego. A zatem, kiedy Mesjasz przyjdzie - Biblia mówi, że On będzie prorokiem. I wiecie, że było nam powiedziane, iż otrzymamy proroka tylko wtedy, kiedy on zostanie zidentyfikowany przez Boga za proroka”.
47
Wszyscy czytelnicy Biblii wiedzą, że Słowo Pańskie przychodziło tylko do proroków. Słowo przyszło tylko do proroków. I ten Człowiek zostanie zidentyfikowany tylko w jeden sposób. Upłynęło już czterysta lat. Malachiasz był ostatnim prorokiem. I on mówił dalej: „Ten Mesjasz - kiedy On przyjdzie... Może powstaną fałszywi Mesjasze, może będą się dziać wszelkiego rodzaju rzeczy, lecz kiedy On przyjdzie, Bóg Go zidentyfikuje. On będzie prorokiem. Biblia mówi, że On będzie prorokiem. A Biblia mówi: Jeżeli ktoś wśród was jest duchowym lub prorokiem, Ja, Pan, objawię mu Samego Siebie, mówiąc do niego w wizjach (i tak dalej), a jeśli to, co on mówi, urzeczywistni się, to go słuchajcie. Lecz jeśli się to nie urzeczywistni, to go nie słuchajcie.”
48
Zatem, to było całkiem rzetelne i dokładnie jak... To było sensowne. Jeżeli to, co on mówi, jest poprawne, musi to być poprawne przez cały czas. Nie można się tylko tak domyślać. Musi to być poprawne. Jeżeli to jest poprawne, musi to być Bóg. A jeżeli to nie jest poprawne, wtedy to nie jest Bóg. A więc to było po prostu - w ten sposób oni wiedzieli, czy mają temu wierzyć. Wszyscy Żydzi to wiedzieli - prawdziwi Żydzi. Lecz w tamtym czasie kościół miał coś takiego, jak to mamy dzisiaj - był nieco sflaczały i zdryfował do wyznań wiary, i upadł do niższego stanu i ma komplikacje - zdryfował do obmywania naczyń, itd. Jak Jezus powiedział: „Przyjęliście wasze tradycje i zrobiliście przykazania Boże bezskutecznymi dla was” - z powodu ich tradycji. To właśnie oni uczynili: wiele takich rzeczy, jak dzisiaj; czas się powtarza.
49
Zwróćcie teraz uwagę na to. Kiedy Andrzej był przekonany, że to jest Mesjasz, Biblia nie podaje dokładnie, co on uczynił. Lecz on poszedł i zabrał Piotra, względnie on nazywał się wtedy Szymon. I powiedział: „Szymonie, chcę, żebyś poszedł i słuchał tego Człowieka. Prorok tam nad Jordanem powiedział, że ten Człowiek przyjdzie. A ten prorok powiedział, że widział Ducha Bożego w postaci gołębicy, zstępującego na Niego. I on wiedział, że to był Syn Boży. Pragnę, żebyś poszedł i słuchał Go. Jest tam światłość - znak, która Mu towarzyszy”.
50
Wyobrażam sobie, że Szymon był trochę niechętny, by tam pójść, lecz w końcu, kiedy przyszedł do Obecności Jezusa... Pomyślcie o tym teraz - chcemy znaleźć listy uwierzytelniające Jego tożsamość - Kim On był. A kiedy... Jestem ciągle w ew. Jana 1. rozdział. A kiedy Jezus zobaczył Szymona przychodzącego do Niego, On powiedział: „Oto Izraelczyk”. On przemówił i poznał go. On powiedział: „Nazywasz się Szymon. Jesteś synem Jonasza”. To zdjęło z niego sztywność. Jak On mógł wiedzieć, że on nazywał się Szymon? I jak On wiedział, że jego bogobojny, stary ojciec nauczał go w ten sposób? On poznał, że to musi być Mesjasz. Był to Prorok. I zaraz upadł u Jego stóp, nie mając żadnego wykształcenia, bez żadnego przeżycia poza tym, a był tak poświęcony, że Jezus Chrystus dał mu klucze do Królestwa i uczynił go przełożonym kościoła w Jeruzalem. Bo skoro tylko to... Jezus zidentyfikował Samego Siebie, mówiąc: „Nazywasz się Szymon i jesteś synem Jonasza”, który był jego ojcem. To właśnie czyniło Jezusa Prorokiem. Piotr temu uwierzył.
51
Otóż, stwierdzamy, że stał tam ktoś inny imieniem Natanael, raczej Filip, myślę, że to był on. Filip stał w pobliżu i widział to. On był takim nakrochmalonym Izraelitą. I on wiedział, gdzie znajdował się pewien brat, z którym wspólnie studiował. Otóż, jeśli byliście kiedykolwiek w Jeruzalem i widzieliście, gdzie był Jezus, kiedy głosił, i jak daleko musiał iść Filip... Była to całodzienna podróż dookoła góry do miejsca, gdzie znajdował się jego przyjaciel Natanael, który był znawcą Biblii. Więc on wyruszył zaraz potem, kiedy stwierdził, co jest prawdą. On widział, że to funkcjonowało. On był przekonany, że to jest Mesjasz. O, gdybyśmy tylko mogli mieć taki entuzjazm, gdybyśmy tylko mogli otrzymać coś takiego samego do wewnątrz nas, abyśmy wiedzieli, że znaleźliśmy tę perłę.
52
On poszedł dookoła tej góry. Niewątpliwie odnalazł Natanaela. Przyszedł do jego domu i może zapukał do drzwi, a jego żona powiedziała: „On jest na dworze - w winnicy”. On prawdopodobnie uprawiał oliwki. I Filip wyszedł do winnicy, a będąc chrześcijańskim dżentelmenem, nie naprzykrzał mu się, kiedy się modlił. On był na swoich kolanach i modlił się. Może modlił się w ten sposób: „Panie Boże, Jahwe, ja się starzeję, i ja oczekiwałem i tęskniłem zobaczyć Mesjasza. Pozwól mi Go zobaczyć, zanim odejdę”.
53
A kiedy powiedział „Amen” i wstał - potem Natanael stał... Otóż, zauważyłem, że nie było tam wiele ceregieli; on miał pewne polecenie. Dzisiaj cały kłopot w tym, że zbyt wiele rzeczy pomijamy i czynimy inne rzeczy. Ale chodźmy wprost do tego: Czy On jest Bogiem albo nie jest Bogiem? Czy On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki albo nie jest tym samym? Czy On jest ciągle Jezusem? Czy On wstał z martwych? Czy On powstał? Jeżeli nie powstał, to zapomnijmy o tym. Lecz jeśli On powstał, to niech się okaże nasz zapał. Bądźmy napełnieni Jego Duchem - zacznijmy się modlić i rozpocznijmy nabożeństwo. Zróbmy coś. Zauważcie, on przeszedł wprost do sedna sprawy: „Chodź i zobacz, Kogo znaleźliśmy: Jezusa z Nazaretu, Syna Józefa”.
54
Otóż, wyobrażam sobie, że ten bardzo ortodoksyjny mężczyzna oprószył swoje odzienie, bo klęczał w prochu, i powiedział: „Chwileczkę tylko, Filipie. Znałem cię jako rozsądnego człowieka. Lecz ty jesteś może tym bardzo zaabsorbowany”, wiecie. „Cóż, słuchaj, studiowaliśmy Pismo święte razem i wiemy, że... Co to powiedziałeś - Jezus z Nazaretu? Otóż, czy mi chcesz powiedzieć, że Wszechmogący Bóg poszedłby do takiej podłej grupy, jaka jest tam w Nazarecie (daleko gorszej niż w Tucson), i poszedłby tam i... (względnie do Jeffersonville, skąd ja pochodzę), tam do tego podłego miasta i tam obrałby kogoś? Patrz, wiesz przecież, że najwyższy kapłan wierzy, iż On spuści korytarze z niebios w dół i zstąpi prosto na dziedziniec, jak wiesz. Byliśmy tego tak nauczani”.
55
Lecz wiecie, On nie zawsze przychodzi w ten sposób, jak my sobie myślimy, że On przyjdzie. Rozumiecie? On przychodzi tak pokornie. Ludzie przygotowali to już wszystko w ten sposób, jak chcą, żeby On przyszedł. I my już nie chodzimy w pokorze. A w niej właśnie znajdziemy Boga. Naukowcy dzisiaj potrafią wysłać człowieka w przestrzeń kosmiczną na orbitę, a nie dostrzegają źdźbła trawy, o której nie wiedzą niczego. Rozumiecie? O, musicie się upokorzyć, by poznać Boga. Musicie się wyzbyć waszych własnych pojęć i otworzyć po prostu wasze serca, i żyć dla Niego. Wtedy On daje się poznać.
56
Otóż, słyszę, jak on mówi: „Czy z Nazaretu może wyjść coś dobrego?” Czy może być coś z tych ekstrawaganckich religijnych fanatyków, czy jak ich chcecie nazwać? „Jeżeli ma zostać coś uczynione, zostanie to uczynione w mojej denominacji... i w mojej”. Rozumiecie? „Tam właśnie by to przyszło. Rozumiesz?” Czy mogłoby przyjść coś dobrego z takiej grupy, jak ta? Myślę, że Filip dał mu najlepszą odpowiedź, jaką mógłby dać człowiek. On powiedział: „Chodź i zobacz”. Nie pozostawaj w domu i nie krytykuj tego. Chodź i przekonaj się sam ...?... Rozumiecie? Chodź i zobacz. Przynieś swoją Biblię i sprawdź to, zobaczysz, czy to jest właściwe. To właśnie powinien uczynić każdy. Rozumiecie? „Chodź i zobacz”.
57
Przenieśmy się teraz do ich konwersacji, kiedy oni szli po wybrzeżach Galilei, obchodząc górę. Wyobrażam sobie, że słyszę, jak on mówi: „Czy sobie przypominasz tego starego... Wiesz, kiedy rozmawialiśmy o Biblii razem. Siedzieliśmy wówczas wspólnie na niebiańskich miejscach, kiedy patrzyliśmy się do Biblii i wiemy, że pewnego dnia... Otóż, Natanaelu, pragnę cię o coś zapytać. Czym będzie Mesjasz, kiedy On przyjdzie? Jak poznamy, że On jest Mesjaszem?” Patrzcie, Natanael, będąc dobrym znawcą Biblii, powiedział: „Wiesz, On będzie prorokiem. Na pewno. Biblia mówi, że On będzie prorokiem. W porządku, więc my Go poznamy”. „Czy znasz tego starego rybaka analfabetę, od którego kupiłeś ryby owego dnia, a on nie miał ani tyle wykształcenia, by podpisać rachunek?” „Tak, pamiętam go. Szymon, tak, syn Jonasza”. „Kiedy jego brat poszedł i przyprowadził go tam, gdzie On był, On stanął i spojrzał mu prosto w twarz, i powiedział: „Ty nazywasz się Szymon i jesteś synem Jonasza”. Wiesz, to by mnie nie zaskoczyło, Natanaelu, lecz co, gdyby On powiedział, że ty nazywasz się Natanael, kiedy tam przyjdziesz„. Rozumiecie?
58
„O, muszę to zobaczyć”. Wiecie, widzieć znaczy tyle co wierzyć, nawet poza Missouri. Okazało się zatem, że wówczas... Oni szli po drodze. A w tej chwili, gdy Natanael znalazł się w Obecności Jezusa Chrystusa, co On uczynił? Co się stało, kiedy doszli tam, gdzie był Jezus? On powiedział: „Oto Izraelczyk, w którym nie masz zdrady”. Hm, to z pewnością pozbawiło animuszu tego człowieka. I on rzekł: „Rabbi (co oznacza nauczycielu), kiedy Ty mnie w ogóle poznałeś? Ja Cię nigdy w moim życiu nie widziałem. Mieszkam piętnaście mil za tą górą tutaj i nawet nie słyszałem jeszcze o Tobie aż do wczorajszego popołudnia. I oto ja przychodzę, a Ty - a Ty mówisz mi, że jestem Izraelitą”. Otóż, powiecie, że go poznał według jego ubrania. O, nie. Wszyscy ludzie wschodu ubierali się tak i nosili brody. „Ty jesteś Izraelitą, w którym nie ma zdrady”. Więc co z tym? On powiedział: „Rabbi, kiedy mnie Ty w ogóle widziałeś?” On odpowiedział: „Wczoraj, kiedy byłeś pod drzewem, zanim cię Filip zawołał, widziałem cię”. Jezus Chrystus, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Rozumiecie? Co on powiedział? Może tam stał jego kapłan. Stało tam może wielu krytyków, na pewno tam stali. Lecz on podbiegł do Niego i powiedział: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym; Ty jesteś Królem Izraela”. Jego imię nie jest zatarte dzisiaj wieczorem. Ono jest zapisane w Barankowej Księdze Życia.
59
Oczywiście, stali tam również ci, którzy temu nie wierzyli. Na pewno. Oni utrzymywali: „Ten człowiek jest wróżbiarzem. On jest Belzebubem”. A Jezus odwrócił się. Dlaczego? Oni musieli dać odpowiedź o tym ich zgromadzeniu. Te sprawy się działy. Rozumiecie? Było to tam. Więc on powiedział: „Ten człowiek to Belzebub, wróżbiarz, zajmujący się telepatią, lub czymś takim”. Jezus odpowiedział im: „Jeżeli mówicie przeciw Synowi Człowieczemu, będzie wam wybaczone. Lecz pewnego dnia przyjdzie Duch święty, by czynić to samo. I jeśli będziecie mówić - jeśli powiecie słowo przeciw temu, nie będzie wam wybaczone ani na tym świecie, ani w tym, który ma nastać”. Nie będzie to nigdy przebaczone. Otóż, była to taka generacja, w jakiej jesteśmy obecnie. Rozpoznaliśmy teraz pierwszą generację. Moglibyśmy przytoczyć tego więcej, lecz idźmy naprzód, ponieważ będziemy musieli rozpocząć kolejkę modlitwy. Tam byli Żydzi, prawdziwi ortodoksyjni. Prawdziwi chrześcijanie, powołani przez Boga wierzący rozpoznali to w tej chwili.
60
Potem, pewnego dnia On szedł do Jerycha, lecz trzeba Mu było iść przez Samarię. Zastanawiacie się dlaczego? Oni wyglądali Mesjasza, a poganie nie. Lecz obecnie my wyglądamy Mesjasza. Rozumiecie? Widzicie, mieliśmy dwa tysiące lat, tak jak oni mieli dwa tysiące lat. Rozumiecie? My spodziewaliśmy się Go przez dwa tysiące lat. Słyszeliśmy o Nim, lecz obecnie wyglądamy Go, kiedy przyjdzie po raz drugi. A zatem, widzimy, że Mu trzeba było iść przez Samarię. Ona była na wzgórzu. A kiedy On wyszedł do Samarii, musiało być około południa, więc on wysłał Swoich uczniów do miasta, by kupili żywności. Z miasta przyszła młoda kobieta. Otóż, jeśli chcecie... Gdybym miał czas, mógłbym to wyjaśnić i powiedzieć wam, dlaczego ona przyszła o tej porze dnia. Wszystkie przyzwoite niewiasty przychodziły razem. Te przyzwoite nie miały społeczności z tymi złej sławy. Nie mogły być razem na publicznym miejscu w tym samym czasie - nawet do dzisiejszego dnia. A zatem, ona była napiętnowana - kobieta złej sławy. Wy wiecie, o czym ja mówię: prostytutka.
61
Stwierdzamy więc, że ona tam przyszła około jedenastej godziny do południa, by naczerpać wody. I pomyślmy, ona była bardzo atrakcyjną kobietą. I ona miała swoje naczynie na wodę na jej ramieniu, i to trochę przypomina... Widziałem, jak sobie kładą jedno naczynie na głowę i po jednym na każdym biodrze i idą, gadają, jak to kobiety potrafią, a nie rozleją ani kropelki. I one... Jaka równowaga - ja nie wiem, jak one to robią. Lecz tutaj ona przychodzi, a jej naczynie miało dwa ucha. I tak one chodzą do studni. Ona ma kołowrót i one spuszczają naczynie w dół i czerpią wodę, i potem wyciągają je z powrotem. A była to studnia Jakuba, gdzie Jezus - po prostu na zewnątrz miasta. Była to publiczna studnia, którą Jakub polecił wykopać i poił tam swoje bydło, a również sam z niej pił.
62
Widzimy więc, że ta kobieta przyszła, by naczerpać wody, i ona zaczęła spuszczać w dół naczynie. Pomyślmy, że ona rozmyślała o poprzednich nocach i ona - zaczęła spuszczać linkę, zawiesiła haki za ucha tego naczynia, by je spuścić w dół i naczerpać wody. I usłyszała głos Mężczyzny, mówiący: „Przynieś Mi wody”. A ta studnia wówczas, jeżeli byliście tam kiedykolwiek... Wyglądało to trochę panoramicznie, mniej więcej tak, jak to tutaj dzisiaj wieczorem. Po otaczających ją murach rosły winorośle. A ten Żyd siedział po drugiej stronie przy murze. I ona tam spojrzała i zobaczyła tego Żyda, siedzącego tam przy murze, i powiedziała: „Nie jest w zwyczaju, żebyście wy, Żydzi, prosili o coś Samarytan. My nie obcujemy jedni z drugimi”. Innymi słowy była tam segregacja rasowa. „My nie obcujemy jedni z drugimi, a Ty, będąc Mężczyzną, prosisz mnie, samarytańską kobietę, abym Ci przyniosła wody”.
63
A On był pospolitym Żydem. Nie był ubrany jakoś inaczej. On był Mężczyzną. Ja myślę, że w ew. Jana 6. jest powiedziane, że On miał tylko około trzydziestu dwóch lat, lecz On wyglądał - musiał wyglądać na pięćdziesiąt, ponieważ oni mówili: „Ty jesteś mężczyzną, nie mającym więcej niż pięćdziesiąt lat, a mówisz, że widziałeś Abrahama?” On powiedział: „Zanim był Abraham, Jam jest”. [Puste miejsce na taśmie - wyd.] „... byś tu nie przychodziła czerpać”. Patrzcie, ona powiedziała: „Studnia jest głęboka i czym możesz się Ty posłużyć? Jak możesz jej naczerpać?”
64
On powiedział: „Te wody, które Ja daję, są wodami w duszy”. I ta rozmowa toczyła się dalej.
Musicie teraz przyjąć moje słowo odnośnie tego: On nawiązał kontakt z jej duchem. Rozumiecie? Ona była kobietą, pewną kobietą, która wyszła z Samarii. I powiedziała: „Nasi ojcowie pili z tej studni, a Ty mówisz, że masz wody, które są lepsze niż ta?” I ona rzekła: „Ty mówisz, że trzeba oddawać cześć w Jeruzalem, a nasi ojcowie oddawali cześć na tej górze” i tak dalej. Rozmowa toczyła się dalej. Po chwili, kiedy On stwierdził, na czym polegał jej kłopot... Ilu z was wie, na czym polegał jej kłopot? Oczywiście. On stwierdził, na czym polegał jej kłopot. On powiedział: „Idź, zawołaj twego męża i przyjdźcie tutaj”. Ona odrzekła: „Ja nie mam męża”. Przypomnijcie sobie teraz, co On uczynił? Dał poznać Samego Siebie tej Samarytance. Tak samo On uczynił to dla Żydów. Zważajcie teraz, co powie ta Samarytanka. On powiedział: „Idź, zawołaj twego męża i przyjdźcie tutaj”. „Wiesz” - powiedziała ona - „ja nie mam męża”. On powiedział: „Prawdę powiedziałaś mówiąc, że nie masz męża, bo miałaś ich już pięciu, a ten, z którym żyjesz obecnie, nie jest twoim mężem. I ty powiedziałaś prawdę”.
65
Obserwujcie teraz tę kobietę - tę kobietę Samarytankę - jej odpowiedź na to. Ona wiedziała o Bogu więcej niż połowa ludzi w Stanach Zjednoczonych, rozumiecie? Oczywiście, ona... czasami nawet kaznodziejów. Rozumiecie? Spójrzcie na tych kapłanów, stojących tam. Kiedy oni widzieli, jak się to działo, rzekli: „Ten człowiek jest wróżbiarzem. On jest Belzebubem”, próbując sobie wyobrazić, w jaki sposób On to uczynił - jakaś sztuczka, jakieś oszustwo. Rozumiecie? Lecz ta zwykła niewiasta powiedziała: „Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem”. Zważajcie. „My wiemy, że przyjdzie Mesjasz, nazywany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, On będzie czynił to właśnie”. Amen. On powiedział: „Ja, który z tobą mówię, jestem Nim”. To wystarczyło. Ona wiedziała, że to był... Obserwujcie, co ona uczyniła. Pobiegła do miasta i powiedziała ludziom w mieście: „Chodźcie, zobaczcie Mężczyznę, Który mi powiedział te sprawy, które czyniłam. Czy to nie jest znak, że to jest sam Mesjasz? Czy mieliśmy coś takiego kiedykolwiek od tego czasu? Tutaj jest rzeczywisty Mesjasz”.
66
Tak właśnie On zidentyfikował Samego Siebie tym Żydom. Tak On zidentyfikował Samego Siebie Samarytanom. Otóż, to był koniec ich czasu. Otóż, poganie mieli dwa tysiące lat nauczania, podobnie jak tamci mieli tysiące lat nauczania. Gdyby poganie nie otrzymali tego samego, co mieli tamci, to On miałby wzgląd na osoby. Więc jak poznalibyśmy Go dzisiaj? Jeśli On jest z nami i w nas, i działa przez nas udowadniając, że ten Duch, którego nazywamy chrztem Duchem Świętym, to Jezus Chrystus uosabiający Samego Siebie w postaci Ducha świętego w ludzkiej istocie, czyniąc to samo - jak On powiedział w ew. Jana 14. rozdział, 12. werset: „Kto wierzy (nie wierzy pozornie), lecz kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię, i on czynić będzie”. Czy to nie jest prawdą?
67
On powiedział w ew. Jana 5, 19... On przechodził koło sadzawki Betezda. Ja jestem ciągle... To był 4. rozdział ew. Jana. Teraz jestem w 5. rozdziale. W 5. rozdziale ew. Jana On przechodził koło sadzawki Betezda. Leżało tam mnóstwo ludzi. Dwa tysiące ludzi tworzy jeden tłum, więc tam były tłumy ludzi w tym wielkim duchowym szpitalu, jakim była ta sadzawka, leżąca przy bramie owczej; chorzy czekali na poruszenie tej wody. Bóg miał zawsze jakiś sposób Bożego uzdrowienia dla wierzących. Widzicie? Anioł zstępował tam i poruszał tę wodę. Każdy z was wie, co to jest wzburzona woda. Rozumiecie? Jest to prąd, idący w jedną stronę, i wiatr wirujący w kółko w drugą stronę. To jest wzburzona woda. I był to ten Anioł, zstępujący na wodę, wzburzając ją. A pierwszy, kto wstąpił we wierze do niej, przyjmował moc z tej wody i został uzdrowiony.
68
Jezus przechodził poprzez tą grupę ludzi leżących tam i On wiedział, gdzie leżał pewien człowiek, który miał pewną niemoc już trzydzieści osiem lat. Być może miał kłopoty z prostatą, czy coś podobnego. To by go nie uśmierciło. Była to przewlekła choroba; miał ją już trzydzieści osiem lat. I On podszedł do niego i powiedział: „Czy chcesz być zdrowym?” Dlaczego On nie powiedział tego kalece, chromemu, ślepemu, czy cierpiącemu? Byli tam z niemowlętami, mającymi wodę w głowie. Biblia mówi: „Oni byli kalecy, ślepi, chromi”. Ten człowiek potrafił chodzić. On powiedział: „Kiedy ja wchodzę do wody, to ktoś inny wkroczy tam przede mną”. Lecz pamiętajcie, On wiedział, iż ten człowiek tam był. Czy to pojmujecie? I On powiedział: „Weź swoje łoże i idź do domu swego”. Co do tego nie ma żadnej wątpliwości. On poszedł dalej, bo On wiedział, że on to uczyni.
69
Oni stwierdzili, że on nosił łoże w dzień sabatu. Zawołano go. Tak samo byłoby dzisiaj wieczorem. Gdyby jakiś mężczyzna dziś wieczorem... (Niech ci Bóg błogosławi, bracie, abyś to otrzymał.) Gdyby jakiś człowiek został uzdrowiony dzisiaj wieczorem i potrafiłby udowodnić, że został uzdrowiony - on wie wewnątrz, że został uzdrowiony z kłopotów prostaty, co myślicie, co by się działo jutro? Ktoś z was powiedziałby: „Ja znam kogoś, kto siedzi na rogu ulicy. Ja wiem, gdzie jest kaleka osoba. Ja wiem, gdzie jest taki lub owaki. Idź, uzdrów ich”. Widzicie, to jest ten sam diabeł. Jezusowi zadano pytanie. Słuchajcie, co On powiedział w ew. Jana 5, 19: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam...” A „zaprawdę” znaczy tyle, co „absolutnie”. „Powiadam wam, że Syn nie może nic uczynić Sam z Siebie; lecz to, co On widzi, jak czyni Ojciec, to samo czyni również Syn”. Rozumiecie? On nie uczynił niczego, dopóki tego najpierw nie zobaczył w wizji, którą mu pokazał Ojciec. To czyniło Go Bogiem-prorokiem. A jeśli...
70
Dzisiaj On jest ciągle tym samym, tym samym Bogiem-prorokiem - tym samym Duchem Świętym, który przebywa wśród ludzi. My otrzymaliśmy Go w postaci chrztu. Otrzymaliśmy Go, kiedy modliliśmy się jeden za drugiego. Widzieliśmy Go mówiącego innymi językami; widzieliśmy Go wykładającego to. Widzieliśmy Go czyniącego te wielkie znaki czasu. A teraz przechodzimy do czegoś innego jeszcze. Mieliśmy wiele podrabiania. Mieliśmy wiele takich rzeczy. Lecz to nie obala Prawdy Biblii. On jest ciągle tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. On jest ciągle Jezusem Chrystusem. On jest Synem Bożym. On żyje na zawsze. On powiedział: „Jeszcze maluczko, a świat (to znaczy kosmos, ustrój tego świata, zwykła denominacyjna grupa) nie zobaczy Mnie już więcej, lecz wy Mnie ujrzycie, bo Ja (a „Ja” to zaimek osobowy.) - Ja będę z wami, mianowicie w was, aż do skończenia świata, do zakończenia. Ja będę - Ja Sam, będę w was, czyniąc te same Moje dzieła, które czyniłem, przez cały czas aż do zakończenia, do końca czasu„, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Boże, pomóż nam uwierzyć w to.
71
Otóż, ja wam zadam pytanie. Jeżeli On zjawi się tutaj wśród nas dziś wieczorem... Pragnę teraz, abyście wiedzieli, że nie ma czegoś takiego, jak Boski uzdrowiciel. Tak samo jak nie ma dzisiaj na ziemi Boskiego Zbawiciela. On jest tutaj w postaci Ducha świętego. I On jest tutaj tylko po to, by potwierdzić to, co On już obiecał. On jest tutaj, by zamanifestować Swoje Słowo. Kiedy On przyszedł po raz pierwszy, On poprzez to, co On czynił, udowodnił, że jest Mesjaszem. To udowodniło, że On jest Mesjaszem. Otóż, On powiedział, że jako było w dniach Noego i w dniach Lota... W dniach Noego przyszły wody. W dniach Lota zstąpił ogień. Czego spodziewamy się obecnie? Ognia. Obserwujcie, jak On udowodnił Samego Siebie. On zstąpił na ziemię. Tam w Sodomie był Lot, ten letni członek kościoła, który na wpół odstąpił od wiary. A tam byli - trzej aniołowie zstąpili z niebios i przyszli najpierw do Abrahama, który reprezentował tą wywołaną grupę ze Sodomy, która już została wywołana. A dwaj z tych aniołów udali się do Sodomy i głosili, nie czynili jakichś wielkich cudów: nowoczesny Billy Graham. Lecz on okazał się jako sługa Boży. A zaraz potem, kiedy Lot wyszedł - ten letni opuścił miasto, wtedy ogień zniszczył tą miejscowość. Lecz zwróćcie uwagę, Kto pozostał z Abrahamem? Zwróćcie na to uwagę.
72
Abraham miał obecnie sto lat, a Sara dziewięćdziesiąt lat. Dwadzieścia pięć lat wierzyli oni obietnicy, że otrzymają syna; trzymali się jej. Tam właśnie On przychodzi - do tych, którzy wierzą, trzymając się tej obietnicy. I zważajcie. Ci dwaj poszli tam na dół. Ten Jeden pozostał z Abrahamem, dając mu poznać Samego Siebie. On siedział odwrócony Swoimi plecami do namiotu. I przypomnijcie sobie, on był Abramem jeszcze dzień lub dwa dni przedtem. A Sara nazywała się Sarai. Teraz ona była S-a-r-ą, a on był A-b-r-a-h-a-m-e-m, Abrahamem. I zauważcie, On go nie nazwał jego pierwszym imieniem, które on miał jeszcze dzień lub dwa dni przedtem. „Abrahamie, gdzie jest twoja żona, Sara (S-a-r-a, księżna)?” On odpowiedział: „Ona jest w namiocie za Tobą”. Otóż, On był zwrócony Swoimi plecami do namiotu. I On powiedział: „Abrahamie, Ja cię nawiedzę” - według obietnicy, którą On mu dał. Czy widzicie, Kim On był? On powiedział dalej: „A Sara, twoja żona, będzie miała to niemowlę”.
73
A Sara, w namiocie za Nim... Biblia określa, że ona była za Nim w namiocie. Ona się uśmiechnęła do siebie. A Anioł powiedział: „Dlaczego się Sara śmiała? (Widzicie?) Dlaczego się Sara śmiała?” - wiedząc, co ona czyniła w namiocie za Nim. Czy rozumiecie, co mam na myśli? A kiedy Abraham wyszedł - wyprowadził Go, On udał się Swoją drogą. Abraham powiedział, że rozmawiał z Bogiem, Elohimem. Z kim? Elohimem, Tym wszystko zaspakajającym. Co oznaczał ten znak? Co powiedział Jezus? „Jak było w dniach Lota, tak będzie w czasie Przyjścia Syna Człowieczego”. To było... Ktoś powiedział mi: „Bracie Branham, ty nie wierzysz, że to był Bóg, prawda?” Biblia mówi, że to był Bóg, i ja wiem tylko tyle. On powiedział, że to był Bóg. Co oznaczał ten znak? To, że Bóg w ostatecznym czasie, zanim zostanie zniszczony świat, On zjawi się w wywołanej grupie, Bóg dający poznać Samego Siebie w ludzkim ciele wśród Swego ludu. Tutaj On jest - ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Dzisiaj nie ma wątpliwości, czy On będzie uzdrawiał, czy nie; dzisiaj wyłania się pytanie, czy On żyje, czy nie. Jeżeli On żyje, to On dotrzyma Swojej obietnicy. Jeżeli tak nie jest, to jest to tylko jakieś mistyczne opowiadanie, które skądś wyczytaliśmy, i na tym koniec. Lecz ja wierzę, że On żyje dzisiaj wieczorem wśród nas. Czy temu wierzycie?
74
Nie mam zegarka. Nie widzę... Mój zegarek się zepsuł i nie wiem, która godzina, ponieważ... Niech mi ktoś powie, która godzina. Za piętnaście dziesiąta. Spóźniam się więc o czterdzieści pięć minut. Nie chciałem tego zrobić. Przepraszam. Wybaczcie mi. Pochylmy nasze głowy na chwilę. Zadaję wam pytanie. Pismo święte... Moglibyśmy pozostać u tego samego tematu przez całe tygodnie. To właśnie jest identyfikacją, że Jezus jest tutaj: „Panowie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa”. A On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Gdybyście Go mogli zobaczyć działającego wśród nas dzisiaj wieczorem i czyniącego po prostu te same sprawy wprost tutaj, które On czynił, kiedy chodził po Galilei, czy uwierzylibyście w Niego? Jeśli tak, to podnieście wasze ręce i powiedzcie: „Ja bym uwierzył, gdybym mógł tylko zobaczyć, jak On czyni to samo, co czynił tam wówczas”.
75
Nasz Niebiański Ojcze, jest to taka miła grupa ludzi - oni tak mile reagują. A ja - my kaznodzieje jesteśmy tak szczęśliwi, Panie, kiedy widzimy, jaką odezwę ma Ewangelia w ludziach. To oznacza, że tam jest znak - dźwięk szumiącego wiatru w powietrzu. Może to być ta rzecz, o którą modliliśmy się tutaj w Tucson, by zobaczyć wielkie rozbudzenie. Jesteśmy tutaj, by się zidentyfikować jako Twoi słudzy, jako prawdziwi świadkowie Biblii. I my wiemy, że „na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Słowem był Bóg. A to Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami”. Wiemy, że ta Biblia wyraża Boże myśli Jego ludowi. A słowo jest wyrażoną myślą. Panie, niechaj to rozważanie, które mam na sercu, że Ty jesteś tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki... Niechaj Duch święty pomoże wyrazić to Słowo, żeby się stało żyjącą wyrocznią wprost między nami, abyśmy zobaczyli, że Jezus żyje.
76
Czyniąc tak, Panie, wierzę, że ci słuchacze przyjmą Go. Ci, którzy nie są jeszcze zbawieni, będą chcieli poznać tego cudownego Zbawiciela - że po dwu tysiącach lat mamy Jego obietnicę, tak samo aktualną dzisiaj wieczorem, jaką była w tej godzinie, kiedy On ją powiedział. Chorzy niech zostaną uzdrowieni; święci niech będą pobłogosławieni. Odczuwamy, że rozbudzenie, o które się modlimy, jest w drodze. Panie, tak daleko może się posunąć każdy człowiek - mówić po prostu to, co Ty powiedziałeś. Pragniemy, abyś Ty przyszedł teraz, drogi Jezu, i zamanifestował nam dzisiaj wieczorem Twoją Obecność, abyśmy wszyscy poznali, że Ty jesteś tutaj. I to będzie wzruszać nasze serca, Panie, kiedy pójdziemy ulicą, wiedząc... To sprawi, że wszyscy będziemy mieć na uwadze, kiedy następnym razem zaczniemy myśleć lub czynić coś niedobrego, że Ty nas obserwujesz. My wiemy, że Ty jesteś tutaj. Wiemy, że to jest absolutnie niemożliwe, Panie, aby się to stało bez Ciebie. Modlimy się więc, żebyś nam to Ty spełnił dzisiaj wieczorem. W Imieniu Jezusa. Amen.
77
Rozdajemy karty modlitwy każdego dnia, a nie możemy ich teraz wziąć wszystkich na raz, bo jesteśmy już trochę spóźnieni. Myślę, że powinniśmy zakończyć o dziesiątej godzinie. Wywołamy więc po prostu kilka kart modlitwy i będziemy się modlić za kilku chorych ludzi. A może Duch święty daruje nam coś wśród nas. Pragnę, żeby wszyscy słuchacze siedzieli zupełnie cicho. Zachowujcie się cicho, tak cicho, jak to tylko możliwe. Pozostańcie na swoich miejscach i pamiętajcie - módlcie się. Zobaczmy teraz, rozpoczniemy po prostu skądkolwiek. Billy jest gdzieś tutaj - gdybym tylko mógł zobaczyć, gdzie on jest. On rozdawał karty modlitwy, a ja nie wiem, które on rozdawał. O, on jest tam w tyle, w cieniu tam w tyle. A - jakie? A-1 do A-100. W porządku. Ośmiu czy dziesięciu powstało. A numer 1, kto ma kartę modlitwy A numer 1? Jeżeli nie możesz powstać, patrz, przyniesiemy cię. Zobaczymy, czy ty... A 1? Zobaczmy, z której strony... Raczej przychodźcie z tej strony, myślę. Czy z tej strony? W porządku. A numer 1, czy poszłabyś wprost na drugą stronę - pani? Ktoś...
78
A numer 2? Kto ma 2? Numer 2? Ja wiem, że to jest... Są tutaj także Hiszpanie. Numer 2. Czy byś podniósł swoją rękę, żebyśmy widzieli, gdzie jesteś? A numer 2? Dżentelmen tam w tyle. Czy podszedłby pan tutaj? Numer 3, numer 3 - kto ma kartę modlitwy 3 - czy byś podniosła swoją rękę? Pani. Czy podeszłaby pani wprost tutaj, jeśli pani zechce. 3, 4? Kto ma kartę modlitwy 4? Czy podniósłbyś swoją rękę do góry? Ten dżentelmen tutaj, wprost tutaj. W porządku. Numer 5? W porządku, tutaj po drugiej stronie. 6? Kto ma kartę modlitwy 6? Numer 6? Niech ktoś powie to po hiszpańsku. Jak... „Seis, seis?” Karta modlitwy 6? Mam nadzieję... Widzicie, popatrzcie na kartę modlitwy waszego sąsiada. Może to być ktoś głuchy i nie słyszy. Rozumiecie, oni by ominęli swoją kolejkę. Chcemy się modlić za każdego. Więc teraz... Zobaczmy. Czy trzymasz kartę modlitwy? W porządku. 6? Oni może... Niektórzy odeszli stąd przed kilku minutami, być może głosiłem zbyt długo, albo raczej mówiłem zbyt długo. Ja wcale nie głosiłem, lecz oni - być może zmęczyli się. 6, 7? 7, czy byś podniósł do góry swoją rękę? 7, 8, 9. To się zgadza. Dobrze. 9, 9, 9, karta modlitwy „? Czy ten mały chłopiec? Czy masz kartę modlitwy „, synu? 8. Dobrze. To jest świetne. Numer 8, 9?
79
Teraz, kiedy macie karty modlitwy... Patrzcie, nie - nie bierzcie ich tylko tak (rozumiecie?) i nie przychodźcie tutaj, ponieważ obrabujecie kogoś o to miejsce. Rozumiecie? Każdy musi przyjść i mieć swoją własną kartę modlitwy. Rozumiecie, jeżeli ktoś przyjdzie i otrzyma kartę, i daje ją komuś innemu, i oni powstają i wychodzą, a potem (rozumiecie?) ktoś ominie to miejsce, gdzie ktoś mógł przyjść. Dobrze. Karty 6 i „ nie ma. Kto może to powiedzieć po hiszpańsku naprawdę głośno? W porządku. Ktokolwiek to był. Dobrze. To jest fajne. W porządku. Jeżeli ta karta modlitwy jest tutaj... Dobrze. Czy ma ją ta pani - 6 czy „? Czy wiecie, która... 6? Dobrze. W porządku „ teraz? Kto ma kartę „? Oni odeszli. W porządku.
80
W porządku, rozpocznijmy zatem tutaj, dobrze? Rozpocznijmy kolejkę modlitwy. Więc teraz - śpieszyliśmy się trochę, więc nie bądźcie nerwowi teraz. Zakończymy za dziesięć czy piętnaście minut. Lecz pragnę was o coś poprosić. Mianowicie, bracie, chciałbym, żebyście zrobili tutaj trochę więcej miejsca, jeżeli to możliwe. Dziękuję wam. Brat przyszedł właśnie i powiedział mi, że nie musimy opuścić budynku o dziesiątej, więc to jest fajne. Otóż, my nie chcemy zmęczyć ludzi. Tutaj jest ta - chodzi o tą sprawę. Na ile ja to widzę... Ilu z was tam nie ma kart modlitwy, a jednak jesteście chorzy, podnieście swoją rękę - wy, którzy nie macie kart modlitwy. Patrzcie, są po prostu wszędzie. Wy nie musicie mieć karty modlitwy. Musicie mieć wiarę. Rozumiecie? Karta modlitwy jest tylko czymś, co trzymacie w swojej ręce. Rozumiecie? Jest to tylko karta, na której jest numer, i na tym koniec. Karta z numerem 1, 2, 3, czy jakikolwiek on jest. I czasami... Każdego dnia wydajemy nowe karty, ponieważ przychodzą dalsi ludzie. A potem rozpoczynamy od tego numeru albo od innego.
81
...?... Ilu z was było już kiedykolwiek przedtem na jednym z takich nabożeństw? Pozwólcie zobaczyć wasze ręce. O, dobrze. Myślałem, że jestem przed obcymi słuchaczami i dlatego mówiłem coś takiego. Rozumiecie? Ale tak nie jest. Dwie trzecie z dzisiejszych słuchaczy było już na takich nabożeństwach przedtem. W porządku, wy rozumiecie, jak - w jaki sposób to robimy. Otóż, nie widzę w tej chwili człowieka, o którym bym mógł powiedzieć, że go znam. Być może znam kilku z was, lecz nie widzę teraz nikogo, kogo znam. Nie widzę ani jednej osoby, która... Wiem, że moja żona jest gdzieś tutaj i jedna z moich córek, lecz ja - nawet nie wiem, gdzie ona jest. Ona jest gdzieś tutaj, lecz ja nie... Wiem, że ja... Przed chwilą słyszałem brata Freda Sothmana, jednego z zarządu naszego zboru w Indianie, mówiącego „Amen” przed chwilą, lecz ja... Niebiański Ojciec wie, że nie widzę nawet tego mężczyzny. Jest to trochę trudne patrzyć się stąd tutaj. Nie wiem nawet, gdzie on jest. Nie widzę nikogo. Nie znam nikogo z was. Lecz we wszystkich kolejkach modlitwy - wy, którzy jesteście w kolejce modlitwy, wszyscy, którzy mnie nie znacie albo wiecie, że ja was nie znam, podnieście swoje ręce, abyście to wiedzieli. W porządku. Jest ich cała grupa. Ja ich nie znam. Oni nie znają mnie. Wy mnie nie znacie, a ja nie znam was.
82
Otóż, cała sprawa teraz w tym, czy Jezus Chrystus żyje? Tego właśnie pragniemy się dowiedzieć. Rozumiecie? A zatem, nie możemy nawet... Jest wiele spraw, które moglibyśmy powiedzieć: „Tak, ja Go odczuwam w moim sercu”. Ludzie mówią jeszcze coś innego. I oni mówią wiele rzeczy. Oni mówią: „To jest psychologia”. Lecz my chcemy wiedzieć, czy On naprawdę żyje, by zidentyfikować Samego Siebie zgodnie z Pismem świętym jako tego samego wczoraj, dzisiaj i na wieki. Tego właśnie pragniemy się dowiedzieć. Otóż, tutaj jest Słowo Boże, a ja trzymam Je w mojej ręce. Nie ma tu żadnej osoby, na ile mogę oglądać, oprócz mego syna teraz, i brata Tony, siedzącego tutaj na dole, brata przełożonego Towarzystwa Biznesmenów Pełnej Ewangelii - są to jedyni dwaj ludzie, których znam, których widzę w tej chwili. Ci mali śpiewacy siedzą tam na końcu, sądzę, że są bardzo dobrzy. Myślę, że to jest ich matka, siedząca tutaj. Nie jestem tego pewien. Czy się to zgadza? Czy się mylę w tej sprawie? Otóż, mylę się. Więc ja nie wiem. Widziałem pewną panią grającą. Czy to jest ona przy pianinie? Otóż, widziałem pewnego wieczora pewną panią grającą tam na podium, która wyglądała bardzo podobnie do tej pani tutaj, o której myślałem, że jest matką tych... Ona jest tam. Tak jest. To się zgadza. Zatem, musicie przyznać, że one wyglądają bardzo podobnie; to się zgadza. Lecz to jest... Rozumiecie, ja nawet nie znałem tej pani.
83
Dlatego teraz - ja stoję tutaj z kaznodziejami wokół mnie, za mną, a przede mną są chrześcijanie. I my stoimy tutaj. Ja twierdzę, że biblijnym potwierdzeniem Jezusa Chrystusa jest proroczy znak. Biblia tak mówi. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, i obiecał, że jeśli będziemy wierzyć w Niego, to sprawy, które On czynił, i my czynić będziemy. Otóż, czy to jest prawdą? Jeżeli to jest prawdą, to każdy grzesznik powinien znaleźć sobie tutaj przy ołtarzu miejsce i prosić o przebaczenie grzechów. Każdy chory człowiek powinien przyjąć swoje uzdrowienie wprost tam, gdzie się teraz znajduje, ponieważ we mnie nie ma mocy. Ja jestem tylko człowiekiem. Tutaj jest wasz pastor, on jest tak samo człowiekiem, jak ja. Jesteśmy tylko sługami Chrystusa. Lecz jesteśmy tutaj. Otóż, ci są kaznodziejami. Ja jestem nie bardzo kaznodzieją. Wy to już wiecie. Lecz ja... Oni są pastorami, nauczycielami, i tak dalej. Ja nie jestem pastorem - raczej kaznodzieją, ponieważ nie mam żadnego wykształcenia ani szkolenia. Nie mam żadnych promocji, czy czegoś podobnego - bakałarza sztuki czy doktora teologii, albo - ja tego po prostu nie mam. I ja - ja... Lecz Pan dał mi dar, ponieważ Ja Go miłuję. I On pozwala mi działać dla Niego w ten sposób.
84
A jeśli On zamanifestuje Samego Siebie - że On jest tutaj, a ten sam Duch święty, którego przyjmujecie, udowadnia, że to jest On... Wylanie Ducha świętego jest jedyną rzeczą, która udowadnia chrześcijaństwo. Nie możecie go udowodnić przy pomocy nauki. Nie możecie go udowodnić niczym innym, niż przeżyciem chrztu Duchem Świętym. Wy baptyści to wiecie, także wy metodyści i prezbiterianie, czy kimkolwiek jesteście. Wiecie, jest potrzebne przeżycie chrztu Duchem Świętym, by udowodnić Boga, a to jest dla każdego poszczególnego. To nie potwierdza organizacji; potwierdza to jednostkę. Tak, jak Jezus powiedział Piotrowi, kiedy on orzekł: „Ty jesteś Chrystusem, Synem Bożym”. On powiedział: „Ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Mój Ojciec, który jest w niebie. I na tej skale Ja zbuduję Mój kościół, a bramy piekła nie przemogą go (rozumiecie?), nie mogą go przemóc”. Zatem, gdzie jest ta pani?
85
Jeżeli Jezus Chrystus udowadnia, że On żyje, ilu z was przyjmie swoje uzdrowienie wprost tam, gdzie siedzicie? Podnieście, proszę, wasze ręce. Powiedzcie: „Ja... Jeżeli On uczyni to, co On czynił tutaj, to wiem, że On żyje. Bracie Branham, ja słyszę, co ty mówisz. Wiem, że ty jesteś tylko małym, łysym kaznodzieją, stojącym tam (rozumiecie?) i wiem, że w tobie nie ma niczego. Wiem jednak, że jeśli powiedziałeś prawdę, to Bóg ją z pewnością potwierdzi. On jest zobowiązany tak uczynić”. Ja teraz mówiłem o Nim. Niech On teraz powie, że ja mówiłem prawdę. Jeżeli to nie jest prawda, wtedy to nie jest prawda. Lecz jeśli to jest prawda, to ją przyjmijcie.
86
Ta pani tutaj, nigdy jej nie widziałem. Ona podniosła swoje ręce przed kilku minutami, że my jesteśmy wzajemnie obcy. Może słyszała o mnie gdzieś, w gazecie lub w czasopiśmie, albo widziała mnie na nabożeństwie. Lecz jeżeli chodzi o tą niewiastę, z mojej strony wiem tylko jedno - ja jej prawdopodobnie nie spotkałem nigdy w życiu. Ona stoi tutaj jako całkiem obca. Powiecie, że to jest przypadkowo coś, o czym mówiłem przed kilku minutami. Oto mężczyzna i niewiasta spotykają się tutaj po raz pierwszy, jak w ew. Jana 4. rozdział, kiedy nasz Pan Jezus Chrystus spotkał się z niewiastą u studni, bezpośrednio w takiej panoramie - w ten sam sposób - po prostu Biblia przedstawiona znowu. Jezus jej nie znał, ona nie znała Jezusa. Ona się Go zapytała, dlaczego ją prosi, a On prosił ją o trochę wody. A potem, kiedy Ojciec objawił Mu, jaki był jej kłopot, ona szybko rozpoznała, że On był kimś więcej, niż zwykłym człowiekiem.
87
Otóż, pani, ja cię nie znam, nie wiem niczego o tobie. Lecz mówię po prostu do ciebie w tym celu - ty jesteś pierwszą osobą, która dostrzegła Ducha Pańskiego. A zatem - widzę, że jesteś wierzącą, chcę powiedzieć wierzącą chrześcijanką, nie jakąś przybłędą, ponieważ zaraz, kiedy zwróciłem się do ciebie, twój duch drżał na przywitanie. Widzicie, ja wiem, że ona jest chrześcijanką. Otóż, ona mogłaby być obłudnicą; ona mogłaby być czymkolwiek; ona mogłaby być oszustką, stojącą tam. Jak bym to poznał? Nigdy w moim życiu jej nie widziałem. Lecz teraz, kiedy się to powtarza, to On wie, jaki jest twój kłopot, On wie, dlaczego jesteś tutaj... Może to jest choroba, może to są kłopoty finansowe; mogą to być kłopoty w domu. Ja nie wiem; On wie. Lecz jeśli On objawi mi to Swoją Obecnością, a moje myśli i wargi i wszystko będzie tak opanowane przez Niego, że On ci powie, dlaczego jesteś tutaj, to będziesz wiedzieć, czy to jest prawdą, czy nie, nieprawdaż? Ty będziesz wiedzieć, czy to jest prawdą, czy nie. Ilu z was w to uwierzy? Rozumiecie?
88
Ja jestem teraz tutaj i mam również podniesione ręce. Nigdy w moim życiu jej nie widziałem, na ile mi wiadomo, nie widziałem jej nigdy w moim życiu. Jesteśmy sobie wzajemnie zupełnie obcy. Otóż, jeżeli Duch święty może objawić tej niewieście coś o niej, coś, co ona uczyniła, tak jak powiedział tej niewieście u studni wówczas... Względnie coś, co ona powinna była uczynić, a nie uczyniła tego, jakieś kłopoty, które miała, coś, co ma na sercu, coś, czego ona pragnie, czy coś podobnego, musi to przyjść dzięki nadprzyrodzonej mocy. Ilu z was to wie? Otóż, moglibyście teraz stanąć po stronie faryzeuszy i powiedzieć, że to jest diabeł, albo moglibyście stanąć po stronie wierzącego i powiedzieć, że to jest Bóg. Zatem, jest to zależne od was. To wasza sprawa. Więc to - niechaj Duch święty przemówi.
89
(Otóż, ty, który sterujesz tymi mikrofonami - czasami, kiedy zstąpi na mnie namaszczenie, to ja nie wiem, jak głośno mówię.) Widzicie więc, gdzie ja muszę teraz stać. Albo muszę stać z tym Słowem - a ja zadeklarowałem, że Ono jest prawdą. Teraz muszę polegać na Bogu, który potwierdzi, że to jest prawdą, wprost tutaj przed tymi ludźmi. Uczyniłem tak przed pół milionem ludzi - raczej Bóg to uczynił. Pozwólcie, że to opowiem. W Bombaju, w Indiach, przed dwustu pięćdziesięciu tysiącami. W Południowej Afryce na torze wyścigowym, kiedy trzydzieści tysięcy na wpół dzikich tubylców przyjęło Chrystusa, a dwadzieścia pięć tysięcy, leżących na noszach i tym podobnych powstało i odeszło w tym samym czasie. Byli to bałwochwalcy. Co powinno to uczynić narodzonej na nowo grupie, która wierzy Bogu i spodziewa się, żeby się stało coś takiego? Dwadzieścia pięć tysięcy cudów zostało dokonanych na raz. To właśnie chcieli oni zobaczyć. Z chwilą, kiedy się to stało... Co powinno to uczynić dla nas?
90
Otóż, moja siostro, jesteśmy dwojgiem ludzi, prawdopodobnie urodzonymi w dwu różnych miejscowościach tego świata, i spotykamy się po raz pierwszy tutaj. I ja chcę po prostu rozmawiać z tobą, jeżeli On mi to objawi, podczas gdy wszyscy czekamy, by zobaczyć, co się stanie. Otóż, musi to być On, ponieważ ja cię nie znam. Nigdy cię nie widziałem, lecz Bóg cię zna. A teraz, jeżeli zgromadzeni - wy, którzy już widzieliście tą światłość, ten obraz Anioła Pańskiego - ilu z was widziało Go kiedykolwiek? Rozumiecie? W porządku, On jest tutaj, bezpośrednio tutaj między mną a tą niewiastą w tej chwili. Czy Go nie widzicie? On posuwa się do niej. Czy Go widzicie? Patrzcie, ta niewiasta sama patrzy na Niego. Ta niewiasta ma komplikacje. Ona ma wiele dolegliwości. Jednym z jej najpoważniejszych kłopotów są dolegliwości woreczka żółciowego. To się zgadza. Jeżeli to prawda, podnieś teraz swoją rękę. Ty wierzysz, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, nieprawdaż? Czy temu wierzycie, bracia?
91
Ciągle odczuwam coś, przychodzącego od kogoś - on powiedział: „On to zgadnął”. Ja tego nie zgadnąłem. Widzisz, nie możesz się teraz ukryć. Duch święty jest tutaj. Obserwuje twoje myśli. Ja je dostrzegam. Jezus dostrzegał ich myśli. Rozumiecie? Ja nie jestem Jezusem, lecz On jest tutaj z nami. Rozumiecie? Oto - ja ciebie nie znam. Jeżeli Jezus powie mi, kim ty jesteś, to powinno usunąć wszelkie wątpliwości na zawsze, nieprawdaż? Pani Heineman; idź swoją drogą - jesteś uzdrowiona. Jezus Chrystus uzdrawia cię ...?... Czy wierzycie teraz? Wy mówicie: „Nazwisko tej kobiety...” Patrzcie, czy On nie powiedział Szymonowi, jak się nazywa i kto jest jego ojcem? On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Czy temu wierzycie?
92
Jak się panu powodzi? Tutaj jest mężczyzna, którego nigdy w życiu nie widziałem. Przypuszczam, że jesteśmy sobie wzajemnie obcy. To się zgadza. Podnieś proszę swoją rękę, żeby to ludzie wiedzieli - żeby ludzie widzieli, iż jesteśmy sobie obcymi. Nigdy nie widziałem tego mężczyzny. On wygląda, jakby się cieszył dobrym zdrowiem. Ja nie znam tego człowieka. Nie spotkałem się z nim dotychczas. Bóg wie o nim wszystko. Otóż, gdyby on był chorym, a ja potrafiłbym go uzdrowić, czy nie byłbym okropnym człowiekiem, gdybym go nie uzdrowił? Lecz ja go nie potrafię uzdrowić, ponieważ nie mogę uczynić tego, co Chrystus już uczynił. On już został uzdrowiony, jeżeli jest chory. Jest to po prostu coś do... Gdyby Jezus stał bezpośrednio tutaj ubrany w tym garniturze, który On mi dał, On by ciebie nie mógł uzdrowić. On by ci powiedział, że On to już uczynił. On był zraniony za nasze przestępstwa, Jego sinościami... On by się ciebie zapytał, czy temu wierzysz. Lecz On mógłby zidentyfikować Samego Siebie, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, i to właśnie On czyni. Rozumiecie? To się zgadza.
93
Teraz jest tutaj mężczyzna. Przedtem była tu niewiasta. Nigdy w życiu go nie widziałem, nie spotkałem się z nim. Jesteśmy po prostu obcymi tutaj na ziemi. Zatem, panie, jeżeli wielki Duch święty, którego jesteś sobie świadomy w tej chwili... Coś stało się teraz, nieprawdaż? Otóż, ta światłość usadowiła się tuż nad tym mężczyzną. Zapytajcie się go tylko. Chcę, abyście to wiedzieli. Właśnie przed sekundą prawdziwie błogie uczucie zstąpiło na ciebie. Czy się to zgadza? Podnieś swoją rękę, jeżeli to jest prawdą. Rozumiesz? Ja się patrzę prosto na Nią. Widzicie? Tam Ona jest. W porządku. Ten mężczyzna trochę nie dosłuchuje, lecz on - przytrafiło mu się coś bardzo poważnego. Zrobiono mu operację z powodu przepukliny. Z tego powodu właśnie chcesz, abym się za ciebie modlił. Jeżeli to prawda, podnieś swoją rękę. W porządku.
94
Czy się to zgadza? Czy temu wierzysz?
Widzicie teraz, że człowiek nie zgaduje tych rzeczy. One są prawdą. Tutaj - on ma coś na swoim sercu. Ty chcesz wierzyć, czy to jest Bóg czy nie. Masz jeszcze coś innego na sercu - coś, czego pragniesz. Ktoś jest jeszcze w tym audytorium, kto również cierpi. Jest to twoja żona. To się zgadza. Ona ma komplikacje; ma cierpienia i boleści w tej chwili. Czy się to zgadza? W porządku, siostro, jesteś również uzdrowiona. Idźcie oboje do domu. Jezus Chrystus uzdrawia was. Idźcie swoją drogą, radując się. Dziękujcie Bogu. Bądźcie zdrowi. Wierzcie teraz. Miejcie wiarę. Nie wątpcie. Wierzcie. Wszystkie rzeczy są możliwe tym, którzy wierzą. Widzicie, ja nie potrafię uzdrowić. Ja nie jestem uzdrowicielem. Lecz Sam Jezus Chrystus udowadnia, że On jest tutaj z wami.
95
Ta niewiasta, wyglądająca trochę na Indiankę czy Meksykankę, patrząca się na mnie prosto tutaj, cierpi z powodu wysokiego ciśnienia krwi. Czy wierzysz Jezusowi Chrystusowi? Ja cię nie znam; nigdy cię nie widziałem. Czy się to zgadza? Lecz ty siedziałaś tam; ty wierzyłaś temu, nieprawdaż? Jeżeli tak jest, powstań na swoje nogi - jeżeli cierpisz z powodu wysokiego ciśnienia krwi. Jezus Chrystus uzdrawia cię. Co się tam stało? Wy mówicie: „Bracie Branham, tego nie ma w Piśmie świętym”. Ależ jest, tak. Pewna niewiasta dotknęła się Jego szaty. Czy się to zgadza? Ilu z was kaznodziejów i z was słuchaczy wierzy temu, iż Biblia mówi, że On jest obecnie Najwyższym Kapłanem, który potrafi współczuć naszym słabościom? Czy się to zgadza? Jak poznalibyście, że się Go dotknęliście? Bowiem On działałby tak samo, jak On działał wczoraj. Amen. To czyni Go tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Ta biedna kobiecina, siedząca tam, widzicie, jej wiara...
96
Wówczas była pewna niewiasta, która przecisnęła się przez tłum ludzi i dotknęła się Jego szaty, ponieważ powiedziała sama w sobie: „Ja wierzę, że ten Mężczyzna mówi prawdę. Wierzę, że On jest Synem Bożym. A jeśli się tylko będę mogła dotknąć podołka Jego szaty, to zostanę uzdrowiona”. Ilu z was wie o tym wydarzeniu. Więc potem, kiedy On... Biblia mówi w Nowym Testamencie w liście do Żydów, że On jest Najwyższym Kapłanem, który może w tej chwili współczuć naszym słabościom. Jak poznamy, że się Go dotknęliśmy? Bowiem On działa w ten sam sposób, jak działał wczoraj. Widzicie teraz, że ta niewiasta nie dotknęła się mnie; ona jest trzydzieści stóp ode mnie. Lecz ona dotknęła się tego Najwyższego Kapłana, z Którym mamy kontakt. Tutaj to macie. Każdy z was może to uczynić, jeżeli tylko uwierzycie w to. Amen. Widzicie, że On jest tym samym? Zapytajcie się teraz tej kobiety. Nigdy jej nie widziałem ani nie znałem. Ona jest po prostu kobietą, siedzącą tam.
97
Wybacz mi. Jesteśmy sobie wzajemnie obcy, lecz Jezus Chrystus zna nas oboje. Czy wierzysz, że On może objawić mi coś, co uczyniłaś, coś, czego pragniesz? Czy według tego poznasz, że... Ja jestem tylko twoim bratem, ja bym tego nie wiedział. Musiało by to przyjść dzięki pewnej Mocy. Czy będziesz wierzyć, że to jest Jezus Chrystus? Ty uwierzysz. Ja wierzę, że tak, ponieważ jesteś chrześcijanką. W porządku, czy mi teraz wierzysz? A zatem, czy słuchacze będą wierzyć całymi sercami? Czy wierzycie, że ta godzina, w której żyjemy - że te sprawy powinny przyjść właśnie teraz? Przypomnijcie sobie, to był ostatni znak, który miał Izrael, zanim był... Co było zabrane, to było zabrane. Co było pozostawione, to pozostało. Był to ostatni znak tuż zanim spadł ogień. Czy się to zgadza? Mieliśmy cuda, znamiona, poświęcenie, chrzest Duchem Świętym, mówienie językami, Boskie uzdrawianie. Lecz co było ostatnim znakiem, zanim Sodoma została spalona? Ten sam znak, który widzicie dzisiaj: Bóg manifestujący Samego Siebie w ludzkim ciele, rozpoznający tajemnice serc. Jezus Chrystus tak powiedział: „Jak było w dniach Sodomy, tak będzie w czasie przyjścia Syna Człowieczego”.
98
Mówicie: „Ty się patrzysz na niewiastę. Ty czytasz jej myśli”. Więc ja się odwrócę do niej plecami. Widzicie? Nie myślcie sobie, że ja nie słyszę waszych myśli, bo je słyszę. W porządku, pani, podejdź tu teraz, proszę, żebym się patrzył do góry, a nie dostrzegał kogoś innego. Otóż, jesteśmy sobie całkiem obcy. Lecz jeśli Jezus Chrystus może mi objawić, jaki jest twój kłopot, czy temu będziesz wierzyć? Jeżeli tak, to podnieś swoją rękę. Widzę, że jesteś skrajnie nerwowa. To się zgadza. A szczególnie trapi cię to późno po południu, kiedy jesteś zmęczona i wyczerpana. Wszystko wydaje ci się dziwnym. Cierpisz również z powodu artretyzmu. Jeżeli tak jest, pomachaj swoją ręką. Widzicie? Widzę też, że kiedy próbujesz wstać z łóżka, idzie ci to bardzo wolno, kiedy wstajesz z łóżka rano, sprawia ci to poniekąd trudności o tej porze; to jest prawdą. Coś dziwnego... Widzę teraz mężczyznę, młodego mężczyznę, pojawiającego się tutaj. Jest to twój syn i on jest umysłowo chory. Ta choroba umysłowa była spowodowana kłopotami w domu. To jest TAK MÓWI PAN. To jest prawdą, czy tak? Czy teraz wierzysz? Idź więc, a stanie ci się tak, jak wierzysz. Niech Bóg będzie z tobą. Miej wiarę i wierz. Będzie to w porządku. Czy wierzysz całym swoim sercem? Oczywiście. On wie o tobie wszystko.
99
Jak się panu powodzi? Przypuszczam, że jesteśmy sobie wzajemnie obcy. Pan Jezus zna nas obydwu. Jesteśmy dwoma mężczyznami, którzy spotkali się tutaj po raz pierwszy w życiu. Lecz jest tutaj ktoś... Nie... Drżę, to jest po prostu słabość. Rozumiecie? Głosiłem godzinę lub więcej, to mi nie szkodziło. Lecz tylko jedna wizja, a tak na mnie oddziałuje. Rozumiecie, rozumiecie? Ilu z was odczuwa, że to rozumiecie? Daniel zobaczył jedną wizję i miał kłopoty z głową przez wiele dni. Jezus zwiastował przez całą noc i tym podobnie, lecz kiedy jedna niepozorna niewiasta dotknęła się Jego szaty, to On powiedział: „Odczuwam, że moc wyszła ze Mnie”. Czy się to zgadza? To była moc. A jeśli tak oddziaływało to na Syna Bożego, jak będzie to oddziaływać na mnie, grzesznika. Rozumiecie? To oddziałuje na człowieka. Szczerze mówiąc, wszyscy słuchacze wyglądają dla mnie teraz jak rozmazana plama. Rozumiecie?
100
Ja ciebie nie znam, ale Bóg cię zna. Lecz jeśli On objawi mi, co masz na sercu, to... On, Jezus dostrzegał nawet ich myśli. Rozumiecie? On zna twoje serce. A jeśli On może ci objawić twoje pragnienie, czy uwierzysz, że to otrzymasz? Ilu z was słuchaczy będzie wierzyć, że to otrzymacie? To powinno załatwić tą sprawę - jeśli temu wierzycie. Coś na twojej ręce pokazuje, że masz wysokie ciśnienie krwi. To się zgadza. Lecz to ma pewną przyczynę, a tą przyczyną jest powiększanie się wola. To się zgadza. Czy wierzysz, że jestem Jego prorokiem, albo Jego sługą raczej? Czy wierzysz, że On ciebie zna? Ty chcesz zostać uzdrowiony w dobrej sprawie. Chcesz być misjonarzem. Będziesz działał w środkowej Ameryce. Czy się to zgadza? Więc jeśli wierzysz całym sobą - wierz całym swoim sercem. Idź i przyjmij twoje uzdrowienie. Jezus Chrystus uzdrawia cię.
101
Czy wierzysz? Ilu z was wierzy, że Jezus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki? Czy wierzycie, że On jest tutaj? Pozwólcie, że wam teraz podam inne miejsce Pisma świętego. Jezus powiedział: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i da się ochrzcić, będzie zbawiony. Kto nie uwierzy, będzie potępiony. Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą (czy się to zgadza?): W Moim Imieniu diabły wyganiać będą, nowymi językami mówić będą. A choćby wzięli do ręki węża albo wypili coś śmiertelnego, nie zaszkodzi im to. Na chorych ręce wkładać będą, a oni odzyskają zdrowie”. Ilu z was wie, że to jest prawdą? Jakie były Jego ostatnie słowa, które wyszły z Jego ust, kiedy On został zabrany do góry? „Jeżeli włożą ręce na chorych, to oni wyzdrowieją”. Czy się to zgadza? Czy temu wierzycie? Ilu wierzących jest tutaj? Zobaczmy. W porządku. Jeśli chcecie teraz zobaczyć cud Boży, wierzcie, że to, co wam teraz mówię, a wy widzicie, jak się to manifestuje, że to jest Jezus Chrystus. Włóżcie zatem swoje ręce jedni na drugich. Po prostu włóżcie swoje ręce na siebie wzajemnie. Nie ważne, o jaką dolegliwość chodzi, tylko włóżcie swoje ręce na kogoś obok siebie. Widzicie teraz, że to nie jest ze mnie; to jesteście wy. „Te znaki...” Nie jest powiedziane, że będą towarzyszyć tylko Williamowi Branhamowi, lecz jest powiedziane: „Będą towarzyszyć tym, którzy wierzą. Jeżeli włożą swoje ręce na chorego...”
102
Czy jesteście teraz przekonani, że Jezus żyje i jest wśród nas? Powiedzcie: „Amen”. Patrzcie, On, który dał tą obietnicę, jest tutaj. Wierz teraz dla tej osoby, na którą włożyłeś swoje ręce. Rozumiecie? Wy się módlcie za nich. Rozumiecie? Nie módl się za samego siebie. Módl się za nich, bo oni modlą się za ciebie. Rozumiesz? Wy teraz wiecie, że On jest tutaj. On dał tą obietnicę. A jeżeli On stanie tutaj przed tymi ludźmi i potwierdzi to i udowodni, że to jest prawdą, to wierzcie temu całym waszym sercem. Ja się teraz będę modlił za was wszystkich. A kiedy się będziecie modlić jeden za drugiego, wierzmy teraz całymi naszymi sercami.
103
Nasz Niebiański Ojcze, jesteśmy naprawdę wzruszeni w naszych sercach. Ty jesteś tutaj dzisiaj wieczorem. Nie ma zbyt pokornego miejsca, ani zbyt wielkiego miejsca, ani zbyt dalekiego miejsca, żebyś Ty nie przyszedł do Twoich wierzących dzieci. O, wielki Boże Niebios, Ty posłałeś Jezusa Chrystusa w postaci Ducha świętego, który jest teraz tutaj i manifestuje Samego Siebie jako ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki, a te dzieci wierzą temu. Ja im podałem Twoje Słowo. Ty potwierdziłeś Swoje Słowo. Otóż, jest tutaj wielu chorych i oni są wzruszeni, oni się cieszą, oni podnieśli swoje ręce. Ci wierzący - te wierzące dzieci - włożyli swoje ręce na ich chorego brata czy siostrę. Oni wierzą. Oni się modlą za brata czy siostrę. Boże, Ty dałeś tą obietnicę; to jest Twoje dzieło. Teraz, jako Twój sługa, doprowadziłem to nabożeństwo do tego punktu, że my będąc wierzącymi, zaczynamy wyzywać diabła, bo on okłamywał nas ciągle w kółko, ile tylko potrafił. My wierzymy, że Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, i On żyje i jest tutaj z nami dzisiaj wieczorem. A my wypełniamy Jego przykazania, wkładając nasze ręce wzajemnie na siebie.
104
Szatanie, wypuść ich na wolność. Wyjdź z nich w Imieniu Jezusa Chrystusa. Niechaj ci słuchacze podążają ku chwale Bożej. Wypuść ich na wolność, szatanie. Zaklinamy cię przez Obecność Jezusa Chrystusa, Tego żyjącego, zmartwychwstałego Syna Bożego, zostaw ich i wyjdź z nich, ku chwale Bożej, w Imieniu Jezusa Chrystusa. Każdy obecny tutaj człowiek, który odczuwa, że Jezus Chrystus dotrzymał Swego Słowa - że On przyszedł pomiędzy nas, że On jest tutaj, bo On obiecał, że będzie tutaj... On jest tutaj i zidentyfikował Samego Siebie. On jest tym samym Panem Jezusem, który chodził po Galilei. A wy wierzycie, że On wypełnia całe Swoje Słowo. I dlatego, że ktoś wierzący zidentyfikował się z tobą przez włożenie rąk na ciebie, by się zidentyfikować ze Słowem Bożym, ty jesteś teraz uzdrowiony i sprzeciwiasz się szatanowi, aby cię już dłużej nie trzymał. Twoja wiara wyzwoliła się, by wierzyć, że Bóg jest tutaj, by dotrzymać Swego Słowa. Powstań więc na swoje nogi i przyjmij swoje uzdrowienie. Wszyscy, którzy temu wierzycie, powstańcie na swoje nogi. Niech będzie błogosławione Imię Pańskie. Podnieście swoje ręce i uwielbiajcie Go. Jesteście teraz uzdrowieni w Imieniu Jezusa Chrystusa.