1
Dziękuję ci, bracie. Dobry wieczór. Uważam to za przywilej, że mogę być tutaj dzisiaj wieczorem i przeżywać wspaniały czas społeczności. Jest to po prostu tak rzeczywiste, kiedy słucham świadectw innych ludzi, którzy cieszą się z tych znakomitych błogosławieństw, którymi dzielimy się razem dzisiaj wieczorem, rozmawiając o naszych przeżyciach. A zatem, pragnę podziękować bratu Shakarianowi - bratu Danny i tak wielu innym, którzy są tutaj. Nie potrafię wymienić ich nazwisk - oni zaprosili mnie do tej miłej kaplicy tutaj w Albuquerque.
2
Myślę, że gdybyśmy innym razem, kiedy będziecie organizować wasze następne nabożeństwa - gdybyście wysłali kogoś, kto by odwiedził inne zbory w okolicy. Chodzi o to, żeby przeżyli małe rozbudzenie, aby pozyskać ludzi do oczekiwania w modlitwie, żeby mieli w zborach pragnienie coś przeżyć, aby Duch Boży mógł działać. Wtedy udałbym się do jednego z tych zborów i coś naprawdę byśmy przeżyli. Macie tutaj pewien potencjał. Macie wielu wspaniałych ludzi.
Stwierdzam, że gdziekolwiek się udaję i gdziekolwiek byłem w ciągu kilku ostatnich lat - wszędzie na całym świecie głosiłem Ewangelię, i stwierdziłem, że Bóg ma wszędzie wspaniałych ludzi mających to cudowne przeżycie. Wyjeżdżam na dalekie podróże do Afryki, do Indii, na wyspy, i spotykam tam ludzi, którzy nie umieją nawet rozróżnić prawej ręki od lewej; nigdy nie słyszeli Imienia Pana Jezusa i nie mają o tym żadnego pojęcia. Jedna dziwną rzeczą jest, że gdy oni otrzymują Ducha Świętego, postępują dokładnie tak samo, jak wy teraz. Wiem to. Rozumiecie? Człowiek widzi, że to jest coś rzeczywistego. Bóg ich miłuje i uzdrawia.
3
Zatem, to zgromadzenie biznesmenów jest jedynym, z którym mam kontakty, jeżeli chodzi o organizacje na świecie Jest w tym pewien powód, a jest to związane z moją przeszłością.
Siedziałem tam razem z bratem Crow i rozmawialiśmy o naszej baptystycznej przeszłości. Byłem ordynowany w misyjnym kościele baptystów. Lecz potem - oczywiście kiedy miałem później przeżycie chrztu Duchem Świętym, to ta sprawa została zaraz załatwiona. Nie mam nic przeciwko tym braciom. Jest kilku wspaniałych mężczyzn w tej miejscowości, wśród wszystkich kościołów i denominacji. I my cenimy ich sobie wielce.
Był to wspaniały czas dla mnie. Ci właśnie biznesmeni dali mi miejsce, abym mógł przemawiać.
4
Otóż, gdy usłyszałem nazwę „zielonoświątkowcy”, wiecie, kiedy usłyszałem tę nazwę, a mówiono mi: „To jest grupa ekstrawaganckich religijnych fanatyków toczących się tam i z powrotem po podłodze, śliniących się i robiących wszystko możliwe”. Lecz ja stwierdziłem, że tak nie jest.
A potem, kiedy przyszedłem między nich, oni byli rozdzieleni na tyle samo różnych organizacji, jak my baptyści. Uważałem, że oni są tylko jedną grupą, lecz okazało się, że są tam po prostu grupy wszelkiego rodzaju, sprzeczające się między sobą i jest to tak samo niedobre, jak z nami baptystami, sprzeczającymi się między sobą. Więc jesteśmy mniej więcej tacy sami.
A zatem, zamiast wejść do środka i przyłączyć się albo do Zborów Bożych albo do Zjednoczonych, czy do Kościoła Bożego - a oni wszyscy są zacnymi ludźmi, wszystkie te grupy; ja po prostu stanąłem między nimi i powiedziałem: „Jesteśmy przecież braćmi. Nie sprzeczajmy się między sobą”. Otóż, jeżeli szatanowi udaje się skłonić nas do wzajemnego zwalczania się, to on nie musi walczyć. Rozumiecie? Lecz kiedy skierujemy nasze armaty na niego, odwracając je od innych, i zaczniemy miłować się wzajemnie, i będziemy mieć społeczność między sobą, to rozpocznie się Tysiącletnie Królestwo.
I to właśnie było moim celem. A chrześcijańscy biznesmeni pełnej Ewangelii - tutejsza grupa jest oazą dla mnie, gdzie możemy się zbierać razem. Bowiem oni sponsorują wiele moich nabożeństw. Ludzie przychodzą, aby zachować swoją twarz, rozumiecie, i to sobie cenię w naszym kraju, w Stanach Zjednoczonych.
5
Zatem, piątego i szóstego… Czy to jest w porządku, jeżeli powiem coś o nabożeństwach? Tak. Było oznajmione, że 5. 6. 7. i 8. czerwca mamy nabożeństwa ewangelizacyjne w Tucson w tym lokalu, gdzie oni mieli bankiet, bankiet biznesmenów. W Ramada Inn. Jest tam około 2500 do 3500 siedzeń i wszędzie jest klimatyzacja.
A zatem, jeżeli chodzi o mówcę - każdy, kto mnie zna, wie, że ja nie jestem mówcą. Mam tylko wykształcenie szkoły podstawowej, a to jest niewiele. Skończyłem tylko siedem klas. Więc jeżeli chodzi o słowo „kaznodzieja”, wiecie, że ja nim nie jestem. Lecz ja robię po prostu radosny hałas dla Pana, a prócz tego staram się dzielić z innymi tym, czego dowiedziałem się o Nim.
Moim powołaniem jest modlenie się za chorych, modlitwa o chorych. W tym właśnie Pan pobłogosławił mnie - robić wielkie nabożeństwa, prowadzić ludzi do Niego. Największa ilość słuchaczy, jaką kiedykolwiek miałem jednorazowo na nabożeństwie, była w Bombaju - pięćset tysięcy ludzi na jednym nabożeństwie.
6
A potem w Afryce, jak myślę, jeśli zliczylibyśmy nawróconych z tubylców, pogan, którzy nie umieli rozróżnić prawej ręki od lewej - było ich trzydzieści tysięcy na jednym nabożeństwie, którzy na raz przyjęli Chrystusa jako Zbawiciela. Był tam kaleka, ślepy chłopiec, który ponadto nie był umysłowo w porządku - piąty człowiek w kolejce. A kiedy Duch Święty…
I widziałem lekarzy, takich jak ten wspaniały lekarz, z którym spotkałem się chwilę temu. Gdybym zachorował w tym mieście i potrzebowałbym opieki lekarskiej, chciałbym, żeby taki właśnie człowiek opiekował się mną - taki, który uwierzył w Boga. Gdybym musiał wyszukać pomoc lekarską, na pewno chciałbym człowieka, który tak mocno wierzy w Boga. Macie szczęście, że w tym mieście, jest taki lekarz, prawdziwy bogobojny mąż, który ufa Bogu i powierza Mu swoje ręce chirurga, czy cokolwiek on czyni. Mam zaufanie do takiego człowieka. Widziałem, jak lekarze wychodzą do przodu i oddają swoje serca Chrystusowi, i stają się misjonarzami gdzieś w dżunglach. I ja doceniam to z całą pewnością.
7
Więc tutaj w domu, w Ameryce podróżuję trochę i urządzam małe nabożeństwa uzdrowieniowe, modlę się o chore Boże dzieci. I tak bardzo cenię sobie tę możliwość.
Więc jeśli będziecie w Tucson lub w okolicy 5. 6. 7. i 8 czerwca - tamten zbór będzie to sponsorował, na ile mi wiadomo. I wszystkie Zbory Boże, myślę, że ich tam jest pięć czy sześć, względnie siedem Zborów Bożych. I wiele innych - Kościół Boży, i tak dalej - oni wszyscy jednoczą się, by mieć razem społeczność podczas tej kampanii. Myślę, że jest to ogłoszone. Będzie to w Ramada Inn. Brat Stromei - nie wiem, jak wypowiada się jego nazwisko… Jest to zamieszczone w „Zwiastunie biznesmenów”. On poda wam bliższe wyjaśnienia, bo czas tak szybko upływa.
Ja wyjeżdżam zaraz potem na Alaskę, by urządzić nabożeństwa tam na północy, w Anchorage.
A potem pojadę do Yukon, w następnym tygodniu lub za dziesięć dni, do różnych małych odległych miejscowości, gdzie inni kaznodzieje, wielcy mężowie, jak brat Oral Roberts, Tommy Osborn i niektórzy z tych mężów, którzy mają te wspaniałe, znamienne usługi - oni nie mogą dotrzeć do takich miejscowości. Nie mogą sobie na to pozwolić. Nie mogą poświęcić na to tak wiele czasu.
8
Otóż, ja staram się zawsze wykonywać w pokorze tę niewielką usługę, którą mi Pan dał. Nigdy w moim życiu nie zbierałem ofiary. Nie mam programów, które trzeba sponsorować. Nie mam niczego do sprzedania. Chcę pozostać po prostu takim, jeżeli Pan chce, abym głosił dziesięciu ludziom, to mogę iść. A jeśli On chce, abym wyjechał za morze, to On będzie to sponsorował. Więc ja mogę udać się gdziekolwiek On mnie prowadzi. Poniekąd lubię to w ten sposób. Nie muszę mieć wiele pieniędzy, ani pozostałych rzeczy. Pragnę mieć tylko błogosławieństwo od Pana. Więc módlcie się po prostu o mnie, jeżeli chcecie.
Niedawno zostałem zaproszony przez naszego drogiego, dzielnego człowieka, brata Orala Robertsa. Stałem tam w jego kaplicy. Myślę, iż powiedział, że ich budynek kosztował około trzech milionów dolarów, czy coś w tym sensie. O, moi drodzy! Byłem już w Hollywoodzie, modliłem się o króla Jerzego w jego pałacu, i o Gustawa w Szwecji, i na innych miejscach. Miałem ten przywilej, że byłem w wielu miejscowościach i widziałem już wiele rzeczy, lecz nie widziałem jeszcze takiej budowli. A gdy wchodziłem do środka, było tam tak dużo ludzi przy drzwiach, że policja musiała mnie zabrać i wprowadzić przez tylne wejście, gdzie czekałem, i potem wyszedłem, by modlić się o chorych. A gdy wychodziłem tylnym wyjściem, brat Fisher wyprowadził mnie, potem gdy pokazał mi wnętrze całego budynku, a ja stałem tam i oglądałem tę wielką, potężną budowlę.
9
Właśnie przyjechałem od brata Tommy Osborna. Obaj kaznodzieje mówią, że przyszli na moje nabożeństwo i otrzymali inspirację. Dziękuję więc Panu, że pozwolił mi mieć niewielki dział w tej usłudze.
A brat Osborn przyszedł tam owego wieczoru i widział tego maniaka, który wybiegł na podium chcąc mnie zabić. On wyciągnął swoje ramiona i powiedział: „Połamię wszystkie kości w twoim ciele”.
Powiedziałem: „Ponieważ rzuciłeś wyzwanie Duchowi Bożemu, dzisiaj wieczorem upadniesz u moich stóp”.
On splunął mi w twarz. Powiedział: „Pokażę ci, u których stóp upadnę”. I zamachnął się swoją pięścią, by mnie uderzyć.
Rzekłem: „Szatanie, opuść tego człowieka”. On zaczął się zataczać w kółko i potem upadł na moje stopy. I policjanci musieli go odciągnąć na bok.
Tommy Osborn powiedział: „Jeżeli Bóg może to uczynić dla jednego człowieka, to może uczynić to i dla innego”.
10
A Tommy Osborn to dzielna dusza, prawdziwy mężczyzna! Byłem w jego wielkiej kaplicy i oglądałem tę wspaniałą budowlę.
Potem pojechałem i odwiedziłem brata Orala Robertsa. Wyszedłem tylnym wyjściem. Oni musieli iść naokoło, by mnie zabrać. Patrzyłem się na tę wspaniałą, potężną budowlę. Pomyślałem: „O, mój drogi! Patrzę na brata Tommiego, Panie - jak Ty go pobłogosławiłeś”. Potem spojrzałem tutaj i zobaczyłem budowlę brata Orala. Powiedziałem: „Pomyślcie tylko, co Bóg może uczynić dla jednego pokornego męża! Oral Roberts urodził się w jakiejś ziemiance, jak myślę, gdzieś poza miastem. Taki niepozorny, biedny chłopak, a On mógł dać miliony dolarów w jego ręce, i inne rzeczy”. I Coś przemówiło do mnie: „Hm, a co z tobą?”
11
Pomyślałem: „No cóż”. Pomyślałem: „Człowieku, ja byłbym na pewno zawstydzony, gdyby jeden z nich przyszedł do mojej kaplicy. Mam jedną maszynę do pisania gdzieś w tylnej części budynku. Otóż, brat Oral miał, jak myślę, pięćset IBM maszyn na jednym piętrze”. Pomyślałem: „Wszystkie nawet nie dotknięte ludzkimi rękoma - na tak wysokim poziomie”. Pomyślałem: „O rety! Gdyby on przyszedł do mojej kaplicy i powiedziałby: ,Chciałbym zobaczyć twoje biuro, bracie Branham.' Och!” Pomyślałem: „Wstydziłbym się za siebie”. I pomyślałem: „Otóż, Panie, być może nie mogłeś mi na tyle zaufać. Być może nie było mi przeznaczone, abym takim był”. I powiedziałem: „Nie. Panie, ty jesteś nieograniczony. Wiesz, że ja nie mam tyle inteligencji”. Pomyślałem: „Spójrz, co oni odziedziczyli!” I pomyślałem: „Otóż, ja uważam, że nie mam tego zbyt wiele”.
A Coś mi powiedziało: „Spójrz w górę”. Więc potem byłem naprawdę zadowolony. Ja wyglądam Miasta, którego Budowniczym i Stwórcą jest Bóg.
Otóż, ja jestem niczym, w porównaniu z tymi braćmi, którym Bóg może tak zaufać, lecz ja ich miłuję. I dziękuję Bogu za to, co uczynił dla takich wielkich mężów, jak oni.
12
Lecz jeżeli chodzi o mnie, to wyczerpałoby mnie na śmierć, gdybym musiał mieć dwadzieścia, czy trzydzieści tysięcy dolarów dziennie, by prowadzić interesy. Jeżeli otrzymam dosyć dla moich trzech dzieci i dla mojej żony, i dla mnie, abyśmy mieli co jeść i miejsce do spania, to jest wystarczające dla mnie. Jeśli potem Pan chce, abym wyjechał gdzieś do tych małych, niskiego stanu miejscowości, to ja mogę wyruszyć. Być może On trzymał mnie na takim poziomie, rozumiecie.
Nie mógłbym spotykać się z ludźmi, z którymi spotykają się oni. Ja nie mam takiej inteligencji. Nie mam wykształcenia. Więc ja idę, modlę się o Jego chore dzieci i mam nadzieję, że pewnego dnia spotkamy się wszyscy razem na nowo w tych pałacach w Górze, gdzie już nigdy nie będziemy chorować, gdzie nie będzie już żadnych zgromadzeń modlitewnych albo głoszenia do grzeszników. Aż do tego czasu jestem waszym bratem w Chrystusie.
13
Te taśmy, które są nagrywane tutaj, one są do dyspozycji - możecie je otrzymać u pana Sothmanna, siedzącego tutaj. One są już nagrywane. Zaraz po tym nabożeństwie możecie je otrzymać. Nie musicie na nie czekać. One są wprost tam, możecie je otrzymać.
A zatem módlcie się o mnie.
A dzisiaj wieczorem - brat Shakarian powiedział, że przekaże mi usługę wcześniej. Uważam, że to znaczy „Odejdź stąd wcześnie”. Więc - postaram się uczynić to najlepsze z mojej strony. A skoro mamy Wielki Piątek, pomyślałem, że dzisiaj do południa wezmę…
[Brat Shakarian mówi: „Ilu z was pragnie, żeby brat Branham należycie wykorzystał swój czas i nie śpieszył się?” Zgromadzeni klaszczą i mówią: „Amen” - wyd.] O! Dziękuję wam. Dziękuję wam. Dziękuję, dziękuję. Dziękuję wam. [Brat Shakarian mówi: „W porządku. Ja nie chcę, żebyś mi zarzucał winę”.] Ależ nie, bracie. Bracie Shakarian, ja tego nie myślałem w ten sposób. Rozumiesz? [Brat Shakarian mówi: „Pragniemy, żebyś należycie skorzystał ze swego czasu, bracie Branham. Mamy to pomieszczenie tutaj na całą noc”.] Dziękuję ci. Dziękuję ci. [Brat Shakarian: „Gdzie jest Pan, tam jest pokój, tam jest pocieszenie, i tam jest odpocznienie”.] Dziękuję ci.
14
Czasami, kiedy przemawiam, poplączę moje słowa dlatego - przypomina mi to pewne krótkie opowiadanie o małym chłopcu, które słyszałem niedawno. Pewien kaznodzieja szedł po wąskiej ulicy i usłyszał gdzieś w kącie małego chłopca mówiącego alfabet: A, B, C, D…„ I on przysłuchiwał mu się. Chłopiec miał swoje ręce podniesione ku Niebu. Powiedział, że kiedy on skończył mówić, powstał i włożył sobie czapkę na głowę.
On rzekł: „Synu?” On się odwrócił i spojrzał. On powiedział: „Jestem kaznodzieją”. Dalej rzekł: „Słyszałem cię - gdy byłeś na swoich kolanach, podnoszącego w górę swoje ręce i zmawiającego alfabet”.
Chłopak odrzekł: „Proszę pana, byłem wychowany w domu chrześcijan. Ojciec i matka nagle zginęli. Mnie zabrano z domu”. Dalej rzekł: „Ten człowiek, u którego mieszkam, jest wobec mnie tak okrutny!” I powiedział: „Ja się właśnie modliłem o niego. Nie umiem się modlić”. Dalej rzekł: „Ja właśnie zmawiałem cały alfabet i pomyślałem sobie, że może Bóg będzie wiedzieć jak zestawić właściwie te litery”.
Więc być może wy tak samo myślicie o mnie - że On zrozumie to i zestawi je w taki sposób, iż wy zrozumiecie mój zamiar i cel, który mam w moim sercu - co pragnę powiedzieć.
15
Nigdy nie miałem problemu jeżeli chodzi o kontakt z ludźmi, bo zawsze byłem między nimi. Mam tylko jedną rzecz, którą znam, a mianowicie Chrystusa, i to Chrystusa ukrzyżowanego. Widzę Kościół, który miłuję, za który On umarł. I jestem bardzo gorliwy w sprawie tego Kościoła. I czynię wszystko najlepsze, na co mnie stać, by Go zachować zgodnie z tym, co ja uważam za właściwe i w zgodności z Bożym Słowem. A zatem, spodziewam się, że pewnego dnia będę spędzał nieskończoną wieczność razem z wami w owym Kraju, gdzie usiądziemy razem tak, jak siedzimy tu dzisiaj wieczorem.
16
Ile razy patrzę się na to, gdy mamy śniadania, kolacje i tym podobne rzeczy. Otóż, ja jestem południowcem. I to jest ciągle „kolacją” według mnie. Oni nazywają to tutaj śniadaniem, drugim śniadaniem i obiadem. Nie mogę tego tak nazwać. Otóż, co będzie z moją kolacją? Rozumiecie? Muszę mieć kolację. To się zgadza. Samo drugie śniadanie mnie nie zaspokoi. Muszę spożywać pokarm trzy razy dziennie.
A więc, gdy się rozejrzałem, rozmyślam. Uścisnąłem dłonie z kilkoma mężczyznami tutaj, z kaznodziejami w podeszłym wieku, którzy może byli już na polu misyjnym, kiedy ja byłem jeszcze grzesznikiem. Spoglądam na nich i widzę ich siwe włosy. Myślę: „O rety! Ci mężczyźni walczyli na polu misyjnym, zanim się nawróciłem. Więc nie moja to sprawa stać tutaj na podium i przemawiać do takich mężów”.
17
Otóż, oni czynili jedno - oni prorokowali i mówili, że te rzeczy przyjdą. I chcę, bracia, abyście wiedzieli, że ja uważam, iż położyliście po prostu kamienie węgielne dla tego… i zoraliście pola.
Wy, bracia zielonoświątkowcy, którzy staliście gdzieś na ulicy z tamburynem w ręku, kiedy nie mieliście kościoła, do którego moglibyście chodzić, gdy ludzie naśmiewali się i obrzucali was zepsutymi jajkami, siedzieliście całą noc w więzieniu; wykruszaliście kukurydzę na szynach, a wasze dzieci chodziły głodne. Niech Bóg błogosławi waszą dzielną duszę! Wy powinniście stać tutaj, nie ja.
Lecz wy mówiliście, że przyjdzie czas, gdy będą dziać się te rzeczy. Ja się tak cieszę, że widzę, iż dożyliście tego i widzicie, jak się dzieją te rzeczy. Nawet połowa jeszcze nie była wypowiedziana. I ja doceniam was bardzo.
18
Spoglądam na drugą stronę stołu i widzę was, różnych mężczyzn. Myślę sobie: „Być może już nie będę spożywał kolacji razem z wami tutaj na ziemi. Lecz pewnego dnia, gdy zakończy się to życie, będziemy znowu spożywać kolację, to się zgadza, tam w Górze, w Domu Ojca, gdy popatrzymy na drugą stronę stołu i zobaczymy się nawzajem”. Jesteśmy teraz na polu bitwy. Musimy śpieszyć się stąd. Lecz wyobrażam sobie po prostu, jakie to będzie, gdy spojrzę na drugą stronę stołu i zobaczę wszystkich odkupionych siedzących tam. Sięgnę ponad stołem i uścisnę waszą dłoń. Zaczniemy płakać. Musimy. Potem przyjdzie Król i otrze wszelką łzę z naszych oczu, i powie: „Nie płaczcie dzieci. Wszystko się skończyło. Wstąpcie do radości Pana, która jest przygotowana dla was od założenia świata”. Wtedy znikną nasze małe różnice poglądów. I nastanie wspaniała Wieczność. Ja pragnę spędzać Ją razem z wami.
Módlmy się teraz, gdy pochylamy nasze głowy.
19
Nasz Niebiański Ojcze, wielki, potężny Jahwe, który zagrzmiałeś na początku i powiedziałeś: „Niech nastanie światłość” i nastała światłość. O, zagrzmij znowu, Jahwe„. Zaświeć Światłością na nasze drogi dzisiaj wieczorem. Zaświeć Światłością na Twoje Słowo. Zaświeć Światłością na ten czas, w którym żyjemy. Ześlij tę Światłość. Spełnij to, Panie.
Błogosław Twój lud wszędzie dookoła świata, gdzie płoną ognie przebudzenia na wzgórzach - w pogańskich krajach na całym świecie. Modlimy się, żebyś pobłogosławił każdego posłanego od Boga kaznodzieję. O Boże, daj inspirację do ich życia. Rozmyślam po prostu, że właśnie w tej chwili ludzie przyjmują Ducha Świętego na całym świecie. Ludzie zostają uzdrowieni w tej właśnie chwili na całym świecie.
Jak bardzo dziękujemy Ci za te wspaniałe, wszechstronne błogosławieństwa, które stały się nam udziałem przez śmierć Twego Syna przed dziewiętnastoma stuleciami - jak obchodziliśmy to uroczyście dzisiaj po południu w ten Wielki Piątek.
Modlimy się, Panie, żeby Twój Duch Święty przyszedł pomiędzy nas teraz i dał nam porcję Chleba Życia, którego potrzebujemy, który nas posili do dalszej pielgrzymki, kiedy zejdziemy z pola na bok, na tych kilka dni, by usiąść w cieniu Drzewa Życia, radować się wzajemnie i mieć społeczność. Dziękujemy Ci za to. Było to orzeźwiające. Daruj tego jeszcze raz dzisiaj wieczorem, Panie i napełnij nasze dusze.
20
Uzdrów każdą chorą osobę, która jest tutaj. Jak bardzo dziękujemy Ci za uzdrowienie naszej siostry, która miała krótką rękę i krótką nogę i była w takim stanie. Jesteśmy Ci wdzięczni, Panie. Dziękujemy Ci. To wskazuje na to, że żyjący Bóg przebywa między nami. Dziękujemy ci za uzdrowienie naszej siostry, która miała wole na swoim gardle. Być może nie wiemy jeszcze wszystkiego, co Ty uczyniłeś. Jest to godne uwagi, Panie, gdy widzimy, jak czynisz te rzeczy. Jesteśmy Ci wdzięczni za to.
Błogosław nas dalej. Pobłogosław czytanie Twojego Słowa. Ukryj teraz Twojego sługę. Obrzeż te usta, które będą mówić, i uszy, które będą słuchać, bowiem prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen.
21
Otwórzmy teraz tekst, względnie odczytajmy Pismo Święte. Chcę przeczytać dwa miejsca ze Słowa Bożego. Mianowicie z Izajasza - 53. rozdział Izajasza. Pragnę czytać od 1. do 10. wersetu. Potem chcemy czytać z ew. Mateusza 11 rozdziału, 25 i 26 wiersza. Czytajmy zatem.
Kto uwierzył wieści naszej, a ramię Pana komu się objawiło?
Wyrósł bowiem przed nim jako latorośl i jako korzeń z suchej ziemi. Nie miał postawy ani urody, które by pociągały nasze oczy, i nie był to wygląd, który by się nam mógł podobać.
Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu jak ten, przed którym zakrywa się twarz, wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na niego.
Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony.
Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.
Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich.
Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust, jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył swoich ust.
Z więzienia i sądu zabrano go, a któż o jego losie pomyślał? Wyrwano go bowiem z krainy żyjących, za występek mojego ludu śmiertelnie został zraniony.
I wyznaczono mu grób wśród bezbożnych i wśród złoczyńców jego mogiłę, chociaż bezprawia nie popełnił ani nie było fałszu na jego ustach.
Ale to Panu upodobało się utrapić go cierpieniem. Gdy złoży swoje życie w ofierze, ujrzy potomstwo, będzie żył długo i przez niego wola Pana się spełni.
22
Oczywiście, on mówi tu o Jezusie, o naszym wspaniałym i cudownym Panu. Ew. Mateusza 11. rozdział, 25. i 26. werset:
W tym czasie odezwał się Jezus i rzekł: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.
Zaprawdę, Ojcze…
Zaprawdę, Ojcze, bo tak się tobie upodobało.
Jeżeli Pan pozwoli, pragnę teraz zaczerpnąć z tego temat, by mówić o tym krótko, tak szybko, jak to tylko będzie możliwe. Potem usiądę, by słuchać kilku dalszych świadectw. Pragnę zaczerpnąć z tego temat: „Bóg ukrywający się w prostocie”.
23
Wiecie, Bóg jest tak wielki, że On ukrywa się w prostocie, a potem objawia się w tej samej prostocie, w której On się ukrywa. I Bóg jest tak wielki, że potrafi uczynić się prostym. To właśnie czyni go wielkim. Tak wielu nie dostrzega Go w prostocie, w prostych rzeczach, w których On się ukrywa. Otóż, wiemy, że człowiek nie potrafi tego uczynić. Człowiek nie potrafi być tak wielkim, by być prostym. Rozumiecie? Boga czyni wielkim to, że On potrafi być takim prostym. I Bóg nie objawia się w tej wielkości, którą my uważamy za wielkość.
24
Teraz, gdy czytamy Słowo i studiujemy Słowo Boże, stwierdzamy, w jaki sposób Bóg czyni rzeczy. On nie może nigdy zmienić Swojego programu. Co Bóg powie - On nie może odwołać Swego Słowa.
Kiedy my coś czynimy - na przykład ja mogę czynić coś w tym roku i pomyślę: „To jest właściwe”. W następnym roku albo może w następnym tygodniu widzę, gdzie się myliłem.
Lecz Bóg nie może się mylić, bo On jest nieskończony. Jego pierwsza decyzja - jeżeli On jest powołany na widownię, by działać, to tak, jak On działa odnośnie tej decyzji, tak musi On działać każdym razem, kiedy ta decyzja musi zostać podjęta ponownie. Bo gdyby On tak nie czynił, gdyby postępował w pewien sposób odnośnie tej decyzji, a potem wyłoniłaby się ta sama sprawa na nowo i On nie działałby w ten sam sposób, jak działał po raz pierwszy, to On działał po raz pierwszy błędnie.
25
Dlatego jeżeli człowiek przyjdzie kiedykolwiek do Niego po zbawienie, a On zbawi go na tej podstawie, na jakiej go zbawił, to On musi zbawić następnego człowieka na tej samej podstawie. A jeśli człowiek przychodzi do Niego po uzdrowienie i On uzdrowi tego człowieka na pewnej podstawie, to jeśli przyjdzie następny człowiek, On musi go uzdrowić na tej samej podstawie. On nie może się zmienić. On musi być na zawsze tym samym.
Bóg przygotował pewien program. Kiedy człowiek zgrzeszył na początku, próbował znaleźć dla siebie drogę ucieczki. Wytworzył sobie okrycie z figowych liści, i tym podobnie. Lecz to nie funkcjonowało. Bóg przygotował jednak drogę, aby człowiek mógł mieć z Nim społeczność na nowo, a mianowicie pod przelaną krwią niewinnej ofiary zastępczej. I to jest jedyny sposób, w jaki Bóg może spotkać się kiedykolwiek z człowiekiem, mianowicie pod przelaną krwią niewinnej ofiary zastępczej.
26
Otóż, jesteśmy tutaj we Wielki Piątek. A dzisiejszy świat? Wierni w katolickich denominacjach czołgają się do góry po schodach i ach, jest tak wiele różnych sposobów, jak tworzymy tradycje i „po prostu obcieramy jakieś stare kości”. Mówią, że istnieje około „dziewiętnastu gwoździ, absolutnie potwierdzonych, że zostały wyjęte z rąk Jezusa”, jak oni twierdzą. „Każdy kościół otrzymał jeden”. I jaka w tym różnica, czy to jest gwóźdź albo czy to jest płaszcz, czy cokolwiek to jest?
My mamy Ducha Świętego. Jego właśnie Chrystus zostawił Kościołowi - nie jakiś płaszcz, jakiś kawałek krzyża, jakiś gwóźdź, czy coś podobnego. On zostawił nam upamiętnienie, mianowicie Ducha Świętego, którego On pozostawił dla Kościoła. Otóż, to właśnie On zostawił Kościołowi dziewiętnaście stuleci temu, kiedy On umarł na Golgocie. On polecił Swego Ducha do rąk Bożych, i On został zesłany z powrotem do Kościoła w Dniu Pięćdziesiątym.
Na początku, gdy człowiek zgrzeszył, okazała się natura człowieka. On próbuje zawsze ukryć się przed Bogiem i utorować sobie drogę, by mógł czuć się usprawiedliwiony - religię. Tym właśnie była religia - ona oznacza „przykrycie”. Więc on próbował stworzyć sobie własną religię.
27
Lecz Bóg podjął Swoją decyzję odnośnie tego, jak On będzie spotykał się z człowiekiem, mianowicie pod przelaną Krwią. I to był jedyny sposób. Nie ważne, jak bardzo próbujemy jakiś inny sposób, to jest jedyne miejsce, gdzie Bóg spotyka się z człowiekiem, by mieć z nim społeczność - mianowicie pod przelaną krwią.
Bóg spotykał się z Izraelem tylko pod przelaną krwią. Jedyne miejsce, gdzie Izrael mógł oddawać cześć, było pod przelaną krwią.
A obecnie próbowaliśmy zakładać organizacje, denominacje, próbowaliśmy zdobywać wykształcenie. Próbowaliśmy osiągnięcia naukowe i wszystko inne, starając się wprowadzić człowieka do jedności i do społeczności. A to zawiodło - każda z tych rzeczy.
Istnieje tylko jedno miejsce, gdzie człowiek może się spotkać i mieć społeczność z Bogiem, i mieć społeczność między sobą. Mianowicie pod krzyżem, gdy każdy człowiek przyjmuje Krew Jezusa Chrystusa. Nie ważne, jak osobliwym on jest; on może mimo wszystko wyciągnąć swoją rękę, włożyć ją do dłoni innego człowieka i nazwać go „bratem”, kiedy spotkamy się przy krzyżu, gdzie Jezus umarł.
28
Stajemy się naukowym wiekiem. Wszystko musi być naukowo udowodnione. Żyjemy w wieku nauki - jak było zapowiedziane w Biblii - który jest „słabszy, nie mądrzejszy”, jak jest zapowiedziane. Żyjemy w tym wieku. Im więcej robimy badań w nauce, tym dalej odchodzimy od Boga. Nigdy nie uda wam się udowodnić naukowo Boga.
Cała chrześcijańska zbroja jest absolutnie nadprzyrodzona. Nie ma w niej nic naturalnego. Gdybyś mógł udowodnić Boga, to nie byłaby już potrzebna wiara. „Lecz kto przychodzi do Boga, musi wierzyć, że On istnieje”. Dzieje się to wiarą. Całą chrześcijańską zbroją jest wiara.
29
Dr F. F. Bosworth, jeden z moich pierwszych menedżerów, napisał książkę pod tytułem „Patrząc na niewidzialne”. Otóż, wielu z was czytało ją niewątpliwie. Jest to bardzo dobra książka - „Patrząc na niewidzialne”. Chrześcijanin patrzy się na rzeczy, których nie widzi.
Weźmy teraz zbroję chrześcijanina, a zobaczymy, czy ona jest nadprzyrodzona: Miłość, radość, pokój, wiara, wytrwałość, cichość, łagodność, cierpliwość. Wszystko jest nadprzyrodzone. Miłość! „Idź do drogerii i kup mi miłości za ćwierć dolara. Potrzebuję ją”. Rozumiecie? Nie możecie tego uczynić. „Kup mi pokoju za jednego dolara”. Nie możesz tego uczynić. Widzisz? Wszystkie te cechy są nadprzyrodzone. Cała zbroja Boża jest nadprzyrodzona. Jego Kościół jest nadprzyrodzony. Nie chodzi o organizację. Chodzi o nadprzyrodzone Ciało, do którego są wrodzeni mężczyźni i kobiety przez Ducha Świętego - w Jego prosty sposób.
30
Bóg nie czyni spraw skomplikowanych - tyle i tyle różańców i tak dużo tego i tamtego, oraz przyłączenie się do tego, tak wiele wykształcenia, i tak wiele teologii. Patrzcie, jeżeli tak czynimy, oddalamy się coraz dalej od Boga przez cały czas.
Dzisiaj jesteśmy na takim naukowym poziomie, że potrafimy powiedzieć, ile trzeba atomów, by powstała molekuła, ile elektronów i tak dalej; rozszczepiają atom i mówią wam, jak się to czyni; produkują atomową bombę i potem potrafią wyjaśnić, jak to uczynili; lecz pomijamy źdźbło trawy, którego nie potrafimy wyjaśnić.
Bóg w prostocie. Bóg manifestujący się w prostocie. On manifestuje się w prostocie. Jest tak prostym, że mądrzy nie zrozumieją tego. Jezus powiedział: „Dziękuję Ci, Ojcze, że ukryłeś To przed mądrymi i roztropnymi, a objawiasz niemowlętom, które się będą uczyć”.
Nie próbujcie przyjść do Boga na drodze wykształcenia. Jeżeli tak czynicie, to wasze wykształcenie odprowadzi was od Boga. Rozumiecie? Boga nie można poznać dzięki wykształceniu. Boga poznajemy wiarą. Pierwszym atakiem, który podjął szatan, był program kształcenia, i człowiek utracił swoją społeczność z Bogiem. To się dokładnie zgadza. On musi poznać Boga wiarą, nie dzięki temu, co potrafi wyjaśnić; lecz dzięki temu, w co on wierzy, a tego nie potrafi wyjaśnić. Jest to zazwyczaj całkiem na odwrót.
31
Otóż, dzisiaj wszystko zakłada się na programie edukacyjnym. Tak. Nie dostrzegamy jednak prostego, małego źdźbła trawy. Posyłamy nasze dzieci do szkół biblijnych, do wyższych uczelni. Otóż, pamiętajcie, ja tego nie potępiam. Nie wspieram nieuctwa. Lecz próbuję wam powiedzieć, jakie szaleństwo temu towarzyszy. Wiecie, że coś jest nie tak.
I podobnie jest w moich nabożeństwach. Wielokrotnie, gdy urządzam nabożeństwa, znajduję tych, którzy przechodzą na nabożeństwa innego kaznodziei.
Obserwowałem to u brata Robertsa. Ktoś mi powiedział: „Bracie Branham, brat Roberts pomodli się o pięćset ludzi, podczas gdy ty pomodlisz się o trzech”. To się zgadza. Oczywiście. „On będzie miał dwukrotnie więcej świadectw”. Na pewno. „Pięćdziesiąt razy więcej świadectw” - Rozumiecie - Mimo wszystko jest to zależne od wiary poszczególnych ludzi, o których się modlę. Lecz ci, którzy tam nie otrzymają rozwiązania, przychodzą na nabożeństwo do mnie…
32
Siedzi tutaj obecnie pewien lekarz. Człowiek idzie do przychodni lekarskiej i mówi: „Mam chory żołądek, boli mnie głowa, i tak dalej”. I ten lekarz wypisze ci krótką receptę na aspirynę albo jakiś środek uspakajający, lub coś innego, a wcale nie zbada twojego stanu zdrowia. On próbuje pozbyć się ciebie z przychodni. Rozumiesz? Lecz jeśli leżysz mu na sercu i jest tobą zainteresowany, to będzie cię badał tak długo, aż znajdzie przyczynę.
33
A gdy mężczyzna lub kobieta są chorzy i coś się wydarzyło, to jest tylko jedna możliwość, jak właściwie podejść do tego, a mianowicie trzeba znaleźć przyczynę. Wracamy się wstecz aż stwierdzimy, co oni uczynili. Na nabożeństwach obserwuję ich, gdy stoją na podium. Duch Święty mówi: „Przed dziesięcioma laty byłeś na pewnym miejscu i uczyniłeś pewną rzecz. I uczyniłeś to i tamto”. Słyszeliście już to, wielu z was, na nabożeństwach. Rozumiecie? „Uczyniłeś to. Musisz najpierw załatwić tę sprawę”. A potem, jeżeli oni przyrzekną, że to załatwią, wtedy słyszycie, jak wychodzi „TAK MÓWI PAN”. Zapisujecie to sobie w swoich książkach. Czy zauważyliście kiedykolwiek, żeby to zawiodło? Oczywiście, że nie. To nie zawiedzie. Nie może. Co to jest? Rozumiecie? Najpierw trzeba stwierdzić przyczynę, zanim można wyprodukować lekarstwo. Musicie znaleźć powód tej choroby.
34
A zatem, dzisiaj staramy się wykształcić ludzi do tego, żeby mieli naukowe podejście do Boga, a nie możecie tego tak czynić. Boga nie można poznać w oparciu o wiedzę, lecz wiarą poznajemy Boga.
I ja bym powiedział następująco: Człowiek może sobie usiąść, spojrzeć na bukiet kwiatów, i zastanowić się nad nim trzydzieści minut szczerze ze swego serca i wie o Bogu więcej, niż wiedziałby, gdyby miał wszystkie promocje naukowe, które szkoła biblijna mogłaby mu dać, ponieważ Bóg objawia się w kwiatku. Widzimy, że on umiera i znowu powstaje do życia - jest to zmartwychwstanie. Widzimy dwa lub trzy różne kolory w tym samym gatunku kwiatów. Skąd pochodzą te barwniki? Wyjaśnijcie mi to. Jak one się tam dostały? Gdzie on odchodzi i jak on na nowo powraca? Jak to nasienie umiera, gnije, i powraca na nowo? Bóg, pokazuje się w prostocie, potem ukrywa się w śmierci, by następnie pokazać się w zmartwychwstaniu. Rozumiecie?
Człowiek nie musi wiedzieć zbyt wiele. Jedyną rzeczą, którą musisz wiedzieć, jest mieć wiarę w to, na co się patrzysz, w co wierzysz. Rozumiesz? Wierz! Jedna godzina udowodni to naprawdę i nauczy cię więcej o Bogu, niż wszystkie promocje naukowe, które może masz.
35
Bóg jest tak wielki, że potrafi stać się prostym. Otóż, to właśnie czyni Boga tak wielkim dla mnie - mianowicie jak On potrafi stać się prostym. A gdy On tak czyni, to ukrywa się przed mądrymi i roztropnymi. Otóż, porozmyślajcie tylko o tym. On ukrywa się przed inteligentnymi ludźmi, a objawia się pokornym. Biblia mówi u Izajasza 35: „Nawet głupi nie zbłądzą na tej drodze. Ona jest tak prosta”. I kiedy próbujecie wyobrazić To sobie i wystudiować dokładnie, dzięki waszej wyobraźni oddalacie się od Boga. Każdym razem, gdy tego dociekasz rozumem, oddalasz się coraz dalej od Niego. Przestań To sobie wyobrażać. Po prostu wierz temu, co On powiedział. Na tym sprawa załatwiona - tylko w To wierz. A zatem On ukrywa się przed mądrymi a pokazuje się prostym. Człowiek nie potrafi być takim wielkim.
36
Człowiek - z chwilą, gdy otrzyma jakąś promocję, to myśli, że wie więcej niż ktoś inny. Nie można mu niczego powiedzieć. Kościoły dzisiaj lubią chlubić się ich pastorem, ponieważ on jest studentem tego-i-tego seminarium. On ma promocję bakałarza sztuki. Otrzymał promocję doktora teologii i doktora literatury. Otóż, to nie ma żadnego znaczenia. Wcale nie. On może ma promocję bakałarza sztuki i doktora teologii i doktora literatury, a nie umie nawet rozróżnić grochu od kawy. Wybaczcie mi te uwagę. Tutaj nie ma miejsca na żarty, rozumiecie. Ja tego tak nie myślę. Wcale nie. Wybaczcie mi. Chcę powiedzieć, że to nie ma z Tym nic wspólnego.
Człowiek poznaje Boga wiarą, tylko wiarą. To było udowodnione, gdy Jezus przyszedł na ziemię. Ci faryzeusze i tak dalej, posiadali najwyższe stopnie naukowe, byli to najinteligentniejsi, najświętsi mężowie, żyjący między ludźmi, jakich mieliśmy. Gdyby stwierdzono u nich jedną usterkę, zostaliby ukamienowani bez miłosierdzia. A Jezus powiedział: „Wy jesteście z waszego ojca, diabła, i jego uczynki będziecie czynić”. Kto mógłby wskazać na nich palcem i powiedzieć coś takiego?
37
My nazywamy „grzechem” popełnianie cudzołóstwa, mówienie kłamstwa, palenie papierosów, żucie tytoniu. Te rzeczy nie są grzechem. To nie ma nic wspólnego z grzechem. Są to atrybuty niewiary. Istnieje tylko jeden grzech, mianowicie niewiara. „Kto nie wierzy, już jest potępiony. Kiedy człowiek zaprzecza Temu - mianowicie Słowu Bożemu, to właśnie jest grzech.
Jezus powiedział, kiedy był na ziemi: „Kto może zarzucić mi grzech? Kto może Mi pokazać, że Ja nie wypełniłem wszystkiego, co było o Mnie prorokowane? Kiedy przyszedłem, miałem czynić pewne sprawy. Kto może udowodnić, że nie uczyniłem dokładnie tego, co Pismo Święte mówi że będę czynić? Badajcie Pisma, bo sądzicie, że w Nich macie Żywot Wieczny, a One świadczą o Mnie”. Rozumiecie? „Kto może potępić Mnie z grzechu?”
38
Otóż, ci ludzie tam, o, oni musieli myć swoje garnki i kotły, myć ręce przed spożywaniem pokarmu, i musieli przestrzegać wszystkich swoich regularnych tradycji. Lecz Jezus potępił ich wszystkich, odsunął ich na bok, i powiedział im, że są diabłami. Czy moglibyście pomyśleć coś takiego?
Czy myślicie, że On uczyniłby to samo w dzisiejszych kościołach? Z całą pewnością! Wplątaliśmy się w tradycje i podobne sprawy, aż wpakowaliśmy się do tego samego zamieszania, w jakim byliśmy wtedy. A teraz, kiedy Bóg przedstawia się w prostocie, ludzie nie rozpoznają Go wcale. To przewyższa ich sposób myślenia. Oni mają wszystko ustalone tak, jak uważają, że To powinno być, a jeżeli To nie przychodzi w ten sposób, to oni Tego nie przyjmą. To jest jedyna droga. To właśnie sprawiało im zawsze kłopoty.
Pamiętajcie, droga do góry jest najpierw drogą w dół. To się zgadza. „Kto się uniży, będzie wywyższony”.
39
Jak możesz wiedzieć, w którą stronę jest do góry, a w którą w dół? Jeżeli ziemia unosi się w przestrzeni kosmicznej, czy biegun północny jest na górze, albo biegun południowy jest na górze? Który z nich? Rozumiecie?
I mówicie: „O, gwiazda poranna i gwiazda wieczorna”. Obydwie są tą samą gwiazdą. Rozumiecie? To samo światło, które świeci rano, jest tą samą gwiazdą wieczorną - ziemia się po prostu obraca. To wszystko. Rozumiecie? Więc to nie jest tak skomplikowane, mimo wszystko. Jest to tylko prosta wiara - wierzyć Bogu. Zważajcie. Droga w górę, jak powiedziałem, jest drogą w dół.
Musimy wierzyć Bogu. Musimy Go wziąć za Jego Słowo. Nie wolno nam tego sobie wyobrażać. Lecz cokolwiek Bóg mówi, prawdziwy Duch Boży będzie akcentował każde Słowo Boże Swoim „Amen”. Duch Święty napisał to Słowo.
Jeżeli Duch Święty napisał Słowo i Duch Święty jest w tobie, jak możesz mówić: „Otóż, to było dla innego wieku?” Jak możesz tak mówić, kiedy Ono mówi: „Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki”, a ty próbujesz umieścić To do jakiegoś wieku w przeszłości, albo do wieku, który ma nastać?
40
Człowiek jest ciągle taki sam. On zawsze dziękuje Bogu za to, co On uczynił, spodziewa się tego, co On będzie czynił, a ignoruje to, co On czyni obecnie. Dokładnie taki jest człowiek, zawsze. I on czyni to samo obecnie. On jest zawsze takim. To jego cecha człowieka, i musisz wydostać się z tego. Musisz pozwolić na to, żeby zmysł Chrystusowy był w tobie.
Bóg działający w człowieku przejawiał się zawsze w pokorze. On nie działa w ludziach według ich wielkich teologicznych terminów. Pokażcie mi choć jeden raz, gdy On tak czynił. Nie czyni tego nigdy. On czyni się takim prostym. A człowiek chce to tak skomplikować. On czyni się wielkim w tym, że staje się pokornym.
Otóż, kiedy człowiek zdobędzie trochę wykształcenia, albo kilka promocji, on wie tego tak dużo, że mu już nic nie można powiedzieć. Lecz gdyby stał się na tyle wielkim, że potrafiłby uczynić się małym i nic nie wiedzącym, to byłoby w porządku. Lecz człowiek nie potrafi stać się tak wielkim. Rozumiecie? On po prostu nie może stać się tak wielkim.
41
Bóg jest tak wielki. On jest tak wielkim, że potrafi uczynić się pokornym. Lecz my nie możemy stać się na tyle wielkimi, byśmy się potrafili upokorzyć. To jest ta różnica. A więc Bóg ukrywa się w pokorze i w prostocie. A człowiek pełen mądrości tego świata, patrzy się tuż ponad Tym, ale nie dostrzega Tego. Nic dziwnego, że Izajasz powiedział: „Któż uwierzył kazaniu naszemu? Komu jest objawione ramię Pańskie?” Jezus powiedział: „Dziękuję Ci, Ojcze Niebios i ziemi, że zakryłeś To przed oczama mądrych i roztropnych, a objawiasz to niemowlętom, które się będą uczyć”. Pokora, prostota - obserwujcie po prostu, jak Bóg czyni się prostym.
Słuchajcie. Spójrzcie na Eden. Wierzcie po prostu Jego Słowu - to było wszystko, co ludzie mieli czynić, by żyć. Otóż, Bóg nie powiedział wtedy na początku, że będziecie musieli mieć tyle i tyle promocji naukowych z jakiejś uczelni. On powiedział: „To jest Moje Słowo. Wierzcie w Nie i żyjcie. Jeżeli nie będziecie w Nie wierzyć, pomrzecie”.
Otóż, Ewa wcale nie była niewierną całemu Słowu. Ona po prostu nie wierzyła jednemu małemu fragmentowi z Niego.
42
Pragnę wam teraz zadać pytanie, bracia, siostry. Jeżeli Bóg pozwolił, aby się stało to wszystko dlatego, że Ewa nie wierzyła jednemu małemu fragmentowi Słowa i to spowodowało, że ludzkość dostała się do tego stanu, w jakim się znajduje, czy myślicie, że dostaniemy się kiedykolwiek z powrotem, jeżeli nie wierzymy jakiejkolwiek części z Niego? Pomyślcie o tym. Jeżeli Bóg mógł spoglądać na małe cierpiące dzieci, na wojny i kłopoty, klęski głodu, choroby i morderstwa, a wszystkie te rzeczy działy się z powodu zwątpienia w jedną małą część Jego Słowa, czy myślicie, że my dostaniemy się z powrotem, jeżeli wątpimy w jedną cząstkę z Niego? Jeżeli to przyniosło wszystkie te konsekwencje, czy On puści cię wolno i pozwoli ci iść gdziekolwiek, jeśli mówisz: „Nie wierzę. Nie mogę Tego zrozumieć. Nie wierzę Temu i tak”? Nie.
Musisz wierzyć całemu Słowu, bez względu na to, jak pokornie Ono wygląda. Wierz Mu mimo wszystko. Powiesz: „Otóż, nie rozumiem Go”. Wierz w Nie tak czy owak. Nie powinieneś dociekać Go rozumem. Powinieneś w Nie wierzyć. Więc wierz w Nie mimo wszystko. W takiej samej sytuacji jesteśmy dzisiaj - ta sama sprawa, ten sam Bóg.
43
Jest to po prostu jak w jakiejś armii, która idzie do walki. Mamy szpiegów w Anglii. Anglia ma szpiegów tutaj. Szpiedzy są w państwie i poza państwem, po całym świecie. Dlaczego? Oni szpiegują nasze tajemnice wojskowe. Jeżeli my odkryjemy jakąś tajemnicę wojskową, a im uda się to stwierdzić, oni biorą tę samą rzecz lub coś podobnego, by to pokonać. To są działania wojenne.
Największe działania wojenne, jakie są w toku, to duchowe działania wojenne.
44
Otóż, skoro Bóg wiedział, że do tego dojdzie, On przygotował dla Swoich dzieci zbroję, podobnie jak Stany Zjednoczone dla swojej armii - dajemy żołnierzowi hełm, bo wiemy, że będzie go nosił. Dajemy mu łopatkę, żeby się mógł wkopać do ziemi. Wiemy, że to jest wielki ciężar - około 45 kg na jego plecach. Jeżeli to niesie jakiś nowicjusz, jest to dla niego na pewno bardzo ciężkie. Lecz armia wie, że muszą go wyszkolić tego, bo on będzie tego potrzebował. Każda część tego wyposażenia będzie mu potrzebna, kiedy znajdzie się na linii frontu.
45
I to właśnie powinniśmy czynić dzisiaj, przyjacielu. Musimy wziąć całe Słowo Boże, ponieważ będziemy Je potrzebować. Musimy posłużyć się każdym Słowem, które jest w Biblii. To jest TAK MÓWI PAN i musimy posłużyć się całą Ewangelią, całym Słowem. Otóż, kiedy Bóg ufortyfikował Swój Kościół, On ufortyfikował Go najlepszą rzeczą, którą On mógł znaleźć, ponieważ to były Jego własne dzieci. I On ufortyfikował Kościół Swoim Słowem, Swoim własnym Słowem. Prosi ich tylko, żeby wierzyli Jego Słowu i to jest wystarczające.
A szatan dzięki swojej mądrości skłonił Ewę do przełamania tej bariery - w jednym tylko miejscu. Szatan przyznawał, że każda część Słowa jest prawdziwa, lecz powiedział: „Pewnie…” To było wszystko, co on musiał wiedzieć. „Z pewnością nie pomrzecie”. Otóż, to była ta luka. On wydostał Ewę spoza Słowa przy pomocy jednej małej wątpliwości.
Dokładnie do tej samej sytuacji on dostał kościół dzisiaj - ta sama sprawa. Tylko taka mała wątpliwość odprowadza cię na tę stronę. I nie ma w ogóle sensu myśleć sobie, że Bóg oszczędzi cię dzięki temu, że należysz do kościoła, że należysz do organizacji, względnie grupy, czy cokolwiek to jest, czy masz jakąś sensację.
Musisz wierzyć Jego Słowu i działać na nim.
Racja. To jest jedyna właściwa droga. Taki był Boży program na początku. Taki jest Boży program na całe życie. Taki jest Boży program obecnie - mianowicie Kościół musi pozostać za Słowem. To jest jedyny sposób, w jaki możesz być bezpieczny.
46
Obserwujcie Noego w jego czasie. Mówiliśmy o tym dzisiaj do południa. W jego dniach był wielki intelektualny poziom i ludzie byli przebiegli. A Noe - w jego wielkim intelektualnym wieku, Bóg zstąpił na ziemię, aby ocalić wybrany lud.
Czy wierzycie, że Bóg ma wybrany Kościół? Oczywiście. I On przychodzi, aby ocalić tych Wybranych. Ci pozostali są zwykłym mięsem armatnim. Lecz On wie, że będzie ich tylu zbawionych, ponieważ „On zapisał ich imiona w Barankowej Księdze Życia przed założeniem świata”. To jest dokładnie według Pisma Świętego.
„A antychryst zwiedzie w ostatecznych dniach tych, których imiona nie były napisane w tej Księdze przed założeniem świata”. Biblia tak mówi. Ten antychryst jest tak blisko tego prawdziwego, że on będzie zielonoświątkowcem co do joty. Rozumiecie? „Lecz on zwiedzie tych, których imiona nie były zapisane w Księdze Życia od założenia świata, kiedy Baranek został zabity”.
47
Zauważcie. Stwierdzamy teraz, że szatan, ten wielki agent, on potrafił dostać kościół po raz pierwszy tylko dzięki temu, że skłonił ich do przyjęcia jego świeckiej mądrości, a odstąpienia od prostej wiary w Boże Słowo, jaką im Bóg polecił mieć. Taki był jego pierwszy program. On tam odniósł sukcesy. I tak właśnie on uczynił to każdym razem. O, gdybyśmy tylko mogli zobaczyć, że to jest to. I jeśli uda mu się wydostać cię spoza tego Słowa, to jest wszystko, co on musi uczynić. Od tej chwili jesteś w jego rękach.
Zważajcie, wierzcie po prostu Jego Słowu i żyjcie.
Zatem Ewa - to nie było wystarczające dla niej. Ona musiała mieć trochę świeckiej mądrości.
W ten właśnie sposób czynimy to dzisiaj. Musimy mieć jakiegoś doktora - doktora filozofii, doktora teologii, aby nam mógł o Tym mówić. Bracie, jeżeli to jest w sprzeczności do tego Słowa, zostaw to. Nie ważne, czy to jest papież z Rzymu, czy to jest jakaś hierarchia albo arcybiskup Canterbury. Nie dbam o to, kto to jest. Tylko wierz Bożemu Słowu. I niech każde inne słowo jest kłamstwem - jeżeli coś jest w sprzeczności do tego Słowa.
Stwierdziłem tę jedną małą rzecz: „Żyj w oparciu o Słowo!” Jeżeli Bóg daje obietnicę, On musi dotrzymać tego Słowa. Gdyby On nie dotrzymał tego Słowa, to nie byłby Bogiem.
48
Bóg będzie sądził ten świat pewnego dnia na podstawie jakiegoś kryterium. Otóż, gdyby On sądził go na podstawie tego kryterium, które nam przedkłada katolicki kościół, czy jakiś inny kościół, to który byłby to kościół? Istnieje ponad dziewięćset różnych organizacji. Więc która to jest? Baptyści mówią, że ich organizacja jest wzorem. Zielonoświątkowcy mówią, że to oni. Katolicy mówią, że to oni. Według mnie żaden z nich.
Słowo jest Prawdą. „Ktokolwiek ujmie jedno Słowo z Tego albo doda jedno słowo do Tego, tyle samo będzie mu ujęte - jego część z Księgi Życia”. Rozumiecie? Właśnie na podstawie Słowa Bożego będzie Bóg sądził człowieka.
49
Generacja Noego w owych czasach, gdy ludzie byli tacy sprytni - Bóg posłał im poselstwo. A kiedy Je posłał, On wcale nie posłał archanioła. Posłał rolnika z prostym, krótkim poselstwem, lecz ono im to pokazało. Otóż, czy myślicie, że oni je przyjęli? Nie. Ponieważ ono było zbyt proste. Gdyby ono nie było tak proste, to by je przyjęli. Gdyby to było coś wielkiego, gdybyście im mogli powiedzieć, jak mają budować piramidę, która będzie większa od tej, którą już zbudowali, i tak dalej, oni by to może przyjęli. Lecz On posłał prostego męża z poselstwem, że „Będzie padał deszcz”. To wcale nie pasowało do ich naukowego wykształcenia. Patrzcie, oni mogli wypuścić rakietę w przestworza z radarem lub czymś podobnym i udowodnić, że tam w górze nie ma wody.
Lecz Noe powiedział: „Bóg powiedział, że tam będzie woda. A jeżeli Bóg powiedział, że tam w górze będzie woda, chociaż tam nie było żadnej, to On może ją tam umieścić, ponieważ On jest Stworzycielem”. To było właściwe. Nie ważne, co mówi ktokolwiek inny, Bóg tak powiedział i Bóg potrafi dotrzymać Swego Słowa. I to proste, krótkie poselstwo potępiło świat w jego czasach, a ocaliło cały jego dom. To się zgadza. Było to proste, nic radykalnego; po prostu „Wejdźcie do arki”. To wszystko, co było potrzebne. „Uwierzcie i wejdźcie do arki”. Bóg zbawił świat prostotą, okazał się tam pokornym. Co to było? Bóg ukrywający się znowu przed rzeczywiście bystrymi wykształconymi.
50
Każdy wie, że ludzie przed potopem byli inteligentniejsi od dzisiejszych, mieli większe postępy w nauce, niż mamy dzisiaj. Dlaczego? Archeolodzy potrafią wykopać mumie z tamtych czasów, a dzisiaj nie potrafimy zrobić takiej mumii. Nie potrafilibyśmy tak spreparować ciała. Oni mieli barwniki, którym nie potrafimy dorównać dzisiaj. Budowali piramidy, sfinksy, i tak dalej, których my nie potrafimy zbudować, gdybyśmy musieli. Nie mamy takich urządzeń, przy pomocy których potrafilibyśmy je zbudować. Nie mamy takiej mocy, która podniosłaby te bloki tak wysoko. Nie potrafilibyśmy ich zbudować, ale oni je budowali. Dlaczego? Oni byli inteligentniejsi od nas.
A w tej wykwintnej, wykształconej, bystrej, inteligentnej generacji Bóg posłał poselstwo, tak pokorne, na którym potknęli się i skończyli na dnie. Oni je odtrącili i odrzucili. A Boże prawo wymaga sądu dla tego, kto odrzucił Jego poselstwo, i On potępił ten świat i zalał ziemię wodami potopu. Ocalił Noego, tego sprawiedliwego, który uwierzył prostemu, krótkiemu poselstwu, które Bóg posłał. Co to było? Bóg ukryty w prostocie. O, tak. Tak jest. Ludzie tak zazwyczaj czynią, lecz on temu uwierzył.
51
Innym razem, kiedy nadszedł czas wyzwolenia, Bóg posłał prostego człowieka z prostej rodziny. On nigdy nie posłużył się jakąś sławną rodziną. Rodzina Mojżesza - stwierdzamy, że on był po prostu zwykłym człowiekiem, z prostej rodziny z pokolenia Lewiego, jak myślę. I on wyprowadził ten lud - ta rodzina.
On pozwolił Mojżeszowi wejść do pałacu i być najbardziej wykształconym mężem w całym kraju. On mógł nauczać Egipcjan mądrości. On był walecznym mężem, jak nam mówi historia. On znał wszystkie potrzebne szczegóły, jak to trzeba osiągnąć. I Bóg pozwolił na to, żeby tak został wyćwiczony i udowodnił, że człowiek nie może niczego osiągnąć dla Boga w ten sposób. Jego potencjał wojskowy, cały jego umysł geniusza, całe jego wykształcenie - on gorzko i mizernie zawiódł działając w oparciu o nie. Bóg pozwolił mu to uczynić, pozwolił mu zdobyć wykształcenie i być mądrym. A więc zabrało mu to czterdzieści lat, by zdobył wykształcenie, a następnych czterdzieści lat On wytłukiwał mu je z głowy, zanim go mógł użyć. To się zgadza. To prawda. Zabrał go daleko na pustynię, gdzie on wyzbył się wszelkiego wykształcenia, które miał.
52
O, to właśnie sprawia nam kłopot dzisiaj, my zawsze próbujemy dużo tego napakować - gotując się na Jego Przyjście. Powinniśmy być wypróżnieni na Jego Przyjście. Musi tam być pewna przestrzeń. Coś musi być tam wewnątrz - głód. Próbujemy przekonywać i przeciągać. Nie powinniśmy tego czynić. Jeżeli człowiek łaknie Boga, to w nim jest puste miejsce dla Niego. To wszystko. Lecz dopóki tak nie jest, nie możemy ograniczyć Boga do jednego miejsca.
Może osiągniemy, że człowiek będzie miał jakieś izmy, dreszcze, i tak dalej i będzie dziwnie postępował. Lecz to na pewno nie będzie działać, dopóki ten człowiek sam nie zapragnie Boga. Tak jest. Więc nasze programy ludzkiego pochodzenia nie są dobre. Wejdźcie w Boży program. To się dokładnie zgadza. Przyłączenie się do kościoła, uściśnięcie dłoni, formułki podczas chrztu, obrządki, różańce, i tak dalej - to niedorzeczności!
53
Chodzi o znowuzrodzenie. Bóg powiedział: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, bo oni zostaną nasyceni”. To się zgadza. Musisz mieć w sobie puste miejsce. Co sprawia, że ludzie głodują?
Co sprawia, że ludzie wychodzą i postępują tak, jak postępują? Co sprawia, że kobiety wychodzą na ulice i chodzą w tym niemoralnym odzieniu? Co one próbują czynić? One próbują zaspokoić swój głód. A czego one łakną? Jest tak dlatego, bo zostały stworzone, aby łaknęły. Lecz ten głód - jak śmie ktoś próbować zaspokoić ten święty głód, który Bóg sprawił w tobie, abyś Jego łaknął, a ty próbujesz zaspokoić ten głód rzeczami tego świata. Nie masz prawa tak postępować!
Jak śmie ktoś próbować wprowadzać do kościoła loterię, taniec, i inne rzeczy, sprzedaż zupy, by opłacić waszego pastora, jakieś cielesne rozrywki, a nazywacie się religijnymi i czynicie takie rzeczy, by zaspokoić ten święty głód! Podczas gdy powinniście mieć górny pokój i modlić się o chrzest Duchem Świętym, aby ten zbór został Nim napełniony! Nie macie do tego prawa.
54
Lecz to jest zbyt pokorne, więc nie odpowiada to waszym wymaganiom. Wasze wykształcenie podniosło się ponad to. Rozumiecie? Jesteście zbyt inteligentni. Chcecie ludzi doprowadzić do Niego na drodze wykształcenia. Nie chcecie mieć pastora, który jest ochrzczony Duchem Świętym. Wypędzilibyście go spoza waszej kazalnicy. Takiego nie chcecie, ponieważ on nie może wam pokazać swojej karty członkowskiej. Nie może udowodnić, z jakiej szkoły przyszedł. Czy myślicie, że Mojżesz potrafił to pokazać? Czy myślicie, że ktoś z proroków potrafił się tym wykazać. Czy Jezus mógł się tym wykazać?
Oni mówili: „Z jakiej On jest szkoły? Gdzie otrzymał to wykształcenie? Skąd to pochodzi?” Nie mamy o Nim żadnych zapisków, że chodził do szkoły chociaż jeden dzień w życiu.
55
A co Jan, z rozczochranymi włosami i zarośniętą twarzą jak włochata gąsienica, a wyszedł z pustyni w ten sposób? Jego ojciec był kaznodzieją i on ukończył szkołę; on był kapłanem. Nie mamy żadnych zapisków o Janie, żeby chodził kiedykolwiek do szkoły. On poszedł na pustynię mając dziewięć lat. Dlaczego? On miał do wykonania bardzo ważne zadanie. Dlaczego on nie kroczył śladami swojego ojca, jak miał to uczynić według przyjętego wówczas zwyczaju? Wiecie, to seminarium wtedy wplątałoby go do takiego zamieszania, jakie mieli wtedy „Otóż, wiesz, ty masz ogłosić Mesjasza. Otóz, wiesz, że brat Kowalski spełnia te wymagania”.
On wyszedł na pustynię i czekał na Boga - aż Pan powiedział mu: „Na Kogo zobaczysz Ducha zstępującego i pozostającego na nim, to jest On, który będzie chrzcił Duchem Świętym i Ogniem”. Jego usługa była zbyt ważna, niż aby miał zdobywać wykształcenie. Oczywiście, że była. On musiał mieć moc Bożą.
Otóż, jeśli masz wykształcenie oraz moc Bożą, to jest cudowne, lecz nie stawiaj tego wykształcenia nad moc Bożą. Rozumiesz? Naprawdę.
56
Stwierdzamy zatem, że Mojżesz, kiedy był na pustyni - przedtem czterdzieści lat zdobywał wykształcenie i dowiedział się od swojej matki, że on ma wyzwolić dzieci izraelskie. Był on przekonany, gdy zabił tego Egipcjanina, że bracia to zrozumieją, ale nie zrozumieli. Więc mając wszystkie swoje plany nie dopisał i mizernie zawiódł. Lecz kiedy był pięć minut w Jego Obecności w płonącym krzaku tam na pustyni, Bóg włożył do niego więcej, niż seminarium w ciągu czterdziestu lat.
Otóż, ja zaakceptuję jedną rzecz - kiedy uczycie się Boga - o Bogu, w pokorze. A co ten krzak? Co, gdyby Mojżesz powiedział: „Chwileczkę tylko. Mam bardzo wysokie wykształcenie. Uważam więc, że podejdę do tego krzaku i spróbuję zebrać z niego kilka listków, zaniosę je do laboratorium i poddam badaniu, zobaczymy, jaką chemikalią zostały one spryskane, że się nie spaliły, chociaż płonęły”? Widzicie, on by nigdy nie odkrył tej tajemnicy. Lecz on wyszedł tam na górę do matki przyrody, zdjął swoje buty, uklęknął i zaczął z Nim rozmawiać. Rozmawiał z nim. To jest właściwy sposób.
57
Nie próbuj uplasować się na jakieś stanowisko na drodze edukacji. Lecz uklęknij wprost przed Bogiem Jahwe i rozmawiaj z Nim. On da ci odpowiedź. To jest właśnie tak pokorne. „Proście, a otrzymacie. Pukajcie, a będzie wam otworzone. Szukajcie, a znajdziecie. Proście, a będzie wam dane”. Jest to tak proste.
Otóż, wiem jedno, że kiedykolwiek znajdziesz naprawdę Boga, to sprawi, że będziesz postępował osobliwie. Obserwujcie Mojżesza następnego dnia. On musiał uciekać…
On już uciekł z Egiptu i był tam na pustyni, ożenił się z Zeforą i mieli małego syna, Gerszona. I tutaj on był; już zapomniał o niewoli swego ludu. Lecz gdy Bóg zjawił mu się w płonącym krzaku, następnego dnia posadził Zeforę na mule, trzymającą malca przy swoim boku. Biała broda zwisała mu aż do pasa, a jego łysa głowa lśniła się w słońcu. Miał w swoim ręku laskę, szedł przez pustynię i mówił: „Chwała Bogu”, a jego oczy patrzały w dal.
„Dokąd idziesz Mojżeszu?”
„Idę do Egiptu, by go zająć” - jednoosobowa inwazja.
O, to sprawi, że zaczniesz dziwnie postępować, lecz to jest w porządku. Jak długo wiesz, w którą masz iść stronę, to jest w porządku.
„Jak wiesz, że go idziesz zająć?”
„Bóg tak powiedział” i sprawa załatwiona. Na tym jest sprawa załatwiona. „Bóg tak powiedział”.
„O, przecież masz już osiemdziesiąt lat! Gdybyś miał tego dokonać, poszedłbyś tam, kiedy miałeś czterdzieści lat”.
„Lecz Bóg powiedział: ,Idź teraz. To jest odpowiedni czas'.” Jednoosobowa inwazja - on idzie tam, by tego dokonać.
58
Bóg sprawia, że człowiek postępuje dziwnie, choćbyś nawet wyglądał jak chorągiewka na szczycie budynku. Lecz jak długo to jest Bóg, który to czyni, wiesz, że to jest w porządku. Więc jaka w tym różnica? Może wyjmie to z ciebie trochę tego baptystycznego teologicznego nauczania. Lecz jak długo czyni to Bóg, On objawia się w prostocie. Ten kaznodzieja wiedział więcej o Bogu schodząc z dachu tego domu, niż nauczył się przez wszystkie lata, gdy chodził do szkoły. Amen. Bóg objawia się w prostocie i manifestuje się w mocy. Amen. Ukrywa się, potem okazuje się. Pragnie zobaczyć, jak prostym potrafisz się stać; nie jak bardzo inteligentnym możesz się stać, lecz jak prostym.
59
Bóg daje poznać się w prostocie, nie w sprycie ani w przebiegłości. To jest z diabła. Naśladuj to, czego się nauczyłeś. Gdzie skończyły dzieci Kaina, co stało się z nimi? Dzieci diabła, co stało się z nimi? Oni wszyscy stali się inteligentnymi wychowawcami, naukowcami, i tak dalej. Gdy śledzicie dzieci Seta - byli to skromni wieśniacy, hodowcy owiec, i tak dalej. Co stało się na końcu ówczesnego świata? Co stało się na końcu przedpotopowego świata? Oni wszyscy poginęli. Oni byli również religijni. Oczywiście, że byli. Lecz widzicie, że Bóg posłał Noego, wziął tych pokornych i prostych i zabrał ich do góry. A dzieci Kaina zostały zniszczone.
60
Ta sama rzecz ma miejsce dzisiaj - ta inteligencja i przebiegłość. Rozumiecie? Tak właśnie szatan zwiódł Ewę w ogrodzie Eden. Tak właśnie postępowały jego dzieci przez cały czas.
Spójrzcie na Moaba, na tę wielką, wspaniałą organizację, stojącą tam na szczycie wzgórza. Moi drodzy, jakie to wspaniałe miejsce! Zatem, oni oddawali cześć temu samemu Bogu. Więc oni poszli i wzięli ich biskupa, Balaama. On wyszedł tam i zbudował siedem ołtarzy, złożył siedem ofiar. Ten sam ołtarz, ta sama ofiara, wszystko dokładnie tak, jak czynił Izrael, ten mały podróżnik tam w dolinie. A potem próbował przeklinać swojego brata, rozumiecie, i zabronić mu, aby nie przeszedł przez ten kraj. Oni nie chcieli żadnego z tych ekstrawaganckich przebudzeń między swoim ludem.
Lecz co się stało? Bóg postępował prosto naprzód, mimo wszystko, bo oni mieli obietnicę, że wejdą do obiecanego kraju i nic ich nie powstrzyma. Bóg działał w nich. Bóg, ukrywający Się w prostocie. W ten sposób On zawsze postępuje, a ludzie tego zazwyczaj nie dostrzegają.
Mojżesz był poświęconym sługą Chrystusa. Przy płonącym krzaku dowiedział się więcej… Mojżesz wiedział więcej o Bogu, kiedy odszedł od tego płonącego krzaku, niż w ciągu czterdziestu lat studiowania o Nim tam w Egipcie. Wiemy, że to jest prawdą.
61
W dniach Achaba świat ocknął się w takim stanie - polityka odegrała taką rolę, jak mówiliśmy o tym dzisiaj do południa, w czasie, gdy wystąpił Achab. Otóż, Achab nie był złym człowiekiem. On był tylko letnim, odstępującym od Boga Izraelitą, który pozwolił swojej żonie wodzić się za nos. Ona była tą szyją, która kręciła głową.
I to jest ta sama rzecz, którą mamy właśnie tutaj w naszych Stanach Zjednoczonych. Oczywiście. Ja nie mówię, że: „Nasz prezydent, taki-i-taki”. On może jest dobrym człowiekiem. Lecz czyni to ten stary system, który stoi za nim.
62
Obserwujcie to. Zanotujcie to sobie. Myślicie sobie, że ja po prostu stoję tutaj i mówię coś, nie wiedząc o czym mówię. Przypomnijcie sobie, co wam powiedziałem. Tak jest. Ja się starzeję i nie pozostało mi wiele dni na ziemi. Jeżeli Jezus będzie jeszcze zwlekał, to ja niebawem stąd odejdę. Lecz to będzie nagrane na taśmach i wy będziecie tego słuchać, i przekonacie się, że było to prawdą. Żyjecie w cieniach. Nie pozostały już żadne nadzieje. Pamiętajcie zatem, że ja to wiem będąc takim starym człowiekiem, jakim jestem. Stoję tutaj i wiem, że czas szybko upływa. I z wami jest koniec. Nasz naród przepadł. Wszystko jest u swego kresu. To się zgadza. I pozostaje jedyna możliwość, mianowicie: „Chrońcie się przed tą nadchodzącą generacją”, ponieważ ona przepadła. To się zgadza.
63
Achab. W czasach, gdy Jezabela doszła do władzy, zmusiła wszystkie kobiety postępować tak, jak ona postępowała - mam na myśli te rzeczy, które ona lansowała, a Achab zgadzał się z tym. I wszyscy kaznodzieje stali się świeccy.
Lecz w tym samym czasie Bóg wzbudził potężnego męża. Nawet nie wiemy, skąd przyszedł. Nie wiemy, kto był jego ojcem i matką. On przyszedł znikąd, a następnie odszedł do Chwały. Nie wiemy, kto był jego ojcem i matką, ani ile dni chodził do szkoły. Był człowiekiem z dziczy. Nie wiemy, jak przyszedł. Pojawił się i odszedł w niezwykły sposób. Pojawił się, a Bóg wstrząsł tą generacją przy pomocy tego prostego człowieka.
Co myślicie, co sądzili o nim teolodzy owych czasów? Czy myślicie, że oni przyjęli Eliasza? Oni rzekli: „On jest starym wariatem”. Jezabela rzekła: „Nienawidzę go”. Wszyscy go nienawidzili. Lecz on miał Słowo od Pana dla zbawienia tego narodu. Lecz oni temu nie uwierzyli.
64
Eliasz był prostym człowiekiem. On właściwie służył Bożemu celowi - taki prosty duch był w Eliaszu, że Bóg posłużył się nim już w trzech innych mężach, a obiecał, że posłuży się nim znowu w ostatecznych dniach. Racja, taki prosty, stał tam zwyczajnie i mówił Prawdę. On posłużył się nim w Elizeuszu, który wystąpił po nim. Posłużył się nim w Janie Chrzcicielu. Obiecał ponownie u Malachiasza 4, że: „Przywróci wiarę dzieci z powrotem do Wiary ojców Pięćdziesiątnicy i oryginalnej Ewangelii”. On to obiecał i On to uczyni. To się zgadza. Ten prosty duch, nie sprytny, nie inteligentny.
Eliasz nie był uczonym. On nie był jakąś znaną osobistością. Nie wiemy, skąd przyszedł. Lecz on miał tyle rozsądku, że wierzył Bogu. Prosty - to jest właściwe - przy pomocy takich ludzi Bóg działa, ukrywa się w nich. Bóg ukrył się w Eliaszu.
65
Czy moglibyście sobie wyobrazić takiego człowieka jak Mojżesz, zwykłego człowieka, czyniącego te rzeczy, które on czynił?
Czy moglibyście sobie wyobrazić Eliasza, starego człowieka z rozczochranymi włosami zarośniętego na całym ciele, owiniętego kawałem owczej skóry? Czy moglibyście sobie wyobrazić, że Bóg posłużył się kimś takim, kiedy tam stali kapłani i dostojnicy kościelni, odziani w sutanny, wykształceni w ich teologii, po prostu tacy eleganccy? Lecz Bóg ominął każdego z nich.
On tak zawsze czyni. Pokażcie mi choć raz, gdy tego nie uczynił. Nigdy. Absolutnie nie. On ominął ich wszystkich i zstąpił na ziemię w prostej postaci. On objawia się i działa w prostocie, naprawdę prosto, żeby Go każdy mógł zrozumieć. To właśnie Go czyni wielkim. On stał się prostym, upraszczając To.
66
A zatem On ich ominął. Chociaż świat był pełen wielkich uczonych w owym czasie, On nie posłużył się ani jednym z nich. On znalazł sobie prostego człowieka. Lecz pamiętajcie, tacy byli ludzie w owym czasie. Widzicie jednak, że duch, w którym on przyszedł, był zbyt prosty dla ich poziomu wykształcenia. Oni sobie już przedtem wyobrazili, jak to przyjdzie. Oni byli tak wysoko wykształceni, że przeoczyli Jego prostotę; a czasami przechodzą tuż ponad Tym i naśmiewają się z Tego.
To mi przypomina stare przysłowie: „Głupcy chodzą w ćwiekowanych butach tam, gdzie aniołowie obawiają się postawić swoją stopę”.
Człowiek, który widzi dzieła Boże w toku i wie, że to są dzieła Boże, a powstaje i nazywa to uczynkami diabła - Jezus powiedział, że to jest bluźnierstwo. „Jeżeli powiecie słowo przeciwko Mnie, Synowi człowieczemu, będzie wam wybaczone. Lecz ktokolwiek mówi przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu przebaczone ani w tym świecie, ani w tym, który ma nastać”. Rozumiecie? Lecz my stąpamy w ćwiekowanych butach tam, gdzie aniołowie boją się postawić swoją stopę.
Jesteśmy tacy inteligentni. Posiadamy tak wysoką ogładę. Taką właśnie staje się nasza Ameryka. Jesteśmy zbyt przebiegli. Zdobywamy wykształcenie, odchodzimy jednak od Boga. Nasze szkoły wypuszczają kaznodziejów jak inkubator kurczęta.
67
Zawsze było mi żal kurczęcia z inkubatora. Ono jest wylęgnięte pod sztucznym światłem. I ono zaraz od początku zaczyna „pi, pi” wołając mamę, ponieważ taka jest jego natura. Lecz ono nie ma mamy. Zostało wylęgnięte w inkubatorze.
To właśnie moim zdaniem czyni tych dużo promocji naukowych - wydają kurczaka z inkubatora ćwierkającego w kółko, a nie wiedzącego, o czym mówi. To się zgadza. Jeśli masz formę pobożności, a zaprzeczasz temu Słowu i twierdzisz, że Duch Święty nie jest tym samym, jakim On był owego dnia, kiedy został wylany w Dniu Pięćdziesiątym…?
„Oni mówią, że To było tylko dla uczniów”.
Jezus powiedział: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą”. Jak długo? „Aż do skończenia świata i dla wszelkiego stworzenia - te znaki będą im towarzyszyć”. Oczywiście. Pokażę wam, gdzie On dał moc Kościołowi. Wy natomiast pokażcie mi, gdzie On ją odjął. Nie potraficie tego uczynić. Z pewnością nie.
Lecz patrzcie, staliśmy się tacy sprytni, że z powodu wykształcenia odeszliśmy od tego. Mamy swoją terminologię i sprawy, na których działamy. „Otóż, to ma sens, to jest po prostu ta sama sprawa. Hm, spójrzcie, mamy świetnych lekarzy” - mówimy dzisiaj. „Do czego byłoby nam potrzebne Boże uzdrowienie?”
68
Słuchajcie, co powiedział ten zacny lekarz przed chwilą. On dochodzi do krańca swoich możliwości i potem ufa Bogu. Tutaj to macie. To jest właściwe. Nauka jest w porządku, jak długo wspinasz się na drzewo. A kiedy dostaniesz się na jego wierzchołek i już nie możesz wspiąć się wyżej, to przejdź na drzewo wiary i wspinaj się po prostu dalej, rozumiesz, bo ono nie ma wierzchołka. „Wszystkie rzeczy są możliwe tym, którzy wierzą”. Oczywiście. Tak.
Nauka jest w porządku, jak daleko może dojść. Twoich pięć zmysłów jest dobrych i świetnych, jak długo zgadzają się ze Słowem. Lecz jeśli tych pięć zmysłów potępia Słowo, to nie zwracaj na nie uwagi. Nie. Ja bym nie wierzył moim uczuciom, nie wierzyłbym mojemu słuchowi, nie wierzyłbym mojemu wzrokowi, żadnemu zmysłowi, jeżeli on zaprzecza Słowu.
69
Pewien człowiek powiedział mi niedawno: „Nie dbam o to, ilu z was zielonoświątkowców mogłoby mi udowodnić, że zostaliście uzdrowieni. Nie uwierzę temu”.
Odrzekłem: „Oczywiście, że nie uwierzysz, ponieważ jesteś niewierzącym. To nie jest dla niewierzących. To jest dla wierzących. Dokładnie. Oczywiście. Nie było to posłane dla niewierzących. Było to posłane dla tych, którzy wierzą.
Jezus przyszedł w czasie niedowiarstwa. To Go wcale nie zatrzymało. On po prostu głosił dalej, ciągle tak samo. Bóg czynił cuda - po prostu tak samo, w tym wielkim naukowym świecie.
Dzisiaj żyjemy w świecie wysoko rozwiniętej nauki - oni rozszczepiają atomy, robią bomby, i tak dalej, latają na księżyc - astronauci i wszystko inne dookoła ziemi. To prawda. My to czynimy. To jest fajne.
Lecz mimo wszystko są ludzie, którzy wierzą, że chrzest Duchem Świętym jest po prostu taki sam, jaki On był zawsze. Oni Go nie potrafią wyjaśnić, lecz wiedzą, że Go mają. To jest po prostu jedyna rzecz, jaka istnieje. Nie musisz tego wyjaśniać, jak długo Go masz. Amen.
Amen oznacza „niech tak jest”. Ja nie mówię amen samemu sobie. Lecz po prostu lubię Słowo. Niech tak jest! Wiem, że to jest prawdą.
70
Bóg czyni się tak prostym, że On przechodzi tuż ponad ich… Ci mądrzy są tak przebiegli, a mają mały mózg wielkości orzeszka ziemnego, wiecie. Oni sobie to wszystko wyobrazili. Człowiek nie może im już nic powiedzieć. Świat nie może się podnieść, słońce nie może świecić, ziemia nie może się obracać bez ich wiedzy, rozumiecie. Lecz Bóg porusza się tuż ponad ich głowami i zostawia ich tam siedzieć. Tak właśnie On zawsze postępował. Tak jest.
71
Przez cały czas od ogrodu Eden było prorokowane, że Mesjasz przyjdzie. „Twoje potomstwo zetrze głowę węża, a głowa węża zetrze ci piętę”. O, moi drodzy! Tak jest powiedziane. Prorocy widzieli Go i oni mówili zupełnie dokładnie, jakim On miał być, gdzie On miał się urodzić, jak miał się urodzić, jakie dzieło będzie On czynił, jaki miał być Jego Mesjański znak. Pismo Święte wyznaczyło wszystko odnośnie Niego.
Lecz teolodzy wyobrazili to sobie w swój sposób, a przegapili Go o sto mil. Lecz On wcale nie przyszedł w sprzeczności do Słowa. On przyszedł dokładnie według Słowa. Lecz dlaczego oni Go nie przyjęli? Dlatego, że On nie przyszedł w ten sposób, jak oni sobie myśleli, że On powinien przyjść. Właśnie dlatego nie dostrzegli Noego. Właśnie dlatego nie dostrzegli Mojżesza. Właśnie dlatego nie dostrzegali tego poprzez wszystkie wieki.
72
Oni nie dostrzegają prostoty Boga, kiedy coś czyni. Rozumiecie? Bóg się tam ukrywa. I On przechodzi tuż ponad głowami mądrych i roztropnych, ponieważ On jest tak wielki. Rozumiecie? Weźcie dwa obiekty spotykające się razem, ot tak, a kiedy przechodzą jeden koło drugiego, widzicie co mam na myśli? Tak właśnie Bóg może czynić. On może być taki prosty, że potrafi odejść od kogoś tak daleko, że oni nie mogą nawet stwierdzić, gdzie On jest. Amen. Lubię to. Cieszę się, że On uczynił to w ten sposób, zatem ja to mogę przyjąć. Ponieważ istnieje taki poziom naukowy, że ja bym nie wiedział, co z tym uczynić. Lecz On uczynił to takie proste, że tacy ludzie jak ja, potrafią to zrozumieć albo wierzyć w to. Więc jestem tak bardzo za to wdzięczny.
73
Otóż, o Mesjaszu było powiedziane, jak On przyjdzie, gdzie On się urodzi, co On będzie czynił, jaka będzie Jego usługa, i w którym czasie On przyjdzie. Lecz w tym czasie, gdy przyszedł, ci księża i dostojnicy kościelni w owym czasie mieli tak dużo tradycji, i oni mieli dokładnie przemyślane, jak On przyjdzie. Faryzeusze mówili: „Jeżeli On kiedyś przyjdzie, to On będzie faryzeuszem”. Saduceusze mówili: „Nonsens; nie przyjdzie do tej grupy, która się sama uważa za sprawiedliwych. On będzie saduceuszem”. Lecz kiedy On przyszedł, nie był żadnym z nich. On się wcale nie pytał. Bóg nie musiał się pytać ani korzystać z ich mądrości, jak ma posłać Swego Syna.
74
On posłał Go w ten sposób, jak zapowiedział, że to uczyni. A kiedy mówiliście, że ich Mesjasz przyjdzie jak było zapowiedziane do stajni, przy kupie gnoju, do chlewa dla krów? Czy mogłaby grupa wysoko wykształconych faryzeuszy - tych samo sprawiedliwych, nadętych obłudników spodziewać się czegoś takiego, że ich Mesjasz przyjdzie na świat w stajni?
Lecz co to było? Był to Jahwe, mały Jahwe, płaczący jak niemowlę. Czy mogli spodziewać się, że ten straszny Jahwe, który grzmiał z góry Synaj, który sprawił, że góra była w płomieniach, który otworzył Czerwone Morze, stanie się Niemowlęciem w stajni? Och, ich teologia nie mogła połknąć czegoś takiego. Nie, to naprawdę nie był ich Mesjasz.
Oni mówili: „Gdy Bóg pośle Mesjasza, niewątpliwie On spuści korytarze z Niebios na ziemię. Dziesięć milionów aniołów będzie Mu salutować, gdy będzie zstępował w dół. On przyjdzie wprost do świątyni, którą nam zostawił Mojżesz, względnie którą nam tutaj zbudował Salomon. On przyjdzie prosto do tej świątyni, i On przyjmie nas wprost. A nasz arcykapłan, którego obraliśmy, nasz przełożony, nasz przedstawiciel stanu, czy ktokolwiek to jest - On przyjdzie do niego i powie: ,Przybyłem. Oto jestem. To Ja. Jestem Mesjaszem. Czy Mnie nie poznajecie? Czy widzicie te korytarze, którymi zstąpiłem na ziemię. Przyszedłem z Niebios”. Tak właśnie wyobrażali to sobie.
75
Lecz kiedy On przyszedł, był w stajni, i wydawało się według mniemania ludzi, że urodził się jako nieślubne dziecko. Był owinięty w pieluchy, o których mi powiedziano, że były wykonane z wyściółki jarzma wołu; byli tak biedni. Bóg, który stworzył niebiosa i ziemię, uczynił wszystko przez Jezusa Chrystusa; a tutaj był sam Stwórca, Bóg, Który stworzył niebiosa i ziemię - leżał w stajni na kupie słomy, którą On Sam stworzył. Stworzyciel niebios i ziemi upokorzył się, aby się stać tym najniższym. Najwyższy stał się najniższym; to właśnie czyni Go Bogiem. To właśnie uczyniło Go tym, czym On był. Rozumiecie, On się upokorzył. Człowiek nie potrafiłby tego uczynić.
76
Postawcie człowieka na stanowisku i dajcie mu choć mały wpływ w organizacji, bracie, a nie można już koło niego przejść. Tak właśnie ma się ta sprawa. On jest po prostu szefem! Jest taki nadęty jak żaba, która połknęła pocisk. Nie można nic z nim zrobić. Rozumiecie.
Lecz Bóg potrafi upokorzyć się, ponieważ On jest tak wielkim. On daleko przewyższa wszystko, co my nazywamy wielkim. On jest hen ponad wszystkim. I On jest tak wielki, że potrafi stać się pokornym. „Dziękuję Ci, Ojcze niebios i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi”. Jak powiedziałem: rozszczepiamy atom, a nie potrafimy wyjaśnić życia w listku trawy. Rozumiecie? Nie dostrzegamy tego - tej właśnie rzeczy, która obwieszcza Boga. Przechodzimy tuż ponad tym.
Tak samo postępujemy dzisiaj. Absolutnie tak. Przechodzimy ponad Tym, a jest to Bóg w postaci litery, to się zgadza, a przyjmujemy jakieś wyznanie wiary względnie dogmat jakiegoś człowieka, na miejsce Tego. Sprzedajemy nasze pierworodztwo za miskę soczewicy, za popularność, za kościół, który pozwala wam nosić ostrzyżone włosy i szorty, i posyła was na przyjęcia towarzyskie, gdzie podają koktajl i tym podobne rzeczy, a potem nazywacie się chrześcijanami. Wstyd wam. Racja.
77
Nie chcę wam dopiekać, lecz mówię to z bogobojnym respektem i miłością. To prawda. Uciekajcie od czegoś takiego. Powróćcie do Boga i Jego Biblii. Powróćcie do Ewangelii Prawdy. Tak. Czy pozwalasz jakiejś organizacji odciągnąć cię od Bożych spraw? Nie czyń tego. Powróć na Bożą prostą drogę. Upadnij po prostu na swoje kolana i powiedz: „Panie Boże, nie ważne co i jak Ty mi Go dasz, lecz ja przychodzę po Niego”. Obserwuj, co się stanie. Bądź szczery w tym.
On bardziej pragnie dać Go tobie, niż ty pragniesz Go przyjąć. Nie musisz z tym ciągle zwlekać i zwlekać, i zwlekać. To jest niewłaściwe podejście. „Kiedy Piotr jeszcze mówił te Słowa, Duch Święty przypadł na tych, którzy Tego słuchali”. Racja. Cały kłopot w tym, że my nie pragniemy Go wystarczająco. Nie jesteśmy zainteresowani. Nie chcemy się upokorzyć. To się zgadza.
78
Niedawno tutaj głosiłem, a była tam pewna pani, która się naprawdę rozradowała i zaczęła wydawać okrzyki. Był tam również chłopak, który gra w baseballa w mieście. On powiedział: „Billy, ja stałem na zewnątrz. Nie mogłem wejść do środka”. Dalej rzekł: „Cieszyłem się z twojego poselstwa aż do chwili, gdy ta kobieta zaczęła krzyczeć i tak się zachowywać”. On rzekł: „Potem wszyscy ludzie zaczęli wydawać okrzyki i robili awanturę”. On powiedział: „To wywołało zimne dreszcze, przechodzące mi po plecach”.
„Och” - rzekłem - „ty temu nie wierzyłeś?”
On odrzekł: „Nie”.
Powiedziałem: „Gdyby się tak nie zachowywali, wywołałoby to zimne dreszcze na moich plecach”. Rozumiecie? Powiedziałem: „Nie wiedziałbym gdzie przemawiałem i o czym głosiłem”. Rozumiecie?
A więc on powiedział, był fanatykiem baseballu. Rzekł: „Hm, kto na tym świecie słyszał kiedykolwiek coś takiego?” Należał do tej samej organizacji kościelnej, z której ja wyszedłem. I on powiedział: „Otóż, twoje Poselstwo było w porządku - to o czym mówiłeś. Lecz kto mógł cię w ogóle usłyszeć?”
Odrzekłem: „Potem już nie było tam nikogo, kto by mnie słuchał. Był tam Duch Święty. On przejął nabożeństwo do swoich rąk”. Rozumiecie? Powiedziałem: „Gdy On przychodzi, to pora na mnie, abym zamknął usta, rozumiecie, a On przychodzi między ludzi”.
On odrzekł: „Ej, Billy, jesteś po prostu fanatykiem. To wszystko”.
Rzekłem: „Hm, może jestem. Jeżeli nim jestem, to jestem jednym z najszczęśliwszych fanatyków, jakich kiedykolwiek widziałeś”. Rozumiecie? On powiedział: „Otóż, chcę ci coś powiedzieć”.
79
I dalej rozmawiałem z nim. Powiedziałem: „Słuchaj!” baseballowe boisko jest niedaleko od domu. Rzekłem: „Co się to właściwie działo tam na tym boisku ubiegłego wieczora?”
On odrzekł: „Miałbyś to zobaczyć” Zapytał: „Czy znasz Charlesa Nolan? Mówię ci! Trzej mężczyźni na bazie!” I on po prostu wpadł całkiem w podniecenie.
Powiedziałem: „Otóż, wy zgrajo ekstrawaganckich niereligijnych fanatyków, nigdy w moim życiu nie słyszałem takiego hałasu”. Dalej rzekłem: „Gdybym tam był, nie miałbym na ten temat wiele do powiedzenia. Stałbym tam tylko i patrzył się”.
On odrzekł: „No cóż, ty nie interesujesz się baseballem”.
Odpowiedziałem: „Oczywiście, że nie”. Dalej mówiłem: „Nie troszczę się o baseball, dlatego nie jestem nim zainteresowany”. I rzekłem: „Gdybym był nim zainteresowany, to zachowywałbym się tak samo, jak ty. A gdybyś ty był zainteresowany moim Bogiem i Przyjściem Pana Jezusa, i mocą Bożą, to zachowywałbyś się tak samo, kiedy Duch Święty nawiedza taką salę”.
Jest to zależne od tego, jaki duch jest w tobie - czym się karmisz. Twoje życie karmi się czymś. I powiedziałem: „Nie bądź sępem, pożerającym martwe zwłoki albo starą padlinę. Karm się Niebiańskimi sprawami, Słowem Bożym. Jezus powiedział: ,Nie samym chlebem człowiek żyć będzie, lecz każdym Słowem, które wychodzi z ust Bożych'”. Karm się Jego Słowem.
80
Dlatego, kiedy Jezus przyszedł, oni musieli wyobrażać sobie, że On będzie tak wielki. Nie mogli zrozumieć, jak taka wielka Osobistość mogłaby się kiedykolwiek urodzić w stajni. Nie mogli zrozumieć, jak taka wielka Osoba mogłaby być tak prostą.
Tak samo dzieje się dzisiaj. Ludzie sobie myślą, że religia, chrześcijańska religia, musi mieć duży kościół, wspaniałą budowlę, wielkie piszczałkowe organy za milion dolarów i fajne pluszowe ławki.
81
Czy byliście kiedykolwiek w Irlandii? Czy zwróciliście uwagę na św. Patricka, którego wy katolicy nazwaliście katolikiem? On był nim mniej więcej tyle, co ja. Czy podróżowaliście kiedykolwiek w tamte strony? On nie miał nawet krucyfiksu w swej kaplicy. Protestował przeciw katolickiemu kościołowi tak mocno, jak tylko potrafił. On nawet nie pozwolił ludziom usiąść. Zostawił ich przykucniętych na kawałku starej deski - nawet nie deski, lecz na kamiennej podłodze. Jego budynek stoi tam do dziś. On nauczał ludzi o chrzcie Duchem Świętym! Św. Franciszek …
82
I ci wielcy reformatorzy wczesnych wieków oraz inni mężowie w owych dniach - oni nauczali chrztu Duchem Świętym. Jakże, św. Martin, Ireneusz - ci wielcy mężowie nauczali chrztu Duchem Świętym. Nie pozwolili słuchaczom, żeby sobie siedzieli wygodnie na pluszowych krzesłach, jak to czynimy dzisiaj. A jednak nazywamy to prosperującym kościołem. Człowiek czasami ocenia religię miarą sukcesu.
W Kalifornii mawiano, że „Człowiek nie jest duchowym, dopóki nie jest właścicielem trzech kadillaków”. Moim zdaniem wtedy właśnie odchodzi od Boga. To się zgadza. Zielonoświątkowy kościół dzisiaj na pewno postępuje inaczej, niż postępował pierwszy Kościół po wylaniu Ducha Świętego.
83
Pewnego razu przemawiałem u chrześcijańskich biznesmenów. Nie wiem, czy zaproszą mnie jeszcze kiedyś. Sądzę, że tak, ponieważ mnie miłują.
Powiedziałem im to, co mi Pan polecił mówić. Nie mówię tego, aby się robić chytrym. Gdyby tak było, musiałbym uklęknąć u ołtarza. Mówię to, ponieważ ich miłuję. Odnoszę się z poszanowaniem do nich.
Pewnego wieczora byłem tam i świadczyłem tym biznesmenom ze świata, ile mają cadillaków i jakie prowadzą interesy. Powiedziałem: „Ci ludzie nie chcą tego, gdy człowiek mówi im o pokorze Chrystusa”. Powiedziałem: „Wy się tak bardzo odróżniacie od pierwszego kościoła po Wylaniu Ducha Świętego. Oni sprzedawali wszystko, co mieli, i rozdawali to ubogim, i wychodzili zwiastować Ewangelię”. Powiedziałem: „A wy, ludzie, próbujecie się chełpić, ile macie sukcesów, ile macie majątku”. Nie chodzi o to, ile macie, ale ile możecie się wyzbyć!
84
Pomyślałem, że ten człowiek ubiegłego wieczora mówił o tej samej rzeczy. Pewien zwykły zielonoświątkowy brat z Chicago powstał i rzekł: „Bracie Branham, chciałbym ci podać rękę”.
Odrzekłem: „Proszę”.
Powiedział: „Oto, gdzie Kościół popełnił błąd”.
Odrzekłem: „Duch Święty popełnił błąd? To niemożliwe”.
On powiedział: „On wtedy popełnił błąd. Widzisz, kiedy nastało prześladowanie, nie mieli żadnego domu, do którego mogliby pójść”.
Odrzekłem: „To było dokładnie według woli Bożej. Wtedy oni rozeszli się wszędzie głosząc Ewangelię, ponieważ nie mieli żadnego miejsca, gdzie mogliby pójść”. Nie możecie przechytrzyć Boga. Tak jest. Bóg po prostu skłonił ich do wyprzedania wszystkiego, co mieli, żeby nie mieli miejsca, gdzie mogliby pójść, więc oni po prostu chodzili wszędzie i głosili; jedynie w ten sposób Bóg mógł ich skłonić do tego.
Lecz dzisiaj lubimy mieć wszystko wypolerowane, wiecie, i siedzimy sobie wygodnie. A jeżeli pastor powie coś, czego nie lubimy w Zborach Bożych, to przechodzimy do unitarian. A jeżeli tam mówi coś, czego nie lubimy, no cóż, w końcu wylądujemy u baptystów lub prezbiterian czy gdzieś indziej, gdzie możemy robić co chcemy. Tak właśnie jest. Tacy jesteśmy. A potem nazywamy się „chrześcijanami”?
85
Wybieracie waszego pastora w zborze - wielu z was. A kiedy to czynicie, to chcecie mieć najbardziej wykształconego uczonego, abyście mogli powiedzieć sąsiadom: „Nasz pastor ma tytuł doktora - nasz dr Taki-i-taki”. O rety! Odchodzicie daleko od Boga.
Bóg objawia się w prostocie. Słuchajcie. Tego było za wiele dla tych wysoko wykształconych ludzi, edukowanych ludzi owego czasu. Bóg ukrywał się w prostocie, w malutkim Dziecku.
Obserwujcie, kiedy oni Go ukrzyżowali, o, tu właśnie się spisali. Przed dziewiętnastoma stuleciami owego popołudnia ukrzyżowali Księcia Życia. Wtedy najwyżsi kapłani zastanawiali się nad tym, gdy Go widzieli, jak czyni cuda, które On czynił, i wiedzieli, że On potępił ich organizacje. On ich obnażył. Porządnie im wygarbował skórę. I powiedział im, że nie są niczym innym niż zgrają diabłów, i rzekł: „Pokutujcie!”.
Jan powiedział: „Bóg może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi. Nie myślcie, że jesteście Bożymi dziećmi dlatego, że urodziliście się jako Żydzi”, i tak dalej. On nazwał ich wtedy „wężami w trawie” i wszystkim możliwym.
86
Potem, gdy On był tam na krzyżu, mówili: „Otóż, jeśli jesteś Synem Bożym, czy nie zstąpisz z krzyża? Wtedy Ci uwierzymy”. Rozumiecie? Te same sprawy. Kiedy mogli pomyśleć o tym Mężczyźnie, czyniącym cuda, to nie mogli temu zaprzeczyć. Lecz widzieli Go właśnie tam stojącego - samego Boga stworzenia!
Otóż, ja znam ten nowoczesny dzisiejszy trend - próbują Go uczynić jakąś inną osobą. Lecz On nie był inną osobą, ale Samym Bogiem. To się zgadza. Dzisiejszy nowoczesny trend mówi: „On był wielkim nauczycielem. On był prorokiem”. On był wielkim nauczycielem, On był również prorokiem. Lecz On był więcej niż nauczycielem. On był więcej niż prorokiem. On był Bogiem, nikim mniejszym niż Bogiem.
„Bóg był w Chrystusie, jednając z sobą świat”. Jezus powiedział: „To nie ja czynię te sprawy. Jest to Mój Ojciec i On przebywa we Mnie. Jest to Ojciec we Mnie”. On był Bogiem zamanifestowanym w ciele.
87
Pewna kobieta z chrześcijańskich naukowców… Wybaczcie mi, nie miałem zamiaru wymieniać tej nazwy. Przepraszam, że to powiedziałem. Lecz ona rzekła mi następująco: „Panie Branham, cieszę się z twojego przemówienia, lecz zbyt dużo chlubisz Jezusem”.
Powiedziałem: „Dziękuję ci. Jeżeli to wszystko, co twoim zdaniem jest złe” - mówiłem - „to na pewno podążam do Niebios”. Rzekłem: „Życzyłbym sobie, bym posiadał wiele milion języków, którymi mógłbym się Nim chlubić”.
Ona powiedziała: „Otóż, ty czynisz Go kimś, kim On nie jest”.
Odrzekłem: „On jest dla mnie wszystkim”.
A ona powiedziała: „Dobrze, mogę ci teraz udowodnić, że ty czynisz Go Bogiem”.
Odrzekłem: „On był Bogiem. Gdyby On nie był Bogiem, to byłby największym oszustem, jakiego miał kiedykolwiek ten świat”. Powiedziałem: „On był Bogiem. Nie był pod żadnym względem mniejszym od Boga”.
Jego własna Krew była Bożą krwią. Zostaliśmy zbawieni „Bożą Krwią”. On nie był Żydem ani poganinem.
Męskie narządy rozrodcze produkują hemoglobinę. Lekarz to wie. Kura może złożyć jajko, lecz jeśli nie była z kogutem, to nic się nie wylęgnie. Ono nie jest zapłodnione. To się zgadza. Rozumiecie? Komórka krwi pochodzi z męskich narządów rozrodczych.
A w tym wypadku Jahwe Bóg był Mężem. On stworzył komórkę Krwi w Marii.
88
A wy katolicy nazywacie ją „matką Bożą”. Jak ona mogła być matką Bożą, skoro Bóg jest nieskończony i Wieczny? Ona nie była matką Bożą. Ona była inkubatorem, który Bóg użył, by zrodzić na ziemi Swego Syna. Oczywiście.
Wy mówicie: „Ale jajeczko pochodziło od niej?” Wcale nie. Ona musiałaby przeżyć wzruszenie; lecz spójrzcie, czym uczynilibyście Boga.
On był absolutnie stworzony przez Boga; Bóg stworzenia stworzony w postaci Mężczyzny. To się dokładnie zgadza.
Ona powiedziała: „Ależ, mogę ci udowodnić na podstawie twojej własnej Biblii, że On nie był nikim większym niż człowiekiem”.
Odrzekłem: „Uczyń to”.
Odpowiedziała: „Kiedy On w ew. Jana 11. szedł do grobu wzbudzić Łazarza”. Mówiła dalej: „Kiedy On szedł, Biblia mówi, że zapłakał”. I powiedziała: „Okazało się, że On musiał być śmiertelnym człowiekiem, inaczej On nie mógłby płakać”.
Powiedziałem: „Ten argument jest gorszy od zupy ugotowanej z cienia kurczaka, który zginął śmiercią głodową”. Rzekłem: „Nie próbuj mi opowiadać coś takiego”.
Powiedziałem: „Chcę ci coś powiedzieć. Kiedy On szedł tam do grobu, to prawda, że płakał. On był Człowiekiem, kiedy płakał. Lecz kiedy się skupił w Swoim niepozornym, chudym ciele i powiedział: „Łazarzu, wyjdź!', wtedy człowiek, który był martwy już cztery dni, powstał na swoje nogi i znowu żył. Wtedy On był większym od człowieka, bo potrafił powołać do życia zmarłego. To był Bóg w Swoim Synu”. To się dokładnie zgadza.
89
To było prawdą, gdy On schodził z góry w dół owej nocy, głodny, spodziewając się, że dostanie coś do zjedzenia. Spojrzał na figowe drzewo, a nie mógł znaleźć niczego do zjedzenia i przeklął to drzewo. To był Bóg, głodny. Lecz kiedy On wziął pięć bułek i dwie rybki, i nakarmił pięć tysięcy, to był Stworzyciel, Bóg w Swoim Synu.
On był Mężczyzną, leżącym w tylnej części łodzi tej nocy, gdy dziesięć tysięcy diabłów tego jeziora sprzysięgło się, że Go utopią. Ta mała łódź była miotana tam i z powrotem, jak korek od butelki na morzu. On był Człowiekiem, leżącym tam i śpiącym, bo moc wyszła z Niego. Lecz kiedy postawił swoją stopę na burcie tej łodzi, spojrzał w górę i powiedział: „Uspokój się, ucisz się,” a wiatry i fale były Mu posłuszne, wtedy był kimś większym niż Człowiek. Był to Bóg mówiący przez Niego. On był Bogiem - Człowiekiem.
Oni tego nie mogli zrozumieć. A gdy wisiał na krzyżu, mówili: „Jeżeli jesteś Synem Bożym, wyzwól się”- powiedział Mu jeden łotr. „Jeśli jesteś Mesjaszem, zstąp z krzyża. Pokaż nam to. Jeżeli jesteś Królem Żydów, jeżeli jesteś Nim, zejdź z krzyża i pokaż nam to”. Widzicie to byłoby okazanie autorytetu.
Bóg upokorzył się w prostocie, przyjął na siebie postać śmiertelnika. Bóg, najwyższa forma Życia, stał się najniższym, wyklętym z życia, grzesznikiem, aby umarł i wywiódł na jaw zmartwychwstanie. O, moi drodzy! Bóg ukrywający się w śmierci, by pokazać się w zmartwychwstaniu. Bóg - Najwyższa forma, Życie Wieczne, stworzył Człowieka, ciało, aby On Sam mógł w nim przebywać; stał się niższą formą życia, ludzką istotą, przeklętą przez Boga. I wziął na Siebie to przekleństwo i umarł, ukrywając się przed tymi wykształconymi uczonymi w Piśmie. 80,10
90
Kiedy diabeł zabrał Go tam i zawiązali mu szmatą Jego oczy, uderzali Go po głowie i mówili: „Otóż - mówiono nam, że jesteś prorokiem. Prorokuj więc teraz i powiedz nam, kto cię uderzył. Uwierzymy ci”. I podawali kij jeden drugiemu. On nawet nie otworzył Swoich ust. Kiedy pluli Mu w twarz, wyrywali garściami Jego brodę, a diabeł powiedział: „Jeżeli to był Bóg, mamy Go teraz. I na tym koniec”. O, spójrzcie na Niego. On był Bogiem. Kiedy On wstępował na wzgórze…
Weźmy naszą kamerę i skierujmy ją na tamto ciemne popołudnie przed dziewiętnastoma stuleciami. Spójrzcie na Niego idącego na wzgórze Golgoty. Słyszę jakieś stukanie. Co to było? Był to stary szorstki krzyż, który On niósł na to wzgórze. Ten krzyż zostawiał za sobą krwawe ślady Tego, który dźwigał ten krzyż, i stukał po kamieniach, kiedy przechodził ulicą.
Patrzę na Jego plecy, całe poplamione krwią, jego cała szata była bez szwów. Bóg Stworzenia niósł ten właśnie krzyż, który On stworzył. I tam była widoczna Krew Emanuela - na Jego plecach, w tych plamach. Gdy On wchodził na wzgórze, te plamy zaczęły być coraz większe. Po pewnej chwili zlały się wszystkie w jedno wielkie chluśnięcie Krwi o ziemię. Ta szata zaczęła chlapać po Jego chudych, wynędzniałych, słabych nogach. Co to było? On upadał, miał przygarbione ramiona, ubywało Mu Jego ludzkich sił. Co to było? Bóg, Bóg ukrywający się w prostocie. Był to Bóg, niosący ten krzyż.
Oto On wchodzi na wzgórze, potykając się, a Krew z Niego broczyła. Upadł. Szymon podniósł krzyż, by Mu go pomóc nieść.
91
Kiedy On wchodził na wzgórze, diabeł powiedział: „Wiecie co?” Powiedział: „Teraz wiem, że On nie był Bogiem. Wiem, że On nim nie był. On by tego nigdy nie uczynił. Teraz Go mam. Ja pokonałem każdego człowieka. Dostałem Go. Więc wiem, że to nie jest Bóg”.
Posłał więc pszczołę śmierci, aby Go ukłuła. A gdy pszczoła zaczęła brzęczeć koło Niego, wy znacie pszczoły, owady, które mają żądła. Także śmierć ma żądło. Lecz, wiecie, jeżeli ten owad wbije swoje żądło głęboko, jego żądło zostanie wyrwane. Więc gdyby ono utkwiło w człowieku, w zwykłym człowieku… gdyby On był tylko zwykłym człowiekiem, prorokiem. On ukłuł śmiertelnie wielu proroków i oni pomarli. Lecz kiedy ukłuł Jego, stracił swoje żądło. Nie miał już potem żadnego żądła. Bóg! On wbił swoje żądło w ciało Emanuela, i w ten sposób wyrwało ono żądło śmierci.
92
Kilka lat później, kiedy chcieli zabić jednego z Jego apostołów, wspaniałego św. Pawła, on zawołał i powiedział: „O śmierci, gdzież jest żądło twoje? Grobie, gdzież jest zwycięstwo twoje? Lecz dzięki bądź Bogu, Który nam daje zwycięstwo przez naszego Pana Jezusa Chrystusa”. Tak jest.
Co to było? Bóg się upokorzył. O!
Kiedy człowiek zgrzeszył, przekroczył wielką otchłań pomiędzy nim a Bogiem, nie zostawiając dla siebie żadnej drogi powrotu. Potem Bóg wziął ofiarę zastępczą i przyjął ją. Następnie, gdy człowiek przyjął tę ofiarę zastępczą, mógł powrócić do społeczności z Bogiem, jak powiedziałem na początku. I potem ludzie przez wiele lat przychodzili dzięki ofierze krwi z kozłów, owiec i innych zwierząt. Lecz ona nie mogła usunąć grzechu. Ona tylko przykrywała grzech.
Lecz co się potem wydarzyło? Co się stało? Pewnego dnia przyszło coś, co mogło odpuścić grzech - Krew Jego Własnego Syna. I On odpuścił grzech.
93
Otóż, niedawno tutaj… Nie wiem, ale być może siedzą tutaj naukowcy. Chcę zrobić pewną uwagę i ja to po prostu jakoś nazwę. To może nie ma takiego znaczenia, lecz pragnę powiedzieć, że zazwyczaj… Weźmy jedną małą, zwykłą kroplę atramentu. Bóg może ukryć się w niej. Rozumiecie? Jeżeli to jest kropla atramentu, musiała być czymś innym, zanim była to kropla atramentu. Zobaczmy, co to było.
Najpierw była to kropla atramentu. Co to jest? Są to chemikalia. Przeanalizujmy to. Skąd one pochodzą? „Otóż” - mówicie - „…jest to woda”. To jest H2O, wzór chemiczny. To była część z tego.
Zatem on zawiera chemikalia w sobie, kolor. Skąd się wziął ten kolor? Otóż, istnieje tylko jeden oryginalny kolor, mianowicie kolor biały. Wiemy to. Wszystkie inne kolory pochodzą z koloru białego. Stwierdźmy więc, skąd to w ogóle przyszło? Skąd się to w ogóle wzięło?
Prześledźmy to więc wstecz. Po pierwsze, wy powiecie: „Hm, on staje się kwasem”.
94
Czym, on staje się potem z kwasu? Następną rzeczą, która przychodzi - wy mówicie: „Otóż, potem on wychodzi z światła”. Czym jest światło? Dochodzimy do tylu i tylu cząsteczek.
A zatem powiedzmy molekuła jeden, molekuła cztery, molekuła osiem, zejdą się razem i powstał atom jeden razy atom cztery, razy atom sześć. Otóż, gdyby to był atom cztery razy atom pięć, byłoby to białe. Lecz przypadkowo jest to sześć. Co o tym zadecydowało? Lecz co pragnę powiedzieć? Łączą chemikalia razem, by otrzymać ten kolor - czarny atrament? Rozumiecie? W porządku.
To wszystko jest formowane. Zatem, skąd on przyszedł? Musiał skądś przyjść. Musiał przyjść od Stworzyciela, bo został stworzony. A stworzenie musi przyjść od Stworzyciela.
Więc potem stało się to atramentem. On służy do pewnego celu. On może napisać twoje ułaskawienie. Może napisać ew. Jana 3, 16 i zbawić twoją duszę. A potem - on mógłby napisać twoje potępienie i posłać cię do celi śmierci. On istnieje dla pewnego celu.
Otóż, przez wszystkie te lata on stawał się tym, czym jest. Coś zadecydowało, aby był uczyniony tym, czym jest. Otóż, jak go w ogóle możecie usunąć?
95
Wyprodukowano środek chemiczny, nazywany bielidłem. Wy kobiety używacie go - Chloroks. Teraz mam tutaj naczynie z Chloroksem i wpuszczę kroplę atramentu do tego naczynia z Chloroksem. Znajdźcie teraz kolor tego atramentu. Co się z nim stało? Co się wydarzyło? Najpierw doszło do tego, że on wpadł do wody - do tego Chloroksu. Ten roztwór był tak mocny, że rozłożył atrament na pierwotne składniki. Nie widzicie żadnych oparów ani niczego innego. On znikł. Już więcej go nie będzie, ponieważ zamienił się na pierwotne składniki, z których powstał.
I to właśnie Krew Jezusa Chrystusa czyni z grzechem. Krew Jezusa Chrystusa! Wyznaj swój grzech pod Krew Jezusa Chrystusa. Ona sprawia zapomnienie. Ona wrzuca grzech w Morze Zapomnienia, aby więcej nie był wspominany przeciwko tobie.
Otóż, gdzie jest Kościół dzisiaj, bracia, jeżeli jesteśmy narodzeni na nowo, aby być synami Bożymi?
A Sam Jezus powiedział: „Jeżeli wasz własny zakon mówi, że jesteście ,bogami',”. To są bogowie amatorzy mający władzę nad ziemią. On powiedział: „jeżeli ,bogami' nazywają tych, do których przyszło Słowo Boże” - byli to prorocy. Słowo Pańskie przychodzi do proroka. „A jeżeli tych nazywacie ,bogami', jak możecie potępiać Mnie” - powiedział On - „kiedy mówię, że jestem Synem Bożym?”
96
Otóż, jeżeli krew byków i kozłów potrafiła dać Mojżeszowi moc, aby zgodnie z poleceniem Boga, wyciągnął laskę i powiedział: „Niech pojawią się muchy”. On miał Słowo Boże i mówił to Słowo. A gdy je mówił, ono stało się Słowem z Bożych myśli. Słowo jest wyrażoną myślą. A więc potem, gdy Bóg pomyślał, włożył to do umysłu Mojżesza, a ten to wypowiedział i stało się to Słowem. I Mojżesz obrócił się i odszedł; być może nie było ani jednej muchy w kraju. Ale po godzinie może jedna stara zielona mucha zaczęła brzęczeć w pobliżu. Za dalszej pół godziny było ich dziesięć funtów na jard kwadratowy. Co to było? Twórcze Słowo Boże, które zostało wypowiedziane przez usta śmiertelnego człowieka.
Bóg posługuje się ludźmi. Bóg mógł posłużyć się słońcem, aby głosiło Ewangelię. Bóg mógł posłużyć się wiatrem, aby głosił Ewangelię. Lecz Bóg wybrał człowieka, by głosili Ewangelię.
97
Co dzieje się dzisiaj z kościołem? Coś jest nie tak. Moim zdaniem nie podchodzimy już w takiej szczerości do tej właściwej rzeczy. Jeśli Bóg mógł to uczynić przez krew wołów, kozłów i byków, która przykryła tylko grzech i dokonała przebłagania za grzesznika, lecz ten grzech był tam ciągle (był tylko przykryty), to czego On może dokonać przez Krew Swego Syna, która unicestwia grzech? A Bóg nie wymyślił, lecz On stworzył Krew, która usuwa wszelki grzech.
98
A ew. Marka 11, 24: „Ktokolwiek powie tej górze ,przenieś się' a nie wątpi w swoim sercu, lecz wierzy, że to co powiedział, stanie się, wtedy może mieć to, co powiedział”. Gdzie znajduje się obecnie zielonoświątkowy kościół? Amen. Nie zdajecie sobie sprawy z tego wyznanego, naprawdę wyznanego grzechu, rzuconego w niepamięć grzechu. Gdyby nie było zapomnienia grzechu… To buduje most ponad tą przepaścią, bierze to człowieka z powrotem do Obecności Jego Stworzyciela i czyni go synem Bożym. Amen. „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię i on czynić będzie”. Amen. Tutaj to macie. „Zaprawdę powiadam wam, jeśli powiecie tej górze: ,Przenieś się', a nie wątpicie w swoim sercu, lecz wierzycie, że stanie się to, co powiedzieliście, wtedy możecie mieć to, co powiedzieliście”. Chwała Bogu. To jest mój Bóg, objawiający Się w prostocie. Widzicie?
99
Bóg bierze prostego grzesznika i oczyszcza go Swoją Krwią, i wrzuca ten wyznany grzech do tego chloroksu - bielidła Krwi Syna Bożego, i wkłada Swoje własne Życie do tego człowieka przez chrzest Duchem Świętym . Zatem, jeśli mamy autentyczny chrzest Duchem Świętym, co z nami jest nie tak? Kiedy ten przedobraz - kiedy Eliasz zrzucił swój płaszcz na Eliasza, on otrzymał podwójną miarę Ducha. Jezus powiedział: „Sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie. I większe niż te czynić będziecie, bo ja odchodzę do Mojego Ojca”. Więc coś jest nie tak, kościele!
Otóż, nazywaliście mnie Belzebubem z powodu wizji i tym podobnych spraw. Zostawcie mnie w spokoju. Bracie, uklęknij przy krzyżu. Przyjdź do Ewangelii. Nie musimy czegoś podrabiać. Dlaczego mielibyście przyjmować podrabianie? Dlaczego mielibyście przyjmować jakąś fałszywą koncepcję Tego, kiedy Niebiosa są pełne autentycznej mocy Pięćdziesiątnicy, która czyni mężczyznę lub kobietę synem lub córką Bożą, która zabiera go z powrotem do Obecności Boga. Amen. Tutaj to macie. Bóg objawia się w prostocie.
100
Musisz wyzbyć się swoich własnych myśli. Musisz pozwolić, żeby zmysł, który był w Chrystusie, był w tobie. Musisz tam pozostać tak długo, aż każdy grzech bojaźni, każdy grzech wątpliwości odejdzie z twego serca. A jeżeli tam jesteś, a Bóg nie przyjmie cię i nie zapomni twoich grzechów i nie pośle cię do Obecności Bożej, to coś jest nie tak z twoim przeżyciem.
Nie dbam o to, ile promocji doktora posiadasz, w jakiej wielkiej organizacji jesteś, do jakiego wielkiego koła należysz, do ilu organizacji, cokolwiek to jest, to z tym nie ma nic wspólnego, dopóki twoje grzechy nie są wyznane i obmyte Krwią Jezusa Chrystusa. Potem stoisz jako nie sfałszowany, znowuzrodzony syn i córka Boża, mając Boże życie w sobie, by wypowiadać Słowo stworzenia: „Niech ta góra się przesunie”, a ona cię usłucha. Amen.
Bóg objawia się w prostocie. On podnosi takich, którzy nie mają wykształcenia. On przyjmuje takich, którzy temu po prostu uwierzą. „Dziękuję Ci, Ojcze, Stwórco Niebios i ziemi, że zakryłeś te sprawy przed mądrymi i roztropnymi”.
101
[Puste miejsce na taśmie - wyd. ] „…był zraniony i starty. A jednak uważaliśmy go za zranionego i startego przez Boga. Lecz On był zraniony za nasze przestępstwa”. Przyszedł ten Chloroks. „On był starty za nasze nieprawości. Kaźń pokoju naszego była na Nim. A Jego sinościami jesteśmy uzdrowieni.”
Co On uczynił? Upokorzył się aż na śmierć - w Wielki Piątek po południu, aby mógł zmartwychwstać w Wielkanocną niedzielę, amen, by móc posłać Ducha Świętego z powrotem na Kościół, i to w podwójnej mierze, abyśmy mogli czynić te same sprawy, które On czyni, i które On czynił. On obiecał: „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą.” A jak daleko oddaliliśmy się od Niego z powodu naszych tradycji! Tutaj to macie.
Bóg ukrywający się w prostocie, objawiający się w mocy, w ten sposób Bóg to czyni. To jest Boży program postępowania, tak jest, aby On mógł przenieść synów przez tą otchłań.
102
Na zakończenie może powiem następująco: Bóg ukrył się w śmierci, by powstać na nowo w zmartwychwstaniu. Pragnę wam opowiedzieć krótkie wydarzenie, o którym czytałem niedawno - na zakończenie. 277 W czasie pierwszej wojny światowej starsi bracia mojego ojca walczyli na froncie. Moi kuzynowie byli również w tej walce. Wielu z nich zostało zabitych.
Lecz oni mieli wtedy cały pułk żołnierzy na pewnym miejscu, amerykańskich żołnierzy otoczonych przez wroga. Niemieckie wojska je otoczyły. I ogień z karabinów maszynowych, z dużych dział, ogień z moździerzy, czy cokolwiek to było przygwoździł ich na miejscu. Nie mogli wydostać się z tego oblężenia, nie było drogi ucieczki.
Był tam cały pułk żołnierzy i ginęli na miejscu, bo wróg otoczył ich ze wszystkich stron. Mieli samoloty, ale nie odważyli się posłać je tam, bo by je zestrzelono. Jeżeli ktoś próbowałby się wymknąć, wróg był ze wszystkich stron. Nie było żadnej możliwości. Ich świetne karabiny zawiodły. Cała ich wojenna strategia zawiodła. Zostali otoczeni przez wroga. Nie było żadnej drogi ucieczki. Nie było żadnej możliwości.
103
W końcu wystąpił pewien zwykły żołnierz. Znalazł gołębia, jednego z tych gołębi pocztowych. To była ich jedyna nadzieja. Napisali wiadomość i myśleli: „Jeżeli temu gołębiowi uda się przebić przez wroga aż do naszej głównej kwatery, to zaniesie tam tę wiadomość”. Gołąb z wiadomością, gołąb posłaniec - i to była jedyna nadzieja, którą mieli - prosty, mały gołąb. Wszystkie ich militaria zawiodły. Lecz oni mieli prostego, małego gołębia. Napisali więc list i przymocowali go do jego małej nóżki, i wypuścili go z błogosławieństwem i modlitwą, aby udało mu się przelecieć.
Oczywiście, Niemcy zobaczyli wzbijającego się białego gołębia, więc strzelali w niego i robili wszystko możliwe. Jeden pocisk przeszył jego skrzydła i wyrwał mu piórka. Inny pocisk zadrasnął jego szyję i odciął mu wole. Inny pocisk uderzył w nóżkę, na której miał ten liścik. Lecz ten biedny gołąb leciał dalej, starając się doręczyć wiadomość. Musiał dolecieć. Chodziło przecież o życie. W końcu zmagając się ze śmiercią, lecąc w powietrzu, przewracał się, aż zaczął spadać. I upadł pomiędzy obozowe baraki, w których byli żołnierze.
104
Pewien żołnierz podniósł go i spojrzał na niego. Ten zwykły żołnierz powiedział: „Strzelali w niego”. Spojrzał na jego nóżkę, na jego poranioną nóżkę i tam był liścik. Przeczytali ten liścik. Był poplamiony krwią. Chociaż był poplamiony krwią, wiadomość dotarła na właściwe miejsce. Dotarła do dowódcy. Wysłano szybko posiłki i ocalili cały pułk żołnierzy. Gdyby ten mały gołąb nie przebił się przez wroga, to wszyscy poginęliby. Jaka byłaby to porażka! Byłaby to okropna rzecz. I była to wielka rzecz, której dokonał ten gołąbek, chociaż kosztowało go to jego krew. Jego krew była na tej wiadomości.
105
Była to wielka rzecz, lecz nieporównywalna z tym, jak pewnego dnia, grzechy ludzi przygwoździły synów Bożych. Nie było żadnej nadziei. Oni nie mogli nic uczynić w tej sprawie. Wszelkie nadzieje przepadły. Jednak wtedy pojawił się nie gołąb, ale Gołębica. Dziewiętnaście stuleci temu, owego popołudnia, w prostocie - urodził się w żłóbku; umierał na krzyżu, lecz On wzbił się do Niebios ze Swoją własną Krwią na Poselstwie. I On wyzwolił synów Bożych, abyśmy mogli być znowu synami i córkami Bożymi, by żyć w świątobliwości i czystości, by żyć w Jego Obecności. Jestem tak wdzięczny za tę Gołębicę, która zstąpiła z Chwały, i wzięła to Poselstwo, że jestem w potrzebie, i poleciała z nim do Niebios. I ono było zbroczone krwią, czego powodem były grzechy świata. Lecz dzisiaj jestem wyzwolony. Jestem wolny. Tak bardzo się cieszę.
106
A jednak prości ludzie potrafią To zrozumieć. Cieszę się, że jestem na tyle prosty, by To zrozumieć. Czy nie cieszycie się z tego? Czy nie jesteście za to wdzięczni?
Bóg ukrywający się w prostocie - uważano Go za wzgardzonego i odrzuconego. Uważaliśmy Go za wzgardzonego i zranionego. Ukryliśmy, podobnie jak oni wtedy, naszą twarz przed Nim„. On nie był takim wielkim żołnierzem, jakiego się wtedy spodziewali. On nie był jakimś dzielnym wojownikiem, jakiego wyglądali. „Lecz oni ukryli swoje twarze przed Nim”. Wstydzili się. „A jednak, On był zraniony za nasze przestępstwa, starty za nasze nieprawości”. Co to było? Bóg ukrywający się w prostocie. Jahwe stał się Człowiekiem, aby On mógł umrzeć za ludzi: aby mógł zanieść to Poselstwo, przypieczętowane Swoją własną Krwią, Boże wymaganie, że ta cena została zapłacona i jesteśmy odkupieni.
A dzisiaj, tak prosto, jak to tylko możliwe, człowiek nie musi być sprytny, nie musi mieć żadnego wykształcenia. Tylko wierz temu Poselstwu, Bożemu Słowu. I możesz być również zbawiony i być synem Bożym, by stanąć w Obecności Boga i czynić dzieła Boże.
107
Pochylmy nasze głowy na chwilę; będziemy teraz prosić o Boże błogosławieństwa dla tych spraw.
Pragnę was o coś poprosić. Dzisiaj, kiedy radia nadawały audycje a gazety pisały… Widziałem dzisiaj rano w gazecie, że odgrywają takie przedstawienie - mężczyznę niosącego krzyż. Oni mają różnego rodzaju rzeczy. W poranku wielkanocnym cały kościół będzie udekorowany liliami. Ołtarze będą ozdobione liliami. Zajączki wielkanocne i kurczęta zajmą swoje miejsca. Chciałbym wiedzieć, co to ma wspólnego ze świętami. Zając nieczyste zwierzę w oczach Bożych - w czasach Biblijnych mieli nawet zabronione spożywać z nich mięso czy ich dotykać. A kurczęta - to samo; i kaczki. Pomimo to one zajęły miejsce zmartwychwstania. Święty Mikołaj zajął miejsce Świąt Bożego Narodzenia. O, moi drodzy. Do czego doszedł ten świat? Gdzie jesteśmy? Widzicie, do czego doszliśmy? Podążaliśmy prosto do głębokiego dołu. To się zgadza. Jesteśmy przygwożdżeni przez grzech, wyznania wiary i dogmaty.
108
Lecz Posłaniec przebił się przez dziewiętnaście stuleci - dzisiaj po południu. Te wymagania zostały spełnione. „Boży Syn, zrodzony na podobieństwo grzesznego ciała, urodzony w żłobku. Nie było w Nim piękności, abyśmy Go pożądali. On był wzgardzonym mężem. Nie pragnęliśmy Go. Ukryliśmy nasze twarze przed Nim”. A dzisiaj czynimy ciągle to samo. Powiecie: „Ja bym tego nie uczynił”.
109
O, twoje nastawienie dzisiaj udowadnia, że czyniłbyś tak samo. Ty to czynisz w tej chwili. Rozumiesz? Czy nie obierzesz swojej drogi w pokorze? Mówisz: „Panie Boże, nie dbam o to, ile mnie to kosztuje. Nie ważne, co to jest. skończyłem z grzechem”. Nie mówię, że jesteś złym człowiekiem, nie mówię, że palisz, pijesz albo czynisz cokolwiek innego. Lecz ty nie wierzysz Słowu. Rozumiesz?
Jeżeli wierzysz Słowu, powiedz: „Panie, nie dbam o to, ile mnie to kosztuje. Jeżeli to mnie kosztuje utratę mojej denominacji, jeżeli kosztuje mnie to utratę mojej społeczności robót ręcznych, jeżeli kosztuje mnie to utratę mojego klubu, jeżeli kosztuje mnie to utratę mojej popularności między moimi przyjaciółmi, nie ważne, ile mnie to kosztuje. Ja pragnę przyjąć poselstwo Golgoty. Będę pokornym. Upokorzę się - od dzisiaj na przyszłość”.
Kobiety mówią: „Wiem, że jeśli zostawię moje włosy rosnąć, to będą mnie nazywać staromodną. Nie dbam o to, jak będą mnie nazywać. Będę damą. One mi mówią, że wyglądam, jak bym była blada i martwa. Jestem umarłą w Chrystusie. Będę to czynić”.
110
Mężczyźni, czy możecie wyznać: „Nie dbam o to, jak dużo dogmatów i wyznań wiary próbują we mnie wepchnąć. Od tej chwili przyjmuję pokorne poselstwo od Boga. Będę Mu wierzył. Pozostanę tam tak długo, aż moje grzechy znikną. Pozostanę tam tak długo, aż Duch Święty napełni mnie wiarą w każde Słowo Boże, które jest napisane. On mi to obiecał. A jeśli mam most poprzez tę otchłań dzięki Jego sprawiedliwej Krwi, to mogę stać jako syn Boży. Wierzę całej Ewangelii. Uczynię to.
Czy chcielibyście to czynić? Czy chcielibyście się teraz poświęcić? Jeżeli tak, to podnieście swoją rękę ku Bogu. I powiedzcie: „Wspomnij na mnie, bracie Branham, kiedy się modlisz. Pragnę, żeby to Bóg uczynił”. Niech ci Bóg błogosławi. To się zgadza. Wszędzie dookoła. On widzi twoją rękę.
111
Nasz Niebiański Ojcze, wierzę Ci, że objawiasz się w pokorze. Stwierdzamy w tych dniach, i we wszystkich dniach, że kościół dostaje się do tego stanu. Potem Ty zstępujesz na dół, wprost do tych nizin, nagle znikąd, i podnosisz coś, namaszczasz to, wysyłasz, aż zostaje to odrzucone, wtedy na podstawie tego będziesz sądził świat.
Boże, widzimy dzisiaj, że w ciągu pięćdziesięciu lat kosztowny Duch Święty, którego ludzie próbowali przyjąć przez dogmaty - a jednak Ty wyprowadziłeś Go w Jego mocy i manifestacji. Biedna, pokorna grupa wyrzuconych, wzgardzonych ludzi przyjęła To, uwierzyła Temu. Ty wywyższyłeś się w nich, Panie. A teraz widzimy ich w dalszej generacji, próbujących stać się wnukami Bożymi. O Boże, jaka to okropna rzecz! Niech mężczyźni i kobiety uciekają szybko do pokory i wierzą Ewangelii. Spełnij to, Panie.
112
Wiele rąk podniosło się tutaj dzisiaj wieczorem - wielu mężczyzn i kobiet. Panie Boże, ja się modlę, żebyś Ty ich pobłogosławił. Modlę się, żeby tego właśnie wieczoru znaleźli pokój Boży - każdy w swoim sercu, by zostali tak napełnieni Twoim Duchem, żeby mieli wiarę do czynienia cudów, wiarę do życia bogobojnym życiem; aby żyli tak miło, że gdy będą mówić o nich źle, oni nie będą na to odpowiadać. Niechby mogli oddać pocałunek za policzek, oddali dobrym za złe. Spełnij to, Panie. Spraw, by mężczyźni byli pokorni. Niechaj dojdą do poznania Ciebie w mocy Twego zmartwychwstania. Niechby Twoja śmierć nie była na próżno dla nas w tej generacji.
Modlimy się teraz, abyś wzbudził Swój Kościół, Panie. Niechbyś Go uwielbił i wywyższył. Odeślij Go do domu - do Chwały. Wierzymy tym sprawom, Ojcze. Spraw, żeby wielu będących tutaj dzisiaj wieczorem, którzy szukają Boga, znalazło Go w tej godzinie. Prosimy o to w Imieniu Jezusa.
A kiedy mamy pochylone nasze głowy…
113
Chciałbym wiedzieć, czy chcielibyście uczynić następny krok, czy chcielibyście wstać i powiedzieć: „Nie wstydzę się, choć należę do kościoła. Chociaż jestem metodystą, baptystą, zielonoświątkowcem” kimkolwiek jestem - „ja się nie wstydzę. Uświadamiam sobie, że bardzo ufałem temu, co wiem. Lecz nigdy nie doszedłem do tego, że potrafiłbym wierzyć pełnej Ewangelii i osiągnąć to, aby działała w moim życiu.
Widziałem wiele rzeczy. Wierzę, że to są obietnice. Chcę temu wierzyć. Lecz On powiedział mi, że jeśli Temu uwierzę, będzie to działać. Więc coś jest ze mną nie tak. Nie działa to. Starałem się zmusić to do działania, lecz nie stało się tak. I ja się tego wstydzę. Pragnę, żeby świat wiedział, pragnę, żeby ci słuchacze tutaj wiedzieli, iż jestem szczery i chcę Tego w moim życiu. Pragnę być prawdziwym świadkiem dla Chrystusa, z pełnią Ewangelii manifestującą się wprost w moim życiu„. Czy powstaniecie na wasze nogi i powiecie: „Pragnę być świadkiem, że szukam Boga”? Niech was Bóg błogosławi. To jest właściwe. Rozumiecie?
Jezus powiedział: „Jeżeli wstydzicie się Mnie przed ludźmi, ja będę się wstydził was przed Ojcem”.
114
Teraz, gdy ci ludzie, którzy są zielonoświątkowcami, czy metodystami, czy baptystami i mają te prawdziwe rzeczy - czy przeszliście na drugą stronę tej otchłani i jesteście przekonani, że stoicie w Obecności Bożej jako odkupiony syn i córka Boża? A te znaki i cuda, nie jakaś pozorna wiara, lecz autentyczny artykuł Boży - Duch Święty pała w was? A jeśli przemówisz do tej góry, czy ona się przeniesie? Czy temu wierzysz? Jeżeli tak nie jest, to teraz kolej na ciebie.
„Jak wiesz, że to jest mój czas?” Mówisz: „Otóż, powstałem już przedtem”.
Otóż, jeśli jesteś naprawdę głodny Boga, będziesz tam ciągle stał, aż On przyjdzie. Nie ma to żadnego końca. Jesteś wytrwały. Jak ta kobieta Syrofenicjanka, ona nie chciała dopuścić słowa „nie”. Ona tego naprawdę chciała. Czy jesteście gotowi powstać? Czy ktoś jeszcze, zanim będziemy się modlić? Ta piękna pieśń.
„On był przybity gwoździami do krzyża za mnie
Ukrzyżowany na krzyżu, tam On zmarł za mnie„.
„Ja Tego pragnę, bracie Branham. Chcę tego, Boże. Naprawdę tego chcę. Jeśli chodzi o moje życie - tak, pragnę zmiany. Żyłem tylko na zasadzie „Tak sądzę”. Żyłem w oparciu o: „Mam nadzieję”. Pragnę czegoś. Chcę Tego. Jeżeli ci apostołowie potrafili trafić ten cel w sam środek każdym razem, tak samo mogę i ja„.
115
To właśnie mówię i ja. Jeżeli to działało dla apostołów, działa To i obecnie. Jeżeli to wydarzyło się kiedyś, dzieje się to znowu. Jeżeli On był kiedykolwiek Bogiem, to On jest ciągle Bogiem. „On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki”. To jest tematem mojej kampanii. Jeżeli twoja denominacja nie wierzy temu, niech twoja denominacja wierzy temu, czemu chce. Ty wierz Biblii. Wierz Temu. Czy powstaniecie? Około ośmiu czy dziesięciu dalszych powstało. Niech was Bóg błogosławi. Niech was Bóg błogosławi. Więcej słuchaczy powstaje, dalsi. „Jestem naprawdę szczery, bracie Branham. Chcę Tego”.
116
Coś się niedawno wydarzyło. Słyszeliście tę taśmę - „siedem gromów” - „Panie, czy to jest ten czas?” Rozumiecie? Wydarzyło się to niedawno. Znacie te sprawy. Ten czas jest bardzo blisko, kościele. Ten czas jest tuż tuż. Nie czekajcie, nie czekajcie dłużej. Rozumiecie?
Skąd wiecie, że Zachwycenie nie jest w toku przez cały czas? Zanim się spostrzeżecie, ono przeminie - jeden zniknie tutaj a jeden tam. Ono się odbędzie, zanim się spostrzeżecie. Sąd uderzy w świat. Powiecie: „Dobrze, myślałem, że…”. Usłyszycie: „Teraz już za późno”.
Przypomnijcie sobie, że oni tego nie wiedzieli aż do dnia, gdy wstąpili do arki, a potem było już za późno. Głupia panna nie wiedziała tego, dopóki nie powróciła i stwierdziła, że mądra panna odeszła, a ta pozostała na okres ucisku.
117
Żaden dobry nauczyciel nie wierzy, że Oblubienica… kościół pójdzie przez okres ucisku, lecz nie Oblubienica. Kościół pójdzie przezeń, by został oczyszczony, na pewno, w czasie szóstej pieczęci. Racja. Izrael pójdzie tak samo ze względu na tych sto czterdzieści cztery tysięcy. Lecz nie Oblubienica.
Oblubienicy zostało wybaczone. Ona odejdzie wprost do Chwały - w Zachwyceniu. To się zgadza. Ona moim zdaniem - ostatni członek zostanie porwany do góry pewnego dnia. Może to nastanie, a wy nie będziecie niczego o tym wiedzieć. Pamiętajcie, jest to tajemnica, tajemnica Zachwycenia. „On przyjdzie w godzinie, której nie znacie”. Nie będziecie nic o tym wiedzieć. Ona odejdzie; potem będzie za późno.
118
Powiecie: „Szkoda, że nie powstałem”. Jeżeli kiedykolwiek miałeś zamiar powstać, niech to jest w czasie tego nabożeństwa w Albuquerque, niech to jest właśnie ta chwila.
Otóż, jeżeli czujesz się naprawdę bezpieczny w Chrystusie, jeżeli czujesz, że masz Ducha Świętego i Krew Jezusa Chrystusa, wszystkie znaki i obietnice są do twojej dyspozycji, i widzisz je zamanifestowane i działające w twoim życiu, oraz wiesz, że są one prawdziwe - jeżeli siedzisz tam w takim stanie i wierzysz temu, biorę cię za słowo w tej sprawie. Jest to zależne od ciebie. Jeżeli tego nie masz, to powinieneś stanąć na swoich nogach. Lecz jeśli wierzysz temu i wiesz, że te znaki i cuda, o których mówi Ci Jezus na potwierdzenie, że jest Mesjaszem… Jeżeli tak nie jest, to powinieneś być na swoich nogach. Niech ci Bóg błogosławi. To jest właściwe.
119
Jestem obcym dla wielu z was. Wielu z was uważało mnie za widzącego. Nie mówiłem nic o tym. Wiecie to jednak. Powstrzymywałem się z tym. Jeszcze to nie jest ta godzina. Lecz wierzcie mi teraz. Wierzcie mi jako Bożemu słudze. Czy powiedziałem wam kiedykolwiek coś w Imieniu Pańskim, co by się nie urzeczywistniło? Jeżeli tak nie jest, powiedzcie: „Amen”. Nigdy to nie zawiodło - w tysiącach spraw; zawsze było to prawdziwe. Wiecie o tym - na całym świecie.
Chociaż wielu z was nie zgadza się ze mną w teologii - nie jestem teologiem. Mówię tylko to, co słyszę. A potem, gdy To usłyszę, patrzę do Biblii. Jeżeli to nie jest zgodne z Biblią, ja bym tego nie przyjął. Lecz ani jeden raz nie było to nigdy sprzeczne ze Słowem, zawsze zgadzało się to ze Słowem. Dlatego jest to potwierdzone. Bóg to potwierdza.
120
Słuchajcie mnie więc teraz. Jeżeli wierzycie, że jestem posłańcem, posłanym od Chrystusa do was, to mi wierzcie. Jeżeli jeszcze nie jesteś w Królestwie Bożym, to przeciskaj się do Niego naprawdę szybko.
Nie będzie już lepiej. Będzie coraz gorzej - przez cały czas. Otóż, zanotujcie to sobie. Rozumiecie? Zapamiętajcie to sobie, rozumiecie, czy to jest dobre, czy złe. Zobaczycie, czy to będzie właściwe, czy nie. Już nie będzie lepiej. Będzie coraz gorzej. Będzie coraz trudniej - przez cały czas. Rozbudzenie przeminęło. Wy tylko zbieracie pokłosie na polach. Ono przeminęło. Powiecie teraz: „Nie zgadzam się z tym”. Dobrze. To jest w porządku, jeżeli się nie zgadzasz. To jest w porządku. Lecz takie jest moje przekonanie. Słyszę to z Niebios.
Wierzę, że Laodycejski wiek jest zielonoświątkowym wiekiem, gdzie kościół dochodzi do stanu letniości, a Bóg wypluje go z Swoich ust. I właśnie obecnie dochodzi on do tego stanu. Ruch zielonoświątkowy doszedł do tego stanu - jest letni, ani czerwono gorący, ani lodowato zimny. Nie jesteście ani zimni i formalni, ani gorący. Jesteście w stanie wyplucia i odchodzicie.
121
Jezus - jest to jedyny wiek, gdy On stoi poza kościołem. Ich dogmaty postawiły go na zewnątrz. Puka, próbując wejść do drzwi: „Oto stoję u drzwi i pukam, jeżeli ktoś usłyszy Mój Głos…” Tak się cieszę, że usłyszeliście Go dzisiaj wieczorem.
Teraz mogę was tylko poprosić, abyście powstali.
On się na was patrzy. Jezus powiedział: „Gdziekolwiek dwaj lub trzej są zgromadzeni w Moim Imieniu, tam jestem wśród nich”. Jeżeli tak nie jest, to nie ma Boga, nie ma Biblii, nie ma wschodu ani zachodu słońca. Nie ma kwiatów, nie ma drzew, ty w rzeczywistości nie jesteś tutaj; jesteś tylko w śnie; życie nie jest rzeczywistością, nie jesteś ludzką istotą. Otóż, jest rzeczą niemożliwą, żeby tak było. Tak samo jest rzeczą niemożliwą, aby Go nie było tutaj. „A jeśli poprosicie o cokolwiek w Moim Imieniu, wierząc, On wam to spełni”.
122
Zatem, teraz chodzi o was. Stanęliście tutaj na świadectwo, że Go pragniecie. Módlcie się teraz swoimi własnymi słowami, jak zwykle się modlicie, według tego jakie macie pragnienie. Pragnę, abyście powiedzieli w swoim sercu: „Panie Boże”. Nie zwracajcie teraz żadnej uwagi… Ta kampania tutaj da wam dosyć czasu na to - cały czas, ile chcecie.
Teraz każdy w swój sposób swoimi słowami. Otóż, wiem, że zwykle jest tak, iż jeden człowiek stoi, drugi człowiek stoi, trzeci uklęknie w ten sposób. Lecz cokolwiek chcecie uczynić - nie dbam o to, co to jest. Nie mówcie: „Panie, pozwól mi uczynić to. Pozwól mi uczynić tamto”. Mówcie tylko: „Panie, napełnij mnie. Napełnij mnie Duchem Świętym. Jestem szczerym w tej sprawie. Myślę to poważnie”. Jeśli myślicie to poważnie, to On musi przyjść. Jest rzeczą niemożliwą, żeby On nie przyszedł. On Go obiecał i On próbuje wejść do twojego serca.
123
Jest jedna przeszkoda, ty otworzyłeś mu tylko trochę i mówisz: „Wejdź do środka i stań tutaj, lecz nie wchodź wszędzie i nie zajmuj się moim prywatnym życiem”. Rozumiecie?
On cię chce. On chce wszystko, czym jesteś. On chce każdą część twojego serca. On chce twoje prywatne życie. On chce całe twoje życie. On chce być twoim Panem. Słowo Pan oznacza „posiadanie”. On pragnie cię posiadać, aby On mógł cię prowadzić, kierować tobą, wziąć cię i użyć. Czy jesteś ochotny to przyjąć? Jeżeli jesteś, to On pragnie wstąpić do ciebie, inaczej byś nie stał tutaj. Rozumiesz? Więc teraz jest twoja godzina, abyś Go przyjął.
124
Teraz jest to zależne od ciebie. Jeżeli będziesz teraz wierzył całym swoim sercem, ta sprawa będzie załatwiona od tej chwili. Będzie to pamiątkowy wieczór. Prawdopodobnie nie zamkną tych drzwi dzisiaj wieczorem. Pozostaniecie tutaj całą noc. Więc jeśli tu pozostaniesz, powiedz: „Panie, stoję tu na swoich nogach. Nie poruszę się z tego miejsca, na którym stoję, dopóki nie napełnisz mnie zgodnie z Twoją obietnicą”. Myśl to na serio z Bogiem, a On odnośnie ciebie będzie myślał tak samo.
Lecz dopóki tego tak nie uczynisz, to tylko pukasz: „Panie, czy dasz mi Ducha Świętego dzisiaj wieczorem? Nie czuję niczego. Otóż, może spróbuję jutro wieczorem”. W ten sposób nie otrzymasz niczego od Boga.
Musisz przyjść w desperacji, umierając, wtedy Go otrzymasz. To się zgadza. On Go obiecał. Jeżeli tak nie jest, to po co marnujesz swój czas, jeżeli te obietnice nie są prawdą?
125
Tak właśnie dzieją się te sprawy. Dzięki temu mogę stanąć i powiedzieć temu światu: „Czy to Słowo kiedykolwiek zawiodło?” Bóg dał mi obietnicę wtedy, gdy byłem jeszcze dzieckiem. To jest ten powód.
Mówicie: „Czy się nie boisz, że to zawiedzie?” Wcale nie. Ja zawsze zawodzę, ale On nigdy.
Nie wypowiadam swoich słów. Mówię Jego słowa. Dlatego One są zawsze prawdziwe. Rozumiecie? Dlatego właśnie proszę ten świat: „Pokażcie mi choć raz, kiedy się to nie urzeczywistniło. Pokażcie mi jeden raz - z tych tysięcy rzeczy, które On mi powiedział”. On nie zawiódł ani razu, i nigdy nie zawiedzie, ponieważ On jest Bogiem, nie człowiekiem.
Więc Bóg jest teraz tutaj. Chrystus jest wśród nas. On pragnie dać tobie Ducha Świętego, jeżeli jesteś ochotny przyjąć Go. Nie musisz płacić ceny; cena już została zapłacona. Cena została zapłacona owego popołudnia dziewiętnaście stuleci temu, jeżeli jesteście ochotni Go przyjąć. Jeżeli jesteś gotowy, otwórz teraz swoje serce. Otwórz je na oścież. Usuń wszelką bojaźń i wszelkie wątpliwości. Podnieś swoje ręce ku Bogu i powiedz: „Panie Boże, oto jestem. Stoję tutaj. Stoję tu w Imieniu Jezusa Chrystusa”. Będę się modlił o was. Wy módlcie się również.
126
Panie Jezu, przychodzimy w pokorze, przychodzimy w uniżeniu - zanoszę Ci to zgromadzenie stojących słuchaczy. Przedkładam ich Tobie, ponieważ oni stanęli tutaj reagując na wezwanie. Oni szukają głębszego przeżycia. Oni szukają więcej Życia, gdy usłyszeli, że Krew Jezusa oczyszcza tak doskonale, że nie pozostaje nic, aby kompletne Słowo Boże odpoczywało w nich; żeby rozkaz, wypowiedziany ich własnym głosem miał twórczą moc, ponieważ w nich jest Duch Święty. A ten Duch Święty jest Stworzycielem. On czyni sprawy, które się urzeczywistniają, ponieważ On mówi to Słowo. A Słowo wypowiedziane staje się Bogiem w akcji.
Więc Panie, modlę się, żebyś zesłał teraz Ducha Świętego na każdego z nich. I udziel im, Panie, w mocy zmartwychwstania Chrystusa tych rzeczy, których pragną w swoim sercu - lepsze życie i chrzest Duchem Świętym. Panie, niech stanie się tak, aby słuchacze zostali oświeceni, aby serca ludzi zrozumiały tę wizję i zostały napełnione mocą Bożą. Poruczam ich Tobie, Panie, w Imieniu Jezusa Chrystusa.
127
Miejcie teraz podniesione wasze ręce. Miejcie pochylone głowy w modlitwie. Niech wasze serca są ustawicznie napełniane, mówcie po prostu: „Panie, wierzę ci”.
Napełnij mnie, napełnij mnie. Zbaw mnie.
Duchu żyjącego Boga, przypadnij świeżo na mnie.
Zawołajcie teraz waszego prowadzącego pieśni, aby nas poprowadził w pieśni: „Przypadnij świeżo na mnie, Duchu Święty”.
Śpiewajcie po prostu dalej: „Nie dbam o nic, ale stanę bezpośrednio tutaj, Panie. Jestem w Twojej ręce, tak jak w wypadku niesprawiedliwego sędziego. Jestem wprost tutaj”.
Niech ci Bóg błogosławi, bracie, ty czynisz takie wspaniałe dzieło. Niech Bóg błogosławi twoją usługę!
Stójcie tam tylko. „Będę stał jak posąg. Będę stał tak, jak ten kaznodzieja stał niedawno wieczorem na dachu. Stoję tutaj, Panie. Nie dbam o to, kto patrzy na mnie. Nie dbam o to, czy mój pastor jest tutaj. Nie ważne, kto to jest. Ja jestem tutaj. Wyglądam czegoś. Pragnę, aby coś się dla mnie stało. Ty To obiecałeś. Jestem tutaj, aby to przyjąć. A jeśli To będzie działać dla innych, będzie To działać i dla mnie. Jestem tutaj, by To przyjąć. Nie usiądę. Jestem zdecydowany”.
128
To jest właściwe. Trzymaj się tego ściśle. Módl się ciągle, jeżeli to myślisz na serio, jeśli to myślisz poważnie. Amen. Jeżeli to myślisz naprawdę, pozostań właśnie tam. On stoi przy tobie. Trzymaj się tego ściśle: „Jestem tutaj, Panie. Nie będę się poruszał. Będę Ci wierzył. Ty Go obiecałeś. Nie przyjmę żadnej wyobraźni. Pragnę rzeczywistego Ducha Świętego odpoczywającego na mnie. Pragnę, żebyś napełnił mnie w tej chwili. Jestem tutaj i czekam”!
Nie zatrzymujcie się. Módlcie się po prostu dalej. Nie zwracajcie uwagi na muzykę. Módlcie się dalej. Taki jest kłopot z nami dzisiaj: słuchamy muzyki, słuchamy tej rzeczy, innej rzeczy. Powinniśmy słuchać Głosu Bożego. Słuchajcie ustawicznie. On Go obiecał. Jeżeli On Go obiecał, to On spełni. Amen.
129
Ile razy już to widziałem! Oczy dwudziestu czy trzydziestu tysięcy ludzi zostały otwarte. Ile razy już to widziałem! Tam w Durban, w Południowej Afryce, widziałem dwadzieścia pięć tysięcy niezwykłych cudów na raz. Ludzie stali tam ot tak, aż nazbierali siedem wielkich samochodów ciężarowych, pełnych kuli i wózków inwalidzkich od rodzimych tubylców, którzy nie umieli rozróżnić prawej ręki od lewej. Stali wprost tam i przyjęli Chrystusa, i tak odchodzili. Przedtem byli kalecy, ślepi, głusi, niemi. Jeżeli On uczynił to dla czarnych Afrykańczyków, to co uczyni On dla was, którzy powinniście żyć w tym czasie, w zborze, na takim miejscu, gdzie Duch Święty jest manifestowany? Amen.
Upokorzcie, uniżcie się: „Panie, ja wierzę. Wiem o tym.” Chodźcie teraz.
130
Otóż, tutaj jest coś nie tak. Ale nie u Boga. Bóg To obiecał.
Więc tak mi Bóg dopomóż - mógłbym stać tutaj i przechodzić przejście za przejściem, i powiedzieć wam, każdemu z was, na jakiej pozycji się znajdujecie i co uczyniliście. Mówię to w Imieniu Pana Jezusa. Wiecie, że to jest prawdą.
I widzę, że wy się boicie postępować swobodnie. Obawiacie się czegoś. Coś jest nie tak. Bóg nie daje obietnicy, aby ją potem wycofać. Ona jest prawdą, wprost tutaj, jeżeli Ją chcesz przyjąć. Jest to zależne od ciebie. Jest to twoja śmierć, jest to twój pogrzeb. Chodzi o to czy to przyjmiesz! Oto jest Słowo.
Tak mi Bóg dopomóż, Duch Święty jest tutaj. Tak mi Bóg dopomóż, Jezus Chrystus jest tutaj. Czy powiedziałem wam kiedykolwiek coś błędnie? On jest tutaj. Lecz jest jakaś przeszkoda. Stałem tam, obserwowałem To; widzę tą Światłość krążącą bezpośrednio w tym budynku tutaj, nad nami, poruszającą się tam i z powrotem. Moi drodzy!
Tutaj to macie. To jest właściwe. To jest właściwy sposób. Świeci tutaj na młodą panią. To jest właściwe. Ona świeci i na inną panią. Tutaj to macie. Ona jest tam. Zatem, to jest właściwa pora by Ją przyjąć, podczas gdy Ona jest tutaj. Rozumiecie? Chwała! Ona z pewnością dotknie kogoś tam. Chwała bądź Bogu! Tutaj to macie. Amen. To jest potrzebne. Teraz On przechodzi na kogoś innego tutaj, teraz na innego i następnego. Chwała Panu! Rozumiecie?
131
On jest Prawdą. On jest Drogą, Prawdą, Światłością, Życiem. Przyjmij Go, kiedy On przypada na innych. Kiedy On odpoczywa na innych, przyjmij Go. On porusza się dookoła, ciągle dookoła w tym pomieszczeniu - jest to Duch Święty. Nie jestem podniecony. Mówię wam Prawdę. Chwała! To się zgadza.
Trzymajcie się Go ściśle. Pozostańcie bezpośrednio z Nim. Pozostańcie wprost tam. Nie stoicie tam jeszcze pięć minut. Stójcie wprost tam i mówcie: „Ty Go obiecałeś, Boże. Jestem tutaj, by Go przyjąć”. W porządku. Oto On jest. Wyciągnij rękę i powiedz: „Ja Go przyjmuję. Tutaj On jest, Panie. Pragnę Go. Stałem tutaj. Jestem szczery. Myślę to na serio. Ty mi Go obiecałeś”. Amen. Chwała! Alleluja!
Wierzcie tylko dalej, tylko wierzcie. Powiedzieliście, że będziecie mi wierzyć. Duch Święty, ta Światłość, porusza się właśnie po całym tym budynku. Co to znaczy? On szuka kogoś, kto się otworzy. Mówię Prawdę. Amen.
Spróbuj podnieść swoje ręce i uwielbiaj Go. Powiedz: „Panie, ja Ci dziękuję. Ty dałeś mi obietnicę. Będę się trzymał obietnicy. Dziękuję Ci, Panie. Dziękuję Ci”. Patrzę się wprost na Nią. Chwała Panu!
132
Trzymaj się Jej ściśle. Stój tam. „Panie, będę stał tutaj zdecydowany. Nie dbam o to, czy to będzie aż do rana. Ja będę stał wprost tutaj, uwielbiając Cię. Wiem, że Go poślesz. To nabożeństwo kończy się dzisiaj wieczorem, a ja jestem tutaj nie mając Ducha Świętego. Chcę odejść stąd napełniony Duchem Świętym, więc pomóż mi. Ty Go obiecałeś. Będę stał tak, jak chorągiewka na dachu. Uczynię wszystko, co chcesz, abym uczynił. Pragnę tylko Ducha Świętego. Jestem zdecydowany otrzymać Go”.
Jeżeli wydasz Mu się całkiem, On przyjdzie w całej pełni. Lecz jeśli się nie wydasz, On nie może przyjść w całej pełni. Wyrzeknij się. Wyrzeknij się swoich myśli. Wyrzeknij się swojego myślenia. Wyrzeknij się swego życia. Wyrzeknij się wszystkiego, co masz. Wyrzeknij się swego prestiżu. Podporządkuj teraz wszystko Jemu, a On wejdzie do ciebie i napełni cię Duchem Świętym. Po to On tutaj przyszedł. On już nawiedził dwóch lub trzech tutaj w tym budynku. Jest was tutaj więcej, pragnących Ducha Świętego. Tylko ciągle wierzcie. Chwała Bogu! Albo mam rację, albo się mylę. Amen.
133
Upokorz teraz swoje myśli. Upokorz swoje własne postępowanie. Pozostań tam stanowczo i mów: „Panie, jestem teraz tutaj. Jeżeli Ty dasz Go komuś innemu tutaj dziś wieczorem, to dasz Go również mnie. Pozostanę tutaj tak długo, aż On przyjdzie”.
Podnieście wasz głos, wasze ręce, wasze życie, wasze wszystko.
Słyszę, jak mnie wzywa Zbawiciel
Podnieście wasze ręce i śpiewajcie Mu to.
Słyszę jak mnie wzywa…
Oni zaśpiewali refren, wiecie. Jeżeli On woła cię do Ducha Świętego, poddaj się teraz. Oddaj Mu wszystko.
Słyszę, jak mnie wzywa Zbawca
,Weź swój krzyż i naśladuj, naśladuj Mnie'.
Otóż, tutaj to macie.
Idę gdzie On mnie prowadzi…
Idę gdzie On mnie prowadzi, pójdę…
Ty doprowadziłeś mnie tak daleko,
Panie - bym powstał. Oto stoję tutaj.
… pójdę, gdzie On mnie prowadzi.
Tam jest pewna trudna sprawa. Chodźcie, módlmy się o to. Oni siedzą wprost tutaj.
… gdzie On prowadzi…
134
Pokazałem go teraz bratu Demosowi. Anioł Pański przeszedł dalej. Powiedziałem: „Obserwuj tę kobietę”. Kiedy On przeszedł nad nią, ona podniosła swoje ręce ot tak. Pokazałem to - brat Demos zobaczył Go, jak On przeszedł teraz dalej, na tę kobietę wprost tutaj. Powiedziałem: „Bracie Demos, czy Go nie widzisz? On porusza się po prostu wszędzie w tym budynku”. Powiedziałem: „Obserwuj Go, jak On przechodzi tutaj”.
Ta młoda pani podniosła szybko swoje ręce. Jest to ta młoda pani stojąca tam, ubrana w sukienkę w kratkę. Coś ją po prostu nawiedziło przed kilkoma minutami i ona podniosła swoje ręce w górę. Czy to prawda, proszę pani? Ta - wprost tutaj, ma podniesione ręce - tutaj za tą panią w niebieskiej sukience. Tam On jest. Rozumiecie? Wiecie, patrzę się wprost na Niego. Otóż, jeżeli powiedziałem wam kiedykolwiek coś złego, powiedzcie mi, kiedy. On jest tutaj.
135
Przyjaciele, musicie wyzwolić się z tego nakrochmalonego postępowania zielonoświątkowców. Musicie umrzeć naprawdę. Musicie przychodzić naprawdę na serio. Wy macie coś, macie częściowo głód, lecz nie macie głodu tak naprawdę. Musicie to uczynić autentycznie. „Kiedy Piotr mówił te Słowa, Duch Święty przypadł na tych, którzy tego słuchali”. Spróbujcie zamknąć swoje oczy i pochylić wasze głowy. Myślcie o tym. Czy coś nie jest w porządku? „Panie, odejmij ode mnie moje niedowiarstwo”.
Teraz tutaj śmiertelnymi oczami… Anioł Pański, którego zdjęcie mamy tutaj, został sfotografowany i naukowo udowodniony - ten sam Słup Ognia, który towarzyszył dzieciom Izraela. To był Jezus - kiedy On umarł, został pogrzebany, wstąpił do nieba do Boga.
Saul będąc w drodze do Damaszku, został powalony przez ten sam Słup Światłości. Powiedział: „Panie, kim jesteś?”
On powiedział: „Jam jest Jezus”.
Jezus powiedział: „Przychodzę od Boga i idę do Boga”.
On jest dzisiaj tutaj, ten sam Jezus, którego widzimy naszymi oczami, zrobiono Jego zdjęcie, zamanifestowany w Duchu. O, bracie, siostro, co więcej mógłby Bóg jeszcze uczynić? To jest godzina łaski!
136
Pragnę wierzyć, że jesteście szczerzy. Wierzę, że jesteście, lecz zamykacie się! Nie jesteście wystarczająco szczerzy, by Go przyjąć!
Tak mi Bóg dopomóż, On jest wprost tutaj w tym budynku. Nie kłamię.
Teraz, kiedy uciszacie się, chwileczkę tylko. Czy ktokolwiek z was tutaj odczuł, że otrzymał Ducha Świętego? Pomachaj swoją ręką w jedną i w drugą stronę. Widziałem Go wszędzie dookoła ponad słuchaczami. Bądź błogosławiony. Bądź błogosławiony. Niech ci Pan błogosławi.
Czy wszyscy zostaliście pobłogosławieni? Amen. Dwaj, tak, trzej. W porządku. Czterej. Dobrze. Są tutaj czterej, którzy otrzymali Ducha Świętego podczas tego „przelotnego deszczu”. Czterej słuchacze otrzymali Ducha Świętego w tej chwili. Chwała Panu. Rozumiecie?
Właśnie teraz, przed kilkoma minutami On przechodził tutaj. Ta Światłość przyszła z tej strony i szła w tę stronę, potem przeszła tutaj i znowu wróciła. Powiedziałem bratu Shakarianowi: „Chodź tutaj. Chodź tutaj, chodź tu. Tutaj, czy widzisz, jak Ona przychodzi, wprost tutaj? Obserwuję Ją, jak przechodzi. Tam jest pewna młoda pani”. I właśnie w tej chwili, gdy powiedziałem: „Ona jest wprost nad tą młodą panią”, mniej więcej w tej chwili ona podniosła szybko swoje ręce i zaczęła krzyczeć. Tam On był. Rozumiecie? I po prostu przechodził dalej, przeszedł dalej do tamtego rogu, potem zawrócił z powrotem w tę stronę. Nie widzę Go teraz. Rozumiecie? To jest rzeczywista prawda. Ja wam mówię prawdę. Rozumiecie? I tutaj to mamy, widzicie - czterej otrzymali chrzest Duchem Świętym.
137
Jeżeli Go teraz chcecie przyjąć, On jest dla was. On jest dla ciebie, jeżeli jesteś ochotny otworzyć się po prostu.
Otóż, wy macie pewną koncepcję - co powinniście czynić. Macie pewne pojęcie: „Otóż, jeżeli ja teraz będę stał tutaj, to…” Nie, nie. Nie o to chodzi… Możesz usiąść. Nie ma żadnego znaczenia, gdzie jesteś. Lecz tam, gdzie się otworzysz wtedy Duch Święty cię nawiedzi.
Otóż, czasami On zaczyna namaszczać cię, a ty po prostu nie chcesz być prowadzony przez Niego. Jesteś trochę przestraszony. Obawiasz się. Wycofujesz się do tyłu. Tylko wydaj się, podporządkuj się Duchowi Świętemu.
Nie bójcie się fanatyzmu. Jeżeli to czyni diabeł, czy nie myślicie, że to poznamy? Uhm. Tak jest. On po prostu nie odważy się podejść. Nie obawiajcie się tego. Nie. On nie będzie was niepokoił.
Oddajcie się tylko całkiem Duchowi Świętemu. Kiedy odczuwasz to wspaniałe… Jak powiedział ten zwykły kaznodzieja - co on zrobił tego wieczoru, kiedy tam stał, a Coś gorącego zstąpiło na niego. Gdyby on tylko wiedział, jak ma się całkiem oddać w tej chwili. To wszystko. Tylko powiedz: „Panie Jezu, wierzę Tobie. Przyjmuję cię”. Wtedy coś zacznie się dziać. Rozumiecie? Myśl to poważnie z całego swego serca, wtedy się to stanie. O!
138
Czy Go miłujecie? Niech Bóg będzie z wami. Niech wam Bóg dopomoże. Pragnę, żebyście…
Ilu z was tutaj pragnie jeszcze Ducha Świętego? Pozwólcie zobaczyć wasze ręce. Ilu z was? Jeden, dwaj, trzej, czterej. O, moi drodzy! Nie musicie odchodzić stąd bez Niego. Jest was jeszcze ośmiu czy dziesięciu, jedenastu. Około jedenastu, może jest tutaj dwunastu, którzy potrzebują jeszcze Ducha Świętego. Wiem, że się już może spóźniamy, być może jest już dziewiąta trzydzieści, czy coś koło tego. Lecz mamy dosyć czasu. Mamy po prostu dosyć czasu. Chcę, abyś dostąpił zbawienia, przyjacielu. Chcę, abyś został napełniony. Pamiętaj, ty jesteś zbawiony, oczywiście. Kiedy przyjmiesz Chrystusa, jesteś zbawiony. Lecz nie jesteś nawrócony, dopóki nie otrzymasz Ducha Świętego! Otóż, wiecie o tym. To się zgadza.
139
Jezus powiedział Piotrowi tego wieczora, gdy został zdradzony - Piotr był już zbawiony, a On powiedział: „Piotrze, gdy się nawrócisz, umacniaj swoich braci”. To się zgadza. O, na pewno. Ty przyjąłeś Chrystusa jako swojego Zbawiciela. Lecz kiedy się nawrócisz - jest to wtedy, gdy zostałeś naprawdę przemieniony. To prawda. A on nie był jeszcze przemieniony. On zaklinał się przed Panem, zaparł się Go, i tym podobnie. Lecz po jego nawróceniu - „Kiedy się nawrócisz, umacniaj twoich braci”. To się zgadza. Czy to prawda? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Tak właśnie mówi Pismo Święte, mimo wszystko. Ono to potwierdza. Jezus powiedział Piotrowi, który mu towarzyszył, i wypędzał diabły, i czynił cuda i wszystko - powiedział: „Ty jeszcze nie jesteś nawrócony. Lecz kiedy się nawrócisz, umacniaj swoich braci”. Racja. To jest prawda.
140
Słuchaj, jak możesz odrzucać takie zaproszenie? Ono jest dla ciebie. Ja nie chcę widzieć, że odchodzisz stąd bez Niego, bracie. Może nie będziemy mieć już nabożeństw ewangelizacyjnych. Nie wiemy. Nie wiemy, co leży przed nami. Być może nie będziemy mieć już żadnego. Jeżeli chcecie usiąść i modlić się na chwilę - jest to zależne od was. Cokolwiek pragniecie uczynić - czy chcecie usiąść albo chcecie pozostać stać. Będziemy się modlić jeszcze raz. Uczyńcie jakąkolwiek małą rzecz, którą chcecie, lecz ja pragnę, żebyście otrzymali Ducha Świętego!
Otóż, On jest dla was. Dlaczego czterej mieliby Go tutaj otrzymać, a reszta z was nie? Rozumiecie? Musicie się tylko upokorzyć, otworzyć wasze serca i naprawdę w to wierzyć.
141
Być może nie jestem dobrym instruktorem w tej sprawie. Moją usługą jest modlić się o chorych.
Gdzie jest jakiś kaznodzieja zielonoświątkowy - czy ktoś z was jest kaznodzieją zielonoświątkowym? Podnieś swoją rękę. A co z tobą tutaj, który się modliłeś o chorych, i ty tutaj? Podejdź tu. Tutaj jest pewien mężczyzna. Ja urodziłem się nie w porę dla szeregów zielonoświątkowych. Lecz pragnę, żeby ten człowiek tutaj modlił się o was. Będę stał przy jego boku. Niech ci Bóg błogosławi, bracie.
[Zielonoświątkowy brat przychodzi za kazalnicę i mówi do stojących słuchaczy: „Jeśli pragniecie, żeby Duch Święty zstąpił na was, podnieście wasze ręce”. Ten sam brat mówi teraz sześć krótkich zdań obcym językiem, a potem opuszcza kazalnicę i mówi dalej obcym językiem między tymi, którzy pragną chrztu Duchem Świętym - wyd.]
Bądźcie teraz pełni czci. On poszedł włożyć swoje ręce na kogoś. Widzicie? Proszę, bądźcie pełni czci. Nie rozglądajcie się dookoła. Patrzcie się ciągle w górę, patrzcie w górę, spoglądajcie w górę. Będziemy się dalej modlić. Módlcie się ciągle.
[Brat Branham rozmawia z innym bratem - wyd.] Chodź tutaj, bracie. Zajmij tutaj moje miejsce. Możesz im to wyjaśnić. Rozumiesz? Ty wiesz o tym więcej, niż ja. W porządku. Przyjdź tylko i podaj im to. Oni modlili się o Niego i przychodzą teraz do ołtarza. To się zgadza.
[Brat Branham rozmawia z innym bratem, który przyszedł za kazalnicę - wyd.] W porządku, proszę pana. Niech ci Bóg błogosławi. Otóż, ty wiesz lepiej niż ja, jak to trzeba czynić. Ja będę stał tutaj i modlił się. Ty możesz udzielić im więcej instrukcji.