1
Dziękuję ci, bracie Borders. Pozostańmy teraz stać, kiedy będziemy się modlić. Chciałbym wiedzieć, czy ktoś ma prośbę dzisiaj wieczorem i chciałby podnieść swoje ręce i powiedzieć:
„Panie, chodzi o mnie”.
Pochylmy teraz nasze głowy.
2
Nasz Niebiański Ojcze, kiedy słyszymy tą pieśń: „Panie, ja wierzę”, przypominają mi się chwile, kiedy słyszałem to po całym świecie w tak wielu językach:
„Panie, ja wierzę, tylko wierzę”.
I Ojcze, modlimy się, żeby to było czymś więcej niż tylko pieśnią dzisiaj wieczorem, aby się to stało rzeczywistością. Obyśmy mieli wielką wiarę w Ciebie dzisiaj wieczorem. A teraz modlę się za tym małym zborem, jego pastorem, naszym bratem Fullerem, waszym usługującym - bratem, do którego mamy zaufanie. Modlimy się też o jego rodzinę, jego pracowników tutaj - diakonów, członków zarządu i wszystkich, którzy tu wchodzą przez te poświęcone drzwi. Modlimy się, Panie, żeby on zawsze pozostał latarnią morską dla Jezusa Chrystusa. Błogosław wszystkich usługujących braci, którzy są tutaj dzisiaj wieczorem, oraz tych, którzy nam towarzyszą w tej całej podróży. Modlimy się, Ojcze, abyś ich Ty obficie pobłogosławił. Prosimy też dzisiaj wieczorem o kolejne wylanie Twojej obecności na nas. Jesteśmy w potrzebie, Panie. Potrzebujemy Ciebie. Jesteśmy ciągle w potrzebie, ponieważ jesteśmy tutaj na polu walki, Panie, gdzie muszą być podejmowane decyzje. I modlimy się, Ojcze, żebyś Ty zachęcał nas nadal Twoją Obecnością. Ma to dla nas tak wielkie znaczenie, kiedy wiemy, że Ty jesteś z nami. Proszę, pokaż Panie, że Ty sam jesteś obecny; to zachęci nas, abyśmy ruszyli naprzód. Uzdrów chorych i cierpiących; zbaw zgubionych; dodaj zachęty zniechęconym i weź chwałę dla Samego Siebie. Prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen. Możecie usiąść.
3
Wierzę, że to był Dawid, który powiedział:
„Byłem szczęśliwy, kiedy mi powiedzieli: Pójdźmy do domu Pańskiego”.
Billy zapytał mnie przed chwilą:
„Tato, czy nie stajesz się trochę zmęczony?”
Ja odrzekłem:
„Tak, jestem zmęczony przez całe moje życie”.
Doszło do tego, że przyzwyczaiłem się już do tego. Zaczynam myśleć:
„Hm, staję się już zbyt starym. Powinienem trochę zwolnić obroty”.
A potem ktoś przyjdzie w wieku osiemdziesięciu albo dziewięćdziesięciu lat i rozpala cały kraj - a jest niemal dwukrotnie starszy ode mnie, wiecie. I pomyślałem:
„O rety, wstydzę się samego siebie”.
4
Tam w domu, w naszej kaplicy, jest pewna stara para Kidd i oni są z Ohio. Otóż, oni są oboje w wieku osiemdziesięciu pięciu, osiemdziesięciu ośmiu lat. I oni są w tak podeszłym wieku, że już więcej nie mogą chodzić do zborów, ponieważ nie służy im już ich głos. Lecz czy wiecie, co oni czynią? Niemal każdą taśmę... Ta zwykła, mała niewiasta oszczędzała swoje pieniądze i kupiła magnetofon. A więc ona otrzymuje taśmy - ja jej posyłam taśmy. I ona bierze te taśmy i udaje się do szpitali - wszędzie, gdzie może postawić ten magnetofon - ona i jej mąż, staruszek, i oni odtwarzają te taśmy. A potem posyłam jej duży wał - kawałki tkaniny, nad którymi się modliłem. I ona co chwila prosi:
„Bracie Willy, skończyły mi się już te kawałki tkaniny, nad którymi się modliłeś”.
A potem, kiedy ich widzę... Ona przyjdzie do zboru, ma już rzadkie białe włosy, a na nich chustę, a on - zwykły staruszek.
5
Około cztery lub pięć lat temu, kiedy byłem w... Jak nazywa się ta miejscowość tam w Ohio, gdzie urządzają tą konferencję każdego roku? Nazywają to Chatauqua, lecz ja teraz zapomniałem. Jest to tam na tym terenie, lecz nie mogę sobie teraz przypomnieć, jak nazywa się to miasto. Otóż, jest to - ty jesteś blisko tego. Ktoś powiedział... Jedziemy na wprost przez Miami i jest to blisko Franklinu. Tak. To się zgadza. Zaraz koło... Myślę, że to jest między Franklinem... Middletown. To się zgadza. Tak jest. To jest właściwe - Middletown, tam nad rzeką. Więc na tamtym terenie Chatauqua. Jest tam duży lekkoatletyczny ośrodek koszykówki.
6
I ten brat... O, znam ich od wielu lat, a ten miły stary brat Kidd, o, myślę, że miał osiemdziesiąt lat, kiedy go zabrano do szpitala i lekarze stwierdzili, że jego prostata zmieniła się w złośliwy guz. A zatem ten guz obrósł mu po prostu dookoła. Więc oni orzekli, że musi się poddać operacji. Kiedy go otworzyli, na nic by się zdała operacja. Ten guz już się tak rozrósł. Rozumiecie? Powiedzieli, że nie można tutaj już nic uczynić. Przewieziono więc tego staruszka do domu. A ta operacja - trudna dla osiemdziesięcioletniego starca, a on ważył tylko około - o, sądzę, że mniej niż sto funtów. Więc pani Kidd przedzwoniła do mnie - właśnie przybyłem skądś do domu. Brat Kidd umierał i ona rzekła:
„On chce cię zobaczyć, bracie Branham, zanim odejdzie”.
Otóż, wyjechałem więc z Billym na jeden dzień tam i z powrotem. Otrzymaliśmy tą wiadomość jednego wieczora około dziesiątej godziny i następnego dnia wyjechaliśmy około czwartej, ponieważ w południe następnego dnia musiałem znowu wyjechać. I niemal zdarliśmy opony z naszego samochodu jadąc tam.
7
Biedny starzec - oni go podparli na łóżku, kiedy tam wszedłem. Na swoich ramionach miał szalik i siedział tam jak stary patriarcha. To mówiło po prostu do mnie. I gdy tam wszedłem, by go odwiedzić, on się rozglądał. Siedziała tam inna stara pani, która była członkiem jego kościoła od czasów, kiedy on głosił tam w górach - w kraju gdzie kopie się węgiel - w Kentucky, gdzie ona prała za piętnaście centów dziennie, by mogła wysłać swego męża na pole misyjne, by zwiastował Ewangelię; było to około dziesięć lat przedtem, nim ja się urodziłem, by zwiastować Poselstwo. I on spojrzał na nią - nazywał ją „babcią” - on miał osiemdziesiąt lat, a ona ponad dziewięćdziesiąt. A więc on powiedział:
„Babciu, ty jesteś biała jak śnieg”.
I ja pomyślałem:
„W ten sposób powinien patrzyć się kaznodzieja na kogoś z jego zboru, kiedy leży na łożu śmierci - „Babciu, wyglądasz tak biała jak śnieg”.
On spojrzał z powrotem i powiedział:
„Bracie Branham?”
A ja odrzekłem:
„Tak, bracie Kidd?”
„Otóż, sądzę, że niedługo On pośle rydwan po mnie”.
Powiedział:
„Ja odejdę dzisiaj rano”.
A ja powiedziałem:
„To jest cudowne, bracie Kidd”.
Dalej rzekłem:
„Tak właśnie trzeba to odczuwać”.
A biedna stara siostra Kidd... Ilu z was tutaj ją zna? Ja wiem... O, wielu z was ich zna. Więc ona powiedziała... Ona zapytała:
„Lecz, bracie Willy, czy nie myślisz, że Bóg mógłby uzdrowić tatę teraz?”
Ja odrzekłem:
„Oczywiście, On mógłby”.
A on powiedział:
„Dobrze, chwała Bogu”.
Dalej powiedział:
„Jeżeli On chce mnie uzdrowić” - rzekł - „to ja jestem gotowy znowu działać”.
A ja pomyślałem:
„Osiemdziesiąt lat”.
I chciałem uklęknąć. Przyszła tam wizja. To było decydujące. Za dwa dni zabrali go z powrotem do szpitala. Jego synowie pracowali w policji w tym mieście. Oni tego nie mogli zrozumieć. Zawieźli go z powrotem do lekarza. A lekarz podrapał się po głowie i powiedział:
„Człowieku, nie mogę nigdzie znaleźć ani śladu tego. Powiedz mi teraz, co się stało”.
I wydawało się potem, że on zburzy cały szpital. Ot przychodzi zaraz ze swoim magnetofonem i odtwarza Poselstwo. I oni żyją tam koło - właśnie tam blisko Chatauqua i oni są...
9
Zatem, kiedy tylko rozpocznę zwiastować tych Siedem Pieczęci tak, jak wygłosiłem Siedem Wieków Kościoła... Ona mi przedzwoniła onegdaj wieczorem i powiedziała:
„Otóż, kochanie, gdybym tylko miała pieniądze” - rzekła - „to bym z pewnością przyjechała”.
Ja powiedziałem:
„Zapomnij o tym, pani Kidd. Twój pokój czeka na was. Przyjeżdżaj razem z tatulkiem”.
Ona odrzekła:
„Błogosławione twoje serduszko”.
I to po prostu sprawia, że czuję się naprawdę dobrze, wiecie, bo oni mi dodają zachęty. W wieku osiemdziesięciu pięciu, czy osiemdziesięciu sześciu lat i oni ciągle chodzą, a ja się tutaj uskarżam mając pięćdziesiąt trzy... Zatem, moi drodzy, to sprawia, że człowiek nabiera otuchy.
10
Otóż, mamy tak wiele spraw, o których można by mówić - taka miła grupa, do której przemawiam, wiecie, że moglibyśmy pozostać tutaj aż do północy. Lecz jutro musicie iść na lekcję szkoły niedzielnej. Otóż, musicie tam na pewno iść. I pamiętajcie, ja zawsze mówiłem, że to jest absolutnie grzechem posyłać wasze dzieci na lekcję szkoły niedzielnej. Nie czyńcie tego w ten sposób. To jest niewłaściwe. Zabierzcie je... Zawsze idźcie razem z nimi. On... A zatem, ona odbędzie się jutro do południa. Więc teraz - jeżeli nie pójdziesz do pracy, by móc słuchać - by móc być z nami i modlić się razem z nami, i tak dalej... Jeżeli nie pójdziesz do pracy, to jest w porządku. Tylko tak zrób i nie idź do pracy. Lecz nie opuszczaj zboru. Nie zaniedbuj chodzenia do zboru. Nie będę was trzymał tak długo, abyście nie mogli pójść do zboru. Lecz jeśli od czasu do czasu nie pójdziecie do pracy, to nie zaszkodzi. Otóż - bo praca jest po prostu waszym codziennym chlebem. I wy... Pan obiecał, że się o to zatroszczy, więc... Lecz do zboru musicie naprawdę przychodzić. Rozumiecie?
11
Myślę, że jutro do południa będę u jakiegoś innego dobrego brata tutaj w mieście. Nie wiem jednak teraz, jak on się nazywa. Myślę, że ten zbór nazywa się Apostolski Kościół. Jest to Apostolski Kościół. Może znam tego brata - jego nazwiska nie ma na ogłoszeniu. Lecz nie wiem teraz, jak się ten brat nazywa. Potem, jutro wieczorem w... Przepraszam? Brat Macias. O, Macias. O, to meksykański kościół. Czy się to zgadza? O, czy to jest ten brat, który zajął miejsce brata Garcia, kiedy on odjechał stąd. Dobrze. To bardzo fajnie. Słuchajcie, niedawno otrzymałem tutaj list od jego córki w... Brat Garcia - tam w Kalifornii, ciągle stoi na swoim posterunku. Więc jestem tak wdzięczny za to. Widziałem brata i siostrę Garcia, kiedy byłem w San Jose, myślę; byłem tam razem z bratem Bordersem. Oni tam robią dobre postępy. Nigdy nie zapomnę tych wieczorów tam w tym małym zborze meksykańskim. Nigdy w moim życiu nie słyszałem tylu okrzyków: „Gloria Dios”. Nie zapomnę tego „Gloria Dios”.
12
[Pewien brat mówi do brata Branhama - wyd.] Moi drodzy, dziękuję ci, bracie Williams. To jest dobre. Tysiąc pięćset siedzeń w tym kościele jutro. Słuchajcie, przyjdźcie wszyscy, jeżeli nie pójdziecie do waszego... Chwileczkę teraz. Raczej będę ostrożny w tej sprawie. Powiedziałem teraz coś złego. Nie. Z wszelką szczerością - wasze miejsce jest na waszym posterunku. Rozumiecie? Nie... Zatem, to jest w porządku. I stwierdziłem dzisiaj, że oni widzieli namiot. Byłem tutaj na ulicy Szesnastej i Henshaw, czy jak się one nazywają. I byłem w - tutaj w Arizonie przed około trzydziestu pięciu laty. Była tu stara zaprószona droga. Wyszedłem tam, gdzie oni mieszkali. I była to ulica Szesnasta i Henshaw. Mieszkałem tam u pewnych ludzi - Francisco. A teraz - nie poznalibyście tego miejsca, nawet nazwa się zmieniła. Myślę, że teraz nazywa się Buckeye Road. I ach, jak się rzeczy zmieniają. Lecz Bóg nie. A więc byłem tam i widziałem, że brat miał nabożeństwo pod namiotem. Jakiś brat miał tam w mieście zbudowany namiot. Przechodziłem koło niego, by zobaczyć, czy mógłbym się z nim spotkać, lecz nie widziałem go nigdzie, by mu powiedzieć, że nie jesteśmy tu po to, by z nim rywalizować. Lecz tutaj jest po prostu tak dużo ludzi.
13
Przypominam sobie Jacka Schullera... To będzie dobre dla was, metodystów. Kiedy przybyłem tutaj pewnego razu na Madison Square Garden, Jack był tutaj po drugiej stronie w wyższej uczelni. I ja do niego przedzwoniłem i powiedziałem:
„Bracie Jack?”
On powiedział:
„Tak. Czy to brat Branham?”
Ja odrzekłem:
„Tak”.
Dalej powiedziałem:
„Chyba koliduję z tobą tutaj”.
A on odrzekł:
„Nie”.
Powiedział:
„Nie, ja po prostu pozostaję tutaj zbyt długo i koliduję z twoim czasem”.
A ja powiedziałem:
„O, przepraszam, bracie Jack”.
Dalej rzekłem:
„Nie miałem zamiaru...”.
„E” - powiedział on - „to jest w porządku, bracie Branham”.
Dalej rzekł:
„Oni po prostu chcieli, abym tu dłużej pozostał”.
Ja powiedziałem:
„O, moja grupa nie będzie ci sprawiała żadnych kłopotów, Jacku, ponieważ moi są w większości zielonoświątkowcami”.
A on powiedział:
„Oczywiście, moi są nimi również”.
Ja rzekłem:
„Tak?”
„Wiesz” - powiedział on - „oczywiście”.
I powiedział:
„Ja jestem zielonoświątkowcem”.
Ja powiedziałem:
„Hm, raczej tego nie mów, aby się tego Bob nie dowiedział”.
To jest jego tata, wiecie. A on jest również metodystą, lecz bardzo zagorzałym, wiecie.
„Otóż” - powiedział on - „Bracie Branham, czy nie wiesz, co to jest zielonoświątkowiec?”
Ja odrzekłem:
„Myślę, że wiem”.
On powiedział:
„To jest ortodoksyjny metodysta”.
To jest mniej więcej prawdą - ortodoksyjny metodysta. To się zgadza. Gdyby metodystyczny kościół kontynuował swoje poselstwo, doszedłby aż do Wylania Ducha Świętego. Prawdziwy Kościół tak uczynił. Nie lekceważę teraz waszej denominacji, bracie, (rozumiesz?), ponieważ Wylanie Ducha Świętego nie jest organizacją. Oni to próbowali uczynić, lecz oni na pewno nie dopisali. I to jest... Rozumiecie? Jest to przeżycie. Widzicie? Wylanie Ducha Świętego jest dla katolików, czy dla Żydów, czy dla każdego, kto przyjmuje... Wylanie Ducha Świętego jest przeżyciem, nie organizacją.
14
A teraz, jeżeli macie wszyscy otwarte swoje Biblie albo zamknięte, a chcielibyście przeczytać razem ze mną kilka słów... Ja lubię czytać Słowo, czy wy nie? Bowiem mimo wszystko to, co ja bym powiedział, może zawieść, ponieważ ja jestem tylko człowiekiem. Lecz to, co On mówi, nie może zawieść. Rozumiecie?
„Niebo i ziemia przeminą, lecz moje Słowo nie przeminie”.
O, czy to nie jest cudowne? Moi drodzy, Jego Słowo nigdy nie przeminie. Jaka to chwalebna rzecz! Jego Słowo nigdy nie zawiedzie. Zatem, czytajmy dzisiaj wieczorem i zaczerpnijmy krótki kontekst z tego, co pragnę wziąć jako tekst, jeżeli Pan pozwoli. Znajduje się to w księdze Amosa, proroka Amosa. On żył około siedemset i - myślę, że to było około siedemset osiemdziesiąt siedem lat przed przyjściem Chrystusa. Otwórzmy 3. rozdział Amosa, Słowo Pańskie z księgi Amosa. I ja lubię tego męża. On jest uważany za jednego z mniejszych proroków, lecz on na pewno miał Słowo od Pana.
Słuchajcie słowa tego, które mówi Pan przeciwko wam, synowie Izraelscy! przeciwko wszystkiemu rodzajowi, którym wywiódł z ziemi Egipskiej, mówiąc:
Tylkom was samych poznał ze wszystkich rodzajów ziemi; przetoż was nawiedzę dla wszystkich nieprawości waszych.
Izali dwa społem pójdą nie zgodziwszy się?
Izali zaryczy lew w lesie, gdyby nie miał łupu? Izali wyda lwię głos swój z jaskini swojej, gdyby łapać nie miało?
Izali ptak wpadnie w sidło na ziemi, gdyby sidła nie było? Izali będzie podniesione sidło z ziemi, gdyby nic nie uwięzło?
Izali się ludzie nie lękają, gdy trąba w mieście zabrzmi? Izali jest w mieście co złego, którego by Pan nie uczynił?
Zaiste nic nie czyni panujący Pan, chyba żeby objawił tajemnicę swoją sługom swoim, prorokom.
Lew ryczy, któżby się nie bał? Panujący Pan mówi, któżby nie prorokował?
Niechby Pan dodał swoje błogosławieństwa do tych słów.
15
Jego małe oczy musiały być zwężone, kiedy gorące słońce świeciło w dół tego poranka i olśniewało jego białą brodę i jego włosy, gdy wystąpił na wierzchołek tego wzgórza na północ od Samarii i spoglądał na miasto. Jego odzienie było raczej zwykłe, a jego stopy były zaprószone. Nie było na nim wiele do oglądania, lecz on miał TAK MÓWI PAN dla ludu. Jak odróżniało się to od naszego nowoczesnego głoszenia Ewangelii dzisiaj. Jakie inne podejście mamy dzisiaj w porównaniu z tym niepozornym człowiekiem - nikim innym niż Amosem, prawdziwym prorokiem Pana mającym Słowo od Pana dla ówczesnej grzesznej generacji. Ten nieustraszony zwykły człowiek prorokował w dniach Jeroboama drugiego. Jeroboam był inteligentnym, bardzo inteligentnym, mądrym człowiekiem. Lecz on był bałwochwalcą. Jeroboam doprowadził swoje królestwo do szczytu sławy, lecz on był w bałwochwalstwie. On to czynił w niedobry sposób. Lecz królestwo pod władzą Jeroboama prosperowało.
16
I zazwyczaj dobrobyt jest przyczyną grzechu. Wielu ludzi patrzy się na dobrobyt jako na błogosławieństwo. Mógłby nim być, gdybyśmy się nim posługiwali właściwie. Lecz dobrobyt zazwyczaj prowadzi do grzechu, do okrycia hańbą Boga. Królestwo prosperowało w jego czasie. A ludzie... On skoligacił się ze wszystkimi okolicznymi narodami. I jak bardzo Izrael zdryfował do okropnego grzechu, odstąpił od Boga, odstąpił od Jego przykazań i od Jego nakazów, i wpadł do całkowitego odstępstwa, i wpadł we wściekłość. Kobiety chodziły po ulicach w ich luksusowym, nieprzyzwoitym odzieniu. Mężczyźni oddawali się grom hazardowym i piciu. Gospody przydrożne, lokale rozrywkowe, jakbyśmy to nazwali dzisiaj, były szeroko otwarte w mieście. Kaznodzieje nie zważali na grzech i on rozpowszechniał się wszędzie. Była to piękna miejscowość, wielki ośrodek turystyczny, i był szeroko otwarty dla wszystkich. Grzech nie był już więcej strofowany spoza kazalnicy. Panowała tam rozwiązłość.
17
A kiedy wyszło to proroctwo, wydawało się, jakby to nie - jakby to była ostatnia rzecz, która mogła się kiedykolwiek wydarzyć. Według tego, co im ten prorok powiedział, byłaby to ostatnia rzecz, która im się mogła wydarzyć, zgodnie z tym, jak on przeklął tą generację. Jednak w ciągu pięćdziesięciu lat to królestwo zostało całkowicie zmiecione z powierzchni ziemi. Bóg mówi Swoje Słowo, a Boże Słowo jest jak Nasienie. A kiedy Ono jest zasiewane... Kiedy ten prorok przyszedł ze Słowem Pańskim i wypowiedział te słowa, one musiały się urzeczywistnić, jeżeli były Słowami od Boga. Jeżeli Słowo Pańskie jest namaszczone, a jest to Słowo od Pana, to Ono musi się wypełnić w Swoim czasie. Możemy to oglądać po tysiącach lat, że Ono urzeczywistnia się dzisiaj. Ono musi się wypełnić, ponieważ Ono jest Słowem Pańskim i Ono nie może przeminąć.
18
Ktoś rozmawiał pewnego dnia ze mną i powiedział:
„1. Mojżeszowa jest błędna - tych sześć dni stworzenia, o których On mówił”.
Ja powiedziałem:
„1. Mojżeszowa 1, a 1. Mojżeszowa 2. to zupełnie coś innego”.
rozdział 1. Mojżeszowej mówi: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”, kropka. Jak On to uczynił i kiedy On to uczynił, to Jego sprawa. Lecz potem: „Ziemia była bezkształtna i pusta...”. Potem - od tego czasu rozpoczyna się stworzenie. Lecz „Na początku...”. I my nie wiemy, jak dawno to było. Wszystkie te nasienia, które On tam miał - kiedy wody ustąpiły, życie powróciło z powrotem na ziemię i napełniło ziemię. I kiedy jest rozsiewane Słowo Boże, nic nie może Go powstrzymać od urzeczywistnienia się.
19
Ten nieustraszony mały prorok wystąpił nie wiadomo skąd. On był pasterzem; to jedyna rzecz, o której nam było powiedziane. Nie wiemy, kto był jego ojcem. Nie wiemy, która była jego matką. Nie wiemy, gdzie był ktoś z jego potomstwa - niczego o nim. To jest zazwyczaj sposób, w jaki mężowie posłani od Boga występują na widownię. Oni przychodzą nie wiadomo skąd i znikają w ten sam sposób. Nie mamy żadnych zapisków o nim - co się z nim stało.
20
Ten wielki człowiek Jeroboam, który był wielką umysłową potęgą... On doprowadził naród do dobrobytu, zarazem jednak do grzechu. Zastanawiam się, czy nie moglibyśmy to trochę przyrównać dzisiaj wieczorem do naszego własnego kraju, naszego własnego narodu, będącego w takim grzechu, w jakim on jest, choć prosperuje. Słyszałem, że niebawem będziemy mieć obniżkę podatków. Oczywiście, każdy potrafi czytać między wierszami: zbliżają się wybory. Lecz dotychczas wszystkie te rzeczy, które się dzieją... Izrael - kaznodzieje, kapłani i władze odstąpili od Słowa Bożego i zawarli kompromis. I dlatego ten kraj był w takim stanie, w jakim on był, chociaż mieli tak dużo kapłanów i tak dużo kaznodziejów, jak nigdy przedtem. Lecz oni opuścili Słowo Boże. Odstąpili od Niego. I to jest zazwyczaj pora, kiedy Bóg posyła kogoś nie wiadomo skąd, by ich przez łajanie przyprowadzić z powrotem na właściwą ścieżkę. Wystąpi jakiś nieustraszony człowiek ze Słowem Pańskim, zatrzęsie ludźmi i przyprowadzi ich z powrotem do Słowa.
21
Chciałbym tutaj zwrócić na coś uwagę. Zanotowałem sobie tutaj coś, na co chciałbym się znowu powołać. Jest to w 2. rozdziale 4. werset. Chciałbym to przeczytać. Słuchajcie tego prostego człowieka, który to wypowiedział:
„Tak mówi Pan: Dla trzech występków Judzkich, owszem, dla czterech, nie przepuszczę mu, przeto, że odrzucają zakon Pański, i ustaw jego nie przestrzegają, a dadzą się zwodzić kłamstwom swoim, których naśladowali ojcowie ich;”
Widzicie, gdzie było Jego poselstwo? Prowadziło ich z powrotem, bo oni odstąpili od Słowa Bożego. Dla każdego czytającego Biblię - dzięki temu wiesz, że on był prawdziwym prorokiem. On przyprowadził ich z powrotem do Słowa, z którego oni wypadli. O, być może ich kościoły prosperowały. Prawdopodobnie mieli piękne budynki. W ich mieście było może więcej przepychu, niż w Phoenix. Było to... Samaria, jak wszyscy wiemy, była wielkim ośrodkiem turystycznym. Nawet dzisiaj jest piękną miejscowością. Lecz pomimo tego oni odstąpili od Boga. A Bóg posłał do nich tego posłańca. Jakie poselstwo napominania i strofowania od Boga przyniósł im ten mały prorok!
22
Otóż, Amos przyszedł z pustyni do tego miasta, pełnego przepychu. Nic dziwnego, że jego małe, dane mu od Boga oczy, zwęziły się, kiedy wyszedł na to wzgórze. On - nie tak, jak postąpiłby turysta. Kobiety by mówiły:
„Spójrzcie na wszystkie te zakupy, które robią kobiety. Spójrzcie na te nowe style życia, jakie tam oni zaprowadzili”.
Względnie nie tak, jak myśleli niektórzy mężczyźni - o kasynach, i tak dalej, których było tak dużo w mieście, albo inni siedzieli może na rogach ulic i obserwowali pożądliwie przechodzącą odmienną płeć. Lecz ten prorok - jego oczy zwęziły się z powodu grzechu, który on widział w mieście. Nie były zwężone dlatego, żeby podziwiał te rzeczy, lecz dlatego, że widział, jak daleko oni odstąpili od Boga - ci ludzie, którzy byli powołani i wybrani. Czy zauważyliście tutaj, że On rzekł:
„Ja nie znam prócz was żadnego innego ludu. Ja wyprowadziłem was z Egiptu, a teraz wy odstąpiliście ode Mnie tak bardzo”?
23
A kiedy ten prorok, który przyszedł od swojej trzody z północnej części kraju ze Słowem Pańskim, jak on spoglądał na to miasto. Musiał sobie obcierać pot. Jego odzienie było poszarpane i prawdopodobnie nie miał dosyć pieniędzy, by sobie opłacić pokój na tą noc. To nie miało dla niego żadnego znaczenia. On miał poselstwo, które płonęło w jego sercu i on je musiał przynieść. Nie tylko to, lecz to namaszczenie Ducha Świętego, które nawiedziło go tam na pustyni, zamknęło jego oczy na przepych tego świata. I tak samo oczy wielu namaszczonych sług Chrystusa są zaślepione na rzeczy tego świata. Oni nie widzą tych rzeczy. Oni nie patrzą na nie. Oni mają jedną rzecz - mają Chrystusa przed sobą. To jest wszystko, co oni widzą. Oni się nie boją niczego. Chrystus jest przed nimi. Poselstwo musi być przyniesione ludziom i oni się nie zatrzymają przed niczym. Nie można tego z nich wypalić. Możecie ich wtrącić do lochu, do więzienia, uczynić cokolwiek chcecie. Oni z tego zaraz wychodzą na nowo - to są namaszczeni Pańscy. Tak.
24
On patrzył się na duchowy upadek tego miasta - na moralny i duchowy upadek tego miasta. Zastanawiam się, ilu sług Pańskich, przejeżdżających przez te góry tutaj, spojrzałoby na Phoenix? Wy przyjeżdżacie tutaj z powodu przepychu, połysku i odpoczynku, o czym nie możemy mówić tak beztrosko. Niedawno, kiedy byłem tutaj ostatnim razem, siedziałem tam na Południowej Górze, moja żona siedziała tam także i rozmawiałem z nią. Powiedziałem:
„Około trzysta lub czterysta lat temu ta dolina była niewątpliwie pięknym miejscem. Wtedy przepływała tutaj rzeka Słona i biegały tu kojoty, i tak dalej, i kwitły tu kaktusy... Spójrz, jaka ona jest - cała ta dolina stała się zbiorowiskiem grzechu”.
A ona rzekła:
„Hm, więc co sprowadza cię tutaj?”
Ja odrzekłem:
„Oto, co sprowadza mnie tutaj. Nawet pomimo tych ciemności i tego grzechu, który panoszy się w tym mieście, jest tutaj kilku świadków Pańskich, żyjących posągów Chrystusa w tej dolinie. Ja przychodzę, by stanąć z nimi ramię w ramię, by świecić światłością Ewangelii. Kilku z tych zwykłych, niepozornych braci gdzieś tam na rogu ulicy dołożyło w tym celu wszelkich starań i pracowali w pocie czoła i wołali, i modlili się, mając Poselstwo na sercu. Ja przychodzę, by dołożyć moją część do nich, żebyśmy mogli świecić światłością nie sfałszowanej Ewangelii o Jezusie Chrystusie dla tej wielkiej metropolii - dla tego miasta Phoenix”.
25
Pomimo tego mogłoby być cudowną miejscowością, gdyby człowiek skorzystał ze swoich osiągnięć, których potrafił dokonać - by budować piękne domy, takie jak na górze Grzbiet Wielbłąda i na górze Kawaler. Kiedy przejeżdżałem tamtędy przed około trzydziestu pięciu laty, była to pustynia. Polowaliśmy tam na wierzchowcach na dzikie osły, również tam na górze Południowej, polowaliśmy na dzikie osły i mustangi.
26
A obecnie z tego wielkiego legendarnego miasta stała się wielka metropolia. Ono rozrasta się na dziesiątki tysięcy i tysiące tysięcy. Rozpostarło się tak bardzo, że obecnie jego własne ścieki sprawiają w nim zamieszanie. Powstaje dużo smogu. Wilgotność w tej okolicy jest tak wysoka, jak w Jeffersonville, Indiana, w dolinie Ohio; na skutek nawadniania. Człowiek zawsze zanieczyszcza środowisko.
Kiedy mieli tą dolinę Indianie, była to piękna miejscowość. Lecz kiedy tu przybył biały człowiek, przyniósł ze sobą swoje grzechy, likiery i niemoralność. I on zanieczyścił ten kraj do tego stopnia, że stał się niemal kloacznym dołem. Jak to okropne, kiedy na to patrzę. Bóg wymaże je z powierzchni ziemi pewnego dnia. A On wybiera sobie sprawiedliwy lud, który będzie sprawował władzę nad tą ziemią, tak jak On króluje jako Król. I On Sobie wybiera obecnie lud dla Swego Imienia, lud do Swego Królestwa.
27
Otóż, czy ta przebiegła, inteligentna, intelektualna grupa z Izraela - jego wielki, mocny, intelektualny prezydent, względnie król Jeroboam, który był inteligentnym człowiekiem - czy oni usłuchali tego małego, nieznanego proroka? Czy to wielkie poselstwo, które płonęło w jego sercu... Czy on mógł chodzić po ulicach i skłonić ludzi, skłonić kobiety do tego, żeby się ubierały znowu przyzwoicie, a mężczyźni zostawili te tawerny i te lokale grzechu, i nawrócili się do Boga na skutek głoszenia tego zwykłego, nieznanego człowieka? To było pytanie, które być może powstało w jego myślach, względnie w moich myślach, kiedy go widzę stojącego tam, a jego łysa głowa lśniła się w słońcu, a jego siwa broda zwisała mu na jego płaszcz; spoglądał w dół na dolinę, spoglądał na to miasto, a jego oczy były zwężone i jego serce biło mocno. A pomimo tego on widział tam Królestwo Boże, które powinno tam zostać założone, chociaż byli wszyscy obarczeni grzechem. On przychodził z napomnieniem od Boga, które miało skarcić wszystkich począwszy od króla aż do żebraka na ulicy - każdego kapłana, kaznodzieję, króla, władcę, monarchę, czy ktokolwiek to był; on miał przekleństwo od Boga, które miał włożyć na nich, bo oni... Czy myślicie, że oni go przyjęli? O, czy oni go zrozumieli?
28
Przypomnijcie sobie, on nie miał żadnych listów polecających. On przyszedł inaczej, niż nasi ewangeliści dzisiaj. On nie miał listów polecających od kapłanów. Oni nawet nie wiedzieli, kim był ten człowiek. Lecz był tam Ktoś, kto wiedział, kim on był. Był to Ten, kto go posłał. To było wszystko, co się u niego liczyło. Jak długo on wiedział, skąd był posłany, jego poselstwo musiało wyjść mimo wszystko, bez względu na okoliczności. On nie miał denominacyjnych listów uwierzytelniających, które by mu udzielały poparcia, by mógł przyjść do miasta do stowarzyszenia kaznodziejów i powiedzieć:
„Moi bracia, jestem posłany z tej określonej grupy, z tej religijnej grupy. Ja należę do tego określonego kościoła”.
On tego nie miał. On nie miał żadnej z tych rzeczy. Nie miał nawet karty członkowskiej, by pokazać, że ma dobrą społeczność ze stowarzyszeniem kaznodziejów tego kraju, z którego on przyszedł. Nie miał żadnych współpracowników w swojej kampanii. On się nawet nikogo nie radził w tej sprawie.
29
Ten zwykły, prosty mężczyzna znajdował się w trudnej sytuacji. Wystarczyłoby to, żeby się człowiek odwrócił i odszedł z powrotem, i zajął się znowu swoją trzodą, którą opuścił - gdyby tylko tak pomyślał. Widzicie jednak, że ten człowiek ani na chwilę nie rozmyślał o tym. On nie rozmyślał o żadnych listach uwierzytelniających. Nie rozmyślał ani o karcie członkowskiej. Rozmyślał tylko o jednym, mianowicie o Słowie Bożym. Bóg mu je dał razem z poleceniem, że musi tam iść i prorokować. Jedynie to miało dla niego znaczenie. On miał Słowo od Pana. I dlatego odczuwał, że nie potrzebuje listów uwierzytelniających, listów polecających, ani żadnej współpracy. Jedyną rzeczą, którą on potrzebował, było... On współpracował z Bogiem i to było wystarczające. Jak długo był w zgodności z wolą Bożą, jakie to miało znaczenie? Jak długo wiedział, że to poselstwo było od Boga, to Bóg potwierdzał to poselstwo. On to musiał czynić.
30
I kiedy on przyniósł to poselstwo, wydawało się, że tam będą wszyscy ci kapłani i kaznodzieje, i prorocy owego czasu - że wszyscy przyjdą i będą pokutować, ponieważ zobaczą stan tej miejscowości, zobaczą to moralne zepsucie. Lecz kiedy on zaczął prorokować Słowem Pańskim, Ono było dla nich obce. Oni nic o Nim nie wiedzieli. To jest dość dobrym obrazem dzisiejszego stanu: obce - Poselstwo od Pana, a kościół niczego o tym nie wie. Kiedy oni słyszą, że ludzie wstają i przynoszą poselstwo w nieznanym języku oraz podają do niego wykład, i mówią, że wydarzy się pewna rzecz, to ludzie odwracają swoją głowę i odchodzą myśląc, że ci ludzie są zwariowani. Kiedy widzą, że ktoś powstaje w Duchu i prorokuje albo przynosi poselstwo od Pana, patrzcie, ludzie z kościelnych sfer uważają dzisiaj, że ten człowiek postradał swoje zmysły. Jest to dla nich obce, ponieważ oni są dzisiaj niemal w tym samym stanie, w jakim była Samaria wówczas. Lecz pamiętajcie, kiedy narody otrzymają swoje... Boży kościół zawsze wpadał w ten stan lecz Bóg potrafił wzbudzić proroka ze Słowem Pańskim dla nich.
31
Oczywiście, oni o tym już dawno zapomnieli. Lecz powinni byli przypomnieć to sobie, bez względu na to, czy mogli przewertować swoje książki i stwierdzić, czy z którejkolwiek z ich szkół wyszedł człowiek imieniem dr Amos, czy nie. Oni powinni byli wiedzieć, że Bóg Abrahama może z tych kamieni wzbudzić dzieci proroków, aby przynieśli Jego Słowo. A ten sam Bóg potrafi to uczynić dzisiaj wieczorem tak samo, jak potrafił to uczynić wówczas. A to było - na pewno było to niezrozumiałe dla ludzi. On może wzbudzić mężów i namaścić mężów, by przynosili Jego Słowo. On może włożyć Słowo do człowieka i wysłać go, i udowodnić, że On jest Bogiem, przez tą osobę, która się upokorzy i podporządkuje się Bogu, i nie będzie się obawiał wziąć Boga za Jego Słowo. On to potrafi uczynić. I On to będzie czynił; On obiecał, że to będzie czynił. A Jego Słowa, oczywiście, zostały im potwierdzone w owym czasie, ponieważ jeszcze w czasie istnienia tej generacji urzeczywistniło się wszystko, co Amos prorokował.
32
Zastanawiam się dzisiaj, że gdyby Amos przyszedł do nas, czy przyjęlibyśmy go dzisiaj? Czy Phoenix przyjęłoby Amosa? Gdyby gdzieś spoza tej góry tutaj albo tam z doliny, z którejś części kraju przyszedł mały człowiek w obdartym odzieniu i wszedłby tutaj, zwołałby wszystkich kaznodziejów i powiedział:
„Ja mam Słowo od Pana”.
Czy myślicie, że byśmy go przyjęli? Oczywiście, że nie. Najpierw zapytalibyśmy się go:
„Do której grupy należysz?”
I co gdyby on odwrócił się i powiedział:
„Do tej niebiańskiej grupy”.
Obawiam się, że to byłoby dla nas poniekąd obce. Lecz tak właśnie było wtedy. I prawdopodobnie byłoby tak dzisiaj, gdyby Amos wystąpił na widownię.
33
Pozwólcie teraz, ze względu na to, co powiedziałem, przenieść go tutaj na kilka chwil i zobaczyć, co by on naszym zdaniem czynił. Czy wiecie, co by czynił? Ja myślę, że on by się nie zgodził z całym naszym systemem. Tak jest. Nie zgodziłby się z naszymi denominacyjnymi doktrynami. On by potępił metodystów, baptystów, prezbiterian, luteranów, katolików i zielonoświątkowców. On by ich potępił wszystkich razem; oczywiście uczyniłby to. Nie zgodziłby się z ich denominacyjnymi doktrynami. Poszedłby prosto do podstawowej zasady Słowa i zacząłby bezpośrednio Słowem. On by rozpoczął swoją kampanię TAK MÓWI PAN.
34
Co gdyby... Patrzcie, czy myślicie, że Phoenix by go przyjęło? Czy myślicie, że Louisville by go przyjęło? New York, Boston, Massachusetts, czy gdziekolwiek by to było - Kalifornia? Absolutnie nie. Oni by wtrącili tego małego człowieka do więzienia tak szybko, jakby się im to tylko udało. Oczywiście by go wtrącili. Oni by to na pewno uczynili. Gdyby on powrócił do Słowa, jestem pewien, że by to uczynili, ponieważ każda grupa nie zgadzałaby się z nim. Nie byłoby nikogo, kto by się z nim zgodził, ponieważ oni muszą trzymać się swoich tradycji, żeby się nie zgadzali ze Słowem. Musimy pamiętać o tym, że on był prawdziwym prorokiem. Jeżeli on był... Gdyby on był prorokiem posłanym od Boga, cechowałaby go jedna rzecz - jeden wyraźny znak, według którego poznalibyśmy, że on jest prorokiem: On by się trzymał Słowa, ponieważ do proroka właśnie przyszło Słowo Boże.
35
Czy wiecie, co by on uczynił? On by zbeształ i potępił tą generację. On potępiłby każdą kobietę z ostrzyżonymi włosami w kraju. To się zgadza. On by potępił każdego denominacyjnego kaznodzieję. Na pewno by to uczynił. On potępiłby każdego palacza papierosów, każdą kobietę, która nosi szorty lub spodnie. On by ich ostro skrytykował. Dlaczego? To jest przeciwko Słowu. Dokładnie tak jest. Czy myślicie, że przyjęlibyśmy go? W żadnym wypadku. Oni by go nie przyjęli. On potępiłby niemoralność kościoła. Wyciągnąłby swój trzęsący się stary, pomarszczony palec temu kaznodziei przed twarz i powiedziałby:
„Ty mi chcesz powiedzieć, że nazywasz samego siebie namaszczonym sługą Bożym, a stoisz za kazalnicą i pozwalasz waszym kobietom ubierać się seksownie między waszymi mężczyznami, i czynić tym podobne rzeczy? Pozwalasz na to, żeby wasze młode kobiety były wychowywane w ten sposób? Ty pozwolisz, żeby się wasi mężczyźni żenili dwukrotnie lub trzykrotnie, a byli diakonami w kościołach? Ty mi chcesz powiedzieć, że będziesz się trzymał tego wyznania wiary, które masz w swojej ręce, a odrzucisz Słowo Boże?”
O, moi drodzy. On by trąbił przeciwko temu. Tak jest. Niemoralność kościoła i niemoralność jego członków - on uderzyłby w to. Moi drodzy. On by ostro skrytykował każdego członka. On by ostro skrytykował każdą doktrynę z seminarium, którą wymyślili ludzie.
36
Otóż, czy moglibyście przyjąć takiego człowieka? Nie, oni by go nie przyjęli. Na pewno by tego nie zrobili. Oni by wypędzili tego człowieka z miasta tak szybko, jakby tylko potrafili. Wiecie, to stowarzyszenie by się spotkało razem i powiedzieliby:
„Słuchajcie, musimy coś uczynić w tej sprawie. Powiedzcie waszemu zgromadzeniu, aby tam nie szło, by tego słuchać”.
Nie. Nie, my byśmy go nie przyjęli. W żadnym wypadku nie przyjęlibyśmy go. Oczywiście, oni by tego nie uczynili. Słuchajcie jego trąbienia. O, ja lubię to tutaj. Patrzę się teraz właśnie na to, co on powiedział. On powiedział:
„Ten właśnie Bóg, któremu waszym zdaniem służycie, zniszczy was”.
On powiedziałby to samo dzisiaj.
37
My Amerykanie otoczyliśmy się tyloma fantastycznymi rzeczami, taką ilością dużych budynków i wielkich ilości w naszych organizacjach, i całą tą znakomitą popularnością oraz kaznodziejami z seminarium, którzy są wyćwiczeni, by milczeli i nie mówili nic o tym, ponieważ oni się obawiają, że zostaną wyklęci z kościoła... Oczywiście, on by rozerwał tą rzecz na kawałki, ponieważ to jest przeciwko Słowu. Na pewno by to uczynił. A ten właśnie Bóg, któremu jak twierdzimy służymy, spali tą rzecz pewnego dnia. On to rozerwie na kawałki. Amos by nie zmienił swoich słów, gdyby tu był dzisiaj. On trzymałby się Słowa. O, co za... Słuchajcie go mówiącego im tam wówczas:
„Bóg was miłuje. On was wyprowadził. On was uczynił wybranym ludem”.
Chciałbym go raz usłyszeć w zielonoświątkowym kościele. Gdybyście uwierzyli, że to był Amos, odczepilibyście się ode mnie na chwilę. Rozumiecie? Tak, on by im przygadał. On mówiłby bez ogródek. On by trąbił tak mocno, jakby tylko potrafił, i powiedziałby im, gdzie oni nie dopisali względem Słowa...
38
Bóg, który was wyprowadził z tych skleconych na kolanach kostnic ludzkiej roboty... Przed laty - przed pięćdziesięcioma laty wasi ojcowie i matki wyszli z tych systemów, które się utworzyły i wpuściły do siebie świat, a to...?... Bóg zesłał Swoje miłosierdzie i wywołał was z tego grzechu i paskudztwa, które było w kościele. A teraz wy zawróciliście tak, jak uczyniła Samaria...
Ten Bóg wyprowadził ich z tych krajów, a oni się zaraz odwrócili i zawarli sojusz z tym krajem. Jakimi my jesteśmy dzisiaj - a próbujemy współzawodniczyć z tymi wielkimi denominacyjnymi kościołami. Budujemy większe szkoły. Nie trzeba nam większych szkół. To jest w porządku; nie mam nic do powiedzenia przeciwko temu.
39
Lecz każdym razem, kiedy weźmiecie założyciela lub ich wodza, ta sprawa idzie dobrze w jego czasie, wiecie, on postępuje dobrze w swoim czasie. Lecz kiedy on odejdzie, to oni uczynią organizację nad jego dziełem. Potem oni przyjmą grupę młodych chłystków i Elvisów, i nim się spostrzegli, wypaczyli tą rzecz i dostosowali ją do siebie samych. A potem przychodzi ktoś inny i on wtrąca jeszcze coś innego, ponieważ jest wielkim intelektualnym studentem gdzieś z uniwersytetu Harvard, czy coś takiego. I nim się spostrzegli, zaczęli wtrącać to i wyjmować tamto, i mówić, że to nie znaczy to, a tamto... I znajdujecie się na nowo dokładnie w tych samych starych kolejach.
40
Tak. Gdyby Amos był tutaj, on by wyrzucił w powietrze tą rzecz i zrównał z ziemią. On by nie urządzał swojej kampanii w oparciu o to, ile kościołów mógłby pozyskać, aby współpracowały z nim. On by nigdy nie budował Swego kościoła na jakiejś określonej organizacji albo na jakichś sekciarskich odłamach kościoła. On by uczynił jedną rzecz, urządziłby swoją kampanię na TAK MÓWI PAN. Bóg by go wspierał, jak On to zawsze czynił, udowodniłby, że to jest prawdziwe. On powiedziałby, że są kłopoty, że jest zamieszanie w waszym zborze. Co powiedziałby dzisiaj? Co powiedziałby, kiedy to Słowo Boże unosi się tutaj przed nami - 2. Tymoteusza 3. gdzie jest powiedziane:
„Oni będą zuchwali, nadęci, miłujący więcej rozkosze niż Boga; wiarołomni, fałszywi oskarżyciele, niepowściągliwi, gardzący tymi, którzy starają się żyć właściwie, mający formę pobożności, lecz zapierający się jej mocy”.
41
Czy myślicie, że prorok mógłby wystąpić na scenę i nie dostrzec tego proroctwa? On by powiedział:
„To się wypełniło na waszych oczach w tym czasie”.
Jakże, kościół stał się taki formalny i jakie rzeczy oni czynią. On by wam przypomniał te Słowa Boże. Gdyby Amos wystąpił na widownię, on by wam przypomniał, co Bóg powiedział, że On będzie czynił w tym czasie. Nie tylko to, lecz Bóg by udowodnił przez Amosa to, co On obiecał czynić w tym czasie. On by to na pewno uczynił. On to udowodnił w owym czasie. On to zawsze udowadniał. My byśmy na pewno nie przyjęli Amosa, gdyby on wystąpił na widownię.
42
Zatem, jak ta forma pobożności... Występują tam na balkonie w chórach i wszędzie, chóry ubrane w długich szatach, i śpiewają jak aniołowie, a następnej nocy tańczą jak diabły. To się zgadza. Rozumiecie? To jest absolutną prawdą. Niektórzy wychodzą we wspaniałych długich szatach na sobie, wyglądają tak kwieciście i wyglądają jak jakieś anielskie istoty, a występują tam i zaprzeczają Słowu jak jakiś zły duch.
„Mają formę pobożności, lecz zapierają się jej mocy”.
Jeżeli tam człowiek przyjdzie i zacznie mówić o chrzcie Duchem Świętym, to oni go - wiecie, oni go wypędzą ze zboru. Rozumiecie? Dlaczego? Muszą to uczynić. Lecz oni będą stać w tych kościołach, a swoim członkom pozwolą w suterenie tańczyć twista i rock and roll.
43
A nasze tak zwane YMCA. Zastanawiam się, co przedstawia to „C”. Kiedy człowiek przyjdzie między nich, nie słychać niemal niczego innego, jak Imię Pańskie używane na darmo. Czy to jest „Stowarzyszenie młodych przeklinających mężczyzn”? Niedawno nocowałem w hotelu, który był naprzeciwko YMCA. I jaka to hańba, kiedy widziałem te młode dziewczyny tam na parkiecie aż do około dziewiątej godziny, próbujące połamać swoje nogi tańcząc twista. To się zgadza. A wszystkie są członkami jakiegoś kościoła, śpiewają w chórach i nauczają niedzielnej szkółki. Nic innego niż diabeł nauczający te młode dzieci tam na parkiecie systemu, który został wymyślony i nazwany religią. Prawdziwy prorok na pewno zdmuchnąłby to wszystko wprost do ognia piekielnego, skąd to wszystko pochodzi. Oczywiście, to prawda.
44
Czy myślicie, że Amos mógłby stać na podium i głosić Ewangelię, i spoglądać na grupę kobiet z ostrzyżonymi włosami, a nie potępić tego? Czy myślicie, że on by nie zacytował Izajasza 5. i 1. Koryntian 14, i wszystkie... Czy tak? Czy on by im nie przygadał? Oczywiście, że tak. Chodzimy po ulicach i widzimy kobiety w tym skąpym odzieniu na sobie - wyglądają jak mężczyźni w tak obcisłym odzieniu, że im niemal wychodzi na wierzch skóra, chodzą po ulicy tańcząc i robiąc drobne kroczki, chodząc w ten sposób i stukając obcasami. A wy myślicie, że mąż Boży nie stanąłby za kazalnicą i nie trąbił przeciwko temu, kiedy bardzo rzadko jest w ogóle mówione o tym spoza kazalnicy. A tak jest również w zborach zielonoświątkowych. To się dokładnie zgadza.
45
Dla Amosa nie miałoby to żadnego znaczenia. Niektórzy... On byłby tym, kto by to powiedział. On by się nie obawiał, ponieważ on był pomazańcem Pańskim. A jeżeli on miał TAK MÓWI PAN, musiało to być Słowo od Pana. On przyszedł do Samarii nie po to, by patrzeć na jej przepych, by policzyć, ile tam mają organizacji, ile mają członków. Jak powiedziałem onegdaj wieczorem, wydaje się dzisiaj, że cały kościół jest zbudowany na... Najważniejszą sprawą między braćmi dzisiaj w kościołach jest ilość, ilość - jeden próbuje prześcignąć drugiego - ilość. Bóg nie liczy ilości; On bierze pod uwagę charakter. Bóg poszukuje charakteru - kogoś, na kogo On mógłby włożyć swoje ręce, kogoś, kto będzie stał wystarczająco długo.
46
Jak już powiedziałem - decyzje, cały rok - musieliśmy podejmować tak wiele decyzji. To są kamienie naszego wyznania. A do czego byłby przydatny kamień bez kamieniarza z ostrym narzędziem Słowa Bożego, by go wyciosać na syna Bożego albo córkę Bożą i umieścić go do kościoła na jego należne mu miejsce. Toczenie kamieni nie zbuduje budynku. Trzeba je obciosać i nadać im kształt. Dzisiaj trzeba nam męża - namaszczonego męża, takiego jak Amos, który odciąłby świat od tej kobiety i uczynił ją córką Bożą, który odciąłby świat od mężczyzny. Bez względu na to ilu członków zarządu wyrzuciłoby go, czy cokolwiek innego, on stałby na TAK MÓWI PAN.
47
Tak. My nie przyjęlibyśmy Amosa; ja myślę, że nie. Co myślicie, co uczyniłby Amos, gdyby dzisiaj wszedł do zielonoświątkowego kościoła, który twierdzi, że jest prowadzony Duchem Świętym. A potem widzimy to samo w zielonoświątkowym kościele, który twierdzi, że jest prowadzony Duchem Świętym. Zastanawiam się. Otóż, możemy mówić o baptystach i metodystach, i o luteranach. Lecz co zrobimy, jeśli chodzi o nasze własne brudne drzwi? Odstępujemy od Słowa Bożego. Coś gdzieś poszło nie tak. To się dokładnie zgadza. Tak, oni przychodzą i czynią wszystkie inne rzeczy, a uważają, że są prowadzeni Duchem Świętym; tańczą w Duchu, a czasami nawet mówią językami.
48
Ja wierzę w mówienie językami. Ja wierzę w tańczenie w Duchu. Ja wierzę w krzyczenie. Lecz z tym jest połączone jeszcze o wiele więcej spraw. To się zgadza. Wy czynicie wszystkie te rzeczy, a zaprzeczacie Słowu, więc coś gdzieś jest nie tak - macie złego ducha! Bóg nie prowadzi Swego ludu do takich rzeczy, w ogóle nie. On nie prowadzi. Ja myślę, że jest właściwa pora - jest czas, by wyszła kolejna czyszcząca brygada, kolejna Boston Tea Party, jak to mówimy. Kościół potrzebuje takiej. On potrzebuje naprawdę gruntownego wyczyszczenia.
49
Kiedy Joanna z Arku... W minionych czasach katolicki kościół nie poznał, że ona była świętą, kiedy żyła, ponieważ ona widziała wizje, umiała wykładać sny - była napełnioną Duchem kobietą. I Bóg użył tą niepozorną kobietę. A oni uważali, że ona jest czarownicą i spalili ją na stosie jako czarownicę. Wy to wiecie. Uczynili to sami katoliccy księża. Upłynęły setki lat, a oni stwierdzili, że ona była świętą. Potem, kiedy ją chcieli kanonizować, musieli odprawić pokutę. Więc oni wykopali ciała tych księży i wrzucili je do rzeki, aby odprawić pokutę. Widzicie, przeszło to tuż koło nich, a oni tego nie dostrzegli. Oni uczynili niemal to samo ze św. Patrickem i z wszystkimi pozostałymi. Nic dziwnego, że Jezus powiedział:
„Wy przyozdabiacie i bielicie groby proroków, a wy właśnie pogrzebaliście ich do nich”.
To się zgadza. Dzisiaj trzeba nam Amosa, który by nam na nowo przyniósł Słowo Pańskie. Oczywiście, tego potrzebujemy.
50
Otóż, to, co my twierdzimy nie ma żadnego znaczenia, dopóki nie mamy Ducha Bożego, który by potwierdzał to, co twierdzimy. Jeżeli nasze życie nie odpowiada temu, co twierdzimy, to coś jest nie tak. Joanna z Arku doprowadziła Francję do rewolucji. Oni potrzebowali rewolucjonistki. Dokładnie tego oni potrzebowali. Była im potrzebna rewolucjonistka i ona ich prowadziła. Lecz po rewolucji, w której popełniono błędy, oni potrzebowali kontrrewolucji, by naprawić to, co oni wypaczyli przez rewolucję.
51
Ja mówię, że zielonoświątkowy kościół jest najbliżej Biblii dzisiaj, na ile mi wiadomo. Gdyby tak nie było, to ja byłbym w którymś innym. To się zgadza. Ja bym nie stał tutaj marnując mój czas i przemawiając do zielonoświątkowców, gdybym nie uważał, że jest dla nich nadzieja. To się zgadza. Zielonoświątkowcy są dobrzy. Lecz kiedy potrzebujemy, żeby się zielonoświątkowcy zebrali razem i znieśli swoje tradycje, to trzeba nam kontrrewolucji. Potrzebujemy, żeby przyszła kontrrewolucja - nie roszczenia zielonoświątkowców, lecz zielonoświątkowego oczyszczenia. Bóg jest święty. Ci, którzy żyją dzięki Niemu, muszą żyć święcie. On jest świętym Bogiem. Biblia mówi:
„Bez świątobliwości nikt nie zobaczy Pana”.
To jest prawdą. Jego Życie jest święte. A jeśli Jego życie jest w tobie, to czyni cię świętym. Bez tego nie zobaczysz Pana. I spójrzcie, do czego kościół dryfuje.
52
My jesteśmy w podobnej sytuacji, w jakiej był Izrael w tamtych czasach. Izrael sobie myślał, że im się dobrze powodzi, wszystko układało się pomyślnie. Oni mieli w owym czasie sojusz ze wszystkimi innymi 18 miastami. I oni zawarli sojusz... Władze miały umowę z kaznodziejami, z kapłanami, z prorokami. Oni sobie myśleli, że wszystko było w porządku, i uważali, że to podoba się Panu. Lecz mieli tam zwykłego człowieka, który wystąpił i przyprowadził ich znowu z powrotem. To się zgadza. Tylko dlatego, że prosperowali... W tym właśnie popełniamy błąd. Dobrobyt nie jest oznaką duchowego błogosławieństwa. To się zgadza. Ani trochę. Dobrobyt jest czasami przeszkodą.
53
Czy sobie przypominacie, co Pan powiedział o Izraelu? „Kiedy byłeś małym, kiedy nie miałeś niczego, kiedy leżałeś w swojej własnej krwi na polu, nie było nikogo, kto by cię obmył, wtedy Ja cię przyjąłem. Wtedy Mi służyłeś. Lecz kiedy dorosłeś na tyle, że zacząłeś myśleć, iż jesteś w porządku i czułeś się bezpieczny sam w sobie, wtedy Mnie opuściłeś”. Oni tak zawsze czynili. Uzjasz (jak przemawiałem o tym na śniadaniu biznesmenów onegdaj rano), on był wielkim człowiekiem. On trzymał się Pana. Lecz pewnego dnia, kiedy Bóg uczynił go mocnym... A on był wielkim przykładem dla Izajasza proroka. Lecz kiedy się stał mocnym i obwarowanym, i narody zaczęły się go bać... On zbudował swoje mury obronne i zaczął nabywać luksusowe rzeczy. Stał się samolubnym. Zaczął patrzeć na to, jak wielkim jest. A potem próbował zająć miejsce kaznodziei i Bóg nawiedził go trądem, i on umarł jako trędowaty. Rozumiecie? My nie chcemy być wyniośli w naszych sercach.
54
A czasami, gdy widzimy, że nasze organizacje prosperują, zaczynamy mówić:
„Jesteśmy wielką grupą. Jesteśmy największą zielonoświątkową grupą, jaka istnieje. Mamy więcej członków, niż wszyscy pozostali”.
Względnie:
„Ty nie możesz przyjść do nieba, jeśli nie należysz do naszej grupy”.
Czy coś podobnego. Kiedy się udacie w tym kierunku, to oddzieliliście sami siebie od Słowa Pańskiego. Tak jest. Pamiętajcie, ten koc jest wystarczająco duży, by go rozciągnąć i na waszego brata. To się dokładnie zgadza. Przyjmijcie go do siebie. O jak bardzo trzeba nam dzisiaj nawoływania z powrotem do Słowa Pańskiego. Spójrzcie dzisiaj, nasz naród potrzebuje nawoływania z powrotem.
55
Pragnę mówić jednego z tych wieczorów, jeżeli to będzie możliwe... Mam na sercu oskarżenie. Powinienem zaczekać, aż mi się uda zebrać wszystkich kaznodziejów razem. Chcę oskarżyć tą generację o Krew Jezusa Chrystusa i udowodnić wam to. Otóż, może będę musiał gdzieś wyjechać, abym to mógł uczynić. Lecz zobaczymy, czy będziemy mogli urządzić jednego poranka śniadanie - tylko dla kaznodziejów. I ja pragnę z pomocą Pana pokazać dokładnie, gdzie jesteśmy - dokąd zdążamy - w złym kierunku. Musimy zawrócić. Nie ma innej drogi, trzeba zawrócić. Racja.
56
Spójrzcie na nasz naród dzisiaj. Patrzcie, co próbujemy czynić. Ta sama rzecz, która się stała w ciemnych wiekach - zjednoczenie kościoła i państwa razem. Spójrzcie na tą unię, względnie na Światową Radę Kościołów - wszystkie kościoły wchodzą do tej światowej rady kościołów. I oni uważają, że to jest jedność Boża, ponieważ wszystkie kościoły Zjednoczonych Braci, ludzie z fundamentalnych kościołów wchodzą do tej jednej wielkiej organizacji. Jest tak dlatego, że nie znają Słowa Bożego. Prorok powiedział, że ta rzecz będzie się dziać.
„Oni zrobią posąg tej bestii, a on będzie miał moc do mówienia”.
O, czy myślicie, że Amos mógłby stanąć tutaj za kazalnicą dzisiaj wieczorem, gdyby był w Phoenix, a nie krzyczałby przeciw temu? Nie chodziłoby o to, że on byłby przeciw nam, braciom, lecz byłby przeciw temu systemowi, który nas odciąga od Słowa. To właśnie uczyniłby on. Jak mogą ci ludzie iść razem? Biblia mówi tu u Amosa - Pan powiedział ludowi:
„Jak mogą iść dwaj razem, jeżeli się nie będą zgadzać?”
57
Otóż, jak możemy wziąć nasze zielonoświątkowe grupy i wejść do Światowej Rady Kościołów, kiedy połowa z nich tam, więcej niż połowa, osiemdziesiąt pięć czy dziewięćdziesiąt pięć procent zaprzecza nawet urodzeniu z dziewicy? Oni zaprzeczają... Sądzę, że dziewięćdziesiąt dziewięć procent z nich. Oni zaprzeczają Boskiemu uzdrowieniu. Oni zaprzeczają podstawowym zasadom Biblii. Zaprzeczają mówieniu obcymi językami. Jedynie zielonoświątkowa grupa przyjmuje to. I jak mamy się zjednoczyć z nimi w jedności? Jak będziemy z nimi jedno? Jak możemy iść razem z nimi nie zgadzając się z nimi? Jak to chcecie uczynić? Będziecie musieli zaprzeć się tej wielkiej ewangelicznej wiary, którą macie - tych fundamentalnych zasad Biblii, by móc iść razem z nimi.
58
Mówię wam, Bóg powołuje jednostki. On powołuje ciebie jako jednostkę, abyś się trzymał Jego Słowa i pozostawał z Nim. Jak mógł Bóg iść z nimi, kiedy ich własne wyznania wiary, wymyślone przez ich własną świecką mądrość, zaprzeczały Jego Słowu? Kiedy wyznanie wiary przyjmuje doktrynę grupy ludzi będących razem, a zaprzecza temu, że Słowo jest prawdą - wtedy odrzucacie od siebie Boga. Bóg jest święty. I Bóg... Biblia mówi, że On czuwa nad Swoim Słowem, by je potwierdzić. I jak może On potwierdzić Słowo, kiedy tam Słowa nie ma? Dlatego właśnie mamy członków zamiast dzieci. Dlatego właśnie mamy wyznanie wiary i wszyscy mogą... Świat spodziewa się jakiegoś supermana. Oni działają w tej sprawie. Spodziewają się czegoś, co pozwoli im trzymać się ich chrześcijańskiego wyznania, a żyć sobie jakkolwiek tylko chcą. Kobiety chcą postępować jak Hollywood, a pomimo tego utrzymywać, że mają Ducha Świętego. Kaznodzieje chcą budować większy kościół i czynić wszystkie te rzeczy, a mieć diakonów, którzy są żonaci wiele razy. I oni mogą czynić te „błahe” rzeczy i nosić takie odzienie. Nazywają to emancypacją kobiet.
59
Czy myślicie, że Amos stałby cicho w obliczu tego? Nie, naprawdę nie. Czy myślicie, że Amos stałby cicho i spotkałby się z hierarchią i z tymi biskupami tam, i powiedziałby:
„Bracia, ja myślę, że zrobiliście wielką rzecz”.
On by powiedział:
„Wy bando odszczepieńców, wy oszuści, którzy się zapieracie wiary...”.
On powiedziałby to samo, co powiedział Micheasz owego dnia przed tymi czterystoma samozwańczymi hebrajskimi prorokami. Oni mówili, że w ilości - w mnóstwie jest bezpieczeństwo. Jest to zależne od tego, gdzie chcecie zastosować to miejsce Pisma Świętego. Ja mogę powiedzieć:
„Judasz wyszedł i powiesił się”.
„A ty idź i uczyń to samo”.
Nie można tego tak zastosować. I tutaj nie można zastosować, że w mnóstwie rad jest bezpieczeństwo. W takim razie katolicki kościół miałby przewagę nad wami wszystkimi. Bezpieczeństwo jest w Słowie Bożym.
Imię Pańskie jest mocną twierdzą. Sprawiedliwi uciekają się do niej i są bezpieczni.
I to jest jedyne bezpieczne miejsce, które ja znam. Prorocy temu zawsze wierzyli. Kiedy Abraham umarł, kiedy Job umarł, polecił, by go pogrzebano w obiecanym kraju - jego grób. Kiedy Abraham umarł - on kupił przedtem kawałek tego kraju, tuż obok niego, obok Joba. Co on uczynił? On obserwował tego proroka. On wiedział, że tam był mąż Boży. I on powiedział:
„Ja wiem, że mój Odkupiciel żyje, a w ostatecznych dniach On stanie na tej ziemi. Choćby robaki skórne roztoczyły to ciało, jednak w moim ciele zobaczę Boga”.
Tak.
61
Abraham to wiedział. On tam pogrzebał Sarę. On kupił tam kawałek tego kraju i pogrzebał... On sam został tam pogrzebany. Izaak - kiedy on umarł, zaniesiono go tam z powrotem i pogrzebano tam. Izaak spłodził Jakuba, a Jakub umarł daleko na południu w Egipcie. Lecz zanim umarł, zawołał swego syna, proroka Józefa. On wiedział, że Józef był prorokiem, duchowym mężem - wykładał sny i oglądał wizje, które były zupełnie prawdziwe każdym razem. On rzekł:
„Chodź tutaj, Józefie, proroku, mój synu. Połóż swoją rękę na to biodro, którego dotknął się Wszechmogący Bóg przed laty i zmienił moje imię z oszusta na księcia Bożego. Połóż swoje ręce tutaj i przysięgnij mi na tego Boga, że nie pogrzebiesz mnie tutaj w Egipcie”.
Dlaczego? Dlaczego? Jaka w tym była różnica? To właśnie mówią oni dzisiaj:
„Jaka w tym różnica?”
Bierzemy grupę ludzi i nakłonimy ich, żeby się przyłączyli do kościoła, a ściągniemy ich z ulic. Czasami czynicie go dwakroć więcej dzieckiem piekła, niż jakim był tam na ulicy. To się zgadza. W tym jest wieka różnica.
62
Kiedy Józef umierał, uczynił o tym wzmiankę. Powiedział:
„Pewnego dnia Pan Bóg nawiedzi was”.
On był prorokiem. On powiedział:
„Pan Bóg nawiedzi was i nie zostawcie moich kości tutaj, lecz zabierzcie je do obiecanego kraju”.
Dlaczego? Wiedział, iż pierwociny zmartwychwstania wyjdą z obiecanego kraju. To się dokładnie zgadza. Jezus - kiedy On umarł i wstał z martwych w Wielkanocnym poranku, Biblia mówi, że wielu świętych, którzy spali w prochu ziemi, powstało i wyszło z grobów, i zjawili się wielu ludziom. Kto to był? Abraham, Izaak, Jakub, Józef. Dlaczego? Oni byli na właściwym miejscu.
63
Dlatego właśnie powiedziałem, że to ma naprawdę znaczenie. Nie pogrzebcie mnie po prostu w jakimś metodystycznym, baptystycznym, czy w jakimś innym kościele. Pogrzebcie mnie w Jezusie. Bo ci, którzy są w Chrystusie, tych Bóg przyprowadzi razem z Nim, kiedy On przyjdzie. I to ma wielkie znaczenie. Na pewno ma. Nie pozwól, żeby ci ktoś wmówił, iż dlatego, że należysz do kościoła... Amos by wcale nie pozostał cicho w obliczu tego. On by powiedział, że właśnie ten Bóg, któremu waszym zdaniem służycie... Ja powiedziałbym to w Imieniu Pańskim: Ten właśnie Bóg, którego nasz naród powinien reprezentować, zniszczy ten naród. On zniszczy te kościoły. Bóg niebios ześle Swój gniew w sądach i zniszczy te kościoły - tak zwane kościoły.
64
Pamiętajcie, przyjmijcie moje słowo: Nikt nie może się przyłączyć do Kościoła. Ty się przyłączasz do klubu; nie przyłączasz się do Kościoła. Ty jesteś narodzony do Kościoła. Rozumiesz? Ty się przyłączasz do klubu metodystów, do klubu baptystów, do klubu katolików, albo do klubu zielonoświątkowców. Lecz do Kościoła żyjącego Boga jesteś zrodzony. I po Niego właśnie On przychodzi, po ten Kościół. Zatem, my mamy kluby, nie kościoły. Wszyscy mogą się zgromadzać w tym klubie - obłudnicy i wszyscy inni. Lecz ja wam to powiem bez ogródek w tej chwili. Według Słowa nie ma ani jednego obłudnika w Kościele żyjącego Boga. Nie ma tam nikogo prócz świętych. Zatem członkostwo nie może cię zabrać do niego. I wy sobie myślicie... Wy myślicie, że Amos nie uderzyłby w to? On by zatrząsł tą rzeczą aż do jej podstaw. Na pewno by to uczynił.
65
Spójrzcie. Kiedy Izrael był w swojej pielgrzymce do obiecanego kraju, był prowadzony przez Ducha Świętego, Słup ognia był przed nimi, a uderzona Skała szła za nimi. I wyszedł tam Moab, który był jego bratem. Przypomnijcie sobie, on był również częścią Izraela. On był częścią potomków żydowskich, ponieważ był dzieckiem Lota z jego córki. To wydało na świat Moaba. I spójrzcie na Balaama, kapłana, który tam wyszedł i zbudował ołtarz, i ofiarował taką samą ofiarę; był on tak fundamentalnym, jak tylko mógł być. Rozumiecie? On miał ze sobą dostojników. Miał króla. Miał wszystkich wielkich mężów, książęta i eunuchów - oni stali razem z nim. Lecz był tam Ktoś, kto stał z Mojżeszem, którego on nie widział. Ten sam, Kto stał z Amosem. Ten sam, Kto będzie stał z każdą osobą, która tu jest dzisiaj wieczorem, która stanie w obronie Boga i sprawiedliwości. Bez względu na to, ilu tam jest władców i monarchów - to z tym nie ma nic wspólnego. Oni nie będą mogli przeklinać tego, co Bóg pobłogosławił. Dlaczego? Jest to żyjąc nasienie. Jest to Słowo Boże. Ono będzie rosnąć do swej doskonałości. O, znaki żyjącego Boga w obozie! To jest...
66
Wyglądało na to, jakby Izrael popełnił coś złego wówczas. Lecz oni nie dostrzegali tej uderzonej Skały i tej ofiary pojednania, która została złożona za Izraela. I tam w obozie był okrzyk króla. Bóg był z nimi. Dlaczego? On uzdrawiał chorych i czynił wielkie cuda, i znaki i znamiona, a Słup Ognia unosił się nad nimi. Mojżesz szedł za Słupem Ognia, a dzieci Izraela naśladowały Mojżesza. Oni byli w drodze do obiecanego kraju i nic nie mogło ich zatrzymać. Amen. O, czy nie mogłoby się to łatwo powtórzyć dzisiaj, gdyby Bóg mógł uchwycić kogoś do Swojej ręki, pod Swoje kierownictwo. Ten Słup Ognia ciągle żyje. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. To Słowo ciągle żyje. Boże, poślij nam Amosa, który będzie stał w obronie prawdy i sprawiedliwości i zatrzęsie tymi sprawami. Wy powiecie:
„Moglibyśmy... Co myślisz, jakie miałby on rezultaty?”
Otóż, on miałby takie rezultaty, że wywołałby wszystkich tych, których Bóg przeznaczył, aby byli wywołani. Tych by on wywołał. „Wszyscy, których Mi dał Ojciec, przyjdą. Tak.
67
Micheasz był przed Achabem, a Achab go nienawidził. A cała grupa kaznodziejów była przeciw niemu. Oni wszyscy byli także inspirowani, lecz ich inspiracja nie zgadzała się ze Słowem. Przypuszczam, że może Amos natrafił na to samo. Kiedy ci kapłani wyszli na ulicę, powiedzieli:
„Chwileczkę tylko. Słuchaj, gdzie... Pokaż mi twoje listy uwierzytelniające. Z której szkoły przychodzisz? Z jakiego rodowodu się wywodzisz? Czy jesteś...? Kto cię zrobił kapłanem?”
On by powiedział:
„Bóg mnie nim uczynił”.
„Z której szkoły jesteś?”
„Jahwe Boga. Ja mam TAK MÓWI PAN”.
Czy oni by go słuchali? Oczywiście, że nie. Oni nie chcieli słuchać takiego człowieka. Oczywiście, że nie. Oni nie chcieli...
68
A pomimo to ci mężczyźni być może mówili:
„Ja jestem inspirowany. Wiesz, ja należę do tego wielkiego kościoła faryzeuszy tutaj. Patrz, jak nas Bóg pobłogosławił. Umieściliśmy w nim złote ołtarze. Zbudowaliśmy świątynie. Uczyniliśmy wszystkie te rzeczy. I wiesz, nasza ofiara na misję jest większa niż ofiara wszystkich pozostałych kościołów w całej Judei. Patrz, my czynimy wszystkie te rzeczy tutaj; nasi ludzie składają duże dziesięciny, i wszystko to”.
Lecz Micheasz - raczej Amos stał tam i powiedział:
„Bóg, któremu, jak twierdzicie, służycie, zniszczy was”.
I tak się też stało.
69
Ja teraz nie potępiam programów misyjnych. Nie potępiam dużych kościołów. Lecz kłopot w tym, że ludzie kierują swoje oczy na to, a odwracają się od Słowa. I w końcu prowadzi was to prosto do tej rzeczy i stwierdzicie, że się ześliznęliście. Powróćcie wprost do Słowa. Nie odchodźcie od Niego. O, jak bardzo trzeba nam tego wołania na pustyni dzisiaj. Oczywiście, to prawda. Tak. Na pewno. Inni rozumują... Ludzie dociekają rozumem. Oni chcą dociekać tego rozumem. To jest pierwsza rzecz, która przyniosła... To było przyczyną, dlaczego ludzka rasa utraciła społeczność, bowiem szatan wprowadził program rozumowania przeciw Słowu, podważając jego autentyczność. I to brzmi bardzo logicznie.
70
Weźmy teraz szatana, co on prawdopodobnie powiedział Ewie, kiedy Bóg obwarował ich przez Swoje Słowo. To jest jedyna rzecz, którą Bóg dał kiedykolwiek Swojemu ludowi, by go obwarować przed nieprzyjacielem, mianowicie Słowo. On nam nie dał wyznania wiary. On nie dał nam niczego, prócz Swego Słowa. To wszystko. A Bóg jest nieskończony, wszechmogący, niezmienny. On się nie może zmienić. Jego pierwszy program jest doskonały. On go nigdy nie musi zmieniać. Jego pierwsza decyzja była taka: Kiedy człowiek zgrzeszył i przekroczył tą wielką przepaść między nim a Bogiem, nie zostawiając sobie drogi powrotu, to Bóg pełen miłosierdzia i łaski przyjął ofiarę zastępczą. I tylko Bóg, który jest pełen miłosierdzia i łaski mógł uczynić taką rzecz. On przyjął zastępczą ofiarę. A tą zastępczą ofiarą była krew. To jest jedyne miejsce, na którym człowiek może przyjść kiedykolwiek do społeczności z Bogiem na nowo - mianowicie pod przelaną krwią. I człowiek nigdy nie mógł mieć społeczności z Bogiem inaczej, tylko przez krew. I t jest ciągle prawdą. Tam właśnie ma społeczność z Bogiem.
71
Otóż, Ewa popuściła sobie cugli. Ewa zaczęła rozważać umysłowo. Szatan powiedział mniej więcej tak:
„Otóż, ty tego nie wiesz. Nie miałaś jeszcze żadnego szkolenia. Ja jestem profesorem tutejszego seminarium (jego własnego). I ja ci mówię, myśmy tam nauczali pewnych rzeczy. Nauczaliśmy, że Bóg jest tak dobry. Nauczaliśmy w naszym seminarium, że Bóg jest tak dobry; On nie oczekuje, żebyście czynili wszystko, co On tam napisał. On się tego nie spodziewa”.
„Tak” - odrzekła ona - „lecz Pan Bóg powiedział”.
Otóż, ona byłaby dobrym kaznodzieją, gdyby się tego trzymała. To jest powodem, dlaczego została potępiona, aby nie była kaznodziejką dzisiaj. Rozumiecie? Trzymajcie ją z dala od tego. Co by na to powiedział Amos? Życzyłbym sobie, żebym mógł słuchać chociaż pięć minut i nagrać jego poselstwo. Nagrałbym go zaraz na taśmę i dałbym ją słuchać całemu światu. Uhm. Potem mógłbym milczeć i nie mówić już na ten temat. Zważajcie. Tak jest, on by to potępił.
72
I zauważcie, co ona powiedziała. Otóż, szatan powiedział... On nie mógłby tego uczynić z Ewą, wiecie - względnie nie mógłby tego uczynić z Adamem, lecz on to uczynił z Ewą. Więc on powiedział Ewie:
„Otóż, ty wiesz, że to...”.
On powiedział:
„Wiesz, Bóg jest na pewno zbyt dobry, aby cię skrzywdził. Bóg - ty na pewno nie... Otóż, wiesz, On jest dobrym Bogiem”.
Słyszymy tego tak wiele dzisiaj. On jest dobrym Bogiem. Lecz aby mógł być dobrym, On musi być również sprawiedliwym! To właśnie czyni Go dobrym. On nie jest jakimś słabeuszem. On jest Bogiem! A więc:
„Bóg jest zbyt dobrym, by ci to uczynił”.
I zaczął perswadować:
„Patrz, ty będziesz mądra. Będziesz miała wykształcenie. Będziesz mądra i inteligentna. Poznasz sprawy, których teraz nie znasz”.
Widzicie, ona musiała znać tylko jedno, mianowicie Słowo. My nie musimy mieć promocji bakałarza sztuki, czy doktora filozofii i doktora prawa i wszystkich innych rzeczy. Powinniśmy tylko znać Słowo Boże. Najprostsze dziecko, które potrafi czytać, może to wiedzieć.
73
Lecz powodem... I co oni otrzymali? Co oni otrzymali? Właśnie tam oni naruszyli społeczność, a szatan wiedział, że pokonał ludzką rasę wprost tam. I w tym właśnie on pokonywał ich od tego czasu zawsze. Dlatego właśnie przyszedł Amos; ponieważ popularność i popularne opinie i znakomity, wielki prezydent czy król przyniósł dobrobyt. Ludzie będą sprzedawać swoje życia za miskę soczewicy, podobnie jak Ezaw. Ja nie chcę ranić, ale staram się to przedstawić prawdziwie. Wy demokraci sprzedaliście swoje pierworodztwo niedawno. To się zgadza. A ja nie jestem republikaninem. Jestem chrześcijaninem. Lecz bracie, jaka to hańba! I musieli się posłużyć zmanipulowaną maszyną, by wygrać wybory. Lecz tego właśnie chciała Ameryka i oni to mają. On wam zazwyczaj daje to, czego chcecie. Boże, daj mi Twoje Słowo. Tego właśnie pragnę.
„Pozwól mi ukryć Twoje Słowo w moim sercu, Panie, abym nie zgrzeszył przeciwko Tobie”.
74
O, inni rozumują. Widzicie jednak, że Amos nie mógł rozumować, ponieważ był prorokiem. Słowo przyszło do niego. Tak samo, jak Słowo dzisiaj - wy Go nie śmiecie wykładać. Pozwólcie Duchowi Świętemu, żeby je wykładał przez potwierdzenie Go w waszym życiu. Tak właśnie było powiedziane jak wiecie, Jeremiasz powiedział to prorokowi Hananijaszowi. On powiedział:
„Kiedy ten prorok mówi i to, co on mówi, zamanifestuje się!”
Wtedy ci prorocy wiedzieli, że to było poprawne. Gdyby Amos był tutaj, co myślicie, co by on czynił? On by się trzymał Słowa. To właśnie by on czynił. Czy wiecie co? On by nam powiedział, że zostaliśmy przez nauki odprowadzeni od fundamentu oryginalnego Słowa Bożego. On powiedziałby nam, że jesteśmy daleko oddaleni od pierwszego zboru Pięćdziesiątnicy. To właśnie powiedziałby nam, zielonoświątkowcom. Powiecie:
„Otóż, oni mieli niemal pięćdziesiąt lat na to, by samych siebie wprawić w ruch, a ty do tego jeszcze nie doszedłeś”.
75
O, co powiedziałby on jakiejś denominacyjnej osobistości. O, czy by on nie dał tego... Czy on nie skrytykowałby tych kościołów za ich niemoralność, za przyjęcie wyznań wiary, za przyłączenie się do kościoła zamiast narodzenia się do Kościoła? Otóż, jeśli jesteś narodzony do Niego, bracie, siostro, to postępujesz inaczej. Ty się trzymasz Słowa. Jeżeli Duch Święty jest w tobie, On karmi się tylko Słowem. Jezus powiedział:
„Nie samym chlebem żyć będzie człowiek, lecz każdym Słowem (nie częścią Słowa, lecz każdym Słowem), które wychodzi z ust Bożych”.
On będąc prorokiem, zobaczyłby tą rzecz w nas. Jeżeli Amos był prorokiem...
76
Otóż, ja skończę za chwilę. Pragnę jednak, aby te uwagi głęboko w was utkwiły, jeżeli mi się uda. Ja to wypowiadam, a Duch Święty musi sprawić, aby głęboko utkwiły. Pragnę was o coś poprosić. Gdyby Amos przyszedł tutaj dzisiaj wieczorem i stanął na tym podium... Gdyby on chodził tam i z powrotem po ulicach Phoenix, on zobaczyłby w nas dzisiaj - w naszych narodowych sprawach, w naszym kościelnym świecie zobaczyłby to samo, co on widział w Samarii: oddanych całkowicie niemoralności, oddalonych od Słowa Bożego. On zobaczyłby bardzo religijną grupę. Oni byli wszyscy Izraelitami. Lecz on zobaczył tam niemoralnych ludzi - niemoralność. On zobaczyłby socjalny i moralny upadek między ludźmi. Zobaczyłby moralny upadek wśród narodów. Zobaczyłby niemoralność i odstępstwo od Słowa. Zobaczyłby cudzołóstwo w kościele. Otóż, nie mam na myśli... Tak, on by zobaczył zarówno cielesne jak i duchowe cudzołóstwo.
Jakże, oni by przyjmowali wyznania wiary człowieka tutaj na zewnątrz, jako ludzkie wyznania wiary, i przyjmowaliby je zamiast Słowa. To jest popełnianie duchowego cudzołóstwa przeciw Bogu. Objawienie 17. tak mówi - że ta wszetecznica popełniała grzech, ponieważ swoimi obrzydliwościami spowodowała, że ziemia piła z wina jej gniewu. Tak. Widzimy, że to byłoby zupełnie inne. On by to zobaczył - ten moralny upadek
77
. Jednakowoż Amos nie zarzucał winy władzy. Słuchajcie. Amos w ogóle nie zarzucał winy władzy - w całym jego Piśmie. Lecz on zarzucał winę ludziom za to, że wybrali taką władzę. O, mógłbym... (Czy jesteście zmęczeni? Otóż, wytrzymajcie jeszcze na chwilę. Rozumiecie?) Nie zarzucajcie winy waszej władzy. Władza nie potrafi zbudować domu na piasku, który ludzie wybrali zamiast skały. Ludzie tego chcą.
78
Wiele razy mówię te rzeczy spoza kazalnicy, kiedy wiem, że moi bracia siedzą wśród słuchaczy - kaznodzieje, dobrzy mężczyźni. Mówiłem do nich i przyparłem ich do kąta. I to jest moim obowiązkiem, kiedy wiem o tych sprawach - powiedzieć je moim braciom. I ja do nich mówię. Oni mówią:
„Bracie Branham, my wiemy, że masz rację. Lecz mój zbór by odszedł”.
Rozumiecie? Widzicie, to jest to, czego wy chcecie. [Puste miejsce na taśmie - wyd.] Rozumiecie? Nie mogą tego uczynić. Chodzi o ludzi.
79
Otóż, czy sobie myślicie, że mógłbym wynająć budynek tutaj na ulicy i sprzedawać tym paniom dzisiaj te staromodne, wysokie, sznurowane buty? One miały prawdopodobnie - jedna para więcej skóry w sobie, niż cały sklep pełny butów ma jej dzisiaj. Chociaż bym je sprzedawał po pięćdziesiąt centów za parę, to bym zginął z głodu. Dlaczego? Wy byście ich nie chciały. Gdybym sprzedawał dzisiejszym kobietom te staromodne spódnice Matki Hubbard, myślicie, że one by je kupiły? Oczywiście, że nie. One chcą czegoś, do czego potrafią się zaledwie wepchnąć, co wygląda jak skórka na wiedeńskiej parówce. One po prostu chcą mieć je tak obcisłe, kiedy idą po ulicy, mając około cztery lub pięć różnych stopni naukowych - tu wklęsłe, tu znów wypchane, wyprostowane do tyłu na wysokich obcasach, z wysuniętą szyją. To jest... Nie mówię tego jako żart. Tu nie ma miejsca na żarty. Lecz to jest prawdą. Ja nie mam dobrego wykształcenia. To jest jedyny sposób, jak potrafię podać do wiadomości moje słowa - wy wiecie, o czym ja mówię. Rozmiecie? Otóż, to jest prawdą. One by nie kupiły tych sukienek.
80
Niedawno wieczorem przyszła na podium młoda kobieta, Indianka. Chciałem jej uścisnąć dłoń. Było to właśnie w zborze brata Groomera. Ona była ubrana w taką sukienkę, jaką nosiła moja matka. Pomyślałem:
„Otóż, błogosławione twoje serce, pani”.
I Pan uzdrowił ją na miejscu, zanim w ogóle podeszła do mnie. Ona... Rozumiecie? I pomyślałem sobie:
„Hm, ja - raczej będę po cichu”.
Rozumiecie? Czekam tylko, aż się nadarzy okazja - czasami, rozumiecie, i tam to było. Patrzcie, człowiek by nie mógł sprzedawać tych sukienek. Mógłby je może sprzedawać Indiankom i to niewielu z nich. One stają się niemal tak samo rozwiązłe, jak pozostałe kobiety. Macie zbyt dużo programów telewizyjnych. Wasze dzieci wychodzą, a niektóre z tych nowoczesnych, białych nauczycielek w szkole przychodzą i nauczają tych wszystkich nonsensów. Raczej abyście odeszły, jeżeli byłyście tam wówczas tak jak Siedzący Byk i ci inni przed dawnymi czasy.
81
W Afryce - skoro tam mamy tą kolorową rasę, co oni czynią? Oni tam wyjeżdżają, ci misjonarze. Uczą ich czytania, pisania i arytmetyki. Kiedy on... Patrzcie, oni wiedzą więcej o moralności w ich szczepach, niż moglibyście kiedykolwiek - niż chrześcijaństwo mogłoby im przynieść kiedykolwiek. To się zgadza. Jeżeli któraś z tych kobiet tam... Jeżeli ona... W szczepie Zulu, jeśli ona czekała do określonego wieku, by wyjść za mąż, a nikt sobie jej nie wziął za żonę, to ona musiała odejść ze swego szczepu. Ona już nie była członkiem swego szczepu. Absolutnie nie. A gdy ona wychodziła za mąż, to sprawdzano jej panieństwo. A jeśli stwierdzono, że jest winna, musiała powiedzieć, który mężczyzna to uczynił, i oboje zostali zabici. Byłoby wiele zabijania tutaj w okolicy, gdybyśmy mieli taki system, czy nie myślicie? To się zgadza. Nie mieliby dosyć grabarzy, by pogrzebali tych mężczyzn i kobiety. Oczywiście. Lecz wy jesteście martwi, tak czy owak, a nie wiecie tego. Więc w tym cały kłopot. Rozumiecie? Lecz teraz, tak wiele... To się zgadza.
82
Co zatem uczynicie? Oni ich biorą tam i nauczają ich w szkole. Potem znajdziecie ich na ulicy. Oni popełniają swoje własne szczepowe grzechy, które mieli już przedtem, i przychodzą i przejmują grzechy białego człowieka. I potem są dziesięć razy więcej dziećmi piekła, niż jakimi byli na początku. Jedyną rzeczą, której potrzebują, jest Chrystus, aby mogli pozostać tam, gdzie są. Racja. Tak samo ma się sprawa z naszymi amerykańskimi Indianami. Jeżeli mi żal kogokolwiek w tym narodzie, to Indian. Na pewno będę za to prześladowany. Ja nie jestem... Jestem po prostu jedynym, ale stoję w ich obronie. Tak jest. Jeżeli Pan odwoła mnie kiedykolwiek z pola misyjnego z powodu takiego postępowania i moje poselstwo się skończy, a On pozwoli mi żyć dłużej, to ja się udam do Indian. Tak jest. Absolutnie. Moi drodzy!
83
Czy widzicie, co by osiągnął Amos, gdyby on nawoływał? Czy cały nasz system byłby potępiony? Na pewno nie. Władze nie potrafią budować (jak już mówiłem) na piasku, który ten naród obrał zamiast skały. Jak chcecie zbudować wasz kościół na skale? Jak kaznodzieja stanie kiedykolwiek za kazalnicą i będzie zwiastował Skałę, i zbuduje to na fundamentach pełnej Ewangelii, kiedy ci słuchacze - niektórzy z jego ludzi wyłączyliby go z kościoła? Otóż, ja zarzucam winę kaznodziei, że nie ma śmiałości i Ducha Bożego, żeby po prostu zamknął drzwi i powiedział:
„Weźcie sobie na to stanowisko kogoś innego, kto będzie zwolennikiem tych bzdur, a nie mnie”.
Ja - podziwiałbym kaznodzieję, który by to uczynił.
84
Lecz biada temu zgromadzeniu, kiedy namaszczony mąż Boży stara się im przynieść Słowo, a oni się potem z Nim nie zgadzają. To prawda. Jak on będzie miał kościół, w którym będzie czynnych wszystkich dziewięć darów, i tak dalej, a potem oni... A to - i ten kościół nie będzie żył przyzwoicie i moralnie, nie nauczą się nawet podstawowych zasad Ewangelii. A potem mówią:
„Gdybym miał lepszego kaznodzieję...”.
Patrzcie, to wasza wina. Tak jest. Jest to wina naszego narodu, nas Amerykanów, którzy przybyliśmy tutaj by mieć wolność religii. Od czego? I my się wracamy z powrotem i ustanawiamy w naszej stolicy właśnie to, z powodu czego przyszliśmy tutaj, aby być wolni od tego. Nasz naród jest pod wieloma względami podobny do Izraela. Oni... Izrael przyszedł do Palestyny, wypędził jej mieszkańców i zajął ten kraj. Najpierw mieli nad sobą kilku dobrych mężów. Oni mieli Dawida i Salomona i innych wielkich mężów. W końcu po jakimś czasie, kiedy oni ciągle głosowali i wpychali kogoś, i robili wybory tak długo, aż dostał na to stanowisko Achaba, który się ożenił z poganką.
85
Otóż, Achab był dość dobrym człowiekiem. Był to... On chciał czynić dobrze, lecz nie mógł czynić dobrze z powodu jego żony. Zatem, ja nie mam nic przeciwko temu mężczyźnie, o którym mówiłem przed kilkoma minutami. On może był dobrym człowiekiem. Lecz jest to system tej wszetecznicy za nim, który kręci jego szyją. Ta właśnie rzecz będzie to czynić. Dostał się na to stanowisko tak łatwo, jak to tylko możliwe i doprowadził wszystko do upadku. Czy wiedzieliście, że obecnie jesteśmy... Długi naszego państwa są tak duże, że płacimy pożyczonymi pieniędzmi z podatków, które zostaną wybrane za czternaście lat od dzisiaj? Co się jednak stanie, jeśli ten system się załamie?
86
Castro - oczywiście, ja jestem przeciwko niemu. On jest komunistą. Tak jest. Jestem przeciwko niemu. Lecz on uczynił dobrą rzecz, kiedy zrobił wymianę waluty i posłał złoto z powrotem - wykupił obligacje i posłał złoto z powrotem. My to będziemy musieli uczynić, inaczej jest jedna rzecz, która nam sterczy przed twarzą, mianowicie to, że katolicki kościół posiada bogactwo tego świata. On posiada pieniądze. On ma pieniądze, by wykupić nasze obligacje. To się zgadza. I wy sobie myślicie, że sprzedawcy whisky i handlarze tytoniem, wielcy ludzie tego kraju nie będą sprzedawać swoich akcji, aby zapobiec utracie całych swoich przedsiębiorstw i fałszowaniu pieniędzy? I odkupią je z powrotem - wezmą te pieniądze z katolickiego kościoła, a potem są zaprzedani. Racja. Czy Biblia tego nie przepowiada? Bogactwa świata!
87
Ja nie jestem politykiem ani inteligentnym człowiekiem. Lecz ja dziękuję Panu, że Go znam. To się zgadza. Tam właśnie ona będzie leżeć, wprost tam. Obserwujcie to. Dawajcie baczenie, a zobaczycie, czy to nie jest prawdą. Mam nadzieję, że wszyscy będziemy żyć tak długo, aby to zobaczyć. I uważam, że nie będziemy musieli żyć zbyt długo. Lecz jak to chcecie uczynić? Jak zbudujemy kościół? Jak zbudujemy państwo? Jak zbudujemy teraz na tym państwo? Co uczynimy w tej sprawie? Może to raczej zamknę i przejdę do czegoś innego. Lecz wy wiecie... Ja powiedziałem już dosyć dużo, abyście wiedzieli, o czym ja mówię. Rozumiecie? Wy wiecie, co mam na myśli.
88
Popatrzcie, czego my chcemy. Czy widzicie, czego chcecie? To właśnie otrzymacie. To są wasze pragnienia. Spójrzcie na nasze programy telewizyjne dzisiaj: nieocenzurowane. Dawniej bywało tak, że było złą rzeczą, aby nasze dzieci - nie pozwolilibyśmy im iść do miasta i oglądać filmy w kinie. Lecz teraz diabeł odwrócił to całkiem na odwrót i sprawił, że w każdym domu jest telewizor. I to byłoby w porządku. Telewizja jest w porządku, jeżeli macie w niej nadawane właściwe rzeczy. Na pewno jest. Lecz co wy czynicie? Ona jest coraz bardziej zepsuta, z godziny na godzinę.
89
Biorą na darmo Boże imię, przysięgają, przeklinają; nagie kobiety, niemoralne akty! Oni tak zatruli umysły tych dzieci, że wychowaliśmy zgraję wypaczonych chłystków, to się zgadza, chuliganów. To jest dokładną prawdą. Wy to może widzicie tak samo. Cały nasz naród staje się zgrają chuliganów. Każdy chłopak chodzi w krótkich spodniach zwisających mu z bioder, z głową zadartą do tyłu, a jego włosy spływają mu na szyję jak wodna ondulacja pani Kennedy, i tak włóczą się w kółko jak chuligani. A potem nazywacie to Amerykaninem? Wypadliście z łaski. Pokutujcie i nawróćcie się z powrotem do Boga, bo inaczej zginiecie. To jest powodem, dlaczego my... My chcemy na to stanowisko kogoś, kto pozwoli nam robić to, co chcemy. To się zgadza. Tak ma się sprawa z naszymi kościołami. Oni chcą sobie obrać pastora, nie takiego pastora, który stanie tutaj i będzie do nich wtłukiwał Ewangelię. Lecz oni chcą kogoś, kto pozwoli im wylegiwać się w kostiumie kąpielowym, albo grać w karty w suterenie, i żyć sobie tak, jak chcą; nie ocenzurowane programy telewizyjne i radiowe, wstrętne i sprośne - połączenie kościoła i świata razem.
90
Nic dziwnego, że Amos krzyczałby przeciwko temu wszystkiemu. Czy myślicie, że ludzie by go przyjęli, skoro właśnie tą rzecz obrali sobie przez wybory? Jeżeli pastor głosi ponad dwadzieścia minut, zarząd starszych zawoła go do pokoju i powie:
„Słuchaj, pastorze. My nie sprowadziliśmy cię tutaj, byś czynił coś takiego. Mamy tutaj dwudziestominutowy program; kiedy upłynie ten czas, to zakończ usługę”.
Trzeba mu jednej rzeczy, wyrzucić ten zarząd starszych za drzwi i wziąć Biblię i głosić całą noc, jak głosił Paweł, aby zobaczyć wskrzeszenie z martwych. Dokładnie. Jeżeli go wypędzą z budynku, to róg ulicy jest też w porządku.
„Bóg może z tych kamieni...”.
91
Telewizja, nieocenzurowane filmy, nieczystość, sprośność; a to jest przykładem... Spójrzcie na nasze młode dzieci dzisiaj. Spójrzcie na nasze dziewczyny. Widzicie malców, przychodzących ze szkoły, w wieku sześciu, siedmiu, ośmiu lat, zapalających sobie papierosa. Dlaczego tak jest? Ich mamy czyniły to prawdopodobnie przed nimi. Gdyby tego nie czyniły, to niektóre z tych dzieci, które się towarzyszą z... Dawajcie baczenie na to, z kim bawią się wasze dzieci! Tak jest. Niedawno tutaj - jakiś czas temu - żona wie o tym - siedzieliśmy przy stole. A mój mały Józef wypowiedział słowo, za które wstydziłby się nawet pijany marynarz. Ja się odwróciłem i rzekłem:
„Co to znaczy?!”
A matka niemal omdlała. Ten malec wyglądał niewinnie. On powiedział:
„O co chodzi, tato?”
I miał wielkie łzy w oczach. Ja powiedziałem:
„Nigdy więcej nie mów czegoś takiego!”
On w ogóle nie wiedział, co to znaczyło. Okazało się, że dzieci w szkole posługiwały się takim sprośnym słowem. Ja powiedziałem:
„Kochanie, to jest z diabła”.
Widzicie tutaj to macie. Wasze dzieci... Doszło po prostu do tego, bracie, że są po prostu okrutnie egoistyczne - takie zbiorowisko grzechu. O, moi drodzy. Programy telewizyjne - miłujący grzech, miłujący rozkosze! O rety.
„Dwadzieścia minut wystarczy. Muszę zobaczyć ten program nadawany późno w nocy”.
Rozumiecie?
„Pośpiesz się i usuń to stąd; ja muszę uczynić to”.
Rozumiecie? Oni sobie ustanowili swoją religię. Udali się w tym kierunku i to wystarczy.
92
Lecz mówię wam, prawdziwy mężczyzna i kobieta, którzy są zrodzeni z Ducha Bożego, będą siedzieć godzina za godziną pijąc ze Słowa Bożego. Nie tylko to, lecz kiedy Ono trafi tutaj do wnętrza, to się zakotwiczy i przemienia życie. Amen. Tak. To są pragnienia naszych ludzi. Cały nasz system jest skażony i upadły. Jest tak z powodu tego, czego nasi ludzie chcą. Weźcie dobrego człowieka, powiedzmy, jakiegoś dobrego człowieka i dajcie go do rodziny, która miłuje rozkosze, a oni doprowadzą tego człowieka do psiego życia; albo dobrą kobietę, kogokolwiek. Postawcie ich do rodziny, która żyje w zgiełku. Patrzcie, cała rodzina powinna podporządkować się Bogu. Naszym zadaniem jest modlić się tak długo, aż nasze dzieci są zbawione. Trzymajmy nasz dom w należytym porządku! Tak. My postąpiliśmy podobnie jak Izrael. Oni zawarli sojusz ze swoimi wrogami. Najpierw musieli odstąpić od Słowa, zanim to mogli uczynić. I to po prostu przedstawia, jak bardzo Ameryka odstąpiła od Słowa.
93
Wiecie, wy - musicie zaprzeczyć prawdzie, zanim możecie uwierzyć kłamstwu. To się zgadza. Dokładnie tak jest. Ewa musiała najpierw zaprzeczyć Słowu Bożemu, zanim mogła przyjąć kłamstwo szatana. Oni musieli wówczas odstąpić od Słowa, tak samo obecnie, i pozwolili, aby Rzym przejął kierownictwo, bez żadnego wystrzału. Oni nie znają Słowa Bożego odnośnie tych spraw. W tym właśnie cały kłopot. Trzeba nam, żeby powstał prawdziwy prorok i przyprowadził nas z powrotem do Słowa. To się zgadza. Mamy obiecanego proroka. Mamy odnośnie tego obietnicę. Tak, rzeczywiście. Malachiasz 4. mówi, że on przywróci wiarę dzieci z powrotem do wiary ojców Pięćdziesiątnicy.
94
Amos wiedział, że bezbożni kochankowie Izraela zniszczą go pewnego dnia. Pozwólcie, że to teraz powiem z bojaźnią. Tak samo wierzący dzisiaj wiedzą, że ten świat, ci bezbożni kochankowie Ameryki zniszczą ją. Wasze upodobanie w intrygach... (Poczekam po prostu minutę, aby się to zakotwiczyło).... to doprowadzi do zguby nasz naród! A wasza miłość do świata, nie chodzenie według Słowa i nie czynienie tego, co jest właściwe, zniszczy kościół! To się dokładnie zgadza. Mam nadzieję, że to pojęliście. Kościół odszedł od Niego, opuścił Jego Słowo Życia. Cały świat potyka się na tym jak na kamieniu obrażenia. Oni czynią dzisiaj to samo. Tak. Gdyby Amos był tutaj, on by krzyczał przeciw całemu systemowi.
95
Teraz, kiedy kończę, pragnę to powiedzieć. W 8. wersecie (słuchajcie uważnie) on powiedział: „Kiedy lew ryczy, któżby się nie bał?” Kiedy lew ryczy... Ja polowałem na lwy. Lew jest królem zwierząt. W Afryce leżałem tam na pustyni w nocy, pod tymi trawami - raczej były to ciernie... Lew skoczy prosto przed strzelającą lufę karabinu. On się jej nie boi, lecz on nie zbliży się do cierni. Słyszeliście już tę legendę. Lecz to jest prawdą. Lew nie zbliży się do cierni. Ludzie budują ostrokoły z cierni, a lew nie zaatakuje tego. Inaczej on by się przedarł prosto - wskoczyłby prosto do środka. Billy i ja... Przypominam sobie, jak leżeliśmy tam pewnej nocy, i słyszałem tą wielką paszczę, dyszącą tak blisko mojej głowy, rozumiecie, lecz on by się nie zbliżył - jego wielka łapa, mniej więcej taka, kiedy chodził dookoła po gruncie. I możecie słyszeć wszystko o hienach, o śmiejącej się hienie, płaczącej hienie, i jak one - one płaczą. Słyszeliście również o pawianach, małpach i o żyrafach, o słoniach i ich donośnym trąieniu „ii”. Można je słyszeć na mile daleko, i robaki i chrząszcze, i wszelkie stworzonka robiące hałas. Lecz niech tylko lew zaryczy w oddali, to nawet chrząszcze przestaną hałasować. One słuchają. Dlaczego? To ich król. One go słuchają.
96
Biblia mówi: „Kiedy Bóg - kiedy lew ryczy, któżby się nie bał? A gdy Bóg mówi, jak możemy się powstrzymać od prorokowania?” Jak możemy się powstrzymać od tego? Kiedy Bóg mówi, to prorok ogłasza mówione słowo. I jeżeli to jest Słowo Boże, a lew ryczy, to chrząszcze i wszystko inne zamilknie, ponieważ one się boją. Ich król mówi. One mają dosyć rozumu, śmiałości i poszanowania, by okazać poszanowanie ich królowi, kiedy on mówi. Tak samo Bóg mówi przez Swoje Słowo i niech każde stworzenie z Jego stworzenia zważa na to. On mówi w tych ostatecznych dniach. On przedkłada Swoje Słowo. I niech każde stworzenie, które należy do Jego Królestwa, zważa na to, co On mówi. Zatrzymaj się! Doświadczaj tego! On ryczy obecnie, ryczy przez Swoje potwierdzone Słowo, daje poznać Samego Siebie. Kiedy On ryczy w tych ostatecznych dniach, dawajmy na to baczenie i wiedzmy, że coś się lada chwila wydarzy, wiedząc, że Bóg nigdy nie czyni tego, nie oznajmiwszy tego najpierw. Kiedy On ryczy, to coś przychodzi za tym rykiem, tak, ponieważ wtedy On wychodzi. On powiedział:
„Czy lew ryczy bez żadnego powodu? Czy młody lew ryczy z jaskini, zanim coś upoluje?”
Rozumiecie? Bóg ma powód, by ryczeć, ponieważ On wie, że sąd jest blisko.
97
A Jego Słowo... Jego Słowem jest prorok. On jest... To jest Proroctwo Jezusa Chrystusa. To jest objawienie, Bóg objawiający Samego Siebie nam przez Swoje napisane Słowo. I On jest Słowem. A zatem to jest Jego Słowo. Nic nie może być do Niego dodane albo ujęte z Niego. Lecz Ono musi być manifestowane życiem i być prostolinijne, dokładnie takie, jakie Ono jest. Nie wolno nam ująć czegoś z Niego albo dodać cokolwiek do Niego. Bóg jest ciągle Bogiem. On ryczy. On powiedział:
„Jak było w dniach Noego, tak będzie w czasie przyjścia Syna Człowieczego”.
Oni jedli, pili, żenili się, za mąż wydawali, a ich niemoralność... I…
„Jak było w dniach Lota...”.
On Sam przyszedł w fizycznym ciele i potwierdził Samego Siebie będąc tam przed Abrahamem. On powiedział:
„Tak będzie w czasie przyjścia Syna Człowieczego”.
Dawajcie baczenie na te rzeczy. Wieczorne światła świecą. O, gdybyśmy mieli Amosa na widowni dzisiaj, pozwólmy mu ryczeć. On by zdmuchnął nasze systemy i nasze tradycje, a Słowo Boże jechałoby triumfalnie. Módlmy się
98
Niebiański Ojcze, mów znowu. Zarycz, Panie, przez Ducha Świętego. On jest Prorokiem tej godziny. On jest Prorokiem tego czasu, próbującym znaleźć sobie drogę do serc mężczyzn i kobiet, którym On mógłby mówić prawdę. Tak bardzo się cieszę, że On znajduje niektórych. Modlę się, Niebiański Ojcze, żeby On znalazł wielu z nas tutaj dziś wieczorem, aby On mógł użyć niektórych, którzy są gotowi być pełni uszanowania. Gdy oni słyszą ryk wszechmogącego Boga, wychodzący przez Jego Słowo, to sąd jest blisko. Kiedy lew ryczy, to on wychodzi. Wszelkie stworzenie wie, że lepiej jest ukryć się, ponieważ wychodzi król. Boże, my mamy tylko jedną strefę bezpieczeństwa, kiedy Król królów ryczy, mianowicie Krew Jezusa Chrystusa. Mamy strefę bezpieczeństwa. Modlę się, Niebiański Ojcze, abyś Ty mówił do tych serc dzisiaj wieczorem. Daj im poznać, że żyją w cieniach przyjścia Chrystusa, kiedy narody się załamują i dzieją się te rzeczy, które się dzieją. A pomimo to w Twoim delikatnym miłosierdziu...
99
My grzeszyliśmy tak bardzo i wydaje się, że Ty odwróciłeś do nas Swoje plecy i pozwoliłeś nam odejść. Lecz pomimo tego, kiedy Ty byłeś wówczas tam w Edenie, zgotowałeś drogę ucieczki. Ty zgotowałeś drogę ucieczki dla Noego. Zgotowałeś drogę ucieczki dla Mojżesza i dla Daniela, i dla hebrajskich młodzieńców. Ty ciągle gotujesz drogę ucieczki. A ci, którzy ją znajdują, chodzą w Światłości Bożej i mają Życie. Ci, którzy ją odrzucają, są potępieni i odrzuceni. Modlę się, Niebiański Ojcze, żeby tutaj dziś wieczorem nie było nikogo, kto jest odrzucony. Niechby w uciszeniu słuchali ryku Bożego - Ducha Świętego, mówiącego w ich sercach, i mówiącego:
„To jestem Ja. Nie bójcie się. To jestem Ja”.
Bowiem prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen.
100
Powstrzymam wezwanie do ołtarza na około dziesięć minut. Trochę się spóźniam. Uważam jednak, że Billy rozdał karty modlitwy przed kilkoma wieczorami, czy coś w tym sensie, tam u brata Groomera. Sądzę, że rozdawał je też ubiegłego wieczora, a ja ich wcale nie wywołałem. I ja nie... Przypuszczam, że rozdawał je znowu dzisiaj wieczorem. Ja nie wiem, czy je rozdawał, czy nie, lecz wywołajmy niektóre z tych kart. Czy brat Groomer jest tutaj? Nie, nie, nie? Czy on jest tutaj? Od której rozpoczęliśmy? Rozpoczęliśmy od numeru - czy nie rozpoczęliśmy od numeru 1 tam u...? Ubiegłego wieczora nie mieliśmy kart modlitwy. My - Duch Święty przechadzał się pomiędzy słuchaczami i wywoływał ludzi. Czy to lubicie? Ja to również lubię. A jeżeli głoszę tak twardo jak dzisiaj, robię to może trochę niechętnie. I ja tylko... Jeżeli rozdaję karty modlitwy, to jestem zobowiązany modlić się za tą osobę. To wszystko. I nie mamy żadnego rozpoznawania; to jest w porządku. Lecz jestem zobowiązany modlić się za tego człowieka. Jeżeli mój syn rozdaje karty modlitwy, to ja muszę się modlić za tego człowieka; to wszystko. Więc ja odczuwam w ten sposób: Ja się będę modlił. Bóg mi pomoże i zanim odjadę z tego kraju tutaj, będę się modlił.
101
Nie możemy więc zajmować zbyt długo czasu. Zobaczmy - zaczęliśmy od 1 do 25, myślę, że tak było owego wieczora. Tak od 1 do 25. Ja - bracie Groomer, czy jesteś tutaj? Bracie Groomer? Nie wymawiam tego dobrze, lecz myślę, że to się zgadza. Od 1 do... Dobrze, rozpocznijmy więc gdzieś indziej dzisiaj wieczorem. Rozpocznijmy zatem od 75 do 100. Kto ma kartę modlitwy numer 75? Podnieś swoją rękę. Zobaczmy, czy... Dobrze, to jest właściwe. To jest dobre. W porządku, podejdź tutaj, pani. 75, 74 raczej 75. Zatem, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88 i dalej do 100. Niech przyjdą tutaj. Gdzie jest Billy Paul? Przepraszam. Dobrze. Przejdźcie tutaj. Niech ktoś z odźwiernych pomoże mu ustawić kolejkę modlitwy.
102
Teraz wy pozostali patrzcie się na mnie tylko przez chwilę... Czy Go miłujecie? Śpiewajmy teraz cicho i łagodnie na chwilę, podczas gdy ktoś z was braci odźwiernych zejdzie tutaj na dół. O, dziękuję ci. Oni mają ich tam w kolejce, więc on... Zatem, kolejki nie pomieszają się. Pragnę się modlić za tych ludzi. A potem, jutro będziemy się prawdopodobnie modlić za chorych tak samo, i dalej i dalej, aż rozpocznie się konferencja. I ja... Być może brat Roberts będzie miał kolejkę modlitwy u siebie również, tam w tej kaplicy. Myślałem, że może obydwaj będziemy mieć kolejkę modlitwy razem - jeden po jednej stronie a drugi po drugiej. Lecz nie wiem, czy on chciałby tego, czy nie. Nie rozmawiałem z nim, więc raczej z nim najpierw porozmawiam. Rozumiecie? Brat Oral jest miłym bratem i jest prawdziwym sługą Chrystusa. I on byłby na tyle pokorny, by to uczynić, lecz ja po prostu nie lubię jakoś narzucać się takiemu człowiekowi, jak on. Rozumiecie? Więc ja po prostu - może to 34 lepiej zostawię. Otóż, gdyby on powiedział mi... Gdyby on poprosił mnie:
„Bracie Branham, przyjdź i pomóż mi”.
To bym to chętnie uczynił. Lecz teraz - on jest pokornym i miłym bratem. I gdyby on poprosił mnie, bym to uczynił, ja bym to oczywiście uczynił. Chciałbym jednak, żeby on poprosił mnie najpierw. Rozumiecie? Raczej nie będę nic mówił o tym. Nie nadmieniajcie mu o tym. Zatem, niech on mnie po prostu poprosi, wtedy będę wiedział, że to jest w porządku. Rozumiecie? Lecz teraz - zobaczymy zatem...
103
Ilu z was otrzymało... Dobrze, zobaczmy teraz, ile kart modlitwy jest w budynku? Pozwólcie zobaczyć wasze ręce. O, jest ich dosyć dużo, być może o pięćdziesiąt więcej - czterdzieści, pięćdziesiąt więcej, może nie więcej... Tak, może o trzydzieści więcej. W porządku. My teraz weźmiemy - przejdziemy do... Będę ich wywoływał. Teraz jesteśmy - tylko trzymaj swoją kartę. Jeżeli nie jesteś wywołany... Widzicie, jest dziesięć minut po dziesiątej i ja pragnę, abyście byli na lekcji szkoły niedzielnej jutro rano. I może jutro będziemy mieć dwa nabożeństwa, więc wywołamy może niemal wszystkie karty modlitwy, a następnie - potem rozpoczniemy na nowo w poniedziałek.
104
Gdzie będziemy w poniedziałek wieczorem? O, będziemy na dole, jak to mówię - w Tucson. Nie zapomnijcie przyjechać do Tucson - na konferencję, która się tam obecnie odbędzie. Czy jest tutaj ktoś z Tucson? Tak, na pewno. Jest to ogród tego świata. Oczywiście, powinniście być tam...?... Brat Carl Williams przygada mi z powodu tego pewnego dnia. Kiedy przybyłem tutaj po raz pierwszy, były to rywalizujące miasta i widzę, że ciągle są. Jestem do tego przyzwyczajony. Nasz zespół baseballa, względnie zespół koszykarzy w domu - te rywalizujące miasta - Jeffersonville i New Albany, o, moi drodzy! Jeżeli tam nie ma każdej nocy wiele bójek, kiedy oni mają mecz, to ja nie wiem, gdzie by mogły w ogóle być. Oni się ciągle biorą za czuby. I ja znam Tucson. Lecz Phoenix przerosło Tucson wielokrotnie, jak myślę, ponieważ Tucson - myślę, że nie zajmuje ani jednej trzeciej powierzchni Phoenix.
105
My się tam udamy, ponieważ mają tam kilku dobrych poświęconych ludzi w tym mieście - jestem tego pewien. Gdziekolwiek się udałem na tym świecie, znajduję ich ciągle, nawet w głębi dżungli w Afryce. O, moi drodzy. Życzyłbym sobie, żebym mógł skłonić moją żonę, by wystąpiła tutaj i zaśpiewała wam tą pieśń pewnego wieczora: „Przychodzą ze wschodu i z zachodu”. - z najdalszych krajów. Otóż, ona by powstała i wyśliznęłaby się stąd, gdybym to powiedział. Ona obawia się na śmierć brata Rose. Brat Rose powiedział:
„Siostra Branham jest tutaj. Poprosimy ją, by wystąpiła tutaj i powiedziała nam coś”.
A ona rzekła: „Moje serce zamarło niemal na piętnaście uderzeń”.
Powiedziała: „Pochyliłam szybko moją głowę w dół”.
Powiedziała: „Bill, jeżeli on będzie kiedykolwiek i gdziekolwiek na nabożeństwie, to ja się na pewno ukryję”.
Ona jest naprawdę nieśmiała. Więc ja - nasłucham się pewnie za to, kiedy przyjdę do domu. Mam nadzieję, że wy wszyscy, młodzi ludzie... Mówię to nie dlatego, że ona jest tutaj, wy to wiecie, i wszyscy, którzy ją znacie. Mam nadzieję, że każdy młody mężczyzna w tym budynku, kiedy ożeni się ze swoją żoną, to ona będzie taką miłą dla niego i będziecie tak szczęśliwi razem, jak ja z moją żoną przez wszystkie te lata. Jeżeli można przypisać jakiekolwiek zasługi rodzinie Branhama, niech zostaną przypisane jej. Ona jest królową. Na pewno nią jest. Jedna sprawa - ona jest prawdziwą matką. A zatem, patrzcie z czym ona musi się zmagać. Rozumiecie? A potem... Otóż, bylibyście zdumieni, co to oznacza. Wiecie, ludzie stoją przed drzwiami we dnie i w nocy. A ona stoi między mną a publicznością. Rozumiecie? Tak właśnie jest w domu. Więc ona ma naprawdę trudne zadanie.
106
A młody Billy Paul... Przypominam sobie, jak nosiłem go wiele razy na rękach, kiedy jego matka umarła - po prostu małe niemowlę. Doktor Adair mawiał zazwyczaj:
„Ty jesteś dziwnym człowiekiem”.
I ja byłem z nim na ulicy, niosłem go, a on płakał za swoją matką, i było zimno, wiecie, a ja trzymałem go na moim ręku, ot tak. Nie miałem dosyć pieniędzy, by go karmić - względnie kupić mu prawdziwą butelkę, więc dawałem mu butelkę z Coka-coli, na którą nawlokłem smoczek. Wkładałem ją tutaj i trzymałem ją pod pachą, ogrzewając ją w ten sposób. Kiedy za bardzo krzyczał, sięgałem pod pachę i włożyłem mu ten smoczek w usta. Potem on karmił się przez chwilę. Wkładałem znowu tą butelkę pod pachę i byłem cały poplamiony mlekiem, wiecie. Trzymałem go na rękach i szedłem naprzód, wiecie, niosąc go dalej. W nocy - moi drodzy - musiałem go kołysać, aby zasnął, i prosiłem kogoś, aby przyszedł i pilnował go, gdy wychodziłem i modliłem się za chorych. Chodziliśmy razem bardzo daleko. Mam nadzieję, że On zachowuje nas dalej w ten sposób. Widziałem go wczoraj niosącego swego małego syna. I pomyślałem sobie:
„Billy, takim byłeś po prostu ty niedawno”.
Zatem, tak musimy postępować - usunąć siebie z drogi i dać innym szansę. Błogosławione niech będzie Imię Pańskie.
107
„Kiedy lew ryczy, rozumiecie, któżby się nie bał?”
A bojaźń Boża jest początkiem mądrości. Czy się to zgadza? Tak powiedział mędrzec:
„Bojaźń Boża...”.
Pragnę teraz, wy, którzy stoicie w kolejce modlitwy, wy wszyscy, którzy wiecie, że ja nic nie wiem o was, podnieście swoje ręce. Wszyscy? Dobry Pan z niebios jest moim Sędzią. Na ile mi wiadomo, nigdy w moim życiu nie widziałem nikogo. Oni mnie prawdopodobnie widzieli siedząc tam między słuchaczami. Otóż, ilu z was tam wśród słuchaczy wie, że ja nie wiem o was nic, lecz wiecie, że jesteście chorzy i wierzycie, że Bóg - moglibyście się dotknąć rąbka Jego szaty, a Bóg przemówiłby do mnie, abym was wywołał, jak On wywołał tą kobietę, podobnie jak...?... O, moi drodzy. Nic dziwnego, że głosiłem tak długo. Tacy słuchacze jak wy - z taką wiarą powinni to otrzymać.
108
Czy to jest ta pani? Otóż, tutaj jest pani. Spotykamy się dzisiaj wieczorem jako obcy. I ona stoi teraz tutaj... Oczywiście, prawdopodobnie jest chora albo ma jakieś inne kłopoty. Widzicie, Bóg prócz uzdrawiania chorych czyni również inne rzeczy, wiecie. A zatem... I On obiecał, że zaspokoi wszystkie nasze potrzeby. Nasze potrzeby - czasami nie to, co my chcemy, lecz nasze potrzeby. Otóż, pragnę, żebyście po prostu myśleli o jednym... Kiedy wrócicie do domu, jeżeli tego jeszcze nie czytaliście nigdy przedtem, przeczytajcie ew. Jana 4. rozdział, i zrozumiecie to teraz. Otóż, tutaj... Nie przypominam sobie teraz, pozwólcie więc, że to powiem. Wierzę, że ta usługa będzie - albo On zabierze mnie do domu albo ona się spotęguje. Ona jest właśnie tutaj w tym czasie końca. Albo on wyśle mnie za morze, czy gdzieś indziej, gdzie tego ludzie jeszcze nie słyszeli. Rozumiecie? Coś się lada chwila wydarzy. Pamiętajcie to tylko.
109
I słuchajcie, ja nie jestem odpowiedzialny za sprzedawanie taśm, lecz mam dobrego brata tutaj, który nagrywa te taśmy, a jest to pan Maguire. Myślę, że nazywa się James Maguire. A jego teść, brat Sothmann tam w tyle; oni zajmują się taśmami. Ja bym - jeśli ktokolwiek z was ma magnetofon - ja teraz nie będę mówił nic o tym, ponieważ nic o tym nie wiem. Lecz jeśli kiedykolwiek kupiliście taśmę od nich, to kupcie taśmę: „Panowie, co to za czas?” Przesłuchajcie ją. „Panowie, co to za czas?” Odtwarzajcie ją z modlitwą, a potem zaczniecie się modlić za mną, rozumiecie, kiedy dojdziecie... Zobaczycie bowiem, w jakiej krytycznej sytuacji znajduję się teraz tutaj dzisiaj wieczorem. Chcecie mówić o krytycznej sytuacji? Gdybyście tylko wiedzieli, przed czym ja stoję obecnie, bezpośrednio... Widzicie? Lecz ja muszę iść naprzód. Zwycięzca nigdy nie przestaje, a ten, kto przestaje, nigdy nie zwycięża. To się zgadza. Muszę stosować w praktyce to, co zwiastowałem...?...
110
Otóż, ja wierzę Bogu. Wierzę Mu w tej chwili. Zatem, tutaj jest na podstawie... Gdybym ja teraz - gdybym ja był naszym Panem Jezusem stojącym tutaj, a ta niewiasta byłaby chora, czy wiecie, że ja bym jej nie potrafił uzdrowić, nawet gdybym był Panem Jezusem? Nie mógłbym tego uczynić, ponieważ Ja to już uczyniłem. Otóż, ilu z was wie, że to jest prawdą? Oczywiście. On już wybaczył wszelki grzech. On już uzdrowił każdego chorego człowieka. On już poświęcił na to Swoją Krew na Golgocie. Cena już została zapłacona. Wszystko zostało zapłacone. Lecz jedyną rzeczą, którą musicie zrobić, jest przyjąć to, uwierzyć w to i zaakceptować to. A nie możecie tego przyjąć, dopóki temu nie uwierzycie. Rozumiecie? Wierzcie Ewangelii.
111
Lecz co, gdyby On stał tutaj, był ubrany w ten garnitur, który mi kupili brat i siostra Williams przed około pięciu czy sześciu laty według polecenia dobrego Pana. I co, gdyby On stał tutaj w tym garniturze - był ubrany w ten garnitur, a ta niewiasta stałaby tutaj? Otóż, gdyby On miał blizny na Swojej ręce, On powiedziałby:
„Widzisz - Ja jestem Mesjaszem. Nuże, czy widzisz te blizny? Popatrz na moje czoło?”
Otóż, każdy podrabiacz potrafiłby to uczynić. To się zgadza. Wy nie poznalibyście Go po tym. I gdyby On tak stanął tutaj, ja wiedziałbym, że to nie jest On. Ja bym poznał, że to nie On, ponieważ kiedy On przyjdzie, zabrzmi trąba. My będziemy... On w ogóle nie zstąpi na ziemię. My zostaniemy zachwyceni w powietrze, by się z Nim spotkać. Rozumiecie? Spotkamy się z Nim w powietrzu.
„My, którzy pozostaniemy żywi, zostaniemy porwani razem z nimi, by spotkać Pana w powietrzu”.
On wcale nie zstąpi na ziemię. My się z Nim spotkamy w powietrzu. Jednakowoż On powiedział:
„Ja będę z wami aż do skończenia świata. a was nie zostawię ani nie opuszczę”.
Jak On może być tutaj? Jego Życie. Zatem, jeśli Jego Życie będzie we mnie, to ja będę reprezentował Jego. Więc gdyby tak było, byłoby to to samo życie, które było w Nim. Ono by dokonywało tych samych rzeczy, które On czynił.
112
Teraz jest tutaj mężczyzna i kobieta podobnie jak w ew. Jana 4. On spotkał tam kobietę. Nigdy przedtem jej nie widział. Ona Go też nigdy nie widziała. I oni tam stali razem. On jej powiedział (tej kobiecie u studni), jaki był jej kłopot. A kiedy jej to powiedział, ona rzekła:
„Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem”.
Dalej powiedziała:
„Lecz my wiemy, że kiedy przyjdzie Mesjasz, którego nazywają Chrystusem (to znaczy „pomazańcem”) kiedy On przyjdzie, będzie czynił te rzeczy i będzie nam mówił te rzeczy„.
A On powiedział:
„Ja, który z tobą mówię, jestem Nim”.
Otóż, jeśli On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, tylko to fizyczne ciało... On posługuje się naszym ciałem. On jest Winnym Krzewem, my jesteśmy latoroślami. Zatem ten Duch będzie działał znowu dokładnie tak, jak On działał, kiedy był w Nim. Czy się to zgadza? Czy to pobudziłoby was do wiary? Jeżeli tak powiedzcie:
„Amen”.
[Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.]
113
Zatem, pani, ja ciebie nie znam, na ile mi wiadomo nigdy w moim życiu cię nie widziałem. Oczywiście, prawdopodobnie widziałaś mnie na ulicy albo na nabożeństwach, i tak dalej. Lecz to jest nasze pierwsze spotkanie. Otóż, jeżeli potrzebujesz uzdrowienia - dobrze, gdybym to ja mógł uczynić, to bym to uczynił. Gdybym mógł pomóc w jakiś sposób, gdyby chodziło o sprawy finansowe, gdybym ci mógł pomóc w tej sprawie, to bym to uczynił. A gdybyś mi powiedziała... Może byłby to ktoś inny i powiedziałby:
„Przychodzę tutaj, bracie Branham, żebyś się pomodlił za mojego syna, albo moją córkę, albo moją siostrę, czy mego tatę”.
Albo kogoś innego. Ja bym to uczynił, rozumiecie, cokolwiek bym mógł. A gdybyś miała kłopoty w domu, to bym powiedział:
„Chciałbym się spotkać z tobą i z twoim mężem razem i porozmawiać z wami gdzieś tutaj na osobności”.
Rozumiecie, żebym mógł rozmawiać z wami obojgiem i stwierdzić dokładnie, gdzie jest wina. Potem, kiedy to Duch Święty objawi, to powie:
„Chwileczkę. Ty to uczyniłaś właśnie wtedy, owego czasu”.
Na tym sprawa załatwiona. Ty nie możesz temu zaprzeczyć. Rozumiesz? On powie:
„Ty uczyniłaś to tutaj”.
To załatwia sprawę. Widzisz? Teraz rozpoczynasz wprost od tego miejsca. Rozumiesz? W ten sposób się to dzieje.
114
Otóż, ty wiesz, że rozmawiam z tobą z pewnego powodu. Ja głosiłem. Rozumiesz? A potem ja - po prostu dostaję się pod namaszczenie do czegoś innego, rozumiesz, by zobaczyć, czy Duch Święty przyjdzie i zacznie działać na mnie Boskim darem. To są te dwie świadomości działające razem, co daje mi łaskę Bożą, abym mógł oglądać wizje i zobaczyć, co się dzieje, co się będzie dziać i co już było. Wy poznacie, czy to jest prawdą, czy nie. Człowiek stoi tutaj przed co najmniej pięciuset ludźmi, rozumiecie, względnie coś blisko tego - trzystu w każdym razie. Widzicie? I wy wiecie, że to jest - poznacie, czy to jest prawdą, czy nie. A jeżeli to jest prawdą, wtedy to jest Bóg. Biblia mówi:
„Jeżeli będzie ktoś między wami duchowym albo prorokiem, a to, co on powie, urzeczywistni się, wtedy go słuchajcie”.
Rozumiecie? Lecz jeśli się to nie urzeczywistni, to go nie słuchajcie.
115
Otóż, ja nie mam pojęcia, dlaczego ta pani jest tutaj. Lecz niech tylko przyjdzie teraz Duch Święty, a zobaczycie, czy On tego nie powie. I jeśli to nie będzie to samo, co czynił nasz Pan... I to byłoby wszystko, co On potrafiłby uczynić, gdyby stał wprost tutaj, pamiętajcie bowiem, że to jest On. To jest On; nie jestem to ja. Ja jej nie znam. Wyznaję, że jej nie znam. Więc będzie potrzebny On. Otóż, oczywiście, ta pani ma cudowne uczucie w jej duchu. Nie dlatego, że podniosła swoją rękę. Wy wszyscy byliście na nabożeństwach i wiedzieliście, jak ludzie podnoszą swoją rękę, czynią to tak, a Duch Święty zaraz odpowiada i mówi im, czym oni byli. Rozumiecie? To jest właściwe. Nie ma żadnego znaczenia słuchać ich, jak płaczą i krzyczą. Właśnie wtedy... Właśnie w tej chwili mówię im:
„Ty żyjesz z żoną tego mężczyzny”.
Widziałem to bezpośrednio tutaj i wszystko inne. Otóż, wy to wiecie. Byliście już na nabożeństwach i widzieliście te rzeczy, i oglądaliście te sprawy. To nie ma znaczenia.
116
Lecz ta pani... Wydaje się, że ma cudowne uczucie w jej duchu. Otóż, ta pani cierpi z powodu czegoś niedobrego. Obserwuję ją, jak ona spożywa pokarm. Ona jest teraz przede mną - przy stole i ma pewnego rodzaju dietę, czy coś takiego, jakąś dziwną dietę. To się zgadza. Czy to prawda? Podnieś więc swoją rękę, aby to ludzie mogli zobaczyć. Widzicie? Cokolwiek to było, jest to na taśmie. Rozumiesz? W porządku. Otóż, po prostu tak, żebyście wiedzieli, dlaczego... Ona jest miłą osobą. Obserwujcie ją na chwilę. Teraz Duch udziela namaszczenia. Siedźcie teraz wszyscy naprawdę pełni czci. Módlcie się nieustannie. Bądźcie pogrążeni w modlitwie, ponieważ widziałem, jak poruszało się To ponad słuchaczami zaraz potem. Rozumiecie? Bądźcie teraz naprawdę pełni czci. Zobaczmy, znowu ta pani, po prostu, aby rozmawiać z nią. Cokolwiek On ci powiedział... Tak. Tu to jest. Jest to przy stole. Są to niedomagania żołądka. I jest to coś jakby infekcja, czy coś podobnego w żołądku. Lekarz patrzył się na to. Mówię ci, ty miała te niedomagania już długi czas. A raz orzekli, że to jest wrzód. Czy to prawda? A teraz On powiedział coś. Co to było? Duo... duodenum - dwunastnica. Słyszałem, jak On to powiedział. Rozumiecie? To się zgadza. To się dokładnie zgadza. Ty nazywasz się Miss McCraw. To się zgadza. Idź teraz naprzód i wierz całym swoim sercem...?... Czy wierzysz?
117
Kiedy tak płakałeś siedząc tam w tyle, panie, ta zapaść płuc, którą miałeś - powinny być teraz o wiele lepsze, jeżeli wierzysz. Jest to w porządku teraz. Dobrze, to dokonało tego. Amen. Czego on się dotknął? Mężczyzna stojący tam - dwa rzędy za nim, któremu stwardniały arterie - jeżeli ty również wierzysz, panie... Czego on się dotknął? Czy nie widzicie tej Światłości wiszącej wprost tam? Spójrzcie na to bursztynowe światło, które... Ja nie znam tego mężczyzny, nigdy w moim życiu go nie widziałem. Tylko wierz Panu Jezusowi. Otóż, gdzieś tutaj jest malutkie dziecię, niemowlę, które ma wykrzywioną szyję. Tam ono jest. Ja jej nie znam. Wierz, siostro. Szyja tego niemowlęcia wyprostuje się, jeśli będziesz wierzyć. Czego się ona dotknęła? Alleluja. Jest tutaj jeszcze ktoś inny z kłopotami w szyi. Widziałem to. Jest to kobieta. Nie mogę jej zlokalizować. Tak, ona siedzi tutaj i płacze. Pani Riley, wierz w Pana Jezusa Chrystusa, a twoja szyja będzie w porządku. Wierz. Ja nie znam tej kobiety. Nigdy w moim życiu ej nie widziałem. Jedyną rzeczą, którą musisz czynić, jest wierzyć Jezusowi Chrystusowi. Czy temu wierzycie? Miejcie wiarę.
118
Ja ciebie nie znam, panie. Jesteśmy sobie wzajemnie obcy, na ile mi wiadomo. Ty wierzysz, że Jezus Chrystus może mi powiedzieć, jaki jest twój kłopot? Ty poznasz, czy to jest prawdą, czy nie, nieprawdaż? Jeśli potrafisz wierzyć teraz całym swoim sercem... Rozchodzi się to dalej do słuchaczy. Czy wierzysz, że twoja żona będąca tam, będzie również w porządku? Kłopoty z okiem, ona cierpi z powodu kłopotów z okiem. Wierz w to. Ty nie jesteś stąd. Nie, ty żyjesz tam, gdzie jest wiele wody w jedną stronę. Jest to miasto na wybrzeżu. 40 Jest to Kalifornia, Los Angeles. Wracaj z powrotem, panie Bowman; a ty bądź zdrowa, pani. Jezus Chrystus cię uzdrowi...?... Czy wierzysz?
119
Teraz wy - każdy z was może zostać uzdrowiony w tej chwili, jeżeli w to wierzycie. Czy temu wierzycie? A co z wami w kolejce modlitwy, czy wy również wierzycie? Miejcie tylko wiarę i nie wątpcie. Wierzcie całymi swoimi sercami w tej chwili. Ta pani, powodem, dlaczego zatrzymałem się przy niej - ona jest w poważnym stanie. Ta kobieta niebawem umrze, jeżeli coś nie zostanie dla niej uczynione, ponieważ ona jest zacieniona. Czy widzicie ten ciemny cień nad nią? Słuchajcie, wiecie, że mamy zdjęcie cienia tej śmierci nad ludźmi, uczynione przez aparat fotograficzny podobnie jak zdjęcie Anioła Pańskiego? Mamy je powieszone w naszej kaplicy - duży, ciemno wyglądający, jakby lej trąby powietrznej, unoszący się nad tą niewiastą. Ludzie mówili jej, żeby nie robiła tego zdjęcia, a Duch Święty powiedział jej:
„Zrób je w tej chwili”.
I ona zrobiła to zdjęcie, i tam to było. Rozumiecie? Obie strony tutaj... Ono wisi wprost tam. Wy ludzie z kaplicy, kilku z was, którzy jesteście tutaj, brat Fred i inni, tutaj jest ta sama rzecz, unosząca się wprost nad tą niewiastą. Ona ma raka. To się zgadza. W woreczku żółciowym. To się zgadza. Czy to prawda? Podnieś swoją rękę, jeśli to prawda. Otóż, ta ciemność znikła - nie powiedziałem nic więcej. To po prostu twoja wiara. Ona tego dokonała. Idź i wierz. Amen, amen. Nie wątp! Idź i wierz całym swoim sercem.
120
Dolegliwości serca uśmiercają wielu ludzi, lecz one nie uśmiercą ciebie, jeśli będziesz wierzyć. Amen. Idź tylko i wierz. Dziękuj Panu. Idź i bądź zdrowy. W porządku. Diabeł chciałby zmusić cię do tego, abyś miał ten artretyzm przez całe swoje życie. Lecz jeśli wierzysz całym swoim sercem, Jezus Chrystus cię uzdrowi. Czy temu wierzysz? Idź swoją drogą i dziękuj Bogu. Czy wierzysz całym swoim sercem? Możesz iść i zjeść swoją kolację, a te niedomagania żołądka opuszczą cię. Idź naprzód i mów:
„Chwała Panu”.
Idź i wierz całym swoim sercem. Ty masz również niedomagania żołądka. Wierz całym swoim sercem i idź, a Jezus Chrystus cię uzdrowi. W porządku. Czego się tak obawiasz? Jesteś trapiony przez nerwowość, niemal cię zwaliła z nóg, z powodu załamania nerwowego. Szatan cię okłamuje. Lecz to się skończyło teraz. Czy temu wierzysz? Idź i powiedz:
„Chwała Panu”.
Panie Jezu, modlę się, żebyś Ty uzdrowił naszą siostrę, i darował jej zdrowie w Imieniu Jezusa. Chodź, wierz Mu, siostro. W Imieniu Jezusa Chrystusa wkładam moje ręce na nią ku jej uzdrowieniu. Chodź mój bracie. W Imieniu Jezusa Chrystusa wkładam moje ręce na mego brata ku jego uzdrowieniu. Amen.
121
Ilu z was ma wierzące serce pod tą ręką, która się podniosła do góry? Połóż teraz tą rękę na kogoś, kto jest blisko ciebie. Wy powiecie: Czy Amos powiedziałby to? On by to na pewno powiedział. To jest Słowo Pańskie. Wy podnieśliście swoje ręce, że wierzycie. Jezus powiedział:
„Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą. Jeżeli włożą swoje ręce na chorych...”.
On nawet nie powiedział, żeby się modlili o nich. On rzekł:
„Jeżeli włożą swoje ręce na chorych” - tylko włożą swoje ręce na nich - „to oni odzyskają zdrowie”.
Módlmy się. Panie Jezu, Król ryczał Swoim głosem:
„Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą. Jeżeli włożą swoje ręce na chorych, to oni wyzdrowieją”.
Panie Boże, niechby każdy demon krzyczał. Niechby każda choroba odstąpiła. Niech diabeł jest pokonany, a dzieci Boże wyjdą z tego budynku dzisiaj wieczorem w zwycięstwie i mocy zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.
122
Wierzcie w to. To się zgadza. Trzymajcie się tego mocno. Szatan... Trzymaj swoją rękę na kimś i mów:
„Panie, uzdrów go”.
Ja pragnę, żebyście się wy modlili. Ja się modliłem. Pragnę, żebyście się wy modlili o kogoś. Wy jesteście tak samo chrześcijanami, jak ja. Wszyscy jesteśmy chrześcijanami. Módl się o kogoś, oni się modlą o ciebie. Otóż, jak chciałbyś, żeby się ktoś modlił o ciebie? Ty módl się o nich tak, jak chciałbyś, żeby się ktoś modlił o ciebie.
„Czyńcie innym to, co byście chcieli, aby wam inni czynili”.
Módlcie się w tej chwili. Bądźcie szczerzy. Tak, jak ty chcesz, aby się inni modlili o ciebie, a modlitwa wiary uzdrowi chorego. Bóg ich podniesie. A jeżeli było w nich jakieś niedowiarstwo, będzie to od nich odjęte. Dlaczego?
Lew ryczy. Któżby nie prorokował?
Któżby nie świadczył, kiedy Król ryczy? Jego Słowo mówi, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki...?...