1
Dziękuję ci bardzo, bracie. Uważam to za wielki przywilej być tutaj w tym Kościele Chrześcijan dzisiaj wieczorem, w tym lodowatym kraju tutaj na południu. Telefonowałem do domu przed chwilą i tam na północy jest o dwadzieścia stopni cieplej niż tutaj na południu. Musiałem to przywieźć tutaj ze sobą. Będę się więc śpieszył i będę musiał szybko stąd powracać. Wszystkie rośliny marzną. Co ty myślisz o tym, Creechy? [Brat mówi: „Jest mroźno” - wyd.] Pewnie, że jest. Tak bardzo się cieszę, że mogłem się spotkać z tym zacnym pastorem dzisiaj wieczór i zobaczyć was, słuchacze. Przyjechałem właśnie przed kilkoma minutami. Przybyłem z Tucson, gdzie musiałem pojechać dzisiaj. Pojechałem tam ubiegłego wieczora i dotarłem do Tucson około 2.30 dzisiaj rano. I potem byłem tam na nogach przez cały dzień i odjechałem po prostu kilka chwil temu... Otóż, przyjechałem tutaj - po prostu byłem tu za godzinę i pół, sądzę, że coś w tym sensie, w tym mieście. A więc nie miałem wiele czasu do spania, lecz postaram się nie zasnąć tutaj na podium. Cieszymy się jednak, że możemy być tutaj. Ten mały chłopiec bawił się tutaj ciągle z tymi mikrofonami i on... Ja usiadłem tutaj na dole na jednym z tych siedzeń dla dzieci. Przyszedł mały chłopiec i popatrzył na mnie rzeczywiście smutnym wzrokiem. Ja rzekłem: „My wszystkie dzieci możemy siedzieć razem, nieprawdaż?” Otóż, ja naprawdę miłuję tych malców, mimo wszystko.
2
I to jest... O, naprawdę miło być tutaj dzisiaj wieczorem i mieć tych zacnych słuchaczy stojących wszędzie dookoła. I ja - ufam, że brat Williams powiedział wam wszystko (oraz brat Rose tutaj) - o nadchodzącej konferencji (sądzę, że zostaliście dobrze powiadomieni o niej), która odbędzie się zaraz potem w Ramada: konferencja biznesmenów. Spodziewamy się tam wspaniałych chwil. Brat Velmer Gardner, wspaniały przekonujący mówca oraz inni kaznodzieje - będzie tam Oral Roberts i wielu innych. I spodziewamy się wspaniałych chwil w Panu. Mam nadzieję, że na niektórych z tych nabożeństw w tej miejscowości będziemy mieć usługę uzdrawiania. Chciałbym w niej usługiwać razem z Oralem Robertsem. Tak jest. Czy to nie byłoby znakomite? Byłby to naprawdę wielki przełom w tej sprawie, nieprawdaż? Byłoby to bardzo dobre - usługa uzdrawiania tam w Ramada. Jesteśmy - więc możemy to uczynić, wiecie. Pan mógłby zatroszczyć się o to dla nas, abyśmy urządzili usługę uzdrawiania. Więc teraz będziemy - chodzę od zboru do zboru w tej okolicy starając się zwiastować dobrą nowinę i zjednoczyć jednych z drugimi, i mieć społeczność z wszystkimi w różnych zborach. Właśnie w to wierzymy: że jesteśmy jedno w Chrystusie.
3
Onegdaj rozmawiałem z lekarzem. Przygotowuję się do wyjazdu za morze i człowiek musi się poddać badaniom u lekarza. Byłem więc u niego na badaniach. I on położył mnie na jedno z tych urządzeń, prześwietlających falami radiowymi... Ja - nie pytajcie mnie, co to jest. I on znalazł coś dziwnego. On przyszedł z powrotem i nie potrafił się w tym zorientować, zwołał więc naradę lekarzy; nie potrafił tego zrozumieć po prostu. Powiedział: „Nigdy przedtem nie widziałem czegoś takiego”. I pokazał mi zdjęcie tego, mianowicie tam, gdzie zwykle jest świadomość - a człowiek ma i podświadomość, i one są obydwie daleko jedna od drugiej. Lecz on zauważył, że w przypadku mnie są obydwie faktycznie razem. Powiedział: „Ty jesteś dziwnym człowiekiem”. Ja powiedziałem: „Ja to zawsze wiedziałem i wszyscy inni również”. On orzekł: „Nigdy przedtem nie widzieliśmy czegoś takiego”. Więc on zaczął mi to wyjaśniać. A ja powiedziałem: „Otóż, wiesz, uważam, że dobry Pan - kiedy On nas kształtuje, On czyni każdego z nas trochę inaczej. Ni wyglądamy, jak ktoś inny, a zatem... Czasami nawet nie postępujemy, jak ktoś inny. Lecz On czyni to dla Siebie - w Swój własny sposób. My po prostu wchodzimy do Jego wielkiej kształtującej machiny i jeśli tam będziemy cicho siedzieć, On ukształtuje nas w ten sposób, jak On chce nas mieć”. Ja wiem, że nikt nie chce być czymś innym niż tym, czym jest. Jedyną rzeczą, której możemy pragnąć wszyscy... Kiedy zostaliśmy zbawieni i staliśmy się dziećmi Bożymi, to jedyną rzeczą, której pragniemy, jest po prostu chodzenie w bliższej społeczności z Nim każdego dnia. Tego właśnie pragniemy - tej wspaniałej społeczności. Jak cudowne to jest. Czy zastanowiliście się kiedykolwiek nad tym, co byśmy poczęli, gdyby jej nie mieliśmy? Co będzie... Gdyby ta wielka nadzieja nie odpoczywała w nas, co byśmy uczynili?
4
W jednym ze zborów powiedziałem, że ja być może... Najpierw na jednym miejscu, potem na drugim i po całym kraju - czasami powiem uwagę i myślę, że ją może powtarzam w tym samym zborze. Lecz wychodziłem z jednego budynku, gdzie przedłożyłem to dosyć twardo - o tych ludziach dzisiaj tańczących ten nowy taniec, który mają - nazywają go twistem, czy podobnie. I powiedziałem: „Ja po prostu nie wiem, dlaczego w ogóle ludzie chcą połamać sobie nogi i postępować w ten sposób”. Więc, był tam pewien człowiek w wieku około dwudziestu sześciu czy dwudziestu siedmiu lat, który spotkał się ze mną w tylnej części budynku i powiedział: „Chwileczkę tylko, panie Branham”. Ja odrzekłem: „Słucham?” On powiedział: „Wiesz, ty tego po prostu nie rozumiesz”. Ja powiedziałem: „Mam nadzieję, że nigdy nie zrozumiem”. Więc on powiedział: „Widzisz” - powiedział - „ja rozumiem twój pogląd”. Dalej rzekł: „Ty jesteś pięćdziesięcioletnim mężczyzną. Lecz gdybyś był w moim wieku, byłoby inaczej”. Ja odrzekłem: „Chwileczkę tylko”. Powiedziałem: „Ja zwiastowałem Ewangelię od czasu, kiedy byłem dziesięć lat młodszy niż ty. Ciągle wierzę tej samej Ewangelii. Znalazłem coś, co się naprawdę dzieje i jest więcej radości w służeniu Panu niż we wszystkich rzeczach, które diabeł potrafił sfabrykować gdziekolwiek”. To jest - to daje satysfakcję.
5
Wiecie, Dawid powiedział pewnego razu: „Jako jeleń ryczy do strumieni wód, tak dusza moja pragnie Ciebie, o, Boże”. I jeżeli kiedykolwiek widzieliście takiego biednego jelenia, który został zraniony - może psy dobrały się do niego i wyrwały mu kawał mięsa z jego boku, czy coś podobnego, i on krwawi i jest... Pies potrafi iść jego śladami. On nie jest jak człowiek i on potrafi tropić tego jelenia bez względu na to, czy on krwawi czy nie. A więc jedynym sposobem... Jeżeli ten jeleń krwawi, to jedynym sposobem, jak może przeżyć, jest dobiegnąć tam, gdzie są wody. I jeśli uda mu się dobiegnąć tam, gdzie jest woda, on będzie pił tą wodę i ona zatamuje to krwawienie, i w ten sposób on może ujść pogoni. On jest dosyć chytry.
6
Lecz możecie sobie teraz wyobrazić takiego biednego jelenia, zranionego i krwawiącego - jak on po prostu podnosi swoją głowę i wytęża swój zmysł węchu w swoich nozdrzach, by zwietrzyć, gdzie jest woda, po prostu... On musi znaleźć tą wodę, inaczej zginie. A zatem, jest to dla niego sprawa życia i śmierci, więc on wytęża cały swój zmysł węchu - on pragnie, tęskni; on musi ją znaleźć. Otóż, tak właśnie powinniśmy pragnąć Boga. Rozumiecie: „Jako jeleń pragnie strumieni wód, tak dusza moja pragnie ciebie, o Boże”. Być ukryty gdzieś w Nim - to jest pragnieniem mojego serca. I ufam, że takie jest pragnienie wszystkich, którzy są tutaj dziś wieczorem.
7
A zatem wieczór co wieczór... I ja lubię oglądać twarze, które widzę w jednej kaplicy, a potem widzę je w innej kaplicy. Ja to lubię. Wy okazujecie swoją społeczność i wyrażacie pragnienie - dlaczego jesteśmy tutaj. O, ja oczywiście lubię oglądać staromodne przebudzenie w Phoenix. O, moi drodzy. To słowo „Phoenix” wzruszało mnie od czasu, kiedy czytałem o nim po raz pierwszy - Phoenix, Arizona. Od małego chłopca myślałem: Gdybym mógł kiedykolwiek dotrzeć do tej miejscowości - gdybym mógł kiedykolwiek dostać się tam do Phoenix. A teraz oglądam go i kiedy jesteśmy tutaj, stwierdzamy, że jest pogrążone w głębinach grzechu, podobnie jak wszystkie pozostałe miejscowości. Przyjeżdżają tutaj turyści i piją, hulają, zachowują się niemoralnie, dopuszczają się wszystkiego możliwego. Lecz pomimo tego wpośród tego wszystkiego można znaleźć kilka autentycznych klejnotów, które Bóg porozrzucał w tej pustyni tutaj, które świecą w koronie Bożej, jako pełen chwały lud. I dlatego właśnie jestem tutaj dzisiaj wieczorem, by stnąć ramię w ramię z wami bracia i siostry, i starać się świecić światłością Pana Jezusa dla innych, aby i oni mogli być znalezieni w tym wielkim zgiełku. Wielu z nich jest jeszcze tam na zewnątrz. Ja jestem zadowolony z tego, bo jest jeszcze wielu, którzy przyjdą i my musimy uczynić wszystko, co potrafimy, żeby ich przyprowadzić, aby żyli życiem, które będzie odzwierciedlać Chrystusa.
8
Teraz, zanim będziemy czytać krótki tekst z Pisma Świętego... Przyjechałem tu tak późno, że zdążyłem zanotować zaledwie kilka notatek - w ciągu pięciu minut. Federalny urząd skarbowy posłał mi właśnie kilka zgłoszeń podatkowych, które musiałem załatwić natychmiast i myślę, że muszą być wysłane pocztą jeszcze dzisiaj. A więc muszę się udać na urząd pocztowy. I kiedy wszedłem do środka, Billy powiedział: „Raczej się pośpiesz”. A więc tutaj... Otrzymywałem je ciągle w kółko i w kółko, i ciągle mam kłopoty z tymi ludźmi. Moi drodzy, o, moi drodzy. Oni mówią o postępowaniu sądowym w trybunale sądowym. Zastanawiam się, gdzie on jest. Tak. Dotąd nie widziałem czegoś takiego. I oni chcą, żebym zapłacił podatek z każdego przekazu pieniężnego, który mi był przekazany w ciągu ostatnich sześciu lat na zapłacenie długu z kampanii ewangelizacyjnych - posądzają mnie o przestępstwo w tej sprawie, rozumiecie - 355 000 dolarów. Ja odrzekłem: „Tylko mnie bombardujecie”. Jak mógłbym to w ogóle uczynić? Powiedziałem: „Mam zaledwie 55 centów”. Powiedziałem: „Jak mógłbym to kiedykolwiek uczynić?” I oni mnie tym zadręczali ponad pięć lat.
9
Ludzie składają ofiary... Jak mieliśmy kampanię, a ludzie - oni po prostu wiedzą, że nazywam się William Branham; po prostu wystawiają czek na pokrycie kosztów. Kaznodzieje troszczą się o to. Nigdy w moim życiu nie przyjąłem ofiary. A więc, oni biorą... Ja otrzymuję pensję z mego zboru - sto dolarów na tydzień. A te ofiary... Lecz każdy z tych czeków, rozumiecie, które oni włożyli do tego... A następnego poranka przełożony komitetu do spraw finansowych przyszedł do mnie i powiedział: „Bracie Branham, ty musisz podpisać te czeki”. I patrzcie, ja je po prostu podpisałem; a on zapłacił nimi. A potem oni sprawdzali to za cały ten okres i ani jeden cent nie zużyłem nigdy dla samego siebie. Lecz skoro podpisałem ten czek, oni rzekli, że to był mój czek. Ludzie mi to dają, a ja daję to do zboru. O, moi drodzy.
10
Z początku czułem się bardzo źle. Potem stwierdziłem, że każdy mąż w Biblii, jak myślę, który kiedykolwiek działał w służbie dla Boga, miał kłopoty z federalną władzą. Sprawdźcie to wstecz i przekonacie się. To się zgadza. Mojżesz, Daniel, Jan Chrzciciel; Jezus Chrystus zmarł z rąk federalnej władzy karą śmierci. Piotr, Jakub, Jan, który otrzymał Objawienie, wszyscy... Każdy - wszyscy cierpieli prześladowanie. Dlaczego? Jest to siedziba szatana. Czy to wiecie? Czy wiecie, że szatan zabrał Jezusa na górę i pokazał mu wszystkie królestwa świata w jednej chwili, i powiedział: „One są moje. Ja czynię z nimi to, co chcę. (Rozumiecie?) I ja Ci je wszystkie dam, jeżeli upadniesz i pokłonisz mi się”. Widzicie więc, do kogo one należą? My nie lubimy tak myśleć o naszym własnym, lecz tak właśnie jest. Więc On powiedział - Jezus powiedział: „Idź precz stąd, szatanie”. On wiedział, że przypadną Jemu w dziedzictwie w Tysiącletnim Królestwie. On wiedział, że one będą Jego, kiedy... Gdyby te państwa były rządzone przez Boga, mielibyśmy już Tysiącletnie Królestwo.
11
Lecz taki czas nastanie. Oni mają ONZ i Ligę Narodów i wszystko inne, próbując przynieść pokój. Lecz jak długo szatan i polityka jest na czele tego, co się będzie dziać? Oni będą walczyć z taką pewnością, jak ten świat istnieje. Lecz przyjdzie czas, kiedy wszelka zbroja zostanie złożona. Zabrzmią werble i zajaśnieje poranek wieczny i jasny - nasz Król zajmie Swój tron. O, tam będą śpiewy, tam będą okrzyki. Będzie tam jeden sztandar, jeden lud, jeden naród, mówiący jednym językiem - niebiańskim. Amen. Ja tęsknię za tym czasem i biegnę do tego celu, ufając Bogu, że pewnego dnia, kiedy się to zakończy, mogę powiedzieć - usłyszę, jak On mówi do mnie: „Wstąp wyżej”.
12
Jestem tu w Phoenix dziś wieczór w Imieniu Pana. Nie próbowałbym wyjaśnić, co się wydarzyło. Wielu z was, słuchacze, którzy otrzymujecie taśmy, postarajcie się na pewno o tą: „Panie, która godzina?”, to było tuż przedtem, nim odjechałem do domu. Wizja posłała mnie tutaj i ja nie wiem, po co. Otóż, ja nie sprzedaję taśm, nie wmuszam nikomu tych rzeczy. My je mamy i mamy usługę wysyłania taśm po całym świecie. Daleko do dżungli i wszędzie - oni mają jakieś małe urządzenie, które wkładają sobie do uszy, mają to i mogą włożyć do tego taśmę i stać tam i tłumaczyć prosto do tego języka. I rozchodzi się to po całym świecie.
13
Lecz jedna taśma, którą miałem: „Która godzina, Panie?” względnie „Panie, czy to jest ten czas?” - było to w sobotę wieczorem przed trzema tygodniami w kaplicy, po... Przez całe moje życie widziałem wizje, lecz nigdy przedtem w moim życiu nie miałem czegoś takiego. Otóż, ja nie wiem, co to jest. Jestem po prostu tutaj. Lecz On posłał mnie tutaj. Ja nie wiem, co to znaczy. Ja po prostu... Jestem po prostu tutaj i jestem... Muszę być uczciwy i szczery, i tylko w ten sposób dojdziemy gdzieś z Bogiem - kiedy jesteśmy szczerzy, ponieważ... Ludzie to poznają. Bóg wie już od początku, że nie jesteś - czy jesteś albo nie jesteś. A ludzie to poznają, ponieważ... Pewnego razu był tam człowiek, który próbował prorokować, a Bóg powiedział... Względnie prawdziwy prorok powiedział mu wówczas: „Pamiętajmy. Przed nami byli prorocy. Prorok bywa poznany dopiero wtedy, kiedy jego proroctwo urzeczywistni się”. Więc raczej się upewnijmy, iż wiemy, że Bóg tak powiedział, zanim powiemy cokolwiek o tym. Bądźmy uczciwi i szczerzy.
14
Pochylmy teraz nasze głowy na chwilę do modlitwy. Odłóżmy teraz wszelkie troski na następnych kilka minut. Zastanawiam się, czy w tej miłej, małej grupie ludzi dzisiaj wieczorem tutaj - wiem, że tutaj siedzą te klejnoty, po które Jezus przyjdzie pewnego dnia, by je zabrać - które powstaną z prochu ziemi. A być może są tutaj niektórzy, którzy nie są zbyt pewni, czy tam będą czy nie. Być może potrzeba wam innych rzeczy. Jeśli jest jakaś potrzeba w waszym życiu dzisiaj wieczorem, niech będzie wiadoma Bogu, kiedy teraz podniesiecie po prostu swoją rękę i powiecie: „Boże, Ty wiesz, co mam teraz na myśli i pobłogosław mnie. Ja - jestem chory; potrzebuję uzdrowienia. Jestem krnąbrny. Trzeba mi powrócić do społeczności. Ja pragnę powrócić. Ja pobłądziłem. Przychodzę z powrotem. Pragnę, abyś mi Ty pomógł dzisiaj wieczorem, abym wrócił”. Niech ci Bóg błogosławi.
15
Niebiański Ojcze, teraz, kiedy przybliżamy się do Twego tronu dzięki Krwi, przed... Zanim Aaron wszedł do środka przed ubłagalnię, wziął najpierw do swojej ręki krew i potem wyszedł do przodu; a my przez wiarę przyjmujemy dzisiaj wieczorem Krew Pana Jezusa i idziemy przed Tron Boży śmiało, wiedząc, że mamy prawo przyjść, nie w naszej własnej sprawiedliwości, lecz w Jego. Krew przedstawia nasze oczyszczenie. I ja się modlę, Niebiański Ojcze, abyś nam Ty spełnił naszą prośbę. Najpierw chcielibyśmy Cię poprosić, żebyś był dla nas miłościwy, żebyś nam wybaczył wszystkie nasze przestępstwa, kiedy wyznajemy nasze grzechy i nasze małe pomyłki, i nasze sekretne sprawy, i nasze nieznane grzechy. I my wyznajemy również grzechy ludu, jako kaznodzieje, będący kapłanami. Stoimy razem, Panie. Miłujemy tych ludzi. Odczuwam tak, jak Mojżesz, kiedy stanął w obronie ludu, by powstrzymać Boży gniew. Jaki to był przedobraz sprawiedliwości Chrystusa, kiedy Sam Chrystus stanął w obronie ludzi, by ich zbawić.
16
I Ojcze, my jako Twoi słudzy mający w sobie Jego Ducha - każdy chrześcijanin tutaj dziś wieczorem - wstawiamy się za grzesznikami, Boże. Bądź im miłościwy. Wołamy za chorymi i będącymi w potrzebie, za tymi drogimi rękami - niektórzy z nich są starzy, niektórzy młodzi, a niektórzy w średnim wieku - podnoszą swoje ręce. Ty wiesz o tym wszystko, Panie. Modlimy się, abyś Ty odpowiedział według Twoich bogactw w chwale. Niechby tu było wielu dzisiaj wieczorem, Panie, którzy tutaj przyszli chorzy, niechby odeszli stąd zdrowi, uzdrowieni. Właśnie się coś dzieje. Oni tego nie potrafią wyjaśnić, wiedzą jednak, że są zdrowi. Niechby ci, którzy są krnąbrni, odeszli stąd usprawiedliwieni, Panie, wiedząc, że powrócili i uchwycili się Chrystusa tam, gdzie Go opuścili. Niechby oni szli i uczynili rekompensatę. Daruj, Panie, żeby ci, którzy dotąd nie przyszli, znaleźli tą kosztowną wolność, kiedy człowiek jest wolny, wypuszczony z klatki, nie jest więcej związany przez rzeczy tego świata i troski o to życie, lecz został wypuszczony na wolność w Chrystusie. Spełnij to, Ojcze. Błogosław wszystko, czego nam trzeba i pobłogosław Twoje Słowo i Twego sługę, a my Ci oddamy chwałę. Prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen.
17
Teraz, jeśli mielibyśmy przeczytać tekst z Pisma Świętego, względnie miejsce Pisma jako nasz tekst, czytajmy 1. Koryntian 14. rozdział, 8. werset, brzmi to następująco - w 1. Koryntian 14, 8:
Albowiem jeśliby trąba niepewny głos wydała, któż się do boju gotować będzie?
Otóż, to byłby wystarczający tekst, na temat którego mógłbym głosić dwa tygodnie od teraz, a pomimo tego nie dotknąć się nawet jego krawędzi. Słowo, które jest inspirowane, ma doniosłe znaczenie. Człowiek jest ciągle przy tym jednym tekście. Można z tym połączyć całą Biblię. To jest poprawne.
18
Pewnego dnia zapytał mnie jeden człowiek, mówiąc: „Jak możesz posługiwać się tym samym tekstem...”. Ja powiedziałem: „O, mój drogi. Ja biorę kontekst z wszystkiego, co w nim jest”. Podniosłem z ziemi mały trójlistek koniczyny, która tam leżała, i trzymałem go podniesiony. Ten człowiek siedzi tutaj dziś wieczorem - z Tucson, a byliśmy tam w Pasadena, w Kalifornii. I ja powiedziałem: „Mógłbym wziąć ten trójlistek koniczyny i głosić na ten temat dwadzieścia pięć lat - jakie to jest życie, które jest w nim, jak te trzy listki, będące trójcą, są jednym. I ach, ach, jest po prostu tak wiele spraw, które moglibyśmy o tym powiedzieć. A co dopiero Pismo Święte? Ono jest Bożym Słowem. Ono jest wieczne. Ono miało... Ono nie ma końca. Ono po prostu trwa ciągle dalej i dalej. Ono jest naszą ucieczką. A zatem dzisiaj wieczorem pragnę mówić na temat: „Trąba wydaje niepewny dźwięk”.
19
Kiedy o tym rozmyślałem przed kilkoma chwilami, gdy rozmyślałem o tej sprawie z podatkami, pomyślałem: „Dzisiaj nie ma niemal niczego, co by było pewne. Wszystko znajduje się w takiej niepewności”. I nie można zaufać niczemu, co jest niepewne. Nie można zaufać niczemu, co jest niepewne. Trzymajcie się z dala od tego, jeżeli to jest niepewne. Jeśli masz przedsiębiorstwo (a mamy tutaj obecnych biznesmenów - może wielu z nich)... Jeżeli prowadzisz przedsiębiorstwo, które nie jest pewne, to nie będziesz wiele wkładał do niego, ponieważ dywidenda z niego jest niepewna. Nie będziesz do niego wiele inwestował. Bowiem jeśli jesteś dobrym, przebiegłym biznesmenem, to będziesz czekał i poszukiwał, czy masz do niego inwestować trochę pieniędzy, dopóki nie znajdziesz czegoś pewnego, czegoś niezawodnego, czegoś na czym możesz polegać. Ponieważ nie chcesz stracić tych trochę pieniędzy, które dotychczas zaoszczędziłeś, ponieważ musisz je mieć na swoje utrzymanie - z tego wynagrodzenia, z tych dywidend, które płyną z tej inwestycji. Patrz, ty musisz coś otrzymać, z czego mógłbyś żyć.
20
A tych trochę pieniędzy, które zaoszczędziłeś, nie wkładasz do swojej kieszeni i nie zostawiasz ich tam, ponieważ złodzieje ukradną ci je. Rozumiesz, nie czyń tego. Jeżeli je masz, to je zainwestuj do czegoś. A potem chcesz się upewnić o niezawodności twojej inwestycji. Jeżeli nie jesteś pewny, to nie inwestuj w ogóle. Więc biznes jest na pewno na chwiejnym gruncie dzisiaj wieczorem. Praktycznie każde przedsiębiorstwo na świecie jest w takim stanie, że drży, ponieważ cały świat drży również. Nie możesz sobie po prostu pozwolić... „Otóż, zaoszczędzę tyle pieniędzy, abym sobie gdzieś zbudował piękny domek”. I to jest dosyć niepewne. Ja ci powiem, że tak jest, ponieważ władze mogą ci to wszystko zabrać w ciągu jednej nocy. O, te rzeczy, które opanowały naszą demokrację, są tak skażone, że są naprawdę chwiejne...
21
Dawniej pokładaliśmy wiele ufności w naszej demokracji i ja myślę, że ona jest najlepszą formą władzy. Lecz pomimo tego nasza demokracja jest chwiejna, ponieważ my jesteśmy... Ten naród, nasi ludzie, my mamy konstytucję, a ta konstytucja jest naszym absolutem. Pomimo tego nasza konstytucja jest niepewna, ponieważ została już wiele razy naruszona. Ostatnio pan Roosevelt zrobił w niej zamieszanie. Zatem, widzicie, że ona może zostać naruszona. Nie można w niej pokładać wiele zaufania. Polityka - o moi drodzy, jaka jest niepewna. Ludzie się po prostu sprzeczają i argumentują i kłócą o polityce. Sąsiedzi się poróżnią z powodu niej, a ludzie, którzy byli dawniej dobrymi przyjaciółmi... Wystąpi jakiś prezydent, czy ktoś inny będzie się ubiegał o stanowisko szeryfa, a drugi człowiek jest po drugiej stronie tego politycznego płotu - oni się będą kłócić między sobą, aż się poróżnią z powodu tego. Polityka... I ja nie... Mam nadzieję, że nie ranię uczuć kogoś, lecz myślę, że cała ta sprawa jest skażona. Tak jest. Wic dlaczego byście się sprzeczali i poróżnili z powodu czegoś, co nie jest tak czy owak dobre? To się zgadza. Jest to po prostu okropnie złe.
22
Ktoś powiedział mi niedawno - on zapytał: „Czy będziesz głosował w tych wyborach?” Ja odrzekłem: „Ja już głosowałem”. Zapytał: „O, w tych wyborach?” Ja odrzekłem: „Ja głosowałem na Jezusa”. Powiedziałem: „Powiem ci. Byli tam dwaj głosujący z powodu mnie”. Powiedziałem: „Bóg głosował na mnie, a diabeł głosował przeciwko mnie. A ja głosowałem na Boga, więc mój wybór będzie właściwy”. W zależności od tego, gdzie wrzucisz swój głos, tak na tym wyjdziesz. Więc... Zważajcie. Właśnie niedawno... By wam pokazać jedno małe miejsce, a potem to opuścimy. W ostatnich wyborach prezydenta, kiedy zostało absolutnie udowodnione w Chicago i w innych miejscowościach, że te machiny, którymi posługiwali się podczas głosowania - one były tak ustawione przez partię demokratyczną, że każdym razem, kiedy ktoś głosował na pana Nixona, w tej samej chwili jego głos został zaliczony i dla pana Kennedy'go. Nie mieliście więc szansy. I udowodniono to...
23
I słyszeliście „Monitor” niedawno wieczorem, jak oni zorganizowali inspekcję po całym kraju od Missisipi na wschód. Pan Nixon otrzymał w tych wyborach cztery do jednego. Jak potem może ktoś wygrać? Gdyby to był pan Kennedy, byłoby tak samo. Ja nie jestem w żadnej partii. Moja partia jest w niebiosach i ja jestem bezpośrednio z nimi tutaj dzisiaj wieczorem. Siedzimy w niebiańskich miejscach rozmawiając o naszym Królu. Lecz widzicie, ja staram się powiedzieć wam te rzeczy - o tym, że ziemia się trzęsie. Istnieją... Nie można w nich pokładać żadnego zaufania. One są niepewne. I ja raczej odejdę od każdej rzeczy, która jest niepewna. Ja nie lubię tej negatywnej rzeczy. Nie chcę się mieszać z negatywną stroną. Ja lubię to pozytywne - być po pozytywnej stronie.
24
Otóż, życie domowe stało się niepewne. Wiecie, widziałem artykuł w jednym z czasopism gdzieś niedawno, że procent rozwodów w Ameryce jest wyższy od każdego innego państwa na świecie. A podobno jesteśmy religijnym narodem. Tak, mogłoby tak być, jeżeli chodzi o religię. Lecz to nie jest właściwe. Rozumiecie? Religia jest tylko okryciem. Trudno powiedzieć, z czego zrobiliśmy sobie okrycie. Adam próbował sobie zrobić okrycie z liści figi, ale to nie funkcjonowało. Stało się okropnie chwiejne, kiedy on musiał wyjść i spotkać się z Bogiem. Więc religia nie zdaje tu egzaminu. Lecz czy pomyślelibyście sobie, że procent naszych rozwodów jest wyższy niż we wszystkich pozostałych krajach - procent naszych rozwodów? Stwierdzamy, że niemoralność potęguje się w naszych domach.
25
Było to zdumiewające, kiedy stwierdzono, że wielki procent naszego narodu i w... Myślę, że to było w Ohio, gdzie przeprowadzono inspekcję chrześcijaństwa i było to alarmujące, ile procent z nich nie chodzi nawet do kościoła. A potem - osiemdziesiąt procent z tych, którzy chodzą do kościoła, nie wiedzą, dlaczego tam chodzą. Oni nie wiedzą, dlaczego chodzą. Oni po prostu chodzą do kościoła. „Dlaczego tam chodzisz?” „Otóż, matka zabierała nas, kiedy byliśmy dziećmi i my tam ciągle chodzimy”. A potem ileś tam procent jest tych, którzy powiedzieli, że tam chodzą po prostu, o, by się spotkać ze sąsiadami i porozmawiać na chwilę. Widzicie? No wiecie, to jest alarmujące. Nic dziwnego, że życie w domu ustało. Rozumiecie? Każdy dom, który żyje chwiejnym życiem... Każda niewiasta, która ma zamiar wyjść za mąż, a nie jest całkiem pewna tego mężczyzny, lepiej, gdyby go zostawiła w spokoju. A każdy mężczyzna, który ma zamiar poślubić kobietę, a nie jest jej pewny, to lepiej, jeżeli ją zostawi w spokoju. Raczej módl się tej sprawie tak długo, aż Bóg da ci odpowiedź. A potem, co Bóg złączy, niech żaden człowiek nie rozłącza. Lecz my... Najpierw musimy się w tej sprawie przebić w modlitwie. Tak.
26
Stwierdzamy zatem, że próbowaliśmy nawrócić świat przez program edukacji, a w rzeczywistości narobiliśmy w tym zamętu; z całą pewnością. Nie można nawrócić świata do Chrystusa przy pomocy wykształcenia. Edukacja odciąga go od Boga więcej, niż przyciąga go do Boga, ponieważ on próbuje myśleć, że jest inteligentniejszy i wie więcej, niż ktoś inny. Bez względu na to, jak dobre jest wykształcenie, Chrystus nie polecił Swemu kościołowi, by dawał wykształcenie światu. On ich nie uczył, by budowali seminaria. On tego nie uczył. O, one są dobre. On im nie powiedział, aby szli i budowali szpitale. To jest w porządku. Lecz zadaniem Kościoła jest zwiastować Ewangelię. „Idźcie na cały świat i zwiastujcie Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Rozumiecie? Lecz wszystko odróżniające się od tego staje się chwiejne, ponieważ to jest poza ramami programu Bożego.
27
Życie państwa jest niepewne, cały świat jest niepewny. Żyjemy po prostu w takiej sytuacji, że cały świat jest nerwowo załamany, tak to wygląda - wszystko się chwieje. Każdy naród, wszyscy - jedni obawiają się drugich. Oni mówią o pokoju. Był czas, kiedy oni powiedzieli: „O, kiedy dowojujemy pierwszą wojnę światową, to... Wszyscy nasi młodzieńcy muszą tam iść i to załatwi sprawę wojen”. Patrzcie, jeszcze wiatr nie rozwiał nawet dymu artylerii w powietrzu, a już mieli następną wojnę. Potem ustanowili Ligę Narodów i ona miała patrolować nad światem jak policja. Lecz to zawiodło. Obecnie mają ONZ i jest to po prostu to samo - ona nie zdaje egzaminu. Nie ma żadnego znaczenia. Wszystko się chwieje - życie narodu, polityczne życie, machiny do głosowania. O, moi drodzy. Oni są po prostu... Cała ta sprawa jest w zamieszaniu, wszystko się chwieje.
28
Teraz pragnę to przenieść trochę bliżej nas. Rozumiecie? Życie kościoła jest zachwiane i niepewne. Otóż, o tym właśnie mówił Paweł. Rozumiecie? To właśnie on miał na myśli, kiedy powiedział, że trąba wydaje niepewny głos. Życie kościoła jest zachwiane. Ludzie niemal nie wiedzą, co mają robić. Oni chodzą z jednego kościoła do drugiego, próbując stwierdzić, który ma tą właściwą rzecz - od słupa do słupka, próbując znaleźć, co jest właściwe, gdzie jest poprawna nauka. I jeden pojawi się na widowni i oni potrafią wyjaśnić, że niemal każdy punkt ich wyznania wiary jest właściwy. A potem, wiecie, oni znajdą w nim przede wszystkim tak dużo korupcji, że idą do innego kościoła, by zobaczyć, jakie jest jego wyznanie wiary i doktryna. O, wszystko to. Stwierdzamy, że z powodu tych spraw rozpadliśmy się na setki różnych odłamów kościoła. Otóż, nie można nic powiedzieć przeciwko temu. To jest właśnie to, co oni potrafią uczynić - te inne sprawy potem, które oni czynią, i gdzieś powinno wyjść z tego coś dobrego.
29
Lecz widzicie, nie możecie pokładać swej ufności w tym, że mówicie: „Ja należę do stowarzyszenia metodystycznych kościołów i jestem całkiem w porządku”. „Ja - ja należę do stowarzyszenia baptystów i jestem w porządku”. Nie możecie tak mówić. Nie możecie tak nawet powiedzieć, kiedy mówicie, że należycie do stowarzyszenia kościołów zielonoświątkowych. Nie możecie tego powiedzieć. Nie wolno wam tak mówić, ponieważ tak nie jest. Stwierdzamy, że kiedy zostało ustanowione nasze pierwsze zrzeszenie zielonoświątkowców - Sobór Generalny, to nie trwało długo, a oni zaczęli zrywać z nim i odchodzić z niego, i powstawały sprzeczki i doktryny. I popatrzcie na to wszędzie. Rozumiecie? Okazuje się, że to jest niepewne. Ci, którzy pokładają ufność tylko w samej organizacji - to jest niepewne.
30
Otóż, wy powiedzielibyście: „Bracie Branham, ty nas umieszczasz tutaj w bardzo niebezpiecznej sytuacji. Malujesz nam okropnie czarny obraz”. Taki właśnie miałem zamiar. Tak chciałem to uczynić. Zrobiłem to w pewnym celu - abym mógł powiedzieć: Czy istnieje coś pewnego? Tak. Jest jedna rzecz, która jest pewna. O, tak bardzo się cieszę z tego, że istnieje jedna rzecz, której możecie zaufać i być pewni, że jest właściwa. O, kiedy wszystko inne przeminie, Ono się ostoi. Jeżeli będziecie czytać w ew. Mateusza 24, 35, On powiedział: „Niebo i ziemia przeminą, lecz Moje Słowo nie przeminie”. Bóg ma pewny fundament.
31
Pewien stary człowiek powiedział pewnego razu - stary murzyn tam na południu... On trzymał w rękach Biblię, a nie umiał czytać. I ludzie go pytali: „Dlaczego ją nosisz, Samie?” On powiedział: „Jest to Święta Biblia”. Powiedział: „Tak jest na niej napisane”. Dalej rzekł: „Ja jej wierzę od okładki do okładki, a wierzę również tej okładce” - powiedział - „ponieważ na niej jest napisane `Biblia Święta'„. I ten człowiek, który z nim rozmawiał, rzekł: „Chyba nie wierzysz wszystkiemu, co w niej jest napisane?” On odrzekł: „Tak jest, na pewno wierzę”. On zapytał: „Dobrze, zatem chcesz powiedzieć, że uczynisz wszystko, co Biblia poleca uczynić?” On odrzekł: „Tak jest”. Zapytał: „Co gdyby ta Biblia powiedziała: Samie, przeskocz przez ten kamienny mur tam? Co byś uczynił?” On odrzekł: „Przeskoczyłbym”. On zapytał: „Dobrze. Więc jak przedostałbyś się przez ten kamienny mur, skoro w nim nie ma dziury?” On odparł: „Gdyby Biblia poleciła Samowi, żeby go przeskoczył, byłaby w nim dziura, gdyby do niego Sam przyszedł”. Wię to jest mniej więcej właściwe. Byłaby w nim dziura. Jedyną rzeczą, którą musisz uczynić, jest zająć swoje stanowisko na Bożym Słowie, a Bóg zatroszczy się o resztę. O, ten wielki fundament!
32
Ja wierzę, że On powiedział w ew. Łukasza - myślę, że tam to jest - kiedy On schodził z góry, zapytał uczniów: „Za kogo Mnie, Syna człowieczego uważają ludzie?” I jeden odrzekł: „Za Jeremiasza lub kogoś z proroków”, i tak dalej. I On zapytał: „Lecz za kogo wy Mnie uważacie?” Wtedy właśnie Piotr powiedział to godne uwagi zdanie: „Ty jesteś Chrystusem, Synem żyjącego Boga”. On powiedział: „Błogosławionym jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Mój Ojciec, który jest w niebie, objawił ci to. I na tej skale Ja zbuduję Mój Kościół, a bramy piekielne nie przemogą go”. Co to zatem jest? Na objawionej prawdzie Bożego Słowa. Ponieważ: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. A to Słowo ciałem się stało i mieszkało między...”. I Piotrowi było to objawione, że to było Boże potwierdzone Słowo. Amen. Dlatego właśnie On mógł powiedzieć: „Kto może Mnie potępić z grzechu? Kto może mnie oskarżyć? Ja wykonałem wszystko, co było o Mnie napisane w Słowie”. Bóg potwierdził, że On był Słowem. O to chodzi. Bóg zamanifestowany. Słowo tak mówi, a potem Bóg czyni to rzeczywistością, urzeczywistnia to, pokazuje to.
33
Przed laty, kiedy mówiono Kościołowi: „Nie ma czegoś takiego, jak chrzest Duchem Świętym. To jest tylko emocja, do której dopracowali się ludzie”, ale ci, którzy to przyjęli, wiedzą, że to jest prawdą. Oni wiedzieli, że Bóg jest rzeczywistością. I zostało udowodnione, że do dzisiaj ruch zielonoświątkowy od Boga we wszystkich narodach przyprowadził więcej ludzi do Chrystusa, niż wszystkie pozostałe. „Nasz niedzielny gość” - katolicka gazetka opublikowała niedawno (myślę, że przed dwoma laty albo w ubiegłym roku), że katolicki kościół zarejestrował tylko pół miliona nawróconych, a zielonoświątkowcy zarejestrowali milion i pięćset tysięcy. Amen. Co to jest? Tutaj jest przyrost. Boże Słowo jest głoszone na wszystkie strony. Jak wdzięczni powinniśmy być. Jest tego tak dużo, że obecnie nawet episkopalianie, prezbiterianie, luteranie i wszyscy przychodzą, by pozyskać niektórych z nich.
34
Zauważycie to na nabożeństwach biznesmenów; słyszycie ich, jak mówią o innych: o episkopalianach, luteranach, prezbiterianach. Wiecie, bardzo rzadko usłyszycie w ogóle o tym, że zielonoświątkowcy czynią cokolwiek. To się zgadza. Są to wszyscy inni. Lecz dlaczego? Oni widzieli słabość ich wyznań wiary i oni powrócili do Słowa. Tam znajdujecie fundament - coś, czym nie można zachwiać, stwierdzacie, że tam jest Duch Święty, żyjący Swoim życiem w ludzkich istotach, manifestujący Samego Siebie światu. I to sprawia, że ludzie Go pragną - niewzruszonego, niezaprzeczalnego Słowa Bożego zamanifestowanego i pokazującego Jego Samego - Słowa zamanifestowanego w życiu ludzkiej istoty. Jaka to wspaniała rzecz! Nie ma w tym niczego niepewnego. Możecie oglądać, gdzie Bóg dał obietnicę, a tutaj zostało to zamanifestowane. Przed setkami lat prorocy mówili o tym, a tutaj widzimy, jak się to urzeczywistnia.
35
Pomimo wszelkiego krytykowania, pomimo wszystkich poróżnień, pomimo wszystkich wyznań wiary, jak oni próbowali przydeptać to Słowo Boże. Jak oni próbowali zastąpić je wykształceniem. Oni próbowali je zastąpić i utworzyli denominacje. Wprowadzili samych siebie w zamęt. A z tego wszystkiego Słowo Boże ciągle stoi tak jasno i lśniąco, jak stało zawsze. Czym Ono jest? Ono właśnie jest tą pewną rzeczą. Bóg rzekł: „Niebo i ziemia przeminą, lecz Moje Słowo nie przeminie”. Zatem Ono właśnie jest czymś pewnym. Jeżeli chcecie zakotwiczyć samych siebie, zakotwiczcie to Słowo w swoim sercu. Dawid powiedział, że on ukrył Je w swoim sercu, aby nie zgrzeszył. On wypisał Jego prawa na swoim wezgłowiu i przywiązał je do swoich rąk i wszędzie, i stawiał zawsze Jego Słowo przed sobą. To jest właściwe. Kieruj swoje myśli ustawicznie...
36
Bóg powiedział Jozuemu: „Nie odwracaj się od Niego ani w prawo ani w lewo. Wtedy będzie się ci powodziło na twojej drodze. Wtedy będziesz odnosił sukcesy”. A kiedy cały kościół zjednoczy się razem na Słowie Bożym, z dala od ich wyznań wiary, wtedy kościół będzie odnosił sukcesy. To będzie ta rzecz, która zdepcze komunizm. Co było przyczyną komunizmu? Ta właśnie rzecz... Wy myślicie, że komunizm, kiedy rozgłasza swoją propagandę i rozrasta się skokami - milionami, a ludzie obawiają się tego... Ten komunizm zaniknie i przestanie istnieć. Tak musi się stać. Komunizm - oni może uczynią to, może uczynią tamto. Ja wierzę, że Bóg się nim posłuży. Lecz to jest właściwe - podobnie jak On posłużył się Nabuchodonozorem. On zniszczy wszelki kąkol przy pomocy komunizmu. Lecz to... Nie przykładam do tego zbytnio uwagi.
37
Lecz patrzcie. Dla tego samego komunizmu nastanie kres. Komunizm dojdzie do swego końca. Lecz Słowo Boże nie ma końca, ponieważ Ono nie ma początku. Amen. Ono jest wieczne razem z Bogiem. A jeżeli jesteście zakotwiczeni w Słowie i Słowo jest zakotwiczone w was, to jesteście wieczni razem ze Słowem. Amen. On musi dojść do swego końca. Wszystkie te rzeczy się chwieją. Bez względu na to, jak duży słup ludzie budują, on musi upaść na ziemię. Wszystkie rzeczy, które nie są z tego Słowa, albo są przeciw Niemu albo w sprzeczności do Niego, będą się musiały usunąć. One muszą dać miejsce Słowu, ponieważ On przychodzi triumfalnie. Nic nie może Go powstrzymać. Bóg tak powiedział. Kiedy On Je mówi, niebo i ziemia przeminą, lecz Ono nie przeminie. Ukryj to Słowo w swoim sercu. Jakże, weź to Słowo i pozwól Mu róść. Zachowuj Je w swoich myślach zawsze, ponieważ Ono nigdy nie zawiedzie. Boże Słowo nie zawiedzie, bo On tak powiedział. Więc my chcemy temu zaufać.
38
Otóż, Paweł powiedział w Piśmie Świętym, że to... Jak ćwiczenie żołnierza. Żołnierz na pewien dźwięk... Otóż, żołnierz musi się nauczyć głosu ich trąbki, względnie trąby, bo inaczej nie wie, jeśli trąba zabrzmi, czy ma atakować, czy ustępować. Jeżeli nie rozpozna różnicy, to w jakim zamęcie jest wasze wojsko? Nieprzyjaciel z pewnością pokonałby grupę żołnierzy, którzy nie zostali lepiej wyćwiczeni. Amen. Tak właśnie ma się sprawa z naszymi kościołami dzisiaj. Nauczaliśmy ich wyznań wiary, odróżniających się od siebie nawzajem. Powinniśmy być zjednoczeni, powinniśmy znać głos trąby. „Czym zatem jest trąba?”- mówią ludzie. Trąbą Ewangelii, tym właśnie jest. Słowo żyjącego Boga jest tą Trąbą. Nie mieszajcie do tego niczego. Nie próbujcie, żeby ktoś grał na francuskiej harfie, a inny grałby na trąbce. Nikt nie wie, co trzeba czynić. Przynosi to zamieszanie. A Paweł mówił o ćwiczeniu człowieka na pewien głos. I dokładnie tak, jak ten głos brzmi, on dokładnie wie, co ma robić, ponieważ ten trębacz ma rozkazy od naczelnego wodza. I kiedy on trąbi na swojej trąbce, to wojsko wie zupełnie dokładnie, gdzie ma atakować, a gdzie się wycofać i czy ma skręcić w prawo, czy w lewo, względnie co ma czynić, kiedy zabrzmi trąbka.
39
Otóż. Wojsko, wojna, zawsze były to wojny. Nie przyłączyliśmy się do kościoła, ani nie przychodzimy do kościoła, by brać udział w jakimś pikniku. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że przychodzimy na pole bitwy. Nigdy nie przychodzę po to, by ludzie poklepywali mnie po plecach i mówili: „Bracie Branham, ty jesteś wspaniałym człowiekiem”. Wcale nie. Ja przychodzę tam z tarczą. Nie potrzebuję do tego pancerza. Przychodzę w przyłbicy i w zbroi. Przychodzę, by walczyć, bojować o każdy cal ziemi. Bóg powiedział Jozuemu: „Daję ci każde miejsce, na którym stanie stopa twojej nogi”. Więc ślady stóp mówią o posiadaniu. A kiedy kościół dojdzie do tego stanu, że zawiera kompromisy z wyznaniami wiary i zawiera kompromisy ze Słowem - chciałem raczej powiedzieć, że zawiera kompromisy ze światem, to traci grunt. On się wycofuje.
40
Czego potrzebujemy dzisiaj wieczorem? Żołnierzy, którzy by wzięli w posiadanie każdą Bożą obietnicę z tej Biblii, którą Bóg obiecał kościołowi - całą zbroję Bożą, abyśmy mogli stać. Czego potrzebujemy? Żołnierzy. Nie tylko otrzymać mundur, by mieć strój odświętny; jest to zawsze inaczej. Jeśli człowiek albo jakiś naród... Mamy szpiegów w każdym państwie. Mamy tutaj niemieckich szpiegów, mamy tutaj angielskich szpiegów. Mamy - nasi szpiedzy są w Anglii. Co oni próbują czynić? Oni próbują stwierdzić, jakie materiały, jakie bomby mają ci inni. FBI - niemal każdy naród... Oni obserwują, by to stwierdzić; dzięki temu udaje im się przetrwać. Oni obserwują, by stwierdzić, jaką bombę ci inni mają do dyspozycji. Potem przychodzą i robią to trochę lepiej, albo zrobią coś, czym mogą przeciwdziałać. Oni sobie nie ufają wzajemnie w państwach, ponieważ to wskazuje na to, że narody drżą.
Patrzcie, Anglia wyrzuciłaby nas w powietrze w jednej godzinie, gdybyśmy im weszli w drogę, albo na odwrót, my wyrzucilibyśmy ich w powietrze. Wystarczy tylko jeden, kto tam jest na czele tego, kto sobie weźmie małego drinka albo dwa za dużo albo poróżni się z kimś i już się to zaczyna.
41
Niedawno tutaj... Mówią, że w Japonii wyprodukowano mały kawałek tkaniny w czasie wojny, oni ją porzucili na podłogę i chodzą wokoło patriotycznie. A teraz zapłacilibyście większą cenę za nią niż za cokolwiek innego, co kupicie w tym państwie. Co się stało? Czy to będzie odwdzięczeniem za życia tych młodzieńców, którzy tam umarli? Oczywiście, że nie. Co to jest? Nie dbam o to, jak bardzo walczycie o materialne sprawy, wy będziecie... To nie ma żadnego znaczenia. To będzie się chwiać. Lecz jest jeden bój, w którym możesz stanąć i zdobyć ziemię, która nie może ci nigdy zostać zabrana. Tak brzmi Ewangelia - głos trąby Słowa Bożego i Jego... Posiąść te dary i obietnice, które On daje kościołowi. Na pewno tak jest. Obecnie stwiedzamy... Stwierdzamy, że ta trąba wydaje dźwięk...
42
Obecnie każde państwo próbuje uzbroić swoich żołnierzy w najlepszą broń, jaką mają do dyspozycji. Ja wiem, że czasami niełatwo tą broń nosić. Miałem brata... Nazywali go „Rookie” - on tutaj wychodzi a armia daje mu dziewięćdziesięciofuntowy bagaż na jego plecy. I było to niemal tyle, ile on sam waży. Oni mu dają łopatę, którą może wykopać sobie jamę, karabin, całą wiązkę ręcznych granatów, i ach, nigdy nie widziałem takiego ładunku. Ten biedny młody chłopak nie może się niemal poruszyć. I oni go zabrali na pięciomilowy marsz. Wydawało się, że go to uśmierci. On powiedział: „Do czego jest potrzebny ten nonsens? Do czego mi jest potrzebna ta wielka, gruba, stara przyłbica?” Patrzcie. Armia wie, że on to będzie potrzebował pewnego razu. „Czego chcę tutaj na szosie, idąc z łopatą w ręku?” Przyzwyczaj się raczej do posługiwania się nią. Może to będziesz potrzebował. Władze by nie wydawały tych rzeczy, gdyby nie wiedziały, że będziesz się nimi musiał posługiwać. Musisz się do tego ćwiczyć. Oni wynajdują najlepsz rzeczy, które mogą wymyślić, by cię chronić, bo oni są zainteresowani dobrem państwa. Oni są zainteresowani tym, abyś był jak najlepiej ufortyfikowany, aby cię to ochroniło od kul. Zawsze tak było. Rozpoczęło się to w ogrodzie Eden. I Bóg ćwiczy Swój Kościół, i tych...
43
Wy wiecie, my musimy zawsze coś ulepszać. Te stare samoloty, którymi posługiwaliśmy się w pierwszej wojnie światowej lub w drugiej wojnie światowej, wiecie, te małe klekotki w powietrzu były do niczego, kiedy skonstruowano te piękne duże super samoloty, które mają. Wiecie, one były niczym. A obecnie, te samoloty, którymi posługiwano się w tej ostatniej wojnie, one są obecnie przestarzałe. Nie potrzebują ich już więcej. Obecnie mają odrzutowce. I widzicie, zawsze próbujecie ulepszać, by udoskonalić obronę. Lecz czy wiecie co? Bóg nie musi ulepszać. Bóg dał Swoim dzieciom, Swoim żołnierzom tą najlepszą rzecz, którą im mógł dać. Kiedy Im ją dał, co On im dał? On dał im Swoje Słowo w ogrodzie Eden, a człowiek miał obwarować się za Słowem Bożym i żaden diabeł nie mógł go dosięgnąć. Pozostań w Słowie!
44
Otóż, nieprzyjaciel szpiegował - szatan, próbował stwierdzić, co mógłby uczynić, by się włamać do tego. On wiedział, że nie mógł po prostu przyjść i bałamucić ją, więc jedyną rzeczą, którą on mógł uczynić, było skłonić ją do rozumowania. I tego właśnie Bóg używa dzisiaj, by obwarować Swój Kościół - mianowicie używa Swojego Słowa. A szatan podchodzi z mocą rozumowania. Szatan wiedział, że tam była luka. Było to miejsce, w którym ludzie naruszyliby to najłatwiej - mianowicie w rozumowaniu. Wy mówicie: „Pozwól, że ci teraz przemówię do rozsądku. Otóż, czy to jest potrzebne?” Jeżeli Bóg powiedział, że to jest potrzebne, to to jest potrzebne, nie ważne czy musimy krzyczeć i płakać, i czynić to wszystko. Jeżeli Bóg powiedział, że chrzest Duchem Świętym jest potrzebny, to ja nie dbam o to, jak trudną sprawą to jest i jak bardzo muszę zrezygnować ze świata. Będziesz się Nim musiał posłużyć pewnego dnia, by pozostać przy życiu. Jest to jedyny sposób zachowania życia.
45
„Otóż, czy powinniśmy praktykować Boskie uzdrawianie, kiedy mamy najlepszych lekarzy na świecie?” Bóg dał wam Boskie uzdrowienie, bo On wie, że wy musicie z niego skorzystać. On dał wam dary Ducha Świętego. Kiedy szatan podszedł do Ewy, zaczął z nią rozumować: „Otóż, z pewnością Bóg nie uczyniłby tego”. Ludzie mówią obecnie, że nie ma czegoś takiego, jak piekło. Wielu z nich mówi wam to. Rozumiecie? „O, Bóg by na pewno nie spalił Swoich dzieci”. Oczywiście, On nie spali Swoich dzieci, lecz diabeł będzie palił swoje. A kogo dzieckiem ty jesteś? Oto poważne pytanie. Piekło zostało stworzone dla diabła i jego dzieci, nie dla Bożych dzieci. Ani jedno z nich tam nie pójdzie. To się zgadza. Jest to zależne od tego, kogo dzieckiem ty jesteś.
46
Zatem, Bóg dał Ewie i Adamowi Swoje Słowo, i On Go nigdy nie zmienił. On zawsze miał... Chrześcijanin albo wierzący - jego Obroną jest Słowo. Niebo i ziemia przeminą. Każde wyznanie wiary przeminie. Każda denominacja zawiedzie. Każdy naród się pogrąży. Lecz Boże Słowo będzie stać wiecznie. Nastanie czas, kiedy poranna gwiazda nie zaświeci już więcej. Nastanie czas, kiedy słońce już nie zaświeci i księżyc nie zaświeci, a świat będzie się obracał na swoich orbitach. Lecz Boże Słowo zostanie takie same na zawsze. Tak. Ono jest czymś, co nie może być poruszone, czymś, na czym możecie polegać. Ono jest pewne. Jeżeli Bóg coś mówi, to się na pewno stanie. Jeżeli On powiedział w ogrodzie Eden, że On pośle Mesjasza, jako Zbawiciela, było to pewne, że On przyjdzie. Chociaż czekali cztery tysiące lat, lecz On tam przyszedł. On musiał przyjść, ponieważ to było obiecane Słowo Boga.
47
Bóg obiecał, że Go pośle znowu. On będzie tutaj; nie dbam o to, ilu bezbożnych i sceptyków powstanie, cokolwiek oni będą czynić, jak bardzo rozszerzy się komunizm, Jezus Chrystus przyjdzie i zabierze Kościół, który jest obmyty krwią, i zabierze go w podróż do niebios. Dlaczego? Na pewno tak będzie. Boże Słowo tak mówi. „Jeżeli wierzysz, wszystkie rzeczy są możliwe”. To jest pewne. Bóg tak powiedział i to nie może się poruszyć, nie może zostać wstrząśnięte. Bóg tak powiedział - o ile tylko będziesz się tego trzymał. Zatem, miej wiarę w to, wierz temu! To nie jest niepewny dźwięk. Bóg nie może wydać jakiegoś niepewnego dźwięku. Wyznania wiary mogą wydać niepewny dźwięk. Denominacje mogą głosić niepewny dźwięk. Lecz Bóg nie może wydać niepewnego dźwięku. A tym Słowem jest Bóg. I to nie jest jakiś... Nie ma w tym żadnej niepewności - Ono jest pewne co do joty.
48
Otóż, ten duży Kościół jest uzbrojony w Słowo. Kiedy przyszedł Jezus, czy On posłużył się tą samą zbroją? Na pewno się posłużył. Kiedy Szatan przyszedł do Niego w całej swojej mocy i powiedział: „Jeśli jesteś Synem Bożym, uczyń to i to”, On odparł: „Jest napisane...”. Zaraz z powrotem do Słowa. Szatan doświadczał Go na trochę wyższym poziomie, lecz Jezus powrócił zaraz do Słowa: „Jest napisane”. On wówczas pozostał na tym Słowie, pokazując nam przykład. Jak On powiedział w 1. Koryntian: „Ja daję...”. albo w ew. Jana 14, 13: „Ja wam dałem przykład” i ten przykład mówi, że my powinniśmy zdecydowanie położyć naszą ufność na Słowie Bożym i niech wszystko inne jest kłamstwem. Jest to jedyna rzecz, która jest pewna. Bóg dał obietnicę. Bóg dotrzyma swej obietnicy. Oni rzekli: „Jak się to może stać? Jak On może łaską ku Zachwyceniu zgromadzić grupę ludzi, aby odeszli do góry?” Ja nie wiem, jak On to uczyni. To nie moja sprawa pytać się, jak On to uczyni. Moim zadaniem jest po prostu być gotowy na to. On to obiecał. o się stanie.
49
On obwarował Swój Kościół Słowem. A pierwszą rzeczą było rozumowanie. Obecnie oni mówią: „Czy to nie jest rozsądne teraz? Jeśli ja należę do tego kościoła, czy on nie jest tak samo dobry, jak tamten kościół?” Jest tylko jeden Kościół, do którego możesz należeć. Ty się do niego nie przyłączysz. Możesz się przyłączyć do klubu - do klubu metodystów, do klubu prezbiterian i klubu baptystów, i klubu zielonoświątkowców. Lecz jesteś zrodzony do Kościoła Jezusa Chrystusa. Istnieje więc Kościół. Tamte są klubami, w których schodzą się ludzie, i jak wrony siedzące na tej gałęzi, i gołębie na tej gałęzi, i tak dalej. To jest wasza społeczność, którą macie razem na - dzielicie się tym samym pokarmem.
50
Lecz jeśli chodzi o Kościół Jezusa Chrystusa, tam jest tylko jedna główna ulica, mianowicie znowuzrodzenie, narodzenie się na nowo. Jest to tak, jakby ktoś - jak mówiłem to już wiele razy, jakby kos siedzący na gałęzi, próbujący powtykać pawie pióra do swoich skrzydeł i powiedzieć: „Widzicie, ja jestem kroczącym dumnie pawiem”. Rozumiecie? On sobie powtykał te piórka. Gdyby on był autentycznym pawiem, jego natura zrodziłaby tego rodzaju piórka. Jeżeli Kościół żyjącego Boga jest naprawdę Kościołem żyjącego Boga, to będzie przedkładał Słowo żyjącego Boga. Nie musicie dodawać sobie pawich piór - nigdzie. I każde pióro w nim będzie złączone z pawiem. Możecie w to wierzyć. A każde pióro, które jest złączone z Kościołem Boga, będzie Słowem Boga. On nie włoży niczego innego, prócz Słowa. Amen. Ponieważ natura Ducha Świętego przedkłada tylko Słowo. Amen. Zaczynam się czuć religijnie. Tak jest.
51
Nie jest to coś, co ty próbujesz czynić, nic, co ty fabrykujesz... Nie możesz sfabrykować reli-... Nie możesz sfabrykować zbawienia. Nie możesz sfabrykować darów; ty musisz zrodzić dary. Oczywiście. Widzicie - owca nie produkuje - ona nie fabrykuje wełny. Ona ma wełnę, bo jest owcą. Ona po prostu przynosi wełnę. Drzewo czereśni nie fabrykuje czereśni. Ono po prostu rodzi czereśnie, ponieważ jego życie jest takie. A Kościół żyjącego Boga nie wprowadza czegoś takiego, starając się wyglądać jak coś. Oni już są tym, czym są z łaski Bożej, a Słowo Boże jest złączone z nimi, a oni są złączeni ze Słowem. I te dzieła, które zostały przedstawione przez tego doskonałego, Jezusa Chrystusa, przez Boga zamanifestowanego w ciele, będą się manifestować przez każdego narodzonego na nowo wierzącego. On tak powiedział. Amen. Nic innego. Otóż, to jest coś pewnego.
52
Zatem, to wprawiałoby trochę w zakłopotanie człowieka, gdyby nie znał prawdziwego dźwięku trąby. Człowiek, który nie został wyćwiczony na dźwięk trąby i nigdy jej nie słyszał, otóż, on może być trochę zakłopotany, kiedy usłyszy, że coś brzmi inaczej niż to, co on już słyszał. On był zawsze - słyszał: „Przyłącz się do kościoła. Zanieś swój list polecający tutaj albo tutaj”. To może być w porządku. To jest wszystko, co on wie. Lecz potem, kiedy wyglądasz - gdy przychodzisz z powodu chrztu Duchem Świętym, mówisz o mocy Bożej i o tych sprawach, które On czyni, i jak to sprawia, że niewiasty i mężczyźni oczyszczają się od życia w grzechu, jak to oddziałuje, że chodzą bogobojnie, uczciwie, i te sprawy, które czyni i przynosi chrzest, mówienie językami, uzdrawianie chorych, wypędzanie diabłów, prorokowanie, dary, o, wizje, wszystko w Kościele! Alleluja. To się zgadza. Kiedy się to potem dzieje, wprawia to trochę w zakłopotanie tych, którzy nigdy nie słyszeli takiej trąby.
53
„Otóż” - mówicie - „mój kościół nie naucza tego”. Wtedy to nie jest głos trąby Ewangelii. Chwała. Tak jest. Lecz dla tych wyćwiczonych żołnierzy, alleluja, kiedy oni usłyszą dźwięk tej trąby, to wiedzą, jak mają stanąć w szeregu. Naprzód, chrześcijańscy żołnierze. Chwała! O, to jest pewne. „Jak wiesz, że to jest pewne?” Jest to w Słowie. „Otóż” - powiecie - „nasz kościół tego nie naucza”. Lecz trąba to ogłasza. Ja nie chcę być wyćwiczony według kościelnego wyznania wiary, ponieważ to będzie się chwiać i upadnie. Lecz jeśli jesteś wyćwiczony według tego Słowa, to niebo i ziemia przeminą, ale to Słowo nigdy nie przeminie. Każde wyznanie wiary, wszystko inne upadnie. Lecz to Słowo nigdy nie zawiedzie. Amen. To jest właściwy głos. Taki właśnie głos pragnę słyszeć. Absolutnie. „O” - powiecie - „jak to mogę poznać?” Jezus powiedział: „Moje owce słuchają Mego głosu. One znają Moją trąbę”. On powiedział w ew. Jana w 14. rozdziale, 12. wersecie: „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię, i on czynić będzie”. Otóż, On to powiedział. Gdyby człowiek powiedział: „No dobrze...”. List do Hebrajczyków 13, 8. mówi: „Jezus Chrystus, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki”. „O” - mówią oni - „w pewien sposób”.
54
Lecz prawdziwa owca powie: „Ach, ach. Ach, ach. Nie - coś w tym skrzypie. To nie brzmi właściwie. O, to musiała być francuska harfa. To nie była trąba, ponieważ Biblia nie wydaje niepewnego dźwięku”. Ona mówi: „Przyjmiecie Ducha Świętego”, nie być może, lecz „przyjmiecie - każdy z was”. Jak długo jest ważna obietnica? Dla waszych dzieci oraz dla waszych wnuków, i dla tych, którzy są jeszcze daleko, mianowicie dla tych, których Pan, nasz Bóg, powoła. On będzie trąbił na tej trąbie w każdej rasie ludzi i w każdej generacji i oni usłyszą Jego głos. Oni temu będą wierzyć - ci, którzy są przeznaczeni do życia. Amen. Oni temu będą wierzyć, ponieważ oni wiedzą, że to jest głos trąby Ewangelii. On nie jest niepewny. Każdy żołnierz wie, jak powinien stać.
55
Zatem, widzieliście Piotra i Jana, i Jakuba, oraz wczesny kościół maszerujący naprzód w tym kierunku, bowiem trąba... Jezus powiedział: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię (Marek 16. rozumiecie). Te znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzą”. Widzimy, że Piotr, Jakub, Jan i wszyscy pozostali ustawili się w rzędzie, maszerując w kierunku tego. A my odwracamy się od tego w jakimś innym kierunku. Jeden idzie naprzód, a drugi idzie wstecz? Jeden mówi: „Otóż, to było na tamten... Ten głos był dla innego...”. O, nie. Tak nie może być. Cała chrześcijańska armia słyszy tą trąbę. Bóg powiedział, że to była trąba. On tego nie może zmienić. To jest ten dźwięk, którym On będzie trąbił, jak powiedział. Rozpoznają to wszyscy ludzie i Kościół odejdzie!
56
Niektórzy z nich nie wierzą w Jego dosłowne przyjście. Biblia mówi, że On przyjdzie. Więc my wyglądamy Jego przyjścia. Jeżeli On nie będzie tutaj dzisiaj wieczorem, będziemy Go wyglądać w poranku. Jeżeli On nie przyjdzie jutro rano, będziemy się Go spodziewać jutro wieczorem, i będziemy Go ciągle dalej wyglądać. Jeżeli zaśniemy albo - względnie nie zasnęliśmy na próżno, albowiem trąba Boża zabrzmi ostatecznym głosem trąby, a umarli w Chrystusie powstaną. A my, którzy będziemy żywi, zostaniemy zachwyceni razem z nimi, by się spotkać z Panem na powietrzu i będziemy tam na zawsze. Taki jest głos trąby. Czy żyję, czy umarłem, to nie gra żadnej roli. Ja usłyszę ten głos. Ja wstanę! Wstanę, o tak! Absolutnie. Jezus powiedział: „Moje owce słuchają Mego głosu”. On był Słowem, które zostało zamanifestowane, kiedy... Według tego Jego owce znają Go.
57
Spójrzcie teraz na faryzeuszy i innych w owym czasie. „O” - rzekli oni - „ten człowiek jest Belzebubem” - kiedy On powiedział tej niewieście u studni, gdzie - o jej grzechach, o jej małżonkach, których miała; kiedy On powiedział Natanaelowi, gdzie on był - pod figowym drzewem, kiedy go Filip zawołał; był na dworze pod figowym drzewem i modlił się. Wiecie, ci nauczyciele w owym czasie mówili: „Ten człowiek jest Belzebubem. On jest diabłem. On jest wieszczem”. Lecz tak nie było z Piotrem, Jakubem i Janem i z pozostałymi. Oni to wiedzieli. Dlaczego? Oni wiedzieli, iż Bóg powiedział, że kiedy przyjdzie Mesjasz - zgodnie z natchnionym głosem Mojżesza, On będzie prorokiem. I kiedy oni zobaczyli, że te sprawy, które On powiedział, manifestują się i są doskonałe, oni poznali, że to jest pokarm dla owiec. Oni wiedzieli, że to była ta trąba. I oni zaczęli w nią dąć. „Moje owce to poznają” - ponieważ one widziały Słowo Boże manifestujące się.
58
Otóż, dzisiejsi ludzie - oni nie wierzą, że istnieje coś takiego, jak chrzest Duchem Świętym. Wpadną tu lub gdzieś indziej, gdzie ludzie mają Ducha Świętego, i oni widzą obietnicę Bożą wypełnioną zupełnie dokładnie - wiecie: „Moje owce słuchają Mego głosu”. Oni znają dźwięk tej trąby, ponieważ to jest Biblia: Jezus Chrystus ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. On jest ciągle Hebr. 13, 8; dokładnie. Nie dbam o to - nie gra najmniejszej roli, ile kościelnych rogów trąbi. Mamy wiele kościelnych trąbiących rogów, wiecie, trąbiących tu-tu-tu w kółko i głoszących: „O, dni cudów przeminęły. Nie ma czegoś takiego, jak Boskie uzdrowienie”. O, prawdziwa owca nie słucha tego. Lecz oni słuchają tej trąby. To jest pewne.
59
Ten kościelny róg może trąbić cokolwiek. Wy macie może... Patrzcie, co oni dzisiaj mają: kościelny róg. Jeden podąża w tym kierunku a drugi w tamtym kierunku. A diabeł siedzi sobie w tyle i mówi: „Chłopie, oni się po prostu wzajemnie zwalczają. To fajne. Ja nie muszę nawet poruszyć moją ręką”. Lecz bracie, niech oni choć raz wstąpią do armii, przyjdą pod rozkazy generała (O, moi drodzy!), wtedy zobaczycie: „Naprzód, chrześcijańscy żołnierze” - racja, nie będą słuchać jakichś rogów, lecz będą słuchać trąby.
60
Zatrzymajmy się teraz - tylko na chwilę - i przejdźmy z powrotem, i spójrzmy na kilku z nich teraz. Zbliżamy się do zakończenia, ponieważ nie chcę was trzymać tutaj tak długo. Lecz powróćmy i przypatrzmy się niektórym, którzy usłyszeli ten głos. Weźmy... I oni byli pewni tego. Pokazałem wam teraz, że wszystko inne jest niepewne.
61
Weźmy po prostu jednego starego bohatera wiary na chwilę. Weźmy proroka Joba. Otóż, ten człowiek przeszedł przez doświadczenie, lecz on wiedział, że Bóg wymagał ofiary całopalnej. Tego właśnie Bóg wymagał i to było wszystko, czego On wymagał. I bez względu na to, jak wielka klęska spotkała jego dom... Bóg nie zawsze... Kiedy widzicie, że komuś powodzi się jakoś źle, to nie oznacza, że on jest smagany przez Boga. Być może on wcale nie wypadł z woli Bożej. On wie w swoim sercu, czy słucha tej trąby, czy nie. Bóg wymagał tej ofiary, a Job stał sprawiedliwie na tym. To było wystarczające. Oni mówili: „Jobie, ty jesteś sekretnym grzesznikiem. Ty czynisz coś niedobrego”. Lecz on wiedział, że to nieprawda. On trwał na swoim stanowisku, ponieważ słyszał głos tej trąby, i on pozostał niewzruszony trzymając się tego.
62
I w końcu - zupełnie pod koniec, kiedy on był... Diabeł został wypuszczony na niego i zabrał mu jego rodzinę, zabrał mu jego dzieci, zabrał mu wielbłądy, pozbawił go całkiem zdrowia, podłamał jego własne zdrowie i on siedział na kupie popiołu. Wydawało się, że wszystko przepadło. Lecz pomimo to on powiedział: „Ja wiem, że mój Odkupiciel żyje. W ostatecznych dniach On stanie na tej ziemi. Chociaż robaki skórne roztoczą to ciało, jednak w moim ciele zobaczę Boga”. Nie było w tym żadnej niepewności, prawda? Nie: „Ja myślę, ja - przypuszczam trochę, że On żyje”. On powiedział: „Ja wiem, że On żyje, i On stanie w dniach ostatecznych na tej ziemi. Chociaż robaki skórne roztoczą to ciało, jednak w moim ciele zobaczę Boga”. O, moi drodzy. To się wypełniło. On był bardzo pewny tego.
63
Abraham, kiedy spacerował po polach pewnego dnia, usłyszał Boga, mówiącego: „Abrahamie, ja ci dam...”. On spotkał Abrahama przedtem, nim zostało napisane Słowo, i On rzekł: „Abrahamie, ja ci dam syna z twojej żony, Sary”. Ona miała sześćdziesiąt pięć lat w tym czasie, a Abraham miał siedemdziesiąt pięć lat. Więc oni przygotowali się na to i on nie wstydził się świadczyć o tym. On wiedział, że będzie miał syna. A Biblia mówi: „On nie zwątpił w obietnicę Bożą z niedowiarstwa, lecz był zupełnie przekonany”. Amen. Zupełnie przekonany, to znaczy, że on spełnił absolutne wymagania. Amen. To było właściwe. Ultimatum jest końcem wszystkiego, jest to ostateczny absolut. Jest to koniec - na tym sprawa załatwiona. On rzekł: „Jestem zupełnie przekonany, że to, co Bóg obiecał, potrafi również wykonać”. Czy jesteście tak przekonani dzisiaj wieczorem? Czy jesteście zupełnie przekonani, że to jest Duch Święty? Czy jesteście zupełnie przekonani, że tak właśnie jest? Czy jesteście zupełnie przekonani, że On jest Lekarzem? Czy jesteście zupełnie przekonani, że On znowu przychodzi? Czy jesteście zupełnie przekonani, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki? Amen. Zupełnie przekonani? Tak.
64
Weźmy teraz następnego: Eliasz, stojący tam na górze. On ostro występował przeciw Jezabeli i jej namalowanej twarzy, i był tym już poniekąd zmęczony. Niemal wszystkie kobiety wzorowały się na królowej - może wodna ondulacja, czy cokolwiek oni mieli w owym czasie. On się denerwował z powodu tego tak bardzo, że to - niemal zwaliło go to z nóg. Bóg powiedział mu wprost: „Zejdź tam do miasta. Wiesz, że tutaj w tej okolicy pada deszcz mniej więcej dwa lub trzy dni w tygodniu. Lecz stań przed Achabem i powiedz mu: 'TAK MÓWI PAN: nawet rosa nie spadnie z nieba, dopóki o nią nie zawołam”. O, moi drodzy. On nie powiedział: „Otóż, Achabie, prawdopodobnie, być może ułoży się to w ten sposób”. O, nie. On był zupełnie przekonany, nic niepewnego. „Rosa nie spadnie, deszcz nie przyjdzie, dopóki o to nie zawołam”. Amen! Chwała! O, dlaczego? On usłyszał trąbę. On był pewny. On znał swego Boga. On wiedział, że coś się... Kiedy Bóg wypowiedział to Słowo, to niebo i ziemia mogły przeminąć, ale Ono się wypełniło. Ono się musiało wypełnić. On był absolutnie przekonany.
65
Teraz On powiedział: „Eliaszu, chcę, abyś wystąpił na najbardziej suche miejsce w kraju, wprost na tą górę, na której nie było żadnych źródełek wody. Lecz ja mam tam na górze jedno dla ciebie”. On był zupełnie przekonany. Wystąpił na tą górę i usiadł przy potoku Charyt i rzekł: „Hm, co będę robił tutaj na górze?” „Ja już poleciłem krukom, aby cię żywiły”. „Otóż, jak te kruki... Chwileczkę tylko, Panie”. Wcale nie. Trąba zabrzmiała; to wystarczyło. „Jak się to stanie? Ja nie wiem. Nie martwię się o to”. Rozumiecie? „To nie moja sprawa martwić się o to. To Boża sprawa. On powiedział, że rozkazał krukom”. „Dobrze, Panie, czy zechciałbyś mi proszę objawić i powiedzieć mi po prostu, gdzie te - do jakiej szkoły te kruki chodziły, aby się nauczyć hebrajskiej mowy? Jakiego rodzaju... Czy one gotują na gazowym piecu albo mają ogień z drewna, względnie jak one to robią? I gdzie one będą... O jakie zwierzę one upolują? One są tylko małymi ptakami. Jak one upolują byka, by mi przynieść wołowinę, by mi przynieść kanapkę z wołowiną?” Rozumiecie, rozumiecie? On nie stawiał takich pytań.
66
Bóg to uczynił. Trąba Boża - Jego głos rozległ się i powiedział: „Ja to uczyniłem”. Nie: „Eliaszu, Ja to może uczynię”. „Ja to uczyniłem”. Nie „Ja to uczynię”. „Ja tego już dokonałem”! Amen. Taki jest nasz Bóg dzisiaj wieczorem. Nie, że On to uczyni; On to już uczynił. Amen. On to już uczynił. Amen. Nie, że „On to uczyni, On być może, On to prawdopodobnie uczyni”. On to już uczynił! „Ja rozkazałem krukom”.
67
On zarekomendował Swego Ducha wszystkim ludziom. On zarekomendował Swoje błogosławieństwa. On wstąpił na wysokości i rozdał dary ludziom; więc ktoś je otrzyma. Niektórzy odrzucą to. To nie moja sprawa, jak to przychodzi. Po prostu jest tak, że to tam jest. Bóg powiedział, że tak będzie, więc tak jest.
Piotr powiedział w Dniu Pięćdziesiątym: „Pokutujcie, każdy z was i dajcie się ochrzcić w Imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów, a otrzymacie dar Ducha Świętego”. Jak On przyjdzie? Ja nie wiem. „Ta obietnica jest dla waszych dzieci i dla tych, którzy są jeszcze daleko, którychkolwiek Pan, nasz Bóg, powoła”. Otóż, nie możecie tego zatuszować. Trąba zabrzmiała i ja temu wierzę. Ja byłem temu posłuszny i otrzymałem Go. Amen. Spróbujcie mi to raz wyperswadować. Amen.
68
O, ja nie jestem doskonały, nie. Tak, jak powiedziała stara siostra, murzynka - rzekła: „Bracie starszy, czy mogę powiedzieć świadectwo?” „Tak, madam”. Ona powiedziała: „Pragnę powiedzieć tylko jedną rzecz”. Dalej rzekła: „Nie jestem tym, czym pragnę być” i powiedziała: „Nie jestem tym, czym powinnam być, lecz wiem to jedno: „Nie jestem tym, czym byłam kiedyś”. Więc tak właśnie odczuwamy to obecnie. Nie jestem tym, czym byłem dawniej, ponieważ jestem zbawiony z łaski Bożej dzisiaj wieczorem i na podstawie polecenia otrzymałem chrzest Duchem Świętym, który został wylany w Dniu Pięćdziesiątym. Ta obietnica była dana i ja w nią uwierzyłem. Nic niepewnego - ja usłyszałem ten głos, byłem temu posłuszny i jestem pewien, że o to właśnie chodzi. Na pewno. Ja wiem, że tak jest. Oczywiście.
69
Symeon, stary mędrzec około osiemdziesięcioletni (upłynęły setki lat od czasu, kiedy prorok był na ziemi) lecz on przechadzał się w świątyni i cieszył się wielkim poszanowaniem. Duch Święty powiedział mu pewnego dnia: „Symeonie, wiesz, ty nie umrzesz, dopóki nie zobaczysz zbawienia od Pana”. Chwała. Prawdopodobnie najwyższy kapłan podrapał się kilka razy po brodzie i rzekł: „Symeonie, powinieneś uczesać swoją brodę z drugiej strony”. On powiedział: „To nie ma żadnego znaczenia”. „Jak wiesz, czy masz rację?” „Duch Święty powiedział mi tak. Ja nie umrę”! „Ależ, Symeonie, wiesz, ty jesteś - wiesz, ty lada chwila umrzesz”. „O, nie dbam o to, co ty mówisz, lecz to... Bóg mi powiedział, że nie zobaczę śmierci, dopóki nie zobaczę Jego zbawienia”. Nic niepewnego. „Ja nie umrę. Nie zobaczę śmierci, dopóki Go nie ujrzę”. Amen. O to chodzi. „Jak to uczynisz, Symeonie?” „Ja - to nie moja sprawa”. „Gdzie On jest, Symeonie?” „Ja nie wiem”. „Jak wiesz, że Go zobaczysz?” „Bóg tak powiedział. O to chodzi. To jest Słowo. Janie zobaczę śmierci, dopóki Go nie ujrzę”. O, moi drodzy! „O, stare biedaczysko. Oczywiście, pomieszało mu się w głowie, wiecie. Zostawmy go więc w spokoju”. Lecz on Go zobaczył, mimo wszystko. Tak jest. Bóg toruje drogę dla tych ludzi, którzy przyjmują Jego Słowo.
70
Jezus - kiedy On był tutaj na ziemi i stał tam nad grobem Łazarza... Względnie przedtem, kiedy On miał dyskusję z ludźmi, mówiącymi: „Jak to, że On, nie mający jeszcze pięćdziesięciu lat, a powiedział, że widział Abrahama” - czy zauważyliście, jak On był o tym przekonany? On powiedział: „Zanim był Abraham, JAM JEST”. „JAM JEST”. Nie „Ja byłem” albo „Ja będę”, lecz „JAM JEST”. „Jestem tego pewny”. Potem On powiedział u grobu Łazarza - zanim On tam przyszedł, powiedział Marcie - On powiedział: „Jam jest Zmartwychwstanie i Żywot”. Nie „Ja powinienem być” albo „Ja będę” lecz „JAM JEST”. Amen. „Gdybyś Ty był tutaj, mój brat by nie umarł. Lecz nawet teraz, Panie, o cokolwiek Ty poprosisz Boga, Bóg Ci to da”. On powiedział: „Twój brat znowu wstanie z martwych”. „O, on zmartwychwstanie w dniach ostatecznych w czasie ogólnego zmartwychwstania. On był dobrym człowiekiem. Tak, ja wierzę, że on zmartwychwstanie”. Lecz Jezus wyprostował się trochę i powiedział: „Lecz Jam jest zmartwychwstanie i żywot”! Nie „Ja będę”, „a powinienem być” i tak dalej. „Jam jest”. Nie ma w tym nic niezdecydowanego, nic chwiejnego, nic niepewnego. Było to stanowcze oświadczenie. „Jam jest Zmartwychwstanie i Żywot. Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie. Ktokolwiek żyje i wierzy we Mnie, nigdy nie umrze”. Zatem nie „oni być może nie”, „oni prawdopodobnie nie umrą”. „Oni nie umrą!” Nie ma w tym nic niepewnego. Oni nie umrą. „Kto słucha Moich słów i wierzy w tego, który Mnie posłał, ma Żywot Wieczny i nie przyjdzie nawet na sąd, lecz już przeszedł ze śmierci do Życia”. Oni nie przyjdą na sąd... Oni nie pójdą na sąd. Amen. On wziął mój sąd na siebie. To nie moja sprawa. Amen. Tutaj to macie: przeszedł ze śmierci do Życia.
71
O, ona powiedziała, że temu uwierzyła. Jezus nie powiedział: „Otóż, wiesz, skoro temu wierzysz i wiesz, że Ja jestem Słowem i że Ja - ty wiesz, że Ja miałem przyjść - wyznałaś to i żyłaś... Powiem ci, co może zrobimy. Udajmy się razem do starszych braci, chodźmy i zobaczymy, czy możemy cokolwiek uczynić w tej sprawie”. Nie, nie. On powiedział: „Ja...”. Nie: „Pójdę tam i zobaczę, czy go potrafię wskrzesić”. „Ja pójdę i wskrzeszę go”. Amen. Nie: „Ja - ja spróbuję”. „Ja pójdę”. Nic niepewnego. Nie był to niepewny dźwięk, kiedy On powiedział: „Ja pójdę”. „Ja pójdę”. I ten sam, kto powiedział: „Ja pójdę”, dał wam obietnicę. Alleluja. O, moi drodzy. Amen. „Ja pójdę i wskrzeszę go”.
72
Potem On powiedział: „Zburzcie tą świątynię...”. „A Ja zobaczę, co mogę uczynić w tej sprawie”? „Zburzcie tą świątynię, a Ja ją odbuduję w ciągu trzech dni”. Nic niepewnego. „Otóż, Ja spróbuję. Wy wszyscy możecie tam stać dookoła i zobaczyć, czy to potrafię uczynić, czy nie”. O, nie. „Ja ją odbuduję”. Nic niepewnego. „Ja ją odbuduję. Wy - zniszczcie ją; Ja ją odbuduję”. O, moi drodzy. Dlaczego? On wiedział, że był tą Osobą z Pisma Świętego, o której mówił Dawid: „Nie zostawię Jego duszy w piekle ani nie dopuszczę, by Mój Święty oglądał skażenie”. I On wiedział, że ta obietnica Pisma Świętego mówiła o Nim. Dlatego On był tego pewny.
73
Jak możemy być tego obecnie tak pewni? Bierzemy Go jako przykład dla innych rzeczy. Jeżeli Słowo Boże mówi to, czy nie możemy być tak pewni tego Słowa, jak On był go pewny? „Jam jest Zmartwychwstanie i Żywot”. „Ja ich wskrzeszę znowu”. Amen. Dlaczego? On wiedział, że Słowo mówi o Nim i On był pewien tego i wystąpił na widownię. Jeżeli ja jestem tą osobą w ew. Jana 5, 24: „Kto słucha Mego Słowa i wierzy w tego, który Mnie posłał, ma Żywot Wieczny i Ja go wzbudzę znowu w ostatecznych dniach. On nie przyjdzie na sąd, lecz przeszedł ze śmierci do życia” - to my jesteśmy. Czego się zatem boimy? Co się dzieje? Jaka w tym różnica, jaki znak firmowy ty nosisz? Nazywasz samego siebie tym, tamtym lub owym. My jesteśmy dziećmi Bożymi z łaski Bożej. Zostaliśmy napełnieni Duchem Świętym z łaski Bożej! Jaka w tym różnica, czy ktoś jest tym albo tamtym. Jeżeli on jest prezbiterianinem, metodystą, baptystą - jeżeli on jest napełniony Duchem Świętym, to ma w sobie zmartwychwstające życie! Amen. Tak.
74
Otóż, w Dniu Pięćdziesiątym... Jezus powiedział im w ew. Łukasza 24, 49: „Oto posyłam wam obietnicę...”. Nie „Ja to może uczynię. Zobaczę, co mogę uczynić w tej sprawie”. „Ja ześlę na was obietnicę Mojego Ojca. Lecz idźcie tam do miasta Jeruzalem i czekajcie, aż zostaniecie wyposażeni mocą z wysokości”. Otóż, co gdyby oni czekali już sześć dni pod rząd i powiedzieliby: „Na co my czekamy? Uważam, że powinniśmy Go przyjąć wiarą. Czy tak nie myślicie?” Co gdyby Jakub powiedział dziewiątego dnia: „Szymonie, chodź tutaj na chwilę. Ty wiesz, niedawno miałem szczególne uczucie. Rozumiesz? I wiesz, co ja myślę? Ja - wierzę, że On po prostu nie chce, żebyśmy czekali ciągle tutaj. Ja wierzę, że my - wierzę, że Go już mamy. Czy tak nie myślisz? Idźmy i kontynuujmy naszą pracę. Kontynuujmy naszą usługę”. O, tak się wcale nie stało.
75
Dlaczego? Oni wiedzieli, że prorok powiedział... Nuże, słuchajcie, prorok powiedział: „Przepis musi być za przepisem, przykazanie za przykazaniem, trochę tu i trochę ówdzie. Trzymajcie się mocno tego, co jest dobre. Bowiem jąkającymi się ustami i obcymi językami będę mówił do tego ludu. I to jest odpocznienie - sabat”. Oni wiedzieli, że coś musi się stać, kiedy On przyjdzie. „Ja wyleję Mego ducha w dniach ostatecznych”. Joel 2, 28.
„I stanie się w dniach ostatecznych, mówi Bóg, że wyleję Mego ducha na wszelkie ciało i wasi synowie i córki będą prorokować. Na Moich sług i na służebnice wyleję Mego ducha w tym dniu. Pokażę cuda w górze na niebie i na ziemi nisko - ogień, słupy dymu i opary”.
76
Oni wiedzieli, że przyjściu Ducha Świętego będzie towarzyszyć pewne przeżycie. Nie słuchali jakiegoś niepewnego dźwięku. Lecz kiedy odczuli, że coś się dzieje i widzieli potwierdzenie Biblii towarzyszące temu, nie byli niepewni. Wyszli prosto na ulice. O, moi drodzy. Oni byli pewni, że to jest Duch Święty! Czy wiecie, jak oni byli pewni? Tak bardzo, że Piotr, zwykły niewykształcony człowiek, wyskoczył na pień albo na skrzynkę, czy na coś innego i powiedział: „Mężowie z Judei” - wypiął trochę swoją pierś jak kogut japończyk. Powiedział: „Wy, mężowie Judei, którzy mieszkacie w Jeruzalem, obawiałem się o was przed chwilą. Lecz teraz nie. Niech wam to będzie wiadome i słuchajcie moich słów. Ci nie są pijani, jak sobie myślicie. Lecz to jest to...”. Czy: „Mamy nadzieję, że to jest to, uważamy, że to jest to”? On powiedział: „To jest to, o czym mówił prorok Joel”. Alleluja. Nie ma w tym nic niepewnego. „To jest to, o czym mówił prorok Joel”! O, moi drodzy.
77
Jezus powiedział w ew. Marka 16 - polecił Swemu kościołowi: „Idźcie do całego świata i zwiastujcie Ewangelię. Te znaki ('czy prawdopodobnie, powinny by, może od czasu do czasu?') będą towarzyszyć tym, którzy wierzą”. „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą. W Moim Imieniu diabły wyganiać będą; nowymi językami mówić będą. Węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją”. Nie „być może”; one „będą!” „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą”.
78
Pozwólcie, że to podsumuję, mówiąc to, bracie, siostro przez kilka następnych minut. Ja temu wierzę. Wierzę, że wszystko inne, wszystko, co jest z tym sprzeczne, nie jest właściwe. Wierzę, że wszystko, co jest przeciwko temu, upadnie. Ja wierzę. Nie dbam o to, jak dużo komunizmu albo jak wiele tych -izmów albo tamtych -izmów czy tego kościoło-izmu, katolicyzmu i wszystkich innych - amerykanizmu - wszystko inne upadnie. Lecz to Słowo będzie trwać wiecznie, ponieważ to jest Słowo. A zanim to było Słowo, musiała to być myśl. Słowo jest wyrażoną myślą. A Bóg w wieczności - to przyszło Mu na myśl. On wyraził Swoje myśli i one stały się Słowem, i to Słowo musiało zostać zamanifestowane. Dlatego właśnie, kiedy On mówił o Mesjaszu, musiał przyjść Mesjasz. On powiedział, że w ostatecznym czasie będzie Kościół bez zmazy i bez zmarszczki. Będzie taki Kościół. Alleluja. On to powiedział. Ja przyjmuję Jego Słowo. Ja mu wierzę.
79
Wierzę, że On obiecał Ducha Świętego każdemu wierzącemu, który będzie wierzył. Wierzę, że Piotr w Dniu Pięćdziesiątym, kiedy wygłosił to godne uwagi przemówienie i powiedział im wszystkim, aby pokutowali i dali się ochrzcić, że te znaki przyjdą, oraz to, że ktokolwiek wzywałby Imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Wierzę, że to jest prawdą - stałem na tym. Widziałem to zamanifestowane. Wiem, że w oparciu o to toczę bój. Wiem też, że staram się zrobić następny krok. Zanim zrobię ten krok, muszę wyciąć wszelki gąszcz i ciernie, i wszystko inne, aby to usunąć z drogi. Lecz każdym razem, kiedy człowiek zrobi krok, postępuje do przodu. Amen. Weźcie po prostu nóż i wytnijcie to z drogi!
80
Wielu z was przypomina sobie Paula Radera, naprawdę drogiego przyjaciela. Ja byłem jeszcze młodocianym kaznodzieją, młokosem. Jeździłem zazwyczaj do Fort Wayne i słuchałem go w kaplicy Radera. Duży, mocno zbudowany mężczyzna - on wychodził na podium, podciągnął sobie spodnie, podniósł swoją rękę i mówił gromkim głosem, jak niedźwiedź. I ja myślałem, że przeskoczy kazalnicę, kiedy zaczął... On zaczynał od tekstu w 1. Mojżeszowej, tak, a kończył w Objawieniu - przechodził tam i z powrotem. Paul był faktycznie mężczyzną, co się zowie.
81
Gdy przemawiał pewnego dnia, powiedział: „Dawniej byłem drwalem w Oregonie” - stamtąd on pochodził. Powiedział: „Pewnego dnia, wiecie, byłem właśnie na polu misyjnym daleko w...”. zapomniałem teraz, gdzie to było. I on tam wykonywał pracę misyjną. Wierzył w Boga, wierzył też w Boskie uzdrowienie. I Paul powiedział właśnie tutaj na tym miejscu, gdzie dzisiaj stoi światowy kościół - on powiedział: „Gdybym przekonał rozpalonych do czerwoności zielonoświątkowców do mojego poselstwa łaski, zamiast kontynuować to, co czyniłem tutaj w waszej grupie” - powiedział - „i wprawiłem samego siebie w kłopoty - dostałem się do takiej sytuacji, że miałem tysiące tysięcy dolarów długu... Martwiłem się tak bardzo, że zachorowałem na raka i umieram teraz. Gdybym przekonał rozpalonych do czerwoności zielonoświątkowców do mojego poselstwa łaski, Bóg pobłogosławiłby mnie za to obficie”. Racja.
82
On mówił, że był daleko w dżungli i nabawił się ciężkiej formy malarii lub czegoś podobnego. Było to okropne. Znajdował się daleko w głębi dżungli, a był stanowczym wierzącym w Boskie uzdrowienie. I mówił, że był coraz bardziej chory. Modlił się i modlił, a kilku misjonarzy rzekło, że wezmą łódź i sprowadzą lekarza. Wiecie, trwałoby im to kilka dni, by sprowadzić lekarza. A on powiedział: „Ja - nie róbcie tego. Zostawcie mnie po prostu”. Powiedział: „Jeżeli Bóg nie uzdrowi mnie, to ja odchodzę do Domu”. On mówił, że jego żona była ciągle u niego w pokoju, a robiło mu się coraz ciemniej i ciemniej przed oczyma. I powiedział, że zawołał swoją żonę i powiedział: „Kochanie, chwyć mnie za rękę”. Powiedział: „Módl się, proszę, dalej o mnie. Teraz się bardzo ściemnia”. Powiedział: „Sądzę, że cienie kładą się wokół mnie”. Powiedział: „Trzymaj... Proszę, trzymaj moją rękę i módl się, kiedy ja odchodzę”. On zbierał swoje siły, by się spotkać z Bogiem. I on po prostu wpadł jakby w trans.
83
I powiedział, że mu się śniło, iż był z powrotem tutaj w Oregonie jako młody mężczyzna znowu i ścinał drzewa. I powiedział, że szef ich obozu powiedział: „Paulu, wyjdź tam na zbocze tego wzgórza i zetnij tam pewne drzewo - pewnej grubości”. Powiedział, że wybiegł na to wzgórze mając młodzieńcze nogi i powalił to drzewo, odrąbał z niego gałęzie i wbił do niego siekierę. Mówił, że jego ostra, duża, specjalnie do rozłupywania sporządzona siekiera wbiła się do sosny tak łatwo. I powiedział, że chwycił je do swoich rąk i myślał: „Otóż, ja je po prostu poniosę na dół z tego wzgórza”. Dobrze, mocno zbudowany mężczyzna; powiedział: „Nauczono mnie, jak mam złożyć razem kolana i podnosić na moich barkach największe ciężary, jakie może podnieść człowiek”. Miał mocne muskuły na swoich plecach, ramionach i na swoich nogach z tyłu. Powiedział: „Potrafiłem podnieść dużą kłodę, położyć ją na ramionach i odejść z nią. Lecz” - powiedział - „to była po prostu ogromna kłoda i ja po prostu...”. - przepraszam. [Brat Branham dotknął mikrofonu - wyd.] Powiedział: „Po prostu nie potrafiłem giąć tą kłodą”. (Przepraszam.) On rzekł: „Nie mogłem po prostu poruszyć tej kłody”. Dalej rzekł: „Zmagałem się i zmagałem, i próbowałem ją podnieść, ale nie potrafiłem tego po prostu uczynić”. Powiedział: „Wytężyłem wszystkie moje siły”. Powiedział: „Po prostu nie mogłem poruszyć tej kłody”. Dalej powiedział: „W końcu tak osłabłem, że po prostu usiadłem naprzeciw tej kłody i zacząłem obcierać pot, i byłem po prostu zupełnie wyczerpany”. Powiedział: „Po chwili usłyszałem głos mojego szefa. Był to najmilszy głos, jaki kiedykolwiek słyszałem”. I powiedział: „Kiedy się odwróciłem, ten głos powiedział mi: 'Paulu', a ja odrzekłem: 'Tak szefie, o co chodzi?'„ On zapytał: „Dlaczego się tak z nią zmagasz?” On odrzekł: „Otóż, nakazałeś mi przynieść ją do obozu, a ja po prostu wyczerpałem na niej moje siły. Ja - po prostu nie potrafię tego zrobić, szefie”. Szef rzekł: „Paulu, czy nie widzisz tej rzeki, płynącej ot tam?” On odrzekł: „Tak”. On powiedział: „Ta rzek płynie prosto w kierunku obozu. Dlaczego po prostu nie wrzucisz tej kłody do wody, nie wskoczysz na nią i nie płyniesz na niej do obozu?” On odrzekł: „Nie pomyślałem o tym”. Więc stoczył ją po prostu do wody, wskoczył na nią i powiedział. „Mój drogi”. On zaczął pluskać wodą i skakać, i krzyczał na cały głos, kiedy płynął po falującej wodzie w dół tą rzeką jadąc na kłodzie i krzyczał: „Ja jadę na niej, jadę na niej!”
84
Potem powiedział, że kiedy powrócił do świadomości, był wprost na środku podłogi, a jego żona krzyczała razem z nim, a on krzyczał: „Jadę na niej! Jadę na niej! Jadę na niej!”
Bracia: „Narody się rozpadają, Izrael się budzi, to znaki, które przepowiedziała Biblia. Dni pogan są zliczone, obarczone grozą. Wróćcie rozproszeni do swej własności”. To Poselstwo z Bożego Słowa jest prawdą. Czy żyję, czy umieram, jadę na Nim. Nie sprzeczam się o to, staram się nie sprzeczać odnośnie tego. Ja Je po prostu przyjąłem i jadę na Nim. Niech sobie powstają krytycy. Ja płynę przez wszystkie fale. Pewnego dnia przybiję do obozu jadąc na Słowie Bożym. Amen. Jestem pewien, że tam przybiję. Módlmy się.
85
Dlaczego się zmagasz z brzemieniem swego grzechu ? Czemu miałbyś być w tym stanie, w jakim jesteś, nie wiedząc, na czym stoisz, biegasz z kościoła do kościoła, z miejsca na miejsce? Dlaczego nie porzucisz go u krzyża dzisiaj wieczorem i nie jedziesz na Słowie? Dlaczego nie bierzesz po prostu Bożej obietnicy dzisiaj wieczorem i nie wyjdziesz z tego zamętu do otwartych niebiańskich przestworzy? Nie zmagaj się z tym; nie martw się z powodu tego. Tylko w to wierz; przyjmij to. Jest to Królestwo, które nie może być poruszone. Jedź na tym.
86
Jeżeli jesteś chory dzisiaj wieczorem, przyjmij Bożą obietnicę: „Jam jest Pan, który uzdrawia wszystkie choroby twoje”. „Jak odzyskam zdrowie, bracie Branham? Lekarz mówi, że mam kłopoty z sercem, że mam raka, że mam to, tamto, cokolwiek to jest. Jestem głuchy, niemy, jestem ślepy - cokolwiek?” Jakie to ma znaczenie? Po prostu przyjmij Bożą obietnicę i jedź na niej. Weźmy wielki, duży pal i wbijmy go tutaj, umieśćmy na nim napis: „Modliliśmy się modlitwą wiary dzisiaj wieczór. Ja pojadę na niej. Biblia mówi: 'Modlitwa wiary uzdrowi chorego, a Bóg go podniesie. Jeżeli on zgrzeszył, będzie mu przebaczone.' Ja jadę na tym. Wierzę w to”.
87
Jeżeli postępowałeś źle, jeżeli jesteś krnąbrnym dzisiaj wieczorem: „Kto zakrywa swoje grzechy, nie będzie miał powodzenia. Lecz kto wyzna swoje grzechy, temu okażę miłosierdzie”. Dlaczego ich nie wyznajesz? „Dobrze, co muszę uczynić, bracie Branham?” Wyznaj je, a potem jedź na tym. Bóg tak powiedział. To uwolni cię z twoich grzechów. Czy dziś wieczorem jest tutaj ktoś, kto nie zaufał jeszcze w Bogu w sprawie zbawienia swojej duszy i chciałbyś być wspomniany w modlitwie, kiedy kończymy? Czy podniósłbyś po prostu swoją rękę i powiedział: „Módl się o mnie, bracie Branham. Pragnę porzucić wszystkie moje troski”. Niech ci Bóg błogosławi, niech ci Bóg błogosławi. „Ja pragnę porzucić...”. Niech ci Bóg błogosławi, pani. „Pragnę porzucić moje troski”. Niech ci Bóg błogosławi, bracie. Niech ci Bóg błogosławi tam w tyle, panie. Niech ci Bóg błogosławi, młoda pani. W porządku. To jest właściwe. Niech ci Bóg błogosławi. „Ja pragnę wrzucić moje troski na Niego i jechać po prostu na Jego obietnicy teraz. Wierzę, że On obiecał: 'Kto do Mnie przyjdzie, tego nie wyrzucę precz, w żadnym wypadku. Nie według tego, jak ja odczuwam...”.
88
„Ubiegłego wieczora modliłeś się o mnie, bracie Branham, nie czuję się ani trochę lepiej”. To nie ma z tym nic wspólnego. Ja nie jadę na moich uczuciach; jadę na Jego Słowie. Jest to Jego obietnica. „Bracie Branham, byłem u ołtarza cztery lub pięć razy, próbowałem przyjąć Ducha Świętego. Nie otrzymałem Go”. To nie ma najmniejszego znaczenia. Tylko pozostań na tej kłodzie. Ona cię przywiezie prosto do obozu, do obozu pierworodnych, do obozu świętych. Ty tam przypłyniesz. Tylko pozostań na swojej kłodzie i krzycz, i krzycz na chwałę Bogu, tak mocno, jak tylko potrafisz. Tak właśnie trzeba to czynić. Kiedy mamy pochylone nasze głowy, czy rzeczywiście pragniecie jechać na tym? Wtedy ta mała rzecz, która wzrusza twoje serce - czy chciałbyś przyjść tutaj i stanąć przed ołtarzem na chwilę, i poprosić nas, abyśmy się modlili i włożyli na ciebie ręce? Ucieszylibyśmy się, gdybyś przyszedł.
89
Przyjmij ten cichy głos, który przemawia do twego serca dzisiaj wieczorem i powiedz: „Ty wiesz, że postępowałem źle. Podnoszę teraz moją rękę”. W porządku. Ty wkroczyłeś na tą kłodę, na kłodę obietnicy Bożej, na to drzewo, na krzyż, który został ścięty. Obejmij ten krzyż swoimi ramionami teraz. Podejdź wprost tutaj i powiedz: „Ja teraz pojadę na tym. Uwierzę temu w tej chwili. Ja to przyjmę. Ja w to wierzę. Nie zmienię mojego postanowienia. Będę się trzymał tego Słowa tak długo, aż ta obietnica zostanie potwierdzona. A potem, kiedy ona zostanie potwierdzona, to wyciągnę moją rękę i wezmę następną obietnicę i zacznę na niej jechać”. Rozumiecie? I słowo za słowem, krok za krokiem, ty posiądziesz wszystko, co ci Bóg obiecał. Bowiem wszystkie rzeczy są możliwe dla tego, kto na niej jedzie. Jedź na Jego obietnicy, bo to jest pewne, że zawiezie cię do obozu. Ona cię wprowadzi do Obecności Bożej. Czy przyjdziesz teraz, kiedy mamy pochylone nasze głowy i proszę, żebyście przyszli, ktokolwiek pragnie stanąć u ołtarza na chwilę, bym się za niego modlił. „Ja jadę na niej, Panie. Ja wierzę, Panie. Wszystkie moje wątpliwości są pogrzebane w tym źródle. Panie, ja przychodzę. Ja temu wierzę. Wstępuję bezpośrednio na to Słowo dzisiaj wieczorem i będę Mu wierzył całym moim sercem. Biorę ciebie za Twoje Słowo”.
90
Jedna droga niewiasta stoi tutaj u ołtarza, by potwierdzić Bogu, że to myśli poważnie. Czy nie przyjdziecie wy, którzy mieliście pochylone wasze głowy i wasze ręce podniesione i pragnęliście być wspomniani w modlitwie? Czy chcielibyście po prostu podejść tutaj? Niech wam Bóg błogosławi. Proszę, przychodźcie. To jest właściwe. Podejdź bezzwłocznie, stań tutaj i powiedz: „Ja pojadę na niej. Boże, ty dałeś tą obietnicę, coś pukało do mego serca i ja przychodzę w tej chwili, by jechać na niej. Ja pozostanę na niej tak długo, aż mnie zaniesie prosto do obozu. Jadę prosto do obozu świętych Najwyższego”. Niech was Bóg błogosławi, to jest dobre. Przyjdźcie teraz wy, którzy chcecie jechać na niej, po prostu tacy, jacy jesteście. „Tak jakim jest, nic nie mam nie”. Przypominacie sobie - mówicie: „Czy to jest drzewo?” Tak, owego czasu zostało ścięte Drzewo i ono zostało na nowo zasadzone na Golgocie. Wskocz tylko dzisiaj wieczorem na to Drzewo z obietnicami Bożymi - ze Słowem, które wisiało na tym drzewie.
91
Ja jadę na nim. Będę mu wierzył całym moim sercem.
Pragnę uczynić tyle, że przyjdę tutaj i uścisnę dłonie z moimi braćmi. Niech was Bóg błogosławi za wasze dzielne stanowisko. Pragnę, abyście pozostali tutaj na chwilę, kiedy się modlimy. Niech wam Bóg błogosławi, moi bracia, moje drogie siostry. Niech ci Bóg błogosławi. Niech ci Bóg błogosławi, mój bracie. Niech ci Bóg błogosławi, bracie. Próbowałeś usilnie... Przeprowadzi cię przez rzekę. Pamiętajcie, ja, jako sługa Chrystusa, jestem odpowiedzialny za głoszenie Słowa. Jestem odpowiedzialny za moje świadectwo.
92
Czy bym stał tutaj dzisiaj wieczorem - mężczyzna w wieku pięćdziesięciu pięciu - pięćdziesięciu trzech lat, będę miał pięćdziesiąt cztery lata w kwietniu, a stoję tutaj i wiem, że nawet ta ostatnia wizja... Czy to są może moje ostatnie kilka dni na ziemi? Może opuszczę was za kilka dni. Ja nie wiem, co to znaczy. Słuchajcie tylko taśmy i wyciągnijcie sobie z tego wnioski. Ja nie wiem, co to znaczy.
Czy stałbym tutaj w... na wpół wierzę, że to może być moje ostatnie poselstwo, które w ogóle głoszę - właśnie tutaj w Phoenix, a mówiłbym coś niewłaściwego, kiedy wiem, że moje miejsce przeznaczenia leży tam po drugiej stronie i będę sądzony według moich słów? Moi bracia i moje siostry, pozwólcie, że wam to powiem - wy byliście na nabożeństwach. Wiecie, co to jest rozpoznawanie i te sprawy... Czy powiedziałem wam kiedykolwiek coś w Imieniu Pańskim, co by się nie urzeczywistniło? Zapytam o to każdego. Absolutnie nie. Tysiące wizji, które widziałem po całym świecie, nigdy nie zawiodły. I ja wam mówię prawdę dzisiaj wieczorem. Krew Jezusa Chrystusa jest dostatecznie wystarczająca do obmycia wszelkiej plamy i grzechu. Amen.
Jest źródło napełnione krwią
a wy stoicie teraz przy nim
Płynącą z żył Emanuela.
jedyna pewna rzecz, która pozostała na ziemi
A grzesznicy zanurzeni w tym strumieniu
Pozbędą się wszystkich swoich plam i win.
93
Poproszę teraz tych kaznodziejów i braci, czy zechcielibyście wyjść tutaj między tych ludzi, ktokolwiek jest... Czy w ten sposób wołacie kaznodziejów, żeby się modlili za ludźmi? Więc wszyscy kaznodzieje będący tutaj, którzy pragniecie i jesteście zainteresowani, by zobaczyć zbawione dusze, przyjdźcie tutaj i stańcie jako modląca się grupa, w której możemy się złączyć razem, odejść od wszystkich innych spraw, oddzielić się od nich. To są mężczyźni i kobiety, którzy dzisiaj wieczorem pieczętują swoje miejsce przeznaczenia Krwią Jezusa Chrystusa, biorąc Go za Jego Słowo, jadąc na Jego Słowie prosto do Jego Obecności i mówiąc: „Oto jestem, Panie. Nie mam nic, co mógłbym ofiarować, prócz samego siebie, więc przyjmij mnie”. Czy chcesz przyjść i stanąć razem z nimi, jeśli pragniesz - ktokolwiek chce przyjść i stanąć. Niech wam Bóg błogosławi, moi bracia. To jest bardzo miłe. Lubię oglądać mężów, którzy są dzielni, którzy są zainteresowani duszami. Sądzę, moi bracia... To jest miłe. Stańcie koło nich. To jest dobre. Stańcie wokoło. Zaśpiewajmy teraz - czy pianistka podejdzie do instrumentu, jeśli zechce? Zaśpiewajmy ten refren, słodko teraz, trzeźwo, pełni czci.
94
Nie przychodzimy do czegoś mistycznego. Nie przychodzimy do czegoś, co jest tylko pozorną wiarą. Lecz przychodzimy do Obecności Boga, wszechmogącego Jahwe Boga, który obiecał: „Gdziekolwiek dwaj lub trzej są zgromadzeni w Moim Imieniu, tam jestem wpośród nich”. Rozmawiaj z nim tak jak z twoim przyjacielem i powiedz: „Panie, przykro mi. Ja grzeszyłem”. A my będziemy śpiewać:
Jest źródło napełnione krwią,
Płynącą z żył Emanuela.
A grzesznicy zanurzeni w tym strumieniu
Pozbędą się wszystkich swoich plam i win.
Umierający łotr ucieszył się, gdy ujrzał
To źródło w swoim czasie.
Tam mogę i ja, choć tak podły jak on
Obmyć wszystkie moje grzechy.
Odkąd przez wiarę ujrzałem ten strumień
Zasilany Twoimi krwawiącymi ranami,
Wybawiająca miłość stała się moim tematem
I będzie nim aż do mojej śmierci.
Uniżcie się teraz naprawdę. Jesteście nikim. Nikt z nas nie jest kimś. I po prostu w szczerości teraz, całym swoim sercem pochylcie teraz wasze serca i głowy wszędzie w całym budynku.
95
Nasz Niebiański Ojcze, ja wiem, że Twoje słowa są prawdą. One nie mogą zawieść. One są Słowem Bożym. One są Bogiem. Ty powiedziałeś: „Kto do Mnie przyjdzie, tego nie wyrzucę precz”. A ci mężczyźni i kobiety są przekonani, wiedząc, że nie są w porządku. Oni wyszli do przodu dziś wieczorem, Panie, by wyznać, że nie są w porządku, wiedząc, że są pędzeni przez impuls z wewnątrz, który im nakazuje, by przyszli do tego źródła. I tutaj oni stoją z pochylonymi głowami i sercami, by pić z wód żywota za darmo, które zostały obiecane przez Boga. Przyjmij ich, Ojcze, do Twego Królestwa. Oni są Twoimi. Ty powiedziałeś: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśliby Go najpierw nie pociągnął Mój Ojciec. A wszyscy, których Mi dał Ojciec, przyjdą do Mnie”. I to wskazuje na to, że Bóg dał ich Chrystusowi jako dar miłości. I tutaj oni stoją, Panie. „Nikt nie może ich wyrwać z Mojej ręki” i ja się modlę, Boże, abyś ich Ty upewnił dzisiaj wieczorem, kiedy stoją tutaj, i dał im chrzest Duchem Świętym, kiedy są tutaj u ołtarza. Niech wielka moc Chrystusa tak nasyciła ich życia teraz. Oni złożyli swoje wyznanie. Oni wyszli do przodu. Ty powiedziałeś: „Kto Mnie wyzna przed ludźmi, tego i Ja wyznam przed Moim Ojcem i przed świętymi aniołami”. My wiemy, że to zostało wykonane. Otóż, Panie, zapieczętuj ich do Królestwa obietnicy Ducha Świętego. Daruj to, Panie. Wylej na nich Twego Ducha i napełnij ich Duchem żyjącego Boga, aby mogli być żyjącymi świadectwami po wszystkie dni ich życia dla Królestwa Bożego.
96
Niech teraz słuchacze powstaną. Wszyscy bądźcie pogrążeni w modlitwie. Będziemy się modlić, aby ci... Teraz każdy z was, którzy tutaj przyszliście dzisiaj wieczorem, a odczuwacie, że macie grzech w swoim sercu... Nie możecie teraz nic uczynić niż uwierzyć w to. Duch Święty... Przyjmijcie to wiarą. Jest to wiara, którą otrzymaliście. Jezus powiedział: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśliby Go najpierw nie pociągnął Mój Ojciec. A wszyscy, którzy przyjdą do Mnie...”. On ich przyjmie. On nie może uczynić nic innego, ponieważ On to obiecał. Rozumiecie? Nie polegajcie zatem na jakimś wzruszeniu uczuć. Odpocznijcie na Jego Słowie. Rozumiecie? Słowo Boże tak mówi. „Kto słucha Moich słów i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma (czas teraźniejszy) Żywot Wieczny, i nie przyjdzie na sąd, lecz przeszedł z śmierci do Życia”. Duch Święty to przeżycie - napełnienie i wyposażenie mocą do usługi. Lecz wyznanie i przyjęcie Chrystusa jest po to, by mieć wiarę i złożyć swoje wyznanie i czuć się wolnym, bowiem Bóg wybaczył ci twoje grzechy.
97
A na podstawie Jego Słowa On powiedział: „Nikt nie może przyjść, jeśli go najpierw nie pociągnie Mój Ojciec”. Rozumiecie? Otóż, Bóg pociągnął was najpierw i „Kto przyjdzie do Mnie, tego w żadnym wypadku nie odrzucę”. Rozumiecie? Rozumiecie? Wy to przyjęliście. Jedyna rzecz, którą macie... On umarł za was. Wasze grzechy zostały wybaczone przed dziewiętnastoma stuleciami. Wy tylko przychodzicie teraz, by przyjąć to, co On uczynił dla was. Rozumiecie? I czy wierzycie, że On umarł za wasze grzechy? Czy Go przyjmiecie jako waszą Ofiarę Pojednania - innymi słowy przyjmiecie Go jako Tego, który wziął na siebie wasze grzechy? Czy będziecie się cieszyć i dziękować Mu za to, że On wziął na siebie wasze grzechy? Czy wierzycie, że On to uczynił? Podnieście więc wasze ręce i powiedzcie: „Ja wierzę, że On bierze moje grzechy, amen, bierze moje grzechy”. Dobrze.
98
Zatem, wy jesteście teraz kandydatami do chrztu Duchem Świętym. Jeżeli nie przyjęliście jeszcze chrześcijańskiego chrztu, to jeden z tych mężów tutaj zatroszczy się, abyście zostali ochrzczeni chrześcijańskim chrztem. Lecz teraz - kiedy Piotr mówił jeszcze te słowa, zanim oni zostali ochrzczeni... Kiedy Piotr mówił te słowa, Duch Święty przypadł na nich. Dlaczego? Oni byli wszyscy w wielkim oczekiwaniu. Wy jesteście obecnie w oczekiwaniu. Pragniecie teraz czegoś, co was zapieczętuje do Królestwa Bożego - czegoś, co będzie dla was rzeczywistością. Wy pragniecie...Czy nie pragniecie przyjąć Ducha Świętego - każdy z was? Czy tego nie pragniecie? Na pewno pragniecie. To jest Moc, która was zachowuje. Rozumiecie?
Oni byli zgromadzeni w górnym pokoju,
modląc się w Jego Imieniu,
i zostali ochrzczeni Duchem Świętym
i mocą do przyszłej usługi.
99
Widzicie? O, tego właśnie pragniecie teraz, a możecie to mieć w tej chwili. On jest dla was w tej chwili teraz. Podejdźcie teraz, bracia, przyjdźcie teraz wszyscy i włóżcie wasze ręce na tych braci i módlcie się, aby otrzymali Ducha Świętego. Podejdźcie tu właśnie bracia, podejdźcie tu. Niech całe zgromadzenie podniesie teraz swoje ręce, wszyscy... Nasz Niebiański Ojcze, w Imieniu Pana Jezusa Chrystusa, napełnij każde serce tutaj chrztem Duchem Świętym. Przyjmijcie Ducha Świętego! Przyjmijcie Ducha Świętego! Wy ludzie tutaj, którzy stoicie i czekacie na obecność i moc Boga, aby nasyciła wasze życia!