1
Jego drogi są niewyśledzone, no nie? Wspaniały Pan! Jakże błogo jest ufać Jemu! Jestem pewny, że przeżywaliście dziś wieczorem wspaniałe chwile. Kiedy przed chwilą otworzyłem drzwi, usłyszałem siostrę Gertie śpiewającą tę starą pieśń: „Wytrzymaj, jeszcze tylko godzinę.” Ożywiło to wspomnienia o moim małym zborze, zanim go opuściłem w tamtym czasie, wyruszając na pole pracy misyjnej. Widzę ten dawny napis tutaj wzdłuż tej starej belki: „Szukajcie najpierw Boga.” Pamiętam, jak Sammy Davidson malował go około dwadzieścia pięć lat temu. Po drugiej stronie myślę napisane było: „Pomyśl, gdzie będziesz spędzać wieczność!” Zaś wprost tutaj była kobieta przy studni i Daniel w lwiej jamie. O, jakże wiele wydarzyło się od tamtego czasu!
2
Około godziny piątej dzisiejszego popołudnia wezwano mnie w nagłej potrzebie do umierającej kobiety, matki Georgie Cartera, mojego zacnego przyjaciela. Jest to trzydzieści albo czterdzieści mil stąd. Wiem, że usługiwało tu mnóstwo kaznodziejów, zanim powróciłem. Edith także była w bardzo złym stanie zdrowia. Ale kiedy tam byliśmy, Bóg wstąpił na widownię i siostra Carter jest teraz bardzo daleką od umierania. Jesteśmy za to wdzięczni.
3
Szybko zbliża się czas obchodzenia wieczerzy Pańskiej. Myślę, że chcą do tego przystąpić około północy. Na którą godzinę to wyznaczyliście? [Brat Neville odpowiada: „Możemy zacząć w dowolnym czasie od teraz do około wpół do dwunastej.” - uwaga wydawcy.] Ilu z was będzie dzisiaj przystępowało do wieczerzy Pańskiej? Pozwólcie mi zobaczyć wasze ręce. O, to jest wspaniałe. Dobrze, będę przemawiał tylko słówko lub dwa. Może ja położę tu sobie zegarek na dziesięć lub piętnaście minut, zanim rozpoczniemy wieczerzę. Czy wy Go miłujecie? Amen. Wiem, że przeżywaliście miłe chwile. Czy nie tak?
4
Chyba jest tu brat Thomas Kidd i siostra Kidd. Oni przybyli aż z Ohio. O, to jest pocieszające. Mam nadzieję, że jest to na taśmie i że to otrzymam. Wiecie, oni nie ustają w pracy, chociaż niewiele brakuje im do setki. Zawsze mnie to zachęca, gdy widzę takich ludzi. Pomyślcie, jestem już starym człowiekiem, ale jeszcze nie było mnie na świecie, a oni już głosili Ewangelię. Ja już się starzeję, ale oni nie poddają się. Skoro nie mogą już wychodzić i mówić głośno do ludzi, biorą magnetofon i idą od szpitala do szpitala, od domu do domu, zwiastując Ewangelię. To jest przepiękne. Amen. Niewątpliwie bardzo mnie to cieszy. Jestem wdzięczny za nich i za wszystkich, którzy wykonują tutaj jakąkolwiek służbę.
5
Pamiętajcie teraz, chcę to już zapowiedzieć, że jeśli Pan pozwoli, jak tylko remont kościoła zostanie zakończony, a ma to być, jak twierdzą, około dziesiątego lutego, przeznaczymy co najmniej osiem albo dziesięć dni, a może dwa tygodnie na „siedem pieczęci” z Objawienia. Wyślemy zawiadomienia do odwiedzających nas ludzi z okolicy, tu z kraju, podając termin z dużym wyprzedzeniem. Jeśli będziecie chcieli przybyć, będzie to dla nas radością powitać was tutaj. Być może Pan znowu ujawni wśród nas Swoją obecność, tak jak uczynił to ostatnio, gdy rozważaliśmy „siedem okresów kościoła.”
Jeśli chcecie modlić się za kogoś, wspominajcie o mnie zawsze w swoich modlitwach, gdyż właśnie ja tego rzeczywiście potrzebuję. Jestem trochę zażenowany, że mam tu zająć dziesięć lub piętnaście minut, aby powiedzieć coś krótkiego, zanim rozpoczniemy, ale skłońmy swoje głowy na chwilę.
6
Panie Jezu, pewnego dnia będzie po bitwie i nie będzie już chorych, aby za nich się modlić, ani też grzesznych, aby pokutować. Ale dopóki trwa taki dzień, w jakim żyjemy, Ojcze, dopomóż nam pracować w tym świetle, jakie mamy, ponieważ nadchodzi godzina, gdy nikt nie będzie mógł pracować. Czułbym się źle, gdybym zamknął ten rok nie powiedziawszy jeszcze kilka słów. Proszę, pomóż mi, Panie, przez tych kilka chwil powiedzieć coś, co do serc Twoich ludzi wszczepiłoby odwagę, abyśmy po spożyciu wieczerzy opuszczali to miejsce świadomi tego, że w tym jest siła. Izrael spożywał tę komunię po raz pierwszy tam w Egipcie i potem szedł czterdzieści lat, a jego obuwie nie ścierało się ani nie niszczyła jego odzież. A wśród tych dwóch milionów ludzi nie było nikogo słabego, gdy wyszli z pustyni. Spraw Panie, abyśmy pamiętali o tym dzisiaj, gdy zbliżamy się do tej wielkiej godziny. Prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
7
Gdybym miał omawiać to, co sobie zanotowałem i co miałem rozpocząć dzisiejszego popołudnia, bylibyśmy tu jeszcze o piątej rano. [Brat Neville mówi: „To byłoby w porządku.” - wyd.] Dziękuję. Ale chciałbym przeczytać tylko krótkie Słowo z 6 rozdziału Listu do Efezjan, werset 12, by zająć się nim tylko na chwilę, dla dodania otuchy.
Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.
8
„Z duchowymi mocami zła, które są wysoko.” Chciałbym z tego wziąć krótki, dziesięciominutowy lub piętnastominutowy tekst, który nazwałbym: „Zmaganie.” Zmaganie albo mocowanie się jest to próba sił. Czasem dochodzi do wypróbowania naszych sił. Indianie mają zwyczaj rozpalać ognisko, a potem pewna liczba mężczyzn staje przy jednym końcu liny i taka sama liczba przy jej drugim końcu, a potem odbywają się zawody, następuje zmaganie, próba sił. Targają w obie strony i ci, którzy przegrają, zostają przeciągnięci przez ten ogień. Wiemy o wielu przypadkach, gdy musimy się zmagać, ale ja chciałbym na tej podstawie mówić teraz przez kilka minut o tym największym zmaganiu, jakie istnieje, to jest o zmaganiu między kościołem a szatanem. Chcemy też mówić o wielkiej sile Bożej w Jego kościele.
9
To wielkie zmaganie przebiega już przez wiele lat. Zaczęło się ono w niebie i szatan został strącony na ziemię, gdzie stał się nieprzyjacielem ludu Bożego. Od tego czasu używa on całej swojej siły i strategii, aby przeciągnąć Bożych ludzi przez ten ogień lub raczej wciągnąć ich do swojego ognia.
Wiemy, że tym, który ma największą moc, jest Bóg. Bóg dał Swoim ludziom tę najlepszą rzecz, aby mogli przemagać szatana, a jest nią Jego Słowo. Słowo jest Bogiem, a któż jest mocniejszy niż Bóg? Słowo jest więc Bogiem, a Słowo staje się naszą siłą. Bóg w kościele staje się siłą, mogącą wciągnąć szatana w jego własny ogień, jaki przygotował. I te zawody przebiegają w dalszym ciągu.
10
Jezus powiedział w Ewangelii Marka 16: „W imieniu Moim demony wyganiać będą.”
Wiem, że jest takie stare porzekadło, że ludzie ... takie stare przysłowie ... ale ono nie jest takie znowu stare. W naszych czasach ludzie nie wierzą w demony. Ale moim zdaniem należy znać swojego nieprzyjaciela. Trzeba znać swojego wroga i ćwiczyć się przed zmaganiem, jakie nas czeka, kiedy go spotkamy. A spotkamy go na pewno. Poznajcie go i zapoznajcie się z jego siłą, a potem ćwiczcie się na to zmaganie, jakie was czeka, gdy go spotkacie. Jedno jest całkiem pewne, mianowicie to, że go spotkacie. Trenujcie więc przygotowując się na to zmaganie.
Ćwiczenie się do zapasów możemy obserwować u boksera. Naprawdę dobry zapaśnik studiuje zazwyczaj i zna swojego przeciwnika, z którym ma się spotkać w walce i którego chce pokonać. Studiuje jego ruchy i chwyty, bacznie śledzi, czy nachyla się on do przodu, czy też cofa się, czy uderza prawą ręką, czy też lewą. Studiuje to wszystko, a jeśli jest zapaśnikiem najwyższej klasy, to postara się o trenera, który będzie walczył z nim właśnie w taki sposób, jak jego przyszły przeciwnik, ponieważ on chce poznać wszystkie jego wybiegi, zanim się z nim spotka.
11
Myślę, że jest to bardzo dobra rzecz dla chrześcijanina. Tak jest. A jeśli naprawdę chcesz rozpocząć trening, zacznij od tej złotej reguły Jana 3,16. Wystartuj od tego i to postawi cię na ringu. A potem trenuj te ciosy nokautowe, bo będziesz musiał je stosować. Każdy o tym wie. Musisz ćwiczyć się, jak zadać cios swojemu przeciwnikowi. Bóg zawsze używa do tego Swojego Słowa. Musimy o tym pamiętać, że aby pokonać swojego przeciwnika, Bóg zawsze używa Swojego Słowa. Gdyby Bóg mógł wymyślić i dać Swojemu ludowi cokolwiek lepszego dla pokonania nieprzyjaciela, z pewnością zrobiłby to. Dlatego jak zawsze mówiłem: „Kiedy Bóg podejmuje decyzję, jest ona tą najlepszą, jaka istnieje. On nigdy nie potrzebuje zmieniać Swoich decyzji.” A pierwszą decyzją Boga w ogrodzie Eden było to, że dla pokonania nieprzyjaciela dał Swoim ludziom Swoje Słowo. Oni zostali obwarowani Jego Słowem.
12
Otóż nasz przeciwnik zajął się studiowaniem naszej strategii opartej o Słowo. Szatan przestudiował to tak dokładnie, że kiedy spotkał się z Ewą, miał przeciwko niej najlepszą strategię, jaką tylko mógł. Było nią rozumowanie na temat Słowa. Otóż, nie chciejcie nigdy rozumować na temat Słowa. Po prostu wierzcie mu. Nie próbujcie go wyjaśniać. Nie próbujcie go rozszyfrować. Nie możecie przecież rozszyfrować Boga, a Słowo jest Bogiem. Ono jest po to, aby mu wierzyć. Nasza siła leży po prostu w przyjęciu Słowa. Każdy wie, że nasienie we właściwej glebie wyda plon według swojego rodzaju. My przyjmujemy po prostu Słowo.
13
Otóż Ewa wdała się w rozumowanie. Ona zacytowała szatanowi Słowo: „Bóg powiedział: Nie będziecie jedli z niego, bo w dniu, w którym z niego zjemy, na pewno pomrzemy.”
Szatan wcale tego nie kwestionował. On powiedział: „Naturalnie, to słuszne. Ale widzisz, wam jest potrzebne nowe światło.” Coś trochę różniącego się od słów wypowiedzianych przez Boga. „Gdybyście to zrobili, stalibyście się tylko trochę bardziej rozgarnięci. Wasze oczy otworzyłyby się.”
„Ależ Bóg powiedział, że umrzemy,” odpowiedziała.
„Och, na pewno nie umrzecie.” Widzicie, tak daleko to doszło, do tego stopnia. Ale Bóg powiedział, że tak będzie, i to decyduje! Tak doszło do rozstrzygnięcia tego wielkiego współzawodnictwa, w którym cała ludzkość została wciągnięta w śmierć na skutek tego, że Ewa dała posłuch rozumowaniu przeciwko Słowu Bożemu. Jest hańbą, że to zrobiła, ale to jest już sprawa przeszłości. Lecz teraz jesteśmy ciągle obwarowani, a to połączenie zostało wykonane w Chrystusie Jezusie. Wiemy o tym. Bóg dał nam tę najlepszą obronę, a jest nią proste ufanie Jego Słowu.
14
Wiecie, że wielu wierzy dzisiaj, iż nie ma czegoś takiego jak diabeł. Oni wierzą, że to jest tylko myśl. Tak są przekonani. Są też ludzie, którzy myślą, że Duch Święty jest to dobra myśl, a diabeł to jest zła myśl. Ale, jak zauważacie, kiedy Biblia mówi o Duchu Świętym, to mówi: „Kiedy On, Duch Święty przyjdzie.” „On” jest to zaimek osobowy. Rozumiecie? A więc On jest osobą. I także szatan jest osobą. Również demony są osobami. Tak jest, demony istnieją i przejawiają się na wiele sposobów. Ale oni myślą, że to jest tylko staromodne pojęcie.
15
Kilka tygodni temu dyskutował tu ze mną pewien człowiek. On powiedział: „Wiesz, co ty robisz? Kiedy mówisz to ludziom, zmieniasz tylko nastawienie ich myśli. To jest tylko zmiana sposobu myślenia.”
Dokładnie z tym samym spotkałem się kiedyś w Indiach, gdzie obecni byli ci tamtejsi święci ludzie. Było to chyba największe zgromadzenie, do jakiego kiedykolwiek przemawiałem, około pół miliona ludzi, a ja otrzymałem to przez rozeznanie Ducha. Oni widzieli Ducha Świętego w działaniu, jak wywołuje ludzi spośród zgromadzonych i objawia im pewne rzeczy i wyjawia ich myśli. Ci radżowie i gurowie powiedzieli: „On czyta ich myśli.”
16
Po kilku chwilach, gdy około pięć albo sześć osób przesunęło się w kolejce modlitewnej, kolej przyszła na człowieka ślepego. On był całkowicie niewidomy, a jego oczy były tak białe, jak moja koszula. Wtedy powiedziałem: „Oto jest człowiek niewidomy. Wszyscy widzą, że jest niewidomy. Gdybym mógł mu pomóc, zrobiłbym to, ale jedyny sposób, w jaki mogę coś zrobić, to przez dar, być może powiedzieć coś, co on uczynił, aby pokazać, że skoro Bóg wie, co on uczynił, wie też z pewnością, co dla niego uczynić.” Patrząc na niego, powiedziałem: „On jest czcicielem słońca. Jest już ślepy przez dwadzieścia lat. Jest żonaty, a jego żona jest małego wzrostu. Ma dwóch synów, jednego około siedmiu lat, a drugiego dziewięcioletniego.” Kiedy tłumacz to przetłumaczył, okazało się, że jest dokładnie tak. Podałem też ich imiona.
17
Wtedy spośród tłumu, stamtąd gdzie byli ci ludzie, rozległa się fala okrzyków: „To jest umysłowe, to jest coś w rodzaju psychicznego odczytywania ich myśli!”
Pomyślałem wtedy: „Panie, obyś zechciał mi pomóc! Potrzebuję Twojej pomocy, Panie. Ci ludzie próbują umieścić to w kategorii telepatii. Ale tak nie jest, a Ty wiesz o tym, Panie.” Przekazałem im miejsce Pisma, w którym Jezus mówi, że nie czyni niczego, dopóki Ojciec Mu nie pokaże. A potem, gdy zwróciłem się znowu w stronę tego człowieka, zobaczyłem go w widzeniu z tak dobrym wzrokiem, jak mój. Wtedy pomyślałem: „Teraz jest czas.”
Powiedziałem: „Ten człowiek jest czcicielem słońca i utracił wzrok. Tutaj są kapłani mahometańscy i kapłani szyitów, dżinistów, buddystów i różnych innych rodzajów religii. Otóż ten człowiek chce odzyskać wzrok. Powiedzielibyście, że on oddawał cześć stworzeniu, zamiast Stwórcy. Ja także w to wierzę. Dzisiaj byłem podejmowany w świątyni dżinistów, gdzie zeszli się przedstawiciele siedemnastu różnych religii, aby stawiać mi pytania, a wszyscy oni byli przeciwko Chrystusowi, wszyscy bez wyjątku! Wielu z was było tam obecnych. Jeśli Chrystus jest taki do niczego, oto jest człowiek, który chce być w porządku, jest zaś rzeczą oczywistą, że jedynym, kto może przywrócić mu wzrok, jest Bóg stworzenia, który stworzył cały świat. Jeśli ktokolwiek z was kapłanów mahometan, należących do najliczniejszej religii tutaj, przyjdzie i przywróci mu wzrok, będę naśladował mahometan, albo jeśli wystąpi kapłan buddyjski i przywróci mu wzrok, stanę się buddystą. Niech uczyni to Bóg, który go stworzył, gdyż musi być Stwórca, skoro istnieje stworzenie. Potrzeba Stwórcy, aby stworzyć wzrok w oczach tego człowieka. On jest ślepy od dwudziestu lat od patrzenia w słońce, gdyż myślał, że jak będzie to robić, dostanie się do nieba. Robił to z nieświadomości. Co zrobilibyście wy, kapłani buddyjscy? Zmienilibyście tylko jego sposób myślenia. Powiedzielibyście mu, że nie ma racji.” Oni oddają cześć swoim przodkom. „Uznalibyście i powiedzielibyście, że on jest w błędzie, ale co dalej? Zmienilibyście tylko jego sposób myślenia. Co zrobiliby mahometanie? Zmieniliby jego sposób myślenia. Tak samo szyici, dżiniści i tak dalej. Zmieniliby jego myśli.
18
„To samo mamy w Stanach Zjednoczonych,” powiedziałem. „Metodyści chcą, aby wszyscy baptyści stali się metodystami, a zielonoświątkowcy chcą wziąć wszystkich metodystów i zrobić z nich zielonoświątkowców. To jest zmiana myśli. Ale nie o to chodzi. Nie o tym mowa. Mówimy o Bogu, który jest Stwórcą. Z pewnością Stwórca potrafi przemówić.” „To, co następnie powiedziałem, nie powiedziałbym z pewnością, gdyby nie to widzenie. W żadnym wypadku. Powiedziałem: „Niech ten Jedyny, który jest Bogiem, przyjdzie i przywróci mu wzrok. Wzywam każdego z obecnych tu kapłanów, radżów, gurów lub kimkolwiek jesteście, przyjdźcie tu i dajcie mu wzrok, a stanę się naśladowcą waszej filozofii, będziecie mieli nowo nawróconego.” To był najcichszy tłum, jaki kiedykolwiek widziałem. Widzicie? Nikt się nie ruszył.
19
Powiedziałem: „Dlaczego jesteście tacy milczący? Przyczyna leży w tym, że nie możecie tego zrobić. Ja także nie. Ale Bóg niebios, który wzbudził Swojego Syna Jezusa Chrystusa, którego jestem sługą, dał mi przed chwilą widzenie, że ten człowiek odzyska wzrok. Jeśli tak się nie stanie, możecie mnie wydalić z Indii. Ale jeśli tak się stanie, to każdy z was będzie winien oddać swoje życie Jezusowi Chrystusowi. Chciałbym was zapytać, ilu z was zechce oddać życie Chrystusowi, jeśli ten oto ślepy człowiek odzyska wzrok. Widzicie swoich kapłanów, ale nikt z nich tutaj nie wychodzi. Dlaczego nie przyszli, skoro zapewniali was, że ich religia jest tak wielka i tak wspaniała? Dlaczego ktoś nie przyjdzie i nie powie czegoś?” Nikt nie przyszedł: Wtedy powiedziałem: „Jeśli zobaczycie, że ten ślepy człowiek, który tu stoi ...”
20
W tej chwili wszedł na podium lekarz, aby zbadać jego oczy. Potrząsnął głową i powiedział: „On jest ślepy.”
Wtedy powiedziałem: „Z pewnością jest ślepy. Ale jeśli Bóg przywróci mu wzrok, ilu z was będzie służyło Jezusowi Chrystusowi?” Jak daleko tylko mogłem dostrzec, wszędzie widziałem ocean ciemnych rąk. Zwróciłem się do tego człowieka i powiedziałem: „Panie Jezu, niech stanie się wiadome, że Ty jesteś Bogiem.” Ten człowiek rzucił mi się na szyję. Obok siedział burmistrz Bombaju i on jemu także rzucił się na szyję. Widział tak dobrze, jak każdy inny.
Co to jest? Jest to rzeczywiście Boża moc! Bóg jest Bogiem, a szatan jest szatanem! Jeśli nie wierzycie w istnienie diabła ... Kiedy ja rozpocząłem pracę, zderzałem się z nim codziennie. Nie mówcie mi, że nie ma diabła, bo ja wiem lepiej. Musiałem walczyć z nim codziennie. Dlatego wiem, że diabeł istnieje. I kiedy go spotkacie, zachodzi potrzeba, abyście byli wyćwiczeni. Nie wyćwiczeni w psychologii, nie wyćwiczeni przez wykształcenie, lecz wyćwiczeni przez Ducha Świętego. Moc Boża przejawia się w Jego Słowie. Poznajcie waszego przeciwnika. O, jakże okrutną jest on istotą!
21
Jakże chciałbym zatrzymać się teraz przy tym, omówić to dokładnie i idąc przez Biblię pokazać wam ludzi tamtych czasów, którzy spotykali się z tym twarzą w twarz. W tym zmaganiu z nieprzyjacielem oni obwarowywali się Słowem Bożym. Noe tego doświadczył i wiedział, iż Bóg powiedział mu, że będzie padać deszcz. To zmaganie przebiegało pomiędzy nauką i Słowem Bożym. Nauka mówiła: „To jest niemożliwe.” Bóg powiedział: „To się stanie.” Amen.
To samo jest dzisiaj. To się stanie! To się dzieje! Demony istnieją! Ale Jezus wypędzał ich i dał Swojemu kościołowi władzę czynienia tak samo: „W imieniu moim diabły wyganiajcie!” Pewnego razu wypędził z pewnej ślicznej kobiety siedem diabłów. Powiedział też: „Gdy duch nieczysty wyjdzie z człowieka, wędruje po miejscach bezwodnych, a potem wraca tam zabierając z sobą siedem innych diabłów.” To wskazuje na to, że gdy człowiek zostaje oczyszczony od diabłów, coś, co było w nim, wychodzi z niego. Wyszedł z niego diabeł. Otóż jeśli diabeł wyszedł, daje to Bogu możliwość wejścia. Jeśli więc on wychodzi, pozwól wejść Duchowi Świętemu. Nie pozostawiaj tego miejsca pustym. Jeśli tylko pokutujesz ze swoich grzechów i nic więcej, to wyjdziesz na tym gorzej niż bez tego. Lecz pozwól, aby to miejsce, które niegdyś zajmował i w którym żył szatan, napełnił Duch Święty od Boga, a wtedy będziesz miał w sobie przejawiającą się siłą Słowa Bożego i będziesz wyganiać demony. Zmaganie toczy się dalej. światła wieczorne świecą. Boży Duch Święty jest obecny.
22
Teraz brakuje już tylko około trzech minut do momentu, gdy rozlegną się gwizdki i będzie północ. Kiedy potem opuścimy ten budynek, aby iść na nasze różne miejsca i do swoich domów, aby spotykać się na zewnątrz i stykać się ze światem, nie chodźmy tak, jak dawniej. Wyjdźmy w mocy Jego zmartwychwstania. Wyjdźmy w imieniu Jezusa Chrystusa, z wysoko podniesionym sztandarem i z wiarą w Jego Słowo. Używajmy tego obosiecznego miecza, mając tarczę i będąc obleczeni w zupełną zbroję Bożą, aby dać należyty odpór przeciwnikowi, który z każdym dniem staje się mocniejszy i potężniejszy. Kiedy nieprzyjaciel naciera jak powódź, Duch Boży wzbudza przeciwko niemu chorągiew. Skoro dochodzimy do końca wszystkich rzeczy i tajemnice Boże z nami zostały zakończone, rozglądamy się za większą mocą pochwycenia, zdolną przeciwstawić się siłom zła, która spowoduje pochwycenie kościoła i przeniesie go do chwały. Musimy to posiadać. Wejdźmy w rok 1963 przyjmując to wyzwanie, jako słudzy żyjącego Boga! Podobnie jak w dawnych czasach Szadrach, Meszach i Abed-Nego nie kłaniajmy się przed diabłami tego świata i nie odwołujmy tego, o czym mówiliśmy, lecz nacierajmy mocno w tej bitwie.
23
Dzisiaj wieczorem, kiedy czekamy na dźwięk tych gwizdków, czuję się jak Dawid w tą straszną, gorącą noc, kiedy obozował pod morwami, a nieprzyjaciel szykował się do natarcia. Jakaż godzina musiała to być dla Dawida! Jakież chwile musiał tam przeżywać! Nie wiedział, jak się poruszyć, nie wiedział, jak postąpić, ponieważ zdawał sobie sprawę, że wróg ma przewagę. Ale nagle usłyszał szum wiatru w wierzchołkach tych morwów. Wiedział, że to Bóg wyrusza przed nim i on ruszył do bitwy. Czuję się dzisiaj podobnie, po wczorajszym poselstwie. Znajduję się w najciemniejszej godzinie mojego życia. Czuję się jak Izajasz w świątyni, kiedy zobaczył tych aniołów: „Jestem człowiekiem nieczystych warg i mieszkam pośród ludu nieczystych warg.” Ale słuchajcie, muszę w jakiś sposób stawić temu czoła, a jedyna rzecz, na którą czekam, to ten szum we wierzchołkach morwów, dający sygnał do ruszenia na spotkanie wroga, gdziekolwiek by to było. Niech Bóg nam w tym dopomoże.
24
Teraz myślę, że brakuje minuty do dwunastej i rok 1962 z wszystkim, co zawierał, stanie się przeszłością.
Powstańmy teraz wszyscy. Każdy z nas uczestniczy w tym zmaganiu. Paweł powiedział: „Zapominając o tym, co za mną,” o wszystkich naszych błędach ostatniego roku, „zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany.” Przebacz mi wszystkie moje błędy, jakie popełniłem w tych wszystkich latach. Przebacz mi, o Boże. Przebacz mi, kościele. Przebacz mi, o Boże, moje usługiwanie, w którym, jak odczuwam, zawiodłem. Kościele, przebacz mi moje błędy. Chcę zdążać usilnie do mety tego wysokiego powołania w Chrystusie Jezusie. Cokolwiek przyniesie jutro, o tym nie wiem, ale wiem, kto trzyma w Swojej dłoni rok 1963.
25
Podnieśmy teraz swoje ręce do Boga i módlmy się w swój własny sposób, wyznając upadki i prosząc Boga o pomoc w nadchodzącym roku.
Ojcze niebieski, stoimy tu, a wiele myśli kryje się w naszych sercach i wiele wspomnień błędów, popełnionych w tym minionym roku. Gdy zbliżamy się do momentu śmierci roku 1962 i narodzin 1963, spraw, o Boże, byśmy znaleźli się o krok wyżej i mogli zobaczyć Jezusa i Jego program. Niech w życiu każdego z nas w tej modlitwie, o Panie, kiedy umiera stary rok, a nadchodzi urodzenie się nowego, umrze w naszych sercach grzech i niewiara starego człowieka i niech z nastaniem nowego roku 1963 nastąpi nowe narodzenie jak potężny, szumiący wiatr i niech wypełni nasze istoty i uczyni nas nowymi stworzeniami w Chrystusie.
26
Uczyń nas użytecznymi sługami. Przebacz naszą przeszłość. Pobłogosław naszą przyszłość. Prowadź nas, o Panie, Boże Jahwe, Swoją potężną prawicą. Błogosław tych oto kaznodziejów. Błogosław wszystkich laików i wszystkich gości. Bądź z nami, Panie. Jesteśmy Twoimi sługami i oddajemy się całkiem Tobie na rok 1963, aby moc Twojego Ducha miała większą przewagę w naszym życiu i w naszej istocie. Dopomóż nam, Boże. Prosimy, przebacz nam i dopomóż nam. Wzbudź potężnych mężów! Wzbudź potężnych wojowników wiary! Otwórz w tym roku, Panie, zasoby tej ukrytej manny, tę skałę u stóp skały, abyśmy mogli zobaczyć program Boży. Dokończ budowę tych piramid naszego życia, Panie, i połóż kamień szczytowy, Jezusa Chrystusa, na każdym pojedynczym z nas. Niech Jego wspaniałe, zacne, święte błogosławieństwo spoczywa na nas wszystkich. Niech spadnie na nas ogień Ducha Świętego. Niechaj ujawni się moc zmartwychwstania. Jak bardzo dziękujemy Ci dzisiaj, o Boże! Jesteśmy Twoi. Tobie, Panie, oddajemy się całkowicie.
27
Kiedy mam udać się w tamte strony, nie wiedząc gdzie ani jak, ani co będę czynił, ufam Tobie, wszechmocny Boże, że Ty poprowadzisz mnie, Swojego nieużytecznego sługę, abym mógł zostać użyty dla chwały i czci Wszechmogącego. Spraw to, Ojcze.
Przyjmij nasze modlitwy. Błogosław nasze wysiłki. Uzdrawiaj chorych i utrapionych, zarówno duchowo, jak i cieleśnie. Uczyń nas Twoimi sługami. Jesteśmy gliną, Ty zaś jesteś garncarzem. Kształtuj każdego z nas w Swój własny sposób, abyśmy pasowali do siebie i do Jezusa Chrystusa, jako członki Jego ciała. Prosimy o to w imieniu Jezusa, dla Jego sprawy i dla sprawy Ewangelii. Amen, amen.
28
[Pewien brat mówi w Duchu obcym językiem, inny brat przekazuje tłumaczenie - wyd.] Dzięki Ci, Ojcze, Boże. Dziękujemy Ci za to napomnienie noworoczne. Sprawia ono, że możemy wyjść stąd z nadzieją i pociechą, że to poselstwo jest prawdziwe, skoro powiedziałeś to przez tych mężczyzn, którzy o tym nie wiedzieli, i wzywasz nas, abyśmy stali przy tym. Zrobimy wszystko, co tylko umiemy, Panie, aby stać przy Tobie i Twoim Słowie.
Przyjmij nas w imieniu Tego, który nauczył nas wszystkich, że tak mamy się modlić: [Brat Branham i zgromadzeni modlę się razem - wyd.] „Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jak w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom; i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od złego; albowiem Twoje jest królestwo i moc, i chwała na wieki wieków. Amen.”
29
Niech was błogosławi Pan i niechaj was strzeże. Ale teraz ci, którzy muszą odjeżdżać do swoich domów ... Upłynęło już pięć minut roku 1963. Niech was Bóg błogosławi. A wy, którzy chcecie pozostać i uczestniczyć w wieczerzy Pańskiej, będziecie mile widziani, będziemy się cieszyć z waszej obecności. To nie jest zamknięta komunia, lecz jest to dla wszystkich wierzących, którzy mają społeczność z Chrystusem. Zapraszamy was, byście pozostali i obchodzili tę wieczerzę z nami. Robimy to z tego powodu, że jest to pierwsza rzecz przed podróżą. Rozpoczynamy podróż. A Izraelici, zanim rozpoczęli podróż, zabijali baranka i jedli gorzkie zioła, a potem dopiero ruszyli w podróż. Myślałem sobie: „Jakże trafne jest to dziś wieczorem!” Baranek został zabity i posiłek został nagotowany, a była północ. Oni spożywali go właśnie wtedy, właśnie o północy. Więc róbmy to za ich przykładem. Ci z was, którzy chcą pozostać z nami i przygotować się do czekającej nas podróży, będziemy się cieszyć z waszej obecności. Niech was Bóg błogosławi.
30
A wy, którzy musicie teraz wyjechać, udajcie się do swoich domów i bądźcie z Bogiem, aż zejdziemy się ponownie. Amen. Pozostali niech zostaną na swoich miejscach i potem rozpoczniemy wieczerzę Pańską. Teraz siostra ... W porządku.
Aż się znów, zejdziem znów,
Aż zejdziemy się u Zbawcy stóp, (zejdziem znów)
Aż się znów, zejdziem znów,
Z Bogiem bądźcie, aż się zejdziem znów!
Śpiewajmy to jeszcze raz oczekując na wyjście tych, którzy odchodzą. Uciszmy się, gdyż to jest bardzo uroczysta sprawa. Za chwilę chcę odczytać z Pisma Świętego coś, co jest bardzo cenne. Ale teraz śpiewajmy to jeszcze.
Aż się znów,
Uściśnijmy sobie ręce. Jeśli w twoim życiu jest coś niewłaściwego, a ta osoba, względem której zawiniłeś, jest tutaj, podejdź do niej i napraw to.
Aż się znów, zejdziem znów,
Czy pianista mógłby podejść do fortepianu?
Z Bogiem bądźcie, aż się zejdziem znów!
Aż się znów, zejdziem znów,
Aż zejdziemy się u Zbawcy stóp,
Aż się znów, zejdziem znów,
Z Bogiem bądźcie, aż się zejdziem znów!
On troszczy się o ciebie,
On troszczy się o ciebie;
W słońcu i w mroku
On troszczy się o ciebie.
Zaśpiewajmy to jeszcze raz.
On troszczy się o ciebie,
On troszczy się o ciebie,
W słońcu i w mroku
On troszczy się o ciebie.
Czy nie jest to przepiękne? Śpiewajmy to jeszcze raz, zanim sala się uspokoi.
On troszczy się … (zamknijcie oczy) się o ciebie,
On troszczy się o ciebie;
W słońcu i w mroku
On troszczy się o ciebie.
31
Ojcze niebieski, jesteśmy tak szczęśliwi, gdyż przekonaliśmy się o prawdziwości tego, że zarówno w naszych najciemniejszych godzinach, jak i w blasku słońca On nigdy nie zaniecha nas ani nie opuści. Jesteśmy bardzo szczęśliwi dzięki temu, co posiadamy. Nasza ufność zbudowana jest na niczym mniejszym niż krew Jezusa i Jego sprawiedliwość. Nie ufamy rzeczom tego świata, Panie. Ufamy Tobie! Nie ważymy się ufać niczemu innemu, jak tylko spolegać całkowicie na imieniu Jezusa. Dziękujemy Ci, Ojcze.
Przygotowujemy się teraz do uczestniczenia w jednej z nielicznych naturalnych czynności, jakie nam poleciłeś przestrzegać. Jedną z nich jest chrzest, inną jest komunia, a następną jest umywanie nóg. Podchodzimy do tego uroczyście i z szacunkiem, o Boże, wiedząc, że ten Baranek jest barankiem wielkanocnym. Przed tamtymi Twoimi dziećmi była ta długa podróż przez pustynię. Zanim można było spożywać tego baranka wielkanocnego, na odrzwia domu musiała zostać naniesiona krew.
Boże, badaj teraz nasze serca. Czy jest tam krew, o Panie? Jeśli nie, to prosimy, abyś użył jej właśnie teraz, usuwając nasze grzechy i okrywając je, abyśmy mogli być od nich uwolnieni. Chcemy, o Panie, być oddzielonymi od grzechów tego świata, aby być świętymi i móc stanąć przed obliczem Ojca, kiedy teraz przystępujemy, aby przyjmować ciało i przelaną krew naszego Baranka, Syna Bożego, naszego Zbawiciela. Sprawdź nasze serca, Ojcze, kiedy będziemy czytać, a potem uczyń nas Swoją własnością. Prosimy o to w imieniu Baranka, Jezusa Chrystusa. Amen.
32
Chciałbym przeczytać kilka wersetów z 1 Listu do Koryntian, rozdział 11, począwszy od wiersza 23. Są to słowa Pawła do zboru w Koryncie.
Albowiem ja przejąłem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której był wydany, wziął chleb,
A podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją.
Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją.
Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie.
Przeto, ktokolwiek by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winien będzie ciała i krwi Pańskiej.
Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije.
Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, sąd własny je i pije.
Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło.
Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi.
Gdy zaś jesteśmy sądzeni przez Pana, znaczy to, że nas wychowuje, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni.
A tak, bracia moi, gdy się schodzicie, aby jeść, czekajcie jedni na drugich.
Jeśli kto głodny, niech je w domu, abyście się na sąd nie schodzili. A zarządzenie co do pozostałych spraw wydam, gdy przyjdę.
33
Moim zdaniem jest to najbardziej uroczysta chwila. Jest napisane, że kiedy ta komunia była obchodzona po raz pierwszy, a także umywanie nóg ... To będziemy musieli dzisiaj opuścić, ponieważ nie mamy wody. Dopływ wody został całkowicie odcięty i nie możemy nawet korzystać z ubikacji, udało im się tylko zestawić to prowizorycznie, jak potrafili, aby mogło się odbyć nasze dzisiejsze zgromadzenie. Ale zrobimy to, co oni zrobili, a co zapisał chyba Łukasz, że „zaśpiewawszy pieśń, wyszli.” Czy jednak wiecie, co to przedstawia? Na początku, kiedy zostało to ustanowione po raz pierwszy w Izraelu, gdy byli w Egipcie, oni mieli wyruszyć do ziemi obiecanej. I to właśnie czujemy także dzisiaj. Jesteśmy w drodze do ziemi obiecanej. Ta droga rozciąga się przed nami.
34
Oni mieli umówiony znak, że kiedy przechodził anioł śmierci, na odrzwiach musiała być krew. W domu, gdzie tak nie było, musiał umrzeć najstarszy syn albo najstarsze dziecko. Główną myślą i właściwym znaczeniem jest to, że najpierw musiała być zastosowana krew. Czy zwróciliście uwagę, jak ujął to Paweł? „Kto je i pije niegodnie, sąd własny je i pije, nie rozróżniając ciała Pańskiego.” Oznacza to, że jeśli jakaś osoba przystępuje do stołu Pańskiego niegodnie, spoczywa na niej śmierć, duchowa śmierć. Byłoby tak wtedy, gdyby ktoś upijał się i żyć w rozwiązłości na sposób tego świata, a potem przystępował do stołu Pańskiego. Tego nie wolno nam robić. Dlatego oczyśćmy swoje serca, oczyśćmy swoje ręce i oczyśćmy swoje umysły od złych myśli i przystąpmy do stołu Pańskiego z czcią i świętobliwością. Wiemy bowiem, że łączymy się tutaj z naszą ofiarą, Jezusem Chrystusem, który jest naszym jedynym zbawieniem.
35
Przeprowadzimy to dzisiaj w taki sposób, że jeden z braci starszych stanie tutaj, brat Zabel. Myślę, bracie Zabel, że byłoby dobrze wezwać najpierw osoby, które są tutaj na podium, aby ustawiły się jako pierwsze w kolejce. Po chwili brat Zabel da wam wskazówki, jak tylko wykonamy błogosławieństwo nad wieczerzą Pańską.
36
Ten przaśny chleb został przygotowany przez chrześcijanina i jest to chleb bez kwasu. Gdy będziecie wkładać go do ust, zauważycie, że jest bardzo szorstki i gorzki. Jest pomarszczony, złamany i starty, a to oznacza złamanie, starte ciało naszego Pana Jezusa. O, gdy tylko myślę o tym, moje serce nieomal przestaje bić. Pomyślcie tylko, niewinny Syn Boży starty, ubity i sponiewierany! Czy wiecie, dlaczego On przez to przechodził? Z powodu mojej winy. On zajął moje miejsce, stał się grzesznikiem, abym ja przez Jego ofiarę mógł stać się podobnym do Niego - synem Bożym. Jakaż to ofiara!
37
Pochylmy swoje głowy. Najświętszy Boże, trzymam teraz na tej metalowej tacy ten chleb, który reprezentuje to złamane, starte, potłuczone i umęczone ciało naszego Pana, o którym prorok wołał: „On zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze, ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.” O Panie, z jaką czcią to sobie przypominamy! Kiedy złączam się dzisiaj z tą ofiarą wraz z tym zgromadzeniem, spraw, Panie, abyśmy biorąc do ust ten chleb wspominali o Jego śmierci i mękach, i o wszystkim, przez co On przechodził ze względu na nas. Boże, jesteśmy niegodnymi ludźmi. Nie nadajemy się do tak świętej rzeczy, dlatego spraw, o Panie, aby Twoja świętość, Twoja obecność i Twoja krew oczyściła nasze serca. Kiedy będziemy to przyjmować, niech nasze umysły podejmą postanowienie ustawicznego służenia Mu dniem i nocą przez całe nasze życie. Poświęć ten chleb dla celu, do którego ma być użyty. Prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
38
Trzymam to w swoich rękach już przez około trzydzieści trzy lata mojej służby dla Pana i wstydzę się samego siebie. Ale myślę o tym, co robiłbym, gdybym miał dzisiaj w ręce dwie rzeczywiste krople Jego krwi. Co zrobiłbym z nimi? Lecz wiecie, mam dzisiaj w swojej ręce coś, co jest w Jego oczach jeszcze większe. Są to ci, którzy zostali odkupieni Jego krwią - Jego kościół. Kiedy więc to trzymam wraz z tym sokiem z winogron, myślę właśnie o tym. On powiedział: „Nie będę pił odtąd z tego owocu winorośli aż do owego dnia, gdy go będę pił z wami na nowo w królestwie Ojca mego.” Zauważcie to, że po zakończeniu tej wojny przeciwko grzechowi pierwszą rzeczą, jaką będziemy czynić po przybyciu na tamten brzeg, będzie spożywanie wieczerzy Pańskiej.
39
Pochylmy teraz głowy, błogosławiąc to wino. Ojcze nasz niebieski, kiedy trzymam teraz to wino, które reprezentuje krew Jezusa, myślę, o tym, że przez upływ tej krwi zgładzone zostały moje grzechy. Zostały one wrzucone do morza zapomnienia, aby nie wspominano ich więcej. Kiedy pewnego dnia jako chłopiec leżałem w szpitalu umierając, Ty zbawiłeś mnie tą krwią. O Boże, jakże bardzo dziękuję Ci, Panie. A potem dałeś mi zadanie, aby przez Ducha Świętego prowadzić ludzi na Golgotę i wskazywać im drogę do domu. Dzięki Ci, Ojcze. A teraz poświęć to wino dla celu, do którego ma zostać użyte. Niech każda osoba, uczestnicząca w tym sakramencie, otrzyma dzisiaj duchową i cielesną siłę do podróży, jaka nas czeka. Prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
40
[Zgromadzeni przyjmują wieczerzę Pańską. Puste miejsce na taśmie - wyd.] Dobrze jest stać tu i patrzeć, jak podchodzą rodziny. Tak też będzie w owym dniu, gdy podchodzić będzie rodzina za rodziną, szereg za szeregiem, grupa za grupą, jeden za drugim. Jakiś wspaniały będzie to czas, kiedy spotkamy się z Nim, gdy zgromadzi się tam całe życie ludzi tej ziemi, którzy wierzyli w Niego i ufali Jemu! Czy nie będzie to cudowne?
Musimy dzisiaj zrezygnować z umywania nóg ze względu na brak wody. Mamy zbyt mało funkcjonujących urządzeń, ale mamy nadzieję, że zostanie to doprowadzone do porządku w bardzo krótkim czasie. Pracują szybko nad nową kaplicą i prace posuwają się sprawnie naprzód. Wydaje mi się, że jest to bardzo odpowiednia pora na obchodzenie wieczerzy Pańskiej, ten pierwszy dzień roku i te wczesne godziny.
41
Wy zamiejscowi, jedźcie bardzo ostrożnie, gdy będziecie jutro wracali do swoich domów. Niech Bóg będzie z wami. Także i was miejscowych niech Bóg prowadzi i niech wam pomaga. A teraz, jeśli Pan pozwoli, następne zgromadzenia mają odbyć się w Arizonie, a potem, jeśli Bóg pozwoli, chciałbym być z powrotem wśród was dla rozważania „siedmiu pieczęci,” tak jak wam obiecałem. Z pewnością pragnę waszych modlitw. Jesteście mi naprawdę koniecznie potrzebni, nie zapominajcie więc modlić się za mnie. Niech wszystko układa się wam pomyślnie. Cenię sobie waszą obecność i to, że słuchaliście, co mówiłem z Ewangelii. Myślę, że dokonujemy teraz zmiany. Dziękuję wam za waszą przychylność.
42
Wielu z was jedzie wiele, wiele mil, by przybyć i słuchać takiej prostej osoby jak ja, usiłującej przekazać Słowo Boże. Jestem pewien, że chodzi o coś więcej niż tylko to, że nie przychodzicie z powodu mnie, gdyż ja nie mam nic, co mógłbym zaprezentować. Jestem niewykształcony, żadną wielką osobistością, nic szczególnego. Kiedy więc widzę ludzi, przyjeżdżających z odległości wielu setek mil, stojących tutaj w oczekiwaniu, o drugiej godzinie w nocy, to wiem, że nie jest to z powodu tego, co ja mam. To jest Chrystus. Jestem tak szczęśliwy, że wy Go miłujecie. Ja miłuję Go także. Miłujemy Go więc razem. A ponieważ miłujemy Go, nigdy nie będziemy musieli się rozstać. Możemy rozejść się na pewien czas tutaj na ziemi, gdzie płynie czas, lecz potem znowu będziemy razem. Moją ambicją jest usiłowanie prowadzenia ludzi do tego miejsca.
43
Kiedy teraz rozpoczynamy nowy rok, chcę wam powiedzieć nie: „szczęśliwego nowego roku,” lecz chcę wam powiedzieć: „niech was Bóg błogosławi.” Jeśli On to uczyni, będzie to dla nas w pełni wystarczające na cały ten rok. Ufam, że tak będzie.
Przez Jego łaskę będziemy się starać w tym następnym roku, jeśli On zachowa mnie i zachowa was, mam nadzieję, że przez Jego łaskę będę w tym następnym roku lepszym pastorem niż byłem w tym ubiegłym. Wierzę, że będę lepszym sługą Chrystusa. Będę usilnie starał się żyć lepiej i bardziej konsekwentnie, aby przekazywać poselstwo tak, jak On mi je daje. Będę wam je przekazywał najlepiej, jak tylko umiem, nie zatrzymując niczego, co On sobie życzy, abym wam przekazał. Będę czynił to wszystko, jak tylko potrafię. Wiem, że wy czujecie tak samo. Odczuwacie, że musimy i chcemy pracować teraz wspólnie, ponieważ światła wieczorne z pewnością słabną i słońce niebawem zajdzie. Wiemy o tym, że pod względem duchowym ziemia stygnie, kościół chłodnie i przebudzenie przeminęło. Nie wiemy, co będzie dalej, ale będziemy ufać Bogu bez względu na to, co to będzie.
44
Chcę wam przypomnieć, że tutejszy zbór ma jednego z najznakomitszych pastorów na świecie, brata Ormana Neville, bogobojnego, dobrego człowieka. Gdy ja jestem nieobecny, brat Neville pełni wszelkie obowiązki, tak samo jakbym ja był obecny. Starsi, diakonowie i tak dalej pozostają w swoich urzędach i pełnią swoje obowiązki. To jest nasza centrala. Na tym miejscu jest nasze obozowisko. Billy Paul nie będzie tam przebywał ze mną, będzie tylko na zgromadzeniach i będzie tu powracał. Sprawy organizacyjne i wszystkie inne załatwiane są na bieżąco jak zawsze. Gdy wyjeżdżam, nie znaczy to, że was opuszczam. Rozumiecie, idę po prostu z powodu tego widzenia. Nie wiem, co ono oznacza. Ufam i wierzę, że będzie to dla naprawy całego kościoła. Wiem, że będzie dla nas wszystkich lepiej, jeśli będziemy posłuszni prowadzeniu Pana. To wszystko, co umiemy. Nie jest to dla mnie łatwe. Pamiętam, jak już kiedyś dawniej musiałem stąd odejść i opuścić zbór. Niektórzy z was starszych pamiętają to i wiedzą, jak trudno mi było odejść. Miłuję ludzi.
45
Kiedy byłem chłopcem, nie byłem kochany. Nikt nie troszczył się o mnie w dzieciństwie i myślałem wtedy, że gdybym znalazł kogoś, kto by mnie kochał, byłbym gotowy za niego umrzeć. A teraz, ponieważ ktoś was miłuje, ktoś troszczy się o was. Pewnego razu wchodziłem na słup elektryczny, a hak ześliznął się z tego starego cedrowego słupa, linka ubezpieczająca zerwała się i ja spadłem z wysokości około siedmiu metrów i zwichnąłem sobie ramię. Pewna pani widziała to i krzyknęła, a potem podeszła i jakby pogłaskała mnie. Zawsze lubiłem tę kobietę, bo ona zatroszczyła się. Była kimś, kto zajął się mną. I zawsze myślałem: „Kocham wszystkich, którzy zatroszczyli się o mnie.”
46
Niedawno chodziłem tutaj po mieście i myślałem o przeszłości i o tym, co Bóg dla mnie uczynił. Jestem za to bardzo wdzięczny. Dziękuję wam za waszą miłość i przyjaźń. Nigdy nie odważyłbym się prowadzić was niewłaściwie. Zawsze będzie to właściwa droga według mojej najlepszej świadomości. Jesteście mi świadkami, że nigdy nie mówiłem niczego o sobie, zawsze moim tematem był Jezus Chrystus. Nieprawdaż? Starałem się pozostawać w Jego Słowie tak ściśle, jak tylko umiałem, aby kierować was i prowadzić do tego miejsca.
A teraz powierzam was do rąk brata Neville. Najpierw do rąk Bożych, a potem pod opiekę brata Neville, aby pasł ten zbór i pilnował dziedzictwa Pańskiego, dopóki nie przeprowadzę tych zgromadzeń i nie wrócę do was. Ufam, że będę wtedy mógł przekazać wam wielkie objawienie od Boga, które poruszy i uraduje każde serce i uwielbi kościół Boży.
47
Zazwyczaj wieczerzę Pańską kończymy pieśnią. Nie chcę już mówić więcej. Wy wiecie, jak się czuję. Myślę, że pieśnią, którą powinniśmy teraz zaśpiewać, jest „Ma wiara spogląda na Ciebie, Baranku z Golgoty.” Gdy powstaniemy i będziemy ją śpiewać, uściśnijmy sobie nawzajem dłonie i powiedzmy do siebie: „Niech ci Bóg błogosławi.”
Ma wiara spogląda na Ciebie,
Baranku z Golgoty,
Boski Zbawicielu;
Usłysz moją modlitwę,
Usuń wszelką moją winę,
Daj mi od tego dnia
Być zupełnie Twoim!
Podnieśmy teraz do Niego swoje ręce.
Ma wiara spogląda na Ciebie,
Baranku z Golgoty,
Boski Zbawicielu;
Usłysz moją modlitwę,
Usuń wszelką moją winę,
Daj mi od tego dnia
Być zupełnie Twoim!
Aż się zejdziemy! Śpiewajmy jeszcze: „Aż się zejdziem znów.” Dołączmy się do tego wszyscy.
Aż się znów, zejdziem znów,
Aż zejdziemy się u Zbawcy stóp;
Aż się znów, zejdziem znów,
Z Bogiem bądźcie, aż się zejdziem znów!
Aż się znów, zejdziem znów,
Aż zejdziemy się u Zbawcy stóp; (zejdziem znów)
Aż się znów, zejdziem znów,
Pochylmy teraz swoje głowy. Bracie Neville, zechciej rozpuścić nas w modlitwie. Niech was Bóg błogosławi.