Przekonany a następnie zainteresowany

Shreveport, Luizjana, USA

62-1125M

1
Pochylmy nasze głowy teraz, zanim pójdziemy dalej. Kontynuujcie to, siostro Anno Jean i ty, bracie, jeżeli chcecie. Pewnego dnia ze wzgórza schodził obcy dla ludzi człowiek. Spoglądamy na tę scenę - na grupę ludzi, których On wyznaczył do tego, aby wypędzali diabły, uzdrawiali chorych, a znalazł ich pokonanych w przypadku epileptyka.
Prawdopodobnie Jan powiedział: „Oto, w jaki sposób czyniliśmy to w Kapernaum.”
Ktoś inny powiedział: „W ten właśnie sposób czyniliśmy to gdzieś indziej.” Lecz tutaj nie było rezultatów.
A ojciec tego dziecka spojrzał i zobaczył Kogoś przychodzącego. Podbiegł więc do Niego i upadł na ziemię. Powiedział: „Panie, przyprowadziłem moje dziecko do Twoich uczniów, a oni nie mogli go uzdrowić.” Zapytał: „Czy Ty mógłbyś uczynić coś dla niego?”
On odpowiedział: „Ja mogę, jeżeli ty wierzysz.” Ten sam jest z nami. On jest z nami dzisiaj rano. „Ja mogę, jeżeli ty wierzysz.” Amen.
2
Nasz niebiański Ojcze, w świętości tej godziny, wiedząc, że Bóg, którego uwielbiamy, nie jest bożkiem, jakiego by wzięli poganie i padali przed nim na twarz, ani jakimś wyimaginowanym bogiem. A oni wierzyli, że jakiś wyimaginowany głos przyszedł do nich i on zahipnotyzował samego siebie w bożka.
Jaka to dziwna rzecz, że diabeł czyni taką rzecz, podczas gdy Bóg jest naprawdę Duchem i On nie wchodzi do jakiegoś bożka, lecz On wchodzi do żyjącej ludzkiej istoty i mówi przez tego człowieka Swoje własne Słowa. Więc my jesteśmy jego żyjącymi podobieństwami, stworzonymi na Jego obraz i do Jego dzieła, i ku Jego chwale.
Widzimy chorych i cierpiących wokół nas. Odczuwamy więc, Panie, że ustaliśmy w naszej pracy. Jest gdzieś coś, czego nam trzeba, Panie. Daj nam to dzisiaj do południa, czy to uczynisz, Ojcze? Stałem tu i słyszałem tego drogiego brata, mówiącego o tym, co przeżywali przed laty na nabożeństwie na ulicy Azusa, gdzie on czuł się najmniejszym człowiekiem - chciał wczołgać się pod ławkę.
Boże, chciałbym zobaczyć, jak dzieje się to ponownie - kiedy wszyscy ludzie nie będą wielkimi, lecz małymi i upokorzą samych siebie. Boże, ześlij nam to znowu w naszym czasie. Mamy różne podniecanie, zabieganie o członkostwo, i tak dalej. Lecz my chcemy Jezusa! Chcemy Ciebie, Ducha Świętego, wiemy bowiem, że On jest tutaj - zgromadzony razem z nami dzisiaj do południa! Pragniemy Ciebie wewnątrz nas, Panie. Pragniemy wypróżnić samych siebie. Wypróżnij nas, Panie, i napełń nas Twoją obecnością. Upokórz nasze serca, a my będziemy Ci oddawać chwałę.
Zgromadziliśmy się teraz, Ojcze, by mieć społeczność przy Słowie. Ty jesteś Słowem. I my modlimy się, żebyś Ty rozdzielił samego Siebie wśród nas dzisiaj do południa i uczynił nas jednego serca i jednomyślnych w naszych dążeniach. Prosimy o to w imieniu Jezusa ze względu na królestwo Boże. Amen. Możecie usiąść.
3
Czasami, kiedy słyszę takie świadectwa, jakie miałem możliwość słuchać około pięciu minut dzisiaj rano - życzyłbym sobie, żebym mógł powiedzieć temu bratu, żeby przyszedł tu z powrotem a ja bym sobie po prostu usiadł wśród słuchaczy i słuchał tego. Rozumiecie? On mówi dokładnie o tej samej rzeczy, którą pragnę oglądać dziejącą się ponownie. Ten człowiek mówi po prostu, co to było, a ja staram się powiedzieć: „Miejmy to ponownie.” Otóż, to jest po prostu - o to właśnie chodzi.
Jak nasz brat oświadczył - nie może tego przynieść żaden człowiek; jest potrzebny Bóg. I my nie możemy tego uczynić, dopóki Bóg nie uczyni tego dla nas. To się zgadza. Jest potrzebny Bóg. Mamy wszystkie te szkoły i wszystkich kaznodziejów i całe nasze wykształcenie i wszystkie nasze denominacje, i nie ważne, jak dużo uściskamy sobie dłonie i próbujemy się zjednoczyć... I to - byłoby to w porządku. Byłoby to fajne. Lecz jest potrzebny Bóg, który może przynieść coś takiego. O to chodzi - przynosi to Bóg.
4
Ja pragnę - jest to lekcja szkoły niedzielnej, i ach, na lekcji szkoły niedzielnej zazwyczaj nie głoszę dłużej niż trzy lub cztery godziny, a więc ja... Mamy dosyć czasu dzisiaj do południa i chciałbym po prostu powiedzieć, że zauważyłem tutaj niektórych ludzi z naszej kaplicy. Nie udało mi się jeszcze spotkać z nimi i ja - względnie porozmawiać z nimi. I zaczynam dzisiaj do południa, skoro mamy inny rodzaj światła (nie sztuczne światło - jest to światło słoneczne), widzę kilku z moich przyjaciół, których...
Po pierwszy raz widziałem... Widzę tam brata Welch Evansa i jego żonę, siedzą tam w tyle, i pewną rodzinę z Tifton, z Georgii. Każdym razem, kiedy głoszę w naszej kaplicy, ten człowiek wyjeżdża w podróż długą tysiąc pięćset mil - on razem z rodziną - w każdą niedzielę, by słuchać Ewangelii. Bracie Welch, miałbym po prostu życzenie, żebyś ty i siostra Evans - ta rodzina tam, żebyście po prostu powstali na chwilę. Tysiąc pięćset mil! Dziękuję wam.
5
Przypominam sobie bardzo dobrze, jak pierwszy raz spotkałem się z bratem Evans. Brat Mercier powiedział: „Jest tam pewien mężczyzna, który chce spotkać się z tobą rano.” Byłem w Filadelfii, kiedy miało to miejsce; i kiedy wstawałem z łóżka, zobaczyłem tego człowieka. I on jest trochę sportowcem - lubi łowić ryby. I widziałem, że on naruszał prawo. Więc owego poranka, kiedy spotkałem się z nim, powiedziałem Medzie o tym.
Ona mi powiedziała: „Chyba nie powiedziałbyś tego temu obcemu mężczyźnie.”
Ja odrzekłem: „Najpierw przekonam się, kim on jest.”
Więc potem, kiedy porozmawiałem z nim, widziałem, że on jest po prostu dobrym człowiekiem, powiedziałem: „Słuchaj, właśnie niedawno byłeś na ryby, jakby w jakimś kanale. Miałeś cały worek pełny ryb, a musiałeś je trzykrotnie ukrywać przed inspektorem rybaków.” Moi drodzy.
Spojrzał na mnie i powiedział: „Tak jest, ja - ja - co - co...?” On się zastanawiał, co ja powiem.
Ja powiedziałem: „Mam tylko jedną prośbę. Czy zabierzesz mnie tam ze sobą, na ryby?”
6
Jego brata ukąsił tam w głębi dziczy wąż, był to grzechotnik błotnisty. Nie wiem, czy macie ich tutaj w Louisianie, czy nie. On jest groźnym małym wężem. I ten chłopak musiał być w szpitalu (on nie jest chrześcijaninem, jest młody, trochę młodszy od brata Evansa tutaj) i on musiał mieć szyny usztywniające na swojej nodze i jego życie było zagrożone - wiele miesięcy.
A zatem, znowu na tym samym miejscu... Wiecie, Pan mówił mi jakoś, abym się tam udał. I złowiłem tam kilka z najpiękniejszych okoni, moi drodzy, naprawdę wielkie sztuki. I właśnie miałem na wędce dużego okonia - udało mi się go złapać na przynętę z trzmiela, wiecie, a więc... I on był taki duży - jego pyszczek był mniej więcej taki i miał w nim tego trzmiela. On usiłował stać na swoim ogonie (wy rybacy znacie to) i on by się wyszarpnął z tego haczyka. I człowiek musi go podtrzymywać. Jeżeli nie, to go z trudnością wyciągniesz. On był rozzłoszczony i ja odrzuciłem go do tyłu i podciągałem go trzy lub cztery razy. Był to okoń o wadze dwunastu do czternastu funtów.
Więc, brat Evans zobaczył mnie. I ach, on jest po prostu dobrym wiejskim chłopakiem, wiecie, podwinął sobie swoje nogawki, bo by się przemoczył. A więc - on powiedział: „To musi być jakiś wielki, stary cwaniak.”
Ja odrzekłem: „Na pewno musi być.” Zarzuciłem więc ponownie i złapałem okonia. On powiedział: „To jest on.”
Ja odrzekłem: „Nie, teraz to nie on.” Był to jednak ładny okoń.
7
I nosiliśmy na biodrach pistolety, ponieważ człowiek musi sobie tam torować drogę wśród aligatorów i wodnych żmij, by tam dotrzeć; są to po prostu mokradła - siedemnaście tysięcy akrów na tym ranczu. I one były - przekopano tam kanał - kilka lat temu. I tam właśnie łowiliśmy ryby.
A więc, byliśmy - musieliśmy brodzić przez wody i mokradła, by tam dotrzeć, a są tam aligatory, węże - po prostu gromady. Braliśmy więc kij i poruszali nim koło siebie. Kiedy zobaczyłem grzechotnika błotnistego, zastrzeliłem go i potem szedłem po prostu dalej w tej wodzie, rozumiecie, szedłem dalej, ponieważ wąż mógłby leżeć zwinięty na liściu wodnej lilii lub czymś podobnym, gotowy ukąsić.
8
Więc brat Welch powiedział: „Ja ją podbiorę - twoją rybę.” I skoczył na bok między małe tiule i pływające liście. A kiedy tam wskoczył, grzechotnik ukąsił go, mniej więcej, o - około pół mili od tego miejsca, gdzie został ukąszony jego brat.
Więc on wyskoczył z wody i miał dwie dziurki w swojej nodze - tuż ponad stopą, ot tu, gdzie wbiły się zęby tego węża. I on mi powiedział, że kości w nim drętwieją.
Jeżeli widzieliście kiedykolwiek jego sylwetkę, on jest o wiele większym ode mnie. I ja - musiałbym go nieść około dwie mile na moich plecach, by go wynieść z tych mokradeł. To było ponad moje siły. I on tam siedział, trzymał się za nogę i cierpiał.
A Pan przemówił po prostu do mnie i powiedział mi miejsce z Pisma Świętego: „Będą deptać po wężach i skorpionach, a nic im nie zaszkodzi.”
Powiedziałem mu: „Chwileczkę tylko, bracie Evans.” Położyłem moją rękę na miejsce, gdzie ukąsił go ten grzechotnik na jego nodze. Powiedziałem: „Niebiański Ojcze, my jesteśmy w nagłej, krytycznej sytuacji. I jest napisane: ‚Węże brać będą do rąk albo deptać będą po ich głowach, a nie zaszkodzi im to.' To było dla wierzących, a ten brat jest wierzącym i ja jestem wierzącym. I my prosimy o Twoje miłosierdzie.”
On jakby powstrzymywał oddech i przestał stękać z powodu cierpienia. I myślałem, że uczynił to w poszanowaniu wobec mojej modlitwy. Kiedy skończyłem się modlić, on się śmiał. Powiedział: „Wszelkie boleści przeminęły.” Po prostu włożył swoje buty i szedł dalej.
9
O jedenastej godzinie owego wieczora, ludzie byli na dworze i robili zdjęcia, kiedy dotarliśmy do tej miejscowości, gdzie mieszkaliśmy - do motelu - powróciliśmy do niego z ranczu. Jego brat prowadził tam wtedy sklep z przynętami - tuż po drugiej stronie ulicy. Więc oni robili tam zdjęcia tych wielkich ryb - tych okoni z dużymi pyszczkami. A on powiedział...
Kiedy tam staliśmy, zaczęli mówić o tym ukąszeniu przez węża. Jego brat powiedział: „Jest dobrze być religijnym, lecz nie jest dobrze być głupim.” I dalej powiedział: „Raczej idź po pomoc medyczną - zaraz teraz.” Rozumiecie? Ponieważ jego własne życie było zagrożone z powodu tego samego ukąszenia.
On powiedział: „Ja zostałem ukąszony dzisiaj do południa około jedenastej godziny. Teraz jest jedenasta w nocy. Bóg, który mógł zachować mnie tak długo, może mnie zachować aż do końca tej podróży.” Więc, tutaj to macie. Rozumiecie, On jest ciągle - On ciągle chroni od ukąszenia wężem.
Widzicie, jego brat grzesznik, fajny chłopak - oddziałujemy na niego, by go pozyskać, aby się stał chrześcijaninem. Zatem, on - grzesznik szedł do szpitala - ta sama krew, ten sam chłopak, są to bracia; szedł do szpitala i leżał tam, miał obrączkę na swojej nodze, i chodził z nią przez długi czas. A chrześcijanin, wierzący, stanął na tego samego węża i nie miał z tego żadnych komplikacji. Rozumiecie? Niech ci Bóg błogosławi, bracie Evans.
10
Widzę brata Toma i siostrę Simpson siedzących wprost za nimi. A zaraz za nimi są brat Fred Sothmann i jego żona. Oni są Kanadyjczykami - właśnie przybyli. Brat i siostra Collins! Ależ, tutaj jest brat i siostra Dauch. A tutaj - brat i siostra Dauch są z Ohio. Oni są moimi przyjaciółmi już od wielu lat. Tutaj są nasi przyjaciele z południa, z Tennessee, jadą czterysta - osiemset mil każdym razem, gdy głoszę - przyjeżdżają na nabożeństwa. Wszyscy, którzy przyjeżdżacie do kaplicy Branhama, powstańcie proszę na chwilę, wy którzy uczęszczacie do naszej kaplicy. Zobaczmy, z ilu stanów są tutaj reprezentanci. Teksas, Lousiana, Georgia, Północna Karolina, New York, Ohio...
Przychodzą ze wschodu i z zachodu,
Przychodzą z dalekich krajów.
Czy się to zgadza?
Nareszcie udało mi się wczoraj usłyszeć ciebie, bracie, jak śpiewasz: „Jak wielkimś Ty.” Ci ludzie z południa, z Tennessee - brat i siostra Ungren, siostra Downing, brat i inny brat, ja nie mogę... Myers, siostra Myers i Joanna, i ach, moi drodzy, oni wszyscy. Ja ich miłuję.
11
I wy wiecie, niedawno miałem pewną wizję - kilka tygodni temu, że ja głosiłem ze słońca, a miałem bardzo dużo słuchaczy. I to się urzeczywistni. I ja tam głosiłem, a moim audytorium była katedra w lasach. A to słońce, w którym stałem, świeciło w dół na wiele miejscowości. Ja miałem przed sobą dwa punkty kulminacyjne i przedstawiłem im Boskie uzdrowienie i sprawę wizji, i obietnice, które nam Bóg darował, i wszystko inne. A oni się radowali.
Lecz potem, kiedy zabrałem się do czynienia... Moim pierwszym punktem kulminacyjnym było powiedzieć im, że wszystkie te sprawy były Słowem. A kiedy zacząłem to mówić, wszyscy byli głodni. Ja naprawdę głoszę okropnie długo. Lecz ludzie byli głodni i chcieli iść, i zjeść coś, i oni zaczęli odchodzić.
Ja powiedziałem: „Zaczekajcie chwilę. Jeszcze nie słyszeliście tego. Widzicie, pragnę wam powiedzieć, skąd to pochodzi. Jest to Słowo, tak Słowo.” A kiedy to zacząłem mówić - gdy zacząłem mówić o Słowie na początku i jak zostało to uczynione przez Słowo, wszyscy odeszli. Tak właśnie się stało. I kiedy tam stałem, przyszło mi miejsce Pisma Świętego... (w tej wizji, gdy siedziałem na krześle około dziewiątej godziny pewnego poranka w moim domu.
12
A potem, wiecie, nasz Pan - kiedy On jako młody zaczął Swoją usługę, kiedy uzdrawiał chorych i czynił cuda, był On młodym Rabbim z Galilei, był On wielkim człowiekiem. Lecz pewnego dnia On zaczął głosić głębokie sprawy ze Słowa. I kiedy zaczął zagłębiać się w Słowie, to ludzie zaczęli odchodzić. Tych siedemdziesięciu opuściło Go. I wtedy On zwrócił się do tych dwunastu i powiedział: „Czy i wy chcecie odejść?” Rozumiecie?
Potem zacząłem rozmyślać w mojej wizji: „Tak, to jest właściwe. Widzę, że mam przed sobą kolejny punkt kulminacyjny, wielki punkt kulminacyjny, który muszę zrobić. Rozumiecie? Słonko świeci teraz jasno, ale za chwilę zaczną padać cienie wieczora. Oni wszyscy będą przychodzić znowu. Wtedy zrobię ten kolejny punkt kulminacyjny. Podniosłem moją rękę i powiedziałem: „Chwała Bogu. Już więcej nie będę musiał studiować, ponieważ moim poleceniem na początku było ‚trzymaj się Słowa,' i ja będę się Go trzymał. A potem, kiedy rozpocznę znowu, będę po prostu robił podwaliny do tego, co powiedział, i potem będę czekał na ten punkt kulminacyjny.” I powiedziałem sobie: „Nie śmiem tego zapomnieć.” I wyszedłem z tej wizji. Ja nie wiem, który tekst otrzymałem. Lecz przychodzi kolejny punkt szczytowy, jestem tego pewien.
13
Pragnę powiedzieć wam wszystkim tutaj... Nie spotykam się z wami zbyt często w naszym zborze, ponieważ nasz zbór jest mały i jesteśmy napchani w kaplicy jak nie wiem co, a setki innych czekają, chodzą koło kaplicy, i tak dalej, z różnych stanów i miejscowości, i odjeżdżają.
Lecz gdy Słowo zacznie wychodzić, chcę wam to powiedzieć przedtem - przed tym zgromadzeniem. Jestem tutaj współpastorem, jak wiecie. Gdy Słowo zaczyna wychodzić, czy wiecie, co powiedział Piotr? „Panie, do kogo pójdziemy?” Trzymajmy się Słowa. Było ich kilku, którzy się Go trzymali.
14
Dziękuję wam wszystkim, że przybyliście tutaj. Nie wiedziałem nawet, że ktoś z was przyjedzie, nie wiedziałem, że ktoś ma zamiar przyjechać, bo wiedziałem, że tutaj będziemy mieć dość przepełnione pomieszczenie, więc zachowywaliśmy to trochę w tajemnicy dla siebie. Lecz jesteśmy wdzięczni, że jesteście tutaj. A ci są waszymi braćmi i siostrami tej samej kosztownej wiary. Rozumiecie?
Ci słuchacze, siedzący tutaj, są taką małą grupą pielgrzymującą podobnie jak wy. Jesteśmy wszyscy pielgrzymami i cudzoziemcami. Wyglądamy miasta, którego budowniczym i twórcą jest Bóg, i my pielgrzymujemy. Ja chciałbym uścisnąć ich dłonie i stwierdzić, jak wyśmienite biszkopty potrafią robić tutaj kucharze. I wy na pewno otrzymacie kaszę kukurydzianą. Jestem tego pewny. Zatem, skontaktujcie się po prostu między sobą i uściśnijcie sobie dłonie i zapoznajcie się wzajemnie teraz, kiedy jesteście tutaj. Niech Pan doda do tego Swoje błogosławieństwa teraz.
15
Pragnę powiedzieć słuchaczom, którzy chodzą do tej kaplicy tutaj: wkrótce... Nie wiemy tego jeszcze. Oni nie chcą nam pozwolić rozbudowy tej kaplicy, dopóki nie uda nam się kupić działki, by urządzić większy parking. A nie możemy kupić tej działki. Będziemy się prawdopodobnie musieli przenieść na inne miejsce. A do tego zbór stara mi się pomóc wydostać z tego długu czterdziestu tysięcy dolarów. Oni mają zamiar... Musiałem sobie pożyczyć trzy tysiące dolarów z naszej kaplicy, by załatwić tę sprawę - część tego długu. I jest naprawdę trudno dla nas obecnie kupić inny kościół.
Lecz obiecałem, że po wygłoszeniu Siedmiu Wieków Kościoła będę głosił na temat siedmiu ostatnich pieczęci. Jeżeli Bóg pozwoli, mam zamiar uczynić to niedługo. Powiadomimy was listownie, kiedy się to odbędzie, a wy telefonujcie do Billy'ego, jeżeli chcecie sobie zarezerwować pobyt i tak dalej, aby mógł wystarać się o miejsce dla was, gdzie moglibyście przebywać. Czy Go miłujecie? Amen.
16
Bracie Palmer, onegdaj wieczorem - bracie, jak on się nazywa? Ten duży mężczyzna tutaj? Jest to małżonek Judy; Ernie. Ernie. Moi drodzy, myślałem sobie, że Veck potrafiłby śpiewać to „Amen.” Lecz on oczywiście miał głos podobny do brzęczenia trzmiela w dzbanku. On by naprawdę mógł... Ależ, nie myślałem tego w ten sposób, wiecie. Myślałem, że on by to naprawdę potrafił zaśpiewać, wiecie. Moi drodzy. O. Nie ma go tutaj, prawda? To jest w porządku. Ja - wyraziłem się niegrzecznie; dobrze, że nie ma go tutaj i nie słyszał tego. Więc to jest w porządku.
17
Zabierzmy się więc teraz do głoszenia. A wszyscy, którzy czujecie się dobrze, powiedzcie: „Amen.” Postaram się, żebyśmy zakończyli dokładnie w południe, o ile Pan pozwoli, tak szybko, jak tylko przebiorę kilka... Czy klasy szkoły niedzielnej są już wszystkie rozpuszczone, bracie Jack? Ich nabożeństwa się skończyły i będziemy mieć teraz wszyscy wspólnie krótką chwilę społeczności.
I czy wiecie, co to jest społeczność? Brat Bosworth - ilu z was słyszało go kiedykolwiek? Oczywiście, wszyscy słyszeliście. On mi powiedział pewnego dnia: „Bracie Branham, czy wiesz, co to jest społeczność?”
Ja odrzekłem: „No wiesz, bracie Bosworth, myślę że tak. Sądzę, że jako stary wierzący wiem to.”
On powiedział: „Są to dwaj towarzysze w jednej łodzi” (dwaj „fellows” w jednej „ship”; w j. ang. społeczność = „fellowship”). To się zgadza. To jest społeczność - zamknięta komunia baptystów. Rozumiecie? Siedzicie obecnie razem w niebiańskich miejscach w Chrystusie Jezusie, w niebiańskich miejscach mając komunię - w Chrystusie dzięki Jego Słowu - macie społeczność przy Słowie. Czy to nie jest piękne? Macie społeczność przy Słowie, wszystkie rzeczy macie wspólne, siedzicie przy jednym stole i podajecie sobie chleb jeden drugiemu.
O, Jezus zastawił stół, gdzie są karmieni święci Boży,
On zaprasza Swoich wybranych: „Chodźcie i jedzcie.”
Karmi Swoją manną i zaspakaja wszelką naszą potrzebę.
O, to jest miłe jeść pokarm z Jezusem przez cały czas!
Otwórzmy więc teraz nasze kubki i podawajmy to jeden drugiemu, miejmy społeczność i przyjaźń między sobą, kiedy będziemy się patrzeć do Słowa.
18
W Ewangelii Jana, 1. rozdział - wybrałem dzisiaj rano krótki znany tekst, by zaczerpnąć z niego kontekst. I te taśmy są zawsze w sprzedaży - względnie tam na ławce. Myślę, że nie będą ich sprzedawać w niedzielę, lecz jeśli chcecie sobie zamówić którąś - może coś było powiedziane i chcecie sobie to przestudiować, względnie coś w kolejce modlitwy.
Ubiegłego wieczora - chcę was poprosić, żebyście mi wybaczyli - ubiegłego wieczora miałem zamiar pomóc bratu Moore przy chrzcie, lecz wpadłem do usługi rozpoznawania. I szczerze mówiąc, nie przypominam sobie, jak odszedłem stąd. Tak, to jest prawdą. Rozumiecie? Jestem taki zmęczony. Straciłem na wadze - ze stu siedemdziesięciu funtów na sto trzydzieści pięć funtów. Skoro jednak nie mam teraz takiego brzemienia na moich ramionach, mogę się poruszać trochę lepiej.
Jak mówił brat Williams niedawno na śniadaniu biznesmenów - w klinice Mayo powiedzieli mu: „Ty po prostu musisz umrzeć, to wszystko” - przed kilkoma laty. I zaraz, kiedy mu to powiedzieli, podbiegł do telefonu. Oni mu powiedzieli: „Ty po prostu umierasz. Tracisz tak bardzo na wadze.” I on pośpieszył do telefonu i przedzwonił. A Billy powiedział mu, że tam przyjadę. I oni położyli go tam w oddziale intensywnej opieki. Wszedłem do pokoju i porozmawiałem z nim kilka minut, i pomodliłem się o niego. I myślę, że od tego czasu przybrał na wadze o około siedemdziesięciu funtów.
Więc lekarz powiedział mu: „Musisz się teraz pozbyć pewnej części tej wagi.”
On odparł: „Jeżeli Bóg kładzie to na mnie, to ja zgadzam się, żeby to na mnie pozostało.” Więc ja myślę, że to jest po prostu dobre.
19
Czy macie teraz otwarte Pismo Święte, żebyśmy to mogli przeczytać? Ewangelia Jana, 1. rozdział Ew. Jana, począwszy od 35. wersetu:
Nazajutrz znowu stał Jan z dwoma uczniami swoimi
I ujrzawszy Jezusa przechodzącego, rzekł: Oto Baranek Boży.
A owi dwaj uczniowie, usłyszawszy jego słowa, poszli za Jezusem.
A gdy Jezus się odwrócił i ujrzał, że idą za nim, rzekł do nich: Czego szukacie? A oni odpowiedzieli mu: Rabbi! (to znaczy: Nauczycielu) gdzie mieszkasz? [Ależ pytanie, nieprawda? „Gdzie mieszkasz?”]
Rzekł im: Pójdźcie, a zobaczycie! Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i pozostali u niego w tym dniu; a było to około dziesiątej godziny.
Andrzej, brat Szymona Piotra, był jednym z tych dwóch, którzy to słyszeli od Jana i poszli za nim.
Ten spotkał najpierw Szymona, brata swego, i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza [to znaczy: Chrystusa].
I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus, spojrzawszy na niego, rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazwany Kefas [to znaczy: kamień].
Niechby Pan dodał Swoje błogosławieństwa do przeczytanego Słowa. Gdzie mieszka Bóg? Które miejsce jest Jego mieszkaniem? Jak moglibyśmy wiedzieć, że byliśmy w Jego domu? Gdzie On się znajduje? I jak On powiedział tym uczniom: „Chodźcie i zobaczcie.” Tak właśnie On powiedziałby nam dzisiaj do południa. On nie może się zmienić. On musi pozostać tym samym. „Chodź i zobacz.” Pragnę teraz zaczerpnąć z tego tekstu i z kilku notatek, które mam tutaj zanotowane, temat: „Przekonany i następnie zainteresowany,” na który pragnę przemawiać.
20
Zatem, stwierdzamy obecnie i wiemy, i możemy zaobserwować wśród słuchaczy i przychodniów... I jesteśmy naprawdę wdzięczni za naszych przyjaciół i za naszych umiłowanych, oraz za naszych współbraci i współsiostry w Chrystusie, jednakowoż w obliczu tego wszystkiego musimy przyznać, że nastało wielkie odstępstwo od Boga.
Kiedy stałem tam dzisiaj rano i dodałem kolejny kawałek papieru do moich notatek - kiedy słyszałem, jak ten drogi brat przemawiał, dodałem jeszcze coś innego. Wiecie, aby udowodnić, że dzisiaj jest tak wielkie odstępstwo - dzisiejszy stan nie można niemal porównać z tym, co było wtedy. Rozumiecie, rozumiecie? O, dzisiaj mamy może większe ilości członków. Mamy lepsze budynki. Moi drodzy, na pewno. Lecz ta prawdziwa rzeczywistość - ludzie odpadli od tego. Jednakowoż my - nie chcemy tak myśleć.
Lecz być może, gdyby Bóg wziął niektórych z nas (może jako mówców, jak to mówimy, czy jakbyśmy to nazwali), On podniósł nas i On porów-... On przyrównuje Swoich proroków w Starym Testamencie - On nazwał ich orłami, a samego Siebie też nazywa orłem. On jest Jahwe-orłem. I myślę, że kiedyś głosiłem wam tutaj kazanie na temat „Jak orlica narusza swoje gniazdo” - i to właśnie musi zostać uczynione. Lecz musi to uczynić sam Orzeł. Rozumiecie?
21
Widzicie jednak, żaden inny ptak nie może naśladować orła. O, wy mówicie: „Jastrzębie oko.” Lecz gdyby ten jastrząb próbował naśladować orła, to rozpadłby się w powietrzu. On nie mógłby naśladować orła i gdyby musiał, rozumiecie, ponieważ orzeł może wzbić się tak wysoko, że jastrząb nie potrafi tego uczynić. A zanim mógłby się tam wzbić, on musiałby być tak zbudowany, żeby to mógł wytrzymać.
Jednakowoż im wyżej się wzbijesz, tym dalej możesz widzieć - tak jak astronauci obecnie, i tak dalej. Rozumiecie? Im wyżej się wzbijecie, tym dalej możecie widzieć, o ile jesteście odpowiednio wyposażeni do tego, by móc widzieć.
Na co by się zdało, że orzeł wzbiłby się tak wysoko, gdyby nie miał dobrego wzroku, kiedy wzbije się na taką wysokość? I ja myślę, że o to właśnie chodzi dzisiaj u wielu z nas, którzy próbują wywindować się do czegoś, podczas gdy nie są do tego najpierw wyposażeni. „O, Boże, daj mi dary tego - do czynienia tego, tamtego i owego.” Ty ich nie otrzymasz. Dlaczego? Nie jesteś do tego wyposażony. Nie zrobiłbyś niczego dobrego, gdybyś się dostał tam do góry. A kiedy to czynisz... Gdybyś się próbował wywindować do góry, doprowadziłbyś tylko do jednego - do cielesnej konfrontacji, jak nazywam to dzisiaj, a to wyrządziłoby kościołowi większą krzywdę, niż cokolwiek innego.
22
Ubiegłego wieczora stałem na schodach do mojego pokoju, a pewna młoda kobieta stała tam i płakała. Około trzy lata temu była na nabożeństwie w Chicago - ona tam siedziała, a wycięli jej właśnie całą macicę, wycięli jej wszystkie jej organy, a rak rozrósł się do całego jej ciała. Lekarz zostawił ją zrezygnowany. A są to dobrzy ludzie z Arkansas - wasi sąsiedzi tutaj, a więc... Miła młoda kobieta, a jej małżonek jest zielonoświątkowym... Nie, ojciec jej męża jest zielonoświątkowym kaznodzieją. Myślę, że tak właśnie było - ojciec jej męża.
I oni usłyszeli o tych nabożeństwach, myślę, że od brata G. H. Browna czy kogoś innego, i przybyli do Chicago, i weszli do sali, i siedzieli tam w tyle w stanie desperacji.
Duch Święty - widzieliście, jak On działał ubiegłego wieczora, unosił się bezpośrednio nad słuchaczami i zawrócił, i powiedział jej to. Tam to było. Ilu z was słyszało, jak powiedziałem: „Widzę nad tobą ciemny kaptur śmierci?” Mamy zdjęcie tego, tak samo jak mamy zdjęcie anioła Pańskiego. Mamy zdjęcie tego. Ono zostało po prostu zrobione. Mówiłem do kobiety zacienionej śmiercią. Oni zrobili zdjęcie tego. I kiedy je zrobili - na tym zdjęciu był nad tą kobietą ciemny kaptur czarnego dymu wirującego w kółko, jest to tak wyraźne, jak tylko może być. W Southern Pines, w Północnej Karolinie. I tam to... Wy wszyscy, którzy chodzicie do kaplicy - widzieliście to na tablicy ogłoszeń, nieprawdaż? W porządku. Tam to jest. Rozumiecie?
23
Ja nie kłamię. Ja - jestem wprawdzie podatny na kłamanie, ponieważ jestem człowiekiem. Lecz ja nie kłamię, ponieważ Bóg zaraz powraca i potwierdza, że to jest prawdą. Gdybym wam powiedział, że tam jest światłość - byłem zaledwie młodzieńcem - tam nad rzeką, kiedy gazeta opublikowała zdjęcie tego i widzicie, że to jest obecnie... Zostało to udowodnione. Jest to ponad wszelki cień wątpliwości. Wszystkie kościoły, wszyscy ludzie, chrześcijanie, wiedzą o tym. Rozumiecie, rozumiecie? Jest to cień. A zatem, kiedy przychodzi śmierć, jest to cień. I tamta niewiasta była zacieniona przez śmierć.
Ta młoda niewiasta była również zacieniona, a Duch Święty powiedział jej, skąd ona przychodzi. Potem popatrzyłem się znowu, a ta ciemność znikła i nad nią unosiła się światłość. To się zgadza. I ja położę moje życie za to, że to jest prawdą. On się nigdy nie zmylił. Więc potem wyszło słowo: „TAK MÓWI PAN.” Wielokrotnie wszyscy miewacie te wizje, rozumiecie, otrzymujecie je w ten sam sposób, że... Nie jest to wizja, a jednak to jest wizja.
24
Widzicie, kiedy niewiasta dotknęła się rąbka Jego szaty, była to niewiasta, która posłużyła się Bożym darem. Widzicie, ona wyciągnęła to z Niego, bo On powiedział: „Ja osłabłem.” I On w rzeczywistości nie powiedział: „Ja ciebie uzdrowiłem.” On rzekł: „Twoja wiara uzdrowiła cię.” Słowo „sozo,” tak samo ważne dla uzdrowienia ciała jak i dla zbawienia duszy. Rozumiecie? „Twoja wiara zbawiła ciebie.” Widzicie teraz, że ta niewiasta - jej własna wiara dokonała tego; ona uwierzyła, że On jest Synem Bożym.
Kiedy Bóg chciał się posłużyć Swoim darem w przypadku Łazarza, On dał Mu po prostu wizję. On odszedł z tej miejscowości, a gdy powrócił, wskrzesił z grobu mężczyznę, który był w nim już cztery dni, i zaczął ulegać skażeniu, jak wyrazilibyśmy to naszymi słowami. Jego nos już się zapadł za tak długi okres czasu. Rozumiecie? W porządku. On wtedy nie powiedział ani słowa o tym, że osłabł. Był to Bóg posługujący się Swoim darem.
Tą drugą była niewiasta, posługująca się Bożym darem. Więc to... Jezus nawet nie wiedział, że ona tam była. On tam właśnie przechodził i odwrócił się. On nie był obłudnikiem, wiecie. Zapytał: „Kto się Mnie dotknął?” On tego nie wiedział. Potem stwierdził, skąd wyszła ta wiara i rzekł jej: „Twoja wiara uzdrowiła cię - twój krwotok.” Rozumiecie? „Twoja wiara uzdrowiła cię.”
25
Jest to ta sama rzecz - dzieje się w ten sposób. Wielokrotnie, kiedy to się dzieje... Obserwujcie to teraz. Lecz na podium czy gdziekolwiek, gdzie mam chorą osobę i mogę z nią osobiście rozmawiać, i widzę, co jej dolega... Gdybyśmy potem mogli zaczekać na kilka chwil i zobaczyć, co Pan powie o tym!
Wtedy możecie być pewni, że to jest Bóg, który to mówi, a nie jest to takie wrażenie. Jak powiedziałem niedawno wieczorem, jest zbyt wiele podrabiania u zielonoświątkowców. Widzicie? I to właśnie jest powodem, dlaczego stracili szczerość i zaufanie - z powodu cielesnego podrabiania! Gdybyśmy byli pewni, że to jest Bóg, siedzielibyśmy cicho. Więc kiedy człowiek mówi „TAK MÓWI PAN,” musi być pewny, że to jest Bóg, nie jego własne myśli lub wrażenie czy bicie jego serca. Musicie wiedzieć, że to jest Bóg. I wtedy, w przypadku niej, On jej odpowiedział i powiedział jej to. Od tego czasu była całkiem zdrowa i tak było zawsze.
26
Przed kilkoma dniami przyjechał do Arkansas pewien młody kaznodzieja. Nie sprzeczam się ze słowami tego młodzieńca. Nie mam prawa do tego. Ja nie jestem Bogiem. On twierdził, że Pan dał mu dar rozeznawania. Oczywiście, jest to jeden z darów z Pisma Świętego, na pewno. To jest w porządku. Lecz widzicie, to, co on powiedział, było w sprzeczności!
Ona mu mówiła, świadczyła mu o tym, co Pan uczynił dla niej.
On powiedział: „O, lecz zaczekaj chwileczkę. Znowu to powróciło na ciebie.” To przestraszyło tą młodą kobietę na śmierć i ona tutaj stała ubiegłego wieczora i płakała. Ona już raz została ochrzczona, a stała tutaj na schodach i próbowała... Włożyła na siebie szatę i zeszła na dół po schodach, by się dać ochrzcić - aby się mogła dostać tam, gdzie ja byłem. Ona już przedtem została ochrzczona, lecz miała zamiar dać się ochrzcić ponownie, tylko dlatego, aby się jej tam udało stanąć. Brat Jackson rozmawiał z nią ubiegłego wieczora na werandzie przy moim motelu. Bowiem ona - ten chłopak powiedział jej to, a ona nie miała więcej raka niż Jim McGuire, siedzący tutaj. Rozumiecie?
27
Jeden z naszych zielonoświątkowych braci był na nabożeństwie, na które przybył inny młody brat i powiedział jego córce, że umiera na raka. Więc on przyprowadził ją do mnie. Udałem się do pokoju. Posadziliśmy ją tam jako poważnie chorą osobę i obserwowałem, co powie Pan. Ujrzałem ją - było to przed chwilą - i widziałem, jak ona niesie dwoje dzieci. „Ależ” - powiedziałem - „ty nie umierasz. Ty nie masz raka. Idź na badanie, ja to zapłacę. Idź do specjalisty i poddaj się badaniom. Rozumiesz? Ty nie masz raka.”
Widzicie więc, że to jest... A on przemówił w imieniu Pańskim. Ten młodzieniec uczynił to samo. Co to jest? Jest to entuzjazm, emocja! Jeśli tak czynicie, nie uświadamiacie sobie, że to wywołuje u ludzi wątpliwości; oni nie wiedzą, czemu mają wierzyć. Bądźcie pewni tego, o czym mówicie!
28
W dzisiejszym czasie wielkiego odstępstwa, ludzie upadli do tego stopnia, że tracą zainteresowanie. Pamiętajcie jednak, że drzewo rośnie dalej ciągle tak samo. Jak powiedział Joel: „Ja przywrócę.” Wielu z was, którzy otrzymujecie taśmy, pragnąłbym, abyście sobie nabyli poselstwo „Drzewo oblubienicy.” Rozumiecie? Jednakowoż - ono zostało ścięte. To główne drzewo, Chrystus, zostało ścięte. On był drzewem życia, które przyszło z ogrodu Eden, i On zawisł na okropnym drzewie, które zrobili Rzymianie.
Lecz to samo drzewo życia, którym był On - z którego spożywa człowiek i nie umrze - On wyprowadził oblubienicę. Gdy ta oblubienica wyszła z Ducha Świętego, co się stało? Ona została odcięta przez rzymski katolicyzm - do denominacji. Lecz Joel obiecał, że ona zostanie ponownie odrestaurowana!
Ona zaczęła na nowo wyrastać z pnia - w czasach Luthra. Co on uczynił? Zorganizował to. Zostało to na nowo odcięte, przycięte. To drzewo rosło dalej. Przeszło do wieku Wesley'a. Co się stało? Zorganizowali się i zostali odcięci. Ogrodnik w winnicy odcina te gałęzie. One obumarły. Pokażcie mi choć jedną organizację, która kiedykolwiek znowu powróciła. One zostały odcięte.
Następnie przyszli zielonoświątkowcy - kolejna gałąź wyrosła z Niego. Co się stało? Zorganizowali się i zostali znowu odcięci. Pamiętajcie jednak, na dole w sercu tego pnia - on zrodzi autentyczną oblubienicę. „Ja przywrócę” mówi Bóg. A gdzie na tym drzewie - gdzie owoc dojrzewa najpierw? Na wierzchołku drzewa. Dlaczego? Tam jest bliżej słońca. Lepiej zostawię ten temat teraz. Powrócimy do tego innego tematu.
29
Ludzie odstępują i nie są zainteresowani. Widzę idee ludzi i chciałem mówić o tym, ponieważ to jest lekcja naszej szkoły niedzielnej, kiedy to po prostu... Jeden z naszych zborów spotyka się tu razem - dwa zbory, dwie grupy, lecz ci sami ludzie, więc ja - mógłbym to wyjaśnić.
Obecnie jest wielkie odstępstwo i ono - to odstępstwo spowodowało brak zainteresowania. Co ludzie robią dzisiaj? Wydaje się, że od czasu przebudzenia przy ulicy Azusa i wylania Ducha Świętego, jedyną rzeczą, która ma dla kościoła znaczenie, jest członkostwo - pozyskać więcej członków, przyjąć kogokolwiek. I posługujemy się doktryną, że ludzie muszą mówić językami, by mieć Ducha Świętego. I wielu z braci skłaniało ludzi, by padali na ziemię i polecali im mówić ciągle w kółko „Chwała, chwała, chwała,” aż się im pomieszał język. Gdyby oni siedzieli tylko spokojnie, aż Duch Święty przyjdzie!
30
Wierzę, że wy mówicie językami również. Ja temu wierzę. Lecz jeśli masz prawdziwego, autentycznego Ducha Świętego, mówiącego językami, czy wiesz, co będzie się dziać? Będzie cię cechować życie Chrystusa! Widziałem czarowników, mówiących językami. Będąc misjonarzem widziałem już wiele różnych rzeczy - pili krew z ludzkiej czaszki i mówili językami, i wzywali diabła.
Moja stara matka, która właśnie przed kilkoma miesiącami zmarła, była na wpół Indianką. Byłem w ich namiotach i widziałem, jak owijali się wężem i tańczyli taniec kukurydziany, i mówili obcymi językami i kładli długopis na stół, a on pisał nieznanymi językami i oni to wykładali.
Widzicie więc, nie możecie przypisać Duchowi Świętemu jakiejś sensacji. Chodzi o to, że według ich owoców poznacie je! To nie eliminuje jednak mówienia językami, nie eliminuje to okrzyków; eliminuje to... Twoje życie składa świadectwo o tobie. Ono mówi, jakim ty jesteś, twoje życie świadczy o tym.
31
Dzisiaj wielką rzeczą jest przyłączenie się do kościoła - chodzi o członkostwo, wspieranie programu w radio. To jest w porządku. Te rzeczy - ja ich nie krytykuję, lecz mówię wam to. Rozumiecie? Oni budują gdzieś jakąś wielką szkołę, czy się to zgadza? Każdy chce zbudować jakąś szkołę teologiczną. Oni chcą wszystkie pieniądze, które im ludzie mogą dać, by wspierać coś takiego i wkładają do tego miliony dolarów. Rozumiecie? A potem, ci sami ludzie mówią, że wierzą, iż Jezus przyjdzie w tej generacji.
Czy nie wiecie - czy ludzie nie są kompletnie ślepi? Dlaczego? Wasze własne życie składa o tym świadectwo. Wasze postępowanie mówi głośniej niż wasze słowa! Jak możecie mówić, że wierzycie, iż Jezus przychodzi, a chcecie budować budynek w wartości miliona dolarów? A są misjonarze, to prawda, którzy nie mają nawet butów na swoich nogach. I dlatego, że nie należą do jakiejś organizacji, nie otrzymują zapomogi. A ludzie mówią, że wierzą, iż przyjście Pańskie jest blisko, że „On przyjdzie w naszej generacji.” Ludzie nie są tacy głupi. Rozumiecie?
Oni mają - oni nie są przekonani, to wszystko. Oni temu nie wierzą. Przyjmują to po prostu jako tradycję. Ktoś powie następująco: „O, chwała Bogu. Jezus przyjdzie wkrótce.” Następny mówi: „Chwała Bogu. Jezus przyjdzie wkrótce.” Gdybyście w to naprawdę wierzyli, to w mieście rozlegałby się największy krzyk, jaki słyszeliście kiedykolwiek! Jest to tylko tradycja. Nie jest to rzeczywistością dla ludzi. To się nie sprawdza - nic z tego nie wynika. Udowadnia to, że nie.
Oni nie są przekonani, że On przyjdzie w tym wieku, nie są nawet przekonani, że On jest z nimi, nie są całkowicie przekonani!
Ewa nie była zupełnie przekonana, że Słowo Boże jest prawdą. Gdyby ona była przekonana, to by nie usłuchała tego rozumowania, które jej podsunął szatan. Były to dwie wielkie bitwy. Pierwsza była stoczona w niebie. Szatan został wyrzucony. A Bóg jest wielkim wojownikiem.
32
Widzicie zatem, że - jeśli jakieś państwo wysyła swoich szpiegów wszędzie, by stwierdzili, co mają ci inni... Wiecie, mamy dużo - chociaż mamy przyjaźń z Anglią, są tutaj angielscy szpiedzy, by wyszpiegować nasze tajemnice o broni atomowej; a w Anglii są amerykańscy szpiedzy, by wyszpiegować, co oni tam mają. Nie ma wzajemnej ufności między nami, bo jeśli jedni wynajdą jakąś rzecz, to ci drudzy próbują wynaleźć coś innego, by przeciwdziałać temu. Dzięki temu mogą przetrwać.
33
Bóg dla Swojej armii, bowiem On wiedział... I każde państwo stara się wyposażyć swoją armię jak najlepiej potrafi. Oni to muszą czynić, by mogli dalej żyć. A Bóg wyposaża Swoją armię; On jest nieograniczony, On zna najlepszą zbroję, jaka istnieje. I co On uczynił? On dał Swojej armii Swoje Słowo. My nie jesteśmy ufortyfikowani za denominacją. Nie jesteśmy ufortyfikowani za jakąś grupą. Jesteśmy ufortyfikowani przy pomocy Słowa Bożego. A diabeł to wiedział, więc on próbował w jedyny sposób. Ten szpieg - diabeł próbuje znaleźć przejście przez te mury. On może próbował przy pomocy rozkoszy, może próbował - wszystkim możliwym. Czy wiecie, przy pomocy czego usidlił Ewę? Przy pomocy rozumowania.
Biblia mówi, że nie powinniśmy polegać na naszym rozumie. Powinniśmy wierzyć. Zatem, rozumowanie - „Czy to nie jest rozsądne, bracie Branham, że kościół jest dzisiaj w lepszym stanie, niż był przy ulicy Azusa, względnie dawniej, w owym czasie?” Absolutnie nie. Oni odstąpili od Słowa. Oni wyszli spoza ich tarczy. Słowo jest naszą ochroną. I chociaż ludzie nie odważyliby się powiedzieć, że temu nie wierzą... Oni tak twierdzą, lecz ich postępowanie mówi głośniej, niż ich słowa.
Kiedy człowiek mówi: „O, chwała Bogu. My się spodziewamy, że Jezus może przyjść w każdej chwili. Słuchajcie, ja polecam... Zbudujemy tam budowlę w wartości tylu i tylu milionów dolarów.”
Wy wiecie, że dwa razy dwa jest cztery. Każdy uczeń z drugiej klasy wie to z całą pewnością. Rozumiecie? I jak możecie wierzyć, że On już przychodzi, skoro budujecie takie duże budynki?
34
Chociaż widzimy obecność samego Chrystusa, wypełniającego Swoje Słowo, nie jesteśmy jednak przekonani, że to jest On! To się zgadza, ponieważ cielesne konfrontacje i inne sprawy zrzuciły ludzi z posterunku czuwania. Doszło to tak daleko, że nie mają niemal respektu względem poselstw. I jeżeli jest podawane cokolwiek, nazywają to poselstwem, podczas gdy poselstwo powinno zostać zanotowane. A jeżeli się nie urzeczywistni, to macie tam złego ducha!
Bóg powiedział: „Jeśli jest ktoś między wami, kto jest duchowym lub prorokiem, Ja, Pan będę mówił do niego. A jeżeli się to nie stanie, to nie jestem Ja. Lecz jeśli się to stanie, to bójcie się go, ponieważ Ja jestem z nim” - ponieważ Bóg jest prawdą.
My się po prostu wywyższamy. I widzicie, staliśmy się po prostu - jak kałuża. To się zgadza. Otóż, to jest okropne słowo, które mówię, lecz to jest lekcja szkoły niedzielnej. Naprawmy to. Obecnie mamy jubileusz. Tak jest. Widzicie, stało się to po prostu takim miejscem. Obserwowałem to. Zauważyłem to wprost tutaj w tej kaplicy. Zauważyłem to w mojej kaplicy. Obserwuję to wszędzie.
35
Oczywiście, jak było powiedziane w tej wizji - ludzie odwracają się po prostu od tego. Tak musi być. Jeżeli to uczynili względem Niego, jeśli uczynili to w inny sposób, to oni uczynią to znowu, rozumiecie, bo oni przyjmują rozumowanie: „Czy powinniśmy mieć to? Czy powinniśmy mieć tamto?” To jest dociekanie rozumem, a nie Słowo.
Wy teraz mówicie: „Hm, jak to wiesz?”
Najpierw zabierzcie to do Biblii i zobaczcie, czy Bóg to potwierdza, czy nie. Jeżeli Bóg dał obietnicę, to Bóg musi dotrzymać Swojej obietnicy. Gdyby jej nie dotrzymał, to On nie byłby Bogiem. Wy nie możecie to tylko przypuszczać. Musicie Mu rzeczywiście wierzyć i lepiej kiedy wiecie, o czym mówicie. Oni twierdzą, że to mają, lecz ich postępowanie mówi głośniej, niż ich słowa.
36
Wiecie, Jezus powiedział: „Jeżeli Mnie miłujesz, paś Moje owce.” On wcale nie powiedział: „Strzyż je,” lecz „karm je.” On nie powiedział, aby im dał wykształcenie; On powiedział: „Karm je.” Owce są właściwie karmione pokarmem dla owiec; a pokarmem dla owiec jest Słowo. Albowiem nie samym chlebem żyć będzie człowiek, lecz każdym Słowem, które wychodzi z ust Bożych. Nie tylko jednym tutaj, nie tu i tam, lecz każdym Słowem, wiersz za wierszem, trochę tu i trochę tam - każdym Słowem z niej. Dawajcie im pokarm dla owiec.
A pokarmem, którego się spodziewają, jest życie. Prawdziwa owca oczekuje życia. A jest tylko jedna rzecz, która ma życie. Jezus powiedział: „Moje Słowa są życiem.” On jest Słowem i On jest życiem. „Jam jest drogą, Jam jest prawdą, Jam jest życiem.” A On jest Słowem.
Jak możemy im dać wyznanie wiary? Patrzcie, wy im dajecie chwasty, denominacyjne chwasty - wyznania wiary zamiast paszy dla owiec - Słowa. I co wyhodujecie? Hm, po prostu to, co wyprodukują chwasty, oczywiście.
37
Kiedy Jan Chrzciciel - mamy tylko krótkie sprawozdanie o Janie. Wiemy tylko jedno - że on był synem kapłana, a jego ojciec i matka byli starzy. I kiedy on był - Zachariasz wykonywał swoją usługę w świątyni, kołysał kadzielnicą, podczas gdy ludzie modlili się. Wiemy, że anioł Pański zjawił mu się i powiedział mu, co się wydarzy. A potem - oni byli starzy. Musiało to zasmucać serca tej starej pary, kiedy wiedzieli, że Jan - że nie będą żyć tak długo, aż on dojdzie do swojej mocy. Wiedzieli jednak, że on będzie wielkim sługą Chrystusa, prorokiem.
To było dziwne, kiedy jego ojciec siedział tam i powiedział Janowi: „Janie, mój synu, gdy się urodziłeś, wydarzyła się dziwna rzecz.” Rozumiecie? Wydarzyła się dziwna rzecz: Jan urodził się, by wykonywać swoje zadanie, a zamiast chodzić do szkoły, z której wyszedł jego ojciec... A było to absolutnie tradycją - syn powinien był iść śladami jego ojca. Wszyscy, którzy czytaliście w dziejach nicejskiego kościoła o św. Martinie - wiecie, że jego ojciec był żołnierzem. Więc on musiał absolutnie naśladować jego ojca i być żołnierzem.
I było to zwyczajem w owych czasach, że robili to, co robił ich ojciec. W ten sposób... Kapłan z kapłaństwa Lewitów, z pokolenia Lewiego - on szedł śladami swego ojca. Był to ród kapłanów. Inni byli pasterzami owiec, niektórzy byli hodowcami bydła, i każdy naśladował swojego ojca, lecz Jan - to dziwne. Zamiast tego on, wiedząc, że jego zadanie było ważne...
38
Gdyby on ukończył ich szkołę, z której wyszedł jego ojciec, niewątpliwie mówiliby: „Ależ, to jest syn Zachariasza. Powiem wam, co zrobimy. My będziemy... Powiem wam, co uczynimy. Uczynimy go wielkim dostojnikiem między nami, ponieważ jego ojciec był wielkim dostojnikiem. Damy mu wykształcenie i tytuł doktora filozofii, i wszystko inne.”
Jan wiedział, że gdyby zostało to kiedykolwiek wszczepione do niego, to utraciłby prawdziwą wartość swego powołania! Więc on idzie na pustynię i czeka, ponieważ wiedział, że miał być zwiastunem Mesjasza. On wiedział wtedy to samo, co powinniśmy wiedzieć obecnie - że przyjście Mesjasza jest bardzo blisko; tak samo my wierzymy dzisiaj.
Jan nie zakładał żadnych szkół, lecz on interesował się Słowem Pańskim. I on - potem gdy zainteresował się nim, wiedział, że musi być przekonany o tym, gdzie wystąpi ten Mesjasz. I on był tak przekonany, kiedy On wystąpił, że powiedział: „Oto ktoś stoi między wami, kogo nie znacie.” O, bracie. „On stoi w tej chwili między wami. Wy Go nie znacie, lecz to jest On. Ja Go poznaję, ponieważ jestem przekonany i nie mogę się mylić. Bóg powiedział mi na pustyni, że ja Go poznam, ponieważ zobaczę znak nad Nim - znak Mesjasza.”
39
Jeden z nich może podszedł - jeden z głównych kapłanów i rzekł: „Panie, my uważamy cię za proroka. Tutaj jest brat Taki-i-taki. On jest wspaniałym człowiekiem. Patrz, on jest jednym z najlepszych przyjaciół arcykapłana. On jest bardzo zacnym człowiekiem. Czy nie myślisz, pan, czy nie myślisz, (bądźmy teraz szczerzy), czy nie myślisz, że on jest Mesjaszem?”
„Nie.”
„Ależ, czy nie myślisz, że powinniśmy uczynić go...”
„Ja nic o tym nie wiem.” Lecz on powiedział: „Ja Go rozpoznam, bo Ten, który powiedział mi na pustyni, abym szedł i chrzcił w wodzie, powiedział: ‚Gdy ujrzysz Ducha Świętego, zstępującego na kogoś, to będzie On'.”
On teraz nie powiedział: „Ja wam powiem, co zrobimy. Założymy szkołę. Będziemy kształcić grupę ludzi do tego.” Wcale nie. Było zbyt późno na to. Nie było można czynić nic innego, niż przygotować się. Głosić Słowo i zważać na znak.
40
A potem, kiedy on wyszedł tam pewnego dnia, stanął nad rzeką i głosił, a kapłan po drugiej stronie powiedział: „Rabbi, czy mi chcesz powiedzieć, że nastanie czas, gdy dzienna ofiara nie będzie już składana w świątyni i więcej nie będą mieli baranków?”
On powiedział: „Nastanie czas, gdy mężczyzna będzie Barankiem Bożym.”
„O” - odrzekli oni - „Rabbi, ty postradałeś zmysły.”
On powiedział: „Tam! Oto, On - tam jest. To jest On.”
„Jak możesz być tak pewny? Jak możesz być tak przekonany?”
Najpierw był on zainteresowany, jak Go pozna. A potem, gdy się dokładnie dowiedział, jaki On będzie, wtedy był przekonany, że to jest On! On to zobaczył! Dlaczego my nie możemy zobaczyć tego dzisiaj, kiedy Bóg prorokował, że te sprawy przyjdą - mianowicie Laodycejski kościół i działanie Ducha Świętego w tym czasie. Powinniśmy być zainteresowani tymi sprawami, a potem będziemy przekonani! Nie możemy się zmylić.
41
Stwierdzamy teraz, że ten uczeń... Kiedy Jan wypowiedział to zdanie i nazwał go tam właściwie: „Oto Baranek Boży,” Andrzej stał tam razem z nimi. I Andrzej poszedł za Jezusem, ponieważ pokładał ufność w Janie widząc jego szczerość - że on oznajmi Mesjasza.
I potem, gdy Go oznajmił, Andrzej zapytał: „Rabbi, gdzie Ty mieszkasz?”
A Jezus powiedział: „Chodź i zobacz. Chodź i zobacz, gdzie Ja mieszkam.” I on pozostał u Niego tej nocy. On pozostał u Niego, aż został przekonany, że to jest Mesjasz.
Kłopot dzisiaj w tym, że nie pozostajemy z Nim wystarczająco długo. Potem nie jesteśmy przekonani. Dlatego właśnie straciliśmy zainteresowanie. Dlatego jesteśmy tak bardzo zajęci sprawami tego świata! Dlatego właśnie jesteśmy tacy pełni trwogi! Nie jesteśmy jeszcze gruntownie przekonani! Myślimy, że jesteśmy. Lecz jeśli człowiek jest absolutnie przekonany, jak powiedział przed chwilą ten stary brat, to coś się dzieje! Kiedy jesteś rzeczywiście przekonany, wtedy jesteś zainteresowany!
42
Przypomnijcie sobie teraz. Andrzej - kiedy on został przekonany, zatroszczył się o swojego brata. Chciał, żeby jego brat dowiedział się czegoś o tym. Nie możecie milczeć o tym. Musicie coś uczynić w tej sprawie. Szczepan był przekonany! Stwierdzamy teraz, że kiedy człowiek jest przekonany, to jest zainteresowany. Dlatego właśnie jestem tak przekonany, że kościół znajduje się w tym stanie Laodycji, i dlatego jestem tym zainteresowany.
Nie chodzi o to, że ja nie lubię tych spraw; chodzi o to, że jestem zupełnie przekonany, iż mówię prawdę ze Słowa Bożego! Obserwuję Jego działanie. Widziałem, że czynię pewne sprawy i zastanawiałem się, dlaczego je czynię; i spojrzałem wstecz i tutaj to mamy. On mówi do mnie i ja się zastanawiam: „Ja - nigdy o tym nie myślałem. Ależ, tutaj - dokładnie o to chodzi.” Wtedy jestem przekonany i dlatego też jestem zainteresowany!
Nie chcę, żeby ktokolwiek zginął. Jestem wami zainteresowany. Jestem zainteresowany ludźmi, ponieważ jestem przekonany, że Jezus jest Chrystusem. Jestem przekonany, że żyjemy w ostatecznych dniach. Dlatego też ja... Na polu misyjnym - rozpoczynałem przed wieloma laty. Mógłbym być dwukrotnie multimilionerem. A muszę sobie pożyczyć czterdzieści tysięcy dolarów! To byłaby drobnostka - jak to mówimy.
Dlaczego? „Dlaczego ich nie przyjąłeś?” Wasz pastor tutaj wie, ile tysięcy razy tysięcy razy tysięcy dolarów odrzuciliśmy. Dlaczego? Jestem przekonany, że jesteśmy na końcu, i jestem zainteresowany i zaniepokojony tym, w jakim stanie znajduje się kościół tutaj na końcu!
43
Jestem przekonany odnośnie kobiet, strzygących swoje włosy. Jestem tym zaniepokojony. One są przecież moimi siostrami. Jestem przekonany, że mężczyźni stali się marionetkami. Niepokoję się o nich, bo to moi bracia. To nieprawda, że ich nie miłuję; ja ich na pewno miłuję! To właśnie jest znakiem, że ich miłuję! Nie jest tak, że próbuję być surowym względem nich. Jestem przekonany, więc jestem tym zainteresowany!
Zatem, my wszyscy powinniśmy być przekonani. I kiedy jesteśmy przekonani, nasze życie zaczyna pałać, jak powiedział pewien brat. Jest coś, z powodu czego nie możemy być spokojni. Ty nie masz odpocznienia. Człowiek po prostu, jak powiedziałem przed chwilą, on nie może spać całą noc. On został przekonany, że to jest Bóg! On był zainteresowany tym, żeby Go sam otrzymał! Czy rozumiecie, co mam na myśli? Przekonany a następnie zainteresowany. Tak.
44
Jan pozostawał na pustyni tak długo, aż stwierdził, jaki jest program Boży. I potem był on zainteresowany. On rozpoznał swój znak. Andrzej pozostał u Jezusa całą noc i potem był zainteresowany swoim bratem. On poszedł i przyprowadził go. Ile razy moglibyśmy nadmienić o tym, nie mamy jednak więcej czasu tu na podium. Pragnę jednak powiedzieć jeszcze kilka słów, jeżeli będziecie mnie znosić kolejnych dziesięć minut.
Jakub odczuwał w sercu, że musi powrócić do domu, wiedział jednak, że musi stawić czoło swojemu nieprzyjacielowi. On nie wiedział, jak to uczyni. Więc co on uczynił? Najpierw pozostał tam tak długo, aż uchwycił się Boga! A gdy był przekonany, że otrzymał błogosławieństwo, ponieważ Bóg tak powiedział, wtedy był zainteresowany!
Najpierw musiał tam pozostać tak długo, aż wiedział, że coś się stało. On miał znak w swoim fizycznym ciele, który pokazywał, że Bóg włożył to na niego. Ten wielki, mocny... On był - po tej stronie potoku był on Jakubem, wielkim, mocnym, zdrowym tchórzem; a po drugiej stronie potoku był on kulejącym Izraelem. Po tej stronie potoku był on mocnym mężczyzną, Jakubem, oszustem. Po drugiej stronie potoku był kulejącym wojownikiem, nie bojącym się niczego! On nawet nie chciał niczego, co mógłby mu dać Ezaw. Był przekonany, że Bóg dotknął się go. Każdy krok przypominał mu to.
Kiedy człowiek jest tak definitywnie przekonany... [Puste miejsca na taśmie - wyd.] Kiedy widzisz różnicę, jaką sprawił znak Ducha Świętego w jego życiu, wtedy jesteś przekonany i jesteś tym zainteresowany. Gdy widzisz innego człowieka, wielkiego tchórzliwego Jakuba stojącego tam i mówiącego: „Hm, chwała Bogu. Jestem doktorem Takim-i-takim z tego-i-tego.” O, bracie, trzeba ci się trochę upokorzyć i stać się kaleką! Oczywiście.
45
Szamgar, wielu z was... On był jednym z sędziów Izraela, mówi o tym jeden krótki werset. Wielu kaznodziejów nie zauważyło tego nawet w Biblii, lecz on był jednym z sędziów Izraela, jeden krótki werset pisze o nim. Lecz ja go lubię. On jest mężczyzną według mego serca.
Wiecie, Filistyni w owym czasie - każdy człowiek czynił, co chciał. Stwierdzamy więc, że Izraelici zebrali duże plony a Filistyni siedzieli sobie w swoich siedzibach, grali w hazardowe gry, a Izraelici byli ich niewolnikami. Filistyni najeżdżali ich, bo nie było między nimi jedności, wpadali między nich i mówili „A więc...” i zabierali im plony. Czynili to rok za rokiem.
Ten niewielki człowiek stał pewnego dnia... On nie był nawet wojownikiem. On miał tylko - jedyną rzeczą, którą miał, był jego plon. I wyobrażam go sobie, stojącego tam, po umieszczeniu swojego plonu w stodole. Patrzył się na swoje dzieci w podartym odzieniu, jego żona również potrzebowała sukienki. I on miał wszystko pięknie ułożone w stodole, stał tam, opierał się o coś i mówił sobie: „Dobrze, może będziemy mieć dosyć pokarmu podczas tej zimy.”
46
Nagle coś usłyszał. Wyjrzał przez okno ze stodoły i oto nadciągało tysiąc Filistynów - maszerowali miarowym krokiem, mieli duże tarcze i zbroję na sobie, wielcy, dobrze wyćwiczeni mężczyźni, trzymali włócznie w swoich rękach, maszerowali prosto do niego, by mu zabrać to, co miał.
Spojrzał na swoje dzieci. Spojrzał na swoją żonę. Zaniepokoił się o nie. Lecz kim on był? Był bezsilny. Nie był szermierzem. On teraz nie mówił: „Chwileczkę tylko. Może lepiej pójdę do szkoły i nauczę się, jak iść na pojedynek przy pomocy wyznania wiary.” Gdyby tak postąpił, to byłoby wszystko, co dowiedziałby się o tym. Lecz była jedna rzecz, którą on wiedział. Przypadkowo pomyślał sobie: „Jestem rodzonym Izraelitą. A Bóg obiecał Abrahamowi, mojemu ojcu, że jego potomstwo zdobędzie bramy swoich nieprzyjaciół!” Amen. To wystarczyło. Amen.
On był zaniepokojony o swoją rodzinę; był przekonany, że jest Izraelitą. Chwycił do ręki pierwszą rzecz, którą miał pod ręką. Był to oścień do popędzania wołów, kij z ostrzem ze spiżu na jego końcu, którym czyścił pług od gliny, dawał bodźca wołom, względnie popędzał wołu, gdy szedł w bruździe.
47
A tu tysiąc Filistynów w zbroi - on nie patrzył na przeciwnika. On był zainteresowany i był przekonany. On był przekonany i wiedział, że jest Izraelitą. Był przekonany, że Bóg nie mógłby kłamać. On był przekonany, że błogosławieństwo odpoczywało na nim. Wiedział, że to jest obietnica Boża. Amen, bracie! Czuję się w tej chwili naprawdę religijnie. On był przekonany, że to jest obietnica Boża, dokładnie tak samo, jak Dz. Ap. 2,38. jest obietnicą Bożą.
On był przekonany, że Bóg powiedział, iż jego nasienie, którym on był, posiądzie bramy nieprzyjaciół. Chwycił więc do ręki ten oścień na woły, stanął tam na dworze i pobił wszystkich Filistynów. Dlaczego? On był zainteresowany i był przekonany. To się zgadza. On nie czekał teraz, aż nauczy się wszystkich wyznań wiary, i wszystkiego innego, i jak ma stanąć do pojedynku i nie myślał: „Ja muszę być wojownikiem.”
48
W tym właśnie kłopot dzisiaj. Ludzie nie są przekonani, gdy dowiedzą się o tym. Dzisiejszy młody człowiek chce uczęszczać do szkoły. A nasi zielonoświątkowcy - co oni czynią? Oni muszą posyłać go najpierw do szkoły - około dziesięciu lat, by zdobył promocję bakałarza sztuki, (to się zgadza), w jakimś seminarium. A kiedy je ukończy - musi się nauczyć wszystkich tych obrządków. I kiedy wychodzi ze szkoły, jeszcze nie jest przekonany.
Wiecie, Bóg przygotuje ludzi i przekona ich za dziesięć dni lepiej, niż my możemy ich przygotować za dziesięć lat. Kiedy nasi absolwenci seminariów wychodzą, nie są jeszcze przekonani, bo tam wszczepiono do nich tradycję. Gdyby jednak czekali na Boga dziesięć dni, byliby potem na pewno przekonani. Tamci byli na pewno przekonani. Niektórzy z nich w dniu Pięćdziesiątym nie umieli się nawet podpisać. Byli jednak przekonani, że to jest Bóg! Oni to wiedzieli. Oni byli gotowi umrzeć za to. Wiedzieli, że to jest Bóg. Oni byli przekonani. Tak.
49
Więc oni byli przekonani o Jego poselstwie. Oni byli przekonani, że to jest Jego dzieło. I oni byli przekonani jeszcze o jednej rzeczy. Nie musieli wyjść i mówić, jak niektórzy: „Chwileczkę tylko. Jaką szkołę ukończyłeś? Czekaj. Jak chcesz wyjść nie mając karty członkowskiej? Co będziesz robił?” Oni byli przekonani. Mam zamiar powiedzieć teraz coś. Oni byli przekonani, że On był wszystkim, czego potrzebowali!
My nie doszliśmy jeszcze do tego. Tak jest. Oni byli przekonani. Nie potrzebowali wykształcenia! Oni byli przekonani, że nie potrzebują karty członkowskiej! Potrzebowali... Oni wiedzieli, że są nasieniem Abrahama, oraz że Bóg może dokonać tego, co On obiecał czynić! Byli przekonani, że On jest wszystkim, czego potrzebują! Oni nie chcieli ich denominacyjnej balsamującej cieczy. Oni już otrzymali „szczepionkę” i byli przekonani, że to jest wystarczające, by zatroszczyć się o nich. Byli przekonani, że to jest wszystko, czego potrzebują.
I jest tutaj inna sprawa, jak powiedział mi wczoraj młody brat... Ja mu powiedziałem: „Być może moja gramatyka nie jest poprawna.”
On odrzekł: „Cóż, mówię ci. Ludzie tego nie zauważą. Myślę, że nie zwracają na to wiele uwagi.”
50
Ci bracia, którzy wyszli wówczas w dniu Pięćdziesiątym, byli przekonani, że On był wszystkim, czego potrzebowali, i byli przekonani, że On jest wszystkim, czego ludzie potrzebują. I ja jestem przekonany o tym samym! Nie jestem przekonany... Oni mi nie mówią, że po prostu muszę lepiej mówić, że muszę czynić to i tamto, i mieć lepsze - stać spokojnie za kazalnicą, by zrobić... To jest psychologia.
Wy mówicie: „Lepsza warstwa społeczna ludzi uczęszcza...” Boża warstwa społeczna będzie uczęszczać do niego. On działa na obu końcach linii. Jestem przekonany, że ludzie nie potrzebują wielkiego, dużego, długiego szeregu tego, tamtego, czy czegoś innego. Jestem przekonany o tym. Wiem bowiem, czego dokonał On dla mnie i jestem przekonany, że On dokona tego samego dla nich. Tak jest. Jestem przekonany, że On zaspokoi wszystkie ich potrzeby! Jestem przekonany, że On zaspokoi potrzeby wszystkich innych.
51
Czytałem tutaj niedawno o Hudsonie Taylor. Wielu z was czytało o nim - o wielkim misjonarzu w Chinach. Pewnego dnia przyszedł do niego młodzieniec, chłopak w wieku około czternastu, piętnastu lat. Powiedział: „Panie Taylor, wierzę, że mam powołanie w moim życiu, że mam być kaznodzieją. Kiedy będę miał około dwudziestu pięciu lat” - mówił dalej - „wiesz co zrobię? Zapiszę się do waszej szkoły, pragnę się uczyć.”
Pan Taylor, chrześcijanin dżentelmen, powiedział: „Synu, nie czekaj, aż twoja świeca wypali się do połowy. Idź, kiedy ona jest zapalona.”
To się zgadza. Nie trzeba wam szkolenia o tym i szkolenia o tamtym.
Mówisz: „Świeca została właśnie zapalona.”
Tak, idź, kiedy została zapalona!
„Dobrze, lecz ja nie znam żadnej teologii.”
Nie trzeba ci jej znać! Bóg im powie, jak została zapalona! Może to zapali ich!
Czego nam trzeba? Czasu zapalenia świecy - mocy Ducha Świętego, zamiast tylu dogmatów, wymyślonych przez ludzi, czy teologicznego szkolenia. Jestem przekonany, że właśnie tego potrzebują ludzie! Czy on zna swoje ABC czy nie zna, czy umie rozeznać fasolę od kawy, jeżeli tylko pozwoli, żeby jego świeca została zapalona, to Bóg zatroszczy się o resztę. Racja. Jestem przekonany, że to jest wszystko, czego on potrzebuje.
52
Ten ślepy człowiek, którego Jezus uzdrowił, nie potrafił sprzeczać się z teologią tamtych kapłanów. Oni podeszli, wszyscy kapłani stanęli wokoło i mówili: „Wiesz, tutaj jest doktor Taki-i-taki. Ty należysz do pewnego kościoła.” On nie potrafił argumentować przeciw ich teologii. Oni mówili: „My wiemy, że ten człowiek jest grzesznikiem. Wiemy, że On nim jest. On nie zgadza się z naszą nauką. Co On czyni? On zwodzi naszych ludzi. Odprowadza ich na manowce. My wiemy, że On jest grzesznikiem.” Bracie, on nie umiał argumentować z ich teologią, lecz na pewno był przekonany, że widzi. To się zgadza.
Uważam, że to jest dzisiaj najważniejsze. Nie mogę ci powiedzieć, gdzie powinieneś być i czy masz być tym albo tamtym. Jesteśmy jednak na pewno przekonani, że coś mamy. Jak powiedziała ta stara mulatka; ona rzekła: „Bracie, pragnę powiedzieć świadectwo.”
„Proszę bardzo, siostro.”
Ona rzekła: „Wiesz co?” Dalej mówiła: „Ja - nie jestem tym, czym powinnam być i nie jestem tym, czym chcę być. Lecz” - powiedziała - „jedno wiem na pewno. Nie jestem już tym, czym byłam dawniej.”
Więc ja uważam, że to jest dobre. Ja - nie jestem tym, kim chcę być. Nie jestem tym, kim powinienem być. Wiem jednak, że nie jestem tym, kim byłem dawniej. To się zgadza. Dlaczego? Co najmniej moja świeca została zapalona! Amen!
53
Dawid, jak wiecie, był tym najmniejszym w wojsku owego dnia - był młodym rumianym chłopakiem. On był najmniej wyćwiczonym wojownikiem. Lecz był przekonany, że Bóg, któremu służył, dał mu takie doświadczenie, że potrafi zabić lwa atakującego na niego, potrafi zabić niedźwiedzia, który go próbował uśmiercić. I on był przekonany, że jeśli ten nie obrzezany Filistyn szydził z Boga i robił zamieszanie w jego armii, to „On może wyzwolić ich przez moje ręce.” Amen. Amen.
Saul powiedział: „Zaczekaj chwilę, synu. Zrobię ci trochę szkolenie. Dam ci tytuł bakałarza sztuki za kilka minut. Wypróbuj mój puklerz.”
On po prostu uginał się pod jego ciężarem. Powiedział: „Zdejmijcie to ze mnie.” Stwierdził, że kościelna kamizelka Saula nie pasowała mężowi Bożemu! Powiedział: „Pozwólcie mi iść tak, jak wychodziłem przedtem!” To się zgadza.
O, gdyby ten zbór w Louisianie szedł dzisiaj tą drogą, którą zaczął iść pięćdziesiąt lat temu, to zgładilibyście każdego diabła, który stanie przed wami. Taka jest Boża obietnica. Musicie być przekonani, że Chrystus jest z wami! Musicie być przekonani, wtedy jesteście zainteresowani innymi.
54
Samson spotkał się na polach z tysiącem Filistynów. On się rozejrzał. Nie miał niczego w swoim ręku. On był takim niedużym - drobnym człowiekiem z kędzierzawymi włosami na głowie, mniej więcej tak wysokim; siedem loków zwisało mu na plecy. A oto przyszło tysiąc Filistynów i otoczyli go z wszystkich stron.
On spojrzał. Nie był wojownikiem, wyćwiczonym w pojedynkach. Nie miał tytułu bakałarza sztuki, ani doktora filozofii, czy doktora teologii, by wiedzieć, jak się zachować w takiej sytuacji. Lecz on odczuwał w głębi serca, że mimo wszystko ma obietnicę. Potem był przekonany! Nie był wyćwiczony do boju, był jednak przekonany, że Bóg jest z nim, ponieważ miał dowód, zwisający bezpośrednio koło niego.
O, Boże. Życzyłbym sobie, żebym mógł coś uczynić. Życzyłbym sobie, żebym mógł - żebym to miał w wiadrze i mógłbym to wylać na szyję każdego człowieka i powiedzieć: „Napełnij go. Tutaj jest. Napełnij go!”
55
Przekonany a następnie zainteresowany swoim ludem - Mojżesz - prorok uciekinier; on stracił wszelkie nadzieje. „O, Izrael nigdy nie będzie wyzwolony. To było tylko coś, co mówiła mi mama.” Lecz on próbował uczynić to sam. To właśnie próbuje uczynić kościół - próbuje skłonić wszystkich unitarian, by się stali trynitarianami, a trynitarianie unitarianami. Kościół Boży niech jest Takimi-i-takimi, a metodyści baptystami. Nigdy tego nie osiągniecie. Co wy robicie? Jest to po prostu - jest to psychologia, zmiana myśli. Co dzieje się w całej tej grupie, gdzie widzicie Boga w całej tej sprawie?
To jest ten powód. To jest ta przyczyna. Oni nie są nawet przekonani. Są przekonani, że są denominacją, lecz nie są przekonani, że Bóg jest z nimi, bo by nie postępowali w ten sposób, jak postępują. Oni mówią, że są przekonani, lecz ich słowa, ich postępowanie mówi głośniej niż ich słowa. Po ich owocach poznacie ich - czy ich wyznanie jest właściwe, czy nie jest. Mówicie, że wierzycie Bogu, że On jest wielkim Bogiem, że jest tym samym Bogiem, a zaprzeczacie Jego Słowu? O, moi drodzy, mówicie, że to było na inny czas? Nonsens.
56
Mojżesz - on musiał zostać przekonany. On nie miał żadnego doświadczenia, choć był wielkim człowiekiem. On był wojownikiem. On myślał, że dzięki temu szkoleniu, które otrzymał... Zabił Egipcjanina i przysypał go gliną, i powiedział: „Ja to uczynię.” A gdy przyszło pierwsze małe doświadczenie, rzekł: „Dni cudów musiały przeminąć.” I uciekł na pustynię.
Lecz pewnego dnia Bóg złapał tego proroka uciekiniera. On zobaczył płonący krzak. Patrzył się na to z wytrzeszczonymi oczami - stał tam i obserwował to przez chwilę, a krzak nie spalił się. Podszedł bliżej do niego i rzekł: „To jest dziwny krzak. Zastanawiam się, jakim środkiem chemicznym zostały opryskane jego liście, że się po prostu ciągle palą.”
A głos powiedział: „Mojżeszu, zdejmij swoje obuwie!”
„Tak, Panie.” I oto on podchodzi.
On mu powiedział: „Dlaczego straciłeś zainteresowanie? Ja słyszałem wzdychania Mojego ludu. Dlaczego uciekłeś od nich? Dlaczego wymigałeś się z twego obowiązku? Słyszałem wzdychanie Mojego ludu. Wejrzałem na Moje Słowo, które obiecałem ich ojcowi, Abrahamowi.”
57
Potrzebujemy dzisiaj kolejnego Mojżesza. Mojżesz był całkiem przekonany. On był tak przekonany, że następnego dnia posadził swoją żonę na mule, a syna na jej biodrze i wyrusza do Egiptu - jako jednoosobowa inwazja. Wiecie, kiedy człowiek jest przekonany, to postępuje śmieszne w oczach tego świata. Lecz kiedy jesteś przekonany, to jesteś przekonany. Ludzie mówili: „Dokąd idziesz, Mojżeszu?”
„Idę do Egiptu, by go zająć.” I on tego dokonał. Dlaczego? Był przekonany, że to był Bóg.
W tym właśnie obecnie kłopot z nami, zielonoświątkowcami. Zastanawiamy się czasami, gdzie jest to błogosławieństwo, które posiadaliśmy! To się zgadza, ludzie. Ja teraz nie próbuję mówić z uprzedzeniem. To prawda. Nasze postępowanie udowadnia to!
Zatrzymali Mojżesza i mówią: „Mojżeszu, zaczekaj chwileczkę. Ja myślę, że mylisz się, pan. Ja jestem doktorem teologii.”
„Zejdź mi z drogi.” On był zupełnie przekonany. A kiedy został przekonany, to był zainteresowany wykonaniem tego, co Bóg polecił mu uczynić.
58
I ja jestem przekonany dzisiaj, że usiłuję czynić to najlepsze, na co mnie stać, by czynić to, czego Bóg chce dokonać, mianowicie ciąć w ten laodycejski wiek kościoła. [Puste miejsce na taśmie - wyd.]... Stoję samotnie z Bogiem, lecz starałem się wypełnić moje polecenie. Ja ich nie skrzyżowałem. Starałem się powiedzieć obydwu stronom i próbowałem ich odciągnąć od złej drogi, nie przyłączyłem się do żadnej z nich, bowiem jestem przekonany i jestem zainteresowany. Widzę to bezpośrednio tutaj w Biblii. Nie odważyłbym się czytać wam tego, lecz ja to wiem! I wy sami powinniście to wiedzieć!
59
Zwróćcie uwagę: Być przekonany a następnie zainteresowany. Mojżesz był zainteresowany, kiedy usłyszał głos Boży mówiący do niego, i on wiedział, że to było zgodne z Pismem Świętym. Kiedy ten człowiek stał tam patrząc się na ten płonący krzak i usłyszał nadprzyrodzony głos, wołający go i polecający mu, a zgadzało się to dokładnie z Pismem Świętym, to on został zupełnie przekonany.
Kiedy widzimy, że Bóg coś obiecał i widzimy, że wypełnia się to w ten sposób, a mówimy: „Może tak było. Ja nie wiem. Być może trójca jest w porządku. Być może unitarianie, być może metodyści są w porządku” - ty jeszcze nie jesteś przekonany. To się zgadza. Nie jesteś przekonany. Musisz być przekonany, potem jesteś zainteresowany. Następnego dnia on był już w drodze - w akcji, szedł na południe do Egiptu, by go zająć.
60
Hebrajscy młodzieńcy w Babilonie - oni byli przekonani, że Bóg mógł ich wyzwolić. Słuchajcie teraz naprawdę uważnie. Oni byli przekonani, że Bóg może ich wyzwolić, i wtedy zajęli swoje stanowisko. Czy rozumiecie teraz, do czego staram się was skłonić? Oni wiedzieli, że On dał im obietnicę, żeby się nie kłaniali temu posągowi, bo On jest „Panem twoim Bogiem,” więc oni nie mogli pokłonić się jakiemuś posągowi. Oni byli przekonani, że to było Boże Słowo. Oni byli przekonani, że On ma moc dotrzymać tego, co On obiecał, podobnie jak obiecał Abrahamowi. I potem - jeżeli oni byli przekonani odnośnie Bożego Słowa, Bóg był tym zainteresowany.
61
Czy wiecie, co mam na myśli? Powróćcie do Słowa. Przyjmijcie ten przepis, który wam powiedziałem niedawno wieczorem. Jeżeli jesteście przekonani, że to jest Boże Słowo, jeżeli jesteście przekonani i wiecie, że On potrafi uczynić to znowu, On ma moc przynieść nam kolejne wylanie Ducha Świętego przy ulicy Azusa, jeśli jesteście przekonani, że to właśnie mówi Jego Słowo, wtedy Bóg jest zainteresowany, aby się Jego Słowo wypełniło. Lecz my nie jesteśmy jeszcze przekonani. To się zgadza. Nie jesteśmy. Gdybyśmy byli przekonani, to coś by się działo.
Wy mówicie... Tutaj, tutaj jest twoja tarcza. Masz swój karabin, lecz jego cyngiel nie funkcjonuje. Pociągasz, pociągasz, pociągasz za cyngiel, lecz on nie działa. Bądź przekonany, naciągnij go do tyłu, a potem pociągnij za cyngiel. Wtedy się coś stanie. Ogień przypada. Widzicie, nie jesteśmy jeszcze przekonani.
62
Kiedy oni byli przekonani, że On ma moc stanąć w obronie Swojego Słowa, że On żyje i będzie potwierdzał Swoje Słowo, wtedy byli zainteresowani. Tak samo jest obecnie - jeżeli jesteśmy przekonani, że On dotrzymuje Swego Słowa... Gdybyśmy byli przekonani, że Bóg dotrzymuje Swego Słowa, to Bóg byłby zainteresowany wypełnianiem Swego Słowa w nas - gdybyśmy byli tym zainteresowani.
Marta była przekonana, kiedy wybiegła wtedy z domu i powiedziała: „Panie, gdybyś Ty był tutaj, mój brat by nie umarł.” Zważajcie. Kiedy On odwrócił się od niej, ona była taka wytrwała, jak ta młoda Greczynka. My nie jesteśmy wystarczająco wytrwali, bo nie jesteśmy wystarczająco przekonani!
Dziękuję wam za waszą cierpliwość, lecz zaczekajcie jeszcze chwilę, aż zakończę.
Ona była przekonana. Nie ważne, co On czynił, czy co ktokolwiek mówił o Nim, ona była przekonana, że Pismo Święte zidentyfikowało Go należycie, że On jest Synem Bożym. A jeżeli On był Synem Bożym, to Bóg działa przez człowieka.
Jeżeli ta kobieta wtedy w Biblii - Sunamitka mogła otrzymać swoje dziecko, ponieważ Bóg doskonale zidentyfikował tego człowieka, Eliasza, że jest prorokiem; i jeżeli On był w Swoim proroku, to co dopiero w Swoim Synu? Jego Syn był Bogiem-Prorokiem. Więc potem ona była przekonana, że to jest właściwe. Być może, kiedy piekła bułeczki i smażyła jajka, ona rozmyślała o tym, podczas gdy jej siostra próbowała ją napominać.
63
Zważajcie. Pomyślcie o tym. Ona wybiegła z domu i powiedziała: „Panie, gdybyś Ty był tutaj, mój brat by nie umarł. Lecz jestem całkiem przekonana, jestem zupełnie przekonana, że nawet teraz, jeżeli Ty poprosisz Boga, to Bóg da ci to, o co będziesz prosił!”
O, bracie, gdybyśmy tylko mogli przyjąć tego Ducha Świętego, który jest wprost między nami w ten sposób, bylibyśmy zupełnie przekonani, całkiem przekonani! Dlaczego? Ona, ta kobieta z Nain, zobaczyła, jak On identyfikuje samego Siebie. Ona poznała, że tak jest. Ona uwierzyła w to, chociaż On był człowiekiem. Jednak ona uwierzyła w to.
Nie był to tak bardzo On; był to Bóg. On był Bogiem-człowiekiem. Ona wiedziała, że On był opisany w Piśmie Świętym. On był Mesjaszem. Bóg to udowadniał i potwierdzał to przez Swoje Słowo. I jak On mówił: „Jeżeli Ja nie czynię spraw Mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. To nie jestem Ja. jest to Mój Ojciec, który przebywa we Mnie. On czyni to dzieło. Ja nie czynię niczego, dopóki najpierw nie zobaczę, jak On to czyni.” Rozumiecie?
Ona była przekonana i ona rzekła: „Panie, chociaż on jest martwy, chociaż został pogrzebany, chociaż już śmierdzi; lecz nawet teraz, jeśli Ty poprosisz Boga, Bóg Ci to da!”
On powstał i podał jej prawdę, która nigdy przedtem nie była o Nim powiedziana. „Jam jest zmartwychwstanie i żywot.” Widzicie, ona to właściwie zrozumiała. On mógł dalej działać przy pomocy niej. A kiedy zbór zrozumie to właściwie, będziecie się posuwać naprzód.
64
Ja powiedziałem o kobietach... A mężczyźni powiedzieli mi: „Zostaw przecież te kobiety i ich włosy, i tym podobne rzeczy, i tych mężczyzn oraz ich denominacje, i tak dalej.” I mówili: „Dlaczego nie uczysz ich, jak mają przyjąć dary? Ludzie wierzą, że jesteś prorokiem.”
Ja odrzekłem: „Ja nie twierdzę, że nim jestem.”
On powiedział: „Lecz ludzie uważają, że nim jesteś.” Dalej mówił: „Oni w to wierzą. Ja sam w to wierzę.” I powiedział: „Dlaczego nie uczysz ich, jak mają przyjąć te rzeczy, by pomóc Bogu?”
Ja powiedziałem: „Czekam, aż nauczą się swojego abecadła; potem będziemy ich uczyć algebry.” Racja. I kiedy to przyjmiecie...
Marta powiedziała: „Ja wierzę, że Ty jesteś Synem Bożym, który miał przyjść na świat.”
„Jam jest zmartwychwstanie i żywot.” O, ona mogła... Otrzymała wtedy objawienie. „Kto wierzy we Mnie, choćby umarł, żyć będzie. Ktokolwiek żyje i wierzy we Mnie, nigdy nie umrze. Czy temu wierzysz?”
Ona odrzekła: „Tak, Panie.” O, moi drodzy.
„Gdzie go pogrzebaliście?” Ona była przekonana, że On może to uczynić.
65
Jairus był przekonany, że jeśli Jezus włoży Swoje ręce na jego chorą córkę, to ona zostanie uzdrowiona, bez względu na to, co jego kościół mówił o tym. „Moja córeczka jest teraz na łożu śmierci. Chodź tylko i włóż na nią Swoje ręce. Ja jestem przekonany.” On był takim sekretnym wierzącym. „Włóż na nią Swoje ręce, a ona będzie żyła.”
Potem nadeszła wiadomość: „Ona umarła.” Jego serce zaczęło kołatać.
Jezus szedł Swoją drogą i powiedział: „Czy ci nie powiedziałem, jeżeli tylko uwierzysz, będziesz oglądał chwałę Bożą?” On był przekonany. „Idźmy dalej” był całkiem przekonany.
66
Rzymski żołnierz, chociaż był Rzymianinem, rozpoznał, że to był Bóg. „Jestem przekonany, że Ty masz moc nad każdym diabłem. Jestem przekonany, że Ty jesteś Synem Bożym. Nie jestem godzien, żebyś Ty wszedł pod mój dach. Lecz gdybym tylko mógł usłyszeć, jak Ty wypowiesz Słowo, to jestem przekonany, że mój sługa będzie żył!” Amen.
Boże, zmiłuj się. Jeśli poganin mógł spodziewać się tego i był całkiem przekonany o tym, co widział - udowodnione Mesjaństwo Jezusa, a on był poganinem, Rzymianinem, to gdzie jest kościół - zielonoświątkowy kościół, który ma za sobą pięćdziesiąt lat działalności, a jeszcze nie jest przekonany? Pięćdziesiąt lat w Louisianie, wylanie za wylaniem, a pomimo to...
Ten rzymski żołnierz, poganin, powiedział: „Powiedz tylko Słowo. To jest wszystko, co pragnę wiedzieć, mianowicie to, co mówi Słowo.” Ja podałem wam przepis. To właśnie powiedziało Słowo. Czy jesteście przekonani? Rzymianin niepokoił się o swego syna i był przekonany, że gdy skłoni Jezusa, by powiedział Słowo i będzie to Słowo Boże, to ono tego dokona. To się zgadza. On był przekonany.
67
Kobieta, cierpiąca z powodu krwotoku - chociaż nikt nie zrobił tego dotychczas, ona była całkiem przekonana, że jeśli się dotknie rąbka Jego szaty, to zostanie uzdrowiona. Ona musiała opuścić swój dom - słaba. Jakże, mógłbym to zilustrować przez chwilę, szła ulicą i przeszła Brigham Young, i wszystkie pozostałe, przepychała się między ludźmi, mówiącymi: „Dni cudów przeminęły.” Przeczołgała się między ich nogami i przepychała się przez nich, choć miała słabe, wątłe ciało. I ona była całkiem przekonana. „Gdybym się tylko mogła... On nie musi nawet przemówić do mnie. Jeżeli będę się Go tylko mogła dotknąć w jakiś sposób, to mój krwotok ustanie.” Ona była przekonana.
68
Ta niewiasta przy studni była przekonana, że On jest Mesjaszem, kiedy on pokazał jej ten Biblijny znak. Powiedziała: „Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem. (Zakończymy teraz.) Ja widzę, że Ty jesteś prorokiem.”
On poznał... On jej powiedział: „Idź, zawołaj twego męża.”
A ona odrzekła: „Ja nie mam męża.”
On powiedział: „Miałaś ich już pięciu.”
Ona rzekła: „Panie, ja wiem... jestem całkiem przekonana, że Ty jesteś prorokiem. Lecz byliśmy nauczani... Nie mieliśmy proroków już od setek lat, a ja wiem, że Ty jesteś prorokiem. Pragnę teraz coś stwierdzić. My wiemy, na ile to możemy oglądać w Piśmie Świętym, że następnym, który przyjdzie, jest Mesjasz. A gdy Mesjasz przyjdzie, On będzie nam mówił te sprawy. Zatem, jeśli Ty jesteś prorokiem, to mi powiesz prawdę, ponieważ Słowo Pańskie przychodzi do proroka. I ja widzę, że Ty czynisz znak. Jest to dziwny znak. Mesjasz będzie czynił ten znak.”
On powiedział: „Ja Nim jestem.”
Ona była przekonana. Nie kwestionowała Go więcej. Zważajcie teraz. Natychmiast postawiła swoje wiadro z wodą na ziemię i była zainteresowana tym, aby ktoś inny dowiedział się o tym. Amen. Ona była przekonana. Dlaczego? Ona zobaczyła Biblijny znak. I ona usłyszała tego Człowieka, którego rozpoznała jako Proroka (a Słowo towarzyszy prorokowi), i wiedziała, że to jest prawdą, ponieważ On nie powiedziałby jej kłamstwa. I ona była przekonana, że On jest prorokiem, i zobaczyła znak Mesjasza. A gdy On powiedział jej, że jest Mesjaszem, to wystarczyło. Ona była przekonana i potem była zainteresowana swoim ludem. Ona biegała po ulicach i wołała: „Chodźcie, zobaczcie tego Człowieka. Mężczyzna ten powiedział mi, co ja czyniłam. Czy on nie jest Mesjaszem?” Ona była przekonana. Oczywiście.
69
Piotr był przekonany, siedział na tym klocu, kiedy On przyszedł z Andrzejem, a Jezus powiedział mu: „Szymonie, twoim ojcem jest Jonasz.” On był przekonany. To nie było czynione od czasów ostatniego proroka. On był przekonany, że to był On.
Filip stał tam i patrzył się na to: „Moi drodzy, to jest dziwne.” On był przekonany. Kiedy został przekonany, był zainteresowany. Miał tam po drugiej stronie brata, który nazywał się Natanael. Oni studiowali razem Pismo Święte. On był zainteresowany, żeby Natanael dowiedział się czegoś o tym.
Spójrzcie na nas dzisiaj. Ponieważ to nie jest zorganizowane albo zgrupowane, względnie wypolerowane w ten sposób, jak my to chcemy, nie jesteśmy jeszcze przekonani. Potwierdzeniem jest Słowo Boże.
Filip, również członek kościoła, lecz on był przekonany, a następnie był zainteresowany swoim bratem, wyruszył więc do niego i powiedział mu: „Chodź i zobacz, kogo znaleźliśmy: Mesjasza.” I Filip zaczął rozmawiać z Natanaelem w drodze i Natanael chciał Go sam zobaczyć. Poszedł więc na nabożeństwo. I kiedy przyszedł na nabożeństwo i widział, jak to jest czynione, został zupełnie przekonany! Lecz my nie jesteśmy. Nie, nie.
Dzisiejszy zielonoświątkowy ruch jeszcze nie jest przekonany. Gdyby byli przekonani, to byliby zainteresowani. Wy jesteście na powrót w stanie faryzeuszy - zorganizowani, nie przekonani. Gdybyście byli całkiem przekonani, bylibyście zainteresowani. Ci faryzeusze, oni mogli zobaczyć i poznać, że to jest prawdą, lecz nie byli całkiem przekonani, bo ich nauczyciele odprowadzali ich swoją nauką od tego. I o to właśnie chodzi dzisiaj: zbyt wielu faryzeuszy, nauczycieli, organizacji próbuje odwrócić ludzi od tego, ponieważ to nie jest zorganizowane. To się dokładnie zgadza. Lecz ci szczerego serca widzą to.
70
Pragnę was o coś poprosić. Pragnę tutaj wtrącić pewną myśl. Wy sobie myślicie, że to są baptyści, lecz tak nie jest; jest to Biblia. Spójrzcie. Byli tam ci uczeni z wysokim wykształceniem, patrzyli się na ten znak, który On uczynił, a nazwali Go diabłem. Lecz tutaj była nierządnica, ale w niej było to predestynowane nasienie Boże! Ona nigdy nie widziała czegoś takiego. I z chwilą, gdy ta światłość padła na to nasienie, wykiełkowało życie. Dlaczego? Ona miała w sobie życie już od początku!
71
Jesienią nasienie umiera i wpada z powrotem do ziemi. Lecz niech tylko słońce zaświeci na nie. Jeżeli jest w nim zarodek życia, to ono wykiełkuje do życia. Ta kobieta w jej okropnym stanie - ona była predestynowana. Jej imię było wpisane do Barankowej księgi życia przed założeniem świata. I kiedy zobaczyła to światło Boże wschodzące, nic nie mogło jej powstrzymać. Ono wschodziło - do życia, podczas gdy wykształceni kapłani...
Oni rzekli: „To jest ojciec święty Taki-i-taki.”
Nie dbam o to, co to było. Jezus powiedział: „Wy jesteście z waszego ojca diabła i czynicie jego uczynki.”
Ta nierządnica powiedziała: „Ty musisz być Mesjaszem.” I kiedy jej powiedział, że Nim jest, ona była przekonana. Dlaczego? Kiedy światłość padła po raz pierwszy na to predestynowane nasienie, ona to poznała.
A dzisiaj, kiedy idziemy (wybaczcie mi to wyrażenie)... i widzimy to dzieło Boże - Duch Święty zstępuje w dół i zaczyna coś manifestować, wtedy predestynowane nasienie, znajdujące się tam, uchwyci to! Nie moglibyście mu tego wyperswadować ani zabrać przy pomocy niczego.
Pozostali odejdą i będą mówić: „Chciałbym wiedzieć, co to za sztuczka? Musi w tym być gdzieś jakiś figiel.”
72
To predestynowane nasienie nie zadaje żadnych pytań. Ono jest całkiem przekonane, że to jest Bóg działający zgodnie ze Swoją obietnicą w Biblii. Powinniśmy być już naprawdę trochę dalej na tej drodze, niż na ulicy Azusa! Kościół powinien być tutaj, u góry. Tutaj on zaczął płakać i wołać i przychodzić do Boga. Lecz on tak bardzo odpadł, a tutaj u góry jest coś i kościół powinien się tu znajdować, aby mógł spotkać się z tym! Rozumiecie? Lecz pomimo tego oni nie są jeszcze przekonani. Widzicie? Dlatego też nie są zainteresowani! To się zgadza. Kiedy to zobaczył Natanael, był przekonany.
73
Kończę w tej chwili. Mam tutaj jeszcze kilka notatek, o których chciałem jeszcze głosić, lecz będę mówił o was i o mnie kilka minut.
Co jest z nami? Obchodzimy tutaj pięćdziesiątą rocznicę wylania Ducha Świętego w Louisianie. I rzeczywiście, znaki, które nie działy się na początku, są teraz większe, niż tamte. One są większe obecnie. Była to orka i uprawianie ugoru, żeby rzeczywista prawda mogła zostać zasiana do niego. A kiedy ktoś przyszedł i siał nasienie, wy to zorganizowaliście i zagłuszyliście ten zasiew. Pojawiło się cielesne podrabianie i podawanie się za kogoś!
Czy nie wiecie, że to jest dzieło diabła, który stara się zaślepić wam oczy? Czy nie wiecie, że zanim przyszedł faktyczny Chrystus, wystąpili fałszywi Jezusowie? Służy to tylko do usunięcia czegoś. Jest to diabeł, próbujący usunąć tą rzecz. To samo dzieje się dzisiaj, on próbuje was odciągnąć. Mężczyźni z fałszywymi formułkami i wyznaniami wiary, i innymi rzeczami, próbują kogoś uosabiać, jak mogą to robić? Biblia mówi, że to będą czynić, jako Jambres i Jannes sprzeciwiali się Mojżeszowi. Lecz jest powiedziane: „Ich głupstwo zostanie ujawnione!”
Mojżesz miał czynić jedną rzecz: wypełniać wiernie swoje polecenie. W końcu doszło do tego, że oni rzucili na ziemię swoje laski i próbowali uczynić to samo. Wtedy laska Mojżesza pożarła je. Czy pomyśleliście kiedykolwiek o tym, gdzie podziały się te laski? W porządku.
74
Przekonani! Jeśli jesteśmy przekonani, będziemy zainteresowani. Lecz my będziemy przychodzić i nabożeństwo będzie kontynuowane. A Chrystus zstąpi na ziemię i będzie udowodniony przez Słowo, i będzie czynił to samo, co On czynił, pokazując, że to jest czas, w którym kościół musi zostać porąbany na kawałki, ponieważ Chrystus jest na zewnątrz - zorganizowali się i wypchnęli Go w ten sposób spomiędzy siebie, usunęli Go spośród siebie i On stoi na zewnątrz i ciągle puka.
Wyglądało na to, jakby On wyszedł, jakby On po prostu odszedł. Lecz tak nie jest; On tam ciągle stoi i puka, tak jak w dniach Noego - On był długo cierpliwym, bo nie chciał, żeby ktoś zginął, lecz aby wszyscy mogli przyjść do pokuty, stoi i puka, i nasłuchuje, czy usłyszy: „Ależ, wejdź proszę do środka.” Nie, On tego nie usłyszy.
Potem On powiedział: „Ja cię wypluję z Moich ust.” Racja. I widzicie szum Słowa i Ducha Świętego. Widzicie, jak Duch Święty zstępuje i czyni rzeczy, które nie były znane od czasów Pana Jezusa Chrystusa i Jego uczniów. A my sobie siedzimy, gapimy się na to i odchodzimy! Czy jesteśmy rzeczywiście przekonani albo chodzi nam tylko o chleb i ryby!
75
Jezus nakarmił ich. Kto inny mógłby kiedykolwiek stworzyć chleb, niż Bóg? Ten sam Bóg, który zsyłał chleb z nieba - manna spadała tam na ziemię. Tutaj byli Żydzi - oni tam stali i obserwowali Go, jak łamie ten chleb i podawał im go - rozmnożył te bochenki chleba. Ten sam piekarz, który upiekł je w niebie, piekł je wprost tutaj na ziemi i podawał im je. Tak jest. I oni mówili: „To jest cudowne! O, teraz mam pełny brzuch, Panie. Człowieku, to było wspaniałe nabożeństwo.”
Jezus powiedział: „Lecz zaczekajcie chwilę. Mam wam coś do powiedzenia. Gdyby ziarno pszeniczne nie wpadło do ziemi...” Wszystkie te kazania - On zaczął głosić i prowadzić ich z powrotem do Słowa.
Oni mówili: „E-e-e, to jest zbyt trudne do zrozumienia. Nie chcemy już nic więcej z tego.” I oni zaczęli odchodzić.
A niektórzy z Jego uczniów-kleryków rzekli: „Kogo moglibyśmy kiedykolwiek skłonić do uwierzenia czemuś takiemu? Odejdziemy również.”
On stał tam po prostu i patrzył się na nich. Tych dwunastu - mała wierna grupa - jak kurczęta stojące koło kwoki. On odwrócił się i powiedział: „Czy i wy chcecie odejść?”
Piotr powiedział: „Gdzież mielibyśmy pójść, Panie?” Rozumiecie?
Czy On nie powiedział im: „Ja was znałem przed założeniem świata?” To było życie, które zaświeciło na to nasienie. Nie można go było usunąć. Był to żywot wieczny. „Ja mu dam żywot wieczny i wskrzeszę go w dniu ostatecznym.” Wszystkich, których On przedtem znał, tych On powołał. Wszystkich, których On powołał, tych usprawiedliwił. A wszystkich, których usprawiedliwił, tych już uwielbił. „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli go nie powoła Mój Ojciec, a wszyscy, których Mi dał Ojciec, przyjdą do Mnie.”
„Dlaczego więc głosisz, bracie Branham?”
Ja nie wiem, którzy to są; On to wie. Moim zadaniem jest zasianie nasienia. Ja nie wiem, gdzie ono wpadnie, lecz ja je po prostu sieję. Bóg to potwierdza. Gdziekolwiek ono padnie, gdy ono padnie na glebę, to szybko wzejdzie, jeżeli wpadło do dobrej gleby. Jeżeli ono padło na skałę, ja mu nie mogę pomóc. Jeśli padło na jakiś denominacyjny fundament, ja mu nie mogę pomóc. Będę czynił tylko jedno - po prostu siał dalej nasienie. Ja wiem, że On przychodzi. Ja temu wierzę. Pragnę żyć dla tego. Jestem przekonany, że On przychodzi. Jestem przekonany, że On przyjdzie wkrótce! Jestem przekonany.
76
Jeszcze jedno słowo, proszę. Jezus był przekonany, że wstanie z martwych trzeciego dnia. Spójrzcie na Niego. Jest tylko jedno miejsce w Biblii, które to potwierdza, a było powiedziane przez człowieka, który w końcu odpadł od wiary. Lecz Dawid będąc w Duchu...
Pewnego dnia On powiedział: „Co myślicie o Chrystusie? Czyim Synem On jest?”
A oni odrzekli: „On jest synem Dawidowym.”
On powiedział: „Dlaczego więc Dawid (Usuńmy teraz z tego tą cielesną część.) Dlaczego więc Dawid nazwał go w Duchu Panem, mówiąc: ‚Rzekł Pan memu panu, usiądź po prawicy Mojej'?”
W Objawieniu On powiedział: „Ja jestem korzeniem i latoroślą Dawida. Ja byłem przed Nim; jestem Nim, Jam jest obecnie.” Od tego czasu nie pytali się Go o nic. To była dla nich zbyt kłopotliwa wypowiedź. Oni tego nie rozumieli. Ich teologiczne wykształcenie nie pomogło im w tej sprawie. Ani dzisiaj nie pomaga. Oni to próbowali wyjaśnić przez długi czas, ale dotychczas nie udało im się. Jest to objawione tylko tym, którym to będzie objawione.
77
Jezus był całkiem przekonany. On powiedział - wystąpił przed nich i powiedział: „Zburzcie tę świątynię; Ja ją odbuduję w ciągu trzech dni. O! Zburzcie, uczyńcie z nią cokolwiek chcecie. Ja ją odbuduję w ciągu trzech dni.” O! Dlaczego? On był całkowicie przekonany. On wiedział, kim jest. On wiedział, co Bóg obiecał. O, gdybyśmy mogli czytać w tym nasze imię. „Jego sinościami zostaliśmy uzdrowieni. Dzięki Jego obietnicy zostałem zbawiony. Dzięki Jego krwi jestem częścią Niego. Dzięki Jego obietnicy wstanę znowu z martwych w dniu ostatecznym.” Rozumiecie? On wiedział, że o Nim czytali bezpośrednio w Piśmie Świętym. On znał Swoją pozycję. Nikt nie musiał Mu mówić cokolwiek o tym, a On nie chodził po okolicy chełpiąc się tym. To wskazywało na to, kim On był.
78
Jan nie chodził tam i nie chełpił się, kim jest, nie wyprężał swojej piersi: „Ja jestem doktorem Takim-i-takim. Ja ma to-i-to.” Nie, nie. Jan wyszedł z pustyni jako zwykły człowiek. Tak samo Jezus. Ich uczynki świadczyły o tym, kim oni są. To się zgadza. Ich uczynki świadczyły o tym.
Więc On nie czynił tego. On chodził wśród nich i mówił... Oni orzekli: „Powinniśmy Go powiesić. Powinniśmy usunąć Go spośród nas.”
On powiedział: „Zburzcie tę świątynię; Ja wzbudzę ją na nowo dnia trzeciego.”
Dlaczego? On wiedział, że Dawid powiedział: „Nie zostawię Jego duszy w piekle; ani nie dopuszczę, aby Mój święty oglądał skażenie.”
79
I jak możecie wy, ludzie, wierzyć, względnie jak może ktokolwiek wierzyć... Jak może katolicki kościół wierzyć, względnie wielu z nas... Niepokalane urodzenie - my temu wierzymy. Lecz jeśli chodzi o nie, wiemy, że ta komórka krwi była od Boga. Wiemy, że Bóg stworzył komórkę krwi, która przyniosła urodzenie z dziewicy. On stworzył nie tylko komórkę krwi, lecz również jajo kobiece, ponieważ żadne ciało nie jest święte. Gdyby to było jajo Marii, to ona musiałaby przeżyć pewnego rodzaju wzruszenie, aby jej jajo zeszło w dół. Lecz ona nic o tym nie wiedziała. Po prostu Duch Święty zacienił ją. Gdybyście tak uważali, widzicie, do jakiej roli byście stawiali Boga w stosunku do kobiety?
Gloria! On był Bogiem! „Ja nie dopuszczę, aby Mój Święty, Jego ciało...” Jak ono mogłoby być święte poprzez seksualną pożądliwość? Gdyby tak było, to wszyscy bylibyśmy święci.
Nie ma świętych ludzi. Nie ma świętej góry, nie ma świętego kościoła. Jest to Duch Święty i święty Bóg w kościele, czy na górze. Nie święci ludzie; święty Bóg w ludziach! To ciało było z Boga, Boga Stworzyciela.
80
Jezus był zainteresowany. On wiedział i był przekonany, że wskrzesi ich z martwych w ostatecznym dniu, zgodnie z obietnicą Pisma Świętego. Kończę; powiem to jeszcze. Robi się już zbyt późno. Pozwólcie, że powiem tą jedną rzecz, a potem zakończę. Jestem zupełnie przekonany, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki! Jestem gruntownie przekonany, że to, o czym mówimy i oglądamy tutaj, jest Duch Święty! Jestem zupełnie przekonany.
81
Pewien człowiek powiedział mi pewnego dnia... Względnie, była to młoda dziewczyna, z którą rozmawiałem. Ona rzekła... Powiedziałem jej... Wyszła na ulicę ubrana jak nie wiem co i ja rozmawiałem z nią. Jej rodzina chodziła do innego kościoła, prawdopodobnie byli chrześcijanami. Powiedziałem: „Czy nie wstydzisz się za siebie?”
Ona odparła: „E-e.” Rzekła: „Panie Branham...” Żuła swoją gumę do żucia ot tak i wyglądała jak coś, co wyszło z buszu w Afryce. Może byłaby śliczną młodą dziewczyną, gdyby była ubrana jak ludzka istota.
I ona tam stała i mówiła: „Panie Branham, oczywiście, chodzi o to: Ty jesteś mężczyzną w średnim wieku. Na pewno. Nie uwierzyłbyś, lecz my jesteśmy dzieciakami.”
Ja odrzekłem: „Słuchaj. Kiedy ja byłem w twoim wieku, byłem już przekonany, że to jest właściwe. Spędziłem całe moje życie, głosząc to. Życzyłbym sobie tylko, żebym miał milion żywotów, bym je mógł spędzić głosząc to.”
82
Jestem zupełnie przekonany, że Jezus jest Synem Bożym. Jestem gruntownie przekonany, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Jestem zupełnie przekonany, że anioł, który zstąpił, o którym wam mówiłem - zanim wy w ogóle przyszliście, On potwierdził to i powiedział, że to jest prawdą, i zostało udowodnione, że to prawda.
Jestem zupełnie przekonany, że ten cień śmierci, o którym mówiłem tym ludziom, i widzieli go tam nad nią... Naukowe kamery i inne rzeczy udowodniły te sprawy. Jestem zupełnie przekonany, że moje poselstwo przychodzi od Boga. Jestem zupełnie przekonany, że to nie jest mój nadęty, cielesny umysł. Jest to Boże Słowo!
Jestem zupełnie przekonany, absolutnie przekonany, że to jest Jezus Chrystus, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Jestem gruntownie przekonany, że On jest w tej chwili tutaj! Jestem zupełnie przekonany, że On nas słyszy! Jestem zupełnie przekonany, że On odpowie na nasze modlitwy, jeżeli będziemy zainteresowani, przekonani, i otworzymy nasze życie na to. Pochylmy nasze głowy.
83
Panie, nasza konferencja jest niemal zakończona. Widzieliśmy Twoje działanie, Panie. O, widzieliśmy Ciebie cały czas. Widzieliśmy Cię poprzez wszystkie te lata. Widzimy, że Ty masz większą moc, ale kościół staje się coraz słabszy! Panie weź tych kilka słów, czy to uczynisz, Panie? Ja nie mogę z tym nic więcej uczynić, Ojcze.
Lecz ach, jestem pewien, Panie, że gdyby oni byli przekonani... Gdyby wszyscy byli przekonani, to nie byłoby nigdzie tak cicho! Jak powiedział nasz drogi stary brat... Kiedy Ty wylałeś po raz pierwszy Twego Ducha w postaci chrztu, zanim te wielkie urzędy zostały włożone... Bowiem to jest ten czas obecnie. Nieprzyjaciel wpada jak powódź. Ty podnosisz sztandar przeciwko niemu.
Panie, modlę się o nich. Niech tych kilka słów padnie dzisiaj do południa na serca tych ludzi. Niechaj nie padną na kamienisty grunt. Niech padną na dobrą glebę i niechaj światło żywota wiecznego świeci na to predestynowane nasienie. Jestem pewien, że ono tego dokona, Panie. Ty obiecałeś i powiedziałeś nam, abyśmy to czynili, a Ty zatroszczysz się o resztę. Jestem pewien, że ono tego dokona.
84
Poruczam je więc Tobie, poruczam tych słuchaczy Tobie. Ja kładę samego siebie między nich, podobnie jak Mojżesz uczynił swojemu ludowi. Panie, ja jestem jednym z tych ludzi. Boże, starałem się jak najlepiej potrafiłem, być szczerym. Ty jesteś moim świadkiem. Mówiłem prawdę, a Ty jesteś moim świadkiem, udowadniając, że mówiłem prawdę.
Ja miłuję tych ludzi, Panie, tych zielonoświątkowców. Wielu ludzi odchodzi, Panie. Denominacyjne różnice robią między nimi podziały. Ja miłuję tych metodystów, baptystów, kimkolwiek oni są. Ja ich miłuję, Panie. Jestem jednym z nich. Proszę, Panie, modlę się o każdą duszę. O, Boże, niechaj światłość świeci dzisiaj do południa na tych ludzi i niech ją zobaczą.
Niechaj ta taśma, kiedy pójdzie do całego narodu i do całego świata, niechby znalazła swoją kwaterę. Pokieruj nią, Panie, wprost tam, gdzie leżą te nasiona. Ja nie wiem, gdzie one są. Lecz gdy ta prawda Ewangelii potwierdzona przez Boga, padnie na nie, jestem pewien, że powstaną do życia.
85
Oni są Twoi, Ojcze. Poruczam samego siebie razem z nimi Tobie do dzieła Ewangelii w tych ostatecznych dniach. W imieniu Jezusa. Amen.
... wola Twoja, Panie! Bądź wola Twoja!
Tyś jest Garncarzem, ja jestem gliną.
Przekształć mnie i uczyń mnie według Twojej woli,
Kiedy oczekuję uległy i cichy.
Pochylmy nasze głowy i rozmyślajmy tylko o tym.
Bądź wola Twoja...
Czy jesteście przekonani? O, moi drodzy, Duch Święty porusza się jak światłość!
Ty jesteś Garncarzem, ja jestem Twoją gliną.
Przekształć mnie i uczyń mnie według...
(Nie mojej woli, Panie, lecz Twojej woli)
Kiedy oczekuję uległy i cichy.