Droga powrotu

Shreveport, Luizjana, USA

62-1123

1
Możecie usiąść. [Proroctwo jest przynoszone — wyd.] Amen. Jak to cudowne, gdy oglądam prostotę Ducha Świętego, działającego w ludziach, którzy są po prostu wystarczająco pokorni, by słuchać i wierzyć temu, i przestrzegać tego po prostu... Jak bardzo dziękujemy Bogu za to napomnienie, że powinniśmy czekać, a On będzie czynił Swoje dzieło wśród nas. Dziękujemy Mu.
2
Otóż, ubiegłego wieczora głosiłem trochę dłużej. Przyszedłem tu dopiero kilka minut temu i przykro mi, że zostawiłem was stać tak długo. Dzisiaj wieczorem spróbuję się pośpieszyć, jeżeli to będzie możliwe.
Jutro rano odbędzie się śniadanie biznesmenów w Waszyngtonie... Brat, który ma bilety, powiedział mi właśnie, że bilety muszą być kupione już dzisiaj wieczorem ze względu na to, by przygotowali wystarczająco duże pomieszczenie. Muszą wiedzieć, czy mają na jutrzejsze dopołudnie dosyć duże pomieszczenie, by mogli wszystko należycie przygotować. I on rzekł, abyście sobie na pewno zakupili bilety. Przypuszczam, że będą do dyspozycji przed tym pokojem na piętrze dzisiaj wieczorem.
3
A jutro wieczorem, jeżeli Pan pozwoli, pragnę... Jeszcze nie wiem, lecz rozmyślam po prostu, jeżeli On pozwoli, to chciałbym głosić na szczególny temat jutro wieczorem, mianowicie: „W Chrystusie posiadamy wszystkie rzeczy”. Otóż, jest to dosyć znany temat, lecz dzisiaj przyszedł mi po prostu na serce i chcę na ten temat przemawiać jutro wieczorem, jeżeli Pan pozwoli.
A następnie będziemy mieli nabożeństwo w niedzielę rano. A w niedzielę wieczorem, jeżeli Pan pozwoli, pragnę przemawiać na temat: „Odliczanie przed startem” — o przygotowaniu kościoła do odejścia, rozumiecie — odliczanie przed startem. Rozumiecie? Wy wiecie, co to jest odliczanie przed startem. Rozumiecie? I wierzę, że mogę udowodnić w oparciu o Pismo Święte, że my jesteśmy właśnie teraz w odliczaniu przed startem. Módlcie się zatem o mnie.
A jeżeli nie macie żadnego zboru, gdzie moglibyście pójść w niedzielę do południa, to ucieszymy się, gdy będziemy was mieć tutaj, a w niedzielę wieczorem... Oczywiście, jeżeli macie wasz własny zbór, to powinniście tam iść przede wszystkim. Spodziewam się, że do niego uczęszczacie. Lecz jeśli go nie macie, słuchajcie, my się ucieszymy, jeśli będziecie u nas.
4
Dowiedziałem się, że dzisiaj wieczorem urządzimy krótką kolejkę modlitwy, jeżeli uda mi się to szybko przebrać. Billy powiedział, że rozdał tutaj kilka kart modlitwy. Ja myślę, że to było właściwe. Tak, więc będziemy mieć kolejkę modlitwy, by się modlić o chorych.
A czasami mam... Wielokrotnie mówiono mi: „Powinieneś pozostać u tego modlenia się o chorych. Nie powinieneś próbować czynić coś innego”.
A ktoś przedzwonił mi niedawno i powiedział: „Dlaczego czepiasz się ciągle tych kobiet?” Otóż, ja się ich nie czepiam. On rzekł: „Dlaczego nie zostawisz te kobiety w spokoju?” Powiedział: „Wszyscy ci mężowie mówią o ich organizacji i wszystko inne..”. Naprawdę wybitny brat...
A ja powiedziałem: „Chyba nie wierzysz, że to, co one czynią, jest zgodne z Pismem Świętym, prawda?”
On odrzekł: „Nie”. Lecz powiedział: „Czy Pan nie powołał ciebie, abyś się modlił o chorych?”
Ja odrzekłem: „Tak”.
On powiedział: „Dobrze, więc dlaczego nie pozostajesz przy tym?”
Ja odrzekłem: „Ja to czynię”.
A on powiedział: „Jeżeli On powołał cię do tego, abyś się modlił o chorych, to pozwól, żeby kaznodzieje zatroszczyli się o tamtą sprawę”.
Ja odrzekłem: „Lecz oni tego nie czynią”.
On powiedział — on odrzekł: „No wiesz..”.
Ja powiedziałem: „Ja to muszę czynić”.
On powiedział: „Ależ, większość ludzi w... Wiem — uważam, że miliony ludzi uważają cię za proroka”.
Ja odrzekłem: „Ja nie jestem prorokiem”.
On powiedział: „Lecz ludzie myślą o tobie w ten sposób”. Dalej rzekł: „Szczerze mówiąc, ja sam tak myślę”.
Ja odrzekłem: „Dziękuję ci”. Powiedziałem: „Czasami On pokazuje mi sprawy, które mają się wydarzyć, i jak dotychczas On nigdy mnie nie okłamał i nie będzie kłamał, ponieważ On jest Bogiem; On nie może kłamać”.
A on powiedział: „Dobrze, jeżeli jesteś takim sługą Bożym, dlaczego nie uczysz tych kobiet o tych sprawach — jak mają otrzymać wspaniałe duchowe dary, zamiast kłócić się z nimi o to, że strzygą sobie włosy i noszą szorty, i robią makijaż, i tym podobnie?” Powiedział: „Powinieneś je uczyć większych spraw — jak mogą otrzymać te wielkie dary i dokonywać czegoś”.
Ja odrzekłem: „Jak mam ich nauczać algebry, kiedy nie chcą słuchać ani ‚abecadła'?” Kiedy nauczą się podstawowych spraw, to rozpoczniemy z czymś innym„.
5
Brzmi to raczej świętokradczo. Pewien stary kaznodzieja... (Dziękuję ci.) Pewien stary kaznodzieja zaczął pewnego razu urządzać nabożeństwa w pewnej miejscowości i on przemawiał, i głosił pierwszego wieczora o pokucie, drugiego wieczora o pokucie, tak samo trzeciego wieczora, czwartego wieczora i piątego wieczora.
Diakoni spotkali się z nim w tylnym pomieszczeniu i rzekli: „Bracie, cieszymy się z tego poselstwa o pokucie”. Lecz powiedzieli: „Czy nie masz jeszcze czegoś innego, o czym mógłbyś głosić?”
On odrzekł: „O, tak. Lecz ja czekam, aż oni wszyscy będą najpierw pokutować, a potem zacznę głosić coś innego”. Więc...
Gdy wejdę do domu Bożego i ujrzę, że wszystko jest uporządkowane, to rozpocznę głosić o czymś innym. Rozumiecie? Więc jesteśmy — ja naprawdę pragnę waszych modlitw. Nie mówię tych spraw dlatego, że jestem dokuczliwy. Wy to wiecie. Ja jestem gorliwy. Są to Boże córki; są to Boży synowie. I powinniśmy się zachowywać na tym poziomie. Powinniśmy postępować odpowiednio do tego i dostosować się do tego. Ja sam odczuwam wielki brak tego i proszę was, żebyście się modlili o mnie; a ja modlę się o was.
Będziemy się więc modlić wzajemnie o siebie i być może pewnego dnia Bóg wprowadzi nas wszystkich razem do czegoś wielkiego, co nas zabierze do góry z całego tego chaosu, który tutaj panuje. Ja czuję się już trochę zmęczony w tym skazitelnym przybytku, czy wy nie? Chciałbym odlecieć stąd samotnym lotem pewnego poranka, kiedy On przyjdzie.
6
Oznajmiłem ubiegłego wieczora, że po głoszeniu o jubileuszu i po nawoływaniu do tego, abyśmy powrócili do oryginalnego wylania Ducha Świętego i do poselstwa — powiedziałem, że dzisiaj wieczorem spróbuję przemawiać trochę o tym, jak mamy powrócić. Wiecie, nie ma sensu mówić komuś, co ma czynić, dopóki mu nie powiecie, jak to ma uczynić. O to właśnie chodzi.
Otóż, jest pewien tekst, który pragnę przeczytać, posługiwałem się nim już przedtem, lecz być może niezupełnie w tym sensie. Uważam jednak, że bardzo nadaje się do tego i po prostu muszę to przedstawić w ten sposób. Myślę więc, że kiedy przedłożę wam, jak dostać się z powrotem i to... Jest wiele dróg, którymi można wyjść, lecz istnieje tylko jedna droga powrotu.
7
Byłem pewnego razu w górach i pewien człowiek powiedział mi... On był również... Byliśmy tam w górach, ten człowiek i ja, a obaj byliśmy rejestrowanymi przewodnikami w Kolorado. Mieliśmy grupę ludzi tam w tych stronach, taką małą ekipę turystów.
Ten drugi przewodnik miał tam również grupę turystów, a on sam zgubił się tam i chodził tam w kółko w głębi dziczy. W końcu przyjechał na koniu na to miejsce, gdzie my byliśmy. On zawołał: „Hej..”. A ten człowiek, który był ze mną, pan Jefferies, był człowiekiem ciętego języka.
Tamten powiedział: „Hej, jak wydostaniemy się stąd tutaj?”
On odrzekł: „Jak dostałeś się tutaj?”
Tamten powiedział: „Tą drogą”.
On rzekł: „Dobrze, zatem ta droga prowadzi i z tej dziczy”. Więc trzeba wyruszyć znowu z powrotem. O to właśnie chodzi, tak jest.
8
Przeczytajmy teraz w 2. Królewskiej — 1. rozdział z 2. Królewskiej, dwa lub trzy wersety. A następnie pragnę zaczerpnąć z tego tekst i posłużyć się nim do tematu „Droga powrotu”.
Po śmierci Achaba odpadli Moabici od Izraela.
Pewnego razu spadł Achazjasz poprzez ogrodzenie z balkonu swej górnej komnaty w Samarii i zachorował; wysłał przeto posłów, dając im polecenie: Idźcie i dowiedzcie się u Belzebuba, boga Ekonu, czy wyzdrowieję z tej mojej choroby.
Wtedy anioł Pański rzekł do Eliasza Tiszbity: Wstań, wyjdź naprzeciw posłańców króla Samarii i powiedz do nich: Czy nie ma Boga w Izraelu, że idziecie zasięgnąć rady Belzebuba, boga Ekonu?
9
A następnie — słyszałem brata Moore przed kilkoma minutami, mówiącego poprzez domofon, a on nie wiedział, że mam zamiar czytać to miejsce jako tekst, na który pragnę przemawiać — mianowicie o balsamie. I pragnę to przeczytać w Księdze Jeremiasza 8,22:
Czy nie ma balsamu w Gileadzie? Czy nie ma tam lekarza? Dlaczego nie zabliźnia się rana córki mojego ludu?
Wyłania się tutaj pytanie: „Dlaczego? Dlaczego Mój lud nie powraca do zdrowia?”
Pragnę teraz powiedzieć, że jesteśmy najszczęśliwszymi ludźmi, bo cieszymy się z tego wspaniałego czasu społeczności i mam nadzieję, że Pan nie pozwoli na to, żeby żadna osoba, która tu przyszła, nie została zbawiona, a kto nie ma Ducha Świętego, żeby nie został napełniony Duchem Świętym; a każda chora osoba będzie uzdrowiona. Spodziewam się tego właśnie i my w to wierzymy.
10
Zatem, nasze opowiadanie dzisiaj wieczorem rozpoczyna się, podobnie jak ubiegłego wieczora, o ludu, który odstąpił od Boga. Jest to najbardziej pożałowania godna sprawa, o jakiej mogę pomyśleć, mianowicie o kimś — o wierzącym, który odstąpił od Boga. I stwierdzamy tutaj, że król Samarii, Achazjasz odstąpił od Boga dlatego, bo był niewłaściwie nauczany, był również niewłaściwie wychowywany. Jego matka była poganką, a jego ojciec był Izraelitą odszczepieńcem, był to Achab. I z tego powodu nie był wychowany według drogi Pańskiej, ale przez ludzi.
11
A Bóg nie był nigdy bez Swojego świadka. I Bóg miał świadka w owym czasie, lecz jego ojciec nienawidził tego świadka. A on nazywał się Eliasz, prorok. Jego matka również nienawidziła tego świadka. Pomimo to On był Bożym świadkiem, stojącym tam niezachwianie.
Bóg ma zawsze gdzieś swoich ludzi, których może On pokazać i powiedzieć: „To są oni”. O, ja pragnę być zaliczony do nich. Jestem pewien, że wszyscy pragniemy być tam. Jest to pragnienie każdego serca. Pragniemy być w tej liczbie, o której Bóg może powiedzieć: „To jest Mój lud. Spójrzcie na nich. Oni są przykładem tego, kim Ja jestem. Oni odzwierciedlają Moje życie w ich życiu. Oni Mi podporządkowali swoje życie i Ja odzwierciedlam Moje życie w ich życiu”. Jaka to cudowna rzecz! Jakże, to musi sprawiać, że Bóg czuje się dobrze, kiedy wie, że ma kogoś, komu może zaufać. I On miał pewnego człowieka, który nazywał się Eliasz.
12
Tak więc, Bóg błogosławił temu człowiekowi. Lecz materialne błogosławieństwa nie zawsze oznaczają, że jesteś w porządku z Bogiem, ponieważ On sprawił, że nikczemnikowi powodziło się dobrze. Zatem, Achazjasz objął królestwo po swoim ojcu, po śmierci ojca, lecz był on jeszcze gorszym od niego. Postępował on tak samo jak jego ojciec, a jego matka popełniała zło przed Bogiem. I on spadł przez ogrodzenie z balkonu w swoim domu i był chory. Prawdopodobnie doznał wewnętrznych obrażeń, miał krwotok wewnętrzny, albo zaczęła się rozwijać jakaś choroba, być może infekcja na skutek jego upadku. Może połamał sobie żebra czy przekłuł swoje płuca, czy coś podobnego, dlatego był bardzo chory.
I on chciał wiedzieć, czy będzie żył, czy nie. A zamiast uczynić to, co powinien był uczynić, posłał kilku posłańców, prawdopodobnie strażników z pałacu, do których miał zaufanie, i posłał ich do Ekronu do boga Belzebuba, diabła, wróżbiarza, który tam przebywał, by się dowiedzieli, czy on będzie żył czy nie.
13
Otóż, jaka to była okropna sprawa, że taki mąż, który był królem nad ludem, który powinien był być duchowym — nad ludem, który wierzył w Boga, a jednak ich własny przywódca zasięgał rady u kogoś innego, niż u Tego, u kogo miał zasięgać rady. Rozumiecie? On powinien był wiedzieć, że... On znał zakon; w jego kraju byli kapłani, były tam kościoły i tak dalej, i był tam prorok, który miał Słowo od Pana. Lecz zamiast postąpić odpowiednio do tego, on chciał obrać najpopularniejszą drogę.
Ja myślę, że o to właśnie chodzi dzisiaj. My chcemy iść tą najbardziej popularną drogą. A kiedy Bóg toruje drogę... Ludzie odchodzą od Niego, a Bóg przygotuje dla nich drogę, aby mogli powrócić do Niego (jak mówiłem o tym ubiegłego wieczora), ale ludzie wzbraniają się uczynić to; wtedy Bóg pyta się: „Dlaczego?” On zawsze stawia takie pytanie. „Dlaczego nie uczyniłeś tego?”
Więc jeśli On przygotuje drogę, a my wzbraniamy się uczynić to, wtedy On pyta się, dlaczego nie uczyniliśmy tego. A ja załatwiłbym raczej tą sprawę tutaj, niż miałbym czekać, aż On zapyta się mnie przed sądem, dlaczego nie uczyniłem tego. Ja pragnę... „Grzechy niektórych ludzi idą przed nimi, a grzechy innych idą za nimi”. Ja pragnę, żeby moje grzechy szły przede mną — żeby były wyznane! A potem, kiedy przyjdzie ten czas, ja chcę być w porządku.
14
Jak powiedział ten stary brat, murzyn: „Wiecie, już dawno temu rozmawiałem z moim Panem i powiedziałem Mu, że chcę, by moja droga była czysta. Nie chcę mieć żadnego kłopotu, kiedy stanę tam nad rzeką”. Więc ja uważam, że odczuwam to mniej więcej tak samo. Wyraża to bowiem, że nie chcemy mieć żadnych kłopotów tam nad rzeką, ponieważ tam będzie okropne przepychanie się i szturchanie w tym czasie. Pragniemy więc być pewni, że jesteśmy w porządku.
15
Otóż, ten król, on miał możliwość zasięgnąć informacji od Pana, lecz on odrzucił tę możliwość. I wtedy Bóg posłużył się Swoim obmyślanym sposobem, którym był Jego prorok. I być może król nawet nie zwracał uwagi na tego wąsatego człowieka z łysą głową, który nie cieszył się poważaniem między ludźmi. Jego poselstwo zawsze potępiało i smagało i karciło ludzi w pobliżu, ponieważ on nie mógł czynić nic innego. On był prorokiem.
Słowo Pańskie przychodzi do proroka, a prorok musi trzymać się Słowa. A jeżeli ludzie nie są posłuszni Słowu, nie można czynić nic innego, niż napominać. To wszystko. Więc, ten człowiek nie chciał być złym. On to po prostu musiał czynić, ponieważ on nie kierował się swoimi własnymi myślami, on był kierowany Duchem Bożym. I takimi właśnie powinniśmy być wszyscy — powinniśmy być kierowani Duchem Bożym. I jeśli jesteśmy kierowani Duchem Bożym, to kiedy widzimy grzech, czyni nas to chorymi. Ma to pewne znaczenie. Zasmuciło to nawet serce Boga w owym czasie, dlaczego w ogóle stworzył człowieka, ponieważ grzech był taki straszny na ziemi.
16
Zatem, on pytał się... Bóg miał dla niego sposób, w jaki mógł się tego dowiedzieć, lecz on nie obrał tego sposobu. On obrał najpopularniejszy sposób, jakim posługiwali się ludzie. Ja nie lubię tego mówić, lecz zawsze posługujemy się sloganami: „Ameryko, z powrotem do Boga”. „Z powrotem do Boga tej godziny,” i tym podobnymi hasłami. Lecz cały problem w tym, że oni chcą powrócić w ten sposób, który wykombinował dla nich człowiek — jak mają powrócić. Oni chcą powrócić według swoich własnych myśli, według ich własnego postępowania.
A zazwyczaj jest to sposób sprzeczny z Bożym sposobem powrotu. I potem, gdy oni odrzucą Boży obmyślany sposób powrotu, to oni... Bóg pyta się ich: „Dlaczego? Dlaczego uczyniliście to w ten sposób?”
17
Otóż, gdybyśmy teraz ogłosili pewien czas... Zazwyczaj prezydenci mawiali: „Obwołamy piętnastominutowy czas do modlitwy”. Wszystkie maszyny zatrzymały się. To nie będzie przydatne w tej sprawie. Trzeba zrobić przełom. Stary człowiek musi umrzeć. Trzeba przeżyć odrodzenie. Nie jest tu potrzebna godzina modlitwy; trzeba się modlić tak długo, aż powrócisz. Chodzi tu o powrócenie, o ponowne wejście do faktycznej wiary, i powrót do tego, aby nawet... Nie jest to coś, co sobie wyobrażasz ani deklaracja jakiegoś wyznania, względnie pośrednictwo jakiegoś człowieka, ale dzieje się to przez poznanie samego Chrystusa. Poznanie Jego, nawet nie Słowa. On — jeśli Go znasz, to znasz Słowo, ponieważ On jest Słowem. Potem musisz powrócić do tej rzeczywistości.
18
Bóg pragnie manifestować samego Siebie przez Swoich ludzi, a kościół chce zamanifestować siebie ludziom: więcej członków, większe tłumy, bogatsi ludzie, i tak dalej, lepiej ubrani. To właśnie wprowadziło nas do tego chaosu, w którym się znajdujemy.
Byłoby lepiej, gdybyśmy wszyscy włożyli na siebie wory pokutnicze. Byłoby lepiej, gdybyśmy nie mieli pracy i musielibyśmy iść do domu kogoś innego i prosić, czy moglibyśmy dostać coś do zjedzenia. Wolałbym raczej widzieć kościół w tym stanie, ale napełniony Duchem Świętym, niż widzieć ich dobrze ubranych i mających wysoką ogładę, i inne wielkie rzeczy, a poza tym umierających duchowo.
19
Bóg toruje drogę, a my ją odrzucamy. Nie powracamy tą drogą, którą On przygotowuje dla nas, abyśmy powrócili. A Achazjasz uczynił to samo. On był taki, jak wielu z nas dzisiaj. On był po prostu zanadto uparty. On po prostu nie chciał Eliasza, chociaż wiedział, że on przebywa tam na odludziu. On wiedział, że istnieje Bóg w niebie, lecz chciał posłużyć się najpopularniejszym sposobem: Udać się tam, gdzie wszyscy ludzie... (Za pośrednictwem prorokini, którą tam wówczas mieli — żony Achaba, Jezabeli, a ona była poganką.) I oni chcieli udać się do Ekronu i zasięgnąć rady u jednego z tych bożków, czy on powróci do zdrowia. Ponieważ on będąc królem, gdyby się uniżył, stałby się niepopularnym wśród ludzi.
20
To właśnie było problemem. To jest właśnie problemem, dlaczego tak postępują nasze kobiety dzisiaj. To jest powodem, dlaczego... Ludzie zazwyczaj gadali o chrześcijaństwie, mówiąc: „Ja należę do tego-i-tego”. To nie miało z tym nic wspólnego. Ja mogę należeć do jakiejś organizacji. Lecz to wcale jeszcze nie znaczy, że jestem chrześcijaninem. Chrześcijaństwo nie polega na przyłączeniu się do czegoś. Chrześcijaństwo zakłada się na rodzinie — urodzeniu się do rodziny. Ty jesteś chrześcijaninem dzięki znowuzrodzeniu.
Lecz najpopularniejszą rzeczą jest mówić: „Ja jestem metodystą, baptystą, prezbiterianinem, zielonoświątkowcem lub kimś innym. Ja jestem tym” i mówi i mówi.
„Ja jestem zrodzony z Ducha Bożego. Duch Święty zstąpił na mnie i jestem nowym stworzeniem w Chrystusie”. To jest właściwa droga. Lecz król chciał być popularnym. I tak właśnie postępują dzisiaj ludzie. Być może urządzają zgromadzenia ewangelizacyjne po całym kraju i posługują się sloganami typu „O milion więcej” za tyle i tyle lat albo zabiegają o przyrost członków i o ich wykształcenie, i cokolwiek jeszcze. Ale to nigdy nie... Przez cały czas oddalacie się tylko coraz bardziej. Istnieje droga powrotu — Bóg ma gotową drogę powrotu. Pragnę do was przemawiać o tej drodze powrotu. Musicie powrócić tą drogą, którą Bóg przygotował dla was, abyście mogli powrócić.
21
Mówmy teraz o tych — o tym królu na chwilę. On nie chciał się uniżyć, ponieważ był uparty. On po prostu nie potrafił... Chciał być takim, jak inni ludzie. On postępował po swojemu i chciał być właśnie takim, i on chciał być — chciał powrócić w popularny sposób.
Nie chciał jednak obrać tej drogi, którą Bóg przygotował dla niego, więc ignorował po prostu tego proroka i to, co mówił prorok, ponieważ prorok niewątpliwie powiedziałby mu ostro: „Pokutuj. Uporządkuj swoje życie przed Bogiem. Nie jesteś odpowiednim człowiekiem na króla”. I ach, jak by go to upokorzyło przed ludźmi, rozumiecie, jako króla. O, moi drodzy. On nie mógłby tego znieść.
22
Więc, być może ten diabeł przebywający tam — ten bożek powiedział: „O, wielki królu, doktorze Taki-i-taki. Ty jesteś po prostu..”. Rozumiecie? On mógł być popularnym między ludźmi i mieć sławne i słynne imię. O, jak bardzo ludzie lubią chwałę od innych. A więc on myślał, że gdyby to mógł zdobyć, zostałby wywyższony przed ludźmi, byłby inteligentnym człowiekiem w oczach ludzi. Mam nadzieję, że czytacie między wierszami to, o czym ja mówię.
Więc potem, on myślał sobie, że będzie wielką osobistością. Lecz on nie poszedł do tego człowieka, który powiedziałby mu prawdę. I on sobie naprawdę myślał, że czymś zaimponuje innym.
Więc on wysłał swoich sług. Powiedział: „Idźcie tam i zapytajcie się boga Ekronu, Belzebuba, czy wyzdrowieję z tej choroby, czy nie”.
Ale Pan Bóg zna serce każdego człowieka. On zna zamiary serca. I On powiedział... Nie możesz niczego ukryć przed Bogiem! Absolutnie nie. On powiedział prorokowi: „Wyjdź tam na drogę i spotkaj się z nim, i zapytaj się go, dlaczego robi coś takiego. Czyż nie ma Boga w Izraelu? Czy jest tak dlatego, że on nie ma proroka? Czy jest tak dlatego, że te rzeczy nie istnieją? Zatem dlaczego on udaje się tam i czyni taką rzecz, skoro jest Izraelitą?”
23
Zastanawiam się, dlaczego mężczyźni i kobiety starają się wciągnąć ludzi do denominacji — do społeczności w denominacji, zamiast przyprowadzić ich na nowo do oryginalnego fundamentu. Bóg wie o tym! Lecz to jest najpopularniejsza droga. „Ja należę do Tego-i-tego. Jestem doktorem Takim-i-takim z takiej i takiej organizacji. Ja jestem z Purdue. Zdobyłem wykształcenie u Tego-i-tego. Otrzymałem promocję doktora filozofii i doktora teologii”. To nie ma żadnego znaczenia przed Bogiem, ani trochę.
Eliasz może nie miał tytułu doktora teologii albo doktora filozofii. Szczerze mówiąc nie wiemy o nim niczego. On po prostu wystąpił na widownię i zniknął z niej w ten sam sposób. Nie wiemy, kto był jego tatą i mamą, nie wiemy o nim niczego. Lecz Bóg wiedział o nim. On znalazł człowieka, którym mógł się posłużyć; On znalazł człowieka, który się nie bał. Nie ważne, czy cały naród był przeciw niemu, on ciągle nazywał czarne czarnym a białe białym.
Boże, poślij nam kolejnego takiego. To się zgadza. Poślij nam kogoś, kto się nie obawia, kogoś, kto nie musi odbierać czci i chwały od ludzi, kogoś, kto patrzy się tylko na Boga i wierzy Bogu, i mówi prawdę. Ten człowiek będzie to czynił, a Bóg będzie potwierdzał tę prawdę, że jest prawdą.
24
Powiedzcie mi, który człowiek potrafił zamknąć niebo w dniach jego modlitwy? Czy mógł to uczynić Ekron — bóg Ekronu? Czy bóg Ekronu mógł czynić te sprawy, które czynił Eliasz? Oczywiście, że nie. Wskazuje to na to, że z Eliaszem był żyjący Bóg. Lecz ten król był tak pyszny i wyniosły, że nie chciał się uniżyć do czegoś takiego. Lecz Eliasz przepasał się, wyszedł tam i stanął na drodze.
Ten stary włochaty człowiek stanął tam na drodze; on nie miał na sobie płaszcza duchownego i tak dalej, lecz miał wąsatą twarz i być może jego łysa głowa była spalona od słońca, a jego włosy sterczały na wszystkie strony. Wy być może przepędzilibyście go od waszych drzwi, gdyby przyszedł żebrać. I on tam wyszedł i stanął na drodze tak ubrany.
Biblia mówi, że on był cały owłosiony i był przepasany kawałkiem skóry. Nie przypominało to zbytnio garnituru dostojnika kościoła, jednakowoż... On nie mógł pokazać żadnych listów uwierzytelniających — z jakiej społeczności pochodził. Lecz bracie, on miał to niżej, w swoim sercu. Miał społeczność z Bogiem, ponieważ miał „TAK MÓWI PAN!” To jest droga powrotu! On miał „TAK MÓWI PAN”. Nie było na nim wiele do zobaczenia, lecz w tym starym wychudłym ciele biło serce, w którym przebywał Bóg.
25
On stanął tam na drodze, skrzyżował swoje ręce i obserwował, jak oni przychodzą i stanął im w drodze. I kiedy oni podeszli, on prawdopodobnie zastąpił im drogę i stanął tam. On powiedział: „Zawróćcie i idźcie z powrotem i zapytajcie się go: ‚Dlaczego czynisz coś takiego? Czyż nie ma Boga w Izraelu? Czyż nie ma proroka, by u niego zasięgnąć rady w tej sprawie?' Dlatego, że to uczynił, powiedzcie mu: ‚TAK MÓWI PAN; on nie wstanie z tego łoża'„.
26
O, moi drodzy. Bóg będzie działał w Swój sposób, bez względu na to, co ktokolwiek inny może czyni w tej sprawie. Bóg uczyni to mimo wszystko. On to uczyni w Swój własny sposób. My tego nie możemy w ogóle zatrzymać. Nie możemy temu nawet przeszkodzić. To wszystko. On uczyni to tak czy owak. On będzie miał kościół. Nie dbam o to, kto mówi, że On go nie będzie miał i ilu niewierzących powstanie. Bóg będzie miał kościół bez zmazy i zmarszczki. On będzie istniał. On zapowiedział, że na pewno będzie Go miał. Usiłujmy zatem, abyśmy byli częścią Niego; to wszystko.
On może posłać kaznodziejów do całego kraju, by głosili. Wszyscy mogą ich odrzucać, wtrącać ich do więzienia, wyrzucać ich z miasta; On będzie miał kościół mimo wszystko! Jak powiedział stary Jan: „Bóg może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi”. Bóg jest ciągle Bogiem. On może czynić...
On wziął zwykłego człowieka Pawła, na miejsce Macieja, którego na skutek błędnej decyzji wybrał kościół. Lecz ten Paweł, niewielki człowiek z hakowatym nosem, popędliwy i zapalczywy Żyd — On powiedział o nim: „Ja ci pokażę, co mam zamiar zrobić przez niego”. On uczynił go jednym z największych apostołów wśród nich wszystkich, ponieważ on miał wykonać dzieło Boże.
27
Znajdujemy tu więc proroka, mówiącego w imieniu Pańskim i posyłającego go z powrotem. A król zapytał: „Jaki to był człowiek, który cię zatrzymał?”
Poseł rzekł: „On był śmiesznie wyglądającym człowiekiem”. Dalej rzekł: „Był cały owłosiony, a wokół swoich bioder miał kawał skóry”.
Król powiedział: „To był Eliasz Tiszbita”. On wiedział, że jego dni są policzone. Wiedział, że coś nie jest w porządku. Kiedy Eliasz wystąpił i powiedział: „Powiedz mu ‚TAK MÓWI PAN: On nie wstanie z tego łoża',” o, moi drodzy, na tym był koniec.
28
Ludzie dzisiaj kwestionują to. Jest to takie, jak pacjent leżący na schodach do lekarza, chociaż lekarz ma lekarstwo na chorobę pacjenta, ale pacjent wzbrania się przyjąć to lekarstwo czy szczepionkę dla siebie. I on jest może tak blisko tego lekarstwa, siedząc wprost na schodach lekarza, a umiera. Jest tak dlatego, bo odrzuca to lekarstwo.
A ta sama sprawa dzieje się w kościele. Ludzie siedzą bezpośrednio w ławkach, a umierają jako grzesznicy, umierają jako niewierzący. Nie jest tak dlatego, żeby nie było lekarstwa. Jest do dyspozycji balsam w Gileadzie. Lecz powodem jest upartość tych ludzi. Jest pod dostatkiem Ducha Świętego, ale winni są ludzie, którzy Go nie chcą.
29
Jezus powiedział, że chorzy potrzebują lekarza. Lecz co, jeśli ten lekarz przyjdzie, a chory nie przyjmie lekarza? Więc jak może mu lekarz pomóc? Potrzebujemy Lekarza, a pacjent musi przyjąć Jego lekarstwo, ponieważ to jest chorujący świat i chorujący kościół w niezdrowym czasie. Racja.
Więc jeśli pacjent umiera siedząc na schodach lekarza, nie można winić lekarza, jeżeli udowodni, że ma lekarstwo na tę chorobę, ma tam lekarstwo, które jest skuteczne do wyleczenia tego człowieka. A pacjent siedzi na schodach i mówi: „Ja nie wejdę do niego” — podczas gdy w gabinecie jest to lekarstwo.
30
Otóż, może masz jakąś chorobę. Patrz, on ma pełny gabinet lekarstw, które zwalczają skutecznie tę chorobę. Jest to odtrutka, która usuwa tę chorobę. Oto są inni ludzie, którzy zostali uzdrowieni. Spójrz na nich. Oni mieli tę chorobę, a nie mają jej już więcej. Lekarz ma pod dostatkiem lekarstw, a ty siedzisz na schodach i mówisz: „Otóż, ja doszedłem po tyle. Jeżeli on chce, abym wyzdrowiał, niech wyjdzie tutaj i uczyni to”.
O, nie. Nie, nie. To nie jest właściwe. Nie! Ty umrzesz na schodach, a nie będzie to wina lekarza, ani brak lekarstwa. Przyczyną jest własna uparta wola ludzi, którzy nie chcą przyjąć lekarstwa.
A kościół jest taki sam. Mamy obfitość Pisma Świętego. Mamy to, co naprawi kościół. Mamy tą rzecz, która pośle cię z powrotem do miejsca, na którym byłeś pięćdziesiąt lat temu, lecz ty musisz chcieć i przyjąć to. Ty musisz chcieć odzyskać zdrowie, bo jest lekarstwo na te choroby, na te duchowe choroby — musisz je przyjąć!
31
Otóż, jest to niebezpieczna rzecz. Właśnie teraz mamy do dyspozycji w kraju tę szczepionkę „Salk”. Oni prosili, by ją każdy przyjął, młodzi i starzy, aby byli zaszczepieni przeciw temu strasznemu paraliżowi. I wszyscy, tysiące ludzi poszło do lekarza i przyjęło ją. I jak oni to uczynili?
Widzicie, stwierdzacie także, że kiedy zażywacie lekarstwo od lekarza... Wy wiecie, że ono będzie skuteczne dla niektórych ludzi, a dla innych nie będzie skuteczne, wiecie bowiem, że nie wszyscy mamy takie same predyspozycje.
Obecnie mamy tę penicylinę. Mam w mojej kieszeni kartkę, mówiącą, że gdybym miał kiedykolwiek wypadek, to lekarz nie śmie mi dać penicyliny. Ona by mnie uśmierciła. Więc ona uśmierci niektórych ludzi i pomoże innym, ponieważ to lekarstwo nie działa zupełnie dobrze u wszystkich ludzi.
32
Czy pomyśleliście kiedykolwiek o tym, jak oni odkryli tą szczepionkę? Czynią to w następujący sposób: Czytają książki i potem chemicy biorą pewne zarodki i zmieszają je razem, dodają również różne trucizny, aż otrzymają właściwy przepis — coś, co nie uśmierci pacjenta, lecz uśmierci zarodek choroby. I właśnie w ten sposób oni działają. Następnie mieszają to wszystko razem.
A potem biorą świnkę morską i posługując się długą strzykawką, wprowadzą tą szczepionkę do ciała morskiej świnki i wstrzykną jej pełną strzykawkę. I potem, jeśli morska świnka przeżyje to, wstrzykną ją do ciebie i patrzą się, czy to przeżyjesz. Otóż, to jest w porządku. Oni zrobili duże odkrycia, rozumiecie, gdy tak czynią. Lecz tak właśnie stwierdzają, jak mają leczyć ludzi.
Stwierdzacie teraz, że nie wszyscy są tacy jak morska świnka, więc ta szczepionka nie jest skuteczna dla wszystkich. Pragnę wam jednak powiedzieć jedną rzecz: Boża szczepionka jest skuteczna dla wszystkich. Ona będzie skuteczna dla każdego człowieka. Ona pomoże każdemu, kto ją przyjmie.
33
I Bóg zadaje pytanie: „Czy nie ma balsamu w Gileadzie względnie czy nie ma tam Lekarza? A jeżeli tam jest, to dlaczego córka Mojego ludu nie wyzdrowieje z tej choroby, z tej słabości Mojej córki?” Tutaj chodzi o kościół — córka Mojego ludu, ponieważ ortodoksyjny kościół... On mówił bezpośrednio do nas. „Córka Mojego ludu nie wyzdrowiała z jej choroby. Czy tak jest dlatego, że nie mamy Lekarza, względnie nie mamy... Czy On nie ma lekarstwa, które mógłby zastosować? Czy nie ma Balsamu, czy nie ma Lekarza?”
34
Dzisiaj naukowa medycyna mówi nam, a my jesteśmy bardzo wdzięczni za te rzeczy — że jeśli mamy te rozmaite słabości, a nie przyjmiemy odpowiednich szczepionek, to wystawiamy się na niebezpieczeństwo. Możecie stracić swoje życie, jeżeli tego nie przyjmiecie.
Obecnie żyjemy w czasie grzechu i chorób. Mamy więcej chorób, niż mieliśmy kiedykolwiek, ponieważ jest więcej grzechu i tym podobnych rzeczy, niż mieliśmy kiedykolwiek. Stąd właśnie wywodzą się choroby. Choroba jest rezultatem grzechu. Zanim mieliśmy jakąkolwiek chorobę, nie mieliśmy grzechu, ale choroba przyszła jako następstwo grzechu. Rozumiecie? Chciałem powiedzieć, że choroba przyszła po grzechu (proszę mi wybaczyć). Ludzie najpierw popełniali grzech. Potem, jako rezultat grzechu przyszła choroba. I dlatego obecnie — skoro grzech się wzmaga, choroby wzmagają się również.
I mamy najlepszych lekarzy, jakich mieliśmy kiedykolwiek. Mamy lepsze lekarstwa, niż mieliśmy kiedykolwiek. Mamy więcej szpitali, niż mieliśmy kiedykolwiek. Mamy jednak więcej chorób, niż mieliśmy kiedykolwiek. Dlaczego? Mamy więcej grzechu, niż mieliśmy kiedykolwiek. Mamy więcej ludzi; a kiedy ludzie zaczęli się rozmnażać, zaczął się wzmagać grzech i gwałt.
Te wielkie miasta, nie ci, którzy mieszkają na wsi, lecz te miasta, otoczone murami, o których mówiliśmy ubiegłego wieczora... Jeśli weźmiecie te obwarowane miasta, to zawsze zastajecie grzech. A kiedy weźmiemy te inne — duchowe miasta, które są obwarowane, to zawsze mieszacie wszystko z ich grzechem.
35
Stwierdzamy obecnie, jak mówią nam lekarze, że zabójcą nr 1 są choroby serca. Otóż, ja nie sprzeczam się z lekarzami, bo nie jestem lekarzem. Lecz mówię jedno: Zabójcą nr 1 nie są choroby serca. Zabójcą nr 1 jest grzech. Grzech jest największym zabójcą, nie choroby serca.
Tak wielu mówi dzisiaj: „Wiesz, bracie Branham, ty mówisz te rzeczy zbyt twardo. My musimy trochę grzeszyć każdego dnia. Musimy po prostu grzeszyć”.
Ktoś mi powiedział: „Wiesz, bracie Branham, słyszałem, że ty potępiasz palenie”. I ja naprawdę wierzę, że ludzie nie powinni palić. Ja wierzę w świątobliwość, czystość, i to na wskroś — w duszy, w ciele i w duchu.
A on powiedział: „My — ja po prostu muszę palić. Ja — ja — muszę po prostu trochę palić. Muszę to po prostu czynić”.
I słyszymy tak wielu mówiących następująco: „Muszę wypić małego towarzyskiego drinka, żebym nie stracił mojej pracy”.
Słyszymy kobiety, mówiące: „Ja po prostu muszę strzyc moje włosy i nosić nowoczesne odzienie, by utrzymać moje stanowisko społeczne w moim kościele. Jeżeli tak nie będę czyniła, to kobiety powiedzą, że wyglądam zbyt staromodnie”.
Wybaczcie mi, lecz pragnę teraz coś powiedzieć. To jest zielonoświątkowa prostytucja! To się zgadza. Czynią tak dlatego, ponieważ nie spróbowały tej „szczepionki”. Nie przyjęli Bożej „szczepionki” przeciw grzechowi i tym rzeczom. To się zgadza.
36
Pragnę wam teraz pokazać drogę powrotu. Jeżeli chcecie powrócić, musicie przyjąć tę szczepionkę. Musicie przyjąć Boży balsam, Bożą „szczepionkę”. On ma ją do dyspozycji. Ona jest podwójnym lekarstwem na grzech: Krew Jezusa Chrystusa. Boży własny Syn oczyszcza was od grzechu i przez chrzest Duchem Świętym napełnia was do usługi. W ten właśnie sposób musimy powrócić, mianowicie zastosować te pierwsze zasady. Wy nie musicie czynić tych spraw. Nie musicie tego czynić. A powodem, dlaczego to czynicie...
37
Pewien kaznodzieja powiedział mi niedawno: „Bracie Branham, ja naprawdę wierzę, że chrzest Duchem Świętym, o którym ty mówisz, jest prawdą. Ja temu naprawdę wierzę”. On powiedział: „Mój kościół naucza o chrzcie Duchem Świętym, lecz my wierzymy, że otrzymaliśmy chrzest Duchem Świętym, gdy uwierzyliśmy — w tym momencie, gdy uwierzyliśmy. Bowiem Abraham uwierzył Bogu i zostało mu to zaliczone ku sprawiedliwości”.
Ja powiedziałem: „To prawda. Lecz potem Bóg dał mu pieczęć obrzezki jako potwierdzenie jego wiary”. Powiedziałem: „Jeżeli jeszcze nie otrzymałeś Ducha Świętego, to Bóg nie uznał twojej wiary”. Zgadza się. My jesteśmy dziećmi Abrahama.
On powiedział: „Gdybym to uczynił, bracie Branham, gdybym to uczynił, to zostałbym wyłączony z mojego zboru”.
Ja odrzekłem: „Co za problem? Ja zostałem wyłączony”.
A on powiedział: „Otóż” — powiedział — „ja tego nie mogę uczynić”.
Ja zapytałem: „Dlaczego nie możesz tego uczynić? Proszę, powiedz mi, dlaczego nie możesz tego uczynić”.
On odpowiedział: „Otóż, nie mógłbym już nigdzie urządzić nabożeństw”.
Ja powiedziałem: „To nonsens. Jeżeli Bóg powołuje cię, byś głosił Ewangelię, to On ma dla ciebie miejsce, gdzie będziesz głosił. On ma kogoś, kto będzie cię słuchał. Oczywiście. Będzie ktoś, kto będzie cię słuchał. Stań na rogu ulicy!”
On powiedział: „Oni wtrącą mnie do więzienia”.
„Wtedy głoś więźniom. (Oczywiście!) Ktoś..”. Paweł czynił to w ten sposób, a oni wszyscy zostali zbawieni. Tak jest.
38
Ty mówisz, że to „musisz czynić”. Nie, nie musisz. Oni czynią to dlatego, ponieważ nie wypróbowali tej „szczepionki”. Oni jeszcze nie zastosowali tej „odtrutki”. Jest do dyspozycji coś, co wyleczy ten strach, który masz. Jest coś, co sprawi, że będziesz się ubierać i postępować jak szlachetna kobieta. Jest coś, co sprawi, że będziesz żył jako chrześcijanin. Jest coś, co sprawi, że będziesz tak pełen Boga, że staniesz, by złożyć świadectwo, które strzęsie wszystkie luźne konty z domu, jeżeli tylko przyjmiesz tę „szczepionkę”. Lecz ty musisz przyjąć tę „odtrutkę”.
Ty jesteś chory, więc jest tylko jedna rzecz, którą możesz uczynić, mianowicie przyjąć lekarstwo, by się pozbyć choroby. W ten sposób możesz powrócić do normalnego chrześcijańskiego zdrowia. Kościół jest chory. Jest to słabowitość, jest to anemia. Ona jest złośliwa i nie ma na nią ziemskiego lekarstwa. Wykształcenie nie pomoże tutaj. Próbowaliśmy to już. Denominacja nie pomoże tutaj. Próbowaliśmy to już. Ona tylko pogarsza tą sprawę.
Istnieje tylko jedna droga powrotu, a mianowicie przez krew Jezusa Chrystusa, to jest ta szczepionka! Wróć do Chrystusa. Wróć do Ducha Świętego. Powróć na nowo do żywota wiecznego! W ten właśnie sposób dostaniemy się z powrotem!
39
Ludzie mówią: „Ja to muszę czynić, by zachować mój poziom przed ludźmi”. Nie musisz tego czynić! To wskazuje na twoją płytkość! To świadczy o tchórzostwie! Kaznodzieja, który stanie za kazalnicą i zawiera kompromisy odnośnie podstawowych zasad Chrystusa, ponieważ jakaś grupa biskupów dominuje nad nim i mówi mu: „Musisz czynić to, inaczej wyłączymy cię z naszej społeczności” — ty jesteś tchórzem! Stań tam. Mów im prawdę, bez względu na cenę!
Spójrzcie na Szczepana owego dnia, naszego małego brata w Duchu Świętym, stojącego przed radą Sanhedrynu, przed Soborem. 7. rozdział Dz. Ap. mówi: „Wy, mężowie izraelscy, wy, którzy mieszkacie w Judei” i tak dalej — „nasi ojcowie wyszli z Mezopotamii” i tak dalej; zaczął im to opowiadać. Potem zaczęli go kamienować. Duch Święty zstąpił na niego. Słowo mówi, że on lśnił się.
Jego twarz lśniła się jak anioł. On powiedział: „Wy ludzie twardego karku i nieobrzezanego serca i uszu, wy się zawsze sprzeciwiacie Duchowi Świętemu! Czynicie tak, jak czynili wasi ojcowie”. Coś takiego! Hm. On wiedział, na czym stoi. On znał swoją pozycję.
Jego twarz może nie lśniła jak to światło pod sufitem, lecz anioł wie, co czyni. Anioł jest posłańcem, który otrzymał polecenie od Boga! On nie musi notować to sobie. On to dokładnie wie. A tych pół miliona wyjących wilków — kleryków stojących tam i potępiających tego męża za to, co on czynił, i za kazania, które on głosił, a Szczepan stał tam i powiedział: „Wy ludzie nieobrzezanego serca i uszu, wy się zawsze sprzeciwiacie Duchowi Świętemu, podobnie jak czynili wasi ojcowie. Tak, wy czynicie to samo”. On mówił im o drodze powrotu do Boga, który otworzył Czerwone Morze, względnie mówił im, aby powrócili do Boga, który zesłał plagi na Egipt.
Lecz oni nie chcieli obrać tej drogi powrotu, więc ukamienowali tego posłańca. Nie możecie się tego pozbyć w ten sposób. Wisi to ciągle nad wami. Ten, który stał tam jako świadek, stał się niebawem jednym z nich — Paweł. To się zgadza. Tak. Oni nie wypróbowali tej „szczepionki”.
40
Czy wiecie, dlaczego oni tak czynią? Oni obawiają się znowuzrodzenia; mam na myśli prawdziwe znowuzrodzenie. O, wszyscy mówią: „Oczywiście, ja wierzę, że człowiek musi narodzić się na nowo. Tak jest”. Tak. Lecz jeśli chodzi o rzeczywiste znowuzrodzenie... Oni wierzą w znowuzrodzenie przez uścisk dłoni, przez zmówienie kilku wyznań wiary, czy czegoś podobnego. Oni to nazywają znowuzrodzeniem. To nie jest znowuzrodzenie. Oni obawiają się znowuzrodzenia.
Słuchajcie. Każde narodzenie przedstawia nieporządek. Nie ważne, czy to jest w chlewku dla świń, czy gdzie ono się odbędzie, ono jest połączone z nieporządkiem, każde urodzenie. I tak samo jest przy znowuzrodzeniu. Ono sprawi, że będziesz czynił rzeczy, które ci nigdy nie przyszły nawet na myśl. Lecz ono przynosi życie. A zanim możesz otrzymać życie, musisz przejść przez śmierć. Zanim nasienie może się zreprodukować, ono musi umrzeć, żeby mogło... A nie tylko umrzeć, lecz ono musi zbutwieć. Żeby z niego mogło wyjść nowe życie, ono musi umrzeć i zbutwieć.
I tak samo jest z każdym grzesznikiem. Każdy człowiek, bez względu na to, jak bardzo jest wykształcony i jak wysoką ma ogładę, ile promocji ma on w kościele i tak dalej, ile tego rodzaju rzeczy — ile wyższych uczelni on ukończył. On musi umrzeć swoim własnym teoriom! On musi umrzeć samemu sobie! On musi umrzeć wszystkiemu, żeby mógł narodzić się na nowo przez Ducha Świętego!
To sprawi, że on będzie krzyczał i robił hałas, i mówił językami, i podskakiwał tam i z powrotem, i będzie się zachowywał jak obłąkany. Lecz on ma nowe życie. To właśnie jest potrzebne, by je osiągnąć. On musi mieć nowe życie. Ludzie boją się znowuzrodzenia. Znowuzrodzenie przedstawia nieporządek.
41
Obecnie nazywają znowuzrodzeniem wszystko. „O, oczywiście. Ja wierzę, że trzeba narodzić się na nowo”. I oni twierdzą, że są narodzeni na nowo, a zaprzeczają Słowu?! Mówią, że mają Ducha Świętego i biorą miejsca Pisma Świętego, których tak jasno Biblia naucza, czym On jest, a potem mówią: „O, to było dla innego wieku”. I myślą, że Duch Święty, który jest w was, będzie poświadczał, że to było dla innego wieku? Przecież On powiedział, że „to jest dla was i dla waszych dzieci, dla tych, którzy są jeszcze daleko, mianowicie dla tych, których Pan, nasz Bóg powoła”.
On nie może kłamać. A jeżeli w tobie jest jakiś duch, który zaprzecza tej prawdzie, wtedy to nie jest Duch Święty, ponieważ Duch Święty napisał to Słowo! Amen. Ono jest tak niezachwiane, jak tylko umiem je przedłożyć.
Jest potrzebna śmierć, by zrodziło się życie. Musisz umrzeć swoim własnym myślom! Musisz umrzeć swojej własnej teologii! Musisz umrzeć samemu sobie, swoim własnym ludzkim sposobom! Musisz zostać odrodzony, musisz stać się nowym stworzeniem, nowym człowiekiem! Zanim możesz się nim stać... Nie możesz być dwoma w tym samym czasie; musisz umrzeć jednemu, abyś się mógł narodzić jako nowe stworzenie! To przynosi nieporządek, jest to również połączone z kłopotami. Lecz ty jesteś — otrzymałeś nowe życie. Jaką to przedstawia różnicę? Musisz to uczynić.
42
Wiecie, był taki czas, gdy nie umieliśmy zaszczepić ludzi ani przeciw gorączce tyfusu. Patrzę się teraz na moją przyjaciółkę pielęgniarkę, siedzącą tutaj i obserwującą mnie, kiedy to mówię. Lecz to się zgadza. Siostro Dauch, był taki czas, kiedy nie mieli jeszcze szczepionki przeciw gorączce tyfusu. Tysiące ludzi zmarło na tę chorobę. Był czas, kiedy nie mieli szczepionki przeciw paraliżowi dziecięcemu. Tysiące tysięcy małych dzieci umarło. Lecz teraz nie ma wymówki. Mamy tę szczepionkę. To się zgadza. W porządku.
43
Otóż, był czas, kiedy ta odtrutka, względnie balsam, który będziemy nazywać odtrutką Bożą — ona nie była jeszcze tak doskonała, ponieważ nazywała się — była to krew kozłów i owiec, i bydła, i tak dalej. Ona nie usuwała dokładnie grzechu; ona tylko przykrywała grzech. Człowiek musiał przychodzić każdego roku, by złożyć swoje wyznanie, i tak dalej. Był czas, kiedy to było właściwe.
Lecz obecnie, kiedy wierzący zostanie raz oczyszczony, nie ma już więcej świadomości grzechu. A czym jest grzech? Niewiarą, niewiarą w co? W Słowo. Oczywiście. Jeżeli mówisz, że wierzysz Bogu, a zaprzeczasz Jego Słowu, patrz, ty Mu nie wierzysz.
Jeżeli mówisz: „Ja wierzę bratu Branhamowi” i mówisz „lecz on się myli. On jest..”. Otóż, jak możesz to czynić? Ty nie mógłbyś tego czynić. Ja bym poznał, że postępujesz niedobrze, ponieważ mi nie uwierzyłeś.
A jeśli mówisz, że wierzysz Bogu, a zaprzeczasz Jego Słowu, wtedy nie wierzysz Bogu, ponieważ Bóg jest Swoim Słowem. Nie możesz tego po prostu tak czynić. Ty musisz przyjąć Słowo. To jest droga powrotu — z powrotem ścieżką Słowa, a Słowem jest Bóg.
44
Stwierdzamy to obecnie i widzimy, że był czas, kiedy ta szczepionka nie była zbyt dobra. Człowiek miał zawsze świadomość grzechu i musiał przychodzić corocznie i składać swoje ofiary. Lecz obecnie, List do Hebrajczyków mówi nam, że jeśli wierzący zostanie raz oczyszczony, to już nie ma więcej świadomości grzechu, innymi słowy nie ma pożądliwości do grzechu! Wszelka pożądliwość odeszła od niego!
Nie ma już więcej — ty nie musisz grzeszyć każdego dnia. Nie musisz czynić tych rzeczy. Ty to czynisz, ponieważ świadomie chcesz to czynić! A powodem, dlaczego chcesz to czynić świadomie jest to, że jeszcze nie umarłeś samemu sobie! O, bracie, ja wiem, że to dopieka, lecz to jest dobre. Kiedy umrzesz samemu sobie, to stajesz się nowym stworzeniem. Wtedy wszystkie twoje pożądliwości przeminęły.
A jeśli próbujesz postępować tak, jak byś to już miał, zanim to masz, jest to tak, jak powiedziałem onegdaj — jak kos, próbujący powtykać sobie pióra pawia do swoich skrzydeł i mówiący: „Widzicie, ja jestem pawiem”. On nim nie jest. Jest to coś, co on powtykał sobie. Musi to wyrastać z wnętrza na zewnątrz.
I tak właśnie jest z Duchem Świętym. On nie jest czymś, co na siebie nasmarujesz lub czymś podobnym! Jest to znowuzrodzenie. Ty musisz narodzić się na nowo. A te cnoty Ducha Świętego muszą wychodzić z wnętrza na zewnątrz. Lecz kiedy wyłazi świat i grzech, i strzyżenie włosów, i malowanie twarzy w sprzeczności do Słowa Bożego, wskazuje to na to, że nie masz Ducha Świętego! To jest bezpośrednim dowodem tego.
Więc jak nazwalibyście to? Zielonoświątkową prostytucją! (To zgadza się dokładnie.) Popełnianie duchowego cudzołóstwa wobec Boga z niebios. Jaki to wstyd i hańba? O, to jest okropne. Tak jest.
45
Stwierdzamy zatem, że kiedy człowiek (lekarz) próbuje odkryć serum, by je dać pacjentowi jako szczepionkę przeciw jego chorobie, to najpierw wypróbuje ją na morskiej śwince, by zobaczyć, czy ona będzie działać. Lecz Bóg nie czyni tego. On nie posłużył się nigdy morską świnką; On zastosował to na Sobie samym. Dobry lekarz, który chce wypróbować to serum, jeżeli on nie wie, czy ono będzie uśmiercać, czy leczyć, powinien je najpierw sam zastosować, by to stwierdzić, zanim zastosuje je dla kogoś innego.
A Bóg, aby mógł przyjąć tę „szczepionkę,” musiał stać się ciałem i zamieszkać między nami: Krewny Odkupiciel. Amen. Bóg musiał stać się człowiekiem, aby On mógł przyjąć to serum. I On otrzymał Swoją szczepionkę w Jordanie (Amen), kiedy wstąpił do rzeki i został ochrzczony przez Jana. I potem zstąpiła „szczepionka”. „Odtrutka” zstąpiła z niebios w postaci gołębicy, mówiąc: „To jest Mój umiłowany Syn, w którym Mi się upodobało przebywać!” On został zaszczepiony.
I bezpośrednio po tym, kiedy zstąpiła ta „szczepionka,” przyszło doświadczenie. I każdy człowiek — z chwilą, gdy otrzymasz Ducha Świętego i zostaniesz „zaszczepiony,” każdy demon z piekła obróci się przeciw tobie! Nawet twoja własna rodzina będzie cię czasami odrzucać; twój mąż, twoja żona, twój pastor! Zostaniesz wyrzucony ze zboru, będą się z ciebie naśmiewać i kpić sobie! Jest to doświadczenie! Amen.
46
Bóg stał się ciałem, jednym z nas, aby On mógł przyjąć szczepionkę; był narażony na grzech, bowiem On urodził się z kobiety. On był kuszony pod każdym względem, podobnie jak my jesteśmy, a nie mógłby być kuszony, jak długo był w postaci Ducha. On musiał stać się ciałem, aby mógł być kuszonym, by przyjąć tę „szczepionkę,” by przyjąć tę „odtrutkę”. On chciał udowodnić, że Jego „odtrutka” jest właściwa. Amen. Więc On przyjął ją owego dnia, gdy Jan ochrzcił Go, kiedy ta „odtrutka” zstąpiła z niebios i napełniła Go.
Potem przyszło doświadczenie. Ona wytrzymała każde szyderstwo przeciw Niemu. Ona wytrzymała, kiedy szatan oferował Mu wszystkie królestwa świata — że Mu da cały świat i wszystkie królestwa. Ta „szczepionka” wytrzymała. Ona wytrzymała wszystkie doświadczenia. Świat patrzał na Niego; kościół patrzał na Niego; krytycy patrzyli się na Niego; bowiem diabeł poddał Go wszelkim doświadczeniom, którymi dysponował, a ona ciągle wytrzymała! Amen.
Gdy On stał przed tą grupą wykształconych kapłanów, zapytał: „Kto z was może Mnie potępić z grzechu?” Amen. Ta „szczepionka” wytrzymała. „Jeżeli Ja nie czynię spraw Mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Lecz jeśli wykonuję dzieło Mojego Ojca, to wierzcie tym dziełom!”
Oni odrzekli: „Ty jesteś człowiekiem, podającym się za Boga”.
On powiedział: „Jeżeli Ja nie czynię dzieła Mojego Ojca, to Mi nie wierzcie”. Dalej rzekł: „Ono właśnie świadczy o Mnie. Te uczynki mówią o Mnie. Moje uczynki mówią głośniej, niż potrafią to Moje usta”.
47
To się dokładnie zgadza. Ty jesteś tym, kim jesteś, według tego, jak żyjesz. Nie jesteś tym, co powiadają twoje usta, albo jak się ubierasz, względnie za kogo się podajesz, lecz jesteś takim, jakie jest twoje życie. Ono właśnie czyni cię tym, kim jesteś. To zewnętrzne wyraża to, co jest wewnątrz.
Ta pusta, płytka, grająca w karty, paląca papierosy generacja, która nazywa się chrześcijanami — kobiety z ostrzyżonymi włosami, tancerki, telewizyjni maniacy, obrzydliwe żarty, a nazywają siebie chrześcijanami?! Wy potrzebujecie „szczepionki”. Powróćcie na nowo do wylania Ducha Świętego. To się zgadza. Jesteśmy w wielkiej potrzebie.
48
Ona wytrzymała w przypadku Jezusa, gdy On był doświadczany we wszystkim, w czym może być człowiek doświadczany. Każde pokuszenie, które kiedykolwiek przyszło na człowieka, przyszło na Niego, lecz ta „szczepionka” wytrzymała. Jeżeli chcesz wiedzieć, czy ona wytrzyma, czy nie, czy ta rzecz jest właściwa, czy nie jest, patrz na Niego. On był naszym przykładem. Ona wytrzymała w Jego życiu. Ona wytrzymała w każdym doświadczeniu. Ona wytrzymała, kiedy On stanął tam i potrafił rozeznawać myśli ludzi, a oni nazywali Go Belzebubem. To Go nie powstrzymało; On kontynuował swoją usługę ciągle tak samo.
Kiedy On rozpoznawał myśli ich serc, gdy On spojrzał i powiedział tej kobiecie u studni, że miała pięciu mężów — kiedy powiedział Piotrowi, jak się nazywa, i tak dalej, oni mówili: „Ten człowiek jest wróżbiarzem”.
On teraz nie powiedział: „Otóż, może się mylę. Być może..”. Ona wytrzymała. Dlaczego? On wiedział, skąd pochodzi.
49
Niedawno wieczorem zapytałem mojej klasy, kiedy głosiłem na temat — z 3. rozdziału Ew. Jana; powiedziałem: „Zostawię was przy tym do następnego nabożeństwa — gdy Jezus stał tam i powiedział: ‚Nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, mianowicie Syn człowieczy, który jest w niebie'„.
Do tego jest potrzebna „szczepionka”. „Nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, mianowicie Syn człowieczy, który jest teraz w niebie” — a On stał tutaj i rozmawiał z Nikodemem. Kościół — oni robili głupie miny, ignorowali to przez kilka godzin; zaraz potem odeszli.
Ja powiedziałem: „To udowodniło, że On jest Bogiem. On jest wszechobecnym”. To się dokładnie zgadza. Oczywiście. On otrzymał tę „szczepionkę”. „To nie Ja czynię te sprawy. Jest to Moja ‚szczepionka.' Mój Ojciec, który przebywa we Mnie — On czyni te sprawy. A sprawy, które Ja czynię (Ew. Jana 14,12.), kto wierzy we mnie, sprawy, które Ja czynię, i on czynić będzie”. Amen.
Co dzieje się z kościołami? Co jest przyczyną, że to dzisiaj potępiają i mówią, że to jest z diabła? Oni dotychczas nie otrzymali tej „szczepionki”. Oni nie wiedzą, czym jest to „serum”. To właśnie jest przyczyną tego. Jest to niewiara, a niewiara to grzech. Kto nie wierzy, już jest potępiony„. Więc niewiara jest powodem tego.
50
Ona wytrzymała. Oni przyszli i obwiązali Mu twarz szmatą. Otóż, człowiek, który miał moc, by czynić takie rzeczy... To właśnie jest problem naszego zielonoświątkowego ruchu. Słuchajcie mnie, ja teraz coś powiem, nie by ranić kogoś, lecz by uleczyć. Jeżeli przychodzi do was jakiś człowiek, który posługuje się jakąś sztuczką, dzięki której może odpowiedzieć na każde wasze pytanie, zapomnijcie o tym! Każdy, kto potrafi wam powiedzieć wykład każdego snu, kto potrafi uzdrowić każdą chorobę, kto może czynić wszystkie te rzeczy, i moi drodzy, jeżeli on jest człowiekiem, dysponującym czymś, co potrafi czynić wszystkie te rzeczy, jest to w sprzeczności ze Słowem! On ma odpowiedź na wszystko. To jest sprzeczne ze Słowem! Zważajcie na to.
51
Tak właśnie dzieje się dzisiaj. Są to mężczyźni, którzy są zupełnie rozentuzjazmowani i wyruszają na podstawie cielesnych emocji i podają wykład do spraw, które nie mają wykładu. Byłem aż chory z tego, kiedy przemierzam nasz kraj i słyszę te sprawy. Nie chcę ranić uczuć nikogo, lecz dzisiaj wieczorem właśnie ogłaszam drogę powrotu — jak powrócić do lekarstwa! To się dokładnie zgadza. Jeżeli prorok prorokuje, a to, co on mówi, nie urzeczywistnia się, to mu nie wierzcie. To się zgadza. „Lecz jeśli się to urzeczywistnia, to mu wierzcie, ponieważ to mówię Ja!” — powiedział Pan.
52
Oto stał tam Jezus. Jakim cudownym przykładem On był. Jakim przykładem był Paweł. On miał moc, by porazić człowieka ślepotą, by uzdrowić chorego, powołać kalekę z powrotem do uzdrowienia i czynić wszystkie te rzeczy. A potem — możecie sobie wyobrazić ostatni etap jego usługi, kiedy on stał tam i pozwolił temu kotlarzowi, że przerwał jego nabożeństwo i wypędził go z kraju? Sądzę, że niektórzy z jego krytyków mówili, że on stracił swoją moc do porażania ślepotą. Nie, nie. On nie posługiwał się jakąś sztuczką; on miał Ducha Świętego! On słuchał tylko Boga!
Sądzę, że potem... „On zostawił tam swojego chorego przyjaciela, Trofima, zostawił go w tej miejscowości chorego. Uważam, że on stracił swoją moc do uzdrawiania. A prócz tego, on zabrał ze sobą lekarza; Boski uzdrowiciel — a zabrał ze sobą lekarza, Łukasza?” Bóg szykował się do ukoronowania jego usługi, ponieważ Paweł zawsze chciał cierpieć za to, co uczynił Szczepanowi. To było jego pragnieniem.
Czy nie wiecie, jak Duch Święty przemówił do niego i powiedział mu, aby nie szedł do Jeruzalemu? On wiedział, że umrze dla Jezusa. To było pragnieniem jego serca — umrzeć dla Niego.
53
Spójrzcie na Jezusa, który potrafił uzdrawiać chorych i wskrzeszać zmarłych, i czynić wszystkie te sprawy, i przepowiadać i mówić ludziom, i rozpoznawać myśli ich serc, a teraz znajdował się tam na dziedzińcu Piłata i miał szmatą zawiązane swoje oczy, a rzymski żołdak — było ich tam kilku, pijanych, a ich plwociny były na jego twarzy, i wyrywali Mu brodę z Jego twarzy, uderzali Go trzciną po głowie i potem podawali trzcinę jeden drugiemu i mówili: „Powiedz..”. zdjęli mu tę szmatę i rzekli: „Powiedz nam teraz. Ty jesteś prorokiem. Powiedz nam, kto cię uderzył, a my Ci uwierzymy”. On nawet nie otworzył Swoich ust. Oczywiście. On nie posługiwał się jakąś sztuczką. On był Bogiem.
„Uwolnij swoje ręce z krzyża i zstąp na ziemię, a my ci uwierzymy. Mówimy to szczerze, jesteśmy przecież kapłanami; jesteśmy sługami Bożymi. Jeżeli to tylko udowodnisz i zstąpisz z krzyża, no wiesz, to my — my będziemy wiedzieć, że ty jesteś Synem Bożym, że jesteś Królem. Zstąp z krzyża, a my Ci uwierzymy”. On w ogóle nie otworzył Swoich ust i nie powiedział ani Słowa.
Dlaczego? Ta zgraja obłudników, śpiewających tam właśnie tą pieśń, którą wypowiedział wówczas ten sam Duch, który był w Dawidzie: „Boże mój, czemu mnie opuściłeś? Oni przekłuli moje ręce i moje stopy (Psalm 22.), oni grali o moje odzienie i rzucali losy,” i tak dalej, śpiewali tą samą pieśń tam w świątyni, którą pod inspiracją Ducha Świętego wypowiedział Dawid około osiemset lat przedtem, mówiąc to samo. I tutaj oni zawodzili o tym, a nie poznali tego.
54
I ci tak zwani dzisiejsi teolodzy oraz denominacje czytają o tych sprawach, które miały miejsce wtedy podczas wylania Ducha Świętego i widzą to samo w czynności, a pomimo to nazywają ich „ekstrawaganckimi religijnymi fanatykami”. Jaka to hańba. A potem nazywamy się wielkim chrześcijańskim kościołem, zielonoświątkowcami? Ja w to wątpię. Zważajcie. Nie możemy być zielonoświątkowcami w postaci organizacji; możemy być zielonoświątkowcami jako indywidualni ludzie. To jest jedyna możliwość, jak nimi możemy być, ponieważ tu chodzi o przeżycie.
55
Otóż, kiedy oni próbowali Go zmusić, aby im coś powiedział — kiedy szatan próbował powiedzieć: „Jeżeli jesteś Synem Bożym... Nuże, Ty wiesz, że masz moc, zamień więc te kamienie w chleb. Pomóż Sobie samemu. Jesteś już czterdzieści dni bez pokarmu. Wtedy ja sam uwierzę ci i będę pokutował”. On usłuchałby szatana. Lecz ta „szczepionka” wytrzymała. On wiedział, kiedy ma mówić, a kiedy nie ma mówić.
W tym właśnie jest kłopot dzisiaj. Czasami mówimy zbyt dużo. Musimy wiedzieć, kiedy mamy mówić i co mamy mówić. Nie mów niczego, dopóki tego Bóg nie powie. Jak możesz tak postępować? Jeżeli tego nie przestrzegasz, to Bóg nie mówi do ciebie osobiście i wtedy czynisz coś złego. Ty bluźnisz, kiedy to czynisz. Bądź pewny, że to jest Bóg. Pozwól, żeby Bóg mówił bezpośrednio do ciebie, a potem powiedz, że to jest TAK MÓWI PAN.
Gdybym powiedział: „Jack Moore powiedział mi tak-a-tak,” a on by tego nie powiedział, to ja bym kłamał! O, moi drodzy. Trzeba nam wrócić do tej „szczepionki,” z powrotem do mocy wylania Ducha Świętego, z powrotem do Ducha Świętego. O, tak. Lecz my odchodzimy coraz dalej od tego przez cały czas. Nasze wyznania wiary, nasze kościoły i denominacje rozdzielają ludzi i odpędzają ich coraz dalej przez cały czas.
56
Ta „szczepionka” wytrzymała w przypadku Jezusa. Ona wytrzymała na krzyżu. Ona wytrzymała, chociaż On mógłby zstąpić z tego krzyża. Billy Sunday powiedział: „Na każdym drzewie siedziało pełno aniołów. Mówili: Ty nie musisz zstąpić z krzyża. Tylko pokaż Swoim palcem. My zmienimy całą sytuację”.
Lecz On powiedział: „Ja zawsze czynię to, co się podoba Ojcu”. Co? Ta „szczepionka” wytrzymała. On wypełniał w Sobie Słowo i wolę Bożą, bez względu na to, czy był poklepywany po plecach i nazywany młodym rabbim z Galilei, albo czy nazywano Go Belzebubem, diabłem, wróżbitą, czy jakkolwiek go nazywano — te bluźnierstwa, które mówili o Nim; ta „szczepionka” wytrzymała.
Potem obserwowali, jak On będzie się zachowywał — czy będzie krzyczał i odwoła wszystko tam na krzyżu. Lecz ona wytrzymała. Wszyscy Go opuścili: Jego kościół, Jego ludzie, a nawet Bóg opuścił Go; wszystko. Lecz ta „szczepionka” wytrzymała.
Wśród drżących skał i zaciemnionego nieba
Mój Zbawiciel pochylił Swoją głowę i zmarł.
Rozdarta zasłona objawiła drogę
Do niebiańskiej radości dnia bez końca.
57
To jest ta droga, wracajcie tą drogą. Ona wytrzyma. Bez względu na to, co przyjdzie lub odejdzie, ona wytrzyma mimo wszystko. Szczepionka wytrzymała. Oni obserwowali, jak On umiera, nie jako tchórz; jako Książę. On się nie wzbraniał. On przyjął to jako Książę, On wiedział, jak to ma czynić, ponieważ On był „zaszczepiony” Duchem Świętym.
Następnie w poranku wielkanocnym okazało się, co to było. Ta szczepionka wytrzymała, bowiem On wstał z martwych. On powiedział: „Zburzcie tą świątynię, a Ja wzbudzę ją trzeciego dnia”. Alleluja. Co On czynił? On ponownie cytował Słowo Boże, które Bóg wypowiedział przez Dawida, zacytował znowu Swojego Ojca na ziemi. Powiedział: „Ja nie pozwolę, żeby Mój święty oglądał skażenie, ani nie zostawię Jego duszy w piekle”. I On wiedział, że po siedemdziesięciu dwóch godzinach ciało zaczyna ulegać skażeniu. Więc On powiedział: „Zburzcie tę świątynię, a Ja wzniosę ją na nowo”. Dlaczego? Słowo Boże mówiło, że On to uczyni.
Czy ten sam Duch Święty nie powiedział: „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą?” Jak możemy się w ogóle odsuwać od tego? To jest — wy to macie, jeżeli jesteście „zaszczepieni”.
58
On powiedział tej niewieście: „Czy możesz pić z tego kielicha, z którego Ja piję? Czy możesz być zaszczepiony tą 'szczepionką,' którą Ja jestem zaszczepiony? Ja nie mogę ci podać prawej i lewej ręki dla twoich synów, lecz jeśli możesz pić z tego kielicha, i uczynisz to, będzie to w porządku”. Oczywiście. „To nie Moja sprawa, żebym ci to dał. Lecz pij z tego kielicha, z którego Ja piję, pozwól się ochrzcić tym samym Duchem, którym Ja jestem ochrzczony, a wszystko będzie w porządku”.
59
Kiedy ci uczniowie stanęli tam w czasie Wielkanocy, grupa prostych kobiet tam przy grobie, i oni stwierdzili, że... Maria zaczęła odchodzić płacząc. Ona była smutna. I usłyszała, jak ktoś wypowiedział jej imię. Ona się rozejrzała i zobaczyła, że to jest On. On nie był martwy; On wstał z martwych.
Powiedział: „Idź i powiedz Moim uczniom, że spotkam się z nimi w Galilei. Przyszedłem ponownie, dokładnie tak, jak powiedziałem. Ta ‚szczepionka' wytrzymała. Ja umarłem, jak Biblia mówiła o tym. Moja dusza zstąpiła do piekieł, jak zapowiedziała o tym Biblia, i mam klucze śmierci i piekła. Ja wstałem z martwych i żyję na zawsze”. Było to potwierdzenie i dowód tego, że ta „szczepionka” wytrzymała. Amen. O, moi drodzy.
60
Gdy to zobaczyli ci uczniowie, powiedzieli: „My również chcemy tej ‚szczepionki.' My tego chcemy”.
On powiedział: „Idźcie tam do miasta Jeruzalem i czekajcie tam, aż Ja ześlę tą ‚szczepionkę.' Jeżeli chcecie żywot wieczny, jeżeli chcecie czynić to, co Ja uczyniłem, jeżeli chcecie tą moc do zmartwychwstania, jeżeli chcecie tą moc, która zachowa was tak, jak zachowała Mnie, jeśli chcecie tą moc, która pozwoli wam umrzeć tak, jak umarłem Ja, jeżeli chcecie tą moc, która wskrzesi was z grobu, to Ja ześlę ją na was. Idźcie do górnego pokoju i czekajcie”.
Otóż, On nie powiedział: „Idźcie i zdobądźcie promocję doktora teologii”. On nie powiedział nawet: „Idźcie i nauczcie się ‚abecadła'„. Powiedział: „Czekajcie, aż zostaniecie ‚zaszczepieni' — wyposażeni mocą z wysokości. Kiedy Duch Święty zstąpi na was i potem będziecie Moimi doktorami”. Amen. Amen. „Czekajcie. Pozostańcie w górnym pokoju i czekajcie”.
Nie chodź cztery lata do seminarium i do wszystkich innych szkół, by zdobyć wszystkie te stopnie naukowe, i żeby cię napompowano tą balsamującą cieczą. Nie jesteś przecież morską świnką; jesteś synem. „Czekajcie, aż zostaniecie wyposażeni mocą, aż ta ‚szczepionka' życia wiecznego zstąpi na was, a Ja wzbudzę was znowu w ostatecznym dniu”.
61
Człowieku, On miał natychmiast kilku kandydatów. Z chwilą, gdy to usłyszałem, byłem też jednym z nich. Nie dbałem o to, co mówili mi inni, ja tego chciałem. I zawsze mawiałem: „Jeżeli to nie jest to, pragnę zachowywać to, aż przyjdzie to”. Tak. Tego właśnie chciałem — tej szczepionki.
Oni weszli do górnego pokoju i czekali dziesięć dni. O, moi drodzy. O, kiedy nagle zstąpiła z niebios ta „szczepionka,” jakby szum wiejącego gwałtownego wiatru i On napełnił każdego z nich, stu dwudziestu przyjęło tę „szczepionkę”. O, jaki to był czas. To była droga powrotu. O, moi drodzy. Oni wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, zaczęli mówić innymi językami. Języki ognia odpoczęły na nich — Bóg — ten wielki Słup Ognia, który towarzyszył dzieciom Izraela — Bóg.
Nie trzej Bogowie, jeden Bóg! Jeden Bóg, nie trzej Bogowie, lecz jeden Bóg w trzech urzędach, nazwanych Ojciec, Syn i Duch Święty. Bóg Ojciec w Słupie Ognia, Bóg Syn w Swoim własnym Synu, Bóg Duch Święty w was, ten sam Bóg przez cały czas zstępujący z niebios, zstępuje w dół torując Sobie drogę, by wejść do ludzkich serc. Tak jest.
62
Oni zobaczyli dowód tego, co obiecał Jezus. Widzieli, jak Słup Ognia zstąpił i rozdzielił się na nich. Języki ognia spoczęły na każdym z nich. Był to ten sam Słup Ognia, który towarzyszył Izraelowi w ich wędrówce przez pustynię.
Tam właśnie Bóg rozdzielił się do Swojego kościoła. Tak samo jak mąż i żona są jedno, tak samo Bóg i Jego kościół. Oni są jedno! „Tego dnia poznacie, że Ja jestem w Ojcu, Ojciec we mnie, Ja w was, a wy we mnie”. To jest szczepionka. To szczepionka, którą otrzymał. „To nie Ja czynię te dzieła, ale Ojciec, który mieszka we Mnie. Te wizje, które mam, nie pochodzą ode mnie, ale od mojego Ojca. Ja nic od siebie uczynić nie mogę... Syn nie może nic z Siebie uczynić, ale czyni to, co widzi u Ojca”.
To jest szczepionka przeciwko niewierze. To gruntuje Cię w wierze Chrystusowej. To sprawia, że jesteś zakotwiczony. Wtedy wiesz, że przeszedłeś ze śmierci do życia. Nikt nie potrafi ci tego wyperswadować. Nikt nie może ci tego wybić z głowy. Ty sam byłeś z Bogiem na tych świętych piaskach i wiesz, że narodziłeś się na nowo. Całe twoje życie jest przeobrażone i jesteś nowym stworzeniem w Chrystusie.
Nie ma dosyć diabłów w piekle, które by ci to mogły zabrać. Jesteś nowym człowiekiem, nowym stworzeniem. Jesteś „zaszczepiony” mocą Bożą, „szczepionką,” którą ci zalecał Boży Duch Święty. Amen.
63
Ty wiesz, że On jest Lilią z Doliny. Opium pochodzi z lilii. My to wiemy. O, jakie to jest! Kiedy ci narkomani dobiorą się do opium, myślą sobie, że to jest coś. O, jak bardzo powinni raz otrzymać tę „szczepionkę”. Ona jest wystarczająca na zawsze. Nie są to marzenia wywołane jakimś narkotykiem, lecz jest to rzeczywistość z niebios, która zakotwiczy się w twojej duszy przez chrzest Duchem Świętym. Ona kładzie cię do snu — nie do drzemki, lecz jesteś martwym dla rzeczy tego świata, a żyjesz w Chrystusie! Chrystus żyje w tobie — na zawsze. Czyni to coś dla ciebie, o czym nie wie nikt inny prócz ciebie. To ty otrzymałeś „serum”. Ty otrzymałeś „szczepionkę”. Ty wiesz, o co tutaj chodzi. Dlaczego? Ty to odczułeś, ty to wiesz. Ty wiesz, co uczyniło to dla ciebie; naprawdę uczyniło to coś dla ciebie. Jesteś zapieczętowany! Amen. Ty wiesz, do kogo należysz.
64
Dawniej piętnowaliśmy cielęta. Pewnego razu przyjechała tam na koniu pewna kobieta i ona rzekła: „Czy nie wstydzicie się czynić coś takiego? To biedne małe cielę, a wy wypalacie na nim to piętno?”
Ja odrzekłem: „Na chwilę go to boli, lecz potem wie, do kogo należy”. Amen. O to właśnie chodzi.
Bóg sprawi, że cię to na chwilę boli, lecz potem wiesz, do kogo należysz. Kiedy On wyleje Swoją „szczepionkę” — piętnujące żelazo Ducha Świętego na mężczyznę lub kobietę, On przemieni go z tego, czym był, w to czym jest obecnie. Potem on wie, które pastwisko jest jego pastwiskiem. Nie pozwoli na to, żeby go wodził za nos jakiś wyjęty spod prawa człowiek. On ma swój dom, on ma swoje pastwisko; on wie, gdzie należy. A Duch Święty jest tym wodzem, tym, który prowadzi go do cichych wód i daje mu żywot wieczny.
65
Kiedy zobaczyli, że ci ludzie wyzbyli się wszelkiej swojej pychy... Oni zaczęli tańczyć w Duchu, zaczęli mówić językami, a rozdzielone języki ognia wylatywały z nich. I oto oni wychodzą, grupa Galilejczyków, mówiących wszystkimi językami pod niebem. Ludzie nie wiedzieli, co to wszystko znaczy. Tamci doktorzy bóstwa byli naprawdę zaskoczeni. Oni nie wiedzieli, co się wydarzyło, lecz ci ludzie otrzymali „szczepionkę”.
Wiecie, oni zaczęli się pytać, co to wszystko oznacza, kiedy zaczęły powstawać te pytania. „Czy nie ma balsamu w Gileadzie? Czy nie ma tam lekarza?” Oni mieli lekarza. Oni mieli wielkiego lekarza; mieli ziemskiego lekarza. Czy wiecie, jak on się nazywał? Dr Szymon Piotr. On sobie przyniósł jakąś małą skrzynkę od mydła, stanął na niej i zaczął im robić wykład.
Oni rzekli: „My jesteśmy kandydatami do tego. Co mamy czynić, abyśmy byli zbawieni?”
„Czy tego pragniecie, bracia?”
„Tak”.
„Patrzcie, to jest — ja wam pokażę w Piśmie Świętym, skąd to przychodzi. (Każdy dobry lekarz powraca do swojej recepty. Ach, o, o. Cofnijmy się wstecz.) To jest to, o czym mówił prorok Joel. ‚I stanie się w ostatecznych dniach' — mówi Bóg — ‚że wyleję Mego Ducha na wszelkie ciało'„.
Oni zapytali: „Piotrze, doktorze Szymonie Piotrze, co mamy czynić, abyśmy byli zbawieni?”
On powiedział: „Ja napiszę wam przepis, a nic w nim nie zostanie zmienione; jest to wieczny przepis”. Powiedział: „Pokutujcie, każdy z was, i dajcie się ochrzcić w imieniu Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Albowiem przepis ten jest dla was i dla waszych dzieci, i dla tych, którzy są jeszcze daleko, ile ich Pan, nasz Bóg powoła”. To jest ten przepis. O, bracie. Wykonaj go tylko. Jest pod dostatkiem balsamu w Gileadzie i mamy tutaj dużo lekarzy. To się zgadza.
66
Czy wiecie co? Jeśli lekarz wypisze receptę, a chwyci ją do ręki jakiś znachor aptekarz, i da do lekarstwa zbyt dużo lub zbyt mało odtrutki, to ono uśmierci pacjenta. Tak właśnie dzieje się do dzisiaj. Ten przepis został wypisany — ten wieczny przepis w dniu wylania Ducha Świętego. Jednak zbyt dużo znachorów — aptekarzy, nazywających się doktorami, dodało do niego inne paskudztwo i to uśmierciło kościół do tego stopnia, że wystąpiły kobiety z ostrzyżonymi włosami, noszące szorty, itd. I to jest ten powód. To jest przyczyna, dlaczego nasze kobiety strzygą swoje włosy, a nasi mężczyźni zakładają denominacje, i tak dalej, a nie mają dosyć odwagi, by wystąpić przeciwko temu. Oni nie wykonali tego przepisu co do litery.
67
Czy chcecie wiedzieć, jaka jest droga powrotu? Oto ona. Oto, co powiedział Piotr — doktor Piotr, ten który podaje tę szczepionkę. Chrystus wypróbował ją na samym Sobie i ona była skuteczna. Piotr miał ją również i ona działała. Ja ją też mam i ona jest naprawdę dobra. To jest ten przepis.
Nie próbuj wtrącać do niej czegoś. Nie próbuj dodawać czegoś do niej. Jeżeli dodasz zbyt dużo trucizny, to uśmiercisz — zabijesz tym swego pacjenta, z całą pewnością. Doktor wie, jak zrównoważyć ten przepis. To się zgadza.
Więc jeśli chcesz wiedzieć, jak był podany ten przepis, on polecił zapisać go wprost tutaj w Dziejach Apostolskich. Tak właśnie trzeba to czynić. Dokładnie. Nie podejść i uścisnąć dłoń z kaznodzieją i dać się pokropić kilkoma kroplami wody, czy coś podobnego.
On podał przepis wprost tutaj i ty wykonaj go co do litery, a przyjdą te same rezultaty (To się dokładnie zgadza.), ponieważ On nie próbował go na morskiej śwince; On wypróbował go na Sobie samym. Bóg stał się ciałem i zamieszkał wśród nas, i każdy syn Boży, który jest zrodzony z Ducha Bożego... „On jest dla was i dla waszych dzieci, i dla tych, którzy są jeszcze daleko, ilu ich Pan nasz Bóg powoła” — ten przepis będzie skuteczny. Amen. Ja nie jestem zwariowany, lecz zostałem „zaszczepiony” (Amen!), coś porusza się tutaj w moim wnętrzu! Wiem, że to jest właściwe. Ja to wypróbowałem. Wiem, że to jest prawdą. Te same rezultaty, które mieli oni...
68
„Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą. Sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie. Chrystus w was, nadzieja chwały. Niechaj zmysł Chrystusowy jest w was”. Jeżeli wewnątrz was jest ten sam zmysł razem z tą samą mocą, to będziecie czynić te same sprawy, które On czynił! Jeżeli wyjmiecie z tego całą tą truciznę i wszystko, co rani...
Ktoś powiedział: „Obawiam się powiedzieć wam..”. To jest niewieściuch. Bóg chce mężczyzn!
„Nie lubię tego mówić..”.
O, to taki, kto potrzebuje — ja nie wiem, czego. Oni potrzebują tej „szczepionki”. Tak jest. Czego nam trzeba? „Szczepionki”. Absolutnie. Ona jest dla was i dla waszych dzieci, i dla tych, którzy są daleko.
69
Zatem, jeśli ty... Rozumiesz, jeśli dodasz do tego zbyt dużo trucizny, to uśmiercisz twojego pacjenta. To się zgadza. Nie chcesz przecież być takim okrutnym i szorstkim, buldożerującym i przejeżdżającym wszystko przed sobą, rozumiesz, jeżeli masz tę prawdę, którą znalazłeś. Oto, gdzie wy bracia unitarianie popełniliście błąd. Powracamy teraz na właściwą drogę. Powracamy do lekarstwa.
A wy bracia ze Zborów Bożych, którzy odseparowaliście się, każdy z was — oto gdzie popełniliście wasz błąd. Jeżeli jest dodana do tego prawda, to idźcie po prostu naprzód. Zostawcie to w spokoju. Bóg zatroszczy się o to. Tak czy owak, żaden człowiek nie może przyjść do Niego, dopóki On go nie zawoła. Racja.
Droga powrotu, bracie, to społeczność ze wszystkimi braćmi. To się zgadza. Zaszczepieni przeciw nienawiści, zaszczepieni przeciw złośliwości, zaszczepieni przeciw świeckości; z powrotem do „szczepionki” Ducha Świętego, do mocy, która wzbudziła Jezusa z grobu i sprawiła, że kościół zaczął pałać ogniem w dniu wylania Ducha Świętego. Z powrotem do tej „szczepionki!”
70
Tutaj jest przepis: „Oto woda. Cóż na przeszkodzie?” Tutaj jest Duch Święty dla całego zboru. Co jest z tobą? Bóg zapyta się pewnego dnia: „Dlaczego?” Na pewno. Jeżeli usuniesz cały ten przepis i boisz się powiedzieć coś swemu zborowi, i obawiasz się, że twoja denominacja cię wypędzi? Co ty robisz? Możesz im równie dobrze dać wodę do picia. Ona nie zawiera w sobie żadnego lekarstwa. Dlatego właśnie oni postępują tak, jak postępują. To się zgadza.
Trzeba wam tego przepisu. To jest droga powrotu. W ten sposób rozpoczęło się to. W ten sposób Bóg rozpoczął Swój kościół. A jeśli zejdziecie z tej drogi, to jesteście na manowcach! Kiedy założyliście denominację i uściskacie sobie dłonie, i przyjęliście pokropienie zamiast chrztu, i przyjęliście uścisk dłoni zamiast Ducha Świętego, względnie przyjmujecie opłatek do ust, zamiast Ducha Świętego, to zeszliście z tej drogi!
71
Pewnego razu kapelan w wojsku powiedział — kiedy pewien mężczyzna był przeszyty kulami karabinu maszynowego, zapytał się go: „Kapitanie, czy znasz Boga?”
On odrzekł: „Kiedyś Go znałem”.
Zapytał: „Kiedy Go znałeś?”
On odrzekł: „Nie mogę sobie przypomnieć”.
Kapelan zapytał: „Gdzie Go opuściłeś? Będziesz musiał powrócić tam, gdzie Go opuściłeś, abyś Go mógł znaleźć”.
On odrzekł: „Ja nie wiem”.
On powiedział: „Twoje płuca napełniają się krwią, panie. Raczej się uspokój i szybko rozmyślaj”.
Więc on leżał tam przez chwilę i powiedział — wielki pokój zalał jego twarz. On powiedział: „Przypominam sobie teraz. Przypominam sobie, gdzie Go opuściłem”.
Kapelan rzekł: „Gdzie to było?” Dalej rzekł: „Rozpocznij właśnie tam”.
On powiedział: „Teraz kładę się do snu. Modlę się, żeby Pan zachował moją duszę. Jeżeli umrę, zanim się obudzę, modlę się, żeby Pan zabrał moją duszę”. I on wydał swój ostatni oddech, ponieważ krew zalała mu płuca i on zmarł. Co on uczynił? On znalazł Jezusa właśnie tam, gdzie Go opuścił.
Tam właśnie znajdzie Go kościół. Nie znajdziesz Go w denominacji, nigdy. Nie ma Go tam. Nie znajdziesz Go w jakimś kształceniowym programie; nie ma Go tam. Znajdziesz go w chrzcie Duchem Świętym i to jest jedyne miejsce, gdzie Go znajdziesz! Amen.
72
To prawda, bracie. Z powrotem! To jest droga powrotu. Nie manipuluj tym przepisem. Przyjmij go! Uwierz w niego! Bądź napełniony Duchem Świętym! On jest dla każdej generacji!
Patrzcie, ta obietnica jest dla was i dla waszych dzieci, i dla tych, którzy są daleko, ilu ich Pan nasz Bóg powoła. Ten przepis jest dla każdego człowieka. Nie chodzi tu o uściśnięcie dłoni czy coś podobnego. Lecz ten przepis — dokładnie tak, jak powiedział to Piotr tutaj i jak zostało to zapisane, a Bóg zapisał to przez Ducha Świętego w Dz. Ap. 2.38, mianowicie: „Pokutujcie, każdy z was!” Nie mówcie tylko: „Otóż, pokutować? Hm, ja pójdę i przyłączę się do kościoła”. To nie ma takiego znaczenia.
„Otóż, ja tam pójdę i dam się ochrzcić i na tym sprawa załatwiona”. Wcale nie. Woda cię nie zbawia! Pokutuj, bo zginiesz! Nie chrzest ku odrodzeniu — ja wiem, że niektórzy z was w to wierzą. Lecz jak możecie to w ogóle przyjmować? Absolutnie nie. Pokutujcie!
Ten przepis mówi, że pokuta przychodzi najpierw! Następnie daj się ochrzcić w imieniu Jezusa Chrystusa na odpuszczenie twoich grzechów! Jeśli pokutowałeś, wtedy jesteś kandydatem do chrztu Duchem Świętym! I ta obietnica jest dla ciebie i dla twoich dzieci, i dla tych, którzy są daleko.
73
O, metodyści, baptyści, prezbiterianie, nazarejczycy, pielgrzymi świątobliwości, katolicy, zielonoświątkowcy, co się z wami dzieje? O co chodzi?
Kiedy Bóg zstępuje w dół i mówi w Swojej mocy i chwale, to wy się dziwicie, co to wszystko ma znaczyć. Dlatego właśnie macie te wyznania wiary i inne rzeczy, i wprowadziliście do tego te dogmaty i tym podobnie, aż zeszliście całkiem na manowce! Dzieci, zawróćcie. To jest droga powrotu. Przyjmijcie ten przepis. Wyzbądźcie się tej choroby grzechu, tej niewiary. Powróćcie do Boga. Uwierzcie w to całym waszym sercem. Módlmy się.
74
Ja Ci wierzę, Panie. Przychodzę razem z tym zborem dzisiaj wieczorem. Wierzę, Panie, razem z tymi słuchaczami — najbardziej szczerymi i serdecznymi, jakich kiedykolwiek spotkałem. Modlę się, Panie, żeby sobie nie myśleli, iż mówię te rzeczy sam z siebie. Niechby się przekonali, że to jest brzemię i odczuwam ból serca, że muszę mówić te sprawy. Mimo wszystko, prawdziwy lekarz będzie wierny swemu przepisowi. Panie, niechby on został wypełniony w każdym sercu dzisiaj wieczorem.
Jeżeli słuchacze znajdujący się tutaj przyjęli tylko chrzest Jana, jak ci, których znalazł Paweł, niechby sobie uświadomili, że istnieje inny chrzest, że istnieje chrzest Duchem Świętym. Jeżeli jedyną rzeczą, którą znają, jest uściśnięcie dłoni kaznodziei albo przyłączenie się do wyznania wiary, to niech zostaną napełnieni Twoim Duchem Świętym. Spełnij to, Panie.
Niechaj przyjdą pokornie i skorzystają z tego przywileju, i powrócą na nowo na Azusa Street, niech powrócą aż do wylania Ducha Świętego, do królestwa i chwały Bożej. Ja przedkładam ich Tobie, przed Twój złoty ołtarz, na którym leży nasza Ofiara — Jezus Chrystus. Przyjmij nas, Ojcze.
75
Ty jesteś Bogiem. Ty zawsze byłeś Bogiem. Ty zawsze będziesz Bogiem. Twoje Słowa nie mogą zawieść. Gdy Ty stałeś tutaj na ziemi ucieleśniony w Swoim własnym Synu, w tym przybytku, który Sobie stworzyłeś, by w nim zamieszkać, jak to zaślepia ludzi. Otóż, czy cieśla nie buduje sobie domu, by w nim mógł mieszkać? Czy Bóg, wielki budowniczy, nie zbudował Sobie domu, by w nim mógł mieszkać?
O Boże, pozwól im zrozumieć, że nie chodzi tu o dom; chodzi o tego, kto jest w tym domu — o budowniczego tego domu. I niech uświadomią sobie, że ten Duch Święty, przez śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie tego domu, w którym mieszkał Bóg, dzięki tej nieskalanej krwi Swego własnego stworzenia oczyścił tę drogę, aby Bóg mógł mieszkać w sercach nas grzeszników, dzięki Jego łasce.
Otóż, Ty wykonujesz Swoje dzieło poprzez Swój kościół, za pośrednictwem człowieka, i to był zawsze Twój sposób czynienia tego. Boże, niechaj mężczyźni i kobiety będący tutaj dzisiaj wieczorem odczują głód i pragnienie w swoich sercach. Jesteśmy w czasie jubileuszu. W tym tygodniu, Panie, obchodzimy jubileusz Twojej wielkiej łaski i świętości, którą Ty wylałeś na Twój kościół pięćdziesiąt lat temu tutaj w tym stanie.
I Ojcze, Boże, jest to czas jubileuszu i ci ludzie wiedzą, jak mają powrócić. Muszą postąpić tak samo, jak zaczynali na początku. Muszą wrócić do Ducha Świętego. Muszą wrócić do odrzucenia tych dogmatów, które wtrąciła do tego denominacja. Muszą powrócić i zostać uzdrowieni mocą Bożą. Spełnij to, Ojcze.
76
Otóż, my wiemy, że wszystkie rzeczy współdziałają ku dobremu, jak mówi Twoja obietnica, ponieważ pokazałeś przedobraz tego w Izraelu, jak mówiłem o tym ubiegłego wieczora. Niech teraz Bóg — Jezus Chrystus, niech On, który był Emanuelem, niech On, który stanął tutaj na ziemi i powiedział: „Kto wierzy we Mnie, sprawy które Ja czynię, i on czynić będzie” — niech się tak dzieje, Panie.
Poruczamy tę usługę, to Słowo... Wybacz, że zostało to przedłożone w tak nieuporządkowany sposób, Panie. Lecz ja się modlę, abyś Ty przeniknął tym głęboko do każdego serca, a wyda to na świat święty kościół, napełniony Duchem Świętym — z powrotem do wylania Ducha Świętego. W imieniu Jezusa przedkładam ich Tobie. Amen.
77
Czy wierzycie? Pragnę, żebyście mi darowali waszą niepodzielną uwagę na kilka chwil. Pragnę, abyście wierzyli całymi waszymi sercami.
Biblia mówi — Pan Bóg obiecał nam, że którzykolwiek uwierzyli, zostali zbawieni. Otóż, brzmi to bardzo prosto. Lecz widzicie, jeżeli rzeczywiście wierzycie, to jest wszystko, co możecie uczynić. Następnie Bóg musi... Gdy w to rzeczywiście uwierzycie, wtedy Bóg wylewa Ducha Świętego na was. I następnie Bóg potwierdza Swoje Słowo.
Otóż, Biblia mówi... Chwileczkę tylko. Ja wierzę — zanim to uczynię, myślę, że będziemy mieć kolejkę modlitwy. Czy się to zgadza? Tak. W porządku. Ilu z was pragnie powrócić do wylania Ducha Świętego? Podnieście wasze ręce. Ilu z was wierzy, że ten przepis jest ciągle aktualny? Amen. Na pewno jest: Chrzest Duchem Świętym! Nie jakieś wykształcenie, nie pójść do uczelni i zdobyć tytuł doktora filozofii, a potem...
78
Kiedy Nikodem przyszedł do Pana Jezusa, to Jezus... On powiedział: „Co mam czynić, abym miał żywot wieczny?” Był to mężczyzna w wieku osiemdziesięciu lat; był kapłanem przez całe swoje życie. „Co mam czynić, abym miał żywot wieczny?”
Jezus nie powiedział: „Idź i zdobądź wysoką ogładę”. Nie. On nie powiedział: „Idź i poszukaj sobie wyższego stanowiska w waszej organizacji”. Nie. On mu odpowiedział stanowczo. On — napomniał go absolutnie za to, że jest człowiekiem na takim stanowisku, a nie wie tych rzeczy — że człowiek musi narodzić się na nowo. Tak jest.
O to samo chodzi dzisiaj wieczorem. Widzicie, lecz my bierzemy to na zbyt lekką wagę. Przyjmujemy po prostu jakąś sensację i mówimy: „Ja narodziłem się na nowo” i po prostu idziemy dalej. A twoje życie udowadnia, że tak nie jest. Coś nie jest w porządku. Absolutnie.
Ty mówisz: „Wiem, że ten mężczyzna jest dobrym człowiekiem”. Nie ważne, jak dobrym on jest, to z tym nie ma nic wspólnego.
Nie spotkacie zacniejszych ludzi od mahometan i im podobnych, oni są tacy mili. Na pewno nie. Wcale nie. Czasami poganie, bałwochwalcy są tacy mili i pokorni, jak tylko mogą być. To nie ma żadnego znaczenia. Absolutnie nie.
79
„Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą”. Tak właśnie powiedział naczelny Lekarz. Takie są rezultaty tej „szczepionki”. Tutaj to macie. Tak jest. O to właśnie chodzi. Lekarz powiedział: „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię i on czynić będzie”. Czy On tak powiedział? To jest znak wierzącego.
My przyjmujemy jako oznakę dobrego człowieka to, że on chodzi do zboru i składa swoje dziesięciny. To jest dobre. To jest miłe. Lecz to nie to, co powiedział Jezus. „Te znaki będą towarzyszyć tym... Sprawy, które Ja czynię, i on czynić będzie”. Bo gdyby życie, które jest w brzoskwini, mogło zostać wyjęte z brzoskwini i wprowadzone do jabłoni, to jabłoń nie rodziłaby już jabłek, lecz brzoskwinie, bowiem zarodek życia brzoskwini byłby w jabłoni i ona rodziłaby brzoskwinie. To się dokładnie zgadza.
80
Brat Williams siedzi tutaj przede mną; jest on moim osobistym, miłym przyjacielem. On zatelefonował bratu Sharrit dzisiaj rano. I ja modliłem się o niego poprzez telefon. Pewnego razu stałem z bratem Sharrit w gaju drzew cytrusowych, a stało tam pewne drzewo — myślę, że było to drzewo pomarańczy i rodziło około czterech lub pięciu różnych gatunków owoców. I ja zapytałem: „Ależ, co to za drzewo, bracie John?”
On odrzekł: „Jest to drzewo pomarańczy”.
„Hm” — powiedziałem — „widzę na nim grejpfruty, mandarynki, tangelo, cytryny — wszystkie te gatunki owoców”.
On odrzekł: „O, tak”.
Zapytałem: „Jak to możliwe?”
On odrzekł: „Zostały do niego zaszczepione”.
„Otóż” — powiedziałem — „to jest cudowne, nieprawdaż?”
On powiedział: „Tak. Wszystko, co posiada życie cytrusa, będzie rosło na nim”.
To było bardzo dobre. Zatrzymałem się. Coś mnie zatrzymało. Spojrzałem na nie znowu.
81
Podobnie jak owego dnia w Finlandii, kiedy ten mały chłopiec leżał tam martwy; ja powiedziałem: „Bracie Moore, to jest ten mały chłopiec, o którym mówiłem ci tu w Shreveport: ‚Mały chłopiec zostanie wskrzeszony w pewnej miejscowości'„. Powiedziałem: „To jest on. On musi powrócić do życia. Śmierć nie może go więcej trzymać. Bóg tak powiedział”. Dalej powiedziałem: „Śmierci, puść go wolno”. I on powstał. Amen. Bóg nie może kłamać. Nie, nie.
82
Powiedziałem: „Bracie John, coś widzę. Rozumiesz” — powiedziałem — „pragnę się zapytać ciebie o coś teraz, bracie John, ponieważ chcę z tego zaczerpnąć myśli do mojego tematu”. Powiedziałem: „Otóż, w następnym roku — czy wszystkie te owoce cytrusowe, to znaczy cytryny, mandarynki, grejpfruty, czy one wszystkie spadną z drzewa i ono zrodzi pomarańcze?”
On odrzekł: „O, nie, nie, nie, nie”. Dalej rzekł: „One będą rodzić według swego rodzaju”. Powiedział: „Ta gałąź, która jest cytryną, zrodzi cytryny, a ta, która jest mandarynką, zrodzi mandarynki”.
„Ależ” — powiedziałem — „myślałem, że powiedziałeś, iż to jest drzewo pomarańczy”.
On odrzekł: „Tak”.
Zapytałem: „Czy ono przestało rodzić pomarańcze?”
On odrzekł: „Nie. Jeżeli to oryginalne drzewo wypuści oryginalną gałąź, to ona zrodzi pomarańcze”.
O to właśnie chodzi. Tak jest. Te denominacje zostały do niego zaszczepione. Ciągle przynoszą denominacyjny owoc — członkostwo, i tak dalej. Lecz kiedy drzewo wypuści znowu swoją oryginalną gałąź, to będą pisane kolejne Dzieje Apostolskie.
„Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami”. Dlaczego? To życie, które zostało wszczepione z oryginalnego krzewu, wypuszcza latorośl. Jest to latorośl Pięćdziesiątnicy i przynosi rezultaty wylania Ducha Świętego, bo życie Chrystusa jest w tej gałęzi, i ono czyni Jego sprawy.
Ja nie mam daru mówienia językami, lecz odczuwam teraz na pewno, że chciałbym mówić językami. O, jak bardzo Duch Święty poświadcza to w mojej duszy. On poświadcza na podstawie Słowa, że te rzeczy są prawdą.
83
Czy wierzycie? Ilu z was tutaj ma karty modlitwy. Podnieście swoje ręce. Opuśćcie teraz wasze ręce. Ilu z was tutaj nie ma karty modlitwy, a jesteście chorzy, czy pragniecie czegoś od Boga? Podnieście wasze ręce. W porządku. Wierzcie.
Nasz niebiański Ojcze, ja wiem, że stoję przed słuchaczami, z których niektórzy są nowymi i odczuwam, iż Twój Duch przypada teraz. Mówiłem Twoje Słowo i czytałem Twoje przepisy. Powiedziałem ludziom, że to jest droga powrotu.
Nikodem rozpoznał to, a tak samo Sanhedryn, kiedy zobaczyli Ciebie ucieleśnionego. Oni rzekli: „Rabbi, my wiemy, że Ty jesteś posłanym od Boga, bo nikt nie mógłby czynić tych rzeczy, które Ty czynisz, jeśliby Bóg nie był z nim”. A ta sama grupa, która to poznała na podstawie tych spraw, które On czynił, jak powiedział, a obiecał, że Jego wierzący będą czynić to samo dzieło, a jednak nazwali Go Belzebubem i mówili, że Jego doktryna zwodzi ludzi.
Czasy się nie zmieniły, Ojcze. My jesteśmy u kolejnego plonu. Lecz Ty pozostałeś u dzieła. Niewiara nie zatrzymała Ciebie. Ty działałeś ciągle dalej tak samo czyniąc to, co polecił Ci czynić Twój Ojciec, gdy jasno oświadczyłeś, mówiąc: „Ja nie czynię niczego — Syn nie może nic czynić sam, tylko to, co widzi, jak czyni Ojciec”.
84
Ty mogłeś powiedzieć Natanaelowi, że on był pod drzewem, kiedy odnalazł go Filip. Ty mogłeś powiedzieć Szymonowi, że on jest synem Jonasza — wymieniłeś jego imię i imię jego ojca. Rozmawiałeś z tą kobietą przy studni. Ty — wiara pewnego ślepego człowieka zatrzymała Cię. Biedna kobiecina, cierpiąca z powodu krwotoku, dotknęła się brzegu Twojej szaty — było zupełnie niemożliwe, żebyś to odczuł fizycznie, ale Ty zatrzymałeś się i powiedziałeś jej, jaki jest jej kłopot, i powiedziałeś, że jej krwotok ustał.
Niech to życie, które było w Chrystusie, wejdzie do tej grupy na kilka chwil, Panie, aby mogli poznać, że Ty jesteś ciągle Bogiem. Panie, ja właśnie skończyłem im głosić Twoje Słowo. Ludzie chodzą koło tego i mówią to, tamto, i uważają to za jakąś błahą sztuczkę, lecz Panie, o czym to świadczy? Gdzieś jest coś rzeczywistego. Panie Boże, niech On wyjdzie dzisiaj wieczorem. Niech mówi Duch Święty, a nie człowiek.
Daj wiarę temu zborowi, Panie. Uświadamiam sobie, że Ty nie mógłbyś namaścić tylko jednego z nas. Ty musisz namaścić wielu z nas. Namaść nas wszystkich razem, Panie, jako Twój kościół, i niech będzie wiadome, że Ty jesteś Bogiem, a ja mówiłem prawdę. Ja stoję na Twoim Słowie, wbrew wszelkiej opozycji, lecz starałem się być prawdomównym. Nie mówię tego w mojej obronie, Panie, i nie dlatego, że ci ludzie słuchają mnie, lecz ja się modlę, ponieważ wkrótce dojdzie do próby sił. Modlę się, żebyś Ty potwierdził Swoje Słowo dzisiaj wieczorem, Panie, że ono jest prawdą, że to życie, które było w Chrystusie, żyje w Jego kościele i w Jego wierzących. Spełnij to, Ojcze, w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
85
Pragnę, abyście teraz wszyscy byli tak pełni czci, jak tylko potraficie. Ilu z was tutaj jest dla mnie obcych? Podnieście swoją rękę. Ja odczułem to właśnie. Rozumiecie? Wy, którzy jeszcze nigdy przedtem nie byliście na nabożeństwie?
Otóż, Jezus Chrystus powiedział w Swoim Słowie w Ew. Jana 14,12: „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię, i on czynić będzie”. Czy temu wierzycie? Biblia mówi: „Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki”. Czy temu wierzycie? Hebrajczyków 13,8. W porządku. Dobrze.
Zatem, jedynym sposobem, jak możecie poznać, czy to jest Chrystus czy nie jest — nie chodzi tu o odzienie, ponieważ On nosił odzienie zwykłego człowieka. Gdyby On był tutaj dzisiaj wieczorem, to On miałby ubrany taki sam garnitur, jaki my nosimy. Nie chodziło o Jego odzienie. Nie chodziło o to, że On miał wąsy albo nie miał wąsów. Chodziło o to życie, które było w Nim, które udowadniało, kim On jest.
Wielu ludzi ubierało się tak jak On w owym czasie, lecz oni nie byli Nim. To się zgadza. Wielu ludzi dzisiaj czyni to samo, lecz to nie przynosi żadnej zmiany. Chodzi o życie. Otóż, oni poznali, że On jest Chrystusem w ten sposób, że stwierdzili, co Pismo Święte mówi, jaki będzie Chrystus. Czy się to zgadza?
Co powiedział im Mojżesz — kim miał być Chrystus? On będzie prorokiem takim jako ja. Czy się to zgadza? I oni go wszyscy wyglądali, ponieważ Bóg powiedział im: „Jeżeli jest ktoś między wami, kto jest duchowym albo prorokiem, ja, Pan, będę mówił do niego. A jeżeli się to stanie, to on jest prawdziwym. Jeżeli się to nie stanie, to go nie słuchajcie”. To właśnie jest logiczne.
86
A potem, kiedy wystąpił Jezus i kiedy On rozpoczął Swoją usługę, a podszedł Szymon, Piotr, On powiedział mu, że nazywa się Szymon i rzekł mu, że jego imię brzmi Szymon a imię jego ojca brzmi Jonasz. Czy się to zgadza? To sprawiło, że on stał się wierzącym.
Filip wyszedł i znalazł Natanaela pod drzewem i powiedział: „Chodź i zobacz, kogo znaleźliśmy”. A kiedy mu powiedział, co się wydarzyło, on nie chciał — był trochę zdenerwowany z powodu tego. I kiedy tam przyszedł, Jezus spojrzał mu prosto w twarz i powiedział: „Oto Izraelita, w którym nie ma zdrady”. Otóż, on był nauczycielem. On był człowiekiem, który Go poznał. Powiedział: „Rabbi, skąd Ty mnie znasz?”
On odrzekł: „Zanim zawołał cię Filip, kiedy byłeś pod drzewem, widziałem cię”.
On powiedział: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym. Ty jesteś Królem Izraela”. Na tym była sprawa załatwiona. Rozumiecie?
87
Niewiasta u studni — kiedy On rozmawiał z nią, wielu, którzy studiowali Pismo, wiedzieli, że gdy On przyjdzie, będzie Bogiem — Prorokiem. To był Jego znak. Zawsze tak było; i ciągle jest. Potem zauważycie — bowiem stwierdzamy, że kiedy przyszła ta kobieta, On powiedział: „Niewiasto, daj Mi pić” — chciał nawiązać z nią rozmowę.
Ona odparła: „Nie jest w zwyczaju, żeby Żyd prosił mnie, kobietę z Samarii o takie rzeczy. Przecież nie mamy kontaktów między sobą”.
On jej powiedział: „Lecz gdybyś wiedziała, z kim rozmawiasz, ty prosiłabyś Mnie o wodę”.
Ona odrzekła: „Studnia jest głęboka. Ty nie masz niczego, by naczerpać wody” i tak dalej.
On powiedział: „Idź, zawołaj swego męża i przyjdźcie tutaj”.
Ona odrzekła: „Ja nie mam męża”.
On odrzekł: „To się zgadza. Miałaś już pięciu mężów, a ten, z którym żyjesz obecnie, nie jest twoim mężem. Prawdę powiedziałaś”.
Ona powiedziała: „Panie..”.
88
Kiedy faryzeusze zobaczyli, co On czyni, oni rzekli: „On jest wróżbitą, Belzebubem”. Rozumiecie?
Lecz ta prostytutka — ona powiedziała: „Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem. Wiemy, że gdy przyjdzie Mesjasz, On będzie nam mówił te rzeczy. To będzie znakiem Mesjasza. Wiemy, że kiedy On przyjdzie, On będzie nam mówił te sprawy”.
On powiedział: „Ja, który z tobą mówię, jestem Nim”.
I ona zaraz pobiegła do miasta i mówiła: „Chodźcie, zobaczcie Człowieka, który powiedział mi te rzeczy, które czyniłam. Czyż On nie jest Mesjaszem?” A ludzie z tego miasta uwierzyli tej kobiecie i uwierzyli w Chrystusa. Czy się to zgadza?
Nic dziwnego, że On powiedział: „Jeżeli Ja nie czynię dzieł Mojego Ojca, to Mi nie wierzcie”.
89
Zatem, my nie musimy być mądrzy; nie musimy być wykształceni. Musimy wierzyć. Musimy upokorzyć samych siebie i wypróżnić się dla Boga, by On mógł zamanifestować się przez nas. Wypróżnij samego siebie, usuń samego siebie z drogi. Największym nieprzyjacielem, którego masz, jest twoje „ja”. Wierzcie teraz Bogu. Czy wierzycie?
Zatem, jeśli Bóg, nasz Ojciec, który jest Duchem Świętym... Ojcem naszego Pana Jezusa jest Duch Święty. My to wiemy. „Ten, który począł się w niej, jest z Ducha Świętego”. I jeśli ten Duch Święty może wstąpić do ciebie i mnie, i żyć tym samym życiem, którym żył Chrystus, dlaczego macie jeszcze wątpliwości? W takim razie powiedziałem wam prawdę o tym, że trzeba zawrócić i powrócić. Czy temu wierzycie?
Jeżeli On będzie to czynił — ja nie mówię, że On to będzie czynił. Pamiętajcie, ludzie wierzą, że te dni przeminęły, lecz On obiecał to dla tych ostatecznych dni.
90
Każdy z nas ma jakieś urzędy. Musimy być wierni w naszym urzędzie. Bóg! Chodzi o Słowo. Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami. I to Słowo jest dzisiaj wieczorem w naszym ciele, aby się mogło zamanifestować i udowodnić, że On jest Bogiem w nas. Ono rodzi Jego owoce. Na pewno.
Gdybym wam powiedział, że mam w sobie ducha Dillingera, to spodziewalibyście się, że będę miał pistolety. Gdybym wam powiedział, że mam w sobie ducha artysty, to spodziewalibyście się, że namaluję obraz. Jeżeli wam mówię, że Duch Chrystusa jest we mnie, to wykonuję dzieła Chrystusa! To właśnie On powiedział.
91
Pozwólcie, że wam jeszcze krótko coś powiem. Może wam to pomoże wierzyć. Przemawiałem na spotkaniu w Kiwanis, przed grupą lekarzy pewnego dnia... Pewien słynny lekarz badał moje ciało. Wyjeżdżam za morze. Poszedłem więc na badania do lekarza. Uczyniłem to z pewnego powodu. I on robił mi generalne badanie, zewnętrznie i wewnętrznie. I kiedy zbadał mi serce, krew i wszystko inne... Dzięki Bogu, odbyło się to szybko.
Więc kiedy wypiłem tę papkę barytową, czułem się naprawdę nabrzmiały, a on naciskał mi na mój żołądek i przeglądał mnie przy pomocy promieni rentgenowskich. Po chwili powiedział: „Bracie Branham?”
Ja rzekłem: „Słucham”.
On powiedział: „Twój żołądek napełnia się normalnie, lecz — nic nie wychodzi z niego”.
Zapytałem: „Nie wychodzi?” Dalej rzekłem: „Czy powinno, coś wychodzić?”
On odrzekł: „Tak jest”. I powiedział: „Mój drogi, nie rozumiem tego”.
Ja rzekłem: „Co mam czynić?”
On odrzekł: „Rozmyślaj o tym, że spożywasz coś naprawdę dobrego”.
Zapytałem: „Dlaczego chcesz, abym to czynił?” Wiedziałem, co on mi powie.
On odrzekł: „Pomyśl o dużym, smacznym, pikantnym befsztyku”.
Ja odrzekłem: „Pójdę na kompromis — zgodzę się na talerz smażonej wiewiórki z pół kwartą fasoli”.
A on rzekł: „W porządku. Zacznij rozmyślać”. Zmieniłem więc moje myśli i zacząłem rozmyślać o tym„.
On powiedział: „Zaczyna to wychodzić”.
Ja zapytałem: „Co to spowodowało, doktorze?”
On powiedział: „Mały elektryczny impuls został posłany z twego mózgu do twego żołądka”.
Ja zapytałem: „Czy to prawda?”
92
Potem mówiłem dalej i zapytałem: „Czy pamiętasz o tym małym impulsie?” I powiedziałem: „Doktorze, co sprawia, że człowiek ma sny? Czy ty miewasz sny?”
On odrzekł: „Tak”.
Zapytałem: „Która to jest część człowieka, która śni?”
On odrzekł: „Jest to podświadomość”.
Powiedziałem: „U normalnego człowieka tutaj jest świadomość, a tutaj jest podświadomość. I człowiek musi zasnąć, by przejść do tej podświadomości”.
„Ty mi to właśnie powiedziałeś” — odrzekł on — „ja coś stwierdziłem, bracie Branham. I znowu nie potrafię tego wyjaśnić”. Powiedział: „Nie są to twoje nerwy”. Dalej rzekł: „Jest to coś wewnątrz twoich nerwów”.
Zapytałem: „Moja dusza?”
On odrzekł: „Tak”. Dalej rzekł: „Jest to po prostu coś, co czyni cię tym, kim jesteś”.
93
A ja rzekłem... Zapytałem się go o wizjach. On nic o tym nie wiedział. Powiedziałem mu więc coś o tym. Powiedziałem: „Jedna świadomość jest tutaj, ta druga jest tutaj. Człowiek musi wyjść z tej świadomości, żeby ona wpadła w drzemkę, żeby mógł wejść do tej tutaj. Lecz pewna część człowieka odejdzie gdzieś, ponieważ możesz pamiętać sny i miejsca, na których byłeś w swoich snach, przez wiele lat”.
On odrzekł: „To się zgadza”.
Ja powiedziałem: „Widzisz, to jest normalne. Lecz Bóg sprawił, że w niektórych z nas nasza pierwsza świadomość oraz podświadomość są po prostu razem. Ja po prostu nie zasypiam. Bóg posługuje się tym, abym mógł zobaczyć rzeczy, które były, które są i które nastaną. To jest prorocze”.
On powiedział: „Panie Branham, ja czytałem pana książki o uzdrowieniu”. Dalej rzekł: „Ja zgadzam się z panem, oczywiście”. I powiedział: „Mamy niezbite dowody tego tutaj, mogę to udowodnić naukowo”. (Jeżeli jest tutaj doktor, może wam to powiedzieć.) On powiedział: „Jeżeli człowiek ma złośliwą narośl względnie gruźlicę albo wrzód, względnie coś naprawdę niebezpiecznego... My wiemy, że to go uśmierci i my mu to powiemy”. I powiedział: „Jeżeli on jest na skutek tego załamany, zdenerwowany, gniewny, wyprowadzony z równowagi, i tak dalej, to ten pacjent niebawem umrze”.
Lecz powiedzmy, że ten pacjent... Jeżeli jest to chrześcijanin, to on zazwyczaj nie przejmuje się śmiercią. Jest to po prostu jedna z tych rzeczy, które musimy przejść, ponieważ śmierć jest częścią życia, więc on po prostu idzie naprzód i bierze to na siebie: „Ja będę żył tak długo, aż czas mojego życia upłynie”. I on powiedział: „Takie nastawienie usuwa niemal tą chorobę”. Powiedział: „On będzie trwał na tym ciągle dalej i dalej i dalej, zanim go to uśmierci”.
94
A ja powiedziałem: „W porządku, doktorze. Pozwól mi zakończyć moją myśl”. Powiedziałem: „Przyłóż sobie detektor kłamstwa do twojej ręki i stań tam, i spróbuj posłużyć się twoimi najlepszymi zdolnościami by sprawić, aby kłamstwo wybrzmiało jako prawda, a obserwuj, jak ten wskaźnik będzie pokazywał negatywnie”. Dlaczego? Jest to drżenie w twoich nerwach.
Człowiek nie był stworzony do tego, by kłamał; był stworzony do tego, aby mówił prawdę. Kłamstwo jest tak straszną rzeczą, że ono przeszkadza jego nerwom. Nie jesteś stworzony do tego, abyś się gniewał. Powinieneś żyć w pokoju z Bogiem, jak dziecko. Rozumiesz? Nie powinieneś być podenerwowany. Powinieneś mieć wiarę i chodzić z Bogiem. Rozumiesz?„ I powiedziałem: „O to chodzi”.
Powiedziałem: „Otóż, doktorze, jeżeli człowiek żyje w swojej normalnej świadomości, może mieć takie nastawienie, że jeśli umrze, to będzie zbawiony, więc jaką to sprawia różnicę? To usunie tę chorobę na długi czas. A co się stanie, kiedy to przejdzie z tej normalnej świadomości do tej drugiej — do jego podświadomości? Kiedy zostanie ochrzczony Duchem Świętym, to ta choroba zostanie usunięta doszczętnie!”
95
Ten lekarz powstał i powiedział: „Cudowne!” i łzy spływały mu po policzkach.
Ja powiedziałem: „Doktorze, czy wiesz, o co tutaj chodzi?” Powiedziałem: „Nasze kościoły nie nauczają tego”.
On powiedział: „Panie Branham, to prawda”.
Ja powiedziałem: „Trzeba nam powrócić do wylania Ducha Świętego”.
On odrzekł: „Ja jestem prezbiterianinem”. Dalej rzekł: „Moja żona jest prezbiterianką”.
Ja powiedziałem: „Ty przyłączyłeś się do klubu prezbiterian”.
On odrzekł: „Tak mniej więcej jest”.
Ja powiedziałem: „Doktorze, chrześcijanin to narodzony na nowo człowiek. Nie może się przyłączyć. Musi narodzić się na nowo”.
On powiedział: „Panie Branham, to prawda!” i łzy zaczęły spływać mu po policzkach. Mam zamiar ochrzcić go wkrótce. To się zgadza.
96
Co takiego? Jeżeli twoje zdenerwowanie podtrzymuje to tutaj w głowie, a twoja pierwsza świadomość wpuści to do serca i sprawi, że twoje ciało będzie funkcjonować właściwie, to co się stanie, jeżeli pozwolisz Duchowi Świętemu wejść do wnętrza? On będzie dokonywał wszystkiego, co obiecał Chrystus. Ty staniesz się narzędziem Ducha Świętego!
Kiedy się urodziłem, unosiła się tam światłość. Macie to zdjęcie gdzieś tutaj. To jest prawdą. Choćbym ja umarł na tym podium, nauka udowodniła, że to jest prawdą.
Jeżeli chodzi o mnie, ja jestem człowiekiem, jestem niczym. Jestem tylko waszym bratem. Ja nie mam żadnego znaczenia. Lecz Duch Święty dzięki predestynacji przeznaczył dary; Bóg ustanowił je w kościele — nie tego, na kogo jakiś starszy włożył swoje ręce. Bóg ustanowił w kościele najpierw apostołów, potem proroków, itd. Bóg ustanowił je tam. One są Bożymi darami, predestynowanymi od Boga.
Zanim Jeremiasz prorok w ogóle urodził się, Bóg powiedział: „Ja ciebie znałem, zanim w ogóle byłeś w łonie swojej matki i przeznaczyłem cię za proroka do narodów, zanim wyszedłeś z jej łona”. Czy się to zgadza? On nie miał z tym nic do czynienia. Bóg to czyni, On jest ciągle Bogiem!
97
Wierzcie teraz całym swoim sercem. A wy, którzy jesteście chorzy względnie macie jakąś potrzebę, powiedzcie tylko: „Panie Boże, ja słuchałem tego poselstwa; jest dla mnie zdumiewające. Słyszałem, jak ten człowiek twierdzi, że Ty jesteś Bogiem, oraz że Ty jesteś bezpośrednio tutaj wśród słuchaczy”. Gdyby Go tu nie było, to powiedziałbym coś błędnego.
„Gdziekolwiek dwaj lub trzej są zgromadzeni w Moim imieniu, tam jestem wpośród nich”. Dlaczego? On jest w was, mimo wszystko. A kiedy On rozdzielił samego Siebie pomiędzy was, wy stajecie się ponownie jednostką. Wy musicie być teraz częścią tej jednostki i wierzyć, że ta część tej jednostki może działać.
Jeżeli On dał mi usługę, to On ma kogoś, kto będzie temu wierzył, inaczej dał mi tę usługę niepotrzebnie! To się zgadza. Wierzcie całymi sercami, a zobaczycie, czy Bóg tego nie wypełni!
98
Nie chcę teraz was, słuchacze, którzy macie karty modlitwy; pragnę wziąć was, słuchacze, którzy nie macie karty modlitwy, ponieważ tych z kartami będę wywoływał. Pragnę, żebyście sobie to zapamiętali. Bądźcie teraz naprawdę pełni czci.
Chrystus — otóż, Chrystus mógł uzdrawiać, ponieważ On uzdrawiał na podstawie wizji — kiedy Mu to powiedział Ojciec. To się zgadza. On nie uzdrowił nikogo ani nie dokonał żadnego cudu, dopóki On nie zobaczył najpierw wizji. Ilu z was to wie? Ew. Jana 5,19. On sam to powiedział. On jest Bogiem i nie może kłamać.
Lecz widzicie, uzdrowienie zostało już odkupione. Ofiara została złożona. On może ciągle proklamować samego Siebie przy pomocy proroctwa i pokazać Swoje znaki. Lecz jeśli chodzi o uzdrowienie, ty musisz Mu wierzyć. Gdyby On stał tutaj dzisiaj wieczorem i ty powiedziałbyś: „Panie, czy Ty mnie uzdrowisz?” On powiedziałby: „Ja to już uczyniłem. Czy ty w to nie wierzysz?” Bo On był zraniony za nasze przestępstwa; a Jego sinościami zostaliśmy uzdrowieni. Czy to rozumiecie? Wierzcie temu teraz, a zobaczycie, czy On jeszcze żyje.
99
Jakie to wyzwanie. Zrobiłem takie wyzwanie przed pół milionem ludzi stojących naprzeciw mnie w Bombaju, w Indiach. Zrobiłem takie wyzwanie przed dwustu pięćdziesięciu tysiącami słuchaczy w Durban, w Południowej Afryce i obserwowałem, jak Bóg wystąpił na widownię. Trzydzieści tysięcy na pół dzikich tubylców rzuciło na ziemię swoje bożki i stali się chrześcijanami w jednej minucie. A kobiety były na wpół nagie, lecz skoro tylko Chrystus zstąpił na nie, skrzyżowały swoje ręce na piersiach i odeszły.
A kobiety w dzisiejszym zielonoświątkowym kościele skracają swoje odzienie i postępują jak... A pomimo tego ciągle mówicie, że macie Ducha Świętego? Jest w tym coś niedobrego. Ja jestem... Miłuję was. Wy to wiecie. Lecz ja jestem gorliwym.
Gdy widzę moją siostrę, Bożą córkę na ulicy — gdy widzę mojego brata zachowującego się tak tchórzliwie, zamiast stanąć na pewnej zasadzie; lecz on nie głosi Słowa Bożego, chociaż wie, że ono jest prawdą. Gdy widzę moją siostrę, zachowującą się jak jakaś ulicznica, a nie jak święta Boża, kiedy widzę mężczyznę, bojącego się wystąpić i ogłosić prawdę, bojącego się, że jego denominacja wyrzuci go, a on jest synem Bożym? Ja nie wiem... Ta krew nie przepływa przezeń właściwie. Prawdziwy, autentyczny chrześcijanin wierzy Słowu i trzyma się Go, trzyma się tej obietnicy.
100
Otóż, wy jesteście obcymi. Rozglądam się teraz — znam brata Williamsa, jedzącego tutaj. Widzę siostrę Moore. Myślę, że to jest siostra Boutliere, siedząca obok niej. Nie rozpoznałem jej ubiegłego wieczora. Rozglądam się próbując zobaczyć kogoś, kogo znam. Ten brat tutaj, nie mogę sobie przypomnieć jego nazwiska, on jest... Jak? Brat Harris. Ja go znam. Brat i siostra Dauch — siedzą wprost tutaj, są z Toledo, z północy Ohio. To są niemal wszyscy. Myślę, że widzę brata Collinsa. Czy się to zgadza, bracie Collins? Jest to dobry człowiek, stary metodysta, otrzymał Ducha Świętego; obecnie jest jednym z moich diakonów w zborze. Niech ci Bóg błogosławi, bracie Collins, siostro Collins.
101
Duch Święty przychodzi teraz. Ja — staje się to oślepiające. Życzyłbym sobie, żebym to potrafił wyjaśnić. Nie można wyjaśnić Boga. Musicie wierzyć Bogu. Miejcie tylko wiarę, nie wątpcie. Wierzcie w Pana Jezusa Chrystusa. Biblia mówi, że jeśli temu wierzycie, będziecie zbawieni.
Ty mówisz: „Panie, ja jestem jak ta niewiasta, która dotknęła się odzienia Mistrza. Ja nie próbuję dotknąć się tego kaznodziei. On jest człowiekiem. Lecz Biblia mówi, że Ty jesteś najwyższym Kapłanem, który potrafi współczuć naszym słabościom”. Czy On to powiedział? Tak mówi Nowy Testament.
Zatem, jeżeli dotkniesz się najwyższego Kapłana, jak będziesz wiedział, że dotknąłeś się Go? Jedynie, że On będzie działał w ten sam sposób, jak działał On wczoraj. A jeśli On jest tym samym, to On będzie działał tak samo. Czy się to zgadza? On jest najwyższym Kapłanem, który potrafi współczuć naszym słabościom. I co się stało, gdy ta kobieta dotknęła się Go i odeszła i usiadła tak, jak wy siedzicie, względnie co ona uczyniła? Jezus odwrócił się i powiedział: „Ktoś się Mnie dotknął”.
Piotr powiedział: „Ależ, cała ta grupa dotyka się Ciebie. Dlaczego mówisz coś takiego?”
On powiedział: „Lecz Ja dostrzegam, że moc wyszła ze Mnie. Ja osłabłem. On rozglądał się dookoła, aż znalazł tę kobietę, powiedział jej o jej krwotoku, i powiedział: „Twoja wiara uzdrowiła cię”.
On jest tym samym Bogiem dzisiaj wieczorem. On jest tym samym najwyższym Kapłanem. Wierzcie teraz. Wy wierzycie. Wy, którzy mnie nie znacie, wy, którzy nie macie karty modlitwy, proście Boga i bądźcie pokorni w swej potrzebie. Pamiętajcie teraz, będzie potrzebna wasza wiara, by się Go dotknąć. Ja nie mogę dotknąć się Go zamiast ciebie; ty sam musisz się Go dotknąć. Chodzi o twoją własną wiarę. Lecz ty wierzysz. Ilu z was wierzy? Powiedzcie: „Ja wierzę”. Jeżeli wierzycie — rozpocznijmy teraz, rząd za rzędem. On właśnie teraz przyszedł.
102
Pragnę, żebyście byli teraz naprawdę... Nie wstawajcie i nie chodźcie w pomieszczeniu. Siedźcie naprawdę cicho. Niechaj Pan Bóg da Swemu kościołowi potwierdzenie. Boże, ja mówiłem prawdę. Na ile mi wiadomo, jest to prawdą. Niechaj niebiański Ojciec, przed którym stoimy, spełni to, aby to pomogło Twemu ludowi. Panie, pomóż Twemu ludowi. Głosiłem twardo, musicie to — jest to zmiana, jest to inne namaszczenie; ten sam Duch, lecz po prostu inny urząd.
Ta pani, siedząca tam — właśnie tutaj na końcu tego rzędu, wprost tutaj, patrząca się na mnie, ubrana w białą bluzkę, czy pani wierzy? Czy wierzysz? Czy wierzysz, że jestem Jego sługa? Ty potrzebujesz czegoś od Niego, nieprawdaż? Chodzi o twoje gardło. Zapytajcie się jej, czy to jest prawdą. Pani Sparks, czy pani wierzy całym swoim sercem? Ty chcesz, żebym się modlił również o to dziecko, które tam siedzi. O, tak. Ono ma anemię i jest nerwowe. To jest prawdą, czy tak?
Ja nie znam tej kobiety, nigdy w moim życiu jej nie widziałem. Połóż swoją rękę na to dziecko. W imieniu Jezusa Chrystusa. Jeżeli ta kobieta miała dosyć wiary, by to uczynić, niech to będzie wiadome, Panie. Niech go to opuści, w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Nie wątpcie.
103
Otóż, On jest tutaj. Rozumiecie? Uwielbialiśmy Go, aż On przyszedł. On jest teraz tutaj.
Tutaj jest młoda niewiasta — siedzi tam w tyle, tam za tą niewiastą. Ona ma podniesione swoje ręce; trzyma chusteczkę w swojej ręce. Ona się modli. Ona siedzi na końcu. Ta niewiasta cierpi z powodu dolegliwości żołądka. Skończyło się to, siostro. Czy masz kartę modlitwy? Nie masz? Ty jej nie potrzebujesz. Ty jej nie masz. Idź do domu i spożywaj swoją kolację. Wszystkie dolegliwości się skończyły. „Jeżeli tylko wierzysz..”. Czy wierzycie? Zapytajcie się tych ludzi. Bóg w niebie wie, że ich nigdy w moim życiu nie widziałem, na ile mi wiadomo. Czy to nie jest Chrystus — ten sam!
Tutaj, tutaj siedzi młoda kobieta — siedzi wprost tutaj. Ma na sobie czerwony żakiet. Czy pani masz kartę modlitwy? Nie masz? Nie trzeba ci karty modlitwy. Ty nie jesteś chora, lecz masz pytanie w swoich myślach, o którym chcesz porozmawiać ze mną. A to pytanie dotyczy duchowego problemu. Ty chcesz wiedzieć, czy masz zostawić twoje zatrudnienie i pracować na pełny etat dla Pana. Ty nie jesteś stąd, jesteś z Houston, Teksas. Pozostań w pracy; On cię zawoła, kiedy przygotuje coś dla ciebie. Nigdy w moim życiu nie widziałem cię, niewiasto. Wzywam cię, żebyś w to uwierzyła.
104
Co takiego? Droga powrotu. Tutaj, tutaj jest dobry kontakt człowieka z Duchem Świętym — jest to mężczyzna, siedzący tutaj w tyle w białej koszuli, ma trochę łysinę. On przybywa z Arkansas. Czy masz kartę modlitwy? Czy wierzysz, że jestem Bożym prorokiem? Twoje dolegliwości żołądka opuszczą cię. Możesz wracać do domu w Arkansas i cieszyć się. Nigdy w moim życiu go nie widziałem.
Tutaj jest mężczyzna, siedzi tutaj i ma astmę oraz przepuklinę. On jest z Teksasu. Pan Cobb (To się zgadza.) Ja jestem obcym dla ciebie. Czy wierzysz? Wracaj do Teksasu i bądź zdrów, w imieniu Jezusa Chrystusa. On jest Bogiem. Czy wierzysz?
Tutaj, tutaj siedzi młoda pucułowata dziewczynka. Czy masz kartę modlitwy, kochanie? Czy wierzysz, że jestem Bożym prorokiem — czy mi wierzysz jako Bożemu słudze? Czy wierzysz, że to, co powiedziałem przed chwilą w tym poselstwie, jest prawdą? Twoje dolegliwości nerek opuszczą cię. Idź do domu i bądź zdrowa, w imieniu Jezusa Chrystusa. Wierz w to!
Niewiasta siedząca wprost tutaj — na końcu tego rzędu, mająca infekcję w uchu. Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi cię? Idź do domu, wierz w to i bądź zdrowa.
Tam jest kobieta — siedzi tam i ma dolegliwości serca, ma na głowie purpurowy kapelusz — pani Lambert, to jej nazwisko. Czy wierzysz całym swoim sercem? Twoje dolegliwości serca ustaną; możesz iść do domu i być zdrową.
105
Czy wierzycie? Czy wierzycie? Wzywam was, abyście w to wierzyli. Podnieście wasze ręce. Panie Jezu, Synu Boży, niechaj nas nie ominą te sprawy, Panie. Ty nie czynisz tych rzeczy na próżno. Ty jesteś Bogiem, wiecznym Bogiem. Ty żyjesz na zawsze. Niechaj będzie wiadome dzisiaj wieczorem, że Ty jesteś Autorem tego. Ten przepis jest właściwy. Ty jesteś wśród nas i Ty jesteś Bogiem. Niechaj ludzie wierzą Ci teraz i niech zostaną uzdrowieni podwójnym lekarstwem na wszelką niewiarę.
We wszystkich sprawach oddajemy Ci chwałę, nasz łaskawy Boże, nasz niebiański Ojcze. W imieniu Jezusa Chrystusa poruczamy ich Tobie.
106
Czy wierzycie całymi waszymi sercami? Porozmawiajcie z kimś z tych ludzi. Nigdy w moim życiu ich nie widziałem. Nie wiem, co im teraz dolega. Jest to Duch Święty. To jest potwierdzeniem, że wam mówiłem prawdę. Drogą powrotu jest ta droga, o której wam mówiłem.
Kościół jest zgubiony na pustyni, chodzi ciągle w kółko. Bóg, nasz Ojciec, jest tutaj między nami i w nas, tak jak On był w Swoim Synu, Jezusie Chrystusie. Tylko że On był w Nim bez miary; w nas jest w pewnej mierze, lecz jest to ten sam Duch. Czy tego nie widzicie? Czy tego nie wiecie? Wierzcie w to całymi sercami.
Gdzie my się znajdujemy? Miejcie wiarę w Boga. Wierzcie tym sprawom, które powiedział Jezus. Jak On mógłby być Synem Bożym a kłamać? Jak On mógłby dać obietnicę, a nie byłaby prawdziwą? Jest tak dlatego, że nie zostaliśmy „zaszczepieni”. Powróćcie zatem do Balsamu. Powróćcie i dajcie miejsce prawdziwemu Duchowi Świętemu, nie jakiejś emocji, nie jakiemuś podnieceniu; chociaż to jest podniecenie, chociaż to jest emocja. Lecz pozwólcie Mu wejść do was i potwierdzić samego Siebie. Otwórzcie się. On będzie czynił te rzeczy, które On zawsze czynił. „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię, i On czynić będzie”. Czy wierzycie temu teraz?
107
Ilu z was ma teraz kartę modlitwy? Podnieście wasze ręce, jeżeli wierzycie, że jestem sługą Chrystusa.
Jezus powiedział ostatnie polecenie do kościoła: „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą. Jeżeli włożą swoje ręce na chorych, to oni wyzdrowieją”. Ja odczuwam prowadzenie. Miałem zamiar wyjść. Lecz Ktoś powiedział mi: „Nie rób tego. Ci ludzie chcą, żebyś wkładał na nich ręce”. Bóg jest dobry. On mnie zatrzymał — moje własne myśli. Co je zatrzymało? Wy to uczyniliście swoim pragnieniem. On da wam pragnienie waszych serc. Ustawcie się w kolejce, wy, którzy macie karty modlitwy. Przychodźcie tutaj z tej strony i ustawcie się w kolejce. On jest dobry.
Widziałem, jak On sprawił, że samolot musiał wylądować, trzymał mnie tam całą noc i cały następny dzień z powodu wiary pewnej mulatki, której syn umierał. Na pewno. Czy temu wierzycie? Czy wierzycie temu poselstwu? Jeżeli nie możecie wierzyć poselstwu, to nie będziecie wierzyć ani posłańcowi, jestem tego pewien. Lecz jeśli to jest poselstwo, Bóg będzie je potwierdzał.
108
Widzicie teraz, czego dokonują wizje. Wizje to coś, co przychodzi od Boga. Wizje nie uzdrawiają was; wizje ogłaszają Boga. Biblia mówi: „Jeśli jest ktoś między wami, kto twierdzi, że jest prorokiem, Ja, Pan, będę mówił do niego. (Jak On będzie mówił? tak jak mówił On zawsze.) I jeśli on będzie mówił prawdę, Ja będę potwierdzał, że to jest prawdą”.
Weźcie zatem ten przepis i wracajcie! Powróćcie do wiary Pięćdziesiątnicy! Bądźcie braćmi — wy unitarianie względem trynitarian, wy trynitarianie względem unitarian. Bądźcie wszyscy braćmi — Kościół Boży względem nazarejczyków, nazarejczycy względem kościoła Bożego. Bądźcie braćmi, bądźcie siostrami. Nie pozwólcie, by was odseparowały denominacje. Bóg predestynował Swój kościół. Oni byli gdzieś w jakimś bajorze. Musimy wyjść i wydostać ich. Duch Święty jest tutaj dzisiaj wieczorem badając każde serce. Niech Bóg niebios spełni nam to.
109
Teraz, kiedy wy, ludzie, przechodzicie koło mnie — gdybym was mógł uzdrowić, na pewno bym to uczynił. Lecz gdybym wam powiedział, że potrafię was uzdrowić, to kłamałbym. Wy już zostaliście uzdrowieni. Jezus uzdrowił was, kiedy On umarł na Golgocie, bo „On był zraniony za nasze przestępstwa; Jego sinościami jesteśmy uzdrowieni”. Ilu z was wierzy, że to jest prawdą, powiedzcie: „Amen”. Jedyną rzeczą którą mogę uczynić, jest włożyć na was moje ręce i wypowiedzieć błogosławieństwo. Boże, daruj te błogosławieństwa. To wam pomoże, jestem tego pewien, jeżeli w to będziecie wierzyć. Jak powiedział raz Oral Roberts — jest to punkt kontaktu.
Pragnę żeby wszyscy, będący tutaj, wierzyli teraz, kiedy pochylimy nasze głowy i będziemy się modlić. Chcę, żeby ci ludzie przechodzili w kolejce właśnie tutaj. A kiedy oni będą przechodzić, ja będę się modlił teraz i wkładał na was ręce. Robi się już późno, zbliża się dziesiąta i ja będę się modlił o was.
Będę się modlił o was zaraz teraz. Będę wkładał na was ręce. Poproszę braci, kaznodziejów, abyście widzieli, że to nie jestem tylko ja. Ja nie jestem tym jedynym. Każdy kaznodzieja ma prawo modlić się o chorych. Każdy bogobojny kaznodzieja, który jest posłany od Boga, który ma wiarę w Boga; Bóg wysłucha jego modlitwę tak samo, jak On wysłucha kogokolwiek. Oni może nie potrafią rozeznawać i czynić tym podobne rzeczy. Oni nie... Nie dzieje się to zbyt często. To się zgadza. Lecz to nie czyni tej osoby, która to czyni, kimś większym od kogoś innego.
110
Ja nie umiem głosić tak, jak głoszą kaznodzieje. Nie umiem nauczać tak, jak naucza nauczyciel. Nie potrafię mówić obcymi językami, jak mówią ci, którzy mają dar języków. Ja nie mam daru wykładania języków. Przyszło to na mnie — o, raz lub dwukrotnie... Mówiłem obcymi językami cztery lub pięć razy w moim życiu. Lecz ja nigdy nie... Wielokrotnie odczuwałem, że już już będę mówił obcymi językami, lecz po prostu nie wydawałem głosu. Było tak kilkakrotnie.
Ja po prostu — pewnego razu mówiłem obcymi językami godzinę. Innym razem mówiłem obcymi językami, a nawet nie wiedziałem o tym. Rozglądałem się wokoło, by zobaczyć, kto to mówi. Pomyślałem sobie: „Gdzie jest ten Niemiec, czy ktokolwiek to jest?” Rozglądałem się wokoło, a to ja mówiłem językami. Ucieszyłem się więc całkiem. A w tym samym czasie około dziesięć mil od tego miejsca była pewna kobieta, która umierała skutek krwotoku, a próbowała dotrzeć do zboru. I kiedy przybyła do zboru, składała świadectwo, że została tam natychmiast uzdrowiona. Był to Duch Święty, który się wstawia przeze mnie w modlitwie. Oczywiście.
Zatem, te sprawy nie są jakąś fikcją, przyjaciele. One są prawdziwe. Bóg w niebie wie, że to jest prawdą; były tysiące takich spraw, dziesiątki tysięcy. Więc to jest Bóg, przyjaciele. Jest to Bóg. Wierzcie teraz całym waszym sercem.
111
Bracie Moore, niektórzy z was braci, bracie Tracy, ktokolwiek z was, bracia kaznodzieje, czy chcecie stanąć tutaj razem ze mną kiedy wkładam ręce? Bracie Don, ty mógłbyś im pomagać tam, bracie Brown, ktokolwiek, wy bracia, którzy jesteście chrześcijanami i wierzycie, przyjdźcie tutaj i módlcie się. Pochylmy teraz wszyscy nasze głowy.
Łaskawy Boże, jesteśmy tutaj, aby pomóc. Modlę się, żebyś Ty pomógł, Panie. Oni wiedzą, że Ty jesteś tutaj. Oni to wiedzą dzięki owocom Ducha Świętego; oni widzą na podstawie działania Ducha Świętego, że Ty jesteś tutaj. Panie, my jesteśmy tylko ludźmi. Stoimy tutaj, by wykonywać nasz urząd. Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą. Oni będą wkładać ręce na chorych, a chorzy wyzdrowieją. Panie, pozwól, żeby każda osoba, która przechodzi tutaj, mogła zostać uzdrowiona, kiedy wkładamy na nich nasze ręce na upamiętnienie naszego współczucia z nimi i naszej wiary w Boga.
112
Na początek wkładam moje ręce na to niemowlę i potępiam jego wodogłowie. W imieniu Jezusa Chrystusa, niech jego głowa skurczy się. Niech jego matka powróci tu i pokaże, o ile skurczyła się głowa tego niemowlęcia. Niechaj ono żyje dla królestwa Bożego. Amen. Błogosław je, Panie.
Wkładam moją rękę na brata w imieniu Jezusa Chrystusa, niech wyzdrowieje.
Wkładam moją rękę na mojego brata w imieniu Jezusa Chrystusa, niech otrzyma swoje uzdrowienie.
W imieniu Jezusa Chrystusa, niech mój brat zostanie uzdrowiony.
W imieniu Jezusa Chrystusa, niech to dziecko zostanie uzdrowione.
Boże, w imieniu Jezusa Chrystusa, niech nasza siostra zostanie uzdrowiona.
W imieniu Jezusa Chrystusa... W imieniu Jezusa Chrystusa niech nasz brat zostanie uzdrowiony.
W imieniu Jezusa Chrystusa, niech nasz brat jest zdrowy.
113
Wszyscy chrześcijanie, módlcie się teraz, módlcie się wszyscy. W imieniu Jezusa, uzdrów naszą siostrę. Wkładam ręce na nią, w imieniu Jezusa Chrystusa, a nasza siostra...
June, chodź tutaj. Nie wierz w to, co sobie myślisz. Ty będziesz w porządku, June. Matko — to się ci wydarzyło. Lecz gdy mi to powiedzieli ubiegłego wieczora, zanosiłem to w modlitwie. Ty wyzdrowiejesz jak... więcej, czy coś w tym sensie. Lecz ty będziesz w porządku. Niechaj Bóg z niebios ześle Swoje błogosławieństwa na tą młodą kobietę.
W imieniu Jezusa Chrystusa, niech wszystkie jej nerwy odprężą się. Niechaj szybko powróci do tego stanu, aby ten złoty głos — ten talent, który jej był dany dla królestwa Bożego — obyśmy ponownie słyszeli jego echo rozchodzące się po całym kraju.
Ja strofuję tego diabła, który usiłował zaślepić jej oczy i próbował zatruć jadem jej umysł na te sprawy. Lecz niechaj Bóg niebios pokona te ciemności światłem dziennym światłości Chrystusa.
Ja żądam o tą dziewczynę dla Ciebie. Ty powiedziałeś: „Jeżeli powiesz tej górze 'Przenieś się,' a nie będziesz wątpił w swoim sercu, lecz będziesz wierzył w to, co powiedziałeś, wtedy urzeczywistni się to, co powiedziałeś. Wtedy możesz mieć to, co powiedziałeś”. Ja ogłaszam tą dziewczynę za uzdrowioną w imieniu Jezusa Chrystusa. Zostało to wypowiedziane, niech się to teraz stanie.
114
W imieniu Jezusa Chrystusa niech się to stanie dla naszego brata.
Pani Schrader, otrzymałem twoją prośbę. (Znam siostrę Schrader.) Prosiłaś mnie o tę taśmę. Nie byłem jeszcze w domu, by ją przesłuchać. Wezmę ją zaraz, kiedy przyjdę do domu.
Siostro Schrader, ty jesteś dobrą kobietą. Ja ciebie miłuję, moja siostro. To byłaś ty, kiedy cię jeszcze nie znałem, a wszedłem do kaplicy i ktoś mówił językami, a ty podałaś wykład, i powiedziałaś właśnie to samo, co powiedziała ta światłość, kiedy zstąpiła tam nad rzeką na mnie, gdy byłem baptystycznym kaznodzieją na początku. Powiedziała: „Jak Jan Chrzciciel był posłany, by zwiastować pierwsze przyjście Chrystusa, tak ty jesteś posłany, a twoje poselstwo będzie zwiastować Jego drugie przyjście”.
Kiedy ten baptystyczny kaznodzieja, gdzie byłem ordynowany, kiedy on to usłyszał, powiedział: „Człowiek z wykształceniem siedmiu klas, a ma zamiar głosić monarchom?”
Ja odrzekłem: „Tak właśnie On powiedział”.
Gazeta pisała: „Mistyczna światłość unosi się nad kaznodzieją”. Było to w Stowarzyszonej Prasie. Nie wiedzieli nic o tym, a jedenaście lat później ktoś mówił obcymi językami i był podany ten sam wykład, a ja tam stałem. Bóg jest z tobą, siostro Schrader. Diabeł występuje przeciw tobie. Ja jestem twoim bratem.
O Panie, Stworzycielu niebios i ziemi, ta słaba kobiecina, której ukochany mąż umarł, o Panie, niech ta moc, która wzbudziła naszego Zbawiciela z grobu — niech On zstąpi na tą słabowitą kobiecinę ku Twojej chwale, która prorokuje w Twoim imieniu. Niech ona wyjdzie na jaw. I niechby ten dar, który został zwichnięty, niech powróci w pełni sił. Niechaj ona wyzdrowieje, Panie. Ja ogłaszam to nad nią w imieniu Jezusa Chrystusa. Teraz było to powiedziane, Panie, niech się to stanie ku Twojej chwale. Niech ci Bóg błogosławi, siostro. Niech twoja dusza jest...
115
Nasz niebiański Ojcze, w imieniu Jezusa Chrystusa pobłogosław tą młodą siostrę i daj jej to, o co prosi, w imieniu Jezusa.
Boże, błogosław naszego brata i daj mu uzdrowienie w imieniu Jezusa Chrystusa.
Boże, błogosław naszą siostrę. Daj jej uzdrowienie w imieniu Jezusa Chrystusa.
Boże, błogosław naszego brata. Daj mu Panie jego uzdrowienie. Niech ci ludzie, którzy tutaj przechodzą, uświadamiają to sobie, Panie, że nie przechodzą tu tylko, lecz przychodzą we wierze, wierząc. Tak właśnie można to przyjąć. Spełnij to, Panie. Niechby nie przychodzili tylko... i przeszli tu koło mnie, lecz niech zdają sobie sprawę z tego, że przychodzą pod błogosławieństwo Boże, które zostało udowodnione dzisiaj wieczorem w zborze, że On jest tutaj, a Jego Słowo zostało udowodnione i potwierdzone.
Panie, że Twoja uzdrawiająca moc jest w... Ty to możesz uczynić... [Puste miejsce na taśmie — wyd.]... jeżeli spełnimy te wymagania, które nam poleciłeś, abyśmy szli i chrzcili ludzi. Ty obiecałeś, że dasz Ducha Świętego. To jest wszystko, co potrafimy uczynić, mianowicie ochrzcić. A On właśnie chrzci Duchem Świętym. Potem mogę głosić Słowo, a On je potwierdza, i ja kładę moje ręce na tych ludzi. Boże uzdrów ich, usuń z nich wszelką chorobę w imieniu Jezusa Chrystusa.
116
Boże, podobnie jak temu bratu, daj mu to w ten sam sposób, w imieniu Jezusa.
Niebiański Ojcze, w imieniu Jezusa uzdrów naszą siostrę.
W imieniu Jezusa Chrystusa uzdrów naszą siostrę. Niechaj jej dolegliwości skończą się od dzisiejszego wieczora. Panie, Twój wielki zbór tutaj modli się, Ojcze. Niech się tak stanie, niech ona zostanie uzdrowiona.
W imieniu Jezusa Chrystusa, niech ono zostanie uzdrowione.
W imieniu Jezusa Chrystusa, uzdrów naszego brata.
W imieniu Jezusa Chrystusa, niech się to stanie dla naszej siostry.
W imieniu Jezusa Chrystusa, niech się to stanie...
W imieniu Jezusa Chrystusa, niech się to stanie dla naszej siostry.
W imieniu Jezusa Chrystusa, niech... Przyjmij teraz jego wiarę, kiedy on znajduje się w obecności Syna Bożego, który jest wszechobecny wprost tutaj teraz. Niech On da ci wyzwolenie — od tej godziny.
W podobny sposób dla naszego brata, niech on zostanie uzdrowiony, Panie, kiedy tutaj przechodzi.
Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą. Ty powiedziałeś, że jeśli włożą swoje ręce na chorych, to oni wyzdrowieją. Ja Ci wierzę w tej sprawie. I w imieniu Jezusa Chrystusa kładę ręce na tych chorych ludzi.
W imieniu Jezusa Chrystusa kładę moje ręce na mojego brata. Twój Ojciec — niech On doda do tych błogosławieństw, które ona otrzymała... Boże, daruj uzdrowienie naszej siostrze w imieniu Jezusa.
117
W imieniu Jezusa Chrystusa daruj uzdrowienie temu bratu.
Boże, daruj naszemu bratu jego pragnienie, modlimy się w imieniu Jezusa.
Niebiański Ojcze, daruj pragnienie tego brata, w imieniu Jezusa Chrystusa.
Niebiański Ojcze, w imieniu Jezusa Chrystusa, daruj naszej siostrze uzdrowienie.
W imieniu Jezusa Chrystusa, daruj to naszemu...
W imieniu naszego Pana Jezusa Chrystusa proszę o uzdrowienie, Ojcze.
W imieniu Jezusa Chrystusa, uzdrów naszego brata.
W imieniu Jezusa Chrystusa, Panie, uzdrów naszego brata.
W imieniu Jezusa Chrystusa prosimy o zwycięstwo...
W imieniu Jezusa Chrystusa, daruj uzdrowienie naszemu bratu.
W imieniu Jezusa Chrystusa, daruj uzdrowienie naszemu bratu.
Uzdrów naszą siostrę, Ojcze...
W imieniu Jezusa Chrystusa, uzdrów naszą siostrę, Ojcze.
W imieniu Jezusa Chrystusa, uzdrów naszą siostrę.
W imieniu Jezusa, uzdrów naszego brata.
W imieniu Jezusa Chrystusa, uzdrów naszą siostrę.
Boże, daruj to w imieniu Jezusa Chrystusa — uzdrów naszego brata.
Teraz, Panie, w imieniu Jezusa Chrystusa, uzdrów tę chorobę, w tym niemowlęciu, ku Twojej chwale.
W imieniu Jezusa Chrystusa, uzdrów tego brata.
W imieniu Jezusa Chrystusa, Panie, uzdrów naszą siostrę, modlę się.
W imieniu Jezusa Chrystusa, niech błogosławieństwa Boże odpoczną na niej.
W imieniu Jezusa Chrystusa, uzdrów naszą siostrę.
W imieniu Jezusa Chrystusa, uzdrów naszego brata.
118
Wierzcie, kiedy tu teraz przechodzicie. Wierzcie. Jak On mógłby czynić te rzeczy, które On czyni, gdyby Go tutaj nie było? On jest po prostu tak wielkim. Takie same namaszczenie jest tutaj, jak każdym innym razem.
W imieniu Jezusa Chrystusa, uzdrów tą, naszą siostrę.
W imieniu Jezusa Chrystusa wkładam ręce na naszą siostrę, Panie. W imieniu Jezusa Chrystusa, wierz temu. Amen. Wierz temu teraz, siostro. Niech ci Bóg błogosławi.
W imieniu Jezusa Chrystusa wkładam moje ręce... w imieniu Jezusa.
W imieniu Jezusa Chrystusa, wierzę za naszą siostrę.
W imieniu Jezusa Chrystusa...
W imieniu Jezusa Chrystusa, nasza siostra...
W imieniu Jezusa Chrystusa, nasza siostra...
W imieniu Jezusa Chrystusa...
W imieniu Jezusa, niech nasz brat zostanie uzdrowiony.
W imieniu Jezusa Chrystusa, niech nasza własna siostra zostanie uzdrowiona.
Uzdrów naszą siostrę, Panie, w imieniu Jezusa Chrystusa.
W imieniu Pana Jezusa uzdrów tą — naszą siostrę.
Uzdrów naszą siostrę, w imieniu Jezusa Chrystusa.
Ojcze, w imieniu Jezusa uzdrów naszą siostrę, modlę się o to.
W imieniu Jezusa Chrystusa, uzdrów naszego brata.
119
To — czy wyłączyliście ten przełącznik tam? Wygląda to tutaj może bardzo dziwnie, lecz jest to tylko posłuszeństwo wobec dzieła Bożego. Jeżeli wierzysz, że pokutowałeś i jesteś ochrzczony, to jesteś kandydatem do chrztu Duchem Świętym. Rozumiesz? Lecz co teraz? Przez kaznodzieję, sługę Chrystusa, który ci przyniósł tę prawdę, On usługuje ci Słowem Bożym. Zatem, jeśli Bóg przychodzi w Swoim Słowie i oni głoszą to Słowo, Duch Święty zstępuje i udowadnia, że to jest prawdą!
Widzicie przyjaciele, co stało się właśnie przed chwilą, ja nie wiem. Bóg w niebie wie, że ja tego nie wiem. Rozumiecie? Lecz cokolwiek to było, musiało to być chwalebne, ponieważ moje serce uderza z radości naprawdę szybko. To było naprawdę coś.
Teraz wyglądacie mi jako znowuzrodzony kościół, który stoi mocno na tym, że jest narodzony na nowo, a czas przyjścia Chrystusa jest bardzo blisko. Patrzcie, mamy ten dowód, pozytywny dowód!
Gdyby tutaj stał mężczyzna w długiej szacie i miałby blizny na swoich rękach, a krew by mu broczyła z twarzy, nie byłby to mimo wszystko Chrystus. Każdy podrabiacz potrafiłby to uczynić. Lecz jeśli zostało zamanifestowane ponownie to życie, które było w Chrystusie, to wiecie, że to jest Chrystus.
120
Pewnego wieczora mam zamiar głosić na temat „Paradoks” i to był właśnie paradoks, co widzieliście przed chwilą. Jest to coś, czego nie można wyjaśnić. Rozumiecie? Jest to cud — jak Bóg z niebios może uczynić coś takiego. Wy teraz powiecie: „Czy mógłbyś mnie uzdrowić, bracie Branham?” Jest to niemożliwe. Ty już jesteś uzdrowiony.
Gdyby On stał tutaj ubrany w mój garnitur, który On mi dał, to On nie mógłby uczynić nic więcej. On mógłby jedynie potwierdzić, że jest Chrystusem i udowodnić, że On jest tutaj, to byłoby wszystko. Wy Mu musicie wierzyć. „Ja mogę to uczynić, jeśli wierzysz”. O to właśnie chodzi teraz. Jeżeli temu wierzysz, to jest wszystko, co jest do tego potrzebne. Wydaje mi się, że to powinno was zelektryzować. Powinno to skłonić ludzi do pokuty. Powinno to skłonić ludzi do szukania Ducha Świętego. Powinno to uczynić coś więcej, niż to, co się dzieje.
Czy ten pokarm, czy to... Czy to nasienie Słowa spada na kamienisty grunt? Kobiety, jaka jest wasza odpowiedź? Bracie, zborze, jaka jest wasza odpowiedź? Cóż większego może jeszcze Bóg czynić? On nie obiecał niczego innego. Nie zobaczycie niczego więcej niż obecność Jezusa Chrystusa, działającą w Jego kościele, dokonującą tych rzeczy, które On obiecał czynić.
121
Lecz wy wiecie, coś wydarzyło się dla tego zboru. Co myślicie, co by się działo, gdyby takie rzeczy zaczęły się dziać pięćdziesiąt lat temu? Widzicie, musi to być teraz o wiele potężniejsze, by mocniej zatrząść kościołem. „Kiedy nieprzyjaciel wpada jako powódź, Duch Święty podnosi sztandar przeciwko niemu”. Pewnego dnia zabierze On do góry kościół wprost z jego miejsca — tych znowuzrodzonych świętych!
„Dwaj będą na łożu, Ja jednego zabiorę a jednego zostawię; dwaj będą na roli, Ja jednego zabiorę a jednego zostawię”. On podniesie kościół do obecności Chrystusa, aby żył na zawsze. Nie mówię tego, by być rygorystycznym. Mówię to w bogobojnej, braterskiej, szczerej miłości, odczuwając pragnienie w moim sercu, bym mógł zobaczyć kościół Boży, który jest naprawdę kościołem Bożym — ciałem z ludzi.
122
Ludzie nie mogą dla was niczego uczynić, kiedy przechodzicie w ten sposób w kolejce, a oni wkładają na was ręce; słyszeliście już o tak wielu fałszerstwach, i tak dalej. „Ja wącham..”. i wszystkie tego rodzaju brednie, które nawet nie są Biblijne. Niemal to sparaliżowało wasze myśli. Widzicie, diabeł to uczynił, aby wami zatrząść i odwrócić od prawdy. Słowo jest prawdą, a to Słowo stało się ciałem. Czy rozumiecie? Niech was wszystkich Bóg błogosławi. Ja was miłuję. Tutaj są chusteczki. [Pewna siostra przynosi proroctwo — wyd.] Amen. Chwała Bogu.
123
Panie Jezu, Ty jesteś Różą Sarońską, Lilią z Doliny, Poranną Gwiazdą, Korzeniem i Latoroślą Dawida, Alfą, Omegą, Początkiem i Końcem, Ty który byłeś, który jesteś i który masz przyjść, ześlij Twoje błogosławieństwa, Panie na tych ludzi. Pobłogosław ich, Panie, i daj im staromodne przebudzenie. Poślij ich z powrotem, Panie, do tego przeżycia, które mieli ich ojcowie i matki przed wieloma laty, a my obchodzimy jubileusz tego w tym nabożeństwie.
Tutaj są chusteczki. Oni je brali od ciała tych błogosławionych starych świętych pięćdziesiąt lat temu, a chorzy zostali uzdrowieni. Przed dwoma tysiącami lat czyniono to samo, a chorzy zostali uzdrowieni. Ty jesteś tym samym Bogiem dzisiaj wieczorem, tym samym Duchem Świętym, przychodzisz w potężnej mierze i moc zostaje przywrócona kościołowi, by zatrząść kościołem i obudzić go z drzemki. Niech wszyscy, którzy noszą te chusteczki, zostaną uzdrowieni, Panie. Niech moc Boża uzdrowi każdego z nich. Ja wysyłam je w imieniu Jezusa Chrystusa ku uzdrowieniu.
124
Błogosław tych słuchaczy teraz. Poruczam ich Tobie, Panie. Słowo było głoszone. Ty zamanifestowałeś samego Siebie. Ty udowodniłeś, że jesteś tutaj. Ty udowodniłeś, że nie jesteś martwy, lecz Ty wstałeś z martwych i żyjesz na zawsze — jako ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki, przestrzegający Twoich przykazań, i dotrzymujący Swego Słowa i Swoich obietnic z generacji na generację, dla każdego, kto będzie wierzył w Twoje imię; wielki Duchu Święty, szukający, by znaleźć gdzieś człowieka...
O, Boże, On znalazł Ireneusza owego dnia. On znalazł Polikarpa w owym czasie. On znalazł Pawła pewnego dnia. On znalazł Martina pewnego dnia. On znalazł Luthra pewnego dnia. On znalazł Wesley'a; On znalazł George Whitfielda. O Boże, On znalazł Billy Sunday'a. Boże, pozwól, żeby On znalazł nas dzisiaj wieczorem. O Boże, kogoś w naszym czasie, kto zatrzęsie kościołem przez głoszenie Ewangelii w taki sposób, jak Charles Finney, lub ktoś inny, Panie, kto przyprowadzi kościół z powrotem na jego miejsce. Kiedy sam wielki Duch Święty, Jego własne dzieło, nie człowiek, działa wśród ludzi i ogłasza samego Siebie, jak On to uczynił dzisiaj wieczorem, jesteśmy Ci za to wdzięczni, Panie.
Przyjmij nasze dziękczynienie i daj nam Twoje błogosławieństwa. W imieniu Jezusa Chrystusa — prosimy o to.
125
Miłuję Go, miłuję Go,
Bo On wpierw umiłował mnie.
Zamknijmy teraz nasze oczy. Podnieśmy nasze ręce i oddajmy Mu chwałę. Wy wiecie, że On jest tutaj. Ilu z was wierzy w to całym swoim sercem? Wszyscy, którzy wierzycie, że Chrystus jest tutaj, powiedzcie: „Amen”.
Śpiewajmy Mu teraz, z całych naszych serc i wszystkiego, co jest w nas, i oddajmy Mu wszelką chwałę, którą Mu potrafimy oddać. Teraz — w porządku.
Miłuję Go, miłuję Go,
(Zamknijcie teraz wasze oczy i śpiewajcie w Duchu),
Bo On wpierw umiłował mnie
I wykupił zbawienie me na Golgocie.
126
O, to jest cudowne. [Pewien brat przynosi proroctwo — wyd.] Amen. Czy wiecie, co to jest? Co to oznacza? Co to jest mówienie językami i wykładanie? Jest to pulsowanie Ducha Świętego, wypowiadającego coś, a człowiek nie wie, co mówi. Rozumiecie?
Ja oznajmiłem wam drogę powrotu. Dałem wam zaproszenie. Ilu z was tutaj chciałoby obrać tę drogę i postępować według tego przepisu? Wielu z was tutaj nie zostało jeszcze ochrzczonych, a chcielibyście zostać ochrzczeni. Podnieście swoją rękę i powiedzcie: „Ja wierzę. Jestem gotowy. Ja uczynię najpierw to najpotrzebniejsze. Ja na nowo powrócę. Ja przyjdę do Chrystusa”. Podnieście swoją rękę. Dzisiaj wieczorem będzie tutaj uroczystość chrztu.
Pewien baptystyczny kaznodzieja posłał mi właśnie na kartce kilka słów i mówi: „Ja jestem gotowy”. W porządku. Bracie, ja wywodzę się również z twojego kościoła. Oni czytali mi tam ten przepis niewłaściwie, lecz ja sam przeczytałem go sobie właściwie. Kiedy to zmieniłem i przeczytałem to, i uczyniłem to w ten sposób, jak On polecił to czynić, stwierdziłem, że coś wydarzyło się we mnie. O Boże, ześlij nam tą światłość. Patrzcie na Niego, jak nawołuje. Zastanawiam się, dlaczego my — dlaczego to czynimy?
127
Cenię sobie waszą cierpliwość, kiedy siedzimy i czekamy jedni na drugich, ponieważ to jest Duch Święty, próbujący wlać coś do nas. Widzicie, On próbuje coś wszczepić. Wasza cierpliwość jest cudowna i to jest dobre.
Jeśli mówisz: „O, ja tego nie rozumiem, lecz będę siedział i przypatrzę się temu. Muszę się temu uważnie przypatrzyć” — to Bóg napełni każde głodne serce, które się naprawdę otworzy na to. Kiedy to zrozumiesz, nie czekaj ani minuty dłużej. Wyciągnij rękę i przyjmij to wprost tam, gdzie jesteś. On przechodzi koło ciebie. Być może On nie będzie już przechodził tamtędy. To się zgadza.
Amen, amen...
128
Słuchajcie, ps-s-t! [Mówienie językami i wykład — wyd.] Amen. Dzięki bądź Panu. Czy zauważyliście? On powiedział, że jest tutaj, by przyjąć wasze uwielbianie. Czy znacie ten refren: „Amen,” który mi śpiewał brat... „Amen?” Wy go tu śpiewacie, nieprawdaż? W porządku, bracie Don. Hę?
Chodź tutaj, Ernie. Będziemy Mu oddawać chwałę śpiewając refren: „Amen”. Wy — ilu z was go zna? O, ja wierzę, że go wszyscy znamy. Myślę, że cały mój zbór go zna. Względnie, ja myślałem, że może ty... Co mówisz? O, bracie, ja nie mógłbym prowadzić tej pieśni. Ja — nie umiem śpiewać. O, lecz ja uważam, że to byłoby bardzo pięknie, powiedzieć teraz „Amen” na wszystko, co On powiedział. O, moi drodzy!
Amen, amen,
Amen, amen, amen.
Amen, amen,
Amen, amen, amen...
Podnieśmy nasze ręce i oddajmy Mu chwałę. Chwała Ci, Panie za wszystkie błogosławieństwa. Ześlij Ducha Świętego, Panie. Przyjdź dzisiaj wieczorem i przemień każde serce, kiedy oddajemy Ci uwielbianie.