Powrót i jubileusz

Shreveport, Luizjana, USA

62-1122

1
Dziękuję ci, bracie. Możecie usiąść. [Mówienie językami i podany wykład - wyd.] Amen, amen. Chwała Bogu. [Mówienie językami i podany wykład - wyd.] Amen. Jaka to wielka rzecz usłyszeć to dzisiaj wieczorem, przedtem nim zacznę mówić do was: Bóg obiecuje nam, że On da nam świeże namaszczenie. Dlatego właśnie zgromadziliśmy się tutaj. Po to zostało obwołane to nabożeństwo.
2
Uważam to naprawdę za wielki przywilej, że mogliśmy się na nowo zgromadzić tutaj dzisiaj wieczorem z wiernymi w tym zborze oraz z moim dobrym przyjacielem, bratem Moore, jego miłą żoną i ich rodziną, oraz z wszystkimi rodzinami Pana, które zebrały się, abyśmy mieli społeczność i jubileusz. Zgromadzamy się wokół Słowa Bożego, żeby Jego lud mógł Go chwalić i uwielbiać.
3
I ja na pewno coś przegapiłem; nie byłem tutaj, by móc słuchać naszego brata, który mówił o wylaniu Ducha Świętego na początku - o wylaniu Ducha Świętego przy ulicy Azusa w Los Angeles. I posłałem tu naprzód człowieka troszczącego się o nagrania - brata Sothmanna, który jest gdzieś tutaj, aby nagrać to poselstwo dzisiaj do południa, abym je sobie mógł przesłuchać. Ubiegłej nocy jechaliśmy przez burzę usiłując przybyć tu w porę, lecz nie udało nam się; byłem tak zmęczony, że musiałem się zatrzymać w Little Rock między dwunastą i pierwszą godziną i spać na chwilę. I dzisiaj rano zaspałem. Byliśmy zmęczeni, bo ostatnio jesteśmy bardzo zajęci i przygotowujemy się do wyjazdu za morze, i tak dalej. Więc byliśmy po prostu trochę zmęczeni. I ja wiem, że cieszyłbym się, gdybym mógł słuchać poselstwa tego patriarchy w naszym czasie.
4
Pewnego razu na północy - w Kanadzie miałem ten przywilej słuchać brata Moore, czytającego te dzieje. Zastanawiałem się zawsze, gdzie podziała się ta książka. Chciałem przeczytać ją sobie - o utrapieniach serca i o płaczu tych ludzi w czasie wylania Ducha Świętego na początku. Myślę, że jednemu z nich umarło małe dziecko i musiał - nawet nie było go stać na trumnę, by je do niej położyć, więc musiał naciąć kilka desek i sporządzić trumnę. I ach, moi drodzy, jak bardzo byli oni odrzucani przez ludzi. Pomimo to z nie stygnącą wiarą szli naprzód i dzisiaj oglądamy ten wielki kościół, który powstał dzięki temu.
To wskazuje na to, co wiara może czynić. Uważam, że jeśli człowiek jest pewien w swoim sercu i ma coś, w czym może się zakotwiczyć jego wiara, to nie powinien przestać. Bez względu na to, ile razy został on pokonany, powinien iść stale naprzód.
5
Wiecie, pewnego czasu był człowiek, który chciał kreślić - on sobie myślał, że umie kreślić komiksy. Nikt jednak nie chciał zaakceptować jego zdolności. I w końcu zaczął pisać jakieś krótkie artykuły wstępne dla pewnego kościoła. I on wynajął stary garaż, w którym było pełno myszy i próbował tam pisać jakieś opowiadania. I nikt nie chciał ich przyjąć. Wszystkie redakcje odrzucały je i mówiono mu, że nie ma tej zdolności, pomimo to on wierzył, że ją ma. I on pisał ciągle dalej i dalej.
I on zaczął zwracać uwagę na szczególne zachowywanie się pewnej małej myszki, która była w tym garażu i tam właśnie zrodził się pomysł o myszce Miki. Obecnie jest to Walt Disney - spółka o wartości wielu milionów dolarów, względnie cokolwiek on posiada. Bowiem on wierzył, że coś jest w nim, co tętni mocno.
A jeżeli człowiek potrafi to czynić na skutek naturalnego zapału, to co mąż, który został rozpalony przez Ducha Świętego, który wierzy, że Bóg pragnie, aby Jego osiągnięcia zostały przekazane ludziom i będzie się trzymał Pisma Świętego.
6
Spodziewam się w tym tygodniu przebudzenia w mojej własnej duszy. Powiedziałem wczoraj mojej żonie, kiedy usłyszałem pewne dobre wiadomości - pobiegłem zaraz do niej i objąłem ją moimi ramionami i krzyknąłem: „Jestem wolny” i udałem się do mojego pokoju i zacząłem płakać. I powiedziałem: „Wiesz, ja pragnę, żeby Bóg sprawił we mnie przebudzenie.” Powiedziałem: „Przez około pięć lat byłem przygnębiony wielkim brzemieniem, które zostało teraz zdjęte ze mnie i...” Pomyślałem sobie: „O rety, udam się do brata Jacksona i poproszę wszystkich ludzi, by modlili się o mnie, abym zaczął przeżywać rozbudzenie.” Ja naprawdę potrzebowałem tego. Myślę, że my wszyscy odczuwamy to w ten sposób.
7
Siostro Anno Jean, naprawdę doceniam ten artykuł, który napisałaś, szczególnie o tym małym kubku. Chciałbym to zobaczyć kiedyś.
Jestem tak wdzięczny, że widzę siostrę Moore tutaj; wiem, że była chora przez pewien czas. I Billy powiedział mi, że przed chwilą świadczyła o tym. Było to świadectwo o Bożej łasce, o Jego uzdrawiającej mocy.
I w ciągu tego tygodnia, o ile Pan pozwoli, pragniemy urządzić kilka usług uzdrawiania - modlić się o chorych. Mam to zamiar uczynić i będę się modlił o każdego, kto przyjdzie, abym się o niego modlił. I spodziewamy się, że Bóg da nam kolejne wylanie Ducha Świętego na Azusa Street.
8
A zatem, wiem, że to jest... Myślałem, iż mieliście - że nabożeństwa ewangelizacyjne rozpoczęły się wczoraj. Stwierdziłem jednak, że one trwają już od ubiegłej niedzieli, jak sądzę. Wiem zatem, że mieliście tutaj wielkich mówców i jesteśmy naprawdę wdzięczni za to, że to nabożeństwo ma tą - rozpoczęło się w takiej atmosferze dziś wieczorem. Nietrudno zatem pomyśleć o czymś, co można głosić takim chłonnym słuchaczom, a Duch Święty jest już tutaj. Więc człowiek może przejść bezpośrednio do tego. Czuję się naprawdę dobrze, że to mogę uczynić. I jestem wdzięczny, że zawsze znajduję to tutaj w tym zborze - miłe przyjęcie, spowodowane przez Ducha Świętego.
9
Jest tutaj wielu słuchaczy, którzy stoją, również na zewnątrz, i kiedy tu przyjechaliśmy, stali już wszędzie dookoła. Oni tutaj przyjechali i tworzą kolejkę ciągnącą się do tyłu. Nie ma już tutaj miejsca, by się dostać do środka, na piętro czy na parter, na balkony czy gdzieś indziej. Będę się więc śpieszył, na ile będzie to możliwe, i dzisiaj wieczorem będę mówił do was przez chwilę, a potem - jutro rano będzie tu posiedzenie - myślę, że rano. I jestem przekonany, że wszyscy pragniecie być tutaj jutro po południu. Brat Jack będzie odpowiadał na pytania.
Zapytałem: „Bracie Jack, co ty na to?”
On odrzekł: „Ja - mam udzielać odpowiedzi. Nie wiem, jakie będą pytania” - powiedział on. Więc cieszę się, oczywiście, że to brzemię leży na jego barkach, by udzielić odpowiedzi na pytania.
10
Jesteśmy zatem szczęśliwi i zawsze lubimy spotykać się wzajemnie, i rozmawiać, i mieć wspaniały czas społeczności, i o to właśnie chodzi. Lecz teraz skupmy się na kilka chwil szczerze nad tymi sprawami, wiedząc, że wszyscy maszerujemy codziennie do końca naszej pielgrzymki. Myślałem o tym starym patriarsze tutaj - ilu z tych, którzy uwielbiali Boga razem z nim na Azusa Street, przeprawiło się już przez tę rzekę. Pewnego dnia niektórzy z nas, jeżeli Pan będzie jeszcze zwlekał, będą mówić o tych nabożeństwach w Shreveport z okazji jubileuszu. Wielu z nas przeprawi się już na drugą stronę. Musimy pamiętać o tym, że to musimy uczynić.
Trzeba nam więc przedsięwziąć wszelkie środki ostrożności. Potem nie będziemy już mogli powrócić i rozpocząć na nowo. Musimy to uczynić teraz. Więc kiedy przychodzę do słuchaczy, nie staram się przyjść po to, by sprawić przyjemność słuchaczom. Nigdy nie byłem winien tego. Ja przychodzę i staram się podobać Bogu. I czasami może mówię sprawy, które prawdopodobnie ukłują lub zranią, lecz ja tego nie chciałem tak powiedzieć. Muszę się trzymać prawdy i tego, co jest właściwe, by zobaczyć, jak Duch Święty zstępuje w dół, by potwierdzać, że to jest właściwe. I tego właśnie wszyscy szukamy.
11
Teraz, zanim będziemy czytać Pismo Święte, chciałbym, żebyśmy po prostu pochylili na nowo nasze głowy do modlitwy.
Nasz Boże, przybliżamy się do Twego tronu dzisiaj wieczorem w imieniu Pana Jezusa. Już wypowiedzenie tego imienia czyni coś dla nas, bowiem ono jest cudowne. I my przychodzimy teraz, podnosimy się z tego małego budynku tutaj, wzbijamy się ponad szczyt tego budynku, mijamy księżyc i gwiazdy, wchodzimy do Twojej obecności i do Twego wielkiego złotego ołtarza, by tam złożyć naszą wiarę i nasze prośby razem z naszą ofiarą, Panem Jezusem. I przychodzimy w Jego imieniu wiedząc, że On powiedział: „Jeśli poprosicie Ojca o cokolwiek w Moim imieniu, Ja to spełnię.”
Przychodzimy więc teraz, by najpierw wyznać nasze grzechy i nasze winy, i wszystko zło, które popełniliśmy. O, jest ich tak wiele, Panie, one są liczne. Lecz błagamy po prostu o miłosierdzie. I chcielibyśmy poprosić, Panie, żebyś Ty w tym wspaniałym czasie społeczności powrócił do nas w wielkim wylaniu Twoich błogosławieństw na nowo na Twój lud. Kiedy widzimy, że nastają ciemności i przybliża się ta godzina, i widzimy, jak kościoły odsuwają się coraz bardziej jeden od drugiego w tym czasie, w którym żyjemy, przyciągnij nas znowu bliżej do siebie, Panie, więzią społeczności wokół Słowa i Ducha Świętego.
12
Niechby nie było ani jednej osoby, która jest gdziekolwiek w pobliżu, wewnątrz lub na zewnątrz tego budynku, która by nie skorzystała z tego, że dzisiaj wieczorem przyszła tutaj. Oby przyszli z otwartymi sercami. A my, którzy przemawiamy, obyśmy przemawiali z otwartymi sercami. Oddajemy się całkiem Duchowi Świętemu, aby On mógł posłużyć się nami i wykonać Swoją wolę.
Z największą pokorą dziękujemy Ci za to poselstwo, które było podane przed kilkoma minutami, dzięki któremu odczuwamy teraz w głębi naszych serc, że mamy tą obietnicę, iż Ty nawiedzisz nas teraz. I my tego wyglądamy, Panie, jak dzieci, którym była dana obietnica.
Pobłogosław czytanie Słowa. Poświęć uszy, które słuchają i głos, który przemawia. Przyprowadź z powrotem do trzody tych, którzy zeszli na manowce, a tym, którzy pozostali w trzodzie, dodaj zachęty, by szli naprzód. Uzdrów każdego chorego, o Boże. Niechby wśród nas nie było ani jednej słabej osoby dzisiaj wieczorem, która by nie została uzdrowiona Twoją obecnością. Obyśmy sobie uświadomili, że Ten, do którego mówimy i słyszymy, jak On odpowiada nam, nie jest jakimś mitem, lecz jest to moc zmartwychwstania naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, który mieszka między Swoim ludem. My słuchamy Twego głosu, Panie, by się dowiedzieć, co powinniśmy czynić. Prosimy o to w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
13
Pragnę teraz, żebyście razem ze mną, jeżeli chcecie, otworzyli Biblię w 3. Mojżeszowej 25. rozdział. I chcę przeczytać 9. i 10. werset, by z tego zaczerpnąć kontekst do tego, o czym pragnę przemawiać.
Kiedy otwieracie Pismo, pragnę przywitać kilku przyjaciół, których tu widzę dziś wieczorem: brat i siostra Williams z Phoenix, gdzie będziemy mieć wkrótce nabożeństwa z ludźmi z Phoenix. Widzę tutaj również brata i siostrę Norman z Tucson, a tuż za nimi brata i siostrę Evans z Georgii. I wielu innych, których właśnie zauważyłem w pobliżu, i widzę... Pan niech was błogosławi.
W 3. Mojżeszowej 25. rozdział, 9. i 10. werset:
W dziesiątym dniu siódmego miesiąca każesz zadąć w róg. W dniu pojednania każecie dąć w rogi po całej waszej ziemi.
Poświęcicie pięćdziesiąty rok i obwołacie w ziemi wolność dla wszystkich jej mieszkańców. Będzie to dla was rok jubileuszowy. Wrócicie każdy do dawnej swojej własności i wrócicie każdy do swojej rodziny.
Pragnę teraz zaczerpnąć z tego temat: „Powrót i jubileusz.” Zatem, na ile mi wiadomo i było mi też powiedziane, że właśnie dzisiaj upływa pięćdziesiąt lat od czasu - myślę, że tak jest, o ile tego nie zrozumiałem źle - kiedy Duch Święty został na nowo wylany w stanie Louisiana.
14
Czytałem coś z historii ruchu zielonoświątkowców, jak właśnie przed stu laty został on wylany w Rosji. Oni to jednak odrzucili. Czy widzicie, co mają? Gdziekolwiek Bóg posyła Swoje błogosławieństwa, a ludzie je odrzucają, to ten naród wpada zawsze w chaos i ulega skażeniu w swoim stanie. I jesteśmy pewni, że to poselstwo i moc Boża, w którą wierzymy, jest taka dziwna, taka niezwykła dla świata i jego sposobu myślenia, iż myślę, że nasz naród uczynił praktycznie to samo, co uczyniły pozostałe. Zatem, ku czci i chwale Bożej, jesteśmy wdzięczni za to, co On dał nam.
15
A Izrael - Bóg dał Izraelowi, który był Jego sługą, posiadłość. I my to pragniemy ugruntować jako lekcję szkoły niedzielnej. I ja - jutro wieczorem mam zamiar głosić na temat: „Dlaczego i jak mamy powrócić.” A więc dzisiaj wieczorem myślałem, że bym... mniej więcej, żeby tego ludzie nie przegapili, żeby im to nie uniknęło, lecz aby to dostrzegli, będę tego nauczał trochę jako lekcji - o tym, co się działo i według mojej uczciwej i szczerej wiary, co to było i co się wydarzyło i dlaczego. A następnie - jutro wieczorem: „Jak my powrócimy?”
16
Bierzemy teraz Izrael, jako przedobraz względnie jako symboliczną postać, ponieważ to był czas jubileuszu, a kościołowi była również dana cząstką, którą jest sam Chrystus, który został przez Ducha Świętego wlany do każdego serca, które Go przyjmie i oni stają się synami Bożymi. Izrael był sługą Bożym i była mu dana posiadłość. I ta posiadłość nie mogła być dana komuś innemu. Ona należała tylko do Izraela. Palestyna należała do nich.
I gdybyśmy mieli czas, względnie gdyby nam czas pozwolił na to, abyśmy się wrócili i wzięli urodzenie się tych patriarchów, którzy się urodzili tym kobietom. I każde dziecko, kiedy się ono rodziło, jego matka będąc w boleściach wypowiedziała imię tego patriarchy, które umieściło go na jego pozycję w Palestynie setki lat później. Jak możemy położyć naszą ufność w tym napisanym Słowie Bożym! Ponieważ ono jest tak inspirowane, że każda jego część łączy się razem i ono maluje nam obraz tego, kim Bóg był i kim Bóg jest, i kim zawsze będzie.
17
Stwierdzamy teraz, że kiedy Jozue rozdzielał dziedzictwo ludowi, to każdy człowiek został umieszczony na swojej pozycji, dokładnie tak, jak te hebrajskie matki nazwały swoje dzieci - tak one zostały umieszczone w Palestynie dokładnie na ich miejscu; Aszer, Gad i Neftali, Juda i każdy poszczególny. Każdy został umieszczony na swojej pozycji.
Jaki cudowny obraz podaje nam to, ponieważ jest to przedobraz tego, jak sam Bóg umieszcza w kościele każdego członka, każdy kamień, każde miejsce, każdego chrześcijanina - dla samego Siebie. Każdy z nas ma w swój szczególny sposób miejsce w domu Bożym, podobnie jak świątynia Salomona, kiedy jej kamienie były wycinane na całym świecie. Lecz kiedy zostały przewiezione okrętami do Joppy i stamtąd przewożone dalej na wozach, ciągnionych przez woły... I wszystkie te różne kamienie miały swoje miejsce, kiedy budowano z nich świątynię.
18
I ja myślę, że Bóg na przestrzeni tego czasu wyciął kilka bardzo dziwnych kamieni, których być może nie zrozumieliśmy, lecz one mają swoje dokładne miejsce w świątyni, w budynku Bożym. A Jozue dzięki inspiracji, nie przy pomocy matematyki, lecz będąc inspirowany przez Boga, wyznaczył każdemu z tych patriarchów jego pozycję, dokładnie według tego, co mówiły ich imiona.
Jaki obraz przedkłada nam to? Boga u Jego mistrzowskiego dzieła. Nikt inny nie mógłby tego kiedykolwiek uczynić, jedynie Bóg. Nie mogło to zostać uczynione w inny sposób; jedynie Bóg sam. Miało to być dla nich - ich dziedzictwo na zawsze. Był to dar od Boga. Bóg z Jego cudownej łaski dał tym ludziom ten kraj, i umieścił ich na tej pozycji zgodnie z Jego Słowem i z tym, jak oni się urodzili. Jest to po prostu doskonałe, jak to pasowało ściśle do siebie. I ja myślę, że to był przedobraz.
19
A zatem, nikt inny nie mógł zająć tego miejsca. Ono było tylko dla Izraela - i wyłącznie tylko oni mogli zająć to miejsce, bo na tym miejscu odpoczywały błogosławieństwa. I jeżeli z jakiegoś powodu w tym czasie... Jeżeli oni utracili swoje dziedzictwo z jakichś powodów... Mogło to być ubóstwo, mogła to być jakaś inna przyczyna, z powodu której oni utracili swoje dziedzictwo, które mieli ich ojcowie. Ojciec zostawił je swojemu synowi, a on zostawił je znowu swemu synowi. Ono było własnością tego pokolenia. Ono należało do tych ludzi na zawsze. Było to ich dziedzictwo.
I jeżeli nie zrozumiewam Pisma Świętego błędnie, to wierzę, że w tym wspaniałym Tysiącletnim królestwie, które ma nastać (wiecie, co mam na myśli), oni zajmą z powrotem to miejsce. Bo wiemy, że Syjon będzie oświetlony - to wielkie miasto i nie będą tam mieć dnia ani nocy, bo światłość będzie świecić na Syjonie. Wierzę, że w Tysiącletnim królestwie te pokolenia zajmą znowu swoje pozycje.
20
Zatem, jeżeli ktoś z poszczególnych ludzi utracił swoje dziedzictwo, które mu było dane przez Boga, przyszedł rok, który nazywał się rokiem jubileuszu. I to było... Każdego siódmego roku mieli oni odpocznienie - sabat. Każdego siódmego dnia obchodzili sabat, również co siedem lat mieli sabat. A siedem takich sabatów przedstawiało czterdzieści dziewięć lat, a pięćdziesiąty rok był jubileuszem.
A w tym roku jubileuszu każdy człowiek, który z jakichś powodów utracił swoje dziedzictwo... Jeżeli on był urodzony jako wolny człowiek i był prawdziwym Izraelitą z urodzenia, to bez względu na to, kto trzymał jego posiadłość, musiał mu ją oddać z powrotem za darmo. On nie musiał za nią nic zapłacić, nie musiał nic czynić w tej sprawie, lecz po prostu zostawić to, co robił, i powrócić do swego dziedzictwa.
O, moi drodzy! On miał na to prawo. Było to przez Boga dane prawo. Ponieważ on odziedziczył je z łaski i ono było dane jego ojcom i potem przekazywane dalej, rok za rokiem. Bez względu na to, co się wydarzyło, jeżeli on je utracił, musiało mu zostać przywrócone za darmo. To oznacza, że łaska jest szeroko otwarta dla każdego człowieka, by powrócił do swego prawowitego dziedzictwa!
Jaki obraz kościoła ostatecznych dni podaje nam to dzisiaj wieczorem! Widzicie, co może uczynić człowiek, a potem widzicie, co czyni Bóg. To, co czyni człowiek, zawodzi i zawiedzie, i zawiodło, i zawsze będzie zawodzić. Lecz to, co czyni Bóg, jest wieczne i musi pozostać na zawsze. Nic nie może tego nigdy usunąć. Bóg to daje; jest to Jego darmowy dar i dzięki suwerennej predestynacji On go widział i umieścił, i nie ma niczego, co by go mogło kiedykolwiek przenieść. On tam jest na wieki. A jubileusz był Bożym sposobem wyrażenia łaski Jego ludowi dla przywrócenia albo wprowadzenia z powrotem do jego prawowitej posiadłości.
21
Wierzę, że to jest znowu godzina jubileuszu. Wierzę, że to jest czas jubileuszu. Wierzę, że pięćdziesiąt lat temu w Louisianie, w tym wielkim stanie, w którym ruch zielonoświątkowy jest tak potężny i silny - wierzę, iż Bóg sprawił, że ten kościół zaczął działać. I nie mówię tego krytycznie, mówię to szczerze, bo wierzę, że chociaż byli mniejszością, rozrośli się na potężne dziesiątki milionów zielonoświątkowców, którzy mają swoich ludzi w każdym urzędzie czy władzy, którą mamy... (Takich jak policja, czy mężowie stanu i inni urzędnicy na wysokim stanowisku; nawet w federalnej władzy). Niedawno dowiedziałem się, że w czasie rządów Dwighta Eisenhowera niemal czterdzieści procent urzędników, pracujących w rządzie było albo zielonoświątkowcami albo zielonoświątkowego pochodzenia.
22
Pomyślcie o tym, w ciągu pięćdziesięciu lat ten kościół rozrósł się z małej garstki ludzi tam na ulicy Azusa do jednego z najpotężniejszych dzisiaj na świecie kościołów maszerujących naprzód. Jesteśmy za to wdzięczni. I ja dziękuję Bogu za to. Cieszę się tak bardzo, że mogę być jednym z nich, że Bóg z Swej cudownej łaski uznał za stosowne pewnego dnia przyprowadzić mnie do nich i uczynić mnie ich częścią.
23
I przez to, co teraz powiem, nie chcę pod żadnym względem kogoś skrzywdzić, ale mówię to z gorliwości dla kościoła. Mianowicie kościół ten, chociaż rozrósł się tak liczebnie i stał się potężnym, także jeśli chodzi o środki finansowe, lecz on odpadł od tego, czym był w owym czasie duchowo. Było to... Największa rzecz, która mogłaby się im wydarzyć, czy mieli stać się bogatymi finansowo, wielkimi liczebnie, albo czy mieli pozostać w mniejszości - najważniejszą rzeczą, której mieli się trzymać, był Duch Święty, którego Bóg z Swej cudownej łaski wylał na nich, aby ich prowadził i był ich przewodnikiem.
Myślę, że oni stracili dużo z tej gorliwości, którą mieli - z tego płonącego ognia, który przypadł na nich i zapalił ich dusze płomieniem, aby wyszli na rogi ulic, na boczne drogi i na główne drogi. Nie szli taką łatwą drogą, jaką my pielgrzymujemy dzisiaj, lecz drogą prześladowań, drogą smutku, drogą utrapień, będąc odrzucani przez wszystkich innych.
24
Jak bardzo chciałbym dzisiaj wieczorem, aby mój dobry brat mógł usłyszeć to w tym świecie po drugiej stronie. Lecz pewien stary święty, który mieszkał tutaj w Shreveport przed laty, siadywał zazwyczaj przed domem i kiedy przybyłem tutaj po raz pierwszy, powiedział mi: „Bracie Branham, ty masz rację, że kościół traci swoją moc. O, ja się modlę, żeby Bóg pomógł, aby ją otrzymał z powrotem.”
Brat Lyle oraz ja - kiedy tam siedzieliśmy - jest to ojciec siostry Moore, on mi opowiadał, że w owych czasach na początku, kiedy byli prześladowani i wyrzucani z wszystkiego, że on był raz na nabożeństwie, gdzie im zabroniono uwielbiać Pana w Duchu. Przyszła tam grupa ludzi i strzelali przez okna z pistoletów i karabinów. A pewna stara siostra stała na podłodze i miała podniesione swoje ręce do góry uwielbiając Boga, podczas gdy okna były podziurawione pociskami z karabinów. I te pociski uderzały w sukienkę tej kobiety i spadały na ziemię, nie robiąc jej żadnej krzywdy.
25
Trzeba nam powrócić do mocy Bożej i do mocy, która może uczynić to samo dzisiaj. Chociaż mamy w naszych szeregach... Prześladowania zawsze dodają mocy kościołowi. My mieliśmy to zbyt łatwe, dlatego staliśmy się opieszałymi. Doszliśmy do takiego stadium, że nie chcemy posuwać się naprzód, ponieważ wszystko zostało nam po prostu włożone do rąk. Jest potrzebny smutek i łzy, i praca w pocie czoła, i modlitwa, i wiara, oraz obietnica, abyśmy pielgrzymowali naprzód w mocy Ducha Świętego. Ta gorliwość i moc, którą oni mieli w owych dniach, już dawno temu znikła z naszych zgromadzeń. Obawiam się, że gdyby nasze okna zostały przestrzelone dzisiaj wieczorem, ludzie pouciekaliby na wszystkie strony i nigdy więcej nie powróciliby.
26
I jeszcze inna sprawa, jest to bardzo złe, jak wiecie, że te rzeczy dzieją się w ten sposób. To jednak udowadnia, że ten Bóg, który był w dawnych czasach, jest dzisiaj ciągle Bogiem. Bóg, który był, zawsze pozostaje Bogiem i oczekuje od Swego ludu, że dotrzymają swoich ślubów i swoich obietnic.
Lecz jeśli otrzymujemy wszystko tak łatwo, to działamy po prostu w pośpiechu i zanim się spostrzeżemy, wyjdziemy z tych spraw i stracimy nasze dziedzictwo.
Przeczytajmy teraz tutaj - około 25. wersetu lub gdzieś koło tego - względnie w 25. rozdziale z 3. Mojżeszowej, bo tam jest coś, co chciałbym przedstawić, nie krytycznie, lecz trzeźwo, z uszanowaniem i w bojaźni Bożej, w którego obecności jesteśmy dzisiaj wieczorem.
27
Czy zauważyliście, gdy to czytaliście (a jeśli nie, to przeczytajcie, kiedy wrócicie do domu), że jeśli człowiek sprzedał posiadłość wewnątrz obwarowanego miasta, to miał rok czasu, by odkupić z powrotem to, co przedtem sprzedał. A jeżeli nie odkupił z powrotem tej własności - jeżeli ona była w obwarowanym mieście, to musiała tam pozostać i nie mógł jej odzyskać z powrotem w roku jubileuszu. Ona tam musiała pozostać. Oni byli poza murami. Nigdy nie słyszeli trąby ogłaszającej rok jubileuszu. Chociaż trąbiono w trąbę, ta posiadłość nie mogła zostać odzyskana.
I tak bardzo obawiam się, że jedna z tych spraw, które mieliśmy na początku - kiedy wierzący dawnych czasów głosili przeciw zorganizowaniu się razem - my jednak zawróciliśmy i uczyniliśmy właśnie tą rzecz, z którą nasi ojcowie tak mocno walczyli, by z niej wyjść. A to obwarowane miasto - obawiam się, że zbyt wielu z nas dzisiaj, zbyt wielu z naszych zielonoświątkowców schroniło się gdzieś za murami jakiejś denominacji albo jakiejś organizacji i nigdy nie usłyszą dźwięku jubileuszu, i już nigdy nie powrócą do swego dziedzictwa.
28
Zapamiętajcie sobie, że ci, którzy byli obwarowani murami, nie mogli nigdy wyjść na wolność; byli niewolnikami aż do końca ich życia. Ich właściciel posiadał ich na zawsze, jeżeli ich dziedzictwo znajdowało się w mieście, które było otoczone murami. Lecz jeśli ono było na zewnątrz w małych miastach, które nie były obwarowane, to było uważane za pola, które mogły odzyskane za darmo w roku jubileuszu. Ja nie chcę poprzez to krytykować, pragnę tylko oświadczyć, co jest prawdą - taka właśnie jest prawda Pisma Świętego.
29
Stwierdzamy zatem, że tak wielu z nas w tych ostatecznych dniach w naszej organizacji zielonoświątkowców - że weszliśmy do organizacji i zorganizowaliśmy się, a odrzuciliśmy kierownictwo Ducha Świętego z powodu mądrości niektórych grup ludzi. Zamiast mieć społeczność jedni z drugimi, sprawiło to wśród nas podziały i odseparowaliśmy się do kilku różnych organizacji, założonych przez ludzi, i to rozproszyło nasze dziedzictwo.
Zatem, będąc wewnątrz w tych murach - jeżeli weszliśmy do takiego miejsca, otoczonego murami, gdzie nie możemy przyjąć Słowa ani Ducha Świętego, a musimy przyjąć wyznania wiary jakiegoś kościoła i tak dalej, zamiast mocy Ducha Świętego, to rok jubileuszowy nie będzie miał żadnego znaczenia dla takiej osoby. Bez względu na to, jak bardzo może twierdzisz, że matka zostawiła ci twoje dziedzictwo, że ojciec zostawił ci je; lecz ty je wysprzedałeś i otoczyłeś się murami, i wstąpiłeś do wyznania wiary, i przyjąłeś ten dogmat, który został wprowadzony do waszej społeczności, zamiast być wolnym w Jezusie Chrystusie i pozwolić Duchowi Świętemu, by cię prowadził.
30
Już wówczas w tym wieku, kiedy wczesny kościół zaczął się skupiać razem, oni musieli to zaraz zorganizować. I oni uczynili to dlatego, bo się obawiali, że ktoś inny mógłby - jakiś przywódca mógłby przejąć jakąś małą grupę. Powstały między nimi problemy i sprzeczki, więc musieli się zorganizować. Gdyby to zostawili w spokoju i pozwoliliby Duchowi Świętemu wyrywać chwasty i ujawniać sprawy, i wprowadzać do środka, i dodawać wierzących, to kościół byłby na daleko wyższym poziomie w duchowej mocy, niż na jakim jest obecnie. Tak.
31
Zatem, każdy mężczyzna i jego rodzina mogli powrócić do ich pierwotnego dziedzictwa, jeżeli usłyszeli głos trąby, ogłaszającej jubileusz, i wiedzieli, co to dla nich oznacza. Jeżeli usłyszeli, jak kapłan trąbi na trąbie albo kaznodzieja... Tą trąbą jest Ewangelia. I kiedy ją usłyszeli, oni wiedzieli, co ona oznacza, o wiedzieli, że to jest ich dziedzictwo, bez względu na to, gdzie je zgubili, jak daleko odeszli do tyłu, cokolwiek musieli czynić, oni mieli ten przywilej, że mogli przyjść i otrzymać znowu ich dziedzictwo. Cała rodzina mogła przyjść i otrzymać swoje dziedzictwo.
32
Tak właśnie jest dzisiaj wieczorem: Chociaż mężczyźni i kobiety tutaj w Louisianie wiedzą o tych rzeczach, które my wiemy i słyszeli o tym od naszego brata i od innych - o naszym przeżyciu wylania Ducha Świętego przed laty, stwierdzamy jednak, że obwarowaliśmy się znowu murami. Jednakowoż nie odgrodziliśmy się murami tak bardzo, że musielibyśmy słuchać, co mówi ktoś inny, zamiast tego TAK MÓWI PAN, możemy zatem słuchać, co Słowo Boże ma do powiedzenia w tej sprawie. Teraz jest czas jubileuszu. Wracajcie więc do waszego oryginalnego dziedzictwa - do rzeczywistego Ducha Świętego na nowo.
Pamiętajcie, on mógł odejść wolno, nie musiał za nic płacić, nie musiał nic czynić, tylko wstać i odejść. To było wszystko, co on musiał uczynić - powrócić, kiedy rozpoznał głos trąby. Lecz on musiał znać głos trąby, rozumiecie, bowiem oni byli synami Bożymi.
33
Jezus powiedział w Ew. Jana 8.35, że syn pozostaje w domu na zawsze. Sługa w nim nie pozostaje. Sługa nie pozostaje. Pamiętajcie - on jednak jest synem nie sługą. Jeżeli on jest synem, to urodził się jako syn. Jeżeli on jest sługą, to się przyłączył albo został kupiony.
O, nie ma czegoś takiego jak przyłączenie się do kościoła. Nie ma do tego Słowa w Biblii. Nie możecie się przyłączyć do kościoła. Kościół jest mistycznym ciałem Jezusa Chrystusa, do którego musicie narodzić się przez chrzest Duchem Świętym. Więc coś takiego, jak przyłączenie się do kościoła nie istnieje.
34
W Objawieniu 17. rozdział, jeżeli przeczytacie to w „Diaglocie” w „Emfatycznym Diaglocie” pierwotnych manuskryptów Watykanu, to stwierdzicie, że w Objawieniu 17. (w Biblii króla Jakuba) jest napisane: „Ona była pełna imion bluźnierstwa.” Ta nierządnica, kościół, córka - ona miała córki, wiele córek zjednoczonych z nią, a była wszetecznicą. Pierwsza zorganizowana religia, która powstała kiedykolwiek, została zorganizowana w Nicei, w Rzymie - po Soborze Nicejskim; wtedy stała się organizacją, ogólnoświatowym chrześcijańskim kościołem organizacji. Ona miała córki.
I widzicie, że król Jakub przedstawia tutaj: „Ona miała imiona bluźnierstwa.” Lecz w oryginalnym „Diaglocie” jest powiedziane: „Ona była pełna bluźnierczych imion.” Jaka to różnica: „Imiona bluźnierstwa” a „bluźniercze imiona.” To oznacza dla mnie - ja nie wiem, czy się mylę; niech mi Bóg wybaczy, lecz to oznacza, że kościoły, które noszą imię chrześcijaństwa, a żyją jak ten świat i postępują jak ten świat, i czynią świeckie rzeczy, przyniosły hańbę dla prawdziwego kościoła żyjącego Boga. A oni przyłączyli się do nich.
Możecie się przyłączyć do klubu metodystów, do klubu prezbiterian, czy do klubu zielonoświątkowców, lecz nie możecie przyłączyć się do kościoła. Do kościoła musicie zostać zrodzeni przez chrzest Duchem Świętym. To jest prawdą.
35
Widzimy teraz, do czego dochodzimy. W porządku. Pamiętajcie, synowie pozostają. Oni znajdują się tam na zawsze. Oni zostali tam wprowadzeni dzięki predestynacji. Efezjan 1,5: „Predestynowani do adopcji przez Jezusa Chrystusa przed założeniem świata.” Oni są synami zrodzonymi do kościoła Bożego i oni tam pozostają na zawsze, ponieważ zostali zrodzeni do niego. To się zgadza.
Zapamiętajcie sobie, sługa otrzymuje swoją nagrodę względnie swój zarobek, lecz on nie mógł wyjść na wolność w roku jubileuszowym. Wcale nie. Sługa, który nie urodził się jako Izraelita, nie mógł wyjść na wolność w roku jubileuszowym. On musiał być Izraelitą z urodzenia, aby mógł być wolny w roku jubileuszu. On tylko otrzymał swój zarobek.
I wielu ludzi otrzymuje swoją nagrodę. Jezus powiedział o owych obłudnikach: „Oni odbierają swoją nagrodę.” Lecz wy jesteście inni. Tak właśnie powiedział Jezus w Ew. Jana 8. o Żydach. Oni twierdzili: „My jesteśmy wolni.”
On powiedział: „Słudzy nie pozostają w domu.”
Lecz jeśli On ich zrodził, to już dłużej nie są sługami; oni są synami i razem z Nim współdziedzicami królestwa. Takim właśnie jest kościół; oni są razem z Chrystusem współdziedzicami królestwa, dziedzicami Bożymi wszystkich rzeczy dzięki Niemu.
36
Stwierdzamy teraz, że kościół zeszedł z drogi w tym samym kierunku, w którym zeszli jego praojcowie - do pierwszych organizacji kościołów. Tak właśnie było na przestrzeni wieków. Lecz oni nigdy nie powrócili...
Słudzy nie będą wypuszczeni na wolność. Oni nie będą słuchać Słowa. Oni nie będą wierzyć Słowu. Słudzy wprawdzie słyszeli głos trąby, kiedy kapłan przejeżdżał kraj i trąbił na tej trąbie, że każdy człowiek jest wolny - trąbił o tym w całym kraju ogłaszając wolność dla wszystkich krajów. I każdy człowiek, który był urodzony jako Żyd, wiedział, że może powrócić do swego dziedzictwa. Nie ważne, jak daleko był on zaprzedany, cokolwiek się stało, on mógł powrócić, ponieważ był urodzony w domu. On urodził się w domu swego ojca. Lecz sługa nie wiedział, co czyni. O, moi drodzy.
37
Obaj pracowali dla tego samego właściciela, będąc zaprzedani pod grzech. Wielu zielonoświątkowców dzisiaj wieczorem jest zaprzedanych tak samo. O, bracie, powracaj. Wracajcie do waszego pierwotnego dziedzictwa - wy wszyscy. Zawróćcie i wracajcie. Nastał czas powrotu.
Poganin - niewolnik z pogan nie mógł tego uczynić; on nic o tym nie wiedział. A nawiasem mówiąc poganin to niewierzący, niewierzący w Słowo.
Wielu z nich będzie przyjmować dogmaty i obrządki i wyznania wiary jakiegoś kościoła zamiast słuchać prawdziwego Słowa. A gdy prawdziwe Słowo jest głoszone, oni nie wiedzą, o czym człowiek mówi. Będą cię nazywać ekstrawaganckim religijnym fanatykiem. Oni chcą nazywać was „wariatami,” tak jak nazywali naszych praojców pięćdziesiąt lat temu w Lousianie. Podobnie, jak było wówczas w dniach Pawła: „Ja uwielbiam Boga naszych ojców w sposób, który oni nazywają herezją.” Widzicie, poganie nic o tym nie wiedzą. Chociaż on wyznaje, że jest czymś, pomimo to poganin jest bezbożnikiem, niewierzącym w Boże Słowo. To czyni go poganinem.
38
Było to tylko dla wybranych, Bożych wybranych. Tak właśnie jest i dzisiaj. „Nie ten, kto bieży względnie ten, kto chce, ale Bóg, który okazuje łaskę.” Jest to Bóg, który to czyni - Bóg z Jego łaski. Jezus powiedział: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli go Mój Ojciec nie pociągnie. A wszyscy, których Mi dał Ojciec, przyjdą do Mnie.” Jest to Boża łaska, że On wybrał kościół przed założeniem świata.
Ten kościół będzie słuchał Słowa Bożego; oni odrzucą każde wyznanie wiary. Oni odrzucą każdą organizację, odrzucą każdą denominację, która jest w sprzeczności. Oni będą służyć Bogu w mocy Ducha Świętego. Amen. Oni na pewno znają głos trąby. „Moje owce słuchają Mojego głosu.” „O czym ty mówisz?” O Słowie. Wy powiecie: „Czy ono jest Bożym głosem?”
„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. A to Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami. Moje owce słuchają tego. One je znają. One nie pójdą za obcym.” Nie słuchają tych wyznań wiary; nie słuchają tych dogmatów i innych rzeczy, które zostały do tego wtrącone, by uczynić organizację zamiast ciała. „Ciało Mi przygotowałeś,” powiedział Bóg. Dz. Ap. względnie List do Hebrajczyków. „Ciało Mi przygotowałeś. Ofiary i całopalenia nie chciałeś, lecz przygotowałeś Mi Ciało” - ciało wierzących, ciało tych, którzy się narodzili na nowo.
39
Zanim może to być ciało ludzkich istot... Nim ja mogłem postępować jako człowiek, zanim mogłem chodzić jako człowiek, zanim mogłem mówić jako człowiek, musiałem się urodzić jako człowiek.
Jak mógłby sęk na drzewie wiedzieć, jak ja postępowałem? Jak on mógłby kiedykolwiek powiedzieć: „Ja nie postępuję w ten sposób?” Mógłby to powiedzieć tylko wtedy, gdyby się urodził tak jako ja. Dlatego właśnie organizacja jest martwa i odciągnęła ludzi od Boga, ponieważ ona poszła za wyznaniem wiary.
Lecz aby być synem Bożym, musisz być zrodzony z Ducha Bożego, potem stajesz się podobnym Chrystusowi i czynisz dzieła Chrystusa, i wtedy nie jesteś dziwnym dla tych ludzi. Człowiek postępujący jako człowiek, nie jest dziwnym. I chrześcijanin, postępujący jak chrześcijanin, zrodzony z tego samego Ducha... Widzicie tą grupę zielonoświątkowców na początku - ta sama zielonoświątkowa grupa postępuje w ten sam sposób, jeżeli jest zrodzona z tego samego Ducha, ponieważ jest zrodzona. To właśnie jest powodem, dlaczego ludzie dzisiaj nie rozumieją kościoła. A kościół zaczął być coraz bardziej chłodnym i formalnym, i poszedł za wyznaniami wiary i innymi rzeczami, a przestał naśladować Ducha Świętego. Tak jest.
40
Inni nie rozpoznali głosu trąby. Niewolnik był w niewoli, jak Biblia mówi tutaj, z generacji na generację. Każdy, kto przyszedł do tego miasta i kupił tam posiadłość... On był w niewoli. On nie mógł odkupić swojej posiadłości w roku jubileuszowym. Ona nie mogła zostać uwolniona i on nie mógł jej odkupić. Pozostała własnością tego, który ją kupił - z generacji na generację. Tak właśnie mówi Pismo Święte tutaj. On musiał pozostać w tym mieście w swojej posiadłości, ponieważ tam znajdowało się jego dziedzictwo, ono było w mieście. On nie mógł wyjść na wolność, ponieważ był zaprzedany.
41
Mówimy „z generacji na generację.” Niedawno zapytałem się... Pewnego razu doktor Bosworth (sądzę, że przypominacie sobie brata Boswortha) on powiedział: „Zapytałem się pewnego wieczoru jednej dziewczyny w Toronto, w Kanadzie: ‚Czy jesteś chrześcijanką'?”
Ona odrzekła: „Przyjmij do wiadomości, że każdego wieczora zapalam świecę.” Widzicie, to było wszystko, co wiedziała o chrześcijaństwie.
Ja - zapytałem się raz pewnej kobiety, czy jest chrześcijanką.
Ona odparła: „Jestem Amerykanką. Przyjmij to do wiadomości.”
Ja odrzekłem: „To nie ma z tym nic wspólnego.”
Pewnego razu chciałem się modlić o pewną kobietę, a inna pani powiedziała: „Zaciągnij tę kotarę.”
Ja odrzekłem: „Dobrze, ja chciałem tylko pomodlić się.”
Ona odparła: „Zaciągnij tę kotarę.”
Ja powiedziałem: „W porządku. Czy nie jesteś chrześcijanką?”
Ona odparła: „My jesteśmy metodystami.”
Ja rzekłem: „To właśnie świadczy o tym, że nie jesteś.” Widzicie, widzicie, widzicie?
42
Rozumiecie, jeżeli powiecie „metodysta,” to jest po prostu bluźniercze imię. Jeżeli powiecie „baptysta,” jest to po prostu bluźniercze imię. Możemy na to powiedzieć „Amen.” Lecz bracie, pozwól, że cię o coś zapytam: „A co zielonoświątkowcy?” Jeżeli to nie jest przeżycie znowuzrodzenia, jest to ciągle bluźniercze imię, które się wzoruje na początkowym... Tak jest. Zgadza się. Widzicie, oni nie znają się wzajemnie, oni nie znają społeczności. Oni znają tylko ich wyznanie wiary. Oni się po prostu usadowili jak w jakimś klubie - jako kluby. Ja...
Jeżeli chcesz należeć do jakiegoś klubu, to jest w porządku, lecz nie łącz tego z kościołem. Kościół to grupa znowuzrodzonych chrześcijan, którzy są dzięki Duchowi Świętemu w Chrystusie - prowadzeni Duchem Bożym. Oni nie są z tego świata; oni są z innych stron; oni odróżniają się od świata. To właśnie czyni ich tym, czym oni są. Ich życie jest umarłe i oni są ukryci w Chrystusie. Umarli w Chrystusie i ukryci przez - są zapieczętowani Duchem Świętym. Oni są oddaleni od rzeczy tego świata.
43
Niewolnik był nim z generacji na generację... Pewna kobieta rzekła: „Cóż, ja jestem luteranką.” W porządku. [Brat Branham odchrząknął - wyd.] Wybaczcie mi. „Luteranką. Moja matka była luteranką. Mój dziadek był luteraninem.”
Tak jest - ona pozostaje niewolnikiem z generacji na generację, jest to przekazywane dalej - po prostu pozostaje w tym ruchu. Ty nie wyjdziesz na wolność w roku jubileuszowym. Mogłeś głosić Słowo, mogłeś również oglądać Ducha Świętego, uzdrawiającego chorych, otwierającego oczy ślepych, mówiącego językami, wykładającego dokładnie tak, jak mówi Biblia, lecz nie znasz głosu trąby. Tak jest. To prawda. Oni nie znają dźwięku trąby. Oni są zaprzedani. Oni umieścili swoje dziedzictwo do jakiegoś obwarowanego miasta.
44
Nasz zielonoświątkowy kościół uczynił to samo. Tak, usadowił się z powrotem w obwarowanym mieście i oni nie słyszą Słowa Bożego. Oni mówią: „Jeżeli nie przyjdą w ten sposób - nie przyjdą do naszej grupy, to nie postępują poprawnie. Twoje nazwisko nie jest zapisane w naszych księgach, więc ty nie możesz odejść w zachwyceniu.”
Twoje imię jest w Barankowej księdze życia, ono zostało tam wpisane przed założeniem świata i nic nie może go wymazać! „Moje owce znają Mój głos; za obcym nie pójdą.” Tak jest.
45
Jeżeli bogaty sługa... Przybył tam pewien człowiek, był sługą, a stał się bogatym i on odkupił brata. Zatem, ten brat mógł zostać odkupiony przez krewnego. Krewny mógł przyjść, wziąć go w roku jubileuszowym i mógł go odkupić.
Jakiego cudownego Chrystusa mamy tutaj, względnie jaki piękny obraz Chrystusa. Jakże, pielgrzym znajdujący się tam w niewoli, zaprzedany w tych bogatych miastach, zaprzedany bogactwom organizacji... Lecz krewny brat, który wie, że on się tam znajduje, bierze pewnego wieczora swoją Biblię pod pachę i idzie za nim. Jest to krewny, ponieważ ma tego samego ducha, on jest urodzony w tym samym... Idzie więc i wywołuje go z tej grupy.
On jest krewnym odkupicielem. Jak cudownie został ten obraz przedstawiony w Księdze Ruty. Boaz, który zajął miejsce krewnego odkupiciela, reprezentując Chrystusa...
46
Kościół jest obecnie taki jak Izrael. Kościół jest w podobnym stanie, jak Izrael, kiedy wyszedł z Egiptu. Kiedy Izrael był w Egipcie, Bóg z Swojej cudownej łaski, bez żadnej organizacji, czy czegokolwiek innego, On wywołał Izrael do Jego zdrowia. On ich wywołał do ich dziedzictwa. On - łaska posłała im proroka. Łaska dała im Słup Ognia. Łaska dała im baranka, ofiarnego baranka. Łaska dała im moc. Łaska dała im wyzwolenie. Łaska dała im zwycięstwo. Łaska dała im wszystkie te rzeczy. I oni tańczyli w Duchu i krzyczeli, i uwielbiali Boga za to.
Oni wcale nie wiedzieli, kiedy tańczyli tam nad brzegami Jordanu, względnie nad morzem Czerwonym, że od obiecanego kraju dzieliło ich jeszcze czterdzieści lat. Byli oddaleni od niego tylko około pięciu dni drogi, lecz popełnili swój nierozważny błąd - w 2. Mojżeszowej 19. rozdział, gdzie oni przyjęli zakon na miejsce łaski, gdzie odrzucili Bożą drogę i poszli swoją własną drogą. „Pozwól nam coś zrobić.” To było ideą człowieka we wszystkich czasach.
47
Pamiętajcie zatem, to było ideą człowieka, taka jest natura człowieka. Adam wyraził to w ogrodzie Eden. Kiedy był zgubiony, to zamiast wrócić do Boga po łaskę, on próbował sporządzić sobie jakąś przepaskę. I od tego czasu człowiek zawsze próbował się jakoś przyczynić do swego zbawienia, podczas gdy zbawienie jest oferowane za darmo z łaski Bożej - przez samego Boga. Ty nie możesz nic uczynić, by zbawić siebie; Bóg ciebie zbawił! Ty nie możesz nic uczynić w tej sprawie. Lecz człowiek chce się jakoś przyczynić do tego.
Oni przyjmują to dzisiaj. I jak pięćdziesiąt lat temu, kiedy wasze matki i ojcowie - wy zielonoświątkowcy dzisiaj wieczorem, gdy wierzący owych czasów i ten brat, siedzący tutaj na podium dzisiaj wieczorem krzyczeli i uwielbiali Boga, oni wyszli z ich organizacji. Patrzcie, gdyby im ktoś mówił o organizacji, oni wyśmialiby mu się w twarz. Oni byli wolni. Tak jest. Oni krzyczeli i uwielbiali Boga, mówili językami; mieli cuda, znaki i znamiona. Duch Święty zstąpił; oni widzieli dosłowną postać Chrystusa. Czynili wielkie cuda i znaki. Oni cierpieli, krwawili; znosili gorzkie prześladowania i wszystko inne dla tej sprawy.
48
A co uczynili obecnie? To samo, co uczynił Izrael. Oni również popełnili swój pochopny błąd; chcieli się zorganizować. A co to sprawiło w Izraelu? Co sprawiło to w Izraelu? Oni nie przyjęli kierownictwa Duchem Świętym. Oni nie chcieli zaakceptować przywództwa Mojżesza. Próbowali nawet ustanowić Korego i Datana, i tak dalej, aby ich prowadzili. Nie chcieli tego kierownictwa, które Bóg obmyślił dla nich.
I dzisiaj też nie chcemy tego kierownictwa, względnie kościół nie chce tego, które Bóg obmyślił. Oni próbują rozmyślać w jakiś inny sposób. Idą do seminariów, by wykształcić swoich mężów, a wracają z teologicznym przeżyciem.
O, wolałbym raczej, by mi głosił człowiek, który nie zna abecadła, który nie był w żadnym teologicznym seminarium, ale ma przeżycie wprost tutaj na zboczu wzgórza porośniętego jałowcem i szałwią, gdzieś za pniem drzewa, gdzie Bóg napełnił go Duchem Świętym. Oczywiście. Niech jest napełniony Duchem Świętym; Bóg sprawi, że wszystko będzie się kierować do niego. On jest jako magnes; nie może się ukryć. Jak płonący dom, kiedy wieje mocny wiatr; nie można go zagasić, on będzie płonął ciągle. On płonie dla Chrystusa. Nie możecie temu zaradzić. Tak.
49
Co oni sobie myśleli? Oni uczynili to samo, co zrobił Izrael. O, oni mieli zwycięstwo; oni krzyczeli, tańczyli, mówili językami w czasie wylania Ducha Świętego tutaj w Louisianie pięćdziesiąt lat temu. Lecz tak jak Izrael chciał sam uczynić coś w tej sprawie, tak uczynił kościół zielonoświątkowy. Oni zorganizowali się w Zborach Bożych. Potem powstał następny kościół. Myślę, że nazywa się Zjednoczony, czy tak jakoś. Potem wyłonił się następny, potem jakiś inny, a potem znów inny, aż doszli do tego, gdzie znajdują się dzisiaj.
Czy wiecie, co uczyniliście? To samo uczynił Izrael. Gdy oni odrzucili obmyślany przez Boga plan dla nich, to zaczęli włóczyć się po pustyni. To właśnie uczynił kościół dzisiaj: włóczy się w kółko i przyjmują wszystkich do ich denominacji - palaczy tytoniu i bezbożnych ludzi, żonatych cztero lub pięciokrotnie, i wszystkich innych, i pozwalają im głosić i biorą jednego wieczora jakiegoś estradowego śpiewaka gdzieś z restauracji i pozwalają mu grać na podium następnego wieczora. Patrzcie to jest hańba dla kościoła żyjącego Boga, kiedy pomyślimy o czymś takim. Oczywiście.
Co oni uczynili? Wprowadzili bluźniercze imiona, odrzucili wylanie Ducha Świętego - tą właśnie nazwę, która powinna być święta; wyrzucili ją na pośmiewisko, ponieważ mówi się: „On jest zielonoświątkowcem, ona jest również zielonoświątkowcem. Oni są zielonoświątkowcami. Patrzcie, w jaki sposób postępują.” To się zgadza. Bluźniercze imiona... Oczywiście, to jest prawdą.
50
O, tak, oni popełnili pochopny błąd, kiedy to uczynili, i dlatego włóczyli się po pustyni czterdzieści lat. To właśnie oni uczynili. Włóczyli się po pustyni czterdzieści lat, chociaż nie byli dalej niż pięć dni od obiecanego kraju. Jest to około czterdziestu mil od Czerwonego morza do miejsca, gdzie przeprawili się przez Jordan - około czterdziestu mil; oni by szli może trzy lub cztery dni i byliby w obiecanym kraju. Lecz oni postąpili według swego własnego wyboru.
A kościół by był chwalebnym kościołem dzisiaj wieczór, bez zmazy i zmarszczki, gdyby ojcowie przyjęli Ducha Świętego i trzymali się Go, gdy Bóg wyprowadził ich z tych organizacji. Lecz oni powrócili prosto do nich, podobnie jak pies powraca do swoich wymiocin i świnia do walania się w błocie. Powrócili znowu prosto do tego; a my włóczyliśmy się kolejnych pięćdziesiąt lat, wędrując po pustyni.
51
Lecz nastał czas, kiedy Bóg powiedział: „Byliście na tej górze już dosyć długo. Chodźcie, pójdziemy dalej.”
Niechby to było przeżyciem Louisiany obecnie - w tym roku jubileuszu. Niechby się to stało na nowo naszym przeżyciem, że Bóg, Duch Święty będzie mówił do ludzi w tej generacji, do ich synów, tak jak działo się wtedy, gdy ci starzy wojownicy pomarli, i powie: „Jeżeli będziecie czynić to, Ja uczynię to.” „Jeżeli chrzcicie w imieniu Jezus, my nie będziemy mieli z wami nic wspólnego. Jeżeli będziecie czynić to, my będziemy czynić tamto i coś innego.” Ci starzy wojownicy nie żyją. To się zgadza.
Nastała pora, abyśmy powstali i byli synami Bożymi w imieniu Jezusa Chrystusa, i podnieśli się do tego miejsca, abyśmy mogli powrócić w tym jubileuszu i usłyszeć głos trąby Ewangelii Słowa Bożego. Wy jesteście braćmi. Nie jesteście związani denominacją. Jesteście braćmi, ponieważ nie możecie być związani denominacją; jesteście urodzonymi synami Bożymi. Jeżeli niewolnicy chcą pozostać w miastach otoczonych murami, niech sobie zostaną, lecz wy jesteście wolni. Amen. Jesteśmy wolni. Wracajmy zatem. Powróćmy do naszego dziedzictwa. Powróćmy na początek, z powrotem do tego, abyśmy byli prowadzeni inspiracją Ducha Świętego.
52
Tam właśnie popełnili błąd. Pewnego razu Izrael uczynił to znowu. Jest to po prostu sprawa, którą ludzie zazwyczaj czynią. Pewnego razu Izrael rozglądał się, kiedy zostało im rozdzielone ich dziedzictwo. Oni chcieli być takimi jak pozostały świat. Zapragnęli mieć króla.
Stary prorok... Bóg mówił do ludu zawsze przez proroków. „Słowo Pańskie przychodziło do proroków.” Był to prorok, który mówił im prawdę.
A Samuel powstał i powiedział: „Czy ja wziąłem kiedykolwiek wasze pieniądze, względnie czy powiedziałem wam kiedykolwiek coś w imieniu Pańskim, co by się nie urzeczywistniło?”
Oni odrzekli: „To prawda. Ty nigdy nie wziąłeś naszych pieniędzy. Ty nie brałeś naszych środków do życia. Nigdy nie prosiłeś nas o nic. I nigdy nie powiedziałeś nam nic w imieniu Pańskim, co by nie było prawdą.”
On odrzekł: „Wyrzeknijcie się więc tych wpływów z zewnątrz - by mieć nad wami króla. Bóg jest waszym Królem.”
O, to nie podobało się Bogu. A Samuel płakał przed Panem i Pan powiedział: „Oni nie odrzucili ciebie, Samuelu, oni odrzucili Mnie. Ty jesteś tylko narzędziem, przy pomocy którego Ja działam. Niech go więc mają.”
53
I właśnie tego oni otrzymali. I stwierdzamy, jaki smutek temu towarzyszył. Bóg jest ich Królem. Bóg jest naszym Królem. Duch Święty jest naszym Wodzem. Skoro Bóg daje nam Ducha Świętego, trzymajmy się Go. Śledźmy wskazówki Biblii, by stwierdzić, czy to jest Duch Święty; bo Duch Święty nie może obiecać czegoś tutaj, a zaprzeczyć temu tutaj. On musi dotrzymać dokładnie tego, co ono mówi, by pozostać Bogiem. W porządku. On musi być ciągle Duchem Świętym, musi być tym samym. Tak.
Oni nie chcieli wierzyć Samuelowi, chociaż Samuel miał Słowo od Pana i oznajmił im je. Izrael krzyczał i tańczył. Oczywiście, oni mieli wspaniałe chwile, lecz potem stwierdzili, że musieli się czterdzieści lat włóczyć po pustyni.
Zatem, w naszej wędrówce... Czy pomyśleliście kiedykolwiek, co oni robili tam na pustyni? Czy pomyśleliście kiedykolwiek o tym, co czynił Izrael? Bóg im błogosławił. Oczywiście, oni byli błogosławieni. Mieli swoje ogrody, zbierali swoje plony. Poślubiali swoje żony, wychowywali swoje dzieci. Bóg im błogosławił. On również błogosławił zielonoświątkowy ruch. Z całą pewnością. Lecz przypomnijcie sobie, to nie było to, do czego Bóg wysłał ich tam - by żyli na tej pustyni. Oni mieli tylko przejść przez pustynię. Byli przecież w drodze do obiecanego kraju.
Kościół miał iść naprzód do pełni obietnicy. Dzisiaj wieczorem kościół powinien być w wspaniałości swojej chwały. On powinien oczekiwać na przyjście Pana. Zamiast tego jest rozproszony wszędzie i zastanawia się nad tym, co jest właściwe. „Czy to jest właściwe? Czy tamto jest właściwe? Ja przyłączę się do tego, ja przejdę tutaj i wstąpię do tego.” O, powróćcie. Wyjdźcie z tych rzeczy.
54
Zatem, co uczyniło to dla nas? To samo, co dla nich. To spowodowało, że oni pozostali na pustyni. Przyprowadziło nas to z powrotem do tych samych wymiocin, z których wyszliśmy. My zorganizowaliśmy się i to wtrąciło nas z powrotem do tego samego zamętu, z którego wyszliśmy.
Czy nie rozumiecie, że Bóg nie miał nigdy organizacji, nie ustanowił żadnej organizacji i nigdy nie powołał żadnej, lecz zawsze był przeciwko temu. Bóg pragnie prowadzić ludzi. Ludzie nie umieją po prostu prowadzić samych siebie. Oni mówią: „W mnóstwie jest rada.”
Okazało się to wielką blagą pewnego razu, kiedy Jozafat przybył do Achaba i powiedział: „Zasięgnijmy rady u Pana.” Brzmiało to bardzo biblijnie. Pismo mówiło: „Tam jest Ramot Gilead; ono należy do nas. Bóg dał je nam. Dzieci Izraela powinny spożywać pszenicę, która tam rośnie, lecz spożywa ją nieprzyjaciel. Czy nie myślicie, że powinniśmy tam wyruszyć?”
A Jozafat powiedział - dobry człowiek w złym towarzystwie... Takie właśnie są zielonoświątkowe grupy dzisiaj - fajni ludzie; metodyści, baptyści i tak dalej. Wylanie Ducha Świętego nie jest organizacją. Wylanie Ducha Świętego jest przeżyciem! Rozumiecie? Wielu dobrych ludzi znalazło się w złym towarzystwie, gdzie słuchają tych dogmatów i odrzucają Słowo. Dokładnie tak jest.
55
Zauważcie, Jozafat powiedział: „Czy nie powinniśmy zasięgnąć rady u Pana?”
On odrzekł: „Oczywiście, wybacz mi. O, oczywiście. Powinienem był pamiętać o tym. Mam tutaj czterystu zacnych hebrajskich proroków. Pójdę i sprowadzę ich tu.”
Więc oni tam wszyscy przyszli i wszyscy prorokowali. Sedekiasz sporządził sobie dwa żelazne rogi i powiedział: „Wyruszajcie tam.” Oczywiście, to brzmiało logicznie. Oni mówili: „Bóg dał nam ten kraj. On jest nasz.”
Lecz zawsze temu coś towarzyszy. Musicie być posłuszni Bogu, by móc pozostać w tym kraju.
Tak właśnie jest z wami dzisiaj wieczorem, zielonoświątkowcy. Wy nie byliście posłuszni Bogu, kiedy się zorganizowaliście i odseparowaliście; widocznie nie macie wiary. Być może jesteście zielonoświątkowcami tylko z nazwy, jednakowoż musicie być zielonoświątkowcami w tym sensie, że życie Chrystusa i Słowo Boże może przepływać przez was, manifestować się i udowadniać, że to jest Bóg, oraz że Bóg działa przez was - przez życie Chrystusa w was.
56
My wiemy, że... Spójrzcie, co to... On powiedział: „Dobrze” - mówili wszyscy - „wyruszaj. Pan jest z tobą. Wyciągnij z wojskiem i wypchnij ich z tego kraju; on należy do nas.”
I wy wiecie, to nie brzmiało całkiem poprawnie Jozafatowi; on był duchowym człowiekiem. On powiedział: „Czy nie ma jeszcze jednego proroka, u którego moglibyśmy zasięgnąć rady?”
„Dlaczego zasięgać rady u proroka, kiedy tutaj jest cała organizacja - ze wszystkimi biskupami i prezbiterami, i innymi? Oni wszyscy stoją tutaj do dyspozycji. Dlaczego wołać jeszcze kogoś?”
On powiedział: „Lecz z pewnością masz jeszcze jednego.”
On odrzekł: „Tak, mam jeszcze jednego, u kogo mógłbym zasięgnąć rady, lecz ja go nienawidzę.” Widzicie, oczywiście. On go na pewno nienawidził, bo on był prawdziwym prorokiem. On powiedział: „Jest to Micheasz, syn Jimli. Ta organizacja wydaliła go już dawno, nie mają z nim żadnej społeczności.”
Jozafat powiedział: „Posłuchajmy go.”
„O” - odparł on - „ja go nienawidzę.”
On powiedział: „Niech król tak nie mówi, lecz posłuchajmy, co on ma do powiedzenia.”
Potem kilku prezbiterów pobiegło do niego i mówili: „Wszyscy biskupi i wszyscy powiedzieli tak-a-tak; ty musisz mówić to samo.”
On odparł: „Będę mówił tylko to, co Bóg włoży do moich ust.” Amen.
57
O, teraz mielibyśmy mieć tutaj brata Zepp, aby nam zaśpiewał refren „Amen.” Tak jest. Mów to, co Bóg włoży do twoich ust. On nie będzie mówił nic innego niż Jego Słowo. Prorok jest tym, który coś zapowiada, tak samo jak przepowiada. To prawda.
Więc on powiedział: „Ja będę mówił to, co mówi Bóg.” I potem on czekał na to, co otrzyma w wizji. „Dajcie mi jeden wieczór i zobaczę, co Pan powie.” Następnego poranka on wyszedł i miał TAK MÓWI PAN. Dlaczego? On to sprawdził. On wiedział, że ten prawdziwy prorok przed nim, do którego przyszło Słowo od Pana, musiał mieć rację. On przeklął Achaba i powiedział mu, że psy będą lizały jego krew, a Jezabela będzie jako gnój rozrzucona po polach, i tak dalej. On wiedział, że nic dobrego nie może wyjść z takiego obłudnika.
Mówię wam, że Bóg nigdy nie pobłogosławi kościoła, kiedy się tylko zorganizuje i postawi się na jedną stronę; Bóg to przeklął, jak udowodnił to na przestrzeni wieków.
58
Pokażcie mi jedną grupę ludzi, w której Bóg wzbudził przebudzenie na przestrzeni wieków - w czasach metodystów, baptystów, prezbiterian, luteranów, campbelitów, kimkolwiek by byli - kiedy On wzbudził grupę ludzi i rozpoczął w nich przebudzenie? Kiedy się zorganizowali, to umarli i nigdy nie powrócili. Jak Bóg może błogosławić to, co On przeklął? O, powróć, Louisiano. Rok jubileuszu jest obecnie. Powróć do swej własności. Powróć do twego dziedzictwa. Oczywiście.
Zauważcie, i potem król wyruszył tam na to wzgórze i stracił swoje życie. Stało się dokładnie tak, jak Micheasz powiedział w swoim proroctwie i on wiedział, że jego wizja zgadzała się dokładnie ze Słowem Pańskim. Oczywiście.
59
Co sprawiło to dla nas? Uczyniło to samo. Przyjęliśmy, że w mnóstwie doradców jest bezpieczeństwo. To przechodzi do innego miejsca Pisma Świętego. Ja mógłbym powiedzieć: „Judasz odszedł i powiesił się, a ty idź i uczyń to samo.” Lecz to nie jest poprawne zastosowanie Pisma. Musisz sprawić, żeby ono mówiło dokładnie to, co mówi, bez prywatnego wykładu; musisz je czytać dokładnie tak, jak ono brzmi. Tak właśnie musisz do Niego podchodzić. I wtedy zawsze, kiedy powracasz do Niego, Bóg musi to honorować. On czuwa nad Swoim Słowem, by wypełnić Jego obietnice.
Co uczyniło to dla nas? Po pierwsze osłabiło to naszą wiarę. Mam tutaj zanotowaną całą listę różnych spraw - dziesięć stron, co to sprawiło dla nas. Część z nich przeskoczę.
Po pierwsze osłabiło to naszą wiarę, ponieważ to nas rozdzieliło. I widzieliśmy, jak inny brat w innej organizacji mówi językami i przyjmuje Ducha Świętego. I czyni te same rzeczy, które my czyniliśmy, a jednak byliśmy nauczani, że jest starym obłudnikiem, bo nie jest zwolennikiem naszej grupy. My nie jesteśmy rozdzieleni, wszyscy jesteśmy jednym ciałem. My - jedni są w nadziei i w doktrynie, inni w Biblii, inni zaś w miłości. To osłabiło naszą wiarę i sparaliżowało nas. Tak jest.
60
Co to sprawiło? Z orłów zrobiło to kurczaki, z ptaków niebiańskich ptaki poruszające się po ziemi. Co za... Kura jest ptakiem, to prawda, lecz ona jest przyziemnym ptakiem. Ona zakłada swoje gniazdo tutaj na ziemi, gdzie każda łasica, która przechodzi wokoło, porywa jej jajka i zabija jej kurczęta, i tym podobnie. Lecz nie tak orzeł; on buduje gniazdo tak wysoko, że nikt nie może go tam tknąć.
Bóg przyrównuje Swoje dziedzictwo do orłów, wiecie. To się zgadza. A my mamy grupę zielonoświątkowych kurczaków, nie orłów. Co było tego przyczyną? Dawaliśmy im pokarm dla kurcząt. To właśnie był powód tego - jakieś wyznanie wiary czy denominacja, a nie Słowo żyjącego Boga. My szarpaliśmy tym i odwróciliśmy to, i uczyniliśmy z tego to, co chcieliśmy z tego zrobić, by utworzyć organizację; dodaliśmy dogmaty dokładnie tak, jak uczynił katolicki kościół - to samo. Nic dziwnego, że ona była matką nierządnic.
61
Tak jest, oni dają im pokarm dla kurcząt - denominacyjne wyznanie wiary; i oni wyrośli na tym, i to jest wszystko, co oni wiedzą. Oni są przyziemni. Nie wiedzą, jak mają podnieść swoje stopy i podnieść się do obecności Boga i żądać zwycięstwa. Oni nie umieją krzyczeć na chwałę Bogu. Oni nie wiedzą, jak mają przyjąć Boskie uzdrowienie. Człowiek może im to mówić, a oni ryczą jak muły. Nic o tym nie wiedzą.
Nie mam zamiaru... Wybaczcie mi proszę, jeżeli powiedziałem coś złego. Nie chciałem mówić nic złego. Chciałem tylko wysunąć pewien punkt, żeby ludzie... Człowiek może im mówić o Boskim uzdrowieniu, a oni odwracają się plecami. Wszyscy - nawet nasze zielonoświątkowe grupy zaprzeczają temu.
Czy wiedzieliście, że rzymskokatolicki kościół był na początku kościołem zielonoświątkowym? Dwa tysiące lat doprowadziły go do tego stanu. Niech tylko zielonoświątkowa organizacja postępuje dalej tak, jak postępuje, a za sto lat będzie w gorszym stanie niż rzymskokatolicki kościół. To właśnie sprawia dodawanie wyznań wiary i dogmatów; zrobiliście z nich kurczęta zamiast orłów.
Bóg jest Jahwe Orłem. Wszyscy ci mali są orlętami. Bracie, one wiedzą, jak mają polecieć i wzbić się w niebiańskie przestworza ponad wszystkie te brednie tutaj na ziemi, które są lansowane. One nie chcą żadnego z waszych zgromadzeń na podwórku. One wzbijają się do niebiańskich sfer, tam gdzie są gwiazdy, i oddychają świeżym i czystym powietrzem. Tak jest. O, tak.
62
Ludzie zmodernizowali nasze zgromadzenia, tyle właśnie oni uczynili. I jeszcze inna sprawa, którą uczynili: oni wprowadzili niemoralność do naszych kobiet. Dokładnie. Nasi mężowie, nasi bracia umieszczają ich do denominacji i mówią: „Jeżeli ty nie... Jeżeli wydaliśmy ci twoją kartę, to ci ją odbierzemy - twoją kartę członkowską. Patrz, nie będziesz mógł już nigdzie głosić, ponieważ będziemy cię szantażować i oczerniać.” A ludzie boją się tego. To robi z człowieka kurczaka.
Bracie, otrząśnij się. Powróć. To jest jubileusz. Ty jesteś orłem. Nie pozwól komuś, aby ci wmawiał, że jesteś myszołowem czy kurczakiem. Wybacz mi. Ty jesteś... Nie jesteś myszołowem, ani sępem. Tak jest. Jesteś przecież orłem. Tak jest. Nie troszczysz się o te stare wyznania wiary i denominacje. Powracajmy; jesteśmy przecież orłami; latamy w niebiańskich sferach. Amen.
63
Orzeł może wzbić się na taką wysokość, o jakiej żaden inny ptak nie może ani pomyśleć. Gdyby go ktoś próbował naśladować, rozpadłby się. On jest specjalnie zbudowanym ptakiem, tak jest, naprawdę. Powiem wam: człowiek, który jest zrodzony z Ducha Bożego, jest specjalnie zbudowanym mężczyzną czy kobietą. Alleluja. Oni są zrodzeni przez Ducha Świętego w nich i wiedzą, jak mają postępować i co mają czynić, by być synami Boga. Amen. To jest prawdą. Wy wiecie, że to prawda.
Tak jest, nie musimy iść gdzieś... Nasze kobiety - dawniej było to hańbą dla naszych kobiet strzyc sobie włosy. Obecnie to czynią. Dawniej było to złe, gdyby nasze kobiety nosiły makijaż; jednak dzisiaj go noszą - zielonoświątkowe kobiety.
Poszedłem tutaj niedawno do jednego z naszych słynnych kościołów zielonoświątkowych. Oni wiedzieli, kto przybywa; więc ja im po prostu głosiłem Słowo. I kiedy je głosiłem, niemal wszyscy wstawali i wychodzili. Nie mieli niemal tylu słuchaczy, by urządzić lekcję szkoły niedzielnej. Przyszły tam niewiasty z ostrzyżonymi włosami, chłystkowie Ricky i Elwisowie, i oni wszyscy pouciekali, jeden w tą stronę, inny w tamtą stronę, a byli to nauczyciele szkoły niedzielnej. Ja powiedziałem: „Ta banda kurczaków; oni nie potrafią znieść dobrego świeżego pokarmu.” To się zgadza.
Trzeba nam Ducha Świętego. Orły spożywają orli pokarm. Orły nie żyją z wyznań wiary. One żyją z Ducha Świętego. One żyją z Chrystusa. Prawdziwe Boże orły, one musiały się urodzić w szczególny sposób.
64
Kurczę mówi: „Ja jestem również ptakiem.” Wiem, że jesteś ptakiem, to się zgadza, lecz nie jesteś orłem. Oni tego nie słuchają. Oni tego nie mogą znieść. Oni nie mogą tego przyjmować i karmić się tym. Oni tego po prostu nie mogą przyjąć. Dlaczego? Oni tego nie mogą przyjąć; nic o tym nie wiedzą.
Uczynili nasze zgromadzenia formalnymi, sparaliżowali je. Nasze zbory zostały sparaliżowane przez modernizm. Mamy duże wspaniałe kościoły, wielkie wspaniałe organizacje, wielkich zacnych doktorów teologii.
Jeżeli miałem kiedykolwiek respekt względem kobiety, była to pani McPherson, żona Rolpha McPherson, miła prosta chrześcijanka. Byłem na śniadaniu chrześcijańskich biznesmenów i rozmawiałem z jednym z nich, siedzieliśmy tam i rozmawialiśmy, mając... Był to obiad, tak jest. A brat Teeford powiedział mi, on rzekł: „Bracie Branham, zastanawiam się, dlaczego nie wyszedłeś, by zobaczyć się z nami.” Było to dawno temu. A siostra McPherson - ona wyszła ze staromodnego zielonoświątkowego domu. Jej ojciec i matka byli jednymi z zielonoświątkowych pionierów.
65
I ja powiedziałem: „Otóż...” Zaczęliśmy rozmawiać o innym bracie, który założył wielki kościół i wziął ze świątyni niemal wszystko, co mieli, i wszystko, co oni... stało się to w ten sposób. Ja powiedziałem: „Hm, to jest bardzo kiepski komplement dla tutejszego kościoła, jeżeli oni idą tam i budują kościół za miliony dolarów, a mają już jeden zbudowany tutaj.” Dalej powiedziałem: „Głodne dzieci jedzą z kubłów na śmiecie; one są głodne. To wszystko.”
I kiedy zaczęliśmy rozmawiać o tym, siostra McPherson powstała i powiedziała: „Rolph, to prawda.” Ona rzekła: „Cóż innego mamy tutaj, prócz białego słonia za milion dolarów?”
Ja powiedziałem: „Gdybyście powrócili do tej Ewangelii, w obronie której stała pani McPherson, po chrzest Duchem Świętym i po moc Bożą, zamiast po tytuły doktora, doktora filozofii, doktora teologii, i wszelkiego rodzaju wykształcenie tutaj.” Trzeba nam powrócić do wylania Ducha Świętego, z powrotem do Ewangelii, z powrotem do kierownictwa Duchem Świętym. Tak jest. Oni wychodzą do publiczności i widzimy te kobiety kaznodziejki, mające krótko ostrzyżone włosy oraz wszelkiego rodzaju... Wy wiecie, jak one postępują.
Czy wiecie, co to sprawia? Wyszedłem z domu pewnego dnia tutaj w tym kraju - nigdy nie widziałem takiej kobiety, jak tutaj w Los Angeles; miałem zamiar modlić się o nią. Myślałem, że ona jest trędowata. Lecz ja już widziałem trędowatych; ona tak nie wyglądała - miała zielony kolor pod oczami i tym podobnie. Pomyślałem sobie, co to jest... Zacząłem podchodzić do niej i powiedziałem: „Pani, ja jestem misjonarzem. Widziałem już trędowatego. Widziałem również chorującego na pelagrę. Widziałem wszystko możliwe, lecz nie widziałem jeszcze czegoś takiego. Jestem kaznodzieją, czy pozwolisz, żebym się pomodlił o ciebie?” Oto podchodziła następna kobieta; wyglądała podobnie jak ona. Pomyślałem: „Chwileczkę tylko.”
66
Co to było? Ależ, to jest hańba. Może ślicznie wyglądająca kobieta, lecz wiecie, nie powinnyście wyglądać jak jakiś dziwoląg, jak jakieś prehistoryczne stworzenie, jak jakaś istota z Marsa.
Wy jesteście znowuzrodzonymi świętymi Bożymi. Pozostańcie takimi, jakimi was Bóg stworzył. To się zgadza. Wiele z tych zielonoświątkowych kobiet... Kiedy kobieta tak postępuje - fałszywie na zewnątrz - to, co jest na zewnątrz wyraża tylko to, co jest wewnątrz. Zatem, ona jest fałszywa wewnątrz. Ona ma fałszywą denominację, której się trzyma zamiast Chrystusa, który ma napełniać jej życie mocą Swego zmartwychwstania. Zamiast tego ona przyjęła jakieś wyznanie wiary ludzkiego pochodzenia. To zewnętrzne zawsze wyraża to, co jest wewnątrz. Drzewo bywa poznane według owoców, które rodzi. O, moi drodzy.
Wiem, że sobie może myślicie, iż jestem krytycznie usposobiony, lecz ja nie jestem. Staram się wam tylko powiedzieć to, co jest prawdą. Spójrzcie, gdzie doszły nasze kościoły dzisiaj. Spójrzcie, gdzie jesteśmy. Ależ, nasze by matki nie pomyślały o czymś takim. Naszym braciom nie przyszłoby na myśl coś takiego, jak organizacja. Patrzcie, gdybyście w owych czasach powiedzieli coś o tym, oni by się wyśmiali wam w twarz. My mówimy: „My wyszliśmy z tych wymiocin. Wyszliśmy z tego walania się w błocie. Bóg nas wywołał.”
Nie chcemy przecież jak Izrael wracać do Egiptu po garnki pełne mięsa. Bóg wyprowadził nas z tego, a my chcielibyśmy znowu powrócić?
Powróciliśmy i widzimy, co mamy; to samo, co mają oni. Nie może kocioł przyganiać garnkowi. Tak jest. To się zgadza. Jeden jest za sześć a drugi za pół tuzina. Wyznania wiary i inne rzeczy odseparowały nas po prostu. Lecz bracie... O, mógłbym pozostać przy tym długi czas. Nie róbmy tego jednak. Pozwólcie, że wam powiem jedną dobrą nowinę. Teraz jest rok jubileuszu. Jeżeli zaplątaliście się do tego paskudztwa i bredni, to wracajcie. Mamy przecież dziedzictwo.
67
Ojcowie Pięćdziesiątnicy walczyli, by zdobyć nagrodę, i żeglowali przez krwawe morza. Nie kroczmy tym kwiecistym łożem łatwizny przez przyłączenie się do jakiejś organizacji, nie usadówmy się gdzieś i nie mówmy: „Niechaj będzie Bóg błogosławiony, ja jestem zielonoświątkowcem.”
Miejmy prawdziwe przeżycie. Powróćmy do Boga. Powróćmy do pokarmu dla orłów. Wróćmy do przewodnictwa Duchem Świętym. Wróćmy do Słowa Bożego. Wróćmy do postu i modlitwy.
Patrzcie, kościół zapomniał już dawno o nabożeństwach na ulicy. Kościół zapomniał o całonocnych modlitwach! Patrzcie, oni się już więcej nie potrafią modlić ani piętnaście minut. O, moi drodzy, kiedy się modlą, jest to tylko coś formalnego, a połowa z nich zasypia. Ależ to jest hańba. Kurczaki próbują spożywać pokarm dla orłów; nie możecie tego czynić. Nie strawicie tego. To się zgadza. Nie jesteście zbudowani do tego. Nie jesteście przystosowani do tej szorstkiej części tego. Musicie być zbudowani szorstko. I możecie to otrzymać tylko wtedy, kiedy narodzicie się na nowo i zmienicie swoją drogę i powrócicie. Amen. Tak jest.
68
O, tak, pora powrócić. „Powrócić do czego, bracie Branham? Wrócić do organizacji, z której wyszedłem?”
Nie! Wracaj do twego dziedzictwa, do dziedzictwa, które nam zostawił nasz Ojciec!
„Jak On postąpił - jakie dziedzictwo On nam zostawił?”
„Czekajcie w mieście Jeruzalem, aż zostaniecie wyposażeni mocą z wysokości.” To jest to dziedzictwo.
Nie: „Idź i przyłącz się do tego albo przyłącz się do tamtego, idź i przyłącz się do tego.” Czekajcie, aż moc zstąpi z wysokości. „Jak długo?” Aż. „Jeden dzień? Dwa dni?” Czekajcie aż. Nie przyjmujcie jakiejś małej emocji, jakiegoś małego podniecenia. Czekajcie tam, aż będziecie martwi i pogrzebani, i narodzeni na nowo w Jezusie Chrystusie, a każde uderzenie pulsu waszego życia będzie wyrażać Jezusa Chrystusa, żebyście mogli zobaczyć życie Chrystusa odzwierciedlone bezpośrednio w waszym życiu, w sposobie waszego chodzenia. Tak jest - aż będziecie mogli znaleźć tą moc, którą oni mieli wówczas na początku.
69
Z powrotem do dziedzictwa Pięćdziesiątnicy. Tak jest. To jest wasza posiadłość. Denominacja nie jest waszą posiadłością. Wylanie Ducha Świętego jest waszą posiadłością. Nie zielonoświątkowa organizacja - wasi ojcowie wyszli z czegoś takiego. Przeżycie chrztu Duchem Świętym jest waszą posiadłością.
Zbadajcie samych siebie. Rozlega się głos trąby. „Co to za trąba?” Słowo - Boża trąba - Duch Święty w Słowie!
O, poeta wyraził to właściwie, kiedy powiedział:
Narody się załamują, Izrael się budzi
Znaki, które przepowiedzieli prorocy;
Dni pogan zliczone strachem obciążone;
Powróćcie rozproszeni do swej własności.
Dzień odkupienia jest blisko,
Serca ludzi zamierają ze strachu;
Bądźcie napełnieni Duchem,
Miejcie lampy oporządzone i czyste.
70
Dzisiaj mamy kaznodziejów, pełnych etyki, wykształconych, fajnych uczonych w sztywnych kołnierzach. Potrafią wystąpić i ani się nie poruszą, nie mają ani jednego włosa na krzywo, nie wypocą ani kropli potu, i po prostu stoją tam i mówią, i ach, podają artykuły kościoła i wszystko jest po prostu tak piękne - przez piętnaście minut, podczas których śpicie; następnie odchodzicie do domu. A nazywacie siebie zielonoświątkowcami.
Bracie, trzeba nam starego szorstkiego kaznodziei z głębi lasów, który wystąpi w roboczych spodniach i uderzy w kazalnicę (Alleluja!), będąc namaszczony mocą Bożą. On nie będzie głosił dłużej jak pięć minut, a Duch Święty uchwyci zbór i on będzie szybował przez całą noc w niebiańskich sferach. To są orły. One nie będą dziobać w kółko gdzieś na podwórku; one wzbijają się po swój pokarm na niebiańskie miejsca.
71
Rozlega się brzmienie trąby. Tak jest, powróćcie rozproszeni! Jeśli zaprzedaliście swoje dziedzictwo, jeśli się zaprzedaliście i czyniliście podobne sprawy... Co ja teraz mówię? Powróćcie. Jeżeli przyłączyliście się do jakiegoś kultu, który próbuje was powstrzymać od społeczności z innymi braćmi, to zostawcie ten kult. Obecnie mamy jubileusz. Amen. Czuję się religijnie. Wracajcie. Wracajcie. Teraz jest jubileusz. Nie przegapcie tego. Pamiętajcie, nie zaprzepaśćcie tego.
Jeżeli jesteś zaprzedany, jeżeli odszedłeś do tego świata, jeżeli zgrzeszyłeś, jeżeli wiesz, że kiedyś miałeś to przeżycie, lecz odszedłeś i przyłączyłeś się tam, gdzie możesz mieć społeczność z pozostałymi, jeżeli uczyniłeś wszystkie te rzeczy... Nie dbam o to, co uczyniłeś, jeżeli jesteś synem, to masz prawo powrócić teraz, ponieważ mamy rok jubileuszowy. Mamy czas jubileuszu.
72
Lecz jeśli usadowiłeś się gdzieś za murami, zapisałeś tam swoje nazwisko i zakotwiczyłeś się, to stałeś się całkiem kurczakiem i nic więcej nie stanie się dla ciebie, ponieważ tego nie usłyszysz. Ty wyjdziesz i będziesz mówił: „Cóż, sądzę, że miałem rację. Słyszałem to już przedtem.” Rozumiesz? Odejdziesz do domu, wyśpisz się z tego i wstaniesz z łóżka następnego poranka.
Lecz jeśli jesteś przekonany, to nie wyśpisz się z tego. Nie możesz strząsnąć z siebie Słowa Bożego. Jeśli jesteś orłem, to coś dostrzegłeś!
Brzmi to świętokradczo, lecz mam nadzieję, że nie odbierzecie tego w ten sposób, w każdym razie nie myślę tego w tym sensie.
Pewien farmer chciał nasadzić kwokę, ale nie miał... A więc, miał jajka, by je włożyć pod nią, brakowało mu tylko jednego, więc włożył pod nią orle jajko. Kiedy wykluł się ten mały orzełek, był najdziwaczniejszym ptakiem, jakiego kiedykolwiek widzieliście między tymi kurczętami. Był naprawdę dziwnym ptakiem. Więc on... Ta stara kwoka kwokała i spożywała niemal wszystko. A ten biedny malec - nie był to pokarm dla niego. On nie mógł tego po prostu znieść. I ciągle musiał słuchać kwokania tej kwoki. Co to znaczy? Urządzamy przyjęcia podając kołacze na kolację, towarzyskie spotkania, potańcówki, gramy w karty oszukując innych. Widzicie, on jest orłem, nie mógł po prostu zrozumieć tych bredni.
73
Pewnego dnia matka orlica poszukiwała go. Musiał to być rok jubileuszu dla tego małego orła. Jego matka przelatywała nad nim i krzyknęła. On spojrzał do góry i powiedział: „To brzmi właściwie.” On coś usłyszał.
Ona powiedziała: „Synu, ty nie jesteś kurczęciem; ty jesteś orłem. Wyjdź z tego.”
Zapytał: „Mamo, jak się wydostanę?”
Ona powiedziała: „Zacznij po prostu machać skrzydłami. To jest dane ci od Boga wyzwolenie. Jesteś urodzony jako orzeł. Ty masz dziedzictwo. Wzbij się wyżej. Wydostań się z tych bredni. Wracaj z powrotem.”
On machnął skrzydłami cztery lub pięć razy. A gdy to uczynił, usiadł wprost na słupku na tym podwórku - bezpośrednio w środku organizacji zielonoświątkowej. Matka powiedziała: „Synu, będziesz musiał skoczyć wyżej, niż na ten słupek, inaczej nie mogę cię zabrać.” Przy następnym skoku osiadł na skrzydłach swojej mamy i poszybował do niebiańskich sfer.
Takie nawoływanie rozlega się dzisiaj, bracie. Powróćcie. Nie jesteście kurczakami, jesteście orłami. Wracajcie. Tak jest. Wiemy, że to jest prawdą.
74
Obecnie brzmi trąba; ona ogłasza, że mamy rok jubileuszowy. Słyszeliście na przykładzie tego starego patriarchy dzisiaj rano i w tych poselstwach, co to było. Mówię wam dzisiaj wieczorem, że ta obietnica jest aktualna. Wracajmy więc z powrotem. Paweł powiedział w Dz. Ap. względnie w 1. Liście do Koryntian 14,8: „Gdyby trąba wydała niepewny dźwięk, któż będzie się gotował do boju?”
Mamy wielkich mężów przemierzających dzisiaj świat; wszystkie kościoły organizują się razem jako wielka polityczna machina, ludzie występują jako jakiś wielki ustrój - dochodzą do tego. I nim zdacie sobie sprawę z tego, metodyści biorą swoich ludzi i odchodzą w tamtą stronę, baptyści biorą swoich i odchodzą w tamtą stronę. I jeden nie wie, co czyni ten drugi.
75
O łaski, przecież nie o to chodzi. Trąba wydaje niepewny dźwięk. „Chodź, przyłącz się do tego wyznania wiary, chodź, przyłącz się do tamtego wyznania wiary.” A Biblia mówi coś innego. Tak jest - jeżeli trąba nie wydaje wyraźnego dźwięku, to nie możesz - ty nie wiesz, na co masz się przygotować.
Lecz kiedy widzisz trąbę Bożą ogłaszającą Słowo Boże, a Bóg potwierdza je cudami i znamionami, zgodnie z tym, jak On zapowiedział - to jest właściwe. Jeżeli trąba wydaje niepewny dźwięk, to naczelny Wódz nie potwierdzi tego wołania. Bracie, to przyprawia mnie o mdłości. Naczelny Wódz nie potwierdzi tego wołania. Bo On powiedział w Ew. Marka 16: „Idźcie na cały świat, a te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą.” Tak mówi naczelny Wódz. „W Moim imieniu diabły wyganiać będą, nowymi językami mówić będą.” Alleluja. Takie wołanie się rozlega. Naczelny Wódz powiedział: „Ja potwierdzę ich przez to.” On również powiedział w Ew. Jana 14,12. - naczelny Wódz powiedział: „Kto wierzy we Mnie (nie ten, kto mówi, że wierzy), lecz kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię, i on czynić będzie.” Amen. To jest wyraźny dźwięk.
On powiedział... Tamci Żydzi rzekli: „Ależ, ty jesteś człowiekiem, czyniącym samego siebie Bogiem.”
On powiedział: „Jeżeli Ja nie czynię spraw Mojego Ojca, to Mi nie wierzcie.” Amen. Zastosujmy to dla kościoła. Chwała... Racja. „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą.”
Tam i z powrotem poprzez całą Louisianę na końskiej bryczce albo w starym fordzie model T z oponami otoczonymi drutem, jeździli wasi ojcowie, głosząc to przeciw tym dogmatom, które dodaliście do tego. Wyjdźcie z tego. Wracajcie. Powróćcie. Pokutujcie. Powróćcie tam, skąd wyszliście. Mamy rok jubileuszu. „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą.” Tak jest.
76
O, pozwólcie, że to powiem. (Wiem, że to jest nagrywane na taśmę). Ty bogaty laodycejski kościele mówisz: „Ja niczego nie potrzebuję.” Wiecie, Biblia mówi, że takimi będziecie. Ona mówi: „Jesteście letni.”
O, mówicie: „My krzyczymy i uwielbiamy Boga.” O tak, Izrael uczynił to samo i popełnił taki okropny błąd. I nie o to chodzi.
Mam na myśli płonącą gorliwość dla Boga - nic nie może jej zatrzymać. Spójrzcie na tych z Listu do Hebrajczyków 11. rozdział - jedno skinienie od Boga, a ci patriarchowie podbijali królestwa, zaprowadzali sprawiedliwość, zamykali paszcze lwom, zgasili moc ognia. Oni czynili te rzeczy we wierze - na jedno tylko skinienie od Boga.
77
Dzisiaj Bóg może posłać kaznodzieję i on uderza tym Słowem tak mocno, jak tylko potrafi, a my kładziemy się spać, rano wstajemy i wychodzimy. Nic dziwnego, że jesteście otoczeni murami - kościół jest w murach. Ja wiem, że to jest nagrywane. Pójdzie to do wielu miejscowości. Rozumiecie? Rozchodzi się to po całym świecie, ponieważ sprzedajemy taśmy do całego świata; idą do misjonarzy na obcych polach misyjnych.
I ja mam na myśli każdego z was. O tak. Wracajcie. To jest czas powrotu, w czasie, gdy rozlega się nawoływanie. Tak jest, te znaki będą towarzyszyć synom, nie niewolnikom, ani sługom, lecz synom. „Te znaki będą towarzyszyć wierzącym.” I „żaden człowiek nie może nazwać Jezusa Chrystusa, tylko przez Ducha Świętego.” To się zgadza. Może mówisz, że to potrafisz powiedzieć, lecz Duch Święty musi to potwierdzić i udowodnić. Tak jest.
78
O, bogata Laodycjo, mająca kościół na zewnątrz - raczej Chrystusa na zewnątrz kościoła, który puka próbując wejść do środka. Mówisz: „Jestem bogaty i niczego nie potrzebuję.”
Oczywiście, wy dotrzymujecie kroku metodystom i baptystom, przerośliście ich liczebnie, lecz gdzie jest ta moc Boża, która przypadła pięćdziesiąt lat temu? Gdzie jest ta gorliwość, która płonęła w sercach tych ludzi, którzy szli pieszo wzdłuż torów kolejowych, zbierali kukurydzę i wykruszali ziarno dla siebie, by móc przynieść Ewangelię? Z powodu nas obracają się w swoich grobach. Przynosimy hańbę naszym ojcom i matkom, którzy walczyli, by zdobyć nagrodę. A my troszczymy się w kółko o nasz luksus, by mieć denominację... Powiedziałem wam już dosyć, abyście to zrozumieli. Jest czas powrotu!
79
Bóg wyciągnął Swój wybrany kościół z tych denominacji pięćdziesiąt lat temu. Bóg wyciągnął tą resztkę z nich. Obecnie mamy jubileusz. On nawołuje znowu. Powrót - jubileusz! Przed pięćdziesięcioma laty Bóg wyciągnął ich z tego, a dzisiaj wieczorem On próbuje uczynić to znowu. Będziemy kontynuować jutro wieczorem, przeciągnąłem już o piętnaście minut. Pochylmy nasze głowy.
Narody się załamują (Chrystus jest wszędzie.)
Izrael się budzi (On ma swe własne państwo,
swe własne pieniądze, swoją własną armię.
On jest w Organizacji Narodów Zjednoczonych.)
To znaki, które przepowiedziała Biblia.
Dni pogan zliczone, grozą obarczone
(Atomowe bomby i wszystko inne).
O, powróćcie rozproszeni do swej posiadłości.
(Mamy teraz rok jubileuszowy!)
Odkupienia dzień jest blisko,
Ludzkie serca zamierają w strachu.
Bądźcie napełnieni Duchem
Miejcie lampy oporządzone i czyste.
Patrzcie w górę, wasze odkupienie jest blisko.
80
Powróćcie! Wracajcie! Duch Święty woła: „Wracajcie!” Wyobrażam sobie, jak Jezus spoglądał z góry na Jeruzalem i On płakał. On ich miłował, a oni Go odrzucili.
Człowiek, który jest napełniony Duchem Świętym, może się rozejrzeć w zborze dzisiaj wieczorem i zobaczyć ludzi, którzy powinni lśnić się chwalebną mocą Bożą. A Duch Święty w moim sercu płacze żałosnymi łzami. Co my uczyniliśmy?
Bóg wywołał nas - naszych ojców pięćdziesiąt lat temu, a my tam wróciliśmy. I widzicie, co stało się z nami - haniebna grupa nazywająca się zielonoświątkowcami - ludzie, którzy palą, piją, żenią się trzy lub cztery razy, kobiety strzygą sobie włosy, malują się, noszą szorty i niemoralne odzienie i wszystko możliwe, a nazywają same siebie siostrami zielonoświątkowymi. Jaka to hańba dla imienia Chrystusa. Jaka hańba pada na Jego kościół. Nic dziwnego, iż On mówi, że imiona bluźniercze były znalezione w Babilonie - organizacja, zamęt, wszystko pogmatwane, i wszystkie możliwe sprawy. Gdzie w tym wszystkim jest Chrystus? Wracajcie, ludzie.
81
Zastanawiam się dzisiaj wieczorem, kiedy mamy pochylone nasze głowy... Ludzie wierzą, iż to jest prawdą - że powinniśmy powrócić w czasie tego jubileuszu. Jest to ostatnie wołanie Boga do Jego kościoła. Jeżeli tak odczuwacie, podnieście wasze ręce do Boga i powiedzcie: „Boże, ja pragnę przyjść.” Proszę, podnieście wasze ręce i mówcie: „Ja wierzę w to; ja temu wierzę.” Wszystkie orły teraz, które wiedzą i wierzą...
Nasz niebiański Ojcze, Ty widzisz te ręce. Co najmniej połowa tych słuchaczy albo więcej ma podniesione swoje ręce i oni wiedzą, że to jest prawdą. Boże niebios, ześlij Ducha Świętego, Panie. Widzę, że nastaje ciemna pora, serca ludzi stają się woskowe - chłodne i formalne. Kościoły zeszły na manowce. Oni nie znają tej gorliwości i miłości i mocy, którą mieli przed pięćdziesięcioma laty w ruchu zielonoświątkowym. Oni porobili sobie małe groty. Otoczyli się murami i nie mogą wyjść na wolność w czasie jubileuszu. Nigdy tak nie było.
82
I Boże, Ty jesteś Bogiem, który się nie zmienia. Ty jesteś tym samym przez cały czas. Twoje przykazania nie mogą się zmienić. Każda decyzja jest doskonała, dlatego ona nie musi być zmieniana. Ona jest doskonała. Jest to Twoje Słowo. Niechaj tak jest dzisiaj wieczorem, Panie. Niech Twoi słudzy, wszędzie - wielu bogobojnych mężczyzn, Panie - niech stoją w tych dniach po całym kraju i głoszą: „Wracajcie, wracajcie.” Ich twarze rumienią się z powodu zażenowania, kiedy wizytujący kaznodzieje przychodzą do zboru i widzą te kobiety i mężczyzn, i co oni robią i jak postępują. A przychodzą kaznodzieje napełnieni Duchem Świętym i oni to wiedzą; ich twarze rumienią się. Co mogą zrobić? Jeżeli powiedzą coś przeciw temu, to ten organizacyjny system wyłączy ich.
O, Boże, wyprowadź spośród nich tych orłów, Panie. Wyjmij ich z tej klatki; mamy rok jubileuszu. Wyprowadź ich do wolności i Ducha Świętego. Niech stoją na życie lub śmierć. Nasi praojcowie porzucili metodystów, baptystów i luteranów. Potem generacja za generacją oni zorganizowali się na nowo i zaprzedali się. Ty wywołałeś Swoje orły z tej zagrody, z tego podwórka. Panie Boże, Ty jesteś tym samym Bogiem dzisiaj wieczorem, wywołaj ich znowu, Panie. Mamy czas jubileuszu.
83
I daruj tego, niebiański Ojcze, żebyśmy nim zakończy się ten tydzień zobaczyli moc Bożą przywracającą znowu wielkie cuda i znamiona. Niech chorzy zostaną uzdrowieni, kalecy niech odejdą zdrowi. Niechaj chromi chodzą, ślepi widzą, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, a moc Boża niech jest zamanifestowana w sercach. Spełnij to.
Rozpocznij na nowo przebudzenie, Panie. Wyprowadź ludzi z tych całkiem chłodnych, formalnych spraw, które oni czynią - grają trochę muzyki i tańczą, i myślą, że znajdują się w Duchu - na skutek rytmu tej muzyki. O, Boże, święci Boży potrafili tańczyć tam i z powrotem na ulicach względnie w barze, czy gdziekolwiek, będąc pod mocą Boga, kiedy tańczyli w Duchu. Oni krzyczeli i chwalili Boga. Wydaje się, że oni żyli inaczej na zewnątrz, Panie. A Twój kościół wyraża na zewnątrz to, co w nim jest - pustka, płycizna, wyznania wiary, denominacje; jest pożarty przez raka, cały zarażony złośliwością. Jest to gnijący wrzód, na pewno.
84
Modlę się, Boże, żebyś Ty przyjął moją ofiarę dzisiaj wieczorem, kiedy kładę ją na złotym ołtarzu razem z ofiarą Chrystusa, który nauczał tego Słowa. I ja wołam dziś wieczorem, Panie, niech Twój Duch przyprowadzi kościół z powrotem. Spełnij to, Ojcze. Poruczam te słowa Tobie w imieniu Jezusa Chrystusa. Poruczam ten zbór Tobie; poruczam tą grupę ludzi Tobie. O, Panie Boże, uczyń coś dla nas, modlę się. Wysłuchaj modlitwę Twego sługi. Spełnij to, Panie. Proszę o to szczerze z całego mego serca w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
85
Czy Go miłujecie? Czy Mu wierzycie? Czy wierzycie, że to jest godzina powrotu? Jest już zbyt późno, by zacząć teraz usługę uzdrawiania. Podejmę się tego jutro wieczorem. Jest zbyt późno. Pragnę pozostać u tego jeszcze na chwilę.
Czy myślicie, że ja zwariowałem? Nie zwariowałem. Nie postradałem zmysłów. Wiem dokładnie, o czym mówię. Wiem, że to jest prawdą. Kościół jest zepsuty do szpiku kości. To się zgadza. On musi narodzić się na nowo. Musi powrócić do swego dziedzictwa. On musi powrócić do wylania Ducha Świętego. Musi powrócić do czegoś...
O, ty mówisz: „Ja jestem zielonoświątkowcem.”
O, bracie, ja wstydzę się nazywać zielonoświątkowcem, nie z powodu świętej nazwy Zielone Święta, lecz dlatego, że mógłbym być innym. Chcę oddać moje własne życie, pragnę położyć się na ołtarzu Bożym i powiedzieć: „Panie, uderzaj mnie i przekształć mnie i weź mnie, aż będę całkiem innym od tego, jakim jestem obecnie. Uczyń mnie Twoim i prowadź mnie, Panie.”
Byłem zbyt dużo prowadzony przez człowieka; chcę być prowadzony Duchem Bożym. Ja wyznaję, że to jest wylanie Ducha Świętego. Pragnę do niego powrócić, by zobaczyć przebudzenie. Amen.
86
Czy temu wierzycie? Podnieśmy nasze ręce i śpiewajmy „Miłuję Go.” Podaj nam akord, siostro, jeżeli zechcesz teraz. W porządku, podnieście wszyscy swoje ręce i śpiewajcie z całych sił: „Miłuję Go.” A kiedy tak czynimy, powstańmy na nasze nogi. Wyraźcie teraz wszyscy wspólnie, że Go miłujecie. Bądźmy prawdziwymi zielonoświątkowcami.
Miłuję Go, miłuję Go
Bo On wpierw umiłował mnie
I wykupił zbawienie me na Golgocie.
Nućmy to teraz. Jeżeli koło ciebie stoi metodysta, baptysta, względnie prezbiterianin albo zielonoświątkowiec, uściśnijcie sobie wzajemnie dłonie i powiedzcie: „Niech ci Bóg błogosławi, bracie; wracajmy.” Mówmy to jedni drugim, kiedy się odwracamy i ściskamy dłonie z wszystkimi będącymi tutaj.
87
Ja... [Słuchacze uściskają sobie wzajemnie dłonie - wyd.] Powiedzmy to razem: „Wracajmy; wracajmy; wracajmy; wracajmy.” Brat Holstein powiedział: „Ty głosiłeś dokładnie Azusa Street.” Amen. Wracajmy.
Miłuję Go (podnieśmy nasze ręce) Miłuję Go,
Bo On wpierw umiłował mnie.
I wykupił zbawienie me na Golgocie.
Krew Jezusa Chrystusa...
O, kosztowny jest ten strumień,
Który mnie czyni białym jak śnieg.
Nie znam żadnego innego źródła,
Nic prócz krwi Jezusa.
Nie znam żadnej organizacji; nie posiadam niczego. Wszystko, co mam, zawdzięczam Jemu. Jezus zapłacił to wszystko, dlatego wszystko zawdzięczam Jemu, grzech pozostawił szkarłatną plamę, On obmył ją i wybielił jak śnieg.
Miłuję Go (Powstańmy i uwielbiajmy Go po prostu)
Miłuję Go (Dziękuję Ci Ojcze, dziękuję Ci. Modlę się,
Panie, abyś zesłał Swego Ducha Świętego.)
umiłował... (O Boże, zabierz nas z powrotem, Panie,
do tego przeżycia. Zlej na nas Ducha Świętego.)
I wykupił zbawienie me na Golgocie.
88
Gdy muzyka gra dalej, miejmy dalej podniesione nasze ręce. Miłujmy Go tylko; uwielbiajmy Go. Módlmy się każdy w swój własny sposób. Módlcie się tak, jak to czynicie w waszym zborze. Wszyscy, którzy pragniecie świeżego chrztu, podnieście i potrząsajcie waszymi rękami tam i z powrotem. „Ja pragnę świeżego chrztu... O, Boże, chwała Ci Jezu. Boże, ześlij na nas Ducha Świętego. Zabierz nas z powrotem do tych przeżyć. Wybacz nam nasze przestępstwa, Panie, i pomóż nam przyjść do tego poznania mocy i prawdy Ewangelii. Spełnij to, Panie.
... zbawienie me na Golgocie.
Wprost tam, gdzie stoicie, uwielbiajcie po prostu Boga bezpośrednio w wasz własny sposób, wprost tam, gdzie stoicie. Powiedzcie: „Boże, ja to pragnę przyjąć w tej chwili, obiecuję Ci w tej chwili, że nie przestanę usiłować, aż moja dusza powróci do tego właśnie przeżycia.” Ilu z was uczyni to razem ze mną? Podnieście swoją rękę. „Nie przepuszczę okazji; uchwycę się ołtarza.”
Miłuję Go...
Będę się modlił; będę się modlił. Uczynię wszystko, Panie. Prowadź mnie z powrotem, przyprowadź mnie do mego dziedzictwa. Przyprowadź mnie z powrotem na moje właściwe miejsce.„
... umiłował mnie (chwała Bogu)
I wykupił zbawienie me na Golgocie.
89
O, błogosławione bądź imię Pańskie. O, Boże, ześlij Swoją moc. Wyślij Twoich proroków, Panie. Wyślij ich ze Słowem; nie pozwól im zawrzeć kompromisu odnośnie żadnej rzeczy. Poślij nas z powrotem do Biblii, z powrotem do Ducha Świętego, z powrotem do gorliwości. Wzbudź kościół bez zmazy i zmarszczki. Ty to obiecałeś, Panie. Ty to obiecałeś; wierzymy Tobie. Proszę o każdego z nas, Panie, również o mnie. Ześlij to, o Panie. Ześlij tą moc w tej chwili. Napełnij każde serce. Modlę się, Panie, abyś nam Ty posłał to, czego potrzebujemy, Panie, co Ty wylałeś tutaj w Stanach przed pięćdziesięcioma laty. Wylej Go na nowo, o, Panie Boże. Napełnij Twoje czasze i wlej miłość Chrystusową do naszych serc, i uczyń nas takim kościołem, jakim powinniśmy być, Panie, wybaczając nam nasze grzechy.
90
My powracamy dzisiaj wieczorem, Panie. Jako grupa ludzi, wracamy jako ludzie i jako jednostki. Powracamy do naszego dziedzictwa, Panie, do chrztu Duchem Świętym. Boże Wszechmogący, Ty to obiecałeś. Uhonoruj tą obietnicę, Panie. Uhonoruj Swoje Słowo, modlę się w imieniu Jezusa.
Miłuję Go... (O Boże, o Boże,
świątobliwość, sprawiedliwość, Boże dziedzictwo;
przyjmij chwały Twego ludu.)
... moje zbawienie na Golgocie.
91
Kiedy jeszcze stoicie, pragnę, żeby ten drogi stary patriarcha wiary... Ta rzecz, o której mówiłem, bracie, jest właśnie tym, o co wy wszyscy walczycie już od wielu lat.
[Brat odpowiada: „Absolutnie” - wyd.]
Kościół powinien powrócić do tego, nieprawdaż, bracie?
[Brat mówi: „My odeszliśmy od tego, by zachować nasz ruch; odeszliśmy od tego.”]
Amen.
[Brat mówi: „Udaliśmy się drogą wszystkich innych denominacji. Na początku było to dobre, wspaniałe. Ale krok za krokiem wpadaliśmy do szpon maszynerii, która jest dziełem ludzkiego geniuszu. Powinniśmy wrócić z powrotem do Ducha Świętego. Musimy powrócić.”]
Słuchajcie płaczu tego drogiego starego świętego, który wychodzi z jego serca, a łzy spływają mu po twarzy. On wie, że tam po drugiej stronie ołtarza czekają dusze.
92
Jezus przyjdzie pewnego dnia. Mam nadzieję i modlę się, żeby Bóg wzbudził tutaj mężów i kobiety, którzy powrócą, którzy powrócą bez względu na okoliczności. Powróćcie. Jest czas jubileuszu. Wydostańcie się z tego mechanizmu. Będąc w nim nie możecie niczego osiągnąć dla Boga. Możecie osiągnąć coś tylko dla organizacji. Wyjdźmy i odnieśmy sukces dla Boga. I możecie to osiągnąć tylko przy pomocy Jego „mechanizmu” - mianowicie Ducha Świętego, który nam był dany. Niech was Bóg błogosławi.