1
Jaki to przywilej być znowu w tej kaplicy! Dla mnie było to również trochę nieoczekiwane, bo wiedziałem, że dzisiaj wieczorem ma być Wieczerza Pańska, i ja zawsze lubię, jeżeli jestem gdzieś w pobliżu, przyjść tutaj na Wieczerzę Pańską. Jest to bowiem… Uważam, że wszyscy chrześcijanie powinni z radością oczekiwać, że wezmą udział w Wieczerzy Pańskiej, bo Jezus powiedział: „Jeśli nie będziesz jej spożywał, nie będziesz miał cząstki ze Mną”. Dlatego uważam to zawsze za wielki przywilej, że mogę przyjść do kaplicy. Prócz tego brat Neville powiedział, że jest trochę ochrypły i chciał, żebym ja przemawiał dzisiaj wieczorem do naszego zgromadzenia. Ja mu powiedziałem, że byłoby to dla mnie przyjemnością. Chciałbym również ogłosić, że jeśli…
2
Jutro wieczorem jest zebranie mężczyzn, zarządu starszych - jutro wieczorem, oraz biznesmenów tu w zborze, na ich regularnym zebraniu w poniedziałek wieczorem, ponieważ mają podjąć decyzję z przedsiębiorcą budowlanym. Sądzę, iż wszyscy wiecie, że nasze dokumenty zostały zatwierdzone i my będziemy mogli rozbudować kaplicę. A więc zostało to załatwione i chyba rozpoczniemy w tym tygodniu. Na ile mi wiadomo, przebudowa kaplicy rozpocznie się w tym tygodniu. Urzędy tutaj w Jeffersonville nie dały nam pozwolenia do tego, lecz pojechaliśmy do Indianapolis, do urzędów stanu, i oni dali nam pozwolenie, więc będziemy ją budować. A więc prace rozpoczną się prawdopodobnie w tym tygodniu. Będzie to wiadome po tym zebraniu jutro wieczorem; a jeżeli nie rozpoczną w tym tygodniu, jeśli się coś wydarzy i przedsiębiorca budowlany nie będzie mógł rozpocząć w tym tygodniu, to rozpocznie w następnym tygodniu.
3
A pod koniec następnego tygodnia - w sobotę wieczorem, w niedzielę do południa i w niedzielę wieczorem w następnym tygodniu, w następną sobotę i niedzielę, o ile Pan pozwoli, chciałbym znowu urządzić trzy nabożeństwa, podobnie jak urządziliśmy je przed kilkoma tygodniami. A potem, kiedy my… Będzie to w następną sobotę i potem w niedzielę do południa i w niedzielę wieczorem - w tą następną; będzie to trzynastego i czternastego w tym miesiącu.
Po tych nabożeństwach kilku z braci i ja wyjeżdżamy do Kolorado na polowanie i potem wrócimy. Jeżeli kaplica będzie już wykończona i będzie to wolą Pana, pragnę zająć dla nabożeństw być może cały tydzień, zanim odjadę stąd znowu, i przebrać „Siedem Pieczęci” z Objawienia. Właśnie przedtem… podobnie, jak przebierałem Siedem Wieków Kościoła teraz Siedem Pieczęci, które idą za Tym.
I prawdopodobnie za następne dwa lub trzy tygodnie, bo myślę, że oni twierdzą razem z tym człowiekiem, z którym będą to uzgadniać, że mogą - że możemy przebudować tę kaplicę i mieć ją gotową za około dziesięć lub piętnaście dni, coś koło tego. Potem będziemy mieć tu pomieszczenie z krzesłami dla około dwukrotnej lub trzykrotnej ilości słuchaczy, a może jeszcze większe. I dlatego właśnie oczekiwałem aż do tego czasu.
4
Ponieważ - ubiegłej soboty i niedzieli było to okropne, jak wiecie. Ludzie stali tutaj na zewnątrz już od drugiej po południu, zanim kaplica została w ogóle otwarta, by się dostać do kaplicy. Następnego poranka o piątej rano to samo. Pielęgniarka, która mieszka w sąsiednim wejściu obok nas, powracała stamtąd i powiedziała: „Byli tam ludzie, po prostu napchani dookoła kaplicy, o piątej rano”. Więc ludzie, kiedy tu przyjdą, a nie mamy tu miejsca, są zniechęceni i odchodzą. A ci, którzy stoją w ciasno zapchanych przejściach, są cali zdrętwiali i tym podobnie. I widzę kobiety stojące tam, pocą się bardzo, wiecie, aż z nich pot spływa. Ktoś z mężczyzn powstaje i oddaje swoje siedzenie którejś z kobiet, i potem on stoi tak długo, aż bolą go nogi albo ktoś inny zamieni się z nim. Wy wiecie, tak się dzieje i jest to żałosny widok; matki z małymi, chorymi dziećmi i tak dalej, to jest niedobre.
5
Staramy się więc usunąć ten problem teraz przez zbudowanie większej kaplicy. I będziemy mieć piękne pomieszczenie, gdzie dzieci - czasami przeszkadzają, kiedy małe dzieci krzyczą; będziemy mieć dla nich pokój i matki będą mogły wejść do niego, i widzieć mimo wszystko nabożeństwo, a głośniki będą wprost w tym pokoju. Będziemy mieć także pokoje dla szkółki niedzielnej i wszystko jest zaplanowane tak, jak powinno być. I jeżeli Pan pozwoli, będzie o tym zadecydowane w tym nadchodzącym tygodniu.
6
Wszyscy głosowaliście stuprocentowo za tym, więc trzymamy się tego ściśle, rozumiecie. Zbór jest suwerenny. Cokolwiek zbór zadecyduje, na tym stoi. Zarząd starszych ani nikt inny… Każdy z członków zarządu ma tylko jeden głos. Pastor ma tylko jeden głos. Główne słowo ma zbór - jest to demokracja zboru - suwerenność zboru. Zbór jako całość ma główne słowo. Na tym sprawa załatwiona. I my to lubimy, ponieważ nie mamy biskupów ani hierarchii ani generalnych nadzorców, i tak dalej, aby nam mówili to, tamto albo coś innego. Jest to Duch Święty w zborze - to On mówi. Ja lubię tę zasadę i jest to bardzo dobre.
7
I ja się pytałem: „Czy wszyscy chcecie czekać, aż będziemy mieć dosyć pieniędzy, by zburzyć tę kaplicę i zbudować nową, dużą kaplicę?” Było to na barkach zarządu starszych, a oni nie mogli zadecydować o tym. Więc potem poprosili mnie, jako generalnego nadzorcę, bym przyszedł i zapytał się zboru. Więc ja rzekłem: „Teraz mamy dosyć pieniędzy, by powiększyć kaplicę i przebudować ją całkiem inaczej, niż mamy ją obecnie”. Dalej rzekłem: „Możemy to zrobić zaraz teraz; albo będziemy oszczędzać nasze pieniądze, aż będziemy mieć dosyć, by zbudować całkiem nową kaplicę gdzieś na innym miejscu”.
Zrobiliśmy więc głosowanie odnośnie tego w zborze i jednomyślnie zostało przyjęte, że „przebudujemy kaplicę zaraz teraz, a mianowicie podniesiemy i powiększymy ją po prostu bezzwłocznie”. I trzymaliśmy się tego ściśle.
8
A tutejsza komisja w Jeffersonville nie udzieliła nam pozwolenia i powiedzieli nam, że nie możemy tego robić. Udaliśmy się więc do wyższej instancji, pojechaliśmy do Indianapolis i przedłożyliśmy tą sprawę urzędom Stanu. I oni dali nam następnie odpowiedź „budujcie”, mamy więc oficjalne pozwolenie do jej przebudowy. Więc teraz komisja naszego miasta nie ma z tym nic wspólnego, jest to decyzja naszego Stanu. Zatem mamy to pozwolenie, również przedsiębiorca budowlany ma pozwolenie w swoim ręku i ja sądzę, że oni są gotowi rozpocząć kiedykolwiek.
Zatem, jeśli jutro wieczorem przedsiębiorca budowlany powie, że chce rozpocząć w następnym tygodniu, to ja po prostu odwołam nabożeństwa na pewien… aż do czasu, gdy przyjdziemy tutaj, by wygłosić Siedem Pieczęci. A jeżeli przedsiębiorca nie będzie mógł rozpocząć w następnym tygodniu, to w następną niedzielę - w sobotę i niedzielę będziemy mieć nabożeństwa, zanim stąd odjadę.
I miałem zamiar urządzić je podczas tego weekendu, ale potem stwierdziłem, że dzisiaj wieczorem mamy Wieczerzę Pańską, więc nie urządziłem tego w tą niedzielę. Bo mając tak duży tłum ludzi jest dla was niewygodne przyjmować Wieczerzę Pańską. Będzie to możliwe, gdy będziemy mieć większą kaplicę.
9
Teraz - mamy tu przyszłego prezydenta. O, wy wiecie, co mam na myśli - on urodził się niedawno w rodzinie Hickerson. I nasza siostra pianistka - czy zechciałaby przyjść teraz i podać nam krótki akord na pianinie do „Przynoście je” - jeżeli zechcesz, albo do jakiejś innej krótkiej pieśni tego rodzaju. Ten milutki mały dżentelmen w rodzinie Hickerson, którego wyglądali przez tak długi czas, nareszcie przybył. Jest to bardzo miły malec i na pewno jest klejnotem dla Hickersonów. Oni wszyscy są dla nas klejnotami, my ich miłujemy i oni są naprawdę naszym bratem i siostrą. Jesteśmy wdzięczni za to, że ten malec urodził się w ich rodzinie; wywołało to absolutny przewrót w tej rodzinie. I jeżeli oni - ojciec i matka przyniosą teraz tego malca, abyśmy go poświęcili Bogu - Pismo Święte mówi: „Przynoszono Mu dzieci, niemowlęta, aby mógł wkładać na nie Swoje ręce i błogosławić im”.
10
Otóż, na świecie są ludzie, którzy wierzą w „chrzest niemowląt”, jak to nazywają. A chodzi o to, że oni biorą te niemowlęta i wcale ich nie chrzczą, ponieważ pokropią je tylko wodą. Nie znajdujemy tego nigdzie w Biblii, gdzie pokrapiano by kogoś - dorosłych, a co dopiero niemowlęta.
Zatem, chrzest jest wyznaniem, że dzieło łaski wewnątrz człowieka zostało dokonane. A te małe niemowlęta nie mają świadomości grzechu. Dlatego kiedy Jezus umarł na krzyżu, On umarł, by zgładzić grzechy świata. I kiedy niemowlę staje się ludzką istotą i urodzi się na ten świat - one nie mają swoich własnych grzechów, dlatego nie mogą pokutować. Lecz kiedy to ma miejsce, Krew Jezusa Chrystusa gładzi ten grzech. Oczywiście, niemowlę jest urodzone w grzechu, zostało ukształtowane w nieprawości, przychodzi na świat mówiąc kłamstwo i jest z natury grzesznikiem, jednak Krew Jezusa Chrystusa dokonuje przebłagania za nie. Lecz kiedy to dziecko dorośnie do wieku własnej odpowiedzialności i wie, co jest dobre, a co złe, wtedy musi pokutować z tego, co popełniło. Teraz jest to grzech, taki sam grzech, jak ono urodziło się w grzechu, jest to grzech człowieka; tym grzechem jest teraz grzech, który popełnili Adam i Ewa, a Bóg zapomniał o nim dzięki Krwi Jezusa Chrystusa. Zatem, dziecko nie ma grzechów, z których by musiało pokutować, dopóki ono nie zgrzeszy; wtedy musi pokutować. Rozumiecie? A kiedy ono pokutuje, wtedy jest pora, by zostało ochrzczone, i wtedy zostaje ochrzczone przez zanurzenie w wodzie.
11
Aż do tego czasu naśladujemy instrukcji z Biblii, mówiących: „Ludzie przynosili do Jezusa małe dzieci, aby mógł kłaść na nie Swoje ręce i błogosławić im”. Ci kochani rodzice przynieśli dzisiaj wieczór to niemowlę do pastora i do mnie, abyśmy je poświęcili Bogu. I oni odczuwają, że kładąc je do rąk reprezentantów Chrystusa, kładą je do rąk Chrystusa. Zatem, we wierze przedkładamy to dziecię Bogu, by mu złożyć dzięki za to, że się urodziło tutaj i prosimy Boga, aby je błogosławił, i nazywamy to „poświęceniem niemowlęcia”.
12
Otóż, wy wiecie, jak ja zatroszczyłbym się o moje własne dzieci. Mam już dzisiaj wieczorem w Chwale moją małą córeczkę i ona została poświęcona Panu tutaj u tego ołtarza. Mam małego chłopca i córeczkę, siedzą tam w tyle dzisiaj wieczorem, oni jeszcze nie zostali ochrzczeni. Ona ma jedenaście lat - Sara; rozmawiałem z nią o tym dzisiaj - o chrzcie. A Józef ma dopiero siedem lat, więc on jest jeszcze zbyt młody do tego, dopóki… Gdyby on tego pragnął i Bóg położyłby mu to na serce, to ja bym to uczynił. Lecz jeśli chodzi o niemowlęta - ja poświęcam je po prostu Panu, ponieważ tak naucza nas Pismo Święte w tej sprawie.
13
Bracie Neville, czy podszedłbyś teraz razem ze mną do tego miłego chłopczyka. [Brat Branham podchodzi do brata i siostry Hickerson - wyd.] Obawiałem się… Czy nazywa się Hollin? Hollin? Tak Hollin, junior. Stefan Hollin. Dobrze, to jest miłe. Patrzcie, myślałem, że on śpi. Taka jest natura Hickersonów, cokolwiek się dzieje. Gdy zobaczyłem go niedawno, powiedziałem „prezydent”, i tak dalej. I oczywiście, on jest jeszcze za mały na to, by mówić o nim jako o „prezydencie”. Miło mi, że cię widzę. Otóż, wiem, że on powinien być skarbem dla każdej bogobojnej matki. Czy tak nie myślicie? Jest bardzo miły. A zatem, bracie Hickerson i siostro Hickerson, jako sługa Chrystusa, jako wasz pastor, biorę to niemowlę we wierze i kładę je do rąk Jezusa Chrystusa, do których chcecie je położyć - do Jego rąk.
14
Pochylmy teraz nasze głowy, kiedy pastor i ja stoimy tutaj, mając włożone nasze ręce na to niemowlę.
Nasz Niebiański Ojcze, w Biblii przynoszono Ci małe dzieci, abyś Ty mógł wkładać Swoje ręce na nie i błogosławić im. I naprawdę, Panie, one były błogosławione. Więc teraz naśladując Twego przykładu - tych rzeczy, które Ty czyniłeś, staramy się uczynić tak samo, Panie, czytając Biblię i naśladując Twego przykładu, dokładnie tak jak Ty uczyniłeś. I ten ojciec i matka, brat i siostra Hickerson, nasi umiłowani uczniowie tutaj w kaplicy, przynieśli nam tą małą pociechę, którą Ty powierzyłeś do ich opieki. On przychodzi od Ciebie, Panie. Ty dałeś im to dziecko. I teraz oni pragną oddać jego młode życie Tobie, żeby służyło Tobie. Modlę się, abyś Ty pobłogosławił to dziecię, abyś mu dał długie życie. Niech ono żyje tak długo, jeżeli to możliwe, by zobaczyć Przyjście Pańskie. Modlę się, żebyś mu Ty błogosławił, gdziekolwiek będzie. Niech zostanie wychowane w chrześcijańskim domu, skoro urodziło się w nim. Niech jest dalej wychowywane w tym domu. Niechaj ojciec i matka żyją tak długo, aż zobaczą to dziecko za kazalnicą, o ile to możliwe, zwiastujące Ewangelię. Oni by je raczej zobaczyli na tym miejscu, Ojcze, niż na tronie w Białym Domu, czy gdziekolwiek na innym miejscu, ponieważ oni są Twoimi sługami i pragną, żeby życie tego dziecka było poświęcone dziełu Bożemu i było dla niego korzyścią.
Modlę się teraz, Ojcze, abyś Ty pobłogosławił to dziecko. I niech łaska Boża zstąpi na nie, i niechaj jest zdrowe i szczęśliwe przez całe swoje życie. I prosimy jeszcze raz, niechaj ojciec i matka żyją tak długo, aż zobaczą go dorosłego. Błogosław go, bowiem błogosławimy go w Twoim Imieniu.
15
A teraz, młody Stefanie Hollinie Hickersonie, oddaję cię Jezusowi Chrystusowi, aby błogosławieństwa, o które prosiliśmy, mogły zstąpić na ciebie. Bądź zdrowy i mocny, mój mały bracie, i obyś mógł żyć ku chwale Boga. Prosimy o to w Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Niech ci Bóg błogosławi.
„Tam gdzie się nie zestarzejemy, nie zestarzejemy
W Kraju, gdzie się nigdy nie zestarzejemy.
Nie zestarzejemy się, nie zestarzejemy się,
W Kraju, gdzie się nigdy nie zestarzejemy„.
Czy to nie będzie cudowne? Młodzi będą dorosłymi, a starzy będą młodymi. Nuże, czy to nie jest cudowne? I nie będziemy nigdy chorymi, nie będziemy się smucić ani nie umrzemy.
16
Jeżeli chodzi o nabożeństwa, brat Neville podał ogłoszenia. Ja chcę ogłosić teraz, żebyście nie zapomnieli o tym nabożeństwie, oraz o tych nabożeństwach, o których on mówił. Również, pani Ford, która przed laty uczęszczała do naszego zboru - właśnie parę dni temu zawiozłem ją do jej córki i ona ma osiemdziesiąt lat, a ubiegłego wieczora odeszła, by się spotkać z Panem; myślę, że około ósmej godziny. A jej pogrzeb urządzimy - pastor i ja w kaplicy Coots, we środę o dziesiątej trzydzieści, w tą nadchodzącą środę. Pani Ford. Myślę, że zapomniałem, jak ona się… Lewi, pani Lewi Ford. Jest to matka Lloyda Forda, jak mam zanotowane w mojej książce, który miał zostawić dla mnie ten mundur harcerski, ale dostałem tylko jedne kamasze z niego. Więc to jest matka tego chłopaka. Zabrałem ją więc niedawno i modliłem się z nią, biedną starą kobietą. I ona odeszła, by spotkać się z Panem Jezusem.
17
Zatem, o ile Pan pozwoli, mam tutaj coś, co może ogłoszę odnośnie tych nabożeństw, jeżeli odbędą się w tym nadchodzącym tygodniu, skoro zaplanowałem je tutaj, względnie przynajmniej myślę, że zaplanowałem - mianowicie o czym będę głosił w tych nadchodzących nabożeństwach w przyszłym tygodniu. Myślałem sobie, że zanotowałem to w tej książce - nie wiem, czy to zanotowałem, czy nie. Tak, tutaj to mam. Jeżeli Pan pozwoli, w sobotę wieczorem chcę przemawiać na temat „Dlaczego jeden człowiek wywiera wpływ na życie innego człowieka”. A w niedzielę do południa pragnę przemawiać na temat „Kamień Szczytowy piramidy”. Zaś w niedzielę wieczorem chcę przemawiać na temat „Mój przewodnik” - temat „Mój przewodnik” na nadchodzącą niedzielę wieczorem. Niechby Pan pobłogosławił te sprawy i pomógł mi, bo nie byłem tutaj i mam tylko krótki kontekst jako materiał do nich.
18
Zatem, dzisiaj wieczorem chcemy się śpieszyć, a mam jeszcze kilka spraw. Nawiasem mówiąc, mam tutaj list, który mi właśnie przyszedł pocztą, którą Billy odebrał przed chwilą, mówiący, że pewni bracia są w Michigan - a przychodzi on od stowarzyszenia kaznodziejów, którzy zarzucają mi wiele rzeczy. To właśnie wnosi do tych spraw zamieszanie, rozumiecie. Oni twierdzą w tym liście, że niektórzy bracia tam na północy powiedzieli, że ja ich tam posłałem i oni głoszą, że mężczyźni powinni opuścić swoje żony i poszukać dla siebie duchowe partnerki, oraz że ja jestem absolutnie nieomylny. Nie ma w tym nic prawdy. I ach, niektóre z najokropniejszych spraw, jakie kiedykolwiek słyszeliście. Stowarzyszenie kaznodziejów uczepiło się tego i oni piszą mi odnośnie tego list, twierdząc że ja wysłałem ich tam na północ i to spowodowało wiele zamieszania. A niektórzy z nich prorokują i mówią, że ten mężczyzna powinien opuścić tą żonę i poślubić tamtą kobietę. Otóż, ten zbór wie, że my nie tolerujemy takich bredni i bzdur.
My wierzymy w to, co mówi Biblia. Wierzymy, że kiedy mężczyzna pojmuje sobie kobietę za swoją żonę, to tylko śmierć może ich odłączyć. Jedynie ona. Nie wierzymy w takie brednie. Nie jesteśmy tak samo zwolennikami wolnej miłości. Nie wierzymy w takie bzdury. Wierzymy absolutnie w to, co mówi Biblia i tylko w To. Więc ja to po prostu skopiuję - zrobię kopię tego listu i załączę do tego moją odpowiedź i opublikuję to w czasopismach, i na tym będzie sprawa załatwiona. Mam nadzieję, że tak czy owak dam im na to odpowiedź.
19
Zatem dzisiaj wieczorem, zanim otworzymy Pismo Święte, mówmy do naszego Pana.
Nasz Niebiański Ojcze, przybliżamy się do Twego Tronu łaski w Imieniu Pana Jezusa, Tego wielkiego, Który zstąpił z Chwały, by nam odsłonić bogactwa skarbów Bożych. Jak bardzo dziękujemy Ci za tego wspaniałego Jezusa, Który był manifestacją Boga, jaką stał się osobiście dla nas i dzięki Niemu mamy odkupienie z naszych grzechów. I my teraz przeszliśmy ze śmierci do Życia, ponieważ wierzymy w Niego. Bo jest napisane o Nim - że On powiedział: „Kto słucha Moich słów i wierzy w Tego, Który Mnie posłał, ma Żywot Wieczny i nie przyjdzie na sąd, lecz przeszedł ze śmierci do Żywota”.
20
Pobłogosław Twoje Słowa dzisiaj wieczorem, Panie. I jesteśmy tutaj, by przyjąć Wieczerzę Pańską - właśnie za kilka minut. Chrześcijanie, współobywatele Królestwa zgromadzą się koło ołtarzy i będą przyjmować „komunię”, jak to nazywamy - tę małą cząstkę sakramentu, który Ty nam zostawiłeś, by pokazać, iż wierzymy, że Ty umarłeś za nasze grzechy i wstałeś z martwych trzeciego dnia, i żyjesz na zawsze, i czynisz to, aż do czasu, kiedy powrócisz, zgodnie z Pismem Świętym, jak nam rozkazałeś. Poświęć nasze serca, oczyść ze złych myśli i z wszystkiego, co uczyniliśmy i co było sprzeczne z Twoją wielką wolą. Ojcze, wybacz nam i daj nam Twoją łaskę dzisiaj wieczorem. Rozłam nam teraz Chleb Życia w Słowie, kiedy Je będziemy czytać i mówić o Nim. Prosimy o to w Imieniu Pana Jezusa. Amen.
21
Teraz w Księdze Objawienia - rozpoczniemy tylko jednym wersetem - pragnę przeczytać 20. werset, względnie 1. werset z 20. rozdziału.
„I widziałem Anioła zstępującego z nieba, mającego klucz od przepaści i łańcuch wielki w ręce swojej”.
Pragnę teraz przemawiać, jeżeli to będzie - jeśli miałbym to nazwać tematem z tego albo zaczerpnąć kontekst z tego tekstu na następnych dwadzieścia czy dwadzieścia pięć minut, chciałbym to nazwać „Klucz do drzwi”. Otóż, nie chciałbym z tego zrobić „klucze”, ponieważ Piotrowi były dane „klucze do Królestwa”, lecz pragnę to nazwać: „Klucz do drzwi”. A zaraz potem pragnę powiedzieć kilka małych uwag odnośnie Wieczerzy Pańskiej, zanim będziemy Ją przyjmować dzisiaj wieczorem.
22
Zatem, klucz! Zauważyłem tutaj, kiedy to czytaliśmy, że ten Anioł zstąpił z Niebios, mając klucz w swojej ręce. Uważam, że jest to 13. lub 19. rozdział Objawienia, gdzie znajdujemy znowu innego Anioła, idącego z kluczem. A klucz służy do tego, by coś odemknąć, coś, co było zamknięte albo zamknąć coś, co powinno być zamknięte. Więc klucz jest dany w tym celu.
Obecnie istnieje wiele rodzajów kluczy, ponieważ używamy kluczy do różnych rzeczy. Istnieją klucze do magazynów, istnieją klucze do twego własnego domu, istnieją klucze do twego samochodu. I my nazywamy je kluczami i one są kluczami. I one mogą być duplikowane, wiele razy. Do naszego domu może być zrobiony klucz uniwersalny, jak go nazywamy. Innymi słowy jest to klucz, który jest zrobiony z jakimiś dźwigienkami, przy pomocy których przekręca on zamek w pewien sposób i potrafi otworzyć niemal każde drzwi; jest nazywany „kluczem uniwersalnym”. Kształt tego klucza powstał z wielu kluczy i dzięki temu można nim otworzyć nasze domy a nawet nasze samochody; może być duplikowany. A potem jest jeszcze…
23
Żaden klucz nie może otworzyć drzwi, póki nie posłuży się nim ręka. Musi być coś, co posłuży się tym kluczem. Klucz sam nie może posłużyć się sobą. Musi być też coś, co ustąpi przed tym kluczem.
Jest to jak z tym mikrofonem, przez który ja mówię. Ten mikrofon jest niemy. Jeżeli nie ma kogoś, kto mówiłby przezeń, on nie może mówić sam przez się. On musi mieć kogoś, kto mówi przezeń. Więc nie chodzi tu o mikrofon, jest to głos względnie dźwięk za nim, który ten mikrofon łapie i przenosi w postaci fal akustycznych do twego ucha.
Otóż, tak właśnie ma się sprawa z głoszeniem Ewangelii. Nie chodzi tu o nas, kaznodziejów - my nie jesteśmy Ewangelią. My jesteśmy tylko przekaźnikami, transmitującymi Głos Boży za pośrednictwem człowieka do słuchaczy.
24
Z wizją jest tak samo. Ja nie mam nic do powiedzenia zborowi o wizji w tej chwili, lecz gdyby mi Duch Święty pokazał wizję najpierw, to ja przekazuję tą wizję temu, do kogo ona była skierowana. Więc to nie byłem ja, ta wizja nie była ode mnie. Był to Bóg, który dał tą wizję, a ja działałem jako przekaźnik, aby przekazać ludziom poselstwo zawarte w tej wizji.
Otóż, z kluczem jest tak samo. Wybaczcie mi. Jednakowoż klucz musi być trzymany w ręce, która odmyka drzwi. Widzicie, musi tu być ręka. A do tego klucza, o którym będę mówił dzisiaj wieczorem, jest tylko jedna ręka, która może trzymać ten klucz, a jest to ręka wiary. To jest jedyna rzecz, która może trzymać ten klucz. Inne ręce trzymają inne klucze, ale do niego jest potrzebna ręka wiary.
25
Weźmy teraz na przykład klucz do wiedzy. Człowiek musi, jeśli stara się zdobyć wiadomości, rozumiecie - istnieje do tego pewien klucz. Istnieje pewna droga, którą ten człowiek musi otworzyć. On musi nabyć sobie książki i uczyć się, i on nie może… Nikt inny nie może go nauczyć. Oni go może uczą, lecz on musi się nauczyć. I może się to dziać tylko w jeden sposób, on musi pojąć ten klucz, to coś w tym, co odsłania albo objawia mu te wiadomości, których on szuka.
I są ludzie, którzy chcieliby grać na pianinie względnie grać melodię. Oni po prostu nie wiedzą, jak to mają robić, i oni mogą tam chodzić i nauczyciel przebiera z nimi lekcję za lekcją, a oni się tego w ogóle nie nauczą. Oni po prostu nie mogą zrozumieć tego klucza do tej tajemnicy, jak ten rytm i te dźwięki harmonizują ze sobą i jak to wybrzmiewa razem. Do tego jest potrzebny klucz.
26
A matematyka - istnieje klucz do matematyki, który po prostu musisz pojąć. Widziałem ludzi, którzy potrafią wziąć cztery rzędy cyfr i położyć swoje palce - każdy palec na jeden rząd cyfr i po prostu przejdą wprost w dół ot tak, może o pięć lub sześć cyfr niżej i piszą wynik u dołu. Zliczają cztery rzędy na raz, jakichkolwiek cyfr od jeden do dziewięć. Otóż, dla mnie było bardzo trudno zliczyć jeden rząd, jedynie, że miałem dosyć palców u rąk i nóg, by je zliczyć - abym mógł zliczyć jeden rząd. Ja po prostu nigdy nie wpadłem na to - nie mogłem pojąć tego klucza. Lecz widzicie, niektórzy ludzie mają po prostu do tego klucz i wiedzą, jak to mają zliczyć.
Istnieje klucz do wiedzy, człowiek usiłuje zdobyć wiedzę. Istnieje klucz do nauki, do badań naukowych. Istnieje też… Jest to wielki klucz. Ludzie szukają tego klucza.
27
Podobnie jak niedawno tutaj odkryto atom, a oni wiedzieli, że atomy istnieją, i z atomów tworzą się molekuły i tak dalej. Obecnie doszli do tego podczas badań; ktoś wierzył, że jeśli ten atom trzyma wszystko razem i jeżeli te siły przyciągania w atomie mogłyby zostać odwrócone - byłoby trzeba wziąć to, co go trzyma razem i rozerwać to. Ponieważ wszystko trzyma się razem siłą przyciągania atomów, my to wiemy. Otóż, ten słup trzyma się przy pomocy atomów. Wy trzymacie się razem siłą przyciągania atomów. Trawa, drzewa i wszystko jest trzymane razem przy pomocy atomów. Otóż, gdyby ten atom został odwrócony całkiem na odwrót - gdyby jego siły mogły zostać naruszone i odwrócone, on by się rozpadł. I teraz wielcy naukowcy wierzą, że to można by zrobić, i oni pracowali i pracowali, i siedzieli godzinę za godziną, tydzień za tygodniem, rok za rokiem, aż w końcu pokonali jego siły.
28
Był to Thomas Edison, jak myślę, który wynalazł światło i mówią, że ten człowiek doszedł do poznania, że zmusi prąd elektryczny do świecenia światłem. On jest wynalazcą żarówki elektrycznej. I on nie kładł się nawet do łóżka w nocy. Wziął sobie kanapkę do swojej ręki i jadł ją, i siedział tam, rozmyślał i kombinował. Gdzieś w głębi jego umysłu coś mówiło mu, że potrafi to uczynić. Co to było? Był to klucz, który może otworzyć drogę do tego.
29
Kilka lat temu żył pewien człowiek, który wierzył, że ma talent do pisania komiksów. On wierzył, że ma ten klucz w swojej ręce. I chciał… Mieszkał w Kansasie. Poszedł więc do wydawcy największej gazety w Kansas City i przyniósł mu kilka swoich komiksów. Lecz ten wydawca powiedział: „Pan po prostu nie umie tego. Nie ma sensu, żeby pan próbował, pan tego nie umie robić”. To go jednak nie zadowoliło. On wiedział, że ma ten talent. I on przychodził tam kilkakrotnie i próbował, lecz wydawca zawsze go odrzucał. W końcu udał się do innych redakcji, ale oni go odrzucili, mówiąc: „Pan po prostu nie ma tego talentu. Pan nie umie tego robić”. Pomimo to on wierzył, że to umie robić. I tak właśnie było, on miał coś w swojej ręce! W końcu otrzymał zlecenie napisania jakiegoś krótkiego artykułu wstępnego, względnie czegoś podobnego dla kościoła, jakiegoś krótkiego odcinka humorystycznego dla kościoła. I on wynajął sobie mały garaż, w którym było dużo szczu-… względnie myszy; myszy biegały po całym tym pomieszczeniu i po jego arkuszach papieru, i on zaczął obserwować szczególną osobliwość pewnej małej myszki. I tam właśnie zrodziła się historia o myszce Miki. Obecnie jest multimilionerem - Walt Disney. Dlaczego? On miał coś w swojej ręce i on wiedział, że to posiada, on wiedział, że to umie robić. I tak właśnie powstały wszystkie wielkie osiągnięcia - gdy mężczyźni i kobiety mieli coś w swoich rękach, dzięki czemu wiedzieli, że to potrafią czynić.
30
Kiedy paraliż dziecięcy zaatakował nasz naród - jak nakazano nam teraz wszystkim, żebyśmy zostali zaszczepieni tą szczepionką, by tą chorobę stłumić. Kiedy paraliż uderzył… Wczoraj słuchałem pewnego lekarza, kiedy jechałem drogą, pewnego lekarza z Louisville. On mówił: „Kilka lat temu, gdy ta wielka plaga nawiedziła Louisville” - mówił - „gdyby człowiek stał tam, gdzie ja stałem i zobaczyłem pięćdziesiąt siedem respiratorów na raz - mężczyzn, kobiety, chłopców i dziewczęta sparaliżowanych na skutek paraliżu dziecięcego, a nie mogliśmy nic uczynić w tej sprawie” - powiedział - „już nigdy nie chciałbym zobaczyć czegoś takiego”.
Lecz nauka mówi: „Jeżeli jest takie zło, jak paraliż dziecięcy, to na pewno musi być coś, by temu przeciwdziałać”. Oni walczyli, oni stali na ulicach w wysokich butach - ci strażacy, oni nastawiali kapeluszy i żebrali, włóczyli się i czynili wszystko możliwe, próbując znaleźć klucz, by móc otworzyć drzwi do wolności. W końcu jeden chrześcijanin dżentelmen imieniem Salk odkrył tę szczepionkę. Dlaczego? Chodziło tu o złą chorobę, chodziło o zabójcę; lecz gdzieś znajdował się klucz, który mógł odemknąć na nowo drzwi do wolności dla człowieka, a szczepionka Salka była bardzo dobrym środkiem zaradczym. O, czego potrafi dokonać właściwy klucz! Ta szczepionka została przedstawiona lekarzom i obecnie zapobiegają paraliżowi dziecięcemu przy pomocy tej szczepionki dzięki temu, że był taki, kto „nie był zmęczony i nie zrezygnował”. Ten klucz gdzieś leżał. Musiało być coś, czym można zaszczepić przeciw tej chorobie i oni byli zdecydowani odkryć to.
31
A jeśli istnieje takie zło, jak paraliż dziecięcy, dyfteryt, ospa, żółta febra, tężec, szczękościsk, i tak dalej, które nauka… Te zła trzeba było zwalczać, więc pracowali we dnie i w nocy, aż znaleźli szczepionkę przeciw temu, ponieważ to jest zło, jest to zabójca. O ileż więcej istnieje klucz do zbawienia dla człowieka, który znajduje się w więzieniu grzechu? Istnieje klucz do tych drzwi, aby uwolnić tego człowieka z grzechu.
Zazwyczaj klucz służy do tego, by otworzyć zamek, i jeśli znajdziesz klucz, on musi być kluczem do jakiegoś skarbu, do czegoś, co posiada wartość, inaczej nie zamykalibyście tego nawet. Jeżeli to nie jest warte, by to zamknąć, zostawiacie to otwarte. Lecz gdy to jest warte zamknięcia! Więc klucz jest zazwyczaj wskazówką do czegoś, względnie drogą, by móc wejść do czegoś, co posiada wartość. Klucz służy właśnie do tego, on odmyka coś, co posiada wartość.
32
Czytamy teraz w ew. Jana 10. rozdział, gdzie Jezus powiedział: „Jam jest Drzwiami do owczarni. Jam jest Drzwiami” - nie jakimiś tam drzwiami - „Drzwiami, jedynymi Drzwiami. Jam jest Drogą, jedyną Drogą, Prawdą i Życiem, i nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak przeze Mnie. Jam jest Drzwiami do owczarni, a wszyscy, którzy przede Mną przyszli, to wrodzy, złodzieje i zbójcy”. On jest drzwiami do owczarni. On jest Drzwiami do zbawienia.
„Nie ma żadnego innego imienia danego pod Niebem, przez które moglibyście zostać zbawieni, tylko w Imieniu Jezusa Chrystusa”. Przez żaden kościół, denominację, wyznanie wiary, czy naukę o czymś; tylko w Imieniu Jezusa. To właśnie jest ten Klucz. Nic dziwnego, że Piotr mógł posłużyć się jednym z nich w Dniu Wylania Ducha Świętego! Oni chcieli wiedzieć, jak mogą wejść do tych Drzwi. On posłużył się Kluczem. Istnieje tylko jeden Klucz, ponieważ istnieją tylko jedne Drzwi. „Jam jest Drzwiami”. A Piotr miał Klucz do nich. I on powiedział: „Pokutujcie każdy z was i dajcie się ochrzcić w Imieniu Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów, a otrzymacie bogactwa od Boga”. Jest to Klucz do Drzwi, a Jezus jest tymi Drzwiami.
33
Są tylko jedne Drzwi do uzdrowienia, a Jezus jest tymi Drzwiami.
Istnieją tylko jedne Drzwi do pokoju. Tak. „Pokój Mój daję wam”. On jest jedynymi Drzwiami do autentycznego pokoju. Możesz sobie myśleć, że masz pokój. Możesz nagromadzić wystarczająco dużo pieniędzy, by sobie kupić dom, możesz zebrać dosyć pieniędzy, by kupić swoim dzieciom odzienie, by kupić pokarm do spożywania, możesz także zyskać tyle popularności, że będziesz popularnym między ludźmi. Lecz gdy zdejmiesz swoje buty wieczorem i przygotujesz się, by położyć się do łóżka, to jest tylko Jedna Rzecz, która może ci dać pokój. To znaczy, gdybyś wiedział, że umrzesz tej nocy, to jest tylko jeden Pokój, a mianowicie Jezus jest tym Pokojem. On jest naszym Pokojem.
On jest naszym Uzdrowieniem. „Jam jest Pan, twój Bóg, i uzdrawiam wszystkie choroby twoje”.
On jest Drogą do Niebios. I nie ma żadnych innych drzwi ani żadnej innej drogi, prócz Jezusa Chrystusa. On jest Drzwiami do Niebios.
A zatem, Jezus jest Drzwiami do wszystkich tych rzeczy, a wiara jest kluczem, który odmyka te Drzwi. Więc jeśli Jezus jest Drzwiami do wszystkich obietnic Bożych, to wiara w Jego dokonane dzieło otwiera każde drzwi do każdego skarbu, który jest w Królestwie Bożym. Czy to rozumiecie? Kluczem jest… Wiara jest kluczem, który otwiera każdą obietnicę, którą On daje. Klucz wiary otwiera to - wiara w Jego dokonane dzieło. To właśnie są klucze, o których mówimy.
34
Teraz z listu do Hebrajczyków 11. rozdział; mam długi szereg miejsc Pisma zanotowanych tutaj o tych bohaterach wiary. Był to klucz do Drzwi, który zamykał paszcze lwów. Był to klucz wiary, który odmykał drzwi więzienia. Była to wiara, klucz wiary, który zagaszał gwałtowność ognia, dzięki któremu unikali ostrza miecza, wskrzeszali zmarłych na nowo do życia. Była to wiara - klucz wiary w żyjącego Boga. Jednakowoż jest potrzebna ręka mężczyzny lub kobiety, która może wziąć ten klucz wiary, którym może odemknąć każdą obietnicę, którą Bóg dał. Lecz jeśli nie masz tego klucza, to tylko żebrzesz, i nigdy jej nie odemkniesz. Będziesz się z tym zmagał, ponieważ ten klucz…
Każdy poprawnie zrobiony klucz ma dźwigienki wewnątrz zamku i jest potrzebna pewna forma, pewien kształt tego klucza, aby mógł przekręcić te dźwigienki. Jeżeli pozostanie tylko jedna mała dźwigienka na boku, zablokuje to cały zamek.
35
Dlatego ja wierzę w pełną Ewangelię, w każde Słowo Boże, które wyzwala Moc Bożą, które wyzwala Jego błogosławieństwa dla ludzi. Jest to klucz do Drzwi, który Je otwiera. O, ci wielcy bohaterowie, ci prorocy i wielcy mężowie w Biblii - oni mieli ten klucz! Dlatego właśnie potrafili zamknąć paszcze lwów, zagasić gwałtowność ognia, uniknąć ostrza miecza, wzbudzić zmarłych na nowo do życia, i czynić wszelkiego rodzaju cuda - dlatego, że trzymali ten klucz i wiedzieli, że on funkcjonuje, bowiem był to klucz zrodzony z Pisma Świętego.
Otóż, jeżeli ja żebrzę przy pomocy klucza wyznania wiary, to ja nie wiem, co on uczyni. Jeżeli oni mówią „mój kościół mówi, że to jest to”, to ja nie wiem, co z tego będzie.
36
Lecz kiedy naucza tego Biblia i ja trzymam ten klucz wiary w moim ręku albo w moim sercu, który mówi „to jest Boże Słowo”, to zagasi moc ognia, otworzy uzdrowienie dla chorego, otworzy zbawienie dla zgubionego. Ja muszę przyjść do Drzwi; wszystko jest w Jego Imieniu. „Cokolwiek czynicie w słowie albo w uczynku, czyńcie wszystko w Jego Imieniu”. Wiecie, że tym kluczem, który macie, jest wiara, ponieważ to jest klucz zrobiony według Pisma Świętego. Gdyby to był klucz wyznania wiary, klucz denominacyjny, to ja nie wiem, czego by on dokonał. Lecz jeśli to jest klucz Pisma Świętego, on odemknie, ponieważ Bóg tak powiedział. Nic dziwnego zatem, że oni potrafili zagasić moc ognia, i tak dalej; oni mieli ten klucz.
37
Pierwsze skinięcie Boga na jednego z tych proroków, a nic nie mogło go zatrzymać. On nie musiał postępować tak, jak postępuje czasami ze mną - wbija mi to ciągle do głowy. Mam nadzieję, że wam prawdopodobnie nie. I ciągle przekonuje mnie: „Idź i uczyń to”, a potem ja postępuję niezdecydowanie. „Idźże więc i uczyń to” i „wróć się i uczyń to na nowo, bo nie zrobiłeś tego właściwie”. Tylko jedno małe skinienie! Oni po prostu zaraz odczuli Ducha Świętego, mówiącego im „Trzeba uczynić tą rzecz” i nic nie mogło ich zatrzymać. Bracie, oni zamykali paszcze lwom, unikali ostrza miecza, zagaszali ogień, i czynili wszystko. Wystarczyło tylko małe skinienie od Boga, ponieważ oni trzymali ten klucz w swoim ręku - tą wielką wiarę! Oni wykonywali sprawy dla Boga, ponieważ nic nie mogło ich zatrzymać. O, jak to wspaniałe!
38
Tak, jak pewien młodzieniec, który przyszedł raz do starego brata, który był bogobojnym starym mężczyzną, starym prorokiem Bożym. I on słyszał, że ten człowiek ustawicznie świadczy, ciągle mówi o dobroci Bożej i jakim jest Bóg, i kim jest Chrystus, i po prostu ciągle świadczył o tym. W końcu ten młody człowiek miał być ordynowany do usługi, podszedł więc to tego starego mędrca i zagadnął go: „Proszę pana, chcę zadać panu pytanie”.
On odrzekł: „Proszę bardzo, młody człowieku”.
On zapytał: „Czy Chrystus oznacza dosłownie tak dużo dla ciebie, jak o tym mówisz?”
On odrzekł: „On oznacza dla mnie więcej niż na ile mi starcza oddechu, by o tym mówić!” Tutaj to macie. Co to było? On znalazł ten klucz.
Ten młody człowiek odpowiedział na to: „Jeżeli twierdzisz takie sprawy i mówisz mi, że one są tak rzeczywiste jak ty, to ja pragnę poznać tego samego Jezusa, w tej samej rzeczywistości”. Co to było? On poznał, że ten stary mężczyzna posiadał klucz, którym mógł odemknąć oraz zamknąć.
39
Czy wiecie, że klucz, który zamyka, również odmyka? Rozumiecie? Ty możesz rozwiązać albo związać. To się zgadza. Ten sam klucz, który zamyka, także odmyka. Klucz, który odmyka, może również zamknąć. I dokładnie tak jest, rozumiecie, bowiem on funkcjonuje w obu kierunkach. Jak to jest żałosne, że kościół stracił już swoją wizję o tym! Jaka to była smutna rzecz, kiedy kościół zaprzedał się wyznaniom wiary, tak jak uczyniliśmy dzisiaj, i obecnie nawołuje do zjednoczenia się.
Widzieliśmy, gdzie spotka się ta wielka hierarchia katolicka z tymi innymi obecnie; oni mają zamiar zmienić niektóre programy. Myślałem, że oni się nie zmienią; lecz oni to uczynią mimo wszystko - dają każdemu księdzu moc papieża, gdziekolwiek on będzie na stanowisku, i tak dalej. Jak to żałosne, że kościół zaprzedał się w ogóle dogmatom, zamiast Słowu. Rozumiecie? Tam właśnie oni zostawili ten klucz, właśnie tam. To jest powodem, dlaczego nie dzieją się dzisiaj między ludźmi wielkie cuda i znamiona, jakie działy się dawniej. Oni stracili ten klucz! Tak, oni znają te Drzwi, oni wiedzą, że te Drzwi tam są, lecz jest potrzebny klucz, by otworzyć te Drzwi. Skarby są za tymi Drzwiami. One są zamknięte, ukryte przed oczami niewierzącego. Lecz wierzący, który ma wiarę i potrafi wziąć ten klucz wiary, może otworzyć te Drzwi. Tak jest.
40
Pewnego razu - było to kilka lat temu, był tutaj pewien misjonarz, brat, i on odczuwał, że Bóg woła go do Afryki. On był młodym człowiekiem; miał żonę i dwoje dzieci, bardzo śliczne, młode dziewczynki, w wieku siedmiu i ośmiu lat. I ten młody człowiek nie mógł się pozbyć tego. Był on kaznodzieją, miał piękny kościół w kraju. Lecz nie mógł się uwolnić z tego wołania, on „musiał wyjechać do Afryki”. I on modlił się we dnie i w nocy. Nie chciał tam pojechać. A Bóg ciągle mówił do niego: „Ty musisz jechać!” I w końcu doszedł do ostatecznej decyzji i postanowił, że musi pojechać!
41
Udał się więc do zarządu do spraw misyjnych w jego kościele i rzekł: „Bóg powołał mnie na pola misyjne tam w głębi dżungli w Rodezji”. A w tej dżungli jest rozpowszechniona malaria, gorączka, i na skutek tego gorącego słońca, są tam różne epidemie i trąd, i wszelkiego rodzaju choroby tam w głębi dżungli - właśnie tam, gdzie on miał działać aż do końca swego życia. Sprzedał więc swój dom i wszystko, co miał. Zarząd do spraw misji chciał go przetestować, więc oni zapytali: „Czy jesteś teraz pewien?”
On odrzekł: „Jestem przekonany”.
Oni zapytali: „Słuchaj pan, czy porozmyślałeś o tym pod kątem tego, że masz dwie małe dziewczynki, masz też miłą młodą żonę i jeśli jesteś tylko… Dlaczego nie udasz się tam najpierw, by zobaczyć, jakie to tam jest, i potem wrócisz z powrotem?”
On odrzekł: „Nie, Pan mi to powiedział. O, jest to tak rzeczywiste!” On powiedział: „Pan mnie powołał. I ja - nie chcę opuścić mojego domu, nie chcę opuszczać mojego kościoła i moich słuchaczy, lecz Pan powołał mnie tam, do głębi tej dżungli”.
42
A on powiedział: „Czy pan wie, że małe dziewczynki pana mogą się nabawić żółtej febry, złośliwej czarnej malarii, i umrzeć za jedną noc?” I powoływał się na różnych ludzi, którzy stracili swoje dzieci, małe dzieci, kiedy je zabrali tam do głębi dżungli, i one zachorowały na choroby, przeciw którym nie mieli szczepionki. I powiedział: „Pomyśl o trądzie - twoja śliczna żona i twoje dwie dziewczynki, zarażone trądem i to gorące słońce, i inne rzeczy, które się z tym łączą”. Powiedział: „Czy nie boisz się tego niebezpieczeństwa zabierając swoje dzieci i żonę na takie miejsce?”
A ten misjonarz stał tam, młody człowiek, i łzy zaczęły mu spływać po policzkach; odwrócił się i powiedział: „Moi bracia! Moja wizja Bożego powołania” - mówił - „jeżeli Bóg powołał mnie do Afryki, to moje dzieci i moja rodzina jest w Afryce bardziej bezpieczna niż na jakimś innym miejscu na świecie”. Amen! Co to było? On miał ten klucz do swego powołania. On mocno wierzył w to, co mówił. O, pomyślałem, jaka to dzielna wypowiedź. Kiedy usłyszałem to po raz pierwszy, moje serce biło mocno. Rozumiecie: „Jeżeli Bóg powołał mnie i moje dzieci do Afryki, do tego kraju trądu i różnych innych epidemii, to one będą tam bardziej bezpieczne niż na jakimkolwiek innym miejscu na powierzchni ziemi”. On miał ten klucz. To właśnie jest potrzebne.
43
Jeżeli masz ten klucz, to nie masz strachu, nie masz wątpliwości, nie masz żadnych pytań. Nie musisz się już nikogo pytać w tej sprawie, ty to dokładnie wiesz. Ty go masz w swoich rękach i wiesz, co masz czynić. Amen. Ty wiesz, jaki jest plan dla ciebie i wiesz, że te drzwi otworzą się dla ciebie! Sprawdzałeś wszystkie dźwignie i wiesz, że to jest dokładnie ta właściwa rzecz - drzwi otworzą się przed tobą na oścież, kiedy włożysz do nich ten klucz.
O gdyby tylko kościół posiadał te klucze! Gdyby tylko kościół posiadał ten klucz wiary, moglibyśmy otworzyć każde drzwi, rozwiązać każdą chorobę, każdą epidemię, każdą sprawę, jaka powstanie. To mogłoby być dla nas otwarte, gdybyśmy tylko posiadali ten klucz. Ten młody człowiek posiadał klucz do swego powołania.
44
Jeżeli mi wybaczycie osobiste świadectwo, przypominam sobie, jak około piętnaście czy siedemnaście lat temu Pan powiedział mi tam nad rzeką, gdy On zstąpił w tym Słupie Ognia, którego zdjęcie widzicie, i On przemówił do mnie i powiedział: „Ty zaniesiesz to Poselstwo do całego świata”. I przypominam sobie, jak on mówił do mnie w Green's Mill.
Poszedłem więc i powiedziałem to pastorowi, a on mi powiedział: „Billy, co jadłeś tego wieczoru? Ty miałeś koszmary nocne”. On rzekł: „Idź z powrotem do swojej pracy. Pracujesz w Spółce usług dla publiczności, masz dobrą pracę, wróć tam z powrotem i troszcz się o swoją pracę, synu”. Powiedział: „Miałeś koszmary nocne. Musiałeś coś zjeść”. To nie wyprowadziło mnie z równowagi ani trochę!
Gdy rozpocząłem usługę uzdrawiania, wielu z was przypomina sobie moje Poselstwo owego poranka: „Jak Dawid wyszedł na spotkanie Goliata”. Głosiłem na ten temat.
45
A on mi na to powiedział: „W czasach nowoczesnej nauki, kiedy mamy wszelkiego rodzaju badania medyczne, kiedy mamy najlepszych lekarzy, kiedy kościół już dawno zapomniał o Boskim uzdrowieniu i innych sprawach już wiele, wiele lat temu, jak chcesz wystąpić przed takimi wielkimi olbrzymami? Jak chcesz z tym wystąpić przed metodystami, baptystami, prezbiterianami, i tak dalej, a nawet przed zielonoświątkowcami, którzy zapomnieli o tym już dawno temu i zaplątali się do swoich wyznań wiary? Jak chcesz im stawić czoło, jeśli nie masz denominacji ani nikogo, kto by cię wspierał? Co będziesz robił, Bill?” Tak czy owak to mnie ani trochę nie wyprowadziło z równowagi, ponieważ w moim ręku trzymałem klucz! Powiedziałem… Oni rzekli: „Nikt ci nie uwierzy. Nie będziesz tego mógł uczynić. Nikt nie będzie ci wierzył”.
Ja odrzekłem: „Ja się nie troszczę. Jedna rzecz jest pewna: Bóg mnie powołał i ja muszę iść, bo Bóg mnie powołał”. Ja trzymałem ten klucz. On mnie powołał. On mi to pokazał. On mi to powiedział i ja widziałem Jego Obecność, kiedy mi dał to polecenie; i to był ten klucz.
Pastor powiedział: „Z wykształceniem siedmiu klas, a ty masz zamiar głosić królom i monarchom i modlić się”. Ja odrzekłem: „To jest dokładnie według Jego Słowa!”
46
Mniej więcej w tym czasie ubiegłego roku względnie tydzień lub dwa przedtem, kiedy przyszedłem tutaj do zboru i powiedziałem wam, że Pan Bóg dał mi wizję, że mam wyruszyć na polowanie i wytropię tam pewne zwierzę, które będzie miało poroże długie czterdzieści dwa cale. A w drodze powrotnej od tego zwierzęcia, (z tego miejsca, na którym ono będzie leżeć), kiedy będę schodził w dół, zastrzelę srebrzystego grizzly. I ja udałem się do tej okolicy i rozmawiałem tam z tym gajowym, a on powiedział: „Ja nie znam takiego zwierzęcia, które wygląda w ten sposób. A jeżeli chodzi o niedźwiedzia grizzly, to ja go tu jeszcze nie widziałem”. Ja powiedziałem: „Lecz on musi być gdzieś tutaj”.
A on odrzekł: „My nawet nie pójdziemy do kraju niedźwiedzi. Idziemy łowić owce śnieżne, wysoko nad granicę lasu”. Więc ja wyruszyłem z nim.
47
I kiedy kończył się drugi dzień łowów, to w tym miejscu, dokładnie jak powiedział Pan, leżało to zwierzę. Podkradłem się więc do niego i zastrzeliłem je, i kiedy ściągaliśmy z niego skórę i zdejmowaliśmy poroże, on powiedział: „Chcę się ciebie o coś zapytać. Ty mi powiedziałeś przed trzema dniami, kiedy wychodziliśmy z obozu, że kiedy zastrzelisz to zwierzę, to w drodze powrotnej zastrzelisz srebrzystego niedźwiedzia grizzly”. Ja powiedziałem: „To jest TAK MÓWI PAN!”
On rzekł: „Ja w to nie wątpię, ponieważ mój brat był epileptykiem i ty nie widziałeś go nigdy w życiu, a kiedy byłeś tutaj na północy pewnego razu, powiedziałeś mi, że ten młodzieniec zostanie uzdrowiony, jeżeli uczynię pewną rzecz. I on został uzdrowiony”. Dalej rzekł: „Jednakowoż, bracie Branham, chcę się ciebie o coś zapytać. Widzę całe zbocze tej góry w dół, aż do granicy lasu, gdzie stoją nasze konie. I nie ma tutaj niczego. Nie ma tu ani trochę trawy, nie ma tu kamieni, ani niczego”. Rósł tam tylko mech reniferowy, który jest około dwóch cali wysoki, tam nad granicą lasu, milę lub dwie nad granicą lasu. Zapytał: „Gdzie zatem będzie ten niedźwiedź?”
Ja odrzekłem: „Bóg jest Jahwe-Jireh. Jeżeli On powiedział mi, że tam będzie niedźwiedź, to on tam będzie”.
48
Schodziliśmy z góry w dół i każdym razem, kiedy zstąpiliśmy około pół mili niżej, on powiedział: „Bracie Branham, już pora, aby się pojawił ten niedźwiedź”. Ja powiedziałem: „Nie martw się, on będzie tutaj”.
I kiedy byliśmy niemal pięćset jardów od miejsca, gdzie stały konie, musieliśmy znowu odpocząć, bo nieśliśmy na plecach ciężkie poroże i inne rzeczy. I on rozejrzał się znowu i zobaczyłem jego twarz, kiedy spojrzał na mnie i było widać, że w głębi swego serca on miał wątpliwości. Widzicie, on miał nadzieję, że niedźwiedź tam będzie, lecz nie miał tego klucza.
Lecz tak czy owak, z łaski Bożej, On mnie nigdy nie zawiódł. Kiedy On powiedział mi, że tam będzie ten srebrzysty niedźwiedź, to ja miałem klucz. Nie wątpiłem w to ani trochę, ani odrobinę. Odwróciłem się do niego i powiedziałem: „Bud, on tam będzie”. I gdy się tylko odwróciłem, był tam ten niedźwiedź - stał wprost nad nami, około pół mili wyżej.
On spojrzał przez lornetkę i powiedział: „Billy, tak mi Bóg dopomóż, jest to wielki srebrzysty grizzly!”
Widzicie, klucz, wizja, Słowo od Pana - nie ma niczego, co by Je mogło zmienić albo powstrzymać. Czego potrzebuje kościół dzisiaj wieczór? On nie potrzebuje wykształcenia. Kościół nie potrzebuje dzisiaj wieczorem denominacji. Kościół nie potrzebuje dzisiaj wieczorem wyznania wiary. Kościół potrzebuje dzisiaj wieczorem klucz do Pisma Świętego, do Drzwi. Bo Chrystus jest Drzwiami i On jest Słowem. Wiara w Słowo żyjącego Boga odmyka każde drzwi. Boże, daj nam ten klucz! Daj nam klucz!
49
List do Hebrajczyków 12. rozdział mówi: „Skoro jesteśmy otoczeni tak wielkim obłokiem świadków, złóżmy z siebie wszelki ciężar i niedowiarstwo, które nas tak łatwo usidla”. Tutaj jest napisane „grzech”, bo grzech to „niedowiarstwo”. Rozumiecie? Jest tylko jeden grzech, mianowicie niedowiarstwo.
A grzech oznacza „minąć cel”. Jeżeli strzelasz i miniesz celu, to lepiej daj wyregulować swój karabin, rozumiesz, ponieważ coś gdzieś jest nie tak. Chybiłeś celu. Rozumiesz, wróć się i spróbuj znowu. Widzisz, to znaczy, że musisz zawrócić, jeżeli chybiłeś celu. Jeżeli chcesz być chrześcijaninem, a przyłączysz się do zboru, to chybiłeś celu. Jeżeli chcesz być chrześcijaninem, a zostałeś pokropiony wodą w imieniu „Ojca, Syna i Ducha Świętego”, to chybiłeś celu. Raczej zawróć, bo nie trafisz do celu. Będziesz miał rozproszone strzały, z całą pewnością. Jest tylko jedna Rzecz, która może cię zachować w doskonałej zgodności, mianowicie Pismo Święte, Biblia, Słowo. Albowiem niebo i ziemia przeminą, lecz Słowo Boże nigdy nie przeminie.
Trzymaj więc ten klucz - wiarę w Słowo! Zachowaj każdą odrobinę wiary, którą wierzysz, i nie wątp ani trochę, wtedy możesz otworzyć każde drzwi, które stoją między tobą i błogosławieństwem, które ma Bóg dla ciebie. Niech nam Bóg pomoże, abyśmy mieli te klucze, to jest moją modlitwą. Pochylmy teraz nasze głowy do modlitwy.
50
Nasz Niebiański Ojcze, dziękujemy Ci dzisiaj wieczorem, że Ty dałeś nam klucz, by odemknąć dla nas zbawienie. I ja Ci dziękuję za to, Panie, że jesteśmy zbawieni, oraz za ten klucz, którym mogliśmy się posługiwać dotychczas. Lecz Boże, daj nam wiarę, by każde z Twoich Słów, zapisane w Twojej Księdze, było tymi małymi dźwigienkami, a ten Klucz imieniem Jezus - chciałem powiedzieć te Drzwi imieniem Jezus i ten klucz, który nazywa się wiara, niech dotyka każdego Słowa i odmyka je. On przesuwa tą małą dźwigienkę w dół i my możemy wejść do tego błogosławieństwa. Niebiański Ojcze, daj nam te klucze, byśmy mogli mieć wiarę w obietnice Boże, aby nasza wiara nie ustała, abyśmy mogli służyć Tobie i tym, z którymi mamy społeczność.
Przebacz nam wszelki grzech niedowiarstwa, Panie, i pomóż nam, abyśmy byli Twoimi. Przychodzimy teraz do stołu Wieczerzy Pańskiej i ja się modlę, Niebiański Ojcze, abyś nam przebaczył wszystkie nasze przestępstwa, abyśmy mogli wejść do radości i mieć społeczność wokół stołu Bożego. Prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen.
51
Mój bracie, siostro, jeżeli masz klucz do Królestwa, klucz do Drzwi, klucz do zbawienia, niech ci Bóg pomoże otworzyć drzwi i wpuścić Jezusa do wnętrza. Niech On da ci te rzeczy, których tak bardzo pragniesz.
Zatem, chwileczkę tylko, zanim zaczniemy czytać Słowo do Wieczerzy Pańskiej. Pragnę powiedzieć pewną rzecz, ponieważ to dotyczy Wieczerzy Pańskiej. Kiedy przychodzimy do tego ołtarza, możemy przychodzić tylko w jeden sposób, mianowicie jeśli trzymamy w naszych rękach ten klucz wiary, który nam mówi, że nasze grzechy są odpuszczone. A jeżeli nie mamy tego klucza, by otworzyć te Drzwi - że nasze grzechy są wybaczone, to nie mamy prawa podchodzić do stołu Pańskiego. Bowiem kto je i pije niegodnie, je i pije na własne potępienie, nie rozróżniając ciała Pańskiego. Otóż, to jest prawdą.
52
Sądzę, że wszyscy wiemy, iż dzisiaj jest Ogólnopaństwowy Dzień Komunii. Jest to dzień, w którym wszystkie kościoły przyjmują komunię. Jest to Ogólnopaństwowy Dzień Wieczerzy Pańskiej dla całego narodu. I uważałem, że będzie stosowne przemówić kilka słów na temat Wieczerzy Pańskiej, zanim ją będziemy przyjmować, podczas gdy pastor, jeżeli zechce, przygotuje sobie miejsce Pisma Świętego, by je przeczytać jako nakaz odnośnie stołu Pańskiego. Zatem, ta Wieczerza… Nie zajmę teraz więcej, niż około dziesięciu minut.
53
Ta Wieczerza Pańska, którą za chwilę będziemy przyjmować, była przedmiotem największych dyskusji - ze wszystkich nauk zawartych w Biblii. To była ich - jedna z ich pierwszych dyskusji wtedy w pierwszym kościele. I dzisiaj protestanci, episkopalianie i metodyści, oraz wiele kościołów protestanckich zaakceptowałoby chętnie naukę katolicką, rzymskokatolicką, gdyby mogli się zgodzić w tym małym krytycznym punkcie - odnośnie komunii. Oni się zgodzą, że ksiądz powinien być żonaty oraz że mają być kaznodzieje; katolicki kościół zgodził się na to już kilkakrotnie na swoich konferencjach i spotkaniach. Oni zgadzają się odnośnie tego. Oni się zgodzą odnośnie różnych modlitw i tak dalej - protestancki kościół zgodzi się z tym. Tak samo odnośnie katechizmu i tak dalej - małego ołtarza tu i tam; katolicki kościół jest ochotny zgodzić się z tym. Lecz kiedy doszli do komunii, na tym punkcie nie zgadzają się. Każdy, kto kiedykolwiek czytał historię, wie o tym. I oczywiście, według mojej opinii, oni musieliby odstąpić od wielu rzeczy, zanim ja mógłbym to zaakceptować, rozumiecie, ponieważ to nie jest zgodne z Biblią.
54
Pragnę wam jednak powiedzieć jedną rzecz odnoście katolickiego kościoła. Czy wiecie, że katolicki kościół na początku był apostolskim zielonoświątkowym kościołem? Oczywiście, że był! On był pierwotnym kościołem na początku. I widzicie, gdzie oni są - do czego oni doszli; oni ciągle usuwali Słowo, a wprowadzali dogmaty.
I gdyby zielonoświątkowy kościół miał istnieć kolejnych sto lat, byłby bardziej oddalony od Biblii, niż katolicki kościół dzisiaj, według tego, jak oni postępują obecnie.
Trwało to katolickiemu kościołowi kilka set lat, by odstąpił od niego - trzysta lat odstępował od pierwszego kościoła, do zorganizowanego kościoła rzymskokatolickiego, który rozpoczęli. I zaczęli wprowadzać wielkich dygnitarzy i tym podobnie, usunęli to a dodali to, wyjęli to i zaprowadzili to, wnieśli do niego pogańskie bożki i posągi chrześcijan, i tak dalej, i zawierali kompromisy odnośnie Tego, aż doszli do tego, co mają obecnie - kościół rzymskokatolicki.
A protestancki zielonoświątkowy kościół w czasie tych pięćdziesięciu lat swego istnienia - jak bardzo on odpadł od tego, gdzie on rozpoczął; on będzie za sto lat od dziś w gorszym stanie, niż katolicki kościół. To się zgadza. To jest wielkie słowo - powiedzieć coś takiego, lecz spójrzcie tylko, z czego oni wypadli. Oni weszli prosto do organizacji, oni przeszli wprost do zawierania kompromisów odnośnie tego i tamtego, i wszystkiego innego. I tam oni idą - rozumiecie - prosto z powrotem.
55
Lecz komunia - ona jest nazywana „Wieczerzą Pańską”. Wielu ludzi chce ją obecnie przyjmować rano. W Biblii nie jest powiedziane, że ona była Jego śniadaniem. I jak mogą ci ludzie dzisiaj, jak mogą ciągle mówić „Wieczerza Pańska”, a nie wypełniają tego. Oni wyjęli słowo wieczerza, wypuścili je, i nazwali to „obiadem”. To nonsens. Wieczerza!
Było to zawsze przedmiotem dyskusji w czasach Biblijnych; sprzeczali się z powodu tego. Ludzie nie zrozumiewali Wieczerzy Pańskiej, kiedy podchodzili do stołu. Paweł powiedział to Koryntianom. Oni przychodzili i upijali się u stołu Pańskiego. Widzicie, było to źle zrozumiane już wtedy. On powiedział: „Jeśli chcecie jeść, to jedzcie w domu”.
56
I inna sprawa - oni nie zrozumiewali, jakie Ona ma znaczenie! Grzesznicy, ludzie, żyjący w grzechu przychodzili i przyjmowali Wieczerzę Pańską. I to było nie zrozumiane. Mężczyzna współżyjący ze swą matką, przybraną matką; a chociaż kościół powiedział mu o tym, pomimo to on przyjmował Wieczerzę u stołu Pańskiego.
I były podziały między nimi, a oni ciągle przyjmowali Wieczerzę Pańską. On powiedział: „Dowiedziałem się, że chodzicie jak pozostali poganie. I są kłótnie między wami, szczególnie takie, jakie są w domu Kiefasa, i tak dalej”. Powiedział: „Wy chodzicie jak inni poganie”. Widzicie, było to nie zrozumiane.
57
Wieczerza Pańska była zawsze nie zrozumiana. Mógłbym mówić na ten temat wiele godzin, lecz my pragniemy przyjąć tę Wieczerzę Pańską i mieć umywanie nóg. Obecnie wszyscy, prócz kilku denominacji tylko, opuścili po prostu całkiem umywanie nóg. Wielu zielonoświątkowców kompletnie odstąpiło od tego. Widzicie? A pomimo to jest to w Biblii, dokładnie tak, jak to zostało napisane. Rozumiecie?
Obecnie katolicy nie nazywają to „komunią”. Oni nazywają to „mszą - jest to święta msza”. Oni nie przyjmują Wieczerzy Pańskiej, przyjmują mszę. Jest to msza. A msza - oczywiście, ona usuwa prawdziwe znaczenie Wieczerzy Pańskiej. Msza znaczy tyle co „nadzieja”. Oni przyjmują mszę, mając nadzieję (kiedy przyjmują mszę), że Bóg wybaczy im wszystkie ich grzechy przez przyjmowanie „dosłownego ciała Chrystusa, bo ksiądz zamienia to w Ciało i Krew Chrystusa” - przyjmują to mając nadzieję, że Bóg odpuści im ich grzechy, jeśli to czynią. To jest msza.
58
Protestanci nazywają ją „komunią”. Komunia to dziękczynienie, które protestant… Katolik przyjmuje mszę i w tej mszy pokłada nadzieję, że Bóg wybacza mu złe uczynki, które popełnił. Protestant przyjmuje ją z dziękczynieniem za to, co już zostało uczynione, mając społeczność z Bogiem, dziękując Mu za to, że to już zostało dokonane. Katolik ma nadzieję, że to zostanie uczynione; protestant mówi, że to już jest uczynione! Katolik zastanawia się, czy jego grzechy są wybaczone. Protestant wyznaje, że one są wybaczone, że on jest wolny! Więc komunia to społeczność z Bogiem. I przyjmujemy te artykuły nie w nadziei, iż nasze grzechy są wybaczone, lecz że one są naprawdę wybaczone! Ponieważ to… Jedna rzecz to nadzieja, a druga rzecz to wiara. Jeden ma nadzieję, że jest w porządku, a ten drugi wie, że jest w porządku. Rozumiecie? Jeden ma nadzieję odnośnie tego, ponieważ on nie wie, na czym stoi; ten drugi wie, że jest w porządku, ponieważ wie, co powiedział Bóg. O to chodzi. Taka jest różnica. Więc kiedy masz tylko nadzieję, bądź ostrożny; lecz kiedy to wiesz, to idź naprzód. Rozumiesz, wtedy masz społeczność z Bogiem. Protestant mówi, że grzechy zostały mu wybaczone i on to wie; katolik przyjmuje mszę mając nadzieję, że grzechy będą mu wybaczone. I jest tak właśnie: jeden jest żebrakiem, mającym nadzieję, że wszystko jest w porządku, rozumiecie; zaś ten drugi jest żebrakiem, dziękującym za to, co już zostało uczynione. Obydwaj są żebrakami. Lecz jeden z nich żebrze, mając nadzieję, że to otrzyma; a ten drugi żebrak wie, że to ma i dziękuje Mu za to, że mu to dał. W tym jest ta różnica. Takie znaczenie ma Wieczerza Pańska. Tak jest. Jeden ma nadzieję, że ma przebaczenie; ten drugi wie, że otrzymał przebaczenie i dziękuje za to.
59
Więc, Wieczerza Pańska jest dla chrześcijanina, który jest narodzony na nowo z Ducha Bożego. A być znowuzrodzonym niekoniecznie oznacza, że masz Ducha Świętego. Zapamiętajcie to sobie. Wielu naucza tak obecnie. „Ja nie znam nikogo, kto naucza tego w ten sposób”, powiedział stary brat Arganbright owego wieczora tutaj za kazalnicą, rozumiecie. Lecz znowuzrodzenie to nie chrzest Duchem Świętym. Pismo Święte nie mówi tak, ja myślę, że nie, rozumiecie, na ile to rozumiem. Widzicie? Ja wierzę, że człowiek jest znowuzrodzony…
60
I dlatego właśnie posługuję się słowem chrzest w Imię Jezusa Chrystusa, lecz nie ku odrodzeniu. Otóż, zielonoświątkowcy - Zjednoczony Kościół Zielonoświątkowy chrzci w imię Jezusa Chrystusa ku odrodzeniu. Ja temu nie wierzę. I oni to mogą czynić, jeżeli chcą. Lecz ja wierzę, iż Piotr powiedział: „Pokutujcie” - najpierw! Woda nie odpuszcza grzechów. Kościół Chrystusowy głosi to w ten sposób. Lecz ja wierzę, że pokuta to bogobojny żal; pokutować oznacza „zawrócić, cofnąć się” - chybiłeś celu, więc „rozpocznij na nowo”! Uczyń to najpierw! A twój chrzest w wodzie jest tylko zewnętrznym wyznaniem czegoś, co stało się wewnątrz ciebie - że przyjąłeś Chrystusa za swego Zbawcę.
61
Uważam, że dzisiaj wieczorem są tutaj tylko nasi zborownicy, na ile mi wiadomo; nie jestem tutaj wystarczająco długo, by wiedzieć, kto tutaj uczęszcza, a kto nie. Niedawno zostałem trochę skrytykowany za to, że ochrzciłem tutaj w baptysterium pewnego człowieka, starego mężczyznę. Poszedłem do jego domu, on jest dobrym starym człowiekiem. Miałem ten przywilej, że przyprowadziłem całą jego rodzinę do Chrystusa, wszyscy są chrześcijanami. Ten stary mężczyzna jest zacnym człowiekiem i lubiłem go, więc poszedłem do niego i powiedziałem mu: „Tato, dlaczego nie staniesz się chrześcijaninem?” On mnie miłuje.
On odparł: „Bracie Branham, chciałbym się stać chrześcijaninem, jeżeli uda mi się polepszyć”.
Ja powiedziałem: „Powiem ci, co zrobisz, tato. Rozglądaj się wokoło by stwierdzić, w czym możesz się dosyć polepszyć, a potem mi powiedz, gdzie można się polepszyć; ja pójdę i uczynię to również”. Dalej rzekłem: „Chrystus nie przyszedł, by zbawić dobrego człowieka. On przyszedł, by zbawić złego człowieka”. Jeżeli sobie myślisz, że jesteś dobrym człowiekiem, to On nie przyszedł, by zbawić ciebie. On przyszedł, by zbawić tych, o których wie, że są źli. Rozumiecie? Chrystus umarł, by zbawić grzeszników. Widzicie? I powiedziałem: „Tato, ratownicza lina zwisa wprost tutaj”. On powiedział: „Otóż, ja palę papierosy”. Ja odrzekłem: „Ja bym nawet nie mówił o nich”. On rzekł: „Próbowałem się ich wyrzec, bracie Branham”. Ja rzekłem: „W porządku, nie będziemy mówić o papierosach”. On powiedział: „Hm, gdybym tylko mógł…”
Ja powiedziałem: „Nie mów o nich więcej, zostaw je w spokoju. Pragnę ci zadać pytanie”. On rzekł: „Dobrze, o co chodzi?” Ja rzekłem: „Czy wierzysz, że Bóg istnieje”.
On odrzekł: „Oczywiście, ja w to wierzę”. Dalej powiedział: „Uważam, że wierzę w to tak mocno, jak ty, bracie Branham”.
Ja powiedziałem: „Czy wierzysz, że ten sam Bóg zmienił Swoją postać i stał się ciałem, i zamieszkał między nami w osobie Jezusa Chrystusa po to, by zbawić człowieka?” On odrzekł: „Tak, ja w to wierzę”. „I On umarł, by zbawić grzeszników, takich jak ty i ja?” Rozumiecie? „Tak, ja w to wierzę”.
Ja powiedziałem: „Otóż, jest to dokładnie w ten sposób. My wszyscy jesteśmy tutaj w jednym dużym budynku i jesteśmy w więzieniu, i ja nie mogę powstać tam w tym kącie i powiedzieć: ,To pomoże mi wydostać się z więzienia'; jesteśmy wszyscy w takich samych tarapatach. I każdy człowiek, który urodził się na tym świecie, urodził się w grzechu, został ukształtowany w nieprawości, przyszedł na świat mówiąc kłamstwo. On jest od początku odstępcą”.
62
Ktoś zadał mi niedawno pytanie: „Bracie Branham, czy byłaby jakaś różnica między Adamem i Ewą, a ich dziećmi dzisiaj, gdyby wszyscy byli nadzy i chodziliby tak. Czy ich ciała byłyby takie same?”
Ja odrzekłem: „Absolutnie nie”. Wracaliśmy do domu z polowania na wiewiórki - brat Fred i ja i kilku innych. Ja odrzekłem: „Nie, oni by nie byli tacy sami”.
On rzekł: „Czy chcesz powiedzieć, że Ewa nie byłaby taką kobietą, jak jej córki, a Adam nie byłby takim mężczyzną, jak jego synowie?” Ja odrzekłem: „Pod wielu względami tak, lecz nie pod wszystkimi fizycznymi względami”. On zapytał: „Jaka byłaby różnica?”
Ja odrzekłem: „Oni nie mieli pępka. Oni zostali stworzeni. Racja. Oni nie byli podłączeni do niczego”.
I to potwierdza się na wszystkich, którzy rodzą się na tym świecie; pokazuje to, że są odszczepieńcami od początku. To się zgadza. Rzekłem: „Oczywiście, jest różnica. Oni nie mieli pępka. Nie byli podłączeni do żadnej kobiety, by przyjść tutaj”. Rozumiecie, Bóg ich stworzył.
63
Dalej powiedziałem: „Pragnę coś powiedzieć. Każdy człowiek w tym więzieniu - kto jest święty? Kto z nas nie urodził się na skutek seksu? Kto z nas może pomóc drugiemu, bez względu na to, kim on jest? Wszyscy jesteśmy w tym samym więzieniu. Lecz Bóg uczynił sobie Jednego z Jego stworzenia i On nie przyszedł przez seks, lecz przez świętą Krew, którą On Sam Sobie stworzył; i poprzez tą Krew On odkupił nas”. Zapytałem: „Czy w to wierzysz, tato?” On powiedział: „Ja w to wierzę”.
Ja powiedziałem: „Chrystus umarł za takiego złego człowieka, jak ty. Teraz pozostało tylko jedno. Ty nie możesz niczego zrobić. On oferuje ci to. Ty nie możesz sobie zasłużyć na to. Nie możesz nic uczynić, by to otrzymać. On ci to po prostu daje. Czy przyjmiesz to, co On uczynił dla ciebie, aby cię zachować przed piekłem?”
On odrzekł: „Ja to przyjmę”. Dalej rzekł: „Lecz gdybym się tylko mógł pozbyć tych papierosów”.
Ja odrzekłem: „Papierosy same zatroszczą się o siebie. Ty tylko… Ja nie pytam ciebie o to. Nie jestem legalistą; ja wierzę w łaskę: ,Wszyscy, których Mi dał Ojciec, przyjdą do Mnie'.” I powiedziałem: „Jeśli temu wierzysz całym swoim sercem!” On odrzekł: „Ja w to wierzę - całym moim sercem”.
„Zatem, czy przyjmiesz to na tej podstawie, że nie jesteś godzien tego, lecz On jest Tym, który jest godzien? Nie patrz się na siebie, patrz się na Niego, ponieważ ty nie możesz dla siebie nic uczynić. Patrz się na Tego, który uczynił coś dla ciebie. Co o Nim myślisz?” „O” - powiedział - „On jest godzien”. Ja rzekłem: „To jest właściwe, więc przyjmij to, co On ci daje”. On powiedział: „Ja to przyjmuję”.
I ja go ochrzciłem w Imieniu Jezusa Chrystusa. A on wyszedł stąd i - zapalił sobie papierosa.
64
Przed kilkoma tygodniami byłem w jego miejscowości. Miałem pewnej nocy wizję o drzewie iglastym, które zostało ścięte i wywróciło się. Widziałem na nim przybite deski. Zaraz obok ostatniej deski była godna uwagi deska. A w dół, pod tą deską, prosto w dół w kierunku dolnego końca, rozwarła się szczelina - drzewo złamało się właśnie w tym miejscu. A Głos powiedział: „To powinieneś być ty” względnie „To miałeś być ty”. A tata Cox upadł i potłukł sobie plecy tutaj. Następnego poranka przynieśli mu jego papierosy, kiedy on leżał w łóżku - lecz ten nałóg go opuścił. Kilka tygodni temu! On nie skosztował już ani jednego, nawet nie chciał żadnego papierosa ani niczego innego. Widzicie? A ja widziałem go przedtem, kiedy jego dłonie były całe brązowe z powodu papierosów przed kilkoma tygodniami, a teraz nie może nawet znieść papierosa w pobliżu siebie. Zrób najważniejszą rzecz najpierw! Nie próbuj się poprawić, jesteś przede wszystkim złym i ty nie możesz nic uczynić! Istnieje rozdzielająca linia, a wszystkie ludzkie istoty są po tamtej stronie.
65
Kiedy ja urodziłem się na ten świat, urodziłem się w świętym związku małżeńskim mojego ojca i matki; w jej łonie było jajo, w gruczołach mojego ojca była komórka krwi. Moje życie składa się z tej komórki krwi (nie z jaja mojej matki), lecz z komórki krwi mojego ojca. I kiedy ta komórka krwi weszła do odpowiedniego miejsca, by się spotkać z jajem - kiedy się to stało, natura otrzymała rozkaz od Boga, by mi dała ciało. I potem urodziłem się do rodzaju ludzkiego i była mi dana sposobność, abym się stał inteligentnym człowiekiem - takim, jakim są ludzkie istoty, dzięki czemu mogę jeździć samochodem, względnie mogę czynić to, co czynią ludzkie istoty: chodzić, rozmawiać, jechać samochodem, i tak dalej. Było mi to dane, ponieważ urodziłem się do ludzkiej rodziny i była mi dana moc inteligencji, abym był ludzką istotą.
66
A kiedy urodziłem się do rodziny Bożej, przyszedłem dzięki Krwi; ta Krew dała mi Życie. I potem, kiedy zacząłem żyć w Chrystusie, On ochrzcił mnie Duchem Świętym i mocą, abym był synem Bożym! I teraz, tak samo, jak potrafiłem chodzić, rozmawiać jako ludzka istota, jeździć samochodem jako ludzka istota - teraz, kiedy otrzymałem Ducha Świętego, to otrzymałem moc do wypędzania diabłów, do mówienia nowymi językami, do głoszenia Ewangelii, do uzdrawiania chorych. Ja jestem ochrzczony! Nie zrodzony, lecz ochrzczony!
„Oni byli zgromadzeni w górnym pokoju
Modlili się wszyscy w Jego Imieniu;
Zostali ochrzczeni Duchem Świętym,
I przyszła moc do usługi„. (Amen!)
67
Ty wierzysz ku Żywotowi Wiecznemu i jesteś narodzony na nowo przez wiarę. Jezus powiedział w ew. Jana 5, 24: „Kto słucha Moich słów i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma żywot wieczny” - nie ma jeszcze Ducha Świętego, lecz tylko Żywot Wieczny. On urodził się do rodziny Bożej. A potem zostaje wechrzczony do Ducha Świętego mocą inteligencji wiary, by mógł wierzyć Ewangelii, by Ją wprawić w ruch, i sprawić, aby działała właściwie. Amen. Wtedy on postępuje jako syn Boży. Wtedy on może wyganiać diabły. Jezus powiedział: „Te znaki będą im towarzyszyć!” Widzicie? „W moim Imieniu diabły wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś śmiertelnego wypili…” Widzicie, on dzięki Duchowi Świętemu otrzymuje moc do czynienia tych rzeczy.
68
Otóż, gdy On odchodził z ziemi, powiedział: „Jest wskazane, abym Ja odszedł stąd. Ponieważ jeśli Ja nie odejdę, to Duch Święty nie przyjdzie”. Rozumiecie? Potem, kiedy On przyjdzie, On będzie ganił świat z powodu grzechu i będzie nauczał sprawiedliwości, i pokaże wam rzeczy, które mają się urzeczywistnić (to znaczy wizje). „On weźmie te sprawy, których was nauczałem i objawi je wam”. Właśnie te Słowa, że On przyszedł… Żaden człowiek nie może zrozumieć Słowa, jeżeli nie zostanie ochrzczony Duchem Świętym. I jeśli człowiek mówi, że ma chrzest Duchem Świętym, a dyskutuje o tym, czy Słowo ma rację, to coś jest nie tak.
69
Paweł był krytykiem Nowego Testamentu. On jeszcze nie był - Nowy Testament nie był jeszcze napisany. On był krytykiem chrześcijaństwa - Saul. A kiedy on otrzymał Ducha Świętego, udał się na trzy lata do Azji i studiował tam Pismo Święte, ponieważ był nauczany przez Gamaliela, wielkiego nauczyciela. Potem, gdy powrócił czternaście lat później, udał się do Jeruzalem, by się spotkać z Piotrem, i stwierdził, że mają Słowo w Słowo tą samą Ewangelię. Ten sam Bóg, o którym Piotr głosił w Dniu Wylania Ducha Świętego i powiedział im, aby pokutowali i dali się ochrzcić w Imieniu Jezusa Chrystusa, ten sam Duch Święty objawił to Pawłowi; i on powiedział im w Dz. Ap. 19. potem, gdy oni byli już raz ochrzczeni przez Jana, powiedział: „Wy musicie zostać ochrzczeni na nowo w Imieniu Jezusa Chrystusa”. Rozumiecie?
70
Widzicie, Duch Święty trzyma się ściśle Pisma Świętego. A wiara w Nie odmyka każdą tajemnicę. Amen. Biblia mówi w 1. liście Jana 5, 7: „Trzej są, którzy świadczą w Niebie: Ojciec, Słowo (którym jest Chrystus), i Duch Święty. Ci trzej są jedno”. „A trzej są, którzy świadczą na ziemi: woda, Krew i Duch. Ci trzej nie są jedno, ale są zgodni”. Więc, nie możesz mieć Ojca, nie mając Syna; nie możesz mieć Syna, nie mając Ducha Świętego. Oni są jedno. Lecz możesz być usprawiedliwiony, nie będąc poświęcony; i możesz być poświęcony, nie mając Ducha Świętego. Poświęcenie jest dzięki Krwi - przez Krew przychodzi Życie. Rozumiecie? A Duch Święty jest mocą Bożą, rozumiecie, mocą, daną kościołowi!
71
„Otrzymacie” (co?) „moc” - Dz. Ap. 1, 8 - „potem, gdy Duch Święty zstąpi na was. Wtedy otrzymacie moc!” (Nie „zostaniecie znowuzrodzeni”.) „Otrzymacie moc, kiedy Duch Święty zstąpi na was. Potem będziecie Mi świadkami w Jeruzalem, w Judei, Samarii i aż do najdalszych krańców ziemi”. Rozumiecie? Otrzymacie moc, potem gdy przyjmiecie Ducha Świętego. Lecz najpierw musicie przyjąć Ducha Świętego i to jest moc Boża, by manifestować i demonstrować… Wtedy jesteś… jak byłeś ludzką istotą i uczyłeś się mówić i chodzić, i czynić to, co czynią ludzie, to kiedy jesteś ochrzczony Duchem Świętym, jest ci dana moc, abyś postępował jako syn lub córka Boża. Nic dziwnego, że ludzie postępują i czynią tak, jak to czynią dzisiaj, oni nie zostali wcale napełnieni Duchem Świętym! Gdyby byli napełnieni, postępowaliby inaczej. Oni twierdzą, że Go mają, lecz Jezus powiedział: „Według ich owoców, poznacie ich”. Więc jak to możecie czynić? Widzicie, jest w tym zupełny zamęt. Rozumiecie? Lecz powróćcie do rzeczywistości!
72
Zatem, jeżeli chodzicie w szczerości i twierdzicie, że jesteście chrześcijanami, zapraszamy was dzisiaj wieczorem do stołu Pańskiego. Dzisiaj ludzie przyjmują Wieczerzę Pańską niewątpliwie w całym państwie, niektórzy z nich w taki sposób, inni znów w inny sposób. Lecz ja uważam, że najlepiej jest postępować przy tym według Pisma Świętego - dokładnie tak, jak oni czynili to w Piśmie Świętym. Myślę, że to jest wystarczające.
Czy masz swoją Biblię, bracie Neville? Brat Neville będzie teraz czytał Pismo Święte. [Brat Neville mówi: „W 1. Koryntian 11. rozdział, począwszy od 23. wersetu” i czyta fragment Pisma Świętego.]
„Albowiem ja przejąłem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której był wydany, wziął chleb,
A podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją.
Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją.
Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie.
Przeto, ktokolwiek by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winien będzie ciała i krwi Pańskiej.
Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije.
Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, sąd własny je i pije.
Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło.
Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi.
Gdy zaś jesteśmy sądzeni przez Pana, znaczy to, że nas wychowuje, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni„.
Panie, pobłogosław czytanie Twego Słowa.
73
Jest to zawsze święta rzecz, taka poświęcona rzecz. Uważam, że powinniśmy pochylić teraz nasze głowy w cichej modlitwie. Wy módlcie się o mnie, ja będę się modlił o was. Módlmy się jedni o drugich, aby Bóg był miłościwy nam niegodnym stworzeniom, którzy pragną brać udział w tym wielkim sakramencie na upamiętnienie śmierci naszego Pana.
[Brat Branham robi przerwę dla cichej modlitwy. Puste miejsce na taśmie - wyd.] Zanosimy tą modlitwę wyznając Ci, nasz Ojcze - na Twój złoty ołtarz, gdzie jest nasza Ofiara - Pan Jezus. Prosimy o to w Jego Imieniu. Amen.
74
Wierzę, że starsi zboru zajmą teraz swoje miejsce i będą tutaj podprowadzać ludzi, gdy będą przychodzić rząd za rządem do Wieczerzy Pańskiej. Zawsze myślę o tej pieśni:
„Drogi umierający Baranku,
Twoja kosztowna Krew nie straci swej mocy,
Aż cały odkupiony Kościół Boży
Będzie zbawiony, aby więcej nie grzeszył„.
Pochylmy nasze głowy.
Łaskawy i Święty Ojcze, Jahwe, wielki Wszechmogący, ześlij Twoje błogosławieństwa na Twój lud, kiedy oczekujemy. Przebacz nam nasze grzechy. A teraz przedkładamy Ci ten sakrament, to wino z winogron, które urosły, a ręce kaznodziejów wygniotły je. I powstało z nich wino dla tego celu, w jakim przedkładamy Ci je teraz, aby mogło reprezentować nam Krew naszego Pana Jezusa Chrystusa. Modlę się do Ciebie, Ojcze, żebyś poświęcił to wino dla tego celu. Wybacz nam wszystkie nasze grzechy. I niechby każdy człowiek, który przyjmuje to wino do swego ciała, miał zdrowie, siłę i zbawienie od Ciebie. Daruj tego, Panie. Prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen.
75
Biblia mówi, że gdy On rozłamał chleb i pobłogosławił go, powiedział: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje, które za was bywa łamane. Czyńcie to na pamiątkę Moją”. I kiedy bierzemy te małe kawałki koszernego chleba - on jest upieczony bez zakwasu. Upiekli go chrześcijanie. On jest tak upieczony, ponieważ on reprezentuje Ciało Chrystusa. Wiemy, że to byli uczniowie w dniach Chrystusa, względnie w czasach kościoła, którzy wzięli te cząstki i przygotowali je na ostatnią wieczerzę, na ostatnią wieczerzę Chrystusa. I dalej w Biblii byli to zawsze uczniowie, którzy usługiwali tym ludziom. A dzisiaj nasi nowocześni uczniowie - nasi bracia z tutejszego zboru, uczniowie tej Sprawy, usługują tym ludziom. I oni wezmą te cząstki i podają je ludziom.
76
A teraz, kiedy przyjmujesz ten chleb, pamiętaj, że on reprezentuje Baranka. Wiele lat temu, kiedy w Izraelu opiekano baranka nad ogniem i spożywano go z gorzkimi ziołami, ludzie mieli siłę; ich buty się nie zdarły, ich odzienie nie było podarte w ciągu całej ich podróży, aż dotarli do obiecanego kraju. Niechby Bóg zachował nas zdrowych, szczęśliwych, służących Mu, aż dojdziemy do Obiecanego Kraju, który On nam dał.
Łaskawy Niebiański Ojcze, jak mówiłem dzisiaj wieczorem o tym Świętym, poświęconym Ciele naszego Pana, w Którym przebywa pełnia Bóstwa. Rozmyślam o tym Ciele, które było pokiereszowane i posiniaczone, a Krew spływała z niego, z Jego pleców wyłaziły Mu żebra i były widoczne ślady uderzeń batem po Jego plecach z góry w dół. Kiedy pomyślę, że ten pomarszczony chleb reprezentuje to Ciało, odświeża się to na nowo w naszych sercach. Kładziemy nasze serca na twój ołtarz dzisiaj wieczorem, Panie. Wybacz nam, o Boże, i niech ten rozłamany chleb, kiedy wchodzi do ust tych ludzi - Twoich sług, pozwoli im rozpoznać, że to było Twoje drogie Ciało, które było starte i poranione, a Twoimi sińcami jesteśmy uzdrowieni. Daruj tego, Panie. Poświęć ten koszerny chleb do jego zamierzonego celu. Prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen.
Poczekajcie tylko na chwilę. To nie jest zamknięta Wieczerza Pańska. Każdy wierzący chrześcijanin jest mile zaproszony do stołu Pańskiego, by mieć tą społeczność razem z nami. (O, oczywiście, że możecie).