13
I ja pomyślałem: „Otóż, jeśli on poświęcił tyle czasu, by mi napisać dwadzieścia i dwie stronice, powinienem mu napisać przynajmniej dwie stronice w odpowiedzi. Usiadłem więc i pisałem jak najlepiej potrafiłem. Sam nie potrafię nawet przeczytać mojej pisaniny, więc... Nabazgrałem mu więc coś krótko. I napisałem: „Drogi bracie”. Musiałem go nazwać w ten sposób. Każdy mężczyzna, który głosi pięćdziesiąt lat, powinien być poważany za brata - głosił Ewangelię, bez względu na to, w jaki sposób. I ja - respektuję go jako mojego brata. I ja pisałem: „Ja sobie oczywiście bardzo cenię i szanuję twoje długie lata w służbie dla naszego Pana”. Dalej pisałem: „Na pewno jestem wdzięczny Bogu, że pozwolił ci dożyć takiego wysokiego, dojrzałego wieku, oraz za te sprawy, których dokonałeś”, i tak dalej. A był tam inny brat razem z nimi. Więc potem... z tej uczelni. Następnie ni stąd ni zowąd napisałem: „Lecz dziwną rzeczą dla mnie jest, że krytykujesz mnie tak bardzo z powodu tego, iż powiedziałem, że szatan nie potrafiłby uzdrowić”. Dalej rzekłem: „Otóż, ty powiedziałeś, że szatan potrafi uzdrawiać. Jezus powiedział, że gdyby szatan mógł wygnać szatana, to jego królestwo byłoby rozdzielone”. Powiedziałem: „Komu więc będę wierzył? Tobie albo temu, co powiedział Chrystus? Szatan nie może uzdrowić. Chrystus tak powiedział. On by działał przeciw samemu sobie. On nie może uzdrowić”. Lecz powiedziałem, że ja... „Spróbuję to wyjaśnić, jeśli mi wybaczysz”. Dalej rzekłem: „Dziekanowi uczelni albo takiemu wielkiemu człowiekowi jak ty - chciałbym ci powiedzieć: Jestem misjonarzem i widziałem ludzi, przychodzących do bożków, a oni zostali uzdrowieni. W Le Salle Le Reine, we Francji, jest pewien bożek jakiejś kobiety. A w Paryżu widziałem miejsce, gdzie mieli kobietę, martwą kobietę, i ludzie wytarli już cały kamień spoza niej, żeby zachowała miasto od klęsk. Widziałem wszystkie te sprawy”. „Widziałem również ludzi w Ameryce, którzy nazywają siebie uzdrowicielami i mówią: „Ja mam uzdrowienie tutaj i uzdrawiam w ten sposób, mam uzdrowienie w tym...” Powiedziałem: „To jest ta sama sprawa. Rozumiesz? Uzdrowienie jest jedynie w Chrystusie”. Dokładnie. Dalej rzekłem: „Lecz ci ludzie - ja nie wątpię, że ci ludzie zostali uzdrowieni. Dzieje się to jednak w ten sposób: Boskie uzdrowienie dzieje się na podstawie wiary. I ci ludzie, przychodzą do tej czarownicy, o której opowiadałeś, i oczywiście, otrzymują to. Oni sobie myślą, że przychodzą do Boga poprzez tę czarownicę, ale Bóg ich uzdrawia na podstawie ich wiary”. Rozumiecie? Oni - oni... Oczywiście. Wy - jeśli macie dosyć wiary, by w to wierzyć, stanie się to. To się dokładnie zgadza. Dalej rzekłem: „Lecz dziwną rzeczą dla mnie jest to, że dziekan luterańskiej uczelni opiera swoją wiarę na przeżyciu, zamiast na Słowie Bożym, kiedy Chrystus powiedział, że szatan nie potrafi uzdrowić. Chodzi tu o ich podejście do tego. Oni wierzą, że przychodzą do Boga poprzez tę czarownicę, czy poprzez tego bożka, i tym podobnie. Są to niewinni ludzie, którzy wierzą, że Bóg uzdrawia”.