1
Dziękuję ci, bracie Parker. Uważam to za przywilej, że mogę być tutaj. Przepraszam, że się trochę spóżniłem, lecz tam za zasłoną mieliśmy bardzo poważnie chore niemowlę. I ja usługiwałem temu niemowlęciu. Cieszę się, że mogę być tutaj znowu dzisiaj wieczorem i ufam, że nie będę was trzymał tak długo, jak ubiegłego wieczora. Trzymałem was tak długo. I kiedy szedłem do domu, czułem się poniekąd - względnie, kiedy jechałem do mojego motelu, czułem się trochę niedobrze, kiedy się zorientowałem, która już jest godzina. Przemawiałem tutaj około godziny i czterdziestu pięciu minut.
2
I Oczywiście, to było według mnie krótkie nabożeństwo. Niedawno przemawiałem sześć godzin. Widzicie, jeżeli człowiek wie wiele, nie musi mówić tak długo. Lecz jeśli nie wie tego tak wiele, musi to po prostu czymś wypełnić, wiecie, i uważam, że to jest... Rozumiecie - ja po prostu oczekuję na Niego. A kiedy odczuwam, że On podaje mi coś, abym to powiedział, wtedy to mówię. I aż do tego momentu muszę się trochę jąkać.
Ubiegłego wieczora próbowałem mówić o rozumowaniu - nie o takim, kiedy ktoś argumentuje przeciw Słowu Bożemu... Nie mam na myśli argumentowania, po prostu zastanawianie się, ponieważ Paweł przemawiał ludziom do rozsądku. I kłopot dzisiaj w tym, że ludzie po prostu przyjmują wszystko, co przychodzi, a nie zastanowią się nad tym w oparciu o Pismo Święte. Jeśli to jest argumentowanie przeciw Słowu Bożemu, trzymajcie się od tego z dala. To jest wróg. Rozumiecie? Lecz jeśli to jest zastanawianie się nad Słowem Bożym, jest to Bóg. Rozumiecie? To się zgadza - są dwa sposoby rozumowania. Więc my jesteśmy zwolennikami zastanawiania się nad Słowem, bo wierzymy, że Słowo ma rację.
Zatem, nie możecie naukowo udowodnić Słowa, ponieważ ono jest... i nigdy się wam to nie uda, ponieważ ono jest tak sprzeczne z nauką. Jeśli to jest naukowo udowodnione, nie jest to już więcej wiara. Rozumiecie? Musicie mieć wiarę, a wiara jest przeciw naukowemu udowadnianiu. Musicie więc temu wierzyć, nie udowadniać tego, ale wierzyć. To jest właściwa myśl.
3
Niedawno rozmawiałem z pewnym mężczyzną. Byłem w Toronto, w Kanadzie. Mieliśmy tam wielkie nabożeństwo. Pan błogosławił w tak cudowny sposób. I ja byłem na drugiej stronie w... Nie było to w Toronto - muszę to sprostować. Zapomniałem nazwę tej miejscowości w Kanadzie, gdzie mieliśmy to nabożeństwo, i ja - przypomni mi się to za kilka minut. Podróżowałem tak wiele, że czasem nie mogę przypomnieć sobie nazw miejscowości. Było to zaraz po drugiej stronie Detroit. Jak się ona nazywa? [Ktoś mówi: „Windsor” - wyd.] Windsor, słusznie, Windsor, Ontario.
Był tam pewien człowiek, który miał telewizor umieszczony na ulicy - względnie jakiś ekran i na nim był kowboj, który grał - brzdąkał na gitarze; była to audycja ze Stanów Zjednoczonych. I ten człowiek podszedł i rozmawiał ze mną.
Powiedział: „Chciałbym ci to sprzedać.”
Ja odrzekłem: „Nie proszę pana. Ja jestem tutaj przejazdem.” Dalej rzekłem: „Myślę, że tego nie chcę.”
A on powiedział: „Dobrze, sprzedam ci to naprawdę tanio.”
Pomyślałem... Wyjaśniłem mu to. Powiedziałem: „Ja jestem turystą. Jestem...” - mówiłem dalej.
„O” - powiedział - „przypuszczam, że tylko przejeżdżasz tutaj?”
Odrzekłem: „Nie, ja jestem tutaj w motelu.” Powiedziałem: „Jestem tutaj tylko na kilka dni.”
On zapytał: „Czy nie chodzisz na te nabożeństwa tam po drugiej stronie?”
Ja odparłem: „Tak jest. To prawda.”
On rzekł: „Nie chcę ranić twoich uczuć” - mówił dalej - „lecz ty słuchasz jakichś bredni.”
Ja odrzekłem: „O?” I... powiedziałem: „Tak myślisz?”
On rzekł: „Tak jest” - powiedział - „tak myślę.”
A ja powiedziałem: „Dlaczego wyciągnąłeś z tego taki wniosek?”
On odparł: „Hm, dlatego, bo ten człowiek mówi o czymś, o czym nic nie wie.”
A ja rzekłem: „Co masz na myśli?”
4
„Cóż”- powiedział - „na przykład ubiegłego wieczora ten żołnierz, który służył przedtem w wojsku, i leżał tam na noszach, i miał - pono był sparaliżowany.” Powiedział: „Ja wstałem i przeszedłem koło niego.” Dalej rzekł: „To było tylko - on to udawał.” Powiedział: „Ten mężczyzna znał tego człowieka przez cały czas.” Powiedział: „On tam po prostu tak leżał i odgrywał to.”
Ja powiedziałem: „Dlaczego nie podszedłeś do tego człowieka, który leżał na tych noszach i nie sprawdziłeś tego, by stwierdzić, kim on jest i skąd on przyszedł? Jeśli byłeś tym naprawdę głęboko zainteresowany, czy nie myślisz, że powinieneś był tak uczynić?”
On odrzekł: „Tutaj jest cała ta sprawa.” Dalej rzekł: „Nie próbuję cię zniechęcać.”
Ja powiedziałem: „O, nie zniechęcasz mnie.”
Więc on powiedział - on rzekł: „Ja myślę, że wierzę nauce.”
Ja odrzekłem: „Tak samo i ja.”
On powiedział: „Wszystko, czego nie można udowodnić naukowo, nie jest prawdą.”
Ja rzekłem: „Nie chcę się odróżniać, lecz mówię, że jest po prostu na odwrót.”
„Nie wszystko...” - powiedział on - „jest realne.”
5
A ja powiedziałem: „Wszystko, co można udowodnić naukowo, nie jest realne. Tylko te rzeczy, których nie można udowodnić naukowo, są trwające i rzeczywiste.”
„O” - powiedział on - „to jest błędne.” A zatem - on powiedział: „Spójrz tutaj, co uczyniła nauka.” Najpierw powiedział następująco - on rzekł: „Cóż, ja w to nie wierzę.”
Ja powiedziałem: „Dobrze, pragnę cię o coś zapytać. Czy jesteś żonatym mężczyzną?”
On odrzekł: „Jestem.”
Zapytałem: „Czy miłujesz swoją żonę?”
On odrzekł: „Ja - oczywiście, miłuję.”
Ja powiedziałem: „Tak samo i ja. Cenię to sobie. Lecz...” Co czynię? [Ktoś mówi coś bratu Branhamowi - wyd.] O, czy teraz jest dobrze? Przepraszam. Nie mogę mówić do tego tutaj. Rozumiecie?
6
Więc oni rzekli - on rzekł: „Wszystko, czego nie możesz naukowo udowodnić, jest błędne.”
Ja powiedziałem: „Dobrze. Czy miłujesz swoją żonę inaczej niż jakąś inną kobietę?”
„Tak.”
Ja powiedziałem: „Dlaczego tak jest? Rozumiesz, rozumiesz? Czy macie dzieci? Co jest powodem, że te dzieci odróżniają się od wszystkich innych dzieci?”
A kiedy on tak mówił, za kilka minut po prostu... I on powiedział: „Na przykład to.” On rzekł: „Widzisz? Nie ma tutaj koło nas żadnego przewodu.”
Ja odrzekłem: „To się zgadza. Jest to wielka rzecz.” Powiedziałem: „Tutaj to masz. Ten mężczyzna jest po drugiej stronie - w Stanach Zjednoczonych, a przy pomocy fali - jakieś fali elektronicznej, czy cokolwiek to jest, obraz tego człowieka jest przenoszony tutaj tak dokładnie i jest wyświetlany na tym.”
7
On powiedział... On powiedział, że nie potrafi po prostu zrozumieć tego rozpoznawania. Powiedział: „Ja uważam, że to jest po prostu jakaś uprzednio umówiona machlojka.”
Ja powiedziałem: „O?” Powiedziałem więc: „To nie jest jakaś umówiona machlojka. Ty nie powiedziałbyś tak tego, ponieważ tutaj rzeczywiście przechodzi jakaś fala radiowa i nauczano nas, że ten sam obraz przechodzi wprost przez nas. I te wiadomości i te pieśni, i wszystko inne przechodzi wprost przez nas. Lecz potem natrafi to na pewien obwód elektroniczny, czy coś w tym odbiorniku, który jest - względnie wejdzie do tej lampy elektronowej, która potrafi wyświetlić ten obraz - a ten obraz człowieka podróżuje na falach eteru w powietrzu. I my nie wiemy, skąd to przychodzi. To po prostu... Wiemy, skąd to przychodzi, lecz” - mówiłem dalej - „nie możemy tego zobaczyć. I to przechodzi tutaj i odzwierciedla się w tym.”
8
Dalej powiedziałem: „W taki właśnie sposób Bóg... Rozumiesz?” Powiedziałem: „W taki właśnie sposób człowiek dowiaduje się o tych sprawach.” Rzekłem: „Rozumiesz, Bóg, zsyła w dół te fale radiowe.” I powiedziałem: „Może to przejść przez tysiące i miliony ludzi, aż to dojdzie do tego miejsca. O, potem ono to odzwierciedla.”
To się zgadza. On powiedział: „O” - powiedział - „to jest w porządku.” Lecz powiedział: „Popatrz. Widzisz, mamy stację nadawczą. Mamy stację nadawczą, która to wysyła.”
Ja odparłem: „Tak samo i my. Mamy stację nadawczą. To się zgadza - stacja nadawcza i stacja odbiorcza.” Więc On jest ciągle naszym niebiańskim Ojcem, nieprawdaż? I my Go miłujemy, ponieważ On umiłował nas najpierw i posłał Jezusa Chrystusa, aby mógł umrzeć zamiast nas, aby On - abyśmy mogli być sprawiedliwością Bożą przez Chrystusa. Tak się cieszę.
Te wizje są czasami - ludzie potykają się na nich trochę. Oni tego nie rozumieją. Czasami ludzie myślą, że to dzieje się tylko tutaj na nabożeństwie. O, moi drodzy. To jest tylko mała część tego. Właśnie tam na zewnątrz dzieje się tego naprawdę wiele.
9
Dzisiaj siedziałem w pokoju. Mieliśmy... Zazwyczaj piątek jest dla mnie dniem postnym. Czasami nie spożywam pokarmu we wtorki i w piątki - jedynie coś lekkiego po południu. Nie jest to regularny post. Jest to tylko parę dni postu w ciągu tygodnia. Tak, długi post trwa kilka dni, kiedy Pan sprawi to pragnienie w tobie. Lecz to jest po prostu dla okazania szacunku i uczczenia wielkiej Bożej pamiątki - nakazu postu dla nas. A więc po trzeciej godzinie zazwyczaj spożywam coś lekkiego.
Ktoś powiedział mi, gdzie mógłbym sobie kupić mały befsztyk za około dziewięćdziesiąt centów - po drodze tutaj - właśnie odpowiedni do tego, bym go mógł spożyć. Kiedy głoszę i dzieją się te rzeczy, człowiek musi pozostać trochę na czczo. Planowaliśmy więc, że udamy się tam. I mój syn oraz mój bratanek dziwili się, dlaczego nie poszliśmy tam, lecz zawróciliśmy i udaliśmy się do innej restauracji.
I potem, kiedy w niej siedzieliśmy, zauważyłem... rozmawialiśmy już kilka chwil, a byli tam pewni ludzie - jest to zawsze przyjemne, kiedy spotykam moich przyjaciół, wiecie, i rozmawiam z nimi. Więc uścisnąłem dłonie z niektórymi z tych ludzi.
10
Za kilka chwil weszły do lokalu dwie panie. Duch Święty powiedział: „Ta pani z białym kapeluszem na...” Przechodziły koło nas, nie widziałem ich nigdy w moim życiu. I dziwna rzecz, kiedy jedna z nich chciała usiąść - ot tak, ona się odwróciła i była skierowana twarzą wprost na mnie. To jest łaska, rozumiecie, wiedzieć po prostu... Nic nie dzieje się przypadkowo. Więc ona patrzyła się wprost na mnie; dziwna rzecz.
Mój własny syn, który stał razem ze mną tutaj na podium przez całe lata... On zadał mi pytanie odnośnie wielkiego tysiącletniego królestwa, czy czegoś takiego. I ja powiedziałem: „O, Billy, ja - nie rozumiem tych spraw.” Powiedziałem: „Ja mam tylko moje własne myśli o tym.” Powiedziałem: „Ja ich nie nauczam, ponieważ mógłbym się mylić w tym o milion mil. Rozumiesz? Powiedziałem: „Ja mam tylko moje myśli.”
A on powiedział: „Chciałbym się o tym dowiedzieć” i jeszcze coś innego. I potem - on tego natychmiast nie zrozumiał. I on nie wie, co ja mówię - nie wie, co ja teraz mówię, jeżeli jest obecny. Lecz jeśli Charlie i Billy jesteście w pobliżu, czy to zauważyłeś, Charlie? Nagle Billy zmienił temat na łaskę i to szybko - o zachowującej nas łasce Bożej.
11
Widzicie, on nie uświadomił sobie w tej chwili, że Pan dał mi kontakt z duchem tej niewiasty. I ona tam była. Nie była zbyt pewna, czy to jestem ja, ponieważ widziała mnie tylko ubiegłego wieczora. Pomyślałem: „Panie, ja widzę tę kobietę i stan, w jakim się ona znajduje, i co się stało. Być może ona była na nabożeństwie.” Wiedziałem, że ona potrzebuje pomocy.
I zaraz potem, kiedy skończyliśmy naszą kolację, tuż przed jej skończeniem, jakaś miła, zwykła siostra gdzieś z tamtej okolicy podeszła i zapłaciła za moją kolację. Więc potem - ona i jej mąż, oraz dzieci...
12
A więc, ja wtedy wstałem, by zapłacić za kolację. I myślę, że Billy i Charlie zauważyli to. Poleciłem im, by wyszli, ponieważ wiedziałem, że ta pani przyszła skądś - ponieważ wiedziałem, że przyszła za mną. Za kilka chwil ona przemówiła do mnie. I tam w tym lokalu mogłem powiedzieć tej pani, co się po prostu stało, co się wydarzyło, i nie było to przypadkowo; lecz to był początek jej uzdrowienia.
Przed laty... Ona była kobietą w wieku około sześćdziesięciu lat, czy coś w tym sensie, jak przypuszczam. A w czasie jej menopauzy ona bywała skrajnie nerwową i nie potrafiła wydostać się z tego. I ona rzekła: „Słyszałam cię tylko raz. Przybywam z dalekich stron. A było to ubiegłego wieczora” - powiedziała - „ta uwaga, którą zrobiłeś, o przełamaniu tej bariery dźwięku, by człowiek mógł wydostać się na wolność.” Ona rzekła: „cały dzień zmagałam się z tą barierą dźwięku.”
Ja powiedziałem: „Nie zmagaj się więcej. Rozumiesz? Teraz się to skończyło. Rozumiesz? Już się to skończyło.” I powiedziałem: „Ta bariera dźwięku, to bariera między wiarą i niedowiarstwem. Kiedy podniesiesz się ponad to, niedowiarstwo, ponad wszelki czas wątpliwości, wtedy jesteś wolna, rozumiesz, nie ma niczego...”
13
I ta pani miała - w tym czasie, kiedy ona przeżywała menopauzę, czasami tak jest, szczególnie kiedy kobieta w nią wchodzi albo z niej wychodzi, to sprawia, że one stają się takie nerwowe. I ona nie potrafiła w ogóle wydostać się z tego stanu. Czasami taka kobieta myśli sobie, że jest zgubiona i ona wybucha nerwowo. A ona była zielonoświątkową wierzącą. Myślę, że tak. Lecz ta pani nosiła - miała makijaż na twarzy i krótkie włosy, i wszystko inne. Lecz czyniła to z jednego powodu - próbowała otrząsnąć się z tego, rozumiecie, próbowała otrząsnąć się z tego okropnego uczucia.
I zaczęliśmy po prostu rozmawiać o... Widzicie, tak właśnie... Billy nie wie, że to powiedziałem Charlie'mu. Tego właśnie dokonała łaska. To było powodem, dlaczego to odczuwałeś, Billy, gdy gadałeś jak najęty, wiesz: „Łaska - jak to jest możliwe? I jak doszedłeś do tego? I jak możesz znać to-i-to?”
Ja powiedziałem: „Jest to łaska Boża. Tych, których On przejrzał, tych On powołał, których powołał, tych On usprawiedliwił, których On usprawiedliwił, tych On już uwielbił. To wszystko czyni Bóg.” I na tym to polegało. Ona nie musiała się o to martwić.
Ona próbowała otrząsnąć się z tego. Ona wychodziła i czyniła to oraz tamto, próbując wydostać się z tego stanu. Lecz dzisiaj ta biedna kobiecina znalazła klucz. Ona teraz będzie całkiem w porządku. I ona może jest tutaj dzisiaj wieczorem. Ja nie wiem, ona może odjechała do domu. Lecz być może jest jeszcze tutaj na nabożeństwie dziś wieczorem.
To wskazuje nam po prostu, jak łaska Boża będzie czynić te rzeczy. Przewyższa to po prostu wszystko, co moglibyśmy pomyśleć albo uczynić w tej sprawie, nieprawdaż? Jest to cudowne.
14
Jutro rano urządzili śniadanie i ja pytałem się brata Parkera, czy mam przemawiać na tym śniadaniu i - starałem się usunąć z tego. Lecz on powiedział: „Nie, ty powinieneś powiedzieć choć kilka słów.” A potem, jutro wieczorem chcę głosić, o ile Pan pozwoli, i przynieść krótkie poselstwo.
I myślę, że nie będę już próbował tak, jak ubiegłego wieczora, bo się czułem naprawdę niedobrze: stałem tutaj przed nauczycielami, i takimi słynnymi nauczycielami i teologami, jak dr Lee Vayle, i wszyscy inni bracia tutaj, których znam, i ach - moje wykształcenie, i tak dalej! Oni studiowali Biblię i są w niej wyćwiczeni, a potem ja stoję tutaj i staram się przynieść takie poselstwo. Pomyślałem, że przyszedłbym się modlić o chore dzieci brata Parkera, więc raczej trzymałbym się tej linii. Jesteśmy więc tutaj, by pomóc.
15
Zatem, dzisiaj wieczorem pragnę przemawiać i czytać coś z Pisma Świętego, aby mi to nie trwało zbyt długo - około trzydziestu minut, czy coś w tym sensie. Potem chcę się modlić o was, chorzy ludzie, dzisiaj wieczorem. Tylko wierzcie. Każdy wie, że ludzka istota nie potrafi czynić tych spraw. Jest to niemożliwe. Rozumiecie? Musi to być Duch Boży.
A więc my... Możemy czynić jedyną rzecz - mianowicie modlić się o chorych. Ja nie potrafię nikogo uzdrowić, ponieważ wy już jesteście uzdrowieni. Jeżeli ktoś mówi ci, że potrafi cię uzdrowić, jest to błędne. Rozumiesz? Jeżeli ktoś mówi ci, że potrafi cię zbawić, jest to błędne. Wy wszyscy jesteście i tak zbawieni. Rozumiecie? Jedyną rzeczą, którą musicie uczynić, jest po prostu przyjąć to. Przyjmijcie to, co Jezus uczynił dla was. On był zraniony za wasze przestępstwa. Jego ranami zostaliście uzdrowieni. Wy zostaliście uzdrowieni; jest to już czas przeszły.
16
Musicie uczynić tylko jedno: przyjąć to, co On uczynił dla was. To wszystko. I wy jesteście pod krwią - każdy z was, inaczej Bóg zniszczyłby to wszystko. Wy jesteście ciągle pod krwią, jak długo krwawiąca ofiara za nasze grzechy leży tam. A potem, pewnego dnia, kiedy odejdziecie z tego świata, a nie przyjmiecie tej ofiary, potem staniecie, by zdać rachubę z waszych własnych grzechów. I wy już jesteście potępieni, rozumiecie, więc nie możecie tam stanąć.
A wasze uzdrowienie jest po prostu... Bóg gotuje taką cudowną drogę. Widzicie, wiara przychodzi ze słuchania. Zwiastujcie Boskie uzdrowienie. Wierzcie w nie; przyjmijcie je. To... Gdyby chodziło o mnie, ja bym to czynił w ten sposób. Jeżeli nie moglibyście uwierzyć moim słowom, to w porządku. I odnosilibyście się tak samo względem kogoś innego. Lecz nie tak Bóg. Kiedy On posyła Swoje Słowo, potem On wkłada do zboru różne dary i inne rzeczy, dlatego tylko, by to przekazać ludziom. On jest tak miłujący i pełen dobroci.
17
Przejdźmy teraz do Księgi Mateusza, do Ew. Mateusza 15. rozdziału, od 21. do 28. wersetu. Ew. Mateusza 15. rozdział, od 21. do 28. wersetu. Słuchajcie uważnie czytania Słowa.
I wyszedłszy stamtąd, udał się Jezus w okolice Tyru i Sydonu.
I oto niewiasta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała, mówiąc: Zmiłuj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Córka moja jest okrutnie dręczona przez demona.
On zaś nie odpowiedział jej ani słowa. I przystąpiwszy uczniowie jego, prosili go, mówiąc: Odpraw ją, gdyż woła za nami.
A On odpowiadając, rzekł: Jestem posłany tylko do owiec zaginionych z domu Izraela.
Lecz ona przyszła, złożyła mu pokłon i rzekła: Panie, pomóż mi!
A On, odpowiadając, rzekł: Niedobrze jest brać chleb dzieci i rzucać szczeniętom.
Ona zaś rzekła: Tak, Panie, ale i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu panów ich.
Wtedy Jezus, odpowiadając, rzekł do niej: Niewiasto, wielka jest wiara twoja; niechaj ci się stanie, jak chcesz. I uleczona została jej córka od tej godziny.
18
Pochylmy teraz nasze głowy, kiedy będziemy rozmawiać z Autorem tego Słowa. Łaskawy niebiański Ojcze, przychodzimy teraz do Twojego świętego przybytku w imieniu Pana Jezusa. To zaspakaja wszystko, czego potrzebujemy, bowiem Ty powiedziałeś: „Jeżeli będziecie prosić o cokolwiek w Moim imieniu, Ja to uczynię.”
Dlatego nie moglibyśmy przyjść w naszym własnym imieniu, albo w imieniu kościoła albo jakiegoś zgromadzenia, ani jakiegoś narodu czy rasy. Przychodzimy tak prosto w imieniu Pana Jezusa. I my wiemy, że Ty wysłuchasz nas, ponieważ Ty powiedziałeś, że wysłuchasz. I my nie prosimy dzisiaj wieczorem, abyśmy stanęli przed tronem Twego sądu, bo zostalibyśmy potępieni; lecz prosimy o to, abyśmy stanęli przed tronem miłosierdzia, przed którym wszyscy szukamy ucieczki.
19
Panie, uświadamiam sobie teraz, jakie ogromne znaczenie ma to nabożeństwo, i jak ona musiała wylać się z Ciebie - ta cnota, moc, kiedy patrzyłeś się na tłumy chorych, kalekich, chromych, ślepych; kiedy Ty stanąłeś przy sadzawce Betezda i zobaczyłeś ten wielki tłum ludzi. Jednakowoż był tam tylko jeden człowiek, do którego Ty byłeś prowadzony, i Ty powiedziałeś, że wiedziałeś, iż on był w takim stanie już bardzo długi czas, i Ty go uzdrowiłeś, względnie poprosiłeś go, aby to przyjął.
A potem, będąc pytany, Ty powiedziałeś: „Zaprawdę powiadam wam, Syn nie może nic czynić sam z siebie, tylko to, co widzi czyniącego Ojca.” Panie, czy nie objawisz nam dzisiaj woli Bożej dla tego chorego, czekającego tłumu? Oczekujemy na poruszenie tej wody, aby chorzy mogli wejść do niej i zostać uzdrowieni.
20
Modlę się do Ciebie, Boże wybacz nam nasz grzech niedowiarstwa, który się nas trzyma, jak długo naśladujemy Ciebie. I wyznajemy, Panie, że brakuje nam wiele, abyśmy spełnili wymagania stawiane kaznodziejom i chrześcijanom. Więc bądź nam miłościwy, miłosierny Boże.
I jak ten człowiek, który miał syna epileptyka, krzyczał pewnego dnia mówiąc: „Panie, pomóż memu niedowiarstwu” - wołamy do Ciebie dzisiaj wieczorem, Panie. Kiedy czytaliśmy obietnice tej kosztownej Biblii i widzimy, co mogłoby zostać uczynione, to wołamy: „Pomóż naszemu niedowiarstwu.” Ześlij obecność Pana Jezusa między nas dzisiaj wieczór, kiedy głoszę w oparciu o Słowo. I niechby to Słowo stało się ciałem, a nasz duch pojął to i uwierzył w to.
Obyśmy zobaczyli zbliżający się powrót Pana Jezusa, jak On obiecał, kiedy te dni przechodzą obecnie do minut i godzin, względnie może do godzin i minut. I my nie wiemy po prostu, jak blisko jesteśmy, Panie, lecz widzimy, że te rzeczy stają się - wyglądają dojrzałe. Więc pomóż nam dzisiaj wieczorem.
Przedkładamy Ci to Słowo dzisiaj wieczorem, Ojcze, żebyś je Ty pobłogosławił. Przyjmij cześć dla Swego imienia, bowiem prosimy o to w tym imieniu, Panie Jezu, i ku Twojej chwale. Amen.
21
Chciałbym spróbować zaczerpnąć z tego krótkiego tekstu dzisiaj wieczorem, względnie z tego fragmentu Pisma, temat na tych kilka chwil, względnie jedno słowo, mianowicie „Wytrwałość.” Zaczerpnąłem je z tych wersetów, które właśnie czytałem. „Wytrwałość” - „ona mobilizuje do osiągnięcia celu - by być w tym nieugiętym.” Ja lubię to słowo i ono bardzo pasuje do kościoła dzisiejszego czasu, względnie powinno być tak, że kościół powinien być wytrwały.
Mężczyźni wszystkich wieków, którzy mieli wiarę w to, co próbowali osiągnąć, byli wytrwali. Bez względu na to, co próbujesz uczynić, ty musisz wierzyć w to, co czynisz!
Pewien człowiek powiedział mi pewnego razu, był to lekarz - on rzekł: „O, ja wierzę, bracie Branham, że gdyby ludzie wierzyli, oni mogliby wyjść i dotknąć się tego drzewa, i byliby uzdrowieni, ja wierzę, że to by się działo.”
Ja powiedziałem: „Lecz mój drogi bracie, ludzie nie mogą mieć wiary w to, że dotkną się tego drzewa. Wiara musi być na czymś ugruntowana. I dlatego, jeżeli człowiek może ugruntować swoją wiarę na Słowie Bożym, wtedy może być wytrwałym, ponieważ to jest Słowo Boże.”
22
Jak powiedział ten stary brat, kolorowy brat tam w południowych stanach; on powiedział, że raczej stałby na Słowie niż w niebiosach. I ktoś zapytał się go, dlaczego. On powiedział: „Ponieważ zarówno niebiosa, jak i ziemia przeminą, lecz Moje Słowo nie przeminie.” Więc to jest właściwe. Stać na Słowie, wtedy człowiek może mieć coś - nie to, co powiedział ktoś inny, czego nauczała jakaś szkoła, co powiedział jakiś kaznodzieja, co powiedział jakiś doktor; lecz jest to TAK MÓWI PAN. Wtedy możecie się tego trzymać.
A jeżeli ktoś czyni coś, jeżeli ludzie próbują coś osiągnąć, muszą mieć najpierw wiarę, by w to wierzyć. Jak ojciec naszego narodu, tak go zwano, nasz pierwszy prezydent, George Washington. Właśnie, trochę dalej na północ na wybrzeżu... Kiedy czytałem tutaj przed kilkoma laty o Waszyngtonie, widziałem ten płaszcz, który oni mieli, który przeszyły kule karabinu.
I było nam powiedziane, że tej nocy przed Valley Forge, kiedy miał przekroczyć tą rzekę, modlił się całą noc, aż jego - on był przemoczony aż ponad swoje biodra, ponieważ klęczał w śniegu i szukał woli Bożej, ponieważ przeciwnik był wielki. Rzeka Delaware była pełna lodu. Tylko połowa amerykańskich żołnierzy miała buty na swoich nogach. Wydawało się, jakby był kaleką, lecz on szukał ucieczki u Boga.
I następnego dnia on przekroczył Valley Forge. On był nieugięty. Kule przeszyły jego płaszcz, a nawet go nie zadrasnęły, On próbował coś osiągnąć, więc szukał Boga i otrzymał odpowiedź. Potem on mógł być wytrwały.
23
To właśnie my czynimy. Musisz najpierw stwierdzić, jaka jest wola Boża, zanim możesz czynić wolę Bożą. Musisz najpierw wiedzieć, jaka jest Jego wola w tej sprawie, i potem nie puścić tego z rąk. I jak ta pani powiedziała dzisiaj - ona próbowała przebić się przez tą barierę dźwięku. Kiedy samolot przebije barierę dźwięku, rozwija swoją szybkość i leci bez ograniczeń.
Kiedy potrafisz modlić się tak, aż przebijesz się przez barierę wątpliwości, wtedy poruszasz się swobodnie. Możesz iść naprzód. I wtedy jesteś - wtedy nic nie może cię martwić, ponieważ poruszasz się swobodnie. Ty przebiłeś się przez niedowiarstwo. Ta sprawa została załatwiona. Wszystko to już przeminęło. Kiedy otrzymasz tę pewność w twoim sercu, że stanie się to w ten sposób, to jesteś tak szczęśliwy, jakby się to już stało.
24
Na przykład, prawdopodobnie bochenek chleba... Gdybym umierał z głodu, a bochenek chleba ocaliłby mi życie i prosiłbym o ten chleb, a jakiś człowiek dałby mi dwadzieścia pięć centów, i to byłaby cena bochenka chleba, to mógłbym być tak szczęśliwy, trzymając tych dwadzieścia pięć centów w mojej ręce, jak gdybym miał już ten chleb, ponieważ one mają moc kupna. Amen. Ja mam - wtedy to już mam. Nie mam wprawdzie chleba, lecz mam moc, by go kupić. A więc, to jest wiara.
Kiedy potrafisz modlić się tak, aż otrzymasz tą pewność, to możesz być tak szczęśliwy, jakby ten rak już ustąpił, możesz krzyczeć tak głośno, bo masz siłę kupna - wiarę, która usuwa tą chorobę! Wtedy jesteś wytrwały. Żaden człowiek nie może ci powiedzieć coś innego. Wtedy nie ważne, co mówi ktokolwiek. Ty przekroczyłeś barierę dźwięku. Potem jesteś wolny, kupujesz i jesteś wytrwałym!
25
Noe - mówiłem na temat niego ubiegłego wieczora, względnie o nim - kiedy on usłyszał głos Boga mówiący do niego i opowiadający mu o nadchodzącym sądzie... Gdy on usłyszał głos Boży, który mu świadczył o tym, co się będzie dziać, i skonstruował mu - albo raczej poinstruował go, wybaczcie mi, co ma czynić, to on był bardzo wytrwały.
Szydercy nie mogli nic wskórać. Bez względu na to, ilu dostojników kościelnych powstało i powiedziało: „Noe, ty się mylisz” on przebijał się ciągle naprzód. On budował arkę mimo wszystko. Szydercy mogli przechodzić wokoło tysiącami i mówić: „Spójrzcie na tego zacofańca. Spójrzcie na niego.”
Naukowcy mogli tam stać i mówić: „Noe, słuchaj człowieku. My ciebie lubimy, lecz ty postradałeś swój rozum. Mamy tutaj takie urządzenie, które potrafimy wypuścić aż na księżyc. I możemy udowodnić, że między ziemią i księżycem nie ma żadnego deszczu ani wody, która by zalała ziemię. Spójrz do tego urządzenia. Ono ci to udowodni.”
Noe być może powiedział coś w tym sensie: „Ja nie dbam o to, co mówi wasze urządzenie. Wy patrzycie się do tego urządzenia. Ja spoglądam ku Bogu i na to, co On obiecał czynić.” To jest właściwe. Jest to zależne od tego, na co ty się patrzysz, na czym opiera się twoja wiara. Jeśli wykazuje to urządzenie, to potraficie się posunąć tylko tak daleko, jeżeli wasza wiara polega na tym urządzeniu.
26
Jak pewien kosztowny stary brat - zatelefonowano mi przed około piętnastoma laty, abym się modlił o człowieka, umierającego na czarny dyfteryt. On miał kłopoty z sercem i zrobiono mu elektrokardiogram i on pokazał, że jego serce biło bardzo wolno. Zapomniałem, jaki był jego puls, lecz on umierał.
Stara matka i tata wywołali mnie z nabożeństwa - oni siedzieli tam na schodach dwa lub trzy dni i mówili: „Czy ty nie przyjdziesz?”
Ja odrzekłem: „Wezwijcie kogoś innego.”
On powiedział... Ja powiedziałem: „Bóg ma swoich mężów wszędzie.”
On powiedział: „Lecz, bracie Branham” - powiedział - „ty tego nie rozumiesz.” Ja zapytałem... Powiedział: „Czy mogę to wyjaśnić?”
Ja odrzekłem: „Postaram się to zrozumieć.” I powiedziałem: „Jestem zmęczony i nie jest właściwe, jeżeli jadę na jedno miejsce, a nie mogę pojechać jeszcze na inne.” On odrzekł... Lecz powiedziałem: „Jedynie, że Duch Święty powiedziałby mi, abym pojechał.”
On rzekł: „Lecz popatrz.” Dalej powiedział: „Siedzieliśmy na tych nabożeństwach przez cały tydzień.” I powiedział: „Wiemy, iż to jest niemożliwe, bo nasi właśni ludzie z naszego sąsiedztwa siedzieli na tym nabożeństwie - z różnych denominacyjnych kościołów, a Duch Święty powiedział im z podium dokładnie, co mają robić i jak to robić. I było dokładnie tak, jak Duch Święty powiedział.” Oni rzekli: „Bracie Branham, my wiemy, że ty nie potrafisz tego uczynić.” Powiedział: „Musi to przyjść od Boga.” Dalej rzekł: „Dlatego, jeśli przyjdziesz i pomodlisz się o mojego chłopca” - rzekł ten stary tata - „to on zostanie uzdrowiony.”
27
On był wytrwały, naprawdę nieugięty. Więc ja wziąłem mój płaszcz i wyszedłem. Udaliśmy się do szpitala. A lekarz spotkał się ze mną i rzekł: „a bym mu już nie przeszkadzał.” Powiedział: „Ten chłopak może umrzeć każdej chwili.” A ten lekarz należał do innej denominacji czy kościoła, ponieważ - zapytałem go o to.
Ja powiedziałem: „Lecz słuchaj pan, ten chłopak umiera.” Zapytałem: „Czy jesteś chrześcijaninem?” On powiedział, że należy do innego kościoła, do pewnej denominacji. Ja rzekłem: „Gdyby twój ksiądz przyszedł, a ten chłopak należałby do tej samej denominacji, co ty, i ten ksiądz chciałby mu udzielić ostatniego namaszczenia, czy pozwoliłbyś tam wejść temu księdzu?”
On odrzekł: „Oczywiście.”
Ja rzekłem: „Jeżeli ten ojciec wierzy temu tak bardzo, że jeśli się pomodlę za tego chłopca, to on odzyska zdrowie, tak jak ty wierzysz, że ten chłopak byłby zbawiony, gdyby ksiądz udzielił mu ostatniego namaszczenia...” Ja musiałem być również trochę nieugięty. Więc on wpuścił mnie do środka. Młoda pielęgniarka zadarła do góry swój mały nos i odeszła do tyłu. Uklękliśmy więc koło jego łóżka. Ten chłopak był nieprzytomny.
28
Włożyłem moje ręce na tego chłopca i modliłem się po prostu kilka słów modlitwy. I powiedziałem: „Ojcze, Boże, ja nie rozumiem, lecz ten biedny stary człowiek krzyczy. I on prosił mnie, abym przyszedł tutaj. A ja umiem tylko jedno - poprosić Ciebie.” I powiedziałem: „Modlę się, abyś oszczędził życie tego chłopca w imieniu Pana Jezusa” i wstałem.
A ten stary tata odwrócił się do matki, objął ją swoimi rękami koło szyi i zaczęli się obejmować wzajemnie, i obcierać łzy ze swoich oczu, i rzekł: „Czy to nie jest cudowne, matko?” I ja spojrzałem, a ta młoda pielęgniarka odwróciła swoją głowę i patrzyła się również.
I on powiedział: „Rozmyślaj o tym. On jest - Bob odzyska zdrowie. O, uwielbiajmy Pana” - mówili oni.
A ta młoda pielęgniarka... Oni wyciągnęli ręce ponad tym chłopcem i uścisnęli moją dłoń, i on powiedział: „Dziękuję ci, bracie Branham, za to, że byłeś posłuszny Panu i przyszedłeś, by się modlić modlitwą wiary o naszego syna.” Ja nie powiedziałem nic więcej, niż tą modlitwę.
A potem pielęgniarka powiedziała: „Proszę pana, ja myślę, że pan tego nie rozumie.”
On odrzekł: „Ależ tak, ja rozumiem.”
Powiedziała: „Wy twierdzicie, że miłujecie syna.”
On odrzekł: „Oczywiście, my miłujemy syna.”
29
„Cóż” - powiedział - „rozumiesz...” On rzekł... Ona rzekła: „Jak możesz pan tak postępować, kiedy ten chłopak umiera?” Powiedziała: „W całej historii medycyny, kiedy to urządzenie” - ja nie wiem, co to było - „to urządzenie pokazuje tak wolne bicie serca, ten chłopak nie może się już z tego podnieść.” I powiedziała: „Widzisz pan, ten chłopak mógłby umrzeć każdej chwili. Jego serce bije tylko...” Zapomniałem, jaki miał oddech; było to bardzo złe, a jego serce było w takim złym stanie. On miał otwarte zastawki i wszystko w nim, a jedna z jego zastawek była zablokowana, czy coś takiego. I powiedziała: „On jest nieprzytomny teraz. On jest także tak słaby, że o niczym nie wie.” I powiedziała: „A pan potrafi stać tutaj i śmiać się, i zachowywać się w ten sposób (ona nie wiedziała, jakie to było zachowywanie się) i mówić - postępować w ten sposób, a syn pana umiera.”
A ten stary dżentelmen (nigdy go nie zapomnę), on się odwrócił i położył swoją rękę jako ojciec na ramieniu tej młodej pani w wieku około osiemnastu lat - młoda przemądrzała intrygantka, wy to znacie (wiecie, młoda Ania) - i powiedział: „Słuchaj, kochanie.” Powiedział: „Wiesz, ty się patrzysz na to urządzenie. Rozumiesz?” I powiedział: „To jest wszystko, co o tym wiesz.” Lecz powiedział: „Ja patrzę się na obietnicę w Słowie Bożym.” Powiedział: „Mój chłopiec będzie żył, bo On powiedział, że modlitwa wiary uzdrowi chorego. I tak modlono się nad moim chłopcem.”
Było to przed około piętnastoma laty. Ten chłopak ożenił się i mają dwoje dzieci. Widzicie, ta nieugiętość, która będzie wierzyć bez względu na to, co mówi to urządzenie, czy cokolwiek. Jego wiara nie polegała na tym urządzeniu, lecz na Bożej obietnicy.
30
Noe, kiedy on usłyszał obietnicę Bożą, potrafił być nieugięty, był wytrwały.
Mojżesz, on wiedział intelektualnie dzięki jego bogobojnej matce, naszej ukochanej siostrze Jochebed... On słuchał jej nauczania w sposób intelektualny - o tym, jak jego życie zostało zachowane przed krokodylami, i o tym, jak Bóg uczynił go odpowiednim dzieckiem, i on urodził się jako wyzwoliciel, i jak Miriam, jego siostra, prorokini, szła za nim w dół rzeki, aż do miejsca na brzegu, gdzie kąpała się córka faraona; i o tym, jak Bóg wychowywał go i wykształcił go bezpośrednio w pałacu faraona; i jak on miał wyzwolić dzieci Izraela. Intelektualnie on to wiedział. Lecz widzicie, pierwszy mały błąd...
O, nie przegap tego, zborze! Może znacie to z punktu widzenia Słowa. Może wiesz, że Biblia mówi, iż modlitwa wiary uzdrowi chorego. Lecz módl się tak długo, aż Bóg powie, że modlitwa wiary uzdrowi ciebie! W tym jest różnica.
31
Mojżesz wiedział intelektualnie, że jest wyzwolicielem. On myślał sobie, że dzieci Boże zrozumieją go, lecz gdy zabił Egipcjanina, pojawiła się pierwsza mała pogłoska i on nie był wcale wytrwały. Tuż przedtem - zanim nawet przyszedł do faraona, uciekł na pustynię, ponieważ on nie był wytrwały. Nie był całkiem pewny tego. On wiedział to tylko z punktu widzenia Słowa - tą obietnicę.
Lecz pewnego dnia zobaczył krzak, który płonął ogniem i on płonął, a nie został spalony. Więc Mojżesz udał się tam na zbocze góry. A w tym krzaku unosił się ten wielki Słup Ognia, który miał go prowadzić do końca jego dni. A z tego Słupa Ognia przemówił głos: „Ja widziałem utrapienia Mego ludu. Ja słyszałem ich wzdychania i wspomniałem o Mojej obietnicy, danej Abrahamowi, i Ja zstąpiłem, aby ich wyzwolić. Zatem, udaj się tam na południe.”
32
Co za wytrwałość - on poszedł i stanął prosto przed obliczem faraona, i powiedział: „Wypuść ich.” Dlaczego? On rozmawiał twarzą w twarz z Bogiem tak długo, aż otrzymał swoje polecenie. Ja myślę, że gdyby usługujący bracia dzisiaj nie podchodzili do tego tylko z intelektualnego punktu widzenia, lecz znaleźli sobie miejsce gdzieś w głębi pustyni na tych poświęconych piaskach, gdzie szatan nie może postawić swoich brudnych stóp niewiary, i pozostali tam tak długo, aż przyjdzie poselstwo od Boga i umieści cię na twojej pozycji w usłudze, wtedy wszystkie dręczące diabły nie mogłyby cię strząść z tego miejsca. Ty wiesz, że jesteś powołany.
Myślę, że każdy chrześcijanin powinien to uczynić. Zanim wyjdziesz i wyznasz Ducha Świętego, wyznasz, że masz chrzest, musisz mieć taki osobisty kontakt z Bogiem, że wszyscy intelektualni ludzie tego świata nie potrafią ci tego wybić z głowy. Ty to wiesz. Ty w tym jesteś. Ty masz świadectwo. Ty wiesz, że tak jest. Takie jest wymaganie. Jezus rzekł uczniom: „Czekajcie. Wy znacie tą intelektualną część. Wy znacie Słowo. Lecz czekajcie tam w mieście Jeruzalem, aż zostaniecie wyposażeni mocą z wysokości.” Potem oni to wiedzieli. O, moi drodzy.
33
Podobnie mały Dawid, daleko w głębi pustyni - młody, rumiany chłopak z przygarbionymi ramionami, pasący trzodę swego ojca tam na pustyni - pewnego dnia przyszedł niedźwiedź i porwał baranka. On wyruszył za nim w pogoń - wziął swoją małą procę i zabił niedźwiedzia.
I znowu - potem przyszedł lew, porwał baranka i uciekł z nim. A mały Dawid... Były to owce jego ojca. I on wyruszył za nim w pościg z małą procą, nie z karabinem Magnum, ale z procą, w której miał kamień. Lecz on ufał Bogu. On wystrzelił ten kamień, uderzył lwa i powalił go na ziemię. A kiedy lew się podniósł, on go zabił i przyniósł owieczkę z powrotem. On był nieugięty, ponieważ... Dlaczego? Był odpowiedzialny za owce swego ojca.
34
Uważam, że takie powinno być uczucie każdego duchownego. Mamy odpowiedzialność przed Bogiem za owce Ojca. Ten stary diabeł choroby uderzył w was, chrześcijanie. On próbuje was porwać. Ja nie mam wykształcenia, nie znam się wcale na medycynie. Lecz jedyną rzeczą, którą mam, jest ta mała proca modlitwy. Ja idę za wami dziś wieczorem, idę, by was przyprowadzić z powrotem. On obiecał, że modlitwa wiary uzdrowi chorego.
Być może ci wielcy intelektualni ludzie, wielka naukowa medycyna i inni śmieją się może z tego. Ja się na tym wcale nie znam. Podobnie jak Dawid, kiedy próbował podnieść miecz i przyodziać się w kościelną marynarkę Saula, ona mu nie pasowała. Nie pasuje ani prawdziwemu mężowi Bożemu. Lecz on podniósł... On powiedział: „Pozwól mi iść z tym, co już wypróbowałem.”
To jest jedyna rzecz, którą znam, chrześcijanie - idźmy z tym, co wypróbowałem jako prawdę. Jest nią Słowo Boże, Jego Słowo. Stójmy na Nim. Idźmy za Jego chorymi dziećmi. Przyprowadźmy je z powrotem na zielone cieniste pastwiska i do cichych wód, aby odzyskały zdrowie i siłę!
35
Zwykły człowiek Samson stał tam osaczony - jak mówiłem o nim niedawno wieczorem - Filistyni otoczyli go ze wszystkich stron; nie miał niczego prócz szczęki mula. Lecz kiedy sięgnął ręką do tyłu i czuł tych siedem małych kędziorów, to był bardzo wytrwały.
Szamgar, wielu ludzi nigdy nie czytało o nim w Biblii. On był jednym z sędziów Izraela. Tylko jeden krótki akapit w całej Biblii pisze o nim. Lecz kiedy on tam stał, kiedy skończył swoje żniwo... Jego małe dzieci były chude i biedne, jego żona - może rękawy odrywały się już z jej sukienki. Groziło im, że Filistyni mogliby dokonać napadu i zabrać im wszystko, co mieli, kiedy tylko zbiorą wszystko żniwo. Miał dobre plony, ale potem najeżdżali ich Filistyni i zabierali im ich plony.
36
Więc mniej więcej w tym czasie, kiedy miał wszystko zboże wymłócone w stodole, pomyślał sobie: „Dobrze, jakoś możemy żyć. Mogę sprzedać trochę zboża i kupić kilka małych sukienek dla moich dziewcząt i buty dla moich synów; może uda mi się kupić jakąś tanią sukienkę dla mojej żony w tym roku.” Nagle coś usłyszał, otworzył okienko w drzwiach stodoły i wyjrzał przez nie. Oto nadciąga tysiąc Filistynów w zbroi, z włóczniami, mieczami - wyćwiczeni mężowie, maszerowali po drodze prosto do nich. Chyba chcą mu zabrać jego zboże.
On tam stanął. Nie był wojownikiem, był rolnikiem. Nie miał nawet miecza, na ile mi wiadomo. Lecz przypadkowo przypomniał sobie: „Ja jestem Żydem, jestem obrzezanym, jestem dzieckiem Bożym. Ja mam prawo. Mam dostęp do tego samego Boga Dawida. Mam dostęp do tego samego Boga Mojżesza. Mam dostęp do tego samego Boga Daniela.” I on - Duch Boży zstąpił na niego, chwycił do ręki oścień do popędzania wołów, wyszedł na dwór i był nieugięty. I on zabił tysiąc Filistynów tym ościeniem - kijem, którym oni popędzali woły; zabił tysiąc Filistynów.
37
Pewnego razu szedłem na stadion, na którym miałem głosić, i było tam wielkie pole pełne ludzi, wiele tysięcy czekających. I czytałem mały napis nad tym stadionem i zawsze... Był to stadion do gry w piłkę nożną. Zawsze dodawało mi to zachęty - był tam mały napis, mówiący: „Nie chodzi o wielkość psa w boju, lecz o to, jak bardzo walecznym jest ten pies.” I myślę, że w tym jest wiele prawdy. Trzeba skłonić wielu prawdziwych chrześcijan, by stali się tak nieugiętymi. „Bóg to obiecał, to jest moje.” To się zgadza.
Jan Chrzcicel był bardzo wytrwały. Oni mówili - być może Kajfasz albo ktoś z kapłanów wyszedł i powiedział: „Tutaj jest kaznodzieja, doktor, doktor filozofii Taki-a-taki. Czy nie myślicie, że on pasuje na Mesjasza?”
Jan powiedział: „To nie On.”
Przyprowadzili następnego. „Tutaj jest dobry człowiek. Co powiesz o nim?”
„To nie On” - ponieważ on wiedział, że nad kim zobaczy gołębicę, zstępującą z niebios, to będzie On. Zatem, on był wytrwały. O, jest tego tak dużo w Biblii, by mówić o tym; lecz ja do tego nie dojdę.
38
Weźmy tę niewiastę, Greczynkę. Przede wszystkim była Greczynką. Nie była Żydówką, była poganką. Lecz ona usłyszała o sławie Jezusa. Słyszała również o tych krytykach, jak Go krytykowali. Lecz ona nie zwracała uwagi na tych krytyków. Ona słuchała o tej sławie. Ona, będąc Greczynką...
Wiecie, człowiek zawsze ma coś, co mu stoi na przeszkodzie. Lecz wiecie, tak czy owak wiara znajduje źródło, którego ludzie nie widzą. Wiara znajduje swoje źródło. Ludzie tego nie widzą. Tak musiało być z tą zwykłą niewiastą - jej wiara znalazła źródło. Słowo Boże, Biblia mówi w Liście do Hebrajczyków 4,12: „Ono jest mieczem - jest mieczem, oddzielającym szpik od kości, rozdzielającym duszę i ducha, ono również rozróżnia myśli i zamiary serca.” Tym właśnie jest Słowo.
39
Dlatego właśnie Jezus potrafił rozpoznać, co było w myślach ludzi - bowiem On był Słowem. I „jeśli Słowo pozostaje w was...” Wtedy to nie jesteś ty; jest to Słowo, które wychodzi i rozpoznaje. I jest tylko jedna rzecz, która może się tym posługiwać - mianowicie Słowem. Nie jest to wykształcenie. Ja zapewniam was o tym. Jedynie wiara potrafi posłużyć się tym mieczem wiary. Jak powiedziałem niedawno wieczorem: wiara w Boże Słowo będzie wycinać otwór we wszystkich trudnościach. Lecz ty musisz w to wierzyć.
Ona miała wiele przeszkód. Ona sama je miała, lecz jej wiara nie miała żadnych przeszkód. Nie. Wiara nie ma żadnej przeszkody. Wiara temu po prostu wierzy. Ona nie ma w ogóle żadnej przeszkody. Ty temu po prostu wierzysz. Ona nie ma w ogóle żadnej przeszkody. Ty pokonałeś już barierę dźwięku, jak mówiła o tym ta pani. Wiara nie ma żadnej przeszkody. Ty ją może masz, lecz twoja wiara jej nie ma. Twoja wiara nie ma w ogóle żadnych przeszkód.
40
Ona może... Oni jej być może powiedzieli: „Ty jesteś Greczynką. Ty nie powinnaś tam iść. To jest Żyd. To jest Żyd, a oni roszczą sobie pretensje do wszystkich tych rzeczy. Ty jesteś Greczynką.” Lecz widzicie, oni próbowali wtedy wytyczyć barierę rasową; ale wiara nie zna bariery rasowej, nie zna tego wcale. Nie, ponieważ ona może pomyślała sobie: „Jeżeli On jest Tym, w kogo ja wierzę, to On jest Bogiem. A jeśli On jest Bogiem, to On jest Stwórcą wszelkiego stworzenia. Jeżeli On jest Bogiem, to On jest Bogiem całego stworzenia. A jeśli On nie jest Bogiem całego stworzenia, to On nie jest Bogiem.” To jest dobry sposób, jak trzeba na to patrzeć.
41
Bez względu na to, czy ona była Greczynką, ona była pomimo tego nieugiętą. Ona miała wytrwałość. Potem ktoś przyszedł może z tym starym powiedzeniem, wiecie, oni je ciągle mają dzisiaj: „Dni cudów już przeminęły. Nie ma czegoś takiego.” Lecz bez względu na to, ilu krzyczało na nią: „Dni cudów przeminęły,” ona była ciągle nieugiętą. To może było dla tych, którzy tak wierzyli, lecz nie dla niej. Coś się w niej już stało, co jej pozwalało wiedzieć, że one nie przeminęły.
I dopóki nie pokonasz tej bariery, nie dokonasz niczego dobrego. Ty musisz się przebić przez tą barierę: „Bóg był, lecz nie istnieje obecnie.” On jest ciągle Bogiem, jeżeli kiedykolwiek był Bogiem. Jeżeli On nie jest tym samym Bogiem dzisiaj, to On nigdy nie był Bogiem. Rozumiecie? O to chodzi. Chodzi o to, że człowiek stracił swoją wiarę, nie, że Bóg stracił Swoją moc, że Bóg nie dotrzymał Swojej obietnicy. Jest to człowiek, który odstąpił od obietnicy - by wierzyć.
Ona była pomimo tego wytrwałą. Jeżeli dni cudów przeminęły dla nich wszystkich, to nie dla niej. Dlaczego? Ona pokonała tą barierę dźwięku. Ona uchwyciła się czegoś. Coś ją dotknęło.
42
Przeciw takiej zwykłej kobiecie stoi zawsze jakaś inna grupa. Niektórzy z nich może mówili: „Wiesz co? Twój mąż jest biznesmenem. On jest członkiem tego wielkiego kościoła tutaj po tej stronie. A jeżeli ty pójdziesz do tamtej grupy, twój mąż cię opuści.” To jest wielka bariera do pokonania. Lecz mówię wam, jeżeli kiedykolwiek uchwycicie się takiej wiary, jak ona, to nie będzie miało żadnego znaczenia. Uhm. Racja. To nie miało żadnego znaczenia dla niej - małżonek nie małżonek. Ona była na drodze, by spotkać Jezusa. Ona była wytrwała.
A potem była tam może grupa, która zawsze stoi w pobliżu i mówi: „Lecz zaczekaj chwileczkę. Jeżeli tam pójdziesz, Lidio (czy jak się ona nazywała), wiesz, ty będziesz pośmiewiskiem w oczach naszego narodu, ponieważ wiesz, że coś takiego nie istnieje. Ty wiesz, że to jest tylko żydowska bajka. Oni mieli wszelkie brednie tego rodzaju, o których słyszeliśmy, lecz to nic innego niż przysłowie albo tylko pieśń, którą oni śpiewają.” Wiecie, oni ciągle mają taką grupę. Racja. Zatem, gdyby ona poszła do tej grupy, byłaby pośmiewiskiem, i tak dalej; lecz ona była bardzo wytrwała. Ona szła prosto naprzód i ominęła ich.
43
W porządku. Potem przyszła tam grupa kaznodziejów. O, moi drodzy. Taką grupę niełatwo ominąć. „Nuże słuchaj...” Nazwałem ją Lidią. Mam nadzieję, że nie ma tu żadnej Lidii, lecz może to jest w porządku. Mam nadzieję, że macie tą samą wiarę, którą ona miała. Więc potem, kiedy Lidia przyszła do stowarzyszenia kaznodziejów, oni rzekli: „Jest w tym jeden sęk. Wiesz, że jesteś członkiem naszego kościoła tutaj, a tamci są zielonoświątkowcami,” względnie jakąś inną grupą, wiecie.
Tak czy owak, oni rzekli: „Jeżeli tam pójdziesz, to wrócimy ci twój zapis w kościele, twój list. Usuniemy cię zaraz z naszej księgi. Już więcej nie będziesz mogła przyjść do tego kościoła. Poślemy cię precz i będziesz po prostu pośmiewiskiem. Twój mąż rozwiedzie się z tobą i ożeni się z lepiej wyglądającą kobietą, niż ty jesteś” - i tym podobnie.
44
Lecz to nie zatrzymało jej ani trochę. List kościelny ani nic innego nie zatrzymało jej. Dlaczego? Ona usłyszała. „Wiara przychodzi ze słuchania, a mianowicie ze słuchania Słowa Bożego.” Ona była wytrwałą. Ona przedostała się przez każdą barierę.
Zatem, ona przychodzi do Jezusa. Ona sobie teraz myśli: „Wszystko skończyło się teraz.” Tak właśnie myślą sobie niektórzy ludzie, kiedy otrzymają Ducha Świętego: „Wszystko się skończyło.” Jest to dopiero początek! Wtedy musisz być dopiero wytrwały, rozumiesz, kiedy przyjdziesz. Kiedy ona przyszła do Jezusa, Jezus powiedział jej - wstrząsnął nią naprawdę mocno. Ja wierzę, że On wiedział, iż ona przychodzi. Więc kiedy ona przyszła, On się odwrócił do niej i oznajmił jej, że nie był posłany do jej rasy. O, moi drodzy. Jakim rozczarowaniem byłoby to.
O, lecz co to sprawiło? Nie powstrzymało jej to ani trochę. Pomimo tego nazwała Go Synem Dawidowym. Oczywiście, poganka nie miała dostępu do Chrystusa w imieniu Syna Dawidowego. Nie, nie. Rozumiecie, Syn Dawida odnosił się do królestwa - Chrystus jest Królem Żydów. Lecz dla kościoła On nie jest Królem. On jest Panem. Amen. On jest małżonkiem, podobnie jak Sara nazywała Abrahama jej panem. On jest Panem kościoła, lecz jest Królem żydowskiej rasy.
45
Więc kiedy ona pokłoniła Mu się i powiedziała: „Panie, pomóż mi,” Jezus powiedział: „Lecz wiesz, nie godzi się, żebym brał chleb dzieciom, a rzucał go wam, psom.” O, moi drodzy. Gdyby ona była nowoczesnym zielonoświątkowcem, ona by zadarła swój mały nos do góry i rzekła: „Już nigdy nie pójdę na takie nabożeństwo, jak to.” Dlaczego? Oni nie mają takiej nadziei, jaką miała ona. To się zgadza. Ona miała nadzieję. Ona usłyszała i wiarą uczepiła się tego. Ona miała pewien powód; ona miała potrzebę. I po prostu nie chciała zmarnować okazji. To się zgadza. Ja to lubię. Tak jest. Ona się pomimo wszystko trzymała tego, chociaż była nazwana psem i rasą, która była niższa od psów.
On powiedział: „Nie jestem posłany do twojej rasy. Jestem posłany tylko do zgubionych owiec z domu Izraela.”
I ona rzekła: „Panie, pomóż mi.”
On powiedział: „Nie godzi się, żebym wziął chleb dzieciom, a rzucał go szczeniętom.” O, moi drodzy.
46
Ona nie była rośliną z cieplarni, którą trzeba się opiekować. Nie, nie. Nie, nie. Ona nie była rośliną z cieplarni, którą trzeba kąpać i opiekować się jak niemowlęciem. Ona nie była nowoczesną hybrydą, tak zwanym dzisiejszym kultywowanym wierzącym. Ona uczepiła się czegoś. Nie mówiła: „Ja jestem metodystką i ja tego nie muszę przyjmować.” „Chwała Bogu, ja należę do Zborów Bożych. Ja należę do kościoła Bożego. Nie muszę tego przyjmować.” Nie, nie. To byłaby hybryda. Byłaby wyhodowana w jakiejś organizacji. Lecz prawy, wierny, autentyczny chrześcijanin jest zrodzony ze Słowa Bożego i on stoi niezachwianie, bez względu na to, co się dzieje.
47
Wszystko, co wydaje się być nieme, jest według mnie mułem. Muł nie wie w ogóle, skąd pochodzi. On nie jest osłem ani koniem. On jest krzyżówką między osłem i koniem. On nie jest łagodnym; on jest złośliwym. On jest podłym. On będzie czekał całe swoje życie na okazję, aby cię mógł kopnąć, tuż nim on umrze. Możesz go wołać, on postawi swoje duże uszy do góry i „Hi-a, hi-a.” Rozumiecie? On inaczej nie umie. To się zgadza. On jest mieszańcem.
Tak właśnie przedstawia się sprawa z kościołem dzisiaj: tak wiele skrzyżowanych - tak zwanych chrześcijan. To się zgadza. Oni postawią swoje uszy do góry i mówią: „Ech, dni cudów przeminęły. Ech, ech.” Nie wiesz, czy jesteś chrześcijaninem, czy grzesznikiem. Nie wiesz, czy jesteś wierzącym, czy niewierzącym. Jesteś hybrydą.
48
Wszystko, co jest hybrydą, zeszło z prawdziwej, głównej bitej drogi. Powinniśmy poświęcić krótki czas, by mówić o oryginalnym nasieniu - zobaczyć, skąd ono pochodzi. Mieszaniec nie wie, gdzie należy, nie wie, kto był jego ojcem, kim była jego matka, nie wie niczego. Nie, on nie wie. On nie ma rodowodu. On nie może mieć rodowodu. On nie może się już dalej rozmnażać.
Tak właśnie ma się sprawa z kościołami dzisiaj. One się już nie mogą rozmnażać. One są hybrydą. Oni nie wiedzą, czy należą do Boga, czy do jakiejś denominacji. Myślę, że jedyną rzeczą, którą potrafią wydać na świat, jest członek kościoła, nie chrześcijanin. Może nie powinienem był tego mówić, lecz już zostało to powiedziane. To się zgadza. On nie wie, do czego należy. On wie tylko, że jest metodystą, baptystą, względnie zielonoświątkowcem. To jest wszystko, co on wie.
49
Lecz ach, jak pięknym jest koń czystej krwi. O, moi drodzy. On ci może powiedzieć, kto był jego ojciec i jego matka, jego dziadek i babcia, czy prababcia, zna całą genealogię wstecz. On to wie. On jest łagodny, uprzejmy. Możesz mówić do niego; on słucha. Kładzie swoją głowę na twoim ramieniu - on jest pełen miłości. Dlaczego? On jest czystej krwi.
Takim jest chrześcijanin czystej krwi, który jest zrodzony z Ducha Bożego. Oni nie wchodzą do żadnych denominacyjnych argumentów. Oni wiedzą, kto jest ich Ojcem. Oni wiedzą, skąd pochodzą. Oni wiedzą, skąd przychodzi Duch Święty. Oni wiedzą, z kogo są zrodzeni. Oni nie argumentują swoimi wyznaniami wiary. Możesz mówić do nich o miłości, o Boskim uzdrowieniu i o wszystkich tych sprawach, ponieważ oni są zrodzeni z Boga. Wytrwali - powinienem był powiedzieć. Nie trzeba ich popędzać. Oni będą ciągnąć ładunek mimo wszystko. Racja. O, moi drodzy. Jak to cudowne. Skrzyżowani chrześcijanie - tak właśnie jest dzisiaj.
50
Lecz ona nie. Absolutnie nie. Obserwujcie. Kiedy Jezus powiedział: „Ja nie jestem posłany do twojej rasy,” to ją doświadczał. Ona przeżyła okropny czas, kiedy szła do Niego. Lecz kiedy przyszła do Niego, doznała rozczarowania. „Nie jestem posłany do twojej rasy.”
Lecz kiedy powiedziała: „Panie, pomóż mi,” On powiedział: „Nie godzi się, abym brał chleb dzieciom i rzucał go szczeniętom.”
Słuchajcie tego. „Panie, to prawda.” O, moli drodzy. Wiara zawsze przyznaje Słowu rację. Tak jest. „To prawda, Panie. Lecz ja chcę tylko okruszyn.”
Taki nie jest nowoczesny wierzący dzisiaj. „Ty zaraz zstąpisz i uczynisz to w ten sposób, jak ja chcę, inaczej tego po prostu nie przyjmę.” Tak. Takim właśnie był Naaman, próbujący pozbawić się swego trądu.
51
Musisz to jednak przyjąć w ten sposób, jak On to przynosi. A kiedy wiara uchwyci się tego, to pójdziesz z tym naprzód. Tak. Ona szukała tylko okruszyn. Przypomnijcie sobie, ta niewiasta nie widziała żadnego cudu. Ona była Greczynką. Lecz ona w to wierzyła mimo wszystko. Ona była taka, jak nierządnica Rachab.
Nierządnica Rachab, kiedy ona usłyszała... Kiedy ukryła szpiegów, ona była poganką, wyrzutkiem społeczeństwa, prostytutką. Lecz ona usłyszała o tym. Ona nie powiedziała: „Przyprowadźcie tu Jozuego i pozwólcie, że spojrzę na niego. Pozwólcie, że zobaczę, jak wysokim on jest, jaki jest przystojny, jak czesze swoje włosy, jak dba on o siebie, jak dużym on jest, jak wielkie ma ramiona.” Ona się nie troszczyła o to, jak on wygląda.
Ona rzekła: „Ja słyszałam, co Bóg uczynił dla was.” Tutaj to macie. „Ja nie dbam o to, jak wygląda Jozue. Nie ważne, czy ma promocję doktora filozofii albo doktora teologii, albo czy nie ma niczego. Ja wiem, że Bóg jest z wami i ja chcę mieć ochronę.” Amen.
52
„Nie dbam wcale o to, czy nazywają ich ekstrawaganckimi religijnymi fanatykami, zielonoświątkowymi fanatykami, ludźmi Pełnej Ewangelii, czy cokolwiek to jest, ja pragnę Boga. Pragnę Jego łaski; pragnę Jego mocy; pragnę Jego miłości; pragnę Jego wybaczenia. Nie dbam o to, jak musicie być nazywani. Nie muszę widzieć tego, tamtego, czy czegoś innego, czy On jest duży, czy mały, czy jakikolwiek On jest, ja pragnę Go po prostu zobaczyć. Pragnę, aby On okazał mi Swoją łaskę i miłosierdzie.” Tego właśnie potrzebujemy.
Zważajcie. Ta kobieta miała właściwe podejście do Bożego daru. Jak bardzo odróżniała się od tych faryzeuszów. Jak bardzo odróżniała się od tych Żydów - tych zakonników. Oni mówili: „Chcielibyśmy zobaczyć jakiś znak od ciebie.” O, ta kościelna strona.
53
Lecz ta biedna zwykła niepiśmienna poganka powiedziała po prostu: „Panie, ja pragnę tylko tych okruszyn.” Powiedziała: „Ty wiesz, nawet psy jedzą okruszyny, które spadają ze stołu ich pana, i tylko o tyle ja proszę.” Ona nie powiedziała: „Ty musisz przyjść do mego domu i włożyć Swoje ręce na moje dziecko.” Ona nie powiedziała: „Jeżeli Ty przyjdziesz do nas i przemówisz obcym językiem, i powiesz mi o tym wszystko, to ja - ja temu uwierzę.” Ona rzekła: „Ja chcę tylko okruszyn.” Wystarczą mi tylko odpadki - to jest wszystko, czego pragnę i szukam.„ Widzicie, ona miała właściwe podejście. Miała właściwe podejście do Bożego daru. Ona była pierwszą poganką, dla której Jezus dokonał cudu, pierwszą poganką.
54
Wiara zawsze przyznaje Słowu rację i wiara zawsze postępuje pokornie. Wiara zawsze przyznaje Słowu rację i zawsze postępuje pokornie. Spójrzcie na Martę i Marię Kiedy z młodej Marty naśmiewano się tak bardzo, względnie mówiono o niej tak wiele, bo utrzymywała dom w czystości... Lecz kiedy Łazarz umarł, ona poszła do Niego. Spójrzcie, jak ona była wytrwała, jak nieugięta.
Ona musiała przejść koło wszystkich krytyków, którzy mówili: „Gdzie jest ten fanatyczny religijny kaznodzieja, który bywał tutaj i twierdził, że miłował twojego brata tak bardzo?” Widzicie? Jezus wiedział, Ojciec Mu powiedział: „Odejdź stąd i zaczekaj, aż Łazarz umrze, a Ja przyprowadzę Cię z powrotem” - ponieważ On tak powiedział. On powiedział, że nie czyni niczego, dopóki Mu tego najpierw nie pokaże Ojciec. To się zgadza.
55
Więc On odszedł stamtąd, a oni posłali po Niego i On nie przyszedł. Wyobrażam sobie, że potem naśmiewano się z niej: „Gdzie on jest teraz? Ha, ha. On uciekł.” Potem znowu poslali po Niego, a On znowu odszedł - do innego miasta. W końcu On zawrócił i powiedział Swoim uczniom: „Łazarz śpi.”
Oni rzekli: „To dobrze, on wyzdrowieje.”
On powiedział: „On jest martwy. A ze względu na was cieszę się, że tam nie byłem. Lecz Ja pójdę i wzbudzę go.”
Lecz biedna Marta nie słyszała, jak On to mówił. Oto ona przychodzi, wytrwała. Ona rzekła: „Panie, gdybyś Ty był tutaj, mój brat by nie umarł. Lecz nawet teraz, o cokolwiek Ty poprosisz Boga, Bóg Ci to da.” Ja to lubię. O, ja to lubię. „Nawet teraz, nawet teraz...”
Może powiecie: „Bracie Branham, lekarz powiedział mi, że ja...” Lecz nawet teraz! „Jestem chory już czterdzieści lat.” Lecz nawet teraz, Panie. O, moi drodzy. „Pragnę Ducha Świętego już od długiego czasu.” Lecz „Właśnie teraz, Panie, kiedy jestem w Twojej obecności!”
56
„O cokolwiek poprosisz Boga, Bóg ci to da.” A On się odwrócił, nie dając jej wiele otuchy. Widzisz, On cię próbuje, by zobaczyć, jak jesteś wytrwałym. Nie rezygnuj. Jeśli wiara rzeczywiście uczepi się Boga, ona nie rezygnuje. Ona powiedziała: „Nawet teraz, Panie, o cokolwiek Ty poprosisz Boga, Bóg Ci to da.”
Jezus odwrócił się i powiedział: „Twój brat wstanie z martwych.”
Marta odrzekła: „Tak, on wstanie w zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym.” Ona powiedziała: „Tak, Panie. On był dobrym człowiekiem. Wiedziałam, że on był dobrym człowiekiem. Ja - wierzę w to wszystko.”
Jezus powiedział: „Jam jest zmartwychwstanie i żywot. Kto wierzy we Mnie, choćby też umarł, żyć będzie. Kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze. Czy temu wierzysz?” Ty... Więc, co jej to dało?
57
Ona miała prawo skarcić Go i powiedzieć: „Dlaczego Ty nie przyszedłeś? Ja ciebie zawezwałam. Opuściłam mój kościół. Opuściłam moją organizację. Opuściłam moich przyjaciół. Opuściłam towarzystwo gdzie graliśmy w karty. Nie chodzę już więcej na żadne oszukańcze gry. Porzuciłam to doszczętnie. Przychodzę wierząc Tobie.” Przypomnijcie sobie, Duch Święty jeszcze nie był zstąpił, by nauczać inaczej.
58
Lecz ona powiedziała: „Ja zostawiłam wszystko i naśladowałam Ciebie. A gdy ciebie potrzebowałam, Ty nie przyszedłeś. Kiedy posłałam po Ciebie, to Ty zignorowałeś mnie i poszedłeś dalej. Posłałam znowu, a Ty zignorowałeś mnie.” Wyglądało na to, jak mogłaby się z Nim sprzeczać, lecz ona zapomniała wszystko o tym. Ona chciała dostać się do Niego. Dlatego też otrzymała to, o co prosiła.
Tak jak niewiasta Sunamitka przed Elizeuszem. Ona była nieugięta. Ona podeszła i upadła u jego stóp, i powiedziała... Eliasz powiedział, kiedy stwierdził, jaki był jej kłopot, on powiedział Giezemu: „Weź moją laskę. Idź i połóż ją na to dziecko.” I on przepasał swoje biodra i wyszedł.
Lecz ona była wytrwała. Jej wiara nie polegała na lasce, lecz na proroku. Więc ona powiedziała: „Jako żyje Pan Bóg, a twoja dusza nie umrze, ja nie odejdę od ciebie.” Ona była nieugięta. On nie mógł się wymknąć z tego. Więc on przepasał swoje biodra i wyruszył. Amen. O to właśnie chodziło.
59
Jeżeli ta Sunamitka mogła mieć tak wielką wiarę w proroka, jeżeli Marta miała tak wielką wiarę w Jezusa, to co z nami dzisiaj, kiedy mamy już dwa tysiące lat ustawicznie dziejących się cudów? Kiedy po całym świecie i to dwadzieścia cztery godzin dziennie ludzie zostają uzdrowieni i napełnieni Duchem Świętym - na całym świecie; mamy cuda uzdrawiania i wskrzeszania z martwych, wypędzanie diabłów. Czy nie możemy być wytrwali, by się trzymać Słowa Bożego, wiedząc, że On nie ma względu na osobę, trzymać się Go wytrwale tak długo, aż On przyjdzie? Na pewno. Wytrwali! Oczywiście.
60
Jak ta kobieta - ona przyszła do kaplicy przed około trzema laty. Ja byłem tam na jeden wieczór. Była tam kobieta, która miała raka o wadze pięćdziesięciu funtów. Ona była ot tak nabrzmiała. Być może ta kobieta jest tutaj dzisiaj wieczorem. Ja wszedłem przez tylne drzwi, wszedłem do tej niewielkiej kaplicy i głosiłem. Potem się odwróciłem i wychodziłem. Ona była z Kalifornii, a nie mogła chodzić. Pomimo tego była wytrwała. Oni jej powiedzieli... Ona rzekła: „Ja przybyłam, aby się brat Branham modlił o mnie.”
A kilku starszych powiedziało jej: „On ogłosił, że nie będzie się modlił o chorych dzisiaj wieczorem.”
Ona rzekła: „Którędy on wychodzi?” Nie ja; ona miała wiarę w Boga.
61
Więc dwaj ze starszych tego zboru, względnie trzej wzięli tą grubą ciężką kobietę i zanieśli ją do tych małych drzwi, którędy ja wychodziłem w tylnej części tej kaplicy, a ja nie wiedziałem, że ona tam jest, abym się o nią modlił. I ja zakończyłem głoszenie. Zacząłem wychodzić, a ona chwyciła mnie za nogawkę spodni; ona tam wytrwała. Ona powiedziała: „Bracie Branham, nie chcę ci zabierać czasu, abyś się modlił o mnie. lecz włóż tylko na mnie ręce.” O to chodzi. Ona była zdecydowana. Po około sześciu czy ośmiu miesiącach... Ta pani stojąca tam owego wieczora była opuchła ot tak. Lekarze nie tknęliby się jej za żadną cenę.
Potem ona przychodziła na moje nabożeństwa po całej Kalifornii; będzie tam znowu obecnie. Od tego czasu była także w kaplicy - tak szczupła, jak ja. I powiedziała: „Może przyjść którakolwiek kobieta i zbadać mnie. Nie ma na mnie śladu skalpela. Ten rak opuścił mnie.” Dlaczego? Ona była wytrwała. Amen. Jej wiara trzymała mocno.
Moja wiara jest zbudowana na niczym innym
Niż na krwi Jezusa darzącej sprawiedliwością.
Kiedy wszystko koło mojej duszy rezygnuje,
Wtedy On jest wszelką moją nadzieją i ostoją.
Bo na Chrystusie, tej niezachwianej skale stoję;
Wszystkie inne grunty są grząskim piaskiem.
Wytrwała! Jej wiara uchwyciła się Jego Słowa i nie popuściła.
62
Podobnie jak Micheasz, kiedy stanął przed Achabem i Jozafatem. Było tam pięćdziesięciu, względnie czterystu, jak sądzę, wytwornych kulturalnych mężczyzn, którzy wyszli, dobrze karmieni i ubrani prorocy Achaba. Oni tam wystąpili i prorokowali. Jozafat, będąc sprawiedliwym człowiekiem widział, że coś tu nie gra. Widzicie, on nie dał temu wiary.
Wszyscy ci prorocy stali tam, całe seminarium wyszło na zewnątrz. Oni mówili: „Słuchaj no, wyruszaj, Achabie” - ponieważ oni sądzili - „ten kraj należy do ciebie - Ramot Gilead. Ono jest twoje, więc ono należy do ciebie. Wyruszaj i zajmij je. Pan jest z tobą.” Jeden z nich sporządził sobie ot tak duże rogi. On powiedział: „Przy pomocy nich wypchniesz ich zupełnie z tego kraju.”
Jozafat rozejrzał się i widział, że tam nie było wiary. „Niemniej jednak” - powiedział - „czy nie masz tutaj jeszcze innego proroka?”
On odrzekł: „Innego proroka? Tutaj mamy czterystu najlepszych. Oni są wykształceni; są wyćwiczeni. Oni są mężami Bożymi.”
63
Lecz widzicie, nie było tam żadnej wiary. On powiedział: „Na pewno masz gdzieś jeszcze innego proroka.”
On odrzekł: „Tak, mam jeszcze jednego, lecz ja go nienawidzę.” Powiedział: „On mnie zawsze zbeszta.”
„O” - powiedział on - „niech król tak nie mówi. Przyprowadźcie go.”
On odrzekł: „Jest to Micheasz, syn Jimli.”
Więc czy wiecie, co się stało? Zarząd diakonów wyszedł i mieli z nim spotkanie, i rzekli: „Nuże, słuchaj Micheaszu. Jeżeli chcesz powrócić do organizacji na nowo, to będzie ci wybaczone wszystko, co powiedziałeś przeciw nim - jeżeli tylko będziesz mówił to samo, co oni mówią. Mów to samo.”
Micheasz - ja lubię tego męża Bożego. On powiedział: „Ja będę mówił tylko to, co Bóg włoży w moje usta.” Więc on poszedł i stanął przed nim, i powiedział: „Daj mi jedną noc.” I on musiał modlić się całą noc. Gdzieś o brzasku dnia zobaczył on wizję. Kiedy zobaczył tą wizję, porównał ją ze Słowem.
Tak właśnie możesz stwierdzić, czy twoja wizja jest właściwa, czy nie. Nie wszystkie wizje są właściwe. Jeżeli ona jest niezgodna ze Słowem, to zostaw tą wizję w spokoju. Lecz jeśli jest zgodna ze Słowem, trzymaj się jej.
64
Więc Micheasz przedłożył swoje proroctwo, że widział Izraela rozproszonego jak owce. Stało tam czterystu kaznodziejów - wszyscy byli dobrymi - wszyscy byli prorokami, wielkimi mężami, kościelną potęgą. Lecz Micheasz był nieugięty. On sprawdził swoją wizję na podstawie Słowa. On wiedział, że ona była właściwa. On wiedział, co ten prawdziwy prorok Eliasz prorokował przeciw Achabowi, i jak on mógłby powiedzieć coś dobrego, kiedy Słowo mówiło negatywnie?
Jak możecie błogosławić to, co Bóg przeklął, albo jak możecie przekląć to, co Bóg pobłogosławił? Musi się to zgadzać ze Słowem. Czasami musisz stać samotnie, lecz stój tam. To się zgadza. Bądź wytrwały. Trzymaj się tego niezachwianie. Bez względu na to, co mówi ktokolwiek, trzymaj się tego. Micheasz trzymał się tego ściśle. I oczywiście, stwierdzamy, że się okazało, iż on miał rację.
Wiara nigdy nie zaprzecza prawdzie Słowa, lecz trzyma się go, bez względu na to, jak śmiesznym się to może wydaje. Wiara trzyma się ściśle prawdy Słowa.
Piotr, (na zakończenie)... O, moi drodzy. Dlaczego ktoś nie pociągnął mnie? Nie wiedziałem, że jest już tak późno. Wybaczcie mi, przyjaciele. Raczej zatrzymam się zaraz tutaj. Powiem jeszcze kilka krótkich uwag do tego tutaj, i potem pójdziemy. Zmieńmy na chwilę temat. Dobrze. Zważajcie. Dziękuję wam.
65
Był wówczas apostoł Piotr. Wyjaśnię to dokładnie - tylko na chwilę. Piotr apostoł - on miał dobrego starego ojca. Nazywał się Jonasz. I mogę sobie po prostu wyobrazić Piotra i Andrzeja, i Jonasza - oni byli rybakami. I widzę starego Jonasza w wieku około osiemdziesięciu lat, tam nad brzegiem i jego stare wątłe ramiona - pomagał im wyciągać sieci. On widział, że mu już ubywa sił, i wiedział, że nie potrwa to już długo, a on odejdzie z tej ziemi. Widzę go, jak siedzi na burcie łodzi po dobrym połowie owego dnia. On modlił się tego poranka.
Powiedział: „Moi synowie, chodźcie bliżej do mnie.” Być może mówił to następująco: „Wiecie, my wyglądaliśmy Mesjasza i wiemy, że On przyjdzie. Ja tęskniłem tak bardzo, by go zobaczyć. Myślałem, że On na pewno przyjdzie w mojej generacji. Lecz wygląda na to, że ja odejdę zanim On przyjdzie. Starzeję się. Lecz moi synowie, nie bądźcie teraz zaniepokojeni. Tuż przed Jego zjawieniem się powstanie wszelkiego rodzaju fanatyzm dokoła tego” - zawsze tak jest.
66
Jest to diabeł, próbujący postawić tam stracha na wróble, rozumiecie, przestraszyć was od tego. Lecz pamiętajcie, strach na wróble jest zawsze na dobrym drzewie. Zapamiętajcie to sobie, nie na jakiejś starej, kwaśnej jabłoni, nie. On jest zawsze tam, gdzie jest dobry pokarm.
Więc on powiedział: „Zapamiętajcie to sobie. Powstaną niektórzy, mówiąc, że są tym, a niektórzy będą mówić, że są tamtym, a niektórzy mówią, że są już tak daleko, i twierdzą, że są mesjaszami, i wszystko możliwe. Lecz nie wierzcie temu. Możecie być pewni tego tylko w jeden sposób: przyjąć to, co mówi Słowo.”
„Słowo zapowiedziało Mojżesza, proroka Bożego.” I Słowo przychodzi zawsze do proroka. On powiedział: „Mojżesz powiedział: 'Pan, wasz Bóg, wzbudzi wam proroka, podobnego do mnie.' Już od setek lat nie widzieliśmy proroka. Lecz pamiętajcie, kiedy przyjdzie Mesjasz, On nie będzie mówił, że Nim jest. Lecz kiedy On przyjdzie, On będzie prorokiem, a wy Go obserwujcie. Nasza Biblia mówi nam: 'Jeśli ktoś twierdzi, że jest prorokiem, a to co on mówi, urzeczywistnia się, wtedy go słuchajcie i bójcie się go, ponieważ on jest od Boga. Lecz jeśli to, co on mówi, nie urzeczywistnia się, to nie zwracajcie na niego uwagi.' Idźcie tylko naprzód, rozumiecie, ponieważ to nie jest właściwe. Więc teraz, synowie, zapamiętajcie to.”
67
Andrzej, jak wiecie, był pierwszym, kto go odnalazł. On powiedział: „Hej, Szymonie. Chodź, pójdziemy na nabożeństwo jutro rano. On tam będzie. Kościoły Go nie będą mieć, więc On jest tutaj w innym budynku. Zatem, udaj się tam.”
„O” - odrzekł Szymon - „pamiętaj, że jesteśmy faryzeuszami i my - musimy się trzymać...”
„Lecz ja chcę tylko, abyś poszedł. Usiądź sobie po prostu i słuchaj kilka chwil; obserwuj to.”
Więc następnego poranka... Widzę, że kiedy oni skończyli wyciągać sieci, wiecie, Jezus przychodził po brzegu. I Szymon, zanim się spostrzegł, musiał pójść i znalazł się wśród słuchaczy. I kiedy przyszedł i przechodził między słuchaczami, Jezus podniósł wzrok i spojrzał w tym kierunku, i powiedział: „Ty nazywasz się Szymon. Jesteś synem Jonasza.”
Chcecie mówić o wytrwałym chłopie? On nim był od tego czasu. Potem nikt nie skłonił go do wątpliwości. On to wiedział. Dlaczego? On zobaczył ten znak Mesjasza. On zobaczył Słowo. On wiedział, że ten Mężczyzna go nie znał, nie znał jego imienia, nie wiedział o nim niczego; a tu On powiedział mu nie tylko, kim on jest, ale kto jest jego ojcem i jak się nazywa - właśnie ten, którego znaku mieli wyglądać. On był wytrwały.
68
Zwykły człowiek Filip, kiedy usłyszał o tym, nie musiał tego oglądać. On temu uwierzył, ponieważ on wyglądał Mesjasza. On był tak wytrwały, że poszedł na drugą stronę wzgórza - około piętnastu mil i odnalazł jegomościa, który nazywał się Natanael. On nie musiał iść z powrotem i mówić: „Nuże, zaczekaj. Usiądźmy i zastanówmy się nad tym.” On rzekł: „Chodź i zobacz, kogo znaleźliśmy - Tego, o którym mówił Mojżesz.” Amen. Słyszę, jak mu opowiadał, co wydarzyło się Szymonowi.
O, Filip, względnie Natanael powiedział może: „Chwileczkę tylko, Filipie. Ty straciłeś głowę i przesadzasz w tej sprawie.”
„Chodź tylko i przekonaj się. Zobaczysz, czy ja przesadzam.”
Więc kiedy on przyszedł do kolejki modlitwy czy między słuchaczy gdziekolwiek to było, widzę, że Natanael zaczął się rozglądać i rzekł: „Czuję się tu jakoś dobrze dzisiaj wieczorem. Wygląda to dość dobrze.”
A Jezus spotkał się z jego wzrokiem i powiedział: „Oto prawy Izraelita, w którym nie ma zdrady.” To zabrało mu wszelki animusz.
On powiedział: „Rabbi, skąd Ty mnie znasz?”
On odrzekł: „Widziałem cię, zanim cię Filip zawołał, kiedy byłeś tam pod drzewem.”
I rozejrzał się dookoła; zobaczył wszystkich jego pastorów i diakonów, i prezbiterów, i biskupów, i wszystkich stojących wokoło. Lecz bracie, w tej chwili on stał się bardzo nieugiętym. On powiedział: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym.” Alleluja.
Tutaj to macie. On był wytrwały. Dlaczego? On zobaczył coś. On coś usłyszał. On sobie uświadomił, że to było zgodne z Pismem Świętym, więc on mógł stać na tym wytrwale, bez względu na to, co myśleli sobie pozostali. On zobaczył coś. On uczepił się czegoś. On trzymał się tego mocno.
69
Ta biedna kobieta złej sławy u studni - ona widziała już tyle fałszywego między ludźmi, wyznającymi... Pewnego dnia ona... Musiało być około jedenastej godziny. Uczniowie poszli do Sychar, by kupić trochę żywności, a Jezus pozostał tam sam. Ojciec posłał Go tam, bo On musiał tamtędy przechodzić. On szedł do Jerycha, lecz On wyszedł na wzgórze, ponieważ odczuwał potrzebę; była tam jedna dusza, a ona była nierządnicą. O, zdumiewająca łaska! Jedna dusza z całego miasteczka, a ona była złej sławy. On został odwołany z Jego normalnej marszruty wprost tutaj na wzgórze.
Ona może była... Około jedenastej godziny ona wyszła, by naczerpać trochę wody. Być może zaczęła spuszczać swoje wiadro do studni i jej loki spadły jej na twarz. I ona zaczęła spuszczać wiadro w dół. Nagle usłyszała, jak ktoś powiedział: „Przynieś Mi wody.” Ona się szybko oglądnęła, a tam siedział Żyd.
Ona odrzekła: „Nie jest w zwyczaju coś takiego - żeby Żyd prosił Samarytankę o cokolwiek.”
On powiedział: „Lecz gdybyś Ty wiedziała, z kim rozmawiasz, ty byś Mnie prosiła o napój.” Co On czynił? Nawiązywał kontakt z jej duchem. Ojciec posłał Go tam na to wzgórze. Osoba, której to dotyczyło, jest tam. Alleluja. Ja w tym coś zobaczyłem. O Boże. Ojciec posłał Go tam na wzgórze i oto stoi przed nim osoba, której to dotyczyło. On nie wiedział, co ma powiedzieć, lecz On prowadził z nią rozmowę. On mówił - opowiadał o oddawaniu czci w Jeruzalem, o Żydach i tak dalej, i o studni, o której rozmawiali. Po chwili On stwierdził, jaki był jej kłopot.
Powiedział: „Idź, weź twego męża i przyjdźcie tutaj.”
Ona odrzekła: „Ja - ja - nie mam męża.”
On powiedział: „To się zgadza. Miałaś ich już pięciu, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem.”
Ona powiedziała: „Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem. My wiemy, że Mesjasz, którego nazywają Chrystusem - On przyjdzie, ten Pomazaniec. A kiedy On przyjdzie, On będzie prorokiem. On nam powie te sprawy.”
On powiedział: „Ja, który z tobą mówię, jestem Nim.” Jaka to była wytrwałość!
70
Wiecie, w rzeczywistości nie było to... Jeżeli nie znacie zwyczajów orientalnych, kobieta tego pokroju nie powinna się w ogóle przybliżać do ludzi na rynku. To się zgadza. Aż do dzisiaj jest tak w Indiach i w innych częściach świata. Absolutnie nie. Ludzie by jej nawet nie słuchali. Spójrzcie na nią. Ona była napiętnowana jako prostytutka. Odwracali się do niej plecami, bez względu na to, co ona mówiła.
Lecz co się stało? Oni nie mogli jej ignorować. Nie mogli już ignorować tej kobiety. Dlaczego? Ona się uchwyciła wiarą - ona miała poselstwo. Nie mogli jej powstrzymać. Ona mówiła: „Chodźcie zobaczyć człowieka, który mi powiedział te rzeczy, które czyniłam. Czy on nie jest Mesjaszem? Czy to nie On?” I Biblia mówi, że całe miasto uwierzyło dla świadectwa tej kobiety.
71
Biedna kobiecina cierpiąca na krwotok była wytrwała. Wyobrażam sobie, że ona widziała wszystkie te denominacje, stojące tam, lecz ona przeciskała się wprost pomiędzy nimi. Jeden powiedział: „Chwileczkę, gdzie się pchasz? Czy nie jesteś żoną Jasia Kowalskiego mieszkającego tam na wzgórzu, który właśnie niedawno sprzedał zaprzęg koni, by opłacić lekarza?”
„Tak, lecz lekarz nie pomógł mi wcale.”
„Ty jesteś zbyt wątła. Ten tłum ludzi zadepcze cię. Słuchać ich? Oni nie są niczym innym, niż bandą fanatyków, są to ci rozrabiacze z Galilei. Oni nawet nie należą do żadnej organizacji. On tylko rozrywa nasze kościoły. Odejdź z powrotem skąd przyszłaś. Ja zawołam twego pastora.” Ona to po prostu zignorowała. Była wytrwała i szła nieugięcie naprzód. „Ty jesteś zbyt słaba, by iść na nabożeństwo.” To jej nie powstrzymało ani trochę. Ona szła mimo wszystko. Miała blade policzki, lecz ona szła mimo wszystko, szła tak czy owak.
Może jej mąż powiedział: „Idź z powrotem na wzgórze, tam jest twoje miejsce.” Rozumiecie?
„Ty jesteś moim mężem i ja ciebie miłuję. Lecz ja muszę dotknąć się Jego.” Szła dalej naprzód i wyminęła go.
Tutaj stał kolejny... i ona ominęła dalszy rząd ludzi. Oni mówili: „Dni cu-...” [Puste miejsce na taśmie - wyd.] Potem nadszedł biskup, ot tak, i powiedział: „Hej słyszeliśmy, że czynisz cuda. Pozwól nam więc zobaczyć, jak czynisz kolejny cud.” Ktoś inny wystąpił z tej strony, z tamtej strony.
W końcu ona pomyślała: „Jak mam to osiągnąć?” Lecz wy wiecie, wiara zawsze znajduje drogę, jak to ma uczynić, podobnie jak kobieta Syrofenicjanka. Wiara znajduje sposób, jak się Go dotknąć. Jeżeli temu nie wierzysz, to zacznij się modlić w tej chwili, a zobaczysz, czy twoja wiara nie znajdzie jakiegoś sposobu, jak się Go dotknąć. Wiara znajduje ten sposób. I po chwili...
72
Przypomina mi to Abrahama Lincolna. Oni go nie wpuścili do środka - tego wielkiego człowieka. On zapytał: „Jak dostaniesz się do środka?”
On powiedział: „Ja będę ufał Bogu.”
On rzekł: „Oni ci przed nosem zamkną drzwi.”
On powiedział: „Ja będę pomimo tego ufał Bogu.”
Więc kiedy wszyscy senatorzy odpowiedzieli... Oni mieli zamiar rzucić go na tą szalę, przeciw której starali się głosować. A więc... Oni wiedzieli, że Abraham Lincoln był za tym. On wywierał taki nacisk i zajmował taką pozycję przed ludźmi, że potrafi przeforsować swoje argumenty. I oni nie chcieli go wpuścić przez drzwi.
I kiedy oni powstali i zaczęli wywoływać nazwiska, wywoływali inne nazwiska i ciągle inne nazwiska, a krzesło Abrahama Lincolna było próżne. W końcu zawołali: „Abraham Lincoln?” W dół przez komin on powiedział: „Obecny.”
73
Wiara znajduje drogę. Może to być poprzez komin, lecz ona się tam dostanie. Jaka w tym różnica, że to przychodzi w ten sposób? Wiara znajduje swoją drogę. Może będzie się czołgać, może będzie śpiewać, może będzie krzyczeć; cokolwiek to jest, ona znajdzie swoją drogę, posuwa się prosto naprzód.
Ona starała się Go dotknąć i pokonywała jedną przeszkodę za drugą. W końcu po prostu schyliła się, wyciągnęła rękę i dotknęła się Jego szaty. Jezus odwrócił się i powiedział: „Kto się Mnie dotknął?” Dlaczego? Ona miała wytrwałość. Ona dotknęła się Go.
74
Ja muszę zakończyć. Czuję się po prostu dobrze i nie lubię tego czynić. Lecz mamy przed nami dużą kolejkę modlitwy. Słuchajcie. Byłem w Meksyku około cztery lata temu i powiedzieli nam, że możemy wynająć arenę do walk byków. General Valdena wprowadził mnie tam, jako pierwszego Amerykanina nie-katolika, który był tam kiedykolwiek wprowadzony. Wówczas biskup katolickiego kościoła poszedł do prezydenta i powiedział: „Wasza wielmożność, ten człowiek, który tutaj przybywa, nie jest katolikiem” i powiedział: „On ma poparcie władz, ze strony generała Valdena, poparcie wojska.” On powiedział: „Nasz naród nie jest za tym.”
A więc prezydent odpowiedział, mówiąc: „Ten człowiek cieszy się poważaniem.”
On powiedział: „Och, on jest - on jest po prostu odszczepieńcem.”
Prezydent odparł: „Ja nie sądzę, że dziesiątki tysięcy ludzi poszłoby słuchać jakiegoś odszczepieńca.”
A on powiedział: „Lecz widzisz, pan” - powiedział ten biskup do prezydenta - „rozumie pan, tylko biedni i niepiśmienni ludzie idą go słuchać.”
On mu odparł: „Wy mieliście ich pięćset lat. Dlaczego są biedni i niepiśmienni?” To było dobre pytanie.
75
Nie pozwolili nam wynająć areny do walk byków, więc mieliśmy do dyspozycji dużą przestrzeń pod gołym niebem. A ci biedni Meksykanie - pomyślcie: My siedzimy tutaj i słuchamy godzinę i pół, a jesteśmy zmęczeni. Wiele razy ci ludzie przychodzili tam o ósmej lub dziewiątej rano, a nie było siedzień. Oni tam stali opierając się jedni o drugich przez cały dzień. Ja nie byłem za kazalnicą - dopiero około ósmej lub dziewiątej godziny wieczorem. Lecz oni tam stali, aby mogli zająć miejsce do stania - około trzydziestu tysięcy ludzi. I oni tam byli, opierając się wszyscy jedni o drugich.
Ja miałem tam być tylko trzy wieczory. I przypominam sobie jeden z tych wieczorów tam (drugi wieczór), kiedy po podium przechodził pewien - widziałem go, stojącego na podium. Billy przyprowadził go tam na podium - starego Meksykanina. Jego stopy były całe pokryte stwardniałą skórą a jego spodnie były całe postrzępione, nie miał koszuli, był owinięty po prostu w jakiś postrzępiony płaszcz, i miał kapelusz przywiązany sznurkami. On był ślepy. Ciągle sobie coś mówił. Kiedy podszedł bliżej do mnie, wyjął małe paciorki i zaczął zmawiać „Zdrowaś Mario.” Poleciłem mu, aby to odłożył.
76
Objąłem go więc moim ramieniem. Popatrzyłem, a ja miałem dobre buty na nogach i garnitur na sobie. On miał tak samo prawo mieć dobrą parę butów i garnitur, jaki ja miałem. Tak jest. Pomyślałem więc: „Ja go dam temu staremu mężczyźnie.” Rozumiecie? Moi drodzy, jego stopy były o wiele większe od moich, a jego ramiona były szerokie, ot takie. Spojrzałem na jego siwe włosy, był ślepy. Pomyślałem: „Gdyby żył mój tata, on byłby mniej więcej w jego wieku. I być może on jest tatą kogoś.”
Objąłem go moimi rękami i zacząłem się modlić. A kiedy otworzyłem moje oczy ot tak (oni nie tłumaczyli modlitwy), widziałem, że ten stary człowiek chodzi wokoło równie dobrze, wiecie, jakby wszystko dobrze widział - w wizji. Pozostałem zupełnie cicho. Nagle usłyszałem, jak on krzyczy: „Gloria Dios” - co oznacza „Chwała Bogu.” On widział teraz tak dobrze, jak ja. O, on tam przechodził drobnymi krokami, tak szybko jak tylko potrafił. Zdumiewająca łaska!
77
Następnego wieczora była tam sterta, o wiele dłuższa od tego podium - były tam ułożone stare szaliki i marynarki, tak wysoko, abym się nad nimi modlił. I kiedy przyszedłem na podium owego wieczora... Od około dziesiątej godziny rano padał deszcz, a ci ludzie stali tam wprost w tym deszczu - te meksykańskie kobiety z ich włosami zwisającymi im całkiem do twarzy i były po prostu przemoczone od deszczu.
I ja musiałem wejść po drabinie na mur i potem znowu w dół. Oni mnie zabrali z samochodu i spuścili mnie w dół na powrozach z tej drabiny, bym się mógł dostać na podium, które było tuż za ścianą, do której musiałem podjechać z tyłu samochodem.
I ja przemawiałem. A Billy podszedł do mnie i powiedział: „Tato...” Pewien Meksykanin, (nie wiem, jak on się nazywał. Nazywałem go „Maňana” - to znaczy jutro. On był taki powolny i on był zawsze takim.) On miał przyjechać i zabrać mnie, spóźnił się jednak... Oni go przyprowadzili, ponieważ on nie potrafił rozmawiać ze mną. Nikt nie rozmawia ze mną, kiedy jedziemy na nabożeństwo. I on nie umiał mówić po angielsku, więc ja nazywałem go po prostu „Maňana.” A więc on sobie coś tam gadał. Ja nie zwracałem uwagi na to, ponieważ nie wiedziałem, co on mówił.
78
Zatem, on przyprowadził mnie na podium owego wieczora i ja głosiłem, a Billy podbiegł do mnie. On powiedział: „Tato, Maňana rozdał wszystkie karty modlitwy.” Dalej rzekł: „Tam na dole jest młoda kobieta, ona ma martwe niemowlę.” I powiedział: „Mam ponad stu pięćdziesięciu - dwustu odźwiernych” - zapomniałem, ilu ich było - „a nie potrafią powstrzymać tej kobiety.”
Powiedział: „Ona ma to martwe niemowlę na swoim biodrze i ona przebiega z tym niemowlęciem pomiędzy ich nogami albo po ich ramionach, i czyni wszystko możliwe.” I powiedział: „Ona nie ma karty modlitwy.” Dalej rzekł: „Myśmy je już wszystkie rozdali. I gdybym ją puścił do kolejki modlitwy przed tych ludzi, którzy przyszli i mają kartę modlitwy, to wywołałoby rozruchy.”
79
A więc, brat Jack Moore... Czy ktoś z was znał brata Jacka Moore? Wielu z was. On był tam ze mną. Więc ja powiedziałem: „Bracie Jack, ona nie pozna, czy to jestem ja czy ty.” Powiedziałem: „Idź tam i módl się o to niemowlę, i ono będzie w porządku.”
Ci odźwierni chwycili ją i powstrzymywali, i ona tam stała. A kiedy tylko odwrócili swoje głowy, ona wbiegła im wprost pomiędzy nogami, ot tak, przepychała się tak mocno, jak tylko potrafiła. I ona przewróciła czterech lub pięciu z nich. Znowu udało im się ją odsunąć z powrotem. Nie potrafili powstrzymać jej z dala od podium. O, jaka wytrwałość, moi drodzy.
A więc nasz brat Jack wyszedł, by się modlić o to niemowlę. Billy prowadził go tam. A ja powiedziałem: „Jak mówiłem...” Brat Espinoza, brat zielonoświątkowiec z Kalifornii, tłumaczył mnie. Ja powiedziałem: „Wiara jest substancją rzeczy, których się spodziewamy, i dowodem rzeczy niewidzialnych.”
80
A kiedy brat Espinoza zaczął to mówić, spojrzałem ponad słuchaczy i około dwie lub trzy stopy przede mną było w wizji małe meksykańskie niemowlę; było malutkie, nie miało zębów, tylko dziąsła i uśmiechało się po prostu na mnie. Przetarłem sobie oczy. Spojrzałem znowu i ono tam było, to maleństwo. Ono się po prostu uśmiechało, te małe czarne oczęta miało szeroko otwarte.
Pomyślałem: „Zastanawiam się, czy to jest to niemowlę.” Rzekłem: „Zatrzymaj się na chwilę, bracie Espinoza.” A brat Jack schodził z podium. Powiedziałem: „Powiedz odźwiernym, bracie Espinoza, aby uwolnili drogę tej kobiecie i pozwolili jej przyjść tutaj.”
81
Ona tam stała oddalona w odległości mniej więcej tego budynku i ciągle usiłowała utorować sobie drogę z tym martwym niemowlęciem w kocu. Ono umarło tego poranka około dziewiątej godziny. Lekarz orzekł, że ono umarło na zapalenie płuc. Więc ona... Oni jej uwolnili przejście i oto ona podchodzi do podium. Ona upadła na ziemię i zaczęła krzyczeć: „Padre” - to znaczy „Ojcze.” Ja próbowałem ją skłonić, by powstała.
Kiedy wstała, brat Espinoza zapytał: „Czy ona ma kartę modlitwy?” Ja odrzekłem: „Nie, lecz bracie Espinoza, nie mów tego. Ja nie wiem - widziałem małe meksykańskie niemowlę w wizji właśnie przede mną tutaj.” I powiedziałem: „Może chodzi o jej niemowlę. Ja się po prostu pomodlę i zostawimy temu wolny przebieg.”
On odrzekł: „W porządku.”
82
Powiedziałem: „Nie tłumacz tej modlitwy.” I powiedziałem jej, by powstała, a Espinoza powiedział jej po hiszpańsku, by powstała. Ona wstała. Zapytałem: „Kiedy umarło twoje niemowlę.”
„O dziewiątej dzisiaj rano.” A była już chyba dziewiąta trzydzieści owego wieczora.
I zapytałem: „Czy wierzysz?” Ona wierzyła całym swoim sercem. Nie było żadnej wątpliwości w myślach tego młodego stworzenia - tej ślicznej młodej kobiety. Wyglądała, że ma trochę ponad dwadzieścia lat - dwadzieścia dwa lub dwadzieścia trzy lata - typowa młoda Meksykanka, seňorita.
Więc ona trzymała to niemowlę przykryte małym kocem. Ono tam leżało w tym kocu, po prostu całkiem przesiąkniętym. Ona stała tam na dworze od rana. Zobaczyła krótki artykuł w gazecie o tym starym mężczyźnie, który otrzymał swój wzrok, więc ona była gotowa przynieść to niemowlę. A więc, ja zapytałem, czy ona wierzy. Ona odrzekła: „Tak.”
83
Włożyłem więc moje ręce na jej niemowlę. Rzekłem: „Niebiański Ojcze, ja nie wiem. Ja tylko widziałem wizję. I na podstawie tej wizji - być może chodzi o to niemowlę. To jest wszystko, co Ty mi powiedziałeś. Ja po prostu włożę na nie moje ręce i poruczam je Tobie.”
I to małe niemowlę zaczęło: „Łaa” i zaczęło kopać swoimi małymi nóżkami ot tak. I ja się rozejrzałem. Ona zerwała z niego ten koc, ludzie zaczęli krzyczeć, a ja powiedziałem: „Nie mów teraz nic o tym, bracie Espinoza. Weź posłańca, poślij kogoś w tej sprawie, by poszedł i przyniósł podpisane oświadczenie lekarza, zanim powiesz cokolwiek, bo jeśli coś o tym powiesz, musi to być autentyczne.” Więc on posłał tam posłańca.
A następnego dnia on sam... Oni poszli do lekarza, on podpisał oświadczenie, że to niemowlę umarło rano o dziewiątej godzinie. A to stało się owego dnia wieczorem i to niemowlę żyje dzisiaj szczęśliwie w Meksyku, na ile mi wiadomo. Dlaczego? Ponieważ ta kobieta, podobnie jak ta Syrofenicjanka - ona była nieugięta. Ona wiedziała, że uchwyciła się Boga. Katolik czy nie katolik; ksiądz czy nie ksiądz; kościół czy nie kościół; ekskomunikowana, czy nie ekskomunikowana; wyśmiewana czy nie wyśmiewana. Jaka ona była? Ona była wytrwała. Ona wiedziała, że tam jest Bóg.
84
Słuchajcie. Biblijne obiecane znaki potwierdzają, że On dotrzymuje Swego Słowa. Biblijne obiecane znaki - możemy o nich czytać i być wytrwałymi, i wiedzieć, że On dotrzymuje Swego Słowa. Módlmy się.
Zanim będziemy się modlić - czy dzisiaj wieczorem jest tutaj ktoś, kto chciałby być wspomniany w tej modlitwie? Jakakolwiek jest twoja potrzeba, czy podniósłbyś po prostu swoją rękę i powiedział: „Boże, uczyń mnie wytrwałym, Panie, aż otrzymam pragnienie mego serca. Jest to ku Twojej chwale. Panie, pozostań ze mną. Pozwól mi pozostać z Tobą. Pozwól, abym się mógł uchwycić Ciebie dzisiaj wieczorem.”
„Ja będę obserwował. Ja będę wierzył. Jeżeli będzie zanoszona modlitwa za innych, ja będę wierzył dzisiaj wieczorem. Będę tak nieugięty, że nie odejdę z tego budynku, dopóki moja wiara nie będzie zakotwiczona. Moja wiara jest zakotwiczona w Nim, więc raczej będę bardzo wytrwały, ponieważ ja wierzę. Pragnę się uchwycić Twego Słowa w tej chwili w mojej sprawie.”
85
Nasz niebiański Ojcze, Ty widzisz te ręce. To opowiadanie o tej zwykłej pogańskiej kobiecie, jak ona była nieugięta... Ona była bardzo wytrwała, ponieważ wiara przyszła przez słuchanie, słuchanie Bożego Słowa. I pomimo wszystkich jej przeszkód... A my siedzimy tutaj dzisiaj wieczorem, nie mając nawet jednej trzeciej tych przeszkód, które ona miała.
Jej córka była epileptyczką i ona była poganką, a Bóg nie obiecał, że ich nawiedzi. Ona została odrzucona przez jej przyjaciół. Ona została odrzucona prawdopodobnie przez wszystkich, o których mówiliśmy dziś wieczorem. Lecz my wiemy, że nawet Jezus doświadczał jej wiarę, rzekł jej, że nie był posłany do niej, powiedział jej też, że ona i jej rasa to psy.
I prawdą jest, Panie, że kiedy wiara uchwyci się Słowa, to mu przyznaje prawdę. Ona powiedziała: „Lecz psy otrzymują odrobiny.” A to dotknęło serca naszego Mistrza. On powiedział: „O, niewiasto, wielka jest wiara twoja. Niech ci się stanie, jako uwierzyłaś.” I kiedy ona przyszła do domu, paroksyzm opuścił jej córkę i ona leżała na łóżku. Diabeł wyszedł z niej.
86
Niebiański Ojcze, daj nam tą wiarę dzisiaj wieczorem. Obyśmy przyszli i od dzisiejszego wieczora byli wytrwali w naszej wierze; ponieważ my możemy mieć wiarę, jeżeli wiemy, że Ty obiecałeś to w Twoim Słowie. Wszystko, co Ty obiecałeś i czego uchwyciła się nasza wiara, należy do nas. Ty powiedziałeś Jozuemu: „Każde miejsce, na które staniesz podeszwą twoich stóp - Ja ci je dałem.” I zdajemy sobie sprawę z tego, że ślady stóp oznaczają posiadanie. Ojcze, jeżeli niektórzy z nich dzisiaj wieczorem nie wstąpili wystarczająco wysoko do królestwa Bożego, by otrzymać Ducha Świętego, niechby Go otrzymali dzisiaj wieczorem. Niechby tam zostawili dzisiaj wieczorem ślady swoich stóp.
A potem ci, którzy nigdy nie potrafili sięgnąć wystarczająco wysoko, i chodzić na tym poziomie, i posiąść błogosławieństwo Boskiego uzdrowienia, niechby podeszli dzisiaj wieczorem i byli wytrwali. Niech ich wiara uchwyci się w tej chwili moich uwag o tych innych.
Ci, którzy Cię nie przyjęli jako Zbawiciela, niech wyciągną rękę do góry dzisiaj wieczorem i uchwycą się Ciebie, i przyjmą Ciebie. Biblia mówi: „Ci, którzy uwierzyli, zostali ochrzczeni.” Spełnij to, Ojcze. I niech oni dają się ochrzcić w wodzie i zostaną również ochrzczeni w Duchu Świętym. Daruj te błogosławieństwa i pomóż Twemu biednemu, pokornemu słudze, kiedy usługuję teraz w imieniu Twego Syna, Jezusa. Amen.
87
Teraz - sądzę, że Billy Paul, jeżeli jest w tym budynku - on mówił, że rozdał karty modlitwy. I ja myślę, że powiedział: Pięćdziesiąt. Czy się to zgadza? Pięćdziesiąt kart modlitwy. I pragnę żeby oni powstali. Nie wyprzedzajcie się teraz w kolejce. Przychodźcie jeden po drugim.
Kto ma kartę modlitwy numer 1? Czy ma ją ktoś? Co mówisz? A-1. Dobrze. A-1, czy to ten dżentelmen? A-2, czy podniósłbyś swoją rękę? Dobrze. A-2? Czy widzę rękę tej osoby? A-2? W porządku, siostro. A-3? A-3, w porządku. 4, 5, podnieś swoją rękę. Nie widziałem jeszcze 4 - karty 4? W porządku, następny w kolejce. 5, podnieś swoją rękę. Karta modlitwy 5?
88
Billy przychodzi do słuchaczy, wystąpi tutaj, wymiesza karty razem i rozdaje je ludziom - każdemu, kto chce. Wszyscy muszą być tutaj, by je otrzymać, oczywiście. Ja myślę, że jeśli oni przyjdą wcześnie i otrzymają kartę modlitwy, to mają prawo być jako pierwsi tutaj, czy tak nie myślicie? To się zgadza. A zatem... Lecz Billy nie wie, kto będzie pierwszym w kolejce, ponieważ karty modlitwy są pomieszane. Dlatego nie wie tego.
Poza tym czasami ja rozpocznę na odwrót, od tyłu, od góry w dół. Widzieliście, jak się to działo... To się zgadza. Ubiegłego wieczora nie mieliśmy nawet żadnej karty modlitwy. Widzicie, nie o to tylko chodzi.
W porządku, 5, 6? Podnieś swoją rękę. 7, w porządku. Kiedy ja wołam - kiedy wywołuję twój numer, to powstań. 7, 8, 9, 10, 11? Proszę utoruj sobie drogę tutaj i stań do kolejki modlitwy wprost tutaj. 12?
89
Jeżeli nie możesz powstać, kilku braci przyjdzie i wezmą cię i przyniosą tutaj. Ty chcesz podejść tutaj, tak, panie. W porządku. 12? Czy widziałem nr 12? Karta modlitwy nr 12? Dobrze, 13, 13, 14, 15? Patrz na swoją kartę teraz. 15? 15, 15, 16, 17, 17, 18, 18, w tyle, 19? Dziękuję ci, bracie Vayle. 19, 20, 21,21? Nie widziałem jej. 21,22, 22, karta modlitwy 22? Dziękuję ci. Powiadomcie mnie, wiecie, bo może to jest ktoś głuchy i on przegapi swoje miejsce, rozumiecie względnie ktoś nie może powstać. Niech każdy zważa i na kartę innych, a potem niech patrzy się na swoją kartę modlitwy.
Kto miał kartę 22? 23, 23, karta modlitwy 23, 24, 25, 26? Dobrze. 27, 28, 28, 29, 29, 29, 30? Dziękuję ci. 31, 32, 33, 33? Nie widzę jej. 34, 34, 35, 36, 36, 37, 37? Nie widziałem jej. 37, 37? Spójrz na kartę twego sąsiada. On może ma kartę modlitwy. 37? On może być głuchy albo może nie potrafi - nie może powstać. Rozumiecie? Może jest sparaliżowany i nie może się poruszyć. 37?
Ktoś musiał ją otrzymać i wyszedł. Jeżeli powróci, postawcie go do kolejki, umieśćcie go na jego miejsce. Będą tam odźwierni, by pomagać. 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 47? To jest dobre. 48, 49, 50, 50 ten mężczyzna tam w tyle.
90
Czy wszyscy ludzie, którzy mają kartę modlitwy, powstali teraz? Czy jeszcze ktoś inny ma kartę modlitwy? Czy wszyscy z kartami modlitwy stoją w kolejce teraz? Pragnę być tego teraz pewny. Wywołałem kartę 37. Widziałem, że paru braci weszło do środka od tego czasu. Chciałbym to wiedzieć. Wywołałem kartę modlitwy 37, a nie było odpowiedzi. To jest jedyna, na ile to sam widziałem, która nie odpowiedziała. Karta modlitwy nr 5? Czy ona odpowiedziała? Brat Vayle powiedział, że nie zauważył karty modlitwy numer 5. Numer 5, czy ona jest tutaj, oraz 37?
Gdybyście nam tylko poświęcili chwilę lub dwie, przyjaciele. Będziemy teraz... Znowu ktoś wchodzi z niemowlęciem. Może jest to ktoś z braci lub sióstr, którzy wyszli ze swymi maleństwami. I jeżeli oni są teraz na zewnątrz, a ten numer ma podejść, postawcie ich wprost do kolejki, prosto na ich miejsce, postawcie ich tam, gdzie mają być 37 i 5. I potem wszystko będzie w porządku. 37 i 5. Bądźcie teraz wszyscy czujni, bądźcie przygotowani, bądźcie ochotni.
91
Teraz - dziękuję ci. Tak będzie to lepiej. Dziękuję ci, bracie. Czy słyszycie teraz lepiej? Czynię to dlatego, ponieważ kiedy jestem pod namaszczeniem, nie mówię tak głośno. Więc kiedy oni ich ustawiają, może powiem następująco: Pragnę, abyście to powiedzieli ze serca. Jeżeli temu nie wierzycie, nie podnoście swojej ręki. Lecz jeśli temu naprawdę wierzysz, pragnę, abyś podniósł swoją rękę.
Wiemy, że chrześcijaństwo wzrastało w łasce Bożej poprzez wszystkie lata. Marcin Luther był pierwszym reformatorem z ciemnego wieku i on głosił usprawiedliwienie przez wiarę. Ilu z was to wie? Więc kościół kształtował się jak piramida. Tutaj na dole było to wielkie... Kto tylko wyznawał, że jest chrześcijaninem, było to niebezpieczne - mógł zostać zabity.
92
Następnie przyszedł Wesley z poselstwem poświęcenia, wtedy stało się więcej w mniejszej ilości ludzi. Potem po Wesley'u przyszli zielonoświątkowcy. Podnieśli się wyżej. I każdy wie... Nie nauczam teraz nauki o piramidzie, czy czegokolwiek, podaję po prostu przykład. Lecz kamień szczytowy nie był nigdy położony na piramidę. Dlaczego? On został odrzucony. Rozumiecie? Więc gdyby kamień szczytowy przyszedł do piramidy... Jeżeli ktokolwiek był kiedyś w Egipcie, te kamienie w piramidzie pasują do siebie tak dokładnie, że nie można między nie wsunąć nawet żyletki. W tym właśnie jest tajemnica. Jak oni dostali je tak wysoko? One pasują dokładnie.
Kamień szczytowy... Muszą to być kamienie, które będą tutaj na szczycie przygotowane, by przyjąć ten kamień szczytowy. One będą wyszlifowane tak doskonale, że kiedy przyjdzie kamień szczytowy, będzie musiał pasować do nich tak doskonale, by budynek został wykończony. Czy się to zgadza?
93
Więc kościół... Gdyby kamień szczytowy przyszedł w czasie Luthra, patrzcie, jakie byłoby to niestosowne miejsce. Spójrzcie, gdyby On przyszedł w czasie Wesley'a. On musi - On przyjdzie w jego własnym predestynowanym czasie. Lecz kościół będzie wyszlifowany do takiego stanu i jego usługa będzie tak podobna, i będzie po prostu dokładnie taką samą usługą, jaką miał Jezus, co sprawi, że wszystko będzie pasować razem na zachwycenie. Jakże! Głowa wie więcej niż stopa. Rozumiecie? Oczy są więcej używane, niż stopa. Tymi oczami jest prorok kościoła. On widzi do przyszłości. Rozumiecie? I wszystkie te rzeczy doszły do głowy, do tej głównej części.
Pragnę wam teraz zadać pytanie. Wybaczcie mi, bracia. Może to odchyla się od tej bitej drogi. Lecz jeśli się mylę, wybaczcie mi, i wy bracia tam. Ja wierzę, że kościół będzie musiał dojść do tego stanu dla zachwycenia - by mógł zostać porwany do góry i spotkać się z Panem na powietrzu. Ja wierzę, że żyjemy w tym czasie, w którym kościół będzie na pewno w mniejszości. Będzie to tylko mała grupa.
94
Wiecie, kiedy Jezus głosił, ani jeden procent z jednej milionowej części ludzi na ziemi nie usłyszał o Nim w ogóle. Spójrzcie, co usłyszał Jan, by poczynić przygotowania. Rozumiecie? Tylko wybrani to słyszą. To jest wszystko. To się zgadza. „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli go najpierw nie pociągnie Mój Ojciec. A wszyscy, których Mi dał Ojciec, przyjdą.” To się zgadza.
Wierzę, że istnieje kościół, który dochodzi do tej doskonałości, do tej doskonałej usługi, gdzie są urzędy, gdzie są apostołowie, prorocy, nauczyciele, pastorzy, ewangeliści dla udoskonalenia kościoła. Ci pastorzy i nauczyciele, i tak dalej będą tak zgodni ze Słowem, że wszyscy będą współdziałać właściwie razem do przyjścia Pana. Ja wierzę w to i wierzę, że zbliżamy się teraz do tego czasu. Wierzę, że tak jest.
Wiemy, że Jezus powiedział i nauczał nas w całym Piśmie Świętym, że sprawy, które On czynił, będą czynione również. Moi bracia, mam nadzieję, że jeśli oni nie zgadzają się ze mną, będzie to na przyjaznej płaszczyźnie.
95
Czy wiedzieliście, że Biblia mówi o zjawieniu się Pana, a również o przyjściu Pana, a są to dwa różne dzieła? Zbadajcie to i przekonajcie się, czy to jest prawdą. Zjawienie się a przyjście to dwie odrębne rzeczy. Zjawienie się Pana jest obecnie w toku. On zjawia się między Swoim ludem. Widzimy Go w Jego - tych samych dziełach - zjawienie się - Jego Duch Święty. Lecz Jego przyjście będzie w fizycznej istocie. Ono się odbędzie, by zachwycić kościół do góry.
Lecz widzicie, zagłębialiśmy się w Słowie - usprawiedliwienie, poświęcenie, chrzest Duchem Świętym. A obecnie kościół dostaje się do takiego stanu - jest gotowy, czeka. Te urzędy... A urzędy w kościele zajmują swoje miejsca. Nauczyciele zajmują miejsca. Dary manifestują się.
O, jest wiele podrabiania. To się zgadza. My - spodziewamy się tego. Lecz istnieje również to autentyczne. Zanim może powstać fałszywy dolar, musi być prawdziwy dolar, na podstawie którego może on zostać podrobiony. To się zgadza. Mamy wszystkie cielesne próby dorównania temu, jednak one nie odsuną nas od tego rzeczywistego. One tylko sprawiają, że to rzeczywiste się lśni.
96
Więc Pan zjawia się obecnie między Swoim ludem - dzieją się wielkie znaki i cuda, wskrzeszanie z martwych, uzdrawianie chorych, i dzieją się te same sprawy, które On czynił, które nie były czynione na przestrzeni dwóch tysięcy lat. Rozumiecie, kościół jest przez to doszlifowywany i wychowywany, aby był gotowy w tym czasie, gdy kamień szczytowy przychodzi, by spotkać się z kościołem. A potem odejdą razem i zostaną zachwyceni. Ci, którzy zasnęli w pierwszej straży, w drugiej straży, w trzeciej straży, aż do siódmej straży... Zjawienie się Pana. Ubiegłego wieczora poruszyłem tą sprawę - jak On przyjdzie.
97
Pamiętajcie zatem, nie chodzi o człowieka. Jest to urząd w kościele. Nie jakiś cudowny nauczyciel; jest to cudowny Duch Święty w tym człowieku. Nie cudowny człowiek z darem rozpoznawania, ale cudowny Duch Święty wewnątrz niego - posługujący się tym człowiekiem. Rozumiecie?
Zawsze mówiłem, jak... Piotr powołał się na to raz na Górze Przemienienia, na świętej górze. Nie chodzi tu o świętą górę, lecz chodzi o świętego Boga na tej świętej górze. Nie jest to święty kościół; jest to święty Bóg, nie święty lud, lecz Duch Święty. Rozumiecie? Jest to Duch Święty w tych ostatecznych dniach.
98
Kiedy anioł Pański przyszedł do Abrahama, w owym czasie przed zniszczeniem, był to Bóg, który się zjawił w ludzkim ciele. A Jezus powiedział: „Jak było w dniach Noego, tak będzie w przyjściu Syna człowieczego.” Jak było w dniach Lota... On mówił o moralnym upadku, o tym co ludzie czynili w dniach Noego.
W dniach Lota, obserwujcie tego posłańca, który przyszedł do Abrahama. Obserwujcie tych posłańców do Lota i do nominalnego kościoła. Oni wołali po prostu: „Wyjdźcie, wyjdźcie, a Abraham wstawiał się za nim. Zauważcie, anioł, Bóg. Elohim, zjawił się wtedy w postaci ludzkiego ciała, co wskazuje na to, że Elohim zjawi się w ostatecznych dniach; nie chodzi tu o przyjście Chrystusa, lecz o zjawienie się Chrystusa w ludzkim ciele w Jego kościele, czyniącego Jego - te same znaki i sprawy, które On czynił, a nie czynił ich w kościele na przestrzeni dwóch tysięcy lat, rozumiecie - zjawienie się Pana.
99
Czy wszystkie karty modlitwy są w kolejce? Ilu z was wśród słuchaczy jest chorych, a nie macie karty modlitwy? Podnieście swoją rękę. Uczyńcie to jeszcze raz. Podnieście swoje ręce wszyscy, którzy jesteście chorzy, wszyscy, którzy się modlicie i wierzycie. W porządku.
Ta niewiasta, która dotknęła się rąbka Jego szaty, nie miała również karty modlitwy, lecz dotknęła się Jego szaty. A Biblia mówi, że On jest właśnie teraz najwyższym Kapłanem (Czy się to zgadza?) zawsze żyjąc, by orędować. Najwyższy Kapłan, który może współczuć naszym słabościom. Czy się to zgadza? A Biblia mówi w Liście do Hebrajczyków 13,8: „On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki.” Czy to prawda?
100
Zatem, jeżeli On jest tym samym najwyższym Kapłanem, gdybyście się Go dotknęli tak, jak tamta niewiasta... Nie fizycznie - jej wiara dotknęła się Go, bo On powiedział, że moc wyszła z Niego. Wszyscy dotykali się Go fizycznie, lecz ona dotknęła się Go wiarą. I On się odwrócił i rozpoznał jej krwotok, i powiedział jej, że jej wiara ocaliła ją.
Czy nie wierzycie, że On jest tym samym najwyższym Kapłanem dzisiaj wieczorem? A jeśli te słowa są prawdą, to On zjawia się w ludzkim ciele. Pozwólcie Mu zatem zjawić się w waszym ciele i dać wam wiarę w Jego obiecane Słowo. Ew. Jana 14,12: „Sprawy, które Ja czynię i wy czynić będziecie.” Zatem ja będę... Jeżeli te urzędy są w kościele, to pozwólcie, że ja będę odpoczywał przed Nim i moja część - William Branham usunie się, a pozwolę Panu Jezusowi mówić przeze mnie, zjawić się w ludzkim ciele, tak jak On zjawia się w waszym.
Więc będzie tutaj świadek albo dwaj, a dwaj są potwierdzeniem Bożego Słowa. Dwaj są świadectwem. Wtedy ty masz wiarę, by dotknąć się Go, i ja mam wiarę, a przez nas obydwóch On potwierdza Swoje Słowo, że ono jest prawdą.
101
Zatem, jeszcze raz, wy chorzy ludzie, którzy tam stoicie, ja teraz nie mogę przechodzić z tym rozpoznawaniem przez tą kolejkę. Wiecie, to by mnie odprowadziło z podium. Jedna - pewna biedna kobiecina spowodowała, że Syn Boży powiedział, że osłabł, a On był Synem Bożym. Co myślicie, co stałoby się ze mną - grzesznikiem zbawionym z Jego łaski?
Ja nie potrafiłbym wytrzymać ani jednego przypadku, gdyby On nie powiedział: „Sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie, i więcej niż to czynić będziecie.” Ja wiem, że król Jakub mówi „większe,” lecz w rzeczywistości oznacza to „więcej.” Rozumiecie? Większe - On nie mógłby uczynić nic większego. On wzbudzał zmarłych, zatrzymywał przyrodę, czynił wszystko. Rozumiecie? Więc chodzi tu o więcej z tych spraw, ponieważ będzie więcej ludzi. Duch Święty był tylko w jednym człowieku wówczas. Obecnie On jest wszędzie po całym świecie w całym Jego ludzie. Wierzcie.
102
Weźmy teraz na początek tę grupę z tej strony. Ilu z was tam nie zna mnie, ani ja was nie znam, a jesteście chorzy i wierzycie, że Bóg może wam objawić wasze kłopoty? Podnieście swoje ręce. Wy wszyscy, którzy nie macie karty modlitwy, a pragniecie czegoś od Boga, podnieście swoją rękę. Tutaj wewnątrz i wy tam? Módlcie się.
Pozwólcie, że się odwrócę do was plecami. Módlcie się. Anioł zjawił się w ludzkim ciele, a był odwrócony Swoimi plecami do namiotu, w którym była Sara, i On powiedział Sarze, co ona czyniła. Czy się to zgadza? Ten sam anioł - był to Bóg. I ten sam Bóg, który był tam, był obiecany przez Jezusa, który był Bogiem, że zjawi się w tych dniach ostatecznych przed spaleniem tej ziemi, tak samo jak On zjawił się w dniach Sodomy. Czy temu wierzycie?
103
Oczywiście jest to wizja. Są to ludzie, którzy tam stoją - ja nie wiem. Będzie to zależne od Niego. Tutaj to jest - jeżeli potrafię stwierdzić, gdzie to było. Tak. Ta otyła pani, siedząca wprost tutaj - czy podniosłaś swoją rękę przed kilkoma minutami? Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi twój reumatyzm i uczyni cię zdrową? Jeżeli wierzysz, to podnieś swoją rękę. W porządku. Ty to możesz mieć. Czego się ona dotknęła?
Ten mężczyzna, siedzący obok niej, co ty myślisz, bracie? Czy myślisz, że to pochodzi od Boga? Czy tak? Czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, jaki jest twój kłopot? Czy w to uwierzysz? Czy przyjąłbyś to, gdybym ci to mógł powiedzieć przez Ducha Bożego? Ja mówię do ciebie, ty siedzisz blisko mnie. Czy temu wierzysz? Czy temu uwierzysz? Dobrze, więc twoje wysokie ciśnienie krwi opuści cię.
Ten mężczyzna, siedzący obok ciebie, ma to samo - ten niewielki szczupły mężczyzna. On również miał wysokie ciśnienie krwi. Jeżeli to jest prawdą, podnieście obaj swoje ręce. Alleluja. Idźcie i wierzcie. Nie wątpcie! Czego się oni dotknęli? Nie dotknęli się mnie. Ja nie znam tych ludzi. Nigdy w moim życiu ich nie widziałem. Jesteście dla mnie całkiem obcy. To się zgadza. Jeżeli tylko będziecie wierzyć - to jest wszystko, co musicie czynić.
104
Tutaj jest młoda pani, siedzi tam w tyle i patrzy się prosto na mnie. Ona się właśnie gwałtem przebija do królestwa Bożego. Modli się o jej nie zbawionych synów. Jeżeli będziesz wierzyć całym swoim sercem, to oni zostaną zbawieni. Czy temu będziesz wierzyć? W porządku. Możesz to mieć. Czy wierzycie - wy wszyscy?
Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi cię z twojej nerwowości, panie, siedzący tam? Ty właśnie prosiłeś, aby się to stało. W porządku. Wszystko to przeminęło. Ty to masz.
Młoda pani, siedząca wprost tutaj, modląca się o tego wnuka, czy wierzysz, że Bóg go uzdrowi? Upośledzony psychicznie, lecz czy wierzysz, że Bóg go uzdrowi? Czy wierzysz, że Bóg go uzdrowi? Czy wierzysz w to całym swoim sercem? Planowałaś przynieść go do zboru jutro wieczorem. Nie będziesz tego musiała robić. Bóg go uzdrowi i ty go możesz przyprowadzić. Co ty na to, pani? Czy w to wierzysz? W porządku. Możesz to mieć.
Jestem zupełnie obcym dla tej niewiasty. Nie znam jej wcale. Nigdy w moim życiu jej nie widziałem. Czy jesteśmy sobie wzajemnie obcy, pani? Jeżeli tak, podnieś swoją rękę. Czy nie o to właśnie modliłaś się? Jeżeli tak jest, pomachaj swoją ręką ot tak. Czy nie widzicie? Elohim, Bóg! Jak możecie wątpić? Czy nie możecie być wytrwali?
105
Pora, by rozpocząć tą kolejkę. Ty masz kartę modlitwy. Oni nie mają. Czy wierzysz, że ja jestem Jego sługą? Czy wierzysz, że dzisiaj wieczorem mówiłem wam prawdę na podstawie Słowa Bożego? Ja ciebie nie znam, nie widziałem cię nigdy w moim życiu. Na ile mu wiadomo, jesteśmy sobie wzajemnie obcy. Lecz czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, co ci dolega, względnie coś, co ty... Ty będziesz wiedziała, czy to jest prawdą, czy nie. Ty wiesz, co było... Jeżeli ja mogę ci powiedzieć, co było, i powiem ci, co będzie, wtedy wiesz, że to będzie właściwe.
Ty nie jesteś tutaj z powodu samego siebie; stoisz tu z powodu kogoś innego. A tej osoby nie ma tutaj. Jest to twoja żona. Ona mieszka w innym stanie. Ona jest w Georgii. Ma kłopoty z nerkami. Jest bardzo chora i ma komplikacje. To jest prawdą, czy tak? Czy wierzysz teraz całym swoim sercem? Idź do domu, a zastaniesz ją taką, jak temu uwierzyłeś. Nie wątp. „Jeżeli możesz wierzyć, wszystko jest możliwe tym, którzy wierzą.” Amen.
106
To był mężczyzna. Tutaj jest kobieta. Weźmy jeszcze jedną, a potem zacznę się po prostu modlić o chorych; zobaczymy, czy uda mi się przebrać tą kolejkę modlitwy. Chodź do mnie bliżej siostro. Uważam, że jesteśmy sobie wzajemnie obcy. My nie... Jesteśmy po prostu dwojgiem ludzi, którzy się spotykają tutaj, właśnie w ten sam sposób, jak było to wówczas tam u studni w Sychar, gdzie Jezus spotkał się z tą niewiastą. Tutaj jesteśmy - mężczyzna i kobieta spotykają się po raz pierwszy w życiu.
O, moi drodzy. Jak bardzo życzę sobie - pragnę, bym mógł zobaczyć, jak moc szatana została usunięta. Jak możemy stać i oglądać to, a potem nie wierzyć?
Tutaj jest mężczyzna i kobieta. Nie widzieliśmy się dotychczas wzajemnie. Ona jest po prostu niewiastą, stojącą tutaj. Nie wiem niczego o niej. Nigdy w moim życiu jej nie widziałem. Nuże, co ty na to? Ja nie wiem niczego. Co to jest? Bóg to obiecał. Słowo Boże tak mówi.
On obiecał mi to pewnej nocy tam na górze przed wieloma laty. Rzekł mi, że urodziłem się w tym celu. Ja temu wierzę. Dziesiątki tysięcy razy po całym świecie - nie zawiodło to ani razu. Co to jest? To wskazuje wam na to, że ten czas jest blisko. Nie jestem to ja; jest to On. Jak mógłbym znać tę kobietę?
107
Pewien zwykły brat, którego syn został uzdrowiony, powiedział: „Ja wiem, że to musi być Bóg, bracie Branham. Ludzie w moim sąsiedztwie, których znam, mówili...” Ja wiem, że to jest obietnica na ten ostateczny czas i ona jest tutaj. Biblia podaje tę obietnicę u Malachiasza 4. On rzekł, że to musi się urzeczywistnić, zanim przyjdzie ten wielki i straszny dzień Pański, który spali tę ziemię. I my wiemy, że żyjemy w tym czasie.
Tutaj są dwaj ludzie, stoją tutaj. Ja nie znam tej niewiasty. 4, 5, 6, 7, czy która to była - ona była tam, a tam stoi cała kolejka, gdybym tylko mógł stać tutaj wystarczająco długo. I to właśnie staram się czynić teraz, otrząsnąć się na tyle, abym mógł kontynuować tą kolejkę modlitwy. Oddziałuje to jakoś na mnie i jest to ustawiczne, jak bicie serca - tam wśród słuchaczy. Jest to wiara.
O, gdybym się tylko mógł przebić przez tą małą barierę tam i wyjść na wolność, jak ptak wylatujący z klatki: on ma skrzydła, tylko mu otwórzcie drzwiczki.
108
Pani, rozmawiam z tobą teraz na chwilę, nie znam ciebie, lecz Bóg zna cię na pewno. Więc jeśli to jest coś, co będziesz musiała powiedzieć... Jeżeli On powie mi coś o tobie, dlaczego jesteś tutaj, tak jak ta niewiasta dotknęła się Jego szaty, względnie coś w tym sensie, jakiś biblijny znak, by pokazać, że to... Ty wiesz, że to musi być coś, ponieważ ja ciebie nie znam. Zatem, jeżeli ty - gdybyś ty... Ty byś wiedziała, czy to jest prawdą czy nie, ponieważ ty o tym wiesz. A zatem, jeżeli to jest prawdą, o, czy nie byłoby to cudowne? Moi drodzy, na pewno by było.
Ta pani jest bardzo chora. Widzę to teraz. Widzę ją u lekarzy. Lekarz zostawił ją zrezygnowany. Ona cierpi z powodu wszelkiego rodzaju komplikacji. Jedna rzecz - ty masz przepuklinę i masz iść na operację. I ty masz tak słabe serce, że lekarze nie chcą się podjąć tej operacji. To jest TAK MÓWI PAN. Lecz jest tutaj ktoś, kto się podejmie twojej sprawy. Chwała. Nie wątp. Gloria. Wierz dalej całym swoim sercem. Czy wszyscy wierzycie? Amen.
109
Teraz wiesz, że ja wiem, co ci dolega. Czy ci to powiedziałem, czy nie, jeżeli się pomodlę o ciebie, to wiesz, że tutaj jest pewne namaszczenie. Czy się to zgadza? Czy temu wierzysz? Nasz niebiański Ojcze, uzdrów moją siostrę dzisiaj wieczorem i uczyń ją zdrową dla Ciebie, Panie, w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Modlitwa wiary uzdrowi chorego. Bóg ich podniesie.
Zdajesz sobie sprawę z tego, że ja wiem, co ci dolega. Czy pomogło by ci to, gdym ci powiedział, albo będziesz po prostu... Gdybym się modlił o ciebie, ty byś wiedziała, że tutaj jest pewne namaszczenie, które wie, że masz dolegliwości serca. Przepraszam. Idź naprzód. Ustało to całkiem.
Kiedy stałaś w tej kolejce przed kilkoma minutami, a ja prosiłem, by każdy, kto ma jakąś potrzebę, podniósł swoją rękę, ty podniosłaś swoją rękę. A kiedy podniosłaś swoją rękę, nawiedziło cię naprawdę dziwne uczucie, nieprawdaż? Bowiem właśnie w tej chwili opuściła cię twoja nerwowość. Idź swoją drogą...
110
Gdybym się modlił o ciebie, ty odzyskałabyś zdrowie tak czy owak, prawda? Lecz czy pomogłoby ci to, gdybym ci powiedział, dlaczego jesteś tutaj? Czy tak? Kobiece dolegliwości, kobiece kłopoty... Czy wierzysz teraz? Idź i bądź zdrowa, jeżeli tylko będziesz wierzyć całym swoim sercem.
Co gdybym po prostu włożył moje ręce na ciebie i pomodlił się tylko o ciebie? Czy mi wierzysz? Niebiański Ojcze, daruj tego w Twoim imieniu. Jezusie, Ty powiedziałeś, że o ile większa jest nagroda dla tych, którzy tego nigdy nie widzieli, a jednak uwierzyli. Modlę się, abyś go Ty uzdrowił, Ojcze, w imieniu Pana Jezusa. Amen.
Jesteś świadomy tego, że ja wiem, co ci dolega. Pomimo tego nie byłoby to do niczego przydatne, gdybym ci to powiedział. Czy uwierzysz, gdybym się po prostu pomodlił o ciebie? Niebieski Ojcze niech więcej nie kaszle. Niech jego kaszel ustąpi. Niechaj swobodnie oddycha w imieniu Jezusa. Czy temu wierzysz?
111
Chodź, pan. Gdybym cię mógł uzdrowić, uczyniłbym to. Ja nie mogę cię uzdrowić. Mogę się modlić o ciebie. Czy wierzysz, że On mnie wysłucha? Chodź tutaj. Nasz niebiański Ojcze, ja błogosławię mojego brata w imieniu Jezusa Chrystusa, Twojego Syna. Daruj mu uzdrowienie. Amen. Wierz w to. Nie wątp.
Chodź pan. Czy wierzysz, że On wysłucha naszą modlitwę? Gdybym cię mógł uzdrowić, uczyniłbym to. Ja nie mogę. Mogę się tylko modlić. Czy temu wierzysz? Niebiański Ojcze, jak ta niewiasta Syrofenicjanka, niech on otrzyma swoje pragnienie dzisiaj wieczorem. Idź do domu i bądź zdrowy w imieniu Jezusa. Amen.
Chodź, siostro. Czy wierzysz, że gdybym się pomodlił o ciebie, to ty wydostaniesz się z tego? Będzie to wielką ulgą prawda? Oni próbowali już wszystkiego, znanego leku na astmę i wszystkiego innego, lecz na nic się to zdało. Lecz Bóg jest uzdrowicielem. Ty temu wierzysz, nieprawdaż? W porządku. Nasz niebiański Ojcze, modlę się w imieniu Jezusa, abyś uzdrowił tę kobietę i przywrócił jej zdrowie. Ja wkładam moje ręce na nią, Panie. Wierzę, że Twój Duch jest tutaj. On namaścił nas. Modlę się, żebyś ją Ty uzdrowił. Modlitwa wiary uzdrowi chorego, a Bóg go podniesie. Tak.
112
Bądźcie teraz naprawdę pełni czci. Siedźcie cicho. Widzicie teraz, On może wywołać kogoś spośród słuchaczy. A jeżeli się poruszacie wokoło, ja tego nie mogę dostrzec, rozumiecie, ponieważ każdy z was jest duchem. A tutaj kontaktuję się, rozumiecie, i kiedy to czynicie, kiedy się poruszacie, wyprowadza mnie to z równowagi. Widzicie? Czy rozumiecie? Widzicie? Jezus wziął człowieka i wyprowadził go poza miasto, daleko z wszelkiego niedowiarstwa. Rozumiecie? Siedźcie naprawdę cicho, bądźcie pogrążeni w modlitwie.
Tutaj jest pani. Czy wierzysz, że Bóg powie mi, jaki jest twój kłopot? Czy to przyjmiesz? Spójrz na mnie. Ty masz narośl. Czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, gdzie jest ta narośl? Ona jest w jelitach. To się zgadza. Czy wierzysz, że Bóg je uzdrowi? W porządku. Idź zatem. Niech ci się stanie, jako uwierzyłaś, i bądź całkiem zdrowa. Dobrze.
Bóg nie ma względu na osoby. Jeżeli On uzdrowił tą panią, idącą tam, która miała dolegliwości kobiece, to On może uzdrowić cię również, czy tak?
W porządku. Jak ci się powodzi, siostro? Czy wierzysz, że jeśli ja Go poproszę, to On cię uzdrowi? Ja nie mogę - nie potrafię cię uzdrowić, lecz mogę poprosić Jego, a On może to uczynić. Ja wierzę, że ty już jesteś uzdrowiona. Czy tak nie myślisz? W porządku. Tak właśnie trzeba to czynić. Niech ci Bóg błogosławi, siostro. To jest właściwe.
113
Czy wierzysz, że jeśli poprosimy Boga... Jezus powiedział tak: „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą. Jeżeli włożą swoje ręce na chorych, to oni wyzdrowieją.” Czy wierzysz, że ja Mu wierzę? Zatem w imieniu Jezusa Chrystusa, ja jestem posłuszny Jego nakazowi wkładania rąk na chorych. Amen. Czy temu wierzysz?
Czy będziesz w to również wierzyć, siostro? Czy wierzysz, kiedy tutaj przechodzisz? Ty nie przychodzisz, by tylko przejść koło brata Branhama, ponieważ to ci nic nie pomoże. Lecz ty przychodzisz wierząc, że Chrystus stoi gdzieś tutaj, a my Go nie widzimy. Czy się to zgadza? Chodź. Ojcze niebiański, ja błogosławię tej niewieście w imieniu Jezusa Chrystusa. Niech ona zostanie uzdrowiona. Amen. Wierz teraz.
114
Czy wierzysz, siostro? Nasz niebiański Ojcze, modlę się w imieniu Jezusa, żebyś Ty uzdrowił tę siostrę i przywrócił jej zdrowie. Amen.
Niech ci Bóg błogosławi, mój bracie, masz ślepe oko i wiesz, że to jest... Czy wierzysz, że Bóg cię uzdrowi? Nasz niebiański Ojcze, tylko Ty możesz uzdrowić tego człowieka. Modlę się o niego, mając włożone ręce na niego, i proszę, aby on został zupełnie uzdrowiony. Spełnij to, w imieniu Jezusa, proszę Cię o to. Amen. Niech ci Bóg błogosławi, mój bracie. Idź i wierz.
Ty wierzysz również, siostro. Niebiański Ojcze, ja proszę o jej uzdrowienie w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Niech ci Bóg błogosławi.
Chodźcie dalej - wy oboje? Dobrze, błogosławione twoje serce. Moi drodzy, to jest miłe. Mam nadzieję, że pewnego dnia zobaczę mojego tatę i mamę przechadzających się w królestwie Bożym. Czy wierzycie, że On was uzdrowi, jeżeli pomodlę się o was? Nasz niebiański Ojcze, to jest para ludzi; ja wkładam moje ręce na nich z wszelką czcią i poszanowaniem, na jakie mnie stać. Gdyby to leżało w mojej mocy, to bym ich uzdrowił. Ja tego nie mogę uczynić, Panie. Lecz ja wierzę, Tobie, który to uczynisz. Proszę o to w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Idźcie teraz oboje. Bądźcie zdrowi i żyjcie dobrym, szczęśliwym, długim życiem dla królestwa Bożego.
115
To jest najokropniejsza rzecz. Nikt o tym nie wie. Rozumiesz? Każdy ci mówi, abyś się opamiętała, ale jak to możesz uczynić? Rozumiecie? Nerwowość. O, moja droga, ten stary ciemny cień towarzyszący ci przez cały czas; nie możesz w tej sprawie nic uczynić. Wszystko potoczyło się niedobrze i wszyscy... O to chodzi. Czy wierzysz, że On pozwoli mi wypędzić go z ciebie? Szatanie, wyjdź z niej. W imieniu Jezusa Chrystusa, opuść tę biedną kobietę. Wstydź się. Zaprzysięgam cię przez żyjącego Boga, którego obecność jest tutaj teraz, którego sługą jestem, niech to jest od dzisiejszego wieczora. Boże daruj tego. Niech ci Bóg błogosławi, pani. Z wszelką moją wiarą i nadzieją mówię: Ty jesteś wolna. Idź swoją drogą i raduj się!
Czy wierzysz, mój bracie? Módlmy się. Niebiański Ojcze, w imieniu Jezusa, Twego Syna, niech ta moc, która wskrzesiła Jezusa z grobu, ożywi jego ciało i uzdrowi go. Amen. Niech ci Bóg błogosławi, mój bracie.
116
Czy wierzysz, siostro? Nasz niebiański Ojcze, w imieniu Jezusa, Twego Syna wkładam moje ręce na tę niewiastę, kiedy jesteśmy w obecności tego - w zasłoniętej obecności Jezusa Chrystusa. Niech ona zostanie uzdrowiona. Błogosławię ci, siostro. Idź radując się szczęśliwa i wierz.
Chodź siostro, i ty bracie. Podajcie wasze ręce. Niebiański Ojcze, błogosławię im. W imieniu Jezusa Chrystusa niech oni otrzymają swoje pragnienia dzisiaj wieczorem, niech zostaną zupełnie uzdrowieni i żyją dla królestwa Bożego, w imieniu Jezusa. Amen. Idź teraz i wierz. Nie wątp. Tylko wierz.
Czy możesz wierzyć? Czy wszyscy wierzą? Wiele razy ludzie myślą sobie, że muszą - ktoś musi wam to powiedzieć. Nie musi wam tego powiedzieć. Ja to wiem. A jeśli ja zacznę o tym mówić, jest tego więcej i więcej, i więcej. I widzicie, ja staję się słabszym, i słabszym, i słabszym. A ta kolejka jest ciągle długa. Lecz Bóg wie wszystko. Czy temu nie wierzycie? On to na pewno wie. Ilu z was wierzy, czy mówicie coś albo nie - czy po prostu wierzycie? Amen.
117
On mnie teraz nie opuścił, kiedy to zacząłem czynić. On jest ciągle tutaj. On jest tutaj. Czy temu wierzycie? Co z tobą? Czy temu wierzysz? Nie znam ciebie. Bóg ciebie zna. Czy wierzysz, że On może mi powiedzieć, co ci dolega? Gdybym ci to powiedział, byłbyś zaskoczony. Ty po prostu stajesz się naprawdę słaby, masz ataki słabości. To się zgadza. Czy wierzysz, że On może cię z tego uzdrowić? Kaznodzieja, który pragnie głosić Ewangelię? Ty jesteś kaznodzieją i stajesz się po prostu tak słaby, że nie możesz głosić. Czy się to zgadza? Lecz możesz być od tej chwili mocnym. Czy wierzysz, że jesteś? Więc idź swoją drogą i mów: „Chwała Panu.” Powiadom mnie o sobie. Alleluja. Amen.
118
O, Ameryko, Ameryko. Jak często chciałem was zgromadzić, jak kokosz swoje kurczęta, jak często, lecz wy nie chcieliście.
Coś dziwnego jest z tobą. O, teraz wiem. Tutaj to jest. Ty jesteś tą panią, którą spotkałem w restauracji. Twoje dolegliwości przeminęły. W imieniu Jezusa Chrystusa niech ta niewiasta idzie do domu teraz i jest zdrowa. Panie, niech wyzdrowieje z tego. Ja wierzę, że Ty to uczynisz, bo dzisiaj odczuwałem to tajemnicze prowadzenie do tej restauracji, wiedząc, co to spowodowało. Ta biedna kobieta próbowała się otrząsnąć z tego przez długi czas. Lecz teraz ona odchodzi wolna. Idź w imieniu Jezusa i bądź zdrowa, szczęśliwa i raduj się.
119
W porządku, panie. Czy wierzysz, że jeśli Go poproszę, to zostaniesz uzdrowiony? W imieniu Pana Jezusa Chrystusa, daruj uzdrowienie naszemu bratu, kiedy wkładam ręce na niego ku chwale Bożej. Amen. Niech ci Bóg błogosławi, mój bracie. Idź.
Niech ci Bóg błogosławi, mój bracie. Wiele lat - jest już syty dni. Módlmy się. Nasz niebiański Ojcze, o, gdybym tylko mógł trzymać mojego tatę dzisiaj wieczorem w ten sposób. Lecz on jest jej mężem. Pomóż mu, Boże. Błogosław ją również, Ojcze. Niechby zostali uzdrowieni i żyli długim życiem. A pewnego dnia w chwale, kiedy wszyscy powrócimy znów do wieku młodych ludzi, obym ich spotkał znowu z świadectwem Jezusa Chrystusa. Proszę o to błogosławieństwo. Amen. Niech wam Bóg błogosławi. Idźcie, wierząc. Będziecie w porządku. Miejcie tylko wiarę w Boga. Niech wam Bóg błogosławi. Czy to nie jest miłe?
Czy wierzysz, młody mężczyzno? W imieniu Jezusa Chrystusa jestem posłuszny Jego nakazom, by wkładać moje ręce na was i prosić, aby diabeł odstąpił od was, i abyście zostali uzdrowieni.
120
Czy wierzysz, siostro? Zatem w imieniu Pana Jezusa Chrystusa - On powiedział: „Te znaki będą towarzyszyć wierzącym,” więc niech ona jest zdrowa. Amen. Nie wątp. Idź teraz po prostu do domu. Bądź wytrwała. Wierz w to.
Jak ci się powodzi siostro? To jest godzina wyzwolenia dla ciebie. Czy temu wierzysz? W imieniu Jezusa Chrystusa, niech ona zostanie wypuszczona na wolność w tej chwili. Amen. Obyś została... Niech ci Bóg błogosławi, siostro.
Chodź tutaj. Bracie, ja wiem, co znaczy ta stara laska, na której musisz się ciągle wspierać. To będzie godzina twojego wyzwolenia. Czy będziesz wytrwały w obecności Bożej teraz? Nie w naszej obecności, lecz w Jego obecności, kiedy się będę modlił o ciebie, i ty zostaniesz uzdrowiony. Czy temu wierzysz? Nasz niebiański Ojcze, ja błogosławię naszemu bratu. W imieniu Jezusa Chrystusa, niech uzdrowi go moc Boża. Amen. Wierz temu teraz całym swoim sercem.
121
Niech ten mały chłopiec zostanie wyzwolony. W imieniu Jezusa Chrystusa, niech jest wolny od dzisiejszego wieczora. W imieniu Jezusa. Obserwujcie teraz, co się z nim dzieje. On otrzymał uzdrowienie.
Jak się panu powodzi? Moi drodzy, ja po prostu... kalekie ramię. Życzyłbym sobie, żebyś je mógł wyciągnąć do Pana Jezusa dzisiaj wieczór. Niech On cię błogosławi i uzdrowi cię. Niebiański Ojcze, modlę się o tego chłopca. Modlę się, aby moc, która może go uzdrowić, Jezusie Chrystusie, uzdrowiła go. Niech on zostanie zmieniony tak, aby błogosławieństwa Boże mogły zstąpić na niego w imieniu Jezusa Chrystusa. Dziękuję Ci, Panie. Niech ci Bóg błogosławi, chłopcze. Idź teraz wierząc...
Jak się czujesz, młodzieńcze? [Ktoś rozmawia z bratem Branhamem - wyd.] Ja wierzę, że On to uczyni, nieprawdaż? Ten chłopak nie potrafi mówić. Rozumiecie? Więc wierzcie tylko. Będziemy się teraz modlić i prosić Boga. Ja wierzę, że ten młody chłopiec przyjdzie z powrotem i będzie mówił. Czy temu wierzycie? On ma zły... Moi drodzy. Nasz niebiański Ojcze, niechby ten niemy duch odstąpił od tego dziecka i niech to dziecko zacznie mówić. W imieniu Pana Jezusa Chrystusa. Amen. Jutro wieczorem...
122
Łaskawy Boże, który wskrzesiłeś Jezusa z martwych, uzdrów tą siostrę i uczyń ją zdrową, kiedy kładę moje niegodne ręce na nią, lecz wierzę w Chrystusa, który jest godzien. Proszę o jej uzdrowienie. Amen. Błogosławię ci, siostro. Wierz temu teraz.
Jak się powodzi, siostro? Nasz niebiański Ojcze, kiedy ta kobieta przechodzi po podium pokornie, pełna czci, wiedząc, że uzdrowienie to coś, co już zostało uczynione... Ludzie wierzą w to, więc jak powiedziałem dzisiaj wieczorem, bądź jak ta niewiasta przed laty, nieugięta, wytrwała. Oni temu wierzą. Bóg pokazuje im Swój znak; oni go przyjmują, oni mu wierzą. Niech ona zostanie uzdrowiona w imieniu Jezusa. Amen.
Czy wierzysz, siostro? Nasz niebiański Ojcze, modlitwa wiary uzdrowi chorego, a Pan go podniesie. Modlę się, żebyś Ty udzielił tego błogosławieństwa naszej siostrze - tego, o co ona prosiła, w imieniu Jezusa Chrystusa. Ja dołączam moją modlitwę do jej modlitwy, moją wiarę do jej wiary i niech się to spełni. Amen. Niech ci Bóg błogosławi, siostro.
123
Jak ci się powodzi, siostro? Czy wierzysz, że On uzdrowi cię? Ja złączę moją wiarę z twoją i położymy naszą modlitwę na Jego ołtarzu, wierząc w to w Jego obecności. Nasz niebiański Ojcze, modlę się o tą drogą kobietę, kiedy ona stoi tutaj dzisiaj wieczorem, kaleka, wszystkie te sprawy, Ojcze, modlę się, abyś jej Ty dał uzdrowienie, Boże. Ja kładę moją modlitwę na ołtarzu razem z jej modlitwą, kładąc moją wiarę na Twojej ofierze, Jezusie Chrystusie, i proszę, by ona została uzdrowiona. Amen. Wierz teraz całym swoim sercem.
Jak ci się powodzi, bracie? Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi cię? Nasz niebiański Ojcze, ten młody dzielnie wyglądający mężczyzna stoi tutaj przede mną. Stoimy w Twojej obecności jako bracia. Proszę Cię, Panie, kiedy zanoszę moją modlitwę razem z jego, daruj tego, Panie, aby mu była dana jego prośba. W imieniu Jezusa. Amen. Wierz w to. Bądź teraz nieugięty. Trzymaj się tego; ja poprosiłem o to, więc niech się to stanie.
124
Jak ci się powodzi, mój bracie? Czy wierzysz teraz razem ze mną, że możesz zdrowy odejść z powrotem tym przejściem? Nasz niebiański Ojcze, modlę się, abyś Ty spełnił jego prośbę. Kładę moją modlitwę razem z jego modlitwą, moją wiarę razem z jego wiarą, wszystko w twojej Biblii i w krwi Jezusa Chrystusa. Prosimy o to w Jego imieniu. Amen. Modlitwa wiary uzdrowi chorego, a Bóg go podniesie.
Mój bracie, ty będziesz wierzył razem ze mną, prawda? Niebiański Ojcze, kiedy trzymam jego rękę, niech moc wszechmogącego Boga zstąpi na naszego brata i niech każda słaba wątpliwość, która próbuje się go czepiać, zostanie rozwiana. Niech on pokona tę barierę dźwięku, przebije się na drugą stronę i podąża tam aż do królestwa Bożego, nieugięty, żądając swego uzdrowienia w sinościach naszego Pana Jezusa Chrystusa. Amen. Błogosławię ci, bracie.
Jak się czujesz, siostro? Ja wierzę, że to jest ta godzina. Kładę moją wiarę razem z wiarą mojej siostry na Bożym świętym ołtarzu, razem z moimi modlitwami i moją wiarą - razem z jej modlitwami. Proszę, Boże, w imieniu Jezusa Chrystusa, abyś jej dał jej prośbę. Amen. Niech się tak stanie w imieniu Jezusa.
125
Nasz niebiański Ojcze, w imieniu Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, niech moja modlitwa, którą zanoszę razem z modlitwą mego brata, moja nadzieja razem z jego nadzieją, moja wiara razem z jego wiarą, dotrą na Twój święty ołtarz. Przyjmij je, Panie. Zanoszę je ze względu na niego, w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Bądź teraz wytrwałym. Trzyma się tego mocno. Niech ci Bóg błogosławi, mój bracie.
Nasz niebiański Ojcze, oni rzekli, że modlitwa wiary uzdrawia chorego. Ja zanoszę moją modlitwę razem z moim bratem. Współczuję mu. Panie, modlę się, żebyś go Ty uzdrowił. Wysłuchaj nas, Panie, kiedy proszę o to w imieniu Jezusa. Amen. Błogosławię ci, bracie. Bądź teraz wytrwałym. Wierz Mu.
Chodź moja siostro. Nasz niebiański Ojcze, kiedy stoję tutaj w Twojej obecności i w obecności tego zgromadzenia, w obecności tej kobiety, kiedy zanoszę modlitwę razem z jej modlitwą na ten ołtarz, proszę, przyjmij nas, Ojcze. Ja ją zanoszę w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Niech ci Bóg błogosławi. Bądź wytrwała. Nuże, nie odrzucaj tego.
126
Dobrze, siostro. Czy chciałabyś odejść do domu i spożywać swoją kolację, i być zdrową? Idź tylko naprzód.
Czy wierzysz, siostro? Niebiański Ojcze, modlę się, abyś ją Ty wysłuchał, kiedy zanoszę moją modlitwę razem z jej modlitwą, w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
Błogosławię ci, bracie. Nasz niebiański Ojcze, kładę moje ręce na brata. W imieniu Jezusa Chrystusa niech on zostanie uzdrowiony. Zanoszę moją modlitwę razem z jego modlitwą, Ojcze, na Twój święty ołtarz. W imieniu Jezusa niech zostanie uzdrowiony. Amen. Niech ci Bóg błogosławi, bracie.
127
Teraz do słuchaczy - Jezus powiedział te słowa, Ew. Marka 11,24: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeżeli powiecie tej górze: Przenieś się, a nie wątpicie w swoim sercu, lecz wierzycie, że co powiedzieliście, stanie się, to możecie mieć to, co powiedzieliście.” Czy temu wierzycie?
W porządku. Zatem włóżcie swoje ręce wzajemnie na siebie, skłońcie wasze głowy. Włóżcie swoje ręce wzajemnie na siebie. Nie wątpcie. „Jeśli powiecie tej górze: ‚Podnieś się'...”
128
Słucham panią? Módl się. Panie Jezu (teraz, kiedy się modlicie, ja się modlę o panią, która przyprowadziła małego chłopca tutaj) Ojcze, Boże, modlę się, abyś Ty udzielił uzdrowienia temu chłopcu. Kładę teraz moje ręce na niego i wierzę w imieniu Jezusa, że się to stanie, kiedy zanoszę moją wiarę razem z jej umiłowanym tutaj na twój ołtarz. I niech on odzyska zdrowie, Panie. W imieniu Jezusa. Amen. Wierz teraz, siostro. Bądź wytrwała.
Ja tego po prostu nie wiem. Modlenie się o chorych było już od dawna czymś, czego nigdy nie potrafiłem zrozumieć. Zanim w ogóle wystąpiłem z rozeznawaniem lub czymkolwiek, zacząłem jakoś z modlitwą o chorych, kiedy byłem jeszcze lokalnym baptystycznym kaznodzieją wówczas. Tak czy owak oni zostali po prostu uzdrowieni. Ja nie wiem.
129
Wielu z was słyszało już opowiadania o tym, jak Bóg posyłał nawet zwierzęta do tego, jak ludzie przychodzili dzięki snom i objawieniom; ludzie, którzy nigdy przedtem nie słyszeli o tym, przybywali aż spoza morza - wiele mil, abym się o nich modlił. Modlę się po prostu modlitwą wiary, to jest wszystko, co ja umiem, i wierzę w to. Ja temu wierzę. Bóg to obiecał. A zatem, jeśli On to obiecał - nie musicie teraz przyjmować mojego słowa odnośnie tego; przyjmujcie Jego Słowo odnośnie tego. A więc jeśli musicie przyjąć moje słowo o tym, że On powołał mnie, abym się modlił o chorych - myślę, że On to udowodnił.
Słuchajcie. Przed laty, kiedy wam mówiłem o tej wielkiej światłości - o Słupie Ognia, powiedziałem wam, jak ona wygląda, zanim zostało w ogóle zrobione Jej naukowe zdjęcie; spójrzcie teraz na Jej zdjęcia, które oni mają.
Teraz ta sama światłość unosi się bezpośrednio tutaj, gdzie ja teraz stoję. Ja patrzę się prosto na nią, bezpośrednio tutaj - światłość koloru szmaragdowego. Mechaniczne oko tej kamery nie zrobi zdjęcia psychologii, wiecie. Ta światłość była tam. Teraz ona jest tutaj i czyni dokładnie to, co ono powiedziało, że ona będzie czynić.
130
Jezus powiedział: „Ja przychodzę od Boga i Ja idę do Boga. Jeszcze krótką chwilę, a świat nie ujrzy Mnie już więcej, lecz wy Mnie ujrzycie.” Zatem: Czym On jest? Tym Słupem Ognia, który prowadził dzieci Izraela po pustyni. On stał się ciałem w postaci człowieka, Jezusa Chrystusa. On umarł, został pogrzebany, wstąpił do niebios, a na drodze do Damaszku Paweł spotkał ten sam Słup Ognia.
Mówicie: „O, to jest błędne.” Absolutnie nie.
On powiedział: „Panie, kim Ty jesteś?”
On powiedział: „Jam jest Jezus.” Nikt z pozostałych nie widział tego. Paweł to widział.
Nikt inny nie widział tej gołębicy nad Jezusem, prócz Jana, bowiem on wiedział, że ją zobaczy, ponieważ Bóg mu tak powiedział. Rozumiecie? To jest właściwe. On był wytrwały. On to wiedział. Tutaj to mamy.
131
Ja się teraz modliłem o każdego z was. Modliłem się o każdego. Jezus powiedział: „Jeżeli powiesz tej górze ‚Przenieś się,' a nie wątpisz w swoim sercu, lecz wierzysz, że to, co powiedziałeś, stanie się, to możesz mieć to, co powiedziałeś.” Ja to powiedziałem, niech się to teraz stanie. Jest napisane, aby to zostało wypowiedziane. Ja to wypowiedziałem, niech się to stanie.
Módlmy się teraz, mając włożone nasze ręce jedni na drugich, jako wierzące dzieci Boże. Jeżeli kiedykolwiek byliście wytrwali... Jak moglibyście nie być wytrwałymi teraz?
Gdyby te potężne cuda działy się w Rosji, nie byłoby tam komunistów dzisiaj. Gdyby te potężne cuda działy się w Chinach, nie byłyby dzisiaj komunistycznym państwem. O, Ameryko, Ameryko, jak często Bóg nawiedzał was i jak długo On będzie jeszcze pozwalał na to? Czas końca jest tutaj. Wieczorne światła świecą.
132
Panie, ja miłuję tych ludzi. Oni są Twoim ludem, a współnie jesteśmy braćmi i siostrami w Twoim Synu Jezusie. A zatem, Panie, jak mówiłem dziś wieczorem o Dawidzie z małą procą, on interesował się owcami swego ojca. I bez względu na to, jak mała ona była, on był gotowy ją zamanifestować i pokonać tą małą bronią to, co musiał nią pokonać. A Ty byłeś z nim.
Panie, ja idę za tymi owcami dzisiaj wieczór. One były chore. Byłem posłuszny Twoim nakazom. Ty pokazałeś Swoją obecność, Swoją ochotę. Ty uzdrowiłeś tych z kartami, czy bez kart, okazując, że Ty jesteś tutaj. Ty nigdy nie zawiedziesz. Ty jesteś wszechobecnym Bogiem. I ja przychodzę, by rzucić wyzwanie diabłu, który chciał ich powstrzymać za tą barierą niedowiarstwa. Teraz, kiedy przebiłem się w modlitwie razem z nimi dzisiaj wieczorem, utorowałem drogę Słowem Bożym i wypuściłem ich na wolność. W imieniu Jezusa Chrystusa, prowadzę ich z powrotem do wiary... Wynoś się, szatanie!