1
Tylko Mu wierz, tylko Mu wierz,
Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz.
Pochylmy na chwilę nasze głowy do modlitwy. Tak się cieszę, że mogę być z wami dzisiaj wieczorem. I najpierw pragniemy zwrócić się do Tego, którego przyszliśmy oglądać - Pana Jezusa. Módlmy się.
Nasz niebiański Ojcze, uważamy to za wielki przywilej, że możemy być w tym małym zborze dzisiaj wieczorem - w służbie Twojego umiłowanego Syna, Pana Jezusa, naszego Zbawiciela. Dziękujemy Ci tak bardzo za tę łaskę, którą On nam dał, bo Jego krew była przelana, abyśmy my nieczyści mogli zostać oczyszczeni przez Jego wielką ofiarę pojednania.
Modlimy się o ogólnoświatowy kościół wszędzie, o każdego członka, o każdego pastora. Modlimy się dziś wieczorem szczególnie o ten zbór i o jego pastora, o to małe stadko, które mieszka docześnie tutaj w tej części miasta, jako członkowie ciała Chrystusa. Modlimy się, Panie, abyś ich pobłogosławił. Pobłogosław diakonów, zarząd starszych. Uważam to za wielki przywilej, że mogłem przyjść dzisiaj wieczorem i mieć wspólnie z nimi społeczność, Panie, że mamy w tym wspólny grunt przez Chrystusa.
Modlimy się teraz, Panie, abyś Ty zbawił każdego człowieka będącego tutaj, który nie jest zbawiony dzisiaj wieczorem i uzdrów każdą chorą osobę. I napełnij Duchem Świętym tych, którzy Go łakną i pragną.
Bądź w Słowie dzisiaj wieczorem, Panie, i obmyj nas wodą Słowa, gdy czekamy dalej. Prosimy o to w imieniu Pana Jezusa. Amen. Możecie usiąść.
2
Pozdrawiam brata Cyryla i stadko Pańskie, które docześnie mieszka w tej części miasta. Tak się cieszę, że mogę być tutaj dzisiaj wieczór, by dzielić ten czas społeczności z wami, moi umiłowani przyjaciele. Widzę, że wielu z was stoi. Ufam po prostu, że nie będziemy bardzo długo w tym małym poselstwie od Pana, i jest to głównie czas, gdy możemy spotkać się razem. Przypuszczam, że spotkałem gdzieś tego brata już przedtem. I ja wiem, że znałem jego twarz, również jego nazwisko jest mi znajome.
A więc my wszyscy jesteśmy jedną wielką armią Bożych żołnierzy, maszerujących w kierunku ostatecznego zwycięstwa na końcu drogi. A do was, chrześcijanie, którzy tutaj pielgrzymujecie - niech pokój Boży odpoczywa na was.
I ufam, że Bóg pobłogosławi ten mały zbór. Niech on rozrośnie się w wielki, potężny zbór tutaj, i niech wszyscy członkowie zostaną napełnieni Duchem Świętym, i niech są tak posłuszni Duchowi Świętemu, by grzech nie mógł tu nawet wstąpić przez te drzwi, a nie zostałby obnażony przez Ducha Świętego. I takiego właśnie kościoła wyglądamy i usiłujemy o to, abyśmy go mieli. Ja wierzę, że te rzeczy są możliwe i nie...
3
I jest rzeczą możliwą, że jeśli podporządkujemy samych siebie Bogu i słuchamy Jego Słowa i wierzymy Jezusowi całymi naszymi sercami, ja wierzę, że powstanie kościół, w którym wszystkie te rzeczy będą się dziać. I ja wiem, że będzie to pragnieniem każdego kaznodziei, by mógł przyjść do zboru, który jest tak napełniony obecnością Boga i wszyscy są po prostu w takiej zgodności z Duchem Świętym, że nie ostoi się w nim grzech - ani jeden członek nie mógłby popełnić grzechu. Z chwilą, gdy tam wstąpią, oni będą wiedzieć, że nie wolno im wstąpić do obecności tego zboru z takim grzechem w ich życiu. Duch Święty obnażyłby to zaraz i powiedziałby: „Tak właśnie ma się ta sprawa.” Takimi właśnie powinniśmy być przyjaciele - takiego rodzaju zborem. I my o to usiłujemy, bracia, nieprawdaż? Wszyscy usiłujemy o tą rzecz, mamy nadzieję i ufamy.
4
Moim zamiarem tutaj w Phoenix jest być na konferencji razem z wami chrześcijanńskimi biznesmenami. I oni byli tacy mili, brat Williams tutaj, że mogę chodzić po okolicy do tych zacnych grup braci - do różnych organizacji i tak dalej. I te małe kościoły po całym kraju tutaj, i wy, bracia, było to miłe, że wprowadziliście mnie tutaj, bym miał społeczność z wami. Jestem tak szczęśliwy z powodu tego, ponieważ ja naprawdę miłuję społeczność z moimi braćmi. Myślę, że Jezus powiedział: „Według tego poznają wszyscy ludzie, że jesteście Moimi uczniami” - wiecie - „jeśli miłość mieć będziecie jedni do drugich.”
5
Mieliśmy nabożeństwa już trzy wieczory pod rząd. Ubiegłego wieczoru byliśmy w zborze brata Outlawa i przeżyliśmy tam wspaniałe chwile, również w Tempe, a potem tutaj po drugiej stronie... Jestem teraz odwrócony i nie wiem, gdzie się znajduję - gdzieś tutaj z powrotem w... W zachodnim Phoenix byliśmy pierwszego wieczoru; a jutro rano, myślę że o dziesiątej godzinie, będziemy u brata Fullera.
A jutro wieczorem będziemy w kaplicy Wiara przy Indiańskiej Ścieżce, jak myślę lub przy Ścieżce Indiańskiej szkoły, czy coś w tym sensie. Mam to teraz zupełnie poplątane. Jaka to jest ulica? [Ktoś mówi: „Ulica McDowell” - wyd.] McDowell? Ulica McDowell - kaplica Wiary przy ulicy McDowell. O, moi drodzy. Ulica Indiańskiej szkoły... Czy to nie jest coś? Jest to kaplica Golgota? [ „Kaplica Społeczność.”] Kaplica Społeczność. Mam to zupełnie poplątane. Słyszałem, jak Billy mówił mi to, gdy wychodziłem, ale ja... Kaplica Społeczność. Lecz teraz, wy ludzie, którzy jesteście tutaj na swoim posterunku obowiązku - jest to jutro do południa i jutro wieczorem. Zapamiętajcie to sobie.
Jesteśmy tutaj przyjezdnymi tylko. Nie chcemy, żebyście przechodzili z jednego kościoła do drugiego. Spotkamy się znów wzajemnie gdzieś w przyszłym tygodniu, rozumiecie, i będziemy mieć razem społeczność. Lecz wasz posterunek jest w waszym kościele. Sądzę, że każdy chrześcijanin powinien stać na swoim posterunku w tym czasie.
6
Rozmawiałem dzisiaj z pewnym bratem tutaj - z bratem Sharritt - drogim przyjacielem nas wszystkich i wszyscy go znamy - John Sharritt, po prostu książę wśród ludzi. I on powiedział: „Bracie Branham, często słyszałem, jak mówiłeś, że pewnego dnia udasz się na zachód, by tam mieszkać.”
A ja powiedziałem: „Tak, ostatnia więź, która mnie trzymała na wschodzie, odeszła teraz - moja matka. I ona odeszła do domu przed kilkoma dniami, aby być z Jezusem. Również matka mojej żony odeszła. Więc to jest prawdą, my szukamy miejsca, gdzie moglibyśmy mieszkać. A jeśli przypadkowo wylądujemy w pobliżu Tucson, Phoenix, bo Pan prowadzi nas w tym kierunku, nie chciałbym tam zakładać zboru. Wcale nie. Ja bym tego nie zrobił. Ja będę - jestem misjonarzem. I potem, gdy się tu przeprowadzę, chciałbym chodzić z jednego zboru do drugiego i mieć tam taką społeczność jak tutaj, i mieć...
7
Myślę, że macie tutaj kilka świetnych zborów i my po prostu... Mamy wystarczająco dużo zborów. Trzeba nam tylko pozyskać ludzi i napełnić je. To jest wszystko, czego potrzebujemy. Tak. My po prostu... Czyńcie to po prostu, ponieważ gdy człowiek rozpocznie nowy zbór, jeżeli to jest w... czy gdziekolwiek to jest, to (rozumiecie?) będzie musiał przeciągnąć ludzi trochę tam. A to nie jest właściwe postępowanie.
Więc jeśli mnie Pan poprowadzi, pragnę, aby bracia wiedzieli, że to nie jest z powodu kolejnego zboru. Ja bym tego po prostu w ogóle nie zrobił. Rozumiecie? Wolałbym raczej przyjść tutaj i mieć społeczność z każdym z was, ze wszystkimi, i przeżywać wspaniałe chwile w Panu.
8
Zatem, nie zapomnijcie o biznesmenach, o biznesmenach pełnej Ewangelii. Ludzie ci składają się ze wszystkich waszych zborów, a nabożeństwa rozpoczynają się w następny czwartek wieczorem, myślę (Czy to prawda, bracie Williams?) tam w Ramada przy wschodniej ulicy Van Buren. A będzie tam kilku wielkich mówców, którzy przyjadą na te nabożeństwa. I ja sam chcę na pewno chodzić na te nabożeństwa, by słuchać tych mężów - jednym z nich jest brat Velmer Gardener, który jest wyśmienitym mówcą, i wielu innych braci. Niektórzy z braci biznesmenów, których jeszcze nie słyszałem, a mówiono mi, że to są po prostu cudowni mówcy. I ja się tak cieszę, że będę ich mógł słuchać, względnie że mam okazję ich słuchać.
Spodziewam się więc, że spotkam się tam z wami wszystkimi. A potem, jeśli Pan pozwoli - myślę, jeżeli ułoży się to w ten sposób, będę na jednym śniadaniu w sobotę i będę przemawiał na tym śniadaniu; a następnie - myślę, że w następną niedzielę po południu będę na popołudniowym nabożeństwie. I mam nadzieję, że spotkam się tam z wami wszystkimi, drodzy słuchacze.
9
Nie chcę, żebyście stali tak długo, ponieważ musimy odejść stąd w porę dzisiaj wieczorem, bo... Powinniśmy stąd odejść o dwunastej czy o pierwszej, abyście tu mogli znowu przyjść jutro rano na dopołudniowe nabożeństwo. Więc nie chcemy tu być długo. Ten tłumacz tutaj powiedział, że... ci ludzie tam, i widziałem, że lekki uśmiech pojawił się na twarzy tego człowieka. Pośpieszę się więc od zaraz.
10
Poświęcimy więc teraz kilka słów na rozważanie Słowa. Sądzę, że jestem trochę rozgadanym kaznodzieją. I gdy przyszedłem między moich zielonoświątkowych braci przed laty, kiedy na początku wyszedłem z baptystycznego kościoła, myślałem sobie, że jestem nie lada kaznodzieją, wiecie, nosiłem Biblię pod moją pachą, ot tak. Pewnego dnia przyszedłem między zielonoświątkowców, a kaznodzieja Daugherty - szedłem tam, by słuchać jego kazania. Moi drodzy, on głosił tak mocno, że mu zabrakło oddechu, podłamały mu się kolana i on łapał oddech tak głośno, że można go było słyszeć na odległość dwu bloków mieszkalnych; ale znowu powstał i głosił. Rozumiecie?
Więc ja zważałem potem na to, co miałem powiedzieć... Po prostu przyszedłem i musiałem mówić trochę wolniej. Ja jestem Południowcem od początku i powoli rozpoczynam, i zawsze się spóźniam. A więc miejcie cierpliwość ze mną przez kilka minut, a ja będę przebierał temat tak szybko, jak tylko potrafię. Ufam, że Pan da nam tutaj coś niewielkiego z Jego Słowa i to pomoże nam wszystkim przybliżyć się bardziej do Niego.
11
Przejdźmy teraz do Malachiasza, 3 rozdział - pierwsza część 6. wersetu, gdzie pragnę przeczytać tekst.
Zaiste ja, Pan, nie zmieniam się...
Pragnę z tego zaczerpnąć krótki temat: „Niezmienny Bóg działa w nieoczekiwany sposób,” Jeżeli to będzie podobać się Panu. „Niezmienny Bóg działający w nieoczekiwany sposób.”
Żyjemy obecnie w czasie zmian. Wszystko ulega zmianie. Po prostu wszystko, na co się człowiek patrzy i co widzi swoimi oczami, co wychodzi z ziemi, jest to materiał i on zaczyna ulegać zmianie.
12
Przed kilkoma dniami - kiedy przybyłem po raz pierwszy do Phoenix, ja... Moja pierwsza wizyta w Phoenix była - w nadchodzącym wrześniu upłynie trzydzieści pięć lat od tego czasu. I mieszkałem wtedy na pustyni, przy Henshaw 16. I poszedłem tam, a tego domu już tam nie ma. Jest tam stacja benzynowa i rozciąga się tam miasto. A również ta ulica została przemianowana z Henshaw na Buckeye Road. Wiecie, nie sposób ją znaleźć, gdyby się człowiek nie zapytał w tamtej okolicy. I to wszystko wydarzyło się w ciągu trzydziestu pięciu lat. Wszystko jest zupełnie inne.
Przypomina mi się, jak wyjeżdżaliśmy na koniach z pewnym młodym człowiekiem i polowaliśmy na dzikie osły w dolinie Słonej Rzeki. Obecnie jest tam park. Więc Phoenix rozrosło się od jednej góry do drugiej. Ono wypełniło całą tą dolinę i to jest naprawdę duża zmiana. Człowiek z trudnością znajduje właściwą drogę. Kiedy przybyłem tutaj, myślę, że było tutaj około trzydzieści pięć, czy czterdzieści tysięcy ludzi. Dzisiaj jest ich pół miliona. Jak bardzo zmieniła się ta miejscowość i okazuje się, że dzieje się to równolegle z upływem czasu. Zmienia się tak samo, jak zmienia się czas. Phoenix zmienia się; inne miejscowości też zmieniają się.
13
Prócz tego wiemy również, że drogi... Zauważyłem, że się zmieniły. Drogi, którymi tu człowiek zazwyczaj przyjeżdżał - już ich tam nie ma. Przebudowano je w inny sposób. Jeżeli człowiek próbuje jechać tą drogą, którą przyjeżdżał dawniej, to się zgubi, wyjedzie gdzieś na pustynię. Więc te drogi zmieniły się, miasto zmieniło się, polityka zmieniła się. Wszystko to zmienia się rok za rokiem. Polityka zmienia się, narody zmieniają się. Państwa zmieniają się rok za rokiem. Zmieniają swoje nastawienie; zmieniają swój program.
14
I zauważyłem, że te sceny zmieniają się, podobnie jak i te miejsca... Wycinają lasy, biorą materiał budowlany z góry i oni... Na południu na Florydzie, wydzierają teren morzu. Jeżeli udacie się tam na południe i pójdziecie po wybrzeżu morskim...
Kiedy byłem tam po raz pierwszy i szedłem wzdłuż wybrzeża, nie było tam niczego, tylko przybrzeżna woda. Następnym razem - oni zrobili gdzieś tam sztuczną wyspę i wznieśli na niej nowe, duże budynki - zrobili sztuczne wyspy - włożyli dużą pompę do jeziora, wypompowali wodę i rozpraszali ją, potem wyrównali teren buldożerami i innymi maszynami, i na tej wyspie zbudowali miasto - kilka domów na każdej z tych wysp.
Wysadzili w powietrze wierzchołki tych gór tutaj, po których zaledwie zając potrafił biegać, i mają na nich domy w wartości setek tysięcy dolarów.
15
Sceneria zmienia się i zauważamy, że ludzie zmieniają się. Doszło do tego, że ludzie dzisiaj nie są już tacy przyjacielscy, jak bywali dawniej. Ja nie wiem, czy zauważyliście to tutaj, czy nie, lecz my to z pewnością widzimy tam na południu i na wschodzie. Ludzie zmieniają się z roku na rok. Oni są w zbyt wielkim pośpiechu. Oni muszą się po prostu śpieszyć i zrobić pewną rzecz, jeżdżą po drogach z szybkością dziewięćdziesięciu mil na godzinę zderzak przy zderzaku, a potem zatrzymają się w pijalni piwa i popijają parę godzin, zanim wyruszą do domu. To jest zmiania. W takim pośpiechu - gdzie oni zdążają?
16
Zauważycie, że większość kobiet ma dzisiaj pralki, elektryczne żelazka, zmywarki do naczyń uruchamiane naciśnięciem guzika, i tym podobne urządzenia; a mimo to mają mniej czasu na modlitwę, niż miały kiedykolwiek. Wiecie, Zuzanna Wesley miała siedemnaście dzieci. I ona - mając siedemnaście dzieci nosiła wodę ze studni i robiła pranie swoimi rękami, a jednak potrafiła oszczędzić dwie lub trzy godziny dziennie, by się modlić z dziećmi - z siedemnastoma malcami. I spomiędzy nich wyrośli John i Charles.
To właśnie jest powodem, dlaczego nasze szkoły obecnie upadają. Młodzieńcy nie są już zainteresowani, by stać się kaznodziejami. Potrzebujemy więcej modlących się ojców i matek, aby nasze szkoły zapełniły się. Trzeba nam młodych ludzi z sercami płonącymi gorliwością, by nieść Ewangelię dalej. Lecz rzeczy zmieniają się.
17
Moglibyśmy przejść trochę dalej - do ludzi i zastosować to do kościoła. Kościół zmienia się. Stwierdzamy, że nasze kościoły zmieniają się. Jesteśmy naprawdę więcej lub mniej (mówię teraz ogólnie), że jesteśmy więcej - wydaje się, że jesteśmy więcej zainteresowani pozyskaniem dużej ilości ludzi, niż aby ci ludzie zostali zbawieni. Wydaje się po prostu, że każdy chce mieć jak największą ilość słuchaczy albo mieć największy kościół, względnie mieć największą budowlę albo utworzyć największą denominację, czy coś takiego, zamiast rozmyślać o biednych zgubionych duszach. Jest to bardzo złe, lecz jest tak, że zbyt wielu z nas czyni to.
18
Słyszałem o słynnym ewangeliście, bracie Billy Grahamie, kiedy był w Louisville, Kentucky. Ja byłem zaproszony razem z doktorem Mardocheuszem Hamm, moim osobistym przyjacielem, przez którego usługę Billy został zbawiony. I byłem zaproszony, by usiąść razem z nimi na śniadaniu.
A pan Graham swoim przekonywującym głosem powiedział: „Udaję się do miasta i urządzam tam - pozostaję tam sześć tygodni.” Dalej rzekł: „Być może pozyskam dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy wyznają swoje grzechy.” I powiedział: „Pozbieram wizytówki od wszystkich i dam je miejscowym kaznodziejom.” I powiedział: „Kiedy przyjadę w następnym roku i chodzę po okolicy, to tam, gdzie miałem dwadzieścia tysięcy nawróconych, gdy byłem tam ubiegłego roku, w następnym roku nie mogę znaleźć nawet dwudziestu.” I zapytał: „Co jest przyczyną tego?” I on...
19
Powiedziałbym to trochę inaczej. Nie aby się poróżnić z tym wielkim ewangelistą, panem Grahamem, oczywiście, że nie. Lecz oto, w jaki sposób on podszedł do tego, mówiąc: „Co jest przyczyną tego?” I on wyciągnął swój palec i rzekł: „Mamy zbyt wielu leniwych kaznodziejów” - powiedział on - „którzy siedzą sobie z nogami na stole w czasie dnia i w nocy, i nie biorą tych wizytówek, by odwiedzić tych ludzi.”
On powiedział: „Kiedy Paweł był tutaj, on wszedł do pewnego miasta i miał jednego nawróconego; a gdy przyszedł w następnym roku, miał trzydziestu lub czterdziestu dzięki temu jednemu. Potem miał tam jeszcze pra-pra-pra-prawnuków, ponadto. Rozumiecie?” I on powiedział: „A ja pozyskam trzydzieści tysięcy albo dwadzieścia tysięcy, a gdy tam powrócę, nie mogę znaleźć dwudziestu.”
20
Jest to może dlatego, że ja jestem zielonoświątkowcem, lecz chciałem to tak bardzo powiedzieć, że niemal nie mogłem wytrzymać w milczeniu. Lecz pomyślałem sobie: „Który leniwy kaznodzieja położył wtedy swoje nogi na stole, gdy Paweł pozyskał jednego do zbawienia?” Widzicie, był to właśnie ten nawrócony, który był prowadzony tak głęboko do Boga, aż się zakotwiczył.
I jeśli człowiek zakotwiczy się naprawdę w Bogu, to Bóg wchodzi do ludzkiego serca, i wtedy on nie martwi się, czy iskry latają z jednej i z drugiej strony; ponieważ on jest głęboko zakotwiczony w Bogu i całe jego życie jest zakorzenione i ugruntowane w Chrystusie. Rozumiecie?
Dlatego wiemy, że chodzi nie tylko o leniwych kaznodziejów. Jest tak dlatego, bo nawrócony nie wchodzi wystarczająco głęboko do społeczności z Bogiem, aby się pozbyć widoku tego świata i świeckich rzeczy. Gdyby się przybliżył wystarczająco do Boga, to już więcej nie pragnąłby tych rzeczy.
Stwierdzamy jednak, że kościoły zmieniają się i ludzie zmieniają się. Drogi zmieniają się, sceneria zmienia się, polityka zmienia się. Lecz jest ktoś, kto się nie zmienia; jest to Bóg. On pozostaje tym samym. „Jam jest Bogiem i nie zmieniam się.” Nie ważne, jak długo to trwa - Bóg nie zmienił się ani trochę i On nie może się zmienić. Jaka to pozycja! On nie może zmienić się dlatego, bo jest Bogiem nieskończonym, a wszystko, co jest nieskończone, nie może się zmienić.
21
A zatem studiujmy to na chwilę, zanim przybliżymy się do tego w Piśmie Świętym. Nieskończony znaczy nieograniczony. Nie ma początku ani końca. On jest wszechmogący, wszechpotężny, wszechobecny, wszechwiedzący - zna wszystkie sprawy, wszystkie miejsca, wszystkie czasy, ma wszelką moc. On jest Bogiem i nie może się zmienić.
Mogę podjąć decyzję i powiedzieć, że to będzie w ten sposób. Lecz ja jestem ograniczony. I ja będę ją musiał zmienić, ponieważ powstaną takie okoliczności, że ja będę musiał powiedzieć: „Myliłem się,” lecz Bóg nie może się mylić, ponieważ każda Jego decyzja jest ważna na zawsze. On nie może zmienić Swojej decyzji. On tego nie może zmienić.
22
Dlatego jeśli Boże nastawienie do jednego grzesznika było takie, by pokutował (Adam i Ewa), i Bóg dał im możliwość, aby pokutowali i On przebaczył temu grzesznikowi, to gdy przyjdzie następny grzesznik, Bóg musi uczynić tą samą rzecz dla tego grzesznika, inaczej On postępował błędnie, kiedy zajmował się tym pierwszym grzesznikiem.
A jeżeli człowiek jest chory i Bóg uzdrowił jednego człowieka, to jeśli potem przyjdzie kiedykolwiek inny człowiek do Boga, On musi uczynić to samo, inaczej On postąpił błędnie, kiedy uzdrowił tego pierwszego, jeżeli on przychodzi na tej samej podstawie. Jakie to miejsce odpocznienia dla duszy, która szuka ucieczki.
23
„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga.” Zastanawiamy się teraz, jak ten świat pojawił się w ogóle tutaj. Widzicie, Słowo Boże stworzyło świat. Hebrajczyków 11. mówi nam, że świat został stworzony z rzeczy niewidzialnych. Widzicie, Bóg powołał go Słowem do istnienia, ponieważ On był Bogiem. On po prostu powiedział: „Niech się stanie,” i tak się stało.
Dlatego na początku było Słowo, a to Słowo wypowiedziane było twórczym Słowem, i każde Słowo, które zostało wypowiedziane, nie może zostać odwołane z powodu jakiegoś błędu! Zatem „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami,” był to Chrystus, a zatem Słowo Boże zapisane w Biblii, jest Jego Słowem dla nas. A każda obietnica ma tą samą twórczą moc, jaką miało Boże Słowo na początku, jeżeli wierzymy, że to jest Słowo Boże. Jest to zależne od tego, gdzie wpadnie to nasienie. Jeżeli ono wpadnie do gleby, do takiej gleby, która potrafi stworzyć wilgoć albo pożywienie wokół tej obietnicy Bożej, to urzeczywistni każdą obietnicę, którą podaje Biblia.
Jest to po prostu jak... Wiecie, właściwe mentalne nastawienie do każdej Boskiej obietnicy Boga, urzeczywistni ją, jeżeli tylko będziecie patrzeć na nią i zatroszczycie się właściwie o Słowo, bo nieskończony Bóg wypowiedział je: Boże Słowo.
24
Jezus powiedział: „Niebo i ziemia przeminą, lecz Moje Słowo nie przeminie.” O, jak powinniśmy odpoczywać na tej Bożej obietnicy Syna Bożego, który powiedział: „Niebo i ziemia przeminą, lecz Moje Słowo nigdy nie przeminie.” W tym jest odpocznienie dla duszy.
Jezus powiedział w Słowie... Jezus powiedział: „Jeśli poprosicie Ojca o cokolwiek w Moim imieniu, Ja to uczynię.” Lecz czasami, kiedy Bóg dokonuje czegoś i czyni coś, o co prosimy, to my nie... Ponieważ przychodzi to w nieoczekiwany sposób, a czasami na nieoczekiwanym miejscu i w nieoczekiwanym czasie. Jednak Bóg odpowie w Swój własny sposób, jeżeli tylko będziecie temu wierzyć. Rozumiecie?
Widzisz, musisz temu wierzyć, przyjąć to, a potem nie odstępować od tego. Trzymaj się tego. Uchwyć się tego i mów: „O to właśnie chodzi. Bóg to powiedział. Na tym sprawa załatwiona. Jeżeli Bóg tak powiedział, to sprawa załatwiona.” Bez względu na to, jak długo... Być może nie powstała jeszcze żadna molekuła tego świata, gdy On powiedział: „Niech się stanie,” lecz On jest wieczny. A po chwili powstały atomy i molekuły, i on zaczął się wyłaniać, ponieważ On powiedział, aby się tak stało.
25
A tutaj jest również obietnica, o której możemy rozmyślać. Jeżeli On - ten, który to powiedział, urzeczywistnił każde Słowo, to On będzie miał kościół, który stanie przed Nim bez zmazy i zmarszczki. I wypada nam, bracie, siostro, abyśmy byli rzeczywiście pewni tego, że jesteśmy w porządku z Bogiem, a potem... Ponieważ taki kościół będzie, a my chcemy być częścią tego kościoła.
Nie ważne, co jest tutaj na ziemi, my wyglądamy miasta, którego budowniczym i twórcą jest Bóg. I nie możemy pozwolić sobie na to, abyśmy to utracili. Cokolwiek czynicie, nie zapomnijcie tego. Bez względu na to, co czyni sąsiad, co czyni inny człowiek, co czyni twój kolega ze szkoły, czy co czyni twój małżonek, twoja żona lub ktokolwiek inny. Jest to osobista sprawa między tobą a Bogiem. Ty musisz, ty po prostu musisz zapragnąć tego zbawienia.
Twój ojciec był może wielkim człowiekiem, twoja matka była wielkim człowiekiem, lecz kim jesteś ty? Rozumiesz? Widzisz, chodzi o ciebie. Ty sam musisz to mieć. W porządku.
26
Kiedy Jezus powiedział: „Jeśli poprosicie Ojca o cokolwiek w Moim imieniu, Ja to uczynię,” w takim razie spadło to brzemię zaraz z twoich ramion. „Ja to uczynię.” I On był... Jest to uwarunkowane: Jeśli wierzysz, kiedy prosisz. Stwierdzamy teraz, że Jezus powiedział w Ew. Marka 11,22: „Jeżeli powiesz tej górze: Podnieś się i rzuć się w morze, a nie wątpisz, lecz wierzysz, że urzeczywistni się to, co powiedziałeś, wtedy możesz mieć to, co powiedziałeś.” Rozumiesz?
Chodzi teraz o to, że nie mógłbyś po prostu odejść stąd i powiedzieć: „Góro, przenieś się.” Musi cię coś motywować do tego i musisz mieć w tym pewien cel. Rozumiesz? Musisz najpierw stwierdzić, czy to jest wolą Bożą, a potem czy twój motyw i cel jest zgodny z wolą Bożą. Potem to powiedz i stój na tym; to się urzeczywistni (Tak, rozumiecie?) jeżeli spełnisz właściwie te warunki. Lecz musisz spełnić te warunki.
27
Prócz tego musicie również pamiętać, że gdy Bóg odpowiada, dzieje się to czasami w nieoczekiwany sposób. On jest niezmienny, lecz On czyni sprawy w nieoczekiwany sposób.
Przypomnijmy sobie teraz jednego lub dwóch, zanim pójdziemy dalej. Zastanówmy się nad Mojżeszem. Lubię studiować Mojżesza. On był takim dzielnym człowiekiem. On podał nam Stary Testament dzięki mocy Bożej. A sceptycy mówią wiele razy: „Napisał to Mojżesz, więc jak możemy wiedzieć, że to jest prawdą.”
Możecie wrócić wstecz i udowodnić, że to jest prawdą. Jeżeli on mógł powiedzieć, co było i co będzie, i co będzie się dziać po nim, i to się urzeczywistniło, to ja wierzę, że i to było również prawdą. Rozumiecie? Widzicie, po prostu tak, jak my możemy stać tutaj w zborze, a Duch Święty potrafi przeglądać wstecz twoje życie i mówi ci, co było, i ty wiesz, czy to jest prawdą czy nie. Jeśli wiesz, że to jest prawdą, to możesz z całą pewnością wierzyć, że to, co On ci mówi, urzeczywistni się i stanie się, ponieważ to poświadcza o tym. Rozumiesz? I to jest prawdą.
28
A zatem widzimy na przykładzie świadków z 11. rozdziału Listu do Hebrajczyków i wielu innych miejsc w Biblii, że bohaterami wiary są ci, którzy wytrwali w Bożej obietnicy. Wytrwaj więc dokładnie w niej, nie bacząc na to, co mówi ktokolwiek inny, a Bóg da ci to w Jego własnym stosownym czasie.
Mojżesz poszedł do Egiptu, względnie był w Egipcie. On się tam urodził. On był tym właściwym dzieckiem; jego rodzice widzieli, że on nim był, i oni nie bali się rozkazów króla. A potem, gdy Mojżesz, nauczany przez swoją matkę... Jaką dobrą nauczycielką była jego własna matka i potrafiła mu opowiadać te dzieje... „Mojżeszu, ty jesteś moim synem. Lecz ty urodziłeś się w pewnym celu. I Bóg użyje ciebie pewnego dnia do wyzwolenia Izraela.”
29
A po śmierci jego drogiej matki - przypuszczam, że Mojżesz stał się potem wielkim władcą, względnie następnym po faraonie, był dziedzicem jego tronu. Potem pewnego dnia odczuł współczucie ku swoim braciom. I czasami współczucie do kogoś... Jednak, choć nawet mamy współczucie, musimy działać w Boży sposób, aby wykonać to dzieło właściwie. Z całą pewnością.
Ja wierzę, że Bóg okazuje miłosierdzie dla wszystkich łaknących i cierpiących. A jeżeli mamy wszelkiego rodzaju organizacje, by nakarmić łaknących i tym podobnie, uważam, że to jest świetna rzecz. Lecz mimo wszystko prawdziwym zadaniem jest głoszenie Ewangelii. To jest naszym prawdziwym zadaniem - głoszenie Ewangelii, zwiastowanie Ewangelii.
30
Stwierdzamy teraz, że gdy on sam przekonał się, iż zawiódł w swoim działaniu (bo on był inteligentnym człowiekiem, wojskowym geniuszem), i on był... Przekonał się jednak, że zawiódł. Potem uciekł od tego zadania, udał się na pustynię i był tam czterdzieści lat. I pojął żonę i tak dalej, i mieli swoje dzieci, względnie swojego syna raczej - Gersona.
Jest to dziwna rzecz, skoro miał powołanie Boże w swoim życiu, wyobrażam sobie, że Mojżesz nie mógłby odstąpić od tego, nie uciekłby od tego. I być może dziś wieczorem są tutaj ludzie, słuchający mnie teraz - i ty czujesz gdzieś głęboko w swoim życiu, że miałeś powołanie, ale po prostu nie zważałeś na nie. Będziesz mizernym człowiekiem, jak długo żyjesz, dopóki nie zaczniesz zważać na to powołanie w życiu.
31
I niewątpliwie są tutaj ludzie dziś wieczorem, którzy od lat szukają i pragną Ducha Świętego. I ty po prostu mówisz: „Hm, ja nie wiem. Powinienem Go przyjąć. Ja...” Nie będziesz nigdy zadowolony, dopóki Go nie przyjmiesz, rozumiesz, ponieważ ty zostałeś „wyciosany” do tego celu. A zatem, ty musisz to uczynić pierwszorzędną rzeczą w twoim życiu. Nie ważne, czy będziesz jeszcze spożywał pokarm, czy będziesz pił, czy będziesz spał, względnie cokolwiek będziesz czynił, ty Go musisz znaleźć! To się zgadza. To musi być sprawą najważniejszą! Tak jest.
Trzymaj się mocno Bożej obietnicy. On obiecał ją dla ciebie, więc trzymaj się jej niezachwianie, (rozumiesz?), a Bóg ją urzeczywistni. Teraz! A On może uczynić to w nieoczekiwanym czasie. Ty mówisz: „Bracie Branham, ja dzisiaj ciężko pracowałem i jestem trochę zmęczony. Nie czuję się dobrze już trzy lub cztery dni.” Może to właśnie jest ten czas. Rozumiesz? Ty nie wiesz, kiedy się to stanie.
Ile razy mogłem się zatrzymać i przez wiele dni opowiadać o tych przeżyciach, kiedy chodzę do lasów, by szukać Pana, a ciernie drapią mnie, ptaki naprzykrzają mi się, a komary kłują zajadle. Wtedy właśnie Bóg przygotowuje się, by coś uczynić - w tej chwili. Właśnie wtedy, gdy jest to najbardziej nieoczekiwane, Bóg coś czyni, przejmuje inicjatywę.
32
Spójrzcie teraz na Mojżesza. Mojżesz, ten wielki stary pasterz - w owym czasie miał już osiemdziesiąt lat. On miał czterdzieści lat, zanim zajął swoje stanowisko po stronie Boga. A potem pasł owce hen na odludziu. I myślę, że on był czterdzieści lat na pustyni i był w podeszłym wieku, miał prawdopodobnie siwe bokobrody i długie faliste siwe włosy. I tutaj on był - nie w kościele; znajdował się pod górą Horeb.
A Bóg nie zstąpił na ziemię przez kazanie, lecz w płonącym krzaku, rozumiecie - w nieoczekiwanym czasie, na nieoczekiwanym miejscu, w nieoczekiwany sposób. Patrzcie, on nie myślał, że Bóg spotka się z nim tam na odludziu, gdy miał swoją laskę w swoim ręku, ale przedtem, gdy miał miecz względnie to, czym zabił Egipcjanina.
Lecz Bóg nie spotkał się z nim nawet w kościele, lecz pod górą. Bóg nie spotkał się z nim w śpiewaniu pieśni, lecz w płonącym krzaku, i nie wtedy, gdy był młodym mężczyzną, lecz kiedy był starcem; Bóg powołał go wtedy, gdy miał już osiemdziesiąt lat. Rozmyślajcie o tym. Czasami myślimy sobie, że skoro mamy już trzydzieści pięć czy czterdzieści lat, czy ile macie lat... Człowiek nie jest nigdy zbyt stary. Ma duszę, która będzie żyć na wieki.
33
Pamiętajcie więc, było to zawsze w ten sposób: mianowicie Bóg, ten niezmienny Bóg, w nieoczekiwanym czasie, w niespodziewany sposób, na nieoczekiwanym miejscu.
Weźmy na przykład Jakuba. Jakub uciekał. Znalazł się między dwoma ogniami. On podążał do domu, a Laban, jego szwagier, ścigał go daleko, ponieważ jego żona ukradła ich bożki. A potem stwierdził, że z drugiej strony nadciągał Ezaw, jego brat, którego on oszukał. Był to dosyć niespodziewany czas, ale Bóg nawiedził go właśnie wtedy. Lecz on był... Oto z jednej strony nadciągał Laban, a z drugiej strony nadciągał Ezaw.
Lecz Jakub przeprawił się przez niewielki potok i potem zabrał się poważnie do tej sprawy. I być może po raz pierwszy w swoim życiu uchwycił się czegoś, co było realne. I on trzymał się Go tak długo, aż otrzymał błogosławieństwo.
34
To byłaby wielka lekcja dla nas wszystkich. Kiedy uchwycisz się raz czegoś rzeczywistego, trzymaj się tego. Nie wypuszczaj tego z rąk. Nie ważne, ile razy słońce przejdzie po nieboskłonie lub cokolwiek się stanie, ile razy będziesz cierpiał z powodu głodu, czy czegokolwiek, trzymaj się tego tak długo, aż zostaniesz pobłogosławiony, aż otrzymasz obietnicę odnośnie tego. Wytrwaj w tym.
On zostawił swoją żonę i wszystkich na boku i oddzielił się od nich i wytrwał w boju, bo znajdował się między dwoma ogniami. A Bóg spotkał się z nim w nieoczekiwany sposób, w niespodziewanym czasie i na nieoczekiwanym miejscu. Tam właśnie Bóg spotkał się z nim.
35
Izajasz prorok, młody człowiek, przylgnął do ramienia króla i on był dobrym człowiekiem. I miał łatwe życie. Lecz pewnego dnia król umarł. A Izajasz prorok udał się do ołtarza w domu Bożym. A gdy się tam modlił, zostały obnażone jego grzechy w wizji. I on zawołał: „Biada mi,” gdy zobaczył aniołów ze skrzydłami zakrywającymi swoje twarze, drugimi skrzydłami zakrywającymi ich nogi, i oni latali i wołali: „Święty, święty, święty Panu.” On zawołał: „Biada mi, bo jestem człowiekiem nieczystych warg.” Przyszło to na niego w niespodziewanym czasie i na nieoczekiwanym miejscu.
On sobie myślał: „Pójdę do świątyni i zmówię moje modlitwy, wstanę i będę kontynuował usługę, bo ludzie uważają, że jestem dobrym kaznodzieją, względnie pastorem, lub kimś innym.” Lecz tam właśnie został obnażony. Nie tylko, że został obnażony w tym stanie, mając tą wizję, lecz został przyłapany z nieczystymi wargami w domu żyjącego Boga.
O, bracie, gdyby takie badanie przeprowadzono w tym mieście dzisiaj wieczorem i jutro rano wśród kaznodziejów, którzy powstali i mówili, że nie ma czegoś takiego, jak Boskie uzdrowienie, ani czegoś takiego, jak chrzest Duchem Świętym, to byłoby więcej płakania: „Biada mi, jestem nieczystych warg.” To prawda. Tak, bardzo dużo jest tego.
36
Hebrajscy młodzieńcy, oni znaleźli się nagle w trudnej sytuacji. Znaleźli się na miejscu, gdzie niespodziewanie spotkali Boga (bo Bóg przyszedł do nich w ognistym piecu) w nieoczekiwanym czasie i w nieoczekiwany sposób. Lecz Bóg jest niezmiennym, nie zmieniającym się Bogiem i On czyni sprawy w ten sposób - na nieoczekiwanym miejscu, w nieoczekiwanym czasie, i tak dalej.
37
Izrael prosił o potężnego króla. Oni chcieli mieć króla, aby ich wyzwolił. Tego spodziewali się od Boga - aby im posłał króla, który by ich wyzwolił, potężnego króla, który maszerowałby tak jak Dawid. Spodziewali się, że syn Dawida powstanie, zstąpi korytarzami z niebios, zejdzie na ziemię w szpalerze salutujących aniołów, a Ojciec wyjrzy z niebios i powie: „Ja posyłam wam teraz Mesjasza na ziemię. I oni mieli to w ten sposób wbite do głowy - że On przyjdzie w taki właśnie sposób.
Lecz co oni otrzymali? Oni otrzymali niemowlę zamiast potężnego króla, dziecię urodzone w niewielkiej stajni na zboczu wzgórza w małej jaskini wyścielonej słomą i gnojem zwierząt, i tam urodziło się to niemowlę. Lecz ono było odpowiedzią na ich modlitwy. On był dokładnie tym, kogo oni potrzebowali, lecz oni chcieli Go w ich własny sposób. Oni chcieli Go w ten sposób, który uważali za najlepszy. Lecz Bóg wie, jak Go posłać w ten sposób, który On zna jako najlepszy, ponieważ On jest nieskończonym Bogiem i On po prostu wie, jak Go posłać.
38
On zna wasze potrzeby. On wie, jak wam to przynieść. Lecz cały kłopot w tym, że On nie przychodzi w ten sposób, jak myślicie, że On powinien przyjść, i potem jesteście zniechęceni, i oddajecie Mu to z powrotem. Poprośmy Go i wierzmy, że On pośle Go dokładnie w ten sposób, jak chce Go posłać, i przyjmijcie Go na tej podstawie. To jest właściwe. Rozumiecie?
Jeżeli Go prosicie, nie róbcie z Niego kłamcy. On nie może kłamać. On obiecał: „Proście Ojca o cokolwiek w Moim imieniu, a Ja to uczynię.” Bóg nie może kłamać. Proście Go, a to się stanie. „Szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a będzie wam otworzone.” My temu wierzymy. Oczywiście, że wierzymy.
39
Oni mieli żłobek. Więc co oni czynili? Mieli to niemowlę w żłobku. Czy to był ten potężny Król? Oni Go odrzucili. Tak jest. Dlaczego? On nie przyszedł w ten sposób, jak oni spodziewali się, że On przyjdzie. I przyjaciele, może myślicie sobie, że to była okropna rzecz. Tak, była. Lecz my jesteśmy winni tego samego. Jesteśmy winni tej samej rzeczy. Prosimy Boga o pewne rzeczy, a potem chodzimy w kółko i... A jeśli On nie zleje czegoś na nas i nie da nam czegoś, co naszym zdaniem powinniśmy mieć, to my to po prostu odpychamy. Rozumiecie? Nie czyńcie tego. Jeśli Go o coś prosicie, stójcie na tym. Tak jest, trzymajcie się tego, jeżeli wiecie, że to jest realne.
40
Co jest bardziej realne niż Słowo Boże? „A Słowo Boże ciałem się stało i mieszkało między nami” - Chrystus. Zatem, Chrystus posłał Ducha Świętego, a On jest Bogiem w Duchu. A więc, trzymajcie się tego. Jeżeli Duch Święty jest tutaj i dał nam tę obietnicę, trzymajmy się jej. Co dzieje się z nami, zielonoświątkowcy, którzy wyznajemy, że mamy Ducha Świętego, a obawiamy się zaufać Bogu niemal wszędzie? Co jest powodem tego? Spodziewamy się tego w jakiś inny sposób.
Myślę, że to, co robimy... Mówię wam prawdę, myślę, że spodziewamy się tego, że Bóg przyjdzie do nas i sprawi u nas rozkwit we wspaniałą wielką organizację tego typu, czy tamtego typu. Kiedy tak czynicie, budujecie kompleks przeciw innemu człowiekowi. Powinniśmy uczynić jedną rzecz, bracie - zapomnieć o tym. Wasze organizacje są fajne, lecz my pragniemy mieć znowuzrodzonych chrześcijan ze zbawieniem w ich sercu i z mocą Ducha Świętego w sobie, by miłowali się wzajemnie, otworzyli się dla drugich i mieli współczucie jeden z drugim, chwalebne uczucie, uczucie nadziei i braterskiej miłości, która łączy nas razem. Tego właśnie Bóg pragnie u nas - żebyśmy to mieli. On jest nieskończonym Bogiem i On nie może się zmienić. Jego słowa - On nie może ich zmienić.
41
Zważajcie teraz. Więc oni Go odrzucili, ponieważ On nie przyszedł w ten sposób, jak oni się spodziewali. Spostrzegamy jednak, że On przyszedł w formie zgodnej z Pismem Świętym. On przyszedł dokładnie według planu Pisma Świętego. I każdy z nich przyszedł tak samo, na właściwe miejsce, we właściwym czasie i we właściwy sposób. Bóg czyni to zawsze w Swój sposób i to jest właściwy sposób.
42
Zatem, Mojżesz - dlaczego wątpiłby. On był powołany od urodzenia. On był niemowlęciem, kiedy go Bóg powołał. On urodził się na ten świat w pewnym celu. On urodził się jako prorok. Nie powinno to być trudną i nieoczekiwaną rzeczą dla Mojżesza, bo on powinien był spodziewać się, że Bóg go powoła.
Jakub - Bóg po prostu przemówił do niego i powiedział: „Jakubie, wracaj do domu. Ja będę z tobą i rozmnożę cię. Rozmnożę potomstwo twoje jako piasek na brzegu morza.” Dlaczego więc było to dla niego tak nieoczekiwane, gdy Bóg przyszedł do niego owej noci, kiedy Laban nadciągał z jednej strony a Ezaw z drugiej? Jednak Bóg dał mu obietnicę. Amen. Tutaj to macie, przyjaciele.
43
Kiedy Bóg daje obietnicę, a powstają przeciwieństwa, jest to tylko doświadczenie, czy naprawdę przyjąłeś to Słowo, czy nie. Człowiek, który ma dobre złoto, nie obawia się poddać je próbie. Rozumiecie? To prawda. Widzicie, to jest tylko... Piotr powiedział - myślę, że to był on - że te doświadczenia przychodzą, by nas doświadczać, wypróbować nas, i by stwierdzić, co z tym uczynimy. To się zgadza. Kiedy otrzymasz Ducha Świętego, a twój mąż wypędzi cię z domu, albo matka zmusi cię, abyś opuściła dom, i dzieją się tym podobne rzeczy, ale rezygnuj i nie idź z powrotem do świata. To jest tylko czas doświadczeń.
44
Jakub powinien był wiedzieć, o co chodzi. Lecz on marnował trochę za dużo swoje życie, chodząc w kółko tam i z powrotem. I on - ja lubię to, co on tam powiedział: „Ja przeprawiłem się przez ten Jordan mając tylko laskę w ręku. A teraz powracam z dwoma wojskami, powracam tak rozmnożony. I on powiedział: „Oto jest Ezaw, mój brat, nadciąga z tej strony, a mój teść ściga mnie z tyłu.” I kiedy on znalazł się w takim położeniu... Lecz on zdążał do właściwego miejsca i zaczął nieoczekiwanie postępować, jak sądzę, aby otrzymał odpowiedź. Lecz Bóg zstąpił w dół i on zmagał się z Nim i trzymał się Boga, i wytrwał w tym tak długo, aż przyszło błogosławieństwo.
45
Ja lubię Jakuba w takim stanie; kiedy on rzeczywiście zobaczył coś, co było właściwe, kiedy położył swoją rękę na coś, co było prawdą, on trzymał się tego tak długo, aż odniósł rezultaty.
O, gdybyśmy to czynili... Gdyby ten zbór zrobił tylko to, gdybyście tylko byli przekonani, że to jest właściwe, i gdybyście wiedzieli, że to jest Boża obietnica i ona nie może zawieść... Wy po prostu... Ona nie może zawieść.
Jeżeli ktoś wybił ci to z głowy mówiąc: „To jest dla jakiejś innej generacji. To nie było dla nas.” A to nie jest zgodne z Pismem Świętym. Jezus powiedział w Ew. Marka 16: „Idźcie na cały świat, głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą.” Rozumiecie? Gdzie? Jak daleko? Na cały świat, wszelkiemu stworzeniu. Te znaki będą towarzyszyć na całym świecie wszelkiemu stworzeniu, które wierzy. Piotr powiedział w dniu wylania Ducha Świętego: „Albowiem ta obietnica jest dla was i dla waszych dzieci i dla wszystkich, którzy są jeszcze daleko, ilu ich Pan, nasz Bóg powoła.”
46
Jak będziecie to czynić? Ewangelia musi być głoszona do całego świata, począwszy od Jeruzalemu. Ew. Łukasza 24,49. mówi: „Pozostańcie w mieście Jeruzalem, aż zostaniecie wyposażeni mocą z wysokości, kiedy Duch Święty (Dz. Ap. 1,8.) - Duch Święty zstąpi na was i będziecie Mi świadkami w Judei, Samarii, i aż do najdalszych krańców ziemi,” gdziekolwiek - Duch Święty będzie to poświadczał przez towarzyszące cuda i znamiona.
Jak chcecie odsunąć się od tego? Jest to Boża obietnica. Nie pozwólcie diabłu... On jest tak obrotnego języka, jak tylko może być i jest bardzo... Jest pozornie wielkim znawcą Pisma Świętego. Lecz on wypacza je, by mówiło coś, czego ono nie mówi. A jednak Biblia mówi to tak jasno, że nawet głupi nie zbłądzi na tej drodze. Uchwyć się tylko Bożej obietnicy i trzymaj się jej. Trzymaj się jej tak długo, aż otrzymasz następną. Kiedy zobaczysz odpowiedź na pierwszą obietnicę, to uchwyć się następnej. Potem trzymaj się tej obietnicy, aż otrzymasz następną. Potem wzbijaj się ciągle wyżej.
47
Jak śpiewał chór ubiegłego wieczoru, tam w innym zborze, w kaplicy brata Outlawa, mówiąc... Pierwszym etapem było odrodzenie i on podążał naprzód. W kolejnym doszedł jeszcze dalej. I po pewnym czasie wyminął Marsa, Jowisza, i natrafił na Mleczną Drogę i po prostu podążał naprzód. Ja to lubię. Rozumiecie? Po prostu wzbijał się etap za etapem coraz wyżej.
Uchwyć się Bożej obietnicy. Powiedz: „Boże, ty obiecałeś, że mnie zbawisz. Trzymaj się tego. Stój mocno na tej obietnicy, aż będziesz zbawiony. „Boże, Ty obiecałeś napełnić mnie Duchem Świętym.” Stój mocno na tym, aż zostaniesz napełniony Duchem Świętym. Jeżeli jesteś chory, powiedz: „Ty obiecałeś mnie uzdrowić. Ja stoję bezpośrednio tutaj, aż Ty mnie uzdrowisz.” Tutaj to macie. Tak właśnie trzeba to czynić. Trzymajcie się tego.
Bóg jest nieskończony. On jest niezmienny. On nie może się zmienić. I On czyni to w nieoczekiwany sposób. Lecz wytrwajcie w tym, aż to przyjdzie. Nie mówcie Bogu, jak wy chcecie - jak On ma to uczynić; On uczyni to w ten sposób, jak On chce. Rozumiecie? Nie mówcie Mu, jak to ma uczynić.
48
Zważajcie teraz. Stwierdzamy z tego, że Izajasz był urodzonym prorokiem. On był na swoim posterunku, kiedy był tam przy ołtarzu. Nie było dziwną rzeczą, że prorok widział wizję, więc on powinien był o tym pamiętać. On był bezpośrednio na swoim posterunku. On nie był poza ramami Pisma Świętego; on był bezpośrednio w Piśmie.
Bóg powiedział: „Jeżeli ktoś między wami jest duchowym albo prorokiem, Ja, Pan Bóg, dam się mu poznać. Jeżeli urzeczywistni się to, co ten prorok mówił, to go słuchajcie. Jeżeli nie, to go odrzućcie.” Widzicie więc: Jakub był w zgodności z Pismem Świętym, Mojżesz był w zgodności z Pismem Świętym, tak samo Eliasz.
49
Weźmy tutaj Eliasza. Chciałbym mu powiedzieć... Wyszedł tam na pustynię i był zmęczony, a Bóg posłał mu - nakarmił go przez anioła i posłał go na pustynię, i on szedł czterdzieści dni i nocy. I zanim się spostrzegł - co się stało? On przyszedł z powrotem do jaskini. I ten prorok ukryty w jaskini słyszał szumiący wiatr, pluskanie deszczu i dmuchanie wiatru. On słyszał, jak skały odbijają grzmoty i wszystko inne. Pomyślał: „Dobrze, to jest w porządku. Ja byłem na górze Karmel. Ja wiem, że On odpowiada przez gromy i błyskawice, i przez deszcz. Ja to wiem.” Lecz co zainteresowało proroka? Ten nieoczekiwany, cichy słaby głos.
Tego właśnie nie dostrzega tak wielu z nas zielonoświątkowców. Rozumiecie? My spodziewamy się czegoś w jakiś inny sposób, podczas gdy Bóg przynosi to w Swój własny sposób. Rozumiecie? Myślimy sobie, że to powinno przyjść w ten sposób, jak my się spodziewamy. Lecz Bóg posyła to w Swój własny sposób, w ten sposób, jak On chce to posłać.
50
Zatem, Jezus... Gdy oni prosili o króla, on powiedział (Izajasz 9,6): „Dziecię narodziło się nam, Syn dany jest nam; i będzie panowanie na ramieniu Jego. Panna pocznie i urodzi dziecię. I będzie mu nadane imię Emanuel.” I patrzcie, On przyszedł dokładnie w zgodności z Pismem Świętym. Czy tak? Zupełnie dokładnie, jak mówiło Pismo Święte.
Mojżesz był w zgodności z Pismem, lecz nie przyszło to w ten sposób, jak sobie myślał, że to przyjdzie. On myślał: „Pójdę tam i zabiję tego Egipcjanina teraz i sprawa załatwiona. Potem wszystkie dzieci Izraelskie będą mówić: ‚Widzicie, taki-i-taki, on jest naszym zwycięzcą'.” Lecz to nie stało się w ten sposób. Pomimo tego on był ciągle w zgodności z Pismem Świętym. Jakub i wszyscy pozostali byli w zgodności z Pismem Świętym, kiedy Bóg działał.
51
A jeśli my doprowadzimy siebie do zgodności ze Słowem Bożym i trzymamy się go... „Co ja mogę... Bracie Branham, co ja mogę uczynić, aby być w zgodności ze Słowem Bożym?”
Przyjmij je po prostu do swego serca i wierz w nie. Każda obietnica jest twoja. Ona jest twoja. Ty możesz ją mieć. Ona należy do ciebie. „Każda obietnica w tej Księdze” - jak śpiewacie - „jest moja. Każdy rozdział, każdy werset, każdy wiersz. Ja ufam Jego Bożej miłości, bo każda obietnica w tej Księdze jest moja.”
Nie ważne, jaka to jest obietnica, ona jest twoja mimo wszystko, bo Bóg ci ją dał. „Kto pragnie, niech przyjdzie i pije ze źródeł wody żywota za darmo.” Ona jest twoją. Ona należy do ciebie. Każda obietnica należy do ciebie, jeżeli masz wiarę do przywłaszczenia jej sobie. I ona wypełni się, jeżeli tylko będziesz w nią wierzył.
52
Gdy Jezus przyszedł, stwierdziliśmy, że On urodził się w żłobie. Więc Żydzi zaraz nie zgadzali się z tym. On nie przyszedł w ten sposób, jak oni sobie myśleli, jak się spodziewali, że On przyjdzie, więc oni go po prostu ekskomunikowali z ich społeczności. I On więcej nie był w niej. Lecz obserwujcie, co On uczynił. O, kiedy On... To Go nie zatrzymało.
Gdy został wylany Duch Święty na początku, kościół został również ekskomunikowany. To nie powstrzymało poselstwa. Ono idzie naprzód zupełnie tak samo. Jezus nie może zostać zatrzymany. Kto może zatrzymać Boga? Wy tego nie możecie uczynić. Nie, wy nie moglibyście tego uczynić. Łatwiej potrafilibyście zatrzymać słońce. Lecz nie możecie zatrzymać Boga. Jego program podąża naprzód. Więc to przychodzi...
53
Gdy kościoły modliły się w owym czasie o przebudzenie, ono przyszło w nieoczekiwany sposób. On wziął grupę kilku jednookich czarnych mężczyzn tutaj w Kalifornii i kilku włóczęgów na ulicy, i tym podobnych, i napełnił ich Duchem Świętym i rozpalił ogień, który... Spójrzcie gdzie to doszło obecnie. Jest to najszybciej rozrastający się kościół na świecie.
Oni mieli więcej nawróconych w ubiegłym roku, niż wszyscy pozostali wzięci razem. To się zgadza. „Nasz niedzielny Wizytator” - katolicka gazeta tak mówi. Oni zarejestrowali ich milion pięćset tysięcy. Dlaczego? Boże Słowo żegluje ciągle dalej i dalej. A Jego lud nigdy nie zaniecha... Oni są żołnierzami, (amen), ponieważ Słowo żyjącego Boga płonie w ich sercach. To się zgadza. Bóg posyła im różne sprawy w różnych miejscach, błogosławi ich i prowadzi ich naprzód.
54
Więc miejmy skierowany nasz umysł na Słowo i na Boga, i zdążajmy naprzód. Nie odrzucajcie tego, mówiąc: „My będziemy największą grupą” albo „my mamy najlepszą grupę ludzi w mieście. Najwytworniej ubrane tłumy ludzi przychodzą do naszego kościoła,” czy coś w tym sensie. Jeżeli to macie w swoim umyśle, to jesteście w tej chwili upadli. Rozumiecie? Tak jest. Pamiętajcie tylko. Gdziekolwiek jest Duch Święty, tam są żyjące stworzenia. To się zgadza. Pozostańcie z Duchem Bożym. Cokolwiek czynicie, trzymajcie się tego Ducha.
55
Kiedy Jezus był dorosły, On udowodnił, że jest tym Mesjaszem, o którego się modlili. On pokazał im znak Mesjasza. On udowodnił przez znaki, które czynił, że On jest Mesjaszem. Spójrzcie na niewiastę u studni, kiedy On powiedział jej, jakie są jej grzechy - że miała pięciu mężów. „Wiesz” - powiedziała ona - „Panie, my wiemy, że gdy przyjdzie Mesjasz, będzie nam mówił wszystkie te sprawy.” Lecz ona nie wiedziała, kim On był.
On powiedział: „Ja Nim jestem.”
Spójrzcie na Natanaela, kiedy on powrócił z Filipem i znalazł się w obecności Jezusa. A Jezus powiedział mu, kim jest, skąd przychodzi i co on czynił. O, moi drodzy. To udowodniło... On powiedział: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym. Ty jesteś Królem Izraela.” Moi drodzy, oczywiście. Dlaczego? On był udowodniony.
56
On przyszedł tak, że oni... On nie urodził się w ten sposób, jak sobie myślał Izrael, że On się zjawi. Oni sobie myśleli, że On będzie potężnym Królem z laską Swojej ręce, i wyruszy i pobije Rzymian na głowę tą laską. Lecz to nie był Boży sposób. Nie było nawet miejsca Pisma Świętego mówiącego, że On uczyni to podczas tego przyjścia. On miał to uczynić podczas następnego przyjścia. Oni pomieszali jego pierwsze i drugie przyjście.
Więc On przyszedł wtedy - miły, cichy i siedząc na mule wjeżdżał do miasta. I On przyszedł z najmniejszego miasteczka spomiędzy wszystkich tych wielkich prowincji. I ach, Pismo Święte mówiące o Jego przyjściu wypełniło się po prostu tak, jak On przyszedł, lecz oni tego nie dostrzegli. Rozumiecie? Lecz On uczynił znak Mesjasza - udowodnił, że był Mesjaszem, a oni odrzucili Go, ponieważ On przyszedł w nieoczekiwany dla nich sposób.
57
Jeżeli oni byli ochotni przyjąć Go na podstawie tego, że Bóg Go posłał, czy my dzisiaj wieczorem jako zielonoświątkowi ludzie możemy przyjąć Ducha Świętego na podstawie tego faktu, że Go Bóg posłał? Czy spodziewamy się, że Duch Święty będzie czynił to, co Bóg powiedział, że będzie czynił, kiedy do nas wejdzie? Czy pragniemy to przyjąć na tej podstawie? Albo chcemy powiedzieć: „O, ja wierzę, że przyjąłem Ducha Świętego, kiedy uwierzyłem. Uścisnąłem dłoń mojemu pastorowi i mówię ci: Ja wierzę, że mam Ducha Świętego.”
58
To nie to, co mówi Biblia. „Gdy On przyjdzie, On będzie świadczył o Mnie.” Jezus powiedział, rozumiecie, kiedy On przyjdzie.
Jak On świadczy o Bogu? On poświadcza to przez życie, którym On żyje w tobie. „Po owocach ich poznacie je.”
Wy może powiecie: „Dobrze, bracie Branham, ja mam Ducha Świętego. Ja mówiłem obcymi językami.”
Ja temu też wierzę. Lecz jeśli to życie nie idzie za tym przeżyciem, to coś było nie tak. Rozumiecie? Wy macie złą rzecz. Rozumiecie? Lecz jeśli masz - jeżeli masz naprawdę Ducha Świętego i mówisz językami, wtedy to życie towarzyszy temu. I potem, jeżeli twierdzisz, że otrzymałeś Ducha Świętego i miałeś to przeżycie, a twoje życie nie zgadza się ze Słowem Bożym, to masz złego ducha, rozumiesz, bo nie możesz zbierać winogrona z ostu. Wy to wiecie. Rozumiecie? A po ich owocach poznacie ich.
59
A Jezus, kiedy On przyszedł, twierdząc, że jest Mesjaszem, On czynił te dzieła, które powinien czynić Mesjasz. Amen. On powiedział: „Jeżeli Ja nie czynię dzieł Mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Lecz jeśli czynię dzieła Mojego Ojca, wierzcie tym dziełom.” Jaka wypowiedź! Tak samo jest dzisiaj, jak On obiecał w Liście do Hebrajczyków 13,8: „Jezus Chrystus ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki.”
60
Te denominacje, te wielkie świeckie organizacje, czego oni oczekują, gdy widzą, że przebudzenie zaczyna się w mieście? Czego spodziewa się denominacja? Jakiegoś wspaniałego intelektualnego przemówienia. On musi przyjść z wysokim wykształceniem z eleganckimi słowami i musi być wielką osobistością, by mógł nawiązać wszędzie współpracę i tym podobne sprawy, i mieć jakiś wspaniały wielki program. Co wy robicie?
Prowadzicie do ołtarza zgraję Jezabeli z wymalowanymi twarzami, które się nawet nie umyły, grupę palących papierosy mężczyzn, twierdzących, że są chrześcijanami, a nie naprawili swojego życia, i są ciągle wykrętni jak beczka węży, a wy mi mówicie, że to jest Duch Święty? Absolutnie nie. Duch Święty jest świątobliwością i mocą zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Biblia mówi, że Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Amen. To jest prawdą, bracia, nie chcę wam robić afrontu, lecz...
61
Co to jest? Postawicie tu na podium człowieka, który może jąka się trochę i bełkoce swoim językiem, i błędnie pisze niektóre słowa albo je błędnie wymawia. I wtedy ludzie mówią: „E, ten człowiek nie ma tu nic do powiedzenia.”
A co z waszym Dwight Moody'm, jednym z największych, jakiego mieliście od czasu Charlesa Finney'a? To się zgadza. Jakim był Moody? On niemal nie umiał przeczytać swego nazwiska - zwykły łatacz starego obuwia.
Pewnego dnia był on w Anglii i głosił Ewangelię londyńczykom, i próbował czytać fragment z Biblii, a wypowiedział to błędnie. Myślę, że nazwał Filistynów inaczej, czy coś podobnego, zrobił z tego jakieś inne słowo. Wrócił z powrotem o pół wersetu. Próbował znowu. Pomyślał sobie, że zyska na czasie, aby to poprawnie wypowiedzieć, ale nie udało mu się. Wrócił więc wstecz i czytał na nowo cały ten tekst, i znowu wypowiedział to źle.
62
On zamknął Biblię i wiedział, że ci londyńczycy siedzieli tam po prostu jak... Do nich musiało to być powiedziane intelektualnie. On zamknął Biblię i powiedział: „Panie Boże, ja będę mówił tym językiem, z jakim Ty mnie posłałeś.” Bracie i on skrytykował ostro ten kościół. Łzy toczyły im się po policzkach.
Przyszedł redaktor gazety, by wyśledzić i zobaczyć, dlaczego on przyciągał tak wielu ludzi. Przyszedł redaktor i napisał artykuł, w którym powiedział: „Dlaczego wszyscy przychodzą, by spotkać się z Dwight Moodym?” On powiedział: „Po pierwsze, on jest taki brzydki, gdy na niego patrzymy. Po drugie” - mówił - „on mówi poprzez swój nos. On nie ma dobrej wymowy.” I powiedział: „Jego gramatyka jest w ogóle najgorsza.” I powiedział: „On jest okropny na wejrzeniu. On jest tłusty, okrągły, i ma bokobrody po całej swojej twarzy.” O, nadali mu niemal wszystkie możliwe przezwiska.
Jego menażer podszedł i powiedział: „Panie Moody, oto, co gazeta opublikowała o panu.” Więc on przeczytał, co było tam napisane - przeczytał cały ten artykuł. I zapytał: „Dlaczego w ogóle ktoś przychodzi, by zobaczyć Moody'go?”
A pan Moody powiedział po prostu jedno zdanie: „Hę. Oczywiście, że nie. Oni przychodzą, by zobaczyć Pana.” To było wszystko. Oni nie przychodzili, by... Jeżeli przychodzicie, by zobaczyć Dwighta Moody'go, to byłoby coś innego - on musiałby być kimś, by się na niego patrzyć.
63
Bracie, jeżeli przychodzisz z powodu jakiejś intelektualnej mowy, to ty się tego spodziewasz, tego właśnie oczekujesz. Lecz jeśli przychodzisz, by zobaczyć moc i demonstrację Ducha Świętego, to będzie potrzebna moc Boża z niebios, by tego dokonać. To się zgadza. Jest to zależne od tego, czego szukasz, czego się spodziewasz.
Kiedy ja przychodzę do kościoła, spodziewam się zbawienia. Spodziewam się spotkać świętych ludzi. Spodziewam się ludzi oczyszczonych z grzesznego życia. Tego właśnie oczekuję, ponieważ tego wymaga Bóg. Lecz widzicie, jak popuszczamy cugli?
64
Stary brat Spurgeon, stary metodystyczny kaznodzieja, mój przyjaciel głosił zazwyczaj o... mówił, że popuściliśmy cugli, względnie śpiewał to raczej. On mówił:
Popuściliśmy cugli, popuściliśmy cugli;
Zawieraliśmy kompromis z grzechem.
Popuściliśmy cugli, owce wyszły
Lecz jak dostały się do nas kozły?
Popuściliśmy cugli, to jest prawdą; popuściliśmy cugli. Trzymajcie się Słowa. Bóg jest nieomylny. Bóg jest nieskończonym Bogiem, który nie może się zmienić. On jest nie zmieniającym się, niezmiennym Bogiem, tym samym, który przypadł w dniu wylania Ducha Świętego i napełnił cały dom potężnym szumiącym wiatrem. A rozdzielone języki ognia odpoczęły na nich i wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym. To jest ten sam Bóg, którego wyglądamy dzisiaj. A więc jest to zależne od tego, czego wyglądasz. Nieskończonego Boga!
65
„Jam jest Bóg i nie zmieniam się.” On się nie zmienia. On nie może się zmienić. Jeżeli to jest to, co On dał tym pierwszym czekającym wtedy, to dał On również drugim czekającym, i to dał On trzecim, czwartym. I z każdym, którego On powołuje, postąpi tak samo.
On powiedział: „Jam jest winnym krzewem; wy jesteście latoroślami.” Jeżeli winny krzew wypuści kolejną latorośl, a ona rodzi winogrona, to następna gałąż albo następna latorośl, którą wypuści ten winny krzew, będzie rodziła winogrona. Nie możecie sprawić, żeby jedna rodziła dynie, a druga wodne melony, a trzecia winogrona. Nie możecie tego osiągnąć. Widzicie, to wskazuje na to, że to zostało tam włożone. Jest to winny krzew, który został zaszczepiony, to się zgadza, względnie jakaś latorośl, która została wszczepiona do tego winnego krzewu.
66
Pewnego razu stałem tutaj z bratem John Sharritem. On pokazał mi około czterech lub pięciu owoców cytrusowych na jednym drzewie. Myślę, że to były jabłka granatowe, i... Nie, może to źle powiedziałem. Były to pomarańcze i cytryny i tangeriny i tangela i grejpfruty, wszystkie rosły na drzewie pomarańczy.
I ja powiedziałem: „Lecz bracie John, pragnę cię o coś zapytać. Kiedy one wyrosną i wypuszczą znowu swoje pączki, czy wszystkie będą pomarańczami?”
On powiedział: „Nie. Każda z tych gałęzi - każda z tych małych gałązek, która została odcięta i wszczepiona do tego drzewa... Jeżeli to było drzewo cytryny, jeżeli to była gałązka cytryny, to ona będzie rodzić cytryny.”
Ja powiedziałem: „Lecz co, jeśli oryginalne drzewo wypuści swoją kolejną gałązkę?” On powiedział: „Ona będzie rodziła pomarańcze.” To się zgadza.
Więc bracie, nie możemy przechwalać się jakąś organizacją. To jest wszystko, co mamy - rodzimy owoce organizacji. Będziemy przynosić dowód organizacji. Lecz jeśli wyrosłeś z winnego krzewu, to on wypuścił cię jako nowe stworzenie w Chrystusie. Będziesz rodził życie Chrystusa. Tak mi Bóg dopomóż, będziesz je manifestował. Racja. Będziesz miał to samo przeżycie, które mieli oni na początku. Amen. Ja wiem, że to jest prawdą.
67
Denominacje poszukują intelektualistów. To właśnie jest kłopot. My zielonoświątkowcy spodziewamy się tak bardzo tego szumiącego wiatru, że nie dostrzegamy tego cichego, słabego głosu. Tak ma się ta sprawa. Rozumiecie? Tak jest. Czasami jest to nieoczekiwane. Jeżeli to nie ma cichego, słabego głosu w sobie, względnie jeżeli go ma, wiecie, my tego nie chcemy przyjąć. Czasami naprawdę dobre nauczanie, czasami ono po prostu tnie nas na kawałki i nastroszy nam trochę pióra, wiecie, czasami pomoże nam to trochę. Wy wiecie, że to jest prawdą. Jest to prawda. Tak jest. Coś, co nam pomoże, zrobi nam dobrze.
68
Eliasz usłyszał szumiące wiatry i on wiedział, że tam na zewnątrz był Bóg, lub coś przechodziło koło jaskini. On słyszał deszcz i wszystko inne. Lecz zaalarmowało go to, gdy On przechodził w tym cichym słabym głosie. On widział Go, przychodzącego w deszczu. On widział go przychodzącego w ogniu. On słyszał te wiatry i słyszał ten deszcz; on słyszał ogień i widział ogień, i wszystko. Lecz zaalarmował go ten cichy słaby głos, który przyszedł. Więc on włożył zasłonę na swoją twarz i wyszedł. O, bracie, to było właściwe.
Co powinniśmy czynić? Powinniśmy słuchać głęboko w naszym sercu, aż usłyszymy głos Boży. Potem wyjdźmy według tego głosu i wierzmy, że on jest prawdą. Tak jest.
Lecz ja zastanawiam się dzisiaj, bracie, czy my nie dostrzegamy jeszcze Ducha Świętego między nami. Zastanawiam się, czy ludzie z naszym dzisiejszym nastawieniem - czy my nie dostrzegamy i nie rozpoznajemy, że to jest Duch Święty? Rozumiecie?
69
Ja wiem - mówię może do niektórych z obcych w tym obozie dzisiaj wieczorem: Niektórzy ludzie żyją może takim życiem, za jakie powstydziliby się sami. To może być prawdą. Lecz mój bracie, siostro, oni nie mają tego, o czym mówią. To się zgadza. To prawda. Lecz nie oceniajcie ich według tego.
Kiedy wyjechałem do Indii, był tam pewien człowiek, który chciał mi udowodnić, że potrafi leżeć na ostrzach. Inny chciał chodzić po ogniu. On chciał czynić wszystkie te rzeczy, by pokazać, co potrafi uczynić za pięciocentówkę czy za dziesięciocentówkę, albo za centa - cokolwiek mu człowiek da. Lecz słuchajcie. On odgrywał tam rolę obłudnika. Lecz w głębi tego kraju było kilku uczciwych ludzi, którzy byli absolutnie przekonani, że czyniąc to składają ofiarę jakiemuś bogu, przebywającemu gdzieś. Lecz on odgrywał rolę obłudnika.
My mamy to samo. To się dokładnie zgadza. Niektórzy mężczyźni i kobiety są po prostu tak zwanymi chrześcijanami; oni próbują tylko udawać, że mają Ducha Świętego i skłaniają po prostu pozostałych, aby postępowali tak samo!
70
Jak mówiłem niedawno wieczorem, kiedy na początku stanąłem za kazalnicą - ja tam przyszedłem i obserwowałem dr Davisa, w jaki sposób on głosił. A ja właśnie otrzymałem licencję nauczyciela, więc wystąpiłem za kazalnicę. I pomyślałem sobie: „Słuchaj, wiesz co? Ja potrafię głosić tak samo.”
Wystąpiłem więc za kazalnicę i wymachiwałem moimi rękami tak samo jak on to robił, podskakiwałem tam i z powrotem tak samo, jak on podskakiwał i mówiłem po prostu: „Alleluja, chwała Bogu” i „Alleluja, chwała Bogu” i „Alleluja, chwała Bogu.”
I potem, kiedy zszedłem z podium, zanim się spostrzegłem, wszystkie stare kobiety podchodziły i mówiły: „O, to było cudowne, Billy.”
71
Lecz stary dr Davis siedział tam, stary prawnik, wiecie, i patrzał na mnie, ot tak. Ja zapytałem: „Jak mi się udało, doktorze Davis?”
On odrzekł: „Fatalnie. Było to najgorsze z tego, co kiedykolwiek słyszałem.” On mnie naprawdę osadził na miejscu. On powiedział: „Pragnę, abyś przyszedł do mojego gabinetu jutro po południu o drugiej godzinie.”
Ja rzekłem: „W porządku, doktorze Davis.”
Wszedłem do środka cały przygnębiony, wiecie. On spojrzał na mnie i powiedział: „Sądzę, iż odczuwasz tak, że mi nigdy nie wybaczysz, Billy.”
Ja odrzekłem: „Nie. Pragnę się dowiedzieć, dlaczego.”
On powiedział: „Gdy na początku zacząłem praktykować prawo” - powiedział - „obserwowałem pewnego prawnika. I niewątpliwie to samo robiłeś ty - obserwowałeś mnie” - powiedział on - „widziałem bowiem, że próbowałeś naśladować wszystkie moje ruchy, które ja robię.”
Dalej powiedział: „Lecz czy wiesz co? Powodem, dlaczego ci rzekłem: ‚Najbardziej fatalne z tego, co kiedykolwiek słyszałem,' było to, że nie przyniosłeś ani odrobiny ze Słowa Bożego. Ty tylko płakałeś i parskałeś, roztkliwiałeś się i zawodziłeś.” Powiedział: „Nie powiedziałeś ani jednej rzeczy ze Słowa Bożego.” Tak powiedział.
72
I powiedział: „Ja stanąłem na sądzie i próbowałem bronić kobietę w sprawie rozwodu. I powiedziałem: ‚Ta biedna zwykła kobieta (buu-buu), ta biedna młoda kobieta (buu-buu)' i kontynuowałem moją obronę w ten sposób.”
I powiedział: „Pewien stary adwokat siedział tam naprzeciwko i patrzył się ot tak przez około pół godziny, aż ja skończyłem z moim lamentowaniem i płakaniem, i aż zabrakło mi niemal głosu.” Powiedział: „Ten stary adwokat powiedział: ‚Wysoki sądzie! Ile z tych bzdur będzie sąd jeszcze znosił'?”
Dalej mówił: „Udałem się do tego starego adwokata i on mi przygadał. Powiedział mi: ‚Wiesz co? Ty robiłeś wiele hałasu i tak dalej. To było w porządku. Lecz ty nie przedłożyłeś żadnego argumentu prawnego. Jest potrzebne prawo, aby unieważnić tę sprawę'.”
73
Bracie, o tym właśnie rozmyślam również dzisiaj wieczorem. Musi to być ta sama rzecz, bracie. Bez względu na to, jak wysokie wykształcenie posiadamy, jak jesteśmy intelektualni, czy cokolwiek jeszcze, musimy mieć pewną moc i demonstrację Ducha Świętego, by udowodnić, że to jest Bóg, i to naprawi twoje życie, to będzie prowadzić i manifestować to samo życie, którym żył Jezus Chrystus. Amen.
74
On obiecał, że w ostatecznych dniach czasu wieczornego będzie światłość. Prorok podał tę obietnicę. Widzimy, że słońce wschodzi geograficznie na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. I to samo słońce, które wschodzi na wschodzie, jest tym samym słońcem, które zachodzi na zachodzie. Wiemy, że to jest prawdą.
Gdzie rozpoczęła się cywilizacja? Na wschodzie. To się zgadza. Ona podróżowała razem ze słońcem, a teraz jest na zachodnim wybrzeżu. Gdyby poszła jeszcze dalej, przyszłaby znowu na wschód. Wschód i zachód spotkały się - cywilizacja. Pragniemy to obserwować na chwilę.
75
Przypomnijcie sobie, że prorok powiedział: „Nastanie dzień, który nie będzie ani jasny ani ciemny, ponury dzień. Lecz w czasie wieczornym będzie światło.” Zważajcie teraz. Czasu wieczornego będzie światło.
Syn Boży świecił Swoją sprawiedliwością i mocą na ludzi wschodu około dziewiętnaście stuleci temu. A potem przyszedł następny odcinek czasu, w którym mieliśmy intelektualne nauczanie. Przeżywaliśmy wspaniały czas. Zakładaliśmy kolejne organizacje. Czyniliśmy wielkie rzeczy i to jest dobre. Jest to po prostu taki mglisty dzień. Uważam, że tutaj w Phoenix nie macie ich, lecz tam na wschodzie mamy je. Bywa trochę pochmurno i jest dosyć światła abyśmy się mogli poruszać, lecz słońce nie świeci. Ono gdzieś świeci, ponieważ nie byłoby jasno, gdyby nie świeciło, lecz nie jest to jasne światło słoneczne.
76
Lecz potem w czasie wieczora mroki rozstępują się i to samo słońce, które świeciło na wschodzie, świeci na zachodzie. Potem ten sam Jezus, ten sam Duch Święty, który przypadł wtedy na ludzi wschodu, przeszedł przez czas organizacji i zstąpił znowu w dniach ostatecznych, by świecić tą światłością na zachodni horyzont. Jest to ten sam Jezus, ta sama rzecz, ten sam miłujący Bóg. On jest tutaj dzisiaj wieczorem w postaci Ducha Świętego. Przychodzi... On jest niezmiennym Bogiem. On się po prostu nie może zmienić. Nie, On przychodzi w nieoczekiwany sposób, czyniąc cuda w różny sposób, dokonuje Swoich cudów w tajemniczy sposób; tak dokonuje Swoje cuda.
77
Lecz pamiętajcie, Jezus powiedział: „Jak było w dniach Sodomy, tak będzie w czasie przyjścia Syna człowieczego.” Nikt nie może wątpić w to, co On powiedział: „Jak było w dniach Sodomy...” W Sodomie było to tuż przedtem, nim spadł ogień i spalił Sodomę i Gomorę. A teraz jesteśmy tuż przed uderzeniem tej godziny północy - przed powtórnym przyjściem Chrystusa, a świat ma zostać zniszczony ogniem.
78
Co się stało? W owym czasie były trzy kategorie ludzi, a dzisiaj są też trzy kategorie ludzi. Po pierwsze byli tam Sodomici - ten świat; był tam Lot i jego rodzina - kościół, formalny intelektualny typ; i był tam Abraham i jego grupa. Abraham i jego grupa znajdowali się tam na wzgórzu - ten wybrany i wywołany kościół. Zapamiętajcie to sobie.
Zatem, były tam trzy grupy: Sodomici - grzeszni, niegodziwi - jak dzisiejszy świat; był tam członek kościoła, letni, chłodny - Lot i jego grupa. Był tam Abraham - ten wywołany z tego wszystkiego i znajdował się na pustyni, i miał trudne życie. To się zgadza. A Pan zstąpił do niego w postaci Mężczyzny - ten Mówca spośród owych trzech aniołów, którzy tam stanęli.
79
Ktoś pytał się mnie niedawno: „Bracie Branham, chyba nie wierzysz, że to był Bóg?”
Ja odrzekłem: „Był to Bóg, ponieważ... Słuchajcie teraz. Abraham nazwał Go P-a-n-e-m dużą literą, a każdy znawca Biblii wie, że P-a-n dużą literą to Elohim, którym jest Bóg.”
On powiedział: „Jak On mógłby w ogóle...” Kwestionował Go, mówiąc: „Bóg spożywający pokarm?”
Ja odrzekłem: „Oczywiście.” I powiedziałem: „Bóg po prostu wyciągnął rękę i wziął garść kosmicznego światła i cokolwiek On musiał zebrać razem - trochę związków organicznych i kosmicznego światła, i trochę wapnia i potasu, i powiedział: „Fiuu! Wstąp do tego, Gabrielu. Fiuu! Wstąp do tego Michale. Fiuu” - i On sam wstąpił do tego.
80
On był Bogiem. Wy jednak nie dostrzegacie. Kim On jest. On jest niezmiennym Bogiem. Cieszę się, że wierzę w Niego dzisiaj wieczorem, ponieważ pewnego dnia moje życie, moje ciało z jego szesnastoma pierwiastkami będzie z powrotem w prochu ziemi. Lecz On powie: „William Branham,” a ja powstanę. On dmuchnie oddechem życia do tego i powie: „Oto jesteś.” On ominie urodzenie z mojej matki, i tak dalej. Rozumiecie?
Podobnie jak Jezus przy swoim pierwszym cudzie, gdy On zamienił wodę w wino. Ostatecznie mogłoby to być wino, lecz On ominął całą tą procedurę i rzekł: „Zamieniam wodę w wino.” Przy zmartwychwstaniu On nie powie: „Panie i pani Branham, wstąpcie znowu w stan małżeński i zrodźcie Williama.” On przemówi, a ja wyjdę. Amen. Taki On jest. On jest Bogiem.
81
Oczywiście, On to uczynił. Zstąpił tam na ziemię przed Abrahama. Obserwujcie teraz, co On uczynił. Przypomnijcie sobie, oni szli - dwaj aniołowie poszli dalej i głosili w Sodomie. Czy się to zgadza? Oni tam mieli nabożeństwo. Lecz co oni czynili? Oni nie zrobili zbyt wielu cudów, lecz co uczynili? Oni uderzyli tych sodomitów ślepotą. A obecnie mamy tych samych aniołów, głoszących dzisiejszemu formalnemu kościołowi: Billy Graham i tak dalej. I co zaślepia ten świat? Czyni to Słowo. Głoszenie Słowa zaślepia niewierzących.
82
Lecz obserwujcie ten wybrany, wywołany kościół - tego anioła, który rozmawiał tam z Abrahamem. Przypomnijcie sobie, jego imię kilka dni przedtem brzmiało Abram; imię jego żony Sarai, S-a-r-a-i. Lecz On... Bóg spotkał się z Abrahamem w postaci Ducha i zmienił jego imię z Abram na Abraham, z Sarai na Sara. I obserwujcie tego anioła w przyprószonym odzieniu. On powiedział: „Abrahamie, gdzie jest twoja żona, Sara?”
Myślę, że Abraham musiał sobie powiedzieć: „Moje prowadzenie było właściwe. Ja po prostu coś odczułem; ten Człowiek był inny.” On odrzekł: „Ona jest w namiocie, który jest tam za Tobą.”
Jak On wiedział, że on ma żonę? Jak On wiedział, że jego imię zostało zmienione? Jak on wiedział, że ona - te warunki... Powiedział: „Ja nawiedzę was według czasu życia.” Jak On w ogóle wiedział, że Abraham był żonaty? „Gdzie jest twoja żona, Sara?” On powiedział (zważajcie teraz): „Ja (ten zaimek osobowy), Ja nawiedzę was według czasu życia.” Widzicie, kim On był. Widzicie? Widzicie, kim On był. I On powiedział...
83
A Sara w namiocie rzekła: „Jak mogę ja...” Ona się zaśmiała. Innymi słowy parsknęła trochę śmiechem, wiecie, zaśmiała się w sobie. Powiedziała: „Słuchaj no. Jak mogę przeżyć znowu rozkosz?” Abraham miał sto lat, a Biblia jasno mówi tam, że oni byli obaj starzy i podeszli w latach. Z Sarą było już tak przez długi czas - Abraham - jego ciało było tyle warte co martwe, a jej łono było wyschnięte i obumarłe od wielu lat.
„Ja nawiedzę was według czasu życia i wy urodzicie to dziecko.” Zwróćcie teraz uwagę, zanim zakończę.
A Sara zaśmiała się, mówiąc: „Jak mogłoby się to w ogóle stać? Ja taka stara, jaką jestem, a mieć znowu rozkosz, a mój pan również (zwróćcie teraz uwagę na to małe „p” - pan, Abraham), on jest również stary.„
A anioł powiedział: „Dlaczego się Sara śmieje?” O, moi drodzy.
84
Przypomnijcie sobie, Jezus powiedział: „Jak było w dniach Noego i w dniach Sodomy, tak będzie przy przyjściu Syna człowieczego.” Co to znaczy? Jest to Bóg, Duch Święty, przebywający w ludzkim ciele w tych poświęconych naczyniach, które krew Syna Bożego oczyściła przez wiarę. A Bóg mieszka w tych naczyniach, wykonując i czyniąc dalej dzieła Jezusa Chrystusa, czyniąc Go tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki.
85
Jeżeli jesteśmy ochrzczeni przez Ducha Świętego do tego ciała, to stajemy się ciałem Chrystusa. W takim razie zmartwychwstaliśmy razem z Nim. Kiedy On wstał z martwych, my powstaliśmy również, razem z Nim w zmartwychwstaniu; ponieważ On jest głową, a głowa i ciało jest razem. Zatem dzisiaj Chrystus jest w kościele - w was.
A Jego dzieła, które On kiedyś czynił (Ew. Jana 14,12): „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię, i on czynić będzie.” To się zgadza. List do Hebrajczyków 13,8: „Jezus Chrystus ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki.” Widzicie to tam?
Ludzie nie oczekują, że to będzie w ten sposób. Oni uważają, że jesteśmy bandą niepiśmiennych ludzi; nie wiedzących nawet, o czym mówimy. Oni sobie myślą, że to jest jakaś banda marionetek. Lecz my - może tacy jesteśmy, w tym sensie, jak oni mówią o tym. Lecz my przyjęliśmy Ducha Świętego w ten sposób, jak Bóg Go wylał i mamy te same rezultaty, jakie oni mieli wtedy, więc to jest potwierdzeniem tego. On jest niezmiennym Bogiem. My mamy te same rezultaty. Amen.
86
Kiedy umierała moja własna matka, powiedziała: „Billy, ty byłeś...” Ochrzciłem ją wiele lat temu. Ona rzekła: „Ty byłeś jakby duchowym przewodnikiem dla mnie, Billy.”
A ja powiedziałem: „Matko...” Wiecie nasi przodkowie byli katolikami. I powiedziałem...
Gdy się na początku dowiedziałem, że Bóg jest Bogiem... Wiedziałem to przez całe moje życie - od małego chłopca, lecz moi bliźni nie chodzili do kościoła. Więc ja poszedłem do kościoła i rozmawiałem z księdzem, a on powiedział: „To jest właściwy kościół; to jest ta droga.”
Ja odrzekłem: „Dobrze, a Biblia... Czy mógłbym...”
On powiedział: „Ty jesteś w zupełnym zamęcie. Rozumiesz? Chodzi przecież o kościół. Bóg jest w Swoim kościele. Ty musisz wierzyć kościołowi.”
Dobrze, udałem się do luteranów, a oni rzekli: „My jesteśmy tym kościołem. My jesteśmy ciałem wierzących.”
Udałem się do metodystów. Oni rzekli: „My jesteśmy tym ciałem wierzących.”
Udałem się do baptystów. Oni rzekli: „Nie, oni się wszyscy mylą. My tym jesteśmy.”
87
Pomyślałem sobie: „O co tutaj chodzi? Kościół jest ciałem ludzi. A jeden mówi w ten sposób, ten drugi w ten sposób, i w tamten sposób - w taki sposób i w owaki sposób. Coś musi być nie tak.”
Więc powiedziałem: „Udałem się więc prosto do Biblii, mamo, i po prostu czytałem dokładnie, co czynił ten pierwszy kościół. I tak, jak oni czynili to, tak czyniłem to i ja i odniosłem te same rezultaty.” Powiedziałem: „Chwała Bogu. To jest wystarczające dla mnie.”
Jak długo mam te same rezultaty, widzę tego samego Jezusa. Widzę tego samego Boga, który działał w Starym Testamencie i w Nowym testamencie - wtedy w przednicejskim soborze. On działał tam aż do powstania rzymskokatolickiego kościoła, który przyjął dogmaty zamiast Biblii, wyszedł z niego w okresie ciemnych wieków i powrócił przez Luthra, Wesley'a, i ciągle dalej aż do Laodycejskiego wieku kościoła.
A czasu wieczornego będzie światło. Bóg wywoła sobie kościół, z taką pewnością jak ja stoję tutaj. I widzimy tego samego Ducha Świętego czyniącego te same dzieła i tą samą rzecz, dzięki tym samym obietnicom. Błogosławione bądź imię Pańskie.
88
Niezmienny Bóg da ci tego samego Ducha Świętego, którego dał im wtedy, bez reszty. On będzie czynił te same sprawy, które On czynił, gdy był tutaj na ziemi - dla każdego mężczyzny i kobiety, którzy temu uwierzą i przyjmą to. Jeżeli masz Ducha Świętego, uchwyć się tego jak Jakub i trzymaj się tego tak długo, aż przyjdą pozytywne rezultaty. Amen. Więc wierzcie temu, przyjaciele. I w niespodziewanym czasie i na nieoczekiwanym miejscu...
Lecz jeśli On będzie to czynił na nieoczekiwanym miejscu, o ileż więcej będzie to czynił dzisiaj wieczorem na oczekiwanym miejscu? Gdzie spodziewamy się zobaczyć, jak się to dzieje? Pochylmy nasze głowy na chwilę.
89
Kiedy mamy pochylone nasze głowy i ja ufam, że wasze serca są pochylone również... Wybaczcie mi, że trzymałem was tak długo - aż do dziewiątej. Lecz chciałbym wam zadać to pytanie: Wiecie, może nie spotkamy się już ponownie. Być może dla wielu z nas nie nastanie już brzask dnia.
A gdyby tak było, żebyśmy już nigdy nie ujrzeli kolejnego brzasku dnia, czy spotkamy się tam za rzeką? Czy tam będziesz? Czy masz pokój w sercu i tę pewność (pewność według Pisma Świętego, jak ci ludzie, o których mówiłem wczoraj wieczorem), że gdy spotkałeś się z Bogiem, miałeś przeżycie zgodne z Pismem Świętym i Bóg zmienił twoje życie kompletnie, i teraz już nie jesteś więcej tym samym człowiekiem - przekształconym tylko i wypolerowanym, lecz jesteś nowym stworzeniem, nowym stworzeniem w Chrystusie?
90
Jeżeli nie jesteś takim... Nie mamy tu miejsca, żebyście mogli stanąć przy ołtarzu. Lecz chciałbym poprosić o waszą szczerość. Jeśli mielibyście pragnienie, abym się modlił o was tu za kazalnicą, wiedząc, że pewnego dnia będę musiał spotkać się z wami znowu i spotkam się z moimi słowami, które powiedziałem dzisiaj wieczorem, czy chcielibyście wszyscy, kiedy macie pochylone swoje głowy i oczy zamknięte - czy podnieślibyście swoją rękę na znak tego: „Módl się o mnie, bracie, bo ja chcę być takim.”
Niech ci Bóg błogosławi, niech błogosławi tobie, niech błogosławi tobie, młoda pani. Niech ci Bóg błogosławi. Wy, tam na zewnątrz, gdziekolwiek, podnieście swoje ręce - wy przy oknach, gdziekolwiek jesteście. Bóg będzie was błogosławił. Podnieś tylko rękę w głębokiej szczerości i powiedz: „Boże, bądź mi miłościwy. Ja zawsze chciałem być takim, bracie Branham, lecz jakoś nie potrafiłem tego osiągnąć.”
91
O, drogi przyjacielu, czy nie chcesz uchwycić się czegoś? Wierz mi jako Jego słudze. Duch Święty ma rację. Nie pozwól, żeby ci Go ktoś wybił z głowy. Trzymaj się Bożej niezmiennej ręki, przyjacielu chrześcijaninie. Jeżeli przyłączyłeś się tylko do kościoła, jeżeli zostałeś tylko ochrzczony w wodzie, a nie zostałeś jeszcze ochrzczony Duchem Świętym, nie zostałeś jeszcze naprawdę odrodzony.
Ty mówisz: „Bracie Branham, ja mówiłem językami, ja czyniłem to, albo czyniłem tamto.” Ja wierzę w to również. Mówiłem wam to. Lecz pamiętajcie, wy możecie tańczyć w Duchu; możecie mówić językami. Ja widziałem Hindusów, czyniących to. Widziałem czarowników mówiących językami i wykładających je. I słyszałem... Pewnego razu wszedłem do obozu, gdzie byli... Niektórzy bracia szli tam również, widzieli stół popisany obcymi językami i przyszło pióro, i pisało obcymi językami; a oni to odczytywali. Rozumiecie? Wszystkie te sprawy, to jest - to mógł być diabeł.
92
Lecz bracie, jeżeli naprawdę mówisz językami, a potem żyjesz dalej tym życiem, którym dawniej żyłeś, to z twoim przeżyciem jest coś nie tak. Rozumiesz? Jeżeli masz to... Jeżeli mówienie językami jest jedyną rzeczą, na której polegasz, to nie próbuj tego. Wpadniesz do wodospadu, a twoja łódka nie wytrzyma tego. Lecz mając...
Jeżeli są języki, te ustaną. Jeżeli są proroctwa, te zawiodą. Lecz kiedy przyjdzie to doskonałe... O, ta miłość Boża tak bogata i czysta, niezgłębiona i mocna. Wtedy wszystkie inne dary będą współdziałać bezpośrednio z nią. Rozumiesz? To są dary Ducha Świętego, które ci są dane: mówienie językami, prorokowanie, wykładanie języków i cokolwiek jeszcze. One są ku zbudowaniu kościoła, ku zbudowaniu ciała. Lecz najpierw przyjmij Ducha Świętego, a zobaczysz, że twoje życie jest zmienione.
93
Było około osiem czy dziesięć podniesionych rąk, od czasu, kiedy mówiłem. Czy będzie jeszcze ktoś, zanim się będę modlił? Niech ci Bóg błogosławi, pani. Niech ci Bóg błogosławi siostro. Czy byłby jeszcze ktoś? Podnieś tylko swoją rękę i powiedz w głębokiej szczerości: „Bracie Branham, wspomnij mnie.” Niech ci tam Bóg błogosławi, bracie. Czy ktoś jeszcze? Powiedz tylko: „Módl się o mnie.” Ja mogę się tylko modlić o ciebie, mój przyjacielu. Niech ci Bóg błogosławi, pani. I niech ci Bóg błogosławi, siostro. On teraz widzi twoją rękę.
Przypomnijcie sobie, Jezus powiedział: „Kto słucha Moich słów i wierzy Temu, który Mnie posłał, ma żywot wieczny i nie przyjdzie na sąd, ale przeszedł ze śmierci do życia.” Musimy temu wierzyć całymi naszymi sercami. Wierzcie temu po prostu wszystkim co jest w was, a Bóg zatroszczy się o resztę.
94
Niebiański Ojcze, przekazuję Ci teraz tych słuchaczy i moje nie uszeregowane, nerwowo wypowiedziane słowa dzisiaj wieczorem. Panie, stoję tutaj mając współczucie do tych ludzi, stojących tam z ich chorymi kończynami. Boże, ja żądam ich dusz. Panie, przyniosłem to Słowo w mój biedny, pokorny sposób, jak najlepiej potrafiłem, Ojcze, weź to małe nasienie i zasiej je do serc tych ludzi. I ja żądam ich duszy, aby nie byli zgubieni, lecz aby stanęli w owym dniu tam po drugiej stronie przy zmartwychwstaniu. Spełnij to, Panie.
95
Ty jesteś Bogiem. Nie ma innego Boga prócz Ciebie. Poganie mają posążki; my mamy żyjącego Boga, jedynego prawdziwego żyjącego Boga. Możemy rozmyślać o Tobie, Ojcze, znajdującym się w wieczności, miliony razy jaśniejszej od dziesięciu miliardów słońc. O Boże, przyświecaj nam. Ty stworzyłeś światy, umieściłeś wielki system słoneczny w przestrzeni kosmicznej, a potem zstąpiłeś na ziemię, by zbawić grzesznika, i jesteś na tyle zainteresowany nami, że jesteś tutaj w tej małej kaplicy dzisiaj wieczorem z tymi ludźmi, chrześcijanami. Bo Jezus dał nam Słowo: „Gdziekolwiek dwaj lub trzej są zgromadzeni w Moim imieniu, tam Ja jestem wśród nich.”
Zbaw teraz tych ludzi, Ojcze. To jest wszystko, o co Ciebie umiem poprosić, i wierzę, że Ty odpowiesz na moją modlitwę. I modlę się, żeby jutro byli tutaj w kościele i byli gotowi do chrztu, a nawet jeszcze dzisiaj, jeżeli nie zostali jeszcze ochrzczeni. I ja się modlę, żebyś ich ty napełnił Duchem Świętym. Pozwól im trzymać się tej rzeczywistej prawdy Bożej tak długo, aż śmierć wyzwoli ich. Modlę się w imieniu Jezusa. Amen.
96
Słuchacze, chcę wam zadać jedno pytanie, uroczyście i święcie. Za kilka chwil zakończymy. Jak już powiedziałem, może nie spotkamy się już znowu. Mam nadzieję, że się spotkamy. Lecz pamiętajcie, będziemy musieli zdać rachunek z dzisiejszego wieczoru, gdy przyjdziemy na sąd. Ja będę musiał zdać rachunek z tego, co powiedziałem, z tego, co czynię. Z tego wszystkiego będzie trzeba zdać rachunek Bogu. A jeśli zostanę znaleziony winny, wy wiecie, co mi się stanie. Wolałbym raczej umrzeć jako grzesznik, lecz nie pozwólcie mi umrzeć jako zwodziciel. Więc pozwólcie mi być prawdomównym, uczciwym.
97
Słuchajcie teraz. Jeżeli Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, i ja się modlę o to... Ja nie wiem, czy On to uczyni, bo tu jest tylko mała ilość słuchaczy, a tam ludzie stoją i jest już pora - ja bardzo przeciągnąłem. Byłoby trudno ustawić tutaj kolejkę modlitwy, lecz ja będę się modlił o was w audytorium. Pozwólcie... Ja się modlę, żeby Bóg dał wam coś, na co możecie położyć swoje ręce jak uczynił to Jakub, że nie mieliście (rozumiecie?), coś, na co możecie położyć swoje ręce.
98
Teraz do was, ludzie w audytorium, którzy cierpicie. Mówiłem do was o aniele, który zstąpił na ziemię, a był to Bóg zamanifestowany w ludzkim ciele, bowiem On jest zamanifestowany w nas, jeżeli jesteśmy wierzącymi. A potem, kiedy On był odwrócony swoimi plecami... On dostrzegł, co mówiła i czyniła Sara wśród słuchaczy.
Potem pewnego razu, aby wam to jaśniej przedstawić, On przechodził przez tłum ludzi, a była tam biedna kobiecina, która prawdopodobnie była tak zniechęcona, jak ktokolwiek tutaj...
Zazwyczaj rozdajemy... Ubiegłego wieczora wpadliśmy w małe podniecenie. I mieliśmy tak wielu ludzi, pragnących modlitwy. Poleciłem synowi, aby tu przyszedł i rozdał kilka kart modlitwy, kiedy jeszcze głosiłem. A więc, czasami ludzie przechodzą tam i z powrotem, do tyłu i do przodu. I wy wszyscy pragniecie iść na lekcję szkoły niedzielnej. Ktoś powiedział mi na zewnątrz: „Wypuść ludzi wcześnie, ponieważ ci ludzie muszą jechać samochodami i powrócić tu jutro na dopołudniowe nabożeństwo.”
Pragnę dotrzymać tego przyrzeczenia. Powiedziałem: „Ja to zrobię, ja to uczynię.” Rozumiecie? I pragnę, abyście się trzymali...
99
To jest główna rzecz - trzymać się czegoś, co jest rzeczywiste. Ilu z was wierzy, że Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki? Gdybym wam powiedział, że duch Johna Dillingera odpoczął na mnie, to byłbym w społeczeństwie niebezpiecznym człowiekiem. Miałbym pistolety i byłbym wyrzutkiem społeczeństwa. Gdybym wam powiedział, że duch jakiegoś wielkiego artysty odpoczął na mnie, to spodziewalibyście się, że namalowałbym taki obraz, jaki potrafił namalować ten artysta. Gdybym wam powiedział, że duch Houdini'ego - mistrza w uciekaniu jest we mnie, spodziewalibyście się, że czyniłbym takie rzeczy jakie on czynił. Gdybym wam powiedział, że duch jakiegoś wielkiego muzyka odpoczął na mnie, spodziewalibyście się, że dotknąłbym się tych klawiszy w mistrowski sposób, ponieważ jego duch odpoczywa na mnie. Rozumiecie?
100
A jeżeli wam mówię, że Duch Chrystusa odpoczywa na mnie, to będę czynił dzieła Chrystusa. Chrystus powiedział, że Bóg był w Nim. Bóg był w Chrystusie jednając świat ze Sobą. My wszyscy wiemy, że Bóg reprezentował samego Siebie w Chrystusie, by pojednać świat ze Sobą. On był Emanuelem. Jezus powiedział: „To nie Ja czynię te dzieła. Jest to Mój Ojciec, który przebywa we mnie, On czyni te dzieła.”
Przechodził przez tłum z tym samym Duchem w Sobie, a pewna niewiasta dotknęła się rąbka Jego szaty. On nie odczuł tego fizycznie. Wy wiecie, że nie. Oczywiście, że nie, ponieważ palestyńskie odzienie, jeżeli ktoś wie, miało i bieliznę osobistą, a było to wielkie luźne odzienie zwisające w dół ot tak. Więc On nie mógłby... On w ogóle nie czuł tego, a wszyscy byli wokół Niego. Lecz ona dotknęła się Jego szaty wiarą.
101
Ślepy Bartymeusz dotknął się Jego szaty pewnego dnia przy bramie, ponieważ On wcale nie usłyszał jego krzyku. Niektórzy z nich wołali: „Hej, ty który wskrzesiłeś z martwych. Tutaj jest cały cmentarz pełny martwych. Chodź i uczyń to” i naśmiewali się z Niego; a kapłani i wszyscy: „Chodź, uczyń to i uczyń tamto.” On nie powiedział ani słowa.
Lecz ślepy żebrak? O Boże, Jezus zatrzymał się i powiedział: „Przyprowadźcie go tutaj.” Rozumiecie?
102
Ta kobiecina widziała, że nie mogłaby zwrócić na siebie Jego uwagi, ponieważ rabini, kapłani i wszyscy byli wokół Niego, i wszyscy... I ona dotknęła się Jego szaty, a Jezus zatrzymał się i powiedział: „Kto się Mnie dotknął?”
A Piotr jakby napominając Go powiedział: „Kto dotknął się Ciebie? Wszyscy dotykają się Ciebie. Dlaczego mówisz coś takiego?”
On powiedział: „Lecz ja dostrzegam, że cnota, że moc wyszła ze mnie. Ktoś dotknął się mnie w szczególny sposób.” I On rozejrzał się między słuchaczami, aż odnalazł tą biedną kobietę. I jaki był jej kłopot? Ona miała krwotok. A jeżeli ona miała dosyć wiary, by dotknąć się Boga, to wywołało reakcję u Jezusa. A zatem, jeżeli Chrystus jest w nas (namaszczony Duchem Świętym), czy twoje takie same pragnienie nie dotknie się Go tak samo?
103
Pragnę teraz poprosić was, kaznodziejów, o coś. Czy Biblia mówi, że Jezus Chrystus jest najwyższym Kapłanem w tej chwili, który może współczuć naszym słabościom. Czy się to zgadza? Ilu z was wie, że to jest prawdą. Biblia mówi to - w Nowym Testamencie. On jest właśnie teraz najwyższym Kapłanem, który może współczuć czemu? Naszym słabościom. Dobrze, zatem jak możesz wiedzieć, że się Go dotknąłeś? Jeżeli On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, to On będzie działał tak samo, jak działał wczoraj. Czy się to zgadza?
104
Dobrze, zatem On nie ma innych rąk na ziemi, prócz moich i twoich. Jego głos na ziemi to nasz głos; nasz głos jest oddany Jemu. Dlatego właśnie zwiastujemy Ewangelię. Wierzymy, że to nie my jesteśmy. Jesteśmy inspirowani, by głosić te rzeczy, Duch Święty przemawia przez nas. Rozumiecie? My nie wierzymy, że możemy to czynić. Oczywiście, że nie. Ja wiem, że ja nie potrafiłbym. I my to wiemy; jest to inspiracja Ducha Świętego.
Zatem, jeżeli człowiek głosi coś sprzecznego i zaprzecza Słowu, to jak mógłby Duch Święty napisać to Słowo, a potem odwrócić się i zaprzeczać Mu przez człowieka? On tego nie może czynić. Musi to być Słowo. Ono musi przejawić się dokładnie w ten sposób, jak jest napisane, zupełnie dokładnie.
105
Jeżeli On jest najwyższym Kapłanem... Trzymajmy to jedno miejsce Pisma, przyjmijmy je po prostu. Jeżeli On jest najwyższym Kapłanem, który może współczuć naszym słabościom, to jedyny sposób, jak moglibyście poznać, że On... Jeżeli On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, On będzie postępował zupełnie dokładnie tak, jak postępował, gdy ta niewiasta dotknęła się Go. A zatem, jeżeli ja jestem Jego sługą, a Jego Duch jest we mnie, możecie się dotknąć Jego szaty, gdziekolwiek jesteście. To by nie...
Moje odzienie nie miałoby żadnego znaczenia. Ja jestem człowiekiem, grzesznikiem zbawionym z łaski. Więc ono nie jest niczym więcej niż twoja żona, twój mąż, ktokolwiek to może być, twój pastor, my wszyscy jesteśmy tacy sami. Lecz On jest najwyższym Kapłanem. Ja nie jestem najwyższym Kapłanem. On jest.
Gdybyście dotknęli się mnie, nie pomogłoby to; lecz dotknąć się Jego - tak. Lecz jeśli ja mogę podporządkować siebie Jemu... Ja jestem po prostu takim jak ten mikrofon tutaj. Ten mikrofon jest kompletnie niemy, dopóki ktoś nie mówi do niego. Czy to prawdą? Dobrze, zatem...
106
Nie znam żadnego z was - tam wśród słuchaczy. A gdybym Go zobaczył nad kimś z was, którego znam, nie powiedziałbym nic. Znam brata i siostrę Dauch siedzących wprost tam. I myślę, że to jest ten mały brat Grek tutaj - z Grecji, ale nie mogę sobie przypomnieć jego nazwiska. Dawid. A prócz tego myślę, że to jest - ci ludzie wprost tutaj - te trzy czy cztery dziewczyny wprost tutaj w tym pierwszym rzędzie - ja je znam, ponieważ one są z Georgii i z drugiej strony, z Tennessee. One są - przychodzą do mego zboru. Niektórzy z tych ludzi jeżdżą tysiąc pięćset mil w niedzielę - każdej niedzieli, gdy głoszę.
Oprócz tego myślę, że siedzi tam siostra Evans, siostra Ungren i inni, a brat Evans siedzi tuż koło nich.
Proszę was teraz słuchacze, ilu z was tutaj jest chorych i wiecie, że ja was nie znam i nie wiem nic o was? Podnieście swoje ręce. Miejcie wiarę.
107
Niebiański Ojcze, Ty znasz moje serce, i ja nie przychodzę po to, by zrobić na podium jakiś pokaz o Tobie, Panie. Ty tego nie musisz czynić. Jeżeli Ty nie chcesz tego czynić, Ojcze, nie jest to według Twojej Boskiej woli, to po prostu zamknij to nabożeństwo. My odczuwamy, że Duch Święty był tutaj i błogosławił nam.
Skoro jednak mówiłem na ten temat. „Jam jest Bóg i nie zmieniam się”... Wtedy, gdy Ty chodziłeś tutaj na ziemi w ludzkim ciele jako Emanuel, biedna kobieta dotknęła się Twojej szaty pewnego dnia i ona miała taką wiarę, że On to odczuł. A Twoje Słowo mówi, Ojcze, że dzisiaj wieczór ten Jezus, Twój Syn, jest naszym najwyższym Kapłanem, i On może ciągle współczuć naszym słabościom.
108
Są tutaj ludzie, którzy są chorzy. Modlę się, Ojcze, żebyś Ty pozwolił im, przynajmniej jednemu, czy dwom, czy kilku ludziom tutaj Panie, aby ludzie mieli coś, czego mogliby się uchwycić, jak Jakub, i wiedzieć, że to jest Duch Święty, i nie puścili się go, dopóki nie zostaną pobłogosławieni. Jeżeli zechcesz uczynić to teraz, Panie, każda chora osoba tutaj uchwyci się tej samej obietnicy i pozostanie z nią tak długo, aż będą mieć pewność w swoich sercach, że błogosławieństwo Boże odpoczywa na nich.
Polecam teraz tych słuchaczy Tobie, to poselstwo i mnie samego, do Twojego działania. Przewyższa to wszystko, co ja mogę uczynić, czy ktoś inny stąd może uczynić. Panie, musisz to być Ty. Udowodnij więc, że Ty sam jesteś tu obecny, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki: niezmienny Bóg. Proszę o to w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
109
Odczuwam teraz jego Ducha, rozumiecie, jakby w ten sposób - jest to dar. To nie znaczy, że mam trochę więcej Ducha Świętego, niż miałoby Go małe dziecko. Jest to po prostu dar, który towarzyszy Duchowi Świętemu, aby ożywić Słowo. Więc to - wy nie musicie... Nie musicie się martwić, czy On to uczyni. Jest to zamanifestowane Słowo. Jest to Słowo - zamanifestowane.
Pragnę po prostu, aby każdy z was, słuchacze, rozmyślał o tym w swoim sercu. Pomyślcie tylko o tym. Nie musicie modlić się o to na głos; módlcie się po prostu w sercu. „Panie, ja jestem pewien, że brat Branham nie wie o mnie nic. On nie wie, jaką mam chorobę, on nie wie o mnie niczego. I ja nie próbuję dotknąć się tego kaznodziei. Lecz on powiedział nam tak wyraźnie, że Ty jesteś najwyższym Kapłanem i my to czytaliśmy. I ja Cię proszę, pozwól mu mówić do mnie tak, jak Jezus mówił do tej niewiasty, która dotknęła się Jego szaty. I po prostu...”
110
Względnie jeśli nie jesteś chory, powiedz: „Panie Jezu, pozwól... Ja zawsze byłem trochę sceptyczny odnośnie tego - czegokolwiek z tych rzeczy nadprzyrodzonych. Lecz chciałbym mieć naprawdę coś, na co mógłbym położyć moją rękę. Więc pozwól mu przemówić do tego-i-tego tutaj. Ja modlę się o niego, albo o nią. Niech on przemówi w ten sposób. Ja będę wierzył.”
Ja zabiorę to wszystko daleko od was. Będzie to coś, na co możecie położyć swoje ręce, jak Jakub, i powiedzieć: „To jest to.” On uchwycił się Boga pewnego dnia i powiedział: „Oto jestem. Mogę się tego trzymać.” Czy to sprawiłoby, żebyście wszyscy wierzyli? Jeżeli tak, podnieście swoje ręce. Powiedzcie: „Proszę, wzbudź wiarę we mnie” - wszędzie dookoła - „żebym mógł zobaczyć, jak się to dzieje.” Niech wam Bóg błogosławi. Ja nie mówię, że On to uczyni. Ufam, że On to uczyni.
111
Pewnego dnia schodząc z góry On powiedział: „Wszystkie rzeczy są możliwe, jeżeli tylko potrafisz wierzyć” - do ojca chłopca chorego na epilepsję. Jeżeli tylko wierzymy... Ktoś, kto jest chory i w potrzebie - tylko wierz; wierz temu całym swoim sercem. „Jeżeli wierzysz, wszystkie rzeczy są możliwe.”
„Co mówisz - na co czekasz, bracie Branham?” Wszyscy z was tutaj niewątpliwie byli w Phoenix tak wiele razy i widzieli to. Głoszenie takiego poselstwa jak to... Lecz to jest światłość. Oni mają jej zdjęcie. Każdy z was... Większość z was widziała już tę światłość. Nieprawdaż? Oni mają ją na zdjęciach i tym podobnie, znajduje się w Waszyngtonie D.C. Niedawno zrobiono Jej zdjęcie znowu. Rozumiecie? To świadczy samo o sobie.
112
Jest to Słup Ognia, który prowadził dzieci Izraela po pustyni. Ten Słup Ognia stał się ciałem i mieszkał między nami. Jezus powiedział: „Ja przychodzę od Boga i Ja odchodzę do Boga.” Po Swoim zmartwychwstaniu On wstąpił na wysokości. A kiedy On odszedł, potem spotkał Pawła na drodze do Damaszku i On był znowu światłością. Paweł ją widział, reszta z nich nie widziała jej. Ona go nawet zaślepiła. On był ślepy. I on powiedział, że widział tam tą światłość, świecącą jak słońce. I powiedział: „Panie, kim jesteś?”
On odpowiedział: „Jam jest Jezus; trudno tobie wierzgać przeciw ościeniowi.”
Ta sama światłość - jej zdjęcie... Jeżeli to jest ta sama światłość... Jeżeli to jest ten sam Słup Ognia, ten sam Jezus, który był na drodze do Damaszku przed Pawłem, On będzie czynił te same dzieła. Tak musi być.
Tutaj On jest. Chwała Panu. Dziękuję Ci, Panie Jezu. Niech teraz szatan próbuje coś powiedzieć.
113
Ta młoda pani, siedząca tutaj w niebieskiej sukience ma kłopoty z fistułą i modli się. Wierz całym swoim sercem, a to cię opuści. Czy temu będziesz wierzyć? W porządku, więc możesz to mieć. Nigdy nie widziałem tej kobiety nie widziałem jej nigdy w moim życiu. Te rzeczy są prawdą, pani, nieprawdaż? Jeżeli są prawdą, pomachaj swoją ręką tam i z powrotem. Ty modliłaś się o to: „Panie, pozwól mu...” Miej wiarę.
Tutaj siedzi śliczna młoda pani; siedzi tutaj w krótkim futrze lub czymś podobnym na sobie. Tam jest ta światłość. Czy ją widzicie - unoszącą się wprost tam nad tą kobietą? Ta kobieta jest w poważnym stanie. Ja jej nie znam, nigdy w moim życiu jej nie widziałem.
Jeżeli jesteśmy wzajemnie sobie obcy, to podnieś swoją rękę. Lecz... Słuchajcie, czy to nie jest prawdą? Odczuwasz naprawdę dziwne uczucie wokół siebie, naprawdę miłe, pokorne uczucie. To jest ta światłość. Ja patrzę się prosto na nią. Tutaj. Ty masz guza. Nie tylko jednego, lecz więcej guzów. One są po całym twoim ciele. To się zgadza, nieprawdaż? Czy wierzysz? Bóg cię uzdrawia i czyni cię zdrową. Miej wiarę. Czy wierzysz?
114
Tutaj - młoda pani podniosła swoją rękę tutaj w tyle - siedzi za tym dzieckiem w wózku inwalidzkim. Ja nie znam tej pani, nigdy jej nie widziałem. Jesteśmy sobie obcy, nieprawdaż, pani? Lecz ty się modlisz z powodu dolegliwości serca, żeby cię Bóg uzdrowił. Jeżeli to jest prawdą, pomachaj swoją ręką ot tak. Jezus uzdrowił cię. Idź do domu i bądź zdrowa.
Czy wierzycie teraz całym swoim sercem? „Jeżeli możesz wierzyć, wszystkie rzeczy są możliwe.” Miejcie wiarę. Nie wątpcie w to. Wierzcie po prostu całym...
115
Tutaj siedzi niewiasta - wprost tutaj. Siedzi tutaj parę kobiet od pani Sharritt. Ona tam siedzi i modli się. Ma artretyzm. Wierz w to, pani. Czy temu wierzysz? W porządku. Przyjmij to.
„Czasu wieczornego będzie światło.” Biblia mówi, że będzie. Niezmienny Bóg! Powiedzcie mi, kogo się oni dotknęli. Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Mówię uroczyście z obiema rękami podniesionymi, że nigdy przedtem nie widziałem tych ludzi i nic o nich nie wiem. Lecz On, który jest teraz obecny - ty nie mógłbyś ukryć swojego życia i gdybyś musiał. To się zgadza. On jest tutaj. On jest Chrystusem. On jest rzeczywistym. Jest to Jego obietnica. Ten sam Bóg. Czy nie możecie się tego uchwycić? Uchwyćcie się tego i powiedzcie: „To jest moje; ja teraz wierzę.”
116
Niebiański Ojcze, ja przynoszę tych słuchaczy tobie - tych chorych ludzi. Oni są w potrzebie. Jak cytowaliśmy ubiegłego wieczoru, w owych czasach był młody pasterz, nazywał się Dawid. Otrzymał zadanie troszczyć się o owce swojego ojca. Wielu takich pasterzy siedzi tu również dzisiaj wieczorem, Panie. I on nie miał zbyt wiele, czym mógłby bronić siebie albo bronić te owce, miał tylko procę. To wystarczyło.
Pewnego dnia wtargnął tam lew i porwał jedną z jego owiec, i zabrał ją precz. Dawid wiedział, że Bóg niebios był z nim i on chwycił tą procę i pobiegł za tym lwem. I on zabił lwa, powalił go na ziemię tą procą i przyniósł tę owcę z powrotem żywą.
117
Ojcze, choroba, diabeł - więcej niż lwy porwały wiele z naszych owiec. Ja mam tutaj małą procę. Ona nazywa się modlitwą i wiarą. Nie jest na niej wiele do oglądania w porównaniu z nauką medyczną, lecz Boże, Ty pokieruj tę modlitwę na to właściwe miejsce.
Szatanie, wypuść ich wolno. Ja idę za tą owcą. Wypuść ich na wolność. Ja prowadzę ich z powrotem znowu na pastwisko Ojca dzisiaj wieczorem. W imieniu Jezusa Chrystusa strofuję każdego diabła choroby i wypędzam je z tych ludzi. Niech chodzą wolni od tej godziny, w imieniu Pana Jezusa Chrystusa.
Wszyscy, którzy wierzycie w swoje uzdrowienie, powstańcie na swoje nogi i powiedzcie: „Ja teraz przyjmuję moje uzdrowienie. Wkładam moje ręce na to - to znaczy na Chrystusa i wierzę temu całym moim sercem.” Wasz pastor...