Panowie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa

Jeffersonville, Indiana, USA

61-1224

1
Próbowałem przedzwonić do ciebie dzisiaj po południu, chciałem koniecznie rozmawiać z tobą, ale chyba nie byłeś w domu. Jeżeli masz poselstwo, to je wygłoś, a ja poproszę brata... Oczywiście, jeżeli nie masz, jeżeli nie masz niczego na sercu...
Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz.
[Brat Neville mówi krótko o swojej rozmowie z bratem Branhamem, zaprasza go za kazalnicę i życzy mu błogosławieństwa Bożego - wyd.]
Dziękuję ci, bracie Neville, dziękuję ci. Dobry wieczór, przyjaciele. Mówiłem bratu Neville, że usiłowałem mu przedzwonić do domu dzisiaj po południu. Powiedziałem ludziom w Georgii i w okolicy w ubiegłym tygodniu, że prawdopodobnie nie będę tutaj, bo wielu ludzi przyjeżdża...
I mimo wszystko w czasie świąt Bożego Narodzenia - wiecie są tu małe dzieci i nie można im mówić niczego innego. One po prostu... Jest to dla nich czas świąt i gdyby one nie zawiesiły swojej małej skarpetki, to byłoby coś... Jest to tradycja nawet w naszym narodzie, że one zawieszają skarpetkę lub coś podobnego. Wiecie, ja robiłem to również, gdy byłem dzieckiem. I chociaż to daleko odbiega od „bitej drogi” Pisma Świętego, pomimo tego dzieci są... One słyszą, jak inne dzieci mówią: „Ja dostałem na święta to, a ja dostałem to.” I te małe dzieci stoją dookoła i patrzą się smutno, wiecie. Nie możecie im tego tak wyjaśnić, aby to zrozumiały. Widzicie?
2
Więc ja po prostu - święta istnieją i pozostaną. Nie są to urodziny naszego Pana, rocznica dnia, gdy On się urodził. Jeżeli popatrzycie na globus stwierdzicie, że Judea jest mniej więcej tak daleko od równika, jak nasza miejscowość tutaj. Stwierdzamy więc, że w Judei w tych górach tam jest więcej śniegu, niż tutaj o tej porze roku. Więc pasterze nie mogli być w górach w tym czasie i paść tam swoje owce.
A kolejna sprawa - On... Byłoby to przeciw całej naturze. Rozumiecie? Baranki i inne młode rodzą się na wiosnę, nie o tej porze roku. Baranki nie rodzą się teraz, owce nie kocą się teraz. A On był Barankiem Bożym, rozumiecie, więc wtedy, On urodził się gdzieś w kwietniu, jak oni twierdzą, w połowie kwietnia, czy coś w tym sensie.
3
Lecz nasz 25 grudzień, wiecie, a czynić go dniem urodzin? Jest to dzień narodzin boga słońca, rozumiecie, rzymskiego Baala - boga słońca. Rozumiecie? I słońce jest teraz dokładnie w połowie drogi na swej orbicie. I od 20 do 25 grudnia był wystawiany w Rzymie cyrk, była to uroczystość urodzin boga słońca. A więc oni powiedzieli: „Dobrze, więc aby zadowolić zarówno chrześcijan i pogan, zrobimy z tego zamiast boga słońca, dzień Syna Bożego i boga słońca razem. Zestawimy więc to wszystko razem i uczynimy z niego ten sam dzień urodzin, i ustalimy go na 25 grudnia.”
Wydaje się więc, że to podobało się poganom i nominalnemu kościołowi wtedy, względnie pierwszemu rzymskiemu kościołowi. Było to po prostu w porządku dla nich, więc oni nie martwili się o to. Uczynili ten dzień zarazem urodzinami boga słońca i Syna Bożego.
4
Najdłuższy dzień w roku jest 21 czy 22 czerwca, a najdłuższa noc w roku jest 21 czy 22 grudnia, gdy słońce w systemie słonecznym zaczyna po prostu powracać. Obecnie dni zaczną być o kilka sekund czy minut coraz dłuższe i gdzieś w czerwcu będziemy mieć najdłuższy dzień w roku.
A zatem, święta Bożego Narodzenia istnieją i pozostaną, więc my nie możemy nic zrobić w tej sprawie. Bezdętkowe opony istnieją i pozostaną. Ja ich nie lubię, lecz one istnieją i pozostaną. To się zgadza.
Nieodziane kobiety są tutaj i pozostaną. Szorty - one pozostaną. To wszystko. One stają się z biegiem czasu coraz krótsze, więc ja nie mogę nic uczynić w tej sprawie. Mogę tylko mówić, że to jest złe i muszę to znosić. To prawda.
Grzech istnieje i pozostaje. On jest tutaj i pozostaje. Będziemy mieć to wszystko ciągle dalej i dalej, więc po prostu... On istnieje i pozostanie, aż Jezus przyjdzie. I wszystkie inne sprawy pozostaną tutaj.
5
Nie wierzę... Pozwólcie, że to jasno przedstawię: Ja nie wierzę, że Jezus troszczyłby się o to, którego dnia obchodzicie Jego urodziny, czy to jest 25, 26, czy to jest w kwietniu, maju, czerwcu, lipcu, czy kiedykolwiek to może jest, tylko o to, abyś Mu oddawał cześć każdego dnia.
Lecz rozchodzi się o jedno. Ludzie usunęli świętość z tych świąt i już to nie są święta Bożego Narodzenia, lecz dzień obchodzenia uroczystości. Czy to rozumiecie? My już nie... Słyszycie, jak ludzie mówią: „Będziemy obchodzić święta Bożego Narodzenia.” To jest błędne. Nie powinniśmy obchodzić świąt Bożego Narodzenia. One są dniem oddawania Bogu chwały, nie obchodzenia uroczystości.
6
My obchodzimy rocznicę urodzin Lincolna, obchodzimy rocznicę urodzin Waszyngtona. A gdybyście byli hen na południu, obchodzilibyśmy tam rocznicę urodzin Lee albo Jacksona. Ich urodziny są uroczystością. Lecz urodziny Chrystusa - ja myślę, że powinny być dniem poświęcenia albo oddawania Bogu czci. Zamiast obchodzić uroczyście dzisiejszy wieczór, ludzie powinni być w kościele na swoich kolanach, modlić się i dziękować Bogu za prawdziwy dar Bożego narodzenia.
Zamiast tego ludzie chodzą w butach na wysokich obcasach, z wymalowanymi twarzami, w smokingach z rozciętymi połami w tyle, częstują się wzajemnie kieliszkami whisky, i zostały sprzedane whisky i cygara i papierosy w wartości dziesiątek tysięcy dolarów na dzisiejszy wieczór, podczas gdy tysiące biednych, głodnych małych dzieci leżą gdzieś nie mając kawałka chleba do zjedzenia ani miejsca, gdzie mogłyby położyć swoją głowę.
7
Powinniśmy oddawać Bogu cześć, a obchodzimy uroczystość. To nie jest w porządku. Więc oni - to nie jest w porządku, lecz nie możemy tego zatrzymać; istnieje to i pozostanie. Ludzie będą obchodzić święta Bożego Narodzenia ciągle dalej tak samo.
A słowo „Święta Bożego Narodzenia” - „Christmas” wywodzą się ze słowa „Christ's mass” - rozumiecie C-h-r-i-s-t-m-a-s, Christ's mass.„ Jest to katolicka tradycja.
8
A moja mała - jedna z moich córek (nie mogę jej już nazywać małą) - Becky, miała niedawno napisać opowiadanie o mitologii, o czymś mistycznym. I ja powiedziałem: „Napisz po prostu o Santa Clausie.” Tak właśnie jest. Santa Claus zajął miejsce Chrystusa. I Santa Claus - nigdy nie było takiego człowieka. Rozumiecie? Jest to absolutnie katolicka tradycja; nie ma to w ogóle nic wspólnego z protestantami, lub z czymś podobnym, rozumiecie, z świętami Bożego Narodzenia, względnie z narodzeniem Chrystusa; wcale nie. Lecz Santa istnieje i pozostanie. Jednak pewnego dnia przyjdzie Jezus i pozostanie; Jego właśnie wyglądamy.
9
Wolałbym na pewno wołał, gdyby brat Neville zajął tę kazalnicę dziś wieczorem, ponieważ to jest... Ja powiedziałem ludziom, że pozostanę na uboczu dzisiaj; skoro jednak przyszedłem i głoszę coś, chciałbym nagrać taśmę. I mam nadzieję, że oni - czy macie już włączony magnetofon? Czy macie? Nagrajcie taśmę, bo jeżeli Duch Święty podczas tego nabożeństwa powie coś, będzie ona przydatna, aby to ludzie mogli słuchać. Rozumiecie?
Mam tutaj zanotowanych kilka miejsc Pisma Świętego, i tak dalej - krótki tekst. I ja nie wiem, ufam, że Pan pobłogosławi to. Lecz problem w tym, że zazwyczaj w niedzielę wieczorem ludzie są rozpuszczeni stąd około 9.00 albo dziesięć minut po dziewiątej, a będzie dobrze, jeśli dostaniecie się stąd przed 1.00, więc... Lecz myślę, że tam jest zegar... [Brat Branham rozmawia z bratem Neville - wyd.] Hę? Zegar? Mówił coś o nabożeństwie do północy, czy... Ja myślę, że nie dzisiaj wieczorem, nie, nie. On sobie może myślał, że poplątałem to z nabożeństwem na Sylwestra. Dobrze, spodziewamy się wspaniałego nabożeństwa na Sylwestra wieczorem. Będzie to chwila, gdy każdy - wszyscy bracia zejdą się tutaj i będziemy mieć wspaniałą społeczność między sobą w nocy na Nowy Rok.
Trochę was drażniłem odnośnie tego. Mam nadzieję, że to nie zostało nagrane na taśmie.
10
Powiedziałem niedawno, że nagramy taśmę, ale uderzyłem w mikrofon kilka razy i po prostu popsułem tę taśmę - na temat „Chrześcijaństwo kontra pogaństwo.” To nagranie jest popsute. Więc kiedy zaczynacie nagrywać taśmę, życzyłbym sobie, żeby ten, kto ją nagrywa podszedł do drzwi i po prostu je otworzył lub uczynił coś podobnego, abym ja wiedział, że taśma jest nagrywana. Zobaczę, jak nakierować mikrofon, żeby dobrze działał. Dobrze, w porządku, to jest fajne. Dostosuję się do niego, przejdę na tę stronę. Nie byłem do niego przyzwyczajony.
Pragnę skorzystać z tej sposobności, by podziękować temu zborowi i jego zborownikom za te miłe dary, które daliście mi na święta. Przed chwilą mój syn wszedł do pokoju i dał mi duże pudło, a ja byłem w moim pokoju do studiowania i studiowałem. I ja je otworzyłem i znalazłem w nim nowy garnitur, podarowany przez ten zbór. Są jeszcze inne drobne osobiste rzeczy, które mi ludzie posłali, są tam w pokoju, nie otworzyłem ich, dopóki nie przyjdzie Joe dziś wieczorem i otworzy je. A więc ja - cenię to sobie na pewno. Niech was Pan błogosławi.
11
Życzyłbym sobie, żebym mógł rozdać podarunki z okazji świąt każdemu, lecz nie potrafię tego uczynić. Wy wiecie, jak to jest. Człowiek tego po prostu nie potrafi uczynić, i to wszystko. Jeżeli człowiek daje podarunek komuś, okazuje mu w ten sposób poszanowanie, a ja po prostu nie jestem w stanie - kaznodzieja nie może tego uczynić.
Dowiedziałem się, że bratu Neville sprezentowano dzisiaj rano nowy płaszcz. Jestem wam wszystkim tak bardzo wdzięczny w imieniu mojego brata. Jest w tym pewien sekret, który znam tylko ja i Billy Paul. Wiecie, ja jestem taki powolny we wszystkim, ledwie zdążam załatwić różne sprawy. Billy powiedział mi niedawno: „Wiesz, tato, ja byłem na drugiej stronie - w supermarkecie” - powiedział - „i kogo ja tam spotkałem?” Trochę chwiał mu się głos. „Brata Neville.” I powiedział: „On miał na sobie stary płaszcz i wyglądał okropnie.”
I ja powiedziałem: „Czy mój płaszcz pasowałby mu?”
A on powiedział: „Nie, on jest o wiele większy od ciebie.”
Więc powiedziałem: „E, pójdę po prostu i kupię mu płaszcz.”
12
A potem otrzymałem mój czek ze zboru, podobnie jak i on. I w tej chwili Billy przybiegł z wielkim, wymownym uśmiechem na twarzy i powiedział: „Tato, zbór ma zamiar kupić mu płaszcz.” Wiem, że zbór może mu kupić o wiele lepszy płaszcz niż ja, pomyślałem więc: „To jest wspaniałe, tak możemy mu wszyscy pomóc.” I wiemy, że przyszło to naprawdę we właściwą porę, gdy brat Neville potrzebuje tego płaszcza.
Wiecie, chcę wam coś powiedzieć w tej sprawie. Czytałem to w historii. To jest wszystko, co ja czyniłem w tych ostatnich kilku tygodniach, miesiąc lub dwa; czytałem Biblijną historię.
13
Dawniej czytałem - moją pierwszą książką był Stary Testament - kim był Bóg w Starym Testamencie. Potem wziąłem Nowy Testament i widzę, czym Bóg jest - aby tu porównać z dniem dzisiejszym, ponieważ wiem, że On musi pozostać tym samym. Rozumiecie? Potem było jedno miejsce w okresach kościoła, które mi brakowało; był to czas między odejściem ostatniego apostoła aż do nadejścia Ciemnych Wieków, gdy zaczął rządzić katolicki kościół. Oni stracili wszystkie cuda i całą Boskość z kościoła, i wszystko inne. I ja chciałem wiedzieć, co działo się w tym czasie, wziąłem więc kilka z najstarszych historii, jakie istnieją, takie jak „Dwa Babilony” Hislopa i „Pielgrzymi Kościoła” Broadbenta, „Księga Męczenników” Foxa, „Przednicejscy Ojcowie,” „Sobór Nicejski,” „Przednicejski sobór” i wszystkie wielkie historie, które zostały napisane w tamtych czasach o życiu tych wszystkich drogich ludzi. Kiedy je czytałem, wydawało się, jakbym słyszał „Psalm Życia” Longfellowa.
Życia wielkich mężów przypominają nam
Że możemy uczynić nasze życia wzniosłymi.
Zostawiliśmy za sobą rozstania,
Ślady stóp na piasku czasu.
14
Kiedy zobaczyłem, przez co przechodzili ci mężczyźni i kobiety w swoim czasie - oni nieśli tą samą Ewangelię. A gdy zwiastowali tą samą Ewangelię, wydarzyła się w Nowym Testamencie ta sama rzecz, która wydarzyła się w Starym Testamencie, działo się po prostu to samo, co daje nam jednego, dwóch, trzech świadków; każde słowo jest ugruntowane. Ten sam Bóg, który działał przy pomocy starych proroków, działał przy pomocy apostołów, działał przy pomocy przed-nicejskich braci.
A oto, On jest tutaj dzisiaj, działając tak samo przez Swój lud, przy pomocy tych samych znaków, tych samych cudów, tej samej Ewangelii, tej samej mocy, tego samego Boga, i wszystkiego, działając przy pomocy trzech na świadectwo dla nas, że to jest prawdą. To jest prawdą i Bóg podaje to w trzech testamentach, rozumiecie, że ta historia jest...
15
Biblia jest historią tego, czym był Bóg. Więc historia Starego Testamentu... Nowy Testament jest historią Nowego Testamentu i Soboru Nicejskiego, i ówczesnych Ojców, a przed-nicejski sobór jest historią kościoła. A obecnie - historia zanotuje po prostu to, co się działo, ale nasza historia nie zostanie już zapisana. Nie. Jesteśmy teraz zbyt blisko Jego przyjścia.
I Boże dopomóż ludziom w naszym czasie - ludziom, którzy próbują szukać ludzkich honorów, ludziom, którzy starają się być popularnymi między ludzkimi istotami. Czy nie wiecie, że ludzka istota, kiedy zginie, że to wszystko zginie razem z nią? Lecz szukajcie, by zdobyć skarby niebiańskie - one nigdy nie przeminą.
Niech Boże najobfitsze błogosławieństwa odpoczną na was wszystkich. Powiedziałem im dzisiaj wieczorem, że zazwyczaj idę gdzieś do zboru w niedzielę, jeżeli to jest możliwe.
16
Dzisiaj, dzisiejszego poranka pragnąłem bardzo przyjść tutaj i słuchać poselstwa brata Neville. Skoro mu jednak dałem tą obietnicę, nie chciałem jej naruszać. A zatem, próbowałem słuchać audycji radiowych, i tak dalej, i wszystko, co mogłem usłyszeć, było: „Zaraz po tym nabożeństwie spotkamy się wszyscy w jadalni i wypijemy wspólnie kawę, i będziemy...” Do czego to doszedł kościół? On jest lożą. Dlaczego nie mówicie po prostu „loża” zamiast „kościół.” Zborze, nie powinieneś tego czynić. Kościół nie jest spotkaniem przy kawie, czy na obiedzie, czy na kolacji, i tym podobnie. Mamy tu społeczność z Panem. Kościół - tutaj właśnie mamy społeczność z Nim.
17
I powiedziałem mojej żonie: „Kochanie, staję się krytycznie nastawiony do tego stopnia, że nie chcę iść do kaplicy, ani wystąpić za kazalnicę.” Och, wydaje się, że im jestem starszym, tym jestem gorszym. A ja - nie chcę być przecież takim. Lecz coś jest we mnie, co skłania mnie do tego. Potem powiedziałem: „Czy tracę moje zdrowe zmysły? Dlaczego nie idę razem z resztą tłumu? Dlaczego nie mogę postępować tak, jak inni bracia? Czemu nie założę sobie jakiejś organizacji i nie buduję dookoła niej tak, jak oni to czynią? Względnie dlaczego nie mogę wyjść i przestać uderzać w ludzi i czynić tym podobne rzeczy? Dlaczego nie mogę tego uczynić?” I potem powiedziałem: „Rozmyślam: ‚Czy postradałem mój zdrowy zmysł'?” Potem wracam do Słowa i tam to jest. Muszę więc trzymać się tego Słowa!
18
Powiedziałem: „Gdyby nie Słowo Boże i gdybym nie wiedział, że Bóg istnieje, zbudowałbym sobie małą szopę gdzieś w głębi Brytyjskiej Kolumbii, gdzieś na północy w Kanadzie w górach, gdzie nie spotkałbym żadnej ludzkiej istoty więcej jak raz w roku; i tam słuchałbym głosu Boga w pluskających strumykach i słuchałbym Go, kiedy On odzywa się w wyciu wilka na szczycie góry. Słuchałbym Go, jak On szepcze w koronach dużych sosen i patrzyłbym się na Jego miłą twarz w zwierciadle jeziora, kiedy ono odzwierciedla wysokie pokryte śniegiem góry. Wiecie, ja uwielbiałbym Boga każdego dnia mojego życia tam na odludziu. Wiem, że dowiedziałbym się więcej prawdy o Bogu tam w górach, niż wtedy, gdy jestem na przyjęciu z kawą, na przyjęciu z herbatką i na tego rodzaju spotkaniach, które urządzają dzisiaj w tak zwanych kościołach; mają wierzenia, urojenia, bajki i wszystko możliwe, a to zajmuje miejsce Ewangelii.
19
Raczej przeczytam coś z Pisma Świętego, prawda? I zacznę głosić. Zanim będziemy teraz czytać, przemówmy do Tego, kto je napisał, kiedy pochylamy nasze głowy. Wszyscy, którzy macie jakąś prośbę dzisiaj wieczorem - dzisiaj jest wigilia świąt i może macie na sercu coś takiego: „O, Panie, jestem wdzięczny w moim sercu za Chrystusa i pragnę teraz przybliżyć się do Niego bliżej, niż kiedykolwiek przedtem. Nie chcę wracać do żłóbka w stajni, lecz pragnę moje serce uczynić tym żłóbkiem, nie dla Chrystusa-niemowlęcia, lecz dla Chrystusa, który jest Bogiem, Emanuelem.” Czy oznajmicie to po prostu przez podniesienie swojej ręki do Chrystusa? Pan spełni wam waszą prośbę.
20
Niebiański Ojcze, jesteśmy teraz zgromadzeni w domu, który jest nazwany domem modlitwy, w tym pomieszczeniu, gdzie schodzimy się razem, by oddawać cześć Panu Jezusowi za wszystkie Jego wspaniałe dzieła i nauczać Jego Słowa, i wierzyć, że On jest Słowem. I dziękujemy Ci za ten wieczór i za tę sposobność, która leży przed nami, że mogę przynieść Słowo żyjącego Boga żyjącym ludziom, a szczególnie tym, którzy żyją w Chrystusie Jezusie, którzy zostali odnowieni, narodzili się na nowo, stali się nowymi stworzeniami, oraz za tę możliwość, że mogę przedkładać te fakty tym, którzy dotąd nie są nowymi stworzeniami w Chrystusie, żeby dzisiaj wieczorem mogli stać się nowymi stworzeniami w Chrystusie.
Daj każdemu z tych ludzi pragnienie ich serc i niechby dzisiaj wieczór, jeżeli nie uczynili tego jeszcze dotychczas, weszli do tego wielkiego, ogólnego, powszechnego kościoła, do tej apostolskiej wspólnoty o zasięgu ogólnoświatowym, w której są znowuzrodzeni święci żyjącego Boga. Daruj tego, Panie. Niech każda osoba stanie się cząstką tego, ponieważ to jest ciało, nie jakiś budynek, lecz ciało, ciało Chrystusa. A my jesteśmy członkami tego ciała. Spełnij to, Panie.
21
Niech wielkie dary Chrystusa zostaną wylane dzisiaj wieczorem na tych ludzi, którzy należą do tego ciała - nie jakieś zapieczętowane paczki, zawierające podarunki na święta, jakie my ziemskie istoty możemy dawać sobie wzajemnie, jako wyraz naszej miłości jedni do drugich; lecz niech to jest ta pieczęć Ducha Świętego wchodząca do duszy człowieka, dająca mu nieśmiertelne życie.
Pobłogosław ich wspólnie, Ojcze, dzisiaj wieczorem, gdy na ile nam wiadomo jesteśmy zdrowi i szczęśliwi, i mamy dobry gorący ogień, koło którego możemy usiąść, mamy dach nad głową i rozmyślamy o tysiącach ludzi na całym świecie, którzy nie mają gdzie pójść. Niebiański Ojcze, bądź nam miłościwy i spełnij tą prośbę.
Prosimy dzisiaj wieczorem, byś Ty pobłogosławił Słowo, gdy ono teraz wyjdzie. Pobłogosław naszego pastora, pobłogosław zarząd starszych i diakonów w zborze, i każdego, który jest zjednoczony z wierzącymi w tym ciele, będąc narodzony na nowo, bo prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
22
Jak zacząłem mówić przed kilkoma minutami - w pismach świętych - św. Martin przechodził pewnej mroźnej nocy i znalazł biednego starego człowieka, leżącego przy bramie i marznącego. I widział, jak przechodzą koło niego ludzie, którzy mogli dać temu staremu człowiekowi jakiś ciepły płaszcz, lecz nie zrobili tego. A on wiedział wtedy, że jego obowiązkiem jest uczynić to, chociaż jego ojciec i matka byli obydwoje poganami, lecz on był żołnierzem, więc on zdjął swój płaszcz, wziął swój miecz i rozciął go na dwoje i otulił tą połową tego starego człowieka i poszedł dalej. A ludzie śmiali się z niego i robili mu afront, mówiąc: „Jakiż to śmiesznie wyglądający żołnierz, co za fanatyk.”
23
Lecz następnej nocy on obudził się w koszarach, gdzie przebywał, i znalazł się w wizji. I spojrzał, a znalazł się w pokoju z grupą aniołów, stojących dookoła Niego; a Jezus był owinięty w tę połowę ubrania, tego płaszcza. I On zapytał się tych aniołów: „Czy wiecie, skąd otrzymałem ten płaszcz?”
A oni rzekli: „Nie, mój Panie.”
On powiedział: „Martin owinął Mnie w ten płaszcz.”
Więc brat Martin wiedział potem, że to było jego powołanie do usługi, ponieważ kiedy on owinął tego starego człowieka w ten płaszcz, Jezus był w tym starym człowieku. Więc jeżeli On był w starym człowieku, jak my nazwalibyśmy go - w żebraku albo włóczędze, leżącym na ulicy, to Jezus przyjdzie do każdego z nas. Wtedy on poznał: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych Moich najmniejszych, Mnie uczyniliście.” Boże pomóż nam, abyśmy to zapamiętali.
24
Więc wy, którzy macie swoje Biblie i chcecie sobie zanotować ten tekst, pragnę przeczytać dwa miejsca z Pisma Świętego dzisiaj wieczorem - jedno z Izajasza, a drugie z Ew. Jana. Pragnę czytać z Izajasza 42. rozdziału oraz z Ew. Jana, z 12. rozdziału. Chcę teraz przeczytać te fragmenty Pisma Świętego.
Izajasz 42. począwszy od 1. wersetu, aż do 7. wersetu włącznie:
Oto sługa mój, polegać będę na nim, wybrany mój, którego sobie upodobała dusza moja. Dam mu Ducha Swego, a on sąd narodom wyda.
Nie będzie wołał, ani się będzie wywyższał, ani będzie słyszany na ulicy głos jego.
Trzciny nałamanej nie dołamie, a lnu kurzącego się nie dogasi; ale sąd wyda według prawdy.
Nie zniechęci się, ani nie ustanie, dokąd nie wykona sądu na ziemi, a nauki jego wyspy oczekiwać będą.
Tak mówi Bóg, Pan, który stworzył niebiosa i rozpostarł je; który rozszerzył ziemię, i co się rodzi z niej; który daje tchnienie ludowi mieszkającemu na niej, a ducha tym, co chodzą po niej.
Ja Pan wezwałem cię w sprawiedliwości, i ująłem cię za rękę twą; przeto strzec cię będę, i dam cię za przymierze ludowi, i za światłość narodom.
Aby otwierał oczy ślepych, a wywodził więźniów z ciemnicy, i z domu więzienia siedzących w ciemnościach.
25
Teraz 12. rozdział Ew. Jana i zacznijmy od 17. wersetu i czytajmy aż do 28. wersetu:
Świadczył więc o nim tłum, który z nim był, gdy Łazarza wywołał z grobu i wzbudził z martwych.
Dlatego tłum wyszedł na jego spotkanie, ponieważ usłyszeli, że On dokonał tego cudu.
Tedy mówili faryzeusze między sobą: Widzicie, że nic nie wskóracie, oto cały świat poszedł za nim.
A byli niektórzy Grecy wśród tych, którzy pielgrzymowali do Jerozolimy, aby się modlić w święto.
Ci tedy podeszli do Filipa, który był z Betsaidy w Galilei, z prośbą, mówiąc: Panie, chcemy Jezusa widzieć.
Poszedł Filip i powiedział Andrzejowi, Andrzej zaś i Filip powiedzieli Jezusowi.
A Jezus odpowiedział im, mówiąc: Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn człowieczy.
Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli ziarnko pszenicy, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje.
Kto miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swego na tym świecie, zachowuje je ku żywotowi wiecznemu.
Jeśli kto chce mi służyć niech idzie za mną... (Słuchajcie teraz)... a gdzie Ja jestem, tam i sługa mój będzie; jeśli kto mnie służy, uczci go Ojciec mój.
Teraz dusza moja jest zatrwożona i cóż powiem? Ojcze, wybaw mnie teraz od tej godziny? Przecież dlatego przyszedłem na tę godzinę.
Ojcze, uwielbij imię swoje! Odezwał się więc głos z nieba: I uwielbiłem, i jeszcze uwielbię.
26
Pragnę teraz zaczerpnąć z tego tekst, którym posłużę się w trochę inny sposób: „Panowie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa.” Już dawniej głosiłem na ten temat, lecz trochę inaczej niż jak mam zamiar głosić dzisiaj wieczorem.
Jest to niezwykła scena dla poselstwa na święta Bożego narodzenia. Lecz przypuszczam, że słyszeliście dzisiaj w audycjach w radio: „Trzej mędrcy z Orientu,” „Małe miasteczko Betlehem” i „Cicha noc,” i słyszeliście wielu kaznodziejów, mówiących o Jego urodzeniu i tak dalej. I ja pragnę przedłożyć moje poselstwo świąteczne dzisiaj wieczorem, potem gdy słyszeliście tego już tak wiele dzisiaj po południu i ostatnie dwa lub trzy dni. Rozmyślałem, że podejdę do tego z innego punktu widzenia, nie od Jego urodzenia, i będę mówił o tym w inny sposób.
27
I takie najbardziej niezwykłe okoliczności... Lecz właśnie w tych niezwykłych sprawach widzimy prawdę Bożego Słowa. Była to sprawa niezwykła. Były to niezwykłe okoliczności Słowa Bożego, kiedy ludzie rozpoznali, że On jest Mesjaszem, nie te normalne okoliczności, które im przyszli powiedzieć faryzeusze i saduceusze. Była to niezwykła rzecz, kiedy widzimy, że Mesjasz urodził się w stajni, zamiast zstąpić na ziemię korytarzami z niebios, jak oni wyobrażali sobie Jego przyjście, względnie jak ich zdaniem On miał przyjść. Była to niezwykła rzecz wtedy nad rzeką Jordan, kiedy góry podskakiwały jako barany.
28
A posłaniec posłany przed Nim - zamiast znakomitego kulturalnego kapłana, który by wyszedł, by oznajmić Jego przyjście, zobaczylibyśmy mężczyznę z wąsami na całej jego twarzy i z kudłatymi włosami, zamiast płaszcza był owinięty w kawał zwierzęcej skóry i prawdopodobnie chodził w błocie ponad kostki, i głosił takie podniecające poselstwo, i nazwał faryzeuszy i saduceuszy oraz wszystkich uczonych w Piśmie: „Generacją wężów.” Było to niezwykłe, żeby człowiek tak czynił.
Lecz to także był sposób znalezienia prawdy życia: niezwykły sposób, nie jakiś ustalony, rutynowy sposób, lecz ten niezwykły sposób. I jest to pragnieniem mojego serca dzisiaj wieczorem, żeby w tym niezwykłym miejscu Pisma Świętego znaleźliśmy prawdziwe znaczenie świąt Bożego narodzenia, co te święta oznaczają dla nas, w jaki sposób powinniśmy postępować obecnie, względnie jak powinniśmy podchodzić do sprawy tych świąt.
29
Stwierdzamy teraz tutaj, jak czytaliśmy, że ci Grecy chcieli Go zobaczyć. Oni przyszli, by znaleźć Jezusa. Niewątpliwie, że oni, podobnie jak wy i ja, słyszeli o Nim, o wielkich dziełach, których on dokonywał, i o tych doniosłych sprawach, które On głosił, i o niezwykłych rzeczach w Jego życiu, więc On stał się niezwykłą osobą. I ja pragnę zatrzymać się tutaj wystarczająco długo, aby to móc powiedzieć: W większości wypadków, gdy znajdziesz Boga w jakiejś osobie, znajdziesz najbardziej niezwykłą osobę, która jest używana w najbardziej niezwykły sposób.
Więc Jezus był tego rodzaju osobą i On przyciągał ludzi, aby stwierdzili, czym On jest i kim On jest. I oczywiście, ci Grecy byli poganami, niewierzącymi ludźmi, ponieważ Grecy oddają cześć bożkom. I oni byli wielkimi rzeźbiarzami i atletami, jak bym to powiedział. I oni mieli wiele sztuki - ci Grecy mieli wspaniałą grecką sztukę, której nie dorównała żadna inna aż do dnia dzisiejszego, aż ich sztuka... I oni byli wspaniałymi atletami.
30
A skoro oni wiedzieli, że gdzieś istnieje Bóg, a oni mieli tysiące bożków, którym oddawali cześć - i usłyszeli o historycznym Bogu, który czynił wielkie cuda wśród Żydów, i potem usłyszeli również, że ten Bóg, który był dawniej Bogiem czyniącym cuda dla Żydów, był ponownie w ich kraju wśród nich. Więc to pociągnęło ich uwagę i oni przyszli, by zobaczyć Jezusa.
I zauważcie, ludzie chcą zazwyczaj znaleźć Jezusa w ten sposób, że znajdą kogoś, kto wie, jak zabrać ich do Niego. Oni Go znajdą za pośrednictwem przełożonego albo jednego z Jego sług.
Więc Jezus, jeśli On kiedykolwiek wybiera Sobie sługę, On zawsze wybiera kogoś, kto będzie prowadził ludzi do Niego, ponieważ jego celem jest służyć ludziom.
31
Stwierdzamy zatem, że oni zostali przyprowadzeni do Jego obecności. Grecy przyszli do Filipa. Radzili się z Filipem i Filip powiedział: „Tutaj jest ktoś, kto chce zobaczyć naszego Pana. Nie byłoby zupełnie właściwe, żebym ja miał ten honor przedstawić tych Greków mojemu Panu, pójdę więc i poproszę Andrzeja, aby szedł razem ze mną.” A więc oni wyszli, zabrali Andrzeja, i Andrzej przyszedł razem z Filipem i przedstawili tych Greków Jezusowi.
Tutaj jest wielka rzecz i tekst, który jest niezwykły. Skoro tylko ci Grecy byli przedstawieni Jezusowi, Jezus nie wskazywał im samego siebie, względnie nie dawał się im poznać, ponieważ nie możecie poznać Jezusa w ten sposób. Jezus nie jest poznany w ten sposób. Lecz kiedy tylko... Widzimy tutaj w Piśmie Świętym, że kiedy przyprowadzono tych Greków do Jezusa i byli w Jego obecności, wydaje się, jakby Jezus powiedział: „To jestem Ja. Ja jestem Mesjaszem dla Żydów i byłem zapowiedziany przez proroków dzięki natchnieniu na przestrzeni wieków; i Ja jestem teraz tutaj. Jestem urodzonym z Nazaretu. Jestem z Żydowskiej matki; Moim Ojcem jest Bóg. I Ja jestem teraz tutaj, abym się dał poznać wam, Grekom.”
32
Wydawałoby się, że to jest bardziej wersja tego z roku 1961. Lecz popatrzcie, z chwilą, gdy przyprowadzono ich do Jego obecności... To jest najważniejsza rzecz: Przyprowadzić ludzi do Jego obecności. A kiedy znaleźli się w Jego obecności, Jezus powiedział: „Jeśliby ziarno pszeniczne nie wpadło do ziemi i nie umarło, ono samo zostaje.” Jaka to niezwykła rzecz. Zamiast zaakceptować ich przedstawienie się, On uczynił jedną rzecz, pokazał im miejsce, gdzie mogą Go znaleźć. „Jeśliby ziarno pszenicy nie wpadło do ziemi i nie umarło, ono samo zostanie.”
Co On tutaj uczynił? On wskazał im tą wielką prawdę, jak mogą Go zobaczyć. Oni nie mogli Go zobaczyć ze strony wiecznego życia, ponieważ stał tam taki, jakim On był; On był człowiekiem.
33
Przed kilkoma dniami miałem wizję około 9. czy 10. godziny rano. Modliłem się do Pana i odczuwałem wołanie, wzywające mnie ciągle na obce pola misyjne w tym roku - żebym wyruszył bezzwłocznie do całego świata. Pragnę podróżować do Norwegii, pragnę też podróżować do Niemiec, do Afryki i do wielu narodów w tym roku, jeżeli Pan pozwoli. Odczuwam po prostu wołanie w moim sercu, abym pojechał.
I modliłem się do Pana, a wizja stanęła mi przed oczami. I ja stałem, potem szedłem po podłodze i wstąpiłem do pomieszczenia, w którym były dwie kobiety, było to szczególne - jedna była za ladą i druga była za ladą. One sprzedawały różne rzeczy. Zatrzymałem się na chwilę i rozmyślałem, co to wszystko znaczy. Potem zobaczyłem człowieka, który wszedł do środka i on kupił od tej kobiety za ladą mały flakonik perfumy, którą miał dla innej - prawdopodobnie dla swojej żony.
34
Potem ja podszedłem i powiedziałem: „Ile kosztują te perfumy? Ja chciałbym kupić coś dla mojej żony, lecz ja chcę liliową. Ja lubię lilie.”
A on powiedział - raczej ta kobieta powiedziała: „Ta mała buteleczka, którą kupił ten mężczyzna dla swojej żony, kosztuje 40 centów, lecz to nie jest liliowa. Tutaj jest inna buteleczka - liliowa, a kosztuje jeden dolar dziewięćdziesiąt osiem centów.”
Powiedziałem: „Ja wezmę tą.” I sięgnąłem do mojej portmonetki po pieniądze; myślałem, że dałem jej dwa jednodolarowe banknoty.
Wróciła mi je i rzekła: „Proszę pana, ja nie znam tych pieniędzy.”
I ona mi je wróciła, a był to kanadyjski pięciodolarowy banknot. Ja powiedziałem: „Przepraszam, myślałem, że to są dolary.” Potem powiedziałem: „Ja jestem misjonarzem i w czasie moich podróży misyjnych otrzymuję pieniądze z różnych części świata. I ja - pomyliłem się w tym.”
Więc ona oddała mi ten pięciodolarowy banknot z powrotem, a ja dałem jej amerykańskie jednodolarowe banknoty. I ona wróciła mi resztę i zapytała: „Misjonarz?”
Ja odrzekłem: „Tak jest, pani.”
35
Kiedy z nią rozmawiałem, względnie patrzyłem się na nią, ona spojrzała na tą inną kobietę, a ona nieznacznie skinęła swoją głową. I powiedziała: „Droga, czy wierzysz, że brat Branham ma rację, że kobiety dzisiaj będą musiały żyć tak, jak on nam mówi, jeżeli chodzi o strzyżenie włosów i noszenie odzienia, i tym podobne rzeczy?” Zapytała: „Czy nie myślisz, że on myli się w tej sprawie?”
Ona odrzekła: „Tak jest” i powiedziała „a więc kochana Ruth (czy jak ona się nazywała) ty masz inspirację, więc powiedz to.”
Szybko spostrzegłem się, że jestem w wizji, wiedziałem więc, że to są te dwie kobiety, które zawsze... Rozumiecie, zarówno unitarianie jak i kościół trynitarian, one tam stały. I powiedziała: „Tak, ja myślę, że nie powinnyśmy tego mówić, ponieważ nigdy nie widziałyśmy Jego oczu. Nie widziałyśmy Jego makijażu. Nie wiemy, jak On wyglądał, dlaczego więc miałybyśmy to czynić.”
36
Miałem na sobie stary płaszcz, w którym patrolowałem, i powiedziałem tym kobietom: „Chwileczkę tylko, moje siostry. Rozumiecie, wy musicie żyć dokładnie według tej Biblii, bez względu na to, co ona mówi.”
Ona odrzekła: „Lecz my nie żyłyśmy w owych czasach i nigdy Go nie widziałyśmy.”
Ja powiedziałem: „Ja Go widziałem.” I powiedziałem: „Chodzi przede wszystkim o to...” Pomyślałem: „Panie, teraz jestem przed dwoma inteligentnymi kościołami; teraz Ty musisz mi dać mądrość.” I potem usłyszałem siebie samego mówiącego. Chcę, abyście to przebadali. Nigdy w moim życiu o tym nie myślałem. Powiedziałem: „Człowiek powinien być dzisiaj taki, jakim był wtedy, ponieważ jest tym samym człowiekiem. On ma pięć zmysłów i gdyby on stanął i spojrzał Mu prosto w twarz, pomimo tego musiałby mieć ten szósty zmysł - wiarę, aby Mu wierzyć, bez względu na to, jak On wyglądał. On musiałby Mu wierzyć mimo wszystko.”
A one zarumieniły się w twarzach od wstydu i powiedziały: „Proszę pana, nigdy nie rozumiałyśmy tego w ten sposób.” I zacząłem odchodzić, potem odwróciłem się i wyruszyłem na pola misyjne, i ja wiem, że to jest wezwanie z powrotem na pole misyjne.
37
Zobaczcie teraz, na co On wskazał im tam w Jego obecności; Chrystus skierował ich do prawdy. On powiedział im, że jeśli chcą Go zobaczyć, trzeba iść na krzyż. Tam właśnie jest - na krzyżu: „Jeśliby ziarno pszenicy nie wpadło do gleby, ono samo zostaje.” I gdyby On nie umarł, musiałby pozostać sam - gdyby On nie umarł. Lecz On był ziarnem pszenicy, które wpadło do gleby, i potem, gdy ono wpadnie do gleby, On powiedział, że ono wyda obfity plon - jeżeli ono wpadnie do gleby i umrze. Po pierwsze musi to być ziarno mające zarodek, bo inaczej nie zrodzi niczego. Ono musi mieć w sobie życie, zanim może wpaść do gleby. I On miał żywot wieczny w Sobie, ponieważ był Emanuelem. On musiał wydać Swoje własne życie, aby mógł znowu wydać na świat życie.
38
Weźcie jako przykład pszenicę. Mówicie: „Jak mogłoby to uczynić jedno ziarno pszenicy?” Oto, co się dzieje: Jedno ziarno wpada do gleby i wydaje plon - sto ziaren. Potem sto ziaren wpada do gleby i wydaje tysiące ziaren, a tysiące ziaren wpadają do gleby i wydają milion ziaren. Milion ziaren wpada do gleby i wydaje plon - ładunek na barkę, i ciągle dalej i dalej, aż nakarmi cały świat. To właśnie On miał na myśli. „Jeżeli Ja żyję Moim życiem sam i umrę w ten sposób, i żyłem po prostu Moim życiem sam, to po Mnie nie będzie żadnego owocu. Lecz jeśli Ja wpadnę do ziemi według woli Bożej... I Ja przyniosę znowuzrodzenie, a w nim kolejne znowuzrodzenie, i ono wyda dalszych znowuzrodzonych i dalszych znowuzrodzonych, aż cały świat będzie pozyskany przez głoszenie Ewangelii. Ta Ewangelia musi być głoszona całemu światu na świadectwo dla Mnie. Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą.”
39
Więc jeśli my sami pozostaniemy tacy, jacy jesteśmy w naszej usłudze, w naszych myślach, w naszym życiu, to nie uczynimy niczego dobrego. Musimy także umrzeć przy ołtarzu albo będziemy żyli samotnie! Będziemy żyć dla jakiejś denominacji albo dla jakiegoś wyznania wiary, będziemy żyć dla jakiejś organizacji. Lecz jeśli umrzemy samym sobie, to Duch Święty będzie rozpowszechniany wszędzie przez nasze wargi. Więc musimy umrzeć.
Tak wielu dzisiaj... Podobnie jest i obecnie. Musimy uświadomić sobie, że musimy umrzeć, abyśmy mogli zrodzić nowe życie. Więc On powiedział tak wiele w tym: „Jeśli chcecie Mnie zobaczyć, musicie umrzeć, umrzeć samym sobie, a potem zrodzicie nowe życie.”
40
Zatem, jeśli chcemy Go zobaczyć, jeżeli w ogóle spodziewacie się Go zobaczyć, nie zobaczycie Go na skutek przyłączenia się do kościoła albo przestrzegania jakiejś księgi zakonów, względnie jakichś wyznań wiary, którym służycie. Zobaczysz Go wtedy, gdy umrzesz samemu sobie. Gdy przyjdziesz na Golgotę i zostaniesz ukrzyżowany samemu sobie, wtedy zobaczysz Jezusa.
„Chcielibyśmy Go zobaczyć.” Zanim On powiedział cokolwiek, wskazał im miejsce, gdzie Go mogą znaleźć. Tak jak wszyscy poganie czy wszyscy ludzie - znajdziesz Jezusa na krzyżu, kiedy jesteś ukrzyżowany razem z Nim.
41
Dzisiaj próbujemy znaleźć Go we wszystkim. Próbujemy Go znaleźć w budynku kościelnym. Próbujemy Go znaleźć w jakiejś denominacji. Próbujemy Go znaleźć w zmawianiu wyznania wiary. Próbujemy Go znaleźć przestrzegając określonych dni albo przez wypełnianie określonych obrządków. Lecz nie możemy Go znaleźć tak długo, aż przyjdziemy na Golgotę. Tam zostajemy ukrzyżowani, padamy do prochu ziemi i umieramy samym sobie, a potem rodzimy się na nowo. Wtedy znajdujemy Jezusa.
O, tak wielu dzisiaj próbuje trzymać się i bronić swoich własnych idei: „Ja to przyjmuję w mój sposób. Ja wierzę temu.” Lecz nie możesz znaleźć Chrystusa, dopóki nie umrzesz samemu sobie i przyjmiesz Go - to Słowo; wtedy znajdziesz życie. (Zobaczmy.)
42
Dzisiaj jest zupełnie inaczej. Jak bardzo odróżniają się dzisiejsze kościoły, względnie dzisiejsi uczniowie? Co oni czynią? Jeżeli przyjdziesz do uczniów dzisiaj... Tamci uczniowie, zanim uczynili cokolwiek, zaprowadzili tych Greków prosto do obecności Jezusa. A jeśli On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, On będzie musiał działać dzisiaj tak samo, jeśli zostaniesz przyprowadzony do Jego obecności.
Uczniowie dzisiaj odróżniają się tak bardzo, bo oni starają się dzisiaj zaprowadzić cię do kołyski czy do żłóbka, albo do Santa Clausa, albo do małego króliczka wielkanocnego, względnie do czegoś innego, zamiast do Chrystusa. Nie przyprowadzili cię nigdy do obecności Chrystusa. Święta Bożego narodzenia nie są Chrystusem. Nie. Dzisiaj prowadzą cię na jakieś inne miejsce, do jakiegoś posągu, do jakiegoś kościoła, do jakiejś organizacji, do jakichś doktrynalnych praw, lecz nie prowadzą cię do obecności Chrystusa. Prawdziwy wierny uczeń będzie cię prowadził prosto do obecności Chrystusa i stąd właśnie Chrystus pokaże ci, co musisz czynić.
43
Ktoś powiedział ludziom dzisiaj: „Duch odszedł z świąt Bożego narodzenia.” Słyszałem ich w audycji radiowej, ktoś głosił i podawał argument, był to kaznodzieja i mówił o tym, jak wielu ludzi dzisiaj mówi: „Święta nie są tym - nie powinniśmy mieć Santa Clausa i tym podobnych rzeczy.” I ten człowiek próbował wyjaśnić swój pogląd mówiąc, że gdy usuniecie Santa Clausa z świąt Bożego narodzenia, to usuniecie z nich ducha. Usuniecie z nich ducha Santa Clausa; to prawda. Lecz duch Santa Clausa nie jest... Santa to jakiś mit z Niemiec, jest to niemiecka katolicka tradycja; on nie jest tym duchem, który czyni święta Bożego narodzenia. Duch Chrystusowy, na którego wskazywał, to Duch Święty, który nie jest obchodzeniem jakiejś uroczystości, lecz oddawaniem czci żyjącemu Bogu.
44
Lecz on powiedział: „Jeżeli usuniecie Santa Clausa, to w świętach nie będzie ducha.” Czy moglibyście sobie wyobrazić kaznodzieję, mówiącego coś takiego do eteru? Lecz tak właśnie on powiedział. On powiedział: „Wyjmijcie Santa Clausa, a nie macie już ducha w świętach.” Może tak jest, jeżeli posłużymy się słowem „Msza Chrystusa.” Może nie masz z tego zbyt wiele, lecz usuń Santa Clausa z twojego życia, otwórz swoje serce i pozwól Chrystusowi wejść do niego, umrzyj rzeczom tego świata, abyś mógł mieć prawdziwe święta Bożego narodzenia.
Tak, jest to o wiele inne od tego, jakie to zazwyczaj było, bo zmieniło się to. Lecz Chrystus się nie zmienił. Nie, nie.
45
Dzisiejsi uczniowie odróżniają się bardzo od uczniów w owych czasach. Dzisiejsi uczniowie sprowadzają mówców i przyprowadzają poszukujących zamiast do... Ówcześni uczniowie przyprowadzali poszukujących do obecności Boga. A uczniowie dzisiejszego dnia prowadzą ich do jakiejś kościelnej organizacji, do jakiegoś zjednoczenia, do wyznania wiary, do jakiejś doktryny, zamiast ich wprowadzić do obecności Chrystusa.
Weźmy słowo „Święta Bożego narodzenia.” Bardzo rzadko usłyszycie w ogóle wymienione imię Chrystusa. Nie słyszycie, żeby je nadmieniano. Światła i błyskotki są wszystkie skierowane na Santa Clausa, nie na Chrystusa. Ludzie niemal nie wiedzą, dlaczego są w ogóle święta Bożego narodzenia. Oni je po prostu poganizowali i poganizowali do tego stopnia, że stały się zupełnie pogańskie. Są po prostu wielką uroczystością i okazją do zbijania pieniędzy. Jeśli chcą mieć okazję do handlowania w dzień matki, dzień ojca, albo dzień syna, dzień córki, to jest w porządku, lecz usuńcie wszelkie handlowanie z świąt Bożego narodzenia.
Niedawno widziałem taki napis: „Umieśćcie Chrystusa na nowo do świąt Bożego narodzenia.”
46
Obecnie przyprowadzą cię do jakiegoś kościoła i tam uczysz się wyznania wiary. Oni przyprowadzą cię do świąt Bożego narodzenia i co tam czynisz? Zobaczysz Santa Clausa. Przyprowadzą cię do kościoła, widzisz tam organizację. Lecz Chrystus prowadził ich do krzyża. A jeśli będziesz miał prawdziwego ucznia, który skieruje cię do Chrystusa, to Chrystus przyprowadzi cię do krzyża, gdzie zostaniesz ukrzyżowany z Nim. Wtedy Jego żywot wieczny i twoje życie spotkają się razem, twoje życie umiera i przyjmujesz do siebie Jego żywot wieczny, i wtedy jesteś synem Bożym! Amen. Jaka to różnica między ówczesnymi uczniami a dzisiejszymi uczniami.
47
Jeśli dzisiaj nadmienisz uczniowi: „Chciałbym poznać Pana Jezusa,” on odpowie: „Słuchaj, my należymy do tego i tego kościoła, przyjdź i przyłącz się do nas.” Rozumiecie? Albo: „My należymy do tego i tego stowarzyszenia, przyjdź więc i przyłącz się do niego.” I to właśnie usłyszysz dzisiaj.
Lecz Chrystus wskazywał ludziom na Swoją śmierć i powiedział: „Jeśli ziarno pszeniczne nie wpadnie do gleby, ono samo zostanie.”
O, jak bardzo odróżnia się to. Tak jest. Jakie to inne. Twoje życie i Jego życie spotykają się wzajemnie - nie w kościele, nie w jakimś budynku, nie w wyznaniu wiary, nie w dobrych uczynkach, lecz na krzyżu, gdzie jesteś ukrzyżowany razem z Nim. Tam właśnie znajdziesz Chrystusa. Nie znajdziesz Go, jeśli będziesz lepiej postępował, odwrócisz nową stronicę - zaczniesz nowe życie; tak nie znajdziesz Chrystusa. Znajdziesz Chrystusa tylko w śmierci, nie w żłóbku, nie w wyznaniu wiary. Jeśli wierzysz w jakieś wyznania wiary i bajki, nie znajdziesz tam Chrystusa. Prawdziwy sługa zabiera cię do Niego, a On jest Słowem.
48
Mówicie: „Więc, bracie Branham, jeżeli Chrystus jest na ziemi dzisiaj, to prawdziwy sługa zabierze człowieka do Niego, do Chrystusa.” Obecnie Chrystus jest tutaj w postaci Słowa; a Słowo przynosi życie, ponieważ On jest Słowem. Chrystus jest Słowem. Tak jest. On sam jest Słowem. Więc prawdziwy sługa zawsze zabiera cię do Słowa.
Zatem, On jest Słowem. On jest tą Biblią, która żyje. A kiedy umrzesz samemu sobie w Chrystusie, jak ziarno pszenicy, wtedy to Słowo żyje w tobie, i wydaje te same rezultaty, jakie ono wydało w tym żyjącym ziarnie pszenicy, które musiało wpaść do gleby. Amen! Wtedy jesteś uczestnikiem Jego zmartwychwstania. Jesteście w Nim uczestnikami wszystkich Jego błogosławieństw, wszystkich Jego błogosławieństw, wszystkich Jego manifestacji. Jesteście uczestnikami razem z Nim - we wszystkim, co On czynił.
49
Zatem, On jest Słowem wraz z Jego prawdziwym wykładem. Wy teraz powiecie: „O, my wierzymy Biblii, proszę pana; my wierzymy Biblii.”
Lecz jeśli wierzycie Biblii, Jezus powiedział w Biblii, w Ew. Jana 14,12. następująco: „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię, i on czynić będzie.” To jest właściwy wykład Biblii, ponieważ Bóg sam jest w tobie i przez ciebie podaje Swój własny wykład. Chwała. To jest prawdziwy wykład: Bóg w tobie podaje wykład Swoich własnych Słów. Amen.
Czy Jezus nie powiedział: „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą?” To jest Bóg w tobie podający Swój własny wykład. Nie musisz patrzyć się na kogoś innego. Powiedz: „Słowo mówi to.” Wierz mu, a ono będzie wykładać samo siebie, ponieważ jest to Bóg, posługujący się tobą, by podawać wykład Swojego własnego Słowa. Amen. Chrystus jest żyjącym wykładem Swego własnego Słowa!
50
Przypatrzmy się niektórym ludziom, jak On podawał wykład Słowa. Jeśli On ma właściwy wykład... Gdy udamy się tutaj do metodystów, oni mówią: „My mamy właściwy wykład.”
Baptyści mówią: „My mamy właściwy wykład.”
Prezbiterianie: „My mamy właściwy wykład.”
Kościół Chrystusowy (tak zwany) mówi: „My mamy właściwy wykład.” Każdy z nich ma właściwy wykład, lecz wszyscy odróżniają się od siebie. Więc coś gdzieś jest nie tak. Zatem, możemy to znaleźć w jedyny sposób, znaleźć ten sposób wykładania Słowa, o jakim Jezus mówił Żydom. Amen. A jeżeli Chrystus tak powiedział, to jest to właściwy sposób.
Metodyści mówią: „W ten sposób, jak wykładają je nasi bracia, sobór.” Baptyści mówią: „W ten sposób, jak my je wykładamy.”
Prezbiterianie mówią: „W ten sposób, jak my je wykładamy.” Lecz chodzi o ten sposób, jak je wykłada Jezus. To się zgadza.
51
Przypatrzmy się, jak On wykładał Słowo. On powiedział: „Jeżeli Ja nie czynię dzieł Mojego Ojca, to Mi nie wierzcie.” Na tym sprawa załatwiona. Tak właśnie On je wykładał. On powiedział: „Jeżeli Mi nie możecie wierzyć, to wierzcie sprawom, które Ja uczyniłem. A jeżeli Ja nie czynię spraw Mojego Ojca, to nie wierzcie w ogóle.” Amen. To załatwia sprawę. „Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię i on czynić będzie.”
Zatem, coś musi być właściwego a coś złego, bo co my inaczej czynimy, czym się bawimy? Dlaczego chodzimy tutaj w kółko udając, że jesteśmy chrześcijanami i czynimy to, tamto, i coś innego, i przyłączamy się do różnych wierzeń, uściskamy sobie dłonie z tymi zielonoświątkowcami, metodystami, prezbiterianami, baptystami, czy katolikami? Do czego to jest przydatne? Co my właściwie robimy? Czy bawimy się w ciuciubabkę albo w kotka i myszkę? Gdzie jesteśmy?
52
Istnieje więc tylko jeden sposób, tylko jeden fundament, istnieje tylko jeden pewny sposób; jest to ten wykład, jaki Jezus podał do Słowa. Alleluja. To jest prawdziwy wykład, to jest właściwe. Powiedział: „Jeżeli Ja nie czynię tych spraw, które zapowiedział o Mnie Bóg, to Mi nie wierzcie.” Amen. To jest ten wykład. Wykładem dzisiaj jest to, co Jezus powiedział: „Kto wierzy we Mnie, te same sprawy, które Ja czynię i on czynić będzie.” A Pismo Święte również mówi: „On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki.” Jezus powiedział: „Po tym poznajecie, czy Ja przychodzę od Boga, czy nie.” Tak właśnie możemy to poznać.
Oni rzekli: „Chwileczkę tylko. My mamy Abrahama; jest naszym ojcem.” „Nasi ojcowie jedli mannę na pustyni.”
A Jezus powiedział: „Oni wszyscy pomarli.”
„Piliśmy wodę z uderzonej skały,” a oni wszyscy pomarli.
On powiedział: „Lecz Ja jestem tym chlebem życia, który przychodzi od Boga z niebios. I tego nie mówię Ja; jest to Mój Ojciec, który przebywa we Mnie. On jest wykładowcą tego Bożego Słowa. I On udowadnia tutaj, że jest Bogiem, ponieważ On przy pomocy Mnie czyni dokładnie to, co zapowiedział odnośnie Mnie.” Amen. Tak mówi Pismo Święte. Takie poselstwo trzeba zanieść ludziom, nie o kołysce, nie o żłóbku.
53
Święta Bożego narodzenia nie są w ogóle wymienione w całej Księdze Biblii. Ani razu Jezus nie powoływał się przed nimi na Swoje narodzenie, lecz na Swoją śmierć. Ani jeden raz Jezus nie powiedział: „Przyłączcie się do kościoła.” Ani jeden raz On nie powiedział: „Recytujcie wyznanie wiary.” Lecz On powiedział: „Pójdźcie do Mnie.” On również powiedział: „Sprawy, które Ja czynię będą towarzyszyć temu, kto przyjdzie - tak samo jak towarzyszą Mnie. Bo jeśli Ja nie czynię spraw Ojca, to Mi nie wierzcie, ponieważ Słowo mówi, że kiedy przyjdzie Mesjasz, będą się działy te rzeczy; On będzie prorokiem. Tak, On będzie prorokiem; On będzie takim widzącym, jakim był Mojżesz. Chromy podskoczy jako jeleń; ślepy będzie widział, głuchy będzie słyszał, niemy będzie mówił!”
On zamanifestował w Sobie, jak potrafi czynić znaki Mesjasza. Zatem, „Jeśli znaki Mesjasza nie potwierdzają Mojej usługi” - powiedział On - „to Mi nie wierzcie. Lecz Słowo jest wykładane w taki sposób” - powiedział On - „Jeżeli Ja nie mam tych znaków, to temu nie wierzcie. Lecz jeśli Ja przedkładam te znaki, a wy nie możecie Mi wierzyć, kiedy podaję wykład do Słowa, to wierzcie tym znakom, bo one mówią o Słowie.” To jest prawdziwy wykład Słowa. Tak jest. To jest poselstwo.
54
Nie musicie przyjmować słowa kogoś innego. Nie musicie przyłączać się do żadnego kościoła. Nie możecie przyłączyć się do kościoła. Możecie przyłączyć się do tych organizacji, lecz nie do kościoła Bożego; rodzicie się do Niego z Golgoty.
Ty mówisz: „Chwała Bogu, jestem także takim, bracie Branham.” Wtedy będziesz czynił te sprawy, które czynił Jezus. Decyduje to, co powiedział Jezus, rozumiecie: „Sprawy, które Ja czynię!” Co proszę? On powiedział: „Sprawy, które Ja czynię, świadczą o Mnie.” Alleluja. „Sprawy, które Ja czynię - one świadczą o tym.” Czy tego nie rozumiecie? Innymi słowy: „To są znaki Mesjasza. Czy nie widzicie, co Mesjasz miał czynić? Wy nie wierzycie, że ja mam właściwy wykład Słowa. Dlaczego więc wspiera je Mój Ojciec? Wy myślicie, że mówię zbyt twardo przeciw waszym organizacjom?” On powiedział: „Jeżeli uważacie, że Ja jestem zbyt radykalny i mówicie, że jestem obłąkany, że mam diabła, że postradałem Mój zdrowy zmysł...” Oni mówili Jezusowi, że jest obłąkany. „Obłąkany” znaczy tyle co „zwariowany.”
„Ty jesteś zwariowany. Ty nie należysz do naszych grup i jesteś tutaj na zewnątrz, jak obłąkany. Ty postradałeś swój zdrowy zmysł.”
55
Wtedy Jezus mógł im powiedzieć: „Więc jeśli wy jesteście z Boga, gdzie są te znaki Boże. Jeżeli uwierzyliście Mojżeszowi, gdzie towarzyszą wam znaki Mojżesza? Jeżeli uwierzyliście prorokom, gdzie towarzyszą wam znaki proroków? Więc jeśli nie możecie uwierzyć, że Ja mam właściwy wykład, to wierzcie znakom, bo one świadczą o tym, że Ja mam rację.” Alleluja. „One właśnie świadczą o Mnie. One poświadczają, czy Ja mam rację, czy nie. Wszyscy, których Mi dał Ojciec, będą to naśladować i przyjdą do tego. A żaden człowiek nie będzie mógł przyjść, jedynie ci, których Ojciec powołał.” Racja.
Chociaż On uczynił tak wiele cudów, jak mówi Biblia, pomimo to oni nie mogli Mu uwierzyć, bo Izajasz powiedział: „Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą.” Oni są ślepi jak nietoperz. Mimo wszystko oni nie mogą tego zobaczyć, ponieważ prorocy mówili, że tego nie zobaczą.
56
Więc dzisiaj jest tak samo, jak było wtedy. Tak, On powiedział: „Jeżeli nie możecie... Ja czynię te dzieła. To nie jestem Ja, który mówi to Słowo; to nie Ja czynię te dzieła; jest to Mój Ojciec. Czy wiecie, kim był Bóg? Bóg był Stworzycielem. Bóg był Tym, który odpoczywał na Mojżeszu i Bóg w Mojżeszu zapowiedział Mój czas. Bóg był w Starym Testamencie.” On im powiedział mniej więcej tyle: „Ten Bóg, który odpoczywał na prorokach, powiedział wam, że naczelny Prorok przyjdzie pewnego dnia i do Niego właśnie będą zgromadzone dzieci. Jeżeli nie możecie uwierzyć, że Ja podaję wam wykład Słowa, to wierzcie tym znakom, bo one mówią o Mnie.”
57
O, oni nie mogli uwierzyć. Oni tego nie mogli zrozumieć. On był Bogiem w ciele, bowiem kim On był? Był Słowem, które zostało zamanifestowane. On był Tym, kogo Bóg obiecał. Słuchaj, kaplico Branhama, przepaszcie się dzisiaj wieczór w wigilię świąt Bożego narodzenia. Rozumiecie? Gdyby On Nim nie był, to Bóg nie potwierdziłby Go. Oczywiście. Innymi słowy, On mógłby powiedzieć: „Która z waszych grup, (faryzeusze, saduceusze, czy ktokolwiek to był), kto z waszych mężów, kto z waszych arcykapłanów, kogo z waszych uczonych w Piśmie Bóg używa do głoszenia Swego Słowa i manifestowania Go, abyście mogli powiedzieć, że jest prawdą?”
58
Oni mogli powiedzieć: „Nasi ludzie są wykształceni. My jesteśmy chytrzy, znamy tę Biblię z generacji na generację.”
„Dlaczego w takim razie, dlaczego Bóg nie sprawi, aby żyła w tych ludziach na nowo, jeżeli jest Słowem Bożym? Ja i Mój Ojciec jesteśmy jedno,” nie trzej, „My jesteśmy jedno.” Bóg jest w Nim. Bóg mówi przez Niego. On już nie należy do siebie, lecz On jest Bożym głosem mówiącym przez ludzkie usta. Alleluja. A każdy wierzący w Niego dzisiaj wieczorem jest podobnie opanowany przez Niego, tak opanowany, tak oddany całkowicie Jemu, że jego słowa stają się jakby słowami Chrystusa. On mówi, a to Słowo staje się ciałem. On mówi, a to Słowo jest zamanifestowane. „Sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie. Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą.”
59
Izajasz powiedział w 42. rozdziale, który właśnie czytaliśmy: „Wielka światłość przyszła.” Światłość! O, ja nie chcę odchodzić od tematu, lecz największa światłość, jaka świeciła kiedykolwiek, świeciła w tym zwykłym pokornym Nazarejczyku. On był Człowiekiem, który nie miał żadnej piękności, abyśmy Go pożądali; był Człowiekiem bez wykształcenia mówiąc świecką terminologią. Był Człowiekiem, który nie znał obrządków i rzeczy tego świata, lecz potrafił związywać demony, wskrzeszać zmarłych. A diabły drżały.
I Bóg uznał Go z niebios i przemówił: „To jest Mój umiłowany Syn,” nie przed plutokratami, lecz przed wybraną grupą, którą On powołał. Wielka światłość! Patrzcie, jeszcze większa światłość świeciła z Jego Słowa. Kim było Słowo? Chrystusem. Kim On był? Słowem przyprowadzonym do życia. A Słowo, przyprowadzone do życia, wydawało większą światłość, niż jaką On wydawał, kiedy powiedział: „Niech się stanie światło” - w 1. Mojżeszowej 1. To była światłość stworzenia, śmiertelnego stworzenia, które musiało upaść. Lecz Jego Słowo jest życiem wiecznym i wiekuistą światłością. Gdy człowiek w to wierzy, ma wiekuistą światłość.
60
„Światłość dla tych, którzy znajdują się w rejonach cienia śmierci.” Ew. Mateusza 4. Przyniósł światłość dla pogan, którzy byli opętani i potępieni przez Boga za ich bożki, lecz On przyszedł jako światłość. Co powiedział: „Twoje Słowo jest światłością na mojej ścieżce. Światłością, aby oświecać drogę dla moich nóg, aby mnie prowadzić.” A dzisiaj światłością Bożą jest zamanifestowane Słowo Boże; to jest światłość zamanifestowana. Tą światłością są dzieła Boga, wypowiedziane przez Słowo Boże i wprowadzone w życie; i to jest większa światłość od tej, która była przy zaraniu stworzenia. Amen.
61
Światłość! On jest lampą na mojej drodze. O, Bóg jest światłością, Słowem. W jakich ciemnościach jesteśmy dzisiaj, pełnych wyznań wiary i denominacji, pełnych sensacji i fanatyzmu, otwartych grobów wszelkiego rodzaju duchów, które zaprzeczają nawet temu Słowu, że nie jest prawdą i mówią: „Dni cudów są przeszłością.” „Nie ma czegoś takiego jak chrzest Duchem Świętym, mówienie językami, prorocy, i tak dalej; oni wymarli przed laty.”
Potem widzimy Boga wśród tych ciemności, ciemności wierzeń, ciemności denominacji, który bierze Swoje Słowo i grupę ludzi, którzy Mu będą wierzyć, i świeci Swoim życiem i Swoją światłością. Jest to większa światłość, jest to wiekuista światłość, większa od tej, która była przy zaraniu stworzenia. „Niech się stanie światłość i nastała światłość.” Oczywiście.
62
Jezus w ogóle nie powiedział, że zaprowadzi ich do Betlehem. Jezus wcale nie powiedział tym Grekom, kiedy przyszli do Niego: „Chwileczkę tylko. Jeżeli ją chcecie zobaczyć, Ja zabiorę was z powrotem do Betlehem, gdzie Ja się urodziłem; i będę wam opowiadał, jak się to wtedy stało.” Nie było to tak. On pokazał im miejsce w przyszłości, jeżeli chcieli Go poznać. „Jeżeli chcecie Mnie poznać” - innymi słowy - „Ja nie zabiorę was wstecz, by wam opowiadać, jak urodziłem się w Betlehem, i wszystko inne o tym. Pokażę wam miejsce, gdzie zostałem ukrzyżowany za was. I wtedy, jeżeli wy zostaniecie ukrzyżowani ze Mną i weźmiecie swój krzyż i będziecie Mnie naśladować, to poznacie, kim Ja jestem. Inaczej mówiąc: Nie dowiecie się tego nigdy poprzez wasze starożytne sztuki. Nie będziecie nigdy...”
Mówicie: „Bracie Branham, lecz my nauczymy się tego przez umiejętność z Biblii.” Nie, nie nauczymy się. Gdybyśmy nauczyli się tego przez umiejętność z Biblii, to dlaczego faryzeusze nie mieli tego? Nie można się tego nauczyć przez umiejętność z Biblii, ponieważ mamy zbyt wielu artystów próbujących to namalować. Więc Biblia ma rację, tak, Bóg jest artystą.
63
Lecz wyznania wiary mówią dzisiaj: „Przyłącz się do tego. Zmów ten hymn pochwalny. Powtarzaj apostolskie wyznanie wiary. Przyłącz się do naszego kościoła. Uściśnij dłonie.” „Daj się ochrzcić w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego.” To jest denominacyjne wyznanie wiary. Racja.
Artysta nie namalował tego obrazu w ten sposób. Artysta namalował go tak, że Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. „Kto słucha Moich Słów i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma żywot wieczny. Sprawy, które Ja czynię, i on czynić będzie. Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą.”
W ten sposób namalował go ten Malarz. Więc jeśli odzwierciedla to Boga, to wiecie, że natrafiliście na właściwy obraz. Gdzieś indziej otrzymacie tylko jakąś podrobioną kopię. Amen. Weźcie tą starą podrobioną kopię jakiegoś wyznania wiary i wyrzućcie ją za drzwi dzisiaj wieczorem, i przyjmijcie światłość Ewangelii z Biblii, i pozwólcie Artyście wymalować Chrystusa w was! Amen. To jest właściwa droga. Tak jest.
Nie. On nie zaprowadził ich do żłóbka; nie zabrał ich na święto.
64
Izajasz powiedział: „Nazwą Go imieniem...” W tym samym rozdziale on powiedział: „Nazwą Go imieniem...” Nie, 55. rozdział Izajasza mówi: „Jego imię będzie brzmiało: Cudowny, Radny, Książę Pokoju, Potężny Bóg, Wiekuisty Ojciec.” Amen.
Szkoda, że nie mam czasu. Powinienem był... Chciałbym się podjąć tematu na każde z nich: Radny, Książę Pokoju, Potężny Bóg, Wiekuisty Ojciec, i Cudowny.
65
Zastanówmy się nad myślą: „Cudowny” na chwilę. Cudowny! O, Izajasz powiedział, że On jest Cudowny. Rozmyślajmy o niektórych sprawach, które On powiedział, które czyniły Go cudownym. Co czyniło Go cudownym? To, gdy On powiedział: „Ja i Mój Ojciec jesteśmy jedno.” Cudowny! Powiedzcie mi, który faryzeusz mógłby powiedzieć coś takiego. Powiedzcie mi, który arcykapłan mógłby powiedzieć to, za czym stał Bóg. Rozumiecie? On powiedział: „Jeżeli Ja nie czynię tych spraw teraz, to nie wierzcie niczemu, co Ja mówię. Lecz jeżeli Ja to głoszę, to wskazuje na to, że Bóg posłał Mnie, abym to czynił.” I On powiedział: „Ja i Mój Ojciec jesteśmy jedno,” nie „Ja i Mój Ojciec jesteśmy trzej.” Jezus powiedział...
66
Wierzenie mówi: „Ja i Mój Ojciec jesteśmy trzej,” ale Biblia mówi - Jezus powiedział: „Ja i Mój Ojciec jesteśmy jedno.” To jest cudowne! Widzicie, jak Bóg stał się ciałem, alleluja, nie jakąś drugą czy trzecią, czy czwartą osobą, lecz samym Bogiem. Jezus tak powiedział. Sprzeczajcie się z Nim, nie ze mną. Ja mówię tylko to, co On powiedział. „Ja i Mój Ojciec jesteśmy jedno. To nie Ja czynię te dzieła; jest to Mój Ojciec; On przebywa we Mnie. Jeżeli Mi nie wierzycie, wierzcie Słowu, ponieważ On jest Słowem. A to Słowo ciałem się stało i ‚Jam jest.' Na początku było Słowo.”
Ten sam pisarz Ewangelii, Jan, powiedział: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami.” To czyni Go i Boga tą samą osobą, jeżeli Bóg jest Słowem i On jest Słowem. Zatem „Ja i Mój Ojciec jesteśmy jedno.” O, to jest cudowne. Tak jest. Moglibyśmy o tym powiedzieć tak wiele rzeczy. Cudowny, dzięki tym sprawom, które On powiedział.
67
Kolejna rzecz, którą On powiedział: „Jam jest światłością świata.” Powiedzcie mi, który ksiądz mógłby to powiedzieć. Powiedzcie mi, która denominacja może to powiedzieć. Powiedzcie mi, które wyznanie wiary mogłoby to powiedzieć. To jest cudowne.
„Ja jestem prawdą.” O, moi drodzy. Nasze wyznania wiary są miliony mil oddalone od prawdy. Wyznanie wiary nie może przedstawić Boga zamanifestowanego. Wyznanie wiary nie może. Dokładnie tak, jak Eliasz powiedział na szczycie góry Karmel: „Jeżeli Bóg jest Bogiem, niech On odpowie.” Wyznanie wiary nie uczyni tego. Absolutnie nie. Lecz Bóg to uczyni. Kim jest Bóg? Słowem! Słowem zamanifestowanym. On to uczyni.
„Ja jestem światłością świata. Ja jestem prawdą, która jest na tym świecie. Ja jestem drogą.” Nie ma innej drogi prócz Niego. To jest wszystko. Nie idź przez wyznanie wiary. „Pójdźcie do Mnie.” Rozumiecie? „Ja jestem drogą, światłością, prawdą.” Wszystko, czym On był - to są cudowne słowa, które On powiedział. „Ja jestem drogą. Ja jestem prawdą. Ja jestem światłością. Ja jestem pierwszym. Ja jestem ostatnim. Ja jestem początkiem. Ja jestem końcem. Jam jest Tym, który był, który jest i który ma przyjść. Ja jestem korzeniem i latoroślą Dawida. Ja jestem poranną gwiazdą. Ja jestem Alfą i Omegą. Ja jestem wszystkim. Ja i Mój Ojciec jesteśmy jedno. On przebywa we Mnie; Ja jestem Nim; On jest Mną.”
Oni mówili: „Ty, będąc człowiekiem, a czynisz się Bogiem?”
O, jak On powiedział pewnego razu faryzeuszom: „Wy się mylicie nie znając Słowa Bożego ani mocy Bożej. Wy się naprawdę mylicie, bo Go nie znacie.” Na pewno.
Cudowne słowa, cudowny.
68
Rozmyślajmy o cudownych dziełach, które wtedy czynił. Co On czynił? Kim On był, kiedy Izajasz powiedział, że On będzie cudownym? Wtedy on nazwał Go wszystkimi imionami, jakimi mógł: Doradca, Książę Pokoju, Potężny Bóg, Wiekuisty Ojciec, i tak dalej. On powiedział: „On jest po prostu cudowny.” Cudowne słowa... Będziemy teraz mówić o cudownych dziełach na chwilę.
Jakie dzieła On czynił, które były cudowne? Pewnego dnia spotkał kondukt pogrzebowy, który wychodził z Nain. Pewnej wdowie umarł jedyny syn, leżał martwy na noszach, wyprostowane sztywne zwłoki, zabalsamowany. Niesiono go do grobu, aby został pogrzebany. Jezus szedł długą podróż z Nazaretu, miał otarte zaprószone stopy, był zmęczony i wyczerpany. I On usłyszał ten płacz i rozejrzał się. Kondukt szedł drogą, szła tam zwykła wdowa i lamentowała. Jej chłopak, jej jedyny syn leżał na tych noszach martwy. Tak się złożyło, że przechodzili właśnie tamtędy, gdzie był Jezus. A śmierć i życie nie mogą zejść się razem, jak wiecie. Ona musi odejść.
On powiedział: „Zatrzymajcie się z tymi noszami;” podszedł do nich i dotknął się tego chłopca, a życie, które było przedtem w chłopcu, który umarł może przed dwoma dniami, powróciło do niego. Widzę po prostu, jak nakrycie na nim zaczęło się poruszać, widzę, jak ludzie zaczęli się przyglądać. I człowiek, który był martwy, powstał na swoje nogi, podszedł do swojej matki i prawdopodobnie objął ją swoimi ramionami. To były dzieła Boże. Cudowne, nieprawdaż? Na pewno były.
69
Widzę Jairusa, zwykłego kapłana, który był miłym człowiekiem. On wierzył Jezusowi, lecz musiał dotrzymywać towarzystwa znajomym kapłanom. Mamy dzisiaj tak wielu podobnych sekretnych wierzących; oni obawiają się, że zostaną wyłączeni z ich kościoła, rozumiecie. Tchórze. Bóg nie może użyć takich. Bóg chce człowieka, który tam może stać. Choćby go to kosztowało życie, on to spieczętuje. Nie bójcie się tego, kto niszczy ciało, lecz tego, kto niszczy ciało, a duszę posyła do piekła.
70
Jairus. Widzę jak On wchodzi do domu tego kapłana, wszedł do pokoju, w którym leżało jego jedyne dwunastoletnie dziecko - młoda dziewczyna - sztywna i martwa leżała tam na marach. Jej drobne martwe ciało leżało tam. Jej małe blade ręce, jej paznokcie zbielały. Jej wargi zapadły się; uśmierciła ją gorączka czy coś podobnego. Jej małe oczy były zamknięte i prawdopodobnie coś leżało na nich. Jej włosy były uczesane, a róże i inne kwiaty leżały dookoła niej. A matka i ojciec płakali, sąsiedzi też płakali. Jego jedyne dziecko umarło.
Widzę, jak On wszedł do tego pokoju. Amen. I On rozejrzał się; widział ich wszystkich. Inni zaczęli naśmiewać się z Niego; On wyprosił ich z tego pokoju. To było cudowne. Widzicie, jeden Człowiek potrafił rządzić całym tłumem. Dlaczego nie powiedzieli czegoś? Bali się powiedzieć cokolwiek. Dlaczego nie potępiają tego Słowa dzisiaj? Oni boją się to powiedzieć. To wszystko.
Wszedł do tego pokoju, wziął tą małą zimną rękę i przemówił obcym językiem gdzieś do przestrzeni; a duch tego dziecka powrócił do niego; i ona znowu ożyła. Cudowne dzieła. Tak, to było cudowne. Były to cudowne dzieła; On udowodnił, że jest cudownym.
71
Mógłbym również mówić o Łazarzu, kiedy jego ciało było zabalsamowane już cztery dni, kładziono na niego różne maści - warstwę za warstwą i owijano prześcieradłami tego młodego człowieka. I tam on był - leżał w grobie i gnił. Jego nos zapadł się; jego wargi zapadły się w jego twarzy; robaki skórne zaczęły go pożerać; a jego dusza była już cztery dni drogi do innej sfery. Widzę Go, Jego drobne przygarbione ramiona... O, moi drodzy!
Ci ze świata mówili: „Popatrzcie na to. Popatrzcie na tego człowieka. Popatrzcie na niego; a wy nazywaliście go Bogiem? Oto on idzie do grobu roniąc łzy jak śmiertelnik.” Biblia mówi, że On płakał. Łzy spadały Mu z policzków, ucierał sobie nos, kiedy podchodził do grobu; wtedy On był człowiekiem. Lecz widzę, jak On mówi: „Odwalcie ten kamień.” Amen, amen. On zmienił tę scenę. Łazarz, który był umarły już cztery dni, wstał na swoje nogi i znowu żył.
72
Widzę jak te maści zaczęły wyciskać się spomiędzy prześcieradeł, którymi go owinięto. Co się działo? Życie zaczęło powracać do niego. Ustąpił smród, ciało zaczęło na nowo żyć. Jego duch, który był już cztery dni gdzieś indziej, powrócił do jego ciała i ten człowiek stanął na swoich nogach. Jaki On jest cudowny, Doradca, Książę Pokoju, Potężny Bóg - tam On był. Oczywiście, taki On był. W porządku.
Znajdujemy niewiastę u studni, gdy On zatrzymał się tam i rozmawiał z nią kilka minut, i powiedział jej, że miała dotychczas już pięciu mężów.
Ona powiedziała: „Panie, Ty musisz być prorokiem. Wiemy, że gdy Mesjasz przyjdzie, to będzie Jego znakiem.”
On powiedział: „Ja, który z tobą mówię, jestem Nim.” Cudowny, nieprawdaż? Cudowny.
Pewnej nocy jezioro było wzburzone. On spał w łodzi, bo był zmęczony - jako człowiek. Spał, ponieważ był zmęczony. Diabły sprzysięgły się, że Go utopią owej nocy. I one sobie myślały, że Go już niemal mają. Kiedy żagle zostały zerwane, wiosła były połamane, łódź nabierała wodę i napełniała się, uczniowie pobiegli na rufę i powiedzieli: „Mistrzu, nie dbasz o to, że giniemy?”
73
A On powstał, obtarł Swoje oczy ze snu i powiedział: „O, małowierni, jak długo będę z wami? Co macie zamiar uczynić teraz? Co uczynicie teraz na tym wzburzonym jeziorze, kiedy ta wielka łódź przy każdej fali pogrąża się aż na dno? Co zrobicie, kiedy te diabły, siedzące tam na drugiej stronie na górze, szepczą tym falom, żeby uderzały i pogrążyły tą łódź na dnie, wiecie, na dnie jeziora? Fale wodne piętrzyły się na trzydzieści lub czterdzieści stóp wysoko. Co wy teraz zrobicie?”
Powiedział: „Jak długo będę z wami?” Postawił swoją stopę na gejtawie łodzi i powiedział: „Uspokój, ucisz się.” A wiatry przestały wiać. Innymi słowy On powiedział: „Wietrze, zamknij swoje usta. Fale, powróćcie na swoje miejsce.” Po chwili nie było na wodzie ani zmarszczki. On tam stał i rozglądał się, potem wrócił na rufę przed oczami zdumionych apostołów, stojących tam, położył się znowu i spał dalej.
Oni pytali się: „Cóż to za Człowiek?” Cudowny. Amen. Cudowny. Czy nie wierzycie, że On był cudowny? Oczywiście, On był cudowny. Tak jest.
74
Kiedy ten sam Człowiek opuścił niebiosa, gdzie cały system słoneczny był Jego koroną - każdy miliard gwiazd, które wisiały nad ziemią, każda gwiazda, która jest miliony mil ponad nami. Kiedy człowiek popatrzy przez teleskop hen na Mount Palomar i może oglądać 120 milionów lat świetlnych przestrzeni kosmicznej, a wszystkie te miliardy i tryliony gwiazd były w Jego koronie. Lecz On zostawił je, aby wziąć koronę z cierni. Kto by to uczynił? Cudowny. O, moi drodzy.
Jego szata była wieczna. On był przyodziany w żywot wieczny. On nie miał żadnego początku. On nie zaczął żyć w Betlehemie, wiecie, jak ludzie sobie myślą o Nim. On nie miał początku. Amen. Był przyodziany w żywot wieczny, a odłożył go na bok, aby się przyodziać w starą, plugawą szatę śmierci za ciebie i mnie. Cudowny! Niebiosa były Jego pałacem. Całe niebo należało do Niego. To był Jego pałac. Nic nie mogło dorównać Jego blaskowi. A On zstąpił na ziemię i powiedział: „Liszki mają nory, ptaki mają gniazda, lecz Ja nie mam nawet miejsca, gdzie mógłbym położyć Moją głowę.” To jest cudowne, czy tak nie myślicie?
75
Przyjaciele, mam tu jeszcze wiele zanotowanych notatek, ale prawdopodobnie nie mam tyle czasu, aby je przebrać. Będę się więc śpieszył.
To jest Jezus, którego musicie oglądać, nie Jezus z denominacji, jak ludzie mówią, nie Jezus z wyznań wiary, nie Jezus z jakichś mitycznych świąt Bożego narodzenia, nie Jezus z jakiegoś wielkanocnego króliczka, lecz Jezus z Golgoty, Jezus, który odłożył wszystko na bok, o którym mówili prorocy. Moglibyśmy mówić dalej na ten temat. Cudowny Ojciec, cudowny, cudowny Ojciec, cudowny Doradca, cudowny Książę Pokoju. Cudowny potężny Bóg. I tak możemy mówić ciągle dalej i dalej. Rozumiecie?
Chcę to jednak odłożyć na bok i powiedzieć następująco: Musimy dopilnować, żebyśmy... Musimy dopilnować, abyśmy mieli Jego żywot wieczny - to jest Jezus, którego musimy zobaczyć. Nie możecie Go otrzymać w wyznaniu wiary, nie możecie Go otrzymać w przyłączeniu się do kościoła, nie możecie Go otrzymać przez słuchanie jakiejś bajki o Santa Clausie, którą wam opowiadają. Santa Claus nie ma żywota wiecznego. Nie. Wyznanie wiary nie ma żywota wiecznego. Nawet poznanie Jego Słowa nie daje wam żywota wiecznego. Lecz poznać Jego! Biblia mówi: „Poznać Go jest żywotem wiecznym,” nie poznanie Jego Słowa, lecz poznanie Go.
76
Ci Grecy chcieli Go zobaczyć. Oni chcieli poznać Jego osobę. „Panowie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa.” Nie widzicie swoimi oczami; widzicie swoim sercem. Rozumiecie? Patrzycie się swoimi oczami, zrozumiewacie swoim sercem. „Widzieć” znaczy tyle co „zrozumieć.” Patrzysz się wprost na coś i mówisz: „Ja tego nie widzę,” chociaż patrzysz się wprost na to. Lecz ty chciałeś powiedzieć, że tego nie pojmujesz.
Tamci Grecy chcieli poznać Jezusa, a On podał im sposób, jak Go mogą poznać. Poznać Go! Nie poznać Jego wyznanie wiary, nie poznać Jego Słowo, nie poznać Jego cuda, lecz poznać Go. A jedyną drogą, na której możecie Go znaleźć, jest krzyż, nie jakaś kołyska. Nie, chodzi o krzyż, rozumiecie.
77
On wskazał im krzyż, nie jakieś wyznanie wiary, nie jakiś żłóbek albo maniery denominacji, lecz krzyż. A więc, tak samo jest dzisiaj. Jeśli kiedykolwiek przyjdziesz do Jezusa... Prawdziwy uczeń nigdy nie powie: „Jezus powiedział mi, abym przyłączył się do tego-i-tego kościoła.” On tego nigdy tak nie powiedział; On nie powiedziałby tego tak ani dzisiaj. Nie. Ty Go po prostu zobaczysz; On będzie ci wskazywał krzyż. Idź tam i umrzyj, a potem Go poznasz, jeżeli Go chcesz poznać.
Ani jeden raz On nie wskazał żadnej osobie na jakieś wyznanie wiary czy denominacje, albo na Swoje urodzenie, ani nawet na święta Bożego narodzenia. On nie uczynił tego ani razu. Mógłbym pozostać przy tym na chwilę, lecz pójdę dalej.
78
Jednakowoż, jeżeli to nie jest ważne, jeżeli Jezus... Nigdzie w Biblii nie znajdziecie, że On wskazywał komuś na coś innego niż na krzyż, aby Go poznać. To się zgadza. A chodzi tu o ukrzyżowanie samego siebie: „Jeśli się człowiek nie narodzi na nowo!”
Zatem, jeśli żłóbek, Santa Claus... Jezus nie napisał żadnego wyznania wiary. On nie ustanowił żadnej denominacji. Dlaczego więc robimy z tego taką aferę i kładziemy na to wszelką odpowiedzialność? Pragnę wam teraz zadać pytanie. A co święta Bożego narodzenia obecnie? Dlaczego nasze kościoły przypisują tak wielkie znaczenie temu, że człowiek musi należeć do tego kościoła, że musimy zmawiać to wyznanie wiary, że musimy czynić to i owo, i tamto? Czemu przypisujemy temu tak wielkie znaczenie, jeżeli to nie jest ważne? Wskazuje to na to, że mamy innego rodzaju uczni, niż jakich mieliśmy dawniej. Chcą przyprowadzić człowieka do ich kościoła, do ich denominacji lub do ich wierzenia, ale nie do Chrystusa.
79
Jeżeli zapytacie się dzisiaj kogoś: „Czy jesteś wierzącym?” Zadawałem to pytanie wiele razy. „Czy jesteś wierzącym?”
On odpowiada: „Jestem baptystą.”
„Jestem metodystą.” To wskazuje na to, że nie jesteś wierzącym. Rozumiesz? Tak jest. Baptysta...
Oni mówią: „Ja jestem zielonoświątkowcem.” To nie ma z tym nic wspólnego. Absolutnie nie. Wierzący jest nowym stworzeniem. Lecz do tego oni doszli dzisiaj. Rozumiecie? Dlaczego oni tak postępują? Co skłania ludzi do tego, że tak mówią?
80
Ubiegłego wieczora byłem w szpitalu. Miałem się modlić o młodą kobietę, która była chora. Ona została następnie uzdrowiona. I powiedziałem... Siedział tam pewien mężczyzna i jego matka, przypuszczam, że to była jego matka, bo wyglądała jak jego matka. I rozmawiałem z inną panią - powiedziałem: „Będziemy się teraz modlić.” I zwróciłem się do niej: „Czy nie masz nic przeciw temu, że będziemy się modlić?”
Ona powiedziała: „Zaciągnij tę zasłonę.”
Ja odrzekłem: „Ja tylko zapytałem, czy nie masz nic przeciw temu, gdy będziemy się modlić.”
Ona odrzekła: „My jesteśmy metodyści. Zaciągnij tę zasłonę.”
Ja odrzekłem: „To przestraszyłoby cię na śmierć. Więc raczej zaciągnę tę zasłonę.” Rozumiecie? Powiedziałem więc: „Jeżeli jesteś metodystką, a nie jesteś chrześcijanką, to ją po prostu zaciągnę.”
81
Dlaczego oni tak mówią? Kilku fałszywych uczniów zaprowadziło ich tak daleko. To jest wszystko, co oni wiedzą. Rozumiecie? Kilku błędnie nauczonych uczniów. Uczniowie Jezusa zaprowadzili ich do Jezusa. Uczniowie metodystów prowadzą ludzi do metodystów, baptyści zabierają ich do baptystów, a zielonoświątkowcy biorą ich do zielonoświątkowców; lecz uczniowie Chrystusa zabierają ich do Chrystusa, a Chrystus zabiera ich na Golgotę. To jest ta rzeczywista rzecz. Tak jest. Absolutnie tak.
Oto, jak daleko zostali doprowadzeni. Zostali doprowadzeni tylko po tyle. Rozumiecie? Jeżeli oni tak mówią... Baptysta, czy metodysta, czy prezbiterianin, czy ktokolwiek - oni zostali doprowadzeni tylko po tyle. Katolik czy ktokolwiek to jest - oni zostali doprowadzeni tylko po tyle, więc to jest wszystko, co wiedzą. Lecz dzięki bądź Bogu, tamci uczniowie znali Jezusa, więc oni zabrali go - zabrali tych Greków do Tego, o którym wiedzieli, że jest prawdą.
Prawdziwy uczeń Chrystusa, który naprawdę spotkał się z Chrystusem, zabiera poszukującego prosto do Jezusa; a Jezus wskazuje im na Golgotę, gdzie umierają razem z Nim i zostają narodzeni na nowo. O, moi drodzy. Oni doszli do takiego stanu.
82
Lecz: „Panowie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa.” To była ich prośba: „Nie chcielibyśmy zobaczyć jakiegoś wyznania wiary; nie chcielibyśmy zobaczyć metodystów, nie chcielibyśmy zobaczyć baptystów. Żadnych z nich nie chcielibyśmy zobaczyć. Chcemy zobaczyć Jezusa.”
Lecz co się dzieje? Muszę po prostu zakończyć, moi bracia. Słuchajcie teraz uważnie, powiem tutaj jeszcze kilka uwag, zanim zakończymy. O co chodzi? Pragnę teraz, żeby to głęboko zakotwiczyło w was, chcę to do was wtłuc.
83
Ci Grecy chcieli zobaczyć Jezusa. Nie znaleźli Go w świętach Bożego narodzenia, nie znaleźli Go w jakiejś organizacji, nie znaleźli Go w jakimś wyznaniu wiary; On nie wskazał im na coś takiego. Czy zrozumieliście to dobrze? Lecz On wskazał im na krzyż, by umarli samym sobie. Prawdziwi uczniowie mówią: „Człowiek musi umrzeć.” „Jak wiem, że jestem umarły?” Jeżeli uznajesz, że całe to Słowo jest prawdą, wtedy to Słowo zaczyna żyć w tobie.
„Dobrze” - mówicie - „lecz nasz kościół naucza...” Nie dbam o to, czego naucza wasz kościół; chodzi o to, co mówi Biblia. Dokąd wy podążacie? Inne kościoły nauczają czegoś innego, lecz ta Biblia naucza tego samego.
84
Jak powiedział Jezus: „Kiedykolwiek zaakceptujecie to Słowo, wtedy to Słowo zostanie zamanifestowane w was. Ono dokona w was tego właśnie, co zapowiedziało, jak ono będzie działać w was.”
O, oni mówią: „Dni cudów przeminęły.”
Biblia mówi: „Jezus Chrystus ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki.” Jak chcecie temu stawić czoło, skoro Jezus rzekł: „Kto wierzy we Mnie, gdziekolwiek, i kiedykolwiek...” Ew. Marka 16. mówi: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu.” Jak długo? Do całego świata. Nie dotarliście tam jeszcze dotychczas. Wszelkiemu stworzeniu... „Kto wierzy i jest ochrzczony, będzie zbawiony. Kto nie wierzy, będzie potępiony. A te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą.” Tutaj to macie. To Słowo stanie się światłością. Ono będzie świecić Swoją światłością.
85
Nie, że udacie się do żłóbka i powiecie: „Małe dziecię urodziło się wiele lat temu.” To nonsens. Wszelkiego rodzaju wierzenia i bajki mówiły o tym, wiemy, iż Jezus wiedział, że wszystkie te rzeczy znikną i zostaną całkiem poplątane. Lecz jest jedna rzecz, która nie zostanie poplątana, a jest to Duch Święty.
86
O, jeden mówi: „On urodził się właśnie tutaj. My zbudowaliśmy nad tym kościół.”
Ktoś inny mówi: „On urodził się tutaj.” Czy wiecie, ile gwoździ oni mają i potrafią udowodnić, że to są oryginalne gwoździe, którymi był przybity do krzyża? Dziewiętnaście. Każdy z nich, posiadający ten gwóźdź, mówi: „My to mamy. Alleluja. My to mamy.” Oni mają po prostu jakieś martwe kości jakiegoś... „My to mamy. My to mamy. On urodził się właśnie tutaj na tym miejscu.”
Ktoś inny mówi: „To jest miejsce, gdzie On się urodził.”
Inni mówią: „To jest miejsce, gdzie On się urodził.” Jaka w tym różnica? On urodził się właśnie tutaj - w sercu. Amen. Kiedy ja umarłem, On urodził się na nowo - ja urodziłem się w Nim na nowo. I o to chodzi. Panowie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa. W porządku.
87
Co się stało? On zgubił się znowu. Ludzie Go zgubili. To się zgadza. Lecz on został znowu zgubiony w wielkich tłumach, w tłumach wyznań.
Czy sobie przypominacie, jak pewnego razu On zgubił się Swoim rodzicom? On zgubił się ponownie. On się zgubił. Szedł po ulicach miasta - jakby to było kilka ostatnich dni. Patrzył się na zwariowane tłumy ludzi przepychających się i potrącających, pijących, klnących i potępiających: „Dzwońcie dzwonki, dzwońcie dzwonki...” Chrystus jest zgubiony. On nie jest zgubiony; ludzie Go zgubili. Gdzie Go znaleźli? Tam gdzie Go zgubili. Tam właśnie znajdziemy Go. Oni zgubili Go w swoich wyznaniach wiary i w tłumach.
88
On jest zgubiony. Chrystus jest zgubiony w kupującym tłumie. Kupujący ludzie mówią: „Musimy teraz obchodzić święta Bożego narodzenia.”
Pewna pani powiedziała niedawno - stała tam, kiedy tam stałem z moją żoną i powiedziała: „Przyniosłam mojemu tacie kwartę whisky.”
Ktoś inny powiedział: „Ja postaram się... Mówię wam, co kupię tacie: Przyniosę mu jakieś karty i trochę chipsów. Będziemy sobie grać w pokera (rozumiecie?) i będziemy obchodzić święta Bożego narodzenia.”
Inny znów mówi: „Ja mam karton papierosów dla mamy; co ty przyniósłbyś jej?”
O, Boże, On jest zgubiony. Ludzie zgubili Go podczas świąt Bożego narodzenia. Zgubili go na Wielkanoc. Kupili sobie małego króliczka albo nowy kapelusz, nie chodzi im o zmartwychwstanie ani o narodzenie Chrystusa. Oni zgubili Go w swoich wierzeniach, kiedy uczynili z Niego trzech Bogów, rozcięli Go na kawałki i uczynili bożka, nie wiedząc w ogóle, kim On jest. „Ja i Mój Ojciec jesteśmy jedno.” Wy Go zgubiliście.
89
On jest zgubiony w religijnym świecie. Jak mógłby religijny świat... On zgubił się Swemu kościołowi. W laodycejskim, ostatnim kościele, w wieku kościoła jest powiedziane, że On jest na zewnątrz kościoła i puka próbując wejść do środka. Najbardziej żałosnym widokiem w całej Biblii jest stan kościoła w ostatecznych dniach, przedtem nim On przyjdzie. Żaden inny wiek nie wypchnął Go na zewnątrz. Oni nie poznali żadnej różnicy. Teraz, kiedy rzeczywiście poznali prawdziwą moc Ducha Świętego, wyrzucili go z kościoła. On stoi na zewnątrz i puka do drzwi: „Oto stoję u drzwi i kołaczę.” [Brat Branham puka w kazalnicę - wyd.] Na pewno.
90
Oni zgubili Go w ich handlujących tłumach. Zgubili Go w ich religijnych tłumach. To się zgadza. Oni uczynili z tego wyznania wiary. Uczynili z tego denominacje. Oni to utracili. Przyjęli obrządki na miejsce Biblii. Przyjęli wiązkę ludzkich pomysłów na miejsce tego, co Bóg powiedział. Oni mówią: „Pozwól zapisać swoje nazwisko do księgi. Uściśnij z kimś dłonie. To jest wszystko, co musisz uczynić. Daj się ochrzcić w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego.”
Wszystko to jest fałszywe. To się zgadza. Tam właśnie kościelny tłum zgubił Go. Kiedy Go zgubili, dlaczego? Nie w ich kościelnych budynkach, nie w ich ustanowieniach, w ich grupach ludzi, lecz zgubili Go, gdy opuścili Słowo. „Jeżeli to - jeżeli pozostaniecie we Mnie, a Moje Słowa w was, proście, cokolwiek chcecie, a będzie wam to dane. Jeśli pozostaniecie we Mnie, a Moje Słowa pozostaną w was, spełni się wam to,” ponieważ to jest znowu Bóg, który stał się ciałem. Rozumiecie?
„Jeżeli pozostaniecie we Mnie, a Moje Słowa w was, wtedy proście po prostu cokolwiek chcecie, a stanie się wam.” O to chodzi. Lecz dzisiaj ludzie nie pozostają w Słowie; dziś są metodystami, jutro baptystami, następnego dnia prezbiterianami; i dotychczas do niczego nie doszli. „Jeżeli Moje Słowo pozostanie w was!” A to Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami. Alleluja. Bracie Neville, to jest prawdą. Słowo stało się ciałem w tobie, mówi przez ciebie.
91
Zielonoświątkowcy zgubili Go. O, tak. Oni mieli Go przed kilkoma laty, lecz oni Go zgubili. Jak do tego doszło? Przez rywalizację, kto mógłby zbudować większy budynek, kto mógłby mieć większy kościół, lepiej wyćwiczony chór.
Jeżeli istnieje coś, czego nie lubię, to za bardzo wyćwiczony głos, który powstaje i śpiewa tak, jakby miał kolkę [Brat Branham przedstawia to - wyd.] zatrzymują swój oddech tak długo, aż są sini w twarzy. Oni nie śpiewają; po prostu robią hałas. Lecz ja lubię dobry staromodny śpiew, który wychodzi ze serca człowieka narodzonego na nowo i napełnionego Duchem Świętym - człowieka, który śpiewa z serca. Chociaż nie potrafi dostroić głosu do innych, pomimo to ma Ducha Świętego w sobie; można Go odczuwać, jak On wyrywa się z ciebie. Alleluja. Ja to lubię te wtórne skutki potem, gdy to Duch Święty pobłogosławi, wiecie. Ja to lubię. Jest to po prostu realne dla mnie. Tak.
92
Lecz oni Go zgubili. Dobrze wyćwiczone chóry i należycie wyszkoleni kaznodzieje. Tak! O, moi drodzy. Wszelkiego rodzaju kędzierzawe włosy, wiecie, i ustawiają głowy w szczególny sposób, aby im zrobiono zdjęcie, i ach... Tak, dobrze wyszkoleni - oni są na pewno dobrze wyszkoleni.
Wielkie szkółki niedzielne - oczywiście. Każdy kościół próbuje prześcignąć inny kościół, jeżeli chodzi o szkółki niedzielne. A o szkółkach niedzielnych nie ma nawet mowy w Biblii. To jest metodystyczny dogmat. Najpierw nazywali je szkołami dla biednych. Każdy, kto nie może znieść kościoła, chodzi obecnie do szkółki niedzielnej, ponieważ oni przyjmują czasami coś prócz tego, co Bóg powiedział. To się zgadza.
I przypomnijcie sobie, ja nigdy w moim życiu nie wygłosiłem pod inspiracją czegokolwiek, co musiałbym odwołać, podobnie jak niedawno w przypadku ołtarzy i innych rzeczy, wiecie - nasienie węża czy cokolwiek innego. Niech ktoś przyjdzie i obali mi to Słowem Bożym.
93
Tam właśnie Go zgubili. Ogromna szkółka niedzielna albo największy namiot, jaki istnieje, najlepiej ubrana grupa ludzi w mieście; tacy są zielonoświątkowcy. „Ależ, my należymy do Pierwszego Kościoła; chodzi tam najlepsza grupa ludzi w tym mieście.” Diakoni żonaci trzy lub cztery razy - diakon z zarządu, a może pastor również, wszelkiego rodzaju nonsensy, które dzieją się w kościołach dzisiaj. Rozumiecie? Dokąd oni poszli? Oni zgubili Jezusa.
„No wiesz, nasza denominacja jest przecież największą wśród zielonoświątkowców. Nasi mężowie są najlepiej wyszkolonymi ludźmi, jacy istnieją.” Może tacy są; ja temu nie zaprzeczam. To przechodzi do loży i na pola teologiczne. Lecz ja pragnę poznać człowieka, który zna Jezusa, zobaczył Go i narodził się na nowo, a Słowo odzwierciedla się w jego słowach. Możecie zauważyć, że to nie są jego słowa, jest to Słowo. Taki człowiek wydał samego siebie do tego stopnia, że to jest Chrystus mówiący przez niego. Tutaj to macie. Dlatego też cuda i znamiona towarzyszą temu Słowu, ponieważ to jest Boże Słowo.
I jeśli Słowo Boże mówi pewną rzecz, a jakaś grupa mówi: „O, nie, nie, nie, nasza organizacja wyrzuci nas, jeżeli będziemy wierzyć temu” to oni są na miejscu zdeklasowani. Właśnie tam odcięli się od tego właściwego; i na tym koniec. Możecie mechanicznie podniecić się do czegoś, może przedkładasz innym jakąś bujdę albo wyobrażasz sobie to, owo lub tamto; lecz prawdziwej autentycznej rzeczy w tym nie ma. Tak jest. O, na pewno.
94
Kościoły zamieniają Chrystusa za świat i wyznania wiary. Kościół ma program zamieniania. O, oni na pewno chcą zamieniać. Tak jest. Oni pójdą i będą zamieniać. Oni chcą bazować na programie zamieniania. Oni chcą zamienić to, co mówi Bóg, za to, co mówi denominacja. Chcą zamienić to, co mówi Bóg za to, co mówi pastor - chcą naśladować pastora. Chcą zamienić to, co mówi Bóg, za to, co mówi organizacja i chcą ją naśladować. Oni zamieniają. Czy wiecie co? Ludzie robią zakupy. O, obecnie jest wielki czas kupowania. Są to inne święta - po prostu fałszywe, podrobione. Zostało nam już tylko trochę czasu; pewnego dnia powrócę do tego i podejmę się tego tematu. Przedkładam tu tak dużo tego, co Duch Święty podał mi przed chwilą. Rozumiecie?
Podczas gdy kościół zamienia, kościół kupuje - ludzie, którzy są tak zwanym kościołem. Tak jest. Oni zamieniają, na pewno zamieniają. Kupowanie i zamienianie - oni handlują - o co? O największy kościół, o najlepiej ubrany tłum, o największą denominację. A ludzie (powiem teraz coś), ludzie próbują znaleźć miejsce - nawet zielonoświątkowcy...
95
Zielonoświątkowe kobiety próbują znaleźć miejsce, gdzie ujdzie im na sucho więcej rzeczy z tego świata: szorty, strzyżenie włosów, malowanie się. Dlatego one handlują. „Chwała Bogu, ja jestem zielonoświątkowcem. Alleluja, ja należę do tego” i „Och, nasz pastor nie wierzy temu.” Rozumiecie? Wy kupujecie dla innych i to pozwala im żyć najsprośniej (Boże, zmiłuj się), ponieważ to pozwala im żyć najbrudniejszym i najbardziej podobnym do świata życiem. Oni sprzedają i kupują z miejsca na miejsce, a odrzucają Chrystusa. Może was to miażdży jak nie wiem co. Lecz w tym celu było to powiedziane.
Ludzie robią zakupy. Oni kupują coś na święta i szukają gdzie mogą znaleźć obniżkę ceny, poszukują obniżek cen. „Wiesz, ja jestem również zielonoświątkowcem. My nie mamy takich ciasnych poglądów.” Lecz Biblia tak mówi.
96
Jeżeli on jest prawdziwym uczniem Chrystusa, to poprowadzi cię do krzyża. „O, bracie Branham, ja wyszedłem i mówiłem obcymi językami.” To nic nie znaczy; muł przemówił również pewnego razu. Tak jest. Tak, nie mówię tego, aby sobie kpić z Bożego świętego Słowa. Wierzę w mówienie językami, lecz diabli też mówią językami. Ludzie mogą mówić obcymi językami, a żyć wszelkiego rodzaju życiem. Lecz chcę powiedzieć, że diabeł podrabia wszystko, co czynił Bóg. I on potrafi podrobić wszystko, jednakowoż nie potrafi podrobić autentycznego urodzenia się Chrystusa, on tego nie może podrobić, bo człowiek musi najpierw umrzeć, a potem Słowo wychowuje go.
Jak możesz wiedzieć, że naprawdę żyjesz? Kiedy to Słowo - każde słowo z Niego staje się ciałem w tobie. Wszystko, co mówi Biblia - ty mówisz to samo, a to się urzeczywistnia, po prostu dokładnie tak, jak On to powiedział. Wtedy właśnie się to dzieje. Kiedy ty - kiedy twój duch zgadza się z Nim (On jest Słowem), kiedy twój duch zgadza się z tym, co On powiedział, a Duch Święty manifestuje samego siebie przez Swoje Słowo, wtedy ty żyjesz. Rozumiesz? Wtedy skończyłeś z kupowaniem, zamienianiem i z wszystkimi takimi sprawami. Sprawa załatwiona.
97
Tak, ludzie robią zakupy, by stwierdzić, gdzie mogą żyć najbardziej po świecku: zielonoświątkowcy i wszyscy inni. Wy zielonoświątkowcy, nie naśmiewajcie się z baptystów i prezbiterian. Nie może kocioł przyganiać garnkowi. Absolutnie nie. Naprawdę nie. Jest to wszystko to samo.
Więc oni robią zakupy, by stwierdzić, gdzie mogą chodzić do kościoła i przyłączyć się do organizacji, aby mogli być popularni, aby ich poważano w mieście, bo burmistrz miasta chodzi do tego kościoła (przy czym teraz on mógłby pójść do zboru i narodzić się na nowo; mówię teraz to, co przyszło mi właśnie na myśl), do największego zboru w mieście.
98
Ja znam tych ludzi, którzy obecnie należą do jakiejś małej organizacji przy górnym końcu ulicy - mały zbór, lecz on był zbyt mały, więc oni orzekli: „Tak, nasze dzieci będą - i my możemy mieć trochę lepszą reputację” i oni biorą swój list zalecający z jednego kościoła i przechodzą do innego, do jakiejś większej organizacji. A poza tym, ten kościół ma salę kinową w suterenie i mogą tam grać w karty, i tym podobnie, wiecie, i grać w różne gry, i tak dalej. Więc oni zaprowadzili tam swoje dzieci, a oni mają tam basen pływacki na dole, rozumiecie, więc oni mogą tam grać wodne polo i urządzać sobie rekreacje, i tym podobne rzeczy, i mieć lekcje szkoły niedzielnej dziesięć minut, potem przerwę na kawę i przerwę, żeby pastor mógł wyjść na zewnątrz i zapalić sobie papierosa. O tak, to się zgadza. Ja bym tego nie mówił, gdybym nie wiedział, o czym mówię. To prawda. O, na pewno. Widzicie, oni robią zakupy.
99
Jeżeli mogą postępować po swojemu i żyć takim życiem, jakim oni chcą żyć, czynić cokolwiek im się podoba, a pomimo to mieć potem obiecany żywot wieczny, oni robią zakupy w tej intencji. Mówię wam: Jeśli chcecie kupować, idźcie na Golgotę. To załatwia sprawę. Umrzyjcie temu nieczystemu samemu sobie, swoim grzechom, i narodźcie się na nowo. „A jeśli miłujecie świat i rzeczy, które są na świecie, nie ma w was miłości Bożej.” Tak mówi Biblia. To się zgadza.
100
Mówisz: „Ja nie wierzę w świątobliwość.” Nic dziwnego, że nie możesz wierzyć. Lecz Biblia mówi, że bez świątobliwości nikt nie zobaczy Boga. Bóg jest święty. Jeżeli Bóg żyje w tobie, to jesteś święty również. I powiedz mi: Czy możesz wychodzić na przyjęcia i wypić sobie towarzyskiego drinka? No wiecie, zielonoświątkowcy to czynią: Chodzą na towarzyskie przyjęcia, zabierają swoje kobiety do publiczności i żyją na tych miejscach, wychodzą na plaże i zdejmują swoje odzienie i prezentują się w strojach kąpielowych, chodzą i pływają przed mężczyznami, kiedy ich mężowie i bracia i siostry, i tak dalej... Ci zielonoświątkowcy wychodzą na plaże w strojach kąpielowych i nazywają siebie członkami oblubienicy? Oblubienica Chrystusa nie czyni takich rzeczy!
101
O, on robi zakupy, oczywiście, obiera łatwą drogę, uważając, że ma potem obiecany żywot wieczny. Ty go nie masz, o ile nie żyje w tobie - Słowo Boże będące żywym świadectwem, że On żyje, a ty żyjesz w Nim. O, moi drodzy.
„Panowie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa.” O, nie te wyznania, nie te rzeczy, które wymyślili ludzie; chcielibyśmy zobaczyć Jezusa. Lecz On się im zgubił. Uhm.
Dlaczego? (Chwileczkę tylko). Czemu? Dlaczego Go zgubili? Czemu zgubili Go zielonoświątkowcy? Dlaczego zgubili Go metodyści i baptyści? Dlaczego zgubiły Go te organizacje? Ponieważ nie wzięły swego ziarna pszenicznego i oni nie włożyli go do gleby na Golgocie, i nie umarli swoim wierzeniom, aby mogli narodzić się ze Słowa.
102
Potem zostajemy obmyci wodą Słowa (Amen!), stajemy się nowymi stworzeniami w Chrystusie Jezusie, a towarzyszą nam znaki, które towarzyszyły Chrystusowi. Każda niewiasta będzie na swoim stanowisku, każdy mężczyzna będzie na swoim stanowisku. Duch Boży zajmie Swoją pozycję i kościół żyjącego Boga będzie bez zmazy i skazy. Na pewno. Amen. Absolutnie tak. Tak właśnie się to dzieje.
Nie chcą śmierci dla ich ziarna pszenicy, oni nie chcą opuścić swojej denominacji; nie chcą, aby ona umarła. Gdyby organizacja baptystów włożyła to baptystyczne ziarno pszenicy do gleby i pozwoliła mu umrzeć, gdyby metodyści włożyli swoje ziarno pszenicy do gleby, gdyby Zbory Boże i zielonoświątkowcy imienia Jezusa, i unitarianie, i trzynitarianie, i różne inne kościoły, kościół Boży, i wszystkie inne wpuściły to ziarno pszenicy do Słowa i pozwolili umrzeć swoim własnym myślom, gdyby pozwolili, żeby to Słowo pozostawało w nich i powstało do życia, mogliby powiedzieć: „Jeśli mi nie wierzysz, to wierz sprawom, które ja czynię, bo one świadczą o mnie.” Jakie to są sprawy?
Jezus powiedział: „Sprawy, te sprawy, które Bóg polecił Mi czynić.” I powiedział: „Jako Ojciec posłał Mnie, tak i ja posyłam was.” Te właśnie sprawy, które czynił Bóg, były w Nim, czyniły Go i Ojca jednym. A te same sprawy, które czynił Jezus, Duch Święty Jezusa w tobie będzie cię skłaniał do czynienia tych samych spraw. „Sprawy, które Ja czynię, i on czynić będzie.” Oczywiście. Nie pozwolili temu ziarnu...
103
Co oni osiągnęli? Tylko martwych członków, martwych w grzechach i w przestępstwach, martwych w wykształceniu, martwych w sprawach tego świata. Jest im to zaliczone i dlatego właśnie nie są narodzeni na nowo, dlatego też nie mogą im towarzyszyć te znaki. Lecz dlaczego? Tylko martwi członkowie muszą być... Kaznodzieja musi mieć tytuł doktora filozofii, albo doktora teologii, nim może być pastorem w jakimś kościele. A może on nie zna nawet pierwszych liter abecadła: A, B, C, „Zawsze wierz Chrystusowi.” (ang. „Always Believe Christ.”) Gdyby on wierzył Chrystusowi...
104
Pewien człowiek przyszedł za mną niedawno i powiedział: „Dlaczego nie zostawisz tych ludzi w spokoju, ciągle krytykujesz ich tylko za to, jak się ubierają i jakie rzeczy oni czynią. Gdybyś był prorokiem...” Oni mówią: „Ludzie uważają, że jesteś prorokiem.”
Ja powiedziałem: „Ja wiem. To oni tak mówią. Ja nim nie jestem.” I powiedziałem: „Lecz oni...”
On powiedział: „Oni wierzą, że nim jesteś, więc dlaczego nie nauczasz ich, jak mają oglądać wizje i chodzić przed Bogiem.”
Ja odrzekłem: „Jeżeli oni nie znają A, B, C, jak będę ich nauczał algebry? Jeżeli nie znają nawet przedszkola, nie wiedzą, jak mają się zachowywać, nie wiedzą, jak mają wyglądać i postępować i ubierać się, i być przystojni, jak mógłbym ich nauczać proroczych spraw?”
Jezus powiedział: „Jeżeli nie wierzycie tym rzeczom, które dzieją się tutaj, tym ziemskim rzeczom, jak będziecie wierzyć, gdybym wam mówił rzeczy niebiańskie?” Te rzeczy, które potraficie czynić sami - przestańcie czynić te sprawy. Nie potraficie zrobić nawet tego, a jak będziecie czynić sprawy duchowe, ludzie? Czy się to zgadza? Tak jest.
Umrzyjcie tylko waszemu wykształceniu. Oni mają wykształcone tłumy ludzi.
105
Pragnę teraz zakończyć i powiem jeszcze jedno - po prostu tych kilka słów. Moje poselstwo z okazji świąt Bożego narodzenia brzmi: pozwólcie, że wskażę wam dzisiaj wieczorem krzyż. Amen. A wy, będący ziarnem pszenicy, wpadnijcie do Chrystusa i umrzyjcie. Tam właśnie znajdziecie Jego życie - w Jego Słowie, będące tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Niech to jest moim świątecznym poselstwem dla was. Nie kieruję was do żłóbka ani kołyski, ani do kościoła, czy do denominacji, lecz „Panowie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa.” Potem ja skieruję was do Niego. On kieruje was do Swojej śmierci, pogrzebu i zmartwychwstania. Pozwólcie więc, żeby wasze własne ziarno pszenicy wpadło tam, i niech Jego Słowo stanie się rzeczywistością w was, a zobaczycie, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. „Panowie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa.” On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Módlmy się.
106
Niebiański Ojcze, chociaż te godziny upływają i Duch Święty porusza się wśród ludzi, a jutro powinno być dniem uwielbiania Ciebie za to, że Ty posłałeś Swojego jednorodzonego Syna na ten świat. Starałem się dzisiaj wieczór nie pokazywać ludziom żłóbka, w którym On się urodził, bo On wtedy był tylko niemowlęciem; lecz próbuję pokazać im ten cel, w jakim On urodził się - aby On mógł stać się ich Zbawicielem, aby On mógł stać się ich Bogiem, ich Królem, ich wszystkim we wszystkim, aby mogli poznać Tego, który napełnia całą przestrzeń kosmiczną, aby Go mogli poznać - nie Tego, który miał początek w Betlehem, lecz Tego, który nigdy nie miał początku, Tego, który jest wiekuistym Bogiem, który mógł stanąć na ziemi i powiedzieć: „Ja i Mój Ojciec jesteśmy jedno.” Staram się działać tak, jak Jego uczeń - czynię to najlepsze, co umiem czynić.
Gdy ci ludzie pragnącego serca przyszli do uczniów, którzy byli wierni - Filip i Andrzej, oni zabrali ich do obecności Pana Jezusa, a On wskazał im śmierć, która nadchodziła, żeby Go mogli poznać i zobaczyć Go.
107
A dzisiaj wieczorem, Ojcze, w podobny sposób wskazuję im Golgotę, gdzie Syn Boży - Bóg zamanifestowany w ciele przyjął postać ludzkiej istoty i przebywał w Nim (zmienił Swoje występowanie), z wiekuistego Boga w chwale stał się ludzką istotą i rozbił Swój namiot między nami, i stał się jednym z nas, aby był Krewnym Odkupicielem, aby nas przywieść z powrotem do pamięci wszechmogącego Boga, który nas stworzył. Tam On umarł - na Golgocie, i tam musimy umrzeć razem z Nim, tak jak umarł On - Syn Boży.
Musimy również umrzeć, aby być synami Bożymi, i musimy pozwolić, aby nasze ziarno pszenicy wpadło do gleby razem z Nim - aby nasze życie było umarłe i ukryte w Nim, o, a potem wskrzeszone w Jego zmartwychwstaniu, aby mogło wykonywać Jego dzieło i pozwoliło Mu - samemu Bogu, który był w Nim, zrodzić manifestację Słowa w kościele w tych ostatecznych dniach, jak On obiecał.
108
I Boże, tak bardzo cieszymy się, gdy widzimy, że On potwierdził to co do joty, aby pokazać, że On jest Bogiem, że On dotrzymuje Swego Słowa. Wielki Słup Ognia jest ciągle między nami. Wielkie znaki i cuda, które On obiecał, dzieją się nadal. O Boże, jesteśmy tak szczęśliwi, że widzimy dzisiaj wieczór ten cel, dlaczego On przyszedł na tę ziemię - że mamy prawo wziąć w posiadanie Jego Ducha do naszego życia, który daje nam żywot wieczny; Jego Słowo stało się ciałem w naszej własnej istocie.
Pozwól, abyśmy podporządkowali samych siebie dzisiaj wieczór, Panie, żebyśmy wyrzekli się kompletnie wszystkiego z tego świata, abyśmy mogli być martwi dla rzeczy tego świata i abyśmy mogli powstać znowu do nowego życia w Chrystusie, abyśmy wyszli w tym nadchodzącym roku (jeżeli ten rok przejdzie do następnego, albo jeżeli nastanie jeszcze kolejny rok), Panie Jezu, aby być nowymi poświęconymi naczyniami Bożymi, obmytymi wodą Słowa przez krew i oddzielonymi do usługi dla Chrystusa. Spełnij to, Panie. Poruczamy samych siebie Tobie w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
109
Blisko Ciebie, blisko Ciebie
Blisko Ciebie, blisko Ciebie.
Przez całą pielgrzymkę życia
Zbawco pozwól mi chodzić z Tobą.
Podnieśmy nasze ręce i nasze serca, kiedy to śpiewamy.
Blisko Ciebie, blisko Ciebie
Blisko Ciebie, blisko Ciebie.
Przez całą pielgrzymkę życia
Zbawco pozwól mi chodzić z Tobą.
Pochylmy nasze głowy i nasze serca i śpiewajmy to cicho, lecz dla Niego teraz, jak patrzylibyście się wprost na Niego.
Blisko Ciebie, blisko Ciebie
Blisko Ciebie, blisko Ciebie.
Przez całą pielgrzymkę życia
Zbawco pozwól mi chodzić z Tobą.
Jeśli to jest twoje świadectwo, podnieś teraz swoją rękę i powiedz:
Blisko Ciebie, blisko Ciebie
Naprawdę, Panie, nie blisko kościoła, lecz blisko Ciebie; nie blisko jakiegoś wyznania wiary, lecz blisko Ciebie, nie łóżeczka albo kołyski, lecz Ciebie. O, Boże, niech Twoje Słowo przebywa we mnie, abym mógł być blisko Ciebie.
Blisko Ciebie, blisko Ciebie.
Przez całą pielgrzymkę życia
Zbawco pozwól mi chodzić z Tobą.
110
Kiedy będziemy to śpiewać jeszcze raz, weź dłoń kogoś do swojej dłoni i powiedz: „Modlę się o ciebie, chrześcijaninie.” Gdy bierzesz do ręki jego dłoń, wyrażasz przez to: „Modlę się o ciebie, chrześcijaninie; ty módl się o mnie.”
Blisko Ciebie, blisko Ciebie
Blisko Ciebie, blisko Ciebie.
Przez całą pielgrzymkę życia
Zbawco pozwól mi chodzić z Tobą.
Teraz, kiedy macie pochylone wasze głowy:
W żłóbku dawno temu
Wiem, że tak rzeczywiście było
Urodziło się dziecię, by zbawić ludzi z ich grzechów.
Jan widział Go na brzegu
Baranka na wieki wieków.
O, Chrystusie, ukrzyżowany na Golgocie
Blisko Ciebie, blisko Ciebie.
Przez całą pielgrzymkę życia
Zbawco pozwól mi chodzić z Tobą.
Czy Go miłujecie? Czy On nie jest cudowny?
Chromi zaczęli chodzić
Niemi zaczęli mówić
Ta moc została wypowiedziana
Z miłością na brzegu jeziora.
Ślepi zaczęli widzieć.
Ja wiem, że to mogło być tylko
Miłosierdzie tego Męża z Galilei.
Blisko Ciebie, blisko Ciebie.
Przez całą pielgrzymkę życia
Zbawco pozwól mi chodzić z Tobą.
111
Czy to jest waszym pragnieniem dzisiaj wieczorem? Powiedzcie „Amen,” jeżeli tak jest. [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] O, jak to jest cudowne.
Przez całą pielgrzymkę życia
Jesteśmy pielgrzymami.
Zbawco pozwól mi chodzić z Tobą.
Niech was Bóg błogosławi. Nie mówię dokładnie „Szczęśliwych świąt Bożego narodzenia,” lecz Boże błogosławieństwa płynące z tych świąt niech odpoczną na was. Niechaj Chrystus z Golgoty ukryje was w sobie samym i przykryje was, i otoczy was i owinie was Swoim Słowem tak, aż Jego Słowo stanie się ciałem w was, to jest moją modlitwą. Niech was Bóg błogosławi. Teraz wasz pastor, brat Neville.