Zupełna moc przez zupełną słabość

Jeffersonville, Indiana, USA

61-1119

1
Jest rzeczą przyjemną być znowu poza domem w ten deszczowy, śnieżny, pomieszany poranek. Wiem, że wielu z was ma za sobą spory czas jazdy z dalekich stron. Mamy tutaj drogich przyjaciół, przybyłych z Chicago, Alabamy, Georgia, Tennessee, Illinois i z wielu innych stron. Ufamy, że Bóg zapewni wam bezpieczeństwo w czasie waszej podróży. Naszą modlitwą jest, aby On ochraniał was na drogach, na tych niebezpiecznych drogach, które stają się śliskie w czasie zimy. A ten region w zimowym czasie jest zły. Jest to przepiękny kraj na wiosnę albo jesienią, lecz zimą lub latem jest bardzo zły.
2
Nie przypuszczam, że już to jest nagrywane. A właśnie pragnę uczynić pewne oświadczenie odnośnie poselstwa z ostatniej niedzieli. Przyczyną, dla której zatrzymałem tę taśmę i nie dopuściłem jej do sprzedaży była to, że muszę ją wpierw skontrolować. Ponieważ często dzieje się tak, że wypowiem pewne rzeczy tutaj w tym zborze, których bym nie mówił przed publicznością spoza zboru, bowiem staje się to czasem kamieniem obrazy. A czasem nawet budzi wątpliwości pomiędzy ludźmi z tej świątyni.
3
Nie mówię to (o tych rzeczach), że są one bez znaczenia, lecz czasem pod pomazaniem znacie pewne sprawy, których nie śmielibyście powiedzieć ludziom. Zdarza się jednak, że pod pomazaniem, coś wymknie się wam, rozumiecie, że czasem tego nie zauważycie. A jedną z tych rzeczy, jak sądzę, która została wypowiedziana zeszłej niedzieli, a co może spowodować, że ktoś... mianowicie, nadmieniłem, że nigdy nie byłem zwolennikiem wezwań do ołtarza. Rozumiecie?
Chciałem o tym powiedzieć i wyjaśnić, abyście to zrozumieli. Nigdy w całej Biblii nie było ani razu wezwania do ołtarza. Nie ma w Piśmie Świętym takiej rzeczy. W ciągu wieków nigdzie tego nie czyniono, aż dopiero w wieku Metodystów, około dwieście lat temu, rozumiecie.
Wezwania do ołtarza mają miejsce, gdy występują ludzie, którzy starają się przekonać i pociągnąć ludzi. „Pośpiesz się, Janie, wiesz... twoja matka zmarła, modląc się za ciebie. Chodź, Janie”. Przyjaciele, to nie jest uświadomienie sobie grzechu. W taki sposób bardzo rzadko usłyszycie, że ktoś zaszedł daleko. Te sprawy są przyczyną, że zbór w dzisiejszym czasie jest tak zagmatwany.
4
Kiedy przychodzi prawdziwe przeświadczenie, nie potrzebujesz bracie nic mówić. Bóg tam jest i wykonuje Swoje dzieło. „A gdy jeszcze Piotr mówił te słowa, przypadł Duch Święty na wszystkich, słuchających tych słów”. Widzicie? Widzicie? Tam nie było wezwania do ołtarza, rozumiecie, nie było takiej rzeczy.
Otóż, ołtarz jest miejscem modlitwy, gdzie... Każda osoba przychodząca do zboru, powinna wpierw podejść do ołtarza, klęknąć u ołtarza, cicho modlić się do Boga, ofiarować swe prośby w modlitwie - również za swoimi najbliższymi, dziękując Bogu za to, co uczynił dla nich, a potem powrócić na swoje miejsce.
Zbór jest miejscem, gdzie Słowo Boże... „Sąd rozpoczyna się od Domu Bożego”, gdzie wychodzi sąd Słowa. Lecz dzisiaj myśmy tak wiele zmienili.
5
Więc nie mam zastrzeżeń wobec nikogo, kto czyni wezwania do ołtarza, rozumiecie. Wiele razy sam je czyniłem i prawdopodobnie będę czynił nadal, jeśli będę nadal w usłudze. Lecz jedynie dla mnie samego... Widzicie, zgromadzacie za dużo. Lecz nic przeciwko temu, nie ma w tym szkody, w porządku.
Jeszcze jedna sprawa, słuchajcie, Jezus rzekł: „Żaden do mnie przyjść nie może, jeśli go Ojciec mój, który mnie posłał, nie pociągnie”, a „Wszystko, co mi daje Ojciec, do mnie przyjdzie”. To jest słuszne. To odrzuca całkowicie wasze wezwanie do ołtarza. Widzicie? Rozumiecie to?
Naszą odpowiedzialnością jest „głosić Słowo”. Biblia mówi: „Tylu, ilu ich uwierzyło, zostało ochrzczonych”. „Pokutujcie, i dajcie się ochrzcić w imieniu Jezusa Chrystusa na odpuszczenie, przebaczenie grzechów”. Co? Bądźcie ochrzczeni w Imieniu Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów, rozumiecie, a potem otrzymacie dar Ducha Świętego„.
6
Lecz gdy przekonujecie i ciągniecie i straszycie ludzi, i mówicie im... Ludzie muszą przyjść rozumnie, trzeźwo, z przekonaniem, aby przyjąć Chrystusa. Potem, gdy przyjmą Chrystusa siedząc na swoich miejscach, pierwszą rzeczą, którą uczynią, dają się ochrzcić w Imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie tych grzechów, o których zostali przeświadczeni, że są złą rzeczą. W taki sposób zostały im odpuszczone ich grzechy. Z tej przyczyny oni pokutowali, zostali ochrzczeni na pamiątkę dla tych ludzi, że: „Przyjąłem Chrystusa jako mojego osobistego Zbawiciela”, potem jesteście kandydatami dla Ducha Świętego.
A więc, wielu ludzi nadal przekonuje i wzywa do ołtarza i tym podobnie, co jest całkiem w porządku. Ja się temu nie sprzeciwiam, jeśli chodzi o mnie, jest to całkiem w porządku, kto chce, niech to czyni. Lecz moim zdaniem, nie jest to według Pisma, rozumiecie, a ja właśnie pragnę stać przy Piśmie Świętym.
7
Dlatego też, przyczyną, dla której zatrzymałem tę taśmę jest to, że gdyby się rozeszła, musielibyśmy odpisywać na 500 listów tygodniowo. Wystarczy tylko naruszyć trochę czyjąś tradycję, a już się to wszystko kręci.
Wydaje mi się, że wiele razy jestem trochę zanadto krytyczny odnośnie spraw podobnych do tej. Nie mam zamiaru być takim, lecz czasem obowiązek nakazuje tak postąpić, nakłania człowieka, aby tak uczynić. Uważam więc, że ludzie to zrozumieją.
8
Z tego powodu jesteśmy bardzo wdzięczni, że ciągle jeszcze mamy takiego Ojca Niebiańskiego, który przegląda nasze pomyłki, lecz ich nie zalicza.
Czytałem list do Rzymian 4. rozdziale, gdzie Paweł napisał Boży komentarz o życiu Abrahama. Otóż wiemy, że Abraham wielokrotnie znalazł się w pewnym podenerwowaniu, podobnie jak my. Lecz gdy komentarz o nim został napisany, tam nie było ani wzmianki o tych jego podnieceniach, widzicie, nie zostały w ogóle wspomniane. Jest napisane: „Abraham nie zwątpił przez niedowiarstwo w obietnicę Bożą, ale wzmocnił się wiarą i oddał chwałę Bogu”.
Patrzcie, mam nadzieję że w taki sposób, i mój komentarz zostanie napisany tam w górze, nie moje pomyłki i wszystko inne, lecz właśnie to, co staram się czynić, zamiary mojego serca, które czynię dla ludu Bożego.
9
Dzisiaj rano przyszliśmy tutaj, by spróbować podać krótkie poselstwo, które być może Pan polecił nam, by podać je ludziom. Mając nadzieję, że ono posłuży właściwie i wam i mnie, bowiem żyjemy wszyscy w niesamowitym czasie i w dniach ostatecznych. Więc, zanim będziemy się modlić, pragnąłbym przeczytać parę miejsc w Słowie; jedno przed modlitwą, a jedno po modlitwie. Na początek, aby otworzyć nasze nabożeństwo częścią tego Słowa, pragnę przeczytać z Listu do Żydów. Rozdział 11. Listu do Żydów, rozpoczynając od 32. wiersza, gdzie jest mowa o wierze:
I cóż powiem jeszcze? Zabrakłoby mi przecież czasu, gdybym miał opowiadać o Gedeonie, Baraku, Samsonie, Jeftem, Dawidzie i Samuelu, i o prorokach, którzy przez wiarę podbili królestwa, zaprowadzili sprawiedliwość, otrzymali obietnice, zamknęli paszcze lwom,
zgasili moc ognia, uniknęli ostrza miecza, podźwignęli się z niemocy, stali się mężni na wojnie, zmusili do ucieczki obce wojska. Kobiety otrzymały z powrotem swoich zmarłych przez wskrzeszenie; inni zaś zostali zamęczeni na śmierć, nie przyjąwszy uwolnienia, aby dostąpić lepszego zmartwychwstania. Drudzy zaś doznali szyderstw i biczowania, a nadto więzów i więzienia; byli kamienowani, paleni, przerzynani piłą, zabijani mieczem, błąkali się w owczych i kozich skórach, wyzuci ze wszystkiego, uciskani, poniewierani;
Zwróćcie uwagę na to wtrącenie:
ci, których świat nie był godny, tułali się po pustyniach i górach, po jaskiniach i rozpadlinach ziemi. A wszyscy ci, choć dla swej wiary zdobyli chlubne świadectwo, nie otrzymali tego, co głosiła obietnica, ponieważ Bóg przewidział ze względu na nas coś lepszego, mianowicie, aby oni nie osiągnęli celu bez nas.
10
Gdy czytam te historie o tych dzielnych żołnierzach, zdumiewam się, gdzie znajdzie się nasze małe świadectwo wobec tych ludzi w ten dzień.
Zanim rozpoczniemy modlitwą, czy ktokolwiek pragnie być wspomniany przed Bogiem? Podnieście tylko waszą rękę, a jakąkolwiek macie potrzebę, niech On zobaczy i usłyszy i spełni ją wam, kiedy skłonimy nasze głowy.
11
Nasz Łaskawy, miłujący Ojcze, w pokorze przybliżamy się do Twojego Tronu w tym poranku, w Imieniu Jezusa Chrystusa, Twego Syna, aby przedkładać modlitwy za nas samych i za innych. Panie, obyś najpierw przebaczył nam wszystkie nasze przestępstwa i nieprawości. A potem pragniemy modlić się za drugich, Panie, aby i im zostało przebaczone.
A Kościół Twój niech zostanie pociągnięty bliżej do Ciebie. Ponieważ zaprawdę, Panie, wierzymy w naszych sercach, że jesteś gotowy dokonać dzieła z Twoim Kościołem, gotowy zabrać go z tego świata i przenieść do Królestwa Bożego. Lecz Panie, pomóż nam przygotować się na tę godzinę. Niechaj dzisiejszy poranek będzie tym czasem, Panie, aby począwszy od pierwszego do ostatniego, byśmy złożyli na bok „wszelaki ciężar i grzech, który nas snadnie obstępuje, byśmy mogli przez cierpliwość biec w zawodzie, który nam jest wystawiony”.
12
I modlę się dzisiaj, Ojcze Niebiański, abyś uzdrowił chorych i cierpiących. Wielu cierpi, mając zarazki i „wirusy”, jak je określają lekarze, i to na przestrzeni całego kraju. Modlę się, Panie, aby Twoja moc uzdrawiająca była do nich skierowana.
Więc zstąp w dół do naszego małego zgromadzenia tutaj dzisiaj rano. Wielu jechało setki mil, wyjeżdżając późno zeszłej nocy, jadąc przez noc w trudnych warunkach, aby dotrzeć dzisiaj rano do świątyni. A wzdłuż całej drogi padał śnieg. Boże, modlimy się, abyś specjalnie ich pobłogosławił. Niewątpliwie, wielu z nich musiało poświęcić znaczną część ich środków do życia, przeznaczonych na następny tydzień, lub rzeczy, które mogli nabyć za te pieniądze, które wydali na zakup benzyny i innych rzeczy, by mogli tutaj przyjechać.
Boże, ten który przychodzi do Ciebie wypróżniony, odejdzie napełniony. Tyś to obiecał. A ja się modlę, abyś napełnił ich serca i kosze ich dusz, aby były tak pełne dobrych rzeczy od Boga, aby odchodząc stąd po prostu kipieli „radością niewymowną i pełnią chwały”. Niechaj kubki tych kosztownych ludzi opływają duchowymi i dobrymi rzeczami Bożymi.
13
Panie, pobłogosław każdą rękę. Ty znasz potrzebę, jaka tkwi za tą ręką. Proszę, byś ich specjalnie pobłogosławił. Widzieliśmy w minionym tygodniu, jak Tyś cudownie odpowiedział na modlitwę w przeciągu paru chwil, w chwilach nagłej potrzeby, choroby i dolegliwości. Ty jesteś Bogiem Wszechobecnym, który stoisz przy Twych sługach. Modlę się Boże, byś stał przy mnie tego poranku. Zaspokój pragnienia ich serc, Panie. Nie uważam, aby to było dla jakichś samolubnych celów, albo by kryły się za tym złe zamiary. Modlę się, byś ich błogosławił.
A teraz, Ojcze, wspomnij na mnie dziś, abym był sposobny usunąć samego siebie z drogi... Wszyscy z nas, od pastora w dół do dzieci, abyśmy byli w stanie położyć samych siebie na ołtarzu Bożym, otworzyć nasze serca i słuchać Ducha Świętego, gdy będzie mówił do nas. Odwróć nasze naczynia właściwą stroną do góry, abyśmy mogli otrzymać Twoje błogosławieństwa. Potem wlej w nie moc namaszczającej oliwy. I daj nam siły, Panie, której będziemy potrzebować na te dni leżące przed nami. Okaż łaskawie to błogosławieństwo. Prosimy w Imieniu Jezusa. Amen.
14
[Brat Branham odpowiada komuś, który zwrócił się do niego w sprawie rozmowy
telefonicznej — wyd.]: „Nie wiem, weź numer jego telefonu i powiedz mu, że zadzwonię do niego po nabożeństwie. Nie wiem tego”.
Módlcie się za mnie. Brat Jack Moore ciągle przekonuje mnie telefonicznie, abym tam przybył w tym tygodniu. Rozumiecie? Lecz ja właśnie nie czuje się całkiem przekonany do tego, widzicie i nie wiem, co począć. Miłuję brata Jack'a. A tamten nadchodzący wielki zjazd, na który odmówił przybycia takim mężom jak Booth Clibborn i innym. Ciągle wstrzymuje się z wydaniem ogłoszenia i innymi podobnymi sprawami, uważając, że ja przyjdę. Więc czuję się jakby pod naciskiem, aby pójść, widzicie.
15
A teraz zwrócimy się do 2. listu do Koryntian i rozpoczniemy od 12. wiersza. Jako tekst przeczytamy z Pisma Świętego jeden wiersz, jeśli taka wola Boża. 1. Koryntian... a raczej 2 List do Koryntian, 12. rozdział i 9 wiersz. Pragnę przeczytać pierwszą część... albo drugą część 9. wiersza, odcinek tego wiersza:
„Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją; albowiem pełnia Mej mocy okazuje się w słabości”.
Pozwólcie, że przeczytam to teraz jeszcze raz, abyście byli pewni tego tekstu:
„Lecz powiedział do mnie: (to Bóg mówi do Pawła) Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia Mej mocy okazuje się w słabości...”..
16
Jeśli miałbym nazwać to tekstem, pragnąłbym to określić jako... „Zupełna Moc przez Zupełną Słabość”. Jeśli mamy słabość, to mamy moc. Byłoby rzeczą niezwykłą, aby w zgromadzeniu Zielonoświątkowców wziąść tekst o słabości, ponieważ zawsze świadczymy, że „jesteśmy tak mocni”.
Przedtem powiedziałem, że w ciągu, tygodnia staram się tylko modlić, aby odkryć, co byłoby dobre dla mnie, aby to przynieść do zgromadzenia. Gdyby to miało być tylko to, by tutaj przyjść, aby być słyszany, to wolałbym raczej, by ktoś inny stał tutaj dzisiejszego poranku.
17
Szczerze, niedawno, parę dni temu, byłem tam w Kentucky z ludźmi brata Gejbart. Kiedy opuściłem tamto miejsce, tego drogiego brata, jego żonę, rodzinę i ich wszystkich, wtenczas przyszło mi to na myśl.
Lecz krótko przedtem poszedłem do jednego domu. Stałem na polu, gdy ta pani powiedziała: „Chciałabym rozmawiać z tym duchownym”. Więc poszedłem do jej małego domu.
A tam ona rzekła: „Czy jesteś bratem Branhamem”? Odpowiedziałem: „Tak, proszę pani”.
Powiedziała: „Wstydzę się, że mój dom tak wygląda” i rzekła, „aby móc zaprosić cię do środka. Zaczęła płakać. Dalej mówiła: „Lecz mam taką potrzebę i mam jedynie w tobie zaufanie „.
I przekonałem się, że to było tutaj, gdzie nasza mała siostra Cox, u której byliśmy z kimś tam w dole, ta mała babcia chodziła z magnetofonem do sąsiadów, odgrywając im te taśmy. To jest to! To jest pomysł? Widzicie?
18
Rozejrzałem się w tym małym, skromnym mieszkaniu, podobnym do tego, w którym ja wyrosłem. Ściany były pełne obrazów Chrystusa. Na stole leżała Biblia. Powiedziałem: „Nigdy nie miałem większego zaszczytu w moim życiu. To jest rodzaj domu, do jakiego pragnę wejść”. Ona miała życzenie, by za kimś prosić. W przeciągu pięciu godzin od czasu, kiedy pomodliliśmy się razem, ta niewielka babcia i ja, Bóg dał odpowiedź.
Tak więc pomodliliśmy się jeszcze raz, matka Cox i ja, oraz ci koło stołu w tamten poranek. Skłoniliśmy głowy i prosiliśmy Boga, aby dał nam sposobność do wykonania czegoś z powodu wysiłków, które ona włożyła. A dzięki temu, że prosiliśmy o to, Bóg otwarł drogę. Widzicie? ON jest Bogiem!
19
Staramy się usprawiedliwić naszą słabość. Pragniemy mówić o tym, jak ważnymi i wielkimi jesteśmy. Myślę, że dla tej przyczyny, Bóg podał mi ten tekst, aby to wyrwać z naszego umysłu. Rozumiecie?
Istnieją małe rzeczy, które wykonujemy. A do zboru przychodzimy po to, by poznać w czym leżą nasze błędy, aby dzięki temu się udoskonalić. Jeśli przychodzimy do zboru w innym celu niż ten, obawiam się, że niewiele z tego skorzystamy. Musimy przyjść, aby znaleźć nasze słabości, znaleźć nasze chore miejsca; aby zobaczyć, jak małymi jesteśmy i aby położyć naszą ufność w Kimś, kto jest mocny.
20
Jest bardzo wielu z nas takich, którzy lubią świadczyć, albo lubią myśleć, że są niedostateczni i dlatego usprawiedliwiają się tym, że: „Nie mam żadnego wykształcenia, nie posiadam żadnej zdolności, nie jestem w stanie to wykonać”. Jeśli taki stan będziesz nadal podtrzymywał i będziesz dalej tak postępował i nadal stosował się do tego, wtenczas nie będziesz się nadawał do czegokolwiek. Lecz tę właśnie rzecz, którą usprawiedliwiamy naszą słabością, Bóg jej użyje i z nią przystąpi do pracy. Rozumiecie? ON czeka na nas, aż znajdziemy się w takim stanie, że będzie nas mógł użyć. Usprawiedliwiamy się mówiąc: „Przecież ja nie potrafię tego uczynić, jestem niedostateczny. Nie mogę tego wykonać”. Lecz Bóg bierze tę właśnie rzecz, aby wykonać to zadanie. Tak jest.
ON wybrał nas z tego powodu, ponieważ znajdowaliśmy się w takim stanie. Więc, brzmi to dziwnie, lecz jeśli Bóg pozwoli, to za parę minut znajdziemy przyczynę tego.
Właśnie tak, jak czytaliśmy, poznajemy że słabości i braki... i odkrywamy, że ci ludzie, którzy są najsłabsi i przez świat zewnętrzny odrzuceni, są bohaterami Bożymi, zwycięzcami na lin frontowej, lecz oni sami czują się niegodni.
21
Przyszło trzech braci Metodystów z Ohio lub z północnej Indiany, do tutejszego zboru. Było to niedawno, zwrócili się do mnie, mówiąc: „Bracie Branham, przyjęliśmy właśnie Ducha Świętego, czy mamy szukać darów dla naszej usługi? Powiedziałem: „Nie czyńcie tego! Dajcie temu spokój”.
Jeden z nich zwrócił się do mnie, spojrzał na mnie i rzekł: „Czytałem właśnie książkę pewnego brata, gdzie jest powiedziane, że po otrzymaniu Ducha Świętego należy szukać darów, aby Duch święty mógł je użyć”. Powiedziałem: „I stać się nadętym pawiem”! Rozumiecie?
22
Czy zauważyliście w Biblii, że zawsze ci, którzy starali się uciec od tego, tych Bóg używał. Jak długo jakiś mąż pragnie coś uczynić i myśli, że posiada dosyć zdolności, by móc wykonać tę pracę, to Bóg nigdy nie może użyć takiego męża. Popatrz na uciekającego Mojżesza; popatrz na uciekającego Pawła i na resztę z tych, którzy starali się uciec od tego.
Powiedziałem: „Nie szukajcie niczego. Jeśli Bóg ma coś dla was, On wam to da”. Rozumiecie? „Pozostawcie Mu tylko troskę o to”. Powiedziałem: „Potem otrzymalibyście coś z tych czasów, jakie dzisiaj mamy, że każdy, pragnie czynić to lub tamto i stać się jakąś wielką osobą. Patrzcie, w co weszliśmy z tego powodu, widzicie”.
Zamiast starać się być wielkimi, powinniśmy próbować dowiedzieć się, jak małymi my możemy się stać. Rozumiecie? Wtenczas Bóg może użyć nas. Przygotowałem tutaj poszczególne miejsca Pisma Świętego, do których będę się odwoływał, lecz przypuszczam, że prawdopodobnie nie będę miał na to czasu.
23
Zauważcie, że to wymaga tych najsłabszych i tych odrzuconych, a praktycznie, każdy bohater, jakiego Bóg miał kiedykolwiek na lin frontu, był tego typu osobą. Osoba, która została odrzucona, osoba, która myślała, że jest niewystarczającą, osoba, która nie ma w ogóle żadnych zdolności, wtenczas ta osoba znajduje się w dobrej formie, że Bóg może zacząć jej używać. To jest prawdziwe. Wtedy, kiedy czują jak gdyby nie mogli, jak gdyby nic nie otrzymali, wówczas może ich uchwycić i coś wykonać z nimi. Widzicie? Lecz jeśli myślimy, że jesteśmy w stanie to uczynić, w takim razie nie może użyć nas, ponieważ to chcemy uczynić sami.
24
A teraz ta druga strona, mamy te uczucia i myślimy, że jesteśmy niesposobnymi i nie chcemy tego uczynić; jednak jeśli słuchamy tego wezwania Bożego, a to jest właśnie ta rzecz, do której Bóg chce nas wprowadzić, do tego rodzaju stanu, to On będzie nas mógł użyć.
Kiedy jesteśmy niedostatecznymi sami w sobie, wtenczas jesteśmy skłonni poddać się Duchowi Bożemu. Jak długo myślimy, że możemy to uczynić, wtedy tego nie potrafimy. Gdy jednak dojdziemy do miejsca, gdzie poznamy, że nie możemy tego uczynić, wtenczas oddajemy się Bogu, a On to wykonuje. Tak więc zawodzimy, jeśli próbujemy to uczynić sami, lecz gdy oddajemy się Bogu, wtedy On to wykonuje. Tak więc, jeśli my próbujemy to uczynić, doznamy niepowodzenia, o ile jednak poddamy się Bogu, to Bóg nie zawiedzie. Istnieje tylko jedna rzecz, której Bóg nie może uczynić, nie może zawieść. Może uczynić wszystko inne, lecz nie to. Nie może zawieść.
Tak więc, jak długo próbujemy sami i polegamy na naszych własnych zdolnościach i tak dalej, nic nie wskóramy. Lecz gdy dostaniemy się na miejsce, gdzie poznamy, że jesteśmy niczym, to wtedy Bóg może nas użyć.
25
Istotną rzeczą, jedną z ważnych rzeczy, które musimy poskromić… Pamiętajcie więc to, a szczególnie wy młodzi kaznodzieje, a także laiccy członkowie. Istnieje jedna rzecz, którą musimy poskromić, jeśli oczekujemy wypełnienia Bożego życzenia w naszym życiu, to jest myśl o ludzkiej zdolności. Jeśli kiedykolwiek dojdziemy do miejsca, gdzie pomyślimy, że możemy to wykonać przez naszą własną inteligencję i nasze własne zdolności, wtenczas mamy to przezwyciężyć w taki sposób, żebyśmy mogli oderwać się od tej rzeczy i odłożyć ją na bok, tak aby Bóg mógł nas użyć. To jest właściwe.
26
Uczynić zupełną kapitulację! Nie możemy użyć ani jednej zdolności. Mamy całkowicie poddać się! Aby przyjść do Boga, musicie poddać Jemu wszystko: duszę, ciało i ducha. Wszystko, czym jesteście, ma być poddane Bogu, w tym celu, aby On mógł wykonać Swoją wolę w tobie i we mnie.
Otóż, ja wiem, że jest to twarde, ponieważ zawsze chcemy włożyć do tego naszą część, coś co mamy, wiedząc, że chcemy to uczynić. Mówimy: „Dobrze, ja dokładnie wiem, że należy uczynić to w ten sposób”. Lecz jak długo będziesz czynił to w ten sposób, będzie to złe, a Bóg nigdy nie użyje tego wysiłku. Może, z Bożą pomocą, wejdziemy w to za parę minut, aby pokazać wam właśnie, że Bóg nie może użyć waszych zdolności.
27
A to jest przyczyną tego, co się dzieje dzisiaj w świecie. Tam jest za dużo doświadczeń seminaryjnych, za dużo kładzie się na wykształcenie, za dużo kładzie się na zależność lub współudział w denominacjach, opieramy się jedni o drugich, opieramy się na człowieku i jego zdolnościach.
Biblia mówi: „Jak możecie wierzyć, gdy...”.. Zobaczmy to miejsce w Piśmie Świętym. „Jakże możecie wierzyć wy, którzy nawzajem od siebie przyjmujecie chwałę „?
Gdy oczekujemy kogoś, mówiąc: „Ten gość, on jest wielką osobą. To jest wielka osoba, na nim będę właśnie polegał”; jeśli tak czynicie, nie podoba się to Bogu. Musimy polegać jedynie na Bogu i to wyłącznie na Nim! Nie wolno nam ufać naszym własnym zdolnościom, ani też żadnemu człowiekowi. Musimy wydać się zupełnie Bogu.
28
Żadna zdolność, nie dbam o to, kto by to był, nigdy nie będzie do użytku w oczach Bożych. Zanim Bóg może osiągnąć swój zamiar, musi z nas usunąć wszelkie nasze zdolności. Jeśli On ma coś do wykonania dla nas, to tak długo dopóki czujemy, że wykonujemy całkiem dobrze to zadanie, wtedy nigdy nie będziemy mogli zostać użyci przez Boga.
Mówicie obecnie: „Bracie Branham, składasz tu potężne oświadczenie”. O tak, jest ono potężne, lecz rozejrzyjcie się i dowiedzcie, czy jest słuszne, albo nie.
Popatrzcie dzisiaj dokoła, na te wszystkie wielkie osiągnięcia, o których myślimy, że ich dokonaliśmy, lecz gdzie znajduje się chrześcijaństwo w Stanach Zjednoczonych? Spójrzcie na wszystkie nasze kościoły i denominacje, na naszych ewangelistów i kampanie uzdrowieniowe i na wszystko inne, cośmy mieli, a co to przyniosło? Gorszy stan niż kiedykolwiek na początku! Jest to gorsze dzisiaj niż to kiedyś było, ponieważ próbowaliśmy to wykonać ludzkimi zdolnościami.
Zbierają się razem, robią długie modlitwy i wychodzą. Jak pewnego dnia, kiedy tak wielu, sto pięćdziesiąt tysięcy lub coś podobnego, zarówno Protestantów jak i Katolików: kiedy wypowiedzieli swoje modlitwy, ofiarowali swoje modlitwy, praktykowali swoje modlitwy i tak dalej. Równie dobrze, gdyby się nie zebrali, w oczach Bożych nie ma to żadnej wartości.
Otóż, jeśli stałem się krytykujący, przebaczcie mi. Rozumiecie? winniście doprowadzić tę rzecz do końca. Rozumiecie? Wam jest dane uczynić to wbitym gwoździem.
29
A co dobrego to wykonało? Nic. Nigdy to nie wykona, dopóki każda osoba wyznająca, że jest Chrześcijaninem, nie zapomni swej własnej zdolności i nie wyda się Bogu.
Wtenczas Bóg może osiągnąć swój cel przez posłanie, nie przebudzenia, lecz bracie, to co potrzebuje najpierw uczynić, jest posłać uśmiercenie, to jest właściwe, abyśmy mogli ożyć. Musicie najpierw umrzeć, zanim możecie się narodzić na nowo. Potrzebujemy naszego uśmiercenia. Ta świątynia potrzebuje uśmiercenia, a ja również. My wszyscy potrzebujemy uśmiercenia, abyśmy mogli zostać ożywieni do nowego życia, do nowego pociągnięcia, do nowej nadziei i do nowego przeżycia! Najpierw potrzebujemy dzień żałoby!
30
Potrzebujemy miejsca poddania się Duchowi, zamiast tyle polegać na szkoleniu, na naszych programach, na naszych kampaniach i na tym wszystkim, co posiadamy. Polegamy na współpracy z tylu różnymi duchownymi. Jeśli nie mamy zapewnionej współpracy, nie będziemy tego czynić. Bez tego nie pójdziemy do miast. Potem, kiedy tak postępujemy, robimy z tego potężną maszynę z napędem węglowym, rozumiecie?
Powinniśmy więc oderwać się od tego, od ludzkiej zdolności. Winniśmy dostać się na miejsce, gdzie możemy poddać nasze życie i dusze, czy jest to gospodyni domu, czy rolnik lub mechanik, lub ktokolwiek bądź, winniśmy zupełnie poddać się Bogu i poznać, że „jesteśmy niczym”. Potem pozwolić Bogu rozpocząć stamtąd. Wtenczas On przystępuje do czynu, do działania. A to obejmuje każdego z nas, każdego. To jest ta rzecz, którą winniśmy uczynić.
31
Historia dowodzi, że Bóg zawsze wybierał ludzi bez znaczenia, aby się stali Jego ważnymi osobami. Bóg bierze osobę, która jest niczym.
Dzisiaj, jeśli nie otrzymałeś dobrego wykształcenia teologicznego, to nie próbuj nawet zbliżyć się do jakiegoś miasta, ani nie próbuj nawet przybliżyć się do jakiegoś zgromadzenia. Gdy otrzymałeś wielkie wykształcenie i masz dużą praktykę, i inne rzeczy za sobą, możesz udać się do każdego miasta, nawiązać współpracę i prowadzić wielkie zgromadzenia. Jest to zgromadzenie zupełnie jak każde inne, lecz co dobrego to czyni? Pozyskasz dziewczyny i chłopców, którzy idąc do ołtarza żują gumę, te niewiasty i mężczyźni, którzy idą tam tylko w tym celu, by mogli powiedzieć: „Poszedłem do ołtarza”. Potem idą do pomieszczenia po instrukcje, po powrocie zostają pokropieni, albo zanurzeni lub jak oni to tam mają, a po upływie roku...
32
Jeden z naszych największych ewangelistów rzekł, że gdyby mógł mieć pewność, że ze wszystkich nawróconych przez niego w ciągu jednego roku 10 % jest zbawionych, byłby szczęśliwy. Gdyby miał tysiąc nawróceń w ciągu roku, to rok później miałoby ich być dziesięć tysięcy. Widzicie, nie trafiamy do tarczy, chybiamy celu.
Niektórzy z nas budują na pojmowaniu intelektualnym, „och, ten zna to wszystko, jest wykształconym uczonym. Powinniśmy kształcić naszych ludzi i szkolić ich”.
Ktoś inny bazuje na doznaniach uczuciowych, drżeniu, płaczu, krzyczeniu, tańczeniu w Duchu lub innych zewnętrznych emocjonalnych czynnościach. A jest to tak samo złe, jak nauka! Jeśli diabeł nie może dostać cię z tej strony, to szturchnie cię z drugiej strony.
Lecz zasadniczą sprawą jest, nie mieć niczego, na czym możesz polegać sam w sobie, ani też niczego, co sam potrafisz uczynić, jedynie zupełne, całkowite poddanie swoich słabości Bogu, mówiąc: „Tutaj jestem” . Nie posiadać niczego, żadnej zdolności, na której mógłbyś polegać.
33
Cofnij się do Pisma Świętego i znajdź, tak jak ja sobie wypisałem, odpowiednie miejsca Pisma. Udajcie się z powrotem do Pisma Św., a znajdziemy, że Bóg zawsze używał ludzi bez znaczenia, aby stali się Jego ważnymi osobami. ON zawsze brał tych, których świat odrzucił i to jest ten rodzaj ludzi, których On podnosi, aby ich użyć.
Weź pod uwagę apostołów, pomyśl o Piotrze, rybaku, który nie miał nawet tyle wykształcenia, aby napisać swoje własne imię. Jan - ignorant, nie wyuczony. Tamci mężowie! ON ominął zacnych i wykształconych kapłanów i te znakomite osobistości tamtych dni, tych uczonych, tych członków kościoła... tych ludzi, którzy myśleli, że są czymś, a wziął tych, którzy byli niczym i użył ich.
34
Więc ten, który uważa się za coś, może stać się jednym z Jego ludzi. Bóg może ich użyć, jeśli są gotowi zapomnieć o tym, że są kimś. Jeśli jesteś gotowy zapomnieć, że jesteś kimś i staniesz się człowiekiem nic nie znaczącym, wtenczas Bóg może cię użyć, uczynić ważną osobą. Rozumiecie? Musicie zapomnieć, że jesteście tak bardzo znaczącymi osobami.
Wielu z nas w taki sposób postępuje w swoim życiu. Niektórzy ludzie, skoro tylko stają się chrześcijanami, stają się aroganckimi, obojętnymi, tak jest, oni właśnie idą odwrotną ścieżką. Zamiast iść do przodu, cofają się z powrotem. Im więcej możesz samego siebie się wyzbyć, tym więcej zyskasz miejsca by wszedł Duch Święty.
Podobnie jak Elizeusz powiedział Jozafatowi i tym pozostałym: „Wykopcie na tym miejscu pełno rowów. Im głębiej będziecie kopać, tym więcej miejsca będziecie mieli na wodę”. A im więcej z naszej własnej istoty, z nas samych możemy wyrzucić, nasze własne nieczystości, nasze własne zdolności, to tym więcej miejsca będzie tam do napełnienia przez Ducha Bożego; pragnę, abyśmy to mogli uczynić.
35
Paweł, ten o którym czytaliśmy właśnie w 2. liście do Koryntian, stwierdzamy, że ten człowiek był wielkim mężem. Był uczonym, wielkim człowiekiem. Lecz by móc poznać Chrystusa, musiał zapomnieć wszystko, co kiedykolwiek wiedział.
Będę czytał jedno z tych miejsc Pisma Świętego, a wy czytajcie razem, ze mną. Otwórzmy 2. rozdział 1. listu do Koryntian od 1. wiersza, chwileczkę. Poczytajmy przez chwilę, co Paweł powiedział, ten wielki, uczony mąż, co powiedział o sobie, co winien czynić. 1. list do Koryntian, 2. rozdz., rozpoczynając od 1. wiersza. Słuchajcie tego uczonego.
36
Ten mąż był wyćwiczony. Potrafił mówić zgoła każdym językiem, jaki był na świecie. Mógł się tym pochwalić. Został wychowany zgodnie z zasadami najściślejszej sekty Faryzeuszy. Jego ojciec był Faryzeuszem. Potem stał się „Faryzeuszem z Faryzeuszy”, a to oznacza, że był absolutnie najściślejszym z Faryzeuszy. Był wielkim człowiekiem. Posiadał autorytet, był bystry.
Jego ojciec dał mu wykształcenie u najlepszego nauczyciela, jaki był w całym kraju, Gamaliela, który w tamtym czasie i w tamtych szkołach był najszlachetniejszym nauczycielem. Paweł stał się takim typem męża. Nauczył się każdego języka, nauczył się psycholog . Nauczył się tych wszystkich różnych rzeczy, których należało się nauczyć. Uczył się bardzo dla sprawy świątyni - z tymi kapłanami - wielkimi ludźmi. Chodził wszędzie i czynił spustoszenie we zborze.
37
Słuchajcie tego męża, z całym tym jego wykształceniem, potem, gdy przyjął Chrystusa. Słuchajcie, co powiedział. Musiał zapomnieć o tym, jaki był mocny i wielki. Musiał zrozumieć to, że nie może polegać na samym sobie, że jego wychowanie nic nie znaczy. Musiał zrozumieć, że wszelkie jego ćwiczenia, jakie kiedykolwiek przeszedł, ma zapomnieć. Słuchajmy go teraz:
„Również ja, bracia, gdy przyszedłem do was!... nie przyszedłem z wyniosłością mowy... lub mądrości (widzicie?) głosząc wam świadectwo Boże”.
Nie przyszedłem do was, aby wam powiedzieć: „Otóż, jestem doktorem Saulem z takiej i takiej szkoły, jestem z tej wielkiej sekty, denominacji”. Nigdy nie przyszedłem do was w ten sposób.
Albowiem uznałem za właściwe nic innego nie umieć między wami, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego.
Słuchajcie tutaj świadectwa tego człowieka: Jestem zdecydowany nic nie wiedzieć o waszych zdolnościach. Wiem, że w was nie ma nic, a ja jestem zdecydowany poznać tylko jedną rzecz i zobaczyć ją w was, a to jest Jezus Chrystus, ten ukrzyżowany. Jestem gotów uznać tylko to jedno pomiędzy wami, to jest Zbawiciel ukrzyżowany.
38
Słuchajcie go:
„I przybyłem do was w... (wielkości? w czym?)... w słabości i w lęku, i w wielkiej trwodze”.
Czy możecie sobie wyobrazić męża, Faryzeusza spośród Faryzeuszy, nauczyciela spośród nauczycieli, męża wyćwiczonego od dzieciństwa (dla usługiwania), męża wymownego, eleganckiego i błyskotliwego, który by wystąpił przed grupą ludzi uczących się podobnie jak Koryntianie, mówiąc: „Byłem u was w słabości i w bojaźni i w strachu wielkim”? Człowiek, który przewrócił świat do góry nogami, największy misjonarz, jaki kiedykolwiek istniał, wyznaje, że przyszedł w słabości, nie jak wyćwiczony uczony, lecz w „słabości i bojaźni”, żeby nie zboczyć gdzieś z tej ścieżki. „W strachu wielkim, ponieważ nie pokładał zaufania we własną zdolność”.
39
Przyczyną, dla której się „lękał”, nie było to, że miał strach przed czymś, lecz obawiał się, aby nie uczynić czegoś, co by się Bogu nie podobało, aby nie dołączyć do czegoś swojej własnej zdolności; czegoś, czego się nauczył... Powiedział im: „Nie przyszedłem do was z wyniosłością mowy (przyszedłem do was z bojaźnią, abym się tak właśnie nie zachował), lecz przyszedłem do was nie znając niczego, tylko Chrystusa, tego ukrzyżowanego”.I byłem u was w słabości i w bojaźni i w strachu wielkim, a mowa moja i kazanie moje nie było w powabnych słowach ludzkiej mądrości, ale w okazaniu Ducha i mocy„.
Słuchajcie tego męża, który był wojownikiem, który wszystko z siebie zewlekł. Amen! Jeśli jest coś, czego nasze szkoły potrzebują dzisiaj, jeśli jest coś, czego potrzebują dzisiaj nasze zbory, to tego, by się zewlekły ze swoich zdolności i swoich własnych myśli. Zewleczcie się przed Bogiem, tak abyście nie próbowali czynić czegoś w granicach własnych możliwości.
40
Mam nadzieję... że to wchodzi głęboko w nas, tutaj, jak również na całym świecie, dokąd dojdą te taśmy, byście zrozumieli, iż macie stać się niczym. Nie kimś wszystko wiedzącym, nie kimś wielkim, lecz zerem. Macie... stać się prochem. Macie znaleźć się w takim stanie, gdzie wiecie, że jesteście nikim. I nigdy nie podnoście się ponad to, ponieważ skoro tylko podniesiecie się ponad to, podniesiecie się ponad Boga. Macie pozostawać w prochu i na tej drodze do Damaszku. Macie trzymać się z dala od waszych wysokich koni. A to jest dla wszystkich wszędzie, tutaj i w świecie, gdzie dojdą te taśmy.
41
„A mowa moja” - powiedział, „nie były głoszone w przekonywujących słowach mądrości, lecz objawiały się w nich Duch i moc”.
Uważajcie teraz! „Na co, Pawle? Dlaczego tak uczyniłeś”?
Moc! Aby wiara wasza nie opierała się na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.
Och, co za kaznodzieja? Ten wielki mąż, który... Szukał Boga i rzekł: „Boże, jestem słaby i nie wiem, co mam czynić. Błagam cię, Boże, abyś mnie posilił i odjął precz ode mnie moje słabości i te rzeczy, tak abym był mocniejszy”.
W odpowiedzi Bóg rzekł do niego: „Pawle, moja moc staje się zupełna w twojej słabości”.
Wtedy Paweł rzekł: „Gdy jestem słaby, wtedy jestem mocny. Tak”! Powiedział: „Wobec tego... będę się chlubił w moich niemocach i słabościach i tak dalej. Dziękuję Bogu, że to z siebie zdjąłem. A kiedy pozbędę się wszystkiego, wtenczas Bóg będzie mógł wejść”.
Tak Go zaduszamy. Wypędzany Go. Od najbiedniejszego do najbogatszego z nas, od najmniejszego do największego, grodzimy Bogu dostęp do naszego życia z powodu naszego własnego ja.
42
Często mówiłem, „że największym nieprzyjacielem, jakiego znam, jest William Branham”. To jest właśnie ten, który wchodzi Bogu w drogę. To jest ten, który staje się leniwy. To jest ten, który, przychodzi czasem na jakieś miejsce, gdzie myśli, że może coś uczynić; gdy tak postępuje, wypycha Boga z pola działania. Lecz gdy mogę się oderwać od tego człowieka, kiedy mogę znaleźć się na takim miejscu, gdzie jest on usunięty z drogi, wtenczas Bóg może przyjść i wykonać rzeczy, o których William Branham nic nie wie.
Właśnie wtedy Bóg może nas użyć. Właśnie wtedy On może kogoś z was użyć. ON może użyć kogokolwiek, jeśli usuniemy się z drogi. Lecz jak długo stawiamy się w drodze, nie możemy być użyci. W porządku.
43
Więc poznajemy, że ten wielki człowiek, Paweł, był księciem pomiędzy kaznodziejami. Był respektowany, przez każdą denominację. Ten człowiek mógłby pójść do każdego miasta i mieć wszędzie zgromadzenia. Dlaczego? Miał listy uwierzytelniające. Dlaczego on był tak wielki i zdecydowany zdruzgotać wszystkich słabych ludzi, tak, że w końcu otrzymał moc od najwyższego kapłana - najwyższego autorytetu, aby wiązać każdego z tych chrześcijan. Otrzymał polityczną moc od swego kościoła, by ich wszystkich powiązać! Och. On był mocny! Mógł wiązać chrześcijan i wrzucać ich do więzienia, ponieważ nie zgadzali się z jego naukami teologicznymi, z naukami Faryzeuszów i Saduceuszów. On wiązał chrześcijan.
Lecz zauważcie, on sam został związany, tak że mógł utracić, stracić swoją siłę i swój autorytet. On sam został związany, aby stracić tę moc, którą miał do wiązania. On musiał stracić to czym był, w tym celu, by został związany.
44
Bóg mija szlachetnych! ON pominął kapłanów. OM pominął tych, którzy byli aroganckimi. Wybrał Pawła, tego wielkiego męża, powalił go do prochu ziemi, tak by czynił rzeczy... podobne do tych, które tamci czynili. ON spowodował, że czynił te same rzeczy co ci, których aresztował. Związał Pawła Duchem Bożym, aby rozwiązać go od tej mocy, którą miał wiązać chrześcijan. Powiedzcie mi, czy Bóg nie wiedział co czyni? ON odjął jego siłę w tym celu, by rozluźnić jego kontrolę.
45
Jak wielu pastorów mógłby Bóg użyć tego poranku, gdyby tylko pozwolili związać się Bogu Jego Słowem i Jego Mocą, a dali się rozwiązać od siły tych denominacji i organizacji! Jak wielu szczerych ludzi w tym mieście, którzy uczęszczają do tych wielkich zorganizowanych kościołów, mógłby On w ten poranek napełnić Duchem Świętym i rozpalić ten kraj ogniem Ewangelii i mocy, gdyby oni tylko rozwiązali się od tej mocy, którą posiadają i zostali związani przez Jego Ducha, aby być takimi jak Paweł, niewolnikami miłości Boga!
Bóg wziął Pawła i uczynił go niewolnikiem, związał go z sobą i posłał do pogan, których on nienawidził. Lecz widzicie, on musiał zostać rozwiązany z jego kościelnej mocy, a zostać związany mocą Bożą. Musiał pozbyć się swojej siły, stać się słabym, niczym, w tym celu, aby otrzymać siłę Bożą, zostać związany z Bogiem
i czynić to, co każe Bóg.
To jest to, czego potrzebujemy dzisiaj To jest to, czego ja potrzebuję. To jest to, czego każdy człowiek potrzebuje, mianowicie, stracić swoje ja, stracie swoje zdolności, stracić to, czym jest, aby stać się zupełnie podobnym Duchowi Świętemu. Gospodyni domu tego potrzebuje. Dziecko szkolne tego potrzebuje. Nawet nasze małe dzieci.
46
Niedawno pewien mały chłopiec wszedł do domu i zwrócił się do starszej siostry, aby szybko napisała mu zadaną lekcję. W szkole powiedział chłopcom: „Fiu! To było łatwe zadanie”. Widzicie, one uczą się kłamać.
Jak daleko lepiej by było... A ci ludzie są filarami we zborze. Jak daleko lepiej było by, gdyby ojciec rano w czasie śniadania powiedział: „Jan będzie miał dzisiaj egzaminy. O Boże, bądź z Janem! Pomóż Janowi! On dzisiaj rano prosił mnie w sypialni mówiąc: Tatusiu, módl się za mnie dzisiaj, muszę przejść przez egzaminy. Módl się za mnie”.
Wolałbym, aby mój chłopak otrzymał prawdziwą, mocną jedynkę w dzienniku, oblał egzamin, niż to, by otrzymał piękną szóstkę przez oszustwo. Tak! Czego potrzebujemy, to stracić swoje ja, i całkowicie polegać na mocy Bożej.
47
A więc, „związani”. Bóg mija zacnych i posługuje się słabością. Bóg mija tych, którzy myślą, że są czymś, aby wziąć kogoś, który nie wie jak ma postąpić, aby osiągnąć cel w swoim życiu. To jest to, co otrzymujemy.
Bóg rzekł do Pawła: „Moc moja jest zupełna w twojej słabości. Moc moja stanie się jeszcze doskonalsza, gdy ty staniesz się jeszcze słabszym. Im więcej możesz mi się wydać, tym lepiej będę mógł cię użyć. Im więcej możesz zapomnieć o swoim wykształceniu, im więcej możesz zapomnieć o swojej denominacji, im więcej możesz zapomnieć na swoich rupieciach i poddać Mi się, tym bardziej mogę cię użyć. Gdy ty staniesz się słaby, to dla tej przyczyny ja uczynię mocnym mój własny zamiar”.
Bóg może uczynić moc ze słabości. To jest przyczyna, dla której On czynił tak zawsze. Gdy wybierał swoich uczniów, kto by pomyślał...
48
Pokora Jego własnego Syna, gdy narodził się w żłobie, w zagnojonej stajni, w przegrodzie dla krów, i owinięty był w powijaki! Widzicie, On mógł urodzić się w pałacu. ON mógł zejść w dół niebiańskim korytarzem... z pełnym anielskim przywitaniem. Lecz On postanowił uczynić Chrystusa przykładem dla nas i sprowadził Go w pokorze.
Nigdy nie kształcił Go w szkołach tego świata, lecz szkolił Go swoją własną mocą, tak... że mógł zupełnie się wydać, nie zamiarom człowieka lub mocy tego świata, lecz poddał się mocy Bożej.
49
A to się dzieje się z nami dzisiaj. Oddajemy się naszym wielkim denominacjom i innym sprawom. Poddajemy się denominacjom, zwracamy uwagę na to, co mają do powiedzenia i na ich opinie. Jednak to jest przeciw woli Bożej. Winniśmy poddać się Duchowi Bożemu i iść tam, dokąd nam każe. To jest właściwe.
Czytamy właśnie o Bożych żołnierzach - raczej „bohaterach” w liście do Żydów w 11. rozdz. 34 wierszu: „... podźwignęli się z niemocy...”..
Najpierw musieli stać się słabymi, zanim mogli stać się mocnymi. Ze swojej słabości byli uczynieni mocnymi. Wy, którzy notujecie to miejsce Pisma świętego, to jest Żydów 11, 34. W porządku.
50
Jest tutaj coś na pociechę dla was. Coś zachęcającego. Ze słabości i uniżoności Bóg wybiera ludzi, aby z nich zbudować Swoje Królestwo. Jeśli kiedykolwiek dostaniemy się do Nieba, jeśli kiedykolwiek staniemy w Jego obecności wraz z Jego Kościołem, będziemy stali w grupie ludzi, którzy byli słabi i odrzuceni, wyrzuceni przez ten świat, nic niewiedzący.
Czy to nie jest dziwne, że Bóg porównuje nas do owiec? Owca jest najbardziej bezradnym stworzeniem, jakie istnieje. Nie ma niczego innego bardziej niezdatnego do obrony niż owca. Królik potrafi biegać. Wiewiórka potrafi wejść na drzewo. Pies potrafi gryźć. Lew potrafi rozerwać, koń kopać, ptak latać, ale owca stoi bezradna.
A to jest ta właściwość, jaką Bóg pragnie widzieć w nas. Uświadommy sobie, że, jesteśmy całkowicie niedostateczni, wtenczas Bóg bierze taką osobę i zaczyna kształtować samego siebie w tej osobie. Czyni, że jego ręce wykonują to, co by wykonywały Boże ręce, a jego usta mówią to, co by mówiły Boże usta, ponieważ one nie są jego, ale Boże. Bóg zaczyna budować charakter, bierze tę słabość, by wytworzyć swoją własną istotę.
51
ON sprowadza nas tutaj na tę ziemię... Jesteśmy wykształceni, zręczni. Czy zauważyliście kiedykolwiek te linie, te rodowody? Na przykład, gdy weźmiemy Abla, po Ablu przyszedł Set. Rodowód Seta idzie w dół aż do czasów Noego, wszyscy z tego rodowodu byli tylko skromnymi rolnikami. Lecz dzieci Kaina stały się bystrymi, chytrymi, wyszkolonymi, wielkimi mężami, budowniczymi, fachowcami.
Lecz Boża strona była słaba i pokorna. To jest sposób w jaki Bóg ich używał. To jest Boża sposobność. Gdy jesteśmy słabymi, wtenczas Bóg ma sposobność dotarcia do nas. Wtedy coś otrzymujemy. Naturalnie, to dodaje odwagi, ponieważ całe Królestwo Boże zbudowane jest z ludzi tego rodzaju. Więc, gdy dostaniesz się na tego rodzaju drogę, wtedy... jesteś w Jego Królestwie.
Nasza sytuacja jest tego rodzaju... nie, że jesteśmy za słabi, lecz to, że jesteśmy za mocni. Właśnie - jesteśmy za mocni. To wszystko. Zasadniczą rzeczą jest to, że jesteśmy zanadto mocni w głowie. To jest słuszne. Jesteśmy zbyt mocni w naszych głowach. Wiemy za dużo. Bóg pragnie z nas to wydobyć. Tak jest. Jesteśmy zbyt silni, zbyt mocni, aby poddać się Jemu. Poddajemy się sobie. Zaczynamy myśleć: „Dobrze czuję, że wiem dostatecznie wiele”!
52
Niedawno temu zdziwiłem się. Mama była chora i znajdowała się w szpitalu. Poszedłem tam, a za następnymi drzwiami, znajdowała się niewielka pani... Przepraszam siostro, czy ta mała pani jest tutaj. Ona jest małą dziewczyną z Kentucky... a to była jej teściowa. I rozmawiałem z nią owej nocy, żona i ja, aż do pierwszej godziny nad ranem. A jej mąż położył, się na podłodze, chcąc spać. Ona rzekła: „Wyjdź stąd! Tak czy owak, nie jesteś dobry dla swojej mamusi”. Wypędziła go, swojego męża z tego pokoju, ponieważ leżał wzdłuż drzwi, gdzie pielęgniarki ani nikt inny nie mógł wejść; chrapiąc aż na korytarz. Zbudziła go i wypędziła.
53
I ona wdała się tam w rozmowę. Mówiłem do niej o Panu i tak dalej. Rzekła: „Wszystko, co kiedykolwiek poznałam, to motykę z ruchomym uchwytem na polu tytoniu, od wczesnego rana ścinając chwasty i czyszcząc tytoń i tak dalej. Lecz mówię ci, tatuś posłał każdego z nas do szkoły. Lecz mimo wszystko nie nabyliśmy rozumu”. Pomyślałem: „Dobrze, może to jest ta przyczyna”.
Rozumiecie, macie trzymać się z dala od rzeczy tego świata. Nie, ja nie popieram ciemnoty, nie o to chodzi, lecz próbuję myśleć o tym, że możecie dojść do takiego stanu, gdzie pomyślicie, że wiecie tyle, ile nikt inny. Wasza wiedza jest tak długo w porządku, dopóki nie staje na przeszkodzie Bożym obietnicom.
54
Jesteśmy kontrolowani przez pięć zmysłów (wzrok, dotyk, smak, węch i słuch), a te pięć zmysłów są wspaniałe, dopóki nie przeszkadzają zmysłowi wiary. Wtedy, gdy one występują przeciwko wierze... A skąd wiesz, który z nich jest właściwy? Ponieważ wiara zawsze zgadza się ze Słowem. A gdy wasza wiara jest przeciwna Słowu lub myślicie, że jest przeciwna, wtenczas nie otrzymaliście wiary. Otrzymaliście pozorną wiarę. Przyjęliście do waszego umysłu jakieś przechwałki związane z jakimś poznaniem, których nauczyliście się lub coś podobnego. Lecz gdy oderwiecie się od tego i będziecie całkowicie polegać na wierze, a wiara może być budowana tylko na Słowie Bożym - poprawna wiara.
55
Pewien lekarz powiedział raz do mnie: „Przypuszczam Billy, że gdybyś im kazał iść i dotknąć się tego słupa, tego drzewa, a oni by wierzyli, że zostaną uzdrowieni, oni by tak samo zostali uzdrowieni”.
Powiedziałem: „Nie, proszę pana. To jest niemożliwe, doktorze, ponieważ ci ludzie wiedzą, że jest to tylko słup. Oni wiedzą, że w tym słupie nie ma żadnej mocy ani siły”.
Każdy człowiek duchowo zrównoważony wiedziałby, że to jest Słowo żyjącego Boga, na którym może oprzeć swoją wiarę, w tej świadomości, że to jest tak mówi Pan! A jeśli coś stoi w sprzeczności do Tego, wtedy nie wierzę swoim zmysłom. Nie, zostawiam to w spokoju. Chodź według twego innego zmysłu, zmysłu wiary.
56
W porządku, Bóg bierze tych ludzi, a kiedy są niczym, poddadzą się Jemu.
D. L. Moody z Chicago, pochodził z Bostonu był łataczem starego obuwia. Nieznaczny, niewysoki człowiek, niedostateczny, nie polegający na sobie. Więc, weźcie pod uwagę te wielkie szkoły, które oni mają, szkołę Moody ego tam w górze. Gdyby Dwight Moody mógł znowu powstać i zobaczyć tę szkołę, pierwszą rzeczą, którą by uczynił - uwolnił by się od tej szkoły.
Gdyby Marcin Luter mógł powstać, pierwszą rzeczą, którą by uczynił, oderwał by się od luterańskiej organizacji. John Wesley uczyniłby to samo. Ci mężowie nigdy nie założyli tych organizacji, lecz uczynili to ich następcy.
57
Paweł nie zorganizował żadnego zboru, ponieważ sam powiedział: „Po odejściu moim, wielu z pośród was samych powstanie między wami, mówiąc przewrotne rzeczy”. To było po śmierci Pawła, sto albo dwieście lat później, założyli kościół katolicki, tę pierwszą organizację.
Mężowie powstali! To po śmierci Moody'ego zbudowali szkołę Moody'ego. Po śmierci Wesley'a założyli kościół wesleyański. Po śmierci Lutra założyli kościół luterański. Bóg posyłał bohaterów; a ich następcy budowali...
Nic dziwnego, że Jezus powiedział: „Wy ściany pobielane”! Rzekł: „... budujecie groby proroków i zdobicie nagrobki sprawiedliwych.... A tak świadczycie sami przeciwko sobie, że jesteście synami tych, którzy pozabijali proroków. Tak jest”.
Ci wielcy mężowie powstali; później tamci budowali im pomniki. Myślę podobnie jak Dawid, który „służył Bogu dobrze w jego generacji”. Więc to jest sposób, jak powinniśmy postępować. Zostawcie te organizacje i inne rzeczy, trzymajmy się od nich z dala.
58
Moody, mały, stary łatacz obuwia, był słaby. Był przykładem słabości.
Przede wszystkim mówi się o Moody'm, że uczynił... On nie miał w ogóle wykształcenia, a jego gramatyka była tak słaba, wprost straszna. Pewnego razu przyszedł do niego jakiś człowiek, który rzekł: „Panie Moody, twoja gramatyka jest najgorsza, jaką kiedykolwiek słyszałem w moim życiu”.
Moody odpowiedział: „Zdobywam dusze z moją nieświadomością, a co ty czynisz z twoim wykształceniem”? Uważam, że była to dobra odpowiedź. Z pewnością!
A teraz, staliście się członkami tej szkoły, pragniecie być z pewnością uczonymi z ogładą. Tak jest. O tak? Postąpili całkiem odwrotnie, ale wy idźcie inną drogą.
59
To jest to, co czynią ludzie. Jak mówiłem na początku tego poselstwa... Chrześcijanie zamiast upokorzyć się i wypróżnić, aby znaleźć więcej miejsca dla Boga, próbują budować się na wiedzy swojej własnej roboty lub na wiedzy jakiejś szkoły technicznej względnie czymś innym, co odpędza ich dalej od Boga niż byli na początku.
To jest to, co myślę o tych sztucznych wezwaniach do ołtarza. Przyprowadzacie go do ołtarza, a następnym razem jest dziesięć razy trudniej dostać go tam z powrotem. Pozostawcie go, niech siedzi i słucha, dopóki Bóg nie uczyni coś dla niego! Potem niechaj przyjdzie i wyzna to i niech powstanie wzywając Imienia Pańskiego. Tak jest.
60
Zauważcie Moody, słaby w wykształceniu, słaby w mowie, charczał przez nos. Właśnie przed paru dniami czytałem jego historię: „Charczał przez nos, miał problemy z nosem”. Fizycznie - człowiek mały, łysogłowy, zwisające w dół bokobrody; nieznaczny, malutki, niski jegomość. Człowiek zniszczony fizycznie. Więc on nie posiadał nic innego, tylko nieustającą słabość. Lecz Bóg użył go, by wstrząsnąć światem w swoim czasie!
Czytałem, że pewnego razu jakiś reporter poszedł na jego zgromadzenie, aby zrobić sprawozdanie, jakiego rodzaju był człowiekiem (wiecie - wspaniały mąż, wielki człowiek).
Gdzie jest ten mały przełącznik, którym wyłączacie magnetofon? Chciałbym to tam zatrzymać.
61
Moody był wielkim mężem. Wspaniałym człowiekiem. Potrafił przyciągać uwagę ludzi, trzymać ich jak w urzeczeniu. Więc był tam reporter, który poszedł do pana Moody'ego, do jego zgromadzenia, aby sporządzić o nim raport.
Ten reporter właśnie niedawno sporządził raport o innym wielkim ewangeliście, mówiąc: „Ten mąż jest wymowny, jest doktorem teolog . Wyraża się najbardziej gramatycznie, jak kiedykolwiek słyszałem. Zachwyca ludzi swoją psychologią. Może trzymać ludzi jak w urzeczeniu”.
62
O Dwight Moodym ten reporter powiedział: „Nie zauważyłem nic w tym człowieku, co mogłoby kogoś przyciągać”. Dalej rzekł: „Po pierwsze, on jest tak brzydki, jak tylko może być. Następną rzeczą jest to, że jest człowiekiem zniszczonym fizycznie. Dalej, on nie posiada wykształcenia. Jego gramatyka jest najsłabszą, jaką kiedykolwiek słyszałem! W czasie kazania jęczy nosem i charczy. Nie widzę niczego na Dwight'cie Moodym, co mogłoby przyciągać uwagę kogokolwiek”.
Artykuł ten doręczono panu Moody'emu, przeczytał to i jak gdyby śmiejąc się po cichu sam do siebie rzekł: „To się dokładnie zgadza, bo to jest Bóg”. Pewnie! Ludzie nie przychodzą, aby widzieć Dwight'a Moody'ego, lecz przychodzą, by widzieć Boga.
Ludzie nie troszczą się o to, jak wiele świadczysz, lecz pragną jakiejś rzeczywistości w twoim życiu, która dowodzi, że Bóg cię wziął w posiadanie. Bez względu na to kim jesteś, czy metodystą, baptystą, zielonoświątkowcem, kimkolwiek, oni pragną widzieć Boga. Tak jest. Wielki mąż, to taki który jest słaby i zdaje sobie sprawę ze swojej słabości.
63
Spójrzcie na Mojżesza, tego młodego intelektualistę. Och, on był uczonym. Był tak wyćwiczonym we wszelkiej mądrości egipskiej, że mógł nauczać Żydów. Mógł nauczać Egipcjan. Mógł nauczać każdego, ponieważ był wielkim mężem, bystrym człowiekiem. Och, był potężnym mężem.
W wyobrażeniu Cecila De Mille, kiedy odgrywał „Dziesięć Przykazań”, miał tam człowieka, który grał rolę Mojżesza, pewien aktor, zapomniałem imię tego człowieka, lecz był to wielki, potężny mężczyzna z wielkimi rękami i siłą. I prawdopodobnie Mojżesz był tego rodzaju mężem.
64
Wiemy, że był mocny i dobrze wyszkolony, więc wziął na siebie potrzebę dnia, którą widział, (och, niech Bóg sprawi, aby to wniknęło głęboko!) Widząc potrzebę dnia, Mojżesz ze swoją intelektualną siłą i swoją zdolnością, że ma to wykonać... Był bystrym mężem, przebiegłym faraonem. Posiadał psychologię. Miał moc. Miał siłę fizyczną. Posiadał wszystko, więc rzekł: „Jestem dostatecznie wyposażony. Znam to wszystko, a jeśli jest jakiś mąż w tym kraju, który byłby zdolny to wykonać, to ja nim jestem. Skoro jestem mężem na tę godzinę, więc wystąpię”. I wyszedł, aby wykonać dzieło, które było słuszne i w woli Bożej, ofiarował do tego swe naturalne zdolności. Lecz Bóg odrzucił je! ON nie mógł użyć ani jednej z tych rzeczy, które miał Mojżesz.
ON nie mógł użyć naturalnych zdolności wtenczas, nie może ich użyć ani teraz. Bóg nie może użyć naszych naturalnych zdolności. Mamy usunąć precz z drogi samych siebie i nasze zdolności, a poddać się woli i mocy Bożej.
65
Mówisz: „Dobrze, bracie, lecz ja potrafię głosić”. ON nie może tego użyć tak długo, jak długo ty potrafisz głosić. „Tak jest, potrafię czynić to lub tamto”. Ty nie potrafisz nic uczynić. Wtenczas Bóg nie może tego użyć. Lecz jeśli wydasz się Bogu i pozwolisz Jemu to uczynić!
Otóż mówisz: „Bracie Branham, wiem, że jestem nauczycielem”. Więc, jak długo jesteś nauczycielem, ON nie może się zbytnio tobą posłużyć. Lecz naszym nauczycielem jest Duch Święty. Niezawodnie, On jest! Bóg posłał Ducha Świętego, aby był wychowawcą Kościoła.
Niektórzy ludzie chodzą do szkoły przez lata, lata i lata. Co oni tam czynią? Czytają artykuły odnośnie „górnego pokoju” i inne (ach, to jest dobre), pobierają lekcje „narodowej szkoły niedzielnej”. Nie mam nic przeciwko temu. To są Boże Słowa i inne sprawy, lecz jest to połączone razem z inteligencją! To winno było przyjść„ przez moc i zmartwychwstanie Chrystusa, ponieważ nie możecie polegać na waszych naturalnych zdolnościach.
66
Więc Mojżesz, ten młody, wspaniały silny olbrzym, intelektualista, wyruszył, aby wykonać dobre dzieło; lecz Bóg nie mógł absolutnie tego użyć. Nie mógł użyć jego naturalnych zdolności.
Bóg nie może użyć naszych naturalnych zdolności.
Lecz jest tam jedna rzecz u Mojżesza, którą ja podziwiam, to jest, że miał na tyle rozsądku by poznać, że został pobity. My go nie mamy. To wszystko. „Uczynimy nową denominację. Weźmiemy kogoś innego z darem uzdrawiania lub czymś podobnym;” rozumiecie to, zielonoświątkowcy? Nie mamy na tyle rozsądku, aby uświadomić sobie, że zostaliśmy pobici. Kościół zielonoświątkowy, Zgromadzenie Boże, Zjednoczeni i ci pozostali, wydaje się, że nie mają na tyle zdolności, aby poznali, że zostali pobici. Alleluja! Ach, życzyłbym sobie, żeby to utkwiło. Zostali pobici. Organizacja kościelna jest pobita! Tak samo właśnie, jak i Stany Zjednoczone są pobite, lękając się i drżąc, gdy wiszą tam dla nich bomby, wiedząc, że przetańczyli swoje życie i oznaczyli piekłu jego datę. Zostali pobici, Duch opuścił ich. Trzeba by przeczesywać drzewa, aby dostać młodego mężczyznę do wojska, oni wiedzą, co stało się poprzednio. Jesteśmy pobici! Kościół jest pobity. Wiedzą o tym.
67
Mojżesz uświadomił to sobie, poznał wystarczająco... Bóg zabrał go z powrotem na tyły, na pustynię, by nauczył go, co to wszystko znaczy. Tak, więc on się dobrze nauczył! Coś takiego! Czy on kiedykolwiek otrzymał taką lekcję? Bóg musiał przeżywać z nim chwile, tam w tyle! Wiecie, Mojżesz był porywczy do gniewu. Bóg dał mu żonę imieniem Zefora o podobnym temperamencie. Mogę sobie przedstawić, że nie wszystko było takie przyjemne tam na tyłach pustyni w tym czasie, kiedy ich obojga porywcze charaktery znalazły się poza kontrolą w tym samym czasie.
Przypuszczam, że jego rozumowe pojęcie w jaki sposób należy psychologicznie kontrolować osobę, niewiele dobrego wskórało, ponieważ kiedy był w drodze do Egiptu, widzę, że Zefora ciągle jeszcze była porywcza do gniewu. Obcięła napletek swojemu synowi i rzuciła to przed Mojżesza, mówiąc: „Jesteś mi krwawym mężem”.
A Bóg bardzo gniewał się na niego... szukał go w końcu i gdyby go znalazł, zabiłby go. Przypuszczam, były to drobne sprawy, których Bóg chciał go tam w tyle nauczyć, rozumiecie, tego, że był istotą ludzką. Jego wszelkiej mądrości egipskiej i wszelkiej jego mocy rozumowej, Bóg nie mógł nic z tego użyć.
68
Przychodzicie, mówiąc: „Panie, otóż uczyłem się przez czterdzieści lat. Jestem znawcą, intelektualistą. Potrafię cytować Biblię z zamkniętymi oczyma”. Bóg nie może użyć ani trochę z tego. Rozumiecie? Nic.
„Och, należę do największego zboru w całej okolicy. Jestem, Panie tym... Och, jestem Zielonoświątkowcem. Chwała Bogu! Zeszłego wieczora właśnie otrzymałem Ducha Świętego. Alleluja! Zlecisz mi wykonać to lub tamto”. Bóg nie może nic z tego użyć. Nie!
Jeśli kiedykolwiek zostaniecie pobici i zrozumiecie, że jesteście pokonani, powróćcie i upokórzcie się. Stańcie się słabymi, poznajcie, że jesteście istotami ludzkimi. Słabości ludzkie nie będą użyte od Boga, lecz przez słabości ludzkie Bóg wlewa się do w was, a potem On sam będzie działać. Staniecie się tylko narzędziem. Z pewnością! Macie usunąć się z drogi.
69
Mojżesz, och, on nauczył się ludzkich słabości bardzo dobrze. Tak dobrze, że kiedy Bóg powołał go, on posiadał siedem słabości, które wysunął przeciwko Bożemu powołaniu. Czy studiowaliście kiedykolwiek pierwszą część Księgi Wyjścia, te siedem słabości? Mam je tutaj wyszczególnione, pragnę, abyście je wysłuchali:
Pierwszą słabość jaką posiadał, to brak poselstwa. Druga słabość jaką miał, to brak autorytetu. Trzecia jego słabość, to brak wymowy. Czwarta słabość, brak przystosowania. Piąta słabość, brak powołania. A szósta słabość, to brak przyjęcia.
70
Teraz porównajcie wasze słabości z jego słabościami, aby zobaczyć, czy z tym możecie podejść, czy możecie być tak słabymi jak on. „Panie, nie jestem dobry. Nie umiem mówić. Zabiłem Egipcjanina, nie mogę iść z powrotem. Och, wszystko! Oni mnie nie przyjmą. Nie mam poselstwa. Nie potrafię mówić. Jestem niewymowny”. Zauważcie, kim był? Był niczym! Bracie, on został wyleczony. Czyżby Bóg mógł go użyć, skoro został wyleczony? Rozumiecie? Z pewnością.
Tak, On może użyć nas po naszym uzdrowieniu, po naszym dojściu do wniosku, że: „Mój doktorat filozof i doktorat prawa, lub podwójny doktorat z literatury,” lub cokolwiek mogłoby to być, „wszystkie moje stopnie naukowe są niczym”. Bóg nie może ich użyć!
71
Dobrze, jestem członkiem „Zgromadzenia Bożego”. Należę do Jednościowców. Jestem Baptystą. Jestem Prezbiterianinem. Bóg nie może użyć ani odrobiny z tego. Otóż, im szybciej się z tego wydostaniesz, tym lepiej dla ciebie. Wtenczas poddasz się Bogu.
Podobnie, jak powiedział prorok, mówiąc: „Jestem człowiekiem nieczystych warg, pomiędzy nieczystymi ludźmi”. A anioł poszedł, wziąć szczypce, podszedł do ołtarza, wyciągnął węgiel rozpalony i dotknął jego ust. Potem zawołał: „Panie, oto jestem, poślij mnie!” Z pewnością, skoro zrozumiał... jednak będąc prorokiem, miał nieczyste wargi.
Jesteśmy niczym, jesteś niczym, jesteś prochem ziemi, Bóg nie może cię użyć. Wszystkie twoje słabości nie dorównają Mojżeszowym. On tutaj miał sześć różnych słabości, nauczył się ludzkich słabości.
72
Teraz zobaczcie tę różnicę pomiędzy tym, jak Mojżesz spotkał Boga, a tym, jak to wygląda dzisiaj. Mówią: „Potrzebujemy to i tamto! Potrzebne jest rozbudzenie w kraju. Powiem wam, co uczynię, wrócę się i będę studiować bakałarze sztuki”. O zgrozo! „Pójdę z powrotem i będę studiował, dopóki nie zostanę mianowany doktorem praw. Pójdę studiować literaturę. Wykonam to wszystko, a potem wyjdę i będę „mężem na tę godzinę”. Przytłumię wszystkich tych facetów, którzy tutaj zabrali się do dzieła. Och, bracie! „Postaram się o budynek wartości trzy miliony dolarów. Nabędę sobie tuzin cadillaców”. Och, bracie! Ty możesz równie dobrze w ogóle nie zaczynać, ponieważ jesteś pobity od samego początku. Lecz kłopot w tym, że nie wiedzą tego!
73
Myślą, że należy mieć wymodelowane włosy, nosić smoking i wymawiać pięknie „amen” i tak dalej, oraz być księciem. To jest kobieca lalka! Bóg pragnie mieć mężów pobożnych, mężów, którzy potrafią potrząsnąć!
Lecz dzisiaj życzymy sobie Hollywoodu. Pragniemy czegoś, co jest pociągające dla oka. Pragniemy czegoś, co potrafi mówić tak rozsądnie, aby nam pozwolić zdrzemnąć się na pięć minut, w niedzielę rano.
Bóg pragnie rozdzielaczy, których mógłby wysłać jako ogień błyskawicy, potępiając grzech w jego korzeniach (tak jest), wykopując go.
Lecz my życzymy sobie intelektualnych pastorów. Większość ludzi pragnie szepczących pastorów, kogoś, kto mówi: „Tak, kochanie”. Bóg pragnie piorunów! Tak jest!
Poklepywać ich po plecach, zezwalać na noszenie krótkich włosów, szminkowanie i wszystko inne, noszenie obcisłych ubiorów i temu podobnych, i nie życzą sobie, by mówić cokolwiek odnośnie tych rzeczy.
Jeden wielki mąż wezwał mię do swego biura, jego polowego biura, niedawno i rzekł: „Pragnę położyć na ciebie ręce, abyś powstrzymał się od tych rzeczy!” Powiedziałem: „Nie czyń tego! Nie czyń tego. Nie, proszę pana”.
Jeśli to powstrzymasz, powstrzymasz poselstwo. Zatrzymasz Boga, gdy to uczynisz. Tak, panowie. Nie życzymy sobie ani tego, ani tamtego.
74
Czy Bóg wyraził żal wobec Mojżesza z powodu jego słabości, mówiąc: „Biedny, mały Mojżeszu, coś ci się z pewnością wydarzyło, wypadłeś z twojej rangi. Coś takiego! Byłeś tutaj z pewnością wielkim mężem, intelektualistą i nic nie było w stanie cię powstrzymać. Bracie, miałeś wszystkie swoje doktoraty z filozof i z prawa, i wszystko inne, a teraz przychodzisz wyznając, że jesteś niczym, że nie potrafisz nic uczynić. Jesteś po prostu taki słaby?” Nie, Bogu nie było żal Mojżesza. Bóg nigdy nie zlitował się nad nim. Bóg wtedy wyleczył go z tych wszystkich rzeczy. Nie żałował go.
Poniżej w 2. Mojżeszowej 4,14 znajdujemy, że „Gniew Pański zapalił się przeciwko niemu”. Bóg nie żałował Mojżesza dla tego, że był słaby.
75
Mówicie: „O Panie, czuję się tak niedobrze, nie wierzę, abym to potrafił wykonać”. Bóg nie żałuje cię dla tej przyczyny, ma ochotę trochę cię sponiewierać. Rozumiecie? Niechybnie. Bóg cię nie żałuje. Gniewa się na ciebie. Właśnie przybierasz realny kształt, w którym ciebie może użyć. Z pewnością.
Skoro Mojżesz został wyleczony, Bóg mógł go użyć. Otrzymał kurację, znalazł się z dala od ludzkich zdolności. Nie miał wówczas niczego, na czym mógłby polegać, z tej przyczyny był gotowy do służby.
76
Bóg rzekł: „Przez czterdzieści lat miałem ciebie i Zeforę na tej pustyni, gdzie mieliście swoje awantury i nieporozumienia, gdzie mogłeś w końcu poznać czy człowiek podlega ludzkim słabościom. Wcześniej stałeś jak wielki książę: ‚Witaj, doktorze Mojżeszu! Dzień dobry, czcigodny panie. Tak jest. Zgadza się. Mojżeszu, ty jesteś przyszłym księciem. Wszyscy o tobie myślimy. Znajdujesz się teraz na pustyni z gromadą owiec i nadpobudliwą żoną'„. Rozumiecie? To go dobrze urządziło. Tak jest. Mojżesz był w złej formie i Bóg rzekł: „Teraz, kiedy zrozumiałeś, że jesteś niczym, mogę cię użyć. Więc podejdź do tego płonącego krzaku, pragnę posłać cię tam w dół”. Coś takiego!
Boże, daj nam więcej ludzi takiego rodzaju, daj nam więcej słabeuszy. To jest to, czego potrzebujemy, słabeuszy. Absolutnie!
77
Znacie Jakuba. Wiecie o tym, że Jakub myślał niegdyś, że jest wielką figurą, potrafił po prostu oszukiwać i dawać sobie radę we wszystkim. Poszedł, a kiedy owce trzody jego teścia były brzemienne, kładł przed nie pewną ilość topolowych prętów w czasie wodopoju, a to powodowało, że rodziły się pstre owce. I jak wiecie, pierwszą rzeczą jest to, że Jakub stał się wielkim mężem. Niewątpliwie. On rzeczywiście był nazwany Jakubem, w tym nie ma pomyłki. Ezaw rzekł: „Słusznie - on jest człowiekiem, który wyrugował kogoś ze stanowiska i sam je zajął”. Więc, był on oszustem. Nadciągał dostojnie, ciągnąc zyski. Miał wielkie trzody i żony, owce, bydło i woły, wszystko, posiadał wszystko.
78
Lecz pewnej nocy (coś takiego!), kiedy przybył do małego strumyka i właśnie miał się przeprawić, gdy znalazł się w miejscu, gdzie jakiś anioł uchwycił się go. Bracie, stary Jakub wytrzymał przez całą noc. On wytrzymał z pewnością przez długi czas. Lecz gdy poddał się, kiedy stał się słaby, nie potrafił dłużej wytrzymać...
O Boże, pozwól, aby zbór podobnie jak on, dostał się na miejsce, gdzie by nie mógł używać dalej swoich naturalnych zdolności, lecz musiał oddać się Panu. Niech metodyści zawstydzą się, że są metodystami. Niech baptyści i zielonoświątkowcy zawstydzą się, zaniechają organizowania i poddają się Duchowi.
To było potem, że Jakub stał się „księciem Bożym”. Biblia mówi, że stał się „księciem” a jego imię zostało zmienione. Czy rozumiecie? I pamiętajcie, z jednej strony, on był wielkim, mocnym mężczyzną, potężnym intelektualistą. Lecz z drugiej, był kulejącym księciem, słabym i zużytym, lecz posiadał moc przed Bogiem.
79
Wasza organizacja może zostać rozbita kompletnie w kawałki. Wasz prestiż w sąsiedztwie, również. Od tej chwili możecie zostać „staromodną wroną” w okolicy. Tak dokładnie może być. Lecz powiem wam, będziecie posiadali Bożą moc. Wolę raczej być takim, w każdym czasie to właśnie wybieram.
Uczniowie wrócili z powrotem z radością, ponieważ byli szczęśliwi, że zostali uznani za godnych nieść pohańbienie dla tej sprawy i dla Jezusa. Pewnie! Będą was nazywać „świętoszkami”.
80
Wynieście się raz z tego miejsca, niech się ono rozpadnie. Uwolnijcie się od waszych: „Więc, jestem metodystą,” albo: „Jestem prezbiterianinem, jestem ze zgromadzeń Bożych, jestem jednościowcem, jestem tak samo dobry jak i wy”. Tak jest. Wydostać się raz z tego, ustąpić.
Daj się raz uchwycić temu aniołowi, temu aniołowi Pańskiemu, który przyniesie ci prawdą tego Poselstwa. Daj się mu raz uchwycić, a uniżysz się gruntownie odnośnie sprawy chrztu w imię Jezusa, upokorzysz się szczerze odnośnie reszty spraw. Tak, uczynisz to, z pewnością tak uczynisz. Z pewnością, zapomnisz po prostu te wszystkie rozumowe rzeczy.
81
Parę dni temu jeden z moich najmilszych przyjaciół, jakich mam, delikatna osoba, opuszczając pomieszczenie po przeprowadzonej rozmowie, rzekł: „Bracie Branham....”.. A ta osoba była jedną z moich podpór finansowych w zebraniach urządzanych na innych miejscach. Znalazłem się raz w takim położeniu, że nie wiedziałem, jak załatwić tę sprawę, po prostu zaufałem Bogu. Ta właśnie osoba spłaciła ten dług. Tak, prawdę mówiąc, znakomita osoba! Przed paru wieczorami osoba ta podjęła podróż z wielkiego miasta, aby przyjechać tutaj, stała tam w tym pomieszczeniu, a odchodząc rzekła: „Bracie Branham, pragnę powiedzieć jedną rzecz; jak dalece wiem, nie ma ani jednej osoby, która by cię miłowała”. Powiedziałem: „Jestem szczęśliwy z tego powodu”.
Ona powiedziała: „Bracie Branham, istnieje jedna niewłaściwa rzecz”. Zapytałem: „Jaka rzecz, siostro?”
Rzekła: „Bracie Branham, chodzi o tę jedną rzecz, że gdybyś trochę poszedł na kompromis odnośnie tej nauki, którą masz, wtenczas każda organizacja by cię przyjęła”.
Rozpoznałem to zaraz... i rzekłem: „Siostro, jaka nauka?” Powiedziała: „Ach, ten chrzest w imię Jezusa”.
„Hm!” odrzekłem: „Lecz siostro, nie możesz oczekiwać ode mnie, że pójdę na kompromis odnośnie Słowa Bożego, bo wtedy nie byłbym sługą Bożym”.
82
Rzekła: „Dobrze, lecz jest grono kaznodziejów w tym wielkim mieście, których ja tutaj reprezentuję. Gdybyś im powiedział, że ten anioł Pański, który daje ci te wizje, powiedział ci, że masz chrzcić w imieniu Jezusa, wtenczas byliby skłonni przyjąć to”.
Powiedziałem: „Dobrze, że ich doświadczenie jest bardziej rozcieńczone niż pomyje!” Dalej mówiłem: „Nie dbam o to, co powie jakiś anioł, jeśli to nie jest zgodne ze Słowem Bożym, nie wierzę temu!” Rzekłem: „Gdyby ten anioł powiedział mi coś odmiennego od tego, nie uwierzyłbym mu. Tak jest. Słowo Boże jest na pierwszym miejscu, ponad wszystkimi aniołami, ponad wszystkim innym! Choćby prawdziwy anioł... Choćby nie powiedział mi tego, nie usłuchałbym tego”.
Ta pani nie wiedziała jak postąpić i rzekła: „Nigdy nie słyszałam o tym. Nigdy nie wiedziałam o tym”. Widzicie, tak sprawa wygląda. Więc podałem tej pani niektóre miejsca Pisma Świętego. A ona rzekła: „Pójdę prosto do domu i będę studiować Nowy Testament. Nigdy Go nie studiowałam”. Widzicie, tak to wygląda. Coś takiego! Coś takiego! Tak daleko doszliście. Coś takiego!
Przestań się trzymać. Uwolnij się! To powinieneś pragnąć uczynić, uwolnić się. Kiedy Jakub się uwolnił, był w porządku, stał się księciem i posiadał moc Bożą.
83
Był mały Dawid w kościelnym żakiecie Saulowym, udający się do walki z Goliatem. A gdy Dawid wyruszył by walczyć z Goliatem, mając tę wielką zbroję, spojrzał wokoło, popatrzył wstecz, i zauważył, że wyglądał tak jak ci pozostali, więc rzekł: „Coś tutaj jest nie w porządku”.
Jak długo jesteście podobni temu światu, czynicie kompromisy z tym światem, wykonujecie te same rzeczy, które czyni świat, wtenczas coś nie jest w porządku.
Dawid rzekł: „To wygląda za bardzo obwarowane. Otrzymałem stopień naukowy doktora, otrzymałem doktora filozof . Widzicie, należę do wielkiej organizacji, jak ja w ogóle mogę iść walczyć z tym całym rupieciem? Nie znam się na tym, nic o tym nie wiem!” Dawid rzekł: „Zdejmijcie ze mnie to rupiecie”. Tak jest. „Idę walczyć dla Boga, nie chcę wyglądać jak ta gromada tchórzy, którzy stoją tutaj cali uzbrojeni i opancerzeni. Nie mogę mieć takiego zgromadzenia....”..
84
Wiele zgromadzeń, wielu ludzi, wielu pastorów, którzy przychodzą do mnie i wyznają, że wierzą, że chrzest w imię Jezusa Chrystusa jest właściwym chrztem, lecz mówią: „Nasza organizacja by nas wyrzuciła precz”. Wasza biedna wymówka! Zdejmijcie zbroję Saula!
Dajcie mi moc i siłę Ducha Świętego! Boże, poślij mnie z procą, bez względu na to, jak małe to jest, aby pobić nieprzyjaciela. To jest prawdą. Poślij mnie, lecz nie pozwól, abym się ubierał tak jak reszta z nich, z tytułem doktora, doktora filozof i wszelkiego rodzaju rupieciem.
85
Dawid rzekł: „Ta sprawa nie wygląda właściwie”. Rzekł: „Na tym się nie znam. Jedyną rzeczą, którą znam... tam daleko na pustyni pasłem owce mojego ojca. Gdy przychodził lew, porywał małą owcę i uciekał z nią, a ja wiedząc, że to jest owca mego ojca, choć nie byłem wyposażony, brałem moją procę i pędziłem za nim. Zabijałem go i przynosiłem owcę z powrotem”. Coś takiego! A ci stali tam z włóczniami w rękach i nie mogli nic wskórać.
To jest to, co dzieje się dzisiaj. Wiele Bożych owiec zeszło na bezdroża, wykradły je organizacje i tym podobnie, zaprowadziły je do psycholog . Boże, daj nam Dawidów ze Słowem Bożym i mocą Bożą, aby kierowali, kiedy idziemy na spotkanie z tymi olbrzymami umysłowymi (pomyślcie o tym, z tymi wszystkimi filozofami, doktorami praw, teologami lub cokolwiek by to nie było). Daj mi Słowo Boże i moc Ducha Świętego, a mówię wam, będziemy mogli zabić na polu walki każdego olbrzyma. Słusznie!
86
Dlaczego, Dawid był najsłabszą opcją do podejmowania w polu walki z tym olbrzymem? On nie był niczym, jak tylko chłopcem. Biblia mówi, że był on „rumiany,” miał wygląd trochę starego, kościstego człowieka, prawdopodobnie miał pochylone ramiona, owinięty w kawał owczej skóry. Nie posiadał żadnego z tych wielkich stopni intelektualnych, ani nie był dobrze wyszkolony. Nic nie wiedział o mieczu. Nie znał nic z wyszkolenia Saulowego...
Saul był najlepszym człowiekiem jakiego mogli mieć, biskup Saul. Z pewnością, jego słowa i ramiona były ponad resztą armii. Tak, on był tym jedynym, który winien był iść i walczyć z nim, lecz on się lękał.
87
Dzisiaj wiemy, że potrzebujemy rozbudzenia. Wiemy, że potrzebujemy poruszenia między ludźmi. Lecz do tego nie nadaje się doktor teolog . Do tego nadaje się słabeusz, alleluja, który weźmie Słowo Boże w mocy zmartwychwstania Chrystusowego i wykona tę rzecz. A to wprowadzi Chrystusa do tego kraju... niech oni widzą, że On ciągle może otwierać oczy ślepych, uzdrawiać chorych, wzbudzać umarłych, że On jest Bogiem, Zwycięzcą! Amen. Potrzebujemy Dawida, nie wyuczonego w szkołach teologicznych, potrzebujemy męża, który nic nie wie o tych rzeczach, jakiegoś nieznacznego chłopca od pługa lub coś podobnego, jakiś nieznaczny człowiek z pochylonymi ramionami, by nie patrzeć na niego, lecz takiego, który by chodził w mocy Bożej.
88
Matka, kiedy umierała rzekła: „Bill, ja ufałam i wierzyłam tobie. Byłeś moją duchową siłą, poprowadziłeś mnie do Boga”.
Powiedziałem: „Matko, gdy byłem jeszcze chłopcem... naturalnie, nasza przeszłość irlandzka o pewnej skłonności katolickiej”. Kościół mówi, że jest zbiorowym ciałem ludzi, oni to wszystko mają i wszystko co czynią jest w porządku. Lecz ja nie mogłem temu wierzyć, ponieważ Luteranie mówią: „My jesteśmy zbiorowym ciałem ludzi, myśmy otrzymali to wszystko”. Baptyści mówią: „My jesteśmy tym ciałem, otrzymaliśmy to wszystko”. Tego jest za wiele, istnieje około 900 różnych organizacji„. Powiedziałem: „Matko, nie mogę w żadnej pokładać nadziei, bo która z nich jest właściwa?”
89
Chodź, przekonaj się, powiedziałem pokornie i mile, lecz uważam, że żadna z nich nie jest właściwa. Tak jest. Wracam z powrotem do Słowa Bożego, bo widziałem, jakie były tego skutki (a potem Bóg dozwolił nam wszystkim powrócić). I to w słabości, bez żadnego poparcia organizacji, bez żadnego poparcia denominacji, bez żadnego poparcia struktury kościelnej, lecz w prostocie i w mocy Ducha Świętego, który zstąpił w dzień Pięćdziesiąty, z tym samym poselstwem, które miał Piotr w Zielone święta: „Pokutujcie, każdy z was, i dajcie się ochrzcić w imieniu Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów”.
Nie chcecie zostać ujarzmieni tak jak grupa tych teologów z odwróconymi kołnierzami i stopniami bakałarza sztuki. Lecz bracie, będziesz miał coś w swej ręce i jak długo Duch Boży będzie w tym Słowie, ono przezwycięży i przywróci zgubione owce z błędnej drogi. Amen! Wyznajemy naszą słabość! Pozbądźcie się waszego tytułu doktora teolog ! Odrzućcie wasze „wiem wszystko”, wasze członkostwo! Obnażcie się przed Bogiem, w duchowym tego słowa znaczeniu, i nazwijcie się „niegodnymi!” Wtenczas Bóg może was użyć. Lecz niech nie będą to tylko słowa waszych ust, ale niech to będzie z serca.
90
Jakub, Dawid, oni musieli się obnażyć. Byli najsłabszymi w całym tłumie.
Pomyślcie, dziesięć tysięcy, albo sto tysięcy żołnierzy na wzgórzu. Wszyscy z nich wyszkoleni, każdy z nich doktorem filozof , każdy z nich miał włócznię, byli żołnierzami. Każdy z nich, kapral ten i ten, szeregowiec ten i ten, general ten i ten, porucznik ten i ten. Wielki generał z czterema gwiazdkami Saul, biskup, tak, czcigodny panie!
A nieprzyjaciel, stojąc na wzgórzu, mówił: „Wy bando tchórzy”. Ach!
91
Na górę do obozu przyszedł mały, pochyły w ramionach (O Boże), nieznaczny, rumiany człowiek, z małą procą na plecach, z rodzynkowym ciastem w ręce dla swoich braci. A ten olbrzym wychodził i krzyczał, a było to często. On rzekł: „Czy chcecie mi powiedzieć, że ta gromada uczniów będzie tam stać i pozwoli temu nieobrzezanemu Filistyńczykowi urągać Słowu żyjącego Boga?” Amen! Rzekł: „Czy się go boicie?”
Saul rzekł: „Jeśli chcesz iść, przyjdź tutaj. Poślę cię zaraz do szkoły, na okres dwudziestu lat i dam ci tytuł doktora filozof . Powiem ci co uczynię, dam ci mój stopień naukowy”.
Powiedział: „Zabierzcie precz tę rzecz”. Coś takiego! „Nie chcę mieć z tym nic do czynienia”. Pragnął zaufać Bogu. Rzekł: „Wiem, co Bóg uczynił dla mnie, jestem gotów zaufać Bogu w każdej okoliczności”. Amen! To jest przeżycie chrześcijanina.
92
Nawet Saul, kiedy miał się pozbyć swojej zbroi, zdjął kościelną zbroję, postąpił podobnie jak Dawid. Lecz gdy Saul doszedł do końca drogi, rzekł: „Dobry bój bojowałem”. To był ostatni nieprzyjaciel do przezwyciężenia. „Dobry bój bojowałem, bieg wykonałem, wiarę zachowałem. Odtąd jest mi odłożona korona, którą mi da Pan, Sędzia sprawiedliwych, w on dzień. A nie tylko mnie, lecz wszystkim tym, którzy miłują Jego przyjście”.
„O,” rzekła śmierć: „Będę cię mieć za parę minut”. A grób rzekł: „Ja cię dopiero przerobię”.
On odrzekł: „O śmierci, gdzie jest żądło twoje? Grobie, gdzie jest twoje zwycięstwo? Wiem, że leżę tutaj w rzymskim lochu, związany łańcuchami na przegubach rąk i otrzymałem 39 batów na plecy. Jestem tutaj, a łzy palą moje oczy, tak, że już patrzeć nie mogę. Nie widzę już moimi naturalnymi oczyma, lecz mogę widzieć nagotowaną w górze koronę sprawiedliwości. Moje kostki u stóp są zniszczone. Tak bardzo osłabłem z tego starego, spleśniałego chleba, który tutaj rzucają, a szczury, pająki i inne podobne stworzenia biegają po mnie, tak, że osłabłem”. Mimo tego mógę stanąć w obliczu śmierci i powiedzieć: „Gdzie jest twoje żądło? Grobie, gdzie jest twoje zwycięstwo?” Potrząsając łańcuchami na swoich rękach. Alleluja! To jest to, czego potrzebujemy. „Grobie, gdzie jest twoje zwycięstwo?” Grób orzekł: „Zginiesz we mnie, Pawle”.
On rzekł: „Lecz Bogu niech będą dzięki, że już otrzymałem zwycięstwo przez naszego Pana Jezusa Chrystusa”.
93
Kiedy stał się słaby, jego zasady kościelne, wszystkie obrządki zostały z niego zerwane. Wszystkie jego dokumenty ordynacji zostały odjęte od niego. On już nie należał do żadnej z nich. On tak wiele mówił przeciwko nim, aż tamci biskupi rzekli: „Ty chcesz nam powiedzieć, mężom służącym dwadzieścia lat tutaj w rzymskim więzieniu, chcesz nam powiedzieć, że nasze niewiasty nie powinny głosić? Uff!. Nie mów nam tego, my wiemy lepiej. Kim jest wogóle ten facet, który nam chce mówić, co mamy czynić? My wiemy, co czynimy”.
„Czyżby?” Rzekł Paweł: „Powstaną pomiędzy wami mężowie, którzy rychło zaczną tworzyć organizację i odstąpią od wiary, ponieważ nie mają Ducha Bożego”. Dalej rzekł: „Oni już od nas odeszli, bo nie byli z nas”.
94
I co się stało? Weszli zaraz do kościoła katolickiego, a z katolickiego do luterańskiego, a potem dalej aż w końcu do „Zgromadzeń Bożych,” które są takie same, czynią te same rzeczy. Przez cały czas ta sama rzecz!
Ach, lecz coś szczególnego jest w mężczyźnie lub kobiecie, którzy są dostatecznie słabi, którzy zdają sobie sprawę z tego, że ich słabość pozwoli Bogu ich użyć! Będę dalej mówić do was, przypuszczam, że w dodatku będę mówił długo.
95
Więc, co to było? Dawid był najmniej wyszkolonym w całej grupie. Nie przeszedł szkolenia do walki, nic o tym nie wiedział. Nie był przeszkolony do żadnej z tych walk, które stały przed nim, lecz on rozpoznał, że istniał Bóg. Dawid zabrał tę najsłabszą rzecz. Tamci mieli włócznie, zbroje, łuki i wszystko inne, lecz Dawid miał małą procę z włożonym kamieniem. Lecz on wiedział w czym może zaufać. Wyznał swoją słabość, lecz równocześnie swoją wiarę w Boga.
Powiedział: „Nie chcę żadnej tarczy dla ochrony; nie pójdę tam i nie powiem: Więc bracia, czy będziecie współpracować ze mną? Ja należę do Zgromadzeń Bożych, należę do prezbiterian, jestem metodystą, jestem baptystą, bracia, czy będziecie współpracować ze mną?” Nie chcę nic z tych rzeczy. „Tutaj pokażę wam w mojej kieszeni, tam mam moje stopnie naukowe. Otrzymałem właśnie bakałarza sztuki. Jestem z uniwersytetu tego i tego, tam ukończyłem studia. Ach, potrafię mówić! Jestem tym lub tamtym”. On nie chciał niczego z tych rzeczy!
Wszystko, czego on pragnął, było: „Mam ufność w Bogu, więc idę”. A olbrzym runął na ziemię. Tak jest.
Tego potrzebujemy dzisiaj, bracia. Potrzebujemy dzisiaj mężów takich jak Dawid, nie doświadczeń uniwersyteckich.
96
Był mały Micheasz, mały Micheasz, syn Jemli, biedny, odrzucony, wypędzony ze wszystkich denominacji z powodu swojego wiernego stanowiska względem Boga. Lecz pewnego dnia przyszedł tam mąż Boży, nazywał się Jozafat i rzekł: „Pragnę poznać prawdziwe Słowo Boże”.
Achab rzekł: „Mam czterysta proroków, tych najlepszych, jakich kiedykolwiek znałeś. Wszyscy mają stopnie naukowe, wszyscy zostali wyuczeni w szkole”. Rzekł: „Są najlepszymi kaznodziejami, jakich kiedykolwiek słyszałeś. Sprowadzę ich zaraz tutaj i będziemy się radzić Pana w twojej sprawie”.
Lecz potem Jozafat spojrzał wokoło i rzekł: „Nie może tak być, słyszę, jak ten mówi to, a tamten mówi to samo, lecz czy nie macie jeszcze kogoś innego? Nie macie kogoś jeszcze?”
97
Bóg miał zamiar posłać poselstwo temu prawdziwemu sercu. Tam stał tylko jeden, lecz Bóg miał męża dla tego jednego. Amen. Jeśli jest choćby tylko jedno wierne serce, Bóg ma gdzieś dla niego męża. Jozafat był prawdziwym mężem, bogobojnym królem, i jemu pozostało tyle rozsądku, by wiedzieć, że ich poselstwo jest błędne. On wiedział, że ono było przeciwko Słowu. Amen. (O, bracie Neville!) Jozafat to wiedział.
Achab rzekł: „Dobrze, przejrzałem cały rejestr, całą kartę tutaj w tym seminarium, mam tutaj każdego z nich. Spójrz tutaj, popatrzymy na stopnie naukowe, jakie oni otrzymali. Spójrz jaki ten tutaj otrzymał stopień. Popatrz tutaj na Sedekijasza, on jest przywódcą ich wszystkich. On jest biskupem, jest nad nimi wszystkimi. Z pewnością przyjmiesz jego słowo”.
98
Jozafat odrzekł: „Czyżby...”.. W porządku, popatrz, wszyscy pozostali zgadzają się z nim. Oni wszyscy tworzą jedną wielką całość! A nie można powiedzieć, że nie są Żydami. Nie możesz powiedzieć, że nie są prorokami. Te stopnie naukowe dowodzą tego, że nimi są„.
Jozafat rzekł: „Z pewnością, wiem, Achabie, to jest w porządku, ale....”..
Achab rzekł: „Co z tobą... Jak możesz żądać ode mnie coś więcej?” Tutaj jest cała moja szkoła! Tutaj są razem wszystkie organizacje„.
„Lecz czy nie masz kogoś, który nie należy do tej grupy? Czy nie ma gdzieś jednego takiego?”
„Dobrze, lecz kim on był? On byłby niewykształconym analfabetą! W porządku, co wówczas poczniesz z takim facetem?”
Lecz ja właśnie pytam się, czy nie masz gdzieś kogoś takiego?„
99
„Ach,” odrzekł. „Z pewnością jest ktoś taki”. (O, dzięki Bogu za to!) „Jest taki jeden, lecz ja go nienawidzę. A wszyscy pozostali nienawidzą go również”. Dalej rzekł: „Myśmy go wypędzili i oni wypędzili go z tej organizacji, każdy jeden z nich. Przyszedł tutaj, aby urządzić zgromadzenie, wypędziliśmy go precz z miasta. Tak, panie. Nie chcemy mieć z nim nic do czynienia. Otóż, on jest słabeuszem, pochodzi z bardzo biednej rodziny. Jego gramatyka jest okropna”. (Uff, jak w wypadku Moodiego). „O tak, jego gramatyka jest straszna) I rzekł: „Faktycznie, jako teolog jest najmizerniejszy o jakim kiedykolwiek słyszałem. Nigdy nie słyszałem coś podobnego. Och, on po prostu burzy ich obrządki. Otóż, ich wyznanie apostolskie zostało porwane przez niego na kawałki. Nigdy nie słyszałem o takiej rzeczy! Ach, po prostu podarł to na kawałki, a oni nienawidzą go, ja nienawidzę go również, wszyscy go nienawidzą”.
100
„Och,” rzekł Jozafat: „Niech król tak nie mówi, lecz ja pragnąłbym go słyszeć”. On wiedział o tym, co powiedział Eliasz! On to znał.
Bóg ominął wszystkich wielkich, mocnych intelektualnych kaznodziei a włożył Swoje poselstwo w małego człowieka, który twierdził, że nic nie wie. Lecz co on uczynił?
Oni próbowali go, mówiąc: „Tak więc, mów to samo, co mówili tamci”. On rzekł: „Będę mówić tylko to, co Bóg włoży w moje usta, to wszystko”.
Tamten rzekł: „Jeśli pragniesz stać się mocnym teraz, pamiętaj, że nie jesteś w porządku chłopie. Pamiętaj, zostałeś wypędzony z tej organizacji. Oni mogą rozważyć, czy mieć społeczność z tobą, jeśli tylko zgodzisz się z nimi w tym czasie kryzysu jaki jest. Przygotowujemy wielką kampanię, jeśli tylko będziesz zgodny ze mną”.
Odpowiedział: „Nie powiem niczego innego, tylko to, co wyrzekł Bóg!” Kompromis, czy możecie oczekiwać, że mąż Boży pójdzie na kompromis odnośnie Słowa Bożego? Nie, panowie, tak oni nie postępują.
Tamten rzekł. „Lecz ty jesteś słabeuszem. Pochodzisz z biednej rodziny. Przecież czy wiesz, że oni mogą....”.. „Nie dbam o to, co uczynią”.
„Dobrze, oni będą cię wozić samolotem z kraju do kraju. Uczynią wszystko, jeśli tylko ty....”..
„Nie, nie. Będę mówił tylko to, co Bóg włoży w moje usta”. Bóg ominął całą tę grupę. (Tak jest, Jego wierne stanowisko to sprawiło). Ominął tych czterystu i dał mu TAK MÓWI PAN!
101
Czy wtenczas oni w to uwierzyli? Nie, panowie! Oni rzekli: „To nie jest TAK MÓWI PAN, nasze seminarium nie uczy rzeczy takich jak te. Otóż, tutaj jest nasz biskup, on wypowiedział słowo, napisał obrządek. My wszyscy jesteśmy razem, stworzyliśmy nasze szkoły. Bóg jest z nami! Którą drogą odszedł Bóg od nas, aby przyjść do ciebie?” Odrzekł: „Kiedyś to zobaczysz”. Oj oj, tak właśnie jest.
Jakim on był? Był słaby, lecz najsilniejszym pomiędzy nimi. Dlaczego? Ponieważ miał Słowo od Pana. Ach, bracie, jaką to robi różnicę... coś ponad to, jak długo posiadasz TAK MÓWI PAN!
102
„Powiedz, bracie Branham, czy pójdziesz na kompromis odnośnie imienia Jezusa przy chrzcie, ponieważ będziemy mieć wielkie zgromadzenie w Chicago lub w podobnych jak to miejscach”. Jak?! Myślicie, że on tak uczyni? Nie dbam o to, gdzie się zgromadzicie i co uczynicie, bracie, stój z „TAK MÓWI PAN!”
Pragnąłbym, aby niektórzy z nich przyszli i powiedzieli mi, gdzie to jest błędne. Pokażcie mi w Słowie Bożym, gdzie jest to błędne. Niemożliwe. Oni tego nie powstrzymają. Nie, proszę pana. Jednak to jest TAK MÓWI PAN! Stójcie przy tym, choćby każdy z nich dał wam kopniaka. Nie dbam o to, jak słabym się stanę, wtenczas stanę się mocny. Jeśli mnie oni wykopną, Bóg mi udzieli schronienia. Och, z pewnością. Jeśli oni was wykopną, Bóg udzieli wam schronienia.
Pamiętajcie, to są śmiecie, ludzie nic nie znaczący, których Bóg zawsze podnosi. Potem czyni ich ważnymi osobami dla Niego. Może w tym życiu nie wiedzą o tym, lecz będzie tak w nadchodzącym życiu, rozumiecie.
103
A dał mu TAK MÓWI PAN. Dlaczego? On stał na Słowie. Miał właściwe Poselstwo. Bóg dał mu wizję. Dlaczego? Ponieważ stał na Słowie. Tam to widzieliśmy, znaki i cuda. Ci inni starają się tylko pozować, lecz on stoi przy Słowie. Pośpieszmy się teraz.
104
Eliasza zbór wyrzucił i opuścił dla współczesnego świata. Mogę sobie wyobrazić jak Eliasz naprawdę udzielił im nagany. Czy nie myślicie podobnie? Wiecie, kim był Eliasz. Mogę go sobie wyobrazić w jego wczesnej usłudze, jak tam stał i mówił: „Dlaczego wy kobiety staracie się upodabniacie się do żony prezydenta, pani Jezabeli!” „Wy nowoczesne kobiety, upodobnione do pierwszej pani w kraju, ubrane jak ona, postępujące jak ona. Wy kaznodzieje!” Coś takiego! Jak on ich przeczesał! On zawsze ich zwalczał, aż tam już nikogo nie było.
105
On musiał dojść do końca swojej drogi. Nikt więcej z nim już nie współpracował. Żaden zbór z nim nie współpracował. Wszyscy z jego zboru opuścili go, poszli z powrotem do świata (tak samo jak jest teraz), tak jest, wrócili do świata. Tylko bardzo niewielu, którzy go nie opuścili, tu i tam jeden, którzy musieli podróżować po kraju, by móc widzieć się z nim. On był w dość złym stanie, doszedł do końca swojej wiedzy.
Rzekł: „Panie, stałem na Twoim Słowie, a spójrz teraz, gdzie się znajduję, żaden z nich nie chce mnie przyjąć. Gdy udam się do miasta, mówią: „Tutaj idzie ten stary dziwak. Czyżby? Czyżby? Ten stary dziwak przychodzi do miasta i zaczyna się awanturować odnośnie nowoczesnego życia tutaj i innych rzeczy”.
„Nie zapraszajcie go! Pastorze, nie współpracujcie z tym facetem! Nie, proszę pana!”
„Pastorze, otóż ten stary fanatyk jest znowu w mieście. Patrzcie, tam na tego Eliasza, tego starego, łysogłowego chłopa. Nie zwracajcie żadnej uwagi na tego starego typa. Popatrzcie na niego, on nawet nie ubiera szat kapłańskich jak duchowny, podobnych moim (wiecie jak wygląda jego czapka; i wiecie jak stoi na przedzie z koloratką)”. Rzekł: „On jest odmiennym typem. Dziwacznym facetem”.
Mogę sobie wyobrazić, jak ktoś z tych wielkich figur rzekł: „Wiecie co? On jest chorym nerwowo osobnikiem. Och tak, on jest chory nerwowo, mieszka tam na pustyni, większość swojego czasu przebywa w lesie, a gdy się pojawia, jest owinięty w kawał owczej skóry. Coś takiego! A potem potępia kobiety! Nigdy nie widziałem czegoś takiego. Nie miejcie z nim nic do czynienia, zupełnie nic! Nie współpracujcie z nim!”
106
W porządku, zgromadzenie duchownych zebrało się razem, jak wiecie i powiedziało: „Nie miejcie z nim nic do czynienia... Zwolnijcie go, w końcu zabraknie mu jego dowcipu. Zostawcie go, niech wykrzyczy swój własny umysł. To wszystko, zostawcie go”.
Lecz stary Eliasz, chodzący należycie i wiernie z Bogiem, pozostawał dokładnie przy Słowie. Gdy mieli tam małe zgromadzenie, on popatrzył poprzez audytorium i rzekł: „Wy Jezabele!”
„Och, taka zuchwałość! Nie pójdę już więcej słuchać tego człowieka! Nie, w żadnym wypadku!”
Lecz to go nie wstrzymało. Stał nadal nieodmiennie. Gdy stracił swój zbór, a wszystkie denominacje obróciły się przeciw niemu, to wtedy (kiedy stał się słabym), rzekł: „Zostałem tylko ja sam i szukają, aby mnie zabić. Zastrzeliliby mnie, gdyby mogli wyjść z tego cało. Tak jest”. Rozumiecie? Szukają mojego życia, zostałem tylko ja sam, Panie, co mam czynić?
To wtenczas, kiedy stał się słabym (stojąc jednak przy prawdzie, wyznając swoje słabości i wszystko) Bóg rzekł: „Wejdź na górę, dam ci nowe poselstwo. Poślę ci teraz nowe poselstwo. Powiedziałem ci już: „Idź, potęp te rzeczy,” teraz poślę cię z powrotem z czymś, aby udowodnić, że to było słuszne„. Rzekł: „Eliaszu, wykonałeś dobrą robotę. Powiedziałeś im o tej żonie prezydenta i wszystko, to co uczynili. Potępiłeś Achaba i wszystkie jego nowoczesne rzeczy i wszystkie nowoczesne kościoły i powiedzieliśmy tym kaznodziejom gdzie należą. Byłeś przykładem. Stałeś tam bez jakiejkolwiek pomocy, jakiejkolwiek organizacji, bez jakiegoś poparcia, lecz stałeś z Moim Słowem. Teraz Ja ci coś dam. Idź tam i powiedz temu obłudnikowi: TAK MÓWI PAN! Nawet rosa nie spadnie z nieba, dopóki nie zawołam o nią”. Coś takiego! Zabrał go tam na szczyt góry, aby mu coś pokazać!
107
Och, mogę go widzieć, jak przyszedł w ten poranek i szedł w dół drogą Samaryjską. Nie był zbyt godny podziwu, naprawdę, to łysa głowa świeciła w słońcu, siwe włosy i bokobrody zwisając po bokach jego twarzy, kawał owczej skóry. Biblia mówi, że był owłosiony, cały pokryty włosami; mogę sobie przedstawić, że wyglądał brudny, z kawałkiem kija w ręce. Gdy szedł drogą w dół, jego małe, stare oczy patrzyły prosto w niebo. Domyślam się, że postępował tak, jak gdyby miał szesnaście lat, chociaż miał około osiemdziesiąt. Tutaj nadchodził, idąc drogą prosto do Samar . Bracie, on wtedy stał się mocnym w swojej słabości. „Moja siła jest wystarczająca. Eliaszu, nie kłopocz się organizacjami. Nie kłopocz się o nich, Moja siła jest wszystkim, czego potrzebujesz”.
108
Pamiętam, jak stojąc raz koło wielkiej świątyni, rzekłem: „Panie, nie chciałbym, aby oni mieli przyjść do mojego biura”. On rzekł: „Jam jest twoim działem”. Rozumiecie? „Jam jest twoim działem”.
„Potem w słabości... Moja siła jest mocna. Moja doskonała wola może być wykonana wtenczas (Pawle Eliaszu, lub kimkolwiek jesteś), kiedy usuniesz się z drogi”. Rozumiecie? „W twojej słabości, Ja staję się mocny. To o Mnie chodzi! Ja jestem tym mocnym, który przychodzi i napełnia”.
109
Mogę go widzieć idącego prosto w dół drogą Samaryjską, te małe stare oczy patrzące w ten sposób, z półuśmiechem na twarzy. Bracie, on poszedł wprost przed oblicze Achaba. Nie zająknął się wogóle. Nie, nie! Pod tą starą, chudą piersią biło serce, w którym żył Duch Święty. Tak, rzeczywiście! Przyszedł prosto z drogi i stawił się przed Achabem i rzekł: „Nie spadnie nawet rosa, dopóki nie zawołam o nią”.
Tupnął nogą, odwrócił się i poszedł z powrotem na pustynię. Bóg rzekł: „Eliaszu, to było dobrze uczynione. Chodź tutaj, rozkazałem krukom, aby cię żywiły”. Usiądź tutaj na chwilę„. Coś takiego!
Kiedy był słabym, wtedy stał się mocnym. Tak jest. On wstrząsnął niebiosami, aby nie padało. To wtenczas on stał się mocnym, kiedy stracił swój zbór, stracił wszystko, co miał, wszystko inne. Ale stał przy Słowie Bożym, wtedy miał moc zamknąć niebiosa.
110
Kiedy Jakub stracił cała swoją siłę, wtedy Bóg dał mu moc stać się księciem. Rozumiecie?
Kiedy Paweł stracił swe wykształcenie i całą swoją teologię, Bóg uczynił go misjonarzem dla pogan.
Kiedy Mojżesz stracił cała swoją zdolność i stał się słabym, Bóg uczynił go pełnym mocy i posłał go do Egiptu w mocy Ducha. Miał wtedy osiemdziesiąt lat, z bokobrodami zwisającymi w dół, z kijem w ręku, jego żona siedziała na mule z dzieckiem na swoim łonie, tak szedł, aby zwyciężyć Egipt. Z pewnością. Widzicie? Nie miał za sobą arm , jak tego przedtem pragnął, ale szedł w mocy Ducha. Amen! Kiedy jesteś słabym, wtenczas jesteś mocnym.
111
Idzie drogą w dół, bez zająknięcia, bez potykania się, on nie czynił nic tylko, poszedł wprost przed oblicze Achaba i rzekł: „Otrzymałem Słowo od Pana”. Ten rzekł: „Tyś jest tym, który trapi Izraela”.
On odrzekł: „Ty jest tym, co trapi Izraela”. Tak jest. Och, bracie! Tak jest. „Sprowadź tych intelektualnych kapłanów, których masz, a zobaczymy, kto jest Bogiem”. Tak się ma sprawa. „Wejdźcie na górę Karmel, a niech ten Bóg, który odpowiedział w dzień Pięćdziesiąty, odpowie znowu. Zobaczmy, czy Bóg jest ciągle tym samym Bogiem, czy Jezus jest ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki”. Gdy odszedł z góry, miał Poselstwo. Tak. On stał się przedtem naprawdę słabym, chociaż stracił wszystko, zanim to uczynił. Musiał stać się słabym, zanim mógł stać się mocnym.
112
To jest ta prostota Ewangelii, która oszałamia ludzi. Oni starają się zrobić z tego coś wielkiego, intelektualnego, coś innego, podczas gdy to jest nieudawana prostota. Lecz Bóg bierze prawdziwe narzędzie pokory, słabości i prostoty, aby nim wykonać Swoje dzieło. Jest to tylko narzędzie w Bożej ręce.
Jan Chrzciciel, poprzednik Chrystusa, jego poselstwo było tak proste, że przeszło ponad głowami ludzi. Słuchajcie minutkę (mam nadzieję, że nie trzymam was tu za długo, was, którzy stoicie pod ścianami). Spójrzcie! Wszyscy prorocy dali świadectwo o przyjściu Mesjasza. Jeden z nich powiedział: „Góry będą podskakiwać jak małe baranki”. Inny powiedział: „Listki będę klaskać”. Jeszcze inny rzekł: „Wszystkie niskie miejsca zostaną podniesione, a wysokie miejsca zostaną poniżone”. Och, coś takiego! Co za dzień!
113
Czy możecie sobie wyobrazić szkołę proroków i intelektualne pojmowanie tego? Och, coś takiego, oni mają wszystko takie klasyczne! Lecz gdy to się stało, przyszedł z pustyni stary kaznodzieja, który nie miał ani jednego dnia szkolenia w swoim życiu, a jego gramatyka była prawdopodobnie bardzo słaba. Jego ojciec był kapłanem, lecz Bóg wyprowadził go z tego. (Mieliśmy to na lekcji w ostatnią niedzielę). Nie pozwolił mu pomieszać się z tymi denominacjami, zabrał go na pustynię, aby go samemu wyszkolić. To jest ten rodzaj, który będzie stał przy Słowie Bożym.
114
Przyszedł z pustyni mając około trzydzieści lat. Wyobrażam sobie, że jego twarz okalała czarna broda, puszyste włosy, owinięty wielkim, starym kawałkiem owczej skóry, stojąc w błocie po kolana rzekł: „Jestem tym, o którym powiedział prorok Izajasz”. A do niektórych z denominacji rzekł: „Nie myślcie sobie, że możecie powiedzieć: ‚Mamy to lub owo.' Bóg jest w stanie wzbudzić z tych kamieni dzieci Abrahamowi!” Coś takiego! Dlaczego? On posiadał: „TAK MÓWI PAN!” On miał Poselstwo. Bóg przepowiedział jego przyjście. On przyszedł w takiej prostocie, że to przeszło ponad ich głowami.
115
Kiedy przyszedł Jezus, On rzekł: „Kogo wyszliście zobaczyć, czy jakiegoś intelektualnego mówcę, który może się przemieniać z metodysty na baptystę, a z baptysty na prezbiterianina, a z prezbiterianina na zielonoświątkowca, a z zielonoświątkowca na coś innego? Czy wyszliście oglądać trzcinę chwiejącą się od wiatru? Nie taki był Jan!” Rzekł: „Tego rodzaju kaznodzieje są w pałacach królewskich. Coście wyszli oglądać, proroka? Więcej, niż proroka!”
116
Jan był więcej niż prorokiem. A spójrzcie, on przyszedł najpokorniej z nich wszystkich. Lecz on był więcej niż prorokiem. Czy wiecie, kim był Jan? On był posłańcem przymierza. Z pewnością nim był. On udał się dalej niż prorok. Prorok jest widzącym, który widzi rzeczy. Jan był nim również, lecz jeszcze więcej ponad to. On był posłańcem przymierza. Rzekł: „Z pewnością to jest ten, o którym było powiedziane: Poślę posłańca Mego przed Obliczem Twoim”. Tym właśnie on był - posłańcem przymierza. Na pewno. Przez prosty sposób jego przyjścia, intelektualiści zostali zaślepieni.
117
A teraz dochodzimy do końca, mam tutaj jeszcze kilka rzeczy, niektóre miejsca Pisma Świętego i niektóre notatki, o których pragnę powiedzieć w przeciągu paru następnych chwil.
Co z tą wdową z garścią mąki? Ona doszła do swojej słabości, prawdopodobnie zagłodziła się na śmierć. Nie miała mąki. Nie mogła nigdzie się udać, aby pożyczyć trochę mąki, bo nikt inny jej nie miał. Lecz ona doszła do pewnego miejsca, a jej mąż był wielkim wierzącym; był wielkim mężem Bożym. A ona była wdową z dzieckiem. Miała tylko garść mąki, lecz to wystarczyło, to było wszystko, czego potrzebowała; garść mąki poświęcona w rękach Bożych, utrzymała ją przy życiu przez trzy lata i sześć miesięcy. Musiała się stać słabą.
118
Ona wyszła w ten poranek, aby podnieść dwa patyki, złamać je i złożyć razem. Widzicie, te dwa patyki oznaczają krzyż. Widzicie? Ona rzekła: „Idę po dwa patyki”. Ona wcale nie powiedziała „naręcze patyków,” lecz tylko dwa patyki. To jest to. Widzicie ten symbol?
A starodawny sposób... Sposób zapalania ognia polega na tym, że bierzesz klocki drewna, krzyżujesz je i przez pocieranie zapalasz. Kiedy ja obozuję w górach w czasie nocy, aby nie marznąć, kładę jeden kloc w ten sposób a drugi w ten sposób, i podczas nocy posuwam tylko te końce w górę, a one spalają się całkowicie w miejscu skrzyżowania.
119
„Mam dwa patyki. Przyrządzę tę garść mąki i uczynię placek dla mnie i mojego syna. Zjemy to i pomrzemy”. Ona rzeczywiście znajdowała się w słabości, nieprawda? Powiedziawszy to odwróciła się i wracała z powrotem. Och, ten gorący poranek! Och, to już trwało tak długo bez niczego. Żadnej wody, a ludzie krzyczeli, wszędzie umierali; żadnej możliwości, by coś pożyczyć, żadnej możliwości. Ona znalazła się na końcu drogi. Była w swojej słabości. Rzekła: „Przyrządzę to dla mnie i mego syna, a potem to zjemy i umrzemy”. Więc rozejrzała się i rzekła...
„Momencik!” Spojrzała wstecz. A tam była zarośnięta, spoglądająca z bramy twarz, która rzekła: „Idź i uczyń najpierw mały placek dla mnie, i przynieś mi go”. Och! „Przynieś mi trochę wody i kawałek chleba, ponieważ TAK MÓWI PAN!” Och, coś takiego, coś takiego! Ta mała odrobina, którą miała, widzicie, ona poświęciła ją Bogu. To wystarczyło, aby ją wyżywić przez resztę czasu. Z pewnością. Widzicie, kiedy była słabą, wtedy była mocną.
120
Ktoś miał tylko naczynie z resztką oliwy. Ona nic nie miała, a jej dwaj synowie mieli być sprzedani za niewolników. Nie miała niczego innego, a co miała uczynić z tą odrobiną oliwy w naczyniu? Tam było jej niewiele, ona była u końca. Elizeusz rzekł do niej: „Co masz w domu?” Odpowiedziała: „Tylko trochę oliwy w naczyniu”. Rzekł: „Idź do swoich sąsiadów i wypożycz wiele naczyń”.
Spójrzcie, chodzi o to, by się przygotować, zanim to nastąpi. Bądźcie gotowi! Dawid słyszał ten szum w drzewach morwowych, Eliasz widział chmurę wielkości dłoni i rzekł: „Słyszę szum obfitego deszczu”. Jeśli Bóg może tylko dostać puste naczynia! Tak jest. On rzekł: „Napełnij nimi swój dom”. Amen.
Widzicie, czego pragnie Bóg? Bóg musi mieć puste naczynia. Słuchajcie! Mieliśmy tak wiele nauk, tak wiele kościelnych nonsensów, tak, aż znaleźliśmy się na dnie, wyczerpani. Pozostała tylko jedna rzecz, nawrócić się do Boga i Jego Słowa. A jeśli chcecie tak uczynić, weźcie sporo pustych naczyń. Usuńcie z nich wszystko, co jest z metodystów, wszystko, co jest z zielonoświątkowców i wszystko, co jest z baptystów, niech będą tylko naczyniami, i postawcie je w domu. A potem bierzcie z tego naczynia i zacznijcie nalewać, amen, zacznijcie tylko nalewać.
Ona miała dosyć, aby zadbać o siebie, swoje dzieci i wszystko inne, oraz spłacić wszystkie te długi. Dlaczego? Ponieważ tę odrobinę, którą miała, poświęciła Bogu, a usłuchawszy słowa tego proroka, wyszła na tym dobrze.
121
Boże, poślij nam proroka, który weźmie Słowo Boże a nie coś innego, lecz wypróżnijcie tylko naczynia. Gdy Bóg może tylko dostać wypróżnione naczynie, potem weźmie Słowo Boże i wleje w tę osobę.
To nie to, gdy ktoś powie: „Och, trząsłem się, gdy to otrzymałem. Mówiłem w językach, gdy to otrzymałem. Tańczyłem w Duchu”. Zapomnijcie o tym, zapomnijcie o tym!
Stójcie tylko, aż to przyjdzie, to wszystko, aż naczynie zostanie napełnione. To jest to. To jest sposób jak macie postąpić. Tak jest, ta prostota! „Te naczynia zostały napełnione,” jak bardzo możemy być tego pewni!
122
Pewnego dnia wszyscy uczniowie wpadli w podniecenie, kiedy Jezus rzekł do nich: „Tam jest pięć tysięcy ludzi, oni mdleją, głodują”. Och, mógłbym stać przy tym następną godzinę. „Pięć tysięcy głodujących,” tam głoduje miliard ludzi! Rzekli: „Odeślij ich”. Odpowiedział: „Nie ma takiej potrzeby. Nakarmcie ich”.
Coś takiego! Mogę sobie wyobrazić przeglądanie wszystkiego, co tylko mogli znaleźć, wiecie, oni przejrzeli wszystko... Wybaczcie to wyrażenie „przejrzeli”. Lecz kiedy wszystko zebrali, rzekli: „Więc, przeszliśmy przez cały obóz, lecz nie otrzymaliśmy żadnych pieniędzy, ani grosza, dlatego nie możemy przeprowadzić kampanii”. Widzicie? „Otóż, zebraliśmy wszystko, lecz jedynie co znaleźliśmy, to pięć małych chlebków i dwie małe rybki od małego chłopca,” podobnie jak Dawid, kiedy przyszedł tam z pustyni. „To wszystko, co możemy zrobić. Nasz rozum jest u końca. To wszystko, co w zakresie żywności otrzymaliśmy”.
123
W porządku, mogę właśnie teraz wziąć jedno miejsce Pisma Świętego, Dz. Ap. 2,38 i to jest wszystko, czego potrzebujemy, tylko tego usłuchać. Nie potrzebujecie uczyć się w seminariach wszystkiego tego lub owego, lecz tylko przyjąć to. Z pewnością, tylko to przyjąć, to wszystko, czego potrzebujecie: „Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a zostaniecie napełnieni Olejem”. Widzicie? Wypróżnijcie się tylko, a będziecie gotowi na to jedno, to wszystko, czego wam potrzebujecie. Wpuśćcie tylko kroplę, a obserwujcie, jak się to napełnia.
124
Wiecie, w tym czasie nie było w tym naczyniu nawet tyle, aby nałapać po kropli do tych pozostałych naczyń. Może wzięła swój palec w ten sposób i tak kapała do każdego naczynia, potem popatrzyła, a naczynia były pełne. Tylko kropla z tego, to wszystko, co było potrzeba, ponieważ to była błogosławiona oliwa.
Nie bierzcie doświadczenia z seminarium. Weźmijcie Słowo Boże i wpuśćcie tam kroplę tego, a patrzcie, jak się napełni.
Rzekł: „Jakiego rodzaju ma to być kropla? Może weźmiemy coś z Psalmów”.
125
Weźmijcie to, co wam powiedziałem: „Upamiętajcie się, i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a zostaniecie napełnieni z tej kropli”. To jest ta kropla, którą Piotr użył w dzień Pięćdziesiątnicy. To jest ta kropla, której użył Paweł. To jest ta kropla, której użyli wszyscy uczniowie. Reszta tego będzie przydana, weźcie tylko tę kroplę, i idźcie dalej, a reszta tego będzie w porządku.
Stań się słabym! Wypróżnij się! Wypróżnij się, a od tego czasu, krople będą kapać ustawicznie, i Bóg dokończy to kapanie. Ty uczyń tylko jedno: padnij na kolana i przyjmij to całym twoim sercem. Upadnij w swoim twoim sercu w tej chwili i powiedz: „Boże, wierzę temu, całym moim sercem!” Bóg postara się o resztę tych kropli, tak, że to zostanie dopełnione. „Na nowo będziecie napełnieni Duchem Świętym”.
126
Więc oni mieli pięć małych chlebków i dwie ryby. Co teraz mieli uczynić? Przyszli i powiedzieli: „To jest wszystko, co zebraliśmy. Jesteśmy u końca naszych zdolności. Nie możemy znaleźć żadnego więcej kawałka chleba. A ten mały chłopak, prawdopodobnie wagarujący, poszedł rano do szkoły, potem opuścił szkołę i przyszedł tutaj łowić ryby. I odnaleźli go tam przy potoku i on przyszedł tutaj słuchać. I on miał tych pięć chlebków”. Dzięki Bogu za tego małego chłopca! Tak jest. Rzekli: „Jedyną rzeczą, jaką otrzymaliśmy przez tę naturalną zdolność, jest ta odrobina tutaj”.
Jezus rzekł: „To wystarczy. Przynieście to tutaj”. Widzicie? „Przynieście to tutaj, dajcie to Mi. Pozwólcie Mi wziąć tę małą kroplę, a o resztę Ja się postaram. Otóż, wy będziecie tylko doręczali to, co Ja będę wam udzielał z tej kropli”.
127
I niech każdy z was weźmie tę kroplę z Dziejów Ap. 2,38 dzisiaj rano w swoje serce, weźcie ją tylko stamtąd, i obserwujcie Go, jak zacznie dla was łamać z tego Chleba życia. Upamiętajcie się i ochrzcijcie w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów, a potem patrzcie, czy Duch Święty nie nakapie do wnętrza i będzie stale kapał na to, kapał na tamto, kapał tu, kapał tam, aż nastąpi napełnienie Duchem Świętym!
Nie musicie uczęszczać do seminariów. Nie musicie być ludźmi bystrego umysłu. Jedyną rzeczą, jaką musicie uczynić, to jest rozpoznać, że nic nie wiecie. Niech Bóg opanuje was, wtedy On postara się o resztę.
W porządku, wówczas ten głos rzekł: „Przynieście je tutaj”. To jest czego Bóg pragnie dzisiaj rano, przynieść Jemu pęk pustych naczyń. A o resztę On się postara. Tak, panowie.
128
Ślepy Bartymeusz, siedzący u bramy, obszarpany, zziębnięty; och, to był jego najsłabszy moment, kiedy usłyszał głos mówiący: „Przyprowadźcie go tutaj”. Tak jest, czasem jest to wasz najsłabszy okres czasu.
Tam była Maria u tego grobowca, ze złamanym sercem, jej dziecko, jej chłopiec został zabity, wszystko, wszystkie nadzieje znikły. A ona poszła zabalsamować Go, a nawet Jego ciała tam nie było. Usłyszała głos mówiący: „Niewiasto, czemu płaczesz?”
Rzekła: „Wzięli mego Pana. A ja....”.. To małe biedactwo, było jej dzieckiem, które zostało wydane na pohańbienie; obnażyli Go, zupełnie nagiego powiesili na krzyżu, ukrzyżowali Go i przybili do krzyża. Po tym wszystkim, gdy twierdził, iż jest Mesjaszem i po tym, o czym ona wiedziała, jak Duch Święty zacienił ją i spowodował to dziecko. To było Boże dziecko. Ona oglądała Jego dzieła i wszystko inne, i widziała bezpośrednio ten najsłabszy moment...
129
A tam Jezus stał przeciwko złu, stał przeciw tym organizacjom, a również przeciw tym Faryzeuszom; i stał się słabym i podporządkował siebie samego na śmierć, umarł podobnie jak grzesznik na krzyżu, niosąc nasze grzechy. Nawet Psalmy i tak samo prorocy, którym oni wierzyli i cytowali (setki lat przedtem) te same Słowa, które On wyrzekł na Golgocie, a zaniedbali to widzieć.
Dawid rzekł: „Boże mój, Boże mój! Czemuś mię opuścił? Psalm 22. Wszystkie kości moje patrzą wytrzeszczonymi oczyma na mię, lecz ani jedna z nich nie jest złamana. Kiwają swoimi głowami, mówiąc: Ufał w Bogu... Ratował innych a siebie samego nie może ratować”. I wszystkie te rzeczy, które mówili prorocy, były właśnie tam! A Jezus umierając, posiadał to Słowo, był uległy. Bóg, Emanuel, stał się tak słaby, że poddał się na śmierć, do grobu, a duszę Swoją poddał piekłu. Słabość! Lecz z tego całkowitego poddania... wyszedł w poranek wielkanocny, podnosząc się Swoim sposobem w górę z tego najniższego miejsca.
On był tym najwyższym, a stał się tym najniższym. Przyszedł do najniższych ludzi, poszedł do najniższego miasta. A ten najmniejszy człowiek w tym mieście musiał na Niego patrzeć w dół. Stamtąd poszedł na śmierć, potem do grobu, a z grobu do piekła, do najniższych, jacy byli, do najniższego piekła, jakie można sobie wyobrazić.
Ale potem stamtąd, Bóg zaczął Go podnosić. Przez raj, stamtąd do grobu, z grobu do chwały, i tak wysoko, że musiał patrzeć w dół, aby widzieć niebo. Wywyższył Jego tron w niebie!
130
Ta niewielka matka ze złamanym sercem, nic nie wiedząc, stała tam: „Wzięli precz mojego Pana, a nie wiem gdzie”. To była jej najsłabsza godzina, jaką kiedykolwiek miała. Jej Pan zniknął. Ukrzyżowali Go... ukrzyżowali Go w pohańbieniu przez powieszenie na krzyżu nagiego przed ludźmi. Słyszeli, jak wołał tam na krzyżu i krwawił, i przebili włócznią Jego bok, widzieli jak ziemia się trzęsła, a całe niebo uznało, że On zmarł. Zdjęli Go z krzyża, sztywnego i zimnego i położyli w grobie. Ona myślała sobie: „Ostatnie poważanie, jakie mogę okazać mojemu drogiemu dziecku jest przyjść i zabalsamować Go, lecz teraz zabrali Go stąd”. I tam ona stojąc, płakała, ta mała matka stoi tam, płacze i szlocha. Och, to był jej najsłabszy moment! „Niewiasto, dlaczego płaczesz?” usłyszała głos za sobą.
131
Myśląc, że to był dozorca cmentarny, rzekła: „Och, zabrali Go...”.. Nie mogła się nawet odwrócić, była tak słaba. „Od trzech dni jestem na nogach, całe trzy dni i trzy noce. Stałam tam i obserwowałam to ukrzyżowanie, obserwowałam mego własnego ulubieńca, o którym wiem, że był Synem Bożym. Wiem, że Nim był. A jednak oni... (Spojrzawszy na drugą stronę i na Niego stojącego z tyłu). Oni Go zabrali i ukrzyżowali. A ja widziałam, jak wzbudzał umarłych z grobu. Widziałam, jak czynił cuda za cudami. I wiem, że Duch Święty... Bóg zna moje serce, byłam niewinna we wszystkim, Duch Święty dał mi to dzieciątko, chociaż nie znałam męża. Jak bardzo jestem przekonana, że to prawda! A widziałam Go zniesławionego!... Zdarto z Niego szatę, i powieszono Go tam obnażonego. On umarł najokrutniejszą śmiercią. Miłuję Go i nie zważam na to, co Mu uczynili. Pragnę Go jeszcze pogrzebać, pragnę dać Mu należyty pogrzeb, ale oni Go zabrali. Byłam tu dzień po dniu, serce moje jest złamane. Znajduję się właśnie w takim stanie. Nie wiem, co oni uczynili z moim Panem”.
On rzekł: „Mario”. I wtedy była ona mocna! Amen! „Idź, powiedz Moim uczniom, że się z nimi spotkam w Galilei”. Och, coś takiego!
W ich słabości stawali się mocnymi. Kiedy jesteście słabi, to wtenczas stajecie się mocni.
132
Piotr, kiedy poszedł łowić ryby, on był... jego zajęciem było łowienie ryb. Tak więc, on wyszedł łowić ryby, zupełnie zniechęcony, wiedział, że zaparł się Chrystusa. Och, coś takiego! Słyszał jak ten Prorok, stojąc tam, rzekł do niego: „Piotrze, mówisz, że mnie miłujesz?”
Rzekł: „O Panie, Ty wiesz, że Cię miłuję”. Rzekł: „Miłuję Cię. Jestem gotowy za Ciebie umrzeć”.
On odrzekł: „Piotrze, myślisz tak, bo tak ci się wydaje, lecz trzykrotnie się Mnie zaprzesz... Zaprzesz się Mnie zanim kogut zapieje po raz trzeci”.
A potem widząc, że tak się stało, kiedy tam stał i rzekł: „Nie znam Go. Nie, nie wiem nic o tych zielonoświątkowcach”.
133
To nie jest jeszcze czas, aby skończyć kazanie, to tylko mój zegarek ma jakąś siłę przyciągania. Widzicie? Ja wiem, że powinienem skończyć teraz, lecz ja nie mogę skończyć w tej chwili, rozumiecie, muszę to dokończyć.
Rzekł: „Wiem, że zaparłem się Go. Zaparłem się Go w obecności Piłata. Zaparłem się Go w obecności tej małej kobiety, która przyszła do mnie, mówiąc: ‚Czy ty nie jesteś jednym z nich?' Nie”. I nawet zaklinał się! Och, on był w okropnym stanie. Rzekł: „Ja....”.. On się Go zaparł. I wtedy, kiedy ten kogut zapiał, zobaczył Jezusa stojącego po drugiej stronie i patrzącego na niego. On odszedł. Och, był sobą zniechęcony. Rzekł: „Po co mam jeszcze dłużej żyć?”
Potem w dodatku rzekł: „Uważam, że pójdę z powrotem i będę znowu łowił ryby. Nie mogę już dłużej głosić, więc pójdę z powrotem i zacznę łowić ryby”. On wziął swoje sieci i zarzucał je przez całą noc, lecz nie złowił żadnej ryby. Znalazł się w słabym punkcie, nie miał nic, zniechęcony sobą, znalazł się u końca swoich możliwości.
134
O tak, on myślał, że jest wielkim mężem, odciął ucho słudze najwyższego kapłana. No cóz, on myślał, że był wielkim człowiekiem, wiecie, że nauczył się czegoś. Lecz on nic nie wiedział! Zapomniał o tym.
Więc on znajdował się tam na zewnątrz i rzekł: „W porządku, wiem jedno, jestem rybakiem, mogę jeszcze ciągle zarobić na życie łowieniem ryb”. Zarzucał sieci całą noc i nic nie złowił. Co za zniechęcenie! Za każdym razem wyciągał puste sieci. Był tak zniechęcony! On znalazł się w najsłabszym punkcie i rzekł: „Gdybym wyskoczył z tej łódki, nie czułbym się gorzej. Tak czy owak, nic nie jestem wart”.
On rzekł: „Dzieci, macie jakie ryby?”
Spojrzał na brzeg, a tam stał jakiś człowiek. Rzekł: „Nic nie mamy, trudziliśmy się całą noc, lecz nic nie złowiliśmy. Myślałem, że jestem rybakiem”. „Czy to ty jesteś, Szymonie?”
„Z pewnością. Mozoliłem się całą noc i nic nie złowiłem. Och... Nie złowiliśmy tu żadnych ryb”.
On rzekł: „W takim razie zarzuć sieć po drugiej stronie”.
„Myśmy już wykonali... Co? Rzekł: „Po drugiej stronie? Czyniliśmy to!” „Zarzuć je po drugiej stronie!”
Rzucił sieć na zewnątrz i ciągnął. Potem stał się mocny. Coś takiego! Chwycił swój stary płaszcz i owinął się nim, mówiąc: „Bracia, kto to jest!” I prześcignął resztę z nich do brzegu, zanim oni byli w stanie, wiosłując tak prędko, jak tylko potrafił. Przypłynął przed nimi, w płaszczu rybackim na sobie, wyszedł na brzeg. Dlaczego? Ponieważ był mocny. Kiedy on był mocny, nie mógł nic uczynić, lecz gdy stał się słaby, wtedy stał się mocny. Tak jest.
135
Och, Bożą strategią jest wziąć puste ludzkie naczynia i przez nie zatrząść światem. (Otóż jeszcze troszkę i pójdziemy). Podobnie jak w czasie Pięćdziesiątnicy, co On uczynił? Im zabrało to dziesięć dni czasu, aby wszyscy się wypróżnili. Lecz wszyscy stali tam ze swoimi naczyniami zwróconymi w górę, a Bóg wziął siebie samego i wyełnił je. To wszystko! Oni wstrząsnęli światem; On przelał się do nich.
To jest potrzebą dzisiejszego dnia. To, czego potrzebujemy dzisiaj, to pustych naczyń, tak panowie, aby Bóg mógł je napełnić. A wy nie możecie ich wziąć... Muszę tutaj pominąć sporo rzeczy. Bóg nie może użyć tych naczyń pod warunkiem, że one już zostały napełnione. Jeśli jesteście pełni nauki teologicznej, Bóg nie może was użyć. Bóg musi mieć puste naczynia, aby mógł je napełnić.
136
Otóż, Eliasz nie powiedział: „Idź, postaraj się o pewną ilość naczyń, pożycz dużo oliwy, a zobaczymy, czy dostaniemy na nią dobrą cenę, i wtedy otrzymasz za nią trochę więcej i będziesz mogła w ten sposób spłacić sąsiadów”. On rzekł: „Postaraj się tylko o puste naczynia. To wszystko, co potrzebujecie”.
To jest to, co miało miejsce w Zielone święta, oni mieli puste naczynia, więc Bóg mógł je napełnić. Bracie, dzisiejszy dzień wymaga tego. Dzisiaj musimy to mieć również. Będziemy to mieć, albo zginiemy. Będę kończył, słuchajcie. Musimy to mieć, albo zginiemy. Tak, panowie.
137
Te wielkie kościelne maszyny, które mamy, te wielkie zborowe maszyny nasyciły się kwasem węglowym, nastąpiło w nich duchowe uderzenie. (Brat Collins jest gdzieś tutaj i brat Hickerson). Myślę, że wał korbowy jest zły. Coś poszło źle. Używają zły rodzaj benzyny, jest cała nasycona kwasem węglowym. Oni używają doświadczeń seminaryjnych, zamiast Ducha Świętego.
Nasze wielkie przebudzenia w kraju, nasi wielcy mężowie, nasze kampanie uzdrowieniowe, wszystko zawiodło. Wiemy, że tak jest. Spójrzcie na naszego szlachetnego ewangelistę Billy Grahama, który przejeżdża przez kraj tam i z powrotem, wciąż dookoła, tam i z powrotem. Co dobrego zostało osiągnięte? Mimo wszystkich tych kampanii uzdrowieniowych Orala Robertsa, za każdym razem jest coraz więcej zła.
Mimo wszystkich tych baptystów, prezbiterian, zgromadzeń Bożych i tych wszystkich różnych innych organizacji, kiedy zostali zgromadzeni wszyscy razem, co zostało osiągnięte? Wielka, ogromna maszyna kościelna, a Bóg napełnił ją do pełna węglem dla was. A teraz ona tylko sapie, sapie, pompuje, pompuje, pompuje, sapie, pompuje, pompuje, sapie, troszkę tutaj, troszkę tam. Jest skończona! Jest wykończona! Benzyna wyciekła, dolaliście do tego wody. Wszystko przepadło (tak, panowie), opony bez powietrza po obu stronach. Znajdujemy się w okropnym położeniu. Maszyna kościelna zatrzymała się.
138
A bracie, pokrywa piekła odpadła. A strumienie demonicznych mocy leją się zewsząd. One przezwyciężyły narody. One przezwyciężyły politykę, że zgniła do rdzenia. One przezwyciężyły zbory, tak że oprócz denominacji niczego więcej nie znają. Mówicie: „Jesteś chrześcijaninem?” „Jestem metodystą”. „Jesteś chrześcijaninem?” „Jestem zielonoświątkowcem”.
To nie znaczy nic więcej niż, jak powiedziałem kilka dni temu, być wieprzem lub świnią, lub koniem, lub czymś podobnym. To nie ma z tym nic do czynienia. Jesteś chrześcijaninem, gdy narodziłeś się na nowo i zostałeś napełniony Duchem Świętym, nie szybciej, i jesteś całkiem poddany Duchowi Świętemu. Jeśli nie jesteś poddany Duchowi Świętemu, wtedy nie jesteś narodzony na nowo i nie masz Ducha Świętego. Mogłeś mówić w językach, drżeć, podskakiwać i biegać oraz czynić wszystko możliwe...
139
Paweł rzekł: „Mogę wiarą przenosić góry, mogę uzdrawiać chorych, mogę mieć znajomość Bibl , mogę pójść do seminarium i nauczyć się tych wszystkich rzeczy, wszystkiego, a jednak jestem niczym”. Alleluja!
Och, coś takiego, mówi się: pokrywa odpadła z kotła! Demony krążą, moce diabła pod imieniem chrześcijaństwa „nauczając nauk i przykazań ludzkich,” seminaryjnych nauk teologicznych, nie tykając Bibl .
Alleluja! Kto jest zdolny do tego, kto jest dostatecznie silny, kto wystarczająco mądry? Kto jest na tyle potężny, aby poskromić ten legion zdejmujący odzież z naszych kobiet w imieniu kaznodziei metodystów, baptystów, a nawet zielonoświątkowców? Które malują swoje twarze jak Jezabela, strzyżą włosy na pazia i noszą spodnie jak mężczyźni. Nasi kaznodzieje, niewystarczający, aby podnieść się ponad to i powiedzieć im o tym. Opętani od diabła! To był ten legion, który zdarł z niego ubranie. Kto jest tym ryczącym diabłem?
140
Kto jest wystarczająco silny? Która z denominacji jest zdolna przezwyciężyć go, gdy przechadza się na wszystkie strony przez te grobowce denominacji, krzycząc: „Dni cudów minęły i nie potrzebujemy Ducha Świętego!”
I kto może poskromić tego diabła? Bóg! Nie możemy uczynić tego przez denominacje. Nie możemy uczynić tego przez siły kościelne. Lecz pewnego razu był tam Głos, który to uczynił, amen, który poskromił te diabły, przywrócił im zdrowy zmysł i włożył na nich ubiór. Ten sam Głos dał nam obietnicę: „Sprawy, które Ja czynię i wy czynić będziecie”. Nigdy nie uczynicie tego pod wpływem kościelnej benzyny w pojeździe o napędzie węglowym. Nigdy nie uczynicie tego pod wpływem jakiejś organizacji. Uczynicie to, gdy się wypróżnicie i staniecie się słabymi, wypróżnicie się zupełnie i pozwolicie Duchowi Świętemu wejść do wnętrza i wywołać podniecenie każdej waszej cząstki, przeniknąć każdą odrobinę waszego ciała. To jest jedyne... uczyńcie to. Nie potrzebujemy żadnej organizacji.
141
To, czego potrzebujemy, to proroka Bożego, który by powstał z piorunem Bożym, duchową błyskawicą, co wstrząsnęło by światem, tak by się zawstydził! Alleluja! Puste naczynia są tym, czego On potrzebuje, tak jest; wywołanego zboru, tej małej mniejszości, która przyjmie moc Bożą i błogosławieństwo, i Jego Poselstwo. Alleluja! To jest, czego potrzebujemy.
Stał się słabym, abyś mógł stać się mocnym. To przezwycięży każdego diabła. To zawstydzi uczonych. To wywoła mężczyzn i kobiety, których powołał Bóg, jedynie tych.
142
Pamiętajcie: „Jak było w dniach Noego, tak będzie w przyjściu Syna człowieczego, osiem dusz zostało wybawionych”. Za dni Eliasza było takich tylko siedem tysięcy. Och, pomyślcie tylko w jakim okresie żyjemy teraz. Gdy Jan wystąpił na scenę, ten mały zbór oczywiście był w mniejszości, lecz były tam puste naczynia do nalania w nie oliwy. Alleluja! Boże, pozwól nam wypróżnić się.
Wypróżnijcie się przyjaciele. Stańcie się słabymi! Wyprzyjcie się swoich własnych zdolności! Również wy, którzy słuchacie tych taśm z nagraniami, gdziekolwiek one dotrą, wypróżnijcie się. Wypróżnijcie się jako ofiara na Bożym ołtarzu. Niech przyjdzie anioł z węglem ognia i napełni to naczynie mocą wszechmogącego Boga. Wtedy On uczyni was mocnymi, da wam łaski, abyście mogli stać. Skłońmy na minutę nasze głowy.
143
O Panie, drugi niedzielny poranek przeminął, kiedy siedzimy tutaj w tym poważnym zgromadzeniu, gdzie znajdują się mężowie i niewiasty, którzy znają Cię, w których sercach mieszka Twój Duch, i oni Tobie wierzą i działają na każdym Słowie, które im poleciłeś wykonać. Dziękujemy ci za tych ludzi.
A mogą być również inni w jakimś kraju, gdzie dotrą taśmy, gdzie skromne małe niewiasty i mężczyźni zabiorą je do swoich domów, do plemion i na zewnątrz do innych krajów. Panie, niech oni mogą słuchać i rozumieć, i wypróżnić się, tak by Duch Święty mógł ich napełnić.
Może nawet dzisiaj rano są tutaj tacy, którzy wypróżnili się od kiedy zaczęliśmy przemawiać, którzy zrozumieli, że za dużo ufali swoim własnym myślom, swoim zdolnościom, ufali sobie w bystrość ich własnych naturalnych ludzkich umysłów, które nie są niczym, tylko brudem przed Bogiem. O Boże, niech oni wypróżnią się właśnie teraz, poddają się w pokorze i przyjdą po napełnienie Duchem. Spraw to, Panie. W Biblii jest powiedziane: „Ilu ich uwierzyło, zostali ochrzczeni”.
144
Ojcze, tam siedzi dzisiaj rano w tym budynku pewna niewielka niewiasta, siedzi tam w tyle, a ja pamiętam, że pani Hicks przyszła do mnie pewnego wieczoru, a ona leżała tam, nic więcej tylko kości i ścięgna powleczone skórą, bo zżerał ją rak; jej mąż nie był jeszcze chrześcijaninem. A ja pamiętam tę modlitwę, którą wypowiedziałem tamtego wieczoru: „Boże, Tyś posłał małego Dawida za lwem ze zwykłą procą, a on przyniósł to jagnię z powrotem”. Rzekłem: „Ten rak złapał moją siostrę; on jest diabłem. Wiem, że Ty jesteś Bogiem. Widziałem Cię, Panie i znam. Rozmawiałem z Tobą, a Ty odpowiadałeś mi. Przychodzę po Bożą owcę; raku, wypuść ją!” Potem rozkazałem jej w imieniu Jezusa Chrystusa: „Idź do domu”. A jej mąż, który się nie poddał, uwierzył temu Słowu i zabrał swoją żonę do domu. Dzisiaj rano znajduje się ona tutaj, jako wielka, mocna, zdrowa kobieta, a rak zniknął. Ona przyszła dzisiaj rano, aby zostać ochrzczona w imieniu Jezusa Chrystusa. O Boże, dziękuję Ci za to wypróżnione naczynie, gotowe do napełnienia. Boże, proszę, abyś Ty pobłogosławił tę duszę.
Panie, to tylko jeden przykład z wielu innych. Modlę się, aby Twoje błogosławieństwo odpoczęło na tych zgromadzonych. Modlę się z powagą, Boże.
145
Pozostała tylko jedna rzecz, Ojcze, jak daleko to widzę, to jest, albo Ty powstaniesz gdzieś z niektórymi opróżnionymi naczyniami i sprawisz, że świat zawstydzi się, albo bardzo rychło poślesz Jezusa. To jest koniec, Panie, pozostały tylko dwie rzeczy do wykonania (a my to musimy bezzwłocznie zobaczyć) ponieważ wiemy, że to jest koniec. Albo zobaczymy, że bezzwłocznie podniesie się coś potężnego, albo też zobaczymy przyjście Pańskie.
Wszelkie proroctwo wypełniło się. Ostatnią rzeczą przed zmartwychwstaniem Kościoła, zanim ona zostanie wzięta w górę w Objawieniu w 3. rozdz. było przyjście posłańca do wieku zboru Laodycejskiego, który obróci „serca ludzi z powrotem do dawnych ojców,” doprowadzi ich z powrotem do prawidłowej Pięćdziesiątnicy, do której oni roszczą sobie prawo. Panie, będzie tysiące tysięcy ludzi, którzy podobnie jak za dni Noego, będą zgubieni. Wielu z nich będzie zgubionych. Wiemy, że to już się wypełniło, Ojcze.
146
Przyjdź, Panie Jezu, zabierz Swój Kościół. A jeśli to będzie Twoją wolą, Panie, to zanim ten Kościół zostanie zachwycony, niech powstanie moc. O Boże, napełnij te naczynia. Podnieś je, Panie! Wstrząśnij jeszcze raz tym światem! Wiemy, że czas będzie odmieniony, nie będzie już żadnej pokuty. Będzie już wtedy dla nich zbyt późno. Lecz pokaż Swoją moc, Panie, napełnij te naczynia i potrząśnij tym światem tak, jak nigdy przedtem! A potem zabierz Twój Kościół! Pozostaw ten świat w chaosie, w jakim się znajduje, o Boże, oni się zmagają.
A potem wiemy, że ten wielki Duch Święty przyjdzie do Żydów. Gdy zobaczymy sto czterdzieści cztery tysiące stojących z Barankiem na górze Syjon. Oblubienica będzie już znajdować się w niebie. Ona już będzie zabrana w górę, a Baranek powróci z powrotem jako Józef, aby dać się poznać Swojemu ludowi. Biblia mówi, że będą się martwić pomiędzy sobą, kiedy spojrzą i zobaczą Go tam stojącego. Kiedy da się poznać, powiedzą: „Skąd masz te blizny?” On odpowie: „Z domu moich przyjaciół”. Potem oni powiedzą: „To jest Ten, którego ukrzyżowaliśmy”.
A On powie tak, jak rzekł Józef: „Nie martwcie się, ponieważ Bóg to uczynił, aby zachować życie pogan. To nie była wasza wina”. Potem oni rzekli, że się rozdzielą, jedna rodzina od drugiej i będą lamentować tak, jak w wypadku jedynaka zabranego z domu.
147
O Ojcze, ten dzień jest blisko, to jest zakończenie (tego siedemdziesiątego tygodnia) tych siedemdziesięciu tygodni. A ten czas jest na dosięg ręki, Panie.
O Boże, niech ten głos, ten głos prawdziwych proroków Bożych woła przeciwko tej nowoczesnej kobiecie dnia dzisiejszego, temu nowoczesnemu zborowi, tej nowoczesnej teolog zborowej.
Wstrząśnij tymi kaznodziejami, którzy lękają się wypowiedzieć prawdę. O Boże, weź tych mężów i potrząśnij nimi jak nigdy przedtem, spraw, aby się zawstydzili.
Lecz tę jedną rzecz wiemy i możemy odpocząć w pełnej ufności, że: „Żaden człowiek do Mnie nie przyjdzie, jeśli Ojciec go nie pociągnie. A wszyscy, których mi dał Ojciec, przyjdą”. Oni sięgną tylko tak daleko, jak daleko to dla nich zamierzyłeś. Ale Ty powiedziałeś: „Nie bój się, małe stadko, to jest dobrą wolą waszego Ojca, aby dać wam królestwo”. Wiemy, że to prawda. Ty ostrzegałeś nas przez cały czas, że będzie tylko bardzo, bardzo niewielu takich, którzy będą gotowi, gdy nadejdzie ten czas. Wtedy nastąpi wielkie zmartwychwstanie, a wszyscy odkupieni, którzy zostali odkupieni przez te wieki, powstaną. Lecz w tym ostatnim dniu, właśnie w czasie końca, zbór z pewnością będzie w mniejszości.
Tak więc, widzimy to, Ojcze, widzimy to Poselstwo dnia dzisiejszego... Widzimy jego odrzucenie, widzimy te rozdzielenia, widzimy wszystkie rzeczy.
Dochodzimy do wniosku, że Twój lud wyznaje, że jest „niczym,” oni pragną tylko zostać napełnieni Tobą, Panie. Więc modlę się, abyś Ty przy ich pomocy zatrząsnął światem, w tym krótkim czasem przed przyjściem Pana.
148
Otóż, pomiędzy nami są choroby. Są ludzie, którzy potrzebują fizycznego uzdrowienia. Nie przeoczymy ich, Panie, ponieważ jest powiedziane: „Nie zapomnijcie wszystkich Jego dobrodziejstw, Tego który odpuszcza wszystkie twoje nieprawości i uzdrawia wszystkie twoje choroby”. Modlimy się, aby Jego wielka uzdrawiająca moc była nad każdym pojedynczym, który się tutaj znajduje. Jeśli potrafisz zbawić jakąś duszę bez tego bo cokolwiek w tej sprawie uczyniła, gdyż nastawi tylko swoje serce na Ciebie, wtedy daleko więcej możesz uzdrowić ciało!
Tutaj leżą chusteczki. Błogosławię je w imieniu Pana Jezusa, tak jak czynił to wielki apostoł Paweł. Niech każdy, który nosi te chusteczki jest uzdrowiony. Niech rozbite domy ustabilizują się na nowo. Niech małe dzieci, bez ojca i bez matki i ci rozdzieleni, oby te rodziny mogły znowu się połączyć. Spraw to, Panie. Uzdrów teraz wszystkich chorych i dotkniętych i przyjmij dla Siebie chwałę.
149
I Panie, my, którzy staramy się trzymać nasze naczynia zwrócone ku górze, nasze oczy i nasze serca zwrócone w górę do Ciebie, zaprzeczając nawet naszej łączności z tym światem. Biblia mówi, że: „Abraham wyszedł ze swojego domu, wyszedł ze swojego miasta, aby przebywać w kraju obietnicy, wyznając, że nie jest z tego świata, lecz jest pielgrzymem i przybyszem”. Abraham, Izaak i Jakub, którzy mieli świadectwo, że nie są z tego świata i oświadczyli jasno, że istnieje miasto, którego budowniczym i twórcą jest Bóg, a oni idą tą drogą.
150
Oby serca zostały przemienione w tej chwili podczas, kiedy się modlę, Ojcze i niechby się ustosunkowali. A gdy dojdzie do nabożeństwa z udzielaniem chrztu, oby nastąpiło takie poruszenie pomiędzy ludźmi, którzy nigdy przedtem nie myśleli o tym, niech im to zostanie objawione. I powiedziałeś, że wszystkich, których powołałeś, tych poślesz.
Teraz Panie, powierzam to wszystko Tobie, wraz z tym małym urywanym poselstwem z lichego naczynia, w którym nic nie ma. Modlę się, abyś wziął te słowa i wtopił je w serca ludzi, aby oni nigdy nie byli w stanie oderwać się od nich. Spraw to, Panie. Powierzam to teraz Tobie w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
151
[Jakiś brat przekazuje poselstwo - wyd.] W czasie, kiedy podejmujecie decyzję, wy rozstrzygacie. „Dlaczego zatrzymujecie się pomiędzy dwoma opiniami?” Słyszeliście, co On powiedział. Jeśli Bóg jest Bogiem, służcie Mu. Jeśli świat jest dobry, pozostańcie w nim nadal. Rozumiecie? Jeśli droga denominacji jest słuszna, idźcie tak dalej, lecz jeśli Biblia jest słuszna, wówczas chodźcie do niej. Rozumiecie? Wybierzcie w tej godzinie, komu będziecie służyć.
152
Pozwólcie, że zaśpiewamy teraz w Duchu jeden hymn. Biblia mówi: „Zaśpiewali hymn i wyszli”. Zaśpiewajmy tę znaną, starą pieśń: „Miłuję Go,” z naszymi głowami i sercami skłonionymi przed Nim:
Miłuję Go, (decydujcie teraz jak postąpicie)
Miłuję Go, bo On wpierw ukochał mnie
I wykupił zbawienie me na Golgocie.
Czy możecie podjąć waszą decyzję dla Chrystusa? Właściwie nie decyzję, chodzi tylko by się wypróżnić. „Panie, nie jestem dobry. Nie ma we mnie nic dobrego. Pozwól mi zapomnieć wszystko, co kiedykolwiek wiedziałem. Przyjdź, Panie Jezu, teraz, nie dopuść, aby to przeszło ponad moją głową. Pozwól mi przyjąć to i być napełniony Twoim Duchem, Panie. Od tego dnia, pozwól mi był zupełnie Twoim”. Otóż, módlcie się teraz, taką małą modlitwą do Boga; w prosty sposób, módlcie się, dzieci, wszyscy pozostali.
Ma wiara patrzy wzwyż
Baranku tam na krzyż,
Boski Zbawco; (pokutujcie tylko w waszych
sercach). Wysłuchaj, gdy modlę się,
Zgładź wszystkie grzechy me,
Niech od tego to dnia już jestem Twój.
Na ciemnej drodze tej,
Gdy wkoło smutków rój,
Ty przy mnie stój;
Niech zniknie ciemność,
Otrzyj mych żalów łzy,
Nie pozwól mi zbłądzić, opuszczając Ciebie.
153
Ilu z was tedy uwierzyło, wypróżniło się przed Bogiem i jest zdecydowanych, że nic wam więcej nie może przeszkodzić, nie będziecie nigdy wyznawać jakiejś zdolności, a pragniecie zrobić to jasno, czysto, szczerze przed Bogiem, wtedy w basenie jest woda, jest przygotowany do chrztu. Niech kobiety idą na prawą stronę, a mężczyźni na lewą. Nabożeństwo z usługą chrztu będzie za moment. Wy, którzy jesteście wypróżnieni, jesteście gotowi nie wierzyć temu, co mówią kaznodzieje, co mówią ludzie kościelni, co mówią denominacje, ale chcecie obrać drogę Pańską, chcecie wierzyć w TAK MÓWI PAN, chodźcie teraz.
Na ciemnej drodze tej...
Tutaj będą kobiety, tam będą mężczyźni. To jest wasze wezwanie do ołtarza. „Ilu ich tedy uwierzyło, przyszli i zostali ochrzczeni....”..
Niech ciemność zniknie,
Otrzyj mych żalów łzy,
Nie pozwól mi zbłądzić, opuszczając Ciebie.
154
Ile kobiet jest tutaj dzisiaj rano... Mówię to w imieniu Pana Jezusa! Ilu z was wstydzi się tych krótkich włosów, które nosicie i życzy sobie, aby Bóg przez łaskę Swoją sprawił, aby te włosy wam odrosły? Niech was Bóg błogosławi.
Ilu mężczyzn wstydzi się, że waszym żonom pozwalacie palić papierosy i nosić spodnie, które faktycznie mają nosić mężczyźni?
A Biblia mówi: „Jest to obrzydliwością w Bożych oczach”. Czy wiecie, że Bóg nie może się zmienić? On nie może się zmienić. On ma jedną naturę, a jest ona świętobliwa. On nie może się zmienić. Jeśli nie staniecie się podobni Jemu, nie zobaczycie Go. „Bez poświęcenia żaden człowiek nie będzie oglądał Pana”. A jeśli noszenie spodni czyni Boga chorym w Jego żołądku i sprawia wymioty, to Go czyni chorym, ta obrzydliwość, „brud,” a mając tego rodzaju ducha w sobie, jak chcecie kiedykolwiek dostać się do nieba? Jak chcecie dostać się do nieba z krótkimi włosami, kiedy Bóg powiedział, że: „Jest hańbą dla kobiety obcinać swoje włosy?” Ona w gruncie rzeczy zaprzecza, że jest żoną. Bóg się nie zmienia. To jest Jego Słowo, przyjacielu, lepiej usłuchaj.
A wy mężowie, którzy pozwalacie waszym żonom czynić to, czy się wobec siebie nie wstydzicie? Nie wstydzicie się?
155
Nie bądźcie takimi, jak pierwsza dama w kraju. Bądźcie takimi jak Bóg! Wypróżnijcie się od tego nowoczesnego kierunku świata, tak, aby Chrystus mógł przelać się w was, abyście byli rzeczywiście napełnieni Duchem Świętym.
On nie może uczynić tego, nie może tak postąpić, jest to przeciwne Jego zasadom; musiałby działać przeciw Swojemu Słowu, a On tego nie zrobi; On nie uczyni tego tak długo, jak długo nie będziecie zgadzać się z Jego Słowem. Musicie przyjść... Musimy dojść do tego, zanim cokolwiek innego może być uczynione. Wiecie o tym, każdy z was jest poinformowany o tym. Ilu z was temu wierzy, podnieście rękę. Z pewnością wierzycie temu, teraz coś odnośnie tego zróbmy.
156
Boże, bądź nam miłościw! Jak bardzo Go potrzebujemy! Jesteśmy tutaj wszyscy razem. Pamiętajcie teraz, gdy będę musiał stanąć wobec tego na sądzie (a to może nastąpić przed nastaniem nocy) i znaleźć się skonfrontowanym z każdym Słowem, które wypowiedziałem. Widzicie, będę musiał stanąć wobec tego. Otóż pamiętajcie, że ta nieprawość jest zdjęta z moich rąk, jest zdjęta z mojego sumienia, zdjęta z mojej duszy, jest zdjęta z Boga.
Jeśli stoicie w tych warunkach a nadal nie odczuwacie potępienia, to co będziecie czynić? Wtedy wiecie, że Bóg nie zajmuje się wami (nie ma z wami nic do czynienia), znajdujecie się poza tym. Rozumiecie? Jesteście obok tego. Możecie być bardzo religijni, możecie należeć do zborów i tak dalej, lecz znajdujecie się obok tego. Słowo Boże schodzi w dół i wyprowadza jakąś osobę. To jest ta rzecz, która sprowadza ich z powrotem. Rozumiecie? Więc, to jest Słowo. Pytam się każdego usługującego, każdą osobę, wszędzie, czy mogą zaprzeczyć temu w świetle Słowa Bożego? Tak jest, tego nie możecie.
157
Bądźmy rzeczywistymi chrześcijanami. Właśnie ci, którzy starają się, potrzebujemy powalenia i wykupienia. Tak, panowie, potrzebujemy tego wszyscy.
Boże, miej litość nade mną. Weź mnie i przekształtuj mnie. Po tym tygodniu jest moim zamiarem iść przed oblicze Boże i dowiedzieć się, co mam dalej czynić. Boże, weź mnie. Wszystko to, co jest u mnie (a jest tego wiele) co nie jest dobre, Boże odetnij to, to jest moją modlitwą dzisiaj rano. Obrzeż moje serce, uszy, moją istotę. Panie, uczyń mnie czymkolwiek pragniesz, abym był. Jest to moją modlitwą.
Panie, obetnij mnie, abym był takim, jakim winienem być. Pokaż mi w Słowie, powiedz mi, a uczynię tak. Niech wypowie to Pan, a jestem zaraz gotowy być z tym w zgodności. Pragnę być chrześcijaninem w Słowie Bożym. „Niech każde ludzkie słowo jest kłamstwem, a Boże Słowo prawdą”. Czy nie stanie się to tendencję w tym czasie? Sposób waszej wiary?
158
Synu, czy szukasz miejsca, gdzie odbywa się chrzest? Z pewnością, tutaj z tyłu po drugiej stronie, nie czekaj. W porządku, zaraz tam po drugiej stronie.
Wielu z was mężczyzn i kobiet, którzy jesteście wierzącymi, powinniście przyjść... wyznawszy swoje grzechy, zostać ochrzczeni w imieniu Jezusa Chrystusa. (Tędy, bracie). „W imieniu Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów, a zostaną napełnieni Duchem Świętym”.
159
Więc, wy katolicy, tutaj, co znaczy odpuszczenie grzechów. Mówicie, że kościół ma moc odpuszczać grzechy, w jaki sposób kościół odpuszczał grzechy? Jezus powiedział do Kościoła: „Komukolwiek odpuścicie grzechy, temu one są odpuszczone. Komukolwiek zatrzymacie je, tym one są zatrzymane”. W jaki sposób oni odpuszczali grzechy w pierwotnym kościele? Oni wzywali ich do pokuty i chrzcili ich w imieniu Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów ich. Nie w budce konfensyjnej; nie, rzeczywiście nie. Lecz oni pokutowali w swoich sercach, kiedy tam stali i wierzyli temu. Ilu ich tedy uwierzyło, zostali ochrzczeni w imieniu Jezusa Chrystusa i zostali napełnieni Duchem Świętym. Amen. Miłujecie Go? Powstańmy teraz.
160
Otóż, wielu oczekuje na usługę chrztu. Czy ktoś jeszcze chce podejść, ktoś jeszcze uwierzył, podejdźcie, na którąś ze stron: mężczyźni na lewo, kobiety na prawo. Wierzcie w Pana Jezusa Chrystusa z całego waszego serca, wszystkim co jest w was.
Pochylmy teraz wspólnie nasze głowy, kiedy będziemy powtarzać wspólnie tę wzorcową modlitwę, gdyż czuję się niezwykle pobudzony, by to uczynić. Kiedy pochylamy głowy, módlcie się ze mną.
Ojcze nasz, który jesteś w niebie,
Święć się imię Twoje.
Przyjdź Królestwo Twoje. Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi.
Daj nam chleba powszedniego. Przebacz nam nasze winy, jako i my przebaczamy naszym winowajcom.
I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego, albowiem Twoje jest Królestwo, moc i chwała, na wieki wieków. Amen.
161
Miejmy nadal pochylone głowy. Poproszę brata Neville, aby przyszedł i wypowiedział błogosławieństwo, to co ma na sercu, a następnie ogłosił, że usługa chrztu jest przygotowana. Moją modlitwo jest, aby Bóg was błogosławił. Będę się modlił za wami, a wy módlcie się o mnie. Naprawdę potrzebuję waszych modlitw.