1
Uważam się zawsze uprzywilejowanym, gdy przychodzę do domu Pańskiego. Nigdy w moim życiu nie było ani razu, żebym żałował tego, iż przyszedłem do Jego domu. Jest to coś... Uważam jednak, że dzisiaj rano było chyba najtrudniejszą sprawą dla mnie przyjść tutaj. Tak, to prawda. Wydarzają się różne rzeczy w życiu, którym musimy stawić czoło, my to wiemy. I musimy mieć na uwadze, że wydarzają się wszystkim.
Jesteśmy bardzo wdzięczni dziś rano - ja jestem wdzięczny, a wiem, że moi bracia i siostra są wdzięczni Bogu, bo wiemy, że nasza matka jest zbawiona.
2
Ona jest stara i spodziewaliśmy się tego już od dłuższego czasu, bo ona jest matką wielu dzieci i jej serce jest załamane. W czasach mojej matki nie mieli tych rzeczy, które mają obecnie, aby mogli zatroszczyć się o matki, gdy mają niemowlęta. Być może było tak, że matka urodziła dziecko rano, a po południu już wstała i prała bieliznę. A dzisiaj one leżą w szpitalu kilka dni, mając do dyspozycji wszelkie lekarstwa, które są dostępne. Jesteśmy wdzięczni za takie rzeczy, które mogą im pomóc - tym matkom i wszystkim.
3
Ona jest obecnie bardzo blisko śmierci. I ja... [Brat Branham płacze - wyd.] Jest to dla mnie niełatwą sprawą dzisiaj rano, obiecałem jednak, że będę tutaj. I jestem.
Nie mogę teraz powiedzieć, że moja matka odchodzi. Często to mawiałem. I wielu z was jest świadkami odnośnie tych wizji. Ja rzekłem: „Gdyby moja matka leżała na łożu śmierci i spojrzała mi w twarz i rzekła: „Billy, co stanie się ze mną?” Ja powiedziałbym: „Dopóki Bóg nie powie mi, nie będę tego wiedział. Nie mógłbym ci powiedzieć.” I to właśnie stało się. Jeżeli matka odchodzi, to On z pewnością zataił to przede mną.
Zanim umarł mój ojciec, widziałem w wizji, jak on odchodzi.
Gdy byłem jeszcze grzesznikiem, widziałem mojego brata, pierwszego brata, że on umarł.
Howard. Powiedziałem wam wszystkim dwa lub trzy lata przedtem, nim odszedł, że on odejdzie.
Lecz matka - On nie powiedział mi ani słowa. I jeśli ona odchodzi, jest to coś, o czym ja nie wiem. Chociaż, mieliśmy... Lekarz powiedział, że nie może zrozumieć, jak ona przeżyła jeszcze ostatnią niedzielę. I ona jest bardzo chora. Jednakowoż, kiedy ja byłem...
4
Podobnie jak uczyniłem w przypadku pani Broy około miesiąc temu. Zawsze lubię sprawdzać stan ludzi, o których wiem, że są blisko końca ich życia, aby po prostu wiedzieć, jaki jest ich stan. Musimy być pewni tego. Nie chcemy tylko mówić: „Prawdopodobnie jest to w porządku.” Chcemy być pewni, że jesteśmy w porządku.
Pewnego poranka miałem długą rozmowę z matką. Ona powiedziała: „Billy, ja żyłam tak długo, jak miałam żyć.” Dalej mówiła: „Nie mam już niczego, dlaczego miałabym żyć.” I rzekła: „Ja muszę odejść.” Dalej mówiła: „Ja już raczej odejdę, aby być z tatą i z niektórymi dziećmi, które są już tam. Odchodzę, by widywać was wszystkich, często.”
5
A gdy ją położyli do karetki pogotowia, by ją zabrać do szpitala i dać jej glukozę... Ona nie mogła już niczego jeść. Musieli jej dawać glukozę do żył. I ja jej powiedziałem, gdy kładliśmy ją do karetki, powiedziałem: „Mamo, wszystko jest w porządku.”
Ona rzekła: „Ja pragnę już odejść.”
A ja powiedziałem: „Mamo, gdybyś mi zostawiła na ziemi skarb wartości setek milionów dolarów - dla nas dzieci, względnie zostawiłabyś nam dom, sięgający z jednego miasta do drugiego, nic nie dorównałoby temu świadectwu, które nam zostawiasz: ‚Jestem gotowa odejść.' Kiedy to wiemy, jest to skarb, którego nie można kupić za pieniądze.”
Dlatego więc w obliczu tego wszystkiego stoję tutaj śmiało wierząc tym sprawom, które głosiłem. To odnosi się do mojej matki, odnosi się to do matki innych ludzi, odnosi się to do nas wszystkich. Ja nie mógłbym powiedzieć: „Boże, nie zabieraj jej.” Wiem bowiem, że skoro tylko jej dusza opuści to śmiertelne ciało, ona ma już inne ciało, które tam czeka. I ona będzie znowu młodą kobietą - po kilku minutach tylko, gdy odejdzie stąd.
6
Czy obserwowaliście kiedykolwiek malutkie niemowlę, gdy się urodzi - jak jego małe mięśnie prężą się i drgają? Lecz gdy rodzi się na tę ziemię, otrzymuje ducha, a potem staje się żyjącą duszą. A gdy jego dusza odchodzi z tego śmiertelnego ciała, istnieje inne ciało, czekające na nią. Rozumiecie? Bowiem Bóg najpierw czyni duszę i ducha, i one po prostu wchodzą do ciał. A gdy odchodzimy stąd, zmieniamy tylko miejsce pobytu i wchodzimy do innego ciała. „Bo gdy ten ziemski przybytek rozpadnie się, mamy już inny, który na nas czeka.” Więc to jest naszą pociechą.
Nasz łaskawy, niebiański Ojcze, co moglibyśmy uczynić w tych godzinach ogromnych potrzeb, gdyby nie Ty? Lecz naszą nadzieję nie pokładamy na niczym innym, niż na krwi Jezusa i Jego sprawiedliwości! I cieszymy się tak bardzo wiedząc, że istnieje kraj tam za rzeką. A kiedy Ty skończysz Swoje dzieło w nas tutaj na ziemi, to zmienimy tylko nasze miejsca zamieszkania - pójdziemy do tego wspaniałego kraju po drugiej stronie, gdzie nie ma żadnej choroby ani bólu serca, śmierci czy oddzielenia. Będziemy na zawsze z Tobą i z naszymi umiłowanymi. Więc dziękujemy Ci za tą wspaniałą nadzieję, którą odczuwamy w naszych sercach dzisiaj.
I wydawało się, Panie, że będzie mi trudno przyjść tutaj; nie by Ci służyć, lecz wiem, że jestem niespokojny i zastanawiam się po prostu, jak będę mógł podejść do tego poselstwa do zboru dzisiaj rano, a wiem, że Ty położyłeś mi je na serce. A jak wróg odprowadzał mnie ciągle od niego! Lecz dostałem się po tyle - za kazalnicę, w Twoim imieniu. Poruczam się więc razem z tym poselstwem i wszystkim do Twoich rąk, i wiem, że Ty jesteś więcej niż zdolnym przekazać je każdemu sercu i zatroszczyć się o wszystko, czego potrzebujemy. Poruczam to wszystko teraz Tobie, także samego siebie, jako Twojego sługę - gdy moje wargi są Twoimi ustami, a uszy Twoim narządem słuchu. Błogosław nas, Panie.
8
I niech inne matki, ojcowie, i ci, którzy będą żyć w czasach, które nastaną, jeżeli świat jeszcze będzie, niech się przygotują i wiedzą, że też muszą dojść pewnego dnia do tej godziny, w której znalazła się matka. Ja się modlę, Boże, żeby się przygotowali już dzisiaj. Bowiem nie ma żadnej innej rzeczy na tym świecie, która ma tak ważne znaczenie. Nie można tego kupić przy pomocy pieniędzy, żadna popularność nie ostoi się; nikt nie może pomóc, tylko Bóg i jedynie Bóg. I my trzymamy się Jego nie zmieniającej się ręki wiedząc, że On powiedział: „Kroki sprawiedliwego są kierowane przez Pana.” Więc to małe cierpienie, które mamy obecnie w tym doczesnym życiu, będzie oznaczać niewiele. Jak wyraził to poeta: „Znoje tej pielgrzymki okażą się niczym, gdy dojdziemy do jej końca.”
Pomóż nam, Panie, podążać do celu naszego zaszczytnego powołania, wiedząc, że pewnego dnia w tym wspaniałym jutrze spotkamy się w tej przyjemnej przyszłości. Pobłogosław moje słowa teraz. Pobłogosław moją usługę. Każde dziecko Boże, które tutaj jest - niechaj ich serca zostaną rozgrzane i podniecone dzisiaj do południa. I Ojcze, ja sam też potrzebuję coś z tego. Modlę się, żebyś Ty udzielił nam tego wszystkiego, w imieniu Pana Jezusa Chrystusa. Amen.
9
Zauważyłem teraz, że mamy tu pewną ilość chusteczek i ja jestem... Przejdę do nich za krótką chwilę.
Przybyłem tutaj z podróży - byłem z pewnym człowiekiem na Alasce na wyprawie myśliwskiej. Wiecie, ten okres roku - jesień - jest trochę sezonem, w którym odchodzę na osobność, by zregenerować moje siły i przygotować się na sezon usługi, który leży przede mną.
10
Chciałbym powiedzieć, że nie jestem zbyt mocny, jeżeli chodzi o moje nerwy. Mam bardzo kiepski system nerwowy. A zdaję sobie sprawę z tego, że taki właśnie system nerwowy jest potrzebny do tej usługi, którą mi dał Pan. Człowiek nie może mieć tutaj na ziemi wszystko wspaniałe. Fizycznie - jestem bardzo wdzięczny za mocne ciało. Lecz mój system nerwowy - dlatego, że poruszam się wprost na granicy między zakresem naturalnym i nadprzyrodzonym, to rozdziera mnie na strzępy. I nigdy nie starałem się usiąść i wyjaśnić to mojemu zborowi, ponieważ słuchacze nie zrozumieliby tego. Nawet ja sam nie pojmuję tego. A lekarze, którzy mnie badali i robili test wytrzymałości moich nerwów, orzekli, że nigdy nie widzieli czegoś takiego, rozumiecie, jak przesuwało się to z jednego miejsca całkiem na odwrotną stronę. Ja nie rozumiem ich naukowych badań, względnie tego, co oni czynili - ich sposobów robienia badań. Wiem jednak, że coś stało się że mną owego dnia, kiedy Chrystus uchwycił mnie - ja zostałem przemieniony.
11
I chciałbym po prostu mówić o czymś, może mnie to posili. Wydaje się, że będzie to bardzo dziwną rzeczą, mówić o czymś takim dzisiaj do południa. Lecz chciałbym to powiedzieć, zanim przejdę do mojego poselstwa, aby się trochę uspokoić. Kiedy powiadomiłem o tym, że będę tutaj, nie wiedziałem, że matka będzie chora.
Powiadomiłem również o nabożeństwie, które odbędzie się dzisiaj wieczorem. O ile Bóg pozwoli, będziemy je mieć. Będę tutaj, by głosić, jeżeli pastor nie ma żadnych zastrzeżeń. [Brat Neville mówi: „Tak jest” - wyd.] Pragnę mówić dzisiaj wieczorem na temat: „Pocieszyciel przyszedł.” I to będzie temat na dzisiejsze wieczorne nabożeństwo. Mamy też Wieczerzę Pańską dzisiaj wieczorem tutaj. I wszyscy ludzie mają serdeczne zaproszenie, by przyszli i wzięli udział razem z nami w tej Wieczerzy Pańskiej i wysłuchali poselstwa.
12
Było to ubiegłej wiosny, gdy byłem na północy na Alasce, względnie blisko Alaski - w Brytyjskiej Kolumbii na nabożeństwach, w których Pan dał nam takie wspaniałe chwile. I ja zawsze lubiłem pobyt w dziczy.
Czy słyszycie mnie dobrze tam w tyle? Jeżeli słyszycie, podnieście swoje ręce, wy całkiem w tyle.
Zawsze lubiłem odludzie. Jeżeli ktoś zna naszą rodzinę, wie o tym. Moja matka, która jest obecnie na łożu śmierci - jej matka była Indianką. A moje nawrócenie nie zmieniło tego i ja miłuję pobyt w dziczy. I cieszę się ponieważ tam właśnie oglądam Boga. Nie udaję się tam tak bardzo w tym celu, by upolować zwierzynę, lecz by być sam na sam z Bogiem. I ja poluję samotnie.
13
I kiedy byłem tam na północy, spotkałem kilku dobrych, fajnych przewodników. Są to mężczyźni - w Kanadzie i na innych terytoriach; zanim wyruszysz do dziczy, komisja myśliwych wyznaczy ci przewodnika. I ten przewodnik musi ci towarzyszyć.
I spotkałem tam wspaniałego brata chrześcijanina, młodego zielonoświątkowca, który jest słynnym przewodnikiem w Kanadzie. Jego żona jest wspaniałą, zbawioną kobietą. I on ma około czterdziestu lat, a mają pięcioro małych dzieci - młodych chłopców w wieku od osiemnastu do dwóch lat. I wyznaczono mu duży teren pięciuset mil kwadratowych koło Alcan Road dla jego pracy w roli przewodnika.
14
Znajduje się tam pewna grupa Indian, która nie chce wyprowadzić się i oni są bardzo aroganccy - i umieścili tam napis: „Jeżeli wejdziesz na to terytorium, dojdzie do rozlewu krwi.” Jednakowoż my przejechaliśmy koło tego napisu i udaliśmy się do głębi dziczy, bo chciałem porozmawiać z tymi Indianami. Tak czy owak ten kraj należał przedtem do nich, a teraz jest nasz, jak wiecie. I przeżyłem z nimi ubiegłej wiosny dobre chwile; opowiadałem im o Panu Jezusie.
A pewien stary mężczyzna, stary wódz tego szczepu, miał niemal sto lat. On miał swego... Zrozumiałem, dlaczego nie chciał stamtąd odejść. Oni grzebią swoich zmarłych na kłodzie i wieszają taką kłodę wysoko na drzewie. Pogrzebali tam dwoje małych dzieci i oczywiście, on nie chciał odejść z tego miejsca. Potrafię zrozumieć, dlaczego on nie chciał odejść. A rezerwat - rząd Kanady, państwa Kanady orzekł: „Jeżeli będą aroganccy, zabierzemy ich po prostu stamtąd i zmusimy ich do odejścia.” Patrzcie, człowiek nie chciałby tego zrobić; ich dzieci wisiały tam na drzewach.
15
Jednakowoż rzeki wezbrały i odcięły nas, i nie mogliśmy powrócić na tereny, gdzie mieliśmy zamiar upolować niedźwiedzia grizzly. Pan Southwick był wtedy moim przewodnikiem. I on... A ja byłem tam z młodym kaznodzieją, Eddie Byskalem. A jego syn... Pan Southwick miał młodszego brata, około - w wieku dwudziestu pięciu do trzydziestu lat, który był ciężko nawiedzany przez epilepsję.
Pan Southwick stał się właśnie rok przedtem chrześcijaninem. Był on przedtem kowbojem i jak wiecie, oni są trochę szorstcy w swoim życiu. Jednakowoż on stał się właśnie chrześcijaninem i on wierzył. Powiedział: „Ja czytałem twoją książkę, bracie Branham.” I zaczął nadmieniać o jego bracie, cierpiącym z powodu epilepsji. Powiedział: „O, gdybym tylko mógł przyprowadzić mojego brata do ciebie!” Wiecie, jak się człowiek czuje w takiej sytuacji - jest bezsilny, nie może nic uczynić, i zastanawia się po prostu, jak mogłoby się to urzeczywistnić.
16
Oni tam w Kanadzie - zazwyczaj mężczyźni, którzy... Wy, którzy jeździcie na polowania, wiecie, jak trzeba postępować z końmi. Ja lubię konie i inne zwierzęta. Oni zazwyczaj wiążą uździenicę drugiego konia do ogona pierwszego konia i idą w takim sznurze - jeden za drugim niosąc bagaże. Lecz tam nie można tak podróżować z powodu łupka ilastego; gdyby upadł jeden koń, to pociągnie za sobą wszystkie inne. Zostawiliśmy je więc iść wolno, zmuszając je jednak, by szły szlakiem.
I ja byłem zupełnie w tyle na młodym koniu, usiłując spędzić te konie, które zeszły na bok z powrotem na szlak. A Duch Święty w Swojej łasce zstąpił w dół. Popędziłem mojego konia i pośpieszyłem wzdłuż całego konwoju aż do pana Southwicka, który jechał na przedzie, prowadząc go poprzez zarośla. Powiedziałem: „Bud?”
On odrzekł: „Tak, bracie Branham.”
Powiedziałem: „Czy przyjmiesz moje słowo?”
On odrzekł: „Ze wszystkim, co powiesz.”
Ja powiedziałem: „Mam dla ciebie TAK MÓWI PAN.” Dalej mówiłem: „Idź i weź twojego brata z Fort Saint John, które znajduje się siedemset lub osiemset mil stąd i przyprowadź go tutaj na główną szosę.” I zamieszkał tam w starej chacie, w której stał stary żelazny piecyk; były tam również jego dzieci. I powiedziałem: „Następnym razem, gdy chwyci go paroksyzm epilepsji, zerwij mu koszulę z pleców. Polecam ci coś uczynić. Wrzuć ją do ognia i powiedz: ‚Czynię to w imieniu Jezusa Chrystusa'.”
On odrzekł: „Ja to uczynię.”
17
Więc on pojechał i posłał po swego brata, sprowadził go tam na północ. Owego poranka musiał wyruszyć na szlak z pewnym człowiekiem pracującym w rezerwacie. A jego brat miewał zazwyczaj dwa lub trzy takie paroksyzmy dziennie, a miał je już od czasu, gdy był małym chłopcem. Jego żona bała się go na śmierć, kiedy miał te paroksyzmy, ponieważ bywał niebezpieczny; bardzo mocny, młody mężczyzna.
I kiedy Bud wyjechał, nawiedził go znowu paroksyzm. A ona zamiast wyskoczyć przez okno, jak zazwyczaj czyniła, zabierając mu z drogi swoje dzieci, ona po prostu skoczyła mu okrakiem na plecy i zerwała mu z nich koszulę; drobna kobieta napełniona Duchem Świętym, zerwała z niego koszulę i wrzuciła ją do ognia, i powiedziała: „To czynię w imieniu Jezusa Chrystusa.” Od tego czasu nie miał już ani jednego paroksyzmu. Miało to miejsce ubiegłej wiosny.
18
Wiem, że było to wiele razy trochę trudne. Ludzie, którzy tego nie rozumieją, mówią: „Bracie Branham, dlaczego wyjechałeś na wyprawę łowiecką?” Widzicie, oni tego po prostu nie pojmują. Nie ma sensu, żebym im to usiłował wyjaśnić, rozumiecie. Człowiek może tam pozyskać ludzi, których by inaczej nie było możliwe pozyskać.
Przed około dwoma miesiącami, względnie nie tak długo, obudziłem się pewnego poranka. Myślę - nie jestem tego pewien, że powiedziałem to większości ludzi naszego zboru. Wielu z was jest tutaj, którzy słyszeliście, jak to mówiłem przedtem, zanim się to urzeczywistniło. I w tej wizji oglądałem, że zobaczyłem duże zwierzę, które wyglądało jak jeleń. I ono miało długie, rozłożyste rogi, a było... Musiałem iść po zboczu łupkowym dookoła, by go podejść. I było to naprawdę kapitalne zwierzę. Było to duże zwierzę, trofeum. Był tam również mężczyzna, którego widziałem - miał na sobie zieloną koszulę w szachownicę. A potem w drodze - potem gdy upolowałem to zwierzę, usłyszałem głos, który powiedział: „Te rogi są długie czterdzieści dwa cale.” To znaczy mniej więcej tak wysokie. I było to olbrzymie zwierzę. W powrotnej drodze zobaczyłem dużego, ogromnego niedźwiedzia, srebrzystego grizzly.
19
Był to kapitalny niedźwiedź. Są cztery gatunki w rodzinie grizzly. Jednym z nich to srebrzysty grizzly, który jest słynny. Następny jest nazywany tubylczą nazwą kadish; jest on czarny i ma okrągłe uszy - drugi gatunek. Trzecim jest normalny grizzly, coś między czarnym i brązowym, ogromny niedźwiedź. A następnym jest kodiak, który znajduje się tylko na wyspie Kodiak i na zachodniej Alasce; jest to duży, olbrzymi, największy ze wszystkich niedźwiedzi, jednak on jest grizzly'm. Lecz srebrzysty grizzly to czarny, a biały kolor jest na... koniuszki jego sierści są srebrne. Jest to ten słynny grizzly - rozdrażniony, złośliwy niedźwiedź.
Zastrzeliłem tego niedźwiedzia strzałem w serce, uśmierciłem go. Lecz kwestionowano mnie z powodu tej małej strzelby, którą miałem - jak mogłem go zastrzelić. I opowiadałem to braciom. Ilu z was tutaj słyszało, jak o tym mówiłem, zanim się to wydarzyło? Podnieście wasze ręce. Dobrze, oczywiście, większość z was, widzicie.
20
A więc, potem zatelefonował mi pan Arganbright i chciał, żebym pojechał na Alaskę. Zamiast pojechać na Alaskę, odczuwałem, że mam wyruszyć tutaj na północ na to polowanie, tutaj na północ z Budem, ponieważ mu to obiecałem.
Kiedy przybyłem tam na północ, powiedziałem jego żonie i wszystkim ludziom w okolicy te sprawy, które On powiedział. Powiedziałem: „Lecz teraz - kto z was ma zieloną koszulę w szachownicę?” Nikt z nich nie miał takiej. „Hm” - powiedziałem - „zatem musi to być inne polowanie, na które wyjadę. Lecz mimo wszystko Pan da mi go - dokładnie tak się stanie.” Powiedziałem: „Uważałem, że to może jest to polowanie.”
21
Wyruszyliśmy więc dalej - na polowanie. I pierwszego dnia, kiedy dotarliśmy wysoko ponad granicę lasów, gdzie nie było już drzew, wysoko między lodowcami - byliśmy tam na koniach. Drugiego dnia polowaliśmy trochę i ujrzeliśmy dużo śnieżnych owiec z trzyćwierciowymi rogami, i tak dalej, lecz one się jeszcze nie nadawały na zdobycz.
Jak wspaniałą mieliśmy tam społeczność, jak zielonoświątkowcy mający Ducha Świętego! Przeżywaliśmy tam w górach wspaniałe chwile i widzieliśmy te mieniące się kolory i te góry, tam na tych wysokościach, gdzie tylko Bóg przebywa! I mieliśmy tam wspaniały czas! Nie kładliśmy się spać do pierwszej w nocy; tylko uwielbialiśmy Boga i przeżywaliśmy wspaniałe chwile!
22
A drugiego dnia wyruszyliśmy znowu. I mniej więcej po sześciu milach wysoko za lodowcami dostrzegliśmy kilka dużych baranów. I ja powiedziałem: „Dobrze, wrócimy do obozu, a jutro o brzasku dnia wyruszymy w drogę.”
Więc następnego poranka przed brzaskiem dnia wyruszyliśmy i o 9. godzinie byliśmy na tym miejscu, skąd widzieliśmy te lodowce.
Kiedy wspinaliśmy się do góry zobaczyłem pierwszy raz w życiu dzikie karibu. Nigdy przedtem nie widziałem karibu. Widziałem karibu, oswojone - renifery w Laponii, i tak dalej, lecz nie widziałem karibu, które nie jest... Karibu to tubylcza nazwa; jest to renifer. A więc, one mają zwykle płaskie rogi, ot takie; wyrastają im aż przed nozdrza i są w kształcie panelu na przedzie, a potem skręcają i tworzą kolejny panel mniej więcej tak szeroki.
Bud powiedział mi: „Być może...”
Ja odrzekłem: „Nie, nie. On...” Dalej powiedziałem: „Nie był to karibu, bo on nie miał takich rogów.” Lecz owego poranka, gdy jechaliśmy pod górę, zobaczyłem łanię i cielaka. I przeszliśmy na jedno zbocze i ja go dostrzegłem - młodego byczka, biegającego tam.
23
A brat Eddie chciał dostarczyć pokarm Indianom, wśród których pracował misyjnie. On jest fajnym człowiekiem, pochodzi z miłego domu, a jego żona jest po prostu z wytwornego domu. A ich ręce były całe pokąsane przez pchły i owrzodziałe, ponieważ przebywali wśród Indian i tak dalej, byli tam w dziczy próbując przynieść Chrystusa Indianom. Jest potrzebna łaska, by to móc czynić! Żywili się tam masłem z orzeszków ziemnych i melasą, i spali w tych szałasach, gdzie były pluskwy, pchły i wszystko możliwe, i byli po prostu cali pokąsani; ale chcieli im przynieść Ewangelię o Jezusie Chrystusie.
A więc brat Eddie wyśliznął się i ruszył dookoła wzgórza.
A ja siedziałem tam po prostu dwie godziny z nabożną czcią, kiedy zobaczyłem tą olbrzymią górę z zaśnieżonym szczytem. Pomyślałem: „Panie Boże, pozwól mi żyć tutaj w czasie Tysiącletniego królestwa.” Widziałem te żółte połacie mchu reniferowego na zboczu góry i czerwone zarośla bukowe, a wszystko zlewało się malowniczo z tą górą z zaśnieżonym szczytem, a odzwierciedlało się to w jeziorach. Jest w tym coś pociągającego i człowiek mógłby tam siedzieć i krzyczeć z radości i płakać, ponieważ tylko sam Bóg potrafi to tak wymalować. Nikt inny nie mógłby tego uczynić, rozumiecie.
I ja tam siedziałem i przypadkowo pomyślałem sobie: „Hm, zastanawiam się, co stało się z bratem Eddie.”
24
Podszedłem do Buda, a on tam siedział i cieszył się również tym widokiem - chyba dwie godziny. Wstaliśmy więc i zobaczyłem kamerę filmową brata Edy, leżącą tam na zboczu. Na wierzchołkach tych gór nie ma niczego prócz mchu reniferowego - po prostu mech rozpościera się tam nad granicą lasów, gdzie już nie rosną drzewa.
I zauważyłem go niżej na zboczu. Podniósł swoje palce w górę ot tak; tropił tego młodego samca karibu. Po chwili zastrzelił tego karibu. Więc wypatroszyliśmy go i wróciliśmy na wierzchołek. Byłem tam już dosyć długo i znaleźliśmy trochę wody do picia.
25
I rozglądałem się przy pomocy lornetki po okolicy. I zobaczyłem go - mniej więcej dwie mile ode mnie leżał mój zwierz. Powiedziałem: „To jest on. To jest ten jeleń.” Powiedziałem: „Spójrzcie tam, widzicie ten łupek? Musimy iść dookoła po zboczu.” I powiedziałem: „Jedyna sprawa to ta zielona koszula w szachownicę.” I spojrzałem, a Eddie miał na sobie zieloną koszulę w szachownicę.
Powiedziałem: „Eddie, ja myślałem, że ty...”
On odrzekł: „Bracie Branham, ja nie wiedziałem. Moja żona musiała mi ją włożyć do bagażu.” Dalej rzekł: „Dzisiaj rano ubrałem czystą koszulę, lecz ja tego nie wiedziałem. Moja żona musiała mi ją tam włożyć.” Bóg nie pomyli się nigdy ani w jednej rzeczy. On jest po prostu doskonały. I on miał tam zieloną koszulę w szachownicę.
26
Przewodnik powiedział: „Bracie Branham, ja nie wiem, jak ty w ogóle podejdziesz do niego, idąc naokoło.”
Ja odrzekłem: „Ja się nie martwię. Choćby był pięćdziesiąt mil ode mnie, on jest mój!” Dalej powiedziałem: „On należy do mnie.” I wyruszyliśmy koło tego łupku, po prosto naokoło tego progu i szliśmy zboczem góry.
Doszliśmy tam i upolowałem tego wielkiego karibu. A on miał zamiast paneli spiczaste rogi; nigdy nie widziałem karibu z takimi rogami. Widzicie, jak Bóg czyni te rzeczy?
Powiedzieliśmy więc chłopcom, żeby zeszli w dół parowem i wzięli konie i upolowaną zwierzynę, a spotkają się z nami na dole u podnóża góry, kiedy my zejdziemy w dół. Bowiem brat Bud rozglądał się wokoło i powiedział: „Wizja brata Branhama - jeżeli to było prawdą, że mój brat zostanie uzdrowiony z epilepsji, to on upoluje to zwierzę bez względu na to, gdzie ono się znajduje.” Więc on powiedział: „Musicie spotkać się z nami tam; my je upolujemy, kiedy będziemy schodzić stąd w dół.”
27
A więc, kiedy ściągnęliśmy z niego skórę - zdjęliśmy skórę i rogi, i wszystko to ważyło około stu dwudziestu pięciu funtów. Nie była to skóra z całego ciała, tylko skóra z grzbietu. Więc potem on powiedział: „Bracie Branham, pragnę się ciebie zapytać o coś.” I rzekł: „Niemal nie mogłem ściągnąć z niego skóry tutaj” - on i ja, obydwaj, każdy z jednej strony. On rzekł: „Ty mówisz, że te rogi mają czterdzieści dwa cale?”
Ja odrzekłem: „Tak jest.”
On powiedział: „Wydaje mi się, jakby miały dziewięćdziesiąt.”
Ja odrzekłem: „One mają czterdzieści dwa cali.”
A on rzekł: „Mam taśmę mierniczą w mojej torbie przy siodle.”
Powiedziałem: „W porządku, zobaczysz, że dokładnie tak jest.”
On powiedział: „Zatem, zgodnie z tym, jak mi opowiadałeś, gdzieś między tym miejscem tutaj i tym miejscem, gdzie spotkamy się z chłopcami - z tym w zielonej koszuli, powinieneś upolować srebrzystego grizzly'go?” Dalej mówił: „Ja jeszcze nigdy takiego nie widziałem, a żyję w tych górach całe moje życie.”
Ja odrzekłem: „To jest TAK MÓWI PAN.”
28
On zapytał: „Czy wiesz, gdzie on jest?”
Ja rzekłem: „Nie, lecz on jest gdzieś między tym miejscem tutaj a tymi chłopcami.” Widzieliśmy cały teren na dół, gdzie oni byli, mniej więcej trzy mile niżej na granicy lasu. Powiedziałem: „My go upolujemy.” Cóż, to jest coś!
On powiedział: „Zatem, my będziemy tam na dole za godzinę i pół. A ty mi chcesz powiedzieć, że upolujesz dużego, olbrzymiego niedźwiedzia, srebrzystego grizzly, gdzieś między nami tutaj a tymi chłopcami?”
Ja rzekłem: „To jest według Jego Słowa.”
On powiedział: „Zatem, on istnieje.”
Więc włożyliśmy sobie te rogi na głowy i plecy, i ciągnęliśmy je w dół. Schodziliśmy w dół aż do lodowców. Kiedy dotarliśmy do lodowców, było nam tak gorąco, że musieliśmy wejść między lodowce, by się ochłodzić. Przeszliśmy po lodowcu i zeszliśmy w dół do jego czoła, gdzie wychodziła spod niego woda, i potem szliśmy wzdłuż niej i zbliżaliśmy się do granicy lasu. Usiedliśmy jednak, by trochę odpocząć.
Odwróciłem się i spojrzałem. Powiedziałem: „Spójrz, Bud! Coś jak krowa - dwie mile od nas.”
On podniósł lornetkę, spojrzał i powiedział: „Bracie Branham, tak mi Bóg dopomóż, to jest srebrzysty grizzly!” Dalej rzekł: „Spójrz na niego, jak się lśni w słońcu!”
Ja odrzekłem: „To jest on.” Dalej rzekłem: „Dobrze, chodźmy, upolujemy go.” I tak właśnie uczyniliśmy, podeszliśmy i upolowałem go. Zgodnie z tym, jak było w tej wizji; było już zbyt późno, by ściągnąć z niego skórę, musieliśmy zaczekać do następnego dnia.
29
Potem, gdy upolowaliśmy grizzly i schodziliśmy w dół, on powiedział: „I ty mówisz, że te rogi...” Powiedział: „Jeżeli te rogi mają czterdzieści dwa cali, bracie Branham, to ja omdleję.”
Ja odrzekłem: „Nie musisz omdlewać. Lecz one mają czterdzieści dwa cale, dokładnie tak długie są.” Zeszliśmy więc w dół do...
I pomyślałem sobie, że w tej wizji... Wy bracia i siostry, którzy podnieśliście swoje ręce przed chwilą, którzy słyszeliście, jak to opowiadałem, zanim się to wydarzyło - powiedziałem wam, że to musiał być Billy Paul. Był to młody chłopak. Czy przypominacie sobie, jak powiedziałem: ‚jakaś mała ręka?' Lecz jego syn ma osiemnaście lat i jest właśnie tego wzrostu, co Billy Paul. Rozumiecie?
30
I kiedy zeszliśmy na dół, stał tam Eddie w swojej zielonej koszuli w szachownicę. Widziałem tą małą rękę przesuwającą się koło tych rogów i gdy on podszedł i wziął taśmę mierniczą, i przyłożył ją do nich i trzymał, były to małe ręce chłopaka. Powiedziałem: „Patrz, Eddie, na te małe ręce na tych rogach.” I kiedy on napiął taśmę mierniczą ot tak, spojrzał na mnie i naprawdę pobielały mu usta; on powiedział: „Bracie Branham, popatrz tutaj. Pasuje to - dokładnie czterdzieści dwa cale.”
Może powiecie: „Bracie Branham, dlaczego to mówisz na lekcji szkoły niedzielnej?”
Mówię to z tego powodu. Wówczas, w Starym Testamencie, dawni mędrcy i prorocy - ci, którzy szli naprzód - uwielbiali Boga niebios, który im pokazywał wizje. Oni miłowali Boga, który ich miłował dzięki Jego łasce. Oni wyglądali gdzieś miasta. Coś było w nich! Oni opuścili swoje domy i stali się pielgrzymami, ponieważ szukali gdzieś miasta. Oni mówili o rzeczach, których urzeczywistnienie się oglądamy dzisiaj.
31
Ten sam Bóg, który ich miłował i z Swojej łaski czynił te sprawy dla nich, jest tym samym Bogiem, któremu służymy tutaj w tej kaplicy dzisiaj do południa, i czyni te same sprawy. A w naszym sercu jest także tęsknota za tym miastem gdzieś, do którego oni odeszli. I na podstawie Jego Słowa i przy pomocy tych samych znaków Jego mocy, tym samym Duchem Świętym i tymi proroctwami On czyni dla nas dzisiaj to samo, co czynił wówczas dla nich. I widzicie to razem z niezawodnym dowodem, że to jest Bóg i Boża prawda.
Więc, gdziekolwiek znajduje się to wielkie miasto i gdziekolwiek oni są zgromadzeni, tam spodziewam się zobaczyć moją matkę, która obecnie umiera, a także was wszystkich - tam w tym mieście, razem z innymi: z Abrahamem, Izaakiem, Jakubem, Danielem, Izajaszem, Jeremiaszem. Bowiem ten sam Bóg, który ich umiłował dzięki Jego łasce i podawał im wizje, i pokazywał im rzeczy, które mają nastać, jest tym samym Bogiem dzisiaj, czyniącym te same sprawy dla nas - to nieomylna prawda! To jest prawdą, przyjacielu.
32
Nasz niebiański Ojcze, jesteśmy Ci wdzięczni. Dlaczego Ty chciałeś, abym przeżywał te sprawy? Uważam, Panie, że Ty po prostu dodawałeś mi zachęty, wiedząc, że przychodzi na mnie wstrząs. Ja nie wiem, lecz Ty wiesz. I ja wiem, że już nie jestem chłopakiem. Nie jestem tym małym chłopcem, który dawniej trzymał się fartucha mamusi. Jestem obecnie mężczyzną w średnim wieku. O, jak bardzo Ciebie miłuję, Panie! Jak ja Ci wierzę! Daruj nam teraz łaski. Pomóż mi nauczać Twego Słowa, żeby to inni mogli zrozumieć i nauczyć się, i poznać Ciebie. Prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
33
Jako temat na dzisiejsze dopołudnie... Myślę, że to jest wszystko, co miałem do powiedzenia. Mamy nabożeństwo dzisiaj wieczorem, Wieczerzę Pańską, umywanie nóg, i tak dalej; to wszystko. Zaprosiłem was, abyście tu pozostali i mieli społeczność z nami. Lecz do naszego tematu dzisiaj do południa - otwórzmy nasze Biblie w Ew. Mateusza 3. rozdział i przeczytajmy fragment Pisma Świętego. Pragnę rozpocząć od 10. wersetu z 3. rozdziału Ew. Mateusza.
34
Wiem też, że wielu z was stoi i my tego nie lubimy; lecz jeśli niektórzy z was zamienią miejsca z stojącymi od czasu do czasu... Wybaczcie mi, że zajmuję tyle czasu, lecz ja... Wy to rozumiecie. Teraz będziemy czytać Pismo Święte.
A już i siekiera do korzenia drzew przyłożona jest; wszelkie tedy drzewo, które nie przynosi owocu dobrego, bywa wycięte i w ogień wrzucone.
Ja was chrzczę wodą ku pokucie; ale ten, który idzie za mną, mocniejszy jest nad mię; którego obuwia nosić nie jestem godzien; ten was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem.
Którego łopata jest w ręku jego, a wyczyści klepisko swoje, i zgromadzi pszenicę swoją do gumna, ale plewy spali ogniem nieugaszonym.
Tedy Jezus przyszedł od Galilei nad Jordan do Jana, aby był ochrzczony od niego;
Ale mu Jan bardzo zabraniał, mówiąc: Ja potrzebuję, abym był ochrzczony od ciebie, a ty idziesz do mnie?
A odpowiadając Jezus, rzekł do niego: Zaniechaj teraz; albowiem tak przystoi na nas, abyśmy wypełnili wszelką sprawiedliwość; tedy go zaniechał.
Chciałbym zaczerpnąć temat z tego słowa tutaj w 15. wersecie:
... Zaniechaj teraz; albowiem tak przystoi na nas, abyśmy wypełnili wszelką sprawiedliwość; tedy go zaniechał.
35
Wielokrotnie zastanawiałem się, dlaczego Jezus z Nazaretu... I wiele razy zadawano mi odnośnie tego pytania. Dlaczego by taki mąż jak Jezus musiał zostać ochrzczony? Dlaczego taki Człowiek miałby zostać ochrzczony na świadectwo pokuty i wyznania grzechów, skoro On był świętym, bez zmazy, nie skażonym Synem żyjącego Boga? Dlaczego by taka Osoba miała zostać ochrzczona tak, jak człowiek, który przychodzi... Chrzest przyjmuje się po wyznaniu grzechów. On nie musiał wyznawać grzechy, bo On był Bogiem. I dlaczego On miałby zostać ochrzczony, tak jak został ochrzczony - „ku pokucie,” skoro On nie potrzebował pokuty, bo był nieomylnym Bogiem? „Na świecie był i świat został stworzony przez Niego, a świat Go nie poznał.” Dlaczego On musiał zostać ochrzczony?
36
I czy zwróciliście uwagę na tą wypowiedź przedtem? On powiedział:
... albowiem przystoi nam wypełnić wszelką sprawiedliwość.
Innymi słowy: „Musi się to wypełnić - całe Słowo, które Bóg wypowiedział, musi się wypełnić!” Bóg nie może powiedzieć czegoś, co by się nie wypełniło. Kiedy On to wypowiedział, jest to zakończone dzieło. Ono jest zakończone już wtedy, kiedy je Bóg wypowiada. Bóg nie mówi, dopóki nie jest gotowy, aby się to wypełniło; a kiedy On mówi, jest to takie, jakby się to już stało.
Czyż to nie daje nam fundamentu, na którym możemy ugruntować naszą wiarę dzisiaj do południa? Kiedy Bóg wypowie Słowo, jest to już zakończone. A co z Jego obietnicami, które On nam dał? Wszystko, co On powiedział, jest już zakończonym dziełem. Dlatego więc, kiedy przyjmujemy Jego Słowo do naszych serc, jest to już wykonane - zostało to zakończone!
37
I dlaczego On miałby (nie jest to odpowiedź na to pytanie) zostać ochrzczony? Wielu orzekło: „Ależ, On został ochrzczony dlatego, bo był naszym wzorem.” To jest prawdą do pewnego stopnia, w pewnej mierze. To jest prawdą, lecz to nie jest cała prawda.
Prawda tego polega na tym, że On był przedobrazem, On był najwyższym Kapłanem. A zanim najwyższy kapłan mógł zostać namaszczony, musiał zostać obmyty.
38
Pragnę wam przeczytać pewne miejsce Pisma Świętego, chwileczkę tylko, w 2. Mojżeszowej. Myślę, że to jest 29. werset, zanotowałem sobie - 29. rozdział, raczej. I pragnę rozpocząć tutaj od 4. wersetu z 29. rozdziału.
Aaronowi zaś i jego synom każesz podejść ku wejściu do namiotu zgromadzenia i obmyjesz ich wodą.
Potem weźmiesz szaty i przyodziejesz Aarona w tunikę, w płaszcz pod efod, w efod, w napierśnik, i opaszesz go pasem efodu,
Na jego głowę włożysz zawój i przymocujesz święty diadem do zawoju.
Potem weźmiesz olej namaszczenia, wylejesz na jego głowę i namaścisz go.
39
Widzicie, Aaron, najwyższy kapłan, zanim mógł zostać namaszczony, musiał zostać obmyty wodą. Dlatego więc Jezus, zanim mógł zostać namaszczony - nasz najwyższy Kapłan, został obmyty wodą.
A potem ten namaszczający olej został wylany na Niego, by Go namaścić. Podobnie jak Aaron został namaszczony olejem, On został namaszczony Duchem Świętym. „Bo Jan świadczył, widząc Ducha Bożego zstępującego jakby gołębica i schodzącego na Niego; a głos przemówił: ‚To jest Mój umiłowany Syn, w którym Mi się upodobało przebywać'.” Więc Biblia mówi, że „Jezus został namaszczony Duchem Świętym i chodził czyniąc dobre rzeczy.” Widzicie, On był namaszczony.
40
A zanim On został namaszczony, musiał wypełnić wszelką sprawiedliwość. Widzicie, On musiał zostać obmyty wodą, zanim zstąpiło na Niego namaszczenie.
I to jest bardzo piękny obraz nas dzisiaj, jako kapłanów dla Boga. My musimy najpierw zostać ochrzczeni, wyznać nasze grzechy i zostać ochrzczeni w imieniu Jezusa Chrystusa - obmyć nasze grzechy; a potem przyjmiecie namaszczenie, dar Ducha Świętego. Widzicie, najpierw obmycie, a potem namaszczenie do usługi. Żaden kaznodzieja nie powinien wystąpić za kazalnicę, jeżeli najpierw nie został ochrzczony w imieniu Jezusa Chrystusa. Bowiem istnieje tylko jedno... Odpuszczenie grzechów jest tylko w imieniu Jezus Chrystus, w żadnym innym imieniu pod niebem, danym ludziom. „Pokuta i odpuszczenie grzechów muszą być nauczane w Jego imieniu, począwszy od Jeruzalemu.” Tam właśnie przypadł Duch Święty na początku i namaszczał. Więc kaznodzieja, czy każdy wierzący musi najpierw zostać obmyty z swoich grzechów w imieniu Jezusa Chrystusa, a potem zostać namaszczony Duchem Świętym, by móc świadczyć o Bogu.
41
A Chrystus był świadectwem Boga, ponieważ Bóg był w Chrystusie, jednając świat z Sobą. Więc On powiedział:
... Zaniechaj, niech się tak stanie, Janie. To jest właściwe.
Innymi słowy: „Janie, ty jesteś wielkim człowiekiem, jesteś wielkim, potężnym prorokiem. A twoje objawienie o Mnie jest dokładną prawdą. Ty wiesz, Kim ja jestem. Ty to wiesz, ponieważ twoja usługa nie przyszła od człowieka. Twoja usługa przyszła od Boga. Nie nauczyłeś się jej od człowieka. Nie nauczyłeś się jej w seminarium. Lecz w wieku dziewięciu lat poszedłeś na pustynię, ponieważ urodziłeś się jako dziwne, szczególne dziecko. I od twojego urodzenia Bóg zaczął zajmować się tobą. A nawet przed twoim urodzeniem prorok widział ciebie. I ty jesteś światłością tego czasu. Na pustyni... Ty wiesz, kim Ja jestem, ponieważ Bóg powiedział ci na pustyni, że będzie Mi towarzyszył pewny znak. I ty już złożyłeś o tym świadectwo i wiesz o tym. I my wiemy, kim obydwaj jesteśmy. Znamy jeden drugiego. I to prawda, że ty powinieneś zostać ochrzczony przeze Mnie. Pozwól jednak, niech się to tak stanie, Janie, bo jeśli jesteśmy światłością w tym czasie, musimy wypełnić wszelką sprawiedliwość. Całe Słowo Boże musi zostać wypełnione przez nas w tym czasie, albowiem przystoi nam to, wypada nam to uczynić, jest to niezbędne z naszej strony. Bo jeśli jesteśmy prawdziwymi świadkami Boga dzisiaj, Janie, to jesteśmy światłością tego wieku. A jeśli jesteśmy światłością tego wieku, to jest tak wiele miejsc Pisma Świętego, które muszą wypełnić się w tym wieku. I jest to zależne od nas!” Alleluja! „Naszym zadaniem jest dopilnować tego, aby wszelka Boża sprawiedliwość została wypełniona.”
A co jest Jego sprawiedliwością? Jego Słowo!
42
Innymi słowy: „Janie, ty wiesz, kim Ja jestem. Jestem najwyższym Kapłanem. To jest prawdą, Janie, i Ja muszę zostać ochrzczony przez ciebie. Lecz my musimy wypełnić wszelką sprawiedliwość. I Ja muszę teraz zostać ochrzczony przez ciebie, by wypełnić Słowo Boże, ponieważ całe Słowo musi zostać wypełnione. I my jesteśmy światłością tego czasu, i wypada nam wypełnić to wszystko. I wiem, że twoją sprawiedliwością i twoim pragnieniem jest wypełnić Słowo. Przystoi nam to uczynić. My jesteśmy światłami.”
Światłość każdego wieku powinna uczynić to samo. My wiemy, co ma zostać wypełnione. Wy, którzy jesteście duchowi i znacie Słowo Boże, widzicie, co Bóg obiecał. Słowo nie przyjdzie tylko tak łatwo, lecz ono przychodzi przez przestrzeganie, ty musisz dołożyć wszelkich starań, by je wypełnić. Jednakowoż wypada nam, przystoi nam wypełnić wszelką Bożą sprawiedliwość. Musimy to uczynić.
43
A Jezus rozpoznał w Janie, że Jan był prawdziwym prorokiem. Słowo mówiło o Janie, i On wiedział, że on był bezsprzecznie prorokiem na dany czas. A Jan wiedział, że Jezus był Mesjaszem tego czasu. I oni mieli obaj jasne zrozumienie.
O, gdyby kościół żyjącego Boga mógł to pojąć w swoich głowach dzisiaj do południa, oraz w swoich sercach; wtedy kościół nie byłby rozdzielony przez denominacyjne bariery, różnice w wyznaniach wiary i kolorach, i tak dalej; wtedy moglibyśmy się zejść razem w imieniu Pana Jezusa, a nic nie mogłoby nas odłączyć od prawdziwego Słowa żyjącego Boga; chodzilibyśmy w całkowitej zgodności z Pismem Świętym, by wypełnić wszelką sprawiedliwość Bożą w dzisiejszym czasie!
Bowiem wszyscy wiemy, że żyjemy w wieczornych światłach. Prorok powiedział: „W czasie wieczora będzie światłość.” A więc, my wiemy, że żyjemy w tym czasie, w czasie wieczornego światła. Tak więc, Panie Boże, dopomóż nam uświadomić to sobie.
44
Powróćmy trochę do przeszłości i weźmy niektórych bohaterów biblijnych, którzy poznali swoją pozycję w ich czasie i byli ochotni znosić krytykowanie i wszystko inne, aby Słowo Boże mogło zostać wypełnione.
Weźmy na przykład Noego i jego czasy. Noemu wypadało to uczynić, gdy spotkał Boga i poznał Boży plan na tamten czas.
Ty nie możesz uczynić niczego, dopóki nie wiesz, co czynisz. Musisz wiedzieć, że to jest wola Boża. Musisz wiedzieć, że to jest Jego plan i Jego pragnienie, i ono zostało tobie objawione; wtedy nic nie może tego zatrzymać.
45
Noe to wiedział, ponieważ nie otrzymał swojej usługi w jakiejś szkole, lecz rozmawiał twarzą w twarz z Bogiem. I on wiedział, że nastanie potop. On wiedział, że z nieba będą padać deszcze, jak otwierające się rzeki, chociaż to było stanowczo w sprzeczności z poglądami naukowców w owym czasie. Naukowcy niewątpliwie krytykowali Noego i mówili: „Możemy wam naukowo udowodnić, że tam w górze nie ma żadnej wody.”
Bowiem oni byli wtedy wielką epoką, większą epoką, niż my jesteśmy obecnie, bardziej rozwiniętą naukowo, niż my jesteśmy obecnie. Wiecie, Jezus powoływał się na to: „Jak było w dniach Noego.” Jak oni budowali sfinksy i piramidy, i inne budowle, których nie potrafimy zbudować obecnie? Oni byli wielkimi naukowcami. Mieli takie farby i inne rzeczy, i balsamującą ciecz w owych czasach, że potrafili zabalsamować mumię. My nie moglibyśmy tego dzisiaj uczynić, gdybyśmy musieli. Oni byli na wyższym poziomie, niż my jesteśmy. I oni potrafili udowodnić, że tam w górze nie ma wody.
I tak samo było w przypadku Noego, kiedy poznał Boży plan - on budował bez przestanku arkę, ponieważ wiedział, że jedynie arka będzie pływać. Bez względu na to, czy zostało naukowo udowodnione, że tam w górze nie ma wody; jeżeli Słowo Boże oznajmiło, że będzie padać deszcz, to on będzie padać.
46
I może zatrzymam się tutaj, by to powiedzieć, ze względu na chorych ludzi. Jeżeli jesteś tak bardzo chory, iż lekarz być może mówi, że nie ma już żadnej nadziei, jakie to ma znaczenie, kiedy Bóg mówi ci: „Ja daruję ci życie?”
Lekarz lub jakiś naukowiec powiedziałby: „Twoja religia, o której mówisz, Duch Święty i twoje mówienie językami i twoja manifestacja jest tylko umysłowym złudzeniem,” że „ty nie jesteś napełniony Duchem Świętym,” że „nie ma czegoś takiego.” I wielu dostojników kościoła twierdzi dzisiaj, że „ty jesteś tylko podniecony” i „nie ma czegoś takiego.”
47
Poza tym niektórzy z nich powiedzieli mi: „Dlaczego nie przyłączysz się do jakiejś dobrej denominacji i nie użyjesz swego wpływu, by wspierać tę denominację?”
A niektórzy krzyczą: „Ta zielonoświątkowa grupa tutaj, z którą się zadajesz, oni są po prostu zgrają religijnych szarlatanów. I oni... Nie ma czegoś takiego. Oni są tylko umysłowo podnieceni. Oni po prostu... Oni nie mają tego, o czym mówią. Możemy udowodnić, że tego nie mają.”
O bracie, przychodzisz z tym za późno. My wiemy, co mamy! My jesteśmy narodzeni na nowo z Ducha Świętego i widzimy Jego dzieła wprost między nami, dokładnie tak, jak było w czasach Biblijnych. Jeżeli wierzycie w tego samego Ducha Świętego, to dlaczego On nie czyni tego samego w waszym kościele? On nie może się zmienić; On jest Bogiem!
48
Więc bez względu na to, jakie są naukowe dowody, że „jesteśmy tylko emocjonalni,” że jesteśmy „po prostu umysłowo wyprowadzeni z równowagi,” że „nasza wielka religia w rzeczywistości nie ma żadnego znaczenia,” że „ona po prostu nie jest taka, jaką być powinna,” i tak dalej, że jesteśmy po prostu „bandą wyrzutków społeczeństwa,” to nie wierzcie temu! Nie wierzcie temu!
Jeżeli twoja córka przyjdzie do domu ze szkoły i mówi: „Mamo, my dzisiaj udowodniliśmy, że czaszka człowieka jest całkiem podobna do czaszki szympansa, wiesz.” Względnie: „Studiowaliśmy to i wiemy, że wszyscy wywodzimy się z jednej komórki, że jesteśmy po prostu zwierzętami.” Nie wierz temu!
Bez względu na to, co ktokolwiek mówi, jakiś teolog, jakiś doktor, jakiś naukowiec, jakiś nauczyciel; trzymajcie się Bożego Słowa. Pamiętajcie bowiem, że budujemy - podobnie jak Noe w swoim czasie - my budujemy arkę.
A Noe wiedział, że jeśli nie wykończy tej arki, to nawet jego właśni domownicy nie zostaną ocaleni. Więc on znał Boży plan. Chociaż go krytykowali, nie martwiło go to ani trochę. On usilnie budował arkę dalej.
49
Więc bez względu na to, jak bardzo ludzie mówią: „Nie ma czegoś takiego, jak chrzest Duchem Świętym. Nie ma czegoś takiego, jak Boskie uzdrowienie.” Przystoi nam, wypada nam, abyśmy wypełnili wszelką sprawiedliwość, abyśmy się ostali w godzinie doświadczenia i pracowali usilnie przy arce Pańskiej!
Oni mówią: „Bracie, ty to masz całkiem poplątane z twoim chrztem, i tak dalej. To jest... Ty nie powinieneś być ochrzczony w imię Pana Jezusa.”
50
Ubiegłego wieczora rozmawiałem z miłym starym małżeństwem. I jest tam pewien młodzieniec, który niedawno został ochrzczony i wierzy, że istnieje tylko jeden Bóg. W zgromadzeniu biznesmenów nie pozwolą mu złożyć świadectwa, ponieważ on nie wierzy, że istnieją trzej Bogowie.
Bez względu na to, co oni mówią, przystoi nam, wypada nam wypełnić wszelką sprawiedliwość. To Słowo pozostanie takie same, kiedy stowarzyszenie biznesmenów i wszystkie inne zanikną, a kościołów już nie będzie. Boże Słowo pozostanie na zawsze takie same! Przystoi nam wypełnić wszelką sprawiedliwość.
Czy prorocy nie prorokowali o tym czasie? Pamiętajcie, ci krytycy oni również muszą wypełnić swoją rolę, ponieważ to musi się również wypełnić.
51
Lecz Noe - nie martwiło go to, on budował dalej, ponieważ znał Boży program. On wiedział, co Bóg ma zamiar uczynić, bracie Kidd. On znał Boży plan, ponieważ rozmawiał z Bogiem, a było to zgodne z Bożym Słowem, dlatego on mimo wszystko wykonywał go dalej. Bez względu na to, czy nauka mogła udowodnić to lub coś innego, względnie jak bardzo krytykowano Noego, on trzymał się dokładnie Bożego Słowa i budował dalej nieustannie. Dlaczego? Wypadało mu to czynić, ponieważ Noe był prorokiem. I było to dla niego odpowiednie, że przestrzegał Bożego Słowa. On się go trzymał.
Przystoi każdemu prorokowi, prawdziwemu prorokowi Bożemu, że trzyma się Słowa. Bez względu na to, co naukowcy mogą powiedzieć, albo że ktoś potrafi udowodnić coś, i tak dalej, wypada mu wypełnić wszelką sprawiedliwość.
52
[Brat Branham przerywa i cicho czyta liścik - wyd.] W porządku. Posłali mi wiadomość, abym się zaraz modlił o mamę. „Módl się o nią teraz. Lekarz właśnie odszedł.” Dobrze.
Panie Jezu, ja stoję tutaj. To jest moja matka. Jeżeli ona odchodzi, poruczam jej duszę do rąk Bożych. lecz mam tutaj poselstwo, które musi być wygłoszone, Panie. Są tutaj żyjący ludzie, którzy muszą umrzeć. Więc dopomóż mi, Panie. Ja jestem Twoim. W imieniu Jezusa.
Przystoi nam to czynić! Wypada mi teraz, abym wypełnił wszelką sprawiedliwość. Boże Słowo ma pierwszeństwo! Nie ma takiej miłości, jak miłość Boża!
53
Zatem, Noe - bez względu na to, jak bardzo krytykowano ojca Noego, on wiedział, na czym stoi, a więc on trzymał się ściśle Słowa. I on budował arkę, żeby ocalić domowników, ponieważ tak wypadało mu postąpić. Przystało Noemu tak czynić.
Każdemu chrześcijaninowi przystoi stać przy Słowie. To się dokładnie zgadza. Trzymać się Bożego Słowa! Niebo i ziemia przeminą, wy przeminiecie, ja przeminę, kościoły przeminą, organizacje przeminą. Lecz Boże Słowo nigdy nie przeminie! Bądźcie prawdziwymi, wiernymi pielgrzymami!
54
W czasach Enocha - tuż przed potopem, kiedy Enoch rozglądał się i zobaczył Noego, budującego usilnie tę arkę - Enoch był prorokiem. Enoch wiedział, że jest przedobrazem. I on wiedział, że zanim nastanie potop, on musi być przykładem, więc pewnego popołudnia wypadało mu wyruszyć na przechadzkę. Przystało mu wyruszyć na tę przechadzkę z Bogiem. I tak się stało, że owego dnia on wyruszył inną ścieżką. Zamiast iść dookoła wzgórza on ruszył królewskim szlakiem i szedł po prostu ciągle dalej. „I oni go nie znaleźli ponieważ nie było go więcej” - on kroczył dalej w górę królewskim szlakiem!
O Boże, pozwól mi być takim jak Enoch! Kiedy nadchodzi ta godzina, że muszę obrać tę ścieżkę, pozwól mi znaleźć królewski szlak!
55
Mogę oglądać Enocha. On wiedział, co wypada mu uczynić, ponieważ był prorokiem; on wiedział, co się ma wydarzyć. Więc widzę go, jak pocałował swoją żonę na do widzenia i powiedział: „Kochanie, zobaczę się z tobą później.” Zwołał do siebie swoje dzieci, pocałował je na do widzenia; poszedł do swego żonatego syna i swojej zamężnej córki, i pocałował ich na do widzenia.
Oni zapytali: „Dokąd idziesz, ojcze? Czy wychodzisz sobie na krótki spacer?”
„Tak, ja idę na spacer.”
Lecz owego dnia on nie ruszył starą znaną jemu ścieżką. Wyruszył królewskim szlakiem i poszedł do chwały. Wypadało mu tak uczynić. On nie chciał ich opuścić, ale wypadało mu wypełnić wszelką sprawiedliwość, bo był przedobrazem dzisiejszego kościoła. Był przedobrazem kościoła, który pewnego popołudnia wyruszy na popołudniowy spacer. My trafimy na królewski szlak i odejdziemy stąd!
56
Tak wypadało postąpić Noemu, tak wypadało postąpić Enochowi, żeby wypełnili wszelką sprawiedliwość.
Następnie chcę tutaj mówić o innym mężczyźnie. Był wówczas człowiek imieniem Daniel. On również żył w dniach krytyków. Wiecie, dzieci izraelskie zostały zabrane z ich ojczyzny do Babilonu, i tam były smutne, a były tam około siedemdziesiąt lat. Lecz był tam pewien młody prorok, który poszedł tam z nimi, nazywał się Daniel.
I on razem z tą małą grupą - była to po prostu garstka braci - zebrali się razem i ślubowali Bogu, że nie będą zanieczyszczać się nowoczesnym trendem owego czasu - nie będą spożywać królewskich pokarmów, nie będą pić jego mocnych trunków. Nie będą uczęszczać na jego przyjęcia, lecz będą zachowywać samych siebie świętymi i poświęconymi dla Boga, ponieważ tak wypadało im postępować!
57
Przystało tak postępować Danielowi, żeby się trzymał Słowa, bo on był prorokiem.
Każdy prawdziwy prorok, który zna Słowo Boże, które... Jeżeli nie zna Słowa Bożego, to nie jest prawdziwym prorokiem. Prawdziwy prorok trzyma się Słowa. Cokolwiek mówi Słowo, on trzyma się Go ściśle. Nie ważne, jaki jest trend tego czasu, względnie co mówi nowoczesny kościół, czy co mówi ktokolwiek inny, względnie co czyni ktoś inny, prawdziwy prorok trzyma się ściśle Słowa.
58
A Daniel wiedział, ile będzie go go kosztować, jeśli będzie trzymał się Słowa. Będzie go to kosztować jego popularność. Miało go to kosztować jego społeczność z innymi braćmi. Miało go to kosztować wiele rzeczy. Lecz zostało wydane rozporządzenie, że wszyscy mają modlić się do pewnego bożka, a po upływie pewnego czasu mogli powrócić do każdego bożka i modlić się do niego.
Lecz wiecie, coś w tym jest; Bóg - my nie robimy kompromisów z Bogiem. Z Bogiem nie można zawierać kompromisów. Bóg po prostu pozostaje Bogiem! On nie spodziewa się od nas, że w niedzielę będziemy chrześcijanami, uwielbiającymi Go i oddającymi Mu cześć, a w poniedziałek słabniemy i upadamy na duchu, i przychodzą nam różne myśli, na przykład: „Może się pomyliłem i powinienem był uczynić to lub tamto.” My pozostajemy skoncentrowani na Słowie Bożym i trzymamy się Go ściśle!
59
Stwierdzamy więc, że Daniel - przystało mu, jako prorokowi, trzymać się Słowa, bez względu na okoliczności! Więc w owym czasie wyszło takie rozporządzenie, że „Ktokolwiek będzie uwielbiał jakiegoś innego boga, niż tego bożka, którego oni wybrali” - innymi słowami: „Jeżeli nie będziesz współpracował z nami, wrzucimy cię po prostu do lwiej jamy.” Przystało Danielowi, wypadało mu wypełnić wszelką sprawiedliwość - nie uwielbiać innego bożka ani usidlić samego siebie przez ten świat; tylko i jedynie Boga! Więc on po prostu otwarł na oścież okiennice i odchylił skrzydło okienne, odsunął na bok zasłony i wyglądał na wschód i modlił się trzy razy dziennie, po prostu tak, jak zawsze czynił, głośno! Nie wyślizgiwał się gdzieś na osobność i nie ukrywał się, lecz otwierał okna na oścież; niech przypatrzy się każdy, kto chce. On nie wstydził się za swoją religię.
60
Bowiem przystoi chrześcijaninowi nie wstydzić się swojej religii. Jak powiedział Paweł dawno temu: „Zgodnie z tą drogą, którą nazywają herezją, wariactwem, ja służę Bogu naszych ojców.” Widzicie? „Ja się nie wstydzę Ewangelii Jezusa Chrystusa,” powiedział on, „bo ona jest mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego, który w nią wierzy.” To się zgadza - nie wstydził się Ewangelii! Ona jest tą kotwicą, która trzyma w tych godzinach, kiedy łódź jest miotana, a wszystkie gwiazdy znikły z oczu, nie widać księżyca ani gwiazd, a sztormy szaleją. Ona nadal trzyma, bo to jest Ewangelia Jezusa Chrystusa!
Daniel był wiernym. Tak przystało mu postępować.
61
Hebrajscy młodzieńcy - przystało im, wypadało im tak postąpić, gdy zajęli swoje stanowisko po stronie Boga. Tak im przystało. Oni się nie martwili z powodu rozpalonego pieca. Znaleźli się w twardych próbach, dlaczego mieliby się martwić? Oni zajęli swoje stanowisko!
O Boże, gdyby dzisiejsi chrześcijanie mogli to tylko zrozumieć! „Ja obiorę moją drogę z garstką wybranych Pańskich. Zacząłem iść z Jezusem, o Panie, przeprowadź mnie.” Chociaż przeżywam doświadczenia, kłopoty, ból serca, śmierć, chorobę, smutek, pomimo to wkładam mój los do rąk Jezusa Chrystusa, abym mógł zająć moje stanowisko! „Na Chrystusie, tej mocnej Skale stoję, wszystkie inne grunty są grząskim piaskiem.” Wszystko inne jest grząskie. Królestwa upadną, narody załamią się, denominacje rozproszą się, teolodzy pomrą, lecz Boże Słowo pozostanie na zawsze takie same!
Tak, wypadało im zająć swoje stanowisko. I wypadało im, gdy zajęli swoje stanowisko, żeby pozostali na swoim stanowisku.
62
Jeżeli przychodzisz dzisiaj do południa wierząc, że Bóg uzdrowi cię, i zajmiesz swoje stanowisko, wypada ci, żebyś nigdy nie świadczył o czymś w sprzeczności do tego; w przeciwnym razie nie przychodź. To się zgadza. Jeżeli nie odczuwasz, że Bóg cię uzdrowi, to pozostań z dala od tego; robisz z tego tylko pośmiewisko!
Jeżeli odczuwasz dzisiaj do południa, kiedy rozlega się wezwanie do ołtarza: „Ja pragnę stanąć w obronie Chrystusa,” jeżeli tak odczuwasz, to oblicz koszt; zlicz swoje siły i zastanów się, czy potrafisz stanąć do boju. Zastanów się, czy jesteś gotowy. Jeżeli nie odczuwasz, że jesteś gotowy, to nie wychodź. Lecz jeśli coś mówi ci: „To jest mój dzień, to jest moja chwila,” to przyjdź. A potem wytrwaj w tym niezachwianie! Nie uchylaj się wcale, nie ważne, czy stawisz czoło śmierci i mgła będzie ci dmuchać w twarz. O co się troszczysz? Stój tam! Bo „niebo i ziemia przeminą, a Moje Słowa nie przeminą!” Będziesz się tego trzymał.
63
Kiedy mówisz: „Ja wierzę, że Jezus Chrystus jest moim Lekarzem. Wierzę dzisiaj do południa, że On uzdrowi moje chore ciało. Coś mówiło mi, abym poszedł do zboru. Jestem tutaj między wierzącymi. Zajmuję moje stanowisko dzisiaj do południa. Ja temu wierzę! Idę na podium, aby się brat o mnie modlił. Kiedy pomodli się o mnie, to ja pozostanę na tym stanowisku! Bez względu na to, jak bardzo będzie ciemno, względnie gdzie to będzie, ja będę stał na tym stanowisku.” Ty zająłeś stanowisko, bo tak wypada ci uczynić.
Z chwilą, gdy raz złożysz wyznanie, musisz trzymać się swego wyznania. To się zgadza. Przystoi ci, jako chrześcijaninowi, jako wierzącemu, trzymać się twego wyznania.
Nie pozwól, żeby diabeł popychał cię raz w tą raz w tamtą stronę. Byłeś zawsze ubłocony. Zawsze schodziłeś z głównej drogi. Zawsze miałeś wzloty i upadki. I dlatego właśnie nie możesz stać nigdzie. Nie możesz ufać samemu sobie. Względnie nie potrafisz - nikt nie może tobie zaufać. Ty musisz stać! A gdy uczyniłeś wszystko, co potrafisz, by stać, to stój! Stój ciągle dalej! To jest właściwe. Musimy tak czynić. Przystoi nam to. Przystoi nam, abyśmy to czynili.
64
Przystało Eliaszowi, wypadało Eliaszowi prorokowi, żeby zajął swoje stanowisko, by wypełnić Słowo Boże, ponieważ on znał Słowo Boże. I on wiedział, że ten arcybiskup - Jezabela i wszystkie ich denominacyjne poróżnienia zlały się w jedno z trendem świata. Wypadało więc Eliaszowi, który był prorokiem, by zajął stanowisko. I on stał samotny! Powiedział: „Boże, oni wszyscy odeszli prócz mnie, i ja zostałem sam.” Tyle on wiedział. Bóg powiedział jednak, że ma więcej takich, którzy zajęli to samo stanowisko; być może nie w tej miejscowości, gdzie był Eliasz, ponieważ on był tarczą dla tego narodu. Inni nie byli tak krytykowani, jak on, ponieważ wszyscy strzelali prosto w niego dlatego, bo on był prorokiem. Lecz przystało mu w tych doświadczeniach, wpośród tej krytyki, wpośród ich obojętności, wypadało Eliaszowi, jako prorokowi, stanąć w obronie Boga i stać tam.
Przystoi nam wypełnić wszelką sprawiedliwość. Ten wielki i znamienny człowiek był przedcieniem naszego czasu, kiedy religie Jezabeli i inne sprawy powstają obecnie, te rzeczy, które mamy dzisiaj i próbują wziąć górę. Przystoi więc słudze Bożemu stać, bez względu na to, co mówi ktokolwiek, względnie cokolwiek się dzieje, ponieważ przystoi nam, abyśmy się trzymali Słowa.
65
Eliasz wiedział, że jest prorokiem. On oglądał wizje. Bóg potwierdził go, że jest prorokiem. Więc bez względu na to, czy jego bracia nie... Dziesiątki tysięcy - spójrzcie tylko na Izraelitów, były ich miliony ludzi, którzy twierdzili, że wierzą w Jahwe, lecz oni zorganizowali się. Stali się nowoczesnymi, podobnymi do dzisiejszych ludzi. Stali się nowoczesnymi. Zawierali kompromisy wobec Jego Słowa. Alleluja, lecz wypadało mu - Eliaszowi, by wypełnił wszelką sprawiedliwość. Więc on tam stał samotnie krzycząc przeciw tym złym! Nie ważne, czy go pozbawią życia. Wypadało mu wypełnić wszelką sprawiedliwość. Było wielkie zło w tym kraju. Była w tym kraju obojętność. Były tam grzechy, o których mówi Pismo. I przystało Eliaszowi wypełnić wszelką sprawiedliwość i stanąć po stronie Jahwe; a potem Jahwe stanął w obronie Eliasza. Amen. Przystało mu!
66
Abraham. Wypadało Abrahamowi oddzielić się od niewiary. Przystoi każdemu wierzącemu odseparować się od niedowiarstwa! Abraham - wypadało mu wejść do jego własnego kraju - jemu i Bogu tylko, bo on był prorokiem. Świat nie zrozumiał, dlaczego Abraham podjął taki wybór. Dlaczego wyszedł ze swego domu? Dlaczego opuścił swój zbór? Czemu opuścił swoją rodzinę? Dlaczego uczynił taką pochopną rzecz - wyruszył do obcego kraju, w którym nie ma wody ani pokarmu? Dlaczego wyruszył do tych posępnych pustyni, do których inni ludzie nie wyruszali? Lecz przystało mu tak postąpić, ponieważ był prorokiem, by odseparował się od wszelkiej niewiary i chodził sam na sam z Bogiem. Bóg powiedział: „Odseparuj się, a Ja będę ci błogosławił.”
67
Gdy odseparujesz się od wszelkiej niewiary, Bóg będzie ci błogosławił. I tak wypada postąpić każdemu z nas, bez względu na koszt; oddzielić się od niewierzącego świata. „Wyjdźcie spośród nich i odłączcie się,” mówi Bóg. „Ja was przyjmę.” Przystoi nam, jako mężczyznom i niewiastom Bożym zająć nasze stanowisko w tej ciemnej godzinie, w której żyjemy.
68
Abraham bez względu na to, co myśleli pozostali, odseparował się. Dlaczego? On zobaczył Boga. On zobaczył wizję. Ta wizja była prawdziwa, ona się urzeczywistniła. On wiedział, że Bóg jest z nim; Abraham - a wypowiedział się tak nierozważnie? Mężczyzna w wieku stu lat a jego żona dziewięćdziesiąt, do tego ona była niepłodna a on sterylny, a w takim podeszłym wieku mieli mieć niemowlę? Patrzcie, naukowa medycyna owych czasów nazwała go dziwacznym człowiekiem. Nazwali go „wariatem.” Lecz tak przystało mu mówić. Alleluja!
69
Czasami wypada stać się dziwacznym, jeśli to jest zgodne ze Słowem.
Bóg przemówił do niego i rzekł: „Abrahamie.”
On odrzekł: „Słucham, Panie?”
„Ja jestem Bogiem twoich ojców. Ja jestem Bogiem wieczności. Ja jestem El Shaddai; Ja jestem Sercem, Ja jestem Piersią, Ja jestem Dawcą mocy. Nie dbam o to, jak starym jesteś Abrahamie, co Mnie to obchodzi? Nie dbam o to, jak bardzo jesteś sterylnym albo jak niepłodne jest jej łono - Ja ci dam syna.”
A Abraham powiedział: „Ja Ci wierzę, Boże.” Alleluja!
Biblia mówi: „On nie zachwiał się z niedowiarstwa w obietnicę Bożą, lecz wzmocnił się i oddał chwałę Bogu.” Dlaczego? Tak przystało mu postąpić. On zobaczył działającą rękę Bożą, w mocy.
70
O, kaplico Branhama, co powiemy w dniu sądu? Kiedy widzieliśmy Jego potężną rękę, kiedy widzieliśmy Jego moc, oglądaliśmy Jego chwałę. Widzieliśmy, że to, co On powiedział, nigdy nie zawodzi. Widzieliśmy Jego osobę, ten wielki Słup Ognia, światłość unoszącą się tutaj w pomieszczeniu. Widzieliśmy ją tam, naukowcy zrobili jej zdjęcia, i tak dalej. I słuchajcie, wychodzi poselstwo, całkiem z tym zgodne: „Oddzielcie się od nich! Nie kojarzcie się z żadnym niedowiarstwem.” Przystoi nam wypełnić wszelką sprawiedliwość.
71
Abraham wyznawał, że jest pielgrzymem i cudzoziemcem. On nie miał nic do czynienia - nie znał nikogo na ziemi. On chodził z Bogiem, ponieważ przystało mu tak czynić, bo on Go zobaczył. Wypadało więc Abrahamowi tak postąpić. Gdy spotkali się tam wszyscy ci królowie, wiecie, by go obwołać wielkim słynnym osobnikiem; wszyscy królowie, gdy Abraham odniósł wielkie zwycięstwo, kiedy królowie spotkali się z nim na polach - wszyscy denominacyjni bracia i rzekli: „Wiesz Abrahamie, zrobimy z tobą umowę. Postąpimy tak-a-tak.”
On odrzekł: „Nie przyjmę ani rzemyka do buta dla siebie, abyście nie powiedzieli: ‚Ja uczyniłem Abrahama kimś'.”
O, tak przystało mu postąpić, ponieważ on wiedział (alleluja), że Bóg przysiągł mu: „Ja dam ci wszystko, co widzisz: wschód, północ, zachód i południe.”
72
Nie ważne, czy mamy pięciocętówkę czy dziesięciocętówkę, czy mamy coś do zjedzenia albo nie mamy nic, czy żyjemy czy umieramy. Bóg dał obietnicę: „Cisi odziedziczą ziemię.” Przystoi nam, wypada nam, żebyśmy tak żyli, żebyśmy tak postępowali, abyśmy wypełnili wszelką sprawiedliwość. Bóg chce mężczyzn i kobiety, którzy będą stać niezachwianie i wypełnią wszelką sprawiedliwość! Oczywiście, „Jego Słowo” jest sprawiedliwością.
73
Jak powiedziałem na początku kazania, dlatego właśnie Jezus został ochrzczony. Bez względu na to, jak było to... Jeżeli On twierdził, że jest Synem Bożym - a potem dał się ochrzcić na odpuszczenie grzechów? On nie miał grzechu, lecz musiał zostać obmyty, ponieważ był najwyższym Kapłanem. On musiał wypełnić wszelką sprawiedliwość. Powiedział: „Zaniechaj teraz, Janie. Ja wiem, że ty wiesz o tym. Ja wiem, że o tym wiem. I my się wzajemnie znamy. Lecz zgodzimy się, aby się tak stało, ponieważ tak przystoi nam.” Amen! Alleluja!
Zatem, czy obiorę drogę z garstką wzgardzonych Pańskich? Przystoi mi, przystoi wam, jako sługom Bożym, abyśmy obrali drogę z garstką wzgardzonych Pańskich; abyśmy chodzili bogobojnie, sprawiedliwie, święcie w tym obecnym życiu; odrzucając wszelki ciężar, który nas tak łatwo usidla, patrząc na Jezusa Chrystusa, Autora i Dokończyciela naszej wiary! Amen!
Abrahamowi wypadało tak postąpić, kiedy on wówczas wyszedł.
74
Bóg powiedział mu: „Weź teraz tego małego chłopca. Masz teraz około stu dwudziestu lat. I masz tutaj małego chłopaka, malca z kędzierzawą głową. On jest takim kochanym dzieckiem. Lecz Ja chcę, żebyś go zabrał na górę i złożył mi go w ofierze. Przez niego Ja rozmnożę z ciebie wiele narodów.” Jak było to możliwe? Wydawało się, jakby to Bóg całkiem poplątał: „Ja przyjmę - przez Izaaka będę błogosławił cały świat i każdy naród dzięki niemu; lecz Ja chcę, żebyś go zabrał tam na górę i uśmiercił go. Przez potomstwo Izaaka...” Alleluja! „Przez potomstwo Izaaka Ja będę błogosławił każdemu narodowi pod niebem, lecz Ja chcę, żebyś go zabrał tam na górę i zabił go.”
75
O, ten rygorystyczny, stanowczy stary ojciec - niosący drewno i wór na swoich plecach, prowadząc osiołka. Moi drodzy! Mały Izaak szedł przed nim! „On się nie zachwiał na skutek niedowiarstwa w obietnicę Bożą.” Tak mu przystało!
Bowiem sam Abraham powiedział: „Ja przyjąłem go jako z martwych i jestem w pełni przekonany, że Bóg może wskrzesić go na nowo.” Amen! Wypadało więc Abrahamowi wypełnić wszelką sprawiedliwość. On wiedział, o czym mówił. On znał swego Boga. On wiedział, że to, co Bóg powiedział, potrafi wykonać. Jakąkolwiek Bóg dał obietnicę, Bóg potrafi dotrzymać Swej obietnicy, bez względu na okoliczności. Więc wypadało Abrahamowi wypełnić wszelką sprawiedliwość.
76
Wypadało uczniom wtedy przed wylaniem Ducha Świętego wejść do górnego pokoju. Dlaczego? Dlaczego wypadało im to uczynić? Ponieważ oni spotkali Mężczyznę, Stolarza, znanego światu, jako Cudzoziemca Galilejczyka, któremu towarzyszyła zła sława „nieślubnego dziecka.” Lecz oni widzieli, że ten Mężczyzna wskrzesza zmarłych! Oni widzieli, że ten Mężczyzna otwiera oczy ślepych! Oni słyszeli, jak ten Mężczyzna głosi nie sfałszowane Boże Słowo! I oni wiedzieli, że On był Mesjaszem. Oni widzieli wszystkie znaki koło Niego. Oni słyszeli, że Bóg odpowiadał z niebios. Widzieli ten Słup Ognia, unoszący się nad Nim. Oni wiedzieli, że On jest Mesjaszem. A gdy On powiedział im: „Jest wskazane, żebym Ja odszedł stąd; lecz Ja chcę, żebyście poszli do miasta Jeruzalem i pozostańcie tam w górnym pokoju. Po prostu tam czekajcie.”
„Jak długo?”
„Aż!”
„Jak długo to będzie, Panie?”
„Po prostu aż! - Aż zostaniecie wyposażeni mocą z wysokości! Potem będziecie Moimi świadkami.”
„Jak długo to będzie do dyspozycji, Panie?”
„Aż do tej generacji i do tamtej generacji, ilu ich Pan, nasz Bóg powoła. Do Jeruzalemu, Judei, Samarii, i do najdalszych krańców ziemi. Lecz Ja chcę, żebyście czekali, zanim wyjdziecie. Ja coś dla was uczynię.”
77
Wypadało im, żeby weszli do górnego pokoju, ponieważ oni widzieli Jego moc. Oni wiedzieli, że On umarł, był martwy. I umarł taką śmiercią, że nawet księżyc i gwiazdy świadczyły o tym, że On umarł - one ukryły swoją twarz i nie świeciły. Ziemia wiedziała, że On umarł i aż chwiała się z nerwowego wyczerpania. Skały były wyrzucane gwałtownie z ziemi, a były w niej od czasów potopu. One wiedziały, że to był Mesjasz. Oni wiedzieli, iż Jego Słowo mówiło, że On ześle Ducha Świętego. Oni wiedzieli, że taka była Jego obietnica. Wiedzieli, że mają czekać w górnym pokoju na Niego. Oni Go widzieli. Wiedzieli, że On umarł; wiedzieli, że On wstał z martwych. Oni Go widzieli, dlatego wiedzieli, o czym mówią.
Dopóki człowiek nie wie, o czym mówi, to nie może wiele powiedzieć. Kiedy jednak wiesz, o czym mówisz! Jeżeli uważasz, że to jest jakieś podniecenie, to przyjdź i przyjmij Go raz. Wtedy będziesz wiedział, o czym mówisz. Nie jest to podniecenie. Jest to moc Boża ku zbawieniu. Jest to Duch Święty. Ja wiem, o czym mówię. Każdy, kto Go przyjął, wie, o czym mówimy.
78
Przystało jego uczniom, wypadało im przestrzegać Jego Słowa - czekać tam w Jeruzalemie. Więc oni weszli do górnego pokoju i czekali tak długo na wylanie Ducha Świętego, aż Go otrzymali. Bo oni wiedzieli wtedy, że ich usługa nie może być kontynuowana, dopóki nie otrzymają Ducha Świętego, aby składać o Nim świadectwo. Oni wiedzieli, że są bezradni. Lecz oni musieli mieć Jego obecność, więc poszli tam, by na nią czekać.
Przystało tak Piotrowi, kiedy Jezus spotkał się z nim.
W Ew. Marka 16, powiedział: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię. Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą. W Moim imieniu diabły wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby wypili coś śmiertelnego, nie zaszkodzi im; na chorych ręce kłaść będą, a oni wyzdrowieją.”
79
Przystało tak postąpić św. Piotrowi, staremu rybakowi, który nie miał nawet tyle wykształcenia, by umiał się podpisać. Lecz pewnego dnia, gdy przechodził przez bramę Piękną, którą kazał zbudować Salomon, leżał tam pewien człowiek, który był kaleką. Jego kolana były słabe - jego kostki, i on nie potrafił chodzić. W takim był stanie. On nie miał sił. Mężczyzna w wieku około czterdziestu lat, a nie miał sił. Lecz gdy Piotr zobaczył, jak potrząsa swoim kubkiem, i spojrzał na ziemię, i zobaczył człowieka kalekę, leżącego tam, jego serce zaczęło tłuc! On miał dział w dniu Pięćdziesiątym, on posiadał Ducha Świętego! On miał obietnicę Jezusa, więc przystało mu, wypadało mu tak postąpić - mianowicie on powiedział: „Srebra i złota nie mam.” On złożył swoje świadectwo. „Srebra i złota nie mam. Lecz to, co mam, daję tobie, jeżeli to możesz przyjąć.”
Wyobrażam sobie, iż ten człowiek powiedział: „Ja to przyjmuję.”
Piotr powiedział: „Zatem, w imieniu Jezusa Chrystusa z Nazaretu wstań na swoje nogi i bądź zdrowy.” I wyciągnął rękę i chwycił go, by zastosować swoją wiarę w praktyce, i podniósł go ot tak; a jego kostki otrzymały siłę, i on zaczął chodzić i podskakiwać chwaląc i uwielbiając Boga.
80
Przystało mu tak uczynić, wypadało mu tak postąpić. On powinien był to uczynić, ponieważ był namaszczonym uczniem. On był z Jezusem. Cały świat wiedział o tym, bo poprzedniego dnia stali przed radą Sanhedrynu, kiedy ich tam zabrano - jego i Jana, obydwaj niepiśmienni i niewykształceni; oni poznali, że ci byli z Jezusem, ponieważ słyszeli, w jaki sposób oni mówili i jaką mieli odwagę. Oni poznali, że coś się dla nich stało. Piotr to też wiedział. Więc Piotrowi przystało, wypadało mu tak postąpić, ponieważ miał Bożą obietnicę na tamten czas.
„Ja dam wam moc. Ja dam wam moc. Będziecie deptać po głowach wężów i skorpionów. O cokolwiek poprosicie w Moim imieniu, to Ja uczynię. Jeżeli powiecie tej górze: ‚Przenieś się,' a nie będziecie wątpić w swoim sercu, że to, co powiedzieliście, urzeczywistni się, wtedy możecie mieć to, co powiedzieliście.”
Przystało więc Piotrowi wierzyć w to. Wypadało mu wierzyć. Tak właśnie powinien był postąpić, wiedział bowiem, że żyje w dniach tego polecenia. To była światłość tej godziny. Zmartwychwstanie właśnie przyszło, Duch Święty był tam obecny. Wypadało mu tak postąpić.
81
Również św. Pawłowi wypadało tak postąpić, chociaż przedtem był krytykiem. Kiedy był pewnego dnia w swojej podróży do Damaszku, przemówił do niego Słup Ognia, który prowadził Izraela z Egiptu do obiecanego kraju, który stał się ciałem i przebywał między nimi i wrócił do Boga. I on się zastanawiał: „Jak mógłby to być Jahwe? Jak mogłoby to być? I oto On jest - w tym samym Słupie Ognia, unoszącym się tam.” „Panie, kim Ty jesteś - kogo ja prześladuję?”
On odrzekł: „Jam jest Jezus.” O, moi drodzy! On mu dał polecenie, dał mu jego usługę. Dał polecenie Pawłowi, dał mu jego usługę.
Paweł był w obecności Boga, on widział Słup Ognia. On zobaczył tego Jezusa, który kiedyś był Słupem Ognia, potem stał się ciałem i mieszkał między nami, i powrócił do postaci Słupa Ognia, i dał mu polecenie do jego usługi. Alleluja! Więc nic nie może nim zatrząść. Przystało mu stać na tym, gdy brali chusteczki od jego ciała i posyłali je chorym. Przystało mu tak czynić, bo on wiedział, że jest namaszczonym apostołem. On widział wizje od Boga, a Bóg pojawił się przed nim i przemówił, i on widział, że się to dokładnie urzeczywistniło. Patrzcie, wypadało Pawłowi tak postąpić, gdy próbował pomóc ludziom wypełnić Słowo, które mu zostało poruczone. On był światłością owego czasu. Był światłością dla pogan. On to wiedział. Bóg polecił mu, aby nią był. On był światłością w owym czasie. Takie polecenie dał On Pawłowi.
82
Obecnie przystoi nam, wypada nam tak czynić w naszym czasie. My to wiemy! Właśnie przebraliśmy wieki kościoła. Wiemy, że otrzymaliśmy Ducha Świętego, wiemy o tym ponad wszelki cień wątpliwości. Wiemy, że mamy światłość Ewangelii.
„Pokutujcie, każdy z was i dajcie się ochrzcić w imieniu Jezusa Chrystusa, na odpuszczenie waszych grzechów, a otrzymacie dar Ducha Świętego.” Nie ma żadnego kleryka kościelnego na świecie ani nikogo innego, kto mógłby temu zaprzeczyć. Jak długo powinno to być czynione? „Ta obietnica jest dla waszych dzieci dla tych, którzy są w przyszłości, ilu ich Pan, nasz Bóg powoła.”
83
Prorok powiedział: „Czasu wieczornego będzie światło - światłość Ewangelii powróci znowu.” Podobnie, jak to samo słońce wschodzi na wschodzie i zachodzi na zachodzie - ona powróci znowu w ostatecznych dniach. Oto jesteśmy w ostatecznych dniach!
Otrzymaliśmy Ducha Świętego. Wiemy to. Mówiliśmy językami tak, jak oni mówili w dniu Pięćdziesiątym. I wiemy, że wy możecie go otrzymać.
Wiemy, że siódmy anioł podał nam poselstwo. Widzimy je potwierdzone przez znaki.
Wiemy, że jesteśmy na końcu Laodycejskiego wieku. Wiemy, że są konflikty między państwami, a cuda i znamiona pojawiają się wszędzie. Wiemy, że jesteśmy na końcu czasu.
Bóg świadczy o tym! I przystoi nam, wypada nam wypełnić wszelką sprawiedliwość. „Państwa występują przeciw państwom, czas zamętu i nieszczęść” - wszystkie te rzeczy, o których słyszeliśmy. O gdybyście Go mogli przyjąć!
84
Obecnie jesteśmy w ostatecznej godzinie. Jesteśmy w wieku Laodycejskiego kościoła. Każdy posłaniec przyniósł swoje poselstwo i podał je w swoim wieku. I my jesteśmy na końcu tego wieku, i widzimy, że Bóg potwierdził to cudami i znakami. I nikt nie może powiedzieć, że tak nie jest.
On jest teraz tutaj! On jest w kościele! On jest w ludziach. Nikt nie może powiedzieć, że tak nie jest. Wiemy, że On jest tutaj.
I przystoi nam przyjąć Jego Słowo. My - przystoi nam uwierzyć całej sprawiedliwości. Przystoi nam wierzyć. Wypada nam wypełnić wszystko, o czym On mówił.
85
Kościół jest słaby - dzisiejsze kościoły. Mamy rozłamy z powodu sprzeczek w organizacjach, odseparowanie się braci; metodyści, baptyści, prezbiterianie, unitarianie, trynitarianie, pięco-tarianie, i wszyscy inni. Rozpadliśmy się. Tak właśnie miało być. Musiało się to stać w ten sposób.
A potem przyjdzie tam poselstwo! O, alleluja! Wiemy, że to jest ten sam Słup Ognia, który prowadził Izraela. Wiemy, że ta sama usługa, która towarzyszyła Jezusowi Chrystusowi dzięki temu Słupowi Ognia, który Go namaścił, towarzyszy dzisiaj kościołowi. Nauka udowodniła to; my jej nie potrzebujemy. Bóg to udowodnił! Potrzeba nam usługi Jezusa Chrystusa, by dopasować ten kamień szczytowy, przychodzący stamtąd, który doprowadził kościół do takiego stanu, że usługa jest dokładnie taka, jaką była, gdy Jezus odszedł. Dokładnie!
Narody rozpadają się, Izrael się budzi
Znaki, które przepowiedzieli prorocy;
Dni pogan zliczone, utrapieniami obciążone
O, wróćcie rozproszeni do swej własności.
86
Jesteśmy w dniach ostatecznych. I przystoi nam, wypada nam wypełnić wszelką sprawiedliwość.
Pamiętajcie, Jezus powiedział: „Jak było w dniach Lota, tak będzie w czasie przyjścia Syna człowieczego.” Ilu z was przypomina to sobie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] W porządku. Co działo się w dniach Lota? Jaki znak On podał?
W dniach Lota były trzy kategorie ludzi. Czy to prawda? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Byli wtedy niewierzący, pozorni wierzący i wierzący. Każda z nich otrzymała posłańca. To się zgadza. Co wydarzyło się, gdy Abraham siedział pod swoim dębem? Spójrzcie, co się wydarzyło.
Był tam anioł, który zstąpił na ziemię i poszedł do Sodomy. Ten Mężczyzna udał się tam i nauczał ich pokuty - że powinni pokutować i nawrócić się do Boga. Co się wydarzyło? Tylko trzej wyszli - Lot i jego dwie córki. Jego żona stała się słupem solnym. Tylko trzej wyszli, gdy był tam nowoczesny Billy Graham i „ładował” tam do nich poselstwo.
I widzimy, że to dzieje się dzisiaj. Widzimy, że wychodzi posłaniec i głosi nominalnemu kościołowi.
87
A tam był Ktoś, kto przyszedł do Abrahama i do wybranego kościoła. On dał im znak. I wiemy, że to jest prawdą. Wiemy, że to jest faktem. On siedział odwrócony swoimi plecami do namiotu, powiedział, kim jest Sara, co było na jej sercu, jaki był jej kłopot. On podał im poselstwo, dokładnie. Abraham wiedział, że to jest Bóg. Bo zaraz potem, gdy On tak powiedział, on nazwał Go „Elohimem,” Posłańcem, w postaci ludzkiego ciała, by przynieść poselstwo Sodomie i Gomorze.
A gdy widzimy, że urzeczywistniają się te rzeczy, które Jezus powiedział, przystoi nam wypełnić wszelką sprawiedliwość. Wypada nam wziąć Boga za Jego Słowo. Czy temu wierzycie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Pozwólcie zatem, niech się tak teraz dzieje.
88
„Bracie Branham, ty jesteś - ty nie zgadzasz się z pozostałymi, z denominacjami.”
Tak może jest. Pozwólcie, żeby tak było obecnie. To jest właściwe, pozwólcie, niech tak jest.
„Powodziłoby ci się o wiele lepiej, gdybyś poszedł do nich i współpracował z nimi.”
Pozwólcie, niech tak jest teraz. Bo tak przystoi nam czynić. My jesteśmy Jego ludem, Jego prorokami, Jego mędrcami. Przystoi nam wypełnić wszelką sprawiedliwość. Uczyńmy to zatem, kiedy pochylimy nasze głowy.
Narody rozpadają się, Izrael się budzi
Znaki, które przepowiedziała Biblia;
Dni pogan zliczone, utrapieniami obciążone
‚Powróćcie, rozproszeni, do swej własności.'
Odkupienia dzień jest blisko
Serca ludzi upadają ze strachu;
Bądźcie napełnieni Duchem, miejcie
Wasze lampy ochędożone i czyste.
Patrzcie do góry, wasze odkupienie jest blisko!
Fałszywi prorocy kłamią, zaprzeczają Bożym prawdom.
Że Jezus Chrystus jest naszym Bogiem
(Jak to jest prawdziwe; o, stuprocentowo!)
Lecz my pójdziemy szlakiem apostołów.
Bo odkupienia dzień jest blisko
Serca ludzi upadają ze strachu;
Bądźcie napełnieni Duchem, miejcie
wasze lampy ochędożone i czyste.
Patrzcie do góry, wasze odkupienie jest blisko!
89
Kiedy macie pochylone wasze głowy, przystoi wam dzisiaj do południa oddać wasze życie Chrystusowi. Czy On przemówił do ciebie? Jeżeli tak, to podnieś po prostu swoją rękę do Niego i powiedz: „Ja przyjmuję teraz Chrystusa. Przystoi mi, abym mu oddał wszystko, co mam - moją wolę dzisiejszego poranka. Ja teraz podnoszę moją rękę i mówię: ‚Panie Jezu, bądź mi miłościwy.' Ja Ciebie potrzebuję, o, jak ja Ciebie potrzebuję! Każdej godziny potrzebuję Ciebie.” Niech ci Bóg błogosławi. „O, błogosławiony Zbawco, ja przychodzę do Ciebie.”
Ja Ciebie potrzebuję, ja Ciebie potrzebuję
(Co, gdybyś leżał tam, gdzie leży teraz matka?)
Potrzebuję Ciebie każdej godziny!
O, błogosław mnie teraz, mój Zbawicielu,
Ja przychodzę do Ciebie!
Ja Ciebie potrzebuję, o Panie, potrzebujemy Ciebie;
Potrzebuję Ciebie każdej godziny!
O, błogosław mnie teraz,
(Panie, ja Ciebie potrzebuję teraz więcej, niż przez cały długi czas.)
Więc przychodzę do Ciebie!
[Brat Branham zaczyna nucić: „Ja Ciebie potrzebuję każdej godziny” - wyd.]
90
Niebiański Ojcze, przechodzimy poprzez doliny uniżenia wiedząc, że Ty obiecałeś: „Ja ciebie nie opuszczę, ani cię nie zostawię. Szukaj najpierw królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystkie inne rzeczy będą ci przydane.”
Więc ja przychodzę do Ciebie!
Jeżeli jest tutaj ktoś, Panie, kto nie jest w porządku w swojej duszy - gdyby oni szli tym szlakiem w dół, którym idzie moja matka w tej chwili, o Panie, niechby mieli to świadectwo również. Tak przystoi nam czynić dzisiaj, Panie.
Jesteśmy na końcu drogi, Laodycejskiego wieku kościoła; poselstwo - odrzucanie poselstwa; potwierdzenie poselstwa; a obecność Chrystusa udowadnia, że On jest tym samym wczoraj - w dniach Lota i w dniach Jego ciała, oraz w dzisiejszym czasie; wczoraj, dzisiaj i na wieki.
Pozwól im przyjąć Ciebie teraz jako ich błogosławionego Zbawiciela. Spełnij to, Panie. Ja o to proszę w imieniu Jezusa.
91
O, błogosław mnie teraz, mój Zbawicielu
Ja przychodzę do Ciebie!
Najdroższy Panie, pokuszenia straciły swą moc,
Naprawdę, Panie, kiedy Ty jesteś blisko.
Ja potrzebuję Ciebie, o, ja potrzebuję Ciebie!
Jeżeli Ty zabrałeś ją od nas, daj odpocznienie jej drogiej duszy w niebiosach. Spełnij to. Daruj tego, Panie.
Mój Zbawicielu, ja przychodzę do Ciebie!
92
Ojcze, Boże, wysłuchaj nas. Przystoi nam wypełnić tutaj wszelką sprawiedliwość. Wiemy, co mówi Słowo. Nie jesteśmy w ciemności. Wiemy, co obiecało Słowo. Pomóż nam, Panie, abyśmy wypełnili wszelką sprawiedliwość. Wypełnij Swoje Słowo. Niech każdy wierzący tutaj ma teraz wiarę, kiedy przechodzimy do chorych. Wszyscy miłujemy życie, Panie; lecz pierwszą rzeczą powinno być życie wieczne w tym świecie, który ma nastać. Wysłuchaj nas, Ojcze, kiedy zgromadzenie modli się, szczególnie w sprawie chorych i cierpiących.
93
Chciałbym wiedzieć, czy są wśród nas obcy ludzie, którzy nigdy przedtem nie byli w tej kaplicy - a jesteście chorzy i podnosicie oczy ku Bogu, aby wam pomógł? Miejcie teraz pochylone wasze oczy, wszyscy. Czy podnieślibyście swoją rękę, wy, którzy jesteście dla mnie obcy, którzy mnie nie znacie względnie ja was nie znam, a przyszliście teraz do Chrystusa po pomoc. Podnieście tylko swoją rękę. Rozumiecie? Niech ci Bóg błogosławi - i tobie, i tobie. Jest was kilku.
Wy musicie tylko wierzyć. To poselstwo nie było głoszone na próźno, ono jest Słowem Bożym.
94
Ta pani... Miejcie pochylone wasze głowy. Ona nadal podnosi swoją rękę. Ona cierpi z powodu dolegliwości serca. Jest to pani Nance. Jest z Madisonville, Kentucky. To się zgadza. Czy tak, pani? Możesz teraz podnieść swoją głowę. Ty miałaś podniesioną rękę, trzymaj ją nadal podniesioną. To jest prawdą, czy tak? Jeżeli to prawda, podnieś swoją rękę. Widzicie, gdzie my żyjemy, przyjaciele? [Zgromadzeni mówią: „Tak” - wyd.] Ja nie znam tej pani. Nigdy jej nie widziałem. Lecz co to jest? Jest to znak Ewangelii, żebyś ty mogła...
Czy wierzysz, że jestem Jego prorokiem, pani? Czy wierzysz? Tak, my jesteśmy sobie obcy. Ja ciebie nie znam. To nazwisko jest poprawne, czy tak? Jeżeli to, cokolwiek On ci powiedział, było zgodne z prawdą, to pomachaj po prostu swoją ręką słuchaczom, żeby widzieli, że to było poprawne. [Zgromadzeni cieszą się - wyd.]
95
Kto mógł to uczynić? Jezus z Nazaretu. Abyście mogli poznać, że jestem Bożym prorokiem i mówię wam prawdę, bo tak przystoi nam czynić. Niewiasta dotknęła się Jego szaty, a On odwrócił się i powiedział jej, że ma krwotok, i powiedział, że on ustanie.
Pani, siedząca tam obok ciebie ma również dolegliwości serca. To się zgadza. Tak. Ja jej nie znam. Wy wiecie, że nie znam. Rozumiecie? Lecz Bóg ją zna. On zna jej kłopoty, nieprawdaż? Pani Allen, czy wierzysz, że Bóg może cię uzdrowić? [Niewiasta mówi: „Tak” - wyd.] Jeżeli nazywasz się tak i masz takie kłopoty, podnieś swoją rękę. Podnieś swoją rękę, jeżeli to prawda. [Zgromadzeni cieszą się - wyd.]
96
Pani, siedząca tam obok ciebie. Mam na myśli pani Bennett. Wy wszyscy jesteście z tej samej miejscowości. Ona ma kłopoty z nerkami, nie są to dolegliwości serca. Ty wierzysz całym swoim sercem - ty możesz również zostać uzdrowiona. Czy temu wierzysz, pani? Podnieś swoją rękę i powiedz: „Ja to przyjmę.” Możesz więc iść do domu i bądź zdrowa. Jeżeli tylko wierzycie! Wy wszystkie jesteście z południa z Kentucky, z miasta Madisonville.
Całkiem w tyle siedzi kolejna pani, pani Bone. Ona mieszka blisko Madisonville. Nie mieszka bezpośrednio w Madisonville; patrzy się teraz prosto na mnie. A tam jest ten anioł, unosi się wprost nad nią. Ona właśnie mieszka blisko Madisonville. Nazywa się Bone; ma kłopoty z powodu fistuły, ma również astmę i kaszle. Jeżeli to jest prawdą, pomachaj swoją ręką tam i z powrotem, pani. Wierz w Pana Jezusa Chrystusa, idź do domu i bądź zdrowa.
97
Dolegliwości gardła, panie. Czy wierzysz, że Bóg może uzdrowić dolegliwości gardła i uzdrowić cię. Bądź uzdrowiony! Miej wiarę w Boga.
Pani Hopkins, mulatka z Chicago. Ja ciebie nie znam, nigdy w moim życiu ciebie nie widziałem. Lecz czy chcesz zostać uzdrowiona z tej nerwowości, z fistuły. Idź i wierz, a możesz być również zdrową.
Pani Hanes z Columbus, Ohio. Ty wierzysz w Pana Jezusa Chrystusa - możesz iść do domu i być również zdrową.
Jesteśmy na końcu drogi. Czy wierzycie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Przystoi nam wypełnić wszelką sprawiedliwość. On obiecał, że te rzeczy będą się dziać. My jesteśmy tutaj. Czy temu wierzycie? [„Amen” - wyd.]
98
Dobrze, włóżcie swoje ręce na siebie wzajemnie. Pragnę wam zadać pytanie. Czy Jezus obiecał, że te rzeczy będą się dziać w ostatecznych dniach? Powiedzcie: „Amen.” [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] „Jak było w dniach Lota. Sprawy, które Ja czynię, wy także czynić będziecie.” Czy On również powiedział: „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą. Na chorych ręce kłaść będą, a oni wyzdrowieją?” [„Amen.”] Czy jesteś gotowy zająć swoje stanowisko jako wierzący? [„Amen.”] Bowiem tak przystoi nam, abyśmy wypełnili wszelką sprawiedliwość.
Jest to sprawiedliwość Boża, bo kiedy te chusteczki tutaj, na które kładę moje ręce w imieniu Jezusa, dotkną was... Ja wiem, że Duch Święty jest tutaj, ten sam, który był z Pawłem. „Oni brali je od Pawła...” Tak, zostaniecie uzdrowieni, jeżeli temu będziecie po prostu wierzyć.
99
Ja wierzę, że ten sam Duch Święty - że On dzięki Duchowi Świętemu jest tutaj dzisiaj do południa, potwierdzając samego Siebie - to poselstwo (jako Posłaniec) ostatecznego czasu; sam wielki Duch Święty, uosabiający samego Siebie, wchodzący do ludzkiego ciała, czyniący Swoje dzieło.
Stałem tutaj dzisiaj do południa będąc w wielkich trudnościach. Wy wiecie, co spodziewam się usłyszeć, gdy odejdę stąd. Przystoi nam jednak wypełnić wszelką sprawiedliwość.
Bóg położył mi na serce to poselstwo. Teraz wypada ci, jako wierzącemu, abyś temu wierzył. Kiedy macie swoje ręce jedni na drugich - nie będzie wśród nas ani jednej chorej osoby, jeśli tylko będziecie temu wierzyć z całych waszych serc i jesteście gotowi zając swoje stanowisko.
100
Niebiański Ojcze, przynosimy Ci tych słuchaczy - po wygłoszeniu poselstwa. Panie Boże, z pewnością ci ludzie pojmują teraz, że tak przystoi nam czynić. Prorokowi przystoi stać na Słowie. Przystoi to członkowi zboru; przystoi im, żeby tak stali. Przystoi chorym ludziom wierzyć Słowu Jezusa Chrystusa, kiedy On powiedział: „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą. Jeżeli włożą swoje ręce na chorych, to oni wyzdrowieją.”
Miałem zamiar wywołać kolejkę modlitwy, Panie. Lecz ta wiadomość, która mi właśnie była przekazana telefonicznie, wstrząsnęła mną, Ojcze. O Boże, Twoje Słowo mówi: „Przystoi nam wypełnić wszelką sprawiedliwość.” Więc daruj tego każdemu poszczególnemu.
101
Duch Święty jest tutaj udowadniając, że On jest wśród nas. Niech teraz moc Boża, niech świadectwo Ducha Świętego wejdzie do serc tych ludzi w tej chwili, dając im taką pewność, jaką miał Daniel, jaką miał Noe, jaką miał Enoch, jaką miał Jan, jaką miał Piotr, jaką miał Paweł, i jaką miał Jezus, jaką miał Abraham, jaką mieli wszyscy pozostali, Panie. Przystoi nam tak postępować w tym czasie, gdy Boska uzdrawiająca moc jest wylana, dzieją się znaki i cuda, wielkie obudzenie przyszło między ludzi, Duch Święty zstąpił pomiędzy ludzi. Oni krzyczeli, mówili językami, prorokowali, działały wielkie dary, były cuda i znamiona. Anioł tego poselstwa, anioł tego wieku zjawił się nam w postaci Ducha Świętego i On przynosi nam poselstwo. Widzimy, że ono się wypełnia. Widzimy, że On bierze nasze ciała i przemienia nas z śmiertelnych ludzkich istot na agentów Bożych, abyśmy wypowiadali wielkie tajemnicze znaki i cuda. Gdy widzimy te rzeczy, przystoi nam wypełnić wszelką sprawiedliwość.
102
My wiemy, że Abraham spojrzał wstecz na Lota, to znaczy Daniel mógł spojrzeć na Abrahama, potem Jan mógł spojrzeć na Daniela, o Boże, potem Piotr i Jan mogli spojrzeć na Jezusa. I kiedy my możemy spojrzeć na nich i dzisiaj widzimy te same rezultaty między nami, to przystoi nam wypełnić wszelką sprawiedliwość.
Niech moc Jezusa Chrystusa napełni ten budynek Bożą wiarą i uzdrowi każdą osobę będącą tutaj z każdej dolegliwości i z każdej choroby Panie. A jako Twój sługa wyzywam tego diabła, który nacierał na mnie całe dopołudnie i próbował zmusić mnie do odejścia spoza kazalnicy! Z łaski Bożej pozostałem tutaj.
103
Wszyscy biedni, chorzy i cierpiący śmiertelnicy Boży - wyjdź z nich, szatanie, ty diable! Rzucam ci wyzwanie w imieniu Jezusa Chrystusa, żyjącego Boga, żebyś wyszedł z tych ludzi i nie dręczył ich więcej, bo oni stoją jak Hebrajscy młodzieńcy w godzinie doświadczenia, aby zajęli swoje stanowisko i zostali uzdrowieni od tej godziny. W imieniu Jezusa Chrystusa rzucam wyzwanie chorobom i diabłom w tym zgromadzeniu, które przyszły, by uczynić chorymi tych ludzi: wyjdźcie z nich!
104
Kiedy mamy skłonione nasze głowy i nasze serca ku Bogu, będę śpiewał pewną pieśń. Spróbuję ją zaśpiewać z pomocą was i z pomocą Bożą. „Moja wiara spogląda ku Tobie.” Ja nie chcę, abyście wątpili, ani trochę, lecz pragnę, abyście teraz wierzyli. Tak przystoi nam czynić. Ilu chrześcijan jest tutaj? Podnieście wasze ręce i powiedzcie: „Amen.” [„Amen!”] Ilu z was włożyło swoje ręce na innych? Powiedzcie: „Amen.” [„Amen!”] Więc przystoi nam wypełnić wszelką sprawiedliwość.
Moja wiara spogląda ku Tobie,
Baranku z Golgoty, Boży Zbawco;
Wysłuchaj mnie teraz, gdy się modlę,
Zabierz wszystkie moje grzechy (grzech to „niewiara”)
O, pozwól mi od dzisiejszego dnia być całkiem Twoim!
Kiedy kroczę ciemnym labiryntem życia
A smutki roztaczają się koło mnie
(Boże, bądź moim Przewodnikiem teraz!)
Bądź Ty moim Przewodnikiem.
Rozkaż ciemności, niech zmieni się w dzień
Obetrzyj wszelkie łzy smutku
Nie pozwól mi nigdy odejść od Ciebie.
105
Miejmy pochylone nasze głowy. Jeśli moja droga stara matka odeszła, gdy głosiłem; niech mój głos odbija się echem w tych wielkich kanionach niebios.
Gdy mówiła ze mną niedawno, powiedziała: „Billy, ty troszczyłeś się o pokarm dla mnie. Ty płaciłeś moje rachunki i moje opłaty za prąd, dawałeś mi coś do zjedzenia.” Dalej mówiła: „Kochany, kiedy byłeś małym chłopcem, ja wychodziłam na dwór w złej pogodzie i narąbałam drewna, i zapaliłam ogień, aby ci było ciepło. I gotowałam dla ciebie pokarm z tego, co mieliśmy w domu do gotowania.” Widzę ją, leżącą tam, i te stare, słabe ręce, które prały moje brudne odzienie. Człowiek stoi bezradny; nie mógłbym nic uczynić.
106
Powiedziałem: „Mamo, poruczam twoją sprawiedliwą duszę do rąk żyjącego Boga.”
Jeśli odeszła, to odtąd jej nie mamy. Opuściła wszystkich pozostałych. Pozostali tylko moi bracia. To poselstwo tutaj za kazalnicą było bardzo ważne. Jeżeli ona odeszła, Boże, daj odpocznienie jej duszy. Jeżeli jest jeszcze między nami i z nami aż do dzisiejszego wieczora, to ja z Bożej łaski będę tutaj za kazalnicą, by wypełnić mój obowiązek, bo przystoi mi wypełnić wszelką sprawiedliwość. I ja to stwierdzę.
Teraz przekażę usługę bratu Neville, mojemu błogosławionemu współpracownikowi, pastorowi, bratu Neville.