Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi

Jeffersonville, Indiana, USA

61-0903

1
Nie spodziewałem się tego tak samo jak wy. Przyszedłem… Muszę się przyznać, że odegrałem tę część trochę jak hipokryta. Przyszedłem odrobinę później. Powiedziałem: „Brat Neville będzie już głosił, kiedy tu dotrę, więc nie powie mi ani słowa. Będzie głosił dalej”.
Kiedy dotarłem do drzwi, Billy powiedział mi, powiedział: „Brat Neville już głosi. Jesteś w sam raz”.
A ja powiedziałem: „Świetnie”.
Wszedłem do środka, a on powiedział: „Nawet jeszcze nie zacząłem głosić; po prostu czekałem”.
Więc pomyślałem: „Cóż, być może mógłbym…”. Wiem, że on… jak to jest głosić dwa czy trzy razy dziennie. Jest to wyczerpujące. (Wiadomo.) Szczególnie jak się jest tak młodym jak my, wiecie. A młodzi ludzie, oni nie sięgają daleko w przyszłość. Więc jesteśmy razem jako bracia i idziemy ramię w ramię, w zgodności serc i poglądów, co pozwala nam wspólnie pracować dla Królestwa Bożego.
Lubimy przebywać razem z wami. Jest to takie doniosłe. Prosiłem więc Pana, aby dał mi jakiś krótki tekst czy coś innego, coś, od czego mógłbym rozpocząć. Nie co ja miałbym do powiedzenia, ale coś, od czego moglibyśmy rozpocząć, a potem to już tak, jak On poprowadzi nas…
2
To prawda, że jesteśmy… Planuję rozpocząć sześciodniowy cykl zgromadzeń w Fairbanks na Alasce, piętnastego, początek piętnastego. Ale nie sądzę, abym był w stanie dotrzeć tam w tym czasie, ponieważ mam inny umówiony termin wyjazdu do Kolumbii Brytyjskiej. Więc nie sądzę, abym był w stanie dotrzeć tam w tym czasie… Ma to być zorganizowane przez zgromadzenie Biznesmenów, Chrześcijańskich Biznesmenów.
Oczywiście proszę i pragnę waszych modlitw dotyczących tych nadchodzących zgromadzeń, do których staramy się przygotować już teraz. A kilka dni temu miałem zaproszenie na coś, co - jak dla mnie - zabrzmiało miło. I nie wiem, czy w tym jest Pan czy też nie. Muszę zaczekać i to sprawdzić.
Biznesmeni chcieli, abym przyjechał w styczniu do Phoenix i obszedł wszystkie kościoły, jakie są w Phoenix, w jeden wieczór, a potem odbyłaby się konferencja. Brzmi to dla mnie interesująco, ponieważ byłaby to dla mnie okazja do tego, by przemawiać do kościołów i wszystkich usługujących.
3
Zwykle ludzie myślą, że kiedy… o mnie, że skoro ja tak bardzo obsztorcowuję organizacje, to jestem przeciwko ludziom, którzy są w tych organizacjach. Nie jestem, bynajmniej. Jestem za tymi ludźmi.
To jest tak, jakbym widział człowieka płynącego rzeką w łódce pełnej dziur. I wiedziałbym o tym, i wiedziałbym, że ta łódka w żadnym wypadku nie będzie w stanie płynąć tym szybkim nurtem. Krzyczałbym i ganił tę łódkę z całych sił. Ale nie człowieka w tej łódce.
Ganię łódkę. Wiem, że łódka nie może tego zrobić. I wiem, że organizacja nie może tego zrobić. Ale wiem, że ten człowiek w niej może to zrobić, jeśli wystąpi z niej. Rozumiecie?
4
Ale to jest tak, jakby ktoś miał stary samochód i wjechał nim na górę, a ja wiedziałbym, że zjeżdżając z niej nie będzie miał hamulców. Nie byłbym przeciwko temu człowiekowi i nie krzyczałbym na niego. To nie on, to samochód, w którym on jest. On mógłby się poranić. I tak samo jest z organizacjami. Myślę, że ludzie trzymają się tych organizacji, tak jakby to był sam Bóg, i opuszczają Słowo Boże, aby trzymać się organizacji.
Kiedy ktoś tak robi, to obawiam się, że popełnia życiowy błąd. I nie jest tak, że mam coś przeciwko jakiemuś człowiekowi, ale chodzi o tę łódkę, w której on płynie (rozumiecie?), jestem pewien, że on nie osiągnie [celu - tł.] w niej.
Organizacja nie dokona tego, ale Chrystus - tak. Tak więc trzeba jak najszybciej wyjść z tej przeciekającej łódki organizacjonizmu i przesiąść się na bezpieczny Statek Syjonu, ten stary Statek, który jeszcze nigdy nie zawiódł, podążający zgodnie z planem do kraju - Chrystusa. I to jest… sądzę, że daje mi to okazję, by przemówić do tych ludzi.
5
Otóż, przypuszczam, że dziś wieczór jest komunia. Słyszałem, że odbył się chrzest i że ma być jeszcze coś. Chciałbym być na komunii. Ominęła mnie ostatnimi czasy, nie było mnie tu. Ominąłem ją. A wiem, że to jest pierwsza niedziela, więc poczyniłem starania, by tu być i uczestniczyć w komunii w ten wieczór.
Gdyż przekonany jestem, że powinnością każdego chrześcijanina jest przyjmować komunię. W Biblii jest powiedziane: „Jeśli nie przyjmiesz tego, nie będziesz miał działu ze mną”. I wierzę, że jest to jest czas próby dla chrześcijan. Jeśli nie będziemy jej przyjmować, to nie będziemy mieć działu z Nim. A jeśli przyjmujemy ją niegodnie, wówczas jesteśmy winni ciała i śmierci Chrystusa.
Więc to sprawia, że chrześcijanin ustawicznie modli się, więc kiedy przychodzi do komunii, powinniśmy przychodzić z uszanowaniem, z powagą, z uświęceniem, idąc i wyznając to wszystko, co nie było właściwe, modląc się jeden o drugiego. Nie tylko to, ale powinniśmy odczuwać… Jeśli pomiędzy nami jest jakiś brat lub jakaś siostra, a my odczuwamy, że ten ktoś jakby trochę zszedł z linii, to nasze serca powinny płonąć z uwagi na tę osobę w czasie komunijnego wieczoru, szczególnie, kiedy widzimy, że oni są w stanie przyjść i przyjąć komunię i nie będą potępieni wraz z tym światem, ponieważ są naszymi braćmi i siostrami.
6
Otóż, przez ostatnich kilka tygodni, dwa czy trzy, dwa tygodnie i nadchodzący trzeci, nie przemawiałem zbyt często. Po prostu odpoczywałem. Gdyż jest to pora mojego odpoczynku przed dużym „wypadem”.
Słuchałem przemowy brata Neville o tych prognozach pomiędzy politykami i ludźmi, którzy naprawdę nie mają zrozumienia rzeczy, o zbliżającej się wojnie atomowej… potrwa od grudnia do stycznia. No, mają rację. Wystarczy, że ją wypowiedzą, rozpoczną, a potem parę bomb i po sprawie.
Więc nasze państwo nie jest w stanie przetrwać wojny atomowej. Nie jesteśmy w stanie. Ale to nie trwoży chrześcijanina, czy też nie powinno trwożyć chrześcijanina. Powinniśmy być gotowi w każdej minucie, oczekując na przyjście naszego Pana.
7
I och, wielokrotnie widzi się jak… To nie jest nagrywane, to jest dla nas, tutejszych. Nie ma [z tego - tł.] żadnych taśm, więc nie trzeba zważać na to, co się mówi, nie tak, kiedy idzie to do innych itd. Jest to dla swoich.
Powiem wam, co robiłem. Byłem na polowaniu na wiewiórki. Ale wybrałem trochę źle, było tam mało wiewiórek. A teraz planuję wyjazd na Alaskę, polować na „owce”.
I być może niektóre osoby mogły… Jest dużo ludzi, nie można o tym mówić na taśmach czy coś, ponieważ jest dużo ludzi, którzy w ogóle nie uznają polowania. Ale jak wielokrotnie zauważyłem, to są ci, którzy nie uznają polowania, ale kiedy przynoszą im kawałek mięsa [na talerzu - tł.], to są bardzo zadowoleni. Widzicie?
8
I tak jak pewna pani nie tak dawno powiedziała mi. Powiedziała: „Bracie Branham, nie powiesz mi, że zamierzasz polować na zające?”.
Powiedziałem: „Tak, proszę pani”. Otóż, nie mówię o tej kosztownej duszy. Ona już odeszła.
I ona powiedziała: „To jest takie bezsensowne. Nie powinieneś strzelać do tych zajęcy”. Ale potem nie… sezon się jeszcze nie skończył jak ta sama pani powiedziała: „Nie przyniósłbyś mi kilka tych zajęcy”. Powiedziała: „Są wyśmienite!”.
Powiedziałem: „Cóż, uważam, że jest to coś, co ja nazywam kulturą”.
A ktoś powiedział: „Co masz na myśli?”.
Powiedziałem: „Ta pani ma kulturę”. Powiedziałem: „Kulturalny to taki, który nie ma na tyle silnych nerwów, aby zabić zająca, ale może go jeść, jak inny go zabije”. Więc sądzę, że jest to coś, co nazywa się kulturą.
9
Och, jestem… Ja nie… Jestem ekologiem. Nie uznaję zabijania dla samego zabijania. Uczę moich chłopców, tych, którzy polują ze mną, aby nigdy nie mierzyli do czegoś, czego by potem nie zjedli. Widzicie? Niech sobie żyje. Nie należy strzelać do ptaka jak do tarczy. Widzicie, to nie o to chodzi. Robić sobie z niego tarczę? Namierzyć go i w niego strzelać.
Można jeść dziczyznę, po to została nam dana. Ale marnować ją to jak marnować cokolwiek innego. To nie jest właściwe - strzelać do zwierząt jak do tarczy.
10
A kiedy wybieram się w góry, przyjaciele, to nie tak bardzo chodzi mi, by iść na polowanie. Idę tam, by być sam na sam z Bogiem. Niektórzy z was to zauważyli, moim największym przeżyciem, jakie miałem w czasie polowania było to, kiedy spotkałem Boga. Spośród wszystkich moich przeżyć, które miałem, nie było takiego, jakie miałem któregoś ranka właśnie tu, w czasie polowania na wiewiórki.
Widziałem wiele rzeczy w swoim życiu, znaków i cudów itd. Ale to uderzyło mnie najmocniej, jak nigdy dotąd.
Wyobraźcie sobie, jest świt, pada deszcz, niebo całkowicie zachmurzone, a ja widzę przed sobą coś, co przypomina czaszę znajdującą się na wzgórzu, trzy tęcze wznoszące się coraz wyżej. Jest to tak paraliżujące, że z trudem można cokolwiek powiedzieć. Przybliżam się do tego i słyszę, jak On mówi i potwierdza to samo poselstwo, które jest głoszone - że jest prawdą. Widzicie?
11
Zostało powiedziane: „Jezus Nowego Testamentu jest Jechową Starego. On tylko zmienił Swoją zasłonę”. Ja to sprawdziłem, stwierdziłem, że to samo słowo, gdzie On zmienia Swe oblicze w języku greckim oznacza zmianę Jego maski, dokładnie nie Jego „zasłony”, ale „maski”. Doszło do tego, że On przemienił się. Rozumiecie? To znaczy, że zmienił Swój sposób. On był Bogiem-Jahwe. I Bóg-Jahwe zmienił się z Ducha w Człowieka. On jest tym samym Jahwe-Bogiem, który był Ojcem, a to jest Syn, będący tą samą Osobą.
I jak… Wtedy dał mi On coś, abym powiedział. Jeśli Pan pozwoli, zamierzam udać się pod to samo drzewo z rana, za dnia.
I jestem… Mam nadzieję, że On pojawi się mi się jeszcze raz. Powinienem… mam nadzieję, że zechce to zrobić, więc będę wiedział, co mam robić. Mam w swym sercu brzemię o ludzi. Kiedy widzę, jak ta godzina się przybliża, a wiem, że ludzie nie są gotowi, dużo moich umiłowanych, to nie wiem, co robić czy też mówić. I zamierzam iść w góry, aby zobaczyć, co On mi powie.
12
Więc bądźcie w modlitwie za mnie. W takim razie jutro po południu albo w środę rano wyjeżdżam. Brat z tutejszego kościoła i ja wyjeżdżamy do Kolumbii Brytyjskiej. I zamierzam wyjechać z grupą usługujących z [kościoła - tł.] zielonoświątkowego, którzy sponsorują tę podróż; to nie kosztuje mnie ani grosza. I oni sponsorują tę podróż i mają przewodnika, i tym przewodnikiem jest brat zielonoświątkowy napełniony Duchem Świętym.
Następnie, mam kilkoro ludzi do ochrzczenia w Imieniu naszego Pana Jezusa Chrystusa, kilku traperów i te sprawy, w czasie, gdy tam będę, traperów norweskich i tak dalej. Ci… Dzięki tym taśmom, które rozeszły się na zewnątrz, ujrzeli Światło i pragną, abym ochrzcił ich w Imieniu Jezusa Chrystusa.
I mam spotkać się wieczorem w przyszłą sobotę z przewodniczącym Ministerial Association of British Columbia w Pine Lodge w Dawson Creek w Kolumbii Brytyjskiej. I on poluje i ma pragnienie ochrzcić się w Imieniu Jezusa Chrystusa.
Tak więc widzicie, tu nie chodzi tylko o polowanie, przyjaciele. Pragnę ochrzcić tego przewodnika i wszystkich kaznodziei, którzy jadą ze mną w tym czasie, w Imieniu Jezusa Chrystusa. Więc módlcie się za mnie. Tak? Ja wiem, że to jest prawda. Sprawia to w moim sercu jeszcze większy głód i pragnienie, aby widzieć Boga.
13
Otóż, nim przybliżymy się do Słowa, a nie chciałbym zająć wam zbyt dużo czasu, po prostu [chciałbym - tł.] nauczać przez chwilę na podstawie wybranego fragmentu z Pisma, byśmy mogli dojść do tego momentu, w którym stwierdzimy, że możemy przejść do modlenia się i… Sądzę, że ktoś stoi i… Jestem… Wybaczcie mi. Czy ktoś, kto stoi bliżej, nie mógłby mi powiedzieć, co powiedział ten brat? Żeby dedykować jego dziecko? Oczywiście, mój bracie. Tak. Przynieś swoje dziecko od razu. Z radością to zrobimy.
A więc, ja w to wierzę. Otóż, chciałbym to wyjaśnić ludziom, nim przejdziemy do… Czy jest brat Arnold? Teddy? Dobrze. Zechciej zagrać nam na pianinie.
14
Otóż, wielu ludzi pokrapia swoje małe dzieci. Nazywa się to chrztem niemowląt. Otóż, jeśli wasz kościół tak robi, to nie ma sprawy. Ale widzicie, jeśli tak właśnie się dzieje, to jest to tylko zwyczaj kościelny, ponieważ nie ma tego w Piśmie. W Piśmie nie zaleca się chrzczenia czy też pokrapiania… W Piśmie nie zaleca się jakiegokolwiek pokrapiania. W Biblii nikt nigdy nie był pokropiony. . Oni byli… Wszyscy byli ochrzczeni przez zanurzenie w Imieniu Jezusa Chrystusa.
Ale dzieci w Biblii były przynoszone i dedykowane Panu. Przynoszono małe dzieci i dedykowano je Panu, oddając je w ramiona Pana Jezusa.
15
Dobrze, siostro. Przynieś swoje maleństwo. A jeśli są jeszcze inni mający swe maleństwa i chcieliby je dedykować, to będziemy z tego bardzo radzi i dokonamy dedykacji naszych niemowląt.
Otóż, Jezus w Piśmie… Otóż, w tutejszym kościele mamy wymieszane wszystkiego rodzaju organizacje, niektórzy to protestanci, niektórzy - katolicy, a nawet przychodzą tu do nas Żydzi, to znaczy - ortodoksyjni Żydzi. Z tego powodu właśnie nazywamy samych siebie międzywyznaniowymi.
A więc, abyście to zrozumieli, staramy się w tutejszym kościele być kościołem opierającym się na Biblii, „stojącym” na Biblii. Jak jest powiedziane w Biblii, dokładnie w taki sposób staramy się postępować.
16
Otóż, pierwszy kościół - i wszyscy chrześcijanie i wy, usługujący, przyznacie - że jest to historia pierwszego kościoła. Wszyscy o tym wiemy. Dokładnie to miało miejsce.
Rozmawiałem z pewnym księdzem, księdzem katolickim, który mieszka tu po drodze, ostatnio. I on powiedział: „Panie Branham” - powiedział - „czy ty jesteś niekatolikiem czy protestantem?”.
Powiedziałem: „Protestantem”.
Powiedział: „Zatem protestujesz przeciwko nam”.
Powiedziałem: „Nie, proszę pana. Ja nie protestuję - nie protestuję przeciwko ludziom; chodzi o kościół, naukę kościelną”.
Powiedział: „Czy ty… Zatem nazywasz samego siebie baptystą albo prezbiterianinem?”.
Powiedziałem: „Nie, proszę pana, jestem po prostu chrześcijaninem”.
I on powiedział: „Dobrze, na czym opierasz podstawę swojej nauki? Aby być chrześcijaninem, musisz mieć jakąś podstawową formę nauki”.
Powiedziałem: „To prawda”. Powiedziałem: „Jest nią Biblia”.
„Dobrze” - powiedział - „to jest historia kościoła katolickiego”.
A ja powiedziałem: „Dobrze, czy… Apostołowie byli katolikami?”.
Powiedział: „Tak, oczywiście”.
Powiedziałem: „W porządku. Przyjmuję, że to jest prawda”. On… Powiedziałem: „Wobec tego dlaczego wy również nie stoicie na Piśmie?”.
Powiedział: „Widzisz, Chrystus dał Kościołowi moc, aby zmieniał Pismo w dowolnym czasie, jak tylko chce”.
„Dobrze” - powiedziałem - „zatem zaczęliście zmieniać i dzisiaj macie to, co macie?”.
Powiedział: „Tak, proszę pana”.
Powiedziałem: „Wobec tego chciałem o coś spytać: Zatem Chrystus musi być z tego niezadowolony, ponieważ na pierwszy Kościół On wylał Ducha Świętego. Oni uzdrawiali chorych, wzbudzali umarłych, wyrzucali diabły i dokonywali wielkich i potężnych cudów, pod nauką pierwszego katolickiego kościoła, a tego nie widać w kościele katolickim po zmianie nauki”.
17
Otóż, wróćmy się i bądźmy oryginalnymi katolikami. Wróćmy się i bądźmy tacy, jak ci opisani w Biblii. Chodził z nimi Chrystus. I to jest ten powód, przyjaciele, dla którego staramy się (nie potępiając żadnego kościoła ani ludzi w tych kościołach), ale staramy się trwać przy tym, co jest powiedziane w Biblii.
Otóż, w Biblii nie ma nic o tym, aby jakieś dziecko zostało ochrzczone. Nigdzie w Biblii nie ma, aby jakieś dziecko zostało pokropione. Ale oto, gdzie… W Biblii jest powiedziane: „Oni przynosili małe dzieci do Jezusa, aby On mógł położyć Swe ręce na nie i je pobłogosławić”. I On powiedział: „Pozwólcie małym dzieciom przychodzić do Mnie, nie wzbraniajcie im, albowiem takie jest Królestwo Boże”. Otóż, jest to dokładnie prawda.
Otóż, zatem, przynosimy te małe dzieci i ofiarowujemy je, z rąk matki albo ojca, naszemu niebieskiemu Ojcu i dajemy je na poświęcenie.
18
Otóż, w zupełnej szczerości, moje dzieci, a mam jeszcze dwoje, jak dotąd, nieochrzczonych, ponieważ one były dedykowane. Mam dziecko w chwale, które było dedykowane, nieochrzczone, ponieważ chrzest jest na odpuszczenie grzechów (rozumiecie?), aby pokazać, że się pokutowało. Dziecko nie zrobiło nic, z czego musiałoby pokutować. Jest dzieckiem, które przyszło tu na ten świat. Z przyjściem tu nie wiąże się żadna moc, zobaczcie, i ono nie ma grzechu.
Kiedy Chrystus umarł na krzyżu, On umarł, aby zabrać grzech tego świata. Dopóki to dziecko nie uczyni czegoś, za co miałoby pokutować, Krew Jezusa Chrystusa dokonuje pojednania. Ale teraz, matka i ojciec, rodzice, maja prawo przynieść to dziecko i ofiarować je z powrotem Bogu; dziecko, które zostało dane im przez Boga.
19
Anna w świątyni. Ona obiecała. Była bezpłodna. Była stara. Nie miała dzieci. Modliła się tak szczerze u ołtarza, że aż wyszedł kapłan i posądził ją o to, że jest pijana. Ona wołała i płakała przy ołtarzu, do Boga, aby dał jej dziecko. I ona powiedziała: „Boże, jeśli dasz mi dziecko, to przyniosę je z powrotem na to miejsce i daruję je Tobie”.
Matki, tak właśnie otrzymujecie swoje dzieci. Bóg daje wam dzieci. Tak samo jak dał dziecko Annie. A więc, przynosicie swoje dzieci z powrotem do świątyni dziś wieczór, tak jak Anna uczyniła z małym Samuelem, aby - na usługę ofiarowania.
Otóż, poświęcamy i dajemy wasze dziecko przez modlitwę z powrotem Bogu, który je wam dał. I modlę się, aby ci mali chłopcy i te małe dziewczynki, znajdujący się tu dziś wieczór, stali się prorokami i prorokiniami, tak jak Samuel był w dawnych czasach dla Pana, abyście dali je z powrotem.
20
Otóż, gdyby widownia zechciała teraz skłonić głowy na chwilę. Najukochańszy i łaskawy Boże, przybliżamy się do Twojego tronu łaski i miłosierdzia tej godziny, dla generacji, która przyjdzie po naszym odejściu. Ci malcy, którzy znajdują się w… są trzymani - trzymani - trzymani w ramionach matek i ojców, są nasieniem jutrzejszej rasy. Aby być pewnym, że będą mieli dobry start, ich matki i ojcowie przynieśli tych malców tutaj do dedykacji, aby powierzyć ich małe życia żywemu Bogu.
Ojcze, pastor i ja wyszliśmy tu naprzód i ofiarowujemy te dzieci Tobie w modlitwie dedykacyjnej. Pobłogosław je, Ojcze. Modlimy się, abyś pobłogosławił je, aby stały się Twoimi małymi sługami. Oby żyły długo szczęśliwym życiem tutaj na ziemi i zobaczyły Przyjście Pana Jezusa. Nie tylko to, oby żyły długim, zdrowym, szczęśliwym życiem i były Twoimi sługami.
21
Obyś pokierował nimi. Oby wyrośli z tych dzieci kaznodzieje, śpiewacy, ewangeliści, misjonarze jutra, jeśli jakieś jutro jeszcze będzie. Spraw to, Panie. Dedykujemy je Tobie, to najlepsze, co wiemy, zgodnie z Twoim Pismem, które nam zostawiłeś, świętym Słowem, o którym jest napisane w ostatniej księdze Biblii: „Jeżeli ktoś ujmie jedno Słowo z tego, albo doda jedno słowo do tego, ujmie mu Bóg z jego Księgi Życia”.
Uświadamiamy sobie zatem, że ta Biblia jest nienaruszalnym Słowem Bożym. I nie możemy dodawać niczego do niej, ani niczego z niej ujmować, zatem, Panie, zostawiamy ją taką, jaką Ty nam ją dałeś i nauczamy z niej i staramy się żyć nią dzięki Twojej łasce.
Otóż, kiedy poświęcamy te dzieci, tak jak przynoszono je do Jezusa w dniach minionych, gdyby był On tu na ziemi dziś wieczór w fizycznej postaci, to te matki i ci ojcowie rzuciliby się do Jego stóp, przynosząc swoje maleństwa, a On kładłby ręce na nie i je błogosławił. Dziś wieczór Ty siedzisz po prawej ręce majestatu na wysokościach, Panie Jezu. A my pozostajemy tu jako Twoi słudzy. Będziemy kłaść nasze ręce na nie w modlitwie do Ciebie, abyś wziął ich małe życia i użył ich dla Swojej chwały. W Imieniu Jezusa Chrystusa, prosimy o to. Amen.
22
[Brat Branham modli się kolejno za dzieci, oddalając się coraz bardziej od mikrofonu, zatem część nagrania jest niewyraźna - wyd.]
„Przynoście je”. Jak mu na imię? Jan? Nazwisko? [Meyers] To jest mały Jan Meyers, o to maleństwo wszyscy modliliśmy się nie tak dawno. I jest tutaj z nami dziś wieczór. Skłońmy nasze głowy.
Panie Jezu, kiedy Twój pastor i ja stoimy tu razem w Twoim imieniu, przynosząc w ramionach jego matki to małe niemowlę, wraz z przyglądającym się temu ojcem, z wielkimi nadziejami wobec tego maleństwa, co do nadchodzących dni… Ja teraz powierzam tego malutkiego Jasia Meyersa Tobie, Panie, dla Twojej usługi. W Imieniu Jezusa Chrystusa, dedykujemy go Bogu. Amen. Niech was Bóg błogosławi. Niech Bóg błogosławi to maleństwo…?…
Sądzę, że byłaś tutaj z tą małą dwa albo trzy razy, ale nie wiedziałem o tym. Jak jej na imię? Elżbieta Collins…?… Znam z widzenia, ale… Mała Ela Collins pojawiła się na naszej drodze. Niebieski Ojcze, uczyń ją kolejnym małym barankiem, uczyń ją Swoim sługą, Panie. Pobłogosław ją, pobłogosław jej ojca i matkę w ich - w ich domu. I oby ona żyła dla chwały Bożej. Spraw to, Panie. Oddajemy Ci małą Elę Collins i dedykujemy jej życie. W Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Niech was Bóg błogosławi…?… W porządku.
23
Jesteś? Jak jej na imię? Yvonne [Iwona - tł.] Gail? To jest…?… To jest mała Yvonne Gail McFaden. Matka i inni przyszli do tego kościoła i otrzymali Ducha Świętego i chrzest. Skłońmy nasze głowy.
Nasz niebieski Ojcze, podziwiamy odwagę tej młodej matki i ojca, że wstąpiła na tę drogę, która obrała, i zanotowała już pewien postęp. I jak Ty pobłogosławiłeś te młode czułe serca. Powierzamy Ci to ich ukochane dzieciątko, abyś pobłogosławił jej malutkie życie, Panie, i oby ona stała się Twoim sługą. Pobłogosław jej ojca i matkę, i oby ona zawsze wychowywała się w chrześcijańskim domu w karności dla Boga. Oddajemy ją Tobie w Imieniu Jezusa Chrystusa w poświęceniu. Niech Bóg was błogosławi…?… Dziękuję. Niech Bóg was błogosławi.
24
Jak się masz, dziewczynko…?… Zechcesz podejść tu na chwilę?...?… Właśnie tu podchodzi…?… Jak jej na imię?...?… Może pozwoli mi podnieść ją. Jest słodką, małą dziewczynką. Skłońmy nasze głowy.
Niebieski Ojcze, powierzam Ci teraz to ukochane niemowlę u stóp matki. I modlimy się, niebieski Ojcze, abyś pobłogosławił ją i uczynił jej życie pomocnym w Twoim…?… Pobłogosław jej ojca i matkę, i oby to dziecko wychowywało się w chrześcijańskim domu w karności dla Boga. Kładziemy nasze ręce na nią i poświęcamy ją Tobie, jej młode życie, do usługi dla Ciebie. W Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Niech Bóg pobłogosławi cię, kochanie. Niech Bóg was błogosławi…?…
25
Podejdziecie? Jak mu na imię? Jan…?… malutki brat…?…Skłońmy głowy.
Nasz niebieski Ojcze, kiedy oddajemy Ci to ukochane maleństwo, jeszcze zbyt młode, Panie, aby wiedzieć, dokąd zmierza, ale Ty wiesz wszystko. Modlimy się, abyś pobłogosławił jego małe życie, Panie. Pobłogosław jego dom. I, Panie, oby ten malec żył dla chwały Bożej dobrym i długim, szczęśliwym życiem, jeśli to możliwe, aby ujrzał Przyjście Pana Jezusa. Spraw to, Panie. Dedykujemy go Tobie dla Twojej usługi w Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen…?… idźcie do domu…
Otóż, spójrzcie, matka przygląda się mu bardzo uważnie, powiedziano mi…?… Mały William…?… To jest oczywiście ukochany malec, rozpromieniony, młodziutki malec. Skłońmy nasze głowy.
Panie Jezu, powierzamy Ci…?… dla Twojej usługi, matka i ojciec przynieśli go, Panie, aby on podobał się Tobie dla chwały Bożej. Otóż, w takiej sytuacji Pan Jezus, w dniach, które przeminęły, kładłby ręce na takie małe szkraby jak ten i błogosławił je. Nasze ręce to skromna reprezentacja Jego, ale prosimy w Jego Imieniu i powierzamy to niemowlę Tobie do służebnego życia. W Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Niech was Bóg błogosławi.
26
Czy jesteś ojcem tego maleństwa? Podejdź tu kochana, jak ci na imię? Suzy ma na imię? Sądzę, że powiedziałem…?… Mała Suzy Bates. Skłońmy nasze głowy. Nasz niebieski Ojcze, to jasnookie maleństwo, nie wiedzące, co czeka ją w jej przyszłej drodze, nikt z nas nie wie. Ale ojciec i matka chcą ją postawić na prostej i pewnej drodze, to piękne malutkie „narzędzie”, na które szatan chciałby rzucić się, ale oni przynoszą ją, by szatan był z dala od niego. Kieruj jej małym życiem, Panie, do służby dla Ciebie. W Imieniu Jezusa Chrystusa, prosimy o to. Amen. Nie Bóg was błogosławi…?… Zaśpiewajmy ten refren…?…
Przynoście je, przynoście je,
Przynoście je z pól grzechu;
Przynoście je, przynoście je,
Przynoście te maleństwa do Jezusa.
Och, jak… Jak tu nie miłować dzieci? Jeśli ludzie nie miłują małych dzieci, to coś jest nie tak. Jezus powiedział: „Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa”. Nikt… Jakiś ojciec miał dwie dziewczynki tam z tyłu, mimo to chciał je przynieść. Powiedziałem mu: „Przynieś je od razu”. Rozumiecie?
27
Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci. Wiecie co? Moglibyście zranić ich dziecięce uczucia. I tata i mama wiedzą, że wiele razy, kiedy one coś przeskrobią, dostają klapsa, a już po dwóch minutach wyciągają do was swoje małe ramionka i o wszystkim zapominają. I takim trzeba być. Nie ważne, co się dzieje, musimy umieć wybaczyć i być miłym jeden dla drugiego, i - i - i być jak te małe dzieci, próbując wybaczyć i zapomnieć, tak jak one. Tacy własnie powinniśmy być.
A potem, kiedy tak właśnie postępujemy, przybliżamy się do Królestwa Bożego. Sądzę, że te dwie małe dziewczynki są chyba nieśmiałe. Tata i mama muszą przyjść z nimi. Cóż, to jest bardzo fajne. Lubimy coś takiego. Lubimy nieśmiałe dziewczynki.
28
Pierwszy raz widzicie kogoś, kto… Och, to są te małe śpiewaczki, tak? Czy to nie te, które śpiewają? Tak myślałem. Dobrze. Otóż, jak ci na imię? Ruta. Bardzo pięknie. Ruta to bardzo piękne imię. Lubię je, lubię je bardzo. Tak. A jak się nazywasz? Myers, mała Ruta Myers, jedna z naszych małych tutejszych śpiewaczek. To bliźniaczki? Są do siebie bardzo podobne, prawda?
Nasz niebieski Ojcze, przekazujemy Ci tę małą dziewczynkę, o której ojciec i matka powiedzieli, że nie była jeszcze nigdy poświęcona Tobie, aby wierzyła Ci, w usłudze w Królestwie Bożym. Kładziemy ręce na małą Rutę dziś wieczór, małą Rutę Myers, i prosimy, aby moc Wszechmocnego Boga, który dał jej talent do śpiewania, pozwoliła kontynuować jej to i błogosławiła jej w tym, i oby jej życie było poświęcone Tobie przez wszystkie dni naszego życia tu na ziemi. Powierzamy ją Tobie w Imieniu Jezusa Chrystusa…?…
29
Jak ma na imię ta malutka siostrzyczka? Laura? W porządku, malutka Laura. Ojej! Niebieski Ojcze, kładziemy ręce na malutką Laurę, aby również w młodzieńczym wieku miała talent do śpiewania Ewangelii. Pobłogosław talenty w tych dzieciach, Panie. A teraz, ich życie jest poświęcane Tobie przez ich rodziców.
Wkrótce Panie staną się na tyle dorosłe, że będą mogły się ochrzcić. Kiedy zaczną…?… i zaczną uświadamiać sobie, czym jest zło i te sprawy, i zaczną popełniać zło, wtedy będą musiały pokutować i dać się ochrzcić. Dopóki nie nastąpi ten czas, Panie, poświęcamy je Tobie. Obyś wykorzystał ich talenty dla Swojej chwały. Skorzystaj z ich życia, daj im długie i szczęśliwe życie, aby Ci służyły. Dedykujemy tę małą dziewczynkę Tobie, w Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
Niech was Bóg błogosławi. I oby Bóg był z wami. I obyście mieli błogosławieństwo we wszystkim, co robicie. W porządku, bracia.
30
Och, uważam, że one są takie rezolutne. Ja… Moje dziewczyny teraz są już dużo większe, więc musiałbym… Kiedyś nosiłem je na barana. Ale teraz to raczej one mogłyby mnie nosić na barana, są już duże, szczególnie Becky, wielgachna dziewczyna.
Otóż, otwórzmy Słowo Pańskie. Mateusza, rozdział piętnasty… raczej, rozdział piąty. I przeczytajmy fragment, a potem na bazie tego, jeśli Pan pozwoli, wygłoszę krótki tekst, przez około piętnaście, dwadzieścia minut, a potem będziemy mieć komunię, umywanie nóg i usługę chrztu. Potrwa to może do dziewiątej trzydzieści, albo trochę dłużej, zanim się wszystko skończy.
31
Chciałbym zacząć od rozdziału piątego i dwunastego wiersza.
Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali… proroków, którzy byli przed wami.
Wy jesteście solą ziemi; jeśli tedy sól zwietrzeje, czymże ją nasolą? Na nic więcej już się nie przyda, tylko aby była precz wyrzucona i… przez ludzi podeptana.
Wy jesteście światłością świata; nie może się ukryć miasto… położone na górze.
Nie zapalają też świecy i nie stawiają jej pod korcem, lecz na świeczniku, i świeci wszystkim, którzy są w domu.
Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.
Chciałbym zaczerpnąć temat tutaj z tego ostatniego wiersza, z wiersza szesnastego: „Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi”. „Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”.
32
Stwierdzamy, że w Biblii są dwa miejsca, w których dwóch różnych ludzi mówi o usprawiedliwieniu. Jednym z nich jest Paweł, drugim - Piotr, święty Paweł i święty Piotr. I Paweł usprawiedliwia Abrahama przez wiarę. A Piotr usprawiedliwia go przez uczynki.
Piotr powiedział, że on został usprawiedliwiony dzięki swoim uczynkom. Paweł powiedział, że on został usprawiedliwiony dzięki swojej wierze. Otóż, nie ma tu sprzeczności. Oni patrzyli na to z dwóch punktów widzenia. I Paweł mówił o wierze Abrahama; to znaczy, co widział w Abrahamie Bóg. A Piotr mówił o jego uczynkach, które mówiły o jego wierze.
Tak więc jest napisane: „Pokaż mi swoje uczynki bez wiary, a ja pokażę ci swoje uczynki dzięki mojej wierze”. Otóż, Paweł zatem widząc coś, mówił o tym, co widział Bóg. A Piotr mówił o tym, co widzieli ludzie w… Ponieważ jeśli ktoś ma wiarę, to będzie działał, kierując się nią. Jego życie będzie ukazywać ją innym.
33
Więc będę… chciałbym mówić dziś wieczór na ten temat: „Niechaj świeci nasza światłość”. Otóż, przez tych parę minut, nie chcę silić się… by być widzianym, czy słyszanym. To nie byłoby dobre. Ale być może z Bożą pomocą będziemy mogli powiedzieć kilka słów o czymś, co nas identyfikuje, co dopomoże nam wszystkim, byśmy mogli być lepsi i mogli żyć lepszym życiem. Jestem pewien, że jesteśmy tu wszyscy po to, aby dokonać w sobie korekty i zrozumieć, co powinniśmy zrobić, by stać się lepszymi chrześcijanami.
Jednego w życiu pragnę: być lepszym chrześcijaninem niż teraz. I jestem pewien, że jest to wołanie serca każdej duszy, która jest tu dziś wieczór: być lepszym chrześcijaninem.
34
Jakiś czas temu jechałem jakąś drogą, z dość dużą prędkością, i obserwowałem okolicę, jak zwykle, kiedy jadę sam. Taka samotna podróż, kiedy samemu trzeba prowadzić, jest nużąca. Radia nie ma po co włączać, bo oprócz kilku rodzinnych stacji nadających muzykę religijną, wszystkie inne od razu pozbawi was Ducha.
I gdziekolwiek jadę, trochę chyba ze starości, zabieram ze sobą bloczek papieru. I kiedy Pan mi coś objawia, to zapisuję to w nim. I zapisałem nawet to o pocisku w kolbie mojej broni, w lasach. I takie właśnie rzeczy [zapisuję - tł.], aby uchwycić myśl, która akurat przyszła do mnie. Wyciągam kawałek kartki z ubrania czy skądinąd i zapisuję to na niej, czy na czymś innym, byle tę wiadomość zapamiętać.
35
I kiedy jechałem tą drogą, zauważyłem wielką, piękną tablicę reklamową. I zwykle, wiecie, wrzuca się dużo rzeczy na takie tablice. Ale na tej akurat tablicy nie zauważyłem czegoś takiego.
Zazwyczaj przedstawiają one na wpółubrane kobiety czy coś innego, reklamujące pewną markę papierosów, czy - czy whiskey, czy piwo, czy coś; wielkie, rozświetlone tablice reklamowe.
Ale ku mojemu zaskoczeniu, na pierwszy rzut oka, ta przyciągnęła moją uwagę, ponieważ nie była niczym „poplamiona”. Nie było żadnej „plamy” na niej. Aż obejrzałem się, aby przyjrzeć się tej pięknej tablicy. Była ustawiona we właściwym miejscu, zaraz przed zakrętem, nie można było jej nie widzieć. I ku mojemu zaskoczeniu, było na niej tylko jedno słowo: „Głodny?”.
Po prostu „Głodny?”, to wszystko. Dalej pod spodem tablicy zauważyłem tekst zapisany małymi literami: „Trzy mile dalej”. „Głodny? Trzy mile dalej”.
36
Cóż, zacząłem się nad tym zastanawiać. Ci ludzie nie byli za bardzo… Zwykle jeśli ktoś ma restaurację w pobliżu, to stara się przechytrzyć tego drugiego, dając obrazek z wielkimi, skwierczącymy stekami i tak dalej. A kiedy już tam dojedziecie, to zwykle okazuje się, że nie ma tego, co było na reklamie, że była to tylko reklama.
Ale tu chyba mieli inne podejście. A wiemy, że w dniu, w którym dzisiaj żyjemy, płaci się za reklamę. I można stwierdzić, że ci ludzie, którzy osiągają wielkie sukcesy w biznesie, są to wielcy ludzie reklamy.
Pełno tego w telewizji. Wysmarowane są tym tablice reklamowe, wszędzie mamy reklamę produktów. „Zapal jednego, nie kaszl w wagonie” i „Filtr myślącego człowieka i rada dla innego”, czy coś w tym stylu. Pomyślałem…?… jest w „Nasze piwo cię orzeźwi”. I takie tam głupstwa. Taka właśnie jest reklama. I są duże odpisy od podatku za reklamę. I z pewnością się to opłaca.
37
Więc, skoro to się opłaca, to zacząłem się zastanawiać, czy nie opłacałoby się reklamować chrześcijaństwa. Pomyślałem sobie: „Zatem na czym - na czym polega reklama?”. Trzeba mieć coś, co jest trochę inne od tego, co posiada reszta, bo jeśli będzie to coś powszechnego, tak jak rzeczy tego świata, to nigdy to nie przyciągnie uwagi ludzi.
Otóż, jeśli jakiś człowiek będzie rozglądał się za jakimś samochodem, to on przejedzie i nie zwróci uwagi na ten napis. Ale jeśli on będzie głodny, to popatrzy na ten napis. Więc wierzę, że chrześcijanin jest Bożym billboardem. Wierzę, że każdy z nas jest Bożym billboardem. I my nie musimy dokładać aż tak wielkich starań, powinniśmy po prostu żyć takim życiem, aby ludzie byli głodni tego, by być tacy sami jak my.
38
Otóż, zauważyłem ten billboard, ten szczególny billboard, który nie… w którym nie było nic oprócz pytania, czy jesteś głodny. A nie sprzedasz komuś czegoś do jedzenia, jeśli on nie jest głodny. Pierwsza zasada reklamy: zwrócić uwagę przejeżdżającego.
Otóż, jest tylko jeden sposób, aby świat kiedykolwiek mógł zobaczyć Chrystusa, mianowicie kiedy zobaczy Go w tobie albo we mnie. To jest jedyny sposób zobaczenia Chrystusa. Sumienie ludzi jest już tak nieczułe na zachody słońca, śpiew ptaków, liście i - i trawę, kwiaty, muzykę, poselstwo i tak dalej, by - widząc to - mogli radować się ze znalezienia Chrystusa. Ale dopóki nie znajdziemy jakiegoś miejsca, aby móc pokazać Chrystusa… Otóż, pamiętajcie o tym.
Każdy z was, od dzisiaj wieczór, pamiętajcie, jest Bożym billboardem. I jest - jest Bożym agentem reklamowym. Otóż, świat będzie patrzył na ciebie, by ujrzeć, jaki jest Chrystus. Tak więc nie chcemy plamić się tą masą głupstw, które zaświadczają, że tak naprawdę nie jesteśmy [chrześcijanami - tł.]. Zacznijmy najpierw od tego. A potem, kiedy przestaniemy to robić, świat zobaczy Chrystusa w tobie albo we mnie.
39
Pierwsza zasada reklamy: dana osoba musi to zauważyć. Następnie, musi tego chcieć. Otóż, jeśli zauważy to, ale tego nie chce - to jest różnica. Nie warto umieszczać reklamy ot tak sobie. Ale jeśli zostanie przez kogoś dostrzeżona, a potem będzie dla tego kogoś na tyle atrakcyjna… Och, mam nadzieję, że zauważacie to, atrakcyjność zbawienia, co to znaczy dla danej osoby. Musimy przyciągnąć świat do Chrystusa. A Ewangelia ma w sobie atrakcyjność. Ona jest dla tych, którzy są złaknieni Boga. Jest atrakcyjna tylko dla tych, którzy są łaknący i spragnieni, i o takich nam chodzi. „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli go nie pociągnie Mój Ojciec”.
Ale wielu jest takich, których Ojciec pociąga i są łaknący i spragnieni, by znaleźć Boga, a nie wiedzą, jak Go znaleźć, ponieważ ci, którzy powinni być tablicami reklamowymi, są tak splamieni rzeczami tego świata, że nie są w stanie zobaczyć, że mają tego wszystkiego więcej niż mieli przed przyjściem do Niego. Żyją jak ten świat. Mówią jak ten świat. Śpiewają te same piosenki, które śpiewa świat. Ubierają się jak ten świat, uważam, szczególnie płeć żeńska. I zachowują się jak ten świat. Chodzą do świeckich miejsc. Poświęcają uwagę świeckim rozrywkom.
40
Któregoś dnia ktoś mi opowiedział o pewnym usługującym. I ja lubię tego człowieka. To bez wątpienia wielki człowiek. On powiedział: „Ale on powiedział, że - że jesteście świętoszkami ”. (Do mnie, że jestem świętoszkiem.)
A ja powiedziałem: „No, ja tak o sobie nie uważam”. Ale powiedziałem: „Chciałbym być święty, a gdyby Pan kiedykolwiek powiedział mi, aby się tarzał, to myślę, że bym się tarzał. Ale chciałbym być świętym mimo wszystko; żyć świętym życiem oznacza „czystość” przed Bogiem„.
A więc on powiedział: „Cóż, bywasz w krajach zamorskich i wszędzie tu w takich okolicach jak ta, i czynisz się misjonarzem. Żaden kościół cię nie posyła, wykonujesz misjonarstwo na własną rękę”.
„Cóż” - powiedziałem - „Skoro wykonuję misjonarstwo na własną rękę, to ono nigdy nie przykuje uwagi świata, ponieważ ludzie nie szukają czegoś takiego. Szukają Chrystusa”.
41
Stwierdzamy, że ci ludzie, ludzie zajmujący się tymi sprawami, dzielą się na dwie odmienne grupy. Bóg ma dwie odmienne grupy. Są ludzie, których Bóg używa na miejscu do pocieszania chorych, chowania zmarłych, całowania dzieci i udzielania ślubów młodym i tak dalej. Wielu z tych ludzi nie wie, co to jest przypasać sobie miecz, pójść na linię frontu i walczyć tym obosiecznym mieczem. Nie wiedzą, co to takiego walka, jak to jest walczyć z wrogiem.
Wyszli stąd i są bystrymi ludźmi, teologami, wielkimi ludźmi, którzy mogą stanąć z… Wygłosić bardzo gładkie kazanie, posługując się przy tym takim językiem, że sam Webster z trudem wiedziałby, o czym mowa. Mają stopnie naukowe i ukończone uczelnie. Ale to wszystko jest w porządku, kiedy przemawiamy do tej intelektualnej grupy, która poszukuje rodzinnego kościoła.
42
Ale kiedy udajecie się na linię frontu, gdzie ci ludzie muszą mieć więcej niż to, muszą widzieć moc Wszechmocnego Boga w manifestacji, to lepiej nie chodźcie z tym do nich, aby im to sprzedać. Oni muszą widzieć Chrystusa w Jego zmartwychwstaniu. Tak, panowie! Ci ludzie nie wiedzą, jak to jest trzymać ten obusieczny miecz i walczyć z wrogiem jeden na jednego.
Kiedy diabły, szamani i wszystko inne staje przed tobą i rzuca ci wyzwanie z każdej strony. Gdzie człowiek, który czytał tę Biblię, mówi: „Jeśli Jezus Chrystus jest ten sam wczoraj, dzisiaj i na zawsze, to niech zobaczę, jak Duch Święty dokonuje czegoś, tak jak wtedy”. Rozumiecie? Wtedy nie można wziąć czegoś uczonego i zrobić to. To wymaga mocy i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, aby tego dokonać. Tak. A więc, tego właśnie szukają łaknący tubylcy. Oni muszą to widzieć i muszą tego chcieć.
43
I to samo jest z tym krajem. Z tego powodu mamy dzisiaj wszystkie te ostrzeżenia o wojnie atomowej. Jest tak dlatego, iż państwa widzą to, co dzieje się w tym kraju, a nie znają tego. I z tego powodu przyjdzie na nich Boski sąd. Dlatego że są - są zważeni na wadze.
Widziałem, jak nasz prezydent pan Kennedy… Tom, sądzę, że tak się nazywa: Kennedy. Posłał na… tak wielu funkcjonariuszy na tę wojnę rasową. Posłał czterystu i coś, tam na Południe, aby powstrzymać tę wojnę rasową . A kiedy kończył się cały ten objazd, okazało się, że nie jest w stanie wysłać nikogo więcej, miał ich dokładnie 666. Było o tym w czasopiśmie Time.
Och, gdyby ludzie byli na tyle duchowi i mogli się obudzić. I zobaczyć, co to jest: 666, dokładnie tylu tam było. Jest o tym w miesięczniku Time.
44
Otóż, stwierdziliśmy, że dopóki ludzie nie zaczną chcieć Boga, dopóki ludzie nie zaczną pragnąć… Jezus powiedział: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”. Otóż, musicie być łaknący i spragnieni tego.
Jesteśmy billboardami Chrystusa. I naszym Sponsorem jest Chrystus. Albowiem patronat nad nami sprawuje Chrystus, i On daje nam nasze życie, abyśmy Go reprezentowali.
Otóż, jaką osobą trzeba być, by być czyimś reprezentantem? Jaką osobą powinniśmy być, skoro jesteśmy sponsorowani przez Chrystusa? On daje nam zbawienie. Daje nam nasze uzdrowienie. Daje nam zdrowie i siłę. Daje nam nasze jedzenie. Daje nam nasze domy. Zatem jesteśmy sponsorowani przez Chrystusa. I zielonoświątkowcy, którzy są napełnieni Duchem Świętym są reprezentantami Jezusa Chrystusa. Są sponsorowani przez Jezusa Chrystusa i dany jest im Duch Święty, aby byli przykładem dla ludzi. Jacy powinniśmy być dzisiaj? Gdzie powinien być Kościół dzisiaj?
45
Powinniśmy być tacy… w takim stanie, który spowodowałby, że cały świat byłby… chciałby być taki jak my. Aby mężczyźni idący ulicą mówili: „Spójrz na tego człowieka. Nie za bardzo zgadzam się z nim, jeśli chodzi o jego naukę religijną, ale powiem ci jedno: jest to prawdziwy chrześcijanin”. Aby kobiety idące ulicą mówiły: „Może i wygląda staromodnie, może nie jest jak reszta kobiet, ale to jedyna chrześcijanka w tym mieście. Jeśli jest tu choć jedna taka, to właśnie idzie”. Ponieważ jesteśmy sponsorowani przez Jezusa Chrystusa. Amen.
Och, jaką osobą powinniśmy - powinniśmy być, skoro jesteśmy Jego billboardami i jesteśmy przez Niego sponsorowani? Zatem w Chrystusie znajdujemy nasze życie i naszą siłę. Wszystko, co mamy pochodzi od Chrystusa. On jest naszym Sponsorem. Och, jestem bardzo wdzięczny za to!
46
Tak więc musimy być tacy jak On i być ostrożni w tym, co robimy, co mówimy, co robimy w codziennym życiu, ponieważ jesteśmy sponsorowani przez Chrystusa. Jak powinniśmy chodzić, skoro jesteśmy sponsorowani przez Chrystusa? Co powinniśmy mówić, skoro jesteśmy sponsorowani przez Chrystusa? Jeśli ktoś mówi coś złego przeciwko nam, to co powinniśmy odpowiedzieć, skoro jesteśmy sponsorowani przez Chrystusa. Musimy być jak Chrystus, czy nie tak?
Więc, więc, jest tylko jedna rzecz… Zatem kolejna rzecz, którą musimy czynić (nie tylko to), kolejna rzecz, którą musimy czynić - my, usługujący - to głosić Ewangelię skierowaną do łaknących.
Otóż, jeśli głosimy ewangelię społeczną i mówimy: „Cóż, powinniście przyjść i przyłączyć się do naszej denominacji. Przybyło nam w naszej organizacji w tym roku cztery tysiące”. Nie o to chodzi. „Dobrze, jeśli przyjdziesz do mojego kościoła albo zostaniesz członkiem mojego kościoła, dopilnujemy, abyś na stare lata był bezpieczny. Bądź wiernym członkiem, a to jest jak polisa ubezpieczeniowa. Na stare lata będziesz bezpieczny. Dopilnujemy tego”. To wciąż nie jest tą atrakcją.
47
To, co chcemy robić, to głosić Ewangelię, która skierowana jest do łaknącego świata. Otóż, jak możesz być skierowany w stronę łaknącego świata, skoro nie wiesz nawet, skąd pochodzisz, kim jesteś i dokąd zmierzasz, jeśli nie głosisz Ewangelii, która wzbudza Chrystusa w żywej atmosferze, tu i teraz, wokół nas? W ten sposób nie da się tego zrobić. Nie możemy przynależeć… nie możemy przynależeć do masonów, Odd Fellows , czy innej loży. Przynależność do jakiejś loży samo w sobie może jest i dobre, ale głosimy Ewangelię skierowaną do łaknących ludzi, aby wyłapać takich, którzy są łaknący i spragnieni sprawiedliwości. „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”.
Więc jacy powinni być? Sprawiedliwi powinni być nasyceni. Nasyceni czym? Duchem Świętym. W Biblii jest powiedziane, że Szczepan był mężem pełnym czego? Pełnym mocy, pełnym wiary, pełnym miłości, pełnym Ducha Świętego. To, jaki był, zawdzięczał temu, że został napełniony Duchem Świętym. I był żywą reklamą Chrystusa.
48
Rano został postawiony przed Radą Sanhedrynu i zaczęto go oskarżać. Mówiono: „Ten człowiek…” i wszystko to, co on zrobił. A on był tam sam, sam jeden, przed tą wielką Radą Sanhedrynu, może dwa albo trzy tysiące Żydów albo i pięć tysięcy stało tam z wycelowanym w niego palcem. W Biblii jest powiedziane, że kiedy wyszedł tam, jego oblicze wyglądało jak oblicze anielskie.
Nie znaczy to, że jego twarz jaśniała światłem; Anioł jest takiego rodzaju posłańcem, który wie, co mówi. Szczepan wyszedł tam, nie bojąc się śmierci. Niczego się nie bał. Ponieważ wiedział, co mówi. Jak powiedział Paweł: „Wiem, komu zawierzyłem, i pewien jestem tego, że On jest w stanie zachować to, co mi powierzył”.
49
Ale Szczepan wyszedł przed tę Radę Sanhedrynu, jak owca przed stado wilków, głodnych krwi. I oskarżano go tam i wskazywano palcem na niego. Co on zrobił? On rzekł: „Mężowie i bracia, Bóg chwały ukazał się ojcu naszemu, Abrahamowi, gdy był w Mezopotamii, zanim został wywołany”.
Kontynuował i wywiódł całą historię o Abrahamie, i o tym, jak to przez niego zostanie to przyniesione do pogan. A kiedy dotarł do pewnego miejsca… Spójrzcie na niego, pełen Ducha Świętego! Czekali tylko… Nie mogli się doczekać, aby dorwać go w swoje ręce. On powiedział: „Wy, [ludzie - tł.] twardego karku i opornych serc i uszu, wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu, jak ojcowie wasi, tak i wy!”.
50
On był żywą reklamą Boga. A kiedy ukamienowano go, wyrzucono go poza miasto i obrzucono kamieniami, aby go zabić, kiedy umierał, podniósł głowę ku niebu i prosił o wybaczenie dla tych, którzy rzucali kamienie w niego, to samo zrobił, co Jezus na krzyżu.
Dalej, Bóg widział, jak Jego żywa reklama jest niszczona. Szczepan popatrzył do góry ku niebu i rzekł: „Oto widzę niebiosa otwarte i Jezusa stojącego po prawicy Bożej”. I on zasnął w Bożych ramionach. On był żywą reklamą dla łaknącego świata.
Ktoś powie: „Dobrze, ilu ich tam było? Powiedziałeś, że być może pięć tysięcy. Ilu z nich zostało zbawionych?”. Jeden. On nie przyjął tego właśnie wtedy, ale lata później…?…
Był tam taki z płaszczem w ręce, Saul, młody faryzeusz, który doradzał i zdał świadectwo z jego śmierci. Ale kiedy ujrzał tę reklamę mocy zmartwychwstałego Chrystusa w tym niepozornym człowieku, to nigdy już to go nie opuściło. Ten sam mąż, Paweł, ten jeden, który stał tam owego ranka, zaprowadził dziesiątki tysięcy dusz do Chrystusa. Dlatego że jeden człowiek zechciał oddać swoje życie, aby być żywą reklamą dla Jezusa Chrystusa. Co powinniśmy zrobić dzisiaj?
51
Bez względu… Nie musimy mieć wielkich widowni. Nie musimy głosić do dziesięciu tysięcy. Nie musimy nawet głosić. Możemy być żywą reklamą Boga. Skąd wiesz, czy twoje życie nie stanie się początkiem w Ewangelii dla kogoś młodego, czy kogoś starszego, mężczyzny czy kobiety, początkiem działalności kogoś młodego na polu misyjnym, który zdobędzie dziesięć tysięcy dusz dla Chrystusa. Stanie się tak, ponieważ ten ktoś ujrzy Chrystusa w tobie. Bo prezentujesz przed nim Chrystusa w prostej mocy Ewangelii.
Tak, myślę, że potrzebujemy Chrystusa. Tak, panowie! Jedynym sposobem na to, byśmy mogli zobaczyć Chrystusa jest widzieć Jego odbicie w sobie wzajemnie. Ja widzę Chrystusa w was. Wy widzicie Go we mnie. Tak właśnie możemy zaobserwować Chrystusa. Przychodzę na zgromadzenie. Zaczynam głosić. Obserwuję ludzi. Od razu można zauważyć, kto jest zainteresowany, a kto nie, wystarczy kilka minut. Wystarczy rozejrzeć się po widowni. Widać, kto jest znudzony, a kto nie. Rozumiecie?
52
Przede wszystkim, wiecie, łatwo dostrzec takich siedzących, którzy wyłapują każde słowo, są skupieni. Rozumiecie? W takiej osobie widzę odbicie Chrystusa, ponieważ on jest łaknący i spragniony Boga. I dalej, on z kolei widzi we mnie, głoszącym Ewangelię, odbicie Chrystusa. Ja widzę odbicie Chrystusa w nim. Zatem oznacza to, że Chrystus jest pośrodku nas. Amen. Łaknący i spragniony…
Obserwuję widownię, jak oni to przyjmują, mówię coś dalej, patrzę, jakie wywiera to na nich wrażenie, obserwuję ich rozjaśnione twarze, pełne radości. Oni są gotowi na to, by potem coś przyjąć. To jest Chrystus. Widzę odbicie Chrystusa w takiej osobie, ponieważ Ewangelia, prosta Ewangelia o Chrystusie zawładnęła ich sercem, ponieważ oni są łaknący i spragnieni.
53
I ja pokazuję tu tablicę reklamową, reklamę. Reklamę czego? Nie jakiejś teologii, nie jakiegoś wytworzonego przez człowieka wyznania, ale Chrystusa, który żyje, aby zmienić nas z takich, jacy byliśmy, w Niego, który jest ten sam wczoraj, dzisiaj i na zawsze. Amen. Tak jest!
Oni widzą moc poruszającego się Boga, mogą to zaobserwować we wszystkich budynkach [w których są zgromadzenia - tł.], widzą, jak ona zmienia ludzi, rozpoznaje ich serca, uzdrawia chorych, czy objawia tajemnice ich serc, głusi zaczynają słyszeć, a ślepi widzieć. Co to powoduje? To chwyta za serce. To jest tablica reklamowa Chrystusa. I ci ludzie to widzą i oni odzyskują siły i chwalą Boga. Obserwuję to w nich, kiedy chwalą Boga. Oni obserwują to, co tutaj się dzieje, że dzieje się w taki właśnie sposób, więc wzajemnie widzimy Chrystusa odbijającego Swe Życie.
54
Otóż, nie ważne, jak bardzo odbijałbym to tutaj, dopóki nie będzie to odbijać się także w was, to nigdy tego nie zrozumiemy; Ewangelia nie przyniesie żadnego efektu, dopóki ktoś jej nie przyjmie. Jest wielu takich, którzy nie będą jej przyjmować. Ale są tacy, którzy ją przyjmą, ona będzie odbijać się w nich.
Owego ranka było może pięć tysięcy podczas egzekucji Szczepana. Ale był jeden, w którym znalazło to odbicie. Nawet pod koniec życia on powiedział: „Nawet nie jestem godzien, aby nazywać mnie jednym ze świętych”. Powiedział: „Ponieważ prześladowałem Kościół Boży, nawet [przyczyniając się - tł.] do śmierci”. Wydał zgodę na ukamienowanie tego męczennika, Szczepana… To nigdy nie opuściło Pawła. On powiedział: „Prześladowałem Kościół, nawet [przyczyniając się - tł.] do śmierci”.
55
Rozumiecie? To nigdy go nie opuściło, ponieważ on ujrzał odbicie Chrystusa. Co zrobił Szczepan? Nie dokonał żadnych cudów, chociaż wiedział, że Chrystus był Tym, który dokonywał cudów. On znał wszystkie te moce i tego typu rzeczy. Ale co on zrobił? Zaprezentował swoje życie w taki sposób, że można było widzieć, iż jest to moc Chrystusa. Amen.
Można nigdy nie zobaczyć wizji. Może nigdy nie zdarzyć się, że położycie swoje ręce na chorej osobie i odczujecie przepływ mocy Wszechmocnego Boga, przywracającej szkielet człowieka z powrotem do życia. Może nigdy nie zobaczycie Go, jak stoi w trzech albo czterech tęczach. Może nigdy nie zobaczycie jego wizerunku, nie usłyszycie Jego głosu. Ale wciąż możecie być tą tablicą reklamową, manifestującą Jezusa Chrystusa poprzez życie, czyste i nieskażone przez ten świat, nie splamione brudem, jaki was otacza, czystym życiem, które spowoduje, że złaknione serce zacznie łaknąć i pragnąć, aby być takim jak On. Amen.
56
Jesteście solą ziemi. „Jeśli sól zwietrzeje, czymże ją nasolą?”. Słusznie. Łaknący i spragnieni…
„Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki”, widzieli to, co robicie i chwalili Ojca, który jest w Niebie. Łaknący, tablice reklamowe, odbicie, wspaniale… Tak, panowie!
Otóż, również my nie chcemy tego robić. Nie chcemy, aby sól zwietrzała. Powie ktoś: „Nawróciłem się w zeszły wieczór, alleluja. Cały świat…”. Nie rób tak. To jest zwietrzała sól. Jeśli będziemy tak robić, nie przyniesie to zbyt dużo dobrego. Jeśli ktoś żyje dobrze, mówi: „Otóż, wiem, że kiedyś żyłem dobrze przez dwa tygodnie po nawróceniu. Żyłem dwa… żyłem dwa… żyłem dwa tygodnie takim doskonałym życiem”. To jest zwietrzała sól.
To jest jak ten hadacol, który jeszcze nie tak dawno mieliśmy, nic innego jak zestaw witamin zmieszanych ze sobą. Był tylko przez chwilę, niebawem go wycofano. Powinniśmy być codziennie chrześcijaninem, każdej godziny chrześcijaninem, przez cały rok chrześcijaninem, nie zwietrzałą solą. Tak niechaj świeci wasza światłość.
57
Jeśli podejdziecie do jakiegoś człowieka i poprosicie go, aby przyjął Chrystusa, on zaśmieje się wam prosto w twarz, to nie odchodźcie i nie mówcie: „Cóż, co mi do tego, to niech nie przyjmuje!”. Nie, nie. To jest sól hadacolowa. Nie sprzedajemy hadacolu. Sprzedajemy Ewangelię, moc żywego Boga, Chrystusa tego samego wczoraj, dzisiaj i na zawsze. Jeśli ten świat was nienawidzi, to nienawidzono Chrystusa wcześniej, zanim zaczęto was nienawidzić.
Albowiem to nienawiść spowodowała, że zaprowadzono Go na krzyż. Ale my jesteśmy Jego reprezentantami; jesteśmy Jego tablicami reklamowymi. My Go reklamujemy. Nie potrzeba nam zbytnio tych „pomysłowych zabawek”: doktorów, doktorów teologii, doktorów literatury, wielkich poświęconych kościołów takich a takich i takich a takich, które odnalazły drogę powrotną taką a taką i taką a taką. „Mamy to a to i to a to”. Po prostu spowodujcie, aby zaczęli łaknąć. Amen.
58
Prosta, czysta tablica reklamowa z Chrystusem zapisanym w całym waszym życiu, aby ludzie widzieli wasze dobrze uczynki i chwalili Ojca, który jest w Niebie. O to chodzi. Nie dajcie się zaplamić śmieciami tego świata. Nie starajcie się reklamować samych siebie… Ktoś powie: „No, należę do takiego a takiego [kościoła - tł.], to wielki kościół. To największy kościół w mieście”.
Mamy pewną osobę w naszym sąsiedztwie, tam wyżej. Oni opuścili mały kościółek tutaj przy głównej drodze i przenieśli się do większego kościoła, ponieważ powiedzieli, że chodzą tam ludzie z lepszej klasy socjalnej. Zobaczcie, oni nie wiedzą… Mózg się im zakurzył. To - to - to jest babranie się rzeczami tego świata. Lepsza klasa socjalna?
Co to jest…?… klasa ludzi? Jedyna klasa ludzi, godna uwagi, to ludzie ponownie zrodzeni, ludzie zrodzeni z Ducha Bożego, choćby nawet wśród nich byli tacy biedacy, którzy nie wiedzieliby, gdzie zjedzą następny posiłek.
59
Kiedy przyszedł Jezus, to z jaką klasą socjalną miał do czynienia? Niewykształcony rybak, mąż, Piotr, apostoł, wielki święty, ten, któremu zostały dane klucze do nieba, a nie umiał się nawet podpisać. Śmierdział rybami z jakichś starych łodzi rybackich i tego typu rzeczy, w zatłuszczonym fartuchu na sobie. Jezus wziął Sobie taką właśnie klasę ludzi. Dzisiaj zostałby wyrzucony z kościoła, gdyby wszedł do środka (racja), aby oddawać cześć. Zobaczcie, ludzie zwracają uwagę na klasę socjalną. A czy wiecie, że diabeł mieszka w takiej klasie?
Wiecie, co spowodowało pierwszą batalię w niebie? Było to wtedy, kiedy Lucyfer ustanowił lepszą klasę socjalną, miał lepszą klasę aniołów, myślał o wielkim królestwie, większym, bardziej jaśniejącym, bardziej błyszczącym niż królestwo Michała. I on został wyrzucony z Nieba. Widzicie, skąd taka klasa socjalna pochodzi? Trzymajcie się z dala od takiej właśnie klasy. Łaknący nie pragnie jakiejś klasy, łaknący pragnie jedzenia. Tak, panowie!
60
Ktoś, kto zmarzł, chce ognia, nie jakiegoś obrazka, ognia. A łaknący, spragniony Boga, chce Ewangelii i mocy Jezusa Chrystusa. Amen. Nieważne, jak proste to jest, jak - jak - jak niepopularne to jest w tym świecie, oni chcą czegoś realnego.
Człowiek, który umiera, człowiek, który wie, że będzie musiał spotkać się z Bogiem, nie dba o jakieś tam klasy. On chce znaleźć Boga. Chce znaleźć tę pewność, że kiedy przejdzie przez tę rzekę, że tam będzie ktoś, kto spotka się z nim i pokaże mu dalszą drogę. Chce czegoś, co by go zakotwiczyło właśnie teraz, by wiedzieć, że: „Ja wiem, że mój Odkupiciel żyje; a w dniach ostatnich On stanie na tej ziemi”.
„Jestem przekonany, że ani nic, co teraz, ani co w przyszłości, czy co nastąpi, ani głód, ani niebezpieczeństwa, ani nic innego nie może odłączyć nas od miłości Bożej, która jest w Chrystusie”. To, czego oni chcą, to czegoś… Nie udawanej wiary, czegoś, co się szybko sprzedaje, aby przejść na drugą stronę i przynależeć do tego kościoła. Chcą czegoś, co…
61
Ktoś powie: „Cóż, pójdę i będę należał do tego kościoła. Będę miał poświęconą usługę. Pastor ochrzci mnie dyskretnie i weźmie mnie do kościoła”. Nie, nie. Nie o to chodzi. To jedna z tych technik szybkiej sprzedaży. To nie ostoi się zbyt długo. Ja chcę prawdziwego, staromodnego nawrócenia, mężczyzny albo kobiety, którzy zechcą przyjść i powiedzieć: „Jestem w błędzie. Chcę stać się taki, jak mój sąsiad. Pragnę stać się taką kobietą, jak moja sąsiadka. Chcę być takim mężczyzną, jak mój sąsiad”. Chcę chodzić tak pobożnie przed ludźmi, aby ludzie myśleli o mnie tak samo, jak myśleli o Nim. Chcę być taki, jak Jezus Chrystus.
62
Otóż, na zakończenie pamiętajcie (i nadal mówię). Ale na zakończenie chciałbym powiedzieć to: nie jesteśmy Jego sprzedawcami; jesteśmy Jego tablicami reklamowymi. Nie myślcie, że jesteśmy Jego sprzedawcami. On nie potrzebuje ludzi umiejących sprzedawać, potrzebuje tablic reklamowych.
Kiedyś pracowałem dla Public Service Company. Sprzedawaliśmy pewien typ lamp stojących . Rywalizowaliśmy ze sobą w ich sprzedaży. Każdy, kto sprzedał najwięcej tych lamp, miał… och, nagrodę i tak dalej, i pewien procent, ze sprzedaży.
Cóż, każda osoba, każdy pracownik musiał być sprzedawcą tych lamp. Musiałem przyjąć taki tok myślenia: muszę zaufać temu produktowi, ponieważ towarzystwo gwarantuje jakość tych lamp. Otóż, jeśli ta lampa jest dobra, to sama się sprzeda. A jeśli nie jest dobra, wtedy rozprowadzam publicznie coś, co nie jest dobre. Nie wierzę w coś takiego. Nie wierzę w takie rzeczy, jak sprzedaż agresywna, czy też oddziaływanie emocjonalne. Z tego powodu nie wierzę w coś takiego w religii. Jeśli mam dobry produkt, to on sam się sprzeda. Tak, sam się sprzeda.
63
Więc wiecie, co zrobiłem? Poszedłem i powiedziałem do dyrektora; powiedziałem: „Czy te lampy mają absolutną gwarancję?”.
„Dokładnie tak.”
„Czyli nie będzie zwrotów?”
„Oczywiście, że nie.”
„I one gwarantują… wykonanie i wszystko inne jest gwarantowane?”
„Tak.”
64
Widziałem, że dają ładne, łagodne światło. Kobietom mogłyby się to podobać w pokoju. Wiecie, co zrobiłem? Załadowałem ze dwieście [tych lamp - tł.]. I zacząłem odwiedzać każdego ze znajomych. A oni: „O co chodzi, Billy, tym razem? Nie zapłaciłem rachunku?”. Ja musiałem ściągać należności.
Mówię: „Nie, masz opłacone rachunki. Przychodzę z czym innym”. I mówię: Mam tu lampę„.
„Och, nie stać mnie na nią”.
„Czekaj chwilę. Nie pytałem się, czy ją kupisz. Mam samochód załadowany nimi aż po dach, chciałbym choć jedną zostawić u ciebie w domu. Po prostu przetrzymaj ją parę tygodni i naciesz się nią, potem po nią wrócę i odbiorę od ciebie. W ramach reklamy dajemy je ludziom na jakiś czas, a potem odbieramy. Więc po prostu zostawiam ją w twoim domu…”.
„Dobrze, Billy, nie mógłbym jej kupić. Jestem bez grosza”.
„Och, och, nie pytałem się nawet, czy ją kupisz, prawda?”. Mówię dalej: „Chciałbym zostawić ją w twoim domu, naciesz się nią”.
„Nabierasz mnie?'
„Ani trochę, znasz mnie. Wrócę i odbiorę ją od ciebie. Za jakieś dwa tygodnie. Dobrze, będę przejeżdżał tędy, to zabiorę ją. Jedno, o co cię proszę, to abyś pozwolił mi wyładować ją z mojej ciężarówki, zanieść na miejsce i postawić. Mam ich mnóstwo, a chciałbym opróżnić ciężarówkę. Nie chcę, abyś ją kupował. Nie proszę, abyś ją kupował. Proszę, abyś pozwolił mi ją tu zostawić”.
„No, a jak się zepsuje?”.
„To już moja odpowiedzialność. Zostaw to mi”. Wiedziałem, że lampy będą się sprzedawać. Wiedziałem, że to dobry produkt. Zostawiłem tę lampę w tym domu. Na dwieście tylko dziesięć się nie sprzedało. Wygrałem tę rywalizację. Dlaczego? Dlaczego? Lampy same się sprzedawały. Jak raz zobaczysz, zobaczysz, co to, to będziesz to chciał mieć. To będzie sprzedawać się samo.
65
To samo, nie musimy mieć wielkich organizacji do sprzedawania Chrystusa. Nie musimy mieć wysoko wykształconych kaznodziei i ludzi z ogładą, burmistrzów i innych [przedstawicieli władz - tł.] miejskich. To, co musimy mieć, to Chrystusa. A Chrystus sprzedaje się Sam. Trzeba umieścić Chrystusa w ludzkim sercu; nie trzeba temu komuś mówić: „Musisz należeć do tej organizacji czy do tamtej”. On już został sprzedany w tym produkcie.
Czy jesteście głodni? Błogosławieni, którzy łakną i pragną. Planujemy przystąpić teraz do komunijnego stołu. Ci, którzy jeszcze nigdy… być może nigdy jeszcze nie przyjęli Chrystusa w swoim życiu… Jeśli jesteś chrześcijaninem, zatem jesteś łaknący… Jestem już 31 lat chrześcijaninem i każdego dnia łaknę Chrystusa jeszcze bardziej niż na starcie. On staje się coraz słodszy wraz z upływem dni.
I obserwuję te tablice reklamowe, obserwuję je na ulicy, obserwuję tu w szpitalu, obserwuję je w godzinie śmierci, obserwuję je w chwilach przełomowych, tak jak ta miła pani, która zachowała się jak autentyczna, prawdziwa święta.
66
Nie tak dawno stałem przy ladzie i obserwowałem pewną panią. [Przerwa w nagraniu - wyd.]… odwróciłem się i powiedziałem: „Czy wiesz, że Jezus jest twoim Zbawicielem?”. I ten chłopak szybko pochylił głowę i wybiegł przez drzwi. Widzicie?...?... Proszę bardzo! Och, ona mnie nie znała, ale ja ją tak. Tak, poznałem ją. Obserwowałem ją. Teraz jest zamężna. Wyszła za mąż za kaznodzieję. To wspaniała para.
Więc o to chodzi. Widzicie, chciałbym móc patrzeć na taką tablicę reklamową. Chciałbym móc. To - to - to - to powoduje we mnie głód przebywania w takim miejscu, w którym można spożywać - spożywać duchowy pokarm. Ponieważ wiedziałem, że ta dziewczyna nie należy do kościoła. Ona była chrześcijanką. Prawda. Tak, można tak powiedzieć.
W Biblii jest powiedziane… Chociaż Piotr i Jan, po uzdrowieniu tego człowieka w bramie zwanej Piękną… On był kulawy już w łonie matki. I nie miał na tyle siły, by ustać dostatecznie długo. Piotr musiał podtrzymywać go, aby mógł zacząć chodzić…?… w łonie matki.
67
A kiedy zaprowadzono go przed Radę i zakazano im głoszenia w Imieniu Jezusa… „Zauważyli, że byli to ludzie nieuczeni” - powiedziane jest w Biblii. Ci apostołowie, Jan i Piotr, byli to „ludzie nieuczeni i prości”. Nie znali wielkiej teologii. Byli rybakami, nawet nie umieli się podpisać. Ale było powiedziane o nich: „Poznali ich też, że byli z Jezusem”.
Czym byli? Tablicami reklamowymi, tablicami reklamowymi. Och, można by tak w nieskończoność. Boże, dopomóż nam być tablicami reklamowymi. Oby ta Świątynia Branhama - to niewielkie miejsce poświęcone i zadedykowane Bogu - oby ona wydała tablice reklamowe na cały kraj, aby ten cały kraj, łaknący i spragniony, przyszedł do Boga - jest naszą modlitwą. Skłońmy nasze głowy na chwilę.
Najłaskawszy Ojcze, jesteśmy naprawdę uprzywilejowanym ludem, bo mamy Chrystusa w naszym życiu i naszych sercach. Jesteśmy bardzo wdzięczni za Niego, nasz Ojcze. Wiemy, że poznać Go to mieć Żywot. Nie posiadanie jakiegoś wyznania, nie wiedza z książek, ale znajomość Chrystusa jest Żywotem. I, Ojcze Boże, my, którzy znaleźliśmy Go na swej drodze, naszego Zbawiciela, naszego Uzdrowiciela, naszą moc, naszą pomoc, nasza pomoc pochodzi od Pana. Wyznajemy, żę jesteśmy niczym; nie wiemy nic. Jedyne, co wiemy, albo pragniemy wiedzieć to znać Chrystusa w mocy Jego zmartwychwstania. Gdyż każdy, kto w to wierzy ma Żywot Wieczny.
I modlimy się, niebieski Ojcze, abyś pobłogosławił ten mały kościół i tych ludzi, którzy są tu teraz wewnątrz w ten gorący wieczór, tutaj w ten dzień sabatu, siedząc w tej drewnianej Świątyni, oczekując na błogosławieństwa Boże. Tych kilka urywanych i nieskładnych słów, które zostały tu wypowiedziane dla głodnych, oby dotarły do tych tablic reklamowych.
Boże, uczyń nas tak łaknącymi i spragnionymi, abyśmy chodzili jako Twoja tablica reklamowa, aby widziane było chrześcijańskie życie. Obyśmy byli tablicami reklamowymi dla Ciebie. Obyśmy odzwierciedlali Twoje Życie dla głodnej duszy, aby ludzie obserwujący prezentowaną przez nas reklamę stawali się głodni. Oby Chrystus, nasz Sponsor, dał nam spokojne życie pełne radości i siły w naszej duszy, i abyśmy żyli tak, aby ludzie chcieli być podobni Jemu. Spraw to, Panie. Daj to nam wszystkim.
A może jest tu ktoś taki, kto nie znalazł jeszcze tego, ale dziś wieczór zacznie badać i obserwować życiową podróż tych różnych starych świętych, te stare matki, których dni już przeminęły, ludzi, z których śmiano się na rogach ulic i uważano, że muszą być niespełna rozumu, stercząc tam i głosząc. Ale teraz może zauważy, że taki człowiek był reklamą. Był znakiem, który na coś wskazywał. Ta stara, uświęcona matka, idąca ulicą z uplecionymi włosami aż do pleców [Przerwa w nagraniu - wyd.], a mimo to, my, młodzi ludzie, mogliśmy naśmiewać się z nich, myśląc sobie: „Co to za jakiś antyk?”. Ale uświadamiamy sobie, Panie, że była to reklama Wiecznego Życia. Ominęliśmy to, Ojcze. Jest nam przykro. Jest nam przykro. Niechbyśmy wrócili się i unieważnili to dziś wieczór, Ojcze. Uczyń nas takimi. Daj nam Żywot. Chcemy wyglądać jak święci przed Tobą. Chcemy tak postępować.
Ten człowiek, o którym źle mówiliśmy, ten człowiek, którym szastaliśmy, nigdy nie powiedział złego słowa przeciwko nam, tylko sama słodycz. Powiedział: „W porządku, synu. Niech Pan cię błogosławi…”.