Zawsze obecna woda ze skały

Jeffersonville, Indiana, USA

61-0723M

1
Zawsze obecna woda ze skały
Jesteśmy wdzięczni dzisiaj rano za Obecność Pana Boga, który rozpoczął poranne nabożeństwo podając nam proroctwo, że powinniśmy
„słuchać i być pełni czci” przed Nim, bo On chce nam coś powiedzieć. Jestem pewien, że On uczyni to, co obiecał. On zawsze dotrzymuje Swego Słowa. Jesteśmy więc wdzięczni, że możemy być zgromadzeni razem żyjąc jeszcze po tej stronie wieczności dzisiaj rano, i możemy uwielbiać Pana znowu i zgromadzać się razem, by słuchać tego, co On mówi. Dlatego też zgromadzamy się razem - właśnie z tym zamiarem.
2
Otóż, wpadłem dzisiaj nieoczekiwanie jak burza do brata Neville z powodu pewnego snu, który miałem. Bowiem ja wierzę w sny. Wierzę, że Bóg mówi do ludzi przez sny. A ja sam miałem bardzo niezwykły sen, przedwczoraj w nocy, że szedłem wzdłuż zbocza wzgórza, pewnego wzgórza, i szedłem do pewnej jadalni, gdzie miałem spożywać mój obiad. I zauważyłem, kiedy zbliżyłem się do tej jadalni, że tam grali muzykę, pewna orkiestra grała muzykę na skrzypcach i zabawiała ludzi, kiedy spożywali obiad. Ale było coś w tej muzyce, czego ja nie lubię, ominąłem więc ten lokal. I spotkałem się z kimś, idącym do góry po zboczu wzgórza. Spojrzałem, a wielu ludzi występowało na to wzgórze idąc do tego lokalu. Lecz ja - odchylałem się trochę od nich, wymijałem ich trochę w prawo czy w lewo.
3
I przypadkowo na dole w dolinie zobaczyłem tą Kaplicę. Usłyszałem głos kogoś, kto powiedział: „Spotkaj się z bratem Branhamem na tym i tym skrzyżowaniu. On schodzi z tamtego wzgórza. I powiedz mu to-i-to”. Pośpieszyłem więc, by przyjść na to skrzyżowanie.
A gdy nadszedł tam ten człowiek, był to brat Neville w swoim brązowym garniturze, wyglądał dokładnie tak, jak wygląda teraz, kiedy siedzi tam dzisiaj do południa. I on powiedział: „Bracie Branham, jeżeli będziesz w mieście, byłoby dobrą rzeczą, gdybyś tam przyszedł, ponieważ brat Hank…” Otóż, jedynym bratem Hankiem, którego znam, jest brat Henry Carlson; nazywamy go Hank. Powiedział: „On sobie myśli, iż to jest dziwne, że już nie odwiedzasz więcej Kaplicy, kiedy jesteś w pobliżu miasta, w pobliżu naszego miasta na kilka dni.” I obudziłem się.
I na skutek tego czułem się trochę dziwnie. Nie chciałem wtrącać się z usługą pod koniec tygodnia, dopóki nie zapytałem brata Neville, czy nie ma coś szczególnego na dzisiejsze dopołudnie dla zboru. Lecz on był łaskawy, jak zawsze, i powiedział: „Proszę, przyjdź do naszej kaplicy.” Przyszedłem więc tutaj. Zatelefonowałem mu wczoraj późno po południu i przyszedłem tu dzisiaj rano, nieoczekiwanie dla każdego z nas.
4
Otóż, myślę, że byłoby dobrą rzeczą, żebym najpierw wyjaśnił niektóre sprawy. Przypuszczam, że dla niektórych ludzi jestem bardzo dziwnym człowiekiem. Jestem trochę dziwnym również dla samego siebie. Staram się bowiem naśladować przewodnictwa Ducha Świętego tak ściśle, jak tylko potrafię. I to czyni nas dziwnymi ludźmi. Rozumiecie? Czynimy takie rzeczy, że czasami człowiek siada i naprawdę się dziwi. „Dlaczego zrobiłem coś takiego? Jak w ogóle mogłem uczynić coś takiego?” I zaraz potem człowiek może myśli sobie, że uczynił dokładnie to, czego nie powinien był czynić. Lecz jeśli będziesz tylko cierpliwy i będziesz miał wiarę, i jesteś pewien, że Bóg prowadził cię, abyś to czynił, to stwierdzisz, że wynik twego postępowania był zupełnie właściwy. Rozumiecie? I stwierdzamy to wiele razy. Wiem, że brat Neville stwierdził to też wiele razy. Inni pastorzy i duchowi ludzie uświadamiają to sobie.
Przez pewien czas było tak w moim życiu, że… Szczerze mówiąc, od czasu, kiedy byłem jeszcze chłopcem, nigdy nie czułem prowadzenia, że powinienem mieszkać w Jeffersonville. Zawsze było to dla mnie muchą w olejku aptekarskim, kiedy próbowałem mieszkać tutaj. Po pierwsze ten klimat tutaj bardzo mi szkodzi. Po drugie, wydaje mi się, że tu odczuwam depresję ducha.
5
Gdybym się wrócił i popatrzył się gdzieś do moich notatek, jeżeli nie zostało to zniszczone w czasie powodzi, istnieje zapis o konsekwencjach, które przeżywałem, gdy zostałem po raz pierwszy powołany do usługi, a zacząłem odchodzić od tego. A brat George DeArk i ja…
Również matka brata Grahama Snellinga i brat Hawkins, który prowadzi stację paliw w New Albany i wielu innych ludzi spotkało się ze mną po małym nabożeństwie modlitewnym tutaj po drugiej stronie i powiedzieli mi nawet, że gdybym tu pozostał, to potrącą z kieszonkowego swoim dzieciom przy stole, byśmy mogli tutaj zbudować Kaplicę, żeby nie musieli przenosić nabożeństw z miejsca na miejsce.
6
Kiedy słyszałem tą młodą matkę, trzymającą jedno niemowlę na ręce, a drugie niemowlę na ramieniu, która mówiła, że jest ochotna potrącić z kieszonkowego swoim dzieciom przy stole, żeby mogli zbudować dom, w którym mogliby pozostać i uwielbiać Boga, było tego trochę za dużo dla mnie. Zeszliśmy się więc razem z bratem George i zadecydowaliśmy, że tu pozostaniemy i zbudujemy Kaplicę.
A kiedy ta Kaplica została zbudowana, wydawało się że zawsze… Owego poranka, gdy poświęcałem tą Kaplicę, przyszła wizja, która jest zapisana tam na kamieniu węgielnym, bo Duch Święty powiedział mi:
„To nie jest twoja Kaplica.” Rozumiecie? Zapytałem się, gdzie jest moja Kaplica, a On postawił mnie hen pod jasnym lazurowym nieboskłonem. I wtedy powiedział: „Wykonuj dzieło ewangelisty” i tak dalej, jak wiecie. Jest to nawet zapisane w książkach.
7
Wszystkie te sprawy współdziałały razem. A pewnego dnia, kiedy kosiłem trawnik tam, gdzie mieszka obecnie brat Wood, a moja teściowa mieszkała tam w owym czasie; siedziałem na schodach z tyłu budynku, na starych betonowych schodach, bo ja poleciłem zbudować ten domek tam dla mojej teściowej. A ona była coś jakby odźwierną w kaplicy w owym czasie, troszczyła się o nią. I tak jasno, jakby ktoś mówił, Głos przemówił do mnie i powiedział: „Ja nie mogę cię błogosławić, jak długo pozostajesz tutaj. Musisz się odłączyć od swoich ludzi i od tego miejsca.” Więc ja - to po prostu martwiło mnie i byłem roztargniony przez około tydzień lub więcej.
8
Ustawicznie, przez cały czas Coś ostrzegało mnie: „Odjedź stąd, odjedź stąd. Wyprowadź się na zachód. Idź ciągle na zachód.” Więc ja - zawsze mnie to martwiło. I wydaje się, że za każdym razem…
Obecnie podjąłem jasną decyzję w moich myślach, że w tym tygodniu polecę do Tucson, gdzie mam wynająć mieszkanie i mieszkać tam tej zimy, posyłać dzieci do szkoły, począwszy od września. Miałem tam już mieszkanie, było mi nawet przekazane, lecz jest tam coś… A jeżeli stąd odjadę…
9
Chciałbym powiedzieć jeszcze coś innego. Tuż, zanim wybudowaliśmy ten dom tutaj, tą plebanię tam, gdzie jest obecnie, ja nie chciałem jej tam budować. Matka mojej żony była stara. Żona nawet płakała z tego powodu; mówiła: „Nie mogę tu po prostu zostawić mamy, wiedząc, że jest już stara, i nie będę się mogła o nią zatroszczyć.” Otóż, ja to rozumiałem. Rozumiem to. Była to jej matka i jedyna matka, jaką kiedykolwiek miała albo będzie mieć. Więc ja to rozumiałem. Modliłem się więc do Pana i mówiłem: „Panie, ze względu na to, że nie lubię tej miejscowości, spraw, abym był zadowolony. Pójdę wszędzie, gdzie Ty polecisz mi iść. Lecz nie chcę zasmucać mojej żony i zabierać jej stąd do obcego kraju, gdzie ona nikogo nie zna. Poza tym ja i tak ciągle gdzieś podróżuję. Proszę, uczyń mnie zadowolonym, abym mieszkał z nią tutaj.”
A teraz, kiedy jej matka umarła i odeszła do chwały, znowu przychodzi ta podnieta i tęsknota, rozumiecie, by się stąd wyprowadzić. I ja nie wiem, co mam robić.
10
A prócz tego, niedawno, ta doktryna, którą ci bracia zaczęli głosić w okolicy, stanąłem za kazalnicą ostatnim razem, kiedy byłem tutaj i powiedziałem wam, że nie będę działał na polu misyjnym, jak długo będzie się to dziać. Więc ci bracia łaskawie naprawili to wszystko. Wszystko zostało wyjaśnione. Cała sprawa zakończyła się w ciągu dwudziestu czterech godzin.
Więc to znowu otwiera pole dla mnie. Ja nie wiem, co mam robić. Nie wiem, w którą stronę się zwrócić. Prosiłem Pana o wizję. Prosiłem Go, aby mi powiedział, co mam robić. Lecz On po prostu zostawia mnie na miejscu.
11
Otóż, ubiegłego wieczora, kiedy moje dzieci i moja żona odeszły z domu, złożyłem Panu Bogu zobowiązanie. I powiedziałem: „Panie Boże, jeżeli pobłogosławisz mnie na tej drodze, którą kroczę, będę Ci służył. Lecz Ty będziesz mi musiał pokazać, gdzie mam iść i jak mam iść i co mam czynić.” Powierzyłem więc samego siebie Panu, razem z moją usługą i ze wszystkim - powierzyłem to Panu. I powiedziałem: „Gdziekolwiek mi Ty otworzysz drzwi, cokolwiek Ty uczynisz, Ja pójdę tą drogą. Dopóki mi nie utorujesz drogi, będę żył dalej tak, jak żyję - dopóki Ty nie utorujesz mi drogi.” I prosiłem Go, aby to uczynił tak jasno, żebym nie był zawiedziony, bo ja naprawdę wierzę, że jesteśmy właśnie na skrzyżowaniu dróg i coś się wydarzy.
Słyszałem, jak prorokował to brat Neville tutaj dzisiaj rano, względnie podał to i ja wiem, że to było proroctwo, na które powoływał się. Dlatego więc modliłem się o was wszystkich, a potrzebuję, żebyście się wszyscy modlili o mnie, aby mnie Duch Święty prowadził dokładnie tam, gdzie powinienem iść, co powinienem czynić, abym nie popełnił błędu.
12
Widzicie, czasami ludzie myślą sobie, że proroczy dar polega na tym, że Bóg powie: „Ja ciebie wezmę wprost tutaj i postawię cię tam. Nuże, idź więc wprost tutaj na drugą stronę”. On nie mówi ci wszystkich tych spraw. Gdyby ci to On mówił, to jaką przezwyciężającą wiarę miałbyś? Rozumiesz? Widzicie więc, że On zostawia mnie stać samotnie, więcej niż kogokolwiek innego. Rozumiecie? Możecie wszyscy przyjść do mnie i prosić o pewne rzeczy, a On jeszcze nigdy nie zawiódł i dał wam odpowiedź. To się zgadza. Tak. Lecz ja mogę prosić Go o pewne sprawy dla mnie, a On wielokrotnie zostawia mnie bez odpowiedzi, rozumiecie, zostawia mnie abym szedł dalej i sam wszedł do tego.
Mam teraz pewne sprawy, które muszę sam rozwiązać i muszę podejmować decyzje. A są to tak żywotne sprawy, że nie mogę ich podjąć, dopóki nie jestem pewien, że to On mówi do mnie. I ja - … A On nie daje mi wizji. On zostawia Mnie po prostu bez odpowiedzi. Sterczę więc tutaj jako sierota dzisiaj do południa; nie wiem, w którą stronę mam się udać. Powierzyłem więc to wszystko Panu.
13
Odczułem potem we śnie, że powinienem wrócić tutaj do kaplicy i pomagać bratu Neville, dopóki coś innego nie pojawi się na mej drodze… Na razie więc będę tutaj.
Zapytałem się brata Neville przed kilkoma minutami: „Jakie postępy robi zbór?”
A on powiedział: „Dobre”.
Słyszę więc, że ciągle macie duchowe dary i inne usługi działające wśród was - dary prorokowania, mówienia językami, wykładanie języków, które słyszeliśmy właśnie kilka chwil temu. Te rzeczy służą ku zbudowaniu zboru i wielce…
14
Myślałem jednak, że może dzisiaj wieczorem, jeżeli brat Neville… Jeżeli Duch Święty nie poprowadzi mnie do czegoś innego, dzisiaj wieczorem chciałbym mieć… Wy wszyscy, zanim odejdziecie z dopołudniowego nabożeństwa, napiszcie wasze pytania i połóżcie je tutaj, jakiekolwiek pytania, które macie na myśli, abyśmy mogli stwierdzić, o czym myśli zbór. W ten właśnie sposób pastorzy mogą stwierdzić, co mają słuchacze na sercu. I każdy z was, którzy macie pytania, napiszcie je i połóżcie je tutaj na kazalnicy. Jeżeli nie masz kawałka papieru, by to napisać dzisiaj do południa, to napisz to wcześnie dzisiaj wieczór. Lecz ja chciałbym mieć po prostu tyle czasu, ile to możliwe, abym je mógł przeglądnąć i odpowiedzieć wam na nie na podstawie Pisma Świętego.
15
Zatem, jeżeli Pan zechce i będzie to wolą Bożą - niedawno powiedziałem tutaj, że chciałbym przemawiać do was na temat Siedmiu ostatnich Pieczęci z Objawienia. Więc jeśli będziemy… Nie mogłem przebrać wszystkiego odnośnie tych Pieczęci w tym roku, ponieważ byłoby trzeba przebrać Objawienie od 6. rozdziału aż do 19. rozdziału, by przejść przez te Pieczęcie. Lecz pierwsze trzy czy cztery mogłyby zostać odpowiedziane co wieczór; mam na myśli każdego wieczora jedna Pieczęć.
16
Otóż, jeżeli to rozumiemy, widzicie, gdzie zatrzymaliśmy się w tej Księdze Objawienia - tam gdzie Kościół został zabrany do chwały, potem pozostałe rozdziały mają do czynienia z Żydami, w ogóle nie z Kościołem. On zajmuje się narodem żydowskim. Dlatego musimy przejść z powrotem, od Zachwycenia Kościoła, i wziąć… Widzimy tutaj, co dzieje się podczas tych Pieczęci i czasu Kościoła z pogan - Kościół odszedł. A z narodem Izraelskim spada to z powrotem i przedstawia Izrael od tego czasu, gdy został pozostawiony, aż do nowoczesnego czasu i do przyjścia Mesjasza - kiedy oni otrzymają Mesjasza.
Czy pojmujecie to teraz? Kościół został zabrany do Niebios. Bóg zajmuje się najpierw Kościołem - na przestrzeni wieków Kościoła. Przebieraliśmy to. Potem Kościół zostaje zabrany do chwały. Następnie Duch Święty powraca i zajmuje się Izraelem, jako narodem. I prowadzi go dalej aż po tyle, podczas gdy uczta weselna jest w toku, a potem przyprowadza ich z powrotem na końcu czasu. Będę tutaj chciał mieć czarną tablicę, abym to mógł narysować i nauczać o tym, kiedy nastanie odpowiednia pora. Potem Pan powraca z Oblubienicą, a Izrael ogląda ją. O, jaki to będzie wspaniały czas.
17
Otóż, zanim możemy powiązać te sprawy poprawnie, jest tam wielka lekcja, która jest kamieniem obrażenia dla teologów i wielu nauczycieli w tym wieku i ludzi z Kościoła Chrystusowego, i tych, którzy przychodzą, by tego słuchać, a mianowicie Siedemdziesiąt Tygodni Daniela. Więc mamy… Nie możemy posunąć się dalej w Objawieniu, dopóki nie połączymy Oblubienicę i Izraela razem tymi Siedemdziesięcioma Tygodniami Daniela. I być może, jeżeli Bóg zechce mówić do mnie w przyszłości, żebym przemawiał o tych Siedemdziesięciu Tygodniach… względnie nie o Siedemdziesięciu Tygodniach, lecz o ostatnich Siedmiu Pieczęciach. Zatem następnej niedzieli spróbuję podjąć się Siedemdziesięciu Tygodni Daniela - następnej niedzieli, jeżeli Pan pozwoli. A potem, to da podwaliny, jeżeli On poprowadzi mnie, abym zaczął głosić o innych sprawach. Wiecie, stwierdzimy, co będzie potem.
18
Brat Neville i ja będziemy pracować na tym wspólnie i uczynimy wszystko, co potrafimy dla korzyści słuchaczy.
Otóż, wracając tutaj, za każdym razem modlę się o chorych; zawsze to chętnie robię. I będę to robił prawdopodobnie na każdym nabożeństwie, jeżeli są chorzy ludzie, o których trzeba się modlić.
Ja już więcej nie pragnę mieć rozeznawanie. Rozumiecie? Oto, co się stało. Ja próbowałem, a wiem, że czyniłem sprawy, które były niedobre; lecz próbowałem żyć dosyć blisko Boga, cały czas dla Boga; tak właśnie przychodziły te wizje i tak one się urzeczywistniały. Ludzie nawet zgubili jakieś rzeczy i telefonowali mi i prosili, abym się modlił do Pana i zapytał, gdzie są te rzeczy. Podobnie jak Jesse stracił swoje muły, a jego słudzy poszli, by odnaleźć proroka, a on powiedział im, gdzie są te muły i one potem wróciły do domu, i tak dalej. To jest zupełnie w porządku. Lecz jest tego tak wiele, tak wielu ludzi dzwoni… nie tylko w tej miejscowości tutaj, lecz z całego świata. Rozumiecie? Więc to sprawia, że jestem po prostu tak roztargniony i jakbym był na ostrzu noża przez cały czas, aż dojdę do takiego stanu.
19
I to właśnie było powodem, dlaczego bracia zaczęli z tą doktryną, że ja jestem inkarnowanym Panem Jezusem Chrystusem. Wiemy także, że to po prostu pokiereszowało moją usługę na strzępy i przyniosło hańbę Chrystusowi i wszystko możliwe. Rozumiecie? Dlatego właśnie musiałem porządnie nimi zatrząść, aby to natychmiast zatrzymać, aby ich uświadomić, że to nie jest z Boga; było to z diabła. Rozumiecie? Oni są dobrymi ludźmi. Okazuje się, że ci ludzie są narodzeni na nowo z Ducha Bożego, bo kiedy zrozumieli Prawdę na podstawie Pisma Świętego, oni wrócili do Boga, dokładnie (rozumiecie?), natychmiast. To wskazuje na to, że to był szatan, starający się uczynić coś z tymi ludźmi; oni wszyscy są bogobojnymi chrześcijanami.
20
I to spowodowało, że wielu z nich mówi mi: „Bracie Branham, mamy większe zaufanie do ciebie teraz, niż mieliśmy kiedykolwiek.” Ponieważ, widzicie, co z tym darem, który mi Bóg dał, co ja mógłbym z nim uczynić? On rzuciłby ten naród do moich stóp, względnie tych ludzi. Nie nazywam narodem wszystkich ludzi tam na zewnątrz, oni są potrawą dla armat, i tak dalej. Mam na myśli chrześcijan, prawdziwych wierzących, oni są tymi zacnymi ludźmi. Kiedy mówię o narodzie, to mówię o narodzonych na nowo ludziach; na nich powołuję się jako na naród. Nie po prostu wszyscy ludzie na zewnątrz, którzy są tak nieczyści i szyderczy, bowiem żyjemy na tym świecie; oni są tylko prochem ziemi, który powraca do ziemi. Ja mówię o znowuzrodzonych chrześcijanach, o ludziach, którzy są rzeczywistymi chrześcijanami.
21
Spodziewam się, że znowu ktoś będzie się mnie czepiał z powodu czegoś. Niedawno ktoś przyszedł do mnie i powiedział: „Sama myśl o tym, że Chrystus splunął na ziemię Swoje śliny, zrobił błoto i nasmarował nim oczy ślepego - jak nieczyste, jak brudne byłoby to dla Niego splunąć tak ślinami ze Swoich ust. Jak niehigieniczne to było splunąć do prochu i zrobić placki z błota i przyłożyć je na oczy człowieka.”
Ja odrzekłem: „Lecz on powrócił i widział.” Rozumiecie, o to chodzi.
I ten sam człowiek… Niedawno otworzyli obóz dla nudystów tam obok mojego domu, wiecie - basen kąpielowy. I ten człowiek kupił bilet dla każdego ze swoich dzieci, aby tam poszły i kąpały się w tym basenie. A on i jego żona chodzą tam również. W tym basenie… Wybaczcie mi, moje siostry, lecz kiedy te kobiety pływają w tym basenie, około sto kobiet albo dwieście każdego dnia; kobiety z wszystkimi ich nieczystościami, itd., jak zachowują się dzisiejsze kobiety, obmywają się w tej wodzie, i potem te nieczystości i brud mają w swoich ustach, i połykają to i wypluwają. Ja po prostu chcę, żeby on zaczepił mnie w tej sprawie. Rozumiecie?
Oni mówią: „Gdyby Chrystus żył dzisiaj, zaaresztowano by Go z powodu Jego niehigienicznego czynu.”
A co z tamtymi? Jestem pewien, że pojmujecie to, co chcę powiedzieć. Oni wchodzą prosto do tego basenu, a wielu z nich ma choroby - syfilis, rzeżączkę, i wszystko możliwe, wprost tam. I ludzie wypluwają to przez swoje usta, i tym podobnie, i kąpią się w kółko w tej wodzie - i to jest higieniczne? Oczywiście.
22
Więc o, moi drodzy, ten czas, w którym żyjemy, bracie, siostro - jest czas żeby Pan już przyszedł. Ja - Kościół ma tylko jedną nadzieję: jest to Przyjście Pańskie.
Otóż, ja nie mogę zatrzymać tych spraw; nie ma to sensu. Biblia przepowiedziała, że one będą się dziać. Ja nie mogę ich powstrzymać. Pragnę jednak, aby mój głos był nagrany w Niebiosach, że ja byłem przeciwko temu. Kiedy nadchodzi czas sądów, ja byłem przeciwko temu.
Ja nadal wierzę, że ta Biblia jest Słowem Bożym. I nie ma niczego na świecie, co mogłoby Jej zaprzeczyć, ani Jej zatrzymać. Bowiem ta Biblia tutaj - to jest Prawda; to jest Boże Słowo. Rozwińmy więc nasze żagle i po chwili zakotwiczymy u spokojnych brzegów Niebiańskiego odpocznienia. I możemy odpłynąć gdzieś, lecz zarzućmy teraz kotwice i słuchajmy głosu naszego Niebiańskiego Ojca, kiedy On będzie mówił do nas przez Swoje Słowo dzisiaj. Ufamy w to.
23
A dzisiaj wieczorem - przygotujcie sobie teraz pytania, jakiekolwiek macie odnośnie… Otóż, nie coś, co wyrządziłoby krzywdę komuś. Gdybyście uczynili coś takiego, byłoby to… Przede wszystkim, ja bym na to nie odpowiedział. Rozumiecie? Lecz wy, odnośnie czegoś innego, na przykład:
„Słuchaj, jeżeli ja czynię pewną rzecz, czy Bóg mówi, że powinniśmy tak czynić?” Względnie, wiecie, może jakieś delikatne pytanie, które macie na sercu. Albo na przykład: „Mamy dary, które są u nas czynne, bracie Branham, czy powinny być dalej czynne w ten albo inny sposób? Względnie, co powinniśmy czynić?” - coś, na co bym wam mógł odpowiedzieć z Pisma Świętego. Rozumiecie? Napiszcie coś krótko, będę się cieszył. A jeżeli nie będzie żadnego pytania, to podejmę się po prostu pewnego tematu i będę wam głosił dzisiaj wieczór, jeżeli Pan pozwoli. Dzisiaj jest niedziela, a ja byłem…
24
Ubiegłej niedzieli chciałem pójść do brata Cauble. Lecz usłyszałem dźwięk dzwonu tego kościoła i po prostu chodziłem tam i z powrotem po podwórzu. Nie mogłem tego znieść. Na tym się skończyło. Następnie usłyszałem was, więc ja - ja po prostu musiałem przyjść tutaj.
Więc teraz, pochylmy nasze głowy na chwilę i módlmy się do naszego Stwórcy w słowach modlitwy. Czy ktoś ma jakąś szczególną prośbę? Podnieś po prostu swoją rękę i powiedz: „Ja…” Oznajmij ją po prostu. Bóg wie, co masz na sercu. Rozważaj teraz swoją prośbę w swoich myślach.
25
Najświętszy Boże, który stworzyłeś niebiosa i ziemię Słowem z Twoich ust, pochodzącym z myśli Twojego umysłu. My przychodzimy do Twojej Obecności, przez Jezusa Chrystusa naszego Pana, aby Ci podziękować za wszystko, co uczyniłeś dla nas. I jesteśmy Ci tak wdzięczni, Panie, dzisiaj rano, bo wiemy, gdzie stoimy, wiemy, na jakiej pozycji jesteśmy dzisiaj rano, znamy historię czasu i przyszłość, która przychodzi. Wiemy dzisiaj, że z łaski Bożej zostaliśmy obmyci w Krwi z Golgoty, i jesteśmy przygotowani wiarą w naszych sercach, by spotkać się z Nim, gdyby On przyszedł dzisiaj. Powinniśmy mówić: „Tak, przyjdź Panie Jezu.”
Widzimy, jak grzech wzmaga się ciągle do tego stopnia, iż wydaje się, że świat zatacza się pod uderzeniami grzechu. Wszystko to pijaństwo, gry hazardowe, hulanki, nagość, i o Boże, wymyślne sprośności, nieczystości, szyderstwa ludzi, i jak oni - gdyby sobie mogli tylko uświadomić… Panie, czy ci ludzie, którzy ubierają się tak skąpo w to krótkie bezbożne odzienie i wychodzą tak na ulice, czy uświadamiają sobie, że nie są niczym innym niż masą zarazków i prochu, a może w następnym tygodniu robactwo będzie pożerać ich ciała, które oni tak wychwalają? Czy uświadamiają sobie, że robactwo będzie je pożerać, a ich dusza będzie hen w wieczności bez Boga, bez Chrystusa, bez nadziei, pogrążając się w głębokiej rozpaczy, i zostaną po prostu unicestwieni przy Jego przyjściu? O Boże, daj nam ostrzegające głosy, abyśmy potrafili ostrzec każdą duszę przed tym niebezpieczeństwem, do którego się zbliżają.
26
Bądź z nami dzisiaj i daj nam słowa mądrości, jak powiedział raz Salomon w księdze Kaznodziei Salomona, abyśmy byli mądrymi budowniczymi, abyśmy byli pasterzami tego zgromadzenia. I modlimy się, Panie, kiedy szukam słów, jak to powiedzieć, aby oni byli dziełem mistrzowskim, które uchwyci serca ludzi, którzy są w tak wielkiej potrzebie tutaj dzisiaj do południa.
Nie przyszliśmy tutaj i nie zgromadziliśmy się pod tym dachem dzisiaj tylko dlatego, abyśmy byli widziani, lecz przyszliśmy tutaj, ponieważ Ciebie miłujemy, i ponieważ pragniemy usłyszeć coś od Ciebie. Ty jesteś naszym Ukochanym, którego miłujemy, i pragniemy usłyszeć Słowa od Ciebie. Jesteśmy wdzięczni za to, cośmy już usłyszeli. Pozostanie to w nas długo. Daj nam teraz tę cząstkę, którą masz dla nas dzisiaj, kiedy czekamy dalej na Ciebie. Prosimy o to w Imieniu Jezusa i na Jego miłość. Amen.
27
Otóż, to jest… [Mówienie językami i ich wykładanie - wyd.] Jesteśmy wdzięczni za to pokrzepienie przez Ducha; On mówi nam i ostrzega nas, abyśmy zważali na Słowa, które prawdopodobnie Duch Święty zamierza mówić do nas dzisiaj. I my po prostu nie wiemy, co On ma dla nas przygotowane, lecz wiemy na pewno, że musi być coś, co On ma zamiar ujawnić. Może jest to jakieś pytanie w waszych myślach, które On poprzez to wypowie. On może to wypowiedzieć w tym poselstwie dzisiaj do południa. On może to wypowiedzieć dzisiaj wieczór podczas usługi. On - wygląda na to, że gdzieś w tego ciągu dnia On usiłuje ostrzec kogoś, aby się uchwycił Słowa.
28
Zwróćmy się teraz do pisanego Słowa; przejdźmy do 2. Mojżeszowej dla lekcji szkoły niedzielnej.
Czy macie uroczystość chrztu? [Brat Neville mówi: „Nie, dopiero o szóstej godzinie dzisiaj wieczorem - wyd.] Nie. Uroczystość chrztu będzie o szóstej wieczorem.
29
Przejdźmy do 17. rozdziału 2. Mojżeszowej i zaczniemy od 5. wersetu, myślę że 5. i 6. werset z 17. rozdziału 2. Mojżeszowej.
„I rzekł Pan do Mojżesza: Przejdź się przed ludem i weź z sobą kilku ze starszych Izraela. Weź także do ręki laskę swoją, którą uderzyłeś Nil, i idź!
Oto Ja stanę przed tobą na skale, tam, na Horebie, a ty uderzysz w skałę i wytryśnie z niej woda, i lud będzie pił. Mojżesz uczynił tak na oczach starszych Izraela„.
Otóż, jeśli miałbym to nazwać tematem na dzisiejsze niedzielne rozważanie, chciałbym to wziąć jako temat dla dzisiejszej lekcji: „Zawsze obecna woda ze skały.”
30
Wiemy, że Izrael był zawsze historycznym wzorem kościoła, bo Izrael był ludem Bożym aż do czasu, kiedy oni wyszli z Egiptu, a potem byli kościołem Bożym, ponieważ byli oddzieleni od pozostałego świata.
A kiedy my jesteśmy oddzieleni od reszty świata, to stajemy się kościołem. Lecz jak długo jesteśmy uwikłani przez pozostały świat, to nie jesteśmy w kościele. Otóż, mam nadzieję, że to wchodzi naprawdę głęboko i trafia w samo sedno. Rozumiecie, nie jesteśmy kościołem, dopóki nie jesteśmy oddzieleni od tego świata. Oddzielcie się, wyjdźcie spośród nieczystych ludzi, nie miejcie społeczności z nimi i nie bądźcie uczestnikami ich grzechów. Nie żartujcie razem z niewierzącymi, ale odseparujcie się od rzeczy tego świata.
A kiedy Izrael był w Egipcie, oni byli ludem Bożym. Wtedy, kiedy zostali wywołani względnie kiedy wychodzili, zostali nazwani kościołem, ponieważ wtedy właśnie oddzielili się od pozostałego świata.
31
A samo słowo „kościół” oznacza „wywołani” - masowe wędrowanie - „wyjście”. Każdy z nas, jako chrześcijanin, miał takie wyjście w swoim życiu. Przeżywaliśmy czas, gdy zostaliśmy wywołani spośród naszych towarzyszy, zostaliśmy wywołani spośród ludzi, z którymi mieliśmy dawniej społeczność i staliśmy się innymi ludźmi, abyśmy mogli chodzić z innymi ludźmi, którzy postępują i mówią w inny sposób. Było to wyjście w naszym życiu.
Bardzo piękny przykład tego podał nam Izrael, kiedy ich Bóg wywołał. Oni mieli wyjście i wyszli spośród ludzi tego świata, i stali się oddzielonym narodem dla Boga, szczególnym ludem. Oni chodzili w cieniach ubłagalni. Żyli i chodzili naśladując wielki Słup Ognia. I Bóg wyprowadził ich z Egiptu do kraju, który On im obiecał.
32
A do tego wyjścia był im dany duchowy wódz, przewodnik, był nim Mojżesz, wielki namaszczony prorok, który był zacnym człowiekiem. Był on bogobojnym człowiekiem; urodził się jako bogobojny człowiek. Bóg powołał go z jego matki, a nawet jeszcze przed tym czasem; Bóg ustanowił go przed założeniem świata, aby był wodzem tej generacji i prowadził ten lud w wyjściu.
33
Niedawno przemawiałem tu w Kaplicy do małych dzieci i wygłosiłem im krótkie przemówienie i powiedziałem im względnie podałem krótką ilustrację tego, jak modliła się Jochebed razem z Amramem, ojcem Mojżesza, aby Bóg uczynił coś i wyzwolił swój lud. I Amram zobaczył wizję stojącego Boga, względnie Anioła, wskazującego na północ i powiedział mu, co się będzie dziać. Potem urodził się mały Mojżesz. I oni nie bali się rozporządzeń króla ani gróźb. Wiedzieli, że Bóg trzymał Swoją rękę nad Mojżeszem i na tym była sprawa załatwiona. To się zgadza.
Bez względu na to, co powiedział król, co powiedział polityczny świat, co powiedział ktokolwiek inny, oni wiedzieli, że Bóg trzymał Swoją rękę nad Mojżeszem. Nie obawiali się wypuścić go na rzekę prosto między krokodyle, które były po prostu tłuste na skutek pożerania małych Hebrajskich dzieci, ponieważ rzucano je na pożarcie krokodylom. A jednak matka włożyła Mojżesza do małej arki i wypuściła na wodę wprost między krokodyle - prosto tam między nie. Bowiem oni nie bali się niczego; oni wiedzieli, że Bóg trzymał Swoją rękę nad Mojżeszem.
Otóż, gdybyśmy mogli wiedzieć po prostu to samo, że nasz wielki Wódz, Duch Święty - Bóg go posłał i On jest naszym
34
Wodzem. I bez względu na to, co mówi świat i jak bardzo oni naśmiewają się z nas i szydzą sobie z nas, my naśladujemy naszego Wodza. Bóg posłał Ducha Świętego, aby był naszym Wodzem. Rozumiecie? „Jeszcze krótką chwilę, a świat nie zobaczy Mnie już więcej. Lecz wy Mnie zobaczycie, bo Ja będę z wami, mianowicie w was, aż do skończenia świata.” Więc nasz wielki Wódz - Duch Święty jest z nami. Otóż, my musimy naśladować tego Wodza i czynić dokładnie tak, jak On nam mówi. A ten Wódz nie zwiedzie nas z tej ścieżki, On będzie nas zachowywał dokładnie na tej ścieżce Pisma Świętego przez cały czas. Lecz On nie pójdzie na jedną stronę po coś, a na drugą stronę po coś innego. On pozostanie bezpośrednio na środku drogi, trzymając się Pisma Świętego.
35
Także Mojżesz miał wytyczony kurs, którym miał prowadzić Izraela, i oni naśladowali go wprost przez Morze Czerwone, wprost przez Jordan, prosto do obiecanego kraju, wprost przez pustynię. Nie był to Mojżesz, który zszedł z tego kursu. Nie był to Bóg, który zszedł z tego kursu. Byli to ludzie, którzy zeszli z tego kursu i spowodowali kłopoty. Rozmyślajmy więc o tych sprawach obecnie. (Przepraszam.)
Mojżesz, ten namaszczony wódz… W końcu, kiedy pokazał ludziom przez cuda i znamiona, że tylko Bóg sam mógł czynić… On dokonywał tych cudów i znamion przed starszymi Izraela i przed Izraelem, tak długo, aż byli zadowoleni, że ten Mojżesz był pomazańcem, który ich miał zabrać z tego kraju do innego Bożego kraju, który im był obiecany. Potem, kiedy oni widzieli te wielkie sprawy, które czynił Mojżesz w Imieniu Boga, byli ochotni naśladować go. I on wyprowadził ich i prowadził ich przez Morze Czerwone, przeszli na drugą stronę po suchym lądzie, i pielgrzymowali do pustyni, która oznacza czas doświadczania.
36
Kiedy człowiek przyjmuje Chrystusa jako swego Zbawiciela, wszystko wygląda jak na dachu domu. Lecz zanim ten człowiek może przyjść do chrztu Duchem Świętym, to ten człowiek musi najpierw przejść przez proces poświęcania. On musi przeżywać czas doświadczania w swoim życiu. Każdy z was go przeżywał - miał czas prób i doświadczeń. „Każdy syn, który przychodzi do Boga, jest najpierw ciężko doświadczany, karcony, i chłostany. A jeśli nie możemy znieść karania, to wskazuje na to, że nie jesteśmy dziećmi Bożymi, lecz jesteśmy bękartami, a nie dziećmi Bożymi” tak mówi Biblia. Lecz jeśli znosimy karanie, wiedząc, że „wszystkie rzeczy współdziałają ku dobremu tym, którzy miłują Boga,” wtedy jesteśmy synami i córkami Bożymi; potem On pieczętuje nas Duchem Świętym aż do dnia naszego odkupienia. Widzicie, dlatego jest to karanie, to napięcie, przez które przechodzimy. A Izrael, jako historyczny przedobraz, musiał również przechodzić to doświadczanie i karanie.
37
Otóż, kiedy oni byli w Egipcie, a Bóg posłał Mojżesza i on wyciągnął laskę, a muchy i wszy wyszły z ziemi… On wyciągnął laskę w kierunku słońca i ono zostało zaćmione. On wyciągnął ją nad wodami, a one zmieniły się w krew. Patrzcie, Izrael był w kraju Kanaan, raczej w ziemi Goszen, i przeżywali chwalebny czas; słońce tam nie zaszło, plagi ich nie uderzyły; wiecie, oni przeżywali po prostu wspaniałe chwile, dokładnie tak jak wy, kiedy zostaliście na początku zbawieni.
Wszystko koło was - ptaszki śpiewały inaczej i wszyscy byli mili. I ach, moi drodzy, jak to wszystko było wspaniałe, kiedy zostaliście zbawieni. Potem przyszedł czas doświadczania, karcenia, czas poświęcania, poświęcania samych siebie od rzeczy tego świata „złożywszy wszelki ciężar i grzech, który nas tak łatwo obstępuje.” Ty, człowieku, musiałeś porzucić palenie, zaniechać pijaństwa, przestać chodzić do basenu kąpielowego i na całonocne gry w karty. Wszystkie te rzeczy - musiałeś się poświęcić i odrzucić je dzięki wierze w Krew Jezusa Chrystusa, poświęcić samego siebie. Wy kobiety musiałyście pozwolić, żeby wam urosły włosy, przedłużyłyście swoje sukienki, i postępujecie inaczej niż jak postępowałyście dawniej; czas poświęcania. Wielokrotnie ludzie będą buntować się i zawrócą; lecz tak nie czyni dziecko Boże. Rozumiecie? Dziecko Boże patrzy się prosto na Golgotę i wie, że to jest dla jego dobra.
38
Więc potem, podczas tego procesu, właśnie wtedy weszło wielkie odstępstwo do Izraela. Kiedy przyszedł czas wielkiego zgromadzania się, wtedy ludzie zaczęli odpadać - z jednej strony na drugą. Potem zaczęli szemrać: „Otóż, życzylibyśmy sobie być z powrotem w Egipcie. Naszym duszom brzydzi się już ten biały chleb (manna).” Innymi słowy, jeżeli to wezmę historycznie teraz, tak właśnie oni mówili.
Otóż, we współczesnym czasie mówiliby: „Och, każdej środy wieczorem nabożeństwo modlitewne. Każdej niedzieli rano znowu do kościoła. Co tam słyszymy? Ciągle to samo; kaznodzieja powstaje i głosi, zaśpiewamy pieśni i idziemy z powrotem.” Widzicie, w takim razie chodzicie tam tylko z obowiązku. Nie jesteś prawdziwym uwielbiającym Boga. Prawdziwy uwielbiający chodzi tam, by uwielbiać Boga, by wyrazić samego siebie przed swoim Bogiem, by uwielbiać Boga za Jego dobroć, za każde Słowo, którego może się uchwycić.
39
Tak samo jak w sprawach miłosnych. Gdybyś chodził z dziewczyną tylko dlatego, że wiesz, iż to jest twoim obowiązkiem albo ty chodziłabyś tak z chłopcem, kiedy jesteście młodzi… „Mama chce, abym chodziła z tym facetem, ale ja go po prostu nie mogę znieść”. Nie odczuwasz do niego żadnego zainteresowania. Względnie taki sam stosunek może być między dziewczyną i chłopcem, lub chłopcem i dziewczyną. Chodzisz z nią, a ona cię zanudza; mama chce, abyś chodził z nią, ponieważ ona jest typem dziewczyny, jaką mama lubi. Rozumiesz, lecz ona cię zanudza; nie jest to uczucie miłosne. Ona cię nie interesuje, nie chcesz się nawet umyć i nie chce ci się iść na spotkanie z nią. I to jest… Wiecie, to jest okropna rzecz. A ty, kiedy on przyjdzie cię odwiedzić, życzysz sobie po prostu, żeby się pośpieszył i odszedł już do swego domu.
Tak samo jest z tobą, kiedy mówisz: „Dlaczego on głosi tak długo? Co z całej jego gadaniny i z tego wszystkiego?” Widzisz, nie jesteś zakochany.
Lecz kiedy trzymasz się naprawdę każdego Słowa, jak Duch Święty dał nam ostrzeżenie dzisiaj rano (rozumiecie?) „Trzymajcie się każdego Słowa” - o tym właśnie On mówił do was - o trzymaniu się wytrwale Słowa. Ono jest Życiem Wiecznym - każde Słowo Boże. I jest to radością dla ciebie iść do zboru - w każdych warunkach. Czy jest gorąco, zimno, obojętnie, czy ludzie sprzeczają się, kłócą, cokolwiek oni czynią, jest to ciągle radością dla ciebie, gdy możesz słuchać Słowa Pańskiego. Potem jesteś zakochany w Chrystusie, rozumiesz, lubisz chodzić do zboru.
40
„Otóż, kochanie, mamy znowu niedzielny poranek; uważam, że powinniśmy umyć nasze dzieci i pójdziemy tam. Moi drodzy, to jest nużące.” Rozumiecie, nie jesteście w tym zakochani.
Lecz jeśli to naprawdę miłujesz, nie możesz się po prostu doczekać, aż przyjdzie niedzielny poranek; ty tam po prostu musisz iść razem z nimi. I kiedy tu przyjdziemy… Boży ludzie - oni cię nie zanudzają, Ależ, przecież to są bracia i siostry. Jak mawiałem dawniej: „Stajesz się taki gęsty, jak melasa z trzciny cukrowej w chłodny poranek.” Ona nie cieknie, po prostu trzyma się razem, po prostu uporczywie tkwi w naczyniu. Otóż, jest to nie ociosane wyrażenie, lecz w ten sposób pragnę wam przekazać, co mam na myśli. Rozumiecie? Ty trzymasz się uporczywie swego. A im chłodniej jest, tym bardziej uporczywie trzymają się swego. Czy tak samo powinno być z nami? Im chłodniej…
„Kiedy zawiodą ziemscy przyjaciele,
Przylgnij tylko bardziej do Niego.„
41
I miłujemy się wzajemnie nie dlatego, bo jesteśmy kimś; lecz jest to Chrystus w nas, dlatego miłujemy się wzajemnie. Rozumiecie? Jest to Bóg przebywający w naszych istotach, którego miłujemy. Lubimy więc zbierać się razem, jak śpiewaliśmy dawniej ten refren:
„Błogosławiona więź, która łączy
Nasze serca w chrześcijańskiej miłości
Społeczność spokrewnionych dusz
Jest podobna do tej w Niebiosach.
Widzicie, społeczność spokrewnionych dusz Jest podobna do tej w Niebiosach.
Przed tronem naszego Ojca
Wylewamy nasze gorące modlitwy
Nasze obawy, nasze nadzieje, nasze dążenia są te same
Nasze pocieszenie i nasze troski.„
Rozumiecie? Tak jest. Kiedy ktoś otrzyma błogosławieństwo, jesteśmy wszyscy szczęśliwi z powodu tego. Kiedy ktoś jest smutny, jesteśmy smutni razem z nim. Pragniemy być wszyscy razem. Otóż, takimi właśnie powinniśmy być.
42
I takim właśnie powinien był być Izrael. Lecz stało się to dla niego nużące: „Och, ciągle ten stary biały chleb, anielski chleb… Otóż, dlaczego zabiegamy o ten stary biały chleb? Nasze dusze odczuwają wstręt do tego paskudztwa. I wszystko inne jest złe. Ech, ta stara manna, która ciągle spada każdej nocy, wiecie, wolelibyśmy raczej trochę czosnku i poru z Egiptu.” Widzicie, ich serca nie były gotowe do pielgrzymki.
I kiedy mężczyzna lub kobieta zaczyna się uskarżać odnośnie chodzenia do zboru, oni są już tak zmęczeni z tego chodzenia do zboru, że nie są gotowi do dalszej pielgrzymki. Zgadza się. Coś gdzieś jest nie tak.
O, kiedy miłujesz Boga i uważasz, że pójdziesz do Niebios, i schodzicie się wszyscy razem…
„Jaka społeczność, jaka Boża radość
Opierać się na wiekuistym Ramieniu
O, jaki błogosławiony pokój,
Kiedy mój Pan jest tak blisko
Opieram się na Jego wiekuistym Ramieniu.
Jaka to społeczność…„
Śpiewamy te refreny.
„Dzielimy naszą wspólną niedolę
Nosimy wspólnie nasze brzemiona
I często ronimy łzy jedni za drugich
Są to współczujące łzy.
Kiedy się rozchodzimy
Sprawia nam to wewnętrzny ból
Lecz ciągle jesteśmy złączeni w sercach
W nadziei, że spotkamy się znowu
Na następnym nabożeństwie modlitewnym.„
Tak jest, jesteśmy ciągle złączeni w sercach.
43
Nuże, czy gotujecie się do pielgrzymki (rozumiecie?), czy jesteście gotowi wejść do obiecanego kraju - do okresu doświadczeń. Jest tam niebezpieczny grunt, pustynia - okres doświadczeń.
Izrael w czasie swoich doświadczeń - oni zaczęli się kłócić i sprzeczać wzajemnie i szemrali nad chlebem. I chcieli się wrócić do Egiptu. A potem zaczęli skarżyć się na ich wodza. O, oni się obawiali, że prowadzi ich na bezdroża, chociaż już przedtem pokazał im, że jest naprawdę wodzem, również Bóg udowodnił, że on jest wodzem.
„Hm, może postępowaliśmy trochę fanatycznie i może zeszliśmy z drogi, wyruszyliśmy wszyscy złą nogą” - czy coś podobnego. Rozumiecie? Oni szemrali przeciw Bogu i przeciw Mojżeszowi - przeciw Bogu i Jego wodzowi.
44
Otóż, kiedy dojdziemy do tego stanu, że mówimy: „Ja nie wiem, czy Słowo oznacza to, albo coś innego. I ja nie wiem, co z Duchem Świętym; jestem trochę sceptyczny w tej sprawie. Znam innych, którzy również podzielają to zdanie.” Dobrze, idź zatem do Egiptu. Rozumiesz?
Lecz jeśli jesteś naprawdę zdecydowany pozostać na tej drodze, to pozostań z tym Wodzem - Duchem Świętym, trzymaj się ściśle Słowa. A jeśli trzymasz się Ducha Świętego, On zachowa cię w Słowie. To się zgadza. On poprowadzi cię dokładnie tym szlakiem - tą ścieżką Słowa. I nie bój się Go. On nie zrobi ci krzywdy; On ci tylko pomoże, jeżeli jesteś zraniony. On uzdrowi wszystkie twoje rany; Duch Święty to uczyni.
45
Stwierdzamy teraz, że kiedy oni pielgrzymowali i doszli do takiego stanu, przyszli do góry Horeb. A H-o-r-e-b, Horeb, potem stwierdzamy… Przeanalizujmy tę nazwę. Oto, co oznacza „Horeb” - „suche miejsce” albo
„pustynia.”
A kiedy opuścimy społeczność jedni z drugimi w kościele i wyjdziemy ze społeczności z Duchem Świętym, doprowadzi nas to na suche miejsce albo na pustynię, gdzie nic nie żyje, a wszystko ma kolce na sobie. Rozumiecie, to pustynia, tu i tam mały kaktus z tak długimi kolcami na sobie. Czy wiedzieliście, co to jest? Jest to taki kosztowny, mały delikatny listek, który nie ma wody; więc on po prostu zwija się tak ciasno, że staje się z niego kolec.
I kiedy widzicie kogoś w takim stanie, może jest to kosztowna dusza, która mogła być właściwie podlewana, i byłaby pięknym, delikatnym listkiem, itd. Lecz zamiast tego on zwija się tak ciasno, aż staje się kolcem i po prostu kłuje wszystkich, wiecie, zarzucając im winę. On potrzebuje tylko jednego, po prostu wody. To wszystko. On potrzebuje przebudzenia, względnie przełamania się, orzeźwienia od Pana. On zacznie się odwijać, jeżeli włożycie go tylko do wody.
46
Lecz ci, którzy żyją na takim terenie, muszą cierpieć z powodu warunków, panujących na tym terenie. A ci, którzy pragną żyć w takiego rodzaju atmosferze, w której wszyscy kłują się i sprzeczają, i kłócą, i zaduszają się wzajemnie, no cóż, ty będziesz po prostu żył w takiej atmosferze; i basta. Lecz my nie musimy w niej żyć; nie trzeba nam, abyśmy w niej pozostali.
Otóż, ta góra Horeb była miejscem, gdzie Bóg był już zniechęcony z powodu tego ludu, ponieważ oni przywędrowali do tej miejscowości i wpadli do takiego stanu. I On doprowadził ich do tej góry, ponieważ nie chcieli iść wyznaczonym szlakiem. Oni zeszli z głównej drogi, zeszli z tej drogi na jedną stronę. I to skłoniło Boga do uczynienia czegoś, co było okropne. On… Spowodowało to, że Bóg polecił Mojżeszowi, by wziął tę laskę sądu, którą przywoływał sądy na Egipt, i uderzył nią w Skałę, by z niej wyprowadzić wodę.
Otóż, tutaj jest piękna lekcja, gdybyśmy ją tylko mogli pojąć. Rozumiecie? Dlatego, że zeszliśmy z wyznaczonej drogi i przywiązaliśmy się do tego świata i jego rzeczy, spowodowało to, że Bóg wziął sądy tego świata i uderzył nimi Swego Własnego Syna na Golgocie, abyśmy mogli wyjść na wolność. Czy rozumiecie, co mam na myśli?
47
Otóż, żeby doprowadzić ten lud do jakiejś wody, kiedy przybyli tam na pustynię - to suche miejsce stało się Golgotą. I tam Bóg powiedział Mojżeszowi - On powiedział: „Weź laskę i starszych i wyjdź tam, a Ja stanę na Skale przed tobą.” A tą Skałą był Chrystus. Lecz Mojżesz tą laską, którą sprowadził sądy na naród Izraelski - wziął tą samą laskę i uderzył Bożymi sądami w tę Skałę. Rozumiecie? On wziął grzechy ludu na tą laskę, którą powinien był uderzać ten lud, lecz zamiast uderzać ten lud, on uderzył Skałę. I ta Skała dzięki Słowu Boga przyniosła ocalenie, przyniosła wodę dla ginącego ludu. Ona przyniosła życie umierającemu ludowi.
I to właśnie uczynił Bóg biorąc Swoją buławę - laskę sądu, i owinął moje grzechy i twoje grzechy wokół tej laski, która powinna była uderzać nas, lecz ona uderzyła Chrystusa, żeby z Niego wyszły wody, to znaczy „Duch”. Duch Święty wystąpił z Niego, by nam dać Życie. Obecnie mamy Żywot Wieczny. Otóż, tą Skałą był Chrystus. Pragniemy to teraz obserwować.
48
Widziałem już tak dużo intelektualnych rysunków tej Skały. Niedawno widziałem jeden z najbardziej krytycznych, mianowicie była tam mała skała leżąca na szczycie wzgórza. Mojżesz rzekomo uderzył w tę skałę, a Izrael był tam pod skałą z kubkiem na herbatę, i nabierali sobie picie z tego małego strumyka, który spływał z tej skały. Otóż, takie jest pojęcie kogoś o tym.
Lecz kiedy ta Skała wydała swoje wody, były tam dwa miliony ludzi, oprócz wołów, wielbłądów i wszystkich innych, którzy pili wodę, spływającą z Niej do koryt. Był to tryskający strumień wody, który wychodził z tej Skały.
49
Tak właśnie przedstawiają Chrystusa, Ducha Świętego dzisiaj. Jest to tylko małe pokropienie (rozumiecie?), tylko tyle, abyście wierzyli, że Bóg istnieje. Lecz tak nie jest. Jest to obfitość Wody. Dawid powiedział: „Mój kubek opływa.” Jest to po prostu gejzer Ducha Świętego.
Ludzie obawiają się Go. Niektórzy ludzie mówią: „Otóż, obawiam się po prostu trochę, że będę czynił to lub tamto, albo gdybym przypadkiem poszedł trochę głębiej. Mogę wam pokazać, że ktoś poszedł trochę za daleko.” Lecz nigdy nie wskazujecie na tego, który nie poszedł dosyć daleko. Rozumiecie? Po prostu co z tym, który nie poszedł wystarczająco daleko?
50
Otóż, mieliśmy kilku ludzi, którzy postępowali cieleśnie, a wykroczyli złą nogą na tę drogę. I nie Bóg, lecz ludzie zeszli… Z powodu niedobrego kierownictwa, i tak dalej wykroczyli złą nogą i weszli do fanatyzmu. I potem cały świat - diabeł pokazywał na nich: „Widzicie ich? Widzicie to?”
Otóż, pozwólcie mi powstać dzisiaj rano i pokazać wstecz na te dziesiątki milionów ludzi, którzy nigdy nawet nie rozpoczęli. Co z nimi? Widzicie, popatrzcie na ich stan. Popatrzcie na takiego faceta, jak Eichmann obecnie z najwyższym… Ludzie mówią: „Zielonoświątkowcy są nieetyczni i nieokrzesani”, i tak dalej. Popatrzcie na Eichmana, jednego z najbardziej wykształconych mężczyzn na świecie. A on wysłał na śmierć sześć milionów dzieci, mężczyzn i kobiet - sześć milionów dusz. Nie chcecie przecież powoływać się na kogoś takiego.
51
Lecz jakiś zwykły człowiek, który niemal nie umie czytać, wymienił może jakieś imię z Biblii niewłaściwie, albo może powiedział coś lub uczynił coś złego, albo popełnił jakiś błąd, a gazety chcą to opublikować wszędzie i mówią: „Im nie można zaufać.”
Więc jeśli im nie można zaufać, to dlaczego nie wykształceniu, intelektualistom i innym rzeczom, które oni mają dzisiaj? Spójrzcie na Adolfa Hitlera. Popatrzcie na mózgi tego świata dzisiaj. Popatrzcie na nich. Stare powiedzenie mówi: „Co jest dobre dla gęsi, to jest dobre i dla gęsiora.”
Twoim zadaniem jest, abyś potrafił dzięki Duchowi Świętemu rozróżniać, co jest dobre a co złe i obierać to, co jest dobre, a nie to, co jest złe.
52
Stwierdzamy teraz, że ta Golgota, którą oni mieli i te wody życia, wytrysnęły dla tego ludu…
Otóż, niektórzy ludzie myślą sobie w swoich sercach i umysłach, że cały Izrael napił się i potem oni spakowali wielbłądy zapięli uprząż na ich koniach i tak dalej, i wzięli swoje dzieci, i pielgrzymowali gdzieś do innej miejscowości, i zostawili tam tą tryskającą Skałę. To jest błędne.
Ta Skała towarzyszyła im, również ta woda towarzyszyła im. Otóż, 1. Koryntian 10. rozdział, 11. werset, jak myślę, możecie to znaleźć, że ta Skała towarzyszyła Izraelowi. Gdziekolwiek oni się udali od owego dnia, ta Skała szła z nimi, i te wody również.
53
Jaki to piękny przedobraz, jaki piękny punkt oparcia i kotwica dla wierzącego dzisiaj, który wie, że ta Skała, która była kiedyś uderzona, ta Woda, która kiedyś płynęła z Golgoty, idzie razem z nami, gdziekolwiek jesteśmy. O, moi drodzy. Nie trzeba wracać się z powrotem na pewne miejsce i mówić: „Otóż, my mieliśmy Wodę przedwczoraj hen tam.” Mamy Wodę dzisiaj wprost tutaj, ponieważ tą Skałą był Chrystus. A Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Rozumiecie?
Ta Skała towarzyszyła Izraelowi. Oni nie szli za tą Skałą, lecz Skała szła za nimi. Amen. Izrael wyruszył w pielgrzymkę. Mieli czynić tylko jedno, mianowicie utrzymywać prosty kurs - podróżować prosto do obiecanego kraju. A ta Skała i woda szła z nimi… Ta Skała im towarzyszyła… 1. Koryntian mówi wam to - 10. rozdział. W porządku. Tą Skałą był Chrystus.
54
Bóg wziął te sądy z ludzi i włożył je na Chrystusa, i uderzył Go. Czy zauważyliście, że od tego czasu była w tej Skale szczelina? Ta Skała miała szczelinę w tym miejscu, gdzie uderzył ją Mojżesz. I Chrystus miał otwartą ranę, kiedy był uderzany: „On był zraniony za nasze przestępstwa, a Jego sinościami zostaliśmy uzdrowieni.” Z tego Życia wyszły Wody Życia, z których cieszymy się tak bardzo dzisiaj.
55
Zatem, aby otrzymać to Życie… Pamiętajcie, Życie Chrystusa pozostaje w Kościele. Alleluja. O, gdybyśmy mogli zakotwiczyć nasze myśli w tym przez następnych dziesięć minut. Chrystus nie opuszcza Kościoła. „Ja będę z wami zawsze, nawet do skończenia świata.” Są to ludzie, którzy opuszczają Chrystusa, Chrystus nie opuszcza ludzi. Ludzie opuszczają go na skutek ich niedowiarstwa. Oni opuszczają Chrystusa; Chrystus nie opuszcza ludzi.
Izrael opuścił ten strumień; ten strumień nie opuścił Izraela. Rozumiecie? Bo Biblia jasno mówi, że ta Skała i woda towarzyszyła Izraelowi: szła z nimi. Gdziekolwiek oni szli, tam Ona szła również.
56
O, chciałbym dzisiaj do południa, gdybyśmy mieli czas, przejść do 1. rozdziału księgi Jozuego, gdzie On powiedział: „Gdziekolwiek stanie podeszwa waszych stóp, to Ja dałem wam. Gdziekolwiek pójdziesz, Pan twój Bóg jest z tobą. Nie bój się żadnego człowieka. Bądź odważny. Po prostu gdziekolwiek postawisz swoją stopę, tam Ja będę z tobą, bez względu na to, gdzie to jest.” Bóg szedł z Jozuem.
Ten sam Bóg idzie ze Swoim kościołem dzisiaj rano, który pił z tego Źródła hen tam. Gdziekolwiek postawisz swoją stopę, tam Bóg będzie zaraz z tobą, by ci dać wodę i Życie. „Ja będę z wami zawsze, aż do skończenia świata.” Jezus Chrystus ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. To Prawa Boże!
57
Wy teraz powiecie: „Zatem, bracie Branham, dlaczego jest tak, że nie czynimy tych spraw, które powinniśmy czynić? Dlaczego jest tak, że nasze dary i inne rzeczy w kościele nie dochodzą do tego poziomu, na jakim powinny być? Dlaczego nasz zbór nie podnosi się na ten poziom, na jakim powinien być?” Bo ludzie w czasie doświadczeń odpadają tak, jak Izrael wtedy. Oni sobie myślą, że Bóg ich opuścił.
Lecz pamiętajcie, ta Skała nie opuściła Izraela. Izrael opuścił tą Skałę; on zapomniał, że ta Skała była z nimi przez cały czas. Ona była wprost tam, szła z nimi aż do końca ich podróży. „Ona im towarzyszyła.” Nie była poza zasięgiem ich mówienia. Nie była poza zasięgiem ich słuchania. Nie była poza zasięgiem ich wzroku. Tak samo Chrystus nie jest daleko od Kościoła dzisiaj; On nie jest poza zasięgiem mówienia.
Niektórzy z was odpadli i popełniali zło, i straciliście tę radość i wasza Woda wyschła. On jest ciągle w zasięgu waszego głosu. On wam towarzyszy. On wie o każdym ruchu, który uczynisz i o wszystkim, co robisz. On pragnie, abyś Go zawołał na scenę.
58
A ten wielki ruch zielonoświątkowy dzisiaj - Bóg czeka na ciebie, abyś Go zawołał na widownię. On nie jest poza zasięgiem twego głosu. Chociaż czyniliśmy zło i grzeszyliśmy, i odwracaliśmy się plecami do Niego, i czyniliśmy takie sprawy, których nie powinniśmy czynić, pomimo to On jest z nami. Chrystus powiedział, że On będzie z nami.
Biblia mówi: „Te wody towarzyszyły dzieciom Izraela.” Gdy odczuwali pragnienie, wiedzieli, że woda jest blisko.
59
Otóż, te sprawy są kierowane prawami. Cały Boży system jest regulowany prawami. Weźmiemy teraz… Zatrzymajmy się na chwilę.
Weźmy tą ziemię. Ona się obraca; za dwadzieścia cztery godziny zrobi jeden obrót, tak doskonale, że my, mając całą naszą naukę, nie potrafimy nigdy zrobić zegarka, który by szedł absolutnie dokładnie. Od czasu do czasu najlepsze zegarki, jakie wyprodukowano kiedykolwiek, w ciągu jednego roku uprzedzą albo opóźnią się o wiele minut.
Lecz ziemia nie spóźnia się nigdy, jest na swojej pozycji co do sekundy. Jest to tak doskonałe, że naukowcy dzisiaj, astronomowie mogą wam powiedzieć, co będzie za dwadzieścia lat od teraz, albo za pięćdziesiąt lat od teraz, po prostu dokładnie, gdy księżyc i słońce przejdą koło siebie. Kiedy ziemia kręci się w swoim okręgu dwudziestu czterech godzin, i toczy się po swojej orbicie według sezonu roku, ona się nie odchyli ani o włos. Alleluja. Ona się toczy doskonale, ponieważ kręci się według prawa Bożego.
60
Ludzie dokładnie wiedzą, kiedy nadejdzie przypływ, dokładnie na minutę. bo wiedzą, w którym czasie księżyc opada. Tak Bóg wszystko uporządkował według prawa. I kiedy księżyc opada, nastaje odpływ, razem z nim. Kiedy księżyc podnosi się, oto nadchodzi przypływ. I oni dokładnie wiedzą, według obliczeń, kiedy księżyc będzie się obniżał. Mogą to zanotować w kalendarzu wiele lat do przodu, i powiedzą wam dokładnie na minutę, kiedy ten przypływ zacznie się obniżać. Na pewno, ponieważ w ten sposób księżyc porusza się - jest to ustanowione Bożym prawem.
61
Stałem niedawno nad jeziorem Michigan. Potem przyjechałem do jeziora Superior w mojej podróży do Kanady; jest to ogromne zbiorowisko wód. I stanąłem tam i myślałem: „Ile mil jest to wielkie jezioro szerokie w poprzek tutaj?” A potem, kiedy przeprawiłem się przez Michigan, względnie przez jezioro Superior i wpłynąłem do Michigan, jest to mniej więcej tak samo duże jezioro. A gdy tam przybyłem - z jeziora Superior do jeziora Michigan, z jeziora Michigan do jeziora Ontario, i po prostu - i Huron, i wszystkie te jeziora razem wzięte. Ile miliardów, razy miliardy, razy miliardy niezliczonych beczek świeżej wody znajduje się w tych jeziorach.
A hen w Nevadzie i w Arizonie, w Nowym Meksyku, we wschodniej Kalifornii leżą miliony akrów spieczonej, wypalonej ziemi, która jest tak urodzajna, że gdyby te wody dotarły na te tereny, nasze państwo mogłoby wyżywić cały świat, nie byłoby głodnych ludzi, a nadprodukcję rzucano by do morza. To się zgadza. Na tych milionach akrów urosłyby miliony ton razy miliony ton ziemniaków, kapusty, fasoli, sałaty, rzodkiewki i selera, ogórków, i czego tam jeszcze. Ta gleba wydałaby taki plon; ona tylko tęskni za wodą.
62
Więc tutaj na północy jest ta woda, a tam na południu jest gleba. Otóż, możemy to widzieć i wiemy, że ona by to uczyniła, ponieważ możemy zbadać tę wodę i stwierdzić, że ona jest świeża, możemy zbadać tę glebę i widzimy, że jest urodzajna. Otóż, choćbyśmy to sobie jak najbardziej życzyli, to nigdy nie połączy je razem. Lecz istnieje pewne prawo, a jest to prawo grawitacji. Więc jeśli będziemy działać według prawa grawitacji, moglibyśmy nawodnić każdy kawałek tego kraju, wziąwszy wodę z tych jezior, i moglibyśmy nawadniać tamten kraj. Lecz musielibyśmy działać według prawa grawitacji. Nie sprowadzimy jej tam naszymi życzeniami. Nie możemy jej tam przywołać. Nie możemy jej przywołać krzykiem. Musimy działać według praw grawitacji, by ją tam dostać. Bóg ustanawia wszystko w swoim prawie.
63
Ja sobie raz myślałem; nie wiem, czy wam to już mówiłem, czy nie. Byłem na południu w Kentucky na polowaniu na wiewiórki razem z bratem Wood, mniej więcej przed rokiem. Wiewiórki były tam już trochę przepłoszone, więc udaliśmy się do domu pewnego przyjaciela, aby się trochę dowiedzieć o łowach. Człowiek ten miał dużo akrów ziemi i tam na jego gruncie rosło wiele drzew. Lecz brat Wood powiedział mi, że ten człowiek jest ateistą. On był niewierzącym. Więc on powiedział, że go zna, względnie jego ojciec go znał; i on poszedł do niego i zapytał, czy mógłby nam dać pozwolenie do łowów.
Podjechaliśmy do domu tego dżentelmena. A on siedział razem z innym mężczyzną pod jabłonią, obaj w wieku ponad siedemdziesiąt lat. Pan Wood podszedł do tego mężczyzny i zapytał: „Czy mógłbym polować trochę na twoim terenie?” A on odrzekł: „Dobrze, w porządku.” I zapytał:
„Którym z Woodów jesteś? Czy jesteś synem Jima Wooda?” On odrzekł: „Tak, jestem.”
On powiedział: „Dobrze, stary Jim był szczerym człowiekiem, itd.” I rzekł: „Możesz polować na moim terenie, gdziekolwiek tylko chcesz. Mam tutaj tyle i tyle setek akrów; proszę bardzo. Idź tam do tych kotlin, gdziekolwiek tylko zechcesz. Czuj się po prostu jak w domu.”
Ja natomiast siedziałem w samochodzie, ponieważ sobie myślałem, że kaznodzieja i ateista nie będą się rozumieć, jeżeli mieliśmy zamiar prosić o przysługę tego ateistę.
64
Więc potem, po chwili brat Wood powiedział: „Dobrze, a czy mój pastor może iść ze mną? Myślę, że byłoby właściwe, gdyby on mógł iść ze mną.”
A ten stary mężczyzna odwrócił się, opierając się na lasce, i powiedział:
„Wood, czy mi chcesz powiedzieć, że upadłeś tak bardzo, że musisz mieć ze sobą kaznodzieję, gdziekolwiek idziesz?”
Pomyślałem sobie, że będzie lepiej, kiedy wysiądę z samochodu. Wysiadłem więc z samochodu, podszedłem i rozmawiałem z tym starym dżentelmenem na chwilę. I on powiadomił mnie zaraz szybko, że kaznodzieje nie interesują go wiele, ponieważ myślał sobie, że oni mówią o czymś, o czym nic nie wiedzą.
On powiedział: „Oni po prostu gadają o czymś, o czym nic nie wiedzą. Otóż” - mówił dalej - „jeżeli ktoś mówi ze mną, to chcę, żeby on wiedział, o czym mówi.” Otóż, to jest naprawdę zdrowy rozsądek. To jest właściwe zrozumienie. On powiedział: „Jeżeli ktoś rozmawia ze mną, to ja nie chcę, żeby rozmawiał o czymś, o czym nic nie wie. Chcę, żeby mówił o czymś, na czym się zna.” Otóż, ja to uszanowałem. Respektowałem to w tym starym mężczyźnie.
Powiedziałem więc: „Dobrze, oczywiście, każdy ma prawo na swoją opinię.”
65
A on powiedział: „Był jeden kaznodzieja, który przyjechał do tego kraju kilka lat temu i miał nabożeństwa hen w Acton.” I powiedział: „Ten kaznodzieja pewnego wieczora, będąc obcym w tym kraju, powiedział pewnej kobiecie, która siedziała w audytorium: ,Ty masz chusteczkę w swojej kieszeni. Nazywasz się pani Taka-i-taka. Masz chorą siostrę tutaj na pewnym wzgórzu. Ona nazywa się Tak-i-tak. Ona umiera na raka żołądka.' I powiedział: ,Weź tę chusteczkę i połóż ją na swoją siostrę, i powiedz jej: TAK MÓWI PAN, ty nie umrzesz, ale będziesz żyć.”
On powiedział: „Ta właśnie kobieta jest naszą przyjaciółką”. I rzekł:
„Wzięliśmy tę kobietę z tą chusteczką tam na wzgórze, względnie tego człowieka do tej kobiety.”
Najpierw powiedział: „Ta kobieta, moja żona i ja byliśmy tam na wzgórzu owego poranka i chcieliśmy ją zabrać - czekaliśmy na tę kobietę. Lecz ona była w tak złym stanie; lekarze zostawili ją zrezygnowani już od dłuższego czasu. Była w tak złym stanie, że musieliśmy przesuwać ją na łóżku w prześcieradle - podnieść ją, aby ją posadzić na misę, potem wziąć z powrotem. Obracaliśmy ją również w prześcieradle, była w tak złym stanie.”
Potem powiedział: „Następnej nocy rozlegał się tam ze wzgórza taki hałas, jakby tam ktoś umarł.”
66
To był Ben tam na wzgórzu z tą chusteczką - zaniósł ją tej kobiecie. Wierzę, że to byłeś ty, nieprawdaż, Ben? [Brat Ben mówi: „Amen. Amen”
- wyd.] Był to brat Ben, który jej przyniósł tę chusteczkę, ponieważ on zabrał tam tę kobietę.
I powiedział: „Następnego ranka ona już spożywała pieczone jabłkowe kołacze.” I rzekł: „Teraz ona robi nie tylko swoją własną pracę, lecz również pracę sąsiadki. Ona jest tak zdrowa.” On rzekł: „Otóż, często zastanawiałem się: Gdybym mógł kiedykolwiek spotkać się jeszcze z tym kaznodzieją; on wiedział, o czym mówił. Chciałbym z nim porozmawiać.”
Brat Wood spojrzał znacząco na mnie, a ja spojrzałem na niego. Stałem tam, zabrudzony, zapocony i zanieczyszczony, bo obozowaliśmy w lasach i całe odzienie miałem zbrudzone krwią wiewiórek. A więc powiedziałem:
„Otóż - ty myślisz, że mógłbyś porozmawiać z tym człowiekiem, a on by ci powiedział, jak to uczynił?”
On odrzekł: „Tak jest, to właśnie miałem na myśli.” Ja odrzekłem: „Hm, to jest dobra myśl.”
67
Jadłem jedno z jego jabłek. Pożerały je osy, wiecie, było to pod koniec sierpnia. Wziąłem więc jedno małe jabłko do ręki i jadłem je. I rzekłem:
„To jest bardzo dobre jabłko.” Zapytałem: „Jak długo rośnie tam ta jabłoń?”
„O” - odrzekł on - „zasadziłem tam to drzewo trzydzieści czy czterdzieści lat temu, czy coś w tym sensie.”
„Tak jest”. Powiedziałem: „Chciałbym panu zadać pytanie.” Rzekłem:
„Jak to możliwe, widzę, że te jabłka spadły z tej jabłoni i jej listki opadają, a mamy dopiero połowę sierpnia.” I powiedziałem: „Nie mieliśmy jeszcze żadnego powiewu chłodu, nie mieliśmy żadnego mrozu czy czegokolwiek, a jednak liście opada z tego drzewa. Dlaczego tak jest?”
On powiedział: „Soki opuściły to drzewo”.
„O” - zapytałem - „gdzie one poszły?” On odrzekł: „Na dół - do korzeni.”
Zapytałem: „Jak długo one pozostaną w korzeniach?” On odrzekł: „Aż do wiosny.”
A ja powiedziałem: „Potem wrócą do góry w drzewie, i drzewo zrodzi nowe listki, aby był cień, i nowe jabłka do jedzenia.”
O powiedział: „To się zgadza. Dokładnie tak jest.”
68
Powiedziałem: „Otóż, pragnę się pana o coś zapytać. Mówisz pan o tych kaznodziejach, którzy nie wiedzą, o czym mówią.” Zapytałem: „Czy mógłbyś mi wyjaśnić, jaka inteligencja sprawia, że te soki opuszczają to drzewo? Gdyby w nim pozostały na zimę, to drzewo by zmarzło. To by uśmierciło to drzewo. Zarodek życia jest w tych sokach.” Powiedziałem więc:
„To by uśmierciło to drzewo. Jaka Inteligencja sprawia, że soki schodzą z tego drzewa do jego korzeni i tam pozostają do wiosny, a potem wracają znowu do góry i zrodzą kolejne jabłka?” Powiedziałem: „Nalej wody do wiadra i postaw je na słupku, i zobaczysz, czy w sierpniu ta woda zejdzie w dół, na dolny koniec tego słupka i wróci do góry na wiosnę. Rozumiesz?” Powiedziałem: „Istnieje tu pewne prawo - jest to prawo natury. Jakaś Inteligencja ustanawia to prawo. Nie tylko to, lecz ta sama Inteligencja musi wprowadzić to prawo w czyn, spędzając te soki do korzeni drzewa, a potem wracają z powrotem.”
On powiedział: „Nigdy o tym nie rozmyślałem.”
Powiedziałem: „Czy możesz… Jeśli potrafisz odnaleźć tą Inteligencję, która sprawia, że te soki schodzą z gałęzi drzewa na dół do korzeni, a potem wracają z powrotem, jest to ta sama Inteligencja, która mi rzekła owego wieczora: ,Idź, połóż tą chusteczkę na tę kobietę'.”
On zapytał: „Czy ty jesteś tym kaznodzieją?” Odrzekłem: „Tak jest, to się zgadza.”
69
Ubiegłego roku byłem tam znowu, on już umarł, a jego żona wdowa siedziała na werandzie i obierała jabłka z tego samego drzewa. Bracie, najpierw chcieli nas wygonić; nie wiedzieli, kim my jesteśmy. Poszedłem więc i powiedziałem jej, że mamy pozwolenie od jej męża. Więc ona mówiła nam o nim: „On wyznawał w całej pełni Chrystusa, zanim umarł.”
Widzicie, co skłania to drzewo, jaka Inteligencja posyła te soki w dół? Jest to prawo. Jest to prawo, które ustanowił Bóg. I to prawo jest Bożym prawem, które troszczy się o tę sprawę. Amen.
Wiecie, ja się nie troszczę jak, choćbyście krzyczeli i wołali: „To nie będzie… Słońce nie będzie już więcej świecić tego lata.” Ono będzie świecić tak czy owak. Jak bardzo będziesz mówił: „Ja - ja nie pozwolę, żeby nastała noc”. Ona nastanie mimo wszystko. Ponieważ ta ziemia, na której żyjemy, nazywana światem, jest kierowana przez prawo Boże.
70
Zatem, bracia i siostry, chcę was o coś zapytać. Więc jeśli jesteśmy narodzeni z Ducha Bożego… Bóg nie ma małych, słabych części i dużych, mocnych części; On cały jest Bogiem! I gdybyś miał tyle Boga w sobie, że byłby w tobie zaledwie cieniem - to jest wystarczająca moc do stworzenia nowej ziemi. To jest wystarczająca moc do stworzenia nowego księżyca i nowego systemu słonecznego. Jest to Bóg i On jest mocny. I właśnie teraz w każdym wierzącym będącym tutaj jest Żywot Wieczny, a jest to Duch Boży w tobie; wystarczająca moc, która wskrzesi zmarłego, która uzdrowi chorego, która ustala orbity w przestworzach. Lecz ty jesteś… Jest to kierowane pewnym prawem - ten Duch, który jest w tobie. Wy jesteście synami i córkami Bożymi. Ten sam Duch, którego macie w sobie, wskrzesi was w dniu zmartwychwstania.
71
Kiedy Jezus był tutaj na ziemi, potem gdy On umarł, Jego dusza zstąpiła do piekieł i głosił tym duszom, które były w więzieniu - duszom w więzieniu, które nie pokutowały w czasie długiej cierpliwości w dniach Noego. Jego ciało poszło do grobu. Lecz zanim On umarł, On polecił Swego Ducha do rąk Bożych. Jego Duch odszedł do Boga; Jego dusza odeszła do piekła; a Jego ciało poszło do grobu. I Jezus był jakby odgrodzony od zmartwychwstania, aby się mogło wypełnić Pismo. On nie mógł powrócić, ponieważ musiał pozostać w grobie trzy dni i noce. Lecz kiedy wypełniło się Pismo, ta przegroda została usunięta; Jego Duch zstąpił do Jego duszy, Jego dusza do Jego ciała i On wstał z martwych.
72
A kiedy umrzemy, nasze dusze odejdą pod ołtarz Boży, jak miałem ten przywilej zobaczyć to przed kilkoma dniami w wizji, wiecie, jak mówi o tym Biblia. Nasze duchy odejdą do Boga, który je dał, a nasze ciała powrócą do prochu ziemi. Lecz pewnego dnia, kiedy wypełni się Pismo Święte, nasze duchy zostaną wypuszczone z Boga, wejdą do duszy a dusza do ciała. A ta moc, która wskrzesi nas z martwych, jest już teraz w nas. Jesteśmy teraz na niebiańskich miejscach w Chrystusie. Jesteśmy teraz w mocy zmartwychwstania.
Gdyby tym nie rządziło pewne prawo, synowie i córki Boże stworzyliby sobie świat tutaj i żyliby na nim prywatnym życiem. Wy macie moc w sobie, by to uczynić. Jeżeli macie tylko cień mocy Bożej w sobie, to macie moc, by to uczynić. Bóg jest Wszechmogący. Czy rozumiecie, co mam na myśli? Ta moc, która jest w was, uczyni… Możecie powołać świat do istnienia i pójść, by żyć na nim. Alleluja. Tutaj to macie.
Taka moc jest w Kościele obecnie, lecz ona jest kierowana prawem. Ato prawo nie zakłada się na przestrzeganiu pewnej ilości przykazań. Jest to prawo wiary. Jezus powiedział: „Wszystkie rzeczy są możliwe dla tych, którzy wierzą.” I jeśli temu potrafisz uwierzyć, to do czegokolwiek Bóg poprowadzi twoją duszę we wierze, to jest twoje. Każde miejsce, na którym możesz postawić podeszwy swoich stóp we wierze - Bóg daje je tobie. Amen. Ono jest twoje; ty je posiadasz, jeżeli potrafisz znaleźć klucz do tego prawa wiary, który otwiera to dla ciebie. Czy rozumiecie, co mam na myśli? Ta moc jest kierowana przez… Jeśli jesteś synem Bożym albo jesteś córką Bożą, nigdy cię to nie opuści. Jest to z tobą przez cały czas. Może twoja wiara odstępuje od Tego, lecz To jest tam ciągle. Alleluja.
73
Kiedy jesteś zbawiony, Bóg daje ci wiarę do powstania z brudu tego świata. Twoja wiara pokonuje rzeczy tego świata. Czym jest twoja wiara? Twoja wiara jest tym dziełem, które Bóg uczynił w tobie, aby cię uczynić synem Bożym. Ty przestałeś kłamać, przestałeś kraść, przestałeś pić, ponieważ twoja wiara podnosi cię ponad to. Amen. Jeżeli tego nie czynisz, to nie masz żadnej wiary. „A przez wiarę jesteś zbawiony, mianowicie z łaski.”
Na ile potrafisz wyzwolić z siebie wiarę, tyle mocy możesz mieć, ponieważ w tobie przebywa moc do stworzenia niebios i ziemi. Bóg przebywa w was; więc jesteście synami i córkami Bożymi. Amen. Tutaj to macie. Lecz chodzi o twoją wiarę. Jezus powiedział:
„Według twojej wiary niech ci się stanie. Jeżeli wierzysz, wszystkie rzeczy są możliwe. Zaprawdę powiadam wam, jeśli powiecie tej górze: ,Przenieś się', a nie wątpicie, lecz wierzycie w to, co powiedzieliście…”
74
Zatem, jakimi ludźmi powinniśmy być, mając wiarę w tego wielkiego wybawiającego Chrystusa, który żyje w nas - ta uderzona Skała, która nigdy nie opuszcza Kościół? „Ja jestem z wami zawsze, aż do skończenia świata” - ta ustawiczna Obecność wielkiego gejzeru zbawienia i mocy, która przelała się z Golgoty do Kościoła, ta ustawiczna Obecność żyjącego Boga, ten wielki strumień, uderzona Skała, która towarzyszy nam w naszej pielgrzymce.
75
Izrael utracił swoją wiarę. Oni zeszli z drogi. Oni zaczęli pragnąć garnków z mięsem. Gdyby trzymali się wiary i wierzyli, że Bóg zaprowadzi ich do tego kraju, nie mieliby żadnej przeszkody. Morze otworzyło się już przed nimi; nawiedzali plagami swoich nieprzyjaciół; ukrzyżowali swoich wrogów za sobą i weszli do kraju, a ciągle nie mieli wiary, by iść dalej do obietnicy. Jozue i Kaleb mieli wiarę. Oni mówili: „Jesteśmy więcej niż zdolni pokonać wszystko, co stanie nam w drodze.”
Taki jest kłopot z kościołem. Możemy pokonać każdą chorobę. Mamy tą moc w sobie. Jesteśmy synami i córkami Bożymi, nic nie może ostać się przed nami. Jest tylko jedyny warunek: On pragnie znaleźć kogoś, kto będzie w to wierzył - kto będzie wierzył w to, co Bóg już uczynił dla niego. „Nie będziemy: my już jesteśmy teraz.” A zawsze żyjąca Obecność Ducha jest z nami. Amen. Tutaj to macie.
76
To właśnie miałem na myśli, kiedy mówiłem dzisiaj do południa na temat: „Zawsze obecna woda ze Skały.” Ta zawsze obecna Woda ze Skały jest bezpośrednio tutaj teraz - ta zawsze obecna Woda z tej uderzonej Skały na Golgocie. Kiedy Duch Święty wyszedł z Niego na Golgocie, wrócił z powrotem na Kościół w Dniu Pięćdziesiątym, i ten sam Duch Święty jest tutaj obecny dzisiaj do południa. I On dał nam obietnicę.
Więc dlatego wychodzę przed chorych ludzi, bo On polecił mi to czynić wtedy. Ja temu wierzę, Bóg tak powiedział. Tak właśnie wypełnia się wizja; Bóg to obiecał. Bóg nie może kłamać.
77
Wierzcie w to. Musicie temu wierzyć. Musi to być Coś tam, co otwiera tą zasuwę, otwiera tą rzecz i pozwala ci wejść do środka. Nam nie trzeba się dzisiaj modlić o więcej mocy. Ty masz dosyć mocy, by stworzyć nową ziemię. Lecz potrzebujesz wiary, by posłużyć się tą mocą. Musisz mieć coś, co kieruje twoim życiem i żyjesz tak bogobojnym życiem, że kiedy prosisz Boga o cokolwiek, to wiesz… Mamy ufność ku Bogu w tej sprawie. Wiemy, że jeśli przestrzegamy Jego przykazań, On nie odmówi nam żadnej dobrej rzeczy, jeśli chodzimy z Nim. Bóg chodzi z nami. O, moi drodzy.
78
Oni mieli czynić tylko jedną rzecz. Oni musieli czynić tylko jedno, mianowicie trzymać się bezpośrednio na kursie, nie schodzić tutaj na bok, albo schodzić tam na bok, lecz trzymać się prostego kursu. Kościół musi czynić tylko jedno: Trzymać się kursu. Oni mieli Słup Ognia według którego musieli trzymać się właściwego kursu: musieli naśladować ten Słup Ognia. Słup Ognia ich prowadził. On właśnie prowadził ich. Ich celem, który widzieli, był ten Słup Ognia. Oni widzieli, jak On działa przez Mojżesza i wiedzieli, że on jest ich wodzem.
Dzisiaj mamy Słowo. Idziemy według Słowa. I widzimy, że to Słowo działa w wierzących i wiemy, że tak jest: Bóg działa poprzez nas, potwierdzając Słowo przez towarzyszące mu znaki. Trzymamy się więc Słowa. A to Słowo przynosi rezultaty.
Oni trzymali się Mojżesza, ponieważ Mojżesz szedł za tym Słupem Ognia, a oni szli za nim. Kiedy zaczęli odwracać się przeciw Mojżeszowi, sprzeczać się z Bogiem i z Mojżeszem, to zaczęli schodzić z kursu na jedną albo drugą stronę. Powstały kłopoty wśród nich. Oczywiście.
79
My trzymamy się Słowa, a Słowo przynosi znaki. Jezus powiedział:
„Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą Słowu.” Widzicie, Ono pozostaje z nami. Trzymajcie się Słowa, bo Słowo przynosi znaki. Lecz Mojżesz - co on czynił?
Oni zeszli z drogi i co się stało? Zeszli z właściwej drogi i utracili swoje
źródło wody.
Uważam, że to właśnie uczynił kościół dzisiaj. On zeszedł z kursu Pisma Świętego. Zboczyli do -izmów. Oni zboczyli do jakichś błahych rzeczy, których nie powinni byli czynić. Oni zaadoptowali pewne rzeczy - przyjęli takie rzeczy, jak Apostolskie Wyznanie Wiary. Gdzie znajdujecie to w Biblii? Oni przyjęli katechizm, który sobie czytają. Oni przyjęli denominacje, na miejsce przeżyć. Przyjęli uściśnięcie dłoni na miejsce przeżycia znowuzrodzenia. Przyjęli pokropienie na miejsce wodnego chrztu. Przyjęli złą formę chrztu - „Ojca, Syna i Ducha Świętego”, chociaż nie ma czegoś takiego w Biblii. Biblia mówi: „W Imię Jezusa Chrystusa.” Trzeba uczynić tylko jedno, jeżeli pragniecie tej samej Wody - zawróćcie z powrotem na tą drogę. Powróćcie do… On nie odszedł; On jest ciągle tutaj.
80
Wy przyjmujecie wierzenia na miejsce Chrystusa. Miewacie napady złego humoru. Jeden mówi: „Otóż, ja jestem metodystą.” Drugi mówi:
„Ja jestem baptystą.” To wskazuje na to, że nie jesteś chrześcijaninem. My jesteśmy Chrystusowi. Należymy do Niego. Mówisz: „Czy ja, jako baptysta?” Jeżeli to jest wszystko, czym jesteś, to nie jesteś Chrystusowy; jesteś baptystą. Może mówisz: „Dobrze, ja jestem zielonoświątkowcem.” Jeżeli jesteś tylko zielonoświątkowcem z denominacji, to jest wszystko, czym jesteś.
Lecz jeśli masz przeżycie Wylania Ducha Świętego… Właśnie, Słowo Pięćdziesiątnicy zrodzi przeżycie Wylania Ducha Świętego. Uczyń to samo, co czynili uczniowie: pozostań w górnym pokoju, aż zostaniesz napełniony Duchem Świętym. A potem, jeśli to, co otrzymasz, jest w sprzeczności do Słowa - jeżeli ten duch w tobie postępuje w sprzeczności do tego, co mówi Słowo, wtedy to nie jest Duch Święty. Jest to diabeł, podrabiający Ducha Świętego. Czy widzicie, gdzie go ludzie otrzymali?
81
O, niektórzy z nas mówili językami; mieliśmy ataki krzyczenia i tym podobne rzeczy, a zaprzeczaliśmy wszystkim innym sprawom. Pozwoliliśmy, żeby wszystko, czego nie ma w Piśmie Świętym, weszło do kościoła. Gdzie doszliśmy dzisiaj? Jesteśmy z powrotem na innej pustyni - w wyschniętej organizacji. Zorganizowaliśmy się; straciliśmy naszą Wodę. Dokładnie to uczynili zielonoświątkowcy. Kiedy zaczyna się to organizować, zaczyna to naruszać społeczność i oni mówią: „Otóż, nie będziemy się z tym łączyć, jeśli ten facet wierzy w to.”
Proszę bardzo, trzymaj się go, aż on dojdzie do poznania Prawdy Słowa, do poznania Prawdy. Cokolwiek to jest, zostawcie to po prostu. Idźcie tylko naprzód i bądźcie braćmi.
Lecz ach, „My musimy się zorganizować” i mówicie „Otóż, dlatego, że nie jesteście unitarianami, dlatego że nie jesteście duotarianami, czy trynitarianami, czy czymś podobnym, my nie będziemy mieć żadnej społeczności z wami.” Więc co my czynimy, gdy tak czynimy? Przenosimy się znowu z powrotem na pustynię. Zgadza się.
Lecz pamiętajcie, kiedy Izrael zszedł z tej ścieżki - z kursu do obiecanego kraju, ta Skała ich nie opuściła; Ona pozostała tam na miejscu; tak samo pozostała woda. Tak samo czyni Duch Święty, pozostaje tam na miejscu. Nie musimy dziwić się odnośnie tego.
82
Otóż, tutaj Bóg naucza nas wielkiej rzeczy. Bóg naucza nas tutaj lekcji. Chrystus był uderzony raz, dając nam przeżycie Wylania Ducha Świętego raz na zawsze. Więc kiedy ta Skała została uderzona, Ona nie musiała być uderzona ponownie. Ona była uderzona tylko raz.
Mojżesz popełnił błąd, uderzając Ją po raz drugi, okazując przez to, jak słaba była jego wiara w Ofiarę Przebłagania. Lecz kiedy Chrystus został uderzony raz, On nie musiał być uderzony po raz drugi. Otóż, co uczynił Mojżesz? Mojżesz zaprowadzał coś nowego, próbował uczynić nową rzecz.
I tak samo postąpili nasi dostojnicy kościelni obecnie. Oni próbowali uczynić coś nowego. „Zrobimy z siebie Zbory Boże. My zrobimy z siebie Zielonoświątkowy Kościół Boży. My zrobimy z siebie Sobór Generalny. My zrobimy z siebie to i tamto, albo coś innego.” To nie jest to, co czynił Bóg. Nie był to Jego pomysł.
83
Chrystus został raz uderzony. To jest oryginalne przeżycie. To jest oryginalny sposób. W Dniu Pięćdziesiątym Piotr powiedział: „Pokutujcie, każdy z was, i dajcie się ochrzcić w Imię Pan Jezus Chrystus.”
„My pokrapiamy w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego i wydajemy wszelkiego rodzaju wierzenia i wszystko możliwe o Tym”. Gdy zejdziemy z linii Słowa, nic dziwnego, że nie możemy dojść nigdzie!„
84
Bóg naucza nas lekcji. Mojżesz nie miał mówić: „Otóż, my zaczniemy teraz tutaj coś nowego, zorganizujemy się i założymy katolicki kościół.” To była pierwsza rzecz, którą uczynili. Potem, po pewnym czasie:
„Dobrze, rozpoczniemy z tego coś nowego - założymy luteranów.” Potem przyszli anglikanie, potem baptyści, i wszyscy inni - kampbelici, kościół Chrystusowy, i antychryst i wszystkie inne rzeczy. Rozumiecie? Wszyscy zaczęli wychodzić - jeden po drugim, jeden po drugim, zakładając denominacje i organizacje. To nie było właściwe. Czy widzicie, co oni czynią? Oni znowu uderzają w Skałę, by rozpocząć coś nowego. My nie potrzebujemy jakiejś nowej doktryny.
85
Każdy człowiek w Biblii został ochrzczony w Imię Pan Jezus Chrystus. Każdy człowiek w Biblii, który otrzymał Ducha Świętego, przyszedł w Boży sposób, dokładnie w ten sposób, jak Bóg polecił to czynić. Oni czynili to samo. Oni mieli to samo przeżycie. Te same znaki towarzyszyły im. Te same uczynki towarzyszyły im. Dlaczego? Oni żyli dzięki tej Skale. Oni otrzymywali tą samą Wodę.
A dzisiaj? Powodem, dlaczego mamy tyle wyznań wiary i denominacji jest to, że rozpoczęliśmy coś nowego. Nie potrzebujemy nic nowego. Zawróćmy! Mojżesz nie powinien był uderzać w tą Skałę znowu, rozpocząć coś nowego. On powinien był mówić do nich z tej oryginalnej Skały. O, mam nadzieję, że to pojmujecie. Mojżesz powinien był mówić z tej oryginalnej, uderzonej Skały, a nie uderzać w Nią ponownie; nie miał zaczynać nowej rzeczy, lecz mówić do tej starej Skały.
86
Boże, dopomóż mi. Chociaż umrę jako żebrak za kazalnicą, ja będę mówił o tej oryginalnej Skale. Będę mówił o tym oryginalnym przeżyciu. Będę mówił o oryginalnym Piśmie Świętym, które dało im chrzest Duchem Świętym: „Pokutujcie, każdy z was i dajcie się ochrzcić w Imię Pan Jezus Chrystus na odpuszczenie grzechów, a otrzymacie dar Ducha Świętego.” Ta zawsze obecna i płynąca Woda ze Skały jest nadal z nami. Ona wyda na świat to samo. Ona przyniesie wizje. Ona przyniesie uzdrowienie. Ona przyniesie proroctwa. Ona zrodzi każdą rzecz, którą oni czynili.
87
Kiedy Izrael powrócił na linię Pisma Świętego i powrócił na właściwą drogę, to oni poszli dalej do obiecanego kraju. Lecz trwało im to czterdzieści lat.
Zielonoświątkowcy istnieją już około czterdziestu lub pięćdziesięciu lat i wędrują w kółko po pustyni. Powróćcie do tej Skały. Ona jest widoczna.
Tutaj jest to napisane, wprost tutaj w Słowie. Duch Święty jest tutaj, dokonując tego samego, co On zawsze czynił, więc ta zawsze obecna Woda jest tutaj. Tylko powróćcie do Niego, powróćcie do tej dawnej, oryginalnej Skały.
88
Jak było to w oryginalnym przeżyciu? „Otóż, oni uścisnęli dłonie z kaznodzieją.” Nic takiego! „Oni zostali ochrzczeni w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego.” Coś takiego nie istnieje! Nie ma takich osób w Biblii, gdziekolwiek, czy na zewnątrz - według Biblii trzysta lat nikt nie został ochrzczony w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. To jest katolickie wierzenie, nie Biblijna nauka. Rozumiecie?
89
Oni mieli Ducha Świętego. Te znaki towarzyszyły tym, którzy wierzyli. One będą towarzyszyć znowu obecnie. Ta Skała jest tak samo wiecznie żyjąca, jaką zawsze była - ta uderzona Skała.
Nie mówmy: „Otóż, przyjdźcie do nas i przyłączcie się do naszego zielonoświątkowego kościoła, wejdźcie do naszych zielonoświątkowych szeregów.” „Nie, przyjdźcie raczej do nas i przyłączcie się do baptystów, do metodystów, czy prezbiterian, czy katolików”. Co to jest? To jest ponowne uderzanie Skały - próbujecie uczynić coś nowego.
Powiedzcie im: „Pokutujcie i dajcie się ochrzcić w Imię Pan Jezus Chrystus” na odpuszczenie waszych grzechów, „a te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą.” Teraz jesteście z powrotem na drodze, z powrotem do tej samej Wody. Ta sama Woda da to samo orzeźwienie. Ona dokona tego samego wyszorowania ciała. Ona da tą samą oczyszczającą moc. Ona da tą samą uzdrawiającą moc. Ona będzie czynić to samo, co czyniła wtedy, jeżeli tylko powrócimy do tego samego Ducha.
90
Życie winnego krzewu zrodzi winogrona. Jeżeli zrodziło je ubiegłego roku, zrodzi je tak samo w tym roku. To jest prawo Boże. Prawo Boże mówi, że jeśli to jest winogrono, zostawcie je w spokoju, ono będzie rodzić winogrono. Moglibyście je skrzyżować z czymś innym; lecz zostawcie je w spokoju, a ono zrodzi znowu te same winogrona.
Więc my skrzyżowaliśmy Kościół z ruchem zielonoświątkowym, baptystycznym, metodystycznym, prezbiteriańskim, anglikańskim, i z każdym innym -izmem. Dlaczego nie zostawicie go w spokoju? Wróćcie do Winnego Krzewu, on dojdzie znowu do tej samej mocy. Amen. Amen. Ja to lubię.
91
„Rozpocznijmy coś nowego.” Tą samą rzecz uczyniliśmy. Nie próbujemy pokazać nasz autorytet. „Doktor Taki-i-taki jest założycielem wielkiego Takiego-i-takiego kościoła z tego-i-tego.” Nie o to chodziło.
To właśnie powiedział Mojżesz. „Ja im pokażę, co potrafię uczynić. Ja wyprowadzę wodę mimo wszystko.” I on uderzył w Skałę, lecz woda nie wyszła. I on krzyknął znowu: „Pokażę wam, co ja potrafię uczynić.” Bóg rozprawił się z nim za to.
Nie myślcie sobie, że będziecie się po prostu trzymać jakiejś denominacji.
Bóg rozprawi się z wami za to. To się dokładnie zgadza. Musicie powrócić znowu do oryginału. Powróćcie więc.
92
Jeżeli rozmawiacie z ludźmi, nie mówcie im: „Przyjdź i przyłącz się do naszego kościoła. Przyjdź i zmów nasze wyznanie wiary.” Mówcie im:
„Zawróć i pokutuj, i daj się ochrzcić w Imię Pan Jezus Chrystus na odpuszczenie twoich grzechów, a otrzymasz dar Ducha Świętego, jeżeli twoje serce jest w porządku. A te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą. Grupa wierzących - te znaki będą im towarzyszyć.” Dlaczego? Ta Skała, ta uderzona Skała i Jej Wody Życia zaraz wychodzą, produkując to samo, co On czynił. Nie może być po prostu inaczej.
O tak. My chcemy się czymś popisywać i mówimy: „Jesteśmy metodystami i baptystami.”
93
Mów tylko do tej Skały; On jest zawsze Obecny. Nie próbuj przyłączyć się do tego. „Ja musiałem przyłączyć się do tego tutaj w mieście.” Nie próbuj przyłączyć się do tego. Nie możesz przyłączyć się do Tego, ta jedna rzecz jest pewna. Możesz przyłączyć się do metodystów, możesz się przyłączyć do baptystów; możesz przyłączyć się do zielonoświątkowców; możesz przyłączyć się do anglikanów; lecz nie możesz przyłączyć się do Niego. Nie. Musisz Nim być napełniony. Nie przyłączaj się do Niego, bądź po prostu Nim napełniony. To wszystko. On jest napełniony czym? Napełniony mocą, napełniony Duchem, napełniony Życiem, napełniony radością, pokojem, cierpliwością, delikatnością, dobrocią, mocą Ducha Świętego w twoim życiu, ponieważ ta zawsze istniejąca Obecność jest tutaj. Pamiętajcie. (Będę musiał zakończyć, ponieważ robi się późno.)
94
Lecz zapamiętajcie sobie, ta Skała ich nigdy nie opuściła. Ona ich nigdy nie zostawiła. Również Chrystus nas nigdy nie opuści. Chrystus powiedział: „Ja będę z wami zawsze, nawet do skończenia świata.” Czy się to zgadza? I ta Skała pozostała z nimi przez całą pielgrzymkę od góry Horeb aż do Nebo. Towarzyszyła im. Aż tam nad Jordan - Ona tam ciągle była. O, Boże, ja pragnę zobaczyć Ją nad Jordanem.
Mojżesz, kiedy on był nad Jordanem - ta Skała towarzyszyła mu przez całą pielgrzymkę. I on stał tam nad brzegiem i patrzył się na ten tłum ludzi, który odstępował i odchodził do Boga; jego serce współczuło im. I on patrzył się ponad Jordan. Tam on był - nad Jordanem; mówię teraz o duchowym Jordanie. I on tam stał i patrzał; śmierć zbliżała się do niego. Lecz on spojrzał, a oto obok niego leżała ta Skała. Więc on zrobił krok i wstąpił na tę Skałę, i aniołowie przyszli, i odnieśli go.
95
„Ja cię nigdy nie zostawię ani cię nie opuszczę.” Bez względu na to, jak trudne czasy nastają, jak bardzo się starzejemy, jaką śmiercią umrzemy, pamiętajcie, ta Skała będzie tam nad Jordanem. Ona cię nie zostawi ani nie opuści. Pamiętaj tylko o tym. Ta zawsze obecna Woda ze Skały będzie z nami poprzez całe życie i nawet tam nad Jordanem.
96
Pochylmy nasze głowy. [Ktoś przynosi proroctwo - wyd.]
Kiedy Duch Święty porusza się między nami, Duch Boży porusza między nami, czy byliby tutaj tacy dzisiaj dopołudnia, którzy jeszcze nie znają Chrystusa; jeszcze nie jesteście blisko tej Skały, nie rozmawialiście z Nim jeszcze dzisiaj do południa? Wy wiecie, że On jest obecny. Popatrzcie, jak On działa wszędzie, widzimy Go poruszającego się dookoła, widzimy Go działającego na ludziach. Jest to ta zawsze obecna Woda. To jest zbawienie. To jest Duch, który napełnia ich kubki w takiej mierze, że już nie mogą spokojnie siedzieć; coś musi z tego wyjść. I wy, którzy Go nie znacie, czy chcielibyście podnieść swoją rękę i powiedzieć: „Módl się o mnie, bracie Branham. Ja pragnę Go teraz poznać. I pragnę z Nim rozmawiać, pragnę Go poznać jako pełnię Jego Ducha. Pragnę wiedzieć, że On jest zaraz obok mnie przez cały czas. Ja wierzę, że jest. Lecz pragnę z Nim rozmawiać. Jestem pragnący i jestem głodny Boga. Pragnę Go lepiej poznać”.
97
Niech ci Bóg błogosławi. Niech ci Bóg błogosławi. I tobie bracie. Tobie, tak, tam zupełnie w tyle. Tobie tutaj, pani, tak jest. Tak pani. Widzę wasze ręce i Bóg je widzi. Niech ci Bóg błogosławi, młody człowieku. Niech ci Bóg błogosławi. I tobie, pani. Amen. Niech ci Bóg błogosławi. Niech ci Bóg błogosławi, siostro. Czy jeszcze ktoś teraz w tej chwili uciszenia? Niech ci Bóg błogosławi tam w tyle, młody człowieku.
Rozmyślajcie o tym. Rozmyślajcie o tym; zawsze obecna Woda ze Skały, ten sam Duch, kiedy On zawołał tam na krzyżu w dniu Jego sądu, kiedy On wziął na siebie nasz sąd. Boża laska sądu uderzyła w Niego, a twoje grzechy były zawinięte w tej lasce i uderzały Go, a Jego Krew i woda wychodziły z Niego. On powiedział: „Ojcze, do Twoich rąk poruczam Mego Ducha.” A w Dniu Pięćdziesiątym On przyszedł, by iść z nami dalej w tej pielgrzymce. I obecnie On jest tak blisko.
98
Czy zechcecie wyjść z tego padołu, w którym jesteście z dala od Domu, i powiecie: „Panie, ja idę do domu.” Gdy śpiewamy tę pieśń, czy chciałbyś podejść do ołtarza i poświęcić ponownie swą duszę Chrystusowi? Amen.
„Tułałem się z dala od Boga
(zszedłem z wąskiej ścieżki)
Teraz wracam do Domu
Tą drogą (niewiara jest grzechem) kroczyłem zbyt długo
Panie ja wracam do Domu.
Wracam do Domu, wracam do Domu
Nigdy więcej nie będę się tułał.
Otwórz szeroko Twoje ramiona miłości
Panie, ja teraz wracam do domu.
[Brat Branham nuci dalej: „Panie, wracam do Domu” - wyd.]
99
Trzej młodzi chłopcy wyszli właśnie teraz, naprawdę szybko, mają łzy w oczach, i uklękli obok ołtarza. Oczywiście, ich grzechy są im wybaczone. Były im wybaczone, zanim nawet opuścili swoje krzesła, kiedy ich młody umysł został poruszony. Oni po prostu wyszli do przodu i uklękli tutaj, by oznajmić innym, po której stronie stoją dzisiaj do południa.
Czy byłoby również kilku starszych ludzi, którzy by to chętnie uczynili
- po prostu pragną uklęknąć i powiedzieć: „Panie, ja - tułałem się daleko od tej ścieżki. Wątpiłem tak bardzo i czasami wychodziłem i wpadałem w grzech. Ja - ja pragnę powrócić, zanim jest za późno. Boże, chciałbym przyjść. Ja bym po prostu naprawdę chciał przyjść i uklęknąć”. Amen.
100
Teraz przychodzą tutaj trzy małe córki Artura Beama, mniej więcej jednakowo wysokie i uklękły u ołtarza.
Teraz wychodzi do przodu mała dziewczynka, której właśnie urodził się braciszek. Niedawno powiedziałem to. Pani Wood podeszła do mnie i powiedziała mi, że ta siostra miała iść do szpitala, by urodzić dziecię. Duch Święty powiedział: „Idź i powiedz im, że to będzie chłopiec.” Kiedy się urodziło to niemowlę, był to chłopczyk.
Wydaje się, że wychodzą dzisiaj do południa małe dzieci z klasy siostry Arnold, poświęcając swoje życie. Cały ołtarz po mojej prawej stronie jest pełny małych dzieci. Byłoby miłe, gdybyśmy zaśpiewali i przekazali ten ołtarz dla pozostałych dorosłych ludzi.
101
„Panie przychodzę teraz do domu.”
[Brat Branham rozmawia z dziećmi przy ołtarzu, i z przerwami śpiewa:
„Panie, przychodzę do Domu” - wyd.]
„Wracam do Domu, wracam do Domu
Nigdy więcej nie będę się tułał.
Otwórz szeroko Twoje ramiona miłości
Panie, ja teraz wracam do domu.
Jestem zmęczony grzechem i błąkaniem się,
Panie, teraz wracam do domu
Ufam Twojej miłości, wierzę Twojemu Słowu
Teraz wracam do domu.
Wracam do domu, wracam do domu
Nie będę się już tułał.
Otwórz szeroko Twoje ramiona miłości
Panie, teraz wracam do domu.„
102
Pochylmy teraz nasze głowy na chwilę do modlitwy o tych malców.
Niebiański Ojcze, jeżeli jeszcze nastanie jutro, jeżeli Jezus będzie zwlekał kolejnych dziesięć lub piętnaście lat, będą to ci chłopcy i dziewczyny, którzy poniosą to Poselstwo dalej do następnej generacji, która ma przyjść. Nie mam wątpliwości Panie, że po wszystkie dni ich życia oni będą pamiętać, jak przyszli tutaj do ołtarza. Oni są małymi klejnotami, Panie. Oni są młodzi i wrażliwi, ich małe serduszka są potępione dzisiaj do południa. Nie słyszeli nawet całego tego poselstwa, właśnie wyszli z ich pokoju, gdzie słuchali nauczania naszej siostry Arnold; podeszli tutaj do ołtarza i oddają swoje młode życia Tobie.
103
Zatem, Ojcze, ja właśnie skończyłem głoszenie, że w nas przebywa Duch Święty. A ten Duch Święty - wiara razem z tym Duchem czyni wszystkie rzeczy. I ja wierzę, że w tej właśnie godzinie ty przebaczasz wszelki grzech, który oni popełnili. I proszę Cię całą moją wiarą, którą mam w moim sercu, abyś Ty zachował ich młode życie w całej pielgrzymce. Niechby nigdy nie zeszli z tej Drogi.
To jest naprawdę dziwna rzecz. Duch powiedział, że dzisiaj do południa zobaczymy coś dziwnego. Boże, jeżeli Ty przestałeś zajmować się innymi, weź te małe dzieci. Jakże, dzisiaj w tym wezwaniu do ołtarza nie ma ani jednego dorosłego, lecz cała grupa małych dzieci przyszła tutaj. Chociaż było to wielkie poselstwo i trudne do zrozumienia nawet dla dorosłych, lecz dzieci pojęły Ducha tego. Dziękujemy Ci za nich, Ojcze. Oddaję ich Tobie, jako Twój sługa, jako trofea tego nabożeństwa; bo pamiętamy, że zawsze obecna Woda Życia będzie płynąć razem z nimi, jak długo one żyją. Niech mają teraz wiarę w to, co dzieje się właśnie teraz - to Bóg pociągnął je z krzeseł i posłał je tutaj; niechaj wierzą temu Bogu po wszystkie dni ich życia. Niechaj ich młode duchy zostaną przyprowadzone do Ciebie w dniu ich śmierci, i wprowadzone z powrotem do ich ciała w dniu zmartwychwstania. Oni są Twoi, Ojcze. Oddajemy ich Tobie, w Imieniu Jezusa.
104
Kiedy mamy nasze głowy pochylone, zapytam się wszystkich tych małych dzieci przy ołtarzu, które wierzą, że Jezus jest waszym Zbawcą i Tym, Kto powiedział wam tam w tyle audytorium, abyście przyszły tutaj i uklękły koło tego ołtarza. Czy wierzycie, że Jezus miłuje was i wybacza wam grzechy? Pragnę, żebyście wszystkie powstały na wasze nogi i popatrzyły się wstecz do słuchaczy. W ten właśnie sposób możecie powiedzieć ludziom, że wierzycie, iż Jezus zbawia was. Powstańcie teraz na wasze nogi, to jest właściwe, i popatrzcie wprost do tyłu na słuchaczy. Wszyscy mali chłopcy i dziewczęta, którzy miłujecie Jezusa, powstańcie i popatrzcie do tyłu w kierunku zgromadzonych tam - każdy z was.
105
A co wy, małe dziewczynki tutaj na przedzie? Czy wierzycie? Czy miłujecie Jezusa? Wy małe dziewczynki tutaj, czy miłujecie Jezusa całym swoim sercem? Czy tak? Czy Go miłujecie? Czy Go miłujesz, kochanie? Stań tutaj i pozwól ludziom zobaczyć, że miłujesz Jezusa. Niech Ci Bóg błogosławi.
Odwróćcie się teraz w tym kierunku i śpiewajcie tym ludziom: „Jezus miłuje mnie! Ja to wiem. Biblia mówi mi tak.” Rozumiecie? Podnieście tylko wasze ręce, kiedy to śpiewamy teraz. W porządku, śpiewajmy to.
„Jezus miłuje mnie! ja to wiem,
Bo Biblia mówi mi tak
Tych malców, którzy należą do Niego
One są słabe lecz On jest mocny„
Nuże, śpiewajcie teraz dzieci, z podniesionymi rękami, niech wszyscy
śpiewają - wszyscy razem.
„Tak, Jezus kocha mnie
Tak, Jezus kocha mnie
Tak, Jezus kocha mnie
Biblia mówi mi tak„.
106
Powtarzajcie teraz wszyscy za mną. Ja wierzę [Dzieci przy ołtarzu mówią: „Ja wierzę” - wyd.], że Jezus Chrystus [„że Jezus Chrystus”] jest Synem Bożym [„jest Synem Bożym”]. Dzisiaj [„Dzisiaj”] ja przyjmuję Go jako mojego osobistego Zbawiciela [„ja przyjmuję Go jako mojego osobistego Zbawiciela”]. Od dzisiejszego dnia [„Od dzisiejszego dnia”] na zawsze [„na zawsze”], będę Go miłował [„będę Go miłował”] i służył Mu [„i służył Mu”] Amen. [„Amen”.]
107
[Pewien brat w zgromadzeniu mówi: „Bracie Branham, ja mam na sercu czworo dzieci w tej chwili. Proszę, czy pomodlisz się o nie?” - wyd.] Oczywiście, że się pomodlę, bracie Ben.
Niebiański Ojcze, ten mężczyzna widzi, że inne małe dzieci przychodzą do Chrystusa i on, jako ojciec, woła o swoje własne dzieci. I ten Duch, który przyprowadził tych malców do ołtarza - niech ten sam Duch zbawi jego dzieci, Panie. Spełnij to. Oddajemy je Tobie, Ojcze, w Imieniu Jezusa Chrystusa.
108
Teraz, kiedy wy malcy idziecie z powrotem na wasze krzesła, pragnę, żeby ktoś z tego rzędu uścisnął dłonie tym dzieciom, albo poklepał je po plechach, kiedy one wracają do tyłu. Idźcie z powrotem na swoje krzesła w tym kierunku. I niech wszyscy z tego rzędu poklepią po prostu tych malców. My was miłujemy z całych naszych serc. Jesteście członkami Ciała Chrystusa, jesteście w Nim tak samo, jak my wszyscy pozostali.
„Maszerujemy do Syjonu
Cudowny, cudowny Syjon
Maszerujemy do Syjonu
Tego pięknego Miasta Bożego.
Chodźmy, którzy miłujemy Pana
I niech nasza radość jest wiadoma
Łączymy się w tej pieśni miłym akordem
Łączymy się w tej pieśni miłym akordem
I tak otaczamy tron
I tak otaczamy…
(Naprawdę dobre śpiewanie. Podnieśmy teraz nasze ręce.)
Maszerujemy do Syjonu
Cudowny, cudowny Syjon
Maszerujemy do Syjonu
Tego pięknego Miasta Bożego„
Uściśnijmy teraz dłonie jedni drugim, kiedy to śpiewamy.
„Maszerujemy do Syjonu
Cudowny, cudowny Syjon
Maszerujemy do Syjonu
Tego pięknego Miasta Bożego.„
109
Powstańmy teraz mając pochylone nasze głowy, kiedy się modlimy.
Bracie Teddy, tylko… [Brat Branham zaczyna nucić: „Maszerujemy do Syjonu” - wyd.]
Mam tutaj kilka próśb i chusteczki, i tak dalej. One może przyszły zza morza. Billy mówił mi, że mieli parę małych bucików małego niemowlęcia hen w Anglii, mniej więcej tak długich, to maleństwo było zupełnie sparaliżowane. A więc mieliśmy się modlić również o nie.
110
A więc… [Brat Ben mówi w zgromadzeniu: „Bracie Branham, wybacz mi, że się wtrącam, lecz módl się, żeby ten, który uderzył w nasz samochód ubiegłego wieczora - w jego prawy przedni błotnik, módl się, żeby został objawiony. Módl się, żeby Pan objawił to” - wyd.] Amen, bracie Ben, na pewno to uczynię.
[Brat Branham nuci dalej: „Maszerujemy do Syjonu” - wyd.]
111
Kiedy maszerujemy, Panie, wiemy, że ta uderzona Skała jest wprost pomiędzy nami, ta zawsze obecna Woda ze Skały idzie razem z Kościołem. O, Wiekuisty Boże, daruj nam dzisiaj do południa wiarę w tego Boga, który jest z nami. Ja wiem, że Ty to uczynisz, jeżeli możemy znaleźć upodobanie u Ciebie, że Ty możesz ufać nam w tej sprawie. Jeżeli Ty dasz nam To w obfitości, moglibyśmy To nadużyć, Panie. Lecz jeśli znajdziemy łaskę u Ciebie, niech się to stanie.
Nasz brat powiedział, że ktoś uderzył w jego samochód. O Boże, my wiemy, że ten brat nie ma pieniędzy, by naprawić te uszkodzenia. Modlę się, abyś Ty przekonał tego winnego człowieka, żeby mógł pokutować z tego czy coś podobnego, że to uczynił. Niech przyjdzie i powie: „Bracie, ja to uczyniłem, więc ja naprawię twój samochód.” Pomóż bratu Benowi i jego umiłowanym.
112
Tutaj w moich rękach są chusteczki i prośby tych, którzy mają wiarę w tego Boga. Mojżesz miał wiarę w tego Boga i on przeprawił się przez morze. Daniel miał wiarę w tego Boga, i został wyprowadzony z lwiej jamy. Sadrach, Mesach, i Abed-Nego mieli wiarę w Niego, i zagasili moc ognia. Paweł miał wiarę w Niego, a pewnego dnia, kiedy nabożeństwa były naprawdę wytężające, i Paweł nie mógł dotrzeć do każdego, on po prostu wziął chusteczkę i powiedział: „Ja wierzę, że Bóg jest tutaj ze mną.” On położył swoje ręce na te chusteczki i przepaski, a złe duchy wyszły z ludzi, również choroby i dolegliwości opuściły ich. Boże, ja mam wiarę w tego samego Boga. Niechaj wszystko zło odejdzie. Choroby, schorzenia, dolegliwości - niech ustąpią, Panie.
113
Ty jesteś tym samym Bogiem, który mówił do mnie w tym Słupie Ognia, tam nad rzeką. Ty jesteś Tym, który masz Swoje zdjęcie razem ze mną, wiszące tutaj na ścianie. Ty jesteś z nami, Panie. Ty jesteś zawsze obecny, ten sam Słup Ognia. I cieszyliśmy się z tej Wody ze Skały każdego dnia, kiedy cieszymy się w Duchu. Zatem Ty jesteś tutaj. Mamy ufność ku Tobie, Panie. Mamy wiarę w Ciebie. Wierzymy, że Ty namaścisz nas i pomożesz nam. Nie ku naszej chwale, Panie; bylibyśmy potem jak Mojżesz, kiedy uczynił tą złą rzecz. Pragniemy uczynić coś, by Ci pomóc Panie. To jest zamiarem naszego serca,
pomóc Tobie, jeżeli to możemy uczynić. Ty nam pokaż, Ojcze, cokolwiek Ty chcesz, żebyśmy czynili.
114
A teraz, czyniąc to we wierze, potępiam wszystkie choroby, które przedstawiają te chusteczki i te prośby. Niech one opuszczą tych ludzi. Ja wiem, że Ty to uczynisz, Panie. Wierzę temu w moim sercu, że Ty to uczynisz. Uzdrów wszystkich chorych wśród nas dzisiaj do południa.
Zbaw tych, którzy podnieśli swoje ręce, którzy powiedzieli, że chcieliby przyjść do tej Skały po Wodę. Boże, niech oni są tak pragnący dzisiaj, i niech wokoło nich jest tak słone życie, które wywoła w innych pragnienie Chrystusa. Spełnij to.
Bądź z nami dzisiaj wieczorem, Ojcze. O Boże, pozwól mi stwierdzić poprzez te prośby, co ludzie mają na sercach. Jeżeli nie ma niczego na ich sercach, Panie, to Ty daj mi coś, co mógłbym głosić ich sercom dzisiaj wieczorem.
115
Błogosław naszego brata Neville i jego żonę, jego rodzinę; nasz mały zbór, nasz zarząd, naszych diakonów, naszych członków, i Twoje Ciało wszędzie. Bądź z nami, Ojcze. Poruczamy wszystko do Twoich rąk, w Imieniu Jezusa Chrystusa.
„…do Syjonu,
Maszerujemy do Syjonu
Pięknego Miasta Bożego.„
Śpiewajmy to teraz naprawdę z serc, rzeczywiście dla Niego teraz. Rozumiecie?
„Chodźmy, którzy miłujemy Pana
I niech nasza radość będzie wiadoma
Złączmy się w pieśni w słodkim akordzie
Złączmy się w pieśni w słodkim akordzie
I tak otoczymy tron
I tak otoczymy tron„.
Teraz z pochylonymi głowami.
„Maszerujemy do Syjonu
Cudowny, cudowny Syjon
Maszerujemy do Syjonu
Pięknego Miasta Bożego„.