Objawienie, rozdział 4, cz. 2

Jeffersonville, Indiana, USA

61-0101

1
Więc rad jestem, że mogę tu być ponownie dziś rano. Myślałem właśnie o tym śniegu, że… Otóż, gdybyśmy byli w Kolorado, to ten śnieg byłby naprawdę miękki i puszysty, i byłoby ze 40 poniżej zera. I można by [Brat Branham dmucha — wyd.] tak właśnie dmuchnąć, a sypałby się jak pył. I taki jest przez całą zimę. Ale ten tu, w tym… jakby pomiędzy strefami, jest mokry i zbity i brzydki, i — i najchętniej chciałbym, gdybym mógł, polecieć stąd do Arizony i przeczekać to, aż nadejdzie wiosna, a potem wrócić.
Z tego powodu wszyscy się przeziębiamy, zarazki i temu podobne leżą sobie w ziemi, ona raz zamarza, a raz taje, potem znowu zamarza i znowu taje. I one unoszą się do góry i my je wdychamy, i to powoduje ból gardła, ból głowy i ogólne boleści. I, ojej, ojej, co za czas, co za miejsce.
Ale jest kraj za rzeką,
Słodki na wieki — jak mówią,
Brzeg jego wiarą jedynie zdobędziemy;
Jeden za drugim bramę tę przejdziemy,
Aby mieszkać z nieśmiertelnymi,
Któregoś dnia zadzwonią te złote dzwoneczki dla ciebie i dla mnie.
To jest właśnie ten Dom, gdzie pozostaniemy, prawda? Tego dnia wyglądamy.
2
Otóż, ostatniej nocy z pewnością cieszyły mnie te wspaniałe kazania i temu podobne, które usłyszałem wygłaszane przez braci. Gdzie jest Pat Tyler, jest tu dziś rano? Pat, ach, nie zauważyłem, że siedzisz tu na wprost, wielki jak życie i dwakroć taki. I — i ja — nie dostrzegłem, że tu siedzisz. Po raz pierwszy miałem… słyszałem, jak Pat przemawia. I z pewnością cieszyło mnie to, jestem pewien, że was wszystkich też.
A potem ten miły brat, który dał to ogniste świadectwo w swoim kazaniu, które brzmiało jak serie z karabinu maszynowego. Któryś z braci, spotkałem go, z Ohio. Czy jest tu dziś rano? Gdzieś tu? Brat Neville zauważył, że była to ostra strzelanina.
Następnie brat J. T. Parnell. A — a myślałem, że nigdy nie uda się dotrzeć do brata Beelera. I jest on, brat Parnell, tu? Bracie Parnell, bracie Beeler? Nie jestem pewien, myślałem, że widziałem brata Beelera.
3
Te światła, to jest… Kiedy zostanie zbudowana ta nowa świątynia, mam nadzieję, że jedno zostanie zrobione inaczej, trochę inaczej. To jest nasz pierwszy raz, eksperymentalny. A więc jak w ogóle kiedykolwiek uda się nam zbudować nową świątynię, no to chcielibyśmy to zrobić trochę inaczej niż teraz; nie da się patrzeć; chciałbym, aby audytorium w świątyni zbudowano, powiedzmy, pod skosem, o coś takiego. Można by patrzeć wprost na widownię przez cały czas. I dalej, szczególnie podczas zgromadzeń z rozenawaniem, można by chodzić dookoła. Zobaczcie, wybierać zewsząd dookoła, tam i z powrotem. I dalej, nawet gdyby trzeba było mieć mały balkon, aby wyjść, to jest lepsze.
4
Brat Littlefield, jeśli Billy jest tutaj, zadzwonił do mnie w ostatni wieczór i posłał mi plany tej świątyni, którą poświęciłem, którą architekci…Bracie Wood, to kosztowało, sądzę, 500 dolarów, narysowanie ich przez architekta. I on — on przysłał to z kosztem i wyszczególnieniem materiałów, i wszystkich detali, i „co z czym” połączyć, aby grało. I on to posłał do nas, chce przyjechać; i powiedział, że pójdzie do ludzi pracujących w tartaku itd., i zobaczy, czy nie można by ich nakłonić, aby zrobić — wyciąć tak, jak to jest u niego [w projekcie — tł.]. To bardzo ładna świątynia, nie za duża, ale o pięknej sylwetce.
Tak więc powiedziałem mu, powiedziałem: „Dam to członkom zarządu i diakonom zaraz jak tylko prześlesz to Billy'owi, a — a potem pozwolimy im zobaczyć, ile trzeba by było przeznaczyć, aby rozpocząć budowę”.
On powiedział: „Jak już ustalicie, to przyjeżdżam, wkładam kombinezon i staję razem z wami do roboty. Brat Littlefield jest pełnym wdzięku człowiekiem, miłym, naprawdę fajnym.
5
Otóż, czy czujecie się na siłach, aby zacząć teraz Nowy Rok? Amen! Wchodzimy w Nowy Rok. Chcemy zacząć go właściwie, służąc Panu. Ilu wstało dzisiaj rano i podziękowało Mu za ten stary rok, jakie to wszystko miało znaczenie, i poprosiło Go: „Zapomnij to, co wstecz”? Tak więc, zrobiliśmy to u brzegu łóżka, kiedy wstaliśmy, a potem przyszliśmy do stołu i… gdzie zwykle mamy mały rodzinny ołtarz, i zbieramy się wokół stołu i się modlimy.
A więc zawsze staramy się, mamy taki zwyczaj, modlić się wieczorem przed pójściem spać. Mam to odkąd po raz pierwszy się nawróciłem. Wstawać rano, jest za ciemno i zbyt mglisto dla mnie, aby iść, nie wiem, gdzie będę. Ale jeśli poproszę Go, aby wziął mnie za rękę i prowadził przez dzień…
6
Zatem pamiętam, dokładnie przez ulicę tutaj, kiedy byłem młodym człowiekiem, Billy Paul miał jakieś trzy lata albo cztery i mieszkaliśmy przez ulicę. I pewnej nocy zachciało mu się napić wody, a ona była w kuchni w wiaderku, nabierało się ją chochlą. I powiedziałem… Och, byłem bardzo zmęczony, pracowałem ciężko cały dzień i głosiłem do połowy nocy. I — i on powiedział: „Tata, chcę wody”.
A ja powiedziałem: Billy, idź po prostu do kuchni, jest na stoliku„. Powiedziałem…
On wstał, przetarł oczy i spojrzał w tamtą stronę, powiedział: „Tata, boję się iść”. Rozumiecie?
A ja powiedziałem: „No, to… dobrze”. Powiedziałem: „Pobiegnij i się napij. Tata jest zmęczony”. To niewielka odległość, jak do tego okna.
A on — on powiedział: „Ale boję się iść, tata”. Rozumiecie?
7
Więc wstałem z tym maluchem. Obiegł mnie i wziął za rękę, i dobrze zrobił; nie zrobiliśmy więcej jak cztery czy pięć kroków, jak natknął się na jakiś koc, który Meda używała do froterowania podłogi, i na kawałek linoleum, wiecie, jak to jest. I pojechał na tym, ale ja miałem jego rękę, i wtedy on przycisnął się do mnie bardzo mocno. Stałem wtedy przez chwilę i myślałem: „Boże, to prawda”. Widzicie? „Nie chcę zrobić ani jednego kroku nie trzymając się Twojej ręki, bo nie wiem, czy się nie pośliznę”. Rozumiecie? „I jak długo czuję Twoją wielką, potężną rękę, która ściska moją, to wiem, że będziesz mnie trzymał w razie mojego…”. Rozumiecie?
8
Tak więc staram się trzymać tego zwyczaju, aby trzymać swoją rękę w Jego [ręce — tł.]. A czasami robię coś, co wydaje się śmieszne w moich własnych oczach, coś, co wydaje się takie nienaturalne dla ludzkiego rozumu; ale jeśli pozwolimy, aby to się działo, to stwierdzam, że to było właśnie to, co powinno być zrobione, aby było dobrze.
Wiecie, coś, co nie wygląda tu dobrze, jeśli Bóg kieruje tym, to gdzieś tam na zewnątrz okaże się to dobre, widzicie, bo On wie, jak pokierować. Więc, widząc, że On jest naszą całkowicie wystarczającą łaską i wszystko, czego potrzebujemy, czy o co się troszczymy jest w Nim, wówczas odłóżmy na bok wszystko inne oprócz Niego i trzymajmy się Bożej niezmiennej dłoni.
9
Kiedyś śpiewaliśmy tutaj pewną pieśń, nie słyszałem jej od dłuższego czasu. Otóż, nie potrafię śpiewać i… Sądzę, że nie ma tu między nami przyjezdnych. Więc ja… Staram się [śpiewać — tł.] te krótkie pieśni, wiecie, bo lubię to robić. I Gene, czy pozwolisz, aby to znalazło się na tej taśmie do publicznego…? Kiedyś śpiewano tu taką krótką pieśń:
Czas się prędko i wciąż zmienia,
Ziemia też niepewna jest.
W rzeczach wiecznych twa nadzieja,
Bożej dłoni uchwyć się.
Ilu z was kiedykolwiek słyszało tę pieśń? Ach, lubię ją, a wy? Spróbujmy wers z niej:
Bożej niezmiennej dłoni trzymaj się,
Bożej niezmiennej dłoni trzymaj się,
Ufaj temu, co jest wieczne,
Jego dłoń niezmienna jest.
Spróbujmy wers:
Kiedy pielgrzym jest u celu
I zachowa wiarę swą,
Dom wspaniały w chwale przyjmie,
Zachwyconą duszę swą.
Bożej niezmiennej dłoni trzymaj się,
Bożej niezmiennej dłoni trzymaj się,
Ufaj temu, co jest wieczne,
Jego dłoń niezmienna jest.
Stójmy jeszcze przez minutę, jeśli pozwolicie, będziemy się modlić; podnieśmy jedną z naszych rąk do Boga i zaśpiewajmy to ponownie:
Bożej niezmiennej dłoni trzymaj się,
Bożej niezmiennej dłoni trzymaj się,
Ufaj temu, co jest wieczne,
Jego dłoń niezmienna jest.
[Brat Branham nuci — wyd.]
Nie bądź chciwy świeckich bogactw,
Które prędko zniszczą się.
W niebie skarby swoje gromadź,
Mól i rdza nie zniszczą je.
10
Niebieski Ojcze, kiedy tak stoimy, Panie, lubimy śpiewać te stare pieśni, one wnikają głęboko do wewnętrznych części naszego serca i wynoszą wyrażenie naszej miłości do Ciebie, żywego Boga. I podnieśliśmy nasze ręce, Panie, dziś rano, to było takie krótkie przypomnienie — „Trzymamy nasze ręce, Panie”. Kiedy mówiłem o Billy Paulu, jak on uchwycił się mocno mojej ręki, mógł upaść, gdybym go nie przytrzymał. I, o Boże, ile to razy byśmy upadli, gdybyś nie trzymał naszej ręki! Pomyśleć, że on, bez matki, jako małe dziecko… i jak… obserwując jego życie, drogi, które obierał, mógł dawno temu się zabić, ale była tam wielka Ręka, wyciągnięta wtedy, kiedy moja już nie mogła być — i trzymać dalej. Otóż, jesteśmy bardzo wdzięczni za to.
To bardzo cieszy, wiedzieć, Panie, że kiedy nasza dusza oddzieli się od tego ciała, będzie wciąż ręka, którą będziemy mogli uchwycić i jej się trzymać, która poprowadzi nas przez tę rzekę. Dziękujemy Ci za to, tę pewność, tę błogosławioną pewność, że mamy Kotwicę duszy, która trzyma nas mocno w czasie, kiedy podążamy w tej podróży czy też płyniemy po oceanie życia.
I modlimy się, Ojcze, tak jak powiedział poeta: „Opuszczony i rozbity brat, widząc naszą pewność (że się nie wywracamy), widząc to, nabierze znów otuchy, czy też znów odwagi i spróbuje ponownie”; wiemy, że we wszystkim wystarczający Bóg, jeśli potkniemy się czy też upadniemy, Jego wielka ręka pomoże nam. Jego łaska jest wystarczająca.
11
Teraz modlimy się, Boże, abyśmy dziś rano rozpoczęli ten Nowy Rok hymnami, i śpiewaniem i radowaniem się, i świadomością tego, że Bóg poprowadzi nas w tej podróży życia i przez rzekę śmierci, do tego Obiecanego Kraju. Nasze oczy dziś rano spoglądają za kłębiący się nurt Jordanu na te pola koniczyny i pola wiecznie zielone, i modlimy się, Boże, aby nasze dusze uchwyciły tę wizję i nigdy nie zostało to utracone. Któregoś dnia, kiedy będziemy musieli przyjść do tego strumienia, który przecina [życie — tł.], to — tak jak stary Eliasz — Szata Boża uderzy te strumienie śmierci i my przejdziemy bez obaw. Spraw to, Panie.
Pomóż nam, abyśmy przybliżyli się do Twojego Słowa. O Panie, modlimy się, aby Twój Święty Duch namaścił to Słowo. Jesteśmy z pewnością niedostateczni, aby ich nauczać, nie będąc nauczycielem. Wiemy, że jedynym sposobem, abyśmy byli w stanie znać Je jest przyjście tego wielkiego mistrza — Nauczyciela i zajęcie przez Niego miejsca w naszych sercach, i — i przezwyciężenie naszego umysłu w takim stopniu (i naszych myśli), że… On będzie tłumaczył Pismo Święte dla nas. Całkowicie jesteśmy zależni od tego. I dziękujemy za to, Boże.
12
Och, jak cudownie, że jest taki żyjący Ojciec, który był od… który sam pochodzi z Wieczności, który zstępuje do śmiertelnych istot, i pomaga nam i przynosi Swoje Słowo i wkłada Je w nasze usta i serca i uszy, abyśmy mogli słyszeć Je i żyć, aby odkupić nas z przekleństwa, abyśmy nie mieli nic wspólnego z tym, co przychodzi, Ojcze, bowiem zostało to spowodowane przez ludzką rasę i my jesteśmy potomkami tej — tej pierwszej pary. „Jesteśmy zrodzeni w grzechu, ukształtowani w nieprawości”. Ale sprawiedliwy i żyjący Bóg wie, że nie mamy z tym nic wspólnego, ale uczynił drogę ucieczki i dał nam przywilej przyjścia. Jakże radujemy się, że przychodzimy do Ojcowskiego Domu!
13
Modlimy się teraz, abyś pobłogosławił nasz tutejszy kościół, brata Neville, naszego — naszego dzielnego pastora, Twojego pokornego sługę. Modlimy się za naszych diakonów i naszych nadzorców, abyś dał im najwspanialszy rok w ich życiu. Spraw to, Panie. Daj im długie życie. Wzmacniaj ich, Panie, oni są Twoimi sługami. Oby zawsze stali wytrwale na swoim posterunku. Pobłogosław laików, członków, Twoje drogie umiłowane dzieci, które przychodzą do tego domu. Boże, upominamy się o duszę każdego z nich, który przekracza próg tego domu. Żądamy jej dla Ciebie, Panie. Pomóż nam być takimi usługującymi, abyśmy przynosili Słowo w takiej prostocie i tak prawdziwe, przez Ducha Świętego, aby oni zatęsknili za tym, by być jak Ty, Panie. Spraw to. Uzdrów chorych i strapionych, którzy tu przyszli. I wszystkich na całym świecie, spraw to w każdym domu Bożym.
Na koniec, kiedy Ty będziesz kończył, Panie, obyśmyt weszli do Twoich bram, zasiedli przy mile widzianym stole Bożym i spożywali i żyli razem przez nieprzerwane wieki. Do tego czasu obyśmy mieli zdrowie i siłę, szczęście, radość, moc i siłę, i błogosławieństwo Ducha Świętego, aby nas prowadził. Prosimy w Imieniu Jezusa. Amen. Możecie usiąść.
14
Doceniam ten wspaniały musical dziś rano. To… miałem w — w tym czasie rozmowę z moim dobrym przyjacielem, bratem Skaggsem i — i bratem Gene, tam w tyle, i kolejnym bratem w drzwiach; wysłuchałem ledwo fragment z tego, ale jest to pierwszorzędnie nagrane na taśmę.
15
Ilu z was raduje się tym Objawieniem? Dobrze? Wierzę, że dużo, tak jak moja mała dziewczynka, Sara, tam w tyle; stało się to „rewolucją” dla mnie, to — to jak rewolucja rozwija się non stop. Wiecie, chciałbym, abyśmy mieli teraz aż do marca albo kwietnia [możliwość — tł.] rozpięcia wielkiej planszy tutaj z tyłu, by przyjść tu w ciągu dnia i wyrysować wszystkie te obrazy i w ogóle cały wykres i podnosić ją do góry i na dół tak jak zasłony w oknie, wiecie, tak jak zawsze marzyłem, aby mieć gdzieś wielką światynię, w której mógłbym umieścić i ściągać w dół ten wykres, mielibyśmy wszystko to za podium; i objawienia i interpretacje Pana, które były mi dane, i wziąłbym wskaźnik i zacząłbym tam przynosić te wieki. Potem kiedy będziemy przez to przechodzić, podniesiemy jedno do góry, ściągniemy drugie w dół, o tak, i zaczniemy [mówić — tł.] o tym i tego nauczać. Och, to byłoby jak w niebie, prawda? Siedzieć całą wiosnę przy tym, siedzieć przy tym z Panem.
Dobrze jest więc być samotnie z Nim! Wiecie, kiedyś śpiewaliśmy pieśń: „Są takie chwile, kiedy lubię być sam na sam z Chrystusem, moim Panem, mogę powiedzieć Mu o wszystkich swoich kłopotach sam jeden”. Zobaczcie, tak to się dzieje. Śpiewano kiedyś, Roy Davis, kiedyś śpiewał krótką pieśń: „Wymknij się i módl się z Jezusem”. Wszystko wskazuje… wszystko, na co się patrzy zawsze znajduje się dokładnie w linii z Jezusem Chrystusem, nieprawdaż?
16
Otóż, w wiekach kościoła, o których mówiliśmy, przez ostatnie osiem dni w tym zgromadzeniu… Później, w czasie ostatniego wieczora, sądzę, że przeszliśmy do 2 wiersza z 4 rozdziału Objawienia. I przypuszczam, że wszyscy z was byli tu w ostatni wieczór, aby posłuchać o tym. A więc ja… być może, jeśli wezmę jeden albo dwa wiersze następne dziś rano i… Czy jak dalece Pan poprowadzi, tego nie wiem. Wezmę do 6 albo 7 wiersza tutaj, odrobinę kontekstu wypisałem sobie, abym mógł przejść do różnych części Pisma i wyciągnąć te rzeczy; to, co wczoraj studiowałem.
17
A teraz, znajdźmy to, na czym zakończyliśmy w ostatni wieczór, sądzę, w 2 wierszu, zaczynając w trzecim, sądzę, że tak. I my zakończyliśmy na „Głosie Trąby”. Prawda, to było „Brzmienie Głosu”? Pozwólcie, że przeczytam to wszystko, abyśmy powrócili do tego teraz:
Potem widziałem, a oto drzwi były otworzone w niebie: a głos pierwszy, którym słyszał był jak trąby mówiącej ze mną; który rzekł: Wstąp tu, a pokażę ci, co ma się dziać na potem.
I natychmiast znalazłem się w duchu: i oto tron stał w niebie, a ktoś siedział na tym tronie.
A Ten, który siedział na Tronie, podobny był z wyglądu… do kamienia jaspisowego i… sardynowego: a wokoło tronu tęcza, podobna z wyglądu do szmaragdu.
18
Otóż, to wspaniała, och, wspaniała lekcja! I dziś rano, zanim przyszedłem, dotarłem aż tu, do szóstego wiersza, pomyślałem: „Och, coś takiego, nie przerobię tego [wszystkiego — tł.], bowiem jest tu coś, w tym szóstym wierszu, co chciałbym, aby wszyscy ludzie usłyszeli naprawdę wyraźnie, kiedy zajmiemy się tymi zwierzętami”. [Mamy tu — tł.] różnie zdefiniowane zwierzęta, gdybyśmy zechcieli cofnąć się do oryginału; pierwsze jest pewnego rodzaju zwierzęciem, a kolejne cztery zwierzęta —inne. Jedno jest rodzaju zwierzęcego, w języku greckim — podobnym do „dzikiego zwierzęcia”.To kolejne nie jest poprawnie przetłumaczone w [Biblii — tł.] Króla Jakuba, gdyż nie jest to „zwierzęta”, jest to — „żywe Istoty”. A jakie to były Istoty? Nie jest to ludzka istota ani Anioł. Więc są to „żywe Istoty”, miały one cztery twarze i cztery… Och, coś takiego, sprowadzimy to wprost do tej Ewangelii i przyniesiemy to z powrotem i umieścimy to dzisiaj tak perfekcyjnie jak to tutaj jest. I, pamiętajcie, cztery to ziemska liczba. Rozumiecie? I to jest piękna lekcja tutaj, a więc jestem mocno przekonany, że nie uda nam się wyczerpać tego; może kiedyś. Ale to jest takie cudowne!
19
Następnie, jeśli Pan pozwoli, następnie, jeśli będziemy tu w pobliżu, być może w następną niedzielę, spróbujemy zająć się tym ponownie; spróbujemy dalej… zobaczymy, czy uda się nam skończyć ten czwarty rozdział zanim wyjedziemy. Nie wiemy jeszcze dokładnie, gdzie ten pierwszy start będzie.
Otóż, stwierdzamy, że potem, „Potem”. Potem oznacza „Potem jak wieki kościoła ustały”.
Zatem Jan został wezwany, aby wstpił wyżej, „wstąp tu”, co oznacza „wstąp tu do góry”. On pokazał mu wszystko to, co miało wydarzyć się w świecie wieku Kościoła. Następnie, po zakończeniu wieków kościoła, stwierdzamy potem, że Jan był typem każdego prawdziwie wierzącego, który będzie wezwany przez Chrystusa na Wysokości. Racja? Wezwany: „Wstąp tu”.
I stwierdzamy, że Głos, który przemówił do niego, był Głosem trąby, wyraźnym, dobitnym, i był to ten sam Głos, który przemówił do niego tu, na ziemi. Zobaczcie, jak długo On był pośrodku siedmiu złotych świeczników, mówił do… albo raczej „ze”. Och, lubię to, „mówiąc ze świeczników”. Zobaczcie, On był w tych świecznikach, mówiąc z nich do Swojego Kościoła. Potem, kiedy wiek kościoła zakończył się, On opuścił ziemię i przeniósł się do Niebios i On wezwał Swojego Odkupionego do Siebie do góry. Och, czy to nie jest wspaniałe? Ja — ja… Och, aż serce mi od tego skacze!
20
I pamiętajcie, kiedy przynosimy te rzeczy, pragnę, aby szczególnie ci młodzi nawróceni, jak siostra Ina tutaj, czy też, i Ina, raczej, i jej mąż, i Rodney i — i jego żona, i Charlie, i ci, aby zrozumieli te rzeczy, i wielu z tych młodych ludzi, którzy właśnie przyszli do Pana, którzy nie odeszli jeszcze zbyt daleko od tej linii, aby doświadczyli Go i zobaczyli, że jest dobry i łaskawy. Otóż, zauważcie to, te rzeczy, o których mówimy, robimy to po to, aby ugruntować waszą wiarę, iż jeśli Bóg coś mówi, to musi się stać. To po prostu nie może zawieść! Bez względu… Może to wyglądać na milion mil… że nigdy się nie stanie, ale Bóg porusza się dalej i sprawia, że to się dzieje. I On robi to po to, aby was doświadczyć.
21
Zobaczcie, co On powiedział do Abrahama. „Weź syna tu, na wierzchołek tej góry, i zabij go”. To było po tym, jak on czekał na niego przez 25 lat. I On powiedział: „Weź go tu do góry i zabij go”. I jak…? „Zamierzam uczynić cię ojcem narodów”.
I Abraham miał 100 lat; jego żona, 90; a ich jedyne dziecko… Abraham miał potem jakieś 115 lat. Więc on powiedział: „Jak on będzie, jak — jak to może być? Jeśli ja, staruszek, taki stary, czekałem od 25 lat… Ty dałeś mi tę obietnicę, kiedy miałem 75 lat, a teraz mam 100. A Sara miała 65 lat, a teraz ma 90. Jak? Potem jak mieliśmy to dziecko… I Ty powiedziałeś mi wówczas, 25 lat temu, kiedy miałem 75 lat, że będę miał dziecko, już potem jak tyle lat żyłem z Sarą, byłem niepłodny, a ona była bezdzietna. A zatem jak? Mimo tego, że uczyniłeś mnie bezpłodnym, a ją bezdzietną, a potem przybyłeś i dałeś nam to dziecko. I podchowaliśmy go do wieku 15 lat, a przez to dziecko Ty powiedziałeś, że pobłogosławisz pogan i każdy naród w świecie, a mnie nawet uczynisz ojcem pogan, uczynisz mnie ojcem. Potem, w tych wiekach, które przyjdą, Ty uczynisz mnie ojcem każdego narodu pod niebem dzięki temu dziecku. I dzięki temu dziecku przyjdzie Odkupiciel, i dzięki temu Odkupiciel odkupi całą ludzką rasę. Jak zamierzasz to uczynić, Panie?”. To nie była myśl Abrahama, to nie było pytanie Abrahama, Posłuszeństwo! Nie powiedział: „Jak zamierzasz to uczynić?”.
„To nie mój interes. Ty tak powiedziałeś, więc wiem, że Twoje Słowo ma rację, skoro Ty potrafisz trzymać się Swojego Słowa wobec mnie i możesz pokazać mi, że kiedy miałem 75 lat… kiedy wywołałeś mnie i powiedziałeś: 'Oddziel się i podróżuj do obcego kraju', ja byłem w tym kraju przez 25 lat. Opuszczony, stary człowiek, żyjący z żoną, z którą żyłem od jej dziewczęcych lat, ona jest moją przyrodnią siostrą. A zatem ja… przez cały ten czas. I Ty dałeś mi to dziecko, które obiecałeś; otrzymałem je jak kogoś z martwych. A skoro mówisz 'zabij go', to Ty jesteś w stanie wzbudzić go ponownie z martwych”. Och, coś takiego! Tak to się dzieje. I On tak zrobił.
22
I zaraz potem, będąc w pełni posłuszny Bogu, zgarnął włosy Izaaka z jego twarzy, wyciągnął lancet, aby zabić… swojego własnego syna, swego jednorodzonego syna. Bóg pokazywał pewien wzór, pokazywał nam. Po co On to robił? Nie musiał. Ale robił to po to, abyś ty i ja, abyśmy mogli, patrząc na to wszystko, co dzieje się w tym ciemnym, okropnym dniu, w którym ludzkie serca są tak przepełnione złem, abyśmy mogli wiedzieć, że Bóg trzyma się Swojej obietnicy. Bez względu na to jak nieodpowiednie się to wydaje, jak niemożliwe, Bóg wciąż pozostaje Bogiem i On trzyma się każdej danej przez Siebie obietnicy.
23
To właśnie próbuję powiedzieć wam, kiedy stoję tu podczas usługi uzdrowieniowej. Stoję tu, ty mówisz: „Jestem chory”. I ty… Bez wątpienia jesteś chory. Ale Bóg trzyma się Swojej obietnicy! Zatem On zstąpi. Otóż, zobaczcie, On dokonał pojednania tutaj, że On — że On uzdrowi ciebie. To właśnie zrobi. Otóż, jedynie o co cię prosi jest to, abyś rzeczywiście w to wierzył, trzymał się tego tak jak Abraham.
„No, lekarz powiedział, że został mi tylko jeden dzień”.
Nie dbam o to. Świetnie, to wszystko, co ten człowiek wie, najlepsze, co jest w stanie powiedzieć. Jak Abraham otrzyma to dziecko potem jak już położył je tam na górze, a Słowo Boże powiedziało mu: „Idź i zabij tego chłopca”? Jak on to zrobi? Nie ma pytań. Bóg powiedział, że to zrobi i sprawa załatwiona. „Jak mogę wyzdrowieć, skoro lekarz powiedział, że nie mogę?”. Ja… to nie moja… nie ma pytań; trzeba wziąć Słowo Boże. I zaraz jak tylko zostanie ci objawione, że będziesz zdrowy, wtedy pamiętaj, że będziesz zdrowy. Nic nie może powstrzymać cię od tego. Racja. Rozumiecie?
24
Tak więc kiedy Abraham w pełni posłuszny… Jak On to zrobi? Ostatni moment, ostatnie pięć minut, ostatnie trzy minuty, ostatnie dwie minuty, ostatnia minuta, ostatnie trzydzieści sekund, nadeszła ostatnia sekunda, kiedy ta ręka była gotowa odebrać życie temu chłopcu, Bóg powiedział: „Powstrzymaj się. Powstrzymaj się, rozumiesz. Widzę, że naprawdę Mi ufasz. Otóż, postąpiłem tak, Abrahamie, aby pokazać Świątyni Branhama w dniach, które nadejdą, widzisz, aby z powodu tego, co przyjdzie, ufali Mi. Aby nie musieli wcale wątpić we Mnie. Ufali Mi!”.
Potem, jak to się stało, on… Tutaj była ofiara, on wcale nie zrobił tego na próżno. Nie, wcale nie zrobił tego na próżno, gdyż potem beczący baranek, mały baran zaczepił się rogami, tam na odludziu. I ile razy o tym myśleliście? Skąd się tam wziął ten baran? Jak, przy tych wszystkich dzikich zwierzętach? Sto mil od cywilizacji, między lwami, szakalami, wilkami, wszelkiego rodzaju dzikimi zwierzętami jakie tam były, wysoko, na wierzchołku góry, gdzie nie ma wody ani trawy, co on tam robił? Bóg go stworzył, po prostu umieścił go tam.
25
I aby zobaczyć Go w naszych dniach, w których żyjemy! Otóż, tego rana zamierzam podać bardzo dużo osobistych przykładów, omówić, aby dostać to, o czym chcę mówić. Dlatego właśnie cofnąłem się do tego, przy czym teraz jestem, zanim zacznę o tym mówić. Chcę, abyście zrozumieli te sprawy, które mają wydźwięk osobisty, nie chodzi o nie same, przytaczam je tylko dlatego, aby podać wam przykład, aby wasza wiara mogła spocząć trwale na wierze, która jest w Chrystusie, abyście mogli spocząć na Jego obietnicy. Ponieważ On trzyma się Swojej obietnicy tak doskonale jak to tylko możliwe, obecnie pokazując to nam.
26
I popatrzcie na tego samego Jehowę-jireh, jak nazwał Go Abraham, który w hebrajskim oznacza „Bóg przewidzi dla Siebie ofiarę”. Bóg potrafi to zrobić. Bóg ma Swój sposób. Jeśli On powiedział… On powiedział Noemu…
Powiecie: „No, to był Abraham”. Nie. On mówił przez ten wiek i On wciąż mówi.
On powiedział do Noego, wówczas, że — dojdziemy dziś rano do tego — „Owszem, to będzie deszcz”. Przecież nie było… na niebie nie było ani jednej chmurki. Największy strumień wody był odgałęzieniem, którym Bóg nawadniał ziemię, od małego źródła, które gdzieś tam było. Taki był największy strumień wody.
Otóż, ludzie mówią: „Jak z góry może przyjść jakaś woda na ten świat? Pokaż mi, jak ona tam w górze może być, przy tym gorącym słońcu, skoro w ogóle jej tam w górze nie ma”.
„Skoro Bóg powiedział: 'buduj arkę, to nastanie', to w moim interesie jest zbudować tę arkę i być gotowym, ponieważ to nastanie. On jest Jehową-Jireh, On może przygotować wodę tam w górze”.
27
I jedyne, co On zrobił to było to, że pozwolił człowiekowi, głupiemu, niemądremu człowiekowi postąpić dokładnie według Jego wiedzy, aby doprowadzić do tego, o czym On wiedział, że się stanie. Bóg nigdy nie zniszczył tego świata; człowiek niszczy świat. Bóg niczego nie niszczy, Bóg stara się wszystko chronić. Człowiek niszczy sam siebie za sprawą poznania, jak to zrobił w ogrodzie Eden przy tym drzewie itd. A więc jakiś fanatyk trzymał trochę mocy atomowej, gdzieś, którą [wtedy — tł.] posiadano.
Wykorzystywano ją wtedy, ponieważ robiono wówczas takie rzeczy, których jak dotąd jeszcze nie nauczyliśmy się robić. Nie jesteśmy tak daleko zaawansowani. Może za trzy albo cztery lata, albo więcej, będziemy potrafili robić to, co oni. Zbudowano wówczas piramidy i sfinksa itd. My nie potrafimy. Nie potrafimy odtworzyć, nie ma żadnego sposobu na to, dopóki nie nauczymy się wykorzystywać energii atomowej. Energia spalinowa, energia elektryczna nie wystarczą na podniesienie jednego z tych głazów, nawet na oderwanie go od ziemi. A niektóre z nich są wysokie jak miejski blok, wysoko w powietrzu, i ważą miliard ton. Jak potrafili umieścić je wysoko w górze? Zobaczcie, oni wiedzieli.
28
I wtedy na to pozwolono, ktoś pozwolił, aby jedna z tych bomb atomowych „wpadła do cudzego ogródka”, wówczas w tamtych dniach. Bo „Jak było w dniach Noego, jak było, tego rodzaju cywilizacja, tego rodzaju bystrzy ludzie; jak było w dniach Noego, tak będzie, tak będzie w przyjście Syna Człowieczego”. Powtórka z tego, co było! Rozumiecie?
Oto nie tak dawno odkopano nowoczesny wodociąg, tu, w Meksyku, sprzed potopu. Widzieliście go? Było o tym w gazecie, nowoczesny wodociąg, taki jak teraz mamy, pogrążony głęboko w ziemi; jakieś atomowe „coś” odkryło go; ona eksplodowała i on dzięki temu został odsłonięty. Rozumiecie?
29
Otóż, „jak było w dniach Noego”, bystrzy ludzie, bystrzy ludzie ze swoją energią atomową i wszystkim innym, potrafili zbudować piramidy i sfinksa itd. „Jak było w tamtych dniach, tak będzie”. Ale te działania będą skrócone w tym dniu, ponieważ ludzie Zachwycenia zostaną zabrani. Tak jak Enoch, będą ludzie, którzy zostaną przeniesieni. Jesteśmy w tej klasie dziś rano, ludzie zostaną przeniesieni tak jak Noe przez potop.
Ale pamiętajcie, zanim… Nie zapomnijcie o tym! Zanim spadła choćby jedna kropla deszczu, zanim pojawiła się jedna chmurka na niebie, zanim w ogóle Noe zabrał się za kończenie arki, Enoch został zabrany do Domu. Enoch został zachwycony bez śmierci, po prostu zaczął iść któregoś dnia, i — i grawitacja straciła nad nim kontrolę. I on podniósł jedną stopę trochę wyżej, a potem drugą jeszcze wyżej, pierwszą jeszcze wyżej i pierwsze, co powiedział, wiecie, było: „Żegnaj, świecie”. Po prostu pomaszerował w górę do Chwały.
A kiedy Noe rozglądał się i nigdzie nie mógł znaleźć Enocha, rozglądał się dookoła i nawet nie wiedział, dokąd Enoch poszedł, wtedy powiedział: „Czas brać się teraz za budowanie arki”. Widzicie? I on poszedł pracować przy arce, aby zatroszczyć się o tę resztkę.
30
To samo miało miejsce właśnie teraz, tutaj. Kościół został zabrany do Nieba, a Jan został teraz zabrany do góry z Nim jako typ zmartwychwstałego, jak to wzięliśmy w ostatni wieczór. I stwierdzamy, że ten sam Głos, który wezwał go, aby obejrzał się za siebie na ziemię, był tym samym Głosem, który wezwał go, aby poszedł do góry.
Och, każdy chrześcijanin! Ten sam Głos. Charlie, który wezwał ciebie pewnego dnia tam, w Kentucky: „Odwróć się” jest tym samym Głosem, który wezwie cię: „Wstąp wyżej!”. Czy nie raduje cię to, bracie Evans? Głos, który powiedział: „Odwróć się”, ten sam Głos powiedział: „Wstąp wyżej!”. Och, coś takiego!Tam, co za wezwanie! Jakie realne! Wyraźne, donośne jak trąba: „Odwróć się, słóż Mi! Wstąp wyżej, tu, gdzie Ja jestem”.
31
Widzimy go tam jako reprezentanta tych, którzy pomarli, Mojżesza, reprezentującego zmarłych świętych; podniesionych. Eliasza, ze swoją grupą w tym ostatnim dniu, ze swoją Zachwyconą grupą, stojącą tam. Wszyscy przed Panem Jezusem! Jan objawił to… Jezus powiedział im, że on — on nie umrze, i co im do tego, jeśli on będzie żył dotąd aż ujrzy Jego przyjście. I uczniowie rozgłosili to, co zostało powiedziane.
Och, chciałbym móc teraz, przez kilka minut, naprawdę, naprawdę wniknąć głębiej w ten kościół. Każdy wie… I każdy żyje osobistym życiem z Bogiem. Jest to osobista sprawa; sprawy Ducha, który przenosi was do miejsc, o których niegodni się wam nawet mówić.
Zauważyłem to w swojej własnej, skromnej, pokornej usłudze, że wielokrotnie mówię coś, a nie wiem, dlaczego to powiedziałem, i to nie wygląda dobrze (Ale jednak, ktoś coś powie), ale obserwuję potem, a ta rzecz przychodzi w sposób tak doskonały jak to tylko możliwe. Bóg sprawia, że to się dzieje! Kiedy chcę coś powiedzieć, to mówię: „Cóż, poczekajcie teraz chwilę. Ten chłopiec, taki-a-taki, to się stanie tutaj, otóż, to musi być w taki sposób”. Cóż, rzeczywiście, nie wiem, dlaczego to powiedziałem. I przede wszystkim, wiecie, to [dzieje się — tł.] właśnie w taki sposób. Bóg to sprawia!
32
Otóż, kiedy ci uczniowie powiedzieli: „Och, Jezus powiedział 'ten człowiek nie umrze'”. Jezus nigdy tak nie powiedział.
Jezus powiedział: „Co wam do tego, jeśli on będzie żył, aż przyjdę?”.
Ale aby zrozumieć to, o czym uczniowie rozpowiadali; Jezus sięgnął w dół i zabrał Jana i przywiódł go do góry i pokazał mu próbę tego wszystkiego, ujrzał próbne Przyjście Pana. Jan widział Kościół, widział koniec wieku Kościoła, widział koniec Żydów, widział Drugie Przyjście, widział cały porządek.
I zobaczcie, co Bóg musiał zrobić; gotowano go w tłuszczu przez jakieś 24 godziny, pozwolił im zobaczyć, że on był Boży, że Boży Duch namaścił jego duszę… (na zewnątrz, tę „grudę ziemi”, czy jak to nazwać, ludzkie ciało), w tak Boski sposób było ono wyrażone, że mimo gotowania w gorącym tłuszczu przez 24 godziny nawet się nie poparzyło. Próbować wygotować Ducha Świętego z człowieka? To nie możliwe. Potem umieszczono go na Wyspie Patmos i on napisał tę Księgę, i powrócił i głosił przez parę lat. Hmm. Hmm.
33
Oczywiście, więc, przypisywano mu złą reputację: „On był wróżbitą, był czarodziejem”. Ilu wie, że Jana nazwano czarodziejem? Absolutnie! Jezus był nazywaby czarodziejem, także. Rozumiecie? Zobaczcie, świat nie wie nic o tych sprawach. „On czytał myśli”. Widzicie? Powiedzieli, że „On był takim czarodziejem, że zaczarował ten tłuszcz tak, iż ten tłuszcz nie był w stanie go spalić, ponieważ on go zaczarował”, ponieważ on nie zgadzał się z ich katolickimi koncepcjami. To wszystko.
On był sługą Bożym, który… pokornym, który miał tam małą misję, której się trzymał. Nie tolerował ich wielkich spraw, a więc Bóg zachowywał go i chronił. Tak On czynił: [wobec — tł.] Świętego Marcina i — i Ireneusza i wszystkich innych przez cały ten wiek.
I On czyni to samo dzisiaj, zstępując wprost w dół.
34
Otóż, nie zapominajcie o tym, że Bóg obiecał wielki „wstrząs” i wielkie, potężne dzieła. Otóż, zapiszcie to sobie w waszych notesach, ci, którzy zapisują (rozumiecie, rozumiecie?), że co człowiek nazywa „potężnym i wielkim”, to Bóg nazywa „Głupstwem”! A co człowiek nazywa „głupstwem”, to Bóg nazywa „Wielkim”! Nie zpominajcie o tym, widzicie, nie zapominajcie o tym. To pomoże wam w nadchodzących latach, ponieważ wyglądamy czegoś większego cały czas. I my otrzymujemy coraz większe [rzeczy — tł.] cały czas, ale ludzie ze świata nie wiedzą o tym. Ani też nie wiedzieli w dniach Noego, ani w dniach Jana, w dniach Jezusa, w dniach apostołów, w dniach Ireneusza, ani w tych dniach, w ogóle nie wiedzieli o tym.
35
Choćby Joanna de Arc, ona była świętą, skromną kobietą. Kiedy była zaledwie dziewczyną, Bóg przemówił do niej w wizji i Anioł przemówił do niej. Wiecie, co na to powiedział kościół katolicki? „Ona jest czarownicą”. I dali ją na stos i spalili, księża katoliccy; zabili ją, skazali ją na śmierć jako „czarownicę”, i Joanna de Arc zmarła jako czarownica. Około 200 lat później stwierdzono, że ona nie była czarownicą, że była uczniem Chrystusa.
Zrobiono to samo ze wszytkimi świętymi. Jezus powiedział: „Którego z tych wasi ojcowie nie prześladowali? Którego z proroków, którzy pojawili się kiedykolwiek, nie odrzucono?”. Powiedział: „Wy ściany pobielane”. Powiedział: „Wy — wy idziecie i — i przyozdabiacie płyty grobowe proroków, a sami ich tam umieściliście”. Hmm! Coś takiego! Coś takiego! Widzicie? On nie cackał się z nimi. Hmm! Po prostu im powiedział.
36
„To pokolenie wężowe” — powiedział Jan — „kto was ostrzegł, abyście uciekali przed nadchodzącym gniewem? Nie mówcie, że macie ojca, Abrahama”. „Należymy do pewnych, wielkich organizacji”.
„Jesteś chrześcijaninem?”.
„Och, jestem metodystą. Jestem prezbiterianinem. Jestem zielonoświątkowcem”. To nic nie znaczy. To ma się tak, jak — jak — jak — jak zeszłoroczny śnieg. Rozumiecie? Nie o to w ogóle chodzi. Jeśli jesteś chrześcijaninem, to jesteś znowu zrodzonym sługą Bożym.
37
Otóż, otóż, kiedy przyszedł Jan, mieśliśmy o tym w ostatni wieczór. Otóż, pamiętajcie, kiedy przychodzicie do tego… Aby uchwycić kontekst tego, powiem wam dalej. Pamiętajcie, świat odczuje najpotężniejszy wstrząs, jakiego dotąd nie było, właśnie teraz, świat kościelny.
Otóż, pamiętajcie, bez wątpienia, w dniach Jana, w dniach Jezusa, odbywały się wielkie uroczystości i [byli — tł] wielcy mówcy w owych dniach, wielcy intelektualiści i oni przyciągali dziesiątki tysięcy ludzi. Co zrobiłby Kajfasz, gdyby zwołał wspólne zgromadzenie? Zgromadziłby całe Jeruzalem, zebrałby wszystkich Izraelitów razem, od jednego do drugiego. Żaden z nich nie powiedziałby: „Chwil…”.
„Otóż, skoro Kajfasz mówi „to-i-to”, to jest to wielkie„.
„Och, czy wierzysz Pismu, Rabbi, Wielebny, Doktorze, Biskupie? Czy wierzysz Pismu?”.
„Z pewnością, wierzę Pismu, jestem znanym badaczem!”.
38
„W porządku. Otóż, w Biblii jest o tym powiedziane, że nadejdzie taki czas, że 'Wszystkie góry podskoczą jak małe baranki, wszystkie liście zaklaszczą swoimi rękami, a wysokie miejsca się zniżą i staną się niskie, a niskie miejsca — podniosą się i staną się wysokie. I stanie się tak za sprawą głosu wołającego na puszczy'. Czy wierzysz w to: Rabbi, Wielebny, Doktorze, Pastorze?”.
„Na pewno, wierzę w to.”
„Jak to się stanie?”
„Och, Bóg pośle potężnego męża na ziemię pewnego dnia. Och, on będzie wielki. Będzie głosem wołającego na puszczy, czy też zapowie przyjście Mesjasza. A kiedy on przyjdzie, to niewątpliwie, jakże by inaczej, zstąpi z Niebios i przybędzie do świątyni. Przybędzie wprost tu, do świątyni, i powie: 'Otóż, weźmiemy wszystkich Rzymian i pobijemy ich na śmierć. To wszystko. Pobijemy wszystkich Rzymian'. Następnie on powie: 'Zejdź w dół, Mesjaszu!'. I Mesjasz zejdzie w dół i przetopimy wszystkienasze sekatory na… albo raczej miecze na lemiesze i sekatory i nie będzie już więcej wojen”. A, uhm, to jest ich interpretacja.
39
Ale co się stało, kiedy to nadeszło? Co miało miejsce? Nie było pokazu z Nieba, który można by było obejrzeć. Było coś, ale nie dostrzeżono tego. Nie dostrzeżono tego. Widzicie. Kiedy wszystkie góry podskakiwały jak małe baranki? Kiedy wszystkie wysokie miejsca stały się niskie, a niskie — wysokie? Stary, zarośnięty kaznodzieja przybył z pustyni i nie znał nawet abecadła. Zgodnie z historią poszedł na pustynię w wieku 9 lat i nie pojawił się z powrotem zanim nie ukończył 30. Żywił się szarańczą i miodem dzikich pszczół. Szarańcza to pasikoniki, takie ich długie pasikoniki.
Jedzono je przez cały czas. No, można je kupić właśnie tu, w… Nie są takie złe, bo można je kupić tu, w supermarkecie, jeśli ktoś chce: trzmiele, pszczoły, szarańczę, grzechotniki, co się chce, widzicie.
40
Więc on żywił się szarańczą i miodem dzikich pszczół. Niezła dieta! Ale on był podtrzymywany mocą Bożą. Nie nosił koloratki pod szyją; jak ktoś powiedział w ostatni wieczór, brat Parnell czy któryś z nich. Nie nosił ogoniastego fraka i wszystkiego, co się z tym wiąże. Przyszedł z pustyni, odziany w wielki kawał baraniej skóry. Jak powiedziałem, być może… Musimy brać kąpiel codziennie, a być może on w ogóle nie kąpał się od trzech czy czterech miesięcy, tam na zewnątrz, na pustyni. Nie wiem. On za bardzo się tym nie przejmował. Nie miał żadnej mównicy. Nie poszedł do jakichś wielkich miast, by mieć wielkie kampanie. Stał na brzegach Jordanu, w mule do kolan, i mówił: „Wy, pokolenie żmij, kto was ostrzegł, abyście uciekali przed nadchodzącym gniewem?”. Hmm. To właśnie jest, kiedy te wysokie miejsca stają się niskie, widzicie, a niskie miejsca stają się wysokie. Uhm. Tak, panowie.
41
Zatem, przede wszystkim, wiecie, spodziewano się Mesjasza zstępującego z Aniołami i tego typu rzeczy, sprowadzanego pod baldachimami do świątyni, którą dla Niego zbudowano, aby do niej przybył (tak jak my dzisiaj budujemy wielkie miejsca we wszystkich krajach itd.) A kiedy On przyszedł? On ominął każdą z ich synagog, każdą z ich organizacji i zstąpił do obory. Zmuszono Go do tego.
To właśnie mamy dzisiaj. On został zmuszony do rzeczy, zmuszony do zrobienia tego, zmuszony do bycia międzydenominacyjnym, ponieważ Jego Poselstwo nie współpracuje z denominacją. Jego Poselstwo dzisiaj, głoszone przez usługujących, jest międzydenominacyjne, bo denominacje usunęły Go. W Biblii jest tak powiedziane. On był na zewnątrz, pukając, starając się wejść (Widzicie?) do Swojego Własnego kościoła. Tu to mamy. Zobaczcie, tak samo jest dzisiaj.
42
Więc, pamiętajcie, co wygląda wielkie dla człowieka, jest małe przed Bogiem. Otóż, z tego powodu nie musimy mieć dużo kwiatów. A kiedy Bóg przyjdzie znów, kiedy Jezus przyjdzie znów, będzie zaskoczenie, ta niepozorna praczka, tam w tyle w tej uliczce. Uhm. Będzie zaskoczenie, ten chłopak, który nic nie mówił, trzymał to w tajemnicy sam dla siebie i chodził stale przed Bogiem, pokornie. Będzie zaskoczenie. To będzie…
Głosiłem nie tak dawno o sądzie… Zaskoczenie na sądzie. Nie będzie zaskoczeniem widzieć tam przemytnika alkoholu, on wie, co robi. Na pewno. Nie będzie zaskoczeniem widzieć kłamcę, cudzołożnika, każdego, kto takie rzeczy robi. Ale będzie zaskoczeniem i rozczarowaniem dla tych, którzy myśleli, że powinni być; uhm, tak, a potem zostaną odrzuceni. Ci, którzy mówili: „No, poczekaj chwilę, moja matka należała do tego kościoła, mój ojciec należał do tego kościoła, mój dziadek i babka. Byłem tam członkiem przez całe życie”.
„Odstąp ode Mnie, czynicielu nieprawości, nie znam w ogóle ciebie.”
43
Spójrzcie, w tych dniach, kiedy ten niepozorny, stary Symeon, nieznany człowiek, bez reputacji, nie wiemy nic o nim w Biblii. Ale w Biblii jest powiedziane: „Zostało mu to objawione przez Ducha Świętego” (Tu o nim jest, tu to mamy), „że nie umrze nim nie ujrzy Chrystusa Pańskiego”.
Następnie spójrzcie na to, kim był Jan Chrzciciel, w pewnym sensie był to typ dziwaka; był drwalem w lesie. Zostało mu to objawione. On wyszedł głosić Poselstwo. Sójrzcie na to!
Kim była niepozorna Anna?
Skromna panna, Maria, w mieście Nazaret (przeciętnym jak Jeffersonville), w którym obfitował grzech i wszystko inne, ale ona trwała w czystości, ponieważ wiedziała, że pewnego dnia przyjdzie Mesjasz. Widzicie?
Józef, stolarz, stracił żonę i — i zalecał się do tej dziewczyny. I to przyszło za sprawą Ducha Świętego. A potem świat chodził wkoło i oczerniał to, jak „świętoszek, zielonoświątkowiec”. Zobaczcie, oczerniał to. „Cóż, to, ona… to dziecko nie urodziło się ze świętego związku”. Zobaczcie, wierzono w to, a wyglądało to jak wyglądało. Ale Bóg sprawia, że zaślepia oczy mądrych i roztropnych, a objawia To dzieciom, aby się uczyły.
44
Mam nadzieję, że mamy wystarczające tło, do tego, czym za chwilę się zajmę. Pokażę wam. Widzicie ten olej? Otóż, jak wam powiedziałem, w tym tle, widzicie, to nie jest człowiek, to Bóg. Będę to wypunktowywał. Dobrze.
Otóż, „Wstąp tu”, był to Głos. A kiedy on otworzył, usłyszał dźwięk trąby, a pote natychmiast Jan znalazł się w Duchu — był w Duchu, i jak tylko znalazł się w Duchu, zaczął widzieć te rzeczy. Zaczynacie widzieć rzeczy, kiedy wchodzicie w Ducha. Najpierw trzeba wejść w Ducha. Prawda?
45
Otóż, jak by to było, gdybyście poszli na mecz baseballowy i powiedzieli: „O, ja tak kocham baseball”. Uhm. I siedlibyście w pierwszym rzędzie, na wprost, gdzie ustawiany jest kozioł, i oglądali grę Yankeesów albo Bulldogsów, jakby ich nie nazwać. Rozgrywane są takie wielkie mecze, tam na zewnątrz.
A wasza strona bliska jest właśnie straty, a tu nagle współczesny Babe Ruth podkręca kijem, o, w ten sposób, i mówi: „Zobaczmy, co tam mamy”. Trzech w bazie. „Na psa urok!”. Podnosi swój wzrok; zdejmuje czapkę i wachluje się nią; podchodzi do pierwszej bazy i rozgląda się, wszyscy chłopcy są; idzie do drugiej bazy, uścisk ręki z drugim graczem na bazie; wraca, szybko wraca z powrotem na pozycję, skłania się… No, ojej! Ojej! Wrzaski, podskoki, nawoływania, okrzyki „hura!”. No, oni…
46
Faktycznie widziałem, jak oni zdejmują te… Pamiętacie stary słomkowy kapelusz? Któregoś dnia poszedłem na mecz baseballa i widziałem jak jakiś chłopak zdobywa „home run”. A chłopak siedzący na wprost mnie w słomkowym kapeluszu był tym strasznie podekscytowany; zdjął ten kapelusz, obciągnął go, wygiął dookoła w taki sposób, aż czubek znalazł się po drugiej stronie. Cóż, on przeżywał wielkie chwile! On — on był tak szczęśliwy, że nie wiedział, co robi. Kopał i krzyczał „hura” i darł się i podskakiwał. No, wiecie, co mam na myśli, on na pewno miał… on był… był… kochał baseball. Był kibicem baseballu, tak jak są miłośnicy papierosów czy whiskey.
Ja jestem miłośnikiem Jezusa. Tak. Po prostu to lubię. Ja… Gdybyś zechciał stać się miłośnikiem Jezusa, widzisz, miłośnikiem czegoś.
Zatem wyobraźcie sobie, że ten chłopak mówi: „Ach, oczywiście, jestem kibicem baseballa”. A jego strona właśnie przegrywa, a oni, widząc, że on przyszedł, wygrywają ten mecz, on rozgląda się i [mówi — tł.]: „Tak, sądzę, że wszystko jest w porządku”. Uhm. Powiedzcie, on kocha baseball?
„Och, on jest kimś!”
Powiecie: „Cóż, nie lubisz tego, prawda? Coś jest nie tak z tobą!”. Każdy prawdziwy kibic baseballa powie: „Coś nie tak jest z tym chłopakiem. Coś z nim nie tak. Patrzcie jak on tam siedzi”. Huu! Tak jest właśnie…
Złóżmy to razem teraz, widzicie. Och, kiedy jesteś miłośnikiem Jezusa, i czujesz jak Duch Święty wsiąka w te Słowa, to wtedy coś wykrzyczysz! Och, wychodzisz z siebie!
47
Mam nadzieję, że ten mężczyzna wybaczy mi, ten siedzący blisko mnie. Potężny, wysoki, czarnogłowy jegomość siedzący tutaj, który pewnego wieczora stał tam w tej sali, a ktoś powiedział coś jakby… pomóż, wiecie, jakby pobłogosław go w ten sposób. A ten biedny chłopiec miał okropny czas, wiem, że jego — jego żona opuściła go i zażądała rozwodu, ponieważ on miłował Pana Jezusa. To prawda. I ktoś powiedział coś o Jezusie, wiecie, on był jakby jednym z tych miłośników. I on był na wojnie i cała ta strzelanina, i wszystko inne, co działo się z tym chłopcem; było mi przykro za niego. Przyszedł do domu ze… swoimi dziećmi i żoną. Potem obiecał Panu, że będzie Mu służył, i jak tylko Pan zaczął mu błogosławić i on miał właściwe relacje z Bogiem, jego żona odwróciła się, zażądała rozwodu i opuściła go. Opuściła go, zostawiając go na lodzie. Ale on wciąż był miłośnikiem.
A kiedy on stał tam pewnego wieczoru i ktoś powiedział coś o Jezusie, coś, jak wielki On jest, coś w tym rodzaju, on powiedział: „Och, Chwała!”. Wyrzucił swoje ramiona aż jego pięść ugrzęzła w ścianie. On nie wiedział, co robi. Jego pięść ugrzęzła w ścianie. Powiedział: „Bracie Bill, ja za to zapłacę”. Myślę, że brat Wood przyszedł i wetknął kawałek, wetknął inny kawałek. Wcale tak nie uważamy, bracie Ben, cieszymy się, że jesteś miłośnikiem. Rozumiesz?
48
Kiedy Duch Święty robi coś dla ciebie, to nie jesteś po prostu w stanie usiedzieć, coś w tobie kipi. Amen. Fiu. Tak, coś trzyma, miłośnika Chrystusa. Kiedy miłujesz Pana, po prostu coś w tobie ciągnie cię, porywa, łaknie i pragnie, Jezus powiedział: „Błogosławieni są ci, albowiem będą napełnieni. Błogosławieni są ci, którzy pragną, czy macie to czy nie”. Ilu chce więcej Boga? Dobrze. Cóż, przyczyną tego, że chcecie więcej Boga jest to, że jesteście błogosławieni do tego. Jeśli nie macie tego, to wciąż jesteście błogosławieni. „I błogosławieni są ci, którzy są głodni i spragnieni”. Jesteście błogosławieni do bycia głodnymi i spragnionymi. Ponieważ chcecie tego, jesteście błogosławieni. Ponieważ wiele ludzi nie chce tego.
Pamiętacie moje kazanie z innego wieczoru? Zobaczcie, tak jak kretyn, on zatrzymuje pudełko a wyrzuca podarek. Rozumiecie? Nie bierz pudełka, bierz Dar.
49
Dobrze.
Otóż, natychmiast… w duchu: i oto tron… stał w niebie, a ktoś siedział na tym tronie.
Otóż, zauważcie, trochę później, albo raczej, mieliśmy o tym ostatniego wieczora, wierzę, że na tym Tronie, że… Stwierdziliśmy, że najpierw nie było nikogo na tym Tronie, a teraz jest Ktoś na tym Tronie, tak więc to pokazuje, że Jezus powrócił ze Swoim Kościołem do Chwały i zasiadł na Swoim Własnym Tronie. „Siedząc na Tronie”, jest to po wieku Kościoła. Otóż, otóż, zechcemy dostać się do tego za jakiś czas.
Otóż, powiecie: „No to gdzie jest Jego tron dzisiaj?”. Otóż, bracie Neville, jeśli pominę to, poproś mnie o to za jakiś czas, „Gdzie jest Jego tron dzisiaj”. Sądzę, że dotrę do tego miejsca. „Gdzie jest Jego tron obecnie, skoro teraz nie jest na Swoim Tronie?”.
Teraz nie jest On na Swoim Tronie. Nie, panowie.
50
Dobrze, więc:
A ten, który siedział, podobny był z wyglądu do… kamienia jaspisowego i… sardynowego: a wokoło tronu tęcza, na podobieństwo… podobna z wyglądu do szmaragdu.
Otóż, weźmy teraz 3 wiersz, aby zacząć. A więc „jaspis”, ten Ktoś, który siedzi na Tronie był podobny do… Innymi słowy, kiedy patrzy się na Niego, On jest pełen splendoru, pełen piękna! Och, pragnę Go ujrzeć. A wy?
51
Pewnego dnia… Pamiętam siostrę Cadle, siostrę Howard Cadle, sądzę, że wielu z was ją pamięta. Przebywałem tu, po drugiej stronie ulicy, i moja żona, która teraz tu siedzi, przypomina sobie, jak było jej zimno, w tym mieszkaniu. I ja wstałem i miałem taki mały, st… to był taki mały piecyk z… piekliśmy chleb na tej kuchence, na rurze. I ja… Było naprawdę zimno i dął wiatr, zimowa pora, śnieg na ziemi, i wiatr wiejący do komina, nie mogłem tego [piecyka — tł.] rozpalić, aby się jakoś poratować. I byłem bardzo rozdarty z tego powodu. I co bym nie włożył, to z powrotem było wydmuchiwane. Billy'emu było zimno i jej było zimno, próbowałem rozpalić ogień. A wtedy tak się stało, że włączyłem radio i (kilka minut wcześniej, kiedy zaczynałem rozpalać, po wejściu), i siostra Cadle śpiewała: „Kiedy zdobędę ten Kraj, na dalekim brzegu, to pragnę ujrzeć Jezusa. A ty?”. Och, coś takiego!
Siadłem wprost na środku podłogi, siedziałem i zacząłem płakać. Wiecie, jak ona potrafiła zaśpiewać tym swoim naprawdę słodkim „przedrzeźniającym” głosem. Chciałbym usłyszeć ją, kiedy przekroczę tam na drugi brzeg; jak mówi: „Pragnę ujrzeć Jezusa. A ty?”.
Pomyślałem: „O, Boże, tak, pragnę ujrzeć Go pewnego dnia. Kiedy wszystkie te kwiaty przepłyną, to pragnę ujrzeć Jezusa”. Jak… Zobaczyć Go na Jego Tronie, Jego piękno, Jego splendor! A jeśli ja… Och, pragnę stać tam, gdzie stał Jan, by móc stać i patrzeć na Niego.
52
Tutaj nie tak dawno temu, dalej… w czasach niewolnictwa. Powiem to w imieniu moich kolorowych przyjaciół, obecnych tutaj dziś rano. Był pewien stary murzyn i on… udawał się do pewnej małej miejscowości, jak to mieli w zwyczaju.
Robiono tak kiedyś tu, w Kentucky, aby sobie pośpiewać. Być może mama Cox i inni pamiętają, jak to kiedyś schodzono się, by sobie pośpiewać, wiecie, wychodzono z domów i grano na organach, młodzi ludzie, i wszyscy śpiewali. Kiedyś robiono tak tu, w Utica, i po wielu miejscach w kraju. Teraz biorą ćwiartkę whiskey i gdzieś tam urządzają sobie rock-and-rollowe party. Ale wtedy śpiewano hymny.
53
Jednym z tych starych śpiewających hymny mężczyzn był stary, kolorowy brat, który został zbawiony. I Pan powołał go do głoszenia, i następnego dnia on poszedł powiedzieć [o tym — tł.] niewolnikom na plantacji. Powiedział: „Pan zbawił mnie w zeszły wieczór i powołał mnie, abym głosił moim braciom”.
I w końcu dotarło to do właściciela rancza czy też właściciela plantacji. On zawołał go do siebie, powiedział: „Sambo, chcę się z tobą widzieć, przyjdź tu”. Powiedział: „Przyjdź do mojego biura”.
On powiedział: „Tak, proszę pana”, gdy wszedł do biura.
On powiedział: „Słyszę, że rozsiewasz wieści pomiędzy niewolnikami, pomiędzy tymi facetami tam na zewnątrz — moimi rękami, moimi niewolnikami — że Pan uczynił cię wolnym?”.
Powiedział: „Tak, proszę pana”. Powiedział: „Szefie, jestem twoim niewolnikiem”. Powiedział: „Zostałem kupiony za twoje pieniądze, ale…”. Powiedział: „Ale sposób, w jaki Bóg uczynił mnie wolnym zeszłej nocy jest taki, że Jezus uczynił mnie wolnym od życia w grzechu i wstydzie, i — od śmiertelnego życia. Uczynił mnie wolnym”.
On powiedział: „Sambo, naprawdę tak uważasz?”.
Powiedział: „Tak uważam”.
54
Powiedział: „Słyszałem, jak mówią, iż zamierzasz zacząć głosić wszędzie wokół swoim — swoim ludziom na plantacjach i w ogóle”.
Powiedział: „Tak jest, proszę pana!”. Powiedział: „To własnie mam zamiar robić — głosić tę Ewangelię moim ludziom”.
Powiedział: „Naprawdę tak uważasz, Sambo?”.
On powiedział: „Naprawdę tak uważam”.
Powiedział: „Podejdź, chodź ze mną w głąb podwórza, mam zamiar również zwrócić ci wolność. Uważam cię za wolnego i nie jesteś już dłużej niewolnikiem. Kupiłem cię, jesteś mój i zwracam ci twoją wolność, więc możesz głosić Ewangelię swoim ludziom”. Poszedł i podpisał jego wyzwolnie czy też obwieszczenie, że stał się wolny. Nie mógł już być sprzedawany jako niewolnik. Był wolnym człowiekiem, by głosić Ewangelię.
55
On głosił pomiędzy swoimi braćmi przez lata. Wielu białych ludzi nawróciło się pod jego usługą. Któregoś dnia ten stary jegomość doszedł do swego kresu.
Głosił przez trzydzieści czy czterdzieści, czy więcej lat. A kiedy przyszedł na niego koniec, położył się w pokoju, a wielu jego białych braci zebrało się w tym pokoju i oni myśleli, że on odejdzie za dwie lub trzy godziny. Potem kiedy na koniec on się obudził i rozejrzał po pokoju, powiedział…
„Gdzie byłeś, Sambo?”
On powiedział: „Ach, znowu jestem z powrotem tu? Wróciłem znów?”.
Powiedzieli: „O co chodzi, Sambo?”.
Powiedział: „Ach, przeszedłem do tego drugiego Kraju”.
Powiedzieli: „Opowiedz nam o tym”.
Powiedział: „No, wstąpiłem do Jego Obecności”. I powiedział: „Kiedy tam stałem” — powiedział — „podszedł do mnie Anioł, powiedział: 'Nazywasz się Sambo Taki i taki?'”.
Powiedział: „Tak, tak się nazywam”.
On powiedział: „Wstąp”.
„Wszedłem do wewnątrz i popatrzyłem na Tego, który tam siedział.”
On powiedział: „Sambo, podejdź tu, widziałeś Go, a teraz chodź tu, chcemy dać ci szatę, chcemy dać ci harfę, chcemy dać ci twoją koronę”.
Sambo powiedział: „Nie mówcie mi o harfach, koronach i szatach”.
Powiedzieli: „Ale ty zdobyłeś nagrodę, chcemy dać ci twoją nagrodę”.
Powiedział: „Nie mówcie do… o mnie… o nagrodach”. Powiedział: „Pozwólcie mi po prostu stać i patrzeć na Niego przez tysiąc lat. To będzie moja nagroda”.
Uważam, że my wszyscy w ten sposób będziemy się czuli: „Pozwól mi po prostu stać i patrzeć na Niego”. Ach, będę musiał mieć inne niż to ciało, każde włókno mojej istoty, by patrzeć na Niego.
56
Jan stał i widział Go siedzącego na Tronie i On „był podobny do kamienia jaspisowego i sardynowego”. Otóż, wszystkie zdarzenia i każde słowo w Biblii mają swoje znaczenie. Otóż, „kamień jaspisowy i sardynowy”.
Otóż, jeśli zechcecie zauważyć, można to zestawić z resztą Pisma. W końcowej części Pisma On był Alfą, Omegą, był Początkiem i Końcem, był Pierwszym i Ostatnim, był Ojcem, Synem i Duchem Świętym. „Ogół wszystkiego” zawiera się w Nim. Mateusza 17 pokazuje, że On… wstąpił na Górę Przemienienia, wszystko zgromadziło się w Nim.
57
Otóż, „jaspis” to pewnego rodzaju kamień, tak samo „sardyn”. (Otóż, przejdziemy za chwilę do ich kolorów.) Otóż, pragnę, abyście zauważyli, że każdy z patriarchów, w momencie ich narodzin, tak, każda osoba ma jakiś kamień urodzinowy. Moim, a urodziłem się w kwietniu, jest diament. I każdy miesiąc jest reprezentowany przez inny kamień. Więc z patriarchami było tak samo. Za każdym razem, kiedy urodził się jakiś patriarcha, on był… miał swój kamień urodzinowy.
I teraz własnie zatrzymajmy się tu na moment. Kiedy te matki żydowskie… Pozwól, że pokażę ci Boskie Słowo, przyjacielu, aby twoja wiara była niezawodnie zbudowana na Słowie Bożym. Za każdym razem, kiedy te matki żydowskie miały bóle, wydawały jęki przy porodzie, by… urodzić te dzieci, te same słowa, które one wydawały z siebie podczas porodu nadawano temu mężczyźnie (temu dziecku, urodzonemu z niej) jako imię i pozycyjnie umieszczano go w Palestynie, gdzie on będzie w czasie Przyjścia Pańskiego. Bóle porodowe tej matki! Choćby „Efraim” znaczy „przez morze”. Rozumiecie? I Efraimowi było dane dużo podróżować „przez morze”. A, powiedzmy, „Juda” znaczy… Nie wiem, co to słowo znaczy, ale mogę sprawdzić. Otóż, widzicie, nie mam czasu, aby posprawdzać wszystko. Ale wrócę jeszcze do tego, do „Judy”, co znaczy „Juda”, ustalę jego pozycję wśród dzieci izraelskich.
58
I weźmy w 1 Mojżeszowej 48 i 49, można tam stwierdzić, że Jakub, gdy umierał, pochylony na swej lasce, ślepy, on pozycyjnie powiedział tym dzieciom, gdzie będą na końcu świata. I oni są pozycyjnie postawieni właśnie teraz, odkąd wrócili do swej ojczyzny. Powiedział Józefowi: „Ty jesteś płodną latoroślą przy murze”, widzicie, „u źródła” — woda. On przeszedł. Powiedział: „Jesteś nadzieją w Panu Bogu. Mocno dzierżysz swój — swój łuk (Stany Zjednoczone. Rozumiecie?) w Panu, ale pewnego dnia ta winorośl powróci z powrotem na ten mur”. I ona tam jest, właśnie teraz. Dokładnie to, co on powiedział bez mała trzy tysiące lat temu, powróciło własnie z powrotem. Powiedział Efraimowi, że zanurzy swoje stopy w oleju i Efraim znajduje się tam, gdzie są te wielkie szyby naftowe. Dokładnie.
Wypowiedzi tych ludzi, co było w tych śmiertelnikach? Bóg przejmujący ich włókna i poruszający się w nich!
59
Widzieliśmy jak po ich rozproszeniu przez Cesarstwo Rzymskie, po rozproszeniu przez innych byli oni znienawidzeni przez Hitlera, dziesiątki tysięcy tysięcy, on wstrzykiwał im bańki w żyły i oni umierali, można było widzieć ciała ich dzieci wiszące na płotach i wszystko inne, i kości… brano je i użyźniano nimi pola. Wyprowadzano ich na zewnątrz i dawano zastrzyk, umieszczano w wagonie. Gdy wychodzili, czasem, gdy wychodzili, niekiedy już na starcie, śpiewali: „Mesjasz przyjdzie i będziemy pić krew z winogron znów”. Kiedy szli na śmierć, ci Żydzi, szli właśnie tam, wiedząc, że jeszcze kilka uderzeń serca i ono ustanie. I odchodzili, śpiewając: „Ujrzymy Mesjasza wkrótce”. Och, coś takiego! Użyźniano ziemię ich kościami.
Wielu z was tutaj, żołnierzy, wie o tym i to widziało. Stałem na ziemi, gdzie palono ich i wszystko inne, Hitler i inni. I spojrzeć na Stalina i Rosję i wszystkich innych — robili to samo. Prawda. Ale z tymi Żydami, o co chodziło? Oni zostali siłą wypchnięci do ziemi ojczystej. Znaleźli się tam.
Miałem ten wspaniały film: „Trzy minuty przed północą”. Pytano się tych Żydów, którzy już powrócili, mówiono: „Po co wróciliście, umrzeć w ojczyźnie?”.
Mówili: „Przyjechaliśmy zobaczyć Mesjasza”. Amen. Hmm! Jesteśmy u końca czasu.
60
Każde z tych dzieci po narodzeniu miało swój kamień. A Aaron, najwyższy kapłan dla każdego z tych dzieci, miał na sobie napierśnik, taki strój. Właśnie przy tym chciałbym zatrzymać się na dłużej, zanim przejdę do 6 wiersza, bowiem do tego sprowadza się każdy symbol ze Starego Testamentu. Każdy… całe wyposażenie i wszystko inne w Starym Testamencie jest wzorem tego, co było widziane w Niebie, z powrotem odwzorowanym dla ludzkiej istoty.
A więc — napierśnik Aarona, on był najwyższym kapłanem. Zauważcie, był na nim [na napierśniku — tł.] reprezentowany kamień urodzinowy z każdego pokolenia. Umieszczono na nim każdy z kamieni urodzinowych; z pokolenia Efraima, z pokolenia Manassesa, z pokolenia Gada, z pokolenia Benjamina, wszystkie były tam reprezentowane. I to jest jak… Potem brano te kamienie, te piękne klejnoty, i wieszano go na słupie w ten sposób. A jeśli jakiś prorok prorokował, i żeby sprawdzić, czy brzmi to prawdziwie czy nie, zabierano go do tego Urim Tummim i pozwalano mu wypowiedzieć swoje proroctwo; gdy przychodziło święte Światło i zaczynało migotać tymi wszystkimi kamieniami, był to Bóg, który przemówił. Było to dla całego pokolenia, ich wszystkich, każdego pokolenia.
61
Otóż, w tych, ten pierwszy kamień. Tym pierwszym, ilu wie, kto był tym pierwszym dzieckiem? Jak się nazywał? Ruben. Dobrze. Kto był ostatni? Benjamin. Słusznie. Kamieniem urodzinowym Rubena był „jaspis”, kamieniem urodzinowym Benjamina był „sardyn”. On był podobny z wyglądu do „Rubena i Benjamina”, Pierwszy i Ostatni, Ten, który Był, który Jest i Przyjdzie, On był Alfą (A) w alfabecie greckim, Omegą (Z) w alfabecie greckim. On był Pierwszym, Ostatnim, On był od Benjamina do Rubena, od Rubena do Benjamina. O, coś takiego! Tam On był: „Podobny był z wyglądu do kamienia sardynowego i kamienia jaspisowego”. On siedział na tym Tronie!
62
Chcielibyście wszyscy zobaczyć Go, jak siedzi w Swojej Chwale? Przejdźmy do Objawienia 21, 10, od razu, i przyjrzyjmy się Mu. Dobrze, 21, 10-11.
I zaniósł mnie w duchu na wielką i wysoką górę, i pokazał mi miasto święte Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga,
Mające chwałę Bożą; …Mające chwałę Bożą; światłość jej podobna do blasku drogiego kamienia, jakby… jaspisu,… lśniącego jak kryształ.
„Jej Światłość”. Światłość! Kto jest tą Światłością? „A Miasto to nie potrzebowało słońca, ponieważ Baranek jest tam Światłością”.
63
„Kamień jaspisu, sardynu”. Chwała Boża w Jezusie Chrystusie, Chwała Jezusa Chrystusa w Jego Kościele. I On był Pierwszy. Czym On był? Był Początkiem czasu, On jest Końcem czasu. Był Pierwszym z patriarchów, jest Ostatnim z patriarchów. On był Kościołem, który był w… Był Duchem, który był w Kościele Efeskim, jest Duchem Kościoła w Laodycji. On jest Pierwszy i Ostatni, od A do Z, Pierwszy, Ostatni, Tym, który Był i który Przyjdzie, Korzeniem i Latoroślą Dawida, Gwiazdą Poranną, Lilią z Doliny, Różą Szarońską! Ach, jest czterysta i coś tytułów w Biblii odnoszących się do Niego. Pomyśleć, czym On nie był! Pomimo wszystko On był pokornym Panem Jezusem, który urodził się w żłobie dla chwały Bożej.
Ktoś, kto jest pokorny, dojrzy to, gdyż jest to prawda. Ktoś, kto jest kimś wielkim, jakimś ważniakiem, w ogóle nie zwróci na to uwagi; rozumiecie, [powie, że to — tł.] dużo wiatru i nic poza tym. Dobrze.
64
Otóż, „On był podobny z wyglądu do kamienia jaspisowego i sardynowego”. Wróćmy się. Czy…? Mamy mało czasu, prawda? Mamy jeszcze około 40 minut. Zauważmy, wróćmy się do Ezechiela 1. Wróćmy się w Biblii do Starego Testamentu, do Ezechiela i przeczytajmy tam, gdzie także Ezechiel ujrzał Go. I porównajmy te miejsca Pisma ze sobą. Ezechiel, rozdział pierwszy, dobrze, więc czytajmy przez chwilę. Otóż, mam zamiar przeczytać pierwszych pięć wersetów, a potem przejdziemy do czytania, zaznaczyłem to sobie tutaj, od 26 do 28 wersetu. Ale przeczytajmy pierwszych pięć wersetów teraz z pierwszego rozdziału Ezechiela, proroka. Dobrze:
W trzydziestym roku, w czwartym miesiącu, piątego dnia tego miesiąca,… gdy byłem wśród wygnańców — wśród wygnańców nad rzeką Kebar,…(Prawidłowo, Kebar? K-e-b-b-r, Kebar.)… otworzyły się niebiosa i miałem widzenie Boże.
Piątego…(Teraz uważajcie.)… dnia tego miesiąca - był to piąty rok od uprowadzenia króla Jojachina do niewoli -
Doszło słowo Pana Ezechiela, syna Buziego, kapłana, w ziemi… chaldejskiej nad rzeką Kebar, a ręka PANA spoczęła tam… na nim.
I spojrzałem, a oto gwałtowny wiatr powiał z północy…
65
Patrzcie na tego proroka tutaj, 595 lat przed przyjściem Chrystusa, zobaczcie, jak jego wizja zgadza się z [wizją — tł.] Jana:
…gwałtowny wiatr powiał z północy i pojawił się wielki obłok,… płomienny ogień i blask dokoła niego, a z jego środka spośród ognia lśniło coś koloru bursztynu.
A pośród niego było coś w kształcie czterech żywych istot. A z wyglądu były podobne do… człowieka.
Zauważcie, kolor bursztynowy był kolorem Ducha Świętego, który był powyżej tego czegoś w kształcie czterech Istot. Bursztyn jest żółtawo-zielony. Otóż, patrzcie, [Brat Branham robi przerwę i puka w coś, aby zilustrować to — wyd.] „żółtawo-zielony”, bursztynowy, och, On jest ten sam wczoraj… On — On objawił się Osobiście Ezechielowi; w pośrodku wizji Ezechiela, ta Światłość, które ujrzał, jak pojawia się powyżej tych czterech żywych Istot, [Światłość — tł.] która była żółtawo-zielona. Kiedy On przyszedł do Jana, to pojawił się jako szmaragdowy, który również jest „żółtawo-zielony”. On przychodzi teraz do objawiającego w kolorze żółtawo-zielonym. On przychodzi do nas w kolorze żółtawo-zielonym, ta Światłość! Chodźcie w Światłości, On jest Światłością.
66
Przejdźmy teraz do wersetu 26, czytajmy aż do 28. Werset 26:
A nad sklepie…
Och, kiedy udacie się do domów, chciałbym, abyście zaznaczyli to sobie i przeczytali kawałek po kawałku. Zaoszczędzimy trochę czasu:
A nad sklepieniem, nad ich głowami, było coś z wyglądu jakby kamień szafirowy w kształcie tronu; a nad tym, co wyglądało na tron, u góry nad nim było coś z wyglądu podobnego do człowieka.
To był Syn Człowieczy, zobaczcie, Chrystus. Teraz popatrzcie, jaki On był, jak był przystrojony tutaj:
A wyżej ponad tym, co wyglądało na jego biodra, widziałem jakby błysk koloru bursztynowego (patrzcie, wokół tego Syna Człowieczego), z wyglądu jak ogień wewnątrz niego, a w dół od tego, co wyglądało na jego biodra,…
67
Słuchajcie! Bądźcie duchowi, postarajcie się to zrozumieć w swoich sercach teraz. Zaklinam was w Imieniu Jezusa, zatrzymajcie to dla siebie! Ale pamiętajcie, jak pełne jest to błogosławieństwa!
„Ja s-…”. Zacznijmy ponownie od wersetu 27. Posłuchajcie, każdy z was! Starajcie się teraz naprawdę zrozumieć!
A wyżej ponad tym, co wyglądało na jego biodra, widziałem jakby błysk koloru bursztynowego (czyli żółtawo-zielonego), z wyglądu jak ogień wewnątrz… niego, (Ogień wewnątrz tego bursztynowo-zielonego. Otóż:) a w dół od tego, co wyglądało na jego biodra, (od tych bioder powyżej) widziałem coś, co wyglądało na ogień i wokoło niego blask. (Wszędzie dookoła ogień.)
Jak wygląda tęcza, która pojawia się na obłoku, gdy pada deszcz, tak wyglądał wokoło blask tego, co pojawiło się jako chwała PANA; gdy ją ujrzałem, upadłem na twarz. I słyszałem głos tego, który przemówił.
68
Patrzcie! Jesteście gotowi? Posłuchajcie! Uchwyćcie to teraz, zapamiętajcie, bądźcie powiadomieni. (Gene, możesz zatrzymać taśmę?) Posłuchajcie! (Nie, nie muszę zatrzymywać jej teraz, to wszystko jest w porządku. Uważam, że dalej niech idzie; puśćmy to dla Kościoła.) Zauważcie to! Otóż, byście wiedzieli, że kolor tej Światłości przy Panu, i Światłości Pańskiej postępującej za Panem, tak jak Pan, to [kolor — tł.] bursztynu, żółtawo-zielony. To ten sam kolor Światłości, który jest z nami dzisiaj, którą naukowcy uchwycili na zdjęciu, żółtawo-zielony, bursztynowy.
Byłem małym chłopcem, kiedy ujrzałem To po raz pierwszy, pamiętacie, tutejsi weterani. Zawsze mówiłem wam, zanim faktycznie zostało uchwycone to na zdjęciu, „To było żółtawo-zielone, jak bursztyn”. Otóż, bądźcie świadomi tego, że Duch Pański…
On powiedział, kiedy zobaczył to od bioder żywej Istoty, stojącej w jego obecności: „Od bioder w górę było jak ogień, Światłość od jego bioder w dół, okryte było Światłością. A wokół dookoła było wiele kolorów podobnych do tęczy”. Racja?
69
Pragnę, abyście zapamiętali, że Bóg stale egzystuje w tych samych kolorach, „od bioder w górę, ogień, kolor bursztynowy”, uchwycony kamerą filmową czy też kolorowym aparatem, „bursztynowy od bioder w górę, od bioder w dół i wszędzie dookoła, wiele kolorów, jakie są w tęczy na niebie po deszczu”. Jezus Chrystus jest ten sam wczoraj, dzisiaj i na zawsze! Duch Święty wciąż w Swojej mocy, wciąż w Swoim Kościele w tych ostatnich dniach. Tu to mamy! Nie chodzi o mnie, ja po prostu tam stałem, ale znalazło się to na zdjęciu, które wtedy zostało zrobione. Pragnę, abyście popatrzyli na to, jest to dokładnie to, co widział Ezechiel. Te same kolory, ten sam sposób, i działał w ten sam sposób, płonął w ten sam sposób, przy tych żywych Istotach. Co to jest? Żywe Stworzenia reprezentują żywy Kościół, Kościół, który żyje dzięki mocy i zmartwychwstaniu Chrystusa. Te same bursztynowe kolory, które okrywały to od bioder w górę, od bioder w dół.
70
Nie trzeba już dłużej domyślać się, nauka wykonała zdjęcia! Popatrzcie na te kolory, popatrzcie na te kolory ognia na tym. Widzicie? Tęcza. Popatrzcie na ten kolor żółtawo-szmaragdowy. Otóż, w tym aparacie, to był prosty aparat fotograficzny. W tym aparacie był kolor, kolorowe zdjęcia, kolorowy film firmy Kodak. Popatrzcie na te szmaragdowe kolory tam na nim. Gdybym mógł to pokazać wam gdzieś, gdzie jest więcej światła, by ci z tyłu mogli lepiej to widzieć. Widzicie teraz? „Podobny do tęczy”, popatrzcie na te smugi ciągnące się tam i z powrotem jak tęcza, każda innego koloru. Dojdziemy do tego za kilka minut, jakie to są kolory i co one odzwierciedlają.
Och! To powoduje, że moje biedne serce skacze z radości. Wiedząc, że w tym dniu, w którym żyjemy, że Chrystus… kiedy wszystkie inne grunty są grząskim piaskiem, każdy inny grunt. Myślę sobie: „Dlaczego nie mogę mówić o Tym? Dlaczego nie mogę nic zrobić, aby świat To zobaczył?”. Światu nie było dane To zobaczyć. Świat nie zobaczy Tego, nigdy nie zobaczy Tego! Ale Kościół otrzymuje najpotężniejszy wstrząs Tego, jaki kiedykolwiek miał!
71
W ich dniach nie można było zrobić zdjęcia Tego. Można było teraz, ponieważ są już [odpowiednie do tego — tł.] mechaniczne urządzenia. Ci, którzy próbują wykorzystać mechanikę do zapierania się Boga, robią dokładnie na odwrót i udawadniają, że Bóg jest. To prawda, „Szmaragdowy”. Otóż, pamiętajcie, nie wymyśliłem sobie tego, czytałem to wam wprost z tej Biblii. Zwróćcie uwagę na to, co wam przeczytałem, i popatrzcie, a zobaczycie, że mamy tu tego samego Pana Boga, nie ma żadnej różnicy. Zwróćcie uwagę na wiersz 27:
I widziałem… jakby błysk koloru bursztynowego z wyglądu jak ogień…
Zobaczcie, jak pełzające ognie. Widzicie? Kolor bursztynowy pochodzi od ognia. Rozumiecie to teraz? Bursztynowy, to jest kolor bursztynowy pochodzący od ognia. Niżej jest powiedziane:
I wygląda jak łuk, czy też tęcza, która pojawia się na obłoku, gdy pada deszcz,… tęcza, która pojawia się na obłoku, gdy pada deszcz,…
72
I była tam „żywa Istota”. Co Jan reprezentował? Cały Kościół, zabrany do góry. Mówiłem wam. Jedna osoba tutaj w wizji może reprezentować całe Ciało Chrystusa, ukrywanie! Otóż, patrzcie:
A wyżej ponad tym, co wyglądało na jego biodra, widziałem jakby błysk koloru bursztynowego, z wyglądu jak ogień… wewnątrz niego, a w dół od tego, co wyglądało na jego biodra, widziałem coś, co wyglądało na ogień…
Patrzcie, podobny do tryskającego ognia. Na zewnątrz co? Tęcza, siedem kolorów. Otóż, patrzcie, tam jest dokładnie siedem kolorów, i tęcza ma siedem kolorów.
…widziałem coś, co wyglądało na ogień i wokoło niego blask.
Jak wygląda łuk, który pojawia się na obłoku, gdy pada deszcz, tak wyglądał wokoło blask tego, (wokół Tronu Bożego widzicie), co pojawiło się jako chwała PANA;
Nie Pan, więc, chwała Pana. Chwała Pańska okrywała Jego Kościół, ponieważ On jest w Swoim Kościele! Amen! Och, brzmi to głupio dla niemądrych, ale jak wielkie To jest dla tych, którzy wierzą. Uhm.
…co pojawiło się jako chwała PANA; gdy ją ujrzałem, upadłem na twarz. I słyszałem głos tego, który przemówił…
Otóż, on idzie dalej i mówi, co znaczy ta wizja, ale nie mamy czasu dzisiaj rano tym się zająć.
73
Otóż, zauważcie, że Pan w Swej wielkiej łaskawości daje nam te rzeczy.
Teraz weźmy jeszcze jeden [fragment — tł.]. Obaj, Ezechiel i Jan, widzieli Go w tajemnicy Jego kolorów i Światłości, i nazwali To „kolorem bursztynowym”. Jan później… Ci, którzy zapisują… zapiszcie sobie to miejsce Pisma, 1 Jana 1, 5-7. Jan, później (a on był na Wyspie Patmos blisko trzy lata, kiedy pisał tę Księgę kiedy powrócił jako staruszek z dziewięćdziesiątką [na karku — tł.], w 1 Jana 1, 5-7 powiedział: „Bóg jest Światłością”. Jan miał przeżycie, widział Go i wiedział, że On jest Światłością, Światłością, Wieczną Światłością; nie kosmicznym światłem, nie światłem lampy, światłem elektrycznym, światłem słonecznym, ale Wiecznym Światłem! Och, jak Go miłuję. „Bóg jest Światłością”.
74
Zauważcie, cofnijmy się teraz i zobaczmy, przy czym jesteśmy. W trzecim wierszu jeszcze, prawda? Dostaniemy To? Mam nadzieję. W porządku:
…ten... podobny był z wyglądu do kamienia jaspisowego i sardynowego: a wokoło tronu tęcza, podobna z wyglądu do szmaragdu.(Żółtawo-zielony.)
Otóż, „tęcza”, zauważcie, to była tęca. Cofnijmy się do Genezis 9 i udowodnijmy to, w Genezis 9, 13. I znajdziemy tam „tęczę”, tęczę, która pojawiła się po raz pierwszy. Genezis, rozdział 9, i zaczniemy od 13 wiersza, Genezis 9, 13. Wszyscy lubicie To? Och, miłuję To! Ja nie lubię, ja miłuję To! Patrzcie:
Łuk mój kładę na obłoku, aby był znakiem (Patrzcie!) przymierza między mną a ziemią.
Jak? „Między Mną a Noem”? Nie. „Między Mną a ziemią”.
Kiedy zbiorę chmury i obłok będzie nad ziemią, a na obłoku ukaże się łuk,
Wspomnę na przymierze moje, które — które jest między mną a wami…
Otóż, On powraca do Swojego przymierza między nimi, ale przymierze tęczy…. Zobaczcie, to przymierze było życiem dla Noego, którego On przepchnął, ale przymierzem, które Bóg uczynił z samym Sobą była tęcza, że On nie… Otóż, pokażę wam, jakie było przymierze Noego z Bogiem, za minutę. Ale to tutaj było Bożym Własnym przymierzem z samym Sobą, amen, tęcza.
75
Otóż, stwierdziliśmy, że przymierze zatem było „znakiem”, znakiem. Bóg powiedział, że to był „znak” tutaj, czy tak? Widzicie?
Łuk… mój kładę… na obłoku, (Jest to po zniszczeniu świata, zniszczeniu przez wodę; wszelkie ciało, oprócz Noego — Noego uległo zniszczeniu.) aby był znakiem przymierza między mną a ziemią.
Nie „Mną i światem”. Świat znaczy „kosmos”. Widzicie? Ale to jest „między mną i ziemią”. Bóg powiedział: „Ja uczyniłem ziemię. I Ja bardzo tego żałuję i odwrócę to i rozniosę ją na kawałki. I — i — Ja — Ja — Ja — Ja — Ja powinienem to zrobić, a nuż”. Powiedział: „Martwi Mnie to nawet, to takie okropne”.
76
Myślicie, że jak to będzie, kiedy On przyjdzie w gniewie obecnie? Miej rację, grzeszny przyjacielu.
Och, obserwować i czekać, aby wzrokiem to dojrzeć,
On przyjdzie znów. (Wierzycie w to?)
On przyjdzie znów. (Miłuję to, a wy?)
Och, chciałbym być policzony jako jeden z Jego przeciwników? (Nie chciałbym być nim. A wy? Nie. Być przeciwnikiem przec-… Czy też, być przeciwnikiem dla Niego; być z Nim jest to coś wspaniałego. Ale przeciw Niemu…)
Być nieskalanym wewnątrz, obserwować i czekać, aby wzrokiem to dojrzeć,
On przyjdzie znów. (Hmm!)
77
Otóż, przymierze, znak czego? Znak czego? Ofiary, która została przyjęta. Otóż, weźcie Genezis 8, 20-22. Otóż, Genezis 8, 20-22, dobrze, dokładnie strona wcześniej.
Wtedy zbudował Noe ołtarz Panu i wziął… z każdego bydła czystego i… z każdego ptactwa czystego, i złożył je na ofiarę całopalną na ołtarzu.
I poczuł PAN miłą woń. Rzekł tedy Pan w sercu swoim: Już nigdy nie będę przeklinał ziemi z powodu człowieka, gdyż myśli serca ludzkiego są złe od młodości jego. Nie będę też już nigdy niszczył żadnej istoty żyjącej, jak to uczyniłem.
I teraz możemy przeczytać ostatni wiersz:
Dopóki ziemia istnieć będzie, nie ustaną siew i żniwo,… zimno i gorąco… lato i zima,… dzień i noc. (Przymierze.)
To samo, co widział Jan: Jezusa, przez Boga zaakceptowane przymierze otoczone na niebiosach. A wokoło Niego była tęcza, wokoło Tronu, podobna do szmaragdu, bursztynowo-zielona Światłość wokół Tronu. Chwała Bogu!
78
Patrzcie! Noe składał się z podstawowych… Tęcza Noego składała się z podstawowych siedmiu kolorów. Każdy wie, że tęcza ma siedem kolorów. Otóż, co to za kolory? Czerwony, pomarańczowy… fioletowy. Nie, czerwony — czerwony, pomarańczowy… zielony, niebieski, indygo i fiolet. Są to kolory tęczy. Otóż, mamy tu głęboką sprawę, i muszę to tylko zaakcentować, bowiem robi się zbyt późno. Otóż, pamiętajcie, pomarańczowy… czy też, czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, indygo i fiolet.
Otóż, jeśli zechcecie zauważyć, siedem. Patrzcie. Siedem tęcz… siedem kolorów, mam na myśli, siedmiokolorowa tęcza. To oznacza siedem łuków. Siedem łuków, siedem kościołów odbijających siedem świateł, każde światło zachodzi na kolejne. Zaczęło się od czerwonego, czerwony. Po czerwonym przyszedł pomarańczowy, który jest odbiciem czerwonego. Po pomarańczowym był… po — po pomarańczowym przychodzi żółty, który jest czerwonym zmieszanym z pomarańczowym — daje to żółty. Potem zielony. Zielony i niebieski daje czarny. Potem przychodzi indygo. A potem od indygo idzie fiolet, który jest częścią niebieskiego. Alleluja! Widzicie to? Boga, w Swojej siedmiokolorowej tęczy, Jego przymierze, które uczynił, przymierze, że przez Siedem Wieków Kościoła, siedem kolorów, On będzie zbawiał ziemię.
79
Co będzie robił? Pamiętajcie, On uczynił to z ziemią, Swój kolor. A teraz patrzcie. Ta tęcza jedynie, horyzontalnie, okrywa (łukiem) pół ziemi. To jest cała tęcza Noego pokolorowana… pokrywa pół ziemi. Ona była w łuku, tyle da się jedynie zobaczyć. Ale kiedy Jan Go widział w Jego szmaragdowym kolorze, On otaczał cały Tron Boży. O połowie w ogóle nie ma tu mowy. On okrywał… On… ziemia tworzy łuk, to jest połowa jej; to są wieki kościoła.
Ale kiedy Jan ujrzał Go w tym bursztynowym kolorze, bursztynowym kolorze, On otaczał i okrywał to dookoła jak aureola. Aureola! [Brat Branham robi przerwę i puka w coś, aby zilustrować to — wyd.] Aureola bursztynowego koloru, Ona otaczała Jego istotę. Widzicie? Jeden kolor, jeden Bóg ponad wszystkim, przez wszystko i we wszystkim, ale jest Siedem Wieków Kościoła.
80
Przyjrzyjcie się jakiemuś wspaniałemu diamentowi. Dawniej, aby je znaleźć… można znaleźć je w Afryce leżące na ulicach. Nie ważcie się brać choćby jednego, gdyż nie jest on obrobiony. Weźmiecie jeden nieobrobiony, a z miejsca zamkną was w więzieniu i dadzą wam dożywocie za to, że go macie. Znaleźliście, od razu go zwróćcie.
Otóż, bierze się taki diament… Och, on jest twardy. Widziałem wielką czterdziestotonową szlifierkę, która stała tam jak to coś, sypano na niego siny kamień, szlifowano go dookoła, ona zgniatała tę skałę na proch, ale nie była w stanie zgnieść tego diamentu. Te czterdzieści ton wiszące na pierścieniu obrotowym, tu u góry, toczyło dookoła swoje wielkie zęby, krusząc skałę na kawałki; ale diament przechodził przez to, przesuwał ten czterdziestotonowy odlew. Och! Kiedy on wykruszy się i przejdzie przez to sito, z sita do kolejnych sit, jest wypłukiwany i potem na koniec przechodzi na długi pas.
81
Dyrektor tych wielkich Kopalni Diamentów w Kimberley był jednym z moich odźwiernych tam, w czasie tej kolejki, autentycznie pokorny, miły brat.
A potem, do wody, głębokiej na jakieś trzy stopy, w której to płynie, daje się kosmolinę. (Wiecie, jak — jak nazywacie tę rzecz?… Meda, co to jest, co mamy w słoiku w szafce? Wazelina!). I dajemy tę wazelinę, na grubość jednego cala, tworzymy coś w rodzaju ślizgawki. I to schodzi w dół, za każdym razem, kiedy skała przechodzi powyżej, ona przetacza się po tej wazelinie; ale kiedy diament przechodzi po niej, on się lepi. Diament jest suchy i zaczyna przylepiać się do tego. Widziałem jak wyłapują je, nawet te małe kawałeczki, i oddzielają je, korzystając z okularów. I spytałem ich, po co to robią, powiedzieli, że sprzedają je do Ameryki dla „Victrola Needles” i tego typu [firm — tł.]; one nie ścierają się, zobaczcie.
82
Ale te wielkie diamenty, otóż, one są jak jedna wielka kulka. Ale kiedy… Bierze się je i tnie przy pomocy maszyn elektrycznych i powstaje brylant. Wówczas po oszlifowaniu odbijają się w nim płomienne barwy i będzie też odbijał siedem kolorów.
Och, jak Jezus…
Och, można mieć masę pieniędzy, można mieć flotę cadillaców, można być pastorem w jakiejś potężnej kostnicy czy katedrze, można być biskupem czy arcybiskupem, ale, och, bracie, gdy człowiek znajdzie ten Klejnot, ten Diament, to sprzeda wszystkie swoje bogactwa, rozda je, wszystko inne.
83
Spójrzcie na śpiącą pannę. Och, co ona zrobiła? Musiała sprzedać coś, aby kupić Olej. Co musiała sprzedać? Swoje stare wyznania i denominacje i tego typu rzeczy. Wysprzedała się ze wszystkiego, aby móc znaleźć Chrystusa, Chrystusa, ten wielki Klejnot. Jezus, to ciało… [Czyste miejsce na tasmie — wyd.]…?... Mam bilet, aby pojechać do Nieba, kiedy nadjedzie ten pociąg, któregoś z tych ciemnych poranków. Och, co za błogosławieństwo!
Och, kosztowny jest ten strumień,
Co czyni mnie białym jak śnieg;
Nie znam innego źródła,
Oprócz Jezusowej Krwi.
Ani popularność, ani wielkie sprawy, nic, ani bogactwa, nic nie da mi tego kosztownego Źródła. To wszystko!
Niczego w ramoniach nie przynoszę,
Po prostu przylegam do Twojego Krzyża.
84
Ten wielki Klejnot! Jaki był? Był doskonały. Miał 33 i pół roku, kiedy Bóg umieścił Go w tej wielkiej kruszarce, by Go kształtować. Szlifował Go, ścierał, tłukł.
…był zraniony za występki nasze,… starty za nieprawości nasze: kaźń pokoju naszego jest na nim, a sinością jego jesteśmy uzdrowieni.
Co Bóg zrobił z tym doskonałym Człowiekiem? Jedyny w świecie, jedyny w świecie, to był On! A Bóg ociosywał Go: „On był zraniony za występki nasze”. Ponieważ byłem grzesznikiem, On pozwolił, aby tęcza tego Światła Jego Siedmiu Wieków Kościoła rozbłysła made mną, abym wiedział, że On był zraniony za moje występki.
To jest ta wasza siedmiokolorowa tęcza. „On był starty za nieprawości nasze, kaźń pokoju naszego na Nim, a sinością Jego jesteśmy uzdrowieni”. Bóg Go szlifował i ścierał, i tłukł, i szlifował Go, aby mógł odzwierciedlać poprzez Swe śmiertelne rany: przebaczenie za grzech, radość, pokój, anielską cierpliwość, dobroć, cichość, łagodność. Siedem Duchów Bożych to siedem owoców Ducha, które będą ponownie odzwierciedlać się w Jego ludzie. On był ścierany, kształtowany i formowany po to, aby Światłość Boża świecąca poprzez to jedno Ludzkie ciało mogło odkupić cały świat; „Gdy podniosę się z tej ziemi, skieruję wszystkich ludzi ku Sobie”. Obserwujcie te kolory tęczy, jakim one są odbiciem.
85
Ale kiedy Jan ujrzał Go wtedy, jak było? Dzień odkupienia przeminął. Wszystko się skończyło, więc on ujrzał Go z powrotem w Jego pierwotnym stanie, w kolorze bursztynowym. Nie tylko pół świata, może jedynie… słońce, ono jedynie świeci w danym czasie na połowie świata, widzicie, kiedy się przemieszcza. Ale kiedy Jan ujrzał Go, On siedział i był podobny z wyglądu do kamienia jaspisowego i sardynowego, kolory bursztynu; pomieszajcie te dwa ze sobą, a otrzymacie bursztyn. „A kolor bursztynu wokół Tronu!”. Och, coś takiego! Och, powiem wam, to po prostu… można by tak dalej i dalej.
Siedem Duchów, siedem kolorów, siedem wieków kościoła, siedmiu usługujących, siedem świateł, wszystko jako siedem. Bóg jest doskonały w „Siedmiu”. Bóg pracował sześć dni; siódmego dnia odpoczął. Świat będzie istaniał sześć tysięcy lat, a siódmy tysiąc to Millennium.
86
Zauważcie, w połowie koła, „połowa nic jeszcze nie wie”. Otóż, z pewnością te rzeczy coś reprezentują.
Otóż, w Księdze Wyjścia 23, 13 i w Hebrajczykach 6, 12 Bóg uczynił przymierze z samym Sobą i przysiągł na samego Siebie. Żydów 13 mówi nam, że, czy też 9, 13, że „On przysiągł na samego Siebie”. Nie było większego, na którego mógłby przysiąc, kiedy mówił Abrahamowi i Izaakowi, powiedział Abrahamowi, że On dokona z nim przymierza, wiecznego przymierza. Bóg…
Przymierze jest zawsze dokonywane pod przysięgą, tak więc nikt… Przysięga się zawsze na kogoś większego od siebie; przysięga się na matkę, przysięga się na państwo, przysięga się na coś, przysięga się na Boga. Ale nie można przysięgać, jeśli ten ktoś nie jest większy od ciebie.
A tu nie było nikogo większego od Boga, więc On przysiągł na samego Siebie, sobie Samemu. Amen! Przysięga na samego Siebie, aby potwierdzić to przymierze. Amen. Och! Fiu! Przysięga, że On „zachowa Nasienie Abrahama”. Co jest Nasieniem Abrahama dla poganina? Chrzest Duchem Świętym, Nasienie Abrahama. Przysiągł na samego Siebie: „Wzbudzę ich, każdego jednego. Dam im Żywot Wieczny i umieszczę ich z powrotem tu na ziemi”. Jak musimy… Co o tym sądzić?
87
Więc widzimy Go w kolistym łuku zielonego, bursztynowego koloru. Zielonkawy, co reprezentuje zielony [kolor — tł.]? Życie. Zielony jest wiecznie zielony, zawsze pozostaje zielony — jest to życie. Co on oznacza? Że Bóg obiecał, kiedy przysiągł tam wstecz, w Genezis, że On „już nigdy więcej nie…” (Umieścił tęczę na niebie.), że On „już nigdy więcej nie zniszczy tego świata wodą”. On również składa przysięgę i przysięga na samego Siebie, że całe Nasienie Abrahama wzbudzi, a cały ten świat dozna wstrząsających sądów. Sądy omówimy na przyszłej lekcji, jaką będziemy mieli; pokażemy wam, jak ten świat będzie zionął i przewracał się od wulkanów, i rozrywał na kawałki, i do góry nogami i wszystko inne. Ale On przysiągł na samego Siebie, że On nie zniszczy go, ale wygładzi ponownie i umieści Swoje dzieci na ziemi w czasie Millennium. Och, coś takiego!
Czekam na przyjście tego radosnego Millennijnego Dnia,
Kiedy nasz błogosławiony Pan przyjdzie i pochwyci Swoją oczekującą Oblubienicę;
Och! Moje serce pragnie, woła za tym słodkim wyzwoleniem,
Kiedy nasz Zbawiciel powróci z powrotem na ziemię.
Och, jakże pragniemy zobaczyć ten Dzień, On obiecał, że to wielkie Millennium przyjdzie. I kolejna rzecz, powód, dla którego On to obwieścił jest taki, że On jest Bogiem dotrzymującym przymierza. On dotrzyma Swojego przymierza!
88
Teraz weźmy kolejny werset, w każdym razie. Coś takiego, chcemy wziąć jeszcze jeden, a mamy jakieś dziesięć, piętnaście minut na to. Nie jesteście za bardzo zmęczeni? Chcecie kontynuować? [Zgromadzenie mówi: „Amen” — wyd.] W porządku, weźmy 4 werset:
A wokoło tronu dwadzieścia cztery trony, a na tych tronach widziałem siedzących dwudziestu czterech starszych, odzianych w białe szaty, a na głowach ich złote korony.
Nie jesteśmy w stanie omówić wszystkiego, o czym mówi ten wers. Cóż, zacznijmy. Czwarty wers, spójrzcie więc, kiedy Jan ujrzał Go, ten szmaragdowy kolor wokół Niego, mieliśmy o tych wszystkich kolorach, tych tęczach itd., i co to wszystko znaczy. Otóż, w czwartym wierszu, przede wszystkim mówi on tu, w 4 wier-…
A wokoło tronu…
Popatrzcie! Mamy tu przepiękny obraz, nie omińcie tego — „Tron”.
89
Wiecie, powróćmy do Mojżesza. Mojżesz… Nie mamy czasu, aby to przekopać, więc przyjmijcie to, co wam powiem. Mojżesz, kiedy otrzymał wizję na Górze Synaj…
Pragnę, abyście zauważyli, że nie jest to już Tron łaski. Krew odeszła, i ta ofiara była znowu z tyłu i oni zostali zaakceptowani, a ta krew była poza miejscem miłosierdzia. I było to teraz miejsce sądu, ponieważ gromy i błyskawice wychodziły z niego. Czy to prawda?
Pamiętajcie, to było jak na Górze Synaj. Kiedy Mojżesz poszedł na Górę Synaj, to co się stało? Grom, błyskawica. A jeśli jakaś krowa albo cielę albo owca czy cokolwiek choćby tylko dotknęły się tej góry — musiały zginąć. W Biblii jest powiedziane: „Było tak wielkie trzęsienie, że nawet Mojżesz przejęty był trwogą”. I Moj-… On powiedział: „Zdejmij swoje obuwie, jesteś na Świętej Ziemi”. Jozue, ten wielki wojownik, który przeszedł na drugą stronę z tymi dziećmi i dokonał podziału ich dziedzictwa, mógł jedynie przejść do połowy tej góry.
Stał więc Mojżesz tam na górze z tymi kolorami Bożych płomieni i błyskawic i szmaragdów wokół niego, obserwując, jak te przykazania są pisane. Stał w Obecności Bożej, ten Głos mówiący głośno: „Mojżeszu, gdzie jesteś? Zdejmij swoje obuwie, jesteś na Świętej Ziemi”.
Miejsce sądu, tym teraz było, nic co nieodkupione nie mogło stanąć. Grzesznik nie mógł w ogóle przybliżyć się do niego (to się skończyło), miejsce sądu. W porządku.
90
Otóż, Mojżesz uczynił rzeczy na ziemi, uczynił świątynię, tak jak to widział w Niebie. Wiemy to, prawda? Stwierdzamy, że Paweł zrobił to samo. Musimy mieć… Hebrajczyków 9, 23, że Mojżesz uczynił rzeczy tak jak on uczynił. I Paweł w swojej wizji, kiedy on poszedł do Nieba (kiedy on nauczał [o tym — tł] w tym wielkim Liście do Hebrajczyków), musiał ujrzeć w swej wizji to samo, co widział Mojżesz, ponieważ powiedział, że (on nauczał o tym w cudownym Liście do Hebrajczyków), jak to Chrześcijaństwo było odpowiednikiem typu ze Starego Testamentu. Był on wielkim nauczycielem, Mo-… Paweł był. Otóż, to był Jego Tron wtedy. Wtedy w…
91
Weźmy… To jest nie do użycia, nie mogę… Powinienem to pominąć, ale nie mogę. Gdzie jest tablica? Zabraliście ją do tyłu? Jest z tyłu, Doc? Dobrze, może uda mi się tak zrobić, że zobaczycie to stąd tutaj. Ja — ja… Otóż, patrzcie, weźcie ołówki i papier, bowiem pragnę coś powiedzieć tutaj. Siedziałem dziś rano i coś przyszło do mnie. Teraz powiem wam, co przyszło, jeśli zechcecie zauważyć, mam to narysowane tu z tyłu. Widzicie? Narysowałem to tak jak Duch mi to podał, widzicie, narysowałem to tu na tym, jak to będzie. Ale chcę powiedzieć coś właśnie teraz.
Otóż, Bóg, kiedy On zostaje wprowadzony na tron, On jest wtedy Sędzią. Słusznie? Kiedy sędzia sądzi? Kiedy zasiądzie na miejscu do sądzenia, na tronie. Otóż, pragnę, abyście popatrzyli, jak to było wykonane w Starym Testamencie, jak ten dziedziniec, prowadzące do Jego tronu, były wykonane, i jak Jan to tu widział. Nie weźmiemy tego dziś rano, tego wszystkiego. Ale jak Jan widział ten sam dziedziniec prowadzące do Niego i czym jest ten prowadzący do Niego dziedziniec. Otóż, och, lubię to.
92
Otóż, w Starym Testamencie było coś takiego, co my nazywamy „zgromadzeniem” — gdzie gromadzili się ludzie. Po pierwsze, zanim weszli, ci zgromadzający
się, zanim weszli do środka, musieli przyjść pod przelaną krwią — zewnętrzny dziedziniec. Najpierw przechodzili przez wody oddzielenia, gdzie była zabijana czerwona jałówka i czyniła wody oddzielenia. To jest ten grzesznik, który przychodzi i słucha o Słowie.
To, jak ten wielki rabin żydowski został przyprowadzony do Pana, słyszał jak głoszę w… w [mieście — tł.] Tulsa. W Tulsa to było. Byliśmy w Tulsa w Oklahomie. I on tam przyszedł jako obserwator. I on podszedł po usłudze, powiedział: „Ja wiem!”. Powiedział… Był jednym z tych siedmiu wybitnych rabinów w świecie. I on przyszedł, powiedział: „Chciałbym zobaczyć, co ci Chrześcijańscy Biznesmeni… Nazywa się ich 'Zielonoświątkowcami'. Pragnę przyjść, usiąść i posłuchać”.
93
A kiedy Pan powiedział mi o tej ofierze z czerwonej jałówki, po usłudze on spotkał któregoś z braci, tam w tyle, powiedział: „Chciałbym spotkać się z tym człowiekiem. Wiem, że nie ma żadnego wykształcenia, ale…”. Powiedział: „Jestem żydowskim rabinem, który zna te sprawy i to z różnych punktów widzenia” — powiedział — „nigdy dotąd w swoim życiu nie widziałem tego w ten sposób”. Powiedział: „Nigdy nie widziałem”.
A teraz jest on Zielonoświątkowym rabinem, napełnionym Duchem Świętym, chodzącym wszędzie i głoszącym Ewangelię. „Zielonoświątkowy rabin” — tak sam siebie nazywa. Udał się któregoś razu do hotelu „Washington Youree”, wtedy kiedy spotkaliśmy się razem u brata Jacksa, i pani, która go znała, powiedziała: „Rabbi” — powiedziała — „mamy dla ciebie ładny pokój, ale” — powiedziała — „nie ma w nim telewizji”.
Powiedział: „Takie rzeczy to 'piekłowizje', wyrzućcie je precz! Nie chcę ich tam, bynajmniej; jak to tam jest, to domagam się, abyście to stamtąd wyrzucili”.
Ona powiedziała: „Rabbi!”.
On powiedział: „Jestem Zielonoświątkowym rabinem”. Alleluja!
Powiedział: „Otóż, kiedy będziesz jechał do Izraela, bracie Branham, chciałbym pojechać z tobą”. Powiedział: „Możemy zabrać to do naszych ludzi”.
Powiedziałem: „Nie teraz, rabinie, nie teraz. Nie teraz, ta godzina jeszcze nie nadeszła, trzeba odrobinę poczekać”.
94
Otóż, zwróćcie uwagę na te święte miejsca. Otóż, kiedy dochodzi się do tych dziedzińców, najpierw był dziedziniec, zewnętrzny dziedziniec. Następnie był ołtarz, na którym była składana ofiara, mosiężny ołtarz. Dalej, za tym mosiężnym ołtarzem była zawieszona zasłona, przez którą wchodziło się do Miejsca Najświętszego; było tam miejsce miłosierdzia, byli tam Cherubini. Tym właśnie chciałbym się zająć podczas następnej lekcji, tymi Cherubinami zacieniającymi miejsce miłosierdzia. Ach, coś takiego! Ja… Można by pozostawać przy tym miesiącami, widzicie, przy temacie Cherubinów.
95
Otóż, teraz zwróćcie uwagę jak oni wchodzili. Zgromadzenie mogło wejść tu; kapłani mogli stanąć tu; ale najwyższy kapłan mógł wejść tu, raz w roku, mając na sobie krew.
I on był ubrany w odpowiedni sposób, w odpowiednie odzienie; musiał mieć dzwoneczek i owoc granatu, jeden przy drugim, na przemian. A kiedy wchodził, musiał wchodzić w określony sposób. Kiedy wchodził, grał: „Święty, święty, święty, dla Pana. Święty, święty, święty, dla Pana”. Te dwoneczki i granaty dzwoniły razem — „Święty, święty, święty!”. Dlaczego? On przybliżał się do Boga, mając krew przymierza na ręce, szedł przed Niego, niosąc tę krew.
Namaszczony (och, coś takiego!)odpowiednimi woniami. Jego ubranie musiało być uczynione ręką napełnioną Duchem Świętym, zarejestrowane ręce czyniły jego ubranie. Róża Szarońska, namaszczający olejek, był wylewany na jego głowę, spływał w dół po brodzie i dalej wszędzie. Miał na sobie królewską woń; owoce granatu i dzwoneczki; brał krew niewinnego baranka; i nie śmiałby przybliżyć się do tej zasłony za… zginąłby od razu, gdyby tam stanął. Więc musiał wejść, wchodząc w odpowiedni sposób — „Święty, święty, święty, dla Pana. Święty, święty, święty”, przybliżając się do Boga, „dla Pana. Święty, święty, święty!”.
96
I on wchodził tam i składał krew na tym miejscu miłosierdzia, raz w roku. A gdy tam był, miał ten przywilej oglądać Chwałę Szekinach, kiedy ten Słup Ognia, to bursztynowe Światło zstępowało, to, które wyprowadziło dzieci izraelskie. On nawet okadzał tę świątynię, tak więc nikt nie był w stanie Go zobaczyć. Chwała Pańska przypadała wówczas, kiedy wszystko było okadzone. I On osobiście przychodził, wchodził za zasłonę i zasiadał na miejscu miłosierdzia w Miejscu Najświętszym. „Najbardziej Święte Miejsce” — tak to się nazywało, Miejsce Najświętsze. I on musiał być ubrany w odpowiedni sposób, iść w odpowiedni sposób, być namaszczony w odpowiedni sposób. Był szczególną osobą, mogącą tam wejść. Jakże to zgromadzenie musiało mu zazdrościć!
Ale kiedy Jezus zmarł, ta zasłona świątynna została rozdarta. Nie tylko najwyższy kapłan, ale „ktokolwiek zechce” może mieć to samo namaszczenie Chwałą Szekinach i chodzić świętym życiem — „Święty, święty, święty, dla Pana”, i zbliżyć się do tej samej Obecności Bożej, dzięki Krwi Jezusa Chrystusa przed nim. Wziąć go z: „Panie Jezu, tutaj leży chory człowiek, on jest moim bratem. Teraz właśnie on leży na łożu śmierci, umiera. Przybliżam się do Ciebie — „Święty, święty, święty, dla Pana”.
„Po co?”
„Jako najwyższy kapłan.”
„Po co?”
„W imieniu mojego brata. 'Święty, święty, święty, dla Pana.'”
97
O to chodzi! Wasze codzienne chodzenie, wasze codzienne rozmowy, wasze codzienne postępowanie, wasze serce, wasza dusza i wszystko inne — „Święty, święty, święty, dla Pana”. Żadnego korzenia goryczy, ani nic takiego — „Święty, święty, święty, dla Pana. Święty, święty, święty, dla Pana”, kiedy zaczynamy przybliżać się w imieniu naszego brata. Ktokolwiek będzie mógł przyjść, namaszczony, Krew przed nim, Krew idąca przed nim, grająca „Święty, święty, święty, dla Pana”.
Otóż, to był ten zewnętrzny dziedziniec, to święte miejsce. To Miejsce Najświętsze było Bożym sanktuarium na ziemi. Spójrzcie, ono było typem na to późniejsze Sanktuarium Niebieskie. Otóż, wszystko przez co przechodziliśmy w Objawieniu możemy sprowadzić bezpośrednio znów do tego tutaj. Widzicie?
98
Więc on…Jan, gdzie stoi Jan? W tych sądach. Przeczytajmy tutaj trochę dalej, aby mieć obraz tego:
A z tronu wychodziły błyskawice…i głosy,…i grzmoty; przed tronem zaś płonęło siedem ognistych lamp (Poczekajcie aż do tego dojdziemy!); jest to siedem duchów Bożych.
Odbijając Bożą Światłość do Kościoła, wprost z Tronu Bożego, nie przez jakieś seminarium, nie przez jakiegoś biskupa, ale z Tronu Bożego, przez objawienie mocy Jego zmartwychwstania, czyniącej Go takim samym wczoraj, dzisiaj i na zawsze; te siedem gwiazd stojących tam, odbijających tę Światłość, tę Światłość Szekinach z Chwały Szekinach z Miejsca Najświętszego. Siedem ognistych lamp, umieszczonych na górze tych świeczników, odbijających Jego Światłość, Jego kolory, z Jego mocą Jego zmartwychwstania wprost do Kościoła. Amen! Hmm!
A przed tronem… także jakby morze szkliste podobne do kryształu; a w pośrodku, wokoło tronu cztery zwierzęta pełne oczu z przodu i z tyłu.
I on idzie naprzód i zaczyna dawać tę… te zwierzęta, to samo widział Ezechiel; ci strażnicy… jedno podobne do człowieka, jedno podobne do lwa, a jedno podobne do orła. Co to było? Otóż, spójrzcie, kiedy przyprowadzimy je tu, zobaczymy tego Lwa z pokolenia Judy i tych innych z tych pokoleń, ustawimy przy czterech ścianach, to będzie to straż tego miejsca miłosierdzia. Och, co za obraz! Och, po prostu… Nadchodzą wielkie dni.
99
Kiedy widzimy ich, teraz, był to Boży Tron w Niebie, Mojżesz odwzorował Go na ziemi, był to Boży Tron, ponieważ Jego miejsce sądu był reprezentowany tu na ziemi w Miejscu Najświętszym. Bóg… Cały Izrael przychodził do tego jednego miejsca, aby znaleźć miłosierdzie, bowiem Bóg jedynie spotykał się pod przelaną krwią.
Otóż, posłuchajcie uważnie. Później, pewnego dnia, Chwała Szekinach podniosła się z tego tronu miłosierdzia i została umieszczona w innej Świątyni (Amen!), w tym Kimś — „Ojciec nie sądzi nikogo, lecz przekazał wszelki sąd Synowi”. Boże Miejsce Sądu. Fiu! „Mówicie przeciwko Mnie, będzie to wam wybaczone”, powiem, że inny — Ktoś innych nadchodzi, inne Miejsce Miłosierdzia. „Powiedz… powiesz przeciwko Synowi Człowieczemu, wybaczę ci to; ale pewnego dnia przyjdzie Duch Święty, by zamieszkać w sercach ludzi, ani jedno słowo przeciwko Niemu nigdy nie będzie wybaczone”.
100
On może stawać się coraz sroższy i sroższy przez cały czas, ten sąd, bowiem Bóg nieustannie wykazuje Swą cierpliwość, próbując dostać grzeszników, aby przyszli do Niego i pojednali się z Nim. Po pierwsze, On był powyżej, na niebiosach, i świecił przy pomocy gwiazd. Po drugie, On był na ziemi, świecąc poprzez Chwałę Szekinach. Następnie On przyszedł i stał się ciałem i zamieszkał pomiędzy nami, wciąż wykazując Swą cierpliwość. Tam, On odkupił człowieka Swoją Krwią, przyszedł do Swojego Kościoła w postaci Ducha Świętego, a mówić przeciwko Niemu to koniec, sprawa załatwiona.
Teraz możecie widzieć, gdzie nastąpi ten wstrząs. Gdzie ten czas, nie uświadamiają sobie tego. Ludzie nie rozumieją, co To znaczy.
101
Otóż, pozwólcie, że zajmę się tą krótką sprawą, którą sobie tu narysowałem. Zamierzamy uczynić… Życzyłbym sobie mieć tablicę, mógłbym wtedy przedstawić to wam bardziej zrozumiale. Weźmy i narysujmy ten dziedziniec, tylko niech będzie to w okrągłym kółku czy czymś takim, każdy z nich. Teraz weźmiemy… Sądzę, że coś takiego, tak będzie najlepiej, weźmy i uczyńmy ten dziedziniec.
Otóż, czym jest człowiek? On jest potrójną istotą: ciałem, duszą i duchem. Jak wielu o tym wie? Obserwujcie to Boże przybliżanie. Co jest w jego sercu? Pamiętacie moje poselstwo: „Bóg wybiera ludzkie serce na Swoją wieżę kontrolną”? Diabeł wybrał głowę na swoją wieżę kontrolną; zobaczcie, on sprawia, że on widzi te sprawy swoimi oczami. Ale w… Bóg w jego sercu sprawia, że on wierzy w te sprawy, których nie może zobaczyć. Czy On? Zobaczcie, Bóg jest w jego sercu, w sercu ludzkim jest Tron Boży. Pojmujecie to? Człowiek! Bóg uczynił Swój Tron w ludzkim sercu.
Otóż, zobaczcie. Co jest pierwszą częścią człowieka? Pierwszą częścią człowieka jest ciało. Kolejną częścią jest jego dusza, która jest naturą jego ducha, która sprawia, że jest, jaki jest. On przybliża się teraz. Otóż, trzecią częścią człowieka jest jego duch, i jego duch jest w środku jego serca, i do tego środka serca przychodzi Bóg na Swój Tron.
102
Pamiętacie, ostatnio, podawano o tym w gazetach w Chicago jakieś cztery lata temu, kiedy ten stary wierzący… stary niewierzący, raczej, kiedyś powiedział, że Bóg popełnił błąd za pośrednictwem Salomona, mówiąc: „Kiedy człowiek myśli w swoim sercu”. Powiedział: „W sercu nie ma żadnych zdolności umysłowych, by móc myśleć. Jak on mógłby myśleć sercem? On musi… Miał na myśli głowę”.
Gdyby Bóg miał na myśli jego głowę, to by powiedział: „jego głowa”.
Tak jak Mojżesz, co by było, gdyby Mojżesz… Bóg powiedziałby: „Mojżeszu, zdejmij swoje obuwie, jesteś na Ziemi Świętej”; on powiedziałby: „Dobrze, dlaczego nie miałbym zdjąć swojego kapelusza, to będzie tak samo właściwe”? On powiedział: „obuwie”. Nie powiedział: „kapelusz”, powiedział: „obuwie”.
103
A kiedy On powiedział: „Pokutuj, i daj się ochrzcić w Imieniu Jezusa Chrystusa”, to nie miał na myśli „Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Miał na myśli własnie to, co powiedział.
Kiedy On powiedział: „Musicie narodzić się ponownie”, to On nie powiedział: „Powinniście”.
On powiedział: „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą”, On nigdy nie powiedział: „Być może będą”.
On mówi to, co ma na myśli! I On jest Bogiem i nie może wycofać się z Tego. On wie, co jest doskonałe, tak więc czyni To w taki właśnie sposób, i tak właśnie On — On rozumie, że To będzie.I tak musicie do Tego podejść. Nie przychodzić do Niego z własnym pomysłem, przyjść [do Niego — tł.] z Jego Pomysłem. To jest różnica.
104
Otóż, teraz, w tym systemie ciała, duszy… Otóż, jeśli wziąć to słowo dusza i popatrzeć, co jest powiedziane o niej w — w słowniku biblijnym albo w Websterze, w jakimkolwiek, to ona jest „naturą ducha”.
Otóż, tutaj mamy człowieka, powiedzmy, że jest to John Doe. Dobrze, John Doe. A tutaj jest Sam Doe. Dobrze. Otóż, John Joe jest człowiekiem, ciałem, on jest bratem dla Sama Joe, John jest duchem, duszą, ciałem; a Sam Doe jest tym samym (ciałem, duszą, duchem) co on: ciałem, duszą, duchem. Otóż, ten człowiek jest zły, podły, oszukuje, kradnie, kłamie, cudzołoży, robi wszystko, co złe; ale ten człowiek jest pełen miłości, pokoju, radości. Obaj mają duszę, ciało i ducha. Dobrze, co jest różne? Ten człowiek może wrócić i powiedzieć: „Pamiętam swoją mamę, pamiętam to, co robiliśmy, kiedy byliśmy chłopcami”; obaj mogą tak powiedzieć. Obaj mają duchy, obaj mają dusze, obaj mają ciało.
Ale natura tego ducha ludzkiego jest zła; natura tego ludzkiego ducha jest dobra. Widzicie? Tak więc natura ducha jest duszą ludzką. Widzicie? Tak więc, teraz, do czego Bóg próbuje się dostać? Do ducha i ludzkiego serca. Tam, gdzie duch się znajduje — w ludzkim sercu.
105
Wiecie, i nauka mówiła (nigdy nie skończę tego), że człowiek nie mógłby myśleć sercem. I nauka zaczyna stwierdzać, że w ludzkim sercu jest mała przegródka (nie w zwierzęcym sercu, ale w ludzkim sercu), tam nie ma nawet komórki krwi ani niczego. Powiadają: „Musi to być miejsce, gdzie przebywa dusza albo duch”. Zostawmy ich z tym, niech zajmują się tymi głupstwami i dowodzą Boga. Prawda. Bóg nazywa głupstwem te oświadczenia o Nim.
Otóż, tu to mamy, wielkie nagłówki w gazecie. Dziewczynka brata Boze powiedziała: „Bracie Branham, wiesz, co powiedziałeś pewnego dnia?”. Powiedziała: „Spójrz, spójrz, nauka już to udowodniła”.
Powiedziałem: „Dobrze, chwała Bogu! Chcę tego, siostro, chcę — chcę tego”.
Dusza ludzka jest naturą ducha, a duch mieszka w sercu ludzkim.
106
Otóż, teraz, czym jest ten zewnętrzny dziedziniec? To jest ciało. Widzicie? To pierwsze, co przychodzi — ciało. To pierwsze musi być odżywiane. Musicie przejść przez ciało. „Nie czuję się dobrze i nie chce mi się wstać i iść do kościoła, drogi teraz takie gładkie. Ja — ja… Jest za gorąco. Och, kościół, ja nie wiem”. To jest ciało. Dobrze. Otóż, musicie je odżywiać i trzeba przez nie przejść, Bóg musi dostać się przez nie.
Następnym razem On przychodzi, On musi przyjść do duszy, to jest tej natury. „Och, co ci Jonesowie mówią o mnie? Ach, coś takiego! Wiesz, mój kościół wykopie mnie, jeśli zrobię coś takiego. Rozumiesz?”. Ale trzeba przez nią przejść.
107
A kiedy przejdzie przez nią, wówczas On idzie do serca, i to jest tam, gdzie On zasiada na tronie. To jest Duch Święty w was. Jezus powiedział: „Daleko lepiej byłoby uwiesić sobie kamień młyński u szyi i rzucić się w głębokości morskie niż zgorszyć jednego z tych maluczkich, którzy wierzą we Mnie”. Nie należy ich ranić; ani nawet rzucać obelg na nich, czy też czymś niepokoić. Lepiej jest się utopić, czy też nigdy nie urodzić się na ten świat, niż rzucić jakąś obelgę na jednego z nich. Czy On tak uważał? Mógłby kłamać? Czy apostołowie mówili o tym? Nie, nie. Jezus to powiedział! Jezus powiedział: „Gdybyście tylko rzucili jakąś obelgę na jedno z nich, tych maluczkich, którzy wierzą we Mnie”.
108
„Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą!”.
Jakiś wspaniały, wielki facet powie: „Och, wierzę w Niego! Alleluja!”.
„Mówiłeś już kiedyś w językach, tłumaczyłeś języki, wyrzucałeś diabły, wizje, itd., jak On obiecał?”
„Nie, ten dzień przeminął”. On nie jest wierzącym, jest pozornie wierzącym.
Jezus powiedział, ostatnie Słowa, które On powiedział: „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą, dla całego świata i każdego storzenia”. Prawda. „Będą towarzyszyć wierzącym, aż wrócę”. To są ostatnie Słowa, które On wypowiedział. Ilu zna to? Biblia, Marka 16.
Otóż, widzicie, on jest pozornie wierzącym.
Ale kiedy znajdzie się wierzący, który naprawdę wierzy, ze znakami, które mu towarzyszą, i widać pokorę w jego życiu, że nie jest jakimś aktorem, wiadomo, że jest to chrześcijanin, autentyczny, prawdziwy „wyrób”, to nie odchodźcie, pozostańcie. To, co powinniście zrobić, to dołączyć do nich, zacząć iść [razem z nimi — tł.], ponieważ będziecie szli Królewską drogą.
109
Otóż, co się dzieje? Spójrzcie na to. Zewnętrzny dziedziniec — to był wiek Lutra, kiedy zaczęliśmy w Ciele pogańskiego Kościoła.
Pamiętacie, to byli Żydzi aż do około 606 roku naszej ery, kiedy nastąpił wiek Tiatyrski, prawie wszyscy z nich do tego czasu byli nawróconymi Żydami. Ale po Żydach, rozlało się to na Żydów i pogan (ale większość Żydów). Ale kiedy naprawdę nastał wiek pogan, przeszło to na tę stronę, widzicie, nastał Marcin Luter, John Wesley i tak dalej. Widzicie?
Otóż, spójrzcie na te ostatnie trzy [wieki — tł.] po tym Ciemnym Wieku, doszło to do Średniego Wieku i przeminęło. Kiedy to nastąpiło, patrzcie na ten zewnętrzny dziedziniec. Zobaczcie: ciało, dusza, duch. Widzicie? To jest zewnętrzny dziedziniec — ciało. Miejsce święte: Nazarejczycy, Pielgrzymi Świętości, wolni metodyści. Widzicie? I to Miejsce Najświętsze: z powrotem do Dnia Pięćdziesiątnicy, do tego, jak to zaczęło się na początku, widzicie, z powrotem do początku.
110
Otóż, jeśli to przerysowywujecie, chciałbym to zaznaczyć. Otóż, jest pięć bram, którymi można wejść do ciała, które kontrolują ciało. Wiecie o tym. Tak? Jest to pięć zmysłów. Ile zmysłów kontroluje ciało? Pięć: wzrok, smak, dotyk, węch, słuch. Prawda? To jest ciało, zewnętrzny dziedziniec, to są rzeczy, na których nie można polegać, gdyż jest to ciało.
Dalej, wewnętrzny dziedziniec, mamy wewnętrzny dziedziniec, w którym jest kolejny ołtarz. Pojawia się kolejny ołtarz i on pojawia się z — z sumieniem, wyobraźnią, pamięcią, namiętnością i uczuciami. To jest pięć zmysłów, które kontrolują ten wewnętrzny dziedziniec. To jest dusza. Zmysły uczuciowe, to jest dusza, miłość i tak dalej. I dalej, kolejnym sensorem tutaj jest również pamięć i sumienie i miłosierdzie i tak dalej, i — i — i wyobraźnia. Siedzicie i wyobrażacie sobie coś, co wy robicie? Nie robicie tego poprzez swoje ciało, wasze zmysły nie potrafią wyobrażać. To jest wewnętrzny dziedziniec w głębi was.
111
Są trzy bramy. Co robimy? Przedostajemy się teraz, nie omińcie tego. Przechodzimy przez ciało, tych pięć zmysłów, dalej, kolejno, do duszy, wewnętrznego
dziedzińca; ale teraz dochodzimy do serca. Widzicie?
Otóż, to jest, gdzie wy, dobrzy Pielgrzymi Świątobliwości i metodyści stanęliście — przy tym ołtarzu tutaj. Widzicie, jesteście w tym dziedzińcu. Wy, luteranie, i tak dalej z tyłu w ciele, z tyłu, z tymi pięcioma zmysłami, co oko zobaczy, to zrozumie. Widzicie?
Tu doszli Pielgrzymi Świątobliwości, którymi zwykle byli wolni metodyści, doszli do następnego dziedzińca i uwierzyli w świętość, ponieważ został on [ten dziedziniec — tł.] nazwany miejscem świętym, gdzie była składana ofiara.
Ale raz na rok wchodził najwyższy kapłan do Miejsca Najświętszego, które było zakazane. Był wiek luterański; potem — wiek metodystyczny; potem — ten wiek, przychodzą kościelne światła, jest to jak w tym systemie związanym z ludzką istotą.
112
Dalej, jak dostajemy się do tego? Otóż, pamiętajcie, była tam zasłona, zasłona, która wisiała pomiędzy tym świętym i Miejscem Najświętszym. Do Miejsca Najświętszego właśnie przychodzi Chrystus, aby zasiąść na tronie w twoim sercu, Chrystus jest intronizowany. On przychodzi poprzez usprawiedliwienie (czy to prawda?); poświęcenie; „A potem przez jednego…” (wodę… przez jeden kościół… przez jedno wyznanie… Nie!) „przez jednego Ducha”, odtąd jesteśmy wszyscy ochrzczeni do jednego Ciała, które jest Ciałem Chrystusa. Przez co? Ducha Świętego.
Kto wchodzi? Metodysta, baptysta, prezbiterianin, zielonoświątkowiec, ktokolwiek zechce. Ta zasłona, wiecie, czym jest ta zasłona, która zasłania wasze serce przed Tym? Jesteście gotowi? Ta zasłona nazywa się „wolna wola”. Weźmy to na rysunku. Zmysły na zewnątrz tutaj, zmysły w ciele i zmysły duszy, i ta zasłona pomiędzy tym i świętym miejscem, Miejscem Najświętszym. I jedynym sposobem na to, jak tam można się dostać, jest na podstawie wolnej woli! „Albowiem ktokolwiek…”. Co? Ktokolwiek uściśnie ręce? Ktokolwiek zostanie zanurzony? Ktokolwiek należy do kościoła? Ktokolwiek przyjmie jego literę? Ktokolwiek…? Nie! „Ktokolwiek pragnie wejść za tę zasłonę”.
113
Niech Chrystus przyjdzie do tych zmysłów; powiesz: „Cóż, powinienem to zrobić. Nie chcę iść do piekła, to przede wszystkim. Będę należał do kościoła”. W porządku, luteranin.
„Cóż, powiem ci coś, wierzę, że powinienem żyć innym życiem”, poświęcenie u ołtarza. W porządku, metodysta.
Dobrze, a potem, ktokolwiek pragnie, niech przejdzie za tę rozdartą zasłonę. Och, chwała Bogu! Jestem po drugiej stronie. Alleluja dla Jego Imienia! Och, coś takiego! Ktokolwiek pragnie, niech podrze te kurtyny własnej woli i pozwoli Bogu wejść do swojego serca. Chrystus na Swoim miejscu sądu w ludzkim sercu! Co się dzieje?
114
Powiecie: „Muszę… Och, mogę opowiadać brudne kawały, nic mnie nie potępia”. Dlaczego? Nie ma nic w tobie, co mogłoby cię potępić. Nie ma Kogoś, kto wyjąłby to z ciebie. Nie ma Kogoś, kto potępiłby cię za to. „Dobrze, powiem ci” — kobiety mówią — „mogę mieć krótkie włosy, nic mnie nie potępia”. Nic dziwnego! Rozumiecie? „Och, mogę nosić szorty… Mogę robić to. Ja…”. Mężczyźni mówią: „Nie szkodzi mi, jak palę cygara, czy nie zaszkodzi mi, jak sobie trochę — trochę pogram w karty czy też w kości”, i wszystko inne. „Nie zaszkodzi mi to”. I oni wciąż należą do kościoła, widzicie, „Nie szkodzi mi, jak zrobię to”. Dlaczego? Dlaczego? Nie ma nic w was, co mogłoby was osądzić.
Ale kiedy wchodzi Chrystus, macie utworzony ołtarz w swoim sercu i codziennie wasze grzechy są zabierane. Wielki święty Paweł powiedział: „Ja umieram codziennie. Niemniej jednak ja żyję, ale nie swoim życiem, Chrystus żyje we mnie”. Oto ta wewnętrzna zasłona. Och, bracie, siostro!
115
Szybciej, wiem… Och, nie, jestem… Nie jestem w stanie tego skończyć, skończył mi się czas. Zobaczmy, pozwólcie, że ja… Nie, lepiej nie. Zobaczcie, chciałbym zająć się dwudziestoma czterema starszymi, a wiem, że odciągam was wszystkich od obiadu. My po prostu… Zobaczmy, że… Ilu uważa, żeby wziąć dwudziestu czterech starszych? Po prostu… [Zgromadzenie mówi: „Amen!” — wyd.] Dobrze, jedną minutę. Dobrze, minutę. „Dwudziestu czterech starszych”, zatem, weźmy ich naprawdę bardzo szybko, „wokół Tronu i było dwudziestu… wokół Tronu”.
Otóż, widzimy, jak… Gdzie jest teraz Tron? W sercu. W sercu kogo? Członków Siedmiu Wieków Kościoła, Chrystusa! „Powiedz słowo przeciwko albo zrób coś, jesteś potępiony”, odpowiesz za to w Dniu Sądu. A kto będzie sądził ziemię? Święci będą sądzić ziemię.
Kogo widział Daniel, kiedy przychodziło te dziesiątki tysięcy razy dziesięc tysięcy? Świętych. Księgi były otwarte — grzesznicy. Inna Księga była otwarta, która była Księgą Żywota — śpiąca panna. Och, coś takiego, nie mogli tego zobaczyć? Śpiący kościół, ci, którzy wyszli, aby spotkać Oblubieńca, pozwolili, by skończył się im Olej w ich lampach; nigdy nie weszli do Tego, nigdy nie pozwolili Chrystusowi, aby przejął kontrolę, by mógł czynić cuda i mówić językami i czynić cudowne sprawy, aby udowodnić, że On żyje w Swoim Kościele.
116
Co by było, gdyby Jezus przyszedł na ziemię i powiedział: „To ja, Jezus, jestem Synem Bożym”, nic by nie zrobił, po prostu powiedziałby: „Przyjdę tu i będę należał do tego kościoła”? Czy byłby to Syn Boży?
Co On powiedział? „Jeśli nie czynię uczynków Mojego Ojca, to Mi nie wierzcie”.
Och coś takiego! Widzicie to? Bóg oznajmia samego Siebie, On miłuje to robić. On jest Jehową. On lubi dawać się poznać. Och, bardzo mnie to raduje. Tak jest. On dał się mi poznać, wiem, że i wam musi też. Niektórzy z was, młodzi ludzie, nawróceni, jeszcze nie… mogliście nie poznać Go w mocy i wielkich rzeczach, tak jak starsi chrześcijanie, ale zmierzajcie własnie do tego. Zmierzajcie prosto do góry Królewską drogą. Nie… Stale patrzcie i przeciskajcie się mocno, na ile was stać. Biegnijcie, biegnijcie, biegnijcie, tak szybko, jak potraficie. Nie zatrzymujcie się wcale, po prostu stale podążajacie naprzód.
Tak jak ta skromna, z dawnych lat, siostra Snelling kiedyś powiedziała:
Biegnę, biegnę, biegnę, ja się przedostałam;
Biegnij, biegnij, biegnij, ja się przedostałam;
Biegnij, biegnij, biegnij, nie możesz usiąść.
Skromna duszyczka z dawnych lat, ona dzisiaj już tam jest.
117
Dobrze, teraz, i tam były — tam były trony i są, tam jest dwu-… było tam cztery i dwadzieścia miejsc. Otóż, ile to mogłoby być, czery i dwadzieścia? Dwadzieścia cztery. W porządku:
… dwadzieścia cztery trony, a na tych tronach… widziałem siedzących dwudziestu czterech starszych (po jednym na tronie), odzianych w białe szaty, a na głowach ich złote korony.
Otóż, „dwudziestu czterech starszych”. Pragnę, abyście zauważyli, że to nie były Anielskie Istoty. Aniołowie nie są kojarzeni, Niebiańskie Istoty nie są kojarzone z koronami i tronami. Zobaczcie, nigdy nie były kojarzone, są Aniołami, nigdy niczego nie przezwyciężały. Jeśli zechcecie zauważyć, trochę dalej, te pieśni, które śpiewano, i inne sprawy dowodzą, że nie byli [to Aniołowie — tł.]. Widzicie? Śpiewali pieśń odkupienia; więc, Aniołowie nie potrzebowali odkupienia. Widzicie? Dobrze. Ale to byli odkupieni ludzie.
118
Ja nie… wy, nie będę miał czasu, aby to połapać. Ale ci, którzy zapisują, jeśli chcecie wiedzieć, że to byli odkupieni ludzie, weźcie Mateusza 19, 28, dobrze, 19, 28, Mateusza, Objawienie 3, 21, dalej weźcie te: Objawienie 20, 4, Objawienie 2, 10, Pierwszy Piotra 5, 2 i 4, Drugi Tymoteusza 4, 8. To wszystko pozwoli wam wiedzieć, że oni są odkupieni. Pragnę przejść przez to dziś rano, widzicie. A można by przeczesywać to tygodniami, widzicie. Oni nie byli — nie byli Istotami Anielskimi, nie byli Istotami Niebieskimi, byli odkupionymi ludźmi. Widzicie? Można przyjrzeć się ich ubiorowi, w jaki sposób byli ubrani; można przepatrzeć ich pozycję, jaką mieli; można przyjrzeć się pieśniom, które śpiewali; i wiemy, że nie były to Istoty Anielskie. Hmm.
119
Nie cierpię tak robić, ale przeczytajmy jeszcze jedno miejsce Pisma. A wy? Dobrze. Wróćmy się do Daniela 7, na moment, wstecz, Daniela 7, i przeczytajmy to miejsce Pisma tutaj. Chcę… więc dużo to pomoże wam w tej reszcie poselstwa dzisiaj rano. Jestem pewien, że to sprawi, iż poczujecie się dużo lepiej po przeczytaniu tego i zobaczeniu tego, zobaczeniu, co Daniel, 7 rozdział Daniela [zawiera — tł.], i zacznijmy teraz od… Daniela 7, weźmy 9 rozdz-… 9 wiersz. Otóż, słuchajcie uważnie tych rzeczy:
A… gdy patrzałem, postawiono trony i usiadł Sędziwy. Jego szata była biała jak śnieg, a włosy na głowie czyste… jak wełna. Jego tron jak płomienie ogniste (Znów to widać, powrót do szmaragdowego ognia), a jego koła jak ogień płonący.
A… ognista rzeka wypływała i wychodziła sprzed niego. Tysiąc tysięcy służyło mu, a dziesięć tysięcy razy dziesięć tysięcy (Tu pojawia się wasz Odkupiciel ) stało przed nim; zasiadł sąd i otworzono księgi (księgi, liczba mnoga).
Otóż, zauważcie, ten sąd zasiadł. Widzicie? Otóż, patrzcie. Daniel, kiedy widział te trony w sądzie, one były puste, on widział „postawiono trony, zstąpił z Nieba, Sędziwy zstąpił z Nieba”. Ale kiedy Jan to widział, ten Tron był już zajęty przez Jezusa, a te trony dla uczniów i patriarchów, odkupionych, były już zapełnione. Widzicie? Daniel widział to pięćset lat przed czasem Chrystusa. A potem po Chrystusie, mija dwa tysiące pięćset lat, a Jan za życia przechodzi do tego wieku, który ma nadejść, i jest mu pokazane wszystko to, co ma się wydarzyć. Przy czym, Daniel nie widział tego (widzicie?), on widział Sędziwego, który przyszedł, widział Jego przyjście. Ale kiedy Jan Go widział, ten Tron był zajęty, widzicie, trony były postawione z Sędziwym, i Sąd zasiadł. Ale kiedy Jan Go widział, ci starsi jeszcze nie byli wybrani w czasie Jana… raczej, w czasie Daniela, ale byli już odkupieni w czasie końca. Mam nadzieję, że uchwyciliście moją myśl. Och, coś takiego! Och, czy to nie jest… nie jest cudowne?
120
Więc, Daniela 7, on… Co Daniel zrobił? Przewidział Sąd, widział, że te miejsca tronowe są puste. Zobaczcie, przypuszczalnie były puste. Kiedy Jan w swoim czasie, po zachwyceniu Kościoła — one były zajęte przez odkupionych starszych. Hmm.
Co znaczy starszy? Jeśli wziąć słowo starszy, mam o… mam tu wypisane wszystkie te definicje, przeskoczę je. Starszy znaczy „głowa miasta” albo „głowa rodu”. Starszy — „głowa czegoś”. Tak jak bym był… Brat Neville teraz jest właśnie starszym tego kościoła. Czym on jest? Jest głową tego lokalnego ciała. Widzicie? A burmistrz miasta będzie starszym tego miasta; zobaczcie, starszy w miastach. Przypominacie sobie, że wielokrotnie w Biblii jest — starsi miasta? Starszy oznacza „głowa miasta” albo „głowa rodu”.
121
Otóż, ilu ich było? Dwudziestu czterech, dwudziestu czterech starszych. Prawda? Otóż… Och, coś takiego! Kto to był? Dwunastu apostołów i dwanaście pokoleń izraelskich — dwunastu patriarchów. Otóż, zajmiemy się tym, dopóki nie przejdziemy do następnej lekcji, i udowodnimy, że to prawda, tak więc, cieszę się, że zapisujecie sobie to teraz. Rozumiecie? Dwunastu patriarchów i dwanaście pokoleń izraelskich! Otóż, patrzcie. Jezus powiedział, że…
Piotr powiedział pewnego dnia, powiedział: „Co otrzymamy? Opuściliśmy ojca, matkę, męża, żonę, dzieci, wszystko inne, wszystko zostawiliśmy”. Piotr powiedział: „Opuściliśmy nasze żony, opuściliśmy nasze dzieci, opuściliśmy naszego ojca i matkę, nasze domy i ziemię, aby podążać za Tobą”.
On powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że zasiądziecie na dwunastu tronach sądząc dwanaście pokoleń”. Tu to mamy, to są ci odkupieni, odkupieni starsi.
122
Patrzcie — patrzcie na Dawida odwzorowującego Chrystusa. Widzicie? Kiedy Dawid przyszedł w mocy, to przede wszystkim — miał okropny czas zanim przyszedł w mocy. Mimo to było namaszczenie na nim, tak, namaszczenie było na nim. A dużo ludzi myśli: „On był takim trochę odszczepieńcem, takim chłopczykiem, który był odmienny, próbującym coś tam wydrzeć”. Ale niektórzy ludzie wiedzieli, że on jest tym przyszłym królem, oni stali za nim. Bracie, uważam, nie dałoby się oderwać ich od niego, kiedy podążali naprzód.
Pewnego dnia stanął na górze, spojrzał w dół i ujrzał swoje własne, umiłowane miasto otoczone przez wroga. I on stał tam i przypominał sobie, jak był małym chłopcem, jak prowadzał owce tamtędy i pił tę wodę, to była prawdziwa woda (Mówiliśmy tutaj nie tak dawno — Wody Żywota). A teraz jest tu, „Pomyśleć, piłem z czegoś takiego”.
A jego najmniejsze pragnienie było rozkazem dla każdego, kogo miał. Bracie, dwóch z tych ludzi pochwyciło miecze i walczyło z Filistyńczykami podczas 15 mil drogi, rąbiąc ich z prawa na lewo, by przynieść mu kubek wody z tej studni. Oni wiedzieli, że on przyjdzie w mocy. Tak jest. Pewnego razu jeden z nich, aby uratować go, skoczył do dołu i zabił lwa, w pojedynkę. Oni byli wojownikami. A kiedy — kiedy on przyszedł w mocy, wiecie, co zrobił? Uczynił każdego z nich władcą nad danym miastem.
123
Zobaczcie Chrystusa? „Ten, który przezwycięży, będzie panował nad miastem”. Zwycięzcy! Dzisiaj, kiedy widzimy, że On przyjdzie w mocy, Chrystus będzie panował w tym świecie. Niemcy i Stany Zjednoczone i wszystko musi upaść, każde państwo musi upaść. Królestwa tego świata staną się królestwami naszego Boga i Jego Chrystusa i On będzie władał i królował w nich. To prawda.
Wiemy, że On przyjdzie w mocy, więc najmniejsze Jego pragnienie jest dla nas rozkazem! „On pragnie, abym reprezentował Go w tym małym, malutkim Timbuktu, gdzie nie ma nawet 50 centów, nie ma nic, albo jakiegoś biednego grona ludzi” — to jest pragnienie. Amen!
„Nie trzeba zbyt wiele, nie trzeba tego, chciałbym jedynie wiedzieć, że On pragnie, abym pojechał”. Amen. To wszystko.
„Jeśli On pragnie, abym robił inaczej, postępował inaczej”, tak jak te siostry i tego typu rzeczy, „jeśli On chce, abym zrobił określoną rzecz, chwała Bogu, to jest dla mnie przywilejem”. Tu to mamy! Wiemy, że On przyjdzie w mocy, bez względu na to, co mówi świat. „Jeśli muszę odłożyć każdy ciężar, a grzech z łatwością usidla mnie, niech bym biegł cierpliwie w tym wyścigu, którego jestem uczestnikiem. Niech bym patrzył na Autora i Dokończyciela naszej Wiary, Jezusa Chrystusa”. Przyjdzie w mocy!
124
Ci „starsi”, dwudziestu czterech starszych. W porządku. Dwunastu… Znajdujemy to tu, w Objawieniu. W Objawieniu, chyba w 21 rozdziale, znajdujemy, że miasto Jeruzalem miało dwanaście podwalin. Słusznie? I on miał [ono miało — tł.] dwanaście bram, trzy na każdej stronie, trzy razy cztery równa się dwanaście. Dokładnie w taki sposób ta świątynia była postawiona na pustyni, gdyż Jan powiedział dokładnie i widział dokładnie to samo, co widział Mojżesz, kiedy był tam wysoko, to samo, co widział Paweł.
A więc zauważamy, że tych dwanaście podwalin to były imiona apostołów. A dwanaście bram miało imię każdego plemienia na bramie. Jak patrzymy na to i widzimy tych dwunastu starszych, te dwanaście pokoleń, tych dwunastu apostołów, tych dwanaście podwalin, te dwanaście bram! Och, coś takiego! Weźcie te Boże liczby, a nigdy wam się nic nie wymiesza, będzie to za każdym razem proste, prościuteńkie.
125
Z tego powodu własnie, widzicie, mamy tych sześć dni, w których ten świat pracował, a jesteśmy blisko tego siódmego dnia obecnie. Pierwsze dwa tysiące lat, Bóg zniszczył wodę… świat przez wodę. Drugie dwa tysiące lat — przyszedł Chrystus. Mamy 1961 rok, właśnie u drzwi, krótki czas. A spójrzcie, Jezus powiedział: „Otóż, to wszystko nie skończy się w ten sposób” — powiedział — „ponieważ będę musiał skrócić to dzieło. Jeśli nie, bomby atomowe zniszczą wszelkie ciało. Uhm. Gdyż ze względu na Wybranych skrócę to dzieło w sprawiedliwości. Utnę — część tego czasu”. Zobaczcie, następne tysiąc lat to Millennium, wspaniały Dzień.
Podczas gdy Kościół pracował przeciwko grzechowi przez sześć tysięcy lat, i siódmy tysiąc — Millennium. Tak jak Bóg zużył sześć tysięcy lat, aby zbudować świat, a w siódmym tysiącu odpoczął od wszelkiej pracy. I Kościół pracuje przeciwko grzechowi przez sześć tysięcy lat, a w siódmym tysiącu Kościół odpoczywa.
126
Białe szaty, które były na tych starszych są sprawiedliwością Świętych. Biały oznacza „sprawiedliwość”. A ponieważ oni byli odziani w szaty, to pokazuje, że byli „kapłanami” albo „sędziami”, odziani w białe szaty, kapłani, sędziowie, prorocy i tak dalej; widzicie, czym byli? Byli odzianymi w białe szaty, dwudziestoma czterema starszymi. Będzie dwudziestu czterech starszych. Będzie dwunastu z nich dla dwunastu pokoleń Izraela; dwunastu apostołów dla Kościoła.
I oni znajdują się na tym dziedzińcu wielkiego Króla. Pamiętajcie, oni siedzą tam na zewnątrz, są tam. A tu jest Oblubienica i Chrystus siedząc na Swoim Tronie, a Jego Żona przy Nim, Kościół. Dwudziestu czterech starszych… Sto czterdzieści cztery tysiące eunuchów świątynnych usługuje Mu. Dokąd On się nie uda, tam też idzie i Jego Żona. Och, och, coś takiego! W ciągu tego wielkiego Wieku, kiedy wszelki grzech i podobieństwo grzechu…
Wszystkie te wielkie, wspaniałe budowle, które ludzie tak miłują dzisiaj, całe te pieniądze i pożadanie i wszelki grzech, i piękne kobiety i mężczyźni, co by nie robili ze swoim ciałem, to czy tamto — jest to pułapka diabelska posyłająca ich dusze do piekła — i tak ono zniszczeje i zgnije, a robaki je zjedzą. I przede wszystkim, nawet te robaki… wszystko, co tylko będzie, zostanie spalone ogniem wulkanicznym i stanie się niczym innym jak tylko opadem i — i wulkanicznym pyłem.
127
Ale któregoś ranka, przyjacielu, któregoś ranka, kiedy wszystko to się skończy, ona ponownie rozkwitnie. Pola białej koniczyny i woń róży połączy się z rozkwitłym Drzewem Żywota, i powróci Chrystus któregoś ranka. Kiedy te wielkie ptaki, gołębice, usiądą na drzewach i zagruchają, i nie będzie już więcej śmierci ani smutku. Chrystus i Jego Odkupieni powrócą na ziemię; nie jako starzy ludzie, ale młodzi na zawsze. Nieśmiertelni, staniemy się podobni Jemu, zaćmimy słońce i gwiazdy.
Jestem związany z tym przepięknym miastem
Które mój Pan przygotował dla Swoich Własnych;
W którym wszyscy odkupieni ze wszystkich wieków
Będą śpiewać „Chwała!” wokół Białego Tronu.
Czasami tęsknię za Niebem
I chwałą, która mnie tam czeka;
Co za radość to będzie, kiedy ujrzę mojego Zbawiciela,
W tym przepięknym mieście ze złota!
Jak pragnę Go ujrzeć! Och, chcę Go ujrzeć!
Jestem związany z tym przepięknym Miastem!
Jan to widział, na wyspie Patmos, zstępujące jako Oblubienica wystrojona dla męża. Tę chwałę tego chciałbym dostrzec któregoś dnia.
Jezu, chcę Cię widzieć, spojrzeć w Twoją twarz!
Wiecznie Ciebie chwalić, Zbawicielu nasz!
Na ulicach nieba wznieść z radością głos:
Koniec burz, w domu już! Co za szczęsny los!
128
Trochę wpadania i ślizgania się po śniegu, trochę spiekoty i codziennego znoju; chciałbym, aby moja żona i Mabel wyszły i zaśpiewały tę pieśń dla mnie, jeśli mógłbym prosić: „Trudy na tej drodze będą niczym, gdy dojdę do końca tej drogi”. Racja.
Pamiętam ten wieczór, kiedy opuściłem ten kościół, aby rozpocząć pracę ewangelizacyjną, jak wszyscy płakali; nikt z nich nie ostał się, prawie że, chyba tylko kilku z was tutaj. Siostra i brat Spencer, i być może pozostało jeszcze kilku z tych starych czasów, kiedy to tak płakano tutaj. Ale skoro Duch Święty powiedział: „Musisz jechać!”…
129
I pamiętam moje pierwsze zgromadzenie po swoim powrocie po miesiącach, Meda przyjechała do Jonesboro, Becky była malutkim dzieckiem, przyjechała linią kolejową „Cottonbelt”, zajęło im to całe dnie. I ja stałem tam na zewnątrz, kiedy ona przyjechała tego wieczora. Próbowaliśmy dostać się do tego audytorium, trzy bloki dalej, policjanci utrzymywali porządek na ulicach. Ulice były kompletnie zatłoczone. Prowadzono mnie przez te ulice i okręcano w kółko, abym dotarł do tego miejsca. Meda powiedziała: „Czy oni przyszli słuchać, jak głosisz, Bill?”.
Powiedziałem: „Nie”. Potem zaśpiewaliśmy:
Przychodzą ze wszystkich stron,
Przychodzą ze wszystkich ziem.
By wraz z Królem siąść do stołu jak gość,
A wszyscy szczęśliwi są.
Móc spojrzeć w tę świętą twarz,
Zwieńczoną boską czcią,
Uczestnicy Jego łask, jak perły w koronie lśnią.
Mój Jezus już przyjdzie wnet,
Me próby zakończą się,
Co gdyby mój Pan nadszedł już dziś
Po tych, co bezgrzeszni są.
Czy będzie to szczęsny dzień,
Lub rozpacz będzie róść,
Na powietrzu spotka nas,
Będzie to szczęśliwy czas.
Amen! Och, miłuję Go! Czy to przyniesie wam smutek i głębokie zmartwienie, czy też radość? Kiedy nasz Pan przyjdzie w chwale, spotkamy Go na powietrzu. Z tymi myślami w naszym umyśle, skłońmy nasze głowy. Jeśli Pan pozwoli, to skończę tę usługę w trochę innym czasie.
130
Nasz Niebieski Ojcze, och, oni przychodzą ze wszystkich stron, przychodzą ze wszystkich ziem. Myślę o tym wspaniałym Zachwyceniu. Ludzie, którym głosiłem w Afryce, w Indiach, i po całym świecie, kiedy ujrzę znów ich twarz. Wielu z nich płakało, wychodziło na samolot, i przewalało ogrodzenia, i wołało i płakało. Myślę o tym, jak jednego razu oni szli za Pawłem, klękali i modlili się. On powiedział: „Jestem pewien, że nikt z was… wielu z was tutaj nie zobaczy już więcej mojej twarzy”.
Przyjdą ze wszystkich stron,
Przyjdą ze wszystkich ziem.
By wraz z Królem siąść do stołu jak gość,
A wszyscy szczęśliwi są.
Móc spojrzeć w tę świętą twarz, (w szmaragdowej Chwale)
Zwieńczoną boską czcią, (Nie światłem lampy czy świecznika, ale — ale Boskim Światłem, rozpaloną Boskim Światłem.)
Uczestnicy Jego łask, jak perły w koronie lśnią.
O Boże!
Chociaż prorok miał nieczyste wargi,
Żarem ognia Bóg oczyścił je.
Gdy głos Boży spytał: „Kto tam pójdzie?”.
Odrzekł: „Oto jestem, poślij mnie”.
131
Och, poślij tego Anioła dzisiaj rano, te Cherubiny ze sześcioma skrzydłami, które widział Izajasz, jak latały po budynku, wołając: „Święty, święty, święty, dla Pana”. I Izajasz, ten młody prorok, powiedział: „Jestem nieczystych warg i pomiędzy nieczystymi ludźmi, a moje oczy widziały Chwałę Pańską”. Filary w tej światyni poruszyły się. A Anioł wziął szczypce z ołtarza i wziął rozżarzony węgiel i przyłożył mu do warg, powiedział: „Oczyszczam twoje wargi. Teraz prorokuj, synu człowieczy”. Poślij tego Anioła dziś rano, Panie, oczyść nasze wargi z niegodziwości. Oczyść nasze serca i przybądź, Panie. Złam tę [moją — tł.] wolną wolę. Niech — niech moja wola (w Tobie) będzie Twoją Wolą, Panie. Och, Twoja Wola niech będzie we mnie, O Boże. I niech bym ja i mój kościół i moi ludzie byli Twoi, O Panie. Powierzamy się Tobie.
132
I jak się poeta wyraził, Ojcze:
W hańbie grzechu giną dziś miliony, (W Afryce, w Indiach, w całym świecie, tysiące co godzina, i spotykają Ciebie, nie znając Ciebie.)
W hańbie grzechu giną dziś miliony, (Wszak to, Boże, rozdziera moją duszę na kawałki, kiedy o tym pomyślę.)
gorzki głos rozpaczy z ust ich brzmi.
Pospiesz, bracie, szybko na ratunek,
powiedz: „Mistrzu, pragnę służyć Ci”.
Spraw to, Panie, spraw to ponownie. Popełniłem wszelkiego rodzaju błędy, Ojcze, w tym minionym roku, modlę się, abyś Ty wybaczył mi je. A w tym nowym roku, Panie, namaść mnie na nowo. Niech bym udał się do tych milionów znajdujących się w grzechu i hańbie, umierających, i przyprowadził ich do tego wielkiego objawienia Twojej Prawdy, doprowadził ich do namaszczenia Duchem Świętym; aby w owym dniu mogli przyjść ze wszystkich stron, jak perły w koronie lśniąc. Pomóż mi, Panie, pójść i poszukać i wykopać ich z tej ziemi, brudu tej ziemi, tego brudu i gnoju, w którym żyją. I niech by ujrzeli Świętego Boga, który może oczyścić ich i pozwolić im żyć jak chrześcijanie, poświęceni i czyści przed Tobą; zawróć ich od zła, od wszelkiego rodzaju świeckich zabaw, i zwróć w stronę żywego Boga, i uczyń ich delegatami do Twojego Królestwa w tym wspaniałym dniu.
133
Poświęć ten mały kościół dziś rano, Panie. Poświęć każdą osobę tutaj wewnątrz Swoim Duchem i pozwól, aby Duch Święty przyszedł do ich serc, każdego z nas. Odśwież tego Ducha w tych, którzy już… otwarli swoje serca z własnej woli, zaparli się własnej woli i doszli do poznania Twojej Woli.
Ci młodzi, Panie, wielu z nich to jeszcze małe dzieci. Jak Ty karmisz je w Swoich ramionach! Jak matka troszczy się o swoje maleństwo, ocierając łzy z ich oczu i — i dając im to coś szczególnego, gdyż miłuje ich. Tak i Ty miłujesz Swoje małe nowo narodzone dzieci, Panie. Jeszcze nie potrafią chodzić, jeszcze nie potrafią nawet mówić. Jedyne co potrafią to płakać i patrzeć na Mamę. O Boże, trzymaj ich w swoich ramionach, czule, jak małe baranki, i prowadź ich zanim nie dorosną i nie zaczną chodzić. Potem kieruj nimi, Panie, na tych drogach usługi. Spraw to.
Wybacz nam nasze grzechy, jak i my wybaczamy tym, którzy przeciwko nam zgrzeszyli. Nie wódź nas na pokuszenie, ale zbaw nas od złego. Albowiem Twoje jest Królestwo, i moc, i chwała na wieki, przez Imię Jezusa Chrystusa. Amen.
134
Niech was Bóg błogosławi! Mam nadzieję, że Pan uczynił coś dla was dziś rano, abyście rozpoczęli nowy rok tym jednym, że miłujecie Jezusa Chrystusa, a któregoś dnia zechcecie zobaczyć Go i miłować Go i żyć z Nim na zawsze. Jest to moim pragnieniem, aby żaden z was nie był zgubiony, aby każdy z was był zbawiony i napełniony Duchem Świętym, i był zachowany do Dnia Jego Przyjścia, ponieważ wierzę, że jest to już bardzo blisko.
Teraz przekazuję usługę z powrotem bratu Neville.