1
Do naszych kosztownych przyjaciół; jesteśmy szczęśliwi, że możemy dzisiaj wieczorem być znów tutaj, w kościele. Jest trochę za gorąco, więc będziemy się śpieszyć, na ile to tylko będzie możliwe, i przejdziemy bezpośrednio do Poselstwa. Najpierw pragnę przekazać kilka ogłoszeń, a mamy tu także specjalną prośbę o modlitwę. Mam tam w tylnym pomieszczeniu list, który mi został przekazany, aby się modlić o siostrę, która czuje, że ma narośl na mózgu. Był jeszcze jeden z podobną prośbą w Louisville; i jeszcze jeden, brat pewnego kaznodziei - jego ojciec miał atak serca; a jest tak wielu chorych ludzi dzisiaj na świecie. Wielu telefonowało do mnie do domu i będziemy się z pewnością modlić z całych naszych serc, aby im Bóg dopomógł.
2
Zazwyczaj około dziewięćdziesięciu pięciu procent mojej usługi poświęcam zawsze modlitwie za chorych, jak widzicie, lecz ja po prostu mam poniekąd - mam trochę w zamiarze, że... Ciągle modlę się za chorych obecnie, pamiętajcie o tym. To dzieje się ciągle w kółko. Lecz ach - gdybyśmy mogli doprowadzić kościół na jego właściwą pozycję i uporządkować go, to byśmy mogli wyjść na pole pracy - rozumiecie. Musimy wszystko zorganizować, wszystko przygotować. Kilka chwil temu coś jeszcze poruszyło moje serce. Jest to ten stary weteran wojenny - jedno jego ramię zostało niemal odcięte pociskiem, a tak samo jego noga. On jest tutaj nie tylko dlatego, aby mnie teraz słuchać. Lecz jest to prawdziwy książę i towarzysz broni imieniem Roy Roberson, jeden z najwierniejszych tutaj w tym kościele, szlachetny chrześcijański dżentelmen. On siedział właśnie tam i powiedział:
„Bracie Branham, nie zapominaj o prezydencie”.
Powiedział:
„Czułem się tak przykro, kiedy on występował” - widział go w telewizji - „kiedy wysiadał z samolotu, a łzy spływały mu po policzkach, a jego usta wykrzywiały się na obie strony”.
Wy wiecie, on znajdował się bezpośrednio w tej bitwie, razem z Roy'em i innymi.
3
Niezależnie od tego, czy różnicie się z nim, mając inne zapatrywania polityczne, pomimo to on jest naszym prezydentem. O, tak. Jeśli chodzi o mnie, to ja nie jestem ani demokratą, ani republikaninem. Ja jestem chrześcijaninem. Lecz powiem wam - oczywiście, odnoszę się z wielkim podziwem do prezydenta Dwight Eisenhowera. Oczywiście. Według mego zdania on był z pewnością wielkim człowiekiem. Gdyby on ponownie stanął do wyborów, a ja bym brał w nich udział, oddałbym znowu mój głos na niego. To się zgadza. Nie martwiłbym się, choćby miał sto lat, ciągle bym głosował na niego dlatego, że ja go lubię. Pamiętajmy o nim w naszych modlitwach dzisiaj wieczorem. J. T, ja oczywiście doceniam to miłe spotkanie, które mieliście z bratem Willardem w tym tygodniu. Gdybym przybył gdzieś z zewnątrz, wy wszyscy mówilibyście: „Dobrze, bracie Branham, wiesz, tak-a-tak”.
Lecz lepiej jest stanąć po prostu na zewnątrz i przysłuchiwać się wam - nie myślicie? [Brat Branham się śmieje - wyd.] W porządku. Tak, bardzo dobrze.
4
Mam kilka propozycji z innych kościołów - jeżeli byście je chcieli, o ile jesteście gotowi podjąć się usługi duszpasterskiej, jeśli macie w tym doświadczenie, które, jak wierzę, macie, ale usadowiliście się tutaj. Jedno mam z Oregon, kilka z Waszyngtonu, z Kalifornii, z Arizony i z różnych innych miejsc. A jeżeli chcecie podjąć się tej służby w którymś kościele, właśnie teraz nadarza się sposobność, by rozpocząć - właśnie teraz. Wszędzie są dusze, które wołają - nawet w rezerwatach dla Indian i gdziekolwiek chcielibyście się udać. Powiedzcie nam tylko, bowiem ja wierzę, że wy młodzieńcy jesteście teraz mocno zakotwiczeni. To się zgadza. Ja to po prostu miłuję, kiedy widzę, że tak czynią. Tam na ulicy służy brat Ruddell. Przed kilkoma dniami udałem się tam, aby urządzić dla niego zgromadzenie. Brat Ruddell ma zamiar urządzić ewangelizację. Przypominam sobie, że musiałem go zazwyczaj wszędzie popychać, próbując go zaprzęgnąć do głoszenia. On był taki nieśmiały. On mówił:
„Ja po prostu nie umiem mówić”.
Powinniście go iść posłuchać, on umie głosić i to jak. Tak jest. Rozumiecie? Człowiek nie wie, co potrafi wykonać, dopóki nie da się uchwycić Duchowi Świętemu. To się zgadza.
5
Następnym jest brat Graham Snelling w Utica oraz brat Junior Jackson. My je wszystkie uważamy za nasze siostrzane kościoły - wspólnie z nami. My wszyscy jesteśmy razem. Nie mamy podzielonych opinii odnośnie naszej nauki. Nasze nadzieje, zamiary i nasze nauki są jednakowe. Stoimy razem - właśnie wszyscy razem. Jesteśmy po prostu jednym kościołem i chcielibyśmy z pewnością, żeby byli rozproszeni wszędzie. Kilku mamy w Afryce, kilku w Indiach, oraz wszędzie wokoło, po całym kraju. Tam właśnie pragniemy ich mieć, by rozsiewali tą Nowinę. Oglądam, że ci młodzi ludzie robią postępy, podobnie jak brat J. T. Parnell tutaj, brat Willard i inni, oni się rozwijają - młodzi ludzie - podczas gdy ja się starzeję. Jeżeli jeszcze będzie jutro, oni będą tymi ludźmi jutra. Ja nie chcę, aby to Poselstwo umarło. Ono po prostu nie może umrzeć. Ono musi żyć dalej. Ja myślę, że Go już nie będziemy mogli przynosić zbyt długo. To małe dziecię umierało, jak oni mówili, ale widzę, że je macie tutaj w kaplicy cały dzisiejszy dzień, siostro. To jest bardzo dobre. Dziękujemy Panu za to, że On jest taki łaskawy i pełen miłosierdzia. Zachowujcie tylko w wierze to, co wam tutaj było powiedziane, rozumiecie, a wszystko będzie w porządku.
6
Czy radujecie się z tego nauczania teraz? Czy lubicie nauczanie? [Zgromadzenie: „Amen” - wyd.] O, ja naprawdę myślę, że to jest dla naszego dobra. Ono nam pozwala trochę odpocząć po modlitwach za chorych, po wizjach i Boskim uzdrawianiu. Naturalnie, dzisiaj wieczorem... Po tej usłudze będziemy się znowu modlić za chorych - dzisiejszego wieczora. Pragniemy to zawsze czynić - kogoś ochrzcić, kiedykolwiek. Ilu z was przypomina sobie, jak chodziłem kiedyś wzdłuż sieci elektrycznej? Chodziłem bezpośrednio wzdłuż sieci elektrycznej i wielokrotnie musiałem przejść trzydzieści mil dziennie przez puszczę. Musiałem patrolować wzdłuż sieci elektrycznej na odcinku dwustu osiemdziesięciu mil. Chodziłem więc wzdłuż niej z koszulą w moich rękach i byłem tak bardzo zmęczony, kiedy przechodziłem przez dżunglę i musiałem wycinać zielone ciernie. Spotykałem starego farmera, siadałem z nim pod drzewem i rozmawiałem z nim o chrzcie w Imię Pana Jezusa. On powiadał:
„Otóż, ja zawsze chciałem zostać ochrzczony”.
Ja mówiłem:
„Niedaleko stąd jest potok”.
7
A on rzekł... O, wielu z nich zabrałem zaraz do wody i ochrzciłem ich w Imię Jezusa Chrystusa. Wyruszałem zaraz dalej wzdłuż linii i śpieszyłem się, ile tylko potrafiłem. To się zgadza. Wiele razy chrzciłem kogoś w moim starym ubraniu roboczym, zaraz gdy zstąpiłem ze słupa. Kiedy znajdowałem się na słupie i naciągałem przewody, rozmawiałem o Panu z moim współpracownikiem po drugiej stronie słupa. On powiedział:
„Wiesz, Billy, pewnego dnia przyjdę do twego kościoła i dam się ochrzcić”.
Ja powiedziałem:
„Dlaczego chcesz czekać aż do tego czasu? Jesteśmy właśnie nad rzeką i jest tam pod dostatkiem wody”.
Zabierałem ich zaraz do wody. To się zgadza. Taki jest czas. Filip powiedział...
8
Eunuch powiedział wtedy do Filipa:
„Oto woda, cóż nam stoi na przeszkodzie?”
Nic. Jeżeli jesteś gotowy, to jest stosowny czas. Nie pozwól diabłu wepchnąć coś pomiędzy to. Nie odkładaj na jutro tych spraw, które możesz wykonać dzisiaj. Może jutra już nie będzie dla ciebie. Przypominam sobie, że pewnego razu tak uczyniłem i nauczyłem się z tego lekcji. Odłożyłem coś, co miałem zrobić w tym dniu, a następnego dnia było już za późno.
9
Zatem, naprawdę nie chcę was trzymać tak długo. Lecz czuję się tak podniecony i nie wiem dlaczego, ale czuję się po prostu tak dobrze, że niemal odchodzę od zmysłów. Czuję się po prostu tak dobrze.
Skłońmy teraz na chwilę nasze głowy, zanim zbliżymy się do Słowa.
Nasz Niebiański Ojcze, Ty jesteś żywym Bogiem, żyjącym na wieki. To słońce, które właśnie zaszło, jest tym samym słońcem, na które patrzył Daniel, kiedy ono zachodziło. Jeremiasz patrzył na jego zajście, Adam patrzył na jego zajście, Jezus patrzył na jego zajście. Jest to ta sama ziemia, na której oni żyli i po której chodzili, a Ty ciągle pozostajesz Tym samym Bogiem.
Dzisiaj wieczorem mamy tutaj wiele próśb. Jeden mężczyzna, który ma guza na mózgu i siostra, która obawia się tego samego. Ty jesteś jedyną nadzieją, Panie, jaka istnieje w tej potrzebie. Ten guz stał się złośliwym, nic nie może go powstrzymać. On jest daleko poza zasięgiem rąk lekarzy. Lecz dzisiaj wieczorem wychodzimy z naszą małą procą i idziemy za tym barankiem, aby go przyprowadzić z powrotem do owczarni Ojca. W Imieniu Pana Jezusa wysyłamy naszą modlitwę, aby zabić tego lwa - tego guza - względnie tą złośliwość i przyprowadzić ich bezpiecznie do owczarni.
10
Boże, wspominamy dzisiaj wieczorem naszego miłego prezydenta - brata - naszego Dwight Eisenhowera. On kierował tym państwem, Panie, on dokładał wszelkich starań do tego, by nas zachować od wojny. On obiecał, że zakończy wojnę w Korei, jeżeli znajdzie jakiś sposób, jak to uczynić. On obiecał matkom, że im przyprowadzi ich synów z powrotem. On jednak powiedział:
„Jeżeli chodzi o mnie, ja tego nie mogę uczynić. Ja mogę podjąć wszelkie wysiłki, lecz sam Bóg musi tego dokonać”.
Panie, Ty byłeś z nim i obecnie ta sprawa została rozwiązana. Dlaczego nie zrozumieli tego zaraz od początku? Boże, modlę się, abyś mu dopomógł. Błogosław tą dzielną duszę, Panie. Modlimy się, abyś Ty wybrał dla nas przywódcę, który ma być tym następnym. Niech się dzieje Twoja predestynowana wola, Panie.
Lecz Ten, którym interesujemy się tak bardzo dziś wieczorem oprócz naszych narodowych spraw, to Ten wielki i chwalebny, który przychodzi, aby ustanowić Królestwo, które nie będzie miało końca - Pan Jezus, Twój Syn. Potem złożą broń, zabrzmi sygnał i nie będzie więcej żadnej wojny. Będą sadzić winnice i spożywać z ich owoców. Będą budować domy i będą w nich mieszkać. Potem już nie będzie żadnych zmartwień i kłopotów.
Błogosław nas teraz, kiedy zbliżamy się do Słowa. Ojcze, Ty wiesz, z jakiego powodu zbliżam się do Słowa, biorąc za podstawę właśnie to miejsce Pisma. Jest to dlatego, że ja odczuwam, iż Ty chcesz, abym to czynił w ten sposób, bowiem to jest Twoja Boska wola - jest to według Twego zamysłu. Jest to na porządku dziennym, by umożliwić ludziom, aby znaleźli swoją właściwą pozycję i przygotowali się na godzinę bitwy. Jak niedawno powiedział nasz brat w modlitwie do Ciebie:
„O, Ty nas tak długo ćwiczyłeś, Panie”.
Ojcze, rozdaj nam teraz nasze rangi. Wypchnij nas na to miejsce, gdzie powinniśmy działać, abyśmy mogli być w sprawach Ojca. Prosimy bowiem o to w Imieniu Jezusa, Twego Syna. Amen.
11
Miałem dzisiaj całkiem piękne popołudnie, kiedy rozmawiałem z słynnym lekarzem w Louisville i z jego pielęgniarką. Oni słyszeli o tych wspaniałych rzeczach, które Pan czyni. Jej ojciec był lekarzem. Ona przyszła do nas i siedziała w moim pokoju niemal całe popołudnie - po prostu przyszła - wpadła do nas. Wspaniała osoba, raczej trochę twardej natury, wiecie, i poniekąd rygorystyczna. Z początku była zagorzałą prezbiterianką, ale kiedy odchodziła, łzy spływały po jej policzkach. O, Bóg ma ich ukrytych wszędzie, w przychodniach lekarskich, w pielęgniarkach. Myślę, że nie ma ani jednej pielęgniarki w Szpitalu Nortona, której bym nie świadczył o konieczności posiadania Ducha Świętego, i której bym nie postawił pytania, czy została ochrzczona w Imię Jezusa. Tak samo w przypadku każdego lekarza, z którym się gdziekolwiek spotkałem. Widzicie?
Mówcie im o Tym. Nie mamy już wiele czasu, bracie. Bez względu na to, jak trudną wydaje się ta sprawa; zaczekaj tylko, kiedy oddasz ostatni oddech i przejdziesz na tamtą stronę - potem byś sobie życzył:
„O, gdybym to tylko uczynił”.
O, tak. Nie czekajmy aż do tego czasu, uczyńmy to zaraz teraz. To jest ta godzina. O, może nie będą się z tym zgadzać, będą się trochę z tego powodu złościć i awanturować, lecz oni tego tak nie myślą. Oni tego tak naprawdę nie myślą. Oni - oni - oni są w porządku. Kiedy awanturują się na ciebie, pamiętaj tylko, oni tego tak naprawdę nie myślą. Oni tak naprawdę nie chcą czynić. Oni może byli po prostu czegoś nauczani i trzymają się tego, ale ty możesz zrozumieć ich poglądy. Nie sprzeczaj się z nimi, nie sprzeczaj się z nikim, lecz doprowadź ich do Tego miłością. Więc módl się za nimi.
12
Otóż, sądzę, że doszliśmy do 9. wersetu - nie jestem tego pewien. Jesteśmy więc jeszcze daleko od 3. rozdziału, nieprawdaż? O, dla mnie To jest miodem w skale! Mówiliśmy teraz przez chwilę o tym - przypomnijcie sobie - abyśmy ponownie mogli otrzymać trochę tła. A teraz, bracie Neville, pociągnij mnie trochę za rękaw, jeżeli zapomnę, że czas upływa, abym się mógł modlić za chorych. Pragniemy dzisiaj wieczorem wziąć każdą odrobinę, którą możemy. Pragnę zrobić wezwanie do ołtarza. Pragnę zakończyć ten temat, o ile zdołam przeczytać resztę tego tekstu.
Celem tego jest, abyście zobaczyli waszą pozycję w Chrystusie, abyście zobaczyli, że to nie jest coś, do czego wpadniecie na skutek potknięcia się, albo coś, na co być może gdzieś zasłużyliście, lecz to jest to, co uczynił dla was Sam Bóg. Nie dlatego, że byliście takimi dobrymi, że pewnego wieczora udaliście się do kościoła, bo jakiś biedny brat poprowadził was do ołtarza. Nie było to w ten sposób. Był to Bóg, który was przed założeniem świata predestynował do Wiecznego Życia. Kiedy tam dojdziecie w owym dniu, nic dziwnego, że czterdzieści... dwudziestu czterech starców złoży swoje korony, każdy odłoży swoją koronę, każdy padnie na twarz, oni nie będą mieć nic do powiedzenia, żaden kaznodzieja, żaden starszy - nikt. Wszelka chwała należy Barankowi! Bóg zgromadzi w Nim w jedno wszystkie rzeczy w tym dniu. O, gdybyśmy mogli kiedyś poznać i rozpoznać Tego, Kogo oni ukrzyżowali. Teraz do tematu.
13
Rozpoczniemy od 8. wersetu, aby otrzymać trochę podłoże.
„Której nam hojnie udzielił w postaci wszelkiej mądrości i roztropności. Oznajmiwszy nam tajemnicę swojej woli...”.
„Tajemnica Jego woli”. Przypominacie sobie, jak uczepiliśmy się tego? Pozwólcie, że zobaczę, ilu z was było tutaj dzisiejszego poranka. Jak przylgnęliśmy do tego - „tajemnica Jego woli”. Nie jest to zatem tylko jakaś drobnostka, bowiem to jest tajemnica. Boża wola jest tajemnicą. A każdy człowiek musi stwierdzić, jaka jest Boża wola dla niego samego, albo dla niej samej - Boża tajemnica.
Jak to stwierdzimy? Pawłowi była ona znana. On powiedział, że się nie naradzał z żadnym człowiekiem, nie radził się ciała ani krwi. On się nie udał do szkoły, ani do seminarium. On nie miał z tym nic wspólnego. Lecz on... było mu to objawione przez Jezusa Chrystusa, który mu zaszedł drogę, kiedy jechał do Damaszku, w postaci Światłości podobnej do Słupa Ognia i On zawołał na niego. On poszedł do Arabii i tam przebywał trzy lata. O, bracie Egan, czy wyobrażasz sobie, że to trwało jakiś czas? Paweł przebywał trzy lata w Arabii, wynajął sobie gdzieś mały domek i chodził tam i z powrotem po podłodze. Miał wszystkie zwoje Pisma Starego Testamentu. Nie było jeszcze zwojów Nowego Testamentu; Paweł napisał większość z nich. Wprost w tych starych zwojach dostrzegamy, jak Bóg na początku predestynował nas do Wiecznego Życia i to, jak On pośle Jezusa, a na skutek tej Ofiary my wszyscy będziemy mieć prawo do Drzewa Życia.
„Tych, których On przejrzał, tych powołał; a których powołał, tych już usprawiedliwił; a których usprawiedliwił, tych już uwielbił”.
Bóg już przed założeniem świata predestynował nas do usynowienia. Obecnie całe stworzenie wzdycha, oczekując na manifestację synów Bożych. O, wyobrażam sobie, że Paweł przeżywał wspaniałe chwile. Chętnie bym tam był razem z nim. Czy wy również?
„On nam oznajmił tą tajemnicę”.
Pozwólcie się uchwycić Duchowi Świętemu i zacznijcie to rozpatrywać i obserwujcie po prostu, jak się To rozwija. Tego popołudnia miałem zaledwie trzydzieści minut do studiowania, tylko by przeglądnąć tą lekcję; a może nawet nie, powiem tylko połowę z tego czasu, może piętnaście minut. Musiałem o tym rozważać i pomyślałem:
„Tajemnica - jak to tajemnicze”.
A Pismo przeniosło mnie z powrotem do Starego Testamentu, a potem znowu do Nowego Testamentu - łączy się tu coś razem, rozumiecie - tajemnica Jego Przyjścia, tajemnica Jego woli, tajemnica naszego połączenia się razem. Pamiętajcie, nie może to być nauczane w żadnym seminarium. Jest to tajemnica. Nie możecie się o tym dowiedzieć dzięki wykształceniu, w oparciu o teologię. Jest to tajemnica, która była ukryta od założenia świata i czekała na manifestację synów Bożych.
15
Powiedz mi, mój bracie, powiedz mi, moja siostro, czy był kiedy czas, w którym mieli zostać zamanifestowani synowie Boży, jak nie w czasie teraźniejszym? Czy kiedykolwiek w historii był jakiś czas, w którym miało zostać zamanifestowane, że zostanie wyzwolona cała natura? Natura, sama natura wzdycha, oczekując na czas manifestacji. Wiecie, zanim zostało dokonane pojednanie, zanim był w ogóle wylany Duch Święty, zanim to wszystko - cały Stary Testament... w owym czasie nie mogła nastać manifestacja. Ona musiała czekać aż do dzisiejszego czasu. Obecnie wszystkie rzeczy zostały wyprowadzone na jaw, one przychodzą, rozwijają się, przybierają kształt i dostosowują do Kamienia Szczytowego, aby mogła powrócić manifestacja synów Bożych, a Duch Boży wstąpi do tych ludzi w tak doskonałej mierze, że ich usługa będzie tak bardzo zbliżona do Chrystusowej, iż On i Jego Kościół zostaną złączeni razem.
16
Ilu z was studiowało historię piramid? Przypuszczam, że może jedna pani tutaj podniosła swoją rękę. W porządku.
Bóg napisał, trzy Biblie. Jedną z nich jest Zodiak na firmamencie. To była pierwsza Biblia. Człowiek musiał patrzeć do góry, by sobie uświadomić, że Bóg znajduje się na wysokościach. Przypatrzcie się Zodiakowi, czy rozważaliście kiedy o nim? On nam ukazuje każdy wiek, nawet wiek raka. On nam podaje początek, narodzenie - narodzenie Chrystusa. Co jest pierwszą figurą w Zodiaku? Panna. Co jest ostatnią figurą? Lew. Pierwsze Przyjście i Drugie Przyjście Chrystusa - wszystko tam jest zapisane.
Potem, następna Biblia została napisana w kamieniu - nazwanym „piramidy”. Bóg zapisał ją w piramidach. Kiedy je studiujecie, obserwujecie starożytne dzieje i wojny, bowiem one były zbudowane przed zniszczeniem świata wodami potopu.
17
Trzecia Biblia została zapisana na papierze dla tego wielkiego, bystrego, intelektualnego świata, który miał nastać. Zatem, skoro Bóg poruszał się poprzez całe wieki, obecnie jesteśmy przy Lwie - w wieku Lwa. Jesteśmy u szczytu piramidy. Jesteśmy w Księdze Objawienia, w ostatnim rozdziale. Naukowcy mówią, że znajdujemy się trzy minuty przed północą. O, pomyślcie, gdzie się znajdujemy.
Zauważcie, zajmijmy się piramidą, jest to łatwe. Jej krawędzie zbiegają się jak w trójkącie.
Kiedy oni rozpoczynali tutaj na dole we wczesnym wieku kościoła, po reformacji w czasie Lutra - wystarczyło tylko, że człowiek powiedział, iż jest chrześcijaninem, a to decydowało o jego życiu, lub śmierci. Oni go zabijali nawet za to, kiedy powiedział, że jest chrześcijaninem. Dlatego, aby przejść przez prześladowanie... W każdym wieku, w każdym okresie czasu istniało prześladowanie.
„Wszyscy, którzy żyją pobożnie w Jezusie Chrystusie, będą cierpieć prześladowanie”.
W wieku Lutra było straszną rzeczą powiedzieć „luteranin”. Byłeś uważany za fanatyka i mogłeś zostać wydany na śmierć. Wielokrotnie palono ich na stosie i uśmiercano innymi sposobami, dlatego że byli luteranami.
18
Potem kościół zwężał się podobnie jak piramida. On przeszedł do następnego stadium łaski, którym było poświęcenie. Był to czas Wesleya, kiedy on protestował przeciw kościołowi anglikańskiemu i uczył o poświęceniu. Znowu to przeszło do mniejszości i oni byli nazywani grupą fanatyków.
Ilu z was tutaj było kiedyś metodystami - albo dawniej byli - albo byli kiedyś w łączności z kościołem metodystycznym? Połowa z was. Czy wiecie, że kościół metodystyczny w pewnym czasie posiadał niemal Ducha Świętego? Chodziłem do kościoła metodystycznego i widziałem, jak oni upadali na podłogę, a inni polewali ich wodą po twarzy, owiewali ich wachlarzami i przeszkodzili Duchowi Świętemu, by zstąpił na nich. To się zgadza. Otóż, to jest prawdą, tam właśnie - na tych wzgórzach w Kentucky, mieliśmy metodystów. Wy tutaj jesteście tylko członkami - przyłączonymi do kościoła. Wtedy mieliśmy prawdziwych metodystów i baptystów. Podchodziliśmy do ołtarza i uderzaliśmy się wzajemnie po plecach, dopóki czegoś nie otrzymaliśmy. Kiedy odchodziliśmy byliśmy trochę innymi niż przedtem.
Lecz wy przychodzicie tylko i wpisujecie wasze imię do księgi, i mówicie:
„Ja jestem metodystą”.
Nabiorą trochę wody do solniczki i pokropią was, i na tym sprawa załatwiona. Wychodzicie i dalej nosicie szorty, malujecie twarze, chodzicie na wyścigi konne, zakładacie się, uprawiacie gry hazardowe, trwonicie czas przy automatach do gier i tym podobnych rzeczach, ale ciągle uważacie, że jesteście dobrymi metodystami, widzicie. To nie są metodyści. To są tylko ci, którzy się przyłączyli do kościoła. To się zgadza. To samo dotyczy baptystów, prezbiterian; wszyscy postępują tak samo.
19
Jak powiedział Dawid DuPlessis:
„Wnuki - Bóg nie ma żadnych wnuków”.
Bóg nigdy nie miał wnuka. On ma synów, nie wnuków. To się zgadza. Wy, którzy chodzicie do kościoła metodystycznego lub do kościoła zielonoświątkowego, albo do kościoła baptystycznego tylko dlatego, bo wasza matka lub wasz ojciec był zielonoświątkowcem, względnie baptystą - to jesteście tylko wnukami. Oni byli synami. Wy jesteście wnukami, rozumiecie. Zatem, Bóg nie ma czegoś takiego. Kościół ma ich wielu, lecz nie - lecz Bóg nie.
20
Obserwujcie ich zatem wciąż dalej, jak to przechodzi aż do dzisiejszego czasu, i oni stają się mniejszością w kościele. Nastał wiek zielonoświątkowców. To z pewnością obcięło wiele nierówności. Co to spowodowało? Metodyści i luteranie zostali po prostu całkiem w tyle.
Obecnie Duch Święty porusza się ciągle dalej i odchodzi z wieku zielonoświątkowców. Co oni uczynili? Oni się zorganizowali, uczynili z siebie:
„My jesteśmy Zborami Bożymi. My jesteśmy jednościowcami, my wierzymy w dwójcę. My jesteśmy Kościołem Bożym. My jesteśmy tymi albo owymi. Ty nie należysz - ty nie możesz wejść do Niebios, dopóki nie masz twojego nazwiska zapisanego w naszej księdze”.
O, co za niedorzeczność! Nie dbam o to, czy jesteś baptystą, metodystą, prezbiterianinem - twoje imię zostało umieszczone w Księdze Życia, kiedy je tam umieścił Bóg. Jeżeli byłeś predestynowany do Wiecznego Życia, Bóg cię w jakiś sposób zawoła - w ten albo inny sposób. On to z pewnością uczyni.
„Wszyscy, których mi dał Ojciec, przyjdą do Mnie”.
To nie ma żadnego znaczenia, że wiecie, do jakiego kościoła należycie. Denominacja nie pomoże wam ani w jednej rzeczy, ona może was w wielkiej mierze powstrzymać od chodzenia z Bogiem, ona wam nie pomoże w żadnej innej sprawie. Wprowadzi was do społeczności z grupą wierzących i niewierzących. Owszem, natrafisz na to gdziekolwiek byś poszedł; nawet w Niebie tak było. Zatem, to jest w porządku, ale ty patrzysz na twoją denominację. Patrz na Jezusa, On jest Tym, na którego trzeba patrzeć.
21
Teraz, kiedy doszliśmy do tego, gdzie oni mieli... Ilu z was... Ja myślę, że ta niewiasta tutaj podniosła swoją rękę, że studiowała piramidy. Ty wiesz, piramida nigdy nie otrzymała swego wierzchołka. Czy tak? Nigdy nie był na nią położony kamień szczytowy. Nigdy go nawet nie odnaleziono. Nikt nie wie, co się z nim w ogóle stało. Dlaczego? Dlaczego nie był na nią włożony kamień szczytowy, kamień węgielny, wierzchołek piramidy? Dlatego, że On został odrzucony, kiedy przyszedł. On był tym odrzuconym Kamieniem. To się zgadza. Lecz ona otrzyma swój wierzchołek. To prawda. A potem te kamienie, które będą dopasowane do kamienia węgielnego, muszą być kamieniami zupełnie podobnymi do tego kamienia, tak, że będą się nadawały do spojenia w którymkolwiek miejscu. Piramida jest tak doskonała, że nie można wsunąć nawet żyletki pomiędzy jej kamienie w miejscu ich spojenia. Taka piękna robota murarska. Niektóre z nich ważą setki ton - są tak wysoko nad ziemią, a są tak doskonale zestawione razem.
22
W ten sposób Bóg zgromadza razem Swój Kościół. My jesteśmy szczelnie złączeni razem - jednego serca i jednomyślni. Ktoś może powie:
„Otóż, ci luteranie wówczas nie byli niczym”.
Nie wierzcie temu. Luteranie wystąpią w zmartwychwstaniu, tak samo jak wszyscy pozostali. Baptyści, prezbiterianie i wszystkie dzieci Boże, wszyscy wystąpią w zmartwychwstaniu. A to jest powodem, dlaczego ludzie dzisiaj mówią:
„O, przyjdzie ogarniające wszystko przebudzenie, które się rozejdzie po całym kraju i zbawi setki milionów zielonoświątkowców. Oni wszyscy zostaną zbawieni i nastanie Zachwycenie”.
Wy się mylicie! W Zachwyceniu będą setki tysięcy, to prawda, ale oni będą się składać również z tych, którzy zostali zbawieni w przeciągu sześciu tysięcy lat - sześć tysięcy lat wstecz. Człowiek chodzi w Świetle, kiedy to Światło przychodzi do niego i on przechodzi po mostach, kiedy do nich dojdzie. Otóż, jeżeli odrzuca to Światło, to pozostaje w ciemnościach. O, gdyby się tylko posuwał ciągłe naprzód!
23
Zwróćcie zatem uwagę, Przyjście Pańskie jest tak blisko - tuż; Duch Święty przechodził przez całe wieki z dołu aż tutaj - w małej mierze w usprawiedliwieniu, potem coraz więcej w poświęceniu, chrzcie Duchem Świętym, a obecnie przechodzi wprost do czasu przyjścia Kamienia Szczytowego. Kościół musi być tak doskonale podobny do Chrystusa, aż Chrystus i Kościół mogą zjednoczyć się razem w tym samym Duchu. A jeśli Duch Chrystusowy jest w tobie, On sprawia, że żyjesz życiem Chrystusa, postępujesz zgodnie z życiem Chrystusa, i czynisz te sprawy, które czynił Chrystus.
„Kto wierzy we Mnie, sprawy, które Ja czynię i on czynić będzie”.
Jezus tak powiedział. Widzicie? Będziemy mieć obecnie... teraz nadchodzi usługa, która jest dokładnie taka, jak życie Chrystusa. Co utożsamia ta usługa? Przyjście Pańskie.
Popatrzcie na to w tym dzisiejszym świecie, zważajcie na to, co powiedział Chruszczow, o wszystkich tych wielkich sprawach, o wielkich ogólnoświatowych konfliktach, które są tuż przed nami i każdej chwili wszystko może zamienić się w proch - w jednej sekundzie. To się zgadza. A jeżeli tak, to wiemy, że to jest blisko. Każdy rozsądny człowiek może o tym przeczytać w gazecie albo słuchać w radiu i wie, że to jest blisko. Otóż, pamiętajcie:
„Chrystus przyjdzie po Swój Kościół, zanim się to wydarzy”.
Zatem jak blisko jest Przyjście Pana Jezusa? Być może zanim zakończy się to zgromadzenie dzisiaj wieczorem. Jesteśmy na końcu czasu. To prawda, oczywiście.
24
Obserwujcie kościół, jak on przychodzi, jak on się posuwa. Zachowajcie to tylko w waszych myślach - wy historycy, którzy studiujecie historię. Spójrzcie na kościół luterański, który w czasie usprawiedliwienia tak chyżo wyszedł z katolicyzmu; spójrzcie na jego ruch. Patrzcie z kolei na Wesley'a, który posunął się trochę bliżej, do poświęcenia, zajmował się więcej Słowem. Spójrzcie w prawo, między nimi był Wesley. Następnym był wiek zielonoświątkowców. Wiek zielonoświątkowców był przywróceniem darów - darów Ducha. Spójrzcie teraz na ten wiek, który obecnie dochodzi do Kamienia Szczytowego. Czy widzicie, co mam na myśli? Przyjście Pańskie zostało obwieszczone. Bóg spośród całego stworzenia oczekuje, aby Kościół odnalazł swoją właściwą pozycję.
25
Kłopoty spotykają obecnie niemal każdego, z kim się spotykam. Ja wyjeżdżałem i zostaliśmy zabrani... Musiałem się poddać badaniu u lekarza, jak wiecie, kiedy wyjeżdżamy za morze - wy misjonarze to znacie. Kiedy przeszedłem te badania, wyprowadzono mnie z tego pokoju i miałem wypić taki... przypominało mi to surowe ciasto lub coś podobnego i ja to piłem. Wyszedłem więc z przychodni, usiadłem i czekałem pół godziny, aby stwierdzono, czy to przejdzie przez mój żołądek, czy nie. Spojrzałem i po przeciwnej stronie siedziała pewna drobna niewiasta, i wyglądała jak by miała lada chwila umrzeć. Ona była tak... miała wątłe ramiona i nogi. Ja przesuwałem się od jednego człowieka do drugiego i zbliżałem się do niej coraz bardziej, aż dotarłem do tego miejsca, gdzie ona siedziała. Ona wyglądała jak biedna drobna istota, która za chwilę umrze. Ja podszedłem bliżej do niej i powiedziałem:
„Przepraszam, pani”.
Ona powiedziała:
„Dzień dobry”.
O, ona była tak bardzo chora! Ja powiedziałem:
„Co pani dolega?”
Ona powiedziała:
„Udałam się do Tucson w odwiedziny do mojej córki. Zachorowałam i oni nie mogą stwierdzić, co mi dolega”.
Ja powiedziałem:
„Pragnę ci zadać jedno pytanie”.
Powiedziałem:
„Jestem kaznodzieją Ewangelii. Czy jesteś chrześcijanką? Czy jesteś gotowa by odejść, kiedy przyjdzie twoja godzina?”
Ona odpowiedziała:
„Ja należę do Takiego-a-takiego kościoła”.
Ja powiedziałem:
„To nie jest odpowiedź na pytanie, które ci zadałem. Czy jesteś chrześcijanką, napełnioną Duchem Świętym i gotową do odejścia, kiedy On cię odwoła?”
Ta niewiasta nawet nie wiedziała, o czym ja mówię. Widzicie? O, jaki to żałosny widok tego, w czym znajduje się ten świat!
26
Otóż, „oznajmiwszy nam tajemnicę Swojej woli” - przyjście... Pozwólcie, że wam coś przeczytam. Ja przeczytałem... Przejdźmy teraz do „tajemnicy Jego woli”. Otwórzmy list do Żydów, tylko na chwilę, 7. rozdział listu do Żydów, ja wierzę, że to jest to miejsce. Chciałbym wam coś przeczytać, co sprawia po prostu, że czujecie się dobrze, kiedy pomyślimy o tym, że siedzimy wspólnie na Niebiańskich miejscach. List do Żydów, 7. rozdział.
„Bowiem Melchisedek, (zważajcie teraz), król Salemu kapłan Boga najwyższego...”.
27
Czym zatem jest ta tajemnica? Tutaj jest ta tajemnica - zważajcie na to. Co robi ten Jegomość, dający poznać tajemnicę Swojej woli - ów Melchisedek? Czekam teraz na każdego tutaj, kto jeszcze otwiera Biblię. Żyd. 7. rozdział; tutaj mówi Paweł; jest to ten sam człowiek, co w liście do Galacjan.
„Ten Melchisedek, król Salemu, kapłan Boga Najwyższego, który wyszedł, na spotkanie Abrahamowi, gdy wracał po rozgromieniu królów, pobłogosławił mu.
Abraham zaś dał mu dziesięcinę ze wszystkiego.
Imię Jego znaczy najpierw król sprawiedliwości, następnie zaś król Salemu, (Kim jest ten Jegomość?), to jest król pokoju.
Bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie mający ani początku dni, ani końca życia„.
28
Kim był ten Człowiek? Kim On był? On nie miał nigdy ojca, On nigdy nie miał matki, On nie miał nigdy początku, ani nie nastanie taki czas, w którym by umarł. On wyszedł na spotkanie Abrahamowi, który powracał po rozgromieniu królów. Co on uczynił? On wyszedł, aby odzyskać Lota, jego zgubionego brata - aby go przyprowadzić z powrotem. On rozgromił królów; sądzę, że dziesięciu albo piętnastu królów i ich królestwa. Abraham uzbroił swoje sługi, wyruszył za nimi i w nocy rozdzielił swoje siły zbrojne. Czy widzicie, kiedy wyruszył? W czasie nocy. O, bracie, my obecnie działamy w ciemnościach; jedynym Światłem, które posiadamy, jest Światło Ewangelii. Lecz on rozdzielił swoje siły, odbił Lota i przyprowadził z powrotem. I On spotkał się z nim na jego powrotnej drodze, kiedy skończyła się bitwa!
Przejdźmy do 1. Mojż. 14, tylko na chwilę, aby bardziej wyjaśnić to opowiadanie. Przejdźmy do 1. Mojż. czter-... ja myślę, że to jest 14. rozdział, 1. Mojż. 14. Tak, weźmy 1. Mojż. 14. 18, i rozpoczniemy. Zaczniemy czytać już trochę przedtem. Rozpocznijmy, tak, 18. werset, `21. Mojż. 14, 18:
„A Melchisedek...”.
Nuże, tutaj jest mowa o Abrahamie, powracającym po rozgromieniu królów. On powracał, znajdował się na swej powrotnej drodze i prowadził z powrotem Lota, i wszystkich ludzi, których oni uprowadzili. Wszystkich!
29
Podobnie jak Dawid, który poszedł i odzyskał... Co uczynił Dawid? Wziął małą procę, wyszedł i wydarł małego baranka z paszczy lwa. Wyobraźcie sobie - miał tylko procę i szedł za tym barankiem. Kto inny z tego świata by to uczynił? Powiedzcie mi, kto z was tutaj by to uczynił - podnieście swoją rękę. Zaraz bym wam powiedział, że się wam pokręciło w głowie. Nie zobaczylibyście ani mojej ręki podniesionej. Ja bym za nim nie poszedł nawet z karabinem trzydzieści-zero-sześć; z trudnością. Lecz on poszedł za nim z procą - kawałkiem skóry, z dwoma rzemykami przymocowanymi do niego; tocząc nią. Jednak kiedy nastał czas, w którym wystąpił Goliat i chełpił się, on podszedł do Goliata i powiedział:
„Bóg Niebieski pozwolił mi wyswobodzić baranka z paszczy lwa i z paszczy niedźwiedzia”.
On wiedział, że to nie była proca. Była to moc Boża, która mu towarzyszyła. Był to On, który przyniósł tego baranka z powrotem.
30
A o tym właśnie mówimy dzisiaj. Bóg ma Dawidów, tkwiących w pobliżu - o tak, którzy pasą owce Ojca. A od czasu do czasu pojawi się guz albo rak, albo coś podobnego, co wymyka się lekarzom z rąk. To nie powstrzyma jednak takiego Dawida, on zaraz uda się za tym człowiekiem z mała procą.
„Proście o cokolwiek w Moim Imieniu, a będzie wam dane”.
Nie dbam o nic, lekarze mogą się śmiać, wszyscy inni mogą sobie stroić z niego żarty, on pójdzie za nim mimo wszystko. On przyprowadzi tą owcę z powrotem do trzody. O, tak. To jest Boże dziecko - zostaw go w spokoju! Powalił tego lwa, a kiedy lew się podniósł, on chwycił go za brodę i zabił go; mały rumiany chłopiec, ważący prawdopodobnie około czterdziestu do czterdziestu pięciu kilogramów.
31
Zważajcie teraz. Melchisedek, Król Salemu, co znaczy tyle, co Król Pokoju, przy czym to Salem leży rzeczywiście po drugiej stronie pagórka. On był Królem Jeruzalemu. Tym właśnie On był dokładnie - Królem Jeruzalemu. Jeruzalem było najpierw nazwane Salem, co oznacza pokój; tym było Jeruzalem najpierw, zanim zostało nazwane Jeruzalem. On był Królem Jeruzalemu - On był Królem Sprawiedliwości, Królem Pokoju, Królem Salem. On nie miał ojca, On nie miał matki, On nie miał początku dni, On nie miał końca życia. On nie miał żadnej genealogii. Hę? Ho, ho, ho! Kim jest ten Gość? Obserwujcie Go. Kiedy bitwa się skończyła, kiedy zostało osiągnięte zwycięstwo, patrzcie, co On powiedział:
„A Melchisedek...”. - 1. Mojż. 14. rozdział 18. werset: „Melchisedek zaś, król Salemu, wyniósł chleb i wino.
A był on kapłanem Boga Najwyższego, I błogosławił mu, mówiąc: Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, stworzyciela nieba i ziemi!
I niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który wydał nieprzyjaciół twoich w ręce twoje!
A Abram dał mu dziesięcinę ze wszystkiego„.
Przeczytajmy trochę dalej.
„Wtedy rzeką król Sodomy do Abrama: Daj mi ludzi, a zabierz sobie dobytek!
Lecz Abram odpowiedział królowi Sodomy: Podnoszę rękę swą do PANA, Boga Najwyższego, stworzyciela nieba i ziemi. (Słuchajcie, jak on mu krótko i węzłowato odpowiedział.)
Że nie wezmę ani nitki, ani rzemyka sandałów, ani niczego z tego wszystkiego, co należy do ciebie, abyś nie mógł powiedzieć: To ja wzbogaciłem Abrama.
Nie chcę nic, oprócz tego, co spożyli słudzy...„.
32
Przypatrzcie się Melchisedekowi, kiedy On wyszedł na spotkanie Abrahamowi, który powracał po rozgromieniu królów. Teraz zostaje oznajmiona tajemnica Boża! Kim On był? Nikt... Nie można odnaleźć żadnych dziejów o Nim, bowiem On nie miał ojca, On nie miał matki, On nie miał początku, nie było czasu, w którym by On umarł; Kimkolwiek On był - On żyje ciągle. ON nie miał nigdy początku, więc nie może być nikim innym, niż El, Elahem, Elohimem; samoistniejącym, trwającym sam przez się, Wszechmogącym Bogiem!
Jezus miał Ojca, Jezus miał matkę, Jezus miał początek dni, Jezus miał koniec ziemskiego życia. Lecz ten Mąż nie miał ani ojca, ani matki - amen - ni ojca, ni matki. Jezus miał zarówno Ojca jak i matkę. Ten Mąż nie miał ani ojca ani matki. Amen. Co On uczynił, kiedy bitwa była skończona, potem gdy Abraham zajął swoją pozycję?
Kiedy kościół zajmie swoją pozycję, to zostaniemy przez Ducha Świętego powołani do przyjęcia za synów - kiedy każdy człowiek zajmie swoją pozycję i czyni to, do czego go Bóg powołał, jest gotowy iść za zgubionymi aż do końca drogi.
33
Paweł najpierw usuwa na bok wszelki strach, mówiąc:
„Tak, jeżeli jesteś powołany, jeżeli nie jesteś w twoich myślach tylko pod działaniem jakiejś teologii, jeśli jesteś prawdziwie narodzony z Ducha, to Bóg predestynował cię przed założeniem świata, zapisał twoje imię do Barankowej Księgi Życia i teraz zgromadzamy się razem, aby usiąść w Niebiańskich miejscach w Jezusie Chrystusie. Święty lud, święty naród, szczególny lud, królewskie kapłaństwo, ofiarujące Bogu duchowe ofiary - to znaczy - owoce naszych warg oddających chwałę Jego Imieniu”.
Ludzie wchodzą do wewnątrz i mówią:
„Ci ludzie są zwariowani”.
Oczywiście, że są; mądrość Boża jest głupstwem u ludzi, a mądrość ludzka jest głupstwem u Boga. One są względem siebie sprzeczne.
34
Lecz prawdziwy, napełniony Duchem Kościół, jest pełen mocy Bożej, siedzi wspólnie na Niebiańskich miejscach, ofiaruje duchowe ofiary i chwali Boga, a Duch Święty porusza się między nimi, rozpoznaje grzech i ujawnia między nimi te rzeczy, które nie są w porządku; załatwia je, wyrównuje i uśmierza. Dlaczego? W Obecności Bożej jest zawsze krwawiąca Ofiara!
Przypomnijcie sobie, przebieraliśmy to dzisiaj rano. Wy nie zostaliście zbawieni przez Krew, jednakowoż Krew zachowuje was zbawionych. Ty zostałeś zbawiony z łaski, przez wiarę - kiedy w To wierzysz. Bóg zapukał do twego serca, bowiem On cię predestynował. Ty spojrzałeś do góry i uwierzyłeś w to, przyjąłeś to. Obecnie Krew dokonuje pojednania za twoje grzechy. Pamiętajcie, ja powiedziałem:
„Bóg nie potępia grzesznika za to, że grzeszy”.
On jest grzesznikiem już od początku. On potępia chrześcijanina za to, że grzeszy. A zatem, dlatego że On go potępił, Chrystus wziął na Siebie nasze potępienie. Dlatego nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Jezusie Chrystusie, którzy nie według ciała chodzą, ale według Ducha. A jeżeli czynisz coś złego - nie czynisz tego umyślnie. Ty nie grzeszysz świadomie. Człowiek, który świadomie grzeszy, który wychodzi i grzeszy z rozmysłu, jeszcze nie wszedł do tego Ciała. Lecz człowiek, który się tam raz znajdzie, on jest umarły, a jego życie jest ukryte przez Chrystusa w Bogu; on jest zapieczętowany Duchem Świętym, a diabeł, nie może go nawet znaleźć - on jest tak głęboko ukryty w Nim. On by musiał wyjść stamtąd, zanim diabeł mógłby do niego w ogóle wejść, bowiem on jest umarłym!
35
Powiedz martwemu człowiekowi, że jest obłudnikiem i patrz, co się dzieje. Kopnij go w biodro i powiedz:
„Ty stary obłudniku - ty!”
On nie powie ani słowa. To się zgadza, on tam będzie tylko leżał.
A człowiek, który jest umarły w Chrystusie - możesz go nazwać obłudnikiem, albo jakkolwiek chcesz, on się nigdy nie uniesie z tego powodu. Jeżeli coś takiego zajdzie, on się wymknie gdzieś na bok i będzie się modlił za ciebie. To się zgadza. Lecz niektórzy z nich są zanadto przy życiu. Oto, co ja o tym myślę: ja sądzę, że powinniśmy grzebać martwych ludzi. Tych, którzy są martwi w Chrystusie, grzebiemy w wodzie. Czasami grzebiemy zbyt wielu ludzi, którzy są jeszcze przy życiu, są zanadto złośliwi i sprzeczają się, i zbyt dużo jest tego w kościele. My nie możemy tego usunąć - czyni to Bóg. On zna Swój lud. On zna swoje owce. On zna każdy głos. On zna Swoje dzieci. On wie, kogo może powołać, On wie, kogo predestynował. On wie, komu dał te rzeczy, przez co On się Sam oznajmia. Jak On... Bóg może zaufać Swoim dzieciom w tym, co mają czynić, wiedząc, że one to dokładnie wykonają.
36
Czy wierzycie, że Bóg to czyni? Wiecie, szatan powiedział pewnego dnia do Joba... powiedział pewnego dnia Bogu:
„Tak, Ty masz sługę”.
Bóg powiedział:
„Nie ma na ziemi równego jemu. On jest doskonałym człowiekiem”.
On miał do niego zaufanie.
Szatan powiedział:
„O, tak, jemu wszystko przychodzi łatwo. Zostaw mi go na chwilę, a ja sprawię, że Ci będzie przeklinał w twarz”.
On rzekł:
„Oto jest w twoim ręku, ale nie odbieraj mu życia”.
Widzicie? On mu wyrządził wszystko możliwe, lecz nie zabrał mu życia.
Lecz Job, zamiast... co on uczynił? Czy on przeklinał Boga, kiedy mu zabrał jego dzieci, kiedy mu wyrządził wszystkie te złe rzeczy, i wszystko możliwe? Job nie stawiał żadnego pytania. On upadł na swoją twarz, oddał Bogu chwałę, alleluja, i powiedział:
„Pan dał i Pan wziął, błogosławione niech będzie Imię Pańskie!”
Tutaj to macie.
Bóg wiedział, że może Jobowi zaufać. Bóg wie, na ile może zaufać tobie. On wie, na ile może zaufać mi. Teraz mówimy jednak o umieszczeniu dziecka na jego pozycji.
37
Otóż, w Biblii, kiedy bój całkiem się skończył, kiedy wszystko zostało zakończone - co będzie następną rzeczą, którą uczynimy? Co uczynimy, kiedy walka przeminie? Czy wiedzieliście, co uczynimy? Spotkamy Melchisedeka. Otwórzmy szybko ew. Mateusza 16. 16, zobaczymy, czy się to zgadza, czy nie. Ew. Mateusza, 16. rozdział 16. werset. Jestem przekonany, że to jest właśnie to miejsce. Mateusz 16. 16. Mateusz 16... Nie, to jest źle, to nie może być tak blisko. 26, 26. Bowiem w 16. wierszu On mówi do Szymona Piotra. Przepraszam, nie miałem na myśli, aby o tym mówić. 26, 26, jest to ostatnia wieczerza, to jest to miejsce, które chcę przeczytać. Ew. Mateusza, 26. rozdział i 26. werset. Przeszliśmy teraz do tego, jesteśmy tutaj, przy ostatniej wieczerzy.
„A gdy oni jedli, wziął Jezus chleb i pobłogosąawił, łamał i dawał uczniom, i rzeką: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje.
Potem wziął kielich, podziękował i dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy;
Albowiem to jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów„.
(G-r-z-e-c-h-ó-w! - Grzechów chrześcijan, którzy czynią złe rzeczy.)
W porządku, lecz słuchajcie teraz - werset 29:
„Ale powiadam wam: Nie będę pił odtąd z tego owocu winorośli aż do owego dnia, gdy go będę pił z wami na nowo w Królestwie Ojca mego”.
Co takiego? To samo uczynił Melchisedek, kiedy Abraham zajął swoją pozycję. Ustawił swoich ludzi w szyku i zwyciężył bitwę. Potem powracał, a Melchisedek wyszedł z chlebem i winem. Kiedy przeminie ten bój, to będziemy ucztować na Uczcie Weselnej z naszym Panem Jezusem w tym nowym świecie. O, niech będzie błogosławione Imię Pańskie. W porządku.
38
Teraz znów z Efezjan 9. werset:
„Tajemnicę Jego woli, według Jego upodobania, którą zamierzył w Samym Sobie.
Aby z nastaniem pełni czasów...„.
Przypomnijcie to sobie, właśnie to przebraliśmy - Efezjan 1. rozdział 10. werset:
„... aby z nastaniem pełni czasów...”.
Otóż, nauczaliśmy, że pełnia czasów oczekuje na co? Na dopełnienie się wszystkich czasów - na czas, w którym ustanie grzech, na czas, w którym śmierci więcej nie będzie, na czas, w którym ustaną wszelkie choroby, na czas, w którym ustanie wszelki grzech, na czas, w którym nie będzie żadnego wypaczenia - żadnych przewrotnych rzeczy, które diabeł wypaczył, kiedy ustanie nawet sam czas. Zważajcie.
„Tajemnicę woli swojej, by z nastaniem pełni czasów wykonać Ją i w Chrystusie połączyć w Jedną całość wszystko, co jest na niebiosach, i to, co jest na ziemi, w Nim”.
„Zgromadzić wszystkie rzeczy w Chrystusie”. Jak powiedziałem dzisiejszego poranka, wszystkie te małe bryłki złota, które znajdujemy, te wspaniałe małe rzeczy, ty je możesz polerować w 1. Mojż., możesz je polerować w 2. Mojż., możesz je polerować w 3. Mojż. i przenieść je przez wszystkie księgi, a na końcu w Objawieniu one będą Jezusem. Weźcie Józefa, weźcie Abrahama, weźcie Izaaka, weźcie Jakuba, weźcie Dawida, weźcie wszystkie te bryłki - tych mężów Bożych i przypatrzcie się, czy nie zobaczycie Jezusa Chrystusa, objawionego w każdym z nich. „Aby On mógł zgromadzić w Jezusie Chrystusie wszystkie rzeczy w Jedno”.
39
Teraz trochę dalej - 11. werset:
„W którym też przypadło nam w udziale dziedzictwo”.
O, „dziedzictwo”. Ktoś musi coś dla ciebie zostawić, abyś to mógł odziedziczyć. Czy się to zgadza? Dziedzictwo! Jakie dziedzictwo posiadamy? Jakie dziedzictwo ja miałem? Ja nie miałem żadnego. Lecz Bóg zostawił mi dziedzictwo, kiedy On włożył moje imię do Barankowej Księgi Życia przed założeniem świata.
O, wy mówicie:
„Chwileczkę, bracie, Jezus tego dokonał, kiedy umarł za ciebie”.
Wcale nie. Jezus przyszedł, aby odkupić to dziedzictwo dla mnie. Czytajmy zaraz następny werset - zaraz następny rządek:
„W którym też przypadło nam w udziale jawnie... przypadło nam w udziale stać się Jego cząstką, nam przeznaczonym do tego od początku według postanowienia Tego, który sprawuje wszystko według zamysłu woli swojej,”
40
Bóg przed założeniem świata - jak to przebieraliśmy na lekcji, wy słuchacze, oglądaliśmy, że Bóg był samoistniejący, a w Nim była miłość. W Nim była właściwość być Bogiem; a nie było nikogo, kto by Mu oddawał cześć. W Nim była właściwość być Ojcem; a nie było... On istniał Sam przez Siebie. W Nim była cecha by być Zbawicielem, a nie było nikogo zgubionego. W Nim była cecha by być Lekarzem. To są Jego atrybuty. Nie było jeszcze niczego. A więc On Sam - Jego Własny dobry zamysł wyprodukował te rzeczy, aby On mógł przez tego Jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa, zgromadzić to wszystko ponownie razem. O, „czego oko nie widziało i ucho nie słyszało...”. Nic dziwnego, że to jest tajemnicza sprawa.
41
Patrzcie, „predestynował nas do tego dziedzictwa”. Jeśli ja mam prawo do odziedziczenia czegoś, jeżeli Bóg puka do mego serca i mówi: „Williamie Branhamie, Ja cię powołałem dawno temu, przed założeniem świata, abyś głosił Ewangelię,” to mam dziedzictwo, mam w dziedzictwie Żywot Wieczny. Zatem Bóg posłał Jezusa, aby uczynić to dziedzictwo rzeczywistością dla mnie, bowiem nie było niczego, co bym mógł uczynić, aby je odziedziczyć. Ono nie było podpisane, ale miało swoją ważność, a ja nic nie potrafiłem uczynić w tej sprawie. Lecz kiedy czas się dopełnił, Bóg posłał, w Swoim własnym dobrym czasie Jezusa - Baranka, zabitego od założenia świata. Jego Krew została przelana, abym ja mógł posiąść moje dziedzictwo. By być czym? Jakie dziedzictwo? Do synostwa - by być synem Bożym!
42
A to teraz może was śmiertelnie udławić. Czy wiecie, że ludzie, którzy są synami Bożymi, są Bogami-amatorami? Ilu z was wiedziało o tym? Ilu z was wie, że Jezus tak powiedział? Jezus powiedział w Biblii:
„Czy nawet sam wasz zakon nie mówi: ,bogami jesteście'? A jeżeli bogami nazywa...'„
Bóg powiedział w 1. Mojż. 2., że oni byli bogami, bowiem oni byli - oni mieli pełną władzę nad tym światem. Bóg dał mu władzę nad wszystkimi rzeczami; ale człowiek utracił swoją boskość, on utracił swe synostwo, on stracił swoją władzę, a szatan ją przejął. Lecz, chwała, czekamy na manifestację synów Bożych, którzy przyjdą na powrót i przejmą ją ponownie do swoich rąk. Czekamy na pełnię czasu, kiedy piramida osiągnie swój wierzchołek, kiedy zostanie zamanifestowana pełnia synów Bożych, kiedy wystąpi moc Boża (alleluja) i oni przejmą wszelką moc, którą im zabrał szatan. O, tak - ona należy do nich!
43
On jest tym Logos, które wyszło od Boga, to jest prawdą, to był ten Boży Syn. Potem On stworzył człowieka, tego małego boga. On powiedział:
„Jeżeli tych, do których przyszło Słowo Boże nazywano prorokami - jeżeli nazywano ,bogami' tych, do których przyszło Słowo Boże...”.
A więc Bóg Sam powiedział, że oni byli bogami. On powiedział Mojżeszowi:
„Ciebie zrobię bogiem, a Aarona zrobię twoim prorokiem”.
Amen. Coś takiego! Ja wiem, że zachowuję się może jak religijny dziwak, lecz ja nim nie jestem. O, oby się otworzyły wasze oczy, abyście mogli zobaczyć te rzeczy. W porządku. On uczynił człowieka bogiem - bogiem w jego posiadłości. Twoja posiadłość rozciąga się od morza do morza, od jednego wybrzeża do drugiego. On sprawuje nad nim władzę.
Kiedy przyszedł Jezus, będąc Jedynym Bogiem, bez grzechu, On to udowodnił. Kiedy wiały wiatry, On rzekł:
„Uspokój - ucisz się!”
Amen. A do figowego drzewa powiedział:
„Niechaj już nikt nie spożywa z ciebie owoców”.
„Zaprawdę, Ja wam powiadam, wy, którzy jesteście małymi bogami, jeżeli powiecie do tej góry: ,przenieś się', a nie zwątpicie w waszych sercach, lecz wierzycie, że się stanie to, co powiedzieliście, to możecie mieć to, co wypowiedzieliście”.
44
Powróćmy do 1. Mojż., do tego oryginału - co to jest? Cały świat i cała natura wzdycha obecnie i płacze, wszystko jest w ruchu. O co? O manifestację synów Bożych, gdy prawdziwi synowie, znowuzrodzeni synowie, napełnieni Duchem synowie wypowiadają słowo, a ono zostaje potwierdzone. Ja wierzę, że właśnie teraz znajdujemy się na granicy tego. O, tak. Powiedz do tej góry, niech tak będzie.
„Bracie, ja pragnę tego-i-tego, aby się stała pewna rzecz. Ja wierzę w Jezusa Chrystusa”.
„Ja ci to daję w Imieniu Pana Jezusa Chrystusa”.
Amen. Oto manifestacja!
„O, bracie, moje zboże całkiem zaschło na polu. Nie było żadnego deszczu”.
„Ja ci posyłam deszcz w Imieniu Pańskim, błogosławię twemu zbożu”.
O, oczekuje, wzdycha - cała natura oczekuje na manifestację synów Bożych. Bóg wydał takie rozporządzenie na początku. On dał człowiekowi władzę.
45
On dał Jezusa Chrystusa, a Jezus dał nam ją w Swoim Imieniu, z takim zapewnieniem:
„O cokolwiek prosić będziecie Ojca w Moim Imieniu, Ja uczynię”.
O, bracie Palmer! Czekamy na manifestację synów Bożych, aby Kościół zajął swoją pozycję!
Jak powiedziałem, Księga Efezjan jest odpowiednikiem Księgi Jozuego, a Jozue rozmieścił lud - każde pokolenie na należne mu miejsce. Otóż, gdyby oni nie zachowywali się cicho, a on by umieścił Efraima tutaj i powiedział, aby się udał do kraju Manassesa, a Manasses by powrócił, czyniłby zamieszanie i niesnaski, jak mogliby kiedykolwiek dojść do porozumienia? Jeśli ktoś mówi:
„Ja jestem baptystą, ja jestem metodystą, ja jestem zielonoświątkowcem, ja jestem jednościowcem, ja wyznaję dwójcę, ja jestem Taki-a-taki”.
Jak dojdziecie do porozumienia? Stójcie cicho! Bóg jest Tym, który daje miejsce Swemu Kościołowi - synom i córkom Bożym. Boże, pozwól mi żyć tak długo, abym to mógł oglądać, to jest moją modlitwą. Jest to tak blisko, że tego mogę niemal dotykać moimi rękoma, bracie, jest to zaraz tutaj. To jest to, za czym tęskniłem, abym to mógł oglądać; czekam na ten czas, kiedy pójdziemy po ulicy, a tam leży kaleka, już od urodzenia:
„Srebra i złota nie mam”.
O, czekamy na manifestację synów Bożych, alleluja, kiedy Bóg da się Sam poznać, kiedy zostanie położony kres chorobom, zostanie położony kres chorobie raka, zostanie położony kres dolegliwościom.
46
Myślicie, że choroba raka jest czymś strasznym? Biblia mówi, że nastanie czas, kiedy ludzie za życia będą gnić w swoim ciele, a sępy będą pożerać ich ciała zanim poumierają. Choroba raka jest bólem zęba w porównaniu z tym, co przychodzi. Pamiętajcie jednak, ta straszna rzecz nie śmie dotknąć w tym czasie tych, którzy mają Pieczęć Bożą. O to właśnie usiłujemy obecnie, aby wejść do Królestwa Bożego i zostać w nim umieszczeni na właściwej pozycji, zanim uderzą te okropne plagi. O, jak to wspaniałe! Okres czasu - pełnia czasu - dziedzictwo.
„W którym też przypadło nam w udziale...dziedzictwo... stać się Jego cząstką, nam przeznaczonym...”.
47
W jaki sposób było nam dane dziedzictwo, przez co? Dzięki predestynacji. Predestynacja to przejrzenie. Jak Bóg wiedział, że ci może zaufać, abyś był kaznodzieją? Dzięki Jego przejrzeniu.
„Nie ten, który chce albo ten, który bieży, lecz ten... Jest to Bóg, który okazuje miłosierdzie”.
To się zgadza - predestynacja. On wiedział, co było w was. On wiedział, co było w was, zanim w ogóle przyszliście na ziemię. On wiedział, co było w was, zanim istniała ziemia, na którą moglibyście przyjść. To jest... taki On jest. To jest nieskończony Bóg, ta Nieskończona Istota. My jesteśmy ograniczeni, możemy myśleć tylko w ograniczonym zakresie.
48
Miało to dla mnie tak wielkie znaczenie, kiedy miałem to przeżycie. Ja nie wiem, lecz kiedy pomyślę, że tam stałem tych kilka pełnych radości chwil i myślałem:
„Tutaj już nie istnieje jutro”.
Tam nie istniało wczoraj, tam nie ma chorób, tam nie ma smutku. Tam nie ma tylko trochę szczęścia, tam jest mnóstwo szczęścia, wszystko jest szczęściem. O, moi drodzy! O, kiedy tam stałem, powiedziałem:
„Co to jest?”
A ten Głos powiedział:
„To jest doskonała miłość; a wszystko, co kiedykolwiek miłowałeś i wszystko, co kiedykolwiek miłowało ciebie, jest teraz tutaj razem z tobą”.
„Ty przedstawisz nas Panu Jezusowi, kiedy On przyjdzie, jako trofeum twojej usługi”.
Widziałem tam te piękne niewiasty, które tam stały, wszystkie mnie obejmowały i wołały:
„Mój kosztowny bracie, kochany bracie!”
Widziałem mężczyzn z pięknymi kędzierzawymi włosami, biegnących i obejmujących mnie i mówiących:
„Nasz kochany bracie!”
Ja pomyślałem:
„Co to ma znaczyć?”
On powiedział:
„To są twoi ludzie”.
Ja odrzekłem:
„Moi ludzie? Jest ich miliony - nie może być tylu Branhamów”.
On rzekł:
„To są twoi nawróceni!”
Alleluja.
„Są to twoi nawróceni. Oni są tymi, którzy... Czy widzisz tą, która stoi tutaj?”
Była to najpiękniejsza niewiasta, jaką kiedykolwiek widziałem. On rzekł:
„Ona miała przeszło dziewięćdziesiąt lat, kiedy ją przyprowadziłeś do Boga. Nic dziwnego, że ona wołała: ,Mój kochany bracie'„.
On rzekł:
„Ona się już nigdy więcej nie zestarzeje. Ona to ominęła. Ona jest w kwiecie młodości. Ona tam stoi. Ona nie musi pić chłodnej wody, ona jej nie potrzebuje. Ona nie musi się kłaść do snu dlatego, bo się nie zmęczy. Nie istnieje tu jutro, ani wczoraj, nic z tych rzeczy. Tutaj jesteśmy w Wieczności. Lecz pewnego dnia, pełnego chwały, przyjdzie Syn Boży i ty będziesz sądzony według tego Słowa, które im zwiastowałeś”.
O, bracie! Ja zapytałem:
„Czy Paweł będzie musiał prowadzić swoją grupę?”
„Tak jest”.
Ja powiedziałem:
„Ja głosiłem Słowo dokładnie tak samo, jak głosił Je Paweł. Nigdy nie odchyliłem się, nigdy nie sięgnąłem do wyznania żadnego kościoła, albo czegoś innego. Pozostałem ciągle takim samym”.
A wszyscy krzyknęli jednomyślnie:
„My to wiemy! Jesteśmy całkiem bezpieczni”.
Powiedzieli:
„Ty nas przedstawisz Jemu, a potem wszyscy pójdziemy z powrotem na ziemię, aby żyć na wieki”.
O, moi drodzy!
49
Zaraz potem zacząłem powracać. Spojrzałem, leżałem na łóżku i zobaczyłem moje stare ciało, starzejące się i marszczące się tutaj, wyciągnięte na łóżku - schorowane i cierpiące na dolegliwości, zobaczyłem moje ręce założone za głową i pomyślałem:
„Och, czy będę musiał znowu powrócić do niego?”
Ciągle słyszałem ten Głos:
„Idź zdecydowanie naprzód! Przebijaj się ciągle naprzód!”
Ja powiedziałem:
„Panie, zawsze wierzyłem w Boskie uzdrowienie. Ciągle będę w nie wierzył. Pójdę jednak zdecydowanie naprzód po te dusze - dopomóż mi więc. Chciałbym ich mieć tak wielu tam... Pozwól mi żyć długo, a przyprowadzę do Nieba kolejny milion - jeżeli Ty pozwolisz mi jeszcze żyć”.
50
Nie troszczę się o to, jakiego są koloru skóry, jakiego wyznania, jakiej narodowości, kim oni są, oni są wszyscy jedno, kiedy się tam dostają. Te stare odgradzające linie znikły. O, widzę te niewiasty, tak śliczne, jakich jeszcze nie widziałem - miały długie włosy na swoich plecach. Miały długie spódnice, sięgające im aż na dół. Były bose. Widziałem również mężczyzn z pięknymi kędzierzawymi włosami, rudowłosych, czarnowłosych i wszystkich innych kolorów. Oni mnie obejmowali swoimi ramionami. Mogłem odczuć ich dotyk. Czułem ich ręce. Bóg jest moim Sędzią, przed tą otwartą świętą Księgą. Czułem je tak samo, jak czuję moje ręce na mojej twarzy. One mnie obejmowały, nie odczułem żadnego wzruszenia uczuć z powodu tych niewiast, tak jak działoby się to tutaj. Nie dbam o to, jak bardzo jesteś świętym, kim jesteś, jakiego pokroju kaznodzieją jesteś, możesz być kapłanem albo kimkolwiek innym, nie ma ani jednego mężczyzny, który by nie odczuł ludzkiego popędu, kiedy obejmie kobietę swoimi rękami. To jest dokładnie prawdą. Lecz bracie, kiedy przekroczysz granicę między tym doczesnym i tym, co jest tam po drugiej stronie, tam już nie ma tych rzeczy. O, moi drodzy! Jest to tak, o, tam jest... To jest niemożliwe. Wszystko jest Miłością. Wszystko to jest rzeczywistością, bracie, wszystko to jest rzeczywistością, siostro. Nie ma tam śmierci, ani smutku, ani zazdrości, niczego, nic tam nie może wstąpić. Tam jest po prostu doskonałość. To jest to, do czego ja dążę. Z tego powodu mówię o umieszczeniu na właściwą pozycję
„O, Panie, oto, dlaczego stoję tutaj przed kościołem, próbując go uporządkować”.
Mówię ci, bracie i siostro, jest tylko jedna rzecz, która tam może wejść - jest to doskonała miłość. Nie dlatego, że jesteś wiernym kaplicy Branhama albo kościołowi metodystycznemu, albo kościołowi baptystycznemu. One są w porządku, takie, jak mają być. Lecz przyjacielu, ty musisz... Nie dlatego, że mówiłeś językami, tańczyłeś w Duchu, nie dlatego, że wypędzałeś diabły albo przenosiłeś wiarą góry. To jest wszystko właściwe, to jest w porządku, ale jeśli tam wewnątrz nie masz prawdziwej, doskonałej miłości?! Było to tam, gdzie doskonała... [Puste miejsce na taśmie - wyd.]
„...przypadło nam w udziale dziedzictwo, (co odziedziczyliśmy? Żywot Wieczny) będąc predestynowani...”.
52
Jak? Czy każdy to zrozumiewa? Czy wy wołaliście do Boga? Nie, Bóg was powołał. Żaden człowiek nigdy nie szukał Boga. To Bóg szuka człowieka. Jezus powiedział:
„Żaden do Mnie nie może przyjść, jeśli by go najpierw nie pociągnął Mój Ojciec”.
Widzicie, w naturze ludzkiej jest uciekać od Boga. A wy mówicie obecnie...
Oto, co mnie martwi - wiecie - kiedy przemawiam do was: nie pozostańcie w tym samym stanie, w którym się znajdujecie. Przemieńcie się teraz! Słuchajcie mnie, ponieważ ja to mówię: TAK MÓWI PAN. Ja sam siebie nigdy tak nie nazwałem, ani nim nie jestem, lecz wy mnie nazywacie waszym prorokiem, względnie prorokiem. Świat w to wierzy, ten świat wokoło, miliony, miliony i miliony ludzi. Mówiłem bezpośrednio i pośrednio do dziesięciu albo dwunastu lub więcej milionów ludzi - mówiłem bezpośrednio. Widziałem dziesiątki tysięcy wizji, znamion i cudów, a ani jedna z nich nigdy nie zawiodła. To prawda. On mi przepowiedział rzeczy, które się zupełnie dokładnie wypełniły, ani jedna nie zawiodła. Mogę w tej sprawie stanąć z każdym człowiekiem przed sądem. To się zgadza. Ja nie twierdzę, że jestem prorokiem, lecz słuchajcie mnie.
53
TAK MÓWI PAN, będzie potrzebna doskonała miłość, abyście mogli zostać przeniesieni na to miejsce, bowiem tam była tylko miłość. Niezależnie od tego, ile mieliście religijnych przejawów, ile dobrych uczynków uczyniliście, względnie cokolwiek uczyniliście, to się nie będzie wcale liczyć w owym dniu. Będzie potrzebna doskonała miłość. Zatem cokolwiek czynisz, odłóż na bok wszystko inne, dopóki nie zostaniesz tak napełniony miłością Bożą, że możesz miłować tych, którzy cię nienawidzą.
Ja jestem po prostu takim, jak powiedziałem tego poranka - cała moja istota, cały mój charakter to łaska. Wielu ludzi mówi:
„Nuże, podrap mnie po plecach, a ja cię podrapię po twoich”.
Tak, „uczyń coś dla mnie, a ja uczynię coś dla ciebie”. To nie jest łaska. Łaska polega na tym, że jeśli tego potrzebujesz, to ja ci usłużę tak czy owak, czy ty mi usłużysz, czy nie. Może mnie uderzyłeś w twarz, ale jeśli powiesz:
„Moje plecy mnie swędzą, trzeba je podrapać”.
To ja cię po nich podrapię. Rozumiecie? Na tym to polega, uczyń coś. Ja nie wierzę w uczynki. Ja wierzę, że uczynki to miłość, uczynki są manifestacją, że łaska zajęła swoje miejsce. Ja nie żyję w wierności wobec mojej żony tylko dlatego, że myślę, że ona by się ze mną rozwiodła, gdybym nie był wierny, ale ja jej jestem wierny dlatego, że ją kocham.
54
Ja nie zwiastuję Ewangelii dlatego, bo myślę, że szedłbym do piekła, gdybym tego nie czynił. Zwiastuję Ewangelię dlatego, bo Go miłuję. Oczywiście. Czy myślicie, że przemierzam burzliwe morza, kiedy samolot jest miotany do góry i na dół, błyskawice przelatują wokoło, i dzieje się wszystko możliwe, że niemal każdej chwili... a każdy krzyczy, i „Zdrowaś Mario” słychać na pokładzie samolotu, i tym podobnie. Pasażerowie są rzucani w pasach bezpieczeństwa, a pilot mówi:
„Paliwa wystarczy jeszcze na piętnaście minut, a ja nie wiem, gdzie się znajdujemy”.
Czy myślicie, że bym to czynił tylko dla zabawy? Uch! Czy myślicie, że ja bym wychodził do dżungli, gdzie niemieccy żołnierze musieli każdej nocy ustawić w odpowiedni sposób koło mnie swoje oddziały i wprowadzać mnie na zebranie, i znowu wyprowadzać, dopóki Duch Święty nie zaczął dokonywać cudów? Byli się tam komuniści ze swymi infralornetkami i mogli mnie zastrzelić z odległości mili. Czy myślicie, że ja bym to czynił tylko dla zabawy? Lecz dlatego, bo coś jest we mnie - miłość, a oni są ludźmi, za których Chrystus umarł. Paweł powiedział:
„Ja nie tylko jestem gotów iść do Jeruzalemu, ale ja tam idę, aby zostać ukrzyżowany. Idę tam, aby umrzeć. Udaję się tam, aby umrzeć dla sprawy Pańskiej”.
Jest coś, co cię do tego zmusza - jest to miłość. To się dokładnie zgadza.
55
Gdybym zwiastował Ewangelię za pieniądze, gdyby tak miało być, nie byłbym dzisiaj wieczorem zadłużony na kwotę dwadzieścia tysięcy dolarów. Nie miałbym żadnego długu. O, nie. Bowiem ja bym dysponował kilkoma milionami, które mi były wręczone. Pewien człowiek posłał do mnie agenta FBI z przekazem pieniężnym na milion pięćset tysięcy dolarów. Ja powiedziałem:
„Zabieraj to z powrotem”.
To nie jest za pieniądze! Tutaj nie chodzi o pieniądze. Ja nie zwiastuję Ewangelii za pieniądze. Nie czynię tego za pieniądze!
Czynię to z miłości. Jest to jedyna rzecz, którą pragnę czynić, póki nie odejdę i nie wydam ostatniego oddechu, co może się stać za pięć minut, może to być za dwie godziny od tej chwili, a może to być za pięćdziesiąt lat, ja nie wiem, kiedy to będzie. Lecz kiedy się to stanie, a ja tam przybędę, pragnę oglądać tych ludzi w kwiecie młodości, biegających i krzyczących:
„Mój kochany bracie, ja to osiągnąłem!”
Takie pragnienie jest w moim sercu. Oto, dlaczego to czynię. Ja nie próbuję nie zgadzać się z wami, aby się odróżniać, ale pragnę postawić was na właściwej drodze. To jest droga do Nieba. Nie twój kościół, ani twoja denominacja, lecz twoje znowuzrodzenie w Chrystusie. O, moi drodzy! Coś takiego!
„W którym też przypadło nam w udziale stać się Jego cząstką, nam przeznaczonym do tego od początku według postanowienia tego, który sprawuje wszystko według zamysłu woli swojej”.
56
Słuchajcie, za kilka minut zakończymy. Słuchajcie teraz uważnie, zanim zakończymy.
„Abyśmy się przyczyniali do uwielbienia chwały jego, którzy jako pierwsi nadzieję mieliśmy w Chrystusie.
W którym i wy nadzieję pokładacie...„.
Obserwujcie to teraz uważnie. Ubierzcie swoje mundury - mundury Ewangelii. Miejcie wasze uszy otwarte, słuchajcie uważnie. Jestem przy 13. wersecie.
„W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy... („Wiara przychodzi przez słuchanie Słowa”) [Zgromadzenie mówi „Bożego” - wyd.]... którzy usłyszeliście słowo prawdy...„.
Co to jest prawda? Słowo Boże! Czy się to zgadza? Ew. Jana 17. 17, dla was, którzy notujecie sobie miejsca Pisma, Jezus powiedział:
„Ojcze, poświęć ich w Prawdzie Twojej. Twoje Słowo jest Prawdą”.
„... kiedy usłyszeliście prawdę, Ewangelię zbawienia waszego...”.
57
Czym było to zbawienie, o którym on tutaj mówi do nich? Predestynowani przed założeniem świata (czy się to zgadza?) do przyjęcia za synów, predestynowani do Żywota Wiecznego. Zatem, kiedy wchodzicie do Żywota Wiecznego, potem, kiedy zostaliście zbawieni, poświęceni, napełnieni Duchem Świętym, jesteście synami. Teraz Bóg pragnie was umieścić na właściwej pozycji, abyście mogli pracować dla Jego Królestwa i Jego Chwały.
To jest Ewangelia. Najpierw usłyszawszy Słowo: „Pokutujcie i dajcie się ochrzcić w Imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów”. Kiedy wzywasz Imię Pana Jezusa Chrystusa, wszystkie grzechy zostają z ciebie zdjęte i wchodzisz do obiecanego Kraju. Ta obietnica płaci dla każdego współpielgrzyma, z którym kroczysz po tej drodze. Jeżeli odszedłeś z twego domu dzisiaj wieczorem jako grzesznik, mówiąc:
„Pójdę do kaplicy Branhama”.
To Bóg ci daje tą możliwość dzisiaj wieczór. Istnieje jedna rzecz, która leży między tobą i obiecanym Krajem. Kim jest obiecany Kraj? To Duch Święty. Co oddzielało Jozuego od obiecanego Kraju? Był to Jordan. To się dokładnie zgadza.
58
Mojżesz, będąc przedobrazem Chrystusa, prowadził dzieci do obiecanego kraju, lecz Mojżesz nie wprowadził ich do obiecanego kraju. Jozue wprowadził tam lud i rozdzielił im ten kraj. Jezus zapłacił cenę i doprowadził ich do Ducha Świętego. Bóg zesłał Ducha Świętego i On umieszcza kościół na właściwą pozycję i doprowadza go do porządku - każdego człowieka, napełniając go Obecnością Swojej Istoty. Czy rozumiecie, co mam na myśli? Wszystko w Jezusie Chrystusie - Bóg to predestynował zgodnie z posłannictwem tej Ewangelii
Paweł powiedział w liście do Galacjan 1, 8:
„Choćby nawet anioł przyszedł, głosząc coś innego, niech będzie przeklęty”.
Prawda Ewangelii! Słuchajcie teraz uważnie, kiedy będziemy czytać dalej do końca tego wiersza.
„... ewangelię waszego zbawienia; w którym również... (słuchajcie uważnie)... potem, gdy uwierzyliście, zostaliście zapieczętowani Duchem Świętym obiecanym”.
59
W ostatecznych dniach, zważajcie teraz, Biblia mówi, że w ostatecznych dniach będą dwie grupy ludzi. Jedni będą posiadać Pieczęć Bożą, drudzy piętno bestii. Czy się to zgadza? Ilu z was o tym wie? Otóż, jeżeli Pieczęcią Bożą jest Pieczęć... jeżeli Pieczęcią Bożą jest Duch Święty, to ten, kto nie posiada Ducha Świętego, jest pod piętnem bestii. Biblia mówi, że te dwa duchy będą tak blisko siebie, że by to zwiodło nawet samych Wybranych, gdyby to było możliwe. To się jednak nie stanie, bowiem oni zostali wybrani do Życia Wiecznego. Widzicie? Kościół będzie po prostu..
60
Wiemy, że jest dziesięć panien, które wyszły na spotkanie Pana, wszystkie poświęcone, wszystkie święte, każda była poświęcona. Pięć z nich było opieszałych i pozwoliły, by ich lampy zgasły. Pięć miało olej w swoich lampach. „Oto, Oblubieniec przychodzi” - i tych pięć, które miały olej w swoich lampach, weszło na Ucztę Weselną. Te drugie pozostały na zewnątrz, gdzie płakały, lamentowały i zgrzytały zębami. Bądźcie gotowi, bo nie wiecie, której chwili Pan przyjdzie. Czym jest olej, przedstawiony w Biblii? Duchem Świętym.
61
Teraz do was - bracia Adwentyści Siódmego Dnia, którzy mówicie, że siódmy dzień jest Pieczęcią Bożą - przedłóżcie jedno miejsce Pisma, które to udowadnia. Biblia mówi, że Pieczęcią Bożą jest Duch Święty. Obserwujcie to. Zważajcie zatem na 13. werset.
„... potem gdy uwierzyliście, zostaliście zapieczętowani Duchem Świętym obiecanym”.
Otwórzmy list do Efezjan 4. 30 - myślę, że to jest to miejsce. Patrzcie, jeżeli nie otworzymy 4, 30. - zobaczcie, czy to nie jest to samo. Efez. 4. rozdział, 30. werset. Tak, tutaj to jest - 4, 30:
„A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia”.
62
Na jak długo? Jeżeli rzeczywiście, naprawdę przyjęliście Ducha Świętego, to na jak długo On wam wystarczy? Czy aż do następnego przebudzenia, czy do tej chwili, kiedy ci babcia wejdzie w drogę, albo zwymyśla cię szef? Aż do dnia odkupienia! Alleluja!
Potem, gdy umarłeś, gdy wszedłeś do tego Kraju, w którym przebywasz razem ze swymi umiłowanymi, jesteś ciągłe napełniony Duchem Świętym. Pismo! Jesteś takim samym jak obecnie, tylko posiadasz... przeszedłeś do innego ciała. Po prostu zmieniłeś swój przybytek. Tutaj ten zestarzał się, już więcej nie możesz do niego przybijać gontów, bo jego krokwie zbutwiały. To prawda. Odwracasz się więc po prostu od tego starego ciała i zostawiasz je, aby zgniło, i przeprowadzasz się do tego nowego. Czy się to zgadza?
„Jeśli bowiem ten ziemski przybytek naszego mieszkania rozpadnie się, mamy inny, który na nas oczekuje”.
63
Przypominacie sobie, kiedy to przebieraliśmy przed kilkoma dniami? Kiedy niemowlę kształtuje się w łonie matki, jego malutkie mięśnie kopią i skaczą, i czynią różne ruchy. Lecz zaraz potem, kiedy matka urodzi to niemowlę i ono jest na świecie, to jako pierwsza rzecz, istnieje duchowe ciało, aby ująć się tego małego naturalnego ciała. Potem lekarz daje mu [Brat Branham plasnął w dłonie - wyd.] w ten sposób, albo nim zatrzęsie, i „łaaa, łaaa, łaaa”. Zaraz potem przykłada go do piersi matki, ono zacznie „um, um” i przesuwa swoją małą główkę do góry i w dół po piersi matki, pobudzając mleczne żyły do wydzielania mleka.
Cielątko, gdy tylko wypadnie z ciała swej matki, po kilku minutach już podnosi się na swoje kolana. Co ono uczyni? Zaraz zacznie chodzić koło swej matki i chwyta ją pyszczkiem, trąca swoją główką w ten oto sposób, aż otrzyma swoje mleko. Alleluja. O, tak.
Kiedy to naturalne ciało przychodzi na świat, to istnieje duchowe ciało, które na nie czeka.
A kiedy to naturalne ciało padnie na ziemię, przeniesiesz się Tam do góry, alleluja, to duchowe tam już na ciebie czeka! My się po prostu przeprowadzimy z jednego do drugiego, zmienimy nasze mieszkanie. To śmiertelne musi się przyodziać w nieśmiertelność - w to duchowne; skazitelność musi się przyodziać w nieskazitelność - to stare pomarszczone, wyczerpane, pochylone ciało. Lecz on nie zmieni wcale swego wyglądu - chcę powiedzieć, że kiedy przejdziesz na drugą stronę, będziesz miał ciągle tego samego ducha.
64
Pozwólcie, że wam coś powiem, co się wam będzie wydawało powikłane, lecz to jest w Biblii, a potem podam wam coś, co wam to wyjaśni. Obserwujcie to. Stary Saul wówczas, król - ten stary, wielki denominacyjny kaznodzieja ówczesnego czasu, który jak wiecie był wyższy o głowę i ramiona od wszystkich - on się bał; on nic nie wiedział o tym Nadprzyrodzonym. Musiał przyjść Dawid - i ten, który wyzwolił baranka z paszczy lwa, zabił Goliata. Obserwujcie go. Saul tak bardzo oddalił się od Boga, że nienawidził tego kaznodzieję „religijnego fanatyka”. Zamiast stać za nim i starać się mu dopomóc, on obrócił się przeciwko niemu. Czyż to nie jest po prostu doskonały obraz, doskonały obraz tego. On się zaraz od niego odwrócił.
65
Ilu z was było tutaj, kiedy wyjeżdżałem na moją pierwszą podróż i wygłosiłem - „Dawid i zabicie Goliata?” Kilku z was, z tych dawniejszych czasów. Obecnie przygotowuję się ponownie do wyjazdu. Przypominacie sobie, co się wydarzyło ostatniej niedzieli? Przechodzi to wprost do innej fazy. Druga wyprawa Dawida, druga faza jego usługi. To się dokładnie zgadza. Bowiem potem on stał się królem Izraela. Zauważcie, ta usługa obecnie przechodzi do wyższej fazy i wydaje się być większą. Tak jak w wypadku Dawida. Obserwujcie to, kiedy on przyszedł - Dawid; o jeżeli Bóg miał wówczas Dawida, który przyszedł i zabił lwa - zauważcie - zabił niedźwiedzia, a potem zabił Filistyna. Otóż, był taki czas, kiedy Bóg dał złego ducha temu staremu Saulowi. A zatem, po co? Aby nienawidził Dawida. A ja wierzę...
66
Teraz odnośnie tych taśm. Słuchajcie, bracia, którzy słuchacie tych taśm; jeżeli nie zgadzacie się ze mną, przebaczcie mi. Widzicie, ja was miłuję. Pragnę się z wami spotkać po drugiej stronie, bądź co bądź, jeśli bowiem jesteście Bożymi ludźmi, to spotkam się tam z wami, mimo wszystko. Lecz pragnę powiedzieć co następuje: Tutaj jest tego przyczyna. Po prostu dlatego, że Saul widział, iż Dawid ma coś, czego on nie miał. Co się potem wydarzyło?
Taki mały „lisowaty” wyrostek, Biblia mówi, że on był „lisowaty”. Nie było to zbyt piękne dziecko - „lisowaty” to jest po prostu zwykły piegowaty, podciągający się wyrostek. On tam przyszedł, a Saul, kiedy go przyoblekł w swoją zbroję, wyobrażam sobie, że puklerz sięgał mu do stóp. On powiedział:
„Zdejmijcie ze mnie to paskudztwo”.
W porządku, być może przyznał mu stopień doktora, doktora filozofii, albo doktora prawa, albo coś w tym sensie, wiecie. On jednak powiedział:
„Ja się na tym wcale nie znam dlatego, bo tego nie wypróbowałem. Pozwólcie mi iść tylko z tym, czym umiem się obchodzić”.
O tak. On zabrał swoją procę.
67
I oni doprowadzili Dawida (Saula - tł.) do szału, ponieważ te córki, kościoły, te kościoły śpiewały:
„Saul zabił być może swój tysiąc,
lecz Dawid zabił swych dziesięć tysięcy„.
Potem Saul stał się zazdrosnym:
„Wszystkie te sprawy w Imieniu Jezusa - w tym nic nie ma”.
To się zgadza. I co Bóg z nim uczynił? Bóg posłał na niego złego ducha, to jest dokładnie to, co się wydarzyło; aby nienawidził Dawida; i on nienawidził Dawida bez przyczyny.
Dawid mu mógł kilkakrotnie ukręcić łeb. On mógł, lecz on go zostawił w spokoju. On nawet nic nie powiedział. Na pewno mógłby to uczynić. Pewnej nocy on poszedł i odciął koniec jego płaszcza, odszedł z powrotem i wołał:
„Spójrz tutaj, widzisz!”
O, tak, on to mógł uczynić, lecz on go po prostu zostawił w spokoju. On mógł rozbić jego zgromadzenie i rozproszyć ich, i rozpocząć swoją własną organizację, gdyby chciał. On tego jednak nie uczynił, on po prostu pozwolił Saulowi kontynuować swoją sprawę. Zostawcie Bogu walkę! O, tak.
68
Zatem, kiedy on dalej wychodził, a jego kampania skończyła się fiaskiem, zły duch przypadł na Saula w takiej mierze, że nie mógł otrzymać odpowiedzi od Boga. Po pewnym czasie Duch Pański odstąpił od niego. A stary Samuel, którego oni odrzucili, który był naprawdę Bożym Głosem dla nich, ostrzegał ich przedtem, zanim oni chcieli postępować tak jak ten świat...
Dlaczego dzisiejszy kościół chce postępować jak ten świat? Dlaczego zielonoświątkowcy, ochrzczeni i posiadający Ducha Świętego metodyści, baptyści i prezbiterianie chcą postępować jako ten świat? Dlaczego oni to czynią? Ja nie wiem, nie mogę tego po prostu zrozumieć. Wy mówicie:
„Otóż, to jeszcze nie jest nic rozpustnego zagrać w pokera, tylko trochę dla uciechy, aby postawić grosza na ślepo, albo jak to określacie”.
To jest grzech. Takich rzeczy nie powinniście mieć w domu.
„Ależ, to nie szkodzi wypić małą szklankę piwa gdzieś w pijalni. Właśnie wypiliśmy ich kilka. Ja i moja żona wypijamy ich kilka po południu”.
I zanim się spostrzeżecie, wasze dzieci wypiją również kilka. Na pewno tak jest.
69
A wy niewiasty, hm. Diabeł zrobił tylko... Oto, co on uczynił na początku, on z całą pewnością zrobił sobie z was tarczę, siostry. On to po prostu zrobił tylko, aby... bowiem on wie, co może zrobić. On potrafi zwieść niewiastę tysiąc razy prędzej niż mężczyznę. Ja wiem, że to rani wasze uczucia, lecz to jest Prawdą. To się dokładnie zgadza. Oto, co on uczynił w ogrodzie Eden. On może zrobić... Otóż, ona była cnotliwą, ona była szczerą, lecz została zwiedziona. „Adam nie został zwiedziony”. - mówi Biblia. On nie został zwiedziony, lecz ona została zwiedziona. Zatem, on potrafi ją zwieść. Pomimo tego pastorzy wychodzą i ordynują kobiety kaznodziejki, robią z nich przełożone nad takimi zborami, jak ten, a Biblia potępia to od 1. Mojżeszowej do Objawienia. Mówicie:
„Otóż, to jest w porządku. To jest dobre. One potrafią głosić tak samo jak oni”.
Ja wiem, że to się zgadza.
70
Podobnie jak ktoś rozpoczął mówić językami pewnego razu, a ja po prostu kontynuowałem głoszenie. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz, pewna kobieta powiedziała do mego syna:
„Mam pewne poselstwo, które pragnę przynieść jutro wieczorem” - powiedziała - „kiedy twój tata przyjdzie na podium”.
On rzekł:
„Poselstwo - co masz na myśli?”
Owego wieczora pod koniec nabożeństwa, gdy przygotowywałem wezwanie do ołtarza, ona nastroszyła wszystkie swoje włosy sztywno w górę, podciągnęła swoje pończochy i tak dalej, przygotowała się, wyskoczyła na środek podłogi, i zaczęła podskakiwać do góry i na dół, mówiła językami i prorokowała. Ja po prostu kontynuowałem głoszenie i robiłem wezwanie do ołtarza. Otóż, ja tego naprawdę nie respektowałem ani trochę - to nie było w porządku. Biblia mówi bowiem:
„Duchy proroków są poddane prorokowi”.
Bóg był na... Kiedy Bóg przemawia na podium, zostawcie Go, by przemawiał. Paweł powiedział:
„Jeśliby ktoś inny z siedzących otrzymał objawienie, pierwszy niech milczy, dopóki ten, kto mówi, nie skończy”.
To się zgadza.
Otóż, kiedy potem wyszedłem na zewnątrz, ci ludzie mówili - wielka grupa ludzi mówiła:
„Ty zasmuciłeś Ducha Świętego dzisiaj wieczorem”.
Ja powiedziałem:
„Co zrobiłem? Co uczyniłem?”
Oni rzekli:
„Otóż, kiedy ta siostra przyniosła poselstwo - alleluja - ona to powiedziała”.
„Ależ,” - odparłem - „ja głosiłem. Ona postępowała niewłaściwie”.
„O” - powiedzieli - „to było świeże, bezpośrednio od Tronu. Było to bardziej świeże niż to, co ty głosiłeś”.
Uch!
71
Zatem to po prostu wskazuje... to wskazuje na jedno, a ja to mówię z poszanowaniem wobec was, jest to albo choroba umysłowa, albo brak szacunku, albo brak właściwej nauki; oni nie wiedzą więcej o Bogu, niż królik o rakietach do śniegu. Otóż, ja tego nie mówię po to, by zrobić jakąś głupią uwagę, dlatego że tu nie ma miejsca na żarty. Lecz to jest dokładnie prawdą. Każdy powinien wiedzieć, że Bóg nie jest inicjatorem zamieszania. On jest Pokojem. Oni nie znają Biblii. Wszystko, co oni potrafią, jest skakanie w górę i w dół, mówienie językami, i oni twierdzą:
„Ja posiadam Ducha Świętego. Alleluja!”
Kiedy byłem w Afryce, widziałem czarowników, mówiących językami - pewnego razu było ich pięć tysięcy; oni skakali w górę i w dół, całe twarze mieli wymazane krwią, mówili językami i pili krew z ludzkiej czaszki; wzywali diabła i mówili językami.
72
Pomimo tego mówienie językami jest darem od Boga, lecz ono nie jest wiarygodnym dowodem Ducha Świętego. Mówię wam to teraz. Ja wierzę, że wszyscy święci, kiedy są pod inspiracją, mówią językami. Ja wierzę człowieku, że czasami jesteś pod inspiracją Bożą do tego stopnia, że zaczniesz mówić językami. Ja w to wierzę. Lecz ja nie wierzę, że to jest znak, że otrzymałeś Ducha Świętego. O, tak. Ja wierzę, że jest taki czas, kiedy masz wiarę, to wychodzisz i kładziesz ręce na małe dziecko, które ma chorobę raka, chociaż pięćdziesięciu kaznodziejów modliło się już za nie, a ono zostanie uzdrowione, dlatego że jego matka ma wiarę dla swego dziecka. Bóg jej to daje, ona jest członkiem Ciała Chrystusa. O, tak. Ja w to wierzę. Widziałem, że tak się działo i ja wiem, że to jest prawdą. Rozchodzi się jednak o to, by doprowadzić kościół do porządku - uporządkować go, abyśmy mogli działać.
73
Przeczytajmy do końca ten wiersz, zanim odejdziemy.
„... potem gdy usłyszeliście, zostaliście zapieczętowani Duchem Świętym obiecanym,”
„Pieczęć!” Czym jest ta Pieczęć? Czym jest pieczęć? Pierwszą rzeczą, na którą wskazuje pieczęć, jest to, że praca została zakończona, zakończone dzieło. Następną rzeczą, na którą ona wskazuje, jest prawo własności. Dalej wskazuje na bezpieczeństwo - zachowywanie tego.
Powiedzmy na przykład - był czas, kiedy pracowałem przy Pensylwańskiej Kolei, pracowałem dawniej razem z moim ojcem przy kolei. Ładowaliśmy wagony. Załadowywaliśmy je w spółce ładunkowej, ładowaliśmy blaszane konserwy i ustawialiśmy niektóre tutaj u góry, niektóre znów tam u dołu, niektóre znów w ten sposób. Lecz zanim ten wagon został zapieczętowany, inspektor dokonał w nim przeglądu, popchnął do tego, poruszył tamtym, a tym znów zatrząsnął.
„Ach, to jest do niczego! One się pokruszą na kawałki, zanim dotrą na miejsce przeznaczenia. To jest do niczego! Wyjmijcie to. Przeładujcie to”.
Inspektor nie puścił tego wagonu.
74
Duch Święty jest tym Inspektorem. On tobą trochę potrząsa, a ty się klekocesz. Czy wierzysz w całe Słowo Boże?
„Ja nie wierzę w te stare brednie ,w Imieniu Jezusa'. To jest do niczego!”
Ty się klekocesz, rozumiesz?
„Ja nie wierzę w Boskie uzdrowienie, albo w coś podobnego”.
Ciągle się klekocesz. Odrzuć to. Czy wierzysz, że Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj...?
„Otóż, pod pewnym względem”.
Klekocesz się. Wyrzuć to, to jeszcze nie jest gotowe. O, tak.
Bracie, lecz kiedy jesteś gotowy powiedzieć:
„amen!”
Czy przyjąłeś Ducha Świętego?
„Amen!”
Czy wszystko zostało wykonane?
„Amen”.
Co potem czyni Inspektor? Wszystko jest załadowane dobrze i w zwarty sposób - pełne Ewangelii. O, każde Słowo Boże jest dobre. Wszystko jest doskonałe.
„Ja wierzę każdemu Słowu. Amen! Amen! Amen!”
Czy wierzysz, że Bóg ciągle uzdrawia?
„Amen!”
Czy wierzysz, że Jezus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki?
„Amen!”
Czy wierzysz, że Duch Święty jest tak samo rzeczywisty, jak On był zawsze?
„Amen!”
Czy wierzysz, że ten sam Duch, który zstąpił na Pawła, zstępuje na nas?
„Amen!”
Czy wierzysz, że On czyni w nas te same rzeczy, które czynił w nich?
„Amen!”
O, o, wiara jest coraz bardziej niezachwiana. Patrzcie, on jest całkiem niezachwiany i my jesteśmy gotowi zamknąć drzwi. W porządku.
75
Potem inspektor zamyka drzwi. Co on potem czyni? Przymocowuje do nich plombę. Potem on schodzi na dół, chwyta te małe druciki plomby, sięga po małe kleszczyki i plombuje ją. Nie wolno jej naruszać. Jeżeli miejscem przeznaczenia tego wagonu jest Boston, plomba nie może zostać naruszona. Naruszenie tej plomby zanim wagon dojedzie do Bostonu byłoby przestępstwem, karalnym więzieniem. Tylko człowiek, który ma do tego upoważnienie, może zdjąć tą plombę - jedynie on. To się zgadza. Ta plomba jest własnością pewnej spółki kolejowej. Ona mówi:
„Zaplombowane!”
Oznacza ich pewność, że ten wagon został załadowany - że jest gotowy do transportu. Ona należy do nich. Nie mogą umieścić pieczęci B&O na wagony spółki Pensylwania. Wy również musicie zostać zapieczętowani, a kiedy zostaniecie zapieczętowani...
76
A kiedy chrześcijanin jest załadowany Ewangelią, napełniony dobrocią Bożą, wszystkie dobre Boże rzeczy znajdują się w nim, ma otwarte serce, jest gotowy do pracy, chce zostać umieszczony na właściwej pozycji i czynić wszystko, co mu poleca czynić Duch Święty. On przeszedł ze śmierci do Życia, został poświęcony i oddzielony od wszystkich rzeczy tego świata, pielgrzymuje w tym Świetle, ponieważ Światło przychodzi do niego; posuwa się naprzód - on jest gotowy. Potem Bóg zamyka za nim drzwi tego świata, zatrzaśnie je w ten sposób i pieczętuje go Duchem Świętym obiecanym. Alleluja! Na jak długo? Aż do miejsca przeznaczenia. Nie bierze go gdzieś tam na torach kolejowych, nie łamie pieczęci, aby ponownie zobaczyć, czy wszystko jest w porządku. Wszystko jest w porządku, zostawia go po prostu w spokoju. Inspektor dokonał przeglądu. Na jak długo jesteście zapieczętowani? Aż na dzień waszego odkupienia. Oto, na jak długo jesteś zapieczętowany.
„Dobrze, kiedy umrzesz, bracie Branham, co potem, kiedy umrzesz - ty powiedziałeś, że Go będziesz posiadał ciągle?”
Posiadasz Go na wieki. Gdzie rozpoczyna się Życie? U ołtarza. Zaraz tam widzisz trochę cienia. To jest ten cień - Pieczęć Ducha Świętego. Otóż, jest to tylko cień cienia cienia, jak powiedziałem przed kilkoma dniami. Lecz kiedy umrzesz, przechodzisz z jednego stadium cienia do dalszego, aż dojdziesz do wilgoci, z wilgoci staje się małe ciurkające źródełko, z źródełka potok, z potoku rzeka, z rzeki ocean - rozumiecie - ocean miłości Bożej. Jesteś po prostu tą samą osobą.
77
Spójrzcie tutaj. Stary Saul, ten odszczepieniec, on nie potrafił dotrzeć do Boga, jednak on nie był zgubiony. Z pewnością nie był. On był prorokiem, lecz on się po prostu znalazł na zewnątrz - z dala od Boga. To jest właśnie powodem, bracie, dlaczego mówię:
„Wy nie jesteście zgubieni”.
Pamiętajcie więc, on po prostu wypadł z Woli Bożej. Najpierw przejawiło się to w tym, że się z nią nie zgadzał. Otóż, być może nie powinienem był tego mówić. W porządku, ja po prostu występuję przed szczęśliwym zgromadzeniem dzisiaj wieczór. A więc, jak wiecie, pierwszą rzeczą jak wiecie, o moi drodzy, on udał się potem do Urim i Tummim.
Wy wiecie, czym było Urim i Tummim - był to napierśnik, efod, który nosił Aaron. Zawsze było tak, że Bóg był nadprzyrodzonym Bogiem zawsze, odpowiadającym w nadprzyrodzony sposób. Kiedy jakiś prorok prorokował, a te mistyczne światła nie pojawiły się na Urim i Tummim, to on był fałszywy. Jeżeli ktoś miał sen i powiedział go, a owe światła nie migotały na tym Urim i Tummim, nie dbam o to, jak dobrze to brzmiało - było to fałszywe. To się zgadza.
78
Ja po prostu wcale nie dbam o to, ile masz promocji lub doktoratów, i jak wielka jest twoja organizacja, jeżeli prorokujesz, albo wygłaszasz kazanie, a ono nie jest zgodne z tym Słowem, to jesteś w błędzie, bracie. Jesteś... To jest Boże Urim i Tummim. Jeżeli mówisz, że nie byłeś predestynowany przed założeniem świata, ono nie będzie migotać, ponieważ Biblia mówi, że byłeś. Jeżeli mówisz, że powinieneś zostać ochrzczony w imię: „Ojca, Syna i Ducha Świętego”, ono nie będzie migotać, ponieważ nikt w Biblii nie był nigdy ochrzczony w ten sposób, tylko w Imię Pana Jezusa. Ono nie będzie migotać, ponieważ coś gdzieś nie jest w porządku.
79
Tak więc Urim Tummim nie mogło odpowiedzieć staremu Saulowi i on nawet nie mógł mieć snu. On odszedł tak daleko, że nawet nie mógł otrzymać snu. Czy wiecie, co on uczynił? Udał się do czarownicy, a ta stara czarownica, ten stary doktor diabeł, doktor czarownica... On jej powiedział:
„Czy potrafisz wróżyć?”
Ona powiedziała:
„Tak, lecz Saul powiedział, że zabije każdego, kto by wróżył”.
On rzekł:
„Ja cię ochronię”.
On był przebrany za lokaja. On powiedział:
„Wróż mi i przyprowadź mi z krainy umarłych kogoś, kto przeszedł tam na drugą stronę”.
Słuchajcie tego teraz:
„Przyprowadź mi ducha Samuela proroka”.
Ona weszła do domu i wróżyła. A kiedy to uczyniła, padła na swoją twarz i powiedziała:
„Widzę wychodzących bogów”.
Widzicie, ona była poganką - „bogów” - było ich dwóch lub trzech, podobnie jak Ojciec, Syn i Duch Święty, lub coś w tym sensie, wiecie. Ona powiedziała:
„Widzę wychodzących bogów”.
On rzekł:
„Opisz go. Jak on wygląda? Jak on wygląda?”
Ona rzekła:
„On jest chudy i ma płaszcz na swoich ramionach”.
On się nie zmienił.
On rzekł:
„To jest Samuel. Przyprowadź go do tego pomieszczenia, przyprowadź go tutaj przede mnie”.
Obserwujcie więc, kiedy Samuel przyszedł przed Saula, powiedział:
„Dlaczego mnie zawołałeś, skoro stałeś się nieprzyjacielem Bożym?”
Zauważcie. On nie tylko był Samuelem, on ciągle zachował w sobie ducha prorokowania. Powiedzcie, że to jest błędne - niech ktoś powie, że to jest błędne. To jest Prawda! On był ciągle prorokiem. Bowiem on powiedział - on prorokował i powiedział:
„Jutro powstanie przeciw tobie bitwa i padniesz ty i synowie twoi w tej bitwie, i o tym czasie jutro wieczorem będziesz razem ze mną”.
Czy się to zgadza? On był ciągle prorokiem! Teraz mówicie:
„O, przecież to zrobiła czarownica”.
80
Dobrze, powiem wam o Kimś, kto nie był czarownicą. Jezus zabrał Piotra, Jakuba i Jana, udali się pewnego razu na Górę Przemienienia i stanęli na szczycie tej góry. A Jezus... Bóg wprowadził Swego Syna na Jego pozycję, podobnie jak ja próbuję to... próbowałem to przedstawić innego wieczora - wprowadzenie syna na jego pozycję. A kiedy to się stało, oni spojrzeli wokoło i stwierdzili, że tam stał Mojżesz i Eliasz. Oni rozmawiali i mieli z nimi społeczność. Nie były to jakieś białe chorągiewki, albo raczej białe chmurki, latające koło nich, lecz byli to mężczyźni, którzy rozmawiali. Mojżesz został pogrzebany w nieznanym grobie przed ośmiuset laty. Zaś Eliasz odjechał do Domu w rydwanie przed pięciuset laty. Oni tam byli, ciągle tak samo żywi, jak byli kiedyś, stali tam i rozmawiali z Nim, zanim On poszedł na Golgotę. Alleluja!
„Zapieczętowani aż na dzień naszego odkupienia!”
81
Będę się śpieszył, a potem zakończymy, ponieważ jest późno, a będziemy się modlić za chorych, może jeszcze pięć minut tylko. 14. werset, uważam, że czytaliśmy 13. werset, aby zyskać tło.
„W którym nadzieję pokładacie, którzy usłyszeliście słowo prawdy, ewangelię waszego zbawienia...”.
Zatem przypomnijcie sobie, jakie oni mieli zbawienie. Byli to chrześcijanie w Efezie. Oni... spójrzcie teraz, czy nie obserwowaliście Koryntian? On im zawsze musiał mówić:
„Kiedy przyjdę między was, jeden ma język - jeden ma język, jeden ma psalm, jeden ma proroctwo, jeden ma...”.
Widzicie, on ich nie mógł niczego uczyć, ponieważ oni zawsze pragnęli tego, tamtego, albo czegoś innego. Tutaj ci ludzie mieli to samo, lecz oni to mieli uporządkowane. On nigdy nie nauczał Koryntian czegoś takiego, on nie mógł, ten kościół nie był w porządku, aby ich tego mógł nauczać. Otóż, tych tutaj mógł nauczać rzeczywistych spraw.
„... waszego zbawienia,
w którym również... potem, gdy uwierzyliście, zostaliście zapieczętowani Duchem Świętym obiecanym.
Który jest zadatkiem... (nie pozwólcie mi tego ominąć)... zadatkiem dziedzictwa naszego, aż nastąpi odkupienie własności Bożej, ku uwielbieniu chwały Jego„. (Coś takiego!)
82
Czym jest Duch Święty? Otóż, przeczytam potem resztę tego naprawdę szybko, na ile mnie jeszcze będziecie znosić. Gdzie skończyliśmy ubiegłego wieczora, bracie Mike? Tam, gdzie oni wszyscy byli szczęśliwi; o, wszędzie panował pokój - była to doskonała miłość. Zatem, każdym razem, kiedy podchodzicie do tego w ten sposób, otrzymacie małą kroplę z niej. Każdym razem, kiedy zrobicie jeden krok, jesteście o kilka cali bliżej tego. Kiedy ona zstępuje na ziemię, wy otrzymujecie cień cienia cienia cienia. Otóż, to przedstawia, ile posiadacie w sobie Ducha Świętego. To jest miłość. Lecz ach - wy pragniecie czegoś.
O, czy by starzy ludzie nie chcieli... Jak chętnie bym chciał powrócić i mieć znowu piętnaście albo dwadzieścia lat? O, dałbym wszystko za to. Lecz na co by się to zdało? Mógłbym mieć piętnaście lat, a umrzeć tej nocy. To jest niepewne. Co, gdybyś miał dzisiaj wieczór piętnaście lat; jak możesz wiedzieć, czy twoja matka będzie żyła, czy nie, kiedy przyjdziesz do domu? Jak możesz wiedzieć, czy dojdziesz do domu? Jak możesz wiedzieć, czy będziesz jutro żył - choćbyś miał dwadzieścia lat i cieszył się doskonałym zdrowiem? Możesz zostać zabity w wypadku drogowym, możesz paść martwy na ziemię, może się ci przytrafić cokolwiek. Jest to niepewne, widzicie? Tutaj nie mamy nic pewnego. Lecz wy tęsknicie za Tym. Co To jest? Chodzi o To tam W Górze, co sprawia, że za tym tęsknicie.
83
Zatem, kiedy do tego wejdziesz, posiadasz Żywot Wieczny. Co się wydarzyło? Jest to: „zadatek”.
Co to jest zaliczka na coś? Jeżeli przyjdę do ciebie, by kupić samochód, mówię:
„Ile kosztuje ten samochód?”
Ty mówisz:
„Ten samochód, bracie Branham, kosztuje cię trzy tysiące dolarów”.
„Ile wynosi zaliczka?”
„Otóż, zostawię ci go za pięćset dolarów”.
„Dobrze, tutaj jest pięćset dolarów. Resztę przyniosę ci innym razem, tak szybko, jak tylko potrafię. Trzymaj mi ten samochód. Daję ci pięćset dolarów - jest to zadatek. Czy to jest w porządku?”
On go zatem trzyma, jest to „zadatek” - jest to „zaliczka”.
„... potem zostaliście zapieczętowani... Duchem obiecanym, Duchem obietnicy... potem zostaliście zapieczętowani...
Który jest... (Czym jest pieczęć obietnicy, którą Duch Święty obiecał?)... Który jest zadatkiem naszego dziedzictwa, aż... odkupienie nabytej posiadłości„.
84
Co to jest? Jest to zadatek. Ach, bracie, och, och, och, och, och! Jeżeli to jest zadatek, co to dopiero będzie, kiedy wszyscy dostaniemy się tam! Co to potem będzie? Jeżeli to jest... Jeżeli to, co mamy obecnie sprawia, że się radujemy i jesteśmy tak szczęśliwi, że... Widziałem mężczyznę dziewięćdziesięcioletniego, który po prostu wystąpił...
Widziałem starego kaznodzieję, który powstał pewnego wieczora i przyszedł w taki oto sposób na podium. Powiedziałem sobie:
„Ten stary mężczyzna będzie przemawiał?”
On powiedział:
„Chwała Panu!”
Stary brat ciemnego koloru skóry i miał na sobie wielki, stary, długi płaszcz kaznodziei.
Powiedziałem sobie:
„Dlaczego nie pozwolą przemawiać komuś z tych młodych kaznodziejów? Taki stary człowiek - jak on w ogóle może wygłaszać kazanie?”
On rzekł: „Dobrze”.
Powiedział:
„Bracia, dzisiaj słyszałem braci, którzy cały dzień przemawiali, o tym, co Jezus czynił na ziemi. Ja wam powiem, co On uczynił w Niebiosach”.
On powiedział:
„Dzisiaj wieczór zaczerpnę mój tekst z Joba 7. 27, tam po drugiej stronie, daleko wstecz przed założeniem świata, kiedy On powiedział, że gwiazdy zaranne śpiewały razem, a synowie Boży wykrzykiwali z radości”.
On przemawiał dalej w ten sposób. Powiedział:
„Wy wiecie, wtedy działo się tam coś”.
On rzekł:
„Wy wiecie...”.
I on zaczął przedstawiać to, co miało miejsce w Niebie. On to przedstawiał i przeszedł aż do horyzontalnej tęczy w Drugim Przyjściu. W tej chwili nawiedził go Duch Święty. Otóż, oni musieli wyprowadzić tego starego gościa - on miał około dziewięćdziesięciu pięciu lat. On był cały pochylony, właśnie taki - pozostała mu tylko mała obwódka włosów - wiecie - tylko tyle. Wystąpił tam na podium i zaczął przemawiać, mówiąc:
„Hejże. Alleluja! Gloria!”
I zaczął podskakiwać w górę i w dół w ten oto sposób. Powiedział:
„O, wy tutaj nie macie pod dostatkiem miejsca dla mnie, abym przemawiał”.
Podskakiwał tyle, ile tylko potrafił. A to był tylko zadatek. O!
85
Co czyni Duch Święty? O, tutaj jest dobre miejsce - pozwólcie mi przeczytać 1. werset z następnego rozdziału. Czy mogę? Jeżeli tak, to powiedzcie:
„Amen”.
[Zgromadzenie mówi „Amen!” - wyd.] Dobrze, 1. werset z 2. rozdziału - szybko. Słuchajcie:
„Wy, którzy byliście... wy... I was ożywią, którzy byliście - byliście umarli w przestępstwach i grzechach”.
„On was ożywił”.
Co oznacza - „ożywił?”
„Powołał do życia”.
Miałem już zakończyć, lecz On ożywił was po prostu przez ten zadatek. Co to będzie, kiedy otrzymacie naprawdę całą dywidendę? O! Nic dziwnego, że Paweł, który był zachwycony do trzeciego nieba, powiedział:
„Czego oko nie widziało, ucho nie słyszało, a na serce ludzkie nie wstąpiło, to nagotował Bóg (w zapasie) tym, którzy Go miłują”.
Co to będzie? Widzicie, mówicie o niewymownej radości i o pełni chwały? Coś takiego! Umm! Wy, którzy kiedyś byliście umarli w przestępstwach i grzechach, On was ożywił przez cień cienia cienia. Co potem będzie, kiedy z tego przejdziecie do cienia cienia, z cienia do potoku, z potoku do rzeki, z rzeki do oceanu?
86
Co będzie, kiedy będziecie w takim stadium odkupienia, będziecie mieć całkiem nowe ciało, zamienicie się z powrotem na całkiem młodego mężczyznę, albo na młodą niewiastę, i już więcej nie będziecie umierać. Popatrzycie na ziemię i pomyślicie:
„Mógłbym się uraczyć kilkoma winogronami albo łykiem dobrej chłodnej wody, lecz - wiecie, ja tu tego nie potrzebuję”.
Lecz pewnego dnia przyjdzie Jezus, a to anielskie ciało, ta teofania, w której będę żył, nie przyjdzie więcej przez łono kobiety, nie przyjdzie więcej przez cielesną pożądliwość; ale dlatego, że On został narodzony bez cielesnej pożądliwości i ja zmartwychwstanę bez niej. On przemówi pewnego dnia, a umarli w Chrystusie powstaną, a to ciało, w którym kiedyś żyłem, powstanie z martwych do chwalebnego ciała, a ja będę się przechadzał i rozmawiał, będę żył i radował się z życia w Jezusie Chrystusie, naszym Panu (alleluja!) poprzez te chwalebne wieki, które mają nastać. Tutaj to masz, bracie - to jest Ewangelia!
87
„Przeto i ja” - Paweł mówi tutaj po prostu, kim on jest. Przeczytam pozostałe wiersze, a potem będziemy się modlić za chorych.
„Dotychczas jest to zadatek tej posiadłości, lecz kiedy ta posiadłość... ku uwielbieniu chwały Jego”.
„Przeto i ja, odkąd usłyszałem o wierze waszej w Pana Jezusa Chrystusa (usłyszałem, że wierzycie tej rzeczy, usłyszałem, że naprawdę wierzycie w predestynację, w Żywot Wieczny, w zbawienie, itd.)... i o miłości do wszystkich świętych,
Nie przestaję za was dziękować i wspominać was w moich modlitwach,
Aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu Jego„.
(Po prostu objawia Samego Siebie dla was przez cały czas, i rośniecie z łaski w łaskę, z mocy w moc, z chwały w chwałę. Nie odpadacie do tyłu, ale z chwały w chwałę i posuwacie się ciągle naprzód. Ja będę się ustawicznie za was modlił.) „I oświecił oczy serca waszego, abyście widzieli...”.
88
Wy wiecie, Biblia mówi, że jesteście ślepymi, a nie wiecie o tym. Lecz tutaj Paweł powiedział:
„Modlę się, aby oczy serca waszego...”.
Wy rozumiecie waszym sercem. O tym on tutaj mówi. Wy patrzycie waszymi oczyma, ale widzicie waszym sercem. Wiecie o tym. W porządku.
„Aby Bóg Chwały...”.
Spójrzmy, 18. werset.
„I oświecił oczy serca, waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie Jego.
I jak nadzwyczajna jest wielkość mocy jego wobec nas... (Coś takiego! Mówi się, że moc odeszła? Moc jeszcze nawet nie przyszła)... którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego„.
„Wy, którzy uwierzyliście działaniu Jego potężnej mocy; ja się modlę, by Bóg zlał po prostu Swoją moc na was”.
Rozumiecie?
„Jaką okazał w Chrystusie, gdy go wzbudził z martwych i posadził po prawicy swojej - w niebiańskich miejscach,
Ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione...„.
Och, och, och! Bowiem... Nie, raczej nie będę. Moglibyśmy z pewnością spędzić przy tym całą noc.
„... wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym świecie, ale i w przyszłym,”
89
Co to znaczy wszelkie imię - co to jest wszelkie imię, każde imię - każda osoba będzie nosić Imię kogo? [Zgromadzenie mówi „Jezusa” - wyd.] Całe Niebo jest nazwane Imieniem Jezus. Cały Kościół jest nazwany Imieniem Jezus. Wszystko jest nazwane Imieniem Jezus, bowiem to jest jedyne Imię, które Bóg miał kiedykolwiek. On jest nazwany Jahwe; Jahwe-Jireh - Pan przygotował Ofiarę; Jahwe- Rapha - Pan, który cię uzdrawia; Jahwe-Manasses - Pan, chorągiew nasza; i Jahwe - różne nazwy Jahwe. On jest nazwany Gwiazdą Poranną. On jest nazwany Ojcem, On jest nazwany Synem, On jest nazwany Duchem Świętym. On jest nazwany Alfą, On jest nazwany Omegą. On jest nazwany Początkiem, On jest nazwany Końcem. On jest nazwany Latoroślą. O, On jest nazwany - On jest po prostu nazywany wszelkiego rodzaju tytułami, lecz On ma jedno Imię.
Oto, o czym mówił Mateusz, kiedy powiedział: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w Imię” - nie w imiona - „w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Ojciec nie jest imieniem, Syn nie jest imieniem, Duch Święty nie jest imieniem. To są tytuły do imienia. Są to nazwy trzech atrybutów, które należą do jednego Boga. Co było Jego Imieniem? Anioł powiedział: „Nazwiesz Jego Imię” [Zgromadzenie mówi: „Jezus” - wyd.] „albowiem On zbawi Swój lud z grzechów ich”. To jest powodem, dlaczego wszyscy w Biblii chrzcili w ten sposób. W ten sposób św. Augustyn ochrzcił króla Anglii, około sto pięćdziesiąt, albo dwieście lat po śmierci Chrystusa - w Imię Jezusa Chrystusa. W porządku.
90
„Ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym.
I wszystko poddał pod nogi jego, a jego samego ustanowią ponad wszystkim Głową Kościoła.
Który Jest Ciałem Jego...„.
Zatem, jeśli moje ciało ma moc nad wszystkimi rzeczami, to jestem tym, czym jest moje ciało. Czy się to zgadza? Oto, kim jestem - takim wy mnie znacie. Czy to prawda? Dobrze, zatem wszystko, czym był Bóg, On wlał do Jezusa, bowiem On był Pełnią Bóstwa cieleśnie. Czy się to zgadza? A wszystko, czym był Jezus, On wlał do Kościoła.
„Sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie, a nawet większe nad nie, bo ja odchodzę do Ojca”.
„Który Jest Ciałem Jego, pełnią Tego, Który Sam wszystko we wszystkim wypełnia”.
91
O, jak ja Go miłuję! Jak ja Go kocham! Przed kilkoma dniami czytałem książkę, która została napisana o podróży do Afryki, w którą się udałem, aby tam usługiwać. Nie czytałem jej nigdy przedtem. Ilu z was czytało kiedy tą książkę - „Prorok Odwiedza Afrykę?” Zobaczyłem w niej małego hinduskiego chłopca. Ilu z was widziało to zdjęcie?
Słyszałem pewnego ewangelistę, który modlił się za chorych około piętnastu lat albo więcej, i powiedział:
„Nigdy w moim życiu nie oglądałem dokonanego cudu”.
On rzekł:
„Widziałem ludzi, którzy mówili, że mają bóle głowy, a zostali uzdrowieni. Widziałem ludzi, którzy mówili, że mają bóle brzucha, a zostali uzdrowieni, i tak dalej. Lecz cud - coś, co zostało stworzone i dokonało czegoś...”.
Ja pomyślałem, że ten człowiek powinien stać tam i zobaczyć to. Noga tego hinduskiego chłopca była mniej więcej tak gruba. Jego druga noga była normalną nogą - jak noga ludzkiej istoty. Czy zauważyliście szyny, które miał na nodze. Jeden jego but był czternaście albo piętnaście cali wyżej, niż drugi. On miał żelazną płytkę u dołu tych szyn. Jego but był umocowany na dwu długich podpórkach, które były w pozycji pionowej. On podszedł na to miejsce, gdzie ja stałem; przyprowadzono go tam. On miał parę kuli. Zdjął ten wielki żelazny but i oparł go na ziemi - w ten sposób. Spojrzałem na jego nogę, była mniej więcej tak gruba.
92
Tak, ci ludzie są mahometanami. Czy sobie przypominacie, co wam przeczytałem ostatniej niedzieli - co o tym musiały napisać gazety? Miałem je tutaj bezpośrednio z Afryki; posłał mi je misjonarz, który powrócił. Brat Stricker; jest tam artykuł, jak Billy Graham wycofał się stamtąd - to zgadza się dokładnie. Jest tam mahometanin, który go popycha wprost do morza. Co się dzieje? Misjonarze opuszczają to pole. Jaki pożytek z tego, aby tam dłużej pozostać, skoro są po prostu chłostani?
Ja miłuję Billy Grahama, myślę, że on jest cudownym Bożym mężem. Lecz Billy Graham powinien mu stawić czoło i powiedzieć:
„Zaczekaj chwileczkę...”.
Gdyby mu to pozwolili uczynić niektórzy z tych nakrochmalonych baptystów, ja wierzę, że on by to uczynił. Ja wierzę, że Billy Graham jest mężem Bożym. Lecz gdyby on powiedział:
„Zaczekaj chwileczkę! Ja jestem kaznodzieją Ewangelii. Ty wierzysz w Stary Testament, a mówisz, że Jezus nie był niczym więcej niż człowiekiem. Wyzywam ciebie do dyskusji”.
Ja nie myślę, że byśmy mieli przyjąć wyzwanie diabła - absolutnie nie. Lecz ja bym go wezwał do tyłu i powiedziałbym:
„Spotkajmy się razem. Ja jestem Doktorem Teologii”.
Billy Graham jest Doktorem Teologii.
„Ja cię wyzywam odnośnie tego i pozwól, że ci udowodnię, iż Jezus był Chrystusem. Zatem jeżeli chodzi o Boskie uzdrowienie - ja nie posiadam tych darów, lecz mamy kilku braci, którzy się nimi posługują. Jeżeli chcesz, przyprowadzę tych ludzi - pozwól mi tylko zawołać jednego z nich - Orala Robertsa, albo kogoś, kogoś, kto ma tą wielką usługę, który by tam rzeczywiście przyszedł”.
On by tam poszedł i zobaczył, co się dzieje, i powiedziałby:
„Chrześcijaństwo nie jest tym, co wy sobie myślicie”.
93
Teraz każdy czuje się zdyskredytowany, ponieważ on po prostu odszedł i zostawił go. Nuże, ja oczywiście nie myślę, że diabeł miałby was wyzywać. Ja bym mu również napluł w twarz i odszedłbym od niego. To się zgadza. Lecz jeśli chodzi o tą sprawę, to Billy miał tego mahometanina doprowadzić do tego, że czułby się jako mały chwast. On powinien był wziąć Izajasza 9, 6. i powiedzieć:
„O kim on tutaj mówi: ,Dziecię narodziło się nam, Syn dany jest nam'? Kim był ten Mąż? Kim był Ten, o Kim on tutaj mówi? Kim był ten prorok? Kim był ten Mesjasz, który miał przyjść? Pokaż mi, gdzie on się przejawił w Mahomecie. ,On był zraniony za przestępstwa nasze, starty za nasze nieprawości, kaźń pokoju naszego jest na nim, a w ranach jego jesteśmy uzdrowieni'. Pokaż mi to u Mahometa. Gdzie on zawołał: ,Boże Mój, Boże Mój, czemu mnie opuściłeś? Przekłuli moje ręce i moje stopy,' i tak dalej? Pokaż mi to w twoim słowie, w twoim testamencie”.
On miał tego mahometanina wprawić w takie zakłopotanie, aż by nie wiedział, na czym stoi. To się zgadza.
94
To było to, co raniło, lecz kiedy odwróciłem gazetę, tam było coś, co sprawiło, że moje serce podskoczyło. Bowiem tam było powiedziane:
„Chociaż Billy musiał się wycofać i odjechać, to jak mogą mahometanie powiedzieć, że to było złe, kiedy kaznodzieja William Branham w Durban, w Południowej Afryce dokonywał dzięki Boskiej mocy jednego niezaprzeczalnego cudu za drugim, a dziesięć tysięcy mahometan upadło naraz na swoje twarze i oddało swoje życie Jezusowi Chrystusowi”.
Oczywiście. Oni o tym wiedzą. Ci fundamentaliści to wiedzą. Nie mówcie mi.
Pewnego razu przyszedł jeden taki do Jezusa i powiedział: „Rabbi!”
Wy wiecie, był to faryzeusz. On rzekł:
„My wiemy, że jesteś Nauczycielem, który przyszedł od Boga. My o tym wiemy, bowiem żaden człowiek nie może czynić tych rzeczy, które Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z nim. My to rozumiemy. My o tym wiemy. Lecz my tego nie możemy po prostu wyznawać, widzisz, ponieważ gdybyśmy to wyznawali, zostalibyśmy wyłączeni z naszego kościoła. Widzisz, stracilibyśmy nasz prestiż”.
Jezus powiedział więc, zaczął mu mówić, że się musi na nowo narodzić.
95
Tutaj jest zdjęcie mahometańskiego chłopca, kiedy on tam stał. Aparat fotograficzny nie zrobi zdjęcia kłamstwa. Oto on, stojący tam, jedna noga o tyle krótsza około czternaście cali niż druga, i on tam stał na tym żelaznym bucie. Ja powiedziałem do niego:
„Czy mówisz językiem angielskim?”
„Nie, panie”.
Nie umiał mówić językiem angielskim. Tłumacz powiedział:
„On nie mówi językiem angielskim”.
„Jak długo jesteś w takim stanie?”
Tłumacz zapytał go.
„Od urodzenia”.
„Czy potrafisz w ogóle poruszyć tą nogą?”
„Nie, panie”.
„Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa?”
On rzekł:
„Ja jestem mahometaninem”.
Ja powiedziałem:
„Czy przyjmiesz Jezusa Chrystusa, jeśli On cię uzdrowi?”
„Ja przyjmę Jezusa Chrystusa jako mego Zbawiciela, jeśli On mnie uzdrowi”.
„Jeżeli On uzdrowi tą nogę, że będzie taka, jak ta druga, czy Go przyjmiesz?”
„Przyjmę”.
96
Pomyślałem: „Boże, co będziesz czynił?”
To było następną rzeczą. Została dana odpowiedź na wszystkie pytania. Brat Mike... zaczęliśmy odczuwać Jego. Czekałem po prostu na chwilę na to, co On powie. Spojrzałem ponad słuchaczy i zobaczyłem tego chłopca chodzącego, przechadzającego się wzdłuż ścian, w ten oto sposób. Powiedziałem:
„Ilu z was mahometan przyjmie Go? Tutaj jest mahometański chłopiec, przypatrzcie mu się - tutaj stoi”.
Potem powiedziałem:
„Lekarze, czy chcecie go obejrzeć? Tutaj on stoi”.
O, potem człowiek wie, gdzie jest. Widzicie, człowiek wie, na czym stoi. Nikt z nich... on tan stał.
Ja powiedziałem:
„Przejdź się po podium, synu”.
Przyprowadzono go i było słychać nierównomierne stukanie butów („Ta-lump, talump”). Ja powiedziałem:
„Popatrzcie, około dwanaście albo czternaście cali krótsza. Coś koło tego”.
„Tak”.
Ja powiedziałem:
„Lecz Jezus Chrystus, Syn Boży może go uzdrowić. Czy wy mahometanie uwierzycie w Niego i przyjmiecie Go jako osobistego Zbawiciela?”
Tysiące czarnych rąk podniosło się w ten sposób. Teraz mógł przyjść Pan. Ja powiedziałem:
„Niebieski Ojcze - jeżeli kiedy odpowiadałeś, odpowiedz mi teraz. Jest to dla Twojej Chwały - jest to dla Ciebie. Modlę się, abyś uzdrowił tego chłopca”.
Pomodliłem się tylko w ten sposób nad nim.
Ja powiedziałem: „Zdejmij swego buta”.
Tłumacz spojrzał na mnie naprawdę zdziwiony. Ja powiedziałem:
„Zdejmij swego buta”.
On go rozsznurował. Oglądałem bowiem w wizji, co się wydarzy. On zdjął te szyny. Kiedy je odłożył na bok, szedł do mnie; jego obie nogi były całkiem normalne, obie kroczyły ot tak. Ja powiedziałem:
„Przejdź się, proszę, tam i z powrotem”.
On zaczął płakać, chodził tam i z powrotem, i nie wiedział, co począć. Chodził tam i z powrotem, i mówił:
„O Allach! Allach!”
Ja powiedziałem:
„Jezus! Jezus!”
„O, O, Jezus, Jezus” - mówił potem.
„Jezus! Jezus!” - w ten sposób.
Ja powiedziałem:
„Czy są jakieś wątpliwości - jakieś zapytania?”
97
Julius Stadsklev - ilu z was go zna? Brat Stadsklev przychodzi tutaj do zboru. On właśnie odjechał do Niemiec. On powiedział:
„Chwileczkę, bracie Branham, tylko chwileczkę. Chcę przynieść aparat fotograficzny. Czy mogę zrobić jego zdjęcie?”
Ja powiedziałem:
„Proszę bardzo”.
„Chodź tu, postaw swego buta tutaj”.
On tam stanął i on zrobił zdjęcie tego chłopca, który miał teraz obie nogi całkiem normalne i proste, jak tylko mogły być. Obok stał ten stary but na podpórce - ot takiej.
Ja powiedziałem:
„Ilu z was mahometan odrzucicie obecnie Mahometa jako proroka, a uwierzycie, że Jezus jest Synem Bożym i przyjmiecie Go jako osobistego Zbawiciela?”
Dziesięć tysięcy rąk podniosło się w powietrze. Alleluja! Oni nie chcą żadnego...
98
Oni to próbują zataić, ponieważ my jesteśmy „ekstrawaganckimi religijnymi fanatykami” - tak nas nazywają - rozumiecie. Tak samo jest obecnie, Bóg działa, wprowadza na właściwą pozycję Swój Kościół. On to czyni tak, że to przekracza nasze oczekiwania; daleko obficiej, niż prosimy albo myślimy. On jest tak samo Bogiem dziś wieczorem, jak był zawsze.
Zatem, drodzy przyjaciele, pozwólcie, że wam teraz coś powiem. Moi umiłowani, kosztowni słuchacze, wy tutaj w tym kraju i w innych krajach, do których docierają te taśmy, może w krajach zamorskich, albo gdziekolwiek jesteście; nie bójcie się! Wszystko jest w porządku! Ojciec, Bóg przed założeniem świata wiedział o wszystkim, co się będzie dziać. Wszystkie rzeczy współdziałają właściwie razem. Czy Go miłujecie? Zachowajcie wasze serca w prawości.
99
Pamiętajcie, kiedy ostatni oddech opuści to życie; mówię do was starszych i do was młodych, do was matek, kiedy widzicie wasze niemowlęta; ta mała dziewczynka, która umarła, kiedy nie miała jeszcze ośmiu albo pięciu dni - ona będzie piękną młodą niewiastą, kiedy ją ponownie zobaczycie. Ten stary dziadek, który był tak pochylony, że ledwie widział, gdzie idzie; kiedy go zobaczycie - lub babcię - on będzie eleganckim przystojnym młodym mężczyzną, tak młodym, jak by miał około dwudziestu lat - po prostu w kwiecie młodości. I on będzie takim na zawsze. Możesz dotknąć jego ręki, możesz uścisnąć jego dłoń. Możesz go objąć swoimi ramionami, lecz on już nie będzie twoim „mężulkiem” - on będzie twoim bratem. O, moi drodzy! O, to będzie coś o wiele większego niż „mężulek”. Ty myślisz, że go kochałaś? Oczywiście - kochałaś. Lecz to była miłość phileo; czekaj, aż otrzymasz miłość agapao. Czekaj, aż cię ogarnie prawdziwa Boska miłość, a potem zobaczysz, co to jest. To tutaj jest właśnie takie, jak stare tlące śmietnisko; to nie jest dobre - do niczego nieprzydatne. Jedyna rzecz, którą bym ci radził, mój przyjacielu, jest to...
100
Jest już trochę późno, ja będę... Czy mielibyście życzenie, abym innym razem przebrał te dwa następne rozdziały? Pan... Muszę trochę odpocząć, zanim pojadę do Chatauqua. Otóż, ja nie mogę zwiastować takich spraw na tamtych zgromadzeniach. Jest tam zbyt dużo różnych wierzących. Rozumiecie? To jest tylko dla Kościoła. Rozumiecie? Ja nie mogę tam głosić... Lecz tutaj mam prawo zwiastować, co tylko chcę. To jest moja kaplica, rozumiecie, i ja przemawiam do was. Otóż, wierzę, że ci ludzie są zbawieni. O, tak, ja w to naprawdę wierzę. Lecz ach, o wiele lepiej jest pielgrzymować, kiedy wiesz, gdzie zdążasz. O wiele lepiej jest wiedzieć, co masz czynić, widzisz, zamiast się wahać i potykać. Stójmy po prostu w Świetle, chodźmy w tym Świetle i wiedzmy, którą drogą podążamy. To prawda. Pan niech będzie z wami.
101
A jeżeli każdy z was tutaj obecnie nie został jeszcze wprowadzony na właściwą pozycję! Być może nie jesteś niczym więcej, niż gospodynią w domu. Otóż, może powiesz:
„Bracie Branham, niczego nie dokonałam w moim życiu. Ja nie jestem kaznodzieją”.
Otóż, być może Bóg postawił cię tutaj, abyś wychowała rodzinę dzieci, a z tej rodziny dzieci wyrośnie dalsze potomstwo, z których ktoś będzie kaznodzieją i pozyska miliony dusz dla Chrystusa. Ty musisz być tutaj. Jesteś tutaj dla pewnego celu. Czy o tym wiesz?
Otóż, ty mówisz:
„Wszystko, co ja kiedykolwiek czyniłem, to była żmudna praca tutaj na tych polach. Pracowałem każdy dzień aż do wieczora i nie wiedziałem, jak wyżywić moje dzieci. Patrzyłem na te biedne maleństwa, które nie miały butów. Często siadałem i płakałem. Miałem starą końską bryczkę, którą jeździłem z matką do kościoła”.
Nie martw się, bracie. Miłuj Go tylko nieustannie, On ma odnośnie ciebie pewien zamiar. Pozostań tylko takim, jakim jesteś, i postępuj tak ciągle dalej. Rozumiesz? Być może nigdy nie wygłosiłeś kazania; lecz być może jesteś pradziadkiem kogoś, kto to będzie czynił.
102
Czy wiedzieliście, iż Bóg zaliczył (spójrzmy teraz, jakie było jego imię?) Lewiemu, że zapłacił dziesięcinę, kiedy był jeszcze w biodrach Abrahama, gdy Melchisedek wyszedł mu naprzeciw. Ilu z was to wie? Spójrzmy. Abraham spłodził Izaaka, Izaak spłodził Jakóba, Jakób spłodził Lewiego; więc był to ojciec, dziadek, pradziadek, kiedy on był w jego biodrach - w nasieniu jego pradziadka; a w Biblii jest mu zaliczona dziesięcina, którą zapłacił Melchisedekowi. O moi drodzy - coś takiego! Bracie! O, ja jestem...
103
W Anglii był pewien Anglik, który się nawrócił pewnego wieczora i mówił:
„Jestem tak podniecony! Jestem tak podniecony!”
Tak, był tak szczęśliwy, wiedział bowiem, że to jest prawdą! Pewnego wspaniałego dnia - ja nie wiem, kiedy nastanie ten dzień, lecz jeżeli to była wizja... ja nie mówię, że byłem tutaj. Pamiętajcie, noście to zawsze w waszych myślach, niech ci, którzy słuchają taśm, pamiętają o tym również. Ja nie wiem, czy byłem w wizji, czy zostałem przeniesiony przez Ducha. Lecz było to tak rzeczywiste, jak trzymam się brata Neville, ot tak, tak samo realne. Ja mogłem oglądać tych ludzi i rozmawiać z nimi. Stała tam moja pierwsza żona, ona nie wołała: „mój mężu”, ona powiedziała: „mój kochany bracie”. Stała tam również dziewczyna, z którą dawno przed laty chodziłem.
104
Prawdopodobnie niektórzy z jej krewnych siedzą tutaj, Alicja Lewis z Utica, bardzo przyjemna, wierna chrześcijańska dziewczyna. Wyszła za mąż w trochę późniejszym wieku i umarła przy urodzeniu swego pierwszego dziecka. Alicja Lewis. Udałem się do zakładu pogrzebowego, aby ją jeszcze zobaczyć. Właśnie przyszedłem do domu i dowiedziałem się, że ona umarła. Udałem się tam, nikogo nie było w tym pomieszczeniu. Zapytałem:
„Czy jest tutaj pani...”.
Nazywała się Emmerke. Wyszła za mąż za przyjemnego młodzieńca, chrześcijanina, a ona była przyjemną dziewczyną, chrześcijanką. Byłem z tą dziewczyną wszędzie - zwiedziliśmy dużo miejscowości. Byliśmy jeszcze dzieciakami, osiemnasto- albo dziewiętnastoletnimi, byliśmy wszędzie, ona była miłą chrześcijanką, nie wiedziałem nic o niej, lecz ona była prawdziwą chrześcijanką. A ja byłem grzesznikiem, lecz chodziłem z nią. Poszedłem do... Jej małżonek był znowuzrodzonym chrześcijaninem, prawdziwym mężczyzną. Ja nie wiedziałem... dowiedziałem się, że umarła, zobaczyłem to w gazecie. Poszedłem tam i oni mi powiedzieli. Poszedłem do zakładu Coota i powiedziałem:
„Czy macie tutaj panią Emmerke?”
On rzekł:
„Billy, ona jest zaraz w tym pomieszczeniu”.
Poszedłem tam i stanąłem z boku przy trumnie. Pomyślałem:
„Alicjo, znajdowałem się w najciemniejszym lochu, chodziłem ciemnymi drogami. Potem ty i ja przechadzaliśmy się po różnych drogach, a tam, po drugiej stronie rzeki, gdzie na łodzi urządzali przedstawienia teatralne - siadaliśmy tam i słuchaliśmy organów z parowym napędem, na których oni grali. Chodziliśmy tam i sam uliczkami; jaką damą byłaś dla mnie. O, jak bardzo dziękuję Bogu za twoje życie. Odpoczywaj, moja droga siostro, odpoczywaj w Bożym pokoju”.
105
A owego wieczora w tej wizji, ona podbiegła do mnie. Powiedziała:
„Mój błogosławiony bracie”.
I objęła mnie swoimi ramionami. O, o, bracie i siostro, to mnie zmieniło. Nie mogę już być więcej takim samym. Jest to tak realne! Jest to tak samo rzeczywiste, jak to, że patrzę na was, tak samo rzeczywiste. Nie mam więc żadnej bojaźni. Mógłbym umrzeć, zanim upłynie noc.
Pragnę wychować mojego małego chłopca Józefa, który jest tam w tyle. Pragnę go zobaczyć za kazalnicą, kiedy będę mógł wziąć tę Biblię... kiedy przyjdę na to miejsce i zobaczę Józefa, jako młodego mężczyznę, napełnionego Duchem Świętym, przemawiającego za kazalnicą, pod namaszczeniem Ducha Bożego, spoczywającego na nim. Ja wierzę, że on będzie prorokiem. Tego dnia, kiedy go widziałem - sześć lat przedtem, zanim się urodził - przypominacie sobie, że wam powiadałem, że on przyjdzie. Przypominam sobie, jak wymieniłem jego imię. Stałem wówczas koło ołtarza, poświęcałem niemowlęta i nie uświadamiając sobie, co mówię, powiedziałem:
„Józefie, ty jesteś prorokiem”.
106
Pewnego dnia stałem na podwórku, a on podszedł do mnie i powiedział:
„Tato, czy Jezus miał taką rękę jak ty?”
Ja powiedziałem:
„Tak jest, synu, dlaczego?”
On powiedział:
„Siedziałem na moim rowerze i czekałem na Sarę” (to znaczy na swoją siostrzyczkę) „kiedy pójdzie ze szkoły do domu”.
On siedział tam na polu. Ja nie chcę, by wyjeżdżał na drogę; on siedział tam obok drogi. On powiedział:
„Spojrzałem do góry i” - powiedział - „kiedy spojrzałem do góry, zobaczyłem rękę w białym rękawie, podobną do twojej, którą trzymał nade mną”.
Dalej powiedział:
„Ona odeszła do góry”.
Zapytał się:
„Czy to była ręka Jezusa, która się podniosła do góry?”
Spojrzałem na matkę, a matka spojrzała na mnie. Udaliśmy się do pani Wood. Ona tutaj gdzieś siedzi. Braliśmy go w ogień krzyżowych pytań, pytaliśmy się o to i owo, jak tylko potrafiliśmy. Była to wizja. On ją widział. O, gdybym mógł dożyć tego czasu, kiedy mały Józef stanie... Mam nadzieję, że będę żył tak długo, że go zobaczę ożenionego, o ile Jezus będzie zwlekał.
107
Ja jestem starym mężczyzną, siwe włosy zwisają mi na szyję. Ja przyprowadziłem... Chciałbym przyprowadzić do Chrystusa jeszcze dwa albo trzy miliony dusz, jeżeli to będzie możliwe. Jest to moje postanowienie - głosić Ewangelię do każdego krańca ziemi. O, tak. Pomóż mi, więc, o Boże - ja to będę czynił. O, gdybym mógł ujrzeć, jak ten czas przychodzi, bracie Mike.
Widzę teraz mamę, Medę - tak ją nazywam - „moje kochanie”. Widzę, że ona się starzeje, widzę, że jej włosy siwieją, widzę, że powoli schodzimy - zanikamy.
Rebeka - jestem tak wdzięczny za Rebekę. Nauczyciel muzyki, który ją uczy, powiedział mi pewnego wieczora:
„Jeżeli ona będzie robiła takie postępy, bracie Branham” - mówił - „trudno powiedzieć, co ona będzie czynić”.
Ona robi takie postępy w muzyce. Chcę, aby ona - chcę, aby Sara grała na organach, Rebeka na pianinie, chcę, aby Józef stał za kazalnicą.
108
Mogę oglądać, jak się to będzie dziać - ja i mama pójdziemy tutaj chwiejnym krokiem; ja z moją starą laską w ręku - pewnego wieczora pójdziemy po drodze. Ja spojrzę i zobaczę mojego chłopca, stojącego tutaj pod namaszczeniem Ducha Świętego, głoszącego tą samą Ewangelię. Chciałbym wziąć tą starą Księgę i powiedzieć:
„Synu, tutaj Ją masz - jest twoja. Trzymaj się Jej, nie przystępuj na kompromis odnośnie żadnego Słowa. Pozostań przy Niej, kochanie. Nie troszcz się, ja nie dbam o to, kto będzie przeciwko tobie, kto jest przeciwko temu - Bóg będzie z tobą. Zwiastuj każde Słowo tak, jak Ono jest tutaj napisane, a tata zobaczy cię tam po drugiej stronie rzeki”.
Chciałbym wyciągnąć moje ręce, wziąć ją w moje ramiona, moją żonę, i przekroczyć ten Jordan.
Boże pozwól mi aż do tego czasu pozostać wiernie na polu misyjnym! Pozwól mi! Nie dbam o to, ile mnie to będzie kosztowało albo co i ile będę musiał czynić - to, tamto lub coś innego. Pozwól mi pozostać wiernym i prawym względem Słowa żyjącego Boga, aby gdy przyjdzie ten dzień, a ja przejdę na drugą stronę, abym się mógł rozejrzeć wokoło i powiedzieć:
„Tutaj jesteście, moi kosztowni przyjaciele, moi kosztowni bracia, moje kosztowne siostry”.
109
Młody kaznodziejo, idź na pole misyjne, pozostań w uprzęży. Wy wszyscy młodzi kaznodzieje, nie siadajcie sobie zbijając bąki. Nie siedźcie sobie tylko nie robiąc niczego. Wyjdźcie i pozyskujcie dusze. Czyńcie coś! Idźcie naprzód - ruszcie się! Ty młody kaznodziejo, nie zatrzymuj się. Niech Bóg błogosławi twoje serce.
On mi przypomina czas, kiedy byłem w jego wieku, jak sądzę, a może trochę młodszy od niego. Miałem tylko około dwudziestu i kilku lat, kiedy kładłem tutaj kamień węgielny. Przypominam sobie, że zazwyczaj nosiłem niebieski surdut i białe spodnie. Stałem tutaj i kładłem kamień węgielny; było to około trzydzieści jeden lat temu. Widzicie, ile miałem lat - byłem jeszcze chłopcem. Stałem tutaj i kładłem kamień węgielny. Nie przystąpiłem na kompromis odnośnie żadnego Słowa. Zachowywałem Je dokładnie tak, jak położyłem ten kamień węgielny. Leży tam świadectwo, które napisałem na pustej kartce w mojej Biblii, wyrwałem ją i położyłem na ten węgielny kamień; ona tam ciągle leży. Oby to było zapisane na stronicach Wiecznego Bożego Słowa w Niebiosach. Pozwól, abym stał wiernie aż do końca.
110
Skłońmy teraz na chwilę nasze głowy do modlitwy. Kończymy dzisiaj wieczór - kończymy jeden z tych rozdziałów, lecz to nie jest sprawiedliwe. Powinniście otrzymać również ten następny, gdzie on to kontynuuje i umieszcza Kościół na jego pozycję. Przedstawię wam to innym razem, o ile Pan pozwoli. Obecnie muszę trochę odpocząć, zanim udam się do Chatauqua, na kolejne wielkie nabożeństwo, a potem pojadę na drugą stronę, do Oklahoma...