Super zmysł

Jeffersonville, Indiana, USA

59-1227E

1
Ja ciągle jeszcze ucztuję z błogosławieństwa, otrzymanego dzisiejszego poranku. O, jakie niezmiernie obfite, nieznane rzeczy, które Bóg będzie czynił dla nas, kiedy zgromadzamy się razem! Czy zwróciliście uwagę, jak się te rzeczy działy tutaj od czasu, gdy uczyniliśmy to poświęcenie Bogu? Błogosławieństwo za błogosławieństwem, moc za mocą, chwała za chwałą! Było to po prostu cudowne. A On będzie tak czynił nadal. Te chusteczki - modliłem się nad tymi, które należą do kogoś tutaj.
2
Pragnę teraz powiedzieć kilka uwag - tylko kilka minut. Najpierw dziękuję wam wszystkim za wasz miły prezent z okazji świąt Bożego Narodzenia - za garnitur, który mi wręczyliście. Czy to było od was, bracie Neville? [Brat Neville mówi: „O, tak. O, tak” - wyd.] Tak, jest. Tak, garnitur. Wiecie, kaznodzieje mogą zawsze skorzystać z garnituru. [„Pasuje mi doskonale”.] Wspaniały, to jest dobre. Otóż, oni się pocą, a ten pot niszczy odzienie prędzej niż cokolwiek, o czym wiem, rozumiecie, a więc jest rzeczą potrzebną, żeby kaznodzieja miał wiele ubrań. A dobre odzienie... Rzeczywiście, tanie bawełniane odzienie zbutwieje po prostu w ciągu krótkiego czasu. Więc naprawdę dobry garnitur będzie miał pewną wytrzymałość.
I pomyślcie tylko, wy udzielacie zapomogi i dajecie te ubrania sługom Pańskim. A Pan was błogosławi. Jezus powiedział: „Cokolwiek uczyniliście temu najmniejszemu z moich braci, Mnie uczyniliście”. Dlatego więc nie przynieśliście - nie kupiliście dwu ubrań kaznodziejom; kupiliście dwa ubrania Jezusowi. Uhm. Tak właśnie On powiedział: „Wy to uczyniliście dla Mnie”.
3
Lecz ten mały, Niebiański powiew dziś do południa - czy to zauważyliście? Nie było wezwania do ołtarza, niczego. Lecz zaraz po Poselstwie i orzeźwieniu Ducha świętego, spływającym na ludzi - chwała Boża przechodzi i oni zaczynają chodzić tam i z powrotem - wszędzie wokoło. I zauważyłem, że niektórzy moi naprawdę dobrzy przyjaciele baptyści z Kościoła Baptystycznego na Walnut Street w Louisville, stojący w przejściu, nurzali się po prostu w mocy Bożej. O, moi drodzy! Spotkałem się z nimi po nabożeństwie, a oni mówili: „To jest moc Boża”. Ja powiedziałem: „To się zgadza. Wy na pewno - macie z pewnością rację”.
Moc Boża! I nie można po prostu znaleźć słów, by to wypowiedzieć. Człowiek po prostu nie wie, co powiedzieć. Duch Święty przejmuje po prostu nabożeństwo i człowiek nie wie, co On z Tym uczyni. Cicho, miło, pokornie, w skrusze. O, bracie Pat, to właśnie jest Niebo dla mnie. Ja jestem po prostu jednym z tych staromodnych osobników, którzy lubią takie odczuwanie w Nim, rozumiecie.
4
Jak świętej pamięci Paul Rader, on powiedział swojej... Pewnego razu opowiadał jakieś wydarzenie. I powiedział, że siedział razem z żoną przy stole, a ona chciała gdzieś pójść lub coś uczynić, a on jej ciągle mówił: „Nie mogę tego po prostu zrobić” i tak dalej, i zrobił jej trochę afront.
Spojrzał więc na nią, a łzy toczyły się jej po policzkach, i powiedział jej - on rzekł: „Trudno, no cóż” - pomyślał w swoim sercu - „jeżeli się tak łatwo obraża, niech sobie pozostanie obrażona”. Więc on, jako mężczyzna, poskładał swoją gazetę i położył ją na swój talerz.
5
A ona zawsze stała u drzwi i pocałowała go na „do widzenia”; a kiedy on wyszedł z bramki, ona mu pomachała, a zatem to było - na tym była ta sprawa załatwiona, wiecie, aż on powróci ze swego biura.
A więc tego poranka, powiedział, kiedy zaczęli wychodzić, patrzcie, przy drzwiach, wiecie, ona stała przy drzwiach, a on ją pocałował i wyszedł gankiem do bramki, i otworzył bramkę, i spojrzał wstecz, a ona stała u drzwi ze spuszczoną głową, ciągle obrażona. Powiedział, że jej pomachał na „do widzenia”, a ona mu pomachała na „do widzenia”.
6
Powiedział, że ruszył ulicą i zaczął rozmyślać: „Co, gdyby mi się coś przytrafiło, zanim wrócę do domu, względnie gdyby się jej coś przytrafiło, nim powrócę - jeżeli Bóg odwoła nas z widowni; a taka dobra niewiasta, jaką ona jest, i jak miłą ona jest, i tak dalej?” I powiedział, że czym był dalej, tym bardziej zaczynało mu pękać serce.
Więc zawrócił po prostu i pobiegł z powrotem, otworzył bramkę, wbiegł do domu, otworzył drzwi. A kiedy otworzył drzwi, usłyszał, że ktoś płacze. Rozejrzał się - ona stała za drzwiami. Mówił, że nie powiedział: „Wybacz mi”, wcale nie powiedział „przepraszam”, nie powiedział w ogóle nic. Mówił, że ją po prostu objął i ucałował jeszcze raz, odwrócił się i wyszedł. Powiedział, że doszedł do bramki, a ona stała znowu w drzwiach. On rzekł: „Pa!” A ona rzekła: „Pa!” powiedział, że tak jak za pierwszym razem, ale tym razem było w tym uczucie.
Więc tak się przedstawia ta sprawa. Jeżeli w tym jest uczucie, rozumiecie, jest to naprawdę coś od Boga.
7
Teraz w tej nominacji nowego zarządu przed kilku minutami - brat Sothmann... Jestem pewien, że zarząd starszych i wszyscy jesteście teraz świadomi, że na końcu roku budżetowego - pierwszego stycznia, że wszystkie urzędy zboru, takie jak pastor i diakoni, i tak dalej, tracą ważność. Zatem, jeżeli oni chcą je kontynuować... Nie pastorzy, tego nie miałem na myśli. Miałem na myśli zarząd starszych i diakonów, i nauczycieli szkółki niedzielnej, i tak dalej. Mianowicie pastor jest wybrany przez zbór, i on pozostaje aż, aż... A potem oni... Jeżeli ludzie - obecny zarząd starszych, lub diakoni, lub nauczyciele szkółki niedzielnej, czy ktokolwiek - jeżeli oni chcą kontynuować swoje urzędy, to je po prostu wykonują dalej. Jeżeli nie, to oni muszą z nich zrezygnować, jeżeli ich nie chcą wykonywać dalej; i nie ma żadnych zastrzeżeń przeciwko nim. Potem oni wykonują swój urząd w następnym roku. A zatem, jeśli oni nie kontynuują, to oni mają wybory i wyznaczą niektórych innych starszych, względnie jakikolwiek to jest urząd.
8
Dlatego to nie zobowiązuje człowieka, żeby przez całe swoje życie służył w zarządzie starszych. Lecz jeżeli on odczuwa, że Bóg jest z nim i pomaga mu, i on chce wykonywać swoją część, albo ona swoją część, cokolwiek to może być, by kontynuować dzieło Boże, jesteśmy zawsze szczęśliwi, że ich mamy, aby nam usługiwali. Rozumiecie? Lecz ten sposób daje człowiekowi możliwość służyć jeden rok i zobaczy, jak to lubią. Niektórzy z naszych starszych wykonują swój urząd już od wielu lat, a diakoni również, i to jest świetne. W takim wypadku nie istnieje ustalony czas. Jeżeli starszy albo pastor, albo ktoś z zarządu odczuwa, że nie może już dłużej służyć, albo wyprowadza się, wtedy powiadomi zbór, żeby mogli przyjąć kogoś na jego miejsce.
9
I to właśnie dzieje się tutaj dzisiaj wieczorem w sprawie brata Morgana. Brat William Morgan rezygnuje z urzędu starszego. Oni potrzebowali innego starszego. I brat Sothmann został wyznaczony za starszego - w innym czasie, a zatem został dzisiaj wieczorem przyjęty do zarządu.
Jest to oficjalne, jeżeli chodzi o zbór. W naszym zborze jest to suwerenność zboru. Zbór usuwa lub wprowadza starszego, zbór usuwa pastora albo wprowadza pastora; cokolwiek to jest, o wszystkim decyduje zbór. To jest apostolskie. W ten sposób działo się to w czasie biblijnym. Dlatego odczuwamy, że żaden człowiek nie jest potem dyktatorem, czy czymś podobnym w zborze. My tego nie chcemy. Każdy mężczyzna, każdy człowiek, i ja sam, podczas głosowania w sprawie kogokolwiek, ma tylko jeden głos, dokładnie tak samo, jak każda inna osoba w tym zborze tutaj - tylko jeden głos. Nie ważne, co ja mówię; liczy się to, co mówi zbór, rozumiecie, co mówi zbór jako grono. Czy się wam to podoba? [Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.] O, ja myślę, że to właśnie jest zgodne z Pismem Świętym. W ten sposób powinno to być.
10
Zatem, będzie to dla mnie wielki tydzień, który nastanie jutro, o ile Pan pozwoli. Muszę podjąć decyzje odnośnie wszystkich zaproszeń, dotyczących następnego roku. Chcę pójść do biura i wziąć wszystkie zaproszenia dla mnie i wziąć je do domu. I dlatego przez następne kilka dni pójdę na modlitwę do Boga i będę się modlił do Niego, by mnie poprowadził i pokazał mi, w którą stronę się udać i co czynić. My nie żyjemy w takim czasie, jaki był, kiedy On był tutaj na ziemi, gdzie Bóg prowadził go z miejsca na miejsce i On był w jakimś mieście kilka godzin i poszedł do następnego miasta. Lecz dzisiaj jest to zależne od innego systemu, jest to ustalone - grupy kaznodziejów, a wiele rzeczy musi zostać uczynionych.
11
A sposób, w jaki ja to czynię - przynoszę do pokoju wszystkie zaproszenia dla mnie z Afryki i pokładam je, wszystkie zaproszenia z Indii, i wszystkie z Kalifornii, z Utah, i wszystkie inne zaproszenia i układam je osobno w stosach. Zostawiam je leżeć. A potem zaczynam się przechadzać i modlę się, może siadam do mego samochodu i odjeżdżam na dzień lub dwa. Powracam i modlę się. Coś przychodzi mi na serce, by się udać do pewnej miejscowości, potem się zastanawiam, czy to nie jest tylko jakieś wrażenie. Potem, następnie, wtedy... jeżeli to wywiera na mnie tak wielkie wrażenie, podchodzę do tego stosu, który dotyczy tej określonej miejscowości, potem biorę do ręki list i czytam go - zaproszenie, by zobaczyć, gdzie to jest. Potem od tego...
12
Oto powód, dlaczego tak czynię. Pomyślcie o podróżowaniu około siedemdziesięciu dwóch godzin w samolocie, w burzach, i do góry i w dół, i to ciągle, jeżeli kiedykolwiek podróżowaliście za morze. Czasami człowiek nie wie, czy jest w górze albo na dole, i to miotanie, i kołysanie, i zmaganie się poprzez chmury, i to nad morzem przez trzy dni i noce. A potem człowiek stanie na lądzie i pierwszą rzeczą, którą spotyka, jest szatan - „Otóż, grupa kaznodziejów mówi to, niektórzy z nich nie zgadzają się z tym, a niektórzy są za tym”. Rozumiecie?
Potem może powiesz tak: „No cóż, być może Pan nie chciał, żebym tu przybył”.
Lecz kiedy jesteś posłany od Boga, to jesteś gotowy stawić czoło wrogowi. Mówisz: „Ja wkroczyłem tutaj w Imieniu Jezusa Chrystusa. Przyszedłem w Imieniu Pana Jezusa i pozostanę tutaj tak długo, aż Jego dzieło zostanie zrealizowane”. Rozumiecie, wtedy człowiek jest gotowy stawić czoło tym mocom.
13
Więc, wy mnie miłujecie, ja wiem, że miłujecie. Módlcie się więc za mną w tym tygodniu, abym podjął właściwe decyzje dzięki inspiracji od Boga, która mnie poprowadzi.
Teraz będę miał kilka niewielkich zgromadzeń na różnych miejscach, raz tu raz tam, jak to określam. Pojadę na południe na Florydę - ósmego, dziewiątego i dziesiątego w tym miesiącu; względnie Tifton, Georgia. Tifton, Georgia - ósmego, dziewiątego i dziesiątego stycznia, chciałem powiedzieć, a nie w tym miesiącu. A następnie muszę się udać do Glasgow, Kentucky; i prawdopodobnie Somerset, Kentucky, a jeden wieczór będzie może w Campbellsville, Kentucky. A brat Rogers chciał, żebym przyjechał na jeden wieczór do jego miejscowości, co mieliśmy... musieliśmy go ominąć innym razem.
14
Módlcie się zatem za brata Rogersa. Mieliśmy społeczność dzisiaj, a ja go chwyciłem za rękę i stwierdziłem, że on jest w złym stanie cieleśnie. Módlcie się więc za brata Rogersa tutaj. On wziął tam sobie za dużo na swoje barki i to go uczyniło nerwowym i wyprowadzonym z równowagi, i on jest w dość poważnym stanie zdrowotnym teraz, a jego żona jest bardzo chora. Módlcie się więc za tą zacną parę miłych dzieci Bożych. Powiedziałem mu, że o ile Pan pozwoli, poświęciłbym dla niego jeden wieczór.
15
A brat Ruddel - nasz mały... jeden z naszych małych bratnich zborów tutaj na górze pod numerem 62 - pewien prosty, zwykły, bosy chłopak przechodził tutaj wokoło, a nie potrafił nawet podnieść wzroku. I on chciał przyjść do domu. I, ach, ludzie myśleli, że on był zwykłym utrapieńcem, lecz w tym chłopaku było coś, co wyglądało na prawdziwe. Ja po prostu ciągle przebywałem u niego, i pozostawałem z nim, i powiedziałem: „Bracie Ruddell, ty to potrafisz”.
On rzekł: „Bracie Branham, kiedy wyjdę za kazalnicę przed tłum ludzi, moje - moje serce podchodzi mi do gardła i ja - ja - ja po prostu nie potrafię powiedzieć ani słowa”.
Ja odrzekłem: „Stój tam i połknij je znowu do wnętrza, i mów w Imieniu Pańskim, rozumiesz”. A teraz on ma kaplicę tak dużą, jak nasza - tutaj na górze przy drodze - po prostu rozwija swoją działalność. Pozostańcie z nim. Ten chłopak ma powołanie od Boga. Znam jego ojca i jego matkę, oni są bardzo miłymi ludźmi.
16
A potem mamy mieć Junie jeden wieczór, tam w New Albany. I, ach, wiecie, są to tylko krótkie nabożeństwa, na które zdążę wyjechać - jeden wieczór tutaj, a jeden wieczór tam.
Wreszcie, jeśli wszystko ułoży się według planu, to około 25. stycznia odjadę do Miami na Międzynarodową światową Konferencję Chrześcijańskich Biznesmenów Pełnej Ewangelii. A stamtąd do Kingston na Haiti - na dół do Południowej Ameryki i do góry przez Meksyk. A stamtąd do Afryki. Z Afryki na północ do Skandynawii. I tak dalej, i tym podobnie. Myślę, że największą część roku zajmą nam zgromadzenia za morzem. Więc módlcie się za mną - muszę podjąć właściwą decyzję.
17
Otóż, tak będzie tylko wtedy, jeśli to będzie wolą Pana; jeżeli nie, to jestem ochotny udać się gdziekolwiek, do którejkolwiek miejscowości. Nie zależy na tym, gdzie to jest, ja pragnę iść. Lecz jak długo potrafię stać w tym prochu ziemi, do którego mnie Pan postawił, pragnę głosić o Jego niezgłębionych bogactwach tak długo, aż śmierć zabierze mnie stąd. Takie jest z łaski Bożej moje postanowienie, jeżeli mi On tylko pomoże. Jeżeli On odejmie ode mnie Swoją rękę, to diabeł mnie zabije, więc módlcie się, proszę, żeby Bóg trzymał Swoją rękę miłosierdzia nade mną.
Nie proszę o Jego sprawiedliwość, proszę o Jego miłosierdzie. Rozumiecie? Zatem nie o Jego sprawiedliwość, nie, nie mógłbym jej znieść. Błagam tylko o Jego miłosierdzie, wiem bowiem, że nie jestem godzien, i nikt nie jest. I nie prośmy raczej o Jego sprawiedliwość. Pragniemy Jego miłosierdzia.
18
Otóż, dzisiaj wieczorem, jestem trochę ochrypły, lecz nie mogę zmarnować tej sposobności - by przemawiać do tej miłej grupy chrześcijan. Czekajcie, zanim powiem to ogłoszenie, pozwólcie, że powiem jedną rzecz. Podczas gdy jesteście teraz wszyscy jednego serca i jednomyślni, i wszystko przebiega słodko, pozwólcie, że przemówię krótko do mego zboru - dwie minuty, rozumiecie.
19
Słuchajcie moi umiłowani w Ewangelii, moi... gwiazdy w mojej koronie, jeżeli ją będę miał - kupioną Krwią Jezusa. Wracając wstecz w ten sposób, uczyniłem to z pewnego powodu. Zadecydowaliśmy o tym na polowaniu - brat Roy Roberson, brat Banks Wood i ja, na wycieczce, żebyśmy to przedstawili, kiedy powrócimy. Brat - brat Roy i my wszyscy rozmawialiśmy, także o naszym pastorze, bracie Neville, o mężu, który stoi przed wami przez cały czas, wykonując służbę duszpasterską i wszystko inne. My go miłujemy; jednakowoż brat Neville będąc zastępcą pastora - wydawało się to po prostu trochę za twarde, żeby brat Neville musiał zostać popchnięty do tego, rozumiecie. Modliliśmy się więc i wydawało się, że to jest wolą Pańską, że ja to uczynię. Prosiłem zatem Pana, czy by mi On dopomógł, a ja zrobię to najlepsze, na co mnie stać.
20
A kiedy poświęciłem samego siebie i kiedy skłoniłem - poleciłem zborowi uczynić tak teraz, gdyby Bóg pobłogosławił nas w ten sposób, jak to uczynił w tych ostatnich kilku nabożeństwach - z tym skromnym poświęceniem, co On będzie czynił, jeżeli to będziemy kontynuować, rozumiecie? Zachowujmy to po prostu. Słuchajcie teraz. Wy się miłujecie między sobą, jak widzę, stoicie w przejściach dzisiaj do południa i płaczecie po prostu, mając ręce podniesione ku Bogu, a miły Duch Święty porusza się ponad wami.
Nie słuchajcie teraz żadnej wstrętnej sprawy, którą ma diabeł do powiedzenia. Rozumiecie? Jeżeli diabeł pokazuje wam coś, albo powiada wam coś złego o jednym z członków Ciała Chrystusa, nie wierzcie temu. Bowiem z chwilą, gdy temu uwierzycie, niweczycie swoje przeżycie.
21
A jeśli widzisz jednego z członków Ciała Chrystusa, czyniącego coś złego, nie mów tego komuś innemu; lecz idź do tego członka, i to z miłością, a postaraj się przyprowadzić go znowu z powrotem do Chrystusa. A jeżeli tego nie potrafisz uczynić, potem to powiedz komuś innemu, względnie niech idzie z tobą. Czyń to w ten sposób, jak to mówi Pismo święte. Rozumiesz? Lecz nie...
Jeśli ktoś mówi: „Siostra Taka-i-taka albo brat Taki-i-taki”, nie wierzcie ani jedno słowo z tego. Zostawcie to po prostu w spokoju. Pamiętajcie bowiem, jest to diabeł, próbujący rozerwać was na kawałki. Spodziewajcie się zatem, że on przyjdzie do środka, ponieważ on to uczyni. Niech tam stanie gospodarz tego domu - wiara - i nie przyjmujcie żadnej takiej rzeczy. Ci ludzie byli posadzeni na Niebiańskich miejscach razem z wami, mają razem społeczność wokół błogosławieństw Bożych, przyjmują Wieczerzę Pańską u stołu, a Duch Święty poświadczył, że oni są dziećmi Bożymi. Bądźmy więc naprawdę mili, dobrotliwi, przebaczający, miłujący. A jeżeli ktoś inny mówi źle przeciwko tobie, ty mów słodko do niego. Obserwuj, jak o wiele słodsze powraca to potem do ciebie. Rozumiesz? To prawda. Odpłacaj po prostu zawsze dobrym za złe, miłością za nienawiść. I po prostu...
22
Czy się czujesz lepiej, kochanie - ty mała dziewczynko tam w tyle? To jest dobre. Jestem tak wdzięczny. Tak, tylko wróć z powrotem... Ona była podwójnie zgięta tam w tyle, jak węzeł, a Pan Jezus wyprowadził ją teraz z tego stanu i przedstawił ją zgromadzeniu. Jesteśmy tak bardzo wdzięczni za to. Dlatego właśnie opuściłem kazalnicę przed kilku minutami. Mówili, że się „modlili i modlili, a nie mogli się przebić do Pana”.
Uczyńcie to teraz na pewno. ślubujcie to sami Bogu: „Boże, to właśnie będę czynił, z Twej łaski”. Bez względu na to, czy ktoś mówi źle - odpłacaj dobrym. Nie myśl źle. Jeżeli myślisz źle, a mówisz to po prostu obłudnie, wtedy jesteś przewrotny. Podążaj tylko naprzód, poświęcając samego siebie Bogu, aż czujesz rzeczywiście dobry stosunek wobec tego człowieka. Tak właśnie trzeba czynić. Potem słodycz Bożych błogosławieństw będzie po prostu, o, ona po prostu ogarnie twoją duszę. Oto sposób, jak żyć zwycięsko - nic cię potem nie może skrzywdzić, jak długo jesteś w miłości. Otóż, ty mówisz...
23
Widzicie: „Jeżeli macie języki, one ustaną. A jeżeli macie mądrość, ona zaniknie. Prorokowanie - ono zawiedzie. Lecz jeśli masz miłość, ona przetrwa na wieki”. Rozumiecie?
A nie miłuj tylko tych, którzy cię miłują, lecz miłuj tych, którzy cię nie miłują. Jest bowiem łatwą rzeczą dla mnie miłować kogoś, kto mnie miłuje, lecz spróbuj miłować kogoś, kto cię nie miłuje. Według tego właśnie możesz sprawdzić, czy jesteś chrześcijaninem, czy nie - ktoś, kto cię nie miłuje, a jednak miłujesz go w swoim sercu. Nuże, jeżeli tego nie czynisz, to trzymaj się ustawicznie Boga. To istnieje, bowiem ja wiem, że to jest Prawda. Amen. Ja wiem, że to jest Prawda.
24
Teraz otworzymy to drogie Słowo w liście do Hebrajczyków, 11. rozdział, dla krótkiego Poselstwa tylko. Jestem trochę zachrypły, lecz miałem wspaniałe popołudnie z braćmi i siostrami. I nie dostałem się do pokoju - dopiero niemal o szóstej godzinie, i po prostu wbiegłem do pokoju i uklęknąłem obok łóżka w sypialni i modliłem się kilka chwil. Powstałem, wziąłem do ręki moją Biblię i zacząłem czytać. I zobaczyłem tam leżące czasopismo i podniosłem je, a ono było napisane w języku Afrikaans, więc nie potrafiłem go czytać.
A czasami, kiedy czytasz, natrafisz na słowo i to słowo zostaje ci ożywione. W ten sposób kaznodzieja otrzymuje swe - swoje poselstwo. Po prostu zaczynasz czytać - czytasz Biblię, czy coś innego. Nim się spostrzeżesz, natrafisz na coś, potem coś dodaje się do tego, coś przychodzi jeszcze do tego. Potem to podkreślasz i idziesz po prostu za kazalnicę, i czytasz to. Bóg dokona reszty tego. Rozumiecie, On się zatroszczy o resztę.
Otóż, czasami jesteś tym tak olśniony, że ci przychodzą krótkie myśli o tym - robisz krótkie notatki myśli, które ci przyszły do głowy. Czasami na zgromadzeniu, kiedy musisz wyjść szybko za kazalnicę, przeczytasz sobie szybko te krótkie notatki, które miałeś i niechaj Duch Święty ożywi je tobie na nowo. Czyniłem tak wiele razy.
25
Teraz list do Hebrajczyków 11, przeczytajmy, począwszy od 1. wersetu, i przeczytamy kilka wersetów.
A wiara jest gruntem tych rzeczy, których się spodziewamy, i dowodem rzeczy niewidzialnych.
Albowiem przez nią świadectwa doszli przodkowie.
Wiarą rozumiemy, iż świat jest ukształtowany Słowem Bożym, tak iż rzeczy, które widzimy, nie stały się z rzeczy widzialnych, ale z niczego.
Czy to nie jest obfite? [Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.] Pozwólcie, że przeczytam jeszcze raz 3. werset. Słuchajcie uważnie.
Wiarą rozumiemy, iż świat jest ukształtowany Słowem Bożym, tak iż rzeczy, które widzimy, nie stały się z rzeczy widzialnych, ale z niczego. (Ze Słowa Bożego!)
Wiarą lepszą ofiarę ofiarował Abel Bogu, niżeli Kain, przez którą świadectwo otrzymał, że jest sprawiedliwy, jakoż sam Bóg świadectwo dał o darach jego, a przez te umarłszy jeszcze mówi.
Wiarą Enoch jest przeniesiony, aby nie oglądał śmierci i nie jest znaleziony, przeto, że go Bóg przeniósł; albowiem pierwej niż jest przeniesiony, miał świadectwo, że się podobał Bogu. (I to pięćset lat życia!)
A bez wiary nie można podobać się Bogu; albowiem ten, kto przystępuje do Boga, wierzyć musi, że jest Bóg, a że nagrodę daje tym, którzy go szukają.
Wiarą obwieszczony będąc od Boga Noe o tym, czego jeszcze nie było widzieć, uczciwość wyświadczając, przygotował korab ku zachowaniu domu swego, przez który potępił świat i stał się dziedzicem sprawiedliwości tej, która jest - która jest z wiary.
26
Módlmy się teraz przez chwilę i pochylmy nasze głowy.
Panie, nasz Najłaskawszy Boże i Ojcze, przychodzimy teraz ponownie do Twej Obecności z dziękczynieniem. A odczuwamy teraz, że jesteśmy w Twojej Obecności nie tylko dlatego, że pochyliliśmy nasze głowy do modlitwy, lecz wierzymy, że jesteśmy ustawicznie w Twojej Obecności, ponieważ „Oczy Pańskie przepatrują tam i z powrotem całą ziemię”. I Ty wiesz o wszystkich sprawach, i Ty znasz myśli serca.
Dlatego Panie, powodem, dlaczego pochylamy nasze głowy jest to, że zanosimy naszą prośbę, żebyś nam Ty przebaczył wszystkie nasze przestępstwa i wykroczenia przeciwko Tobie, i żeby Twoje miłosierdzie rozciągnęło się jeszcze raz nad nami tak dalece, żebyś Ty otworzył nasze usta do mówienia i nasze uszy do słuchania, i żeby Twoje Słowo mogło stać się dla nas rzeczywistym dzisiaj wieczorem; żeby tych kilka wersetów, które wybraliśmy do czytania, mogły się stać wielką pomocą dla każdego członka Twego mistycznego ciała na ziemi - Twego duchowego Kościoła, Kościoła Pierworodnych, Kościoła, który został odkupiony Krwią Jezusa, obmyty i poświęcony, i będzie przedstawiony Bogu w owym Dniu bez zmazy i zmarszczki. Jak bardzo dziękujemy Tobie, że mamy wiarę, by wierzyć, że jesteśmy uczestnikami tej dobroci Bożej, dzięki sprawiedliwości i miłosierdziu naszego Pana Jezusa!
27
Modlę się teraz, żebyś Ty uzdrowił wszelką chorobę. Dziękuję Ci, żeś dotknął tą małą dziewczynkę przed kilku chwilami, która z powodu boleści leżała zgięta we dwoje w tamtym pokoju; widzimy, że ona wyszła z tą małą dziecięcą wiarą i przyjmuje Ciebie, i Twoje miłosierdzie. I my Ci dziękujemy za to, a modlimy się, żebyś Ty pamiętał o ukochanym maleństwie siostry Baker tam w Kentucky oraz o tym, o którym mówił brat Neville, i, o, Boże - o niezliczonej ilości chorych wszędzie. A szczególnie, Panie, tych, którzy nie są zbawieni i nie znają Ciebie; gdyby oni mieli umrzeć w swoich grzechach, nie mogliby przyjść tam, gdzie Ty jesteś.
Modlimy się, żebyś Ty dał nam świadectwo, moc i odwagę do mówienia Słowa, oraz mądrość, abyśmy wiedzieli, kiedy Je mówić. A potem, kiedy powiedzieliśmy dosyć, mów do nas, żebyśmy mogli odejść i zostawić słuchaczy w zdumieniu - dziwiących się z powodu wielkiego Ducha świętego i Jego dzieła. Spełnij to, Panie. Wysłuchaj nas teraz, gdy się modlimy; prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen.
28
I chciałbym mówić przez krótką chwilę tylko na temat zmysłów. Jesteśmy nauczani, że człowiek z cielesnej strony ma pięć zmysłów, a tych pięć zmysłów kieruje jego - jego... Względnie On daje - Bóg dał mu tych pięć zmysłów, aby miał kontakt ze swoim ziemskim przybytkiem, a tych pięć zmysłów jest znanych jako: wzrok, smak, dotyk, węch, słuch. Tych pięć zmysłów jest znanych naturalnemu człowiekowi i one są dobre, i my nie możemy działać albo żyć normalnym ludzkim życiem, kiedy jeden z tych zmysłów przestanie funkcjonować. Twój wzrok, słuch, dotyk, węch lub smak - nie możemy być normalni bez nich. Czegoś brakuje - pewnej części życia, z którą nie możemy mieć kontaktu, jeżeli ten zmysł nie funkcjonuje. A one są dobre i one są użyteczne, a zostały nam dane przez Boga.
29
Bóg dał te zmysły, lecz one ci są dane jako dar. I zależnie od tego, jak ty - czemu podporządkujesz te zmysły, w taki sposób będzie twoje życie kierowane - w jaki sposób poddasz tych pięć zmysłów. Ty jesteś... Co widzisz, co słyszysz, co smakujesz, wąchasz lub dotykasz - czemu jest podporządkowanych tych pięć zmysłów - one będą nad tobą panować.
I my jesteśmy wdzięczni Bogu, że mamy pięć zmysłów, lecz w żadnym wypadku nie było ci danych tych pięć zmysłów, by cię prowadzić. One ci były dane, abyś się mógł kontaktować z tym ziemskim. Lecz był ci dany szósty zmysł, ten szósty zmysł, a on należy się tylko chrześcijaninowi. I nie możesz mieć tego szóstego zmysłu, dopóki nie staniesz się chrześcijaninem; to jest jedyna droga, na której możesz mieć więcej niż tych pięć naturalnych zmysłów dla naturalnego człowieka. Szósty zmysł jest dla chrześcijanina bardziej znany jako wiara. To jest ten zmysł, który tobą rządzi i kieruje, a on jest nadrzędny nad wszystkimi innymi zmysłami. On ma zwierzchnictwo nad wszystkimi tymi zmysłami - nad innymi pięcioma zmysłami.
30
Otóż, ja bym nie powiedział, że dlatego, iż otrzymujemy szósty zmysł, tych pięć zmysłów nie jest już więcej dobrych. Tak, one są. Tych pięć zmysłów było ci danych przez Boga i one mają być używane. Lecz jeśli tych pięć zmysłów funkcjonuje w sprzeczności do Słowa Bożego, to one kłamią.
Zatem, szósty zmysł nie może kłamać. Jest to super zmysł. I o tym właśnie chcę przemawiać. Dzisiaj do południa mówiłem na temat: „Super znak”. A dzisiaj wieczorem na temat: „Super zmysł”.
31
A tym super zmysłem jest Duch Święty - wiara Boża, która przebywa w tobie. A jeśli pozwolisz, żeby tych pięć zmysłów było poddanych szóstemu zmysłowi, to on cię poprowadzi i podporządkuje wszystkich pięć innych zmysłów pod zwierzchnictwo tego super zmysłu. Bowiem on tak daleko przewyższa te naturalne zmysły, jak duchowy człowiek przewyższa cielesnego - on jest tak wysoko jak niebiosa nad tym naturalnym człowiekiem i jego pięcioma zmysłami. On sprawia, że wierzysz w sprawy, których nie widzisz. On sprawia, że działasz tam, gdzie twoim zdaniem tych pięć zmysłów nie pomyślałoby nigdy o tym. Diabeł potrafi wejść do tych pięciu zmysłów i okłamywać cię, lecz on nie może tknąć tego super zmysłu. On jest daleko poza jego zasięgiem. On pochodzi od Boga. Nazywa się wiara. Wiara jest tą wielką rzeczą.
32
A tych pięć zmysłów nie kieruje szóstym zmysłem, lecz szósty zmysł kieruje tymi pięcioma zmysłami. Super zmysł kieruje naturalnymi zmysłami. A tymi pięcioma zmysłami są: wzrok, smak, dotyk, węch, słuch. A super zmysł jest czymś, co cię skłania do wierzenia Słowu Bożemu, bowiem Ono jest jedyną rzeczą, o której on będzie mówił. On sprawi, że wierzysz w rzeczy, których nie możesz widzieć, smakować, dotykać, wąchać lub słyszeć, bowiem on będzie przyjmował Słowo Boże. I on ci poda to Słowo i sprawi, że będziesz chodził w sprzeczności do jakiejkolwiek innej rzeczy, która istnieje, prócz Słowa Bożego. Przez wiarę - wiara tego dokonuje.
33
Zatem, kiedy podaję tę ilustrację o zmysłach - naturalny człowiek rodzi się z tymi zmysłami, więc są to zmysły dane przez przyrodę. I to jest rzeczywiście jedyna rzecz, którą on będzie o tym wiedział w swoim intelektualnym umyśle. On może rozmyślać tylko jako człowiek, on potrafi patrzeć tylko jako człowiek, on potrafi zrozumieć jako człowiek, on potrafi słuchać jako człowiek; lecz kiedy on jest rządzony, względnie odrodzony - albo określilibyśmy to „znowuzrodzony”, wtedy ujmuje się go ten szósty zmysł. A kiedy się tak dzieje, ten super zmysł podnosi go na pewien poziom, gdzie on ma wiarę, by wierzyć rzeczom, których nie mógł usłyszeć, rzeczom, których nie mógł zobaczyć, ma zrozumienie tego, czego nie mógł zrozumieć. On temu wierzy mimo wszystko, ponieważ jest kierowany tym szóstym zmysłem, tym super zmysłem. O, jak to jest cudowne, wiedzieć o tym, i pomyśleć, jak to jest proste wierzyć temu!
34
Otóż, nie możesz temu uwierzyć, dopóki nie jesteś odrodzony. Biblia mówi, że: „Nikt nie może nazwać Jezusa Chrystusem, tylko przez Ducha świętego”. Przebieraliśmy to w tym ubiegłym tygodniu. A było to takim kamieniem obrażenia - szczególnie dla wierzących ludzi z zielonoświątkowców, kiedy mnie słyszeli mówiącego to. Jezus powiedział w ew. Jana 5, 24: „Kto słucha Moich Słów i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma Żywot Wieczny”. Żywot Wieczny przychodzi tylko od Boga. „I nikt nie może powiedzieć, że Jezus jest Chrystusem, tylko przez Ducha świętego”.
Ty przyjmujesz tylko coś, co powiedział ktoś inny, czego nauczyłeś się dzięki swemu intelektowi, czego nauczyłeś się dzięki naturalnym pięciu zmysłom. Lecz kiedy wchodzi do wnętrza ten szósty zmysł - Duch Święty, On usuwa precz wszystkie rozumowania tych sześciu zmysłów - tych pięciu zmysłów, i podnosi cię do tego szóstego zmysłu, by cię skłonić do wierzenia sprawom, których nie możesz zobaczyć, posmakować, dotknąć, powąchać albo usłyszeć. On dla ciebie coś czyni. Potem możesz powiedzieć, że Jezus jest Chrystusem, ponieważ świadczyłeś o tym - nie to, czego cię nauczyło intelektualne nauczanie, lecz to, co przeżyłeś.
35
„Do czego jest zatem przydatny ten szósty zmysł, bracie Branham? Dlaczego przychodzi szósty zmysł?”
Szósty zmysł przychodzi w tym celu - otóż, szósty zmysł to wiara, ten super zmysł. Zatem, jeśli... Szósty zmysł przychodzi tylko w tym celu, mianowicie, by zmusić tych pięć zmysłów w tobie do zaprzeczenia wszystkiemu, co jest w sprzeczności do Słowa Bożego. Do tego właśnie jest szósty zmysł. Pismo święte mówi: „na rozumie swoim nie polegaj”.
Widzicie, tych pięć zmysłów będzie - ty będziesz rozmyślał: „Hm, dlaczego miałby ten człowiek, a dlaczego miałby...?”
Lecz szósty zmysł tego wcale nie widzi. On jest tak daleko ponad tym! On jest o wiele wyżej niż jest to i nawet się wcale nad tym nie zastanawia. „My temu wierzymy!” On daleko przewyższa wszystko to, co tych pięć zmysłów miałoby o tym do powiedzenia. Przygotowujemy się teraz na nabożeństwo uzdrowieniowe, rozumiecie. Wierzymy temu! Człowiek chodzi w oparciu o ten szósty zmysł, mówi w oparciu o ten szósty zmysł, żyje dzięki temu szóstemu zmysłowi, umiera dzięki temu szóstemu zmysłowi i zmartwychwstaje dzięki temu szóstemu zmysłowi. Ten super zmysł - coś, co jest w tobie, co się odróżnia od tego, czym jest naturalny człowiek.
36
Naturalny człowiek ma tylko te i one są w porządku, jeżeli one mogą zostać doprowadzone do uległości temu szóstemu zmysłowi. Jeżeli naturalny umysł mówi - czyta Słowo Boże i mówi: „To jest Słowo Boże”, to on mówi Prawdę. Lecz jeśli on czyta i mówi: „To nie jest całkiem Słowo Boże. Względnie Ono było. Ono jest czymś, Ono było kiedyś, lecz obecnie nie jest”. Potem ten szósty zmysł wkracza do akcji i mówi: „On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki”. Rozumiecie, to jest ta różnica.
Dlatego właśnie tak wielu ludzi nie może zostać uzdrowionych. Oni próbują przyjść z jakąś intelektualną koncepcją. Oni mówią: „O, ja - ja czynię to albo wierzę w to, i tak dalej”.
37
Lecz jeśli to mówi ten szósty zmysł, to nie ma niczego, co by ich kiedykolwiek zachwiało i podważyło ten szósty zmysł. Szósty zmysł przychodzi na ludzkie istoty, żeby je skłonić do zaprzeczenia wszystkiemu, co jest sprzeczne ze Słowem Bożym. Każdy symptom, każdy przejaw, który jest sprzeczny z Bożą obietnicą - szósty zmysł mówi, że on nie istnieje, jeżeli to jest znowuzrodzony chrześcijanin.
I zanim sobie z tego zdacie sprawę, jakiś bezbożnik, niewierzący przyczepi się do chrześcijanina i mówi: „Spójrz teraz tutaj, nie ma czegoś takiego, jak Duch święty. Ty się w tym po prostu mylisz. Zwariowałeś, jeżeli wierzysz takim bzdurom, jak To. Nie ma czegoś takiego, jak On”. Ten szósty zmysł idzie prosto naprzód by działać.
„Pozwól, że ci pokażę w Biblii, gdzie ty nie możesz przyjąć Ducha świętego. I, widzisz, ja ci mogę pokazać, gdzie Go otrzymali uczniowie, lecz - lecz...”
„Tak, ależ” - mówisz - „spójrz”, szósty zmysł pokieruje cię tam i powie: „Lecz On powiedział: ,Ta obietnica jest dla was i dla waszych dzieci.”
„No cóż, to dotyczyło ich dzieci. To nie znaczyło, że jest dla ciebie. On nie jest dla ciebie”.
Lecz ten szósty zmysł wie to lepiej. Dlaczego? On już jest w tobie. Oni to rzekli za późno. Ty Go już otrzymałeś.
38
Ludzie, którzy tego nauczają: „Nie ma czegoś takiego jak Duch Święty” nie wiedzą, o czym mówią.
Jak ten chłopiec pewnego razu, który obierał skórkę z jabłka, a został zapytany przez niewierzącego, dyskutującego o zgromadzeniu. On rzekł: „Czego chcesz, czego chcesz tutaj?”
On rzekł: „Pragnę ci zadać pytanie”. Kiedy on spożywał to jabłko i delektował się nim, ktoś bardzo prosty, uchodzący za - wyglądający jak przestępca, z włosami, zwisającymi mu do twarzy, z wybitym zębem na przedzie i w starej, brudnej kamizelce roboczej na sobie - on rzekł: „Pragnę ci po prostu zadać jedno pytanie”.
Ten niewierzący powiedział właśnie: „Nie ma czegoś takiego jak Bóg. To wszystko jest emocja. To wszystko jest tylko niedorzecznością”.
A ten chłopiec powiedział: „Pragnę ci zadać pytanie, panie. Czy to jabłko jest słodkie, czy kwaśne?” On odparł: „Otóż, jak mogę wiedzieć? Ja go nie jem.” On rzekł: „Tak właśnie sobie myślałem”. I on zaraz odszedł.
39
Jak możesz wiedzieć, jeżeli nie skosztowałeś Pana? Jak możesz wiedzieć, kiedy nigdy nie otrzymałeś Ducha świętego, czy On jest rzeczywistością, czy nie jest? Jak możesz wiedzieć, czy to jest wiara i moc? Jak wiesz, że nie ma „radości niewymownej i pełni chwały”, kiedy tego nigdy nie zakosztowałeś, by to zrozumieć? Szósty zmysł prowadzi cię do Tego. Szósty zmysł oznajmia Ci to.
Nie ma w ogóle żadnych intelektualnych mocy, które by ci To kiedykolwiek przyniosły. Intelektualne moce będą rozumować i mówić: „Ależ, to jest psychologia. Jest to coś w tym sensie i jest to emocja u ludzi”.
Lecz kiedy szósty zmysł wchodzi do akcji, on zaprzecza wszystkim tym rzeczom i przenosi człowieka prosto na łono Boże. „Kto przychodzi do Boga, musi wierzyć, że On istnieje i że daje nagrodę tym, którzy Go pilnie szukają”. Przez wiarę!
40
Przez wiarę Abraham! Przez wiarę Izaak! Przez wiarę Jakub! Wszyscy przez wiarę! Jest to szósty zmysł, który tego dokonuje. Szósty zmysł zaprzecza wszystkim przejawom, wszystkim symptomom, wszystkiemu, co jest sprzeczne ze Słowem Bożym, każdemu uczuciu i emocji.
Ktoś powie: „O, hm, modlono się za mną; lecz ja się po prostu nie czuję ani trochę lepiej.”
Szósty zmysł by nigdy nie stał milcząco wobec tego. Szósty zmysł by powiedział: „To jest kłamstwo! Ja się czuję lepiej. Powracam do zdrowia. Bóg tak powiedział, na tym sprawa załatwiona. Amen! Bóg tak powiedział”. Szósty zmysł karmi się tylko Słowem Bożym.
41
Ten super zmysł, on jest nadrzędny - nad tymi zmysłami. On jest najlepszym zmysłem. Jest to wiara. Jest to moc, która pobudza i popędza. Amen. Jest to coś, co sprawia, że czynisz rzeczy, o których nigdy nie myślałeś, że je będziesz czynił. Jest to szósty zmysł, super zmysł.
Modlą się za ciebie. Powiedzmy, że masz ułomną rękę i modlą się za ciebie, za twoją rękę - ty tam podchodzisz i wierzysz, że Bóg cię uzdrowi. Pastor modli się za ciebie i ty odchodzisz. Stary, cielesny człowiek będzie mówił tak: „Nie odczuwasz żadnej zmiany w tej ręce. Nie czujesz się nic lepiej, niż czułeś się kiedykolwiek”. Lecz szósty zmysł przychodzi i mówi: „To jest kłamstwo! Za ciebie się modlono, na tym sprawa załatwiona”. Amen.
42
Jak ta niewiasta, która przyszła na nasze nabożeństwo pewnego razu i ona przyszła na zgromadzenie, były dwie. One przeszły przez podium. One widziały to rozeznawanie. One były tym po prostu pochłonięte. One były obydwie chrześcijankami. Jedna podeszła, a Duch zstąpił i powiedział: „Ty cierpisz na dolegliwości żołądka”. A jej twarz się rozjaśniła. Ona rzekła: „To prawda”.
A Duch Święty powiedział przeze mnie, powiedział: „Jest to wrzód. On powstał na skutek nerwowego stanu. Byłaś badana przez pewnego lekarza, a on powiedział, żebyś nie mogła... względnie to musi zostać - albo miała zostać przeprowadzona operacja, miałaś to sobie dać wyciąć”. Ona rzekła: „Każde słowo z tego jest prawdą!”
A potem, widząc, że ona była taką wielką wierzącą, potem On powiedział: „Twoje nazwisko brzmi pani Taka-i-taka, przychodzisz z Takiej-i-takiej osady oraz z Takiej-i-takiej miejscowości”. Ona rzekła: „To jest prawdą!”
Co to było? Ten szósty zmysł to pojął. Szósty zmysł i Duch Święty stali ramię w ramię. Duch Święty mówił, a szósty zmysł mówił „amen”. Tutaj to macie. Coś się musiało stać.
43
Kiedy Marta wybiegła do Jezusa i gdy powiedziała: „Panie!” Obserwujcie ten szósty zmysł. „Gdybyś Ty był tutaj, mój brat by nie umarł; lecz nawet teraz o cokolwiek poprosisz Boga, Bóg Ci to da”. Oto ten szósty zmysł.
Jezus ocknął się z zadumy i powiedział: „Jam jest Zmartwychwstanie i Żywot; kto wierzy we Mnie, choćby też umarł, żyć będzie. Ktokolwiek żyje i wierzy we Mnie, nigdy nie umrze. Czy temu wierzysz?”
Co na to powiecie, rozumowanie? Tam leży mężczyzna, martwy, a robaki roztaczają jego ciało.
44
Lecz On właśnie skończył mówić, że jest Zmartwychwstaniem i Życiem. To jest Boże Słowo. Ten szósty zmysł - przewyższający opiekę lekarzy, przewyższający opinię badań naukowych. Zaprzecza wszystkiemu, zaprzecza wszelkim rozważaniom i odrzuca je. Dlaczego? On świadczy zgodnie ze Słowem Bożym: „JAM JEST. Nie jestem ,Ja będę, Ja byłem. JAM JEST TERAZ! Jam jest Zmartwychwstanie i Żywot” - Człowiek. „Kto wierzy we Mnie, choćby też umarł, jednak żyć będzie; a ktokolwiek żyje i wierzy we Mnie, nigdy nie umrze. Czy temu wierzysz?”
Ona rzekła: „Tak, Panie” szósty zmysł - „ja wierzę, że Ty jesteś Synem Bożym, który miał przyjść na ten świat”. „Twój brat znowu zmartwychwstanie”. O, moi drodzy!
45
Udali się do grobu! Tych dwoje wspólnie - coś się musiało stać. To był super zmysł, Bóg tam stał - był obecny, coś musiało się stać. Ten zmysł był super zmysłem - był to Bóg. Było tam Coś, co to powiedziało Marcie. Ona Go widziała. Ona Go poznała. Ona Go rozpoznała, że to jest sam Mesjasz. I ona wiedziała, że gdyby się tylko mogła dostać do Niego, gdyby się tylko mogła dostać bliżej Niego i przedstawić tą sprawę, i usłyszeć tylko jedną obietnicę od Niego - to było wszystko, czego ona pragnęła. Kiedy On rzekł: „Jam jest Zmartwychwstanie i Żywot; kto wierzy we Mnie, choćby też umarł”, to było wszystko, co Marta chciała usłyszeć - wszystko, czego pragnęła. Ponieważ szósty zmysł, super zmysł, jej wiara pobudzała ją, by Go wyznała i uwierzyła Mu.
46
Ta niewiasta, kiedy ona odeszła z podium, było to: „TAK MÓWI PAN: Idź do domu i jedz pokarm. Jezus Chrystus uzdrawia cię”. Ona odeszła do domu.
Tego wieczora jej przyjaciółka, która mieszkała w sąsiedztwie, była trzecią lub czwartą za nią, a ona miała wielki guz na swojej szyi. I oto ona przychodzi głęboko poruszona tym, że jej sąsiadka miała zostać uzdrowiona z tego wrzodu, który jej tak bardzo dolegał. Był to jeden ze setek przypadków, z tysięcy przypadków. A ten wielki guz sterczał jej na szyi i ona tam podeszła. Ja powiedziałem: „Nikt nie musi tego rozpoznawać. Lecz ty jesteś szczęśliwa z powodu czegoś, jesteś głęboko poruszona, ponieważ ta niewiasta, siedząca tam po drugiej stronie jest twoją sąsiadką.”
47
Duch Święty! Ona pomyślała: „Jak ten człowiek mógł to w ogóle wiedzieć? Musiało to być Coś, co mu to objawiło”.
Więc kiedy to zostało powiedziane - On powiedział: „Ty rozmyślasz o swojej szyi”. „Tak”. „Czy wierzysz, że to odejdzie?” „Ja temu wierzę” - powiedziała ona - „z całego mego serca”.
Ja powiedziałem: „TAK MÓWI PAN: Idź do domu a otrzymasz swoje uzdrowienie”.
Naturalny człowiek rozglądał się i nie mógł zobaczyć żadnego znaku. Ta niewiasta, która miała wrzód, odeszła do domu i próbowała jeść, i moi drodzy, o mało nie umarła. O, naturalny człowiek, naturalny zmysł - ona tam ciągle czuła ten wrzód.
48
Zatem, po upływie około tygodnia lub dwu - ona chodziła po sąsiedztwie do wszystkich jej znajomych i do zboru, świadcząc: „Pan mnie uzdrowił”. A oni mówili: „Czy spożywasz teraz pokarm?”
„Nie, niezupełnie wszystko, co chcę. Lecz” - powiedziała ona - „ja już jestem uzdrowiona, albowiem Jego sinościami jestem uzdrowiona”. Bez względu na to, co to było, ona została uzdrowiona mimo wszystko.
I pewnego poranka dzieci poszły do szkoły, a ona odczuwała mocny głód. Ona stała przy oknie i zmywała naczynia. Ona przyszła na nabożeństwo - na inne nabożeństwo około rok później. I ona zmywała naczynia, a gdy to czyniła, ni stąd ni zowąd odczuła, że ją przejmuje jakieś naprawdę dziwne uczucie. I ona pomyślała: „Co to było? Odczuwałam tak, jak bym chciała krzyczeć”.
49
A jej małżonek powiedział jej - rzekł: „Kochanie, przestań mówić o twoim uzdrowieniu” - powiedział - „ponieważ” - chociaż on był chrześcijaninem, powiedział - „przynosisz hańbę tej Sprawie”.
Jak możesz przynieść hańbę, jeżeli świadczysz zgodnie z Jego Słowem? Ty przyniesiesz hańbę, jeżeli nie będziesz świadczył zgodnie z Nim. Powiedział: „Jeżeli zostałaś uzdrowiona, to zostałaś uzdrowiona”.
Ona rzekła: „Ten człowiek stał i patrzył mi do oczu, i powiedział mi mój stan i te rzeczy, które ja uczyniłam i kim byłam, i skąd pochodzę”. Ona rzekła: „Nie byłam w tym budynku dłużej niż piętnaście minut, kiedy on przyszedł na podium. Jak ten człowiek mógł to w ogóle wiedzieć? Nigdy w moim życiu nie widziałam go, a on mi powiedział: ,TAK MÓWI PAN: Jesteś uzdrowiona.” I ona rzekła: „Ja temu będę wierzyć aż do śmierci”. Ona rzekła: „Ja temu będę wierzyć mimo wszystko”. Więc ona i jej siostra, mieszkająca poniżej - przyjaciółka, zobowiązały się Bogu, że wytrwają w tej wierze.
50
Owego poranka czuła się naprawdę dziwnie i w ciągu kilku minut odczuwała głód. Otóż, dzieci zostawiły trochę płatków owsianych na talerzu - w małym naczyniu; a mówiła, że zawsze po płatkach owsianych piekła ją zgaga. Jeżeli ktoś miał kiedykolwiek wrzód, to wiecie, co to jest. Więc ona sięgnęła do naczynia i zjadła parę łyżek tych płatków. I - „O, coś takiego” - powiedziała sobie - „przypuszczam, że będę musiała za to cierpieć, lecz pewnego dnia będę zdrowa”. Lecz zauważyła, że była ciągle głodna, więc wypróżniła po prostu całe naczynie. Ona czekała kilka minut, by zobaczyć, co się będzie dziać. Nic się nie stało; czuła się dobrze, była ciągle głodna. Usmażyła sobie parę jajek, nalała sobie filiżankę kawy i zrobiła kilka grzanek, i przeżywała naprawdę jubileusz. Po prostu jadła wszystko, co mogła zjeść. Ona dalej zmywała naczynia, a za pół godziny była znowu głodna. Żadnych złych konsekwencji.
Włożyła sobie mały beret i szła po ulicy do domu swej sąsiadki. A kiedy tam dotarła, usłyszała - pomyślała sobie, że może ktoś umarł w tej rodzinie. Oni płakali i krzyczeli, i chodzili wokoło. Ta niewiasta spała długo tego poranka, a kiedy wstała, szukała tego guza, który miała na szyi, a on zniknął w nocy. Co to było? Bóg u dzieła.
51
Tutaj na górze w Kaplicy Cadle, kiedy mieliśmy to nabożeństwo - ten kaleki chłopiec, który tam przyszedł i modliliśmy się za niego. Wielu z was było tam, by go odwiedzić. Oni go przynieśli do tylnego pokoju dla naglących wypadków. Billy zaprowadził mnie do niego. Oni go mieli na podium przez trzy lub cztery wieczory, tam na - w tym budynku. On nie otrzymał karty modlitewnej, więc oni go umieścili do pokoju dla naglących wypadków. Ja tam poszedłem i modliłem się za niego - popatrzyłem na niego. On powiedział: „Panie Branham, czy może mi pan powiedzieć coś pocieszającego?” Ja powiedziałem: „Tak jest, synu. Paraliż dziecięcy tak cię pokręcił”. On rzekł: „To prawda”.
Ja rzekłem: „Nazywasz się Tak-i-tak. Przychodzisz z pewnej miejscowości”. „To się zgadza”, powiedział on. On rzekł: „A co z moim uzdrowieniem?” Ja powiedziałem: „Jego sinościami zostałeś uzdrowiony”.
On poszedł do domu, świadcząc o tym, oddając Bogu chwałę. I on przyniósł takie pohańbienie w sąsiedztwie, jak oni twierdzili, aż w końcu pewnej niedzieli grupa kaznodziejów przyszła do niego i usiedli u niego, i rzekli: „Ty musisz z tym przestać. Przynosisz pohańbienie tej Sprawie”.
52
A ten młody człowiek siedzący tam powiedział: „Panie, gdybyś ty siedział tam, gdzie ja siedzę - gdybyś siedział w tym krześle, w którym ja siedzę, nie próbowałbyś mnie obrabować o tą ostatnią nadzieję, którą mam w Chrystusie”. Powiedział: „Jego sinościami jestem uzdrowiony”. I ledwie to wypowiedział... Siedział tam - sparaliżowane nogi, ręce, ciało, plecy. I ledwie to wypowiedział, powstał z tego krzesła, chwaląc Boga.
Co takiego? Jego naturalne zmysły mówiły, że on tam będzie siedział; lekarz powiedział, że on tam będzie na zawsze, względnie przez całe swoje życie. Lecz szósty zmysł mówi: „Jego sinościami jestem uzdrowiony”. I on nie musiał nic uczynić... To jest odrzucanie wszystkiego, co jest w sprzeczności do tego, co Bóg powiedział. Do tego właśnie służy ten szósty zmysł.
53
Stary John Rhyn, nie R-y-a-n, R-h-y-n. Tam w Fort Wayne był ślepy żebrak i był tam, gdzie udaliśmy się tego dnia, i modliłem się za niego w nabożeństwie. Było to wieczorem, przedtem nim to pianino grało: „Najlepszy Lekarz zbliża się”, a nikt nie siedział przy nim. A kiedy on był ślepy, on był według wyznania katolikiem. I on - on się zatrzymał w kolejce modlitwy, a ja spojrzałem na niego i powiedziałem: „Ty się nazywasz Tak-i-tak - John Rhyn”. „Tak”. „Jesteś żebrakiem tam na rogu ulicy. Jesteś ślepym od wielu lat”. „Tak, to się zgadza”. „Ty jesteś katolikiem według wyznania”. „To się zgadza”.
Ja powiedziałem: „TAK MÓWI PAN: Przyjmij swoje uzdrowienie”. Odpowiedział: „Dziękuję panu”. Ja powiedziałem: „Dziękuj Panu”. On powiedział: „Lecz ja nie widzę”. Ja powiedziałem: „To z tym nie ma nic wspólnego. Ty jesteś uzdrowiony”.
I on powiedział, że zszedł na dół - oni mu pomagali zejść ze stopnia. Ten naturalny człowiek nie widział niczego. Nie widzieli w ogóle żadnych rezultatów tego. „Patrzcie” - mówili - „on jest tak samo ślepy, jakim był zawsze”.
54
Więc dwaj jego przyjaciele przyprowadzili go z powrotem i postawili go znowu do kolejki modlitwy, i poprowadzili go jeszcze raz. Howard pozwolił mu przechodzić kolejką. Kiedy on ponownie przyszedł, powiedział: „Panie, pan mi powiedział, że ja zostałem uzdrowiony”. Ja odrzekłem: „Ty mi powiedziałeś, że mi uwierzyłeś”.
On rzekł: „Ja ci na pewno wierzę. Nie mam żadnych powodów, by ci nie wierzyć”. Powiedział: „Ty mi powiedziałeś wszystkie rzeczy w moim życiu” i on powiedział: „Ja nie wiem, co mam czynić”. Powiedział: „Tam w tyle była pewna kobieta, która świadczyła przed kilku minutami, że miała wole, a ono znikło”.
Ja powiedziałem: „Zatem, jeśli mi wierzysz, dlaczego mnie kwestionujesz? Ja ci mówię Słowo Boże”.
On powiedział: „Co muszę czynić, panie?” Wiedząc, że on był katolikiem i musiał mieć coś konkretnego, czego by się mógł trzymać, powiedziałem: „Tylko ciągle świadcz: ,Jego sinościami zostałem uzdrowiony.”
55
Ten stary człowiek w ciągu następnych dwu lub trzech tygodni stał na rogu ulicy i sprzedawał gazety, i krzyczał co chwila: „Nadzwyczajne wydanie! Nadzwyczajne wydanie! Chwała Panu, jestem uzdrowiony! Nadzwyczajne wydanie! Nadzwyczajne wydanie! Chwała Panu, jestem uzdrowiony!”
Kiedy on przyszedł na zgromadzenie następnego wieczora, nie mogłem niemal przemawiać z powodu niego. On co chwila powstawał i krzyczał: „Bądźcie wszyscy cicho! Chwała Panu za to, że mnie uzdrowił! Chwała Panu za to, że mnie uzdrowił!” Jako katolik nie wiedział, jak ma wytrwać we wierze, lecz on wiedział, że jeśli to będzie ciągle mówił, i ciągle, i ciągle, i ciągle - aż ten szósty zmysł zacznie działać... To się zgadza. „Chwała Panu za to, że mnie uzdrowił!”
On stał na rogu ulicy i krzyczał: „Chwała Panu za moje uzdrowienie! Nadzwyczajne wydanie! Chwała Panu za moje uzdrowienie!”
On szedł po ulicy, a ktoś przechodził tam i powiedział: „Jak się masz, Janie?”
„Chwała Panu za to, że mnie uzdrowił! Dobrze”. A ludzie naśmiewali się z niego i kpili sobie z niego.
56
A inny młody sprzedawca gazet zaprowadził go do fryzjera, żeby go ogolił - było to około dwa lub trzy tygodnie po tym nabożeństwie. A fryzjer posadził go do krzesła i namydlił mu pianą twarz. I on powiedział: „Janie” - powiedział - „dowiedziałem się...” - taki mały mądrala, i on powiedział: „Dowiedziałem się, że byłeś tam, by zobaczyć tego Boskiego uzdrawiacza, kiedy...” [Puste miejsce na taśmie - wyd.] „tutaj”. On rzekł: „Tak, ja tam poszedłem”.
On powiedział: „Słyszałem, że zostałeś uzdrowiony” - po prostu aby sobie z niego zakpić.
A ten stary człowiek powiedział: „Tak, chwała Panu, On mnie uzdrowił” - i jego oczy się otwarły. On wyskoczył z tego krzesła u fryzjera z ręcznikiem wokół swojej szyi; fryzjer próbował go złapać - z brzytwą w swojej ręce. I oni biegli po ulicy! Dlaczego? Boże Słowo zaczęło działać.
57
Młoda Georgie Carter leżała tam, jak wszyscy wiecie - niektórzy ludzie tutaj są z jej okolicy - leżała tam dziewięć lat i osiem miesięcy, nie mogła nawet... nic tylko wciągano i wyciągano spod niej prześcieradło - z powodu wydzielin jej nerek i kiszek. Ona ważyła około trzydzieści pięć funtów. Leżała tam po drugiej stronie w Milltown, w Indianie. A jej bliźni należeli do kościoła, który... Kiedy tam poszedłem i urządziłem nabożeństwo w kościele baptystycznym w Milltown i modliłem się za chorych, ten zbór powiedział: „Jeśli ktoś z członków naszego zgromadzenia pójdzie na zgromadzenie tego fanatyka, to go wyklniemy”. A jej ojciec był tam diakonem.
Lecz ona otrzymała moją broszurę, pod tytułem: „Jezus, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki”. Brat Hall zaprowadził mnie do niej pewnego popołudnia. Jej matka uciekła z domu, nie chciała mieć nic z tym do czynienia. Ja wszedłem do środka i modliłem się za nią. Powiedziała: „Otóż, a co z tą dziewczyną Nale?” Ona wiedziała o tej wizji.
Ja powiedziałem: „To była wizja, siostro. Ja się mogę tylko modlić. Ty miej wiarę”. To biedne małe stworzenie było nauczane przeciwko temu.
58
A za kilka dni stałem tam i chrzciłem. Ona tam była i płakała; bowiem ona obiecała, że przyjdzie i da się ponownie ochrzcić w Imię Jezusa Chrystusa, jeżeli ją tylko Bóg uzdrowi.
I tam ona - jej wychudzone nogi były mniej więcej grube jak kij od miotły. Oni jej nie mogli nawet posadzić na basen do załatwienia się w łóżku. Jej matka, jeszcze młoda kobieta, siedziała tam, dotknięta przez paraliż i miała siwe włosy na skutek obserwowania swojej córki, leżącej tam i umierającej cal po calu. Miała gruźlicę żeńskich gruczołów i ona rozszerzała się do całego jej ciała. Ona ważyła około trzydzieści siedem funtów, jak myślę - na tyle ją oszacowano. Nie mogli jej podnieść ani tyle, aby pod nią podłożyć basen do załatwienia się. Musieli pod nią wciągać i wyciągać spod niej prześcieradło - impregnowane gumą. Dziewięć lat i osiem miesięcy leżała tam, nie potrafiła nawet podnieść swojej głowy, by zobaczyć drzewo, które stało za oknem.
59
Pewnego dnia, kiedy stałem w tyle, na szczycie tego pagórka, w pobliżu George Wrighta, Duch Święty powiedział mi: „Powstań na nogi”. I ja spojrzałem, a tam była światłość, świecąca w dół poprzez dereń, i powiedziała, żebym się udał drogą koło Wrightów, względnie: „Idź drogą do Carterów”.
Kiedy tam przyszedłem, Pan Jezus pokazał jej matce znak, że ja przyjdę. Wszedłem do pokoju tej dziewczyny, gdzie ona leżała na łóżku, tak słaba, że nie potrafiła nawet podnieść spluwaczki. Jej matka podtrzymywała ją, żeby, „uch”, mogła wypluć śluz z gruźlicą do tej spluwaczki. Ja powiedziałem: „Siostro Georgie, Jezus Chrystus, Syn Boży, spotkał się ze mną na osobności około pół godziny temu i powiedział mi, bym poszedł i włożył na ciebie ręce. TAK MÓWI PAN: Powstań na swoje nogi!”
60
Szósty zmysł zaczął działać, Moc dotknęła tę dziewczynę, po pierwszy raz od trzech lat... względnie po dziewięciu latach i ośmiu miesiącach, kiedy była w ogóle na swoich nogach, wyskoczyła na swoje nogi, wybiegła na podwórze i błogosławiła drzewom i trawie, i wszystkiemu, i weszła do środka, usiadła do pianina i zaczęła grać: „Jest Strumień pełen świętej Krwi, płynącej z żył Emanuela”. Dlaczego? Rozumowanie by odrzuciło...
Ona tego nie mogła uczynić. Ja tego dotychczas nie wiem. Nigdy nie będę wiedział. Tylko Moc Boża podtrzymywała ją. Jej nogi nie były ani tak grube tutaj u góry w stawach; wcale niepodobne do nóg - jak kije od miotły. Było to przed około dwunastu laty, albo czternastu, a dzisiaj ona jest mocna i zdrowa, i idzie za Panem Jezusem.
Co to było? Najpierw wydawało się, że się nic nie stanie i rozumowanie by powiedziało, że się to nie może stać. Lecz bracia, ona się trzymała tego Słowa. Jeżeli Bóg potrafił wziąć tą małą dziewczynkę w Salem, tą dziewczynę Nale, która była kaleką i sparaliżowaną, a jej ręce zwisały jej w dół ot tak, a potrafił ją uzdrowić, to On mógł uzdrowić również ją. Ona w to uwierzyła.
61
A Brat Hall, leżał tam po drugiej stronie, umierając na raka; ten właśnie człowiek zaprowadził mnie tam. Jego lekarz w Milltown posłał go do tego lekarza tutaj w New Albany, to znaczy tam, do szpitala św. Edwarda. Zapomniałem - on pomagał moim dzieciom przyjść na świat; fajny człowiek, dobry lekarz. On go zbadał i powiedział: „Rak”. Powiedział to lekarzowi Brownowi tam w Milltown - on powiedział: „On umiera”. Lekarz Brown powiedział: „Tak sobie myślałem”.
Zabrano go do jego siostry tutaj, która jest krewną pana Koppa, który był dawniej sędzią w mieście. A kiedy tam przyjechali, powiedzieli: „Opiekuj się nim tutaj, aż on umrze”.
62
A oni posłali po mnie, żebym tam przyszedł. Chodziłem tam każdego dnia z moją żoną - wówczas. Modliliśmy się za brata Halla. Ja go miłowałem. On był jednym z moich nawróconych do Chrystusa. A coraz więcej upadał na siłach i nie mógł już poruszyć swoimi rękami. Pani Hall powiedziała: „Billy, czy nie możesz czegoś uczynić?”
Ja odrzekłem: „Nie wiem o niczym, siostro Hall”. Nie mogę usłyszeć słowa od Pana. „My byśmy...” Powiedziałem: „Chciałbym, żeby mój lekarz popatrzył na niego”. Powiedziała: „Kto jest twoim lekarzem?” Ja rzekłem: „Doktor Sam Adair”.
I zatelefonowałem Samowi. Sam powiedział: „Jedyne, co mogę zrobić - poślę go do Louisville, Billy, na zdjęcie rentgenowskie, i tak dalej”. Powiedział: „Powiadomię cię”. Oni posłali karetkę pogotowia, podnieśli go, zabrali go i przywieźli z powrotem.
63
Sam zatelefonował mi i powiedział: „Billy, on ma raka wątroby. My mu nie możemy wyciąć wątroby, aby mu ocalić życie”. Powiedział: „On jest kaznodzieją, on powinien być teraz w porządku. Ty mu możesz również powiedzieć, że odchodzi”.
Ja powiedziałem: „Samie, on jest gotowy odejść. Lecz chodzi o to, że ja się po prostu nie mogę z tym pogodzić, że on odchodzi. On jest moim bratem i ja go miłuję”. I pomyślałem: „Boże, uczyń coś dla mnie”.
Tego poranka miałem zamiar iść na polowanie na wiewiórki. Wyjrzałem z domu, zanim się rozpoczął dzień - nikt nie był na podwórzu; chwyciłem do ręki moją strzelbę i zacząłem iść przez dom. Było tam stare, sparszywiałe jabłko, wiszące na ścianie. Pomyślałem sobie: „Dlaczego Meda powiesiła je na ścianie?” Rozejrzałem się i kolejne, kolejne i kolejne - aż sześć wisiało ich tam. Zerwałem z głowy mój kapelusz i upadłem na moje kolana na podłogę. Spojrzałem do góry, a potem wielkie, duże, piękne jabłko zstąpiło w dół i pożarło wszystkie te jabłka. Spojrzałem, a ponad tym unosiła się ta sama światłość (unosząca się na tym zdjęciu tam) stała tam i toczyła się w kółko, i powiedziała: „Powstań na swoje nogi. Idź i powiedz panu Hall: ,TAK M”WI PAN: on nie umrze, ale będzie żył.„
Udałem się tam i powiedziałem mu to. Nie nastała u niego żadna zmiana, lecz uwierzył temu. On się tego trzymał. Wydawało się, że nie nastała żadna zmiana. Dzień minął, żadna zmiana. Drugi dzień, żadna zmiana. Mniej więcej trzeciego dnia zaczęło się. I tutaj on jest, żyjąc dzisiaj po tylu latach.
64
Widzę siedzącą wprost tutaj, panią Weaver. Nie, nie mylę się. Kiedy przyszła jej córka po uzdrowieniu Margie Morgan, udałem się tam, a ta kobieta nie mogła niczego czynić. Ona by umarła w ciągu następnych kilku godzin. Oni mieli jeszcze zastrzyk lub dwa, które jej mogli dać, i to było wszystko. Przeprowadzono jej operację żeńskich organów - rak przeżarł się jej aż do kręgosłupa. Oni go rozproszyli, kiedy przeprowadzali operację i nic nie można już było uczynić dla tej kobiety. Ja chciałem z nią porozmawiać o uzdrowieniu.
Lecz ona powiedziała: „Panie, pan jest kaznodzieją Pana Boga, a ja nie jestem godna, żeby pan przyszedł do mego domu”. Czuła się sama niegodna, żeby tam miał przyjść kaznodzieja. Ona rzekła: „Ja przeżyłam życie. Tańczyłam. Lubiłam czynić rzeczy, których nie powinnam była czynić. Posługiwałam się złym językiem, czy cokolwiek jeszcze”. Ona mi wyznała swoje grzechy i rzekła: „Ja nie jestem godna tego”.
65
Widziałem, że trafiła na właściwą linię. Ona musiała przyjąć Chrystusa tutaj do wnętrza, zanim ten szósty - super zmysł zaczął w ogóle działać.
Uklękliśmy. Mówiłem jej o tym, że „choćby nasze grzechy były jako szkarłat”. Ona oddała swoje życie Panu Jezusowi Chrystusowi. A gdy to uczyniła, powiedziała: „O, o, czuję się tak inaczej. Coś się ze mną stało. Coś się ze mną stało. Pragnę uścisnąć dłoń z wami wszystkimi”.
I zaraz potem wyjrzałem i zobaczyłem ją w wizji, wychodzącą za dom do kojca z kurami. Powiedziałem: „Pani Weaver, TAK MÓWI PAN BÓG: Ty pójdziesz do tego kojca z kurami i będziesz żyła”.
66
Nie mogła iść na podstawie tego, jak się czuła: rak ją pożarł. Ona nie mogła iść w oparciu o to, co powiedział lekarz; ona umierała. A było to, jak sądzę, czternaście, piętnaście lat temu, pani Weaver? [Pani Weaver mówi: „Czternaście” - wyd.] Przed czternastu laty. Ona szła chwiejnym krokiem do tej kaplicy, kiedy była chora, wydawało się, że nie będzie mogła wyjść z łóżka - stare, zwiotczałe, kościste ręce; bowiem ona obiecała Bogu, że przyjdzie i da się ochrzcić w Imię Jezus. Wyjęliśmy ją niemal z wózka inwalidzkiego - tam na krzesło, wzięliśmy ją do sadzawki i ochrzciliśmy w Imię Jezus. I ona siedzi dzisiaj wieczorem tam. Spójrzcie na nią, jeśli chcecie zobaczyć okaz zdrowia. Dlaczego? Odrzuciła rozumowanie i badania naukowe, i wszystko inne, ponieważ szósty zmysł zaczął działać. O to chodzi.
67
Spójrzcie, pozwólcie, że to powiem po prostu jeszcze raz, tylko chwileczkę jeszcze. Jezus przechodził pewnego razu koło drzewa, a było to drzewo figowe. I On spojrzał na to figowe drzewo. Proszę, nie przegapcie tego teraz. I On spojrzał na to figowe drzewo, a na nim nie było fig. I On powiedział... On przeklął to drzewo i powiedział: „Niech żaden człowiek nie spożywa z ciebie”.
Uczniowie rozglądali się wokoło; drzewo wyglądało jak zwykle. Po upływie jednej godziny wyglądało ciągle tak samo. Bóg nie otwarł ziemi, by je połknęła. Bóg nie posłał rozwidlonej błyskawicy z niebios, by je spaliła na węgiel drzewny. On by to mógł uczynić, oczywiście, że On mógł. Lecz On nie czyni takich rzeczy.
Co się stało? To drzewo było przeklęte. Wiara Boża przeciwstawiła się życiu tego drzewa. Nie było widać niczego fizycznie. Lecz głęboko w ziemi w korzeniach drzewa nastała śmierć. Ono zostało przeklęte. Szósty zmysł wystąpił przeciwko niemu. Ono musiało umrzeć. Ono zaczęło odumierać od korzeni.
68
Tak samo przestawia się sprawa z chorobą raka, tak samo dzieje się z guzem, tak samo ma się sprawa z każdą chorobą, kiedy szósty zmysł mocy Pana Boga powstaje przeciwko temu. Powiedziałeś: „Szatanie, wyjdź stamtąd”. Być może nie widzisz zaraz zmiany cielesnego stanu, lecz wiara trzyma się tego niezależnie od tego. On został przeklęty. Ten szósty zmysł nie będzie - ten szósty zmysł tego nie zostawi w spokoju. On nie będzie zwracał uwagi na to, jak się czujesz, jak wyglądasz, jak działasz. On nie będzie miał z tym nic do czynienia. Boże Słowo zostało zastosowane. Szósty zmysł zajmie się tym. To wszystko. Ona zaczyna działać; rak zaczyna się kurczyć. On umiera od korzeni i on znika. Z pewnością.
69
Dzięki temu samemu skutecznemu szóstemu zmysłowi królestwa się rozpadły, mury się zapadły jedne na drugie.
Dzięki temu szóstemu zmysłowi Czerwone Morze rozstąpiło się i suchy grunt zgotował drogę ucieczki dla dzieci Bożych.
Przy pomocy tego samego szóstego zmysłu Samson pokonał tysiąc Filistynów, uzbrojonych w zbroje i włócznie. On się nie mógł bronić w żaden inny sposób, niż szczęką z dzikiego muła. A ten szósty zmysł zaczął działać i on powalił tysiąc Filistynów. Alleluja!
Dzięki temu szóstemu zmysłowi umarli zostali wskrzeszeni. Dzięki temu szóstemu zmysłowi zostały dokonane potężne cuda.
Jest to najpotężniejsza moc, jaka kiedykolwiek była na ziemi - ten super zmysł, nazywany szóstym zmysłem. On nie ma nic do czynienia z tym tutaj na dole; jeżeli ten tutaj na dole uznaje to i mówi „amen” na To, to dobrze - ty się posuwasz naprzód; lecz bez względu na to, co to czyni, wierz w To. Tutaj właśnie jest ta moc - „jeżeli wierzysz w swoim sercu”. Twój piąty zmysł rozmyślania leży w twoim mózgu, lecz twój szósty zmysł leży w twoim sercu. Ty wierzysz swoim sercem. Ustami dzieje się wyznanie. Ty wierzysz swoim sercem, o tak, to jest szósty zmysł - ta potężna moc.
70
Słuchajcie, z powodu tego szóstego zmysłu został wówczas prorok wrzucony do lwiej jamy. I dzięki temu szóstemu zmysłowi lwy nie potrafiły pożreć Daniela. One nie potrafiły. One się nie mogły zbliżyć do niego z powodu tego szóstego zmysłu, tego super zmysłu.
Dzięki temu samemu szóstemu zmysłowi trzej hebrajscy młodzieńcy zostali wrzuceni do ognistego pieca i oni się przeciwstawili płomieniom pieca. Ten szósty zmysł! Wszelkie rozważanie umysłowe by udowodniło, że oni zostaliby spaleni na śmierć, zanim się tam w ogóle dostaną, lecz ten szósty zmysł zachował ich tam dwie lub trzy godziny. A kiedy oni otwarli ten piec, ujrzeli tam Kogoś, stojącego wśród nich, podobnego do Syna Bożego. To jest szósty zmysł. Ogień ich nie tknął. O, tak.
71
Był to ten sam szósty zmysł pewnego razu, kiedy apostoł Piotr leżał w więzieniu, a następnego dnia mieli mu zamiar ściąć głowę. A tam w domu Jana Marka mieli nabożeństwo modlitewne. Ten szósty zmysł zaczął się koncentrować wokół tego więzienia, gdzie on był objęty modlitwą. Ten szósty zmysł zaczął działać. Słup Ognia zstąpił do środka przez okno i dotknął Piotra, i powiedział: „Chodź, wyjdź stąd”. Ten szósty zmysł!
To właśnie szósty zmysł nie pozwolił, żeby św. Paweł utonął we wzburzonym morzu, kiedy ten biedny okręt nabierał już wodę. Był to szósty zmysł, który go zachował, żeby nie utonął - ten super zmysł. Był to szósty zmysł, dzięki któremu on strząsł węża w ogień, kiedy ten ukąsił go w rękę. To właśnie szósty zmysł dokonał tego.
72
Był to szósty zmysł, który wzbudził Jezusa Chrystusa z martwych, kiedy On leżał w ziemi, bowiem On uwierzył Słowu Bożemu. Powiedział: „Zniszczcie to ciało, a Ja je ponownie wskrzeszę trzeciego dnia. Albowiem Dawid powiedział: ,Nie pozwolę, aby Mój Święty oglądał skażenie, ani nie zostawię Jego duszy w piekle.” Był to ten super zmysł. Odrzućcie rozumowania tych zmysłów. Uwierzcie super zmysłem, zmysłem wiary, który daje Jezus Chrystus.
Przez ten sam zmysł Bóg przemówił, kiedy nie było niczego. Czym jest ten zmysł? Ten super zmysł jest Bogiem - wiarą Bożą w tobie, częścią Boga, która wchodzi do ciebie i daje ci super zmysł. Przez ten sam super zmysł Bóg ukształtował świat razem z tymi rzeczami, których nie było i które nie istniały. On wypowiedział Swoje Słowo i uwierzył Swemu Słowu, a świat zaczął natychmiast istnieć. Chwała!
73
Szósty zmysł, super zmysł - o Boże, wylej go na mnie. Daj mi go i każdemu, kto go potrzebuje. Wlej twój szósty zmysł we mnie, Panie. Ja jestem gotowy wyrzec się tych pięciu - mojego własnego poznania, myśli - odrzucam wszelkie rozumowanie, Panie. Niech Twoje Słowo jest Prawdą, a każde ludzkie słowo kłamstwem. Każde rozumowanie, każde powątpiewanie niech zostanie odrzucone i pozwól mi chodzić w oparciu o szósty zmysł, zmysł Ducha świętego.
Czy tego nie chcecie? To jest właśnie rzecz, której chcemy. Niech ci Bóg błogosławi, przyjacielu. Tego ci właśnie trzeba. Ten super zmysł będzie o coś prosił i on wie, że On to da. On jest przekonany: „Albowiem kto przychodzi do Boga, wierzyć musi, że On jest, i że wynagradza tych, którzy Go pilnie szukają”.
74
Jeżeli szósty zmysł mówi: „Bóg dotrzymuje Swoje Słowo. Ja oddaję samego siebie Jemu. Wszystko, co mam, oddaję Jemu. Mój zmysł mówi, że to dokona tego - moja wiara w Boże Słowo”, potem uważam wszystko, co jest w sprzeczności do tego, za nie istniejące.
Abraham spotkał się z Bogiem, a Bóg powiedział: „Będziesz miał dziecko z Sary”. On miał siedemdziesiąt pięć lat, a ona sześćdziesiąt pięć. Abraham uważał wszystko, czego nie było - co było w sprzeczności do tego, za nie istniejące. On chodził, jak gdyby widział Boga, i on - uwierzył.
On uważał wszystko, co brzmiało inaczej, wszelkie rozumowanie, wszystko inne, co... Lekarz być może powiedział: „Patrz, Abrahamie, ty jesteś zbyt stary, by to uczynić”. Nie miało żadnego znaczenia, co powiedział lekarz, co powiedział ktokolwiek inny, co mówił jego własny umysł, cokolwiek innego było powiedziane. Bóg miał rację i on się tego trzymał.
75
To jest szósty zmysł, ten super zmysł. „Boże, daj mi go. Boże, pozwól, bym go miał więcej”, by usługiwać Twemu ludowi, to jest moją modlitwą.
Tego poranka, kiedy ta matka przyniosła to małe, rudowłose niemowlę - stała tam, łzy spływały jej po policzkach. Ja powiedziałem: „O co chodzi, siostro?”
Ona rzekła: „Bracie Branham, ono ma leukemię”. Odczułem, jak coś zaczęło się potęgować. O, On jest zawsze obecną pomocą w czasie utrapienia.
76
Niedawno jechałem tutaj drogą z Billym. Jacyś chłopacy murzyńskiego pochodzenia jechali po drodze, jechali szybko i zderzyli się bokiem z innym samochodem. Ich samochód przewrócił się kilkakrotnie i porozrzucało wszystkich chłopaków po drodze, a jeden młody chłopak był przygnieciony pod samochodem - samochód przygniatał mu jego plecy. Chłopacy wyskoczyli i zaczęli go podnosić. On rzekł: „O, proszę, nie róbcie tego, miażdżycie mi plecy! Nie róbcie! Zabijecie mnie! Zabijecie mnie! Nie róbcie tego!”
A oni rzekli: „O, my go musimy podnieść z ciebie, on zaczyna płonąć”. Rzekli: „Pozwól...”
„Nie ruszajcie go, miażdżycie mnie na śmierć! Nie róbcie tego! Nie róbcie tego!” Ja krzyknąłem pod samochód: „Synu, czy ty jesteś chrześcijaninem?” On odrzekł: „Nie, proszę pana”. Powiedziałem: „Raczej się módl”. On odrzekł: „Tak, proszę pana”.
Szósty zmysł zaczął działać. Obszedłem dookoła za samochód i nie dowiem się tego aż do Sądu Ostatecznego, lecz nagle samochód podrzuciło i przewróciło z niego na bok, a on wyskoczył i był całkiem zdrowy. Co to było? „Zawsze obecna pomoc w czasie utrapienia!”
77
Jechaliśmy szosą z... Pewna młoda pani murzyńskiego pochodzenia jechała samochodem po drodze - nowym plymouthem; miał zaledwie czterysta mil przebiegu. Ona jechała dość wielką szybkością. I zobaczyłem ten samochód. Cały jego wał korbowy był wbity do drzewa. Billy i ja zatrzymaliśmy się. Przed nami była zaśnieżona, śliska droga, lecz tam była sucha. Ta dziewczyna... Wiatr dął tak mocno tam na północy w Minnesocie, że zdmuchnął z drogi ten samochód. Czy sobie to przypominasz, Billy? Podbiegłem tam do niej. A ona tam siedziała i rzekła: „O, ja umieram, ja umieram”. Zawezwano karetkę
pogotowia. 183 Karetka przyjechała, ale mieli tam martwego człowieka, który leżał w tylnej części karetki. Powiedział: „Ja jej nie mogę zabrać”.
A pewien farmer powiedział: „No cóż, poślijcie szybko kogoś innego, ta kobieta umiera”. Ja tam podszedłem i powiedziałem: „Pani, chwileczkę tylko”.
Ona rzekła: „O, niech się mnie pan nie dotyka. Nie dotykaj się mnie, pan. Moje plecy!”
Ja rzekłem: „Czy pani jest chrześcijanką?” Ona spojrzała na mnie. A ja powiedziałem: „Ja jestem kaznodzieją Ewangelii. Jeśli umrzesz, to jak się ma sprawa między tobą a Bogiem?” Ona odrzekła: „Proszę pana, pragnę się nią stać, w tej chwili”. 187 A szósty zmysł zaczął działać. Moc Boża zstąpiła. Ona potrafiła wysiąść z samochodu, a nikt jej nie pomagał. Moc Boża była obecna - „Zawsze obecna pomoc w czasie utrapienia”.
My chodzimy we wierze. Żyjemy we wierze. „Sprawiedliwy z wiary żyć będzie”. Musimy żyć w ten sposób. Ilu z was chciałoby mieć więcej tego szóstego - super zmysłu? [Zgromadzenie: „Amen” - wyd.] Pochylmy zatem nasze głowy, kiedy się modlimy.
78
Drogi Panie, nasz Boże i nasz Ojcze, Ty jesteś tak dobrym dla nas. Ty dajesz nam pięć zmysłów, dzięki którym możemy żyć i chodzić - na tej ziemi, względnie dotykać się tej ziemi. Możemy się dotykać rzeczy, których się można dotknąć naszymi rękami - namacalnych rzeczy. Ty nam dajesz słuch, abyśmy mogli słyszeć. Cieszymy się z tego tak bardzo, że możemy słuchać Słowa Bożego, a dzięki temu - „wiara przychodzi przez słuchanie, słuchanie Słowa Bożego”. Jesteśmy tak wdzięczni za tych sześć zmysłów, Panie. Obyśmy mogli dbać o nie po wszystkie dni naszego życia.
Lecz niech ten super zmysł, niechaj zmysł wiary, który należy się wierzącemu - ponieważ on musi go mieć w tym celu, by wierzyć. Panie, daj nam go więcej. O, oczyść go, Panie, i doświadcz nas, i napełń nas Twoją dobrocią i Twoją mocą. Pozwól nam chodzić przez wszystkie dni naszego życia w oparciu o szósty zmysł, w oparciu o zmysł wiary, który jest dany tylko przez Jezusa Chrystusa. Dlatego właśnie modlimy się, żebyśmy mogli uwierzyć, że go otrzymujemy, i nie mamy żadnych wątpliwości w naszym sercu, a Ty dałeś obietnicę, że się to stanie.
Ci, którzy mają swoje ręce podniesione, Panie, ja się modlę o nich. Oni mają potrzeby. Ty wiesz, czym oni byli. Modlę się, abyś Ty urzeczywistnił to u każdego z nich. Niechaj ich pragnienie zostanie napełnione. Proszę o to w Imieniu Jezusa. Amen.]
79
Wiara w Ojca, wiara w Syna.
Wiara w Ducha Świętego, ci trzej są Jedno.
Demony będą drżeć, a grzesznicy się obudzą;
Wiara w Jahwe zatrzęsie wszystkim.
Czy słyszeliście to już kiedykolwiek przedtem? Teraz bez muzyki, tylko przez chwilę, proszę państwa.
Wiara w Ojca, wiara w Syna,
Wiara w Ducha Świętego, ci trzej są Jedno.
Demony będą drżeć, a grzesznicy się obudzą;
Wiara w Jahwe zatrzęsie wszystkim.
80
To jest właściwe. O, moi drodzy! Kosztowna wiara! Kosztowna, chwalebna wiara. Boże, daj mi wiarę. „Wiarą - Abraham. Wiarą - Izaak. Wiarą Abel ofiarował Bogu wartościowszą ofiarę niż Kain; chociaż był już martwy, jednak świadczyło to o tym”. O, jak nam trzeba wiary! Ja Go miłuję. Ja pragnę więcej wiary. Moim pragnieniem w tym życiu i do tego nadchodzącego nowego roku jest mieć więcej wiary w Boga. Boże, zabierz wszelkie wątpliwości, które są w moim umyśle, jeżeli powstałaby kiedykolwiek jakaś. Szatan walczy przeciwko mnie, on walczy przeciw wam, on próbuje strzelać swoimi strzałami. Lecz pozwól mi mieć tą tarczę wiary zawsze przed sobą, bym się przeciwstawił fortelom diabła, by dać odpór - by zagasić jego ogniste strzały, to jest moją szczerą modlitwą. Niech was Bóg błogosławi.
Czy masz coś do powiedzenia, bracie Neville? [Brat Neville mówi: „Nie, tylko ...” - wyd.] Chodź tutaj. [Brat Neville podaje ogłoszenia, mówi świadectwo i kończy modlitwą - wyd.]