Bez pieniędzy czyli bez płacenia

Jeffersonville, Indiana, USA

59-0802

1
Jest to na pewno wielkim przywilejem, że możemy być ponownie w kaplicy dzisiaj do południa. Zastanawiam się właśnie... Brat Neville powiedział, że wielu nie słyszało dobrze tam w tyle. Czy słyszycie mnie teraz dosyć dobrze, tam w tyle? Czy to jest w porządku? Dobrze. Ja - jestem mały, więc muszę robić dużo hałasu, aby ludzie wiedzieli, że jestem w pobliżu.
Przypominam sobie pewien raz, kiedy pracowałem w Publicznych Usługach. Wchodziłem do góry po schodach - nosiłem wtedy duże, mocne buty z przymocowanymi słupołazami, służącymi do wspinania mocne buty z przymocowanymi słupołazami, służącymi do wspinania się na słupy z przewodami elektrycznymi. Wchodziłem więc po schodach, a pani Ehalt, która jest moją przyjaciółką - siedziała przy desce rozdzielczej. Jestem pewien, że pan Ginther znał ją dosyć dobrze. Więc Edyta rzekła: „Billy, ty robisz najwięcej hałasu, chociaż jesteś chyba najmniejszym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek widziałem.” Stąpałem w tych dużych słupołazach, idąc do góry po schodach.
Ja odrzekłem: „Edyto, ja jestem taki mały, więc muszę robić wiele hałasu, by wszystkich uświadomić, że jestem w pobliżu.”
2
Właśnie przed chwilą miałem rozmowę telefoniczną. Brat Neville powiedział mi, że nasz dobry przyjaciel, brat Roy Roberson nie jest dzisiaj do południa na nabożeństwie dlatego, bo jest chory. Jego... Wstawiono mu ząb. To spowodowało infekcję i miał na skutek tego gorączkę. Myślę, że musiał go dać natychmiast wyrwać. A Roy jest jakby ojcem dla nas tutaj i my go miłujemy. I ja mu powiedziałem: „Bracie Roy, idę teraz za parę minut na nabożeństwo.” Powiedziałem: „Poproszę cały zbór, żebyśmy się wszyscy modlili o ciebie dzisiaj rano” - i jutro, kiedy pojedzie, by załatwić tą sprawę. Jego ząb wyrósł wykrzywiony, czy coś w tym sensie, potem go zastąpiono, lecz źle, więc muszą go wyciąć i wyrwać.
3
Brat Roy jest weteranem, jak wszyscy wiecie - z Drugiej Wojny Światowej. Został niemal rozstrzelany na kawałki. I gdyby nie dobroć Boża, to on by już nie żył. Położono go między zabitych i leżał tam długi czas; ramiona rozszarpane na skutek wybuchu, tak samo jego nogi, i obydwa główne nerwy przerwane. I lekarz powiedział: „Jeżeli będzie w ogóle żył, nie zrobi już ani kroku.” Z łaski Bożej on pracuje każdego dnia, wspina się na słupy i robi wszystko inne. Bóg był dla niego dobrym, bo on jest dobrym mężczyzną i my go miłujemy. I my - nie wszyscy jesteśmy...
Chociaż żyjemy właściwie, to nie znaczy, że nie jesteśmy wolni od kłopotów. Szczerze mówiąc to oznacza, że wszystkie kłopoty walą się na nas. „Bo przez wiele utrapień przechodzi sprawiedliwy, lecz Bóg wyzwała go z wszystkich.” To jest chwalebna część tego.
4
Będziemy więc prosić w szczególnej modlitwie dzisiaj rano o brata Roy. Chciałbym wiedzieć, czy jest tutaj ktoś jeszcze, kto chciałby, abym się o niego modlił - chciałby być wspomniany w słowach modlitwy. Czy podnieślibyście swoje ręce? W porządku. To jest miłe. Powstańmy więc na chwilę, jeśli chcecie, kiedy się będziemy modlić.
5
Panie, przychodzimy dzisiaj, na początku sabatu. Słońce wychodzi właśnie na nieboskłon, by przelecieć ponad światem i przynieść światło i życie tym, dla których jest ono przeznaczone. I na początku tego nabożeństwa, które... My jesteśmy częścią Twego kościoła, który był powołany do urządzania usług uzdrawiania, fizycznego uzdrowienia dla ciała, by wypełnić życzenia i pragnienia naszego błogosławionego Pana, który był zraniony za nasze przestępstwa, a Jego sinościami zostaliśmy uzdrowieni. Chcielibyśmy poprosić na początku tego nabożeństwa, kiedy zaczynamy się podnosić w pieśniach jakby na skrzydłach, a nasze serca zaczynają być podniesione. Chcemy wspomnieć dzisiaj rano, Panie, naszego drogiego, kosztownego brata Roy Robersona, twojego pokornego sługę. I my wiemy, że zachowałeś go przy życiu na polu walki i byłeś tak dobrym dla niego. A dzisiaj on cierpi z powodu dolegliwości i nie mógł przyjść do zboru.
6
Panie, kiedy oni modlili się w domu Jana Marka, anioł zstąpił do więzienia, w którym był związany Piotr, otworzył drzwi w tajemniczy sposób i wyprowadził go na zewnątrz.
O Panie, Ty jesteś ciągle Bogiem. Ci aniołowie są gotowi na Twój rozkaz dzisiaj rano. Modlimy się, Panie, żeby w czasie naszej modlitwy tutaj w domu Bożym aniołowie udali się do domu brata Robersona. Jego pragnieniem było być tutaj w tym pomieszczeniu, lecz przeszkodziła mu w tym ta dolegliwość. I niechaj aniołowie Boży uwolnią go z niej, niech go uzdrowią, żeby mógł znowu zająć swoje miejsce w domu Bożym.
7
Jest wielu innych, którzy przechodzili przez trudności - oni byli chorzy. I widzieliśmy starszą niewiastę, która chciała zająć swoje krzesło, podniosła swoje ręce, idąc chwiejnym, niepewnym krokiem. Ona przyszła do domu Bożego, aby została uzdrowiona. Spełnij to, panie, żeby mogła wyjść stąd rześko i w młodości młodej niewiasty.
Wszyscy inni, którzy podnieśli swoje ręce, wielu z nich podniosło swoje ręce, bo jest napisane i było to już przedtem zacytowane: „Wiele jest utrapień sprawiedliwego, lecz Bóg wyrywa go z nich wszystkich.” Obyśmy odlecieli dzisiaj we wierze, w ramionach wiary, która nas uwolni z wszelkiej choroby i dolegliwości. Kiedy zakończy się to nabożeństwo, niech nie ma ani jednego słabego wśród nas.
Daruj tego, Panie, żeby każdy niewierzący stał się wierzącym i gdy rozważamy Twoje Słowo, niech Duch Święty weźmie je i włoży do naszych serc, i niech je tam podlewa, aż przyniesiemy owoc Słowa. Uczyń to dla nas, Panie, kiedy pokornie pochylamy nasze głowy i prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
Możecie usiąść.
8
Zanim przejdę do poselstwa na dzisiejsze poranne nabożeństwo, chciałbym, żebyście sobie zapamiętali pewną sprawę. Jeżeli ktoś z was tutaj będzie na urlopie i chciałby przyjść na któreś z nabożeństw, które będziemy mieć w Middletown, Ohio, począwszy od poniedziałku w przyszłym tygodniu - będą na terenie kampingu.
Czy wiesz, jak nazywa się ten kamping, Gene? [Brat Gene mówi: „Mówiono, że znajduje się dwanaście mil za Middletown” - wyd.] Jest tam brat Sullivan. Middletown jest małym miasteczkiem, sądzę, że mniej więcej jak Jeffersonville tutaj. Ono jest centrum koszykówki. Brat Sullivan jest tam pastorem. Każdy ze zborów Pełnej Ewangelii, a jest ich tam ponad sześćdziesiąt, współpracujących z tymi nabożeństwami, może wam powiedzieć, gdzie znajduje się ten kamping.
9
I będzie tam wiele chatek na terenie kampingu, więc mówiono mi abyśmy się zatroszczyli o ludzi, którzy chcieliby tam przybyć. Nabożeństwa rozpoczną się od poniedziałku i będą aż do soboty - sześć dni. Nie będzie nabożeństwa w niedzielę ze względu na inne zbory, żeby ludzie mogli odejść i mieć swoje regularne nabożeństwa. Prawdopodobnie każdego wieczora będą usługi uzdrawiania względnie modlitwy o chorych. I wszyscy są zaproszeni. Rozpocznie się to od 10. sierpnia i potrwa do 15. - od poniedziałku do soboty. I jeśli macie urlop albo planujecie swój urlop i chcielibyście go spędzić w ten sposób, to dobrze; na pewno ucieszylibyśmy się, gdybyście przybyli.
10
Chciałbym również zachęcić wszystkich tych, którzy nie zostali jeszcze ochrzczeni chrześcijańskim chrztem, abyście tu pozostali dzisiaj do południa i pomyśleli o tym. I bądźcie gotowi do uroczystości chrztu, która odbędzie się mniej więcej za czterdzieści pięć minut, jak sądzę. Odbędzie się tutaj w tej kaplicy.
Jesteśmy bardzo skłonni zachęcać ludzi, aby się dali ochrzcić chrześcijańskim chrztem, wiemy bowiem, że to jest niezbędne dla zbawienia. Jest napisane, że nasz Pan w Swoim ostatnim poleceniu - w Swoim ostatnim poleceniu dla kościoła, względnie kiedy On dawał ostatnie polecenia kościołowi, On powiedział: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzci się, zbawiony będzie.” Wiemy zatem, że to jest konieczną sprawą, abyśmy zostali ochrzczeni przez zanurzenie w wodzie.
11
I ja wam chętnie udzielę tej usługi - każdemu, kto jest przekonany w swoim sercu, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym, że On umarł, by zbawić grzeszników, i ty jesteś jednym z tych, za których On umarł i zbawił cię, i chciałbyś przyjść i zostać ochrzczony w imieniu Jezusa Chrystusa na odpuszczenie twoich grzechów, mówiąc przez to światu, iż wierzysz, że twoje grzechy są odpuszczone, i że staniesz się teraz uczniem Pana Jezusa, by zająć swoje stanowisko.
12
Jeśli nie masz zboru, do którego mógłbyś chodzić, ucieszylibyśmy się, gdybyś miał z nami społeczność. Nie mamy tutaj członków. Jest to kaplica otwarta dla całego ciała Chrystusa - z każdej denominacji. Stoimy jako międzydenominacyjny zbór i otwieramy drzwi dla wszystkich ludzi, niezależnie od tego, kim są, jakiego koloru skóry, rasy, czy wyznania wiary. Wszyscy są mile witani. „Ktokolwiek chce, niech przyjdzie.” I jeśli nie macie żadnego innego własnego zboru, ucieszylibyśmy się, gdybyście tu chodzili i mieli społeczność z nami. Nie trzeba się do niczego przyłączać. Po prostu wchodźcie prosto do kaplicy, kiedy drzwi są otwarte, i miejcie społeczność z nami. To jest wszystko, co trzeba uczynić; przychodźcie po prostu w ten sposób. Przyjdźcie z otwartym sercem, przyłóżcie swoje ramię do popychania tego koła i pomóżcie nam, kiedy przebijamy się naprzód ze względu na królestwo Boże. Wierzymy bowiem, że szybko nastanie ta godzina, kiedy wszystkie rzeczy, o których była mowa w Biblii, będą wypełnione.
13
Niewątpliwie wielu z was czytało o wypowiedzi Chruszczowa w ONZ niedawno, jak mi to cytował pewien przyjaciel z kanadyjskiej gazety. On powiedział: „Jeżeli Bóg istnieje, to On jest gotowy wygonić was biczem i oczyścić na nowo świątynię - was, kapitalistów, podobnie jak uczynił On na początku.” Możecie więc teraz czytać między wierszami: „On jest gotowy ponownie wygonić biczem ze świątyni.” To okropne - komunista, a musiał powiedzieć coś takiego! On miał jakiś powód, mimo wszystko. To się zgadza. Byli to kapitaliści na początku, którzy spowodowali te kłopoty. My jesteśmy kapitalistami.
14
Słyszałem, jak nasz drogi, umiłowany pastor, brat Neville, zrobił pewną uwagę w swojej audycji radiowej niedawno rano, która mi ciągle i stale przechodziła przez myśli. Nie mogę tego po prostu zapomnieć. Ubiegłego wieczora zacytowałem to pewnemu mojemu przyjacielowi. I chodziło o to, że będzie... Po zabraniu Ducha Świętego z tej ziemi religia formalnego kościoła będzie kontynuowana dalej - nie poznają żadnej różnicy. Czy słyszeliście kiedykolwiek - ilu z was to słyszało? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Czy to nie było szokujące? Oni nie znają Ducha Świętego, więc oni nie poznają, kiedy On odszedł, i oni będą kontynuować po prostu tak samo swoją działalność. Gdy ostatnia dusza zostanie zapieczętowana do ciała Chrystusa, oni będą działać ciągle dalej, próbując pozyskiwać nawróconych, ponieważ oni nie wiedzą, kim On jest. A ich formalne religie będą dalej głoszone tak samo, jak były dotychczas. Może to nie przemawia do was tak, jak przemówiło do mnie, lecz to była naprawdę szokująca wypowiedź. Bo oni będą tak bardzo zajęci swoimi religijnymi obrządkami, że nie dostrzegą odejścia Ducha Świętego; oni przede wszystkim nie wiedzą, kim On jest.
15
Boże, okaż nam miłosierdzie. Bracie, chciałbym żyć w tym życiu i moim pragnieniem jest wyczuć nawet najlżejszy cień Jego smutku - ja to chcę odczuwać w moim sercu. Gdybym miał uczynić coś, co by Go zasmuciło, to chciałbym to zaraz odczuć w moim sercu.
Nie mówiąc już o Jego nieobecności; ja nie chcę być tutaj, jeżeli Go nie ma tutaj. Wtedy chciałbym być już tam po drugiej stronie, tak jest, bo nie będzie już krwi na tronie łaski. On będzie ciemny i kopcący dymem i czarny. W świątyni nie będzie już adwokata, by wstawiał się za nami w tym czasie. Czy wiecie, że Pismo tak mówi? Świątynia wydawała dym. Nie było już krwi na tronie łaski, więc to oznacza sąd.
Jeżeli Pan da nam teraz we wczesnej jesieni kilka wieczorów nabożeństw ewangelizacyjnych, właśnie postanowiłem w moich myślach, że przebiorę Księgę Objawienia i będziemy ją rozważać - po prostu będziemy studiować po kolei tę Księgę Objawienia.
16
Wiem, że dzisiaj przyszło wielu z pragnieniem, abym się o nich modlił. A moje biuro było zamknięte dzisiaj, względnie w tym tygodniu. I niektórzy ludzie, którzy przybyli, nie mieli sposobności, abym się tam o nich modlił, ponieważ moi sekretarze wyjechali na dzień czy na kilka dni, by odpocząć. Oni mają bardzo dużo pracy do wykonywania - swoją własną pracę oraz pracę w kaplicy, i rozmawiają z tymi, którzy mi przedzwonią i wszystko inne. Po krótkim czasie włazi to człowiekowi na nerwy. A więc to jest ta przyczyna. Wiem, że i ja powinienem od czasu do czasu gdzieś wyjechać i czynić coś innego, i wiem, że oni czynią tak również. Więc ludzie mi telefonowali. Powiedziałem sobie: „Myślę, że to będzie w porządku.” I będziemy się modlić o chorych za kilka chwil.
17
Miałem na myśli, że przeczytamy coś ze Słowa Bożego. Jeżeli macie teraz wasze Biblie, otwórzmy Księgę Izajasza. Lubię patrzeć, jak bierzecie swoją Księgę i czytacie ją. Ja czytam... Chociaż nie czytamy więcej niż jedno lub dwa Słowa, lecz jest to Boże, wieczne, nieśmiertelne Słowo. Ono nie może przeminąć. 55. rozdział Izajasza, pod nagłówkiem „wiecznie trwałe zbawienie.”
Nuże, wszyscy, którzy macie pragnienie, pójdźcie do wód, i wy, którzy nie macie pieniędzy, pójdźcie, kupujcie i jedzcie! Pójdźcie, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia wino i mleko!
Czemu macie płacić pieniędzmi za to, co nie jest chlebem, dawać ciężko zdobyty zarobek za to, co nie syci? Słuchajcie mnie uważnie, a będziecie jedli dobre rzeczy, a tłustym pokarmem pokrzepi się wasza dusza!
Nakłońcie swojego ucha i pójdźcie do mnie, słuchajcie, a ożyje wasza dusza, bo ja chcę zawrzeć z wami wieczne przymierze, z niezłomnymi dowodami łaski okazanej niegdyś Dawidowi!
Chciałbym do was przemawiać chociaż kilka chwil na temat: „Bez pieniędzy czyli bez płacenia.”
18
W naszych czasach jest tak dużo rozrywek i zabawnych rzeczy. Jest ich tak dużo, by zwabić ludzi do różnych „rozkoszy,” jak to nazywamy, i one są dla wszystkich ludzi, bez względu na ich wiek.
Istnieją pokuszenia dla młodych ludzi - nowoczesne tańce i wieczorki rock and roll, oraz ta muzyka, którą oni mają, która temu towarzyszy. I to wszystko kusi ludzi do rozrywek.
Nie ważne, w jak dobrym domu było dziecko wychowywane i jak było nauczane, aby postępowało właściwie; jeżeli to dziecko nie przeżyło prawdziwego znowuzrodzenia, to muzyka rock and roll przykuje jego uwagę, skoro ją tylko usłyszy. Ponieważ w nim jest z natury narodzony cielesny duch. A moc diabła jest tak wielka dzisiaj, że ona uchwyci ducha tego małego dziecka.
19
I o ileż więcej będzie oddziaływać na dorosłego, który odrzucił znowuzrodzenie. Jedynie wtedy, gdy twoje życie zostanie zmienione i ty nawróciłeś się, i narodziłeś się na nowo do królestwa Bożego... Inaczej twoja natura będzie ciągle pragnąć rzeczy tego świata, bez względu na to, jak bardzo jesteś religijny. Jedynie, że nastała w tobie ta zmiana! Możesz oddawać Bogu cześć i być religijnym, lecz to będzie oddziaływać ciągle na ciebie przyciągającą siłą, ponieważ ten stary człowiek grzechu i jego pożądliwości nie są jeszcze martwe w tobie!
Lecz z chwilą, gdy pozwolisz Chrystusowi zająć miejsce na tronie w twoim sercu, te rzeczy nie sprawiają ci już kłopotu. Jest to o tyle wspanialsze.
20
Nie mogę wymienić nazwiska tego człowieka, ponieważ nie mogę go sobie teraz przypomnieć, lecz wielu z was pamięta go. Mówią, że istniała pewna wyspa, na której mężczyźni wpadali w zasadzkę - wychodziły tam kobiety i śpiewały. A ich pieśni były tak zwodnicze, iż żeglarze, przepływający w łodziach koło wyspy, wchodzili na nią. I potem żołnierze, którzy tam czyhali w zasadzce, łapali tych żeglarzy poza zasięgiem ich straży i zabijali ich. I pewien słynny mężczyzna chciał przepłynąć koło tej wyspy. Rozkazał więc swoim marynarzom, żeby go przywiązali do masztu i zakneblowali mu usta, aby nie mógł krzyczeć; a on pozatykał uszy swoich żeglarzy woskiem, aby nie słyszeli. I płynęli koło wyspy, aby tego mógł słuchać. I te kobiety wyszły, tańczyły i wydawały okrzyki i śpiewały. I ach, było to tak wabiące, że on zdarł sobie skórę na przegubach rąk i krzyczał na swoich żeglarzy: „Skręćcie do wyspy! Skręćcie do wyspy!” Lecz oni nie mogli go usłyszeć, bo mieli czopy w swoich uszach.
21
I potem dopłynęli do pewnej miejscowości, gdzie mieli zdjąć jego kajdany czy rozwiązać jego ręce, a on miał powyjmować czopy z ich uszu. I kiedy tam chodzili po ulicach, on usłyszał pewnego muzyka, który grał o wiele piękniej niż tamte kobiety. I kiedy tamtędy znowu płynęli, żeglarze zapytali: „O, wielki korsarzu, czy mamy cię znowu przywiązać do masztu?”
On odrzekł: „Nie, zostawcie mnie na wolności. Ja usłyszałem coś o wiele wspanialszego, więc tamto nie będzie mi już więcej sprawiać kłopotu.”
Tak właśnie ma się sprawa z narodzonymi na nowo chrześcijanami. Oni znaleźli coś o wiele wspanialszego, niż rock and roll czy świeckie rozkosze. Oni rozkoszują się w Duchu Świętym. Jest to o tyle wspanialsze, a świat jest dla nich martwy!
22
Lecz kiedy idziesz na te tanie rozkosze, musisz pamiętać o tym, że musisz wziąć ze sobą wiele pieniędzy. Młody człowiek, który zabiera swoją dziewczynę na te wieczorki i na zabawy taneczne, i tak dalej, będzie musiał zapłacić wielką część swego tygodniowego zarobku. A starzy ludzie, którzy próbują znaleźć zabawę w tym, że chodzą do pijalni piwa, by się upić i zapomnieć o smutkach tygodnia, oni również muszą zapłacić duże pieniądze. I jaką mają z tego korzyść? Nie zyskują niczego prócz bólu serca.
23
I pamiętaj, pewnego dnia będziesz musiał zdać z tego rachunek przed Bogiem. „A zapłatą za grzech jest śmierć.” Przy pomocy tego nic nie wskórasz tutaj na ziemi. Jest to tylko fałszywe złudzenie. Picie pomnaża tylko smutek. Grzech będzie tylko potęgował śmierć! Twoim ostatecznym rachunkiem będzie odłączenie od Boga na wieki; zostaniesz wrzucony do jeziora gorejącego ogniem! I nie możesz niczego zyskać, tylko stracisz!
Potem Bóg przychodzi i zadaje pytanie: „Dlaczego wydajecie wasze pieniądze za to, co nie zaspakaja? Dlaczego to czynicie?”
Co skłania człowieka do czynienia tego? Oni zużywają wszystko, co mają, wszystko, co uda im się zarobić, by sobie kupić picie, lub poderwać jakąś kobietę i zadawać się z nią, względnie uczestniczą w jakichś świeckich, lubieżnych rozkoszach.
Lecz Biblia mówi nam, że mamy przyjść do Boga i „kupić wieczną radość i żywot wieczny, bez pieniędzy, czyli bez płacenia.”
24
Tamte rzeczy nie mogą zaspokoić, a ich końcem jest wieczna śmierć. I kosztuje cię to wszystkie pieniądze, które usiłujesz zebrać razem - aby być grubą rybą albo artystą estradowym, względnie konferansjerem zabawiającym ludzi, lub kimkolwiek może jesteś, względnie popularną dziewczyną, czy kimkolwiek jesteś. Kosztuje cię to wszystkie pieniądze, które potrafisz zebrać, aby to móc czynić. Ubierasz się według najnowszej mody i czynisz takie rzeczy, które czyni ten świat - tylko dlatego, aby otrzymać wyrok wiecznego potępienia.
25
Bóg powiedział wtedy: „Dlaczego?” Co zrobimy w dniu sądu, kiedy zostaniemy zapytani, dlaczego to czyniliśmy? Jaka będzie nasza odpowiedź? Jaka będzie odpowiedź dla nowoczesnej Ameryki, która mówi, że jest chrześcijańskim narodem? A w ciągu roku zużywają więcej pieniędzy na whisky, niż na pokarm. „Czemu wydajecie wasze pieniądze na takie rzeczy?” A jednak, władze wtrącą cię do więzienia z powodu pięciu dolarów z podatków, które wysłałeś może do jakiejś instytucji, by mogła wysłać misjonarza za morze, a nie była należycie uprawomocniona do przyjmowania pieniędzy. Pewnego dnia zostaniemy zapytani: „Dlaczego to czyniliście?”
26
My jesteśmy chrześcijańskim narodem, a miliardy dolarów są posyłane tym ludziom, których przyjaźń próbujemy sobie kupić. Oni to teraz odrzucają. Nic dziwnego, że Chruszczow powiedział: „Jeżeli Bóg istnieje, to On ponownie oczyści Swoją świątynię.” Poganie, a potrafią powiedzieć coś takiego, aby nas zawstydzić. Jaka to absurdalna rzecz! A my nazywamy samych siebie chrześcijanami.
Bóg powiedział: „Chodźcie, kupujcie żywot wieczny, bez pieniędzy, bez płacenia” - życie, by żyć na zawsze; a my odwracamy się plecami do Niego i śmiejemy Mu się w twarz. Co uczynimy w owym dniu? Co będzie się dziać?
Jeżeli Bóg poleca nam coś do wykonania i daje nam pieniądze, i czyni nas najbogatszym narodem pod słońcem, to Bóg zapyta nas, co z tym uczyniliśmy. Dlaczego wydajemy nasze pieniądze za te rzeczy, które nie zaspakajają? Nie chodzi tu tylko o naród, ale o indywidualnego człowieka - czy to są grosze czy miliony dolarów, dane każdemu poszczególnemu.
27
Obecnie mężczyźni zabijają jeden drugiego. Niedawno czytałem pewien artykuł o dwóch mężczyznach, pracujących w obozie łowieckim. Jeden miał pięcioro dzieci, a ten drugi dwoje. A jeden z nich miał zostać zwolniony z pracy. I jeden z nich, który miał dwoje dzieci, względnie ten, który miał pięcioro dzieci, odczuwał, że potrzebuje to zatrudnienie więcej niż ten, który miał dwoje dzieci; wyszedł z nim na polowanie i strzelił go w plecy!
Pieniądze - takim właśnie jest nasz naród, tak właśnie odczuwają, taki jest duch, który opanował ludzi.
Widzicie zatem, jak konieczną sprawą jest znowuzrodzenie. „Musicie się na nowo narodzić!” To musi się stać. „Przyjdźcie do Mnie i kupujcie bez pieniędzy.”
Nie możecie powiedzieć: „Ja nie mam pieniędzy.” Nie potrzebujesz żadnych pieniędzy. Jest to dane darmowo.
28
My Amerykanie jesteśmy tacy skłonni do zapłacenia naszej drogi do wszystkiego. To jest nasz slogan: „My zapłacimy za te rzeczy. My mamy pieniądze.” Posyłamy nasze dolarowe banknoty do innych krajów, i tak dalej, które są ubogie. Podróżujemy tam - widzicie turystów, którzy przyjeżdżają - cali w piórkach i fajni. Amerykanie dostarczają im tego. Te rzeczy są brudnym zyskiem w oczach Bożych. Nie kupi nam to drogi do nieba. Lecz my w Ameryce - musimy sobie zapłacić naszą drogę do wszystkiego.
Człowiek idzie do restauracji i spożywa swoją kolację. I jeśli nie położysz swoich pieniędzy na stół jako napiwek dla kelnerki, to ona patrzy się krzywym okiem, chociaż otrzymuje zapłatę od spółki, dla której pracuje. A napiwek musi wynosić co najmniej dziesięć procent lub więcej z twego rachunku. Jeżeli jej go nie dasz, to ta kelnerka będzie patrzeć na ciebie z góry, jako na sknerę albo jakiegoś skąpca, chociaż otrzymuje swój zarobek. Ja myślę, że to jest wstyd i hańba, czynić coś takiego. Uważam, że to jest kiepska ocena dla tego narodu. Dawniej bywało tak, że byli dobrzy ludzie, dobre lokale i nie pozwalano tego. Lecz wszystko wchodzi do jednego ambitnego ducha.
29
Jechałem raz pociągiem w podróż. A bagażowy... Miałem małą aktówkę w jednej ręce, walizkę w drugiej, a małą torebkę z maszynką do golenia pod pachą, i szedłem. Bagażowy podszedł i powiedział: „Czy mogę panu nieść bagaż?”
Ja odrzekłem: „O, ja idę tylko tutaj do tego pociągu, proszę pana. Dziękuję, dziękuję bardzo.” Tylko około trzydziestu jardów.
On powiedział: „Ja to poniosę” i chwycił ten mały bagaż, podniósł go i szedł dalej.
Kiedy szedł dalej, pomyślałem: „Może ja...” Wiedziałem, że jest za to płacony, lecz dałem mu po prostu pół dolara. On miał w swojej ręce mój bagaż powiedzmy około minuty; niósł go mniej więcej jakby na drugi koniec tej kaplicy, gdzie podszedł do pociągu. Ja wszedłem najpierw po stopniach do pociągu, wyciągnąłem rękę i wziąłem bagaże. Dałem mu pół dolara.
On powiedział: „Chwileczkę!”
Zapytałem: „O co panu chodzi?”
On powiedział: „Ja panu niosłem trzy torby!”
Odrzekłem: „Tak jest, to się zgadza. Więc o co chodzi?”
On rzekł: „Minimalna należność dla mnie wynosi dwadzieścia pięć centów za torbę. Jesteś mi pan winien jeszcze dwadzieścia pięć centów.”
Widzicie, to jest amerykanizm - za wszystko trzeba zapłacić.
30
Jeżeli jedziesz samochodem i wpadniesz do rowu, i poprosisz kogoś, żeby cię wyciągnął, to raczej się przygotuj, by mu zapłacić, ponieważ na pewno zażąda opłaty za tę usługę. Przyjedzie pomoc drogowa i zabierze cię, to zażąda tyle i tyle za milę. A jeżeli farmer wyciągnie cię traktorem, to dziewięć z dziesięciu razy, zapłacisz jeszcze więcej.
Musisz zapłacić za wszystko, co uczyniłeś. Wszystko trzeba tylko: „Płacić! Pieniądze! Płacić! Pieniądze!”
A jednak - grzech wrzucił cię do o wiele większego rowu! Kto mógłby cię kiedykolwiek wydostać z rowu grzechu? Lecz Bóg wyciąga cię z dna grzechu, bez pieniędzy, bez płacenia, kiedy nie ma nikogo, kto mógłby cię wyciągnąć.
Jeżeli słono nie zapłacisz pomocy drogowej, to zostaniesz w rowie. Musisz mieć pieniądze, inaczej zostaniesz w rowie.
31
Lecz największym rynsztokiem, do jakiego wrzucił cię diabeł, jest rynsztok grzechu i niedowiarstwa. Bóg chętnie wyciągnie cię z niego, bez pieniędzy, bez płacenia. A pomimo to leżysz w tym rynsztoku, ochlapany od grzechu, a nawet nie zawołasz do Niego.
Kiedy zawołasz pomoc drogową, to zazwyczaj zarzucą duży łańcuch do rowu, owiną go koło zderzaka, itd., i zaczynają wyciągać. I moc tego samochodu zaczyna ciągnąć, silniki zwiększają obroty i wyciągają cię z rowu.
32
Kiedy Bóg znajdzie cię w rynsztoku grzechu i usłyszy, że wołasz do Niego, On zsyła w dół łańcuch, który był otoczony wokół Golgoty - miłość Bożą i zaczepia ją za twoje serce, i zastosuje przy tym moc Ducha Świętego, i zaczyna cię wyciągać. A nie kosztuje cię to nic. Pomimo tego leżymy jednak w rynsztoku, bo nie możemy tego zapłacić z naszych portfeli. My Amerykanie uważamy, że możemy to zapłacić z naszych portfeli, lecz nie możemy. Jest to bez pieniędzy, czyli bez płacenia. Nie płacicie za to w kościele. Jezus zapłacił to na Golgocie. Lecz ludzie wstydzą się z powodu Niego. Oni chcą Go w ich własny sposób. Bóg ma sposób dla ciebie, jak Go masz przyjąć i On jest za darmo, jeżeli Go przyjmiesz.
33
Zazwyczaj, kiedy wyciągną cię z rowu, to jesteś cały podrapany i musisz iść do szpitala. I zanim zaczną zajmować się tobą, zanim zrobią cokolwiek, pytają się: „Kto zapłaci rachunek? Jeżeli będziemy zszywać rany, jeżeli polejemy je olejkiem, i będziemy ci dawać zastrzyki, by cię zaszczepić przeciw zatruciu krwi, to jaką masz ubezpieczalnię?” Zanim uczynią cokolwiek, musisz wyłożyć pieniądze.
34
Lecz kiedy nasz Pan owija Swoim łańcuchem miłości twoje serce i wyciąga cię z rynsztoku grzechu, On uzdrawia wszelkie zranione serce, wyjmuje wszelki grzech. A ten rachunek zostaje wrzucony do morza zapomnienia, aby nic więcej nie pamiętał przeciwko tobie. „Chodźcie, bez pieniędzy czyli bez płacenia.” Bez względu na to, jak bardzo jesteś poraniony, jak bardzo jesteś poturbowany, jak postępowała twoja rodzina względnie co uczyniłeś, nie ma za to żadnego rachunku. On uzdrawia dolegliwości serca, zabiera ci wszystkie twoje smutki. „On był zraniony za nasze przestępstwa, starty za nasze nieprawości, kaźń pokoju naszego jest na Nim, a Jego sińcami zostaliśmy uzdrowieni.” To wszystko jest za darmo.
My tego jednak nie przyjmiemy dlatego, bo jesteśmy opanowani przez złego ducha. Jesteśmy opanowani przez tego narodu, ducha tego świata, zamiast być pod władzą Ducha Bożego, Ducha Świętego, który nas prowadzi i kieruje nas do wszelkiej prawdy, i urzeczywistnia Biblię.
35
Niedawno rozmawiałem z jednym ateistą. On powiedział: „Panie Branham, niech pan pomyśli. Cała ta nędza życia, a jedyną rzeczą, którą mamy jako dowód, że zostaliśmy zbawieni, są jakieś stare żydowskie zapiski.”
„O” - powiedziałem - „to jest może wszystko, co pan ma, lecz ja mam coś większego niż to. Ja mam Ducha Tego, który ją napisał, który ją potwierdza i urzeczywistnia - każdą obietnicę.” On nie wiedział, jak to ma przyjąć.
Widzicie, musicie przyjść i kupić bez pieniędzy, kupić bez płacenia. Nie kosztuje to nic. Jest to za darmo dla każdego, kto chce; niech przyjdzie. Bóg wyciąga cię z tego rynsztoku.
36
Tak jak ten człowiek przy bramie, zwanej Piękną. On znajdował się w rowie od czasu, kiedy wyszedł z łona matki, ponieważ diabeł uczynił go kaleką - jego stopy. Zdobywał środki na utrzymanie przez żebranie o jałmużnę od ludzi, którzy przechodzili koło niego. I gdy siedział przy bramie owego poranka, zobaczył nadchodzących dwóch kaznodziejów Pięćdziesiątnicy. Nie mieli ani dziesięciocentówki, bo Piotr powiedział: „Nie mam żadnego srebra.” A dziesięciocentówka jest najmniejszym kawałkiem srebra. „Srebra i złota nie mam.”
Uważam, że ten człowiek pomyślał sobie: „Nie ma sensu nastawiać mego kubka.” Może próbował uzbierać dosyć pieniędzy. Miał czterdzieści lat i być może starał się uzbierać dosyć pieniędzy, żeby mu lekarze mogli sporządzić szyny, na których mógłby chodzić, ponieważ on - jego kostki były osłabione. I być może musiał żebrać tyle pieniędzy, by je wyłożyć na stół, zanim lekarze udzielą mu pomocy. I z pewnością nie warto nastawiać kubka tym kaznodziejom Pięćdziesiątnicy, którzy nie mieli niczego. A możliwość, żeby oni... Byli bardzo ubodzy, trudno było spodziewać się jakiegoś grosza od tych mężczyzn.
37
Lecz kiedy spojrzał im do twarzy! Jeden był młody i rumienił się jako młody człowiek; a drugi był stary i pomarszczony - kiedy Jan i Piotr podchodzili do bramy. On coś zobaczył w tym młodym człowieku. Mianowicie jego rumieniec był trochę większy, niż normalnie. Zobaczył pod zmarszczkami i troskami tego Galilejczyka słońce, które opaliło twarz tego starego rybaka; była w niej „niewymowna radość i pełnia chwały.” On zobaczył coś, co wydawało się być czymś innym.
Wiecie, chrześcijaństwo ma w sobie coś, co czyni ludzi innymi. Oni są najpiękniejszymi ludźmi na całym świecie.
38
I on wziął swój kubek i odstawił go na bok.
A apostoł Piotr, który był starszy, powiedział: „Srebra i złota nie mam.” Innymi słowy: „Nie mogę ci wcale pomóc w kupnie tych kuli. Srebra i złota nie mam, lecz to, co mam!” On nabył tego od Niego - on miał miód i radość z wina zbawienia. On właśnie niedawno wyszedł, dwa lub trzy dni przedtem - po przeżyciu wylania Ducha Świętego, kiedy się coś stało.
I ten młodzieniec wyskoczył na nogi z wielkim głośnym „amen” i patrzył mu w twarz.
Co się stało? Był to łańcuch sympatii, współczucia Tego, który powiedział: „Ja mam współczucie z chorymi” - ten sam Duch zajął miejsce w sercu tego starego rybaka. On powiedział: „Jeżeli chodzi o pieniądze, to ja nie mam żadnych mam jednak coś, co je zastąpi milion razy. Mam coś takiego!”
39
Przypomnijcie sobie teraz, Piotr był Żydem, a oni miłują pieniądze, naturalnie, lecz ten Żyd był nawrócony. On nie mówił: „To, co mam, sprzedam tobie.”
Lecz „to, co mam, daję tobie! To, co mam! Nie mam ani grosza w mojej kieszeni. Nie mogę kupić bochenka chleba. Nie mogę kupić niczego. Nie mam ani centa. Lecz jeśli to możesz przyjąć, to, co mam, dam tobie, bo to było mi dane.” Tego właśnie potrzebujemy. To, co mam, daję tobie.„
„Co masz, panie?”
„Byłem w górnym pokoju u Tego, który sprzedaje mleko i miód, bez płacenia. Ja ci to dam. Nie jesteś mi winien nic za to. Jeżeli to możesz przyjąć, ja ci to dam. Nie jako ten, który pobiera za to pieniądze, lecz jako ci, którzy dają.”
40
Ponieważ „Darmo wzięliście, darmo dawajcie.” Takie było polecenie jego Pana - właśnie trzy dni przedtem. „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię. Kto uwierzy i da się ochrzcić, będzie zbawiony; a kto wierzy, nie będzie potępiony. Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą: W Moim imieniu diabły wyganiać będą, nowymi językami mówić będą. Gdyby wypili coś śmiertelnego, nie zaszkodzi im to; węże brać będą, a nie doznają krzywdy. Darmo wzięliście, więc darmo dawajcie.” Ten Żyd został przemieniony. [Brat Branham stuka w kazalnicę czterokrotnie - wyd.]
Czego nam trzeba w Ameryce? Przemiany - żeby Duch Święty zajął miejsce niektórych naszych religijnych obrzędów.„ „Darmo wzięliście, darmo dawajcie.”
„To, co mam, daję tobie. W imieniu Jezusa Chrystusa z Nazaretu wstań i chodź” - wiara w to nieskażone imię Stworzyciela! Nic dziwnego, że on odszedł podskakując i skacząc, i uwielbiając Boga!
41
O, wy znacie te wielkie sprawy; on tam siedział może czterdzieści lat, starając się uzbierać dosyć pieniędzy, by sobie kupić jakieś kule, lecz nie mógł tego uczynić. Lecz właśnie na nieoczekiwanym miejscu i w czasie, kiedy się tego nie spodziewał i od ludzi, od których się tego najmniej spodziewał, otrzymał to, czego chciał. Tak bardzo się cieszę, że Bóg czyni to w ten sposób.
I w pewnej grupie zwykłych, tak zwanych religijnych fanatyków ja znalazłem pewnego wieczora to, co chciałem - czego nie można kupić za pieniądze. W grupie niepiśmiennych, niewykształconych, ubogo ubranych ludzi, byli to przede wszystkim murzyni, w małym starym przerobionym lokalu na podłodze znalazłem tę wartość, ten klejnot, kiedy ten stary czarnuch spojrzał mi w twarz i powiedział: „Czy przyjąłeś Ducha Świętego odkąd uwierzyłeś?” O, to było coś, czego pragnąłem. Nie spodziewałem się, że Go znajdę między tymi ludźmi, lecz oni mieli to, czego potrzebowałem.
42
ONZ dzisiaj - oni by nie przyjęli tego, co im było powiedziane, lecz tego właśnie im trzeba. Chruszczow i wszyscy pozostali potrzebują Chrystusa w chrzcie Duchem Świętym. On zmieni ich usposobienie. On sprawi, że mężczyźni, którzy się nienawidzą, staną się braćmi. Zabierze od nich chciwość, złośliwość i kłócenie się, a włoży miłość i radość i pokój, dobroć i miłosierdzie.
Tak, czasami na niespodziewanych miejscach znajdziesz to, czego poszukujesz.
43
Co dałyby dzieci Izraela (ze wszystkich zdobyczy z Egiptu), kiedy ich wargi krwawiły, kiedy język zwisał im z ust na pustyni? One dałyby wszystko złoto, które zdobyły od Egipcjan, za jeden dobry łyk zimnej wody. Ich wodzowie na pustyni prowadzili ich od oazy do oazy, od rowów z wodą do źródeł, lecz oni byli całkiem spragnieni.
Wtedy przyszli tam bez pieniędzy czy bez płacenia! Głos przemówił do proroka i powiedział: „Przemów do tej skały” - do najbardziej suchej rzeczy na pustyni, najbardziej oddalonej od wody. I tam zostało ugaszone ich pragnienie - bez pieniędzy czyli bez płacenia. „Przemów do tej skały.” Nie zapłać tej skale, lecz „przemów do tej skały.”
44
On jest ciągle tą Skałą dzisiaj wieczorem. On jest Skałą w spragnionym kraju. Jeżeli pielgrzymujesz w takim spragnionym kraju, przemów do tej Skały. Nie musisz Mu płacić; przemów do Niego. A On jest obecny, by ci pomóc w czasie ucisku. Jeżeli jesteś chory, przemów do tej Skały. Jeżeli dręczy cię grzech, przemów do tej Skały. Jeżeli jesteś wyczerpany, mów do tej Skały.
Widzicie, wyglądało to - mogłoby to być gdziekolwiek. Wydawało się, że jeśli nie ma wody w tych małych zagłębieniach, gdzie bywały źródełka, to nie może być wody tam - na tej górze, przy tej skale. Bóg czyni rzeczy całkiem na odwrót od tego, jak myśli sobie człowiek. Skała to najbardziej suche miejsce na pustyni, lecz On powiedział: „Przemów do tej Skały.”
45
Dzisiaj ludzie są tak zwiedzeni. Oni sobie myślą, że jeśli mogą iść i zmówić swoje modlitwy, zapłacić jakiemuś księdzu, aby zmówił za nich kilka modlitw, to utorują sobie drogę pieniędzmi. Jeżeli będą budować gdzieś jakiś wielki kościół, a jakiś bogaty człowiek będzie to sponsorować, a będzie dalej żył w pożądliwościach, i poleci komuś innemu, aby się za niego pomodlił; on sobie myśli, że to jest właściwe. Bóg nie chce waszych brudnych pieniędzy. [Brat Branham stuka trzykrotnie w kazalnicę - wyd.] Wszystko, czego On pragnie, jest wasze poświęcenie się i wasze życie, które mówi do Niego. Bóg dał wam pieniądze; nie zużywajcie ich na rzeczy, które nie zaspakajają. Zużyjcie je na rzeczy, które zaspakajają. Jednak by zdobyć prawdziwą satysfakcję, nie możesz jej otrzymać, póki nie przemówisz do Skały.
On wywiódł wody dające życie - bez pieniędzy czyli za darmo. I oni pili, również ich wielbłądy piły i ich dzieci piły, i jest to ciągle źródło wypływające na pustyni.
I On jest tak samo Skałą dzisiaj, w tym spragnionym kraju dla ginących ludzi. „Ktokolwiek uwierzy w Niego, nie zginie, lecz będzie miał żywot wieczny.”
46
Zważajcie. Oni nie musieli się martwić każdego wieczora o chleb. Ich chleb był im posyłany każdej nocy, świeży.
My wychodzimy dzisiaj, by kupić bochenek chleba. Jeżeli jesteś żebrakiem i pójdziesz tutaj na drugą stronę do sklepu, i powiesz: „Ja chcę i pragnę bochenka chleba.”
Kupiec powiedziałby: „Pokaż mi najpierw ćwierćdolarówkę. Ja muszę otrzymać dwadzieścia pięć centów za ten bochenek chleba.”
A co masz, kiedy go otrzymasz? Nie zaspakaja to jakoś, bo otrzymałeś to najpodlejsze z tego, co można wyprodukować z pszenicy. Oni wyjmują z niej wszystkie witaminy, wszystkie otręby, i dają je świniom. Wymieszają jakąś papkę, która trzyma te otręby razem... Przesiewają to i robią bochenek chleba, robią go wielokrotnie brudnymi, nieczystymi rękami. Widzicie, co możecie znaleźć w waszym chlebie - czasami kawałki włosów i inne niechlujne rzeczy, kawałki fartucha i wszystko inne, co im tam wpadnie w piekarniach. Grzeszni ludzie mający choroby weneryczne i wszystko możliwe - zostaje to wmieszane do tego. Gdybyście widzieli, jak on jest produkowany, nie jedlibyście go nawet. A pomimo to zapłacicie waszych dwadzieścia pięć centów, inaczej go nie dostaniecie.
47
Bóg karmił ich każdej nocy pokarmem przygotowanym rękami aniołów - bez pieniędzy, bez płacenia. A dzisiaj - ta manna reprezentowała Chrystusa - duchowe życie - który zstąpił z niebios, by wydać Swoje życie.
Bóg daje Swoim dzieciom każdego dnia nowe przeżycie. Przypomnijcie sobie, jeżeli oni chcieli przechowywać ten chleb, zepsuł się.
Kiedy słyszycie kogoś, mówiącego: „Mam... Mówię ci. Ja jestem luteraninem. Ja jestem prezbiterianinem, baptystą. Ja jestem zielonoświątkowcem” - to jest po prostu pospolity, zrobiony rękami bochenek chleba. I tak przedstawia się ta sprawa, jest on po prostu taki brudny, zrobiony rękami ludzi.
Lecz kiedy słyszycie świadectwo o świeżym przeżyciu: „Dzisiaj rano, gdy się modliłem, Duch Święty ochrzcił moją duszę na nowo,” o bracie, to jest pokarm aniołów. On karmi ich świeżo, każdego dnia - z niebios.
Potrzebujemy deszczy błogosławieństw.
Krople łaski spadają wokół nas,
Lecz prosimy o ulewne deszcze.
O, tak, ześlij nam z niebios świeżo, Panie, Chrystusa - chleb życia. Ześlij Go do mojego serca i pozwól mi cieszyć się Jego wspaniałą obecnością.
48
Oczywiście, oni byli pełni dziękczynienia. Oni byli wdzięczni. I każdy mężczyzna czy kobieta, który jest zrodzony z Ducha Bożego i przyjmuje Ducha Świętego, będzie zawsze wdzięczny. Nie ważne, co się dzieje, ty będziesz zawsze wdzięczny.
Podobnie jak ten mały, ślepy chłopiec tam w górach - mały Benny; on się urodził. Gdy miał osiem miesięcy, katarakta zaczęła zasłaniać jego oczy. Jego rodzice byli ubodzy. Mieszkali na zboczu zwykłego gliniastego wzgórza. I wiedzieli, że operacje mogłyby pomóc Benny'ego, żeby mógł widzieć. On był teraz chłopcem w wieku około dwunastu lat. Jego rodzice zarabiali ledwie tyle, by kupować chleb i mięso podczas roku. Nie mogli sobie pozwolić na tę operację.
49
Wszyscy sąsiedzi razem widzieli małego Benny'ego, próbującego bawić się z innymi małymi dziećmi, a był ślepy. On nie widział, co robi. Było im bardzo smutno. I każdy z nich odłożył w tym roku trochę ze swoich plonów. Oni pracowali bardziej usilnie w żarze słońca. A kiedy te plony zostały sprzedane na jesień, oni wzięli te pieniądze, wsadzili małego Benny'ego do pociągu i wysłali go do lekarza.
Lekarze zrobili operację i była udana. I kiedy on wrócił z powrotem, wszyscy sąsiedzi zebrali się razem, kiedy mały Benny wysiadł z pociągu. Jego małe, bystre oczy błyszczały. On zaczął krzyczeć i płakać, kiedy patrzył się na ich twarze.
Jeden z konduktorów zapytał: „Synu, ile cię kosztowała ta operacja?”
On powiedział: „Panie, ja nie wiem, ile to kosztowało tych ludzi. Lecz ja się tak cieszę, że mogę widzieć twarze tych, którzy zapłacili tę cenę.”
50
Tak właśnie my odczuwamy. Ja nie wiem, ile to kosztowało Boga. Ja wiem, że On dał mi to najlepsze, co On miał - Swego Syna. Lecz jestem tak wdzięczny za to, że mam ten duchowy wzrok, że mogę spojrzeć w Jego twarz i wiem, że On umarł za mnie. Ja nie wiem, ile Go to kosztowało. Nie potrafimy tego obliczyć. Ta cena jest zbyt duża. Nie mogę wam powiedzieć, ile ona wynosi. Lecz jestem wdzięczny. Jestem wdzięczny za to, że chociaż byłem kiedyś ślepy, obecnie widzę.
Jestem wdzięczny za to, że kiedy w klinice braci Mayo powiedziano mi, że mój czas dobiegł do końca, kiedy lekarze powiedzieli mi, że nie mogę już dłużej żyć - dwadzieścia pięć lat temu, to ja żyję dzisiaj. Ja nie wiem, ile to kosztowało Boga, lecz jestem wdzięczny za to, że żyję.
Dawniej byłem grzesznikiem, związanym w grzechu, chorowałem na serce lękając się śmierci. Lecz dzisiaj śmierć jest moim zwycięstwem. Alleluja! Ona mnie tylko przeniesie do obecności Tego, którego miłuję, żebym mógł spojrzeć w Jego twarz. On zmienił tą rzecz przy pomocy operacji. On wziął moje serce i uczynił je nowym. Ja wiem, że coś się dla mnie stało.
51
Ubiegłej jesieni w Minnesota gazeta pisała o małym chłopcu, który wziął swój rower i pojechał do kościoła pewnego poranka - na niedzielną szkółkę. Inny młodzieniec z sąsiedztwa, którego nie interesowała niedzielna szkółka, zabrał swoją dziewczynę i poszli na łyżwy. A był to już dorosły mężczyzna i kiedy wjechał na cienki lód, wpadł do wody. On wyśmiewał się z tego małego chłopca owego poranka, gdy szedł po drodze i rzekł swojej dziewczynie: „To jest banda fanatyków - idą do tamtego kościoła.” A kiedy wpadł do wyłomu w lodzie, jego dziewczyna była dalej od niego. Ona była lżejsza i wydostała się z lodowiska. Lecz kiedy on wypłynął i położył swoje ręce na lodzie, był cały zdrętwiały i wisiał na krawędzi lodu.
Jego dziewczyna próbowała dosięgnąć go ręką, lecz była za ciężka i lód łamał się pod nią. On krzyknął do niej: „Wracaj! Wracaj! Tylko wpadniesz do wody i obaj utoniemy.” On krzyczał i wołał, a nie było nikogo, kto by mu pomógł.
52
Po chwili po wzgórzu przyjeżdżał mały rower, mały chłopiec pedałował z Biblią pod swoją pachą. On usłyszał te krzyki przyśpieszył swój mały rower. Położył na ziemię swoją Biblię i wybiegł na lodowisko. Pełzał na swoim małym brzuchu, ubrany w swoje odświętne ubranie, aż chwycił tego mężczyznę za ręce, i ciągnął go tak długo do tyłu, aż go wyciągnął spod tego lodu. Wybiegł na drogę i zatrzymał samochód. Zadzwonili po karetkę pogotowia i odwieziono go do szpitala.
Kiedy on wyszedł ze szpitala i zapłacił za karetkę pogotowia, zapłacił lekarzom za zastrzyki przeciw zapaleniu płuc i za lekarstwa, które pobierał, przyszedł do tego małego chłopca. Powiedział: „Synu, ile ci jestem dłużny?”
On odrzekł: „Nic.”
On powiedział: „Zawdzięczam ci moje życie.” Pomyślcie o tym. Nie można tego zapłacić pieniędzmi. Chodziło o jego życie.
53
Takie właśnie uczucie powinniśmy mieć względem Boga. Nie torować sobie drogi przy pomocy czegoś; lecz zawdzięczamy nasze życie Bogu, ponieważ byliśmy umarłymi i tonęliśmy w głębokim rynsztoku grzechu. Bóg zarzucił na mnie Swoje ręce i szatę, i objął mnie.
Byłem pogrążony głęboko w grzechu,
Daleko od spokojnego brzegu.
Byłem bardzo splamiony wewnątrz,
Pogrążałem się, by się już więcej nie wynurzyć.
Lecz Mistrz morza usłyszał mój rozpaczliwy krzyk,
Podniósł mnie z wód, teraz jestem bezpieczny.
Ja zawdzięczam Mu moje życie. Ty też zawdzięczasz Mu swoje życie. Jestem Mu winien swoje życie - by Mu służyć! Nie rezygnuj z tego, nie chodź po okolicy i nie chwal się twoją kościelną denominacją; nie chodź dookoła i nie krytykuj innych; lecz staraj się Mu służyć, by ocalić innych i doprowadzić ich do poznania Pana Jezusa Chrystusa.
54
Marnotrawny syn. Może to powiem na zakończenie. Gdy roztrwonił cały swój majątek, względnie majątek ojca na skutek hulaszczego życia, a potem powrócił do domu... Leżał w zagrodzie dla świń i uświadomił to sobie. I powiedział: „Tylu wynajętych sług, których ma mój ojciec, oni mają dosyć, by robić oszczędności, a ja tu umieram w nędzy.” Co, gdyby próbował powiedzieć: „Zastanawiam się, czy mam trochę pieniędzy, żebym mu mógł spłacić to, co roztrwoniłem żyjąc hulaszczo?” Lecz on znał naturę swego ojca i powiedział: „Wstanę i pójdę do mego ojca.”
Ojciec nie powiedział: „Chwileczkę tylko, synu! Czy przynosisz moje pieniądze z powrotem?” Nie. On nie domagał się niczego za jego grzechy. On się cieszył, że jego syn powrócił. On się cieszył, że jego syn opamiętał się ponieważ on był jego synem. On był jego własnym dzieckiem. Cieszył się, że on wracał do domu. On nie aprobował jego grzechów, lecz cieszył się, gdy on się opamiętał i powiedział: „Ja zgrzeszyłem przeciwko mojemu Bogu i przeciwko mojemu ojcu. Wstanę i pójdę do niego.”
I kiedy go zobaczył w oddali, pobiegł do niego i ucałował go. I rzekł: „Zabijcie tłuste cielę” - bez pieniędzy. „Przynieście najlepszą szatę” - bez pieniędzy. „Przynieście pierścień” - bez pieniędzy - „włóżcie go na jego palec. Jedzmy, pijmy, i radujmy się, bo ten mój syn był zgubiony, a teraz się znalazł. On był martwy, a ożył na nowo. Cieszmy się z tego.”
55
Może to powiem na zakończenie, przyjaciele. Jedyna rzecz, która zaspakaja, jedyne rzeczywiste rzeczy, które istnieją, jedyne dobre rzeczy, które istnieją, nie mogą być kupione przy pomocy pieniędzy. Są to dary od Boga za darmo - w Jezusie Chrystusie: zbawienie duszy, radość. Chodźcie i jedzcie i bądźcie nasyceni.
Czemu macie płacić pieniędzmi za to, co nie jest chlebem, dawać ciężko zdobyty zarobek za to, co nie syci? Słuchajcie mnie uważnie, a będziecie jedli dobre rzeczy, a tłustym pokarmem pokrzepi się wasza dusza!
Nakłońcie swojego ucha i pójdźcie do mnie, słuchajcie, a ożyje wasza dusza, bo ja chcę zawrzeć z wami wieczne przymierze, z niezłomnymi dowodami łaski okazanej niegdyś Dawidowi!
56
Wszystkie trwające rzeczy, wszystkie dobre rzeczy, wszystkie rzeczy, które są przyjemne, wszystkie rzeczy, które są wieczne, są za darmo i nie kosztują was niczego. Na końcu Pism tej Księgi ona mówi: „Ktokolwiek chce, niech przyjdzie i pije z wód źródeł żywota, za darmo,” bez pieniędzy - bez płacenia. Dlaczego wydajecie swoje pieniądze za to, co nie zaspakaja, a zostawiacie te prawdziwe rzeczy, które zaspakajają, choć są za darmo, i nie interesujecie się nimi?
Módlmy się.
57
Gdy jesteście w uciszeniu i w modlitwie - czy są tutaj w tym budynku dzisiaj do południa tacy, którzy jeszcze nie pili z tego źródła i macie ciągle świeckie pożądliwości w swoim życiu, i chcielibyście dzisiaj zmienić to miejsce, z którego pijecie, względnie zmienić szafowanie waszymi pieniędzmi? Czy chcielibyście przyjść i kupić od Boga (bez pieniędzy, bez płacenia) mleko i miód, radość z wina? Czy podniesiecie swoją rękę i powiecie: „Wspomnij mnie, bracie Branham, kiedy się będziesz modlił?” Niech ci Bóg błogosławi, panie. Niech ci Bóg błogosławi, panie. Niech ci Bóg błogosławi, siostro. Czy są jeszcze inni, którzy powiedzą: „Wspomnij mnie, bracie Branham, gdy się będziesz modlił?”
58
Niektórzy z was, młodzi ludzie, tak, którzy marnowaliście swoje życie - te godziny, które matka i ojciec spędzili w modlitwie o was, wszystko nauczanie, którego wam udzielali, ale wy odrzuciliście je i daliście posłuch podszeptom diabła. Wy pragnęliście muzyki tego świata i tych świeckich rzeczy. A opamiętaliście się tak jak marnotrawny syn w zagrodzie dla świń. Czy chcielibyście podnieść swoje ręce - siostro, bracie - i powiedzieć: „Boże, wspomnij mnie. Pozwól mi opamiętać się dzisiaj do południa i pozwól mi powrócić do domu Ojca.” Nie kosztuje was to nic. On oczekuje na was. Bez względu na to, co uczyniliście; „Choćby wasze grzechy były jako szkarłat, będą białe jak śnieg; choćby były czerwone jak karmazyn, będą białe jak wełna.” Czy ci, którzy podnieśli swoje ręce, są w Bożej obecności?
Wy, którzy jesteście chorzy i w potrzebie, powiedzcie: „Ja wpadłem do głębokiego rowu. Szatan wyrządził mi zło. On mnie skaleczył i zrobił chorym, czy coś takiego. Ja pragnę dzisiaj do południa, żeby Boży łańcuch wiary wstąpił do mego serca, który wyciągnie mnie z tego rowu, tak jak tego człowieka przy bramie, zwanej Piękną.” Podnieście swoje ręce. Niech was Bóg błogosławi, każdego.
59
Panie, ja przynoszę Tobie w tej godzinie tych, którzy podnieśli swoje ręce, prosząc o odpuszczenie ich grzechów. Ty jesteś Bogiem, jedynym Bogiem. Tam właśnie, gdzie oni siedzą teraz - tam Ty mówisz do nich. Właśnie tam przekonałeś ich, że są grzeszni. Kiedy Słowo znalazło Swoje miejsce i Duch Święty zaczął mówić i powiedział: „Ty jesteś grzeszny. Zawróć i przyjdź na nowo do Boga, do Ojca.” I oni podnieśli swoje ręce, by pokazać, że chcą wyjść z tej ziemskiej zagrody dla świń, by powrócić do domu Ojca, gdzie jest obfitość, gdzie nie będą musieli przynieść niczego. Jak wyraził to pięknie poeta: „Nic nie przynoszę w moich rękach, tylko przylgnę po prostu do Twego krzyża.” Niechby przyszli mile i pokornie, i byli przekonani i oddali swoje życie Tobie. A Ty przyniesiesz najlepszą szatę i pierścień, i włożysz go na ich palce, i nakarmisz ich manną z zabitego Baranka. Spełnij to, Panie.
60
Są tu tacy, którzy są chorzy i cierpiący. Oni są w potrzebie. Szatan wtrącił ich do rowu, niewątpliwie brakuje im pieniędzy na operację. Z pewnością wielu z nich nie mogło się poddać operacji. Być może lekarz nie potrafił usunąć tej przyczyny, chociaż otrzymał tyle pieniędzy. Lecz Ty jesteś Bogiem. I modlę się, byś Ty uzdrowił każdego z nich w tej właśnie godzinie, gdy jesteśmy pod namaszczeniem Ducha Świętego, będącego teraz tutaj. Niech zostaną uzdrowieni, od stóp do głowy, zupełnie.
Jeżeli nie mają radości swego zbawienia - oni się z niego już więcej nie cieszą, jak powiedział Dawid w owym czasie: „Przywróć mi radość z mego zbawienia.” Niech otrzymają radość i szczęście, i wyjdą z ponurości i wyczerpania, bo Ty jesteś Skałą w spragnionym kraju. Ty jesteś schronieniem w czasie burzy. Kiedy diabeł miota w nich wszystkimi pociskami i chorobami, Ty jesteś schronieniem w czasie sztormu. Niech się tak stanie dzisiaj, Boże, bowiem prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
61
Łagodnie i czule Jezus nawołuje, woła ciebie i mnie.
Choć grzeszyliśmy, On ma miłosierdzie i wybaczenie.
Wybaczenie dla ciebie i dla mnie.
Chodź do domu...
Jeżeli pragniecie, podejdźcie teraz do ołtarza i uklęknijcie, żebyśmy się mogli modlić z wami, namaścić was i uczynić wszystko, co potrafimy. Jesteście mile witani.
... wyczerpany chodź do domu;
Poważnie i czule Jezus nawołuje.
Woła: Grzeszniku, chodź do domu!
Czy Go miłujecie? Teddy, czy mógłbyś nam podać akord: „Miłuję Go, miłuję Go, bo On wpierw umiłował mnie.” Czy potrafisz to uchwycić?
62
Śpiewajmy to ku Jego chwale, zanim zmienimy porządek tego nabożeństwa za chwilę. To jest uwielbianie. Poselstwo wyszło. Tak bardzo się cieszę, że je przyjęliście. Modlę się, aby wam zrobiło dobrze, bo ono zrobiło mi dobrze, kiedy je mówiłem. Modlę się, żeby ta sama inspiracja, która mi była dana, abym je wam powiedział - żebyście je przyjęli w tej samej inspiracji, w której ono było posłane. Niechaj Pan pobłogosławi je w waszych sercach. W porządku.
Miłuję go
Zamknijcie teraz swoje oczy, kiedy śpiewamy. Podnieśmy nasze ręce.
Miłuję Go, bo On wpierw umiłował mnie
I wykupił zbawienie me na Golgocie.
Pochylmy teraz nasze głowy i nućmy to. [Brat Branham zaczyna nucić „Miłuję Go” - wyd.] Czy Go miłujecie? Czy On nie jest rzeczywistym dla waszych serc? Czy On nie dysponuje czymś, co jest tak rzeczywiste? Ja Go miłuję, bo On najpierw umiłował mnie i zarzucił ratowniczą linę życia z Golgoty, i zaczepił ją do mojego serca.
63
Nie zapomnijcie, brat Kurmmond będzie nam głosił dzisiaj wieczorem podczas Wieczerzy Pańskiej. Jeżeli miłujecie Pana, przyjdźcie tutaj i przyjmijcie Wieczerzę Pańską razem z nami. O ile Pan pozwoli, ja będę tutaj razem z wami. To jest zięć brata Tony Zabel; brat Thom z Afryki; jego syn - naprawdę dobry, stanowczy chrześcijanin, dobry prosty kaznodzieja.
Bo On wpierw umiłował mnie
I wykupił zbawienie me na Golgocie.
Pochylimy teraz nasze głowy, podczas gdy pianino będzie dalej grać.
64
Panie Jezu, przygotowujemy się do rozpoczęcia następnej usługi, Panie. Dziękujemy Ci za Ducha Świętego, który przemówił do naszych serc. I jesteśmy szczęśliwi, Panie, że to uczyniłeś dla nas. I niechby Twoje Słowo nie wróciło do Ciebie próżne, lecz niechby osiągnęło to, co powinno było osiągnąć. Niech ono pozostanie w sercach nas wszystkich, abyśmy wiedzieli, że wszystkie prawdziwe i trwające rzeczy pochodzą od Boga - bez pieniędzy, bez płacenia. Więc dlaczego mielibyśmy usiłować o inne sprawy, o rzeczy, które ulegną zniszczeniu i czynić z tego sprawę życia lub śmierci. Pozwól nam Panie więcej usiłować o sprawy, które nie ulegną zniszczeniu, które nie mają ceny. Ta cena została już zapłacona i mamy serdeczne zaproszenie: „Ktokolwiek chce, niech przyjdzie.”
65
Pobłogosław dalszą część tej usługi. Spełnij to, Panie. I wyjdź nam naprzeciw dzisiaj wieczorem. Pobłogosław uroczystość chrztu. Niechaj nastanie wielkie wylanie Ducha Świętego. Niech ci ludzie, którzy chcą zostać ochrzczeni w imieniu Twego umiłowanego Syna, Pana Jezusa, niech zostaną napełnieni Duchem Świętym. Niech ci ludzie, którzy podnieśli swoje ręce dzisiaj rano, że chcą pokutować ze swoich grzechów, niechaj przyjdą i przyodzieją się w ubranie do chrztu i wejdą do baptysterium, i udowodnią temu światu, że ich grzechy zostały im wybaczone. I oni przyjmują chrzest na świadectwo, że ich księga została wymazana. Spełnij to, Panie.
66
Bądź z bratem Kurmondem dzisiaj wieczorem, kiedy będzie przynosił nam poselstwo prosto od Tronu. Namaść go Duchem Świętym. I bądź z nami, kiedy będziemy przyjmować Wieczerzę Pańską. Niech nasze serca są czyste i nieskalane, niechby nie było w nas żadnego zanieczyszczenia. Niech krew Jezusa oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Spełnij to, Panie. Trzymaj chorobę z dala od nas i daj nam radość i pokój. Prosimy o to przez Jezusa Chrystusa. Amen.
Miłuję Go...
Czy Go miłujecie? Podnieście teraz wasze ręce do Niego.
Miłuję Go, bo...
Wyciągnijcie teraz ręce i uściśnijcie dłoń z kimś koło siebie. „Wpierw...” Gdybym dzisiaj umarł, miłuję Go. „I wykupił...” To jest właściwe, wyciągajcie dłoń koło siebie i uściskajcie sobie dłonie.
... zbawienie me na Golgocie.
W porządku, teraz brat Neville, by powiedzieć kilka słów na zakończenie. W porządku.