Zupełne wyzwolenie

Jeffersonville, Indiana, USA

59-0712

1
Nie wiedziałem jakoś, co mam mówić dzisiaj do południa. Siedziałem w tylnym pomieszczeniu z bratem Eganem i słuchałem... Brat Neville coś mówił i patrzył w kierunku mnie. Zapytałem więc brata Egana: „Czy on woła mnie?”
A on odrzekł: „Tak jest.”
A zatem, jestem tu na podium, by coś powiedzieć dzisiaj do południa. Rozmyślałem, kiedy byłem... Tamten wentylator, który zainstalowali, wyciąga mój głos - wydaje się po prostu, że go wprost „wysysa,” kiedy tu człowiek mówi. Wydaje się, że ten wentylator odwiewa stąd zaraz ten głos.
Słyszałem pewne świadectwo, kiedy byłem tam w pokoju, by się modlić o kobietę, która zatelefonowała. Brat, który odebrał tę wiadomość, zapomniał zapisać to miasto czy miejscowość, gdzie miałem przedzwonić - do żony doktora Morrisona. I powiem wam po prostu, co uczyniłem - dotyczy to modlitw was wszystkich, a również mojej. Ja włożyłem ręce na telefon i wskazałem na ten numer, gdziekolwiek się znajduje i poprosiłem Ducha Świętego, by się udał do tej niewiasty. Uważam, że On wysłuchał tą modlitwę dokładnie tak samo, jak gdybym... Rozumiecie? I po prostu odłożyłem słuchawkę. I być może Pan chciał to w ten właśnie sposób. Widzicie? Być może tak właśnie było to uczynione lepiej.
2
A potem słuchałem świadectw, kiedy byłem w pokoju - ktoś mówił, że siostra Rook miała... Myślę, iż brat Neville powiedział, że ona przeżyła coś w rodzaju załamania nerwowego. Uchwyćmy się więc Boga w tej sprawie pamiętając o jednej rzeczy: Bóg zna Swoich własnych. On wie o nich wszystko.
3
Czy słyszycie dobrze tam w tyle? Jeżeli nie, tutaj na podium jest kilka wolnych siedzeń. Możecie je zająć, jeśli sobie życzycie. I zobaczmy: Czy to jest główny mikrofon? [Pewien brat mówi: „O, nie” - wyd.] A czy ten tutaj jest głównym mikrofonem? Dobrze. Spróbuję przysunąć się trochę bliżej do niego. A co wy tutaj koło mnie - Gene? To będzie po prostu świetne. Czasami trochę zachrypnę. Dość dużo głosiłem. Czy tak jest lepiej? Czy teraz słyszycie lepiej?
4
I my na pewno pamiętamy o nich w modlitwie. Chcemy przynieść sprawozdanie o wspaniałym nabożeństwie, które odbyło się w...
Czy patrzę się na siostrę Rook? Myślałem - patrzę się na pewną panią tam w tyle, która wygląda tak jak ona. Pomyślałem: „Z pewnością nie mówię tutaj dwuznacznie.” Patrzę się na pewną siostrę, wyglądającą tak jak ona - tam w tyle. Ona jest w szpitalu św. Edwarda.
5
Tak więc, mieliśmy wspaniałe nabożeństwa w Cleveland, Tennessee, a również w Kalifornii. Pan pobłogosławił obficie i dokonał wielu spraw. I my się z tego cieszymy. Cieszę się, że mogłem powrócić do naszej własnej społeczności i złożyć sprawozdanie o dobroci i miłosierdziu Bożym. Tak właśnie czynili oni w Biblii.
Cenię sobie bardzo modlitwę brata Neville, względnie brata Beelera - jak on modlił się o ludzi i prosił o pomoc i o miłosierdzie. I jeżeli przypatrzymy się temu - wy zawsze - wszystko, cokolwiek się dzieje, stwierdzicie, że w tym jest coś naprawdę autentycznego. A potem, kiedy brat Neville przyszedł i przyprowadził tu na podium tych diakonów, itd., by wypowiedzieli błogosławieństwa Boże na złożoną przez zbór ofiarę, słyszałem, jak on mówił w swojej modlitwie do Boga o tych mężczyznach - jak oni modlili się jeden o drugiego. I czuję się dobrze, kiedy słyszę pastora, który się modli o swoich diakonów, a diakoni modlą się o ich pastora. Kiedy widzicie, że zbór wchodzi do takiej współpracy, to coś zaczyna się dziać. W ten właśnie sposób zbór musi być w porządku. I to właśnie podsunęło mi mój temat. Miałem zamiar mówić o błogosławieństwach w Kadesz Barne - o tym, jak lud nie chciał słuchać sprawozdania szpiegów, lecz potem zmieniłem moje myśli, skierowałem je na coś innego.
6
A zatem, jeżeli chodzi o uzdrowienie - otrzymałem właśnie krótkie świadectwo, z którym chciałbym się podzielić. Miałem nadzieję, że spotkam się z moim synem Billy'm tam w tyle, lecz... On je ma w swojej kieszeni.
Billy współpracuje na nabożeństwach lepiej, niż czynił to dawniej. Był nerwowy, wyprowadzony z równowagi, i zazwyczaj mawiał ludziom: „O, idź i usiądź. Idź i usiądź.” Mawiał: „Ja ci dam kartę modlitwy.” Ostatnio zauważyłem jednak, że odczuwa wielkie współczucie dla ludzi, którzy są na nabożeństwie. Jeżeli mu nie pozostanie żadna karta modlitwy, to umieszcza ich do osobnego pokoju, żebym mógł pójść i modlić się o nich.
7
I taka właśnie rzecz wydarzyła się w Chicago ostatnim razem. I ja - chciałbym przeczytać ten list, o ile on tu przyjdzie. Nie spotkałem się z nim dotychczas. On nie wiedział, że tu przyjadę dzisiaj rano i że będę chciał ten list. Lecz przyszło mi to po prostu na myśl, kiedy rozmyślałem o tylu chorych. I tak właśnie ma się ta sprawa. Jest to list polecony, który...
Czytałem o tym w gazecie. Nie czytałem; mówiono mi o tym, że gazety krytykowały Orala Robertsa, który modlił się o kobietę chorującą na cukrzycę, a ona zmarła. I ja - teraz jako Amerykanin - chciałbym być posłuszny prawu i temu człowiekowi, który posiada autorytet. Uważam jednak, że to nie jest sprawiedliwe. Chciałbym wiedzieć, czy oni byliby ochotni opublikować w gazecie o wszystkich chorych, których lekarze zostawili zrezygnowani, a Oral Roberts modlił się o nich i oni zostali uzdrowieni. Zastanawiam się, czy oni zmienią kiedykolwiek podejście do tej sprawy, rozumiecie. Oni tego nie zrobią. A zatem, uważam, że diabeł oszołomił ich do tego stopnia, i Bóg pozwolił na to, lecz w dniu sądu będą musieli zdać z tego rachunek. Wiem jednakowoż o tysiącach ludzi, o których modlił się Oral Roberts, którzy już umierali, a są obecnie zdrowi.
8
Widzicie więc, że oni są nieuczciwi w tej sprawie. Oni opublikują swoje stanowisko, krytyczne stanowisko, lecz nie opublikują drugiej strony medalu. Gazeta powinna na bieżąco informować ludzi o wydarzeniach, które się dzieją. Uważam więc, że jeśli ludzie interesują się naprawdę innymi ludźmi i jeśli ktoś zostanie uzdrowiony, naprawdę odzyska zdrowie, to każda gazeta w Stanach Zjednoczonych powinna opublikować artykuł o tym. Lecz nie można ich skłonić do tego. Nie. Jeżeli weźmiecie coś takiego, jak tamto, oni będą chichotać i śmiać się z tego, i będą to wywracać. Lecz jeśli jest coś do skrytykowania... To po prostu wskazuje na to, że nasz naród jest gotowy na sąd. Racja. I ten sąd nastanie, a nie ma przed nim ucieczki. Oni sobie tylko gromadzą ogień na swoje głowy, i tak dalej. A coś takiego - niezgodnego z zasadami! Gazeta - jej zasadą jest informowanie publiczności o czymkolwiek dobrym lub złym, co się dzieje. Lecz oni odstąpili od swoich zasad. A skoro odstąpili od swoich zasad, to nie służą dobrze swojemu celowi.
9
I tak samo dzieje się z kościołem. Kiedy kościół odstąpił od swoich zasad, to nie może już dobrze służyć wierzącym. Musimy trzymać razem, musimy być zjednoczeni. Musimy być jednomyślni i zgodni. Inaczej nie posłużymy Bogu ani ludziom - o ile nie jesteśmy jednomyślni i zgodni, by się trzymać zasad Biblii i tych spraw, które powiedział Bóg, które są właściwe. Musimy się ich zawsze trzymać.
10
Billy wetknął głowę do mego pokoju w Chicago - on... Ktoś przyszedł do niego - pewna niewiasta z jej mężem, który miał raka płuc i umierał. Jego żona była ofiarą paraliżu dziecięcego i była na wózku inwalidzkim, a próbowała troszczyć się o męża, który niemal nie mógł powstać, bo miał raka w płucach. A Billy powiedział mu: „Przykro mi, proszę pana.” Dalej rzekł: „Chętnie dałbym panu kartę modlitwy, lecz nie pozostała mi już żadna” - powiedział.
A on odrzekł: „Dobrze, w porządku, synu.” On powiedział: „To jest w porządku.” Dalej powiedział: „Próbowaliśmy dotrzeć tutaj wcześniej, lecz jesteśmy tacy niezaradni.”
Billy odrzekł: „Powiem ci, co zrobicie.” Powiedział: „Ja pójdę po ojca. Przyprowadzę go do sali, a również będę go wyprowadzał.” I powiedział: „Gdy go tu przyprowadzę, kiedy wysłuchacie jego poselstwa” - mówił dalej - „to weź swoją żonę, względnie oboje wejdźcie do tego małego pokoju, przez który będę przechodził, i ja mu powiem, aby się modlił o was.”
„O” - powiedział - „to jest uczciwe z twojej strony, synu. To nam naprawdę wystarczy.” Rozumiecie? Chodzi tu o nastawienie. Rozumiecie? „To jest naprawdę dobre. To jest świetne.” Widzicie?
11
I tego wieczora, Billy, kiedy on wracał tamtędy, jednakowoż trochę inaczej, niż powiedział przedtem, bo miał tam również swego szwagra, który miał krwotoki w płucach i swoją szwagierkę - miała krwotok w żołądku, bo miała wrzody; więc oni tam weszli razem z tamtymi - on starał się trochę ze swej strony pomóc im, by weszli do tego pokoju. Człowiek musi na to zważać, bo inaczej będzie ich zaraz pełne pomieszczenie, rozumiecie. Lecz przechodziłem tamtędy i pomodliłem się o nich, i potem otrzymaliśmy pocztą list, że ten mężczyzna został doskonale uzdrowiony z tego raka jego płuc. Ta kobieta, jego żona, która była na wózku inwalidzkim, wstała i chodzi znowu normalnie, tak jak przedtem. I ten mężczyzna z krwotokami w płucach na skutek gruźlicy, jest zupełnie zdrowy. Również jego żona została uzdrowiona z wrzodów żołądka. Wszystkich czworo zostało natychmiast uzdrowionych! Zastanawiam się, czy gazeta zechciałaby to opublikować. Rozumiecie? Rozumiecie? Rozumiecie? O! Lecz Bóg jest ciągle Bogiem. On po prostu czyni te sprawy w Swój własny sposób, wiecie, i On jest takim dobrym. Cieszymy się bo wiemy, że On jest Bogiem.
12
Niedawno do południa mówiłem o młodym niedoświadczonym kaznodziei, którego znamy, który podróżował po okolicy, modlił się o chorych i wszystkich innych. I on poszedł i modlił się o kobietę w szpitalu w Louisville, która chorowała na gruźlicę, a ona zmarła. I ten nieborak powiedział: „Nie ma sensu się trudzić. Bóg nie jest... Boga nie ma. On by dotrzymał Swego Słowa.” Powiedział: „Ja namaściłem ją dokładnie tak, jak mówi Biblia. Jeżeli On nie dotrzymuje Swego Słowa, to On nie jest Bogiem.” I rzekł: „To jest tylko książka.”
Tak ci się wydaje, dopóki nie poznałeś Boga. To jest tylko część Pisma Świętego, lecz to nie jest całe Pismo Święte. Dzieje się to na podstawie wiary poszczególnego człowieka. Rozumiecie?
13
I ja powiedziałem mojej żonie następująco: „Wydarzyło się tak wiele spraw, na podstawie których wiem, że tak jest. Ja nie wiem, co stanie się ze mną na końcu. Może pójdę tą samą drogą. Jeżeli Bóg odejmie Swoją miłosierną dłoń ode mnie, to pójdę tą samą drogą. Lecz jak długo On będzie trzymał nade mną Swoją dłoń miłosierdzia i przewodnictwa, to ja będę kontynuował to dzieło.” Lecz zapytałem się Medy następująco: „Kto był w pokoju owego poranka po tym widzeniu, kiedy zobaczyłem moją małą córeczkę, Sharon?”
14
Nawiasem mówiąc, niemal zemdlałem pewnego dnia. Byłem na ulicy. I wiecie, jak wam potem opowiadałem moją wizję o niej. I ja patrzyłem, a obok mnie szła młoda dziewczyna po ulicy tutaj w Jeffersonville - była dokładnie taka, jak ta w wizji. Musiałem po prostu kurczowo zacisnąć moje dłonie. Wyglądała tak bardzo podobna do tej w wizji o mojej małej Sharon! Ona była potem młodą kobietą.
A po tej wizji owego poranka, kiedy byłem w chwale, ja... Hope powiedziała mi - obejmowała mnie swoim ramieniem i rzekła: „Nie martw się o nas, Bill. Nam jest tutaj lepiej.” Bo ja po prostu próbowałem popełnić samobójstwo. I ona rzekła: „Nie martw się. Przyrzeknij mi, że się już więcej nie będziesz martwił.”
A ja odrzekłem: „Nie mogę ci tego przyrzec, Hope, ponieważ ja - jestem... Martwię się. Nie mogę nic na to poradzić.”
15
I wyszedłem z tej wizji - stałem w ciemnym pokoju. I nie była to już wizja ani wyobraźnia, lecz jej ramię obejmowało mnie ciągle. I ona mnie poklepała po ramieniu. Pomyślałem sobie: „Chwileczkę tylko. To przecież nie jest...” Nie wiedziałem w owych dniach, jak to mam nazwać - wizja. Nazywałem to transem. Powiedziałem sobie: „To jest...” Czułem ciągle jej rękę. Zapytałem: „Czy jesteś tutaj, Hope?”
Ona odrzekła: „Bill, przyrzeknij mi, że się już więcej nie będziesz martwił o mnie i o Sharon.” Bowiem ja byłem u kresu mych sił. Byłem gotowy popełnić samobójstwo.
Powiedziałem: „Przyrzekam ci.” A ona mnie objęła i poklepała mnie swoją ręką.
A potem ja - zapytałem: „Hope, gdzie jesteś?” Próbowałem - macałem rękami, aż chwyciłem łańcuszek lampy i pociągnąłem go. Chodziłem po pokoju i sprawdzałem każde krzesło pragnąc stwierdzić, czy ona tam siedzi.
On jest Bogiem. On jest dzisiaj tak samo Bogiem, jakim On był na górze Przemienienia, kiedy pojawili się Mojżesz i Eliasz. On jest ciągle Bogiem!
16
Może przechodzimy przez wiele kłopotów i doświadczeń. Pamiętajmy tylko, jest Ktoś, kto wie o tym i oświetla naszą drogę, czyni to rzeczywistością. Ja nie wiem, co jest za zasłoną. Lecz wiem jedno: Każdego dnia zdążam do celu tego zaszczytnego powołania, próbując żyć dla tego wielkiego wydarzenia, które odbędzie się pewnego dnia, kiedy Go zobaczę twarzą w twarz i będę opowiadał: „Jestem zbawiony z łaski.” To jest dzień, dla którego ja żyję. Zostawiam za sobą te rzeczy, które się dzieją, pragnę podążać naprzód, po prostu podążam naprzód.
17
Pragnę, żeby ten zbór, kiedy teraz stoicie, pragnę, abyście ciągle podążali do celu tego zaszczytnego powołania. Cokolwiek czynicie, przylgnijcie do siebie, bądźcie wzajemnie tak solidarni, jak to tylko możliwe, lecz miejcie zawsze wyciągniętą rękę, by sięgnąć i pozyskać kogoś innego, by go wprowadzić między was. Lecz w tej wierze, o której obecnie głosimy i o którą szczerze walczymy - nie odstępujcie od Niej ani o cal. Bo jeśli wierzycie, że ja jestem Jego sługą - taki właśnie jest program Boży. Nigdy nie będzie to w większości. Będzie to zawsze w mniejszości; zawsze tak było i zawsze będzie. Pamiętajcie jednak, jest napisane: „Nie bój się maluczkie stadko, albowiem upodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.”
18
Zatem, mamy tutaj grupę funkcjonariuszy naszego zboru - diakonów, członków zarządu, kierownika szkoły niedzielnej, pastorów, bo w naszym zborze jest ustalony regulamin. I wy słuchacze, wybraliście tych funkcjonariuszy i tego pastora. Ja jestem tylko generalnym nadzorcą pilnującym, by wszystko działo się właściwie, udzielając rady, i tak dalej. To wy wybraliście waszego pastora, wybraliście wasz zarząd, wybraliście waszych diakonów wybraliście każdy urząd, który istnieje w tym zborze - wy, ludzie i waszym obowiązkiem jest wspierać tych mężów, widzicie, bo oni będą popełniać błędy. Oni są śmiertelnikami. Są tylko ludźmi i będą popełniać błędy. Lecz jeśli prezydent Stanów Zjednoczonych popełni jakiś błąd, czy wyrzucamy go, jako prezydenta? Zapominamy o tym i podążamy naprzód. Pragniemy, żeby tak właśnie postępował nasz zbór obecnie.
Przed kilkoma minutami słuchałem go, jak się modlił o diakonów. A tam w tyle przy drzwiach słyszałem świadectwo członków zarządu, jak jesteście jednomyślni. Pozostańcie właśnie tacy. Wy zborownicy, stójcie w obronie waszego zarządu, diakonów i pastora. I pamiętajcie, gdy doprowadziliście zbór do ładu, pamiętajcie, że interesem szatana jest sprawić, żeby się rozpadł. Zawsze tak było i zawsze tak będzie. Lecz wy stójcie w obronie waszych funkcjonariuszy - to właśnie chciałem wam powiedzieć.
19
A potem mam tutaj jeszcze coś na tablicę ogłoszeń - o spotkaniu członków zarządu i ich przełożonego. Będzie to na tablicy ogłoszeń. Mam również kopię dla brata Robersona, który jest prezesem członków zarządu. Myślę, że mam też kopię dla brata Collinsa, który jest przełożonym diakonów. A zatem, wszystkie te urzędy zostały zaprowadzone zgodnie z Pismem Świętym. Oni muszą mieć przepisy z Pisma Świętego odnośnie tego, co mają czynić. Dlatego członkowie zarządu sprawują swój własny urząd, a diakoni sprawują swój własny urząd. Kierownik szkoły niedzielnej ma swój własny urząd. A pastor stoi na czele tej trzody.
20
Wszystkie te urzędy mają pewne wspólne sprawy. A uważam, że nie macie robić wspólnego spotkania, lecz w ramach każdego urzędu, bo diakoni nie mają nic do powiedzenia członkom zarządu o ile nie mają jakieś sprawy, którą im chcą przedłożyć. I na odwrót - członkowie zarządu troszczą się o sprawy finansowe i o budynek; oni nie mają nic wspólnego z diakonami. Diakoni są policjantami w zborze i pomocnikami pastora. Zaś członkowie zarządu troszczą się o wszystkie nieruchomości. Członkowie zarządu nie troszczą się o sprawy duchowe zboru, a diakoni nie troszczą się o sprawy finansowe. Dlatego tak musi się to dziać. A kierownik szkoły niedzielnej troszczy się o swoją niedzielną szkołę. Ja to wszystko wypisałem, mam to napisane na maszynie, aby to mogło być na tablicy ogłoszeń.
21
A potem, chcemy również ująć pisemnie w głównych zarysach naukę, w której obronie stoi ten zbór i chcemy ją umieścić tutaj w kaplicy - te zasady, których się trzymamy - naukę w tym zborze. Aby być zborem, musimy mieć naukę.
Nie ustanawiamy sobie żadnych wytycznych i nie mówimy: „Pójdziemy tylko po tyle.” W społeczności z wszystkimi posuwamy się tylko tak daleko, jak daleko pozwala nam Bóg w Swoim Piśmie - z innymi ludźmi. Przylgnijmy więc do siebie, bądźmy jednomyślni i zgodni, i działajmy dalej dla Boga. Bóg chce, żebyśmy tak właśnie postępowali.
Pomódlmy się teraz a następnie otworzymy Słowo.
22
O, drogi Panie, pragniemy teraz przejść do Bożego Słowa, względnie do czytania tego Słowa. Niechby Twój Duch Święty wyłożył nam to, czego potrzebujemy. I pozwól nam mówić, Panie i działać i żyć, wiedząc, że wszyscy jesteśmy Twoimi dziećmi z łaski, bo Ty nas powołałeś. Niechaj w naszym zborze jest taka społeczność, skoro mamy niebawem być czynni w pewnej doniosłej sprawie, jak odczuwam, mianowicie chcemy wychować innych kaznodziejów, aby wyruszyli na obce pola misyjne, jeżeli Ty wyślesz mnie do innych części świata, aby tam ugruntować tę wiarę, i aby mieć kaznodzieję gotowego i ochotnego, i wyszkolonego, by przejął to do swoich rąk. I niechby ta wiara, która została raz darowana świętym, w której obronie stoimy dzielnie, stała się okręgiem, otaczającym cały świat. Daruj tego, Panie. Niechby ten niepozorny stos chwastów, jaki był tutaj owego dnia, kiedy to miejsce poświęcaliśmy Tobie - niechby tutaj powstał zbór, Panie, z którego wyjdą kaznodzieje i ewangeliści i nauczyciele, oraz misjonarze do wszystkich części świata.
23
Chcielibyśmy poprosić dziś rano o szczególne błogosławieństwo dla naszego brata i siostry Stricker, którzy przeżywają teraz cierpienia. Wiemy bowiem, że wszyscy musimy przechodzić próby. Każdy syn, który przychodzi do Boga, musi być doświadczany i karany. A jeżeli łatwo rezygnujemy i zawracamy z tej drogi, to jesteśmy bękartami, a nie dziećmi Bożymi. Daj bratu i siostrze Stricker siłę i moc, aby mogli wytrwać na swoim posterunku, choćby musieli żebrać o pokarm, który spożywają. Niech Twoja błogosławiąca ręka odpoczywa na nich. Nie wiemy bowiem, lecz może się to skończyło - te właśnie wysiłki, kiedy Ty pokazywałeś tubylcom z Afryki, czym jest prawdziwy chrześcijanin. Spełnij to, Panie. Niech się to wszystko dzieje teraz zgodnie z Twoją wolą.
24
Pobłogosław tego pastora, brata Neville. Modlimy się Panie, abyś Ty uczynił go pasterzem tej trzody, jak to czyniłeś w przeszłości. I nie chcielibyśmy zapomnieć o jego miłej, niepozornej żonie, która jest bardzo chora. Wróg chciałby zostawić brata Neville z tą grupą dzieci - bez matki, lecz my stoimy i we wierze kładziemy krew Jezusa Chrystusa między tym wrogiem a naszą siostrą. Niechby Twój Duch, Panie, odpoczywał na niej w pełnej mierze, wiemy bowiem, że wszystkim kobietom jest wyznaczone przejść przez tę ciemną dolinę w tym okresie życia, lecz my się modlimy, abyś Ty był z nią. Pobłogosław te małe dzieci. Ona będzie teraz nerwowa i rozdrażniona, lecz niechby Duch Święty otworzył drzwi łaski dla tej rodziny - w każdej chwili.
25
Pobłogosław nasz zarząd, naszego brata Wood'a i naszego brata Egana, brata Robersona, i wszystkich innych, Panie. Diakonów, członków zarządu, i wszystkich, którzy należą do zboru - modlimy się o to, Panie, żebyś im Ty pozwolił służyć w czasie ich kadencji w świątobliwości i w sprawiedliwości. Pobłogosław i tych, Panie, którzy służyli w minionych czasach. I modlimy się, żebyś Ty był nadal z nami wszystkimi, abyśmy byli znani jako zbór pełen zgody, Ducha Świętego i miłości Pańskiej. Modlimy się teraz, abyś Ty rozdzielił nam Słowo tak, jak potrzebujemy, kiedy będziemy czytać z Twego pisanego Słowa. Bowiem prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
26
I kiedy się modlimy, pomyślałem, że gdy błogosławimy, względnie prosimy o błogosławieństwo dla naszego nowoczesnego... naszego nowego zarządu starszych, itd., pomyślałem o naszym bracie Fleeman i o bracie Deakman i innych siedzących tutaj, którzy przedtem dobrze wykonywali tę usługę. I pragniemy być wdzięczni Bogu za ich wierną usługę. Niechby Pan był z nimi zawsze, by im błogosławić i pomagać. Pragnę czytać przed... Pamiętajcie więc o tablicy ogłoszeń i tak dalej, i o nadchodzących zebraniach.
27
I cieszymy się, że mamy wśród nas dzisiaj do południa... Może to powiem w ten sposób: mamy tu człowieka, który był dla mnie bardzo drogim w minionych latach i jest tak samo drogim obecnie - dobry brat Fred Sothmann i jego żona, z Saskatchean w Kanadzie. On jest tutaj, by przebywać razem z nami w naszym państwie - jest przybyszem, lecz ma z nami społeczność - umiłowany brat, brat Fred Sothmann, siedzący tam. On urządzał kampanie dla mnie, kiedy byłem w Kanadzie.
I kolejny drogi brat, który był dawniej również Kanadyjczykiem, jest biznesmenem i może udowodnić światu, że Boga nie można prześcignąć w dawaniu. On i jego kolega założyli fundację, służącą do finansowania budowania kaplicy albo zagranicznej misji - fundację. I oni mnie zaprosili do Oakland na nabożeństwo i mówili, że mają pieniądze. Oni to wszystko będą sponsorować ze środków ich fundacji.
28
Spróbowałem to razem z bratem Fredem ze względu na pewną ilość pieniędzy, które brat Fred miał, mianowicie, że ich nie będę przyjmował jako indywidualny człowiek. Więc zadecydowaliśmy potem, że je damy ludziom z Kanady i nie będziemy nawet zbierać ofiary, lecz to nie działało tak dobrze. Nabożeństwa były udane, lecz dlatego, że nie zebraliśmy ofiary... Nie dbam o to, czy kościół jest wart stu miliardów dolarów, wy to mimo wszystko jesteście dłużni Bogu - zebrać ofiarę. to jest część oddawania Bogu czci. I wy rabujecie w ten sposób... O ile ja byłem przeciw pieniądzom i tym podobnym rzeczom, to stwierdziłem, że kiedy się człowiek myli, musi sobie równie dobrze przyznać, że się myli, ponieważ razem z bratem Fredem widzieliśmy, że z tego nie wynika wiele dobrego.
29
A brat Borders - kiedy opuściłem brata Freda i przybyłem na południe do was w Oakland, powiedziałem: „Nie czyńcie tak. Poślijcie tylko talerz do zbierania kolekty, zbierzcie ofiarę i cokolwiek się zbierze włóżcie to z powrotem do waszej fundacji na koszty następnego nabożeństwa gdzieś.”
I zanim zakończyły się nabożeństwa, brat Borders i jego przyjaciele przyszli do mnie i powiedzieli: „Zostało już zebrane tyle pieniędzy, ile włożyliśmy do tych nabożeństw.”
A następnie - przed kilkoma dniami poczynił on przygotowania na nabożeństwa w San Jose w Kalifornii, gdzie miał kilkadziesiąt - myślę, że sześćdziesiąt czy siedemdziesiąt zborów w tej dolinie - z wszystkich innych wyznań wiary i wszystkie współpracowały między sobą. Mieliśmy tam wspaniałe nabożeństwo i powrócę tam znowu w listopadzie. Cieszymy się, że jesteś wśród nas, bracie Borders i bracie Fred, który siedzisz tam w tyle. I ci mężowie są może obcymi dla was wszystkich, lecz oni byli moimi drogimi braćmi na polach misyjnych i walczą gorliwie o wiarę, w obronie której my stoimy. Niech was Bóg błogosławi, bracia. Cieszymy się, że was mamy dzisiaj do południa w tej małej, starej kaplicy tutaj. Niewiele jest tutaj do oglądania, lecz jest tutaj coś, dzięki czemu wiemy, że Bóg tu przebywa, rozumiecie, więc cieszymy się z tego. Są tutaj również inni drodzy bracia, gdybym miał czas nadmienić o nich, którzy są razem z nami dzisiaj.
30
Obecnie oczekuję i modlę się, by w ciągu następnych kilku dni, o ile Pan pozwoli - pragnę się udać - czuję się prowadzony... Nie ogłosiłem tego jeszcze. Następne nabożeństwo odbędzie się w Ohio - będziemy u brata Sulliwana na obozowisku, wkrótce. Jest to tylko około stu mil na północ, jak sądzę, Gene, coś w tym sensie. Będzie to wspaniała podróż - jeśli nie zaplanowaliście jeszcze waszego urlopu - o ile Pan poprowadzi nas nadal. To bardzo miły człowiek i my sobie cenimy brata Sullivana, to wspaniały człowiek. Właśnie - on jest burmistrzem miasta, byłym burmistrzem i jest po prostu staromodnym Kentakijczykiem. To jest wszystko, co mogę o nim powiedzieć. Gdy go spotkałem niedawno... Obaj wyrośliśmy tam w górach w Kentucky. On mi powiedział: „Czy masz jeszcze żywicę asafetydę koło twojej szyi, Billy?” Widzicie, więc, jak bardzo on jest Kentakijkczykiem. Przejdźmy teraz do...
Nie chcę lekceważyć moich braci z Kentucky - brata Jefferies, i tak dalej. Ja również jestem Kentakijczykiem, jak wiecie. Powiem wam jedno - kim my jesteśmy. Nie jesteśmy Kentakijczykami, nie jesteśmy ani Amerykanami. Jesteśmy pielgrzymami i cudzoziemcami. Poszukujemy miasta, które ma przyjść.
31
Kiedy będziemy teraz czytać, otwórzmy 2. Księgę Mojżeszową - na kilka minut. Pragnę przeczytać z 23. rozdziału od 20. do 23. wersetu włącznie. I pragnę z tego zaczerpnąć temat na dzisiejsze dopołudnie, mianowicie: „Zupełne wyzwolenie.” Nie będę długo mówił teraz, kiedy czekam na was, abyście otworzyli waszą Księgę i ten rozdział.
Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w drodze i zaprowadził cię na miejsce, które przygotowałem.
Miej się przed nim na baczności, słuchaj głosu jego i nie przeciwstawiaj mu się, bo nie przebaczy występków waszych, gdyż imię moje jest w nim.
Jestem pewien, że zgromadzenie wie, kim był ten anioł. „Moje imię jest w Nim.”
A jeżeli będziesz pilnie słuchał jego głosu i wykonasz wszystko, co powiem, wtedy Ja będę nieprzyjacielem nieprzyjaciół twoich i przeciwnikiem przeciwników twoich.
Albowiem anioł mój pójdzie przed tobą i zaprowadzi cię do Amorejczyków i Hetejczyków, i Peryzyjczyków, i Kananejczyków, i Chiwwijczyków, i Jebuzejczyków, i wytępię ich.
32
Niechby Pan pobłogosławił Swoje Słowo, które będziemy rozważać teraz przez kilka minut, jeżeli się będziecie modlić. Rozmyślałem o tym temacie: „Zupełne wyzwolenie.”
Kościół był w mniejszości. Zawsze tak będzie, jeżeli chodzi o członków - aż Jezus przyjdzie. Lecz kościół żyje poniżej danych mu przez Boga przywilejów. Gdybyśmy tylko wiedzieli, że to jest kościół żyjącego Boga; nie kaplica Branhama, bo kaplica Branhama jest tylko Jego częścią. Są jeszcze inne takie kaplice w naszym kraju.
33
Brat Snelling dzisiaj wieczorem ma uroczystość chrztu. Zapomniałem, że brat Curtis powiedział mi, abym to ogłosił, względnie powiedział mi wczoraj, że ją będą mieć. On będzie miał uroczystość chrztu. I jeśli ktokolwiek tutaj nie został jeszcze ochrzczony - patrzcie, brat Snelling usłuży wam chętnie dzisiaj wieczorem. Jest to kaplica Świątobliwości w Utica. Jest również brat Junior Jackson w New Albany. I jest wiele takich zborów po całym kraju. Wydaje się jednak, że wszyscy żyjemy w większym lub mniejszym stopniu po stronie pokonanych!
Słyszałem, jak brat Neville ogłaszał to dzisiaj rano, tam w tyle, i przyszło mi to jakoś na myśl, iż wydaje się, że ludzie odsuwają się od wyzwolenia. Wydaje się, iż jest tak, że ludzie to zrozumieli, lecz oni to po prostu odsuwają na bok i mówią: „O, dobrze, Bóg to może uczynić.” Lecz to nie jest właściwe nastawienie!
34
Zatem, Mojżesz - kiedy on został powołany przez Boga, on był absolutnie, kompletnym prorokiem.
Gdy Bóg posyła człowieka, by coś uczynił, On wyposaża go kompletnie wszystkim, czego on potrzebuje. Jeżeli Bóg powołuje człowieka, aby był kaznodzieją, On wkłada do niego coś, dzięki czemu on głosi. Jeżeli On powołuje go za nauczyciela, to wkłada do niego coś, co czyni go zdolnym do nauczania. Jeżeli On powołuje go za proroka, to wkłada do niego coś, dzięki czemu on ogląda wizje i jest prorokiem. Bóg zawsze kompletnie wyposaża Swego człowieka.
I to właśnie uczynił On, gdy wysłał Mojżesza do Egiptu. On wzbudził go pewnego dnia. I On go wyszkolił w pewien sposób, przygotowywał go, urabiał jego charakter i kształtował go. Kiedy On obiecał Abrahamowi setki lat przedtem, że On wyzwoli lud, to miał już w myślach, że uczyni Mojżesza właśnie takim, jakim był Mojżesz. Mojżesz był absolutnie prorokiem, a zatem, skoro był absolutnie prorokiem...
35
Tak samo jak ty, jeśli jesteś chrześcijaninem; Bóg nie robi żadnych połowicznych chrześcijan. Bóg czyni zupełnych chrześcijan. Bóg nie czyni połowicznych kaznodziejów, lecz kaznodzieja może być połowicznym. Bóg czyni Swoje dzieci chrześcijanami, czasami jednak są połowicznymi chrześcijanami. Lecz Bożym zamiarem nie jest, aby byli takimi. Są to ich własne sposoby postępowania, które wmieszali do planu Bożego odnośnie ich życia i takimi właśnie oni są. Bóg nie chce, żeby byli połowicznymi chrześcijanami albo połowicznymi kaznodziejami, którzy zawierają kompromisy ze wszystkimi. On chce, żeby narażali się w obronie innych!
Więc jeśli chodzi o Mojżesza, Bóg uczynił go kompletnym prorokiem, dla zupełnego wyzwolenia. I Mojżesz był w rękach Bożych, całkowicie podporządkowany. To właśnie uczyniło go takim, jakim on był. On był tak pogrążony w Bogu, że Bóg mógł mu zaufać.
36
Zastanawiam się dzisiaj do południa, czy my jako chrześcijanie podporządkowaliśmy naszą własną wolę, czy oddaliśmy samych siebie Bogu w takiej mierze, że Bóg może nam powierzyć takie miejsce, na jakim On nas postawił. Zastanawiam się dzisiaj rano nad sobą samym, czy jestem tak podporządkowanym Bogu, że Bóg mógł mi zaufać, że mógł zaufać bratu Neville, że mógł zaufać naszemu zarządowi, względnie naszym diakonom, względnie członkom naszego zboru. Wszyscy mamy wyznaczone miejsce i mamy swoje obowiązki.
Kaznodzieja ma swój posterunek - mianowicie stanąć i głosić niezbadane bogactwa Chrystusa, bez zawierania kompromisu, o ile on jest powołany do usługi kaznodziei. On nie daruje żadnej rzeczy nikomu, jeżeli jest powołany do usługi kaznodziei.
37
A członek zboru, jeżeli jest powołany, by być członkiem pewnej grupy, to nie będzie zawierał kompromisów. Jeżeli zbór wierzy, że nie powinniśmy uprawiać gier hazardowych, to ten członek nie tknie się nawet kart. Jeżeli nie jesteśmy zwolennikami picia, to on powinien zupełnie odwrócić swoją głowę od picia. Jeżeli nie jesteśmy zwolennikami gier hazardowych, czy palenia papierosów, to członek tego zboru nie powinien tykać takich rzeczy. Bóg daje z tego zupełne wyzwolenie! Kiedy my...
On to uczyni, jeżeli oddamy Mu się zupełnie. Jeżeli oddamy się całkowicie do Jego ręki, wtedy Bóg może żyć w nas! Chrystus, nadzieja chwały - On może odzwierciedlać samego Siebie przez nas, jeżeli usuniemy samych siebie z drogi! Wtedy nasze myśli są Jego myślami. Czy moglibyście wyobrazić sobie Chrystusa, palącego cygaro? Czy moglibyście wyobrazić sobie Chrystusa pijącego albo grającego w karty? Zatem, jeśli twój duch jest częścią Jego Ducha, to On chce, żeby to było twoim wyznaniem. Lecz ty pozwoliłeś diabłu wejść do środka i przejąć ciebie do jego rąk. A przez cały czas w głębi twego serca wiesz, że postępujesz źle, kiedy czynisz takie rzeczy.
A jeśli jeden członek mówiłby przeciw drugiemu członkowi, to wiecie, że to jest złe. Otrzymaliście rozkaz modlić się jedni o drugich, nie występować jedni przeciw drugim, lecz miłować się wzajemnie. I jeżeli ktoś upadnie, to go podnieśmy, pomóżmy mu! To czyni z nas złączoną razem grupę wierzących. Jeżeli nie jesteśmy temu posłuszni, to nie jesteśmy posłuszni Bogu i nie podobamy się Bogu. I dlatego nasz zbór, nasi ludzie nie mają powodzenia, kościół nie funkcjonuje właściwie - dlatego, że nie jesteśmy złączeni razem. Jak powiedział Jezus: „Trochę kwasu zakwasza cały zaczyn.”
38
Gdyby zarząd zboru albo diakoni przyszli i orzekli, że my... gdyby uważali, że powinniśmy zbudować nową kaplicę... Jeżeli tak przegłosowali diakoni i radzili się o tym z zarządem zboru, a nie mają pieniędzy, by tego dokonać, wtedy przedstawią program budowania, podobnie jak my obecnie. Potem jest ta sprawa przedstawiona generalnie wszystkim słuchaczom; tak powinniśmy to uczynić, ponieważ cały zbór jest suwerenny. Jeżeli potem zbór przegłosuje na nową kaplicę, to powinniśmy wszyscy współpracować w budowaniu tej nowej kaplicy.
Szczerze mówiąc ja sam - kiedy mówiono o nowej kaplicy, to ja byłem przeciwny tej myśli. To prawda. Orzekłem: „Właściwie nie potrzebujemy nowej kaplicy. Ja - prawdopodobnie odjadę stąd niebawem, ponieważ Pan - jeżeli urzeczywistni się to, co On mi pokazał. Do czego jest nam potrzebna nowa kaplica? Nie mamy pieniędzy.”
39
Potem się zastanowiłem i zrozumiałem uczucie zboru, mianowicie, że zbór większością głosów pragnie tego; tak się wydaje. Więc co uczyniłem? Poświęciłem moje własne myśli i stanąłem po stronie zboru. Oczywiście, uczyńmy to. Jeżeli w taki sposób rzucamy losy - tak właśnie czyniono w czasach Biblijnych - tak jak przegłosował zbór. Jest to suwerenność grupy ludzi, którzy się zgromadzają razem. W jedności jest siła. Więc dlatego powiedziałem: „Oczywiście, jeżeli tak właśnie pragnie tego zbór, jeżeli tak właśnie pragnie Bóg, to On ma większy autorytet, by głosować wśród całej grupy ludzi niż polecić to mnie, ponieważ ja nie mam wizji, bym mógł powiedzieć, że tak nie powinniśmy czynić.” Zgodziłem się więc ze zborem i postępuję zgodnie z jego wolą. I ja jestem za tym i zrobię wszystko, na co mnie stać, rozumiecie, by pomóc zborowi.
40
Taki powinien być motyw każdego chrześcijanina i każdego człowieka w zborze - mianowicie zjednoczyć się razem i być razem złączeni. Cokolwiek postanowi zbór na drodze głosowania, to powinniśmy wszyscy wspierać. Oni mówią na przykład, że pragną zmienić cokolwiek w zborze, dobrze, więc jeśli zarząd tego pragnie albo ktoś inny tego pragnie - diakoni - oni pragną coś zmienić, przychodzi ta sprawa przed zbór, potem zbór decyduje wspólnie. A jeżeli nasza myśl tutaj wydaje się być trochę inna od tego, o czym zadecyduje zbór, to poświęćmy tę myśl, ponieważ jedynie w ten sposób możemy stać jednomyślnie. I jeżeli nasz zbór będzie postępował dalej w ten sposób, jak to czynicie obecnie, i będzie złączony razem, to Bóg będzie... Jeżeli będziemy trzymać razem, wtedy to, co On będzie czynił, jest nieograniczone. My musimy trzymać razem. Takimi właśnie pragniemy być - tak złączeni jedni z drugimi a następnie tak kompletnie oddani do rąk Bożych.
41
A następnie musimy mieć męża, który, jak wierzymy, głosi Słowo Boże. Jeżeli ten człowiek nie czyni tego, to weźcie kogoś, który je naprawdę głosi. Tak właśnie musimy stać. Jeżeli zarząd zboru nie wspiera tego, co jest właściwe, to waszym zadaniem jest wybrać kogoś, kto będzie stał za tym, co jest właściwe. A potem, kiedy go wybierzecie, to stójcie za nim. To wasza sprawa. Stójcie w obronie tego. A wszyscy razem stójmy w obronie jednego - mianowicie Boga.
Jeżeli ktoś z członków popełni jakiś błąd, nie odrzucajcie go; pomóżcie mu, podnieście go; zbierzcie się razem, wysłuchajcie się wzajemnie. Tak właśnie mówi Pismo Święte. Jeżeli popełnimy jakiś błąd, to idźmy przed Boga. Zanim możemy iść przed Boga, musimy iść do tego człowieka, którego zraniliśmy.
42
To właśnie musiałem uczynić. I wiem, że postąpiłem źle; skłamałem, skłoniłem też moją żonę, żeby kłamała. Myślę, że mówiłem wam o tym tutaj w zborze. Było to przed kilkoma dniami, niedawno; było to przed około sześcioma tygodniami. Ci prawnicy wyprowadzili mnie tak bardzo z równowagi tym ich śledztwem, że niemal nie wiedziałem, gdzie jestem. Właśnie przyszedłem z biura do domu, by spożyć kolajcę, a zadzwonił prywatny telefon i Meda podeszła do telefonu, by odpowiedzieć. Położyła rękę na słuchawkę i powiedziała: „To znowu ci prawnicy.”
Ja odrzekłem: „Nie mógłbym wytrzymać kolejnego wieczora. Czuję, jakby mi chciała odpaść głowa. Tracę zdrowy zmysł, bo pociągają mnie raz w tą a raz w tamtą stronę.” Rzekłem: „Nie mogę tego wytrzymać.” Wyskoczyłem na nogi i powiedziałem: „Powiedz im, że mnie tutaj nie ma” i wybiegłem poza dom.
Kiedy wróciłem... Meda jest bardzo skrupulatna w tych sprawach. Spotkała mnie przy drzwiach i niemal płakała. Powiedziała: „Bill, czy postąpiłeś w tej sprawie właściwie?”
Wy wiecie, jakimi jesteście. Ja wiem, jakim jestem. Powiedziałem: „Oczywiście. Nie byłem tutaj zaraz potem.” Wiedziałem jednak, że Bóg potępił mnie za to. Powiedziałem: „Nie byłem tutaj zaraz potem.”
Ona rzekła: „Lecz byłeś tutaj, kiedy on zatelefonował.”
43
Owego popołudnia wyszedłem, by się modlić o chore niemowlę. I zanim wyszedłem z domu, telefon zadzwonił znowu i mały Józef podbiegł, chwycił słuchawkę do ręki i powiedział: „Tatusiu, czy chcesz, abym im powiedział, że ciebie tu nie ma?” Widzicie, jak grzech potęguje zepsucie - jaką to bylibyśmy rodziną?
1. List Jana 3. rozdział 21. werset mówi: „Jeśli nas nie potępiają nasze serca, ufanie mamy ku Bogu.” Lecz jeśli nas potępiają nasze serca, jak możemy mieć ufność ku Bogu? Wiemy, że jak długo mamy jakiś nie wyznany grzech, to On nas nie wysłucha! to jest dosadne stwierdzenie, lecz to jest - tak właśnie jest; a kościół potrzebuje takich rzeczy!
44
Potem zacząłem się modlić o to dziecię. I kiedy chciałem włożyć na nie moje ręce, Pan skarcił mnie i powiedział: „Ty powiedziałeś kłamstwo. Nie jesteś sposobny do tego, by się modlić o to niemowlę!”
Odwróciłem się do tego człowieka. Powiedziałem: „Niech pan poczeka po prostu tutaj. Muszę załatwić pewną sprawę.”
Przedzwoniłem więc do tego prawnika. Poszedłem do jego biura i poprosiłem go o audiencję. Powiedziałem: „Słuchaj pan. Ja powiedziałem kłamstwo. Skłoniłem moją żonę, żeby skłamała. Ona powiedziała, że mnie nie ma w domu, a ja wybiegłem poza dom.” I wyznałem to i powiedziałem mu o tym.
Podszedł do mnie i położył swoją rękę na moim ramieniu. Powiedział: „Bracie Branham, zawsze miałem do ciebie zaufanie, lecz teraz jeszcze więcej niż kiedykolwiek” - powiedział - „do człowieka, który jest gotowy naprawić swoje błędy.”
Powiedziałem mu to. Rzekłem: „Zacząłem się modlić o niemowlę, a Pan potępił mnie po prostu w moim sercu, bo wiedziałem, że postąpiłem niedobrze.”
Potem - następnego dnia żona zapytała: „Dokąd idziesz?”
Ja odrzekłem: „Do mojej jaskini.”
45
I udałem się do mojej jaskini, na północ od Charlestown, gdzie zwykle chodziłem, już od lat. Wszedłem do niej i modliłem się przez cały dzień: „O Boże, nie pozwól mi już nigdy więcej uczynić coś takiego! Wybacz mi, Panie, bo gdy chciałem włożyć moje ręce na chorego, by się modlić, to czułem się potępiony.” Około trzeciej godziny po południu wyszedłem z jaskini. Leżą tam wielkie skały w pobliżu. Wylazłem na jedną skałę i patrzyłem się w kierunku wschodnim; miałem podniesione moje ręce i uwielbiałem Pana. I było tam po prostu tak cicho. I powiedziałem: „Panie, gdybyś tylko zechciał... Pewnego razu przeszedłeś koło Mojżesza i on powiedział, że to były... Ty umieściłeś go w rozpadlinie skalnej i wyglądało to jak plecy mężczyzny.” Powiedziałem: „Czy uczyniłbyś to znowu, Panie? Daj mi poznać, że mi wybaczyłeś.” I powiedziałem: „Jeśli mi pomożesz i przypomnisz mi...” Powiedziałem: „Panie, umysłowo nie jestem zbyt mocny, ponieważ nie mam wykształcenia.” Dalej mówiłem: „Próbuję Ci służyć. Ty znasz moje serce; ja nie miałem... Nie powinienem był tak postąpić. Nie chciałem tego uczynić. Czułem się, jakby mi chciała odpaść głowa. Byłem taki nerwowy i zrobiłem to w chwili nieczujności, gdy mnie szatan capnął.” Powiedziałem: „Jeżeli mi wybaczyłeś, to pozwól mi zobaczyć Ciebie, Panie.”
46
Bóg jest moim Sędzią; zaraz koło mnie po prawej stronie małe miejsce w krzakach zaczęło wirować jakby wiatr i On przeszedł tuż koło jaskini, przy której ja byłem i poszedł w dół poprzez lasy. O, bracie, ogarnął mnie pokój, który przewyższa wszelkie zrozumienie i ja płakałem. Płakałem i krzyczałem! Wiedziałem, że moje grzechy zostały mi wybaczone. Widzicie - nie byłem złączony z Bogiem i nie mogłem otrzymać wyzwolenia dla niemowlęcia.
47
A zaraz następnego dnia był tam pewien mężczyzna z Chicago, który jest wspaniałym człowiekiem - dopiero co nawróconym katolikiem. Zastawki w jego sercu były nabrzmiałe jak nadęta dętka w oponie i lekarze chcieli je wyciąć od dłuższego czasu - chcieli to zrobić, a on im nie pozwolił. W końcu miał rozmowę ze mną. Te prywatne rozmowy - rozpatrujemy tę sprawę tak długo, aż stwierdzimy, co jest niedobre. I zaledwie ten człowiek wszedł do pokoju, Duch Święty przepatrywał jego życie wstecz i ujawnił coś, co on uczynił, kiedy był ministrantem w katolickim kościele. On powiedział: „To jest prawdą. To szczera prawda.” Dalej rzekł: „Czy myślisz, że to stało mi na przeszkodzie?”
Ja odrzekłem: „To jest jedyny cień, który widzę w twoim życiu.”
Potem udał się tam z powrotem i powiedział lekarzowi: „W porządku, przygotujcie wszystko, będziemy mieć operację.”
Lekarz powiedział: „Zbadamy jeszcze raz ten twój ‚stary pulsator'.” I gdy popatrzył do jego serca, powiedział: „Ty już nie potrzebujesz operacji!”
48
Widzicie?
Jeżeli nas potępiają nasze serca, to pragniemy zupełnego wyzwolenia. Nie bądźmy połowiczni, zborze. Pragniemy być prawdziwym zborem albo żadnym zborem wcale. Pragniemy być rzeczywistymi chrześcijanami albo w ogóle żadnymi chrześcijanami. Pragniemy zupełnego wyzwolenia z naszych nałogów, z naszych grzechów, z naszych złych myśli, z naszego złego postępowania, z naszego niedbalstwa - cokolwiek uczyniliśmy. Pragniemy zatem kompletnego wyzwolenia, żeby ludzie, którzy przyjdą do tego zboru, abym się o nich modlił - będzie to tylko ta mała grupa (może nie więcej niż sto lub dwieście) siedząca tutaj, lecz oni będą całkowicie w rękach Bożych. A kiedy się będziemy modlić, to Bóg wysłucha z niebios. Bóg pragnie kogoś, kogo może trzymać w Swojej ręce, kogoś, o kim może powiedzieć: „Ja mu ufam.” „Mogę posłać tego mojego chorego sługę do kaplicy Branhama w Jeffersonville, bo tamta grupa ludzi jest jednomyślna.” Wtedy coś będzie się dziać.
49
Dobrze. Spójrzcie, co On czyni dla nas w tym stanie, w jakim się znajdujemy. Czego by On dokonywał, gdybyśmy byli jednomyślni i zgodni? Możemy to osiągnąć tylko w jeden sposób, mianowicie złączyć nasze serca braterską miłością, być posłuszni braciom, sprawującym funkcje w zborze oraz pastorowi, a pastor musi być posłusznym Bogu. Wtedy Bóg działa przez pastora, przez zarząd zboru w tym zborze, a wszyscy razem jesteśmy jedną jednostką dla królestwa Bożego. Gdy jesteśmy taką złączoną razem grupą, wtedy Bóg będzie wysłuchiwał. Nie pozwólcie, żeby was coś martwiło! Nie bądźcie niczym skonsternowani!
Takiego właśnie człowieka Bóg przeznaczył do tego, by zajął ten kraj. Mojżesz był kompletnie - on był mężem, który by nie zawarł żadnego kompromisu. Chociaż ludzie irytowali się i sprzeczali, i tak dalej, on by nie zawarł kompromisu. Takich właśnie Bóg chce nas mieć teraz.
50
Faraon chciał się zgodzić i powiedział: „Mojżeszu, wy wszyscy możecie wyjść, lecz zostawcie tutaj swoje dzieci, względnie zostawcie tutaj trochę waszego bydła.”
Diabeł chce, żeby tak właśnie przychodzili chrześcijanie. „To będzie w porządku, jeżeli przyłączysz się do kościoła, lecz nie wybaczaj nigdy temu Kowalskiemu. To będzie w porządku, jeżeli uda ci się wprowadzić twój... jeżeli możesz chodzić... Nie musisz rezygnować z twego palenia, z twego picia, z kłamania, kradzenia, krytykowania kogoś i obgadywania. Nie musisz z tego rezygnować. Przyłącz się tylko do kościoła.”
Lecz Mojżesz nie był tym, kto zawiera kompromisy. On pragnął zupełnego wyzwolenia. On rzekł: „Nie zostanie tu ani jedno kopyto. Weźmiemy wszystko, co należy do nas, kiedy pójdziemy oddawać Panu chwałę.”
51
Takim właśnie powinien być kościół. „Przyjmijmy sprawiedliwość, przyjmijmy świątobliwość. Przyjmijmy Ducha Świętego. Bądźmy złączoną razem grupą, gdy pójdziemy do ołtarza. Bądźmy grupą, która to myśli naprawdę. Nie zostawimy niczego. Weźmiemy wszystko. Nie pozostanie tutaj ani kopyto.” Wiecie, ludzie mogą się modlić w taki sposób, że diabeł będzie się musiał poddać!
52
Tak właśnie czynił Mojżesz i jego grupa. Oni przeszli na drugą stronę i weszli pod krew. Zwróciliście uwagę, że dopóki oni nie weszli pod krew, nie było tam zupełnego wyzwolenia. Mojżesz sam - on był zjednoczony z Bogiem, lecz Izrael nie był. Ciągle był tam grzech. I oni szemrali przeciw Mojżeszowi i mówili: „Ależ, dlaczego to czynisz? Sprowadzasz na nas więcej kłopotów. Bowiem faraon po prostu podwoił im ilość robionych cegieł, i tak dalej. To był Mojżesz; on był całkowicie w rękach Bożych; był całkiem wolny od pasienia owiec, aby się mógł opiekować Bożymi owcami. On sam był zupełnie wolny. Lecz ludzie nie byli wyzwoleni, bo między nimi ciągle było szemranie.
53
Pewnego wieczora, kiedy Bóg nakazał, że mają zabić baranka, jako przedobraz Chrystusa, i w jego krwi mieli zanurzyć hizop, który jest zwykłym zielskiem (pospolitym, pokornym) i nanieść krew na nadproże drzwi i na ich węgary - wtedy właśnie Izrael został zupełnie wyzwolony i nie pozostało tam ani kopyto. Wszystko, co należało do nich, wyszło na wolność. Ich rodziny, ich umiłowani, i wszystko zostało wyzwolone, kiedy oni całkowicie weszli pod krew.
54
Kiedy wszystko wejdzie pod krew, wtedy właśnie kościół zostanie zupełnie wyzwolony. Kiedy wasze grzechy wejdą pod krew, kiedy wasze palenie, wasze granie hazardowych gier, wasze oszukiwanie, wasze kradzenie, wasze kłamanie - kiedy wszystko zostanie przyniesione pod Krew, wtedy nastanie zupełne wyzwolenie! Jeżeli wyrządziłeś komuś krzywdę, to ureguluj tę sprawę! Nie możesz tego przynieść pod krew, to się nie ostoi. Nie możesz tego przynieść. Coś nie pozwoli ci tego uczynić. Lecz kiedy ty przyniesiesz samego siebie kompletnie, całkowicie pod krew, to nastanie zupełne wyzwolenie; wtedy będziesz miał taką wolność, jakiej nigdy przedtem nie znałeś. Kiedy wszystko jest przyniesione pod krew, kiedy zostanie to podporządkowane królestwu Bożemu, to otrzymasz rzeczywiste, zupełne wyzwolenie.
55
Jezus był kompletnie, całkowicie człowiekiem. On płakał jak człowiek. On jadł pokarm jak człowiek. On potrafił stać się podobnym do człowieka. On był kompletnie, zupełnie człowiekiem w Swojej fizycnej istocie. A w Swoim Duchu On był kompletnie, zupełnie Bogiem, więc On sprawił, że Jego ciało było uległe Duchowi, który był w Nim. Widzicie, On był kuszony we wszystkim, podobnie jak my jesteśmy kuszeni. On był człowiekiem, nie był aniołem. On był człowiekiem. On miał pragnienia i pokuszenia, podobnie jak my. Biblia mówi, że je miał. On był mężczyzną, nie jakimś aniołem, żyjącym ponad pokuszeniami. List do Hebrajczyków 1. r. mówi, że On takim był. Hebraj. 1,4. mówi, że On został uczyniony niższym od aniołów. On był mężczyzną, kompletnie mężczyzną, którego Bóg wziął jako zupełnego człowieka, aby przynieść zupełne wyzwolenie; i On napełnił Go Swoim Duchem. Duch Święty był w Nim w całej pełni. I On był kuszony tak, jak my. I On był zupełnie Bogiem. On to udowodnił, gdy wzbudzał z martwych, kiedy zatrzymał przyrodę, huczące morza i potężne wiatry. Kiedy On przemówił do drzew, i tak dalej, one były Mu posłuszne. On był Bogiem, wewnątrz. I On mógł być człowiekiem, bo On był człowiekiem, lecz On całkowicie i kompletnie wydał się (jako człowiek) do rąk Bożych - do służby Bogu.
I On jest naszym wzorem.
56
My jesteśmy mężczyznami i kobietami. Jesteśmy również chrześcijanami. Jeżeli On jest naszym wzorem, to wydajmy się całkowicie do rąk Ducha Świętego, abyśmy mogli być poddanymi królestwa Bożego.
On był całkowicie człowiekiem; On był całkowicie Bogiem. Lecz On podporządkował Swoje naturalne części i Swoje fizyczne części, i Swoje własne myśli, i Swoje własne postępowanie, i Swoje własne troski, i rzekł: „Ja czynię tylko to, co podoba się mojemu Ojcu.” Tutaj to macie. Był zupełnie wyzwolony od ludzkich istot. Kapłani przyszli do Niego - wielcy mężowie i rzekli: „Rabbi Taki-i-taki” i próbowali przekupić Go do ich stowarzyszeń i denominacji. Lecz On był zupełnie wyzwolony, ponieważ pokładał Swoją ufność w Bogu.
Czy Psalmista nie powiedział: „Ty Go wyzwolisz, bo On Mi całkowicie zaufał?” Rozumiecie? „Ja wyzwolę mojego umiłowanego od psów, bo On Mi zaufał!”
57
Pewnej godziny, kiedy dojdziemy do końca pielgrzymki naszego życia - ja pragnę tego dla mnie. Wiem, że wy pragniecie tego dla siebie. Pragnę, by On powiedział: „Ja go wyzwolę z szczęk śmierci, ponieważ on Mi zaufał. Ja go wyzwolę z grobu w poranku zmartwychwstania, wyzwolę go zupełnie, zarówno duszę, ciało i ducha, ponieważ on Mi zaufał!”
58
Wszystkie dzieła Jezusa były kompletne. Wszystko zostało kompletnie, zupełnie wyzwolone. On wyzwolił trędowatego z trądu całkowicie. On wyzwolił niewiastę z jej krwotoku zupełnie. On wyzwolił świat z grzechu całkowicie, kiedy umarł w dniu, gdy dokonał pojednania. On uwolnił nas zupełnie, z każdego grzechu! On wyzwolił kościół. Nie musimy zatem żyć poniżej naszego przywileju, ludzie. Nie trzeba nam żyć w stanie pokonania, ponieważ On pokonał diabła i wziął wszystkie księstwa i moce i podbił je pod Swoje stopy, i one nie mają żadnego legalnego prawa do panowania nad wami. My jesteśmy chrześcijanami napełnionymi Duchem Świętym. Nie musimy słuchać tego, co dyktuje nam diabeł. Chrystus wyzwolił nas - uwolnił nas zupełnie. Uwolnił nas od zła, uwolnił nas od grzechu, uwolnił nas od naszych nałogów, uwolnił nas od obgadywania, uwolnił nas od szubrawstwa, uwolnił nas od sprośnych rzeczy. On wyzwolił nas zupełnie i umieścił nas do Swoich świętych rąk; jest to kompletne, zupełne wyzwolenie!
59
On wyzwolił nas z naszych chorób. On wyzwolił nas z choroby, bo mamy wyciąg z aktu prawnego, mówiącego o tym. Alleluja! „Bo On był zraniony za nasze przestępstwa, a Jego sińcami zostaliśmy uzdrowieni.” On jest naszym Lekarzem. Dlatego właśnie ta biedna, sparaliżowana kobieta, usiłująca troszczyć się o męża umierającego na raka - ona weszła do sfer Bożej obecności. Ona miała wiarę. Lekarze uczynili wszystko, co mogli uczynić, więc ona postąpiła według Bożych instrukcji, i została zupełnie wyzwolona.
60
Uczniowie zostali całkowicie wyzwoleni, absolutnie i zupełnie wyzwoleni. Dlaczego? Dlatego, że byli kompletnie i zupełnie napełnieni Duchem Świętym. Jeżeli jesteś tylko członkiem kościoła i uścisnąłeś dłoń z pastorem, względnie miałeś jakieś błahe przeżycie podskakiwania, krzyczenia czy mówienia językami, czy coś innego, a ciągle masz złośliwość w swoim sercu, dziwne postępowanie, mówisz kłamstwo, palisz papierosy, pożądasz kobiet, to coś się jeszcze nie stało! Coś jest nie tak. „Bo ten, kto miłuje świat lub rzeczy tego świata, nie ma w nim miłości Bożej.” Zostałeś wprowadzony w błąd. „Według owoców ich poznacie je.”
61
My wszyscy pragniemy być złączeni razem przez Ducha Świętego. Każdy członek powinien być złączony - jeden z drugim. Miłość Boża jest rozlana w naszych sercach przez Ducha Świętego. To oczyszcza nas od wszelkiej nieprawości. Jesteśmy uwolnieni od rzeczy tego świata. Jezus powiedział: „Według tego poznają wszyscy ludzie, że jesteście Moimi uczniami, jeśli macie miłość jedni do drugich” - gdy jeden członek miłuje innego członka tak bardzo, że umarłby za niego.
62
Kiedy zacznie się dziać jedno zło z zewnętrznego świata - któraś z kobiet podejdzie i powie: „Popatrz, droga. Byłoby lepiej dla ciebie, gdybyś uczyniła to lub tamto, gdybyś się ubierała w to albo uczyniła tamto, względnie uczyniła to, i gdybyś odeszła od tej grupy religijnych fanatyków” i tak dalej, i tym podobnie.
Jednak my jesteśmy tak złączeni z Bogiem! Wy powiecie: „Hm, bracie Branham, to jest takie okropne pokuszenie.” Lecz Chrystus umarł w tym celu. Diabeł jest pokonany! My pragniemy zupełnego wyzwolenia. Chcemy mieć kościół, który jest czysty i niepokalany, nie skażony, obmyty we krwi Baranka i napełniony Duchem Świętym i dzieją się w nim znaki, cuda i znamiona. [Puste miejsce na taśmie - wyd.]... zupełnie wyzwolił wszystkich. [Puste miejsce na taśmie - wyd.]
63
Drogi Boże, Ty nie przyjmiesz nikogo, dopóki on nie zostanie zupełnie wyzwolony! Ty nie mógłbyś przyjąć żadnej ofiary, na której jest skaza. Ty nie wysłuchasz modlitwy, jeżeli gdzieś w życiu tego człowieka jest grzech. Ty tego po prostu nie możesz uczynić, Panie. Ty nie czyniłeś tego w minionych wiekach i nie możesz tego czynić dzisiaj. Ta ofiara musi być bez skazy. Panie Boże, kiedy kładziemy samych siebie na ołtarzu, by mieć poświęcone życie. Zabierz od nas, o Panie, wszelką skazę grzechu. Ja kładę kompletnie moją duszę i moje ciało, i moją siłę, moje wysiłki, razem z tym zborem dzisiaj do południa na ołtarzu. Oczyść nas Swoją krwią i wybacz nam wszelki grzech, który popełniliśmy. I niechby wielki Duch Święty tak obficie przebywał w nas i Jego obecność niech idzie z nami z tej kaplicy dzisiaj do południa, abyśmy wiedzieli w głębi duszy, że On nam wybaczył. Wtedy naszą modlitwą będzie: „Wybacz nam nasze grzechy, jako my wybaczamy tym, którzy grzeszą przeciwko nam.” Daruj tego, Panie.
Bądź Ty blisko nas teraz, pobłogosław nas i zachowaj nas, aż się znów spotkamy na wieczornym nabożeństwie. Obyśmy tu przyszli z czystymi rękami i z czystym sercem, które Ty nie odrzucisz, ponieważ pragniemy kompletnego i zupełnego wyzwolenia ze wszystkiego, Panie, co nas powstrzymuje od tego, abyśmy byli światłością świata, świecą, która świeci na wzgórzu i nie jest nakryta korcem, lecz świecą, która stoi na wzgórzu i świeci światłością, by prowadzić nogi ludzi właściwą drogą. Spełnij to, Ojcze. Prosimy o to w imieniu Jezusa i ku Jego chwale. Amen.
64
Poproszę brata Doc'a - myślę, że on jest tam w tyle, względnie jednego z diakonów, który jest obecny. Żeby zbór mógł sobie to przeczytać - Doc, chodź i przypnij to na tablicy ogłoszeń, żeby to zbór widział, kiedy będą wychodzić. A potem brat Collins, jeżeli on jest tutaj... Czy brat Collins jest tutaj? Daj mu tę drugą kopię.
W porządku, proszę pana, zobaczymy, co... [Brat Branham przerywa i czyta po cichu liścik od kogoś - wyd.] Jest to ktoś, kto czeka na prywatną rozmowę. Zawsze jest to umożliwiane. Cieszymy się z tego.
Mam wiele prywatnych rozmów. Rozumiecie, trzeba uczynić tylko jedno - przedzwonić na nasz numer. Mieliśmy tak dużo kłopotów z powodu tego u siebie w domu - zbór o tym wie. Tutaj są obcy. Zbór wie o tym. Powinno być umieszczone małe ogłoszenie na... Będę go musiał umieścić również tutaj w zborze, dla przychodniów. Widzicie, jest ich tak wielu, że nie możemy zatroszczyć się o wszystkich, tak jak przychodzą według numerów. Rozumiecie? I my... Jeśli tylko przedzwonicie: BUtler 2-1-5-1-9, BUtler. I ktokolwiek z członków zboru, kto widzi kogoś, kto pragnie rozmowy - zawsze się cieszę, że mogę się zobaczyć z ludźmi. Lecz mamy regularny system. Niektórzy już zadzwonili, kilku, rozumiecie. I ja po prostu biorę jednego za drugim, jak przychodzą. Wtedy jest to... Dawniej było tak, że robiłem to trochę niesystematycznie, na chybił trafił, w jakikolwiek sposób, i ludzie odchodzili do domu zniechęceni i tym podobnie. Teraz mają wszystko w zupełnym porządku. I o tym pragiemy teraz mówić, rozumiecie, doprowadzić wszystko do zupełnego porządku.
I ja się będę bardzo cieszył, jeśli zobaczę tą drogą grupę, jeżeli oni po prostu przedzwonią na BUtler 2-15-19 (1-5-1-9), a pan Mercier albo pan Goad - jeden z nich odpowie wam i powie wam zupełnie dokładnie, kiedy możecie mieć rozmowę. Mamy tam przygotowane pomieszczenie z klimatyzacją i jesteśmy gotowi przyjmować ludzi i modlić się o nich. My się tylko ucieszymy, że to możemy uczynić.
65
Z powodu tego, że nie przychodzę do zboru, ludzie sobie myślą, że próbuję stronić od ludzi, lecz tak nie jest. Ja staram się postępować jak najbardziej właściwie. Rozumiecie? Takim właśnie chcę być, po prostu nie będę brał względu na osobę. Każdy człowiek, ktokolwiek, gdziekolwiek, kiedykolwiek, rozumiecie. Kolor skóry czy wyznanie wiary nie ma tu żadnego znaczenia. Przychodzę tam niezwłocznie i spotykam się z ludźmi. A jeśli oni mają potrzebę, to stoimy bezpośrednio przed Bogiem, aż ta rzecz zostanie załatwiona. Jeżeli oni chcą dowiedzieć się coś o nabożeństwach, my oczywiście zatroszczymy się o to - rejestrujemy to. Jest to tylko prowadzenie Ducha Świętego. I to jest - myślę, że w ten sposób jest to sprawiedliwe - każdy zostaje potraktowany dokładnie tak samo. Dlatego nie biorę żadnego względu na osobę, żadnego respektu.
66
Czy byli jacyś ludzie, którzy przyszli, abym się o nich modlił dzisiaj do południa - którzy są chorzy i chcieli, bym się o nich modlił? Dobrze, nie ma takich.
Zaśpiewajmy więc dobrą pieśń i uwielbiajmy Boga. Co możemy zaśpiewać dzisiaj do południa? „Co może mnie oczyścić z grzechu?” Czy ją znasz, Teddy? „Nic prócz krwi Jezusa.” Co może...
[Pewna siostra ze zgromadzenia mówi o pani, która jest bardzo chora - wyd.] W porządku, siostro. Czy chcesz, abym się o nią pomodlił teraz?
Będę się modlił o tą panią. Wkładam ręce na tę niewiastę tutaj. Czy pochylicie swoje głowy razem ze mną i będziecie teraz cicho? [Brat Branham opuszcza kazalnicę i mikrofon - wyd.]
67
Drogi Boże, jest tutaj pani, która jest bardzo chora. Nasza siostra poświęciła swoje ciało, choćby się nabawiła raka od innych, narażała się śpiesząc z pomocą dla innych, lecz Ty wyzwalasz ją z tego, Panie, kilka dni temu stało się to wiadome. Pozwól jej zatem, żeby to sama stwierdziła, Panie, i ona będzie wiedzieć, że to przychodzi od Ciebie. Ja wkładam moje ręce na nią i proszę o miłosierdzie dla tej innej kobiety, za którą ona się wstawia. Niechby łaska Boża i moc Ducha Świętego... Jeśli jest jakieś zło w naszych sercach, Panie, objaw nam to najpierw, a my pójdziemy i załatwimy tę sprawę. Potem będziemy wiedzieć, że mamy upodobanie u Boga, mamy pokój z Bogiem i otrzymamy to, o co prosimy, ponieważ nie ciąży na nas potępienie. Spełnij to, Panie, modlę się o to w imieniu Jezusa. Amen.
Dziękuję pani. W porządku. [Brat Branham powraca za kazalnicę - wyd.]
Co może obmyć mój grzech?
Nic prócz krwi Jezusa.
Co może mnie ponownie uzdrowić?
Nic prócz krwi Jezusa.
O, kosztowny jest ten zdrój
Który czyni mnie białym jak śnieg.
Nie znam żadnego innego źródła,
Niczego prócz krwi Jezusa.
68
Ilu z was odczuwa, że wszystkie wasze grzechy są pod krwią? Zaśpiewajmy to teraz z podniesionymi rękami.
Co może obmyć mój grzech?
Nic prócz krwi Jezusa.
Co może mnie ponownie uzdrowić?
Nic prócz krwi Jezusa.
Teraz, kiedy opuścimy nasze ręce, uściśnijmy dłonie z innymi wokoło.
Kosztowny jest ten zdrój...
Zwróćmy się do innych koło siebie.
Który czyni mnie białym jak śnieg
Nie znam żadnego innego źródła,
Niczego prócz krwi Jezusa.
Czy Go miłujecie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Amen.
O, jak kocham Jezusa
O, jak kocham Jezusa.
Trzymajcie się tego teraz. Niech wszyscy uchwycą się Boga.
Jak ja kocham Jezusa,
Bo On wpierw ukochał mnie.
Nigdy Go nie opuszczę...