1
To takie słodkie! Cieszę się niezmiernie, iż mogę być w domu Pańskim. To najlepsze miejsce, być z Panem, prawda? Wszelkie trudy i zmartwienia i kłopoty życiowe zostaną odłączone w tym wspaniałym, chwalebnym jutrze. I z pewnością wyglądamy tego czasu, kiedy Go ujrzymy.
I ktoś się mnie zapytał pewnego razu, mówiąc: „Czy uważasz, bracie Branham, że Przyjście Pańskie jest blisko?”.
Powiedziałem: „Z pewnością tak”.
Powiedział: „Dobrze, ale słyszę to już od dłuższego czasu”.
„Ale” — powiedziałem — „pewnego dnia usłyszysz o tym po raz ostatni”. Rozumiesz? To prawda. Bo On przybędzie któregoś dnia. I kiedy by to nie było, ja chcę być gotów.
2
Rozmawialiśmy ostatnio z kilkoma biznesmenami, którzy byli adwokatami i tak dalej… I jeden powiedział: „Co jest twoim głównym celem w życiu?”.
Powiedziałem: „Mam jeden”.
On odrzekł: „Jaki?”.
Powiedziałem: „Zbawianie dusz dla Chrystusa; to jest…”. Największą moją ambicją. Jedyną moją ambicją jest widzieć Jezusa Chrystusa uwielbionego. Po to żyję.
I jestem bardzo szczęśliwy, że od trzydziestu jeden lat — takie jest nasze świadectwo — i mogę pokornie Mu służyć. Gdybym żył milion lat… gdybym mógł tak długo żyć, to chciałbym każdą minutę swego życia poświęcić Jemu… A gdybym wiedział, że na koniec zostanę odrzucony, to i tak jest to przywilejem żyć dla Niego. On jest taki realny i taki dobry. I ja niczego nie znalazłem w całej swojej życiowej podróży, co można by w jakikolwiek sposób porównać ze społecznością, którą wspólnie mamy, kiedy jesteśmy sami — On i ja. Nie ma słodszej komunii. Jest to większe od miłości do czegokolwiek, do żony, dzieci, czy czegokolwiek — miłość Chrystusowa. Jest to takie dobre.
3
Otóż, cieszymy się bardzo, widząc, że to przebudzenie trwa nadal, już od tygodnia; słysząc, że brat Parnell i inni mieli tutaj wspaniałe przemówienia. I mamy nadzieję, że podczas tego przebudzenia… Wiecie, przebudzenie jest czasami źle rozumiane. Ktoś może sobie pomyśleć, że przebudzenie jest po to, aby przyprowadzić nowych członków do kościoła. Nie. Może to być rezultatem przebudzenia. Ale przebudzenie jest po to, aby ożywić tych, którzy już są w kościele (rozumiecie?).
Pewnego razu stałem nad brzegiem morza. I sądzę, że cytowałem to wiele razy… Było to dawno temu. I widziałem to po raz pierwszy w życiu… Hm, to nie było morze; było to Jezioro Michigan. Hope i ja byliśmy tam w czasie Światowej Konferencji. Było to bodajże w 1922, jeśli mnie pamięć nie myli, bracie Higgin. Było to podczas Światowej Konferencji w Chicago.
4
Po raz pierwszy widziałem tak wielki akwen wodny. I stałem tam w ów dzień i widziałem te olbrzymie fale. Było to jak poranek wielkanocny. One miały swoją usługę o wschodzie słońca. I żebyście widzieli te olbrzymie fale płynące tam i z powrotem. Och, wyglądało to tak, jakby były one szczęśliwe. Ale pomyślałem sobie: „Wiesz, to, że ono zachowuje się inaczej niż kiedy jest całkiem spokojne, nie oznacza, że nagle wody w tym jeziorze przybyło. Jej ilość jest taka sama. Tam nie ma ani kropli więcej”. Pomyślałem jednak: „Dobrze, dlaczego zatem te wiatry zstępują i wstrząsają tym jeziorem właśnie w taki sposób?”. Po to, aby wszystkie te śmieci usunąć z tego jeziora. Rozumiecie? Wszystkie te rzeczy są wyrzucane na brzeg…
I potem pomyślałem, że to jezioro ma przebudzenie. Rozumiecie? Ono trzęsie się, podskakuje i podryguje wszędzie wokół, aż wszystkie te nieczystości zostaną z niego usunięte.
I tym właśnie jest przebudzenie — ono pozwala wam dostać się do Ducha Pańskiego, radować się, naprawić zło, i chodzić bliżej. Ono sprawia, że na nowo się poświęcacie i oddajecie, tak że wszystkie rzeczy i wątpliwości tego świata zostają wyrzucone na brzeg. Rozumiecie? Wówczas można mieć dobry start. Kiedy stary statek życia zaczyna się poruszać… Och, nie trzeba się zbytnio rozglądać, bowiem wszystko zostało usunięte. W porządku.
5
Cóż, dziś wieczór nie chcemy zatrzymywać was zbyt długo, jest przecież poniedziałek, pierwszy wieczór w tym tygodniu. Jest to nasz przebudzeniowy wieczór. I z radością ogłaszam, że to przebudzenie jest i będzie trwało.
I mam wielu przyjaciół. Widzę tutaj moich braci, i ludzi, którzy opowiedzieli mi sny, które mieli — właśnie o tym. Miało to miejsce w czasie minionych kilku tygodni. A Pan pomógł nam, byśmy otrzymali wykład tych snów. Ja nie wiem, kto tu jest pośród nas, ilu jest przyjezdnych, czy cokolwiek. Ale Pan Bóg wciąż daje nam tłumaczenie snów. One są dokładne i doskonałe.
I On jest takim samym Bogiem, jakim był w dniach Józefa, kiedy ten król miał sny, a on je mu tłumaczył, i tak to dokładnie było. A niektóre z tych snów ciągną się nawet do dzisiaj, te rezultaty wciąż mają miejsce. A Daniel, w dniach Nebukadnesara…
6
A nasz chwalebny, pokorny pastor powiedział coś kilka chwil temu… Cóż, nie miał nawet odwagi by mnie poprosić, czy nie pomógłbym mu trochę więcej niż zwykle w tym tygodniu. Powiedział: „Wiem, że jesteś zmęczony, bracie Branham”. Lecz dodał: „Hm, jednak czekamy i zastanawiamy się”. Owszem, to jest coś wspaniałego.
Nawiasem mówiąc, musiałem anulować zgromadzenie w Sydney w Australii, z uwagi na to, że nie dano mi wizy na ten czas (widzicie?), aby opuścić Stany w tym czasie, są też i inne sprawy. Nie mogę wyjechać właśnie w tym czasie. Nie wiem, kiedy będę w stanie wyjechać. Sądzę jednak, że tak się wkrótce stanie.
Ale w tym czasie, kiedy na krótko musieliśmy powstrzymać się od tego wyjazdu, zamierzam pojechać do Chicago, na to nadchodzące zgromadzenie, gdzie ogłoszono, że będę. Lecz co do tamtego wyjazdu nie jest mi wiadome, w jakim czasie tam będę. Mam być na Wyspach Fidżi, gdzie — jak mi powiedziano — będzie zgromadzonych wielu ludzi. Nie jestem w stanie podjąć się tego zgromadzenia właśnie teraz, z powodu praw wizowych. Ale będę niebawem. Oni po prostu poczekają.
7
Otóż, będę w Chicago… Gene, znasz datę, kiedy to będzie? Czy ktoś wie, na kiedy jest to zapowiedziane? Ja nawet nie wiem, kiedy to będzie. Zobaczyłem to w „Zwiastunie wiary”. Sądzę, że rozpoczyna się w czwartym czy piątym miesiącu czy coś takiego. Albo będzie to w następnym tygodniu, chyba za tydzień od teraz, albo za dziesięć dni.
A więc będę pod dużym naciskiem i pragnę waszych modlitw.
8
Otóż, dziś na dziś wieczór, wybrałem do przeczytania kilka fragmentów z Pisma Świętego, jeśli chcecie czytać razem ze mną, jest to z Ewangelii Jana, z 13 rozdziału, tylko fragment. To dla tych, którzy mają swoje Biblie pod ręką i lubią sami śledzić podczas czytania.
A niezwłocznie po tej usłudze dziś wieczór, ma tu się odbyć próba do ślubu. Tak więc zaraz po naszym rozejściu się… Musimy pędzić tak szybko jak się da, nie pędzić, ale kiedy tylko budynek opustoszeje, planuje się przeprowadzić tu próbę przed ślubem. A sam ślub będzie tutaj jutro wieczorem. Dwoje naszych dzieci z tej świątynnej społeczności bierze jutro wieczorem ślub. Jak zresztą wszyscy to wiecie. Nasz miły brat Dawid Wood żeni się z Marilyn Jeffries jutro wieczorem w tej Świątyni będzie to przed usługami. A więc jest to tylko próba związana ze ślubem… Nie jest to oficjalna część; to będzie tylko nieoficjalny ślub przed jutrzejszą uroczystością.
9
Otóż, zanim przeczytamy Jego Słowo, pomódlmy się. Boże Ojcze, kiedy z największą czcią przychodzimy do Twojej Obecności, stawiając przed sobą to na wszystko wystarczające Imię Jezus, jesteśmy pewni, że nas wysłuchasz, ponieważ On powiedział: „Proście Ojca o cokolwiek w Moim Imieniu, a Ja to sprawię”. A zatem, przychodzimy jako wierzący chrześcijanie, śmiało do tronu łaski, wiedząc to, że nasze serca nas nie potępiają, zatem wiemy, że otrzymamy odpowiedź od Boga na naszą prośbę.
I modlimy się, aby nasze życie całkowicie Cię zadowoliło, przez wyznanie naszych błędów i przebaczenie przez Twoją sprawiedliwość, tak by nasze prośby mogły zostać spełnione dzisiaj wieczorem. I Panie, naszym największym pragnieniem jest widzieć Twoją wielką łaskę zlewającą się na nas, dla wybaczenia naszych grzechów i uzdrowienia chorych pomiędzy nami. I abyś mógł przemówić do nas na drodze objawienia albo proroctwa, albo dowolnie — jak będziesz chciał — po prostu byś przemówił do Swojego Kościoła. I oby nasze serca były tymi naczyniami dla Twojego Ducha. Obyśmy byli tak połączeni z tą główną linią dziś wieczór, aby Duch Święty mógł przemówić do naszych serc i wziął sobie chwałę ze swojej Obecności.
10
Otóż, Panie, chcielibyśmy pomodlić się za tych, którzy są chorzy i w potrzebie. Nasz sekretarz, zanim tu przyszedłem, położył na moim biurku w ciągu ostatnich dwóch dni listę nazwisk z całego kraju, tych, którzy cierpią i umierają. Są to nagłe przypadki podkreślone na czerwono. I kiedy kładę swój palec na każdym z nich, przesuwając go z góry na dół tej kartki, o Boże, w obecności tego kościoła dziś wieczór, błagam o Twoją łaskę i miłosierdzie dla każdego. Ty znasz każdego z nich, i jaką mają potrzebę.
I nie chcielibyśmy zapomnieć o tych, Panie, którzy powracają do zdrowia dziś wieczór, tam, w tych domach dla starców i zniedołężniałych. O Panie Boże, wielu z nich to Twoje obmyte Krwią dzieci. I och, kiedy się zestarzejemy i nasi umiłowani zapomną o nas, mamy to jedno, co nas pociesza; że Bóg o nas nigdy nie zapomni. Wszystkie nasze uczynki są zapisane w Księdze Życia i są na zawsze w Jego Obecności. I Panie, my błagamy o nich dziś wieczór.
Prosimy o miłosierdzie dla naszego narodu i dla tych, którzy grzeszą i czynią zło, i dla tych w barach, i w różnych grzesznych sytuacjach dziś wieczór, prosimy o wybaczającą łaskę, Panie. I modlimy się, abyś Ty nas tak podtrzymał, aby nasze serca były tak pełne miłości do Ciebie, by służba Tobie była największym naszym pragnieniem, i abyśmy ujrzeli zbawionych. Pobłogosław czytanie tego Słowa, i wszystko, co będziemy robić. Pokornie skłaniamy nasze głowy i dziękujemy Ci, gdyż prosimy w Imieniu Jezusa. Amen.
11
Otóż, przejdźmy do Ewangelii Jana, trzynastego rozdziału. Przeczytajmy ten fragment:
Przed świętem Paschy, Jezus, wiedząc, iż nadeszła godzina jego odejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, umiłował ich aż do końca.
A podczas wieczerzy, gdy diabeł wzbudził w sercu Judasza, syna Szymona Iskarioty, zamysł wydania go,
Wiedząc, iż Ojciec wszystko dał mu w ręce i że od Boga wyszedł i do Boga odchodzi,
Wstał od wieczerzy, złożył szaty, a wziąwszy prześcieradło, przepasał się.
Potem nalał wody do misy i począł umywać nogi uczniów i wycierać prześcieradłem, którym był przepasany.
Podszedł też do Szymona Piotra, który mu rzekł: Panie, Ty miałbyś umywać moje nogi?
Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Co Ja czynię, ty nie wiesz teraz, ale się potem dowiesz.
Oby Pan dodał Swoich błogosławieństw do Jego przeczytanego Słowa.
Chciałbym dziś wieczór przemawiać, przez krótki czas, na temat „Podobni do Chrystusa”. I chciałbym, aby tematem było: „Co trzeba zrobić, aby stać się chrześcijaninem?”.
12
Otóż, wiem, że jest to całkowicie nie ewangelizacyjny tekst, w żadnym wypadku nie jest. A mimo to, jest to ewangelizacyjny tekst, ponieważ Kościół nigdy nie posunie się naprzód, jeśli nie będzie wiedział, na czym polega to posuwanie się. I wierzę, że zanim ktoś wykona jakikolwiek ruch, albo pozna prawdziwą, godną zaufania wiarę, najpierw musi wiedzieć, na czym stoi, i jak potem dalej stać. Wierzę, że jest to sprawa zasadnicza. Gdyż nie można wiarą nurkować wprost do czegoś, nie wiedząc, do czego się nurkuje. Trzeba to wiedzieć.
A jeśli nasza wiara jest ustawiona prawidłowo i jest na właściwej pozycji, to daje nieustającą satysfakcję.
13
Dla porównania, jest to tak jak z kobietą. Bywa czasem tak, że kiedy ona wyjdzie za mąż to usilnie stara się mieć pierwsze dziecko, nie może się doczekać. Jej oczekiwania są właśnie takie, a poza tym — jest pewna obawa, że jeśli nie będzie szybko dziecka, to może to wskazywać na to, że w ogóle nie będzie mogła mieć dzieci. Wraz z upływem czasu coraz bardziej się to pogłębia.
Otóż, jest na to w tych dniach pewien środek zaradczy, zresztą robiono tak w każdym czasie. Jeśli kobieta widzi albo sądzi, że nie będzie mogła mieć dziecka, jeśli pójdzie i adoptuje dziecko, wtedy przede wszystkim wiadomo, że ona będzie uważać je za swoje własne.
Otóż, to sprawdza się z dziewięciu na dziesięć razy, ponieważ ten stres jest związany z oczekiwaniem: „Och, być może nie będę mogła go mieć”. Ale to daje pewną satysfakcję i być może jest to Boży sposób podtrzymania jej w tym stanie, świadomość że ma swoje własne dziecko. Wtedy strach i oczekiwanie w końcu ją opuszczą.
14
Tak samo dzieje się z ludźmi, którzy pragną być uzdrowieni. Gdyby tylko mogli mieć jakiś jeden niewielki widzialny dowód. Tak jak z Eliaszem, kiedy Gehazi powiedział: „Widzę obłok rozmiaru ludzkiej ręki”. Eliasz mówi: „Słyszę głos obfitego deszczu”. On widział dowód.
Z tego powodu wiele razy mówię do ludzi: „Idź dalej. Zacznij chwalić Pana”. Zobaczcie, ponieważ to jest to adoptowane dziecko. Jest to najpierw w ich intelekcie, zanim trafi do ich duszy, że są uzdrowieni. Potem wiara działa już poprawnie.
Trzeba wiedzieć, co się robi. Trzeba mieć zaufanie do tego, co się robi.
15
Zatem, tak wiele razy słyszy się następujące stwierdzenie: „Och, kto to jest chrześcijanin?”. Niektórzy ludzie sprowadzają to do przynależności do kościoła.
Ktoś powiedział: „Cóż, chrześcijanin jest to członek kościoła, ktoś, kto przynależy do kościoła”. Sądzę, że wszyscy chrześcijanie powinni przynależeć. Jednak nie wierzę, że to jest chrześcijaństwo. Rozumiecie? To robi chrześcijanin potem, kiedy już stanie się chrześcijaninem. Ale to nie znaczy, że ponieważ on przynależy, to jest chrześcijaninem.
Jednak ktoś powie: „Wcale nie, bo chodzi o chodzenie do kościoła, służenie deklarowanej wierze, i bycie wiernym tym wszystkim sprawom, których naucza kościół”.
I dalej, są tacy, którzy mówią, że jest to prawdopodobnie noszenie czegoś na sobie, jakiegoś małego krzyżyka czy czegoś podobnego, i że jest to oznaką bycia chrześcijaninem. Hm…
I dalej, są tacy, którzy wierzą, że — być może — jeśli będą zapalać świecę albo będą robić coś w rodzaju pokuty, że to właśnie oznacza bycie chrześcijaninem. Jeśli zostaną po prostu zanurzeni w wodzie, albo też uczynią jakąś ofiarę, albo zrobią coś dobrego dla kościoła, lub pomogą sąsiadowi, kupią trochę węgla wdowie, albo buty sierocie… To takie właśnie działania chrześcijanin powinien podejmować. Jednak to wciąż nie czyni ich chrześcijaninem.
16
I dalej, niektórzy mówią, że jest to umieszczenie podobizny Chrystusa w swoim samochodzie albo na ścianie, że to jest oznaką bycia chrześcijaninem. Cóż, te rzeczy są w porządku, ale nie wierzę, że umieszczenie podobizny czyni z kogoś chrześcijanina. Uważam, że bycie odzwierciedleniem Chrystusa czyni tego kogoś chrześcijaninem. To nie jest to, co robimy na zewnątrz; to jest to, co stało się wewnątrz, co uczyniło nas tym, czym jesteśmy. Zatem, jeśli On jest naszym obrazem, a my jesteśmy na Jego podobieństwo, i jesteśmy członkami Jego Ciała, to powinniśmy być Jego odbiciem. Zatem nasze życie powinno odbijać wizerunek Chrystusa, nie naszą przynależność do kościoła, czy też stawianie krzyża. Nie nasze emocje, ale w naszym życiu powinna odzwierciedlać się żywa Obecność żywego Boga.
17
Ci, co się na tym znają, opowiedzieli mi (zanim powstały specjalne huty), jak pozbywano się ze złota, żużlu, żelaza i pirytu. Piryt jest tak podobny do prawdziwego złota, że nazywa się go „złotem głupców”. Wcześniej jednak pozbywano się tego wszystkiego przez uderzanie w to młotkiem. Tak robili kiedyś Indianie. Tak robili starzy złotnicy. Uderzali młotkiem, obracali i uderzali dalej, aż pozbyli się całego tego żużlu. A jedynym sposobem na to, by dowiedzieć się, że jest to już czyste złoto była możliwość, by ten uderzający zobaczenia w nim swoje odbicie. Ten, który bił w to złoto stale obserwował, czy jest w stanie ujrzeć w tym złocie swoje oblicze tak wyraźnie, że mógłby się nawet ogolić.
A kiedy Boży Duch Święty zaczyna w nas bić młotkiem ewangelii do momentu, aż nie wybije z nas wszystkich rzeczy tego świata i nie zaczniemy odzwierciedlać podobizny Pana Boga — wtedy, wierzę, że stajemy się chrześcijanami. Gdyż słowo „chrześcijanin” oznacza „podobny Chrystusowi”, „odbijający Go”.
18
Otóż, to nie znaczy, że musimy zapuścić sobie długą brodę, taką, w jakiej artyści na obrazach Go przedstawiają. I to nie oznacza, że musimy zapuścić sobie długie włosy, jak to jest na obrazach tych artystów, czy też zakładać szaty, jakie On ubierał; gdyż żyjemy w innym dniu. Niekoniecznie musimy być odbiciem Jego fizycznej postaci; ale musimy, w naszych duszach, odbijać wyobrażenie Jego Ducha i Jego sposobu życia.
Ja naprawdę nie wierzę, że chrześcijaństwo polega na przynależności do kościoła czy wyznania. Wierzę, że jest to odbicie Jezusa Chrystusa w ludzkiej istocie. Gdyż jesteśmy Jego członkami — członkami Jego Ciała. I nosimy Jego wyobrażenie, jak jest powiedziane w Biblii.
Otóż, jakiego rodzaju był On wyobrażeniem? On przyszedł, nie żeby być kimś wielkim, choć był, ale przyszedł jako sługa. On przyszedł, nie aby Mu usługiwano, ale by On sam usługiwał. Nasz tekst dzisiejszego wieczora odzwierciedla to, kim On był. To właśnie czyni Go wielkim w moim odczuciu. Wszakże był to sam Bóg wieczności, sam Bóg, który stworzył niebiosa i ziemię; a kiedy On tu przyszedł, zajął najniższą pozycję. Podjął się najmniej atrakcyjnego zajęcia. Został sługą umywającym nogi.
19
Spośród wszystkich posad w krajach orientalnych we wczesnych dniach posada służącego umywającego nogi była najniżej płatna. Gdyż w tamtych dniach po drogach chodziły zwierzęta, zarówno tych głównych jak i bocznych. I drogi, na całej swej długości, z powodu tych zwierząt, po prostu śmierdziały. Unosił się kurz, osiadał na ich nogach i stopach. I to okropnie śmierdziało.
I kiedy ktoś przybył z wizytą, on nie mógł wejść i rozgościć się w takim stanie. Towarzyszył mu brzydki zapach od tego smrodu na drogach i kurzu. Był to zapach jak ze stajni. Tak więc, pierwsze, co robił, to zaraz przy wejściu było takie małe stanowisko, coś w rodzaju recepcji. I znajdował się tam najniżej opłacany człowiek w tym domu, czasem był to niewolnik, który umywał nogi gościowi, który przyszedł. Następnie dawał mu drugą parę butów, takie sandały, i wsuwał mu je. A następnie taki gość był namaszczany olejkiem, i wtedy on mógł wejść do wewnątrz i być gościem swego przyjaciela. Było tak dlatego, że on czuł na sobie cały ten smród pochodzący z zanieczyszczonych dróg, był też przepocony itd. A służący umywający nogi był najniżej opłacanym pracownikiem.
A Bóg Niebios upokorzył się, będąc… Największy stał się najmniejszym.
20
Jak to różni się od dzisiejszego tak zwanego wizerunku chrześcijanina. Jakaż to różnica. Cóż, dzisiejszy chrześcijanin pragnie, by mu służono. Och, zaczyna uważać, że jest kimś. Jak to różni się od Jego wizerunku. On wcale nie przyszedł, aby Mu usługiwano, ale by Samemu usługiwać. „Niech ten, który jest największy pomiędzy wami, będzie sługą was wszystkich”.
A dzisiaj widzimy, co jest naszym nowoczesnym trendem w chrześcijaństwie: „Jestem kimś, a ty nikim”. Och, to jest złe. Nie powinno tak być. Staramy się odzwierciedlać chrześcijaństwo w niewłaściwy sposób. Bóg nie chce, abyśmy tak postępowali. Śpiewamy pieśń: „Być jak Jezus”. Ale kiedy trzeba upokorzyć się, pokonać własną dumę i uniżyć się, tak jak On, wtedy mówimy nie. A robiąc tak, człowiek tworzy denominacje, które separują się od innych, tych pozornie nie mających Ducha, tak jak jest to powiedziane w Piśmie. Oni separują się, mówiąc: „Należymy do pewnego kościoła. To jest większy kościół. To jest lepszy kościół. Nasza denominacja jest większą denominacją”.
To nie jest działanie podobne do Jezusa. Nie jest to odbicie Jego miłości i Jego osobowości. On przyszedł do najniższych, do nierządnic na ulicy, do żebraków, włóczęgów i babrał się razem z nimi w tym prochu. To jest chrześcijańskie życie. Takie właśnie ono powinno być — odzwierciedlać Jego w taki sposób.
21
Och, wiem, że ludzie mówią: „Te dni przeminęły”. To nie tak. Jeśli Chrystus wciąż pozostaje Chrystusem, jeśli Jego Duch jest wciąż Duchem Świętym, który był w Nim, to jeśli On będzie w was — to On spowoduje, że zajmiecie także taką pozycję.
Ale dzisiaj, staramy się myśleć inaczej. Jakież to dalekie od Jego modlitwy, kiedy modlił się, aby wszyscy ludzie w tym świecie poznali, że jesteśmy Jego uczniami, gdy miłujemy się wzajemnie. A zamiast tego awanturujemy się jeden z drugim. Pogardzamy sobą wzajemnie, ponieważ nie zgadzamy się co do pewnej sprawy. Odchodzimy i oskarżamy jeden drugiego. A mimo to uważamy się za chrześcijan. Znam ludzi, którzy twierdzą, że są napełnieni Duchem Świętym, a są winni takich rzeczy, idą i rzeczywiście mówią złe rzeczy o innych chrześcijanach, kiedy nie powinni czegoś takiego robić.
22
Otóż, bracie, siostro, kiedy mamy tego rodzaju ducha, to równie dobrze możemy przyjąć, że nie jesteśmy jeszcze chrześcijanami. Nie ma znaczenia jak mocno będziemy to wyznawać, liczy się to, co mamy. Nie możemy być chrześcijanami, a nie miłować wszystkich ludzi. Możemy być odmienni od ludzi. Ale Jezus nie przyszedł i nie powiedział: „Tak więc, wy wszyscy faryzeusze pójdziecie do piekła, i nie ma żadnej szansy dla was, z powodu tego, tamtego i owego, ponieważ jesteście faryzeuszami”. Ale On poszedł do nich, usługiwał im, i pomagał im. Robił wszystko, co mógł, aby im pomóc.
Ale dzisiaj wykształcenie, przynależność kościelna, i więzi ze światem doprowadziły kościół do czegoś takiego, że sprawy intelektualne zajęły miejsce spraw duchowych. Nie można dostać się do Boga bez Ducha. Jest to jedyny sposób, w jaki człowiek może przyjść do Boga — poprzez Ducha Świętego. Jezus powiedział: „Żaden człowiek nie może przyjść do Mnie, jeśli go wpierw Ojciec nie pociągnie”. To jest najprawdziwsza prawda, chrześcijanie. Chcemy dziś wieczór wziąć notesik leżący w naszym sercu i podsumować teraz wszystkie te rzeczy.
23
Pomyślmy o tym. Och, niektórzy z nas dążą do tego, aby mieć wszelką wiedzę. Mamy takich, którzy mówią: „Więc poczekaj…”. Miłują być doktorami i świętymi ojcami, i tak dalej. Ale nawet jeśli posiądziemy wszelką wiedzę, to wcale nie będzie to dla nas takie dobre. Lecz posiadanie w sobie Ducha — miłości. W Biblii jest powiedziane: „Choćbym posiadł wszelką wiedzę, a nie miał miłości — jestem niczym”. I co dobrego przyjdzie nam z naszego poznania, kiedy ktoś powie: „Nie pójdę na takie jak to przebudzenie, bo tam nie ma wykształconych ludzi. Nie będę się z nimi wiązał”. Nie ma znaczenia, czy oni znają abecadło czy też nie, ale mogą znać Chrystusa. Z pewnością.
Nie można być zbyt małym. Oby Bóg zawsze trzymał tego Ducha we mnie. Bez względu na to jak mały jest, czy wierzy, czy nie; jakiego jest wyznania, koloru czy czegoś tam jeszcze, pragnę wyciągnąć rękę, aby mu pomóc. Na pewno. Pragnę tego Ducha w sobie. Nie chciałbym myśleć, że jestem lepszy od kogoś innego. Nie chciałbym chodzić z wypiętą piersią i mówić: „Niech wszyscy ludzie wstaną, kiedy wchodzę”. Albo: „Miałem największą kampanię z nich wszystkich”. Kim ja jestem bądź co bądź, jak nie gliną, którą Bóg uczynił? Niech bym upokorzył się, aby Jego życie mogło się odzwierciedlać. Niech by wszyscy chrześcijanie czuli to samo. Poznanie zaprowadzi nas do nikąd.
24
Na przykład, gdyby mieć klatkę pełną kanarków. I ta klatka byłaby wymiarów tej Świątyni. I jeden z tych kanarków latałby w tej klatce i mówił: „Panowie, coś wam powiem. Postanowiłem być waszym zwierzchnikiem. Rozumiecie, jestem kanarkiem, który wie wszystko o ludzkich istotach. Och, mogę wam to wszystko wytłumaczyć. Widziałem panią, która chodziła po swym domu; widziałem bawiące się dzieci. Wiem wszystko. Otóż, wszyscy macie mnie słuchać”.
I w tym czasie jakoś tak, kiedy on się tak nadął w tym swoim małym łepku, wkracza do akcji jakiś student, powiedzmy Uniwersytetu w Princeton. Ma wypolerowaną gramatykę. I on zaczyna prowadzić konwersację z tym małym ptaszkiem, kanarkiem, używając najlepiej znanej mu gramatyki, przemawiając do tego kanarka. Wyobrażam sobie, że ten mały jegomość pochyla swój łepek na bok i słucha, to z jednej to z drugiej strony. Ale on nie wie, o czym on mówi. Mimo, że go słyszy, mimo że go widzi, jednak jaką wartość ma jego wiedza? Żadną. Ponieważ on nie wie, o czym ten człowiek mówi. Dlaczego? On ma ptasi móżdżek. Nie posiada ludzkiego umysłu. On ma pojmowanie na poziomie kanarkowego zrozumienia.
25
I taki właśnie jest człowiek. Nie dbam o to, jak intelektualnym się jest, wciąż mamy ptasi móżdżek, ponieważ jesteśmy jedynie ludzkimi istotami. Boga poznaje się Duchem i poprzez objawienie podane przez Ducha Świętego. Nigdy nie będziemy w stanie zrozumieć Go intelektualnie. Można mieć intelektualne zgromadzenia, i psychologię, tak dużo, ile chcecie, a ludzie i tak nie poznają Boga. Nie mogą.
Można tłumaczyć i mówić ludziom, że płacz i nadstawianie drugiego policzka jest staromodne. Ale taki właśnie jest człowiek, który odzwierciedla Chrystusa w swoim życiu, człowiek, który jest pokorny. Człowiek, chodzący z Bogiem działa jak Jezus.
26
Ale, widzicie, ten ptaszek nie potrafił tego zrozumieć. Mimo iż uważał, że potrafi. Ponieważ on nie jest stworzony do tego; jego intelektu nie da się porównać z intelektem tego bystrego studenta.
Ani też naszego intelektu nie da się porównać z Bożym. Jak może nasz mały nieskończony rozum równać się ze skończonym — albo raczej, nasz skończony umysł równać się z nieskończonym umysłem Boga? Ten nieskończony umysł Boga jest tak daleko poza zasięgiem ludzkiego intelektu, że w ogóle nie ma o czym mówić.
Jedynym sposobem na to, aby ten ptak dowiedział się, o czym ten człowiek mówi jest to, by osobiście przyjął to co ten człowiek mówi, zaakceptował to, i robił to, co chce ten człowiek.
27
Jedynym sposobem na to, abyśmy poznali Boga jest podążać za kierownictwem Ducha Świętego. Jest to staromodne. Taki jest Boży program. Boży program był zawsze taki: „Nie mocą, ani siłą; ale Moim Duchem — mówi Pan”. Tak właśnie się to dzieje.
Longfellow powiedział pewnego razu: „Droga do sukcesu to znaleźć godny uwagi powód, o którym warto mówić, godny uwagi powód, o którym warto mówić. A potem się tego trzymać”. Z pewnością. Coś, o czym warto mówić, odrzucone przez naukę, a jeśli jest to godne uwagi, wtedy się tego trzymać.
Czy wiecie, że w 1872 roku, stowarzyszenie medyczne Stanów Zjednoczonych odrzuciło wanny? Stwierdzono, że są absolutnie niehigieniczne i że roznoszą choroby. Wanny — w końcu na nie przystano.
28
I tak samo ze staromodną Ewangelią, w której mówimy o obmyciu we Krwi Baranka. Może się to wydawać staromodne, ale wcześniej czy później trzeba na to przystać. To jest przypadek godny uwagi. Należy się tego trzymać z całej siły. To jest sposób — obmycie Krwią. To oczyszcza człowieka. Nie — popijanie, palenie, jeżdżenie tu i tam i nazywanie się chrześcijaninem, ponieważ należy się do kościoła. To jest ten czysty, nieskażony Duch Święty w ludzkim życiu, który odzwierciedla Jezusa Chrystusa, Syna Bożego.
Z tego powodu ludzie dzisiaj odrzucają znowu zrodzenie. Och, mają coś, co nazywają znowu zrodzeniem. Mówią: „Poszedłem i podałem pastorowi rękę”. Ale to nie jest zrodzenie. Dlatego właśnie wolą należeć do kościoła, ponieważ mogą przyjść w jakiś intelektualny sposób. Bóg powiedział: „Jedynie człowiek narodzony ponownie może widzieć Królestwo Boże”. Bez względu na to, jak intelektualnym się jest, czy jak dobrym chrześcijaninem się jest w swoim mniemaniu, trzeba być ponownie zrodzonym.
Powiesz: „Zatem, bracie Branham, czy będę musiał się udać do jakiejś małej misji?”. Nie o to tu chodzi. Chodzi o to, że musisz mieć nowe narodzenie. Musisz się na nowo narodzić.
29
Jest tu mieszane audytorium, a ja zamierzam coś powiedzieć. Jak ma się sprawa z narodzeniem? Czy narodziny będą miały miejsce na słomianym sienniku, czy na podłodze, czy w szpitalu w sali udekorowanej różowym jedwabiem to i tak ono pozostawi pewien brud. To prawda.
A więc ze znowu zrodzeniem jest tak samo — ono mimo wszystko pozostawi pewien brud, ale wydane jest Życie. Amen. Ono wydaje Życie. Jakiego rodzaju Życie? Służebne Życie do upokarzania się, do zapierania się. To jest ten rodzaj życia.
Powiecie: „Och, ale widzę, że oni wołają i robią zamieszanie wokół ołtarza i zachowują się dziwnie”. Z pewnością. Oni zostali zrodzeni. To powoduje pewien nieporządek. Nie ma znaczenia dla mnie, gdzie idziecie. Możecie wstać z twarzą pełną łez, z czerwonymi oczami, z otartymi rękami od uderzania w ołtarz, ale to jest narodzenie. Ono coś dla was powoduje. Czyni cię sługą. Zdejmuje z ciebie cały ten krochmal. Czyni cię pewną podobizną, modeluje nowe życie, jesteś nowym stworzeniem. Może być wszystko nie w porządku, kiedy wstajesz, ale jesteś ponownie zrodzony. Bez względu na to, gdzie jesteś, to daje nowe życie. Przynosi nową postać życia. To cię czyni sługą. Wtedy chcesz służyć. Jezus chciał, abyśmy służyli sobie wzajemnie. Miłowali się wzajemnie. A kiedy służymy sobie wzajemnie, to służymy Jemu.
30
Otóż, pamiętajcie. Jedynie chory dopomina się opieki, właśnie chory. Oni dopominają się opieki. A kiedy widzicie kaznodzieję… I nie chciałbym ograniczać tego tylko do kaznodziei, ale jeśli jakikolwiek członek kościoła, który chce zwrócić uwagę, mówiąc: „Jestem kimś”, pamiętajcie, to jest duchowo chora osoba. Oni potrzebują opieki. Potrzebują opieki Ducha Świętego, by dał im coś, co usunęłoby z nich taką właśnie postawę i wyleczyło ich z egoizmu, wielkich idei, i nastawienia: „Wielki ja — a mały ty”. Duch Święty czyni w nas wszystkich to samo. Zbyt dużo duchowej choroby — anem …
Wiecie, co to jest anemia? To jest ktoś, komu brakuje krwi. Zachowują się śmiesznie. Jakby byli ciągle pijani.
I tak właśnie dzieje się dzisiaj z wieloma naszymi kościelnymi członkami. Oni są anemiczni. Potrzebują transfuzji Krwi z Golgoty, która da im kosztowną Królewską Krew, powodującą, że będą chodzili w staromodnym Duchu Świętym wyciosującym drogę Bożą. To da im coś, dzięki czemu będą żyć, da im pewność, że będą chodzić podobnie jak ich Pan.
31
Dla mnie samego, jeśli miałbym wybór, to chciałbym być taki jak On. On przyszedł, aby być Pasterzem, i był Pasterzem. Pasterz to ten, który idzie za swoimi owcami.
Piękny obraz, nie sądzę, abyśmy mieli go tu na ścianie. Ale ja powiesiłem go w swoim pokoju i spoglądam na niego. Nie mogę przypomnieć sobie teraz nazwiska tego artysty. Ale kiedy on stracił tę małą czarną owcę zostawił te dziewięćdziesiąt dziewięć i poszedł jej szukać, to co on zrobił? Błąkał się po pustyni, pokłuł się cierniami, przeciskał się przez niebezpieczne miejsca. Kręcił się tak całą noc, aż w końcu gdzieś na zboczu góry, chwytając się jakiegoś krzaku, ryzykując własnym życiem, sięgnął po tego małego jegomościa i wyprowadził go z tego upadłego stanu. Potem przyprowadził go z powrotem do siebie. A inny artysta namalował obraz, jak on przyprowadza go do domu.
Otóż, wygląda to z reguły tak, że pasterz bierze tę owcę na ręce i zaczyna ją nieść. Ale czy zauważyliście, jak Duch poprowadził pędzel artysty? On nie wziął jej na ręce, wziął ją na swoje ramiona.
32
Otóż, chciałbym, abyście zauważyli troskę tego Pasterza. Otóż, Jezus, kiedy wyrzucał diabły, powiedział, że czyni to palcem Bożym. Otóż, jeśli diabeł naprzykrza się wam, to dlatego, że jest tak mało znaczący, to jedyne, co Bóg musi uczynić, to swoim palcem go wyrzucić. Ale kiedy jakaś owca udaje się do domu…
Jaka jest najsilniejsza część człowieka? Jego ramiona. Przypatrzcie się człowiekowi, zawsze jego ramiona są największe. Gdzie nosi się największe ładunki? Na ramionach. Kiedy ktoś jest najbezpieczniej niesiony? Kiedy jest niesiony na ramionach.
Tak więc On bierze tę owcę, kładzie ją na Swoje ramiona i pewnie kroczy z nią z powrotem. Wszystkie Boże moce otuliły tego małego, straconego jegomościa, prowadzonego z powrotem. Ale z diabłem jest bardzo łatwo, On wyrzuca go Swoim palcem. On jest Pasterzem.
33
Pasterz musi poszukiwać, aby odnaleźć tego zbłąkanego. I dobry pastor jest pasterzem. Szczerze mówiąc, słowo „pastor” oznacza „pasterz”. A czasami w kościele jest jakiś mały kult, albo powstaje mała klika w kościele. Jedna strona idzie tędy, druga — tamtędy. Autentycznie dobry pasterz pójdzie za tą kliką, i co zrobi? Przyprowadzi ich z powrotem. Autentycznie prawdziwy pasterz, co zrobi? Zacznie poszukiwać. Po co? Aby przyprowadzić zgubionego. Co on robi? Odzwierciedla obraz dobrego Pasterza, próbując zdobyć z powrotem zgubioną duszę. Jeśli oni wychodzą i idą do jakiegoś miejsca, bracie, tak jakby chcieli rozerwać świat w ciągu jednej nocy, to pastor pójdzie prosto za nimi, aby pozyskać ich, odzyskać ich i sprowadzić na właściwą drogę. To jest dobry pasterz. On odzwierciedla wizerunek Jezusa.
Bracie, wiem, że to nazywa się herezją, że to nazywa się fanatyzmem. Ale gdybym miał wybór dziś wieczór, to wybrałbym by być takim jak On. Ja chcę, ponad wszystko w swoim życiu, odzwierciedlać obraz Pana Jezusa. Swoim życiem.
34
Pojutrze wieczór… Po tym ślubie jadę na pustynię i mam zamiar pozostać tam, ponieważ w głębi swej duszy czuję, że potrzebuję bliżej chodzić z Bogiem niż do tej pory… Nie chcę tylko kroczyć… Staram się chodzić przed Nim właściwie. Ale pragnę chodzić z Nim ściślej. W czasie, gdy Świątynia Branham ma przebudzenie, ja chcę tego w sobie również. Nie chcę, aby to stało się w tym budynku, chcę, aby to stało się we mnie. Chcę chodzić ściślej.
Pragnę więcej Ducha Świętego, aby odzwierciedlać w sobie Chrystusa. Chcę być jak On. Wiem, że każdy prawdziwy chrześcijanin pragnie być jak On. Jest to pragnieniem mojego serca — by być jak Jezus. Cóż, pragnę być… Pragnę Go, aby był… On jest tym przykładem, jakim ja pragnę być. I wyglądać. Potrzeba do tego Ducha Świętego. On jedynie może to uczynić.
35
Nie jestem zainteresowany seminariami i tym, co ktoś ma mi do powiedzenia. Nie zależy mi na całowaniu krucyfiksu, wywieraniu na was wpływu przez emocje czy zmawianiu modlitw za zmarłych. Interesuje mnie jedno — aby Duch Święty więcej ogarnął Williama Branhama. Nie jestem zainteresowany przynależnością do większego kościoła niż ten, do którego należę. Należę do prawdziwego Kościoła żyjącego Boga — Pierworodnego. Zostałem do niego zrodzony. I pragnę więcej Ducha Świętego w moim życiu, aby odzwierciedlać Chrystusa, którego miłuję. Nie ważne na jakiej płaszczyźnie albo poziomie będę musiał przyjść, aby go otrzymać. Nie ważne, czy będę musiał pójść tu czy tam. Nie ważne jeśli będę nazwany fanatykiem, „świętoszkiem” czy jakkolwiek inaczej, pragnę więcej Jego życia, aby je odzwierciedlać. Nie ma znaczenia w oparciu o jakie wymagania będę musiał przyjść; Jestem zainteresowany Duchem Świętym, abym mógł być trochę więcej takim sługą, jakim On był. On był Sługą Pańskim.
Wcale nie przyszedł, aby Mu służono, czy też usługiwano. Wcale nie przyszedł, aby Mu usługiwano, ale aby usługiwać. On zajął miejsce sługi. A jeśli Król Niebios mógł tak robić, a my jesteśmy członkami Jego ciała, niech byśmy wszyscy robili podobnie. Nie odróżniać się, ale upokorzyć się w Jego Obecności. Bez względu na to, co powie świat albo intelektualni ludzie; nie myślcie o tym. Przyjmijcie po prostu więcej Ducha Świętego i bądźcie jak Jezus: pokorni, cisi, skromni. Zajmijcie Jego miejsce, a On zajmie wasze w czasie sądu.
36
Skłońmy nasze głowy na moment. Chciałbym dziś wieczór w tym budynku ujrzeć las rąk członków tego Kościoła i innych kościołów. Kiedy mówię ten kościół, mam na myśli jedynie jeden Kościół: to jest Kościół znowu zrodzonych, Kościół pierworodnych, Kościół Jezusa Chrystusa, który nie jest zrodzony z tego świata, ale zrodzony z Ducha Bożego. Chciałbym ujrzeć podniesiony las rąk i usłyszeć wyznanie: „Boże, uczyń mnie podobnym do Jezusa. Ukształtuj mnie. Och, Panie. Obmyj mnie. Och, Boże”. Niech Bóg błogosławi wasze serca. „Obmyj mnie, a będę bielszy niż śnieg”.
„Panie, jest trochę węzłów i zakrzywień w moim życiu. Siedziałem słuchając brata Parnella i brata — brata Neville i innych wspaniałych usługujących, i brata Collinsa i wielu z tych braci, którzy głosili. Słuchałem ich. Ale, Panie, dziś wieczór, doszedłem do takiego wniosku: Co oni mi powiedzieli? Jaką radę starali się mi przekazać? Widzę, że oni radzą mi, abym był jak Jezus. W żaden sposób nie jestem w stanie tego zrobić. Jestem jak lampart. Mam cętki. A gdybym zaczął je lizać, to staną się one bielsze. Staną się bardziej jasne dla świata”.
„Panie, pozwól mi zaniknąć. Nie obchodzi mnie jaki bałagan ujrzy ten świat; chcę narodzić się znów z Ducha Bożego. I chcę, abyś Ty, Panie, napełnił mnie dziś wieczór Swoim Duchem Świętym. Obmyj mnie, poświęć mnie. Niech Krew Jezusa poświęci mnie. Oczyść mnie Panie i napełnij do tego stopnia, abym zaniknął i znalazł to w Tobie.
37
O Panie Boże, Stwórco Niebios i ziemi, który wzbudziłeś na nowo Pana Jezusa z umarłych, wzbudziłeś Go ożywiającym Duchem wiecznego Boga, wzbudziłeś w tym ciele, w którym Ty zamieszkiwałeś i podniosłeś je do niebiańskiego tronu. On przyszedł do najniższego, który był na tej ziemi, do prostytutki, i stał się najniższym sługą, poszedł do najmniej znaczącego miasta, działał z najniższymi ludźmi, dostał najgorsze imię i stał się najbiedniejszy z biednych, nawet dla natury; bo ptaki maja swoje gniazda, a lisy jamy, ale Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę skłonił. A mimo to ten ożywiający Duch, który uhonorował tego prawdziwego Sługę, który Sam stał się sługą, abyśmy mogli brać z Niego przykład, jak chodzić. On podniósł Go z dołów piekła, wywiódł z grobu, wzbudził w ciele i postawił w niebiosach niebios, tak wysoko, że On spogląda w dół, aby ujrzeć niebiosa; i dał Mu Imię ponad wszelkie imię, które wzywa się w niebie i na ziemi.
38
Panie, obyśmy otrzymali Jego Ducha dziś wieczór. Obyśmy poczuli tego rodzaju głód w każdym jednym sercu tutaj. Ty widziałeś te ręce, które poszły w górę, Panie. Nie, aby opowiedzieć się za wyznaniami, czy też należeć do kościołów, czy robić zamieszanie w tym czy w tamtym, ale aby upokorzyć się w swoich sercach, by upodobnić się do Bożego wizerunku. Niech by to stało się dzięki Duchowi Świętemu, Panie. Oby Boży Duch Święty uczynił nas, nie poprzez jakąś intelektualną koncepcję, jacy powinniśmy być i jak powinniśmy postępować, ale… To jest to adoptowane dziecko. Panie, oby naprawdę stało się to za sprawą Ducha Świętego w akcie znowu zrodzenia, które przemieni nas przez odnowienie naszego ducha, by uczynić nas podobnym do Niego. Wysłuchaj mojej modlitwy, Panie. Jest słaba; wiem o tym, Panie. Jest słaba.
Modlę się nie tylko za tymi, którzy mają podniesione swoje ręce, ale sobą, kiedy sam je podniosłem. Uczyń mnie podobnym Jemu. Boże, bez względu na to, co musisz dla mnie zrobić, na jakiej płaszczyźnie muszę przyjść, uczyń mnie podobnym Jemu. Pragnę być jak Jezus w swoim sercu. Spraw to, Panie. I nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich tutaj w ten wieczór. Spraw to, Ojcze, albowiem prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen.
39
Członkostwo kościelne jest w porządku. Nie mam nic przeciwko temu, czy też tym innym rzeczom. Ale, bracie, być chrześcijaninem oznacza być upodobnionym do wizerunku Chrystusa. Chcemy być żywymi podobiznami, nie obrazkiem na opakowaniu, ale wyobrażeniem Pana Jezusa.
Jest taka krótka pieśń, którą chciałbym, abyście pomogli mi zaśpiewać właśnie teraz. Nie wiem; nie potrafię ją zaśpiewać, ale jestem pewien, że wy wszyscy tak. „By być jak Jezus”. Ilu ją słyszało? Wiem, że wszyscy chcecie tacy być. Tak więc zaśpiewajmy ją dla Niego. Jestem świadomy tego, że wspaniały Duch Święty jest tutaj. Nie da się tego ukryć. Dawid powiedział: „Jeśli przygotuję sobie posłanie w piekle, i Ty tam wszelako będziesz”. On — On będzie wszędzie. Tak więc, On jest właśnie tutaj dziś wieczorem. On zna każdy ruch, każde działanie, wszystko, co robimy, każde spojrzenie, każdą myśl. On wie wszystko. Wierzycie w to? Tak więc…
By być jak Jezus, by być jak Jezus,
Tego pragnę by być jak On;
Przez życia troski z ziemi do chwały
Tego pragnę, by być jak On.
Lubicie to? Posłuchajcie teraz tego.
Z betlejemskiego żłóbka przyszedł Przybysz,
Tego pragnę, by być jak On;
Przez życia troski z ziemi do chwały
Tego pragnę, by być jak On.
40
Wiecie, co mi się akurat teraz przypomniało? Wczoraj wziąłem do ręki tę starą księgę ewidencji tego kościoła. nie widziałem jej wcześniej. Hm, szczerze mówiąc, pierwszy raz w ogóle do niej zajrzałem. Była potrzebna podczas założenia tego kościoła.
I było w niej nazwisko brata Sewarda. I był tam brat George DeArk, i brat Weber, wszystkie te nazwiska. I widziałem te małe klasy szkoły niedzielnej. I widziałem naszą zsumowaną ofiarę z pięciu klas — dolar i sześćdziesiąt centów na tę Świątynię, od setek, które tu siedziały — dolar i sześćdziesiąt centów. Widzicie?
Potem popatrzyłem na dzisiejszą kartę. I pomyślałem: „Ilu już odeszło?”. Widziałem w niej Franka Broya. To mój teść. Widziałem wszystkich tych weteranów: panią Webber, wszystkich tych weteranów. Wszyscy oni wspięli się po tej drabinie, poszli na górę. Oni wszyscy odeszli.
41
Pamiętam, jak kiedyś stałem tu i myślałem sobie: „Panie Boże, niech by nasz kościół wyglądał trochę lepiej, i my przewidujemy zbudować taki. Lecz, Panie, czy w takim wypadku miłowałbyś nas więcej niż obecnie?”. Nie, nie wierzę w to. Kiedyś staliśmy i śpiewaliśmy: „Chciałbym być jak On, przez całą podróż życia”. Przypominam sobie tego starego Georga z rozpiętym kołnierzykiem, ze zwiniętą między palcami chusteczką, a pot z niego spływał. Przypominam sobie te drogie, stare, święte twarze z dawnych lat, płaczące z podniesionymi rękami. Kaznodzieje chodzili po budynku i mówili: „Hej, chłopcze. Co czynisz, że utrzymujesz ludzi takiej harmonii?”.
Powiedziałem: „Nie mam z tym nic wspólnego”. Oni zostali uformowani i przekształceni do postaci Bożej w tym starym warsztacie z trocinami, tam właśnie znaleźli Chrystusa w swym sercu. Jakiż wonny zapach Zbawiciela. Te modlitwy płynęły przez całą długą noc. Czasami chodziliśmy od domu do domu, i wracaliśmy do domu o brzasku dnia, modląc się całą noc.
42
Już nie ma takiej szczerości. Zdaje się, że to już przeminęło. O co chodzi? Co się dzieje? Trzeba nam wrócić to pierwszej miłości, którą posiadaliśmy, i:
By być jak Jezus, by być jak Jezus,
Tego pragnę by być jak On;
Przez życia troski z ziemi do chwały
Tego pragnę, by być jak On.
Naprawdę chcecie? Zaśpiewajmy to z rękami w górze.
Być jak Jezus, by być jak Jezus,
(Upodobnieni do Niego),
By… (miłując się wzajemnie) być jak Jezus…
(Jesteśmy członkami Jego Ciała. Musimy być jak On.)
Przez życia troski z ziemi do chwały
Tego pragnę, by być jak On.
Czy naprawdę tak uważacie? Powiedzcie: „Amen”. Cóż, czy nie jest to słodki Duch? Raczej wolę to niż cokolwiek innego na tym świecie. Weźcie sobie całą resztę tego świata i jego zachcianki, wszystkich tych intelektualistów, doktorów, rabinów, biskupów, świętych ojców — a dajcie mi Jezusa. Racja. Pozwólcie mi mieć Go w ten staromodny sposób. Odczuwam Go w swym sercu. I obserwuję swoje życie i widzę swoje pragnienia: służyć Bogu, pokornie, cicho i skromnie. Tego właśnie potrzebujemy, przyjaciele. To jest Jezus. To jest Jezus z Biblii, nie Jezus w umyśle, ale Jezus w duszy.
43
On jest tutaj dziś wieczór. Ilu jest chorych i w potrzebie, podnieście swoje ręce? Potrzebujecie Chrystusa, jesteście chorzy, i chcecie, aby się za was pomodlono, podnieście swoje ręce wysoko w górę, abym mógł zobaczyć, kto to jest? Dobrze, ilu ma takie pragnienie w sercu, aby pomodlić się za kogoś innego, kto jest chory, niech zobaczę wasze ręce w górze? W porządku. Sporo jest takich.
Ilu wierzy, że Jezus jest wciąż ten sam? (Nie rozdawaliśmy żadnych kart modlitewnych… Nie ma żadnych kart modlitewnych, prawda? Nie sądzę, aby były.) Wierzycie, że Jezus, nasz Zbawiciel, może przyjść dziś wieczór do nas? I skoro śpiewaliśmy i ja mówiłem o odzwierciedlaniu Jego postaci, to co On zrobiłby, gdyby tu stanął? Czy myślicie, że On postąpiłby podobnie, jak zrobił to w Ewangelii Jana 4, gdy ujrzał tę kobietę u studni, i powiedział jej, wiedząc, co ma w sercu, wyjaśnił to jej, i powiedział jej, a ona rozpoznała, że On jest Mesjaszem? Wierzycie w to? Wierzycie, że to ten sam Jezus, który jest Najwyższym Kapłanem [Puste miejsce na taśmie — wyd.] …Ręka Boża?
44
Czy wierzycie w tego samego Jezusa dziś wieczór, który był w drodze pewnego dnia, a tam nie było kolejki modlitewnej, ale była pewna niepozorna kobieta, która miała upływ krwi. Ona przecisnęła się przez tłum i dotknęła się Jego szaty. Poszła z powrotem i usiadła. A Jezus odwrócił się i powiedział: „Kto się Mnie dotknął?”. Czy wierzysz, że tamten Jezus jest wciąż tym samym Jezusem dzisiaj, przyjacielu? I jej pragnienie w sercu… Zobaczcie, ona była wystraszona. Wróciła jednak i usiadła. A Jezus powiedział: „Kto się Mnie dotknął?”.
A Piotr, ten apostoł upomniał Go, i powiedział: „Panie, ależ każdy się Ciebie dotyka”.
Powiedział: „Tak, ale to było inne dotknięcie. Cnota wyszła ze Mnie. Odczułem to”. I On rozglądał się wokół po całym zgromadzeniu, dopóki nie ujrzał tej skromnej kobiety. I On powiedział jej, że ona miała upływ krwi, a jej wiara uzdrowiła ją. Czy to ten sam Jezus?
Chcielibyśmy upokorzyć się dziś wieczór i zostać przemienieni przez odnowienie waszego ducha, przez Ducha Świętego, abyśmy mogli wydać nasze usta, nasze oczy, i waszą wiarę i moją wiarę, aby On mógł przyjść do tego audytorium i poruszać się w was i poruszyć się we mnie, aby wypełnić Swoje Słowo, że On jest Najwyższym Kapłanem naszego wyznania. On siedzi po prawicy Boga, aby wstawiać się na podstawie naszego wyznania. On również jest Najwyższym Kapłanem, którego można dotknąć tak samo, jak wtedy, gdy był On na ziemi, kiedy On współczuje naszym słabościom. Czy wierzycie w to? Ten sam Jezus…
45
Ilu tu wewnątrz ma osobistą potrzebę albo związaną z kimś innym? Ilu jest takich, których nie znam, albo takich, którzy wiedzą, że ja o nich nic nie wiem? Powiem to tak: nic nie wiem o was ani o waszej prośbie, ale czy wierzycie, że Jezus jest tutaj, aby odpowiedzieć osobiście? On tu jest, aby się potwierdzić i uczynić widzialnym pomiędzy nami, aby w nas działać w ten sam sposób, jak On działał, kiedy był w Jezusie Chrystusie? Jeśli w to wierzycie, podnieście swoje ręce? Każdy z was wie, że ja nic o was nie wiem. Rozumiecie? Nie znam was.
Dobrze, zobaczmy to. Na czym możemy się skoncentrować, za pierwszym razem? Bądźcie teraz pełni czci. Jeśli On to uczyni, czy uwierzycie Mu z całego serca? Proszę, przybliżcie się tutaj, a ja położę na was ręce. Nie wierzę, że to ja będę robił. Wierzę, że Jezus jest tutaj. Nie chodzi, aby próbować być Jego odzwierciedleniem, ale by być Jego odzwierciedleniem. Właśnie takiego Jezusa chcemy, prawda? Być odzwierciedleniem… W porządku.
46
Otóż, Panie Boże, padło tu poważne oświadczenie. Ale to jesteś Ty, Panie, który dałeś tę obietnicę. Otóż, my musimy napierać. Coś musi się stać, chociaż nawet nie jesteśmy denominacją, jesteśmy małą, pokorną, biedną grupą ludzi, którzy się zjechali, wielu z nas zostało wykopanych z wielkich, intelektualnych kościołów. Gdybyśmy poszli do nich, nie moglibyśmy ubierać się tak jak oni. I dalej, kolejna rzecz, to, że gdybyśmy powstali, bo Duch by nas pobłogosławił, i powiedzielibyśmy: „Amen”, jak jest powiedziane w Biblii, to natychmiast zostalibyśmy wyrzuceni. I wielu takich by nie przyjęto: niektórych z powodu koloru skóry, niektórych z powodu wyznania, niektórych tylko dlatego, że tak bardzo Cię miłują. Oni mają Ducha; są umarli dla rzeczy tego świata i narodzili się na nowo. Ale oni mają nowe życie, służebne życie.
Jednak my zgromadziliśmy się tutaj, Panie, pod tym skromnym dachem, który nam dałeś, abyśmy to sobie cenili. Otóż, Panie, niech będzie to wiadome, że jesteś Chrystusem, tym samym, i to jest ten wielki Chrystus, o którym mówimy. Niech stanie się wiadome, że On jest tutaj obecny, i będzie czynił to, co czynił, kiedy był tu na ziemi. Spraw to, Ojcze, abyśmy mogli ujrzeć i uwierzyć, albowiem prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
47
Czy wierzycie, że otrzymacie to, o co prosicie? Czym jest wiara? Wiara jest prawdą. Wiara jest czymś pozytywnym. Wiara nie ma nic wspólnego z przypuszczaniem. Wiara jest czymś, co zstępuje do waszej duszy. Życzyłbym sobie, aby ci, którzy mnie nie znają, i których ja nie znam, a nadal mają jakąś prośbę albo pragnienie, aby podnieśli swoje ręce ponownie. Mam taki plan wobec wszystkich. Chodzi o każdą osobę tu wewnątrz, której nie znam. W porządku. Są oni wszędzie. Nie chciałbym mówić do ludzi, których znam, bo ktoś mógłby powiedzieć: „On ich zna”. Ale podniosło się wiele rąk, których nie znam.
Otóż, jeśli Pan Jezus to sprawi, to czy reszta z was uwierzy w to z całego serca i przyjmie swoje uzdrowienie i cokolwiek by to nie było? Proszę, pomódlmy się w naszych sercach: „Jezu, zabierz ode mnie wszelką wątpliwość”. Przecież Jezus nie może wątpić. Jeśli jesteśmy na Jego podobieństwo, to będziemy wierzyć. On wierzył Bogu. Przyszedł po to, aby wykonywać wolę Bożą. Nie zwracał uwagi na to, co mówi jakiś człowiek albo ktoś inny. Przyszedł po to, aby być sługą swojego Ojca. A Jego Ojciec mieszkał w Nim. Przyszliśmy po to, aby być sługami Bożymi. Duch Święty mieszka w nas. Pragniemy Mu służyć.
48
Skoncentruję się teraz na pewnej ciemnoskórej kobiecie, która siedzi z tyłu na wprost. Wierzę, że ona podniosła swoje ręce, kiedy zapytałem, kto mnie nie zna. Dobrze, są tam dwie. W porządku. Czy któraś z pań mnie zna albo ja was? Jeśli tak, podnieście swoje ręce, to znaczy, aby potwierdzić, że żadna z was mnie nie zna? Dobrze, w porządku. Nie znamy się.
W Piśmie jest powiedziane… Jesteście ciemnego koloru skóry i dlatego zwróciłem na was uwagę. Rozumiecie? Kiedyś była w Biblii pewna kobieta, było to w 4. rozdziale Ewangelii Jana. Jezus przyszedł do studni, a tam była ta Samarytanka. Była kobietą innej rasy.
I Jezus przemówił do niej dopiero po krótkiej chwili, zanim nie stwierdził i powiedział jej, jaki ma problem. A kiedy powiedział jej, jaki ma problem, ona odrzekła: „Panie, widzę, żeś prorok. Otóż, wiemy, że kiedy przyjdzie Mesjasz, On nam powie takie rzeczy”. Ale oni nie zrozumieli, kim On był. Cóż, ona powiedziała do Niego: „Kim jesteś?”.
A Jezus odpowiedział: „Właśnie ten, z którym rozmawiasz jest Nim”.
Ona poszła z powrotem do miasta, z którego przyszła, i powiedziała: „Chodźcie, zobaczcie Człowieka, który powiedział mi rzeczy, które uczyniłam, powiedział mi, co było złe. Czy to nie sam Mesjasz?”.
49
Czy wy, kobiety, czytałyście kiedyś o tym? Na pewno, jest to w Ewangelii Jana, rozdział 4. W porządku, jeśli Jezus jest taki sam wczoraj, dzisiaj i na zawsze, a wy stoicie prawie 20 metrów ode mnie, czy raczej siedzicie, czy wierzycie, że ten sam Jezus przemawiający pomiędzy nami mógłby mi objawić, na co tu oczekujecie? Jeśli mówiłem wam prawdę, z tej Biblii będącej prawdą, to On może to uczynić, prawda? Jeśli On to uczyni, uwierzycie w to?
Ta kobieta na końcu, patrząca w moim kierunku, cierpi na ból pleców, pragnie być uzdrowiona. Dokładnie tak. Jeśli to prawda, podnieś swoją rękę, chodzi o panią na końcu. Właśnie ty.
Otóż, co można o pani powiedzieć? Czy pani także wierzy? Uważam, że pani potwierdziła, iż również się zupełnie nie znamy, chodzi o tę panią obok? Masz kłopot z głową, i również kłopoty skórne. Jeśli to prawda, podnieś swoją rękę? Otóż, idź do domu, z jednego i drugiego zostałaś wyleczona. Twoja wiara cię uzdrowiła.
Wierzycie, że Jezus jest tutaj dziś wieczór? Co można powiedzieć o niektórych z was, reszcie w tym budynku, czy gdzie indziej? Wierzcie.
50
Oto pewna kobieta, która tu siedzi i się modli. Jest żołnierzem; znam ją. Ale nie mogę pomóc, jednak to Światło zawisło nad nią. To pani Bruce. Otóż, pani Bruce, nie wiem, co ci jest. Kiedyś zostałaś uleczona z raka. Ale właśnie wtedy w tych drzwiach, za pierwszym razem, kiedy widziałem cię jak stoisz w tych drzwiach, Duch Święty powiedział mi coś, o czym nie wiedział nikt poza tobą i lekarzem? To prawda. Czy tak? Czy wierzysz, że On może powiedzieć mi, jaki masz teraz kłopot? Znam cię. Ale nie wiem, jaki masz problem. Nie mam pojęcia, bo zostałaś uzdrowiona z raka. Ale nie mogę dopomóc temu Światłu zwisającemu nad tobą. Ono właśnie tam pozostaje.
Otóż, widzę, jak pojawia się ktoś inny. To nie jest dla ciebie. To jest dla kogoś innego, kto ma raka. I tak dokładnie jest. A zatem, widzę kobietę. Ona jest grzesznikiem czy coś takiego… lubi sobie wypić czy coś podobnego. I ty wzięłaś ze sobą dwie chusteczki, abym położył na nie ręce, dla jej wyzwolenia. To jest TAK MÓWI PAN. Dokładnie tak. Otóż, osądź sama, czy to prawda? Jeśli tak, podnieś swoją rękę?
51
Jest tu ktoś wewnątrz z tyłu, kogo nie znam, podnieś swoją rękę. Ktoś, kogo nie znam. Tutaj. Co to jest? Podnieś jeszcze raz swoją rękę, właśnie tu w rogu. Jest tam cztery, czy pięć kobiet. Wierzycie mi, że jestem Jego sługą? Wierzycie, że to, co widzę, dzieje się dzięki Duchowi Bożemu? Wierzycie? Jeśli jesteście w stanie uwierzyć.
Kobieta, która siedzi i patrzy na mnie, w małym kapeluszu, w okularach, z białymi klipsami… Tak. To nie dla ciebie; to dla kogoś innego, i oni są w poważnym stanie. To jest wewnętrzny krwotok. Oni są w szpitalu, to jest szpital w New Albany. To prawda. TAK MÓWI DUCH ŚWIĘTY.
Młoda kobieto, zechcesz podnieść swoją rękę? Chodzi o tę kobietę, która jest po drugiej stronie i patrzy w moim kierunku? Wierzysz mi? Masz pewne pragnienie w swoim sercu? Wierzysz, że Bóg mi je objawi? W porządku. Modlisz się także o kogoś innego. To jest ktoś, kto ma kataraktę w oczach i martwią się o niego, że oślepnie. To prawda. Otóż, jeśli wierzysz za nią, to ona nie oślepnie. Jeśli w to wierzysz.
52
Ta kobieta z tyłu na końcu, dokładnie na wprost. Chodzi o tę z tyłu, która jest z tą kobietą, która podniosła swoją rękę. Masz problemy z nerwami. To prawda. Te nerwy są związane z twoim gardłem. To prawda, czy tak? Podnieście swoje ręce, jeśli sprawy tak się mają. Te kobiety, o których teraz mówię. Dobrze?
Czy to była ta kolejna kobieta właśnie tam? Ty także podniosłaś swoją rękę, siostro? Podnieś swoją rękę, ta starsza. W porządku. Ty masz reumatyzm, o który się modlisz, aby minął. To prawda, czy tak? Podnieś swoje ręce. Wierzysz?
Ty, który jesteś na wprost mnie w tyle kościoła, uwierz. Miej wiarę.
Widzę kobietę, która siedzi dokładnie na wprost mnie, pomiędzy dwiema kobietami tu na prawo, która patrzy i ma palec na swoich ustach. Ma mieć operację wyrostka robaczkowego. Dokładnie tak. Jeśli to prawda, niech pani podniesie swoją rękę. Ona jest tam.
53
Czy wierzycie? Co to jest? To jest Jezus Chrystus, Syn Boży. Wierzycie w to z całego serca? Otóż, jeszcze tylko minutkę.
Być jak Jezus, by być jak Jezus,
Tego pragnę, by być jak On;
Przez życia troski z ziemi do chwały
Tego pragnę, by być jak On.
54
Otóż, widzicie tę martwotę kościoła w obecnym dniu? Co się stało w dniach Pana Jezusa, kiedy to się wydarzyło? Ta kobieta tak się tym przejęła, że porzuciła to naczynie z wodą i poszła do tego miasta. Powiedziała: „Mesjasz jest tutaj!”. Ale dzisiaj… Tak. Nie chce się nam teraz nawet pofatygować do ołtarza, aby otrzymać choćby znowu zrodzenie. Jest coś nie tak. Niech by został posłany Duch Święty do tego miejsca tutaj, by nastało przebudzenie. Niech by odbicie Jezusa Chrystusa, Jego wyobrażenie zostało tu zastosowane, poruszało się pomiędzy ludźmi. O co chodzi? Czegoś tu brak. Potrzebujemy przebudzenia.
Ilu jeszcze jest tu chorych, podnieście swoją rękę, ci, którzy są chorzy i w potrzebie. Połóżcie ręce jeden na drugiego. Pomódlmy się. Teraz właśnie, od razu, połóżcie swoje ręce jeden na drugim. Bądźcie gotowi przyjąć swoje uzdrowienie. Jeśli będziecie wierzyć w to z całego serca, to możecie być uzdrowieni właśnie teraz.
55
Byłem zdziwiony. Mówiliśmy o pewnej kobiecie, o narodzinach. W życiu nie miałem jeszcze ani jednej kobiety, na ile mi wiadomo, która przyszłaby tu na podium z pragnieniem posiadania dziecka. Co by było, gdybym zobaczył ją, i widział, co się dzieje, jej wielkie pragnienie czegoś tak dobrego. Powiedziałbym jej: „Pani stara się o dziecko”.
Ona by odrzekła: „Tak, bracie Branham”.
Znam jednak kobietę, która miała 49 lat, mającą teraz małego chłopca. Przez całe swoje życie żyła z tym mężczyzną, od jak sądzę, 16 roku życia. Miała 49 lat, a on coś ponad pięćdziesiąt. A wkrótce, kiedy On powiedział: „TAK MÓWI PAN…”. To prawda. „Będziesz miała to dziecko”. Ona poszła do domu i kupiła ubranka dla dziecka. Trzy lata później, mając 52 lata, wydała na świat tego małego chłopca, którego tak pragnęła.
Dlaczego? Kiedy ona to usłyszała, wiedziała, że to musi się stać. Co to sprawiło? Otrzymała to dzięki jej właściwemu nastawieniu. Duch Święty jest tak dobry, przychodząc i mówiąc te sprawy ludziom. Jeśli będziemy mieć teraz właściwe nastawienie, to uzdrowienie się dokona.
56
O Panie, Ty jesteś Bogiem, i Ty jesteś Bogiem ustawicznie. I my jesteśmy bardzo szczęśliwi, wiedząc, że Ty obiecałeś, że będziesz miał resztkę, kiedy przyjdziesz na ziemię. Nie ważne, co przyjdzie albo nastąpi, ale będą ludzie, którzy będą gotowi. I wiemy, że jest dziesięcina, którą człowiek składa Bogu i jest dziesięcina pomiędzy ludźmi. Być może mówimy o każdym dziesiątym ze wszystkich światowych plonów, w ciągu wieków, którzy będą tymi wybranymi, którzy zostali wywołani.
Ojcze, modlimy się, widząc jak się tutaj wszyscy razem trudzimy, przeszukując to miasto, by przyprowadzić grzeszników, próbując zrobić coś dla Królestwa Bożego. Chodząc po tym mieście, widzimy to zobojętnienie. Widzimy to. I jak w wypadku Lota w Sodomie, dręczy to nasze dusze codziennie, widok kobiet palących papierosy a twierdzących, że są chrześcijankami. Pijące, hulające, i ubierające się niemoralne, co powoduje pożądanie u mężczyzn, i… och, ten grzech Sodomy… Panie, nasze serca w nas są zasmucone.
57
Och, nic dziwnego, że wiara chyli się ku upadkowi, kiedy ludzie są właśnie tacy, nie posiadając Krwi Jezusa, która uświęciłaby ich dusze i rozpaliłaby w nich ogień dla Bogu. Jednakże oni tego nie przyjmują. A te małe misje na rogach, uderzające w tamburyn i bębny… W swoich samochodach oni śmieją się z nas, z tych, którzy zdobywają świętych żywego Boga.
Och, jak my… Ci dziękujemy, Ojcze, za tych niektórych grających gdzieś tam, którzy będą głosić Ewangelię, którzy będą wyciągać ręce do ludzi. Spraw, Panie, właśnie teraz, kiedy modlimy się i wiemy, że Twój wielki Duch Święty i aniołowie są na swoich pozycjach tutaj w tym kościele. Boże, wybacz każdy grzech.
Są tu dzisiaj wieczór chorzy ludzie. Wielu z nich. Ty pokazałeś, poprzez Swojego sługę, że jesteś tu, Panie. Wielu z nich zostało zdobytych tam na zewnątrz. Zostali powołani i wyciągnięci. I Panie, Ty wiesz, że jesteś tym jedynym Kimś, który zezwolił na to, aby to się stało. Ty jesteś Bogiem i Bogiem jedynym. I Ty czynisz to w tym samym celu, w jakim obiecałeś, że będziesz to czynił. I to jest ostatni znak dla Kościoła, że Ty przemówiłeś. Koniec czasu jest tu.
58
Wtedy Ty zadałeś takie pytanie: „Czy znajdę wiarę, kiedy powrócę na ziemię?”. Ty wcale nie zapytałeś się: „Czy znajdę członków kościoła? Czy znajdę wyznania wiary? Czy znajdę szczerość?”. Powiedziałeś: „Czy znajdę wiarę, kiedy powrócę na ziemię?”. Panie, oby ci chorzy ludzie… Niech wyzwoli się ich wiara. Niech odejdą przesądy, wątpliwości i obawy. Oby ich wiara uwolniła się właśnie teraz. A jeśli oni uwolnią swoją wiarę, to choroba będzie musiała ustąpić, diabeł przestanie ich trzymać, i oni staną się wolni dzięki mocy Wszechmogącego Boga. Niech by Duch Święty przesunął się przez każde serce, ochrzcił każdą duszę i uzdrowił każdego, kto jest w Boskiej Obecności. Spraw to, Panie. Gdyż to jest moją prośbą: aby diabeł zostawił każdą osobę, dręczoną tu dziś wieczór. W imieniu Jezusa Chrystusa, szatanie, wyjdź i niech ci ludzie będą wolni. Jako sługa Boży, wołam w ich sprawie, prosząc dla nich o miłosierdzie. Amen.
59
Ilu wierzy teraz z całego serca, wszystkim, co w was, że Jezus Chrystus odzwierciedla się na ziemi dzisiaj pomiędzy Swoim ludem? Czy Go miłujecie? Zaśpiewajmy tę starą pieśń razem: „Miłuję Go, miłuję Go, bo On wpierw umiłował mnie”. Wszyscy razem, kiedy stoimy. Każdy teraz. Wszyscy razem. Ilu o tym wie, podnieście rękę? „Miłuję Go”. Oddajmy Mu teraz cześć.
Wszyscy chorzy, wszyscy udręczeni, powstańcie teraz i przyjmijcie swoje uzdrowienie. Wierzę, z całego serca, że jeśli pozwolicie wystąpić swojej wierze właśnie teraz, to Chrystus Boży, który jest obecny …
Co On czyni? Czyni nas Swoim podobieństwem. Zobaczcie, Jego Duch jest tutaj, odzwierciedlając się właśnie dla was… Wiecie, że to nie ja. Nie znam tych ludzi, żadnego z tych, którzy podnieśli swoje ręce. Oni podnieśli swoje ręce, na dowód tego, że mnie nie znają. Ja podniosłem swoje ręce, że nie znam ich. Ale zna ich Bóg.
Co to jest? Jest to Chrystus odzwierciedlający się. To wasza wiara w to wierzy. To jest moja wiara do usługi, którą On potwierdził mi przez Anioła, którego zdjęcie widzicie. Ono wisi w Auli Sztuki Religijnej, i jest znane na całym świecie.
Słup Ognia, który kierował dziećmi Izraelskimi, kiedy stał się ciałem, był w postaci Syna Bożego. On powiedział: „Przychodzę od Boga, i odchodzę do Boga. Powracam do Boga”.
60
Po Jego śmierci, pogrzebie i zmartwychwstaniu Paweł spotkał Go na drodze do Damaszku w postaci Słupa Ognia, w Świetle, które uszkodziło mu oczy. Paweł powiedział: „Kim jesteś, Panie?”.
On powiedział: „Jestem Jezus. Trudno tobie przeciw ościeniowi wierzgać”. Jezus powiedział: „Chwilka a świat (kosmos, świecki porządek, członkowie kościoła itd.) nie zobaczą Mnie już więcej. Jednakże wy Mnie ujrzycie, bowiem Ja (zaimek osobowy) Ja (ten sam Jezus) będę z wami, nawet w was do końca świata. A uczynki, które czynię, wy również czynić będziecie. Więcej niż to czynić będziecie, albowiem idę do mego Ojca”. Amen. Ach, coś takiego!
Miłuję Go, miłuję Go,
Bo On wpierw umiłował mnie,
I wykupił zbawienie me
Na Golgocie.
61
Och, w czasie, gdy śpiewamy to znów, chciałbym, aby metodyści, baptyści, zielonoświątkowcy, nazarejczycy, Pielgrzymi Świętości, i członkowie Zborów Bożych, abyście wszyscy razem, wzajemnie uścisnęli sobie ręce, z kimś z tyłu, z boku, w czasie, gdy teraz śpiewamy. Wszyscy razem:
Miłuję Go, (Niech Bóg cię błogosławi, bracie.)
Bo On wpierw umiłował mnie,
I wykupił zbawienie me
Na Golgocie…
Otóż, to jest porządek zmartwychwstania. „My, którzy pozostajemy przy życiu nie uprzedzimy tych, którzy zasnęli; albowiem trąba Boża zabrzmi, a umarli w Chrystusie powstaną najpierw; my zaś, którzy pozostajemy przy życiu, pochwyceni zostaniemy w górę z nimi…”. Spotkamy się ze sobą zanim spotkamy Jego, spotkamy się ze sobą, zanim spotkamy Jego… „Pochwyceni razem z nimi, aby spotkać Pana w powietrzu”. Wszyscy razem.
Otóż, spotkamy się ze sobą, uściśniemy sobie ręce. Teraz pozdrówmy Jego.
Miłuję Go, miłuję Go,
Bo On wpierw umiłował mnie,
I wykupił zbawienie me
Na Golgocie.
62
Pewna młoda kobieta odstąpiła od przyjętych reguł, przyszła i uklęknęła przy ołtarzu, szlochając i wołając. Czy znajdą się tutaj inni, którzy mają takie samo przeświadczenie i zechcą uklęknąć z nią. Będziemy radzi, kiedy podejdziecie i zajmiecie swoje miejsce. Niech Bóg cię błogosławi, bracie. Czy ktoś jeszcze powstanie? Wspaniale.
Miłuję Go (Weź mnie, Panie. Ukształtuj), miłuję Go (Pójdźmy do domu garncarza. Czy ktoś inny podejdzie, aby zająć swoje miejsce?)
Bo On wpierw umiłował mnie,
I wykupił zbawienie me
Na Golgocie.
Och, czy On nie jest wspaniały? Błogosławiony Panie, jest tu ta młoda kobieta, Ty ją znasz. Ja nie. Ale coś dziwnego uchwyciło ją kilka chwil temu, tam na zewnątrz w audytorium. Stało się to bez jakiejkolwiek przekonywania. Byłeś to Ty, Panie. Ona uklęknęła tutaj przy ołtarzu, podczas gdy jej umiłowani są w pobliżu niej, obejmując ją ramionami, prosząc o miłosierdzie, o kierownictwo, i duchową moc dla niej. Niech tak się stanie, Panie. Jest tak napisane, a teraz niech się tak stanie, abyś żadnej dobrej rzeczy nie wstrzymywał dla tych, którzy chodzą uczciwie przed Tobą. Twoje obietnice są „tak i amen” dla wszystkich tych, którzy będą Cię miłować i będą szli za Tobą. Niech ta młoda kobieta pozna to definitywnie dziś wieczór, że nie ma czegoś takiego w niebiosach, co zostało obiecane w Słowie Bożym, żeby Bóg nie był więcej niż w stanie wlać to wprost do jej serca w tym czasie. Oby była jej darowana taka satysfakcjonująca porcja, w czasie, gdy ona klęczy pochylona u ołtarza. Oby Duch Święty dał jej te rzeczy, których pragnie w swoim sercu. Spraw to, Panie, albowiem prosimy o to w imieniu Jezusa.
Bo On wpierw umiłował mnie,
I wykupił zbawienie me
Na Golgocie…
63
Drogi Ojcze, oby to pragnienie tej kobiety…?… to, co miłuje tak gorąco. Oby ten wielki Święty Duch wykonał to dzieło, które tylko On może uczynić. Powierzamy to wszystko Tobie i modlimy się o Twoją miłującą dobroć cenniejszą niż życie. Dawid powiedział tak: „Ponieważ Twoja miłująca dobroć jest lepsza dla mnie niż życie, moje usta będą Cię chwalić”. Daruj jej pragnienie jej serca, Panie, kiedy ten kościół i ja, Twój usługujący — i inni usługujący, którzy są w tym budynku, szczerze proszą o spełnienie jej prośby w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Jeśli będziesz tego żądać, siostro. Niech Bóg cię błogosławi.
64
Otóż, w tym czasie, kiedy ci ludzie się poświęcają… są w skupieniu dla Pana, podczas gdy Jego Duch porusza się po budynku, chciałbym, abyśmy wciąż jeszcze przez chwilę stali. Pastorzy zajmują się nimi przy ołtarzu. Bądźmy teraz w modlitwie przez moment. On przechadza się po budynku. I zaśpiewajmy teraz. On mówi do każdego. Skłońmy nasze głowy, kiedy będziemy w modlitwie.
I wykupił zbawienie me
Na Golgocie.
Miłuję Go, miłuję Go,
bo On wpierw umiłował mnie,
I wykupił zbawienie me
Na Golgocie.
Ja mogę, ja będę, ja wierzę teraz.
Ja mogę, ja będę, ja wierzę teraz.
Ja mogę, ja będę, ja wierzę teraz,
Że Jezus zbawił mnie.
Ja mogę, ja będę, ja wierzę teraz.
Ja mogę, ja będę, ja wierzę teraz.
Ja mogę, ja będę, ja wierzę teraz,
Że Jezus zbawił mnie.
Wezmę Go za Słowo.
Wezmę Go za Słowo.
On daje mi zbawczą wolność
I wezmę Go za Słowo.
Ja mogę, ja będę, ja wierzę teraz.
65
Spójrz tu, młody człowieku. Chcesz głębiej chodzić z Bogiem? Wierzysz, że On ci to da? Jeśli wierzysz w to z całego serca, to możesz to mieć. Wierzysz w to i przyjmujesz to?
…ja wierzę teraz,
Że Jezus zbawił mnie.
Wszyscy, którzy Go miłują, niech podniosą swoje ręce, powiedzą: „Miłuję Go całym sobą”. Całym swoim wnętrzem. Czy On nie jest cudowny? W czasie, kiedy mamy skłonione głowy, modląc się na zakończenie, pamiętajcie o usłudze jutro wieczór.
Chciałbym was prosić… Zechcecie teraz, tak szybko jak to możliwe, każdy z was, którzy podnieśliście swoją rękę, by otrzymać zbawienie, ściślejsze chodzenie, czy uwierzycie teraz, że to macie. Jeśli nie czujecie tego, to pomyślcie, że bierzecie sobie dziecko do adopcji, rozumiecie? Stale powtarzajcie to sobie, aż stanie się to realne.
Ci, którzy przyjęli uzdrowienie, a nie odczuwają żadnej różnicy… Jeśli mówicie: „Moja wiara nie była na tyle duża, aby wprawić to w ruch, bracie Branham” — wtedy weźcie to dziecko do adopcji. Po prostu stale powtarzajcie: „Panie, jestem uzdrowiony. Wierzę w to”. To nastąpi. Miej dobre nastawienie (rozumiesz?), a potem twoja wiara będzie właściwa. Ona uchwyci to. Wierz w to po prostu z całego serca.
66
Otóż, jutro wieczorem, usługi zaczynają się o siódmej trzydzieści, o zwykłej porze, jutro wieczorem i tak samo w każdy wieczór w tym tygodniu. Przyjdźcie i posłuchajcie brata Neville i tych innych usługujących, i wszyscy wspólnie będziemy starali się doprowadzić do przebudzenia. Niech was Bóg błogosławi. My nie możemy do tego doprowadzić. Musicie doprowadzić do tego razem z nami poprzez modlitwę. Przyjdźcie tu i naprawdę bądźcie obecni. Niech Bóg będzie z wami.
Otóż, chciałbym, abyście, jak tylko zostanie rozpuszczone to, tak szybko jak się da, opuścili ten budynek. Mamy tu za pół godziny próbę, trzeba przygotować salę, i niektórzy ludzie będą tu pracować. Skłonimy nasze głowy. I wierzę, że słyszałem brata Junie Jacksona z tyłu audytorium. Bracie Juniorze, jesteś tu dziś wieczór? Brat z kościoła metodystycznego w New Albany… Dobrze, bracie Jackson, rozpuścisz nas słowem modlitwy?
[Brat Junior Jackson modli się — wyd.]
[Puste miejsce na taśmie — wyd.] Ten, kto ma mieć ten ślub, niech wyjdzie szybko właśnie teraz. Niech was Pan błogosławi. I wszyscy zobaczymy się jutro wieczorem.
Jezusowe imię bierz,
Ono radość ci przyniesie…