1
I oczekujemy, że Bóg uczyni dla nas wielkie rzeczy. Nasza scena otwiera się dziś wieczór na Jeruzalem jakieś rok później niż gdy mówiliśmy [o nim, o Jeruzalem — tł.] ostatniego wieczora. Po narodzeniu Pana Jezusa. Wiadomości nie rozchodziły w owych dniach tak jak teraz. Nie było telewizji i prasy itd. Jedynym sposobem rozchodzenia się ich było z ust do ust.
Był więc tam starzec o imieniu Symeon. I był on kapłanem w świątyni, będziemy nazywać go starym mędrcem. Był jednym z Bożych namaszczonych sług. Bóg we wszystkich wiekach miał Swoje sługi. Bóg w każdym wieku miał kogoś, na kim mógł położyć Swoje ręce, albo Swoje Słowo. Czasami On przychodzi do małej liczby; czasami tylko do jednej osoby. Ale On ma zawsze kogoś.
2
Ten człowiek oczekiwał na pocieszenie Izraela. Oczekiwał na Boga, aby spełnił to, co On powiedział, że uczyni. Był człowiekiem z Duchem Świętym, ponieważ Duch Święty objawił mu, że nie ujrzy śmierci nim nie zobaczy Chrystusa Pańskiego. On miał prawo w to wierzyć.
Otóż, wielu z jego kapłańskiej braci uważało, że on miał coś nie tak z głową. Cóż, jak to możliwe? Oni oczekiwali na Mesjasza od początku czasów. Otóż, byli w gorszym stanie niż kiedykolwiek dotychczas. Jak zatem on mógłby przyjść?
Ale zobaczcie, Bóg działa na Swój sposób, tajemniczy sposób, wypełniając swoje cuda. Jezus powiedział: „W godzinie, o której nie myślicie, Syn człowieczy przyjdzie”. Czyż więc nie będzie to cudowny czas?
3
Widzicie, On nigdy nic nie uczyni nim wcześniej nie zbierze Swoich ludzi razem.
To właśnie On czyni obecnie, jak sądzę, wywołując wybranych. Kiedy świat jest w stanie rozkwitu, obfitości pożywienia, i olbrzymich samolotów, i wszelkiego rodzaju wielkich naukowców. „Ach” — mówią — „jesteśmy przygotowani do życia. Teraz nic nie może się zdarzyć”. W godzinie, o której nie myślicie, Syn człowieczy przyjdzie.
4
Nie widzicie, co On czyni? On zwołuje Swoje wybrane dzieci tak jak wtedy. Symeon i Zachariasz, i Elżbieta, Jan Chrzciciel — oni byli gotowi. Coś miało się wydarzyć.
Druga część świata, nawet tego religijnego świata, sądziła, że oni oddalają się w złym kierunku. Oni byli fanatykami.
Ale wiedzieli, o czym mówią. Wiedzieli, o czym on mówił, gdyż Duch Święty tak powiedział. On miał prawo tak wierzyć. Skoro Duch Święty tak powiedział, to sprawa załatwiona.
5
Wierzę w to samo dzisiaj. Mamy obiecanego Ducha Świętego. I w tych ostatnich dniach On wyleje swojego ducha, i zwoła Swój Kościół. Pokaże wielkie znaki i cuda. Wierzę, że widzieliśmy to, tak jak On to obiecał. Tak więc jesteśmy w oczekiwaniu, wywołani fanatycy. Ale jednakże nie ma dwóch Duchów Świętych — jeden Duch Święty. Ten sam Duch Święty, który obiecał temu człowiekowi, również dał nam obietnicę. Wierzymy w to. Bez względu na to, co mówi świat, wierzymy w to. Bóg dotrzyma Swojej obietnicy. Zawsze to robi. Zawsze to będzie robił.
6
Otóż, było to w zwyczaju, aby po ośmiu dniach Jezus został zabrany do świątyni w Jeruzalem w celu obrzezania. Zgodnie z zakonem matka musiała ofiarować ofiarę na jej oczyszczenie.
Wyobraźmy sobie, że jest poniedziałek rano. Jesteśmy w Świątyni. Jest pracowity dzień. Widzę wzdłuż kolejkę, taką jak kolejka modlitewna, po prawej stronie Świątyni. Jest około dwa miliony Żydów w Palestynie, wiele dzieci urodziło się w ciągu dwudziestu czterech godzin. I każdego dnia wielka kolejka matek zbiera się w kolejce do obrzezania dzieci płci męskiej, i w celu ofiary oczyszczenia.
7
Spójrzmy na tę kolejkę tego ranka. Jest około dziewiątej, i wszystkie matki ustawione są w kolejce. Każda trzyma małe dziecko, owinięte w ręcznie szyty kaftanik, w ślicznych małych niemowlęcych bucikach. Wiele z nich ofiarowuje baranki. A baranek był ofiarą bogatych ludzi. Lecz ofiarą wieśniaków (biednych ludzi) były dwie turkawki lub dwa gołąbki.
I można zauważyć w tej kolejce niepozorną dziewczynę mającą nie więcej niż osiemnaście lat, która stoi sama. Wszyscy inni trzymają się z dala od niej. „Nie kręćcie się koło niej. Ona — ona jest złej sławy, bo to dziecko, które urodziła nie jest ze świętego związku [małżeństwa — tł.]. Tak więc zachowujcie dystans. Nie miejcie z nią do czynienia”. Ale Maria, ona wiedziała, skąd ma to dziecko. Wiedziała, że to był Syn Boży.
8
Tak jak dzisiaj, tego wieczora, ludzie mówią, że jesteśmy fanatykami, bo wierzymy w Boga, wierzymy w to nadprzyrodzone. Ale wiemy, skąd to pochodzi. Bez względu na to, co oni sądzą albo mówią, nie możemy widzieć ich stylu, sposobu ich działania. Uważają, że jesteśmy biedną, niewykształconą grupą. Ale wiemy, co mamy w swoich sercach. Wszystkie inne dzieci w ręcznie szytych [kaftanikach — tł.]. Ale ten mały gość zwinięty był w pieluchę.
9
Jak dobrze rozumiem, był On zawinięty w… Nawet nie miał żadnego ubrania, kiedy się urodził. Mimo to był Stworzycielem niebios i ziemi, urodzonym w żłobie w małej stajni, będącej jamą w ścianie. Nie mieli żadnego ubrania, więc wzięli to, w co był owinięty tył jarzma wołu, i w to go owinęli. Tutaj On jest w pielusze.
10
On nie wyglądał za bardzo jak reszta z nich, ale dla Jego matki, która wiedziała, kim był, On był klejnotem. Tak samo jest dziś wieczór, dla każdego, który trzyma Go głęboko w sercu. Kiedy oni podnieśli…
Otóż, jeśli Bóg daje obietnicę, to Bóg trzyma się Swojej obietnicy. Bóg obiecał Symeonowi, poprzez tego samego Ducha Świętego, który wam obiecał, mi obiecał, że on nie umrze nim nie zobaczy Chrystusa.
11
Popatrzcie na niego. Jest w gabinecie. Podnosi Biblię i czyta ją. Nagle Duch Święty mówi: „Symeonie, powstań”. Lubię to. Bóg łaskaw dla Swojej obietnicy. Duch Święty był w działaniu. Ów Duch Święty jest tym samym Duchem Świętym, który działa tu teraz, w Puerto Rico.
12
Dawid powiedział: „Kiedy głębina woła do głębiny…”. Jeśli jest wołanie jakiejś głębiny, to musi być jakaś głębina, aby odpowiedzieć na nie. Coś jak to, że zanim było — drzewo, które mogłoby wyrosnąć na ziemi, musiała być najpierw ziemia, aby to drzewo wyrosło. Nim była płetwa na rybim grzbiecie [Brat Branham wyjaśnia tłumaczowi, co to jest płetwa — wyd.]. Płetwa… Płetwa na rybim grzbiecie, pływak w rybie. Najpierw musiała być jakaś woda, aby ona mogła w niej pływać, inaczej nie miałaby żadnej płetwy.
Otóż, jakiś czas temu w Ameryce czytałem w gazecie, że mały chłopiec zjadał w szkole gumki ze swoich ołówków. I jego matka była podekscytowana. Pewnego dnia wyszła i znalazła go na werandzie jedzącego gumowy — gumowy pedał od roweru. Więc poszła z nim do lekarza, zabrano go do kliniki, zbadano jego ciało. Lekarz powiedział: „Jego ciało domaga się siarki”. Siarki.
Otóż, jeśli więc jest tu domaganie się siarki, to najpierw musi być jakaś siarka (siarka najpierw), bo musi być coś, aby odpowiedzieć na to żądanie.
13
Posłuchajcie, tak jak to. Zanim mogło być jakieś stworzenie, musiał być jakiś Stworzyciel, aby stworzyć to stworzenie. Zatem, jeśli jest w tym tłumie jakiś głodny Boskiego uzdrowienia, wskazuje to na to, że jest otwarta gdzieś jakaś fontanna albo nie ma żadnego żądania. Jeśli żądacie widzieć moc Bożą, to musi być gdzieś jakaś moc Boża…?… Bóg…?…
14
Otóż, gdyby nie było miejsca Pisma w Biblii, które żądałoby Boskiego uzdrowienia, to mimo wszystko musi być Boskie uzdrowienie, o które wołają wasze dusze. Głębina woła do głębiny. Zatem to jest powód, dlaczego tu jesteście. Ten — ten sam Duch Święty, który dał Symeonowi obietnicę, jest tym samym Duchem Świętym, który mówi wam, że jest tu uzdrowieniowa moc. Dlatego ze wszystkich okolic tego miasta, zewsząd z tych gór, ten sam Duch Święty, który kierował Symeonem, kieruje tu was, abyście otrzymali tę obietnicę. „W dniach ostatnich wyleję Mojego Ducha…?… ludzi. Znaki i cuda będą…?…”. Ten sam Duch Święty dotrzymuje Swojej obietnicy. Widzę Go. Widzę Go.
Otóż, skoro Chrystus był w świątyni, to Duch Święty, Jego obowiązkiem jest przyprowadzić ich, aby zobaczyli Go, który wierzy [raczej: którzy wierzą — tł.] tej obietnicy. Tak jest dziś wieczór. Jeśli Chrystus jest tutaj, to Chrystus kieruje tutaj umiłowany lud poprzez Swojego Ducha, aby zobaczył Jego potężne dzieła, nim go pośle.
15
On zatrzymał się w świątyni, czytając. Duch Święty powiedział: „Podnieś się. Chodź”. Liczę.
Wierzycie, że synowie Boży są kierowani przez Ducha Bożego? Nie musicie być inteligentni; musicie mieć wiarę w Jego kierowanie wami.
16
Pewnego razu, pamiętam, wracałem z Dallas w Teksasie. Wracałem do domu i natrafiliśmy na burzę; i samolot musiał lądować w Memphis w Tennessee. I zostałem umieszczony w hotelu aż do następnego rana. Powiedziano mi: „Odlatujemy o siódmej. Mikrobus hotelowy podjedzie o szóstej”. Dobrze. I wieczorem napisałem jakieś listy. Wstałem następnego ranka, wyszedłem wysłać te listy. Szedłem w dół ulicą. Przyszedł Duch Święty, powiedział: „Zatrzymaj się. Odwróć się. Idź z powrotem. Idź cały czas”. Spojrzałem na zegarek; po prostu kontynuowałem marsz.
17
Za dużą częścią miasta, drogą przy rzece… (Jak nazywacie tutaj Murzynów?) do miejsca, gdzie żyją Murzyni [ang. Negroes — tł.]. I szedłem w dół ulicą, Duch Święty powiedział: „Idź dalej”. Wiem, że wierzycie w to, iż jesteśmy kierowani przez Ducha Świętego. I spojrzałem na swój zegarek; była prawie siódma. Duch Święty powiedział: „Idź dalej”.
Zobaczyłem wiszącą na bramie — opierającą się o bramę (mały niepozorny domek) olbrzymią kobietę. Skierowałem się ku niej.
Powiedziała: „Dzień dobry, pastorze”. (Pastor).
Odwróciłem się i popatrzyłem na nią. Powiedziałem: „Skąd wiedziałaś, ze jestem pastorem?”.
Powiedziała: „Wiedziałam, że przyjdziesz”. Bóg działa na dwóch końcach linii. Działo się to tysiące razy. Mówię wam o tym jednym, bo mam to na sercu.
I popatrzyłem na nią, powiedziałem: „Ciociu (pani), skąd wiedziałaś, że jestem pastorem?'.
Powiedziała: „Ostatniego wieczoru byłam w modlitwie. Mam chłopca, i został mi on dany przez Pana”. Powiedziała: „Czy kiedykolwiek czytałeś w Biblii, gdzie Szunammitka chciała chłopca? I prorok Eliasz pobłogosławił ją i ona miała chłopca”.
Powiedziałem: „Pamiętam ten przypadek”.
Powiedziała: „Byłam tego rodzaju kobietą. Bóg dał mi chłopca. Ale przepraszam, on popadł w złe towarzystwo, i złapał chorobę — chorobę społeczną — i jest umierający, powrócił do nałogu”. Powiedziała: „Lekarz był tu dwa dni temu i powiedział: «On już nigdzie nie zajdzie. Zastawki w jego sercu zostały zjedzone przez chorobę»”. I powiedziała: „On leży…”, powiedziała, „Leży tam umierający. I nie mogę tak stać i patrzeć, jak on umiera. On jest moim dzieckiem”. I powiedziała: „Modliłam się całą noc. «O, Panie, dałeś mi tego chłopca. Ale czy masz jakiegoś Eliasza?»”. I powiedziała: „Poszłam spać, i Pan powiedział mi o trzeciej nad ranem: «Idź, stań u bramy. Ktoś przyjdzie ulicą»”…?… I powiedziała: „Stoję tu nim dzień się zaczął. I widziałam, że nadchodzisz…?…”.
Powiedziałem: „Proszę pani, nazywam się Branham. Modlę się o chorych. Czy słyszałaś o mnie?”.
Powiedziała: „Nie, wielebny Branhamie, nigdy nie słyszałam o tobie”.
I ja wszedłem tam, położyłem rękę na jej plecach; był mokry od rosy. Miała męską koszulę owiniętą wokół głowy. Łzy spływały na jej wielkie ciemne policzki. Powiedziała: „Wejdziesz?”.
18
Kiedy otworzyła bramkę, wszedłem do małej, dwupokojowej chałupy. Nie widziałem żadnego dywanu na podłodze, małe łóżko, ale na drzwiach był napis: „Boże błogosław nasz dom”.
Modliłem się o króli w ich pałacach, i miałem przywilej być w niektórych najwspanialszych domach na świecie. Ale nigdy w życiu nie czułem się milej widziany niż w tej chatce owego ranka.
I popatrzyłem na leżącego w łóżku, leżał tam wielki chłopak, ważący około 180 funtów. Miał koc w rękach, jęczał. I mamrotał, mówiąc: „Jest ciemność”.
I powiedziałem do niej: „O czym on mówi?”.
Ona powiedziała: „To jest tak, wielebny. On jest stracony. I mówi to od dwóch dni. Nie wie nic. Stracił rozum. Ale sądzi, że jest na morzu. Jest mu zimno i ciemno. I jest stracony. Myśli, że jest na statku. I nie może znaleźć drogi z powrotem, i woła o miłosierdzie. Widzisz, wielebny, dlaczego przychodzę i proszę Boga. Gdybym tylko mogła usłyszeć, jak moje dziecko mówi: «Mamo, jestem zbawiony», byłabym szczęśliwa widząc go odchodzącego do domu”.
Powiedziałem: „Pomodlić się o jego uzdrowienie?”.
Ona nie była tym zainteresowana. Nie wiedziała nic o uzdrowieniu. Chciała widzieć go zbawionym. Pocałowała go w czoło. Powiedziała: „Niech Bóg błogosławi matczyne dziecko”.
19
Pomyślcie o tym. Leży tam, niełaska, w grzechu. Ale mimo to, ta wypływająca matczyna miłość bez względu na stan, w jakim był. To było wciąż matczyne dziecko.
Co za miłość, o której Jezus powiedział, Bóg powiedział: „matka może zapomnieć o swoim dziecku, ale Ja nigdy nie zapomnę o was”…?… dziś wieczór, och, co za miłość, którą Bóg ma dla tego świata.
Powiedziałem: „Pomódl się, siostro”. I my upadliśmy na kolana. Ach, mówicie o modlitwie. Ona tak się modliła, iż wiedziałem, że zna Boga. Zapłakałem. A potem, kiedy powstała, wzięła fartuch i otarła oczy. Powiedziała: „Pomodlisz się teraz?”.
20
Powiedziałem: „Panie, jestem już dwie godziny spóźniony. Mój samolot odleciał. I ja szedłem za Twoim Duchem. Nie wiem, dlaczego tu mnie przyprowadziłeś. O, Panie, jesteś wciąż Bogiem. Po prostu postępowałem według Twoich instrukcji. Czy to jest to, co chciałeś, abym zobaczył?”.
I mniej więcej w tym czasie usłyszałem jego głos jakby mężczyzny, głos. On powiedział: „Mamo, robi się jasno w domu”. A po około pięciu minutach siedział on na brzegu łóżka ze swoją matką i mną, chwaląc Boga.
Dwa lata później pojechałem ponownie do West. W tym czasie jeździłem pociągiem. Sandwicze były zbyt drogie dla mnie, aby kupować je w pociągu. Nie mogłem sobie na nie pozwolić. Więc czekałem, aż się zatrzymamy i dadzą mi torebkę pełną hamburgerów. A więc, wyskoczyłem w Memphis, pobiegłem w kierunku małego stoiska z hamburgerami w momencie — w momencie, gdy zatrzymał się pociąg. Usłyszałem jak ktoś woła. Był to młody bagażowy w czerwonej czapce. „Hej, wielebny Branhamie”. Odwróciłem się — odwróciłem się; on podszedł, młody gość z zewnątrz, powiedział: „Pamiętasz mnie?”.
Powiedziałem: „Nie”.
Powiedział: „Jakiś rok temu przyjechałeś do tego miasta. Pamiętasz jak przyszedłeś tam, gdzie stała moja mama?”.
„Tak”, powiedziałem, „Pamiętam. Ty jesteś tym chłopakiem?”.
„Tak. Jestem nie tylko zdrowy, ale jestem teraz Chrześcijaninem”.
21
Kiedy opuszczałem ten dom owego ranka, wybiegłem z budynku, złapałem taksówkę i pospieszyłem na lotnisko. A kiedy dotarłem tam, dwie i pół godziny spóźniony, właśnie odbywało się ostatnie wywołanie do lotu. Pomyślcie o tym. Pomyślcie o tym.
Bóg dzięki wierze biednej prostej kobiety, nie umiejącej napisać swojego nazwiska, jej wiara jednak sprowadziła samolot z nieba na ziemię…?… jeśli tylko możecie być kierowani przez Ducha.
22
Symeon był kierowany przez Ducha. Oto — oto on nadchodzi. Nie wie, dokąd zdąża; po prostu idzie. I on idzie w kierunku tej kolejki kobiet. Przechodzi wzdłuż tej kolejki. Zatrzymuje się naprzeciwko tej młodej kobiety z dzieckiem owiniętym w pieluchę.
Cóż, pomyślcie teraz o tym. Bóg zamanifestował się w ciele, Stworzyciel niebios i ziemi, leżący w kobiecych ramionach bez jakiegokolwiek ubrania. Mała stara szmata owinięta wokół Niego.
Czym zatem my jesteśmy? Na co wobec tego my zasługujemy? Myślimy, że jesteśmy kimś; jesteśmy niczym. Jedynie dzięki Bożej łasce.
23
I Symeon zatrzymał się. Duch Święty musiał powiedzieć: „Zatrzymaj się, Symeonie. Mam zamiar pokazać ci znak”. I on odwraca swoją głowę. Podbiega, chwyta to Dziecko, trzyma Je w ramionach, mówi: „Panie, pozwól teraz Twojemu słudze odejść w pokoju, stosownie do Twojego Słowa, albowiem moje oczy widziały Twoje Zbawienie”.
Natenczas w rogu znajdowała się stara ślepa prorokini. Miała na imię Anna. Nie była w stanie widzieć, miała osiemdziesiąt cztery lata. Ona cały czas pościła i modliła się. Była także napełniona Duchem. Właśnie wtedy Duch Święty powiedział: „Wstań, Anno”. Ona podchodzi, ślepa, idąc przez audytorium, kierowana Duchem, kierowana Duchem. Nie ma znaczenia, gdzie idzie, bo nie może widzieć, gdzie idzie. Ale była kierowana Duchem. I ten sam Duch kierował nas dziś wieczór. Nie stanowi to żadnej różnicy, gdzie idziemy, dopóki jesteśmy kierowani przez Ducha. Oto ona podchodzi. Podchodzi do — Marii. Widzi Jego oblicze. Podnosi ręce. Duch Święty przychodzi na nią i zaczyna prorokować.
Ten sam Bóg jest tu dziś wieczór. Kierowani przez Ducha, synowie i córki Boże, czy chcecie, aby On kierował was do tego samego Kogoś dziś wieczór?
24
Skłońmy nasze głowy. Zanim się pomodlimy, chciałbym wiedzieć, kiedy macie skłonione głowy w modlitwie, ilu chciałoby powiedzieć poprzez podniesienie ręki: „Bracie Branham, pamiętaj o mnie w modlitwie”. Podnieście swoje ręce. Ojej, tysiące.
O, Panie, wszyscy jesteśmy przyziemnymi ludźmi. Mamy twarze zwrócone w kierunku tego prochu, z którego Ty nas wziąłeś. I pewnego dnia wrócimy do tego prochu, jeśli Jezus będzie zwlekał. Ale - O, Boże — daj do naszych serc Wieczne Życie. A pewnego dnia, kiedy przyjdzie Jezus, choćbyśmy byli prochem, kiedy Syn sprawiedliwości powstanie z uzdrowieniem na Swoich skrzydłach, to śmiertelne zostanie zamienione na nieśmiertelne, i my zmartwychwstaniemy i będziemy porwani, aby spotkać Go w powietrzu. Każdej jednej z tych rąk daj Wieczne Życie, gdyż prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen.
25
Cieszę się niezmiernie z tych cudownych, emocjonujących historii, o których czytamy w Biblii. To jest nie tylko historia o historycznym Bogu; to jest historia żyjącego Boga, który jest ten sam dzisiaj.
Otóż, nie sądzę, abyśmy mieli tu pomieszczenie dla kolejki modlitewnej. Gdyby wydano karty, moglibyśmy skorzystać z nich, być może, jutro wieczór. Wierzę, że w całym tym pomieszczeniu nie musimy mieć kart modlitewnych. Daje to szansę każdemu z was bez modlitewnej karty, aby się za niego modlono.
Otóż, wy wierzycie. [Brat Branham mówi do tłumacza — wyd.] Wyjaśnij im…?… Pastor wyjaśni to wam, co Jezus Chrystus obiecał. A jeśli On pozostaje tym samym Jezusem dzisiaj, którym był wtedy, to Jego obietnice są prawdziwe, On uczyni to samo dzisiaj, co czynił wtedy. Ilu było w polu wcześniej i widziało, co On czynił? Ilu nie widziało, podnieście ręce. Jakaś połowa.
26
Otóż, do was… Niektórzy… wielu z was kilka minut temu przyjęło Go jako Zbawiciela, nie widząc niczego. Cudownie. Dobrze. Ale teraz ten sam Bóg, którego przyjęliście tu…?… obiecał trzymać się Jego Słowa.
Otóż, dla przybyszów, Jezus, jak pastor powiedział, kiedy Piotr został do Niego przyprowadzony, On wiedział, jak on się nazywa, powiedział mu, jak się nazywa, powiedział mu, jak nazywa się jego ojciec. Racja. Ten Żyd, prawdziwy Żyd, autentyczny wierzący, powiedział: „To jest Syn Boży”.
Natanael przyszedł, przyprowadzony przez Filipa. A kiedy przyszedł, Jezus powiedział mu, jak się nazywa, skąd jest. Wtedy on powiedział: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym”.
Wielu ludzi z kościoła mówiło: „On jest diabłem, belzebubem”. Tak uważali w swoich sercach. Nie mówili tego głośno. Jezus dostrzegał ich myśli. Powiedział: „Wybaczę wam to. Ale pewnego dnia Duch Święty przyjdzie, aby czynić to samo. Jedno słowo przeciwko Niemu nigdy nie będzie wybaczone w tym świecie albo w przyszłym świecie”.
27
On znalazł Samarytan. Pamiętacie, On nigdy nie poszedł do Pogan, po prostu Samarytanie i Żydzi — ludzie Hama i Szema. A my jesteśmy ludźmi Jafeta, Poganami.
Otóż, kiedy On napotkał tę Samarytankę, powiedział: „Idź, weź swojego męża. Przyjdźcie tu”. On widział, co było w jej sercu. Ona powiedziała: „Nie mam męża”.
„Miałaś pięciu”.
Powiedziała: „Panie, rozpoznaję, że Ty jesteś prorokiem. Wiemy, że kiedy Mesjasz przyjdzie, On powie nam te rzeczy. Ale kim Ty jesteś?”.
Jezus powiedział: „Jestem Nim, który stoi przed tobą”.
Ona poszła do miasta: „Wyjdźcie i zobaczcie Człowieka, który powiedział mi te sprawy. Czy to nie Mesjasz?”. Jeśli był to znak Mesjasza wczoraj, jeśli ten sam Mesjasz jest dzisiaj, wobec tego On uczyni to samo.
28
Była tam kobieta, która przeszła przez tłum, dotknęła się spodu Jego szaty. Ona miała płynienie krwi. Poszła z powrotem w tył tego audytorium. Mówię to, aby skorzystali z tego nowo przybyli.
Zauważcie, tak więc nie myślcie, że jestem zły o to, Bożą obietnicę. On obiecał…?… tak więc, byście mogli wiedzieć, że Bóg trzyma się Swojej obietnicy.
Otóż, ta kobieta dotknęła się Go. Każdy mógł Go dotknąć. Wtedy Jezus zatrzymał się, powiedział: „Kto się Mnie dotknął?”. Wszyscy z nich zaparli się. Powiedział: „No, ktoś dotknął się Mnie; osłabłem, moc wyszła ze Mnie”. Więc On rozejrzał się, i znalazł ją, i powiedział do niej, że miała płynienie krwi, i jej wiara ją uzdrowiła.
Jesteście zaznajomieni z tą historią, o tym, iż w Biblii jest napisane, że Jezus Chrystus, właśnie teraz, jest Najwyższym Kapłanem. Jest jedynym Najwyższym Kapłanem, jedynym mediatorem pomiędzy Bogiem i człowiekiem. Jest to prawda. I On siedzi po prawicy Boga czyniąc wstawiennictwo. I On jest najwyższym Kapłanem, odczuwającym nasze słabości, którego można się dotknąć. W Biblii jest napisane, w Liście do Żydów…
29
Otóż, jeśli On jest tym samym Najwyższym Kapłanem, to będzie działał w ten sam sposób, jeśli będziecie mogli się Go dotknąć. Otóż, jak wielu ludzi tutaj nie było w kolejce modlitewnej wczorajszego wieczora, kto nie miał w ogóle karty modlitewnej, ale wierzy, że ma wiarę, aby dotknąć się Go w chwale, podnieście swoją rękę. W porządku.
Otóż, jeśli nie możecie wierzyć… Otóż, to jest próba sił. To jest, kiedy Boże Słowo jest prawdziwe albo błędne. Ja jestem albo prawdziwym świadkiem Bożym albo fałszywym świadkiem Bożym. Bóg to sprawdzi, wobec tego pozwólmy Mu być Sędzią.
30
Nie znam nikogo z was. Otóż, bądźcie naprawdę pełni czci, wierząc w Boga. Nie poruszajcie się. Ale bądźcie pełni czci przez parę minut, i módlcie się. (Przygotujcie się na moje wprowadzenie.) Jestem pewien, że rozumiecie moją pozycję. Ale ja wierzę Bogu. On posłał mnie, abym to czynił, abyście mogli wiedzieć, że chrześcijańska religia jest jedyną prawdziwą religią…?…
Widzę panią (jeśli chcesz, to podnieś głowę), modlącą się tu w rogu, z małą dziewczynką. Jeśli wierzysz, że ta dziewczynka będzie uzdrowiona… Dziewczynka ma kłopoty z głosem. Podnieś głowę, jeśli chcesz…?… jej głos. Prawda. Również, ona była u lekarza. I lekarz powiedział, że ona — ona będzie miała operację na migdałkach. I tu ona jest, wierząc, że Jezus ją uzdrowi. Tak więc jeśli uważacie, że jestem Bożym sługą, babcia tego dziecka siedząca obok was, matka — tam na końcu. To jest prawda. I jeśli uważacie, że jestem Bożym sługą, ta babcia modli się o jej dolegliwości żołądkowe. Słusznie. Czy wierzysz z całego serca, że to, co powiedziałem, jest prawdą, że jestem obcy dla ciebie? W porządku. Możesz iść do domu. Nie wątp, a będzie dobrze. Jeśli możesz wierzyć.
31
Tutaj siedzi mężczyzna, siedzi wprost naprzeciwko mnie, i modli się. Ma kłopoty żołądkowe. Jego żona jest obok niego; ma kobiece dolegliwości. Jeśli wierzycie z całego serca. Tak? Wtedy możecie być uzdrowieni. Podnieście rękę…?… w porządku. Stań na nogi i bądź zdrowy. Amen. Jezus Chrystus czyni cię zdrowym. Dobrze. Wierzysz…?…
Ktoś modlący się. To mężczyzna. Ma kłopoty z nerwami. Nie może spać. Wstaje. Martwi się, że ma raka. Zapomnij o tym. Będziesz spał tego wieczora. Jezus Chrystus uzdrawia cię.
32
Czy uczynisz mi grzeczność, widząc, że Bóg uzdrowił cię, ta pani siedząca naprzeciwko ciebie…?… rzędy dalej. Wstań, proszę pani. Cierpisz z powodu opresji… powszechnej depresji umysłowej. Racja. Proszę pana, połóżcie swoje ręce nawzajem. W Imieniu Jezusa Chrystusa, potępiam tego ducha. Szatanie, jesteś zdemaskowany. Wyjdź z tej kobiety w Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Teraz możecie iść, bądźcie zdrowi. Ten zły duch jest w tej kobiecie. Tam jest znów…?…
Tam jest kobieta za nią, modląca się. Jest tam jej chłopiec siedzący z nią, jej syn, który — który również ma kłopoty psychiczne. I ta matka modli się o tego syna. Wstań. Połóż swoją rękę na tym chłopcu. W Imieniu Jezusa Chrystusa, niech to go opuści. Alleluja!...?…
33
Jest tu pani, tu na wprost was. Ona cierpi z powodu kłopotów z plecami, komplikacji. Są źle ukształtowane. Nie sądzę, aby mnie znała. Posłuchaj mnie, Juanto Ortez — Ortez. Powstań. Jezus Chrystus cię uzdrawia…?…
Jeśli możesz wierzyć. Tam ona jest; widzę ją stojącą. Ona jest zdrowa. Czego oni się dotykają? Nie mnie. Dotykają się Najwyższego Kapłana, Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym, tego samego, który kierował Symeonem.
Jakaś pani siedząca na końcu z tyłu, astmatyczka. Powstań. To właściwa wiara. Ale jest jedna rzecz, której potrzebujesz jeszcze bardziej, to jest Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela. Czy przyjmujesz Go jako swojego Zbawiciela? To właściwa wiara dla grzesznika, który Go nie ma. Bądź zbawiona, grzechy są ci wybaczone. Idź w pokoju. Alleluja!
34
Wprost za tą kobietą jest modlący się mężczyzna. Ma kłopoty nerwowe. Jego żona przygląda się obok. Jest diabetyczką. Racja. Powstań. Jezus Chrystus cię uzdrawia.
Tam jest jakaś pani tak samo jak ta kobieta. Powstań. Jestem obcy dla ciebie. Nie znam cię. Jezus Chrystus cię zna. Jeśli Bóg powie mi, jaki masz kłopot, czy uwierzysz mi, że jestem Jego prorokiem? Podnieś rękę. Masz kobiecy problem. Byłaś u lekarza, on chce zoperować to w tobie. Racja. Wierzysz mi? Powiem ci, do jakiego kościoła należysz. Jesteś baptystką. Podnieś swoje ręce.
35
Jest tam jakiś mężczyzna siedzący obok niej. Cierpi z powodu kłopotów z prostatą. Wstań w ten wieczór. Wierzysz? [Czyste miejsce na taśmie — wyd.]…?… racja. Powstań. Wierz z całego serca. Idź do domu i bądź zdrowy.
Siedzący tam w tym rzędzie. To jest…?… siedzący tam z ciemnymi cieniami nad nimi, jak siedzą. Wy wierzycie. A czy wierzycie i akceptujecie wasze uzdrowienie, przyjmujecie Jezusa Chrystusa, który was uzdrawia? Alleluja.
36
Naprawdę wierzycie? Otóż, Czy wierzycie, że Jezus Chrystus jest Bożym Synem? Jeśli teraz wierzycie, to możecie być uzdrowieni, każdy z was, jeśli wierzycie, powstańcie. O, Panie, w Imieniu Jezusa Chrystusa, uczyń każdego zdrowym. I Panie, wysłuchaj modlitwę Twojego sługi. Szatanie, przychodzę tu, aby wyzwać diabła. Jesteś zdemaskowany. Jesteś blefem. Zabieramy twoją rękę. Jezus Chrystus pokonał ciebie i nie masz żadnych legalnych praw. Jesteś pokonany. Jezus Chrystus cię pokonał. Wyjdź w Imieniu Pana Jezusa Chrystusa.