Bądźcie pewni Boga

Jeffersonville, Indiana, USA

59-0125

1
A to brzmi w taki sposób:
„Wtedy Eliasz Tiszbita z Tiszbe w Gileadzie rzekł do Achaba: Jako żyje Pan, Bóg Izraela, przed którego obliczem stoję, ie nie będzie w tych latach rosy ani deszczu, tylko na moje słowo.
I doszło go takie słowo Pana: Odejdź stąd, a udaj się na wschód i ukryj się nad potokiem Kerit, który wpływa od wschodu do Jordanu. Z potoku tego będziesz pił, a krukom nakazałem, aby cię tam żywiły.
Poszedł więc i postąpił według słowa Pana; odszedłszy, zamieszkał nad potokiem Kerit, który wpływa od wschodu do Jordanu. Kruki zaś przynosiły mu chleb i mięso rano oraz chleb i mięso wieczorem, a z potoku pił wodę. Lecz po pewnym czasie wysechł potok, gdyż nie było deszczu w tym kraju.
I wtedy doszło go takie słowo Pana: Wstań i idź do Sarepty, która należy do Sydonu, i zamieszkaj tam. Oto nakazałem pewnej tamtejszej wdowie, aby cię żywiła.
Wstał więc i poszedł do Sarepty, a gdy wchodził do bramy miasta, oto pewna wdowa zbierała tam drwa. Odezwał się więc do niej tymi słowy: Przynieś mi nieco wody w naczyniu, abym się napił.
A gdy ona szła, aby nabrać, zawołał jeszcze za nią: Przynieś mi też, proszę, kawałek chleba.
Lecz ona odpowiedziała: Jako żyje Pan, Bóg twój, że nie mam nic upieczonego, a tylko garść mąki w dzbanie i odrobinę oliwy w bańce. Oto właśnie zbieram trochę drwa, potem pójdę i przyrządzę to dla siebie i dla mojego syna, a gdy to zjemy, to chyba umrzemy.
Lecz Eliasz rzekł do niej: Nie bój się! Idź i zrób, jak powiadasz, lecz najpierw przyrządź mi z tego mały placek i przynieś mi go, dla siebie zaś i syna swojego przyrządzisz później.
Gdyż tak mówi Pan, Bóg Izraela: Mąka w garncu nie wyczerpie się, oliwy w bańce nie zabraknie aż do dnia, kiedy Pan spuści deszcz na ziemię.
Poszła więc i postąpiła według słowa Eliasza, i mieli co jeść, ona i on, i jej rodzina, dzień w dzień.
Mąka w garnku nie wyczerpała się, oliwy w bańce nie zabrakło według słowa Pana, które wypowiedział przez Eliasza„ (1 Król. 17, 1-16).
2
Zanim pojadę za morze, wybrałem z tego tekstu temat przemówienia na dzisiejszy poranek: „Bądźcie pewni Boga!”
Panie, błogosław teraz Twoje Słowo podczas jego głoszenia. Niechby Duch Święty zawładnął naszymi zmysłami i przygotował nasze myśli na Jego obecność, ponieważ prosiliśmy Go, by przyszedł. Nie przychodzimy do domu Bożego, by być widzianymi albo by widzieć innych, lecz by uczyć się od Ciebie i poznać Twoje drogi i Twój zamiar, żebyśmy byli w stanie spotykać problemy życia z prawdziwą pewnością, będąc pewni Boga. Spraw to, Panie! Prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
3
To musiał być straszny poranek, taki upalny i zakurzony. Ludzie umierali z głodu na ulicach. Ziemia była tak gorąca, że nieomal się paliła. To wszystko było odzwierciedleniem ich grzechów i moralnego upadku.
Patrzcie, w tym czasie Izraelem rządził Achab. On był najgorszym królem Izraela. Żaden z królów nie był tak złośliwy jak Achab. On otrzymał pouczenie, wiedział o tym dobrze, a mimo to czynił we wszystkim to, co nie podobało się Bogu. Miał wielką potęgę wojskową, a ludzie byli pod jego panowaniem zamożni. Jednak nie możecie robić tego, co nie podoba się Bogu, i wybrnąć z tego.
4
Co się tyczy jego małżeństwa, to zamiast poślubić jakąś ze swojego ludu, poszedł i poślubił grzesznicę, bałwochwalczynię. Poślubił Izabel. Ona nie była wierząca.
Nikt wierzący nie powinien poślubić niewierzącego, w żadnym wypadku, tylko wierzącego.
Jednak Achab popełnił ten zły czyn. Bez wątpliwości: Izabel była bardzo piękną kobietą. On dał się zwieść jej wyglądem, zamiast zwrócić uwagę na to, kim ona była. Tak wiele ludzi robi dzisiaj ten sam błąd.
Ona wprowadziła bałwochwalstwo do narodu, pomiędzy lud. Lud, kapłani, ich kaznodzieje stali się ofiarą tego popularnego żądania.
5
To jest bezpośredni obraz na nasz kraj dzisiaj. Także my daliśmy się zwieść przez popularne roszczenia. Kapłani na pewno myśleli, że to jest w porządku, jak długo ich rząd to popiera. Nic mnie nie obchodzi to, co popiera rząd, to musi być to, co popiera Bóg. Jednak ludzie myśleli, że to jest w porządku, gdy brali udział w ich świeckich uroczystościach.
Ktoś mógłby poprosić, bym powtórzył to, co właśnie powiedziałem, że to jest porównywalny obraz na dzisiejszy czas. Moglibyśmy nie być tego przekonania, że jesteśmy bałwochwalcami, jednak jesteśmy tym, a rząd popiera to. Dzisiejsi ludzie, którzy oddają cześć bożyszczom, są bałwochwalcami. Niektórzy z nich czczą gwiazdy filmowe jako swoich idoli. Inni hołdują pieniądzu jako swojemu idolowi, inni gwiazdom telewizyjnym. Jednak wszystko, co stawiacie przed Boga, jest bałwanem, obojętnie, co by to nie było.
6
Szatan, nasz przeciwnik, jest tak mądry, że stawia nam czasem nawet zbór przed Boga. Możecie mieć wielki kościół. To może być wielki budynek, wielka denominacja, może wielkie zgromadzenie, jednak nie wpuśćcie do waszego serca nic, co stawia się przed Boga. Wszystko, co stawia się przed Boga, jest bożyszczem - bałwanem.
Lud wiedział, że nie było to tak duchowe, jak pod panowaniem innych królów, lecz myśleli, że wszystko jest w porządku, ponieważ są religijnym narodem. Tą samą drogą także my tam doszliśmy.
7
Kilka miesięcy temu rozmawiałem z jednym z moich dobrych przyjaciół. On powiedział: „Bracie Branham, myślę, że ty to ze Stanami Zjednoczonymi za dokładnie traktujesz. Wciąż krzyczysz przeciwko grzechowi i o tym, jak Bóg ukarze ten naród”.
Powiedziałem: „ON musi to zrobić, by być sprawiedliwym”.
On powiedział: „Bracie Branham, ty zapominasz, że ten naród został założony na Piśmie. Nasi przodkowie przyszli tutaj. Bóg dał nam to dziedzictwo. Jesteśmy religijnym narodem”.
Odpowiedziałem: „To wszystko jest prawdą i nikt nie wie, jak bardzo cenię ten naród. Lecz patrz, mój bracie, Izrael był także wybrany przez Boga. ON posyłał im proroków i wielkich mężów. Jednak Bóg nie może znieść grzechu. ON pozwolił Izraelowi zebrać wszystko to, co zasiali; a jeśli On postarał się o to, by Izrael zbierał żniwo ze swojego zasiewu, wtedy On pozwoli także nam zebrać to, co zasialiśmy. U Niego nie ma względu na osobę”.
8
Doszliśmy tak daleko, że myślimy, iż możemy zadowolić się tym, co zrobili nasi przodkowie, albo tym, co zrobili wielcy założyciele naszych zborów, ich wielkimi ofiarami, które przynieśli Bogu. Oni byli w porządku i są bardzo poważani, lecz zbawienia nie możemy wywodzić z tego, co oni uczynili. Zbawienie jest indywidualną sprawą pomiędzy każdym człowiekiem a Bogiem. Przed Bogiem będziemy odpowiadać nie z naszym narodem, nie z naszym zborem, lecz osobiście.
W naszym kraju doszło do tego, że nawet religijnym ludziom, mężczyznom i kobietom, brakuje czegoś w sercu.
9
W ostatnich tygodniach zajmowałem się tym i stwierdziłem, że najważniejszym punktem w sercu ludzi jest to, że kładą znaczenie na przemijające rzeczy. Przechadzają się i mówią: „Bóg daje mi to największe z tego i owego... Bóg daje mi to i owo...”. Wy udajecie coś.
Wielkie materialne rzeczy nie zawsze są w woli Bożej. Bóg spuszcza deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Świat nie potrzebuje dzisiaj łudzącej wiary ani obłudy, nawet jeśli jest określona jako duchowa.
10
Wiara dokonuje nieraz wielkich cudów, a pomimo to nie wychodzi z duchowego serca. Czy nasz Pan nie powiedział: „W owym dniu wielu mi powie: Czy nie czyniliśmy w imieniu Twoim tego lub owego? A wtedy im powiem: Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie”. Co to jest zły czyn? To jest coś, o czym wiecie, jak należy to właściwie robić, a nie robicie tego tak. ON powie: „Nie znam was”. Żyjemy w tym czasie.
Nie potrzebujemy teraz wielu materialnych rzeczy; te posiadamy. Nie potrzebujemy większych zborów ani większych zgromadzeń. Nie potrzebujemy już programów telewizyjnych lub radiowych. Tych rzeczy już nie potrzebujemy. Dzisiaj chodzi o to, żebyśmy byli duchowi. Potrzebujemy ludzi, którzy sami upokarzają się przed Bogiem, nawet gdy nie mają grosza, i tak długo się modlą, aż duch w nich zostanie zaspokojony dobrocią Boga i powstanie rozbudzenie we wnętrzu ich serca, przez co następuje zmiana ich nastawienia i atmosfery, w której żyją.
11
Możecie nie mieć nawet butów i być ubrani w łachmany, lecz coś śpiewa w waszym sercu, sławi Boga. To lubię bardziej niż wszystkie pieniądze świata.
Nie możecie powiedzieć, że materialne rzeczy są zawsze znakiem błogosławieństwa Bożego. Dawid powiedział przed Panem, że niesprawiedliwemu powodzi się dobrze. Jednak Bóg zapytał go: „Czy widziałeś jego koniec?” Obojętnie, jak dobry jest ubiór, który nosimy, albo ile mamy żywności, to nie prowadzi nas do obecności Boga. To ciało przemija, obojętnie jak troszczymy się o nie. Chodzi o duszę w człowieku, o stan ducha, który udaje się do obecności żyjącego Boga.
12
My uważamy te rzeczy za oczywiste. Myślimy, tylko dlatego, że jesteśmy narodem... Ale tak myślał również Achab i Izebel w owym czasie. Oni uważali to za oczywiste, że wszystko jest w porządku. Ich kapłani i kaznodzieje próbowali im powiedzieć: „Wszystko jest w porządku, wszystko jest dobre”. Jednak oni mieli jednego, który występował przeciwko fałszowi, ponieważ wiedział, że święty Bóg nie mógł być zadowolony tym nowoczesnym trendem w bezbożnej religii.
Bóg niebios pozostaje ten sam także dzisiaj. Pomimo wszelkich naszych wysiłków i wielkich rzeczy, które próbujemy robić, nie będzie z upodobaniem patrzył w dół, chyba że prowadzimy przed Nim zupełnie uświęcone życie.
13
Moglibyśmy wprawdzie budować szkoły albo kościoły, moglibyśmy być wielką organizacją i robić wielkie rzeczy, lecz Bóg nie będzie prędzej zadowolony, aż uświęcona dusza ludzka, poświęcona dla dzieła Bożego, zostanie złożona na ołtarzu Bożym. A tego nie można już znaleźć.
Możecie stwierdzić, że wasze zgromadzenia modlitewne są tak słabe. Przed udaniem się do snu modlicie się tylko chwilę. To dzieje się może tylko raz albo dwa razy dziennie. My wszyscy jesteśmy winni. Nasz naród rozpada się moralnie. Wszędzie mamy Billy Grahamów i Oralów Robertsów, ale jeśli serce Amerykanów nie zapragnie, by wrócić z powrotem do żyjącego Boga - do żywego doświadczenia, aż zostanie wzbudzona nieśmiertelna wiara w Boga - nic nie wskóramy, jak się to mówi.
14
Moglibyśmy z nadętą piersią i odwróconym kołnierzem iść ulicą i ubiegać się o tytuł doktora lub pastora. Moglibyśmy być kaznodziejami jednego z największych zborów w kraju i moglibyśmy być tak pokorni, jak tylko jest to możliwe, tak, że żaden człowiek nie mógłby nam czegoś zarzucić; jednak tylko wtedy, gdy to w głębi naszej duszy jest uchwycone ogniem Bożym, a my mamy takie pragnienie za Nim: „Jak jeleń pragnie wód płynących, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże!” Kiedy będziemy mieli takie przeżycie...
Komunizm panoszy się coraz bardziej. Wszystkie zjednoczenia, których dokonujemy, nie są w stanie go zatrzymać. Jest przepowiedziane, że on przyjdzie. Jednak Bóg woła Swój zbór.
15
Powracając do tej kobiety: Ona musiała być tego samego rodzaju co Eliasz, ponieważ zazwyczaj wasze postępowanie pokazuje, kim jesteście. Ona została wybrana, by przyjąć w gościnę proroka Bożego. Pomyślcie o tym, ona była poganką, a nie Żydówką.
Kraj znajdował się w upale i suszy. Ta kobieta była z pewnością wierząca, ponieważ Bóg nie wybrałby jej, gdyby nie była godna udzielenia prorokowi Bożemu schronienia. Nigdy nie posłałby On swojego proroka do niegodnego domu.
To nie był jego wybór, lecz Boży. Nie ona go zawołała, lecz Bóg. On został zaprowadzony do pewnego potoku. Kruki żywiły go. To był nakaz Boży, że coś miało się stać. Bóg zwrócił się do wierzącej, która była tego samego usposobienia co Eliasz.
16
Ona była wdową. Wszyscy wiemy, co musiała przejść jako wdowa, jej mąż zmarł, a ona musiała wychować swojego małego syna.
W tamtych krajach ludzie byli zależni od swoich żniw. Oni nie mieli środków ochrony roślin, jakie my dzisiaj mamy. Byli zdani na ich żniwo. Z powodu złośliwości ludzi i moralnego rozkładu przyszła susza na kraj i oni umierali z głodu.
Potem stwierdzamy, że ona bez wątpienia modliła się wieczór za wieczorem i noc w noc, kiedy zobaczyła, że jej mąki ubywa, aż w pojemniku nie pozostało z niej nawet filiżanki. Ona miała jeszcze tylko garść mąki. Śmierć stała u drzwi. Nie było możliwości, by jeszcze coś kupić. Naród umierał z głodu.
Z oliwy pozostała także tylko jedna łyżka. Między nią a śmiercią stało więc troszkę oliwy i garść mąki. Ona musiała traktować swoją modlitwę naprawdę poważnie. Jeśli to spotka wasz dom, wtedy będzie to miało trochę poważniejszy przebieg niż tutaj dzisiaj rano, jeśli wiemy, że śmierć stoi u drzwi.
17
Możemy to sobie tak wyobrazić, że ona przetrwała w modlitwie całą noc aż do następnego dnia. Widziała, jak pobladł jej syn, który był w wieku 3-4 lat. Ona widziała, jak jego kości uwydatniły się na skutek wychudzenia. Ten fakt musiał być czymś strasznym dla tej matki, a jednak z wyciągniętymi do Boga rękami modliła się dzień i noc. Pozostała jeszcze tylko garść mąki i łyżka oliwy.
Wy wiecie, to jest dziwne. Niechby Bóg dał, żeby to wnikęło w was wszystkich, jak gdyby to był ostatni raz, że słyszycie mnie, jak głoszę. Niech to będzie poselstwem. Ono jest bardzo dziwne. Lecz Bóg postępuje nieraz w ten sposób.
18
Wy wiecie, że jeśli wyznaliśmy nasze grzechy i wypełniliśmy Boże warunki, wtedy wierzymy w Boga. Okoliczności muszą zostać potraktowane zgodnie z Jego wolą. Wyznaliśmy nasze grzechy, to niewłaściwe naprawiliśmy, zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, wszystko, czego Bóg od nas wymaga - wypełniliśmy to żądanie. A mimo to On staje i nie odpowiada nam.
Jestem pewny, że mówię dzisiaj do ludzi, którzy są w takim położeniu. Ja sam byłem często w takiej sytuacji. Przemyślałem całe moje życie i usunąłem każdy kamień. Gdy stwierdziłem, że zrobiłem coś złego, szedłem tam, wyznawałem to i mówiłem: „O Panie, naprawię to”, szedłem i załatwiałem tę sprawę. Potem wracałem i mówiłem: „Panie, Ty jesteś Bogiem. TY mi odpowiesz. Na pewno wypełniłem każde żądanie, które mi postawiłeś. Wszystko, czego Ty żądasz, wypełniłem”. A mimo to On nie rusza się, lecz stoi dalej. To jest moment, kiedy musicie być pewni, że On jest Bogiem. Nie bądźcie zniechęceni, ważne jest tylko to, że w waszym sercu jesteście pewni Boga.
19
Powracając do mojego tekstu: „Bądźcie najpierw pewni, zanim coś zrobicie”. Bądźcie pewni w waszym sercu, że to jest od Boga, a gdy spełniliście wszystko, co On mówi, wtedy jesteście pewni, że On jest Bogiem. To jest moment, kiedy wiara staje się skuteczna, właśnie wtedy. Wiara jest przygotowana na wszystko i wie, że On istnieje. Spełniliście każde żądanie. Wierzycie, że On jest tutaj. Wiara trwa niezłomnie. O, chwała Jego Imieniowi ! Wiara nie chwieje się, ponieważ jest pewna, że Bóg jest i wynagradza tych, którzy Go szczerze szukają.
Niech to wniknie głęboko w was i nigdy was nie opuści. Jeśli spełniliście żądania Boże i wierzycie w waszym sercu, że On istnieje, wtedy Bóg sprawdza tylko waszą wiarę. ON chętnie to robi. Wyznaliście wasz grzech i spełniliście każde żądanie, które Bóg stawia, a mimo to On pozostaje cicho.
Pomyślcie o tym, wiara mówi: „ON istnieje”. Wiara trzyma to mocno, nie wiedząc, co ma z tym związek, lecz wie, że On istnieje. To jest pewne, że On jest tutaj.
20
Pomyślcie, jeśli On istnieje, wtedy Jego Słowo musi zostać potwierdzone jako prawda. Jeśli On wymagał od was, żebyście się przeciwstawili tym okolicznościom, a wy wykonaliście to, wtedy On jest zobowiązany troszczyć się o Swoje Słowo. Nie ustępujcie i nie mówcie: „Nie zostałem uzdrowiony”. O, wy biedni, słabi we wierze! Nie wierzcie temu. Jeśli wszystko zostało wyznane i uprzątnięte, a wy spełniliście żądania Boże, wtedy wiara trzyma się tego. Nic jej nie może poruszyć. Ona jest po prostu pewna. Jesteście tego pewni. Ci, którzy oczekują Pana, otrzymują nową siłę. Oni wzbijają się w górę jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają.
Czekajcie! Jeśli spełniliście Jego żądania, wtedy wasza wiara wytrzyma próbę sił. Jeśli spełniliście Boże żądania i zrobiliście wszystko, czego Bóg od was wymagał, wtedy wasza wiara opiera się na tym, że On istnieje. Bądźcie pewni Boga.
21
Wiecie, On chętnie nas sprawdza. ON chce widzieć reakcję waszej wiary. Czy wiedzieliście o tym? Bóg chce widzieć, jak zareagujecie. Jeśli mówicie: „O Panie, wierzę Ci. Ty jesteś moim Wybawcą. Wierzę, że jesteś lekarzem; wierzę, że to Ty dajesz nam Ducha Świętego; wszystkie rzeczy, których potrzebuję. TY jesteś Bogiem, który mi je daje”.
Gdy wyznacie wszystkie wasze grzechy i przyrzekniecie Bogu, co zrobicie, jak On was uzdrowi, a jeśli nic się nie stanie, wtedy uciekacie gdzieś jak tchórz. Czegoś takiego Bóg nie może użyć. To jest niemożliwe, by On was mógł użyć. Dla Niego jest niemożliwe spełnienie waszej prośby, ponieważ On może odpowiedzieć tylko na wiarę. Wtedy nagle odchodzicie nie dając Mu możliwości odpowiedzi. Jednak prawdziwa, autentyczna wiara jest zupełnie pewna, że Bóg istnieje. Bądźcie pewni, On istnieje.
Jeśli Bóg was prosi, byście zrobili to albo tamto, wyznali wasze grzechy itd., a wy to zrobiliście, wtedy wiara mówi wam, że On istnieje. To się na pewno stanie. Wasza prośba musi zostać spełniona. Mam nadzieję, że pojęliście to. Jeśli jesteście pewni Boga - Bóg polega na Swoim Słowie. ON tylko czeka, aby was sprawdzić.
22
ON często to robił. Rozpatrzmy niektóre przypadki. Pomyślmy o mężach w piecu ognistym. Oni nie pokłonili się przed bożkiem. Bóg miał do nich zaufanie. Gdy usłyszeli, że zostaną wrzuceni do pieca ognistego, powiedzieli: „Nasz Bóg, któremu służymy, może nas wyratować z pieca ognistego. A jeżeli nie, niech ci będzie wiadomo, że przed żadnym twoim bożkiem pokłonu nie oddamy”. Oni mieli pewność, byli pewni Boga.
Wiedzieli, że On jest Jehową. Wiedzieli, że On wysłuchuje modlitwy. Czy On uczyniłby to w ich wypadku albo nie, służyłoby to ku dobremu. Tak złożyli swoje oświadczenie, wyznali swoje grzechy i poszli na śmierć.
Gdy zostali wrzuceni do pieca ognistego, byli pewni Boga; nawet gdyby On pozwolił im spłonąć, wskrzesiłby ich w zmartwychwstaniu. Oni byli pewni Boga, gdyż wiedzieli, że Bóg zrobiłby wszystko dla ich dobra.
23
Jeśli jesteśmy pewni Boga, wtedy wiemy, że On robi wszystko dla naszego dobra. Oni złożyli oświadczenie, byli pewni. Poszli do pieca ognistego. Bóg pozwolił im tam chodzić i czuwał nad nimi. ON chciał widzieć ich reakcję.
Gdy król zapytał: „Czy oddaliście pokłon, gdy zabrzmiały trąby?”, odpowiedzieli: „Nie, nie oddaliśmy pokłonu”. Tak mocna jest wasza wiara. „Jeśli więc nie oddaliście pokłonu, to czy znacie dekret?” „Tak, my znamy twój dekret”.
„Mój rozkaz nakazuje, by rozpalić piec siedem razy bardziej niż zwykle i wrzucić was tam. Czy teraz oddacie pokłon?” „Nie, nie oddamy pokłonu”. To była ich wiara.
Bóg powiedział: „Chcę widzieć, co oni zrobią. Chcę zobaczyć reakcję ich wiary”.
Dekret został wydany: „Zwiążcie ich ręce i nogi i wrzućcie ich do pieca ognistego”. Oni podeszli do pieca ognistego, ogień palił się przed ich twarzami. Bóg wciąż jeszcze się przypatrywał. Jednak oni byli pewni, że On jest Bogiem. Oni złożyli swoje wyznanie. Wszystko, o czym wiedzieli, doprowadzili do porządku. Byli pewni, że On jest Bogiem.
Zostali przyprowadzeni do pieca ognistego. W ostatnim momencie zstąpił On w wichrze z nieba, przyniósł im chłód i pociechę i rozmawiał z nimi.
Bóg pozwala waszej wierze osiągnąć punkt, gdzie ona zareaguje.
24
W Starym Testamencie szatan, oskarżyciel, obwinił Joba, że popełnił tajemny grzech. Job wiedział, że nie popełnił grzechu. On wiedział, że wyznał wszystko, co zrobił, i złożył ofiarę całopalną. To było wymaganie Boże. To było wszystko, czego Bóg żądał - wyznania i ofiary całopalnej. Job zrobił to.
Szatan powiedział: „On jest bogaty, zabiorę jego wielbłądy, jego owce itd”.. W końcu zabrał także jego dzieci, które były najbliższe jego sercu.
Job wytrwał. On był pewny Boga, ponieważ mówił do Niego i wypełnił Jego żądania. Sprawdził wszystko i stwierdził: „Złożyłem ofiarę całopalną. Myślałem w sercu: Może moi synowie i córki zgrzeszyli na uroczystości, zrobili coś potajemnie i ukryli to w sercu, złożę więc za nich ofiarę całopalną i wyznam ich przewrotne postępowanie”.
25
O Boże, jeśli człowiek wypełnia to, co Bóg każe zrobić, wtedy jest pewny Boga i wie, że On musi odpowiedzieć. Wiara za każdym razem pobudza Go do działania.
Jeśli zrobiliście wszystko, co jest właściwe, jeśli spełniliście Jego żądania, wyznaliście, przyprowadziliście do porządku, oddaliście i złożyliście to przed Bogiem, wtedy nie przeszkadza mi to, że Bóg milczy. ON jest wciąż Bogiem, On tylko czeka, czy wasza wiara wytrwa w doświadczeniu. Wykonaliście swoją część. Teraz On chce widzieć waszą wiarę w czynach. ON chce widzieć, co zrobicie.
Jeśli zostaliście namaszczeni i modlono się za was, wtedy Bóg odczeka, aby zobaczyć, co naprawdę o tym myślicie; nie, że w następną niedzielę i za dwa tygodnie znowu tam idziecie, gdy przyjedzie do waszego miasta ktoś, kto modli się za chorych. ON czeka, by zobaczyć reakcję waszej wiary. Nie, że następnego dnia znowu przyjdziecie i powiecie: „Czuję się źle. Nie wierzę, że zostałem uzdrowiony”. W tym wypadku w ogóle nie nadajecie się do rzędu do modlitwy. Nie jesteście jeszcze przygotowani. Nie wierzycie, że On jest Bogiem.
26
Może powiecie: „Bracie Branham, nie zgadzam się z tobą”. Wasze własne postępowanie dowodzi, czym jesteście: „Po owocach ich, poznacie ich”. Jeśli człowiek mówi, że jest chrześcijaninem, lecz jeszcze pije, pali, bierze udział w grach hazardowych, opowiada nieprzyzwoite dowcipy i mówi, że część Biblii jest nieprawdziwa, ta druga odwrotnie, nawet gdy głosi Ewangelię, a część Biblii kwestionuje, jest wciąż jeszcze grzesznikiem. Jeszcze nie jest w porządku.
Jednak gdy publicznie wyznacie, że Bóg jest tym samym Bogiem, złożyliście wasze życie w Jego ręce, i mówicie: „Panie, ja jestem gliną, Ty jesteś garncarzem”, wtedy możecie prosić, o co chcecie. Wiara nie poruszy się, pozostanie niezłomna.
Nawet jeśli będziecie rzucani przez okoliczności w prawo i w lewo, wiary nic nie poruszy, ponieważ macie pewność, że On jest Bogiem. Jeżeli jest Bogiem, dotrzyma Swoich obietnic. ON nie może dać obietnicę, a potem ją złamać. Jeżeli On jest Bogiem, musi dotrzymać Swoich obietnic. O, to lubię. ON nie może tego zmienić.
27
Job złożył swoją ofiarę. On zrobił wszystko. Wiedział, że ma słuszność. Tam przechodzili członkowie zboru, niektórzy z innych denominacji i mówili: „Jobie, przyznaj, że zgrzeszyłeś, gdyż Bóg nie ukarałby cię tak, gdybyś nie zgrzeszył”
Jednak Job odpowiedział: „Złożyłem moje wyznanie i ofiarę całopalną przed Bogiem. Nie jestem grzesznikiem”. On wiedział, gdzie stał. Wszystko szło coraz dalej. To stało się tak ciężkie, że prawie nie do zniesienia, by Joba przycisnąć i doprowadzić go do zaparcia się Boga i ofiary całopalnej.
W tym momencie, gdy się odwrócicie od tego, co wyznaliście, pokazujecie waszą słabość, waszą wątpliwość w Boga. Prosicie Boga o coś, a potem odchodzicie i wątpicie. Wtedy jesteście niedowiarkami, a nie wierzącymi. Job wiedział, gdzie stał. On wytrwał na tym fundamencie.
28
Nic dziwnego, że autor pewnej pieśni powiedział w godzinie swojej śmierci:
„Stoję na Chrystusie, nieporuszonej skale,
wszystkie inne rzeczy są tonącym piaskiem„.
Wyznanie Joba było nieporuszoną skałą. Nawet jego ukochana żona odwróciła się, kiedy utracił zdrowie, a wrzody pokryły jego ciało. On je skrobał i przeklinał dzień swojego narodzenia. „Niech słońce nie świeci w dzień, a księżyc w nocy”. Jego żona powiedziała: „Jobie, ty jesteś taki mizerny. Złorzecz Bogu i umrzyj”.
On odpowiedział: „Mówisz, jak mówią kobiety nierozumne”. On był pewny, że Bóg istnieje i że wypełnił Jego żądania. O, teraz czuję się bardzo dobrze. On wiedział, że uczynił zadość żądaniom Bożym. Tym zostało to załatwione. Bóg doświadczył jego wiarę. ON sprawdzi także waszą i moją.
29
Jeśli spełniliśmy Jego żądanie: „Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego” (Dz. Ap. 2,38). To jest Jego obietnica. „Choruje kto między wami? Niech przywoła starszych zboru i niech się modlą nad nim, namaściwszy go oliwą w imieniu Pańskim. A modlitwa płynąca z wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie” (Jak. 5,14-15a). Tym jest to załatwione. „Wyznawajcie tedy grzechy jedni drugim i módlcie się jedni za drugich”.
Spełniliście żądania Boże. „A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją” (Mar. 16,17-18).Wtedy jest to załatwione.
Bądźcie pewni Boga! Bądźcie pewni, że wierzycie w waszym sercu Bożemu Słowu. Job był pewny. Jego żona powiedziała: „Dlaczego nie złożeczysz Bogu i nie umrzesz? Z tobą będzie coraz gorzej”.
30
Szatan zarzuca wam to wciąż: „Tobie nie powodzi się przecież lepiej niż przed namaszczeniem. Tobie nie powodzi się teraz lepiej niż przedtem, zanim kaznodzieja modlił się za ciebie. Kaznodzieje i tak nie są w porządku”. Wcale nie chodzi o kaznodzieję. Chodzi o waszą wiarę w żyjącego Boga, ona się liczy. Nie chodzi o to, kim jest kaznodzieja, ale o to, kim jest Bóg.
Kaznodzieja nigdy nie dał obietnicy. Bóg dał obietnicę. Nie chodzi o kaznodzieję, chodzi o Boga i o waszą wiarę, żebyście wierzyli, iż Bóg istnieje. Bądźcie pewni Boga. Bądźcie pewni, że Bóg istnieje, że to jest Słowo Boże, a Bóg jest w Swoim Słowie.
A Job powiedział: „Mówisz jak nierozumna kobieta. Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione”. On był pewny, że Bóg istnieje.
Gdy on to wypowiedział, zaczęło grzmieć i błyskać się. Wystąpił Bóg. To pobudza Go zawsze do działania, nawet gdy długi czas milczy.
31
ON to czyni - On patrzy w dół na tych idących do piekła Amerykanów, na chodzących do kościoła obłudników. Nie jestem złośliwy, lecz grzech irytuje każdego, kto jest prawy przed Bogiem. Nie jestem zły na naród, nie jestem zły na ludzi. Jestem zły na diabła, który powoduje te rzeczy i zaślepił tym ludzi.
Ci ślepi pastorzy i kaznodzieje mamią ich jakąś wymyśloną przez ludzi teologią. Musicie być na nowo narodzeni. Bóg dotrzymuje Swojego Słowa. Patrzcie na Niego, jaki On jest, a nie na nich. Bądźcie raczej pewni tego, że Bóg istnieje. Oni mają formę pobożności, ale wyparli się mocy.
32
Powracając do tej kobiety. Ona wiedziała, że On jest Bogiem. Mąki było coraz mniej, oliwy także. Okoliczności stawały się coraz gorsze. Jednak Bóg dopuścił to w taki sposób. ON robi to chętnie. ON lubi sprawdzać waszą wiarę, by zobaczyć, jak postąpicie w stosunku do tego. Wy chcecie, by was namaszczono i modlono się za was. Potem wasz stan jeszcze się pogarsza. „Szatanie, chodź tu, Ja wiem, że on Mi wierzy”. Chwała Bogu na wieki. O, jak cudownie! „Doświadcz go teraz. JA wiem, że on korzysta z Mojego Słowa”. Czy On mógłby powiedzieć to o was?
O Jobie powiedział On: „Oto jest w twojej mocy, tylko jego życia nie tykaj, gdyż wiem, że on Mnie miłuje. On złożył ofiarę całopalną i uczynił zadość wymogom. Zrobił, co mu powiedziałem. On temu wierzy. Rób z nim, co chcesz”. On zabrał mu wszystko. Bóg oddał mu w dwójnasób. ON to na pewno zrobi.
33
ON sprawdza naszą wiarę, by zobaczyć, czy naprawdę wierzymy, że On jest Bogiem.
Ta kobieta niewątpliwie powiedziała: „Modliłam się i modliłam. Wiem, że jestem niegodną poganką”.
Pamiętajcie o tym, Jezus powiedział o niej w Biblii: „Wiele było wdów w dniach Eliasza, lecz On posłał go do jednej! A ona była poganką!”
On mógł powiedzieć: „Modliłem się”. Gdy ona widziała swój ostatni placek, śmierć być może zamierzała wejść do jej domu. Dla każdego było już tylko po kawałku. Ona umarłaby razem ze swoim synem. Mogę to widzieć, jak ona całą noc się modli. Wiały gorące wiatry. Ziemia była popękana. Ludzie krzyczeli i wołali na ulicach. Ona przechodziła się po domu, widziała swojego małego chłopca, popatrzyła na jego piżamę, z której wyglądały jego małe nóżki, widziała własne pomarszczone dłonie. Chodziła tam i z powrotem, jednak mówiła: „Wiem, że On jest Bogiem. Wyznałam wszystko; zrobiłam, czego On żądał. Proszę o nasze życie ku Jego chwale”. Bóg ją widział.
34
Może ci inni wychodzili, by potańczyć, pięknie się ubierali, mieli modny program telewizyjny, bawili się ze światem. Lecz ta kobieta była sama z Bogiem.
Zaświtał dzień. Jej chłopiec całą noc płakał z głodu. „Co jeszcze mogę zrobić z tą garścią mąki?”
Wy wiecie, mąka była symbolem na Chrystusa. Każdy, kto czyta Biblię wie, że Chrystus był ofiarą z pokarmów. Ziarno na ofiarę z pokarmów musiało być zmielone w specjalnym młynie. Jezus Chrystus jest wczoraj i dziś, ten sam i na wieki. Każdy wierzący wierzy temu i opiera się na tym. Wy wszyscy możecie mieć własną, zimną, formalną religię. Co mnie dotyczy, to wierzę, że Chrystus jest ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Zajmuję moje stanowisko w świecie niewierzących. Wciąż wierzę, że On jest ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki.
Młyn zmełł każde ziarno w taki sam sposób, gdyż On jest ten sam. ON jest tym samym Bogiem, którym był wówczas. Właśnie teraz, w ten poranek. ON będzie zawsze ten sam. To było znaczenie ofiary z pokarmów.
35
Oliwa symbolizuje Ducha Świętego. To wynika z wielu kontekstów. Dlatego także namaszczamy oliwą, przez co reprezentowany jest Duch Święty. Co to jest? U Jana 4 jest napisane: „Ojciec szuka takich czcicieli, którzy Mu cześć oddają w Duchu i w prawdzie”. Jezus był prawdą. ON był ofiarą z pokarmów. Oliwą był Duch Święty. Jeśli Duch zostanie połączony z prawdą, wtedy musi coś nastąpić. Zmieszajcie oliwę z mąką, a powstanie ciasto.
Ach, gdzie jest wasza wiara? Kiedy Słowo Boże jest głoszone w prostocie, ale w Jego mocy, że Jezus Chrystus jest ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki, a Słowo jest rozdzielane jako pokarm, wtedy musi to zostać zmieszane z oliwą. Nawet choć tego jest tylko garść albo łyżka, to jest to prawdziwe.
36
Po co jest to przygotowane? To jest przygotowane na krzyż, gotowe, by ofiarować samego siebie. Gdy Słowo było głoszone, a wy połączyliście z tym Ducha, wtedy jest to samo ofiara, która oznacza, że zaprzeczacie każdemu bólowi, każdej chorobie i wszystkiemu, co jest sprzeczne ze Słowem, i zajmujecie wasze stanowisko.
Lekarz może mówić to lub owo. To w ogóle nie ma znaczenia. Wy trzymacie się tego. Bóg to powiedział. Mąka jest tutaj, oliwa zostanie dodana, a obydwa składniki razem zmieszane.
37
Teraz słyszę głos. Właśnie zaświtał dzień. Głos mówi: „Wyjdź i nazbieraj drwa!” Ona powiedziała: „Zbieram właśnie dwa kawałki drzewa”. To daje krzyż. Ona ma mąkę i oliwę. Teraz jest wezwana do działania - by postępować według tego. Obojętnie, ile jeszcze macie mąki i oliwy, musicie teraz działać i złożyć ofiarę z samego siebie.
W dawnych czasach nie było lepszego sposobu rozpalania ognia, jak położenie dwóch kawałków drzewa jeden na drugim i podpalenie ich na środku. Tak rozpalają ogień Indianie. Sam często spędzałem całą noc przy ogniu, kładąc polana jedno na drugie i wsuwając je do ognia.
Te dwa kawałki drzewa dały krzyż. Biblia mówi: „Ona poszła i zebrała je”. W tym samym czasie zabrzmiał głos jak grzmot na górze i przemówił do proroka: „Idź do miasta, jak ci nakazałem”. O, oboje byli posłuszni. Coś musiało się stać. Oboje słuchali.
38
Kiedy kaznodzieja głosi Słowo, a ten, który słucha, przyjmuje je z wiarą i zgodnie z tym postępuje, wtedy musi się coś stać. Jeśli jesteście grzesznikami, wtedy musicie zostać wybawieni. Jeśli jesteście chorzy, musicie zostać uzdrowieni. Bóg to obiecał, jeśli jesteśmy pewni Boga.
Tak pewnie, jak to, że On jest Bogiem, tak pewnie musi dotrzymać Swojego Słowa. Z pewnością! Rozkaz brzmiał: „Idź do miasta, gdyż nakazałem pewnej wdowie, by troszczyła się o twoje utrzymanie”. Prorok widział wizję. Oto on nadchodzi, ale nie wie, dokąd idzie. Lecz to nie ma znaczenia. Jest po prostu posłuszny.
39
Także ona nie wiedziała, gdzie znajdowały się te drwa. Gdzieś leżały dwa kawałki drzewa. Ona wstała, poszła na dwór i porozglądała się. Ach, jak gorąco było! Słychać krzyk z miasta. Przychodzą hulaki, piją wino itp. Ona patrzy w dół ulicy i nic nie widzi. Znajduje jedną część krzyża-samo ofiara. Znajduje drugi kawałek i podnosi go.
Ach, jak smutne musiało to być. Śmierć stała u drzwi. Ona miała dla siebie i swojego syna jeszcze tylko kawałek ciasta.
To było wszystko. Nieraz słyszymy głos, gdy jest ponuro. Gdy podniosła drugi kawałek drzewa i miała zamiar wrócić, usłyszała głos zza bramy: „Przynieś mi trochę wody w naczyniu!”
40
Ona odwróciła się z tymi dwoma kawałkami drzewa w ręce. Mąka i oliwa były już zmieszane. To zrobiła. Słowo i Duch muszą być zawsze razem złączone. Połóżcie to jako samo ofiarę na krzyż i zaprzeczcie wszystkiemu, co jest sprzeczne z tym, o co się modliliście. To jest właściwe. Ja to zmieszałem, teraz niosę drzewo.
Ktoś powiedział: „Daj mi wody w naczyniu, żebym mógł się napić”.
Ona spojrzała w tę stronę i zobaczyła mężczyznę opartego o bramę, o zapadłyc policzkach, brodatego, łysego, patrzącego przez bramę, ubranego w owczą skórę. On wyglądał jak stary, sympatyczny pan. Ona powiedziała: „Z nim podzielę się moją wodą”. Wodą życia. Jesteście skłonni, podać to każdemu, powiedzieć to każdemu i wszędzie iść.
41
„Chwileczkę, panie”.
Ona przyszła z powrotem z tymi dwoma kawałkami drzewa w ręce. Głos odezwał się ponownie: „Nie tylko o wodę proszę, przynieś mi także kawałek chleba”. Chleb życia, woda życia. Czy to mogło przynieść życie? Ona by umarła, jeśli to byłoby wszystko.
„Przynieś mi trochę twojej wody i twojego chleba”. Co znajdujemy tutaj? Jaka lekcja została nam udzielona? Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a wszystko inne będzie wam dodane. „Przynieś mi pić i daj mi kawałek twojego chleba”.
Zmartwiona odwróciła się, mogę słyszeć, jak mówi: „Szanowny panie, ty odróżniasz się od wszystkich innych mężczyzn, których kiedykolwiek widziałam. Jak tylko usłyszałam cię mówiącego, stwierdziłam, jak pewny jesteś tego, co mówisz. Ale ja mam jeszcze tylko garść mąki i łyżkę oliwy. Już to zamieszałam i mam zamiar upiec to na tych dwóch kawałkach drzewa. Potem ja i mój syn zjemy to i umrzemy. Nie mam nic więcej”.
42
Bóg na pierwszym miejscu. Obojętnie, co ktoś mówi albo jakie dowody mamy przed sobą, jak smutno to wygląda, cokolwiek to może być, stawiajcie Boga i Jego Słowo na pierwsze miejsce.
„Lekarz mówi, że nie mogę być zdrowy”. Postawcie Jego Słowo na pierwsze miejsce. „Jestem wielkim grzesznikiem. Jestem prostytutką. Jestem hazardzistą. Jestem pijakiem”. Postawcie Słowo Boże na pierwsze miejsce. „Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna”. Najpierw Bóg.
„Idź i przynieś najpierw mi kawałek ciasta. Przynieś mi wszystko, co masz”. Czy jesteście gotowi położyć wszystko w Jego ręce?
Moje życie, wszystko czym jestem. Mam pięćdziesiąt lat. „Czy jesteś gotowy, Williamie Branhamie, położyć Mi wszystko? Czy jesteście gotowe, dzieci, położyć Mi wasze życie? Czy jesteście gotowi? Czy możecie to zrobić? Wy chorzy, czy możecie Mi zaufać, postawić Mnie na pierwszym miejscu?
43
„Przynieś mi pić i daj mi kawałek twojego ciasta”.
Ona spojrzała na niego. Jej zostało coś powiedziane, a ten człowiek wiedział, co mówił. Lecz Bóg zna Swoich. „Owce Moje słuchają Mojego głosu”. One wiedzą, czy jest to zgodne z Pismem, czy jest to właściwe lub nie.
Ona odwróciła się posłusznie. Także wy musicie to zrobić. Gdy się odwróciła i była posłuszna temu, co powiedział prorok, odezwał się grzmot z nieba, tak, że każdy musiał podnieść oczy ku niebu i słuchać. Ponieważ z głosu proroka wyszedł grzmot, coś, co pragnie usłyszeć każdy grzesznik i chory: „Tak mówi Pan!” O, jak tęsknimy za tym, by to usłyszeć.
44
Jak często przychodzili ludzie do mojej bramy i mówili: .Przyjdź do nas, moja córka, moje dziecko, ten i ten... Powiedz tylko to słowo!„ Jak możecie to powiedzieć, zanim będzie to w waszych ustach? Wtedy mówilibyście to wy sami od siebie. Lecz oni tęsknią za tym, by usłyszeć to „Tak mówi Pan!”
Do niej dotarło to od parkanu. Jej smutek został uśmierzony, ponieważ usłuchała. „Tak mówi Pan! Mąka w garncu nie wyczerpie się, a oliwy w bańce nie zabraknie aż do dnia, kiedy Pan spuści deszcz na ziemię”. O, co za pociecha.
45
Ona upiekła ciasto, dała je prorokowi, poszła z powrotem, przygotowała jeszcze jedno dla siebie i swojego syna. Oni jedli i pili, i mieli na ziemi wszystkiego pod dostatkiem. Skąd to przyszło? Jak to się tam dostało? Wyjaśnijcie mi naukowo, skąd przyszła ta mąka. Skąd przyszła oliwa? Jak dostała się do bańki?
Ta kobieta każdy dzień wypróżniała garnek i bańkę, lecz kiedy przychodziła znowu, wszystko było pełne. To tam po prostu było. Skąd to przyszło? Weźcie Boga za Jego Słowo. Bądźcie pewni Boga. ON jest Stworzycielem.
Może utraciliście zdrowie albo waszą społeczność. Weźcie Go za Słowo. Bądźcie pewni, że On jest Bogiem. Smutne czasy nie będą już tak smutne, jeśli weźmiecie Go za Jego Słowo i będziecie pewni, że On jest Bogiem.
46
Swego czasu widziałem w Niemczech obraz, który zawsze wspominam. Niemiecki malarz namalował obraz, który nazwano „Pochmurnym krajem”. Jeśli oglądacie go z pewnej odległości, jest on bardzo ponury. Gdy patrzycie z pewnej odległości, widzicie piętrzące się chmury, lecz gdy podejdziecie zupełnie blisko, zmienia się to. Wtedy widzi się skrzydła aniołów, którzy dotykają się wzajemnie, śpiewając „Alleluja Panu”. Tak to nieraz jest ze smutkiem. Gdy widzicie go z pewnej odległości, wygląda smutno i ponuro. Lecz weźcie Boga za Jego Słowo i bądźcie pewni, że On jest Bogiem, i podejdźcie bliżej. Wtedy zobaczycie, jak skrzydła aniołów dotykają się.
47
Jak wówczas od Abrahama, tak także i od tej kobiety zażądano wszystkiego. „Połóż to na ołtarzu ofiarnym”. Może zostaniecie zawołani w ten sposób dziś rano: „Zaniechajcie waszych dróg, waszej niewiary; zrezygnujcie ze wszystkiego, co macie”. Potem weźcie oliwę i Słowo, połączcie to razem i złóżcie na ołtarzu samo ofiary. Wtedy stwierdzicie, że Bóg się potwierdza, tak pewnie, jak ja stoję tutaj za tym pulpitem.
48
Zastanówcie się nad tym podczas modlitwy. Czy macie dzisiaj rano jakąś potrzebę? Czy macie dzisiaj rano problem przekraczający wasze siły fizyczne? Czy macie tak mało pieniędzy, że nie wystarczy wam na zapłacenie czynszu? Czy może dzieci potrzebują nowych butów, a nie macie pieniędzy, by je kupić? Czy garnek w waszym domu jest pusty, a dzban prawie suchy? Czy nie możecie kupić paszy dla bydła albo coś się poza tym nie zgadza? Pamiętajcie o tym, On darował obietnicę.
Czy jesteście chorzy? Lekarz mówi, że konieczna jest operacja, a nie macie na to pieniędzy. Czy jesteście w potrzebie?
49
Czy jesteście grzesznikami? Wasza potrzeba jest wielka. Wy wiecie, że jeśli Bóg was dzisiaj zawoła, to jesteście zgubieni. Jesteście odpadłymi, oddalonymi od Boga ludźmi, chociaż należycie do zboru. Mimo to wiecie, że nie jesteście w porządku. Wasze sumienie mówi wam to zgodnie ze Słowem, że nie jesteście w porządku. Macie problem. Nie pozwólcie upaść tym słowom między ciernie, na grunt skalisty albo do kamiennych serc. Niechby one padły na urodzajną ziemię.
Jeśli jesteście chorzy, lekarz mówi, że nie możecie być zdrowi, a wy przyrzekacie Bogu służyć Mu przez całe życie, jesteście pewni, że On jest Bogiem, wtedy przyjdźcie i wypełnijcie Jego żądania! Jeśli macie potrzebę, to czy podnieślibyście przynajmniej rękę do Boga, by przez to potwierdzić, że czegoś potrzebujecie? Niech Bóg was błogosławi. Módlmy się!
50
O Panie, tak pewnie jak to, że stoję tutaj dzisiaj za tym pulpitem, wiem, że Ty widzisz każdą jedną podniesioną rękę, ponieważ jesteś Bogiem. TY powiedziałeś: „Czyż nie sprzedają za grosz dwu wróbli?” O ile więcej znaczymy niż wróble? TY widziałeś ręce śmiertelnych istot, za które zmarł Twój Syn Jezus. O ile więcej widzisz ich ręce niż wróbla, który spadłby dzisiaj rano na ziemię. Uważam, że dzisiaj nie otrzymano by grosza za tuzin wróbli, gdyż nikt ich nie chce. One spowodowałyby tylko trudności. Lecz Ty znasz je wszystkie, każde piórko w ich ciele. TY znasz każdy włos na naszej głowie.
O Panie, odpowiedz na nasze modlitwy. Daj im pewność dzisiaj rano, że jesteś Bogiem. Twój Duch działa. Niech opadnie z nich wszelka ociężałość i cały czar tej nowoczesnej religii. Oni mówią: „O, ja należę do pewnego zboru”. O Boże, niechby to wszystko zbladło i zostało wymazane z ich umysłów. Niechby otrzymali w tej chwili wgląd do wiecznego życia. Potem będą tego szukać i pragnąć, by wiedzieć, kim jest Bóg i będą pewni, że On istnieje i dotrzymuje Swojego Słowa.
51
Niech grzesznicy śpiesznie pokutują i przygotują się do chrztu w imię Jezusa Chrystusa. TY obiecałeś, że dasz im Ducha Świętego. TY to powiedziałeś, Panie. TY dotrzymujesz Twojej obietnicy.
Tam jest odpadły człowiek, który jest pewny, że Ty jesteś Bogiem. Oni odeszli, niechby dzisiaj powrócili, ponieważ Ty powiedziałeś: „Choćby twoje grzechy były czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją, choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna”.
Jeśli są tutaj chorzy, niechaj zrozumieją, że Ty jesteś Bogiem. TY dotrzymujesz Twojego Słowa. TY musisz dotrzymać Twojego Słowa.
Oni kładą się sami w ofierze przez Ducha, oliwę, który jest w nich, aby móc poświadczyć, że wierzą i są w zgodności ze Słowem, chlebem życia, który został ofiarowany. Chrystus poświęcił się dla tych ludzi Starego i Nowego Testamentu, aby pokazać, że On jest ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Niechaj oni zmieszają Słowo z oliwą, Duchem, którego mają, wstaną i powiedzą przy ołtarzu: „Panie, to jest wszystko, co mam. Przynoszę to Tobie”. O, jak Ty to pomnożysz! Bóg historii jest wezwany do czynu! Jehowa podniesie się z sercem pełnym miłości: „Tam są moje posłuszne dzieci. Doświadczę je. One udowodnią, że Mnie miłują i że Mi wierzą. Są pewne, że Ja to uczynię, ponieważ jest napisane: Kto przychodzi do Boga, musi wierzyć, że On istnieje i nagradza tych, którzy Go pilnie szukają”. Spraw to w tej godzinie. Oddajemy Ci wszystko.
52
Kiedy mamy pochylone głowy, chciałbym, żeby powstali ci, którzy czegoś potrzebują. Jeśli macie pewność, że On jest Bogiem i wypełnia Swoje obietnice, i że wam da wybawienie i uzdrowienie albo cokolwiek, jeśli więc macie pewność, że On jest Bogiem, to powstańcie, proszę. Powstańcie także wtedy, gdy modlicie się za kogoś innego. Jeśli jesteście pewni Boga, to wyjawcie wasze prośby w zborze świętych. Uczynicie to przez powstanie. Niewiara jest grzechem. Może jesteście członkami zboru. Mówię o grzechu, niewierze. Złóżcie się w ofierze. Jesteście skłonni ofiarować wszystko. Przychodzicie do krzyża. Złożycie teraz całą waszą niewiarę jako ofiarę. Oddajcie Mu wszystko i poznajcie, że On istnieje. Jesteście pewni, że On odpowie. Jeśli was to dotyczy, wtedy podnieście waszą rękę i pozostańcie tak.
53
Panie, Ty jesteś Bogiem. Oni zmieszali tutaj mąkę i oliwę. Przynoszą to do krzyża - niech spadnie ogień Boży do ich serc, jeśli naprawdę tak myślą, i strawi tę ofiarę. TY powstaniesz i spowodujesz powódź. TY zstąpisz z nieba w wozie ognistym. TY poruszysz niebo i ziemię, by ich nagrodzić.
Kiedy stoją tutaj z podniesionymi rękami, poświadczając, że wierzą i kładą samych siebie i swoje prośby na ołtarz - o Boże nieba i ziemi, Ty sędzio w niebie i na ziemi - Sędzia niebios i ziemi będzie rządzić z pewnością sprawiedliwie. Na pewno dotrzyma Swojego Słowa. TY znasz serca tych mężczyzn i kobiet, serca tych ludzi.
54
O Boże i Panie, ja też podniosłem moje ręce, gdyż wiem, że teraz nadejdzie zmiana w mojej służbie. Wierzę, że Ty istniejesz, jesteś tutaj. Widziałem Cię stojącego tam w słupie ognia. Widziałem, że badałeś tajemnice serc ludzi. Ani razu nie zawiodłeś. TY obiecałeś to tam na końcu ulicy, przy rzece, kiedy zacząłeś przynosić te rzeczy. TY ochraniałeś mnie na całym świecie. Jestem pewny, że Ty jesteś Bogiem. Tego jestem pewny.
Przynoszę siebie i tych ludzi jako ofiarę i wszystko, co mam, stawiam do Twojej dyspozycji, o Panie. Panie, znowu udaję się w świat. Pomóż mi, o Boże. Jeśli Ci kiedykolwiek nie wierzyłem, przebacz mi ten grzech. Przebacz mi moją niewiarę.
Wiem, że istniejesz i nagradzasz tych, którzy Cię szukają.
55
Tak samo wyznaję także grzechy mojego ludu, ich słabości, ich powątpiewanie. Gdy oni stoją tutaj z podniesionymi rękami, ja wyznaję ich grzechy, Panie, i wszystkie nasze słabości. Ześlij na nas Ducha Świętego z pieczęcią Twojego poparcia. TY jesteś Bogiem i jesteś teraz tutaj, by nas przyjąć, wziąć w Swoje ramiona i wynagrodzić nam jako wybawionym wszystko to, co utraciliśmy. Jeśli chodzi o nasze zdrowie, to niech zostanie zupełnie przywrócone. Jeśli chodzi o naszą duszę, to niechaj zakwitnie i promieniuje napełniona Duchem Świętym, przebywając w obecności Boga. Jeżeli jest to niewiara, to niech nam znowu zostanie darowana wiara, Panie, byśmy mogli przenosić góry. Spraw to, Panie.
Wierzymy, że Ty działasz. Duch Święty przenika wszystkich w tym budynku. ON jest nad ludźmi i działa w ich sercach, by przyjęli żyjącego Boga. Prosimy o to i czynimy to wszystko w imieniu Jezusa Chrystusa.
56
Moja wiara spogląda tam, gdzie za mnie na krzyżu umierał mój Bóg i Pan!
Niech Twoją łaskę zawsze mam, zapłać cały mój dług Ty sam.
Pozwól mi, Jezu, Twoim być, bym mógł na wieki żyć.
Czy myślicie tak naprawdę? Przyjmijcie to, podnieście wasze ręce i powiedzcie: „Teraz otrzymuję to od Niego”.
Gdybym miał iść przez utrapienie, to pomóż mi patrzeć na Ciebie,
Ty za mnie cierpiałeś!
Na każdy dzień radość mi dałeś, nic nie odłączy mnie od Ciebie;
Niech mnie prowadzi ręka Twoja, tam, gdzie ojczyzna moja!
57
Skłońmy nasze głowy. To decydujące i poważne poselstwo jest prawdą, mimo że zostało przyniesione w szorstki sposób. Jeśli tylko możecie pokornie wierzyć w to, o co się modliliście, wtedy to otrzymacie. Nie dajcie się przez nic zsunąć z tej prostej ścieżki. Pozostańcie wytrwałymi! Obojętnie, ile głoszę, co robię albo co ktoś inny robi, to zadziała u was dopiero wtedy, jeśli przyjmiecie to jako waszą osobistą własność.
Jeśli wierzycie w to z całego serca, stanie się to waszym udziałem, jeśli pragniecie tego. Jeśli wyznaliście wasze grzechy, to Bóg wam przebaczył. Nie wątpcie więcej w to. Jeśli byliście odpadłymi, to dzisiaj rano zostaliście przyprowadzeni z powrotem. Jeśli potrzebujecie Ducha Świętego, wtedy dajcie się ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów. Tak jest to napisane w Słowie Bożym. ON nie zmieni tego z powodu jakiegoś zboru lub denominacji. Tak musi to pozostać. Musimy wypełniać Jego żądania, nie żądania jakiegoś zboru, lecz to, czego On wymaga. To musimy robić.
58
Jeśli jest napisane: „A modlitwa uzdrowi chorego....”., a wy jesteście chorzy, wtedy modliłem się modlitwą wiary za was. Wy modliliście się i wierzyliście w waszym sercu. Przyjmijcie to i stójcie mocno na tym. Tak będzie musiało być. Nic nie może wam tego zrabować. Choćby nie wiadomo jak ponuro to wyglądało, mówicie: „Choć to nawet tak wygląda, jak gdybym wciąż jeszcze był chory”. To nie przeszkadza. To jest tak, jak na tym obrazie, który widzi się z bliska. Skrzydła aniołów dotykają się nawzajem. To jest to. To jest Bóg, który obwieszcza się takim rodzajem błogosławieństw. Choćby wydawało się wam to ponure, podejdźcie trochę bliżej i jeszcze raz patrzcie na to. Zobaczcie, czy nie ma tam Boga, który dotrzymuje Swojego Słowa.
Teraz, kiedy mamy pochylone głowy, proszę naszego pastora, brata Neville, by zakończył to nabożeństwo.