Wiara jest naszym zwycięstwem

Jeffersonville, Indiana, USA

58-1004

1
Jesteśmy uprzywilejowanymi ludźmi, że możemy być tutaj dzisiaj wieczorem w usłudze Pańskiej. Na pewno jednak jest smutną rzeczą, że słuchacze nie mogą otrzymać siedzenia dla siebie, skoro ich zaprosiliśmy, żeby przyszli, a teraz nie mają miejsc, by usiąść. A kiedy przychodziłem tutaj właśnie teraz, wiecie, na zewnątrz przy oknach stali ludzie, również na ulicach ze wszystkich stron, i tak dalej. I to nie jest — nie ma dla nich nawet miejsca, żeby byli — żeby mogli wejść do budynku. Jest to tylko niewielka kaplica.
I my nie ogłaszamy tego. Nawet w miejscowej gazecie, tylko ... O, niektórzy z naszych przyjaciół telefonują, mówiąc, że przyjdą, bym się za nich modlił. I my im po prostu mówimy, żeby przyszli. Więc ta wiadomość zacznie się stopniowo rozchodzić — ktoś przyjdzie z Louisville i potem to powie komuś, i jeszcze innemu. Wiecie, tak właśnie się to rozchodzi.
Chciałem tam wynająć wyższą uczelnię. Lecz oni ... Nie mogłem jej otrzymać ze względu na to, że przebiega w niej normalna nauka. Inaczej ogłosilibyśmy to. Pragnę powiadomić tutejszych ludzi, że nie próbowaliśmy was odepchnąć od tego, lecz wiedzieliśmy po prostu, że to pomieszczenie jest bardzo złe. Gdybyśmy więc mogli otrzymać tą wyższą uczelnię, wynajęlibyśmy ją, lecz nie mogliśmy.
2
Zatem, dzisiejszy wieczór będzie ostatnim wieczorem książek, które tam w tyle oferuje pan Mercier i inni, te taśmy, itd.
A potem — jutro do południa jest niedzielna szkoła. A zaraz po skończeniu lekcji szkoły niedzielnej, o ile Pan pozwoli, pragnę wygłosić ewangelizacyjne przemówienie — jutro do południa. Rozpocznie się ono o dziewiątej trzydzieści, myślę. Czy tak, bracie Neville? Szkoła niedzielna rozpoczyna się o dziewiątej trzydzieści. A zaraz po lekcji szkoły niedzielnej pragnę usługiwać na temat — wygłosić ewangelizacyjne poselstwo i uczynić wezwanie dla grzeszników. A te wieczory od ubiegłej niedzieli poświęcaliśmy najwięcej dla chorych, będących w potrzebie i cierpiących.
A zatem, jutro wieczorem będziemy się starać, jeśli to będzie możliwe w jakikolwiek sposób, wywołać wszystkie karty modlitwy, które zostały rozdane, by każdy, kto przyszedł i otrzymał kartę modlitwy, my ... kiedy skończy się ta usługa — jeżeli będziemy musieli coś opuścić, by móc przyprowadzić innych, abyśmy mogli urządzić kolejkę modlitwy. Zrobimy to z radością.
A karty modlitwy na jutrzejszy wieczór zostaną rozdane po lekcji szkoły niedzielnej do południa. Zaraz po szkole niedzielnej — będzie to może około jedenastej trzydzieści, kiedy zostaną rozdane karty modlitwy — jutro. Więc wy, którzy macie waszych umiłowanych, i tak dalej, którzy przyjdą, bym się za nich modlił, patrzcie, niech tutaj są najpóźniej około jedenastej trzydzieści, jeżeli nie mogą być na porannym poselstwie.
To znaczy, jeśli macie jakieś miejsce, gdzie chodzicie uwielbiać Boga, patrzcie, my was nie będziemy stamtąd w ogóle odciągać. Chcielibyśmy, żebyście po prostu czuli wolną rękę w tym, co macie zamiar czynić.
3
Byłem dzisiaj okropnie zajęty. I właśnie przed kilku chwilami oni przyszli i powiedzieli: „Otóż, jeżeli przyjdziesz, możesz w tej chwili zacząć głosić.” Chodziło o to, że ta mała kaplica była już pełna. Pomyślałem więc o kilku wersetach, o których miałem zamiar przemawiać dziś wieczorem.
I pragnę najpierw podziękować Panu za wszystko, co On dla nas uczynił. Przychodzą z powrotem sprawozdania od tych, za których się modliłem — którzy byli na nabożeństwach. Działy się wielkie rzeczy, właśnie dla tego małego zboru tutaj. I nie musieli nawet przychodzić tutaj na podium, bym się za nich modlił osobiście, lecz wydawało się, że słuchacze tam w tyle w audytorium otrzymują to lepiej, niż ci tutaj na podium. Więc my się z tego cieszymy. To jest bardzo miłe, kiedy widzimy, że to otrzymują w ten sposób.
4
Zatem, na dzisiejszy wieczór obrałem temat: „Wiara jest naszym zwycięstwem.” I pragnę przeczytać część Pisma Świętego, znajdującą się w 1. Liście Jana, 5. rozdział, 4. werset.
Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza.
Otóż, takie wspaniałe Słowa! Nasza wiara jest zwycięstwem! I teraz będę mówił o zwycięstwie. Wiele zwycięstw zostało zdobytych na długiej przestrzeni czasu, w którym ludzkość jest na ziemi.
Czytałem książkę o poddaniu się Paryża,mianowicie kiedy w tej ostatniej, czyli podczas drugiej wojny światowej, kiedy Hitlera przywieziono do Paryża do Łuku Triumfalnego — oni podają, iż to było takie zwycięstwo, że niemieckim żołnierzom zabrało to wiele godzin, nim przemaszerowali gęsiego przez ten Łuk Triumfalny, podczas gdy Hitler stał na baczność, a całe niebo ponad nimi było czarne — było zasłonięte przelatującymi samolotami. Taki czas zwycięstwa, kiedy wygrali wojnę nad Francją i Francja poddała się Niemcom.
5
A potem w Londynie, w Anglii, będąc tam raz na konferencji, miałem przywilej oglądnąć film o tym, jak ... On został nakręcony przez Rosjan — kiedy Berlin poddał się Rosji, jak ta wielka, olbrzymia masa sprzętu wojskowego — te wielkie działa, które oni mieli na tych ... osadzone na tych wielkich czołgach — mogły się obracać dookoła — po prostu wjeżdżały do Berlina. Nie można było niemal zobaczyć, żeby tam istniało jeszcze jakieś życie. Bowiem jechały mila za milą, a każdy strzelał po prostu celnymi strzałami — one tam przyciągnęły jak wielkie mrowie szarańczy. I strzelaniem z tych dział oni po prostu zrównali Berlin z ziemią.
A potem, kiedy wycofali swoje czołgi i weszła tam piechota, i oczyściła teren od trupów, posłali po pana Stalina. A kiedy go przywieziono samolotem i on wylądował, wszyscy radzieccy żołnierze szli ulicami i tańczyli, wybijając takt stopami, jak oni to czynią jako zwycięzcy — jest to odznaką zwycięstwa Rosjan. A Stalin stał na baczność, kiedy dziesiątki tysięcy żołnierzy maszerowało ulicami Berlina, leżącego w gruzach i popiołach. Niemieckie kobiety były gwałcone na ulicach, młodzi byli zabijani, a niektórzy z nich zostali spaleni, i tak dalej, lecz to było całkowite zwycięstwo Rosji.
6
Potem mi opowiadano, że Napoleon, wielki zwycięzca minionych czasów ... Przed kilku laty — przed około pięciu laty miałem przywilej zatrzymać się blisko Waterloo. I byłem ... wziąłem tam do ręki jakąś broszurkę o życiu Napoleona i czytałem ją. On nienawidził Francji. On przybył do Francji, urodził się na pewnej wyspie i przybył do Francji, by z nimi załatwić porachunki, lecz stał się wielkim zwycięzcą. Na początku był on dżentelmenem. Lecz powodzenie uderzyło mu do głowy.
I mówiono, że kiedy kobiety kładły swoje małe dzieci do łóżeczka, tak się go obawiały ... On zgładził wszystkich, którzy się z nim nie zgadzali. I te kobiety, zamiast mówić: „Zabierze cię stary chłop,” one mawiały: „Zabierze cię Napoleon.” I ci malcy z błyszczącymi oczami chowali szybko swoje główki pod kocem, myśląc o tym wielkim potworze Napoleonie.
Lecz widzicie, zwycięstwo, które on odniósł, nie było trwałe. On był na początku zwolennikiem prohibicji, a umarł w wieku trzydziestu trzech lat jako alkoholik.
Zwycięstwo tego rodzaju nie jest trwałe, ponieważ nie zostało zdobyte właściwie. Nigdy nie możecie otrzymać czegoś dobrego ze złego. Musicie grać grę rzetelnie, przepisowo.
7
I każdy z was wie, że na olimpiadzie, czy na jakichkolwiek innych wyścigach atletycznych, bez względu na to, czy będziesz pierwszym w wyścigu — lecz jeśli nie współzawodniczysz zgodnie z regułami, to zostaniesz zdyskwalifikowany. Musisz współzawodniczyć zgodnie z przepisami.
I tak samo przedstawia się sprawa ludzkiego życia. Nie możesz postępować w tym życiu niezgodnie z regułami, a spodziewać się zwycięstwa. Musisz postępować zgodnie z regułami Bożego Słowa i według celu, w jakim się tutaj urodziłeś!
8
Otóż, istnieje tak wielu ludzi, którzy, jak się wydaje, nie mają żadnego celu w swoim życiu, szczególnie w tym czasie, w którym żyjemy obecnie. Wygląda na to, że ludzie sobie po prostu myślą, że trzeba tylko dotrzymywać kroku komuś innemu — modzie tego świata i różnym pokusom, które im przedkłada świat.
Podobnie jak z tą sprawą: jeżeli chodzicie do szkoły, a któraś z tych młodych dziewczyn nosi jakąś krótką spódnicę czy sukienkę, względnie jakkolwiek to nazywacie, to cała reszta szkoły usiłuje o to, by się wzorować na tej dziewczynie. Kilka kobiet zobaczy w telewizji jakąś damę występującą tam i ubraną według pewnej mody — otóż, potem ich ambicją jest ubierać się i postępować w ten sam sposób. I wydaje się, że to jest mniej więcej szczytem ambicji Amerykanów — otrzymać nową pracę, względnie podwyżkę płacy, kupić telewizor albo nowy samochód.
9
Pozwólcie, że to powiem. Te sprawy mogą być w porządku, lecz w życiu człowieka muszą być wyższe ambicje niż te sprawy. Chrześcijanin powinien skierować swoje zamiłowanie tak, by mieć wyższe ambicje.
Myślę, że opłaciłoby się nam wszystkim usiąść i zastanowić się, dlaczego w ogóle jesteśmy tutaj. I niezależnie od tego, kto był tak łaskawy, by nas przyprowadzić tutaj, powinniśmy się zastanowić nad tym i zapytać Go, co On chce, żebyśmy czynili, jaki jest cel naszego przybycia tutaj, żebyśmy mogli wypełnić to, co On zamierzył dla nas! Lecz wygląda na to, że chcemy po prostu dotrzymywać kroku temu światu!
Otóż, Biblia mówi, że możemy przezwyciężyć ten świat. Jak to
uczynimy? Nie przez dotrzymywanie kroku modzie tego świata. Lecz Biblia
mówi, że wiara jest zwycięstwem, które zwycięża świat.
10
Przypomina mi to pewien czas, kiedy ... Nie lubię mówić tego słowa, ale był to po prostu przybłęda i on przyszedł do mych drzwi. I powiedział: „Czy mógłbyś mi dać kanapkę?”
Ja odpowiedziałem: „Oczywiście. Czy wejdziesz do środka?” I zamiast mu zrobić kanapkę, pomyślałem, że mu przygotuję coś do zjedzenia. I przygotowałem mu pokarm z tego, co miałem do dyspozycji i poprosiłem, żeby usiadł i spożył pokarm. A kiedy on jadł, pomyślałem, że z nim porozmawiam, widząc, że jest podróżnym. I rzekłem: „Skąd przyszedłeś?”
On tylko wzruszył trochę swoimi ramionami i rzekł: „Z nikąd.”
Zapytałem: „Gdzie zatem idziesz?”
A on przestał jeść, spojrzał na mnie i powiedział: „Nigdzie.” Rozejrzał się wokoło i połknął wielki kęs, i powiedział: „Proszę pana, po prostu tam gdzie odpoczywa mój kapelusz, tam i ja odpoczywam.”
Ja powiedziałem: „Rozumiem.” Zapytałem: „Jak długo się już tak tułasz?”
On odrzekł: „O, około dwudziestu lat lub więcej.” Nie miał żadnych ambicji, by sobie ulepszyć swoją sytuację!
11
Otóż, taka jest mniej więcej postawa ludzi. Ja ich po prostu nazywam: „fluktuant (biernie dryfujący, znoszony prądem, niestały w zasadach — tł.) przybłęda.” A ludzie, którzy się przyłączają do kościoła, są mniej więcej tacy sami. Często myślałem u „unoszonym prądem, dryfującym drzewie wyrzuconym przez fale na brzeg.” Takie drzewo, ono się po prostu zaczepi na jakichś szuwarach. Tak właśnie robią ci fluktuanci w kościele, czy gdziekolwiek.
Otóż, udajcie się nad jakiś strumień, na przykład strumień życia — dużo takiego dryfującego drzewa zaczepiło się na każdym zbiorowisku szuwarów. A pomimo tego przepływa tam łódka, sporządzona również z drewna. Lecz jeśli zwrócicie uwagę, to drewno zostało przystosowane i ukształtowane przez Mistrza, który sporządził tą łódkę. Ona nie została tylko ukształtowana, ale jest również prowadzona przez Mistrza i jest popędzana pewną mocą.
My wszyscy też jesteśmy z tego samego materiału. Chodzi tylko o to, do czego dążysz w swoich ambicjach.
12
Czy zechcesz pozwolić temu rzemieślnikowi, Mistrzowi, uczynić z ciebie tego, którego On mógłby użyć, tego, którym by On mógł kierować, i tego, któremu by On mógł udzielać mocy?
Gdyby jakaś taka mała łódź, która została ukształtowana inaczej i została sporządzona ręką mistrza, uwięzła kiedykolwiek w jakichś szuwarach na płytkich wodach, jest za nią pewna moc — mały stworzeń, który mistrz potrafi odkręcić i popchnąć ją znowu na głębokie wody.
Bóg pragnie nas ukształtować i zrobić nas tym, czym On chce nas mieć. Lecz jak to możemy uczynić, względnie jak Bóg może to uczynić, kiedy my nawet nie pozostaniemy cicho, żeby On mógł to uczynić? My chcemy sami panować nad sobą! Chcemy rozmyślać w swój własny sposób!
A wiele ludzi przychodzi do kościoła i przyłącza się do kościoła, i zapisuje swoje nazwisko do księgi, a nie zastanowi się nawet nad tym, w co wierzy ten kościół, względnie nie sprawdzą w tym kościele, jak oni głoszą Słowo Boże, albo czy stoją w obronie pełnej Ewangelii, czy nie stoją, albo też wzięli tylko pewną część i dodali do tego wyznanie wiary. Są niestali w poglądach, dryfują i nigdy niczego nie osiągną!
13
Lecz pozwólcie, że wam coś powiem dzisiaj wieczorem, wy, którzy jesteście wewnątrz i na zewnątrz tego budynku. Pewnego dnia dojdziecie do celu waszej pielgrzymki — będzie to w dolinie cienia śmierci. Ja bym wam radził w tej godzinie, abyście się przygotowali, by się spotkać z Bogiem, z którym musicie się spotkać w tej godzinie. Spotkacie się z Nim albo jako arcydzieło, nad którym On pracował, albo jako kawał dryfującego drewna, by pójść na wasze miejsce przeznaczenia. Więc nie marnujcie tego życia, by tylko gdzieś dryfować lub pozwolić się unosić gdzieś na niepewne, i — i otrzymać lepsze zatrudnienie i ubierać się lepiej, względnie kupić nowy telewizor, czy lepszy samochód. Życie jest czymś więcej niż to. Nie próbujcie posługiwać się tym, mówiąc po prostu: „Otóż, jeśli wszyscy pozostali przyłączają się do kościoła, ja to uczynię również.”
14
Gdy się przyłączasz do kościoła, powinieneś najpierw sprawdzić i stwierdzić, w obronie czego stoi ten kościół. Czy to jest tylko miejsce, gdzie ludzie zgromadzają się, by mieć społeczność? Względnie, czy to jest miejsce, gdzie jest głoszone Słowo żyjącego Boga i stoją w obronie każdej zasady, za którą Jezus umarł? Tak powinniście czynić. Więc nie pozwólcie się unosić i płynąć razem z prądem. Bowiem: „Ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota, a będzie ich mało, którzy tam wejdą.” Ponieważ: „Szeroka jest droga, która prowadzi do zguby, a będzie ich wielu, którzy tam pójdą.”
Zawsze musimy mieć w czymś pewien cel.
Otóż, nie było tak w minionych czasach, względnie w naszym czasie, żeby człowiek, kiedy przychodzi do Boga, miał w tym pewien cel. Czy waszym celem jest tylko dryfować razem z tym zgromadzeniem albo nim jest spoglądać do góry ku Bogu?
15
Daniel, kiedy został uprowadzony tam do Babilonu, chociaż odchodził ze swego domu i musiał się stać niewolnikiem ludzi innego narodu, lecz Daniel postanowił w swoim sercu, bez względu na to, co oni mu czynili, że się nie będzie kalał grzechem Babilonu!
O, gdybyśmy mieli więcej takich dzielnych mężów, którzy by w swoim sercu postanowili: „Jeżeli jestem chrześcijaninem, to odnajdę każde Boże błogosławieństwo, które należy do mnie, i będę go żądał. Jeżeli Biblia naucza, że ja mogę otrzymać Ducha Świętego, to pragnę pozostać na moich kolanach tak długo, aż Bóg da mi Ducha Świętego, a nie będę tylko gdzieś dryfował.”
16
Czytałem pewnego razu życiorys wuja Buddy Robinsona. On był takim wielkim człowiekiem i miłującym człowiekiem, i mężem wiary. I on zaczął pragnąć Ducha Świętego, ponieważ Biblia tego naucza. I jest powiedziane, że pewnego dnia orał glebę pod zboże i on zatrzymał swego starego muła, Aleksego, upadł na kolana w bruździe i powiedział: „Boże, jeżeli mi nie dasz chrztu Duchem Świętym, to kiedy Ty przyjdziesz z powrotem na ziemię, znajdziesz moje kości leżące tutaj.” To jest mieć pewien cel w swoim sercu. To jest poważne zabranie się do sprawy.
Kiedy w twoim sercu powstanie taki rezolutny zamiar, Bóg otworzy okna niebios! Coś się musi stać! Musisz się poważnie zabrać do tej sprawy z Bogiem i mieć pewien cel w sercu, i pewną wdzięczność dla Niego za to, że cię zbawił.
17
A kiedy Daniel tak postanowił w swoim sercu, diabeł zmusił go, by to udowodnił. Stwierdzamy jednak, że się to ostało w obliczu głodnych lwów!
A człowiek, który przychodzi kiedykolwiek do Boga i tam wewnątrz w swoim sercu znajduje ugruntowaną wiarę — ona się ostoi w paszczy śmierci albo w paszczy choroby, w paszczy smutku. Ona się ostoi, ponieważ wiara jest zwycięstwem! Ty musisz przezwyciężać swoją wiarą!
Abraham, po prostu pewien człowiek bez jakiegoś określonego celu w swoim życiu, tylko ze swoim ojcem i przyjaciółmi; oni przyszli z Babilonu. Osiedlili się w Senaar i tam oni zbudowali wieżę, i tak dalej. A oni ...
Pewnego dnia, kiedy się Abraham modlił, niewątpliwie modlił się tak długo, aż się dotknął ręki Bożej. Jak on to uczynił? Wiarą! Być może myślał w ten sposób: „Jeżeli istnieje Bóg, który zrobił arkę i przeniósł w niej Noego na wodach potopu, to On żyje jeszcze dzisiaj.” Gdzieś tam w pogańskim kraju, w którym on przebywał, on się dotknął ręki Boga. I tam Bóg dał mu objawienie, że istnieje miasto, którego budowniczym i stwórcą jest Bóg.
18
I czytamy o tym, że przez całe życie Abraham był pielgrzymem i cudzoziemcem dla tego świata, ponieważ jedynym jego pragnieniem było znaleźć to miasto, którego budowniczym i stwórcą jest Bóg! On się czegoś dotknął. Uchwycił się Boga i wiarą w tego Boga oglądał Nowe Jeruzalem. I on włożył swój tłumok na swoje plecy i stał się pielgrzymem. Nie włóczył się tylko po okolicy bez żadnego celu; on wierzył, że istnieje miasto, którego budowniczym i stwórcą jest Bóg — wieczne miasto! On miał określony cel w swoim życiu — znaleźć to miasto.
Może powiem tutaj, że pewnego dnia, kiedy skończyła się bitwa, on spotkał się z Królem tego miasta. A On podał mu komunię — chleb i wino — Melchisedek!
O, jeżeli ty masz na celu coś z Bożej obietnicy w swoim sercu, to z pewnością znajdziesz tą rzeczywistość tego. Jeżeli twoja dusza była dręczona przez grzechy i wątpliwości, i przez różne wzloty i upadki, i przez pokrzyżowanie twoich planów, a coś jest głęboko w tobie, co ci mówi, że jest gdzieś coś, czym to możesz przezwyciężyć, to dlaczego się tułasz z kościoła do kościoła i z jednego miejsca na drugie miejsce? Uklęknij tylko, aż się przebijesz do niebios!
I jak powiedziałem ubiegłego wieczora, pokonaj barierę dźwięku, potem będziesz miał pewien cel w swoim życiu. Będziesz miał określony cel w tym, że należysz do zboru. Będziesz miał określony cel w tym, że się dasz ochrzcić. Będziesz miał pewien cel w tym, czego szukasz.
19
Bo wiemy, że Bóg rzetelny, że Bóg jest prawdomówny i Bóg nie może kłamać.
A jeśli Bóg włożył to do serca Abrahama Swoim głosem, Swoim Słowem, to Bóg przedłożył nam w Swojej Biblii i przez świadectwo Ducha Świętego — przez powrót Ducha Świętego w cudach oraz w znamionach, że Jezus Chrystus ciągle żyje i jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki! Zatem, dlaczego mielibyśmy dłużej poszukiwać tych rzeczy, których pragniemy?
Jeżeli odczuwasz jakąkolwiek potrzebę, cokolwiek Bóg obiecał w Swojej Biblii, On jest tutaj dzisiaj wieczorem, by zaspokoić tą potrzebę. Nie trzeba jej dalej poszukiwać. Jego obecność jest tutaj. Jego Duch jest tutaj. A On chce i jest gotowy, i pragnie ci dać to, czego tak bardzo poszukujesz! Dlaczego miałbyś dłużej czekać?
20
Kiedy przyjdziesz do Niego, nie przychodź jak ktoś chwiejny: „Ja tam pójdę i spróbuję to, i zobaczę, czy to funkcjonuje.” Tak niczego nie osiągniesz!
Lecz jeśli przyjdziesz z taką determinacją, że wyzbyłeś się zupełnie wszystkiego — gdy jesteś zmęczony tym światem, grzechem, niewiarą, udaremnieniem twoich planów i wątpliwościami, i przyjdziesz do żyjącego Boga, mając kotwicę wiary mocno zakotwiczoną w skale wieków, to Duch Święty jest tutaj, by cię pociągnąć do obecności żyjącego Boga, który ci da wiarę, która pokona wszystko, co istnieje na świecie — choroby, dolegliwości, a nawet samą śmierć!
Wy powiecie: „Ty powiedziałeś: ‚śmierć,' bracie Branham?” To właśnie miałem na myśli: śmierć!
21
Czy to nie był Łazarz, który leżał martwy w ziemi, i już się rozpoczęło skażenie, kiedy Jezus powiedział Marcie: „Gdzie go pogrzebaliście? Jeżeli nie będziesz wątpić, zobaczysz chwałę Bożą?”
„Czy ci Ja nie powiedziałem, żebyś nie wątpił?” — powiedział On do Jairusa owej nocy, względnie owego dnia. „Jeżeli tylko uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą.” Zatem, wiara zwycięża śmierć. Wiara jest zwycięstwem nad śmiercią! Wiara jest zwycięstwem nad grzechem! Wiara jest zwycięstwem nad chorobą! Wiara jest zwycięstwem nad zmartwieniem! Wiara jest zwycięstwem nad oburzeniem! Wiara jest zwycięstwem nad światem!
22
Wy mówicie: „Jan — kiedy on to pisał, on nie miał żadnych kłopotów. On nie miał do czynienia z takimi ludźmi, z którymi ja mam do czynienia. On nie musiał przechodzić przez takie rzeczy, przez które ja przechodzę.” To się zgadza.
On może nie miał do czynienia z takim samym ludem. On może nie musiał pokonywać tą samą rzecz. Lecz on ich wcale nie pominął, bowiem on powiedział: „Wiara jest zwycięstwem, które zwycięża świat” — wszystkie te sprawy. Jak się to dzieje? Uwierzcie w to. Szybujcie ponad tym. Kiedy mamy napisane Słowo Boże, leżące przed nami oraz Ducha Świętego, dokonującego i demonstrującego tutaj zmartwychwstanie Pana Jezusa razem z Bożymi obietnicami, zapisanymi tutaj — mianowicie: „Czegokolwiek pragniesz, wierz, że to otrzymasz, kiedy się modlisz, a stanie ci się.” Co zatem musisz czynić? Mieć wiarę! Nie tylko chwiejną, niestałą wiarę, nie tylko pozorną wiarę, lecz prawdziwą wiarę.
23
Zatem, wiara jest zwycięzcą. Wiara jest przezwyciężająca. Ona nie jest tylko rozejncą! Ona przezwycięża! „Wiara jest zwycięstwem, które zwycięża świat.” Co ona czyni? Czym jest wiara? Co znaczy „pokonać?” Przezwyciężyć i zwycięstwo to jedno i to samo. Przezwyciężyć znaczy tyle, co „powalić, spustoszyć, zakuć w kajdany, wtrącić do więzienia.” To oznacza, że ty panujesz teraz nad grzechem, który kiedyś panował nad tobą. To znaczy, że ty go pokonałeś. Ty jesteś ... Ty mu sprawiłeś lanie. Ty jesteś większym niż on. O, ja się czuję nabożnie w tej chwili!
Kto był pierwszy — grzesznik, czy Zbawiciel? Zbawiciel, bowiem Zbawiciel jest mocniejszy niż grzech. Kto był pierwszy - Uzdrowiciel, czy choroba. On nie mógłby być Uzdrowicielem, gdyby nie zawładnął nad chorobą. On jest uzdrowicielem! On może pokonać chorobę!
Wiara jest zwycięstwem, które pokonuje wszelkie przekleństwo diabła! Wiara jest zwycięstwem.
24
Wiara w co? Nie wiara w twój kościół, nie wiara w wasze wyznanie wiary, nie wiara w jakiegoś człowieka. Lecz wiara w Jezusa Chrystusa, który dał tą obietnicę — to jest zwycięstwo. Czym ona jest? Ona jest zwycięstwem. Mówisz: „Moje ramię jest ciągle kalekie.” Lecz wiara jest zwycięstwem. „Ja się ciągle czuję chorym.” Lecz wiara jest zwycięstwem! O, ona przezwycięża świat.
Jeżeli się możesz podnieść do Boga, wytrwaj w modlitwie, aż ujrzysz, że ta sprawa została pokonana, potem nie ma niczego, co by ci mogło zrobić krzywdę. Ty zwyciężyłeś. Masz pięćdziesiąt mil wolnej przestrzeni. Potem szybujesz swobodnie.
Ty, który byłeś pijakiem i niewolnikiem whisky, będziesz potem panem nad tym. Ten stary diabeł alkoholu, który cię zmuszał do picia — on był dotychczas twoim panem; lecz kiedy otrzymasz wiarę, nie mam na myśli pozornej wiary, lecz prawdziwą wiarę, wtedy on jest twoim sługą.
Wy, którzy nie potraficie odłożyć tytoniu — kobiety i mężczyźni, kiedy dojdziecie do tego, gdy dojdziecie do takiego momentu, że to pokonaliście wiarą, potem będziecie nad tym panować!
25
Młoda kobieta, która tutaj teraz siedzi, ona była u tego ołtarza wiele razy z rzędu. Dobra kobieta, lecz ona dawno temu zaczęła palić. I ona tego po prostu nie mogła pokonać. I ona tu przychodziła, i ja się modliłem za nią, i wydaje się, że ona tego po prostu nie potrafiła pokonać. I nie zdając sobie z tego sprawy, powiedziałem jej tutaj: „W twoim życiu czyha niebezpieczeństwo.”
Ona powiedziała: „Bracie Branham, ja płakałam i prosiłam w tej sprawie.” Widzicie, tylko emocjonalnie — gadanina na wiatr, to nie jest do niczego przydatne!
I ja ukląkłem razem z nią i modliłem się, i włożyłem na nią ręce, i ona odeszła z powrotem. A za kilka dni spotykam ją znowu — niemal mnie powaliło na ziemię dymem papierosa — ręce miała ciągle brązowe.
A pewnego dnia poszła do lekarza tam po drugiej stronie. Zaczęła chorować i schnąć, aż z niej zostało tylko chuchro! A lekarz ją zbadał i powiedział: „Rak! Palenie papierosów!” W takim była ona stanie — leżała na łożu śmierci i dopiero wtedy zabrała się poważnie do tej sprawy.
26
Widzicie? Tonący człowiek chwyta się nawet źdźbła. O ile potrafisz wyjść z tej kaplicy dzisiaj wieczorem i wiesz, że możesz iść przyłączyć się do metodystów lub baptystów — jak długo potrafisz siedzieć tutaj i mówić: „Otóż, ja po prostu ... ja jestem dobrym człowiekiem. Nic złego mi nie jest.” Tak, ty nie możesz sobie sam pomóc. To się zgadza.
Lecz kiedy zobaczysz swoje grzechy tak, jak je widzi Bóg — w świetle Jego Biblii — kiedy to zobaczysz, będziesz pokutował albo zginiesz! Coś się stanie. Zabierzesz się poważnie do tej sprawy.
Wychodzisz stąd i odczuwasz duszno wokół twego serca. Lekarz tam w tyle może powstanie, podejdzie, popatrzy i powie: „To jest atak serca.” Wtedy się poważnie zastanowisz nad tą sprawą.
Właśnie wtedy była zmuszona zabrać się poważnie do tej sprawy. I ta kobieta siedzi teraz tutaj i patrzy na mnie.
27
A brat Roberson jest tam w tyle, a pan Wood jest tutaj, brat Wood siedzi gdzieś tutaj, a ja — myślę, że jechałem samochodem gdzieś na polowanie. I wydawało się, że Duch Święty pobudza nas, abyśmy pojechali daleko poprzez te wzgórza, do miejscowości, gdzie ona żyje. A kiedy tam dotarłem, ona otrzymała sen. A kiedy Duch Święty zstąpił do tego pokoju i ona upadła na kolana, zabierając się poważnie do tej sprawy, to od tego czasu nie wypaliła już ani jednego papierosa. I ona przybrała wiele funtów na wadze, i nie mogli znaleźć w niej śladu raka.
Co to jest? Jest to wiara, która przezwycięża. Dlaczego to nie zostało przezwyciężone, kiedy modliłem się za nią tutaj? Bo ona tylko biegała tam i z powrotem nie zdecydowana! Lecz kiedy lekarz powiedział: „Ty masz raka i umrzesz,” ona się poważnie zabrała do tej sprawy. Do tego właśnie musi dojść — kiedy ty zabierzesz się poważnie do tego. Dlaczego czekasz tak długo? Dlaczego nie zabierzesz się do tego teraz? Skieruj swoją wiarę ku Bogu. Co, gdyby ta kobieta skierowała swą wiarę do mnie? Zawiodłoby to, bo ja jestem człowiekiem. Lecz kiedy ona skierowała swoją wiarę — nie do kaplicy Branhama albo do Williama Branhama, czy kogoś innego, lecz skierowała swoją wiarę na Jezusa Chrystusa, potem otrzymała wiarę. Ona się podniosła ponad wszelki strach i wątpliwości, a Bóg ją uzdrowił. I, moi drodzy, zwyciężyła. Wiara jest zwycięstwem, które zwycięża.
28
Często się zastanawiałem, co jest przyczyną, że chrześcijanin pomimo wszystko traci głowę zatrwożony tymi rzeczami. Mężczyźni i kobiety przychodzą do mnie wielokrotnie i mówią wyznając swoje grzechy, i tak dalej, gdy miewam te prywatne rozmowy, i oni — spotykam się z tym — są poruszeni, wyznają, że żyją niemoralnie i wszelkiego rodzaju sprawy. Ponieważ oni nie mogą temu zaprzeczyć; Duch Święty jest wprost tam. Jeżeli to próbują zataić, On to zaraz wyprowadza na jaw. Więc lepiej, gdyby to zaraz powiedzieli. Jeżeli oni próbują to ominąć, Duch Święty zatrzymuje ich i mówi: „Chwileczkę tylko, tutaj jest pewna sprawa.” Więc kiedy oni przychodzą, zaczynają mi mówić o różnych błahych sprawach tego świata. Zauważyłem to i między wierzącymi. Wy zaraz zmieniacie przedmiot rozmowy. Dlaczego tak dryfujecie? Miejcie w sobie ustaloną ambicję. Skierujcie swój cel na Chrystusa, a przestańcie być w zgodności z tym światem!
29
Chwycicie do ręki czasopismo, ono podaje: „Otóż, Boscy uzdrawiacze dzisiejszego czasu? Nie ma czegoś takiego, jak Boscy uzdrawiacze.” To wywoła wątpliwości w waszych myślach.
Ktoś ma audycję w radio i mówi — o, głosi dosyć dobre przemówienie, lecz mówi: „Dni cudów przeminęły,” a ty to będziesz tolerował. Widzisz, to cię osłabia.
Wyzbądź się tego! Załatw tą sprawę przed Bogiem! Albo bądź tym, czym jesteś w rzeczywistości, albo nie bądź niczym. Jeśli tego nie naucza Boża Biblia, to trzymaj się od tego. Jeżeli ona tego naucza, trzymaj się jej!
30
Przypomina mi to pewną sprawę. Na przykład gdybyśmy mieli wyruszyć w krótką podróż do innego kraju za trzydzieści dni od dziś? A klimat w tym kraju byłby tak cudowny, żebyśmy już więcej nie wrócili z powrotem. A tam, w tym kraju nie musielibyśmy nigdy umrzeć albo się zestarzeć, lecz bylibyśmy tam po prostu na zawsze. Czy mógłbym sobie wyobrazić, żebyście szli do dziesięciocentowego sklepu, by kupić całą masę tego rupiecia, aby to zabrać ze sobą? Wy byście się starali wyzbyć wszelkich rupieci, które mieliście.
A kiedy po prostu tracicie głowę zaniepokojeni, przyłączając się do jednego kościoła a potem do innego, to nagromadzicie wiele rupiecia. Lecz jeśli zastanowicie się nad tym, gdzie chodzicie, pozbędziecie się wielu tych wątpliwości i niedorzeczności. Będziecie mieć prawdziwą wiarę.
31
Ja mawiam ludziom ...
„Czy jesteś bratem Branhamem, który się modli za chorych?”
„Tak.”
„Hm, to jest przeciwne mojej wierze.”
„W takim wypadku nie masz żadnej wiary. Biblia tego naucza.”
A zatem, wielu ludzi przychodzi do kolejki modlitwy i mówią: „Otóż, ja mam wszelką wiarę.”
„Więc co tutaj robisz na podium?” Aha! Więc, tak nie jest.
Prawdziwa wiara nie zna porażki! Ona nie może zostać pokonana. Nawet sama śmierć nie może jej pokonać! Ona nie zna porażki. Utrapienia znają porażkę, lecz wiara nie zna porażki. Ona nie może być pokonana. I to jest jedyny sposób, jak można się podobać Bogu. „Bowiem bez wiary nie można się podobać Bogu” mówi List do Żydów 11.
32
I na tym miejscu, mógłbym sobie wyobrazić niektórych z was chrześcijan podróżujących, posługujących się jakimś żargonem, używających sprośnych, nieczystych słów, a pomimo tego należycie do kościoła? Czy mógłbym sobie wyobrazić, że chcecie wyjechać do innego kraju, a potem podróżujecie po Ameryce, ucząc się całego amerykańskiego żargonu, o którym wiecie, o którym słyszeliście? Oczywiście, że nie uczylibyście się go. Wy byście się raczej starali nauczyć kilka słów języka tamtego kraju, to się zgadza, przynajmniej powiedzieć: „Dzień dobry.”
I ja myślę, żeby bardziej wypadało chrześcijanom dzisiaj, gdyby się starali nauczyć niebiańskiego języka uwielbiania Boga, jakim będziemy śpiewać tam w górze i radować się. A ludzie, którzy nie są zwolennikami krzyczenia — co zrobicie, kiedy się dostaniecie tam do góry? Będziecie się czuć nieswojo. Lepiej weźcie wiarę i zwyciężajcie teraz, bowiem wiara jest zwycięstwem, które przezwycięża! Nie — wy się nie będziecie trzymać takich blahych rzeczy. Będziecie mieć zwycięstwo.
Wy powiecie: „Jak to osiągnę, bracie Branham?”
Patrzcie, to jest takie proste. Jest to po prostu ... Otóż, na tutejszych zgromadzeniach, wy się zastanawiacie, jak się podporządkować tutaj, jak ... ludzie w tym budynku — ja nie znam wielu, a czasami na moich zgromadzeniach nie znam ani jednego, nawet mówią innymi językami. Lecz jak ja to — jak to wiem? Trzeba się podporządkować. Po prostu wydać samego siebie Duchowi Świętemu, potem to już więcej nie jestem ja. Człowiek nie wie, co będzie mówił. Po prostu pozwalam Jemu mówić! Jest to właśnie tak proste.
33
Wielu z was ludzi wierzy swoim lekarzom. I jeżeli macie jakiegoś lekarza, powinniście mu wierzyć. I wtedy, kiedy ci coś dolega, pójdziesz do tego starego, wiernego lekarza, któremu wierzysz. To właśnie powinieneś czynić. To jest dobre. I potem mu przedkładasz swoją sprawę. Jeżeli on powie, że powinieneś iść do szpitala, to nie robisz nic innego, lecz idziesz do domu, spakujesz swoje odzienie i udajesz się do szpitala. Oczywiście. Ty wierzysz temu lekarzowi. A jeżeli on zadecyduje, że nie pójdziesz do szpitala, względnie że byś tam miał raczej iść, to on ci wypisze przepis lekarski i da ci pełną torebkę pigułek. I ty będziesz je połykał, a nie wiesz, co jest w tych pigułkach. Lecz ty wierzysz swemu lekarzowi.
34
A co z Bogiem? Ty się obawiasz połknąć kilka z tych pigułek Ewangelii, które On ci przedkłada — „Jego sinościami zostałeś uzdrowiony.” „Wiara jest zwycięstwem, które zwycięża świat” — Połknij je, a ujrzysz, co się stanie! To jest ufność.
Ty okazujesz, jaką masz ufność do swego lekarza, przez przyjmowanie jego lekarstw, a nie wiesz, czym one są. Ty okazujesz swoje zaufanie do lekarza, poddając się operacji. To udowadnia, jakie masz zaufanie do lekarza.
Lecz jeśli chodzi o Chrystusa, to się obawiasz wziąć Go za Jego Słowo. Jak się przedstawia ta sprawa? „Wiara jest zwycięstwem.” Ty mógłbyś przedłożyć swoją sprawę Jezusowi Chrystusowi dzisiaj wieczorem, tak samo, jak przedkładasz swoją sprawę lekarzowi. „Daj mi, cokolwiek Ty chcesz, Panie. Ty jesteś Lekarzem w tej sprawie.” Potem masz zwycięstwo! Potem masz wiarę, która przezwycięża. Już nie będziesz poszukiwał dalszej kolejki modlitwy. Nie będziesz już szukał niczego. Będziesz to miał wprost tutaj. Cała ta sprawa będzie załatwiona. Nie będziesz przechodził z jednego kościoła do drugiego, by zobaczyć, czy ten kościół ją ma, albo tamten kościół ją ma — one jej nie mają. Wtedy ją ty masz. Kiedy masz wiarę, to masz zwycięstwo!
35
Ja wam powiem, czego nam trzeba dzisiaj wieczorem w Ameryce, i czego nam trzeba dzisiaj wieczorem tutaj w tej kaplicy — mianowicie pozwolić Lekarzowi Jezusowi, żeby przyszedł i przeprowadził operację naszej wiary.
Lekarz ci mówi: „Ty masz zapalenie ślepej kiszki, ona jest cała zakażona. Trzeba ją wyciąć. Ty masz to, tamto, czy coś innego, to jest niedobre. Trzeba to usunąć.” Dobrze, on to wyjmie z ciebie, żeby reszta twego ciała funkcjonować właściwie.
A co jest z waszą wiarą dzisiaj wieczorem? Obawiamy się pozwolić Bogu, by wziął Swoje operujące Słowo, Swój nóż, ostrzejszy niż obosieczny miecz, i przeprowadził nam operację, i powiedział nam, że nasze niedorzeczne matactwo i baniałuki są do niczego. My powinniśmy rozwinąć wszystkie żagle i pożeglować w kierunku wiecznej Bożej obietnicy! O, jeżeli to uczynimy, Jezus przeprowadzi operację naszej wiary — usuwając wszelkie wątpliwości, wszelkie obawy i wszelkie zmartwienia, wszelkie grzech, wszystko, co tam jest. I potem, kiedy nasza wiara zostanie całkowicie oczyszczona przez operację, wychodzimy jako nowe stworzenie! Potem jesteśmy innymi! Trzeba nam operacji!
36
Czy możecie zaufać Jezusowi Chrystusowi w tej operacji? Czy Mu potraficie uwierzyć? Czy możecie powiedzieć: „Panie Boże, na Twoje Słowo?”
„Na Twoje Słowo,” jak powiedzieli uczniowie w Ew. Marka 5. Kiedy oni powiedzieli: „Przez całą noc łowiliśmy, a niczego nie złowiliśmy. Niemniej jednak, Panie, na Twoje Słowo, zarzucę sieć” — powiedział Piotr.
„Panie, ja jestem rybakiem. Znam się na znakach — kiedy księżyc jest we właściwej fazie. Ja wiem, kiedy ryby biorą, a kiedy nie biorą. Ja wiem, kiedy one gromadzą się w ławice, a kiedy nie. Nie tylko to, lecz przez całą noc łowiłem. A tutaj jest cała rada doktorów razem ze mną, doktorów rybaków, i my się znamy na naszym rzemiośle. I myśmy przeczesywali całą noc ten nurt, a niczego nie złowiliśmy. Lecz na Twoje Słowo, Panie, zarzucę sieć!”
Ponieważ naczelny Chirurg tak powiedział! Naczelny Doktor tak powiedział! I oni złowili tak wielkie mnóstwo ryb, aż się im zaczęła rwać sieć. Dlaczego? Wiara jest zwycięstwem! Może tam nie było ani jednej ryby w tej wodzie. Lecz kiedy Bóg dał obietnicę, to On stworzy ryby i umieści je tam.
37
Być może nie ma dla ciebie już żadnej szansy życia! Może umierasz na raka. Może jesteś przywiązany do wózka inwalidzkiego. Może jesteś zupełnie ślepy. Ja nie wiem, jaki jest twój kłopot. Lecz jeśli weźmiesz przepis naczelnego Lekarza: „Czegokolwiek pragniesz, wierz, że to otrzymasz, kiedy się modlisz, a stanie ci się.” I wierz, że ta wiara przezwycięży wszelką trudność, jaka istnieje! Może jesteś tak obciążony przez grzech, że twoja dusza jest tak splamiona, jak tylko może być. Może próbowałeś pozbyć się tego złego usposobienia, tego obmawiającego języka, tego plotkowania w telefonie. Może próbowałeś wszelkich środków, które znasz. Lecz jeśli tylko pozwolisz Jezusowi Chrystusowi wejść do twego serca dzisiaj wieczorem, On będzie działał na twojej wierze i da ci wiarę, która się podniesie ponad wszystko, co potrafi przedłożyć ten świat. Dlaczego? Wiara jest zwycięstwem, które przezwycięża świat!
38
Jak moglibyście wątpić, kiedy Jezus Chrystus, Syn żyjącego Boga jest obecny teraz tutaj? Jego potężny Duch Święty jest w tym budynku. Słowo daje obietnicę: „Oto jestem z wami zawsze, aż do skończenia świata.” Pan dał tą obietnicę. Bóg musi dotrzymać Swego Słowa. Czy temu wierzycie? [Zgromadzenie mówi: „Amen” — wyd.] Kiedy On obiecał, że będzie czynił te sprawy, to Bóg jest solennie zobowiązany tak czynić.
Pragnę, abyście to teraz przemyśleli. Jeżeli masz jakiś grzech, jeżeli jest cokolwiek złego w twoim życiu, pragnę, żebyś się nad tym zastanowił, kiedy pochylimy nasze głowy na chwilę do modlitwy.
39
Zanim się będziemy modlić, chciałbym zadać to pytanie. Chciałbym się zapytać, czy tutaj w tym budynku jest jakiś mężczyzna, kobieta, chłopiec albo dziewczyna, którzy by chcieli powiedzieć, mając podniesione ręce: „Panie, ja widocznie nie mogę po prostu przezwyciężyć. Wydaje się, że wiem, iż nie powinienem czynić tych rzeczy. Ja wiem, że nie powinienem czynić tego i tamtego. Lecz pragnę, żebyś Ty przeprowadził operację mojej wiary teraz, po tym poselstwie. Pragnę, byś mnie zbadał kompletnie i wyciął każdą małą chorobę z mojej wiary, która mnie powstrzymuje od przezwyciężania tych spraw.” Podnieś swoją rękę do Niego. Czy to uczynisz? Niech ci Pan błogosławi. To pomieszczenie jest po prostu pełne rąk! Trochę ...
„Odłóżmy na bok wszelki ciężar i grzech, który nas tak łatwo usidla, i biegnijmy cierpliwie w tym wyścigu, który mamy przed sobą, patrząc na Pana Jezusa Chrystusa, Autora i Dokończyciela naszej wiary!”
Ilu z was tutaj jest chorych i w potrzebie? Czy podnieślibyście swoją rękę i powiedzieli: „Panie, przeprowadź operację na mojej wierze. Ja jestem w potrzebie dzisiaj wieczorem, Panie?” Niech ci Bóg błogosławi.
Wiara jest zwycięstwem. Jak otrzymamy taką wiarę? „Wiara przychodzi przez słuchanie i to słuchanie Słowa Bożego.”
Teraz dla ciebie, która jesteś w potrzebie — grzeszna duszo. Nie mogę zrobić wezwania do ołtarza, by ci polecić przyjść tutaj do ołtarza, jak to zazwyczaj czynimy w tej kaplicy, ponieważ tu nie ma nawet miejsca. Są tu ludzie, którzy stoją koło ścian. Są tu ludzie, którzy stoją wokół tego ołtarza tutaj i jest to po prostu pomieszczenie, gdzie tego nie możemy uczynić. Lecz ja się będę teraz za was modlił. A wy po prostu oddajcie samych siebie Chrystusowi, właśnie w tej chwili, kiedy się modlę.
40
Drogi Boże, chcielibyśmy poprosić o Twoje Boże miłosierdzie dla tych oczekujących, pokutujących dusz, które wierzą, że Ty istniejesz, oraz że wynagradzasz tych, którzy Cię pilnie szukają. I chciałbym Cię poprosić, żebyś im był miłościwy, Panie. I cokolwiek to jest — rak wątpliwości, rak popędliwości, jadowitość niedowiarstwa, wyjmij to w tej chwili, Panie, a daj im Ducha Świętego. Napełnij ich duszę Twoją dobrocią! Ochrzcij ich do Twego królestwa w tej chwili, kiedy podnieśli swoje ręce w wyznaniu ich wiary. I proszę Cię, o, miłosierny Boże, żebyś to uczynił dla nich.
Bowiem oni zmienili swoje myśli — o dryfowaniu w kółko po morzu. Oni powinni wejść do doku i zostać ociosani przez Mistrza budowniczego, i stać się nowym stworzeniem w Jezusie Chrystusie, i zostać napełnieni mocą Jego Ducha i być rządzeni Jego wolą! Więc daruj im to w tej chwili, Ojcze, kiedy o to pokornie prosimy w imieniu Jezusa, Twego Syna.
A teraz, Panie, było tutaj wiele rąk, które się podniosły do powietrza, albo które były podniesione. Oni sobie uświadamiają, że się tułali z miejsca na miejsce — wielu z nich. Oni przejechali wiele mil po Stanach Zjednoczonych, by dotrzeć do takiego-i-takiego człowieka, który się modlił za chorych. I oni przybyli; może przebyli długą drogę tutaj. Ja sobie to na pewno cenię, Panie. Co, gdyby mi oni nie wierzyli, jako Twemu słudze? Wtedy by nie przyjechali. Dziękuję Ci, że im dałeś wiarę w moją modlitwę.
41
Panie Boże, ja się szczerze modlę za każdego poszczególnego w tej chwili, żebyś Ty, wielki Boże niebios, zesłał Twego Ducha Świętego do ich życia i wyrugował z nich wszelkie niedowiarstwo. Daj im poznać, że „Wiara jest zwycięstwem!” Nie jakaś wielka persona na tej ziemi, nie jakiś kościół albo jakaś modlitwa pewnego człowieka, co wszystko też pomaga, lecz wiara jest zwycięstwem!
Czytamy o tym, jak Twój Syn, nasz Zbawiciel: „Udał się do Swego własnego kraju, a tam byli ludzie, którzy mówili: ‚Kim jest ten człowiek? Czy On nie jest synem stolarza? Czy my Go nie znamy i Jego matki? Ona się nazywa Maria. A tutaj jest Juda i Jozes, i jego siostry.' I oni byli obrażeni na Niego. A On dziwił się nad ich niedowiarstwem i nie mógł tam dokonywać potężnych cudów.”
42
Uświadamiamy sobie, że bez względu na to, jak wielką życzliwością cieszy się może człowiek u Ciebie, jednak nasza własna wiara jest zwycięstwem. Modlę się, Boże, żebyś Ty uwolnił ludzi z tego i pokazał samego siebie tutaj dzisiaj wieczorem, podczas gdy wiara jest skupiona na zasadach zmartwychwstania naszego Pana. On nie jest martwy, lecz On żyje na zawsze. I On dał obietnicę: „Ja będę z wami zawsze, nawet aż do skończenia świata.” Więc my wierzymy, że On jest tutaj.
Modlimy się, drogi Boże, żeby dzisiaj wieczorem On pokazał samego siebie jawnie, iż jest obecny. I niechby potem Duch Święty uchwycił każde serce i przeprowadził operację wiary, żeby oni mogli przezwyciężyć swoje choroby i swoje dolegliwości, i swoje niedomagania, by mogli odejść stąd ugruntowani we wierze, bez względu na to, że się nic nie stanie; pomimo tego stworzy to wiarę, która mówi, że się to stało. To jest zwycięstwo! Ona przezwycięża świat. Bowiem prosimy o to w Jego imieniu i ku Jego chwale. Amen.
43
Nie widzę po prostu możliwości, jak mógłbym wywołać kolejkę modlitwy. Bowiem te drzwi na ulicę są zapchane i to pomieszczenie jest przepełnione aż na ulicę i wokół okien, wokół drzwi i tutaj na podium. Mógłbym spróbować, jeżeli sobie tego życzycie. Mógłbym spróbować wywołać kolejkę modlitwy.
Lecz ja to powiem — po tej sprawie — ja to głosiłem przekonując samego siebie. Wierzę, że jeśli będziecie pełni czci i weźmiecie po prostu wszelką wiarę, którą macie — tą ludzką wiarę i przekażecie ją do rąk Boga, i powiecie: „Panie, weź teraz tą słabą wiarę, którą mam, oddaję ją Tobie i niech Twoja wiara zstąpi na mnie.” Ja wierzę, że On cię uzdrowi i pozwoli mi wywołać cię wprost z tego podium, nawet bez tego, żebyś tutaj musiał w ogóle przyjść. Czy moglibyście temu uwierzyć? [Zgromadzenie mówi: „Amen” — wyd.] Otóż, jeśli macie kartę modlitwy i polegacie na niej, my z tego skorzystamy mimo wszystko. Zatem, my wierzymy.
44
Teraz chciałbym ... Właśnie teraz przyszło mi to na myśl.
Bowiem Billy Paul powiedział mi, kiedy tutaj wchodziliśmy przed kilku minutami, że rozdał kilka kart modlitwy jeszcze na dzisiejszy wieczór. Ponieważ wywołaliśmy dosyć wielką ilość ubiegłego wieczora. A on powiedział: „Było ich kilku w sali, tato, którzy chcieli karty modlitwy. I ja im dałem karty modlitwy.”
Ja powiedziałem: „To jest w porządku.”
On powiedział: „Lecz jak chcesz wywoływać kolejkę modlitwy?”
Wtedy było przepełnione tam w tyle. Teraz oni stoją wszędzie i wokół ścian. Więc jest niemal niemożliwą rzeczą wywoływać ludzi do kolejki modlitwy. My nie ...
Lecz jaka w tym różnica, czy stoicie tutaj albo siedzicie na swoim miejscu? Lecz będzie potrzebna pewna wiara, by tego dokonać. Będzie potrzebna wasza wiara, plus moja wiara, razem z Bożą wiarą. Połączymy to razem i moja wiara oraz wasza wiara zaniknie, a Boża wiara będzie mieć pierwszeństwo i te dzieła będą się dziać.
45
Pragnę was o to poprosić — po prostu na tych zasadach. Czy wierzycie, że to jest Słowo Boże? [Zgromadzenie mówi: „Amen” — wyd.] Zatem, jeżeli to jest Słowo Boże, ono nie może kłamać. Ono musi być prawdą. Więc jeśli to jest Słowo Boże i jest prawdziwe, to On jest zobowiązany wobec każdego Słowa, które On wypowiedział tutaj. On jest zobowiązany dotrzymać tego Słowa.
Otóż, gdybyś był chory i umierałbyś na leukemię czy raka, czy cokolwiek byś miał, gruźlicę, i przyszedłbyś tutaj na podium, i sprowadziłbyś do tego budynku wszystkich kaznodziejów, których znamy, i ty byś ich tutaj przyprowadził i modliliby się za ciebie — każdy z nich, jednak jeśli ty sam nie masz wiary, nie będzie to działać! Rozumiesz?
Lecz gdyby ktoś został uzdrowiony, być może, gdybyś to zobaczył, że zostali uzdrowieni lub twierdzili, że zostali uzdrowieni, to by pomogło twojej wierze, ponieważ ty byś zobaczył, że oni zostali uzdrowieni.
46
Ostatnio w Durbanie, w Południowej Afryce, modliłem się i oni przyprowadzili jednego człowieka na podium. I wy znacie ten przypadek. Opowiadałem go wielu z was — jak jedna kobieta została tam uzdrowiona, choć była mahometanką. I mieli tam po prostu tak dużo ludzi z każdego szczepu — mianowicie było tam około dwadzieścia szczepów, lub więcej. A potem, gdy doszliśmy do tego — do chłopca, który się urodził przygarbiony i chodził na swoich rękach ...
A Duch Święty zaczął mówić do niego — on był ze szczepu Zulusów. A kiedy Duch Święty zaczął mówić i powiedział temu młodzieńcowi — afrykańskiemu Hotentotowi, który nawet nie wiedział, która ręka jest prawa, a która lewa, a powiedział mu nawet, kim on był. Oni się podnieśli i nadstawiali uszu. A czarownicy stali jak urzeczeni. „Co to za nowa rzecz?” — mówili. A wodzowie, którzy byli owiewani wachlarzami, kazali zaprzestać wachłowania.
Lecz ja powiedziałem: „W twojej chacie, gdzie mieszkasz, jest obraz mojego Pana, wiszący na ścianie.” A jego ojciec i matka, znajdujący się daleko w tyle, powstali razem z setkami tysięcy ludzi, by poświadczyć tę prawdę.
A ja powiedziałem: „Otóż, ty masz brata, który jechał na żółtym koźle czy psie i poranił sobie nogę, i teraz chodzi o kulach. I on jest obecny na tym zgromadzeniu. Lecz jego wiara zwyciężyła w tej chwili i on został uzdrowiony.” Dlaczego? To zaszokowanie przez białego człowieka, który nawet nie umiał mówić jego językiem, a potrafił mu powiedzieć, kim on jest i co się wydarzyło. Jakiego rodzaju moc to była?
47
A ten chłopak usłyszał to poprzez tłumacza i on odrzucił swoje kule. I oto on przychodzi, biegając i skacząc z radości.
A kiedy jego brat, który nie umiał rozróżnić prawej ręki od lewej, lecz myślał, że ja go próbuję skłonić do tańczenia, do tańca tubylców, i widząc, że jego brat biega i skacze, to dla niego coś uczyniło. I on przekroczył te bariery grzechu i niedowiarstwa. I ja spojrzałem do tyłu, a tam była wizja, która mu powiedziała, żeby powstał na swoje nogi. On został uzdrowiony.
A ten chłopiec nie miał nawet tyle inteligencji, nie miał tyle rozumu, by zrozumieć to, co mu powiedziałem, kiedy mu to tłumacz powiedział. A on miał łańcuch na swojej szyi. Ja chwyciłem ten łańcuch do ręki powiedziałem: „Jezus Chrystus uzdrawia cię. Powstań! I ten chłopak, który się urodził jako kaleka, stanął na swoich nogach. Nie tylko to, lecz był przy zdrowych zmysłach. Łzy spływały mu po jego czarnym brzuchu. A chwała Pańska przypadła na to miejsce tak, że dwadzieścia pięć tysięcy nieokrzesanych pogan zostało uzdrowionych na raz!
48
Co oni czynili? Następnego poranka siedziałem przy oknie, kiedy przyszedł burmistrz miasta i powiedział: „Popatrz z tego okna. Masz tam niespodziankę.” I owego poranka przejeżdżało tam siedem wielkich samochodów ciężarowych do przewozu bydła, które były pełne kuli, wózków inwalidzkich i innych rzeczy, szli po ... Jechały po ulicy, a ludzie, którzy się nimi posługiwali jeszcze poprzedniego wieczora, szli za nimi po ulicy. Zulusi i Shungii'ci, i Bazuta'si, i Xhosa'si, i wszystkie inne szczepy, które były w stanie wojennym między sobą szli tam w pokoju, ręka w rękę, śpiewając: „Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz” — w ich własnym, tubylczym języku.
Ja wstałem od okna, podniosłem moje ręce do góry i wtórowałem im: „Zdumiewająca łaska, jak słodki to dźwięk, która zbawiła takiego nędznika, jak ja.” Był to wspaniały widok, jaki moje oczy oglądały kiedykolwiek z bliska, aż zobaczyłem Pana w wizji owego dnia.
49
Co to było? To wprawia trochę w podniecenie. Ci ludzie nie byli przybłędami. Oni tego po prostu nigdy przedtem nie słyszeli. A kiedy to usłyszeli, uchwycili się tego zraz w dziecięcej prostocie. Na tym polegała cała ta sprawa! Oni po prostu ... Oni nie potrzebowali żadnej operacji. Oni to tylko zobaczyli i poszli za tym, i było to ich własnością. Nie było tam nikogo, kto by im mógł powiedzieć coś innego; oni widzieli, jak się to działo.
Otóż, jeśli Pan Jezus ciągle żyje i jest tutaj w Jeffersonville, Indiana, w tych Stanach Zjednoczonych Ameryki, jeżeli On jest dokładnie tym samym Bogiem, którym był tutaj onegdaj wieczorem i przywrócił temu ślepemu kaznodziei jego wzrok, to On jest tym samym Bogiem, który dał zdrowie temu małemu dziecku, chorującemu na białaczkę — umierającemu, a lekarze oświadczyli następnego poranka, że jest zdrowa.
50
Właśnie niedawno — miałem artykuł o tym tutaj, myślę, że w jednej z tych ksiąg. Nie jestem pewien. Czytałem go właśnie niedawno i myślę, że go włożyłem z powrotem do któregoś z tych materiałów tutaj. Być może nie mam ... Nie jestem pewien. Lecz czytałem pewien artykuł jednego z ... Tutaj on jest, właśnie tutaj. Jedna z tych gazet tutaj, w Mich- ... O, tak, było to na mojej ostatniej kampanii ewangelizacyjnej tutaj na północy — pewien artykuł w gazecie. Była tam pewna niewiasta, a ja ... Było to w Burlington, Vermont. I ona była całkiem rozczarowana. Nie otrzymała karty modlitwy od chłopców owego dnia. A Gene i Leo, i Billy, i niektórzy są tutaj, którzy tam byli. Ona siedziała zupełnie w tyle i nagle ... Ona się zastanawiała, dlaczego nie mogła się dostać do tej kolejki modlitwy.
A kiedy tam przyszła pierwsza osoba, On powiedział: „Ty jesteś panią Taką-i-taką, z pewnej miejscowości, i coś — coś się wydarzyło.”
W tej chwili ona przełamała tę barierę. Ona powiedziała: „Ja znam tę kobietę. I wiem, że to jest prawdą.”
Zaledwie sobie to pomyślała w swoim sercu, a Duch Święty przemówił do mnie i powiedział: „Pani Taka-i-taka siedząca tutaj” — zupełnie w tyle, w odległości dwu takich budynków — „Młoda pani tam na końcu w zielonej sukience.” Rzekłem: „Ty jesteś pani Taka” — tak się nazywała. Powiedziałem: „Ty cierpisz z powodu epilepsji. Masz cztery lub pięć paroksyzmów dziennie.” I powiedziałem: „Patrzcie.” A ona wyskoczyła na nogi. To była ona. I ona była tak zdumiona, że nie wiedziała, co robić.
51
Powiedziałem też: „Nie tylko to, lecz jesteś bardzo zatrwożona, bo twój małżonek jest w szpitalu dla weteranów i tam mu usunięto praktycznie cały jego żołądek. A teraz ta choroba przeniosła się do innej części jego ciała i nie ma dla niego dalszej szansy życia, jak mówią lekarze.” A ona, ze łzami, spływającymi jej po policzkach, jak wyjaśnia ta gazeta — ona podniosła swoje ręce, że to jest prawdą.
Zaraz potem zobaczyłem w wizji, jak on powraca do domu. I rzekłem: „TAK MÓWI PAN: Nie martw się. On będzie w domu — zdrowy.”
A następnego poranka, kiedy on szedł znowu na badanie z powodu operacji, skoro te wielkie guzy choroby Hodgkin'a pojawiły się na całym jego ciele. Lekarze ... On powiedział: „a nawet nie czuję żadnego guza.” I lekarze go zbadali, i nie mogli znaleźć żadnego guza. Prześwietlili go promieniami rentgenowskimi, zrobili wszystkie testy, a on był doskonale zdrowy. I przyszedł do domu następnego dnia zdrowy i czuł się dobrze.
Dlaczego? Wiara jest zwycięstwem. Żadna karta modlitwy, żadne wkładanie rąk, nic innego, lecz wiara jest zwycięstwem, które zwycięża wszystko. Tak się ma ta sprawa.
52
Moje ostatnie nabożeństwo w Chicago — była tam pewna dama, mulatka, stała na podium. Przepraszam, myślę, że to była biała kobieta, która stała na podium.
A poprzedniego wieczora była tam niepozorna kobieta, Szwedka, a Billy widział, jak ona wyciągnęła swoją rękę i złożyła tak dużo pieniędzy na ofiarę dla brata Osborna, na jego kampanie w Afryce — „Wołanie Czarnego Lądu.” Billy mi powiedział: „Jak mogła ta biedna kobiecina w zwykłej kropkowanej sukience, jak mogła mieć w ogóle tyle pieniędzy, by je dać na tą ofiarę?”
A potem, kiedy Billy wyszedł, ona rzekła: „Daj mi kartę modlitwy, kochanie.”
On odrzekł: „Nie mam już żadnej.” Podszedł do Gene czy do Leo, którzy je rozdawali, i poprosił ich. Oni już nie mieli żadnej.
Więc on powiedział: „Siostro, spotkamy się jutro wieczorem i dam ci kartę.”
Odpowiedziała: „W porządku, kochanie” i wyszła górę, gdzieś na balkon i usiadła. Ja o tym w ogóle nie wiedziałem.
53
Potem, gdy wszedłem do środka — na podium owego wieczora, a jedna kobieta była na podium ... Ona siedziała tam na górze i przebiła się przez tą barierę na ten poziom, gdzie Bóg przeprowadził operację jej wiary. Kiedy się tam znalazła, On powiedział: „Ta młoda kobieta, siedząca tam na górze, na drugim balkonie, druga osoba w tej zwykłej, kratkowanej sukience, nazywa się pani Taka-i-taka. I ona się modli za swego męża, który jest dyżurnym ruchu na stacji kolejowej; jest głuchy na jedno ucho.” A ona niemal omdlała. Ona była luteranką. I kiedy przyszła do domu ... A Pan powiedział: „TAK MÓWI PAN: On został uzdrowiony.”
Kiedy przyszła do domu owego wieczora, on stał w drzwiach radując się. I właśnie w tej samej chwili jego ucho otworzyło się — kiedy siedział na swoim krześle w biurze dyżurnego ruchu.
54
A pewna mulatka, siedząca tam, zobaczyła to i uwierzyła. I ona uwierzyła w sprawie jej siostry, która była dziesięć lat w zakładzie dla umysłowo chorych w Little Rock, w przytułku dla obłąkanych. A Duch Święty przyszedł do niej i powiedział jej, kim ona jest i kim jest jej siostra. Dalej powiedział: „Ona była oszalałą obłąkaną, uderzała głową do ściany — dziesięć lat. Lecz TAK MÓWI PAN: ona została właśnie uzdrowiona.”
A następnego poranka, gdy wychodzili przez drzwi, siostra przełożona zastała ją stojącą u drzwi i proszącą, by mogła odejść, zupełnie normalną, przy zdrowych zmysłach. Ona powiadomiła o tym jej siostrę w Chicago, a ona krzyknęła, ona powiedziała: „Miłosierny Boże! To właśnie było powiedziane na podium ubiegłego wieczora!” Ona rzekła: „Droga, ja wiem, że nie masz pieniędzy, lecz ja ci zaraz poślę bilet do samolotu. Przybywaj tutaj. Nabożeństwa kończą się jutro wieczorem.”
I ta kobieta, która była dziesięć lat w zakładzie dla obłąkanych, zaraz następnego wieczora stała na podium i uwielbiała wszechmogącego Boga.
Co to było? Jej siostra przebiła się przez sferę rzeczy tego świata. Rzeczy tego świata to nie tylko palenie, picie, chodzenie do teatru. Jest to niedowiarstwo! Ona się przebiła przez to wszystko, aż stwierdziła, że jej wiara zwycięża. Ona rzekła: „Jeżeli Bóg może to uczynić dla tej białej kobiety, to Bóg może uczynić to i dla mnie, kolorowej kobiety.”
Bóg to uczynił. A Bóg uczyni to każdym razem, kiedy nasza wiara pokona zwątpienie, bez względu na to, jak złe ono jest. O, On żyje!
55
Czy są tutaj przypadkowo jacyś ludzie, którzy byli w Chicago owego wieczora, którzy słyszeli świadectwo tej kobiety? Podnieście wasze ręce. Dobrze, tak, spójrzcie wszędzie dookoła tutaj. Oczywiście, tak było. Tam — kobieta, która była przez wszystkie te lata w zakładzie dla obłąkanych.
Co to jest? Wiara jest zwycięstwem.
Otóż, ten sam Jezus jest tutaj dzisiaj wieczorem. Zatem, jeżeli mogę wyzwolić moją wiarę w Jego obietnicę, to On zaraz przyjdzie i uczyni tą samą rzecz — jeżeli potraficie wyzwolić swoją wiarę w tą obietnicę.
Jeżeli On uczyni to dla kogoś z was, siedzących tam wśród słuchaczy, czy uwierzycie, że On ciągle żyje? [Zgromadzenie mówi: „Amen” — wyd.] Czy On tak czynił, kiedy był na ziemi? [ „Tak.”] Czy tak postępowali apostołowie? [ „Tak.”] Paweł spojrzał na człowieka, i tak dalej ... i kiedy Jezus rozmawiał z niewiastą u studni.
Patrzcie, tamta niewiasta dotknęła się Jego szaty i odeszła, i usiadła. On się odwrócił i powiedział, kto się Go dotknął, więc powiedział: „Kto się Mnie dotknął?” Wszyscy zaprzeczali temu. On powiedział: „Lecz Ja osłabłem. Moc wyszła ze Mnie.”
I On się rozglądał, aż znalazł tą niewiastę, która to uczyniła. Ona miała przedtem krwotok. I rzekł jej: „Twoja wiara odniosła zwycięstwo.”
56
Co to było? On wcale nie powiedział: „Ja cię uzdrowiłem.” On powiedział: „Twoja wiara cię zbawiła. Co uczyniłaś? Miałaś wiarę, która zwyciężyła, która pokonała, która podeptała wszelką wątpliwość.”
„Bowiem ona powiedziała w swoim sercu: ‚Jeżeli się tylko dotknę Jego szaty, zostanę uzdrowiona'.” Jezus miał ... Ona to musiała przyjąć przez coś, o czym myślała w jej własnym umyśle.
Tutaj jest Jego własne Słowo, które twierdzi, że On jest tutaj w naszym czasie i czyni to samo, co On czynił wówczas. „Jeszcze tylko krótki czas i świat Mnie już nie zobaczy; lecz wy Mnie ujrzycie. Sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie, nawet więcej niż to czynić będziecie. Ja idę do Mego Ojca, a wy będziecie czynić więcej niż to.” Tutaj to mamy. Żyjemy w tym ostatecznym czasie. Jezus jest tutaj.
Módlmy się i wierzmy. Wy także wierzcie, kiedy się modlę.
57
Panie, tutaj jest grupa ludzi. A Ty jesteś wielkim Bogiem. Widzimy w Biblii, że Ty uzdrawiałeś mnóstwo ludzi. Wówczas, w czasie pielgrzymki Izraela, Mojżesz, kiedy oni wyszli z pustyni, nie było ani jednego słabego między nimi. Ty jesteś wielkim Lekarzem. Ty jesteś wielkim Chirurgiem. A zatem, Panie, pozwól tym ludziom, którzy są chorzy dziś wieczorem tutaj — w swoim ciele lub w swojej duszy, by mogli powierzyć swoją sprawę w tej chwili do Twoich rąk, wielki Lekarzu. I przeprowadź im operację, Ojcze, w takiej mierze, żeby zostały usunięte wszystkie ich wątpliwości. Otóż, Twoje Słowo mówi, że Ty jesteś „tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki.” Modlimy się, żebyś Ty użył go jako skalpel i zesłał w dół ten skalpel, i żebyś sam ogłosił, że jesteś tym samym. „Ja będę z wami, a mianowicie w was.” A zatem, Panie, kiedy ci ludzie widzą, że Ty jesteś tutaj, niech ich wiara podniesie się ponad wszelką chorobę, która jest tutaj w tym budynku, ponad grzech lub chorobę, i niech zostaną uzdrowieni. Bowiem prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
58
Czy zdajecie sobie sprawę względnie doceniacie sobie pozycję, na której mnie to stawia! Spójrzcie teraz tutaj. Stoi tu co najmniej dwieście pięćdziesiąt ludzi, albo jeszcze więcej, jak sądzę. Tak, myślę, że was jest więcej. Ja nie wiem. Lecz jest wielki zastęp tych, których nie znam. Ilu z was tutaj nie zna mnie i wy wiecie, że ja was nie znam, względnie nie wiem, co wam dolega? Podnieście wasze ręce. Spójrzcie tylko. O, tak. Patrzcie, jest ich — wszędzie. Oczywiście. Ja nie wiem, lecz On wie.
Zatem, jeżeli On chce, czy podporządkujecie się po prostu Jemu i pozwolicie Mu mówić do was w oparciu o tą samą wiarę, którą miała ta niewiasta — czy Mu będziecie wierzyć? Jeżeli to jest ... Jeżeli coś jest udowodnionym faktem — to jest udowodniony fakt!
59
Gdyby ktoś przyszedł tutaj i powiedział: „Ja mam lekarstwo na raka.” On by się tutaj nabawił raka, byłby w niedobrym stanie, i zebrał by koło siebie lekarzy i udowodnił im, że tego raka można wyleczyć, to wszyscy na świecie przybiegliby po to — po to lekarstwo.
Patrz, bracie, ja widziałem, jak Jezus Chrystus uzdrowił tak wielu z choroby raka! Lecz pomimo tego On pyta tylko o jedno: „Czy uwierzysz?” Wydaje się, że to jest najtrudniejsze. Widziałem, jak On otwierał oczy ślepych, jak sprawił, że kalecy chodzą. Widziałem, jak On wskrzeszał umarłych, którzy byli martwi zgodnie z orzeczeniem lekarza. Tak wiele spraw, że byłoby trzeba ... Nie wystarczyłoby, gdybym napisał tomy ksiąg, by opowiedzieć o tym, co ja sam widziałem Go czyniącego. A jednak jest tak trudną sprawą skłonić kogoś do wiary!
60
Otóż, gdybyście wy wszyscy chorzy tutaj ... Pragnę, żebyście wszyscy byli po prostu tak pełni czci, jak tylko możecie. Zatem, ja wierzę ...
Ja jestem wielkim zwolennikiem emocji. Wierzę, że wszystko, co nie ma emocji, wzruszenia uczuć, jest martwe. Jeżeli twoja religia nie ma trochę wzruszenia uczuć w sobie, to ja raczej pogrzeb! Bo ... Lecz na wszystko jest odpowiednia pora.
Gdybyś przyszedł do mnie, a ja bym ci to mógł dać ... Ty powiesz: „Bracie Branham, ja chcę sto dolarów.” Ty byś przyszedł naprawdę pełen poszanowania i mówisz: „Bracie Branham, ja jestem w rozpaczliwej sytuacji, potrzebuję sto dolarów.” I wiecie, ja bym miał sto dolarów w kieszeni i ty wierzysz, że na moje ... jeśli oddziałasz na moje współczucie, to ja ci dam tych sto dolarów. Otóż, zatem, ty będziesz tam stał pełen poszanowania, spodziewając się, że je otrzymasz.
Potem, gdybym ci dał tych sto dolarów, mógłbyś po prostu krzyczeć tak głośno, jak chcesz. Masz w swojej ręce sto dolarów. Rozumiesz?
Jeśli zatem przychodzisz, przyjdź pełen poszanowania. Nie przychodź wydając okrzyki i prosząc mnie o sto dolarów. Ja bym cię może nie zrozumiał. Widzisz? Lecz przyjdź i poproś mnie. A potem, kiedy ci dam sto dolarów, potem zacznij wydawać okrzyki. Więc kiedy ...
61
Przyjdźmy więc do Boga i poprośmy Go, by powiał Swoim Duchem Świętym, wewnątrz murów czy na zewnątrz murów, gdziekolwiek to może być. Niezależnie od tego, gdzie wy stoicie. Gdziekolwiek to jest, ja się o to nie troszczę. Jeżeli to jest na drugiej stronie kraju, a ty modlisz się za kogoś, On załatwi tą sprawę. I spójrzmy tylko.
Bóg powiedział: „Doświadczcie Mnie.” To jest dobry sposób, jak udowodnić, czy Bóg jest Bogiem, czy nie. „Doświadczcie Mnie teraz” — powiedział Pan.
Otóż, jeżeli On jest Bogiem, a my wiemy, że On Nim jest, to poprośmy Go, by dzisiaj wieczorem czynił tutaj te sprawy, które On już czynił, a potem nie będziecie musieli przychodzić tutaj na podium. A jeśli się tak stanie co najmniej u trzech różnych ludzi w tym budynku — jeżeli się to stanie u ludzi, których znam, to ja tego nie chcę przyjąć jako dowód. Rozumiecie? Ja pragnę, żeby się tak stało u kogoś, kogo nie znam.
62
Otóż, na ile znam choroby, jest tutaj tylko jedna osoba, o której wiem, która jest chora; a nie jest to choroba. Jest to moja dobra, miła, mała przyjaciółka, Edith Wright, siedząca tam w tyle. Ja ją znam. Ona cierpi już wiele lat. Modliliśmy się za nią, a ona nigdy ... Wtedy ustały jej bóle, które miała już długi czas. Lecz Pan nie wyzwolił tej dziewczyny z jej schorzenia. Ja wiem, jaki jest problem z Edith. Poza tym nie wiem o nikim tutaj — jaką chorobę macie.
Lecz jeśli mnie znacie, to ja bym raczej wolał, żebyście zrozumieli, że to nie jestem ja, ale że to jest Pan.
Módlcie się teraz. Ja się będę modlił. I wierzmy po prostu Panu.
A teraz, siostro Gertie, tak wolno, jak tylko potrafisz, pragnę, żebyś grała: „Najlepszy Lekarz zbliża się, pełen współczucia Jezus.”
63
Patrzę tutaj na drugą stronę na brata Banks Wood, mojego przyjaciela. Każdy wie, kto zna brata Wood tutaj w tej kaplicy — on jest członkiem zarządu tutaj. Lecz on był dawniej świadkiem Jehowy. To była dla niego na pewno poważna sprawa, lecz kiedy przyszedł do Louisville i zobaczył, jak Pan czegoś dokonał — on miał kalekiego chłopca, coś w rodzaju paraliżu dziecięcego, który mu podkurczył nogę do góry. Chodził na zgromadzenia. Ja go nie znałem. Nigdy o nim nie słyszałem. Lecz kiedy on przyszedł tutaj — gdzieś — ja przybyłem zza morza, ze Szwecji, on siedział zupełnie w tyle tego budynku owego wieczora, a Pan Jezus wywołał tego chłopczyka, Dawida, i uzdrowił go. A dzisiaj ten chłopak niemal nie wie, która to była noga, która została uzdrowiona. Widzicie?
O, setki takich przypadków! Gdybyście tylko uwierzyli!
64
Otóż, pewnego razu, jak sobie przypominam, rzeczywiście o to poprosiłem. Przypominam sobie, że to było ... Widzę tutaj kilku zwolenników Ammanna, myślę, albo innych menonitów w tym budynku, z ich młodymi paniami, mającymi na głowach czepki. To właśnie było powodem, że o tym pomyślałem. Byłem w Fort Wayne, w Indianie. A była tam młoda dziewczyna menonitka, która otrzymała Ducha Świętego. Albo była to może zwolenniczką Ammanna. Ona była jedną z tych, jedną z tych ludzi, albo menonitką albo zwolenniczką Ammanna. Ona była miłą dziewczyną. I ona grała: „Najlepszy Lekarz zbliża się, pełen współczucia Jezus.”
A było tam malutkie dziecię, które przyniesiono do moich rąk, było kalekie. A kiedy się pomodliłem, to dziecię zostało uzdrowione. I ono wyskoczyło z moich rąk i biegło po podium. A jego matka omdlała.
A ta dziewczyna, zwolenniczka Ammanna czy menonitka, znała tą panią. I ona ... Duch Święty nawiedził ją i ona zaczęła krzyczeć. I ona podniosła swoje ręce do góry i odbiegła od pianina.
A pianino grało dalej, nie wyminąwszy ani jednego tonu: „Najlepszy Lekarz zbliża się, pełen współczucia Jezus.” Ludzie zaczęli się schodzić tłumnie przejściami ze wszystkich stron — jeden przez drugiego. A te klawisze z kości słoniowej poruszały się do góry i w dół: „Najlepszy Lekarz zbliża się, pełen współczucia Jezus.” A wszyscy leżeli na podłodze i w przejściach, będąc przerażeni mocą Ducha Świętego, który był obecny.
On ciągle żyje! On jest ciągle Jezusem!
65
Nućmy to teraz cicho na chwilę. Potem my ... potem zobaczymy, co powie Pan. Niech się teraz każdy skupi we wierze. Zacznijcie patrzeć w ten sposób i wierzcie całym swoim sercem.
Najlepszy Lekarz zbliża się ...
Panie Jezu, modlę się, żebyś Ty objawił, co jest w tych sercach. W imieniu Jezusa.
... sercu otuchę
O, słuchaj głosu Jezusa.
Najsłodszy ton w pieśni serafinów,
Najsłodsze imię ...
Teraz wy, chorzy ludzie, zacznijcie się wyzbywać wszelkich waszych wątpliwości. Wielu z was nie widziało tego nigdy przedtem. Powiedzcie: „Ja temu wierzę tak czy owak.”
Jezu, drogi Jezu ...
[Brat Branham zaczyna nucić — wyd.]
66
Mam nadzieję, że nie jestem fanatykiem. Lecz wygląda mi to teraz tak, jak bym wszedł do mego pokoju, zamknął drzwi, wstąpił do skrytej komórki i zamknął drzwi za sobą. Zamykam po prostu i odgradzam całe audytorium — od tej chwili, rozumiecie. „I módł się do twego Ojca, który widzi w skrytości, a On, który widzi w skrytości, wynagrodzi cię jawnie. Proście, a będzie wam dano; szukajcie, a znajdziecie, kołaczcie, a będzie wam otworzono; bowiem każdy, kto szuka, ten znajduje.”
Wyobraźcie Go sobie teraz tutaj. Ta światłość, którą widzicie tam na tym zdjęciu, tą aureolę; On nie jest daleko. On rozróżnia myśli i zdania serca. Jest to Chrystus.„ „Jeszcze maluczko ... Ja przychodzę od Boga i powrócę do Boga.” On tak uczynił. Powrócił wprost do tego, czym On był. Kiedy On przyjdzie znowu, On będzie w cielesnym ciele, takim, jakim On był — Panem Jezusem.
67
Może powiecie: „Bracie Branham, co robisz?” Podporządkowuję tylko samego siebie. Zatem, to jest ... Ja po prostu stoję tutaj.
To teraz nie jest jakiś pokaz. O, nie. Nie myślcie tak; bylibyście na złym gruncie.
Ono próbuje, usiłuje się przebić do czegoś. Boże Słowo wkracza do akcji. Ja powiedziałem, że to jest On. Co jeżeli to nie jest On? On zawsze dotrzyma Swego Słowa! Ja się nie boję o to.
Ktoś gdzieś dotknie się rąbka Jego odzienia. Biblia mówi: „On jest obecnie” — w tej chwili — „Najwyższym Kapłanem, który może współczuć naszym słabościom.”
68
Ty patrzysz na mnie tak szczerze — pani, siedząca tam w niebieskiej sukience na sobie. Ja cię nie znam, myślę, że nie. Wydaje się, że nie mogę nawiązać kontaktu z wiarą kogoś gdzieś. Może by ci to pomogło. Czy potrzebujesz Boga? Jeżeli jestem dla ciebie obcym, podnieś swoją rękę. [Siostra mówi: „Ja myślę, że ty mnie nie znasz, bracie Branham, lecz ja cię znam” — wyd.] Ja ciebie nie znam, lecz ty mnie znasz. W porządku. Nie mam pojęcia, po co jesteś tutaj. Nie widziałem cię nigdy w moim życiu, na ile mi wiadomo. Prawdopodobnie byłaś na moim nabożeństwie. Jeżeli Pan Jezus powie mi, jaki jest twój kłopot, czy temu uwierzysz? Będziesz temu musiała uwierzyć, jeżeli to jest prawdą. I być może to da wiarę innym, by zaczęli działać. Rozumiecie? Ja nie wiem. Widziałem cię po prostu siedzącą tam i patrzącą na mnie. Ty po prostu niemal nie spuszczałaś oczu ze mnie. Jesteś blisko.
Ta niewiasta siedząca tutaj na przedzie — ja ją znam. Ci ludzie tutaj — znam ich.
Myślałem, że was nie znam. Ja nie znam, lecz On zna. A jeśli macie jakąś potrzebę — tak samo jak stalibyście tutaj na podium.
Tak. Teraz może każdy widzieć. Mam nadzieję, że widzicie. Wydaje mi się, że ta kobieta staje się naprawdę blada. Lecz ona ma jakąś inną dolegliwość. Ona ma chorobę skóry. To się zgadza. Podnieś swoją rękę, jeśli to prawda. Jest to na jej ciele, którego nie widać, lecz ona to ma. To się zgadza. Widzicie — po prostu kontakt.
Podczas gdy — „On powiedział: ‚Patrz na nas.' A kiedy patrzyli pilnie na niego, Paweł rzekł: ‚Widzę, że masz wiarę, by zostać uzdrowiony'.”
69
A co ta młoda dama siedząca obok ciebie? Ona się poniekąd przebiła przez barierę, tak jak ty, ponieważ ona się również modliła. Ja ciebie nie znam. Jesteśmy sobie wzajemnie obcy. To się zgadza. Jeżeli Duch Święty objawi mi, jaki jest twój kłopot albo dlaczego jesteś tutaj, względnie coś w twoim życiu, czego twoim zdaniem nie wiem, czy będziesz wierzyć, że to jest ... że ta moc, ta niewidzialna siła, przychodzi od Chrystusa? Pragnę cię o coś poprosić. W tej chwili odczuwasz na sobie naprawdę miłe, łagodne, pokorne uczucie. Jeżeli to prawda, podnieś swoją rękę. Rozumiesz? To jest właściwe. Wprost nad tobą unosi się ta światłość. I ty cierpisz z powodu swoich stóp i nóg. To się zgadza. Nieprawdaż? Pomachaj tą chusteczką ludziom, jeżeli to jest prawdą, żeby to zobaczyli. Ja uważam, że już więcej nie będziesz cierpiała z powodu tego. To jest ...
Co to sprawia? Co to jest ... Tam są ludzie, których nigdy w moim życiu nie widziałem. Co oni czynią? Są dwaj.
70
Jest tam młody mężczyzna, siedzący tuż obok tej niewiasty, wprost tam teraz. On zaczął płakać w chwili, gdy to dotknęło ... Jest to coś innego z tą niewiastą ... Nie. Chodzi o tego młodego człowieka samego. Trapi go jego gardło i głowa. To się zgadza. Ja myślę, że jesteś obcym dla mnie, młody człowieku. Ja cię nigdy nie widziałem. To się zgadza. To prawda. Jeżeli tak jest, to podnieś swoją rękę.
Tam są trzej ludzie siedzący w rzędzie. Nie widziałem ich, nie miałem z tymi ludźmi nigdy w życiu kontaktu. Czy będziecie wierzyć?
Ktoś w tym kierunku teraz, to znaczy tutaj. Ilu z was jest chorych i w potrzebie w tym kierunku? Podnieście swoje ręce — każdy w tym kierunku, kto jest w potrzebie. O, są po prostu wszędzie. W porządku. Wytrwajcie teraz we wierze.
71
Ten mężczyzna — siedzący, patrzący na mnie — ty musisz znaleźć Chrystusa albo umrzesz. Rak by cię uśmiercił. Bóg jest uzdrowicielem.
Ta starsza pani, siedząca tutaj, wprost tutaj na tym krześle. Ona cierpi z powodu niedomagania żołądka i artretyzmu. To się dokładnie zgadza. Czy wierzysz, że się to stało?
Ty, patrząca na nią, czy wierzysz? Ty potrzebujesz Chrystusa. Czy wierzysz, że jestem Jego sługą? Ten nowotwór, który sobie chcesz dać usunąć — czy wierzysz, że Bóg to uczyni? Ja nie widzę tego nowotworu, lecz on tam jest. On jest na twojej szyi z tyłu. Może gdybym ci powiedział, że się nazywasz pani Welsh, czy byś mi potem uwierzyła? Czy tak? To się zgadza. Nieprawdaż? [Siostra mówi: „Tak, to się zgadza” — wyd.] Dobrze. Nigdy w moim życiu cię nie widziałem. Ty to wiesz. Uhm. Ty masz wiarę w Boga.
72
Tam nad tą młodą kobietą, siedzącą tam, jest znak śmierci — również rak. Czy wierzysz, pani, że Bóg cię uzdrowi? Czy wierzysz? Ty cierpisz z powodu raka. Jest to czarny cień, zwisający nad tobą. Ja ci teraz mówię — to znikło, jeśli będziesz wierzyć.
Nie znam tej kobiety. Nigdy w moim życiu jej nie widziałem. Nie znam nikogo z tych ludzi, na ile mi wiadomo. Czy będziesz wierzyć?
Patrzę na tego mężczyznę. Myślę, że go nie widziałem nigdy przedtem w moim życiu. On cierpi z powodu przepukliny. Czy wierzysz, że Pan uzdrowi cię, panie, z tej przepukliny, że ci przywróci zdrowie? Twoja żona choruje na nerwy i jest słaba. Kaznodzieja Reed — tak się nazywasz. Ja cię nie znam. Ty nie jesteś tak czy owak z tego kraju. Jesteś z Ohio. To się zgadza. Jeżeli to jest prawdą, powstań. To wszystko teraz przeminęło, dla ciebie i dla twojej żony, dla obojga.
Wierz całym swoim sercem. Czy możesz teraz wierzyć?
73
Tam zupełnie w tyle w tą stronę, w tyle w tym kierunku, czy nie widzicie tej światłości zwisającej wprost tam? Jest to kobieta, która cierpi z powodu infekcji wirusem, wprost tam — w tym rzędzie tutaj. Ty nie jesteś z tego miasta. Jesteś z miejscowości zwanej Columbus, Indiana. Nazywasz się Elisabeth. Mieszkasz na ulicy imieniem Ohio Street. Twój numer jest 1932 Ohio Street. Idź i wierz. To cię teraz opuściło. Miej wiarę!
A teraz ten Duch się przesuwa. On idzie w tym kierunku tutaj do pewnego mężczyzny. I jest pewne połączenie ... Nie. To jest — on jest z Columbus. I on cierpi z powodu swoich oczu i wrzodu. Czy wierzysz, że Pan Jezus cię uzdrowi, panie, że ci przywróci zdrowie? A twój mały siostrzeniec, siedzący tam przed tobą — dziecko twojej siostry, ono ma jakąś chorobę kości i ono nie ma apetytu. Sprawia mu to pewnego rodzaju kompleks. Jeżeli będziesz wierzyć całym swoim sercem, możesz zostać uzdrowiony. Miej wiarę w Boga!
Ilu z was wierzy teraz?
74
Widzę inny cień raka, znajdującego się tam. Jeżeli będziesz wierzyć całym swoim sercem, siostro, stanie się to. Możesz ...
Czy twoja wiara przekroczyła teraz tą linię wątpliwości? Ilu z was wierzy, że wasza wiara przekroczyła linię wątpliwości? Podnieście swoje ręce. Więc co innego pozostało, niż odejść wolni? Wszystkie kłopoty przeminęły.
Te młode dziewczyny, siedzące tutaj na krzesłach — ja was znam. Nie znałem was ubiegłego wieczora, lecz teraz was znam. Dowiedziałem się o was dzisiaj od mojej żony. Wasza matka nazywała się Fulkerson, zanim wyszła za mąż. A jest to choroba, o której nikt niczego nie wie. Do waszych palców przedostała się infekcja i macie jakby chorobę krwi, czy coś podobnego w swoich rękach i ni stąd ni zowąd wypadły wam paznokcie, i tak dalej. Wy, obydwie młode dziewczyny. Jesteście dwiema pięknymi, młodymi damami. Znam waszą matkę. Wasza babcia została uzdrowiona pewnego wieczora z gruźlicy, gdy poszedłem do niej — przed dwudziestu kilku laty. To się zgadza. Pani Fulkerson.
Boże, zgrom tego diabła, który dręczy te piękne młode dziewczyny! Niechby moc, która wzbudziła Jezusa z grobu, wypędziła tą chorobę precz, żeby was już więcej nie trapiła. Mówię to na podstawie autorytetu Bożego Słowa! Człowiek musi się rozgniewać na diabła!
Bóg daje nam zwycięstwo. Mamy je w tej chwili. „To jest zwycięstwo, które zwycięża świat, mianowicie wasza wiara.”
75
Wy wszyscy, którzy wierzycie, że jesteście uzdrowieni Jego mocą, powstańcie na swoje nogi i oddawajcie Mu chwałę, wszędzie w całym budynku. Podnieście teraz swoje ręce i uwielbiajmy Go.
Dziękuję Ci, Panie Jezu, za Twoją uzdrawiającą moc. „To jest ta wiara, która przezwycięża. To jest zwycięstwo — nasza wiara.” My ich teraz ogłaszamy za uzdrowionych, w imieniu Pana Jezusa Chrystusa. Daruj tego, Panie.
„Będę Go uwielbiać” — Gertie. „Będę Go uwielbiać.”
Czy przekroczyliście tą barierę? [Zgromadzenie się cieszy — wyd.]
Uwielbiajcie Baranka, zabitego za grzeszników;
Oddawajcie Mu chwałę wszyscy ludzie,
Bo Jego krew obmyła wszelką plamę.
W porządku, zaśpiewajmy to teraz.
Będę Go uwielbiać, będę Go uwielbiać,
Uwielbiać Baranka, zabitego za grzeszników.
Oddawajcie Mu chwałę, wszyscy ludzie.
Bo Jego krew obmyła wszelką plamę.
76
Słuchajcie. Ja ciągle myślę, przyjaciele, że się nie potraficie wspiąć na ten poziom. Ja nie mam zamiaru pozwolić diabłu pokonać tego rodzaju nabożeństwo. [Brat Branham stuka w kazalnicę czterokrotnie — wyd.] Nie ma do tego żadnego uzasadnienia. Ewangelia była zwiastowana i Chrystus jest tutaj, by ją potwierdzić. Diabeł jest kłamcą. Wy jesteście, każdy z was, uzdrowieni przez Jezusa Chrystusa. Przebijajcie się tą wiarą z wewnątrz! Tutaj to macie. Jest to wasze. Nie dryfujcie już dłużej! Bądźcie ugruntowani na Golgocie i oddawajcie Mu chwałę i uwielbienie. Powiedzcie Mu, że Go miłujecie. Powiedzcie Mu, jak bardzo Go sobie cenicie. Przekroczcie tą oddzielającą linię, a Bóg was uzdrowi i przywróci wam zdrowie. Myślcie to na serio. Nie mówcie tego tylko tak. Myślcie to z całego waszego serca i oddajcie Mu chwałę.
Będę Go uwielbiać (z całego serca teraz, głośno!)
Będę Go uwielbiać,
Uwielbiać Baranka zabitego za grzeszników;
Oddajcie Mu chwałę, wszyscy ludzie, (Chwalcie Go!)
Bo Jego krew obmyła wszelką plamę.
77
Jaką plamę? Plamę wątpliwości. „Ja jestem teraz uzdrowiony! Jego sinościami jestem uzdrowiony! Jestem własnością Pana! Moje choroby znikły. Będę Go uwielbiał! Będę Go chwalił! Będę Mu oddawał chwałę! Będę obwoływał zwycięstwo! Będę Mu mówił, że Go miłuję! Ja Mu wierzę! Jestem wolny!” Alleluja!
... ludzie,
Bo Jego krew obmyła wszelką plamę.
Będę Go uwielbiać, będę Go uwielbiać,
Uwielbiać Baranka, zabitego za grzeszników.
Oddajcie Mu chwałę, wszyscy ludzie.
Bo Jego krew obmyła wszelką plamę.
(To jest właściwe. Przebijcie się do tego!)
Będę Go uwielbiać, będę (Alleluja! Alleluja!)
Uwielbiać Baranka, zabitego za grzeszników.
Oddajcie Mu chwałę, wszyscy ludzie.
Bo Jego ... (Tak jest!) obmyła wszelką plamę.
Będę Go uwielbiać, (ciągle obmywany krwią)
Uwielbiać Baranka, zabitego za grzeszników.
Oddajcie Mu chwałę, wszyscy ludzie.
Bo Jego krew obmyła wszelką plamę.
78
Gloria! Chwała Panu! Czy Go miłujecie? [Zgromadzenie w uniesieniu uwielbia Pana — wyd.] Uwielbiajcie Go! Uwielbiajcie Go! Wspaniały Chrystus! Wspaniały Bóg, żyjący teraz, zawsze obecny! Jahwe Bóg Starego Testamentu, obecny w tym czasie! „Jak wspaniałe i cudowne są Jego dzieła!” „Jego znaki i cuda są niezbadane.” O, jak cudowny! O, On jest chwalebny!
Ilu z was odczuwa obecność Bożą w tej chwili? [Zgromadzenie raduje się wielce — wyd.] Oczywiście! Niech teraz zniknie wszelka wasza wątpliwość! Jesteście uzdrowieni! Jego sinościami jesteście uzdrowieni! Już się to skończyło. Uwielbiajcie Go i oddawajcie Mu chwałę!
Duch Święty przypada wszędzie w całym budynku! Ta wspaniała aureola światłości krąży w tym pomieszczeniu! Jak to cudowne! Jak my Go miłujemy!
A gdy się skończy bój, będziemy nosić koronę!
Tak, będziemy nosić koronę!
Tak, będziemy nosić koronę!
A gdy się skończy bój, będziemy nosić koronę!
W tym nowym Jeruzalem.
Nosić koronę, nosić koronę,
Nosić błyszczącą i lśniącą koronę.
A gdy się skończy bój, będziemy nosić koronę!
W tym nowym Jeruzalem.
Nosić koronę, nosić koronę,
Nosić błyszczącą i lśniącą koronę.
A gdy się skończy bój, będziemy nosić koronę!
W tym nowym Jeruzalem.
79
To jest moim zdaniem tak samo jak w dniu Pięćdziesiątym, kiedy przypadł Duch Święty — to wyzwala z kajdan!
Po prostu przypadkowo zauważyłem brata menonitę, stojącego tutaj w tym nabożeństwie. On przyszedł do nas w Indianapolis, a miał epilepsję już wiele, wiele lat. A Duch Święty wywołał go na nabożeństwie — myślę, że tak było. I od tego czasu nie miał już ani jednego paroksyzmu. Pan Bóg uzdrowił go i uczynił go doskonale zdrowym — kaznodzieja menonita.
O, czy On nie jest cudowny? Nikt nie wie — tylko ci, którzy skosztowali Jego dobroci wiedzą, jak dobrym On jest!
80
Otóż, przyjaciele, to jest moim zdaniem staromodna religia, kiedy Pan Jezus Chrystus przychodzi pomiędzy nas i błogosławi nas. Cieszymy się tak bardzo, że jesteście tutaj. Ja wierzę, że każdy człowiek, który znajduje się w obecności Bożej w tej chwili — jeżeli wasza wiara pogrążyła za sobą wszelkie wątpliwości, to jesteście teraz wolni! Nie mówcie od tej chwili, że macie jakąś chorobę! Podążajcie naprzód! Przekazaliście waszą sprawę jednemu lekarzowi; przekażcie ją teraz Jezusowi! On wam przeprowadził operację i zabrał wszelkie wątpliwości, więc wy to możecie mieć. Niech was Pan błogosławi.
To jest starodawna religia,
I ona jest wystarczająco dobra dla mnie.
To jest starodawna religia,
To jest starodawna religia,
To jest starodawna religia,
I ona jest wystarczająco dobra dla mnie.
Sprawia, że miłuję wszystkich,
Sprawia, że miłuję wszystkich,
Sprawia, że miłuję wszystkich,
I ona jest wystarczająco dobra dla mnie.
To jest starodawna religia,
To jest starodawna religia,
To jest starodawna religia,
I ona jest wystarczająco dobra dla mnie.
... kiedy umieram,
Ona to uczyni, kiedy umieram,
Ona to uczyni, kiedy umieram,
I ona jest wystarczająco dobra dla mnie.
To jest starodawna religia,
To jest starodawna religia,
To jest starodawna religia,
I ona jest wystarczająco dobra dla mnie.