Ordynowanie diakonów

Jeffersonville, Indiana, USA

58-0720E

1
Chodzi o to, że pierwszą rzeczą jest ustanowienie kilku diakonów w zborze. A nasz mały zbór tutaj jest suwerenny. On nie ma żadnej denominacji ani niczego, która by posłała swoich diakonów, on wybiera swoich własnych diakonów. On wybiera swego pastora, on wybiera swój zarząd, on wybiera wszystko, co przychodzi do zboru i wychodzi z niego. Żaden człowiek nie ma prawa decydować - o czymkolwiek, decyduje zbór. A zborem są ci, którzy przychodzą i wspierają zbór swoją obecnością, swoimi dziesięcinami i ofiarami, oni mają zawsze legalne prawo do decydowania o takich sprawach.
I pragnę podziękować poprzedniemu zarządowi diakonów i pragnę to powiedzieć z tego miejsca w imieniu całego zboru. Jeżeli ktoś z tych braci jest tutaj - są to brat Cox, brat Fleeman, i brat Higginbotham, i brat Deatsman - oni nam świadczyli dobrą usługę, świadczyli ją Panu w tej kaplicy.
2
A od czasu do czasu, zgodnie z regulaminem tego zboru, każdy rok, diakoni i starsi automatycznie zajmowali swe stanowiska. I jeżeli oni chcą zajmować je ponownie, w porządku. Jeżeli ich nie chcą zajmować, to mogą ustanowić kogoś na swe stanowiska, z których się obecny zarząd wycofał.
I onegdaj wieczorem zwołałem zarząd starszych, przy czym mamy teraz nowy zarząd starszych. I zauważyłem tutaj dzisiaj wieczorem brata Luther McDowell - my się cieszymy, że go widzimy. On był dawniej w zarządzie starszych. Poszedłem w tym tygodniu, by stwierdzić i sprawdzić, czy by można było zrobić fotokopię, która by była przedstawiona także zborowi. Mianowicie do zarządu tego zboru należy teraz brat William Morgan, brat Mike Egan i brat Banks Wood, i brat Roy Roberson. Oni są wszyscy z tego miasta z wyjątkiem brata Robersona, który mieszka między dwoma miastami. Pan widział, że ci mężczyźni są odpowiedni i oni byli poważanymi mężami, i oni teraz przyjęli obowiązek zarządu starszych tego zboru.
3
A potem, podczas tego spotkania zastępca pastora powiedział, że wybieramy nowy zarząd diakonów, bowiem ci odsłużyli swój czas i wycofali się, i trzeba było wybrać kilku diakonów. Zatem, zbór... Sposób, jak się to dzieje - zarząd może ustanowić diakonów, mężczyzn, z którymi są złączeni i stwierdzili, że są poważanymi i sprawiedliwymi mężami.
Urząd diakona jest bardzo ważnym urzędem i jest wielką czcią dla Pana być diakonem w zborze. A więc, na tym spotkaniu onegdaj wieczorem pewien człowiek został mi nadmieniony. A gdy się spotkałem z pastorem następnego... w ubiegły piątek, przy czym on zgadzał się z tym, że oni są poważanymi i sprawiedliwymi mężczyznami.
4
Jeden młody mężczyzna, jak oni stwierdzili, nie był całkiem sposobny (nie dlatego, żeby nie był właściwym człowiekiem), zaproponował go jeden poważany mąż z naszego zarządu starszych. Lecz kiedy pastor i ja zeszliśmy się razem i ja się zapytałem o wiek tego młodego mężczyzny, on ma niewiele ponad dwadzieścia lat. Cieszący się poważaniem, sprawiedliwy i prawdziwy mężczyzna, lecz stwierdzono, że nie był żonaty. Biblia wymaga, żeby diakon był żonatym mężczyzną. On musi być mężem jednej żony.
A potem inny człowiek, który jest bardzo poważanym człowiekiem i posiada wszelkie kwalifikacje do wykonywania tej pracy i byłby wiernym człowiekiem, jak go zaproponował pewien brat. Potem, gdy rozpatrzono jego sprawę - ten brat właśnie dopiero niedawno uwierzył, jego żona jest niewierzącą. Więc to zdyskwalifikowało tego człowieka z tego stanowiska. Bowiem cała jego rodzina musi być w posłuszeństwie, oni muszą być również we Wierze, bo inaczej by nastał konflikt.
5
I my teraz budujemy i chcemy umieścić zbór na właściwą pozycję. A ja, jako naczelny nadzorca tego zboru, muszę dopilnować, by się wszystko działo zgodnie z Pismem świętym - wszystko dokładnie według Słowa.
A więc dlatego - potem ten zarząd starszych razem z pastorem i nadzorcą stwierdził, że by było korzystną rzeczą wybrać w tej grupie ludzi tutaj jakiegoś człowieka, który by się cieszył poważaniem i był sprawiedliwym mężem. Tylko takich możemy wprowadzić. I potem jest tak, że oni są ustanowieni przez zbór, na podstawie ich własnego głosowania. A potem ci mężowie będą służyć, jeżeli odczuwają, że mają przyjąć to stanowisko. Potem oni przyjdą na krótki czas, by stwierdzić, czy odczuwają, czy ich może powołał Bóg. A później, jeżeli odczuwają, że się do tego nie nadają, potem oni mają prawo w następnych kilku tygodniach zrezygnować z tego stanowiska, żeby ktoś inny mógł zostać obrany na ich miejsce.
6
Jednak, na początku tych zgromadzeń ewangelizacyjnych, które (o ile Bóg pozwoli) pragnę urządzić tutaj w tej kaplicy, skoro tylko trochę odpocznę, potem ja - potem... ustanowimy tych diakonów przez włożenie na nich rąk - diakonów i skarbnika w tym zborze. Lecz najpierw muszą zostać obrani i zobaczą, jak się im to podoba i jak się to podoba zgromadzeniu. Potem, jeśli to będzie w porządku po obu stronach, potem ustanowimy tych mężów za diakonów, tak samo zarząd zostaje wybrany w ten sam sposób.
Jest to suwerenność i prawo zboru na podstawie Słowa Bożego. Dlatego nie mogą po prostu powiedzieć tak: „Ja myślę, że ten człowiek byłby odpowiednim człowiekiem”, to nie jest właściwe „Brat Neville myśli, że ten mężczyzna byłby właściwym człowiekiem”, albo „zarząd starszych myśli, że ten mężczyzna byłby właściwym człowiekiem”. Musi to być wolą całego zboru! Nikt nie czyni tutaj czegokolwiek według swego zdania. Jest to na drodze głosowania zboru. To jest suwerenny zbór.
Stary regulamin został zniszczony podczas powodzi w 1937. Myśmy go na nowo skopiowali i będzie tutaj niebawem wisiał na ścianie - obowiązki starszych, diakonów, skarbnika, i tak dalej, pastora, zastępcy, i tak dalej.
7
Z łaski Bożej - było mi powiedziane, a zarząd starszych stuprocentowo głosował za tym, iż stwierdzili, że brat Hollin Hickerson jest sprawiedliwym, cieszącym się poważaniem człowiekiem i odpowiednim na tą pozycję, by otrzymać ten wielki zaszczyt, że może być diakonem tej wyżej wymienionej kaplicy.
Stwierdziliśmy również i to na podstawie głosowania zarządu, że brat Collins okazał się również poważanym i sprawiedliwym człowiekiem. On sam jest kaznodzieją, dlatego poprosilibyśmy go, by tu przyszedł i by diakonem tego zboru, a nie tylko diakonem, lecz żeby był zastępcą brata Neville i być może prowadziłby klasę szkoły niedzielnej albo zajął miejsce brata Neville, względnie do czego się czuje powołany - by być współpastorem z bratem Neville. To jest brat Collins.
A zbór również stwierdził i zaaprobował brata Tony Zable, poważanego i sprawiedliwego mężczyznę, i on dostąpił zaszczytu przed zarządem starszych i przed pastorami, i poproszono go o przyjęcie stanowiska diakona w tej wyżej wymienionej kaplicy.
8
A również proszono i znaleziono człowieka, cieszącego się poważaniem między nami... (Nie... ci nie są jedynymi ludźmi cieszącymi się teraz poważaniem między nami, lecz oni właśnie zostali wybrani przez zarząd.) Brat Taylor z Henryville czy z Memphis, myślę, że to jest Memphis, Indiana. On był u nas od pewnego czasu w funkcji odźwiernego, czy kimkolwiek on był. On znalazł życzliwość w oczach zboru, względnie zarządu czy pastora, że przyjmie ten wielki urząd diakona w tej wyżej wymienionej kaplicy.
A również proszono, żeby zięć brata Mike Egana, brat Bob Harnard został obrany przez zarząd i przez pastora, by przyjąć stanowisko skarbnika tej wyżej wymienionej kaplicy, które jest zaszczytną pracą i ono wymaga sprawiedliwości i honoru.
Czyniąc to, myślę, moi bracia, że wymienianie was tutaj z tego miejsca - że to będzie wielkim zaszczytem dla was. A nie tylko to, lecz ma to pewien cel.
9
A w tej chwili poproszę, żeby brat Neville, nasz współpastor, przeczytał wymagania, kładzione na diakona. Bracie Neville, czy byś to przeczytał ze Słowa Bożego? [Brat Neville czyta 1. Tymoteusza 3, 8 do 13 - wyd.]
Również diakoni mają być uczciwi, nie dwulicowi, nie nałogowi pijacy, nie chciwi brudnego zysku.
Zachowujący tajemnicę wiary wraz z czystym sumieniem.
Niech oni najpierw odbędą próbę, a potem, jeśli się okaże, że są nienaganni, niech przystąpią do pełnienia służby.
Podobnie i ich żony powinny być poważne, nie przewrotne, trzeźwe, wierne we wszystkim.
Diakoni niech będą mężami jednej żony, mężami, którzy potrafią dobrze kierować dziećmi i domami swoimi.
Bo ci, którzy dobrze służbę pełnili, zyskują sobie wysokie stanowisko i prawo występowania w sprawie wiary, która jest w Chrystusie Jezusie.
10
Amen. Ja bym teraz poprosił tych braci, którzy zostali wymienieni, czy by tu teraz podeszli na podium, tylko na chwilę. A kiedy skłonimy nasze głowy na chwilę do modlitwy, pragnę, żeby oni... A zbór wie, o co chodzi - że to jest wybór waszego zarządu diakonów i waszego skarbnika.
Panie Jezu, przychodzimy w trzeźwości myśląc bogobojnie, że przychodzimy teraz do Ciebie. Przychodzimy z respektem wobec Twego Najświętszego Słowa, przychodzimy wierząc, że: „Niech każde ludzkie słowo jest błędne, lecz Boże Słowo jest prawdą”. I jesteśmy Ci wdzięczni za ten Kościół, który Jezus odkupił Swoją własną, drogą Krwią i dał nam ten budynek, byśmy Mu w nim oddawali chwałę.
A jako nadzorcy nad tą wielką trzodą, nad którą nas ustanowił Duch święty, chcemy teraz przedstawić temu zgromadzeniu grupę wiernych, sprawiedliwych mężczyzn, o których wierzymy, że są napełnieni Duchem i gotowi do usługi. Jak było raz powiedziane odnośnie zarządu diakonów: „Idźcie i wyszukajcie sobie spośród was mężów, cieszących się dobrą reputacją, napełnionych Duchem Świętym, żeby mogli służyć w tej sprawie, żeby się troszczyli o wdowy i sieroty, żeby rozdzielali pieniądze i troszczyli się o dobro zboru”. Po latach - właśnie czytaliśmy list tego wielkiego, natchnionego, poświęconego Pawła, który przedłożył oświadczenie Pisma świętego odnośnie wymagań, dotyczących tej pozycji.
Boże, uczcij tych mężów. A teraz - jest to wybór, Panie - jako suwerenny zbór, jako ciało Pana Jezusa, mianowicie oni dokonują wyboru. I [Puste miejsce na taśmie - wyd.] ... i pokieruje tą częścią usługi w szczególny sposób, w tym sprawiedliwym i świętym Imieniu Jezus.
11
Teraz ze skłonionymi naszymi głowami - nie tylko naszymi głowami, lecz z naszymi sercami, a skoro każdy członek tego zboru, który przychodzi tutaj regularnie i wspiera go swoimi dziesięcinami i ofiarami, który jest uważany za członka tego kościoła - podczas gdy pastor i ja sam - współpastor, brat Neville, i ja przypatrujemy się, chciałbym się zapytać, czy ty zborze uważasz brata Taylora za sprawiedliwego i nadającego się na kandydata według waszych najlepszych myśli, żeby był diakonem nad tą grupą ludzi? Czy byście to chcieli wyrazić przez podniesienie waszej ręki? [Brat Branham przerywa - wyd.] W porządku. Nuże, jeżeli jest ktoś przeciw, niech podniesie swoją rękę. [Brat Branham przerywa - wyd.] Dziękuję wam.
12
Czy każdy z członków tego zboru tutaj uważa... i wszyscy, czy uważacie, że brat Hollin Hickerson jest tak samo poważanym mężem i człowiekiem, który jest w waszych oczach godzien, by się stać diakonem tego zboru? Czy wyrazilibyście to przez podniesienie waszej prawej ręki? [Brat Branham przerywa - wyd.] W porządku. Jeżeli jest ktoś przeciw, niech podniesie swoją rękę. [Brat Branham przerywa - wyd.]
Czy to zgromadzenie uważa, że brat Collins jest tak samo sprawiedliwym i cieszącym się poważaniem człowiekiem, i godzien pracy diakona w tym zborze? Czy byście podnieśli swoją rękę? [Brat Branham przerywa - wyd.] W porządku. Kto jest przeciw, niech podniesie swoją rękę. [Brat Branham przerywa - wyd.]
13
Czy to zgromadzenie uważa brata Tony Zable za męża cieszącego się poważaniem i godnego tego urzędu - żeby był diakonem nad tą trzodą w tym wyżej wymienionym zborze? Czy byście podnieśli swoją prawą rękę? [Brat Branham przerywa - wyd.] Kto jest przeciw, niech podniesie swoją rękę. [Brat Branham przerywa - wyd.]
Czy to zgromadzenie odczuwa, że brat Harnard jest właściwym i sprawiedliwym mężem, który był u nas od pewnego czasu, aby był skarbnikiem, sekretarzem-skarbnikiem tego zboru, by się troszczył o sprawy finansowe i płacił jego rachunki? Jeżeli tak, podnieście swoją prawą rękę. [Brat Branham przerywa - wyd.] Jeżeli jest ktoś przeciw, podnieś swoją prawą rękę. [Brat Branham przerywa - wyd.]
14
Pragnę powiedzieć tym braciom, którzy stoją w obecnej chwili u stóp tego krzyża, że ten zbór stuprocentowo (bez żadnego głosu przeciw), uważa was wszystkich za godnych w oczach Bożych do tej usługi, do której was Bóg powołał.
Otóż, Ty powiedziałeś: „Niechaj oni zostaną najpierw wypróbowani, a zobaczymy, czy oni pragną tej usługi”. Za kilka tygodni, o ile Bóg pozwoli, powrócę tutaj, by włożyć ręce na tę grupę mężczyzn, by ich oficjalnie ustanowić do zarządu - względnie za diakonów oraz skarbnika tego kościoła. Skłońmy teraz nasze głowy na chwilę:
15
Panie, my jesteśmy szczęśliwi dzisiaj wieczorem, że na ziemi żyją jeszcze mężczyźni, którzy potrafią chodzić pobożnie przed światem; tak pobożnie, że kaplica, posiadająca tak skrupulatny regulamin, jaki ma ta, może wybrać na drodze głosowania pięciu mężczyzn na pozycję jej wodzów, bez jednego głosu przeciw. Cieszymy się z nich i odczuwamy, że Ty byłeś z nami w podejmowaniu tych decyzji - zarząd i my pastorzy.
Boże, błogosław tych mężczyzn. I niechaj oni służą na tym stanowisku z całych swoich serc, wiedząc, że ono nabywa poprzez nich wysoką rangę w Niebiosach. Pewnego dnia, kiedy Księgi Niebios zostaną zamknięte, niechby Księga niebiańskich istot w tej wielkiej Księdze Niebios była otwarta, niechby ich imiona były stuprocentowo przed Bogiem i Zbawicielem i przed wszystkimi Niebiańskimi zastępami, aby byli tak samo w Jego Królestwie. Błogosław ich, Panie, i niechby oni dobrze służyli na tym stanowisku. Dziękujemy Ci za nich w Imieniu Jezusa. Amen.
16
Pragnę wam teraz uścisnąć dłonie, [Brat Branham uściska ich dłonie - wyd.] Bracie Harnard i bracie Zable, i bracie Collins, bracie Hickerson i bracie Taylor - jesteśmy szczęśliwi, gdy wiemy, że przez cały czas mieliśmy społeczność z takimi poważanymi mężami. Niech was teraz Bóg błogosławi. I my was zobaczymy niebawem, skoro tylko trochę odpocznę i powrócę, i zobaczę, jak się wam podoba wasz urząd. W porządku, na podstawie ich głosowania - ja myślę, że to było stuprocentowo, nie było żadnego głosu przeciw.
O, czy się nie cieszycie, że się dzisiaj jednoczycie z ludźmi, którzy potrafią żyć przed Bogiem pobożnie i żyć przed tym obecnym światem w tym stanie? To jest cudowna rzecz.
17
I ja się tak cieszę dzisiaj wieczorem, kiedy wiem, że mam przywilej mieć tych mężów i ten zbór za moich przyjaciół. Ja się tak cieszę, że Bóg pozwolił mi się zjednoczyć z Jego Kościołem po całym świecie. O, oni są wzgardzeni i odrzuceni, i obmawiani, i jak powiedziałem dzisiaj do południa w moim poselstwie, może tylko tymi „depczącymi błoto”, tak na nich patrzy ten świat jako na „bandę fanatyków”, lecz Bóg patrzy na nich jako na Swoje dzieci. Ja się tak bardzo cieszę z tego. Oni wam może nie będą mogli powiedzieć, ile mil jest na księżyc. Oni wam być może nie będą mogli powiedzieć o całym systemie słonecznym i jak on funkcjonuje. Lecz jest pewna rzecz, którą oni z pewnością wiedzą: Oni znają godzinę, gdy się narodzili na nowo. Ja się tak cieszę z nich.
18
A jako małe podobieństwo, którego się nauczyłem, ja to pragnę dzisiaj wieczór połączyć z moimi dwoma córeczkami, aby nam to trochę bardziej przybliżyć, by to uczynić dla nas rzeczywistym, żebyście zrozumieli znaczenie tego. Pewnego poranka, kiedy wstałem z łóżka... Mam dwie córeczki. Jedna nazywa się Rebeka, a druga Sara, i one są córeczkami taty.
I mam małego syna, Józefa. Pewnej nocy powracałem z Chattanooga ze zgromadzenia, gdy tam byłem na tej ostatniej kampanii. I jechałem samochodem razem z moim najstarszym synem Billy. Jego żona i Meda były w samochodzie, oraz dziewczynki. I nikt nie powiedział ani słowa, gdy jechaliśmy wokół kilku bloków w mieście. Ja ciąłem naprawdę twardo do tych ludzi owego wieczora z powodu tego, jak oni postępują. A nikt nie powiedział ani słowa. A mały Józef przysunął się i chwycił mnie za ramię i powiedział: „Tato, ale ty głosiłeś dziś wieczorem!”
19
A dzisiaj rano, kiedy wychodziłem i szedłem na Ósmą i Dziesiątą ulicę, względnie ulicę Penn i Dziesiątą, nikt nie powiedział ani słowa, żona i dwie dziewczyny. A mały Józef chwycił mnie znowu za rękę i powiedział: „Tato, mi się z pewnością podobało to kazanie dzisiaj do południa”, rzekł on. Rzekłem: „Hm, mam jednego entuzjastę, jest to mój syn”.
A odnośnie naszych małych powiem: Wstałem pewnego poranka i siedziałem w pomieszczeniu, a mała Becky wybiegła i rzekła - usiadła okrakiem na mojej nodze, objęła mnie swoim ramieniem i rzekła, że jest małą dziewczynką taty. I ona mnie obejmowała. A mała Sara wyskoczyła z łóżeczka w swojej małej piżamie i powiedzmy, że przybiegła następnie. Ona jest małą dziewczynką z brązowymi oczami.
Mała Rebeka rzekła: „O, Saro, nie trzeba ci przychodzić, ponieważ ja mam całego tatę dla siebie. Tata jest cały mój!” A mała Sara, jej małe wargi opadły i spuściła swe małe brązowe oczy. Skinąłem w ten sposób i wysunąłem drugie kolano, i ona przyszła, i usiadła na nim okrakiem.
20
Becky ma dłuższe nogi, więc one sięgały na podłogę. Mała Sara się kiwała, więc objąłem Sarę obiema rękami. Mała Sara zerknęła na Rebekę i powiedziała: „Rebeko, ty może masz całego tatę, lecz tata ma całą mnie!”
I ja myślę, że tak właśnie jest tutaj. My być może nie znamy całej teologii i wszystkich wspaniałych greckich słów; ta grupa ludzi ich może nie zna. Lecz jedna rzecz jest pewna, ja wierzę, że Jezus ma nas wszystkich. Amen. W porządku, bracie Neville.