1
Błogosławiony Niebiański Ojcze, dzięki Obecności Ducha Świętego, która już jest tutaj, przychodzimy do Twego świętego Słowa. Dlatego, że mam kiepski głos, staram się powstrzymywać i wypowiadać słowa tak powoli i sumiennie, jak tylko potrafię, więc proszę o Twoje Boskie przewodnictwo i namaszczenie Ducha Świętego, żeby mógł działać wśród nas dzisiaj wieczór. I niechby On Wszechobecny - niech On weźmie Słowo Boże i poda je każdemu sercu, tak jak tego potrzebujemy. Niechby On nakarmił nas dzisiaj wieczorem dobrymi rzeczami Bożymi.
A dzisiaj wieczorem, kiedy mówimy o Słowie Bożym, niech nasze serca są przeniesione wiele mil aż na Golgotę, gdzie Jezus zapłacił tą wystarczającą na wszystko cenę, której wymagał wielki sąd Boży, od ogrodu Edenu. Obyśmy sobie dzisiaj uświadomili, że jesteśmy usprawiedliwieni za darmo dzięki Jego zmartwychwstaniu - przez Jego śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie.
2
Więc dzisiaj wieczorem już nie jesteśmy z tego świata, ponieważ zostaliśmy odkupieni ceną kosztownej Krwi Syna Bożego. Obyśmy dzisiaj wieczorem zwrócili się ku Tobie z całym naszym umysłem i siłą, którą mamy w sobie, i służyli Tobie czystym, nieskażonym sercem.
Daruj to dzisiaj wieczorem, Ojcze, jeśli jest tutaj ktoś, kto Ciebie nie poznał w wybaczeniu swoich grzechów, niech przyjdzie pokornie do krzyża i wyzna tam swoje grzechy Bogu, który jest sprawiedliwy, aby wybaczyć. Niechby to był wspaniały wieczór dla nas wszystkich. Prosimy o to w Imieniu Twego Syna, Pana Jezusa. Amen.
3
Zdajemy sobie teraz sprawę z tego, że nie ma nikogo na ziemi, który byłby wystarczająco zdolny wziąć Słowo Boże i objawić Je, bo Słowo jest napisane dzięki inspiracji. Duch Święty jest Autorem Słowa.
I kiedy szukano w niebie kogoś, kto mógłby wziąć tę Księgę i zerwać jej Pieczęcie, nie był znaleziony nikt w niebie ani na ziemi, ani pod ziemią, kto byłby godzien zerwać te Pieczęcie, ani nawet spojrzeć na tę Księgę. Był tam jednak Baranek, który został zabity od założenia świata i On przyszedł i wziął tę Księgę z ręki Tego, który siedział na tronie i zerwał jej Pieczęcie, i otworzył Słowo.
Więc my dzisiaj wieczorem wierzymy i ufamy Mu - że On otworzy to Słowo dla nas. A teraz, gdy będę czytał w 2. rozdziale Dziejów…
4
Jak już powiadomiłem, pierwszego wieczora głosiłem o Drugim przyjściu Pana Jezusa; było to w środę. A w czwartek mówiłem o Ofierze wystarczalnej na wszystko. W piątek wieczorem mówiłem o Doskonałej Ofierze Przebłagania wystarczalnej na wszystko. Czy zrozumieliście to wczoraj wieczorem? Jak możemy być doskonali, absolutnie bez zmazy i doskonali w oczach Bożych. Dzisiaj wieczorem chcę głosić o „Złożeniu do grobu”. A jutro o „Zmartwychwstaniu” - dokładnie tak, jak przebiegało to w owych dniach.
5
Wybrałem więc na dzisiejszy wieczór miejsce Pisma z Dziejów Apostolskich 2. rozdział, 25. 26. i 27. werset włącznie. Fragment ten brzmi następująco - mówi to Piotr:
Dawid bowiem mówi o nim: Miałem Pana zawsze przed oczami mymi, gdyż jest po prawicy mojej, abym się nie zachwiał.
Przeto rozweseliło się serce moje i rozradował się język mój, a nadto i ciało moje spoczywać będzie w nadziei,
Bo nie zostawisz duszy mojej w otchłani i nie dopuścisz, by święty twój oglądał skażenie.
Jaki to wspaniały tekst na dzisiejszy wieczór, by wziąć z niego kontekst o Nim, gdy był w grobie.
6
Pierwszą rzeczą, na którą pragnę zwrócić waszą uwagę, jest nieomylność Słowa Bożego. Bóg dotrzymuje Swego Słowa co do litery. I dzisiaj wieczorem pragniemy skupić nasze myśli na tym, że Bóg dotrzymuje Swego Słowa. Możemy być zupełnie pewni, że cokolwiek Bóg obiecał w Swoim Słowie, jest Prawdą. Wiara nie opiera się na lotnym piasku ludzkiego pojmowania i ludzkiej teologii, lecz ma swe ostateczne miejsce odpocznienia na niewzruszalnej Skale Bożego wiecznego Słowa, na Słowie Bożym.
Jeżeli to Bóg powiedział, jest to na zawsze Prawdą. On tego nie może wycofać i powiedzieć: „Ja tego tak nie myślałem”. Ja mogę mówić wiele rzeczy i wy możecie mówić wiele rzeczy, potem musimy je jednak odwołać, ponieważ powiedzieliśmy je według naszych najlepszych wiadomości i według naszych najlepszych zdolności. Lecz Bóg odróżnia się tak bardzo od nas. On jest nieskończony; dlatego On nie mówi nic, o ile to nie jest zupełnie doskonałe. On tego nie musi nigdy wycofywać, nie musi usprawiedliwiać się z tego, co powiedział. Zawsze pozostaje to Prawdą.
7
Nawet jeśli chodzi o Jezusa w tych doniosłych dniach, które właśnie obchodzimy - Bóg rzeczywiście uśmiercił Swego Syna za grzechy świata - było to prawdopodobnie tysiące lat przedtem, zanim jego fundamenty zostały założone. Bóg wypowiedział Słowo i Ono jest „wykończonym produktem” w Niebie; gdy Je Bóg wypowie; już jest urzeczywistnione. O, gdybyśmy tylko mogli pojąć, co to oznacza, jakimiż innymi ludźmi bylibyśmy. Gdyby człowiek zobaczył w Jego Księgach te sądy, które grożą mu tu za to, że jest nieposłuszny, skłoniłoby go to sprawdzania samego siebie każdej godziny; a sprawiedliwego skłoniłoby do cieszenia się każdej godziny z tego, gdy czyta błogosławieństwa, które Bóg obiecał dla wiernych. I możemy być pewni i polegać na tym, że każde Słowo zostanie wypełnione; możemy w tym zakotwiczyć naszą duszę. Zawsze tak było.
8
Kiedy Bóg przemówił do Noego wówczas w czasach przed potopem, może jeszcze przedtem, zanim była napisana Biblia (względnie ta Biblia została napisana), Bóg powiedział Noemu, że nadchodzi okropny sztorm i wody pokryją całą ziemię. I nie mając najmniejszego dowodu, że to się wydarzy, a wszyscy mówili przeciw temu, Noe postępował w bojaźni Bożej i budował arkę; przygotowywał ją. Ona posłużyła do ocalenia jego samego i całego jego domu. Bóg nie zostawił go w potrzebie, ponieważ to było Jego Słowo. Ono musiało się urzeczywistnić, ponieważ Bóg to powiedział.
9
Otóż, kiedy Job - ta najstarsza księga Biblii, która została napisana prawdopodobnie już przedtem, nim została napisana 1. Mojżeszowa i została włączona do Biblii… Mojżesz napisał 1. Mojżeszową. Job w swojej Księdze odpoczął stanowczo na obietnicy, którą mu Bóg dał. I on stał przy swej ofierze całopalnej bez bojaźni w swoim sercu wiedząc, że to, co Bóg powiedział, potrafi również wykonać. I kiedy się wydawało, że wszystko układa się na odwrót, Job stał niezachwiany, ponieważ Boża obietnica była niezmienna. Bóg dał obietnicę Jobowi, a Job odpoczywał na tej obietnicy.
10
O, gdyby Kościół mógł dojść do takiego stanu, że polegałby stanowczo na tym, iż Boże Słowo jest Prawdą, jaka zamanifestowałaby się różnica, jakie nastałoby skorygowanie, jaka obrzezka zostałaby dokonana, jaka radość byłaby to, jaka przyszłaby moc, gdyby mężczyźni i kobiety przyjęli Boga w całej pełni wierząc, że to, co On powiedział, jest Prawdą. Nie ważne, jakie nastały okoliczności - to nie ma z tym nic wspólnego. Bóg tak powiedział i na tym sprawa załatwiona.
A Job, gdy był w najbardziej dotkliwym doświadczeniu, w Obecności Bożej był znaleziony jako sprawiedliwy człowiek. Nawet Bóg powiedział, że on jest doskonały. Na ziemi nie było nikogo takiego jak on. Szatanowi był dany przywilej, że go mógł doświadczać i on powiedział: „Ja sprawię, że będzie Ci przeklinał w twarz”.
I szatan posłużył się żoną Joba i niemal osiągnąłby to, lecz Bóg wytyczył linię graniczną i powiedział: „Możesz mu uczynić wszystko, lecz nie odbieraj mu jego życia”.
11
Potem, gdy Job był w najokrutniejszym doświadczeniu, powiedział: „Ja wiem, że mój Odkupiciel żyje i w ostatecznych dniach stanie na tej ziemi. Chociaż robaki skórne roztoczą to ciało, jednak w moim ciele ja zobaczę Boga”. Bez względu na to, jakie ciemności nastały, jak bardzo wydawało się to niemożliwe, Job miał coś, w czym zakotwiczył swoją duszę - Bożą wiecznie trwającą obietnicę. O, gdybyśmy to tylko mogli uczynić. Zauważcie, on odpoczął na tej obietnicy: „Ja wiem, że mój Odkupiciel żyje”.
Pragnę, abyście zwrócili uwagę na słowa odnośnie przyszłości, które pragnę powiedzieć: Job określił miejsce, gdzie zostanie pogrzebany. I gdy Job umarł, został tam właśnie pogrzebany.
12
Żył potem inny człowiek, nazywał się Abraham, który wziął Boga za Jego Słowo. On uwierzył Bogu i uważał te rzeczy, które były sprzeczne z obietnicą, którą mu Bóg dał, za nieistniejące. On wziął Boga za Jego Słowo. A kiedy dni przemijały, tygodnie i miesiące, nawet lata upływały, nie zaniepokoiło to Abrahama ani trochę. Biblia mówi: „On nie zachwiał się na skutek niedowiarstwa w obietnicę Bożą, lecz był wiernym i oddawał chwałę Bogu”.
Kiedy wydawało się, że wszystkie okoliczności są każdego dnia coraz trudniejsze, to Job zamiast być coraz słabszym, był coraz silniejszym każdego dnia. O, jaką błogosławioną pewność mamy. Kiedy powstają różne trudności i niemożliwości w urzeczywistnieniu tego, co Bóg obiecał, to zamiast dać się zastraszyć i powrócić do świata, powinniśmy stać jeszcze bardziej stanowczo niż kiedykolwiek przedtem na TAK MÓWI PAN. Kiedy Bóg coś mówi, to powinno załatwić sprawę.
13
Abraham uważał te rzeczy, które się pojawiły, za nie istniejące, bo one były sprzeczne ze Słowem Bożym. I kiedy Abrahamowi umarła jego ukochana żona Sara, po wielu latach życia razem w małżeństwie, kupił część gruntu w pobliżu miejsca, gdzie był pogrzebany Job, i tam pogrzebał Sarę. Zastanawiacie się dlaczego? Oni byli prorokami. Oni to widzieli. Oni mieli kontakt z Bogiem. A potem, gdy umarł Abraham, został pogrzebany tam gdzie Sara.
Otóż, on nie chciał, aby poprzedni właściciel dał mu tę część gruntu. On kupił go przed świadkami. Jaki to piękny przedobraz chrztu. On go kupił przed świadkami i ten grunt stał się jego własnością. O, tak właśnie powinien przychodzić prawdziwy wierzący, nie uchylić się gdzieś do kąta, lecz stać przed świadkami: „Ja jestem świadkiem Pana Jezusa i Ducha Świętego i Jego wielkich spraw”, a to tym więcej, kiedy widzimy, jak nastają złe czasy.
14
A potem, kiedy synowi Abrahama, którym był Izaak, była dana obietnica… A kiedy Izaak umarł, został pogrzebany razem z Abrahamem. A Izaak spłodził Jakuba. Potem Jakub umarł, kiedy żył daleko na południu, w Egipcie, lecz zwróćcie uwagę, zanim on umarł, powiedział swemu synowi, prorokowi Józefowi: „Chodź tutaj, synu, i włóż swoją rękę na mój kaleki staw biodrowy”.
Przypomnijcie sobie, jak on stał się kulawym - dlatego, że Anioł Pański uderzył go w biodro i od tego dnia kulał. On rzekł: „Włóż swoją rękę na moje biodro i przysięgnij mi na Boga naszych ojców, że nie pogrzebiesz mnie tutaj w Egipcie”. Czemu? O, oni mieli Słowo; oni mieli objawienie.
15
Pozwólcie, że zatrzymam się tutaj i powiem, że Kościół żyjącego Boga jest zbudowany na Boskim objawieniu, nie na denominacji, nie na organizacjach, nie na wierzeniach czy doktrynach, lecz na duchowo objawionej Prawdzie żyjącego Boga.
Abel, w ogrodzie Eden miał objawienie, kiedy rozpoczął się kościół. Jak on mógłby wiedzieć, że ma przynieść baranka? Dlaczego nie przyniósł owoców, jak uczynił to Kain? Bo zostało mu to objawione.
Gdy Jezus raz przemawiał, zapytał: „Za kogo uważają ludzie Mnie, Syna człowieczego?”
„Niektórzy mówią, że jesteś Mojżeszem lub Eliaszem, i tak dalej”.
On zapytał: „Lecz za kogo wy Mnie uważacie?”
Widzicie, nie chodzi o to, co myśli sobie ktoś inny; chodzi o to, co ty uważasz za prawdę. „Co powiecie?” To pytanie zostanie zadane wprost każdemu z nas dzisiaj wieczorem: „Co ty powiesz?”
A Piotr szybko bez odrobiny wahania odpowiedział: „Ty jesteś Chrystusem, Synem żyjącego Boga”.
A Jezus, który znał tajemnice wszystkich serc, bo On nie był nikim innym niż Jahwe zamanifestowanym w ciele, rzekł: „Błogosławionym jesteś Szymonie, synu Jonasza, bo ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Mój Ojciec, który jest w niebiosach, objawił ci to. I na tej skale Ja zbuduję Mój Kościół, a bramy piekieł nie przemogą go”.
16
I my ludzie, kiedy podążamy naprzód, my luteranie chcemy chodzić we wierze, my metodyści chcemy krzyczeć, aby Go otrzymać, wy zielonoświątkowcy chcecie mówić językami, aby Go otrzymać, lecz to jest dziesięć milionów mil oddalone od tego.
Chodzi o Boskie objawienie Pana Jezusa Chrystusa, Osoba Jego Istoty zamanifestowana w sercu. „Na tej skale Ja zbuduję Mój Kościół, a bramy piekieł nie przemogą go”. To współdziała doskonale z ew. Mateusza 24, 5 względnie z Ew. Jana 5, 24: „Kto słucha Moich Słów, i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma Żywot Wieczny i nie pójdzie na potępienie, lecz przeszedł ze śmierci do Życia”. Nie dlatego, że ty działałeś albo miałeś jakąś emocję; lecz dlatego, że był ci dany przywilej, iż Chrystus objawił ci się z niebios; „Na tej skale Ja zbuduję Mój Kościół”.
17
Więc potem, gdy Jakub umarł, jego syn kazał przetransportować jego ciało, i on został pogrzebany razem z Abrahamem, Izaakiem, Sarą i Jobem w świętej ziemi, w Palestynie.
Potem Józef, będąc prorokiem - powodziło mu się dobrze w Egipcie. On znał Boga. Bóg objawił mu Samego Siebie. I kiedy on umierał, rzekł: „Nie pogrzebcie moich kości tutaj, lecz pewnego dnia Bóg nawiedzi was z pewnością…” Dlaczego? On odpoczywał stanowczo na Słowie Bożym danym Mojżeszowi: „Czterysta lat będą służyć temu narodowi, lecz Ja ich wyprowadzę”. On polegał niezachwianie na Słowie.
Jaka to piękna ilustracja tutaj. Jeżeli zwrócicie uwagę, każdy Żyd, przechodzący wokoło, mający swoje plecy pokiereszowane biczami poganiaczy niewolników, kiedy spojrzał na kości ich proroka Józefa, wiedział, że pewnego dnia wyjdą z Egiptu. Bo te kości zostały tam na upamiętnienie tego, że pewnego dnia oni wyjdą.
18
Było to około piętnastu czy osiemnastu lat temu, kiedy Billy Paul był małym chłopczykiem, miał około pięciu lat, był zaledwie tak duży. Mieliśmy mały kwiat i nieśliśmy go na grób jego matki, pewnego dnia na Wielkanoc o brzasku dnia, właśnie kiedy wschodziło słońce, względnie tuż przed brzaskiem dnia, a potem miałem iść na nabożeństwo. I kiedy przyszliśmy do grobu, mój mały chłopczyk zdjął swój kapelusz, gdy zbliżaliśmy się do miejsca, gdzie była pogrzebana jego mała siostra i jego matka. I on zaczął popłakiwać i ucierać nos, i powiedział: „Tato, czy mama jest na dole w tej jamie?”
Ja powiedziałem: „Nie, synu. Ona nie jest na dole w tej jamie. Ona ma się milion razy lepiej, niż ty i ja”. On zapytał: „Czy zobaczę znowu moją mamę?”
Ja odrzekłem: „Z łaski Bożej, jeżeli tego pragniesz, możesz zobaczyć ją znowu”. Zapytał: „Czy jej ciało powstanie kiedyś z tego grobu?”
Powiedziałem: „Kochanie, zamknij swoje oczy, a ja ci opowiem krótkie wydarzenie. Wiele setek lat temu w taki poranek jak dziś był tam pusty grób”. I powiedziałem: „To jest na upamiętnienie tego, że ci, którzy zasnęli w Bogu, przyjdą razem z Chrystusem, kiedy On przyjdzie”. Bez żadnego cienia wątpliwości polegam stanowczo na Bożej wiecznej obietnicy.
19
Jak Job w starych czasach, kiedy usłyszał, że „popiół wróci do popiołu i proch do prochu”. To mi przypomina Longfellowa, który powiedział:
Nie mówcie mi w smutnych cyfrach
Że życie jest tylko pustym snem.
A dusza, która drzemie jest martwa
I rzeczy nie są tym, czym wydają się.
On powiedział:
Tak, życie jest rzeczywistością!
Życie jest poważną sprawą!
A grób nie jest naszym celem.
Bo prochem jesteś i w proch się obrócisz
Nie było tak powiedziane o duszy.
Oni nazywają to teofanią, i kiedy odejdziemy stąd, pójdziemy na inne miejsce. Cokolwiek to będzie, ja przyjmuję Słowa apostoła, który rzekł: „Jeśli ten ziemski namiot albo nasze miejsce przebywania rozpadnie się, mamy już inny przybytek czekający, abyśmy przeszli z tego doczesnego do niego”.
20
Abraham, Izaak, Jakub, Job, wszyscy prorocy, oni ufali i wierzyli, że nastanie zmartwychwstanie, że przyjdzie Odkupiciel. Oni prorokowali o Nim. Enoch prorokował o Nim, polegał na tym mocno i przypieczętował tym swoje świadectwo. Izaak, Jakub, Daniel, Jeremiasz, Ezechiel, oni polegali niezachwianie na tym, że przyjdzie Mesjasz. Oni pomarli i ich dusze odeszły do Raju.
Oni nie mogli odejść do Obecności Boga, ponieważ krew wołów i kozłów nie mogła wybaczyć grzechów, (omawialiśmy to ubiegłego wieczora), ona tylko przykryła grzech, mówiąc o dniu, kiedy przyjdzie doskonała Ofiara, ponieważ krew zwierząt nie mogła przejść na grzesznika. W przeciwnym razie zaprzestałby składać takie ofiary.
Lecz kiedy umarł Syn Boży, Życie, które było w Nim, nie było nikim innym niż Bogiem, który przyszedł, aby nas adoptować do rodziny Bożej. A teraz jesteśmy dziećmi Bożymi, Życiem z Jego Krwi.
21
Zważajcie teraz, bo pójdziemy dalej szybko. Kiedy wówczas w Starym Testamencie ci, którzy wierzyli i oddawali Bogu cześć, i umarli we wierze, czekając na ten czas… Powodem, dlaczego uczynili to ci prorocy i chcieli być pogrzebani w Palestynie, było to, że zmartwychwstanie nie miało się odbyć w Egipcie. Miało się odbyć jedynie w Palestynie.
Dlatego też mówię dzisiaj wieczorem - mam wiele różnych przezwisk; nie dbam o to, jak mnie ludzie nazywają; to nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Jedyną rzeczą, którą pragnę czynić, jest wiedzieć, że „ja byłem umarły i moje życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu, a Duchem Świętym jestem zapieczętowany i gdy On zawoła mnie spośród zmarłych, ja odpowiem w owym dniu. Pogrzebcie mnie w Chrystusie, bo tych, którzy są w Chrystusie, Bóg wzbudzi razem z Nim w owym dniu.
22
Jak wejdziemy w Chrystusa? 1. Koryntian 12, 13: „Przez jednego Ducha jesteśmy wszyscy ochrzczeni w jedno ciało i stajemy się współobywatelami Królestwa Bożego”. Wyznajemy, że jesteśmy obcymi i pielgrzymami na tej ziemi i już więcej nie szukamy świeckich rzeczy, lecz wyglądamy przyjścia błogosławionego Króla, który obejmie panowanie od morza do morza bez granic, kiedy przyjdzie w Swojej chwale. Z pewnością wyglądamy Jego Przyjścia.
23
I nie mam żadnych wątpliwości w moim umyśle, lecz to właśnie miał Jezus na myśli, kiedy był tutaj na ziemi - mianowicie nieomylność Bożego wiecznego Słowa. Wiemy bowiem, że w Nim przebywała Pełnia Boskości w ciele. Cała Boskość była w Nim. On był zarówno Ojcem, Synem i Duchem Świętym, lecz przebywał w ludzkim ciele - teofania Boga, wielki wizerunek Boga, według którego On stworzył człowieka. Potem umieścił go na ziemi. On miał ciało; Bóg nie jest bez ciała. Bóg ma ciało, a ono wygląda jak człowiek. Mojżesz widział Go; inni widzieli Go również; i On wyglądał jak człowiek.
I ono jest po prostu wyrażeniem tego, kim jest albo czym jest. I wszystko na ziemi - piękność, dobroć, piękność tej ziemi, nie jest niczym innym pod słońcem jak odpowiedzią, że jest coś o wiele lepszego niż to tutaj, i czeka nas tam, kiedy odejdziemy z tej ziemi. Bowiem wszystko na ziemi jest tylko próbką tego, co jest w niebie. Wszystko, co jest dobre, wszystko, co jest sprawiedliwe, wszystko, co jest piękne, drzewa, ptaki - wszystko jest po prostu próbką tego, co jest w niebie.
Nasze własne życie jest tylko taką próbką. Ono jest tylko cieniem, a nie tą rzeczywistością. Jest to negatyw prawdziwego Życia. Jest potrzebna śmierć do rozwinięcia tego obrazu, by nas umieścić z powrotem do teofanii, z której przyszliśmy. Potem w zmartwychwstaniu przyjdziemy podobni do Niego - w zmartwychwstałym ciele. Jakie to piękne i nie tylko piękne, lecz to jest realna uroczysta prawda Bożego wiecznego Słowa, że będziemy podobni do Niego.
24
Zważajcie teraz. Jezus był obdarowany wszelką mocą Boga, lecz kiedy spotkał szatana, On nie posłużył się żadną Jego mocą. Powoływał się tylko na Słowo. Tak czynił. On powiedział: „Jest napisane: ,Nie samym chlebem człowiek żyć będzie, lecz każdym Słowem, które wychodzi z ust Bożych”.
Więc jak możesz mówić, że pozostaniesz w domu i będziesz tak samo dobrym chrześcijaninem, jakim jesteś w zborze? Nie możesz tego osiągnąć. Czytaj Słowo. Duch Święty karmi się Słowem. Biblia jest Bożą duchową dietą dla Jego Kościoła. A Duch Święty właśnie jest tym, kto ci To przynosi, umieszcza w twoim sercu i ty podlewasz To swym dziękczynieniem. I każda Boża obietnica zrodzi dokładnie to, co Bóg w niej zapowiedział. Musi się to stać. Jest to Jego Słowo, a Ono jest życiem.
25
Otóż, zapomniałem, że było mi wyznaczone tylko pół godziny na głoszenie. Trwa mi to tak długo, zanim dojdę do tego, co chcę powiedzieć.
Lecz zauważcie, w ostatniej godzinie lub dwóch godzinach życia Jezusa wypełniło się wiele, wiele proroctw mówiących o Nim.
Ktoś powiedział mi: „Bracie Branham, to musi się jeszcze wydarzyć i tamto musi się wydarzyć”.
Ja odrzekłem: „To wszystko mogłoby się wydarzyć w ciągu jednej godziny”.
Jeżeli będziecie czytać Psalm 22. i potem obserwujecie Jego umieranie na krzyżu, zapomniałem teraz, ile znamiennych proroctw zostało wypełnionych w ostatnich dwóch lub trzech godzinach Jego życia. Oczywiście: „Oni przekłuli Moje stopy i Moje ręce. Boże Mój, Boże Mój, dlaczego Mnie opuściłeś?” i tak dalej, jak wołał Dawid.
26
Pragnę, abyście zwrócili uwagę na kolejną Prawdę - na nieomylność Słowa Bożego. Biblia mówi: „Wszystkie Jego kości zostały całe, ani jedna z nich nie została złamana”. Ponieważ baranek paschalny był przedobrazem tego. Ten baranek musiał być bez zmazy, żadna kość w nim nie mogła być złamana. W tej godzinie, kiedy On umarł na krzyżu, oni podeszli, aby Mu połamać nogi młotem. I tuż zanim… Popatrzcie na ten okropny moment. Ten człowiek przyszedł z młotem, gotowy uderzać w jego nogi, lecz Słowo Boże powiedziało: „Nie będzie złamana żadna kość w Jego ciele”. Jak się to mogło stać? Musimy się pośpieszyć.
27
Boże Słowo jest wieczne. Jeżeli Boże Słowo jest tak doskonałe, to ci, którzy są w Chrystusie, zmartwychwstaną z taką pewnością, jak istnieje zmartwychwstanie. Bóg jest tak samo zobowiązany wobec Swego Słowa uzdrowić cię, jak jest zobowiązany zbawić ciebie. Bowiem On - jest to Jego Słowo, które to obiecało. Jest to Boże Słowo i nie mamy prawa ujmować coś z Niego, lecz musimy po prostu mówić: „Ono jest Prawdą”. My Mu wierzymy. Bez względu na to, co się dzieje, wierzymy Mu mimo wszystko. Tak właśnie muszą Mu wierzyć wszyscy inni, a my nie jesteśmy wykluczeni z tego. Bóg dał Palestynę Izraelowi, lecz oni musieli walczyć o każdy cal ziemi, którą otrzymali. Obietnica jest dla was, lecz musicie walczyć o każdy cal, którego się domagacie; diabeł tego dopilnuje, na pewno to uczyni.
28
Lecz zauważcie, kiedy oni byli gotowi, by przystąpić do łamania nóg naszemu Panu Jezusowi - gdyby ten młot uderzył w Jego nogę i złamał ją, to Bóg okazałby się fałszywym. Lecz nie było wystarczająco dużo diabłów w ciemnościach i udrękach piekła, które by zmusiły ten młot do uderzenia w Jego kosztowne ciało, ponieważ Dawid osiemset lat przedtem powiedział, że w Jego ciele nie będzie złamana ani jedna kość. Boże Słowo musi się ostać i okazać jako prawdziwe.
Lecz co oni uczynili potem? Wzięli włócznię i wbili do Jego boku, i wyszła Krew i woda, aby wypełnić to, co mówi Biblia: „Przekłuli Moje ręce i Mój bok”. To Słowo zostało wypełnione.
29
Kiedy On umierał, jaka to była straszna godzina. Rozmyślam o tej pieśni i szczerze mówiąc, ona sprawia, że czuję się okropnie, kiedy myślę o tej pieśni, którą poeta napisał wiele lat temu.
Wśród pękających skał i zaciemnionych niebios
Mój Zbawiciel pochylił Swoją głowę i umarł.
Rozerwana zasłona objawiła drogę
Do Niebiańskiej radości i dnia bez końca.
A kiedy On tam wisiał, krwawiąc i umierając, i kiedy On pochylił Swoją głowę, słońce zawstydziło się patrząc w dół na te śmiertelne istoty, które Bóg stworzył na Swoje podobieństwo; On musiał zapłacić taką cenę, aby ich odkupić; słońce nawet nie chciało się patrzyć na ziemię w tej godzinie. Księżyc był tak zażenowany, że wycofał się ze swej pozycji. A gwiazdy odwróciły się plecami do ziemi. Jaką okropną rzeczą musi być grzech i jak Bóg musiał załatwić się z nim.
30
Widzimy tych naśmiewających się kapłanów, a z Jego twarzy zwisała plwocina. Żołnierz uderzył Go trzciną po głowie i powiedział: „Jeżeli jesteś prorokiem, powiedz nam, kto cię uderzył”. Inny wyrywał wąsy z Jego brody, wymierzał Mu policzki i chciał, żeby On zaczął się bronić.
On powiedział: „Gdyby Moje Królestwo było z tego świata, zaraz bym zawołał do Mego Ojca, a On posłałby mi dwanaście legionów aniołów”.
Cała sytuacja mogłaby zaraz ulec zmianie, lecz jak On mógłby to uczynić? On tego nie mógł uczynić, ponieważ to były Jego własne dzieci, wołające o Jego Krew. Czy moglibyście sobie wyobrazić tatę, ojca, a jego własne dzieci pogrążone w ciemnościach domagałyby się krwi ich własnego ojca? Właśnie dlatego On nie mógł postąpić inaczej; musiał umrzeć. Gdyby On nie umarł, byłoby to zgubą dla Jego dzieci, byłaby to zguba dla całego stworzenia. Lecz On musiał umrzeć, by zbawić Swój lud.
31
I kiedy On umarł, pochylił Swoją głowę, ta stara ziemia zadrżała. Ona musiała przeżyć nerwowy wstrząs, bo Biblia mówi, że cała ziemia była ciemna na całej powierzchni od szóstej do dziewiątej godziny. Ziemia się trzęsła i skały pękały. A zasłona w świątyni rozerwała się od góry w dół. Ołtarze do składania ofiar przewróciły się. Syn żyjącego Boga umarł. On był tak martwy, że słońce rozpoznało to. On był tak martwy, że księżyc rozpoznał to. On był tak martwy, że rozpoznały to gwiazdy. On był tak martwy, że ziemia to rozpoznała. On był tak martwy, że żywioły przyrody rozpoznały to; atmosfera rozpoznała to. Wszystko musiało rozpoznać, że to był Syn Boży. Bowiem Słowo Boże nie może zawieść. On był obiecany już od ogrodu Eden - że Nasienie niewiasty zetrze głowę węża.
32
Otóż, co stało się z Nim? Gdzie On poszedł, gdy zdjęto Go z krzyża i położono w grobie Józefa z Arymatei?
On był tak ubogi, że nie miał miejsca, gdzie mógłby położyć Swoją głowę. Urodził się w żłóbku, ciążyło na nim niesławne imię - uważano go za nieślubne dziecko. Naśmiewano się z niego, kpiono z niego, drwiono z Niego tu na ziemi. On został ośmieszony i odrzucony. A kiedy On umarł, musiał umrzeć skazany na śmierć - między dwoma łotrami. Nie mieli nawet grobu, gdzie mogliby Go pogrzebać, więc włożono Go do grobu innego człowieka. Sam Bóg z niebios zstąpił na ziemię. Za kogo samych siebie uważamy, kiedy musimy przechodzić przez niewielkie cierpienia? Co On uczynił dla nas, rozmyślajcie o tym, przyjaciele; zastanówcie się nad tym.
33
Rzymski żołnierz powiedział: „Prawdziwie to był Syn Boży”. Grzesznik musiał to przyznać. Judasz powiedział: „Ja zdradziłem Krew niewinną”. On to musiał rozpoznać. Cała ziemia rozpoznała to.
Gdzie On potem poszedł? Kiedy człowiek umiera, czy na tym się skończyło? Wcale nie. On musiał umrzeć w ten sposób, ponieważ Boża Biblia mówi, że On miał umrzeć w ten sposób. I On ufał Bożemu Słowu. Dlatego On mógł powiedzieć, kiedy żył na ziemi: „Zburzcie tę świątynię, a ja wzniosę ją w ciągu trzech dni”.
Albowiem Dawid powiedział na jednym miejscu, jedynym w Biblii - Dawid będąc pod inspiracją, mąż Boży, prorok, który był namaszczony Słowem, powiedział: „Ja nie pozwolę, żeby mój święty oglądał skażenie, ani nie zostawię Jego duszy w piekle”.
34
Jezus powiedział: „Zniszczcie to ciało, a ja wskrzeszę je w ciągu trzech dni”. On wiedział, że Boże Słowo nie może zawieść. O, moi drodzy.
Jeżeli On mógł polegać na tym niezachwianie, wierząc, że Boże Słowo nie może zawieść, o ileż więcej możemy my polegać na tym niezachwianie, skoro narodziliśmy się na nowo z Ducha Bożego, a On jest świadkiem w naszych sercach w tej chwili, że wiemy, iż nasz Odkupiciel żyje i pewnego dnia znowu przyjdzie. Bądźcie pewni tego, że tych, którzy są w Chrystusie, Bóg przyprowadzi razem z Nim.
Zważajcie teraz. On tam był. On wiedział, że ani jedna komórka tego ciała nie ulegnie skażeniu. Po siedemdziesięciu dwóch godzinach zaczyna się skażenie. Dlatego On nie pozostał w grobie ani trzy dni. On umarł w piątek po południu, a wstał z martwych w niedzielę rano. Lecz było to w ciągu tych trzech dni. W ciągu tych trzech dni On musiał zmartwychwstać, ponieważ zaufał Bożemu Słowu.
35
Oto On idzie. Dokąd On się udał, kiedy stąd odszedł? Biblia mówi: „On zstąpił i poszedł głosić duszom, które są w więzieniu, które nie pokutowały w czasach długiej cierpliwości w dniach Noego”. Jego dusza, Jego Duch, Jego Teofania Jego własnej Istoty zstąpiła w dół. Pójdźmy za Nim. Czy chcielibyście iść za Nim dzisiaj wieczór przez kilka minut? Popatrzmy, dokąd On poszedł.
Tuż pod sferą śmiertelnych istot leży sfera demonicznych mocy. Tuż ponad nimi leży sfera dusz niesprawiedliwych ludzi; zaś pod nimi leży samo królestwo szatana - piekło. Natomiast ponad nami leży sfera Ducha Świętego; następnie - tam pod ołtarzem znajdują się dusze sprawiedliwych ludzi; w najwyższej sferze jest Sam Bóg. Jeden schodzi w dół, drugi wstępuje do góry; te dwa duchy są tutaj na ziemi, wywierając wpływ na ludzi tej ziemi.
36
A kiedy Jezus umarł, On odszedł i zstąpił tam na dół. Widzę Go w owym popołudniu w piątek po Jego śmierci [Brat Branham stuka - wyd.] pukającego do drzwi sfery zgubionych dusz. Śledźmy Go na chwilę. Drzwi się otwierają. Były tam kobiety, byli tam mężczyźni; były tam młode panie; byli tam starzy; byli tam wszyscy razem w tym okropnym miejscu, nazywanym więzieniem zgubionych dusz.
Gdybym miał czas, chciałbym wam to opowiedzieć. I może jest to po prostu wizja. Lecz pewnego razu odwiedziłem to miejsce i wołałem o miłosierdzie - kiedy byłem jeszcze grzesznikiem, a miałem być poddany operacji. Kiedy wyszedłem, stałem gdzieś na Zachodzie, miałem podniesione ręce w kierunku niebios, a krzyż świecił nade mną.
37
Lecz w tym posępnym miejscu Jezus podszedł do drzwi. Wszystko musiało świadczyć, że On jest Synem Bożym, ponieważ było im głoszone w czasie długiej cierpliwości w dniach Noego. On zapukał do drzwi i powiedział: „Ja jestem Tym, o którym mówił Enoch. Ja jestem Nasieniem niewiasty, które miało zetrzeć głowę węża. Każde Słowo Boże zostało wypełnione; Ja właśnie umarłem hen na Golgocie i Ja odkupiłem Mój Kościół. I Ja jestem tym, o którym mówił Enoch”. A oni byli bez miłosierdzia, bez nadziei, ponieważ oni grzeszyli i byli przestępcami. I drzwi zostały im zamknięte przed nosem.
38
On zstąpił niżej do rejonów demonów i jeszcze niżej aż do bram samego piekła i zapukał do jego drzwi [Brat Branham puka - wyd.]
To działo się, kiedy On był w grobie - Jego ciało było tam czekając na zmartwychwstanie. On odwiedził te sfery, do których odchodzą sprawiedliwi i niesprawiedliwi - do których odejdziecie pewnego dnia, do jednej albo do drugiej sfery.
I oto On puka [Brat Branham puka - wyd.] do drzwi piekła. Kiedy zapukał, wyszedł diabeł. I słyszę, jak on mówi: „O, nareszcie tu przyszedłeś. Ja myślałem, że cię na pewno mam, kiedy zabiłem Abla”.
39
Widzicie, kiedy zostało obiecane to Nasienie w ogrodzie Eden, diabeł ustawicznie próbował zniszczyć to Nasienie. Śmierć Abla i przyjście Seta było po prostu śmiercią, pogrzebem i zmartwychwstaniem Chrystusa. To Nasienie musiało kontynuować swoją działalność. A on próbował Je zniszczyć.
On powiedział: „Ja myślałem, że Cię dostałem, kiedy zniszczyłem Abla. Myślałem, że Cię mam, kiedy zniszczyłem proroków. Byłem przekonany, że Cię dostałem, kiedy ściąłem głowę Janowi. Lecz teraz, po wszystkich Ty przyszedłeś. Więc nareszcie Cię dostałem”. O, moi drodzy.
40
Słyszę jednak, jak On mówi: „Szatanie, chodź tutaj!” On jest teraz Królem. „Chcę cię uświadomić - ty już dosyć długo byłeś blefiarzem. Ja jestem urodzonym z dziewicy Synem żyjącego Boga. Moja Krew jest jeszcze wilgotna na krzyżu i cała należność została zapłacona. Ty już więcej nie masz żadnych praw. Jesteś obnażony. Dawaj mi te klucze”. Wyciąga rękę, bierze ten klucz śmierci i piekła z jego boku i wiesza go na Swoim własnym boku. Tak jest. Odwraca się i daje mu porządnego, zdrowego kopniaka. Zatrzasnął jego drzwi i mówi: „Pozostań tam! Odtąd Ja jestem Królem!”
Otóż, On nie miał już kluczy Królestwa, ponieważ dał je Piotrowi; przejdziemy do tego rano podczas wodnego chrztu. Lecz On miał klucze piekła i śmierci, bo zabrał je szatanowi. Po Swoim zmartwychwstaniu On powiedział: „Ja mam klucze piekła i śmierci”. Piotr miał klucze Królestwa. Szatan miał przedtem klucze piekła i śmierci, lecz teraz ma je Jezus; On jest Królem.
41
Oto On zaczyna się podnosić. Nastaje poranek Wielkanocny, czas szybko upływa. Lecz jest tam inna grupa. Gdzie jest Job? Gdzie jest Abraham? Gdzie oni są? Gdzie są ci, którzy ufali Bożemu Słowu? Czy On o nich zapomniał? Czy śmierć unicestwiła ich? Czy na tym wszystko się skończyło? Wcale nie; Bóg musi dotrzymać Swego Słowa.
Widzę Go dalej. Spójrzmy teraz krótko do Raju i rozejrzyjmy się tam. Widzę Sarę i Abrahama spacerujących tam, a po chwili [Brat Branham puka - wyd.] puka coś do drzwi. Abraham podchodzi i otwiera drzwi, i mówi: „Kochanie, chodź tutaj. Spójrz tutaj. Popatrz tutaj; to właśnie jest Ten Sam, który stał przy mnie pod dębem owego dnia”. On jest Bogiem Abrahama.
Zaraz potem widzę Daniela, który spojrzał ponad jego ramię i mówi: „To jest ta Skała, która została wycięta z góry, jest to tak pewne, jak to, że stoję tutaj”.
Widzę, jak Job powstaje i mówi: „To jest mój Odkupiciel, o którym powiedziałem, że On żyje i pewnego dnia On stanie na tej ziemi. Moje ciało będzie może tylko łyżeczką prochu, lecz po piętnastu minutach ja będę w moim ciele ponownie. To jest On”.
Ezechiel patrzy ponad nimi i mówi: „Ja widziałem tą samą Osobę jako Koło w środku Koła, obracające się wysoko w powietrzu”. O, moi drodzy.
Potem podchodzi Enoch. Enoch powiedział: „Ja Go widziałem przychodzącego z dziesiątkami tysięcy Jego świętych, by wykonać sąd”.
42
Byli tam ci starotestamentowi święci; na pewno byli. Będąc pod ofiarą przebłagania krwi zwierzęcej oni nie mogli wejść do Obecności Boga Niebios, ponieważ krew kozłów i owiec nie mogła usunąć grzechu.
Lecz On powiedział: „Moi bracia, Jam jest Tym, o którym myśleliście - Jam jest. Ja jestem Nasieniem niewiasty. Jestem Synem Dawidowym. Jestem Synem Bożym. Jestem Tym urodzonym z dziewicy. Moja Krew dokonała pojednania za grzech. Wy czekaliście pod krwią owiec i kozłów, lecz teraz Moja Krew dokonuje przebłagania i wy jesteście wolni. Chodźmy do góry; nastaje już poranek wielkanocny”. Pomyślcie tylko, to stało się około tysiąc dziewięćset kilkadziesiąt lat temu.
43
Słyszę, jak Abraham mówi: „Panie, kiedy wejdziemy ponownie do naszego ciała, Sara i ja, miłowaliśmy to po prostu tak bardzo, czy nie masz nic przeciw temu, jeśli zatrzymamy się tam na krótki czas, podczas Twojej drogi w górę?”
Wiecie, słyszę, jak On mówi: „Ależ nie, oczywiście, że nie. Ja również zostanę z Moimi uczniami około czterdziestu dni. Rozejrzyjcie się po okolicy i zobaczcie, jak wszystko wygląda”.
W tym chwalebnym poranku wielkanocnym (podejmiemy się tego jutro do południa, o ile Pan pozwoli), kiedy On wstał z martwych, Biblia mówi w Ew. Mateusza 27, że „Wielu z świętych, którzy spali w prochu ziemi, powstali i wyszli z grobów”. Kto to był? Abraham, Izaak, Jakub, Job - ci, którzy dzięki duchowo objawionemu objawieniu wiedzieli, że Odkupiciel stanie na ziemi pewnego dnia. To byli oni - pierwociny tych, którzy zasnęli. Oni tam chodzili - po ulicach miasta. Widzę Abrahama i Sarę - młodzi, pełni sił i przystojni, pełni życia, już więcej nie zestarzeją się, nigdy więcej nie będą chorzy, nie będą więcej łaknąć; spacerowali tam w swoim ciele.
44
Kajfasz stał tam i powiedział: „Wiecie, coś wydarzyło się niedawno. Popatrzcie tylko na ten bałagan, jaki jest w świątyni. Zasłona została rozerwana. Musimy sprowadzić kogoś, aby ją zeszył. Popatrzcie na inne rzeczy, skrzynka na ofiarę jest przewrócona. Co się stało? Czy ten facet był jakimś astrologiem? Czy On był czarnoksiężnikiem? Względnie, co się stało? Słuchaj, chodź tutaj, Józefie, kim jest ta młoda para stojąca tam?”
Abraham powiedział: „Saro, zostaliśmy rozpoznani. Raczej idźmy”.
„Zjawili się wielu ludziom”. To jeszcze nie było wszystko. Zważajcie, kiedy kończę. Pewnego dnia, potem gdy zwiedzili - Abraham, Izaak, Jakub, gdy oni wszyscy zwiedzili swoją ojczyznę, kiedy Jezus wstępował do nieba…
Powiecie: „Bracie Branham, czy to jest coś mistycznego?” Absolutnie nie. Pokażę wam miejsca Pisma do tego za chwilę.
Kiedy On zaczął wstępować do nieba, ludzie widzieli tylko Jezusa, lecz ci starotestamentowi święci odeszli razem z nim, bo Biblia mówi, że On wiódł pojmanych więźniów i rozdał dary ludziom. I widzę Go, jak On wstępuje w górę i łączy się ze Swoim Kościołem.
45
Dwaj aniołowie z tego zespołu, który grał muzykę, wrócili tam i rzekli: „Wy mężowie z Galilei, dlaczego tu stoicie, patrząc się w górę? Ten sam Jezus, który został zabrany w górę, przyjdzie znowu”. Na pewno. I aniołowie pośpieszyli z powrotem, by dołączyć do pochodu.
I w przestworzach podążał Jezus z starotestamentowymi świętymi. Wyminęli księżyc, wyminęli słońce, wyminęli gwiazdy. A kiedy na widowni stanęły przed nimi piękne białe niebiosa, starotestamentowi święci krzyknęli, cytując Pismo Święte: „Podnieście się wy, bramy odwieczne i zostańcie podniesione. Podnieście się wy bramy odwieczne i zostańcie podniesione. Niech wejdzie Król Chwały”.
Wszyscy aniołowie zebrali się przy balustradach na murach niebios i zapytali: „Kim jest ten Król Chwały?”
Starotestamentowi święci odrzekli: „Pan zastępów, potężny w boju. On stał się Zwycięzcą”.
46
Anioł nacisnął guzik i perłowe bramy otwarły się szeroko. Oto idzie ulicami górnego Miasta Jeruzalem wielki, potężny Zwycięzca, prowadząc ze Sobą starotestamentowych świętych. Zespoły aniołów grają, inni aniołowie wydają okrzyki. On stał się potężnym Zwycięzcą. On ma klucze piekła i śmierci, wiszące u Swego boku, idzie ciągle dalej, przechodzi koło pałaców chwały, aż dochodzi do tronu. I On mówi: „Ojcze, oni są tutaj. Oni wierzyli całym sercem w Twoje Słowo, że przyjdę pewnego dnia. Ja zwyciężyłem śmierć i piekło”.
Co to było, bracie? On miał blizny na Swoich dłoniach, by pokazać, że był w wielkim boju. Chwała bądź Bogu na wysokościach. On jest potężnym Zwycięzcą. „Oni są tutaj, Ojcze - Abraham, Izaak i Jakub”.
Słyszę, jak On mówi: „Synu, wstąp tutaj obok Mnie i usiądź na tronie, aż uczynię każdego wroga podnóżkiem Twoich stóp”. Bracie, pewnego dnia On przyjdzie znowu; o, jaki dzień to będzie!
On nie spędzał czasu bezczynnie, kiedy był w grobie. My myślimy, że On tam po prostu leżał martwy. Lecz On był w dolnych sferach, ciągle zwyciężając; zstąpił zupełnie na dół i zabrał szatanowi klucze. Więc On ma klucze piekła i śmierci. On powiedział: „Dlatego, że Ja żyję, i wy żyć będziecie”.
47
Chciałbym wiedzieć dzisiaj wieczorem, mój drogi bracie i siostro, czy przemyśleliście to wszystko w szczerości? Czy uświadamiacie sobie, że żyjecie tylko dlatego, że On żyje. Czy doceniacie to na tyle, by złożyć samych siebie w ofierze i powiedzieć: „Boże, oto jestem grzesznikiem, bądź mi miłościwy”? Czy przyjęliście już tę wszystko zaspakajającą Ofiarę? Czy powiedzieliście Mu już, że Go miłujecie? Czy rani to wasze uczucia, kiedy postępujecie grzesznie? Jeśli jeszcze nie mieliście takiego przeżycia, uczyńcie to teraz w rocznicę „Jego złożenia do grobu”. Kiedy czas tak szybko upływa, ja czuję się świetnie, lecz zastanawiam się - jeżeli jeszcze nie przyjęliście Chrystusa jako osobistego Zbawiciela, chciałbym wiedzieć, czy chcielibyście to uczynić, kiedy pochylimy nasze głowy na chwilę do modlitwy.
48
Graj ten refren „Wśród pękających Skał”, jeżeli jesteś tak łaskawa, siostro Gertie, jeżeli go masz. W porządku, którąkolwiek będziesz grać.
Kiedy mamy pochylone głowy, pragnę wam zadać naprawdę szczere pytanie. Pamiętajcie przyjaciele - grzeszniku czy święty, nie przestajesz istnieć, kiedy zostaniesz pogrzebany. Twoja dusza znajduje się gdzieś. Otóż, według Pisma Świętego Jezus odwiedził obydwie te sfery. Gdzie On by cię znalazł, gdybyś odszedł dzisiaj wieczorem? Czy drzwi łaski zostałyby ci zamknięte przed nosem dlatego, że ją odrzuciłeś? Pamiętaj, On jest nie tylko Zbawicielem, On jest i Sędzią. Osądź teraz sam, jak ty Go oceniasz? Niech On stanie się teraz twoim Zbawicielem.
49
Przychodzi mi na myśl krótkie opowiadanie. Pewnego dnia mały chłopiec siedział na wozie. Na ulicy ktoś wystrzelił ze strzelby i konie spłoszyły się i zbliżały się do urwiska. Młody kowboj popędził i zatrzymał te konie tuż przedtem, nim wóz spadłby do urwiska, ponieważ na tym wozie było dziecko. On ocalił temu chłopcu życie.
Wiele lat po tym wydarzeniu stanął on przed trybunałem sądowym. Ten chłopak popełnił przestępstwo, obrał złą drogę i był winien. Upijał się, grał gry hazardowe, zastrzelił człowieka; i był winien, orzeczono go za winnego. I sędzia powstał i powiedział: „Ogłaszam ci wyrok, aby cię powieszono za szyję, i skończy się twoje śmiertelne życie”.
50
Ten młody człowiek krzyknął: „Sędzio!” I on przerwał tę rozprawę sądową, bo przeskoczył balustradę i padł sędziemu u stóp, błagając o miłosierdzie.
Powiedział: „Sędzio, popatrz na moją twarz. Ty mnie nie poznajesz?”
Sędzia odrzekł: „Nie, synu, nie poznaję”.
On powiedział: „Czy przypominasz sobie, jak ocaliłeś życie pewnemu małemu chłopcu wiele lat temu, gdy spłoszyły się z nim konie?”
Sędzia odrzekł: „Tak, przypominam sobie”.
On rzekł: „Ja jestem tym chłopcem”. I powiedział: „Sędzio, ocaliłeś mnie wtedy. Ocal mnie i teraz”.
Sędzia spojrzał w dół na niego i powiedział: „Synu, owego dnia byłem twoim wybawcą. Dzisiaj jestem twoim sędzią”.
Dzisiaj On jest twoim Zbawicielem, grzeszniku, jutro On może być twoim Sędzią. Rozmyślajcie o tym teraz, kiedy muzyka gra i wszyscy się modlą - wy, którzy jesteście pogrążeni w modlitwie z Bogiem.
51
Chciałbym wiedzieć dzisiaj wieczór - szybko teraz - wy, którzy chcielibyście przyjąć Chrystusa jako osobistego Zbawiciela, powiedzcie: „Boże, bądź miłościwy mnie grzesznemu. Ja pragnę przyjść pod Twoją przelaną Krew. Jestem zmęczony przyłączaniem się do kościołów i bieganiem z miejsca na miejsce. Pragnę być narodzonym na nowo człowiekiem. Pragnę mieć takie przeżycie w moim sercu, żebym wiedział, iż Chrystus objawił mi Samego Siebie przez duchowe objawienie, o którym ty właśnie mówiłeś, bracie Branham. Pragnę duchowego objawienia, Ducha Świętego w moim sercu, ożywiającego mnie i czyniącego Chrystusa dla mnie bardziej rzeczywistym, niż ja sam jestem dla siebie. Pragnę to przeżyć, bracie Branham. Czy będziesz modlił się o mnie, kiedy podnoszę moją rękę?”
Czy podniesiecie teraz swoje ręce, wy, którzy pragniecie być załączeni w modlitwie. Niech pani Bóg błogosławi. Niech pani Bóg błogosławi - tam w tyle. To jest dobre. Niech panu Bóg błogosławi. To jest dobre. Podnieście wasze ręce i śpiewajcie teraz z waszym zespołem.
52
Jak mógłbyś postępować tak haniebnie, że odrzuciłbyś coś takiego, przyjacielu? Pamiętaj…
„O” - mówisz - „bracie Branham, kaznodzieje głoszą od wielu lat”. Ja wiem, lecz pewnego dnia oni przestaną głosić. A wygląda na to, że ten czas może wkrótce przeminąć. Ty usłyszysz swoje ostatnie kazanie. Szczerze mówiąc, może to jest twoje ostatnie.
„O” - mówisz - „jestem jeszcze młody”. To nie gra roli. Śmierć nie ma względu na osoby, ani na wiek, czy zdolności. Czy przyjmiesz Go teraz jako osobistego Zbawiciela przez podniesienie swojej ręki, mówiąc „Boże, bądź mi miłościw”? Podnieś swoje ręce razem z pozostałymi i powiedz: „Ja pragnę teraz przyjąć Chrystusa”. Czy podniesiesz swoją rękę?
53
Ktoś, kto odstąpił od Boga - powiedz: „Boże, bądź mi miłościwy. Ja pragnę powrócić do Chrystusa dzisiaj wieczór, żeby jutro mogło nastać zmartwychwstanie dla mnie”. Czy podniesiesz swoje ręce? Podnieś swoją rękę i powiedz: „Bądź mi miłościwy, ja chcę przyjść teraz”. Czy chcesz to zrobić? Podnieś swoją rękę i powiedz: „Ja byłem odstępcą, lecz dzisiaj wieczór…” Niech ci Bóg błogosławi, pani. Nie ci Bóg błogosławi. To jest dobre.
„Ja chcę przyjąć Chrystusa jako mego osobistego Zbawiciela. Chcę Go przyjąć dzisiaj wieczór. Wiele lat błąkałem się z dala od Boga, lecz teraz wracam do domu”. Czy Go przyjmiesz dzisiaj wieczorem, aby to mogło być nowym zmartwychwstaniem dla ciebie, a twoje stare życie mogło się skończyć?
54
Ta pani przychodzi do ołtarza, by tu stanąć i złożyć wyznanie. Czy ktoś inny pragnie jeszcze zająć swoje miejsce tutaj? Podejdź tutaj i stań koło niej, by złożyć wyznanie. Czy chciałbyś powstać i podejść również tutaj do ołtarza? Ołtarz jest otwarty. Na pewno. Przyjdź tutaj w tej chwili. Jeżeli chcesz stanąć tutaj i modlić się, będzie to zupełnie w porządku. Chodź tylko. Czy przyjdziesz? Na podstawie wyznania twojej wiary, na podstawie wiary w Syna Bożego, czy przyjdziesz teraz? W porządku.
Jest to zależne od ciebie, zapamiętaj sobie. Chodzi właśnie o ciebie. Czy jesteś grzesznikiem? Czy jesteś odstępcą? Czy jesteś oziębłym i oddalonym od Chrystusa? Czy pragniesz powstać z Nim na nowo teraz, rozpocząć nowe życie? A co ty, mężu i żono, którzy żyliście w odłączeniu już długi czas, bo sprzeczaliście się w domu? Czy nie przyjdziecie teraz, by naprawić tą rzecz przed Bogiem i między sobą? Niech Wielkanoc jest dla was rzeczywiście Wielkanocą; rozpocznijcie nowe domostwo.
55
A co ty, który nigdy nie byłeś - nigdy nie modliłeś się w swoim domu, chodziłeś po prostu do domu z kościoła i próbowałeś żyć najlepiej, jak potrafisz, a nigdy nie zebrałeś rodziny razem, abyście się mogli modlić? Dlatego mamy tyle przestępczości wśród młodzieży, i różnych innych kłopotów, które mamy. Dlatego domy Amerykanów są rozbite. Czy nie przyjdziecie, by rozpocząć na nowo dzisiaj? Czy to uczynisz? Jesteś zaproszony. Pamiętaj, ja jestem teraz twoim kaznodzieją; a w owym dniu będę świadkiem. Pochylmy teraz nasze głowy do modlitwy.
56
Nasz błogosławiony Niebiański Ojcze, dzisiaj wieczorem przynoszę Ci - na ile umiem - tych słuchaczy w tej najbardziej uroczystej poważnej chwili. Przychodzimy pokornie do Twego tronu po wygłoszeniu tego poselstwa dzisiaj wieczorem o złożeniu do grobu. Ty nie leżałeś cicho w grobie, lecz Twoja dusza zstąpiła do dolnych sfer i zakończyła dzieło Boże, które Ty miałeś wykonać. Jutro do południa stwierdzimy, jak Ty przechodziłeś przez te sfery do góry, pokonując wszystko w Swoim zmartwychwstaniu. Ty wyszedłeś z grobu w poranku wielkanocnym dla naszego usprawiedliwienia. I stwierdzamy, że zesłałeś na ziemię Ducha Świętego, by przekonać ludzi o grzechu.
Modlimy się dzisiaj wieczorem, Panie, żeby ci, którzy podnieśli swoje ręce, mogli być wspomniani przed Tobą. Niechby to była decyzja z ich szczerego serca dzisiaj wieczorem, że przyjęli Ciebie i wierzą Tobie, i niech zostaną zapieczętowani Pieczęcią obietnicy dzisiaj wieczorem - Duchem Świętym. Udziel nam tego, Ojcze. Bo poruczamy ich Tobie razem z tym poselstwem dzisiaj wieczorem. Niech ono błogosławi tych, którzy go słuchali, Panie, niech zabiorą je do swoich domów i niech przeniknie głęboko do ich serc. Niech żyją według Słowa Bożego. Spełnij to, Ojcze, bo prosimy o to w Imieniu Chrystusa. Amen.