1
Dla tego wspaniałego imienia Twojego namaszczonego Syna, Pana Jezusa Chrystusa, dziękujemy Ci za Jego życie i za Jego łaskę, która została rozlana przez Ducha Świętego w naszych sercach. Gdybyśmy tylko stanęli, aby zliczyć wszystkie błogosławieństwa, które nam były dane, byłaby ich niezliczona ilość. Jesteśmy wdzięczni za nasze zdrowie i za wszystkie wspaniałe błogosławieństwa, których nie moglibyśmy kupić za pieniądze; a Ty obdarzyłeś nas nimi obficie z Twojej łaski. I jesteśmy uprzywilejowanymi ludźmi, bo poznaliśmy Ciebie.
2
I jest to pragnieniem naszych serc, żeby ci, którzy Ciebie nie znają i nie są zaprzyjaźnieni z Tobą, żeby ich grzechy zostały im przebaczone, i żeby zaprzyjaźnili się z Tobą, Ojcze. Bo Ty powiedziałeś: „Ja jestem cichy i pokornego serca, a krzyż nie jest ciężki, a brzemiona są lekkie.” I modlimy się teraz, żebyś Ty zamanifestował to każdemu słuchaczowi dzisiaj wieczorem.
Jeśli będzie taka okazja, a są tutaj niektórzy, którzy Ciebie nie znają, niech przyjdą dzisiaj wieczorem i przyjmą Ciebie. Pomóż chrześcijanom, kiedy idą naprzód. Pobłogosław te pieśni, które śpiewali ci ludzie dzisiaj wieczorem. I pomóż nam, Panie, w nadchodzących zgromadzeniach ewangelizacyjnych - tych pięć wieczorów. Odczuwamy, że to będzie Twoją wolą, abyśmy poświęcili te wieczorne nabożeństwa do usługi Słowem, zanim będziemy obchodzić to wspaniałe zmartwychwstanie - ukrzyżowanie i zmartwychwstanie naszego Pana. Bądź z nami teraz. Przyjdź według Twego Słowa, Panie i usługuj nam, abyśmy mieli społeczność wokół Słowa dzięki Duchowi Bożemu. Modlimy się o to w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
3
Uważam to za wielki przywilej, gdy mogę stać przed jednym człowiekiem i mówić o Panu Jezusie. Zauważyłem to w mojej usłudze, że dla Boga nie ma znaczenia czy jest tuzin słuchaczy czy są ich tysiące. On ma to samo poselstwo dla ludzi przez cały czas i to jest Jego łaska.
Nasz temat dzisiaj wieczorem rozpoczyna się dawno temu w jednym z najpiękniejszych wydarzeń Biblijnych. Uważam, że całe Pismo Święte jest doskonałe. Nie można znaleźć żadnej usterki w Słowie Bożym. Ono jest po prostu doskonałe. Lecz ten tekst, który pragniemy rozważać, jest jednym z najbardziej znamiennych tekstów Pisma Świętego. Jest to jedna z pieczęci Jego mesjaństwa.
Wiecie, ludzie mogą przyjść na tę ziemię i wypowiadać wszelkiego rodzaju oświadczenia i różne obietnice, lecz jeśli ich nie potrafią wypełnić, to ich obietnice na niewiele się zdadzą. Lecz kiedy przychodzi człowiek i daje obietnicę, a potem jest zdolny wypełnić tę obietnicę, to potwierdza jego słowo jako prawdziwe. A On był jedynym człowiekiem, który kiedykolwiek żył na tej ziemi, który mógł powiedzieć takie oświadczenie: „Mam moc położyć Moje życie i mam moc znowu je wziąć.”
4
Miałem ten zaszczyt w czasach mojej usługi stanąć przy grobach wielu wielkich założycieli religii - takich wielkich założycieli, jak Mahomet i wielu innych z przodujących religii tego świata. Jednakowoż każda z nich ma pewne znane miejsce, gdzie ich założyciel zmarł i został pogrzebany, i leży tam aż do dnia dzisiejszego. Dotychczas jednak w naturalnym zakresie nie miałem możliwości stanąć przed tym otwartym grobem, gdzie był położony Chrystus, a ten grób nie potrafił Go zatrzymać. Albowiem On właśnie powiedział: „Ja kładę moje życie w ofierze; nikt nie odbiera Mi go. Ja kładę je i znowu je zabiorę.”
I jest to jedyna religia na świecie, którą można udowodnić, że jest poprawna - mianowicie religia chrześcijańska. Nasz Pan nie tylko umarł za Swój lud, lecz On znowu wstał z martwych dla ich usprawiedliwienia. I On wstąpił na wysokości dzisiaj wieczorem i siedzi na tronie Bożym, a Jego Duch żyje w Jego kościele, w Jego ludziach, czyniąc te same sprawy, które On czynił, kiedy był tutaj na ziemi, kontynuując Swoją usługę.
5
I po dzisiejszym nabożeństwie do południa, w którym Duch Święty tak cudownie zstąpił w dół i nurzał nas w Jego wspaniałej piękności, po prostu czuję inspirację, by powiedzieć te słowa: „Pewnego chwalebnego dnia wszystkie te dary, które były w kościele, będą po prostu odłożone na bok, jak odkłada się płaszcz. A Duch Święty zawładnie nad kościołem Bożą miłością do tego stopnia, że chorzy zostaną uzdrowieni, ślepi będą widzieć, kalecy będą chodzić, bez wkładania na nich rąk. Będzie to po prostu jedna wielka jedność.”
A kiedy tu staliśmy dzisiejszego poranka w tym wieku i w czasie, w którym żyjemy, i widzieliśmy, jak ten człowiek chodził; przyniesiono go tutaj, miał swoją głowę pochyloną w dół między swoimi kolanami, i miał taki chory kręgosłup, że był przygarbiony tak bardzo, iż był całkiem skulony, z głową w dół; a gdy tam siedział, zaczął się kołysać do przodu i do tyłu. Potem, gdy ten mężczyzna przeszedł przez kolejkę modlitwy, widzieliśmy, jak wyprostowany odszedł do tyłu i usiadł. I wiemy, że on powiedział, iż od wielu lat bardzo źle słyszał, a widzimy, że Pan Jezus otworzył jego uszy tak doskonale, że potrafił usłyszeć najcichszy szept. On odszedł do tyłu i usiadł, i przykrył sobie uszy dłońmi i płakał - biznesmen, człowiek, który przejechał setki mil, by przybyć tutaj.
6
Po tym wydarzeniu na podium słyszeliśmy świadectwa Twoich dzieci, które przyszły tutaj - ludzie z całego kraju, którzy byli poważnie chorzy na wszelkiego rodzaju choroby, a potem składali świadectwa o swoim stanie - jak umierali na raka i na różne choroby, a oto są normalnie zdrowi. To jest po prostu jedno z potwierdzeń Jego nadal istniejącego mesjaństwa. To jest potwierdzeniem, że chrześcijaństwo jest prawdą. Poza chrześcijaństwem nie ma żadnej innej religii, która by była prawdą. I ona jest prawdą dzięki Chrystusowi. A On jest... Religia o Chrystusie nie umarła z Chrystusem; może umarła razem z Nim, ale także zmartwychwstała razem z Nim. A dzisiaj wieczorem On nadal udowadnia Swoje wspaniałe mesjaństwo.
7
Jesteśmy nauczani w pewnej książeczce, którą czytałem pewien czas temu - nazywała się „Książę z domu Dawida”... Myślę, że została napisana przez człowieka, który nazywał się Ingraham. I ona podobno jest częściowo prawdą. Zostało to zaczerpnięte z jakichś starych manuskryptów, pisanych wiele, wiele lat temu na skórze, mówiących, że byli młodzi Żydzi w Palestynie w tym samym czasie, gdy tam był Jezus. I ona, pisząc do jej ojca w Aleksandrii, miała ścisły kontakt z jej ojcem odnośnie Jana Chrzciciela i Jezusa, który nazywał samego siebie Mesjaszem.
I ona podaje tam piękny obraz do naszego tematu rozważań dzisiaj wieczorem. Ona powiedziała, że Marta i Maria i Łazarz byli serdecznymi przyjaciółmi Jezusa, że po śmierci Józefa oni odeszli... On przyszedł, by mieszkać u nich i być razem z nimi. Łazarz uczył się za pisarza w świątyni. Marta i Maria były... One także nie miały ojca ani matki, więc robiły małe gobeliny do świątyni, ozdobne tkaniny i tym podobne robótki na drutach. I dzięki temu miały jakąś pracę. A Jezus przyszedł, by mieszkać u nich, zanim w ogóle dał się poznać - że jest Mesjaszem.
Łazarz chodził hen nad rzekę i słuchał głoszenia Jana. Więc on wrócił z powrotem i powiedział im, jaki wielki prorok wyszedł z Galilei, z dziczy, i jak zwiastował, że przyjście Mesjasza jest bardzo blisko. I Łazarz wcale nie wiedział, że właśnie Ten, do kogo mówił, to sam Mesjasz. I pewnego dnia on przekonywał Jezusa, jakie to jest - aby poszedł z nim i posłuchał głoszenia tego proroka.
8
A Jan stał tam i nie posługiwał się wielkimi, nadętymi słowami; był po prostu zwykłym, prostym człowiekiem. Nie był przyodziany jak ci najwyżsi kapłani... Bóg bowiem nie mieszka w nas według naszego sposobu ubierania się. Bóg nie troszczy się zbytnio o to, jeżeli ubieramy się wytwornie i wyglądamy właściwie. Nie musisz chodzić w koszuli z odwróconym kołnierzem albo nosić turban na swojej głowie. Bóg chce, żebyś miał pokorne, poddajne serce. Tego właśnie Bóg wygląda.
A gdy on widział Jezusa przychodzącego do Jana po chrzest, Jan odwrócił się i spojrzał, i powiedział: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata.”
A gdy Jezus został ochrzczony przez Jana, zobaczyli, że On potem powrócił do domu Łazarza i Marty. I kiedy On tam mieszkał i spożywał pokarm przy ich stole, spał w ich łóżku tam w Betanii... I pewnego dnia Bóg przemówił do Jezusa i powiedział Mu: „Chcę, żebyś opuścił to miejsce i udał się tam, gdzie Ja Ci pokażę.”
9
Wiemy, że Biblia mówi w Ew. Jana 5,19 - Jezus powiedział: „Ja nie czynię niczego, dopóki Mi najpierw Ojciec nie pokaże, co mam czynić.” A zatem, Bóg musiał Mu pokazać, co ma czynić, inaczej On nie odszedłby z Betanii. Więc On wyszedł i oddalił się o jeden lub dwa dni podróży, a w tym czasie Łazarz zachorował. I oni posłali po Jezusa, aby przyszedł. Lecz zamiast przyjść, Jezus po prostu zignorował to wezwanie.
Czy nie czulibyście się niewyraźnie, gdyby tak postąpił wasz pastor? Sprawiłoby to, żebyście odczuwali: „On nie troszczy się o nas.” Lecz ach, gdybyście się tylko zatrzymali na chwilę i pomyśleli, że „Wszystkie rzeczy współdziałają ku dobremu tym, którzy miłują Boga.” Nic na tym świecie nie dzieje się niewłaściwie, jak długo jesteś w Bogu. „Kroki sprawiedliwego są kierowane przez Pana.”
I potem oni znowu posłali po Jezusa. A wydaje się, że On znowu zignorował ich wezwanie i szedł po prostu swoją drogą. A gdy minęły cztery dni, On powiedział: „Nasz przyjaciel Łazarz śpi. A ze względu na was cieszę się, że tam nie byłem.” Bo gdyby On tam był, oni staraliby się Go skłonić, aby uczynił coś, co nie było wolą Bożą.
10
O, mógłbym się zatrzymać tutaj na chwilę. Jak często ludzie mając dobre zamiary starają się odwrócić innych ludzi od woli Bożej. Człowiek powinien zdecydowanie wiedzieć, jakie jest jego powołanie. Powinieneś wiedzieć, co robisz. Nie postępuj po prostu na chybił trafił ani nie pozwól, aby cię pieniądze lub popularność przeciągały z miejsca na miejsce. Nie ważne, jak jesteś popularny albo jak jesteś bogaty; powinieneś zawsze najpierw szukać Boga, by poznać Jego plan i Jego wolę.
Kiedy Łazarz był chory, wydawało się dziwną rzeczą, że On tam nie wrócił. Lecz Jezus powiedział: „Cieszę się, że tam nie byłem.” Ponieważ oni by Go przekonywali i mówili: „Dlaczego nie przyjdziesz tutaj? Czy Ty tego nie uczynisz?” I „Dlaczego nie wskrzesisz go? Przecież wskrzeszałeś innych.”
11
Lecz Jezus miał lepsze poznanie. Jezus wiedział, jaka była wola Jego Ojca. I ach, jaki to błogosławiony przywilej, że możemy znać wolę Ojca. Jeżeli będziemy szukać Boga, to Bóg oznajmi nam Swoją wolę. Ja wolałbym raczej wiedzieć, że postępuję według woli Bożej, choćbym nie głosił do żadnego człowieka, niż żebym miał głosić do dziesięciu tysięcy ludzi każdego wieczora, a być poza wolą Bożą. Wolałbym raczej wiedzieć, jaka jest wola Boża.
Myślę, że to był Dawid, który powiedział: „Wolałbym być wycieraczką u drzwi (lub czymś podobnym) w domu Mojego Pana niż mieszkać w namiotach razem z niegodziwymi.” Jaki to przywilej, że możemy znaleźć nasze miejsce i tam pozostawać. Nie ważne, jak diabeł tobą trzęsie, co on mówi i jak się naśmiewa, pozostań prostolinijnie w woli Bożej.
12
Zauważcie, wtedy Jezus powiedział: „On umarł.” Oni myśleli, że on sobie uciął drzemkę, lecz On powiedział: „On umarł, a ze względu na was cieszę się, że tam nie byłem. Lecz idę obudzić go.”
O, moi drodzy, nie chodziło o to: „Pójdę tam i zobaczę, czy mi się uda; pójdę i spróbuję to,” lecz „Pójdę i obudzę go.” Bowiem On to wiedział. Bóg pokazał mu w wizji, że Łazarz wyjdzie z grobu. I nie było to tylko jakieś przypuszczenie.
O, jeżeli Bóg byłby... Każdym razem, gdy Bóg pokazuje wizję o czymś, co ma się wydarzyć, stanie się to dokładnie w ten sposób, jeżeli ta wizja jest od Boga; po prostu tak musi być. Jak mógłbym zatrzymać się tutaj w rozważaniu mojego tematu i po prostu cytować w kółko przypadki, które znam. Wychodziłem do takich przypadków, o których myślałem: „O, Boże, Ty to z pewnością uczynisz.” Wychodziłem po prostu i praktykowałem moją wiarę w tym przypadku. Lecz wiele razy to nie działało.
Kiedy jednak Bóg pokazuje wizję, o, moi drodzy, musi się to po prostu stać; nie może to zawieść. A dlatego, że Bóg czyni to obecnie, jest to niezawodny dowód tego, że On jest ciągle Mesjaszem, że Jego Mesjaństwo jest zapieczętowane przez znaki i cuda, które potwierdzają Jego błogosławione Słowo.
13
I kiedy potem pomyślimy o Łazarzu, który zachorował... Jest tak, że nikt nie wie, co to jest choroba, dopóki jej nie macie w waszym własnym domu. Jestem pewien, że każdy z nas tutaj dzisiaj wieczór współczuje Marcie i Marii, kiedy ich jedyny zarabiający na chleb - ich brat leżał chory w łóżku i prawdopodobnie lekarze zostawili go zrezygnowani. Byliśmy nauczani, że on zmarł na krwotok w płucach - prawdopodobnie miał gruźlicę. I on umarł w takim stanie, a kiedy był taki chory i lekarz zostawił go zrezygnowany, wtedy Jezus też nie przyszedł do Swojego przyjaciela.
Zatem, to były naprawdę czarne chwile. Czy moglibyście sobie wyobrazić te dwie piękne młode panie, posyłające po Jezusa, aby przyszedł, a On wzbraniał się to uczynić? Kiedy oni wyszli z kościoła i zaparli się tej starej ortodoksyjnej religii i oddzielili się od innych świeckich towarzyszów, i potem położyli całą swoją ufność w tym człowieku, Chrystusie, o którym wierzyli, że jest Mesjaszem, Chrystusem, a On zostawił ich potem w trudnej sytuacji?
14
O, wszyscy mieliśmy już tego rodzaju przeżycia. Przypomina mi się, kiedy nawróciłem się w moim młodym wieku, jak moi młodzi współtowarzysze myśleli, że postradałem mój zmysł. „Otóż” - mówili oni - „jeżeli będziesz trzymał się takiej religii, to będziesz za kilka dni w zakładzie dla obłąkanych.” Wy również mieliście takich samych ludzi, naśmiewających się z was i waszych kolegów, mówiących, że się to z wami źle skończy. Lecz jak długo twoja wiara jest w Chrystusie, to wszystko wyjdzie na dobre. Nie martw się w ogóle o to.
I przypominam sobie, jak ci młodzi ludzie... Spotykałem moją przyjaciółkę i inne dziewczyny, z którymi chodziłem, spotykaliśmy się na ulicy i mówiły: „Billy, ty stałeś się religijnym fanatykiem.” Nie zwracałem na to uwagi, ponieważ wiedziałem, że coś się naprawdę wydarzyło. Coś się ze mną stało. I w moim sercu wierzyłem, że to jest rzeczywisty, autentyczny Duch Święty. Minęły dwadzieścia cztery lata, a jest to ciągle dzisiaj wieczorem tam - tak samo zakotwiczone. Jestem tak samo zdecydowany służyć Jemu, jak byłem zdecydowany owego pierwszego wieczora. Przyrzekłem Mu to w tej małej starej drewnianej szopie. Na pewno. Coś się zakotwiczyło.
Przychodziły ciemne godziny, przyszły tragiczne wydarzenia; przyszły zniechęcenia; przyszła śmierć; lecz w obliczu tego wszystkiego ja odpoczywam mając tą cudowną nadzieję, że On powiedział: „Jam jest zmartwychwstaniem i życiem. Kto wierzy we Mnie, choćby też umarł, żyć będzie.”
Moja wiara jest zbudowana na niczym innym
Niż na krwi Jezusa i Jego sprawiedliwości
Kiedy wszystko wokół mojej duszy rezygnuje
To On jest wszelką moją nadzieją i ostoją.
Na Chrystusie, tej mocnej skale stoimy
Wszystkie inne grunty są grząskim piaskiem.
Na pewno.
15
O, musiały to być czarne chwile, kiedy ich lekarz zawiódł, kiedy ich Przyjaciel zawiódł ich. A Łazarz teraz umierał. I nastał czwarty dzień, on miał po raz ostatni krwotok z płuc i odszedł, aby być u Boga. Oni go wynieśli, wypuścili krew z jego ciała, wpuścili korzenne przyprawy i szpikanard do jego żył, owinęli go w płótno i położyli go w grobie. I on leżał tam cztery dni martwy. Jego ciało już cuchnęło.
Obecnie każdy wie, że ludzkie ciało zaczyna się rozkładać po siedemdziesięciu dwóch godzinach. Dlatego właśnie Jezus musiał wstać z martwych zanim upłynęły trzy dni. Po siedemdziesięciu dwóch godzinach nastaje skażenie ciała.
Dawid powiedział w Biblii osiemset lat przedtem nim urodził się Chrystus, powiedział pod inspiracją Ducha Świętego: „Nie dopuszczę, aby Mój święty oglądał skażenie, ani nie zostawię Jego duszy w piekle.” Dlatego też On powiedział: „Zniszczcie to ciało, a Ja je wzbudzę do trzech dni.” On wiedział, że nie rozpocznie się żadne skażenie. On umarł w piątek po południu, a wstał z martwych w niedzielę rano, ponieważ On wiedział, że ani jedna komórka tego błogosławionego ciała nie może być tknięta skażeniem. Słowo Boże jest tak niezawodne. O, moi drodzy. On dotrzymuje Swego Słowa co do litery. „On nie dopuści, aby Jego święty oglądał skażenie, ani nie zostawi Jego duszy w piekle.” Boże niezawodne Słowo nie może zawieść.
16
Jego ciało leżało w grobie i oczywiście, ludzie to kwestionowali. Mówili: „Trzy dni i trzy noce.” Lecz było to w obrębie trzech dni i nocy, jak On powiedział. On wiedział, że to nie mogą być całe trzy dni i noce, ponieważ rozpoczęłoby się skażenie.
Więc Łazarz był w grobie; cztery dni przeminęły. Jego nos już się zapadł do twarzy. Palce już się wykręciły. Robaki skórne zaczęły wpełzać do jego ciała i pożerały jego ciało. Och, musiała to być najciemniejsza godzina, jaką kiedykolwiek przeżyła ta mała rodzina. Ich Przyjaciel odszedł, ich kościół - oni zostali wyklęci z niego. Ich brat był martwy. A inni ludzie drwili i naśmiewali się z nich, kiedy te dwie młode dziewczyny siedziały razem w domu zasłonięte czarnymi zasłonami na twarzach, jak nakazywał zwyczaj orientalny, siedziały tam płacząc i lamentując z powodu odejścia ich brata.
17
Tam one były. W takim domu nie siedziałby nikt inny, jedynie ci, którzy żyli po boku ich umiłowanego... My wiemy, wielu z was wie, jak siedzieliśmy obok naszego ukochanego. Roy, widzę cię, jak siedzisz obok tego małego chłopca. Bracie Roberson, widzę ciebie i siostrę Roberson jak siedzicie obok jej matki. O, jak wielu z was... Widzę samego siebie siedzącego obok mojego malutkiego niemowlęcia, które umarło, gdy miało osiem miesięcy. My wiemy, czym są takie rzeczy. O, jakie to czarne godziny.
Była to najczarniejsza godzina, jaką kiedykolwiek ta mała rodzina przeżyła. I mniej więcej w tym czasie Jezus wystąpił na widownię. On tak zazwyczaj postępuje. Jest to w tej najciemniejszej godzinie, gdy Jezus przychodzi na scenę.
18
Było to daleko wstecz w Babilonie, pewnego poranka wiele lat temu, kiedy trzej hebrajscy młodzieńcy, których tam zabrano z ich kraju ojczystego jako niewolników. I oni byli smutni, ponieważ byli w niewoli. Byli smutni, ponieważ nie mieli miejsca, gdzie by mogli oddawać chwałę Bogu. Pomimo to żyli jednak wiernie Bogu.
I przyszła tam grupa zwodzicieli i wydali ogłoszenie, że ktokolwiek nie pokłoni się temu posągowi, co było sprzeczne z ich religią, zostanie wrzucony do ognistego pieca. A król wyszedł z swoim wielkim berłem i rzekł: „Ktokolwiek nie pokłoni się temu posągowi, musi zostać wrzucony do dużego ognistego pieca i zostanie spalony.”
19
Wtedy to był czas doświadczenia. I zawsze przychodzi czas doświadczenia. Każdy syn, który przychodzi do Boga, musi być najpierw doświadczany, wypróbowany. O, ja to miłuję. Nie przywołuję tego, lecz kiedy przeminie doświadczenie, ono wydaje cudowny owoc łagodności. Czas doświadczeń, kiedy płomień jest gorący - każdy chrześcijanin we wszystkich wiekach przechodził przez ten czas doświadczeń.
A Biblia mówi, że jeśli nie potrafimy znosić doświadczeń, to jesteśmy bękartami a nie dziećmi Bożymi. Więc prawdziwe dziecko w czasie doświadczeń było w tym. Oni nie chodzą według ich wzroku; ich fizyczne oczy są zamknięte na rzeczy, które są koło nich. Oni chodzą tylko we wierze Pana Jezusa Chrystusa, patrząc do Jego Słowa i wierząc, że On dotrzyma każdego Słowa dokładnie tak, jak On obiecał je wypełnić. Czas doświadczenia i prób!
20
I widzimy, kiedy ten czas doświadczeń przyszedł na tych hebrajskich młodzieńców, oni okazali się wiernymi. Oni oświadczyli: „My się nie pokłonimy temu posągowi.”
O, moi drodzy, wtedy według tego wielkiego ogłoszenia, które było podpisane, oni wyszli i pojmali ich razem, związali im ręce z tyłu i prowadzili ich po wielkiej rampie, aby ich wrzucić do rozpalonego pieca, którego sklepienie było dosłownie czerwone; był rozpalony siedemkroć więcej niż kiedykolwiek przedtem. I kiedy szli do góry po tej rampie, wiedzieli w swoich sercach - oni nie rozumieli, jak to Bóg uczyni, jednak wiedzieli, że Bóg może to uczynić. Ich przywilejem było, że szli na swoją śmierć - i tak było - za to, że trzymali się Bożego Słowa.
21
I kiedy podchodzili do ognistego pieca, była to prawdopodobnie najciemniejsza godzina, jaką kiedykolwiek przeżyli. Nie mieli na tej ziemi domu, do którego mogliby pójść; byli niewolnikami. Byli po prostu jak niewolnicy. Zostali uprowadzeni z ich ojczyzny i nie mogli publicznie oddawać Bogu czci. W tamtym kraju oddawano cześć bożkom, więc oni nie mogli iść do bałwochwalstwa. Byli pozbawieni ich ojczystych przywilejów. Byli w niewoli. Jedna rzecz jest pewna, nie można związać wierzącego i odłączyć go od jego Boga; nie, to jest niemożliwe.
I owego poranka, kiedy tam wchodzili do góry wiedząc, że stoją sam na sam z Bogiem... I kiedy zaczęli kłaść swoje kroki idąc do góry, była to prawdopodobnie najczarniejsza godzina, w jakiej się kiedykolwiek znaleźli. Żar ognistego pieca zaczął im buchać w twarze. I kiedy kładli swój ostatni krok na do widzenia temu światu i wpadli na dół do tego ognistego pieca, właśnie w tej chwili przyszedł Jezus. I On wstąpił do tego ognistego pieca niosąc w ręku gałązki palmy z wiecznie zielonych drzew w niebiosach i odwiewał płomienie ognia od nich, płonące już ponad godzinę lub więcej. Król był całkiem wyczerpany i powiedział: „Otwórzcie piec i zobaczmy, co się stało.”
22
I kiedy odsunęli to wielkie wieko pieca i to wielkie żelazne lub spiżowe wieko odpadło, król spojrzał i powiedział: „Ilu wrzuciliśmy do pieca?”
Ktoś powiedział: „Wrzuciliśmy do niego trzech.”
On rzekł: „Są w nim czterej; jeden z nich wygląda jak Syn Boży.”
Mogą przyjść ciemne, gorące czasy, mogą przyjść czasy doświadczeń, lecz Jezus jest zawsze na widowni, jeżeli będziemy tylko prawi i wierni.
Pewnego razu była to biedna kobiecina, która wydała wszystkie swoje pieniądze lekarzom. Sprzedała swoją farmę i robotników. I sprzedała być może wszystko, co miała, i dała to lekarzom, aby ją próbowali uleczyć. Nikt z nich nie potrafił jej pomóc. I kiedy tam siedziała samotna, jej drobne ciało było wątłe, ponieważ miała krwotok już od wielu lat. I wydawało się, że nic jej nie pomaga. I wtedy - ona usłyszała, a wiecie, że „Wiara przychodzi ze słuchania, słuchania Słowa.” Ona usłyszała o tym, że hen po drugiej stronie w Galilei jest Prorok, który uzdrawia chorych. Lecz ona nie miała pieniędzy, aby się przeprawić przez jezioro. Sama nie potrafiła wiosłować w łódce, była zbyt wątła. A nie miała żadnych pieniędzy, by zapłacić komuś, ponieważ wydała lekarzom już wszystko, co miała, a ciągle była taka chora jak przedtem.
23
Pewnego poranka, kiedy siedziała przed swoim domem, jak pomyślelibyśmy - na werandzie i próbowała swoimi drżącymi palcami szydełkować albo robić na drutach, kiedy podniosła głowę, tam od brzegu jeziora było słychać słaby szelest. Mała łódka przedzierała się pomiędzy gałęziami wierzb i ona przypadkowo tam spojrzała. Gdy tam siedziała i rozmyślała: „Zużyłam wszystkie moje pieniądze, co ja pocznę? W następnym tygodniu zostanę prawdopodobnie wyrzucona z domu. Dług hipoteczny pochłonął wszystko. Nie mamy nawet pokarmu do jedzenia, ani niczego innego. A ja nie mogę znaleźć nigdzie ulgi.”
Była to prawdopodobnie najczarniejsza godzina, jaką ona kiedykolwiek przeżyła. I mniej więcej w tym czasie nadpłynęła mała łódka, Jezus przybył. Ona schodzi w dół nad rzekę drżąc w swoim wątłym ciele. I zapamiętajcie sobie, dlatego, że Jezus przychodzi, każdy diabeł w piekle będzie usiłował powstrzymać cię z dala od Niego. To się zgadza. Być może słuchasz poselstwa, lecz diabeł będzie siedział wprost na twoim ramieniu i mówił: „Nie słuchaj, nie słuchaj, nie słuchaj.” Lecz nie wierz mu.
On powiedział: „Ktokolwiek pragnie, niech przyjdzie i pije wodę życia za darmo.” Nie słuchajcie go, bo on jest diabłem.
24
I ta młoda kobieta udała się tam, gdzie przebywał Jezus, a ludzie roili się koło Niego - ci biedni, i tak dalej. A stali tam też kapłani i wszyscy wielcy przywódcy ich religii. Oni naśmiewali się z Niego i mówili: „Hej, ty jesteś tym uzdrawiaczem chorych, prawda? Mamy tu dużo chorych, pozwól nam zobaczyć, jak ich Ty uzdrawiasz. Hm, Ty jesteś tym, który wskrzesza zmarłych, prawda? Mamy tutaj cmentarz pełny martwych; pozwól nam teraz zobaczyć, jak ich wskrzeszasz.”
On nie zwrócił na nich wcale uwagi. Szedł po prostu dalej. Miał jedną rzecz do wykonania. Była to ta rzecz, którą Mu Bóg polecił uczynić, nic mniejszego i nic większego.
25
Kiedy chrześcijaninie dojdziesz do tego stanu, że odłożysz wszystko na bok i nie słuchasz wszystkich skandalicznych spraw i plotek, które są mówione, i wszystkich awantur, które się dzieją, i masz tylko jeden cel, mianowicie czynić wolę Bożą, do której cię Bóg posyła, to nastanie inny czas i będzie inny kościół.
Oto ona podeszła do tego zebranego tłumu. A Jezus przyszedł tam Swoim powolnym stanowczym krokiem. A ludzie schodzili się do Niego i mówili: „Czy Ty jesteś prorokiem? Czy jesteś tym? Czy jesteś tamtym? Słuchaj, co gdybyś przyszedł tutaj do nas i uczynił coś dla mnie? Pozwól zobaczyć, jak czynisz jakiś cud. Chętnie chcielibyśmy zobaczyć, jak zamieniasz wodę w wino. Tutaj jest stągiew pełna wody; ja chciałbym mieć trochę wina. Ludzie mówili, że to było dobre wino. Uczyń to wino, abym mógł spróbować, jak ono smakuje.”
26
On nawet nie podniósł Swojej głowy; szedł sobie po prostu dalej. To sprawia, że ja Go miłuję. Wiecie, są potrzebni ci drobni, mało znaczący ludzie, którzy się sprzeczają i argumentują. Wielki człowiek nie zwraca nigdy uwagi na coś takiego. Chrześcijanie nie zważają na to, co mówi ten świat. Ludzie mogą sobie mówić cokolwiek, oni mają... Oni są za wielcy, by zauważyć te małe, błahe sprawy. Idą po prostu naprzód, podążają tylko naprzód.
Ta kobiecina pomyślała: „To jest jedyna godzina, kiedy zobaczę Go w ogóle - moja ostatnia okazja. Jest to jedyna możliwość, jaką miałam kiedykolwiek i ja naprawdę wierzę, że gdybym się tylko mogła dotknąć szaty tego Męża, zostałabym uzdrowiona.” Co za wiara, jaki to czas!
27
I oto, chociaż ten tłum starał się ją powstrzymać, ona upadła na swoje kolana i przeczołgała się jakoś poprzez ten tłum, aż dotknęła się Jego szaty. I wycofała się do tyłu i stanęła w tym tłumie. Jezus odwrócił się i powiedział: „Kto się Mnie dotknął?”
Wiecie, ludzie w tłumie mówili: „Nikt nie dotknął się Ciebie.” Wszyscy temu zaprzeczali.
Piotr nawet napominał go, mówiąc: „Panie, przecież wszyscy garną się do Ciebie.”
On powiedział: „Lecz Ja odczuwam, że moc wyszła ze Mnie.” I On rozglądał się dookoła, aż ją odnalazł. I powiedział: „Twoja wiara cię uzdrowiła.”
Była to jej najciemniejsza godzina. A Biblia mówi, że ona odczuła w swoim ciele, że ten krwotok ustał.
28
Czy to nie był ten sam Pan Jezus tutaj dziś rano dla tego mężczyzny, który tam siedział chorujący na raka w zaawansowanym stanie, a lekarz powiedział, że on może żyć już tylko krótki czas. I kiedy on przeszedł koło ołtarza w tej najciemniejszej dla niego godzinie, to za piętnaście minut powstał tam w tyle i musiał przyjść tutaj do przodu i powiedzieć: „Wszystkie te utrapienia odstąpiły ode mnie.” Była to najciemniejsza godzina i wtedy przychodzi Jezus.
Brat Burns siedzi hen tam, a jego miła towarzyszka jest już w chwale dzisiaj wieczorem. Jak to było? On leżał w szpitalu tutaj w Louisville, a miał raka śledziony. Lekarze zostawili go zrezygnowani.
29
A brat Wood i ja byliśmy hen w lasach i polowaliśmy na wiewiórki. Wróciliśmy do domu i coś zmuszało mnie, abym pojechał do Louisville. Dlaczego? Ja nie wiedziałem. I powiedziałem: „Bracie Wood, skręć zaraz na tę przecznicę; ja udam się do Sucliffs. A kiedy będziesz wracał, możesz mnie zabrać. Czekałem tam i czekałem; nie mogłem go nigdzie znaleźć. I po chwili zobaczyłem, że on skręcił na drugą przecznicę i przechodził tą ulicą myśląc, że Sucliffa było na następnej ulicy u góry. Gdyby ten człowiek tylko popatrzył, zobaczyłby, że Sucliffs tam nie było. Przecież ma kontakty z Sucliffs; on wie, gdzie mają siedzibę.
30
Zwykła, niepozorna siostra Burns, która już odpoczywa u Boga dzisiaj wieczorem, stała w swoim domu, wzięła to małe zdjęcie z aniołem Pańskim u góry, uklęknęła przed Nim na kolana i powiedziała: „O, Boże, pomóż mi odnaleźć brata Branhama dla mojego drogiego męża.”
I ona szła do miasta, by zapłacić rachunek za prąd elektryczny, nie wiedząc wcale, gdzie ja się znajduję. I ona nadchodziła, a ja tam czekałem już ponad pół godziny, i widziałem, jak ten samochód skręcił na inną przecznicę. Powiedziałem sobie: „On się zgubił; muszę tam pójść.”
I właśnie w tej chwili, gdy przyszedłem na to skrzyżowanie, a on nadchodził z drugiej strony tego skrzyżowania, żeby mnie zabrać do samochodu, mniej więcej w tej chwili siostra Burns przechodziła przez to skrzyżowanie. I tam modliliśmy się modlitwą wiary, a Bóg uzdrowił jej męża. I on tam siedzi dzisiaj wieczorem. Była to najciemniejsza godzina - wtedy Jezus przychodzi. My sobie po prostu myślimy, że jesteśmy zgubieni i opuszczeni, i kiedy człowiek tak rozmyśla... Wytrwaj tylko dalej; On się zjawi. Nie martw się.
31
Była to najciemniejsza godzina, w jakiej znalazła się Georgie Carter hen w Milltown. Ona należała do kościoła, który nie wierzył w Boskie uzdrowienie. Oni sobie kpili i naśmiewali się z Boskiego uzdrowienia. I tam leżała ta młoda kobieta w takim stanie, a Pan przemówił do mnie tutaj, kiedy byłem w łóżku i powiedział: „Jedź do Milltown.” Nigdy nie słyszałem o takiej miejscowości. Przyszedłem tu za kazalnicę i rzekłem: „Pan posyła mnie do miejscowości, która nazywa się Milltown. Tam jest mały baranek, który zaplątał się w cierniach. I on woła o pomoc.”
Nikt nie wiedział, gdzie jest ta miejscowość. A brat George Wright, który jest tutaj dzisiaj do południa, powiedział: „Ja wiem, gdzie to jest. Jest to po prostu na południe od naszej miejscowości.”
32
Pojechałem tam następnej soboty. Rozglądałem się tam wszędzie i zacząłem tam nabożeństwa w starym baptystycznym kościele. I potem pan Hall poprowadził mnie tam, abym się modlił o tą młodą dziewczynę. I ja modliłem się o nią. Jej bliźni wyszli z domu; oni nie chcieli mieć nic z tym do czynienia, ponieważ ich kościół powiedział im: „Każdy, kto uda się na jego nabożeństwo, zostanie wyklęty z naszego kościoła.”
Ona tam leżała dziewięć lat i osiem miesięcy, leżała jak placek na łóżku i nie mogła się nawet poruszyć. Ona płakała; ona się modliła tak gorąco - możecie tam pójść i oglądać to - aż starła całą farbę z jej łóżka krzycząc do Boga, aby coś uczynił. A mimo to jej chłodny, formalny, obojętny kościół nie wierzył w Boskie uzdrowienie i odrzuciłby każdego, kto by przyszedł, by się o nią modlić w ten sposób.
33
Jej tata był diakonem lub kimś podobnym w ich zborze, jej matka - oni byli wielkimi filarami w tym kościele. I w nim zostali odrzuceni - wszelkie nadzieje przepadły. Lekarze zostawili ją zrezygnowani już przed pięcioma laty. Ona ważyła tylko trzydzieści siedem funtów - była sama kość i skóra. Jej cienkie nogi wyglądały jak kije od miotły. I ona tam leżała - nic więcej niż kości pokryte skórą.
Pewnego dnia przyszedłem do nich, a jej mama uciekła; jej ojciec odszedł z domu; nie chcieli mieć nic do czynienia z tym fanatykiem. Więc pewnego dnia wszedłem do ich domu, by się o nią modlić, i powiedziałem: „Młoda dziewczyno, czy chciałabyś powstać i dać się ochrzcić w imieniu Pana Jezusa na odpuszczenie twoich grzechów i czy będziesz Mu służyć?”
Musiałem podejść bliżej do niej, abym usłyszał, co ona mówi. Ona powiedziała: „Ja uczynię wszystko.”
34
Spojrzałem na jej łóżko i zobaczyłem, że tam leżała moja broszura p.t. „Jezus Chrystus, ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki.” Modliłem się o nią; wydawało się, że nie było to do niczego przydatne. Dwa tygodnie miałem tam nabożeństwa. Potem pojechałem chrzcić - hen przy Totten's Ford. I owego dnia, kiedy kończyły się te nabożeństwa, owego wieczora, gdy chrzciłem, był tam pewien kaznodzieja, który naśmiewał się i kpił sobie na samą myśl o wodnym chrzcie w imieniu Pana Jezusa Chrystusa. On powiedział: „Jeżeli ktokolwiek z moich słuchaczy siedzących tu pod tym namiotem, był kiedykolwiek w pobliżu tego człowieka, niech wyjdzie stąd zaraz teraz. Ja nie chcę mieć nic do czynienia z takimi.”
35
I przypadkowo siedział tam pan Wright, i on powstał i wyszedł. A zaraz następnej niedzieli - ja nie otworzyłem moich ust i nie powiedziałem ani słowa o tym człowieku. Pojechałem więc do tej miejscowości, gdzie miałem udzielać chrztu - koło Totten's Ford. I kiedy wszedłem do wody, stali tam na brzegach ludzie z jego kościoła, aby naśmiewać się ze mnie, gdy będę chrzcił w imieniu Pana Jezusa Chrystusa.
I kiedy wszedłem do wody, mniej więcej w tym czasie przyszedł Jezus. I weszło tam całe jego zgromadzenie, wszyscy odziani w wytworne odzienia, brodzili w tej błotnistej wodzie i krzyczeli: „Boże, bądź mi miłościwy.” I ja ochrzciłem każdego z nich w imieniu Jezusa Chrystusa właśnie tam w tej dziurze pełnej wody. Potem udałem się do brata George, a brat George rzekł: „Bracie Branham, przyjdź za kilka minut na kolację.”
Ja powiedziałem: „Muszę się modlić.”
36
Udałem się tam do lasów, ale nie mogłem jakoś znaleźć miejsca do modlitwy. I nagle, kiedy się już niemal ściemniło, spojrzałem, a tam świeciła w dół światłość poprzez gałęzie dzikiego derenia i powiedziała: „Wstań na swoje nogi i idź do domu Carterów.”
Młoda Georgie leżała tam, płakała i mówiła: „O, mamo, ja zostanę opuszczona. On dzisiaj odjedzie i ja go już nigdy więcej nie zobaczę.”
I było to ostatnie nabożeństwo tej wielkiej kampanii owego wieczora. Ona tam leżała i wydawało się, że wszelka nadzieja przepadła. I właśnie w tej chwili przyszedł Jezus. A ta młoda kobieta leżąca tam, ważyła tylko coś ponad trzydzieści funtów, kiedy tam przyszedłem, włożyłem na nią rękę i powiedziałem: „Siostro, Pan Jezus zjawił mi się przed chwilą tam po drugiej stronie pagórka i powiedział: ‚Udaj się tam i włóż na nią swoje ręce - abyś została uzdrowiona'.”
I ten drobny, kościsty szkielet, który nie wstał z łóżka już dziewięć lat i osiem miesięcy, stanął na swoje nogi, pośpieszył do pianina i zaczął grać:
Jezu, trzymaj mnie blisko krzyża,
Tam jest kosztowne źródło,
Dostępny dla wszystkich zdrój uzdrowienia,
Który spływa z gór Golgoty.
Była to najciemniejsza godzina, jaką kiedykolwiek Georgie przeżyła; potem przyszedł Jezus.
37
Kongresman Willie B. Upshaw, sześćdziesiąt sześć lat poruszał się na wózku inwalidzkim, był popychany przez kongres z miejsca na miejsce, modlono się o niego setki razy. On był wiceprezydentem Stowarzyszenia Baptystów z południa, Południowych Baptystów; wielki mąż, wspaniały człowiek, który w 1926 stałby się prezydentem Stanów Zjednoczonych, gdyby sprzedał swoje pierworodztwo; lecz on nienawidził whisky. Propagował prohibicję, kiedy wybrała go partia demokratyczna. Oni mówili, że go wybiorą i oni by to uczynili, ponieważ łatwo by go wybrali, bo on był bardzo lubiany, lecz on oświadczył: „Nie zamieniłbym mojego pierworodztwa za stanowisko prezydenta świata.” Alleluja. Boże, daj nam takich mężów w naszym w Białym Domu. Absolutnie, tak.
38
On leżał wtedy jako kaleka, miał połamany kręgosłup od swoich siedemnastu lat, a obecnie miał osiemdziesiąt sześć lat. Pewnego wieczora przed dziesiątkami tysięcy ludzi, kiedy Roy Davis wysłał go tam... I przywieziono go na wózku inwalidzkim po tym, co Roy i setki innych modliło się o niego. Ja nie słyszałem o nim nigdy przedtem w moim życiu. On siedział tam w tyle, po prostu na innym nabożeństwie. Wyszedłem na podium i mniej więcej w tej chwili spojrzałem i zobaczyłem stóg siana i młodego chłopaka bawiącego się. Gdy Duch Święty zaczął objawiać, wskazał na niego i powiedział, że on jest kongresmanem oraz że Jezus Chrystus uzdrowił go.
On tam siedział - kaleka, sześćdziesiąt sześć lat jeździł na wózku inwalidzkim; miał już osiemdziesiąt sześć lat. Były to najciemniejsze godziny, jakie on w swoim życiu przeżył, wszelkie nadzieje na jego uzdrowienie przepadły. Potem przyszedł Jezus i człowiek, który był już sześćdziesiąt sześć lat w wózku inwalidzkim, powstał i pobiegł na podium mając osiemdziesiąt sześć lat i dotykał się swoich stóp, podskakiwał tam i z powrotem. Potem stanął na nabożeństwie Billy Grahama i śpiewał: „Opieram się na wiekuistych ramionach” - na schodach Białego Domu. Była to najciemniejsza godzina, a potem przyszedł Jezus.
Abraham również przeżył najciemniejsze godziny, lecz kiedy miał sto lat, potem przyszedł Jezus.
39
Pewnego wieczora, kiedy On głosił bardzo długo, wysłał Swoich uczniów i oni wsiedli do łodzi i wypłynęli bez Niego. I wydawało się, że... Kiedy On ich wysłał, oni znajdowali się hen na jeziorze - ta mała łódź płynęła i nagle nadszedł groźny sztorm. Diabeł powiedział sobie: „Teraz mam ich z dala od Niego. Mam tu tych religijnych fanatyków z dala od ich Mistrza. Zobaczymy, jak dużo tego poselstwa zaniosą do całego świata. Utopię każdego z nich tutaj w jeziorze.”
Więc nagle nadciągnął wielki sztorm. Diabeł zaczął prychać swoim oddechem i powstał sztorm, a tą małą łódką zaczęło miotać tam i sam. Żagle zostały zerwane, wiosła połamane, łódź napełniała się wodą i była to najciemniejsza godzina. Nic dziwnego, że oni trzymali się jeden drugiego wokół pasa i krzyczeli. Oni myśleli: „O, gdzie On się podział? Co stało się z Nim? Dlaczego nie zaczekaliśmy i nie zabraliśmy Go z sobą? Dlaczego nie mamy Go w tej łodzi?”
40
I wiele razy myślicie sobie to samo. Mój przyjacielu, może wyszedłeś bez Niego, lecz pamiętaj, On ciągle daje na ciebie baczenie. On dokładnie wie, gdzie się znajdujesz. Może masz kłopoty w swoim domu, może masz kłopoty w swojej duszy; może masz dolegliwości w swoim ciele. Cokolwiek to jest, nie martw się, On ma Swoje oczy skierowane na ciebie; On ciebie obserwuje.
On wyszedł na szczyt góry; On się tam rozglądał i widział każdy podstęp, który zaplanował diabeł. Alleluja. On nie tylko tam wstąpił, lecz On wstąpił na szaniec Golgoty, i nie tylko na Golgotę, lecz na szaniec chwały. I On siedzi dzisiaj wieczorem na majestacie Bożym. Spogląda w dół na ziemię. Na wodzie nie może pojawić się nawet zmarszczka bez Jego pozwolenia. Morze nie może się poruszyć, listek nie może się poruszyć, ptak nie może latać.
41
O, niech będzie błogosławione imię Pańskie. On jest ponad wszystkimi władzami i mocami. Ziemia nadała Mu najpodlejsze imię, jakie Mu mogła dać. Bóg dał Mu najwyższe imię, jakie może być nadane. Ziemia położyła go tak nisko, jak tylko mogli Go położyć - do grobu grzesznika. Lecz Bóg podniósł Go na takie wysokości; patrzcie, On jest tak wysoko, że musi patrzyć się w dół, by zobaczyć niebo. Jego oko patrzy na wróbelka i ja wiem, że On obserwuje mnie. On obserwuje ciebie. On zna każdą myśl, która jest w twoim umyśle. On wie o każdym czynie, który ty czynisz. On wie wszystko o tobie. To się zgadza.
42
Ty mówisz: „Lecz ja odpadłem od wiary, bracie Branham.” To nie ma wcale znaczenia. On dokładnie wie, z powodu czego odpadłeś. On dokładnie wie, gdzie się znajdujesz. Może powiesz: „Bracie Branham, ja również odszedłem od Niego. Pewnego razu miałem okazję do mówienia. Pewnego razu miałem okazję stać się chrześcijaninem. Miałem tą okazję. Kaznodzieja zrobił wezwanie, powinienem był podejść. Raz to spróbowałem, ale zawiodłem. Czyniłem to i tamto.”
Bez względu na to, co czyniłeś, On ciągle ciebie obserwuje. Uczniowie wypłynęli bez Niego i była to najciemniejsza godzina, kiedy diabeł dostał ich od Niego, daleko od Jego obecności, i posłał na nich sztorm. Może tak właśnie on postępuje względem ciebie dzisiaj wieczorem. Może szatan dał ci chorobę raka; może daje ci to albo tamto. Może sprawi rozerwanie w twoim domu; może zrani czymś twoje serce. Może daje ci zmartwienia, może daje ci bóle głowy. Ja nie wiem, co on będzie czynił, lecz jest jedna rzecz, o której wiem, że Bóg ciebie ciągle obserwuje Swoim okiem.
43
Może to jest twoja najciemniejsza godzina. Ja nie wiem, Bóg to wie. Lecz po prostu w tej najciemniejszej godzinie, kiedy oni byli bliscy utonięcia, potem przyszedł Jezus idąc po wodzie, całkiem beztroski. Te wielkie fale płaszczyły się po prostu przed Nim, kiedy On nadchodził. Piotr rzekł: „Panie, jeżeli to jesteś Ty, rozkaż mi przyjść do Ciebie.”
On powiedział: „Chodź, przyjdź tutaj.” „Proście, a weźmiecie, szukajcie, a znajdziecie, kołaczcie, a będzie wam otworzone. Bo każdemu, kto puka, będzie otworzone i każdy, kto szuka, ten znajdzie.” Na pewno. On ciągle obserwuje.
I dziwna rzecz w tym wydarzeniu, gdy ci uczniowie byli bezradni i bez nadziei, a potem Jezus przyszedł do nich, On był tym jednym, który im mógł pomóc, a oni obawiali się Go. Zlękli się, gdy Go ujrzeli.
44
Więc ja mówię dzisiaj, przyjacielu, że kiedy narody zawiodły, gdy ludzie zawiedli, gdy społeczności zawiodły, gdy zawiódł kościół, gdy zawiodło wszystko inne, wydaje się, że przepadliśmy zupełnie. I niemal każdej chwili, każdej godziny usłyszycie krzyk, i ten krzyk nie skończy się nawet i cały świat będzie zniszczony. Jedno wypuszczenie bomby dokona tego. Wystarczy, że wypuszczą tylko jedną bombę. Oni nie muszą nawet wyjechać z Moskwy; mogą sobie siedzieć wprost tam i wypuścić bombę na ulicę Czwartą w Louisville. Również my możemy pozostać tutaj na miejscu i wypuścić bombę na Moskwę.
I co się będzie dziać, kiedy te duże okręty podwodne, znajdujące się hen pod morzem są wyposażone w sterowane rakiety, skierowane na te miasta? Jedni są po tej stronie i robią ćwiczenia w ten sposób, a drudzy są po tamtej stronie i robią ćwiczenia w swój sposób. Jeżeli jeden z nich naciśnie guzik, to drugi naciśnie go również. Co się będzie dziać? Co wam wtedy pomoże wasz dom? Na co będą ci potem przydatne twoje pieniądze? Co ci wtedy pomoże twój przyjaciel albo twoja przyjaciółka? Do czego będzie ci potem przydatne cokolwiek? Jeżeli nie jesteś w porządku z Bogiem, to zginiesz na wieczne czasy.
45
To jest najciemniejsza godzina, w jakiej znalazł się kiedykolwiek ten świat od początku czasu. Nigdy w historii świata nie było takiego ciemnego czasu, jaki jest obecnie. Choroba raka szaleje. Pomyślcie tylko o tej wypowiedzi, którą słyszałem niedawno, mianowicie, że „W tym roku umrze w Ameryce więcej ludzi z powodu choroby raka, wywołanej przez palenie papierosów, niż zostało zabitych w czasie czteroletniej wojny z Koreą.” Choroba raka szaleje coraz bardziej. Choroby nawiedzają ludzi i dzieje się wszystko możliwe. My nie wiemy, czego mamy się spodziewać. Lekarze nawet nie wiedzą, jak mają nazwać te choroby, mówią więc, że to są wirusy.
46
Czym jest wirus? Zapytajcie się lekarza. Jest to coś, o czym on niczego nie wie. On po prostu mówi, że to jest wirus. I na tym koniec. Wszędzie latają małe bakterie i demony, o których człowiek nigdy przedtem nie słyszał. Wszystko to jest w ruchu. Dzieje się wszystko możliwe i my próbujemy to powstrzymać naturalnymi środkami. Lecz kiedy staramy się zapobiec temu, pojawia się znów coś innego. To się zgadza.
Dajecie człowiekowi penicylinę z powodu jednej choroby, a pojawi się jakaś inna. Dajecie mu to, a jest to... Jesteście po prostu całkiem bezradni. Bóg ma pewien sposób i my możemy równie dobrze wejść do tego. Kościoły zawiodły, prezbiterianie zawiedli, metodyści zawiedli, baptyści zawiedli, zielonoświątkowcy zawiedli, pielgrzymi świątobliwości zawiedli, kościoły Boże zawiodły; my wszyscy zawiedliśmy. To się zgadza.
47
Nie możesz sobie powiedzieć: „Ja jestem metodystą i postępuję bezpiecznie.” Nie możesz powiedzieć, że jesteś baptystą i postępujesz bezpiecznie. Metodysta czy prezbiterianin, czy zielonoświątkowiec - kimkolwiek może jesteś, nie możesz powiedzieć, że jesteś bezpieczny. Nie pomoże ci przynależność do kościoła, ponieważ kościół nędznie zawiódł. Choroby się tak wzmagają, iż myślę, że pięciu z ośmiu, czy coś w tym sensie umrze na raka w tym roku. Rozmyślajcie o tym. I pojawiają się choroby wszelkiego rodzaju, nowe choroby i inne rzeczy wybuchają, jest to po prostu okropne, kiedy o tym pomyślimy. Samochody uśmiercają ludzi każdego dnia. Ludzie jeżdżą po drogach tacy nerwowi i krzyczą.
Patrzcie, wczoraj kroczyłem ulicą w Louisville, a pewna kobieta chciała mi wymierzyć policzek na ulicy. Szedłem po ulicy, a moja żona szła ze mną i usłyszałem kogoś za mną, a było tam dużo ludzi. I jakaś głupio wyglądająca kobieta, paląca papierosa, burknęła: „Hej, jeśli nie wiesz, po której stronie ulicy chcesz iść, to usuń się z drogi.”
Odpowiedziałem: „Dobrze, pani...”
Ona rzekła: „Zamknij usta.”
48
Tutaj to macie. Proszę bardzo. Co to jest? Są to neurotycy; oni są mentalnie chorzy. A lekarze twierdzą, że dziewięć z dziesięciu Amerykanów cierpi z powodu braku zdrowego rozumu. Nawet psychiatrzy, którzy powinni być mentalnymi interpretatorami, sami stają się umysłowo obłąkanymi i szaleją. Przykuwają ich wielkimi kajdanami w zakładach dla obłąkanych. Obłąkanie ludzi wzmaga się. Gwałt wzmaga się. Konsumpcja whisky potęguje się. Grzech się rozpowszechnia. Rozpusta się wzmaga. Nie można tego zatrzymać. Komunizm pochłania wszystkich jak powódź. Nie można ich powstrzymać, ponieważ oni są we władzy i wszędzie.
49
O, lecz niech będzie błogosławiony Bóg, bo w tej najciemniejszej godzinie przychodzi tutaj Jezus, wchodząc do środka z wyciągniętymi Swoimi rękami, pokazując znaki i cuda i dając zbawienie i miłosierdzie ludziom. Najciemniejszą godziną dla świata będzie, kiedy skała Gibraltar rozpadnie się na kawałki, lecz skała wieków będzie stać na zawsze na upamiętnienie zmartwychwstania w przeszłości.
Niech was Bóg błogosławi, słuchacze. Niech was Bóg błogosławi, dzieci. Możesz być biedny, może nie wiesz, skąd otrzymasz następne posiłki, lecz jedna rzecz jest pewna, jesteś tak samo mile widziany u tego źródła życia dzisiaj wieczorem, jako najbogatszy człowiek na tym świecie. Przyjdź bez pieniędzy, bez zapłaty; ono jest otwarte dla wszystkich, którzy pragną.
Jest to najciemniejsza godzina, jaką przeżywają nasze rodziny kiedykolwiek. Popatrzcie na te rozpadające się rodziny. W samej Ameryce jest więcej rozwodów, niż na całym świecie razem wziętym. Liczba rozwodów ogromnie narasta. Gdzie podziała się zacność, szczerość i kobiecość naszych amerykańskich kobiet?
50
Spójrzcie na mężczyzn - jadą szybko po drogach starając się strącić wszystko z drogi. Udają się do gospody i piją piwo, zanim idą do domu. Popatrzcie na nasze dziewczyny nastolatki idące po ulicy, trzymające papierosy w ręce i tak... Nie ma znaczenia, jak bardzo wiedza medyczna umieszcza na nich ostrzeżenie „To jest rak; to powoduje raka.” One nie dbają o to. Nie martwią się tym wcale, palą papierosy mimo wszystko. Kaznodzieja może stać i głosić im całymi dniami i mówić im, że to jest grzeszne; one powiedzą: „O, ty stary fanatyku.” Świat jest gotowy na sąd i on spadnie na nas! Zanotujcie sobie moje słowa. Nie potrwa to już długo, a coś się wydarzy.
51
Kiedy widziałem to przebudzenie, ono ustało za chwilę. Skończyło się. Stałem tam, kiedy ta poranna gwiazda zawisła nad rzeką ponad dwadzieścia lat temu, a On powiedział: „Twoje poselstwo ogarnie ten świat.” I przyszło staromodne zielonoświątkowe wylanie Ducha Świętego, ognie przebudzenia i usługi uzdrawiania ogarnęły ziemię.
Ludzie popełnili wiele błędów. Gazety pisały tutaj niedawno w McCraw czy „MacCall's,” kiedy ten człowiek zorganizował moje nabożeństwa tam w Minneapolis... Niektórzy z nich - pan Peterson i inni przyszli i mówili mi, że On był na tym nabożeństwie. Ja powiedziałem: „Wcale nie wątpię w to, lecz wy nie szukaliście waszych artykułów właściwie.” Mówiliście: „A.A.Alen napisał tę księgę, a A.A.Allen nie miał z tym nic wspólnego. Więc jeśli to była taka pomyłka, to uważam, że te pozostałe sprawy też zawierają masę pomyłek.” Powiedziałem: „Naprawdę, ci bracia zasłużyli może na dużą ilość krytyki; popełnili wiele błędów. To jest w porządku. Lecz bracie, wolałbym być znaleziony na polu bitwy, choćbym popełniał wiele błędów, niż krytykować człowieka, który usiłuje pozyskać dusze do zbawienia dla Boga. Co wy czynicie w tej sprawie?”
52
Niech będzie błogosławione imię Pana Boga. Moc Pana Jezusa Chrystusa jest tak samo wystarczalna dzisiaj wieczorem; jest to jedyna skała, jest to jedyna nadzieja, jest to jedyna wiara, a Chrystus wam ją przedstawił. [Puste miejsce na taśmie - wyd.] Żyj albo odwróć się od Niej i umieraj. Jest to najciemniejsza godzina, jaką kiedykolwiek widział ten świat. Lecz Jezus przyszedł i jest obecnie tutaj. Jego błogosławieństwa są otwarte. Jego bok jest przekłuty. Jego ręce są wyciągnięte. I ktokolwiek chce, niech przyjdzie i pije ze źródła życia za darmo. Dokonaj swego wyboru. Twoje wieczne miejsce przeznaczenia będzie zależne od twojego nastawienia do Jezusa Chrystusa. Może to jest twoja ostatnia okazja.
I my teraz skłonimy nasze głowy do modlitwy. Poproszę siostrę, by podeszła do pianina. Kiedy wszyscy słuchacze są pogrążeni w modlitwie, ja pragnę, abyście zastanowili się nad tym.
Gdzie mógłbyś się udać dzisiaj wieczorem? Co by się stało dzisiaj wieczorem, gdybyś doznał ataku serca? Jest to może twoja ostatnia okazja. Rozmyślaj o tym teraz. Jeżeli tak jest, czy nie skorzystasz z tej okazji. Mówisz: „Jestem jeszcze trochę za młody.” O, bracie, siostro, On nie ma względu na wiek. Możesz przekroczyć tą linię życia, kiedy jesteś młodym albo kiedy jesteś starym; na tym wcale nie zależy. Rozumiecie?
53
Nasz niebiański Ojcze, to poselstwo przekazuję teraz do Twoich rąk w imieniu Jezusa Chrystusa. Jest to najciemniejsza godzina, jaką widział ten świat kiedykolwiek. Jest to najciemniejszy okres, o którym pisała kiedykolwiek ludzka historia. W powietrzu szybują pociski, latające talerze, jak je nazywają. Ty powiedziałeś, że będą znaki na niebie i na ziemi, wielkie trzęsienia ziemi będą na różnych miejscach, wulkaniczne erupcje, olbrzymie fale na morzu. Ty powiedziałeś, że „Morze ryczało” - ludzkie serca zamierają. Ten świat naprawdę nie wie, co mają czynić. Pierwsza atomowa bomba mówi o tym. Są to czasy zamętu i rozpaczy między narodami! Ty powiedziałeś: „Kiedy te rzeczy będą się dziać, podnoście wasze głowy, bo wasze odkupienie przybliża się.”
54
Rozmyślam o tych Żydach hen tam; widzę starą sześcioramienną gwiazdę Dawida, najstarszą flagę na świecie, wiszącą tam. Dlaczego nasz naród nie widzi tego? I gdy pomyślimy, że nasz ukochany naród połączy się z Arabami - tak się wydaje. Oni będą przeklęci, na pewno. Oni odrzucili miłosierdzie Boże. Teraz muszą znosić sąd. Czy widzicie tą starą flagę wiszącą tam? Widzicie, że pustynia zaczyna kwitnąć jako róża? Widzicie tych Żydów, powracających z dalekich stron - z Iranu, gdzie przebywali dwadzieścia pięć stuleci. Biblia mówi: „Oni zostaną przeniesieni z powrotem do Jeruzalemu na orlich skrzydłach. Widzicie jak te duże samoloty United Airlines przynoszą ich z powrotem na orlich skrzydłach, jak było powiedziane. Oni wychodzą z okrętów, rozglądają się i mówią: „Gdzie jest ten Mesjasz?”
55
Ty powiedziałeś: „Gdy figowe drzewo wypuszcza swoje pączki, wiecie że blisko jest lato.” Widzimy, że ono wypuszcza swoje pączki. Widzimy, że również wszystkie inne drzewa wypuszczają swoje pączki; widzimy, że to jest blisko. Widzimy Ismaela i Izaaka tam przed bramą, jak chwytają jeden drugiego za gardło - dokładnie tak, jak Ty powiedziałeś. Każde proroctwo wypełnia się właśnie obecnie.
Boże bądź miłościwy i zbaw tych zgubionych. Panie, jeżeli jest tutaj dzisiaj wieczorem ktoś, kto Ciebie potrzebuje, mów do jego lub jej serca w tej chwili. Może to jest... Jest to najciemniejsza godzina. Choćbyśmy nie zdawali sobie z tego sprawy; być może jest tutaj kilku słuchaczy, którzy nie uświadamiają sobie, że to jest najciemniejsza godzina, lecz tak właśnie jest. Szatan zadowolił ich tak bardzo rzeczami tego świata, że oni nie zdają sobie z tego sprawy. Lecz Ty powiedziałeś w Biblii: „Oni są nadzy, nędzni, mizerni, ślepi, a nie wiedzą o tym.”
56
Boże, daruj dzisiaj wieczorem, aby mężczyźni i kobiety, chłopcy i dziewczęta mogli się upamiętać i uświadomić sobie, że to jest najciemniejsza godzina, jaką widział ten świat kiedykolwiek. Daruj teraz, Panie, jeżeli jest tutaj ktoś, kto Ciebie jeszcze nie zna, żeby przyszli mile i pokornie do krzyża dzisiaj wieczorem i przyjęli Chrystusa jako ich osobistego Zbawiciela.
Jeżeli macie takie nastawienie, kiedy mamy pochylone głowy, że chcielibyście być wspomniani w modlitwie, kiedy kończymy to nabożeństwo, czy chcielibyście podnieść wasze ręce do Boga i powiedzieć: „Wspomnij mnie?” Niech ci Bóg błogosławi. I tobie niech Bóg błogosławi. Niech ci Bóg błogosławi, i tobie, tobie i tobie. Niech ci Bóg błogosławi tam w tyle, i tobie pani, tak. Czy byłby jeszcze ktoś, nim zakończymy? Niech ci Bóg błogosławi, młoda pani.
57
Mówisz: „Bracie Branham, czy to ma jakieś znaczenie, kiedy podniosę moją rękę?” Jest to zależne od tego, co masz na myśli. Czy wiesz, że gdy podnosisz swoją rękę, zaprzeczasz każdemu prawu nauki? Czy wiesz, że twoja ręka powinna wisieć w dół? Grawitacja trzyma ją spuszczoną ku ziemi. Czy wiesz, że gdy podniesiesz swoją rękę, to wskazuje na to, że coś nadprzyrodzonego w tobie podjęło decyzję? Coś, co nie jest naturalne, coś, co nie jest naukowe; jest to duch, który jest w tobie. On skłonił cię do złamania prawa grawitacji przy pomocy nadprzyrodzonej Istoty w tobie, podnoszącej twoją rękę w kierunku Boga z niebios i mówiącą „Przyjmuję teraz Jezusa jako mego Zbawiciela.” Czy wiesz, że to jest Duch w tobie, który to czyni?
Ty sam nie możesz tego uczynić. Takie właśnie ma to znaczenie: różnica między życiem i śmiercią. Jeśli jesteś grzeszny, podnieś swoją rękę ku Bogu. On widzi wróbelka, więc On widzi i ciebie, na pewno. Teraz, kiedy jesteś wprost na swoim krześle, jeśli pragniesz przyjść do ołtarza i modlić się, to twoja sprawa. Jeśli chcesz pozostać na swoim krześle, będziemy się modlić o ciebie. Ty możesz dokonać wyboru, jak mamy się o ciebie modlić. Bóg to usłyszy. Około tuzin rąk podniosło się jeszcze.
58
Jeśli pragniesz i chcesz, żeby to Bóg uczynił dla ciebie, właśnie tam, gdzie On dał ci to przekonanie, właśnie na tym samym miejscu, On zabierze inne przekonanie od ciebie. On weźmie na Siebie należny ci sąd. I On już zapłacił za to. I On powie: „Ojcze, zalicz Mi wszystko, co się jemu należy. Sprawa załatwiona.”
Potem Bóg da ci Ducha Świętego wprost tam, gdzie siedzisz. Czy myślałeś to na serio, kiedy podniosłeś swoją rękę? Jeżeli tak, to módlmy się teraz.
Błogosławiony Zbawicielu, ja po prostu nie wiem, który wieczór będzie moim ostatnim nabożeństwem. Pragnę głosić każde poselstwo tak, jakby to było moje ostatnie poselstwo, ponieważ ja nie wiem, kiedy Ty powiesz: „Już to jest zakończone, chodź do domu.” Modlę się, abyś Ty mnie zachował. Pragnę tu pozostać i głosić Słowo. Widzę potrzebę głoszenia Ewangelii i jakie rezultaty ma ona na rodzaj ludzki. Lecz tutaj, w naszym własnym pięknym kraju, w Ameryce, widzieliśmy tak dużo łatwizny, bogactw, pieniędzy, wszystkiego, O, nie możemy po prostu żyć dalej w ten sposób, kiedy większość świata głoduje. Jesteśmy dobrze odżywiani i odziani, i posiadamy nasze domy, nasze samochody; niczego nam nie potrzeba. A nie wiemy, że jesteśmy nędzni, mizerni, ślepi, duchowo mówiąc, nadzy, bez krwi Pana Jezusa.
Choćbyśmy mieli wielkie członkostwo w kościele, możemy mieć wielkie stanowisko społeczne w naszym sąsiedztwie, może ubieramy się lepiej, spożywamy lepszy pokarm, lecz o Boże, co z tą duszą...
59
Obecnie w tej ciemnej godzinie Ty jesteś nadal tutaj, ponieważ Ty dałeś przekonanie do naszych serc. Było podniesionych kilka rąk. Sądzę, że było ich tuzin; może się mylę. Może było ich więcej lub mniej, ja nie wiem, Panie, lecz Ty znasz każdego z nich. A zatem, uroczyście w tej modlitwie na zakończenie przynoszę ich teraz mile i pokornie do Twoich stóp. Jako atrybuty mojego poselstwa dzisiaj wieczorem, jako owoce tego poselstwa, przynoszę ich Tobie, Panie, skoro oni podnieśli ku mnie swoje ręce, abym ich wspomniał w modlitwie. I oni klęczą teraz w swoim sercu przy krzyżu; przyjmij ich, Ojcze, przyjmij ich jako Twoje umiłowane dzieci.
60
I gdziekolwiek oni chodzą do kościoła, gdziekolwiek to jest, o, niechby stali się wojownikami w modlitwie. Niechby pozyskiwali dusze i działali, bo nadchodzi noc. Spełnij to, Ojcze. Weź ich do Twojej opieki, błogosław ich i daj im wielkie pragnienie ich serc. I niechby błogosławiony Duch Święty napełnił ich życia. Bowiem prosimy o to w imieniu Chrystusa. Amen.
Ilu z was miłuje Pana Jezusa całym swoim sercem? O, czy On nie jest cudowny? Ilu z was czuje się po prostu całkiem wyczyszczonych, jakby Pan zstąpił właśnie w dół i wziął Swój wielki szorujący kartacz i wyszorował was kompletnie? O, moi drodzy. Podaj nam akord do tej starej, jak myślę, pieśni Armii Zbawienia.
Co obmywa z grzechów mnie?
Nic prócz... [Zgromadzeni mówią: „Krwi Jezusa” - wyd.]
Co może mnie na nowo uzdrowić?
Nic prócz... [„Krwi Jezusa.”]
To się zgadza. Zaśpiewajmy ją teraz wszyscy razem.
Co może zmyć wszelki mój grzech?
Nic prócz krwi Jezusa.
Co może mnie na nowo uzdrowić.
Nic prócz krwi Jezusa.
O, cudowny jest ten zdrój
Co czyni mnie bielszym niż śnieg
Nie znam innego źródła
Nic prócz krwi Jezusa.
61
Czy to nie jest cudowne? Czy lubicie te stare refreny? O, moi drodzy. Chciałbym teraz coś oglądać. Kto z was... Wszyscy metodyści podnieście teraz swoje ręce. Dobrze. Wszyscy baptyści, podnieście swoje ręce. Czy są tutaj pielgrzymi świątobliwości? Podnieście swe ręce. Nazarejczycy, podnieście swe ręce. Kościół Boży, podnieście swe ręce. Prezbiterianie, podnieście swe ręce. Czy byłby tutaj i katolik? Podnieś swoją rękę. Popatrzcie tylko na te różne kościoły, reprezentowane tutaj. Teraz, kiedy śpiewamy to na nowo, co czyni prezbiterian zdrowymi? Nic prócz krwi Jezusa. Co czyni metodystów zdrowymi? Nic, prócz krwi Jezusa. Co czyni zdrowymi nazarejczyków? Nic prócz krwi Jezusa. Co czyni...
62
Ilu jest tutaj zielonoświątkowców. Zapomniałem zapytać o to. Ilu jest tutaj zielonoświątkowców? Podnieście swoje ręce. Teraz słuchacze widzą. Ludzie mówią, że jesteśmy zielonoświątkowym kościołem. Podniosło się pięć rąk, gdy prosiłem zielonoświątkowców. Tutaj to macie. My nie jesteśmy zielonoświątkową denominacją. Jesteśmy kościołem żyjącego Boga. Jesteśmy po prostu dziećmi Bożymi. Jesteśmy prezbiterianami, jesteśmy metodystami, jesteśmy baptystami, jesteśmy luteranami, jesteśmy nazarejczykami, jesteśmy zielonoświątkowcami; jesteśmy pielgrzymami świątobliwości; jesteśmy wszystkimi z nich. Bo jesteśmy wszyscy jedno w Jezusie Chrystusie. Co tego dokonało? To:
Co obmywa z grzechów mnie?
Nic prócz krwi Jezusa;
Co może mnie uczynić na nowo zdrowym?
Nic prócz krwi Jezusa.
O, cudowny jest ten zdrój
Który czyni mnie białym jak śnieg;
Nie znam żadnego innego zdroju
Nic prócz krwi Jezusa.
63
Czy On nie jest cudowny? Tak jest. Teraz, kiedy śpiewamy „Tam gdzie na krzyżu,” pragnę, żeby metodyści i baptyści i prezbiterianie, i zielonoświątkowcy, i nazarejczycy, i wszyscy uścisnęli sobie wzajemnie ręce. W porządku, kiedy to śpiewamy.
Tam gdzie na krzyżu mój Zbawca
Odwróć się teraz i uściśnij rękę z kimś.
Tam gdzie wołałem o oczyszczenie z grzechów
Tam została zastosowana krew dla mojego serca
Chwała Jego imieniu! Chwała Jego imieniu!
Chwała Jego kosztownemu imieniu!
Tam została zastosowana krew dla mojego serca
Chwała Jego imieniu!
64
Mamy dzisiaj wieczór Wieczerzy Pańskiej, jak wszyscy wiecie; będziemy przyjmować dzisiaj wieczór Wieczerzę Pańską. Zapomniałem o tym, ale brat Neville właśnie przypomniał mi. A więc, ilu z was czuje się naprawdę dobrze - choć jesteś nazarejczykiem, pielgrzymem świątobliwości, zielonoświątkowcem, baptystą. Pozwólcie zobaczyć wasze ręce. Zwróciłem uwagę na to, że tutaj na podium stoją baptyści i metodyści, i uściskają sobie wzajemnie dłonie. W porządku, my chcemy... Czy to nie jest cudowne być sługą Pańskim?
Jesteśmy tylko dziećmi, a dzieci mają okropnie śmieszne sposoby postępowania, jak wiecie. W jednej chwili sprzeczają się, a już w następnej bawią się. I takimi właśnie powinniśmy być. Pozbądźcie się wszelkiego brzemienia sprzeczania się z waszych ramion i wyjdźcie, i miejcie trochę więcej uciechy, bawcie się waszymi lalkami, czy cokolwiek ma być czynione.
65
Będziemy mieć obecnie nabożeństwa ewangelizacyjne. I będziemy śpiewać Ewangelię, głosić Ewangelię, i będziemy po prostu przeżywać wspaniałe chwile. Ilu z was będzie się o to modlić? O, to jest dobre. Przyjdźcie zatem i pomóżcie nam; podejdźcie do telefonu, posłużcie się jakimkolwiek sposobem i zaproście wszystkie dzieci do środka. Powiedzcie im, żeby przyszli tutaj i pomogli nam teraz. Będziemy mieć społeczność wokół Słowa.
Teraz pora na komunię. Wszyscy jesteście zaproszeni, by przyjąć komunię razem z nami. Tylko kilka minut. Oni przyniosą ją tutaj na ołtarz, i po dziesięciu czy piętnastu minutach zakończymy. Potem będziemy obchodzić umywanie nóg.
Brat Neville przeczyta teraz miejsce Pisma do Wieczerzy Pańskiej, a my będziemy naprawdę pełni czci, kiedy będziemy przyjmować Wieczerzę Pańską.