1
Pozostańmy stać na chwilę, by spotkać się z Bogiem w modlitwie. Pochylmy nasze głowy. Nasz łaskawy niebiański Ojcze, dziękujemy Ci dzisiaj z głębi naszych serc za ten przywilej, że możemy nazywać Ciebie naszym Ojcem. Czytamy w Biblii, gdzie Duch wołał: „Abba, Ojcze, Boże Mój, Boże Mój.”
Jesteśmy tak szczęśliwi dzisiaj, że zostaliśmy załączeni do tej wielkiej liczby odkupionych. I jesteśmy tutaj dzisiaj po południu w żadnym innym celu, jak tylko uwielbiać Ciebie, czytać Twoje Słowo i stwierdzić, jak moglibyśmy być Twoimi lepszymi sługami, i żyć chrześcijańskim życiem, chodząc bliżej Ciebie i z Tobą. I modlimy się, abyś Ty spotkał się z nami wokół Słowa i dał nam to głębokie pragnienie, które tak chcemy mieć w naszych sercach.
Będziemy Cię również uwielbiać, bowiem prosimy o to w imieniu Twego Syna, Pana Jezusa. Amen. Możecie usiąść.
2
Tak bardzo się cieszę, że mogę być tutaj dzisiaj po południu w służbie dla Pana. Ufam też, że nasze małe zgromadzenie będzie ku Jego chwale.
A zatem, wielu braci - tych braci, którzy mi towarzyszą, było na nabożeństwach w innych miejscowościach dzisiaj, gdzie oddawano chwałę Panu. A w tej miejscowości, gdzie ja byłem dzisiaj do południa, mieliśmy wspaniałe chwile - tam w kościele Zborów Bożych. A więc, mieliśmy tam wspaniałe nabożeństwo, a wiem, że wy również.
Jesteśmy wdzięczni, że byliście tam dziś po południu i odczuwamy, że jakoś nie potrafimy po prostu otrzymać wystarczającej porcji od Boga. I jest coś w Ewangelii i w Słowie Bożym, a wydaje się, że my nie możemy po prostu otrzymać dosyć z Niego. Ja wierzę, że moglibyście... Czasami może zjecie zbyt dużo pokarmu i może napijecie się tyle dobrej chłodnej wody, aż odczuwacie mdłości, lecz ja nie wierzę, że człowiek mógłby się kiedykolwiek modlić za dużo, albo otrzymać zbyt dużo miłości Bożej do swego serca. Wydaje się, że tego właśnie nie mamy nigdy dosyć - do przelewu.
Nauczano mnie, że gdy spożywamy pokarm... Jeżeli przyzwyczaimy się do spożywania małych porcji, to nasz żołądek skurczy się do wymiaru tej porcji. Ale jeśli spożywamy dużo pokarmu, to nasz żołądek rozciąga się odpowiednio. I ja uważam, że potrzebujemy rozszerzenia duchowego żołądka, abyśmy mogli spożyć więcej ze Słowa. Nie możemy się zadowolić przeczytaniem tu i tam krótkiego wersetu lub czymś podobnym, lecz rozszerzmy nasz duchowy układ trawienny.
3
Jeśli się nie mylę, czy to nie są brat i siostra Peterson z Minneapolis, którzy tam siedzą. Myślę, że widziałem tu wczoraj wieczorem kapitana Stadskleva, waszego zięcia, który jest kapelanem w wojsku. Nie widzę go dzisiaj. Tak, tutaj on jest, po drugiej stronie.
Dobrze, przypuszczam, że będziesz tutaj aż do końca nabożeństwa. Mam nadzieję, że spotkam się z tobą, zanim stąd odejdziesz. Chcę iść razem z tobą na pocztę, jeżeli Pan pozwoli, kiedy jestem w Kalifornii.
Zatem, przeczytamy po prostu pierwszą część jednego wersetu i część następnego wersetu z 36. rozdziału Ezechiela. A jest to 26. - chciałem powiedzieć 36. rozdział, 26. i 27. werset.
I dam wam serce nowe, i ducha nowego dam do waszego wnętrza...
Teraz z 27. wersetu:
Mojego ducha dam do waszego wnętrza...
Teraz, gdy mamy przed sobą ten tekst, ufam, że Bóg da nam kontekst z tego. Ufamy mocno Duchowi Świętemu, że wyłoni nam kontekst z tego tekstu.
W Biblii jest mowa o wielu wielkich darach. Bóg wkłada te dary do kościoła dla udoskonalania kościoła. A zatem, pragnę zaczerpnąć mój temat z tego na dzisiejsze popołudnie - dla was, którzy robicie sobie zapiski i tak dalej, oraz dla nagrywających taśmę: „Dlaczego dla wielu chrześcijan jest tak trudno żyć chrześcijańskim życiem?”
4
Uważam, że to jest, jak mi się wydaje, bardzo ważny i istotny temat na dzisiejsze popołudnie. Dlaczego jest tak, że niektórzy żyją jakby na dachu domu przez cały czas, a wydaje się, że inni mają swoje wzloty i upadki przez cały czas, a jeszcze inni są praktycznie w dolinie przez cały czas?
Otrzymuję listy i sprawozdania z nabożeństw. Czasem prowadzi mnie to do modlitwy, by stwierdzić, co Pan chciałby, abym mówił kościołowi. Bo w tych listach, a czasami wieczorem, gdy jestem pod namaszczeniem rozpoznawania, wydaje się, że nie można na pozór stwierdzić tego zamieszania.
A te duchy - wydaje się, że niektórzy z ludzi radują się, niektórzy są smutni, niektórzy zaś zniechęceni, a czasami Duch Święty prowadzi nas do takich tematów, jaki mamy na dzisiejsze popołudnie.
5
Będę teraz głosił z Ezechiela - około osiemset lub dziewięćset lat przed przyjściem Mesjasza. Prorocy w Biblii - Słowo przychodziło do proroków w dawnych czasach. W Liście do Hebrajczyków jest napisane: „Bóg wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał w dawnych czasach do ojców przez proroków, lecz w tych ostatecznych dniach mówił do nas przez Swego Syna, Jezusa Chrystusa.”
Prorocy byli widzącymi, Bożymi widzącymi. A gdy nastała zmiana z czasu zakonu na czas łaski, Bóg się nie zmienił; nadal posyła proroków. Stwierdzamy, że w Nowym Testamencie proroctwa przychodziły dalej tak samo. Również prorocy prorokowali dalej tak, jak kiedyś.
Proroctwo jest darem. Jest to dar, który może odpocząć na jednym a potem na innym w każdym lokalnym kościele. I każdy może prorokować - jeden po drugim.
6
Prorok zaś jest urzędem kościoła, nie darem w kościele, lecz urzędem kościoła - prorok. Oni nie są... Oni są ustanowieni, predestynowani dzięki Bożej uprzedniej wiedzy, by być tym, czym są. Oni są urodzonymi prorokami. Nie stają się prorokami; oni są urodzonymi prorokami. A prorok albo widzący - jednym słowem - w Starym Testamencie byli uważani za orłów. I jak ja lubię myśleć o tym w ten sposób - jako orzeł.
Spędziłem dużą część mego życia w rezerwacie, jak wiecie, i badałem życie w dziczy, studiowałem ptaki, dzikie ptaki, dzikie zwierzęta, uczyłem się ich natury. I stwierdzam, że orzeł jest może najbardziej interesującym ptakiem, którego znam, z wyjątkiem gołębicy.
7
Orzeł jest drapieżnym ptakiem polującym na zdobycz. Lecz on jest również ptakiem przestworzy. W pewnej książce, którą czytałem pewnego razu, widziałem okropny widok orła w klatce. I ten orzeł, ten wielki ogromny ptak cofał się w tej klatce i startował do lotu, uderzał w pręty tej klatki tak mocno jak tylko potrafił, ale tylko sobie ranił głowę i spadał do tyłu na podłogę, i rozglądał się. Po chwili znowu zatrzepotał swoimi wielkimi skrzydłami i uderzał w klatkę. On został niedawno zamknięty w klatce.
I kiedy uderzał swoimi skrzydłami, miał otłuczone piórka i zdartą skórę z różnych części swego ciała i ze skrzydeł, które rozpościerał, by się wydostać z tej klatki. Każdym razem, gdy uderzył w klatkę, spadał na plecy. Zmęczonymi oczami spoglądał ku niebu. Wiedział, że urodził się jako ptak, który ma szybować w przestworzach. Taka jest jego natura.
8
Była to naprawdę smutna rzecz, jedna z najsmutniejszych, jaką kiedykolwiek widziałem. Lecz w Phoenix i na całym świecie widzę widok, który jest o wiele smutniejszy, niż to: Widzę mężczyzn i kobiety, którzy się urodzili, aby być synami i córkami Boga, a są zamknięci w klatce diabła. I widzę ich chodzących po ulicach pełnych pożądliwości i namiętności, usidlonych w nie przez diabła, podczas gdy powinni być wolnymi synami i córkami Boga.
Orzeł potrafi latać wyżej niż jakikolwiek inny ptak, jaki istnieje. Żaden inny ptak nie potrafi wzbić się tam, gdzie lata orzeł. Tak samo żaden inny człowiek, choć jest nauczycielem, ewangelistą, czy pastorem, nie potrafiłby wzbić się na ten poziom, gdzie doszli prorocy. Bowiem oni wzbili się bardzo wysoko, a im wyżej się człowiek wzbije, tym dalej może widzieć.
9
A ten ptak został stworzony... Żaden inny ptak nie mógłby się ostać na tej wysokości. Orzeł ma najostrzejszy wzrok ze wszystkich ptaków. Patrzcie - on prześciga jastrzębia pod każdym względem. Jastrząb ma wprawdzie ostry wzrok, ale tylko na pewną odległość. Orzeł jest o wiele mocniejszym - bo on wzbija się wyżej niż jastrząb. On wzbija się tam, gdzie jastrząb zginąłby, gdyby próbował dotrzeć do niego. Jego ciało nie jest do tego przystosowane.
O, jakże, mógłbym się zatrzymać wprost tutaj i pokazać wam z pomocą Bożą, jak niektórzy ludzie próbują wywindować się na takie stanowiska, które zajmują inni. Nie jesteście przecież sposobni do tego. Nie moglibyście tego wytrzymać.
10
A tamte orły wzbijały się wysoko. Czy mógłby król Ezechiasz wzbić się tam, gdzie był Eliasz? Chociaż był na najwyższym stanowisku w królestwie - był królem, lecz gdy odwrócił swoją twarz do ściany i gorzko płakał, Bóg przemówił do Izajasza, aby mu szedł oznajmić Jego Słowo. Izajasz potrafił wzbić się tam, gdzie nie mógł dotrzeć Ezechiasz, choć Ezechiasz mógł powiedzieć słowo tutaj na ziemi - jako jastrząb, i wszystko kłaniało się u jego stóp... Izajasz nie mógł tego uczynić, lecz Izajasz potrafił wzbić się na taki poziom, gdzie nie mógł wzbić się Ezechiasz. Wszystkie te rzeczy są dla pewnych celów.
Więc Boży orzeł, Ezechiel, wzbił się na taki poziom, z którego mógł oglądać może piętnaście, osiemnaście stuleci - tak, dwa tysiące pięćset lat do przyszłości, oglądając różne sprawy.
Gdyby człowiek potrafił wzbić się dosyć wysoko ponad ziemię, mógłby zobaczyć jej nocną i dzienną stronę w tym samym czasie - ciemność po jednej stronie a światłość po drugiej. Mógłby więc oglądać całą ziemię, gdyby potrafił wzbić się wystarczająco wysoko, a swój wzrok skupiłby na niej. Zatem, Ezechiel wzbił się tak wysoko, że oglądał nasz czas - Boży orzeł. I on nam powiedział, co się będzie dziać w naszym czasie.
11
Pragnę was teraz o coś poprosić. Wydaje się, że kościół gdzieś wypadł ze swej właściwej pozycji.
Mamy teraz do dyspozycji co najmniej dobrą godzinę tutaj, usiądźcie więc wygodnie i zdejmijcie wasze przyłbice, i słuchajcie chociaż kilka minut.
Zwróćcie teraz uwagę, gdyby Bóg zamierzał, że Jego kościół będzie prowadzony przez intelektualnych ludzi, to nie byłoby potrzebne, żeby Duch Święty czynił cokolwiek w kościele. Nie potrzebowalibyśmy Ducha Świętego, gdyby kościół był prowadzony przez intelektualistów. W takim przypadku musielibyśmy znaleźć najbardziej inteligentnego człowieka, aby był naszym pastorem. Im większe budowle potrafilibyśmy wznieść, im więcej członków udałoby się nam pozyskać do naszego kościoła, a wydalilibyśmy tych ciemnych nieuków i wprowadzili intelektualistów, tym lepszym byłby kościół - gdyby to był właściwy program. Jeżeli taki byłby program, to im inteligentniejszy kaznodzieja, im inteligentniejsze zgromadzenie, tym bardziej są oni intelektualni i tym lepszym byłby kościół.
Lecz ja nie mogę znaleźć ani jednego miejsca w całym Piśmie Świętym, że Boży kościół ma być prowadzony mądrością człowieka. Jak długo próbuje go prowadzić intelektualny człowiek, to absolutnie walczymy na próżno.
12
Boży kościół powinien być prowadzony przez chrzest Duchem Świętym. Zatem, jeśli mamy chrzest Duchem Świętym i Duch Święty będzie prowadził kościół, to nie trzeba zbyt wiele tego intelektualnego. Nie jest potrzebne wykształcenie. Jest potrzebny Duch Święty - taki jest Boży program.
Wiemy o tym. Nie musimy szukać najbardziej inteligentnych ludzi w mieście, by uczynić nasz zbór lepszym. Nie musimy szukać najlepiej ubranych ludzi w mieście, by uczynić nasz zbór lepszym. Nie trzeba nam największych tłumów w mieście, by uczynić nasz zbór lepszym. Trzeba nam przewodnictwa Ducha Świętego, by uczynić nasz zbór lepszym.
13
Intelektualni nie mają tu wiele do czynienia. Nie próbuję lansować nieuctwa. Lecz wykształcenie zajęło w zborze miejsce Ducha Świętego. Wykształcenie jest w porządku, lecz to nie jest Boży program.
Gdyby wykształcenie miało zająć Jego miejsce, to Chrystus zakładałby szkoły, gdy On był na ziemi. Chrystus wcale nie zakładał szkół. On założył kościół i to nie kościół intelektualistów, lecz z tej grupy ciemnych rybaków, którzy byli ochotni słuchać Ducha Świętego i być prowadzeni przez Niego.
Zatem, kościół nie potrzebuje jakiejś grupy intelektualistów. Kościół potrzebuje znowuzrodzenia. Kościół musi być narodzony na nowo. Jeżeli Duch Święty będzie prowadził kościół, to Duch Święty będzie prowadził kościół nie według jakiegoś rytuału, lecz zgodnie z Biblią! Więc takie reguły On ustanowił na początku.
Kościół potrzebuje chrztu. Kościół nie potrzebuje polerowania - lepszego uczonego za kazalnicą, lepiej odzianego człowieka, ani lepiej odzianego zgromadzenia. On potrzebuje nowego serca - tego właśnie potrzebuje kościół. On potrzebuje Ducha Świętego. On potrzebuje tego wielkiego namaszczenia, które zmienia życia mężczyzn i kobiet. Tak Bóg obiecał - że On weźmie to stare kamienne serce i włoży do ciebie nowe serce. Kiedy się to stanie, to została dokonana przemiana.
14
Teraz, kiedy głoszę te sprawy, nawet zielonoświątkowcom... I mamy bardzo mało tego, czym moglibyśmy się chlubić. Bo w tym wszystkim próbowaliśmy mieć wolny zielonoświątkowy ruch Boży. Staliśmy się jednak ruchem, w którym osiedliło się wiele kultów - po prostu ruchem pełnym zamieszania i niezgody.
Co powinno dziać się dziś po południu? Każdy zielonoświątkowy kościół w tym mieście powinien być tłumnie na jakimś napchanym stadionie gdzieś za miastem. I gdyby nie było tych błahych poróżnień i obojętności między kaznodziejami i ludźmi, byłoby tak właśnie.
„Dam wam nowe serce” - nie - „wypoleruję to stare serce,” lecz „Ja dam wam nowe serce.” Więc wy... Jest to twarde. Uważam, że jest trudno głosić prawdę między baptystami i prezbiterianami, i intelektualistami; lecz jest dwukrotnie trudniej głosić prawdę zielonoświątkowcom. To się zgadza.
15
Biblia mówi nam, że nie możemy wlać nowego wina do starych butelek. Dawniej potykałem się na tym. Nie mogłem tego zrozumieć. Butelka, jak znam ją tutaj i my w Ameryce, jest naczyniem ze szkła. I jaka w tym różnica, gdybyśmy wlali wino do nowej butelki czy do starej?
Lecz kiedy byłem w Oriencie, dowiedziałem się, że butelka w dniach Biblii nie była butelką ze szkła. Był to bukłak, sporządzony ze skóry zwierzęcia. Oni zdjęli skórę ze zwierzęcia i wygarbowali ją. Jak długo w skórze zwierzęcia jest tłuszcz, to ona jest elastyczna. Lecz kiedy skóra zestarzeje się, stwardnieje i wyschnie, to już nie jest elastyczna. Panie, bądź błogosławiony! Ta skóra staje się sucha i twarda, wtedy już nie jest giętka. I byłoby nierozsądne nalać do takiego skórzanego bukłaka nowe, nie sfermentowane wino. Gdy wino zaczyna fermentować i zwiększa swoją objętość, to bukłak pęknąłby i stracilibyście naraz bukłak i wino.
Jezus powiedział na innym miejscu: „Nie rzucajcie pereł przed świnie.” Wy stracicie swoje perły.
I kiedy weźmiecie kościół, który jest tak skostniały w swoim postępowaniu - niech to są baptyści, zielonoświątkowcy, czy ktokolwiek to jest, który jest tak sztywny, że kiedy to nowe wino wlewa się do niego, a wino przychodzi przez Słowo... I to nowe Słowo zaczyna mówić: „Dni cudów są tutaj na nowo.”
Kiedy to nowe wino zaczyna w nim działać, to ta stara wysuszona „skóra” nie może się poddać, ponieważ tak sztywno trzyma się swego wierzenia, że się nie rozciągnie; i ta „skóra” pęknie i rozerwie się. [Brat Branham imituje dźwięk pękającej skóry - wyd.] Mówi: „Ja nie wierzę w cuda.” Tutaj to macie.
16
Gdy Duch Święty zaczyna mówić, że Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, a ta „skóra” jest starym, wyschniętym kościelnym bukłakiem, czy wiecie, co się stanie? Oni po prostu wybuchną. I na tym koniec.
Jeżeli człowiek powie, że chrzest Duchem Świętym był obiecany w dniu pięćdziesiątym dla was i dla waszych dzieci, i dla tych, którzy są jeszcze daleko, ilu ich Pan nasz Bóg powoła, to ta stara wyschnięta „skóra” po prostu pęknie, i człowiek na próżno głosił swoje kazanie. To się zgadza. Nie będzie do niczego przydatne. Ja wstydzę się za to, że te zielonoświątkowe „skóry” są takie wyschnięte! To się zgadza. Powróćcie do Słowa!
Zważajcie. Teraz o nowej skórze. On powiedział: „Nowe wino trzeba wlewać do nowych bukłaków,” a nowa skóra ma w sobie tłuszcz - jest giętka. I gdy Duch Święty zstępuje i mówi: „Chrzest Duchem Świętym jest dzisiaj taki sam, jaki był zawsze, Boże uzdrowienie jest takie same, jak zawsze było,” to nowe wino zaczyna się rozciągać, a bukłak rozciąga się razem z Nim. Każdym razem, gdy Słowo Boże jest głoszone w Jego mocy, ten nowy bukłak będzie krzyczał: „Amen.” On będzie poddajny. Widzicie więc tą mądrość, zawartą w nowym bukłaku i nowym winie.
W dniu Pięćdziesiątym było tam sto dwadzieścia nowych bukłaków, leżących na podłodze. Stwierdzamy teraz, że te stare „skóry” zostały wyrzucone na zewnątrz. Lecz kiedy Bóg zstąpił z niebios i napełnił te nowe bukłaki, oni otrzymali nowe życie i zaczęli wszyscy podskakiwać po podłodze, wyskoczyli nawet przez drzwi i okna na ulice - nowe „skóry,” nowe bukłaki, nowe wino, wino Ducha Świętego. On Go wylał - pełnię życia, i oni się rozszerzyli i byli poddajni, i mówili: „O, bracie Janie, nie dbam oto, do jakiej denominacji należysz, ja ciebie miłuję mimo wszystko.” Tutaj to macie.
17
„Nie dbam wcale o to, czy jesteś unitarianinem, duo-tarianinem, trynitarianinem, pięcio-tarianinem; my jesteśmy braćmi!” To jest nowy bukłak! Czy jesteśmy Zborami Bożymi, Kościołem Bożym, Stanowczymi Chrześcijanami, czymkolwiek jesteśmy - te nowe bukłaki rozciągają się po prostu i przyjmują każdego brata, który jest w pobliżu. Lecz stara wołowa skóra nie rozciągnie się. To prawda. Ona tego nie uczyni. Ona po prostu nie może się rozciągnąć; jest cała wyschnięta i sztywna. I ona pęknie.
Pewnego razu byłem w północnej Brytyjskiej Kolumbii; byłem tam na polowaniu po wielkim nabożeństwie. I byłem tak zmęczony. Wyruszyłem do głębi dziczy - byliśmy około tysiąca stu mil oddaleni od drogi z twardą nawierzchnią oraz około stu siedemdziesięciu pięciu mil w głębi dziczy, mieliśmy ze sobą dwadzieścia jeden koni.
I owego dnia tropiłem starego niedźwiedzia. Padał deszcz. I ja nie chciałem zastrzelić tego starego jegomościa; chciałem go obserwować tylko, lecz on był zdecydowany, że mi się to nie uda.
I miałem młodego konia, około trzyletniego, który od chwili, gdy na niego wsiadłem, usiłował mnie ciągle zrzucić. I przejeżdżaliśmy wzgórza, ścigając tego starego niedźwiedzia, i tak się jakoś stało, gdy próbowałem skrócić drogę, przecinając parów, że skręciłem z właściwego kierunku.
18
Człowiek nie chce tego czynić tam na północy, ponieważ tam nie ma dróg; nie ma tam miejscowości, gdzie można by szukać schronienia. I jakoś się zabłąkałem. Chwyciłem za lejce mojego młodego konia i weszliśmy na wierzchołek tej góry i rozglądałem się. Pomyślałem, że mam podstawowe wskazówki poruszania się w dziczy, jednakowoż opadła mgła.
19
I ruszyłem z powrotem w kierunku, gdzie moim zdaniem znajdę obóz. Jechałem dość szybko, ponieważ zbliżał się zmrok. Zaczęły dąć wiatry i odwiały mgłę, i powiedzmy około dziewiątej godziny wieczorem pojawiły się na niebie „maślankowe chmury.” Tak je nazywam. Były to takie białe chmury, coś jak ścinający się twaróg, czy maślanka.
Księżyc raz świecił i znowu skrył się za chmurą, i potem znowu zaświecił. Mój młody koń spocił się mocno, odczułem więc, że powinienem się zatrzymać i pozwolić mu odpocząć. Zatrzymałem go więc i przywiązałem go dość krótko do drzewa, rozluźniłem mu popręgi u siodła i przywiązałem go na krótko, i usiadłem na kłodzie drzewa.
Siedziałem tam i rozmyślałem; powiedziałem: „O Boże, jak wielkim Ty jesteś” rozglądając się wokoło. I właśnie w tej chwili wiatr powiał na wschód i usłyszałem najposępniejszy jęk, jaki kiedykolwiek słyszałem. Pomyślałem: „Co wydaje taki dziwny jęk.” I spojrzałem przed siebie, a tam był stary spalony las. Sądzę, że wszyscy wiecie, co to jest spalony las - stały tam drzewa, a przeszedł przez nie ogień i opalił z nich całą skórę, i one tam po prostu stoją - niektóre z nich zwaliły się i trudno przejść między nimi.
20
I każdym razem, gdy wiatr powiał, zadął pomiędzy tymi starymi ogołoconymi ze skóry drzewami, a księżyc świecił na nie, wyglądało to bardzo (otóż, powinienem powiedzieć, określić to potocznym wyrażeniem „upiornie,” na skutek czego czułem się jakoś niewyraźnie. Wyglądało to jak na cmentarzu, na którym sterczą kamienne nagrobki. I każdym razem, gdy powiał wiatr, ten żałobny, posępny jęk rozlegał się pomiędzy tymi drzewami. O, taki ponury jęk. I pomyślałem sobie: „Czy to nie jest upiornie wyglądające miejsce?”
I obserwowałem je - powstałem i patrzyłem na nie chwilę i myślałem: „No wiesz, to mi przypomina tekst, którym posługiwałem się - z Księgi Joela: ‚Co pozostawiły koniki polne, to pożarły gąsienice, co zostawiły gąsienice, to pożarł czerw, co pozostawił czerw, to pożarła szarańcza.” Pomyślałem: „Cóż, to jest na pewno obraz z Joela.” I pomyślałem sobie: „Tak, to mi przypomina cały ten posępny jęk tych wielkich, wysokich, strzelistych wieży na kościołach, tych wielkich denominacji, kryjących się pod nimi, lecz nie ma w nich krzty życia - jak w tej starej wyschniętej wołowej skórze.
21
I każdym razem, gdy Bóg zsyła ten potężny szumiący wiatr, tak jak On uczynił w dniu wylania Ducha Świętego, to one mogą uczynić tylko jedno: Jęczeć i lamentować: „Dni cudów są przeszłością. Nie zajmujcie się takimi bredniami. O, to nie będzie się dziać.” Rozumiecie? Tylko lamentują i jęczą.
Pomyślałem: „Dlaczego te drzewa nie...?” One nie mają żadnego życia w sobie, i dlatego tak posępnie jęczą. Dlatego właśnie lamentują.
Pomyślałem: „Gdyby miały w sobie życie, one by się mogły kołysać w tym wietrze.” Powiedziałem sobie: „To się zgadza. Co zostawili luteranie, to pożarli metodyści. Co zostawili metodyści, to pożarli prezbiterianie. Co zostawili prezbiterianie, pożarli baptyści. Co zostawili baptyści, to pożarli nazarejczycy. Co zostawili nazarejczycy, to pożarli zielonoświątkowcy.” I powiedziałem: „To z pewnością doprowadzi do całej masy posępnych, chłodnych kościołów, w których nie ma niczego.” To się dokładnie zgadza. To prawda.
22
Z chwilą, gdy rozpoczyna się przebudzenie: „Ja nie będę miał nic z tym do czynienia. Nie. Trzymajcie się z dala od tego.” O, bracie. To był naprawdę posępny obraz, aż przypadkowo pomyślałem sobie, że Joel powiedział: „Lecz Ja przywrócę, mówi Pan.” Potem pomyślałem: „Panie, jak Ty to uczynisz?” Potem zadał kolejny mocny podmuch wiatru i ujrzałem, że pod tym starymi drzewami stała kępka małych krzaków - po prostu małe drzewka, które zaczęły róść, taka mała kępka drzewek.
Lecz każdym razem, gdy powiał wiatr i dął poprzez te stare drzewa, te małe po prostu krzyczały i podskakiwały, i trzymały się jedno drugiego, i tak jak Dawid powiedział: „Klaskały w swoje ręce.” Jakże, one były po prostu giętkie. Jeżeli wiatr powiał na tych-i-tych, to było w porządku. Jeżeli powiał na Zbory Boże, to było w porządku. Jeżeli powiał na stanowczych chrześcijan, było to w porządku. One były tak elastyczne, jak tylko mogły być. Wszyscy razem byli wstrząsani. „Ja przywrócę, mówi Pan.”
Zauważyłem przy tym dziwną rzecz i powiedziałem: „Jest tutaj jedna rzecz. Te drzewka są zielone, lecz one są giętkie. One mają życie.”
23
Widzisz więc, bracie, że Duch Święty nie był posłany do sztywnych, nakrochmalonych, martwych intelektualistów; On był posłany do wolnych, narodzonych na nowo mężczyzn i kobiet w Królestwie Bożym. Duch Święty nie był posłany do intelektualistów. Był posłany do tych, którzy są pokornych serc i skruszonego ducha, nie ważne, czy są wykształceni, czy nie wykształceni, czy są tylko pętakami, względnie czymkolwiek są. Oni są poddajni Duchowi Świętemu.
I może zadam pytanie samemu sobie. Pomyślałem: „O, co sprawia w ogóle, że wiatr wieje. Czy to jest tylko dlatego, że wiatr chce wiać?”
A wydawało się, że Ktoś mówi do mnie: „Nie, nie chodzi o to, że on chce wiać, lecz każdym razem, gdy te małe drzewka zostaną wstrząśnięte i poddają się, uwalniają się ich korzenie, więc one mogą róść głębiej i lepiej trzymają się w ziemi.”
24
Taka jest zasada przebudzenia: Ludzie, którzy są poddajni - nie na jakąś intelektualną mowę, lecz odczuwają przyjście Ducha Świętego w postaci chrztu, są ulegli Słowu Bożemu i radują się, są elastyczni, kiedy otrzymają namaszczenie Ducha Świętego.
Co sprawia ono w kościele? Rozluźnia to korzenie kościoła i sprawia, że on rozrasta się i otacza swoje korzenie wokół kościoła Kowalskich, a Kowalscy otaczają swoimi korzeniami inny kościół. I nim się spostrzegą, oni razem są jednym wielkim, skonsolidowanym lasem. Wtedy wszystkie diabły piekła nie mogą nimi zatrząść!
Lecz w tym jest kłopot. O to właśnie chodzi. Zwróćcie teraz uwagę, jak Pismo Święte mówi tutaj: „Ja dam wam nowe serce.” Nie jakieś wypolerowane, nie jakieś dobrotliwe serce. Stara pani nie potrzebuje usuwania zmarszczek; ona potrzebuje znowuzrodzenia. Tego właśnie ona potrzebuje.
25
Stary kościół potrzebuje być narodzonym na nowo. On nie powiedział: „Ja wypoleruję stare serce.” On powiedział: „Ja wyjmę stare, kamienne serce z was, a dam wam nowe.” To nowe serce... To nowe serce znajduje się w samym centrum twojej wewnętrznej istoty. Serce jest miejscem zamieszkania duszy. Naukowcy nie wiedzieli tego aż do niedawna.
Stary krytykujący naukowiec powiedział: „Bóg się pomylił, kiedy powiedział: ‚Jak człowiek może wierzyć w swoim sercu?' Biblia się pomyliła.” On powiedział: „W sercu nie ma żadnych umysłowych zdolności. Człowiek wierzy swoją głową.”
Jeśli Bóg... Ja przyjmuję Słowo dosłownie. Nie chcę uduchawiać żadnego Słowa. Chcę mówić dokładnie to, co mówi Słowo. Ja Mu wierzę w ten sposób. Biblia mówi, że ono nie podlega przywatnemu wykładowi. I gdyby Bóg miał na myśli „głowę,” to On powiedziałby „głowa.” Lecz On powiedział „serce.”
Stwierdzamy więc, że kilka lat temu (około trzy lata temu, a może było to dwa lata temu) w gazecie z Chicago były wielkie nagłówki - opublikowano artykuł, że znaleziono w sercu człowieka małą komorę (nie ma jej w sercu zwierzęcym, lecz w ludzkim sercu), taką małą przegródkę, w której nie ma nawet komórki krwi. I oni mówią, że to jest przegródka, którą zajmuje dusza. Więc Bóg miał rację.
26
Człowiek rozmyśla swoją głową, lecz wierzy swoim sercem. To się zgadza. Intelektualista będzie rozumował: „O, ja jestem zbyt grzeszny. Nie mogę tego uczynić. To - o, gdybym mógł pójść tam, to byłbym... o...” Widzicie, to jest rozumowanie, lecz serce nie rozumuje. Ono po prostu przyjmuje Słowo takie, jakie jest i wierzy w nie. Biblia mówi, że powinniśmy odrzucić wszelkie rozumowanie. To się zgadza. Powinniśmy wierzyć, nie dociekać rozumem. Po prostu wierzyć w to.
„Dam wam nowe serce.” Tutaj wielu ludzi popełniło błąd. „I dam wam nowego ducha.” On nie powiedział: „Ja po prostu wypoleruję tego starego ducha, wypoleruję to stare serce,” lecz „Ja dam wam nowe serce i nowego ducha.”
27
Wielu ludzi myślało sobie, że tu chodzi o Ducha Świętego. I oni pojmowali to błędnie. Metodyści myśleli sobie, że Go na pewno mają, kiedy krzyczą. Mówili: „Bracie, my go mamy - każdy, kto krzyczy.” Lecz oni stwierdzili, że wielu z nich krzyczało, a nie mieli Go. To się zgadza.
Potem przyszli zielonoświątkowcy i mówili: „Gdy mówimy językami, to Go mamy.” Lecz oni stwierdzili, że wielu mówiło językami, a nie mieli Go. To się zgadza. Wy to przyznajecie.
Obecnie mamy wiele różnych rzeczy, które przychodzą, ale nie macie Go, dopóki Go nie otrzymacie. Lecz bracie, nie masz Go, dopóki Duch Boży nie zstąpi z niebios i nie zmieni twego życia, a owoce twego życia świadczą o tym, że jesteś innym człowiekiem. „Według owoców ich poznacie je.” Dlatego właśnie macie tyle wzlotów i upadków.
28
Gdy otrzymasz nowego ducha, to przestaniesz pić. Gdy otrzymasz nowego ducha, przestaniesz kłamać. Ty otrzymasz nowego ducha; możesz czynić niemal wszystko mając tego ducha, lecz nie o tym Bóg mówi. On powiedział: „Ja wam dam nowego ducha.” Zważajcie teraz: „Ja wam dam nowe serce i nowego ducha.” Dlaczego? On będzie wam musiał dać nowego ducha, żebyście żyli dla Niego.
Patrzcie, nie mogliście nawet żyć z innymi mając tego ducha, którego mieliście. Nie mogłeś żyć z twoim sąsiadem. Nie mogłeś przestawać z innym człowiekiem na rogu ulicy. Nie mógłbyś mieć społeczności z tymi chrześcijanami. Dlaczego? Ty miałeś okropnego ducha! Więc On musiał ci dać nowego ducha. „Ja wam dam nowe serce i nowego ducha.” Zważajcie teraz. „I ja włożę w was Mego Ducha.” Tutaj jest różnica. „Ja włożę w was Mego Ducha.”
I tam właśnie stwierdzasz, że to jest trudne, gdy chodzisz do kościoła i otrzymasz jakąś inną koncepcję. „Czy wiesz co? Ja sądzę, że powinienem chodzić do kościoła.”
29
Potem idziesz z powrotem do domu i mówisz: „Alleluja, ja to mam.” Nie, nie masz tego. Potem idziesz do kościoła i mówisz: „O, ja wierzę, że coś się stało. Ja nie patrzę na te sprawy tak, jak dawniej patrzyłem. Alleluja!”
A po kilku dniach stwierdzisz, że znajdujesz się z powrotem w tych samych koleinach, w których byłeś kiedyś: wątpisz, rozumujesz i czynisz wszystko inne. „Dobrze więc, jeżeli pastor taki-i-taki powiedział, że to nie jest właściwe, to ja uważam, że to nie jest właściwe. Ja się po prostu zgadzam z nim w tej sprawie. I ja ci mówię, że będę czynił to i będę czynił tamto.” I stwierdzisz, że masz wzloty i upadki, raz jesteś wewnątrz, raz na zewnątrz. Widzisz, po prostu nie poszedłeś wystarczająco daleko.
30
O, ty mówisz: „Bracie Branham, ja mam wszystkie dowody tego.” Ja wiem, lecz my nie mówimy o dowodach, ale mówimy o rezultacie. To się zgadza. Tak jest. Słyszałem, jak krzyczą poganie. Widziałem, jak mówią językami. Widziałem, jak położyli ołówek na stół i on pisał nieznanymi językami, a czarownica powstała i czytała to, i wykładała to, a mówiła prawdę.
Jeżeli ludzie potrafią mówić językami, jeżeli ludzie potrafią krzyczeć, jeżeli potrafią oglądać wizje, jeżeli potrafią czynić wszystkie inne sprawy bez Bożej miłości, to oni są zgubieni. To się zgadza. Chrystus jest w sercu. Rozumiecie?
Nie dajcie się więc zwieść znakami i dowodami. Istnieją znaki wszelkiego rodzaju. Biblia mówi, że w ostatecznych dniach powstaną fałszywi prorocy i będą pokazywać takie znaki, że zwiodłoby to nawet wybranych, gdyby to było możliwe. Powróćcie do znaków Biblijnych!
31
Zwróćcie uwagę: „Ja dam wam nowego ducha i Ja włożę Mego Ducha...” Zauważcie, nowe serce zostaje włożone wprost do waszego wnętrza. I nowy duch jest włożony wprost do wnętrza waszego nowego serca. A Jego Duch jest włożony do wnętrza tego nowego ducha.
Jest to tak, jak główna sprężyna w słynnym zegarku. Jeżeli ta główna sprężyna jest wewnątrz tego zegarka, ona steruje każdym ruchem tego zegarka. I o to właśnie chodzi, przyjaciele. Mam nadzieję, że pojmujecie to teraz. Nie mówię tego, by coś przekręcić, czy by się odróżniać. Mówię to dlatego, bo wiem, że pewnego dnia stanę na sądzie razem z wami. Widzicie, jeżeli Duch Święty jest wewnątrz waszego ducha... I ta sprężyna w zegarku sprawia, że wszystkie inne jego części tykają zupełnie dokładnie, wskazując dokładny czas. Kiedy Duch Święty jest wewnątrz twego ducha, to sprawia, że każde działanie Ducha Świętego w tobie „tyka” dokładni według Bożego zegaru - według Biblii! Racja.
32
Ty nie kłamiesz; nie kradniesz; masz współbraci, jesteś miłym i masz pokój, radość i wytrwałość, dobroć, łagodność, cierpliwość. Patrz, wszystkie owoce Ducha Świętego po prostu „tykają” zgodnie z tą główną sprężyną. Czy rozumiecie, co mam na myśli?
Jest to główna sprężyna, która to sprawia. Jest to Duch Święty, który to czyni! Nie czyni tego twój kościół. Nie czyni tego twój pastor. Nie jest to twoje krzyczenie, które to czyni. Nie dokonuje tego twoje mówienie językami. Nie dokonuje tego wasze nabożeństwo uzdrowieniowe. Czyni to Duch Święty - Boży Duch Święty wewnątrz twojego nowego ducha! On sprawia, że cały kościół działa całkiem dokładnie jako jedna wielka więź miłości.
33
O, czy tego nie potrzebujemy, przyjaciele? Doświadczcie samych siebie dzisiaj. Doświadczcie tego przez Słowo. Rozumiecie? Czy twoje życie „tyka” dokładnie w ten sposób? Rozumiesz? Wszystko dzieje się w miłości. Jaki jest jego owoc? Jak wiesz, że ono idzie dokładnie według zegara? Ono ma miłość.
Miłość nie jest chełpliwa, ona nie jest nadęta. Ona jest towarzyska, sąsiedzka; ona miłuje, wierzy wszystkim sprawom, spodziewa się wszystkiego. Miłość, radość, pokój, wytrzymałość, dobroć, łagodność, cierpliwość, cichość, wiara. Wszystkie te zacne cechy „tykają” z życia tego człowieka, jeżeli Duch Święty jest w nim, wprawiając je w ruch.
Nie jest to intelektualne pojmowanie, które to wydaje na świat. Jest to chrzest Duchem Świętym, który to sprawia! Lecz jeśli próbujesz żyć chrześcijańskim życiem, to tylko coś podrabiasz.
34
To nie ja! Paweł powiedział: „To nie ja żyję, lecz Chrystus, który żyje we mnie. To życie, którym żyję obecnie, nie żyję ja sam, lecz Chrystus, który żyje we mnie.” Taki człowiek staje się martwy dla wszystkich rzeczy tego świata, a Chrystus - ta główna sprężyna w jego życiu wprawia w ruch jego życie dokładnie tak, jak Bóg przedłożył to tutaj w Biblii! Czy pojmujecie, co mam na myśli?
To jest powodem, dlaczego sprzeczamy się między sobą obecnie. Dlatego właśnie są kłótnie i irytowanie się między nami. Dlatego Zbory Boże nie mogą wierzyć razem z unitarianami, względnie mieć z nimi społeczność. Dlatego unitarianie nie mogą wierzyć razem ze Zborami Bożymi. Dlatego metodyści nie będą wierzyć razem z baptystami. Dlatego prezbiterianie nie będą wierzyć razem z kimś innym. Dlatego właśnie mamy te frakcje i poróżnienia, i sprzeczki, i irytowanie się, i wszystkie inne rzeczy - te lub tamte.
Może krzyczymy, mówimy językami, organizujemy, kształcimy, czy jakkolwiek chcemy to nazwać, lecz dopóki Boży Duch Święty nie wejdzie do Jego kościoła i nie zacznie udzielać mocy Bożej! O to właśnie chodzi. Rozumiecie? Jesteście znani.
35
Czy chcielibyście mi powiedzieć, że kościołowi żyjącego Boga brakowałoby czegoś z tego? Widzicie więc, my zaczęliśmy szukać dowodów, zamiast tej głównej sprężyny. Zaczęliśmy patrzeć się na to, jaki piękny jest na nim futerał - jaki duży kościół mamy, jaka strzelista wieża jest na nim, jak wytwornie są odziani nasi ludzie, jak nasz pastor potrafi powstać i powiedzieć „aaaaamen,” tak jak zdychający cielak w przedśmiertelnych skurczach. Mamy wszystkie te rzeczy w naszym kościele, a opuściliśmy tą główną sprężynę!
„Bo choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, choćbym miał takie dary, że mógłbym przenosić góry, choćbym rozumiał wszystkie słowa, choćbym miał wszelką wiedzę, jestem niczym.”
O, ja czuję się po prostu jak... Gdybym tylko miał tę zdolność albo umijętność, abym wam to mógł wyrazić słowami, moi słuchacze. O, ludu naszego Boga, nie opuszczajcie tej głównej sprężyny, bez względu na to, jak ślicznie to wygląda, jak bardzo to jest podobne do zegarka. Jeżeli w nim nie ma głównej sprężyny, to on nie będzie w ogóle funkcjonował. Alleluja. Gloria.
Możemy się nazywać stanowczymi chrześcijanami, Zborami Bożymi, prezbiterianami, baptystami. Możemy się nazywać zielonoświątkowcami czy jakkolwiek chcemy, lecz jak długo nie mamy tej głównej sprężyny - Ducha Świętego w sobie, „tykającego” miłością, radością, pokojem, dobrocią, cierpliwością, to robimy tylko coś na pokaz!
36
Nic dziwnego, że nie możemy mieć prawdziwych nabożeństw uzdrowieniowych. Na jaki fundament może Bóg prowadzić tych szczerych ludzi? To jest Boży fundament. Nie może być położony żaden inny fundament. Może myślimy sobie, że kładziemy fundament, stwierdzamy jednak, że główna sprężyna znikła.
Budowniczy myśleli, że potrafią zbudować świątynię, a tą małą, dziwną główną sprężynę, która ich zdaniem nie pasowała do niczego, wyrzucili na gromadę chwastów, okazało się jednak, że to był główny kamień szczytowy!
Mój bracie, siostro, mieliśmy już wszelkiego rodzaju sensacje, różne dowody, wszelkiego rodzaju różne sprawy, lecz dopóki nie wrócimy do tej głównej sprężyny, to nasz zbór jest tylko tak samo suchy, jak wszystkie pozostałe. Musimy powrócić do tego stanu, że coś jest w człowieku, co daje mu pokój i radość; on jest zawsze na wierzchołku góry krzycząc na chwałę Bogu.
O, moi drodzy, jak bardzo chciałbym skłonić was do tego, abyście to zrozumieli. Potem nasze jarzmo staje się lekkie. Ono nie odziera nam kołnierza. Ono jest podszyte miłością. Jeśli jest podszyte tylko emocją, to wkrótce będzie nam odzierać szyję.
37
Mógłbyś chodzić do kościoła i krzyczeć i tańczyć, czy cokolwiek chcesz czynić. Możesz chodzić do kościoła i śpiewać „Amen” i powtarzać „Hymny Pochwalne” albo tak zwane „Apostolskie wyznanie wiary.” Apostolskim wyznaniem wiary nie było nigdy to, co oni ustanowili: „Wierzę w święty katolicki kościół i w społeczność świętych.” Biblia jest przeciwko temu. Jeżeli apostołowie mieli jakieś wyznanie wiary, było to: „Pokutujcie i dajcie się ochrzcić, każdy z was w imieniu Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów, a przyjmiecie dar Ducha Świętego.” Jeżeli mieli jakieś wyznanie wiary, było to coś takiego; nie obcowanie z świętymi - to było potępione.
Może potrafisz zmówić cały katechizm waszego kościoła i być takim nakrochmalonym luteraninem, jak tylko możesz być, albo katolikiem, czy metodystą, względnie kimkolwiek jesteś - z tych, którzy mają katechizm. Umieć katechizm to jeszcze nie życie. Znać kościół to nie życie. Umieć Biblię to nie życie. Lecz poznać Jego to życie; ta główna sprężyna prowadzi cię naprzód!
38
Może trochę krzyczysz w kościele, a potem wyjdziesz na ulicę i ktoś powie: „Wiesz, ty jesteś ekstrawaganckim religijnym fanatykiem.” O, to cię odziera na szyi, dość mocno.
Ktoś powiedział: „Hm, słuchaj. Patrz, widziałem cię tam onegdaj wieczorem krzyczącego tak mocno, aż ci odpadały włosy.”
„Dobrze, Janie, uważam, że jeśli tak będziesz postępował, to możemy równie dobrze odejść z tej grupy.” To gniecie. Rozumiecie? Lecz jeśli tam wewnątrz jest ta główna sprężyna, ona to wyściela miłością. Wtedy to jarzmo jest lekkie i potrafisz znosić cokolwiek!
Nazywają cię ekstrawaganckim religijnym fanatykiem i jakkolwiek chcą, lecz to jarzmo jest tak lekkie, że je możesz włożyć na swoje ramiona. Kiedy jesteś sprzężony z główną sprężyną, wtedy to już nie jesteś ty; jest to On, który „tyka.” Jest to tak łatwe - jak Samson z tą spiżową bramą w Gazie. On ją po prostu odniósł.
I jeśli ktoś nazywa cię religijnym fanatykiem, względnie naśmiewa się z ciebie, ty po prostu bierzesz to stare brzemię prosto na pewną górę, nazwaną Golgotą i modlisz się o niego. Amen. Tak jest, gdy przyjdzie miłość. Miłość - z powodu jej braku świat umiera. Bóg chciał pokazać... Raczej apostołowie chcieli nam pokazać, czym jest Boża moc. Obserwujcie, czym była Jego moc.
39
On zabiera nas do martwego ciała Pana Jezusa; jest martwe - ręce przebite gwoździami, miał blade policzki i leżał w grobie. Rzymska pieczęć była przymocowana u góry na tym dużym, wielkim kamieniu, który musiało tam przytoczyć wielu mężczyzn.
Tam On leżał. Rzymski setnik powiedział, że On jest martwy. Straż orzekła, że On jest martwy. Oni podpisali Jego śmierć i wszystko oznajmiło, że On jest martwy. Zabrali Go i położyli go do grobu, gdzie był trzy dni. Lecz owego poranka wcześnie... Bóg chce pokazać Swoją moc.
Widzę grupkę żołnierzy uciekających jak króliki, które ściga pies - pierzchali tak szybko, jak tylko potrafili. Gdy stali przy grobie, stanął tam anioł, który swoim palcem po prostu odwalił ten kamień. Widzę tą martwą twarz, zupełnie bladą, nie miał żadnej krwi, ponieważ przebito Go włócznią. Nagle widzę rumieniec zdrowia na Jego policzkach. Widzę Go, stojącego tam i krzyczącego: „Dana Mi jest wszelka moc.”
40
Tak, widzę Go kilka dni później, mówiącego Swoim apostołom, aby szli do całego świata i zwiastowali Ewangelię wszelkiemu stworzeniu, „A te znaki będą im towarzyszyć, aż Ja przyjdę. Sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie,” i tak dalej.
Zważajcie. Zaczynam zauważać, że pod Jego stopami pojawia się światłość. On zaczyna się podnosić. Co to jest? On przekracza i pokonuje prawo grawitacji. To jest moc. Co to było? On był ośrodkiem grawitacji. On zaczął podnosić się w górę. „A jeżeli Ja odejdę, przyjdę znowu i wezmę was do Siebie.” To jest Boża moc. To jest pokonanie grawitacji.
Wy to wiecie. Wyruszmy na krótką podróż na chwilę, jeżeli chcecie zobaczyć Bożą moc, i proszę was, abyście byli naprawdę pełni czci na chwilę teraz, zanim zakończę.
41
Obyście gruntownie zrozumieli, że tu nie chodzi o kościół; nie są to intelektualiści; nie chodzi o poznanie Biblii. Nie chodzi tu o żadną z tych rzeczy. Jest to Boża miłość - Duch Święty wewnątrz tego ducha, dzięki któremu przestałeś pić, przestałeś palić i kłamać. Potem Boży Duch Święty w twoim duchu zaczyna sprawiać, że postępujesz całkiem właściwie. Wtedy przejawia się miłość, wtedy jesteś na wierzchołku góry przez cały czas i wszystko przychodzi ci właściwie, i dzieje się właściwie. Ty masz ciągle zwycięstwo. O to chodzi.
Na życie lub śmierć. Patrzcie, gdy oni chcieli ściąć głowę Pawłowi, on powiedział: „Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem; dlatego jest dla mnie odłożona korona sprawiedliwości, którą mi Pan, sprawiedliwy Sędzia, da w owym dniu, a nie tylko mi, ale i wszystkim, którzy umiłowali Jego przyjście.”
42
A grób spoglądał na niego i śmierć spoglądała na niego i rzekła: „Pawle, będziemy cię mieć za kilka minut.”
Lecz ta główna sprężyna ciągle „tykała.” On powiedział: „Śmierci, gdzież jest żądło twoje? Grobie, gdzież jest zwycięstwo twoje? Pokażcie mi, gdzie potraficie mnie przestraszyć. Pokażcie mi, gdzie potraficie mnie zmusić do porzucenia krzyża. Lecz dzięki bądź Bogu, który nam zawsze daje zwycięstwo przez naszego Pana Jezusa Chrystusa.”
Czy to widzicie? Co to jest? Kim ty jesteś? Jak wielkim ty jesteś? Względnie kim ty w ogóle jesteś? Chodzimy po mieście, ty i ja, a nasze ciało, ważące sto pięćdziesiąt funtów, jest warte tylko osiemdziesiąt cztery centy. Lecz bracie, ty postępujesz tak, jak byłbyś właścicielem całego państwa. A tak samo postępują kaznodzieje! To się zgadza.
„O, ja mam największy kościół w mieście; ja nie muszę...” Być może nie musisz tego czynić, ale może będziesz musiał pokutować pewnego dnia. To się zgadza.
43
„Ja jestem prezbiterianinem, ja nie...” W porządku, postępuj tak dalej. Rozumiesz? To jest w porządku. Nie przeszkadza mi, że jesteś prezbiterianinem. Ani Bogu to nie przeszkadza. Jeżeli tylko masz tą główną sprężynę wewnątrz, to najważniejsza rzecz; to główna rzecz. Jeżeli ją masz, to nie będziesz tego odczuwał w ten sposób.
Niedawno zadałem pytanie lekarzowi; o, było to kilka miesięcy temu. Powiedziałem: „Doktorze, chcę ci zadać pytanie. Czy to prawda, że przy każdym posiłku odnawiam moje życie?”
On odrzekł: „Tak jest.”
Zapytałem: „Czy to prawda, że w moim ciele jest szesnaście pierwiastków z ziemi?” Składam się z szesnastu pierwiastków. To się zgadza. Jest to wapień, potas, związki organiczne, kosmiczne światło - wszystkie szesnaście różnych pierwiastków w związkach organicznych, i z nich składa się człowiek.
„Pragnę się teraz zapytać” - mówiłem dalej - „czy każdym razem, gdy spożywam pokarm, odnawiam moje życie?”
On odrzekł: „Tak jest.”
44
Ja powiedziałem: „Dlaczego jest tak, że spożywam fasolę, ziemniaki, mięso i chleb, tak samo jak spożywałem je, kiedy miałem szesnaście lat. Wtedy byłem po każdym posiłku większym i silniejszym. A obecnie, po każdym posiłku staję się starszym i słabszym. Jest to tak, jakbyś nalewał wodę z dzbanka do szklanki, a kiedy napełni się do połowy, to im więcej do niej wlewasz, tym szybciej ucieka z niej ta woda. Wyjaśnij mi naukowo, dlaczego się tak dzieje.”
Nie można tego wyjaśnić inaczej, niż przy pomocy Słowa Bożego. Co to jest? Jest to twoje przeznaczenie i ty podążasz do niego. To prawda. „Postanowiono człowiekowi raz umrzeć, a potem będzie sąd.” Śmierć zaczyna działać w tobie, kiedy masz dwadzieścia dwa do dwudziestu pięciu lat, bez względu na to, jak dobrze troszczysz się o siebie, jak dużo pomadek Max Factora nakładasz na swoje wargi, nie będzie ci to do niczego przydatne. Siostro, ty idziesz prosto do twego przeznaczenia. To się zgadza.
Może nosisz smoking i unikasz człowieka, ubranego w kombinezon roboczy, ale mój bracie, jesteś tylko garstką potasu i wapnia zmieszanych razem; to wszystko. I ty to wiesz; składasz się z tej samej materii.
45
Spójrz zatem. Kiedy podjęto zamiar - twoja matka podjęła go razem z tatą, że będą mieć chłopca w swoim domu, względnie małą dziewczynkę, czy oni zawołali lekarza i powiedzieli: „Doktorze, chcemy, żebyś zeskrobał z ziemi trochę potasu i wapnia, i trochę związków organicznych, i przychodź każdy dzień i zrób go z brązowymi oczami, z brązowymi włosami i zrób je faliste; zrób nam małą córeczkę z długimi włosami i z manikiurem, czy cokolwiek to jest. Ja sobie tak życzę.” Czy on uczyniłby to w ten sposób? Absolutnie nie, on by tego nie potrafił. Chociaż jesteś prochem z ziemi, jednak Bóg cię uczynił, i On jest tym Jedynym, który cię może uczynić.
Jak On to czyni? Przy pomocy genów z pokarmów. Skąd pochodzi pokarm? Z ziemi.
46
Zaczekajcie teraz na chwilę. Wy wszyscy - prezbiterianie, baptyści, zielonoświątkowcy, siedźcie cicho na chwilę i słuchajcie tego. Wy wszyscy, którzy tak lgniecie do waszych denominacji i do tego, jak dobrze umiecie to czynić, względnie jaki melodyjny głos macie i chcecie śpiewać w chórze; bądźcie ostrożni, bo skończycie w piekle.
Zważajcie teraz. Dlaczego jest tak, że jeśli chcę żyć fizycznie, muszę jeść, a ten pokarm, który spożywam, zamienia się w komórki krwi. Jest to coś tajemniczego, bo nie mogą wziąć tego pokarmu i w żaden sposób nie mogą go zmienić w komórki krwi. Tylko Bóg to czyni, pokonując w twoim ciele i rozwijając... Nie potrafią zrobić takiej machiny, ani niczego innego. Dlaczego? Komórki krwi mają w sobie życie. A oni nie potrafią wyprodukować życia. Nie mogą sfabrykować życia.
47
Zważajcie teraz. Więc każdego dnia, jeżeli żyję, muszę żyć dzięki martwej substancji. Coś musi umrzeć, żebym ja mógł żyć. Gdy spożywam befsztyk, to umarła krowa. Jeżeli spożywam baraninę, to umarła owca. Gdy spożywam rybę, to umarła ryba. Jeżeli spożywam chleb, to umarła pszenica. Kiedy spożywam ziemniaki, to umarły ziemniaki. Mogę żyć jedynie dzięki martwej substancji. Jest tak dlatego... [Puste miejsce na taśmie - wyd.]... przez nowe życie.
Syn Boży oddał Swoje życie, żeby mogło powrócić na ciebie. Tylko... [Puste miejsce na taśmie - wyd.] Gdyby coś nie zmarło, to byś nie żył. A jeśli fizyczna istota musi żyć z martwej substancji, to co duch, który jest w tobie? Coś musiało umrzeć, abyś ty mógł na nowo żyć. [Puste miejsce na taśmie - wyd.]... Kościół - nie jakaś organizacja, nie jakaś grupa ludzi, lecz Syn Boży zmarł i tylko przy pomocy tej głównej sprężyny Bóg „tyka” w Swoim kościele posuwając go naprzód. Nie przez uściśnięcie dłoni, nie przez... [Puste miejsce na taśmie - wyd.] Może ubieracie się lepiej, czy cokolwiek innego czynicie, lecz żyjecie dzięki martwej substancji. Może należysz do lepszego kościoła, względnie nazywasz go lepszym kościołem; może jesteś piękną panią... [Puste miejsce na taśmie - wyd.] Nie przez twój poziom inteligencji, lecz przez Ducha. „Nie mocą ani siłą, lecz Moim Duchem” - mówi Pan. Zważajcie.
48
Wyruszmy teraz na krótką podróż na chwilę. Czy wiedzieliście, co uczynił Bóg na początku, kiedy ta stara ziemia wyłoniła się z wód? Ona była ponura, niepłodna i była pustynią. Nigdzie na niej nie było ani krzty życia. Naukowcy mówią nam, że odpadła od słońca. Z czegokolwiek ona odpadła lub skądkolwiek wyłoniła się, nie było na niej śladu życia.
Lecz słuchajcie teraz. Jeżeli twoje życie zostało uczynione z prochu ziemi, zrozumcie to, wasze ciało leżało na początku na tej ziemi. Czy się to zgadza? Wszystek wapień, potas i związki organiczne leżały na tej ziemi na początku, kiedy ziemia wyłoniła się z wody.
Zważajcie teraz, co się stało i zachowajcie to w waszej pamięci. Logos wyszło z Boga, wielki Duch Święty. Przedstawmy to wizualnie.
49
Widzę Go z Jego dwoma potężnymi skrzydłami, jak rozgląda się nad ziemią i zaczyna wysiadywać jak kwoka nad ziemią. Czy wiecie, co to jest wysiadywanie jaj? Czyni tak kwoka, kiedy wysiaduje swoje kurczęta, swoje potomstwo. Kiedy ona... Kiedy Duch Święty zaczyna wysiadywać nad ziemią, widzę, jak trochę związków organicznych i innego materiału zbiera się razem i mała wielkanocna lilia wysuwa po raz pierwszy na ziemi swoją główkę.
„O” - powiedział Bóg - „to jest piękne; będę dalej wysiadywał.” Po chwili trawa i rośliny zaczynają wyrastać na ziemi. Duch Święty dalej wysiadywał. Co się potem stało?
Następnie pojawiły się ptaki - wyleciały z prochu ziemi. Duch Święty wylęgał dalej. I po chwili człowiek wystąpił z ziemi, i Bóg ukończył Swoje tworzenie. I on spojrzał na nie i powiedział: „To jest cudowne.” Lecz Adam wyglądał samotny. Więc On podchodzi do niego i wyjmuje małe żebro z jego boku i robi mu piękną, młodą oblubienicę.
Widzę ich teraz w owym czasie, jak młoda Ewa trzyma się ramienia Adama, kiedy spacerują po ogrodzie Eden, w raju, gdzie nie ma śmierci ani smutku. Ona nie potrzebuje żadnego makijażu. Wcale nie. Ona jest piękna na zawsze.
50
Ona tam była trzymając się pod ramię z Adamem i po pewnej chwili zadął wiatr. I ona powiedziała: „O, Adamie, ten wiatr...”
On powiedział: „Uspokój się.” A wiatr był mu posłuszny. On był synem Bożym.
Po pewnej chwili rozległ się wielki ryk. Młoda Ewa nie mogła się niczego przestraszyć. Nie przelękła się tego, było to doskonałe przed Bogiem. Rozległ się wielki ryk. Ona tego nigdy przedtem nie słyszała. Lecz wiecie, Adam go nazwał; był to lew, Leo - lew. I on powiedział: „Chodź tutaj, Leo.” I lew podszedł. Rozległ się kolejny pomruk. Był to Sheetah, tygrys. I on bawił się z nimi, a one chodziły jak koty koło Adama i Ewy, aż się zrobił późny wieczór.
Ewa powiedziała: „O Adamie, słońce zachodzi.”
51
On odrzekł: „Musimy iść i oddawać Bogu chwałę.” Czy nie odczuwacie wieczorem pragnienia, że chcielibyście odejść gdzieś na osobność?
A kiedy nastał czas, gdy mieli chwalić Boga, on wziął ją za rękę, tak jak współczesny syn Boży bierze za rękę swoją żonę, i oni weszli do katedry.
O, ona nie miała iglicy na wieży ani pluszowych krzeseł. Była to może grupa stojących drzew. I kiedy oni uklękli i zaczęli się modlić, słońce zachodziło, a Duch Święty, który wylągł ich z prochu ziemi, unosił się w tej świętej światłości w koronach drzew i kiedy zaczął okazywać im swoją miłość, słyszę, jak On mówi: „Dzieci, czy cieszyliście się dzisiaj z waszego pobytu na ziemi, na której umieścił was Pan Bóg.”
„O, tak, Ojcze. Cieszyliśmy się z tego. O, my to miłujemy.” Co się stało?
On powiedział: „Dzieci, słońce zachodzi. Ja zstąpiłem na ziemię, by was pocałować na dobranoc.”
52
Czy wiecie, co to jest? Ja po prostu lubię wziąć moją żonę za rękę i udać się z nią do łóżeczka małego Józefa, i chwycić jego małą rączkę i mówię: „Matko, spójrz na nią. Ona wygląda zupełnie podobnie jak twoja ręka.”
A ona mówi: „Tato, wiesz, ja myślę, że jego oczy są ustawione tak samo jak twoje.”
Rozumiecie, my zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boga. I to sprawia, że to ciągle lubimy. I gdy pocałuję małego Józefa na dobranoc, przejdę do małej Sary i pocałuję ją na dobranoc, potem do małej Rebeki i pocałuję ją na dobranoc, to coś jest w moim sercu, co po prostu - o, jest to po prostu miłość.
53
A kiedy Bóg pocałował Swoją pierwszą rodzinę na dobranoc i rzekł: „Ja kładę was teraz do snu...” On ułożył do snu Leo, lwa. On ułożył do snu Sheetaha, tygrysa. Nic nie mogło ich skrzywdzić. Ojciec czuwał nad nimi. Nie mogła ich spotkać żadna krzywda ani niebezpieczeństwo. Czy wiecie, że my tam powracamy?
Oni byli dziećmi Bożymi, ponieważ Duch Święty wywiódł ich z prochu ziemi. Zważajcie teraz, bądźcie naprawdę pełni czci - chociaż na chwilę.
Zważajcie uważnie. Potem wśliznął się w nich grzech. Spójrzcie teraz, co on spowodował. Spowodował zepsucie człowieka. Lecz Bóg nie zostanie pokonany. Ta kobieta uczyniła to, co uczyniła, i musi rodzić życie na tę ziemię. Bóg wywiódł człowieka na ziemię - stworzył go z prochu ziemi; ale żadne inne zebranie kosmicznego światła i innych materii nie uczyni tego. Nie możesz nalać do butelki dosyć kosmicznego światła; nie możesz z nim zmieszać wystarczająco dużo związków organicznych. Nigdy z tego nie powstanie człowiek. Tylko Bóg może to uczynić. I Bóg uczynił cię tym, kim jesteś.
54
Jak On tego dokonał? Z prochu ziemi. Spójrzcie zatem, jeżeli był potrzebny Duch Święty, by mnie wywieść z prochu ziemi, by mnie powołać z prochu ziemi, teraz mam swobodną moralną wolność, by to przyjąć albo to odrzucić. Jeżeli chcę życie, mogę je mieć. Gdybym je chciał odrzucić, mogę swobodnie podjąć decyzję w tej sprawie. Mogę więc obrać diabła. Lecz jeśli chcę Boga, to mogę obrać Boga. I taki wybór może uczynić każdy człowiek, który kiedykolwiek przyszedł na ziemię!
Spójrzcie jednak, według mojego własnego umysłowego pojmowania nie mogę tego mieć. O co chodzi? Był potrzebny Duch Święty, by mnie wywieść z prochu ziemi. A jeśli Duch Święty uczynił mnie tym, czym jestem, chociaż nie mogłem podjąć w tej sprawie wyboru, o wiele bardziej On może mnie wyprowadzić ponownie z prochu na ziemię na podstawie Jego wyboru! Nie moje zdolności intelektualne, nie moje członkostwo w kościele, lecz Duch Święty, który unosi się nad ziemią i woła mnie; ja odpowiem na Jego wołanie. On podniósł Swoje ręce i przysiągł, że wzbudzi mnie w dniach ostatecznych.
55
O bracie, intelektualista nie osiągnie tego. Umysłowe pojmowanie nie dokona tego. Jest to dzieło Ducha Świętego, które przynosi ludzką istotę z powrotem na jej miejsce. Dokonaj swego wyboru. O, jaki cudowny dzień! Ja wybrałem Ciebie, mój Zbawicielu i mój Boże. Nie ważne, co czyni pozostały świat. Jest to tylko grząski piasek. Ja wybrałem Ciebie. Duch Święty, który działa poprzez Swoje Słowo, mówi: „To jest Moje Słowo. Nie samym chlebem człowiek żyć będzie, lecz każdym Słowem, które wychodzi z ust Bożych.”
„Tak, Duchu Święty.”
„Ja obiecałem żywot wieczny tym, którzy wierzą.”
„Ja wierzę, Duchu Święty.”
„Ja ciebie zapieczętuję.” Obserwuj potem, jak twoje życie zaczyna funkcjonować; nie czyni tego kościół, lecz Duch Święty; nie denominacja, ale Duch Święty.
56
Co się teraz dzieje? Kiedy ten stary duch wyszedł z człowieka, jak Biblia mówi - ten diabeł wyszedł z człowieka, on przechadza się po suchych miejscach i powraca do niego, a znajduje ten dom cały pozamiatany. Czy wiecie, co się dzieje?
Dawniej mieszkałeś na uliczce w budzie ze starych blaszanych puszek, to się zgadza, gdzie były wszystkie diabły i szczury, i gdzie żyło wszystko inne - sprzeczki, bójki, kłótnie i argumentowanie. Lecz kiedy Duch Święty wchodzi do ciebie, On nie może żyć na takim miejscu! Dlatego właśnie ludzie dzisiaj mogą krzyczeć i płakać, i czynią podobnie, lecz potem żyją różnego rodzaju życiem!
Gdy Duch Boży wchodzi do wnętrza, On bierze wielki Boży buldozer, schodzi w dół i wyczyści tą starą uliczkę, wyrzuci wszelką nieczystość, zepchnie ją do morza zapomnienia Bożego i położy taras na wielkiej powierzchni, i wzniesie tam wielki, piękny pałac; i tam On mieszka. A kwiaty miłości, radości, pokoju, cierpliwości, dobroci, oraz miłosierdzia, życzliwości i wiary zakwitną wokół tego domu! Chwała!
57
O to chodzi! Ja muszę po prostu skończyć kazanie. Nawet nie zabrałem się jeszcze do mojego tematu. Spójrzcie. O to chodzi. Gdy Duch Święty wchodzi do wnętrza, te stare blaszane puszki i szczury, kłamstwa, obmawianie, samolubstwo, obojętność do innych chrześcijan - wszystko wynosi się! A jeśli je ciągle masz, to wskazuje na to, że Duch Święty jeszcze nie położył tarasu na twoim życiu. Amen. Wyzbądź się swoich niegodziwości!
Duch Święty usuwa te poróżnienia. On czyni cię pełnym miłości, radości, pokoju. Spójrz na te kwiaty, kwitnące wokoło. Szatan nie może tam nawet postawić swojej brudnej stopy, bo twoje życie jest martwe i jesteś ukryty przez Chrystusa w Bogu i zapieczętowany Duchem Świętym!
Co pojawia się potem? Patrz, mieszka tam Duch Święty. Właśnie te kwiaty naprawdę towarzyszą Duchowi Świętemu. Nie mógłbyś pójść i wziąć kilka sztucznych kwiatów, i zasadzić je w ogródku, ponieważ one nie mają życia w sobie. I ty mówisz: „Ja przyłączyłem się do kościoła. Uważam, że po prostu muszę postępować w ten sposób.” Wtedy jesteś nieszczęsnym nędzarzem. To się zgadza.
Lecz jeśli Duch Święty jest w tobie, On po prostu automatycznie miłuje. Mówisz: „O, ja mogłabym wyrwać każdy włos z jej głowy. Uhm, ta stara unitarianka, ta stara trynitarianka, ta stara taka i taka i owaka. O, ja bym z nią nawet nie przemówiła. Czy pójdę na to nabożeństwo? Ależ, to jest tylko...” O, ty stary faryzeuszu!
58
Faryzeusz znaczy tyle, co aktor. Ty tylko próbujesz postępować religijnie. Gdybyś miał w sercu naprawdę Ducha Świętego, On włożyłby do twego serca miłość do każdego człowieka, który uwierzył w imię Pan Jezus Chrystus.
Faryzeusz znaczy tyle, co aktor. Ty próbujesz postępować jak ktoś, kim nie jesteś. Masz tylko jakiś sztuczny kwiat. Twój dom jest sklecony z naklejek, a pożarły go szczury. To się zgadza. Duch Święty kieruje kościołem. Duch Święty jest miłością Bożą. Mężowie, którzy potrafili wyrazić miłość Bożą - jeden z nich powiedział:
Gdyby cały ocean był atramentem
A nieboskłon byłby uczyniony z pergaminu
Każde źdźbło na ziemi byłoby piórem
I każdy człowiek byłby pisarzem z zawodu
To by opisać miłość Bożą z góry
Wysechłby cały ocean atramentu
A zwój pergaminu nie pomieściłby tego wszystkiego
Choćby był rozpostarty po całym nieboskłonie.
59
Tym jest Duch Święty. Tego potrzebuje Phoenix. Tego właśnie trzeba światu. To właśnie musi mieć kościół. A miłość, radość i pokój i całe wasze wahanie się jest załatwione i jesteśmy jednym wielkim złączonym kościołem, podążającym do chwały Bożej.
Módlmy się. Rozmyślaj o tym. Jest to zależne od ciebie. To jest Słowo. Czy je przyjmiesz albo je odrzucisz? Czy jesteś tego winien? Czy żyjesz na uliczce diabła, a próbujesz postępować jak chrześcijanin? Względnie czy miłość Boża wypływa z ciebie i te kwiaty kwitną zawsze dookoła wielkiego, świętego domu Bożego, gdzie świątobliwość Boża rzeczywiście wydaje te kwiaty!
Miła pachnąca woń otacza cię przez cały czas. Nie słuchasz żadnej krytyki, nie zwracasz na nią żadnej uwagi. Nie przeszkadza ci to; jest to po prostu miłe i łatwe, ponieważ Duch Święty jest w tobie i „tyka” w twoim życiu.
Jeżeli tak nie jest, to teraz,kiedy każda głowa jest pochylona i każde oko zamknięte, czy podniesiesz swoją rękę - nie do mnie, lecz ku Bogu, i powiesz: „Boże, bądź mi miłościwy i daj mi tego rodzaju życie?” Czy to uczynisz? Niech ci Bóg błogosławi, tobie, tobie, tobie i tobie, tobie, tobie, tak, również tutaj tobie. Bóg widzi każdą rękę. On zna twoje pragnienie. Tam na balkonach, gdziekolwiek.
Pamiętajcie, przyjaciele, ja jestem tylko kaznodzieją. Ja mogę mówić tylko to, co On mi poleca. Staram się Go naśladować i pozostać w Słowie.
60
Jeśli to życie nie towarzyszy tobie, nie ma to żadnego znaczenia. Ja mówię w imieniu Chrystusa. Może powiesz: „Bracie Branham, ja miałem pewne cudowne przeżycia.” To tego nie uczyni, bracie. Jezus nie powiedział: „Według ich przeżyć poznacie ich,” lecz „według ich owoców, poznacie ich.”
Co jest owocem Ducha? Radość, wytrwałość, łagodność, miłość, cierpliwość, dobrotliwość, delikatność, wiara. Czy to towarzyszy twojemu życiu? Nie daj się zwieść, jesteśmy na końcu drogi, przyjacielu! To jest może ostatnia okazja, kiedy to możesz sprawdzić; raczej to uczyń.
61
Ilu z was tutaj jeszcze... Wielu z was powinno podnieść swoją rękę. Wy wiecie dosyć. Niech ci Bóg błogosławi, synu. Niech ci Bóg błogosławi. Czy jeszcze ktoś? Podnieś swoją rękę. Niech ci Bóg błogosławi. Tylko podnieście swoje ręce. Bóg was zobaczy. Niech panu Bóg błogosławi. Niech panu Bóg błogosławi. Niech ci Bóg błogosławi. Czy jeszcze ktoś? Niech ci Bóg błogosławi, siostro. Niech ci Bóg błogosławi. Czy jeszcze ktoś? Niech ci Bóg błogosławi, siostro. Niech ci Bóg błogosławi, bracie. Tam na balkonie.
Ty jesteś teraz sędzią. Pamiętaj, ja... Niech ci Bóg błogosławi, pani. Bądźcie wszyscy pogrążeni w modlitwie. Ja stanę przed twoją twarzą na trybunale sądowym. A ty zdasz rachunek z tego, co uczynisz z tym poselstwem dzisiaj po południu. Twój umysł - sposób, w jaki teraz rozmyślasz, będzie oscylował na ekranie Bożego radaru w dniu sądu. Jeżeli to będzie za tysiąc lat od dzisiaj, on będzie ciągle oscylował.
Co o tym sądzisz? Czy te... tam. Czy to paskudztwo jest w twoim życiu? [Poselstwo czy proroctwo jest przynoszone - wyd.]
Kiedy mamy pochylone nasze głowy - oto jest Słowo Pańskie dla was. To poselstwo potwierdziło dokładnie to, co ja powiedziałem.
62
Czy przyjdziesz teraz by zrobić wyznanie na podstawie głoszonego Słowa na świadectwo Ducha Świętego? Ty znasz swoje serce; ja nie. Ty znasz swoje serce. Podejdź tutaj, stań tutaj koło ołtarza. Pozwól, że cię chwycę za rękę tutaj. Stańmy tutaj i módlmy się, i prośmy Boga, żeby wyjął z ciebie to stare samolubstwo, te wzloty i upadki, które cię gnębią, i przyjdź tutaj, stań tu i przyjmij nowego ducha do twojego życia dzisiaj.
O, może mówisz: „Bracie Branham, ja już krzyczałem. Ja mówiłem językami.” To jest w porządku. To jest świetne, lecz ja mówię o czymś innym.
Zejdź teraz tutaj na dół, przyjmij tę główną sprężynę do twego serca. Ta rzecz... Niech panu Bóg błogosławi. To jest dobre, jeżeli idziesz zaraz, by być pierwszym. Ja to lubię. Przyjdź teraz wprost tutaj. Jeżeli nie masz takiego życia, to po... Dzisiaj wieczorem może być za późno dla ciebie.
„O” - mówisz - „ja należę do kościoła.” Nie ważne, do czego należysz, chodź tutaj. Powinieneś należeć do Chrystusa. Jeżeli jesteś winien, chodź. To jest właściwe.
63
Zejdźcie teraz z balkonu, zejdźcie tu na dół. Pamiętajcie teraz... „O,” mówisz, „bracie Branham, ja słyszałem te poselstwa tak dużo razy.” To jest może twoja ostatnia okazja.
... kiedy czekam
(bądźcie w modlitwie, wszędzie)
Oddany i cichy.
Bądź wola Twoja, Panie! Bądź wola Twoja!
Trzymaj nade mną Twoją absolutną władzę.
O Boże, napełnij mnie Twoim Duchem
A wszyscy zobaczą...
Czy nie chcesz być takim? Tak napełniony Jego Duchem, aż to wszyscy poznają?
Chrystus jedynie, zawsze żyje we mnie!
Chodź zaraz teraz. Podejdź tu. Wiecie, przyjaciele, jest was więcej, niż tych, którzy tutaj stoją.
Bądź wola Twoja, Panie
(Gdy się modlisz, powiedz: „Panie, zbadaj mnie teraz.”)
Twoja własna wola!
Tyś jest Garncarzem
(Duchem Świętym, działającym)
Ja jestem gliną.
(Czy pragniecie, aby On wprowadził was
razem do prawdziwego ciała i wychowywał was?)
Skrusz mnie i przekształć
(Nie według jakiegoś kościelnego wyznania wiary).
Według Twojej woli,
Kiedy teraz czekam oddany i cichy.
64
Bądźcie pogrążeni w modlitwie. Ja po prostu odczuwam... Nie wiem. Po prostu odczuwam, że ktoś nie jest szczery wobec samego siebie. A jeśli nie będziesz szczerym wobec samego siebie, jak możesz być w ogóle szczerym względem Boga. Jak mógłbyś być?
Niech panu Bóg błogosławi. Ty - jeżeli w swoim własnym sercu wiesz, że nie żyjesz radośnie, pełen pokoju i życia Ducha Świętego, oddany Garncarzowi, że wszystko jest po prostu cudowne... Bóg jest na widowni, a ty nie jesteś na tyle szczerym, by przyjść i przyjąć to, jak mógłbyś być wystarczająco szczerym wobec Boga? Rozumiesz? Chodź tutaj.
65
Jest was duża ilość, którzy powinniście stanąć tutaj. Nie mówcie mi, że ja tego nie wiem, bo ja to wiem. Nie ja, lecz Duch Boży, który mi to mówi. Rozumiecie?
Jeszcze raz teraz. To jest właściwe. Chodźcie tu zaraz. Niech was Bóg błogosławi, ludzie.
Bądź wola Twoja...
Módlcie się teraz, kiedy to czynicie. „Bądź wola Twoja, Panie. Złam moją starą samolubną naturę.” To jest właściwe, tak trzeba to czynić.
... bądź wola Twoja
Ty jesteś Garncarzem, ja jestem gliną.
(A co wy z tej strony tutaj? Chodźcie tutaj.)
Uczyń mnie według Twojej woli
Kiedy czekam, (O, Boże!) oddany i cichy.
Bądź wola Twoja, Twoja własna wola
Zbadaj mnie i doświadcz,
(Sprawdź mnie czym? Twoim Słowem.)
Mistrzu, ja się modlę!
Uczyń mnie bielszym niż śnieg, Panie.
Obmyj mnie w tej chwili...
66
Czy nie przyjdziecie, wy pozostali? Przyjdźcie tu wy, którzy odczuwacie, że macie tą małą plamę, która was trzyma na zewnątrz. Co jeśli to jest ostatnia godzina twego życia? Jak wiesz, czy to nie jest ostatnia godzina twego życia?
Ty podejmujesz szczery wysiłek. Jeżeli Słowo wyszło w Duchu Świętym... Kłopot w tym, że my zielonoświątkowi ludzie jesteśmy tacy samorodni. Rozumiecie? Bóg chce uczynić nas innymi. Bóg chce to włożyć do naszych serc. On chce, abyśmy byli rzeczywistymi chrześcijanami.
Słuchajcie, przyjaciele. Pozwólcie, że wam to powiem. Dlaczego przyjąć jakąś namiastkę, kiedy niebiosa są pełne autentycznego wylania Ducha Świętego. Dlaczego próbujecie polegać na czymś fantastycznym? Dlaczego polegać na jakiejś małej emocji, względnie na czymś błahym, co nie ma żadnego znaczenia, kiedy niebiosa są po prostu przepełnione autentycznym Duchem Świętym. Nie przyjmujcie namiastki, gdy możecie otrzymać Tego autentycznego.
67
Paweł powiedział: „Wszystkie sprawy, które ja czynię przeminą. Nasz język ustanie; wszystko inne przeminie; lecz kiedy przyjdzie miłość, ona przetrwa na zawsze.” Oczywiście, nie bierzcie jakiejś namiastki. Absolutnie nie. Ja pragnę tego rzeczywistego, albo raczej odejdę. Pragnę być autentycznym chrześcijaninem; nie chcę być czymś podlejszym. Ja chcę tej rzeczywistości - niczego innego, prócz rzeczywistości. Ona jest tutaj dla ciebie.
Niebiosa są po prostu przepełnione Duchem Świętym w tej chwili. Pięćdziesiątnica nie jest... Nie są to Zbory Boże. Pięćdziesiątnica to nie stanowczy chrześcijanie. Pięćdziesiątnica nie jest jakąś denominacją. Pięćdziesiątnica jest przeżyciem, takim przeżyciem, które cię uwięzi w miłości Bożej.
68
Czym zatem są te inne sprawy? Są to atrybuty, jabłka, które spadły z drzewa. Rozumiecie? Lecz nie bierzcie jabłka przed drzewem. Weźcie najpierw drzewo, a ono będzie rodzić jabłka. Możecie mieć wszystkie te znaki i fantastyczne sprawy, które chcecie pozbierać pod drzewem, a pomimo tego nie mieć drzewa. Drzewo ma życie.
Widzicie, wy bierzecie po prostu coś, co spadło z drzewa. Weźcie najpierw drzewo, a ono będzie rodzić swój owoc. Lecz jeśli twoje drzewo nie rodzi tych spraw, to coś jest nie tak. To się zgadza. To jest to, czego chcecie.
Moi drodzy, spójrzcie, ilu stoi ich tutaj. Czy wy pozostali jesteście zadowoleni, że podjęliście właściwą decyzję? Mówicie: „Bracie Branham, jaka w tym różnica?” Jest w tym różnica - chodzi o życie lub śmierć.
69
„Myślisz, że jeśli wyjdę tam na podium i stanę tam? Co, jeśli niczego nie otrzymam?” Bracie, co możesz stracić, kiedy udowadniasz Bogu, że pragniesz podjąć wysiłek, aby Go otrzymać. Jak chcesz Go w ogóle otrzymać, jeśli będziesz siedział sobie tam ot tak? Zacznij działać. Powstań. Wstań i podejdź tu. Wyznaj to przed ludźmi. Spójrz na tych ludzi tutaj, członków waszego zboru. Oni świadczą przed Bogiem i przed tobą, że wiedzą, iż brakuje im tych spraw w ich życiu. Oni może mówili językami; może prorokowali; być może głosili Słowo; oni czynili może wszystkie te sprawy; jednak oni wiedzą, że brakuje im czegoś w ich wnętrzu, i pragną to wyznać.
Czy myślicie, że Bóg niebios nie spojrzy w dół i nie uhonoruje tego? On to musi uczynić. „Kto przyjdzie do Mnie, tego w żadnym wypadku nie odrzucę.” Ja wierzę Jego błogosławionemu Słowu. I ja wierzę, że każde szczere serce siedzące tutaj uderzające tym życiem, weźmie coś z tej modlitwy teraz. Ja temu wierzę.
70
Pomyślcie tylko, do czego my - do czego wchodzą zielonoświątkowe zbory. Weźmy na chwilę „Psalm Życia.” Nie bądźcie jak tępe popędzane bydło, które musi być trzymane w zagrodzie, lub w czymś innym. Bądźcie bohaterami; wystąpcie tam.
Życia wszystkich wielkich mężów przypominają nam
Że możemy uczynić nasze życia wzniosłymi.
Z pożegnaniami, które zostawimy za sobą
Jako ślady stóp na piasku czasu.
Ślady stóp, które może komuś innemu,
Żeglującemu po pełnym morzu życia,
Opuszczonemu bratu lub rozbitkowi
Pomogą w zebraniu na nowo odwagi serca.
71
O, mój błogosławiony przyjacielu Chrystusa, widzę twoje wyznanie. Nie stój teraz tutaj myśląc, że nie otrzymasz niczego, kiedy całe niebiosa są pełne Jego błogosławieństw. Może nie będziesz cały podniecony na skutek tego. Być może miałeś już wiele z tego. Nie chodzi tu o podniecenie. Nie jest to jakieś podniecenie i emocje. Chodzi o to, że musisz przyjść pełen czci przed Boga. Musisz przyjść tutaj i powiedzieć: „Boże, ja teraz wierzę. I Ty włóż we mnie to, co wprawia w ruch moje życie.”
Ilu z was stojących tutaj wierzy w to? Pozwólcie zobaczyć wasze ręce. Wy to już wyznajecie przed Bogiem. Wstaliście i stoicie tutaj, co jest dowodem, że jesteście szczerzy w tej sprawie, udowadnia to, że jesteście szczerzy.
72
Pragnę się teraz najpierw modlić o was. A chcę, żebyście się potem modlili o samych siebie. Lecz najpierw pragnę, abyście się teraz wszyscy uspokoili. Jeśli czujecie stuprocentowo, że jesteście zupełnie sprawiedliwi w tym, co czynicie, jeżeli jesteście pewni, że jesteście usprawiedliwieni, że nie ma na was nigdzie żadnej plamy, a wasze życie „tyka” dokładnie według Bożego Ducha Świętego, sprawiając, że żyjecie życiem tej Biblii... Jeżeli jesteście zadowoleni, pamiętajcie, że ten dzień przyjdzie na sąd.
Bracie, mówię ci, ja bym raczej wyszedł i stanął przed moim pastorem, czy zborem i doprowadził moje życie do porządku teraz, niż próbował to uczynić potem. Bowiem teraz masz łaskę; nie będziesz jej mieć potem. Potem staniesz na sądzie. Tak jest.
[Kilka proroctw zostaje podanych - wyd.] O, moi drodzy. Niechby Pan... [Więcej poselstw jest przyniesionych - wyd.] Teraz wszyscy...
73
O Panie, nasz Boże, jak bardzo dziękujemy Ci za tych, którzy teraz stoją. Przychodzimy uroczyście, Panie, stawiając czoło każdemu wrogowi. Przedkładamy samych siebie w ofierze Tobie. I jak pewnego dnia, kiedy Izrael miał zostać niemal - nieprzyjaciele mieli zamiar zająć obóz i król przemawiał; a pewien mężczyzna powstał wśród nich i prorokował, i powiedział im, w którym kierunku mają wyruszyć. I, o Boże, oni stwierdzili, że nieprzyjaciel wpadł w takie zamieszanie, że zabijali się wzajemnie, a Izrael zebrał łup.
O Boże, w tej godzinie, kiedy jest tak dużo zamieszania na świecie, niechby ta mała grupa przyszła teraz do Pana Boga. I niechaj to małe koło, nazywane Duchem Świętym, to właśnie, które widział Ezechiel jako koło w środku koła, toczące się w powietrzu... O, ja się modlę, żeby w każdym obecnym tu sercu, o wiekuisty Jahwe Boże, o Ty wielki Jam jest, Ty wszystko zaspakajający, Ty, który powołałeś Abrahama i przytuliłeś go do Swojej piersi, powołaj te Twoje dzieci. Obyśmy się teraz uchwycili piersi Bożej i zaczęli ssać. O, daruj tego, Panie. Niechby każdy wierzący, który wie, jak ma wyciągnąć rękę we wierze i uchwycić się Bożego wiecznego Słowa, i ssać do swego ciała tego wspaniałego i kosztownego Ducha Świętego...
74
Odejmij z nas wszelką winę i potępienie. Usuń wszelką winę i oby od dzisiejszego dnia Duch Święty, pełen miłości, radości i pokoju i cichości, i łagodności, i cierpliwości, wstąpił do każdego serca tutaj, Panie. Jako Twój sługa wstawiam się całym moim sercem za tę grupę. Przedkładam Ci ich w ofierze, Panie. To jest owoc tego nabożeństwa. To jest ten owoc, który przedkładam Tobie. Jako kaznodzieja Ewangelii oddaję ich Tobie, o Boże, w imieniu Jezusa Chrystusa, żeby Duch miłości i pokoju, i radości, i zrozumienia, i cichości, i łagodności odpoczął w każdym sercu. Niechby Duch Święty roztopił tych chłodnych, nakrochmalonych, obojętnych. Oby został wyrwany wszelki korzeń gorzkości ostrą Bożą motyką.
75
I niech strumienie wody zleją się z niebios na ich spieczoną duszę, a owoce Ducha zakwitną z tej wody życia, z tej uderzonej Skały. O wiekuisty Boże, daruj to błogosławieństwo.
Trzymajcie dalej wasze ręce podniesione i módlmy się teraz. Wszyscy módlcie się teraz, kiedy będę wkładał ręce na niektórych, którzy pragną Ducha Świętego.
Teraz ci bracia, którzy się modlą razem z wami - trzymajcie po prostu wasze ręce podniesione w górę. Nie odchodźcie z tego miejsca, gdzie stoicie, dopóki coś nie stanie się w waszym sercu, co was przemieni.
W porządku, bracie.