Czego trzeba do chrześcijańskiego życia?

Chicago, Illinois, USA

57-0113

1
Dziękuję ci, bracie Józefie. Jak dobrze być tutaj dzisiaj do południa. A społeczność jest czymś, co trudno wyjaśnić, nieprawdaż? Mojej żonie powiedziałem, że się starzeję. Kiedy rozmawiałem z Józefem, który mi przedzwonił kilka dni temu, powiedziałem: „Słuchaj Józefie, w niedzielę do południa będę poza miastem, ale niedługo przyjdę i zobaczę się z wami.”
„O” - powiedział on - „nic nie ucieszyłoby nas bardziej.” Myślałem, że jestem koło miejscowości Gary, a byłem sto dwadzieścia mil od South Bend. Jechałem w oślepiającej śnieżycy dzisiaj rano po nabożeństwie ubiegłego wieczora, gdzie mieliśmy dedykację kaplicy. Mój dobry przyjaciel, pan Tom z Kanady i ja jechaliśmy dzisiaj rano w oślepiającej śnieżycy wpadając w poślizg po drogach tutaj, aby dotrzymać obietnicy, którą dałem bratu Józefowi, mojemu dobremu przyjacielowi.
2
Ci Szwedzi - ja nie wiem... Kilka dni temu nie wiedziałem o tym wcale, gdyby mi nie powiedzieli moi serdeczni przyjaciele, Gene i Leo. Miałem być w Minneapolis w lutym od dziesiątego do siedemnastego. Nie słyszałem jednak ani słowa o tym. A miałem zamiar pojechać tam... Te nabożeństwa były w przygotowaniu, omawiali je z siostrą Coe, która jest wdową po bracie Jacku. On właśnie odszedł do Pana, a ona jest w rozpaczliwej potrzebie, i ja powiedziałem: „Siostro Coe, ja ci odpowiem za kilka dni. Będę się modlił o to.” A oto przychodzi wiadomość od tych młodzieńców, że mam głosić w audycji radiowej, która będzie nadawana do całego państwa, a mam tam być od dziesiątego do siedemnastego. Dotychczas nie słyszałem o tym. Rozumiecie? Więc będę tam musiał pojechać, ponieważ ja... Musiałem więc powiedzieć siostrze Coe, że nie mogę przyjechać.
Ci Szwedzi - Gordon Peterson. Uważam więc, że to będę musiał uczynić, bo ja... Niektórzy ludzie, nie on w tym czasie. On po prostu ma... Wy powiadomiliście o tym Gordona. Więc to jest po prostu... Oni ogłaszają, że będę na pewnych miejscach, a ja nic o tym nie wiem. A potem, mam ustalone jeszcze inne nabożeństwa. Muszę dotrzymać mego słowa, które dałem ludziom. Tak właśnie wydarzyło się to. Więc jeśli ktoś mówi: „Brat Branham nie dotrzymuje swego słowa,” to sobie przypomnijcie, tak właśnie powstają pomyłki.
3
I ja nie mam żadnych wielkich programów w radio, w telewizji i tym podobnie. Gdybym je miał, nie mógłbym pójść do małych kościołów. Czy myślicie, że Oral Roberts mógłby pójść do jakiegoś małego zboru? Oczywiście, że nie.
Byłem niedawno w Parkersburg, w zachodniej Wirginii, i słyszałem pewnego człowieka, który się tak wypowiedział: „My jesteśmy tutaj małym zborem - tysiąc pięćset ludzi tutaj w tej małej kaplicy.” I on powiedział: „Prosiliśmy pewnego kaznodzieję, aby przyjechał, ale on odmówił: ‚Jesteście zbyt małą grupą, nie mogę przyjechać'.” I mówił: „Prosiliśmy innego kaznodzieję;” „Jesteście zbyt małą grupą, nie mogę przyjechać.” Poprosiliśmy jeszcze trzech lub czterech z tych wielkich kaznodziejów, którzy pracują na polu misyjnym obecnie. „Jesteście zbyt małą grupą, nie mogę przyjechać.” I on powiedział: „Lecz brat Branham przyjedzie.” Jakby mi dawał wielką pochwałę za to.
I ja wystąpiłem na podium i powiedziałem: „Chwileczkę tylko. Słyszałem jak pastor tam w tyle wypowiedział się o tym. Ci mężowie by przyjechali, gdyby mogli, lecz widzicie, oni mają tyle swoich obowiązków, że finansowo nie są w stanie temu podołać.”
Co myślicie, ile tysięcy dolarów musi mieć Oral Roberts każdego dnia? Jak on mógłby pójść do zboru i pozostać w nim cztery lub pięć dni, i otrzymać trzysta dolarów ofiary z miłości, kiedy on musi mieć sześć czy siedem tysięcy dolarów na dzień? On tego nie może uczynić. Nie dlatego, że on nie chce, lecz po prostu nie może tego uczynić.
4
Lecz wy wiecie, ja sam - ja po prostu nie muszę tak czynić. Ja niczego nie potrzebuję. A Pan troszczy się zawsze o to, czego potrzebuję - o moje małe potrzeby. Więc ja nie jestem wobec nikogo zobowiązany i mogę iść gdziekolwiek. Jeżeli On chce, żebym się udał do małej wioski, gdzie mają dziesięciu ludzi w zborze, to jest w porządku. Jeżeli On chce, abym tam pozostał tydzień lub dziesięć dni, to ja mogę pozostać. Jeśli On chce, żebym się udał do Afryki i głosił do trzystu czy czterystu tysięcy słuchaczy, to On ma na to pieniądze i On mnie po prostu wysyła. I ja nie jestem wobec nikogo zobowiązany. A jeśli On chce, abym się tam udał, to On zawsze zatroszczy się o to. Więc tak właśnie pragnę żyć - po prostu być wolnym.
Pojadę do pewnej kaplicy i począwszy jutro wieczorem... Jutro wieczorem pojadę na dwa wieczory do kaplicy, która jest przepełniona, kiedy tam jest sześćdziesiąt słuchaczy. To się zgadza, Sturgis, Michigan. Kiedy jest przepełniona, pomieści sześćdziesiąt ludzi. Cieszę się tak samo, kiedy tam idę, jak cieszyłem się, gdy byłem w Bombay w Indiach, i głosiłem do pięciuset tysięcy ludzi. Jest to po prostu zależne od tego, co Pan chce, abym czynił. Rozumiecie? Więc ja to lubię. Módlcie się o mnie.
5
Obecnie szaleje burza śniegowa, a ja muszę jechać całą tą drogę z powrotem, abym tam przybył dzisiaj po południu. Moja żona wstała dzisiaj rano i jakoś miała małą wiarę. Powiedziała mi: „Myślę, że gdybyś zatelefonował Józefowi i powiedział mu, że popełniłeś błąd...”
Ja odrzekłem: „Lecz nie tak mu obiecałem.”
Powiedziała: „Billy, czy myślisz, że w Chicago... Popatrz, jest około 15°C poniżej zera. Czy myślisz, że ludzie wyjdą z domu?”
„Dobrze, lecz muszę pojechać, ponieważ to obiecałem. Rozumiesz? Przyrzekłem Józefowi i pragnę tego dotrzymać.”
6
Teraz - zanim otworzymy Jego Słowo na krótkie ewangelizacyjne poselstwo dzisiaj do południa, jeżeli Pan pozwoli, a potem zakończymy, abyście mogli pójść do domów i spożyć wasz obiad. My będziemy w drodze powrotnej. Czy będziecie modlić się o nas? Czyńcie to. Jestem tak wdzięczny za tych miłych słuchaczy.
Teraz skierujmy słowa do Autora tej Księgi.
7
Nasz niebiański Ojcze, dziękujemy Ci dzisiaj za Pana Jezusa, który przyszedł tutaj na ziemię z niebios i stał się ciałem i przebywał wśród nas - to zamanifestowane Słowo Boże. A czyniąc tak On pojednał Boga i człowieka, który był w stanie bez wyjścia przez pewien czas z powodu grzechu i przestępstwa. Lecz obecnie, dzisiaj jesteśmy synami i córkami Bożymi dzięki temu, że On przyszedł. Jeszcze się nie okazało, czym będziemy na końcu, lecz wiemy, że będziemy podobni do Niego, bo będziemy mieli ciało podobne do Jego chwalebnego ciała i ujrzymy Go takim, jakim On jest. Będziemy żyć na takim świecie, gdzie nie będzie śniegu, ani kłopotów, ani bólu serca, ani smutku. A teraz, kiedy wyglądamy tego czasu, czerpiąc Twoje kosztowne obietnice z Biblii, modlimy się, żeby Duch Święty przyszedł teraz i wziął Słowo Boże i podał je każdemu sercu, tak jak je potrzebujemy. Prosimy o to w imieniu Chrystusa. Amen.
8
W Księdze Ezechiela... Mam tutaj wypisany rozkład następnych nabożeństw i powinienem był coś powiedzieć o tym przed czytaniem Pisma Świętego. Przepraszam, że mi to nie przyszło na myśl, a teraz przypadkowo zobaczyłem moją notatkę.
Zatem, po odjeździe ze Sturgis w Michigan, będę w następnym tygodniu wśród baptystów w Limie, Ohio, w audytorium Municipal. Potem pojadę do Minneapolis, od dziesiątego do siedemnastego lutego do Pana Petersona. W kolejną niedzielę będę u brata Moore - jeden wieczór w Shreveport, a następnie od dziesiątego lutego, względnie od 26 lutego do 10 marca będę w Madison Square Gardens w Phoenix, w Arizonie. A od siedemnastego marca zaczynam u brata Espinozy w dolinie - w San Fernando Valley. A od dziewiętnastego rozpoczynam w Filadelfijskim kościele w audytorium Civie. Jest to duże audytorium w Oakland, w Kalifornii. Potem powrócimy i od tego czasu aż do czerwca będę w sześciu różnych dużych miastach w Kanadzie.
W czerwcu planuję, o ile Pan pozwoli - będzie to po... Najpierw jest to Filadelfijskie i Międzynarodowe Braterskie Nabożeństwo znowu w Indianapolis. Brat Józef wie o tym. A następnie wyrwę się stamtąd na skok i mam nadzieję, że uda mi się spotkać Dawida DuPlessis w Afryce, więc mam zamiar polecieć do Afryki i pozostać tam aż do następnej jesieni. Jeżeli to nie urzeczywistni się, będę wśród chrześcijańskich biznesmenów w lipcu u brata Carlsona, właśnie prosił mnie o to. Ja mu powiedziałem, że na razie nie wiem, ponieważ jestem poniekąd między dwoma opiniami tutaj. Ja nie wiem, w którą stronę mam się udać stamtąd, ponieważ proszę Pana w sprawie tej wielkiej konferencji tutaj w Chicago, która odbędzie się w lipcu. Więc módlcie się o mnie.
9
W Księdze Ezechiela 36. rozdział, począwszy od 26. wersetu - przeczytajmy to.
I dam wam serce nowe, i ducha nowego dam do waszego wnętrza, i usunę z waszego ciała serce kamienne, a dam wam serce mięsiste.
Mojego Ducha dam do waszego wnętrza i uczynię, że będziecie postępować według moich przykazań, moich praw będziecie przestrzegać i wykonywać je.
I będziecie... (pragnę, abyście zrozumieli tą część tutaj)... i będziecie mieszkać w ziemi, którą dałem waszym ojcom; i będziecie moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem.
Pragnę teraz, żeby Pan Jezus, jeżeli On zechce, udzielił nam Swoich błogosławieństw do Swego błogosławionego Słowa, które przeczytaliśmy.
Zatem, będziemy mówić dzisiaj do południa o tym, jaki jest powód... A bracie Dawid, pragnę, byś się specjalnie modlił o mnie w tej sprawie, a także wy pozostali, kiedy będę mówił o tym: „Czego trzeba do chrześcijańskiego życia?” Co stanowi chrześcijańskie życie?
Jest tak wiele spraw, o których nie wiemy. Nie jest to... My nie jesteśmy... Nie wiemy po prostu o wielu sprawach. A jest wiele spraw, które nam Bóg daje poznać. A zatem, te sprawy, które znamy - chcemy mieć społeczność jedni z drugimi i koło Słowa Bożego, by stwierdzić te sprawy. Modlę się teraz, żeby Bóg zesłał Swoje błogosławieństwa na nas, kiedy usługuję Jego Słowem, a wy wszyscy miejcie to na uwadze i módlcie się.
10
Najpierw pragnę powiedzieć, że kościół nie zawsze był całkiem we właściwym stanie. Oczywiście uświadamiamy sobie, że to jest diabeł. Brat Carlson i ja mówiliśmy o tym tam w pokoju przed kilkoma chwilami w gabinecie pastora. Wydaje się, że gdzieś wśród ludzi jest jakiś niedostatek. Ja mam o tym moje pojęcia i uderzaliśmy w ten most i w te mury tak mocno, jak potrafiliśmy, jednak mimo wszystko nie mieliśmy powodzenia w tym, by zburzyć te mury opozycji. Jednakowoż cieszę się bardzo, że mimo wszystko zrobiliśmy w nich dziury jak po wybuchu bomb i pewnego dnia ten wielki mur obojętności wśród ludzi upadnie i Boża wielka zjednoczona armia będzie maszerować i stanie jak wielkie wojsko, niosąc jedną wielką chorągiew Pana Jezusa Chrystusa. To jest moją szczerą nadzieją.
11
Jeśli kościół żyjącego Boga, który jest filarem prawdy... Bóg postanowił, że ten kościół będzie kościołem pełnym mocy, chwalebnym kościołem, takim kościołem, na który cały świat mógłby spojrzeć jak na oblubienicę Chrystusa, która jest oczekiwana i zaślubiona, i będzie żyć w takiej atmosferze i zachowywać się w taki sposób, że Bóg będzie dumny z tego kościoła, by go przedstawić Chrystusowi przy przyjściu Pańskim. On powinien żyć w tym - w tych charakterystycznych cechach w kościele i on powinien żyć w ten sposób. Stwierdzamy jednak wiele razy, że ludzie mają dobre intencje i próbują zmusić samych siebie do chrześcijańskiego postępowania. Oni próbują mówić: „Ja jestem taki i muszę żyć w ten sposób.”
Gdyby kościół mógł tylko nie patrzeć na to w ten sposób. Lecz chrześcijaństwo i kościół... Bóg wcale nie zamierzał, by chrześcijaństwo było rządzone przez denominacje, ani przy pomocy wyznań wiary, inaczej On... Gdyby Bóg tylko zamierzał albo zgodził się na to, aby kościół był rządzony i sprawowany przez wyznania wiary względnie przez denominacje, czy intelektualistów, to nie potrzebowalibyśmy Ducha Świętego w kościele. Nasz kościół byłby wtedy... Jego sukcesy byłyby większością przypisywane tym najlepszym z nas - intelektualistom. Ci byliby najważniejszymi, jakich miałby nasz kościół. Im lepszych intelektualistów mielibyśmy w naszym kościele, tym bardziej progresywny byłby nasz kościół.
12
Znajduję jednak w Słowie, że Bóg nie zamierzał, aby kościół był rządzony przez jakiegoś intelektualistę albo przez teologię człowieka, lecz kościołowi był dany Duch Święty, aby rządził i kierował ciałem Chrystusa. I ja myślę, że kiedy tak postępujemy nie zważając na Boży program, to nie będziemy mieli powodzenia, bez względu na to, jak dobre są nasze intencje, dopóki nie powrócimy do samego centrum Bożego programu, w którym Duch Święty...
Uświadamiam sobie teraz, że to nie jest coś nowego, o czym głoszę, ale jest to coś, o czym było głoszone już wiele razy, lecz sposób, w jaki podchodzimy do tego tematu i jak to przyjmujemy - myśląc sobie ciągle, że to jest Duch Święty, który kieruje kościołem. Mimo wszystko mieszamy z tym naszych intelektualistów i potem mamy konglomerację - i Ducha Świętego i intelektualistów. A kiedy Duch Święty pragnie uczynić coś i degraduje kogoś albo podnosi kogoś, wywołuje to poniekąd zazdrość między ludźmi, co udowadnia, że oni nie mają Ducha Świętego. I każdy człowiek chciałby zająć jego miejsce.
Ludzie mają pewien powód do takiego postępowania, ponieważ widzieli już tak wiele denominacyjnych posunięć i tak wielu różnych dyktatorów, którzy występowali - duchowi dyktatorzy w kościele decydujący o tej lub owej sprawie. Jednakowoż Duch Święty umieścił każdego człowieka do ciała Chrystusa i my jesteśmy niezdolni do manewrowania, jeżeli brakuje któregoś z członków naszego ciała. Ja muszę mieć moje dłonie, moje ramiona, moje usta, moje oczy, moje... Wszystko, co jest we mnie, musi funkcjonować, aby moje ciało działało doskonałe. A więc jeśli Bóg chciał, żeby Jego ciało, kościół, był rządzony przez Jego Ducha, to musi być jakiś inny sposób albo inny program, do którego musimy wejść, odróżniający się od tego, który już mieliśmy.
13
Biblia mówi tutaj, Ezechiel mówi... A Ezechiel był prorokiem, i on powiedział: „Dam wam nowe serce...” Ja to lubię, Bóg zawsze mówi o czymś nowym, co On ma zamiar uczynić. On nie mówi ani nie powiedział tutaj... To nie znaczy, że On tylko podreperuje stary stan, lecz „Ja dam wam nowe serce i zabiorę to kamienne serce, które macie, i dam wam nowego ducha.”
On wcale i nigdy nie powiedział, że przeprowadzi usuwanie zmarszczek staremu kościołowi. On będzie miał nową rzecz, zupełnie nową. A czyniąc tak nie możecie zmieszać starego intelektualnego kościoła z nowym kościołem, posiadającym przeżycie wylania Ducha Świętego.
14
Jezus nauczał tego samego w Ew. Łukasza, kiedy On powiedział, że nie możecie nalać nowego wina do starych bukłaków. Kiedyś dawniej było to dla mnie trudne do zrozumienia, zanim stałem się misjonarzem i zobaczyłem, co to są bukłaki, i tak dalej. Myślałem sobie: „Hm, butelki - które my nazywamy butelkami, nie zestarzeją się przecież.” Lecz w Palestynie, a zwłaszcza w tamtych czasach, bukłakiem była skóra zwierzęcia, która została wygarbowana i pozszywana i zawiązana. I ta skóra mieściła w sobie ciecze i wszystko inne, co wlewano do niej: wodę, wino, oleje, czy cokolwiek oni nosili w tej skórze.
Kiedy ta skóra zestarzała się, ona wyschła. I potem, jak Jezus powiedział: „Jeżeli nalejecie nowe wino do starych bukłaków, to oboje ulegną zniszczeniu;” stracicie wasze wino i wasze bukłaki.
Może uda wam się nalać wody do starego bukłaku, lecz nie możecie nalać wina do starego bukłaku. Bowiem woda jest tylko popiołem z wodoru i tlenu, jaki pozostaje po ich złączeniu się, i jeżeli dzieje się coś, to ona się po prostu kurczy. Ona wysycha. Jest to substancja, która nie ma życia, ponieważ jest tylko popiołem, który powstał przez połączenie się wodoru z tlenem. Wodór i tlen; i ona jest popiołem chemicznym.
Tak, lecz wino ma w sobie życie. I wino, a szczególnie nowe wino - ono jeszcze fermentuje i może powiększa trochę swoją objętość. I kiedy ono zacznie naciskać na ściany tego starego bukłaku, to ta stara sucha skóra pęknie i wino wycieknie. Otóż, to jest... I wtedy zniszczy się ta skóra, a również ten bukłak. Bukłak pęknie, a wino wycieknie.
Więc mniej więcej taki obraz mamy przed sobą dzisiaj. Nie możecie przyjść do starej formalnej grupy intelektualistów i waszych pomysłów i próbować adoptować Boży program do waszego intelektualnego programu. To po prostu nie będzie działać. Ta stara skóra wołowa pęknie. Ona tego po prostu nie może przyjąć.
15
Nowy bukłak jest nową wygarbowaną skórą, a nowa wygarbowana skóra ma jeszcze tłuszcz w sobie. I potem, gdy nalewacie nowe wino do nowego bukłaku, a to nowe wino zaczyna nabrzmiewać, to nowy bukłak poddaje się, powiększa się, ponieważ zawiera w sobie olej. I jeżeli kiedykolwiek był czas, gdy kościół potrzebował namaszczenia olejem, jest to właśnie dzisiaj - potrzebuje namaszczenia Duchem Świętym, potrzebuje nowego wina.
Kiedy Biblia mówi, że: „Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki,” Jego uzdrawiająca moc jest tak samo wielka dzisiaj, jaką była kiedykolwiek. Starzy intelektualiści wybuchną: „Nie ma czegoś takiego. Dr. Kowalski powiedział, że dni cudów przeminęły. Na tym sprawa załatwiona.”
Lecz kiedy nowe wino zostanie nalane do nowego bukłaku i potem ono zacznie fermentować, to życie zacznie działać od wewnątrz - z tej starej powierzchownej teologii, którą dawniej studiowaliśmy, i wtedy zobaczymy Słowo Boże w Jego Bożych obietnicach, a gdy powie: „Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki,” to nowe wino powie: „Alleluja!,” a ten bukłak powie: „Chwała Bogu” i rozszerzy się i da mu miejsce. Tego właśnie nam trzeba.
16
Nie można nalać nowego wina do starego bukłaku. Mówicie: „Nasza szkoła naucza inaczej, nasza denominacja...” - stara wyschnięta skóra wołowa. Mówicie: „Nasi nauczyciele, nasi pastorzy mówią, że te rzeczy skończyły się.”
Lecz jeśli to jest nowa skóra i ma nowe życie, to ona jest elastyczna i poddaje się Słowu, a Słowo udziela poparcia Duchowi, względnie Duch udziela poparcia Słowu, i kiedy oni przyjdą do nowego bukłaku i powiedzą: „Ktoś został uzdrowiony z raka ubiegłego wieczora,” to stara skóra mówi: „Zobaczymy, co mówi o tym lekarz. Pozwólcie mi zobaczyć tego człowieka za rok od dziś. Ja temu po prostu nie mogę uwierzyć.”
Lecz nowa skóra mówi: „Alleluja Barankowi” i rozszerza się. Wtedy i wino i bukłak zostają zachowane. Nie możecie wlać nowego wina do starych bukłaków.
17
Przypomina mi to pewne przeżycie sprzed lat. Nie wiem, czy wam to już mówiłem, czy nie. Byłem na polowaniu w Północnej Brytyjskiej Kolumbii i pewnej nocy znalazłem się daleko w lasach. Myślałem sobie, że jestem dosyć dobrym traperem, wyrastałem w lasach przez całe moje życie. Poruszałem się tam w okolicy, ścigałem starego niedźwiedzia. Chciałem mu zrobić kilka zdjęć, i tak dalej. Nie miałem pozwolenia do ustrzelenia niedźwiedzia, ponieważ byłem na polowaniu śnieżnych kozłów, lecz chciałem podejść blisko do tego grizzly. Był to piękny zwierz i chciałem mieć jego zdjęcie.
A jechałem na młodym, około trzyletnim koniu, który miał ambicje do zrzucenia kaznodziei ze swojego grzbietu. I wtedy on próbował cały dzień zrzucić mnie, bo popędzałem go ostrogami poprzez zaspy śnieżne i tak dalej, abym mógł nadążyć za tym niedźwiedziem.
18
W końcu dotarłem do takiego miejsca, gdzie musiałem zawrócić. A w mojej powrotnej drodze, znając podstawowe instrukcje - byłem tak wychowany, iż wiedziałem, że mech rośnie po północnej stronie drzewa. A jeśli nie ma na nim mchu, to zamknij swoje oczy, obejmij ręką drzewo i posuwaj się dookoła tego drzewa dotykając jego kory dłonią, aż znajdziesz najgrubszą korę i to jest północna strona. Jest wiele takich spraw, które musisz wiedzieć, jeśli chcesz zachować swoje życie w lasach.
I tak samo jest, jeśli chcesz zachować swoje życie duchowo. Musisz znać Tego, który jest Stworzycielem i który cię prowadzi i naucza.
Potem zauważyłem - kiedy wyszedłem na wzgórze i stwierdziłem moje położenie geograficzne, zacząłem więc powracać według podstawowych instrukcji. Bo tam mógłby człowiek iść setki mil, a nie zobaczyłby żywej duszy. Posłużyłem się podstawowymi instrukcjami i stwierdziłem, że kilka... Po pewnej chwili miałbym dostać się na szczyt tej góry i tam mógłbym znaleźć moją powrotną drogę tej nocy.
19
Byłem zdumiony, ponieważ padał deszcz owego popołudnia i była burza, więc byłem poniekąd... To spowodowało, że zawróciłem. Lecz chmury powoli znikały i na nieboskłonie pozostały wielkie białe obłoki i księżyc świecił poprzez nie przepięknie. Zatrzymałem się w starym połomie względnie raczej spalenisku. Ja nie wiem, czy wy ludzie tutaj w mieście wiecie, co to jest spalenisko. Jest to połać lasu, przez który przeszedł ogień pędzony wiatrem i uśmiercił wszystko. Wiele razy drzewa pozostaną tam stać, lecz mają opaloną korę. Po pewnym czasie małe termity zagnieżdżą się w ich korze. Ogień opalił to drzewo i jego kora odpadnie, a termity ją pożerają. Lecz te stare drzewa stoją tam jak ponure pnie, nie ma w nich życia, nie mają miąższu przez który przechodzą soki, i tak dalej. I takie drzewo umiera, ponieważ miąższ jest oczywiście w korze i nią przechodzą soki.
20
Gdy tam stałem, byłem zdumiony, kiedy przywiązywałem mojego konia. Ten młody rumak był bardzo zmęczony i ja po prostu wyraźnie odczuwałem, że mam zatrzymać się na kilka chwil. Uwiązałem więc mojego konia i poszedłem do tego spaleniska. Spoglądałem do góry na księżyc i powiedziałem: „Ojcze, Boże, jestem tak szczęśliwy, bo wiem, że Ty jesteś moim Ojcem. Jestem w tym pięknym kraju, do którego mi pozwolono pójść na polowanie, bym się mógł patrzeć na Twoje zwierzęta i na te rzeczy, które Ty stworzyłeś dla mojej radości, i jak bardzo dziękuję Ci za to.” I gdybyście tylko mogli zobaczyć Brytyjską Kolumbię - tylko traper lub myśliwy mógłby to docenić, patrząc się na te piękne rzeczy.
Potem zacząłem słuchać czegoś szczególnego. Był to dźwięk, który wydawał się być taki zmęczony. Wiatry wiały i one odwiały tę burzę. I kiedy chmury przechodziły po niebie, były to takie małe chmurki „maślankowe niebo,” jak to nazywamy - te małe strzępy, które pozostały z tych białych chmur. Lecz księżyc świecił na ziemię, dął wiatr i było słychać taki naprawdę zmęczony głos, jakby żałobny głos, jęki wzdychania, och! Księżyc świecił na te gołe drzewa i one wyglądały jak nagrobki. A te żałosne jęki „łuuuuh,” było to okropne. I powiedziałem sobie: „Zastanawiam się co to wszystko oznacza?”
21
Jesteśmy nauczani, że kroki sprawiedliwych są kierowane przez Pana i wszystko współdziała ku dobremu tym, którzy miłują Boga. Bóg po prostu sprawia, że te rzeczy dzieją się w ten sposób. Jest to Jego wielka miłość do Jego ludu. Czasami On musi przeprowadzić człowieka przez jakieś ciemne miejsca tylko dlatego, aby mu mógł pokazać światło. I nasz Ojciec czyni te sprawy.
Ja wierzę, że dzisiejszy kościół będący w swoim stanie... Jest to takie miejsce, przez które Bóg prowadzi kościół, a kiedy to wszystko się skończy, jaki to czas radości nastanie. Kiedy odkupieni powstaną pewnego dnia, by ukoronować Jezusa, jako Króla królów i Pana panów, gdy On zasiądzie na górze Syjon, a cała ziemia będzie otoczona odkupionymi, śpiewającymi pieśni odkupienia, a aniołowie staną z boku ze skłonionymi głowami. Oni tego nie będą rozumieć. Oni nie byli nigdy odkupieni. Nigdy nie upadli, aby musieli zostać odkupieni. Tylko my śmiertelnicy wiemy, co to znaczy być zgubiony, anioł nie wie, co to znaczy być zgubiony. I tylko my będziemy się mogli cieszyć z pieśni odkupienia; i ja myślę, że tak właśnie będzie się dziać w kościele.
22
I kiedy tam stałem i patrzyłem się, i słyszałem cały ten żałobny jęk, pomyślałem: „O, to jest straszne miejsce.” Było to upiorne, jak byśmy to nazwali potocznym językiem. Było to okropne miejsce. „O, Boże, czemu Ty w ogóle poleciłeś mi przywiązać mojego konia tutaj, aby sobie tutaj odpoczął? Miałbym być raczej dalej w lasach i tam go przywiązać.” Lecz mimo wszystko był to Bóg, który mnie czegoś nauczał. I powiedziałem: „Co to wszystko oznacza?”
Potem zacząłem rozważać o tych nagrobkach - które tam stały. Ten żałosny wiatr, który jęczał pomiędzy nimi wzbudzał we mnie wrażenie trochę znużenia i trochę ostrożności, szczególnie tam daleko w górach. Pomyślałem sobie: „Dlaczego mi, słudze Pańskiemu, był przedstawiony taki obraz jak ten? Jaki rodzaj dramatu przedkładasz mi, Ojcze?”
23
I kiedy patrzyłem przed siebie i zastanawiałem się, wydawało mi się, że przyszło mi na myśl miejsce z Księgi Joela: „Co zostawiła szarańcza, pożarła gąsienica; co zostawiła gąsienica, pożarły inne robaki.”
I pomyślałem: „To jest prawdą; to się zgadza. Popatrz tutaj, te wielkie drzewa były dawniej olbrzymimi drzewami, które tam stały. Kiedy wiatry dęły, one, one kołysały się tam i z powrotem w swojej mocy. Jaki majestatyczny widok musiał to być, kiedy te gigantyczne świerki kołysały się na wierzchołku tej góry we wietrze. Lecz co one mogą czynić teraz? One nie mogą się już więcej kołysać we wietrze. Coś się z nimi stało. One są martwe i wiatry mogą dąć, a one są tak sztywne i nieugięte, że kiedy dmą między nimi wiatry, wydają tylko żałosny jęk, i pozostają nieruchome, zamiast kołysać się w pięknym rytmie i machać swymi wierzchołkami tam i z powrotem, jak figlowały ongiś w wiatrach z niebios. Teraz mogą być tylko niepłodne i jęczą.” I pomyślałem sobie: „Tak Panie, o to chodzi.”
24
Potem obejrzałem się do tyłu na luteranów, metodystów, a nawet na zielonoświątkowców, nazarejczyków, pielgrzymów świątobliwości i na wszystkie wielkie kościoły, które mamy. I rozmyślałem o ich początkach, jak one były pełne życia, a Duch Święty odpoczywał na nich. A kiedy Bóg posłał potężny szumiący wiatr, tak jak On zesłał go w dniu Pięćdziesiątym, jak one pląsały w błogosławieństwach Bożych wraz z ich wielkim listowiem okrywającym ich; wiatry wiały w nie jak w żagle kołysząc nimi tam i z powrotem - rozbudzenie za rozbudzeniem.
Lecz potem zaczęło się dziać coś innego. Przyszły ognie prześladowań i nowy porządek we zborze! Oni udali się do seminariów, a z nich wychodzili młodzieńcy i mężczyźni, którzy byli błyskotliwi umysłowo i intelektualni, i wyperswadowali innym staromodny chrzest Duchem Świętym; oni odcięli linię życia.
Kiedy metodystyczne przebudzenia nawiedzały narody i oni leżeli na podłogach w klasach szkół i przyjmowali Ducha Świętego, i byli jak „nokautowani,” jakbyśmy to nazwali dzisiaj. Względnie w tamtych dniach ludzie myśleli, że oni zemdleli. Również w naszym własnym baptystycznym kościele - jakże, widziałem to w naszym własnym baptystycznym kościele, jak brali dzbany z wodą z kazalnicy i polewali nią twarze tych ludzi i owiewali ich i krzyczeli na nich, kiedy oni leżeli na podłodze pod mocą Ducha Świętego.
25
Lecz ci nowi nauczyciele usunęli te staromodne przeżycia z kościołów na wsi i wprowadzili bardziej wymyślną, bardziej fantastyczną - tą wykształconą stronę. A jeśli chodzi o ołtarz, to został on piękniej udekorowany, zainstalowano piszczałkowe organy, wytapicerowano pluszem siedzenia i stary zbór został przez to usunięty. Usunięto stary ołtarz do pokutowania. Staromodną ławę, przy której ludzie żałowali swoich grzechów, zabrano i wstawiono gdzieś do piwnicy. I zamiast pokutujących dusz u ołtarza umieszczono na nim lilie. A zamiast starej harmonii do której pompowano powietrze przy pomocy drąga, i używano staromodnego kamertonu...
A gdy śpiewali: „Nie będę się bał złego, kiedy mi przyjdzie umrzeć,” zamiast tego wprowadzono dobrze wyćwiczony chór mający melodyjne głosy, śpiewacy śpiewają refreny, w których tak zatrzymują oddechy, aż są sini na twarzy, a nazywają to wysoką klasą. To jest najnędzniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek przeżyłem - słuchać tego wyćwiczonego głosu, który trzyma jeden ton tak długo, aż jest siny na twarzy, robiąc to na pokaz; i na tym się to kończy. Wy już nie śpiewacie ku chwale Boga.
Najmilszą rzeczą pod słońcem jest staromodny zbór napełniony i prowadzony Duchem Świętym, w którym wszyscy śpiewają w Duchu.
26
Kiedy zaniechali takiego śpiewania, odcięli się od tej linii życia. Kiedy usunęli ze zboru dni cudów i przyjęli swoje teologie i swoich intelektualistów zamiast chrztu Duchem Świętym, odcięli się od linii życia. Nic dziwnego, że stali się wielkimi denominacjami. Tak było i z tymi wielkimi drzewami. Mogą udowodnić przy pomocy historii, że oni przeżywali wielkie rzeczy. Kto popatrzył na taki las, może udowodnić, że kiedyś byli wielkimi prosperującymi drzewami. Lecz och, dzisiaj nie są niczym więcej niż ponurymi i gołymi drzewami. Linia życia została odcięta.
A kiedy Bóg zsyła Swój wiatr do Swoich drzew, żeby się kołysały i nabrały nowego życia i wypuściły nowe latorośle, co oni mogą uczynić? Wydają tylko posępny dźwięk: „Mówię wam, zborze, jeżeli ktoś z was będzie uczęszczał na tę kampanię uzdrawiania, zostanie natychmiast wyklęty, wyłączony z naszej społeczności.” Jakiś młody kaznodzieja, który dysponuje wielkim potencjałem intelektualnym, a nie ma zmysłu do kierowania zborem, staje za kazalnicą w smokingu i schyla głowę mówiąc „Amen” - jak zdychające cielę; i tym próbuje zastąpić miejsce Ducha Świętego. Taki nigdy nie poprowadzi go właściwie.
Bożym wiecznym planem zbawienia dla Jego ludu jest Duch Święty działający w kościele. Są to narodzeni na nowo mężczyźni i kobiety, w których działa Duch Święty. Oni nie manipulują Duchem Świętym, lecz Duch Święty działa w nich. Czy to rozumiecie?
27
I gdy patrzyłem się na te drzewa, zastanawiałem się „A co z nimi?” I potem pomyślałem: „Tak, z niebios przychodzi wiatr tak, jak zawsze przychodził.” A Chrystus jest tym samym. W dniu wylania Ducha Świętego zstąpił z niebios potężny szumiący wiatr i ludzie przyjmowali Go, ponieważ byli poddajni. Oni byli ochotni przyjąć Bożą drogę.
Obecnie stwierdzamy jednak, że kiedy Bóg zsyła wielką kampanię uzdrawiania i czyni wielkie cuda i znamiona, i te rzeczy, które działy się w Biblii, powróciły na nowo do kościoła, co mówi ta wielka grupa intelektualistów? „Dni cudów przeminęły. Nie ma czegoś takiego jak Boskie uzdrowienie. Chrzest Duchem Świętym nie istnieje. Podam do wiadomości w moim zborze, aby wiedzieli, że tylko ci biedni, tylko ci wyrzutkowie społeczeństwa, tylko ci niepiśmienni ludzie uczęszczają na te nabożeństwa. Zajdźcie do nich i przekonajcie się.” I ten człowiek ma prawdę. Ten człowiek ma rację, kiedy to mówi. Zazwyczaj są to ci biedni - nie intelektualiści. Są to niewykształceni ludzie. „Był to prosty lud, który Go chętnie słuchał,” jak mówi Biblia.
28
Zwrócimy teraz na to uwagę, jeżeli chcecie. Potem pomyślałem: „Na co by się zdało zesłanie potężnego szumiącego wiatru, gdyby nie było nikogo, kto by go przyjął?” Lecz Bóg jest suwerenny według Swojej obietnicy i On musi go zesłać. On dotrzymuje Swego Słowa. „Jeszcze maluczko, a świat nie zobaczy Mnie już więcej, lecz wy Mnie ujrzycie, bo Ja będę z wami aż do skończenia świata. A sprawy, które Ja czynię, i wy czynić będziecie.” Bóg musi zesłać Swoją obietnicę.
Pomyślałem: „Dobrze, Panie, co się będzie dziać?” Tak się stało, że zrozumiałem to potem. Słuchajcie. Potem zauważyłem, że po tych drzewach - po opadnięciu z nich tych wielkich szyszek, które miały, wyrosło kilka małych nasionek, które wypadły z tych szyszek, i one wyłącznie były życiem tego drzewa. I one wpadły do gleby i chociaż przeszedł po nich ogień i choć wydarzyły się wszystkie te rzeczy, zauważyłem, że z tego podszycia zaczęły wyrastać nowe drzewka, które były elastyczne, młode drzewka, które miały w sobie życie. Był to porost, jak nazywamy to dzisiaj - być może ci pokonani, ci którzy zostali wyrzuceni z wielkich kościołów, dlatego że wołali „Amen,” kiedy kaznodzieja głosił albo z powodu czegoś takiego. Lecz mimo wszystko jest to coś z tego życia, czy z tych nauk na początku, z metodystów, luteranów, zielonoświątkowców, i tak dalej, jakimi oni wtedy byli.
29
A więc zauważyłem, że gdy zadęły wiatry, te stare drzewa jęczały, lecz młode drzewka miały przebudzenie. One po prostu podskakiwały i kołysały się w kółko, i śmigały w jedną i drugą stronę, krzycząc i chwaląc Pana. I pomyślałem: „Możemy powiedzieć jedną rzecz; one może nie mają tego wykształcenia, które mają te stare, one są może zielone, lecz są elastyczne. Więc to właśnie Bóg czynił.” I zauważyłem w takim przeżyciu z Bogiem, jak Bóg lubi potrząsać Swoimi drzewami, rozluźniając je nieco. I każdym razem, gdy drzewo porusza się i trzęsie, pociąga za swoje korzenie i rozluźnia je, żeby mogły rosnąć głębiej i lepiej zaczepić się w glebie.
30
Zatem, co pozostawili luteranie, to pożarli metodyści; co pozostawili metodyści, to pożarli baptyści; co pozostawili metodyści, to pożarli prezbiterianie; co pozostawili prezbiterianie, to pożarli nazarejczycy, co zostawili nazarejczycy, pożarli zielonoświątkowcy. „Lecz Ja przywrócę” - mówi Pan. „Ja przywrócę.” Potem Bóg przychodzi w Swoim wielkim działaniu Ducha Świętego, by wszystko przywrócić.
31
Zauważcie, Bóg wziął sto dwadzieścia zupełnie nowych „zielonych” bukłaków, którzy byli całkiem poddajni, umieścił ich w górnym pokoju - te zielone bukłaki. I kiedy zstąpił z niebios dźwięk potężnego szumiącego wiatru, zostali wszyscy napełnieni nowym winem wylania Ducha Świętego. O, jakie to było działanie i poruszanie się, jaka tam musiała być eksplozja, jak te bukłaki podskakiwały i skakały. Oni mieli w sobie życie.
Stary bukłak powiedziałby: „To jest fanatyzm.”
Lecz nowy bukłak otrzymał życie i rozszerzył się i wołał: „Amen” - na wszystko, co Duch Święty powiedział. Działy się tam niektóre sprawy, które nie wyglądały etycznie dla tego starego nauczania, lecz oni byli nowymi bukłakami; oni to potrafili znieść. Więc Bóg bierze Swoje bukłaki...
32
Pragnę teraz, abyście słuchali przez kilka chwil, zanim zakończymy. Pragnę, abyście zauważyli jedną rzecz, więc słuchajcie teraz uważnie. Obserwujcie tę kolejność w Piśmie Świętym: „Ja wyjmę z was kamienne serce, a dam wam serce nowe.” Serce jest miejscem przebywania Ducha Świętego. „I dam wam nowego ducha.” Pragnę, abyście zważali na tę kolejność. Wielu ludzi wpada tutaj w zamieszanie. Oni myślą, że mają Ducha Świętego, lecz oni mają tylko nowego ducha. Zważajcie: „Ja dam wam nowe serce i nowego ducha. A potem Ja włożę do was Mojego Ducha...” Zatem, ten nowy Duch... Bóg musiał wam dać nowego ducha, lecz to jest nowy duch, którego Bóg ci daje, abyś mógł zgodzić się z Duchem Świętym. Z tym starym duchem, którego miałeś, nie mogłeś się zgodzić z twoim sąsiadem; nie mogłeś dać sobie rady z sobą samym. Widzisz więc, że nie mogłeś zgodzić się z Bogiem; dlatego Bóg daje ci nowego ducha.
I wiele razy miałeś entuzjazm, ale jeśli będziesz obserwował życie, które to przynosi... Mam nadzieję, że was nie ranię, lecz mam nadzieję, że to odkrywam. Rozumiecie? Wielokrotnie człowiek myśli sobie, że ma już Ducha Świętego. „O” - mówisz - „ja śpiewałem; ja mówiłem obcymi językami.” Oczywiście. Będąc tak blisko tego, możesz czynić to wszystko, lecz to jeszcze nie jest Duch Święty. Rozumiesz? Duch Święty świadczy o Jezusie Chrystusie w tobie.
33
Więc On coś zabrał i co On uczynił? Daje ci nowe serce, daje ci nowego ducha, a potem wkłada Swojego Ducha do ciebie. Jest to po prostu jak... Nie musisz chodzić dumnie wokoło i udawać, że jesteś chrześcijaninem. Ten nowy duch przynosi nowe życie. A Duch Święty w twoim nowym duchu, w twoim nowym sercu... Twoje nowe serce, twój nowy duch i Duch Święty wchodzi wprost do centrum twego nowego ducha, a twój nowy duch wchodzi wprost do centrum twego nowego serca.
Zatem, On jest jak główna sprężyna w słynnym zegarku i on nakręca się automatycznie. W porządku, On znajduje się zupełnie w środku tego nowego ducha, tak jak główna sprężyna słynnego zegarka znajduje się w środku tego zegarka i sprawia, że każda część tego zegarka, każdy mały podzespół tyka dokładnie według czasu. Wszystko to jest napędzane przy pomocy tej głównej sprężyny. A te małe podzespoły wewnątrz zegarka działają dzięki tej głównej sprężynie. Jest to koło wewnątrz koła, jak powiedział Ezechiel.
34
Kiedy otrzymasz Ducha Świętego, to On wchodzi wprost do środka twojego nowego usposobienia. „O” - mówisz - „ja przestałem pić. Ja przestałem palić. Wiecie, ja czuję się po prostu jako inna osoba.” Stop. Chwileczkę tylko. Widzisz, ty otrzymałeś tylko nowego ducha, lecz Duch Święty wchodzi do wewnątrz tego ducha i potem On kieruje każdym twoim głównym ruchem, każdą intelektualną sprawą; wszystko zgadza się i pasuje wprost do środka tego koła. To, co mówi Bóg, jest... [Puste miejsce na taśmie - wyd.] Jeżeli dni cudów... Jeżeli Jezus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, Duch Święty będzie składał o tym świadectwo i każde twoje intelektualne posunięcie będzie wypowiadać to samo.
A jeśli masz jeszcze te małe ataki popędliwości i wybuchasz gniewem, i mówisz różne kłamstwa, uważasz, że jesteś nawrócony, a przeskakujesz płoty i jesteś tak samolubnym ze swoją organizacją, i jesteś tak ograniczony w swoim pojmowaniu, że nie mógłbyś słuchać innego kaznodziei, to miej na uwadze, że Duch Święty nie tyka wewnątrz ciebie. Coś takiego! Nie wiedziałem, że to powiem, lecz to jest prawdą. Rozumiecie?
35
Duch Święty sprawi, że każde twoje posunięcie będzie jak posunięcie Chrystusa. On uczyni cię podobnym do Chrystusa. Owocami Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, dobrotliwość, cichość, łagodność, nieskwapliwość i wiara. Wtedy wszystkie te rzeczy są pod władzą Ducha Świętego - i nasze emocje.
Do naszych emocji nie należy tak bardzo podskakiwanie do góry i w dół. Wy to możecie czynić. Awantura przyniesie wam to również. Lecz Duch Święty sprawia, że zaczynacie działać i jesteście pod władzą Boga, że chodzicie w pokoju i w miłości i w radości, mając wytrwałość, dobroć, cichość, łagodność i cierpliwość. Rozumiecie? Nie chodzi tu o coś, co czynisz ty. Jest to coś, co Duch Święty czyni w tobie. Widzisz, już dłużej nie jest to jakaś twoja własna intelektualna myśl; jest to podświadome działanie Ducha Świętego. O życzyłbym sobie, żebym mógł wołać na chwałę Bogu za to dookoła całego świata.
Kościele żyjącego Boga, oto, gdzie zawiódł nasz zielonoświątkowy ruch. Zorganizowaliśmy jakieś muzykalne wystąpienia, klaskanie rękami, emocjonalne podskakiwanie do góry i w dół. Przy tym kiedy wyjdziemy znowu na ulicę, a Duch Święty nie rządzi naszym życiem i nie współpracujemy z Nim, to nie mamy Ducha Świętego. To nie jest jakieś zbierane mleko. Lecz bracie, tego właśnie potrzebuje kościół. Życie może przyjść tylko przez Ducha Świętego.
36
Czy zauważyliście kiedykolwiek, jak Bóg postępował w Swej Biblii, jak cudownie On czynił wszystkie sprawy? Zatrzymajmy się teraz na chwilę. Jezus powiedział: „Jeżeli człowiek nie narodzi się na nowo, w żaden sposób nie wejdzie do Królestwa.” Musisz więc narodzić się na nowo! Musisz być znowuzrodzonym.
Co to znaczy? Nie oznacza to jakiegoś przeżycia, kiedy krzyczałeś i mówiłeś językami. Te rzeczy są fajne, lecz nie o tym ja mówię dzisiaj do południa. Jeżeli twoje życie nie współdziała, względnie nie poświadcza twoich emocji, które przeżyłeś, gdy mówiłeś językami, to jesteś zwiedziony, bo Duch Święty bierze twoją najwewnętrzniejszą istotę pod Swoje kierownictwo i czyni cię, kształtuje cię na mężczyznę chrześcijanina, względnie niewiastę chrześcijankę. Wtedy On tyka w twoim życiu! Ktoś jest w tobie, kto cię popycha i skłania do tego, że czynisz to mimo wszystko. On sprawia, że miłujesz tych, którzy plwają na ciebie. On sprawia, że miłujesz tych, którzy mówią, że jesteś zwariowany.
37
Kiedy przyjmiesz tego Ducha do siebie, wtedy brzemiona twojego życia stają się lekkie. Już więcej nie zwracasz na nie uwagi. Twoje jarzmo jest wysłane piórkami. I ono staje się lekkie. A kiedy ludzie obrzucają cię wieloma zarzutami, czy wiesz co? Jesteś jak Samson przy bramie Gazy, który wyrwał tą wielką spiżową bramę i zaniósł ją na wzgórze.
I kiedy dojdziesz do tego stanu, to Duch Święty posiada ciebie, nie ty posiadasz Ducha Świętego, lecz Duch Święty posiada ciebie! Ty mówisz: „Ja mam Ducha Świętego” - ja myślę, że tak nie powinno się mówić. Ty musisz mówić: „Duch Święty ma mnie.” I wtedy, gdy Duch Święty przejmie cię, to wszelkie brzemiona i jarzma są lekkie. Wtedy podniesiesz tą wielką bramę Gazy i zaniesiesz ją prosto na Golgotę. I tam na wzgórzu Golgoty położysz ją u stóp Jezusa i modlisz się o twoich nieprzyjaciół, nie z urazą: „Panie, zniszcz go zupełnie.” Nie tak, lecz mając coś w swoim sercu, co mówi: „Drogi Boże, ten człowiek jest takim człowiekiem, jakim jestem ja.” Czy widzisz, czego brakuje w kościele, przyjacielu? Czego nam dzisiaj trzeba? Musimy zacząć zupełnie od początku.
38
Teraz jeszcze kilka uwag, zanim zakończę. Proszę - jesteście mili. Pragnę teraz mówić do was z mego serca. Wyruszmy dzisiaj do południa w podróż w myślach, a potem zakończymy. Zawróćmy wstecz do czasów przed założeniem świata.
Popatrzcie na te lilie w bukiecie, stojącym na tym małym stole. Boże, błogosław tego człowieka. Uważam, że do tego zboru chodzi kwiaciarz. On jest zawsze taki szczodry czyniąc to. Prawdopodobnie on posłał tu te kwiaty. I jak one służą swemu celowi. Lecz czy poznaliście kiedykolwiek Tego, kto stworzył tą lilię? Skąd ona się wzięła?
39
Wyruszmy więc do czasów przed założeniem świata. Ta lilia pochodzi z ziemi, tak samo i wy. Jeżeli tak jest, to my byliśmy tutaj; nasze ciała były na tej ziemi, zanim było tutaj jakiekolwiek życie. My składamy się z szesnastu różnych pierwiastków z tej ziemi. Są to potas, wapień, związki organiczne, kosmiczne światło, i tak dalej, a one są trzymane razem przez atomy; szesnaście pierwiastków z tej ziemi. Więc jeżeli tak jest, a naukowo jest to udowodnione, to jesteśmy rzeczywiście - nasze ciała leżały rozpostarte na tej ziemi, zanim był tutaj na ziemi jakikolwiek rodzaj życia.
Potas, wapień, związki organiczne i kosmiczne światło były tutaj podczas stworzenia. Kiedy wulkany wyrzucały swoją zawartość, jak nam mówią, one pękały i z nich kształtowały się materiały na ziemi, i tak dalej, ona była po prostu płonącą siarką, bo była posiadłością szatana i on chodził tam i z powrotem po rozpalonej siarce tej ziemi. A potem, kiedy Bóg ochłodził ją i umieścił ją na jej miejscu według Swego wielkiego umysłu, On miał coś w Swoich myślach, co miał zamiar uczynić.
40
„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.” Słowo jest wyrażoną myślą. Bóg miał w Swoim umyśle plan, co ma uczynić, a kiedy On to wypowiedział, musiało to zaistnieć. Stało się to rzeczywistością, ponieważ było to wyrażone Boże Słowo.
I nie ma... Możecie to zanotować dzisiaj do południa, przyjaciele. Nie ma pod dostatkiem mocy w całym piekle, która mogłaby pokonać Boży zamysł. Bóg to uczyni mimo wszystko.
41
I jak często mawiałem... Wczoraj wieczorem w zborze natrafiłem na pewne małe miejsce, a nie uświadamiałem sobie, że to mówię, lecz dotyczyło to tego, że szatan nie jest uzdrowicielem. A w luterańskiej uczelni, gdzie wszyscy nawrócili się niedawno, kiedy ja... Ten człowiek mówił ze mną na pewien temat i powiedział, że szatan potrafiłby uzdrowić. I gdy słyszycie kogoś mówiącego, że szatan może uzdrowić, to on się myli.
Tylko Bóg może stworzyć. Szatan nie może stworzyć. On może tylko wypaczyć to, co już zostało stworzone. Istnieje tylko jeden Wszechobecny. Szatan nie może być wszechobecny. Jedynie Bóg jest wszechobecny, wszechmocny, nieskończony.
I żadne lekarstwo nie może stworzyć komórek, by kogoś uzdrowić. Są lekarze, którzy potrafią wyciąć stare komórki; są lekarze, którzy potrafią wyprostować rękę względnie zestawić kości ręki, albo wyciągnąć zęba; lecz nie ma nikogo, żadnej mocy na całej ziemi ani w piekle, która może stworzyć komórki, jedynie wszechmogący Bóg. „Jam jest Pan, który uzdrawiam wszystkie choroby twoje.” Jak nieistotne, jak dziecinne, jak młodociane wydaje się to wielkim intelektualistom, więc oni odchodzą od Słowa Bożego.
42
Pragnę, abyście zwrócili na to uwagę. Na początku, kiedy Bóg, nasz Ojciec spojrzał na tę gołą ziemię, a ona była tylko jedną wielką kulą, pokrytą wodą, i Bóg posłał Ducha Świętego na ziemię - to Logos, które wyszło z Boga, i On zaczął unosić się nad ziemią i „wylęgać.” To słowo „unosić się” oznacza „zalecać się w miłości” albo po prostu „gruchać” jak gołębica. I wielki Duch Święty ponad tą ziemią - aby to przedstawić jako obraz w umyśle, powiemy, że on miał jakby skrzydła i swoimi wielkimi skrzydłami obejmował ziemię, jakby ją „wysiadywał,” zalecał się w miłości, gruchał. „Chodź, chodź, Ojciec wyznaczył ci, abyś przyszedł. Ja przychodzę, by wykonać to, co powiedziało Słowo Ojca.” Czy wsiąka to do was? „Ja przyszedłem, by zamanifestować to, co Ojciec powiedział.”
Wysiadywał ją i po pewnej chwili zaczęły poruszać się po ziemi jakieś związki organiczne, i skupiło się trochę tego i tamtego, i wyrósł na ziemi mały narcyz. Kto wydał go na świat? Duch Święty, który wylęgał. Potem wyrosły dalie, azalie, i i inne krzaki. Potem pojawiła się wegetacja, to Duch Święty wylęgał. Potem po wegetacji pojawiły się drzewa, potem roślinne życie, potem po pewnej chwili ptaki zaczęły wylatywać z prochu ziemi, Duch Święty wylęgał je razem i wysłał je w powietrze. Potem pojawiło się życie zwierzęce - Duch Święty wylęgał dalej.
43
Co się potem stało? Następnie przyszło życie człowieka. Wszystkie nasze ciała leżały tutaj w prochu ziemi w owym czasie, jeśli wywodzimy się z ziemi, i tak jest - i nasze ciała składają się z pierwiastków ziemi. Jesteśmy martwą substancją z martwego bydła, martwych owiec i ryb, martwej fasoli, martwych ziemniaków, i martwej pszenicy. Pokarm, który spożywamy, rozmnaża nasze komórki i czyni nas tym, czym jesteśmy. Jesteśmy z tej ziemi; tym właśnie jesteśmy.
Żyjemy dlatego, bo coś umarło. Jeżeli nie żyjesz dzisiaj - jeżeli nie spożywasz martwej substancji, to nie możesz żyć. Nasze naturalne życie istnieje tylko dzięki martwej substancji. Spożywamy rybę; ta ryba umarła. Jeśli spożywamy wołowinę, to krowa umarła. Jeżeli spożywamy chleb, to pszenica umarła. Coś musiało umrzeć, żebyśmy mogli żyć fizycznie, ponieważ jesteśmy substancją z tej ziemi i dlatego musimy przyjmować te substancje, abyśmy mogli dalej żyć. A jeśli coś musiało umrzeć, żebyśmy mogli żyć fizycznie, to co ta nieśmiertelna dusza w tobie? Ktoś musiał umrzeć, żeby ona mogła żyć wiecznie. Kwiat ma nieustające życie, ponieważ jest tutaj w tym celu, aby był piękny. My też mamy nieśmiertelne życie.
44
Pragnę, abyście teraz zważali na to, kiedy posuwamy się dalej. Duch Święty wylęgał dalej, aż powstał człowiek. Jakim pięknym stworzeniem on był. A potem Bóg uczynił kobietę. Ona nie była w oryginalnym stworzeniu; ona jest produktem ubocznym z mężczyzny. Nie chcę zaczynać na ten temat, lecz ona jest ubocznym produktem z mężczyzny. Potem, gdy ona zaczęła istnieć - ona była najpiękniejszą kobietą na całym świecie - młoda Ewa. Mogę oglądać jej długie włosy, zwisające w dół. I powiedzmy teraz, że ona była blondynką. I miała niebieskie oczy, jak niebo, a iskrzyły się jak gwiazdy. Jaką ukochaną miał Adam. Nie było w niej wulgarności; ani mu to przez myśl nie przeszło. Ona chodziła z Adamem i oto przyszedł do miejsca, gdzie były wody i ona powiedziała: „Oj, Adamie, ten wiatr!”
„Uspokój się” - a wiatr przestał dąć i potem ona poszła dalej, a oto wielki lew zaryczał. Ewa nie przelękła się, ponieważ nie było w nim nic, co by ją wystraszyło. Ona zapytała: „Drogi, co to jest?” On zawołał lwa i powiedział: „Chodź tutaj.” I poklepał go po głowie, a lew zamiauczał jak kot i poszedł za nim, jak mały piesek, który idzie za tobą z domu. A oto przychodzi Sheetah, tygrys. Więc on powiedział coś tygrysowi i potem zaczął rozmawiać z nią, a on również poszedł za nim.
45
Lecz wiecie, potem zaczął nadchodzić wieczór, słońce zachodziło. A on powiedział: „Kochanie, musimy iść do kościoła; musimy oddawać Bogu chwałę.” Nie była to denominacja; było to w wielkim, wysokim lesie. I oni tam weszli i uklękli, kiedy słońce zachodziło. A Ojciec zstąpił na ziemię. Błyskawice świeciły, grzmoty grzmiały, a przepiękna majestatyczna światłość unosiła się ponad krzakami i zstąpiła w dół. Słyszę miłujący głos Ojca, mówiący: „Dzieci, czy cieszyliście się dzisiaj? Tata zstąpił na ziemię, by was ucałować na dobranoc i położyć was do snu.” I ucałował w policzek Adama, ucałował w policzek Ewę.
I Adam rozciągnął swoje mocne ramię, a ona położyła na nim swoją głowę, piękną główkę na jego ramieniu jako na poduszce i oni zasnęli, i było to doskonałe, a nic nie mogłoby im wyrządzić krzywdę. Leo, lew leży tutaj; Sheetah, tygrys leży tam. On ułożył ich wszystkich do snu - Ojciec. Czy to nie było cudowne?
Potem wtargnął grzech. On popsuł cały ten obraz, tak. Lecz my jesteśmy tutaj. Boży zamiar musi się wypełnić.
46
Zatem, kobieta musi urodzić ten zarodek życia - ona i mężczyzna razem przez złączenie się. Nie będziemy w to wchodzić, ponieważ na pewno nie zgodzilibyście się ze mną. Lecz nie były to jabłka, które oni wzięli w ogrodzie Eden. Więc potem, kiedy to uczynili, niech to było jakkolwiek - niewiasta zgrzeszyła, mężczyzna nie zgrzeszył... Chciałem raczej powiedzieć, że mężczyzna zgrzeszył; niewiasta nie zgrzeszyła. Niewiasta została w rzeczywistości zwiedziona. Adam nie został zwiedziony; on wiedział, co czyni. Ewa myślała sobie w owej chwili, że ma rację. Ona przyjmowała trochę nowego światła, które jej szatan podawał. I on ciągle podaje jej nowe światło. Trzymajcie się Biblii! To jest właściwe.
Lecz on powiedział jej coś, a ona odrzekła: „Hm, czekaj, Bóg powiedział...”
A on powiedział: „Z pewnością...” i potem, cokolwiek to było, ten czyn został popełniony. A potem ona uwiodła swego męża; i on poznał, że to było grzeszne. I Adam wyszedł z ogrodu Eden, ponieważ miłował swoją żonę. Był to przedobraz Chrystusa, który nie znał grzechu, zstąpił na ziemię i wziął na Siebie grzech Swego kościoła, i wyszedł wiedząc, co czyni. „Ja mam moc położyć moje życie albo je podnieść.” On wyszedł wiedząc, co czyni i stał się uczestnikiem naszych przestępstw, aby nas mógł odkupić z powrotem. Jaki to piękny obraz.
47
Zważajcie. Zatem, przyjacielu, jeżeli był potrzebny Duch Święty, by troszczyć się o nas względnie wylęgać nad ziemią i przywołać nas z powrotem i zwołać nas razem, i staliśmy się takimi bez żadnej troskliwości z naszej strony... Staliśmy się tym, czym jesteśmy, chociaż nie przyczyniliśmy się do tego wcale. Bóg dzięki Swojej uprzedniej wiedzy wiedział, że będziemy tutaj i On uczynił nas tym, czym jesteśmy, chociaż my nic w tej sprawie nie uczyniliśmy, lecz o ileż więcej On wskrzesi nas? Chociaż ten potas, wapień, związki organiczne i wilgość, i tak dalej - te pierwiastki naszego ciała zostaną rozproszone na cztery wiatry, ten sam Duch Święty, który „wylągł” nas do istnienia na początku, może nas wzbudzić na nowo w dniu ostatecznym.
48
A zatem, jak przychodzimy, gdy staniemy się młodym mężczyzną albo młodą niewiastą? On powiedział: „Czy to lubicie, że jesteście w takim stanie?”
„O, to jest wspaniałe, Ojcze.” Ty masz swobodną moralną wolność podejmowania decyzji. Możesz dokonać swego wyboru. Możesz przyjąć żywot wieczny albo możesz odrzucić żywot wieczny. Jesteś potasem i wapniem z tej ziemi. Wasze ciała są z nich uczynione. Czy lubisz pozostać... On nie uczynił cię aniołem i ty nigdy nie będziesz aniołem. On uczynił cię mężczyzną lub niewiastą i takim pozostaniesz. Lecz jeśli miłujesz życie, to szukaj życia.
49
A jeżeli Duch Święty... Tutaj to jest, szybko... Jeżeli Duch Święty „wylęgał” rodzaj ludzki, który jest niczym innym niż prochem tej ziemi, to Duch Święty jest jedynym, który może wzbudzić żywot wieczny w tobie. Wasi intelektualiści - bez względu na to, jak genialni oni może są, oni są totalnie odrzuceni przez Boga. Wasze denominacje nie mają takiego znaczenia przed Bogiem. Wasi wielcy nauczyciele teologii nie mają takiego znaczenia przed Bogiem. Jest potrzebne to „wylęganie” przez Ducha Świętego, by was wprowadzić do społeczności z Bogiem, by dać wam żywot wieczny, by was wzbudzić na nowo w dniu ostatecznym. „Jeżeli człowiek nie narodzi się na nowo z Ducha i z wody, w żaden sposób nie wejdzie do Królestwa.”
Czy to pojmujecie, przyjaciele? Nie ma żadnego znaczenia, jak bardzo inteligentnymi jesteście. Moglibyście to być wy... „Ja należę do kościoła” to mógł być twój nowy duch. Nie myśl sobie, że dlatego, iż mówiłeś językami... Słyszałem diabły mówiące językami, czarnoksiężników i wszystkich... A jednak Duch Święty mówi językami.
50
Lecz czym jest niesprawiedliwość? To wypaczona sprawiedliwość. Oczywiście, diabeł ma fałszywą rzecz. Czym jest stary wróżbiarz hen na ulicy - człowiek opętany przez diabła? On jest wypaczonym prorokiem. On może jedynie wziąć coś od Boga i wypaczyć to. Lecz my byliśmy nauczani przeciw czemuś takiemu. A diabeł po prostu upodobał sobie w tym. Lecz jeśli jesteśmy nauczani zgodnie z Biblią, to Duch Święty bierze to i umieszcza to do kościoła. Czy to rozumiecie?
Jeżeli nie przyjmiecie sprawiedliwości, to niesprawiedliwość weźmie górę. Jeżeli nie przyjmiesz Chrystusa, to porwie cię świat. Nie możesz wyjść z tych drzwi taki sam, jaki tutaj przyszedłeś. Nie możesz. Duch Święty „wylęga,” zaleca się i nawołuje: „O, jeśli przyjdziesz, Ja wyjmę to kamienne serce. Jeżeli przyjdziesz, Ja włożę do ciebie nowego ducha; jeśli przyjdziesz, Ja sam wejdę do tego nowego ducha.”
51
Kiedy potem przyjdzie diabeł, co on znajdzie? On szuka swojej starej uliczki z puszkami piwa. Lecz Bóg zesłał w dół Swój wielki spychacz i zburzył całą tą rzecz na kawałki, zepchnął ją całkiem i zeskrobał doszczętnie i zostanie tam zbudowana aleja „Alleluja.” Nie jest to więcej to samo miejsce. Zostanie tam zbudowany wielki nowoczesny dom. Duch Święty wylęgał i wielkie piękne kwiaty zbawienia wyrosły. Nie musisz się wysilać i podrabiać coś. Jest to nowe serce. Jest to nowe miejsce Jego przebywania. Jest to nowy duch. Wszystko jest nowe.
Jak mógłby tam powrócić diabeł i spodziewać się, że znajdzie stary stół do grania w karty i cygara, i to stare sprzeczanie się, zwalczanie drugich, irytowanie się i wszystko inne, co przedtem było w tobie. Kiedy on powróci, on znajduje, że Bóg wziął Swój spychacz i wyrugował to wszystko i przewrócił cały teren do góry nogami, zrobił wielki taras i wybudował piękny dom, do którego wprowadził się On sam. Alleluja. Amen.
O, ja czuję się nabożnie. Duch Święty wywraca tą starą uliczkę z puszkami od piwa, przewraca cię do góry nogami, wytrząsa z ciebie wszelkie nieczystości diabła i stwarza dla ciebie nowe serce i nowe życie. Nie tylko to, lecz On wprowadza się do wnętrza, by mógł dopilnować, że wszystko dzieje się w porządku. Chwała Bogu. On ma opiekunów, aniołów, którzy obcinają te drzewa. Moi drodzy. O, życzyłbym sobie być dwukrotnie większym. Pomyślcie o tym, co On czyni, bracie, siostro.
52
Dzisiaj tak wiele zakłada się na intelektualnych zdolnościach. W ruchu zielonoświątkowym polegają tak bardzo na fantastycznych przeżyciach, na emocjach. Nie przyjmujcie jakiejś namiastki, kiedy niebiosa Pięćdziesiątnicy są pełne tej prawej rzeczywistości. Nie przyjmujcie jakichś małych emocji, jakiegoś niewielkiego podniecenia, jakiegoś błahego oleju spadającego z waszych dłoni albo zakrwawionej twarzy. Nie przyjmujcie tych błahych emocji, kiedy całe niebiosa Boże są pełne rzeczywistych, autentycznych błogosławieństw Pięćdziesiątnicy. On da wam nowe serce i nowego ducha, i włoży w was Swojego Ducha.
53
Módlmy się. I kiedy mamy skłonione nasze głowy i nasze oczy zamknięte, czy wiecie, w którą stronę jesteście skierowani obecnie? Skąd wyszliście? Z tej ziemi. Czy wiecie, w którą stronę podążacie? Dokładnie w tym kierunku, w którym pochyliliście swoją głowę, z powrotem do prochu ziemi. Lecz czy wiedzieliście, że proch, z którego się składacie, leżał tutaj na ziemi, kiedy Bóg stworzył ziemię? On stworzył cię wraz z tą ziemią. Ty jesteś częścią tej ziemi, lecz odmienną rzeczą w tobie jest duch; jest nią życie. Jeżeli ono jest stare i kamienne, to ono jest z tego świata według natury.
Czy pragniesz teraz nowego serca? Czy pragniesz nowego ducha? Czy pragniesz, żeby Jego Duch wszedł do twojego ducha i działał w tobie, i ty już nie będziesz próbował mówić Mu, co ma czynić i nie będziesz miał swoich własnych opinii, ale przyjmiesz po prostu to, czego On chce. Czy pragniesz, żeby On unosił się nad tobą i „wylęgał.” „Tak jest, bracie Branham.”
To jest On unoszący się teraz nad twoim sercem. „To jestem Ja, moje dziecię. To jestem Ja. Ja stoję tutaj. Nie chcę, abyś zginął.” O, Jezus, nasz Pan umarł, abyś nie zginął. Lecz jeśli będziesz postępował dalej tak, jak postępujesz, to zginiesz. Ty nie możesz się podnieść. Nie ma niczego w tobie, co by cię podniosło. Ty odrzuciłeś Ducha Świętego i On nie może „wylęgać” w tych ostatecznych dniach. Przekroczyłeś tą graniczną linię. O, zawróć szybko, zawróć natychmiast, zanim dostaniesz się zbyt daleko.
54
Ilu z was tutaj podniesie swoją rękę i pochylicie wasze głowy w modlitwie? Kiedy zbór będzie się modlił, powiedz: „Bracie Branham, proszę w imieniu Chrystusa, módl się o mnie w tej chwili, żebym otrzymał Ducha Bożego do mojego ducha, abym mógł żyć zwycięskim życiem. Ja mam wzloty i upadki. Przeżywam najokropniejsze chwile, próbując być chrześcijaninem i pragnę, żebyś modlił się o mnie w tej chwili.” Czy podniesiesz swoją rękę? Niech ci Bóg błogosławi, synu. Niech ci Bóg błogosławi. Niech ci Bóg błogosławi, pani, i tobie, panie, i tobie, bracie. Czy ktoś jeszcze? Niech ci Bóg błogosławi, panie. Niech ci Bóg błogosławi. Niech ci Bóg błogosławi, panie, i tobie, pani. Bóg zna każdego z was. Podnieś swoją rękę. Czy nie myślisz, że nieskończony Bóg, który znał każdą pchłę, każdą muchę, która będzie na ziemi, zanim ziemia została stworzona, zna i ciebie? Czy dwa wróbelki będą sprzedane za grosza, za czwartą część pensa, a ani jeden z nich nie upadnie bez woli twojego Ojca? O ileż zacniejszym od wróbelka jesteś ty?
55
Jeżeli tylko powiesz Bogu: „Oto jest moja ręka, Boże, ja rzeczywiście pragnę, abyś Ty wstąpił do mojego serca. Należałem do kościoła już wiele lat. Wierzę, że coś stało się ze mną, lecz nigdy nie byłem zdolny żyć takim życiem, o jakim mówił kaznodzieja. Żyję życiem wzlotów i upadków, raz jestem w górze, raz na dole, raz wewnątrz raz na zewnątrz i nie mogę nigdzie dojść. Boże, może otrzymałem tylko nowego ducha. Twoje Słowo tak mówi. Twój prorok powiedział, że Ty obiecałeś, iż dasz im nowego ducha, a potem włożysz Twojego Ducha do tego nowego ducha; i może ja mam tylko tego nowego ducha. Moje życie jest... O, ja jestem okropnie popędliwy. Ja mam to wszystko, a nie mogę być...” Oczywiście, twój nowy duch uczynił cię takim.
Słuchaj bracie: „Jeżeli człowiek nie narodzi się na nowo...”
„O, bracie Branham, lecz ja mówiłem językami, ja krzyczałem, mówiłem obcymi językami, prorokowałem, ja...”
Nie ma żadnego znaczenia, co ty czyniłeś. „Wielu przyjdzie do Mnie w owym dniu i powiedzą: Panie, Panie, czy ja nie czyniłem tego i nie czyniłem tamtego?”
56
Cały świat musi umrzeć w tobie, w głębi twojego serca, a Chrystus przejmuje cię po prostu i teraz coś inspiruje cię każdego dnia w miłości. Nie ważne co się dzieje, ty jesteś ciągle w miłości. Niebo jest zawsze dla ciebie niebieskie. Bez względu na to, co się dzieje, Bóg jest na tronie; On odpowiada na modlitwy, wykonuje wszystko dla ciebie. Sąsiedzi mówią o tobie, ktoś kpi sobie z ciebie, kościół mówi ci, że musisz czynić to albo tamto, a ty nie chcesz tego czynić. Czy podniesiesz po prostu swój krzyż z miłym uśmiechem na twarzy i pójdziesz na Golgotę? Albo staniesz na uboczu nadąsany i powiesz: „Ja tam więcej nie pójdę, skończyłem z tą starą bandą ludzi tak czy owak.” Czy tak mówi duch, który jest w tobie? To nie jest Duch Święty.
Czy podniesiesz swoją rękę i powiesz: „Boże, daj mi Twojego Ducha Świętego wprost do tego ducha, którego mam, do mojego nowego ducha. Spraw, abym żył zwycięskim życiem.” Niech ci Bóg błogosławi, panie. Niech ci Bóg błogosławi, pani, i ty pani, ty, i ty, i ty tam w tyle, młoda pani tam na balkonie. W porządku. Niech Bóg błogosławi tobie, tobie i tobie. W porządku.
Skłońmy teraz nasze głowy w uciszeniu.
57
Łaskawy niebiański Ojcze, na zewnątrz szaleje śnieżyca; drogi są śliskie. Ja nie wiem dlaczego powiedziałem bratu Józefowi, gdy stałem przy telefonie: „Ja tam przyjadę.” Być może to wszystko było zawarte w Twoim wielkim dziele. Ja wiem, że tak jest, bo wszystkie rzeczy współdziałają ku dobremu. A teraz, kiedy wygłosiłem to krótkie poselstwo, chociaż tak nieuszeregowane, lecz było przekazane ludziom, i może dwadzieścia czy trzydzieści ludzi podniosło swoje ręce ku Tobie. Oni nie mogliby tego uczynić w żaden sposób, Ojcze, Boże, gdybyś Ty nie wiedział o tym. I ja modlę się do Ciebie w imieniu Jezusa, żebyś Ty udzielił im tego, czego oni potrzebują; niech im to będzie dane.
I Ojcze, Boże, modlę się z całą szczerością mojego serca, żeby każdy grzech, każda nieprawość, każda choroba i wszystko zostało zdjęte z tych ludzi. W imieniu Jezusa, niech się tak stanie. I niechby oni byli błogosławieni obficie i z wdzięcznością. Niechby każde serce wyszło stąd śpiewając dzięki tej głównej sprężynie w ich duszy - dzięki Duchowi Świętemu, i z całej siły ich serc, jak one uderzają... O, niechby ich dusze podskakiwały i rozszerzyły się na Słowo Boże, jako nowe bukłaki dla nowego wina, z nową nadzieją, z nową wiarą, w nowym duchu i w Duchu Bożym wewnątrz niego, aby życie mogło wyrastać w nich. Spełnij to, Ojcze.
Pobłogosław brata Józefa; on stoi teraz przed wspaniałą decyzją. Modlę się, żebyś Ty był z nim. Brat duPlessis, brat z Afryki, i wszyscy inni bracia, którzy nas odwiedzili - Boże bądź z nami. Pomóż im tutaj dzisiaj wieczorem w ich usłudze. Pomóż mi tam, gdzie mam się udać, Ojcze, abym głosił dzisiaj wieczorem. I ja się modlę, żebyś Ty był z nami i pomógł nam na tych śliskich szosach, kiedy będziemy wracać. Niech Twój Duch Święty jest naszym przewodnikiem i pokieruje nas w tych sprawach. Modlimy się w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
58
Miłuję Go, o, jak ja Go miłuję. Pragnę go zobaczyć. Najgłębszym pragnieniem mojego serca jest zobaczyć tą miłą Osobę - Pana Jezusa. Czy takie jest wasze pragnienie dzisiaj do południa, kościele Boży? Czy to jest waszym pragnieniem? Niechby On udzielił wam Swoich błogosławieństw. „Wszelka moc na niebie i na ziemi jest dana do Moich rąk” i to, co Bóg miał, On przelał - wszystko, czym Bóg był, On przelał do Chrystusa. A to, kim był Chrystus, On przelał do Swojego kościoła. Te wielkie źródła są otwarte wszędzie, są gotowe. Wyzbądźcie się tych małych -izmów i tak dalej, otwórzcie swoje serca i powiedzcie: „Panie Jezu, wejdź do mojego serca.”
Módlcie się również o mnie, przyjaciele. Ja was miłuję. Jesteście cudownymi ludźmi i ja was miłuję. Życzyłbym sobie, żebym mógł pozostać dzisiaj wieczorem z wami, lecz muszę odjechać stąd. I będę podróżował przez wiele państw, jeżeli Pan pozwoli, zanim zobaczę was znowu. Modlę się więc, aby was Bóg błogosławił obficie, i ja was miłuję. Pragnę, abyście i wy modlili się o mnie. Niech was Bóg błogosławi, aż was znowu zobaczę.
Bracie Józefie.