1
Z takim głosem mogę przemawiać tylko przez chwilę. Od jakiegoś czasu mam zapalenie gardła, a dzisiaj rano okropnie się wyziębiłem. Wygląda na to, że jakoś tak za każdym razem po przyjeździe do tej doliny…
Wczoraj powiedziałem do kilku braci, kiedy byliśmy na wierzchołku stromego wzgórza w New Albany [ang. the knobs (wypukłości, główki) - tak nazywa się nagromadzenie pojedynczych, stromych wzgórz, o stożkowatych wierzchołkach, powstałych w wyniku działań erozyjnych - tł.] i spoglądaliśmy stamtąd w dół na miasto. Powiedziałem: „To właśnie z tego powodu”. Mgła wisiała nad całym miastem i jakby całe je odymiała.
I jak tylko pojawiam się tu w pobliżu, zaraz po wylądowaniu, od razu mnie to dopada, jak tylko przyjadę. Och, muszę wziąć swój namiot i pojechać gdzieś na wierzchołek jakiejś góry i pomieszkać w namiocie. Ponieważ jesteśmy pielgrzymami i obcymi, bądź co bądź, prawda? Wyglądającymi miasta, którego Budowniczym i Twórcą jest Bóg. To właśnie lubimy.
2
Otóż, mamy kilka… przed tą poranną usługą, czy też przed nauczaniem w szkole niedzielnej mamy poświęcenie niemowląt. I mój brat ma jedno takie maleństwo, które chciałby poświęcić Panu, mój rodzony brat. A może niektórzy z was, matki i ojcowie, macie swoje maleństwa, by je poświęcić.
Otóż, wiele razy w Biblii… Mieliśmy wiele podziałów w kościołach z powodu różnych teorii na temat chrztu niemowląt i tak dalej. A więc, ci, którzy przynoszą je do chrztu, by zostały pokropione wodą - to jest jeden ze sposobów, w jaki można chcieć, by zostały one poświęcone. Ale cała rzecz zamyka się w jednym - w poświęceniu dla Pana.
3
A więc, ponieważ dziecko nie ma jeszcze żadnego grzechu… Jezus zmarł, aby zabrać grzechy świata i dziecko nie popełniło jeszcze żadnego grzechu. Jedynie było - było grzesznikiem. Urodziło się w grzechu. Ale kiedy Jezus zmarł na Golgocie, zabrał grzechy świata i dziecko nie jest odpowiedzialne, dopóki nie osiągnie wieku odpowiedzialności.
I każde dziecko, nieważne jak grzesznych ma rodziców, od razu po śmierci idzie wprost w ramiona Chrystusa. Rozumiecie? Ponieważ On zapłacił tę cenę. Nieważne, czy było to dziecko, które urodziło się w grzechu, w wyniku zdrady małżeńskiej, czy był jakiś inny powód. Nie ma to żadnego znaczenia. To dziecko jest bezpieczne [razem - tł.] z Chrystusem, ponieważ On zmarł, aby zabrać grzechy świata.
A kiedy ono staje się na tyle dorosłe, aby osobiście popełniać grzechy, wówczas musi pokutować z tego, co uczyniło. Ale ono osobiście nie popełnia grzechów dotąd, dopóki nie osiągnie wieku, w którym zaczyna mieć świadomość grzechu, zaczyna odróżniać dobro od zła.
4
Ale zawsze w takich sprawach staramy się pozostawać - na miarę naszej wiedzy - jak najściślej z Biblią. Otóż, nie ma w Biblii żadnego fragmentu dotyczącego pokrapiania niemowląt. Jedyne, co znajdujemy… czy też chrztu niemowląt w Biblii w jakiejkolwiek postaci. Jedyne miejsce, jakie można znaleźć w Piśmie, to jest to, kiedy przynoszono do Jezusa małe dzieci. I On brał je w Swe ramiona i błogosławił, mówiąc: „Nie wzbraniajcie małym dzieciom przychodzić do Mnie i nie zakazujcie im, albowiem do takich należy królestwo niebieskie”.
Otóż, to… Otóż, kiedy On odszedł do Boga i siedzi teraz po prawicy w Swym cielesnym ciele na tronie Bożym… I On przykazał Swojemu Kościołowi, aby szedł na cały świat i kontynuował uczynki, które On rozpoczął tu, kiedy był na ziemi: to jest głoszenie Ewangelii, uzdrawianie chorych i poświęcanie dzieci, i tak dalej.
5
Zatem, umiłowani proszą, aby przynieść swoje maleństwa do Pana poprzez podanie ich pastorowi w jego ramiona. A on podnosi ich wiarą ku Chrystusowi i prosi Chrystusa, aby pobłogosławił je.
A więc, jeśli macie maleństwo, które nie było jeszcze dedykowane Panu, a chcielibyście przynieść je w tym czasie, kiedy nasza siostra będzie grała na pianinie pieśń „Przynoście je”… Możemy ją zaśpiewać. Ilu zna tę starą pieśń: „Przynoście je”? Wspaniale.
Otóż, państwo Branhamowie przyniosą swe maleństwo, i pozostali, ci, którzy zechcą przynieść. Przynoście je do poświęcenia właśnie teraz. W porządku.
Przynoście je, przynoście je,
Przynoście je z pól grzechu;
Przynoście je, przynoście je.
Przynoście maleństwa do Jezusa.
6
Chciałbym pokazać wam kolejnego maleńkiego Branhama. Mała Mary Ella Branham to córka mojego brata [Henry'ego - tł.] i jego umiłowanej żony, którzy zgłosili dziś rano w kościele, że chcieliby ofiarować życie tego maleńkiego człowieczka na powrót Bogu, który dał im go. A więc, skłońmy nasze głowy na moment.
Nasz łaskawy, niebieski Ojcze, stoi tu dzisiaj przed Tobą mój własny, rodzony brat i jego oblubienica, jego żona. I Ty tak bardzo pobłogosławiłeś ich dom, że dałeś im tę malutką Mary Ellę, która wnosi dużo radości w ich obecne i przyszłe życie. Dziękuję Ci za to, że oni pamiętali, skąd to dziecko pochodzi, i że przynieśli je dzisiaj do kościoła, by móc je z powrotem podarować Tobie.
I ja teraz oddaję to dziecko Tobie w ramionach wiary i proszę Cię, abyś pobłogosławił to maleństwo, które trzymam. I oby ono żyło i wzrastało, a jeśli Jezus będzie zwlekał, oby ono zostało sługą Twoim i Ci służyło. Pobłogosław jego ojca i matkę. I Boże, spraw, aby Twój Duch Święty kierował nimi w ich życiowej drodze.
A jeśli któregoś dnia skończy się ta ziemska pielgrzymka, oby cała ta wspaniała rodzina zgromadziła się w chwale. Spraw to, Panie. Aż do tego czasu oby to dziecko wzrastało i było błogosławione przez Boga, było zdrowe i silne, i było przykładem kobiecości w swym…?… I oddamy Ci chwałę, gdyż darujemy to dziecko Tobie teraz w Imieniu Jezusa Chrystusa, Twojego Syna. Amen.
Oddaję je wam z powrotem. Niech was Bóg błogosławi. Niech Pan was błogosławi. Dobrze.
Cudowne wspomnienia, jak…
…mojej duszy,
Zawsze mi bliskie,
Te cudowne, te święty sceny.
7
Jakże wielbimy naszego drogiego Pana za wszystkie te maleństwa. Wiecie, wydaje się to nam teraz trochę dziwne, ale kiedyś też byliśmy tacy mali jak one. I jest coś w tym, że małe dziecko jest takie bezinteresowne, pobłażliwe i takie grzeczne. Nawet nasz Pan porównywał do nich, mówiąc: „Jeśli nie nawrócicie się i nie staniecie się jak jedno z tych maleństw”. Takie beztroskie.
Zauważyłem, że mój mały Józef jest teraz w takim wieku, że wszystko go interesuje i matka musi go ciągle upominać, a on wciąż ściąga, a to lampę, a to co innego, i tylko słychać, że ciągle coś spada na podłogę. A wtedy, gdy matka zamierza się, by dać mu klapsa czy coś, to wpycha się w jej ramiona i obejmuje ją swoimi rączkami.
Tak musimy wybaczać sobie wzajemnie, jak te małe dzieci, aby wejść do Królestwa. Otóż, dziękujemy Bogu za to małe dziecko, małą Mary Ellę Branham. I aby żyła i wzrastała, i powodziło się jej, i aby służyła Panu. I oby dom, który założy, był domem chrześcijańskim, aby był w nim uwielbiany Chrystus.
8
A więc, jesteśmy… Dziękuję ci, siostro Gertie. A więc, maleństwa niech zajmą swoją pozycję w pokoju dla klasy szkoły niedzielnej, a pastor ogłosi, gdzie odbędą się usługi dzisiaj i jutro. Jutro wieczorem…
Dzisiaj po południu… Na ile mi wiadomo, do czasu tych kilku krótkich poselstw w Louisville, o których zostaliśmy poinformowani (brat Durbin i wielu innych), nie ma żadnych innych otwartych usług. Sądzę, że odbędzie się niedzielna usługa popołudniowa.
Miałem kilka telefonów. Wielu ludzi w terenie itd., chce, aby modlić się za chorych i cierpiących. Moje następne usługi odbędą się w Cleveland w Tennessee, początek w następny piątkowy wieczór - od piątku do niedzieli. A potem wracamy do domu i jedziemy do South Bend w Indianie, na dwa wieczory, na poświęcenie świątyni - brat R. E. S. Thoms z Saskatoon w Saskatchewan.
A stamtąd następnie jedziemy do Sturgis w Michigan na dwie wieczorne usługi, w Sturgis w Michigan. A potem jedziemy do Limy w Ohio, do baptystów w Memorial Auditorium w - w Limie. Zaczyna się to w styczniu, od 23 aż do 27 [stycznia - tł.]. A potem, stamtąd jedziemy na Zachodnie Wybrzeże, potem, na wielkie zgromadzenia w Kalifornii i Arizonie. Módlcie się za nas.
9
Jutro… Dziś wieczór o siódmej trzydzieści odbędzie się usługa ewangelizacyjna, tu w tej Świątyni, i każdy jest mile widziany. A jutro wieczorem muszę… zamierzam przemawiać u brata Cauble w czasie nocnego czuwania. Będę - moja część przypada od dziewiątej do dziewiątej trzydzieści. Potem wracam tu do Świątyni na zgromadzenie, które będzie już w toku, prowadzone przez zaproszonych pastorów i usługujących; dla każdego z nich przewidziano czas, by usłużył podczas jutrzejszej usługi.
Jeśli lubicie słuchać pastorów, mówiących i wyrażających, w jaki sposób można zacząć nowy rok, co można zrobić, z biblijnego punktu widzenia, cóż, z pewnością będziecie mieć okazję ku temu jutro wieczorem. Usługi zaczynają się o siódmej trzydzieści, jak zwykle, o siódmej trzydzieści.
I mamy zamiar kontynuować je w niedzielę aż do północy. A potem… czy raczej w poniedziałek do nocy. Potem, po dziewiątej, ja… Po skończeniu u brata Cauble od razu wracam tu do Świątyni i zaczynam i być może, prawdopodobnie, skończę to, co… to kazanie, które chciałbym rozpocząć dziś rano.
Bo jestem… zabierze mi sporo czasu. Jestem powolny, wiecie, ale lubię oprzeć to na właściwych podstawach, aby nie było potrzeby rozpraszać się na czymś tam. Chcę dać temu oparcie, aby wzrastało i rozwijało się dla Pana.
10
Otóż, jest - jest tu przypuszczalnie dziś rano pewien usługujący, młody usługujący, tak sądzę, zatrzymał się w motelu Bel-Air. Zamierzam zobaczyć się z nim w - po południu, między drugą a trzecią. I - czy jest tu wewnątrz? Zapomniałem, jak nazywa się ten brat. Przyjechał z Tennessee. Został uzdrowiony ze złamanych pleców na moim zgromadzeniu i przyłączył się do usługi. To - ten brat tutaj. W porządku. Fajnie. To jest w - jest z… Między drugą a trzecią, tak? Ja… Trzecia - trzecia, między trzecią a czwartą. W porządku.
A zatem, był jeszcze inny usługujący. Nie wiem, czy jest jeszcze tu czy nie. On jest z północy, z Kolumbii Brytyjskiej.
11
Któregoś dnia próbowałem przytroczyć sakwy do kilku koni, tak sądzę, albo coś takiego. Miałem długą brodę. Wróciliśmy właśnie z polowania. Było to parę lat wstecz. Jakiś człowiek podszedł i powiedział: „Czy ty jesteś bratem Branhamem?”.
Spotkałem młodą damę w sklepie, która powiedziała, że nigdy nie widziała kobie-, raczej, że nigdy nie widziała żadnego miasta, dużego miasta. A sądzę, że była oddalona od miasta jakieś czterysta czy pięćset mil, a być może i więcej. Setki mil od drogi z twardą nawierzchnią, w małym miasteczku nazywającym się East Pines. Sądzę, że był tam tylko jeden sklep.
Ta para w drodze powrotnej przybyła tu; wybierają się w drogę na Kubę. Zdziwiłem się, że przybyli tu dziś rano, aż z północnej Kolumbii Brytyjskiej. Właśnie tu. Cóż, błogosławione twoje serce, bracie. Radzi jesteśmy, że mamy cię tutaj, i twoją żonę, misjonarzy w podróży; zadzwonił do mnie dziś rano z - z motelu Star. Niech Pan was błogosławi. Jestem - wiem, że wszyscy nasi bracia z radością uścisną wasze dłonie.
A ten człowiek, który na podstawie zdjęcia był w stanie mnie rozpoznać, choć na twarzy byłem cały zarośnięty, musi mieć całkiem dobrą zdolność rozpoznawania. Wręcz świetną. Są tacy wspaniali. Udali się tam, gdzie ciężko o jakichś ludzi, do East Pines. I [Brat Branham się śmieje - wyd.] mimo że trudno jest mówić do garstki ludzi rozrzuconych po całej okolicy, to jednak pojechali tam jako misjonarze, starając się zrobić coś dla chwały Bożej. Z całą pewnością cenię to sobie, z całego serca.
Wiem, że wy wszyscy zechcecie uścisnąć ich ręce i posłuchać o tych pięknych okolicach tam na północy.
12
Zatem… Sądzę, że matka pani Roberson jest nadal bardzo chora. Muszę się z nią zobaczyć dziś po południu. I pamiętajcie, aby modlić się o nią. To będzie…
A zatem, jeśli Pan pozwoli, wrócę tu z powrotem wieczorem o siódmej trzydzieści. Myślę, że państwo McSpadden, tam z tyłu, u których mamy razem z nimi zjeść obiad gdzieś około szóstej, dadzą nam czas na powrót. Następnie, chcemy odwiedzić panią Burns. Czy brat Burns jest tutaj dziś rano? Jest tutaj? Tak, nie zauważyłem ciebie, bracie Burns, siedzisz…
Siostra Burns jest bardzo chora, bardzo chora. Byłem tam któregoś wieczoru, by ją zobaczyć. I ona jest bardzo chora, a jaka to wspaniała duszyczka. I pragniemy, aby każdy ustawicznie trwał w Bogu - że tak się wyrażę - bo nie wiemy, kto będzie następny. Ale może zdarzy się Boży cud, który przyprowadzi siostrę Burns z powrotem do kościoła. Tak właśnie.
Kiedy jej ukochany mąż opuścił szpital dla weteranów, mając raka, skazany na śmierć - a Bóg go uzdrowił. I siedzi tu w kościele, z tyłu, ponownie zupełnie zdrowy, na tyle na ile mu wiek pozwala. A Pan uzdrowił go z bardzo powiększonej śledziony, zaatakowanej przez raka; było to lata temu.
13
Widząc siedzącego tu brata Wooda, przypominam sobie takie właśnie zdarzenie. Byłem na krótkich wakacjach. Polowaliśmy w lasach na wiewiórki. I Coś powiedziało do mnie: „Wracaj do domu”. Pojechałem do domu. A dlaczego pojechałem do Louisville? Nigdy się tego nie dowiem.
Brat Wood krążył po Louisville, jeżdżąc od bloku do bloku. Próbował mnie złapać. A Bóg zatrzymał mnie na rogu, gdzie czekałem na siostrę Burns. Miała przyjść i porozmawiać ze mną. I ona właśnie, ta zacna kobieta, przyszła do mnie i powiedziała mi, że jej mąż leży w szpitalu i jest umierający. Udaliśmy się tam i pomodliliśmy się.
Ona wzięła i ściągnęła to zdjęcie, na którym Pan zrobił to zdjęcie Słupa Ognia. Wszyscy widzieliście je, jak sądzę. Postawiła na podłodze i powiedziała: „Drogi Boże Niebios” - powiedziała - „Pomóż mi od razu znaleźć brata Branhama. Ja muszę to zrobić”.
I powiedziała: „Aniele Boży, prowadź mnie do niego”. I tak właśnie się stało. Podniosła się i pojechała do miasta zapłacić rachunki za media, i była mocno kierowana w inny róg [miasta - tł.], a mnie Bóg posłał z lasu do Louisville i na pół godziny zatrzymał w tym właśnie rogu, gdzie oczekiwałem na brata Wooda, który przez cały czas krążył po niewłaściwej stronie miasta, starając się z kolei mnie złapać. Rozumiecie?
Otóż, wiecie, Bóg wie, gdzie Jego córka się zatrzyma. I On spodziewa się, że będziecie modlić się modlitwą wiary. Zrobimy wszystko, żeby tak było.
14
Kolejna sprawa, o której chciałbym dzisiaj rano powiedzieć, mając skłonione nie tylko głowy, ale i serca, przed jednym z najwierniejszych ludzi, którego… jednym z nich, jakiego kiedykolwiek spotkałem w swym życiu - naszym bratem Higgenbothamem. Jego… nasza umiłowana siostra odeszła na spotkanie z Panem Jezusem, dzielny Boży żołnierz. Ile to razy widziałem ją podchodzącą tu do ołtarza.
Jej pragnieniem zawsze było dostać się do kolejki modlitewnej, by Duch Święty powiedział jej, jaki ma problem. Pragnęła to zrobić. I ile razy przemierzała to podium tutaj, starając się stwierdzić, czy to rozeznawanie będzie miało miejsce.
I próbowała także na innych zgromadzeniach i w różnych miejscach. Ale to jakoś tak łatwo nie przychodzi. A zatem, kilka tygodni temu poszła do szpitala, dowiedziałem się, że jest chora, a był to późny wieczór… I kiedy pojechałem do szpitala i usiadłem przy niej z boku, zstąpił Duch Święty i ona od razu odżyła, wszystko się cofnęło, problem został całkowicie rozwiązany.
Ale to dziwne, siostra Higgenbotham nie chciała pozostać tu na dłużej. Chciała odejść. Coś ją tam wołało. Odpowiedziała na to wołanie pewnego dnia i poszła, by być z Bogiem. I zawsze będę o niej pamiętał. [Przerwa w nagraniu - wyd.]
15
Nic dziwnego, że czujecie się źle, kiedy przyjeżdżacie do tego miasta. Ono odrzuciło Ewangelię. Tak ma się ta rzecz. Jest potępione. Powódź w 1937 roku to nic w porównaniu z tym, jak ono zakończy. Ale, tak, ono jest potępione, absolutnie. I z tego powodu pojawił się ten napis na ścianie.
A więc, szkoda, że wszystko jest tu prywatne, te rzeczy tutaj. Ale słyszałem któregoś dnia, że niektórzy bracia musieli wykupić bilet za parkowanie tu na obrzeżach, zaraz przy kościele. Co za wstyd! Zapłacę za ten bilet, jeśli dowiem się, o co tu chodzi. Litości! Tak, panowie!
Ale my - to… Myślę, że… Sądzę, że wciąż jesteśmy właścicielami tego [terenu - tł.]. Przynajmniej - prawo na to zezwala - można by odsunąć ich od tego miejsca tutaj. I wtedy być może nie potrzebne będą te bilety.
Ale cieszę się, że zmierzamy do takiego miejsca, gdzie nie trzeba będzie jechać…?… biletów. Czy tak? Tak jest! Cudownie! Tak, faktycznie.
16
Otóż, ja nie - spróbuję dzisiaj rano przez chwilę przemawiać, ponieważ mam okropny katar, i zaraz skończę. Chciałbym mówić - zaczerpnąć temat ze Starego Testamentu, i chwilę nauczać, jeśli Pan pozwoli. A potem, może wieczorem, postarajcie się wrócić, za pozwoleniem Pana, przyjdźcie na czas, jeśli nie będziecie za bardzo sfatygowani…
Och, zdarzało się i mi tak myśleć. Brat Kelly, który tu siedzi, i siostra Kelly, mają przyjść do… Przyjdźcie, bracie Kelly, zaraz po obiedzie, ponieważ dzisiaj po południu ruszam z dużą rzeczą. Pamiętam, jak któregoś wieczoru wy wszyscy przyszliście tu, a ja wyjechałem na wezwanie. Dobrze. [Jakaś siostra mówi coś do brata Branhama - wyd.] Otóż, to jest - to jest w porządku, siostro.
17
Zatem módlcie się za mnie, i módlcie się za moje decyzje, by Pan - by On był za nimi, by były właściwe. Otóż, pragnę przejść teraz do starej księgi, starej - ostatniej, a raczej pierwszej księgi, do 1 Mojżeszowej 35. I zechciejmy przeczytać krótki fragment Pisma właśnie stamtąd, z 1 Księgi Mojżeszowej. I modlimy się, aby Bóg obficie przydał nam Swoich błogosławieństw do tego, co jest tłem do naszego tematu, który chcielibyśmy poruszyć.
Ilu z was lubi szkołę niedzielną? Och, to… Ilu z was wie, gdzie miała ona swój początek? Nie widzę rąk. Jest to rodzaj… Ilu z was wie, kiedy po raz pierwszy została tak nazwana? Gdzie jest moja żona? Ona powinna to wiedzieć. Dobrze. To było… Tak? [Ktoś mówi do brata Branhama - wyd.]
Kolejny misjonarz, niech cię Bóg błogosławi. Brat jak? Brat Neighbor. Gdzie on jest? Zechciałbyś podnieś swoją rękę, bracie Neighbor? Niech cię Bóg błogosławi, bracie. Czy jest twoja żona z tobą? To wspaniale. Cieszymy się, że jesteś tu z nami dziś rano.
18
Wiesz, że jesteś w woli Bożej. Musisz być, skoro jesteś misjonarzem. Rozumiesz? Ponieważ główne polecenie było: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Mąż, który jest misjonarzem…
Otóż, nie - nie obchodzi mnie, jak dużo… Ja… Misjonarz to bardzo ładne słowo, ale ja mam lepsze słowo na to. Ty jesteś apostołem. Rozumiesz? Taka jest prawda. Otóż, co oznacza słowo „apostoł”? „Ktoś, kto został posłany”. Co znaczy słowo „misjonarz”? „Ktoś, kto został posłany”. To jest to samo.
Tak więc misjonarze, prorocy, ewangeliści, nauczyciele i pastorzy przygotowują kościół. Prawda? Apostołowie, prorocy… tak się ich nazywa. Tak więc tak długo jak jesteś misjonarzem, czy też apostołem, to jesteś kimś posłanym przez Boga na misję. I zawsze masz rację. Niech Pan cię błogosławi, jest to moją - moją modlitwą.
19
Brat i siostra Foss są w drodze na Kubę na pole misyjne; jadą z mroźnej północy do tropikalnej dżungli południa. Ale ta Ewangelia musi być głoszona na całym świecie. Amen. Co za odmiana! Skąd jesteście, bracie? [Brat odpowiada bratu Branhamowi - wyd.] Jedziecie do Izraela.
Och, chciałbym zobaczyć Mabel, która siedzi gdzieś z tyłu. Chciałbym poprosić moją żonę i Mabel, aby zaśpiewały dla was.
Przychodzą ze wszystkich stron,
Przychodzą ze wszystkich ziem,
By wraz z Królem siąść do stołu jak gość,
A wszyscy szczęśliwi są.
Móc spojrzeć w tę świętą twarz,
Zwieńczoną Boską czcią.
Uczestnicy Jego łask jak perły w koronie lśnią.
Czy to nie będzie cudowny dzień? Amen. Niech Pan pobłogosławi was [w drodze - tł.] do Izraela, i do tego miejsca, do którego udajecie się, macie też moje błogosławieństwo dla was, bracia, dziś rano. Amen.
20
Otóż, zanim otworzymy Biblie, wiemy, że jest to [określony - tł.] tekst, a Bóg ma pewien kontekst zapisany pomiędzy wierszami. Rozumiecie? Tak więc, możemy przeczytać ten tekst i pozwolić Bogu, aby podał nam Swój kontekst [do niego - tł.]. Tak więc, skłońmy nasze głowy na moment do modlitwy.
Nasz niebieski Ojcze, w Imieniu Pana Jezusa modlimy się, abyś wziął te słowa, które będziemy niebawem czytać i wprowadził je do naszych serc, i pozwolił nam przyjść spokojnie, cicho, pokornie, z uszanowaniem do Twojej Obecności, i oby Duch Święty wziął to Słowo Boże i nakarmił Nim każde serce, włączając mnie. Czy zechcesz, Panie? Albowiem proszę o to w Imieniu Chrystusa. Amen.
Dobrze, przeczytajmy teraz jeden albo dwa wiersze stąd tutaj, abyśmy mieli pewne tło. 1 Mojżeszowa to rozdział zasiewu. Wiecie. Dobrze. Zacznijmy od 15 wiersza.
Gdy błąkał się po polu,… spotkał go pewien mąż. A mąż ten zapytał go mówiąc: Czego szukasz?
On zaś odpowiedział: Szukam braci moich; powiedz mi, proszę,... gdzie oni pasą.
A na to ów mąż - A na to ów mąż powiedział: Wyruszyli stąd, bo słyszałem, jak mówili: Pójdziemy do Dotanu! Józef poszedł za braćmi swoimi i znalazł ich w Dotanie.
I ujrzeli go z daleka; lecz zanim się do nich zbliżył,…?… zmówili się, że go zabiją,
Mówiąc jeden do drugiego: Oto idzie ów mistrz od snów!
21
I oby Pan dodał Swoich błogosławieństw do Swojego Słowa. Otóż, 1 Mojżeszowa jest dla mnie zawsze… Powiedziałem wam już, jaki to rozdział? 1 Mojżeszowa, sądzę, jeśli widziałem… 1Mojżeszowa 37, począwszy od 15 wiersza, jeśli chcecie sobie to zaznaczyć. Otóż, my - ja sądzę, że powiedziałem 35 chwilę temu. Złączyły mi się strony. Przepraszam. To jest dobra, stara Biblia Scofielda i trochę ciężko jest mi z niej czytać, bo skończyłem czterdziestkę, wiecie.
I mój… Powiedziano mi, ze powinienem sobie sprawić okulary do czytania. Poszedłem i przebadałem oczy, bo stwierdziłem, że czytając Biblię, muszę ją oddalać od siebie. I lekarz powiedział mi, że niedługo nie starczy mi ramion, bym w ogóle coś przeczytał. I muszę… Powiedziałem: „Potrzebne mi są jakieś okulary do czytania”.
Przebadałem oczy, wyszło mi, że mam doskonały wzrok. Ale z łatwością potrafię zobaczyć włos na podłodze, ale podnieść go jest mi już ciężko. On powiedział: „Kiedy stajesz się…”. Powiedział: „Co sprawia, że siwiejesz”.
Powiedziałem: „Nie wiem”.
Powiedział: „Starość”. Powiedział: „Z tego powodu słabną po czterdziestce ludzkie oczy. Jesteś teraz w takim właśnie wieku, kiedy twoje gałki oczne robią się płaskie”. I musisz - zaradzić temu. To wszystko.
Odłożyłem to na potem, nie mam czasu, aby pójść. Ale kiedyś pójdę i wyrobię sobie takie do czytania, kiedy będę planował jakieś dłuższe nauczanie. Ale teraz czytam jakiś tekst i idę dalej. I to jest… Mam tę Biblię od wielu lat i to jest naprawdę wyjątkowo dobry druk.
22
Otóż, w 1 Mojżeszowej [ang. Genesis - tł.], co oznacza „początek, rozdział zasiewu”. I pamiętajcie, wszystko, co mamy aktualnie dzisiaj zaczęło się w 1 Mojżeszowej. Był to początek wszystkiego. Był to początek zbawienia. Początek grzechu. Początek wszystkich kultów. Początek prawdziwego kościoła. Początek fałszywego kościoła. Początek sprawiedliwości. Początek zwiedzenia. Początek, wszystko zaczęło się w 1 Mojżeszowej.
Życzyłbym sobie mieć ze trzy miesiące, by mówić na ten temat, by pozostać przy tym właśnie temacie i „przekopać” go, powiązać wszystko za pomocą Ducha Świętego Bożymi linami. Po prostu owinąć wszystko dookoła i pokazać, że każde słowo zazębia się ze sobą - co za wspaniała sprawa.
23
Słowo Boże jest takie inspirowane, nie ma znaczenia ani wiek, ani czas. Każdy człowiek, który czytał kiedykolwiek ten tekst w ciągu… Został on napisany wiele setek lat temu, ale tam… nieomal trzy tysiące lat temu. I każdy człowiek, który czytał kiedykolwiek ten tekst, w każdym wieku, może być nim zainspirowany, każdym wierszem Pisma. Nic innego nie może się z Nim równać.
Coś, co zostało napisane dawniej, w minionych czasach, czytane dzisiaj, przynosi ten sam skutek. Gdybym napisał list: „Mój drogi, umiłowany bracie, byłem dzisiaj w pewnym miejscu i spędziłem czas tak i tak”. To jest skierowane bezpośrednio do tego kogoś.
Może dla sądu byłby to dowód czy coś takiego, dowód przeciwko mnie albo na moją korzyść, by mi coś udowodnić, albo udowodnić coś przeciwko mnie. Ale nie będzie to bezpośrednia wiadomość, jaką jest ta podana wam.
24
Ale z Biblią tak nie jest. To, co jest w Niej, jest podane dla rasy ludzkiej i jest na wszystkie czasy i na wszystkie wieki, ponieważ jest to napisane Słowo Boże. Rozumiecie? Jego Słowa nigdy nie mogą zawieść. One nigdy nie zaginą i wiecznie - na wieki wieków - mają zawsze to samo znaczenie; ponieważ kiedyś wyszły z ust Bożych. Rozumiecie? Nie mogą zawieść.
Pomyślcie, jak wieczne są Słowa Boże. One są życiem. Otóż, co to jest słowo? Słowo jest myślą, która została wyrażona. A kiedy Bóg coś kiedyś pomyślał - było to myślą - to kiedy to wyraził, nie może się to zmienić czy też ulec modyfikacji. Musi pozostać [bez zmian - tł.] na wieki. Ponieważ wasze słowo jest tak dobre jak wy sami, Boże Słowo jest tak dobre jak sam Bóg.
25
Wasze słowo jest częścią was. Wasza obietnica jest tyle warta, co i wy. A Boża obietnica jest tyle warta, co On sam. Otóż, wy, jako śmiertelnicy, możecie coś obiecać i tego nie dotrzymać, ponieważ jesteście śmiertelnikami. Ja jestem śmiertelnikiem. Ale Bóg, jako nieśmiertelny, nieskończony i wszechmocny, wszechwiedzący, może coś oświadczyć i On wie od początku, jaki będzie koniec. I On może przy tym trwać.
Abraham nazywał to, czego nie było, jakby to było, ponieważ był całkowicie przeświadczony, iż to, co Bóg obiecał, to Bóg jest w stanie też i wypełnić. Ponieważ On niczego by nie obiecał, gdyby nie wiedział, że tak to będzie. Więc zatem czyż nie możemy opierać się na Jego Słowie?
Nie ważne jak wielkie sztormy przychodzą, jak sprzeczne będzie to z tym. Polegajcie z całą powagą na Słowie. Bóg tak powiedział. Ten, który widział to, co będzie, gdy sztorm się skończy. Rozumiecie?
26
Tak więc, jeśli jesteście chorzy, to kotwica waszej duszy [spoczywa - tł.] w przystani odpocznienia. Jeśli jesteście zakłopotani i [znajdujecie się - tł.] w trudnej sytuacji, pamiętajcie, On powiedział: „Będę z wami zawsze, nawet do skończenia świata”. I On… On powiedział: „Wszystko współdziała ku dobremu dla tych, którzy miłują Pana”. Tak więc stójcie własnie przy tym.
Pewien człowiek napisał, poeta napisał: „Moja kotwica trzyma za zasłoną”. Czym jest zasłona? Czymś, co zakrywa jedno przed drugim. I ta kotwica jest tam wewnątrz za zasłoną. Nie można zobaczyć tego, co ma być. Ale wiecie, że jest coś, co was trzyma, co was podtrzymuje.
27
A kiedy to morze jest wzburzone i nadchodzi sztorm… Czy kiedykolwiek… Sądzę, że niektórzy z was nigdy nie mieli okazji widzieć statku stojącego na kotwicy. Ojej! Ja płynąłem i widziałem, jak rzucają kotwicę do morza, do czasu, aż ten stateczek będzie mógł swobodnie płynąć po falach, pokonać je. Ale dopóki kotwica jest zarzucona, nie ma znaczenia cokolwiek. Czy jesteśmy na górze fali, czy na dole, czy pływamy w kółko, czy przez falę, nie ma to znaczenia. Ta kotwica trzyma.
Tak jest właśnie, kiedy sztormy życiowe zaczynają nami wstrząsać. Być może będziemy musieli przez nie przechodzić. Być może będziemy na górze, na dole, kręcić się dookoła. Ale wystarczy pozwolić tej kotwicy, by trzymała za tą niewidzialną zasłoną. Nie wiemy dokładnie, gdzie ona jest, ale ona trzyma.
To jest tak, jak z tym małym chłopcem, wiecie, który miał latawca. Słyszeliście to stare porzekadło, tę historię. Ktoś do niego powiedział: „Skąd wiesz, że ten latawiec jest tam na końcu?”.
On powiedział: „Czuję, że on nadal szarpie”. Tak więc tak to właśnie jest. Jeśli wciąż możemy odczuwać to szarpanie, Boże działanie w naszym sercu, to wtedy wiemy, że nasza kotwica wciąż trzyma.
28
Sądzę, że był to Benjamin Franklin, który „zamknął światło w butelce”, okiełznał światło elektryczne. Coś w nim mu mówiło: „Jest w tym moc”. Można by ją okiełznać. Jest na tyle potężna, że jest w stanie „ostrzelać” ulice [chodzi o błyskawice i pioruny - tł.], zapalić drewno, zrobić dziurę w ziemi, czy nie dałoby się jej w końcu okiełznać? Można by tym światłem oświetlić i ogrzać całą ziemię.
I Benjamin Franklin, jak sadzę, uwiesił klucz na końcu ogona swego latawca i butelkę na dole. I kiedy uchwycił to, nie wiedział, co ma, ale zaczął wołać: „Mam to. Mam to”. Nie wiedział, co to jest. Nie wiedział, co z tym zrobi. Ale wiedział, że coś ma.
I tak samo jest z każdym człowiekiem, który pokłada swe nadzieje wyłącznie we Krwi Jezusa i Jego sprawiedliwości. I kiedy wszystko wokół mojej duszy ustępuje, wówczas On jest całą moją nadzieją i ostoją. Na Chrystusie, na tej Skale stoję, wszystko inne jest sypkim piaskiem. Odkąd narodziłem się ponownie Duch Święty zajął miejsce w mym sercu.
29
Czy to jest ktoś młody, czy też niewykształcony, nie ważne, nikt nie potrafi i tak tego wyjaśnić. Więc nie czujcie się z tym źle, jeśli nie macie wykształcenia. I tak nie potrafilibyście tego wyjaśnić. Nie ma nikogo, kto by to potrafił. Bez względu na to, jak jest bystry i wykształcony. To jest Boży osobisty sekret.
Ale kiedy to Słowo „zaświeci się” w twoim sercu i ty to ujrzysz, wtedy zawołasz: „Mam to”. Nie wiesz, co z tym zrobisz. Nie wiesz, co to zrobi z tobą. Ale wiesz, że coś się wydarzyło. I ty to masz.
Zatem, co do Słowa; wspaniale. Dzisiaj rano mamy przed sobą do rozważenia, moim zdaniem, jeden z najistotniejszych tekstów ze Starego Testamentu. Będziemy mówić o tym, jak Józef rozmawia podczas spotkania ze swymi braćmi.
30
Duch Święty mógłby wziąć ten temat na sto sposobów i wyjawić go nam w naszych sercach i umyśle. Przebywając tu kilka dni, będziemy mogli dziś rano rozpocząć ten temat i przemawiać tylko chwilę z powodu mojego niedysponowanego gardła. A zatem, podniesiemy to ponownie dziś wieczór, jeśli pastor nie ma czegoś na sercu, i postaramy się to kontynuować i zakończyć w poniedziałkowy wieczór. (Jeśli tak to przewidział Bóg).
Otóż, jesteśmy dobrze zaznajomieni z typami ze Starego Testamentu. Wszystkie są cieniami (Żydów 11), cieniami tego, co ma nadejść. Jakże piękne są te Boże zapowiedzi!
I kiedy jesteśmy w stanie wczuć się w ten cień, wówczas uświadamiamy sobie, że jest jeszcze coś oprócz tego, że Bóg w Swej wszechmocy w Swoim wielkim nieskończonym umyśle widział coś, co będzie musiało się wydarzyć. On z góry mógł o tym nas uprzedzić. Mógł sprawić, aby wszystko ze sobą współdziałało, nawet ludzki gniew, dla chwały Bożej.
31
Nawet ci, którzy traktują was źle, dojdziemy do tego za chwilę, jeśli Pan pozwoli, jak [na przykład - tł.] bracia Józefa potraktowali go źle, a on odwrócił to i uczynił z tego chwałę dla Niego. Tak więc nie powinniśmy się niczym martwić, niczym.
Jako że Bóg za sprawą tego chłopca zapowiedział przyjście Pana Jezusa po raz pierwszy, i przyjście Pana Jezusa po raz drugi. I działo się w [jego - tł.] życiu tak, że nie było wiadomo, jak to wszystko się potoczy. Amen. Czy z tym nie trzeba czegoś zrobić, co?
Cóż, widzimy, że biedny Józef nie wiedział nawet, co się będzie działo, że będzie musiało się to wszystko wydarzyć; ale wszystko to było Bożym działaniem, zapowiedzianym, przewidzianym, czymś, co musiało się wydarzyć.
32
A zatem, można zauważyć, że jeśli weźmiemy i przeczytamy Słowo z 1 Mojżeszowej, przeczytamy ze środka tej Księgi, przeczytamy z końca tej Księgi, to całe Słowo pasuje ze sobą. A było pisane przez tysiące lat przez setki ludzi. Widzicie?
Tak więc, widzicie, w tym wszystkim był Bóg, jeden nie znał drugiego, czy też nie wiedział, jaką księgę [ten drugi - tł.] napisał, nie wiedział nic, był to inny czas, inny wiek. I możemy dzisiaj widzieć, że Bóg działa dokładnie tak samo jak to robił dawniej.
Idźmy teraz dalej, dokończymy to w nowym roku, mając [w pamięci - tł.] ten zarys, jak to było na początku, co zrobił Bóg, widząc, że grzech zapanuje na ziemi i nad ludźmi, że ten wielki program został przekręcony, nie zdegradowany czy poszarpany, ale przekręcony…
33
Zobaczcie, szatan nie potrafi stwarzać. Potrafi tylko przekręcać. Wszystko, co widzicie jest złe, jest przekręconą sprawiedliwością. Rozumiecie?
Jakiś wróżbita na ulicy to po prostu fałszywy prorok. Widzicie? Wszystko, co złe, jakiś mężczyzna żyjący niezgodnie z małżeńskim przyrzeczeniem; to jest źle zastosowana sprawiedliwość, na odwrót.
Widzimy kobiety na ulicy, które zachowują się tak jak się zachowują, chodzą tak jak chodzą, to już nie są damy.
34
Szedłem przez Louisville któregoś dnia, żona i ja, i zobaczyłem napis w jakimś oknie, tam, gdzie chodzimy jeść na Piątej ulicy. Było napisane: „Stoliki dla dam”. Powiedziałem: „No to nie będą mieli żadnej klientki”. Nie, damy tam nie przyjdą. Gdyby tam jakaś przyszła, to już by damą nie była. Rozumiecie?
Tak więc, mając taki napis, nie znajdą żadnej klientki. Damy nie chodzą do takich miejsc. Ale, widzicie, te, które tam przychodzą, nie są już prawdziwymi damami. Rozumiecie? Dobrze.
35
Otóż, Bóg, aby we wszystkim oddać Mu chwałę, obchodzimy w Boże Narodzenie narodziny Pana Jezusa, chociaż dokładnie to nie wtedy On się narodził. Jego urodziny przypadają na kwiecień. Dlatego że wtedy w grudniu w Judei jest zimno, czy też zimniej niż tu u nas. Więc mamy świadomość, że…
Kiedyś widzieliście zdjęcie, jak w górach wyglądają te zbiorniki [wodne - tł.], że wysoko w Judei jest śnieg i tego typu rzeczy. Możecie sobie wyobrazić pasterzy leżących w górze na ziemi w taką właśnie pogodę? Nie jest to więc teraz, ale… dzień nie ma takiego dużego znaczenia. To jest… Skupiamy uwagę na dniu, który został ustanowiony.
36
Otóż, zauważcie, wkrótce potem jak Bóg ujrzał, że to nasienie niewiasty, że to zostało przeinaczone, że sprawiedliwość została przekręcona, Bóg dał obietnicę, że przez tę niewiastę przyjdzie błogosławione Nasienie. Pojmujecie? Będzie to Nasienie.
I zaraz potem jak szatan to usłyszał - on był tam obecny - zaraz jak tylko to usłyszał, zabrał się do niszczenia tego Nasienia. I on starał się zrobić to w przypadku Józefa. On próbował zrobić to we wszystkich wiekach. I on wciąż jest przeciwko temu błogosławionemu Nasieniu. Amen.
Chciałbym, abyście teraz na chwilę założyli swoje „czapki z głębokim myśleniem”, tak jak wkładacie hełm zbawienia, i posłuchajcie uważnie teraz. Będzie to naprawdę coś życiowego. Może nie zgodzicie się z tym. Nic nie szkodzi. Ale czy zauważyliście, że zaraz po pojawieniu się pewnej koncepcji, gdyż Ewa już żyła niesprawiedliwie i popełniła grzech…
37
Skąd to pochodzi? Jest o tym w 1 Mojżeszowej. Ludzie dzisiaj próbują znaleźć brakujące ogniwo pomiędzy zwierzętami i człowiekiem. To jest objawienie. W Biblii jest powiedziane, że „Wąż zwiódł niewiastę”.
Dzisiaj ludzie starają się „przypasować” jakieś zwierzęce życie, i najbliższym zwierzęciem podobnym do ludzkiej istoty jest szympans. Są w stanie nauczyć go palić fajkę, jeździć na rowerze, wkładać kapelusz, robić koziołki. To jest tak samo jak hetta i wiśta w stosunku do konia. To jest tylko jakiś dźwięk. On nie ma duszy. Nie potrafi myśleć. Może jedynie jechać, słysząc dźwięk. Nie ma duszy.
Zatem, brak im tego pośredniego ogniwa i nigdy go nie będą mieli. I od sześciu tysięcy lat przebąkuje się coś tam o szympansach, ale to nie to. Nigdy tego nie odkryją.
38
Ale my wiemy, że jesteśmy życiem zwierzęcym. Jesteśmy życiem roślinnym z tej ziemi. Tak jak powiedziałem któregoś dnia na pogrzebie naszej drogiej siostry, jesteśmy grupą szesnastu pierwiastków ziemskich ze światłem kosmicznym i ropą naftową i innymi rzeczami zebranymi razem. Byliśmy tutaj, kiedy Bóg przemówił i powiedział: „Niech będzie”. Nasze ciała były.
Ale ktoś, pewien Planista przekształcił nas w to, czym teraz jesteśmy, uczynił nas z rękami i ramionami i tak dalej, nie po to, aby nas zniszczyć, lecz abyśmy żyli na wieki. Grzech dokonał zniszczenia. I Ten, który uczynił nas bez nas, mając taki plan, byśmy kiedyś tu jednak byli, uczynił nas i wywiódł te wszystkie rzeczy, i uczynił nas takimi, jakimi teraz jesteśmy. Czyż On nie może tym bardziej, dając nam wolną wolę, byśmy to przyjęli, wzbudzić nas ponownie, skoro obiecał to tym samym Słowem, którym stworzył nas? Tym bardziej cała ta ropa zbierze się razem, i te atomy i tak dalej, [zbiorą się razem - tł.] na Słowo Boże.
39
Otóż, na początku, kiedy przemówił Bóg, a szatan stał obok i słyszał to… A ludzie starają się znaleźć brakujące ogniwo. Powiem wam przez objawienie, jeśli - jeśli zechcecie przyjąć to, tą brakującą osobą między zwierzęciem i człowiekiem był wąż, zanim nogi zostały mu odjęte.
W Biblii jest powiedziane: „On był najsubtelniejszym ze wszystkich zwierząt (nie wężem) polnych”. Był tym kimś, który omamił tę niewiastę swym pięknem. I ona poczęła, a widząc, że coś takiego się stało, że pojawił się grzech, Bóg nałożył przekleństwo na niego, tak że nauka nie będzie w stanie nigdy znaleźć jakiejś relacji pomiędzy wężem, znanym nam dzisiaj, a rodzajem ludzkim.
Ale tu mamy ten upadek, tę degradację, do jakiej doszło - to „zahaczenie się” ze zwierzęcym życiem. Tu to jest. Bóg ukrył to przed mądrymi i roztropnymi, ale objawia to dzieciom, aby mogły się nauczyć. Widzicie? Tu mamy ten upadek osoby.
Wąż tak właśnie został uczyniony, jako najsubtelniejszy, najwspanialszy, najpiękniejszy, był ładniejszy od ludzkiej istoty. A potem, z powodu tego zła, jakie popełnił z Ewą, On sprowadził go w dół do postaci węża, aby pełzał na brzuchu przez wszystkie dni swego życia, a proch był jego pokarmem.
40
Nauka doszła, dokąd doszła, i drzewo się wywróciło. Zauważcie teraz, jak tylko ta kobieta zauważyła, że… Otóż, ona została zwiedziona. Ona nie doprowadziła do grzechu. Została zwiedziona. Myślała, że ma rację.
Ale „Adam nie został zwiedziony” - jest powiedziane w Biblii. On wiedział, że to jest złe. I ona zrobiła z nim to samo, co z tym zwierzęciem, i wydała pierwszego syna, który posiadał wszystkie cechy diabła. Był mordercą; był zazdrosny. Jakby to mogło wypłynąć z czystego strumienia Bożego? Musiało to przyjść od tego złego.
I zaraz po zrobieniu tego on… Diabeł użył swojego narzędzia. Ona wydała drugiego syna, który był z Adama - był to Abel. I prawie natychmiast diabeł starał się zniszczyć to sprawiedliwe nasienie. On obrócił się i zabił Abla, tak to się zaczęło, było to typem na Judasza i Jezusa. Zabił go przy ołtarzu, tam, gdzie Jezus… Judasz zabił - zabił Jezusa, zdradził Go za 30 sztuk srebra i Go sprzedał. W porządku.
41
Ale, zauważcie, kiedy on to zrobił, wówczas Bóg - to typ Chrystusa, zarówno śmierć jak i zmartwychwstanie - On wzbudził Seta na jego miejsce. Widzicie? I diabeł zabrał się za Seta. Otóż, patrzcie.
W przeciągu czasu aż do potopu mamy długi rodowód mężczyzn, którzy przyszli z synów Kaina z ziemi Nod, i byli to naukowcy: bystrzy, inteligentni, wspaniali ludzie. Oni nawet hartowali metale. Budowali domy. Była to wspaniała cywilizacja.
Biblia idzie dalej i podaje, że oni wykorzystywali miedź, że wykorzystywali metal. Ale ta druga grupa to byli tułacze. Lecz obie grupy były religijne. Kain był religijny. Abel był religijny. I Bóg wyprowadził linię, która była prawdziwa. Kain był tak samo religijny jak Abel. Obaj zbudowali ołtarze. Obaj wierzyli w Boga. Obaj oddawali cześć Bogu. Obaj ofiarowali dary.
42
Otóż, spójrzcie na te dwa nasiona: jedno walczy, złe stara się zniszczyć to sprawiedliwe nasienie. I on starał się zniszczyć Abla. Zrobił to. Ale Bóg wzbudził Seta, aby zajął jego miejsce. On myślał, że właśnie wtedy był to Jezus.
Spójrzcie, jak w ciągu wieków wszędzie on… Gdzie się nie pojawił zawsze przyciskał do muru to nasienie. Kiedy tylko zabił tego lub tamtego, myślał, że zabił akurat tego, co trzeba. I w końcu, on - on zabrał się za Jana Chrzciciela. Na koniec ścięto mu głowę. Myślał, że miał tego, którego chciał mieć. Ale stwierdził, że to jest ten ktoś, który jest w Jezusie. Zabił wszystkie dzieci. A Mojżesz? On próbował zabić Mojżesza. Chwytał się wszystkich sposobów, by zniszczyć to nasienie.
A kiedy on zabił Chrystusa na Golgocie, to jednak Bóg wzbudził Go ponownie na trzeci dzień. A potem On posłał Ducha Świętego z powrotem, aby wywołać synów, córki Boże. I to samo złe, religijne nasienie prześladuje jeszcze dzisiaj to sprawiedliwe nasienie. Czy to widzicie? Starają się zniszczyć tę sprawiedliwą Bożą gromadę.
43
Otóż, obie strony, jeśli zechcecie zauważyć, te religie zaczęły się w 1 Mojżeszowej. Obie strony, jedna - denominacyjna, zarozumiała, i druga - pokorna, chodząca w Duchu dzięki objawieniu. Skąd Abel mógłby w ogóle wiedzieć, że to ma być baranek, a nie owoce z pola? Ponieważ było mu to objawione dzięki Boskiemu objawieniu.
Jezus powiedział to samo, kiedy Piotr wyznał Mu, że jest Synem Bożym. On powiedział: „Nie ciało i krew ci to objawiły, ale Mój Ojciec, który jest w niebie, On ci to objawił. Na tej skale (Na skale, nie na Piotrze, nie na Jezusie, ale na Boskim objawieniu) zbuduję Mój kościół, a bramy piekielne nie przemogą go”. Chwytacie to? To jest Boskie objawienie.
44
Teraz patrzcie, w każdej epoce czasu oni spotykali się ze sobą twarzą w twarz i walczyli. Spójrzcie na to. Kiedy Moab był na tej górze, a Izrael w dolinie. I Izrael prosił go, jako brat-dżentelmen, aby pozwolił mu jedynie przejść przez ich ziemię, w drodze do obiecanego kraju, który Bóg im obiecał, prosił jedynie o małe objawienie w ich kościele, że to tak jest. Aby mogli przejść przez tę ziemię, obiecali, że zapłacą nawet za trawę, którą bydło choćby poliże.
A oni będą chodzić po królewskim trakcie, będą robić takie rzeczy, kiedy przechodzili przez te ziemie… I będą to czynić właśnie. Ale zazdrość…
45
Otóż, Moab, ziemia moabska nie była niewierna. Wierzyli w tego samego Boga, w którego wierzył Izrael, gdyż oni byli synami córek Lota, córek Lota, które poczęły z własnym ojcem, Lotem, kiedy był pijany. I on zaczął przechodzić… i oni walczyli - tam, gdzie wyskoczyli ci Moabici.
A kiedy wystąpił ich prorok, ich nauczyciel, maniak pieniędzy, i zbudował ołtarz, siedem ołtarzy, dokładnie taka samą liczbę ołtarzy, jaka była wymagana. Mamy tu więc Moaba, wielki, wspaniały denominacyjny kraj, wszystko zaplanowane i policzone. Mamy też Izrael, „świętoszka” [Ang. holy-roller. Pogardliwa nazwa wierzących będących pod działaniem Ducha Świętego (tańczących, wykrzykujących, tarzających się itp.) - tł.] błąkającego się bez celu z namiotami, [przenoszącego się - tł.] z miejsca na miejsce.
Ktoś powie: „świętoszek”? Tak, z pewnością. Byli tymi, których dzisiaj nazywa się „świętoszkami”. Kiedy przeszli Morze Czerwone, a Bóg dokonał cudu przed nimi, Miriam grała na tamburynie, zaczęła w niego uderzać, i pobiegła wzdłuż brzegów wołając i skacząc i tańcząc w Duchu; a córki izraelskie podążały za nią, skacząc, wykrzykując, tańcząc w Duchu.
A Mojżesz stał z rękami w górze, być może śpiewał w jakimś języku, którego jeszcze nikt nigdy nie słyszał, pieśń, której nikt nie rozumiał. Śpiewał dla Pana w Duchu. Czy to nie są współcześni „świętoszkowie”, jak ich więc inaczej można nazwać?
46
Towarzyszyły im znaki i cuda. Otóż, gdyby Bóg respektował jedynie fundamentalną… Patrzcie na to, Moab, biblijnie mówiąc, był tak samo fundamentalny jak Izrael. Miał wszystko to samo, co Izrael. Miał siedem ołtarzy. Było to Boże wymaganie. Izrael miał siedem ołtarzy. Miał siedem czystych ofiar. Izrael miał siedem czystych ofiar. Ponownie mamy Kaina i Abla. Widzicie?
W porządku. On ofiarował siedem wołów. Ofiarował siedem wołów. Ofiarował siedem baranów, mówiąc w ten sposób, że wierzą, iż przyjdzie Chrystus. Ofiarował siedem baranów, tak samo. Tak samo fundamentalny, jak tylko mógł być.
Kain zbudował ołtarz. Abel zbudował ołtarz. Kain ofiarował ofiarę. Abel ofiarował ofiarę. Abel oddawał cześć, Kain oddawał cześć. Ale Bóg potwierdził, dowiódł, że Abel był Jego wyborem. Bóg udowodnił tutaj, że to Izrael był Jego wyborem, gdyż Izrael miał to Nadprzyrodzone w swym obozie. Pomimo wszystkich błędów, jakie popełnili, mieli Słup Ognia, który im towarzyszył. Mieli to pojednanie dla Boskiego uzdrowienia i praktykowali Boskie uzdrowienie.
47
[Mieli - tł.] węża, mieli uderzoną skałę. Mieli znaki i cuda w obozie. Kiedy pojawił się Jan, on był nadprzyrodzony. Kiedy pojawił się Jezus, było to nadprzyrodzone. A ten przeciwnik po fundamentalnej stronie zawsze prześladował to nadprzyrodzone. Widzicie, co on próbuje dzisiaj robić? To samo: „Wymażcie Boskie uzdrowienie, wymażcie tych ludzi. To nie dla nich. To dygnitarze, wielcy ludzie. Wymażcie to”. Bracie, nic innego jak tylko ta winorośl, która oplata się, od 1 Mojżeszowej aż do Objawienia.
Ja obieram stronę „świętoszków”. Niech to będzie… Nigdy nie widziałem jakiegoś „świętoszka”. Taką nazwę, choć niesłusznie, diabeł przypisał Kościołowi Bożemu. Oni nie są „świętoszkami”; są synami i córkami Bożymi, niezrozumiałymi dla świata.
48
Otóż, Józef był zrodzony ze swego ojca, i był ulubieńcem ojca, a znienawidzony przez braci. Otóż, zauważcie, doskonały obraz Pana Jezusa… Chcę, abyście zauważyli, jak Jego życie zostało pokazane w typach. W Starym Testamencie wszystko jest typem tego, co jest teraz. Spójrzcie wstecz, a zobaczycie ten obraz; jest cień i można zobaczyć, co jest tym pozytywem.
Otóż, zauważcie, Józef był typem Chrystusa, typem Kościoła, typem Ducha Świętego, typem… On był księciem pomyślności, tak jak Chrystus, tak jak dzisiaj Kościół. Zauważcie dalej, kiedy się urodził, to jego ojciec go umiłował i sprawił mu wielokolorowy płaszcz.
Otóż, jest tylko siedem doskonałych kolorów spośród wszystkich kolorów. Wszystkie pozostałe powstają z tych właśnie kolorów. I ten płaszcz, najpewniej, miał tych siedem kolorów, był w pasy w tych kolorach, płaszcz sprawiony mu przez ojca. Jeśli zechcecie zauważyć, Jakub być może nie rozumiał tego w tamtym czasie. Ale to oznaczało „kogoś obiecanego”.
49
Kiedy Bóg dał Noemu znak tęczy, siedem kolorów, była to obietnica, czy raczej przymierze. Bóg uczynił przymierze, że już nigdy więcej nie zniszczy świata wodą. I Boże przymierze zostało również zaniesione przez Jakuba Józefowi. Abraham był wyborem, Izaak był usprawiedliwieniem, Izrael - łaską, a Józef - doskonałością. Był tym kimś, kto miał te kolory.
Widzimy Jezusa siedzącego na tronie z tymi kolorami, tęczą wokół Niego. W Objawieniu 1 było to Boże przymierze z ludźmi. Chrystus… Tak to wygląda! Och, jakże chciałbym, abyście to zauważyli! Chrystus jest Bożym Przymierzem z Jego ludźmi, nie z denominacjami, ale Chrystus jest Bożym Przymierzem.
Jak nienawidzono Józefa, tak dzisiaj nienawidzi się Chrystusa. Nie powiedzą tego, że nienawidzą Chrystusa. Ale ich uczynki dowodzą, że Go nienawidzą. Są przeciwko każdemu Jego ruchowi. Mówcie o Jego działaniu, Jego uczynkach, Jego zdumiewających dziełach, a zaraz z pewnością także i szatan pojawi się w obozie, by to zwalczać. Z pewnością.
I zaczyna się wskazywanie na słowa szatana. Ale nie obchodzi mnie, co robi szatan, by doprowadzić do zamieszania; Boże Słowo stoi doskonale i Jego obietnica jest doskonała. Nie zamierzam nigdy obierać strony tamtej grupy.
50
Zauważcie, to On tam był, to Przymierze. Chrystus był podobny kamieniowi jaspisowemu i sardynowemu - w Objawieniu. Był to szczęśliwy kamień [ang. birthstone - szczęśliwy kamień związany z datą urodzin - tł.], od Rubena do Benjamina. Było to odbicie sardu i jaspisu, które wspólnie odbijały Światło Boże, sprawiając tęczę - to przymierze - wokół Chrystusa. I o czym to mówiło? Ruben, był najstarszy, Benjamin - najmłodszy. Od pierwszego do ostatniego, On był tym Kimś, kto był, jest i będzie, Korzeniem, Latoroślą Dawida, Gwiazdą Poranną. On jest od A do Z, Alfą, Omegą, Bożym odbiciem od początku czasu aż do jego końca. To On, Boże Przymierze z Jego ludźmi.
I wszyscy inni - Józef, Dawid, wszyscy prorocy - byli po prostu odbiciem (Amen), odbiciem tego prawdziwego Nasienia od Ogrodu Eden aż do czasu Jego powtórnego przyjścia w chwale, kiedy to przyjmie Swój lud i Swój Kościół. Tak to wygląda! Wspaniale jest to widzieć!
51
Józef - jego bracia byli aroganccy wobec niego. Nienawidzili go bez powodu, ponieważ miał nadprzyrodzone natchnienie. Pojmujecie? Kain nienawidził Abla bez powodu, tylko dlatego że miał nadprzyrodzone natchnienie.
Moab nienawidził Izrael bez powodu, ponieważ mieli Boskie uzdrowienie, znaki, dziwne rzeczy, cuda, nienawidził bez powodu i nie pozwolił mu przejść przez…
52
[Przerwa w nagraniu - tł.] „…żona twojego brata”. Amen.
Otóż, moi umiłowani przyjaciele, chciałbym odświeżyć coś w waszej pamięci. Otóż, chciałbym, abyście włożyli to sobie do tego schowka w tym namiocie pod piąte żebro po lewej stronie - zwie się on serce. Nigdy, w żadnym wieku, czy też czasie nie zdarzyło się, aby Bóg zainspirował jakiegoś człowieka, aby przeszedł on na tę religijną stronę, tak zwaną religijną, ludzi ze świata. Nigdy nie zdarzyło się, aby On zajmował się denominacjami. Nig… zawsze był przeciwko, przeciwko denominacjom ówczesnego dnia i przeciwko religijnemu porządkowi ówczesnego dnia.
Pokażcie mi chociaż jednego proroka, pokażcie mi choć jeden taki moment w Biblii, w którym jakiś Boży człowiek trzymałby z tak zwanymi ruchami religijnymi jego dnia. Amen.
53
Choćby Eliasz. Po pobycie w szkole proroków, kiedy udał się tam na górę, chciano go zostawić. On powiedział: „Tu jest za sztywno”. Widzicie?
Achab, jeden z ówczesnych liderów… Eliasz oddzielił się dla Góry Karmel. Spójrzcie na Jana Chrzciciela - oddzielił się. Nie chodził do żadnej szkoły, aby uczyć się tej ich teologii. Ale Bóg posłał go na odludzie, aby przygotować go do pewnego dzieła.
Nigdy nie uda się Kainowej drużynie włożyć kościelnego płaszcza na Bożego człowieka. Nie będzie dobrze na nim leżał. Taka jest prawda.
54
Zauważcie, w ciągu wieków, i kiedy przyszedł Jezus, On nigdy nie konsultował się z teologami, ale nazywał ich zgrają żmij czy też wężami w trawie. Nigdy żadni uczniowie nie trzymali z jakimiś denominacjami. On stali po stronie Abla. Józef nigdy nie trzymał z nimi. Był znienawidzony i odrzucony z tego samego powodu, co cała reszta, ponieważ Bóg był z nim w nadprzyrodzony sposób i w inny sposób niż z pozostałymi. I nienawidzono go bez powodu.
Kain nienawidził Abla bez powodu. Bracia nienawidzili Józefa bez powodu. I dzisiaj, świat denominacyjny, bez względu na to jak wielkie jest… Zdejmuję swój kapelusz i mówię: „Dzięki Bogu za nich”. Ale z całego tego ich wielkiego nauczania, wielkich kościołów, wielkich spraw, wciąż z tego wszystkiego Bóg wywołuje ludzi, którzy nie chcą mieć z tym nic do czynienia, ponieważ tamci nie zamierzają zadawać się z tym nadprzyrodzonym.
55
Ten ruch posuwa się dzisiaj dalej. I ten ruch jest bez powodu znienawidzony. Nie tak dawno usłyszałem od jakiegoś człowieka coś takiego, że aż krew się we mnie zagotowała. To człowiek stąd z dużym wpływem, wielki baptystyczny kaznodzieja. I najpierw powiedział, że nie ma żadnego cytatu w Piśmie mówiącego, aby oddawać cześć pannie Marii. Toż to prawda! Tak.
Powiedział: „Nie ma żadnego cytatu w Piśmie mówiącego, aby oddawać cześć jeszcze komuś innemu oprócz Chrystusa”. Prawda! Powiedział: „Bóg był w Chrystusie i w Nim była pełnia Boskości”. Prawda! A potem - do tej pory było wszystko tak jak trzeba, piękne po prostu, takie biblijne nauczanie - nagły zwrot: „W tym świecie nie został uczyniony ani jeden cud”. Ponieważ był bardzo przeciwny Boskiemu uzdrawianiu, odwrócił się nagle i powiedział: „Po śmierci Chrystusa nie było już żadnego cudu. Nikt po Chrystusie nie powstał już z martwych, ponieważ On był tym Jedynym, który posiadał Żywot Wieczny”.
Ale powiem wam, że Jezus Chrystus, Syn Boży, powiedział Swoim uczniom, aby poszli i głosili Ewangelię, uzdrawiali chorych i wzbudzali z martwych i oczyszczali trędowatych. To właśnie powiedział Jezus Swoim uczniom. Jak ludzie mogą być tak religijnie zaślepieni? Mają tak ograniczony umysł z powodu denominacyjnych barier i nienawidzą swoich braci bez powodu. Widzicie to? Są bardzo ograniczeni, dlatego że boją się o swój prestiż.
56
Wielki usługujący z tego kraju został dzisiaj zapytany, dlaczego nie przyjął chrztu Duchem Świętym, skoro widział, że inny jego człowiek otrzymał chrzest Duchem Świętym. On powiedział: „To zaszkodziłoby mojej usłudze”.
Gdyby powiedziano mi kiedykolwiek… Mogłoby to zaszkodzić jakiejś osobistej usłudze, ale nigdy - usłudze Jezusa Chrystusa…?… To będzie tylko dalej rozwijać usługę Jezusa Chrystusa.
Ale ów „pan doktor” powiedział: „Nigdy już żadna osoba nie została wzbudzona z martwych”. Powiedział: „Wiem, że jest dzisiaj tu w kraju pewna banda świętoszków, która twierdzi, że widziała wzbudzanie z martwych i takie tam rzeczy. Nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że ktoś został uzdrowiony, czy coś takiego”.
57
Otóż, widzicie, o to tu chodzi, mój bracie i siostro. Chciałbym, abyście to naprawdę zauważyli. Ten powód, dlaczego tak właśnie jest. Dzisiaj ludzie… W dniach Pana Jezusa, w dniach z Testamentów, kiedy to ludzie wierzyli w Boga, słyszało się o dokonywanych cudach; nigdy nie próbowano tego dowodzić naukowo. Przyjmowano to. Wierzono w to, gdyż było wiadomo, że jest Bóg.
Ale dzisiaj w tych ruchach religijnych jest grupa niewiernych, która stara się usilnie udowodnić te rzeczy naukowo. I pozwólcie, że powiem coś od serca, co pochodzi z nieba, jak wierzę. Nigdy nie przyjdzie taki czas, że uda się to udowodnić, ponieważ gdyby się dało udowodnić Boga, to niepotrzebna byłaby wiara. Byłby dowód. My wierzymy w Boga i Jego cuda; dzięki wierze nazywamy to, czego nie ma tak, jakby to było, ponieważ tak powiedział Bóg. Nie ważne, co to jest.
58
Abraham nie był w stanie udowodnić, że gruczoły mleczne Sary jeszcze nie zanikły. Nie potrafił udowodnić, że - że te kanały itd. staną się pełne. Oni… ona… oni nie potrafili niczego udowodnić. Nie potrafił udowodnić, choćby za pomocą testu nasienia, że jest płodny; ale mimo to wierzył i odrzucał wszystko, co było z tym sprzeczne, i wszystko to, czego nie było, uważał tak, jakby to było, ponieważ wewnątrz za zasłoną nadzieja Boża spoczywała na Słowie Bożym, więc uznawał wszystko - czy to było naukowe czy nie - za prawdę, ponieważ Bóg tak powiedział. O proszę, widzicie!
Wierzymy; przyjmujemy to wiarą. Ale jeśli brat [tak uważa - tł.], to nie dyskutujcie z nim. Nie wierzę w coś takiego. Niechby ten brat zechciał tylko przeczytać sobie, jak Paweł został ukamienowany na śmierć, a święci stali nad nim i modlili się dotąd, aż życie powróciło do niego. O tym, jak pewnego razu Paweł głosił przez całą noc. I jakiś człowiek spadł z wysoka, aż z poddasza, i zabił się, jakiś młody człowiek. I Paweł położył się na nim i duch życia znów powrócił do niego.
59
A jak Eliasz wzbudził dziecko tej kobiecie, które zmarło, a było to osiemset lat przed przyjściem Chrystusa. Ludzie nawet bez błogosławieństwa Ducha Świętego dokonywali cudów, a ci goście obawiają się zaatakować razem z Duchem Świętym. No, nie! Litości! Dlaczego? Dlatego że są aroganccy i nienawidzą swych braci bez powodu, tak jak Józef był nienawidzony bez powodu. Widzicie to? Był nienawidzony, nie dlatego że wart był tego, by go nienawidzić, ale bez powodu. Nie wierzono mu. On żył w innym świecie.
I powiem wam to teraz, mamy już mało czasu. Powiem to ze szczerego serca. Dzisiaj nienawidzi się Kościół za to, że ma to coś nadprzyrodzonego. Z zazdrości! To taka małostkowość! Ma to miejsce pomiędzy ludzkimi istotami. I uczniowie tacy byli. Byli srodze zawstydzeni, ponieważ dziesięć dni wcześniej Bóg dał im moc do uzdrawiania chorych i wyrzucania diabłów i wzbudzania z martwych. A przed nimi pojawił się chłopiec chory na epilepsję i oni zawiedli.
A Jezus, po zejściu z góry, uzdrowił tego chłopca, i oni pytali się Go, dlaczego to oni nie mogli. On nie powiedział: „Zabrałem Swoją moc z powrotem”. Powiedział: „Daję wam moc”. Jestem w stanie pokazać wam, gdzie On dał tę moc kościołowi, ale wy nie jesteście w stanie pokazać mi, gdzie On zabrał tę moc z powrotem. Rozumiecie?
Na czym Jezus oparł Swoje namaszczone słowa? „Z powodu waszej niewiary”.
60
A potem, kilka dni później, znaleźli człowieka, który nie przebywał w ich kościelnym świecie. On słyszał, jakie rzeczy głosił Jezus i zaczął w tym zakresię działać. Zaczął wyganiać diabły. A Piotr i Jan przyszli do niego i powiedzieli mu, że aby to czynić, musi należeć do ich grupy, inaczej nie może tego robić. „Musisz podążać razem z nami i robić to, co my. Jesteśmy kościołem i ty musisz to robić właśnie tak”. On dał im do zrozumienia, że lepiej będzie jak zajmą się swoimi sprawami. On doskonale poradzi sobie bez przynależności do ich organizacji.
Takich właśnie małostkowych niewieściuchów mamy dzisiaj, z pomysłami na poziomie dzieci, którzy wracają i mówią: „Znaleźliśmy takiego, co wyrzuca diabły”. I co to było? To była zazdrość, ponieważ on robił coś, czego oni nie byli w stanie zrobić. Byli po prostu bardzo cieleśni. Patrzyli oczami, które niczego nie rozumiały, tak jak bracia Józefa, nie mieli jeszcze świadomości rzeczy. Więc wrócili i gadali bzdury o nim, i powiedzieli o nim do Jezusa. A Jezus odpowiedział im: „Dajcie mu spokój (Amen). On robi dobrą robotę. On robi to, co Ja przykazałem wam, byście robili, a wy w tym zawiedliście”.
61
Bóg jest w stanie z tych kamieni wzbudzić dzieci dla Abrahama. Tak więc, moi umiłowani metodyści i baptyści, i bracia prezbiterianie, ponieważ uważacie, że to musi przyjść przez wasz kościół, to Bóg jest w stanie z tych świętoszków wzbudzić kamienie dla Abrahama. Taka jest prawda. Będzie miał kogoś, kto wykona Jego dzieło. Tak. Z tymi wszystkimi błędami, niedopisaniami i co by to nie było… Więc Izrael zrobił to samo, ale to sprawiedliwe nasienie podąża dalej. Jestem bardzo rad, iż mogę powiedzieć, że jestem jednym z nich.
Z łaski Bożej dzisiaj, jesteśmy jednymi z nich. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. A wy? Moje serce raduje się na początku zbliżającego się nowego roku, bowiem mam świadomość, że Bóg, za sprawą Swojej zdumiewającej łaski, zapisał moje imię w Księdze Żywota, i dał mi możliwość zrozumienia, iż jestem zaliczony do Jego ludu, traktowanego jako wyrzutki [przez ten świat - tł.]. I za tymi uczniami mogę powtórzyć, że mam ten przywilej nosić hańbę Jego Imienia. Tak jest! Jestem bardzo rad, że jestem jednym z nich.
62
A więc, zaczniemy z Józefem od tego miejsca w czasie następnej usługi, która być może będzie dziś wieczór albo w poniedziałek wieczór, ponieważ nasz czas bardzo się nam skurczył. Ale, ja Go miłuję, A wy, miłujecie Go? On jest cudowny. I jestem bardzo rad dzisiaj, że mogę iść ręka w rękę w długim szeregu razem z tymi, którzy zostali uznani za niegodnych, zostali odrzuceni i są znienawidzeni przez duchownych w całym kraju; tacy właśnie. Oni są zbyt mali. Taka jest prawda. Światek kościelny mówi językiem ludzi wykształconych i z towarzystwa, co nie jest dla takich, jak oni. I jesteśmy radzi, że możemy być pokorni, bowiem do takich, którzy będą upokarzać się, Bóg pewnego dnia przyjdzie w Swym drugim przyjściu w chwale, aby wywyższyć Swój Kościół. A do tego momentu gorliwie bojujmy o wiarę raz darowaną świętym. Pomódlmy się.
A więc, mając pochylone głowy, zastanawiam się, czy znajduje się tutaj dziś rano ktoś taki (lub tacy), kto nie przyjął jeszcze tego Chrystusa i Jego wielkich błogosławieństw i Jego wielkich mocy; i zastanawiamy się dzisiaj, czy ten ktoś nie zechciałby dokonać właśnie dzisiaj swego wyboru, mówiąc: „Panie Jezu, to ja, i ja pragnę być Twoim sługą z całego serca, pragnę obrać drogę razem z tą garstą wzgardzonych Pańskich. Widzę teraz, Panie, że to nie jest to, o czym mówi ten świat; to jest to, o czym mówi Biblia. To nie jest to, do czego świat by mnie zachęcał. Oni nienawidzą mnie, tak jak był nienawidzony Józef. Nienawidzą mnie, tak jak był nienawidzony Abel. Nienawidzą mnie, tak jak był nienawidzony Jan. Nienawidzą mnie, tak jak był nienawidzony Daniel. Nienawidzą mnie, tak jak był nienawidzony Ezechiel, Zachariasz. Nienawidzą mnie, tak jak był nienawidzony Jezus. Nienawidzą mnie, tak jak nienawidzono apostołów i tych wszystkich, którzy kroczyli za Tobą - [nienawidzono - tł.] bez powodu. Panie, modlę się za nich”.
63
Miałeś już takie przeżycie jak to, żeby wyjść na zewnątrz - jesteśmy królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ofiarującym duchowe ofiary Bogu; to jest owoce naszych warg, oddające Mu chwałę. Mógłbyś stanąć i oprzeć się kłopotom tego świata? Mógłbyś stanąć przed swoim szefem? Mógłbyś stanąć razem z pokorą w swym sercu, z miłością w swym sercu przed grzesznikami tego świata, z Życiem Chrystusowym w sobie, i dać świadectwo i oddać chwałę dla chwały Bożej?
Jeśli nie miałeś takiego przeżycia, to dlaczego nie zaczniesz życia w tym świecie, i wszystkiego innego, jako ten odnowiony dzisiaj, podnosząc swoją rękę do Niego i mówiąc: „Ja teraz, Panie, przyjmuję to i pragnę, abyś dał mi chrzest Duchem”.
64
Otóż, nasz niebieski Ojcze, ten niewielki kościół stoi dziś rano, wiemy, że strzelają do nas i starają się nas rozerwać. Wróg uciska go i kieruje w niego swe strzały. I modlimy się za ich grzeszne dusze, Panie. Oni nie wiedzą, że są zaślepieni przez boga tego świata. Kościół, generalnie, wszyscy dzisiaj na całym świecie, wróg, ludzie religijni strzelają w nich wszystkimi strzałami. Ale pomimo tego, to wielkie przebudzenie trwa nadal.
Tysiące pokornych, biednych i opuszczonych dzieci, błąkając się, trafia do tych miejsc i widząc Twoją cudowną rękę, zostało napełnionych Duchem Świętym, i teraz nie są już dłużej w tym świecie;stali się pielgrzymami i przechodniami. Oni nie troszczą się o ten świat, ale wyglądają przyszłego miasta, którego Budowniczym i Twórcą jest Bóg. Oni widzieli Twoją uzdrowieńczą moc uzdrawiającą chorych. Twoje znaki i cuda będą działy się pomiędzy Twoim ludem. W różnych miejscach dzieją się wielkie rzeczy, pomimo że jest to tam potępiane i próbuje się to powstrzymać. Twoi słudzy idą dalej i niosą przebudzenie i zgarniają pokornych do Królestwa Bożego.
65
Dziś rano pomiędzy nami mamy przywilej mieć misjonarzy wyjeżdżających do innych krajów; jeden z nich wyjeżdża do Izraela. Och, Boże, właśnie tam. Wylej Swego Ducha na niego, Panie. I oby wielkie rzeczy temu towarzyszyły i spowodowały, że ci biedni, błąkający się Żydzi zaczęli powracać. Oby otrzymali Ducha Świętego, jak ich ojcowie wtedy na początku.
Jest tu brat, który wyjeżdża na Kubę, tam na te wyspy. Ty powiedziałeś: „Na krańce ziemi”. Coś ciągnie, targa ich w sercach tych braci. Zostawiają swoje domy, swoich bliskich, nie troszczą się o przyjemności i dobra tego świata, ale wyjeżdżają tam, do tych biednych krajów, gdzie opozycja stara się powstrzymać tę pracę. Ale tak jak ten wół przywiązanydo tego wozu z przykazaniami i arką przymierza, zostawiają swoich popłakujących milusińskich i udają się w drogę, cicho sobie podśpiewując, do tej skały.
66
Dziękujemy Ci za każdego usługującego, których widzimy siedzących z tyłu naszego zgromadzenia. Brata Jana, dziś rano, również, z Niemiec, został wyciągnięty z biedy; ciągnął tę swoją przyczepkę po całym kraju, głosząc Ewangelię. Dziękuję Ci za niego. I tych młodych ludzi i innych usługujących, którzy siedzą tu blisko i wszystkich laików… Kiedy proszę, Ojcze, to wierzę - w takim czasie jak ten - że jeśli jakiś mężczyzna albo jakaś kobieta nie mają jeszcze Chrystusa w swym sercu, to podniosą swą rękę, niewątpliwie, widząc wszystkie te dowody Ewangelii, że Ty jesteś taki sam i Twój Kościół jest taki sam.
Dziękuję Ci za każdego jednego. Modlę się, abyś pobłogosławił ich i uzdrowił ich ciała, jeśli są chorzy i sprawił pragnienia ich serc. Spraw to, Ojcze, prosimy o to w Imieniu Jezusa.
67
I mając pochylone głowy, medytujmy przez chwilę. Bądźcie w modlitwie, cicho. [Przerwa w nagraniu - wyd.]
Pierwszy, kto umarł za Boży ten plan,
A umarł mężnie, to Chrzciciel Jan.
A potem Pan Jezus, przybity na krzyż,
By nas wszystkich z grzechu mógł pociągnąć wzwyż.
Kamieniem Szczepana zagłuszyli głos,
Z wściekłości nie pomni na własny swój los.
Mocą Jego Ducha tchnął ostatni raz,
Wszedł w szeregi innych, jako przykład dla nas.
A potem Piotr z Pawłem, za nimi zaś Jan,
Umarli za łaski zbawienny ten plan.
Jak dawni prorocy przelali swą krew,
(To nasienie jest wciąż prześladowane.)
By Słowa Bożego wzmocnić mogli siew.
Wielu z nich wołało: „Panie Jezu, przyjdź
I pomnij krwi naszej, nie pozwól im żyć„.
Swoją krew przelali, broniąc Prawdy tej,
Byśmy teraz mogli przystęp do niej mieć.
Skropiona jest krwią, tak, skropiona jest krwią,
Ewangelia Ducha skropiona jest krwią.
Krwią uczniów, co zmarli, głosząc prawdę tą.
Ewangelia Ducha skropiona jest krwią.
[Brat Branham nuci - wyd.]
68
O, Boże, przyjdź Panie Jezu. Ukształtuj nas teraz, kiedy upokarzamy się przed Tobą. Zabierz wszelką obojętność z naszego życia i z naszego serca. W czasie… Słodycz Ducha rysuje się przed nami w kolorowych barwach, Boże weź Swoje Słowo teraz i Je nawodnij. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że Ty włączyłeś nas, Ojcze, byśmy nieśli tę Ewangelię.
Modlimy się za wszystkie potrzeby tego kościoła. Modlimy się za naszego umiłowanego pastora. Och, Boże, wiernego sługi, niezmordowanego, zawsze gotowego przyjść. Przemów do jego serca dzisiaj i pozwól mu to wiedzieć, iż wielka nagroda czeka na tych wiernych pastorów, którzy tam, po tej drugiej stronie, zgromadzą się razem ze wszystkimi odkupionymi. Pobłogosław innych pastorów i misjonarzy i członków ciała Chrystusa wszędzie indziej.
69
Wybacz nam nasze braki, Panie. A więc, jeśli jest jakaś potrzeba w naszych sercach, Panie, skoro tu jesteś obecny, czy nie pobłogosławisz nas? Jeśli jest jakaś choroba tutaj pomiędzy nami, Panie, ktoś z tych, którzy przyszli dziś do tego kościółka może [jest chory - tł.], spogląda i widzi Golgotę, patrzy tam, gdzie jest ta prawdziwa Pieczęć, a szatan sądził, że jest w stanie zniszczyć Ją poprzez śmierć… Ale Bóg wzbudził to ponownie. Nie mógł tego zrobić. Bóg uczynił obietnicę i Bóg stoi za Swoją obietnicą. I każda obietnica jest prawdziwa.
Ty obiecałeś nam Żywot Wieczny i my Go mamy. Odczuwamy to. Jest coś w nas, co porusza się i nie potrafimy tego wyjaśnić. O, Boże, pośród wszystkich tych kłopotów odczuwamy tam coś, co trzyma nas nieruchomo. Sztormy mogą wstrząsać morzem; ten statek może kołysać się jak łupina na wodzie. Ty znajdziesz sposób na wszystko; i kiedy jesteśmy na górze, i kiedy jesteśmy na dole, daleko i blisko. Więc, stoimy na kotwicy Słowa, Panie.
70
I modlę się teraz, aby ten Duch Święty, który jest w tym budynku właśnie teraz powiedział do kogoś, kto jest chory: „Dziecko Moje, to Ja, Ojciec, który cię stworzył. Byłem Tym, który wziął te - te ziemskie cząstki i uformował ciebie, takim jakim jesteś. Szatan stara się wepchnąć w Moje dzieło. Uchwyć się Mojej obietnicy, dziecko”.
I ofiaruję te modlitwę wiary, wierząc, że Ty jesteś tu. Niech Twoje ręce, Panie, wyciągną się do każdego serca i te choroby niech odstąpią od ludzi. Strofuję tego diabła, diabła ucisku, diabła strachu, diabła choroby i wszystkie inne diabły. Ty powiedziałeś: „W Moim Imieniu diabły wyrzucać będą”. W jedności tego kościoła i tego Ducha dzisiaj rano wyrzucamy każde zło z ludzi, abyśmy wyszli stąd oczyszczeni przez Ofiarę Pana Jezusa, jako że pokornie ją przyjmujemy.
71
Błogosław nas w naszych dalszych przedsięwzięciach. Pobłogosław nas w tym, co zamierzamy uczynić. Podążaj razem z usługującymi, z ewangelistami, z misjonarzami, tam, gdzie się udają, Panie. Spraw, abyśmy pewnego dnia spotkali się u Twoich stóp. Wtedy położymy tam nasze trofea. Boże, będą to ludzie wszystkich ras: biali, żółci, czarni. Wszyscy wspólnie powiemy: „Panie, oto oni”. Co za radosny dzień to będzie!
Byśmy mogli pracować za dnia, gdyż przyjdzie noc i nikt nie będzie mógł już pracować. Prosimy o te błogosławieństwa w tym umiłowanym Imieniu Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Amen.
Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz.
Tylko Mu wierz, tylko Mu wierz (Co to jest?)
Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz.
Ilu z was ma jakąś potrzebę i jest w stanie wierzyć właśnie teraz, podnieście swoją rękę i powiedzcie: „Tak, przyznaję to”.
Tak, przyznaję, tak, przyznaję,
Wszystko możliwym jest, tak, przyznaję to.
Tak, przyznaję, tak, przyznaję,
Wszystko możliwym jest, tak, przyznaję to.
72
Otóż, skłońmy teraz nasze głowy na moment. Kontynuuj, siostro, grę na pianinie, jeśli można. Przyjmujecie to? Powiecie: „Bracie Branham, byłem już jakiś czas chory. Było to coś, z czym nie mogłem sobie poradzić. Modliły się już o mnie inne osoby”. To dobrze, bracie, siostro. Ale czy już kiedyś pomyślałeś, co to jest? To jest ta mała obietnica, która została ci dana. Wszystko jest możliwe dla tego, który wierzy.
Dlaczego nie rzucisz tego dziś rano wprost tam - na tę Golgotę? Uchwyć się tego końca, Duch daje ci to. Rzuć to wprost tam - na tę Golgotę - i powiedz: „Moja kotwica trzyma, Otóż, przyjmuję to właśnie teraz. To wszystko jest prawdą. Nie ważne, co będzie się działo, moja kotwica trzyma za tą zasłoną. I ja przyjmuję to, o co proszę. Wiem, że to mam. Boże Słowo tak powiedziało. Boże, wyglądam Ciebie teraz”. Być może masz zmartwienia, kłopoty finansowe, cokolwiek. Nieważne, co to jest, wrzuć to tam - na Golgotę - gdyż wszystko - wszystko jest możliwe, tylko wierz.
73
Niech to teraz wsiąka, tak naprawdę słodko. Czy to nie jest cudowne? To jest mój czas usługi. Słowo zostało zasiane. Widzicie? Otóż, Bóg Je nawadnia. Jesteście w stanie odczuwać to uśmierzające i odświeżające oddziaływanie pochodzące od Obecności Bożej? Zstępujące w dół i nawadniające Je. Mówiące: „Oto, dziecko, przybędę ze Swoim Słowem. Uhonoruję Swoje Słowo. Będę Je strzegł dzień i noc. Nawadniam Je teraz w Twoim sercu. Czy możesz przyjąćMnie i Mi wierzyć?”. Gdyż wszystko (co?) jest możliwe, tylko wierz.
Och, jakie to cudowne, jakie cudowne! Niech to wsiąka, czujecie tę wodę spływającą na to nasienie? Co to jest? Sprawiedliwe Nasienie, które zostało zasiane w waszym sercu. Jest to Boże Słowo. To jest Nasienie, które - które jest Duchem Świętym, Nasienie, które Bóg obiecał na początku. Jesteście nasieniem Abrahamowym przez to, że umarliście w Chrystusie i przyjęliście nasienie Abrahama i jesteście dziedzicami stosownie do obietnicy. Duch Święty, który przyszedł z Nasienia Abrahama, czyni was synami i córkami Bożymi.
74
Otóż, to Duch Święty nawadnia tę obietnicę, którą przed chwilą przyjęliście - w kwestii waszego uzdrowienia, zbawienia, lepszego chodzenia, by strach opuścił was, jaka by to nie była potrzeba, w kwestii podróży tam na te wyspy, podróży do ojczyzny Izraela, waszego kościoła, waszego miejsca, cokolwiek to jest, waszego domu. To jest Duch Święty, który mówi: „To jestem Ja. Jestem z tobą, idź dalej. Ja poprowadzę cię po tej drodze. Kontynuuj ten marsz. To jestem Ja”.
Jest dla ciebie Miód w Skale.
Miej swoje grzechy zakryte Krwią,
Jest dla ciebie Miód w Skale. (Wstańmy)
O, wyjdźcie na ulice i dziedzińce,
Głoście Słowo…
Mówcie Je każdemu bratu, który upadł.
Jest dla ciebie Miód w Skale.
O, jest dla ciebie Miód w Skale, mój bracie.
Jest dla ciebie Miód w Skale.
Miej swoje grzechy zakryte Krwią,
Jest dla ciebie Miód w Skale.
75
Otóż, zobaczcie, nie chciałbym, abyście już wychodzili. Chciałbym, abyście rozejrzeli się wokół siebie, uścisnęli sobie ręce nawzajem ze stojącymi w pobliżu was i powiedzieli: „Niech Bóg błogosławi cię, bracie, siostro”. Ktokolwiek to jest. Rozejrzyjcie się wokół. To jest mała, stara międzynominacyjna Świątynia. Jesteśmy w drodze, jesteśmy osobliwymi ludźmi. Dobrze.
Dziecię, nie płacz, nie narzekaj,
Jezusowe imię bierz.
Ono radość ci przyniesie,
Tylko ufaj, tylko wierz.
Słodkie jest imię to, (Słodkie Imię, o jak słodkie!)
Przed nim znika wszelkie zło.
Słodkie jest imię to,
Przed nim znika wszelkie zło.
Otóż, teraz każdy niech spojrzy na to tak. Dalej:
Jak nam zacne imię Jezus
Dla przelanej świętej krwi!
Przez nie daje Bóg zbawienie
I otwiera w niebo drzwi.
Słodkie jest imię to, (Słodkie Imię, o jak słodkie!)
Przed nim znika wszelkie zło.
Słodkie jest imię to, (Słodkie Imię)
Przed nim znika wszelkie zło.
76
Otóż, mając pochylone głowy dla Pana Jezusa. To był wielki jubileusz, wielkie święto, Święto Wylania Ducha Świętego w Słowie, i tego typu rzeczy Boże, w Jego Duchu Świętym. Pragniemy modlić się o Boże błogosławieństwa dla naszych braci misjonarzy, którzy zamierzają teraz właśnie jechać na pola misyjne, których Bóg właśnie teraz tam wyprawia. Dajemy wam obietnicę, że będziemy modlić się za was, bracia i siostry, za wasze żony, waszych bliskich. Pomyśleć, przez co te kobiety będą przechodzić. Wiem to od mojej własnej żony.
Dla pastorów czy brata Jacksona i - i jak sądzę, brata Bellera, tam z tyłu, i wielu innych pastrów, Teddy'ego, tam z tyłu, młodego usługującego. Wielu innych, którzy tu są - modlimy się o Boże błogosławieństwa [dla nich - tł.]. Pewien młody brat, tu stąd z Kościoła Bożego, którego zobaczymy dziś popołudniu. Modlimy się o błogosławieństwo dla niego, ewangelisty, wierzę, że jesteś nim, prawda bracie? Jak się nazywasz? Brat Ward? Morgan, brat Morgan, bardzo nas raduje, że jesteś tu pośród nas.
77
A więc, mając skłonione przed Nim głowy i wzrok… z tyłu budynku stoi pokorny brat. Ciąga taką przyczepkę, jak rozumiem, po całym kraju. Wielu go zna jako proroka Jana. Nazywamy go bratem Janem, tu w okolicy. Zawsze szanowałem tego człowieka, ale któregoś dnia byłem z wizytą u moich przyjaciół. Chodzi o brata i siostrę O'Neil w Sellersburgu. On jest zięciem brata i siostry Greene. Są tu obecni dziś rano.
I brat Jan był u nich w domu i oni powiedzieli mi, że jest to naprawdę bardzo uprzejmy chrześcijanin. I oni opisali mi jego przeżycia, które on im opowiedział, przez jakie ciężkie próby musiał przechodzić. On nie miał lekko w życiu. I zamierzamy prosić go dziś rano, aby rozpuścił to zgromadzenie, aby poprosił Boga o błogosławieństwa dla tego zgromadzenia. Czy zechcesz to zrobić dla nas, bracie Janie, w czasie, gdy mamy pochylone głowy? Bracie Janie, pomódl się i rozpuść nas.